Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )



Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 [142] 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178

kipcior
19-07-2023, 21:11
crusiek gravele fajne som ;) Nie myśl za dużo, bo lipiec już, zaraz będzie zimno, brzydko i nowy rower byłby od razu brudny ;)

Chciałem dziś na szybko kasetę zmienić. No cóż, jutro spróbuję na wolno, może tym razem uda się tą mendę odkręcić ;)

cz4rnuch
19-07-2023, 21:15
Ja dziś zaliczyłem honorowe dawstwo krwi. Mój debiut (chyba) po czterdziestce. Ciężka sprawa, podjechałem rowerkiem, ale powrót był już nieco bardziej skomplikowany. Bomba x 100 razy.

gavin
19-07-2023, 21:17
zwiedzam 74201

gavin
20-07-2023, 07:55
Silentowe piasty - na nietolerancje laktozy i hałasu.kiedyś za łebka wsadziłem plastiki z kubków żeby o szprychy trajkotały, ale już wyrosłem [emoji38]


ja muszę kółka po wakacjonach zamówić, chyba fitwheels jedynie wchodzi w grę

matomi
20-07-2023, 11:42
kiedyś za łebka wsadziłem plastiki z kubków żeby o szprychy trajkotały, ale już wyrosłem [emoji38]


ja muszę kółka po wakacjonach zamówić, chyba fitwheels jedynie wchodzi w gręPrzecież masz blisko do Pyskowic czy tam Rudy Śl.

gavin
20-07-2023, 11:45
Lemon bike?

matomi
20-07-2023, 11:47
No tak. Po co daleko szukać? W razie "W" podjedziesz na serwis w 30min.

gavin
20-07-2023, 11:49
Fitwheels 1700, Lemon 2380. Trochę za duża różnica cenowa.

matomi
20-07-2023, 11:51
Za co tyle?

gavin
20-07-2023, 11:54
dtswiss 350 SP CL na r500 i konwersja do qr.

matomi
20-07-2023, 11:58
Aaa, bo Ty masz qr...
Duża różnica w cenie ... Ale gadałeś o tym z lemonbike? Czy wziąłeś cennik ze strony?

gavin
20-07-2023, 12:02
ze strony tylko, ale może faktycznie zadzwonię

matomi
20-07-2023, 12:03
Polecam :)

jarek76
20-07-2023, 13:31
My dziś rodzinnie odwiedziliśmy jezioro Bled, super tu jest, cała infrastruktura rowerowa trochę nas wyprzedza ;)

7421874219

Wysłane z mojego LE2123 przy użyciu Tapatalka

zdyboo
20-07-2023, 14:15
Właśnie odbyłem rozmowę z serwisem. To nie suport stukał tylko łożyska w zawieszeniu. Z 10 łożysk sześć zostało wymienionych.

LeonardZelig
20-07-2023, 14:46
ze strony tylko, ale może faktycznie zadzwonię

Masz jeszcze Daveo w Cieszynie. Może u nich coś taniej będzie.

matomi
20-07-2023, 16:27
Masz jeszcze Daveo w Cieszynie. Może u nich coś taniej będzie.O właśnie. Nawet już ma od nich komplet :)

zdyboo
20-07-2023, 17:15
Ja dziś zaliczyłem honorowe dawstwo krwi. Mój debiut (chyba) po czterdziestce. Ciężka sprawa, podjechałem rowerkiem, ale powrót był już nieco bardziej skomplikowany. Bomba x 100 razy.

Mam kolegę, obecnie też już po czterdziestce, który od kilku lat regularnie oddaje krew. Z tym, że on bierze te dwa dni urlopu co mu się po oddaniu należą i robi sobie z rodziną np. długi weekend morzem. Pytałem się go kiedyś i nigdy nie był jakoś specjalnie osłabiony po oddaniu krwi.


kiedyś za łebka wsadziłem plastiki z kubków żeby o szprychy trajkotały, ale już wyrosłem

W DT350 wrócą wspomnienia, chyba, że będziesz ratchet co tydzień smarował.

siemalysy
20-07-2023, 18:27
Właśnie odbyłem rozmowę z serwisem. To nie suport stukał tylko łożyska w zawieszeniu. Z 10 łożysk sześć zostało wymienionych.

Tomek, to pierwsza wymiana łożysk w zawieszeniu?


Dokończyłem dziś działanie przy kasecie. Odkręciłem, nałożyłem klej i skręciłem. Rower gotowy na weekend :)

Jak już robiłem przy rowerze, to postanowiłem w końcu wymienić skrzywiony wentyl. Poszło tak jak się spodziewałem, bez żadnych kłopotów i bez konieczności zdejmowania opony. Wentyl dostał strzała prawdopodobnie kamieniem podczas jazdy w Beskidzie Żywieckim.

Tak wygląda po tym strzale.
74222

cz4rnuch
20-07-2023, 18:29
Zdyboo, traskę, którą polecałem bikeshow właśnie zrobił. A właściwie połączył częściowo i z dwóch ulepił jedną. Możliwe, że już widziałeś, ale jeśli nie to o takiej właśnie pisałem wcześniej.


https://www.youtube.com/watch?v=hcAV1_Rdy3k&t=36s

zdyboo
20-07-2023, 18:47
Tomek, to pierwsza wymiana łożysk w zawieszeniu?

Tego nie wiem, bo jak kupowałem w 2019 to w ramach bonusów, oprócz 10% ceny roweru na zakupy w sklepie, także promkę na przegląd zawansowany, gdzie rower był podobno dość mocno rozkręcany. Skorzystałem z tego przeglądu w październiku po około 1,2 kkm. Nie wiem jednak czy coś wymienili, pewnie nie. Na pewno został wtedy skasowany lekki luz na dolnym zawiasie wahacza. Zatem można przyjąć, że pierwsza.
W każdym razie, jedno z łożysk się podobno całkiem rozleciało. Co ciekawe nie było w zawieszeniu grama luzu. Nic nie stukało nawet jak jechałem po płaskim, stanąłem na pedałach i pompowałem zawieszeniem. W zasadzie miałem wielką ochotę to olać, zwłaszcza, że przestało stukać podczas 7,5 km jazdy do serwisu. Jeździć, obserwować. Jednak stwierdziłem, że lepiej nie, bo jak coś strzeli w środku gór, to będę w mega dupie i komary mnie żywcem zeżrą.


postanowiłem w końcu wymienić skrzywiony wentyl. Poszło tak jak się spodziewałem, bez żadnych kłopotów i bez konieczności zdejmowania opony.

Jak można wymienić wentyl bez ścigania opony, przynajmniej jednej krawędzi?
Wiem, że jak ktoś ma łapę jak Pudzian to pewnie przepchnie górą, ale jak?

- - - - kolejny post - - - - - -


Zdyboo, traskę, którą polecałem bikeshow właśnie zrobił. A właściwie połączył częściowo i z dwóch ulepił jedną. Możliwe, że już widziałeś, ale jeśli nie to o takiej właśnie pisałem wcześniej.

Dzięki Marcinu, mam ich w kolejce, już sobie gpx po TPK z BKSH zapisałem. Dziś pierwszy dzień, gdzie jako tako puściło mnie przeziębienie od niemieckiej klimy w pociągu do Drezna i nadrabiam zaległości.

siemalysy
20-07-2023, 18:52
Tego nie wiem, bo jak kupowałem w 2019 to w ramach bonusów, oprócz 10% ceny roweru na zakupy w sklepie, także promkę na przegląd zawansowany, gdzie rower był podobno dość mocno rozkręcany. Skorzystałem z tego przeglądu w październiku po około 1,2 kkm. Nie wiem jednak czy coś wymienili, pewnie nie. Na pewno został wtedy skasowany lekki luz na dolnym zawiasie wahacza. Zatem można przyjąć, że pierwsza.
W każdym razie, jedno z łożysk się podobno całkiem rozleciało. Co ciekawe nie było w zawieszeniu grama luzu. Nic nie stukało nawet jak jechałem po płaskim, stanąłem na pedałach i pompowałem zawieszeniem. W zasadzie miałem wielką ochotę to olać, zwłaszcza, że przestało stukać podczas 7,5 km jazdy do serwisu. Jeździć, obserwować. Jednak stwierdziłem, że lepiej nie, bo jak coś strzeli w środku gór, to będę w mega dupie i komary mnie żywcem zeżrą.

...

Dobrze, że nie olałeś i odstawiłeś do serwisu. Będziesz mieć spokój na kolejne kilometry i lata.


Jak można wymienić wentyl bez ścigania opony, przynajmniej jednej krawędzi?
Wiem, że jak ktoś ma łapę jak Pudzian to pewnie przepchnie górą, ale jak?

Chyba na skróty napisałem. Zdjęcie opony, miałem na myśli całkowite jej zdjęcie. Zrobiłem tak, że odkleiłem oponę w okolicy wentyla i przesunąłem rant opony za wentyl.

crusiek
20-07-2023, 22:17
Zdyboo, traskę, którą polecałem bikeshow właśnie zrobił. A właściwie połączył częściowo i z dwóch ulepił jedną. Możliwe, że już widziałeś, ale jeśli nie to o takiej właśnie pisałem wcześniej.

https://www.youtube.com/watch?v=hcAV1_Rdy3k&t=36s

Fajna traska, chyba sam ją zrobię.

eMGie
21-07-2023, 08:44
Mam kolegę, obecnie też już po czterdziestce, który od kilku lat regularnie oddaje krew. Z tym, że on bierze te dwa dni urlopu co mu się po oddaniu należą i robi sobie z rodziną np. długi weekend morzem. Pytałem się go kiedyś i nigdy nie był jakoś specjalnie osłabiony po oddaniu krwi.


Ja tez nigdy nic nie czułem, nawet za pierwszym razem. Może zbieg okoliczności, albo psychika zadziałała :-)

cz4rnuch
21-07-2023, 10:08
Źle się nastawilem, bo koleżanka, która częściej oddaje przestrzegała, noc źle przespana, wkłuć też się nie mogli, i może już taki mam organizm. Nie zniechęciło mnie to ostatecznie. A tego wpisu to nawet nie pamiętałem, wieczorkiem trochę wina wypiłem (ponoć średni pomysł) i tak jakoś wyparowało. Wczorajsze bieganko też ciężko szło.

eMGie
21-07-2023, 10:29
No właśnie to obstawiam , stres, niewyspanie itp. BTW widzę, że mają małe zapasy krwi, jak zwykle w wakacje, ja musze jeszcze trochę poczekać, bo miałem wkręcany implant zęba.

siemalysy
23-07-2023, 14:35
Siema :)

Wypad w góry chodził za mną już od dłuższego czasu, bo od ostatniego razu trochę już minęło :)

Sobota rano, budzę się długo przed budzikiem i słyszę, że za oknem solidnie pada. Nic sobie z tego nie robię i próbuję jeszcze trochę się przespać. W końcu, dwadzieścia minut po godzinie czwartej dzwoni budzik i czas wstawać. Jestem spakowany do wyjazdu, ogarniam się i podejmuję decyzję, że jadę. Z Łodzi wyjeżdżam kilkanaście minut po godzinie 5, żeby na parking w Ustroniu dotrzeć ok 8:30. Na parkingu parkuje jako pierwszy, mam ten komfort, że mogę sobie wybrać takie miejsce jakie mi najbardziej odpowiada ;)

Sześć minut przed dziewiątą ruszam w trasę. Staruję w Ustroniu Zdrój i kieruję się w stronę żółtego szlaku. Pierwsze 1,5 km leciutko na luzie przez puste jeszcze miasto. Dalej zaczyna się już pod górkę żółtym szlakiem. Początkowo po asfalcie, dalej po płytach betonowych, później znów kawałek asfaltem. I tak docieram do parkingu przy żółtym szlaku w Jelenicy. Tam szlak żółty odbija w lewo, jednak widząc ilość turystów idącą tym szlakiem w górę, postanawiam zmienić drogę. Postanawiam jechać drogą szutrową, która szła zboczem góry i dalej odbić w lewo i wrócić na swoją trasę. Początkowo wybór był świetny. Nachylenie znośne do podjazdu, przyjemna droga. Dwa kilometry dalej odbijam w lewo i po kilkudziesięciu metrach orientuje się, że to nie będzie spacerek, a w zasadzie będzie spacerek z pchaniem roweru ;) Długimi fragmentami nachylenie nie spadało poniżej 15%, a jak już spadło i próbowałem jechać, to na luźnych i miejscami sporych kamieniach tylne koło bardzo szybko traciło trakcję. Takim o to sposobem, krótko jadąc, dłużej podchodząc docieram do żółtego szlaku. Szlak ten tylko przecinam i jadę dalej tą drogą. Da się już normalnie jechać, więc objeżdżam żółty szlak i podjeżdżam na Małą Czantorię. Czuję już, że coś jest nie tak, bo szybko się męczę brakuje mi energii. Dotarcie na pierwszy szczyt, to jest bardzo dobry moment na odpoczynek. Jakoś nie mam apetytu, to wciągam tylko pół banana i odpoczywam.
Zjeżdżam z Małej Czantorii, zjazdu za dużo nie było bo ok. 1 km i zaczynam podjazd na Wielką Czantorię zielonym szlakiem. Momentami trafiają się grube ścianki i muszę zejść z roweru i kawałek wepchnąć, żeby móc jechać dalej. 11 km od startu dojeżdżam do czeskiego schroniska, mam już prawie 700 m w nogach, to warto było zrobić sobie kolejną przerwę. Tym razem na zimną Kofolę. Jaka ona była dobra. Widać na niebie, że słońce zaczyna się przebijać, niebo się przeciera, więc jest szansa na widoczki. Siedząc przy schronisku dłuższą chwilę robiło się zimno, więc ruszyłem dalej. Im bliżej szczytu Wielkiej Czantorii byłem, tym więcej było turystów. Dlatego jak dotarłem na szczyt, to się tam nie zatrzymywałem tylko odbiłem w prawo na czerwony szlak i ruszyłem dalej.
Z Wielkiej Czantorii początek jest w dół. Zjazd konkretny, momentami trudny, a nawet bardzo trudny, bo jest masa luźnych kamieni. W dwóch miejscach schodzę z roweru i kawałek go sprowadzam, bo zęby nie trawa, co roku nie rosną ;) Tak zjeżdżam do Przełęczy Beskidek. Od przełęczy zaczynam podjazd na Mały Soszów. Szlak omija szczyt, to ja też go ominąłem. Pojechałem zatem na Wielki Soszów. Przed szczytem zatrzymałem się w Karczmie na Polanie na popas. Wybór padł na naleśniki z dżemem i cola na popitkę :) Tam dochodzę do wniosku, że dalsza jazda zgodna z nakreślonym planem nie ma sensu, bo nie dam rady. Rozważam dwie opcje zjazdu do Wisły. Pierwsza to zjazd jednym z trailsów, który się tam zaczyna w nowo otwartym bike parku. A druga, to pojechanie na Mały Stożek i stamtąd zjazd w dół.
Wybieram opcję drugą mając nadzieję, że wydobędę z siebie jeszcze trochę energii na jeszcze 200 m w pionie. Z Wielkiego Soszowa ciągle czerwonym szlakiem jadę na górę Cieślar. Widoki stamtąd zachwycają. Zatrzymuję się, robię kilka zdjęć i jadę dalej na Mały Stożek. Mając w nogach ok 20 km i 990 m w pionie odbijam na żółty szlak i zaczynam zjazd do Wisły. Po niespełna 2 km odbijam na szlak niebieski i kontynuuje zjazd. Po drodze trafiają się delikatne podjazdy, ale nic trudnego. Zatrzymuje się dopiero przy Krzakoskiej Skale, fajna miejscówka, piękne widoki. Kilkaset metrów dalej szlak odbija w teren i to trudny teren. Początek stromo w dół po kamieniach, dalej naprzemiennie łatwo, trudno i w końcu tylko łatwo. Przy wyciągu Siglany robię sobie ostatnią przerwę, bo jest tam ładny widok. Po chwili przerwy zjeżdżam do Wisły. W mieście tłumy. Przebijam się do ścieżki rowerowej wzdłuż rzeki Wisła i nią jadę aż do Ustronia. Przejazd przez Wisłę trudny, bardzo dużo ludzi, dalej luźniej. W Ustroniu tak samo, sporo ludzi. W końcu docieram na parking.
Zrobiłem tego dnia 37 km i 1087 m w pionie. Był to trudny i ciężki dzień, jednak widoki i czas spędzony w górach robią dobrze :) Plan miałem inny. Miałem jechać dalej, aż pod Baranią Górę, dalej na Cienków. Miałem zaplanowaną trasę na 67 km i ponad 1700 w pionie. Jednak czasami nie wychodzi i trzeba zachować się rozsądnie i odpuścić, a na całą trasę jeszcze wrócę :) Pogoda początkowo nie zachęcała do niczego. Nie za ciepło, choć dało się wyczuć, że jest trochę duszno. Później zaczęło się niebo przecierać, pokazało się słońce i zrobiło się bardzo ciepło. A co najistotniejsze pokazały się widoki :)

Kilka fotek poniżej.



74285
Chmury nie zachęcały do jazdy

74286
W drodze na Małą Czantorię

74289
Na Małej Czantorii

74290
Widok na Wielką Czantorię

74288
Widok na Małą Czantorię

74291
Kofola w górach, coś pysznego ;)

74292
Przy czeskim schronisku

74293
Z kącika kulinarnego p. Makłowicza ;) Popas i naleśniki z dżemem ;)

74294
Przerwa na podziwianie widoków

74295
Pasmo gór po drugiej stronie Wisły

74296
Widok na Wielką Czantorię

74297
Z lotu ptaka

74298
Z lotu ptaka

74300
Restauracja Lepiarzówka na pierwszym planie. Dalej Karczma na polanie i górna stacja wyciągu

74301
Padłeś, to leż

74302
Widoki z góry Cieślar

74303
Widoki z góry Cieślar

74304
Krzakoska Skała

74305
Widoczek z Krzakoskiej Skały

74307
Przy wyciągu Silganów, już w Wiśle

74308
Z lotu ptaka. Na dalszym planie widać skocznię Małysza

74309
Z lotu ptaka, widok na Wiłę

74310
Nie chciało mi się stamtąd ruszać

zdyboo
23-07-2023, 15:14
Może i było ciężko, ale było warto. Dobra relacja Michał.

gavin
23-07-2023, 16:57
1000 w górach, to się nie liczy, trzebaby poprawić [emoji38]

siemalysy
23-07-2023, 19:40
Może i było ciężko, ale było warto. Dobra relacja Michał.

Dzięki Tomek :)


1000 w górach, to się nie liczy, trzebaby poprawić [emoji38]

Masz bliżej. Popraw proszę za mnie ;) Ja tam wrócę, bo nie lubię w połowie kończyć ;)

jarek76
23-07-2023, 21:31
Młody mnie namówił i jutro jedziemy coś co mnie pewnie zabije, jak przeżyje to napiszę jak było :)
http://www.altimetr.pl/przelecz-mangartska.html

Wysłane z mojego LE2123 przy użyciu Tapatalka

cz4rnuch
23-07-2023, 21:53
To już łatwiej będzie zsiąść roweru i podprowadzić. A w powrotnej dzida.

gavin
23-07-2023, 21:54
Dzięki Tomek :)



Masz bliżej. Popraw proszę za mnie ;) Ja tam wrócę, bo nie lubię w połowie kończyć ;)mam już fajną traskę wyrysowaną, wrócę z wywczasu i zapraszam, ja mam tylko gravcia, ale damy radę

kipcior
24-07-2023, 07:52
siemalysy Czyli jak jesteś zmęczony to robisz "tylko" 1000m w pionie. To tak jak ja normalnie ;)

LeonardZelig
24-07-2023, 10:59
Kto mieszka w Bielsku-Białej ten się w górach nie śmieje.

Ale, a propos terenu - kolega z Katowic zabrał mnie na wycieczkę do Żabich Dołów. Wyjechaliśmy z Koszutki, pojechaliśmy przez Chorzowski park i zrobiliśmy pętlę. Takiej ilości zieleni, pól i łąk się nie spodziewałem, mimo, że trochę po Śląsku jeżdżę.

patronat
24-07-2023, 11:02
Ogólnie w sobotę rano prawie nie było ludzi w górach. Wystraszyli się porannego deszczu :)
Wziąłem młodego, wyciągnąłem go trzy razy na Kozią, walnęliśmy dwa Cygany, pół DH+, Twistera i Cygankę do auta. 24 km, 1200 w górę, 1400 kalorii. Dwie i pół godziny. Fajnie jest mieszkać blisko gór :)

74322
jarek76 - nie daj się podpuszczać, nie warto :) Druga wersja to się nafaszerować wspomagaczami ( jajecznica na boczku) i pokazać klasę!

jarek76
24-07-2023, 18:42
Niestety nie udało się wjechać na przełęcz , wjechaliśmy na około 1200 i zaczęło mocno padać, zjazd w kurtkach i deszczu nie był najprzyjemniejszy.
Musimy tam wrócić;)
743337433474335

Wysłane z mojego LE2123 przy użyciu Tapatalka

siemalysy
25-07-2023, 16:55
siemalysy Czyli jak jesteś zmęczony to robisz "tylko" 1000m w pionie. To tak jak ja normalnie ;)

Ty mi tu nie śmieszkuj ;) To chyba nie było zmęczenie ;) W niedzielę czułem się kiepsko, jednak myślałem, że powoli dochodzę do siebie. Jednak wczoraj była tragedia. Mam nadzieję, że do najbliższego weekendu mi przejdzie bo jest plan na wyjazd na weekenbd :)

zdyboo
25-07-2023, 19:38
Mam prośbę.
Czy połączenie morskie Hel - Gdańsk to tylko takie (https://www.zegluga.pl/rejs-gdansk-hel)?
Czy tam więcej linii pływa?
Czy jest szansa, pomijając sztorm, że to połączenie nie popłynie?

Mam też drugą prośbę, raczej do ekipy z Trójmiasta, ale niedawno elmo tam pykał tematy. Co kilka dni bym wrzucał plan trasy i jak ktoś chciałby się pochylić nad tematem i doradzić lub odradzić jakiś fragment to byłoby super.
Raczej będę się trzymał DDRów, szlaków itd. Dystans dzienny to tak max 100-120 km. Raczej nie będę się chciał zajechać. Rower, wiadomo gruz.
Każda trasa to jest plan ogólny, jak wypaczam z roweru coś ciekawego to trasę też wypaczam co by zobaczyć z bliska. Tylko w górach obowiązuje zasada, że jeżeli coś dobrze widać z dołu, to nie ma sensu jechać do góry.

Na początek Gdańsk - Hel, to w którą stronę pojadę będzie zależało od wiatru. Choć preferowany kierunek to z Helu. Wolę statkiem popłynąć rano i na wyjebce wracać, niż jechać tam i próbować wycelować w połączenie o 15. Ciapong tam widzę niespieszny, do Gdyni robi 75 km w 2 h. Niemniej jednak zostaje w odwodzie. Poza tym nie po to będę pierwszy raz od maleńkości nad polskim morzem, żeby sobie statkiem nie popłynąć. :)
https://ridewithgps.com/routes/43614431

crusiek
25-07-2023, 19:41
siemalysy czasem już tak bywa, że mała niedyspozycja zmusza do zmiany planów, myślę jednak, że miejsce wynagrodziło widokami [emoji846]
Jak zwykle miło się czytało Twoją relację

zdyboo
25-07-2023, 19:48
To chyba nie było zmęczenie ;) W niedzielę czułem się kiepsko, jednak myślałem, że powoli dochodzę do siebie. Jednak wczoraj była tragedia. Mam nadzieję, że do najbliższego weekendu mi przejdzie bo jest plan na wyjazd na weekenbd :)

Ale co ogólny marazm czy jakieś przeziębieniowe sprawy?

U mnie w fabryce w dziale jakiś pomór. Zeszły tydzień miałem wolne, okazało się, że dwie osoby przeziębione, jakieś L4, prace zdalne. Ja wróciłem w urlopu chory, w tym tygodniu, dwie kolejne osoby chore. Albo się zarażamy nawzajem, albo jakiś wirus.

crusiek
25-07-2023, 19:58
zdyboo jak będę wiedział, to coś doradze, także wrzucaj trasy śmiało, nie robię dalekich tras a część robiłem za czasów króla Popiela, więc moja wiedza taka sobie jest, no i nie mam jakoś szczególnie do tego talentu [emoji846]

Wstępnie...
Hel na raz jest ok, choć ja tam w sezonie nie lubię jeździć, bo dużo ludzi. Mam jednak plan na ten rok jeszcze z dziecmi się przeturlać.

Część trasy przy Helu niestety jest kiepska i Cie wytrzesie a po ulicy lepiej nie jechać w tym ruchu.
Pomysł na jazdę od strony Helu MZ lepszy, bo z rana nie trafisz jeszcze na chmury owadów

Co do statków to ja kojarzę tylko ŻG. Albo z Gdańska, albo z Gdyni, no ale z Gdyni masz jeszcze Ca. 40 km do objechania do noclegowni.

Zerknę sobie jeszcze później na ślad jak się dorwę do kompa, bo na telefonie g... widzę [emoji846]

--- Edyta

Raczej 20 km z Gdyni, oczywiście policzyłem w obie strony [emoji23]

siemalysy
25-07-2023, 20:34
siemalysy czasem już tak bywa, że mała niedyspozycja zmusza do zmiany planów, myślę jednak, że miejsce wynagrodziło widokami [emoji846]
Jak zwykle miło się czytało Twoją relację


Dzięki Sebastian :)


Ale co ogólny marazm czy jakieś przeziębieniowe sprawy?

U mnie w fabryce w dziale jakiś pomór. Zeszły tydzień miałem wolne, okazało się, że dwie osoby przeziębione, jakieś L4, prace zdalne. Ja wróciłem w urlopu chory, w tym tygodniu, dwie kolejne osoby chore. Albo się zarażamy nawzajem, albo jakiś wirus.

Chyba marazm, albo jakieś przemęczenie. Początkowo myślałem, że to jakieś przeziębienie, ale to raczej nie to. Ogólny brak sił, wczoraj też kilka razy zakręciło mi się w głowie. A może to jakiś wirus. Cały ubiegły tydzień, a nawet od poprzedniego weekendu żona moja byłą jakaś takla struta. Tylko, że miała zupełnie inne objawy niż ja.
Dziś jest już lepiej, więc mam nadzieję, że wszystko wraca do normy.

kipcior
25-07-2023, 21:34
siemalysy Zdrówka :) Może to trzeba wypocić? A nie, zaraz, to nie pomogło ;)

Tymczasem mnie od fulla odrzuciło i męczeniu się w górach mówię zdecydowane nie. Dlatego męczę się na gravelu.
Niedziela, 8 rano w Niedzicy, pusto, nikogo nie ma. Miałem być na 9 ale jakoś tak wyszło. Velo Czorsztyn się szykuje? Nie tym razem :) Zaporę zdobyłem tylko z nadmiaru czasu.
74359

Kierunek gdzieś tam na zaburzenia horyzontu
74360

Przejadę, pomyślał rowerzysta. A takiego wała, pomyślało błoto. W zasadzie stojaki na rower mogły by być z błota ;)
74361

Po ciężkiej walce z nachyleniem, błotem i stadami końskich much pokazał się widok. Wprawdzie można było jechać asfaltem bez takich atrakcji ale tamtędy już dwa razy jechałem.
74362

Potomek wilka
74363

Oto ona, jedyna, Łapszanka, najlepszy widok na Tatry :) Ale czy aby na pewno? Tymczasem spotkało nas rozczarowanie, bo rok temu można tu było zanabyć jakieś trunki. Wprawdzie zepsuło to okolicę więc może dobrze, że nie ma. Ale na coś zimnego, z lodówki, z gazem to nie powiem, dutki by się znalazły.
74364

No to przekraczamy granicę i na dół. W sumie podjazd tędy nie wygląda źle. W górnej połowie, bo w dolnej miałem 70km/h ;) A skoro było w dół, no to nie mogło się dobrze skończyć.
Następne 8km pod górę. Tak na początek. Ale za to przerwy robi się na zdjęcia, a nie że człowiek zmęczony czy coś ;)
74368

Ryś. Tak jakby.
74369

Czy Korony
74370

Tatry pomiziane suwaczkami
74371

Jedna dolina od Tatr
74372

To jest oznakowana cyklostrada, gdyby ktoś miał wątpliwości. Przecież nigdy bym gravelem w góry nie pojechał, ani tym bardziej ciągnął tam kogoś na holenderce ;)
74373

Zwykle nie robię ludziom zdjęć ale zrobiłem wyjątek
74374


https://www.strava.com/activities/9508336217
Wyszło 80km, prawie 1600 przewyższenia, acz trasa właściwa ma nieco mniej. To prawdopodobnie najlepsza trasa jaką przejechałem. Fantastyczne widoki, w większości pustki, małe kotki, świetny teren, zróżnicowana ale fajna nawierzchnia. Tylko było SUCHO, tak generalnie. No tam, parę razy trzeba było rower nad błotem przenosić. Ale po deszczu to ja już od jakiegoś czasu wiem, że po tej okolicy lepiej się nie pchać w nieznane, nawet jeśli szlak tam jest.

crusiek
25-07-2023, 21:52
We wrześniu nadmorska trasa w Gdańsku może być już spoczko. Dojedziesz ładnie ścieżką tak jak wyrysowałeś.

W Sopocie jest ograniczenie do 10 km/h czasem Polucja robi akcje i łapie, trzeba uważać :) Ja tam lubię łamać przepisy, ale znam takich, któzy zostali zmandaceni :)
Fragment przy samym molo z zakazem jazdy, trzeb 30 metrów przeprowadzić rowerek.

Za Sopotem konynuowałbym jazdę do końca lasku (pierwsza strzałka), kawałeczek wszedł po schodach (druga strzałka) i dalej jak prowadzi EV10 Na molo w Orłowie (kwadrat), dla Gravcia będzie klasa mz.

74366

W tym parku przed schodami jeszcze przy plaży jest (Chyba zwie się Koliba, mam nadzieję, że istnieje jeszcze :) ) dobra restauracja i dobra rybka.

Dalej niebieską bym jechał, ale to ja. Tutaj nie zmuszam, ale mz dla gravela nie jest jakoś strasznie wymagająca. Przynajmniej w stronę Gdyni.

74375

Na tej alternatywie więc są dwa miejsca, gdzie trzeba zejść/wejść po schodach (ale są rynny, nie trzeba nieść roweru), natomiast wyjazd z Kępy wprost na bulwar w Gdyni i szuterek do Orłowa wynagrodzi w drodze na Hel, czy tam w drugą stronę. Tu mała uwaga, 10 metrów w piasku plażowym.
74376

MZ powyższa opcja, to dużo lepsza opcja niż jazda ścieżką pośród ruchu aut, nic tam nie zobaczysz ciekawego, co najwyżej złapie Cię znużenie, bo po drodze nic interesującego w tych miejscach nie ma. Ja np tą trasą jadę, jak chcę szybko wrócić do domu.


---
Do zastanowienia się odwiedziny Rewy, dojście na sam koniec cypelka i zajawka, że fale schodzą się z obu stron :) Minus taki, że akurat tam zawsze piździ :)

74365

Fragmentu Janka Wiśniewskiego nie jestem w stanie określić, nigdy tamtędy nie jechałem.
Mechelinki mam dopierow w planach tereny w okolicy Władka spoko.
Reszta też wydaje się spoko.

W Rzucewie masz zamek (hotel właściwie) a za zamkiem ogród, można wypocząć, stajnie, za stajniami zejście na mini plażę, dość miła miejscówka, jak konie nie nakupają :)

W lewo od Rzucewa są groty w Mechowie (w sumie mini grotka :D ), ale to już na prawdę dla fanów klaustrofobii i czołgania się, tam raczej nie zajedziesz bo jest kawałek, ale tak tylko zarzucam jako ciekawostkę :)

zdyboo
25-07-2023, 22:08
Super, dziękuje bardzo.
Zmodyfikowałem ślad wedle wskazówek. Zobaczyłem, że koło cypla w Rewie jest Rewa Pub, to mnie przekonało ostatecznie.
https://ridewithgps.com/routes/43614431

O tym ograniczeniu w Sopocie to chyba cała polska słyszała. Mierzą to jakoś czy uznaniowo? Policja czy Strasz Miejska?

crusiek
25-07-2023, 22:17
Nie wiem, bo nie dopytywałem, wiem, że mimo wszystko łatwiej dostać przy molo za brak prowadzenia roweru za rączkę, grzecznie :D . Na terenie z ograniczeniem nigdy nie widziałem służb mundurowych wlepiających mandat, ale ja tam może ze 20 razy w życiu byłem :) z resztą chyba nie ma suszarek, co by łapały od takiej prędkości... a nawet jeśli to nie wyobrażam sobie jak by to mieli mierzyć zgodnie z homologacjami...

eMGie
26-07-2023, 08:27
Wrzucam jeden z zaległych wypadów, bo już się kilka nazbierało :-) Sobota nie wyglądała ciekawie, bo miało lać koło południa i tak też było. Mimo wszystko zapakowaliśmy sprzęt i pojechaliśmy w stronę Starogardu Gdańskiego, lało prawie całą drogę, był już nawet pomysł, żeby wracać, bo ciemno się zrobiło dookoła :-) Na szczęście prawie na miejscu zaczęło się przejaśniać, więc pojawiła się nadzieja. Ostatecznie zaparkowaliśmy w Suminach, kilka km za Starogardem i ruszyliśmy w stronę Ocypla, przez Szteklin, Lubichowo, Młynki. Droga bardzo przyjemna, większość szuterki, gdzieniegdzie trochę asfaltu i płyt. Przed samym Ocyplem wpadłem na pomysł przejechania przez leśną kałużę, która była na całej szerokości drogi. Pomysł okazał się niezbyt mądry, bo woda sięgała do osi, a ja nie miałem na tyle prędkości, żeby przejechać bez pedałowania :-) Na szczęście za 1 km był sklep ABC, gdzie udało się kupić skarpety i dostać gratis dwa woreczki foliowe :-) Sposób okazał się bardzo dobry, bo dalej jechałem jak nowy. :-) W Ocyplu odwiedziliśmy jeszcze ośrodek "Jubilat" w którym mieliśmy okazje wypoczywać wielokrotnie na weekendowych wypadach wiele lat temu, nie zmieniło się tam za wiele :-) Droga powrotna prowadziło wzdłuż starej, zlikwidowanej trasy kolejowej, pamiętam jak były tam jeszcze tory. Po drodze mijaliśmy wiele wiaduktów i mostów nad Wdą. Na powrocie było więcej piachu i fragmentami trzeba było szukać alternatywnych ścieżek. Przed samym końcem przypomniał się znowu deszcz, ale na szczęście tylko symbolicznie, także udało się wrócić na sucho :-) Ogólnie trasa dość łatwa i ładna, nie licząc piaszczystych fragmentów.

Kilka fotek.

74383

74384

74385

74386

74387

74388

74389

74390

74391

74392

74393

74394

74395

74396

74397

74399

74401

74403

74404

74412

74413

74413

crusiek
26-07-2023, 10:07
kipcior, fajne zdjęcia, w ogóle pierwszy raz widzę taki rower, motocykl i owszem, ale roweru jeszcze nie :) eMGie, ciekawa trasa, chyba mało uczęszczana, bo nawet segmentów jakoś nie ma na stravie :) Butki dobrze się spisują?

eMGie
26-07-2023, 10:18
crusiek, nie widziałem po drodze chyba nikogo na rowerze, a nie, jakaś starsza pani jechała ze sklepu :-) Może to pogoda wystraszyła :-) W sumie to dziwne, bo spora część prowadzi wyznaczonymi szlakami rowerowymi. A tak swoją drogą, nie wiem jak jest w innych regionach, ale tu gdzie ja ostatnio bywam, czyli Kaszuby i Kociewie nie ma prawie w ogóle turystów. W Szteklinie, gdzie jest pełno wypożyczalni sprzętu pływającego, żadna nie była nawet otwarta, a to była sobota koło południa, w środku wakacji !!! W Ocyplu to samo, na ośrodkowym kąpielisku było może z 5 osób, a na jeziorze żadnej łódki. Nawet w kultowym barze, uwidocznionym na zdjęciu, nie było nikogo, w sklepach to samo. A trasa bardzo fajna, polecam.

edit:
a buty super, najlepsze jakie miałem do tej pory, wygodne, przewiewne i bardzo dobrze się chodzi.

crusiek
26-07-2023, 10:26
Szkoda, że nie ma innego zapięcia, jakoś rzepom nie zaufam, nie za taką kasę.

eMGie
26-07-2023, 10:31
Miałem już kiedyś decathlonowe na rzepy i nie było problemu, także się nie bałem :-) Poza tym, ja już jeżdżę jak emeryt :-) Co z tego, że ostatnie były na trytytkę, jak się po 1,5 roku rozleciały:-) A różnicy nie czuję.

crusiek
26-07-2023, 10:37
Już tam nie przesadzaj z tym emerytem :D

---
Tym czasem u mnie na parkingu :D tetris w pełni :D


74419

!AGresT
26-07-2023, 10:42
Cóż, coraz drożej, to ludzie rezygnują.
Ja w tym roku, pierwszy raz od 22 lat nie zorganizowałem dzieciakom wyjazdu, także tego.

to było do wypowiedzi, że ludziów mało na szlakach.

eMGie
26-07-2023, 11:41
Mam prośbę.
Czy połączenie morskie Hel - Gdańsk to tylko takie (https://www.zegluga.pl/rejs-gdansk-hel)?
Czy tam więcej linii pływa?
Czy jest szansa, pomijając sztorm, że to połączenie nie popłynie?

Mam też drugą prośbę, raczej do ekipy z Trójmiasta, ale niedawno elmo tam pykał tematy. Co kilka dni bym wrzucał plan trasy i jak ktoś chciałby się pochylić nad tematem i doradzić lub odradzić jakiś fragment to byłoby super.
Raczej będę się trzymał DDRów, szlaków itd. Dystans dzienny to tak max 100-120 km. Raczej nie będę się chciał zajechać. Rower, wiadomo gruz.
Każda trasa to jest plan ogólny, jak wypaczam z roweru coś ciekawego to trasę też wypaczam co by zobaczyć z bliska. Tylko w górach obowiązuje zasada, że jeżeli coś dobrze widać z dołu, to nie ma sensu jechać do góry.

Na początek Gdańsk - Hel, to w którą stronę pojadę będzie zależało od wiatru. Choć preferowany kierunek to z Helu. Wolę statkiem popłynąć rano i na wyjebce wracać, niż jechać tam i próbować wycelować w połączenie o 15. Ciapong tam widzę niespieszny, do Gdyni robi 75 km w 2 h. Niemniej jednak zostaje w odwodzie. Poza tym nie po to będę pierwszy raz od maleńkości nad polskim morzem, żeby sobie statkiem nie popłynąć. :)
https://ridewithgps.com/routes/43614431

Rejsy do Helu są z Gdańska i chyba z Sopotu. Ja płynąłem nawet przy lekkim sztormie, także z byle powodu nie odwołują :-)Lepiej wracać na rowerze, jesteś wolny i wrócisz o której chcesz, a tak to Ci jeszcze rejs odwołają :-)
Trasa, którą narysowałeś była zazwyczaj dość tłoczna na odcinku trójmiejskim i helskim, ale w tym roku raczej tak nie będzie. Kolega, który pływa na desce jest w szoku, ile się teraz jedzie samochodem na półwysep. W łykend dojazd zajmował tam nawet ze 3h, a korek był zawsze od Pucka do Władysławowa, a tydzień temu dojechał tam w 50 minut :-) Podobno jest pusto.
Wrzucaj trasy, jak będę coś wiedział to napiszę co wiem.

elmo
26-07-2023, 12:53
Mam prośbę.
Czy połączenie morskie Hel - Gdańsk to tylko takie (https://www.zegluga.pl/rejs-gdansk-hel)?
Czy tam więcej linii pływa?
Czy jest szansa, pomijając sztorm, że to połączenie nie popłynie?

Mam też drugą prośbę, raczej do ekipy z Trójmiasta, ale niedawno elmo tam pykał tematy. Co kilka dni bym wrzucał plan trasy i jak ktoś chciałby się pochylić nad tematem i doradzić lub odradzić jakiś fragment to byłoby super.
Raczej będę się trzymał DDRów, szlaków itd. Dystans dzienny to tak max 100-120 km. Raczej nie będę się chciał zajechać. Rower, wiadomo gruz.
Każda trasa to jest plan ogólny, jak wypaczam z roweru coś ciekawego to trasę też wypaczam co by zobaczyć z bliska. Tylko w górach obowiązuje zasada, że jeżeli coś dobrze widać z dołu, to nie ma sensu jechać do góry.

Na początek Gdańsk - Hel, to w którą stronę pojadę będzie zależało od wiatru. Choć preferowany kierunek to z Helu. Wolę statkiem popłynąć rano i na wyjebce wracać, niż jechać tam i próbować wycelować w połączenie o 15. Ciapong tam widzę niespieszny, do Gdyni robi 75 km w 2 h. Niemniej jednak zostaje w odwodzie. Poza tym nie po to będę pierwszy raz od maleńkości nad polskim morzem, żeby sobie statkiem nie popłynąć. :)
https://ridewithgps.com/routes/43614431


Jeżeli chodzi o ścieżkę rowerową na 1/2wyspie to jedynie odcinek za Jurata do Helu jest fajny - chodzi mi o nawierzchnię - fajny ubity szuter, od Władysławowa do Juraty to przeważnie kostka - najgorszy odcinek to od Władysławowa do Chałup - kostka z ubytkami i "rozdzielająca" się (co prawda można jechać piaskową bardziej lub mniej drogą/ścieżką bliżej morza). Co do odcinka od Pucka do Władysławowa to na zmianę szuter, kostka, asfalt.
Odcinek pomiędzy Rzucewem a Puckiem bardzo klimatyczny zwłaszcza od cypla rzucewskiego jak porzuci się r10tkę (mniej więcej jak do r10tki dochodzi droga zwaną leśną) i odbije się w prawo na zacny singielek wzdłuż wybrzeża (jedzie się skarpą) - uwaga tylko na dwa ostre zjazdy i podjazdy (jak jechałem ziemia była zbita niczym beton więc trza było uważać na ślizgi) - ale widokowo to majstersztyk prawie do samego Pucka.
Co do wyjazdu z samej Gdyni to raz jechałem przez Chylonię w stronę Dębogórza (fajna trasa mieszana - pisak/szuter, asfalt, płyty) ale zyskuje się jazdę w lesie choć w samej chyloni wyjazd był przedzieraniem się przez remont drogi (krótki ale trochę upierdliwy bo się pogubiłem). Innym razem z Gdyni wyjechałem od razu do Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego i wjechałem do Redy od południa - trasa sztos - szutry w TPK to po prostu mega banan na gębie.
aaaa i jadąc tak jak masz narysowane z Rewy na Bękę przejedziesz granicą Rezerwatu Beka - widokowo i dźwiękowo sztos i nie chodzi mi tu o hałas jazdy po płytach ale o nasłuchiwanie żerującego ptactwa.
Jeżeli miałby coś zasugerować to polecam: Puszczę Darżłubską, Puckie Błota (są tam fajne szutry), tzw droga mnichów od Radoszewa do Mieroszyna (jadąc właśnie od południa na północ - widokowo lepsza a i z górki wówczas jest) a dalej w tych okolicach Rezerwat Bielawa i Bór Nadmorski a z dalszych terenów to las na wschodnim brzegu jez. żarnowieckiego.

Morze trochę pomogłem...

ps. z żeglugi morskiej/zatokowej nie korzystałem. Kiedyś była możliwość przepłynięcia z Jastarni do Gdyni stateczkiem ale teraz remontują nabrzeże i tylko można sobie popłynąć albo na Hel albo do Rewy. No i różne bywały opinie o traktowaniu rowerów przy "załadunku"

ps. kolejne ostatnimi czasami na Kaszuby udawałem się grajvelem i uważam że to najlepsiejszy wybór.

ps. aaa i coby nie tracić czasu na wydostanie się z pólwyspu to z Jastarni jechałem albo do Pucka albo do Gdyni pociągiem - niestety w przewozach regionalnych dodakowy koszt to bilet na rowerz (a u nas w kolejach mazowieckich z rowerem za free)

MadOnion
26-07-2023, 13:41
Już tam nie przesadzaj z tym emerytem :D

---
Tym czasem u mnie na parkingu :D tetris w pełni :D


74419

https://www.youtube.com/watch?v=a3gP2fQgzFQ

od 3:20 jest instrukcja jak wyjechać/wjechać w trudnym położeniu pojazdu ; )

zdyboo
26-07-2023, 19:08
Morze trochę pomogłem...
Bardzo, dokonałem korekty odcinka od Rewy do Pucka, skoro da się nad samym morzem przejechać.
TPK, Pszczę Darzłubską i Puckie Błota uwzględnię w osobnym wypadzie, już bez Półwyspu Helskiego. Być może nawet podjadę ciapongiem SKM czy PR, żeby nie przebijać się przez miasto.
Dla mnie opłata za rower to normalka w KD też płacę.

Dziękuję Andrzeju.


Wrzucaj trasy, jak będę coś wiedział to napiszę co wiem.

Dzięki Mariusz. Powinienem coś jeszcze w tym tygodniu zapodać.
Czy mógłbyś napisać słów kilka jak wygląda sprawa roweru na statku? Wiem, że się płaci, ale Andrzej wspominał coś w plotach o złym traktowaniu.
Ja tylko raz płynąłem z rowerem. Małym statkiem po niemieckiej stronie Zalewu Szczecińskiego. Załoga oparła rowery o reling w części dziobowej i nic złego im się nie stało. Stateczek był jednak bardzo mały.

cz4rnuch
26-07-2023, 19:47
Po prostu na rufie (przynajmniej w Gdyni) jest wydzielona część pokładu na rowery. Jeśli chętnych jest dużo to będą je upychać. Raczej nie na chama, ale rowery będą się o siebie opierać.

zdyboo
26-07-2023, 19:50
Dzięki Marcinu, rowery opierające się o siebie to dla mnie nic nowego, przerabiam to co weekend w KD.

siemalysy
26-07-2023, 20:49
siemalysy Zdrówka :) Może to trzeba wypocić? A nie, zaraz, to nie pomogło ;)

Dzięki :)



Tymczasem mnie od fulla odrzuciło i męczeniu się w górach mówię zdecydowane nie. Dlatego męczę się na gravelu.
...

Tatry, miodzio :) Na Łapszance byłem dokładnie rok temu. Pamiętam, ze była burza, zmoczył nas deszcz, ale było kozacko :) Fajna relacja :)



Wrzucam jeden z zaległych wypadów, bo już się kilka nazbierało :-) Sobota nie wyglądała ciekawie, bo miało lać koło południa i tak też było...



Fajny klimat :) Dobra relacja :)

- - - - kolejny post - - - - - -

Przy okazji pytanie w temacie Garmina. W Edge 1040 mam tak, że po zatrzymaniu Garmin wrzuca mi inną mapę tak jakby ze ścieżkami w okolicy miejsca, w którym się znajduję. Jak dobrze kojarzę, to jest tak podczas nawigowania i bez nawigowania. Macie tak u siebie w waszych urządzeniach? Muszę to wyłączyć, a za bardzo nie wiem gdzie. Może znaleźliście już na to sposób? ;)

zdyboo
26-07-2023, 21:34
Michał, ja nie mam tak i nigdy nie miałem w żadnym z moich Garminów. Mam włączony tylko podkład OSM i zawsze tylko on jest widoczny.
W ręcznym Garminie 64s i wcześniej w 60 CSx jak miałem włączone kilka podkładów to potrafiły się przełączać w zależności od wybranej skali.

crusiek
26-07-2023, 21:35
Nie wiem o czym piszesz Michale.

gavin
26-07-2023, 21:59
Kuźnica - najfajniejsze miejsce na półwyspie. Na hambika pod szczęśliwą siódemką można spokojnie wbijać.

eMGie
26-07-2023, 22:12
Dzięki :)



Tatry, miodzio :) Na Łapszance byłem dokładnie rok temu. Pamiętam, ze była burza, zmoczył nas deszcz, ale było kozacko :) Fajna relacja :)




Fajny klimat :) Dobra relacja :)

- - - - kolejny post - - - - - -

Przy okazji pytanie w temacie Garmina. W Edge 1040 mam tak, że po zatrzymaniu Garmin wrzuca mi inną mapę tak jakby ze ścieżkami w okolicy miejsca, w którym się znajduję. Jak dobrze kojarzę, to jest tak podczas nawigowania i bez nawigowania. Macie tak u siebie w waszych urządzeniach? Muszę to wyłączyć, a za bardzo nie wiem gdzie. Może znaleźliście już na to sposób? ;)

Nic takiego nie zauważyłem w 810, ale też szczególnie się nie przyglądałem :-) Też mam tylko mapy OSM

siemalysy
26-07-2023, 22:14
Chyba źle to wytłumaczyłem. Postaram się przy okazji zrobić foto, żeby lepiej zobrazować moje pytanie.
W 810 tego nie miałem.

crusiek
26-07-2023, 22:15
Kuźnica jest spoko do zabawy kajtem i obfocenia najsłynniejszej łódki. A tak to zbyt wiele tam nie ma rejczel.
Fotograficznie ciekawe miejsc na prawo od cypelka gdzie nasze mocarne jednostki robią za falochron xD

https://g.co/kgs/dNVhZJ

eMGie
26-07-2023, 22:15
Dzięki Mariusz. Powinienem coś jeszcze w tym tygodniu zapodać.
Czy mógłbyś napisać słów kilka jak wygląda sprawa roweru na statku? Wiem, że się płaci, ale Andrzej wspominał coś w plotach o złym traktowaniu.
Ja tylko raz płynąłem z rowerem. Małym statkiem po niemieckiej stronie Zalewu Szczecińskiego. Załoga oparła rowery o reling w części dziobowej i nic złego im się nie stało. Stateczek był jednak bardzo mały.

Ja płynąłem z 8-10 lat temu, ale wydaje mi się, że upychali je dość mocno bez specjalnej delikatności :-) I faktycznie chyba to była rufa :-)

crusiek
26-07-2023, 22:18
Grunt aby nie za burtą, bo sól pali :)

zdyboo
26-07-2023, 22:24
Jeszcze pytanie, czy jest sens się pchać na sam koniec polskiego odcinka Mierzei Wiślanej?
Wyrysowałem sobie trasę i wyszło 180 km. Trochę dużo, ale do zrobienia, choć po tym raczej raczej dzień odpoczynku by wyszedł. Choć z drugiej strony mogę to rozłożyć na cały dzień, jak uda mi się utrzymać niezbyt spieszne tempo na początku i pewnie z jakimś dłuższym, tak z pół godziny, popasem w połowie.
Bikeshow pokazywał, że trasa fajna, ale może wystarczy do przekopu?

eMGie
26-07-2023, 22:28
Wg mnie wystarczy, w zasadzie od Krynicy Morskiej trasa staje się mało ciekawa, jedzie się tylko prostą drogą przez las :-) Nawet wody nie widać :-)

crusiek
26-07-2023, 22:30
Do Krynicy bym dojechał, dalej za Krynicą już niekoniecznie.

zdyboo
26-07-2023, 22:39
Dzięki Panowie, o Krynicy też myślałem, bo to miasteczko i pewnie będzie gdzie piwo wypić.
W jedną stronę pyknę to R10, wracać tak samo czy można próbować leśnymi drogami? Obawiam się piasku.

crusiek
26-07-2023, 23:00
Ostatnio jak pomyliłem ścieżki i przegapiłem oznaczenia to trochę się jednak męczyłem miejscami po piachu,, chyżo szukając powrotu na trasę główną, nie zalecałbym więc.

Aczkolwiek ostatnio widziałem kogoś, ktoś traskę zrobił nieco inaczej. W Kątach Rybackich odbijając w dół, ale ja tak nigdy nie jechałem nie znam więc tego terenu między Kątami a Rybiną, Jednak od Rybiny już do Martwej Wisły i dalej to raczej taka sobie traska.

- - - - kolejny post - - - - - -

Acha, w Świbnie masz działającą pzeprawę promową, jaby co, nie trzeba robić kółka przez Kiezmark, chyba, że celowo.
Prom dyga co 30 minut od 7:00 do 21 chyba, opłata 8 zł.

- - - - kolejny post - - - - - -

Forum ma czkawkę chyba...

cz4rnuch
27-07-2023, 06:12
Jeszcze pytanie, czy jest sens się pchać na sam koniec polskiego odcinka Mierzei Wiślanej?Prawie na sam koniec. Oczywiście o ile lubisz dobre jedzenie, bo w Piaskach jest bardzo fajna restauracja z regionalnymi frykasami. Oczywiście w Krynicy też coś się znajdzie, znajoma teścia ma tam dobrą karczmę rybną. No i kamieniem można przerzucić za granicę. Choć nie wiem czy akurat to warte wysiłku.

gavin
27-07-2023, 07:24
jakiego kajta.., tylko ws [emoji3][emoji106]

LeonardZelig
27-07-2023, 07:34
Do Kuźnicy już drugi rok z rzędu wpadliśmy na supowanie. Fajna miejscówka o ile akurat nie wieje.

elmo
27-07-2023, 08:24
Michał, ja nie mam tak i nigdy nie miałem w żadnym z moich Garminów.

też nie spotkałem się z przeładowaniem mapy po zatrzymaniu (ani w e1000 ani w e1040)


Jeszcze pytanie, czy jest sens się pchać na sam koniec polskiego odcinka Mierzei Wiślanej?

Myślę, że to w zależności od czasu i czy chce się zobaczyć "tabliczkę", że dalej nie wolno ;)

A jak już mowa o planach to wykrystalizowały się moje plany na R10tkę... Ruszam 6tego z Międzyzdrojów z tym, że najpierw cofnę się do Świnoujścia do granicy z Germanią i już prawilnie rusze na wschód... jak to mawiał klasyk - tam musi być "cywilizacja". Mam nadzieję, że uda się dojechać do wejścia na plażę w Piaskach nr 1

Trasa głownie oparta na r10 z małymi dodatkami w celu zaliczenia większej ilości kwadratów no i z zamiarem przejechania przez sławne Kluki.

https://ridewithgps.com/routes/43469344

Ps. Na trasie jest dojazd do Elbląga ale jak patrzę na połączenia pkp to chyba lepiej się będzie dojechać z powrotem do Gdańska... z dylematów pozostaje jeszcze - czy kupić wcześniej bilet i mieć nieszczęsny limit w głowie czy pojechać bez i liczyć na to że jakiś bilet uda się zakupić z trasy lub już w samym Gdańsku...

Ps kolejny - mi nadal podoba się miejscówka w Jastarni (zarówno SUP jak i windsurfng - w tym drugim przypadku to opinia mej latorośli).

crusiek
27-07-2023, 08:35
Jak będzie tak kąpać z nieba systematycznie, to Kluki będą wesołe w innym przypadku to bułka z masłem [emoji6]
Daj znać jak będziesz jechać przez Gdańsk to może się podepnę na kilka kaemow jak czas pozwoli xD

siemalysy
27-07-2023, 09:43
też nie spotkałem się z przeładowaniem mapy po zatrzymaniu (ani w e1000 ani w e1040)


...

A może to się włącza dlatego, że być może mam Trailforks aktywny. Sprawdzę i wrócę do Was z odpowiedzią. Postaram się zrobić fotę, żeby pokazać ja to wygląda.

Dziękuję Panowie za odpowiedź [emoji3]

crusiek
27-07-2023, 09:53
A może to się włącza dlatego, że być może mam Trailforks aktywny. Sprawdzę i wrócę do Was z odpowiedzią. Postaram się zrobić fotę, żeby pokazać ja to wygląda.

Dziękuję Panowie za odpowiedź [emoji3]Jak miałem stravę na pro okresie to zagwiazdkowane (czyli ulubione) fragmenty tras mi się wrzucały na ekran jak przejeżdżałem w pobliżu, może trailforks podobnie czyni, nie wiem.

elmo
27-07-2023, 10:13
Jak będzie tak kąpać z nieba systematycznie, to Kluki będą wesołe w innym przypadku to bułka z masłem [emoji6]
Daj znać jak będziesz jechać przez Gdańsk to może się podepnę na kilka kaemow jak czas pozwoli xD

Nie no w wówczas to pojadę prawilnie r10 znaczy nie będę zaglądał do Kluk ;)
Ps. W Gdańsku będę zapewne w poniedziałek - tzn chciałbym być...

crusiek
27-07-2023, 10:41
300 km z Klukami w 1 dzień? ambitnie.
Myślałem o milach opisałem km. W każdym bądź razie szacun :)

zdyboo
27-07-2023, 18:57
Kolejna trasa do Mierzei Wiślanej.

https://ridewithgps.com/routes/43821305

Do przekopu jednak. Krynica w opcji, jakby był dobry warun. To jednak 20 km więcej.
Prosiłbym o sprawdzenie odcinka jeszcze w Gdańsku. Wyjazd z miasta planuję przez okolicę Królewskiej Fabryki Karabinów, nazwa mi się bardzo podoba. :)
Oraz powrót, nie chcę wracać po R10, zatem zaplanowałem trochę toczenia się po Żuławach Wiślanych.

crusiek
27-07-2023, 22:32
No dobra, początek, czyli przejazd od Witosa do Traktu świętego Wojciecha to bardzo stara ścieżka, zakorzeniona, częściowo drogą. Proponuję więc zrobić tak, żeby wrócić sobie Kartuską, a wybrać się nieco inaczej. Wiem, że będzie trochę nadrobione, ale jakościowo zdecydowanie lepiej.
Kierunek wyboru dowolny.

74445

Teraz sprawdmy Żuławy, między Izbiskami a Chorążówką będzie kawałek przy polu (przy Chorążówce są łąwki nad stawem, można spocząć), ale dasz radę. Ogólnie trasa nie powala jakościowo, ale jak ja jechałem podobało mi się.
Nawierzchnie są mieszane, trochę płyt, głównie płyty w okolicy Olszynki tak jak meandruje rzeczka, trochę asfaltu, trochę yomb, dróg gruntowych, ogólnie nie powinno sprawić większego problemu.
W Drewnicy i w Kiezmarku (tu przy samym MORze) są domy podcieniowe.
Między Cedrami a Bogatką nie wiem w sumie, nie pamiętam...
Od Rybiny Do Sztutowa nie jechałem od tej strony, nie wiem.

eMGie
28-07-2023, 09:29
Te DDRy na Chełmien nie są najgorsze, da się jechać:-) Ja bym za to zmienił trasę od Przejazdowa do promu na Wiśle, ta którą narysowałeś jest co prawda najszybsza i pewnie wygodniejsza, ale prowadzi wzdłuż dość ruchliwej drogi. Jeżeli Ci to nie przeszkadza, to jest ok, ale jak wolisz spokój, to lepiej pojechać przez wyspę lasem, tam jest całkiem przyjemny szuterek, a potem dalej wzdłuż Martwej Wisły i przy Lotosie. Coś mniej więcej takiego :

https://ridewithgps.com/routes/43837457

elmo
28-07-2023, 09:39
Kolejna trasa do Mierzei Wiślanej.

https://ridewithgps.com/routes/43821305

Do przekopu jednak. Krynica w opcji, jakby był dobry warun. To jednak 20 km więcej.
Prosiłbym o sprawdzenie odcinka jeszcze w Gdańsku. Wyjazd z miasta planuję przez okolicę Królewskiej Fabryki Karabinów, nazwa mi się bardzo podoba. :)
Oraz powrót, nie chcę wracać po R10, zatem zaplanowałem trochę toczenia się po Żuławach Wiślanych.

I u mnie nastąpiła modyfikacja ostatniego odcinka - znaczy powrotu do Gdańska. Trochę podobna do Twej. Acz ja tak daleko na Żuławy się nie będę zapuszczał.
Tak to teraz wygląda:
https://ridewithgps.com/routes/43469344

crusiek - nie orientujesz się czy ta szosa nr 501 zwana Gdańską od Sztutowa do przeprawy na Wiśle to bardzo jest uczęszczana przez samochody? W razie braku czasu to powrót zrobiłbym już po niej. Jak patrzę na google maps to nawierzchnia nie jest tak "gładka" aby zachęcała kierowców samochodów ale z drugiej strony to jedyna droga...


Te DDRy na Chełmien nie są najgorsze, da się jechać:-) Ja bym za to zmienił trasę od Przejazdowa do promu na Wiśle, ta którą narysowałeś jest co prawda najszybsza i pewnie wygodniejsza, ale prowadzi wzdłuż dość ruchliwej drogi. Jeżeli Ci to nie przeszkadza, to jest ok, ale jak wolisz spokój, to lepiej pojechać przez wyspę lasem, tam jest całkiem przyjemny szuterek, a potem dalej wzdłuż Martwej Wisły i przy Lotosie. Coś mniej więcej takiego :

https://ridewithgps.com/routes/43837457

ooo w razie czego pozwolę sobie skorzystać z tej podpowiedzi jakby coś innego mi wypaliło - szuter w lesie to zacna rzecz :)

eMGie
28-07-2023, 09:51
Kawałek od strony Wisły jest gruntowy, ale dobrze ubity, potem jest taki fajny tłuczeń do dróg rowerowych, ogólnie da się szybko jechać.
A 501 jest, tak jak piszesz jedyną drogą, więc ruch może być, zależy od dnia i pory, do tego nie jest za szeroka. Ja nie polecam, ale wiadomo, jak mus ... :-)

crusiek
28-07-2023, 10:10
crusiek - nie orientujesz się czy ta szosa nr 501 zwana Gdańską od Sztutowa do przeprawy na Wiśle to bardzo jest uczęszczana przez samochody? W razie braku czasu to powrót zrobiłbym już po niej. Jak patrzę na google maps to nawierzchnia nie jest tak "gładka" aby zachęcała kierowców samochodów ale z drugiej strony to jedyna droga...



No ja bym się tamtędy nie pchał, chyba, że bym faktycznie musiał. Może być niebezpiecznie. Nie raz się tam spotkałem z debilami... akurat jadąc tam autem...

- - - - kolejny post - - - - - -


Te DDRy na Chełmien nie są najgorsze, da się jechać:-)


I urywają się i musisz iść na przejście, potem jechać ulicą, bleh. ja tam jadę tylko jak muszę do DOZa wpaść po lek dla syna :)
Ostatnio się zamyśliłem i w taką dziure tam wpadłem, że zastanawiałem się, czy sobie ząb o ząb nie wybiłem hihi

- - - - kolejny post - - - - - -


Ja bym za to zmienił trasę od Przejazdowa do promu na Wiśle, ta którą narysowałeś jest co prawda najszybsza i pewnie wygodniejsza, ale prowadzi wzdłuż dość ruchliwej drogi. Jeżeli Ci to nie przeszkadza, to jest ok, ale jak wolisz spokój, to lepiej pojechać przez wyspę lasem, tam jest całkiem przyjemny szuterek, a potem dalej wzdłuż Martwej Wisły i przy Lotosie. Coś mniej więcej takiego :

https://ridewithgps.com/routes/43837457

Ta część w Przejazdowie do mostu to przecież piękna gładka DDR na całej długości.
A, dobra, myślałem, że pisałeś, że ulicą :D nie ma tematu :D

eMGie
28-07-2023, 10:11
zdyboo podobnie fragment od Kiezmarka do Bogatki prowadzi wzdłuż S7. Jest to bardzo szybka droga, ale cały czas hałas samochodów. To jest stara droga krajowa nr 7, która teraz jest "drogą techniczną", bardzo często trenują tam goście na szosach, bo jest bardzo ładny asfalt i prawie zero ruchu samochodowego.
Mimo to zdarzają się tam takie sytuacje : https://rowery.trojmiasto.pl/Koszwaly-Czolowe-potracenie-rowerzystki-n146390.html

Trochę dłuższa, ale wg mnie przyjemniejsza droga prowadzi tędy: https://ridewithgps.com/routes/43837515

elmo
28-07-2023, 10:16
eMGie ano własnie...
Ps. Pozwoliłem sobie podlinkować Cię ma RwGPS. Zaintrygowała mnie ta trasa:
https://ridewithgps.com/routes/42711829
Jechałeś już nią?

crusiek
28-07-2023, 10:18
Tak to teraz wygląda:
https://ridewithgps.com/routes/43469344


Ależ to zacnie wygląda, szacun. Jak na to patrzę, to widzę jaką jestem rowerową pipetką :D

elmo
28-07-2023, 10:29
crusiek - zacnie to będzie jak się uda przejechać i nie dostać zawału od nadmiaru wrażeń ;)
a z tą "rowerową pipetką" to bym nie przesadzał - wszak mamy podobny kilometrarz w tym roku. Ja od jakiegoś czasu jeno turystycznie kręcę... choć plany na 2025 jak się uda zrealizować to będę baaaaardzo kontent :)

crusiek
28-07-2023, 10:33
eMGie ano własnie...
Ps. Pozwoliłem sobie podlinkować Cię ma RwGPS. Zaintrygowała mnie ta trasa:
https://ridewithgps.com/routes/42711829
Jechałeś już nią?

Od siebie mogę powtórzyć się jedynie w temacie między Izbiskami a Chorążówką. Droga gruntowa, częściowo przy samym polu, jak napada, może być troszkę przygody bo miejscami rozjechana kołami traktoru, ale tak to ok. Ruch znikomy, a przynajmniej ja tak trafiłem w miejscach gdzie jechało się drogą.

Ja zrobiłem połowę tej trasy, fragment między Kiezmarkiem i Nowym dworem, potem do Kiezmarka ściąłem przy S7

74452


crusiek - zacnie to będzie jak się uda przejechać i nie dostać zawału od nadmiaru wrażeń ;)
a z tą "rowerową pipetką" to bym nie przesadzał - wszak mamy podobny kilometrarz w tym roku. Ja od jakiegoś czasu jeno turystycznie kręcę... choć plany na 2025 jak się uda zrealizować to będę baaaaardzo kontent :)
Jak mi się uda w przyszłym roku zanabyć rower na przygody, to mam nadzieję również nieco się poprawię...

eMGie
28-07-2023, 10:35
eMGie ano własnie...
Ps. Pozwoliłem sobie podlinkować Cię ma RwGPS. Zaintrygowała mnie ta trasa:
https://ridewithgps.com/routes/42711829
Jechałeś już nią?

Trochę inaczej dół robiłem i te ostatnie 10 km z mojej trasy jest kiepskie, crusiek chyba rysował inaczej, może podpowie :-)

to moje : https://www.strava.com/activities/9028607977

elmo
28-07-2023, 10:44
eMGie Zacnie na zdjęciach to wygląda. Żuławy to dla mnie biała karta. Zresztą w trójkącie Gdańsk-Olsztyn-Toruń to niewiele zobaczyłem :( aż wstyd się przyznać

eMGie
28-07-2023, 10:51
Bardzo ładna trasa, polecam, no i jakie przewyższenia :-) Ta podlinkowana przez Ciebie ma chyba pod koniec jeszcze jeden wiatrak, ale tam nie byłem.

crusiek
28-07-2023, 10:51
Żuławy są fajne, mam już trochę tras kolejnych rozplanowane, byle by tylko czas był na odkrywanie.
Tym czasem przyszły tydzień u mnie pod znakiem zapytania, bo pod opieką czwórka ruchliwych dzieciaczków będzie xD

zdyboo
28-07-2023, 18:18
crusiek, eMGie, elmo
Seba, Mariusz i Andrzej. Dziękuję kolejny raz, wprowadziłem poprawki. Wyszło 139 km.

https://ridewithgps.com/routes/43821305

Tej laski z kolizji szkoda. Na podstawie moich obserwacji, im bardziej pusta droga z im lepszą nawierzchnią, tym łatwiej spotkać kierowników z ciężką nogą.

Ostatecznie z tego się może się zrobić całkiem spoko przewodnik rowerowy po okolicy Trójmiasta.

crusiek
28-07-2023, 18:23
Po płaskim to nawet nie poczujesz [emoji846]

zdyboo
28-07-2023, 18:41
Na pewno będzie wiało.

crusiek
28-07-2023, 20:24
Zerknąłem sobie, jedno miejsce miej na uwadze, tu jest bardzo ruchliwa ulica, wiecznie zakorkowana w sumie, musiałbyś z chodnika na ulice zjechać przy przejeździe, jesli to nie problem to ok.

Sam czasem zjeżdżam tam na ulicę, jak ruch nie jest duży, ale może to być kłopotliwe. Gdyby tak się stało, to wystarczy pojechać tak:

74458

zdyboo
28-07-2023, 20:34
Jazda po jezdni dla mnie nie jest problemem. Choć czasem jest to problem dla kierowników. Zmodyfikowałem sobie ten fragment wedle zaleceń.
Dzięki.

cz4rnuch
28-07-2023, 21:23
zdyboo podobnie fragment od Kiezmarka do Bogatki prowadzi wzdłuż S7. Jest to bardzo szybka droga, ale cały czas hałas samochodów. To jest stara droga krajowa nr 7, która teraz jest "drogą techniczną", bardzo często trenują tam goście na szosach, bo jest bardzo ładny asfalt i prawie zero ruchu samochodowego...I to jest prawda. Ja tę trasę, tzn. tę nową prowadzącą obok, blachosmrodową, robię raz w tygodniu, co prawda weekendowo, i jedyne co tam widzę to szosy aero w ilościach hurtowych. To jest dobry asfalt i prawie zerowy ruch.

siemalysy
31-07-2023, 17:32
Siema

Podczas ostatniego wypadu w Beskid Śląski podczas zjazdów coś dziwnie hałasowało i dzwoniło, a podczas normalnej jazdy słychać było głośno pracujący łańcuch. Ten drugi dźwięk szybko rozkminiłem i znalazłem winnego. Wpadła nowa kaseta, nowy łańcuch a tarcza w korbie została stara i to na niej tworzył się irytujący dźwięk. Wymiana na nową i wszystko działa jak należy :)
Dzwonienie było mega irytujące, a znalezienie źródła nie było łatwe. Wstępnie myślałem, że to linka od sztycy, albo sztyca. Wyjąłem, wyczyściłem, złożyłem i podczas opuszczanie tylnego koła z ok 150 mm dalej dzwoni. Po którymś razie zauważyłem, że "kluczyk (https://media.trekbikes.com/image/upload/f_auto,fl_progressive:semi,q_auto,w_1920,h_1440,c_ pad/BontragerSwitchLeverTool_26602_A_Primary)" z dźwignią tylnej osi jest luźny i to on hałasował. Jeździłem weekend bez niego i nic nie dzwoniło :)

- - - - kolejny post - - - - - -

I krótkie uzupełnienie pytanie w temacie Garmina. Po zatrzymaniu wrzuca mi takie coś. Po ruszeniu wraca standardowy ekran, który aktualnie jest ustawiony.

74505

zdyboo
31-07-2023, 18:13
Z Garminem to nie wiem. Nigdy tak nie miałem, zawsze po zatrzymaniu zostaje ten sam ekran co miałem przed zatrzymaniem.
Szukałbym w opcjach automatycznych.

Ja nadal walczę z trzaskami w Checkpoincie. W sobotę, tak samo jak w trakcie poprzedniej jazdy, pierwsze 15 km ciszy, a potem trzaski. Początkowo dosyć ciche, a potem głośniejsze. Jak miałem dupę na siodle i pedałowałem to trzaskało. Bez pedałowania cisza, pedałowanie na stojąco, cisza. Wróciłem ze sztycą do mojego wysłużonego Thomsona. Poprzednio założyłem RaceFace co się jeszcze w pomarańczowym Hultaju w ramie chowało. Ta sztyca ewidentnie ma złą średnicę w Treku się nie chowała, ale potrafiła konkretnie strzelić i to nie tylko pod dupą, ale przy uginaniu siodła ręką.
Teraz w Thomsonie rozebrałem jarzemko i dokładnie wszystko wyczyściłem, ale ocynk na śrubach i nakrętkach jest w bardzo złym stanie. Zamówiłem nową sztycę, tym razem z węgla, zobaczymy czy to cokolwiek zmieni, poza stanem konta.

Suportu nie ruszam, jedna rzecz na raz. Choć tak sobie myślę, że może korba, która przejechała ponad 11 kkm w suporcie Shimano nie może się dogadać z obecnym, inna szerokość łożysk może powodować, że to co się starło na Shimano teraz trzeszczy z nowymi łożyskami. Grama luzu na korbie nie ma. Naciskanie stopą pedałów z boku też nic nie daje. Rama się ugina, ale jest cicho.

Do szału mnie to trzeszczenie doprowadzi.

siemalysy
31-07-2023, 18:28
Tomek, a stery czyściłeś? Miałem tak w Procalibrze, że coś trzaskało i okazało się, że po wyczyszczeniu i nasmarowaniu sterów ucichło.

zdyboo
31-07-2023, 18:36
Stery czyściłem i przesmarowałem. Mam też zamontowany krótki błotnik Ass Savera do gruzów, który trochę chroni stery przed chlapaniem z przedniego koła.
Jak jadę bez trzymanki to też trzeszczy, wiem przenosi się po ramie, ale sterów jestem raczej pewien, że to nie one.

siemalysy
31-07-2023, 18:39
Może siodło? Jak masz inne, to może warto podmienić na próbę?

zdyboo
31-07-2023, 18:48
O siodle też myślałem, inne by się znalazło, ale jak naciskam końce siodła to jest cicho.
Sztycę teraz obróciłem tył na przód, bo sama rurka w Thomsonie jest symetryczna tylko górna część jarzma jest kierunkowa, ale to przełożyłem. Ta sztyca już chyba w trzecim moim rowerze jeździ. Jest mocno sfatygowana już. Skracałem ją nawet, ale w pomarańczowym Hultaju zrobiła pod 10 kkm i było cicho. Raz na pół roku musiałem tylko zapodać nowy smar między ramę i sztycę.

Ostatnio widziałem film na YT, jak też coś trzaskało w rowerze. Winnym okazał się hak przerzutki.

https://www.youtube.com/watch?v=4THqGUCg9rk

siemalysy
31-07-2023, 18:51
Widziałem ten film. Z tymi trzaskami nie zawsze jest prosta sprawa. W Checkpoincie masz IsoSpeeda? Może coś tam? Chociaż u mnie w Procalibrze tyle jeżdżę, jeździłem w różnych warunkach i z Iso nigdy nie było problemów.

zdyboo
31-07-2023, 18:55
Nie mam, IsoSpeed jest tylko w ramie carbą.

siemalysy
31-07-2023, 18:58
Czyli jeden potencjalny winowajca odpada.

zdyboo
31-07-2023, 19:05
Tak w ogóle to wczoraj napisałem reckę z soboty. Wklejam już zdjęcia, w zasadzie kończyłem wklejać i se klikłem na myszy wstecz. I znikło wszystko, bo Chrome nie trzyma takich rzeczy.
Stwierdziłem, że drugi raz mi się nie chce pisać i skoro miało się nie opublikować to się nie opublikuje. Przepraszam.

siemalysy
31-07-2023, 19:08
Jakoś będziemy musieli z tym żyć ;)
A Ty Tomku, kolejnym razem nie klikaj na myszy wstecz :)

zdyboo
31-07-2023, 19:17
Mam to na bocznym przycisku pod kciukiem. Wystarczy niefortunnie złapać myszkę.

crusiek
31-07-2023, 19:56
Znam ten ból, też się tak raz załatwiłem....

elmo
01-08-2023, 08:46
- - - - kolejny post - - - - - -

I krótkie uzupełnienie pytanie w temacie Garmina. Po zatrzymaniu wrzuca mi takie coś. Po ruszeniu wraca standardowy ekran, który aktualnie jest ustawiony.

74505

Nic takiego nie zaobserwowałem u siebie. Tak jak pisali wcześniej - wejdź w ustawienia automatyczne - może po którejś tam aktualizacji się pozmieniało.

Ps. Ponoć ma się zepsuć pogoda na weekend - foch :(

eMGie
01-08-2023, 09:49
Z Garminem to nie wiem. Nigdy tak nie miałem, zawsze po zatrzymaniu zostaje ten sam ekran co miałem przed zatrzymaniem.
Szukałbym w opcjach automatycznych.

Ja nadal walczę z trzaskami w Checkpoincie. W sobotę, tak samo jak w trakcie poprzedniej jazdy, pierwsze 15 km ciszy, a potem trzaski. Początkowo dosyć ciche, a potem głośniejsze. Jak miałem dupę na siodle i pedałowałem to trzaskało. Bez pedałowania cisza, pedałowanie na stojąco, cisza. Wróciłem ze sztycą do mojego wysłużonego Thomsona. Poprzednio założyłem RaceFace co się jeszcze w pomarańczowym Hultaju w ramie chowało. Ta sztyca ewidentnie ma złą średnicę w Treku się nie chowała, ale potrafiła konkretnie strzelić i to nie tylko pod dupą, ale przy uginaniu siodła ręką.
Teraz w Thomsonie rozebrałem jarzemko i dokładnie wszystko wyczyściłem, ale ocynk na śrubach i nakrętkach jest w bardzo złym stanie. Zamówiłem nową sztycę, tym razem z węgla, zobaczymy czy to cokolwiek zmieni, poza stanem konta.

Suportu nie ruszam, jedna rzecz na raz. Choć tak sobie myślę, że może korba, która przejechała ponad 11 kkm w suporcie Shimano nie może się dogadać z obecnym, inna szerokość łożysk może powodować, że to co się starło na Shimano teraz trzeszczy z nowymi łożyskami. Grama luzu na korbie nie ma. Naciskanie stopą pedałów z boku też nic nie daje. Rama się ugina, ale jest cicho.

Do szału mnie to trzeszczenie doprowadzi.

Mi też zaczęło coś skrzypieć ostatnio, podobnie jak u Ciebie. Na początku jest cicho, zaczyna po paru km. Ale już znalazłem przyczynę, to są bloki w butach, albo kombinacja pedał, blok, but. Jak skrzypi i poruszam stopami na boki to na jakiś czas przestaje. :-)

siemalysy
01-08-2023, 17:41
Siema :)

Ostatni weekend minął pod znakiem roweru i gór :) W czwartek po południu zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy do Krościenka nad Dunajcem :) Na bazie zameldowaliśmy się przed 22. Podróż minęła sprawnie i bez niespodzianek :)

W sobotę, trzynaście minut po dziewiątej startujemy w góry, ku przygodzie :) Prognozy na piątek, a nawet cały weekend były kiepskie, jednak jak przygoda, to przygoda. Ruszyliśmy asfaltem, DK969 do Szczawnicy. Trzy kilometry od startu przeprawiliśmy się przez Dunajec, był most, więc było to proste :) W Szczawnicy wbiliśmy na DDR wzdłuż rzeki Grajcarek i na 8 km trasy odbiliśmy na szlak niebieski i czerwony na Palenicę. Początek, to gruba dzida do góry. Nachylenie z każdym metrem rośnie aż do takiego, że trzeba zejść z roweru. Garmin przez długi czas pokazywał nachylenie bliskie, a nawet przekraczające chwilowo 30%. Bez wypychu się nie dało. Lekko nie było, bo moja forma, nie wiedzieć czemu zjechała ostatnio bardzo w dół. W każdym razie z wypychem sobie poradziłem, tam gdzie dało się jechać też dawałem radę. Końcówka na Palenicę już na kołach, nachylenie poniżej dwudziestki, dokładniej 17% ;) . A można było wjechać wyciągiem ;) Z Palenicy są trasy zjazdowe, jednak nie one były celem :) Po drodze trochę padało mocniej, trochę słabiej, trochę nie padało i tak na zmianę. Ze szczytu Palenicy fajnie widać Trzy Korony, jednak aura ego dnia nie pomagała widoczkom. Na szczycie robimy przerwę na banana, chwilę odpoczynku i ruszamy dalej.
Dalej trzymamy się żółtego, niebieskiego i czerwonego szlaku. Krótki zjazd, a później troszkę dłuższy i stromy podjazd na Szafranówkę. Podjeżdżając starsze małżeństwo dodało mi otuchy, więc lipa była nie podjechać :) Kilka zdjęć ze szczytu i trzymając się niebieskiego szlaku jedziemy dalej. W końcu musi być w dół. I jest, tylko że w jednym miejscu nie do zjechania dla naszej trójki, więc krótki fragment po kamieniach schodzimy. Niebieskim szlakiem jedziemy w bardzo bliskiej odległości do Pienińskiego Parku Narodowego. Widoki pomimo niesprzyjającej aury i słabej przejrzystości są nienajgorsze.
Kontynuując jazdę niebieskim szlakiem na szczycie Cyrhla wjeżdżamy na szlak rowerowy a kawałek dalej docieramy do skrzyżowania z żółtym szlakiem, który biegnie do Szlachtowej. My jednak jedziemy dalej, a po lewej stronie widzimy szczyty, na które jedziemy. Kilka kilometrów dalej zjeżdżamy do Schroniska pod Durbaszką. Za nami przejechane 16 km, jednak to była już dobra pora na obiad i przeczekanie fali solidnego deszczu. Zamówiłem pierogi z jagodami i niestety mi nie smakowały :( Natomiast Kofola weszła wybornie :)
Szlak rowerowy prowadzi do Jaworek, my jednak kontynuujemy jazdę dalej i opuszczamy ten szlak. Ze schroniska musimy podjechać, żeby wrócić na naszą trasę. Mijamy Jawor Strażaków, który jest pomnikiem przyrody, dalej ruiny bacówki, które znajdują się na zboczach Wysokiej. Na 20km wracamy na szlak niebieski, po prawej zostawiamy szczyt Smrekowa, po lewej Watrisko i zaczynamy podjazd na Wierchliczkę. Zjeżdżając ze szczytu, wyjeżdżając się z lasu zaczęły się ładne widoki. Zjazd kontynuujemy do Przełęczy Rozdziela. Tam kolejna przerwa na batona i odpoczynek.
Z przełęczy zaczynamy krótki, jednak niełatwy podjazd na Szczob. Dużą część dotychczasowej trasy jedziemy w grząskim terenie, co chwila pada mniej lub bardziej intensywnie. Za szczytem Szczob robi się łatwiej bo jest mniej stromo, z górki, albo płasko. Tak dojeżdżamy do Przełęczy Obidza i odbijamy w lewo. Zaczynamy jazdę w kierunku Radziejowej. Pogoda się zmienia. Przestało padać, zerwał się wiatr i zrobiło się zimno. Za Obidzą decydujemy się na przerwę "techniczną", żeby założyć cieplejszą odzież.
Droga znów zaczyna się robić trudna, robi się stromiej i trudniej technicznie, bo pojawia się dużo kamieni. Jedziemy szlakiem rowerowym, zdarzają się krótkie fragmenty, które musieliśmy podejść. Przejeżdżamy przez Mały Rogacz, a przed Wielkim Rogaczem odbijamy w lewo i zjeżdżamy ze szlaku rowerowego na szlak pieszy i nim zjeżdżamy do Przełęczy Żłobki. Na tym zjeździe byłby fantastyczny widok na Tatry i Pieniny. My widzieliśmy jedynie chmury, więc zjechaliśmy do samej przełęczy i ruszyliśmy na atak szczytowy na Radziejową. Kilkaset metrów, a może niewiele ponad kilometr jedziemy, a później zaczyna się rzeźnia. Bardzo stromo, bardzo dużo kamieni, więc musimy podejść. Za stromym podejściem wsiadamy na rowery i jedziemy do wieży widokowej na szczycie. Droga wiedzie delikatnie w górę, po korzeniach, ale jest do przejechania. Na szczycie wieje i jest zimno. Chłopaki wchodzą na wieżę, ja sobie tą przyjemność odpuszczam, bo wszystko było w chmurach.
Na Radziejowej spędzamy kilkanaście minut, a później zjeżdżamy w dół. Przejeżdżamy Małą Radziejową i zjeżdżamy do Przełęczy Długiej, a z niej podjeżdżamy na Złomnisty Wierch. Pogoda się poprawia, przestaje wiać, słońce przebija się przez chmury, a na niebie pojawia się błękit :) Od Radziejowej jedziemy Głównym Szlakiem Beskidzkim. Na ok. 35 km jedziemy zboczem Wielkiej Przechyby, później docieramy do rozdroża pod Przechybą, droga odbija w prawo i szybko dojeżdżamy do Schroniska PTTK na Przechybie. Tam miał być drugi obiad, a był banan, żelki i baton, które popiłem wodą z bukłaka. Do schroniska dojechaliśmy ok. 17:30, a kuchnię zamknęli o 17. Pogoda się poprawiła na tyle, że na tarasie przy schronisku było przyjemnie :)
Dzień zmierzał ku końcowi, dlatego też po 18 ruszyliśmy w dalszą drogę. Zjazd poszedł nawet gładko i szybko znaleźliśmy się na Przełęczy Przysłop, z której mieliśmy ostatni podjazd / wypych na Dzwonkówkę. Początek do podjechania, ale dalej to już tylko wypych. Bardzo stromo, więc podchodzimy kawałek z rowerami. Byłem już mega zmęczony i bardzo ciężko mi to szło. W tamtym momencie, to najchętniej bym usiadł na łące, gapił na widoki i odpoczywał. Zacisnąłem zęby, zebrałem się w sobie i dałem rady. Z Dzwonkówki zjechaliśmy w dół do Krościenka nad Dunajcem i ostatnie 1,5 km dojechaliśmy asfaltem do bazy.

Zrobiliśmy tego dnia 49,42 km i 1906 m w pionie. Świetny dzień, konkretny wpier_dol w górach :) Na bazie nie miałem na nic siły. Po kąpieli uznałem, że pierdzielę i w sobotę cały dzień leżę w łóżku ;)

Kilka fotek z tego dnia poniżej.


74544
Ścianka na Palenicę

74545
Widok na Szczawnicę ze stoku na Palenicy

74546
Trzy Korony z tarasu na Palenicy

74547
Palenica widziana z Szafranówki

74548
Widoki z niebieskiego szlaku na odcinku Szafranówka - Cyrhla

74549
Tatry widziane z okolic szczytu Cyrhla

74550
Widok na szlak i naszą dalszą drogę

74551
Widok na Szczawnicę z okolic szczytu Cyrhla

74552
Trzy Korony z okolic szczytu Cyrhla

74553
Widok na Beskid Sądecki. Widoczna Radziejowa i Przechyba

74554
Trek i Trzy Korony

74555
Coś schowało się za chmurami ;)

74556
W kierunku Przełęczy Rozdziela. Na zboczach Durbaszki

74557
Beskid Sądecki. Pasmo Radziejowej

74558
Na Wierchliczkę

74559
Przełęcz Rozdziela

74560
Nad Przełęczą Rozdziela. Jak widać, to chłopakom się chyba podobało ;)

74561
Na styku kultur

74562
Jest i ona. Radziejowa :) Zmęczenie wymalowane na twarzy.

74563
Widoczek z GSB na odcinku Radzijeowa - Przechyba

74564
Radziejowa z wieżą. Pogoda zmieniła się na lepsze, dużo lepsze ;)

74565
Na szlaku GSB

74566
Przełęcz Przysłop

Miłego wieczoru :)

zdyboo
01-08-2023, 18:26
Grubo, ale dobrze, że pierwszego dnia, jeszcze na świeżo, bo drugiego już mogłoby nie wejść w ogóle.
Ja w Orlickich horach mam początek taki, że na 30 km (gruzem) i 34 km (MTB) robię 1000 metrów w górę i to jest dla mnie ideolo. Potem jest znacznie więcej kilometrów, ale przewyższenia maks drugie tyle. Zatem jest jak rozjechać pierwszy wysiłek.
40/2 km to jest hardkor, szacun.
Na zdjęciu widać, jak jesteś dojechany.

siemalysy
01-08-2023, 21:05
Drugiego dnia przed śniadaniem mocno się zastanawiałem skąd ja wezmę siły, żeby w ogóle wsiąść na rower. W każdym razie jakoś się rozruszałem.
Kolejnego dnia byłem nie mniej dojechany niż w piątek. Mimo wszystko, warto było :)

zdyboo
01-08-2023, 21:14
Ja mam zawsze tak na wyjazdach kilkudniowych, że na początku forma wzrasta, potem jest kryzys i dalej przychodzi pewna stabilizacja.
Pamiętam jak dałem się namówić na pieszy tydzień w słowackich Tatrach. Pierwszy dzień spoko, mimo koszmarnej pogody, drugi też, ale już pojawiły się bóle mięśni i zakwasy. Ja nie chodzę prawie w ogóle.
Jakoś pod koniec wycieczki powiedziałem, że nie ma bata, żebym jutro po górach łaził. To zdecydowało, że trzeci dzień spędziliśmy nad jeziorem. Potem zakwasy nadal były, ale do rozchodzenia. Drugiego dnia miałem problem, żeby zejść jedno piętro w pensjonacie w którym mieszkaliśmy.

Rok temu w Izerach też sobie w środku zrobiłem bardziej lajtowy dzień i dwa ostatnie dni to była czysta przyjemność z jazdy po górach.

kipcior
01-08-2023, 21:31
siemalysy No to żeś dowalił, takie 3 dni jazdy, nieźle :) Ale piknie tam, warto było.

siemalysy
02-08-2023, 07:15
Ja mam zawsze tak na wyjazdach kilkudniowych, że na początku forma wzrasta, potem jest kryzys i dalej przychodzi pewna stabilizacja.
Pamiętam jak dałem się namówić na pieszy tydzień w słowackich Tatrach. Pierwszy dzień spoko, mimo koszmarnej pogody, drugi też, ale już pojawiły się bóle mięśni i zakwasy...

U mnie z tym bywa różnie. Raz jest lepiej na początku, raz lepiej później, a czasami codziennie jest słabo. Nie wiem.od czego to zależy. Może za rzadko jestem w górach.


siemalysy No to żeś dowalił, takie 3 dni jazdy, nieźle :) Ale piknie tam, warto było.

Dzięki [emoji3] Było warto.

Na razie tylko pierwszy dzień wrzuciłem [emoji6]

elmo
02-08-2023, 08:43
siemalysy oj an zdjęciu na Radziejowej to widać, że już faktycznie miałeś dosyć.
Graty za wypad. Z miłą chęcią się czytało i oglądało. Brawo.

siemalysy
02-08-2023, 09:19
siemalysy oj an zdjęciu na Radziejowej to widać, że już faktycznie miałeś dosyć.
Graty za wypad. Z miłą chęcią się czytało i oglądało. Brawo.Dzięki [emoji3]
Jeżeli się z miłą chęcią czytało, to postaram się dziś po pomiędzy południem a wieczorem napisać coś o drugim dniu [emoji6]

siemalysy
02-08-2023, 18:40
Siema :)

W sobotę drugiego dnia mieliśmy ruszać o dziewiątej, tak się umówiliśmy. Nic z tych planów nie wyszło, bo spaliśmy do ósmej. Chyba wszyscy byliśmy zmęczeni i nikt się nie wyrywał i nie budził pozostałych ;) Jak otworzyłem oczy, to pomyślałem, że pie*dole, nigdzie nie jadę. Śniadanie jadłem na siłę, bo nie miałem apetytu. Oczywiście pozbierałem się i wyszykowałem na rower, żebyśmy mogli w niezmienionym składzie ruszyć w góry :) Plan był ambitny, może nawet ambitniejszy niż w piątek. Umówiliśmy się, że jak będzie ciężko, to podejmiemy decyzję o skróceniu trasy. Powiedziałem też chłopakom, że jak będę odstawał, nie będę miał pary, to odłączę się od nich, a oni pojadą całą trasę.
Z bazy wystartowaliśmy trzy minuty przed godziną dziesiątą i było prawie godzina obsuwy względem zakładanego dzień wcześniej planu. Pojechaliśmy DK do Krościenka i tam przed mostem nad Dunajcem odbiliśmy w lewo na DDR Velo Dunajec. Pogoda była zupełnie inna niż w piątek, było ciepło, parno, grzało słońce. To co było miało się przed południem zmienić, bo prognozy zapowiadały lokalne burze. Na niebie było widać budujące się burzowe chmury. My jednak nic sobie z tego nie robiliśmy i jechaliśmy dalej. Cały czas trzymaliśmy się Dunajca jadąc jego lewym albo prawym brzegiem. Tak dojechaliśmy do Tylmanowej i na 12 km trasy skręciliśmy w lewo na Ochotnicę i droga zaczęła się nieśmiało wznosić do góry. Kontynuowaliśmy jazdę drogą asfaltową wzdłuż rzeki Ochotnica. Na 18 km zatrzymaliśmy się przy sklepie na krótki odpoczynek i uzupełnienie wody, bo odbicie w góry zbliżało się szybko :) Korzystając z okazji zakupów, wciągnąłem pączka, loda, banana i popiłem to wszysko wodą z litorsalem :)
Przy sklepie spędziliśmy dobre 30 minut. Dalej ruszyliśmy do centrum Ochotnicy Dolnej. Tam odbiliśmy w prawo na szlak rowerowy i obraliśmy kurs na Przełęcz Wierch Młynne. Chwilę przed odbiciem wiedziałem, że to nie będzie łatwy odcinek, bo kilka lat temu zjeżdżaliśmy z przełęczy do miasta. Początek 6 km podjazdu był łagodny, jednak im bliżej przełęczy tym było stromiej. Nachylenie w niektórych miejscach osiągało po 17%. Noga zmęczona piątkiem nie miała łatwo. Oczywiście całego podjazdu nie zrobiliśmy na raz, robiliśmy sobie przerwy, żeby złapać kilka głębszych oddechów. Na niebie za naszymi plecami robiło się ciemno, a to nie zwiastowało pięknego słońca. Kierunek wiatru był taki, że istniała nadzieja, że nas to nie dogoni. W końcu docieramy do Przełęczy Wierch Młynne i robimy sobie przerwę przed atakiem szczytowym na Gorc ;)
Kiedy dotarliśmy do przełęczy i zatrzymywaliśmy się przy schronie turystycznym, zauważyłem osobę prowadzącą rower z góry. Po kilku minutach doszedł do nas młody chłopak prowadząc e-bike Giant i zapytał czy nie poratujemy go łatką, bo w tylnym kole złapał kapcia. Kolega dał mu łatki, ja dałem mu pompkę i łyżki do opon. Opornie mu szło, więc jeden z kolegów mu pomagał. Zauważyli dziurę przy wentylu i ją zakleili. Chwile później okazało, że po drugiej stronie jest kolejna. A jak kolega obejrzał dokładnie dętkę, to było ich jeszcze co najmniej kilka. Pewnie dobił raz, a zanim się zorientował, to dętkę miał już pociętą. Tyle łatek nie mieliśmy, więc młody człowiek organizował sobie i rowerowi podwózkę. Trochę z nim porozmawialiśmy, rower miał wypożyczony, jechał z kolegą, ale on mu odjechał i miał mu pomóc z transportem. Nie udało się w 100% spełnić dobrego uczynku.
Skończyliśmy popas, spakowaliśmy się i ruszyliśmy na czerwony szlak, który był też szlakiem rowerowym. W połowie dystansu złapał nas deszcz, który najpierw był na tyle mały, że drzewa z liśćmi nas przed nim chroniły, jednak później rozpadało się solidnie i nieźle nas zmoczyło. Po 4 km docieramy na szczyt Gorca. Po drodze trafiało się sporo fragmentów gdzie nie dało się podjechać a nachylenie w tych miejscach sięgało ponad 20%. Jak dotarliśmy na szczyt, to nie padało, byłoza to paskudnie zimno. Założyłem kurtkę na plecy i wszedłem na wieżę podziwiać widoki i okolicę ;)
Na Gorcu dochodzimy do wspólnego wniosku, że zmieniamy trasę i odpuszczamy Lubań, na który mieliśmy się dostać Głównym Szlakiem Beskidzkim. Przegadaliśmy jak chcemy wracać na bazę i po ustaleniu ogólnego zarysu trasy, usiadłem sobie spokojnie na schodkach wieży widokowej, chroniąc się przed wiatrem i narysowałem trasę na telefonie, którą przesłałem na Garmina. Ze szczytu zjeżdżaliśmy tą samą drogą, którą na niego się dostaliśmy. Zjazd nie był łatwy, bo było bardzo ślisko. Bez żadnych przygód zjechaliśmy do szlaku rowerowego i szlaku zielonego, odbiliśmy w prawo i ruszyliśmy w dalszą drogę. Kilkaset metrów dalej po naszej prawej stronie stał Ołtarz pod Gorcem, były ławeczki, więc zrobiliśmy sobie przerwę, a ja wyciągnąłem drona z plecaka i polatałem po okolicy.
Dalej jechaliśmy fajną drogą, było dużo błota. Po drodze mijaliśmy Studencką bazę namiotową na Gorcu. Na 32 km opuszczamy szlak pieszy i rowerowym zjeżdżamy do Ochotnicy Górnej. Zjazd w terenie fajny, dalej już asfaltowy o dużym, ponad 20% nachyleniu w dół. W Ochotnicy zatrzymujemy się przy sklepie, uzupełniamy wodę i zdejmujemy kurtki, bo robi się ciepło i znów pojawia się słońce. Kolejnym naszym celem jest Przełęcz Knurowska, a do niej z miasta droga wiedzie ciągle w górę. Kilkanaście minut po postoju przy sklepie łapie nas deszcz. Jest on ciepły i nieduży. Kilka minut później pada już bardzo, dlatego decydujemy się zatrzymać i przeczekać go pod drzewem. Deszcz padał a za nami pokazała się tęcza :) W końcu mogliśmy ruszyć dalej i zmierzyć się z podjazdem na przełęcz. Podjazd na początku jest łagodny, ledwie kilka procent, jednak im bliżej końca robi się stromiej. Z przełęczy zjeżdżamy do Knurowa, a im jesteśmy niżej tym jest ładniej. Widać Pieniny i Jezioro Czorsztyńskie, więc zatrzymujemy się na szybką fotę i lecimy dalej w dół.
W Knurowie przejeżdżamy nad Dunajcem i odbijamy w lewo. Jedziemy do trasy Velo Czorsztyn i jej północną częścią kierujemy się w stronę bazy. Tu za dużo nie ma co się rozpisywać, bo droga bez historii, ale za to z ładnymi widokami. Jadąc kolejną godzinę byliśmy już głodni i każdemu marzył się konkretny posiłek. Pełni nadziei umówiliśmy się, że zatrzymujemy się przy pierwszej budce z hamburgerami. Kilka pierwszych było już zamknięte i dopiero na wysokości Kluszkowców było coś otwarte. Pytam miłej pani ile trzeba czekać na hamburgera, a w odpowiedzi słyszę, że nie ma i zostały tylko hot-dogi. W tamtej chwili wełna nie wełna, oby dupa pełna zamówiliśmy po hot-dogu ;)
Po popasie ruszyliśmy dalej i dotarliśmy do Czorsztyna, a tam czekał na nas ostatni, a nie przepraszam, przedostatni srogi podjazd przy zamku. Wdrapaliśmy się w końcu do Czorsztyna, kolega zaproponował odbicie do zamku, bo jeszcze tam nie był, więc się zgodziliśmy. Żebym pamiętał, że tam jest tak długo w dół to bym zaczekał. Zjechaliśmy do zamku ok 90 m w pionie w dół, zamek był zamknięty, więc zostało tylko zrobienie foty spod bramy. Od zamku w Czorsztynie zaczęliśmy ostatni tego dnia podjazd. Z Czorsztyna odbijamy w lewo na DK969 i zjeżdżamy do Krośnicy, a stamtąd, to już tylko 4 km do bazy :)

Zrobiliśmy tego dnia 75,92 km i 1536 m w pionie. Kawałek trasy, po której byłem zmęczony, ale nie tak bardzo jak dzień wcześniej. Być może gdybyśmy nie zdecydowali się na zmianę trasy, to byśmy ten Lubań ogarnęli... Teraz, to gdybanie, które nie ma sensu. Kolejny świetny dzień na rowerze :)

Kilka fotek poniżej.



74589
Chmury i Lubań za nami

74590
Lubań widziany z okolic Przełęczy Wierch Młynne

74591
Szczyt

74592
Wieża na Gorcu

74593
Widok z wieży na Hale Gorcowe

74594
Widok z wieży

74595
Widok z wieży

74596
Widok z wieży

74597
Wieża na Gorcu i Gorce z innej perspektywy

74598
Zostawiamy szczyt Gorc i zjeżdżamy do Ochotnicy Górnej

74599
Widok na Gorce

74600
Komu tęcza?

74601
Jezioro Czorsztyńskie widziane z Knurowa

74602
Widoki ze szlaku Velo Czorsztyn

74603
Tatry w końcu też się pokazały ;)

74604
Taterki widziane z Czorsztyna

Miłego wieczoru :)

zdyboo
02-08-2023, 21:21
Odbiór deszczu w lesie jest zupełnie inny niż na szosie. Zdarzało mi się moknąć tu i tu. W lesie próg akceptowalności jest znacznie wyższy.
75/1,5 km to już zdecydowanie bardziej moje klimaty jeżeli chodzi o MTB. Fajny weekend, fajna relacja.

Chciałbym wrócić do planowania trójmiejskich tras.

Trasa po TPK ukradziona ze Stravy Bikeshow. Janek też ją dostał od lokalsów.
Oczywiście przerobiłem punkt startu i końca.

https://ridewithgps.com/routes/43909458

Proszę o uwagi.
Przez Cmentarz Łostowicki przejadę rowerem? Tam wg mapy jest jakaś główniejsza alejka prowadząca od wejścia na zachodzie do kaplicy i dalej do bramy na wschodzie. We Wro jest zakaz jazdy rowerami po cmentarzach, ale w Niemczech na kilku widziałem, że można. Nie mam ciśnienia na jazdę po nekropolii, ale byłby to jakiś tam skrót.

crusiek
02-08-2023, 22:30
Ogólnie nie mam uwag, mam oblatane te trasy, może poza jednym małym kawałeczkiem ścieżki w TPK myślę, że będzie fajna zabawa :)
Jedynie co, to Kartuska od Zaborni do skrzyżowania przy Schellu to jazda jezdnią, są co prawda sierżanty, ale chyba już ledwo co widoczne :)

Ew alternatywa DDRem:

74616


Tą alejką cmentarzem nigdy rowerem nie jechałem, ale mogę sprawdzić, czy są znaki przy najbliższej okazji.

- - - - kolejny post - - - - - -
siemalysy, jesteś kozak. Fajne relacje i zdjęcia.
Widać żeś się nieźle zmaltretował pierwszego dnia... :)

crusiek
02-08-2023, 23:18
Aha, nie mam pewności co do przejazdu z Pachołka w dół, tzn po pierwsze tam raczej będzie trzeba zejść z rowerem, przynajmniej w końcowym fragmencie do ulicy... nie pamiętam, czy tam była ścieżka/chodnik przy drodze do przejścia, ale wydaje mi się, że nie, najpewniej będziesz musiał pojechać jak jadą auta ulicą i wbić się w lewo na światłach.
Mogę się jednak mylić, pamięć ma bywa zawodna...

74618

zdyboo
02-08-2023, 23:30
Dzięki Seba, ten drugi fragment na śladzie Bikeshow jest bez tej pętli do przejazdu na wysokości tego stawu. Przy wyjeździe z lasu zaraz jest skręt w prawo i hyc przez jezdnię. Obadam w terenie.

Wind Mill
03-08-2023, 00:19
Ja z Pachołka w las do Słowackiego zawsze nieśmiało naokoło zjeżdżam, nigdy mi się bliższych stromizn w dół nie chciało próbować. ;)

74619

eMGie
03-08-2023, 08:16
siemalysy niezłe trasy, zazdro :-) zdyboo wygląda dobrze, co do cmentarza, to zakazu raczej nie ma i widziałem tam już kilka razy rowerzystów, a alejki są szerokie. BTW pierwsza trasa prowadzi koło mojego domu na Olszynce, a druga koło firmy przy Reja w Sopocie :-)

crusiek
04-08-2023, 19:16
Byłem dzisiaj w ZOO i przy okazji zerknąłem sobie co tam rysuje RwGPS, no i jest tam faktycznie coś w stylu Singla na szerokość opony, więc jak pogoda ok, to nawet da się pewnie przejechać jakby co ;) :)

Nie przechodziłem na drugą stronę ulicy, ale jakiś ślad położonej trawy widać, więc najwidoczniej jest wykorzystywany :)

74636

zdyboo
04-08-2023, 20:34
Pewnie dalej to biegnie przez wybieg dla lwów, stąd natężenie ruchu tylko w jedną stronę.

siemalysy
04-08-2023, 21:31
...
siemalysy, jesteś kozak. Fajne relacje i zdjęcia.
Widać żeś się nieźle zmaltretował pierwszego dnia... :)

Dzięki :) Zmaltretowałem się, to prawda. Gdyby jednak mnie ktoś zapytał czy jutro jadę znów, to odpowiedź byłaby jedna :) Pojechałbym :)


siemalysy niezłe trasy, zazdro :-) ...

Dzięki :) Trochę, żal pogody, bo widoki byłyby dużo lepsze. Chociaż dzięki deszczowej pogodzie klimacik też był i nie było upalnie ;)

patronat
05-08-2023, 20:25
Dlaczego z Przechyby nie żółtym? Świetny singiel.

siemalysy
05-08-2023, 20:31
Żółty, to zupełnie nie ten kierunek, który nas interesował.

gavin
06-08-2023, 12:50
Dobra jest, powróciłem z tego Idżiptu, można wreszcie wsiadać na rumaki, tylko czemu tak leje?!

crusiek
06-08-2023, 13:10
Dobra jest 2. Dzieci wysłane do dziadków na tydzień, cała czwórka. Chyba zrobię szybką rundkę... Tylko czemu jakieś cyklony ? :D

elmo
06-08-2023, 15:14
No i utknąłem w Międzyzdrojach. Pada od rana wiec er10tka musi poczekać. Prognozy ciagle się zmieniają a czas się kończy.

crusiek
06-08-2023, 16:16
No i utknąłem w Międzyzdrojach. Pada od rana wiec er10tka musi poczekać. Prognozy ciagle się zmieniają a czas się kończy.Od tygodnia jest taka kaszana z pogodą, zmienna dość mocno na sporej części wybrzeża. Ja dzisiaj trafil m na słoneczko a od 17:00 ma być niby burza...

zdyboo
06-08-2023, 16:27
U nas wczoraj do wczesnego popołudnia przelotne, lokalne deszcze. Potem zaczęło padać już wszędzie i jak na razie nie przestaje.

siemalysy
06-08-2023, 17:46
Mocno średnia pogoda jest ostatnio. U nas ładnie było w piątek. Wczoraj padało, w dzień mniej, wieczorem więcej. Dziś padało więcej, pogrzmiało. Aktualnie nie pada, ale jest mokro i nieprzyjemnie.

zdyboo
06-08-2023, 18:35
Dziękuję za porady w sprawie trasy TPK, mam kolejną. Do Malborka.

https://ridewithgps.com/routes/43935416

Wyszło mi, że będę musiał przejechać kilka kilometrów po DK22 między Tczewem, a Malborkiem, jechał ktoś? Przeżyję to?
Brak sensownej alternatywy.

Tym razem powrót już świadomie wyznaczyłem wzdłuż obwodnicy. Trasa już ma 130 km, zatem wolałbym nie dokładać zbyt wiele.
Jak ktoś ma uwagi to już z góry dziękuję.

Następny będzie Elbląg, ale to już na pewno nie na kole z Gdańska. Raczej ciapong do Elbląga, potem zobaczę, ale raczej na południe w kierunku Ostródy i potem na zachód do Kwidzyna. Stamtąd znowu powrót pociągiem. Ewentualnie na odwyrtkę. Ewentualnie pętla po Warmii i powrót też z Elbląga. Tyle, że to nadal przyszłość.

crusiek
06-08-2023, 18:54
Gdzieś mi się rzuciło w oczy, jak ktoś mostem Knybawskim pomykał i przeżył, więc pewnie da radę, a już wiem ride with me, bo robił trasę do Tczewa i powrót drugim brzegiem Wisły.
https://youtu.be/ocq1NCu-IAA
Od ~ 7.30 do 9.15 minuty. Za mostem ściecha się urywa i trzeba kawałek pomykać przy kierownikach.

Moje ulubione mieściny po drodze do Tczewa widzę. Jest tam co pooglądać. Niestety trasy dalej nie zrobiłem między Krzywym Kołem a Ostaszewem, tu się więc nie wypowiem ale kto wie, może mi co odwali w międzyczasie i pykne. Tygodniowa regeneracja dała mi troszkę kopa, trzeba nadrobić zaległości, byle pogoda była.

elmo
06-08-2023, 19:08
Tu pada ciągle niestety.
Co do terenów na Warmii to można posiłkować się tym:
https://www.warnija.pl/?p=610
Trasy wyznaczane są przez osoby kumate w maratony rowerowe.
Fajny maraton jest poprowadzony granicą historycznej Warmii.

eMGie
07-08-2023, 10:27
Dziękuję za porady w sprawie trasy TPK, mam kolejną. Do Malborka.

https://ridewithgps.com/routes/43935416

Wyszło mi, że będę musiał przejechać kilka kilometrów po DK22 między Tczewem, a Malborkiem, jechał ktoś? Przeżyję to?
Brak sensownej alternatywy.

Tym razem powrót już świadomie wyznaczyłem wzdłuż obwodnicy. Trasa już ma 130 km, zatem wolałbym nie dokładać zbyt wiele.
Jak ktoś ma uwagi to już z góry dziękuję.

Następny będzie Elbląg, ale to już na pewno nie na kole z Gdańska. Raczej ciapong do Elbląga, potem zobaczę, ale raczej na południe w kierunku Ostródy i potem na zachód do Kwidzyna. Stamtąd znowu powrót pociągiem. Ewentualnie na odwyrtkę. Ewentualnie pętla po Warmii i powrót też z Elbląga. Tyle, że to nadal przyszłość.

Tu niewiele pomogę, bo znam te drogę tylko w kilku małych kawałkach. Ale DK22 jest dość ruchliwa niestety.

gavin
09-08-2023, 10:57
dobra jest, kółka zamówione [emoji3]

zdyboo
09-08-2023, 12:03
Takie boczne?

gavin
09-08-2023, 12:12
Frontowo-Zadnie.

btw

Zima idzie trzeba zimówkę szykować.

Wind Mill
09-08-2023, 12:31
...Zima idzie trzeba zimówkę szykować.
Weź mnie Pan nie wkurzaj, złomek miał być zimówką, a tymczasem po głowie mi łazi drugi nowy rowerz, na zimę właśnie... :shock::roll::cry::cry::cry:
Jest ze stali nie z lemonium, tylko linka na wierzchu (tyle dobrego, że cała w pancerzyku)... No i doposażyć trza w oświecenie, błotniki i gabażnik. :roll:

https://s3.us-east-1.amazonaws.com/craft-marinbikes/images/2020/bikes/hero/_bikeHero2157Wide/2022_Muirwoods_Color.jpg

gavin
09-08-2023, 12:37
mirłuds, ale brzidal [emoji3]

Wind Mill
09-08-2023, 13:03
Ale żelaźny i bez "amortyzatora" - rara avis in terra. :mrgreen:

gavin
09-08-2023, 13:37
na a zimę stalowy? gdzie sens i logika?

gavin
09-08-2023, 13:39
no chyba że toto z nierdzewki [emoji3]

Wind Mill
09-08-2023, 15:21
Słowo klucz: solanka. Włóż do niej alemonium i stal (zwykłą), zobaczysz różnicę. :)

gavin
09-08-2023, 17:24
No i co się stanie? Nawet surowe alu jest bardziej odporne na korozję od stali, a tu masz jeszcze lakier. Malucha kiedyś miałem, wiem co to korozja [emoji38]

Wind Mill
09-08-2023, 17:29
Alu bardziej odporne na solankę od stali? To jakaś nowość. :)

zdyboo
09-08-2023, 17:55
Z moich doświadczeń wynika, że jednak alu bardziej. Miałem swego czasu przerzutkę, gdzie zewnętrzny bok wózka był z polerowanego alu, a wewnętrzny z ocynkowanej stali.
Po zimie, a w zasadzie już w trakcie zauważyłem, że ten alu wystarczyło przetrzeć szmatą i wyglądał jak nowy. Na ocynku zrobiły się wżery i plamy od soli.
Jeżdżę cały rok i zimowy rower zawsze był z alu nic się złego z nim nie działo. Stalowy jak tylko trochę lakieru odpryśnie, co jest nieuniknione to zaraz ruda wchodzi, nie trzeba do tego zimy w sumie.

Zielony Hultaj jest do miasta i jedną z rzeczy o którą prosiłem to zewnętrzne prowadzenie pancerzy. Co prawda w zimie nim raczej nie pomykam, ale w deszczu już tak. Nie chciałem, żeby woda lała się do wnętrza ramy.

gavin
09-08-2023, 17:59
W moim aucie mam felgi alu na których jeżdżę też zimą i nic się z nimi nie dzieję. Żonie dokładam zimowe koła na stalówkach i są nieźle już skorodowane.

zdyboo
09-08-2023, 18:02
Seba, a co tam na przód i zad sobie zamówiłeś?

gavin
09-08-2023, 18:12
Na przód dts 350 sp cl qr [emoji38]i r500 db, a na zad też. 1800g

crusiek
09-08-2023, 21:59
To teraz będziesz 59.5% szybszy :)

gavin
10-08-2023, 07:50
Idzie pogoda, trzeba jeszcze raz Beskidy trzasnać w tym roku.

elmo
10-08-2023, 09:33
Wczoraj wykorzystałem „okienko pogodowe”. Tzn jak ruszyłem to nie padało. Co prawda po 10 min lunęło ale co tam - już było się w drodze. Po lasach pełno grzybów. Rosną nawet na środku mniej uczęszczanych ścieżek.
Przetestowałem nowe opony - Panracer gravelking sk w rozmiarze 38c. I muszę przyznać, że na idealnym szutrze idą jak zło. Po mniejszych ścierkach tez jest ok. Podejrzewałem że w błocku będą się „mieliły” i tak było. Bieżnik malutki wiec to logiczne. Natomiast zdziwiony byłem że nie ślizgsły sie w zakrętach na asfalcie. Opinie w necie były właśnie takie że nie są bezpieczne. A tu niedpodziewajka - trzymały fajnie. Zero uślizgów. Także ten tego dla mnie są ok.
Ps. Przydała by się druga para butów bo po wczorajszym hasaniu są dziś nadal mokre.
Ps.2. I przekonałem się empirycznie, że nawet najmniejsza łódka może zrobić duuuuuużą falę ;). Było to na falochronie idącym do tego słynnego białego „wiatraka” w Świnoujściu.

crusiek
10-08-2023, 11:38
Ja wczoraj zdecydowałem się na dłuższą przejażdżkę z zamysłem, żeby sprawdzić drogę do Rewy, potem zmodyfikowałem chęci do dojazdu do Mechelinek a ostatecznie dojechałem tylko do Gdyni i zawróciłem.
Wychodząc z pracy piękne słoneczko, ciepełko... a po pół godzinie zmokłem po raz pierwszy... potem zrobiłem sobie przerwę przy drugim deszczu i jak już byłem przy Gdyni, żona dzwoni, że u nas grad pada :D
Popatrzyłem na zegarek, że już się robi późno i nie było za bardzo wyjścia trzeba było zawrócić.
Ostatecznie wyszedł mi leniwy przejazd z funkcją brudzenia rowerku ale i tak było fajnie :) :)

elmo
10-08-2023, 11:50
U mnie docelowo miał być Krasibór ale wyszło jak wyszło z pogoda i nie chciało mi się za bardzo wychylać się z lasu. Jedyny odchyl to był właśnie ten wiatrak.
Aaaaa No i zobaczyłem dobie tą blokadę przy „przepompowni”. Dużo tej policji stało. Jak wyduszę buty to może dziś spróbuje pokręcić się po lesie przy Międzyzdrojach. Ogólnie pogodowo to wygląda bardziej na listopad niż sierpień.
Eeeeeehhh a miało być tak pięknie.

crusiek
10-08-2023, 11:57
Będzie dobrze, chyba :) teraz się ma już poprawiać pogoda, choć przyznam nie wiem jak to ma wyglądać w okolicach północnego zachodu :) W weekend jakieś większe ciepełko nawet. Na weekend jadę niestety do Leszna więc nie skorzystam rowerkowo... szkoda, bo mam tyle pomysłów :/

eMGie
10-08-2023, 12:22
A ja właśnie mam wolny poniedziałek, pogoda zapowiada się nieźle ale pomysłu mi brakuje :-)

elmo
10-08-2023, 12:26
Tia. Znaczy w sobotę ma być tu odczuwalnie prawie 30ci. Tylko ze ja wówczas wracam.

gavin
10-08-2023, 12:44
Knog, fajna lampka, ale nie polecam [emoji38]74767

elmo
10-08-2023, 12:50
A ponoć zbiera dobre opinie. Znaczy te lampki.

zdyboo
10-08-2023, 14:08
Dlaczego nie polecasz? Ja polecam.

gavin
10-08-2023, 14:13
trochę wilgoci i śniedzieje, nawet szczególnie nie zmokła nigdy

siemalysy
10-08-2023, 16:22
Też używam takich lamek i dają radę. Żona moja też ma takie i też zawsze z nimi było wszystko ok.

zdyboo
10-08-2023, 17:43
Kupiłem komplet czarnych i przednią chyba zalałem na myjce. Nie dostała mocno, ale fragment panelu cały czas się świecił. Wymienili w ramach gwarancji.
W zielonym Hultaju mam komplet transparentnych i one już regularnie meldują się na myjce, a tego lata regularnie też meldują się w deszczu i nic się z nimi nie dzieje.
Jednak wydaje mi się, że Knog w pewnym momencie poprawił konstrukcję Plusów i w tej chwili już bryzgoszczelność nie budzi wątpliwości.

patronat
10-08-2023, 17:55
Knog, fajna lampka, ale nie polecam [emoji38]74767

Nie mam z nią żadnych problemów. Zgubiłem gdzieś na trialsach.

MadOnion
11-08-2023, 09:08
Nie mam z nią żadnych problemów. Zgubiłem gdzieś na trialsach.
Jest to jakieś wyjście :D

Ja mam też ciekawy temat, tak (nie)wyglądają łożyska sterowe po 4 miesiącach używania (Canyon) - śmietnik.

74774

Wind Mill
11-08-2023, 09:50
Być może i nie wyglądają (nie znam się) - ale także nie działają? Chyba nie bez przyczyny tam zaglądałeś? :o

MadOnion
11-08-2023, 09:53
Jak tak wyglądają to nie będą działać :D, kierownica kręciła się na kwadratowo - można było zęby zostawić na kierownicy albo na asfalcie.

patronat
11-08-2023, 21:06
Są dostępne? Canyon znany jest z nietypowych rozwiązań w tym niedostępnych sterów.

Wind Mill
12-08-2023, 00:47
...Trasa po TPK ukradziona ze Stravy Bikeshow. Janek też ją dostał od lokalsów.
Oczywiście przerobiłem punkt startu i końca.

https://ridewithgps.com/routes/43909458

Proszę o uwagi. ...

Ja drogę powrotną bym zrobił nieco inaczej:


https://www.youtube.com/watch?v=Ga-hAYCW_pA

Do 1:39 wedle planu, od 1:39 moja wersja. Tak od 3,6km "sugestii" zaczynają się ładne meandry po zboczach wzgórz, tamże "uwaga kamlot!"
Niestety video nie jest płynne, spadek łańcucha nieco popsuł.
Zasadnicza różnica - asfalt vs szuter / grunt, no i wspomniane zawijasy.

https://www.traseo.pl/trasa/plan-75
https://www.traseo.pl/trasa/sugestia

elmo
13-08-2023, 08:22
Wróciłem z Pomorza. Piątkowy wypad nieco osłodził niezrealizowany plan z er10tką. Jak patrzę na warun pogodowy to foch na całego. Ehhhh człek nie ma szczęścia do pogody. Może jednak uda się powrócić do tegoż planu.
A swoją drogą to Karsibór to zacna wysepka. Chyba najładniejsza na jakiej do tej pory byłem. W trakcie kręcenia po niej spotkałem jedynie cztery osoby - trzy na rowerach i jedną spacerującą. A po za nimi to cisza i spokój. Pełno ptactwa niemal na wyciągnięcie ręki. Trochę koni i krów (te ostatnie luźno chodzące po pastwiskach).
No i te ścieżki/drogi. Poezja. Mam nadzieję, że nie wejdzie tam jakiś developer z budową osiedli dla pobliskiego Świnoujścia (gdzieś czytałem, że taki plan już się urodził w chorych głowach).

zdyboo
13-08-2023, 10:48
Ja drogę powrotną bym zrobił nieco inaczej

Dziękuję. Zapisałem to sobie jako wariant 2 tej trasy. Choć na filmie to bardzo zacnie wyglądało.

Wczorajsza przejażdżka przebiegła w ciszy. Dojazd na stację osiedlową jeszcze w trzaskach, pomyślałem, że trzeba było zrobić jednak tez suport. Kilkanaście pierwszych metrów w Międzylesiu też, ale potem się ułożyło i ucichło. Zatem obrócenie sztycy i/lub zastąpienie smaru pastą do karbonu uciszyło trzaski. Jedynie jak wpadłem w jakiś większy dołek z dupą na siodle to potrafiło stuknąć, ale tylko raz.

siemalysy
13-08-2023, 21:53
No i bajka :) Jazda staje się przyjemniejsza bez skrzypienia i trzasków :)

Ja u siebie jakiś hałas zacząłem słyszeć podczas drugiego dnia w górach gdzie błota była cała masa. Trzeciego dnia zdarzało się częściej, jednak wydaję mi się, że to od jazdy w błocie. Rower po wyjeździe umyłem, ale nie miałem kiedy pojeździć. Jutro pojeżdżę, więc sprawdzę.

crusiek
13-08-2023, 22:31
Kupiłem sobie strój w kotki u Chińczyka, na rower.
Słodki.
Będę nosił dumnie.

siemalysy
13-08-2023, 22:41
Koniecznie poproszę fotkę z dumną minką :)
Chcę zobaczyć jak będzie słodko ;)

Wind Mill
13-08-2023, 22:45
Kupiłem sobie strój w kotki u Chińczyka, na rower.
Słodki.
Będę nosił dumnie.

Bez foci taki anons się nie liczy! ;)

OjTam
13-08-2023, 22:53
Koniecznie poproszę fotkę z dumną minką :)
Chcę zobaczyć jak będzie słodko ;)


Bez foci taki anons się nie liczy! ;)

Widziałem, i ujmę to tak:
Nie zdajecie sobie sprawy, co czynicie. xD

kipcior
13-08-2023, 23:53
Mała relacja z prawdopodobnie najlepszej trasy rowerowej w tym kraju. Co prawda ją w różnych innych wariantach z 5 razy jechałem ale tego nigdy dość :) Velo Czorsztyn i asfaltowe okolice, czyli Velo Dunajec, Szlak Wokół Tatr oraz Lesnickie Sedlo na Słowacji.

Start na lotnisku w Nowym Targu. Stamtąd przez Velo Dunajec do jeziora Czorsztyńskiego. Tu trzeba zaznaczyć, że ten odcinek jest asfaltowy, jest to w większości droga rowerowa na uboczu, są MORy, jest dobrze oznakowany, wszystko jest takie jak być powinno i wszędzie uchodziłoby za znakomite. Więcej tam nie jadę :) A to dlatego, że od południa jest Szlak Wokół Tatr, którym wracałem i on go miażdży. Zwyczajnie warto jechać to samo w obie strony.
Dalej mamy Velo Czorsztyn czyli ścieżka dookoła jeziora, która nie idzie dookoła ;) Pomiędzy zamkami w Czorsztynie i Niedzicy kursuje prom więc wszyscy niedzielni rowerzyści i rodziny z dziećmi się nim przeprawiają. Dla bardziej ambitnych można to objechać ale płasko nie jest. I tu dochodzimy do strategicznej decyzji w którą stronę jeziora jechać. Od Niedzicy do Czorsztyna jest długi, ok 5km podjazd główną drogą ze sporym ruchem samochodowym, głównie turystycznym. Nachylenie nie przekracza 10%, 200m w pionie. I to jest ta lepsza wersja. Bo od Czorsztyna jest droga, gdzie ruchu prawie nie ma, jedziemy w cieniu, do góry jest tylko 130m i na 2km. I dochodzi do 15%. Na dodatek źle działa na psychikę, bo po pierwszych dwóch krótkich fragmentach zdrowo pod górę, zza zakrętu wyłania się reszta. I lepiej żeby w tym momencie nie mieć obok np. żony i dzieci ;)
Jednak właśnie tędy pojechałem. A potem znowu odbicie na Velo Dunajec i jazda po słowackiej stronie wzdłuż spływu. Zrobili tam dopiero co nową ścieżkę. Wcześniej był tam szuter, ale to było za mało cywilizacji i teraz jest więcej. Stamtąd obiłem na Leśnice, po to żeby się wydrapać na przełęcz. Znowu 12% nachylenia, normalna droga ale ruch minimalny. Dalej zjazd taką nieco główniejszą drogą do Czerwonego Klasztoru i powrót tak samo przez Velo Dunajec, zeby objechać Jezioro Czorsztyńskie z drugiej strony. Tu znowu jest podjazd na Falsztyn. Na dole jest żartobliwa tabliczka z napisem 7%. To może średnio, bo tam początkowo też jest ok 15%. A powrót do Nowego Targu to przebicie się szutruweczką (szlak pieszy niebieski, oraz jakaś lokalna trasa rowerowa) do Szlaku Wokół Tatr, gdzie można się pogapić na Tatry przez puste pola. Przed samym lotniskiem wjeżdżamy do lasu. Niby nic tam nie ma ale uwielbiam tamten fragment jeździć.
Jezioro z widokiem na Tatry
74830
Łajbowy parking
74820
Punkt widokowy z drogi głównej koło Niedzicy
74821
Spływ na byle czym. Podobno zaraz po otwarciu jakiś ceper przetestował lot rowerem do Dunajca. Po tym zamontowali barierki tu i ówdzie. A nawet są tabliczki nakazujące prowadzenie roweru z górki. Taa...
74822
No ale urokliwe to jest
74823
Podjazd na Lescicke Sedlo. Koniki robią patataj.
74824
No niebrzydka okolica
74825
Z przełęczy
74826
Trzy Korony spod Czerwonego Klasztoru
74827
Z górki w Falsztynie
74828
Ze Szlaku Wokół Tatr
74829

Razem 119km, 95% asfaltu.
https://www.strava.com/activities/9633535962

To nie jest najlepsze co tam można przejechać, ale po 2 tygodniach opadów wolałem się nie pchać tam gdzie tak naprawdę chciałem ;)

crusiek
14-08-2023, 11:36
Ładne miejsca, może kiedyś się skuszę, jak będę w okolicy z rowerkiem [emoji846]

zdyboo
14-08-2023, 11:41
Wszyscy wiedzą, że najlepsza trasa rowerowa w Polsce jest w Czechach. ;P

Ładnie, ładnie.

gavin
14-08-2023, 19:27
Marcin prośba! Jako żeś pro, a ja nie jestem w temacie tych Velo wiec poproszę. Wyrysuj coś 200km i w górę może być ok 3000. Bym sobie pojeździł conieco wokół tater. Tylko pętla musi być. Dzięki!

siemalysy
14-08-2023, 20:24
Mała relacja z prawdopodobnie najlepszej trasy rowerowej w tym kraju. Co prawda ją w różnych innych wariantach z 5 razy jechałem ale tego nigdy dość :) Velo Czorsztyn i asfaltowe okolice, czyli Velo Dunajec, Szlak Wokół Tatr oraz Lesnickie Sedlo na Słowacji.

...

Ładnie :)

Kilka miejsc z fotek znam :) W temacie Velo Czorsztyn, to polecam odbić przed Czorsztynem w lewo w kierunku niebieskiego szlaku, w stronę na Kluszkowce. Jest trochę do podjechania, tak samo jak w Czorsztynie przy zamku, jednak tu im wyżej, to są ładniejsze widoki, a na górze jest już bajka :)

Jak oceniasz zmianę nawierzchni na ścieżce wzdłuż Dunajca? W sumie, to jak skończą, to będzie można szosą tam jeździć ;)

kipcior
14-08-2023, 22:31
gavin a proszę bardzo, 190km i 2600 w górę może być? Poza jednym kawałkiem chyba asfaltu na jakieś 2km resztę z tego przejechałem. Jeden podjazd mnie pokonał na cykolstradzie, jakieś 50m pchania. Wszędzie poza asfaltem licz się z możliwym nieprzejezdnym błotem, chyba że przez jakiś czas nie będzie padać. Ale to nie Beskidy i tam jest głównie ziemia, a nie kamienie. Ta sama droga z błotem i bez to dwie zupełnie różne drogi ;) Dwa razy zdobywanie tej samej góra (Łapszanka) ale inaczej. Miejsce i zjazdy są za dobre, żeby je zignorować. Powrót do auta prawie tak samo, można to przedłużyć o dojazd Velo Dunajcem przez niebieski szlak z Nowej Białej do Dębna ale to nie jest tego warte.
https://pl.mapy.cz/s/balefomagu

siemalysy no nie podoba mi się ale co zrobić. Z punktu widzenia ruchu turystycznego, dzieci na przyczepkach itp. jest lepiej.
A z tymi Kluszkowcami coś kojarzę, ale samochodem tam jechałem. Faktycznie fajne miejsce.

zdyboo
15-08-2023, 09:39
Inba w ciapongu, bo jeden pan szarpnął torbą i uderzył w pedał rowerowy, a drugi pan chciał wzywać Policję, SOK i pewnie jeszcze jakies inne służby. Doszło do naruszenia mienia. Zjawiła się obsługa w postaci kierowniczki pociągu i konduktorki. Prawie do mordobicia doszło. Tak zaczął się mój powrót w góry po przeziębieniu i niepogodzie.
Rowerów w opór, dojechałem jednak do Międzylesia bez dalszych przygód. Podróż minęła bardzo szybko, bo cały czas gawędziłem ze współpasażerem na tematy wszelakie.
Jeszcze przez moment miałem stresa, bo dzień wcześniej sprawdzając Garmina, wyszło, że mam trasę już wgraną, ale to co myślałem, że jest trasą na dziś, okazało się trasą, którą już jechałem. Trasa na dziś jednak też była wgrana.
Początek znany, sztywny podjazd pod Lesicę i szybki zjazd przez wioskę w kierunku Niemojowa. Znowu Czesi cisną do Międzylesia na zakupy.
Granica, Bartosovice i tam w lewo, a nie w prawo jak w Orlicke hory.
Pierwsza była Zemska brana, efektowna formacja skalna na zakręcie drogi. Vodni nadrz Pastviny tym razem chciałem objechać od wschodu. Widoku na wodę z tego odcinka nie ma w ogóle, wszystko zasłaniają drzewa. Dzięki temu jednak jedzie się w cieniu. Za to jest jeden fajny odcinek naturalnym singlem w lesie i przez wioskę Udoli. Nachylenie jednego zjazdu na gruzie robi temat.
Wizytę nad zalewem zakończyłem na zaporze.Dwóch panów karmiło bułkami sumy, choć większość pieczywa i zżarły kaczki.
Potem był Letohrad i jazda w kierunku Cervenovodskiego sedla. Z tego etapu warty wspomnienia jest odcinek z Bystrec do Cenkovic, który wiedzie drogą leśną, trochę kamienistą, ale gruzem bez problemu da się. Szosą z plusem już raczej nie. Chyba, że ten plus będzie bardzo szeroki.
Podjazd na przełęcz był upalny w pierwszej połowie, ale druga połowa dała nieco wytchnienia, bo wjechałęm do lasu. Drugim z celów całej tej trasy był wjazd na Suchy vrch. Wjechałem, ale nie wiem po co. Widoków nie ma. Wszystko zasłaniają drzewa, trzeba skorzystać z wieży widokowej. Piva się nie napiłem, bo za długa była kolejka. Do tego na całym podjeździe muchy żyć nie dawały. No ale zaliczone i mogę powiedzieć, że byłem.
Zjazd na Cervonovodske sedlo i bez przystanków do Cervenej Vody. Była duża szansa, że zdążę na wcześniejszy pociąg, a że byłem na wieczór umówiony to mógłbym łatwiej czasowo spiąć dzień. Odpuściłem ten fragment trasy przez Kraliky i pojechałem przez Borkovice. Dobrze znać w miarę okolice i wiedzieć jakie są możliwości skrótów. Jeszcze w Lichkovie, kilometr od stacji w knajpie wypiłem jedyne tego dnia piwo i pojechałem na dworzec. Zrobiłem 10/100-150 mniej niż planowałem, ale miałem w perspektywie wolny poniedziałek bez wieczornych planów.
We Wro powitała mnie zupa w powietrzu, ale szybko pojechałem na obiad do domu.
Jednak Pastviny lepiej objechać od zachodu. Trasa fajniejsza, ale i bardziej wymagająca kondycyjnie.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/9633770674

Fotosy:
74856
Zemska brana z mostu.

74857
I zza mostu.

74858
Na pierwszy rzut oka pomyślałem, że ktoś się szykuje do wyjazdu w trasę.

74859
Teren jest przyjemnie pagórkowaty.

74860
Vodni nadrz Pastviny.

74861
Divoka Orlice

74862
Ziemniaki na sprzedaż.

74863
Podjazd pod Bystrec.

74864
Masyw Śnieżnika.

74865
Peron dworca w Lichkovie.

siemalysy
15-08-2023, 10:23
Inba w ciapongu, bo jeden pan szarpnął torbą i uderzył w pedał rowerowy, a drugi pan chciał wzywać Policję, SOK i pewnie jeszcze jakies inne służby. Doszło do naruszenia mienia. Zjawiła się obsługa w postaci kierowniczki pociągu i konduktorki. Prawie do mordobicia doszło. Tak zaczął się mój powrót w góry po przeziębieniu i niepogodzie.
...

Tomek, ładnie pokręciłeś. Fajne foty :) Początek miałeś jednak ciekawy w pociągu ;)
Jak widziałem trasę na stravie, to w pierwszej chwili myślałem, że nie tu skręciłeś, albo coś podobnego, a Ty po prostu pojechałeś sobie na Suchy vrch :)

- - - - kolejny post - - - - - -



...

siemalysy no nie podoba mi się ale co zrobić. Z punktu widzenia ruchu turystycznego, dzieci na przyczepkach itp. jest lepiej.
A z tymi Kluszkowcami coś kojarzę, ale samochodem tam jechałem. Faktycznie fajne miejsce.

Z tym się zgodzę. Przez tą nawierzchnię robi się dostępna dla każdego. Natomiast najlepiej tam jechać w tygodniu przed albo po wakacjach, bo inaczej jest tam dużo rowerzystów i trzeba uważać, bo jeżdżą bez myślenia. Oczywiście nie wszyscy.
W temacie drogi to mam na myśli tą drogę, którą widać na poniższej fotce. Łatwo się na nią zjeżdża z Velo Czorsztyn. Mz świetna alternatywa dla fragmentu VC przy zamku, ptrzy którym się jedzie, a i tak go nie widać ;)

74866

Umbra
15-08-2023, 11:56
Jest jakaś opcja, żeby nie łapać ciągle gumy w szosie? Już mnie to wkurza...

zdyboo
15-08-2023, 12:25
Dzięki Michał.

Umbra
Chyba najlepszy to odpowiednie gumy. Jak jeździłem na Conti Gatorskin Hardshell 32 mm, to nie łapałem gum zbyt wiele. Na Schwalbe One i Vittoriach jednak już częściej łapałem gumy.
Do tego też dętka odpowiednia, nie najtańsza z Deca czy Ali, ale np. Schwalbe Extra Light.

Jak obręcze przewidują możliwość zamleczenia to można też iść w tę stronę. Wtedy mikro przebicia łata mleko.

kashpir
15-08-2023, 14:21
True. Kilka lat temu (4-5?) zmieniłem w szosie opony na Continentale Grand Prix 4-Season, dętki też Continentale. Od tego czasu jedyne przebicie to klasyczny snake na krawężniku (za małe ciśnienie w oponie). Wcześniej 2-3 przebicia w sezonie były normą.

Umbra
15-08-2023, 14:54
Mam Conti GP5000 i dętki też Conti. :/
Wsadziłem koło do wanny z wodą i nawet nie widać, którędy to powietrze ucieka.

zdyboo
15-08-2023, 14:56
Może coś w oponie siedzi. Bez obciążenia nie przebija dętki, ale jak jedziesz to już tak.
Wentylem nie ucieka?

Umbra
15-08-2023, 15:05
Właśnie nie widziałem, żeby coś uciekało tamtędy.

patronat
15-08-2023, 15:22
Mam Conti GP5000 i dętki też Conti. :/
Wsadziłem koło do wanny z wodą i nawet nie widać, którędy to powietrze ucieka.

ale że całe?
samą dętkę sprawdź

zdyboo
15-08-2023, 18:01
Pomysł na trasę w dół chodził za mną od jakiegoś czasu.
Uznałem, że początek w Izerach i koniec w Zgorzelcu będzie dobry. Zdecydowałem się na wariant trasy z listopada zeszłego roku, ale z tą różnicą, że nie planowałem jechać wzdłuż Nysy, tylko przez płaskowyż w NRD. Trasa, której pierwsza połowa wiodła przez góry, a druga przez teren pagórkowaty, miała tylko trzy podjazdy w ClimbPro. Przydałby się jeszcze DescentPro, może w wersji XX60 już będzie.
Dwa podjazdy na samym początku znałem, trzeci był tak daleko, że to jakiś w Niemczech. Był bez znaczenia.

Pierwszy problem pojawił się, gdy po wyrysowaniu trasy sprawdziłem ciapong. Pierwszy KD do Szklarskiej Poręby był dopiero o siódmej. Późno troszkę, 10:20 dopiero w SzP. Widać ten po szóstej tylko w sobotę i niedzielę jeździ. TLK jednak nie chciałem wybierać, bo miałem już kupiony bilet weekendowy, a poza tym jak w sobotę jechałem w Kotlinę Kłodzką to o szóstej stał ten TLK do Szklarskiej bez lokomotywy za to z godziną odjazdu 5:20. W zeszłym roku też kilka razy widziałem takie akcje na tym połączeniu.
Nic to pojadę później, wrócę później. Z głównego wyjechały tylko trzy rowery, mój oraz takiej pary co jechała do Szklarskiej, a potem do Novej Vsi, gdzie zaczyna się szlak wzdłuż Nysy Łużyckiej i ostatecznie jechali do Świnoujścia. Poradziłem im nawet alternatywą trasę do Jakuszyc, bo chcieli robić podjazd DK3.
Na kolejnych stacjach dosiadali się kolejni ludzie z rowerami i zrobiło się ich dużo, zwłaszcza, że tylko kilka osób wysiadło po drodze, większość jechała do Szklarskiej Poręby. Jeszcze tylu rowerów nie widziałem w pociągu, ludzie stali z rowerami na każdym wolnym miejscu. Dobrze, że obsługa nie miała nic przeciwko.

Podróż minęła na rozmowie, czyli szybko minęła i z niewielkim opóźnieniem dojechaliśmy do celu. Wyjęcie tylu rowerów trochę trwało, zwłaszcza, że ludzie zaczęli wpychać się do pociągu zanim danymi drzwiami wszyscy wysiedli. Nie kumam tego. W składzie jest ośmioro drzwi, z czego tylko jedne w pobliżu zagrody rowerowej. Ludzie zamiast wsiąść innymi to wpychają się przez wysiadających rowerzystów. 3/4 ludzi z rowerami poszło na czeski pociąg do Liberca, z czego pewnie wszyscy z rowerami wysiedli w Jakuszycach, część bez pewnie też, bo widziałem, że wypożyczalnie były oblegane.
Ruszyłem do Jakuszyc przez Hutę, mniej więcej wzdłuż torów kolejowych. Koło stacji SzP Huta minął mnie czeski pociąg. To tam był pierwszy podjazd sygnalizowany przez ClimbPro. Dużo grzybiarzy w lesie, większość z dorodnymi prawdziwkami w koszach. W Jakuszycach ostatni kawałek na Polanę Jakuszycką pokonałem DK3. Widać, że wakacje, ruch samochodowy spory. Dużo rejestracji z centralnej Polski i Górnego Śląska. Wrocław też obecny. Lokalesów mało, podobnie Czechów. Jednak w Izery nie jeździ się w sezonie. Za dużo ludzi.

Na ER-2 zacząłem wyprzedać ludzi z którymi jechałem w pociągu z Wro. Koło Orlego tylko przemknąłem, skręciłem na mostek nad Kamionkiem i pojechałem na kolejny, graniczny nad Izerą. Zaraz za mostem zaczął się drugi podjazd CP. Szutry podjechałem, małe rock gardeny też, ale te dwa duże to był wypych. Na MTB to robiłem w zeszłym roku, ale tam są przerwy między kamieniami takie, że weszło by na szerokość koło z oponą 40 mm. Nie ryzykowałem. Za chwilę byłem w Jizerce. Zatrzymałem się w ostatniej knajpce przed szlabanem na piwo. Miałem monetę 50 koron i okazało się, że to za mało. 65 koron sobie winszowali za 0,5 Tambora. Chyba obowiązująca jeszcze w zeszłym roku cena 35-40 koron za piwo w górach przestała mieć rację bytu.
Jizerską silnicą dotarłem do Smedavy, ale nie robiłem tam postoju, Poprzedni był 5 km wcześniej, a tu niemal cały czas zjeżdżałem.
Dwoma kolejnymi drogami objechałem szczyt Jizera. Koło budki Na Knejpe też tylko przejechałem. Postój planowałem dopiero w Hrebinku. Tak też się stało. Za tym skrzyżowaniem zaczął się główny zjazd trasy, którym opuszczałem Góry Izerskie. Był to też główny powód akurat takiego wyboru trasy. Zjazd jest po równym asfalcie, krętą drogą bez ruchu samochodowego. Było szybko, spadek wysokości sygnalizowała zmiana drzewostanu z iglastego na mieszany, a ostatecznie liściasty oraz odtykanie się uszu. Garmin pokazał 76 km/h, Strava 67 km/h. Koło 70 dych było na pewno, bo koszulka mi się przyssała do klaty.

Potem był przejazd przez czeskie miasteczka i wioski, pagórkowato, ale bez szaleństw. W Chrastavie złapałem Nysę Łużycką i zacząłem jechać wzdłuż niej w stronę granicy czesko-niemieckiej i dalej trójstyku granic Polski, Czech i Niemiec. Na Polskę sobie tylko popatrzyłem i trzymając się rzeki wyjechałem z Zittau. Drogowskazy informowały o zamknięciu drogi 99 i objazdach do Ostritz i Gorlitz. Chyba jednak nie dotyczyło to DDR. Ja jednak skręciłem dużo wcześniej na płaskowyż i kierowałem się w stronę Berzdorfer See. Pogoda się jednak zmieniła i zaczęło padać. Zatrzymałem się pod wiatą przystankową i sprawdziłem radar burzowy. Wyszło, że jak będę jechał, to będę uciekał przed tym deszczem. I faktycznie jak tylko się zatrzymywałem, to zaraz doganiał mnie deszcz. Nie padało zbyt mocno, ale najważniejsze, że schłodziło się do poniżej 30 stopni.
Nad jeziorem jeszcze zatrzymałem się na piwo, ale już głód mnie gonił na obiad w Zgorzelcu. Pani w budce okazał się być Polką.
W Gorlitz po deszczu już tylko zostało wspomnienie, a jak siadłem na knajpie nad Nysą w Zgorzelcu to już całkiem wyszło słońce i zaczęło od nowa palić.
Do pociągu miałem sporo czasu. W knajpie spotkałem dwóch kolesi z rowerami, którzy też mieli wracać tym samym pociągiem. Jeszcze się dopytali czy w parku nad Nysą można wypić piwo. Ponieważ widziałem już tam ludzi niespecjalnie kryjących się z alko potwierdziłem.
Pociąg do Wro jechał pustawy, rowery były tylko tych kolesi z knajpy i mój. Żeby nie jakiś dziwny, kilkunastominutowy przestój w Legnicy to byłoby bardzo spoko. Wysiadłem na osiedlowej stacji. Po kilku minutach byłem w domu, a zdążyłem jeszcze zahaczyć o myjkę pod blokiem.

Jechało mi się wielce przyjemnie. Prawie 50 km po górach, a odczucia jakbym cały czas jechał w dół. Jednak metr do metra i uzbierał się kilometr. Trochę inaczej niż zwykle, ale raczej wejdzie to do mojego stałego repertuaru.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/9647915505

Fotosy:
74872
Szlaki w polskich Izerach tak dobrze oznakowane, że trzeba jeszcze na asfalcie dodać drogowskazy.

74873
Graniczna Izera.

74874
Jaki w Jizerce.

74875
W Smedavie skończyli przebudowę. Grubo.

74876
Izerskie klimaty.

74877
Zjazd, którym opuściłem Góry Izerskie.

74878
Jested (ten z nadajnikiem), szczyt górujący nad Libercem.

74879
Jested jest najwyższym szczytem pasma ciągnącego się aż do Czeskiego Raju.

74880
Tróstyk granic.

74881
Niemieckie żniwa na tle Turowa.

74882
Już widać Landeskrone, górujące nad Gorlitz.

74883
Kolejowy most graniczny Zgorzelec - Gorlitz, wreszcie udało mi się go złapać z pociągiem.

74884
Stare miasto w Gorlitz.

74885
Mural w Zgorzelcu pod drogowym Mostem Pokoju.

robanto
15-08-2023, 20:43
74891

A ja dzisiaj zrobiłem taką trasę. Upał dał się we znaki. Ilość jezior po drodze pozwalała łagodzić 33 stopnie.

crusiek
15-08-2023, 21:22
Bardzo ładnie cisniesz zdyboo
Nieźle nakręcone robanto

Ja dzisiaj w upale pocisnalem połowę tego, czyli seteczkę
Nie mniej jednak nad morzem przyjemnie wiało xD.

matomi
15-08-2023, 22:39
Marcin prośba! Jako żeś pro, a ja nie jestem w temacie tych Velo wiec poproszę. Wyrysuj coś 200km i w górę może być ok 3000. Bym sobie pojeździł conieco wokół tater. Tylko pętla musi być. Dzięki!

Przepraszam, że się wtrącę, ale jeśli ma być wokół Tater, to polecam to (https://www.strava.com/activities/3983060187).

gavin
16-08-2023, 08:28
Super, dzięki koledzy za pomysły, może się uda zrobić w tym roku jeszcze.


a btw pięknie jeżdzone

elmo
16-08-2023, 11:55
zdyboo - łezka w oku się zakręciła na wspomnienie tego trójstyku... byłem tam w ubiegłym roku we wrześniu z tym, że w scenerii nocnej bo było już grubo po 22giej (a do mety pozostawało jeszcze coś kole setki km).

gavin
16-08-2023, 15:23
wysłali kółeczka!

crusiek
16-08-2023, 15:35
No to pijemy xD

matomi
16-08-2023, 16:01
wysłali kółeczka!

Hyhy. Bardzo polecam również to urokliwe kółeczko (https://www.strava.com/activities/2603829367)spiszowe.

kipcior
16-08-2023, 16:17
W temacie drogi to mam na myśli tą drogę, którą widać na poniższej fotce. Łatwo się na nią zjeżdża z Velo Czorsztyn. Mz świetna alternatywa dla fragmentu VC przy zamku, ptrzy którym się jedzie, a i tak go nie widać ;)

A to obadam, jak się tam znowu wybiorę. Bo coś mi się zdaje, że jeszcze tam zawitam w tym roku. Pomijając to, że wczoraj jechałem przez Łapszankę, ale niestety tylko samochodem.

zdyboo Ładne te Izery, byłem tam tylko raz i to jeszcze gravelowałem fullem. Ale mi się Spisz widzi bardziej :)

matomi a Ty to masz całkiem szosowe kółeczka. I szosowe osiągi ;)

siemalysy
16-08-2023, 17:09
Pomysł na trasę w dół chodził za mną od jakiegoś czasu.
Uznałem, że początek w Izerach i koniec w Zgorzelcu będzie dobry. Zdecydowałem się na wariant trasy z listopada zeszłego roku, ale z tą różnicą, że nie planowałem jechać wzdłuż Nysy, tylko przez płaskowyż w NRD. Trasa, której pierwsza połowa wiodła przez góry, a druga przez teren pagórkowaty, miała tylko trzy podjazdy w ClimbPro. Przydałby się jeszcze DescentPro, może w wersji XX60 już będzie.
Dwa podjazdy na samym początku znałem, trzeci był tak daleko, że to jakiś w Niemczech. Był bez znaczenia.
...

Tomek, ładnie. Niby w dół, a ponad 1000 w pionie ;)


A to obadam, jak się tam znowu wybiorę. Bo coś mi się zdaje, że jeszcze tam zawitam w tym roku. Pomijając to, że wczoraj jechałem przez Łapszankę, ale niestety tylko samochodem.

...

Zachęcam. Widoki są świetnie. Ja tak odbijałem z Velo Czorsztyn (https://pl.mapy.cz/s/pogotufefe). Dalej to już drogą do Czorsztyna i wraca się na VC.

W weekend prawdopodobnie będę z dwoma kolegami w Świeradowie. Chcą pośmigać po singlach, to dołączę, bo czemu nie. Weekend w górach zawsze na tak :) Próbuję ich przerobić, żeby w niedzielę zrobić coś lżejszego po Izerach, czyli +/- 50 km i 1000 w pionie.

- - - - kolejny post - - - - - -




A ja dzisiaj zrobiłem taką trasę. Upał dał się we znaki. Ilość jezior po drodze pozwalała łagodzić 33 stopnie.

Nieźle. Jakieś fotki masz tych jezior? Było ich sporo, to sądzę, że jakąś zrobiłeś ;) Pochwal się proszę jak znajdziesz chwilę :)

zdyboo
16-08-2023, 17:46
Dzięki Panowie.
kipcior Izery zawsze na propsie, ale polecam poza wakacjami i najlepiej poza łikendami. W Sudetach tylko Karkonosze są bardziej oblegane.

gavin
16-08-2023, 18:50
Wyciągnij ich na singiel na Wysoki Kamień, poezja. Przy okazji zrobicie 1500+

siemalysy
16-08-2023, 18:54
Wyciągnij ich na singiel na Wysoki Kamień, poezja. Przy okazji zrobicie 1500+

Byliśmy w ubiegłym roku na Wysokim Kamieniu.

- - - - kolejny post - - - - - -

Zaproponowałem trzy traski na niedzielę, żeby mogli sobie wybrać. Dwie zahaczają o Czechy, jedna tylko po naszej stronie ;)

zdyboo
16-08-2023, 19:16
Z Izerami to jest tak, że polskich jest mniej, ale też i mniej w nich asfaltu. Choć im bliżej Świeradowa tym więcej asfaltu.

matomi
16-08-2023, 21:53
Wyciągnij ich na singiel na Wysoki Kamień, poezja. Przy okazji zrobicie 1500+

Byłem tam jak jeszcze nie było stravy :)

gavin
17-08-2023, 11:06
Rower gravelowy jest w pewnym sensie modelem „do wszystkiego”: dobrze sprawdzi się w mieście, podczas kilkugodzinnych rajdów za miastem oraz jazdy po nierównym terenie. Jednocześnie w żadnym aspekcie nie pobije specjalistycznych rowerów, takich jak MTB, BMX, rower trekkingowy czy wspomniany wyżej szosowy. Z tego względu poleca się go osobom, które potrzebują roweru uniwersalnego i które w przyszłości chcą nieco bardziej doprecyzować swoje potrzeby.

zdyboo
17-08-2023, 11:26
Jak ludzie zaczynali swoją przygodę z rowerami w czasach gdy nie było graveli? Niepojęte.

kipcior
17-08-2023, 11:40
Na Reksiu, a jak? Przecież bym nie wlazł na gravel ;)

elmo
17-08-2023, 12:11
Rower Ukraina - to był sprzęt nie do zdarcia.

cz4rnuch
17-08-2023, 12:39
Grajvvel to rower specjalistyczny tak jak pozostałe, które Gawę wymienił. Zasadniczo zaprojektowano go specjalnie na grawel/żwirek/ubite i tam się sprawdza najlepiej. A reszta to marketing.

gavin
17-08-2023, 12:55
Obserwuję kilku riderów przemieszczających się rano do pracy. Mam wrażenie, że 90% z nich próbuje sobię to jeżdżenie maksymalnie utrudnić. Wczoraj minąłem gościa na elektryku (ciężki mieszczuch) i był chłop w długich gaciach i kurtce (30stopni). Często mijam jednego na xc, co ma tak nisko siodło, że prawie kolanami po zębach dzwoni. Laski przeważnie jeżdżą na rowerach ważących na oko z 50kg. Jeden gościu jeździ cały na czarno bez żadnych lampek. cyrk na kółkach.

gavin
17-08-2023, 12:56
aaa ten mondry tekst stąd:

https://wrzesnia.info.pl/pl/12_biznes/24201_rower-szosowy-vs-gravelowy-porownanie.html

gavin
17-08-2023, 12:56
aaa2 gls leci w wuja, nawet paczki nie odebrał od kołodzieja

kashpir
17-08-2023, 15:57
Znajoma do pracy dojeżdża często na rowerze enduro. Amory w nim mają skok jak moja ręka do łokcia, kapcie szerokie i z bieżnikiem jak w Ursusie C330, oczywiście podwójny zawias, przełożenia takie, że można w pionie jeździć. Próbowałem go kiedyś podnieść, kręgosłup natychmiast zapalił czerwoną lampkę. Dziewczę jest o głowę ode mnie wyższe i o połowę lżejsze. Jej droga do pracy to w 100% asfalt + kostka chodnikowa, poza miastem na rowerze nie jeździ.
Zapytałem ją kiedyś dlaczego akurat taki rower: bo jej się bardzo podoba.
Swój rower nazywa "krówką" :D

cz4rnuch
17-08-2023, 16:47
Może kiedyś koleżanka zmieni pracę na jakąś na bezludziu, bez ubitych dróg, z dojazdem z urwiskami, położonymi pniami 100-letnich drzew i wąwozami, których nie da się obejść i wtedy rower będzie jak znalazł. To się nazywa przezorność :)

crusiek
17-08-2023, 17:38
Jeśli się podoba i sprawia przyjemność, to czemu nie? :)

zdyboo
17-08-2023, 18:25
Wczoraj minąłem gościa na elektryku (ciężki mieszczuch) i był chłop w długich gaciach i kurtce (30stopni).
Jak elektryk bez kagańca poleci 50+ to kurtałka i długie spodnie się przydają. Ja ze trzy lata już mijam kolesia, którego nazwałem Kapitan Ameryka, bo swego czasu jeździł na elektrycznym facie FS. W kasku i okularach wyglądał jak Steve Rogers z pierwszego "Kapitana Ameryki" Marvela. Kolesia nigdy nie widziałem w krótkim rękawie czy krótkich spodniach, za to na tym facie poginał bez pedałowania ponad 40 km/h.

Ja mam kilkanaście osób z którymi się regularnie mijam. Z kilkoma sobie nawet kiwamy głowami.


Swój rower nazywa "krówką" :D
Ja często mówię, że mój MTB jest rozmiaru mastodonta, a to tylko trialówka 130/130, choć z ramą XL.

gavin
17-08-2023, 19:47
Ten elektryk po prostej to max 23, minąłem go pod górkę. Szelest łańcucha i tylne koło czterośladowe.

patronat
17-08-2023, 20:42
Ja często u nas w lasach wyprzedzam „kolarzy”, ubranych na maxa w ciuchy z segafredo + czapeczki pod kaskami + najbardziejobcisłe spodenki świata itd. Ciekawe jest to, że po płaskim. Moja prędkość rzadko przekracza 30, naprawdę trudno się pedałuje elektrykiem poza limitem wspomagania. Ogólnie, tak szczerze, to przestałem zwracać uwagę na otoczenie jakiś czas temu. Nie dociekam co kto i na czym. Nie interesuje mnie to kompletnie. Czasem się co najwyżej komuś koło podpompuje, bo oczywiscie pompka za ciężka:) I tu płynnie przechodzimy do wyznawców gravelowców. Zawsze się coś wydarzy. Minimum słowna zaczepka o elektryka tylko po „siedemdziesiątce”. Albo ktoś na siłę próbuje uciekać. Albo na hałdzie udowadniać że się da. Serio. Na szczęście mam swój wiek i jakoś sobie z tym radzę. Nawet kosztem zmiany trasy - ot odbijam sobie w las i tyle. Temat się kończy. I tu znów płynnie przechodzimy do jazdy po górach. Tu jest znacznie mniej przypadkowych ludzi. Najmniej na trialsach - nikt nikomu nie zagląda pod kierownicę. I to też jest mega fajne.
Ps
Jutro spadam na Bałkany. Jak dobrze pójdzie to napiszę coś, ale dopiero we wrześniu:)

crusiek
17-08-2023, 20:59
Ja często u nas w lasach wyprzedzam „kolarzy”, ubranych na maxa w ciuchy z segafredo + czapeczki pod kaskami + najbardziejobcisłe spodenki świata itd.

Z moimi kotkami z Ali za 68 zł nie mają szans! :)

Miłej wycieczki :)

zdyboo
17-08-2023, 21:10
Ja często u nas w lasach wyprzedzam „kolarzy”, ubranych na maxa w ciuchy z segafredo + czapeczki pod kaskami + najbardziejobcisłe spodenki świata itd. Ciekawe jest to, że po płaskim. Moja prędkość rzadko przekracza 30, naprawdę trudno się pedałuje elektrykiem poza limitem wspomagania.

Co nie dojeżdżą to dowyglądąją.
Mnie chyba nigdy nie wkurzali kolesie na elektrykach. Może poza tymi co mieli pozdejmowane kagańce lub samoróby co pójdą i 70 km/h i nadal korzystali z DDRów. Chcesz szaleć z prędkościami samochodowymi, spadaj na jezdnię.
A znam parę osób, co im żyła wychodzi za każdym razem jak ich ktoś wyprzedza na podjeździe na elektryku.
Jeżeli mi wróci chęć na MTB częściej niż okazjonalnie i nadal mnie będzie stać, to eMTB pewnie kiedyś kupię. Orbea była pierwsza, ale dopiero elektryczny Fuel Treka spowodował, że mogłem z czystym sumieniem powiedzieć: "Chcę".
Nie mam też żyłki psa gończego. Nie siadam na koło, jak mnie wyprzedzają, jadę swoje. Jak ktoś chce pogadać i normalnie gada to możemy pogadać. Radzę sobie ze small talkiem bardzo dobrze.

Jako gravelowiec mogę powiedzieć, że najczęściej słyszę pytanie: Czy to gravel? Niby wysoki hype na gruzy, ale zwykli ludzie nie mają za bardzo pojęcia co to za rower. Jakby szosówka, ale dużo toreb i opony szersze. Z tymi co mają pojęcie, gadam czasem o osprzęcie, zaskakująco często o oponach.
Jak miałem pomarańczowego Hultaja to często słyszałem, że ładny i co to w ogóle za rama i zdziwienie, że alu. Checkpoint nie jest już taki ładny, a wielki napis Trek chyba każdy kojarzy.

BTW, u Was w miastach też są billboardy Treka, że "nazwa miasta" jest lepszy na rowerze?

crusiek
17-08-2023, 21:21
Ja tam zupełnie nie zwracam uwagi kto na czym i w czym, jedyne na no zwracam uwagę to na kretyńskie prędkości i zachowania.

Co do reklam, to nie zwróciłem uwagi, ale raczej u nas nie ma, jeszcze xD

patronat
17-08-2023, 22:11
Hultaj alu? A oni nie stalowe głównie? Spotkaliśmy kumpla ( 66 lat) na stalowym gravelu, takim 6-cio letnim. Właśnie wysyła ten rower gdzieś na Kaukaz i leci pojeździć. Ma gość mocno sportowe podejście do życia i emeryturę :)

zdyboo
17-08-2023, 22:29
Ano alu.
Teraz już tylko stal, ale w 2021 jeszcze robili alu. Tyle, że po czasie wyszło, że to nie oni osobiście tylko zlecali spawanie. Podwykonawcy dobrze spawali, ale zawalali terminy, bardzo to wydłużało realizację zamówień. Pewnie to było przyczyną, że przestali robić alu.
W przypadku wszelkich pęknięć, jak na przykład pęknięcie mocowania zacisku hamulcowego też trwało to miesiącami. Jak pękła rura, to stwierdzili, że nienaprawialne i oddali kasę, gdzie w takim samym uszkodzeniu, ale w stalowej ramie, wymienili rurę i to dosyć szybko.

LeonardZelig
17-08-2023, 22:30
I tu znów płynnie przechodzimy do jazdy po górach. Tu jest znacznie mniej przypadkowych ludzi.
Przez tych ludzi to ja jeżdżę w góry od poniedziałku do czwartku, bo na to co się dzieje przez weekend szkoda moich nerw. Tymczasem pozdrawiam z Krku. Można tu oczywiście pojeździć rowerem, ale nie w lecie. Dlatego zamiast jednośladów wzięliśmy supy.

eMGie
18-08-2023, 08:35
BTW, u Was w miastach też są billboardy Treka, że "nazwa miasta" jest lepszy na rowerze?

U nas nie ma, przynajmniej ja nie widziałem, a raczej bym zauważył :-)


edit: trasa z poniedziałku

Zaczęliśmy z dużego parkingu pomiędzy jeziorami w Kartuzach i początkowo prowadzi przez osiedla, aż do oczyszczalni ścieków. Kawałek dalej można sobie skrócić drogę starym nasypem kolejowym, ale my objechaliśmy, bo było strasznie zarośnięte. Potem trasa prowadzi wzdłuż starej linii kolejowej, a następnie odbija w kierunku Jeziora Białego, nad którym jest spore kąpielisko i pole biwakowe, swoją drogą wyglądało na darmowe :-) Za jeziorem droga wije się przez tereny rolnicze z super widokami do Pomieczyńskiej, a potem Sianowskiej Huty. Następnie równie pięknymi drogami mijamy Sianowo i Cieszonko, aż dojeżdżamy do Rzymu :-) Po ostrym zjeździe docieramy do Kożyczkowa, gdzie skręcamy w lewo i wspinamy się długim podjazdem asfaltową drogą. Na górze odbijamy w prawo w drogę płytową i przed piękne pola zjeżdżamy, aby na dole skręcić w prawo w kierunku Garcza. Tu znowu trochę pod górę ale za chwile długo zjazd w kierunku Jeziora Łapalickiego, gdzie można odpocząć na kąpielisku i skorzystać z toalety :-) Po przejechaniu Garcza trafiamy na słabo widoczną drogę, ale nie zrażamy się i jedziemy dalej :-) znów pod sporą górę, za którą jest już długi zjazd do Chmielna. W połowie zjazdu jest punkt widokowy na jezioro i Miejscowość, taki sobie zresztą:-) W Chmielnie odwiedzamy budkę z kebabem i sklep, żeby uzupełnić wodę i ruszamy dalej przez grodzisko, między jeziorami. Na końcu ładnej drogi czeka nas bardzo stromy i długi podjazd po leśnej drodze. Tam o mały włos nie rozjeżdżam mieszkańca lasu i jedziemy dalej, trochę piachem, a potem asfaltem aż do jeziora. Tam już tylko kawałek drogą rowerową i jesteśmy znowu na parkingu. Swoją drogą, taka myśl mnie naszła, po co budować drogę wzdłuż jeziora, skoro prawie z niej nie jeziora nie widać i jeszcze odgradzać barierkami na całej długości. :-) Trasa bardzo widokowa ale jest kilka stromych podjazdów, ale bez przesady.



Kąpielisko nad Białym Jeziorem

74940


74941


74942


74943


74944


74945


74946


74947


74948

Jest, a jokoby jej nie było :-)
74949


74950


malutki padalec
74951


i mapka

74952

crusiek
18-08-2023, 09:23
edit: trasa z poniedziałku


Fajnie, fajnie :)

Ja tak sobie myślę, żeby machnąć zielony szlak wokół jezior wdzydzkich.

eMGie
18-08-2023, 10:05
Myślałem o tym, ale piszą, że to głównie droga przez lasy i piachy :-) Ale i tak chyba na jesień się wybiorę, żeby sprawdzić.

crusiek
18-08-2023, 10:16
Dzisiaj bym gdzieś pojechał po pracy, jakąś większą pętelkę machnal...ale kurcze pogoda niepewna po 16:00 :/
Muszę rozruszać uda po treningu mam trochę poobijane mięśnia po low kickach...

eMGie
18-08-2023, 10:27
Ano niepewna :-) Ja jutro ruszam gdzieś na kamienne kręgi :-)

crusiek
18-08-2023, 10:56
Hehe też o tym myslalem, ale coś tam mało tych kamiennych kręgów po drodze...

eMGie
18-08-2023, 11:04
Hehe.. musisz jechać w drugą stronę po prostu, a nie w stronę morza :-)

crusiek
18-08-2023, 11:57
Hehe.. musisz jechać w drugą stronę po prostu, a nie w stronę morza :-)

Takie wątpliwe te kręgi, mam nadzieję, że choć przyroda naokoło dopisze, bo róne opinie słyszałem.
Widziałeś Kręć Kilometry dla Gdańska w nowej edycji ? Sporo zmian, 3 miesiące i ograniczenia w punktach, chyba w tym roku się skuszę, w zeszłym dołączyłem w połowie indywidualnie i szans na cokolwiek nie miałem, ale teraz... może jaki bidonix wpadnie albo chociaż skarpetki :D :)