PDA

Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )



Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 [115] 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178

siona
24-04-2022, 19:35
A myśmy wczoraj polatali po singielkach naszych lokalnych troszkę z Olą a dziś mała wycieczka na Dębinę.
Fajnie było!

Ostatnio żałoba jak cholera i nie ma nawet czasu by tapatalka odpalić. Jeszcze nawet miesiąca nie zamknąłem…

Jeśli chodzi o skurcze to polecam asparagin filofarm - 3x2tabl gdy już są albo 2x1 w profilaktyce.

Sam mam podobny problem jak wyżej opisany…
Miśka ma w swoim rowerze (spadkowy po Oli) z tyłu koło na sachs Quartz + mavic 217sup + kaseta XT… więc zestaw cokolwiek wiekowy ale zarazem bardzo fajny dla dziecka!
No i niestety… dziś Piasta zaczęła zabierać bębenek podczas toczenia się :/ Nie za każdym razem ale dość regularnie.

Pytanie - ma ktoś może serwisówkę do tych piast? Ewentualnie wie gdzie poszukać? No i strategiczne pytanie: czy warto się za to w ogóle brać?
Jeśli nie to ewentualnie jakiego fajnego koła szukać pod Vki i kasetę 8rz?

62062

matomi
24-04-2022, 19:40
Obserwacje weekendowe.

Obecnie gdy jeżdżę po płaskiej drodze to przełożenia mam 50/17 lub 50/15 czyli 2,94-3,33. Kadencja 80-90. Dobrze czy wujowo? Jak to jest u Was?

Nie wiem czy dobrze. Jak Cię nic nie boli, to dobrze :)
Kadencja jest ok wg mnie w tym zakresie. Zasadniczo powinno być około 90, ale są tacy którzy się czują lepiej z niższą, a są tacy co lubią z wyższą.
Też staram się tak trzymać 80-90, ale nie zawsze mi wychodzi.


Musisz poczekać na szosowców. Szkoda, że Shao chyba już tu nie zagląda, bo najbardziej kompetentny by był. Choć ostatnio znowu się aktywny na Stravie zrobił.
.

Ciekaw jestem jak tam się trzyma, bo tam gdzie jest to już chyba całkiem pogłupieli.

siona
24-04-2022, 20:14
Shaolin to teraz o papu musi walczyć!

gavin
24-04-2022, 20:16
Dzięki Siemalysy [emoji3]...ehhhh

siemalysy
24-04-2022, 20:25
gavin jeżeli chhodziło Tobie o znalezienie mnie mnie na stravie, to napisz priv, to napiszę Tobie ;)

matomi
24-04-2022, 20:26
Dzięki Siemalysy [emoji3]...ehhhh

Stravujący są w klubie nikoniarzy przecież :)

siona
24-04-2022, 20:27
mnie na stravie, to napisz priv, to napiszę Tobie ;)
Dawaj :P

siemalysy
24-04-2022, 20:53
Stravujący są w klubie nikoniarzy przecież :)

W dychę :) Nie skojarzyłem tego ;)

matomi
24-04-2022, 20:56
Może ktoś jeszcze nie wie...

https://www.strava.com/clubs/109063

siona
24-04-2022, 21:16
Obecny już

siemalysy
24-04-2022, 21:51
I społeczność nam się powiększa :)

zdyboo
24-04-2022, 21:55
Miśka ma w swoim rowerze (spadkowy po Oli) z tyłu koło na sachs Quartz + mavic 217sup + kaseta XT… więc zestaw cokolwiek wiekowy ale zarazem bardzo fajny dla dziecka!
No i niestety… dziś Piasta zaczęła zabierać bębenek podczas toczenia się :/ Nie za każdym razem ale dość regularnie.

Pytanie - ma ktoś może serwisówkę do tych piast? Ewentualnie wie gdzie poszukać? No i strategiczne pytanie: czy warto się za to w ogóle brać?
Jeśli nie to ewentualnie jakiego fajnego koła szukać pod Vki i kasetę 8rz?

Znalazłem na dysku stare manuale Sram, po kupnie rowerowego Sachsa zmienił tylko logo i oznakowanie grup, ale tam bębenek jest przedstawiony jako całość. No i to tylko rysunek wybuchowy, nie serwisówka z prawdziwego zdarzenia.
Choć nawet jak rozbierzesz to możesz się rozbić o brak części, jeżeli coś będzie wymagało wymiany.
Kaseta ośmiorzędowa pasuje na każdy standardowy bębenek Shimano, tylko w szosowych bębenkach trzeba dystans zapodać. Kasety 8-11(MTB) mają taką samą szerokość, różnią się grubością zębatek i odległościami między nimi.
Jak pod V-ki to brać cokolwiek co ma wymaganą szerokość i poskładać nowe koło w serwisie lub samemu jak się umi. Pod tarcze bym nie polecał Shimano, bo lubi się rozkręcić sama z siebie. Na V-kach nigdy nie miałem takiego problemu.

siona
24-04-2022, 22:02
Wrzuć mi to co masz na @ jutro, proszę. Wstępnie wynika, żeby szukać po prostu koła... Dobrze myślę?

zdyboo
24-04-2022, 22:09
Jak znajdziesz to tak, ale skoro pod V-ki to pewnie 26" i trzeba uważać na stan obręczy. Zresztą niezależnie od średnicy trzeba uważać na stan obręczy.
Ludzie sprzedają koła na np. starych obręczach Mavika, ale nie zawsze uczciwie poinformują o stanie obręczy i może się okazać, że zaraz będzie do wymiany, bo wcześniej grubo latała w maratonach XC na przykład.

To co mam poszło na emila.

cz4rnuch
24-04-2022, 22:24
Pytanko do obeznanych. Bratu sponsorujo bajka na dojazdy do pracy a że ma dość daleko to o elektryku pomyślał i tu się rodzi pytanie co wybrać z poniższych opcji:

https://www.tredz.co.uk/.Haibike-HardSeven-4-2022-Electric-Mountain-Bike_231290.htm

https://www.tredz.co.uk/.Giant-Fathom-E-3-29er-2021-Electric-Mountain-Bike_233046.htm

Dojazdy po płaskim, ale od czasu do czasu chce sobie pojeździć też po ścieżkach z ziomeczkami. Ponoć w okolicy (dojazd samochodem więc pewnie rzadko) ma też bardziej wymagający teren. Za kilkaset funtów więcej (z własnej kieszeni) ma też jakieś opcje na fulle, ale tu już nie zna modeli więc nie wiem czy warto o tym wspominać.

siona
24-04-2022, 22:31
Ja tam się nie znam! Jedno mogę powiedzieć! Ale to paskudnie wygląda!

A poważnie to jak po ścieżkach to istnieje spora szansa, że warto dołożyć do fulla.

zdyboo
24-04-2022, 22:34
Brałbym Haibike ze względu na normalnego boosta w piastach.

matomi
24-04-2022, 22:38
Faktycznie, straszne brzydale. Ale jak za darmo, to uczciwa cena :-)

siona
24-04-2022, 22:40
Swoją drogą osprzęt alivio i uginacz santoura za 2,5 kafla funtów.... Oczy krwawią...

cz4rnuch
24-04-2022, 22:42
Ja tam się nie znam! Jedno mogę powiedzieć! Ale to paskudnie wygląda!

A poważnie to jak po ścieżkach to istnieje spora szansa, że warto dołożyć do fulla.

Fakt, oba wyglądają jak kupa, ale Giant moim zdaniem brzydszy :) A te ścieżki to nie mam pojęcia jakie są, jak byłem u niego ostatnio na rowerze to tam wszędzie płasko było, chyba norma na wyspach, choć całkiem możliwe, że jestem w wielbłędzie.

- - - - kolejny post - - - - - -


Brałbym Haibike ze względu na normalnego boosta w piastach.

Przekażę. Senkju.

siona
24-04-2022, 22:46
Jesteś w błędzie! Są momenty!

Swoją drogą:

https://www.canyon.com/pl-pl/rower-elektryczny/rower-elektryczny-mtb/neuron-on/neuron-on-6/3121.html

Biorąc pod uwagę, że to full to jednak różnica spora.

kipcior
24-04-2022, 22:48
Oba to paździerze na prawie najtańszych częściach i z małą baterią. Są beznadziejne na teren, XCM się do tego nie nadaje.

crusiek
25-04-2022, 09:44
Jak ktoś używa klimat.app ze stravą:

62079

siona
25-04-2022, 09:50
5$ rocznie to jest spoko opłata.

crusiek
25-04-2022, 09:53
5$ rocznie to jest spoko opłata.Dokładnie [emoji846]

zdyboo
25-04-2022, 10:19
Dzięki, używam. Na 5 $ jeszcze mnie stać.

eMGie
25-04-2022, 10:25
Może ktoś jeszcze nie wie...

https://www.strava.com/clubs/109063

To i ja dołączyłem.

rotor
25-04-2022, 12:14
Panowie, a pytanie z innej beczki.
Gdzie sprzedać rower?

Wystawiłem na RPA lokalnie, ale jak do tej pory zainteresowały się tylko boty i oferowały przeniesienie kontaktu na mejla. Nie podejmowałem nawet tematu. Poza tym nic. Rozumiem, że mogłem przestrzelić z ceną, ale zwykle jak coś wystawiałem to były mniej lub bardziej bezczelne próby negocjacji. Teraz nic. Owszem napisałem, że tylko odbiór osobisty, bo mam złe doświadczenia z wysyłką rowerów, co też może odstraszyć, ale znowu brak jakiegokolwiek odzewu. Może jeszcze za wcześnie jest lub ssanie się skończyło, bo ceny za wysokie?

Nie mam konta na OLX czy fejsie, mogę założyć, ale nie wiem czy info, że sprzedaję coś, a konto założyłem przed chwilą pomoże.

Też się zmagałem ze sprzedażą Transa przez dłuższy czas i powiem Wam, że jest masakra na rynku wtórnym. Klientów brak, a jak już się ktoś pojawi, to pierwsze pyta, czy cena pójdzie w dół. Dziwne, bo wszystko dookoła drożeje, a ja mam obniżać :O
Niestety, ale covid, wojna, ład, kiepska wiosna, zrobiły swoje. Pozostaje czekać na lepsze czasy, albo próbować do skutku, zmieniając/usuwając co jakiś czas ofertę (zdjęcia, opis) by potencjalni chętni nie mogli wysunąć argumentu, że "od kilku mies. nie może Pan sprzedać rowerza"
p.s
Brejking nius
W sumie, nie wiem dlaczego się dziwię, że kiepsko rynek stoi, jak w Polszy taka bieda, że musimy prosić Białoruś o kaszę gryczaną i sól (słowa Łukaszenki ostatnio wyartykułowane do ludu na jakimś spotkaniu z okazji świąt) ???

crusiek
28-04-2022, 10:13
Doradźcie proszę jakiś dobry uchwyt rowerowy pod smarkfona, najlepiej na mostek...

kipcior
28-04-2022, 11:22
Ludzie polecają Gub-85, tam jest śruba do wkręcania w mostek i się trzyma. Ale ja mam mieszane uczucia. Na pewno musi być z gumką do trzymania telefonu jako dodatkowe zabezpieczenie. Gumka oczywiście pęka po jakimś czasie, a bez niej to już ryzyko. Same uchwyty mają 1cm i do tej grubości telefon będzie się jakoś trzymał. Mój telefon jest w etui z klapką i jest na to za gruby, no ale większość ludzi woli rozbijać ekrany to wtedy nie ma takich problemów ;)

crusiek
28-04-2022, 11:27
Ostatecznie myślę o przeniesieniu lampek na adapter przedni i zamontowaniu SKS...
https://allegro.pl/oferta/uchwyt-na-telefon-sks-compit-na-kierownice-10225742271

https://allegro.pl/oferta/digirit-beam-kokpit-kierownicy-przedluzenie-alu-12014756765 - leciutkie

Ale wiadomo, cena inna.... no i jeszcze trzeba mieć etui na ten system mocowania :/
Jakby co trzymane dekielkiem mostka mi nie będą pasować, bo mam przedłużony mostek regulowany.

eMGie
28-04-2022, 11:45
Ludzie polecają Gub-85, tam jest śruba do wkręcania w mostek i się trzyma. Ale ja mam mieszane uczucia. Na pewno musi być z gumką do trzymania telefonu jako dodatkowe zabezpieczenie. Gumka oczywiście pęka po jakimś czasie, a bez niej to już ryzyko. Same uchwyty mają 1cm i do tej grubości telefon będzie się jakoś trzymał. Mój telefon jest w etui z klapką i jest na to za gruby, no ale większość ludzi woli rozbijać ekrany to wtedy nie ma takich problemów ;)

Mam podobny uchwyt, ale zamocowany do kierownicy, do mostka nie próbowałem. Zbieram się żeby tam zrobić porządek, bo jak dochodzi lampka i licznik, to się bajzel robi :-) W każdym razie uchwyt spisuje się bardzo dobrze, trzyma pewnie.

crusiek
28-04-2022, 11:53
No właśnie mam bajzel.
Mam tam uchwyt na kamerkę magnetyczna, po obu stronach przy mostku uchwyty na latarki convoy a, dwie, bo jednej zamontowałem kolimator typowo pod rower, płaski, druga ciśnie w dal, w razie potrzeby, dzwonek oraz uchwyt na powerbank.
Raz, że wk... Mnie, że nie mogę sobie chwycić dłoniami przy mostku, ale to mnie nie boli aż tak bardzo, bardziej przydałby się uchwyt na telefon, po środku, żeby sobie locusa odpalić albo cokolwiek do nawigacji. Toteż pomysł, żeby na taki wysięgnik jak z 2 linku przegonić lampki i kamerkę, a na środku na mostku zamontować sobie uchwyt pod telefonik. Ale problem w tym, że tych gówien jest dużo, już kilka miałem i poszły w kosz. Miałem też taki mocowany do mostka i do ramy, to największy syf, raz ze nisko, dwa, że na stójce ciągle kopałem w to kolanami xD

Od zeszłego poniedziałku nie wsiadlem na rower, ciągle coś się dzieje, muszę autem pomykać, dziś i jutro wolne, bo dzieci chore, chyba przegonię rower gdzieś po okolicy jak się uda.

crusiek
28-04-2022, 12:02
Popatrzyłem na tego guba i u mnie odpada, przez przedłużany mostek regulowany, śrubę mam głęboko w środku.

eMGie
28-04-2022, 12:12
Mi jest trochę niewygodnie jak mam coś na mostku, na co muszę często zerkać, bo mocno muszę schylać głowę. Dlatego licznik lub telefon wole mieć trochę bardziej przesunięte do przodu.
Myślę też nad jakimś adapterem, jak z Twojego linku.
Mnie też coś dopadło, gardło mnie boli i drugi dzień przyjechałem samochodem do pracy :-) mam nadzieję, że jutro już będzie lepiej i wrócę na rower. Na niedzielę planuję jakiś dłuższy wypad z żoną i może jeszcze kimś z rodziny.
Wyjazd raczej lejtowy, taki na rozkręcenie, bo reszta ekipy trochę mniej rowerowa ode mnie :-) Może jakaś trasa podobna do twojej "hydrotechnicznej", ale jeszcze nie ma decyzji :-)

crusiek
28-04-2022, 12:19
Przydałyby się okularki googla z Augmented Reality :D Robią jeszcze? :D

eMGie
28-04-2022, 12:27
To się chyba tylko do ahead-a nadaje. poza tym na regulowanym może być za mało miejsca, albo kąt za duży.

- - - - kolejny post - - - - - -


Przydałyby się okularki googla z Augmented Reality :D Robią jeszcze? :D

Albo coś w tym stylu, tylko odwrotnie :-)
https://www.decathlon.pl/p/okulary-do-asekuracji-belayer/_/R-p-196491?mc=8495297

crusiek
28-04-2022, 12:28
Chyba bedzie trzeba potestować po prostu.
https://allegro.pl/oferta/praktyczny-uchwyt-na-kierownice-do-telefonu-rower-11425307102

Takie coś znalazłem, co prawda nie używam klockowatego PowerBanka - mam taki wielkości latarki convoya SST40 na wymienną baterię 18650, leciutki - ale można używać i bez... ale ile to warte nie wiem :/

eMGie
28-04-2022, 12:36
Jak przetestujesz do daj znać:-) Byłby dość praktyczny. Ja trochę z dystansem podchodzę do gumki :-) ale może po prostu nie trafiłem na coś solidnego, zazwyczaj był problem z dopasowaniem i solidnością, albo się coś gibało, byłu luźne, albo szybko pękło, albo sflaczało :-)

crusiek
28-04-2022, 12:41
No własnie.... warunki pogodowe, uszkodzenia mechaniczne... jakoś z etui człowiek czuje się bezpieczniej, no i takim wysuniętym do przodu faktycznie wygodniej...
Na razie szukam jeszcze, na pewno tą przedłużkę sobie wezmę, zwolnię miejsce na kierownicy. ale raczej podepnę pod górne śruby, żeby mieć wygodnie do sięgania, czy tam zmiany trybu pracy latarek. Kwestia tego na ile to będzie stabilne, 23 gramy, 2 śrubki hmmm :)

eMGie
28-04-2022, 12:58
Ciężko powiedzieć, nie miałem czegoś takiego w ręku. Jak nie nawieszasz tam czegos ciężkiego to pewnie będzie ok, ale telefonu lub ciężkiej latarki to bym tam nie powiesił, za długie ramie jak dla mnie. Po asfalcie to pewnie wytrzyma, ale w terenie to raczej klapnie.

crusiek
28-04-2022, 13:10
Ciężko powiedzieć, nie miałem czegoś takiego w ręku. Jak nie nawieszasz tam czegos ciężkiego to pewnie będzie ok, ale telefonu lub ciężkiej latarki to bym tam nie powiesił, za długie ramie jak dla mnie. Po asfalcie to pewnie wytrzyma, ale w terenie to raczej klapnie.

Masz rację.
Zalecaną łądowność podają 250 gram. Więc w zasadzie moje 2 latarki i powerbank są trochę poza tym limitem i może być ciekawie.

Policzyłem sobie, 1 latarka z bateriami i podpiętym czujnikiem temperatury garmina 131 gram, druga 133 gramy. powerbank 87, uchwyty pewnie z 45 ważą.
To daje 396 :) nie 250 :D
Kurde mam pół kilo złomu na kierze :D

eMGie
28-04-2022, 13:32
Dodatkowo nie wiadomo z czego zrobili te śróbki, a w tym miejscu słabej śruby nie chciałbym mieć :-)
Może na ten powerbank lepiej jakąś małą sakwę na ramę, albo w trójkąt koło główki ramy?

crusiek
28-04-2022, 13:37
Coś wymyślę sobie żeby było dobrze. W zasadzie 2 latarek używam tylko zima, więc nie ma potrzeby montowania 3 uchwytów, zostaną dwa. Dodatkowo jak jeżdżę ostrzej to nie biorę światełek wcale.

Zakładam że nosnosc to kwestia śrubek właśnie, wyglądają na małe popierdółki, przy łupnieciu z wyskoku mogą zniknąć w trawie xD

kashpir
28-04-2022, 15:39
Mam GUB G-85 od jakiegoś roku i mogę polecić. U mnie trzyma na szosówce P30 Pro, czyli fon z zakrzywionym ekranem, w cienkim silikonowym etui. Gumka jak na razie tylko raz się przydała (prawdopodobnie za słabo skręciłem śrubkę ściskającą). Guma w takim samym uchwycie znajomemu pękła dość szybko, u mnie jest ok. Zgubiłem już dwie boczne śrubki, nawet nie wiem kiedy, ale widocznie są zbędne bo uchwyt działa jak działał, a mniejsza masa zawsze na plus :P
W stosunku do innych uchwytów które wcześniej testowałem:
- telefon siedzi sztywno w uchwycie (plastikowe potrafią drgać podczas jazdy)
- pasuje na prawie każdy telefon
- dość szybki montaż/demontaż fona (aczkolwiek są jeszcze szybsze rozwiązania)
Z minusów - nie ma żadnej ochrony fona przed deszczem

gavin
28-04-2022, 17:19
Też mam gub 85, w obydwóch maszynach.

zdyboo
28-04-2022, 18:21
Z minusów - nie ma żadnej ochrony fona przed deszczem

A teraz telefony już nie są jakieś IPX8? Kolega swój telefon czyści bieżącą wodą. Ja mam też podobno IP68, ale nie zanurzałem go, ani nie myłem pod bieżącą wodą, ale deszcz zniósł bez problemu.
Deszcz niesie inne zagrożenie, raz inny kolega kręcił dramę, bo mu kropla potu spadła na telefon i zatrzymała rejestrację aktywności w apce Stravy. No i mu nie wyszło 80 km za jednym zamachem tylko 66 i 14. Sami musicie przyznać, ze jednak 66+14 to w tym wypadku nie to samo co 80.

Weźcie jeszcze pod uwagę, że wszystko co macie przed kierownicą, zwłaszcza prostą z reguły ucierpi podczas jakiejś poważniejszej gleby. Ja tak kiedyś mocno zarysowałem obudowę Garmina o asfalt. W MTB mam uchwyt, który mi odbiornik mocuje nad mostkiem. W gruzach mam przed mostkiem, bo tam mam strefę kontrolowanego zgniotu, czytaj: klamkomanetki. Choć to co przed mostkiem wygodniejsze do odczytu.
Ekrany Garminów mam zabezpieczone szkłem hartowanym, a obudowy silikonowymi kondomami. Już raz mi to uratowało odbiornik, jak wydachowałem MTB po zerwaniu łańcucha. Tylko szkło pękło, ekran cały.

siemalysy
28-04-2022, 19:14
No właśnie mam bajzel.
Mam tam uchwyt na kamerkę magnetyczna, po obu stronach przy mostku uchwyty na latarki convoy a, dwie, bo jednej zamontowałem kolimator typowo pod rower, płaski, druga ciśnie w dal, w razie potrzeby, dzwonek oraz uchwyt na powerbank.
Raz, że wk... Mnie, że nie mogę sobie chwycić dłoniami przy mostku, ale to mnie nie boli aż tak bardzo, bardziej przydałby się uchwyt na telefon, po środku, żeby sobie locusa odpalić albo cokolwiek do nawigacji. Toteż pomysł, żeby na taki wysięgnik jak z 2 linku przegonić lampki i kamerkę, a na środku na mostku zamontować sobie uchwyt pod telefonik. Ale problem w tym, że tych gówien jest dużo, już kilka miałem i poszły w kosz. Miałem też taki mocowany do mostka i do ramy, to największy syf, raz ze nisko, dwa, że na stójce ciągle kopałem w to kolanami xD

Od zeszłego poniedziałku nie wsiadlem na rower, ciągle coś się dzieje, muszę autem pomykać, dziś i jutro wolne, bo dzieci chore, chyba przegonię rower gdzieś po okolicy jak się uda.

crusiek w czasch przed Garminowych używałem uchwytu Topeak (https://www.centrumrowerowe.pl/pokrowiec-topeak-smartphone-drybag-pd8094/?v_Id=75273&gclid=CjwKCAjw9qiTBhBbEiwAp-GE0dGRyvmL1wYdtbnx9u5utjQ9vHlvTar99hpxIX5KpOEM9wUy l4w9dxoCYdgQAvD_BwE). Obecnie bym się nie zdecydował na montowanie telefonu na kierownicy.
Dziś planowałem po pracy wyjść na rower. Po powrocie jednak zrezygnowałem. Może w weekend coś uda się pojeździć.

crusiek
28-04-2022, 19:37
Mnie się udało, na szczęście! Potrzebowałem okrutnie się odchamić.

kashpir
28-04-2022, 19:40
A teraz telefony już nie są jakieś IPX8? Kolega swój telefon czyści bieżącą wodą. Ja mam też podobno IP68, ale nie zanurzałem go, ani nie myłem pod bieżącą wodą, ale deszcz zniósł bez problemu.
Deszcz niesie inne zagrożenie, raz inny kolega kręcił dramę, bo mu kropla potu spadła na telefon i zatrzymała rejestrację aktywności w apce Stravy. No i mu nie wyszło 80 km za jednym zamachem tylko 66 i 14. Sami musicie przyznać, ze jednak 66+14 to w tym wypadku nie to samo co 80.

Weźcie jeszcze pod uwagę, że wszystko co macie przed kierownicą, zwłaszcza prostą z reguły ucierpi podczas jakiejś poważniejszej gleby. Ja tak kiedyś mocno zarysowałem obudowę Garmina o asfalt. W MTB mam uchwyt, który mi odbiornik mocuje nad mostkiem. W gruzach mam przed mostkiem, bo tam mam strefę kontrolowanego zgniotu, czytaj: klamkomanetki. Choć to co przed mostkiem wygodniejsze do odczytu.
Ekrany Garminów mam zabezpieczone szkłem hartowanym, a obudowy silikonowymi kondomami. Już raz mi to uratowało odbiornik, jak wydachowałem MTB po zerwaniu łańcucha. Tylko szkło pękło, ekran cały.

Co do deszczu - chodzi właśnie o to, że kropelki deszczu utrudniają klikanie na ekranie i generują fałszywe kliki. Kiedyś używałem decathlonowych uchwytów z pokrowcem z plastikową szybką i deszcz nie był problemem. Ale w takim pokrowcu dotyk też działał gorzej, a zmiana fona często oznaczała szukanie kolejnego pokrowca.
Stravowej tragedii u mnie to nie powoduje, bo do tego celu mam garmina, a na fonie zupełnie inne apki ;)
I zdaję sobie sprawę z tego co się może stać fonem podczas gleby, ale lubię żyć na krawędzi :D Na szosie OTB jeszcze nie zaliczyłem (chociaż parę razy zrobiłem stójkę na przednim kole), zawsze ląduję jakoś bokiem, na drugim rowerze (HT) owszem zaliczyłem i tam telefonu nie montuję :D

zdyboo
28-04-2022, 20:00
Co do deszczu - chodzi właśnie o to, że kropelki deszczu utrudniają klikanie na ekranie i generują fałszywe kliki.

To jest chyba główny problem telefonów. Superczuły ekran, który na co dzień szalenie ułatwia korzystanie ze smartfona. Nie sprawdza się w przypadku zamoczenia. Nie wiem czy Garmin nadal stosuje rezystancyjny dotyk, ale woda czy pot na ekranie w ogóle nie przeszkadza w korzystaniu. Ekran obsługuje się nawet całkiem sprawnie w rękawicach, choć to też potrafi mój smartfon i dotyczy to też rękawic bez specjalnych aplikacji. Choć w grubszych rękawicach trzeba mocniej docisnąć palec do ekranu.

Ja oczywiście jestem zwolennikiem dedykowanych rozwiązań i telefonu nigdy na mocowałem na kierze, choć zdarzyło mi się takowego używać do Stravy jak Garmin raczył się był zawiesić.

crusiek
28-04-2022, 20:30
Ja zegarek wolę pozostawić na ręce, a na edga czy edge'opodobne coś szkoda mi pieniędzy, nie jeżdżę aż tak dużo w nieznane, żebym taką potrzebę czuł, więc wykorzystać wolę w tym celu telefon.
Gdyby garmin feniks miał w nawigacji komunikaty głosowe, to by było zaj.... ale nie ma.

Kiedyś zaryłem o chodnik przy jeździe 40km/h, mocno pokiereszowałem kierownicę i nie tylko, sam nie wiem jak dokładnie, ale przeleciałem przez kierę i zrobiłem dobre kilka obrotów aż mi się we łbie zakręciło :), gdyby tam cokolwiek było, to już by było od dawna w śmieciach, a tak tylko zbiorniczek wyrównawczy ma na pamiątkę poważne blizny :)
Nie mniej jednak wolę zeknąć na telefon na mostku podczas jazdy niż stawać i wyciągać z kieszeni, albo ślepić gałami na zegarek :)

cz4rnuch
28-04-2022, 20:37
Pytanie z modowej beczki. Czy są jakieś okulary fotochromowe, które działają i nie wyglądają na "typowo" rowerowe, ale mają pewne udogodnienia typu regulacja noska i zauszników, nieparujące soczewki itd.? Coś w stylu holbrooka od Oakley'a. Ponoć do H. można dokupić takie soczewki gdzieś na tych chińskich portalach, ale wolałbym jakieś systemowe rozwiązania z gwarancją tego, że się dostaje sprawdzone i działające soczewki. Kupiłbym takie typowo rowerowe, z wielkimi soczewkami, bo mają wszystko co trzeba, ale strasznie mi się nie podoba tego typu look. Może poza kilkoma wyjątkami.

zdyboo
28-04-2022, 21:23
Marcin, ja mam Oakley Jawbreaker i jeżeli ich szybka z fotochromem jest taka sama jak w innych okularach to już nic więcej nie potrzeba. Można w nocy, można w pełnym słońcu, można nawet przy słońcu nisko świecącym nad horyzontem. Jedyny dyskomfort mam jak w słoneczny, letni dzień wchodzę do budynku, wtedy zauważam, że zbyt wolno się rozjaśniają. W normalnej jeździe, typu wjazd z lampy w las jest OK. Chyba najlepsze rowerowe okulary jakie miałem.
Wentylacja jest przezajedwabista. Parują mi tylko podczas zatrzymywania się i odparowują natychmiast po ruszeniu. Ostatnio jechałem w mżawce, gdzie w zasadzie nie padało, ale wisiało w powietrzu. Myślałem, że będę musiał okulary przełożyć na kask, ale nie. W pewnym momencie woda spływała z szybki i było spoko. Poprzednie Uvexy już po kilku kilometrach musiałbym zdjąć.
Mam też szybkę Road i nieźle wyostrza obraz, podejrzewam, że przez podbicie kontrastu, ale magentowy zafarb jest dla mnie trudny do przełknięcia.

Ja bym jednak nie polecał cywilnego fasonu okularów na rower. Nie ten poziom ochrony i komfortu. Wybrałbym takie okulary, które najbardziej Ci się podobają, ale nadal rowerowe, nieco bardziej przylegające do twarzy i gdzie oprawka nie jest widoczna przy patrzeniu przez nie.

gavin
28-04-2022, 21:24
Używa ktoś nawigacji Outdooractive? Nawet spoko.

matomi
28-04-2022, 22:19
Ludzie polecają Gub-85, tam jest śruba do wkręcania w mostek i się trzyma. Ale ja mam mieszane uczucia. Na pewno musi być z gumką do trzymania telefonu jako dodatkowe zabezpieczenie. Gumka oczywiście pęka po jakimś czasie, a bez niej to już ryzyko. Same uchwyty mają 1cm i do tej grubości telefon będzie się jakoś trzymał. Mój telefon jest w etui z klapką i jest na to za gruby, no ale większość ludzi woli rozbijać ekrany to wtedy nie ma takich problemów ;)

Bez gumy trzyma jak tralala. Nie ma opcji żeby to puściło. Ten uchwyt polecają też na moto.

Aha i nie musi być na mostku. Ma obejmę na kierę, jak coś.

crusiek
29-04-2022, 11:32
Obejma powinna podobno dać radę objąć mój mostek również, no zobaczę, majątek to nie jest najwyżej pójdzie do innego roweru w rodzinie.

Wczoraj wieczorem po rozmyślaniach wrzuciłem kilka rzeczy do koszyka.
Dzisiaj odbieram paczki i testuję.

gavin
29-04-2022, 12:58
Na mostku za mocno trzeba zyzować.

matomi
29-04-2022, 15:19
Marcin, ja mam Oakley Jawbreaker i jeżeli ich szybka z fotochromem jest taka sama jak w innych okularach to już nic więcej nie potrzeba. Można w nocy, można w pełnym słońcu, można nawet przy słońcu nisko świecącym nad horyzontem. Jedyny dyskomfort mam jak w słoneczny, letni dzień wchodzę do budynku, wtedy zauważam, że zbyt wolno się rozjaśniają. W normalnej jeździe, typu wjazd z lampy w las jest OK. Chyba najlepsze rowerowe okulary jakie miałem.
Wentylacja jest przezajedwabista. Parują mi tylko podczas zatrzymywania się i odparowują natychmiast po ruszeniu. Ostatnio jechałem w mżawce, gdzie w zasadzie nie padało, ale wisiało w powietrzu. Myślałem, że będę musiał okulary przełożyć na kask, ale nie. W pewnym momencie woda spływała z szybki i było spoko. Poprzednie Uvexy już po kilku kilometrach musiałbym zdjąć.
Mam też szybkę Road i nieźle wyostrza obraz, podejrzewam, że przez podbicie kontrastu, ale magentowy zafarb jest dla mnie trudny do przełknięcia.

Ja bym jednak nie polecał cywilnego fasonu okularów na rower. Nie ten poziom ochrony i komfortu. Wybrałbym takie okulary, które najbardziej Ci się podobają, ale nadal rowerowe, nieco bardziej przylegające do twarzy i gdzie oprawka nie jest widoczna przy patrzeniu przez nie.Masz na myśli prism road jade?
Też mam jawbreakery i jest miodzio.

Edyta: Dobra, coś pokopałem. Jest prism road i prism jade. Chyba wszystko jasne.

Wujot
29-04-2022, 17:19
Nie mniej jednak wolę zeknąć na telefon na mostku podczas jazdy niż stawać i wyciągać z kieszeni, albo ślepić gałami na zegarek :)

Prowadzenie głosowe w smartfonie naprawdę nieźle się sprawdza. W dodatku chyba zużywa mniej prądu jak ekran.

zdyboo
29-04-2022, 17:44
Edyta: Dobra, coś pokopałem. Jest prism road i prism jade. Chyba wszystko jasne.

Mam Prizm Road. Symulacja na stronie Oakleya bardzo precyzyjnie oddaje efekt jaki powoduje ta szybka.
Pierwszy raz pojechałem w niej do fabryki 15 km i byłem bardzo na nie. Wróciłem drugie 15 km i nadal na nie.
Potem pykłem stówacza i się przyzwyczaiłem. Choć moment zaraz po zdjęciu bryli jest lekko szokujący. Zrobiłem jeszcze drugiego stówacza i wróciłem do polaryzacyjnej szybki.

cz4rnuch
29-04-2022, 19:47
Moja pani właśnie mnie spaliła swoimi wszędobylskimi świeczkami siodełko i w przypływie dobroci stwierdziła, że odkupi to co sem zażyczem :) Chyba se bruksa w końcu przetestuję :)

crusiek
29-04-2022, 20:31
Czy mogę Wam przynieść swoje siodełko do spalenia? Też bym se zmienił xD

Ligo
29-04-2022, 20:33
Moja pani właśnie mnie spaliła swoimi wszędobylskimi świeczkami siodełko i w przypływie dobroci stwierdziła, że odkupi to co sem zażyczem :) Chyba se bruksa w końcu przetestuję :)
Czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

esperal
29-04-2022, 21:16
Moja pani właśnie mnie spaliła swoimi wszędobylskimi świeczkami siodełko i w przypływie dobroci stwierdziła, że odkupi to co sem zażyczem :) Chyba se bruksa w końcu przetestuję :)

Może warto spróbować powiedzieć, że ramie też się dostało;-)

Ligo
29-04-2022, 21:27
To pewne ryzyko jest, bo zamiast nową ramę, można dostać pompką po grzbiecie...

zdyboo
29-04-2022, 21:27
Taa, a i mieszkanie coś czuć spalenizną.

zdyboo
30-04-2022, 21:49
Korzystając z tego, że majówka w tym roku ma dla odmiany nie być deszczowa, postanowiłem spróbować co nieco gór.
Wbiłem po szóstej do Sprintera Kolei Dolnośląskich, nie bez kłopotów. W miejscu na 4 rowery było już podobno ich 9. Myślałem, że w ogóle nie wsiądę, ale pozwolili mi wsiąść i trzymać rower na korytarzu. Okazało się, że kilka osób kompletnie bezmyślnie powiesiło rowery na hakach zamiast postawić na podłodze, wtedy zamiast czterech mieści się nawet kilkanaście. Kolejne osoby dosiadały się z rowerami na kolejnych stacjach i zajmowały kolejne miejsca na korytarzu. Szynobusy są fajne, ale kompletnie do dupy jak masz ze sobą większe klamoty, jak rower czy wózek lub sam jeździsz na wózku. KD ma realny problem, w zeszłym roku podobno zakupili jakieś wagony z myślą o transporcie rowerów, ale jak na razie nie widać, żeby coś się działo w temacie.
Do brzegu, pociąg przyjechał opóźniony do Zgorzelca, co też jest w sumie normą w KD.
Odpaliłem Garmina i ruszyłem w stronę mostu granicznego na Nysie Łużyckiej. Trochę marzłem, zwłaszcza, że zjazdy. Przekroczyłem granicę i zjechałem nad rzekę, z której biegiem dotarłem do jeziora zalewowego Berzdorfer See. Zasadniczo trasa mi znana, choć w tym konkretnym wariancie jej jeszcze nie jechałem. Jak wyjechałem z Gorlitz to było w zasadzie pusto w ten chłodny poranek. Lubię takie poranne przejazdy przez miejscowości, jest coś w nich intymnego. Zawsze lubię myśleć, że mam to wszystko co mijam, tylko dla siebie.
Bliżej Zittau zrobił się ruch, w centrum byłem kilkanaście minut po 10. Za wcześnie na piwo, bynajmniej nie dla mnie, ale dla restauratorów widać tak. Zjadłem batona, zapiłem pepsi i na chwilę wróciłem do Polski. Na trójstyku granic wbiłem do Czech. Ogólnie jechało mi się źle. Byłem średnio wyspany i chyba zmęczony pierwszym tygodniem pracy stacjonarnej. No ale kilometry się jakoś nawijały na opony. W Czechach zjechałem z asfaltu i zacząłem najdłuższy podjazd trasy prawie 10 km wg Climb Pro Garmina, ale zawierał kilka krótkich zjazdów. Pierwszy jaz jechałem z Climb Pro i bajer w pytę jest, pomaga na podjazdach ogarnąć psychę, ale jeszcze będę musiał spróbować na jakimś, którego nie znam albo znam i nie lubię.
Niemal cały zjazd z krajówki na Frydland do Hermanic jest wyasfaltowany. Brakuje może 15 m przy samej krajówce. Chyba zostawili, żeby nie był zbyt popularny wśród blachsmrodziarzy, zwłaszcza, że biegnie tamtędy cyklotrasa 3039. W zeszłym roku najpierw była gruntówka, potem był remont, teraz jest takie sztosiwo asfaltowe, że bez składania się i dokręcania jechałem prawie 6 dyszek.
W Cernousach tradycyjnie zajechałem na paszę. Tym razem nie skorzystałem z hospody na przystanku i pojechałem do restauracji w zamku. Jednak bardziej mi smakowało na przystanku. Najedzony i napojony pojechałem tradycyjnie do Zawidowa i dalej do Lubania. Zaczęło mi się też lepiej jechać.
Trochę niechlujnie wyrysowałem trasę w tej części i kilka razy Garmin mnie informował, że zjechałem ze śladu. Mimo, że wiedziałem, że jadę dobrze. Jeszcze nie ogarnąłem czy się da, jak w poprzednim Edge 1000, zaakceptować fakt zjechania ze śladu i samemu próbować na niego wrócić, bez przeliczania trasy lub kończenia nawigacji. Kulminacja nastąpiła w Platerówce, gdzie był remont mostu i znaki informujące o objeździe. Pojechałem wg znaków i zacząłem jechać w przeciwnym kierunku niż na Lubań. Objazd prowadził jakimiś ruchliwymi drogami kompletnie naokoło. Nie miałem weny ani za bardzo czasu na takie zabawy i pojechałem na ten most w remoncie, bo może da się przynajmniej przejść. Dało się nawet przejechać, bo most zrobiony, a jedyne przeszkody to znaki zakazu wjazdu. Po śladach widać, że nie ja jeden nic sobie z nich nie robiłem.
Przed Lubaniem był las, który to odcinek bardzo lubię, bo dobry asfalt i przez las. Nawet wczoraj się zastanawiałem czy nie pojechać jakoś bardziej gruntówkami, ale stwierdziłem, że mogę być już dojechany, mogę się spieszyć i lepiej zostać na twardym. Dobrze zrobiłem, bo sporo lasu jest wyciętego, przynajmniej te obszary przy szosie, a większość wjazdów rozryta przez ciężki sprzęt do wycinki. No i byłem jednak już nieco dojechany.
W Lubaniu jeszcze mi się trafił remont drogi przez park, musiałem zawrócić i objechać park dołem.
Pociąg, tym razem wsiadałem na stacji początkowej, zatem z miejscem nie było problemu. Za to były zepsute drzwi do przedziału rowerowego i zamknięty jedyny kibel w pociągu. Kibel otworzyli przed Wrocławiem, bo jakichś dwóch kolesi miało za duże ciśnienie. Jak się okazało, jedyną awarią był syf wewnątrz. Przez te uszkodzone drzwi, był luz w części rowerowej, ale jak wysiadałem u siebie na osiedlu to ze zdumieniem stwierdziłem, że pociąg w sumie jest dosyć nabity, a ludzie z rowerami stoją też na korytarzu.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/7065968415

Fotosy:
62183
Kolejowy most graniczny między Zgorzelcem i Gorlitz.

62184
Widok w drugą stronę z tego samego miejsca. Fajna knajpka nad Nysą, ale o ósmej jeszcze zamknięta.

62185
Koparka co wykopała Berzdorfer See, miałem już do niej nie jechać, ale to w sumie jakby Dudka na Mundial nie wzięli.

62186
Rzepak już zaczyna kwitnąć, drzewo nie.

62187
Enerdowska Toskania z szachownicą na szosie. Chciałbym, aby u nas też w taki sposób łatali drogi. Tych łat w zasadzie nie czuć pod oponą.

62188
Elektrownia trochę przytłacza, widać ją z każdej górki w okolicy. Niezależnie od kraju w którym górka się znajduje.

62189
Te drzewa już kwitną.

62190
Zapylanie rzepaku, pewnie, żeby kwitł bardziej.

62191
Wiosenne prace polowe.

62192
Urokliwy, choć miejscami bardzo stromy podjazd.

62193
Jakaś czeska OSP ze smokiem/dinozaurem przed remizą.

gavin
01-05-2022, 09:10
Pięknie! Gratki, ja mam plan na 100+, ale dopiero jak czas pozwoli.

btw. co sądzicie:62208

matomi
01-05-2022, 20:11
Aaale mnie nogi bolą. Nie wiecie od czego? ;)

btw. Przypominam, że mamy już maj i jeździmy z zamkniętym otworem gębowym.

bejcman
01-05-2022, 21:12
Pięknie! Gratki, ja mam plan na 100+, ale dopiero jak czas pozwoli.

btw. co sądzicie:62208

Wnioskuję, że czarny mocniej pedałuje. Słusznie?

zdyboo
01-05-2022, 21:24
Aaale mnie nogi bolą. Nie wiecie od czego? ;)

btw. Przypominam, że mamy już maj i jeździmy z zamkniętym otworem gębowym.Nie wiem, ale się domyślam. ;-P

Fakt bialko już lata. Oprócz cedzaka na paszczy, proszę też pamiętać o brylach. Ostatnio wjechałem w lokalne zagęszczenie meszek jakichś i okulary wszytko na soczewki przyjęły.

matomi
01-05-2022, 21:34
Haha. Ale że ktoś jeździ bez okulara? Nie wyobrażam sobie tego.

zdyboo
01-05-2022, 21:40
Ja też nie ogarniam, ale widuję takich. Ja już widziałem robaka spacerującego mi po źrenicy.

Ligo
01-05-2022, 22:36
btw. co sądzicie:62208
Jeśli można, to sądzę że pominięto pozostałe pozycje.

crusiek
01-05-2022, 23:29
Dodatkowo zmienia się kontekst, gdyby okazało się, że to kobiece ręce [emoji23][emoji6]

eMGie
02-05-2022, 08:34
Korzystając z tego, że majówka w tym roku ma dla odmiany nie być deszczowa, postanowiłem spróbować co nieco gór.
Wbiłem po szóstej do Sprintera Kolei Dolnośląskich, nie bez kłopotów. W miejscu na 4 rowery było już podobno ich 9. Myślałem, że w ogóle nie wsiądę, ale pozwolili mi wsiąść i trzymać rower na korytarzu. Okazało się, że kilka osób kompletnie bezmyślnie powiesiło rowery na hakach zamiast postawić na podłodze, wtedy zamiast czterech mieści się nawet kilkanaście. Kolejne osoby dosiadały się z rowerami na kolejnych stacjach i zajmowały kolejne miejsca na korytarzu. Szynobusy są fajne, ale kompletnie do dupy jak masz ze sobą większe klamoty, jak rower czy wózek lub sam jeździsz na wózku. KD ma realny problem, w zeszłym roku podobno zakupili jakieś wagony z myślą o transporcie rowerów, ale jak na razie nie widać, żeby coś się działo w temacie.


U nas istnieje cos takiego jak PKM, czyli Pomorska Kolej Metropolitalna, która łączy okolice, m.in. Kaszuby z Gdańskiem. Pomysł generalnie fajny, sporo ludzi z niej korzysta. Ale żeby nie było tak kolorowa, to w każdym pociągu znajduje się 8 miejsc na rowery, 8 miejsc w pociągu, który łączy największe miasto w okolicy z rejonem turystycznym :-) No i oczywiście nie ma szans, aby zabrać choćby jeden rower więcej. Na początku były takie numery, że ludzie nie mieli jak wrócić do domów, albo czekali kilka godzin, aż trafią się wolne wieszaki. Ale jajogłowi z kolei wpadli na genialny pomysł i rozwiązali problem po swojemu. Teraz trzeba kupić bilet i zarezerwować miejsce na rower na konkretną godzinę :-)

crusiek
02-05-2022, 08:40
Dlatego miedzy innymi zamówiłem sobie kilka dni temu belkę dachową i 3 uchwyty na rower, jest to jakiś kompromis...

eMGie
02-05-2022, 11:26
Łatwo to Ci nie będzie zakładać rowery na ten Twój autobus :-)

crusiek
02-05-2022, 12:48
Łatwo to Ci nie będzie zakładać rowery na ten Twój autobus :-)To prawda.
Szczególnie środkowy.
2 wielkie krowy, 29 cali, z czego jedna to ciężka hamerykanska bestia.
W środek 26 calowy syna na małej ramie.
Na razie czwartej szyny nie kupuje, bo co prawda młodszy jeździ już rowerkiem, ale na dłuższe trasy wsadzam go w wózek, którym kiedyś jeździł starszy, potem obaj synowie.
Tak więc 3 rowery na dach, wózek do bagażnika.


Teraz wyobraź sobie to wszystko w pkmce xD
Kupię mała drabinkę 3 stopniowa plus taki stepper na drzwi auta za 50 zł i spyka.

siona
02-05-2022, 14:06
To prawda.
z czego jedna to ciężka hamerykanska bestia.


co to za cudak?

BTW
ja ładuję 4 kloce -2x 29, 1x27 i 1x26 ale 2 muszą jechać pod prąd - inaczej nie ma bata. no i domyślam się, że auto mam niższe a sam jestem wyższy.

crusiek
02-05-2022, 14:17
Taka tam damska Electra, nic szczególnego.

zdyboo
02-05-2022, 17:08
Ale jajogłowi z kolei wpadli na genialny pomysł i rozwiązali problem po swojemu. Teraz trzeba kupić bilet i zarezerwować miejsce na rower na konkretną godzinę :-)

U nas najczęstszym argumentem ludzi, których obsługa nie chce wpuścić do pociągu z rowerem jest właśnie to, że dlaczego w takim razie sprzedają bilety na rower.
Problem jest taki, że założona przez producenta pociągu ilość rowerów nijak ma się do tego ile rowerów faktycznie da się zmieścić, że nie robią problemu z przejściem. W zagrodzie na dwa rowery już było ustawione po 6-8 rowerów i to nawet wielkich MTB FS. Oczywiście kolej zawsze może się zasłaniać przepisami bezpieczeństwa, że rowery muszą być zawieszone na hakach, a dolne koło musi być przymocowane paskiem do tej rynienki. Inaczej w razie wu rower będzie latał luzem po składzie jak perszing. I OK, ale niech dbają w takim razie o to, żeby haki były tip-top i pasowały też do rowerów MTB. Opona 2,4" wchodzi, choć wymaga ręcznej asysty, zwłaszcza przy ściąganiu, za to pasek jest za krótki, bo rynienka za wąska i opona zamiast do niej wejść opiera się na jej brzegach. Na hakach też często brakuje gumowego kondoma lub jest przetarty. Alu obręcz może się tylko zarysuje, ale karbonowa się może brzydko wyszczerbić.
Tyle, że niektóre składy KD mają zamiast haków do wieszania poziome zagrody na rowery. MTB FS do nich nie wchodzi, a ostatnio widziałem, że nie było nawet wysuwanych haków trzymających koło i rowery się opierało jeden o drugi.
Z Wro do Drezna jeździe też szynobus Deutsche Bahn i tam miejsce na rowery to zwyczajna przestrzeń na podłodze, powstała po złożeniu siedzeń. Są tylko pasy jak bezpieczeństwa w samochodach, żeby przypiąć rowery. To co jest znamienne, ludzie sami wstają z tych składanych siedzeń i idą siadają gdzie indziej lub stoją jak widzą, że ktoś z rowerem wsiada.

Najlepsze były stare składy EZN 57 czy jakoś tak, zwane kiblami w każdym razie. Miały dwa duże przedziały na obu końcach na rowery i ponadwymiarowy bagaż. Tam nie było, że nie ma miejsca na rowery, choć czasem trzeba było mniej lub bardziej grzecznie wyprosić ludzi tam siedzących bez bagażu czy rowerów. W zeszłym roku jechałem zmodernizowanym kiblem Pol Regio. Klima, zapowiedzi stacji, wyświetlacze i inne bajery, ale te przedziały zlikwidowali. Zostawili po 4 haki na każdym końcu składu. Jakoś wsiadłem, choć już na następnych stacjach nie wpuszczali ludzi z rowerami. Pociąg dojechał do Wro dość konkretnie nabity. Zwykła jesienna sobota, jakoś pod wieczór, bo już w Świebodzicach, gdzie wsiadałem, a to pi*drzwi godzina podróży od Wro było szarawo. Do Wro dojechaliśmy po zmroku już.

Choć jak dla mnie najwięcej miejsca zabierają sakwiarze. Zasadniczo jak ich spotykam w pociągu to tak 90% postawi te rowery z sakwami na nich i dupa. Nie dostawisz roweru, bo już nie ma na to miejsca. Zdjąć sakw nie mogą, bo większość twierdzi, że potem za długo trwa ich zakładanie. Już raz byłem światkiem burzliwej dyskusji na krawędzi kłótni o miejsce. Jak dla mnie to strasznie samolubne myślenie bez wyobraźni. Jak już jedziesz z tymi sakwami pociągiem, to tak przygotuj bagaż, żeby dało się go szybko zdjąć i wrzucić na półki bagażowe. Wtedy rower zajmuje tyle miejsca co rower, a nie jak samochód. Jeździłem trochę z sakwami i większość producentów zapewnia możliwość łatwego montażu i demontażu ich z roweru.


Dlatego miedzy innymi zamówiłem sobie kilka dni temu belkę dachową i 3 uchwyty na rower, jest to jakiś kompromis...

Z samochodem jest ten problem, że trzeba doń wrócić. No chyba, że sobie pozostawiasz w najczęściej odwiedzanych miejscówkach samochody licząc, że zastaniesz je w stanie nadającym się do jazdy o ile w ogóle zastaniesz. ;)
Ja już jak wbijam w ciapong, to nie po to, żeby robić pętelki.


Teraz wyobraź sobie to wszystko w pkmce xD

Pary z rowerami widuję za każdym razem jak jadę pociągiem. Rodziny się też trafiają. Problem jest taki, że zwykle to facet musi ogarnąć załadunek i wyładunek rowerów. Przy tym rzadko kto pyta się o pomoc, a kilka razy pomagałem w wyładunku rowerów rodzinom.
Wyjątkiem są pary, gdzie oboje jadą na podobnych rowerach, znaczy ogarniają temat rowerowo i wtedy z reguły laska wie jak wsiąść i wysiąść z pociągu z rowerem bez niczyjej pomocy. Jednak jak trafi się rodzinka, że tatuś na MTB, mamusia na trekingu/mieszczuchu i bombelek na czymś tam swoim, to facet ogarnia sam.
Choć tu musze pochwalić dolnośląskie PKP, bo sporo stacji jest wyremontowanych i mają wysokie perony, gdzie jedynym problemem jest przerwa między pociągiem i peronem.


ja ładuję 4 kloce -2x 29, 1x27 i 1x26 ale 2 muszą jechać pod prąd - inaczej nie ma bata.

Przy szerokich kierach tak niestety jest. Gruzy z barankami wchodzą bez problemu wszystkie przodem. Z trzema sam jechałem, a kolega twierdzi, że cztery też się mieszczą, wszystkie przodem. Hyundai i40, zatem nic szczególnie szerokiego.

crusiek
02-05-2022, 17:38
Są minusy samochodu jak i pociągu, cóż, każdemu wedle potrzeb, chęci i możliwości.
Ja ogolnie komunikacji zbiorowej nie trawię.
No i poza rowerami jeszcze mam spory wózek do ogarnięcia xD
Na szczęście żona też ogarnięta [emoji28]




62248

Na zdjęciu wersja jak do biegania, do roweru demonuje się przednie koło i montuje ramię do szybkozamykacza

siemalysy
03-05-2022, 08:36
Korzystając z tego, że majówka w tym roku ma dla odmiany nie być deszczowa, postanowiłem spróbować co nieco gór.

...

Tomek ciekawa i konkretna trasa, relacja jak zawsze na propsie :)


Aaale mnie nogi bolą. Nie wiecie od czego? ;)

btw. Przypominam, że mamy już maj i jeździmy z zamkniętym otworem gębowym.

Może za dużo biegałeś ;) Gdybyś jeździł rowerem, to nogi by Ciebie nie bolały :-D
Tej wiosny przekonałem się już o tym, że białko pcha się do gęby i go posmakowałem.


Dlatego miedzy innymi zamówiłem sobie kilka dni temu belkę dachową i 3 uchwyty na rower, jest to jakiś kompromis...



...
Z samochodem jest ten problem, że trzeba doń wrócić. No chyba, że sobie pozostawiasz w najczęściej odwiedzanych miejscówkach samochody licząc, że zastaniesz je w stanie nadającym się do jazdy o ile w ogóle zastaniesz. ;)
Ja już jak wbijam w ciapong, to nie po to, żeby robić pętelki.

Bagażnik na rower jest fajny. Jedziesz gdzie i kiedy Tobie pasuje. Nie musisz planować, na którą godzinę masz wrócić, bo auto będzie czekało, ostatni pociąg nie. Ale ma też trochę minusów, które świadomie akceptuje :) Chciałem wspomnieć o konieczności pętli, ale Tomek mnie uprzedził. Jak się styrasz na rowerze, to w pociągu siadasz na 4literach i masz luz. A autem trzeba wrócić do domu.
Ja w tym roku może spróbuję połączyć opcję auta i pociągu. Autem chciałbym pojechać w miejsce powrotu rowerem. Stamtąd pociągiem na miejsce startu. Jak weekendów wystarczy, to w tym roku podejdę do takiej próby :)


Są minusy samochodu jak i pociągu, cóż, każdemu wedle potrzeb, chęci i możliwości.
Ja ogolnie komunikacji zbiorowej nie trawię.
No i poza rowerami jeszcze mam spory wózek do ogarnięcia xD
Na szczęście żona też ogarnięta [emoji28]

62248

Na zdjęciu wersja jak do biegania, do roweru demonuje się przednie koło i montuje ramię do szybkozamykacza

Tak jak piszesz. W przypadku wypadu rodzinnego z małymi dziećmi, to auto może mieć nawet lekką przewagę nad pociągiem :)


Nas majówka też zaskoczyła tym, że deszcz nie padał. Pojechaliśmy z żoną do mojego rodzinnego miasta na majówkę z planem przejechania dwóch tras rowerem. Co zaplanowaliśmy, to zrobiliśmy. Może jak obrobię foty, to napiszę krótką relację :)

Wujot
03-05-2022, 13:49
Wczorajszym tematem był wyjazd do Zielonej Góry i jazda tzw szlakiem Dziadoszan, z silnym naciskiem na eksploatację paru przygotowanych atrakcji. Rano wbiłem się do międzynarodowego IC do Berlina, nieprzyjemną niespodzianką był zamknięty ostatni wagon (bo to idealne miejsce na rower). Przedni też odpadł (bo 1 klasa)... Ale sprzedali mi bilet i jakoś wszyscy idąc do wagonu restauracyjnego musieli przeciskać obok mojego wehikułu. Po stronie plusów - dojazd w 1:55! Zaczynam od eksploracji okolic Górki Wilkanowskiej i to jest najbardziej powalony obszar (poza Bikeparkami) jaki kiedykolwiek widziałem. Multum stromych wąwozików, wygląda to jak po wojnie. Na to wszystko nakładają się ciągi skoczni (po parę sztuk). I to nie jakiś małych stolików. Stan taki, że ewentualne wykorzystanie po dokładnym obejrzeniu.

62271

62272

62273

62274

62275

62276

Objechałem dwie linie, pogadałem z lokalsem, który poradził mi co jeszcze warto zobaczyć. Teraz coś kulturalnego mimo, że jestem przez to "coś" pół godziny w plecy.

62277

62278

62279

62280

62281

Muzeum w Ochli zaliczone, później założenia parkowe w Niwiska - naprawdę świetne. Po drodze mam teraz Brzeźnicę, jest tam super rezerwat. I mimo, że go już kiedyś zaliczyłem to jakoś mnie tam ściąga. No bo popatrzcie sami. O tyle fajnie, że znalazłem przeprawę przez strumień więc na przyszłość nie trzeba będzie objeżdżać.

62282

62283

62284

62285

62286

62287

później był Pałac w Mirocinie (Czarci Głaz sobie darowałem), Kożuchów. Trasa dotąd trochę nudna (bo gładkie asfalty i dość płasko) zaczyna się robić naprawdę fajna. Wjeżdżam już wyraźnie w Wzgórza Wału Trzebnickiego i za Nowym Miasteczkiem zaczyna się teren.

62288

62289

62290

62291

Powoli zbliżam się do clou wyjazdu. Czyli rezerwatu AnnaBrzeskie Wąwozy. Od tej strony wjazd jest dużo łatwiejszy jak z drugiej. Jestem na górze. Trochę kijowo, że czasu mam mało bo pociąg powrotny nieubłaganie się zbliża a następny jest dopiero dwie godziny później. Sprawdzam dwie nieznane mi linie. Jedna to Fiduro Longer (jest na Trailforks a nawet OSM), druga no name prawie równie fajna. Próbuję dostać się też na Zamkowe Wzgórze ale teren jest zbyt trudny na ten krótki czas jaki mam. Wracając do Fiduro - bardzo fajny zjazd, parę progów do skoków, parę podjazdów. Jedzie się stromą grzędą więc widoki też są miłe.

62292

62293

62294

62295

Ponieważ genialny edytor Nikoniarzy ogranicza mi ilość fot w poście to ostatnie wrzucę do następnego.

Wujot
03-05-2022, 14:15
CD

62296

62297

Do 18:00 został mi kwadrans, ale do stacji (Brzeg Głogowski) jest bliziutko. Gnam zjazdem przez Wzgórze św. Anny, tam nawet nie zwalniam. I jestem dwie przed pełną godziną. Zaglądam o której dokładnie będzie pociąg (pamiętałem, że trochę po pełnej) i szok mam całe 12 min! Wytrzepuję śmieci z butów (bo mam z przewietrzaną podeszwą, więc mi nadmu****e zawsze stado), konsumuję kanapkę i się wyleguję.

W domu, po sprawdzeniu i aktualizacji wysokości, wychodzi mi 1100 vertical pod górkę, 112 km. Do tego 411 fot i parę super tematów.

62298

Szlak Dziadoszan (de facto wirtualny) czerwony, mój ślad różowy. Dokończenie będzie już łatwiejsze, choć program równie ambitny i nawet ciekawszy. Bo Dalkowskie Jary (a tam naprawdę jest co jeździć), teraz Obiszów (z super singletrackiem pod zawody XC - tego tym razem nie zaliczę ale może coś innego). Do tego lokalna pętla wokół Radwanic (normalna). koniec W Chobieni i jeśli przypadkiem dałoby radę to zrobić, to wspaniały kawałek wzdłuż Odry przez Naroczycki Łęg. Bo pociąg jest w Ścinawie albo wcześniej (backup) w Rudnej Gwizdanów.

zdyboo
03-05-2022, 16:06
Ja wczoraj dygłem wokół komina. Znaczy Przełęcz Tąpadła, trasa klasyk jechałem z pamięci i tylko w jednym miejscu musiałem sprawdzić mapę. Kiedyś tam był remont Jarek pokazał jak go objechać, już dawno po remoncie i teraz zawsze mam wątpliwości, który skręt z trzech dostępnych.
Miało być coś pociągiem, ale po sobocie jednak wyszło, że muszę się wyspać, a wstawanie koło 5 rano temu nie służy.
Całość na plus, bo nie wiało bardzo, jechało mi się też dobrze, tylko nieco za ciepło się ubrałem, bo pod koszulkę założyłem koszulkę termiczną z długim rękawem. Na początku było spoko, ale potem za ciepło no i opaliłem sobie tylko nadgarstki. :)
Na przełęczy czyli w sumie na Ślęży dzikie tłumy, nawet nie zatrzymywałem się i dałem od razu w dół. Tam miałem jedną nieprzyjemną sytuację. Zjazd jest długi i spokojnie leci się te 40+. Całość jest w lesie po dobrej nawierzchni, ale szosa nie ma poboczy. Tam jest spory ruch pieszy, rowerowy i zmotoryzowany. W jednym miejscu miałem kumulację, rodzina szła skrajem szosy po mojej stronie. Z naprzeciwka podjeżdżał koleś na rowerze i za nim dwa samochody. Wszystko byłoby dobrze gdyby kierowniki ogarnęli coś dalej niż gałka od radio i nie zaczęli wyprzedzać na trzeciego rowerzysty jak do nich dojeżdżałem. Z rodziną na skraju szosy, zostało mi bardzo mało miejsca i musiałem mocno hamować, żeby nie zahaczyć o blachosmrody lub ludzi. Wystarczyłoby, że poczekaliby te 10 sek i minąłbym ich. No ale śmigło na masce zobowiązuje.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/7076021167

Fotosy:
62300
Kopalnia piasku nad Jeziorem Mietkowskim.

62301
Marina tamże.

62302
Podjazd pod Pożarzysko.

62303
Zalew Sulistrowicki.

62304
Ślęża - widok od strony Jordanowa Śląskiego


Dziś w ramach relaksu, wytaszczyłem MTB i objechałem miasto, starając się jak najmniej po twardym.

Jedyne godne uwagi zdarzenie miało miejsce nad Odrą na wysokości Siechnic, gdzie minąłem się gościem co jechał na rowerze kompletnie nago. Musiał mieć bardzo wygodne siodełko, że go nic nie obtarło. :)
Miejsce może nie było jakoś szczególnie tłumne, ale nie było też pusto, bo w każdym miejscu gdzie był dostęp do rzeki stał samochód, a to grill, a to wędkowanie. W lesie z którego gościu się wyłonił też spotkałem parę osób pieszo lub na rowerach.
Bliżej cywilizacji było sporo ludzi na rowerach. Widać, że każdy korzysta z pogody i czasu wolnego.
Powrót miałem pod wiatr i do tego jeszcze teraz mnie lekko kłuje w karku. Odzwyczaiłem się od pozycji na MTB. Przetestowałem też nerkę, całkiem spoko.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/7080962810

Fotosy:
62305
Meandry Odry na Osobowicach.

62306
Odra w okolicach Siechnic.

62307
Pod tym lasem w tle minąłem się tym golasem.

62308
Rurociąg z EC Siechnice do Wrocławia.

62309
Tereny wodonośne.

62310
Nie szuka ktoś Barchetty, wiem gdzie stoi. Do roboty, ale mechanik to ogarnie.

Długi weekend zakończyłem w sumie z nawiniętymi na opony ponad 300 km. Pogoda dopisała, forma już w zasadzie też.

I na koniec mały lifehack dla bezdętkowców. Jak ktoś szuka taniego zestawu do napełniania mlekiem to polecam strzykawkę 100 ml oraz cewnik urologiczny CH-10. Cewnik ma taką średnicę, że luźno wchodzi do presty po wykręceniu wkładu wentyla, a drugi koniec pasuje akurat na końcówkę takiej dużej strzykawki. Jedyne co trzeba, to obciąć sam koniec cewnika bo jest zaokrąglony, a otwory ma w ściankach. Cewniki na RPA kosztują koło złocisza, strzykawkę miałem w domu, ale to też groszowe sprawy są.
Można też tym odessać stare mleko. U mnie Stans w oponach nie jeżdżonych od września zmienił się w półprzeźroczystą, brązową ciecz.

crusiek
03-05-2022, 17:41
Panowie... fajne trasy, relacje oraz zdjęcia :)

bejcman
03-05-2022, 22:08
Czołem.
Poproszę o podpowiedzi w temacie zmiany opon.
Mam Treka Marlin 5, opony Bontrager XR2 Comp w rozmiarze 29x2.2.
Obecnie jeżdżę w 95% po asfalcie, ddrach, ogólnie twardych nawierzchniach. Zastanawiam się nad zmianą opon, na coś z mniejszym oporem toczenia.

Ktoś przeprowadził podobny manewr i może coś polecić?
Pozdro

siemalysy
03-05-2022, 23:31
Siema

Nie robiłem takiego manewry. Z tego co pamiętam, to XR2 w rozmiarze, o którym piszesz nie miała jakichś dużych oporów toczenia. Rozważ zmianę na Continental Race King. Wydaję mi się, że te opony będą miały mniejsze opory toczenia od XR2. To tylko moje przypuszczenia. Jeździłem na XR 2 29x2x2 i Race King 27,5x2.2.

Wujot
04-05-2022, 00:21
Siema

Nie robiłem takiego manewry. Z tego co pamiętam, to XR2 w rozmiarze, o którym piszesz nie miała jakichś dużych oporów toczenia. Rozważ zmianę na Continental Race King. Wydaję mi się, że te opony będą miały mniejsze opory toczenia od XR2. To tylko moje przypuszczenia. Jeździłem na XR 2 29x2x2 i Race King 27,5x2.2.

To chyba zła droga. Na asfalty i ddr trzeba założyć oponę gładką i najwęższa jaka wejdzie na obręcz. Powiedzmy 42 mm. Jeśli są mocniej obecne szutry to może być z niewielkim bieżnikiem.

https://www.centrumrowerowe.pl/opona-schwalbe-g-one-allround-performance-pd20310/

Są też ciekawe opony z gładką częścią środkową i niewielkimi klockami po bokach. Czyli na asfalt a w miękkim bok pracuje. Miałem taką kiedyś, choć niezbyt mi pasowała w skręcie.

Przyszłościowo to można jeszcze zamienić widelec na nieamortyzowany (bo ten jest słaby) i zejdzie się z wagą o 1,5 kg. Przerabiam tak jeden z moich rowerów (czekam już z trzy miesiące na widelec węglowy, ciekawe czy się doczekam). Z takich dość gładkich opon to używam Schwalbe Marathon Plus Tour Trekking

https://sklep.k2rowery.pl/opona-schwalbe-marathon-plus-tour-rozne-26-28-p-301.html

tutaj jest bardzo podobna albo taka sama. Można świra dostać z tymi oponami.

https://www.rowerystylowe.pl/p-6840/schwalbe-marathon-plus-reflex-26-x-150-40-559-performance

Tylko jest dość ciężka ale na miasto idealna. Albo na zapakowany rower.

kipcior
04-05-2022, 07:58
Fajne macie te relacje, dawajcie więcej :)

Co do opon, Race King jest dobrym pomysłem w takim rowerze. To jest szybkie, a wyglądem nie odstaje od reszty roweru ;) Inna opcja to Mezcal.

eMGie
04-05-2022, 08:50
Race Kingi są dość fajne, mają małe opory i są ciche, na asfalty, ddr-y i ubite drogi gruntowe są bardzo dobre, mam je teraz na rowerze żony. Inna opcja to faktycznie jakieś slicki, ale tu będą już raczej mniejsze szerokości, no i ewentualny wyskok w teren wiąże się z dyskomfortem :-)
Mam teraz u siebie na HT właśnie takie stare Continentale city ride 28 x 1.75 , nie polecam, strasznie ciężkie i nie oferują pewnej jazdy. Nawet odrobina piasku na jakimś łuku może doprowadzić do uślizgu. Założyłem je tylko dlatego, że nie planowałem żadnych wycieczek i jeździłem tylko do pracy po ddr.

siona
04-05-2022, 09:04
A myśmy pyknęli z dziewczynami na lotnisko aeroklubu i też 35km wpadło. Miały być góry no ale nie wyszło... ale i tak było fajnie.62346
62347
6234862349

LeonardZelig
04-05-2022, 09:13
Ktoś przeprowadził podobny manewr i może coś polecić?
Ja niedawno zmieniłem Smart Samy (2,25) od Schwalbe na Double Fightery (1,9) od Continentala. Bardzo fajnie śmigają po twardych nawierzchniach.

gavin
04-05-2022, 11:59
Ja też takie coś przeprowadziłem z mtb, założyłem jakieś Maxxisy łyse w środku, a z kostką na rantach. Jestem bardzo z nich zadowolony. Dodatkowo zmieniłem amor na sztywny wideł alu.

eMGie
04-05-2022, 12:03
Też się kiedyś zastanawiałem nad zmianą na sztywne widełki, tylko czy wtedy główka nie zejdzie niżej z 10 cm?

gavin
04-05-2022, 12:07
Trzeba dobrać odpowiednią długość. U mnie po zmianie nie ma żadnego problemu, nawet najgłębszy zakręt nie powoduje groźby przytarcia pedziem o ziemię.

- - - - kolejny post - - - - - -

takiego mam "gravela":

62355

Wujot
04-05-2022, 18:25
Ja też takie coś przeprowadziłem z mtb, założyłem jakieś Maxxisy łyse w środku, a z kostką na rantach. Jestem bardzo z nich zadowolony. Dodatkowo zmieniłem amor na sztywny wideł alu.

Czekam na widelec (też Mosso ale karbonowy), oponę wytypowałem wstępnie takoż podobne do tej Twojej. Jest całkiem szeroka ale lekka (440 g). Na gładkim powinna dobrze iść, pytanie jak sprawi się w terenie (bo zawsze mogę gdzieś zboczyć).

https://www.centrumrowerowe.pl/opona-continental-speed-king-racesport-pd8302/?v_Id=90983

zdyboo
04-05-2022, 18:40
Poproszę o podpowiedzi w temacie zmiany opon.
Ktoś przeprowadził podobny manewr i może coś polecić?

Kiedyś, jeszcze w czasach MTB 26" dostałem od kolegi gładkie opony 1,75", a ponieważ wtedy też bardziej śmigałem po mieście to zapodałem zamiast terenowych 2". Było ciszej, bo na pewno nie szybciej. Jak liczysz, że tym prostym trickiem sprawisz, że będziesz szybciej jeździł, to się nie uda. :)
Masz koła 29" i jeżeli specka na stronie Treka nie kłamie o szerokości 20 mm, zatem masz ideolo pod gravelowe opony 28".
Tufo Gravel Speedero - uwielbiam te opony. Tylna pod moją stukilową dupą wytrzymała ponad 8 kkm przebiegu, przednia ma już ponad 10 kkm, a wygląda jak założona wczoraj. ;) Dobre opinie ma też wersja Thudero z nieco bardziej agresywnym bieżnikiem.
Vittoria Terrano Dry - miałem w pierwszym gruzie, po 3,2 kkm środek tylnego bieżnika już zaczynał zanikać, ale zero laczków i świetnie się na nich jeździło.
Vittoria Terrano Zero - mam w obecnym miejskim gruzie. Trochę mi nosi rower na boki jak cisnę po szutrze, ale po twardym idą jak złe. Na razie pykłem na nich ledwie tauzena, ale że wróciłem do stacjonarnej roboty to szybko przybędzie przebiegu.

Schwalbe G-One All Round - wersja limitowana z jasnymi bokami. Bieżnik znikał w oczach i do tego boki pociły się mlekiem. Właściwości jezdne super, ale potrzebowałbym kilka takich opon na sezon.


Fajne macie te relacje, dawajcie więcej

Dzięki, może już w najbliższy weekend. ;)


To chyba zła droga. Na asfalty i ddr trzeba założyć oponę gładką i najwęższa jaka wejdzie na obręcz. Powiedzmy 42 mm. Jeśli są mocniej obecne szutry to może być z niewielkim bieżnikiem.

Polemizowałbym z tą najwęższą, a w zasadzie kompletnie się nie zgodził.
Jak kupiłem SS to miałem w nim opony 25 mm i to było za słabo na miasto, każdy krawężnik, każde szyny tramwajowe czy kolejowe to było dobijanie do obręczy. I nawet jak bardzo uważałem, że dobijałem. Do dupy taka jazda, gdzie 100% uwagi poświęcasz nawierzchni.
Zmieniłem na 28 mm i było już spoko. I to mimo tego, że były w teorii zbyt szerokie na obręcze jakie tam miałem - 12 mm szerokości montażowej.
Opory toczenia w głównej mierze generuje bieżnik, a nie szerokość opony. Opory toczenia wynikające z szerokości opony to są ważne dla zawodników, gdzie liczy się każdy ułamek sekundy i każdy wat mocy. Zwykły zjadacz owadów nie zauważy różnicy między oponą 30, a 40 mm.

Ja bym zapodał coś minimum 40 mm i nie bałbym się nawet ponad dwucalowych balonów, byleby były gładkie lub miały niewysoki i gęsty bieżnik. Choć ze względu na ich masę zyskasz tylko na hałasie.
Mnie w crossie bardzo dobrze się jeździło na slickach 32 mm. Miałem Conti Gator Hardshell czy jakoś tak. Tyle, że jak zamieniłem amora na sztywny wideł, to okazało się, że za twardo i zmieniłem na 40 mm.


Z takich dość gładkich opon to używam Schwalbe Marathon Plus Tour Trekking

Jak długo?
Używałem w miastowym jakichś Marathonów z Plusem i były niezniszczalne, ale po dwóch, może trzech latach, bieżnik tak stwardniał, że zaczynały się ślizgać na suchej kostce granitowej. Na mokrej było prawie jak na lodzie. Opony wyglądały jak nowe, ale jeździć na nich było ryzykowne. Zmieniłem na jakieś Schwalbe 365 i teraz nadal jeździ na nich mój tato.


Tylko jest dość ciężka ale na miasto idealna. Albo na zapakowany rower.

Jeżeli to nie jest absolutnie koniecznie, to ja bym nie szedł w te super ciężkie i wytrzymałe opony, Największy zysk w rowerze przynosi właśnie odchudzenie kół. Zatem ładowanie opony, która w rozmiarze 1,6" waży prawie kilogram nie jest najlepszym pomysłem.


Też się kiedyś zastanawiałem nad zmianą na sztywne widełki, tylko czy wtedy główka nie zejdzie niżej z 10 cm?

Jak Seba napisał, musisz dobrać coś co jest mniej więcej wysokości Twojego obecnego widła. W przypadku amora nie musi być w punkt, bo SAG i praca amora, ale podobnie. Jak masz MTB to szukaj sztywny widelec MTB, są wersje o różnej wysokości. Polecam węglowy wideł o ile nie zamierzasz na nim mieszać gabażnika. Wtedy stal, a jak stal to już można spróbować zlecić tam gdzie spawają ramy na zamówienie.
Jedna uwaga, jak masz pełny błotnik, to będzie trochę druciarstwa przy zamontowaniu takiego, bo tam prześwity jak w hali do koszykówki, chyba że jednak zlecisz.

crusiek
04-05-2022, 18:50
I pomyśleć, że u mnie pojedyncza opona waży blisko 1.38 [emoji1787][emoji23]

Wujot
04-05-2022, 19:29
Jak długo?
Używałem w miastowym jakichś Marathonów z Plusem i były niezniszczalne, ale po dwóch, może trzech latach, bieżnik tak stwardniał, że zaczynały się ślizgać na suchej kostce granitowej. Na mokrej było prawie jak na lodzie. Opony wyglądały jak nowe, ale jeździć na nich było ryzykowne. Zmieniłem na jakieś Schwalbe 365 i teraz nadal jeździ na nich mój tato.
.

Ładnych parę lat, po jakimś czasie coś się zadziało z geometrią (być może po kapciu) i wymieniłem je na takie same. Ogólnie to nie jest taka pewna opona (w sensie trakcji) ale na syf miejski idealna. No i bardzo wytrzymała.

gavin
04-05-2022, 20:14
Jakie polecacie torby na kiere typu baran? Bo pod ramą chce jednak mieć 2 bidony, pod dupą to te torby są jednak małe. Na kiere żeby pomieścić pumpke, dyntke, powerbank i jakieś jedzenie, klucze, portfel itp.

eMGie
04-05-2022, 21:04
I pomyśleć, że u mnie pojedyncza opona waży blisko 1.38 [emoji1787][emoji23]

Matko, masz pełne opony, czy co :-)

kipcior
04-05-2022, 21:10
u mnie pojedyncza opona waży blisko 1.38 Na czym Ty jeździsz?


W gravelu mam Tufo Thundero, a w fullu z tyłu Mezcal G+ 2,25 z przodu Barzo G+ 2,25. Mezcal nabity do 3 bar nie robi większej różnicy w stosunku do gravela przy prędkościach miastowych. Przynajmniej bez wiatru i jak się nie ciśnie, bo aero jednak robi swoje. Różnicę czuć w zmęczeniu ale po kilkudziesięciu km tą samą trasą.
Za to niedawno zdjąłem z kół Smart Samy 2.6, no i to się toczyło ale nie jechało ;)

crusiek
04-05-2022, 21:26
Ale żeby nie było, mi to nie przeszkadza [emoji16] zupełnie I absolutnie. Shwalbe maraton plus mtb 29" 2.25

zdyboo
04-05-2022, 21:30
Jakie polecacie torby na kiere typu baran? Bo pod ramą chce jednak mieć 2 bidony, pod dupą to te torby są jednak małe. Na kiere żeby pomieścić pumpke, dyntke, powerbank i jakieś jedzenie, klucze, portfel itp.

Ja mam Restrap Canister Bag (https://eu.restrap.com/collections/the-carryeverything-range/products/canister-bag). Tylko w starszej wersji, która nie ma mocowania do główki ramy lub kabli. Jest naprawdę pojemna. Narzędzi tam nie wożę, bo mam od tego osobny pojemnik pod ramą, ale mam tam kurtkę, plecak 10 l, małe i lekkie zapięcie, chusteczki, przybornik z powerbankiem 5 Ah, kablami, zapasowym aku do aparatu i jeszcze wchodzą batony. Ma boczne kieszonki z siatki na śmieci czy maseczkę oraz szlufkę z przodu na lampiona. Całość jest całkowicie wodoodporna, nawet na myjkę. Trochę gibie się na nierównościach, ale nowy model z trzecim punktem montażu rozwiązuje ten problem.
Mam też Kierowniczkę (https://www.jackpacking.pl/kierowniczka) od Jack Packa. Jest mniejsza od Restrapa, ale ma możliwość montażu do główki ramy czy kabli. Jest lepiej przemyślana od Restrapa, ale nie jest wodoodporna i wymaga pokrowca, który jest w zestawie, tylko konieczność zakładania jednak jest upierdliwa.
Zamek też jest dziwny, bo rozdzielny i nie dochodzi do brzegów torby, co pozwala puścić kabel od lampki czy do ładowania licznika/telefonu, ale jak się przez przypadek za mocno pociągnie i się rozepnie całkiem, to trzeba się zatrzymać i spiąć to lub jechać z otwartą torebką.

bejcman
04-05-2022, 21:55
Dzięki za odpowiedzi.
Nie ułatwiliście mi. Miałem nadzieję, że wydam parę stówek na opony i zyskam na średniej prędkości. A tu albo inny rower, albo teścia wbijać żeby noga podawała.

crusiek
04-05-2022, 22:07
Matko, masz pełne opony, czy co :-)Postawiłem na pancerność [emoji1787]
Zrobiłem trasę dzisiaj... za mokry dwór. Nie powiem fajna, ale wytrzęsło mnie okrutnie na płytach, 2/3 trasy albo pociąg pod kołami albo tarka.

Nadrobiłem trochę na szosie przy powrocie.

eMGie
04-05-2022, 22:29
Hehe, faktycznie, te płyty są upierdliwe. Ja już jestem trochę przyzwyczajony, ale reszta ekipy mi też ostatnio narzekała :-)

crusiek
04-05-2022, 22:32
Przy okazji potestowalem ten uchwyt gub 85 trochę pękałem ze naprężenia i uderzenia mi go (telefon) uszkodzą... Ale w sumie po takim teście mogę polecić spokojnie. Fajny sprzęcik.

LeonardZelig
05-05-2022, 08:51
A propos uchwytów wszelakich - szukam czegoś sensownego do trzymania telefonu. Uchwyty jakoś mnie nie przekonują, myślę więc o czymś bardziej praktycznym. Miał z Was ktoś coś takiego?
62363

gavin
05-05-2022, 08:57
Jeśli chcesz korzystać z nawigacji to jest niepraktyczne bo trzeba odrywać wzrok od drogi.

eMGie
05-05-2022, 09:15
Dokładnie takiego nie, ale inny, mocowany w tym miejscu, ale tak jak pisze poprzednik, telefonu tam nie trzymam, bo niewygodnie patrzeć. Używam do wożenia powerbank-a, okularów i innych drobiazgów.

kipcior
05-05-2022, 09:34
Ja mam top tuba na telefon i używam go jako nawigacji. Właśnie z guba się na to przesiadłem i dla mnie to lepsze rozwiązanie, odporne na pogodę. No i powerbank się mieści.

crusiek
05-05-2022, 09:38
A nie przeszkadza wam to (w stylu top tub) w jeździe na stójce? Miałem coś podobnego ale mnie strasznie wk... ciągle ocieranie się o to nogami na podjazdach...

LeonardZelig
05-05-2022, 09:44
Ja mam top tuba na telefon i używam go jako nawigacji. Właśnie z guba się na to przesiadłem i dla mnie to lepsze rozwiązanie, odporne na pogodę. No i powerbank się mieści.

Polecisz coś konkretnego?

kipcior
05-05-2022, 10:09
Nie mogę znaleźć co ja to kupiłem, jak nie zapomnę to popatrzę na rower po południu.
Moja jest tylko na górnej ramie, bez tych bocznych. Na stojąco jeżdżę tak rzadko, że teraz nie wiem czy się ocierałem czy nie. Raczej nie był to wielki problem.

eMGie
05-05-2022, 10:23
No ja mam właśnie takiego top tuba i on lubi trochę zjechać na bok, zwróć na to uwagę. Zależy to wg mnie najbardziej od tego przedniego mocowania do rury sterowej, tam to nie zawsze dobrze pasuje.

kashpir
05-05-2022, 10:44
A propos uchwytów wszelakich - szukam czegoś sensownego do trzymania telefonu. Uchwyty jakoś mnie nie przekonują, myślę więc o czymś bardziej praktycznym. Miał z Was ktoś coś takiego?

Miałem (i chyba nadal mam?) coś podobnego w konstrukcji do tego:
https://www.decathlon.pl/p/torba-twarda-na-smartfon-na-rame-roweru/_/R-p-X8386312?mc=8386312
ale jakieś większe. Dotyk przez plastikową szybkę działa mało precyzyjnie. Jeśli ktoś dzwoni to albo trzeba fona wyciągnąć - co trwa i jest upierdliwe, albo na głośnomówiącym słyszą Cię jak ze studni. Do tego jeśli wkładasz telefon w warunkach deszczowych/śniegowych (bo ktoś zadzwonił i musiałeś wyciągnąć? :D) to szybka potrafi zaparować.
Z plusów - telefon mógł być podpięty do powerbanka który razem z kabelkiem był schowany elegancko wewnątrz.


Ja mam Restrap Canister Bag (https://eu.restrap.com/collections/the-carryeverything-range/products/canister-bag).
Aż chyba sobie zamówię. Czasami kieszonki koszulki mam wypchane na maksa i wyglądam jak mobilny terrorysta z pasem szahida, a plecaka nie chce mi się zabierać.

Wujot
05-05-2022, 13:09
A nie przeszkadza wam to (w stylu top tub) w jeździe na stójce? Miałem coś podobnego ale mnie strasznie wk... ciągle ocieranie się o to nogami na podjazdach...

:)

Dla mnie patent nieużytkowy, podobnie jak torby na kierę (miałem Meridy - wytrzymywały mi dosłownie parę zjazdów, znudziły mi się reklamacje i wywaliłem). Inne patenty (poza podsiodłówkami) też nieużytkowe (w trójkącie mam picie). Plecak okazał się zdecydowanie najlepszy. Jak się wybierze bardzo dobrze przewietrzany (na przykład Cube Pure Ten) a pod spód założy siatkową, na plecach, koszulkę to ładnie się sprawdza, nawet latem. Mam 10 l i na trzy dni jazdy wystarcza. Ciężkie rzeczy idą do średniej podsiodłówki więc waży do 2-3 kg i jest rezerwa miejsca na wieczorne zakupy żarcia. Podstawa to F&L więc rzeczy mam minimalne i bardzo lekkie.

Na szelkach plecaka mam dołączoną kieszeń na smartfona aby błyskawicznie wyciągać do zdjęć. Zrobiłem w niej dziurę na kabel do powerbanka. Jak trzeba to wyciągam smarfona i fotografuję na kablu. Z nawigacji korzystam głosowo. Nie jest idealnie ale nie narzekam. Czasem, szczególnie jak mi się spieszy, jeżdżę w słuchawkach, szybciej wtedy schodzi bateria ale za to mogę jechać wygodnie w opadzie.

Taki wypracowałem sobie system rowerowo-fotograficzny.

siona
05-05-2022, 13:35
I pomyśleć, że u mnie pojedyncza opona waży blisko 1.38 [emoji1787][emoji23]

witaj w klubie...
a do tego moja jedna ma szerokość ich obu :P

LeonardZelig
05-05-2022, 14:44
:)
Dla mnie patent nieużytkowy, podobnie jak torby na kierę (miałem Meridy - wytrzymywały mi dosłownie parę zjazdów, znudziły mi się reklamacje i wywaliłem). Inne patenty (poza podsiodłówkami) też nieużytkowe (w trójkącie mam picie). Plecak okazał się zdecydowanie najlepszy.
Co człowiek to inna potrzeba. Do mnie dziś dotarł nowy Deuter Trans Alpine - aż się zdziwiłem ile można było poprawić w tak dobrym plecaku. Jednak na krótsze jazdy nie chce mi się go wrzucać na plecy, stąd chęć "otorbowania" roweru. Mam już trójkąt pod tamą, torbę pod siodełkiem i zostaje mi ten nieszczęsny smartfon, który dobrze byłoby mieć na oku. Jedyną obawą co do toreb na ramę jest to, że mogą się przesuwać na boki - ktoś tu o czymś takim pisał. Jak to z nimi jest? Da się to sensownie przytwierdzić, żeby się nie przesuwało?

Wujot
05-05-2022, 15:17
Co człowiek to inna potrzeba. Do mnie dziś dotarł nowy Deuter Trans Alpine - aż się zdziwiłem ile można było poprawić w tak dobrym plecaku. Jednak na krótsze jazdy nie chce mi się go wrzucać na plecy, stąd chęć "otorbowania" roweru. Mam już trójkąt pod tamą, torbę pod siodełkiem i zostaje mi ten nieszczęsny smartfon, który dobrze byłoby mieć na oku. Jedyną obawą co do toreb na ramę jest to, że mogą się przesuwać na boki - ktoś tu o czymś takim pisał. Jak to z nimi jest? Da się to sensownie przytwierdzić, żeby się nie przesuwało?

Mnie się przesuwało. Pamiętam, że opracowałem taki patent. Obracałem o 180 stopni i te dwa paski co są na ramę przeplatałem w "x" i zakładałem na kierę a przedni stawał się tylnym. Pojemnik niejako był nad mostkiem. W ten sposób nie przeszkadzał w jeździe i nawet się trzymał.

Próbowałem znaleźć jakieś dedykowane rozwiązania na mostek i kierę ale nie udało się. Ale i tak nie rozwiązywało to problemu szybkiego dostępu do tel (na przykład pod zdjęcia).

kipcior
05-05-2022, 16:56
LeonardZelig i oczywiście zapomniałem popatrzeć na rower. No ale to podobno forum foto więc u mnie to wygląda tak:
62375
Jak się okazało to też jest Gub model 922.
Potrafi się przesunąć na bok o jakiś 1cm, bardziej to wizualnie przeszkadza niż użytkowo.

A z kolei kiedyś o tym pisałem, ostatecznie zdecydowałem się pozbyć plecaka na rowerze na rzecz torby biodrowej i to daje radę. W plecy tak nie grzeje i jest lżejsze od plecaka.
https://www.amazon.pl/mantona-Elementspro-torba-aparat-pomara%C5%84czowa/dp/B00TDOWASO
O ile do chodzenia po górach na piechotę wolę plecak to na rower jest to bardzo fajne rozwiązanie. Sigma 100-400 to tam nie wejdzie ale też niemała Sigma 20 już tak. Bardziej rowerowo Nikkor 50 f1.4 wchodzi idealnie i jest miejsce na składaną wiatrówkę i ze dwie kanapki plus dwie kieszenie z siatki po bokach.

Z wad to pasek biodrowy jest zdecydowanie za długi, tzn. na naprawdę dobrze wypasionych ludzi ;) I kieszonki w pasie są ciut za małe, mieszczą chusteczki higieniczne ale żaden współczesny telefon tam nie wejdzie. Portfel też nie bardzo. No i jak się jedzie po obiedzie to może trochę cisnąć na brzuch, szczególnie w dolnym chwycie baranka ;)

zdyboo
05-05-2022, 17:56
Ja na gruzie już pozbyłem się wszystkiego z siebie. Tylko kieszonki, w prawej aparat Sony RX100, w lewej telefon, a w środkowej portfel rowerowy z kilkoma banknotami i ewentualnie monetami, poza tym DO, EKUZ i karta płatnicza. Nie czuje tego na plecach, a mam szybki dostęp do wszystkiego i wszystkie te rzeczy mogą być też potrzebne poza rowerem, to żebym się nie musiał wracać. Poza tym mam tę małą torbę na kierze i na całodniowe wyjazdy podczepiam torbę pod górną rurę ramy. W niej mam apteczkę, dwie puszki Pepsi 0,2 l, batony i miękką butelkę z wodą. Małych torebek podsiodłowych nie lubię, ale mam jeszcze dużą sakwę pod siodło, zatem na gruza na 2-3 dni nie musiałbym brać plecaka.

Na MTB ostatnio zakupiłem nerkę EVOC i chyba będzie OK po pierwszych testach w mieście, ale będę musiał jeszcze w góry ją zabrać. Aparat mi się mieści w siatkowej kieszonce, w drugiej mieści mi się kurtka. Telefon, portfel i woda leci do głównej komory nerki, przednie kieszonki na batony czy klucze do domu. Apteczka mi nie wchodzi, ale będę musiał rozparcelować to co mam po całej torbie lub podczepić do nerki w całości.

siemalysy
05-05-2022, 18:21
Tomek, który model Evoca kupiłeś? Obecnie używam nerki kupionej w ubiegłym roku w Decathlonie. Jazda z nerką mi pasuje i będę chciał zmienić obecną na Evoca.

gavin
05-05-2022, 18:34
Ja zamówiłem testowo takie cóś. Zobaczymy czy w ogóle koncepcja torby na kierze mi podpasuje. Jakby co to tylko 45zl z wysylko [emoji39]62377

zdyboo
05-05-2022, 19:02
Michał, Hip Pack Pro 3. Z bukłakiem 1,5 l.
Pas opinający bebzon jest elastyczny i zapinany na rzepa, zatem można łatwo dostosować do swojego obwodu. Do tego jeszcze taśma na wierzch z klamerką, żeby się pas sam nie odrzepił w tańcu.
Ma jeszcze jakieś tasiemki, które niby się luzuje na podjazdy i ściąga na zjazdy, ale tego do końca jeszcze nie rozkminiłem. Na to trzeba gór.
Wężyk bukłaka przyczepiany na magnes neodymowy na klips, który można zamocować na pasku lub gdziekolwiek indziej na przykład na krawędzi otworu na głowę w koszulce. Co ciekawe jak stoję to długość wężyka jest OK, ale jak siedzę na siodle i jestem pochylony nad kierą, to jakby był przykrótki, choć nadal da się napić.
Poduszki i siatka na plecach robią robotę z wentylacją, ale znowu trzeba gór i podjazdu, gdzie pot leje się wartkim strumykiem między półdupkami, żeby sprawdzić czy to faktycznie daje radę.

- - - - kolejny post - - - - - -


Ja zamówiłem testowo takie cóś. Zobaczymy czy w ogóle koncepcja torby na kierze mi podpasuje. Jakby co to tylko 45zl z wysylko

A z mi się lata dziewięćdziesiąte przypomniały i męskie saszetki, zwane też pederastkami. :mrgreen:

gavin
05-05-2022, 19:21
No może trochę podobne [emoji39] ale mnie jeszcze mniej podoba się ta moda na canvasy i wielkie naszywki z dużo ilościo napisów kraft handmade itp Do tego jeno wełniany golf i skarpety w paski [emoji2960]

zdyboo
05-05-2022, 20:10
A ja sobie chwalę rzeczy ręcznie robione, przynajmniej w wydaniu rowerowym. Łatwiej uzyskać coś szytego na miarę, choć za wyższą cenę, ale to raczej oczywiste.

gavin
05-05-2022, 20:42
Tylko, że to "ręcznie robione“ na taśmie w Chinach, tylko naszywki dodane.

siemalysy
05-05-2022, 20:45
Michał, Hip Pack Pro 3. Z bukłakiem 1,5 l.
Pas opinający bebzon jest elastyczny i zapinany na rzepa, zatem można łatwo dostosować do swojego obwodu. Do tego jeszcze taśma na wierzch z klamerką, żeby się pas sam nie odrzepił w tańcu.
Ma jeszcze jakieś tasiemki, które niby się luzuje na podjazdy i ściąga na zjazdy, ale tego do końca jeszcze nie rozkminiłem. Na to trzeba gór.
Wężyk bukłaka przyczepiany na magnes neodymowy na klips, który można zamocować na pasku lub gdziekolwiek indziej na przykład na krawędzi otworu na głowę w koszulce. Co ciekawe jak stoję to długość wężyka jest OK, ale jak siedzę na siodle i jestem pochylony nad kierą, to jakby był przykrótki, choć nadal da się napić.
Poduszki i siatka na plecach robią robotę z wentylacją, ale znowu trzeba gór i podjazdu, gdzie pot leje się wartkim strumykiem między półdupkami, żeby sprawdzić czy to faktycznie daje radę.

- - - - kolejny post - - - - - -



A z mi się lata dziewięćdziesiąte przypomniały i męskie saszetki, zwane też pederastkami. :mrgreen:

Dziękuję za odpowiedź. Właśnie nad tym modelem się zastanawiałem. Kupiłem nerkę w Deca na próbę i ostatecznie ta koncepcja się sprawdziła. Dlatego kupię sobie też Evoca.

zdyboo
05-05-2022, 21:20
Tylko, że to "ręcznie robione“ na taśmie w Chinach, tylko naszywki dodane.

Jakieś przykłady?

Mam torbę Restrapa, który chwali się ręczną robotą i to widać. Po dwóch latach intensywnego użytkowania nic złego się z torbą nie dzieje.
Ramy Hultaja ręcznie składane nadal sprawują się wyśmienicie. Koła Dandy Horse, też ręcznie składane, też nie mam z nimi żadnych problemów.

I bardziej mam na co dzień styczność z jakością chińskiej taśmy, tym bardziej doceniam rzemiosło.

gavin
05-05-2022, 21:38
Na przykład zegarki Swiss made. 100% szwajcarskie rzemiosło. Prawda? [emoji2960]

zdyboo
05-05-2022, 21:57
Seba, pisałem o rowerach. Na zegarkach się nie znam, bo ich nie lubię. Nie mam żadnego zegarka ręcznego od ćwierć wieku prawie.

I tak, mam świadomość, że np. obręcze kół Dandy Horse są z Tajwanu, korpusy piast też, ale łożyska do swoich piast wciskają np. na miejscu w Warszawie. Rurki Columbusa są włoskie, ale skąd oni biorą stal, nie wiem. Możliwe, że z Chin. W okolicach letnich igrzysk olimpijskich w Pekinie niemal 100% światowej produkcji stali było z Chin.
Niemniej jednak Chińczycy nie produkują tylko badziewia, co więcej produkują to za co im się płaci i jak bardzo pilnuje. Nie boli mnie to, że dana firma kupując części składowe w Chinach finalnie składa produkt, który firmuje swoją marką i bierze za niego odpowiedzialność. Jednocześnie opatruje to metką rzemiosła. Jeżeli umie przypilnować jakości komponentów to co za problem? Jestem w stanie zapłacić za taki produkt więcej, bo właśnie jakość. Co więcej, uważam, że małe manufaktury mają rację bytu, bo masową produkcję na wysokim poziomie ciężko jest utrzymać na konkurencyjnym poziomie z chińskimi fabrykami, ale krótkie serie czy wręcz indywidualne zamówienia już tak.

gavin
05-05-2022, 22:09
Dla mnie rzemiosło to wytwarzanie, a nie fabrykacja z gotowych komponentów. Takie koła jak robi dandy horse to mając te części sam byś złożył i dał do centrowania. Zobacz na manufaktury noży. Tam robią od zera. Kują, hartują, ostrzą, robią pochwy i akcesoria. Z drugiej strony np marka Junak, która przykleja naklejki na chińskie motocykle.

zdyboo
05-05-2022, 22:53
Takie koła jak robi dandy horse to mając te części sam byś złożył i dał do centrowania.

Raczej nie. Nie na tym poziomie przynajmniej. Jeździłem na wielu kołach i jednak widać różnicę w jakości montażu takich kół od zwykłego mechanika, a z manufaktury, która żyje tylko z tego czy nawet z takiej fabryki jak Mavic czy DT Swiss. Zwykły mechanik zawsze każe przyjechać po 100 km na dociągnięcie nypli. Koła od DH wyjąłem z pudła, założyłem opony i jeżdżę. Po kilku kkm chciałem nawet wysłać na przegląd, ale nie było potrzeby, koła są nadal idealnie proste. Koła to trochę więcej niż złożenie do kupy komponentów. Trzeba dobrze wiedzieć jak je poskładać.
Przy okazji DH bierze obręcze z Tajwanu, ale produkowane wg ich projektu.
Idąc Twoim tokiem myślenia, żebyś koła rowerowe uznał za rzemieślnicze to manufaktura musiałaby wytworzyć wszystko sama, od kulek do łożysk, przez smary i szprychy do obręczy?


Zobacz na manufaktury noży. Tam robią od zera. Kują, hartują, ostrzą, robią pochwy i akcesoria.

Te manufaktury od noży rozumiem same wydobywają rudę żelaza, dodają inne pierwiastki i wytapiają stal w piecach, oczywiście inną dla danego zastosowania noża. Krowy i świnie też koło kuźni się pasą, żeby był materiał na skóry do pochew. No chyba, że klient weganin sobie zażyczy nylon czy płótno. Mają też lasy z różnymi rodzajami drzew i zwierząt rogatych, żeby rękojeść zrobić jaką sobie klient zażyczy.

gavin
06-05-2022, 07:59
Oj Tomek w ten sposób to każdą dyskusję można sprowadzić do absurdu, ale chyba czujesz różnicę pomiędzy połączeniem szprychami i nyplami gotowych piast i obręczy, a wytworzeniem noża z kawałka stali od zera?

Nawet patrząca na Insta to taki DH swój set narzędzi mieści na jednym stole https://www.instagram.com/p/BcU0sbfBqu3/ a ich głównym narzędziem jest centrownica. To są dobrzy w swoim fachu mechanicy.

a porównaj z tym -> https://www.youtube.com/watch?v=YfcabPcQYUc

albo tym -> https://www.youtube.com/watch?v=jK3MRmwKEfY

zdyboo
06-05-2022, 08:14
Sebastian, ja tylko staram się ustalić granice absurdu.

DH ma trochę więcej narzędzi niż na tym zdjęciu z Insta, a głównym jest prasa do odprężania kół. Dzięki, której nie trzeba kół poprawiać po przejechaniu na nich 100 km.

Rozumiem, że taki Hultaj czy Karamba to też nie jest rękodzieło, bo tylko łącza rurki.

Nóż to dosyć prymitywne narzędzie, znane ludzkości zanum jeszcze odkryła jak wytwarzać metal. Łatwiej jest kawałek stali wykuć i wyszlifować od zera niż takie koło rowerowe, które już jest mechanizmem. Trolsky to ogarnia w szopue na podwórku.

gavin
06-05-2022, 08:30
Jeśli Hultaj spawa własne ramy to jak najbardziej jest to rzemiosło. Jeśli zamawia gotowe ramy i tylko dokręca do nich widelce, koła, kierę i przerzutki to wtedy nie. To wtedy ja też mam w piwnicy pracownie rzemieślniczo-rowerową.

cz4rnuch
06-05-2022, 09:35
...To są dobrzy w swoim fachu mechanicy.]Z tego co Zdybu napisał to jeszcze projektanci i jeśli to prawda to nie da się tego aż tak uprościć i sprowadzić ich do roli mechaników. Widać w tej branży jest inna specyfika niż w tej od noży. Inaczej jest też u kamieniarzy czy piekarzy. I jedni i drudzy bazują na dobrym półprodukcie, który jest niezbędny do wykonania dobrej jakości produktu finalnego, ale kamieniarz nie musi mieć w ogródku kamieniołomu a piekarz nie musi co roku obsiewać pola żytem by nazywać go fachowcem w swojej dziedzinie. Wiedza się liczy i jeśli dzięki tej wiedzy da się zrobić coś lepszego, bardziej na miarę to jest to wartość. Nie jest aż tak ważne, że nie odpowiada to książkowej definicji rzemieślnika.

siona
06-05-2022, 09:41
Tomek, który model Evoca kupiłeś? Obecnie używam nerki kupionej w ubiegłym roku w Decathlonie. Jazda z nerką mi pasuje i będę chciał zmienić obecną na Evoca.

Ola dostała pod chionkę CAMELBAK Repack i jest zachwycona. Działa to genialnie. 1,5 płynu wchodzi i trochę drobiazgów. w boczne kieszonki kasa, dokumenty.

siemalysy
06-05-2022, 18:19
Dziękuję siona za info. Jestem jednak przekonany do Evoca. Ale i tak nerka służy mi na krótsze tripy, albo takie gdzie wiem, że będę mógł regularnie uzupełniać wodę. Z tym mam największy kłopot, bo piję bardzo dużo na rowerze, dlatego na dłuższe jazdy w nieznane zabieram plecak.

LeonardZelig
07-05-2022, 10:25
kipcior dziękuję! Dziś podjadę do Decathlonu przymierzyć smartfona.

zdyboo
07-05-2022, 16:54
Aż chyba sobie zamówię. Czasami kieszonki koszulki mam wypchane na maksa i wyglądam jak mobilny terrorysta z pasem szahida, a plecaka nie chce mi się zabierać.

Może się jeszcze wstrzymaj o ile nie jest już za późno.
Mnie dziś pękła jedna ze sprzączek. Kupowałem w 2020 bezpośrednio z Restrapa, bo wtedy w Polsce nie było jeszcze dystrybutorów. Już do nich napisałem, zatem zobaczę jak podchodzą do wieczystej gwarancji, którą oferują.

zdyboo
07-05-2022, 22:08
Rano, raczej niewyspany zameldowałem się na osiedlowej stacji kolejowej i wsiadłem w pociąg na dworzec główny. Skład funkiel nówka, jeszcze można było się sztachnąć formaldehydem. Dotarłem na dworzec, gdzie miałem aż 23 minuty na zmianę strony peronu, ale PKP zapewniło mi jeszcze bieganie z rowerem po schodach, bo zmieniło pociągi, to i ja musiałem zmienić peron.
Tym razem szczególnego tłoku nie było, oprócz mnie dosiadły się jeszcze dwie pary z rowerami. Jedna oczywiście powiesiła rowery na hakach i gościu, który wsiadł w Żórawinie z rowerem musiał się nagimnastykować. Ja tylko swój rower przestawiłem na brzeg, bo para która oparła rowery w tym samym miejscu jechała do Lichkova. Trochę spałem, trochę nie, ale krótko po 7.30 wysiadłem w Bardzie. Było rześko, bardzo rześko. O ile we Wrocławiu może nie było ciepło, ale akceptowalnie, tak w Bardzie było zimno, zwłaszcza, że miałem tylko rękawki zamiast koszulki termicznej z długim rękawem pod koszulką rowerową.

Profil trasy wskazywał na to, że szybko nastąpią pojazdy. Tyle, że trzeba było do nich pierw zjechać. Zmarzłem. W Bardzie dziurawy asfalt zastąpiono kostką granitową, ale taką drobniejszą. Całkiem spoko się po tym jedzie, przynajmniej na 40 mm. Tyle, że bruk kończy się wraz zabudowaniami, a dalej są dziury. Teraz jeszcze leżały na drodze kawałki skał, oderwane ze ściany przy drodze. Podjazdy zaczęły się zaraz za Bardem, nawet Climb Pro w Garminie się włączył. Po około 5,5 km dziur zjechałem z teoretycznie asfaltu do lasu i w zasadzie było równiej. Mimo, że miejscami było błoto i droga rozjechana przez drwali. Wróciłem na asfalt trochę równiejszy i rozpocząłem podjazd pod Przełęcz Wilczą. Na niej zjechałem z asfaltu na szutrową autostradę w stronę Przełeczy Srebrnej. Szuter na jakieś 2 km przed przełęczą przechodzi w zwykłą drogę leśną, ale wczesna pora roku sprawiła, że było OK. Poprzednio jechałem tam latem i trawa miejscami sięgała kolan.
Z Przełęczy Srebrnej nietypowo niedziurawym zjazdem dotarłem do Nowej Wsi Kłodzkiej i zacząłem kolejny podjazd, jak to w górach.
W Jugowie skręciłem na Ludwikowice Kłodzkie, żeby zobaczyć wiadukt kolejowy. Ludwikowice przywitały mnie ruinami. Wiadukt też był, nierówna droga też. Na dojeździe do drogi wojewódzkiej nadal jest asfaltowa hopka, której nie widać.
Potem był Sokolec z zamkniętą o tej porze roku karczmą i podjazd pod Przełęcz Sokolą. Przełęcz była najwyższym punktem trasy i w tym momencie miałem na liczniku 42 km i ponad 950 m w górę. Trochę to jednak poczułem. Od przełęczy zaczął się dobry asfalt, bo zmieniła się gmina, widać Walim się postarał. Powiat wałbrzyski potem też miał wyremontowane drogi. Zjazd do Walimia był szybki, choć nieco mnie wyhamował samochód stojący na moim pasie ruchu. Miałem cały lewy wolny, ale bardzo się bałem, że zacznie skręcać, zwracać czy zrobi cokolwiek nieprzewidzianego. Udało się go jednak bezpiecznie ominąć.
Nad Jeziorem Bystrzyckim, na zaporze zrobiłem sobie chwilę popasu i odpocząwszy, zjazdem dotarłem dość szybko do Świdnicy. Na dojeździe do miasta zsunałem rękawy, bo wyszło słońce i zrobiło się ciepło. W Świdnicy już całkiem je zdjąłem i schowałem do torby.
Potem już było płasko, a od Śmiałowic wjechałem na dobrze mi znaną drogę, którą śmigam zwykle na Masyw Ślęży, choć tym razem jechałem ją w drugą stronę, co dosyć rzadko mi się zdarza. Sprawnie i szybko dotarłem dobrze znanymi mi drogami do domu.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/7102832718

Fotosy:
62458
Szutrowa autostrada z Przełęczy Wilczej.

62459
Wiadukt nieistniejącej już Kolei Sowiogórskiej nad DW385

62460
Nawet w góry już zawitała wiosna.

62461
Korzystając z niewielkiego ruchu mogłem miejscami nawet lewym pasem jechać.

62462
Wiadukt kolejowy w Ludwikowicach Kłodzkich.

62463
Podjazd pod Przełęcz Sokolą, w dole Sokolec.

62464
j.w.

62465
Góry Sowie z podjazdu za Walimiem. Ta część gdzie budowano kompleks Rise.

62466
Góry Sowie z podjazdu za Walimiem. Ta część gdzie nie budowano kompleksu Rise. Szczyt z wieżą i nadajnikiem to Wielka Sowa.

62467
Zapora na Jeziorze Bystrzyckim.

62468
Jezioro Bystrzyckie z zapory.

62469
Ślęża, Radunia i Wzgórza Niemczańskie.

62470
Przystanek w Siedlimowicach.

62471
Podjazd pod Pożarzysko.

62472
Kościół na szczycie podjazdu w Pożarzysku.

62473
Jezioro Mietkowskie, w tle od lewej: Wieżyca, Ślęża, Radunia, Wzgórza Kiełczyńskie. Na dalszym planie po prawej Góry Sowie i Bardzkie.

crusiek
07-05-2022, 23:11
Znowu fajna relacja i super zdjęcia :)
Właśnie montuję uchwyty na rowery i jedziemy na test po płaskim, czyli na Hel. Zobaczymy ile dadzą radę moje gamonie :) Plan jest ambitny bo zza Władysławowa, a dla niewprawionych pup może to być zabójcze, ale w razie co się skróci :)

shaolin
08-05-2022, 09:29
Panie zbybo, ladne widoki. Szykuj sie pan (i bierz pana komornika pod pache), jak wszystko dobrze pojdzie to bedziemy jezdzic w sierpniu czy cos. Kombinuje czy wyslac rower do PL czy do BR od razu. Chyba, ze ktos mi pozyczy dwa kolka na chwile.

siemalysy
08-05-2022, 13:39
Tomek ładnie pcisnąłeś :) Foty i relacja jak zawsze trzymają wysoki poziom.

Wczoraj też pojeździłem, ale o tym może po weekendzie ;) Dziś postaram się krótko streścić majówkowy wypad na Mazury.

Pierwszego dnia pakujemy rowery na auto i ruszamy z Orzysza do Rynu. Po przejechaniu ok. 39 km parkujemy w centrum Rynu. Szybko się ogarniamy i kilka minut po 8:30 ruszamy z centrum na rowerowy szlak Grodzisk Pruskich. W prognozie straszą deszczem, rano jest chłodno, więc ubrani jesteśmy "na długo". Początek mamy lekko pod górkę, w sam raz żeby się rozgrzać. Po przejechaniu kilometra skręcamy w lewo z drogi wojewódzkiej na drogę gorszej kategorii. Asfaltem docieramy do miejscowości Knis i przejeżdżamy obok jeziora Guber, które mamy po prawej stronie. Po 13 km zjeżdżamy do pałacu barokowego w Nakomiadach. Szybkie fotki i ruszamy dalej.
Z asfaltu zjeżdżamy po 15 km. Jest już na tyle ciepło, żeby przeorganizować odzież. Jedziemy przyjemną drogą w lesie, która co chwilę delikatnie się unosi, żeby opadać. I takim sposobem docieramy do Owczarni, w której znajduje się Muzeum Mazurskie. Zwiedzania nie mamy w planie, więc jedziemy dalej. Trzymamy się cały czas szlaku Grodzisk Pruskich docieramy do drogi wojewódzkiej 592. Skręcamy w lewo w DW592 i po kolejnych 600 m zjeżdżamy w prawo w drogę z kostki w miejscowości Kwiedzina. Jedzie się lepiej niż po kocich łbach, ale nawierzchnia do najrówniejszych nie należy. Tu pojawiają się pierwsze tablice informacyjne i kierunkowe z informacjami dojazdowymi do Wilczego Szańca. Po drodze mijamy betonowy drogowskaz do Wilczego Szańca. Na 22 km naszej trasy przejeżdżamy przy brzegu jeziora Tuchel.
Do Wilczego Szańca docieramy po przejechaniu 24 km. W "budce" z biletami miły Pan informuje nas, że rowery musimy zostawić przy stojaku i że jest tam monitoring, więc rowery będą bezpieczne. Kupujemy bilety, zostawiamy rowery i wchodzimy na teren Wilczego Szańca. Ja jednak mam w sobie trochę niepokoju związanego z rowerami, że zostały nieprzypięte do stojaków, podejmuję więc decyzję, że wracam. Byłem w tym miejscu wcześniej, więc mogę odpuścić. Oddałem żonie kamerę i zostawiłem ją samą, żeby zwiedziła to miejsce bo była tam pierwszy raz. Wróciłem do rowerów, które były tam gdzie je zostawiliśmy.
Z Gierłoży ruszyliśmy asfaltem i po kilku minutach byliśmy w miejscowości Parcz. Zjechaliśmy tam z asfaltu i drogami polnymi, niebiskim szlakiem dotarliśmy do miejscowości Doba nad jeziorem Dobskim. Nad jeziorem zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę na popas i oranżadę Dar Warmii kupioną w barze w Wilczym Szańcu. Stamtąd Mazurską Pętlą Rowerową pojechaliśmy w kierunku Bogacka gdzie przejechaliśmy nad brzegiem jeziora Dejguny. Kilka kilometrów dalej czekał na nas najdłuższy i najstromszy podjazd tego dnia. Całe 60 m wzniosu w większości w piachu.
Mazurską Pętlą Rowerową docieramy do Rynu mijając wcześniej jeszcze jezioro Orło. W Rynie z pętli zjeżdżamy pod zamek, który obecnie pełni rolę hotelu, a później nad jezioro na lody, których nie zjedliśmy bo kolejka była za długa i szkoda nam było czasu.

Drugiego dnia pojechaliśmy autem do Giżycka. Zaparkowałem pod kościołem (tam prawie zawsze jest miejsce i jest bezpiecznie) kilkaset metrów od mostu obrotowego. Ulicą Turystyczną dotarliśmy do Twierdzy Boyen. Objechaliśmy ją południowo wschodnią stroną i skierowaliśmy się na rowerowy szlak Niebieską Wstęgą Jezior. Pierwsze dwa kilometry pokonujemy DK592, na której ruch samochodowy jest spory. W Pięknej Górze przejeżdżamy przez most nad kanałem Piękna Góra. Kanał ten łączy ze sobą jez. Tałty i Kisajno. 1,5 km za mostem zjeżdżamy na drogę niższej kategorii. Do miejscowości Guty jedziemy wzdłuż brzegu jez. Kisajno. Kilka kilometrów później mijamy jez. Dziewiszewskie i docieramy do Doby. Przez ok. 3 km jedziemy tym samym fragmentem Mazurskiej Pętli Rowerowej co dzień wcześniej tylko w przeciwnym kierunku. W Radziejach z MPR zjeżdżamy na Niebieską Wstęgę Jezior, przejeżdżamy blisko jeziora Łabap. Po przejechaniu 36 km dojeżdżamy do pałacu w Sztynorcie. Nad jeziorem Sztynorckim robimy sobie przerwę na popas. Ruch nad jeziorem spory. Wiele łodzi i żaglówek i sporo ludzi.
Ze Sztynortu kontynuujemy jazdę szlakiem Niebieską Wstęgą Jezior. Kilka kilometrów za mostem sztynorskim trafiamy na łosia, który przy drodze podjada gałęzie. Wydaję mi się, że był to łoszak, ale mimo wszystko ciekawe przeżycie. Pierwszy raz z takiego bliska widziałem to zwierzę. Na 45 km naszej wycieczki meldujemy się w miejscowości Harsz nad jez. o takiej samej nazwie jak miejscowość. Tam zjeżdżamy ze szlaku na polne drogi, którymi docieramy do Pieczarek i znów tego dnia wjeżdżamy na MPR. Do Giżycka wracamy MPR.

Fajne trasy. Fizycznie niewymagające wiele. Żonie się bardzo podobało. Zrobiła w dwa dni 120 km co dla niej było lekkim wyzwaniem, bo nie jeździ dużo. Pierwszego dnia przez chwilę pokropiło tyle co ksiądz kropidłem. Drugiego dnia pogoda była ekstra.

Trasa: dzień 1
https://www.strava.com/activities/7070993301

Trasa: dzień 2
https://www.strava.com/activities/7078118155

Trochę zdjęć:

Dzień 1

62486
Pałac barokowy w Nakomiadach (https://pl.mapy.cz/turisticka?x=21.4518033&y=54.0051678&z=16&source=osm&id=1108076636)

62487
Drogowskaz w lesie

62488
Pozostałości po bunkrze w Wilczym Szańcu. Jak dobrze pamiętam, to tu był zamach na AH w 1944 r.

62489

62491
Mazurska Pętla Rowerowa w okolicach Doby

62492
Z najdłuższego podjazdu w okolicy miejscowości Sterławki Małe na MPR

62493
Mazurskie krajobrazy. okolice Rynu

62495
Zamek w Rynie

Dzień 2

62494
Twierdza Boyen w Giżycku

62496
Kanał Piękna Góra w kierunku jez. Kisajno

62497

62498
Mazurska Pętla Rowerowa

62499
Okolice Pilwy

62500
Pałac w Sztynorcie

62501
Widok z mostu sztynorckiego na jez. Dargin

62502
Łoś spotkany przy drodze. Był od nas w odległości 15-20 metrów

62503

62504
Bliska okolica jez. Dargin i miejscowości Harsz

62505
jez. Dargin

62506
Żółty szlak rowerowy przed Giżyckiem

gavin
09-05-2022, 07:55
Bardzo ładne jazdy. Gratki. Ja dziś pierwszy raz do roboty bez plecaka - pełen komfort, zwłaszcza jak się naprawdę ciepło zrobi. Z drugiej strony boli mnie gardło no i nie wiem, jeździcie z przeziębieniem? Czy raczej pauza?

crusiek
09-05-2022, 08:27
Chłopaki nieźle cisną [emoji846]

zdyboo
09-05-2022, 08:40
jeździcie z przeziębieniem? Czy raczej pauza?

Ja jeżdżę, chyba że mnie tak poskłada, że już idę po L4.

cz4rnuch
09-05-2022, 14:30
A ja se dziś naciągnąłem dwugłowy (tzn. mam nadzieję, że tylko naciągnąłem) a od jutra urlop. GPXa na mierzeję już nawet sobie upichciłem na tę okazję. Chyba nie da się z tym jeździć choć pewnie są na tym forum hardkorowcy, którzy próbowali? :)

PS Firma POC warta swojej ceny w temacie okularów?

shaolin
09-05-2022, 15:42
Warta, mamy u siebie i super gogle, chociaz ostatnio wiecej ludzi kupowalo Alba Optics. Ale ogolnie gadzety POC sa bardzo dobre.

Co do jezdzenia bedac przeziebionym, wszystko zalezy co bedziemy jezdzic i jak mocno jestesmy przeziebieni ale czesto jezdzilem bedac srednio zywym...

sufenta
09-05-2022, 15:54
Infekcje wirusowe musza byc leczone w lozku lub przed telewizorem. Sport oslabia (gdy sie jest chorym) system immunologiczny ze wszystkimi dla organizmu konsekwencjami. Najczestszym powiklaniem jest zapalenie miesnia sercowego, ktore, jesli sie ma pecha, moze sie skonczyc trwalym inwalidztwem lub, gdy sie ma strasznego pecha, zgonem.

siona
09-05-2022, 15:55
ładnie siemalysy
Tomek jak zwykle pocisnął...

a ja tylko godzinę w niedzielę... za to dość treściwie bo na naszym lokalnym mt. evereście :P

ZiB
szukam:
MAXXIS Tire Dissector 29 x 2,40(2,60) WT 3C MaxxTerra TR EXO+
i nie bardzo mogę znaleźć :/
jakby ktoś widział może...

gavin
09-05-2022, 16:37
takom?

https://www.rowertour.com/p/194008/maxxis-dissector-29x240wt-60tpi-exo-3cmt-opona-zwijana-bezdetkowa?gclid=CjwKCAjw9-KTBhBcEiwAr19ig3CvO3zbSuR0EPHHOPOkd07FDyod9BckoXso BsK00HjfnHBfxQuujBoCAaEQAvD_BwE

siona
09-05-2022, 17:00
niestety ta jest EXO a ja szukam EXO+ (inne TPI i dodatkowa wkładka)

zdyboo
09-05-2022, 18:00
Jak zakupy za eurasy wchodzą w rachubę to:

https://www.bike-discount.de/en/maxxis-dissector-29x2.40-wt-exo-tr-3c-maxxterra-120-folding-tyre

Chyba dokładnie o to Ci chodzi. Kupowałem kilka razy w tym sklepie, żadnych problemów.

siona
09-05-2022, 18:07
Dzięki wielkie.

zdyboo
09-05-2022, 18:43
Pierwszy raz zawiodłem się na merytorycznym poziomie wsparcia polskiego Garmina.

Mam od zeszłorocznego "Black Friday" Edge 1030+. Pierwsze 2 kkm wypadły wokół komina to nie korzystałem z prowadzenia po śladzie. Ostatnio zacząłem i w przypadku zjechania ze śladu dostawałem dwie opcje na ekranie: "Przelicz trasę" oraz "Przerwij nawigację". W Edge 1000 w przypadku info o zjechaniu z kursu wystarczyło pacnąć w ekran i można było wrócić nań samodzielnie. Na przykład pacząc na mapę.
Nie chciałem ani przeliczania trasy, ani przerywania nawigacji. Napisałem do pomocy Garmina, co i jak mam ustawić, żeby dało się przyjąć do wiadomości info o zjechaniu z kursu, olać je i samodzielnie wrócić na ślad. Dodam tylko, że to co mogłem ustawiłem tak samo jak w Edge 1000.
Na pytanie nie dostałem odpowiedzi, za to dostałem linki do wiedzy ogólnej o systemie GPS, o dokładności GPS i podobne ogólniki. Oprócz tego były pytania jak wyznaczam i jak wrzucam trasy do odbiornika. Okazuje się, że wrzucanie po kablu potrafi uceglić odbiornik i bardzo zalecają przez Garmin Connect. Nawet lepiej, bo wygodniej i to była jedyna cenna porada z całej tej kilkumejlowej korespondencji. Opcję bezprzewodowego wysyłania testowałem z Edge 1000, ale tam nie działała. Tak ogólnie Edge 1000 na bezprzewodowym styku odbiornik i komputer to jest jedna wielka porażka.

Ostatecznie rozwiązanie znalazłem sam, minionej soboty, zupełnym przypadkiem. Jak wjechałem na tereny znane to pojechałem inaczej niż prowadził ślad i pacłem w opcję "Przerwij nawigację", co okazało się być odpowiednikiem pacnięcia w ekran w Edge 1000. Czyli przyjmuję na klatę wieści o zgubieniu się, ale dalej radzę sobie sam. Wystarczyło tyle odpowiedzieć, a nie dyskutować na różne tematy.
Odbiornik sam wznawia nawigację po śladzie jak się na ten ślad wróci. Czyli dokładnie jak miałem w Edge 1000.

Opcja całkowitego przerwania nawigacji po śladzie nadal jest jak w Edge 1000, taki czerwony X na dole ekranu z mapą.
Dodam, że swego czasu miałem podobny problem z Edge 1000, ale wtedy dostałem konkret odpowiedź. Znają problem i mam pobrać betę firmware lub zaczekać kilka dni na wersję final release. Poczekałem, zainstalowałem i wszystko wróciło do normy. Moje pytanie przez formularz, mejl z odpowiedzią i problem rozwiązany.
Co poszło nie tak?

siemalysy
09-05-2022, 19:21
Tomek dobrze rozumiem, że po pacnięciu w "Przerwij nawigację" ślad masz dalej wgrany i po powrocie na ślad automatycznie się aktualizuje?

zdyboo
09-05-2022, 19:32
Dokładnie tak. Ciemnofioletowy ślad jest nadal widoczny na mapie, a po samodzielnym nań powrocie wyświetla się komunikat "Automatyczne wznowienie" i dalej jest jakbym nigdy z niego nie zjechał. Działają wskazówki dotyczące zakrętów, Climb Pro też. Czyli tam tak naprawdę powinno być napisane "OK, dam radę" czy jakieś inne "Potrzymaj mi piwo".
Tyle tylko, że Virtual Partner wznawia wtedy ściganie się ze mną od momentu ponownego znalezienia śladu. Może i tak też było w Edge 1000, bo tego całego wirtuala chyba nie da się wyłączyć, zatem nauczyłem się go ignorować.

siemalysy
09-05-2022, 19:34
Być może to jest błąd w tłumaczeniu albo niechlujne tłumaczenie na wersję PL.

zdyboo
09-05-2022, 19:54
Nie chce mi się bawić w zmianę języka i sprawdzanie w terenie to sprawdziłem manuale.
Wiadomo, że powinienem RTFM, ale skrzywienie zawodowe sprawia, że nie chce już mi się tego robić. :)

Wersja angielska:

You can choose how the device recalculates the route when you go off course
When you go off course, select an option:
• To pause navigation until you get back on course, select Pause Navigation.
• To choose from rerouting suggestions, select Re-route.

Wersja polska:
Można wybrać sposób, w jaki urządzenie ponownie przelicza trasę po zakończeniu kursu.
Po zakończeniu kursu wybierz opcję:
• Aby wstrzymać nawigację do czasu powrotu na kurs, wybierz opcję Zatrzymaj nawigację.
• Aby wybrać propozycję zmiany trasy, wybierz opcję Zmień trasę.

Wychodzi jednak niechlujne tłumaczenie lub co gorsza maszynowe tłumaczenie. "Go off course" to na pewno nie jest zakończenie kursu, a właśnie zjechanie/ zboczenie z kursu.
No i "Pause Navigation" przetłumaczyłbym jako "Zawieś nawigację" lub "Wstrzymaj nawigację", co zresztą składa mi się w logiczną całość bo pod napisem na ekranie "Przerwij nawigację" jest symbol pauzy jaki był np. na przycisku w magnetofonie.

Oczywiście polska treść instrukcji nie pozostawia wątpliwości co do funkcji przycisków, ale jednak sprzęt z dotykowym ekranem powinien być nieco bardziej intuicyjny w obsłudze.

gavin
09-05-2022, 20:16
Ja nie mam takiej fajnej relacji z wyjazdu, ale mam dzisiaj relację z wyścigu na 8km. Wyjechałem z roboty, stanąłem na pierwszych światłach (dużych), a obok mnie podjechał ogromny chop. Bez koszulki i w krótkich gaciach. Ok 190, budowa mega muskularna, łydy jak moje uda. Rower - modowany treking, cieniutkie oponki. Podjechał i zatrzymał się, że tak powiem pogardliwie. Widać, że takich jak ja łyka na śniadanie. Pomimo mego ogólnego rozbicia (gardło, głowa) wstąpił we mnie duch Cz4rnuszka i postanowiłem zobaczyć ile wytrzyma. Ze świateł poszedł jak dzik, ja za nim. Żeby się nie pruł do mnie to jechałem w odległości 3 aut. Nie na kole. Kilometr pyklimy, potem gość wykonał dość kaskaderski manewr wyprzedzania 2 autobusów na raz na zakręcie, przez co straciłem z 500 metrów. Na zjeździe jednak znowu dojechałem. Potem jechaliśmy ok 35km/h po płaskim z tym, że on mega cisł na niskiej kadencji. Swoją drogą pancerny rower to musiał być. Ja w dolnym chwycie na pewno z dużo mniejszym wydatkiem energetycznym. Prawie pod domem się rozjechaliśmy. Obserwacje: raczej nie miałem do gościa podejścia. Nie dał bym rady jechać przed nim. Chociaż nie wiem ile kilosów by takim tempem jeszcze dał radę jechać. Poza tym zrobiłem najlepszy czas z pracy do domu ever ze średnią 29.4. Widać, że jak jest motywacja to zawsze można lepiej. [emoji3] Ogólnie fajne ściganie.

zdyboo
09-05-2022, 20:58
Seba, ja bym się nie odważył ścigać z innym rowerem po ulicach w godzinach popołudniowego szczytu. Za dużo zmiennych do ogarnięcia.
Na DDR to jeszcze, chyba, że też ruch jak w niedzielne popołudnie.

Tyle, że ja mam ogólne wyjebongo na ściganie się. Wolę sobie na spokojnie setkę przy weekendzie pyknąć.

gavin
09-05-2022, 21:05
Ja raczej też się nie ścigam, to taki był eksperyment.

cz4rnuch
09-05-2022, 21:25
Warta, mamy u siebie i super gogle, chociaz ostatnio wiecej ludzi kupowalo Alba Optics. Ale ogolnie gadzety POC sa bardzo dobre...Obrigado!

matomi
09-05-2022, 21:54
Ja jeżdżę, chyba że mnie tak poskłada, że już idę po L4.

Ja zawsze jak czuję przeziębienie, to idę to rozjeździć :)

A dzisiaj się trochę upodliłem. Miało być lekko, ale nie wyszło ;-) Jutro może wreszcie jakaś przerwa.

62549

siemalysy
09-05-2022, 22:50
Nie chce mi się bawić w zmianę języka i sprawdzanie w terenie to sprawdziłem manuale.
Wiadomo, że powinienem RTFM, ale skrzywienie zawodowe sprawia, że nie chce już mi się tego robić. :)

...


No właśnie. Kiedyś w mojej poprzedniej robocie była maszyna, która była beznadziejnie przetłumaczona. Chyba z DE na PL. Zamiast m.in. "Wciśnij START" było "Nadusić START" ;)


Bardzo ładne jazdy. Gratki. Ja dziś pierwszy raz do roboty bez plecaka - pełen komfort, zwłaszcza jak się naprawdę ciepło zrobi. Z drugiej strony boli mnie gardło no i nie wiem, jeździcie z przeziębieniem? Czy raczej pauza?

Dzięki :)


Chłopaki nieźle cisną [emoji846]

Coś tam się jeździ, ale i tak mniej niż bym chciał.


ładnie siemalysy
Tomek jak zwykle pocisnął...

a ja tylko godzinę w niedzielę... za to dość treściwie bo na naszym lokalnym mt. evereście :P
...


Dzięki.


W sobotę pojechaliśmy we trzech w Jurę :) Wyjazd stał pod znakiem zapytania, bo pogoda nie była pewna. Ostatecznie pięknie nie było, ale było dobrze :) To mój trzeci tegoroczny wyjazd w Jurę na rower. Z Łodzi wyruszyliśmy ok. godz. 6:30, a na miejscu w Jaroszowcu (woj. małopolskie) byliśmy ok. 9:30. Kilka minut przed 10 wyruszyliśmy na zaplanowaną przeze mnie trasę. Z parkingu przy kościele wjeżdżamy od razu na pieszy i rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Po wyjechaniu z wioski i wjechaniu do lasu zaczyna się zabawa :-D Piach i podjazd szybko fundują nam rozgrzewkę. Po niespełna sześciu kilometrach docieramy pod zamek w Rabsztynie. Robimy kilka zdjęć, jemy drugie śniadanie w postaci bananów i batonów i ruszamy dalej na szlak. W Rabsztynie rowerowy i pieszy SOG rozdzielają się, a my zostajemy na szlaku pieszym. W mojej ocenie to lepszy wybór ;) Na 13 km trasy odbijamy na rowerowy Szlak Okrężny. Szlak pieszy biegnie na wschód i omija miejsca, które na tej trasie chciałem odwiedzić. Przejeżdżamy przez miejscowość Wiśliczka i dalej kierujemy się do Zimnodołu, w którym skręcamy w lewo i zmieniamy szlak na rowerowy SOG. Szlaki biegną po jurajsku. Góra, dół, góra dół ze zmianą mniejsza górka na większą górkę. Do Racławic docieramy szybkim asfaltowym zjazdem. Robimy sobie przerwę na popas. W miasteczku naprzeciw kościoła znajdują się zadaszone stoły z ławkami. Korzystamy z tych dobroci, zbieramy siły i ruszamy dalej w trasę.
Czterysta metrów za kościołem skręcamy w lewo na Szlak Doliny Będkowskiej. Tam trafiamy na pierwszy i nie ostatni mocniejszy podjazd. Po ok. 4 km zjeżdżamy do Szklar, w których skręcamy na żółty Szlak Dolinek jurajskich. 650 metrów podjazdu zapewnia nam 83 m przewyższenia. Podsumowując krótko. Nie nudzimy się :) Trzymamy się żółtego szlaku i z asfaltu skręcamy do lasu. Ścieżka w lesie jest mokra, jest sporo błota. Na pierwszy rzut oka wydawało się spoko, ale po zjechaniu kilkuset metrów okazuje się, że trzeba tańczyć na rowerze. Błoto i glina momentalnie zakleja nasze opony i próbujemy utrzymać się na kołach. Uff. Udało się. Dalszy zjazd był mokry i w błocie, ale już w pełni do ogarnięcia. Żółtym szlakiem dojeżdżamy w Dolinę Będkowską. Skręcając w lewo wjeżdżamy na szlak rowerowy Dolinek Podkrakowskich. Zajeżdżamy na chwilę do schroniska Brandysówka, ale ilość turystów zniechęca nas do długiego oczekiwania na obiad, więc ruszamy w dalszą drogę. Dopiero 35 km za nami, a przed nami dużo więcej. Kilkaset metrów od schroniska zjeżdżam do Wodospadu Szum. Doliną Będkowską jedziemy sobie w pięknych okolicznościach przyrody. Ze szlaku Dolinek Podkrakowskich zjeżdżamy na szlak Doliny Będkowskiej. Mijamy Jaskinię Nietoperzową, za którą kończy się podjazd. Szybki zjazd i jesteśmy przy DK94. Jedziemy nią 200 metrów i skręcamy w lewo, żeby dostać się do szlaku Doliny Prądnika. Szybki zjazd do Bramy Krakowskiej gdzie na 3,5 km zgubiliśmy 150 m w pionie. Szybki zjazd dla tych, którzy lubią zjeżdżać asfaltem. Po drodze dwie serpentyny i zmiana nawierzchni z asfaltu na kostkę. Na zjeździe miałem nieprzyjemną sytuację. Jechałem jako trzeci i mijaliśmy rodzinę z pieskiem. Chłopaki przejechali, a mi pod koła wyskoczył zaszczekany mały psiak. Kontrolowałem sytuację, bo brałem pod uwagę taką sytuację. Jednak nie wytrzymałem i trochę zachowałem się jak burak. Rzuciłem trochę głośniej pod nosem urwą mać i powiedziałem coś w stylu: ludzie załóżcie smycz psu, bo się zabić można.
Przy Bramie Krakowskiej robimy standardowo zdjęcia. Miły młody człowiek zrobił na fotę grupową. Na ławeczce przy bramie robimy kolejną przerwę na popas i odpoczynek. Miejsce na popas ekstra, ale w tygodniu kiedy turystów tam będzie mniej. Mamy nakręcone już 48 km, a do mety był jeszcze kawałek, więc zbieramy się i jedziemy do Ojcowa pod zamek. Podjechaliśmy pod wejście do zamku, chcieliśmy podjechać do bramy wejściowej na zamek, ale kasa była blisko drogi, kolejka na kilkanaście osób, więc z planów nici. Ostatnim razem jak tam byłem, to kasa była przy bramie. Z Ojcowa obieramy kierunek na Pieskową Skałę. Kilkaset metrów dalej mijamy kaplicę na wodzie. Dalej zjeżdżamy w prawo do Boroniówki, w której przysłowiowo całujemy klamkę. Okazuję się, że miejsce to otwarte jest kilka weekendów w roku. Asfaltem od Ojcowa jedziemy ok. 3,5 km i zjeżdżamy na pieszy SOG. Wbijamy się w teren, który łatwy nie jest i jest pod górkę. Czyli to co lubimy ;) Początek podjazdu po śliskiej i wąskiej ścieżce daje mi w tyłek. Po niecałym kilometrze podjazdu robi się łagodniej i tym szlakiem dojeżdżamy do zamku w Pieskowej Skale. Na dziedzińcu zamku trwają jakieś prace remontowe, stoi tam koparka, teren jest ogrodzony, więc coś się dzieje. Spod zamku zjeżdżamy do Maczugi Herkulesa i robimy przerwę techniczną. Kolega zmienia baterię w rowerze, ja uzupełniam bidon wodą i pochłaniam batona.
Szlakiem rowerowym Pieskowej Skały kierujemy się do Dłubniańskiego Parku Krajobrazowego. Kilka podjazdów, kilka zjazdów, droga skrajem Dłubniańskiego Parku Krajobrazowego i zjeżdżamy do miejscowości Imbramowice. Przejeżdżamy przy klasztorze i jedziemy do sklepu po wodę. Z Imbramowic do Trzyciąża dostajemy się szlakiem rowerowym Doliny Dłubni. Na tym odcinku robimy ostatni długi i zostawiający już ślad w nogach podjazd. Jest to 80 km, a do celu było już coraz bliżej. Kolejne kilometry to krótki podjazd, krótki zjazd, krótki podjazd, krótki zjazd. Pięć z sześciu ostatnich kilometrów to prawie cały czas zjazd o niedużym nachyleniu. Przed godz. 19:40 przyjechaliśmy na parking pod kościołem w Jaroszowcu.

Zrobiliśmy 102 km i 1600 m w pionie. Trasa ciekawa. Kilka fajnych miejsc, kilka fajnych podjazdów i zjazdów. Pogoda mogła być lepsza, trochę brakowało słońca. Deszcz nie padał, tylko pokropiło chwilę jak byliśmy między Bramą Krakowską a Ojcowem. Do Łodzi wróciliśmy po godz. 23.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/7104987033

Troszkę zdjęć:

62550
Po pierwszym podjeździe w piachu na pieszym SOG

62551
Zamek Rabsztyn

62552
Pod zamkiem Rabsztyn

62553
Na około pola po lewej stało co najmniej sześć ambon myśliwskich.

62554
Kościół w Racławicach

62555
Szlak Doliny Będkowskiej między Racławicami a Szklarami

62556

62557
Schronisko Brandysówka

62558
Wodospad Szum

62559
"Zdjęcie grupowe" przy Bramie Krakowskiej

62560
Brama Krakowska

62561
Doliną Prądnika

62562
Zamek w Ojcowie

62563
Kaplica na wodzie w Ojcowie

62564
Pieszy SOG przed Zamkiem w Pieskowej Skale

62565
Zamek Pieskowa Skała

62566
Maczuga Herkulesa

62570
Maczuga i Zamek Pieskowa Skała

62569
Klasztor w Imbramowicach

crusiek
10-05-2022, 10:28
Pytanie z typu technicznych, widzę kolega ma chyba rower z bateryjka, bateryjka wytrzymała całość trasy?

Szacun za te podjazdy xD

siemalysy
10-05-2022, 10:58
Dzięki [emoji3] Było co podjeżdżać.

Kolega crusiek chyba nie czytał relacji, tylko obejrzał foty [emoji6]
Kolega zmienial baterię na 55 kilometrze przy Maczudze Herkulesa.

crusiek
10-05-2022, 11:02
Przyznaję, że jeszcze nie czytałem, tak na szybko póki co zerknąłem na zdjęcia i mnie to zastanowiło :) nadrobię jak zwykle :)

siona
10-05-2022, 14:48
Obrigado!

to chyba po japońsku?!

shaolin
10-05-2022, 15:08
to chyba po japońsku?!
Ty sam jestes japonski, caralho Ty jeden!

siemalysy, fajne klimaty!

siona
10-05-2022, 15:24
ja to jestem po bombie :P

zdyboo
10-05-2022, 17:57
W sobotę pojechaliśmy we trzech w Jurę

Już Ci pisałem na Stravie. Liczby robią wrażenie. Dla mnie 100 km na MTB jest nieosiągalne. Już robiłem trasy 90+ i pod koniec miałem ochotę tylko pieprznąć tym rowerem. Wyszło mi, że optymalnie jak dla mnie to trasa 60-70 km i ok. 1,5 km w górę.


bateryjka wytrzymała całość trasy?
Kiedyś chwilę gadałem z gościem co miał ęduro eMTB, chyba Haibike, rower wielkości mastodonta, przy nim mój gruz wyglądał jak rower dla dzieci. Kolo twierdził, że bateria mu trzyma przez 100 km.

crusiek
10-05-2022, 18:00
Ja i tak jestem zdumiony, że miał zapasowa baterie, przecież to trochę waży xD już nie wspomnę o wadze samego roweru a ewentualna awaria to w sumie duża kiszka chyba w środku trasy....
Tak czy inaczej widać da się i to z powodzeniem.

siemalysy
10-05-2022, 18:56
Koleś od tego elektryka mówił, że w weekend majowy jak jeździł po Mazurach, to ogarniał 100 km na jednej baterii. Jego partnerka też na elektryku potrzebowała zmienić baterię na takiej trasie. Tu było sporo pod górę, więc bateria łatwo nie miała. Tak mi się wydaję, bo żadnego doświadczenia w tym temacie nie mam. Bateria do tego roweru waży 3,5 kg. Kolega specjalnie kupił sobie plecak rowerowy, który ma dedykowaną kieszeń na baterię.


Ty sam jestes japonski, caralho Ty jeden!

siemalysy, fajne klimaty!

Dzięki :)

matomi
10-05-2022, 19:58
Już Ci pisałem na Stravie. Liczby robią wrażenie. Dla mnie 100 km na MTB jest nieosiągalne. Już robiłem trasy 90+ i pod koniec miałem ochotę tylko pieprznąć tym rowerem. Wyszło mi, że optymalnie jak dla mnie to trasa 60-70 km i ok. 1,5 km w górę.


No to jest wystarczająco jak na traktor. U mnie zazwyczaj wpada tak 50/500up i jest ok, ale bodajże w październiku zeszłego roku robiłem jakąś trasę BAM i tam było właśnie 70/1500up. Miałem dość w opór.

Choć w sumie dwa razy w życiu zdarzyło mi się zrobić 200km na MTB, jednak nie przy takich przewyższeniach.

gavin
12-05-2022, 10:46
Widział ktoś kiedyś jakiś system holowania roweru (pustego)? Np. jadę po córkę do szkoły na swoim rowerze i chciałbym zabrać jej rower, a potem wracamy na rowerach.

eMGie
12-05-2022, 11:04
A trail gator czy podobne ?

matomi
12-05-2022, 15:06
Widział ktoś kiedyś jakiś system holowania roweru (pustego)? Np. jadę po córkę do szkoły na swoim rowerze i chciałbym zabrać jej rower, a potem wracamy na rowerach.Ja robię tak:

62650

A przy okazji znalazłem takie coś:
http://www.exozox.pl/

gavin
12-05-2022, 19:45
Kupiłem sobie dziś jakąś chyba lepsiejszą pompówkie. 62660

zdyboo
12-05-2022, 19:47
No to oby się nie przydała. :razz:

gavin
12-05-2022, 19:52
Plany robię na czerwiec 100+ wreszcie.

zdyboo
12-05-2022, 20:06
Powodzenia Seba.
Setka zdumiewająco łatwo wchodzi, oczywiście jak ktoś jest już wyjeżdżony. Gorzej może być z psychą. Nie planuj jej może za bardzo w pionie, nie wiem jak u Was warunki terenowe, ale 0,5 km w pionie bym nie zalecał przekraczać. No i sprawdź wiatr, bo się zajedziesz jak będzie duło wmordewindem.
Pij i jedz sporo w trakcie trasy i pójdzie.

Wczoraj widziałem na Stravie, że mój kolega pyknął trasę z Siechnic (25 km z mojego osiedla) do Częstochowy. Wszystko bocznymi drogami na szosie. Muszę sprawdzić ciapongi, ale może w czerwcu pyknę to z Cz do Wr. On co prawda jest koń i ma wygar, ale ja nie zamierzam schodzić poniżej 6 h jak on. :) Stąd czerwiec, bo dzień długi i raczej Cz-Wro, żeby była motywacja większa do powrotu do domu.

siemalysy
12-05-2022, 21:47
Dodałbym jeszcze do tego co Tomek napisał, żebyś zaczął spokojnie bez nadmiernej "gonitwy". Powodzenia.

gavin
12-05-2022, 22:25
tzn już 100km robiłem, ostatnio nawet na Tomkowym singlespeedzie

https://www.strava.com/activities/5610021804

Teraz co nieco więcej planuję.

gavin
12-05-2022, 22:35
aaa patrzcie na mojego kumpla z roboty ostatni wyjazd...

https://www.strava.com/activities/7073840530

jurkarol
12-05-2022, 23:17
62675......

zdyboo
13-05-2022, 20:30
U Was też tak duje?
Rano jeszcze spox, ale już przedpołudniem zaczyna duć na potęgę. Wczoraj, przez pylące iglaki, miejscami wyglądało jakbyśmy we Wro mieli burze piaskowe jak na jakimś Marsie.
Dziś już jakby mniej intensywnie, ale nie chce się uspokoić nawet wieczorem.

Ligo
13-05-2022, 20:51
U Was też tak duje?
Nie duje, za to garuje, plus 37C od paru dni, a wczoraj 39. Nawet na rower się nie chce wyjść...

gavin
13-05-2022, 20:52
U mnie już przeszło, ale jak wczoraj jechałem to mnie przestawiło z prawego pasa na lewy...

bejcman
14-05-2022, 21:22
Panowie, gdzie zaopatrujecie się w ciuchy rowerowe?
Interesuje mnie coś lepszego niż Decathlon.

zdyboo
15-05-2022, 09:50
Wczoraj znowu wybrałem się na pogórze.
Znowu Sprinter KD, który jakby mniej prędki się zrobił i do Bolesławca dojechał z kilkunastominutowym opóźnieniem. W pociągu byli sakwiarze i jak się jeden dosiadł w Środzie Śląskiej chyba przez 3 minuty ustawiali dwa rowery, bo oczywiście zdjąć sakw nie można. Efekt był taki, że przy zagrodach na rowery w jednej stały tylko dwa z sakwami, a w drugiej chyba z 6 bez sakw. Dobrze, że sobie choć z tymi dwoma poradzili. Pociąg ogólne dość nabity, ale nie tak, jak na początku majówki. Przy okazji to był ten sam lub taki sam nowy skład jakim jechałem w zeszłym tygodniu na dworzec główny. Ma tylko dwie zagrody na rowery, a po drugiej stronie kibla ma dwa, wyraźnie oznakowane miejsca dla osób na wózkach. Da się tam wstawić rowery, ale zrobi się zamieszanie jak ktoś na wózku wsiądzie. Wiadomo, trzeba ustąpić, ale rower to nie torba, choć może mniej od niej ważyć i nie jest go łatwo przestawić w pociągu.

W Bolesławcu świeciło słońce, ale było jeszcze dosyć rześko, zdecydowałem się zostawić rękawki. Ogólnie byłem niewyspany, co powoli robi się normą, do tego doszły jeszcze jakieś problemy żołądkowe w nocy.
Pogadałem chwilę z dwoma kolesiami co też ruszali z Bolesławca, życzyliśmy sobie powodzenia i ruszyłem na zachód DK94, przez dopiero budzący się do zmagań z weekendem Bolesławiec. Z krajówki szybko skręciłem w boczne uliczki i DDRem dotarłem do ER-6, którym opuściłem miasto. Przez wioski, zasadniczo wzdłuż Bobru dotarłem do Lwówka Śląskiego. Zachmurzyło się, temperatura nieznacznie spadła, ale żołądek przestał doskwierać, rozgrzałem się i złapałem rytm jazdy. Do tego wiatr był jeszcze na tyle słaby, że nie musiałem z nim walczyć. Wiedziałem, że pierwsze 40 km może być pod wiatr, choć nie centralnie w pysk, ale prognoza przewidywała, że rano ma jeszcze słabo wiać. Od Wlenia wiatr już miał tylko pomagać.
Lwówek jeszcze spał, choć już było wpół do dziewiątej. Wskoczyłem tam na DDR po trasie dawnej kolei wąskotorowej, którym dotarłem do Pławny Średniej, separując się całkowicie od ruchu samochodowego na DW297. Potem był krótki odcinek po rzeczonej drodze wojewódzkiej, ale szybko z niej zjechałem na lokalną drogę do Wlenia.
Przed Wleniem zaczął się pierwszy warty odnotowania podjazd tej trasy, choć dla Climb Pro jeszcze było płasko. Na drodze panował spokój. Tak duży, że w jednym miejscu zobaczyłem jelonka przechodzącego dostojnie drogę, zerwał się do biegu dopiero jak mnie dostrzegł. We Wleniu zjadłem batona, zapiłem Pepsi i rękawki schowałem do torby. Podczas popasu na rynku dojechała grupka rowerzystów na gruzach i szosówkach, z tego co podsłuchałem byli niemieckojęzyczni. Pozdrowiliśmy się i ja ruszyłem w swoją stronę.
Za Wleniem zaczął się bardzo długi podjazd prowadzący w Pogórze Kaczawskie. Początkowo było stałe 1-2%, zatem dosyć szybko szło. Końcówka była bardziej stroma, nawet Climb Pro się uaktywnił, ale bez dramatu. Nawet nie musiałem wrzucać 46T na kasecie. Na Przełęczy pod Świerkami minąłem parking na którym zaczyna się jeden z kaczawskich singletracków: Pętla Okole oraz znak informujący o 13% zjeździe. Z pierwszego nie skorzystałem, z drugiego już tak. Zjazd był szybki, ale nachylenie robi wrażenie, brak samochodów pozwalał się rozpędzić. Niestety szybko też zaczęła się dziurawa nawierzchnia i musiałem zwolnić.
W Świerzawie centrum objechałem działkami i znowu zaczął się przyjemny podjazd 1-2%. W Dobkowie zjechałem nieco z wytyczonej trasy do Villi Grety na uzupełnienie izotoników. Potem był Bolków do którego dotarłem kompletnie bocznymi drogami. W miarę szybko opuściłem miasto, w miarę, bo cała droga przez Bolków to w zasadzie podjazd pod Wzgórze Ryszarda. Potem była sietna widokowo droga do Kłaczyny, gdzie skręciłem w stronę Zalewu Dobromierz. Tam jechałem kilka km DW375 skrajem Książańskiego Pakru Krajobrazowego, a był to chyba trzeci lub czwarty park krajobrazowy jaki mijałem po drodze.
Na zjeździe do Świebodzić minął mnie szosowiec, który jak tylko się wypłaszczyło to zawrócił, aby podjechać to co zjechał. Trening ma swoje dziwadła. W Świebodzicach było kolejne piwo, obiad i pociąg do domu. Pociąg był średnio zapełniony, ale na miejscach dla rowerów siedzieli ludzie. ustawiłem się w przejściu koło kibelka i oparłem dupę o poduchę. Jechaliśmy koło godziny, zatem nie musiałem siedzieć. Pociąg się bardzo zapełniał w miarę zbliżania do Wrocławia. Wysiadłem stację przed głównym i jeszcze poturlałem się 3 km do domu.

Reasumując. Trasa świetna widokowo (parki kajobrazowe), choć nie od samego początku. Przyjemnie pofałdowana. Mały ruch. Minąłem może z pięć osób na rowerach. Blachosmrody też nie przeszkadzały. W stosunku do wariantu tej trasy z zeszłego roku, objechałem wszystkie gruntowe odcinki, które choć prowadzące ER-6 miały dramatyczną nawierzchnię po tym jak kilka dni wcześniej przeszła nawałnica. Nie chciałem sprawdzać czy zdążyli coś z tym zrobić. Zostawiłem tylko krótki odcinek gruntowy zaraz za Bolesławcem, bo nie ma go w zasadzie jak objechać. Nawierzchnia też jest co najmniej dobra na przeważającej długości trasy, choć zdarzają się odcinki bardzo dziurawe, jak np. zjazd do Świerzawy. Nie jest to jednak dominujący temat nawierzchni.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/7141645968

Fotosy:
62730
O tej orze roku, rzepak widać, czuć i można nawet nim pooddychać.

62731
Zakaz wstępu, teren prywatny, dobrze, ze można zdjęcie zrobić.

62732
Ratusz w Lwówku Śląskim.

62733
Początek DDR trasą kolei wąskotorowej zaczyna się przy klimatycznych skałach.

62734
Kończy zaś dupą jelenia.

62735
Wleński rynek.

62736
Wleński Ratusz.

62737
Mimo, że jechałem do Świerzawy w tym konkretnym miejscu skręciłem na Chrośnicę.

62738
Są widoki.

62739
Jest równa nawierzchnia.

62740
Jest i rzepak.

62741
Jeden z kilku podjazdów przed Bolkowem.

62742
Koniec podjazdu w Gorzanowicach. Widok na Rudawy Janowickie i Karkonosze.

62743
Zakręt był ostry, a zjazd był szybki, to chyba tam zrobiłem Vmaxa wyjazdu.

62744
Trasa z Bolkowa do Kłaczyny. Kościół w Wolbormku.

62745
Panorama Świebodzić. W tle Ślęża, Radunia i Wzgórza Niemczańskie.

siemalysy
15-05-2022, 21:12
Przyjemnie się czyta relację :) Fotki jak zawsze w Twoim, dobrym stylu :)
Ciekawy kawałek miałeś, gdzie przez ok 20 km praktycznie cały czas do góry.

zdyboo
15-05-2022, 21:48
Dzięki Michał.
Zdecydowana większość tego podjazdu to było nachylenie 1-2%. Czasem nawet musiałem spojrzeć na Garmina czy to nadal podjazd. Dopiero pod koniec się zauważalnie pod górę zrobiło.
Pod Przełęcz pod Świerkami podjeżdżałem też od strony Jelonki i tam jest już konkretniej, ale krócej. Choć nie polecam, bo to podjazd drogą wojewódzką, zatem bardziej się w spalinie jedzie.

zdyboo
16-05-2022, 19:08
Panowie, gdzie zaopatrujecie się w ciuchy rowerowe?
Interesuje mnie coś lepszego niż Decathlon.

Ja ostatnio w centrumrowerowe.pl.
Jaki rodzaj ciuchów, obcisłe czy luźne?
Z luźnych mogę polecić koszulki i przy okazji rękawice Roc Day. Polska firma. Spodenki krótkie mam Fox, ale nie pamiętam już jaki model w każdym razie z wewnętrznymi obcisłymi spodenkami z pampersem.
Do roboty śmigam w krótkich spodenkach trekkingowych z Decathlonu Trek 500 czy jakoś tak. Kupione kilka lat temu. Ogólnie spodnie trekkingowe nadaje się na rower o ile mają możliwie dużo wstawek z 4 way stretchu. Jak da się w spodenkach zrobić słowiański przykuc i nic nie ciśnie to będą spoko na rower. Z długimi spodniami trekkingowymi może być też problem ze zbyt szerokimi nogawkami.
Długie mam Endura Singletrack II. Używam ich głównie na zimowe dojazdy do pracy. Trochę mechacą się na dupie, poza tym spoko. Dopasowane w kostce i łydkach. Skarpety muszę zakładać przed założeniem spodni. Endura Singletrack I mi się całkiem rozpruły w kroku. Wersja II jest przeprojektowana i ma więcej paneli z 4 way stretchu. Wyglądają jak spodnie trekkingowe, choć zamiast kieszeni cargo mają suwaki wentylacyjne.
Krótkie, obcisłe spodnie mam Rogelli Fuse i Rogelli Rapid. Fuse są spoko, ale w Rapidach brzeg pampersa zgrywa mi się brzegiem siodła (Brooks C13 145 mm) w gruzie weekendowym i potrafi boleśnie obetrzeć poślady.
Długie obcisłe mam Pearl Izumi, chyba Select Thermal i są na tyle ciepłe, że całą zimę w nich śmigałem.
Koszulek obcisłych nie będę polecał, bo ja mam stare Biemme. Nie są dopasowane jak druga skóra, czasem coś tam łopocze czy odstaje, ale mi to nie przeszkadza. Jak nawet średnio dociążę kieszonki (aparat kompaktowy, lekki portfel z trzema kartami i dwoma, trzema banknotami oraz telefon) to muszę rozpiąć pod szyją, bo lekko ciśnie w grdykę. Niemniej jednak dobrze oddychają i mają zamek rozpinany na całej długości. No i nie są pstrokate, mała naszywka z logo i jeden kolor wszystkiego.

siona
16-05-2022, 22:23
Roc Day super! Foxa nie polecam ale za to endura jest zajebiaszcza! Na obcisłych się nie znam.

gavin
17-05-2022, 11:49
Ja muszę kupić gacie krótkie poliestrowe bez wkładki (jakoś nie mogę się przekonać) i niezbyt obcisłe. Takie, żeby dało się przyjechać gdzieś (do roboty, sklepu) i nie świecić jajami [emoji2960]

siona
17-05-2022, 11:55
to kupujesz frirajdowy zestaw np. endury. w środku masz wpinane gacie a na zewnątrz luźne szorty.

https://endurastore.pl/szorty_endura_hummvee_ii___(wkladka_mesh_liner)_20 22,29,622.html

coś w ten deseń

zdyboo
17-05-2022, 12:19
Ja pod luźne ciuchy i tak z reguły zakładam obcisłe z szelkami, a nie te wpinane co są w komplecie. Nie wieje tak po nerach.
Oczywiście nie do miasta, tam pod spodenkami mam zwykłe facie.

Seba, kup cokolwiek z elastycznego materiału. Mogą być rowerowe mogą być trekkingowe.

ku6i
17-05-2022, 12:42
Jeśli chodzi o gacie z wkładką to warto spróbować Assosów. Jestem niewymiarowy i przymierzyłem dokladnie 12 par spodenek (zaczynając od takich za 200 zł) i finalnie dopiero Mille GT C2 mi przypasowały. Dodatkowo mają szelki które nie wnerwiają a ja nienawidzę szelek/ramiączek itd. więc to chyba dobra rekomendacja ;) Z minusów to wydaje mi sie, że wkładka jest aż za miękka, tzn. przez to trochę mniej przewiewna, ale ja pocę się nawet przy -30 stopniach, więc to może być tylko mój problem. Cena solidna, ale faktycznie jeśli chodzi o wygodę to nie znalazłem niczego na zbliżonym poziomie w podobnej cenie.
Z fajnych ciuchów to jeszcze bluza Endura Xtract Roubaix bardzo mi siadła. Endura ma w ogóle ciekawą rozmiarówkę, bluzę mam w rozmiarze S i jest ok, a spodnie XL były za ciasne.

siemalysy
18-05-2022, 13:06
Też mogę polecić Endurę. Podstawowa wkładka w wewnętrznych spodenkach daję radę, ale bez szału. Odnoszę wrażenie, że obecne szorty Endury, mam na myśli serię Hummvee, mają mniejszą trwałość niż te sprzed kilku lat. To takie moje subiektywne spostrzeżenie.
Bluzę, o której wspomniał ku6i też mogę polecić. Też mi podpasowała. Używam jej na MTB, a ona chyba jest dedykowana na szosę. Za takie pieniądze warto ją kupić.

gavin
18-05-2022, 15:36
Kurka mam już 3 ulocki, jedno folding bike lock, a dziś kupiłem kolejne zapięcie :P

robin102
18-05-2022, 16:35
Chopy ratunku. Powiedzcie czy do normalnego roweru Author damska wersja możliwym jest zamontować silniczek elektryczny + akumulator , nawet taki do plecaka czy na bagażnik. Jest coś takiego do kupienia nie za miliony jakieś :)

zdyboo
18-05-2022, 18:55
Kurka mam już 3 ulocki, jedno folding bike lock, a dziś kupiłem kolejne zapięcie :P

Kolekcjoner. Ja mam dwa ulocki tej samej klasy, ale jeden duży, a drugi mały. Na co dzień używam takiej trytki z metalowym rdzeniem. Na szybkie zakupy w dyskoncie obleci. Na 3 minuty do Żabki czy osiedlowego to nawet nie zapinam roweru.
Dziś czytałem, że we Wro złapali złodzieja rowerów. Wpadł po 18 razie, jumał głównie pod galeriami handlowymi, w różnych punktach miasta. Jednego chwasta mniej. Przynajmniej przez jakiś czas.


Chopy ratunku. Powiedzcie czy do normalnego roweru Author damska wersja możliwym jest zamontować silniczek elektryczny + akumulator , nawet taki do plecaka czy na bagażnik. Jest coś takiego do kupienia nie za miliony jakieś :)

Jest możliwe, są takie zestawy z Chin. Poszukaj sobie na YT, bo mi swego czasu wyskakiwały takie propozycje. Raz nawet obejrzałem. Nie śledzę jednak tematu, bo póki co mnie nie interesuje.

zdyboo
18-05-2022, 21:28
Jeżeli twierdzisz, że Twój obiektyw wypłaszcza stromizny to znaczy, że nie byłeś w wystarczająco stromych górach.


https://www.youtube.com/watch?v=L0DkJH-1zsk

Tak mniej więcej do 6:30. Potem to już klasyka SP.

gavin
18-05-2022, 21:50
No widzisz Zdybciuniu jak my się rozumimy bez sów. Bo kupiłem Hiplok Z Lok combo i to nawet potkolor szosy. 3 uloki stacjonarne w piwnicy, folding na dłuższe przypinania, a trytka na okazjonalne sklepy na trasie.

zdyboo
18-05-2022, 22:22
Na bogato żavę. Ja biedak z prowincji to mnie stać było tylko na Hiplock Z lok. :-P
Foldinga Abusa kiedyś chciałem kupić, bo poręczne to bardzo i można zamiast bidonu wozić, ale znalazłem na YT film jak koleś przeciął jeden ze sworzni zwykłymi nożycami do drutu, nawet niespecjalnie długimi. I jednak kupiłem jednak ulocka.
Tylko mi wychodzi, że jakbym teraz w gruzie miejskim chciał przewieźć takiego uloka to chyba bym musiał zapiąć go na pasku od spodni, bo do tej pory woziłem w plecaku, ale teraz zrezygnowałem z tegoż.

Ogólnie zabezpieczenie roweru w trasie to bardziej rozkmina z pogranicza psychologii niż fizyki. Jak robię swoje standardowe, weekendowe 100+ to nawet nie myślę o zabieraniu ulocka, bo jednak 1 kg to ponad 10% masy roweru.
Teraz mam trytkę, ale bez niej to bywało różnie. Dyskonty odpadały, ryzyko wracania z buta jednak za duże, ale małe sklepy to luz. Nikogo nie było, to rower o ścianę lub w stojak i zakupy. Jak pod sklepem był kwiat miejscowych koneserów, to wystarczyło poprosić o popilnowanie roweru i podziękowanie w postaci Harnasi, Żubrów czy jabola załatwiało temat. Nie wiem, może mam za dobrze, bo w całej swojej socjopatii bardzo łatwo nawiązuje takie niezobowiązujące kontakty z ludźmi.

cz4rnuch
19-05-2022, 08:12
Ważne by te odstraszacze psychologicznie oddziaływały na zajumywaczy. Chociaż trochę. Wtedy fizycznie rowery będą bezpieczniejsze. Zresztą mnie jakiś czas temu coś tam próbowali robić z łańcuchem na pitstopie pod biedrą i na szczęście im się nie udało. Amatorzy.

gavin
19-05-2022, 10:04
Ja szukałem czegoś super lekkiego na jeżdżenie 50km+ i niebranie plecaka, ale branie 2 bidonów. Mam obawę największą przy takim zostawianiu pod wiejskim sklepem bez zapięcia, że jakiś gamoń będzie szedł, wsiądzie i odjedzie. Jakiekolwiek przypięcie będzie lepsze niż żadne. Ten hiplok waży chyba z 70 gramów.

gavin
19-05-2022, 14:37
Czym się różną takie bluzy za 500 od takich za 300? (oprócz 200zł), materiał podobny, membran żadnych nie ma, o co chodzi?

https://www.centrumrowerowe.pl/bluza-rowerowa-poc-essential-road-mid-ls-pd26839/?v_Id=160208&gclid=EAIaIQobChMI-Pvg5cnr9wIVEFHgCh1BvwB4EAEYASAFEgIwZ_D_BwE

kipcior
19-05-2022, 15:10
Podobały mi się wasze relacje, to napiszę własną. Choć ja tylko z pracy wracałem więc będzie krótka.

Widoczek na Skrzyczne, jakaś łatka śniegu jeszcze się uchowała. Muszę tam kiedyś wyjechać gravelem.
62901
Pilsko majaczy w tle
62902
Góry zapłotne na przełęczy Salmopolskiej. Wszystko ładnie pięknie tylko ja mieszkam za tymi górami. I nadal się oddalam.
62903
Autostrada gravelowa Przełęcz Salmopolska-Przysłop
62904
Barania Góra blisko
62905
Baranek na hali. Poza kadrem autostrada zamieniła się w kamory wielkości pięści na całej szerokości drogi
62906
Wiślańskie przysiółki
62907
Cienków, Wjechałem na główny pagórek, a tam sesja ślubna. Już drugi raz na to trafiam w tym miejscu.
62908
40km później światło zgasło, trochę niedoszacowałem ile mi to zajmie.
62909
Łącznie 80km i prawie 1100m przewyższeń. A do pracy miałem 6 i jakoś było szybciej...

ku6i
19-05-2022, 15:35
Czym się różną takie bluzy za 500 od takich za 300? (oprócz 200zł), materiał podobny, membran żadnych nie ma, o co chodzi?

https://www.centrumrowerowe.pl/bluza-rowerowa-poc-essential-road-mid-ls-pd26839/?v_Id=160208&gclid=EAIaIQobChMI-Pvg5cnr9wIVEFHgCh1BvwB4EAEYASAFEgIwZ_D_BwE
Jak to skandynawska firma, pewnie dużo kasują za markę (choć pewnie i tak wszystko szyją w Azji). Ewentualnie to ekstra opłata za te potworki językowe w opisie (patrz: "esencjonalność") ;)

Z innej beczki: u Was też jest tyle pyłu w powietrzu? Zrobiłem wczoraj na rozpoczęcie sezonu 60 km wzdłuż Wisły i po dojechaniu do domu czułem się jakbym brał udział w operacji "Pustynna Burza". No i potwierdziło się, że kupno gravela to był dobry pomysł bo sprawdza się w 100%.

zdyboo
19-05-2022, 18:31
Czym się różną takie bluzy za 500 od takich za 300? (oprócz 200zł), materiał podobny, membran żadnych nie ma, o co chodzi?

Zwykle o markę i marketing. Choć też zwykle idzie za tym jakość wykonania i użyte materiały. Marki premium nie mogą sobie pozwolić na to, by ich produkty były takie same jak tańsza konkurencja. W dobie Internetu szybko taka ściema by wyszła. Zatem walczą marketingiem, jakością i drobiazgami ułatwiającymi życie. Wszystko zależy czego tak naprawdę potrzebujesz. Moi znajomi swego czasu nakupowali ciuchów kolarskich na AliExpress. W cenie kompletu koszulka + spodenki kupowanego w Polsce mieli kilka kompletów. Wzornictwo też bardzo fajne. Przy czym szybko się okazało, że o ile koszulka jest w miarę spoko, to spodenki już nie. Pampers się szybko ubił i stał się niewygodny, a materiał zaczynał się przecierać. Ja zwykle nie mam problemu z wydaniem kupy siana na spodenki, tak górne ciuchy na rower to u mnie w porywach półka mocno średnia.


Podobały mi się wasze relacje, to napiszę własną. Choć ja tylko z pracy wracałem więc będzie krótka.
Łącznie 80km i prawie 1100m przewyższeń. A do pracy miałem 6 i jakoś było szybciej...

Super mieć możliwości wbić w góry wracając z pracy. Mnie tego trochę brakuje. Nie to że codziennie bym pragnął wbijać konkret podjazd, ale chciałbym mieć taką możliwość.
Mnie się jednak dłuższe dystanse lepiej robi przed pracą.


Z innej beczki: u Was też jest tyle pyłu w powietrzu?

Tak, choć ja pył zdobywam głównie z szutrów, którymi do pracy dojeżdżam. Tam nawierzchnia miejscami to drobny pył zmielony setkami opon rowerowych. Każdy powrót z fabryki to wizyta na myjce pod blokiem i spłukanie tego z roweru. Łańcuch muszę co drugi dzień smarować, bo pył najpierw wiąże smar, a potem odpada mielony przez napęd. Poza tym porządnego deszczu nie było od dłuższego czasu. Coś tam popadało w poniedziałek i przez moment było lepiej.


No i potwierdziło się, że kupno gravela to był dobry pomysł bo sprawdza się w 100%.

Wiadomka, od gruza lepsze są tylko dwa gruzy.

kipcior
19-05-2022, 19:22
Super mieć możliwości wbić w góry wracając z pracy. Mnie tego trochę brakuje.

Niewątpliwie jest dostęp do ładnych okoliczności przyrody. I niepowtarzalnych. Ale brakuje mi lżejszych przełożeń w gravelu. Oraz RS Rudy i Reverb AXS XPLR ;)

gavin
19-05-2022, 19:45
U mnie pył z ulicy już zmył deszcz, teraz wszystko jest w żółtym proszku, drzewa pylą.

siona
20-05-2022, 12:34
Czym się różną takie bluzy za 500 od takich za 300? (oprócz 200zł), materiał podobny, membran żadnych nie ma, o co chodzi?

https://www.centrumrowerowe.pl/bluza-rowerowa-poc-essential-road-mid-ls-pd26839/?v_Id=160208&gclid=EAIaIQobChMI-Pvg5cnr9wIVEFHgCh1BvwB4EAEYASAFEgIwZ_D_BwE

kup polskiego roc daya :D
będzie pan zadowolony...
no chyba, że na szosę - wtedy nie :D

- - - - kolejny post - - - - - -




Wiadomka, od gruza lepsze są tylko dwa gruzy.

a od 2 gruzów tylko trailówka :D

- - - - kolejny post - - - - - -


Chopy ratunku. Powiedzcie czy do normalnego roweru Author damska wersja możliwym jest zamontować silniczek elektryczny + akumulator , nawet taki do plecaka czy na bagażnik. Jest coś takiego do kupienia nie za miliony jakieś :)

są jeszcze opcje z silnikiem w kole

rotor
20-05-2022, 13:09
a od 2 gruzów tylko trailówka :D



.. a od trailówki, łenduro :)

siona
20-05-2022, 13:10
.. a od trailówki, łenduro :)

to som bracia bliźniacy... niemal syjamscy :P

rotor
20-05-2022, 13:52
to som bracia bliźniacy... niemal syjamscy :P


Bracia owszem, ale nie bliźniacy, ten jeden jest bardziej "brave" :D

siona
20-05-2022, 13:53
za to ten drugi jakby bardziej wszędobylski i zwinny :P

rotor
20-05-2022, 15:38
za to ten drugi jakby bardziej wszędobylski i zwinny :P

Zgadza się, kwestia co komu bardziej pasuje. Po trzech zwinnych trailówkach (YT to był nawet za bardzo zwinny, [bardzo zwinnie robił OTB :(] mam znowu łenduro i to je to :D

siona
20-05-2022, 16:53
mój nie jest tak narowisty :D
aczkolwiek chciałbym kiedyś oprócz ścieżkowca mieć w garażu endurówkę 150mm+... tylko te ceny :/

zdyboo
20-05-2022, 18:16
a od 2 gruzów tylko trailówka :D


Chciałbyś. :D

Dziś rano miałem perfekcyjny dojazd do fabryki. Obudziłem się przed budzikiem i byłem wyspany. Wstałem zatem wcześniej i pojechałem najdłuższym wariantem.
Prawie 30 kilosów, z czego ponad 80% po drogach oddzielonych od smrodu spalin i burczenia blachosmrodów. I te 80% to szutry, lasy i pola. Niespecjalnie słoneczna pogoda wystraszyła widać większość ludzi, bo w sumie oprócz odcinka koło domu i koło fabryki spotkałem tylko dwóch kolesi na dementia skiing oraz jednego na rowerze. Poza tym tylko ja i chrzęst gruzu pod oponą. No i jeszcze był bażant i kot. Noga podawała, wiatru nie było, temperatura akuratna pod krótki rękaw, Hultaj szedł jak zły i niestety w końcu musiałem skręcić do fabryki. Życie.
Nawet to, że rower po tej 30 wyglądał jak po burzy piaskowej mi nie przeszkadzało.

gavin
20-05-2022, 20:03
dementia skiing... padam [emoji3]

a ja odebrałem zapięcie z paczkomatu, no i się nie otwiera na 0,0,0... już prawie zwracałem do Amazona ale jeszcze trochę pokręciłem i się otworzyło na 7.0.0 kurde ktoś se jaja robi we fabryce

rotor
20-05-2022, 20:34
mój nie jest tak narowisty :D
aczkolwiek chciałbym kiedyś oprócz ścieżkowca mieć w garażu endurówkę 150mm+... tylko te ceny :/

Mnie się udało okazyjnie zanabyć Gianta Reign AD" 2021. Byłem w sklepie rowerzowym i rozmawiałem ze sprzedawcą ogólnie o sytuacji rynkowej, aż w pewnej chwili po ok. kwadransie coś bąknął pod nosem, że Giant go w konia zrobił przysyłając rowerze zamówione rok temu, a klienci się w międzyczasie rozmyślili. Pytam jakie to rowerze, ... m.in. był Reign, sprawdzilem jaki ma kolor (bo różowego bym nie wziął ;) no i decyzja była momentalna.

62943

Tutaj bardziej fachowe zdj. i opis:
https://www.giant-bicycles.com/pl/reign-29-2

zdyboo
20-05-2022, 21:20
a ja odebrałem zapięcie z paczkomatu, no i się nie otwiera na 0,0,0... już prawie zwracałem do Amazona ale jeszcze trochę pokręciłem i się otworzyło na 7.0.0 kurde ktoś se jaja robi we fabryce

Pewnie Błąd, Dżejms Błąd.

siona
21-05-2022, 11:02
Gianta Reign AD" 2021

mi to się marzy transition senfinel albo pivot switchblade ale ceny (zwłaszcza ten drugi) to odklejone mocno

rotor
21-05-2022, 12:09
mi to się marzy transition senfinel albo pivot switchblade ale ceny (zwłaszcza ten drugi) to odklejone mocno

Bo to tak, jak z samochodami, marzy się piękny dynamiczny SUV, a kończy na Passacie (nomen omen, tak w naszym regionie niektórzy nazywają Rejna :)

zdyboo
21-05-2022, 13:04
Mnie wizualnie Giganty się nie podobają. Ten niebieski YT co miałeś był ładniejszy.
Choć nie wątpię, że i ten robi robotę.
Spora różnica skoku między przodem i tyłem nie przeszkadza?

siona
21-05-2022, 13:08
a kończy na Passacie (nomen omen, tak w naszym regionie niektórzy nazywają Rejna :)

Eee
Aż tak źle nie jest... 62954

Taki powiedziałbym dobry Camaro [emoji16]

siona
21-05-2022, 13:09
Spora różnica skoku między przodem i tyłem nie przeszkadza?

Jak ostatnio obserwuje to taka tendencja jest.

rotor
21-05-2022, 14:13
Mnie wizualnie Giganty się nie podobają. Ten niebieski YT co miałeś był ładniejszy.
Choć nie wątpię, że i ten robi robotę.
Spora różnica skoku między przodem i tyłem nie przeszkadza?

Wygląd ramy, sprawa drugorzędna, jeśli nawet nie trzeciorzędna (dla mnie ważniejsze są cena i przeznaczenie. No OK, jak wspomniałem, różowego rowerza bym nie kupił, a Reign ma bardzo fajny zmieniający się kolor o nazwie "kameleon")
Gdyby nie okazja, pewnie upalałbym dalej Transa. YT może i był ładny, ale zupełnie już niewspółczesny. Geometria ramy w momencie zakupu była już przestarzała, dobra na spokojne szlaki, na singlach tych bardziej wymagających, robiło się nieprzyjemnie, by nie powiedzieć niebezpiecznie.
Jeśli chodzi o "robienie roboty" w terenie, to jedynie na podjazdach YT był trochę lepszy, o reszcie nie ma co wspominać,.. to jest głęboka przepaść. Chociaż powiem Ci, że z tymi podjazdami to u mnie jest ważniejsza dyspozycja dnia, niż to, czy dany rower jest w tym lepszy czy gorszy. Ale fizyki nie oszukamy, jeśli coś jest cięższe, to trudniej to wytargać na górę.
Z różnicą skoku, to zupełnie tego nie zauważam (jestem chyba za mało wyjeżdżony). Dla mnie podstawą jest ustawienie i skok amora przedniego i to po tych paru rowerzach w miarę ogarniam. Damper coś tam ustawiam - podstawa, by się uginał i nie wybijał za bardzo.


Eee
Aż tak źle nie jest...


Taki powiedziałbym dobry Camaro [emoji16]

Co dokładnie za "Camaro" to jest ? :D

siona
21-05-2022, 14:22
Co dokładnie za "Camaro" to jest ? :D

Ibis Ripley af w tej chwili to już w zasadzie full XT

gavin
22-05-2022, 09:05
Wczoraj na zakupach jednak się skusiłem na gacie z pieluchą. Na razie takie na próbę. Kupiłem koszulki kolarskie no i rodzi się pytanie. Czy używacie jeszcze potówek do tego?

siemalysy
22-05-2022, 09:12
Wydaję mi się, że kto co lubi.
Ja zakładam potówkę pod koszulkę. Mam większy komfort, ale ja należę do osób, które się mocno pocą nawet jak temperatura spada dużo poniżej zera.

siona
22-05-2022, 09:21
Ja za to bardzo lubię koszulki termiczne z długim rękawem. Takie turystyczne. Ostatnio na topie trespass. Ludzi lubią różne zestawy. [emoji16]

crusiek
22-05-2022, 09:56
Wydaję mi się, że kto co lubi.
.

Nie sposób się z tym nie zgodzić [emoji846]
Uważajcie tam dzisiaj na pęczniaki.









62986

zdyboo
22-05-2022, 21:29
Takie tam na gorąco, bo dopiero co na Stravę zapodałem.

Wczoraj duło niemożebnie, poza tym byłem w domu potrzebny to nie kręciłem, ale się za to wcześnie położyłem spać i prawie trzeźwy.
Obudził mnie budzik w trakcie jak coś mi się śniło, zatem chwilę zabrało mi przestawienie rzeczywistości. Potem, śniadanie, prysznic, zęby i na ciapong. Klasyk.
Skład był krótki, ale rowerów było z 5 może zatem było spoko. Zresztą do Międzylesia dojechałem tylko ja i głuchy pan co wsiadł w Kłodzku. Nie było za to wodzy w kiblu, znaczy wskaźniki pokazywały, że jest, ale ani spłukać po sobie, ani umyć rąk. Jak zapytałem konduktora co z tą wodą, to stwierdził, że pewnie nie ma. Koleje.
Krótki zjazd ze stacji wymroził mnie do kości, ale zaraz było pod górkę. Punktowe 18% wygania z organizmu chłód i resztki snu. Myślałem, że na Garminie czerwony kolor to trudny podjazd i koniec skali, ale jest jeszcze ciemnofioletowy. Na pierwszych 3,5 km miałem już nabite ponad 300 metrów podjazdu. Potem był szybki zjazd, na którym już mnie tak nie wychłodziło. Niemojów, pyk przez Dziką Orlicę i Bartosovice. Następny podjazd się zameldował w Garminie i ruszyłem w Orlicke hory, były bunkry zatem było przezajedwabiście. Wjechałem w las i leśne drogi asfaltowo-szutrowe. Było sucho, ale widać, że zaraz po deszczu, zatem się nie kurzyło. Trasa mi tak dobrze znana, że nie sprawdzałem nawigacji chyba, że akurat Climb Pro się załączył, to sobie z ciekawości patrzyłem jak tam się wspinam.
Było bardzo mało ludzi, jak nie Czechy. Po jakichś 28 km miałem już nabity kilometr w górę. No ale akurat była budka z herbatą, z herbatą z rumem dużym i małym, piwem i kawą. Można było też kupić rum bez dodatku herbaty. Ja wziąłem 11 Bernarda. Piwo sprzedała mi dwójka dzieci, chłopiec tak ze 4-5 lat i dziewczynka tak z 6-7 lat. Czechy. Ojciec stał za nimi, żeby nie było, że dzieci same prowadzą budkę w górach. :) Pobawiłem się trochę z łyżwicą właścicieli, pogadałem chwilę z Czechem, co biegał po górach i też się na piwo zatrzymał.
Pojechałem w kierunku Velkiej Destny, czyli najwyższego szczytu Orlickich hor. Na wysokości 900 - 1100 m n.p.m. temperatura to tak 9-11 stopni, nie żałowałem, że pod koszulkę kolarską założyłem bieliznę termiczną z długim rękawem. Pod szczytem, też była budka, zatem była 10 Primatora i jakiś wafelek za 10 koron. Czesi co odpoczywali ławkę obok mówili, że w tej budce mają ceny jak sprzed 20 lat. Dwadzieścia lat temu piwo w górach nie kosztowało 40 koron. Tyle, że te 40 koron to nadal niecałe 8 zeta. W polskich schroniskach dycha to minimum. Jeden nawet zapytał ile waży mój gruz, potem powiedział, że na 9 kg to się musi dobrze jeździć. Potwierdziłem. :)
Spod Velkej Destny, pojechałem w stronę Masarykovej chaty, ale tuż przed nią odbiłem na zjazd w kierunku Olesnice w Orlickich horach. Tym razem na odcinku gruntowym nie było ludzi, ale nie poszalałem, bo to jednak nie do końca zjazd na rower bez amortyzacji. Przynajmniej nie na moje umiejętności. Potem był jeszcze jeden nieco wymagający podjazd i zjechałem do Olesnicy. Browar kraftowy Agent był dziś zamknięty, zatem Borova, Ceska Cermna i Polska. U nas jak to u nas, rozpieprzony asfalt i w sumie już nudno. Podjazd pod Kulin jak zwykle ciągnął się, nawet Climb Pro nie ratowało sytuacji. Potem jeszcze za Polanicą była krótka choć stroma ścianka i Kłodzko.
Zajechałem do ulubionej pizzerii na Daszyńskiego, która przestała być pizzerią, a stała się Manufakturą Burgerów. OK, mogę szamnąć hambuksa. Chyba, że jednak nie. Siadłem na zewnątrz i przez 10 minut nikt się mną nie zainteresował. Pani chodziła, sprzątała inne stoliki, ale karty nie przyniosła. Poszedłem sam. Wybrałem, kartę odłożyłem na stół i znowu z 10 minut czekania. W końcu do pary, która siedziała stolik dalej przyjechali znajomi. Para mówi, że dramat z obsługą, wskazując na mnie mówią, że czekam już ze 40 minut, tyle nie czekałem, ale 20 na pewno. Okazało się, że lokal dopiero co się otworzył, odpuściłem sobie, bo choć czasu miałem zapas, to jednak zaczynał się on kurczyć. Poradzili mi inną pizzerię, z 200 metrów od tej i tam już było spoko. Choć też w pewnym momencie obsługa straciła zainteresowanie klientami. Ktoś wyszedł nie doczekawszy się obsługi, ja żeby zapłacić pofatygowałem się do baru. No i pizza mniej smaczna niż w tej pizzerii co się burgerownią stała.
Wsiadając do pociągu kierpoć stwierdziła, że z rowerami to nie wie, ja odparłem, że damy radę. Dosiadłem się do ekipy co w piątek z Wro pojechała do Żywca i trzy dni sobie szosami wracali górami. W ciapong wbili w Długopolu. Potem była jeszcze madka co chciała miejsca siedzącego dla niej i bombelka, ostatecznie sama siadła, a bombelek siedział cały czas w wózku. Żeby nie było madka taka max 25 lat. Ustąpiliśmy jeszcze innej matce z dwójką małych dzieci i babcią do pomocy. Przestaliśmy całą drogę z Kłodzka do Wro, ale długo nie było, a było sympatycznie, bo przegadaliśmy to o rowerach i trasach w Kotlinie Kłodzkiej. Jeden z fajniejszych przejazdów ciapongiem.

Trasa jest wymagająca kondycyjnie, przynajmniej dla mnie. Ma tez krótkie odcinki gdzie przydają się techniczne umiejętności. Nie jest za to specjalnie widokowa. Przez 20 lat Orlicke hory zdążyły zarosnąć. Niemniej jednak to ścisła czołówka moich ulubionych i zwykle robię różne warianty kilka razy w roku.

Trasa
https://www.strava.com/activities/7186577575

Fotosy
63041
Końcówka podjazdu za Międzylesiem. Z singli nie skorzystałem.

63042
Czeska preria.

63043
Czeska Linia Maginota.

63044
Czeskie asfalty górskie.

63045
Czeski główny zawór do lasu.

63046
Była wycinka, są widoki.

63047
Choć i bez wycinki się trafiają.

63048
Kudowa Zdrój, chyba.

63049
Ocierając się o Góry Stołowe.

63050
DK33

siemalysy
22-05-2022, 21:57
Tomek, gruby trip. Dystans jak dystans, ale 2000 z hakiem w górę, to już konkret :) Orlickie muszą być fajne. Muszę się kiedyś tam wybrać.

zdyboo
22-05-2022, 22:15
Dzięki Michał.
No było konkretnie, ale profil zaplanowany z rozmysłem w sumie to wyjazd planowany na vertical, dystans jest tylko jego pochodną. Trasę też dopracowałem w terenie. Znaczy na początek jest w*******, a potem się człowiek jakoś turla. Choć już mnie kusi, żeby przeplanować koniec i zamiast w Kudowie wjechać do Polski to pocisnąć jeszcze przez Adsprach w okolice Wałbrzycha.

siemalysy
22-05-2022, 22:36
No fakt. Przez pierwsze niecałe 30 km zrobiłeś 50% zaplanowanego przewyższenia. Reszta już bez większej spiny ;)

gavin
25-05-2022, 16:41
Jak tam u Was? Podtopiło? Ja dziś przez 2 zamknięte drogi się przebijałem, po osie. Dobrze że na mtb [emoji3]

eMGie
25-05-2022, 18:26
Aż tak nie było, ale nic suchego na mnie nie zostało, nawet kasa w portfelu mi zmokła :-)