Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )
Daleko idący wniosek. Moim 'trekingiem', z amortyzowanym przodem, mam nakulane coś około 15 tys. I na bazie tych doświadczeń uważam, że taki przód podnosi mi nieco komfort, ale przede wszystkim zwiększa bezpieczeństwo. Przynajmniej raz uratował mi tyłek po wpadnięciu w ciemnościach w taką dziurę w asfalcie, że ze sztywnym przodem raczej leżałbym pod mknącymi obok samochodami...
To są tak zwane amortyzatory ratujące życie. :)
Normalnie nie ugina się wcale, ale przy konkretnym dupnięciu się ugina. Ja w trekingu mam najwyższy model marcoka do 28" i czuć różnicę w pracy pomiędzy nim, a amorami nawet z tzw. średniej półki.
Muszę reanimować swój rower przed sezonem, wyczyścić przerzutki i łańcuch. Kombinuje, żeby najpierw to porządne oczyścić (usunąć syf i stary smar), a potem spryskać porządnie smarem teflonowym. Tylko czego użyć do czyszczenia? Odtłuszczacza do hamulców?
Smar teflonowy jest taki sobie jeśli chodzi o rower. Jest drogi, a właściwości ma podobne, jak zwykły smar do łożysk. Łańcuch obowiązkowo olejem i po tym jak olej wniknie w ogniwka wytrzeć do sucha szmatą. Najlepszy jest olej na tzw. mokre warunki. Oleje zawierające parafinę, szybko wysychają, łańcuch pozostaje suchy i czysty, co z tego, jak trzeba smarować czasem już po 20 km. Poza tym nie zauważyłem różnicy pomiędzy stosowaniem oleju przeznaczonego do łańcuchów pilarek do drewna (kilkanaście PLNów za 1l), a olejem przeznaczonym do łańcuchów rowerowych (kilkanaście PLNów za małą buteleczkę)
0.5l ropy albo nafty, butleka 1.5l (pet) odkręczasz korek wlewasz ropę, do tego wrzucamy rozpięty łańcuch, zakręcamy i robimy "shake'a" : ) można zostawic to na dzień, później obcinamy szyjkę butelki i powoli wyciagamy łańcuch, operacje można powtórzyć z czystą ropą ostatnim etapem powinno być użycie np. benzyny.
Szejkowanie jest dobre, ja bym nie zostawiał na noc i po moczeniu w nafcie nie wsadzał do benzyny. Ja stosowałem nawet ciepłą wodę z proszkiem do prania, też pięknie czyściła, tylko trzeba było długo czekać, aż woda odparuje. Obecnie stosuję benzynę ekstrakcyjną, dobrze czyści i szybko odparowuje, a jest tańsza niż nafta.
Łańcuch po przesmarowaniu należy wytrzeć do sucha. Olej ma być wewnątrz ogniw nie na zewnątrz. Po przejechaniu kilku km powinno się wytrzeć jeszcze raz, ale ja osobiście nigdy nie przejawiałem do tego chęci. ;)
Sama woda tez jest dobrym "smarem", ale starcza na bardzo krótko, dlatego sprawdza się wyłącznie podczas jazdy w deszczu.
Singlespeed raczej odpada. Mam bardzo zróżnicowaną trasę
To może piasta planetarna, tam łańcuch nie skacze po trybach i starcza na bardzo długo, ja w miejskim rowerze na nexusie 8 smaruje łańcuch raz na pół roku. Minusem jest waga oraz potrzeba posiadania ramy z poziomymi hakami lub napinacza łańcucha.
Masa nie robi mi chyba zbyt dużej różnicy (bo i jaka to może być różnica? 1kg?). To sprzęt do użytku codziennego, nie wyczynu. Tyle, że jeżdżę dość szybko i 'dynamicznie'. Stąd, pewnie głupie, pytanie: czy Twoim zdaniem Nexus nadaje się do czegoś innego, niż spacerowa jazda miejska? Po prostu nigdy nie jechałem rowerem z takim napędem.
Masa nie robi mi chyba zbyt dużej różnicy (bo i jaka to może być różnica? 1kg?). To sprzęt do użytku codziennego, nie wyczynu. Tyle, że jeżdżę dość szybko i 'dynamicznie'. Stąd, pewnie głupie, pytanie: czy Twoim zdaniem Nexus nadaje się do czegoś innego, niż spacerowa jazda miejska? Po prostu nigdy nie jechałem rowerem z takim napędem.
Jak nie będziesz tym rowerem robił metrowych dropów, to da radę. Będziesz się musiał tylko nauczyć, że tam biegi się zmienia bez obciążenia, trzeba przestać pedałować i dopiero kręcić manetką. Jak będziesz cisnął i zmieniał, to bieg nie wskoczy, a ostatecznie zmielisz trybiki. Jak jednak masz już ustawiony bieg, to można cisnąć ile fabryka dała. Ja używam biegów z zakresu 1 - 6, 7 i 8, to za twarde przełożenia i nawet z górki ciężko się rozpędzić na tyle, żeby ich używać. Można jednak wyregulować zakres przełożeń, zmieniając tylną zębatkę. Jest kilka wielkości proponowanych przez Shimano.
Ja się do terkinga poważnie zastanawiałem nad Alfiane (czy jak to tam się nazywa), ale zrezygnowałem, bo jak w trasie taka piasta się zrąbie, to nic nie zrobię, a z napędem zewnętrznym zawsze coś można wykombinować. Jednak do miasta, piasta planetarna to cudowne rozwiązanie.
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, postaram się wybrać coś dla siebie.
Rafał_Sz
28-03-2011, 17:30
Dodam tylko, że w swoim rowerku mam napęd Deore LX plus RaceFace Ride XC (generacja sprzed kilku lat). Przeturlane ma to już z 6000 km, a może i więcej i działa bez najmniejszych zastrzeżeń (no. może tylko trzeba od czasu do czasu prysnąć W-D korby RF, bo france trzeszczą), jedyny serwis jaki robię to dokładne mycie i smarowanie co 200-300 km.
Dodam tylko, że w swoim rowerku mam napęd Deore LX plus RaceFace Ride XC (generacja sprzed kilku lat). Przeturlane ma to już z 6000 km, a może i więcej i działa bez najmniejszych zastrzeżeń (no. może tylko trzeba od czasu do czasu prysnąć W-D korby RF, bo france trzeszczą), jedyny serwis jaki robię to dokładne mycie i smarowanie co 200-300 km.
Wszystko zależy jak kto jeździ. Zanim sobie załatwiłem kolano, to praktycznie nie zrzucałem z blatu. Choć muszę przyznać, że po górach wtedy nie jeździłem. I w rok zajeździłem napęd, tak że łańcuch skakał po patelni.
Jak się okazało, że takie napieranie nie jest zdrowe dla moich kolan, to głównie śmigam na średniej, kręcę z większą kadencją, a mniej siły w to wkładam. Szosowcy łatwo po tym górali rozpoznają. ;)
Napęd teraz starcza na długo, ale też w miarę regularnie go serwisuję.
Rafał_Sz
28-03-2011, 19:22
A, to witam w klubie stękających na zepsute kolano (ja miałem full, czyli wiązadła, łąkotki, rzepkę, żyły i nerwy, ale to był wypadek). :) Teraz jest nieźle, rwie mnie tylko jak się zmienia pogoda i nie mam czucia, czy mam kolano zgięte, czy nie. :)
A, to witam w klubie stękających na zepsute kolano (ja miałem full, czyli wiązadła, łąkotki, rzepkę, żyły i nerwy, ale to był wypadek). :) Teraz jest nieźle, rwie mnie tylko jak się zmienia pogoda i nie mam czucia, czy mam kolano zgięte, czy nie. :)
Eee, to ja tylko zwykłą chodrę mam. Zwykle glukozamina pomaga.
Ja śmigam downhill/freeride. Zaczęło sie od robienia jakiś małych wybić, przez ostatnie 2 lata mam wzrost skilla i weekendowo sobie pomykam. W moim mieście nie ma ogromnych gór, ale znajdą się drobne 'pierdnięcia' tak więc często zasuwam z łopatą :)
eldritch- ja bym brał raczej Gianta, bo ma hydraulike, chyba, że zły zobaczyłem jak tak to kupuj co lżejsze.
Dodam tylko, że w swoim rowerku mam napęd Deore LX plus RaceFace Ride XC (generacja sprzed kilku lat). Przeturlane ma to już z 6000 km, a może i więcej i działa bez najmniejszych zastrzeżeń (no. może tylko trzeba od czasu do czasu prysnąć W-D korby RF, bo france trzeszczą), jedyny serwis jaki robię to dokładne mycie i smarowanie co 200-300 km.
Nie psikaj WD na korby, szkoda korb. Trzeszczy, bo jest trochę piachu. Trzeba rozkręcić, wyczyścić do czysta (kwadraty i profilaktycznie gwinty w pedałach), musnąć smarem ( dosłownie musnąć, żeby się nie zapiekało), i złożyć w sterylnych warunkach.
Jeżeli wielowpust, to psikanie WD jest mniej szkodliwe, ale przyczyną tak czy siak jest piach.
Rafał_Sz
29-03-2011, 12:19
Nie psikaj WD na korby, szkoda korb. Trzeszczy, bo jest trochę piachu. Trzeba rozkręcić, wyczyścić do czysta (kwadraty i profilaktycznie gwinty w pedałach), musnąć smarem ( dosłownie musnąć, żeby się nie zapiekało), i złożyć w sterylnych warunkach.
Jeżeli wielowpust, to psikanie WD jest mniej szkodliwe, ale przyczyną tak czy siak jest piach.
One tak france mają od samego początku. Zresztą z trzeszczącymi korbami RaceFace nie tylko ja się spotkałem.
Może od początku były brudne ?
Jeżeli psikanie WD pomaga, to nie trzeszczy sam materiał, tylko coś na kwadracie/wielowpuście/gwincie. Ewentualnie nie są dokręcone, ale zakładam że to wyeliminowałeś.
Jak komuś też trzeszczą korby RaceFace, to też ma coś zasyfione.
Po prostu nie ma bata :)
Może od początku były brudne ?
Jeżeli psikanie WD pomaga, to nie trzeszczy sam materiał, tylko coś na kwadracie/wielowpuście/gwincie. Ewentualnie nie są dokręcone, ale zakładam że to wyeliminowałeś.
Jak komuś też trzeszczą korby RaceFace, to też ma coś zasyfione.
Po prostu nie ma bata :)
Jest bat i to nie jest nowy problem, a dotyczy tylko korb z suportem wyposażonym w zewnętrzne łożyska. RF daje podkładki dystansowe z tworzywa i przy deptaniu trzeszczą. Shimano daje metalowe podkładki i jest spokój. Można kupić lub wyżebrać w serwisie podkładki metalowe i zapodać do RF.
WD się pryska na te podkładki, nie na wielowypust, śruby czy tarcze.
Rafał_Sz
29-03-2011, 14:56
Jest bat i to nie jest nowy problem, a dotyczy tylko korb z suportem wyposażonym w zewnętrzne łożyska. RF daje podkładki dystansowe z tworzywa i przy deptaniu trzeszczą. Shimano daje metalowe podkładki i jest spokój. Można kupić lub wyżebrać w serwisie podkładki metalowe i zapodać do RF.
WD się pryska na te podkładki, nie na wielowypust, śruby czy tarcze.
Dlatego nic nie będę rozkręcał, bo mi się nie chce. :) Żadnych luzów nie ma, wolę 2 razy w roku prysnąć w-dekiem gdzie trzeba i już. :)
Słonko świeci, trzeba dupsko ryszyć i troszkę smalcu wytopić. Chciałbym coś zakupić poniżej 1kzł. Raczej miejski/treking (postawa raczej wyprostowana) na szosę. 192 wzrost 110 waga. Mam 10km do pracy, codziennie nie dam rady, bo musze pojeździć po mieście, ale 2 razy w tygodniu mógłbym śmignąć + spacerowo z dzieckiem w foteliku w niedziele.
Czy jest sens szukać czegoś nowego np:
http://allegro.pl/motta-28-doskonaly-rower-na-kazda-wyprawe-i1516755485.html
http://allegro.pl/torpado-partner-gratis-zamkniecie-i1534375407.html
czy raczej zainteresować się używkami?
http://allegro.pl/holenderski-rower-aluminiowy-altra-28-tanio-i1525569260.html#gallery
http://allegro.pl/giant-tourer-i1530776655.html#gallery
http://allegro.pl/batavus-crescendo-extra-rower-aluminiowy-i1530776676.html
A, takie buty :) No to pardon, straciłem nieco kontakt z tego typu wynalazkami.
Daleko idący wniosek. Moim 'trekingiem', z amortyzowanym przodem, mam nakulane coś około 15 tys. I na bazie tych doświadczeń uważam, że taki przód podnosi mi nieco komfort, ale przede wszystkim zwiększa bezpieczeństwo. Przynajmniej raz uratował mi tyłek po wpadnięciu w ciemnościach w taką dziurę w asfalcie, że ze sztywnym przodem raczej leżałbym pod mknącymi obok samochodami...
ja z kolei "dzieki" amorowi zrobilem piekny OTB,
zahamowalem- przod w dol i katapulta + piekny lot...
przeca sam dobry amortzator tyle kosztuje -2/3 tysie,
co komu po takim ze sie ugina 3 cm , i to tez do czasu ...
od 6000 km jezdze na sztywnym i jest ok.
zreszta... jak oni kiedys bez tych amortyzatorow jezdzili ?
nie mowie tutaj o rowerach "lesnych"
dziekan77
29-03-2011, 22:55
ja z kolei "dzieki" amorowi zrobilem piekny OTB,
zahamowalem- przod w dol i katapulta + piekny lot...
przeca sam dobry amortzator tyle kosztuje -2/3 tysie,
co komu po takim ze sie ugina 3 cm , i to tez do czasu ...
od 6000 km jezdze na sztywnym i jest ok.
zreszta... jak oni kiedys bez tych amortyzatorow jezdzili ?
nie mowie tutaj o rowerach "lesnych"
polecam oglądnąć ten filmik.. zawody z początku lat dziewięćdziesiątych..:) niezła jazda..:)
http://www.youtube.com/watch?v=VzZkKE9Z35g&feature=player_embedded
Dobre! Ale goście mieli niezłe sprzęty. Ja w latach 90 tak docierałem rower ala BMX o nazwie "Bratek". Pod nalepką z nazwą na ramie był ładnie wylakierowany napis "Uniwersal". Miał dwie nazwy :) Potem wzięłem w obroty nowiuśkiego pomarańczowego składaka mojej siostry :mrgreen:. Pamiętam jak pierwszego dnia dojechałem do domu z tylnym błotnikiem i bagażnikiem w ręce. Dwa dni nie mogłem na tyłku usiąść takie manko dostałem... Wreszcie rodzice kupili mi "kolażówkę" marki "Orkan" - ful wypas jak na tamte czasy. Ta nawet miesiąca nie wytrzymała... Potem była długa przerwa i dopiero w XXI wieku sam sobie sprawiłem górala 8), którego mi z piwnicy zakosili rok później :-(, ale to i tak był "noł nejm" z supermarketu. Teraz śmigam na Krossie A6 i to się długo nie zmieni. Ale fajnie powspominać stare czasy...
Rafał_Sz
30-03-2011, 11:45
polecam oglądnąć ten filmik.. zawody z początku lat dziewięćdziesiątych..:) niezła jazda..:)
http://www.youtube.com/watch?v=VzZkKE9Z35g&feature=player_embedded
Hehe, pierwszy mój dzwon na "góralu" wykonałem w ten sposób, że na rowerze było zaledwie kilka rys, a mnie nieprzytomnego eRka zabrała do szpitala na poskładanie. Najlepsze było odrywanie wtopionej w plecy kurtki - wyhamowałem plerami na asfalcie. Dostałem wtedy na czas "odklejania" głupiego jasia i było bardzo fajnie. :D
Bolesna także była nauka zjazdów przez las z nowością techniczną w postaci SPD. :D
czy raczej zainteresować się używkami?
http://allegro.pl/holenderski-rower-aluminiowy-altra-28-tanio-i1525569260.html#gallery
Z ww. aukcji: regulację kąta nachylenia kierownika
Panie kierowniku, idziemy trochę doregulować nachylenie? :D
Jeszcze wracająć do smarowania roweru, smary w sprayu (np. taki (http://allegro.pl/motip-olej-smar-do-lancuchow-spray-rewelacja-i1516031462.html)) są coś warte czy raczej dać sobie spokój?
Psychotrop
30-03-2011, 17:28
do łożysk zwykły smar łożyskowy niebieski - w motoryzacyjnym chyba 2-3 zł za tubkę.
do łańcucha polecam finishline.
tego ustrojstawa z twojego linka nie używałem nigdy, więc się nie wypowiem :)
Bolesna także była nauka zjazdów przez las z nowością techniczną w postaci SPD.
Ale jak się juz człowiek nauczy, to nie wyobraża sobie jazdy bez klików. Serio, mnie zapewniają większe poczucie bezpieczeństwa niż kask. Nie umiałbym szybko zjechać na rowerze w terenie nie mając butów przypiętych do pedałów.
Jeszcze wracająć do smarowania roweru, smary w sprayu (np. taki (http://allegro.pl/motip-olej-smar-do-lancuchow-spray-rewelacja-i1516031462.html)) są coś warte czy raczej dać sobie spokój?
Jeśli chodzi o właściwości smarne, to ten smar jest OK. Porażką jest natomiast aplikowanie tego smaru. Jeśli na wyposażeniu jest tylko ta końcówka z krótką rurką, to ja bym nie brał. Zapryskasz sobie wszystko wokół łańcucha. Zakładam, że nie będziesz rozpinał/ rozkuwał łańcucha i smarował go na starych gazetach. Buteleczka FinishLine, Pedrosa czy Rohloffa kosztuje podobne pieniądze, a starcza na dużo dłużej. W przypadku aerozolu 30% zawartości idzie do atmosfery.
Rafał_Sz
30-03-2011, 18:18
Ale jak się juz człowiek nauczy, to nie wyobraża sobie jazdy bez klików. Serio, mnie zapewniają większe poczucie bezpieczeństwa niż kask. Nie umiałbym szybko zjechać na rowerze w terenie nie mając butów przypiętych do pedałów.
Dlatego nawet w DH przechodzą na zatrzaski, chociaż w tej dyscyplinie nie jest to do końca uzasadnione. :)
Dlatego nawet w DH przechodzą na zatrzaski, chociaż w tej dyscyplinie nie jest to do końca uzasadnione. :)
Rafał, w DH zatrzaski są od bardzo dawna, nie wiem nawet czy nie od początku. Jak się zjeżdża walcząc o życie, to nie masz czasu myśleć czy noga nie spadnie z pedału podczas dokręcania. Kilka dobrych lat temu czytałem wywiad z jednym z wielkich zjazdu, Garcia, Peat, nie pamiętam już i opowiadał, jak przegrał złoto, bo nie trafił w zatrzask i nie mógł efektywnie dokręcać na zjeździe, przegrał o jakiś ułamek sekundy.
Wokół DH narosło wiele mitów, mój ulubiony, to że rower do DH, to musi ważyć 25 kg i im cięższy tym lepiej. :D
Rafał_Sz
30-03-2011, 20:49
To w takim razie jeleniogórski światek DH jest zacofany, bo oni zatrzaski "odkryli" dopiero w zeszłym roku. To sieroty, hehe. No nic, będę miał powód, żeby się z nich ponabijać. W sumie to się cały czas z nich nabijam, bo wydają dziesiątki tysięcy na sprzęt, a jeździć im się nie chce. :)
To w takim razie jeleniogórski światek DH jest zacofany, bo oni zatrzaski "odkryli" dopiero w zeszłym roku. To sieroty, hehe. No nic, będę miał powód, żeby się z nich ponabijać. W sumie to się cały czas z nich nabijam, bo wydają dziesiątki tysięcy na sprzęt, a jeździć im się nie chce. :)
U Was to przynajmniej jest gdzie, w płaskim jak patelnia Wrocku, to mamy raptem Kilimandżaro, a to w sumie taka popierdułka jest, skoro nawet ja po tym dałem rade zjechać. ;)
Kilka lat temu na jakiś zawodach był organizowany uphill i downhill chyba na Chełmcu. Szukałem źródła, ale nie znalazłem, w każdym razie było tak. Pozjeżdżali się miejscowi "szpece" od DH, co to na trasie każdy kamień i każdą gałązkę znali. Puszyli się jak indory, jak to oni nie pojadą. No ale najpierw był uphill dla kolesi w lajkrze i na wydmuszkach XC. Jeden z tych uphillowców dojechał na górę i zapytał się czy może też wystartować w dół. Zapisali go na liście startowej, wbił siodło w ramę i poszedł w dół. Chyba już nietrudno zgadnąć do czego zmierzam, wygrał zawody DH. :) Potem ludkowie z jego teamu mówili, że on bardzo dobrze zjeżdża, co nie zmienia faktu, że wygrał na rowerze XC.
Pół rowerowego precla miało wtedy polewkę. ;)
nazir_altamar
30-03-2011, 21:45
Witam
Nie jezdzilem od ok 15 lat. Od trzech dni mam rower. W drugi dzien zrobilem 32km. Bol tylka okropny, troche lupalo w kolanie.
Radosc NIEASMOWITA.
Jutro znowu ruszam.
Pozdrawiam wszystkich fotokolarzy :)
cafajac sie nazat z powrotem do tylu i dyskusji o amortyzatorach :
Ten rower ma amortyzację
Pytanie, czy amortyzacja jest nam na pewno potrzebna? Jeżeli jeździmy w terenie, zapewne się przyda. Choć nieprzypadkowo część rowerów MTB ma amortyzowany przód, a tył już nie. Po prostu amortyzacja oznacza, oprócz komfortu i wyższej przyczepności (rower mniej podskakuje), dodatkową masę i stratę energii związaną z bujaniem.
Dlatego też w rowerach szosowych nie stosuje się amortyzacji. I dlatego też warto rozważyć jej sensowność w rowerze miejskim, czy turystycznym, który głównie poruszał się będzie po równym asfalcie lub innych nawierzchniach twardych. Z amortyzacji warto zrezygnować także wtedy, gdy nasz rower będziemy często nosić po schodach, albo wkładać w pionie do windy - każdy widelec amortyzowany waży od 0,5 do 1,5 kg więcej niż nieamortyzowany. Sztyca amortyzowana to nawet pół kilo więcej niż sztywna. Amortyzacja tylnego koła oznacza wyższą masę ramy. Ten dodatkowy ciężar, zwłaszcza osobom słabszym może sprawić spory kłopot i odebrać mnóstwo frajdy z jazdy.
Warto wiedzieć także, że amortyzatory wymagają regularnego serwisowania. Trzeba przede wszystkim dbać o ich czystość - po każdej wycieczce należy wytrzeć golenie. Minimum raz w roku (producenci zalecają znacznie częstsze przeglądy, zwykle do 50-100 godzin jazdy) amortyzator trzeba oddać też do serwisu na przegląd. Ten dodatkowy koszt i konieczność zostawienia roweru na kilka dni w serwisie zmniejszają naszą mobilność i mogą być problemem jeżeli planujemy jeździć rowerem codziennie do pracy. Bez serwisu natomiast amortyzator z czasem się zatrze - wtedy będzie już tylko zbędnym ciężarem.
Jeżeli już decydujemy się na rower z amortyzatorem, warto też wiedzieć, że amortyzatory posiadają różną konstrukcje. Są modele ze sprężyną stalową lub takie, w których medium ściskanym jest powietrze pod wysokim ciśnieniem. Są modele z tłumieniem hydraulicznym, powietrznym, elastomerowym lub ciernym. Różnią się ceną, masą, a także tym, jak sprawnie tłumią nierówności. Dlatego zanim kupimy rower za 800 zł z amortyzatorem, przejedźmy się nim. Czy dodatkowe dwa kilogramy masy, która niewiele pomaga na wybojach, jest nam na pewno potrzebna? Czy to zaleta roweru, czy jego wada? I czy zamiast tego nie wolelibyśmy mieć tańszego roweru bez amortyzacji, ale za to z lepszym osprzętem?
I dlatego też warto rozważyć jej sensowność w rowerze miejskim, czy turystycznym, który głównie poruszał się będzie po równym asfalcie lub innych nawierzchniach twardych.
To chyba nie Polak pisał ;)
Rafał_Sz
01-04-2011, 08:16
cafajac sie nazat z powrotem do tylu i dyskusji o amortyzatorach :
(...)
Masz rację, ale mój full waży dokładnie 12450 g. Z blokadą bujania sprawdza się wyśmienicie. :) Tylko, że ja gdzie nie spojrzę, mam góry, lasy itp. :)
Co do "górali" do miejskiej jazdy, ma to taki sam sens jak kupowanie Land Cruisera do jazdy w centrum miasta. :) Większośc ludzi kupuje rowery jak aparaty. Im więcej megapikseli, tym lepiej. Reszta się nie liczy. :)
krzysztof jot
01-04-2011, 20:31
... Chyba już nietrudno zgadnąć do czego zmierzam, wygrał zawody DH. :) Potem ludkowie z jego teamu mówili, że on bardzo dobrze zjeżdża, co nie zmienia faktu, że wygrał na rowerze XC.
Pół rowerowego precla miało wtedy polewkę. ;)
to raczej był festyn, a nie impreza DH - w prawdziwym DH to nierealne. Przeszkody na trasie "fizycznie" uniemożliwiają taki eksperyment, nie da rady pokonać na rowerze XC trasy zjazdu w pucharowym formacie w rozsądnym czasie.
I faktycznie dobry rower DH wagę swa ma, a jeleniogórscy zjazdowcy odkrywający SPD w ubiegłym roku, to raczej obstawiam jakiś odłam fann-bikerów a nie DH, bo już nie byliby z nami uprawiając zjazd w Vans'ach na platformach.
Tak to widzę, a akurat co nieco widzę w tym temacie :).
schwepes
01-04-2011, 20:52
Amortyzacja ma może mniejszy sens jak masz naokoło równe drogi i ścieżki rowerowe zgodne z rozporządzeniem ministra transportu (czyli maksymalny uskok 1cm). Niestety wątpię żeby w Polsce było takie miejsce. Ja na treningi jeżdżę rowerem przełajowym ze sztywnym widelcem i nawet na oponach przełajowych, które są trochę szersze od szosowych slisków, jazda do przyjemnych nie należy. Na szosowych z koli jest bardzo męcząca i wymaga wzmożonej uwagi. Wcześniej miałem HT, którego używałem zarówno na terenowych oponach 26x2.1 jak i bardziej szosowych 26x1.5. I nic nie nadaje się tak dobrze do jazdy po mieście jak trzeci z moich rowerów, czyli full. Krawężniki, krzywe płytki chodnikowe, dziury pozimowe (i całoroczne ;) ) czy możliwość przejechania przez park najkrótszą możliwą drogą są nie do przeceniania w jeździe miejskiej. Sytuacja diametralnie zmienia się po wyjeździe za miasto - wtedy aerodynamiczna pozycja i niskie opory toczenia pozwalają na dużo szybszą jazdę. Jeśli miałbym się w tym momencie zdecydować na jeden rower, na pewno byłby to full suspension. Tylko najlepiej nie 12 kilogramowy jak mój aktualny sprzęt, tylko przynajmniej 1,5kg lżejszy ;).
Amortyzacja ma może mniejszy sens jak masz naokoło równe drogi i ścieżki rowerowe zgodne z rozporządzeniem ministra transportu .... I nic nie nadaje się tak dobrze do jazdy po mieście jak trzeci z moich rowerów, czyli full. Krawężniki, krzywe płytki chodnikowe, dziury pozimowe (i całoroczne ;) ) czy możliwość przejechania przez park najkrótszą możliwą drogą są nie do przeceniania w jeździe miejskiej. Sytuacja diametralnie zmienia się po wyjeździe za miasto - wtedy aerodynamiczna pozycja i niskie opory toczenia pozwalają na dużo szybszą jazdę. Jeśli miałbym się w tym momencie zdecydować na jeden rower, na pewno byłby to full suspension. Tylko najlepiej nie 12 kilogramowy jak mój aktualny sprzęt, tylko przynajmniej 1,5kg lżejszy ;).
No zasadniczo to "tak", ale taki sprzet to +- 6 000 i to raczej malo kto se kupi w Wolsce.
Faktem jest ze po 3 latach pedalowania po Warszawie to moze MTB nie jest najgorszym patentem, ale mozna dac spokojnie rade z oponami 700*32- czyli przelaj klasyczny. Moj problem jest taki ze raczej naleze do rowerzystow "dalekobieznych" i nawet do rozumu mi nie przychodzi zeby w dalsze trasy uzywac MTB.
Mam takie ustrojstwo ze strony no. 40 obecnego watka i wale czasem po 140 km, oprocz tego jest szosa - ale zostala w ojczyznie poki co .
Ostatnio wybralem sie nim na przejazdke klasyk MTB w tutejszych plenerach i niestety cierpialem troszku.
Poprzednio bylem posiadaczem trekinga z amorem i kombinowalem jak zamienic na sztywny.
Z tego dylematu wyleczyl mnie Pan Zlodziej i 5000 w plecy... ech...
CZAS POSIADANIA ROWERU W POLSCE SKRACA SIE O 50% WZGLEDEM INNYCH PANSTW !
(Prawo Jackersa)
Ja na miasto złożyłem sobie MTB - singla, i na slickach, ale na ramie do XC i z amortyzatorem z przodu. Wcześniej jako rower miejski miałem szosę, ale średnio znosiła mój styl jazdy. Normalnie zajmuje się trialem, i nie potrafiłbym sunąć sobie na 28" trekingu - lubię czasem zjechać ze schodów, przeskoczyć dziurę, albo przyhamować na przednim kole. A wskakiwanie na krawężniki jest dla mnie w Warszawie praktycznie niezbędne.
krzysztof jot
01-04-2011, 23:02
No zasadniczo to "tak", ale taki sprzet to +- 6 000 i to raczej malo kto se kupi w Wolsce.
i tu się mylisz.... mało kto kupuje tańsze ( z tych co tratuja to jako pasje a nie obowiązek ), na maratonie amatorskim przy 1200 uczestnikach, myślę że połowa to rowery własnie w granicy 5-6 tys, a ze 20% to rowery powyżej 15 tys. a i po 25tys znajdziesz sporą grupę...
i tu się mylisz.... mało kto kupuje tańsze ( z tych co tratuja to jako pasje a nie obowiązek ), na maratonie amatorskim przy 1200 uczestnikach, myślę że połowa to rowery własnie w granicy 5-6 tys, a ze 20% to rowery powyżej 15 tys. a i po 25tys znajdziesz sporą grupę...
Zgoda, szajbusy musza miec dobry sprzet, jak nie to sie rozleci przy tym co robia , ale chodzi o to ze rynek dla "normalnych " jest zalany rowerami gorsko podobnymi za 1500 zl, popatrz co ludziska parkuja na miescie.
W Warszawie 80% sprzetu to MTB, i jaki to ma sens ?
W Kampinowskiej spotakalem gostka na przelaju i zupelnie spoko dawal rade, ja na swoim tez bez wiekszych blemow... po co tam komu MTB i to na dodatek z blotnikami ?
No ale widac taka moda.
*
Dialog ze sklepu - podsluchalem:
-Dzien dobry , chcialam kupic rower!
- A jaki ?
-Gorski !
Rece opdaja...
Dla kogoś kto sobie rekreacyjnie pojeździ przy sobocie to rower za 1500 spokojnie wystarczy, nie dajmy się zwariować.
W Kampinowskiej spotakalem gostka na przelaju i zupelnie spoko dawal rade, ja na swoim tez bez wiekszych blemow... po co tam komu MTB i to na dodatek z blotnikami ?
Bo się fajnie jeździ na MTB ?
Nie rozumiem trochę o czym cała ta dyskusja. Jakbym miał jeździć po Kampinoskiej co sobotę, to kupiłbym sobie np. coś takiego : http://www.unibike.pl/fusion.html. I na pewno jeździło by się świetnie. Co Twoim zdaniem POWINNO się mieć, mieszkając na mazowszu ?
Bo się fajnie jeździ na MTB ?
Nie rozumiem trochę o czym cała ta dyskusja. Jakbym miał jeździć po Kampinoskiej co sobotę, to kupiłbym sobie np. coś takiego : http://www.unibike.pl/fusion.html. I na pewno jeździło by się świetnie. Co Twoim zdaniem POWINNO się mieć, mieszkając na mazowszu ?
odpowiem w ten desen:
-jesli to mialbybyc JEDYNY rower, to jakas hybryda / trekingowy z oponami 700*32-35, w zadnym wypadku MTB jako rower uniwersalny.
No chyba ze ktos lubi jechac sprzetem 15 kg po asfaltowej sciezce, kwestia gustu.
Optymalnym wyjsciem jest posiadanie drugiego- ale to kwestia kasy.
W Londynie na ulicy jest sporo szosowek, typowych holendrow.
Rowerow "lesnych" malo w porownaniu do PL.
(tylko nie gadajcie o stanie drog itp, bo po Warszawie kurierzy smiagaja na szosie /ostre- czyli DA SIE jak sie umi )
Nie chwytam takiej gadki, każdy jeździ na tym co mu odpowiada, jeden woli szosówkę a drugi MTB.
Ja należe do tych drugich mimo że sporo jeźdżę po twardych nawierzchniach a dlaczego bo mi tak wygodnie
ba, na to to ja juz nic nie poradze... w lato przy 32° mozna spacerowac w wojskowych glanach po plazy, bo komus tak wygodnie...
ja wole w sandalkach.
*
Swoja droga to fajnie tam macie w 3miescie ze sciezkami i terenami do jezdzenia.
Moreny i te lasne trasy- mniut!
ktoś może nie lubić sandałów ;)
Pod tym względem robi się powoli coraz lepiej, ścieżek przybywa a jak ktoślubi po górkach w lesie pośmigać to ma sporo tras do wyboru
krzysztof jot
02-04-2011, 17:56
...w zadnym wypadku MTB jako rower uniwersalny. No chyba ze ktos lubi jechac sprzetem 15 kg po asfaltowej sciezce, kwestia gustu...
w pewnych sytuacjach zakładam do MTB drugie koła z cienkimi, bardziej szosowymi oponami i robie 80-100 km po asfaltowych drogach... niekoniecznie musze miec pod reka drugi rower.
No i moje MTB wazy 9.2 kg i niestety zaliczam go do dość ciężkich rowerów :) więc jakie 15 kg. Te 15 kg co w Realu sprzedają to nie jest MTB, to nawet nie jest rower :).
Obecnie w dobie karbonu i nanotechnologii waga poniżej 9 kg to dość łatwe do uzyskania, przy sztywnym rowerze MTB ciśnienie podnosi dopiero rower poniżej 8 kg.
Krzysztofie przeciętny góral za 1500-2000zł to waży około 12-13kg. Waga o której Ty piszesz to zupełnie inna półka cenowa.
Żeby mieć rower górski ważący poniżej 9kg to jednak trzeba sporo wydać. Oczywiście spor pieniędzy to rzecz względna.
Witajcie :)
Pytanie do osób, które coś się znają na rowerach (osprzęcie).
Chcę kupić sobie rower i nie chcę wydać więcej niż 1500 złotych.
Byłem dzisiaj w trzech sklepach i kolejno polecano mi:
1. http://www.rowmix.pl/LATO/index.php?inc=produkty_karta&id_kat=12&typ=1&id_pkat=469&id_prod=2293
2. http://agasport.com.pl/index.php?pg=merida/gorskie_matts_20v.html
3. http://www.mudserwis.com/kross-2011-level-a2-p-1393.html
4. http://www.mudserwis.com/rower-kross-level-a2-vbrake-2010-p-424.html
Który z tych rowerów najlepiej kupić?
Nie będę jeździł dużo - będzie to jazda "po pracy" dla utrzymania dobrego samopoczucia.
Czy Kross robi dobre rowery czy to jest jakaś lipa?
Witajcie :)
Pytanie do osób, które coś się znają na rowerach (osprzęcie).
Chcę kupić sobie rower i nie chcę wydać więcej niż 1500 złotych.
Byłem dzisiaj w trzech sklepach i kolejno polecano mi:
1. http://www.rowmix.pl/LATO/index.php?inc=produkty_karta&id_kat=12&typ=1&id_pkat=469&id_prod=2293
2. http://agasport.com.pl/index.php?pg=merida/gorskie_matts_20v.html
3. http://www.mudserwis.com/kross-2011-level-a2-p-1393.html
4. http://www.mudserwis.com/rower-kross-level-a2-vbrake-2010-p-424.html
Który z tych rowerów najlepiej kupić?
Nie będę jeździł dużo - będzie to jazda "po pracy" dla utrzymania dobrego samopoczucia.
Czy Kross robi dobre rowery czy to jest jakaś lipa?
zaraz sie zacznie ... ale:
to wszystko co podales to sa MTB,
masz po bruku i kamieniach do pracy ?
100 m w gore na poczatek w terenach popowodziowych ?
pokombinuj w ten sens :
http://www.scott.pl/product.php?id_cat=404&id_prod=2095
albo
http://www.skiteam.pl/rower/Kona/dew-plus-2009/
ceny jak wszedzie -sa do negocjacji
krzysztof jot
03-04-2011, 00:54
zaraz sie zacznie ... ale:
to wszystko co podales to sa MTB,
masz po bruku i kamieniach do pracy ?
100 m w gore na poczatek w terenach popowodziowych ?
pokombinuj w ten sens :
http://www.scott.pl/product.php?id_cat=404&id_prod=2095
albo
http://www.skiteam.pl/rower/Kona/dew-plus-2009/
ceny jak wszedzie -sa do negocjacji
dlaczego zakładasz, że do pracy ? może do pracy jeździ samochodem, a w weekend ma ochotę pojeździc po lesie - chce mtb - niech kupi mtb. Ze wskazanych dla napisu kupiłbym Speca - o ile nie jest to przypadkiem 29-er, ale generalnie Merida jest OK i tu bym rozważył poważnie ten zakup.Wazne sa tez inne parametry - np długosc ramy w danym rozmiarze wysokości - bo 19 " i 19 " - może być rózne o 3cm nawet na długości co ma bardzo istotne znaczenie. Spec i Merida są dość długie, Kross bardzo krótki - relatywnie musisz brac jeden rozmiar wyższy aby był podobnej długości co Merida. A ma to istotne znaczenia dla wygody i.. bólu pleców, karku, nadgarstków - więc nie tylko cena i osprzęt. Wazny jest rozmiar a jeszcze ważniejsze - geometria ramy. Nawet w tej klasie cenowej ma to duże znaczenie.
ech...zle odczytalem PO i wydawalo mi sie ze jest DO - efekt wina czerwonego :)
ktos tam pare stron temu wspominal ze kupowanie MTB do miasta to jak 4*4 na autostrade ale...
ja nie mam NIC ale to NIC przeciw MTB,
- jestem zachwycony ze takie rowery istnieja !
kiedys sobie taki kupie, bo tu gdzie mieszkam to RAJ na taki sprzet :)
jeno:
-zakup takiego roweru na lekkie sciezki i miasto NIE MA najmniejszego sensu !
tito mieszka w Krakowie, wiec moze tam po pracy bedzie sie wyzywal na strasznych terenach,
nie znam okolic niestety... podobno piekne miasto :)
rozmiar ramy itp no to jak z butami...
sama prawda
więc tak:
chcę MTB, bo właśnie po takim terenie będę chciał jeździć...
co do ramy, to...
18 z Meridy jest za mała (na długości), a 20 raczej za duża (nie do końca wygodnie mi się siedziało - byłem za bardzo pochylony)
19 z Krossa była najwygodniejsza, tyle tylko, że jakoś nie mam przekonania do tej firmy
więc tak:
chcę MTB, bo właśnie po takim terenie będę chciał jeździć...
co do ramy, to...
18 z Meridy jest za mała (na długości), a 20 raczej za duża (nie do końca wygodnie mi się siedziało - byłem za bardzo pochylony)
19 z Krossa była najwygodniejsza, tyle tylko, że jakoś nie mam przekonania do tej firmy
Kross robi całkiem niezłe ramy i nie ma co się ich obawiać. Rama Krossa wcale nie będzie gorsza od ramy Meridy.
Za tą samą cenę Kross będzie miał lepszy osprzęt niż Merida.
(...)
-zakup takiego roweru na lekkie sciezki i miasto NIE MA najmniejszego sensu !
To naprawdę mocne słowa :)
Jeżdżę na rowerach od 10 lat - miałem szosę, przez chwilę dualówkę, jeździłem na 28 cali, jeździłem na fullach,jeżdżę na monocyklu, poza tym cały czas jeżdżę w trialu. Obecnie na miasto mam MTB (na slickach, ale MTB) i jeździ mi się dobrze. Szosa dla mnie zbyt delikatna, 28 cali zbyt mało zwrotne, full za ciężki (nie miałem okazji niestety potestować fulla za najwyższej półki).
Nie chcę się tu specjalnie kłócić, po prostu nie bardzo rozumiem na czym opierasz swoją radykalną opinię.
Witam wszystkich. Tomek widzę że szukasz roweru? Ja miałem taki dylemat jeszcze kilka tygodni temu. W końcu kupiłem coś takiego.
http://www.ssc.pl/trek2009/FuelEX7.html . Dostałem go w dobrej cenie. Co do Krossa to ja też miałem podobne myślenie to twojego. Ale po zobaczeniu kilku krossów zmieniłem zdanie. Robią naprawdę przyzwoite rowerki. W zasadzie (i tu ameryki nie odkryje) rower to rama + osprzęt. Ważne jest aby w kwocie którą chcesz wydać, kupić coś w miarę z najlepszym osprzętem. Niektóre firmy stosują triki w postaci tylnej przerzutki serii XT a pozostałe ważniejsze części jak np. piasty, suport czy korby są lipne. A jeszcze co do wyboru wielkości to oprócz długości roweru sprawdź jeszcze sobie wysokość ramy, ważne jest żeby jak stoisz a rower jest pod tobą było trochę luzu pomiędzy ramą a juwenaliami. Nie jesteś wyższy ode mnie a u mnie rama 17.5 jest na styk.
Pozdrawiam wszystkich fanów bicyklingu.
...
Paweł...
otworzyłem tą stronę z twojego linka i powiedziałem:
"o k..wa, ale fajny! ten mi się podoba!"
jak zjechałem w dół, to powiedziałem tylko:
"o k..wa!"
nie ta cena Paweł :/
co do ramy, to 18" na wysokość jest OK, ale na długość coś nie tak
najlepsza była 19"
Nie no spoko cena nie była taka straszna. Wiem że ty szukasz rowerka do półtora koła. Coś na pewno znajdziesz. Ważne jest też żeby oprócz osprzętu i wygody również cieszył oko. Nie chciał byś chyba wsiadać codziennie na rowerek z zajfajnym osprzętem i codziennie mówić do siebie k.... ale on brzydki. Co do długości to można jeszcze pokombinować z mostkiem, chociaż z drugiej strony kupić sobie nowy sprzęt i od razu przerabiać?
P.S. Faktycznie 7 koła to bym nie dał. cena była minus ok 40 %.
Paweł...
otworzyłem tą stronę z twojego linka i powiedziałem:
"o k..wa, ale fajny! ten mi się podoba!"
jak zjechałem w dół, to powiedziałem tylko:
"o k..wa!"
nie ta cena Paweł :/
co do ramy, to 18" na wysokość jest OK, ale na długość coś nie tak
najlepsza była 19"
Przy 18" zawsze możesz dać dłuższy mostek, ale różnica w długości nie jest duża więc lepiej kupić deko krótszą ramę niż za długą
Witam, może mi ktoś polecić opony do roweru górskiego? Wycieczki 1-2 tygodniowe z pełnymi sakwami, do ok. 100km dziennie, połowa po bocznych szosach, połowa po wertepach?
To naprawdę mocne słowa :)
Jeżdżę na rowerach od 10 lat - miałem szosę, przez chwilę dualówkę, jeździłem na 28 cali, jeździłem na fullach,jeżdżę na monocyklu, poza tym cały czas jeżdżę w trialu. Obecnie na miasto mam MTB (na slickach, ale MTB) i jeździ mi się dobrze. Szosa dla mnie zbyt delikatna, 28 cali zbyt mało zwrotne, full za ciężki (nie miałem okazji niestety potestować fulla za najwyższej półki).
Nie chcę się tu specjalnie kłócić, po prostu nie bardzo rozumiem na czym opierasz swoją radykalną opinię.
Na obserwacjach i doswiadczeniu...
Tylko w PL jest tak duzy % MTB.
MTB raczej z nazwy , jedz gdzies dalej w EU i zobaczysz ze to jakis fenomen...
te 15 kg sprzety z oponami co kleja do asfaltu.
Jak wspominalem nie mam nic przeciw tym rowerom, ale jest to sprzet do dosc specyficznych warunkow.
(na nasze ->to tak jakby 14-24 makro robic albo portrety)
*
Zgoda jesli ktos mieszka w Bieszczadach albo co ,
badz jedynie w takie trasy sie wybiera... ale w stolicy nad wisla , po chodnikach ?
dla mnie to jakies dziwaczne.
jakby nie bylo to i tak - lepiej niech pedaluja na czymkolwiek niz zupelnie :)
Na koniec - smigaja po twoim miescie kurierzy na goralach ?
Nie chcę się tu specjalnie kłócić, po prostu nie bardzo rozumiem na czym opierasz swoją radykalną opinię.
Ja się też przychylam do tej opinii. Zaczynałem od MTB, potem sprawiłem sobie mieszczucha i na dojazdy do pracy nie ma nic lepszego. Błotniki, chlapacze, bagażnik i sakwa, do tego wyprostowana pozycja, wygodna do krótkich, miejskich wyjazdów.
Góral wymaga co najmniej obłotnikowania, a i odzwyczaiłem się już od plecaka na rowerze. Dla mnie jazda po mieście, to jazda niemal codzienna, a nie lans gdy jest ciepło, a jezdnia nie jest mokra.
Teraz mam trzy rowery i mimo, że do gór mam 2 godziny jazdy samochodem, to roweru MTB używam najrzadziej.
Tak, widzę nieraz kurierów na góralach, chociaż większość jednak na ostrym. Jakbym poruszał się tylko w obrębie centrum i tylko po ulicy, też rozważyłbym ostre. Ale ja tak nie jeżdżę.
Kończąc wywód, bo jak mówiłem, nie ma sensu się specjalnie spierać - nie zgadzam się z opinią, że MTB na miasto "jest zupełnie bez sensu". Jak już wspominałem, próbowałem wielu rzeczy, i dla mnie MTB (oczywiście na odpowiednich oponach) na miasto ma sens. Kurierzy czy ludzie z innych krajów UE naprawdę nie są dla mnie wyznacznikiem - próbowałem wielu rowerów i mam własne zdanie. Na szosie źle się jedzie po chodniku, na 28 cali źle źle się kręci między samochodami, albo robi bunny hopa na krawężnik. Bo ja tak właśnie jeżdżę po mieście, i z tego co widzę w Warszawie nie tylko ja. Po prostu najszybciej jest mi zjechać ze stromej trawiastej skarpy i przeciąć park, albo przejechać przez ulicę gdy akurat nic nie jedzie i po drugiej stronie uciec na krawężnik. Nie mam zwyczaju zwalniać ani podpierać się nogami przed krawężnikiem.
Jedni jeżdżą z błotnikami i sakwami, inni z plecakiem. Nie widzę podstaw żeby twierdzić że coś tutaj jest bez sensu.
Bo ja tak właśnie jeżdżę po mieście, i z tego co widzę w Warszawie nie tylko ja. Po prostu najszybciej jest mi zjechać ze stromej trawiastej skarpy i przeciąć park, albo przejechać przez ulicę gdy akurat nic nie jedzie i po drugiej stronie uciec na krawężnik. Nie mam zwyczaju zwalniać ani podpierać się nogami przed krawężnikiem.
A jaki masz "strój" na rower? ;-):smile: Taki obcisły?
Trochę bawią mnie te przepychanki 'jaki typ najlepszy'. Przypominają mi dział sprzętowy forum, w czasach gdy go jeszcze czytałem... Albo komentarze pod testami aparatów na Optycznych ;)
Każdy jeździ czym mu wygodnie. Przy odpowiednich przebiegach wypracuje sobie, co mu najbardziej leży. Jasne, że lepiej, nawet za tym pierwszym razem, wydawać pieniądze z głową... Ale na niedzielę, do spacerku, to może sobie jeden z drugim i MTB do miasta kupować...
Zresztą powiem, że ostatnio zdziwiłem się nieco pod tym względem. Zmęczony trochę notorycznym 'sypaniem się' mojej maszynki rozmawiałem w dość znanym, poznańskim sklepie o tym "co by tu" tudzież "na co by tu" (i ciągle wychodzi mi 3,5tys. i ciągle mnie to ciut 'mrozi', ale ja nie o tym...).
Patrząc na 'szerokooponiaste' cuda, królujące na wystawce, wyraziłem głośno obiegową opinię na temat popularności MTB wśród spacerowiczów w naszym kraju. Na co pan powiedział, że to się jednak zmienia. Stwierdził, że przez ostatnie sezony większość (na poziomie ponad 60% w ich sklepie) sprzedawanych rowerów to są jednak 28" trekkingi czy crossy, nie MTB.
Nieważne czym, byle więcej rodaków jeździło. Z pożytkiem dla wszystkich :)
Patrząc na 'szerokooponiaste' cuda, królujące na wystawce, wyraziłem głośno obiegową opinię na temat popularności MTB wśród spacerowiczów w naszym kraju. Na co pan powiedział, że to się jednak zmienia. Stwierdził, że przez ostatnie sezony większość (na poziomie ponad 60% w ich sklepie) sprzedawanych rowerów to są jednak 28" trekkingi czy crossy, nie MTB.
Zmienia się, ale baaardzo powoli. Dwa lata temu składałem trekinga, to ramę musiałem z rzeszy targać. U nas wybór niewielki, a i to były głównie ramy o geometrii i rozwiązaniach konstrukcyjnych rodem z MTB, tylko przeskalowane, żeby koła 28" weszły. Wśród gotowych rowerów 28" takoż mało ciekawych pozycji u nas jest dostępnych.
Przy kwotach od 3-3,5 tyś. PLN, to już można myśleć o składaniu roweru. Im droższy rower, to się bardziej takie składanie opłaca, no chyba, że ktoś jest napalony na jakąś konkretna ramę, która nie jest dostępna luzem.
Myślę o takiej (lub jej podobnej) zabawce: http://unibike.pl/freeway11.html
Nie wiem, czy jestem w stanie złożyć coś lepszego w tej kwocie, a i wiedzy tak naprawdę mi do tego brakuje (co z czym i dlaczego). Ja jeżdżę, nie pasjonuję się sprzętem (wyjaśnienie: nie uważam pasjonowania się za coś złego, nigdy w życiu... najzwyczajniej nie mam czasu na kolejną specjalizację).
Wiem tylko, że ta linia mocno podrożała przez ostatnie 2 lata. Ale chyba jak wszystko...
A jaki masz "strój" na rower? ;-):smile: Taki obcisły?
Ja tak, również na dojazd do pracy. Dobrze pot odprowadza i nie śmierdzę jak autobus pełen roboli po zmianie... a lubię przycisnąć jak jadę i trochę się zmęczyć.
Też śmigam po mieście na MTB, ale to głównie ze skąpstwa, bo szkoda mi kasy na nowy rower :) Aczkolwiek kiedyś nastąpi ten wydatek, bo napęd się chyba niedługo skończy... I tak przeżył prawie 12 lat.
Tylko opony mam słabe na miasto, bo kupiłem jak jeszcze mieszkałem na Wilanowie i głównie jeździłem nie po drogach (Kenda Koyote). Na offroad bardzo fajne, nie do zagrzebania, ale po chodniku/asfalcie kiepsko się sprawdzają.
A jaki masz "strój" na rower? ;-):smile: Taki obcisły?
Nie, przebieram się z "pracowego", czyli dżinsy i t-shirt/koszula, w "dojazdowy", czyli krótkie bojówki i t-shirt :)
Myślę o takiej (lub jej podobnej) zabawce: http://unibike.pl/freeway11.html
Dla mnie zaletą tego typu rowerów jest tylko i wyłącznie fajny wygląd. Praktyczne to one nie są w żaden sposób. Podkreślam, to moje zdanie i dotyczy tylko rowerów, nie ich użytkowników. ;)
Zeszłej jesieni na Allegro pojawiły się takie rowery Krossa, tylko ze sztywnym widelcem i w specyfikacji z 2008 r. o ile dobrze pamiętam. Były dostępne za jakieś śmieszne kwoty ~1200 PLNów, we w miarę pełnej rozmiarówce. Nawet sam się zastanawiałem, ale rozsądek zwyciężył, na co mnie czwarty rower. ;)
E? Może ja zły link wkleiłem? Chyba nie...
Nie bardzo rozumiem, co jest niepraktycznego w takim rowerze? Geometria jak w crossie (nie znam bardziej uniwersalnej, może się mylę), pełne błotniki poproszę i nic więcej mi nie potrzeba. I nie bardzo rozumiem jakim cudem widziałeś rowery na Alfine za 1200zł. Poproszę dwa...
P.S. Jeżdżę czymś takim, stąd ten Freeway jest jak dla mnie raczej (?) 'naturalną drogą rozwoju':
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/03/MaltaRano04-1.jpg
źródło (http://www.rajtar.info/photoblog/MaltaRano04.jpg)
E? Może ja zły link wkleiłem? Chyba nie...
Nie bardzo rozumiem, co jest niepraktycznego w takim rowerze? Geometria jak w crossie (nie znam bardziej uniwersalnej, może się mylę), pełne błotniki poproszę i nic więcej mi nie potrzeba. I nie bardzo rozumiem jakim cudem widziałeś rowery na Alfine za 1200zł. Poproszę dwa...
http://archiwumallegro.pl/search/9288260-kross-scraper.html
Jeszcze w styczniu były w korzystnych cenach. W ofercie Krossa na 2011 już nie ma tych rowerów.
Znalazłem w skrzynce mejlowej wiadomość, w której kumpel podesłał mnie linka o tej promocji
Były po 1300 PLNów i nie jesień, a maj 2010 r.
No właśnie, ten rower najlepiej wygląda bez błotników, tak jak wychodzi z fabryki. Dlatego kupno tego roweru do dokładania błotników, światełek itp, jest bez sensu. Ma zachować czystą, w pełni niepraktyczną linię. To jak sportowy samochód, oszałamia wyglądem, ale jest mało praktyczny w użytkowaniu na co dzień.
Jak chyba widać po mojej obecnej zabawce, wygląd mnie zdecydowanie grzeje... :)
To ma robić kilometry, nie podnosić lans. Robić szybko (nie 'spaceruję'), sprawnie i w miarę możliwości bezawaryjnie.
Ja czasem potrafię wykończyć okładziny V-brakeów w tydzień. Ostatnie "osiągnięcia" to napęd zajechany w pół roku, równocześnie opona i tylna obręcz (to pierwsze przez to drugie). Tylna piasta Deore XT, ma się ku końcowi po sezonie. Przerzutka od dawna nie działa jak powinna, ale jest cholera przykręcona bezpośrednio do ramy i w tej chwili już nie do zdjęcia. Tak samo mają hamulce - próby zdjęcia skończą się rozwaleniem mocowań i rama do wywalenia.
Ten rower przy moim stylu używania już po prostu długo nie pociągnie.
Nie uprawiam wyczynu, po prostu jeżdżę do pracy. Choć właściciel sklepu/serwisu, który (zbyt) często odwiedzam twierdzi, że "używam roweru w sposób ekstremalny"...
Nie pucuję sprzętu codziennie, czyszczę napęd, na więcej nie mam czasu. Tylko to nie wystarcza. Stąd poszukiwania czegoś wytrzymalszego i najlepiej jak najmniej upierdliwego w obsłudze. I do jakiego sklepu nie zajdę, gadka zaczyna się w okolicach 3 tys.
P.S. Kross nie jest lepszy... http://www.kross.pl/rower/60-Street_Scraper_16.html
P.P.S. Ciekawe http://allegro.pl/kross-street-scraper-16-mega-wyprzedaz-39-i1543730344.html
Fajny ten kross, nie powiem. Już widzę, w co będę celował, jak mi się obecny rower rozsypie :)
Jak chyba widać po mojej obecnej zabawce, wygląd mnie zdecydowanie grzeje... :)
To ma robić kilometry, nie podnosić lans. Robić szybko (nie 'spaceruję'), sprawnie i w miarę możliwości bezawaryjnie.
Nie uprawiam wyczynu, po prostu jeżdżę do pracy. Choć właściciel sklepu/serwisu, który (zbyt) często odwiedzam twierdzi, że "używam roweru w sposób ekstremalny"...
Może i tak, mnie się zdarzało w poprzednim mieszczuchu zerwać łańcuch ot tak od depnięcia przy ruszaniu spod świateł, ale to były albo spracowane łańcuchy, albo bardzo tanie łańcuchy. Przy takim stylu jazdy jak Twój, to żaden sprzęcior może nie wyrabiać. Za mocno deptasz i tyle, może czas zmienić styl kręcenia na bardziej kadencyjny.
Jak składałem trekkinga, to się mocno zastanawiałem nad napędem Alfine, ale ostatecznie odpuściłem, ja czasem lubię gdzieś dalej pojechać z namiotem i jak rozwalę taki napęd na piaście planetarnej, to jestem w dupie. Klasyczny napęd można coś pokombinować, nawet kupując najtańszą przerzutkę, jakoś dam radę.
Kolega kupował tego Scrapera za 1300 i było OK. Choć ostatecznie został wykorzystany jako źródło części.
To ja trochę z innej BAJKI.
Jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze? Córcia ma 6 lat. Próbowałem biegać za nią trzymając za siodełko ale, jak tylko puściłem siodełko to rower od razu leci w jedną ze stron a ona nie umie go wyprostować czy to poprzez skręcenie kierownicy czy balans tułowiem. Może kijek byłby lepszy?
Rafał_Sz
04-04-2011, 15:33
To ja trochę z innej BAJKI.
Jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze? Córcia ma 6 lat. Próbowałem biegać za nią trzymając za siodełko ale, jak tylko puściłem siodełko to rower od razu leci w jedną ze stron a ona nie umie go wyprostować czy to poprzez skręcenie kierownicy czy balans tułowiem. Może kijek byłby lepszy?
Kijek nie jest zły. Na początku pomagasz, potem coraz mniej, aż w końcu pojedzie sama nawet o tym nie wiedząc. :)
Trudno to zrobić w jeden dzień, potrzebne są kilkudniowe przerwy aż mózg dziecka zacznie sam podświadomie "przetwarzać" właściwie dane i skoordynuje się zmysł równowagi z balansowaniem ciała i ruchami rąk.
One tak france mają od samego początku. Zresztą z trzeszczącymi korbami RaceFace nie tylko ja się spotkałem.
Moje niestety też trzeszczą, ale powoli chyba przechodzi :)
To ja trochę z innej BAJKI.
Jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze? Córcia ma 6 lat. Próbowałem biegać za nią trzymając za siodełko ale, jak tylko puściłem siodełko to rower od razu leci w jedną ze stron a ona nie umie go wyprostować czy to poprzez skręcenie kierownicy czy balans tułowiem. Może kijek byłby lepszy?
...eee ja to leniwy jestem. Odkrecilem pedaly, obnizylem siodelko, aby mogla sie odpychac nogami i zalapala o co chodzi z rownowaga. Pozniej przyszedl czas na pedaly...
Corka miala 4 latka jak sie tak nauczyla jezdzic.
Ja na początku jeździłem z tymi małymi bocznymi kółkami a później był kij, tyle pamiętam...
MARS CooL
04-04-2011, 18:39
Mój starszy syn obecnie 8lat mając 2 latka porostu siadł na rower i pojechał (nie zdążyłem przykręcić kółek boczynych). Z młodszym (4 latka) walczyłem sporo w jesieni ale nie było szans - każde przewrócenie kończyło sie płaczem że on sie nie nauczy, a Radek umie. Odpuściłem myśląć ze to za wcześnie jeszcze. W zimę bylismy kilka razy w decathlonie i tam próbował różnych deskorolek, hulajnóg, rowerków itp. NIe nauczył sie na tym jeździć ale w pewnym momencie zaczął łapać równowagę. Robił to samodzielnie bez stresu z mojej strony. JAk tylko zaczeły sie jakie takie warunki na rower puściłem go bez bocznych kółek i odrazu pojechał. Potem była chwila załamania po spotkaniu z murem ale dzień później znowu siadł i teraz próbuje tylko starszego gonić. Może z tą hulajnogą spróbuj żeby zaczęła łapać równowagę. Może to jest sposób? U mnie chyba zadziałało
Co do odkręcanych pedałów to zrobiłem to w ostatni weekend ale było to zbyt niebezpieczne. Mała nie mając gdzie odstawić nogi zaczepiała nią o chodnik i dwa razy omal nie skręciła kostki, więc z odkręcanymi pedałami dałem sobie spokój.
Hulajnogę mamy ale też nie używa jej tak jak trzeba tj. jak tylko uniesie nogę to zaraz stawia ją z powrotem na chodniku i nie ma nawet chwili, żeby jechała na hulajnodze po prostu na niej stojąc.
jackrabbit
04-04-2011, 20:22
ja sie nauczylem jezdzic dopiero w wieku 8 lat, wczesniej ojciec mnie probowal nauczyc z kijkiem i kolkami ale kiepsko mu szlo. dopiero matka dala mi normalny rower, opieprzyla, kazala jechac i pojechalem :mrgreen:
MARS CooL
04-04-2011, 23:03
Hulajnogę mamy ale też nie używa jej tak jak trzeba tj. jak tylko uniesie nogę to zaraz stawia ją z powrotem na chodniku i nie ma nawet chwili, żeby jechała na hulajnodze po prostu na niej stojąc.
Jak pisałem wcześniej młodszemu synowi też nie za bardzo szło ale po pewnym czasie zaczął łapać równowagę i to chyba był przełom w nauce.
Czyli trzeba poćwiczyć równowagę. Kiedyś to przynajmniej krawężniki były wystające i można było potrenować na nich a teraz to trzeba będzie jakąś deseczkę zmontować.
Musi przyjść odpowiedni moment dla dziecka.
Córka ma prawie 7 lat w zeszłym tygodniu opanowała trudną sztukę "rowerowania".
Ze dwa lata wcześniej już potrafiła sobie poradzić na hulajnodze, wiedziała co to znaczy łapać równowagę ale jakoś jej nie szło z rowerem.
Ze dwa tygodnie temu jeździła jeszcze z kółkami bocznymi podniesionymi dość wysoko - ale te stabilizatory są do d.u.p.y IMO jazda z nimi do niczego nie prowadzi!
Tydzień temu powiedziała: tato chcę poćwiczyć rowerownie. Była przejęta, nawet śniło jej się to w nocy, odpowiedziałem OK, potrenujemy ale odkręcę boczne kółka, zgodziła się
Usiadała, przytrzymałem rower za siodełko i zruszyliśmy, po półgodzinie już jeździła wężykiem, po godzinie w miarę prosto.
Na drugi dzień ćwiczyła ruszanie z miejsca bez mojej pomocy (hamowanie miała już opanowane wcześniej) Na trzeci się tak wprawiała, że brała ostre zakręty przy zawracaniu - zaliczyła groźnie wyglądający upadek, na szczęście nic jej się nie stało (kask!) ale nabrała respektu. Po upadku przy mnie nie płakała wsiadła i dalej jeździła, rozpłakała się godzinę później jak opowiadała żonie - mamo ja upadłam....
Obecnie trwają treningi mające na celu doskonalenie techniki.
Sąsiad miał rację, powiedział mi: zabierz kółka boczne, musi czuć że leci na bok, musi chcieć temu przeciwdziałać, to ty masz ja łapać w razie czego (pewni schudłem ze 20deko biegając za rowerem z łapami wyciągniętymi po jej bokach - zawsze ją łapałem jak leciała).
Faktem jest też że mieszkamy na końcu ulicy, mamy swój prywatny kawałek drogi, równo, szeroko, nikt poza nami (ja i sąsiedzi) tam nie jeździ - świetne miejsce na trenowanie, bezpiecznie i nikt nie rozprasza.
Będzie z kim jeździć po parku.
Marcin Jakubowski
05-04-2011, 11:46
ja zawsze będę polecał tylko jedna metodę - rower bez pedałów.
Usłyszałem o nim od mojej siostry, która mieszka w Niemczech i była kiedyś na spotkaniu z Policjantami z tamtejszej drogówki i oni właśnie polecali tą metodę z powodów, o których poniżej - prawdziwość których w 100% moge potwierdzić.
No więc jak dowiedziałem się o rowerach bez pedałów - zdobyłem jakiegoś grata z demobilu, odkręciłem pedały - i była to mega porażka. konstrukcja ramy powodowała, że córa obijała sobie kostki i nie bardzo chciała jeździć. Stwierdziłem, że trudno - trezba kupić oryginalny rower skonstruowany bez pedałów. Padło na kettlera ( dodam, że Zosia miała wtedy dopiero co skończone 3 lata). Pierwsze 2, 3 dni były słabe, bo nie mogła zsynchronizowac ruchów ( ja jej tylko pokazałem co i jak, a potem zostawiłem ją z tym problemem samą). Jak już złapała o co chodzi było super, o nic się nie obijała ( z uwagi na specjalną konstrukcję ramy). Mniej więcej po roku ( czyli w wieku 4 lat ) zauważyłem, że jadąc z górki podnosi obie nogi do góry i jedzie. Uznałem, że przyszła pora na "dorosły" rower. Kupiliśmy 16". Tak się złożyło, że przyszli znajomi z córką w wieku 7 lat. Był piątek po południu. przez godzinę uczyłem córkę i jej koleżankę jazdy na rowerku z pedałami. Wyglądało to tak, że jak siedziała na rowerze Zosia to ją odpychałem ( podwórko jest lekko z górki) i ona jechała ( nie pedałując jednak na początku), a Tosi ( starszej koleżanki) nie mogłem puścić w trakcie rozpędzania bo odruchowo "szukała tyłkiem" podparcia na małym kółku - to z to z drugiej jednej strony. U Zosi ten odruch wogóle nie występował. Pierwszego dnia problemem było jednak pedałowanie gdyż kazałem córce pedałować, ona twierdziła, że pedałuje ( gdy w rzeczywistści tego nie robiła). W ten piątek efekty wyglądały tak, że Zośka jechała z górki na rowerze tak samo jak na rowerku bez pedałów a Tośka bez oparcia nie podjechała samodzielnie nawet metra. W sobotę mieliśmy kolejną godzine lekcyjną - tym razem bez Tosi. W jej trakcie córka nauczyła się pedałować. Natomiast w niedzielę pojechaliśmy do kościoła i do parku ( tzn. Zosia jechała ja biegłem obok), a w poniedziałek do przedszkola ( ja biegłem obok, żeby ją asekurować).
Tak po trzech godzinach nauki na rowerze z pedałami ( z pominięciem fazy 3 kółek z tyłu), po dwóch latach jazdy na 16", córka przesiadła się w marcu - z okazji urodzin - na 20" z przerzutkami.
Rower bez pedałów jest świetny ponieważ uczy łapania równowagi bez wpajania nieprawidłowych odruchów nabywanych w trakcie jazdy z małymi kółkami. W mojej opinii przyspiesza czas nauki jazdy na rowerze, oszczędza nerwów tatusiom. Metoda ta zostaa zweryfikowana przeze mnie , moją siostrę ( na 2 dzieci), oraz znajomym, któremu pożyczyłem zosinego kettlera. Za kazdym razem z tym samym skutkiem. Dzieci ( chłopcy i dziewczynki) jeżdżą samodzielnie od 4 roku życia.
P.P.S. Ciekawe http://allegro.pl/kross-street-scraper-16-mega-wyprzedaz-39-i1543730344.html
Wypadłem z rowerowego obiegu jakiś czas temu więc spytam fachowców - napiszcie uczciwie coś o tej grupie Alfine? Użytkownie, trwałość, serwis, jakość itp itd. Warto się w to pchać bo nie ukrywam, że ten Kross bardzo ciekawy.
Może dostanę w tej cenie coś ciekawszego z trekingów?
Ja dopiero chodzę koło tego tematu. Jak pies dookoła jeża...
Może czytałeś moje wypociny tutaj. Mam problemy z trwałością sprzętu. Podzespoły Deore nie wytrzymują u mnie długo. I jest to o tyle głupie, że ja nie skaczę, nie świruję w żaden sposób. Po prostu dużo i dość szybko jeżdżę do pracy. Trochę wertepów, błoto (Poznań centrum <-> lasem do Swarzędza, niemal codziennie). Nie wydaje mi się to jakąś ekstremą... choć takiego określenia używa mój serwisant, jak mnie widzi.
Mechanizmy zużywają się mi za szybko. Nie ukrywam, dodatkowo trzęsie mną, jak słyszę, że powinienem wszystko wycierać na połysk po każdym spacerku... Życie bym na to stracił. Wycieram i smaruję prawie codziennie napęd, ale to na dłuższą metę niewiele daje. A codziennie do sucha "odtłuszczaczem" nie będę go polerował (patrz wyżej).
Stąd pomysł na Alfine. Tylko, że szczerze mówiąc, nie wiem czy aby dobry. Piasta jest droga. Niby bezobsługowa... Tylko przy tym jak ja jeżdżę, przynajmniej 2 razy w roku musiałbym ją i tak dawać do rozebrania i czyszczenia. Bez specjalnych narzędzi podobno nie ma co podchodzić. W Poznaniu nie zrobią tego wszędzie - w moim serwisie stwierdzono, że zrobi to tylko kilka osób. W dodatku to nie będzie "za parę złotych".
Przypadkiem może się okazać, że serwisowanie takiej piasty nie różni się finansowo od wymieniania co jakiś czas zajechanej piasty "zwyczajnej". Gdy coś się w niej zepsuje, to podobno lepiej od razu kupować nową niż starać się naprawiać... (ok. 500zł). Do tego, jak pisał Zdyboo - jeśli zepsuje się w trasie, nic sam z tym nie zrobisz. Czyli rozwiązanie niby fajne, tylko chyba po prostu nie dla mnie.
Nie ukrywam, że jestem w tym temacie zupełnie "wygłupiony". Mam zamiar zajeździć obecny rower, później się martwić i kombinować. Tylko, że to już niestety będzie niedługo... :(
Chwilowo mi przychodzi do makówki tylko maszynka na wale Kardana... Tylko nikt do skarbonki nie chce się na nią dorzucić :)
Albo single speed, na którego nie mam ochoty.
To się "nateoretyzowałem".... Chętnie posłuchałbym jakiegoś właściciela Alfine, praktyka :)
Może czytałeś moje wypociny tutaj. Mam problemy z trwałością sprzętu. Podzespoły Deore nie wytrzymują u mnie długo. Mechanizmy zużywają się mi za szybko. Nie ukrywam, dodatkowo trzęsie mną, jak słyszę, że powinienem wszystko wycierać na połysk po każdym spacerku... Życie bym na to stracił. (patrz wyżej).
Wiesz sąsiad, ja lekki chłopiec nie jestem (ok 110kg), sprzętu nie używałem do jazd po bułeczki o poranku a napędy (najczęściej Deore, Alivio) wytrzymywały mi lata użytkowania. Piasku , błota i sporych obciążeń nie wytrzyma żaden sprzęt. Widzę, jak niektórzy jeżdzą jakby mieli 1 bieg, stając na pedałach startując z każdego postoju to się nie dziwię, że sprzęt pada. Choć przyznać też trzeba, że dzisiejsze podzespoły pod wzgl. trwałości nawet nie leżały obok tych sprzed lat...
To się "nateoretyzowałem".... Chętnie posłuchałbym jakiegoś właściciela Alfine, praktyka :)
Przyłączam się do oczekujących ;)
Chętnie posłuchałbym jakiegoś właściciela Alfine, praktyka :)
Ja mam Nexusa 8, podejrzewam, że to te same bebechy, co Alfine, tylko w innej obudowie. Shimano często tak robi. W każdym razie gear ratio jest takie same w obu piastach. Mozliwe, że Alfine jest lepiej uszczelnione, trzeba by porównać rysunki wybuchowe obu piast. Mam ją od około roku i w zasadzie jest bezawaryjna, przerzuca szybko o ile się oczywiście nie pedałuje się albo pedałuje z minimalnym naciskiem. Jednak jak bieg nie wskoczy, to potem ostry zgrzyt słychać jak jednak przekładnia zdecyduje się na zmianę przełożenia. Miałem wrażenie, że na mrozie działała z lekkim opóźnieniem, ale możliwe, że po prostu olej gęstniał.
Poza tym, żadne warunki pogodowe nie są jej straszne. Mam wersję ze zintegrowanym hamulcem sterowanym klamką, który to hamulec przy naciskaniu klamki na postoju głośno strzela, ale chyba taka uroda, bo strzela od początku, a hamuje bez zmian. Haki mam poziome, zatem o napinaczu się nie wypowiadam.
Zdyboo - ale tam w środku też są jakieś przekładnie tylko, że zamknięte w szczelnej obudowie tak? Zatem i one się zużywają jak normalne zębatki - tylko trochę wolniej - prawda? Co zatem w sytuacji, gdy siądzie coś w środku? Wymiana całej? Kosztowna naprawa jak w automatycznych skrzyniach biegów w autach?
Wolę się upewnić bo jak czytam o trwałości dzisiejszych sprzętów i tekstach typu "mam od roku, jeszcze działa" lub w autach z automatami "zrobiłem 80tys km. i jeszcze działa" to strach się pakować w te niby nowoczesne podzespoły i wizję kosztownych remontów po roku użytkowania...
ja zawsze będę polecał tylko jedna metodę - rower bez pedałów....
Tylko, że ta metoda ma sens jak dzieci są małe. 6-letnie dziecko jest na ta metodę za duże. Z resztą nawet nie robią laufradów dla dzieciaków starszych niż 5 lat.
No nic, pobiegam jeszcze parę godzin i zobaczymy czy to pomoże.
Zdyboo - ale tam w środku też są jakieś przekładnie tylko, że zamknięte w szczelnej obudowie tak? Zatem i one się zużywają jak normalne zębatki - tylko trochę wolniej - prawda? Co zatem w sytuacji, gdy siądzie coś w środku? Wymiana całej? Kosztowna naprawa jak w automatycznych skrzyniach biegów w autach?
Wolę się upewnić bo jak czytam o trwałości dzisiejszych sprzętów i tekstach typu "mam od roku, jeszcze działa" lub w autach z automatami "zrobiłem 80tys km. i jeszcze działa" to strach się pakować w te niby nowoczesne podzespoły i wizję kosztownych remontów po roku użytkowania...
Tak są, ale piasty planetarne w rowerze, to nie jest nowy wynalazek, tylko lat ma kupę.
Miałem piastę Sachsa 7 Gang w poprzednim mieszczuchu, kupowałem rower jako używany, więc nie wiem ile przejechał, ale ja na nim zrobiłem ok 20kkm i piasta padła. Coś zgrzytnęło i siedmiu biegów ostał się ten aktualnie wybrany. Pojechałem do mojego ulubionego mechanika, podobno to rozebrał, ale były popękane zębatki i wobec braku części zamiennych dal mi za darmo jakiegoś używanego nexusa 3.
We Wrocławiu mamy jednego speca od piast planetarnych, reszta się tego nie tyka. Sprzęt można szybko zajeździć jeśli się nie stosuje zalecanych rozmiarów zębatek łańcuchowych lub katuje się, przełączając biegi pod obciążeniem.
Z praktyki jednak wynika, że jak coś padnie, to trzeba kupić nową piastę, jednak pada znacznie rzadziej niż w klasycznym napędzie.
Jak ktoś chce taką piastę mieć do katowania, to polecam Rohloffa, ludkowie tego do FR i DH używają. 14 biegów, ale firma się chwali, że jeszcze nie mieli żadnej reklamacji. Myślę, że to trochę legenda, ale z drugiej strony nie słyszałem z wiarygodnych źródeł o padniętym Rohloffie. Oprócz jednak zaporowej ceny należy pamiętać, że do tej piasty potrzeba specjalnej ramy, bo tam dwie linki sterują przerzucaniem i są potrzebne odpowiednie uchwyty do pancerzy.
krzysztof jot
05-04-2011, 20:37
Ja dopiero chodzę koło tego tematu. Jak pies dookoła jeża...
Może czytałeś moje wypociny tutaj. Mam problemy z trwałością sprzętu. Podzespoły Deore nie wytrzymują u mnie długo....
Deore to pojecie szerokie, chyba ze Deore - "Deore" to faktycznie nie jest to wysoka półka. Kup Deore XT i musi przetrwać kilkakrotnie dłużej, to naprawde koń roboczy, sądzę, że nie jest mniej trwały od XTR a połowę tańszy. Bębenek i zapadki solidne, uszczelnienie doskonałe - nie ma lekko aby XT zajechać w prosty sposób, nawet bez serwisu i opieki przetrwa pare lat błoto, wodę, piach i codzienną eksploatacje...
Stąd pomysł na Alfine. Tylko, że szczerze mówiąc, nie wiem czy aby dobry. Piasta jest droga. Niby bezobsługowa... Tylko przy tym jak ja jeżdżę, przynajmniej 2 razy w roku musiałbym ją i tak dawać do rozebrania i czyszczenia. Bez specjalnych narzędzi podobno nie ma co podchodzić. W Poznaniu nie zrobią tego wszędzie - w moim serwisie stwierdzono, że zrobi to tylko kilka osób. W dodatku to nie będzie "za parę złotych".
Przypadkiem może się okazać, że serwisowanie takiej piasty nie różni się finansowo od wymieniania co jakiś czas zajechanej piasty "zwyczajnej". Gdy coś się w niej zepsuje, to podobno lepiej od razu kupować nową niż starać się naprawiać... (ok. 500zł). Do tego, jak pisał Zdyboo - jeśli zepsuje się w trasie, nic sam z tym nie zrobisz. Czyli rozwiązanie niby fajne, tylko chyba po prostu nie dla mnie.To się "nateoretyzowałem".... Chętnie posłuchałbym jakiegoś właściciela Alfine, praktyka :)
Bzdura Panie z tym rozbieraniem raz na dwa lata. To jest totalny brak wiedzy serwisantów, za co ciężko ich winić. RP Pawlak nigdy nie był skory do dzielenia się wiedzą na temat serwisowania komponentów shimano. Shitmano zaleca raz do roku kąpiel w specjalny oleju.(Patrz wujek google) to samo jest z nexusem. Kąpiel czyści, smaruje i nie potrzeba nic rozbierać. Stosuję od czterech lat w rowerach moich klientów i działa znakomicie.
Ja Alfina używam dopiero od miesiąca ale, mam na serwisie klientów co maja Alfine ponad dwa lata bez żadnych problemów. Śmiało mogę polecić. Dodam jako ciekawostkę że najstarszą 3 biegową piastą jaką serwisowałem był Sturmey Archer z 1927r. Ciągle na chodzie:)
Ja mam Nexusa 8, podejrzewam, że to te same bebechy, co Alfine, tylko w innej obudowie. Shimano często tak robi. W każdym razie gear ratio jest takie same w obu piastach. Mozliwe, że Alfine jest lepiej uszczelnione, trzeba by porównać rysunki wybuchowe obu piast. Mam ją od około roku i w zasadzie jest bezawaryjna, przerzuca szybko o ile się oczywiście nie pedałuje się albo pedałuje z minimalnym naciskiem. Jednak jak bieg nie wskoczy, to potem ostry zgrzyt słychać jak jednak przekładnia zdecyduje się na zmianę przełożenia. Miałem wrażenie, że na mrozie działała z lekkim opóźnieniem, ale możliwe, że po prostu olej gęstniał.
Poza tym, żadne warunki pogodowe nie są jej straszne. Mam wersję ze zintegrowanym hamulcem sterowanym klamką, który to hamulec przy naciskaniu klamki na postoju głośno strzela, ale chyba taka uroda, bo strzela od początku, a hamuje bez zmian. Haki mam poziome, zatem o napinaczu się nie wypowiadam.
Jest spora różnica między Alfine a Nexus 8. Ósemki Mają problem z dużym łożyskiem od strony zębatki. Bardzo szybko rdzewieje i uszkadza bieżnie piasty. Alfine tego już nie ma. Następna istotna różnica jest tak że w Alfine przy zmianie biegów nie musisz przestawać pedałować. A reszta to to samo, konstrukcja jeszcze z przed II wojny światowej :).
Zdyboo - ale tam w środku też są jakieś przekładnie tylko, że zamknięte w szczelnej obudowie tak? Zatem i one się zużywają jak normalne zębatki - tylko trochę wolniej - prawda? Co zatem w sytuacji, gdy siądzie coś w środku? Wymiana całej? Kosztowna naprawa jak w automatycznych skrzyniach biegów w autach?
Wolę się upewnić bo jak czytam o trwałości dzisiejszych sprzętów i tekstach typu "mam od roku, jeszcze działa" lub w autach z automatami "zrobiłem 80tys km. i jeszcze działa" to strach się pakować w te niby nowoczesne podzespoły i wizję kosztownych remontów po roku użytkowania...
Deore to pojecie szerokie, chyba ze Deore - "Deore" to faktycznie nie jest to wysoka półka. Kup Deore XT i musi przetrwać kilkakrotnie dłużej, to naprawde koń roboczy, sądzę, że nie jest mniej trwały od XTR a połowę tańszy. Bębenek i zapadki solidne, uszczelnienie doskonałe - nie ma lekko aby XT zajechać w prosty sposób, nawet bez serwisu i opieki przetrwa pare lat błoto, wodę, piach i codzienną eksploatacje...
Tu też się nie zgodzę. Dzisiejsze Deore XT nie ma nic wspólnego z modelami z przed 6-8 lat. Osiem lat temu rozbierałeś piastę po 5000km i w środku był zielony smar. Dzisiaj 2 tygodnie w Morzine załatwiło przednią piastę XT na oś 15 mm(teoretycznie większe bardzie wytrzymałe łożyska)!!! W środku zarżnięty konus i kulki oraz tona błota.
Różnica między XTR a XT jest kolosalna. Począwszy od tego że cała grupa XTR robiona jest w JAPAN na jakości materiałów kończąc. XT w dzisiejszych czasach NIERÓŻNI się poza minimalną różnicą w wadze i kolosalnej różnicy cenie SLX. Wytrzymałość jest taka sama. Piasty są dziadowskie, wytrzymują max dwa sezony. O cudownych bębenkach nie wspomnę. Tylko Korby są naprawdę dobre. Są wręcz genialne, super wytrzymałe.
Pozdrawiam Naish
Marcin Jakubowski
06-04-2011, 07:48
Tylko, że ta metoda ma sens jak dzieci są małe. 6-letnie dziecko jest na ta metodę za duże. Z resztą nawet nie robią laufradów dla dzieciaków starszych niż 5 lat.
No nic, pobiegam jeszcze parę godzin i zobaczymy czy to pomoże.
to musisz biegac ;)
mimo to uważam, że dla rodziców młodszych dzieci podjęcie próby nauczenia jazdy na rowerze przy użyciu laufrada jest najlepszym rozwiązaniem. Warto próbować. Bo w większości przypadków im starsze dziecko tym nauka idzie trudniej. Podobnie jest np. z takim pływaniem.
Deore to pojecie szerokie, chyba ze Deore - "Deore" to faktycznie nie jest to wysoka półka. Kup Deore XT
Właśnie tylną piastę XT w tej chwili "kończę", po niecałym roku (jakieś 5tys. km). Ale to co napisał Naish, na temat tej grupy, chyba sporo tłumaczy.
Bzdura Panie z tym rozbieraniem raz na dwa lata. To jest totalny brak wiedzy serwisantów, za co ciężko ich winić.
Mowa była wręcz, że 2 razy do roku... Tak jak pisałem, ja jeżdżę, nie znam się na każdej śrubce... :)
Nic, może zaryzykują Alfine w następnym rowerku :)
Właśnie tylną piastę XT w tej chwili "kończę", po niecałym roku (jakieś 5tys. km).
Ja mam piasty novatec, dobiegają do 4 tysięcy przebiegu, żadnych luzów, dziwnych odgłosów więc nie zamierzam do nich jeszcze zaglądać także polecam.
No i lekko u mnie nie mają bo swoją wagę mam no i szybciej po lesie też lubię pojechać
ulmus102
06-04-2011, 10:24
Pozdrawiam rowero-maniaków:)
Od zawsze miałem rower MTB, ale obserwuję u siebie, że jazda po lesie nie przynosi mi tak wielkiej frajdy jak szybka jazda szosą. Żeby jeszcze ciężarówki przy wyprzedzaniu nie kolebały mną czasem jak osiką :)
Zacząłem zastanawiać się nad kupnem roweru szosowego. Nigdy nie jeździłem kolarką, nie wiem jaki komfort (co dla mnie jest ważne) daje ta specyficzna kierownica. Myślę, że dużo lepiej czułbym się z prostą kierownicą (takiego typu jak w MTB). Czy są rowery szosowe z takimi kierownicami? Co byście polecili? I wreszcie gdzie w niedalekiej odległości od Włocławka można taki rower pomacać?
Pozdrawiam rowero-maniaków:)
Myślę, że dużo lepiej czułbym się z prostą kierownicą (takiego typu jak w MTB). Czy są rowery szosowe z takimi kierownicami? Co byście polecili? I wreszcie gdzie w niedalekiej odległości od Włocławka można taki rower pomacać?
Są, nazywają je hybrydy, osobiście wolę MTB, ale do miasta/na szosę mam coś takiego:
http://www.thebikelist.co.uk/raleigh/m-trax-x3-2006
moje oczekiwania jako 2-gi rower na twarde spełnił, sam nie chciałem typowej "kolarki" bo pozycja za kierownicę nie do końca mi odpowiada.
Merida robi Speedery: http://www.rowerymerida.pl/kategoria22/speeder-rowery-szosowe-merida.html
Pozdrawiam rowero-maniaków:)
Od zawsze miałem rower MTB, ale obserwuję u siebie, że jazda po lesie nie przynosi mi tak wielkiej frajdy jak szybka jazda szosą. Żeby jeszcze ciężarówki przy wyprzedzaniu nie kolebały mną czasem jak osiką :)
Zacząłem zastanawiać się nad kupnem roweru szosowego. Nigdy nie jeździłem kolarką, nie wiem jaki komfort (co dla mnie jest ważne) daje ta specyficzna kierownica. Myślę, że dużo lepiej czułbym się z prostą kierownicą (takiego typu jak w MTB). Czy są rowery szosowe z takimi kierownicami? Co byście polecili? I wreszcie gdzie w niedalekiej odległości od Włocławka można taki rower pomacać?
Jak będziesz miał gładkie opony a nie takie, jak w MTB to jazda będzie jeszcze przyjemniejsza :)
ulmus102
06-04-2011, 15:16
slicki to ja mam dawno, zresztą zmieniałem opony w zależności od tego po czym miałem jeździć. Chciało mi się :D
Dzięki za podpowiedzi, muszę wygrać rozmiar, bo krótki jestem 1,70
Ja Tobie polecam rower, który ja posiadam.
Przesiadłem się z MTB właśnie na niego, gdyż również wolę szybszą jazdę po szosie.
Powiem, że wspaniale się sprawuje
http://www.hercules-bikes.pl/rad.aspx?cat=30&id=261
Wąskie, duże, wytrzymałe koła i normalna kiera.
Mnie podoba się Trek District z karbonowym łańcuchem, a raczej paskiem: http://www.trekbikes.com/images/bikes/2011/xl/district_blue.jpg To jednak singlespeed, co ma swoje wady i zalety.
Mnie podoba się Trek District z karbonowym łańcuchem, a raczej paskiem: http://www.trekbikes.com/images/bikes/2011/xl/district_blue.jpg To jednak singlespeed, co ma swoje wady i zalety.
Sprzedaliśmy tego trochę w zeszłym sezonie. Bardzo ciche. i nie trzeba smarować ;). Jest też wersja z Alfine 8 biegów. Soho się nazywa.
Sprzedajesz Treka? Mam takie pytanie: w zeszłym roku był taki model 7500 (http://www.ssc.pl/trek2010/7500.html) z pojedynczym amortyzatorem z przodu (wewnątrz rury sterowej, nie wiem, jak to się fachowo nazywa, oznaczone jako Bontrager SPA). W tym roku nie ma już Treków z czymś takim, wszystkie hybrydowe modele mają tradycyjny amortyzator. Czemu się wycofali z tamtego rozwiązania?
krzysztof jot
07-04-2011, 00:37
Tu też się nie zgodzę. Dzisiejsze Deore XT nie ma nic wspólnego z modelami z przed 6-8 lat. Osiem lat temu rozbierałeś piastę po 5000km i w środku był zielony smar. Dzisiaj 2 tygodnie w Morzine załatwiło przednią piastę XT na oś 15 mm(teoretycznie większe bardzie wytrzymałe łożyska)!!! W środku zarżnięty konus i kulki oraz tona błota.
Różnica między XTR a XT jest kolosalna. Począwszy od tego że cała grupa XTR robiona jest w JAPAN na jakości materiałów kończąc. ....
Pozdrawiam Naish
Hm... toś mnie troszkę zdziwił... i zasmucił :). Prawdą jest, że faktycznie opinie o solidności XT opieram na trochę starszych doświadczeniach sprzed lat, a od przynajmniej 6 ? - 5 ? lat ja, jak i moje najbliższe "rowerowe" otoczenie nie schodzi poniżej XTR'a - no ale nie chciałem tu wyskakiwać z opiniami o doskonałości tej grupy, bo poza tym, że jest synonimem jakości to jest też wyznacznikiem braku hamulców ograniczenia budżetowego... i zdaje sobie sprawę, że nie każdy ma takie skrzywienie aby wydać 20tys na rower - zresztą, ja też nie wydaje, mam trochę fajnie ustawionych znajomych w tej materii i ich wykorzystuję bez skrupułów na maxa :)
Sprzedajesz Treka? Mam takie pytanie: w zeszłym roku był taki model 7500 (http://www.ssc.pl/trek2010/7500.html) z pojedynczym amortyzatorem z przodu (wewnątrz rury sterowej, nie wiem, jak to się fachowo nazywa, oznaczone jako Bontrager SPA). W tym roku nie ma już Treków z czymś takim, wszystkie hybrydowe modele mają tradycyjny amortyzator. Czemu się wycofali z tamtego rozwiązania?
Powiem szczerze że nie mam pojęcia. Aż zadryndam do treka i spytam.
Hm... toś mnie troszkę zdziwił... i zasmucił :). Prawdą jest, że faktycznie opinie o solidności XT opieram na trochę starszych doświadczeniach sprzed lat, a od przynajmniej 6 ? - 5 ? lat ja, jak i moje najbliższe "rowerowe" otoczenie nie schodzi poniżej XTR'a - no ale nie chciałem tu wyskakiwać z opiniami o doskonałości tej grupy, bo poza tym, że jest synonimem jakości to jest też wyznacznikiem braku hamulców ograniczenia budżetowego... i zdaje sobie sprawę, że nie każdy ma takie skrzywienie aby wydać 20tys na rower - zresztą, ja też nie wydaje, mam trochę fajnie ustawionych znajomych w tej materii i ich wykorzystuję bez skrupułów na maxa :)
Troszkę źle się może wyraziłem. Nie piszę że każdy ma kupować XTR bo cała reszta to badziewie. Chodzi oto że różnica w wytrzymałości między XT a Deore jest naprawdę mała. Między XT a SLX znikoma. A różnice w cenie pomiędzy grupami są znaczne.
Grupa XTR nie jest doskonała, ma wady. Ale jest to jedyna grupa w dzisiejszych czasach robiona na starą modłę, czyli ma działać perfekcyjnie w każdych warunkach przez długi okres czasu.
Co do hamulców, XTR Trial 2011 jest jednym z najlepszych hamulców zaraz po Formula.
Od 14 lat pracuję w branży rowerowej i obserwuje upadek jakości produktów Shimano. W 2002 roku wypuścili ostatnie solidne komponenty we wszystkich grupach. Potem ktoś mądry w Shimano doszedł do wniosku że fajniej jest sprzedać kasetę za 150 Dolary dwa razy do roku niż raz na dwa lata.
Pozdrawiam
Troszkę źle się może wyraziłem. Nie piszę że każdy ma kupować XTR bo cała reszta to badziewie. Chodzi oto że różnica w wytrzymałości między XT a Deore jest naprawdę mała. Między XT a SLX znikoma. A różnice w cenie pomiędzy grupami są znaczne.
Nie wiem jak teraz, ale pierwszy rocznik SLX jest z Japonii. Mam trekinga poskładanego na tej grupie, oprócz piast (XT Malezja) oraz kasety i łańcucha (Sram) i wszystkie komponenty są oznakowane jako Japan.
XTR, teraz jest względnie tanie, kiedyś komponenty tej grupy, na żywo, to się praktycznie w sklepie tylko oglądało. Obecnie można sobie pozwolić na zakupy pojedynczych komponentów tej grupy nie rujnując się. Jedynie Dura Ace trzyma cenę, no ale Shimano kilka lat temu zapowiedziało, że koncentruje się na grupach szosowych i turystyczno-miejskich. Nie licząc przerzutek gdzie jedyna realna konkurencja jest Sram, to do reszty komponentów można już spokojnie szukać zamienników u innych producentów.
Koledzy mam ogromną prośbę: zachaczyłem okularami tak niefortunnie że połamałem prawe (nazwę to) ramie okularów w Accent Shadow, ma może ktoś ten element w całości lub wie gdzie można by było nabyć?
Byłbym bardzo wdzięczny za pomoc
Rafał_Sz
07-04-2011, 08:19
No to jak tak sobie o klamotach rozmawiamy, to napiszcie, jakie klocki sprawdzą się w Hayes Stroker Ryde. Fabryczne na początku się docierały, potem było super (żyleta), ale po kilku tysiącach kilometrów i kilkukrotnym przegrzaniu (?) - tarcze robiły się fioletowe, heble zaczęły być coraz bardziej miękkie. Zdecydowanie wolę jednak jak hamulec jest ostry, a zaczyna się robić kaszana.
Więc? :)
Koledzy mam ogromną prośbę: zachaczyłem okularami tak niefortunnie że połamałem prawe (nazwę to) ramie okularów w Accent Shadow, ma może ktoś ten element w całości lub wie gdzie można by było nabyć?
Byłbym bardzo wdzięczny za pomoc
Odnośnie okularów, to ostatnio "odkryłem" takie coś:
http://dystrybucjabhp.pl/pl/oo-virginia-ochrony-oczu-i-twarzy-chronia-przed-malymi-odpryskami-cial-stalych-o-energii-uderzen-do-45-m-s.html
A dokładnie model HM-9005MR - kosztuje 7 złotych (!), są bardzo wygodne i odporne na zarysowania, lekko dymione, a co najważniejsze absolutnie nic a nic nie zniekształcają tego, co widzimy. Śmiem twierdzić, że są lepsze niż wyczesane Rudy Project za 1000 zł.
Bardzo polecam! :)
Koledzy mam ogromną prośbę: zachaczyłem okularami tak niefortunnie że połamałem prawe (nazwę to) ramie okularów w Accent Shadow, ma może ktoś ten element w całości lub wie gdzie można by było nabyć?
Byłbym bardzo wdzięczny za pomoc
U dystrybutora (http://velo.com.pl/) pytałeś?
Więc? :)
Ja od zawsze sobie chwalę klocki JagWire, polecam metaliczne. Dłużej się docierają, ale jak już się dotrą, to bardzo dobrze się tym hamuje, modulacja i siła wzorowa.
Dobre są też żywiczne Shimano, ale starczają na bardzo krótko, no i do Hayesa nie dopasujesz.
Odnośnie okularów, to ostatnio "odkryłem" takie coś:
A jak z wentylacją? Ja jednak preferuję okulary rowerowe, lepiej mnie na łbie leżą niż zwykłe okulary ochronne. Miłaem kiedyś swietne BBB Ventilator, teraz też mam BBB Sprint i dają radę, choć parują nieco bardziej niż Ventilatory. Miałem dwie pary Accentów i nie przypasowały mnie w ogóle.
Odnośnie okularów, to ostatnio "odkryłem" takie coś:
http://dystrybucjabhp.pl/pl/oo-virginia-ochrony-oczu-i-twarzy-chronia-przed-malymi-odpryskami-cial-stalych-o-energii-uderzen-do-45-m-s.html
A dokładnie model HM-9005MR - kosztuje 7 złotych (!), są bardzo wygodne i odporne na zarysowania, lekko dymione, a co najważniejsze absolutnie nic a nic nie zniekształcają tego, co widzimy. Śmiem twierdzić, że są lepsze niż wyczesane Rudy Project za 1000 zł.
Bardzo polecam! :)
Musiał bym przymierzyć ale w sumie za taką kwotę, to najwyżej by się przydały przy pracy
U dystrybutora (http://velo.com.pl/) pytałeś?.
zaraz do nich piszę
Rafał_Sz
07-04-2011, 09:14
Ja od zawsze sobie chwalę klocki JagWire, polecam metaliczne. Dłużej się docierają, ale jak już się dotrą, to bardzo dobrze się tym hamuje, modulacja i siła wzorowa.
Dobre są też żywiczne Shimano, ale starczają na bardzo krótko, no i do Hayesa nie dopasujesz.
Dzięki. :)
A jak z wentylacją? Ja jednak preferuję okulary rowerowe, lepiej mnie na łbie leżą niż zwykłe okulary ochronne. Miłaem kiedyś swietne BBB Ventilator, teraz też mam BBB Sprint i dają radę, choć parują nieco bardziej niż Ventilatory. Miałem dwie pary Accentów i nie przypasowały mnie w ogóle.
Wentylacja całkiem, całkiem. Przy zjazdach oczy nie łzawią, przy pompowaniu pod górę nie parują.
Powiem tak. Jestem zdumiony jakością tych okularów, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę cenę. Gdyby miały logo np. Uvex, spokojnie chcieli by za nie ze 2 stówki. Wygodne też są, leciutkie i mają silikonowe oparcie na nos. Normalnie jakiś cud. :D
Michał Jędrak
07-04-2011, 10:31
Ja generalnie wyleczyłem się z drogich akcesoriów. Miałem kiedyś różne rzeczy na nosie (oakley) i nie są one warte swojej ceny. Obecnie mam jakieś sportowe okulary z Lidla za 24zł, które mają wymienne szybki (przezroczysta, pomarańczowa, przyciemniana) i są one genialne na rower. Nawet używam ich do quada i przy 90km/h też nie generują nieprzyjemnych tubulencji. A takie okulary ochronne za 5zł będą pewnie najlepsze, bo dadzą dokładnie to samo z ułamek ceny.
Tylko w tych okularach ochronnych nic nie piszą na temat filtrów UV
Tylko w tych okularach ochronnych nic nie piszą na temat filtrów UV
Tyle, że filtr UV, jest istotny tylko w przypadku szkieł ciemniejszych. Kiedy źrenica się rozszerza, żebyś widział tak samo dobrze jak bez okularów. Filtr UV w soczewkach bezbarwnych, to taki chłyt martetindowy. ;)
Okulary z Lidla to Cratoni, tylko inaczej obrandowane, zatem nie jakaś firma krzaczek. Teraz jak rzucili do Lidla, to akurat tydzień wcześniej kupiłem BBB. ;)
W temacie okularów na rower...ma ktoś jakieś doświadczenia z przeciwsłonecznymi z dodatkową wkładką na soczewki korekcyjne? ja mialem kiedyś jakieś kosmicznie drogie rudy project, które po 3 latach wyglądały nieciekawie (lakier zaczął sie łuszczyć)...a teraz namierzyłem jakieś arctica w porównaniu z rudy project bardzo tanie (około 100 zł), ktoś to ma? uzywa? może jakies inne propozycje, zaznaczam, że szkła kontaktowe odpadają:)
Pzdr
Tyle, że filtr UV, jest istotny tylko w przypadku szkieł ciemniejszych. Kiedy źrenica się rozszerza, żebyś widział tak samo dobrze jak bez okularów.
To ja wiem że źrenica się rozszeża i wtedy wpada więcej promieni do oka, te ochronne też są przyciemnione.
Wprawdzie lekko ale jaki to ma wpływ na otwarcie źrenic, nie wiem
Odnośnie okularów, to ostatnio "odkryłem" takie coś:
http://dystrybucjabhp.pl/pl/oo-virginia-ochrony-oczu-i-twarzy-chronia-przed-malymi-odpryskami-cial-stalych-o-energii-uderzen-do-45-m-s.html
A dokładnie model HM-9005MR - kosztuje 7 złotych (!), są bardzo wygodne i odporne na zarysowania, lekko dymione, a co najważniejsze absolutnie nic a nic nie zniekształcają tego, co widzimy. Śmiem twierdzić, że są lepsze niż wyczesane Rudy Project za 1000 zł.
Bardzo polecam! :)
Fajna rzecz, tylko gdzie to kupić na sztuki, bo tuzin mi średnio potrzebny? ;)
Fajna rzecz, tylko gdzie to kupić na sztuki, bo tuzin mi średnio potrzebny? ;)
Jeżeli to jest ten Straszyn koło Gdańska to jutro mogę tam zajechać i zobaczę jak to wygląda
Rafał_Sz
07-04-2011, 15:25
Fajna rzecz, tylko gdzie to kupić na sztuki, bo tuzin mi średnio potrzebny? ;)
W Jeleniej Górze sprzedają na sztuki po 7,40 zł. ;)
Jeżeli to jest ten Straszyn koło Gdańska to jutro mogę tam zajechać i zobaczę jak to wygląda
Ciekaw jestem, czy podzielisz mój zachwyt. :)
W stolicy takich samych nie znalazłem, za to trafiłem na coś takiego:
http://www.glovex.com.pl/Store/index.php?p809,okulary-ochronne-przeciwodpryskowe-jsp-panorama-pa800
http://www.glovex.com.pl/Store/index.php?p812,okulary-ochronne-przeciwodpryskowe-jsp-panorama-pa800-ciemne
Rafał_Sz
07-04-2011, 16:37
W stolicy takich samych nie znalazłem, za to trafiłem na coś takiego:
http://www.glovex.com.pl/Store/index.php?p809,okulary-ochronne-przeciwodpryskowe-jsp-panorama-pa800
http://www.glovex.com.pl/Store/index.php?p812,okulary-ochronne-przeciwodpryskowe-jsp-panorama-pa800-ciemne
Inny producent. Te o których wspomniałem, to Reis.
Wiem, że inny, ale Reisów nie znalazłem, ew. tylko w hurtowni po 12 sztuk. A te wyglądają na sensowną alternatywę, choć droższe i niesprawdzone. Za to mają wersje nieprzyciemnianą.
No tak, bo w końcu do amatorskiej jazdy trzeba mieć okulary za tysiąc, kask za dwa i rower za dziesięć, tańsze nie chcą jechać. :|
downandout
07-04-2011, 18:12
może ktoś doradzi, szukam jakiegoś cuda do 1200 zł. prawie 10 lat nie jeździłem, nie wiem zatem czy mnie 'weźmie' na poważniejsze sprzęty. planuję jeździć po niewielkich górkach, typu trasy w karkonoszach, góry opawskie, morawy czeskie.
patrzę na kilka modeli i ciężko się zdecydować:
http://allegro.pl/pells-razzer-first-weltour-mtb-l-i1499923472.html
http://www.kross.pl/rower/89-HEXAGON_V4.html
http://www.giant-bicycles.com/pl-pl/bikes/model/revel.4/7730/45611/
http://www.giant-bicycles.com/pl-pl/bikes/model/boulder.niebieski/4737/36533/
http://www.salonrowerowy.pl/superior-xq-750-09.html
a może coś innego do tej kwoty?
kompletnie się nie znam na osprzęcie, dawniej po prostu się jeździło, normalnie, żadne katowanie, ostre zjazdy, tylko rekreacyjne podjazdy i realaksujące zjazdy;)
Witam serdecznie
pozwoliłem sobie założyć ten wątek, żeby więcej osób mogło go zobaczyć niż gdybym to napisał w wątku bajkowym;) ( i tak potem moderzy przeniosą do odpowiedniego działu, ale niech na razie się wstrzymają ;) )
Ale do rzeczy - poszukuje zacnego Kross'a Level A6 sprzed 2009roku.
Ktoś pomyśli, że zwariowałem..ale po prostu starsze modelu są lepsze - lepszy osprzęt, wygląd - piękny czarnym, a nie jakiś srokacz w gówniane kolory.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://sklep.rower.com/products/big/808.jpg)
Jeśli ktoś zobaczy ten rower do kupienia jako nowy (optymalnie i w ostatecznosci używany) to będę wdzięczny.
Pz
ps. uczepiłem się tego składaka z tego powodu, że świetnie się na nim czuję - ta kierownica, manetki, "przekładnia" :D
krzysztof jot
08-04-2011, 22:18
Jeśli ktoś zobaczy ten rower do kupienia jako nowy (optymalnie i w ostatecznosci używany) to będę wdzięczny.
Pz
ps. uczepiłem się tego składaka z tego powodu, że świetnie się na nim czuję - ta kierownica, manetki, "przekładnia" :D
napisz do Marka G. - w sezonie 2009 wygrał w Grand Prix cztery czarne Krossy A6... może jeszcze ma :).
A tak poważnie - nie masz racji w tym przypadku co do "stare-lepsze". Ani komponenty nie sa juz ze "starych dobrych lat" a wręcz przeciwnie, a tym bardziej rama - jako początkowa produkcja Krossa, i w następnych latach wykazuje lepsze właściwości.
Zapewne nie mam takich doświadczen w tej materii co Ty, ale - jeździłem a6 z 07r i miałem dużo frajdy. W nowych modelach (od 09) nie ma manetek - shimano LX (które bardzo przypadły mi do gustu) , jest zupełnie inne siodełko (na zdjęciu wyglądało na bardzo małe..). I te nowe kolory, fatalne.
a6 z do 09 miała to coś co przykuwało wzrok. oczywiscie sa na allegro z 08r. czerwone sztuki....czerwone :lol:
A pozatym, wiesz na ile potrzebne mi takie cuda -> "hydroformowana potrójnie" ? :mrgreen: Nie robie tego profi, więc mi to jest obojętne. Dla mnie liczy się wygląd i komform jazdy. Dlatego poszukuje czarnej a6 z 08r.;)
ps. proszę powstrzymać się od komentarzy typu, że to kross, polski tandetny wyrób itp; osobiście stokroć bardziej cennie takiego polskiego krossa niz jakiegos amerykanina czy grom wie;)
krzysztof jot
08-04-2011, 22:36
ps. proszę powstrzymać się od komentarzy typu, że to kross, polski tandetny wyrób itp; osobiście stokroć bardziej cennie takiego polskiego krossa niz jakiegos amerykanina czy grom wie;)
kross nie jest zły ani tandetny, natomiast Kross to tylko rama - cała reszta jest identyczna jak w milionach innych rowerów tej klasy z tym osprzętem.Generalnie nigdy nie kupiłem gotowego roweru - zawsze jest w nim coś "be" , sugeruje złozyć samemu czy w serwisie z dobranych komponentów - wtedy i kolor i siodło i manetki - wszystko jest takie jakie chcemy i z dowolnego rocznika i od dowolnego producenta. A tak - musimy kupić to co aktualnie pasowało "działowi zaopatrzenia" nam wcisnąć.
Witam serdecznie
pozwoliłem sobie założyć ten wątek, żeby więcej osób mogło go zobaczyć niż gdybym to napisał w wątku bajkowym;) ( i tak potem moderzy przeniosą do odpowiedniego działu, ale niech na razie się wstrzymają ;) )
Ale do rzeczy - poszukuje zacnego Kross'a Level A6 sprzed 2009roku.
Ktoś pomyśli, że zwariowałem..ale po prostu starsze modelu są lepsze - lepszy osprzęt, wygląd - piękny czarnym, a nie jakiś srokacz w gówniane kolory.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://sklep.rower.com/products/big/808.jpg)
Jeśli ktoś zobaczy ten rower do kupienia jako nowy (optymalnie i w ostatecznosci używany) to będę wdzięczny.
Pz
ps. uczepiłem się tego składaka z tego powodu, że świetnie się na nim czuję - ta kierownica, manetki, "przekładnia" :D
Mam dokładnie ten model, w 2007r. miałem problemy z kupnem bo ciężko było dostać tego "czarnucha". Proponowano mi biało czerwonego z amortyzatorem RockShock Tora, ale uparłem się na czarnego z Suntorem. Czekałem dwa miesiące na dostawę bo Kross z zamówieniami niewyrabiał. Osprzęt na dzisiejsze czasy trochę już odstaje, technika idzie do przodu. Zmieniłem tylko manetki i przerzutki, a tak reszta ma się dobrze. Nowego ciężko będzie dostać. Proponowałbym zakup z drugiej ręki, ramę będziesz miał taką jaką chciałeś, a zaoszczędzone pieniądze wydasz na osprzęt. Wygląd rzeczywiście przyciąga wzrok, dlatego trzeba mieć oczy dookoła głowy gdy chce się na chwilę go gdzieś zostawić.
Do kolegi TMB. Klamko-manetki Dual-Control można kupić tanio w necie. Są bardzo mało popularne i sklepy wyprzedają za grosze.
Ja chyba mam LX w sklepie za 15 Funciaków.
Pozdrawiam Naish
Pamiętam jak jakiś czas ( 2-3lata) temu były na allegro za 400zł ;) Mało popularne, to nie znaczy, że gorsze...
Niby wszystko fajne, kupic z 2009r. , nastepnie LX dokupić, ale w ogóle a6 po face liftingu mi się nie podoba. To już nie ta moc. I chyba jest jeszcze inna rama (te nowsze wyglądają (na zdjeciu) jak pół damki) :?
Naish - 15funtów to za komplet czy za sztukę? ;)
Kasandra
09-04-2011, 20:20
A ja mam pytanie: rower i pociąg międzynarodowy. Roweru nie można, a jesli rower wsadzić w takie coś:
http://allegro.pl/torba-na-rower-tioga-84n-czarna-l1550xw180xh760m-i1547279197.html
to czy już w pociągu można?
Ktoś może korzysta z PKP i ma doświadczenie?;-)
A ja mam pytanie: rower i pociąg międzynarodowy. Roweru nie można, a jesli rower wsadzić w takie coś:
http://allegro.pl/torba-na-rower-tioga-84n-czarna-l1550xw180xh760m-i1547279197.html
to czy już w pociągu można?
Ktoś może korzysta z PKP i ma doświadczenie?;-)
Z doświadczenia wiem że się da. W 2009 roku przewoziłem rower zawinięty w taką oto pałatkę http://allegro.pl/nowy-wojskowy-namiot-palatka-torba-czarne-zielone-i1535783621.html z Warszawy do Budapesztu i miesiąc później Z Budapesztu do Warszawy. Koła były zdjęte i zawinięte razem z rowerem aby miej miejsca zajmował bagaż i do tego jeszcze sakwy w drugiej ręce. W sumie jechaliśmy tak w 3 trójkę z kumplami i problemów nie było.
Choć wydaje mi się, że to zależy na jakiego konduktora trafisz.
jasiek52
10-04-2011, 13:47
Z moich doświadczeń:
Czasem da się przewieźć rower bez demontażu - tak jechałem z Krakowa na Węgry w 2008, trzeba tylko było kupić bilet na rower - w każdym kraju oddzielnie ,ale to były grosze. Na dodatek rower jechał ze mną w przedziale - miejsc "rowerowych" pociąg nie miał i na szczęście było pusto.
W ubiegłym roku jechałem z Baru do Belgradu i musiałem mieć rower spakowany w karton - taka torba jak pokazujesz, też pewnie może być.... Odkręciłem przednie koło, pedały, wyprostowałem kierownicę i to wszystko. Paczka stała w przejściu koło przedziału. Noszenie tego ( i dwóch sakw, dwie kolejne na szczęście przekazałem do PL przez kogoś...) przy późniejszych przesiadkach wspominam niezbyt miło:)
A największy hardkor był przy powrocie z Rumunii w 2008- bez biletu, na żywca zupełnie. No i właśnie z konduktorami dało sie wszystko załatwić - ale tanio nie było...
Przede wszystkim upewnij się jak jest z przewozem roweru w tym pociągu - może wolno i jest na to miejsce? Jeśli sprzedadzą bilet na rower to znaczy, że wolno:)
W Polsce jeśli jadę osobowymi, to w pociągu z przedziałami staram się ulokować na początku, lub na końcu składu. Wtedy rower może sobie stać niespakowany, nikomu nie wadząc.
Kasandra
10-04-2011, 14:27
Nie wolno;-) co więcej w Czechach jeśli nie są to wyznaczone pociągi to absolutnie nie wolno, a ten nie jest.
Ale spakowany może być;-)
Jeszcze tylko muszę coś z samą granicą wydumać, bo zawsze jadę do ostatniej polskiej stacji, potem ponieważ nie ma przejściówek to jadę sobie dalej i w pierwszej czeskiej kupuję bilecik. Ale co innego jak jadę sama i się w oczy nie rzucam, a co innego z wielkim pakunem;-)
Jest opcja jeszcze wysiadam na ostatniej polskiej i jadę rowerem do pierwszej czeskiej (raptem kilka km), trochę niefajnie, bo środek nocy, ale za to bezstresowo.
Więc chyba tak zrobię, a i wtedy rower rozbiorę na części dopiero w Czechach;-)
Chciałabym uniknąć tylko ściągania tylnego koła, bo to brzmi trudno!;-)
Kasandra
18-04-2011, 12:27
Dzięki!
Jutro mi gratulujcie, bo jak będzie ładnie to jadę rowerem do pracy!;-)))
Ale na starym rowerze a to się nie liczy :) nawet jak założysz swoje nowe sexi gatki
Kasandra
18-04-2011, 12:34
Za zimno na moje sexi gatki, a nowym i tak do roboty nie pojadę, bo się boję, że ukradną;-)))
Ale będę miała nową kreację, bo od 26 kwietnia w Lidlu znowu rowerowe rzeczy;-)))
I chyba kupię światełko, bo 25zeta, mnie ono nie jest potrzebne, ale panu z policji i owszem, więc chcę jak najtaniej;-)
A tam za zimno, w zimie chodzisz do przerębla baraszkować a teraz za zimno :D
Na lansik nigdy nie jest za zimno :mrgreen:
Kasandra
18-04-2011, 12:38
Na lansik i owszem, ale dla kolan już nie za bardzo. Potem na starość będą nie powiem co, bo dostanę minusa;-)))
Na lansik i owszem, ale dla kolan już nie za bardzo. Potem na starość będą nie powiem co, bo dostanę minusa;-)))
Bo to trzeba nakolanniki zakładać i wtedy cieplutko jest w kolana.
Kasandra
18-04-2011, 12:55
Nie posiadam takowych, więc pozostanę po prostu przy długich spodniach.
PS-w tej ofercie lidla będą jakieś nakładki silikonowe na siodełko, czy warto to to kupić?
Mam mega niewygodne siodło, więc może będzie miększe z tym to czymś?
Sapphiron
18-04-2011, 12:57
Warto :) Sam miałem jak były w poprzedniej akcji i jeździ się dobrze przez cały sezon tamten i zapewne jeszcze ten przejeżdżę... a ważę sporo więcej od ciebie i pode mną sie nie rozpadł...
Kasandra
18-04-2011, 13:00
Dzięki;-)to kupię, bo od siodełka mam zawsze sińce na pupci;(((((
Sapphiron
18-04-2011, 13:03
poza tym będą mieli parę fajnych innych rzeczy... Odblaski na szprychy (u mnie sie nie sprawdzą bo alusy sześcioramienne mam), urządzonko do czyszczenia i konserwowania łańcucha, torba termiczna... nic tylko brać
Kasandra
18-04-2011, 13:06
Dobrze mówisz-brać bym wzięła, ale kupić już nie;-)) Z tych rzeczy, które wymieniłeś oczywiście;-)
I chyba kupię światełko, bo 25zeta, mnie ono nie jest potrzebne, ale panu z policji i owszem, więc chcę jak najtaniej;-)
Akurat, niepotrzebne...
Pożałujesz raz 25 zł, to potem przez ileś lat rodzina musi stawiać takie po kilka zł, co się palą do 48 godzin...
(tu mi gadać o rowerach, a nie gdzie popadnie. ;)
Kasandra
18-04-2011, 14:03
Ale że co?ktoś mnie na chodniku rozjedzie???
Bo ja tylko po chodnikach i ścieżkach dla rowerów jeżdżę;-)))
PS-w tej ofercie lidla będą jakieś nakładki silikonowe na siodełko, czy warto to to kupić?
Mam mega niewygodne siodło, więc może będzie miększe z tym to czymś?
Nie warto. To się ślizga na siodle. Lepiej ubić wiadomą część ciała, żeby się niewrażliwa na siodło stała albo kupić mega wygodną kanapę. Kanapa jednak pasuje tylko do mieszczucha, do MTB już nie bardzo.
Ogólnie spodenki z pampersem na początek polecam. Tylko, żeby pampers w miarę nowy był, bo one też z wiekiem się ubijają i już nie są takie miękkie.
Zakładam, ze masz w rowerze damskie siodło, jest krótsze i szersze w stosunku do siodła męskiego.
Kasandra
18-04-2011, 14:05
No to źle zakładasz;-) mam męskie siodełko;-)))a potrzebuję go tylko na dojazd do pracy i nazad do domku;-)
ale zajmuje mi to ok 40 minut jednorazowo.
Zakładam, ze masz w rowerze damskie siodło, jest krótsze i szersze w stosunku do siodła męskiego.
Poza tym prawie każde siodełko rowerowe ma sporo możliwości regulacji - pochylenie i przesuw w osi podłużnej. Szczególnie ważny jest dobór kąta pochylenia.
Sapphiron
18-04-2011, 14:10
A ja zbieram na dwa dobre światła do mojego "górala"... już raz się przejechałem na byle chłamie za 20zł i więcej nie kupię...
A tak w ogóle, to co waćpaństwo sądzicie o kamizelkach?
Moja luba się upiera że jak ma światełka (chłam z supermarketu) to nie potrzebuje kamizelki bo ją i tak widać...
Ja jestem zdania że jak się ma porządną kamizelkę to widać rowerzystę z dalszej odległości niż z samymi światełkami, tak naprawdę mógłby jeździć tylko z dobra kamizelką i nie potrzebuje światełek...
Jakie jest wasze zdanie?
Kasandra
18-04-2011, 14:11
Nasze zdanie nie ma znaczenia, jest kodeks drogowy i koniec kropka;-)
Sapphiron
18-04-2011, 14:13
Nasze zdanie nie ma znaczenia, jest kodeks drogowy i koniec kropka;-)
Tia? to powiedz mi w którym mieście łapią za brak światełek, lub za w ogóle brak czegokolwiek?
Ja jeżdżę po Lublinie bez światełek, ale tylko dlatego że na karku mam dobrą kamizelkę + kilkanaście dobrze umiejscowionych oblasków... Uwierz widać mnie z daleka. Czasem aż nawet za bardzo... W przeciwieństwie do wielkiej grupy cyklistów w Lublinie i paru innych miastach...
Ale czy to jakiś problem? Ktoś się zagapi, zagada i kraksa gotowa
Kasandra
18-04-2011, 14:17
Po zmroku masz obowiązek takowe światełko posiadać.
Co autor miał na myśli pisząc zmrok to pewnie kwestia sporna czasem może być, dlatego wolę posiadać takowe, jak najtańsze, bo ja nie jeżdżę po ulicach i tak. Po prostu musze mieć, aby nie zapłacić mandaciku.
Sapphiron
18-04-2011, 14:20
dobra ale wróćmy do tematu...
Czy twierdzenie że jak sie ma byle badziewne światełka to już kamizelki nie potrzeba jest dobre, słuszne czy jak to tam sformułować?
Po zmroku masz obowiązek takowe światełko posiadać.
Co autor miał na myśli pisząc zmrok to pewnie kwestia sporna czasem może być, dlatego wolę posiadać takowe, jak najtańsze, bo ja nie jeżdżę po ulicach i tak. Po prostu musze mieć, aby nie zapłacić mandaciku.
Krysiu a co zrobisz jak będzie na Ciebie jechał koleś ze 40km/h i Cię nie zauważy?
Kasandra
18-04-2011, 14:24
Jakiego tematu?ja Ci mówię co jest napisane w kodeksie drogowym. Co MUSISZ po prostu posiadać, bo takie są przepisy.
Możesz lobbować o jego zmianę i dopisanie kamizelki i kasku np., a co!;-)
Krysiu a co zrobisz jak będzie na Ciebie jechał koleś ze 40km/h i Cię nie zauważy?
Po chodniku???
Słowo Ci daję, że jeżdżę do pracy bajkiem od 5 lat i jeszcze nigdy ani razu nikt mnie nie wyprzedzał z żadną zawrotną prędkością. Licząc, że ja jadę te 5km/h to oni pewnie jadą max 10;-)))) więc nie obawiam się, że we mnie ktoś wjedzie. Ja nie wiem jakie Wy macie chodniki u siebie, ale już Wam zazdroszczę, u nas są tak krzywe i dziurawe, że jazda szybka niewątpliwie skończyła by się w szpitalu;-)))
Sapphiron
18-04-2011, 14:26
Możesz lobbować o jego zmianę i dopisanie kamizelki i kasku np., a co!;-)
Co nie byłoby takie złe...
Co nie byłoby takie złe...
Ale skutecznie wyeliminowałoby np. mnie z jazdy - nie znalazłem jeszcze kasku, który wszedłby na mój baniak. :)
Czy twierdzenie że jak sie ma byle badziewne światełka to już kamizelki nie potrzeba jest dobre, słuszne czy jak to tam sformułować?
Najlepiej mieć światełko (przednie + tylne) oraz kamizelkę.
Sapphiron
18-04-2011, 14:36
Ekoś, wyobraź sobie że ja znalazłem na swój baniak kask i rowerowy i motocyklowy (przyłbicowy dokładnie) to i ty byś znalazł :)
Najbardziej jednak denerwują mnie panie lub podstarzali panowie na składakach z ich zapewne jeszcze komunii, gdzie te światełka tlą się takim światłem że aż ze strachu włosy stają dęba...
Kasandra
18-04-2011, 14:38
A czemu Cię denerwują?
Jeździsz autem i się boisz, że nie zauważysz i staranujesz?
Ekoś, wyobraź sobie że ja znalazłem na swój baniak kask i rowerowy i motocyklowy (przyłbicowy dokładnie) to i ty byś znalazł :)
Na rowerze w przyłbicowym? Toć jak idiota bym wyglądał. ;)
Najbardziej jednak denerwują mnie panie lub podstarzali panowie na składakach z ich zapewne jeszcze komunii, gdzie te światełka tlą się takim światłem że aż ze strachu włosy stają dęba...
Bo rozwijają zabójczą prędkość rzędu 2-3 km/h, więc dynamo ledwie dyga. ;) Przycisnęliby na korby, to i byłaby moc w lampach.
A swoją drogą to nieraz z podziwem obserwuję starszych ludzi na wynalazkach typu "Ukraina", czyli typowych wiejskich rowerach jednolitego kształtu i nieznanego koloru - jak "pomykają" zawsze z mniej więcej tą samą prędkością. Aż miło popatrzeć na ten majestat ruchów. Zauważyliście, że ta prędkość jest stała, niezależnie od regionu kraju? :)
Sapphiron
18-04-2011, 14:42
no cóż, nie każdy jest idealny... Tak, boje się że nie zauważę w porę i albo staranuję, albo sam wjade w samochód na przeciwko... Nie ważne czy motorem czy samochodem czy dostawczakiem... Każdym z tych jeżdżę przepisowo ale co z tego jak inni mają przepisy w głębokim poważaniu?
Raz mi się zdarzyło że takiego kolesia rowerem strąciłem z siodełka bo go nie zauważyłem bo miał takie właśnie światełko... Niby szybko nie jechałem ale 128kg (ówczesne) robi swoje...
EDIT:
A co do Ukrainy to sam mam w domu dwie, jedna już odrestaurowana, druga czeka na swój przydział kasy...
Piękne rowery, a co śmieszniejsze, bardzo wygodnie i bardzo szybko można takowym pomykac... a te standardowe dwu sprężynowe siedzonka pokryte bydlęca skórą to wprost miodzio...
Przycisnęliby na korby, to i byłaby moc w lampach.
Albo knoty mają za mało wysunięte
Kasandra
18-04-2011, 14:45
No a może to nie kwestia wątłego światełka, a niedowidzącego kierowcy?
Nie sądzisz?
I że niektórych mogą tacy jak Ty denerwować i mogą uważać, że powyżej iluś tam plusów czy minusów powinni mieć zakaz prowadzenia jakiegokolwiek pojazdu.
Sapphiron
18-04-2011, 14:50
No a może to nie kwestia wątłego światełka, a niedowidzącego kierowcy?
Nie sądzisz?
I że niektórych mogą tacy jak Ty denerwować i mogą uważać, że powyżej iluś tam plusów czy minusów powinni mieć zakaz prowadzenia jakiegokolwiek pojazdu.
Tiaa?
A może zamontować noktowizory w autach i nie będzie problemu z małomądrymi ludźmi którzy nie wiedzą czym się ich głupota może skończyć...
Sorry jak cie szanuję, to teraz gadasz głupoty jak potłuczona lub baaaardzo niewyspana... łagodnie mówiąc...
Poza tym prawie każde siodełko rowerowe ma sporo możliwości regulacji - pochylenie i przesuw w osi podłużnej. Szczególnie ważny jest dobór kąta pochylenia.
Regulacja owszem, ale z reguły jest ta jedna jedyna pozycja w której jest dobrze. Ja kiedyś przesunąłem siodło o 5 mm do tyłu i po kilku kilometrach jazdy wróciłem do starego ustawienia. Nie dawałem rady jechać. Siodło sobie trzeba dobrać i to jest wybór indywidualny i to bardzo.
Możesz lobbować o jego zmianę i dopisanie kamizelki i kasku np., a co!;-)
Już podczas poprzedniej zmiany PORD próbowano wprowadzić obowiązek jazdy w kasku, ale ówczesny minister zauważył, o dziwo całkiem trzeźwo zauważył, że nie wyobraża sobie, żeby na wiosce kobieta jadąca po mleko do sklepu zakładała kask, czy w ogóle go kupowała.
Osobiście kask zakładam tylko na MTB.
Najlepiej mieć światełko (przednie + tylne) oraz kamizelkę.
PORD reguluje, że masz mieć przednie światło barwy białej lub żółtej selektywnej (cokolwiek to znaczy) oraz tylne czerwonej, które może być migające. Oprócz tego tylny odblask barwy czerwonej w innym kształcie niz trójkątny. światła mają być widoczne OIDP z 300 metrów. Jest też rozporządzenie ministra transportu i infrastruktury (czy coś w ten deseń), regulujące na jakiej wysokości ma być zamontowane oświetlenie (podpowiem, że na kierownicy, to już za wysoko), ale nawet Policja nie ma pojęcia o jego istnieniu.
Rowerzysta ma świecić w nocy i w tunelu i tyle. Jest zwolniony z obowiązku świecenia przez cały rok, jak samochody.
Kamizelka, to zło. Jeśli kiedykolwiek ją wprowadzą, to będę płacił mandaty, o ile mnie złapią oczywiście. ;)
Kasandra
18-04-2011, 14:55
Czyżby?;-)
Ja nigdy nie miałam problemu z zauważeniem czegokolwiek na drodze, chyba, że z rozkojarzenia, ale to wtedy MOJA wina, a nie dziadka na rowerze, który sobie jedzie. Więc mnie stare dziadki nie denerwują. Mają światełko?mają, a to, że kierowca nie widzi to sorki-ale kierowca winny i nie powinien prowadzić w takim stanie;-) więc nie powinny go wkurzać dziadki, bo to on sam stwarza zagrożenie na drodze.
Sapphiron
18-04-2011, 14:59
Oj Krycha Krycha... widać że mało jeszcze autem jeździłaś i mało rzeczy widziałaś...
sorry ale kończę tą dyskusje bo schodzi na wycieczkę osobistą w moim kierunku...
PORD reguluje, że masz mieć przednie światło barwy białej lub żółtej selektywnej (cokolwiek to znaczy) oraz tylne czerwonej, które może być migające. Oprócz tego tylny odblask barwy czerwonej w innym kształcie niz trójkątny. światła mają być widoczne OIDP z 300 metrów. Jest też rozporządzenie ministra transportu i infrastruktury (czy coś w ten deseń), regulujące na jakiej wysokości ma być zamontowane oświetlenie (podpowiem, że na kierownicy, to już za wysoko), ale nawet Policja nie ma pojęcia o jego istnieniu.
Rowerzysta ma świecić w nocy i w tunelu i tyle. Jest zwolniony z obowiązku świecenia przez cały rok, jak samochody.
Kamizelka, to zło. Jeśli kiedykolwiek ją wprowadzą, to będę płacił mandaty, o ile mnie złapią oczywiście. ;)
Ja mam w rowerze turystycznym (Koga-Myiata) zdublowane światła z przodu i z tyłu. W rowerze wyścigowym mam tylko tylne światełko na sztycy siodełka.
Czemu kamizelka to zło?
Kasandra
18-04-2011, 15:04
Oj Krycha Krycha... widać że mało jeszcze autem jeździłaś i mało rzeczy widziałaś...
.
Po prostu nie zrzucaj odpowiedzialności na innych tam gdzie kto inny jest winny;-))
Jeżdżę autem dużo więcej niż Ty i wiele lat dłużej, bo jestem 2 razy od Ciebie starsza (prawie), więc trochę widziałam.
Właśnie WIDZIAŁAM, ja widziałam, i dlatego dzięki Bogu jeszcze nikogo nie staranowałam jak co niektórzy;-)))))
Rafał_Sz
18-04-2011, 15:07
Czemu kamizelka to zło?
To nie jest zło. Można też inaczej. Jak jest szaro i buro, to zakładam takie coś:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.bike-on.pl/photo/5216_max_image1.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.bike-on.pl/photo/5216_max_image2.jpg)
Nikt mi nie powie, że mnie nie widział. :D
Zdjęcia pochodzą z bike-on.pl.
Sapphiron
18-04-2011, 15:16
Po prostu nie zrzucaj odpowiedzialności na innych tam gdzie kto inny jest winny;-))
Jeżdżę autem dużo więcej niż Ty i wiele lat dłużej, bo jestem 2 razy od Ciebie starsza (prawie), więc trochę widziałam.
Właśnie WIDZIAŁAM, ja widziałam, i dlatego dzięki Bogu jeszcze nikogo nie staranowałam jak co niektórzy;-)))))
Nie zrzucam winy na kogoś kto nie jest winny. Masa ludziów na rowyrach jest nieoznakowanych, słabo widocznych i to ONI są zagrożeniem realnym na drodze a nie kierowca. Kierowca owszem może okazać się ciapą i wjechać w taki element społeczeństwa ale to wtedy oczywiście będzie JEGO wina że rowerzysta jest NIEOZNAKOWANY i tak tak szczerze mało widoczny...
Ja mam w rowerze turystycznym (Koga-Myiata) zdublowane światła z przodu i z tyłu. W rowerze wyścigowym mam tylko tylne światełko na sztycy siodełka.
Ja w MTB w ogóle nie mam oświetlenia, mam tylko zaczepy i zakładam jak muszę.
Czemu kamizelka to zło?
Jechałeś kiedyś w takiej kamizelce w czterdziestostopniowym upale? Już za gorąco jest w samej koszulce oddychającej, a jeszcze musiałbym na to zakładać kamizelkę, jakiś absurd. A nie da się, żeby założyć koszulkę w oczojebnych kolorach, bo kamizelka musi mieć atest. Poza tym jak teraz taka kamizelka kosztuje 5 PLNów, to po wprowadzeniu obowiązku pewnie kosztowałaby minimum 30 zeta.
Kamizelka ma małe szanse na wejście, bo Policja, początkowo silnie lobbująca za kamizelkami, przyciśnięta przez rowerzystów biorących udział w kształtowaniu nowej wersji PORD, w końcu przyznała, że nie przeprowadzono żadnych badań, w jaki sposób kamizelka poprawia widoczność rowerzysty i na ile jej zakładanie wpłynęłoby na statystykę wypadków z udziałem rowerzystów.
Może wprowadzimy, żeby samochody też musiałby być pomalowane w oczojebne kolory.
Poza tym jak założę plecak, to tej kamizelki z tyłu nie zostanie już za dużo widocznej. Zabroniliby pewnie jazdy z plecakami, jak znam życie.
To nie jest zło.
Już po części odpowiedziałem Krzysiowi, ale jak jest szaro i buro, a do tego 25 stopni albo i więcej, to też w tej kurteczce jeździsz?
Jeżdżę autem dużo więcej niż Ty i wiele lat dłużej, bo jestem 2 razy od Ciebie starsza (prawie), więc trochę widziałam.
Ciekawy argument, z ciekawości zapytam ile rocznie autem przejeżdzasz kilometrów?
Sapphiron
18-04-2011, 15:45
Dobra robaczki, a jakie przednie "światełko" polecacie? Potrzebuję mocnego światełka bo mój kacaj już sie wypalił (dosłownie... )
Dobra robaczki, a jakie przednie "światełko" polecacie? Potrzebuję mocnego światełka bo mój kacaj już sie wypalił (dosłownie... )
To pewnie coś na białych LEDach CREE i to pewnie modyfikowanych. Poszukaj czegoś co nazywa się bocialarka, są też dostępne produkty świecące jaśniej, ale to już z reguły samoróbki.
Sapphiron
18-04-2011, 15:50
a coś bardziej do kupienia, niż robienia?
a coś bardziej do kupienia, niż robienia?
Bocialarka jest do kupienia (http://allegro.pl/listing.php/search?sg=0&string=bocialarka).
Rafał_Sz
18-04-2011, 15:59
Już po części odpowiedziałem Krzysiowi, ale jak jest szaro i buro, a do tego 25 stopni albo i więcej, to też w tej kurteczce jeździsz?
Nie znoszę lampeczek, kamizeleczek, kurteczek i innych odblasków. Czasami chcę tylko przeżyć. Lub chociaż zwiększyć szanse na przeżycie. Na przykład przejazd rowerem o zmroku ul. Lubańską w Jelonce można traktować jako próbę samobójczą. :) A czasem trzeba tamtędy przejechać.
Kasandra
18-04-2011, 16:00
Ciekawy argument, z ciekawości zapytam ile rocznie autem przejeżdzasz kilometrów?
A to zależy którym rokiem.
Jak pracowałam jako diler leków to 5 tysi miesięcznie, a teraz duuuuuuuużo mniej. Auto mam od 21 roku życia czyli...nie ważne;-)))no i w pracy służbowe.
A ponieważ Saphi nie jest zawodowym kierowcą i nigdy nie będzie, do tego znając jego wiek, spokojnie mogłam napisać to co napisałam;-)))
Ubranko śliczne!!!
Jest na mojej liście zakupowej!
Są takie w Decathlonie!!!
Kolor jeszcze śliczniejszy niż moje róże wszelakie!!!
Rafał_Sz
18-04-2011, 16:07
Dobra robaczki, a jakie przednie "światełko" polecacie? Potrzebuję mocnego światełka bo mój kacaj już sie wypalił (dosłownie... )
a coś bardziej do kupienia, niż robienia?
Sigma Power LED Pro. Świeci jak miecz jedi. :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.fietsspul.nl/211-262-large/lamp-set-sigma-powerled-black-pro-accu-adapt.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img221.imageshack.us/img221/2003/lupinebetty6151404qw4.jpg)
Sapphiron
18-04-2011, 16:14
rsz łaaadnie :D
Krycha, tak się skłąda że mimo młodego wieku byłem już na stanowisku "przedstawiciel handlowy" przez rok (3 miesiące stażu, reszta normalna umowa) i mimo wszystko duużo przejechałem już samochodem... Motorem owszem mniej ale to inna bajka. Teraz robię prawko na C+E dzięki Politechnice (taniej + dofinansowanie po znajomości) więc cóż... A co do oczków to wszystko w porządku jest z nimi :) Jak dotąd dwa chybione strzały na twoim koncie, jeśli gramy w bejsbol to jeszcze jeden i out :)
Kasandra
18-04-2011, 16:18
Jakim cudem z taką wadą wzroku???
Ciekawe...bardzo ciekawe;-)
To się musiało zmienić w przepisach odkąd ja robiłam prawko;-))))i to dużo
rsz a tyłek?to od tyłu jest się niewidocznym z reguły;-)
Sapphiron
18-04-2011, 16:19
Patrz jakoś nikt nie zwrócił mi jeszcze uwagi na wadę wzroku... Czyli albo coś się zmieniło albo ktoś mnie tutaj robi w bambuko :(
Rafał_Sz
18-04-2011, 16:44
rsz a tyłek?to od tyłu jest się niewidocznym z reguły;-)
Mnie bardziej interesuje przód, zwłaszcza przy nocnych zjazdach przez las. :)
Ale na tyłach też coś mam. O takie: http://www.cateye.com/en/product_detail/468
goblinos
18-04-2011, 20:43
Koledzy bajkowcy, może coś doradzicie. Wybieram się po weekendzie majowym na 5 dni w okolice puszczy białowieskiej i szukam bazy na wypady rowerowe. Baza musi być w jednym miejscu, bo będą z nami małe dzieci i nie chcemy zmieniać noclegowni. Gdzie najlepiej pod kątem cenowym i praktycznym na wypady rowerowe? Na razie obstawiam Hajnówkę, ale może lepiej gdzieś indziej?
pzdr
goblinos
wczoraj machnąłem 120 km szosą, co robić z wariatami w autach, którzy jadą na 3-ciego?
niby niedziela i mały ruch a z 10 razy musiałem siarczyście zakląć bo co niektórzy traktowali mnie jak powietrze
cóż większość trasy to była droga krajowa (nr 5 )
najlepszy był gość wyprzedzający inny pojazd, który pędził na mnie i minął mnie o pół metra (pewnie miał ze 130)
czułem się jak na jakieś piekielnej karuzeli
Cóż Vuki, rowerzysta to w Polsce nadal twór na poły przezroczysty.
Jeżdżę rowerem, samochodem i motocyklem. Raczej dużo. Rowerem jakieś 5-6tys. rocznie.
Zdaję sobie sprawę, że problemem jest dostrzec jednoślad zbliżający się z tyłu - "martwe strefy" lusterek, słupki dachowe... Tylko, że najgorsze wymuszenia pierwszeństwa na rowerze i na motorze, miałem jak dotąd w wykonaniu "samochodziarzy" jadących z przeciwka. "Klasyczny" skręt w lewo (z punktu widzenia winowajcy) przez mój pas ruchu. Przyczyna śmierci w bodaj ok. 25% fatalnych wypadków z udziałem motocyklistów...
Nie wiem jakie statystyki na rowerze, ale tak ze 3 razy, przez ostatni rok, zabrakło mi centymetrów do szpitala lub czegoś gorszego.
I za każdym razem delikwent(ka) twierdził(a), że mnie nie widział! Jadąc na wprost mnie!
Zazwyczaj dzieje się to przy świetle dziennym, zresztą i tak niemal zawsze jeżdżę z "mrygającym" oświetleniem (tak, z przodu to nawet nielegalne... mogą mi naskoczyć, to zwiększa moje szanse). Do tego poruszam się przez większość roku w kamizelce koloru "policjant na służbie", mam 185cm wzrostu i siedzę na 28" rowerze... No żesz k... Jak można nie zauważyć takiego obiektu?!?
Jak dla mnie to tylko durne tłumaczenie faktu braku umiejętności oszacowania prędkości jednośladu. Niektórym nie dociera do dyni, że nie tylko samochody mogą jechać ponad 30km/h.
Druga, chyba najczęstsza, niebezpieczna sytuacja: poruszam się ścieżką rowerową wzdłuż ulicy (nieistotne czy jest to wydzielony pas ruchu na jezdni, czy osobny 'chodnik').
Wyprzedza mnie samochód i za kilkanaście metrów daje po hamulcach, skręca w boczną ulicę przecinając moją ścieżkę. Często dodatkowo zatrzymuje się na niej, żeby np. przepuścić pieszych.
Czekam na moment, kiedy taki delikwent wykona ten manewr mając mnie z boku, a nie kilka metrów za sobą. Dlatego po mieście niemal cały czas poruszam się z dwoma palcami każdej ręki na klamce hamulca. Technika zalecana motocyklistom. Na rowerze też zdecydowanie przydatna. Być może ratująca życie?
O kolesiach/koleżankach wyjeżdżających mi przed nosem z podporządkowanych nie wspominam. Norma i najłatwiejsze do przewidzenia. Niemal codzienność. Wyczuwam to już na tyle, że często zwalniam wcześniej tak, aby w ogóle nie musieć hamować.
Najbardziej boję się i tak tych, których nie widzę. Wyprzedzających mnie. Dlatego skracam do możliwego minimum poruszanie się bezpośrednio po ulicy na mojej codziennej trasie.
Smutne, ale w tym kraju jeszcze długo jazda rowerem po mieście będzie sportem ekstremalnym. Po za miastem, na trasach 'samochodowych' to już pachnie niestety planowym samobójstwem. Gdzie pytanie nie brzmi "czy", tylko "kiedy".
I żeby nie było, że kreuję się na jedynego sprawiedliwego. Absolutnie nie jestem święty. Lubię jeździć szybko i dynamicznie każdym rodzajem pojazdu, którym poruszam się. Co czasem oznacza mandat za prędkość, najczęściej w jakiejś zapadłej i bezludnej dziurze, suszarką zza krzaka :)
Tylko, że wydaje mi się, że znam granice (i nie przekraczam ich), które określają punkt, od którego moja jazda staje się zagrożeniem dla innych.
Żyj i daj żyć...
Ja zauważyłem, że im profesjonalniej jadę ubrany, tym kierowcy mniej mnie szanują. Dotyczy to raczej jazdy po mieście, bo do typowej jazdy po szosie, to mam na szczęście w miarę blisko do Czech. Jak jadę mieszczuchem w cywilnych ciuchach, to omijają mnie zachowując przepisowy metr odstępu. Jak jadę ubrany w lajkrę na trekingu czy MTB, to zaczyna się festiwal mijania na gazetę.
Sapphiron
19-04-2011, 08:19
Ja na taką specjalność jak ktoś mnie mija o gazetę mam w torbie specjalne kamienie. A rzucam bardzo mocno i bardzo daleko...
Ja jeżdżąc po Warszawie, zwłaszcza po szeroko rozumianym śródmieściu, staram się jechać w miarę blisko środka pasa. Na rondach zupełnie środkiem pasa. Wtedy po pierwsze raczej ciężko mnie zignorować, a po drugie w razie czego mam dobry kawałek miejsca do szybkiej ewakuacji. Oczywiście staram się nie być aspołeczny i tam gdzie jeździ się szybciej, trochę się chowam. Natomiast ścieżek przy ulicach gdzie jest dużo przecznic boję się strasznie - większość kierowców przecina je bez zastanowienia. Przeważnie wolę już być na jezdni.
Zawsze lampki (migające z przodu i z tyłu, z przodu cały dzień), zawsze kask. W mieście wydaje mi się on znacznie bardziej potrzebny niż kiedy skaczę na trialówce.
Jeżeli chodzi o wyprzedzanie, to osobiście zauważyłem, że w Warszawie nie ma aż takiej tragedii. Przez te kilka lat kiedy intensywnie poruszam się po mieście na rowerze, przypadek wyprzedzania z niebezpiecznie mały odstępem zdarzył mi się raptem kilka razy, w tym raz był to radiowóz :)
Większą cześć drogi do pracy jadę po wytyczonej DDR, jednak są dwa odcinki zaraz po wyjeździe z domu oraz przed sama firmą, gdzie muszę jechać po stosunkowo wąskich, wytyczanych jeszcze przez Niemców drogach. Też nie jeżdżę przyklejony do krawężnika, zwłaszcza jak po przeciwnym pasie jedzie sznurek aut, jednak niektórym się wydaje, że się zmieszczą, albo starają się wymusić na mnie zjechanie, tyle, że nie wiem gdzie, gdyż drogi są pozbawione pobocza. Jeżeli w mojej ocenie, manewr wyprzedzenia mnie przez kierownika może w jakikolwiek sposób zagrozić mojemu bezpieczeństwu, w żaden sposób nie ułatwiam kierowcy wyprzedzenia mnie.
kiedyś zatrzymałem się na rowie i urwałem gałązkę z krzaka
jechałem tak trzymając ją w lewej ręce - było pięknie, nikt nie protestował
mam przygotowany patyk na końcu z czerwoną wstążką długości ok 0,7 m
zastanawiam się nad jego doczepianiem do lewej strony roweru
czy już weszła w życie ustawa o możliwości jazdy 2 rowerzystów obok siebie?
(choć dla mnie głupio sformułowali ten punkt bo można go różnie interpretować,
zawsze taka jazda parami będzie utrudniać ruch, ale za to dla rowerzystów bezpieczna)
czy już weszła w życie ustawa o możliwości jazdy 2 rowerzystów obok siebie?
(choć dla mnie głupio sformułowali ten punkt bo można go różnie interpretować,
zawsze taka jazda parami będzie utrudniać ruch, ale za to dla rowerzystów bezpieczna)
Bezpieczna? :shock::shock:
Naprawdę ktoś planuje dopuszczenie takiej możliwości?
a ja właśnie wczoraj zainaugurowałem sezon. odbyłem testową jazdę żonowym bikiem po bendzenkę, której zabrakło w mechanicznym powozie. całości będzie z 8-9 km i nawet mile to doznanie wspominam. szkoda, że mam tak daleko do roboty ...
Bezpieczna? :shock::shock:
Naprawdę ktoś planuje dopuszczenie takiej możliwości?
Ano, ale tylko w przypadku nieutrudniania ruchu innym pojazdom, zatem nie tak jakby chciał vuki, ale na pustej szosie, komu ma to przeszkadzać.
Propozycje (http://www.rowery.org.pl/PORD2008.pdf) zmian PORD w aspekcie rowerowym. Nie ze wszystkimi się zgadzam, ale ogólnie idzie ku lepszemu. Obecna treść PORD jest niezgodna z Konwencją Wiedeńską, którą to Polska ratyfikowała kupę lat temu.
W USA zależnie od stanów, można albo nie można jechać "side by side", trzeba albo nie trzeba zjeżdżać przy wyprzedzaniu: http://bicycling.com/blogs/roadrights/2010/04/15/two-by-two/
wczoraj machnąłem 120 km szosą, co robić z wariatami w autach, którzy jadą na 3-ciego?
niby niedziela i mały ruch a z 10 razy musiałem siarczyście zakląć bo co niektórzy traktowali mnie jak powietrze
cóż większość trasy to była droga krajowa (nr 5 )
najlepszy był gość wyprzedzający inny pojazd, który pędził na mnie i minął mnie o pół metra (pewnie miał ze 130)
czułem się jak na jakieś piekielnej karuzeli
Czasem jazda w grupie pomaga.
Ja juz tego mialem dosc- kupilem mtb i bablam sie teraz w blocie :mrgreen:
zanim zapytam o swoje, mam małą radę dla wyprzedzanych na gazetę:) Bardzo skutecznie cywilizuje zachowanie kierowców jazda lekkim szlaczkiem, ok. 10cm rozrzutu sprawia, że kierowcy tracą zaufanie do naszego zachowania i nawet nie próbują się zbliżać na mniej niż metr:)
A teraz pytanie, o spodenki z pampersem, co byście polecili? Na allegro króluje extremus, godne są polecenia?
Spodenki z pampersem kup w Decathlonie, sprawdzone i tanie.
MARS CooL
20-04-2011, 10:13
Na stronie Tchibo są do kupienia takie spodenki zresztą bardzo dobrze wykonane - lepiej niż te które posiadam z Decathlonu. Rewelacyjny jest tez kask za 99zł wazy 230g. JA za swój 250 gram dałem 3x tyle i z oryginalnych był to jeden z tańszych
Sęk w tym, że jazda wężykiem może (ale nie musi, nie wszyscy kierowcy są jeszcze na tyle uświadomieni) skutkować kontaktem z drogówką i dmuchaniem.
W kwestii spodenek z pampersem - od lat jeżdzę w Biemme i sobie chwalę.
testowałem ten sposób kilka razy i działa absolutnie niezawodnie:) i nie pisze o wężyku na pół pasa, tylko o drobnych korektach kursu. Nikt nie będzie wyprzedzał roweru na styk jeśli nie będzie miał pewności, że nie uszkodzi sobie nim lusterka:)
Do Decathlonu mam trochę daleko:) w przyszłym tyg w lidlu mają mieć jakieś gacie, jak będą nieciekawe to będę szukał dalej.
Moim zdaniem, nie warto kupować tanich spodenek z pampersem gdyż w tych tanich pampers szybko się zbija i nie pełni już swojej roli.
Polecam spodenki marki Biemme, może nie należą do tanich ale to ubrania na lata.
Moim zdaniem, nie warto kupować tanich spodenek z pampersem gdyż w tych tanich pampers szybko się zbija i nie pełni już swojej roli.
Polecam spodenki marki Biemme, może nie należą do tanich ale to ubrania na lata.
Jak najbardziej pełni, o ile to jest dobry pampers. To jest wkładka przeciwbakteryjna i to, że jest miękka, to tylko funkcja dodatkowa. Pampers w spodenkach Biemme tez się ubija, a swoją rolę nadal spełnia.
Pampers w spodenkach Biemme tez się ubija, a swoją rolę nadal spełnia.
Owszem ubija się ale zdecydowanie wolniej niż np w Nalini czy spodenkach z Decathlonu
Tylko przecież w takich spodenkach pół życia się nie jeździ, nie? Lepiej kupić tańsze i częściej wymieniać na nowe, niż jeździć 10 lat w jednych drogich...
http://www.sklep-presto.pl/product-pol-16128-Szorty-rowerowe-Stanteks-dwuwarstwowe.html
Jeśli ktoś nie lubi/nie pasuje mu/ma inne zdanie w kwestii "obcisłego" na rower, to takie szorty są IMHO dobrym rozwiązaniem.
Rafał_Sz
20-04-2011, 21:37
http://www.sklep-presto.pl/product-pol-16128-Szorty-rowerowe-Stanteks-dwuwarstwowe.html
Jeśli ktoś nie lubi/nie pasuje mu/ma inne zdanie w kwestii "obcisłego" na rower, to takie szorty są IMHO dobrym rozwiązaniem.
Takie też się sprawdzają: :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.rowerek.com/galerie/s/szorty-shimano-xtr_633.jpg)
przybyłem, zobaczyłem, zwątpiłem. Wkładka w lidlowych gaciach przypomina raczej podpaskę niz pampersa:( o ile spodenki są nawet ok, to ten rachityczny pampers mocno zniechęca. Trzeba będzie szukać dalej.
No właśnie ..w kwestii spodni krótkich na rower, ma ktoś doświadczenie z produktami firmy primal wear? chodzi mi o jakość spodni i grubość/wygodę wkładki, chodzi o luźne wersje spodni bo cena jest wysoka, ale i tak niska w stosunku do spodni endura...
rsz - gdzie można kupic te xtr bo jakos ich nie znalazłem, jak z wygodą no i z ceną?
Pozdr
jackrabbit
26-04-2011, 11:28
o co chodzi z tym pampersem? za moich czasow to sie normalnie, na drzewo sikalo a teraz jakies wynalazki
nowe idzie, new age, szatanizm.. :)
Ludkowie drodzy.
Pampers w spodenkach rowerowych nie jest ku poprawie wygody, a ku higienie.
Wygoda, to niejako wartość dodana i nieco zmniejsza się w trakcie użytkowania, bo każdy pampers się ubija, co nie oznacza, że przestaje spełniać swoją rolę.
To jest wkładka antybakteryjna i służy głównie temu, żeby sobie nie obetrzeć części niesfornych. Lepsze wkładki mają budowę panelową, inne materiały są użyte z przodu inne po bokach, a jeszcze inne z tyłu. Choć jeżdżę też na jednolitym pampersie (w luźnych spodenkach) z Decathlonu i tez jest OK. Z przyczyn oczywistych pampersy w spodenkach męskich różnią się od pampersów w spodenkach damskich.
Zatem nie grubość wkładki jest wyznacznikiem jej jakości, a sama budowa.
Ludkowie drodzy.
Pampers w spodenkach rowerowych nie jest ku poprawie wygody, a ku higienie.
Wygoda, to niejako wartość dodana i nieco zmniejsza się w trakcie użytkowania, bo każdy pampers się ubija, co nie oznacza, że przestaje spełniać swoją rolę.
To jest wkładka antybakteryjna i służy głównie temu, żeby sobie nie obetrzeć części niesfornych. Lepsze wkładki mają budowę panelową, inne materiały są użyte z przodu inne po bokach, a jeszcze inne z tyłu. Choć jeżdżę też na jednolitym pampersie (w luźnych spodenkach) z Decathlonu i tez jest OK. Z przyczyn oczywistych pampersy w spodenkach męskich różnią się od pampersów w spodenkach damskich.
Zatem nie grubość wkładki jest wyznacznikiem jej jakości, a sama budowa.
Higienicznie jak najbardziej:) ale do tego mogłoby być wygodnie..miałem kiedyś, w sumie nadal mam takie "z podpaską" jednoczęściową i jednak wolę porządną "miętką" wkładkę i takich spodni krótkich szukam.
o co chodzi z tym pampersem? za moich czasow to sie normalnie, na drzewo sikalo a teraz jakies wynalazki
nowe idzie, new age, szatanizm.. :)
bo to teraz pełna kultura Panie, już nie trzeba szczać po krzakach jak jaskiniowcy, wszystko cicho, szybko i dyskretnie Panie:mrgreen:
a gacie z lidla to lipa i tyle.
Kumpel z pracy dziś zanabył koszulkę i gacie. O ile koszulka całkiem sensowna (choć nie jest przylegająca do ciała) i za tą kasę warto, to gacie to porażka. Ta zewnętrzna część jako zwykłe szorty to jeszcze, ale wkładka "rowerowa" to tragedia. Zrobiona z cienkiej siatki, a wkładka jest damska i nawet na stojąco niewygodna, a co dopiero na siodełku, jak będzie klejnoty uciskać.
Może ktoś ma doświadczenie w pedałach i butach SPD- warto? Jak jest z tym wpinaniem i wypinaniem?:)
Celuję w SHIMANO XT PD-M540 + buciki -dobry wybór?
Ja mam SPD i oceniam, że po koszulce rowerowej odprowadzającej pot, to pedały zatrzaskowe najwięcej wniosły do jazdy na rowerze. ;)
Bardzo niepewnie się czuję, jak mam szybciej zjechać nie będąc przypiętym do pedałów.
W Shimano można regulować kąt wypięcia, a co za tym idzie siłę, jaka jest do tego wypięcia potrzebna. Dla początkujących zasada jest taka, że na początku ustawia się minimalną siłę, jaka pozwala na utrzymanie bloków w zatrzasku i w miarę zdobywania doświadczenia skręca się do jakiegoś tam optimum. Warto tez na pierwsze jazdy zabrać ze sobą klucz imbusowy, bo możliwe, że w trakcie jazdy będziesz musiał regulować położenie bloków w butach.
Z wypinaniem jest tak, że po jakimś czasie odruch się wyrabia i kłopot znika. Co jednakowoż nie oznacza, że SPDgleb nie będzie. Jak wjedziesz w koleinę na tyle wąską i na tyle głęboką, że nie dasz rady ruszyć pięta, to glebniesz i tak. :) Co prawda są bloki pozwalające wypiąć się ciągnąc piętę do góry, ale ja się nauczyłem piętą kręcić w bok i ruch do góry aby się wypiąć jest dla mnie na tyle nienaturalny, że w sytuacji podbramkowej o nim nie pamiętam.
540 są ok, ale konstrukcyjnie to niemal to samo, co 520, jedyna różnica jest taka, że do rozkręcenia 520 potrzebujesz specjalnego klucza z wielowypustem za kilkanaście PLNów, a 540 rozkręcisz zwykłymi kluczami płaskimi. Nie wiem, jakie są teraz różnice w cenie pomiędzy tymi modelami, ale jak duże, to ja bym brał 520.
Różnica w cenie jest wiec polecę za Twoją radą po 520, jeszcze buciki i w weekend nauka jazdy z tym czymś - dzięki wielkie za rozwianie wątpliwości:)
Różnica w cenie jest wiec polecę za Twoją radą po 520, jeszcze buciki i w weekend nauka jazdy z tym czymś - dzięki wielkie za rozwianie wątpliwości:)
Ile taki komplecik w tej chwili kosztuje?
I przygotuj się, że na 99% pierwsza jazda zakończy się efektownym przyziemieniem - miałem tak na wyścigówce, na własnym podwórku. ;)
I przygotuj się, że na 99% pierwsza jazda zakończy się efektownym przyziemieniem - miałem tak na wyścigówce, na własnym podwórku. ;)
Pierwsza nie, w głowie cały czas się kołacze "pamiętaj się wypiąć". Natomiast po owocnej nauce przychodzi chwila samouwielbienia, jak to ja zdolny jestem. Podjeżdżasz do świateł i kolejna refleksja jest taka, że dwa punkty podparcia to za mało. ;)
Aha Dyziek, mam nadzieje, że nie nauczyłeś się jeździć w noskach. Jak masz nawyk wycofywania nogi z koszyka, to wyrobienie sobie odruchu wypięcia będzie trwało o wiele dłużej.
Buty bierz przynajmniej z rzepem trzymającym sznurówki o ile nie tylko z rzepami. Luźne sznurówki w prawym bucie na bank się wkręcą pomiędzy blat i łańcuch.
Ja też sobie bardzo chwalę SPD. Jeździ mi się dużo wygodniej i jazda wymaga mniej wysiłku (bo noga pracuje w całym ruchu, a nie tylko naciskając na pedał).
Używam Shimano 520 + butki M076. Gleby jeszcze nie zaliczyłem, aczkolwiek nie musiałem jeszcze awaryjnie hamować. Zresztą, SPD działają na zasadzie wiązań narciarskich i da się, przy odpowiednio luźnym ustawieniu, wypiąć nogę na siłę.
Krzyś mniej więcej ->http://allegro.pl/buty-shimano-sh-m087-r44-pedaly-pd-m520-2011-cr-i1546020272.html
zdyboo na szczęście nie:) odezwę się jeszcze na PW bo mam małe pytanko o roweros.
Ja też sobie bardzo chwalę SPD. Jeździ mi się dużo wygodniej i jazda wymaga mniej wysiłku (bo noga pracuje w całym ruchu, a nie tylko naciskając na pedał).
To mit, tak się wielu ludziom zdaje. Ja potrafię kręcić na okrągło, ale to jednak kosztuje więcej wysiłku, korzystam czasem z tego na podjazdach, ale doskonale wiem kiedy "załączam" takie kręcenie. W zwykłej jeździe pedałuję normalnie.
Krzyś mniej więcej ->http://allegro.pl/buty-shimano-sh-m087-r44-pedaly-pd-m520-2011-cr-i1546020272.html
Ładne baletki, jak kupujesz wysyłkowo to weź pod uwagę że Shimano zawyża numerację. Normalnie noszę rozmiar 46, ale Shimano od zawsze 47. Najlepiej przymierzyć gdzieś w sklepie stacjonarnym.
zdyboo na szczęście nie:) odezwę się jeszcze na PW bo mam małe pytanko o roweros.
Zapraszam :)
To mit, tak się wielu ludziom zdaje. Ja potrafię kręcić na okrągło, ale to jednak kosztuje więcej wysiłku, korzystam czasem z tego na podjazdach, ale doskonale wiem kiedy "załączam" takie kręcenie. W zwykłej jeździe pedałuję normalnie.
To ciekawy temat do rozważań. ;)
Kręcenie "góra-dół" prawdopodobnie daje większy wysiłek sumaryczny, ale zatrudnia więcej grup mięśni i lepiej rozkłada obciążenie. Jak myślisz?
Moje wrażenie jest takie, że o ile do takiej jazdy trzeba się przyzwyczaić i faktycznie noga pracuje cały czas, to jednak dzięki temu muszę wkładać mniej siły aby osiągnąć podobny efekt. Także subiektywnie jeździ mi się lżej.
Kręcenie "góra-dół" prawdopodobnie daje większy wysiłek sumaryczny, ale zatrudnia więcej grup mięśni i lepiej rozkłada obciążenie. Jak myślisz?
Coś w tym musi być rzekł baca, macając kiszkę stolcową. ;)
Na pewno angażuje więcej mięśni, bo ja przy szczególnie intensywnym pedałowaniu na okrągło muszę też zgrać oddech z kręceniem. Jednak efekt jest piorunujący i rower po prostu rwie do przodu, jedyny problem tkwi w tym, żeby wydolnościowo dać radę.
Metoda kręcenia na okrągło przydaje się też przy ostrym ruszaniu spod świateł na skrzyżowaniu. Spokojnie można się ścigać z samochodami, przynajmniej przez skrzyżowanie.
Posiadam nawigacje Garmin Edge 800 ale nie bardzo mi sie podoba mapa na rower.Samochodowa jest ok ale nie prowadzi mnie tak jak bym chcial czyli skrotami.Czy idzie wgrac inna dokladniejsza?
A moze pozbyc sie tego i kupic cos innego?
Posiadam nawigacje Garmin Edge 800 ale nie bardzo mi sie podoba mapa na rower.Samochodowa jest ok ale nie prowadzi mnie tak jak bym chcial czyli skrotami.Czy idzie wgrac inna dokladniejsza?
A moze pozbyc sie tego i kupic cos innego?
A jaką masz mapę? Komercyjną Topo Polski?
Ja korzystam tylko z map darmowych, w Polsce głównie z Topo 100 Lecha (rutowalne) i map Romana (nierutowalne). Mam co prawda 60 CSx, ale w kwestii map, to chyba jeden pies który Garmin. Tyle, że ja rzadko jadę po sznurku, jeżdżę jak chcę, a GPS ma mnie uchronić od jeżdżenia w kółko i ewentualnie w przypadku zgubienia powiedzieć gdzie jestem. Poza tym traktuję go raczej jako rejestrator parametrów podróży.
Może musisz ustawić inaczej parametry rutingu, ale jak mapa jest mało dokładna, to może na niewiele się to zdać.
tomek...
27-04-2011, 16:18
Witam
Ja na rowerze używam Garmina Visty z najnowszą (i ostatnią) GPMapą. Ustawienia kalkulacji tras: najkrótsza droga, środek transportu rower, unikaj tras nieutwardzonych (mam szosówkę). Sprawdza się wyśmienicie.
Moje wrażenie jest takie, że o ile do takiej jazdy trzeba się przyzwyczaić i faktycznie noga pracuje cały czas, to jednak dzięki temu muszę wkładać mniej siły aby osiągnąć podobny efekt. Także subiektywnie jeździ mi się lżej.
Dla mnie pedały wpinane to zupełnie nowa jakość. Po pierwsze można sobie pomóc i ciągnąć pedały, ale przede wszystkim nie boję się, że na dziurach noga mi się zsunie z pedału, szczególnie gdy depczę na stojąco. A dziur Ci u nas po zimie dostatek.
Używam szosowej odmiany - Shimano 105 spd-sl na szosówce.
Ale faktem jest, że trzeba wyrobić sobie nawyk wypinania, na razie walnąłem raz, za to przed własnym garażem.
Na szczęście rower waży niecałe 10 kg, nie miało mnie co przygnieść, więc obyło się bez strat.
Pozdrawiam
tomek...
Mapa jest na Wielka Brytanie samochodowa i rowerowa(chyba),taka jak byla na karcie.Ta rowerowa jest do niczego,myslalem ze pokaze droge najkrotsza.Sprawdzalem na google maps wyszlo niecale 8km z pkt A do pkt B pieszo.Na tym urzadzeniu przejechalem 15km,fakt bylo przyjemnie a drogi wolne od aut.
od kiedy mam pedaly spd to nie wyobrazam sobie jazdy bez nich. Oczywiscie gleba byla pierwszego dnia :) na swiatlach eheh, dziwne uczucie niemocy :). Proponujecie buty shimano, ja natomiast moge polecic firme specialized, są węższe i podeszwa jakby troche twardsza. Nie wiem jak z cenami w Polsce ale w Danii są w podobnej cenie jak Shimano ale wedlug mojej oceny znacznie solidniejsze, przynajmniej takie sprawiaja pierwsze wrazenie
Mapa jest na Wielka Brytanie samochodowa i rowerowa(chyba),taka jak byla na karcie.Ta rowerowa jest do niczego,myslalem ze pokaze droge najkrotsza.Sprawdzalem na google maps wyszlo niecale 8km z pkt A do pkt B pieszo.Na tym urzadzeniu przejechalem 15km,fakt bylo przyjemnie a drogi wolne od aut.
W opcjach wybierania trasy zaznacza się, parametry czy to ma być droga najkrótsza, czy najszybsza. Dla jakiego sposobu pokonywania trasy odbiornik ma liczyć trasę, jakie drogi preferować. Ja bym w tę stronę kombinował.
Nie wiem jak z cenami w Polsce ale w Danii są w podobnej cenie jak Shimano ale wedlug mojej oceny znacznie solidniejsze, przynajmniej takie sprawiaja pierwsze wrazenie
Z roku na rok i tak wszystko jest mniej trwałe, pierwsze buty Shimano 020 kupiłem jak jeszcze na studiach byłem i po 8 latach dopiero wywaliłem jak się w jednym podeszwa była rozpękła. A podeszwy były tak starte, że już stukałem blokami jak panna w szpilkach. :)
Teraz, od trzech lat, mam model 075 z trzema rzepami i póki co jest OK, ale obecnie głównie jeżdżę na mieszczuchu z normalnymi platformami. Jednak swego czasu na trekingu sporo do pracy śmigałem i pracy poginałem w tych baletkach, co na tyle dobrze zrobiło, że je rozchodziłem i teraz na kilkudniowe wyjazdy rowerowe nie muszę zabierać drugich butów.
... przy odpowiednio luźnym ustawieniu, wypiąć nogę na siłę.
nawet jak ma sie b.mocno skrecone, to zawsze jest sie w stanie "wyrwac" noge w sytuacji krytycznej bez ruchu wypinajacego, a co najwazniejsze podczas upadku.
świstasiek
27-04-2011, 20:42
Przy zakupie butów Shimano trzeba brać o rozmiar większe niż nosi się zazwyczaj. Ja na co dzień noszę 45, a kupiłem już dwie pary butów SPD w rozmiarze 46 i są idealne. Oczywiście najlepiej mierzyć buty w sklepie.
Przy zakupie butów Shimano trzeba brać o rozmiar większe niż nosi się zazwyczaj. Ja na co dzień noszę 45, a kupiłem już dwie pary butów SPD w rozmiarze 46 i są idealne. Oczywiście najlepiej mierzyć buty w sklepie.
Ja noszę 44-45 a SPD-y kupiłem 47, dlatego w przypadku shimano przymiarka jest wg mnie konieczna.
U mnie to samo, z tym, że na moją nogę idealne było 46, a noszę takie jak darko.
tomek...
27-04-2011, 20:56
Ja noszę 41, Shimano 087 kupiłem 42 i nie wiem, czy mnie lewy nie ciśnie...
Pozdrawiam
tomek...
Ja polecam jeszcze mapę UMP
http://ump.waw.pl/
Bardzo dobra, darmowa i cały czas rozwijana.
A co do SPD to rewelacja na podjazdy pod górę. Nie wyobrażam sobie już zwykłych pedałów.
A powiedzcie mi jeszcze prosze czy ustawienia trasy zaleza od danej mapy czy urzadzenia?
A powiedzcie mi jeszcze prosze czy ustawienia trasy zaleza od danej mapy czy urzadzenia?
Nie mam pewności co do mapy, ale mogą zależeć od urządzenia. Do Garminów co jakiś czas są wypuszczane aktualizacje firmware, mogą poprawiać algorytmy obliczania trasy.
Co do mapy to może zależeć jak mapa ma błędy, na przykład jak droga lokalna zostanie na mapie oznaczona jako autostrada, a zaznaczysz opcję unikania autostrad, to ruting nie poprowadzi po tej drodze. Mapkotwórstwem jednak interesowałem się czysto teoretycznie, zatem nic precyzyjniej nie doradzę. Wiem tylko, że co do bardziej wypasionych map darmowych autorzy dodają pliki TYP, gdzie zawarte są właśnie definicje obiektów na mapie. Przy kompilacji takiej mapy należy podpiąć plik TYP i wtedy rzeka jest rzeką, a droga drogą. :)
tomek...
28-04-2011, 20:56
Taki sobie downhill (http://www.youtube.com/watch?v=v8M5_qYDNPM&feature=share):
Pozdrawiam
Tomek...
Sapphiron
28-04-2011, 21:02
Byłem dzisiaj w Lidlu... Niesamowicie kiszkowate te spodenki z pampersem...
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.