Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )
superkomornik
12-08-2020, 19:09
Siema ;-)
Ahoj ;-)
Kamienne ścianki od 2:30 wyglądają spoko. Takie nie za łatwe. Na żywo pewnie robią jeszcze większe wrażenie.
Jeśli coś na filmie wygląda stromo to na żywo zjazdy wyglądają jak pod kątem 90st. Sekcja whistler pokonana tylko częściowo, do odrobienia. Swoją drogą chicken line powinien mieć swój chicken line bo jest naprawdę cięzko. Z resztą cała trasa Pod Jaskinią masakruje jak sierpowy Tysona.
Pojď, pojď, pojď, pěkně! :mrgreen:
Widzę, że piesze enduro też było. Nic dziwnego, filmy i zdjęcia bardzo wypłaszczają stromizny. Trasy na pewno nie dla mnie, chyba że chciałbym sobie swój głupi ryj rozwalić.
superkomornik
12-08-2020, 19:31
Pojď, pojď, pojď, pěkně! :mrgreen:
Widzę, że piesze enduro też było. Nic dziwnego, filmy i zdjęcia bardzo wypłaszczają stromizny. Trasy na pewno nie dla mnie, chyba że chciałbym sobie swój głupi ryj rozwalić.
Zakładasz fullfejsa i walisz do woli :mrgreen:
2-3 trasy sa jeszcze w miarę i pewnie byś ogarnął ale reszta to typowe enduro, zbudowane głównie w oparciu o kamulce. Taka czeska Srebrna Góra tylko bez tarpana.
Wy tutaj o jakichś wyprawach, ulepszeniach sprzętu, to ja może zadam nieco bardziej "cywilne" pytanie: wybieramy się na szeroko pojęte Kaszuby, może polecacie jakieś fajne trasy na rower trekkingowy? Tempo bardzo spokojne, bez napinki, myślę, że nie będziemy robić więcej niż 60 km dziennie, bo forma lepszej połówki jeszcze się buduje ;) Kaszubską Marszrutę już znalazłem, przeglądam blogi, ale może akurat ktoś z Was ma coś ciekawego do polecenia?
Zakładasz fullfejsa i walisz do woli
Właśnie przez okno widziałem kolesia w fulfejsie w zielonym oczejebnym kolorze, do tego dopasowany kolorystycznie plecak miejski. Ochraniacze na łokciach, kolanach i goleniach, oraz pełne rękawice. Na oczach gogle. Popylał sobie po chodniku hulajnogą elektryczną, potem przejechał przejściem dla pieszych na DDR i już po niej kontynuował. Zatem albo już się wywalił, albo hulajnoga z tych bez kagańca. Sądząc po tym jak przyspieszył, raczej to drugie.
Miały być regulacje prawne w tej kwestii i to już prawie rok temu i nadal nic się nie dzieje.
chyba coś ruszyło dziś - jakieś ograniczenia do 8km/h dla hulajnog poruszających się chodnikiem (przy okazji rykoszetem trafiło to w rowery). Ale nie wgłębiałem się czy to już przeszło czy dopiero projekt, bo zajezdnia w robocie. Ale chyba nic nie ma w temacie hulajnoga vs DDR.
Rower zasadniczo po chodniku może się poruszać tylko w trzech ściśle określonych przypadkach. Na razie to tylko Ministerstwo Sprawiedliwości poprawiło istniejący projekt ustawy w sprawie UTO, a ta OIDP nie zmieniała nic w kwestii rowerów, nawet tych elektrycznych.
To jest w projekcie nowelizacji o ruchu drogowym, czyli dopiero wejdzie.
8km/h to dobry piechur zapieprza chodnikiem, jak oni coś wymyślą to dętka pęka ;-)
aż mi ciężko sobie wyobrazić jazdę 8 km/h. Dziś przetestuję, jadę z roboty kawałek wzdłuż ogródków działkowych to ustawie tempomat na 8 :D
Choc jak się patrzy jak ludzie chodzą (i rowerzyści jeżdżą, bo swoje za uszami tez przeciez mamy) to i te 8km/h może być niekiedy za duzo :D
Ostatnio popylałem we Wro ulica Kosmonautów - DDR dwukierunkowy, asfaltowy więc się ciśnie i mało kto tam jedzie mniej niz 30km/h. I z naprzeciwka 3 latek na trójkołowym rowerku, rozgląda się i nosi go po całej ścieżce, za nim w odległości 50 metrów matka zapatrzona w komórkę sobie spaceruje. Strzelić w takiego to tylko mokra plama by została, ech... :(
Wcześniej było stwierdzenie "prędkość pieszego". Czytałem, że ktoś tam postulował 7 km/h. To są ważne problemy i dramatyczne dylematy.
Ja w każdym rowerze mam dzwonek, który zresztą jest obowiązkowy i nawet działa. Tylko tak ponad połowa tych na DDR musi się najpierw obejrzeć co się dzieje, a dopiero potem ustępuje. Nie wiem czego się spodziewa, wahadłowca, tramwaju, parostatku?
Jeździć po miejskich DDR to ja lubię z w zimie, w deszczu i rano, czyli jak drastycznie spada ilość ich użytkowników. Wtedy wystarczy tylko uważać, a nie mieć stały DEFCON 1.
W języku ludzi kulturalnych brakuje słów, aby opisać to co się dzieje na DDR, szczególnie w dni wolne.
to fakt - ja mam do roboty 7.5km z czego 7km jade DDRami i powiem że dzieją się cuda. Niedawno usłyszałem tylko "o jezuuu" i przyjąłem babkę w prawy bok na miejskim.. Liczyła, że na czerwonym przeleci i zasadniczo przeleciała - ino, że przeze mnie.. :D
Historii pewnie mogą być setki mniej lub bardziej spektakularnych ..
A jeden gość miał mistrza, bo widziałem jak w czasie deszczu jakoś wczesną jesienią kierowca samochodu wymusił na nim pierwszenstwo zmuszając do dość karkołomnego hamowania. Typ się ogarnął, dogonił kierowcę i na światłach mu w padającym deszczu lusterka mu złożył :D Aż mu pokazałem kciuka w górę. :) Nie wiem czy miałbym w sobie tyle opanowania - bo jednak te pomalowane czerwona farba pasy DDR nie są jakoś specjalnie szorstkie i typa trochę rzucało na boki..
superkomornik
13-08-2020, 19:30
Są hulajnogi bez kagańca i z wielkim motorem. Jakiś czas temu zawitał do roboty klient z taką maszyną - ubrany w fulfejsa, ochraniacze, etc. Mówił że to 80km/h wyciąga...
Weźcie mnie proszę oświećcie jak to jest z kasetami 11s. Mam kasetę XT M8k 11-46 w crossie zamocowaną na bębenku 11 letniej piasty XT M775. Ponieważ po nabyciu gruza, cross będzie do jazdy po mieście to nieco przerobiłem napęd. Zapodałem tarczę 38T z przodu i wyszło, że kasetę mogę spokojnie dać 11-32. Kupiłem Ultegra R8k, dziś przyszła i jest za szeroka do mojej piasty. 10 zębatek się mieści, ale 11 już nie wchodzi na wielowypust bębenka. Nie mówiąc już o nakrętce. Przed zakupem, trochę szperałem w sieci, ale nie znalazłem w zasadzie żadnych informacji. W każdym razie nie natknąłem się na info, że kasety szosowe są zbyt szerokie na bębenki piast MTB.
Czy jakakolwiek kaseta 11-32/34, oczywiście 11 biegowa będzie pasowała na standardowy bębenek HG Shimano? Czy jednak jestem skazany na MTB 11-40?
Różnica jest taka, że XT ma offset na pająku i największa zębatka jest blisko szprych. Ultegra ma prawie płaski pająk i jeszcze niewielką kryzę.
- - - - kolejny post - - - - - -
Są hulajnogi bez kagańca i z wielkim motorem. Jakiś czas temu zawitał do roboty klient z taką maszyną - ubrany w fulfejsa, ochraniacze, etc. Mówił że to 80km/h wyciąga...
To ja wiem, że są. Problem jest taki, że prawo takich nie przewiduje, podobnie jak rowerów elektrycznych, w których wspomaganie nie wyłącza się powyżej 25 km/h. Skoro jadę ok. 30 km/h i koleś z obaważanem na elektryku mija mnie leniwie kręcąc korbami to raczej od razu widać, że nie ma ogranicznika. Nie mam z tym problemu, że mnie mija, ale w zasadzie powinien jechać po jezdni, bo to już nie jest rower, a motorower. W Niemczech nie udają, że takich rowerów nie ma, ale podlegają one normalnej rejestracji, jak motorower czy skuter i mają zakaz jazdy po DDR.
Swoją drogą na hulajnodze bym się bał jakieś większe prędkości rozwijać, nawet zakutany w kombinezon od supermoto. Tam się nie ma jak porządnie nawet zaprzeć. Rozumiem, że hamulce w tej hulajnodze też miał takie, że hamowanie z tych 80 km/h nie zamierało mu tyle co tankowcowi.
siemalysy
13-08-2020, 20:54
Tomek za wiele nie pomogę bo o grupach innych niż dedykowane pod MTB prawie nic nie wiem. W necie piszą, że się nie da do piast MTB zastosować szosowej kasety. Zerknij o ile już tego nie znalazłeś w te dwa linki: klik 1 (https://www.forumrowerowe.org/topic/241403-kaseta-szosowa-11s-na-b%C4%99benek-mtb/) i klik 2 (https://www.forumrowerowe.org/topic/233276-piasta-kompatybilno%C5%9B%C4%87-z-kaset%C4%85-szosow%C4%85-11s/). Jeżeli wyjdzie z tego: "Nie znam się, ale się wypowiem" to z góry przepraszam ;-)
Dziękuję Michał, na te linki nie trafiłem, po prawdzie to bardziej szukałem w anglojęzycznym necie. Jak bym trafił, to pewnie bym nie kupił tej kasety.
Jednak okazało się, że jest kaseta szosowa pasująca na bębenek MTB, konkretnie Ultegra HG800-11 (https://bike.shimano.com/pl-PL/product/component/ultegra-r8000/CS-HG800-11.html). A nawet miałem ją na oku, ale 11-32 miała lepsze stopniowanie.
Muszę pogadać ze sprzedawcą czy mi wymieni, jak nie to zwrócę i kupię HG800.
A myśmy wczoraj cały dzień latali po singlach. Byliśmy w Spalonej i na tych nowo otwartych w Dusznikach :) Singlowo już się pięknie rozprawiczyłem lądując prawie na dwóch kołach z przewaga przedniego które raczyło się uśliznąć w bok, tym samym powodując piekny suw po kamolcach :D No ale, rowerzysta nie przetarty to nie rowerzysta więc luz :) Następny przejazd już był bezproblemowy. W Dusznikach machnęliśmy tez jeden zjazd uznawany za trudny, choć w sumie poza tym, że dość stromy i pełny ciasnych zakrętów z bandami przeszedł zupełnie gładko :) Za to 4km podjazdu dało popalić :) Teraz czas na rekonwalescencję i kupno ochraniaczy :) No i oczywiście treningi gdzieś po lasach, bo takie wybijanie się do hopek, sprawne dohamowywanie czy układanie się do zakrętów jeszcze dla mnie proste nie jest.. Pewnie więcej o samych singlach w Dusznikach superkomornik może więcej powiedzieć, bo leciał w dół jak wariat :D
A to Twoje MTB, nie za duże trochę na takie zabawy? W sensie hopki, techniczne zjazdy, bo na same single, zwłaszcza Glacensis to na pewno nie. Choć możliwość opuszczenia sztycy przydaje się i tam.
Dziś dojechała kaseta Ultegra HG800, zamontowałem i jest pico bello. Nawet nie musiałem regulować przerzutki. Tylko śrubę B odkręciłem do "oporu", ale i tak górne kółko przerzutki jest dramatycznie daleko od największej zębatki. Przerzutka XT M8k nie była projektowana do obsługi takich małych kaset.
Jakby co to kaseta jest dostarczana w zestawie z pierścieniem dystansowym, zatem można ją zamontować też na szerokich bębenkach piast szosowych.
Przy okazji testuję smar do łańcucha, który Jarek polecił, Prolink Progold. Na razie po 80 km w suchych, szosowo-pyłowych warunkach jest spoko. Nie łapie za dużo syfu. Na tyle spoko, że postanowiłem zapodać go do gruza. W związku z tym zdemontowałem cały napęd i wyczyściłem. Kaseta Sram PG-1130 (11-42T) ma tylko trzy największe zębatki znitowane razem, reszta jest luzem. Co ciekawe największe, luźne zębatki, można zamocować na kilka sposobów, nie tak, jak w Shimano, gdzie wycięcia pozwalają zamontować tylko w jeden, poprawy sposób. Ja ustawiłem tak, aby punce ilości zębów były mniej więcej w jednej linii. Tak są ustawione trzy znitowane zębatki. Bez obciążenia działa wszystko OK, pod obciążeniem, okaże się jutro.
Bębenek mam szosowy, bo kaseta opiera się na pierścieniu dystansowym, ale tego akurat mogłem się spodziewać, bo koła Mavic Allroad są szosowe.
no duże i długie, ale trza jeździć na tym co jest :) Tam zabaw to ja nie miałem, ino walkę o przetrwanie :D Udaną, choć przerysowaną :)
siemalysy
18-08-2020, 20:43
no duże i długie, ale trza jeździć na tym co jest :) Tam zabaw to ja nie miałem, ino walkę o przetrwanie :D Udaną, choć przerysowaną :)
Najważniejsze, że bez strat w zdrowiu :-)
W najbliższy weekend jak wszystko dobrze pójdzie to pojadę ze znajomymi do Stronia Śląskiego pojeździć po okolicznych singlach Glacensis. Znajomy zaplanował single od strony Stronia Śląskiego i Lądka Zdroju. Kolejna okazja, żeby po górach pojeździć :-)
A tak przy okazji pytanie "techniczne". Wymieniał może ktoś z Was samodzielnie wkład suportu w standardzie press fit bez użycia dedykowanych narzędzi? Z wybiciem starych łożysk i misek nie powinno być problemu wg mnie. Ale jeżeli chodzi już o wciśnięcie to bez praski może być kłopot. Wiem, że można wziąć dwie podkładki, pręt gwintowany i dwie nakrętki. Ale istnieje ryzyko, że pójdzie krzywo.
Serwisy u mnie zapchane pod korek. Ciężko nawet na dalszy termin się umówić. Jedynie jakieś sprawy gwarancyjne załatwiają w terminie w jakim muszą się wyrobić. Stąd chodzi mi po głowie samodzielna wymiana.
Michał, kup sobie suport Token. On nie wymaga prasy. Składa się z dwóch połówek skręcanych ze sobą, za pomocą dwóch kluczy do suportu.
Dwóch moich kolegów wymieniało suporty press fit. Jeden klasycznie i kupił zarówno przyrząd do wybijania, jak i prasę. Drugi kupił suport Token, a narzędzie do wybijania pożyczył od pierwszego kolegi. :)
Ja tylko raz wybijałem stery z ramy. Przyłożyłem kawałek drewienka, puknąłem młotkiem i wyleciało. W Treku jeszcze suportu nie musiałem wymieniać.
siemalysy
18-08-2020, 21:57
Dzięki za odzew. O Tokenie już myślałem jakiś czas temu. Jak tylko pojawiły się trzaski z okolic suportu to pytałem w serwisie o wymianę i zamianę na Tokena, ale raz, że nie mieli kiedy mnie wcisnąć na wymianę, a dwa stwierdzili, że Tokena nie zamontują bo uważają, że on może uszkodzić mufę suportu. I tym trochę wybili mi to rozwiązanie z głowy. W necie już jakiś czas temu znalazłem trochę info o Tokenie Ninja i chyba nie trafiłem na negatywne komentarze. Czytałem też test na stronie 1Enduro (https://www.1enduro.pl/test-token-ninja-cichy-suport-pressfit/).
- - - - kolejny post - - - - - -
Zgłębiłem teraz temat i wychodzi na to, że do mojej ramy nie ma jeszcze skręcanego Tokena. Więc pozostaje czekać, a na razie wymienić na oryginał.
Jak podejdziesz do lepiej wyposażonego warsztatu samochodowego z ramą to wprasują ci sport za przysłowiowe [emoji481] od ręki.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
To już lepiej kupić śrubę, nakrętkę, podkładki i się samemu bawić. Ryzyko takie samo, emocje podobne, a zawsze się jakieś doświadczenie z tego wyciąga.
Prasa dedykowana do danego typu suportu ma talerze, które wchodzą do wnętrza misek i ryzyko przekoszenia znacząco się zmniejsza. Warsztat samochodowy też ma taką prasę, ale z talerzami do zastosowań samochodowych.
Jak powyżej napisałem do lepiej wyposażonego warsztatu, mi bez problemu fachowo wprasowali w SWAGu. Do rowerowego terminy 2-3 tygodnie na zabieg który trwa 5min do tego kasa jak za serwis Mercedesa
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
siemalysy
19-08-2020, 21:07
Jak podejdziesz do lepiej wyposażonego warsztatu samochodowego z ramą to wprasują ci sport za przysłowiowe [emoji481] od ręki.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
To już lepiej kupić śrubę, nakrętkę, podkładki i się samemu bawić. Ryzyko takie samo, emocje podobne, a zawsze się jakieś doświadczenie z tego wyciąga.
Prasa dedykowana do danego typu suportu ma talerze, które wchodzą do wnętrza misek i ryzyko przekoszenia znacząco się zmniejsza. Warsztat samochodowy też ma taką prasę, ale z talerzami do zastosowań samochodowych.
Dzięki za odzew :-) Na razie jeżdżę tak jak jest. Jak kupię suport to go sobie pomierzę i może uda mi się dorobić narzędzie do wciskania misek.
Zdjąłem korbę, dokładnie wszystko wyczyściłem, nałożyłem nowy smar. Wykręciłem pedały, wyczyściłem otwór gwintowany w korbie, gwint na pedałach, nałożyłem nowy smar. W weekend pojeżdżę i zobaczę czy trzasków będzie mniej. Na 100% jestem przekonany, że te trzaski pochodzą z okolic suportu.
Ja byłem pewien na 100%, że to przednie koło trzeszczy, miałem dorabiać podkładki z puszki od coli. Trzeszczenie ustało jak buty zmieniłem na takie bez pękniętej podeszwy, przy okazji bloki też. Na używane, ale najmniej zużyte. Jeszcze punce Shimano było widać.
Cześć
To teraz norma że te lepiej wyglądające górale nie mają przeżutki z przodu (tylko jedna tarcza, dość mała) a z tyłu nawalone tego ile wlezie?
Ile taki łańcuch wytrzyma? 500km?
Na spore kąty to musi się wyginać z przodu, czy może to jest jakaś zupełnie inna konstrukcja, kształt ogniw i połączeń między nimi?
Tapatalk
bo np nie ma takiej potrzeby, rower jest lżejszy, prostszy w obsłudze i taki układ w większości zastosowań wystarcza. Wszak nie ma to pokonywać 500 km asfaltem, a śmigać po górach :)
A i zdarza się tak, że ta mała tarcza z przodu jest owalna :D
Norma. Zaczął Sram, potem dołączyło Shimano. Napęd wytrzymuje bez problemu. Ja mam Sram GX, przejechane 2 kkm i nadal spoko. Zresztą w żadnym ze swoich rowerów nie mam juz przedniej przerzutki. Łańcuch nie tłucze o jej klatkę, łatwiej to czyścić do tego szybsza zmiana biegów. W takim sensie, że nie trzeba kombinować nad układem bo masz tylko jedną przerzutkę do obsługi.
kilka lat temu jak się ścigałem robiłem w sezonie 6-8tkm na kasecie i trzech łańcuchach 1x11XT. Raz chciałem spróbować na jednym i zestaw wytrzymał 2500km.
I wszystko jasne.
Dzięki.
Tapatalk
Jeszcze mi się przypomniała jedna zaleta napędów jednorzędowych. Można zastosować blat typu narrow-wide. Czyli zęby różnej szerokości dopasowane do różnej szerokości ogniw łańcucha. Wtedy jest jeszcze ciszej i łańcuch trzyma się jak przyklejony zębatki.
Super. Czyli nie wystarczy wyrzucić przednia przeżutka i manetke + dwa blaty ;)
Ze dwadzieścia parę lat temu, jak z kumplami na rowerach author szaleliśmy po lesie, to fascynował nas rolhoff speedhub i myślałem, że to pójdzie w tym kierunku.
Zmiana biegów podczas jazdy i postoju, łańcuch zawsze w optymalnyvh warunkach, proste czyszczenie, tylko olej wymienić co jakiś czas.
Ale jednak nie, uparcie trzymają wszystko na wierzchu.
Tapatalk
Jak przerabiasz napęd z 2x lub 3x to wystarczy. Jednak jak skoro już masz jeden blat to pojawiają się nowe możliwości. Mam w jednym rowerze przerobiony napęd, choć potem kupiłem korbę Alfine, ale nadal używam w niej zwykłego blatu.
Mam rowery z napędami skonstruowanymi od początku jako jednorzędowe. Jak w czerwcu kupowałem gravela, to chciałem z napędem 2x11, bo wydawał mi się bardziej zdroworozsądkowy. Korba 46/31 i kaseta 11-34, ale nie było możliwości kupna takiego roweru i kupiłem rower z napędem 1x11. Korba 42T i kaseta 11-42. Daje się na tym bez problemu jeździć. Mam co prawda pewne plany przeróbki (40 x 10-42), ale to w przyszłym roku może.
Ja się w sumie cieszę, że to nie poszło w stronę piast planetarnych. Na trzy takie piasty, jakie miałem dwie się posypały, a nie były to jakieś niskie grupy. Trzecia przetrwała tylko dlatego, ze chyba zaraz po zamontowaniu oddałem rower siostrze. W sumie rozwój piast planetarnych zatrzymało tak naprawdę wyposażenie roweru w silnik elektryczny. Przecież były już rozwiązania, które pracowały jak automatyczna skrzynia biegów w samochodach. Nie zdziwiłbym się natomiast jakby wszystkie przełożenia zostały przeniesione do modułu silnika, a rower został z jedną zębatką z przodu i z jedną z tyłu. Już sa chyba takie rozwiązania, ale jeszcze nie upowszechniły się.
Podobnie jak pasek, niby lepszy od łańcucha, ale spotkać go można bardzo rzadko. Owszem wymaga rozcięcia ramy, ale na przykład w rowerach z tylnym zawieszeniem to nie jest problem, bo można rozebrać zawieszenie i wymienić pasek w razie potrzeby. Zewnętrzny napęd ma dla mnie tę zaletę, że jak się coś popsuje to od razu wiadomo co i łatwo wymieniasz tylko względnie tani podzespół niż musisz grzebać się bebechach przekładni.
Dziś próbowałem odpowietrzyć hebel Sram Apex 1 i poległem.
Sama procedura odpowietrzania znacznie bardziej pracochłonna niż w przypadku Shimano, ale do ogarnięcia.
Ostatecznie niemal na poczekaniu temat mi ogarnął mechanik, ale jak na spokojnie przemyślałem temat, to zapomniałem o jednym. Tylny zacisk w standardzie FM mam wewnątrz trójkąta i zapomniałem, że przed odpowietrzaniem trzeba w takim wypadku rower obrócić niemal do pionu albo zdemontować zacisk. Swoją drogą, po przejechaniu ok. 2 kkm prawa klamka zaczęła wciskać tak głęboko, że manetka zahaczała o kierownicę i czasem nawet zostawała na niej bo zwolnieniu nacisku na klamkę. Klocki były jeszcze w normie, zatem padło na zapowietrzony hebel.
Jakiś czas temu ktoś się pytał jak obsługuje się szosowe manetki Sram Double Tap. Mi się obsługuje dobrze, ale nigdy nie korzystałem z klamkomanetek Shimano, dłużej niż przez chwilę. Niemniej jednak układ manetka do zmiany biegów, a klamka do hamowania bardzo mi odpowiada.
superkomornik
25-08-2020, 23:46
Np. Rival jest bardziej twardy przy kliku niż Siemano. Sam rodzaj pracy to kwestia przyzwyczajenia, ot co. W gravelu mam teraz chinskie klamki (Sensah) z double-tap i jest to dość wygodne.
Klik to swoją drogą, to może też wynikać z tego, że Sram ma mocniejsze sprzęgło niż Shimano. Chodzi też o samą filozofię obsługi. Jarek pisał, że dla niego obsługa Shimano jest bardziej intuicyjna niż Srama.
Używacie może soft flasków, takich miękkich bidonów? Ja używam na gravelu, jako zapas wody wożony w torbie podsiodłowej. Mam dwa półlitrowe z Decathlonu i są OK, oprócz małej średnicy wlewu. Wiem, że Salomon ma takie z większym wlewem, ale może ktoś zna jeszcze takie o pojemności 0,5-0,6 litra z dużym wlewem i najlepiej zwykłą zakrętką? Ja nie pije z nich bezpośrednio, a jedynie przelewam wodę do zwykłych bidonów jak już je opróżnię. Zatem ustniki nie są mi potrzebne. Po opróżnieniu taki bidon zajmuje bardzo mało miejsca.
Wolałbym coś firmowego, nie bezpośrednio od Chińczyka z Allie, bo jednak w przypadku znanych producentów większa pewność, że nie dostanę raka po drugim łyku.
to jak juz przy wodzie jesteśmy to czy do plecaka Osprey Escapist 32 ktos uzywa nie firmowych bukłaków na wodę ? Widuję w sklepach w sensownych pieniądzach, ale albo jestem bez plecaka albo z innym i za cholerę nie mam jak przymierzyć :( Np w Decu po 99 zł są. Podejrzewam, że ten sam z napisem Osprey będzie juz w zupełnie innych pieniądzach :(
EDIT: Obczaiłem dokłądnie - Ospreyowe sa po +/-150. Ciekawe czy ktoś korzystał z innych rozwiązań, czy jednak będą pasowały tylko oryginały?
Marcinu, znalazłem na YT prezentację (https://www.youtube.com/watch?v=4U7fewBLf2U) tego plecaka i nie wygląda, aby był problem z zamocowaniem innego bukłaka niż oryginalny. Jedynie oczko do zawieszenia nie może być zbyt małe, bo ten plecak ma pętlę z klamerką plastikową, zatem może nie przejść. Na przykład przez klips bukłaka Source mogłaby nie przejść, ale jeszcze jest możliwość zawieszenia worka za uchwyt. Z tego co widzę bukłak Osprey ma uchwyt w który wsuwa się taśmę. Camelbak też powinien dać się zamocować. Ja w plecakach Deutera mam rzepa do mocowania bukłaka.
Oczywiście bukłak można wrzucić do komory bez mocowania, nie wypadnie, ale może się przesuwać.
Nie wiem jak siatka w tym Ospreyu jest daleko od ściany plecaka, ale w Deuterach mam dosyć daleko i nawet z 3 l bukłakiem, zalanym pod klips nie czuć wypukłości na plecach. Natomiast mam jeden plecak bez siatki tylko z takimi siatkowymi poduszkami i tam już mocno napełniony bukłak wypycha plecy. Z plecaka robi się taka trochę bańka i dopiero jak wody jest połowa to nie czuć wypukłości plecaka.
Siatkę mam blisko, ale i tak celuje w bukłak 2l. Więcej mi nie trzeba - jeśli jadę rowerem to miałbym 2l i 2 bidony, a jeśli plecaczek w góry to takie 2l też wystarczą, bo z reguły i tak wcześniej czy później jakiś wodopój się znajduje :) Przezornie dziś zabrałem placak i obadam w sklepie co pasuje :)
kupiłem bukłak Hydrapak 2l. Myślałem aby nawet 3l brać, ale mi się juz nie zmieści. 3l ma 47cm wysokości.
Tomek, apropo tych składanych to rozchodzi się o to ?
42600
Hydrapak to robi - jest tego trochę na portalu aukcyjnym. Rózne rozmiarówki.
https://hydrapak.com/products/stash-1-liter
Karbonowa rama plus pieseł https://www.facebook.com/eliseo.vera.92754/posts/394273291561766 :-)
Dzięki, popatrzę co tam ciekawego Hydrapak ma.
Swoją drogą to trochę dziwne, że do plecaka o pojemności 32 l nie wchodzi 3 l bukłak. Chyba, że ten hydrapak jakiś taki duży jest. 3 l source ma ok. 40 cm wysokości.
Karbonowa rama plus pieseł https://www.facebook.com/eliseo.vera.92754/posts/394273291561766 :-)To nie pieseł, to szatan[emoji49]
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Karbonowa rama plus pieseł https://www.facebook.com/eliseo.vera.92754/posts/394273291561766 :-)
Wszyscy moi znajomi, mający psy i rowery trzymają oba oddzielnie.
Teraz gościu może napęd na pasek zapodać, bo przerwę w ramie już ma. :mrgreen:
wg. rozpiski ten 3l ma 47 cm długości i 16.5 szerokości. O ile na szerokość by wszedł (bo plecak w dolnej części jest trochę zwężany) to jednak długość już tak na mega styk. W optymistycznej wersji biurowych pomiarów (linijka plus kij od mopa) wyszło mi 48cm, więc lepiej wyszło mi kupic mniejszy.
https://www.campingshop.pl/buklak-turystyczny-propel-3l-malibu-blue-hydrapak
Poza tym ja nie robię tygodniowych wypraw po odludziu bym musiał tyle cieczy ze sobą brać :)
BTW - te składane butle całkiem całkiem fajne i nie tylko pod rower ale i ogólnie pod szwędanie się.
siemalysy
27-08-2020, 21:52
Siema :-)
W ostatni weekend byłem ze znajomymi kolejny raz na Dolnym Śląsku. Tym razem bazą wypadową były Stronie Śląskie i głównym celem kolejne pętle Singletrack Glacensis. W piątek na miejsce dotarliśmy ok. 18. Zdjęliśmy rowery, rozpakowaliśmy auto z bagaży i pojawiła się chęć na krótką rundę po okolicy. Nie było jej w planie, ale jednak zrobiliśmy ~12 km.
W sobotę rano, chwilę po 9 ruszyliśmy ze Stronia w kierunku startu pętli Zdrój. Od startu pętli cały czas podjazd. Po pewnym czasie dojechaliśmy do końca podjazdu i skierowaliśmy się na pętlę Trojak, która też prowadziła pod górę. Podjazd nieszczególnie wymagający, jednak jadąc ciągle pod górę coś tam w nogach czuć :-) Po dotarciu do końca podjazdu na Trojaku udaliśmy się szlakiem na Karpno. Kolega wymyślił atrakcję, ruiny zamku na szczycie. Wypych roweru na podejściu na szczyt był nawet konkretny. Samo miejsce, hmm... Można było sobie darować ;-) Ale jak kierownik wyprawy prowadzi, to trzeba się dostosować :-D Z Karpna można zjechać. Kto ma technikę i FS pewnie zjedzie z uśmiechem na twarzy. Ja w 3-4 miejscach sprowadziłem rower. Resztę przejechałem. Zjazd z dużą ilością kamieni, też tych dużych i korzeni. Na tym fragmencie była pierwsza gleba jednego z nas. Jak się później okazało kolega w niedzielę już nie poszedł z nami na rower. Mocno się poobijał, przede wszystkim żebra. Szlakiem tym dotarliśmy do miejsca, do którego dotarliśmy podjeżdżając Trojaka. Tam decyzja, że jedziemy na stronę Czeską. Dojechaliśmy do Przełęczy Karpowskiej, następnie pojechaliśmy kawałek szlakiem granicznym i wróciliśmy zielonym szlakiem na naszą stronę i dalej do kolejnego fragmentu pętli Trojak. Tym razem był to zjazd i to fajny zjazd. Pętla ta jest w mojej ocenie najfajniejszą jaką jechałem po singlach Glacensis :-) Jest bardziej zróżnicowana niż poprzednie. Jest kilka fajnych hopek, bandy pozwalają na szybsze pokonanie zakrętów i jest kilka fragmentów kamienistych. Trojaka kończymy blisko początku pętli Zdrój, której wcześniej nie jechaliśmy. Jest to też zjazd i to całkiem przyjemny. Na tej pętli zaliczam swoją pierwszą glebę na tym wyjeździe. Na bandzie i zakręcie 180 st. uślizguje mi się przednie koło, próbuję się bezsensownie ratować hamując i finalnie przelatuję przez kierownicę. Nic mi się nie stało :-D Kilka minut później na końcu pętli w Lądku Zdroju kolejny uczestnik zalicza glebę, też nic mu się nie stało. Lecimy do kolejnego celu, którym był sklep. Trafiliśmy do konkretnie zaopatrzonego w różnorakie rodzaje piwa sklepu Alkohole Regionalne w Lądku Zdroju. Ja standardowo zakupiłem zimnego Lecha limonka- mięta. Sklep tak spodobał się chłopakom, że w drodze powrotnej autem do domu zajechaliśmy tam na większe zakupy złotego trunku :-D Chyba o pogodzie jeszcze nie wspomniałem, a była ona zmienna czego można było się spodziewać po prognozach. Było duszno, gorąco, niebo zmieniało swoje barwy i można było być pewnym, że znów nam zmoczy dupska. Z Lądka Zdroju ruszyliśmy w kierunku pętli Orłowiec. Szybki i w większości asfaltowy dojazd i jesteśmy na starcie pętli. Na starcie pętli spotykamy kilkuosobową ekipę, która właśnie skończyła pakować rowery na auta. Chwilę porozmawialiśmy, dali nam wskazówki gdzie i jak ominąć zamknięty przez wycinkę fragment i każdy pojechał w swoją stronę. Pętla o długości niespełna 22 km zaczyna się standardowo podjazdem :-) Kręcimy korbami i wijemy się fragmentami po "serpentynach" do góry. Podjazd ciągnie się długo, zaczyna wiać, niebo robi się ciemniejsze. Docieramy do polany z której widać więcej nieba niż z lasu, zakładamy pokrowce przeciwdeszczowe na plecaki i pośpiesznie jedziemy dalej. Robi się nieciekawie bo w oddali słychać grzmoty,a le jeszcze nie pada. Dojeżdżamy do końca podjazdu i do skrzyżowania kilku pętli (Orłowiec, Złota, Dwie Przełęcze). Znamy to miejsce z ostatniego wypadu w te rejony. Wtedy też tam pogoda była podobna. Każdy ubiera to co ma przeciwdeszczowego i ciśniemy pętlą Orłowiec w dół. Zaczęło padać, grzmieć coraz bliżej i po kilku minutach lać. Lało tak, jakby wiadrem wodę lał. Na szczęście trafiamy na wiatę, która umożliwia schowanie się przed deszczem. Tam przeczekaliśmy burzę i ulewę, na spokojnie coś zjedliśmy i ruszyliśmy w umiarkowanym deszczu dalej. Od wiaty było kawałek pod górę dzięki czemu można było się szybko zagrzać :-) Później to już tylko w dół z krótkimi fragmentami góra-dół-góra-dół co leci się fajnie. Pętla Orłowiec też należy do tych lepszych :-) Wracamy tą samą drogą, którą dojechaliśmy. Z Lądka do Stronia wracamy już asfaltem i ścieżką rowerową. Początkowo w deszczu, później w ulewie i znów w deszczu. Byliśmy tak mokrzy, że to już było bez znaczenia czy pada, czy nie ;-) Konkretny dzień z atrakcjami. Przemoczeni, ale z bananem na twarzy wracamy na kwaterę. Przemokła mi kurtka przeciwdeszczowa, pokrowiec przeciwdeszczowy plecaka też przepuścił.
Zrobiliśmy 65 km i niecałe 1200 m w pionie.
W niedzielę w planie były dwie pętle. Ruszamy chwilę po 10 w składzie -1 w stosunku do soboty. Początek trasy taki jak w piątek. Docieramy do Pętli Rudka. Startujemy oczywiście pod górę. Sama część podjazdowa to 4,2 km i 233 m w pionie. Podjazd fajny, ciekawy, w kilku miejscach z fajnym widokiem. Na tym podjeździe w 3/4 dystansu zaliczam swoją drugą glebę. Na podjeździe ułożona była krótka sekcja, krótki uskok, który trzeba było podjechać z kamieni. Jeden na którego najechałem był luźny i koło mi się przyblokowało i wyglebiłem. 100% mojej winy, a to dlatego, że mogłem zejść z roweru i to podejść jak wszyscy, a po drugie jak już chciałem się podeprzeć to mogłem wypiąć prawego buta i podeprzeć się tam gdzie to było możliwe, a nie w powietrzu z lewej strony. Tu zadziałał instynkt i przyzwyczajenie. Zawsze wypinam się lewym butem i tu też tak zrobiłem tyle tylko, że nie miałem gdzie stopy postawić. Zbiłem sobie mięsień łydki bo uderzyłem w pień ściętego drzewa. Bolał mnie do końca wyjazdu, a dziś mam tam fioletowego sińca :-D Na końcu podjazdu jest widok na Czarną Górę. Zjazd z Rudki też ciekawy, w oczy rzucają się nowe hopki. Jest jednak możliwość ich minięcia. Po zjeździe odłącza od nas kolejna osoba i zostajemy w pięciu. Ruszamy w kierunku startu pętli Stronie Śląskie. Dłuższym fragmentem jedziemy asfaltem aż do Janowej Góry. Tam zaczyna się pętla Stronie. Początek lekko pod górę, jadę sobie na luzie i słyszę silnik e-bike'a. Ustępuje miejsca dla jadącej pary i jadę dalej swoje. Po jakimś czasie na zjeździe ich dogoniłem, ale jak zatrzymałem się robić zdjęcia to sobie pojechali. Odcinek tej pętli idzie zboczem Czarnej Góry i należy tam uważać bo przecina on trasy zjazdowe. Oczywiście jest oznakowanie informujące o tym, że należy się zatrzymać lub ustąpić pierwszeństwa. Z pętli tej zjeżdzamy do Siennej na koryto. Po korycie asfaltem musieliśmy się wdrapać pod górę żeby kontynuować jazdę pętlą. Zjeżdżamy z asfaltu, krótki podjazd w terenie i później do Stronia cały czas w dół. Kilkaset metrów przed końcem pętli w podobny sposób jak za pierwszym razem zaliczam trzecią glebę. Tym razem nie obyło się bez krwi, starłem prawe kolano. Po wyjeździe z lasu odkaziłem ranę i zrobiłem opatrunek i ruszyłem w dół po drodze z dużą ilością kamieni. Praktycznie na samym dole zacząłem słyszeć syczenie. Początkowo nie skojarzyłem co to może być, ale jak zjechałem na asfalt zobaczyłem, że mam dziurę z którą mleko sobie nie poradziło. Dopompowałem koło i dojechałem do kwatery. Tam w dziurę włożyłem "gluta" do uszczelniania, napompowałem koło, ale po powrocie do Łodzi w kole nie było powietrza.
W niedzielę zrobiliśmy 40 km i 955 m w pionie.
Kilka zdjęć poniżej:
1
42607
2
42608
3
42609
4
42610
5
42611
6
42612
7
42613
8
42614
9
42615
10
42616
11
42617
12
42618
13
42619
14
42620
15
42621
siemalysy
27-08-2020, 21:54
16
42622
17
42623
18
42624
19
42625
20
42626
Fajny wypad, mi się wstyd przyznać mam blisko ok100km na Glacensis,a jeszcze nie byłem. Oponki że zdjęcia są super, xr2 team issues tył 2.2 ,a przód mam 2.35 świetna trakcja, żadnej gumy od dwóch lat na mleku.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Dzisiaj się gruzem wybrałem do Książa, bo czemu by nie, to tylko 80 km od Wrocławia. No i ostatni dzień urlopu mojego. Choć jeszcze poniedziałek mam wolny bo za 15.08 odbieram, ale pogoda ma być kiepska. Dzwonek zatem ostatni.
Tym razem postanowiłem nie cudaczyć i góry zaliczyć asfaltowo, choć w planach był krótki (2 km) odcinek w terenie.
Z Wrocławia to wiadomo, na Mietków, a potem Świdnica. Trochę pagórków, ale tereny mi już znane, choć jeszcze nie nudne. Za Świdnicą zaczynała się nieznana część trasy, gładki asfalt, pod górę, ale w normie, znaki pokazywały 7%, Garmin w porywach 9%. Na 1x1 dało radę to podjechać. Dobrze wypozycjonowałem pogodę. Do Świdnicy miałem słońce, choć rano już chłodnawo (12 st. C) w pierwszej godzinie nie zaszkodziłyby rękawki, ale to się trzeba potem zatrzymać się, zdjąć, schować. Za dużo roboty, nie zabrałem. Za Świdnicą zaczęło się chmurzyć. Jak już wjechałem w góry za Bystrzycą Górną to niebo poszarzało całkiem, temperatura spadła poniżej 20 stopni, dobry warun na podjazd. Trochę mnie rozpraszały znaki informujące o objeździe do Wałbrzycha, ale początkowo jechałem zgodnie z zaplanowaną trasą. Co rusz tylko mijały mnie duże ciężarówki do przewozu kruszywa. Dopiero w Modliszowie musiałem wskoczyć na DW 379, zamiast na luzaku popylać lokalną,a potem polną. Obawiam się, że odcinek gruntowy już teraz może być asfaltowy.
Dotarłem do ronda z jakąś bardzo ruchliwą drogą i po krótkim podjeździe mogłem przyklepać tabliczkę Wałbrzych. Na szczęście wzdłuż całej drogi była DDR, zatem bez problemu dotyczyłem się do DK 35, gdzie kolejną DDR dotarłem do zjazdu do Książańskiego Parku Krajobrazowego. Obczaiłem punkt widokowy, podjechałem pod bramę, ale kolejka piśiąt osób w reżimie sanitarnym, czyli ludź na ludziu, maski mają 3 osoby, mnie zniechęciła. Zresztą wyglądało, że teraz już nawet do ogrodów i na teren przy zamku trzeba mieć bilet. Nie wnikałem, kiedyś można było wejść na teren kompleksu za free, dopiero wejście do zamku było płatne. Ktoś był niedawno? Może zweryfikować?
Od zamku sturlałem się do Świebodzic czarnym rowerowym, taki akurat na gruza. Na MTB byłoby nudno, kręgli za to prawie nie było. Piwo w rynku i potem Drogą Węglową do Żarowa. Jakby się kto tam zaplątał czymś co kąsa teren, to polecam, choć może niekoniecznie jak będzie mokro. W Żarowie żarełko, piwo i do domu. Znowu przez Mietków, ale inaczej niż rano, spokojniejszą trasą. Jeszcze nadłożyłem nieco drogi, żeby w Smolcu zapodać lody z mojej ulubionej, sieciowej lodziarni "Beza Krówka".
Ogólnie jak na 150 km z lekkim okładem, to byłem zadziwiająco rześki. Pogoda pomogła. Poprzednio podobną trasę pokonałem przy wyższej temperaturze i jednak poczułem to.
Fotosy:
42648
Ruiny pałacu w Maniowie Małym, podobno najlepiej je obejrzeć jak nie ma liści na drzewach. Przejeżdżałem obok dziesiątki razy, nigdy nie podjechałem obejrzeć z bliska.
42649
Ślęża, Radunia i Wzgórza Kiełczyńskie.
42650
Pola pod Świdnicą.
42651
Świdnica.
42652
Podjazd do Modliszowa.
42654
Góry Wałbrzyskie.
42655
Książ. Dopiero widok z tego miejsca w słoneczny dzień w trakcie złotej polskiej jesieni robi robotę.
42656
Świebodzice.
42657
Droga Węglowa.
42658
Droga Węglowa.
42659
Cienki, Ślęża i Radunia z Drogi Węglowej.
42660
Aperitif w Żarowie.
Fajna wyprawa, to obróbka czy ten Soniacz rx100 ci tak winietuje na dwóch przed ostatnich fotkach? Byłem w Książu dwa lata temu i wszystko było płatne poza oddychaniem.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Panie, toz to foty Tomka można z kilometra rozpoznać. Wbijam w wątek i od razu wiem po kolorystyce i kontrastach :) Trasa fajne. Kręciłem tam ostatnio ale bez takiego harpagaństwa po 150km. Wariat nie jestem, opony oszczędzam hahaha :)
Winieta z aparatu, choć przy fotach z puszki jej nie widać, ale obróbka ją wyciąga, a mnie się nie chce tego korygować. W niczym nie przeszkadza, zwłaszcza do takich poglądowych fotek.
Miałem czteromiesięczną awarie nogi w związku z tym rower był przez ten czas nieruszany na wieszaku pionowym. Dziś zauważyłem delikatny wyciek oleju z amora.
Teraz mam dylemat czy uszczelnienie puściło czy to standard podczas tak długich postojów głową w dół?
42680
42681
Może nie standard, ale nie ma dramatu, dokręć nakrętkę pod łbem powinien być oring w rowku. Ewentualnie już możesz odkręcić i zmienić olej w tłumiku plus oring. Jak podczas normalnej pracy nie puszczało na simeringach to bym ich nie ruszał.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
siemalysy
30-08-2020, 18:21
Fajny wypad, mi się wstyd przyznać mam blisko ok100km na Glacensis,a jeszcze nie byłem. Oponki że zdjęcia są super, xr2 team issues tył 2.2 ,a przód mam 2.35 świetna trakcja, żadnej gumy od dwóch lat na mleku.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Dzięki :-) Zgadza się, wypad się udał. Co do opon to też miałem o nich podobne zdanie, ale powoli je zmieniam i zastanawiam się nad ewentualną zmianą na wiosnę ;-)
Dzisiaj się gruzem wybrałem do Książa, bo czemu by nie, to tylko 80 km od Wrocławia...
Tomek relacja jak zawsze konkret :-) W Książu byłem z żoną pierwszego dnia sierpnia. Wracaliśmy z Karpacza i zajechaliśmy w drodze powrotnej. Miejsce to robi wrażenie, byłem tam pierwszy raz i kolejnym razem jak tam będziemy to już tylko po to, żeby pozwiedzać i zajrzeć do środka.
Dziś dopiero wziąłem się za naprawę opony. Po zdjęciu opony wyczyściłem ją i obręcz z zaschniętego mleka. Usunąłem może z 90-95%, reszta została. Po założeniu opony na obręcz i pierwszym pompowaniu ujawniła się kolejna dziura i to w ciekawym miejscu bo na boku opony tuż nad obręczą. Wydawało mi się, ze mleko sobie z nią poradzi, więc zalałem nowe mleko, pompowałem koło, ale powietrze ciągle z tej dziury uchodziło. Wszelkie próby oczekiwania, aż płyn uszczelniający to zaklei skończyły się tak, że powietrze schodziło. W związku z tym użyłem zestawu naprawczego tubeless. Dopiero po tej operacji koło dało się napompować tak, że opona prawidłowo ułożyła się na rancie.
42697
Ponawiam zapytanie i zapytuję przy okazji o kaski dla dzieci, jakiego producenta polecicie? Ważne żeby miał w ofercie kask full face.
Pozdro
Po dluzszym czasie trzeba sie pochwalic, wjechaly kaski Bell Sanction, bardzo fajne, polecam.
42708
Przy okazji moze ktos bedzie mial pomysl w czym tkwi problem:
Rower MTB, koła 26", do tylnej osi zamontowana przyczepka dla dwójki dzieci, waga dzieci z przyczepką w sumie z 50kg, w siodle ja około 90kg, w tylnej oponie cisnienia od 2,8 do 4 barów, praktycznie każda przejażdżka kończy się kapciem z tyłu.
Zmieniłem felgę, opona Schwalbe Black Jack zmieniona na Conti chyba, po drodze mnóstwo dętek Michelin, Continental, Decathlon.
Ostatni rekord po zmianie dętki to 400m do następnego kapcia.
Felga? Za duże obciążenie?
Tak dopytam, dla pewności, taśma na obręczy jest?
Od której strony są dziury w dętce, od obręczy, od opony, snejki?
Tasmy nie ma, bo felga na wysokim stożku, nyple schowane.
Dziury są na łączeniu warstw dętki, chyba czesciej od opony.
Snejki? Czyli?
Otwory w obręczy mają ostre krawędzie, mogą ciąć dętkę. Załóż taśmę.
Może dętka kiepskiej jakości, np. taniocha z Decathlonu.
Snejk to podwójna dziura w dętce od przyszczypnięcia dętki przez obręcz, spowodowana za niskim ciśnieniem.
Dzięki.
Zamawiam kolejne dętki i taśmę i probuję.
Snejków nie było na pewno.
siemalysy
30-08-2020, 21:15
Dziury zawsze w tym samym, zbliżonym miejscu? Nakrętki na wentylach mocno dokręcone?
Taśma szara zbrojona włóknem ala mc'gajwer na obręcz zamiast opaski i będzie ok.ja tak uszczelniam pod mleko obręcze. Dętka na pewno wchodzi w dziurki nypli, a swoją droga że tam pewnie są zadziory
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Dziury zawsze w tym samym, zbliżonym miejscu? Nakrętki na wentylach mocno dokręcone?
Nakretki dokrecone mocno, podkladki przytrzymujace wentyl rowniez.
Gdzie sa te dziury to trudno mi sie odniesc, nie zwracalem na to az takiej uwagi.
- - - - kolejny post - - - - - -
Taśma szara zbrojona włóknem ala mc'gajwer na obręcz zamiast opaski i będzie ok.ja tak uszczelniam pod mleko obręcze. Dętka na pewno wchodzi w dziurki nypli, a swoją droga że tam pewnie są zadziory
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Dzieki, bede probowal:)
siemalysy
30-08-2020, 22:01
Nakretki dokrecone mocno, podkladki przytrzymujace wentyl rowniez.
Gdzie sa te dziury to trudno mi sie odniesc, nie zwracalem na to az takiej uwagi.
...
Warto wyjmować dętkę, opony nie ruszać i starać się znaleźć nieszczelność w dętce, a następnie w w miejscu gdzie dętka ma dziurę sprawdzić porządnie od wewnątrz oponę czy nic tam ostrego nie zostało, nie wystaje. Można też całą oponę od wewnątrz sprawdzić.
Mam nadzieje ze obejdzie sie juz bez sensacji
Ludziki, hej.
Mam w swoim fitnesie Conti Contact Speed 32mm, latem smigało się fajnie, jednak teraz przy wilgoci trochę mało pewne.
Ma sens zmiana na na jakieś równie niedrogie 37mm?
SCHWALBE Marathon Plus
CONTINENTAL Contact Plus
SCHWALBE Marathon Mondial Performance
SCHWALBE Land Cruiser Plus
Znikome przebiegi, 80% chodnik/asfalt 20% ścieżki wzdłuż wisły/kabaty
Nie patrz na szerokość tylko mieszankę gumy, im więcej systemów i składników tym lepsza. Marathony różne wersje miałem w szosie do turystyki i to wg.mnie oczywiście, słabe ciężkie opony. Nie wiem jak te szersze co podajesz wersje. Podchodź do tego jak w aucie, spada temperatura i mokre warunki to mieszanka miękka
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Mateusz zmniejsz ciśnienie, np o 0,5 atm. Poeksperymentuj w każdym razie. Ja na mokrym śmigałem nawet na slickach 28 mm i było OK.
Dobrze kolega pisze, od tego zacznij.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Jeżdze nieostrożnie, na obecnych 32mm bardzo łatwo mi dobić do felgi, dlatego pilnuje 6barów.
Miałem swego czasu jakieś super Schwalbe Marathon Plus. Super ciężkie, bo prawie 1 kg przy szerokości 35 mm oraz super nieprzebijalne, bo przez ponad dwa lata żadnej gumy. Jednakże po tych dwóch latach mieszanka tak stwardniała, ze zacząłem się ślizgać na nich. Trochę deszczu, kostka lub płyty z granitu i było niemal jak na lodzie, a nawet specjalnie zużycia nie było widać. Teraz mam Schwalbe GT 365 i są OK. Zewnętrzna część bieżnika jest dosyć miękka i póki co nie wykazuje objawów twardnienia. Jednak jeżeli także te zmienią się jak Marathony, to pożegnam się definitywnie z produktami Schwalbe.
tez mam te GT365 (zreszta przez Tomka polecone). Jak na razie jest git. Szybko i pewnie. Nawet na mokrym. Z tym, że moje nie maja nawet roku więc nie mogły jakos specjalnie się zestarzeć. A i nadają się by bez oporów opuścić asfaltowe nawierzchnie bez obaw o wywrotki. Spokojnie moge je polecic, choc maja nieco mocniejszy bieżnik niz te proponowane wyzej.
Wyszło, że moje warunki spełnia Marathon Mondial. Czekam na odbiór.
MadOnion
02-09-2020, 14:34
Wie ktoś może gdzie można kupić lewe ramię Ultegry R8000 ? (175mm)
Rafał, zwykłe chyba tylko jakimś fuksem, no chyba, że chodzi o takie z miernikiem mocy?
MadOnion
03-09-2020, 12:19
Bez miernika :D
Chcę sprzedać szosę a swój pomiar zostawić.
To nie mam pojęcia. Przez tyle lat nie widziałem nigdy nowych, pojedynczych ramion korb Shimano, montowanych na zewnętrznych łożyskach. Nie to, żebym szukał, bo widzę, że na RPA się trafiają, ale nie są to powszechne rzeczy.
Może skontaktuj się z Shimano.
Zmiana 32C(contact speed) na 35C(marathon mondial) większa niż myślałem. Mój fitness Quick Speed dalej jest quick, ale wreszcie hamuje w miejscu, nie martwię sie też o wystające krawędzie na ścieżkach/chodnikach. Bieżnik brzydszy niż na zdjęciach, to kawał "mięcha". Kręcą mnie grawelowe, no ale tutaj ma chodzic o nawierzchnię a ja wyłącznie po mieście..
Bez problemu można kupić opony do gravela z gładkim bieżnikiem.
Panaracer Gravelking w wersji z drobnym bieżnikiem.
Schwalbe G-one
Bontrager, Tufo czy Vittoria też mają takie opony, a to tylko te firmy jakie kojarzę od ręki.
Sam po mieście jeżdżę na Schwalbe G-one i jest OK, choć tylna znika w oczach. Vittoria Terrano Dry, którą mam w gruzie po prawie 3 kkm jest już całkiem łysa na środku. We Wrocławiu na szczęście nie zabetonowali wszystkich powierzchni i da się nie tylko po twardym jeździć.
Zresztą nie należy zapominać, że gravel to jednak nadal rower szosowy i to, że można do niego założyć opony z grubszym bieżnikiem nie czyni jednak z niego pełnoprawnego roweru w teren. Można z tej szosy zjechać bez ryzyka pocięcia opon po kilku metrach, ale do swobody jazdy po górach to mu jeszcze trochę do MTB brakuje.
Przy nieograniczonym budżecie to i wybór nieograniczony, to ja wiem :-) Jedna Gravelking warta tyle co moj komplet z wymianą :-) a gdzie jeszcze koszt nowych kół, dętek, "mleka" itd :-)
superkomornik
04-09-2020, 18:55
Wie ktoś może gdzie można kupić lewe ramię Ultegry R8000 ? (175mm)
Siemano Polska nie sprzedaje pojedynczych ramion, tylko całe komplety więc zostaje Alle/OLX
Wczoraj przegoniłem gruza nieco dalej niż sąsiednie osiedle. Zaplanowałem też kilka odcinków po polnych drogach, a i w planach miałem jedną górkę, co już ją minąłem dwa razy, a wydała mi się interesująca.
Do odbicia na Środę Śląską dotarłem nieco po swojemu i raczej niezgodnie z zaprojektowaną trasą, ale nie patrzyłem w sumie na początek trasy, bo modyfikowałem jakąś inną. Przed samą Środą Śląską tym razem pojechałem nieco inaczej i udało się na legalu przekroczyć tory kolejowe, unikając niepotrzebnej jazdy wzdłuż nich. Za miastem chwilę potoczyłem się jeszcze po znanych mi rejonach do Cesarzowic, potem po mniej znanych do Ujazdu Górnego i tam zaczęły się skróty polnymi drogami. Całkiem spoko się jechało, aż do Dębnicy gdzie ślad pokazywał na wprost, ale nie bardzo to na drogę wyglądało. Przy próbie znalezienia optymalnego objazdu tego skrótu musiałem się usunąć z jezdni i okazało się, że droga istnieje nie tylko na tracku. Trzeba było jechać wąską ścieżką, omijając w miarę możliwości chaszcze. Do tego wilgotno i pod drzewami roiło się od komarów. Do przodu, w końcu wyjechałem na szerszą drogę polną, gdzie zaczęły się kałuże w koleinach, czasem na całą szerokość drogi. Próbowałem jechać ścierniskiem, było sucho, ale jechało się bardzo powoli. Jednak opony 40 mm to nie o połowę szersze, jak w MTB i nie jest tak łatwo. Wróciłem na drogę i jakoś poszło, tylko w jednym miejscu zaliczyłem świeże błoto. Bez większych przygód dotarłem do Żarowa, gdzie zrobiłem sobie popas na pizzę i piwo.
Za Żarowem zaczęły się „góry”, na rozgrzewkę poszła Krukowska Góra (242 m), ale droga nie wiodła przez szczyt. Podjazd też taki spoko, 5% czy coś koło tego. Zjazd do Krukowa i skrót przez ledwie widoczną drogę polną do Pyszczyna. Tam podjazd pod Pyszczyńską Górę (273 m). Profil projektu pokazywał jakieś nachylenia powyżej 20%, ale nie chciało mi się w to wierzyć. Zwłaszcza, że od strony z której widziałem ją, nachylenia nie były tak wielkie. Do jakichś 12% dałem radę wjechać, potem wypych, krótki bardzo, ale Garmin pokazywał 21%. Zresztą całości nie da się podjechać ze względu na drzewo leżące w poprzek ścieżki i mam wrażenie, że celowo. Podobne drzewo było też na drodze od drugiej strony. Tam był jeszcze szlaban, ale do objechania. Zjazd był fajny, nawet w kilku miejscach po skałach się jechało, pewnie po głazach narzutowych. Gruz zapewniał, że było ciekawie, choć nawet na MTB byłoby spoko. Potem jeszcze było piwo nad Jeziorem Mietkowskim w nagrodę na pokonanie gór. ;)
Powrót szosowo, za to z wiatrem, co było miłą odmianą po jazdach w środku tygodnia.
Przetestowałem też butelki HydraPak Stash, dały radę. Wygodnie się z nich przelewa do bidonu. Ponieważ kupiłem takie o pojemności 0,75 l, to teraz mam zapas wody do każdego bidonu pod korek. Bidony mam o pojemności 0,62 l.
Trasa:
https://www.strava.com/activities/4049317150
Fotosy:
43069
Za Ujazdem Górym.
43070
Nad A4.
43071
Koło Udanina stawiają nowe wentylatory, na szczęście jeszcze wyłączone były i nie wiało za bardzo.
43072
Nie lubię takich nawierzchni na gruzie.
43073
43074
Panorama ze zbocza Krukowskiej Góry. Żarowska strefa, a w tle Góry Wałbrzyskie (po prawej) i Góry Sowie (po lewej).
43075
Droga z Krukowa do Pyszczyna.
43076
Popas na Pyszczyńskiej Górze.
43080
Panorama z miejsca Popasu. Ślęża i Góry Sowie.
43077
Panorama z Pyszczyńskiej Góry. Widać nawet Karkonosze i Śnieżkę.
43078
Znaki pokazują bliskość Jeziora Mietkowskiego.
43079
Ostatnie podrygi lata.
Chciałem się pochwalić wynikiem syna :)
Zajęli 3 miejsce w Mistrzostwach Makroregionu województwa Lubuskiego i Dolnośląskiego w kolarstwie szosowym, jazda parami na czas :)
Kategoria młodzik 13-14 lat, średnia prędkość na odcinku 5,2km 40km/h
4308343084
Nieźle. Gratulacje dla Piotrka.
Gratulacje[emoji322][emoji323]
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
stock masz u siebie błotniki w fitnessie? Szukam sobie.
SKS Velo o szerokości od 42 do 65 mm. Tylko koniecznie wersja z prętami stabilizującymi. W razie potrzeby można je zdemontować i zamontować bez narzędzi. Zostają przy rowerze tylko uchwyty na pręty i na błotniki.
stock masz u siebie błotniki w fitnessie? Szukam sobie.
nie mam - smigam golasem. Z estetycznych względów nie zakładałem - nie podobaja mi się. Jak popada cierpię, no ale cóż :)
Kupiłem z rowerem SKS Raceblade https://www.centrumrowerowe.pl/blotniki-sks-raceblade-pro-xl-pd7131/ i tylna co chwilę opada na oponę.
Te Velo mogą byc dobrym wyjściem, dzięki.
43116
A jeszcze dopytam, zdjecie z sieci, ale widać mniej więcej mocowania, Velo będzie pasować?
Velo mam na stałe w miastowym i nic nie opada.
Miałem też w poprzedniej konfiguracji crossa, ale że teraz mam w nim opony 40 mm, a błotniki mam 42 mm, to zapewne nie będą za dobrze chroniły. Co nie oznacza, że nie spróbuję. Choć docelowo do crossa mają trafić opony max 35 mm, zatem wtedy będzie grało.
Pany, jeśli ktoś smakuje w łańcuchach KMC, radzę uważać, bo można się niestrawności nabawić ;)
https://www.kmcchain.eu/PRODUCT_FAKE_ALERT
Ja już kupiłem po taniości KMC złotego, po 600km był rozciągnięty jak guma w majtach, a przy 800 strzelił. Bez większych przeciążeń itp. Jak ktoś chce kupić ten łańcuch poniżej 210-220zl to na bank podróbka. Mój kosztował 170, kwota nie mała by uśpić czujność ale nie wysoka i konkurencyjna. Rozmawiałem w sklepie jednym na ten temat i za tyle nawet nie kupują od importera oficjalnego, a gdzie marża, podatki...
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Pany, jeśli ktoś smakuje w łańcuchach KMC, radzę uważać, bo można się niestrawności nabawić ;)
https://www.kmcchain.eu/PRODUCT_FAKE_ALERT
Poprawiłem, bo na ciemnym tle, ledwo widać link, a i nieklikalny jest.
a i nieklikalny jest.
..do tej pory się nie naumiałem klikalnego robić :/
siemalysy
15-09-2020, 12:35
Siema :-)
..do tej pory się nie naumiałem klikalnego robić :/
Mogę Cię nauczyć :-)
Trochę od roweru odpocząłem w ostatnich dniach. Wczoraj jednak rowery spotkałem w drodze na szczyt Trzydniowiańskiego Wierchu. Sytuacja trochę zaskakująca. Idę sobie pod górę, ostatnie już metry przed szczytem, a nagle słyszę znajomy dźwięk hamulca tarczowego. Zaskoczenie, a po chwili widzę gościa zjeżdżającego szlakiem po schodach zrobionych z drewnianych bali. Nachylenie było spore, ale Ci goście na pewno po bardziej skomplikowanych trasach też jeździli. Kilka chwil później zjechał drugi. Nie udało mi się zrobić jakiejś fajnej foty, ale tylko ustrzeliłem ich na szlaku już dużo niżej. W sumie po Tatrzańskim Parku Narodowym rowerem jeździć można tylko w kilku wyznaczonych do tego miejscach, ten szlak na pewno do tego się nie zalicza. Ja z tym nie mam problemu, ale ciekaw jest jak inni ludzie na to reagowali. W każdym razie wybrali szlak, na którym ruch turystów był znikomy ;-)
43173
Czy ktoś lał mleko do dętki?
Zastanawiam się na tym w przypadku crossa, którym teraz jeżdżę po mieście. Mam tam stosunkowo lekkie opony i lekkie dętki butylowe. Nie jest to rozwiązanie optymalne jeżeli chodzi o łapanie kapci. Nie chcę jednak kupować opon z wkładką bo są za ciężkie. Mam takie w miastowym.
Teoretycznie mógłbym spróbować, ale dwie kwestie mnie nurtują?
1. Co z talkiem w dętkach? Pozbyć się go będzie ciężko, a chyba nie polubi się z mlekiem.
2. Co w przypadku przebicia? Mleko przyklei dętkę do opony?
Kiedyś stosowałem ten patent, ale było to, niestety, w czasie tego nieszczęsnego mleka Trezado, więc miarodajnej opini nie mam, ale sam pomysł jest ok. Są nawet dętki z mlekiem już gotowe do kupienia.
Jak miałem tylne koło w serwisie i musiałem jechac na zawodach enduro na zapasowym gdzie miałem dętkę w środku to wstrzeliłem sobie zapobiegawczo 50/60ml przez wentyl Trezado. Gumy nie złapałem, ale po roku wywaliłem tą dętkę i zrobiłem koło na mleko co było błędem bo to zapas który leżał cały czas nie używany i zastygło w jednym miejscu wszystko
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Kupiłem takie gotowe dętki z mlekiem w Decathlonie.
Było to dwa lata temu i od tej pory w rowerze MTB nie złapałem żadnego kapcia.
Opony to dosyć delikatne race Kingi.
Dzięki Panowie.
Mleko mam w tej chwili Stans i Vittoria.
Był gravel, jest gravel w dwóch częściach. Nie zauważyłem pieńka w trawie i przeleciałem przez kierę. Jak się podniosłem to okazało się, że główka odpadła od ramy. Tak całkiem. Tylko kable trzymały.
Mnie chyba nic się nie stało. Całe szczęście w trawę poleciałem. Trochę potłuczony jestem i boli mnie mały palec u lewej dłoni, ale że zgina się bez bólu to mam nadzieję, że złamany nie jest. Pierwszy raz, odkąd jeżdżę rowerem przywaliłem też głową w glebę, tyłem głowy konkretnie. Kask oczywiście był, zatem nawet siniaka nie ma.
Jutro na spokojnie ocenię straty i wypytam mechanika czy ma sens w ogóle reklamować rower. Z jednej strony moja wina, ale z drugiej po tym w jaki sposób puściły spawy to była to w zasadzie tylko kwestia czasu jakby puściły tak, czy inaczej. Może nie tak spektakularnie, ale pewnie bym zauważył przy jakiejś konserwacji pęknięcie. Strach pomyśleć jakby puściły w taki sposób jak dziś na przykład po zaliczeniu jakieś dziury na zjeździe.
Nie mam coś szczęścia do ram, a stalowych w szczególności. 20 lat temu też miałem stalowego Authora i też pękł, choć zmęczeniowo. Wtedy Velo wymieniło mi ramę na aluminiową, bo w międzyczasie w tym modelu zmienili ramę na alu.
siemalysy
15-09-2020, 20:50
Tomek najważniejsze, że jesteś cały i nic poważnego Tobie się nie stało. I co ważne głowa cała. Jutro możesz odczuwać więcej bólu, najważniejsze, żebyś kości miał całe. Co do roweru to uważam, że powinieneś reklamować. Bo to nie jest normalne, że przy takim uderzeniu pęka / odpada główka ramy lub puszczają spawy. Mogła się zgiąć rura sterowa, ale główka nie powinna pęknąć. Na spokojnie sobie to ogarniesz jak trochę ochłoniesz. Ja w Velo reklamowałem ramę Author Egosit i dostałem nową ramę.
Nieźle, całe szczęście że Ty cały. Jaki to rower? Kellys mi wymienił ramę aluminiową na nowszy model rocznikowo jak pękła. Giant mimo wieczystej gwarancji na ramę mi nie wymienili gdy pękła karbonowa główka w modelu XTC 27.5 POWÓD: używanie niezgodne z przeznaczeniem. Miałem koła jakieś topowe DTswissy już nie pamiętam modelu,zmieniony napęd na wyższą grupę i hamulce. Powiedzieli że rower najprawdopodobniej bierze udział w wyścigach i gwarancja tego nie obejmuje!!! Gdybym o tym wiedział to bym wszystkie części zamontował spowrotem i oddał w oryginalnej specyfikacji. Także jak coś zmieniłeś w rowerze to wróć do oryginału i jak jakieś części ucierpiały podczas gleby też je wymień bo gwarancja wypadków najczęściej też nie obejmuje, a tak to po prostu sobie strzeliła i tyle
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Rower to jest Author Ronin SL z 2019 roku. Kupiony na początku lipca tego roku.
Wymieniłem owijkę, bo ta oryginalna nie była za wygodna. Mostek, bo oryginalny był za długi, sztycę, bo oryginalna była z offsetem i było ogólnie za długo. Siodło, bo ja tylko na Brooksach Cambium jeżdżę. Reszta jest fabryczna. Przymierzałem się do wymiany napędu na GRX800, ale to nadal plany.
Wszystkie oryginalne części mam w pudłach, oprócz owijki, ale to raczej oczywiste. Na pewno nie oddam z Brooksem bo szkoda by było stracić to siodło. I pedały też sobie zachowam, fabrycznie rower był bez pedałów i zapodałem do niego SPD M953, które wymontowałem z białaSSa przed sprzedażą.
Jak dogadam z mechanikiem co i jak, to wtedy będę grzebał. 20 lat temu wysyłałem samą ramę i to jeszcze z zapieczonym suportem. Nie dałem rady go wykręcić. Odesłali nową ramę i wykręcony suport ze starej, który i tak poszedł w kubeł.
Swoją drogą te XTRy to pierwsza seria SPD z otwartym zatrzaskiem, kupiłem jako używki na OLX za coś około 100 zeta, sam na nich przejechałem już 9 kkm i pedały nie mają grama luzu. Serio, nic pod ręką nie czuć.
Mam w crossie XT M785 w MTB M8020 i miastowym M540 i wszystkie mają już wyczuwalny luz, a te nic.
Mnie kilka lat temu Unibike nie uznał reklamacji pęknięcia ramy. Kupiłem ich najwyższy model miejski, Amsterdam GTS. Taka koza z 8 biegowym Nexusem. Pękła rama na spawie górnej rury z podsiodłową. W uzasadnieniu też dostałem jakieś kocopoły o niewłaściwym użytkowaniu, że skakałem na tym rowerze. Jasne. Rama wybitnie miała za słabe spawy lub za cienkie rurki do tej geometrii. W takiej kozie jeździ się prawie wyprostowanym, a rura podsiodłowa jest mocno pochylona do tyłu. Siedzi się niemal nad środkiem tylnego koła. Rozmiar ramy miałem dobrze dobrany, moja masa też była poniżej limitu, ale że ja tym rowerem codziennie, niezależnie od pogody, jeździłem do fabryki po kilkanaście km w jedną stronę to chyba już producent nie przewidział. Obraziłem się na Unibike i nic więcej od nich nie kupię, a i przestałem polecać tę firmę znajomym, który pytają jaki rower kupić.
Giant był znany z nieuznawania reklamacji. Może nawet jest nadal, nie śledzę za bardzo czy coś się zmieniło. Dotyczyło to podobno tylko polskiego oddziału. Ludzie pisali nawet do europejskiej centrali w Holandii i czasem komuś udawało się coś ugrać. Dlatego MTB kupiłem Treka, bo raz, że wieczysta gwarancja, a dwa bezproblemowe podejście do reklamacji. Zobaczymy. Na razie MTB w tym roku głównie wisi na hakach, bo przez pandemię nie jeżdżę ciapongami w góry. Kupiłem gravela, bo to można i dojechać na kole do tych gór, a i teren jakiś zwiedzić.
Trzeba się chyba będzie jednak przeprosić z MTB, dolać mleka do opon i ogarnąć co tam w okolicy terenowego jest. Jeżeli pogoda dopisze tak, jak w zeszłym roku to jeszcze gravel powinien wrócić do gry. W ostateczności poskładam coś pod siebie. Koncepcja mi się podoba, zatem mogę się bawić. :)
kurde, szkoda rowerza, ale grunt że zawodnik cały :) Jak to mówią, rower się wyklepie lub złoży nowy, rozbity łeb już niekoniecznie.
A mnie szkoda roweru, bo piękny był!
Współczuję Tomku.
Jako że jestem najmądrzejszy to nie posłuchałem rady i kupiłem Bluemels.
Oczywiście nie bardzo do Cannona pasuje, w ogóle niby 45mm a opona 35c ledwo przykryta..
W każdym razie canon ma dziwne heble dość nisko i lekko wadzi, to raz. Dwa jest za wąska rama i ma inne mocowania.
No ale już nie oddam więc piła w dłoń i może coś wystrugam.432154321643217
Poszerz pilnikiem przednie mocowanie, a do tylnego... Nie wiem może nową blaszkę wyciąć kątówką i powyginać, coś ponitować... Kombinuj
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Dobrze że tobie nic się nie stało, a co do roweru to powinni wymienić.
Ciekaw jestem czy będą robić problemy.
Mateusz, górne mocowanie to zostaje Ci przewiercić się przez błotnik i przykręcić od spodu śrubą. Dolne ja bym chwycił trytką lub dwiema, żeby na boki na latało albo taśmą klejącą taką wzmacnianą, ale pewnie od syfu się będzie odklejało i trzeba będzie raz na jakiś czas poprawić. Hamulce w ostateczności można kupić dłuższe.
No nie wpadłbym, faktycznie od dołu ma sens. Tylko bym musiał odkręcić koło a dopiero co był w serwisie na strojeniu. Jak przymierzałem od góry to ten plastik dość elastyczny, wpierw spróbuje tak dokręcić.
Dolny myslałem o obcięciu rogów wtedy ładnie się wcisnie.
A to koło to ma jakieś skomplikowane mocowanie? Ten plastik mocowania szybciej pęknie niż się ugnie i dopasuje.
Myślałem, że na dole nie sięga, ale jak jest za szeroki to wystarczy wyciąć te zagięte części o obu stronach i uformować taki języczek i przykręcić normalnie. Tyle, że też trzeba zdemontować koło. Błotnik wygodnie się montuje bez koła, dopiero dokłdne jego pasowanie trzeba zrobić na założonym kole.
Pogadałem z mechanikiem i jutro popołudniu zatargam do niego rower.
Dziś po robocie sobie na spokojnie wymienię części na fabryczne i zobaczę co jeszcze się stało. Już wiem, że mam do kupienia uchwyt do Garmina lub wkład uchwytu. Odłamał się jeden z zaczepów mocujących odbiornik.
Ciekawe co Velo powie. Wydaje mi się, że odstrzelą, ale jak nawet to może i lepiej. Nie wiem czy nie bałbym się jednak na tej ramie jeździć. Pod wieczór wrzucę foty jak ładnie się główka odlepiła temu roweru.
Ja po wczorajszym mam obity mały palec lewej dłoni. Lekko spuchł i zsiniał delikatnie od spodu, ale zgina się bez większego bólu. Lekko obite i podrapane lewe biodro, ale mogę nawet na tym boku leżeć. Chyba też przywaliłem w coś żuchwą bo mnie boli po lewej stronie i mam mały krwiak na lewym łokciu, ale to nawet nie boli. Zatem udało się kolejny raz. Choć tym razem kask był użyciu. Nic w nim nie pękło, nie trzeszczy przy ściskaniu, ale dla pewności pójdzie do kubła z plastikami. Zostawię sobie tylko gąbki i paski, bo mam jeszcze drugi taki, zatem mogą się jeszcze przydać.
Był gravel, jest gravel w dwóch częściach. Nie zauważyłem pieńka w trawie i przeleciałem przez kierę. Jak się podniosłem to okazało się, że główka odpadła od ramy.
Gleba to rzecz normalna w jeździe po terenie, nienormalne jest uszkodzenie rowerza w ten sposób.
Najważniejsze, żeś w jednym kawałku :)
Kiedyś też musiałem w jakiś pieniek (korzeń) przywalić, bo niedawno odkryłem wgniotkę w dolnej rurze. Nic, poza uszczerbkiem wizualnym się nie stało, tylko tyle, że przy handlu zrewidowałem cenę
Nie jestem inżynierem, ale!
Przy mocnym uderzeniu dostaje koło/widelec, lub rower może obrócic w powietrzu i uderzyć górą ale przeciez w grawelu jest ta smieszna kierownica, nie połamało jej? To musiało byc już pekniete wcześniej - bład konstrukcyjny.
Mateusz, jeżeli przednie koło się gwałtownie zatrzymuje, siła bezwładności jednak pcha nadal resztę roweru. Najczęściej w takim wypadku występuje obrót wokół osi przedniego koła i to niezależnie od tego czy hamulec jest zaciśnięty czy nie. Nie oszukujmy się, nawet jak rowerzysta jest wycieniowany, a ja nie jestem, mimo że udało się zrzucić kilka kilo ostatnio, środek masy układu jest w górze. Zatem leci się przez kierownicę.
Może nie wytrzymać koło, widelec lub rama. Tu padło na ramę, choć dokładnie się przyjrzę popołudniu czy tylko na ramę. MZ jednak spawy nie powinny tak puścić, tam nawet nie widać, żeby metal był ciągnięty. Puściło jak perforacja na srajtaśmie i to oba spawy. Rurki Reynoldsa wytrzymały, ale tajwańscy spawacze MZ spieprzyli sprawę. Rozumiem wgięcie, częściowe pęknięcie spawu, scentrowane koło, zrozumiałbym nawet jakby węglowy widelec pękł.
Natomiast to co się stało, nie powinno mieć miejsca. Nie 2,5 miesiąca po zakupie i 3 kkm.
Kierownicy chyba nic się nie stało, nawet chyba klamki nie ucierpiały. Choć nie wiem czy lewa nie dostała, ale chyba tylko guma się przekrzywiła. Sprawdzę jednak.
Wygląda na to, że też się wygięła przednia tarcza. Koło raczej jest proste, ale przy obracaniu blokuje się w pewnym momencie. Innych usterek nie stwierdziłem poza jakimiś tam rysami.
Materiałoznawstwa akurat nie kończyłem, ale MZ to ewidentnie puścił spaw. Do tego wygięło po całości jedną z rur, chyba dolną, bo przykładając główkę ramy do rur, brakuje z centymetra na wysokości, żeby pasowały do siebie.
43236
43237
43238
Przy okazji muszę w MTB dolać mleka. Opony są już uszczelnione, tylko wyschło to co było (Stans). Będę dolewał przez wentyl, mam nawet specjalną strzykawkę, żeby nie naświnić.
Ile radzicie dolać, po 100 ml na oponę (29x2,25) styknie?
Zaraz wyrzucę rower za okno.
Dlaczego to jest tak skrzywione?
Mam jakoś powyginać te pręty stabilizujące?432394324043241
siemalysy
16-09-2020, 18:57
...
Przy okazji muszę w MTB dolać mleka. Opony są już uszczelnione, tylko wyschło to co było (Stans). Będę dolewał przez wentyl, mam nawet specjalną strzykawkę, żeby nie naświnić.
Ile radzicie dolać, po 100 ml na oponę (29x2,25) styknie?
Strzykawką dolewa się przyjemnie i czysto :-) Minusem jest to, że trwa to trochę więcej czasu. Ale nie trzeba bawić się w odchylanie opony, później ponowne nakładanie i walkę z tym, żeby się ułożyła i uszczelniła. 100 ml powinno być ok, choć ja wlałbym ciut więcej. Ostatnio u siebie naprawiałem tylne koło i wlałem ~120 ml (6 strzykawek 20 ml).
Co do Authora ze zdjęć to wygląda bardzo niedobrze i niekorzystnie przedstawia ten produkt :-( Specem od spawów nie jestem, spawalnictwa też nie kończyłem, a ostatni mój kontakt ze spawarką był na warsztatach w technikum. "Nie znam się, ale się wypowiem". Wygląda to tak jakby proces spawania wykonany został nieprawidłowo, albo zawiodło przygotowanie rurek do spawania. Takie tylko moje domysły. Coś zawieść musiało przy produkcji tej ramy, że po dzwonie wygląda ona jak wygląda. Mogło pęknąć ale nie w taki sposób jak stało się to Tobie. Powinieneś zgłaszać to jako reklamację.
Edit.
Nie wiem czy pamiętacie, ale w wakacje 2018 wrzucałem fotę kasku i wgniecenia na ramie w Author Egosit. Zaliczyłem wtedy konkretnego dzwona i OTB. Z dużą prędkością wjechałem w leżącą kłodę w poprzek ścieżki i poleciałem kilka metrów do przodu. Nic poza wgięciem górnej rury, która uderzyła o tą kłodę z rowerem się nie stało. W moim przypadku rower był MTB i amortyzator pochłonął trochę energii. Ale mimo wszystko uszkodzenie w Twoim gravelu wygląda koszmarnie i tak jakby powstało podczas skoku z wysokiej rampy na jakimś bike parku.
Poluzuj te nakrętki przy prętach, ustaw błotnik i dopiero je dokręć.
Tak własnie wyglada nie dokrecony.
Może powinienem z jednej strony od srodka przykręcić?43242
Ale mimo wszystko uszkodzenie w Twoim gravelu wygląda koszmarnie i tak jakby powstało podczas skoku z wysokiej rampy na jakimś bike parku.
Trochę mnie to właśnie martwi. Nie wiem czy nie chciałbym jednak zwrotu kasy, jakby oczywiście uznali. Uważam, że te spawy puściłyby wcześniej lub później. Pół biedy jakby to było zmęczeniowo i zauważyłbym pęknięcie. Gorzej jak puściłyby w taki sposób jak wczoraj na jakimś zjeździe bo trafiłbym w dziurę w drodze. Żeby nie było, ja kilka ram już pękłem i wyjąwszy jakieś Reksio, gdzie rura w połowie na pół pękła, to zawsze były to drobne pęknięcia, które zwykle najpierw zaczynały trzeszczeć lub stukać, a dopiero potem je znajdowałem. Nigdy jednak z czymś takim się nie spotkałem.
Tak własnie wyglada nie dokrecony.
Może powinienem z jednej strony od srodka przykręcić?
Z błotnikami zawsze jest więcej roboty niż by na to wskazywało skomplikowanie elementu. Przykręć te stronę, która odstaje bardziej, a potem spróbuj dociągnąć drugą stronę. Górę zostaw na razie luźno dokręconą, to może się jakoś ułoży.
Swoją drogą miałem swego czasu SKS Bluemels i też zawsze był problem z ustawieniem ich.
Jak jest uszczelniona już to 50-60ml powinno wystarczyć. Trek zaleca jedną dawkę podczas montażu nowej opony bontragera i ich mleka 60ml. Ja więcej jak 100 nigdy nie wlewałem nawet jak opona nie była typu UST a trzymało elegancko
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
A spawy tej ramy to jakaś kpina, przegrzany materiał i nadpalenia zamiast nadlania lica spawu. To niedopuszczalna fuszera i chyba nie przeszła kontroli jakości.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Myślę że opis sytuacji plus zdjęcia zrobil by furorę na bikeowych grupach, no ale nie ma Cię na fejsie.
Jedna uwaga, te nadpalenia czy przegrzana stal są przy wszystkich spawach, nawet tam gdzie są wspawane tylko gwinty pod koszyki czy uchwyty pancerzy. Rama jest pomalowana bezbarwnym lakierem, zresztą dosyć słabym. Te wytarcia od tyłu główki powstały wczoraj albo podczas upadku, albo podczas targania na chatę. Zatem Author sobie taki wygląd ramy przyjął. Zresztą malowanie to była w sumie jedna rzecz jaka mi się w tym rowerze nie podobała. Wolałbym normalny lakier w jakimś kolorze.
Nigdy nie miałem styczności ze spawaniem tak cienkiej stali. Jeszcze na studiach w wakacje dorabiałem sobie w warsztacie, który robił konstrukcje stalowe i nie przypominam sobie takich śladów, ale tam stal miała przynajmniej po kilka mm grubości. Poza tym tam stal była spawana drutem w osłonie CO2. Ta rama to wygląda bardziej na spawy TIGiem. Chyba tylko ta metoda nadaje się do tak cienkiej stali. Jak bym miał obstawiać to postawiłbym na złe przygotowanie powierzchni przed położeniem spawu.
- - - - kolejny post - - - - - -
Myślę że opis sytuacji plus zdjęcia zrobil by furorę na bikeowych grupach, no ale nie ma Cię na fejsie.
Ja nie chcę robić furory, tak jak nie chcę się zabić bo nagle rama się rozpęknie.
Tak to spawania tigiem, ale mierne. Spaw nie może być wklęsły i mieć takich podtopień to jest przepalenie. Spaw musi mieć lico zewnętrzne
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
siemalysy
16-09-2020, 20:32
Trochę mnie to właśnie martwi. Nie wiem czy nie chciałbym jednak zwrotu kasy, jakby oczywiście uznali. Uważam, że te spawy puściłyby wcześniej lub później. Pół biedy jakby to było zmęczeniowo i zauważyłbym pęknięcie. Gorzej jak puściłyby w taki sposób jak wczoraj na jakimś zjeździe bo trafiłbym w dziurę w drodze. Żeby nie było, ja kilka ram już pękłem i wyjąwszy jakieś Reksio, gdzie rura w połowie na pół pękła, to zawsze były to drobne pęknięcia, które zwykle najpierw zaczynały trzeszczeć lub stukać, a dopiero potem je znajdowałem. Nigdy jednak z czymś takim się nie spotkałem.
...
Myślałem o tym co napisałeś wczoraj i teraz potwierdzasz, że w przypadku wymiany roweru / ramy bałbyś się na nim jeździć. Stawiając się na Twoim miejscu bym wolał zwrot kasy i kupno modelu od innego producenta. W przypadku pęknięcia w dziurze w drodze podczas gdzie odbywa się ruch samochodowy mogłoby się skończyć tragicznie. Nie będę uprawiał czarnowidztwa, ale przy mniejszym szczęściu nieszczęście gotowe. Nie wiem jak Author powinien się zachować dostając Twój rower w częściach. To, że powinni wymienić to wg. mnie nie ulega dyskusji. Ale czy nie powinni sprawdzić wszystkich tych modeli, które zostały już sprzedane. W motoryzacji wprowadzają akcje serwisowe. Może tu też coś takiego powinno się stać. Może brnę za daleko, ale jak Twój przypadek nie będzie jedynym to oznaczać to może błędy podczas produkcji, kontroli jakości, a może nawet konstrukcji.
Ja nie chcę robić furory, tak jak nie chcę się zabić bo nagle rama się rozpęknie.
Upublicznienie pomogłoby w przypadku ewentualnych problemów z producentem i jak wspomniał Łysy, być może przy okazji ujawniło by się więcej takich przypadków. Bo kurde, ludzie zapierdzielają na chińczykach z supermarketów a takich przygód nie mają O_o
A mnie nadmiar wolnego czasu popchnął do budowy budżetowego trekkinga. Szosą nie wszędzie dojadę,mtb mam mocno ściganckiego i mało nadający się do całodziennych wycieczek. W sumie części miałem wszystkie ze starych rowerów z przeszłości, oprócz ramy. Dziś kupiłem aluminiową ramkę La Strada II mejdin dżermany po taniości i teraz się zastanawiam nad przodem, uginacz na sprężynie czy coś sztywnego, aluminium, a może cr-mo.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Amor na sprężynie, to zależy ile ważysz. Jak w zakresie seryjnej sprężyny będzie spoko, jak nie będzie tak sobie. Ja w crossie miałem powietrznego Marcoka TXC 63 mm, który jest świetny i stosunkowo lekki 1,6 kg. Obecnie mam alu sztywniaka, przez moment był nawet węgiel, ale musiałem zwrócić zakup. W miastowym miałem RS Paragona 50 mm, ale też wymieniłem na sztywniaka. Ja bym szedł w sztywny widelec i oponę ok. 40 mm. Jak planujesz jakieś całodniowe wyjazdy to stalowy widelec nie jest złą opcją. W każdym razie sztywniak to zawsze mniej roboty z konserwacją. Obecnie mam amortyzację tylko w MTB. W pozostałych rowerach mi jej nie brakuje.
No mam jakiś luźny karbonowy i chyba bym założył na próbę, ale bym miał wtedy szosowe hamulce, a wolałbym vbreki. Już obczaiłem alledrogo i będzie aluminiowa sztywniak najprawdopodobniej. Muszę to przespać i przemyśleć
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Ja w crossie mam widelec Mosso M5 Pro, kupowałem bezpośrednio u polskiego dystrybutora (https://sklep.mossopolska.pl/). Nie mogę na niego narzekać, ma ładnie wypolerowane spawy, ale to akurat wersja Pro która akurat nie ma piwotów, ale mają inne z piwotami.
W miastowym mam widelec Force z piwotami i jest taki sobie. Sam widelec jako taki jest OK, prosty i sztywny, ale wykonanie jest już takie sobie. Oczka do mocowania prętów błotnika krzywo przyspawane, wnętrze rury sterowej nawalone spawem, że niemal nie ma prześwitu. Polecałbym go za stówacza, ale nie za trzy.
Trzy dni, ponad dziesięc godzin mocowania, cięcia, giecia, dobierania podkładek, szukania "spasu". Wyglada pięknie, wyglada że równo, a tylne koło co obrót obciera, psia mać. No nigdy bym nie przypuścił że błotniki to taka kosmiczna technologia :-)
Jak ja się cieszę, ze nie mam błotników :D :D Tyle czasu zaoszczędzone hehe
:-) Poprawił się wygląd, gołemu czegoś brakowało. Zrobie sesję jutro, pokażę. BTW jak myjecie rowery, miska z woda plus szmatka? Pytam bo często widze na myjkach ciśnieniowych, ludzi z całkiem porządnymi rowerami. Wygodna opcja tylko czy to bezpieczne dla osprzętu?
kiedyś była tu rozmowa o myciu. Raz na jakiś czas nie zaszkodzi byle nie kierować strumienia w strategiczne miejsca. Oczywiście po myciu smarowanko. Ale najsensowniejszym rozwiązaniem jest jednak klasycznie wiaderko ze szmatka lub jakaś myjka ogrodowa. W necie jest duzo informacji jak myć i w większości przypadków to jednak jest ręczna robótka. Szkoda sobie zajechać napęd itp robiąc to na myjni ciśnieniowej.
robin102
18-09-2020, 13:52
Polecam kolegom do mycia nieszkodliwego preparat MOTUL E2 psik, psik na cały rower jak leci, a potem spłukać z węża ogrodowego, a nawet z wiadra. Używam od lat do rowerów które mają już 8 lat, podobnie do motocykli. Nic mądrzejszego nie trafiłem, a już sprawdzałem troche produktów, bo u mnie ma być czysto :) Produkty do kupienia w innych sklepach znacznie taniej, znacznie.
https://www.fc-moto.de/en/MOTUL-MC-Care-E2-Moto-Wash-Motorcycle-Degreaser-Spray-1-Liter?gclid=Cj0KCQjwtZH7BRDzARIsAGjbK2aRIJUtFMUxQN WLIhPejNNeFRg04FacK4OayWeJo0p2fpjIODvCN-oaAsV0EALw_wcB
Jak już się rozpędziłem w polecaniu to używam takiego smaru, lux smarowidło
https://liquimoly.sklep.pl/pl/p/BIKE-Spray-do-lancucha-/232
.
w rewanżu proszę polećcie mi jakiegoś dobrego producenta dętek, bo wymieniam najmniej 2 razy w sezonie i ciągle ma ubytki ciśnienia po staniu roweru np tydzień
Nie wiem jak to z tymi detkami ale tył popuszczał - dopompowywałem za każdym wyjazdem, przód tak co drugi wyjazd. Dwa tygodnie temu zmieniałem same opony i przestało..
Ja od jakiegoś już czasu używam tylko myjek samoobsługowych. Tylko spłukiwanie. Kupuję czasu za 2 zeta i wystarcza z górką. Jakby był stojak żebym mógł latać wokół roweru to i za zeta by wystarczyło.
W zeszłym roku pałowałem się ze spryskiwaczem ogrodowym i szmatką, szkoda życia jednak.
Smarowidła w sprayu do łańcucha nie polecam żadnego. Zwykle podczas aplikacji oprócz łańcucha wszystko dookoła jest w smarze, co w przypadku roweru oznacza zwykle obręcz i oponę, ale jak kto jest i zdolny to i tarcze może zapryskać, a wtedy klocki hamulcowe ma do wymiany. Tylko buteleczka i po kropelce w ogniwo. Pokręcić korbą, niech się rozniesie i wytrzeć do sucha.
robin102 Schwalbe. Zero problemów od lat w tych rowerach gdzie jeszcze mam dętki.
ja mam dętki continental conti tube w mtb i fitnessie. Potrzebowałem kupic "na już" i w pobliskim sklepie mieli tylko te. Zasadniczo bezproblemowe - schodzi tyle co przewiduje ustawa czyli prawie niezauważalnie :D
Też wyleczyłem się z aerozoli. Mam takie coś do amora brunoxa i do ogólnego smarowania/czyszczenia. Amor sporadycznie psiknę, bo budżetowy więc niech ma. Kiedyś psiknąłem też łańcuch podczas czyszczenia i w piasty też z rozpędu. Jakież było moje zdziwienie gdy po wyjeździe z chałupy przed przejściem dla pieszych hamowałem butami :D Także ten tego - psikacze raczej nie bardzo.
:-) . BTW jak myjecie rowery, miska z woda plus szmatka? Pytam bo często widze na myjkach ciśnieniowych, ludzi z całkiem porządnymi rowerami. Wygodna opcja tylko czy to bezpieczne dla osprzętu?
Wszystko dla ludzi, tylko z głową. Jak ktoś będzie często i bezrefleksyjnie tak mył rowerz, nie pojeździ za długo. Trzeba uważać z ciśnieniem na miejsca newralgiczne i zaglądać często w te łożyska.
Jak już się rozpędziłem w polecaniu to używam takiego smaru, lux smarowidło
https://liquimoly.sklep.pl/pl/p/BIKE-Spray-do-lancucha-/232
.
Spraye są dobre, ale dla producentów :) , większość specyfiku idzie nie tam gdzie trzeba
Używam od niedawna oleju poleconego mi tutaj Progold Xtreme, drogi, ale postanowiłem nie sępić się i samemu przekonać, co to warte. Na razie pozytywnie, ale to jeszcze za krótki okres czasu, by coś więcej powiedzieć.
Słyszałem dobre opinie o Squirt Lube, coś jakby wosk, może ktoś próbował ?
W zeszłym roku pałowałem się ze spryskiwaczem ogrodowym i szmatką, szkoda życia jednak.
.
.. a gadałem :D
----
Po myciu rowerza, mam taki zwyczaj, że wycieram tarcze benzyną ekstrakcyjną, tak po prostu - zapobiegawczo. Tutaj uwaga odnośnie tej benzyny, otóż w sieci wiele razy spotkałem się z opinią, że benzyna jest tłusta i zatłuszcza tarcze hamulcowe !!!!???. Moje wieloletnie doświadczenie w stosowaniu benzyny, pokazuje coś zupełnie odwrotnego. Nie odpowiadam za innych, co za benzynę stosują, być może ulewają z Komarka, czy innego Simsona i mają benzynę pomieszaną z olejem do dwutaktów :D, albo ulewają z Yamahy czterosuwowej już zwykłą etylinę bez oleju, z tym, że to też nie jest to samo, co benzyna ekstrakcyjna kupiona w chemiku od dobrego producenta.
Ekstarkcyjna jest nie jest tłusta, wysusza, aż miło. Nafta jest bardziej tłusta i jej zaleca się używać do czyszczenia napędu na przykład. Ja czyszczę jednak za pomocą płynu do mycia silnika, bo nie śmierdzi.
Ja używam izopropanolu jako odtłuszczacza. Mam jeszcze zapas sprzed epidemii. Mniej wali niż benzyna i szybciej się ten zapach ulatnia.
rotor, gadałeś, a jak. :)
Ja nie wiedziałem, że na obu moich myjniach na osiedlu lance mają dwa tryby. Średnie ciśnienie i full power zrywa lakier. Ja lecę tym średnim, full power to czasem tylko opony.
Ja od kilku lat tylko myjką na samoobsługowych, oczywiście z głową wszystko. Olej używam WD40 wet na mokre warunki cały rok. Jest rewelacyjny, wcześniej brunox, ale WD ładniej pachnie w całym garażu ;-) dość intensywny zapach
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
robin102
18-09-2020, 15:44
Uuuuu Panowie to trzeba sie naumieć sprayem. Nic mi nie chlapie po innych elementach roweru, aplikacja fajna, kręcę pedałem, a rurka ślizga się po łańcuchu, a paluch nie naciska do końca spustu na butelce. Na serio da się.
Sprayów nawet w motocyklach nie używam
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Szkoda życia na naukę sprayowania łańcucha. Poza tym kiedyś też używałem smaru w aerozolu i puszka 400 ml, to mi powinna wystarczyć na pół życia, a nie wystarczała na pół roku.
Ja tak samo aplikuję smar z butelki. Wlot dotyka łańcucha, ja naciskam lekko butelkę i obracam łańcuch. Jeden lub dwa pełne obroty, zależy od oleju.
Poza tym moje doświadczenie jest takie, że jak się nie dociska spustu do końca to w pewnym momencie gaz się w puszcze kończy, a olej nie. Nikogo tu robin raczej nie przekonasz do aerozolu jako smarowidła.
Takie coś stosuję43285
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Ja w tej chwili w MTB, zielony FL, w pozostałych rowerach Prolink Progold, co go Jarek polecał i jestem z tego smaru bardzo zadowolony.
superkomornik
19-09-2020, 12:05
Tomek, współczuję z rowerem, ważne że nic Tobie się nie stało. Trochę słabo to wygląda ale widziałem już podobnie urwane ramy w Rondzie ST czy Giant Revolt alu choć popękane same z siebie. Chyba zostanę ze swoim nieśmiertelnym PlanetX bo przy mim trybie używania gravela (single, mocny teren) szybko zajadę nowy sprzęt.
Co do mleka wlej 100ml i będzie ok. Na dniach ściągałem oponę klientowi która była zalana Stansem i po 3 m-cach mleka już nie było.
Na dniach ściągałem oponę klientowi która była zalana Stansem i po 3 m-cach mleka już nie było.
Nie było, bo wyciekło, czy wyschło ? Ja otwieram oponę po roku i jest w niej mleko (Stans) i do tego płynne.
superkomornik
19-09-2020, 14:18
Było wilgotno ale nic płynnego. Opona nie była łatana ale może coś drobnego uszczelniało się w trakcie użytkowania.
Wlałem po 60 ml na oponę, bo taką strzykawkę miałem. :) Zostało mi w butelce jeszcze ok. 120 - 130 ml czyli na jeszcze raz. U mnie rower wisiał na hakach od maja. Powietrze powoli schodziło z opon, nie ściągałem ich, ale jak machałem kołem to nie było słychać chlupotania.
Dziś się przeturlałem po okolicy i spoko, oprócz tego, że na góralu ciężko ;), ale z drugiej strony pojechałem po takim terenie, że gravela bym chyba więcej prowadził niż jechał na nim. Jestem niezmiennie pod wrażeniem jak Vittoria Barzo 2,25 jeździ w piasku. Dałem radę nawet w takim głębokim, świeżo wysypanym piasku. Na przodzie ta opona raczej długo zostanie ze mną.
Wracając do mojego gruza, to jednak rury puściły. Urwało je zaraz za spawem.
W każdym razie napisałem pismo, że jeżeli uznają moje roszczenie to chciałbym ramę wykonaną z innego materiału lub zwrot pieniędzy, bo się boję, że to może być jakaś wada fabryczna, która może spowodować podobną zrywkę w dalece mniej korzystnych dla mnie warunkach. Zostawiłem w czwartek mechanikowi i umówiłem się z nim, że za dwa tygodnie się odezwę. Velo ma 30 dni na rozpatrzenie roszczenia. Nawet jak uznają i oddadzą to samo, to raczej kupię jakiś frameset i poskładam na nim. Jak nie uznają, to i tak nie będę miał innego wyjścia. Koła sobie tylko zostawię z tego roweru, bo póki co są bardzo spoko. O dziwo przednie jest nadal proste, ewentualnie będzie wymagało delikatnej korekty na centrownicy. Tarcza jest za to do wymiany.
Prawie zawsze obok sprawu puszcza, a nie bezpośrednio na nim. Spaw jest utwardzony i studzony gazem to osłona przed dostaniem się powietrza(tlen) powstaje wtedy utlenianie spoiny, oraz by w spoinie nie tworzyły się pory od azotu przez co jest kruchy i porowaty ;-) Namieszałem trochę ale myślę że wiesz o co chodzi. Jeśli było z prądami nie halo mogło naruszać strukturę metalu łączonego za spawem, podtopienia itp. Trudno diagnozować co było przyczyną. Poprostu j.bło i po co drążyć ;-) fuszerka.
Jak ci wyślą ramę i będzie wizualnie tak samo skopana na spawach powiedz że jej nie odbierzesz, a jak się będą upierali to że ją wysyłasz na badania nieinwazyjne do Instytutu spawalnictwa w Gliwicach i powołasz jakiegoś biegłego. Do tego nagłośnisz sprawę reklamacyjną w mediach społecznościowych. Oczywiście z głową i grzecznie bo mogą cię pozwać,że im niszczysz reputację,koleś kiedyś walczył z krossem i tak się skończyło. Za pyskaty w postach był. W każdym bądź razie nie wiem czy to się będzie ci opłacało, ale zagrać vabank z pokerową miną możesz o prześwietlaniu rentgenem spawów bo się boisz o życie. Moje spawy lata temu jeździły na kontrolę do Gliwic bo praca tego wymagała.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Wątpię żeby mi się chciało pałować. Bardziej cenię sobie swój święty spokój. Dostanę to samo to będę jeździł lub pchnę od razu (z opisem, że poprzednia pękła). Zależy jak szybko będę mógł kupić inny frameset.
Wrocławska polibuda też robi takie prześwietlenia. Kolega jak lata temu kupił potestowe FS MTB z ramą karbą, to oddał na naszą polibudę, żeby mieć pewność, że rower się pod nim nie złoży.
Tyle, że to kolejna wydana kasa, którą lepiej przeznaczyć na coś fajniejszego. Ja jeszcze z tego nieroszczeniowego pokolenia.
Kupiłem sobie dzisiaj Brooksa Flyera. Ciekawe czy to wygodne będzie. :) Jeszcze muszę uchwyty zmienić na coś wygodnego, pedały, bo stare są wytarte. Stopka by się przydała, bo od nowości nie ma (czyli z 8 lat) no i łańcuch + zębatki pewnie, bo przeskakuje, jak się mocniej nadepnie.
Umbra nie zrażaj się na początku, skórzane Brooksy trzeba wysiedzieć, potem podobno są ultrawygodne. Trochę jak ze skórzanymi butami czasem.
Szukam kasku szosowego, może być z tych droższych. Może być z MIPS, ale nie musi. W rozmiarze ok. 60 cm. Najlepiej, żeby rozmiarówka zawierała 60 cm wewnątrz zakresu, np. 59-63 cm. Niestety baniak mam taki, że jak jest zakres do 60 cm, to z reguły kasku nie wcisnę, a jak jest od 60 cm, to jest za duży.
Kask normalny, dobrze wentylowany, z dużą ilością otworów. Żadne tam aero, co to niby tak dobrze chłodzą jak normalne, otóż nie chłodzą i nie będę na ten temat dyskutował. Zresztą potrzebuję na gruza, a nie do TT. Najlepiej, żeby można było dokupić do niego wyściółki. to mi się zawsze zużywa szybciej niż kask.
Kupował będę raczej wysyłkowo.
Podobają mi się:
Giro Synthe, w Giro Foray jeździłem do tej pory,
Kask Valegro,
Bontrger Velocis.
Ktoś coś jeszcze może polecić?
Tomek zobacz na ekoi AR13, niedawno kupiłem i za te pieniądze to rewelacja. Oczywiście trzeba szukać w promocji 50%.
Znajomy ma Corse od nich i też jest mega zadowolony.
https://www.ekoi.com/pl/40-kask-szosowy
PS. Oksy też mam od nich, kupiłem dla siebie i syna, jakościowo jest bardzo dobrze.
Wysłane z mojego POCO F2 Pro przy użyciu Tapatalka
Ja na mtb i szosie używam Giro transfer, bardzo wygodny, na enduro latam w TSG trailfox, ale nie był to mój wybór tylko wygrałem w jakiś zawodach enduro kilka lat temu i tak został, czasami używam full face Bella.
Ale tego Giro polecam.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Ja z kolei używam KASK VELAGRO ( używałem wcześniej Catlike Whisper ), świetny kask, bardzo dobra jakość wykonania i bardzo lekki. Co również dla mnie ważne nie jest to kask typu aero lub pół aero jak KASK PROTONE. Na pewno polecam.
Dziękuję Panowie. Jak na razie Kask Valegro wygrywa.
Nie sledziłem rynku kasków, ale po twoim poście się rozejrzałem po sieci. Mocno się wszystko zmieniło, ceny spadły niektórych modeli co 3-4 lata temu kosztowały 7-8stów do wyrwania są teraz za 2-3stówki. Nowe dizajny, systemy... Głowa boli, wybór ogromny.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Ten Brooks jak na razie jest okrutny dla mojego tyłka. :P Nie wiem za bardzo po co ta śruba z przodu i po co sprężyny z tyłu, bo nie wybierają niczego. :P
Śruba z przodu jest do naciągania siodła jakby się skóra rozciągnęła za bardzo.
siemalysy
21-09-2020, 20:57
Siema :-)
Ostatnio mało aktywny tu byłem, a był temat olejów do łańcucha. Używam zielonego FL i na razie nie zamierzam zmieniać. Czerwony FL do moich zastosowań i sposobu aplikacji jest za mało lepki, więc go nie lubię ;-) Kilkukrotnie używałem i mam nawet buteleczkę, której nie używam.
Wczoraj po miesiącu przerwy wsiadłem na rower i pojechałem ze znajomymi pętle po okolicznych lasach i górkach. Trasa ta mnie zniszczyła. Sam ustalałem trasę, ale miałem chyba nienajlepszy dzień na jakąkolwiek aktywność fizyczną. W okolicach połowy dystansu zaczęły boleć mnie Achillesy. Po kilku kolejnych kilometrach zacząłem odczuwać nieprzyjemny ból w kolanie :shock: Na domiar złego pierwszy raz w historii mojej przygody z hamulcami tarczowymi w rowerze skończyły mi się klocki... Może nie starły się do zera, ale już na tyle, że blaszka sprężynowa zsunęła się pomiędzy okładzinę a tarczę i zaczęła hałasować, dźwięk możecie się domyśleć był irytujący. Wyciągnąłem klocki, odgiąłem tą blaszkę, ale hamulec nie działał już w 100% sprawnie. Dalszą część trasy jechałem używając przede wszystkim przedniego hamulca. Tył hamował, ale po każdorazowym użyciu znów tarło. Zapasowe klocki wyjąłem z plecaka robiąc porządek po ostatnim wypadzie i już do plecaka nie wróciły. Kolejna nauczka na przyszłość. Zabierać klocki na dalsze wypady lub częściej sprawdzać ich grubość.
No są dni, kiedy noga nie podaje. Ja swego czasu na gruzie zrobiłem sobie trasę wałami przeciwpowodziowymi, taka akurat na dwie, trzy godziny po robocie. No i nie wiem co się stało, ale najpierw mnie w krzyżu zaczęło nasuwać, potem kark dołączył. Jeden z tych dni, gdzie byłem zadowolony, że już koniec jazdy. Na drugi dzień wszystko wróciło do normy.
Ja w sobotę po 4 miechach przerwy zapodałem temat na MTB i jedyny błąd jaki popełniłem, że w krótkich spodniach pojechałem. Teraz łydki mam podrapane jakbym szlifa jakiegoś zaliczył. Niemniej jednak trasa już prawie dopracowana, jeszcze jeden, może dwa przejazdy i będzie picco bello trasa na MTB w okolicach Wro. Co ciekawe pierwszy przejazd był późną wiosną w maju i obecnie pewnych odcinków nie dało się przejechać, które wtedy weszły bez gadania. W jednym miejscu, niespecjalnie uczęszczaną drogę przegrodziło powalone drzewo i to na tyle dawno, że zarosła wysoko przed i za tym drzewem. Nie chciało mi się przedzierać z gratem i odpuściłem, a wiosną dało się przejechać. Podobnie jeden odcinek wałem jeszcze przed lasem. Zarośnięty tak, że nie ryzykowałem jazdy w krótkich spodniach, zszedłem z wału i brzegiem pola przejechałem, który to brzeg zamienił się w drogę. Znalazłem jeszcze inny objazd, na razie na mapie i musze go sprawdzić w terenie. Zielsko z kasety do tej pory mi się sypie. :)
Dziś z kolei byłoby kolejne OTB, ale amor i heble uratowały mnie. Pojechałem na wschód i przed Siechnicami jechałem jakąś dziwną drogą, rozjechaną chyba quadami, bo na samochody to tam za mało miejsca było. Jechałem środkiem, po wąskim kawałku w miarę suchego gruntu. I nagle wjechałem z polanki w las, lekki zakręt, a zaraz za nim koleina w poprzek. Dałem po heblach, amor sapnął głośniej niż zwykle, ale ustałem. :)
siemalysy - trza było w cholerę tę blaszkę wywalić, trochę by pewnie dzwoniły klocki, ale hamplowałyby normalnie
siemalysy
22-09-2020, 13:26
rotor dzięki za wskazówkę. Myślałem tak przez moment, ale uznałem, że ta blaszka musi być i ją zostawiłem.
Ona tam jest tylko, by klocki się nie tłukły, dzwoniły. Niektórzy mylnie sądzą (nie mówię, że Ty), że ta blaszka rozpycha klocki do swojej pierwotnej pozycji przy hamowaniu lol
siemalysy
22-09-2020, 18:03
Nie no jasne :-) Żeby ona miała cofać klocki z tłoczkami to co to za blaszka miała być ;-) Ale jak zdarzy się taka sytuacja to będę wiedział co zrobić, choć wolałbym żeby to się nie zdarzyło.
Tydzień temu wracałem z Wrocka w kierunku Pd-Z na A4 i widziałem na horyzoncie ładnie góry.
Pytanie do Tomka, jakie to pasmo jest stamtąd widoczne, no i czy z okolic centrum robiłeś trasę w te góry kiedyś ?
Sudety widzę przy dobrej pogodzie z Polkowic, a to ok 100km.
Dziś skończyłem składać trekkinga, wszystkie części z odzysku, poza oponami, linkami i błotnikami. Reszta się uzbierała w garażu latami. Muszę jeszcze tylko przyciąć pręty tylnego błotnika bo za długie. Napęd 3x8, tylna przerzutka deore lx 8s. z mojego pierwszego poważnego MTB sprzed chyba 25lat, a chodzi jak zegareczek z manetkami deore 9s. Kaseta i łańcuch ze znikomym przebiegiem ok 300km bo był to zestaw zimowy na drugich kołach do szosy. Jutro wieszam sakwy i w drogę, tylko bagażnik lipny. Jak będzie się wyginał to wspawam mu jakieś wzmocnienia, albo zimą sobie zrobię nowy tak by wytrzymał 20-25kg.435074350843509
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Doprecyzuj proszę, bo nie kumam. Jechałeś z Wrocławia w kierunku Górnego Śląska autostradą A4. Jak popatrzyłeś się w kierunku płd. zach. to widziałeś góry. Tak?
Jeżeli widziałeś jedno pasmo to był to Masyw Śnieżnika i przyległości, jeżeli za pierwszym pasmem widziałeś jeszcze drugie to były to Góry Wałbrzyskie i Karkonosze za nimi. To łatwo rozpoznać, bo Śnieżka jest bardzo charakterystycznym szczytem.
Przy dobrej widoczności widać wszystkie wymienione pasma z bardzo daleka. Na przykład bez problemu z Kocich Gór, które są 30 km na północ od Wrocławia.
Z centrum czego te trasy?
Z Wrocławia najbliżej jest do Gór Wałbrzyskich w okolicach Świebodzic i Wałbrzycha. Trasa ok. 150 km w dwie strony z płd. zach. części miasta. Tyle, że gruzem i były odcinki terenowe. Kiedyś z Jeleniej Góry jechałem do Wrocławia, ok. 120 km, ale za Jaworem już nudno się robi. Cały czas szosą.
Raz z okolic Kotliny Kłodzkiej, z Kamieńca Ząbkowickiego, pojechałem do Czech i przez Otmuchów wróciłem do Wrocławie, 200 km szosą.
Drogi są, ale różnie z nawierzchnią. Okolice Strzelina to jedna wielka dziura drogowa. Najlepiej MZ jest w okolicach trójkąta Mietków, Sobótka, Świdnica.
Piszę tu o gminnych drogach czterocyfrowych, ostatnio nawet DW unikam.
Jechałem z centrum w kierunku na Strzelin na A4 do
Katowic. Jeden szczyt na którym skupiłem uwagę był wysoki w tym paśmie, więc wnioskuję że to masyw Śnieżnika z tego co napisałeś.
- - - - kolejny post - - - - - -
Sudety widzę przy dobrej pogodzie z Polkowic, a to ok 100km.
Dziś skończyłem składać trekkinga, wszystkie części z odzysku, poza oponami, linkami i błotnikami. Reszta się uzbierała w garażu latami. Muszę jeszcze tylko przyciąć pręty tylnego błotnika bo za długie. Napęd 3x8, tylna przerzutka deore lx 8s. z mojego pierwszego poważnego MTB sprzed chyba 25lat, a chodzi jak zegareczek z manetkami deore 9s. Kaseta i łańcuch ze znikomym przebiegiem ok 300km bo był to zestaw zimowy na drugich kołach do szosy. Jutro wieszam sakwy i w drogę, tylko bagażnik lipny. Jak będzie się wyginał to wspawam mu jakieś wzmocnienia, albo zimą sobie zrobię nowy tak by wytrzymał 20-25kg.435074350843509
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Myślałem że Lx był zawsze 9 rzędowy, ja taki mam z 2003r. Też chodzi jak szwjcar i do dziś się dziwię tej precyzji.?
Shimano Deore LX zaczynała jako grupa 7 biegowa, w 1989. W MTB dobiła do 9 biegów, po czym w 2008 została przeklasyfikowana jako grupa do rowerów trekingowych. Na jej miejsce do MTB wszedł SLX. Deore LX w trekingach ma 10 biegów i nadal można ją zaliczyć do klasycznej grupy napędowej. Przerzutka pozbawiona jest sprzęgła i technologii Shadow.
Deore nigdy nie miała mniej niż 9 biegów. Przed nią była co prawda STX / STX RC, która zakończyła żywot na 8 biegach, ale tam się nigdy Deore w nazwie nie znalazło.
Co do obsługi, to przerzutka 9 biegowa obsłuży wszystko z zakresu 6 - 9 biegów. Co więcej dowolna manetka z zakresu 6-8 obsługuje dowolną kasetę z tego zakresu. Owszem może brakować biegu, ale odstępy między zębatkami w kasecie są takie same zatem nie ma problemów ze zmianą biegów.
Na 9 biegach w Shimano skończyła się też kompatybilność pomiędzy grupami szosowymi i MTB. Sam w miejskim mam przerzutkę 105 z krótkim wózkiem, kasetę Alivio, korbę Alfine 1x i manetkę XT. Wszystko na 9 biegów.
Kaseta 8 biegów i manetka 9 biegów tego się nie pożeni na dłuższą metę. Kaseta 9 biegów ma mniejsze odstępy między zębatkami niż kaseta 8 biegów. Na stojaku, jak wszystko nowe i czyste może jeszcze sprawiać wrażenie, że działa OK, ale dostanie brudu, zużyje się i zaczną się kłopoty. Do kasety 8 biegów, potrzeba dowolnej manetki z zakresu 6-8. Do manetki 9 biegów, potrzeba kasety 9 biegów.
U mnie działa jak ta lala. Nawet pod obciążeniem, widocznie luzy przerzutki i lekko zużyte kółka w pełnej symbiozie działają z manetką 9s.
Mam w super stanie klamkomanetki stx bo zmieniałem też ok 20lat temu na xt całą grupę, ale są 7s, troche szkoda bo bardzo ładne, ale chciałem wykorzystać kasetę 8s. Kiedyś to bardziej się przykładali do dizajnu, są poprostu ładne i mają rewelacyjnie wykonane.
Tak teraz przeszło przez myśl, może złożę sobie jakieś retro MTB. Muszę poszukać starych katalogów w garażu, ale ciężko było by się dziś utrzymać w specyfikacji fabrycznej.
Pamięta ktoś jeszcze cos takiego jak katalog rowery świata (górskich) zbierałem każdy rocznik
43543
Pamiętam. W ogóle przełom lat 90 i 2000 był ciekawszy moim zdaniem w ciekawe rozwiązania. No i wydaje mi się że dawniej jakoś wszystko było bardzie dostępne cenowo. Jak w czerwcu szukałem szosy do zakupu to oczy mi się otwarły jak trzymają ceny topowe modele zawodnicze, prawie w cenach samochodów używanych którymi jeździ przeciętny polak.
Nie, raczej nie. Na pewno nie w MTB. Te dwie dekady, które wymieniłeś, to szukanie drogi co najwyżej. Obecne czasy z płaską geometrią, świetną amortyzacją, napędami 1x, wszechobecnym karbonem, to duże zmiany do tego co było 20-30 lat temu. Pierwszy rower MTB kupiłem właśnie w 2000 roku. To był Author Kinetic z 1999 roku i był całkowicie sztywnym rowerem. Wyobraża sobie ktoś obecnie sztywny rower MTB w ofercie jakiegokolwiek producenta? Zamontowałem do niego najpierw jeden amor 63 mm, potem drugi 100 mm OIDP, ale obecnie do HT też można wstawić sztywny widelec.
Co do cen, też nie powiem, że kiedyś było taniej. Jak miałem ten pierwszy rower to kupno osprzętu klasy LX to był spory wydatek, XT było drogie, a XTR był wręcz kosmicznie drogi. Obecnie ceny są nieco wyższe niż 10 lat temu, bo wtedy akurat składałem crossa i choć sam wybrałem mieszankę XT i wtedy premierowego SLX, to wtedy kupno XTR nie było jakimś kolosalnym wydatkiem.
Wspominki [emoji16] ja miałem peugeota w 1994,całkowicie sztywnego na ramie cr-mo, już nie pamiętam osprzętu. Zaliczyłem nim pierwsze zawody MTB na wzgórzach Dalkowskich w 1996,a jakoś niedługo później mój brat na nim wybił sobie pół szczęki zębów jak mu widelec się złamał i nogi miał w noskach [emoji1787] dziś się z tego śmieję, ale wtedy to był dramat, wstrząs mózgu, szpital. Kupiłem w 96' nowego Whellera na stx i rock shox o skoku 80mm, to był kosmos! Wymieniłem w nim osprzęt na xt i mi go ktoś zajumał. Później był 97' Hawk z juesej na xt i hydraulice magury [emoji573] rakieta nie rower.
Tak się zastanawiam czy ta moja przerzutka LX nie jest z mojego pierwszego peugeota co mi brat połamał czy z jakiegoś roweru brata...
Może sentyment mam do tych lat bo w tym czasie nabyłem 2 mtb, pierwszego sztywniaka a potem XC hardtaila na którym do dziś jeżdżę i na żaden współczesny dziś bym nie zamienił. Ale jedno mnie nurtuje a nie znam odpowiedzi. To co Tomek wspomniał, napęd 1x z przodu i duże kasety na tył. No rozumiem, na podjazdach się to sprawdzi ale na płaskim do ścigania już nie. Ja mam nadal na przodzie 3x z 44zębatkami i nie zamieniłbym się na mapęd 1x. Gdybym teraz był skazany na taki napęd i brak szybkości w granicach 40-50km/h to byłby to dla mnie dramat. A wnioskuję że obecne napędy nie dadzą tej szybkości. Niech ktoś to zdementuje. Postrzegam to jako albo moda albo.... no nie wiem. No a kwestia cen to spostrzeżenie że kiedyś nie było łatwo kupić roweru na Lx czy xt mogło wynikać że też może zawodowo jako młodzi tyle nie zarabialiśmy lub się uczyliśmy i często rodzina finansowała zachcianki☺
To jest tak, albo jeździsz rekreacyinie i wystarczy ci jeden blat w napędzie1x MTB, albo ścigasz się ambitnie jako amator i masz dwa lub trzy blaty zależnie od profilu trasy. Na góry zakładałem 32t i z reguły wystarczało by oblecieć większość tras. Na codzień jeżdżę na 34t, a bardziej płaskie wyścigi montowałem czasami 36t. Zadaj sobie pytanie ile razy jeździsz w tym przedziale 40-50kmh i jak długo jesteś w stanie utrzymać tą prędkość bo jeśli tylko z górki to nie potrzeba ci 3blatów z przodu tylko 2x lub 1x. W trekkingu gdybym mógł zdemontować dwa blaty to bym zrobił też 1x napęd z narrow wide i na tył dołożył jeden blat duży
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
No ja na XC w zasadzie tylko jeżdżę po asfalcie lub szutrach. Prędkości przelotowe powyżej 40/h na płaskim a z większych nachyleń ponad 60/h. Mowa o maksymalnych. Jestem w stanie trzymać tę predkość do 15 minut. Staram się monitorować HR podczas jazdy, ale ostatnie sezony jeździłem z najwyższym tętnem w górnym zakresie. Organizm się do tego przyzwyczaił no i trochę pamięć mięśniowa☺ Ostatnio zjeżdżałem z Czorsztyna asfaltem na zaporę w stronę Niedzicy to miałem 67/h. No i dlatego w końcu kupiłem szosę typu Race bo kocham prędkość. Dlatego jak spoglądam na dzisiejsze napędy to widzę że to nie dla mnie. Ja nie lubię wolnej technicznej jazdy po kamulcach.
Na twardym faktycznie najwolniej sie wszystko zmienia i sprzęt sprzed kilkunastu lat tak nie odstaje od współczesnego.
Na obecnych MTB jazda po kamulcach nie musi być wolna. Sam bez problemu rozpędzam się do 50+ km/h na zjazdach. Prędkość zapewnia głównie grawitacja. Przy czym nie mam jakichś super technicznych umiejętności. Dobry, współczesny rower i spory skok amortyzacji w dużym stopniu mi pomaga. Zdarzyło mi się jeździć te same trasy na różnych rowerach i na przykład na crossie czy gruzie nie czułem się na zjazdach tak pewnie jak na MTB. Co siłą rzeczy przekładało się na wolniejszą jazdę.
Po płaskim przełożenie 30x10 daje mi możliwość jazdy 25-30 km/h i mnie to wystarcza. Na MTB staram się nie jeździć po płaskim. Takie odcinki to już głównie końcówki wyjazdu, dojazdówki do miast gdzie wciągam jakąś paszę i łapię ciapong do domu.
Jak kupowałem gruza to jednak chciałem coś z napędem 2x11, bo wydawał mi się bardziej rozsądny, ale nie było. Kupiłem 1x11 i jak się okazało, spoko. Podjazdy do 10% dałem radę robić nawet w terenie, a i na płaskim było dobrze. Mnie wystarczy, że mogę jechać te 30+ km/h po płaskim. Nie wiem co będzie dalej z moim gruzem, ale na pewno będzie w nim napęd 1x11. Zwłaszcza że takie napędy wizualnie bardzo mi się podobają. Poza tym utrzymanie tego w czystości też jest łatwiejsze niż napędów z przednią przerzutką. No i nie chciałbym chyba już wracać do kombinowania czy lepiej jest zmienić bieg z przodu czy z tyłu.
Rozwinęła się specjalizacja rowerów, zwłaszcza w MTB. Katalog sprzed 20 lat zawierał kilka(naście) modeli roweru danego producenta, które zasadniczo różniły się od siebie tylko osprzętem i materiałem ramy. Koncepcja była niezmienna. Czasem pojawiał się jakiś inny rower, ale był to z reguły jeden model.
Teraz taki wybór masz w obrębie jednej grupy rowerów MTB. Potrzebujesz maszyny do ścigania się czy maratonów, masz do wyboru klika modeli. Coś do turystyki górskiej, jest wybór, enduro tak samo. I owszem, można takim dwudziestoletnim rowerem MTB nadal jeździć po górach co udowadniają np. Czesi, ale ja się cieszę, że już nie muszę. Miałem MTB 20 lat temu, mam obecnie i ten sprzed 20 lat nie ma startu do obecnego, na żadnym polu.
Dokładnie, kiedyś geo jak w kolarce i skoki zawieszen 80-100mm i pomyśleć że ludzie nawet DH tym jeździli. Ale dało się, ewoluowało to na szczęście dość szybko bo zaledwie kilkanaście lat i mamy bezpieczniejsze rowery dzięki geometrii, hamulcom. Fajnie sobie obejrzeć filmiki retro MTB na yt.) łezka się w oku kręci, czasami aż ze śmiechu oglądając downhill
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Mamy inne potrzeby i warunki do jazdy. W aglomeracji Śląskiej jest w miarę płasko i głównie asfalt, nawet nie ma rozgraniczeń mièdzy miastami bo tak scisła zabudowa. Dla jednych prędkosc 30/h jest wystarczajaca a dla innych od tej prędkości jest dopiero fun. Dlatego hardtail ze skokiem 80mm do szybkiej jazdy jest świetnym rozwiązaniem. To gdzie mieszkamy często rzutuje na zastosowania i potrzeby. Ja mam ten komfort źe ten styl jazdy i poterzeby spelniam na XC i szosie i nie muszę się tarabaniç 80km pociagiem raz na tydzień aby np mtb po gorach pojeździć. Dlatego dla kaźdego coś dobrego☺
To oczywiste, że mamy inne potrzeby, ja tylko chciałem zwrócić uwagę, że nieprawdą jest to, że rowery sprzed 20 lat są lepsze od obecnych, zwłaszcza rowery MTB.
Ja do miasta, też płaskiego, mam swojego crossa z napędem 1x11 (38x11-34). Całkowicie sztywny rower z alu framsetem o masie poniżej 10 kg. Na pełnym XT w zasadzie i jeździ mi się całkiem sprawnie.
Tomek pytanie. Jakie ochraniacze na buty mtb używasz na zimę?
Kiedyś była o tym dyskusja, zastanawiam się bo nowe buty mtb zimowe tanie nie są a ochraniacze tu ułamek tej kwoty.
siemalysy
27-09-2020, 17:16
Siema :-)
W tygodniu wymieniłem klocki hamulcowe. Dziś czekałem na okno pogodowe, które wydawało się, że zaczęło się mniej więcej wtedy kiedy miało zacząć według prognoz. Ostatecznie deszczu nie było tylko kilkanaście minut ;-) W lesie deszcz, aż tak bardzo nie przeszkadzał. Dopóki są liście to jest znośnie. Ale po wyjeździe z lasu już miło nie było.
moshica pytanie nie do mnie, ale odpowiem. Może się przyda. Najlepsze ochraniacze jakie miałem to Endura MT500. Używałem ich do grudnia ub. roku dopóki nie kupiłem butów zimowych.
Używam butów zimowych, niskich Shimano z Gore-Texem. Model XM7 czy jakoś tak. Używałem ochraniaczy, ale przy codziennej jeździe nie wytrzymywały nawet całej zimy. Czasem to i trzy pary były potrzebne.
Buty te mam od kilku lat, zatem już się zamortyzował wydatek względem ochraniaczy, które też przecież nie kosztują kilkunastu zeta.
Dzięki obydwu za podpowiedź. Potrzebuję tylko do ochrony przed zimnem/mrozem w suche dni.
siemalysy
27-09-2020, 19:00
Dzięki obydwu za podpowiedź. Potrzebuję tylko do ochrony przed zimnem/mrozem w suche dni.
Jak będziesz mieć możliwość zobaczenia na żywo to zerknij na te Endury. Uważam, że do MTB są naprawdę warte ceny.
Ja używam ochraniaczy neoprenowych XLC , drugi rok będę teraz używał, wcześniej miałem wodoodporne NW nie przepuszczały, ale były delikatne jedna para na sezon i do śmietnika. Te XLC na wodę nie bardzo, ale coś tam chronią, na suche warunki świetne.
Wczoraj zrobiłem 15km na trekingu wkoło komina, 30%asfalt 70%drogi leśne i polne. Wytłukło mnie niesamowicie, muszę zmienić z przodu coś na większy objętosciowo balon bo 700x30 schwalbe cx nic nie tłumi. Na twardym i równym idzie jak wściekła jest bardzo szybka,ale wrócą chyba do szosy na zimę.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Velo odstrzeliło reklamację, zatem szukam framesetu.
Jakby ktoś miał źródło, to poproszę.
Rama alu lub węgiel, widelec węgiel. Sztywne osie 12x100 mm oraz 12x142 mm, mocowanie hamulców FM, suport na gwint, ale to nie jest absolutnie konieczne.
Rozmiar ramy ok. 56 cm. Zarówno rama jak i widelec powinny bez problemu przyjąć oponę w rozmiarze 40-622.
Nie musi być w Polsce, ale już w EU tak. Choć obecnie waluta wysoko stoi, zatem chyba wolałbym w Polsce.
Przód chyba 15x100, ale nie czepiam się [emoji6] temat bym obsmarował w necie z reklamacją
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Nie, na pewno 12x100 mm.
15x110 mm mam w MTB.
A to nowość 2020? To faktycznie 12mm
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Z 2019 roku był rower, koła pewnie też. To najtańszy zestaw Mavic Allroad.
Ja myślałem że ośki 12 z przodu weszły w tym roku, ale człowiek zacofany, co chwilę nowinki, nie nadąży...
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
siemalysy
28-09-2020, 19:31
Velo odstrzeliło reklamację, zatem szukam framesetu.
...
Zaskoczony jestem :-( Pozostaje mi tylko życzyć powodzenia w znalezieniu framesetu odpowiadającego Twoim preferencjom.
Ja niespecjalnie Michał. Raczej się tego spodziewałem.
Co ciekawe zrobili to tylko na podstawie zdjęć, rower cały czas był u mechanika. Velo ma jeszcze przysłać uzasadnienie pocztą, ale mechanik nie był pewien czy bezpośrednio do mnie, czy do niego.
Możliwe, że po otrzymaniu uzasadnienia napiszę do Authora, ale to już tak rekreacyjnie raczej.
Dziś gruza przyprowadziłem z powrotem do domu. Tym razem skleiłem srebrną taśmą główkę z resztą ramy i nawet wygodnie było, prowadzić oczywiście. :)
Ponieważ w tym tygodniu głównie ma padać, to rozmontuję całość i schowam do kartonów.
Mechanik obejrzał koło przednie i wygląda na to, że jest OK. Zatem odpada mi zakup kół póki co. Osprzęt planowałem i tak zmienić na GRX, ale może przeszkodzić brak dostępności. Na razie rozesłałem kilka mejli, jutro też zatelefonuję w kilka miejsc i wypytam.
Liczę się z tym, że może się udać dopiero na wiosnę, a i pewnie nie za tyle co chciałbym wydać. :)
Przy okazji pytanie z innej beczki. Macie jakiś patent na skrzypiące połączenie butów, bloków i pedałów SPD? O ile w zeszłym roku w MTB wszystko było nowe i było cicho, tak w tym skrzypi jak opętane. I na pewno jest to połączenie bloków butów i pedałów, bo wystarczy, że wychylę stopy w ramach luzu roboczego i się uspokaja. Tyle, że jeździć tak nie sposób na dłuższą metę. Wystarczy też, że przejdę się po mokrej trawie, kałuży czy innej wodzie i też przez jakiś czas jest cicho. Nie chcę psikać smarem bloków lub zatrzasków, bo to tylko więcej syfu będzie łapało. Poza tym nie chcę też narobić tłustych plam w mieszkaniu. :)
Bloki niemal nowe, jeszcze się nawet punca z numerem modelu nie starła.
Zerknij na ofertę polskiego Accenta, kupiłem w tym roku ramę peak 29 boost jest świetna, geo modne i trendy, wykonanie solidne.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
siemalysy
28-09-2020, 20:34
Nie wiem czy po najświeższych przygodach dystrybutor Tomkowi podpasuje ;-)
Tyle, że Accent to marka Velo. Chwilowo nie chcę nic od nich kupować. ;)
Niemniej jednak ich węglowy Feral wygląda spoko, ale nie jest dostępny w rozmiarze XL, a i tak nie jestem pewien czy nawet XL nie byłby za mały. Wg rozmiarówki na ich stronie XL jest do 186 cm wzrostu. Jestem jednak nieco wyższy.
Ja mam w miastowym rowerze ramę Accent Nordkapp. Rama spoko, jeszcze jej nie połamałem, ale dosyć prymitywnie wykonana. Próbowałem przewód do tylnej lampki puścić wewnątrz ramy bo są do tego otwory, ale za nic w świecie nie byłem w stanie wcisnąć uszczelek w te otwory. Puściłem w koszulce na zewnątrz i przyłapałem trytkami do przewodu od tylnego hebla.
A faktycznie, to velo [emoji2960]
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Tomek a może Loca?
https://locabikes.pl/kategoria/rowery-gravel
O tych skrzypiących pedałach i blokach w tym roku gadaliśmy. Więc mam chwilowo patent na to w postaci solidnego przesmarowywania powierzchni między blokami a pedałami smarem teflonowym . To eliminuje całkowicie ten problem. Jedyna niedogodność to smarowanie co min 100km. No ale łańcuchy też smarujemy więc kolejny nawyk do wyuczenia☺
Tomek Ty szukasz framsetu gravelowego?
Tomek a może Loca?
https://locabikes.pl/kategoria/rowery-gravel
Napisałem do nich, choć podobno dostępność na wiosnę. Zobaczymy.
We Wro jest jeszcze Hultaj, też poszedł mejl.
O tych skrzypiących pedałach i blokach w tym roku gadaliśmy.
Pamiętam. Obejrzałem bloki i w jednym miejscu od wewnętrznej strony buta, rant jest wytarty do połysku. Zatem jutro wezmę pilnik i spiłuję nieco. W innych butach bloki zamieniałem też miejscami i też na jakiś czas pomagało.
Tomek Ty szukasz framsetu gravelowego?
Si senor.
Łatwiej kupić cały niż frameset co też podraża cenę a Ty masz i tak części z poprzedniego. Jest kilku wystawców ale całych rowerów niestety, bo jak w czerwcu kupowałem to do dziś ich oferty obserwuję☺
Loca bez problemu sprzedaje framesety, ale dopiero w marcu.
Hultaj wyspawa mi ramę w dwa miesiące. Zleciłem Hultajowi. Ceny bardzo podobne. 2500-3000 za frameset alu rama i całkowicie karbonowy widelec.
Obie manufaktury malują ramę według życzenia. Za to Hultajowi mogę zlecić dowolną geo i dowolną ilość otworów montażowych w ramie. Nie wiem tylko jak z prowadzeniem kabli, ale na razie wysłałem geo Ronina i długą listę moich życzeń i zobaczymy. Jak custom, to custom. :mrgreen:
siemalysy
29-09-2020, 19:52
...
Jak custom, to custom. :mrgreen:
Super :-) Teraz zostało Tobie skreślanie dni w kalendarzu w oczekiwaniu na wykonanie framesetu :-)
jurkarol
30-09-2020, 11:14
Jakiej apki używacie do rejestracji trasy? Żeby graficznie była zapisana mapie. Nie trzeba wodotrysków tylko dystans, trasa i czas. Również z opcja spaceru. I żeby nie zatrzymywała zapisu przy blokadzie telefonu - co już przetestowalem na trzech.
Czy google ma coś takiego - gdzieś widziałem zrzut ekranu z zarejestrowana trasa, nawet kiedy ktoś chodzil po domu
jurkarol
30-09-2020, 13:34
A może ktoś rozpoznaje co to za apka?
Śledzi bardzo dokładnie
43683
Jakiej apki używacie do rejestracji trasy? Żeby graficznie była zapisana mapie. Nie trzeba wodotrysków tylko dystans, trasa i czas. Również z opcja spaceru. I żeby nie zatrzymywała zapisu przy blokadzie telefonu - co już przetestowalem na trzech.
Czy google ma coś takiego - gdzieś widziałem zrzut ekranu z zarejestrowana trasa, nawet kiedy ktoś chodzil po domu
Nie wiem czy "nie przestrzelę" bo zaproponuję darmową wersję Locusa (Free). To jest potężna aplikacja z rewelacyjnymi możliwościami, moim zdaniem o parę okrążeń bije wszystko inne. Ale może warto stopniowo odkrywać zalety czegoś naprawdę dopracowanego, gdzie rejestracja to tylko jeden z kilku podstawowych modułów?
Pozdro
Wiesiek
Locus Pro, pisaliśmy już tu o niej. Dużo opcji, uratowała mi 4 litery w kilku miejscach ;-)
Locus Pro, pisaliśmy już tu o niej. Dużo opcji, uratowała mi 4 litery w kilku miejscach ;-)
Pro kosztuje tylko około 36 zł (jednorazowo). Główna różnica to dokładny zapis wysokości (jest też możliwości pracy z zewnętrznymi odbiornikami GPS).
Najważniejsze, że obie wersje pracują offline. Z ciekawostek udało mi się poprzez wirtualizację zainstalować Locusa Pro na kompie i zarządzam tam i planuję wszystkie swoje trasy. Na ekranie 27" robi się to komfortowo.
Pozdro
Wiesiek
jurkarol
30-09-2020, 14:43
Jest polska "trasa turystyczna" w wersji darmowej mnóstwo opcji, mapy offline chyba płatne - ale po zablokowaniu telefonu pauzuje...
Mapy.cz już nie pamiętam czemu mi nie leżało.
Locus płatny całkiem niedrogi.
Locus płatny całkiem niedrogi.
Zainstaluj bezpłatny - zobaczysz parę reklam. Jak Ci będzie odpowiadało to kupisz Pro.
Ta aplikacja wydaje się skomplikowana (bo jest olbrzymia) ale po jakimś czasie, jak ją poznasz, zobaczysz jak bardzo jest dopracowana. Dosłownie tylko jedną większą rzecz bym poprawił.
Na początek przyjmij, że w 5 s nie nauczysz się obsługi. I, że trzeba chwilę czasu poświęcić na poznanie. Bo później jest niesamowicie intuicyjna.
Czasem, odkrywam tam takie funkcje, że tylko się uśmiecham. Np po paru latach używania dowiedziałem się, że w opcjach zaawansowanych można kliknąć i zakolorować spady w przedziale 30-45 stopni na trzy barwy. Ktoś mógłby powiedzieć po co to? Narciarze pozatrasowi w jednej chwili będą wiedzieć po co. Ktoś dla nich tam to wrzucił. Cały Locus jest taki - to genialny produkt
W
siemalysy
30-09-2020, 15:35
Jakiej apki używacie do rejestracji trasy? Żeby graficznie była zapisana mapie. Nie trzeba wodotrysków tylko dystans, trasa i czas. Również z opcja spaceru. I żeby nie zatrzymywała zapisu przy blokadzie telefonu - co już przetestowalem na trzech.
Czy google ma coś takiego - gdzieś widziałem zrzut ekranu z zarejestrowana trasa, nawet kiedy ktoś chodzil po domuMożesz też spróbować aplikacji Strava. Na rower jest ok, na spacer też będzie ok.
Michale, ostatnio dla testów ją zainstalowałem i ta Stava jest bardziej pod wyniki i dzielenie się nimi, coś jak Endomondo. Locusa, nie pamiętam czy z niego korzystasz/łeś, jego przewagą jest możliwość duzej konfiguracji pod mapy, nawigacji, praca nad trackami, czyli typowo bardziej survival tool niż wyniki do publikacji.
Wiem, ze Tomek z tego mocno korzysta, ja znów w Locusie statystki mam dla siebie oraz tracki, czasami się nimi dzielę jak ktoś gpxa potrzebuje, ale cenię ją za to, że jest takim kombajnem toolowo survivalowym ;-)
ale cenię ją za to, że jest takim kombajnem toolowo survivalowym ;-)
Dokładnie, w Locusie można np wgrać mapę "papierową", skalibrować i używać "normalnie". W takim terenie lodowcowym (czy w ogóle zimowym) jest to bezcenne bo nawet nie trzeba zabierać wersji papierowej. Albo wziąć jedną, awaryjną (i do dyskusji w schronisku) na zespół, a wszystkim wgrać skan do do telefonów. Świetna jest opcja gdzie przy rysowaniu (planowaniu) tras mogę uruchomić na mapie dowolną liczbę warstw z trackami swoimi i innych. I mogę narysować plan widząc dokładnie co robili inni nawet gdy na podkładzie nie ma tam drogi (trzeba to już zrobić w trybie ręcznym). Zarządzanie tym wszystkim jest błyskawiczne i mega wygodne.
Jak na razie to ja ciągle "rosnę" z Locusem i okazuje się, że wszystko co mogłoby mi ułatwić życie już tam jest. Jeszcze ciągle nie zabrałem się za solidne przećwiczenie zarządzania kompleksowo Twoich punktów (ale już ściągam czasem do kartoteki jak jadę w nowy teren), a w moduł Geocachingu nawet nie wszedłem.
Super jest to, że dało się też locusa uruchomić na PC i opracowanie tras robię w domu na wielkim monitorze. Synchronizuję to przez chmurę i mam wygodę przy planowaniu/zarządzaniu i to samo w terenie. Wszystko z identyczną strukturą.
Pozdro
Wiesiek
To prawda, że Strava jest zorientowana pod wyniki, ale to zależy od użytkownika jak z niej korzysta. Można zapisać się do różnych grup, obserwować znajomych, a nawet zawodowców, ale można sobie założyć profil z "Request to follow", każdą aktywność jeszcze oznaczyć jako prywatną i wtedy żodyn nie wie, że jesteś na Stravie, żodyn. Ja używam Stravy, bo mnie tu na forum namówili kilka lat temu. Cała faza na KOMy, PRy i inne segmenty już mi przeszła i używam jej do celów statystycznych właściwie. Choć nadal mi brakuje możliwości sprawdzenia ile kilometrów przejechałem na danym rowerze w roku. Płatnej wersji nawet przez moment nie miałem.
Do takich podstawowych danych to nawet mapy.cz się nadadzą.
jurkarol
02-10-2020, 15:07
Możesz też spróbować aplikacji Strava. Na rower jest ok, na spacer też będzie ok.
Próbowałem jej, i coś nie szło jak chciałem. Za dużo niepotrzebnych opcji.
Jeżeli w ciągu ok 20 minut nie zagra tak jak chcę to wywalam. locus w końcu zaskoczył z tą opcją rysowania trasy
jurkarol bo z Locusem zabawa się nakręca im więcej zaczynasz rozumieć z niego i poznawać. 20 minut to za mało. Samo menu do konfiguracji interfejsu to 2 dni aby zrozumieć logikę. Ale jak poustawiasz i zapiszesz konfigurację to tylko przy updatach poznajesz co dodali nowego. Sam biorę udział w rozwoju tej aplikacji, często sugerując twórcom jej dalszy rozwój. Z Locusem zaczynałem parę lat temu, owszem dawniej był prostszy, ale na dziś podstawowe funkcje też ustawisz na szybko. I dobre też to że możesz nakładki sobie tworzyć w edytorze itp. Zresztą edytorów ma chyba 3 od planowania trasy, wizualizacji ekranu poprzez to co Wujot pisał o warstwach.
Tomek odnośnie przejechanych km to w Locusie tworzysz 2 podkatalogi, np. Bike1, Bike2 w danym katalogu Bike2020 i definiujesz 2 profile dla rowerów. Wybierajac przy zapisie tracka Profil1 z automatu Ci zapisze tracka do Bike1 i analogicznie dla Bike2. Potem jest funcja rozbudowanych zliczen statystyk, 3 klikniecia i Ci wyrzuci że w 2020r na Bike1 zrobiłeś x km, śr. predkości, przewyższenia itp. W cholerę wszystkiego łącznie z wizualizacją na definiowanych przez siebie wykresach. To naprawdę jest potężne narzędzie ten Locus. No i tego nikt nie napisał ale podejrzewam że Wujot jak i ja łażąc i włócząc się po górach nieraz korzystał z funkcji terenowych typu dojście na azymut itp. W terenie nawet prowadzi głosowo gdzie ustawiasz różne odchylenia od trasy lub szlaku dając komendy głosowe. Funkcja nawigacji też istnieje, używam jej nawet w samochodzie jak Navigon samochodowy dał ciała a ja dzieku Locusowi wiedziałem gdzie mam jechać.... Także naprawdę tego sporo w wielkim skrócie.
Nie, nie. Ja bez tej wiedzy mogę żyć i być może Strava kiedyś to nawet doda. Nawet pytałem ludków czy może jest w wersji premium, ale też nie ma. W każdym razie Strava umożliwia dodanie sprzętu, na pewno rowerów i butów, bo innych aktywności nie uprawiam. I sama z siebie sumuje przebiegi tego sprzętu o ile się go wybiera przy zapisie aktywności. Widzę, że w sumie jednym rowerem przejechałem tyle, a drugim tyle. Natomiast chciałbym to także dostać w wymiarze rocznym.
Locusa na pewno nie spróbuję, bo ja tylko Garminy od kilkunastu lat i mimo, że nie są pozbawione wad, to jednak przyzwyczaiłem się do nich i ogólnie odpowiada mi filozofia oraz to, że w świecie map wektorowych to nadal jest domyślny standard.
Stravy mobilnej użyłem kilka razy jak akurat Edge 500 wybrało sobie dzień na zawieszkę. Apka zarejestrowała ślad mimo, że telefon był w kieszeni, plecaku lub sakwie.
Chyba tylko dawne wejście w Garmina Cię rozgrzesza. Przy Twoich założeniach po tych latach używania Locusa byś był jego mecenasem ☺
Dla mnie Garmin to po prostu jeden grat za dużo, zbędne 150 albo i 200 g. Podobnie z aparatem foto ten w tel jest najlepszy bo nic nie waży. Ale u mnie liczę każde 100 g dzięki czemu mój plecak waży o 4 kg mniej jak kiedyś a sprzęt kolejne 4.
Pozdro
Wiesiek
Każdemu wedle potrzeb i możliwości. Na rowerze te sto parę gramów nie robi wielkiej różnicy. Z buta też mi nie robi, ale ja to turysta okazjonalny i spacerowy jestem. W tym roku, aż dwa razy w górach z buta byłem.
Natomiast miałem już taką sytuację, że w deszczu w górach umarł mi Garmin rowerowy i próbowałem się posiłkować telefonem, ale dupa, bo się okazało, że bez zasięgu to tylko pudełko z kolorowym wyświetlaczem. Zresztą słabo użytecznym w pełnym słońcu.
Ja jestem jednak fanem urządzeń dedykowanych. Telefon jest do telefonowania, odbiornik GPS do nawigacji, a aparat fotograficzny do robienia zdjęć. I owszem zdarza mi się telefon wykorzystywać do netu czy nawet nawigacji, zwłaszcza w mieście z buta, ale zdjęć naprawdę mało nim już robię. I w zasadzie tylko jako notatnik spraw koniecznych.
Bez zasięgu spóbuj mapy.cz - działają offline.
Locus też działa offline.
Każdemu wedle potrzeb i możliwości. Na rowerze te sto parę gramów nie robi wielkiej różnicy. Z buta też mi nie robi, ale ja to turysta okazjonalny i spacerowy jestem. W tym roku, aż dwa razy w górach z buta byłem.
Natomiast miałem już taką sytuację, że w deszczu w górach umarł mi Garmin rowerowy i próbowałem się posiłkować telefonem, ale dupa, bo się okazało, że bez zasięgu to tylko pudełko z kolorowym wyświetlaczem. Zresztą słabo użytecznym w pełnym słońcu.
Ja jestem jednak fanem urządzeń dedykowanych. Telefon jest do telefonowania, odbiornik GPS do nawigacji, a aparat fotograficzny do robienia zdjęć. I owszem zdarza mi się telefon wykorzystywać do netu czy nawet nawigacji, zwłaszcza w mieście z buta, ale zdjęć naprawdę mało nim już robię. I w zasadzie tylko jako notatnik spraw koniecznych.
Oczywiście, że masz rację, że potrzeby są różne. Tak sobie gadamy. Co do Garmina to nie ma on fundamentalnej przewagi na Locusem i smartfonem (z racji tego, że to zestaw o znacznie szerszym zastosowaniu). Jako awaryjne rozwiązanie prędzej dokupiłbym zegarek z gps. Ale jeśli chodzi o mnie to jestem absolutnym fanem idei L@F bo uważam, że mała waga jest aktywem. Redukuję wszystko do rzeczy niezbędnych a te mam bardzo starannie przemyślane. Np na rowerze zawsze mam kurtkę Dynafita Shakredry (na plecak - 150 g i maksymalna oddychalność) i to był strzał w 10-kę, bo ją całkiem często wyciągam.
Cały czas testujemy różne rozwiązania przyglądając się temu bardzo dokładnie, Garminy też były. Po jakimś czasie wszyscy mamy bardzo podobne zestawy (np czołówki) - te które wygrały choć są czasem indywidualne różnice.
Pozdro
W
Bez zasięgu spóbuj mapy.cz - działają offline.
Locus też działa offline.
Wiele apek działa offline, ale jak się nie ma zapisanych map, to jest tzw. dupa.
Wtedy próbowałem właśnie mapy.cz, ale z braku możliwości transmisji danych nic się nie dało zrobić. Poza tym jak telefon nie ma włączonego modułu GPS non stop to złapanie fixa bez możliwości zassania almanachu przez sieć trwa bardzo długo.
Cały czas testujemy różne rozwiązania przyglądając się temu bardzo dokładnie, Garminy też były. Po jakimś czasie wszyscy mamy bardzo podobne zestawy (np czołówki) - te które wygrały choć są czasem indywidualne różnice.
Takie zachowanie zwykle występuje w grupach, które wspólnie realizują jakąś aktywność. 20 lat temu też jeździłem w grupie i było podobnie. Jak ktoś obczaił jakiś fajny patent czy sprzęt, to po krótkim czasie spora część grupy miała to samo.
Tomek nie miałem sytuacji abym w miejscu w jakim się znalazłem zostałem bez wgranej mapy. Ze sklepu Locus co roku kupuję najnowszą mapę LoMaps Polski za aż ok 10zł. Do tego na stałe mam wgrane wszystkie mapy z polskiego wydawnictwa Compass (wszystkie góry). Jak wiem że będę za granicą to dokupuję w promocji w sklepie Locus dany kraj, ceny od kilku do kilkunastu zł za mapę. Dokładność bardzo wysoka. Też testowałem mapy.cz, Garmina itp. I żaden product nie ma takiej funkcjonalności. Nie mam zamiaru przekonywać do swoich racji, pomimo że go wykorzystuję w 3 dyscyplinach sportowych.
Polecacie jakieś wygodne uchwyty do crossa używanego jako mieszczuch? Platformy też by się przydały.
Może coś z pianki silikonowej. Nie polecam za bardzo w sumie ESI, te chwyty są wygodne, ale mało trwałe. W crossie mam w tej chwili Accenty i wygodne są jak ESI, ale mam wrażenie, że znacznie bardziej trwałe. Poza tym piankowe chwyty łatwo skrócić, nie zawsze pełne 135 mm jest potrzebne.
W MTB mam Ergon GA2 i początkowo musiałem się do nich nieco przyzwyczaić, teraz są bardzo wygodne. Ja jeżdżę zawsze w rękawicach, co prawda takich bez żadnych poduszek tłumiących, ale w rękawicach. Poduszki tłumiące mam tylko w zimowych rękawicach.
Mnie kompletnie nie podeszły grube chwyty. Miałem wrażenie, że nie czuję kierownicy.
Na platformach się nie znam.
siemalysy
03-10-2020, 23:08
Michale, ostatnio dla testów ją zainstalowałem i ta Stava jest bardziej pod wyniki i dzielenie się nimi, coś jak Endomondo. Locusa, nie pamiętam czy z niego korzystasz/łeś, jego przewagą jest możliwość duzej konfiguracji pod mapy, nawigacji, praca nad trackami, czyli typowo bardziej survival tool niż wyniki do publikacji.
Wiem, ze Tomek z tego mocno korzysta, ja znów w Locusie statystki mam dla siebie oraz tracki, czasami się nimi dzielę jak ktoś gpxa potrzebuje, ale cenię ją za to, że jest takim kombajnem toolowo survivalowym ;-)
Nie jarając się wynikami, Strava też fajnie się sprawdza ;-) W kwestii Locusa już kiedyś wspominałem, że używałem przed Garminem i bardzo sobie chwaliłem. W moim przypadku Locus służył jedynie do nawigowania po śladzie.
Polecacie jakieś wygodne uchwyty do crossa używanego jako mieszczuch? Platformy też by się przydały.
Najwygodniejsze jakie miałem to ESI. Ale jak już wspomniano wyżej one są mało trwałe, a do tego kosztują niemało. Chętnie spróbuję Accenta, którego wspomniał Tomek. Dawniej używałem chwytów Dartmoor Race (https://rowerowy.interbikes.eu/file/66495/dartmoor-gripy-race.jpg) i dla osoby, która lubi ten rodzaj chwytów (mam na myśli skręcane) to mogę je polecić. Mają jednak małego minusa. W deszczu bez rękawiczek dłonie potrafią się ślizgać.
superkomornik
04-10-2020, 11:51
Może coś z pianki silikonowej. Nie polecam za bardzo w sumie ESI, te chwyty są wygodne, ale mało trwałe. W crossie mam w tej chwili Accenty i wygodne są jak ESI, ale mam wrażenie, że znacznie bardziej trwałe. Poza tym piankowe chwyty łatwo skrócić, nie zawsze pełne 135 mm jest potrzebne.
W MTB mam Ergon GA2 i początkowo musiałem się do nich nieco przyzwyczaić, teraz są bardzo wygodne. Ja jeżdżę zawsze w rękawicach, co prawda takich bez żadnych poduszek tłumiących, ale w rękawicach. Poduszki tłumiące mam tylko w zimowych rękawicach.
Mnie kompletnie nie podeszły grube chwyty. Miałem wrażenie, że nie czuję kierownicy.
Na platformach się nie znam.
Miałem Accenty Silicone przez 3 sezony, przetrwały wiele gleb i dawały sporo komfortu. W końcu jednak się trochę pokruszyły na brzegach (choć przetrwały sporo) i wrzuciłem Ergony GA1 - może mniej komfortowe ale świetnie trzymają co ma spore znaczenie w ęduro.
Nie przykładam wagi go gripów bo zawsze mam rękawiczki, a żywot kończą przeważnie po sezonie, czasami szybciej. Obecnie riczeje jakieś mam w MTB. Jedynie gdzie bym nie oszczędzał to owijka na szose, tania szybko się zemści.
Wysłane z mojego Redmi Note 8 Pro przy użyciu Tapatalka
Dopiero dziś rozebrałem gruza.
Ciekawy patent na ściągnięcie korby Sram Apex 1. Lewe ramie ma wbudowany ścigacz. Do tej pory tylko czytałem o tym, ale nie miałem osobiście do czynienia. Musiałem się posiłkować poradnikiem na YT. No i pierwszy raz w życiu do roweru użyłem imbusa 10 mm.
Drugi ciekawy patent to złącze na przewodzie przedniego hebla. Ponieważ przewód częściowo był puszczony wewnątrz goleni widelca, to myślałem, że będę musiał ciąć. Najpierw jednak spróbowałem rozkręcić to złącze, dwa klucze płaskie 10 i 6 mm i poszło. Nic się nie ulało, na obu końcach są zawory kulowe. Czy takie coś spotyka się też w Shimano?
Pytanie też o kierownicę do gravela. Miałem/Mam Ritchey Comp 460 mm z 12 st. flarą. Chyba jednak chciałbym coś nieco węższego (440 mm), ale z większą flarą (16-24 st.). Najbardziej pewnie czuję się trzymając kierownicę w górnym chwycie, ale zaczynałem też już zjeżdżać trzymając kierownicę w przednim chwycie. W każdym razie chwyt musiał zapewniać dostęp do klamek. Znak ktoś taką firmę jak Acros? Mają jeden model kierownicy do gravela, ale wszystkie parametry mi pasują, przynajmniej na papierze. :)
Acrosa nie znam. Zobacz ofertę 3T, mam w szosie Aeronova, lekka typu aero i świetne wykonanie.
siemalysy
06-10-2020, 18:51
Siemanko ;-)
W weekend, a dokładniej w niedzielę z kilkoma znajomymi pojeździliśmy po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Pogoda miała być niepewna, ale zaryzykowaliśmy. Co prawda, w drodze do Złotego Potoku skąd startowaliśmy padało niemal cały czas. Przestało kilka kilometrów przed miejscem docelowym :-) Tym razem to ja byłem "nawigatorem" grupy, moim dziełem była stworzona trasa. Chwalić się nie ma czym :-) Ruszyliśmy ze Złotego Potoku czerwonym rowerowym szlakiem, po ok. 2 km powinniśmy skręcić na żółty szlak zamonitu, ale albo nie było szlaku, albo go przegapiłem. Trochę improwizacji, pierwszy wypych i wróciliśmy na zaplanowaną trasę ;-) Kolejnych kilkanaście kilometrów żółtym szlakiem zamonitu. W okolicy Moczydła zmieniliśmy szlak na rowerowy szlak zamków, żeby dotrzeć do Łutowca i znajdujących się tam ruin strażnicy i tam trafiamy na niebieski szlak warowni jurajskich. Fragment tego szlaku od Łutowca do skrzyżowania ze szlakiem zamonitu był najciekawszy. Był tam konkretny wypych pod ściankę, ale to co się działo później to naturalny singielek w lesie. Świetnie się jechało. Kilka chwil później docieramy do Bobolic i okazuję się tam, że za wejście na teren przed zamkiem trzeba zapłacić. Jeszcze w ub. roku budki z kasą tam nie było. Na uboczu parkingu robimy sobie przerwę na popas, na niebie robi się nieciekawie, zaczyna mocniej wiać, kropi deszcz, widać błyski i zdarzają się grzmoty. Dobrze, że burza jest jeszcze daleko. Koniec końców burza przeszła bokiem, a deszcz tylko dwa, a może trzy razy pokropił i to by było tyle :-) Z Bobolic ruszamy szlakiem zamków w kierunku Góry Zborów. Ok. 2 km od Huciska zmieniamy szlak na pieszy szlak orlich gniazd, którym docieramy na Górę Zborów. W międzyczasie zaczynają mnie mocno bić po tyłku dziwne drgania przy większej prędkości. Znów znać o sobie dało tylne koło. Tym razem luźne miałem 3 szprychy. Dociągnąłem je i było wszystko ok. Na szczycie góry wiało okropnie. Krótka chwila na zdjęcia i wracamy już w kierunku Złotego Potoku. Na początku kierujemy się zielonym szlakiem rzędkowickim w kierunku Rzędkowic i dalej w stronę Kotowic. Po drodze mijamy cmentarz z okresu I wś. Z Kotowic krótki fragment jedziemy asfaltem do Mirowa. Sytuacja z wejściem na teren zamku się powtarza, została wprowadzona opłata. W przyzamkowym barze była przerwa na obiad i zimne piwko. Tam kolejny raz dokręcałem szprychy :-( Po obiedzie kierujemy się na rowerowy szlak orlich gniazd. W Żarkach odwiedzamy Stary Młyn i dalej trzymamy się rowerowego SOG. Docierając do skrzyżowania ze szlakiem warowni jurajskich kierujemy się właśnie tym szlakiem do pozostałości ruin zamku z IV w., żeby zaraz znów wrócić na rowerowy SOG i kierować się na Ostrężnik i Diabelskie Mosty. Kolejnym punktem dnia była Brama Twardowskiego, z której zrobiliśmy sobie kółko, żeby do Złotego Potoku wrócić aleją klonową, która znajduję się też na rowerowym szlaku orlich gniazd. Na tym szlaku mieliśmy takiego farta, że jakieś 30 metrów przed nami przez drogę przeskakiwał jeleń. Zrobił to z taką gracją i impetem, że ciężko było nie być mocno zaskoczonym. Ja pierwszy raz widziałem taką sytuację z takiego bliska. Z alei klonowej pojechaliśmy jeszcze na dworek Zygmunta Krasińskiego i Pałac Raczyńskich. 1500 m dalej zakończyła się niedzielna zabawa w Jurze :-)
Co do koła. Jutro zawiozę do serwisu, żeby wymienili te szprychy i nyple, które sią luzowały, wycentrowali koło.
Poniżej screen trasy i kilka fotek ułożonych chronologicznie. Kilka, bo zapomniałem przykręcić do aparatu złączkę pd capture i aparat woziłem w plecaku.
1 - trasa
43857
2 - wypych pod ściankę
43858
3 - Bobolice
43859
4
43860
5 - Z Góry Zborów
43861
6
43862
Lubię Twoje relacje ? Te 70 km to bylo w 1 czy 2 dni nawinięte? No i czy ten wpych na fotce nr 2 był jednorazowy i większość trasy jak na czwórce? Wybrałbym się tam ale bardziej po równym nawet w terenie.
siemalysy
06-10-2020, 19:38
Lubię Twoje relacje ������ Te 70 km to bylo w 1 czy 2 dni nawinięte? No i czy ten wpych na fotce nr 2 był jednorazowy i większość trasy jak na czwórce? Wybrałbym się tam ale bardziej po równym nawet w terenie.
Dziękuję :-) Miło mi czytać taki komentarz :-) Dystans w jeden dzień. Po godz. 6 wyruszyliśmy samochodami z Łodzi do Złotego Potoku, a do domu wróciłem ok. 21. Taki wypych był jeden, ścianka była na tyle stroma, że z rowerem ciężko było wejść na górę. Chłopaki próbowali wspinać się z rowerem zarzuconym na "plecy", a i tak łatwo im nie było. Wypychów w sumie było 2, albo 3. Oczywiście końcówkę na Górę Zborów wchodziliśmy z buta. Fragmentów takich jak na czwórce było kilka. Najwięcej od Mirowa w kierunku powrotnym kiedy jechaliśmy rowerowym szlakiem orlich gniazd. Na tym fragmencie był przygotowany asfalt w lesie ;-) Natomiast my w zdecydowanej większości jechaliśmy terenem, na którym trafiało się dużo korzeni, błoto, piach, kamienie, małe skałki ;-) Myślę, że coś lżejszego pod kątem nawierzchni znajdziesz dla siebie. Na początek możesz pomyśleć o fragmentach szlaku rowerowego orlich gniazd i wszystkich tych, które oznaczone są jako rowerowe. One na pewno będą dużo mniej wymagające od tych pieszych.
Coś masz pecha z tymi kołami Michał. Jak nie urok to sraczka. Ja bym już przejrzał ofertę Bontragera, bo jak szukałem ramy to mówili mi, że przy zamówieniu teraz dostałbym ją w styczniu, czyli pewnie w marcu. Z rowerem też tak było, zamówiłem w połowie grudnia, miał być pod koniec stycznia, potem lutego, a ostatecznie odebrałem ósmego marca.
Szlaki piesze trzeba znać, żeby się na nie z rowerem pchać. Na przykład wejście czarnym na Wielką Sowę sprawia problem bez roweru, a wpychanie lub wnoszenie tam kilkunastu kilogramów to już w ogóle. Te 20 lat temu jak jeździliśmy w grupie to jeden kolega był mapowym. Też wymyślał jakieś piesze szlaki i czochranie się w trawie z kleszczami. Tudzież 20 minutowy wypych roweru, żeby na szczycie zastać kupę kamieni, szumnie zwaną ruinami. Myślę, że jakbym w pewnym momencie nie zaczął jeździć sam to pewnie w ogóle bym nie polubił MTB.
Co do dystansu to taki akurat na jednodniową wycieczkę, przewyższeń też spoko. W ogóle zauważyłem, że dla mnie na MTB 75-80 km stanowi jakąś granicę. Jak mam jechać dalej to już mi się nie chce. I przy tym nie ma za bardzo znaczenia czy to łatwe i stosunkowo plaskate okolice Wrocławia czy góry. Wiadomo, że FS to ani masa nie ta, a napęd do jazdy po płaskim taki średni, ale o ile początkowo nie stanowi to dla mnie problemu, tak koncówka już ponad te 80 km, najlepiej aby była w dół i kończyła się szamaniem i zimnym piwem. I przejechałem w zeszłym i tym roku kilka dłuższych tras na MTB, ale objawy zawsze były takie same koło 80 km, odłączało mi chęci do dalszej jazdy.
Na gruzie robiłem trasy po 150 km i zasadniczo było mi mało, a na MTB połowa z tego to wystarczający dystans.
Przecież mówiłem, że człowiek się męczy od samego patrzenia na MTB. ;-)
Łysy - na drugi raz daj znać, bo w niedzielę też grasowałem pomiędzy Mirowem, a Górą Zborów.
siemalysy
06-10-2020, 21:05
No mam :-( Tylne koło wymienione na gwarancji w lutym i raz na jakiś czas niespodzianki. Chętnie bym wymienił. Na ten moment ze strony Treka wszystko co w węglu poza budżetem. Koszt kół to ~3900 (3000 po rabacie, który teoretycznie mam). Mimo wszystko za dużo. Widzę, że są koła, które wcześniej linkowałem, a w momencie kiedy na nie się zdecydowałem to powiedziano mi w serwisie, że ich nie ma. Jutro o nie zapytam, bo widzę, że są jeszcze tańsze niż jakiś czas temu. Tylko czy warto iść teraz w rowerze MTB 29" Boost w obręcz z wewnętrzną szerokością 23 mm? Alternatywnie mógłbym wziąć koła z aluminiowymi obręczami, na takich samych piastach jak te z karbonową obręczą, które zdecydowany byłem kupić. Z rabatem wyszłyby mnie ~500 zł plus nowe tarcze. Oczywiście o ile będą dostępne. Minusem ich chyba jest waga bo komplet waży 2080 gram według strony Treka. Pewnie waga zbliżona do obecnych kół w moim rowerze.
- - - - kolejny post - - - - - -
Przecież mówiłem, że człowiek się męczy od samego patrzenia na MTB. ;-)
Łysy - na drugi raz daj znać, bo w niedzielę też grasowałem pomiędzy Mirowem, a Górą Zborów.
Może się minęliśmy? Kilku rowerzystów mijaliśmy.
siemalysy
06-10-2020, 21:08
Jak gdziekolwiek mijałeś siedmioosobową grupę to mogliśmy być my ;-)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.