Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )
krzysztof jot
13-06-2011, 23:48
Takiej różnicy nie ma. Komplet nowych XT na ośkę 15mm waży ok. 1750 gramów, natomiast komplet Mavic Crossride 15 mm waży ok. 1850 gramów. ...
komplet crossride 1850g ? i to 15mm ? pokaż mi te koła na wadze koniecznie...według mojej wiedzy dobrze ponad dwa kilo...
komplet crossride 1850g ? i to 15mm ? pokaż mi te koła na wadze koniecznie...według mojej wiedzy dobrze ponad dwa kilo...
Szczerze mówiąc nie ważyłem, opieram się tylko na danych producenta: http://www.mavic.com/en/product/wheels/mountain-bike/wheels/Crossride-Disc Gdy będę zmieniać oponę czy dętkę to postaram się sprawdzić zgodność z rzeczywistością.
komplet crossride 1850g ? i to 15mm ? pokaż mi te koła na wadze koniecznie...według mojej wiedzy dobrze ponad dwa kilo...
2 kg?? Ponad 2 kg????
Mam te koła pod V i przód niecałe 800 g tył ok 950 - możesz to znaleźć w internecie a tutaj mam zdjęcie ale tylko przodu bo trudno znaleźć na wadze http://bikeserwis.pl/zdjecia/maviccrossride09vki/9.jpg
Druga sprawa to sam wygląd tych kół - w tej cenie nic ładniejszego nie ma (co prawda to sprawa drugorzędna ale rower wygląda pięknie :).
Nie mówię, że są najlepsze w tej cenie (chociaż i tak są w czołówce) ale nie można ich stawiać na równi właśnie z jakimiś klockami za 300 zł, które z jakością Mavica i samym toczeniem nie mają co konkurować, o wytrzymałości nie wspominam. Możesz sobie koło złożyć tylko trzeba to umieć robić a tu masz produkt czołowego producenta, który jakieś normy jakości spełnia. Wiadomo, że tanie nie są w serwisowaniu gdy np pójdzie szprycha to liczymy od 10 zł/szt ale mimo wszystko są to lepsze koła niż sądzisz.
2 kg?? Ponad 2 kg????
Mam te koła pod V i przód niecałe 800 g tył ok 950 - możesz to znaleźć w internecie a tutaj mam zdjęcie ale tylko przodu bo trudno znaleźć na wadze http://bikeserwis.pl/zdjecia/maviccrossride09vki/9.jpg
Druga sprawa to sam wygląd tych kół - w tej cenie nic ładniejszego nie ma (co prawda to sprawa drugorzędna ale rower wygląda pięknie :).
Nie mówię, że są najlepsze w tej cenie (chociaż i tak są w czołówce) ale nie można ich stawiać na równi właśnie z jakimiś klockami za 300 zł, które z jakością Mavica i samym toczeniem nie mają co konkurować, o wytrzymałości nie wspominam. Możesz sobie koło złożyć tylko trzeba to umieć robić a tu masz produkt czołowego producenta, który jakieś normy jakości spełnia. Wiadomo, że tanie nie są w serwisowaniu gdy np pójdzie szprycha to liczymy od 10 zł/szt ale mimo wszystko są to lepsze koła niż sądzisz.
Wlasnie zwazylem pare pod V-ki 1.76 kg (foty wieczorem).
Ceny czesci zamiennych: 10 szprych okolo 38 pln obrecz tyl 60 pln przod 57 pln moge zrobic skan cennika dla niedowiarkow.
Lozyska mozna kupic od 9 pln za sztuke.
A to nawet lepiej niż myślałem. W każdym razie za sam wygląd już bym ich nie zamienił na coś normalnego.
Witam. Szukam roweru którym mógł bym pojechać w góry coś ala XC. Kwota jaka jestem w stanie przeznaczyć na dzień dzisiejszy to coś około 2tys. Proszę o jakieś propozycje.
Pozdrawiam.
krzysztof jot
21-06-2011, 22:45
Witam. Szukam roweru którym mógł bym pojechać w góry coś ala XC. Kwota jaka jestem w stanie przeznaczyć na dzień dzisiejszy to coś około 2tys. Proszę o jakieś propozycje.
Pozdrawiam.
wejdź na allegro albo na bikekatalog.pl ustaw filtr na 2tys. i znajdź - nie zlecaj roboty głupiego innym. Co tu radzić, takich rowerów jest dziesiątki, a "normalny" człowiek zazwyczaj ma jeszcze jakieś swoje preferencje - jeden lubi białe drugi czerwone, jeden chce manetki w lewo drugi w prawo, itd itp - co my tu będziemy radzić, w tej kategorii cenowej jest tego stanowczo za wiele i zbyt różnorodny asortyment - ja preferuje Shimano nie tkne Srama, wole akcesoria Ritcheya niż FSA itp itd.. co tu radzić ? o co pytasz ?
Pytam się dlatego ze jeździłem dość sporo czasu w DH, i teraz mam ochotę spróbować czegoś nowego. Ale dzięki za rade popatrzę na wyżej wymienionych stronach.
schwepes
22-06-2011, 06:53
Najlepszy stosunek ceny do jakości mają chyba w dalszym ciągu Krossy (np. Level A4, Level A6), do tego mają niezłą geometrię i fajny wygląd. Natomiast za 2000zł nie dostaniesz nawet pełnej grupy Deore. Jeśli nie masz parcia na nowy rower, ja bym poszukał używki. Za tą cenę będziesz miał osprzęt 1-2 klasy lepszy, aczkolwiek używany. A za 3000 myślę że można już znaleźć fajne używane "maszynki" do ścigania się.
Halo Houston I have a problem.
Normalnie ujeżdżam urban/fitnes na kołach szosowych i jestem zadowolony.
Ale przechodzę kryzys wieku średniego i zapragnąłem dodatkowo potaplać się w błotku, pohasać po duktach i bezdrożach.
Stoję przed decyzją kupienia MTB i mam parę dylematów.
Zrobiłem mały rekonesans po warszawaskich sklepach i sprzedawcy zrobili mi mętlik w głowie.
Testy jak to testy, zbyt krótkie i chodnikowe, a więc niemiarodajne. Przechodząc do meritum:
1. Czy jest sens kupienia fulla czy wystarczy hardtrail - chodzi o kręte ścieżki pełne korzeni i częste ale małe wznesienia,
rzadko wypad na dwa, trzy dni w góry.
2. Czy jest sens pakować się w karbon - nie chodzi o wyczyn, ale o maksymalną frajdę,
tylko czy to nie przerost formy nad kryzysem wieku średniego :mrgreen:
3. Czy 29" będzie lepsze od 26", bo na teście chodnikowym wypadło lepiej, ale co do terenu intuicja podpowiada co innego.
Będę wdzięczny za sugestie.
schwepes
17-07-2011, 10:39
Startuję fullem w maratonach, natomiast ostatnio z byłem zmuszony pojechać na 2 dni w góry (Beskid Sądecki) na HT. Założyłem do niego swoje koła z oponami bezdętkowymi i podjechałem wszystko bez najmniejszych problemów - czy na fullu by było lepiej, ciężko mi powiedzieć. Na zjazdach było odczuwalnie gorzej, ale nie na tyle żeby nie czerpać z tego dużej frajdy :). Nie każdy jest też w stanie wykorzystać potencjał fulla na zjazdach, bo braki umiejętności technicznych lub psychika na to nie pozwala. Jedyne miejsce gdzie przewaga fulla nad HT jest wyraźna i niezależna od w/w czynników, to płaskie, ale nierówne odcinki. Wielokrotnie na maratonach zauważyłem, że jadąc na takich odcinkach ja na fullu spokojnie mogę pedałować równym tempem, a okoliczni zawodnicy na 'sztywniakach' są wybijani z rytmu przez nierówności drogi. Czy to jest potrzebne przy jeździe rekreacyjnej, to już musisz sobie sam odpowiedzieć. Wadą typowego fulla jest też "bujanie" wynikające z pracy zawieszenia od nacisku na pedały. Ja na co dzień jeżdżę sztywnym rowerem (przełaj, karbonowy sztywny widelec) i to "bujanie" mnie drażni, dlatego mam fulla z blokadą ;). Niestety im tańszy full, tym będzie to bardziej dokuczliwe - moim zdaniem absolutne minimum to damper z platformą (ProPedal). Oczywiście dochodzi tu jeszcze kwestia ceny - za porównywalnego osprzętem fulla zapłacisz znacznie więcej.
Jeśli chodzi o carbon, to sprawa jest prosta - płacisz więcej, masz lżejszą ramę. Do turystyki zbędne, bo te kilkaset gram w niczym nie przełoży się na możliwości roweru, natomiast "lans factor" na pewno większy ;). W amortyzujące własności carbonu raczej nie ma co liczyć, chyba że wynika to z konstrukcji roweru (tzn. posiada cienkie górne rurki tylnego trójkąta). Aluminium łatwiej naprawić, aczkolwiek mamy już w Polsce kilka firm na światowym poziomie, które naprawiają ramy carbonowe.
29" będzie cięższy, a wybór obręczy i opon na dzień dzisiejszy jest mały, a to moim zdaniem podstawowy komponent rowerowy i warto włożyć w to każde pieniądze jeśli jeździmy w ciężkim terenie. Dodatkowo (subiektywnie) śmiesznie wygląda w małych rozmiarach, ale jeśli masz >180cm myślę że można spokojnie w to wejść. Duże koło na pewno lepiej idzie po nierównościach, więc w terenie powinno pomóc, ale akurat na 29erze nigdy nie jeździłem, więc z doświadczenia nie powiem.
Błotko fajna sprawa:) To i ja wrzucę foty nowości w naszym domowych parku rowerowym:)
1. Na miasto, do parku itp
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img135.imageshack.us/img135/4222/20110611135951.jpg)
2. I moja nowa zabawka do maratonów:)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img594.imageshack.us/img594/8644/tom4303.jpg)
Po treningu:)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img849.imageshack.us/img849/1773/tom4417.jpg)
Obecny stan licznika w sezonie 2011 - ponad 1200km
wolnyslimak
17-07-2011, 15:30
Halo Houston I have a problem.
Normalnie ujeżdżam urban/fitnes na kołach szosowych i jestem zadowolony.
Ale przechodzę kryzys wieku średniego i zapragnąłem dodatkowo potaplać się w błotku, pohasać po duktach i bezdrożach.
Stoję przed decyzją kupienia MTB i mam parę dylematów.
Zrobiłem mały rekonesans po warszawaskich sklepach i sprzedawcy zrobili mi mętlik w głowie.
Testy jak to testy, zbyt krótkie i chodnikowe, a więc niemiarodajne. Przechodząc do meritum:
1. Czy jest sens kupienia fulla czy wystarczy hardtrail - chodzi o kręte ścieżki pełne korzeni i częste ale małe wznesienia,
rzadko wypad na dwa, trzy dni w góry.
2. Czy jest sens pakować się w karbon - nie chodzi o wyczyn, ale o maksymalną frajdę,
tylko czy to nie przerost formy nad kryzysem wieku średniego :mrgreen:
3. Czy 29" będzie lepsze od 26", bo na teście chodnikowym wypadło lepiej, ale co do terenu intuicja podpowiada co innego.
Będę wdzięczny za sugestie.
Ad.1 - Jak najbardziej warto. Istotnym elementem właśnie są wspomniane korzenie, które na fullu przepłynieś bezmała. Kwestia ceny. Napisz do kolegi forumowego Raidera albo sam nieh się odezwie na temat nowego zawieszenia Kony. Ponoć spisuje sie rewelacyjnie. Do jazdy po takich ścieżkach rzeczywiście może być idealnie. Niwelacja bujania zapewniona.
Ad.2 - Mz. bezsensu. Cena do potencjalnych korzyści ma się nijak.
Ad.3 - Niech tym razem odezwie się kolega Lucid. On jeździ na 29". Ja niewiele na ten temat Ci powiem bo z tyłu mam 24" a przód to 26":)
Dobrego wyboru życzę.
schwepes
17-07-2011, 16:07
@wolnyslimak - Jeśli będzie stromo i po korzeniach, przewaga fulla jest niewielka i raczej nie warta wyłożonych na niego pieniędzy. Chyba że stromo w dół :), wtedy jak najbardziej. Moim zdaniem do sprawnego poruszania się w górę najważniejsza jest trakcja, a tą zapewni w dużo większym stopniu system bezdętkowy użytkowany na odpowiednio niskim ciśnieniu, niż tylne zawieszenie. Jeździłem na wszystkich kombinacjach HT/FS, tradycyjna dętka/system bezdętkowy i nie chciałbym na żadnym rowerze wrócić do dętek.
@Dyziek - zeszłoroczny Epic Comp?
moja maszyna: http://img13.imageshack.us/img13/6195/43923436.jpg
wolnyslimak
17-07-2011, 16:21
No niezłą masz maszynę muszę Ci powiedzieć. Po tłumiku, zresztą bardzo ciekawa koncepcja zawieszenia widzę, że to Spec i to najwyższych lotów. Preferujesz jednak totalnie inne MTB niż ja. Zresztą chyba sie zorientowałeś. Ja bardziej w dół niż pod górę. Ciekawe co piszesz o bezdętkowych kołach. Wiem, że w FR/DH tez juz wprowadzają koła bezdętkowe, ciekaw jestem ich sprawowania? Jednak sam zainteresowany uważam, że większe korzyści wyniesie z porządnego czterozawiasowca niż z kół bezdętkowych. Pozdrawiam.
schwepes
17-07-2011, 17:19
W momencie gdy mamy z tyłu 140-150mm lub więcej, charakterystyka pracy takiego zawieszenia jest całkiem inna i wtedy tylne zawieszenie jest nie do zastąpienia. Natomiast zdecydowanie bym nie polecił takiego roweru osobie która chce pojeździć w okolicach W-wy. Nie wykorzysta nawet 30% potencjału takiego roweru. Najbardziej uniwersalny będzie skok 100mm, bo można tym objechać wszystko - od treningów szosowych, po kilkudniowe wypady w góry. Jeśli kolega złapie bakcyla i stwierdzi że szybka jazda po górach w dół go kręci, to zawsze może zmienić rower na coś o większym skoku, ale jako pierwszy rower bym czegoś takiego nie kupował.
Ja uwielbiam Speca za to, że pod górę idzie jak HT, a na zjazdach można sobie pozwolić na znacznie więcej. Szkoda tylko tej masy - na takim osprzęcie jaki mam, na lekkiej ramie aluminiowej lub jakimś carbonie miałbym 9,xx kg, a na razie walczę o zejście poniżej 11kg ;). Zdecydowanie lepiej by było mieć tą ramę w carbonie, no ale prawie 13k PLN (lub 29k PLN za cały rower) piechotą nie chodzi ;).
schwepes - dokładnie Epic Comp z 2010:)
wolnyslimak
17-07-2011, 17:51
...Ja uwielbiam Speca za to, że pod górę idzie jak HT, a na zjazdach można sobie pozwolić na znacznie więcej. Szkoda tylko tej masy - na takim osprzęcie jaki mam, na lekkiej ramie aluminiowej lub jakimś carbonie miałbym 9,xx kg, a na razie walczę o zejście poniżej 11kg ;). Zdecydowanie lepiej by było mieć tą ramę w carbonie, no ale prawie 13k PLN (lub 29k PLN za cały rower) piechotą nie chodzi ;).
Waga mojego roweru to 19,5. Ale ja tym aż tak się nie przejmuję. Za to skok z przodu jak i tyłu to 17cm. Wszystko jest uzależnione od preferencji. Mz. amortyzacja ramy to coś wspaniałego. HT to tylko szosa choć na brukach Belgii i Francji próbowano amortyzować wyścigówki szosowe.
schwepes
17-07-2011, 18:33
Przy takiej masie i skoku (geometrii), to chyba w górach chyba korzystasz z wyciągów :)?
Ja jak już wspomniałem wcześniej od tego roku jeżdżę codziennie na całkowicie sztywnej ramie (przód + tył), a fulla mam tylko na zawody/treningi w terenie i dopiero teraz zdaję sobie sprawę jak dużo energii idzie w napędzenie górala. Sztywny rower, z cienkimi oponami nabitymi do 5-6bar przy każdym naciśnięciu na pedał wystrzeliwuje do przodu, to są całkowicie inne wrażenia z jazdy. A to i tak nie jest porządna szosa, tylko średniej klasy cyclocross. Żeby mieć pełną frajdę z jazdy po każdej nawierzchni, trzeba jednak mieć te 3 lub 4 różne rowery ;).
wolnyslimak
18-07-2011, 09:12
Przy takiej masie i skoku (geometrii), to chyba w górach chyba korzystasz z wyciągów :)?
Nawet nie. 2 lata temu tą maszyną przejechałem/wprowadziłem kawał Bieszczad. Choćby pod Małą Rawkę z niej na Wielką oraz trójstyk... Pod górę chłopaki musieli czekać na mnie gdyż wnieść taki czołg nie jest tak łatwo. Za to z góry to ja juz czekałem. Choć wolę np. Skrzyczne wjechać krzesłami, a później na dół z prędkością światła. Choć chciałbym mieć jak piszesz jeszcze ze 2 rowery. Pozdrawiam.
Korzystając z faktu, że mamy na forum taki temat... Chciałbym kupić wygodne siodełko rowerowe. Żebym mógł wsiąść na rower, zrobić powiedzmy 50km i żeby bardziej bolały mnie nogi niż dupa. ;) Da się coś dobrego kupić do 100zł?
FHR siodełko siodełkiem, a posiadasz "gacie z pampersem"?
50km to już spora przejażdżka IMO taki dystans wymaga spodenek z wkładką.
hydra_nt
19-07-2011, 14:23
Dobra wkładka to podstawa. Co do siodełka to z tego co zauważyłem ( na innych forach of kors) każdej d****e pasuje inne. Dlatego też, ciężko jest coś polecić. Jest jeszcze kwestia regulacji. Wyżej , niżej lub odpowiedni kąt pochylenia. Ale to już trzeba samemu wypróbować. Ja swoje testuje na trasach 30-60 km i jak na razie jest różnie.
Tomek jaki rower? Możesz sobie zapodać jakieś żelowe duże siodło ale na górskim rowerze będzie wyglądać średnio - ja obecnie mam Specialized PHENOM i jest ok, ale mam w zapasie jeszcze jakiś model San Marco i jak na sportowe było całkiem wygodne tyle że cena deko ponad 100zł;) Jak chcesz sprawdzę i napiszę ci PW.
schwepes
19-07-2011, 15:37
Im mocniej deptasz na pedały, tym mniej bolą 4 litery ;). To tak pół żartem pół serio, bo coś w tym jest.
Niestety do siodła trzeba się przymierzyć, bo to co jednemu pasuje, dla drugiego będzie nie do zniesienia. Są różne szerokości, kształty, grubości wyściółki (czy żelu) i to czy dane siodło będzie Tobie pasować, zależy w dużej mierze od Twojej anatomii. Teoretycznie najbezpieczniejsze będzie siodło z żelem i dziurą, ale tylko teoretycznie...
wasilewk
19-07-2011, 19:21
Korzystając z faktu, że mamy na forum taki temat... Chciałbym kupić wygodne siodełko rowerowe. Żebym mógł wsiąść na rower, zrobić powiedzmy 50km i żeby bardziej bolały mnie nogi niż dupa. ;) Da się coś dobrego kupić do 100zł?
He, he...
Od ośmiu lat muszę jeździć codziennie rowerem. Dałbym i 10 razy tyle (1000zł) za siodełko do mojego trekingo-górala, żeby te 50km przejechać jednym cięgiem i żeby 4-ry litery nie bolały. Fakt, ze mam kierownicę dość wysoko (od BMX-a) i tym samym nacisk na siodełko jest większy. Na forach rowerowych jest powtarzana ciągle i ta sama śpiewka: "Twoje 4-ry litery musisz przyzwyczaić do siodełka od początku sezonu - jakiś czas to trwa."
No, ale postęp techniczny... Może coś się już zmieniło ?
Też chętnie poczytam.
Pzdr.
FHR siodełko siodełkiem, a posiadasz "gacie z pampersem"?
50km to już spora przejażdżka IMO taki dystans wymaga spodenek z wkładką.
Nie posiadam. Nawet o czymś takim nie pomyślałem. To chyba już takie profesjonalne. Przystoi takie gacie nosić amatorowi? ;)
Tomek jaki rower? Możesz sobie zapodać jakieś żelowe duże siodło ale na górskim rowerze będzie wyglądać średnio - ja obecnie mam Specialized PHENOM i jest ok, ale mam w zapasie jeszcze jakiś model San Marco i jak na sportowe było całkiem wygodne tyle że cena deko ponad 100zł;) Jak chcesz sprawdzę i napiszę ci PW.
Moja pomykałka to Merida Kalahari 570
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/05/fireman-1.gif
źródło (http://www.strazak.pl/forum/Smileys/default/fireman.gif) Wygląd mojej dupie raczej nie robi różnicy, byle wygodne było. Spojrzałem na allegro na cenę tego San Marco... No i raczej nie chciałbym siodłem podwajać wartości roweru ;)
Niestety do siodła trzeba się przymierzyć, bo to co jednemu pasuje, dla drugiego będzie nie do zniesienia. Są różne szerokości, kształty, grubości wyściółki (czy żelu) i to czy dane siodło będzie Tobie pasować, zależy w dużej mierze od Twojej anatomii. Teoretycznie najbezpieczniejsze będzie siodło z żelem i dziurą, ale tylko teoretycznie...
Zdaje sobie sprawę, że każdemu będzie odpowiadało coś innego, ale jest może jakiś model, który odpowiada dużej ilości osób. Ciężko mi iść do sklepu rowerowego, wziąć kilka modeli i próbować każde przez jakiś czas ;)
krzysztof jot
20-07-2011, 00:33
Tomek jaki rower? Możesz sobie zapodać jakieś żelowe duże siodło ale na górskim rowerze będzie wyglądać średnio - ja obecnie mam Specialized PHENOM i jest ok, ale mam w zapasie jeszcze jakiś model San Marco i jak na sportowe było całkiem wygodne tyle że cena deko ponad 100zł:wink: Jak chcesz sprawdzę i napiszę ci PW.
Im mocniej deptasz na pedały, tym mniej bolą 4 litery ;). To tak pół żartem pół serio, bo coś w tym jest.
Niestety do siodła trzeba się przymierzyć, bo to co jednemu pasuje, dla drugiego będzie nie do zniesienia. Są różne szerokości, kształty, grubości ..
otóż, żadne rady tu nie pomogą, nic nie da opinia kolegi że wygodne. Mało tego wielkie kanapy bywaja czasem bardziej bolesne niż karbonowa wytłoczka.. ( no tu przesadziłem, to akurat to masakra "only pro" ) i cena nie ma znaczenia co do wygody tylko kształt. Ale - musi być skóra, reszta jak wspmniano - wymaga "osobistego" rozeznania - są sklepy gdzie mozna to przetestować. Nie dodam, że 100 zł to drobiazg, długo szukałem wygodnego siodła, dałem 800 zł za SLR XC Gel Flow - skóra, kevlar, z dziurą, na carbonowych prętach z wkładką zelową a waga i tak tylko 115g - no ale nie kazdy jest fanem lekkich komponentów bo to drązy kieszeń - prozaicznie " im mniej roweru, tym więcej kosztuje" :)
Rafał_Sz
20-07-2011, 14:35
Nie posiadam. Nawet o czymś takim nie pomyślałem. To chyba już takie profesjonalne. Przystoi takie gacie nosić amatorowi? ;)
Napiszę Ci tak. Za spodenki z wkładką, czyli pampersem, twórca powinien dostać Nobla. Nie musisz zakładać koniecznie obciślaków, zwykłe krótkie spodnie z wkładką także są dostępne. Ulga dla 4 liter jest przy tym bezcenna.
FHR proponuje coś takiego. Selle Royal LOOKIN MODERATE GEL. Kosztuje ok 120-130zł. Kupiłem, zrobiłem już na nim dwie wycieczki po 130km i dupsko nie boli. Nie mam pampersa.
Tyłkoprzyjazne są siodełka Brooks'a. Na początku wydają się normalne jesli chodzi o wygodę, ale w miarę używania dopasowują się do tylnej części ciała (specjalna skóra). Wadą jest cena (pewno nie da się kupić żadnego modelu poniżej 150 zł) i konieczność dbania o skórę siodełka (ta może pękać, jeśli się jej nie konserwuje). Za to starczą na długo i ułożone zapewniają dużą wygodę.
wasilewk
21-07-2011, 10:25
Tyłkoprzyjazne są siodełka Brooks'a. Na początku wydają się normalne jesli chodzi o wygodę, ale w miarę używania dopasowują się do tylnej części ciała (specjalna skóra). Wadą jest cena (pewno nie da się kupić żadnego modelu poniżej 150 zł) i konieczność dbania o skórę siodełka (ta może pękać, jeśli się jej nie konserwuje). Za to starczą na długo i ułożone zapewniają dużą wygodę.
Ja już przetestowałem kilkadziesiąt różnych. Ostatecznie jeżdżę na jakimś z zamszowej skóry (lata PRL) z podłużnymi sprężynami, kupionym na giełdzie w Słomczynie. Nie jest źle, ale początek każdego sezonu to walka pomiędzy tyłkiem a siedzeniem. Potem (po przyzwyczajeniu się: w tej walce niestety siodełko nigdy nie ustępuje) jest już lepiej, ale i tak za jednym razem nie da się więcej niż 30km przejechać - pewnie i ukrwienie ma tu też swoją rolę.
Pzdr.
Ja mam siodełko WTB Rocket i do roweru MTB bardzo polecam (są różne wersje w zależności od wykończenia, materiału prętów itp.).
Ad.1 - Jak najbardziej warto. Istotnym elementem właśnie są wspomniane korzenie, które na fullu przepłynieś bezmała. Kwestia ceny. Napisz do kolegi forumowego Raidera albo sam nieh się odezwie na temat nowego zawieszenia Kony. Ponoć spisuje sie rewelacyjnie. Do jazdy po takich ścieżkach rzeczywiście może być idealnie. Niwelacja bujania zapewniona.
System magic link - od wiosny mam Konę Cadabra i faktycznie to działa :) W trakcie pedałowania skok wynosi 105mm, bez pedałowania 160mm. Na rok 2011 wprowadzili też model XC ze skokiem 50+50 - gdy pedałujesz skok wynosi 50mm, gdy nie pedałujesz 100mm.
Czy używa ktoś dętek Foss? http://www.maxxoponyrowerowe.pl/?detki-foss,52
Chciałem sobie sprawić takie coś do mojego rowerka, bo dość często przebija mi się tylna dętka (raz miałem 4 kapcie w 3 dni pod rząd :)). Tylko mam koła 28", a oni produkują 28-ki tylko w jednej grubości: 23-25. Moja opona ma 35 (700x35C) i zastanawiam się, czy to jest aż tak nierozciągliwe, że nie będzie pasować.
schwepes
27-07-2011, 18:02
Ja słyszałem dużo negatywnych opinii. Bardzo często te dętki pękają przy wentylu oraz na łączeniu i to z reguły już podczas pierwszego użycia, więc chyba jest jakiś problem z kontrolą jakości. Ci którym dętka nie pękła od razu, z reguły są zadowoleni i je użytkują.
przykład: https://picasaweb.google.com/114964799861335007606/Foss?authkey=Gv1sRgCO2u7OWmlNqyKw&feat=directlink
krzysztof jot
28-07-2011, 02:16
Czy używa ktoś dętek Foss? http://www.maxxoponyrowerowe.pl/?detki-foss,52
Chciałem sobie sprawić takie coś do mojego rowerka, bo dość często przebija mi się tylna dętka (raz miałem 4 kapcie w 3 dni pod rząd :)). Tylko mam koła 28", a oni produkują 28-ki tylko w jednej grubości: 23-25. Moja opona ma 35 (700x35C) i zastanawiam się, czy to jest aż tak nierozciągliwe, że nie będzie pasować.
kup sobie w sklepie rowerowym nabój/piankę GEAX PIT-Stop. Wstrzel w dobrą dętkę, i do póki jej nie zdejmiesz, nie powinna puścić powietrza nawet z kilkoma gwoździami. To dla leniwców, bo można zalać dętkę mleczkiem lateksowym, ale zajmuje to troche czasu, w wypadku naboju Geaxa - kilka sekund. W dętce wytworzy sie piana lateksowa uszczelniająca ją właściwie na cały sezon :) No i prawie nie przybywa wagi.
Czytałem kiedyś recenzję Fossa, w której pisali o problemach z pękaniem - że to była wada pierwszych partii, a potem już to poprawili.
No ale to mleczko lateksowe wygląda fajnie i wychodzi dużo taniej. W jaki sposób się go używa? Wlewa się przez wentyl i tyle, czy jakoś inaczej? I inna ważna kwestia: czy da się po takim czymś spuścić powietrze z koła w celu zmiany opon (nie zakleja wentyla)?
Mój kolega używa w Fossa w trialówce i jest średnio. Przebija się chyba trochę częściej (tyle że u nas to normalnie przez dobicia, baardzo rzadko gwoździem czy czymś takim). Patent ze zgrzewaniem zapalniczką dętki super, tylko nie zawsze się udaje (pewnie trzeba by dojść do wprawy, za pierwszym razem udało się dobrze, dwa następne zgrzewy puściły, nie bardzo wiadomo dlaczego). Łatki przyklejane jak plasterki też super, ale też nie zawsze działają. Może kiepska sztuka, może coś źle robiliśmy, ale ogólny odbiór raczej średni.
Zabieraj dętkę zapasową i po kłopocie:smile:
Rafał_Sz
28-07-2011, 17:59
Zabieraj dętkę zapasową i po kłopocie:smile:
I pompkę. ;)
I pompkę. ;)
Względnie nabój z CO2 ;oP
Choć mi akurat wygodniej pakować duet pompka+dętka niż szukać przebicia i łatać po drodze.
Choć mi akurat wygodniej pakować duet pompka+dętka niż szukać przebicia i łatać po drodze.
Przebicie i tak trzeba znaleźć, żeby się upewnić, że nic w oponie nie zostało.
krzysztof jot
29-07-2011, 00:33
Czytałem kiedyś recenzję Fossa, w której pisali o problemach z pękaniem - że to była wada pierwszych partii, a potem już to poprawili.
No ale to mleczko lateksowe wygląda fajnie i wychodzi dużo taniej. W jaki sposób się go używa? Wlewa się przez wentyl i tyle, czy jakoś inaczej? I inna ważna kwestia: czy da się po takim czymś spuścić powietrze z koła w celu zmiany opon (nie zakleja wentyla)?
z mleczkiem za dużo tłumaczenia... pogoogluj, sorry.
Ja konkretnie polecam PitStopGeax bo to sprawdzony w boju konkret - łapiesz "kapcia" wstrzeliwujesz nabój, lata dziurę ta i uszczelnia na zaś. Nie musisz się na tym znać, a mleczko wymaga trochę poczytania, choć do detki to też prosta sprawa. Ale mleczko to mleczko, PitStop to pianka - nieco inaczej działa, mniej waży, inaczej sie rozprowadza. Dopompowujesz i koniec problemów. Dętka po sezonie do wyrzucenia. powietrza nie spuścisz raczej, ale niekoniecznie, zależy jaki wentyl, po jakim czasie od wstrzelenia itp
schwepes
29-07-2011, 07:28
Tańsza opcja - są dętki z wykręcanym zaworem (np. Schwalbe) i można je zalać mlekiem NoTubes. Jest też opcja w postaci gotowych dętek zalanych płynem, które można kupić w decathlonie (http://www.decathlon.com.pl/PL/700-x-35-42-przeciw-przebiciom-17904951/)
Google nie zwraca zbyt dużo informacji na temat obsługi mleczka, ale coś tam znalazłem. Zapytam w sklepie rowerowym przy najbliższej wizycie. Te gotowe dętki wyglądają fajnie, ale w Decathlonie mają tylko z wentylami samochodowymi, ale na eBayu jest też presta w przyzwoitych cenach. Dzięki za podpowiedzi :).
Zink z ciekawości ile razy zmieniałeś tą dętkę w rowerze w ciągu sezonu? Ja śmigam praktycznie cały rok z wyłączeniem grudzień - luty i przez ostatnie dwa lata zero akcji z dętką a moje trasy to z reguły lasy i szutrówki.
Może fart. choć zawsze w plecaczku czeka w gotowości:)
Boryszuk
29-07-2011, 16:43
Zink z ciekawości ile razy zmieniałeś tą dętkę w rowerze w ciągu sezonu?
bo dość często przebija mi się tylna dętka (raz miałem 4 kapcie w 3 dni pod rząd :smile:).
;)
krzysztof jot
29-07-2011, 17:29
(raz miałem 4 kapcie w 3 dni pod rząd :))
tu musi być jakiś inny problem - marna opona, źle założona dętka, może wadliwa obręcz/opaska i przycina dętkę, za niskie ciśnienie, a najprawdopodobniej po pierwszym "kapciu" nie sprawdziłeś opony i pozostał w niej kolec/igła/gwóźdź czy co tam ją przebiło. Bo inaczej to wręcz niemożliwe :)
upsss...nie doczytałem. Ale pewnie Krzysztof ma rację bo takie cuda się nie zdarzają:)
Też nie wiem o co chodziło. Za każdym razem przebicie w innym miejscu (na zewnątrz koła). Jeden z tych razów wyglądał tak jakby dętka była przetarta punktowo prawie do końca, ale trzymała powietrze, a dopiero jak wyjechałem i ją obciążyłem, to to miejsce nie wytrzymało. Oponę sprawdzałem, ale czasem jest tak, że płaski kawałek szkła wejdzie tak, że go nie widać, ani nie czuć, ale w czasie jazdy dociska i powoli przeciera jedno miejsce. Opony mam chyba dość dobre (Vittoria), ale prawie gładkie, więc to "prowokuje" różne szkła i inne elementy.
Może przesadziłem, że często :). W sezonie letnim ok. 10 razy, najczęściej pojedynczo lub parami (tzn. 2 dziury w odstępie 1-2 dni), choć ten sezon zapowiada się nieźle - jak dotąd tylko raz. Zawsze tylne koło, w przednim chyba jeszcze nigdy nie miałem dziury. W sezonie zimowym nie zdarzyło mi się jeszcze złapać kapcia (bynajmniej nie dlatego, że nie jeżdżę :)).
charmside
16-08-2011, 20:14
Witam wszystkich, strasznie długi ten rowerowy wątek, ale za to można się wiele dowiedzieć. Ostatnio mój wieloletni kompan wycieczkowy odmówił posłuszeństwa (pęknięta rama). Posanowiłem więc zakupić nowy, lecz przez te wszystkie lata pojawili sie nowi producenci o których niewiele wiem. Mam do dyspozycji 1400zł co byście polecili w tej cenie. Rower bedzie używany w drodze do pracy oraz w weekendowe wypady za miasto. Myślałem o ramie 19,5" mam 178cm wzrostu i 80kg wagi, jeśli to pomocne.
Coś takiego (http://rowery.shop.pl/view/97) lub ten (http://rowery.shop.pl/view/366). Daje radę?
Mam do dyspozycji 1400zł co byście polecili w tej cenie. Rower bedzie używany w drodze do pracy oraz w weekendowe wypady za miasto.
Chcesz nową ramę czy cały rower?
charmside
16-08-2011, 20:35
Chcesz nową ramę czy cały rower?
Myślałem o całym rowerze.
Zobacz Author Basic, ma lepszy osprzęt od Kellysa. Jakość porównywalna.
Tak z innej beczki - całkiem fajny filmik
http://www.youtube.com/watch?v=ShbC5yVqOdI&feature=player_embedded#t=14s
Witam wszystkich, strasznie długi ten rowerowy wątek, ale za to można się wiele dowiedzieć. Ostatnio mój wieloletni kompan wycieczkowy odmówił posłuszeństwa (pęknięta rama). Posanowiłem więc zakupić nowy, lecz przez te wszystkie lata pojawili sie nowi producenci o których niewiele wiem. Mam do dyspozycji 1400zł co byście polecili w tej cenie. Rower bedzie używany w drodze do pracy oraz w weekendowe wypady za miasto. Myślałem o ramie 19,5" mam 178cm wzrostu i 80kg wagi, jeśli to pomocne.
Coś takiego (http://rowery.shop.pl/view/97) lub ten (http://rowery.shop.pl/view/366). Daje radę?
Obecnie nie opłaca się kupować nowego roweru, szczególnie kiedy sezon się kończy.
Poszukaj jakiś ciekawych ofert na allegro. Co do wzrostu i wagi, idealna rama dla Ciebie będzie w rozmiarze 18-19 :)
Zerknij na to:
http://allegro.pl/specialized-rockhopper-sl-expert-2010r-jak-nowy-i1761228010.html
http://allegro.pl/arinos-quake-roz-48cm-18cali-i1768697633.html
http://allegro.pl/extra-specialized-fsr-xc-reba-xt-xtr-mavic-okazja-i1772089016.html
charmside
17-08-2011, 10:43
Zobacz Author Basic, ma lepszy osprzęt od Kellysa. Jakość porównywalna.
Dzięki, całkiem ciekawa propozycja. Jakieś inne sugestie?
Może coś w ten deseń : http://www.unibike.pl/mtb_sport.html. Wersja Fusion, ewentualnie Evolution.
W przypadku Unibike'a nie płaci się za znaną markę, a jakość jest tak samo dobra, przynajmniej w rozważanym segmencie. Kilkoro moich znajomych ma takie rowery, nikt nie narzeka.
Panowie pozwolą, że się wtrącę w temat, o którym mam marne pojęcie. :razz: Swój "rower" już doprowadzam do stanu w którym zasługuje na swoją piękną nazwę, ale mniejsza o to. Ostatnio sobie dwie nowe lampy zrobiłem. :twisted: Wczoraj się przejechałem w nocy i jestem bardzo zadowolony.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://wstaw.org/m/2011/08/15/Razem.jpg)
Boryszuk
17-08-2011, 13:04
Nie zdziw się jak Cię jakiś kierowca zgarnie bo go oślepisz.
Nie zdziw się jak Cię jakiś kierowca zgarnie bo go oślepisz.
Spokojnie, na zdjęciu to są długie. :-) Oczywiście "mijania" również przewidziałem. (Wiem, że rower niby ma mieć jedną lampę, ale nigdy dotąd nie spotkałem się z negatywną reakcją niebieskich na dwie)
Boryszuk
17-08-2011, 13:16
Spokojnie, na zdjęciu to są długie. :-) Oczywiście "mijania" również przewidziałem.
To zwracam honor :)
Ale pewnie świecisz na wprost, jak znakomita większość posiadających te mocne LEDowe lampki (widać to nawet na zdjęciu, które pokazałeś). Nie kumam tego zupełnie, jedzie taki jeden z drugim po mieście, na MTB zwykle, gdzie jest na tyle jasno, że wystarczy jakieś małe światło pokazujące, że halo tu jestem, ale nie, świeci wszystkim po oczach. Poza tym mocowanie lampki na kierownicy w typowym rowerze jest niezgodne z przepisami. Jest za wysoko, tyle, że o Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia z dnia 31 grudnia 2002 r. to nawet Policja nie wie.
Niestety skoro te lampki oślepiają mnie, gdzie jadąc na rowerze mam oczy na wysokości około 2m, to kierowcę już zupełnie, zwłaszcza, że siedzi tak ze dwa razy niżej. Nie jestem przeciwny tym lampkom na mocnych LEDach, ale ich bezmózgiemu używaniu w ramach tego, że nie widać rowerzysty w zalewie świateł samochodowych. Osobiście to uważam, za bzdurę, bo od kilku lat nie używam w mieście innego oświetlenia niż halogen o mocy 2,6 W, zasilany dynamem. Nie mam problemu z tym, żeby być widocznym dla kierowcy nawet w deszczu czy śniegu. Lampka świeci tak, że główny strumień światła oświetla drogę tak ze 4 metry przede mną.
No tak, tylko kilka spraw:
-Po pierwsze nie jeżdżę po mieście, a nawet prawie w ogóle po drogach publicznych
-Po drugie moje światła mijania od długich nie różnią się tylko mocą, lecz optyką. W światłach mijania właśnie pracuję nad WYRAŹNĄ linią odcięcia światła - praktycznie tak idealną jak w projektorach soczewkowych. Na pewno nie będzie oślepiać, a nawet boję się, że nie będę w ogóle widoczny. Osobna lampa na długie, osobna na mijania.
-Po trzecie długie to nie LED, tylko HID :twisted:
Panowie, ja naprawdę doskonale wiem co robię i zdaję sobie sprawę z ilości emitowanego światła. Owszem, jest to oświetlenie niezgodne z przepisami, ale na pewno zgodne z kulturą osobistą. Nikt nie będzie oślepiany. ;-)
OK, spoko, jak sam strugasz lampkę, to spoko. Po lesie, jak najbardziej co najwyżej sam wjedziesz w jakiegoś zająca czy inną sarnę zaskoczoną, że księżyc tej nocy tak nisko świeci. :)
Trend jest niestety taki jak opisałem, całe szczęście nawet seryjne lampki są stosunkowo drogie i nie jest to zjawisko powszechne, ale występuje niestety.
To ja może lepiej pokażę. :)
Póki co jest tak:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://wstaw.org/m/2011/08/15/1.jpg)
Będę ulepszał tak długo, aż zepsuje całkiem. :mrgreen: Obecnie jako mijania mam małą latarkę na montażu rowerowym, ale gdy tylko skończę pracę nad daszkiem do LEDowej, to ona zacznie spełniać rolę świateł mijania. Paradoksalnie to HID jest na przepisowej wysokości, ale oślepia niemiłosiernie, więc używam go tylko gdy jestem na drodze całkiem sam.
A ze spraw technicznych, to czas pracy każdej z lamp wynosi około 4h.
Co do opisywanego przez Ciebie zjawiska, to niestety ja go nie zaobserwowałem, ale domyślam się, że tak jest. U mnie większość rowerzystów preferuje jednak jazdę nocą bez jakiegokolwiek oświetlenia myśląc, że są doskonale widoczni, bo mają odblask umazany błotem.
PS: A dlaczego ja to sam robię? Właśnie dlatego, że fabryczne lampy są bardzo drogie, słabo u nas dostępne i chyba żadna z nich nie daje takiej ilości światła jak moje wykonane sporo taniej. Jak się chce mieć dobrą lampę, to najlepiej znajomy tokarz i minimum jedna prawa ręka. Ale jak widać na moim przykładzie, bez tokarza też można. :)
Kurde konstrukcja jak sygnalizator okrętowy. :)
Na tego HIDa naklej sobie znaczek batmana, będziesz mógł wezwać, jeżeli dresy zaczęły by Ciebie ścigać. :)
We Wrocku też jest sporo cichociemnych, ale z roku na rok to się poprawia.
Z ciekawości dużo to waży?:)
Z ciekawości dużo to waży?:)
Wiesz, teraz nie będę tego ściągał z roweru żeby zważyć, ale obydwa akumulatory to jakieś 1,5kg (litowo-jonowe), reflektory + przetwornica to będzie jakieś 1,2kg. No tak orientacyjnie to ze 2,7kg całość waży. Dla mnie to i tak mało, bo ogniwa li-ion spadły mi praktycznie z nieba. Początkowo miały być ołowiowe, co by zwiększyło wagę całości pewnie z 5kg, a cenowo wyszło mnie tyle samo. W sumie szkoda, że tego nie zważyłem, ale nawet o tym nie pomyślałem.
Największym problemem nie jest waga, tylko ta przetwornica HID. Kable zbyt długie, żeby zamontować ją pod lampą, zbyt krótkie żeby zamontować za siodełkiem. Ponoć próba skrócenia albo wydłużenia przewodów powoduje problemy z zapłonem lampy. Nie sprawdzałem i jakoś nie mam ochoty na domowe izolowanie przewodów o takim napięciu (25kV zapłon, 85V praca). Natężenie podczas pracy spokojnie wystarczy żeby zabić. Jak widać na zdjęciu na razie trzyma się na taśmie z boku ramy. Będę myślał co z tym zrobić.
Będę myślał co z tym zrobić.
W bidon i do koszyka, ewentualnie bezpośrednio w miejsce koszyka, tylko trzeba by dorobić jakieś obejmy.
Tak firmowo było rozwiązane przewożenie aku od kultowego halogena Sigmy 5 W + 20 W. Swego czasu marzenie wielu.
Nie zdziw się jak Cię jakiś kierowca zgarnie bo go oślepisz.
A co gdy kierowca oślepia rowerzystę?Czy kierowca "zgarnie" sam siebie? ;)
Rozglądam się za kurtką na jesień na rower, w przedziale cenowym powiedzmy tak do 350PLN - możecie polecić coś konkretnego ?
Rozglądam się za kurtką na jesień na rower, w przedziale cenowym powiedzmy tak do 350PLN - możecie polecić coś konkretnego ?
Dorzuć stówkę, polecam ubranka firmy ENDURA:)Np. http://www.endura.pl/Product.aspx?dept_id=122&prod_id=239
Poza tym mocowanie lampki na kierownicy w typowym rowerze jest niezgodne z przepisami. Jest za wysoko, tyle, że o Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia z dnia 31 grudnia 2002 r. to nawet Policja nie wie.
No to jak mam tą lampkę zamontować żeby było korekt?
A fakt, większość ludzi w ogóle nie ma zamiaru kupować nawet najsłabszej i najtańszej lampki.
Rozglądam się za kurtką na jesień na rower, w przedziale cenowym powiedzmy tak do 350PLN - możecie polecić coś konkretnego ?
Hi-tec jest niezgorszy, jakiś wyższy i grubszy model softshella i ja nic więcej bym nie potrzebował.
No to jak mam tą lampkę zamontować żeby było korekt?
Na wysokości max 900 mm. poczytaj rozporządzenie par 53 i 56 wszystko reguluje.
Ja tylko mieszczucha mam w pełni zgodnego z przepisami. W trekingu i góralu są mniejsze lub większe uchybienia. W góralu nawet duże, ale ten rower od półtora roku wisi na haku. Mam długą przerwę od MTB.
Jednak jak pisałem, nie słyszałem, żeby kogokolwiek Policja ukarała za to, że miał lampkę za wysoko. Chyba, że zalicza się do mojej drugiej "ulubionej" grupy oświeconych, czyli ludków z czołówkami. Do roweru nie założy diodówki za 20 PLNów, ale założy na łeb czołówkę i zadowolony. Szkoda tylko, że świeci nią wszędzie, ale rzadko do przodu.
wasilewk
17-08-2011, 20:33
Na wysokości max 900 mm. ...Jednak jak pisałem, nie słyszałem, żeby kogokolwiek Policja ukarała za to, że miał lampkę za wysoko. ....
No właśnie !
Im wyżej, to mniejsza możliwość oślepiania, bo większy kąt padania na ziemię.
Pzdr.
Im wyżej, to mniejsza możliwość oślepiania, bo większy kąt padania na ziemię.
O ile ktoś raczy tę lampkę skierować w dół.
Pisałem, kilka postów wcześniej, że "miszczowie" zakładają mocne lampki i świecą na wprost, co nawet mnie oślepia, a głowę mam dwa razy wyżej niż kierowca. Pomijam, że jeżdżą tak po mieście, gdzie lampka do oświetlania drogi nie jest jakoś szczególnie potrzebna, wystarczy światło "pozycyjne".
wasilewk
17-08-2011, 20:45
Nie no, ja myślałem o sobie - w miarę rozsądnie staram sie myśleć.
Pzdr.
No właśnie !
Im wyżej, to mniejsza możliwość oślepiania, bo większy kąt padania na ziemię.
Hipotetycznie gdyby skierować lampę z idealną linią odcięcia światła równolegle z ziemią poniżej wysokości oczu przeciwnika to byś go wcale nie oślepiał, a zasięg byłby imponujący. Ale to teoria. ;) Co do nieprzepisowych lamp, to często słyszę, że się policja interesuje cóż to za kosmiczna technologia w nich siedzi, ale nigdy nie mieli nic przeciwko. Zarówno w wypadku zbyt wysokiego zamocowania, jak i zbyt dużej ilości lamp. U zachodnich sąsiadów ponoć przepisy w tym zakresie są o wiele bardziej restrykcyjne i ściślej egzekwowane - deklaracje zgodności na lampy, dopuszczenia do użytku na drogach publicznych itp.
U zachodnich sąsiadów ponoć przepisy w tym zakresie są o wiele bardziej restrykcyjne i ściślej egzekwowane - deklaracje zgodności na lampy, dopuszczenia do użytku na drogach publicznych itp.
Ale to chyba od producentów, chociaż Niemcy mogą być bardziej papiescy od papieża. W rzeszy można kupić te same lampki co u nas, a nawet wybór jest większy niż u nas. Zwykłe lampki, które są w sklepach mają CE, ale to ze względu na kompatybilność elektromagnetyczną (EMC) i substancje niebezpieczne w sprzęcie elektrycznym (RoHS), żadne inne dyrektywy, pod które mogłyby podpadać lampki rowerowe, mi w tej chwili nie przychodzą do głowy.
Wiesz, nie jest powiedziane, że te lampy które kupujemy u nas nie mają tych deklaracji na papierze. Po prostu u nas nie są wymagane, więc razem z lampą nie dostajesz deklaracji. Tego nie wiem, jedynie przypuszczam. Po prostu tak wyczytałem, że żeby jeździć po drodze publicznej z lampą musi mieć dopuszczenie, czy tam deklarację producenta. Ale to nie u nas. ;)
Wiesz, nie jest powiedziane, że te lampy które kupujemy u nas nie mają tych deklaracji na papierze. Po prostu u nas nie są wymagane, więc razem z lampą nie dostajesz deklaracji. Tego nie wiem, jedynie przypuszczam. Po prostu tak wyczytałem, że żeby jeździć po drodze publicznej z lampą musi mieć dopuszczenie, czy tam deklarację producenta. Ale to nie u nas. ;)
Dopuszczenie do ruchu u nas nazywa się homologacją i lampy rowerowe jej mieć nie muszą, tak jak liczniki. Wyposażenie roweru musi spełniać wymogi rozporządzenia, które podałem wcześniej. Wątpię, żeby w Niemczech było inaczej.
Lampki rowerowe, nawet te sprzedawana u nas, mają deklaracje CE, ale ponieważ nie ma w tym wypadku wymogu dołączania ich do produktu, to się jej nie znajdzie w opakowaniu. Choć sprzedawca powinien ją posiadać, ale i tak najczęściej będzie ją ściągał od dystrybutora lub producenta.
Ale się lampkowo zrobiło:smile:To tak dla zabicia tego tematu, fota z moim nowym rowerkiem wygrała konkurs sierpniowy w BikeBoard
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img717.imageshack.us/img717/6598/16100118.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img198.imageshack.us/img198/8430/tom42813okkk.jpg)
Hi-tec jest niezgorszy, jakiś wyższy i grubszy model softshella i ja nic więcej bym nie potrzebował.
Dzięki za namiary
Dyziek - uśmiechaj się na tych zdjęciach coś :D
Zaczyna się La Vuelta 2011 :)
http://www.lavuelta.com/11pr/en/recorrido/vuelta.html
http://xouted.com/2011/08/niechciany-bonus-na-pocieszenie/
Może ktoś spojrzeć na ten rower i powiedzieć czy cena jest adekwatna do zastosowanego osprzętu?
Rower: Genesis iO iD Alfine 8 - http://www.genesisbikes.co.uk/bikes/mountain/ioid/io-id-alfine-8/specs
Frame and Fork
Frame Reynolds 520 Steel
Fork Rockshox Recon Gold RL Solo 100mm
Headset n/a
Colour Glossy Cherry Red
Transmission
Shifters Shimano Alfine SL-S500 Plus
Rear Derailleur Alfine
Front Derailleur n/a
Chainset Raceface RIDE XC 32t
Bottom Bracket Raceface
Chain Shimano CN-HG50
Freewheel Alfine 18t
Wheels
Hubs Shimano Alfine SGS-501 8spd/M595 Front
Rims DT X430
Spokes Stainless Black
Tyres Continental Mtn King Folding
Brakes
Brakes Shimano BR-M595
Brake Levers Shimano BL-M595
Mam pytanko, poszukuję bluzy/kurtki rowerowej na jesienne dni, temperatury około +10 stopni, jak będzie chłodniej to coś ząłoże pod bluzę i już, na jazdę poniżej zera kutkę już mam, no i żeby nie zrujnowało budżetu :), powiedzmy coś 100-150zł?
Rafał_Sz
31-08-2011, 17:36
Mam pytanko, poszukuję bluzy/kurtki rowerowej na jesienne dni, temperatury około +10 stopni, jak będzie chłodniej to coś ząłoże pod bluzę i już, na jazdę poniżej zera kutkę już mam, no i żeby nie zrujnowało budżetu :), powiedzmy coś 100-150zł?
Ja (także ze względu na widoczność) mam coś takiego : http://allegro.pl/kurtka-kolarska-lumina-accent-odblaskowa-rozm-m-i1779637933.html
Niezłe jest. :)
Mam pytanko, poszukuję bluzy/kurtki rowerowej na jesienne dni, temperatury około +10 stopni, jak będzie chłodniej to coś ząłoże pod bluzę i już, na jazdę poniżej zera kutkę już mam, no i żeby nie zrujnowało budżetu :), powiedzmy coś 100-150zł?
Widziałem ostatnio w decathlonie z membraną w cenie 149 taką kurtkę - końcówka serii , w kolorach czarno-żółto- białych
Tutaj (http://www.rowerystylowe.pl/busch-muller-bang-p-3911.html) lampka rowerowa,a tutaj (http://www.youtube.com/watch?v=41v2GgF9O4Y) jej działanie gdyby komuś brakowało światła w nocy. :)
Rafał_Sz
01-09-2011, 18:53
Tutaj (http://www.rowerystylowe.pl/busch-muller-bang-p-3911.html) lampka rowerowa,a tutaj (http://www.youtube.com/watch?v=41v2GgF9O4Y) jej działanie gdyby komuś brakowało światła w nocy. :)
"Reflektor halogenowy LED"
??? :)
"Reflektor halogenowy LED"
No, niezła bzdura! ;)
Przemek Paśnik
16-09-2011, 16:09
Kochani jestem totalnym lajkonikiem w kwestii bajków, a chciałbym jeszcze teraz kupić coś dla siebie i Żony. Niskie toto obydwoje (155 i 165cm) mamy do wydania ok 3500 łącznie. Podrzućcie proszę jakieś linki do sklepów, bo nawet nie wiem, gdzie szukać, jedyny jaki znam to bike atelier. Ew jakimś modelem posuńcie. Chcielibyśmy coś na większym kole - crossówkę, bo MTB ze zmienionymi gumami to chyba dziki pomysł, nie?
Chcielibyśmy coś na większym kole - crossówkę, bo MTB ze zmienionymi gumami to chyba dziki pomysł, nie?
Z jednej strony dziki pomysł, ale z drugiej przy dość niskim wzroście, może całkiem dobry...
http://velo.com.pl/rowery/?id=556
http://velo.com.pl/rowery/?id=557
lub
http://velo.com.pl/rowery/?id=534
http://velo.com.pl/rowery/?id=546
jeżeli o MTB mówimy.
Dawno nie byłem w tym watku, jak tam wyniki ludziska?:)
Dziś pękło 1900km od 16 kwietnia, w tym miesiąc przerwy na zmianę zabaweczki- Specialized ruuuullllzzzzzz:)
schwepes
16-09-2011, 22:42
w sobotę pękło 40km... w pionie :)
Bartek_902
16-09-2011, 23:05
w tym miesiąc przerwy na zmianę zabaweczki- Specialized ruuuullllzzzzzz
Może zdradzisz szczegóły ?? :)
Ja delektuje się moim nowym MARIN-em :) troszkę odchudzam
Przemek Paśnik
17-09-2011, 07:22
A co myślicie o tym przypadku? brać? http://allegro.pl/rower-mtb-17-kross-level-a2-xt-r9-deore-wyprzedaz-i1823766067.html
Może zdradzisz szczegóły ?? :)
Ja delektuje się moim nowym MARIN-em :) troszkę odchudzam
Bartek cofnij się kilka stron do tyłu, Epic Comp 2010:)
Zaraz lekkie śniadanko i ogień w teren:)
ps. Przemek ie jest zły ale poczekaj na opinie expertów w tym temacie:)
Przemek Paśnik
17-09-2011, 07:58
Dziękuję Dyziek
wolałbym szary, albo tytanowy, ale cena też gra rolę... :mrgreen:
Bartek_902
17-09-2011, 09:33
Bartek cofnij się kilka stron do tyłu, Epic Comp 2010
Dzięki , świetna ramka i maszyna :) pozazdrościć :)
Kasandra
18-09-2011, 19:00
wow
ja też
Pozdrawiam Was z Harrachova, dziś byłam na Singl(e)tracku pod Smrkem i jestem zachwycona!
Kocham Czechów jeszcze bardziej po nim;-)))))
mrozikulus
18-09-2011, 19:51
Specialized ruuuullllzzzzzz:)
no ba :)
Koledzy poratujcie radą.
Strzeliła mi szprycha :sad: sztuk jeden, ah jak uwielbiam ten dźwięk, wysokie Dis :(
Do domu dojechałem bez tej jednej, nie było daleko jakieś 12 km, więc koło "całe" nic więcej się nie stało, minimalne bicie na bok ale to mogło być już wcześniej, w sumie jak na mój gust zbyt małe by je usuwać.
I się zastawiam czy mogę sam założyć tą jedna szprychę (jaką mam kupić, czy to co zaznaczyłem na zielono to jest to o co mam zapytać w sklepie?),
czy muszę jakiegoś warsztatu szukać?
Koło mam takie:
Wheels
Hubs Front: aluminum, Q/R, Rear: Shimano HB-RM40
Rims Matrix 750, 32-hole
Tires 26 x 2.00" Bontrager Connection Trail
Spoke Brand Stainless steel, 14ga. (2.0mm) straight gauge
Spoke Nipples Brass nipples
Rower: GaryFisher wahoo z 2004 roku.
Szprycha nie strzela bez powodu.
Które koło, przód czy tył, jak tylne, to od której strony. Szprychę trzeba dobrać tej samej długości, co była. Nypel znajdziesz w obręczy, nie musisz go kupować. Umiesz wycentrować koło? Choć skoro zadajesz takie pytanie, to sadzę, że nie. Radziłbym się zatem udać do mechanika.
Często jest tak, że jak jedna strzela, to po krótkim czasie zaczynają strzelać następne. Musisz ocenić jak długo miałeś ten zaplot, jak był obciążany. Jak od początku, od 2004 roku, radze przepleść całe koło.
Koło tylne, szprycha strzeliła po przeciwnej stronie do kasety, strzeliła na samym wyjściu z nypla - nypel też do kupienia.
Zaplot od "nowości" ale średnio "jeżdżony" choć w tym roku jeżdżę całkiem sporo bo właśnie "pękło" 2000km (i jeszcze trochę się uda wyjeździć, akurat tak się ułożyło że mam czas, przyszły rok już nie będzie tak dobry)
W sumie przebieg wyceniam na jakieś 10000km, to pierwszy taki przypadek z tym rowerem.
Dziwne jest to że strzeliła na równym asfalcie, zazwyczaj jeżdżę pół/pół - asfalt/drogi polne (na farmach, utwardzone za pomocą nasypanych kamieni, robią się dziury to dosypują kamieni, gruzu czy co tam mają, wielki i ciężki sprzęt rolniczy po tym jeździ, no i rowerzyści :).
Nigdy nie miałem potrzeby robić czegoś takiego, tutaj nawet jeszcze u mechanika nie byłem, obawiam się, że zawołają za to więcej niż te koło jest warte w tej chwili, straszne tu są cenny za usługi.
W Polsce, jak miałem author'a (nie pamiętam modelu) jeździłem po dużo trudniejszym terenie, co chwila byłem u znajomych mechaników (po kilku razach już byli znajomi).
Rafał_Sz
23-09-2011, 16:08
(...) radze przepleść całe koło.
Też to radzę zrobić. Nie majątek, spokój i zdrowie są dużo droższe. :)
Kasandra
23-09-2011, 16:35
A mi strasznie zaczął piszczeć tylny hamulec (hydrauliczny).
Przejechane 650km więc za mało chyba na zmianę klocków, tak więc co to może być?;(
Rafał_Sz
23-09-2011, 16:45
A mi strasznie zaczął piszczeć tylny hamulec (hydrauliczny).
Przejechane 650km więc za mało chyba na zmianę klocków, tak więc co to może być?;(
Spokojnie, dotrze się. Pewnie gdzieś miałaś dłuższy zjazd z hamowaniem i się nieco przygrzał.
Kasandra
23-09-2011, 17:05
Noooo, skąd wiedziałeś?aż dym poszedł;-)
Boryszuk
23-09-2011, 17:09
następnym razem posmaruj trochę towotem ;)
Kasandra
23-09-2011, 17:12
Na razie chcę łańcuch posmarować.
Jak działa ta pieruńska spinka?
"...Prosta w użyciu spinka do łańcuchów. Pozwala na łatwe rozpięcie łańcucha w celu wymiany lub konserwacji. ..."
No prosta jak pierun;(
jak na razie mam całe łapki czarne, a spineczka ma się dobrze.
Rafał_Sz
23-09-2011, 17:17
Noooo, skąd wiedziałeś?aż dym poszedł;-)
Tak jakoś wyszło. :) Hamować powinno się mocniej, ale z przerwami. Tarcza ma się czas wychłodzić. I więcej przedniego hamulca, więcej przedniego. :)
następnym razem posmaruj trochę towotem ;)
Na piszczenie hamulców metoda w 100% skuteczna.
Na razie chcę łańcuch posmarować.
Jak działa ta pieruńska spinka?
"...Prosta w użyciu spinka do łańcuchów. Pozwala na łatwe rozpięcie łańcucha w celu wymiany lub konserwacji. ..."
No prosta jak pierun;(
jak na razie mam całe łapki czarne, a spineczka ma się dobrze.
Ale na pewno masz łańcuch na spinkę a nie zakuwany? :) I raczej nie musisz zdejmować łańcucha żeby go właściwie konserwować. :D
Kasandra
23-09-2011, 17:19
Na pewno, specjalnie o nią prosiłam i ją widzę, jest złota, a reszta ogniw srebrna.
Ale dziwne bo jeden otworek z jednej strony, a drugi z drugiej i szamotanie z łańcuchem nic nie daje.
Wyczytałam w necie, że może WD40 trzeba wpierw tę spinkę potraktować?
Na pewno, specjalnie o nią prosiłam i ją widzę, jest złota, a reszta ogniw srebrna.
Ale dziwne bo jeden otworek z jednej strony, a drugi z drugiej i szamotanie z łańcuchem nic nie daje.
Wyczytałam w necie, że może WD40 trzeba wpierw tę spinkę potraktować?
Spinka SRAM?
Trzeba nacisnąć z jednej i z drugiej strony, tyle, że do tego jest potrzebna męska ręka, a nawet dwie.
Rafał_Sz
23-09-2011, 17:31
Na pewno, specjalnie o nią prosiłam i ją widzę, jest złota, a reszta ogniw srebrna.
Ale dziwne bo jeden otworek z jednej strony, a drugi z drugiej i szamotanie z łańcuchem nic nie daje.
Wyczytałam w necie, że może WD40 trzeba wpierw tę spinkę potraktować?
Łańcuch trzeba w odpowiednim miejscu dość mocno wygiąć. Gorzej jest zapinaniem, tu masz podpowiedź (jeśli masz łańcuch Shimano):
_vpE1QQWc5o
Łańcuch trzeba w odpowiednim miejscu dość mocno wygiąć. Gorzej jest zapinaniem, tu masz podpowiedź (jeśli masz łańcuch Shimano)
Kolor spinki, sugeruje, że to SRAM, do wąskich łańcuchów.
A tam się nic nie wygina, trzeba po prostu złapać za ogniwa i przyciągnąć je do siebie. Za pierwszym razem wymaga to sporej siły, potem się już wyrabia.
Kasandra
23-09-2011, 17:38
aaaa dzięki
no to sama nie dałam rady.
Jeszcze ją WD40 potraktuję, ale jak mówicie, że gorzej z zapinaniem, to chyba bez męskiej ręki sobie daruję;(
i dam łańcuchowi oleju tak o, bez czyszczenia, niech ma, nie żałuję mu;-)
edit
moja jest właśnie inna niż ta na filmie.
Paablitos
23-09-2011, 17:39
Hmm... ale skad ten upor by koniecznie rozpinac lancuch do smarowania (czyszczenia)?
Moze to ja cos nie teges robie;)...?
Jeśli to naprawdę SRAM, to zapinanie jest banalne. Łatwiejsze niż rozpinanie, bo można sobie pomóc naciskając na pedał lub korbę. Jak Shimano z tą spinką w kształcie U, to faktycznie trzeba to zapiąć szczypcami.
Hmm... ale skad ten upor by koniecznie rozpinac lancuch do smarowania (czyszczenia)?
Moze to ja cos nie teges robie;)...?
Ja zawsze rozpinam, wrzucam do bidonu, zalewam benzyną i szejkuję. Wymieniam benzynę i powtarzam szejkowanie. W teorii powinno się szejkować i wymieniać benzynę, aż będzie czysta z bidonu leciała, ale ja się ograniczam do dwóch razy. Potem smaruję, odczekuje chwilę i wycieram do sucha, zakładam na zębatki, uprzednio je wyczyściwszy. Roweru nie myję wcale, ale o napęd dbam.
Kasandra
23-09-2011, 17:42
http://www.google.pl/imgres?q=sram+spinka&um=1&hl=pl&client=firefox-a&sa=N&rls=org.mozilla:pl:official&biw=1280&bih=546&tbm=isch&tbnid=jTnz8pLj0DU9HM:&imgrefurl=http://www.nokaut.pl/lancuchy-kasety/sram-spinka-do-lancucha-9-rzedowego-zlota.html&docid=Fx3_TmBJirMDqM&w=500&h=500&ei=16h8TpDZNYvHsgaTp-lO&zoom=1&iact=rc&dur=332&page=1&tbnh=168&tbnw=177&start=0&ndsp=10&ved=1t:429,r:7,s:0&tx=97&ty=76
Joł, SRAM;-)
Skąd Wy to wszystko wiecie;(
Joł, SRAM
Łapiesz spinkę w miejscu gdzie są trzpienie (te szare) dwiema rękami i trzymając zbliżasz ręce do siebie. Jak wspomniałem wymaga to sporo siły, inaczej SRAM się nie będzie odnosiło tylko do nazwy firmy, a łańcuch i tak nie będzie rozpięty. ;)
Skąd Wy to wszystko wiecie;(
Bo ja, nie chwaląc się jestem alfa i gameta. ;)
Kasandra
23-09-2011, 17:53
Łapiesz spinkę w miejscu gdzie są trzpienie (te szare) dwiema rękami i trzymając zbliżasz ręce do siebie. Jak wspomniałem wymaga to sporo siły, inaczej SRAM się nie będzie odnosiło tylko do nazwy firmy, a łańcuch i tak nie będzie rozpięty. ;)
No to już zauważyłam;-)
Ani drgnie.
Pójdę do garażu po WD40, jak nie pomoże to się poddam.
Aaaaa, nie wiem czy widzieli to:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/photo/my-images/823/31610625178223819629014.jpg/)
Maja dała na fejsa.
A już prawie dojrzałam do zatrzasków;-)
No way jak mówią sąsiedzi;-)
Miały się wypinać!
Kwestia siły mocowania (można regulować). Moje się wypinają przy OTB ;oP
Pójdę do garażu po WD40, jak nie pomoże to się poddam.
Jak masz szczypce wydłużone, to możesz złapać nimi po przekątnej i będzie łatwiej. Zwykłe kombinerki są za małe, chyba, że masz jakieś większe. Pierwsza spinkę SRAM tak właśnie rozpiąłem, bo tez rękoma nie dałem rady. Potem się nauczyłem, ale nadal czasem za pierwszym razem nie idzie gładko.
A już prawie dojrzałam do zatrzasków;-)
Znowu sobie Majka twarz porysowała? Pamiętam jak w Australii bodajże sobie maseczkę z kamieni zrobiła.
Zatrzaski są wypas, mam w dwóch rowerach. Nie wyobrażam sobie jazdy po górach nie będąc przypiętym do roweru.
Kasandra
23-09-2011, 18:10
Jak masz szczypce wydłużone,.
Jasne, że mam.
Która dziewczyna nie ma szczypiec wydłużonych na stanie?;-)))))))))))
Poddałam się, po prostu mu dałam oleju bez benzynki tym razem.
Czasem się taki chłop przydaje jak się okazuje...
Rafał_Sz
23-09-2011, 18:17
Czasem się taki chłop przydaje jak się okazuje...
Żeby Ci łańcuch odpiąć? :lol:
Kasandra
23-09-2011, 18:20
Do posiadania szczypców wydłużonych;-))))fajna nazwa.
Mam pomysł-kupię drugi i poproszę o zmianę w sklepie, to mi oddadzą ten już rozpięty.
W ten sposób go wyczyszczę benzyną.
Boryszuk
23-09-2011, 18:50
Do posiadania szczypców wydłużonych;-))))fajna nazwa.
Mam pomysł-kupię drugi i poproszę o zmianę w sklepie, to mi oddadzą ten już rozpięty.
W ten sposób go wyczyszczę benzyną.
A nie taniej wyjdzie kupic szczypce wydluzone i sie nauczyc?
Tapatap
Kasandra
23-09-2011, 18:55
Nie, bo i tak powinnam mieć 2-3 łańcuchy na wymianę. Jeden w użyciu, a reszta czeka w gotowości.
Biorę najkrótszy z towarzystwa wtedy i już.
A jak już jakaś męska siła mi rozepnie tę spinkę to potem łatwiej ma być (mam nadzieję).
Metoda trzech łańcuchów jest przereklamowana, może ja mam za ciężką nogę, ale u mnie się nie sprawdziła. Bym musiał chyba co 100 km wymieniać, a w trakcie wycieczki mi się nie chce. ;) Teraz mam jeden łańcuch Jedną kasetę i wymieniam w komplecie.
Najprościej będzie jak pojedziesz do serwisu i poprosisz o rozpięcie. Już za drugim razem jest zdecydowanie łatwiej rozpiąć te spinkę. Chyba, że jakiś inteligent zapodał spinkę SRAM, do łańcucha Shimano. Wtedy już trzeba mieć szczypce co się tak fajnie nazywają.
Kasandra
23-09-2011, 19:06
Chyba, że jakiś inteligent zapodał spinkę SRAM, do łańcucha Shimano. Wtedy już trzeba mieć szczypce co się tak fajnie nazywają.
A to wcale by mnie nie zdziwiło!
Jak polecali dziewczynie do maratonu fulla?i to tego Yukona???
Jakoś to mogę sama sprawdzić?
Łańcuch SRAM na ogniwach ma wytłoczone SRAM i PC z jakimiś numerami. Shimano nie wiem, nigdy nie miałem łańcucha Shimano. :)
Kasandra
23-09-2011, 19:12
Ma napisane SHIMANO!!!!!!!!!!!!!!!!
aaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Po prostu na samą myśl, że muszę jechać do tego sklepu mnie skręca!
I nie wiem-czy zlać, bo szkoda nerwów, czy wręcz przeciwnie, skoro rower nowy to wymagać, żeby działał perfekcyjnie, a więc żeby ustawili przednie hamulce, żeby nie obcierały przy zjeździe i tylną przerzutkę wyregulowali, bo przeskakuje.
Metoda trzech łańcuchów jest przereklamowana
Co racja, to racja. Kto to w ogóle wymyślił? Nigdy w życiu nie stosowałem tej dziwnej metody, a zdarzało mi się i 15 tyś w sezonie. Wolę dbać o napęd, regularnie go czyścić i smarować, niż kupować 3 łańcuchy, bawić się w jakieś śmieszne pomiary i tracić czas na ich zmienianie.
Spinka SRAM?
Trzeba nacisnąć z jednej i z drugiej strony, tyle, że do tego jest potrzebna męska ręka, a nawet dwie.
A jak jest spinka sram-a na łańcuchu shimanowskim to trochę tej siły trzeba użyć zanim się spinka nie wyrobi
Chyba, że jakiś inteligent zapodał spinkę SRAM, do łańcucha Shimano. Wtedy już trzeba mieć szczypce co się tak fajnie nazywają.
Kiedyś tak miałem, ale odkąd zacząłem urywać łańcuchy Shimano (3 szt.) i to nie w okolicach spinki, używam tylko łańcuchów SRAM. :)
Łańcuch zmieniam z kasetą co 1000-2000 km.
Łańcuch zmieniam z kasetą co 1000-2000 km.
Co jest powodem tak częstych wymian:?:
Czyżby sprzęt wyższych klas był tak delikatny?
Łańcuchy zdaje się są węższe.
Ja rozumiem zerwane linki (hamulce) starte klocki, wytarte (przebite) opony, rozsypane piasty, środki suportu, pedały (też łożyska rozwalone) pogięte obręcze, zerwane szprych, raz nawet wyrwałem niple z obręczy ale nigdy nie miałem potrzeby wymiany łańcucha czy kasety.
Słyszałem wielokrotnie o tym, ale jakoś nigdy nie odczuwałem takiej potrzeby, to że po pewnym czasie coś tam gorzej przeskoczy czy coś jakoś mi nie przeszkadza, nie jeżdżę wyczynowo.
BTW: rowery takie ja np. Gary fisher utopia, czy author mission - określane mianem krossowych.
większe koła, widelce z 6cm skoku z blokadą - sprawdzi to się na polnych drogach wyboistych, wysypanych kamieniami, kawałami cegieł, dziurawych, krętych, na asfaltówkach rozjechanych przez maszyny rolnicze, dziurawych jak ser szwajcarski itp.
Co jest powodem tak częstych wymian:?:
Czyżby sprzęt wyższych klas był tak delikatny?
Łańcuchy zdaje się są węższe.
Mam 8-rzędową kasetę.
Nie mam osprzętu wysokiej klasy w porównaniu z tym, co mają ludzie chociażby tu na forum.
Dość mocno 'deptam' po pedałach, więc może to jest przyczyną takich przebiegów na zestawie łańcuch+kaseta. Właściwie to cały napęd już wymieniłem razem z wkładem suportu i korbami, po 3000km, ale teraz mam coś trochę lepszego i wytrzymuje to więcej.
BTW: rowery takie ja np. Gary fisher utopia, czy author mission - określane mianem krossowych.
większe koła, widelce z 6cm skoku z blokadą - sprawdzi to się na polnych drogach wyboistych, wysypanych kamieniami, kawałami cegieł, dziurawych, krętych, na asfaltówkach rozjechanych przez maszyny rolnicze, dziurawych jak ser szwajcarski itp.
Może być problem z przyczepnością opon i trakcją (trzymaniem pionu i uślizgiwaniem się z tych cegieł) tak wąskich opon. Mam teraz 1,5" szerokości (na 26" w MTB) i bieżnik typu slick i miewam czasem podobne problemy. Kwestia przyzwyczajenia, na początku było gorzej.
Teraz mam opony 26/2" z "poważnym" bieżnikiem na tych polnych drogach ciągnie to bardzo dobrze, nieważne czy kamienie czy cegły, uważać tylko muszę na zakrętach - bardzo łatwo wpaść w poślizg i się wyłożyć, szczególnie jak kilka dni nie było deszczu (btw: w Polsce te polne drogi jakieś taki bardziej równe, łagodniejsze były, mniej utwardzone, ale i maszyny rolnicze zdecydowanie inne po tym jeździły, tutaj w okresie żniw są fragmenty które staja się praktycznie nieprzejezdne rowerem, tyle różnego badziewia potrafią nasypać).
Tyle że ostatnio moja trasa to pół na pół asfalt/drogi polne.
"Górskie" opony czy ciężki amor bardziej przeszkadzają niż pomagają na asfalcie i tak sobie zacząłem kombinować że może by tak złagodzić trochę charakter roweru, z "pseudo" górala przejść bardziej w stronę czegoś co nada się na asfalt.
krzysztof jot
25-09-2011, 23:45
Kiedyś tak miałem, ale odkąd zacząłem urywać łańcuchy Shimano (3 szt.) i to nie w okolicach spinki, używam tylko łańcuchów SRAM.
Łańcuch zmieniam z kasetą co 1000-2000 km.
Dość mocno 'deptam' po pedałach, więc może to jest przyczyną takich przebiegów na zestawie łańcuch+kaseta. Właściwie to cały napęd już wymieniłem razem z wkładem suportu i korbami, po 3000km, ale teraz mam coś trochę lepszego i wytrzymuje to więcej.
Teraz mam opony 26/2" z "poważnym" bieżnikiem na tych polnych drogach ciągnie to bardzo dobrze,
Tyle że ostatnio moja trasa to pół na pół asfalt/drogi polne.
"Górskie" opony czy ciężki amor bardziej przeszkadzają niż pomagają na asfalcie i tak sobie zacząłem kombinować ....
No cóż, muszę się wtrącić :)
Najpierw doradzę Ci idealne opony na droge 50/50 szosa-teren - Maxiss CrossMark 2.1 w wersji EXCEPTION. Bardzo dobre w terenie, doskonała trakcja na szosie - tyle ewnentualnie w kwestii njjtańszego tuningu :) choć opony po stoparę zł sztuka.
Teraz gorzej - łańcuch kaseta... Musze Cie zmartwić - zrywasz łańcuch nie dlatego że "mocno deptasz" , Ty musisz popełniać podstawowe błedy techniczne, nie umiesz korzystać z napędu i przełożeń. Znam osobiscie, a nawet czesto przebywam i jeżdżę na rowerze, z kilkoma osobami które - gwarantuje Ci na 1000% - deptaja sto razy mocniej niż Ty, i nigdy nie zerwały łańcucha, nawet w ekstremalnych sytuacjach w jakich nigdy sie nie znajdziesz. No i wymiana napędu co 2000km :). Pomyśl, ze są tacy, co robią rocznie 40tys. ich napęd pracuje jak mechanizm szwajcarskiego zegarka - a jednak wymieniany jest rzadziej. Gdyby to robili co 1000km najbogatszy sponsor poszedłby z torbami. Sugeruję poczytać, pogadać z prawdziwymi fachowcami - a znajda rozwiązanie tego problemu - bo to już problem, no chyba że powiesz 'no problem" :) i ale coś jest nie tak, idziesz... a właściwie jedziesz nie tą drogą :).
Dzięki za polecenie opon :idea:
Co do łańcucha i kasety, to nie wymieniam co 2000KM, to M_B, mój ma już jakieś 10000km i jeszcze sporo wytrzyma. Kiedyś (kilkanaście lat temu) sprzedawca-mechanik w sklepie przeszkolił mnie w zakresie używania i konserwacji napędu ;)
(bezpieczne przełożenia, mycie, smarowanie itp.) do wtedy myślałęm że WD40 załatwia sprawę :oops:
Pojadę dziś do mechaników z kołem i zobaczę ile zechcą za przeplecenie koła, "niestety" zapowiada się ładny, słoneczny dzień...
BTW: chyba nie wspominałem, mi rower zastępuje jogging mam (mało aktywny tryb życia), wskoczyć na rower, przejechać się (zazwyczaj jakieś 40km, średnia prędkość wg licznika: 23-25km/h) do domu, pod prysznic i jak nowy!
Znajomy kulturysta odradził mi dłuższe przejażdżki, niby bardziej zaszkodzą niż pomogą.
Jeżdżę bo lubię i muszę.
Zima idzie:)
Krzysiu albo ktoś ogarnięty w temacie...możecie polecić trenażer, ew dobry rower stacjonarny, chciałem chodzić na Indoor Cycling ale dojeżdżać do Waw jakoś mi się nie uśmiecha.
Spojrzyj na rowery marki york, mam i używam od kilku lat, i sobie chwalę.
http://www.yorkfitness.com/category/170-exercise-cycles.aspx
można kupić je w Polsce.
krzysztof jot
26-09-2011, 20:26
Zima idzie:)
Krzysiu albo ktoś ogarnięty w temacie...możecie polecić trenażer, ew dobry rower stacjonarny, chciałem chodzić na Indoor Cycling ale dojeżdżać do Waw jakoś mi się nie uśmiecha.
najpierw zobacz to - http://www.youtube.com/watch?v=Rx9SIyFMfcY&feature=related
jeśli po oglądnięciu jesteś nadal pewien, ze rower stacjonarny :) ... :).
A poważnie - rower stacjonarny - stoi w kącie sypialni, czasem na niego wsiądziesz, frajda taka raczej fitnesowa, ja nie lubię tego urządzenia. Trenażer - to obecne modele potrafią stworzyć wrażenie jakbyś jechał na rowerze gdzieś w realnym terenie. Polecam dwie firmy - obojętnie Tacx albo CycleOps - http://www.youtube.com/watch?v=eHvoOnLgsL8
Obie firmy to solidni renomowani producenci, i masz gwarancję, że ich produkt przetrwa z Tobą wiele lat, nawet ten "najprościejszy" model, choć polecam coś ze środka katalogu. W zależności od ceny (od 500 zł do parunastu tysięcy)- możesz mieć nawet symulator z opcją wyświetlenia pokonywanej trasy na ekranie i podmuchem wiatru :). Zwróć uwagę, że musisz mieć drugie tylne koło z "łysą" oponą, no albo zakładasz taką oponę na tylne koło i zimą tylko trenażer, lub na tył i przód rowerowe wypady w realu tylko szosa. W teren te opony się nie nadają. No to tak z grubsza. Osobiście uznaje trenażer za piekielną maszynę, i po kilku zimach sprzedałem, bo miałem dość tego durnego pedałowania w miejscu i potu zalewającego podłogę :).
Kiedyś tak miałem, ale odkąd zacząłem urywać łańcuchy Shimano (3 szt.) i to nie w okolicach spinki, używam tylko łańcuchów SRAM.
Łańcuch zmieniam z kasetą co 1000-2000 km.
Dość mocno 'deptam' po pedałach, więc może to jest przyczyną takich przebiegów na zestawie łańcuch+kaseta. Właściwie to cały napęd już wymieniłem razem z wkładem suportu i korbami, po 3000km, ale teraz mam coś trochę lepszego i wytrzymuje to więcej.
Teraz mam opony 26/2" z "poważnym" bieżnikiem na tych polnych drogach ciągnie to bardzo dobrze,
Tyle że ostatnio moja trasa to pół na pół asfalt/drogi polne.
"Górskie" opony czy ciężki amor bardziej przeszkadzają niż pomagają na asfalcie i tak sobie zacząłem kombinować ....
No cóż, muszę się wtrącić :)
Najpierw doradzę Ci idealne opony na droge 50/50 szosa-teren - Maxiss CrossMark 2.1 w wersji EXCEPTION. Bardzo dobre w terenie, doskonała trakcja na szosie - tyle ewnentualnie w kwestii njjtańszego tuningu :) choć opony po stoparę zł sztuka.
Teraz gorzej - łańcuch kaseta... Musze Cie zmartwić - zrywasz łańcuch nie dlatego że "mocno deptasz" , Ty musisz popełniać podstawowe błedy techniczne, nie umiesz korzystać z napędu i przełożeń. Znam osobiscie, a nawet czesto przebywam i jeżdżę na rowerze, z kilkoma osobami które - gwarantuje Ci na 1000% - deptaja sto razy mocniej niż Ty, i nigdy nie zerwały łańcucha, nawet w ekstremalnych sytuacjach w jakich nigdy sie nie znajdziesz. No i wymiana napędu co 2000km :). Pomyśl, ze są tacy, co robią rocznie 40tys. ich napęd pracuje jak mechanizm szwajcarskiego zegarka - a jednak wymieniany jest rzadziej. Gdyby to robili co 1000km najbogatszy sponsor poszedłby z torbami. Sugeruję poczytać, pogadać z prawdziwymi fachowcami - a znajda rozwiązanie tego problemu - bo to już problem, no chyba że powiesz 'no problem" :) i ale coś jest nie tak, idziesz... a właściwie jedziesz nie tą drogą :).
Z łaski swojej Drogi Krzysztofie używaj cytatów, a nie łącz wypowiedzi dwóch osób.
Po drugie, nie wiesz jak deptam, nie wiem jak jeżdżę, a napęd klasy Acera/Alivio to jest do skatowanie po takim małym przebiegu. Wolę mieć suport na łożyskach zewnętrznych maszynowych i korby obrabiane CNC, a z tyłu przerzutkę Alivio, żeby dresy mnie nie wyjaśniły i nie dały 'w ryło'. Bo wszyscy akurat patrzą na tylną przerzutkę.
Ostatnio napęd wymieniłem rok temu. A ci co robią 40 tysięcy kilometrów rocznie, mają osprzęt klasy XTR, więc nie łącz tych dwóch sytuacji.
Pozdrawiam
Marek
krzysztof jot
26-09-2011, 23:31
Z łaski swojej Drogi Krzysztofie używaj cytatów, a nie łącz wypowiedzi dwóch osób.
Po drugie, nie wiesz jak deptam, nie wiem jak jeżdżę,
....
A ci co robią 40 tysięcy kilometrów rocznie, mają osprzęt klasy XTR, więc nie łącz tych dwóch sytuacji.
Pozdrawiam
Marek
Tak, to było wyjątkowe połączenie w celu zbiorczej odpowiedzi.
Alivio nie jest na tyle słabsze od XTR a aby się zrywało. XTR to nie jest coś mega trwałe, to jest coś lekkie i wytrzymałe, w kilku elementach "precyzyjne" czy dobrze zabezpieczone przed czynnikami zewnętrznymi, co pozwala napędowi pracować w ekstremalnym błocie oblepiającym rower, ale nie demonizowałbym jego trwałosci :). A łańcuch zrywa się jeśli źle operujemy przełożeniami, albo źle go skuliśmy, inaczej jest to raczej niezwykle trudne zadanie.
Boryszuk
27-09-2011, 01:33
A obrobka CNC nie nadaje magicznych wlasciwosci tylko zapewnia powtarzalnosc produkcji ;) (nie tylko w kontekscie wspomnianych korb)
sprocket
27-09-2011, 02:39
Ktos moze wie co mi klekoce w feldze, to tak jak by sie cos przesypywalo, nowy rower Giant nie chce rozbierac kola bo moze to ma tak byc :) ?
A obrobka CNC nie nadaje magicznych wlasciwosci tylko zapewnia powtarzalnosc produkcji ;) (nie tylko w kontekscie wspomnianych korb)
Ale moze dac nizsza mase, obrobione mam wiecej niz w wersji nizszej bez obrabiania CNC.
Ale moze dac nizsza mase, obrobione mam wiecej niz w wersji nizszej bez obrabiania CNC.
Widzę mit CNC wiecznie żywy. ;)
Za Krzysztofem, przerzutkę Alivio zajeździłem po pięciu latach z rocznymi przebiegami w okolicach 5000 km. I to po górach, nierzadko w błocie. Raz wymieniłem w niej tylko kółeczka. Była solidnie obita, z odłupanymi kawałkami aluminium z pantografu, a nadal działała. Pod koniec żywota, regulację trzeba było niestety przeprowadzać po każdej wycieczce, więc zapadła decyzja o zmianie.
Jak dla mnie wymiana napędu co 2000 km, to też oznaka że coś jest nie tak. Jak nie masz korby Suntoura, to albo w ogóle nie dbasz o napęd, albo przerzucasz pod nadmiernym obciążeniem.
Łańcuch zerwałem raz, w mieszczuchu, ale to był łańcuch marki łańcuch za 10 PLNów i miał prawo być źle skuty, bo właśnie blaszka wyskoczyła z trzpienia.
Widzę mit CNC wiecznie żywy. ;)
Za Krzysztofem, przerzutkę Alivio zajeździłem po pięciu latach z rocznymi przebiegami w okolicach 5000 km. I to po górach, nierzadko w błocie. Raz wymieniłem w niej tylko kółeczka. Była solidnie obita, z odłupanymi kawałkami aluminium z pantografu, a nadal działała. Pod koniec żywota, regulację trzeba było niestety przeprowadzać po każdej wycieczce, więc zapadła decyzja o zmianie.
Jak dla mnie wymiana napędu co 2000 km, to też oznaka że coś jest nie tak. Jak nie masz korby Suntoura, to albo w ogóle nie dbasz o napęd, albo przerzucasz pod nadmiernym obciążeniem.
Łańcuch zerwałem raz, w mieszczuchu, ale to był łańcuch marki łańcuch za 10 PLNów i miał prawo być źle skuty, bo właśnie blaszka wyskoczyła z trzpienia.
Kółeczka też wymieniałem w alivio. Raz też ostro dostała przy wypadku, jak skrzywiłem hak przerzutki.
Korby mam truvativ.
Nie dbam o napęd. Tylko smaruję teflonem co 300km. Bez odtłuszczania. Odtłuszczanie co 1000km.
Kasandra
28-09-2011, 13:01
Teflonem?
Z tego co wyczytałam to Rohloff polecali ze smarowideł więc to to mam.
Teflon lepszy?
Rafał_Sz
28-09-2011, 14:34
Teflonem?
Z tego co wyczytałam to Rohloff polecali ze smarowideł więc to to mam.
Teflon lepszy?
Teflon to taki sam bajer jak TAED w proszku do prania. :) No niby działa jako dodatek, ale ważniejsza jest czystość napędu i dobra, regularnie aplikowana oliwka. Rohloff to bardzo dobre smarowidło, chociaż w/g mnie nieco zbyt drogie.
Kasandra
28-09-2011, 20:11
Ale jak się litrami kupuje to nie jest tak drogo i naprawdę mało go schodzi, a ja nie żałuję łańcuchowi, bo nie wiem ile powinnam dać, to wolę na każde ogniwo wielką kroplę;-).
Lamer ma kolejne pytanie: jak ściągnę przednie koło, a mam tarczowe hamulce to muszę w miejsce tarczy wsadzić ten plastik. Plastik mam, ale jak go tam mam zamocować, żeby mi przypadkiem nie wypadł?
Koło będę odkręcać, żeby wsadzić rower do torby.
Całe szczęście tylko przednie;-)
Lamer ma kolejne pytanie: jak ściągnę przednie koło, a mam tarczowe hamulce to muszę w miejsce tarczy wsadzić ten plastik. Plastik mam, ale jak go tam mam zamocować, żeby mi przypadkiem nie wypadł?
Shimano ma taki jakby uchwyt który łapie za trzpień trzymający klocki. Separator najłatwiej zabezpieczyć dumka recepturką. Choć jak poprawnie zamontowałem, to mi jeszcze nigdy nie wypadł.
Kasandra
28-09-2011, 20:38
Hamulce chyba nie są Shimano, nie mam jak teraz zobaczyć.
Myślałam o taśmie klejącej, ale pomysł z gumką super, dzięki;)
Serwis koła i piasty (zażyczyłem sobie przegląd i przesmarowanie) kosztował 8F. To było 90km temu ;) jak na razie koło trzyma się równo.
Czy jest coś takiego jak hamulce z ABS do roweru? Zdarza się ze mam potrzebę mocno przyhamować, mam wtedy "skurcz" rąk na klamkach, i rower już stoii a jeździec jeszcze nie i np. wczoraj przez to spadłem z pedałów.
Biskie spotkanie 3 stopnia z naczepą ciągnika na zakręcie mi groziło, strasznie długa i w jakiś taki dziwny sposób zaszła na mnie.
Kasandra
29-09-2011, 14:31
Wyczytałam, że jak odkręcę pedały to przed ponownym zakręceniem ich powinnam posmarować smarem.
Smarem.
Jakim smarem?;-)i czy dostępne toto w małych ilościach.
Rafał_Sz
29-09-2011, 14:37
Wyczytałam, że jak odkręcę pedały to przed ponownym zakręceniem ich powinnam posmarować smarem.
Smarem.
Jakim smarem?;-)i czy dostępne toto w małych ilościach.Teflonowym, są dostępne w małych tubkach. Ale jak dasz malutką kropelkę oliwy od łańcucha na gwint też się nic złego nie stanie.
Czy jest coś takiego jak hamulce z ABS do roweru?
Nie ma czegoś takiego. Hamować się trzeba nauczyć, również w awaryjnych sytuacjach.
Shimano ma w ofercie modulator siły hamowania przeznaczony do v-brake, ale nie chroni on przed blokadą koła.
Wyczytałam, że jak odkręcę pedały to przed ponownym zakręceniem ich powinnam posmarować smarem. Jakim smarem?;-)i czy dostępne toto w małych ilościach.
Dowolnym smarem, najlepiej stałym. Może być zwykły towot. Smaruje się nie pedały, a gwint. ;)
Kasandra
29-09-2011, 18:56
Dowolnym smarem, najlepiej stałym. Może być zwykły towot. Smaruje się nie pedały, a gwint. ;)
Dowolnym smarem...
I taki dowolny smar kupię w...?;-)
I taki dowolny smar kupię w...?;-)
W dowolnym markecie budowlanym, w sklepach samochodowych, w sklepach dla majsterkowiczów. Kup jak najmniejszą tubę, pojemnik czy inne opakowanie. Gwinty w korbach i na ośkach pedałów czyścisz szmatką. Nanosisz trochę smaru i rozcierasz po gwintach, wkręcasz pedały. Nie pomyl lewego z prawym. Wycierasz nadmiar smaru. Po pierwszej wycieczce sprawdzasz czy połączenie nie złapało luzu, ewentualnie dociągasz. Jeździsz.
Smaru nie trzeba dużo, chroni on przed zapieczeniem się gwintów. Styk aluminium i stali ma do tego szczególne tendencje, zwłaszcza jak dostanie wody. W ekstremalnych przypadkach zapieczenia można wykręcić pedały razem z gwintem z korby.
Kasandra
29-09-2011, 19:04
Aaaaha dzięki, jeden maluni problemik, że nawet mikro opakowanie raczej się ze mną nie zmieści, bo planuję na 5 dni się zapakować w 22litrowy plecaczek, ze wszystkim;-)
To zamierzasz te pedały w trasie zmieniać? Smaruje się raz przy montażu.
22 litry na 5 dni, to masa miejsca, kolega na dwa tygodnie rowerowania po Bieszczadach zapakował się w 9 l Dutera. ;)
Kasandra
29-09-2011, 19:19
No prawie zgadłeś, kupiłam taka torbę do transportu rowerów w pociągach (tych co nie można), ale trzeba poza zdjęciem przedniego koła (to mam nadzieję, że jest proste), odkręcić kierownicę (to rozumiem, że odkręcam imbusem?) no i pedały.
I mogę sobie jechać gdzie chcę.
krzysztof jot
29-09-2011, 21:46
No prawie zgadłeś, kupiłam taka torbę do transportu rowerów w pociągach (tych co nie można), ale trzeba poza zdjęciem przedniego koła (to mam nadzieję, że jest proste), odkręcić kierownicę (to rozumiem, że odkręcam imbusem?) no i pedały.
I mogę sobie jechać gdzie chcę.
no. odkręcenie pedałek może Cię zaskoczyć :) , czasem nie obejdzie się bez specjalnego klucza. Tylko po co ?
Jak zdejmiesz koło - to widelec z kierownicą da sie juz ustawic w pozycji mieszczącej sie w torbie.
Nie wiem co za torbę masz - ale teoretycznie do pociągu (a nie samolotu gdzie jednak z rowerem sie dzieje:) dobra solidna torba wymaga zdjęcia tylko kół.
Kasandra
29-09-2011, 21:58
http://www.szumgum.com/torba-na-rower-tioga-84n-czarna-l1550xw180xh760mm.html
dokładnie to mam ten model.
A gdzieś indziej był opisany, że trzeba, żeby się pomieściło.
chyba w weekend przetestuję po prostu.
Rafał_Sz
29-09-2011, 22:05
Kryśka zainwestuj w SPD, są tak małe, że nie będziesz musiała nic odkręcać. :)
Kasandra
29-09-2011, 22:08
Dojrzewałam do tego, ale Maja mnie zniechęciła:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/photo/my-images/827/31610625178223819629014.jpg/)
nie pamiętam czy tu wklejałam;-)
Podobno miały się wypinać;-)
Rafał_Sz
29-09-2011, 22:16
Dojrzewałam do tego, ale Maja mnie zniechęciła:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/photo/my-images/827/31610625178223819629014.jpg/)
nie pamiętam czy tu wklejałam;-)
Podobno miały się wypinać;-)
Wiesz, w SPD reguluje się siłę wypięcia nogi tak samo jak w nartach. Maja chyba trochę za mocno przykręciła śrubę. :) No i noga na wprost się nie wypnie, to dział tylko "po obrocie".
no. odkręcenie pedałek (...)
Czyli jak, ustalmy. Jedno pedało ? Jedno pedaum ? Litości. Jeden pedał, dwa pedały - to chyba dość intuicyjne.
krzysztof jot
30-09-2011, 00:09
"pedałek" - to nie odmiana od jeden pedał, brak pedałów, dwa pedała - tylko od "pedałka" forma często używana przez kolarzy - a w tym zdaniu należałoby napisać "odkręcenie pedałów" - kolarze czasem wybierają tą drugą opcję... może tak lepiej brzmi w pewnych okolicznościach, nie wiem, ale masz rację.
a tu bardziej merytorycznie - uwagi dotyczące odkręcania / przykręcania pedałów
- http://www.forumszosowe.org/viewtopic.php?t=5316
- http://www.sfd.pl/Zmiana_peda%c5%82%c3%b3w_w_rowerze-t401131.html
- http://www.bike.pl/wiadomosc/192/
Kryśka zainwestuj w SPD, są tak małe, że nie będziesz musiała nic odkręcać. :)
Da, ja do samolotu nie odkręcałem i nikt nic ode mnie nie chciał. No, oprócz 40€.
No prawie zgadłeś, kupiłam taka torbę do transportu rowerów w pociągach (tych co nie można), ale trzeba poza zdjęciem przedniego koła (to mam nadzieję, że jest proste), odkręcić kierownicę (to rozumiem, że odkręcam imbusem?) no i pedały.
I mogę sobie jechać gdzie chcę.
Odkręć i przykręć, możesz posmarować na początku wyjazdu. Przez pięć dni nic się nie stanie. Tylko jak Krzysztof napisał sprawdź najpierw w domu czy odkręcisz pedały.
"pedałek" - to nie odmiana od jeden pedał, brak pedałów, dwa pedała - tylko od "pedałka" forma często używana przez kolarzy
No ta ja najwyraźniej obracam się w zupełnie innym środowisku kolarskim. "Pedała", "pedałka", "rowera", "rawka", "hampel" itp. słowo(po)twory, od których bolą uszy, funkcjonują i rozwijają się w najlepsze w środowisku młodocianych rowerzystów, ze średnią wieku poniżej pełnoletności, wychowanych na nintendo i czatach internetowych. Takie są przynajmniej moje skromne obserwacje.
Rafał_Sz
30-09-2011, 13:20
No ta ja najwyraźniej obracam się w zupełnie innym środowisku kolarskim. "Pedała", "pedałka", "rowera", "rawka", "hampel" itp. słowo(po)twory, od których bolą uszy, funkcjonują i rozwijają się w najlepsze w środowisku młodocianych rowerzystów, ze średnią wieku poniżej pełnoletności, wychowanych na nintendo i czatach internetowych. Takie są przynajmniej moje skromne obserwacje.
Ale określeń "sprzęcior", "heble" i "gleba" to chyba wszyscy używają. :)
Co innego błędy języka polskiego, co innego gwara charakterystyczna dla danego środowiska. Określenia jak: rafka, hampel czy konus funkcjonują w środowisku od lat. Natomiast wszelkich odmian te pedała, to pedało oraz innych podobnych nigdy nie rozumiałem, a jedyne uzasadnienie używania ich widzę, w tym, że ktoś nie zna formy poprawnej.
Kasandra
30-09-2011, 13:23
Ale macie problem;-)
Gwarowych określeń jest naprawdę wiele, to co na szybko mi przychodzi do głowy:
- pieski
- bębenek
- hample, heble
- laga, lagi
- kliki
- bloki
Kasandra
30-09-2011, 13:59
Ej, a ile się daje tego oleju na łańcuch?
Bo ja nie żałowałam i dałam na każde ogniwko po wielkiej kropli.
I pan w sklepie powiedział potem, że zapaskudziłam łańcuch, bo powinnam dać tyle i potem wytrzeć, że jak się łańcuch dotknie to jest suchuteńki.
Ja smaruje, dając kroplę na każde ogniwo. Smaruje łańcuch po zdjęciu z roweru. Odczekuje chwilę i wycieram do sucha szmatką lekko nasączoną benzyna ekstrakcyjną. Zgodnie ze sztuką powinno się jeszcze wytrzeć łańcuch po przejechaniu 1-2 km. Wycieknie wtedy nadmiar oleju. Jednakże nigdy mi się nie chce.
Kasandra
30-09-2011, 14:34
Czyli naprawdę ma być praktycznie suchy???
I to wystarcza?
Tak wystarcza, łańcuch ma być nasmarowany od wewnątrz, bo tylko tam pracuje.
Kasandra
30-09-2011, 14:51
A smarujesz z dwóch stron?w sensie odwracasz łańcuch "na plecy" i po jeszcze jednej kropelce?
Kasandra widzę że na pełnym wczuciu bawisz się z tym rowerem...żeby się nie okazało że więcej czasu spędzasz serwisując niż używając:)
A smarujesz z dwóch stron?w sensie odwracasz łańcuch "na plecy" i po jeszcze jednej kropelce?
Nie, jedna kropla na ogniwo.
Kasandra
30-09-2011, 15:02
Aha dzięki;-)
Dyziek ja dbam o to co moje;-) ZAWSZE;-)
no a łańcuch przecież co ok 250km mam czyścić, więc wychodzi po tygodniu jak jest ładna pogoda. Często.
250km tygodniowo - zazdroszczę możliwości:) Ale w OL jest gdzie pośmigać:)
Kasandra
30-09-2011, 16:22
100 mam do pracy a 150 to raptem sobota i niedziela.
Ano jest gdzie pośmigać, co jak co, ale mieszkam ładnie.
Może daleko od gór, ale i u nas płasko nie jest.
Izery były mniej męczące;-)
...czyszczenie łańcucha to obok kontroli ciśnienia w gumach najważniejsza "higieniczna" czynność która daje długowieczność napędowi, dlatego dbałość Kasandry jest jak najbardziej godna polecenia innym.
Osoby dużo jeżdżące, bądź trenujące znają też metodę wymiany łańcuchów cyklicznie co dana ilość km (komplet 3 łańcuchów). Dzięki temu można z grubsza przyjąć, że kaseta wytrzymuje 3 łańcuchy, a korba 3 kasety. Stosowane przy tym spinki ułatwiają skuwanie i rozkuwanie łańcucha do zdejmowania i czyszczenia. W zasadzie tylko dla tego o tej praktyce wspominam.
Założenie spinki ułatwia higienę. Kiedyś pracując w temacie rowerów polecałem domowy sposób na to zamiast stosowanie drogich a badziewnych maszynek z rolkami myjącymi - z tym i tak podłoga zachlapana jest detergentem i brudem. Mianowicie łańcuch rozpinamy wrzucamy do butelki 0,5 po coli czy czymkolwiek, napełnionej np benzyną ekstrakcyjną. Shake'ujemy jak wprawiony barman :) wyciągamy i wycieramy i dopiero wtedy po założeniu smarujemy.
Najlepiej tak jak wspomniał kolega wcześniej - olejkiem do łańcuchów z aplikatorem, po kropelce na każde ogniwko. Ja robię to jednostronnie, cieniutką strużką szybko kręcąc korbą na połączenia blaszek ogniw. Spray'e lepiej sobie odpuścić, zawsze coś się dostaje na cały napęd, na tarcze hamulców tarczowych, na gumy w braków poprzez felgę.
Łańcuch należy poobracać (można się przejechać) no i z wierzchu wycieramy do sucha, kręcąc i trzymając łańcuch przez szmatę. Kilka razy, im suchszy z zewnątrz tym lepiej, zębatki także. Dlaczego? ponieważ przywieranie piachu do smaru powoduje powstanie pasty ściernej, cały układ się szlifuje podczas pedałowania i szybciej zużywa...
Metoda dość fundamentalna - nie zawsze trza czyścić aż tak, każdy wie ile i w jakich warunkach jeździ i widzi w jakim stanie jest napęd...
Czym smarować? Olejki przygotowane do tego mają podrasowane właściwości. Żaden smar stały, olej samochodowy czy łój jak w starej instrukcji rometowskiej. Na suche warunki na bazie teflonu (mniej przywiera piach, ale częściej smarujemy) na mokre warunki trochę bardziej "kleiste" olejki (trudniej wypłukuje je woda). Sam stosuje Rolhoffa, tani nie jest ale niezwykle wydajny...
pozdrawiam wszystkich ...po kolarsku:)
Przemek Paśnik
30-09-2011, 18:51
Się pochwalę, wyhaczyłem rowerek wreszcie: Cube Attention, nowy tegoroczny za 2100pln :-) w przyszłym tygodniu mam go odebrać. Żeby tylko jeszcze trochę pogody było :roll:
Kasandra
30-09-2011, 19:03
Gratki!
Ja za tydzień chcę Morawy i Rychleby, a zapowiadają deszcz.
Niemniej jednak co to za deszcz!Po Norwegii żaden deszcz już mi niegroźny;-)))
Trochę lipa, bo wybory;(
Do Ostravy za daleko, do Polski będzie jeszcze gorszy dojazd...
Gratki Przemku:) Końcówka sezonu jest Twoja:)
Przemek Paśnik
03-10-2011, 20:16
Dziś odebrałem mojego Cubka. Pierwsze 15 km już za mną. Zadek boli, ale jestem szczęśliwy :-) Okazało się ,że przyjechał model z 2010, ale wyszło na plus: z tyłu ma XT, a widelec jest na Darcie3, nowszy model okroili, dali SLX i średniego Suntoura
Niech pogoda będzie jak najdłużej :-)
Ha, a ja dzisiaj przyglebienie zaliczyłem, na mieszczuchu, podczas ostrego nawrotu o 180 stopni. Się przednie koło było nieco za bardzo skręciło i uślizgło na granitowej płycie. Skutkiem czego sobie kierownicę w cyca wbiłem na tyle skutecznie, że chwile walczyłem o oddech. Krwiak już jest, za chwile pewnie połowa klaty będzie w technikolorze.
Poza tym nic mi nie jest. Ale chyba dostałbym wysokie noty za styl, bo aż się jacyś zagramaniczni turyści zapytali: "Are you OK?".
Rower za to się nabawił pięknych szram na lewej klamce. ;)
Rafał_Sz
03-10-2011, 22:04
Uuu, niedobrze. Oby żebra były całe.
Uuu, niedobrze. Oby żebra były całe.
Nie pierwszyzna. O żebra też się przez chwilę obawiałem, ale chyba jest OK. W każdym razie nie boli przy pełnym wdechu. Rękę mogę w pełni podnieść. Klata boli tylko w miejscu obtarcia, całe szczęście, że trafiłem na gumowy grip, kierownica to była jaskółka inaczej mogłoby być naprawdę źle.
Przemek Paśnik
03-10-2011, 22:40
Ha, a ja dzisiaj przyglebienie zaliczyłem, na mieszczuchu, podczas ostrego nawrotu o 180 stopni. Się przednie koło było nieco za bardzo skręciło i uślizgło na granitowej płycie. Skutkiem czego sobie kierownicę w cyca wbiłem na tyle skutecznie, że chwile walczyłem o oddech. Krwiak już jest, za chwile pewnie połowa klaty będzie w technikolorze.
Poza tym nic mi nie jest. Ale chyba dostałbym wysokie noty za styl, bo aż się jacyś zagramaniczni turyści zapytali: "Are you OK?".
Rower za to się nabawił pięknych szram na lewej klamce. ;)
Kobiety lubią blizny :)
Przemek dawaj fotę:)
ps. co do upadków to w niedzielę przy dość szybkim zjeździe po korzeniach delikatnie za mocno przyhamowałem i było małe wyrwanie z SPD:) Na szczęście bez obrażeń:)
Przemek Paśnik
03-10-2011, 23:27
Taki, tylko amor inny. Swoich zdjęć jeszcze nie mam, w niedzielę seszyyyn będzie :-)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img822.imageshack.us/img822/4568/cubeattentionblack.jpg)
ps. co do upadków to w niedzielę przy dość szybkim zjeździe po korzeniach delikatnie za mocno przyhamowałem i było małe wyrwanie z SPD:) Na szczęście bez obrażeń:)
Ja przez te cholerne SPD mam już całą kolekcję siniaków i obolałe żebra.
Ciągle na stromych podjazdach dobieram za wysokie przełożenie, albo utykam w piachu, no i bęc.
Ale nadal będę twardy, jak się zapragneło zostać harkorowcem to trzeba brnąć w to dalej :mrgreen:
Za wcześniejsze sugestie, podpowiedzi i wskazówki dotyczące nowego zakupu serdecznie dziękuję,
a moja pupa za mini brain jest dozgonnie wdzięczna.
Ps. Mam mały problem z tylnymi klockami, zaczeły "chrobotać" i jakby dziwnie szarpać.
Po 200km zawiozłem rower na przegląd gwarancyjny i podobno się "utwardziły"
Pan w serwisie posmarował tarcze odrobiną mokrego błotka i po chwili hamulce stały się ponownie aksamitne.
Ale po osatnich harcach w tereni ponownie zaczynają chrobotać,
czy jest jakiś bardziej humanitarny sposób na tę bolączkę,
poza towotem oczywiście :twisted:
Mam drugi rower z tarczami, ale nigdy nie było z tym problemu.
Boryszuk
04-10-2011, 01:41
Skoro utwierdzily sie powierzchniowo to trzeba zeszlifowac :) zamias blotka mozesz sprobowac kawalek papieru sciernego wlozyc i chwile potrzec. Tak ja, ślusarz za pińć złoty, bym zrobil ;)
A pilnik do pazurów się nada?
Widać trza jeszcze komplecik do pedicure wozić ;-)
Boryszuk
04-10-2011, 03:09
A pilnik do pazurów się nada?
Widać trza jeszcze komplecik do pedicure wozić ;-)
Ale taki wykanczajacy raczej, nie zdzierak ;)
Woldemorth pewnie masz klocki metaliczne. Niestety tak będzie się robiło. W zamian klocki wystarczą na długo. Jak chcesz mieć aksamitne hamowanie przez cały czas wymień na klocki żywiczne. Przecierać raczej papierem ściernym, demontując klocki i kładąc papier na płaskiej powierzchni trzeć klockiem. Papier raczej średnio drobny, coś w okolicach 150-200. Ździerakiem to można traktować grube i twarde klocki od samochodu.
Moim zdaniem szkoda czasu na szlifowanie. Wymiana albo przyzwyczaić się.
Tomek, a poradziłbyś coś w temacie zapowietrzonego hamulca tylnego (Avid Elixir R SL) - jakaś metoda domowa czy serwis?
Np->http://allegro.pl/zestaw-do-odpowietrzania-avid-juicy-elixir-i1856192793.html
W Avidach chyba jest problem z tym, że ich bleed kit kosztuje sporo, a nie wiem na ile można to podrobić chałupniczą metodą za pomocą strzykawki, wężyka i oliwki. W każdym razie kolega długo bujał się po serwisach ze swoimi zapowietrzającymi się Avidami, aż w końcu trafił do mojego mechanika i ma spokój. Skoro masz zapowietrzone, to możesz próbować. Uważaj tylko na DOT jest szansa, że się nauczysz. Jak nie czujesz się na siłach, daj do mechanika, tylko poszukaj dobrego. Prostej metody nie ma, bo powietrze zwykle siedzi w zacisku i trzeba zrobić porządne odpowietrzanie.
Mój na tyle dobrze ustawia, że zawsze jak mu zawożę rower na wymianę płynów, to zawsze zgarniam opieprz, że wylewa z przewodów asfalt zamiast oleju (mam Shimano) hamulce jednak hamują ciągle tak samo.
Thx...chyba jednak dam do chłopaków z AIRBIKE szczególnie że od 3 października mają 50% rabat na serwis. Obawiam się że mógłbym coś spierniczyć:)
Kasandra
04-10-2011, 09:36
A co ile km średnio się wymienia klocki w hydraulikach?
Bo ja tam nic nie widzę jak patrzę od tyłu (że niby widać).
Więc nawet nie mam pojęcia kiedy będzie już czas.
Dwa-czy jest to trudne?sama dam radę?
Mój na tyle dobrze ustawia, że zawsze jak mu zawożę rower na wymianę płynów, to zawsze zgarniam opieprz, że wylewa z przewodów asfalt zamiast oleju (mam Shimano) hamulce jednak hamują ciągle tak samo.
A do Józia Bamberskiego na Dokerską jeździsz? ;)
Kiedyś tak miałem, ale odkąd zacząłem urywać łańcuchy Shimano (3 szt.) i to nie w okolicach spinki, używam tylko łańcuchów SRAM. :)
Łańcuch zmieniam z kasetą co 1000-2000 km.
A blaty?
Jeśli po wymianie nowy łańcuch nie skacze Ci na starych blatach, to znaczy że nie musiałeś nic zmieniać.
Wszystkie elementy napędu (łańcuch, kaseta, blaty i kółeczka przerzutki) zużywają się (powinny się zużywać) równomiernie.
Są różne szkoły, ale ta najpowszechniejsza pozwalająca na zrobienie nawet 20 kkm na 1 komplecie nazywana jest "metodą na 3 łańcuchy".
Na początku kupujemy kompletny napęd z 1 łańcuchem. Po ~500-700 km kupujemy drugi łańcuch i po kolejnych 500-700 km trzeci łańcuch.
Przy każdej kolejnej zmianie zakładamy najkrótszy. ITD. Wszystko na 1 zębatce i 1 komplecie blatów.
Da się tak jeździć dopóki łańcuch nie zacznie przeskakiwać na zębatkach kasety czy blatów. Będą się zużywały szybciej jeśli do napędu będzie się kleił brud tworząc mieszankę ścierną.
IMHO zębatki nie powinny być dużo bardziej wytrzymałe od łańcucha,a le powinny być z wyższej grupy.
Ja stosuję SRAMa - grupę "7" dla kasety i łańcuchy grupy "5".
Jeśli chodzi o strzelanie łańcucha.
Łańcuch trzeba prowadzić jak najbardziej równolegle do osi roweru - wtedy nie strzeli nigdy nawet jeśli będzie bardzo zużyty. Wcześniej zacznie przeskakiwać na zębatkach.
Podejrzewam że łańcuchy Ci strzelają bo jeździsz na za mocnych przekosach - duży blat z przodu i duża zębatka z tyłu.
W takich warunkach strzeli każdy łańcuch jaki bardzo by CNC obrobiony nie był :razz:
A co ile km średnio się wymienia klocki w hydraulikach?
Dwa-czy jest to trudne?sama dam radę?
Aż się iskry posypią. ;)
Niby są okienka, ale z reguły trzeba wyjąc klocki i obejrzeć ile jeszcze okładzin zostało. Jak jest mniej niż pół mm, można myśleć o wymianie.
Nie jest to trudne, ale z reguły trzeba płaskim, szerokim wkrętakiem rozepchnąć nieco tłoczki, bo nawet jak jakimś cudem zmieścisz nowe klocki, to już nie wepchniesz między nie tarczy.
A do Józia Bamberskiego na Dokerską jeździsz? ;)
Nie jeżdżę. Młodego Krajka mam bliżej, a co do starych fachowców, to mam mieszane uczucia. Nie wszystkim chce się uczyć nowych technologii. Pół biedy jak sobie tylko pogadają i człowiek odejdzie z kwitkiem. Gorzej jak się za coś zabiorą nie za bardzo mając pojęcie co robią.
No chyba, że nie trafiłem i p. Bamberski, zna się na wszystkim. Nie znam kompletnie człowieka.
Są różne szkoły, ale ta najpowszechniejsza pozwalająca na zrobienie nawet 20 kkm na 1 komplecie nazywana jest "metodą na 3 łańcuchy".
Już wspominałem kilka razy, dla mnie to najbardziej przereklamowana metoda. 20 kkm to chyba na szosie, przy częstym myciu i czyszczeniu. W MTB, z reguły już trzeci łańcuch nie chciał mi się przyjąć i skakał na kasecie nawet po przejechaniu 200 km. Teraz jeden łańcuch i jedna kaseta. 5-7 kkm i wymiana. Średni blat wymieniam co 2-3 kasety. Mały i duży znacznie rzadziej.
Przemek Paśnik
04-10-2011, 11:51
Pierwsze w tym kończącym sie sezonie wyprzedzanie na gazetę zaliczone i to przez autobus, więc chyba combo, nie? :mrgreen: . Całkiem nieźle, zważając, że rower mam od wczoraj od 17.00 :/
Kasandra
04-10-2011, 11:58
A co to jest na gazetę?
Przemek Paśnik
04-10-2011, 12:06
To tak, ciaśniutko :D
Kasandra
04-10-2011, 12:10
Że wypadek miałeś?
Przemek Paśnik
04-10-2011, 12:13
No nie, dohamowałem i przytuliłem się do barierki
Kasandra
04-10-2011, 12:13
Ale nie porysowałeś roweru mam nadzieję?;-)
Przemek Paśnik
04-10-2011, 12:39
nie, Achtung nadal jest dziewiczy :D
Kasandra
04-10-2011, 17:40
Krótkie pytanko, lamerskie bardzo;-)
Doszła torba i chcę przymierzyć.
Jak odkręcę przednie koło, to czy istnieje poważna obawa, że go potem nie będę umiała na nowo założyć?
Czy jest to tak banalne, że nie ma bata-uda mi się?
Rafał_Sz
04-10-2011, 18:00
Krótkie pytanko, lamerskie bardzo;-)
Doszła torba i chcę przymierzyć.
Jak odkręcę przednie koło, to czy istnieje poważna obawa, że go potem nie będę umiała na nowo założyć?
Czy jest to tak banalne, że nie ma bata-uda mi się?
Jest to banalnie proste, jednak musisz pamiętać żeby przy zdjętym kole nie nacisnąć hamulca (klocki) i po ponownym założeniu zacisk piasty musi być starannie zaciśnięty. Wszystko. :) Aha, tarcza hamulcowa ma być z tej samej trony co przed demontażem. ;):)
Kasandra
04-10-2011, 18:05
Aha, tarcza hamulcowa ma być z tej samej trony co przed demontażem. ;):)
;-))))
o tym wcześniejszym wiem, mam te plastiki co się wtyka w miejsce tarczy.
Dzięki, to zaraz będę się bawić;-)
Kasandra
04-10-2011, 18:52
Wlazł do torby, a ja się spociłam.
Została mi ośka od koła z 2 sprężynkami.
Zaraz będę go składać na nowo.
Ale już wiem, że torby będę używać w ostateczności.
Zbyt pracochłonne;-)
Aż się iskry posypią. ;)
Już wspominałem kilka razy, dla mnie to najbardziej przereklamowana metoda. 20 kkm to chyba na szosie, przy częstym myciu i czyszczeniu. W MTB, z reguły już trzeci łańcuch nie chciał mi się przyjąć i skakał na kasecie nawet po przejechaniu 200 km. Teraz jeden łańcuch i jedna kaseta. 5-7 kkm i wymiana. Średni blat wymieniam co 2-3 kasety. Mały i duży znacznie rzadziej.
hmm, wielu trenujących ma odmienne zdanie, poparte praktyką, jeden wyjątek raczej popiera regułę... Nie działa to przy łańcuchach spod ciemnej gwiazdy, albo źle dobieranych twardościach, a także przy złych nawykach jeżdżenia na stale tych samych przełożeniach niezależnie od potrzeby.
Napęd się czyści jak jest brudny.
Łańcuchy zmienia się nie co X kilometrów tylko "co ileś km" :) - trzeba to sobie wypraktykować zależy od osoby - jeden jeździ mocniej, na twardszych przełożeniach i ma większe naprężenie inny inaczej, jeden jeździ stale w błotnych lub zapylonych warunkach inny po asfaltach. W sumie można też zmieniać w cyklu 2 łańcuchy, przecież wszystko zależy od twardości.
... co do asfaltu - nie widzę potrzeby stosowania tejże metody, mam w szosie korbe Record już chyba 9 sezon, łańcuch zmieniony tylko z uwagi na zmianę systemu z 9s na 10s z 4 lata temu, nie potrzeba było żadnych cykli. 20k km już dawno trzasło, a oznaki zużycia nie wskazują na potrzebę wymiany. Ponadto np Campagnolo nie zaleca rozkuwania i skuwania łańcucha na spinki.
hmm, wielu trenujących ma odmienne zdanie, poparte praktyką, jeden wyjątek raczej popiera regułę... Nie działa to przy łańcuchach spod ciemnej gwiazdy, albo źle dobieranych twardościach, a także przy złych nawykach jeżdżenia na stale tych samych przełożeniach niezależnie od potrzeby.
Napęd się czyści jak jest brudny.
Łańcuchy zmienia się nie co X kilometrów tylko "co ileś km" :) - trzeba to sobie wypraktykować zależy od osoby - jeden jeździ mocniej, na twardszych przełożeniach i ma większe naprężenie inny inaczej, jeden jeździ stale w błotnych lub zapylonych warunkach inny po asfaltach. W sumie można też zmieniać w cyklu 2 łańcuchy, przecież wszystko zależy od twardości.
Pomijając pierwszy napęd w rowerze, gdzie wziąłem co było w pakiecie i korbę SunToura zajeździłem tak, że na blacie 32T zaczął skakać łańcuch, nigdy nie schodziłem poniżej SRAM 5, Łańcuchy PC48 i PC58. Korby Sachs Neos, potem Shimano, nic poniżej Deore. Kiedyś jeździłem twardo i prawie nie zrzucałem z blatu, ale posypały się kolana i od dłuższego już czasu kręcę z większą kadencją, rzekłbym miękko nawet. Nawet jak zdarza mi się jeździć z szosowcami, to mówią, że widać, że jam góral po sposobie kręcenia właśnie. ;) Nawet w trekingu zamontowałem górską korbę SLX 44-32-22.
Metody 3 łańcuchów spróbowałem właśnie już w okresie miękkiego kręcenia. Kaseta SRAM 5 (8 rzędów) łańcuchy takie jak wspomniałem wcześniej. Zmieniałem co ~500 km, trzeci łańcuch skakał niemiłosiernie i już w zasadzie się nie udawało go ułożyć. Wracałem do drugiego i na nim dorzynałem kasetę. Jak bym miał zmieniać co mniej niż 500 km, to bym *******ca dostał z czyszczeniem i częstymi zmianami. :)
Pamiętam jeszcze z dyskusji na pl.rec.rowery, że nie wszystkim się ta metoda sprawdzała.
Kiedyś spędzałem długie godziny na czyszczeniu roweru, prowadziłem statystyki itp. bzdety
Potem stwierdziłem, że to rower ma być dla mnie, a nie ja dla roweru. Pozbyłem się liczników, napęd czyszczę jak już uznam, że jest bardzo brudny, a jestem pod tym względem tolerancyjny. Reszty roweru nie czyszczę, samo się umyje jak mnie deszcz na szosie złapie oraz jak się wysuszy, to się wykruszy. Do obecnej filozofii nie pasuje zatem aptekarskie mierzenie, który z łańcuchów jest krótszy o pół milimetra.
Najlepiej mam w mieszczuchu, napęd jednorzędowy zatem mycie i smarowanie napędu raz na pół roku. W trekingu stać mnie na wymianę kasety i łańcucha co 5 - 7 kkm, w obecnym trybie jeżdżenia, to i tak z reguły trzy lata.
Podkreślę jeszcze raz, że dla mnie metoda trzech łańcuchów jest przereklamowana. Jak ktoś czuje potrzebę, droga wolna.
tak, rowery miejskie są odporne na niedbalstwo :)
Niestety co do brudu - to jest fizyka, zaniedbanie nic nie da to jakby żądać od papieru ściernego, aby nie ścierał. Broń Boże, jestem daleki od oceniania ile kto dba o rower, ale w pracy spotykałem się z różnymi stopniami tej tolerancyjności zabrudzeń. Był koleś co przyprowadzał rower do serwisu raz do roku, nie czyścił nic, w ogóle, tylko tak zwane przygotowanie do wiosny przez serwis. Kaseta wyglądała jak zabetonowana mieszaniną smaru i błota równo z zębatkami niemal, musiało to leżeć cały dzień w brunoxie zanim ruszyło się to śrubokrętem. Był tez gość co czyścił karcherem do ideału co rusz maszynę niemal zjazdową którą nomen omen dojeżdzał jedynie do pracy. Tym samym wciskał pod ciśnienem brud we wszelkie możliwe miejsca wypłukując z nich jednocześnie zdrowy smar. Na nic były nauczki w stylu wymiany kompletu łożysk zawieszenia za 6 stówek...
Jak się jeździ dużo to trzeba rowerkowi zrozumienia. Podchodzimy pod użycie sportowe, a tam co etap mechanik dba jak kolarz odpoczywa:)
Jeśli zabrudzenie i intensywność użytkowania były duże to może i co mniej niż te 500km trzeba było zmieniać. Jeśli jest spinka, to co za różnica. Jak jest brudny i smar się zemulgował to rozpinam nawet po 100km i do butelki (metoda jak pisałem parę postów wcześniej). Jeśli nie chce mi się od razu czyścić i smarować to nowy świeży na rower, tamten i tak się już do niczego nie nadaje. To przecież słychać, co się dzieje.
To także dość logiczne - np jeżdżę co dzień, po lesie (niech będzie błoto :)) 5 dni lało, kolejne 2 tygodnie było sucho. No to jak pierwsze 5 dni łańcuch dostawał po d***e błotem to pewnie kolejne 2 tygodnie drugi nie oberwie tyle jeżdżąc w suchych warunkach. Może nie oberwie nawet połowę tego, a może i jeszcze mniej...
Jak widać sztywne ilości km między zmianą a zmianą nie są adekwatne do faktycznego zużycia.
Gdy dba się o napęd systematycznie metoda ta działa (choć wymaga trochę pewnej elastyczności). Jeśli płaci się za kasetę kilka stówek i za blaty korby kolejne kilka to warto ją stosować.
heh co do blatów to pamiętam z cenników, że w xt wymiana wszystkich kosztowała blisko wartości całej korby...
Kasandra
04-10-2011, 21:20
Ja mam XT, nie strasz, że wymiana potem to aż tyle będzie???
Niedobrze.
Ja doskonale zdaję sobie sprawę z co robi brud w łańcuchu. Powoduje właśnie wydłużanie tego łańcucha. Nie doprowadzam kasety do zalepienia smarem i brudem, nie czyszczę też Karcherem. Po prostu zdarza mi się brudny łańcuch posmarować bez czyszczenia. Czasem szkoda mi czasu na czyszczenie. Jak już czyszczę, to całość napędu, nie zakładam czystego łańcucha na brudne zębatki.
Ceny obecnie są dużo niższe, choć i szpej mniej trwały.
no to czyść napęd :) i unikaj zbytnich "przekosów" w ustawieniu łańcucha, ale zwłaszcza nie zmieniaj biegu z przodu pod obciążeniem.
Zabawne, ale mieliśmy mnóstwo sytuacji gdzie coś się działo z korbami (wygięcia, zniszczenia zębów) albo zrywał się łańcuch i delikwent zapierał się, że nie zmienia pod obciążeniem jakby był na przesłuchaniu:) A na blatach, aż ślady zostają po rżnącym je łańcuchu :))) Ciężko było wytłumaczyć, że jak jedziesz zwłąszcza pod górę, wstaniesz z siodła i chcesz zmienić z przodu bieg to w pewnym momencie stoi twój cały ciężar na jednej nodze. Łańcuch jest sztywny jak pręt, jego techniczne nacięcia i luzy nie działają a mizerna blaszka jaką jest przednia przerzutka próbuje przepchnąć go w bok. No więc tnie jak trzeba, czasem się zklinuje między zębami i lecimy na własne zęby, czasem zawiedzie miejsce łączenia (jakieś ogniwo się zerwie). A zwłąszcza ciekawe jest że przez chwile jak schodzi w dół albo łapie górną jest tylko na kilku zębach, np na dwóch. Jak sie ma to nie zerwać albo nie wygiąć. Przecież liczono to do pracy na wprost... Zawsze powtarzam że pedałować mocno jak koń ale zwinnie jak baletnica.
...rozgadałem się, to się już zamykam.
cenniki oglądałem chyba z 2 lata temu korba xt kosztowała wtedy w wersji H2 ponad 500pln, największy blat ponad 200, średni ponad 100 itd. Potem poszło w górę korba na ponad 700, nie wiem ile teraz kosztuje. Na szczęście pasują z niższych grup, no i nie trzeba wszystkiego wymieniać na raz. Choć miałem koronki delikwenta pokazujące jak wszystko roz......ć w drobny mak można:)
andrzej_laskowski
04-10-2011, 22:03
Dorzucę swoje trzy grosze do wątku.
Sam z roweru wyleczyłem się 8 lat temu, ale swego czasu zdarzało się robić ponad 200 (dwieście) km dziennie w terenie na np Harpaganie.
Kiedyś to było 200km w 12 godzin wczesną wiosną i późną jesienią, co oznaczało że jechałeś przy 2-5 stopniach spocony z plecakiem na plecach.
Co oznaczało zdjęcie go na 15 min na np wymianę opony i założenie potem na plecy wie tyko ten co sam przeżył.
Ale wracając do tematu. Wyleczyłem się bo zwyczajnie rozwaliłem sobie kolanko na dobre, a lajtowa jazda po ścieżkach rowerowych mnie zwyczajnie frustrowała, więc przesiadłem się na kilka lat do fury.
I tu ostrzeżenie dla tych co myślą że są niezniszczalni, aby mierzyli siły na zamiary.
Kolanko jednak przestało doskwierać i dziś sprawiłem sobie za nowe dwa kółka czym nie omieszkam sie pochwalić.
Stary bajker pozdrawia.
...nie zakładam czystego łańcucha na brudne zębatki.
Ceny obecnie są dużo niższe, choć i szpej mniej trwały.
Napęd taniał ale wysokie grupy stoją wysoko.
...tak zębatki winny być suche jak pieprz i czyste. Jak mówiłem nie inputuje nikomu jak kto dba, tylko sugeruje że ta metoda jest dość upierdliwa, jak samo dbanie o napęd. Wymaga elastycznego podejścia i systematyczności.
Wspomniane przykłady opowiadam raczej towarzysko, może bardziej dla rozpoczynających przygodę.
Może odpowiedzią na problem są pierwiosnki w postaci rowerów górskich z napędem zamkniętym w postaci wielobiegowej piasty rolhoffa. Cholernie drogie (choć w sumie niejeden tu ma więcej w szklarni zamknięte dukatów)... Piasta jest lekka więc do lekkiego roweru sportowego się nadaje, wymaga jedynie wymiany oleju co jakiś czas. Biegów 14.
Dorzucę swoje trzy grosze do wątku.
Sam z roweru wyleczyłem się 8 lat temu, ale swego czasu zdarzało się robić ponad 200 (dwieście) km dziennie w terenie na np Harpaganie.
Kiedyś to było 200km w 12 godzin wczesną wiosną i późną jesienią, co oznaczało że jechałeś przy 2-5 stopniach spocony z plecakiem na plecach.
Co oznaczało zdjęcie go na 15 min na np wymianę opony i założenie potem na plecy wie tyko ten co sam przeżył.
Ale wracając do tematu. Wyleczyłem się bo zwyczajnie rozwaliłem sobie kolanko na dobre, a lajtowa jazda po ścieżkach rowerowych mnie zwyczajnie frustrowała, więc przesiadłem się na kilka lat do fury.
I tu ostrzeżenie dla tych co myślą że są niezniszczalni, aby mierzyli siły na zamiary.
Kolanko jednak przestało doskwierać i dziś sprawiłem sobie za nowe dwa kółka czym nie omieszkam sie pochwalić.
Stary bajker pozdrawia.
oooo no to serdecznie pozdrawiam kolegę i tylko życzyć satysfakcji z powrotów.
To prawda, że jak się jeździ dużo to i nie tylko napęd wymaga dbałości :) Mam na myśli to, że zmęczenie materiału się jakoś kumuluje, a jeździć się chce i nie ma zmiłuj. Pamiętam po sobie jak kiedyś z "dużego blatu zacząłem sezon" i mnie potem pokłuwało. Ciężko sobie darować na kilka tygodni jak pogoda w pełni...
Ostatnio deczko polataliśmy po terenie..potem szmata i furka wyczyszczona;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img15.imageshack.us/img15/6909/20110930181915sophiaweb.jpg)
Trzeba pomyśleć nad jakimś rowerowo-fotograficznym spotkaniu na wiosenkę bo widać że jest nas coraz więcej w tym wątku:)
Kasandra
05-10-2011, 07:48
No koniecznie.
Ja nawet mam faworyta-Góry Izerskie i Chatka Górzystów.
Tanio, pięknie, cisza, spokój.
Singletrack po sąsiedzku.
Poezja;-)
Izerskie, to nie jest głupi pomysł. Mógłbym zabrać trekinga. Dojazd z Wrocka mam co prawda taki sobie, ale coś się wymyśli.
Kasandra
05-10-2011, 08:14
Nie marudź, ja z Olsztyna mam dalej;-)
Fakt, że to takie góry płaskie dość, ale i tak super;-)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/photo/my-images/43/25046635.jpg/)
za całość 9zeta.
Więc ceny tam są baaaaardzo przyjazne;-)
Marudzę, bo z Wrocka mam 130 km, a pociąg jedzie pięć godzin. Choć i tak pewnie cieprliwości mi starczy do Jeleniej Góry, a reszta na kole. Pewnie podjazd pod Polanę Jakuszycką mnie zabije, ale jest szansa, że będę szybciej niż ciapongiem.
Kasandra
05-10-2011, 08:36
Ja też jadę przez Wrocław;-)
I podjechałam na Polanę z wieeeeeeelkim i ciężkim plecorem na plecach, ale nie chciało mi się czekać 4h na pociąg właśnie.
Tak tylko hasło rzucam, może być dowolnie inne miejsce;-)
Kasandra
05-10-2011, 12:00
To sa słynne na całą Polskę naleśniki w tej Chatce.
Jest jeszcze opcja nie na słodko.
Aha, i jest to mała porcja-wielki talerz. To ciekawe jak wygląda duża i kto to zje.
Fajnie było,no.
I jeszcze mapy rowerowe w Szklarskiej dają za darmo, w ramach promocji.
Rewelacja.
Szybszy26
05-10-2011, 16:18
Łańcuch trzeba w odpowiednim miejscu dość mocno wygiąć. Gorzej jest zapinaniem, tu masz podpowiedź (jeśli masz łańcuch Shimano):
_vpE1QQWc5o
Witam. Ja chciałem tylko podziękować za pokazanie co i jak. Ostatnio zajęło mi to jakieś 15 min walki. A teraz robię to w 3 sek. Wielkie dzięki.
Chciałem też podziękować Kasandrze,za jej niby błahe pytania na które mamy odpowiedzi. Wiele się dowiedziałem.
Pozdrawiam.
Specjalnie skopiowałem cały post bo może ktoś jeszcze zobaczy ten filmik.
Kasandra
05-10-2011, 17:06
Szczęściarz, mój łańcuch ze mną wygrywa, mimo, że pan w sklepie go rozpina w sekundę;-)))
jednak szczypce muszę zakupić;-)
Szybszy26
05-10-2011, 18:29
No ale u Ciebie wynikło ze masz łańcuch Shimano o spinkę SRAM. Myślę że tu jest problem chyba że coś źle przeczytałem..
adolfik9501
05-10-2011, 18:40
No ale u Ciebie wynikło ze masz łańcuch Shimano o spinkę SRAM. Myślę że tu jest problem chyba że coś źle przeczytałem..
Ja śmigam na Shitmano i spinkach Srama i Accenta. Sram - pierwsze ściągnięcie (spinki w ogóle) masakra, każde następne szybciej tak tej samej spinki jak i nowej. Obecnie problemów brak. Spinki Accenta łatwo się ściągają od razu.
Szybszy26
05-10-2011, 18:46
jednak szczypce muszę zakupić;-)
Masz na myśli coś takiego http://www.ctbike.pl/bike-hand-klucz-szczypce-do-laczenia-lancucha.html (http://www.ctbike.pl/bike-hand-klucz-szczypce-do-laczenia-lancucha.html)
nie miałem przyjemności używania, ale myślę że zwyczajne tez się nadadzą.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.