PDA

Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )



Strony : 1 [2] 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178

krzysztof jot
02-10-2010, 12:45
Zaczyna się robić coraz gorzej, znaczy coraz zimniej. Latacie na rowerkach jak jest poniżej zera na dworze?

temperatura generalnie nie ma większego znaczenia ( jak sie ma odpowiednie ubranie) byle było sucho i nie wiało. To można i przy -15 i po kilku minutach nie widzę różnicy czy to zima czy lato, byle miec buty lub dobre ocieplacze, spodnie z windstoperem, dobrą kurtke i co bardzo ważne - odpowiednie rękawiczki. Niestety to wszystko kosztuje, a jednak już nie ma takiej frajdy z jazdy jak latem, toteż ze względu na wiek zaczynam odpuszczać okres od października do kwietnia, czasem sporadycznie jakaś przejażdżka głównie szosa no i jak suchutko jest - nie chce mi się otem doprowadzać roweru do odpowiedniego stanu, dwie godziny jazdy i piec godzin czyszczenia roweru.Można by "zimówke" złożyć, ale juz mi sie nie chce...

Tommy
02-10-2010, 16:43
kilka lat temu jako kurier goniłem codziennie cały rok od 6 rano w tym i zimą i generalnie nadal jeżdżę bez względu na porę roku - jedynie odpuszczam gdy jest lód i gołoledź bo to bardzo niebezpieczna sprawa - raz mnie zaskoczyły takie warunki to trasę co robiłem w 40min musiałem pokonać w około 2 godziny bo ustać na nogach się nawet nie dało. No i teraz gdy jazda na rowerze to nie jest element pracy to generalnie odpuszczam ulewy i zimową chlapę. Śnieg za to bardzo fajnie trzyma więc nie ma co się przejmować - tylko polecam gogle i bandanę bo nie jest miło gdy śnieg do oczu i gardła leci ;)
także mrozy nie straszne bo przynajmniej człowiek się wtedy tak nie zgrzeje :)

M_B
03-10-2010, 13:16
Zeszłej zimy jeździłem troszkę, miałem nawet opony z kolcami. Teraz odpuszczam i kupuję trenażer z magnetycznym układem oporowym. Zrobię więcej km, a raczej się nie przeziębię i nie zabiję na lodzie.

krzysztof jot
03-10-2010, 15:26
Zeszłej zimy jeździłem troszkę, miałem nawet opony z kolcami. Teraz odpuszczam i kupuję trenażer z magnetycznym układem oporowym. ..

CycleOps - właśnie produkowałem folder dystrybutorowi więc się "doktoryzowałem" z tematu :)- fajne trenażery, kadra na nich kręci - polecam - http://makra-sport.pl/?do=oferta&cid=76

Tommy
03-10-2010, 21:05
Zeszłej zimy jeździłem troszkę, miałem nawet opony z kolcami. Teraz odpuszczam i kupuję trenażer z magnetycznym układem oporowym. Zrobię więcej km, a raczej się nie przeziębię i nie zabiję na lodzie.

właśnie od całosezonowej jazdy człowiek się uodparnia i wszelkie przeziębienie mu nie straszne :)

M_B
03-10-2010, 22:03
właśnie od całosezonowej jazdy człowiek się uodparnia i wszelkie przeziębienie mu nie straszne :)

Sezon jest od kwietnia do września. :razz:

Tommy
03-10-2010, 22:32
....ja już żyje sezonem zimowym wrzesień-czerwiec ;)

adolfik9501
03-10-2010, 22:35
....ja już żyje sezonem zimowym wrzesień-czerwiec ;)

Zimą do czerwca straszysz ?! ;)


Wysłano z domu. Południowo wschodnia część pokoju.

Tommy
04-10-2010, 15:26
jak teraz byłem we Włoszech to nawet na 1000m co drugi dzień sypał śnieg....a było to 20 czerwca!...a ostatniego dnia wycieczki spadło ponad pół metra ;) - fakt że pojechałem tam na lodowiec...ale liczyłem że na dole koszulka to będzie maks, a krem z filtrem 40 niestarczy ;)
więc ja nie straszę - ja się pozytywnie nastawiam :D

zdyboo
05-10-2010, 08:42
Teraz odpuszczam i kupuję trenażer z magnetycznym układem oporowym. Zrobię więcej km, a raczej się nie przeziębię i nie zabiję na lodzie.

Mnie jakoś gumowa lala nie leży. Wolę mniej pojeździć, a za to na świeżym powietrzu. Inna sprawą jest, że ja jazdę rowerem nie traktuję jako trening, a przyjemność.
Natomiast wiem, że jak bym sobie chciał obrzydzić jazdę rowerem, to wystarczyłoby, że zacząłbym trenować.

M_B
05-10-2010, 18:02
Ja też jako przyjemność, ale jak jest w miare ładna pogoda. Jeździło się w różnych warunkach i zimą mi się to nie podoba. Wolę popedałować przed TV. :)

Megazordon
05-10-2010, 21:29
Trenażer fajna rzecz, tylko trzeba mieć dużo samozaparcia, bo rzeczywiście jeździ się gorzej niż w warunkach naturalnych. A co do hartowania organizmu, to jazda zimą jest bardzo się do tego przyczynia. Kiedyś śmigałem na rowerze prawie codziennie przez cały rok. Tylko jak padało, to mi się nie chciało na rower wychodzić, ale zima straszna nie była. Rację ma Krzysztof, że jeździło się przez dwie godzinki, czasami godzinkę, a czyszczenia było dwa razy więcej. Odporności się jednak nabywa. Ostatni raz byłem chory w 97 roku. Na rowerze jeżdżę od '96. Ostatnio trochę odpuściłem i już taki zahartowany nie jestem, ale gdy wszyscy wokół mają grypę i leżą w domach, ja mam najwyżej katar. Może to jakaś wrodzona odporność, ale raczej bardziej bym obstawał przy tym, że to zasługa zimowych jazd na rowerze.

hondac
05-10-2010, 21:31
...
Natomiast wiem, że jak bym sobie chciał obrzydzić jazdę rowerem, to wystarczyłoby, że zacząłbym trenować.

A ja trenuje(3-4 mies.) po to by potem mieć tylko przyjemność(4-5 mies.) z jazdy na rowerze :-P

zdyboo
06-10-2010, 11:27
A ja trenuje(3-4 mies.) po to by potem mieć tylko przyjemność(4-5 mies.) z jazdy na rowerze

W trzy, cztery miesiące, to co najwyżej starasz się żeby jako tako nie wypaść z formy. Trening trwa cały rok. :)
Podejście do roweru, to kwestia indywidualna. Kiedy nie jeździłem rowerem do pracy, to zdarzała się nawet kilka razy w tygodniu, że po pracy jeździłem sobie tak ze dwie trzy godziny. Teraz jeżdżę do pracy rowerem i już po pracy mnie się nie chce, rzadko nawet w weekendy mnie się chce. Inna sprawa, że zamiast MTB, teraz chętniej wypuszczam się na trekingu.

hondac
06-10-2010, 18:49
Podejście do roweru, to kwestia indywidualna...

i tu się z Tobą zgodzę :)

Zink
07-10-2010, 12:46
Ja ostatniej zimy jeździłem do pracy (2,5 km w jedną stronę), ale na półgładkich oponach, więc to była masakra. Kusi mnie żeby w tym roku sobie sprawić zimówki.

Rafał_Sz
07-10-2010, 17:39
Właśnie wróciłem z wypadu do Sosnówki Górnej. Głupi rower! ;)

zdyboo
09-10-2010, 15:40
A ja właśnie wróciłem z 60 kilometrowego spaceru. :)

d80
09-10-2010, 18:11
Jężdżę cały rok o ile to możliwe.Powstrzymuje mnie jedynie śnieg.Jeździłem już przy -18 st.C.Wystarczy się dobrze ubrać.

siona
14-10-2010, 20:24
to ja się pochwalę moją ostatnią produkcją :)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img710.imageshack.us/img710/5337/1200dsc2467.jpg)

wyprodukowano by siona dla żony :P
z cyklu "szary może więcej"

M_B
14-10-2010, 20:31
Może opiszesz dokładnie specyfikację?

siona
14-10-2010, 20:49
rama jak widać CUBE; szary z tyłu, szary z przodu, pakiet turbine rs by race face, korby roox xc, koronki race face 44-32-22, fork by pace - carbon/Mg- sprężyna +olej, kierata roox, sztyca control tech, hampel z przodu to hayes stroker, z tyłu V single digit 7, koła: przód- ośka DT, szprychy revo 1,8/1,5 32 szt, rawka CR18; tył - ośka jakiś sram z górnej półki, szprychy comp 2,0/1,8 36 szt, rawka SUP 217 ze starych zapasów - podwójnie kapslowany :), kable - stare zakamuflowane XTR z uszczelkami, pod tyłkiem damski fizik no i do tego nadeptywacze DOBRZEIŚĆ :/
waga ok 10kg

edit
gumy to conti speed king i race king; ośka to jednak nie sram tylko jeszcze sachs, kaseta XT 8 - 11-32
no i łańcuch to ze starych prywatnych zapasów sachs SM-C 90 :)

M_B
14-10-2010, 20:55
No to przyzwoicie, szczególnie waga się podoba. :)

siona
14-10-2010, 20:57
no waga taka se :)
generalnie rower powstał w połowie z pogoni po szafach i strychu :D więc są pewne kompromisy

poprzedni miał 9,5 ale go pożyczyli ale co ciekawe setup miał znacznie słabszy :)

M_B
14-10-2010, 21:02
No mój rower waży nieco ponad 13kg, ale ma super ciężką RS Tora 85-130mm, więc jakby nie ona byłoby znośnie.

siona
14-10-2010, 21:05
mój - obecnie to tylko rama na haku w garażu
target - złożyć coś do wiosny :D

żonowy widelec ma coś koło 85 mm skoku

vuki
14-10-2010, 21:12
nie chwalcie się rowerami tylko jazdą
ja dziś machnąłęm 80km, przedwczoraj także
w końcu znalazłem trochę czasu aby pojeździć
aby było fotograficznie to miałem plecak z aparatem i lapkiem

siona
14-10-2010, 21:15
ciężko się jeździ ramą bez kół :/ - a generalnie ostatnio worek jestem i mam mocne postanowienie to zmienić. żona testuje nowy sprzęt co wcześniej nie było możliwe z przyczyn powiedzmy fizjologicznych :)

poza tym jak to samoróba to można się pochwalić :p

offeath
14-10-2010, 22:35
No to jeśli chodzi o chwalenie się...:
Mój sierpniowy urlop (http://piotrmajewski.com.pl/galeria-47)
W tym sezonie cienko u mnie było z czasem, a podczas wakacji cienko z pogodą, na 10 weekendów w 6 lało(sb-nd), więc nie było gdzie kilometrów nakręcić.
I tylko 3600km w tym roku zrobiłem.
Mój sezon w tym roku trwał od 1 czerwca do 3 października, czyli 4 m-ce.

kuba_rsx
14-10-2010, 22:36
Ładnych rowerków nigdy za wiele ;) zawsze miło popatrzeć. Tak samo im mniej kilo tym lepiej ale nigdy dość lekko :D
Do każdej wagi się człowiek przyzwyczaja z czasem.

zdyboo
15-10-2010, 06:45
to ja się pochwalę moją ostatnią produkcją :)

wyprodukowano by siona dla żony :P
z cyklu "szary może więcej"

Fajny, jedyne co mnie razi to pedały, aż się prosi o jakieś kliki. Rozumiem, że dla żony, ale jak widzę fajne MTB z platformami, to coś mnie nie pasuje. :)

siona
15-10-2010, 09:32
trudno zmusić kobite do jazdy na spdach - a leżą i się uśmiechają piękne pomidory baj tomek riczej :)

david
15-10-2010, 09:36
Od jakiegoś czasu mam dylemat, a dopiero teraz przypomniało mi się, że jest tu odpowiedni wątek.
Mam mostek 0 stopni 14cm, po chwili jazdy zjeżdżam z siodełka kąt położenia siodełka już zmieniłem i bardziej nie mogę gdyż chciałbym mieć jeszcze potomstwo :). Moje pytanie czy lepiej ciut krótszy mostek ale 6/10 stopni czy znacznie krótszy ale prosty? Dodam, że to "maszyna" na sztywnej ramie.

zdyboo
15-10-2010, 10:19
Mam mostek 0 stopni 14cm, po chwili jazdy zjeżdżam z siodełka kąt położenia siodełka już zmieniłem i bardziej nie mogę gdyż chciałbym mieć jeszcze potomstwo :). Moje pytanie czy lepiej ciut krótszy mostek ale 6/10 stopni czy znacznie krótszy ale prosty? Dodam, że to "maszyna" na sztywnej ramie.

Musisz sam dojść metodą prób i błędów, ale moim zdaniem lepiej będzie przy pierwszej opcji. Jeśli tylko skrócisz to wygniesz się w większy pałąk po prostu. Mniej obciążenia zostanie przeniesione na obręcz barkową. Jak podniesiesz nieco, to prostując się bardziej dociążysz siodło i być może uchroni to Ciebie przed zsuwaniem się z niego.
To tak na chłopski rozum, pozycja na rowerze, to trudna sztuka i mnie wyszło, że pomimo 189 cm wzrostu, to rama 21" jest dla mnie za duża i nawet w trekingu mam 19" i jest idealnie nic nie boli, nie drętwieje nawet po 140 km jazdy.

siona
15-10-2010, 11:14
a kierate jaką masz?
może przydałaby się lekko gięta ? lub jeśli lubisz to to po prostu freeridowa - ale wtedy pozycja jest zupełnie inna

a ogólnie IMO 14 cm to długo :/ nawet jeśli potrzebujesz to może po prostu masz za krótką ramę? wydłużanie kokpitu ma swoje ujemne strony.

krzysztof jot
15-10-2010, 20:04
waga ok 10kg



czyli 10.90 :) chciałbym widzieć go na wadze i jej wskazania...
około 10 z tym osprzętem, giętym Rooxem, pedalkami itp raczej mało realne i to nawet przy małej ramie

krzysztof jot
15-10-2010, 20:17
Od jakiegoś czasu mam dylemat, a dopiero teraz przypomniało mi się, że jest tu odpowiedni wątek.
Mam mostek 0 stopni 14cm, po chwili jazdy zjeżdżam z siodełka kąt położenia siodełka już zmieniłem i bardziej nie mogę gdyż chciałbym mieć jeszcze potomstwo :). Moje pytanie czy lepiej ciut krótszy mostek ale 6/10 stopni czy znacznie krótszy ale prosty? Dodam, że to "maszyna" na sztywnej ramie.

masz fatalnie dobrana ramę, podejrzewam ze i Twoja pozycja jest jednym wielkim koszmarem - mostek 140 mm ? !!! toż to coś niewiarygodnego, ten rower zupełnie inaczej sie prowadzi niz zakładali projektanci. Optymalny mostek w XC to 80-100-110 max mm, musisz mieć zdecydowanie za mała ramę, lub ktoś Ci nawkładał do głowy że im dalej i niżej tym lepiej.
Mozna jeszcze cos kierownica kombinować - kąty gięcia tego 'do dyłu" też są różne, mozna coś lekko podniesione np 15mm ale to niestety nie da sie ustalić ot tak sobie - ma na to wpływ zbyt wielu czynników - od długości nóg i rak po długość ramy (wysokośc nie ma znaczenia generalnie), wysokość główki ramy (bardzo istotna), a nawet grubosc czyt. wysokość sterów no i skok amortyzatora - 80mm a 120mm to kierownica wyżej o 3-4 cm.

Ja mam 188cm, rama 19" (aczkolwiek długa - 625mm górna rura) mostek 100m, +6 i gięty lekko 20mm Ritchey WCS i pozycja jest taka do jazdy i lekkiego wyczynu - do większego wyczynu :) była prosta kierownica ale już mnie to lizanie trawy przed rowerem przestało bawić :). Zwróć uwagę na rowery zawodników - róznica poziomu kierownicy i siodełka wcale nie wynosi 20cm jak to u co poniektórych "zawodowców amatorów" - moim zdaniem przesadziłeś z mostkiem albo masz za mała rame.

acha - siodełko - jedyna zalecana i prawidłowa pozycja - to ustawienie poziome - dokładnie co do mm za pomocą poziomicy i to z uwzględnieniem ugięcia sie amortyzatora, czyli ma być poziomo po ugięciu, tak jak już usiądziesz na rower

Rafał_Sz
15-10-2010, 21:43
Muszę się pochwalić i pożalić jednocześnie. W tym tygodniu zrobiłem 300 km po górach :grin:. Tylko nogi mi teraz normalnie płoną... :sad:

kuba_rsx
15-10-2010, 21:50
Z tym poziomem to bym też bezwzględnie nie przesadzał. Ja np. lubię minimalnie pochylony w dół czubek i tak mi się śmiga wygodnie, więc myślę że nie trzeba się tego bezwzględnie trzymać. Siodła też są różnie profilowane, niektórych się zwyczajnie nie da ustawić idealnie poziomo ;)

krzysztof jot
15-10-2010, 22:58
Z tym poziomem to bym też bezwzględnie nie przesadzał. Ja np. lubię minimalnie pochylony w dół czubek i tak mi się śmiga wygodnie, więc myślę że nie trzeba się tego bezwzględnie trzymać. Siodła też są różnie profilowane, niektórych się zwyczajnie nie da ustawić idealnie poziomo ;)

nie masz racji, to standard od którego w zasadzie nie ma odstepstw, o ile mówimy o xc i szosie, nie mówię o chłopcach w garach na głowie hopających po miejskiej dżungli.
Kazde siodło da sie wypoziomowac - kładziesz na nim wzdłuż poziomice, nawet jak jest powyginane i profilowane - poziomica opiera się o tylną krawędź i nosek - i ma być "punkt zero". Do tego wysokosc - noga oparta pietą o pedałek w dolnej pozycji ma być zgięta w kolanie 15 - 20 stopni, aczkolwiek sa zawodnicy preferujący jeszcze wieksze ugięcie i niskie usadowienie siodełka (np.mistrz olimpijski i mistrz świata Miquel Martinez bardzo nisko siedzi). Akurat w tym temacie, uwazam że wiem co mówię... :)

krzysztof jot
15-10-2010, 23:05
Muszę się pochwalić i pożalić jednocześnie. W tym tygodniu zrobiłem 300 km po górach :grin:. ...
zazdroszczę, ja niestety już zimuje :), odstawiłem juz rowerek do przyszłego sezonu...

siona
16-10-2010, 10:21
czyli 10.90 :) chciałbym widzieć go na wadze i jej wskazania...
około 10 z tym osprzętem, giętym Rooxem, pedalkami itp raczej mało realne i to nawet przy małej ramie

heheheh

raczej bliżej 10,2

roox jest prosty - 110 g :), a i nadeptywacze zadziwiająco lekkie były ale nie pamiętam ile
w ogóle tam jest sporo lekkich klamotów - zwłaszcza zestaw korbowy: pakiet 210, korby z zębatkami 620

do tego sztyca 200, stery 105 (syncros), dętki po 130 i oponki razem poniżej 1000 (kevlary som :D )

no i widelec poniżej 1500

więc jest lekki

krzysztof jot
16-10-2010, 12:36
heheheh

raczej bliżej 10,2

roox jest prosty - 110 g :), a i nadeptywacze zadziwiająco lekkie były ale nie pamiętam ile
w ogóle tam jest sporo lekkich klamotów - zwłaszcza zestaw korbowy: pakiet 210, korby z zębatkami 620

do tego sztyca 200, stery 105 (syncros), dętki po 130 i oponki razem poniżej 1000 (kevlary som :D )

no i widelec poniżej 1500

więc jest lekki

nie ma sensu bić się na gramy - widze sporo "kultowych" komponentów które 5-7 lat temu powodowały dreszcz emocji ;) - Roox, RaceFace czy Syncros zawsze mnie podniecały :) ale umówmy sie, superlekkie to one nie zawsze są, tu oczywiście widać iż rowerek chyba w małym rozmiarze wiec to ma tez znaczenie - ale pewnych kwestii nie przeskoczysz - tak gwoli ścisłości

kierownica - Roox i to w wersji Low Light może być lekki (miałem kiedyś) ale nie aż tak -
drogi Ritchey Carbon Superlogic wg producenta wazy 165gr - tu niespodzianka - realnie 127 g za głupie 750 zł,
FSA K-Force Light Carbon w chorej cenie 300 zł wazy 135g
FSA K-Force XC CARBON LIGHT - 125g

sztyca
Ritchey Carbon WCS waży 220g przy cenie 500 zł
Syntace Carbon P6 - 220g
Easton E70 - 230g

opony Continental Race King 2.o Kevlar to granice 475-500g i to dobrze wybrane w sklepie bo mozna trafić i 530g

itd itp -ale zakładam ze rowerek w małym rozmiarze wiec może ważyć mało, jednak wiem dokładnie co znaczy dla kieszeni zejście w okolice poniżej 10 kg :) i jakich wymaga komponentów, nawet gripy są wtedy istotne :) oj, dobrze że już z lekka wyrosłem z tego :). Tak czy owak - sympatyczny rowerek "z duszą" w postaci kultowego osprzętu.

ps.
notabene ciekaw jestem takiej prawdziwej realnej wagi amortyzatora, bo olej, sprężyny i dwie podkowy swoje maja, i zejscie ponizej 1500 tym bardziej w okolice 1400g to sztuka dość trudna do zrealizowania nawet dziś w amortyzatorach powietrznych po 3tys zł

Rafał_Sz
16-10-2010, 12:59
A tam waga. Mój rowerek waży ponad 12,5 kg i się tym zbytnio nie przejmuje. Tylko to fulik jest.

siona
16-10-2010, 13:30
notabene ciekaw jestem takiej prawdziwej realnej wagi amortyzatora, bo olej, sprężyny i dwie podkowy swoje maja, i zejscie ponizej 1500 tym bardziej w okolice 1400g to sztuka dość trudna do zrealizowania nawet dziś w amortyzatorach powietrznych po 3tys zł

no nie ma lekko - to co tam jest to absolutnie kultowy PACE EVO R36 :) katalogowo koło 1430g - ten który mam waży koło 1480 i nie ma w tym nic dziwnego - całość to carbon (dolne golenie) i magnez (korona i końce goleni dolnych) do tego rura i reszta z alu. w czasach swojej świetności był mocno kosztowny a SiD przy nim to popierdółka była :D

a co do kieraty i sztycy to weź pod uwagę, że nie muszą być w rozmiarze w jakim wyszły z fabryki :D

no i to co podaję to realne masy - ważone na wadze z legalizacją i dokładnością do 0,05 g jak mnie pamięć nie zawodzi.
masa widelca z gwiazdką już nabitą.

david
16-10-2010, 14:52
masz fatalnie dobrana ramę, podejrzewam ze i Twoja pozycja jest jednym wielkim koszmarem - mostek 140 mm ? !!! toż to coś niewiarygodnego, ten rower zupełnie inaczej sie prowadzi niz zakładali projektanci. Optymalny mostek w XC to 80-100-110 max mm, musisz mieć zdecydowanie za mała ramę, lub ktoś Ci nawkładał do głowy że im dalej i niżej tym lepiej.
Mozna jeszcze cos kierownica kombinować - kąty gięcia tego 'do dyłu" też są różne, mozna coś lekko podniesione np 15mm ale to niestety nie da sie ustalić ot tak sobie - ma na to wpływ zbyt wielu czynników - od długości nóg i rak po długość ramy (wysokośc nie ma znaczenia generalnie), wysokość główki ramy (bardzo istotna), a nawet grubosc czyt. wysokość sterów no i skok amortyzatora - 80mm a 120mm to kierownica wyżej o 3-4 cm.

Ja mam 188cm, rama 19" (aczkolwiek długa - 625mm górna rura) mostek 100m, +6 i gięty lekko 20mm Ritchey WCS i pozycja jest taka do jazdy i lekkiego wyczynu - do większego wyczynu :) była prosta kierownica ale już mnie to lizanie trawy przed rowerem przestało bawić :). Zwróć uwagę na rowery zawodników - róznica poziomu kierownicy i siodełka wcale nie wynosi 20cm jak to u co poniektórych "zawodowców amatorów" - moim zdaniem przesadziłeś z mostkiem albo masz za mała rame.

acha - siodełko - jedyna zalecana i prawidłowa pozycja - to ustawienie poziome - dokładnie co do mm za pomocą poziomicy i to z uwzględnieniem ugięcia sie amortyzatora, czyli ma być poziomo po ugięciu, tak jak już usiądziesz na rower

Mam 180cm. Mostek kupowany w komplecie z ramą, sztycą, sterami po rozebraniu roweru Author Sector czyli ramka chromo-molibdenowa rozmiar 19". Kierownicę mam prostą. Zmierzyłem długość mostka od osi widelca do osi kierownicy, dobrze?

kuba_rsx
16-10-2010, 23:18
nie masz racji, to standard od którego w zasadzie nie ma odstepstw, o ile mówimy o xc i szosie, nie mówię o chłopcach w garach na głowie hopających po miejskiej dżungli.
Kazde siodło da sie wypoziomowac - kładziesz na nim wzdłuż poziomice, nawet jak jest powyginane i profilowane - poziomica opiera się o tylną krawędź i nosek - i ma być "punkt zero". Do tego wysokosc - noga oparta pietą o pedałek w dolnej pozycji ma być zgięta w kolanie 15 - 20 stopni, aczkolwiek sa zawodnicy preferujący jeszcze wieksze ugięcie i niskie usadowienie siodełka (np.mistrz olimpijski i mistrz świata Miquel Martinez bardzo nisko siedzi). Akurat w tym temacie, uwazam że wiem co mówię... :)

Wybacz ale chyba z racji dużego doświadczenia, którego nie neguję - traktujesz mnie nieco z góry. Ja tylko mówię o osobistych preferencjach, popartych sześcioletnim stażem startowym (szosa, xc, maraton, tor, przełaj, jazda na czas) a nie jazdą po bułki ;) .
Żeby nie być gołosłownym mowa konkretnie o siodłach slr tt i tune speedneedle - zwyczajnie gdy mam idealny poziom jest niewygodnie, szczególnie mowa o slr'rze tt którego czubek nieco gniecie w takim ustawieniu. Dawno już zostało dowiedzione że co do siodeł nie ma jednej sztywnej reguły i pewnie rzeczy w tej kwestii trzeba wypracować wręcz metodą prób i błędów. Oczywiście nie ma sensu się spierać o taki drobiazg. Ważne żeby było wyginie bo oczywiście zasada o której mówisz jest jak najbardziej prawidłowa.

Co do jazdy zimą fajna sprawa chociaż na dłuższą metę trzeba się naprawdę pilnować żeby nie przewiało stawów - szczególnie narażone są dłonie i kolana. Dobre ciuchy to podstawa ale i to czasem jest mało. Niekiedy jednak warto pokręcić w domowym zaciszu niż tłuc się po błocku - na dłuższą metę bywa męczące.

krzysztof jot
16-10-2010, 23:19
właśnie wróciłem z bike-expo, oj znowu odchudzanie portfela :)
S-works model 2011 slicznie pomalowany, i cena bez zmian - jedyne 30tys :) aczkolwiek równie ładnie albo i ładniej prezentowały się nieznane mi wcześniej karbonowe ramy (i rowery) SRC - wyglądały doskonale, i solidnie ale chyba ORBEA Alma pobiła wszystko - wykonanie - majstersztyk zegarmistrzowski... o cenę nie pytajcie :).

-

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.krzysztofjot.neostrada.pl/foto/forum/expo-spec.jpg)

-

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.krzysztofjot.neostrada.pl/foto/forum/expo-str1.jpg)

-

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.krzysztofjot.neostrada.pl/foto/forum/expo-str2.jpg)

-

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.krzysztofjot.neostrada.pl/foto/forum/expo-str3.jpg)

- alma

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.krzysztofjot.neostrada.pl/foto/forum/expo-alma1.jpg)

-

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.krzysztofjot.neostrada.pl/foto/forum/expo-alma2.jpg)

krzysztof jot
16-10-2010, 23:28
Mam 180cm. Mostek kupowany w komplecie z ramą, sztycą, sterami po rozebraniu roweru Author Sector czyli ramka chromo-molibdenowa rozmiar 19". Kierownicę mam prostą. Zmierzyłem długość mostka od osi widelca do osi kierownicy, dobrze?

pomiar raczej prawidłowy, Autory niestety krótkie są, na Ciebie byłby jako tako odpowiedni 21 ale to i wysokie, wielki i niezgrabne. dlatego nalezy czytac specyfikacje ram i wybierać pomiędzy firmami i róznymi geometriami - Autor 19" - 585mm, a 19-to calowy Trek8500 - 625 mm - jest różnica wyraźna:) niska zgrabna rama a długosc 40mm większa. Tu nic Ci nie poradze, to musiałbym widziec aby cos wymyslić - sztyca z offsidem siodło cofnac maxymalnie itd...

siona
16-10-2010, 23:31
sztyca z offsidem siodło cofnac maxymalnie itd...

ale jak to rower "pod górę" to mu lekko nie będzie :/

david
17-10-2010, 00:06
pomiar raczej prawidłowy, Autory niestety krótkie są, na Ciebie byłby jako tako odpowiedni 21 ale to i wysokie, wielki i niezgrabne. dlatego nalezy czytac specyfikacje ram i wybierać pomiędzy firmami i róznymi geometriami - Autor 19" - 585mm, a 19-to calowy Trek8500 - 625 mm - jest różnica wyraźna:) niska zgrabna rama a długosc 40mm większa. Tu nic Ci nie poradze, to musiałbym widziec aby cos wymyslić - sztyca z offsidem siodło cofnac maxymalnie itd...

Hmmmm, a ja właśnie ostatnio siodło przybliżyłem żeby mieć bliżej do kierownicy, najśmieszniejsze jest to, że 13 lat tak jeździłem i dopiero teraz stwierdziłem, że jest mi niewygodnie. Może pożyczę byle jaki mostek 80mm +6 i pojeżdżę.

krzysztof jot
17-10-2010, 00:21
Hmmmm, a ja właśnie ostatnio siodło przybliżyłem żeby mieć bliżej do kierownicy, najśmieszniejsze jest to, że 13 lat tak jeździłem i dopiero teraz stwierdziłem, że jest mi niewygodnie. Może pożyczę byle jaki mostek 80mm +6 i pojeżdżę.

siodło do tyłu, mostek króciej choc to niewiele zmieni bo odległość będzie podobna, poprawi się sterowność roweru, bo 140 ma znaczący wpływ na kierowanie rowerem. Musisz zmienic rame ale może po prostu za bardzo sie "wyciagnąłeś" może 90-100mm wystarczy. Krócej o 40 mm to znacząca róznica.

kymaj
19-10-2010, 00:33
a właśnie jak to jest z tym siodłem, im bardziej do tyłu to czy czlowiek sie mniej męczy? w swojej szosówce musiałem bardzo mocno siodło przybliżyć żeby na rogach wygodniej łapy trzymać, ale jakoś dalej nie za bardzo wygodnie... :/

wolnyslimak
19-10-2010, 01:09
Swój rower pokazywałem kiedyś w ciasnych bardzo kadrach. Teraz zademostruje częściowo w ruchu. Ja może aż tylu kilometrów nie robię ale część czasu staram się spędzać w powietrzu. Ja lubię takie kolarstwo:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img808.imageshack.us/img808/2107/mjrower02.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img692.imageshack.us/img692/8766/mjrower01.jpg)

siona
19-10-2010, 08:15
a właśnie jak to jest z tym siodłem, im bardziej do tyłu to czy czlowiek sie mniej męczy? w swojej szosówce musiałem bardzo mocno siodło przybliżyć żeby na rogach wygodniej łapy trzymać, ale jakoś dalej nie za bardzo wygodnie... :/

wygoda to jedno ale w kolarstwie górskim położenie siodła determinuje też położenie środka ciężkości a co za tym idzie np. łatwość podjeżdżania. w ogóle rzadko się mówi o doborze roweru pod względem długości ramy a to IMO jeden z ważniejszych parametrów i wbrew powszechnie przyjętej opinii nie da się go pominąć wychodząc z założenia, że zawsze można przesunąć siodło i wydłużyć kokpit.

mibartek
09-11-2010, 23:55
ja się trochę podepnę pod temat.
chciałbym kupić sobie kolarkę do jeżdżenia na uczelnie. Generalnie chciałbym się zmieścić do 400zł max - a to dlatego, że rzadko bo rzadko ale zdarza się że rowery "znikają" ;-) no i tak do 400zł jakoś jeszcze "przyjmę na klatę" ewentualną stratę.
Jest w ogóle cokolwiek wartego uwagi w tych pieniądzach ? Oczywiście mówimy o rowerze używanym

TomaszR
10-11-2010, 10:16
Ostatnie naprawy mojego zdezelowanego treka kosztowały mnie ponad 300zł... Robię codziennie 30km do pracy, sporą część po leśnych wertepach, sprzęt zużywa się bardzo szybko.
Nie znam się na rynku rowerów używanych, ale na mój gust to trochę mała kwota jak na coś przyzwoitego (zależnie od progu przyzwoitości)... Z drugiej strony, mam kolegę, który kupił za 250zł na znanym serwisie aukcyjnym jakiegoś starego 'holendra', przesmarował i mykał nim przez 3 sezony bez problemu. Go Alledrogo Young Padawan? :)

Aras
10-11-2010, 11:16
Ostatnie naprawy mojego zdezelowanego treka kosztowały mnie ponad 300zł... (...) sprzęt zużywa się bardzo szybko
Recepta: singlespeed. Najlepszy rower do codziennej jazdy po mieście, również zimą.

TomaszR
10-11-2010, 12:27
Jaaasne. A przeczytałeś gdzie jeżdżę? To nie tylko miasto. Wąskie, szosowe kółka załatwiłbym w tydzień-dwa, a brak przedniego amora załatwiłby mnie jeszcze szybciej.
Jeden bieg? Sorry, nie czuję dodatkowej potrzeby umartwiania się :)
Używam góra 3-4 przełożeń, ale jednak... i akurat z napędu, przez 4 sezony to zepsułem tylko tylną piastę, a konkretnie mechanizm wolnobiegu (czy jak to się fachowo zwie).

Aras
10-11-2010, 13:00
Jaaasne. A przeczytałeś gdzie jeżdżę?.
Może to dziwne w dzisiejszych czasach (zwłaszcza w internecie), ale nie mam w zwyczaju prowadzenia dialogu, nie wysłuchawszy/przeczytawszy co ma do powiedzenia rozmówca.


Wąskie, szosowe kółka załatwiłbym w tydzień-dwa

A przeczytałeś co ja napisałem? :) Jakie wąskie kółka? :) Sam jeżdżę sztywnym singlem z 26'' kołami i oponami 1.75 po mieście, nierzadko zapuszczając się do lasów. W Swarzędzu chyba nie macie większych gór niż my w Łodzi?
Na rowerze jeżdżę od 20 lat. Miałem wszystkie możliwe rowery, od szosówki, poprzez przełajówkę, ostre koło, na fullu mtb skończywszy. Wyrażam tylko moje skromne zdanie: singlespeed jest najlepszym środkiem transportu do codziennej jazdy, niezależnie od pogody.



Jeden bieg? Sorry, nie czuję dodatkowej potrzeby umartwiania się :)

Ja tam wolę czerpać przyjemność i satysfakcję z jazdy, niż umartwiać się wydatkami na serwisowanie sprzętu ;)
Z drugiej strony rozumiem, takie czasy... coraz więcej udogodnień, coraz miększe dupska mamy ;)
http://www.youtube.com/watch?v=H9_Fs1QtsOY

Pozdrawiam :)

j_szczygiel
10-11-2010, 13:17
mibartek - w wakacje pod Hala targowa bez problemu ustrzelisz jakas uzywana kolarke, choc oczywiscie z reguly sa holendry - teraz juz troche po sezonie, ale moze uda Ci sie cos jeszcze kupic ;) Mozesz tez sprawdzic na Smolensk, tuz przy Alejach (naprzeciwko kina Kijow) - gosc wystawia sie rowniez pod Hala i w przeciwienstwie do innych nie wciska kitow ;]

mibartek
10-11-2010, 13:24
no poszukam tam naprzeciw Kijowa;-)
generalnie wiem, że na allegro jest wybór, ale nie chce kupować tylko i wyłącznie na podstawie zdjęcia. Jakbyście mi powiedzieli np "szukaj np. Rometa Mistral (albo innego modelu marki X na osprzęcie Y) na allegro w dobrym stanie" to dla mnie byłaby to mega pomoc
ma to być typowa rekreacja nie jakieś pro. Tylko żeby jeżdżenie było przyjemnością a nie katorgą.
no i nie chce przepłacić bo co z tego, że kupię za 400zł rower, który fajnie wygląda i dobrze się jeździ jak potem okaże się że realnie wartość jest 200zł i mogłem mieć coś sporo lepszego. Niby mały rozrzut kwotowy no i suma sama w sobie mała, ale już raz wtopiłem kasę na górala z którego mega jestem niezadowolony, a znajomy taniej lepszy kupił. Nie chcę drugi raz popełnić tego błędu.

j_szczygiel
10-11-2010, 13:32
Jesli bedziesz na Smolensk lub pod hala - usiadz, pokrec i sam ocen czy sie dobrze jezdzi ;) Nawet jesli ktos na forum poleci Ci konkretny sprzet, to pewnie nikle szanse ze znajdziesz akurat taki na rynku wtornym (zwlaszcza jesli sa to stare modele).

mibartek
10-11-2010, 13:38
Jesli bedziesz na Smolensk lub pod hala - usiadz, pokrec i sam ocen czy sie dobrze jezdzi ;) Nawet jesli ktos na forum poleci Ci konkretny sprzet, to pewnie nikle szanse ze znajdziesz akurat taki na rynku wtornym (zwlaszcza jesli sa to stare modele).

spoko, dzięki za radę ;-)
a na coś konkretnego zwrócić uwagę ? coś czego nie zauważę na 2minutowej przejażdżce po chodniku koło sklepu ;-)

j_szczygiel
10-11-2010, 13:48
Poogladaj dokladnie jak samochod przed kupnem, posprawdzaj przerzutki i hamulce (chyba najwazniejsze elementy mogace sprawiac klopoty) w czasie jazdy - to tylko rower, a nie zderzacz hadronow :D Moze zerkinij na opony - jesli beda popekane tzn ze rower dlugo stal i niekonserwowany moze wymagac jakis napraw w niedlugim czasie. Ja swoj kupilem za 350 pln i poza tylnym hamulcem raczej na nic nie narzekam ;)

TomaszR
10-11-2010, 14:34
A przeczytałeś co ja napisałem? :) Jakie wąskie kółka? :) Sam jeżdżę sztywnym singlem z 26'' kołami i oponami 1.75 po mieście, nierzadko zapuszczając się do lasów.

Wybacz, czytając singlespeed od razu przed oczami stanęły mi "trendy a la kolarzówki" z poucinanymi kierownicami, których teraz trochę się kręci po mieście (i tak uważam, że rowerzystów jak na pół milionowe <Poznań> miasto to jest tu co kot napłakał). Po prostu złe skojarzenia, przez użytkownika takiej zabawki miałem najgorszą glebę w tym roku ;)


W Swarzędzu chyba nie macie większych gór niż my w Łodzi?
Na rowerze jeżdżę od 20 lat. Miałem wszystkie możliwe rowery, od szosówki, poprzez przełajówkę, ostre koło, na fullu mtb skończywszy. Wyrażam tylko moje skromne zdanie: singlespeed jest najlepszym środkiem transportu do codziennej jazdy, niezależnie od pogody.

Nie jeżdżę 20 lat, ale wiem jak JA jeżdżę.
Więc zwyczajnie (i bez stresu) Twoje rady, ogólnie może i słuszne, nijak się mają do mnie. Tak trudno zrozumieć? :)
Gór nie mamy. Dziury na swojej trasie mam konkretne. Jeździć powoli nie lubię. Ilość biegów kompletnie nie ma nic do tego, co mi się niszczy w rowerze. I tylko/aż tyle. Tak samo rozwalałby mi się singlespeed jak rozwala mi się obecny trek-cross z milionem biegów.

wolnyslimak
10-11-2010, 16:34
Rower jest tak indywidualną sprawą, że doradzanie komuś co, jak i gdzie mz. mija się lekko z celem. Każdy powinien sam dojść co mu potrzeba i w czym czuje się najlepiej. Czyli gdzie się jeździ i jak się jeździ. Pozdrawiam rowerzystów.

velaskez
12-11-2010, 00:35
Moi kochani bikerzy. Powoli zaczynam się przymierzać do kupna roweru. Cena to max 3000zł. I tu zaczynają się pojawiać pytania. Głównie o rozmiar ramy. Mam 176cm wzrostu. Rower głównie do XC, trochę po górkach, ale raczej bezdroża wokół Wrocławia;) Swój ostatni rower właśnie ostatnio zajechałem, a że jest dosyć stary - Kellys Spider 2006 :mrgreen:, to trzeba kupić coś nowszego.
Podczas ostatniej wycieczki do Decathlonu wpadł mi w oko Rockrider 8.1 (http://www.rower.com/archiwum.php?art=2744), tylko nie wiem czy w ogóle jest sens się wokół tego kręcić. I nie interesuje mnie full, hardtail jest ok. Skok amortyzatora z przodu minimum 100mm. I pedały SPD. Doradzicie coś?

EDIT: Choć szczerze powiem, że spodobał mi się ten RR. Mógłby się ktoś o tym sprzęcie wypowiedzieć?

zdyboo
12-11-2010, 08:13
Mógłby się ktoś o tym sprzęcie wypowiedzieć?

Full do 3k PLN, to chyba za sama ramę bez dampera i to jeszcze taką sobie ramę.
Ten Rockrider cierpi na podobną chorobę, co większość rowerów sklepowych. Ma słabe komponenty, tam gdzie to ważne. Konkretnie chodzi mnie o piasty, firma Joytech nigdy nie słynęła z solidnych komponentów, a piasty, to najważniejsze łożyska w rowerze. Mam nadzieje, że chociaż suport dali Truvativa.
Poza tym pedały, jak zaczynałem przygodę z klikami, to dostałem dwa uszkodzone komplety takich Wellgo od kumpli i sobie poskładałem jeden sprawny. Jak nie zmienili technologii i materiałów, to są bardzo słabe pedały. Odłamują się w nich zatrzaski, a sama konstrukcja sprawia, że wystarczy żeby blok się zapchał błotem lub śniegiem i się nie wepniesz. Już lepiej kupić coś z platformami i wymienić na Shimanowskie 520.

Poza tym piszesz, że skok minimum 100 mm, jeździłeś kiedyś HT z amorem o większym skoku, pomijając, że rower wtedy słabo skręca, to klasyczne kąty ramy sprawiają, że zbyt duże siły działają na główkę ramy, co może doprowadzić do pękania materiału. 100 mm to w obecnych czasach optimum.

Osobiście też mam uraz do hamulców Hayesa, tarcza widzę ma niezmienny kształt od lat, sprawia to, że środek się szybciej ściera niż brzegi i po jakimś czasie trzeba tarczę wymieniać, bo hamulce słabną.

W ogóle przy budżecie 3k PLN, można się nieśmiało pokusić o poskładanie sobie roweru, ale należy się raczej liczyć z jego przekroczeniem. Poza tym przy składaniu trzeba w miarę precyzyjnie wiedzieć czego się chce.

Teraz pewnie są wyprzedaże w sklepach może warto poszukać czegoś z przeceny.

wolnyslimak
12-11-2010, 12:26
Full do 3k PLN, to chyba za sama ramę bez dampera i to jeszcze taką sobie ramę.
Ten Rockrider cierpi na podobną chorobę, co większość rowerów sklepowych. Ma słabe komponenty...

Ale przecież Velaskez wyraźnie napisał, że full go nie interesuje. Hardtail jest ok. Więc po co mowa o ramie amortyzowanej?! A nawet jak juz napisałeś o cenie to sporo się mylisz. To jest właśnie najlepszy okres na kupno roweru i spokojnie można znaleźć porządną maszynę amortyzowaną w tej cenie. Mój kumpel kupił fulla Kony w tamtym roku w Ursusie w stocku wyprzedażowym skiteam'u za 3200pln i naprawdę komponenty ma niezłe. A jak juz jesteśmy przy komponentach to masz racje co do piast ale nieprzesadzajmy z ich wytrzymałością. Zreszta jak juz to Velaskez napisał rower nie będzie katowany na hopach i dropach więc spokojnie dadzą radę. A jak już się rozpadną to wtedy dopiero kupi sobie nowe, lepsze. MZ. ten RockRider jest dobrym wyborem. Co do wielkości ramy to musisz sobie odpowiedzieć na pytanie co do stylu jazdy. Jeśli myslisz o intensywnym street'cie gdzie skoki ze schodów i na schody to normalka to proponuje rozmiar mniejszy, jakieś 16cali. A jeśli chcesz gnać ścieżkami leśnymi to rozmiar około 17,5 cala przy wzroście 176cm będzie idealnym rozwiązaniem. Zdyboo a jeździłeś wogóle na hamplach Hayes'a? Bo mniewam, że nie skoro piszesz takie herezje. Lepszej siły i modulacji hamowania jeszcze nie widziałem. Tylko, że ja używam 200mm a nie 160mm. Życzę udanego wyboru i radości z jazdy.

velaskez
12-11-2010, 15:55
W tym sklepowym RR8.1 co go oglądałem to miał support Truvativa. Rower głownie do jazdy trochę po szosie, ale zdecydowanie więcej po leśnych ścieżkach, polach. Nie przewiduję katować go na hopach. A myślę o kupnie, bo widziałem go za 2400zł, pewnie przed gwiazdkę podrożeje, a potem znowu spadnie. I właśnie tak zamierzam w styczniu coś kupić.
Co do składanych to nie wiem czy jest sens w moim przypadku. Bo wcale taniej i lepiej mnie to nie wyjdzie, a właściwie to się na tym nie znam...
Teraz mam ramę 17.5 i jest trochę za krótka:twisted: Jak się w sklepie przymierzałem to 19.5 był w miarę spoko, ale z kolei nie wiem jak będzie z wyższym środkiem ciężkości się jeździć.

M_B
12-11-2010, 16:26
Gotowe rowery ze sklepu to niestety lipa. Ja w swoim mam jeszcze fabryczną ramę, manetki, klamki hamulców i obręcze kół. Reszta wymieniona na lepsze co do jednej części. No i to pochłonęło tyle ile chcesz przeznaczyć na rower + oczywiście cena roweru na początku. Postaraj się coś poskładać, bo gotowe rowery kuszą dobrą przerzutką tylną i manetkami, a reszta jest często o kilka grup sprzętu niżej.
Zależy ile ważysz, ale ja przy moich 80kg radzę sobie w Beskidach z hamulcami typu V shimano deore + porządne klocki + porządne opony i nie narzekam.

zdyboo
12-11-2010, 16:30
Mnie zarzucasz, że piszę o fullu, a sam sobie zaprzeczasz w jednej wypowiedzi.
Napisałem specjalnie, bo full zawsze kusi, ale w tej kwocie to tylko jakimś cudem z wyprzedaży albo używkę.

Po co piszesz o intensywnym streecie, jak ten rower w ogóle się do tego nie nadaje. Owszem da się zjechać po schodach czy zeskoczyć z jakiejś niewielkiej hopy, ale nie, jeśli to będzie główne wykorzystanie roweru. Pomijając osprzęt, który katowania najzwyczajniej w świecie nie wytrzyma, to nawet przy ramie 16" ten rower będzie za mały.
Rowery do dirtu, streetu i pokrewnych dyscyplin, maja niskie ramy, ale tak samo długie jak normalne rowery XC.

Próbowałem się kiedyś przejechać na Treku koleżanki. Problem był tylko taki, że ja mam 189 cm wzrostu, a jej rower miał klasyczną ramę 15". Zahaczałem kolanami o manetki. :)


Zdyboo a jeździłeś wogóle na hamplach Hayes'a? Bo mniewam, że nie skoro piszesz takie herezje. Lepszej siły i modulacji hamowania jeszcze nie widziałem.

Nie zwykłem pisać o rzeczach, które znam tylko ze słyszenia. Teraz już nie mam, bo przerobiłem na podkładkę pod inny rotor. Ale miałem w swoim domowym złomowisku tarczę Hayesa startą właśnie w ten sposób. Problemu w zasadzie nie ma, dopóki nie chcesz zmienić klocków, nowe bardzo długo się docierają i to mineralne, nie metaliczne, a i po dotarciu nie jest za dobrze. Przeszukaj sobie archiwum pl.rec.rowery, kilka lat temu był tam temat omawiany, łącznie ze zdjęciami i pomiarami suwmiarką. Teraz jestem wierny Shimano, tanie to i dobre, skoro moje 100 kg plus sakwy są w stanie szybko zatrzymać raptem 160 milimetrowe rotory.
Natomiast najfajniejsze hamulce na jakich miałem okazję jeździć, to Hope.

Rafał_Sz
12-11-2010, 16:38
Velaskez, a dlaczego nie chcesz fullika? Przy mądrej konstrukcji ramy i z dobrym damperem Ty i twoje osobiste 4 litery pokochacie pełną amortyzację. ;)

raider
12-11-2010, 17:03
Nie zwykłem pisać o rzeczach, które znam tylko ze słyszenia. Teraz już nie mam, bo przerobiłem na podkładkę pod inny rotor. Ale miałem w swoim domowym złomowisku tarczę Hayesa startą właśnie w ten sposób. Problemu w zasadzie nie ma, dopóki nie chcesz zmienić klocków, nowe bardzo długo się docierają i to mineralne, nie metaliczne, a i po dotarciu nie jest za dobrze. Przeszukaj sobie archiwum pl.rec.rowery, kilka lat temu był tam temat omawiany, łącznie ze zdjęciami i pomiarami suwmiarką. Teraz jestem wierny Shimano, tanie to i dobre, skoro moje 100 kg plus sakwy są w stanie szybko zatrzymać raptem 160 milimetrowe rotory.
Natomiast najfajniejsze hamulce na jakich miałem okazję jeździć, to Hope.

Przez ok. 5 lat uzywałem przedniego hamulca Hayes Mag z tarczą 200mm i nie mogę narzekać - przetrwało to ze cztery komplety klocków, aktualnie używa mój siostrzeniec i nadal działa. Co do Shimano - niedawno założyłem hamulce SLX tarcze 160mm (tarcze akurat od XT). Przez kilkaset kilometrów absolutnie bez zarzutu mimo przejścia z przodu 200mm na 160mm, ale niestety ostatnio po przejechaniu przez kałużę a właściwie niezłe bajorko ;) , hamulce stały się spowalniaczami. Oczywiście po kilku kilometrach wyschły i wróciły do swojego pierwotnego działania. Chyba klocki w SLX są dosyć g...niane. Gdy się zużyją to pewnie wymienię je na XTR lub jakiś lepszy zamiennik hehe..

wolnyslimak
12-11-2010, 17:46
Mój kumpel używa nadal swojego hamulca, którego używałem ja jeszcze na swoich amatorskich zjazdach. A to było spokojnie jakieś 7-8lat temu. Klocki zmieniał ze 3 razy i raz zerwany przewód. Stare Hayes-y (te niebieskie, z aluminiową dość długą dźwignią) działają ciągle tak samo i co NAJWAŻNIEJSZE z idealną modulacją hamowania. Velaskez MZ. 19,5cala przy wzroście 176cm jest błędem ale i tak zrobisz jak chcesz. Rower ma być zwinny w terenie. Są różne kąty i 17,5 można znaleźć z dłuższą górną rurą. A jak już koniecznie musi być większy rower to max.18,5. No ale to Ty na nim będziesz jeździł i powinieneś wybrać sam.

M_B
12-11-2010, 18:14
Co do rozmiaru. Ja mam 188cm wzrostu i jeżdżę na krótkiej (górna rura ok. 58cm) 19". Sztyca 400mm.

velaskez
13-11-2010, 00:35
Velaskez, a dlaczego nie chcesz fullika? Przy mądrej konstrukcji ramy i z dobrym damperem Ty i twoje osobiste 4 litery pokochacie pełną amortyzację. ;)

Wiesz, myślałem o fulu, ale mnie to specjalnie nie zbawi. A jakoś tak pełna amortyzacja kojarzy mi się z ostrym gibaniem przy mocnym pedałowaniu. Poza tym o ile większy będzie koszt całej zabawy wtedy...
Żeby się przekonać chyba musiałbym się przejechać na porządnym rowerze z pełną amortyzacją, ale jak dotąd nie miałem takiej okazji;)

Co do hamulców to takie najlepiej, które zatrzymają 78kg z plecaczkiem i ewentualną sakwą;)

EDIT: A moglibyście jako obyci w temacie coś zaproponować? Nawet składanego. Bo szczerze mówiąc, to już od dawna się nie interesowałem tematem i po prostu nie wiem co ma najlepszą cenę do jakości. Jedyne co wiem, że jakbym chciał mieć naprawdę zaj****y rower, to wrzucić osprzęt Shimano XTR. Tylko, że mnie na to po prostu nie stać:D

Rafał_Sz
13-11-2010, 08:40
Wiesz, myślałem o fulu, ale mnie to specjalnie nie zbawi. A jakoś tak pełna amortyzacja kojarzy mi się z ostrym gibaniem przy mocnym pedałowaniu. Poza tym o ile większy będzie koszt całej zabawy wtedy...
Żeby się przekonać chyba musiałbym się przejechać na porządnym rowerze z pełną amortyzacją, ale jak dotąd nie miałem takiej okazji;)

Co do hamulców to takie najlepiej, które zatrzymają 78kg z plecaczkiem i ewentualną sakwą;)

EDIT: A moglibyście jako obyci w temacie coś zaproponować? Nawet składanego. Bo szczerze mówiąc, to już od dawna się nie interesowałem tematem i po prostu nie wiem co ma najlepszą cenę do jakości. Jedyne co wiem, że jakbym chciał mieć naprawdę zaj****y rower, to wrzucić osprzęt Shimano XTR. Tylko, że mnie na to po prostu nie stać:D
Przyjrzyj się używanemu Giant NRS3. NRS oznacza No Resonance System. Polecam, bo mam taki od kilku lat. Jedyna modyfikacja polegała na zmianie hebli z V na hydrauliczne tarczówki (160 mm) Hayes Stroker. Oryginalne hamulce za często znikały. Zrobiłem tym rowerkiem już z kilkanaście tysięcy km i nie zanotowano żadnej usterki ( a często zjeżdżam trasami zbliżonymi do DH :)).

XTR to wagowy hardcore. Można spooooooro taniej i niewiele (jeśli w ogóle) gorzej jeździć na Deore LX i RaceFace.

zdyboo
13-11-2010, 10:53
XTR to wagowy hardcore. Można spooooooro taniej i niewiele (jeśli w ogóle) gorzej jeździć na Deore LX i RaceFace.

Rafał, LX to teraz grupa trekingowa. :)
SLX wszedł na jej miejsce, ale jak piszesz XTR jest dla zawodników, a za starych czasów XT uchodziło za synonim sprzętu nie do zdarcia. W RF trzeba uważać z suportem, bo dają/ dawali podkładki dystansowe z tworzywa i to lubiło sobie trzeszczeć. Piszę, tu o nowych rozwiązaniach suportu z łożyskami na zewnątrz mufy.

NRS, to było marzenie wielu, pierwszy full co to nie pompował, ale teraz robią takie chytre dampery, że nawet w systemie jednozawiasowym nie masz pompowania.

Rafał_Sz
13-11-2010, 11:06
Rafał, LX to teraz grupa trekingowa. :)
(...)
Hehe, no tak. :) Ale nie zmienia to faktu, ze przy odrobinie troski ciężko go zakatować.

"Wadą" mojego NRS (i mojego lenistwa) jest to, że do dzisiaj jeżdżę na oryginalnym RockShox Pilot XC. Na wiosnę planuje próbę odwrócenia wewnętrznego pierdzielnika odpowiedzialnego za skok - zmiana z 80 na 100 mm. Jak to niewiele pomoże, poszukam czegoś ze 100 mm skoku i blokadą. Z tyłu mam FOX Float ProPedal i ten sprawuje się wyśmienicie.

Co do trzeszczącego RF to mogę to tylko potwierdzić. Szlag mnie czasami trafiał. Cisza, las, pod górę parę kilometrów i .. trzeszczenie. Pomogło zalanie z obu stron WD-40. Od tego momentu cisza.

MARS CooL
13-11-2010, 13:58
velaskez RR który tu podlinkowałeś to ze dwa modele do tyłu. Sam całą wiosnę szukałem coś dla siebie. Generalnie chciałem wydać tak jak ty ok 3000zł. Po przeanalizowaniu rynku, kilku testach rowerów miedzy innymi Giant, Kross, RR 8.1 RR 8.2 wypadło na Unibike Expert. NIeźle złozony rower jak na te pieniądze, które zapłaciłem za niego (2600zł). Od czerwca zrobiłem na nim 600km, polowe z tego w naprawdę ekstremalnych warunkach. Rower okazał się dobry. Mam porównanie do rowerów kolegów, z którymi od czasu do czasu jeździłem. Więc z podobnym osprzętem na markowej ramie wydali drugie tyle przynajmniej, a niektórzy wręcz w tej cenie mają zapasówki. Wymieniając się rowerami z znajomymi na niektórych wyjazdach nie zauważyłem jakichś kolosalnych różnic poza jedną. Jedynie podczas szybkich zjazdów wydawał mi się mniej pewny niż rowery kolegów - ale generalnie nie odstawałem co do szybkości wiec może to kwestia opon (mam Rocket Ron w najdroższej wersji 2.0)i amortyzatora lub jego ustawienia (bardziej czułem Experta w rękach). Znajomi, którzy jeździli na moim mieli bardzo pozytywne uczucia ze rower jest ok. No może jeszcze wygląd roweru jest trochę toporny, taki mniej lansowy. Ale to kwestia gustu.

velaskez
13-11-2010, 15:31
No ten Unibike wygląda całkiem sensownie. Muszę się jeszcze rozejrzeć;)
rsz, a jak coś znajdę to na wiosnę przyjadę wypróbować po górkach :D

Co do RR8.1 z tego roku, tu (http://www.decathlon.com.pl/PL/8-1-2010-141020987/#INFO-DETAIL)jest specyfikacja;)

M_B
13-11-2010, 17:14
Velaskez, ja proponuję coś w tym stylu, sam bym to kupił jakbym miał kupować hardtaila za 3K, później wymiana amorka na RS REBA ;) i tego co inne się zużyje.
http://allegro.pl/2011-cube-acid-black-n-white-2011-3x10-i1299435910.html

velaskez
13-11-2010, 17:33
No i tu pojawia się pytanie czy żyłować się o 400zł i dołożyć do modelu 2011, czy dać sobie spokój i kupić 2010, który osprzęt ma mnie więcej taki sam.
http://allegro.pl/leszno-cube-acid-black-n-grey-20-gratis-leszno-i1313726551.html

M_B
13-11-2010, 18:40
Jak wystarczy Ci 9 zamiast 10 biegowa kaseta, to bierz starszy model. Ja mam 8 biegów. Gary Fisher też mówi, że 8 wystarcza. ;)
Ja też kupiłem rower w październiku 2006, model 2006 i było parę złotych taniej :)

Te 400zł możesz do amorka dołożyć. :)
Ja mam RS TORA i jest super (trochę ciężka, ale na REBA AIR mnie nie było wtedy stać, a poza tym sprzętowo TORA jest wystarczająca)

velaskez
13-11-2010, 18:49
Teraz mam kasetę 8-mio biegową i sam nie wiem co zrobię z numerem 9 a co dopiero gdybym miał ich 10:D
A w ogóle to wystarczyłyby mi biegi 4,5,6,7.

M_B
13-11-2010, 18:54
Biegi biegami, zależy ile zębów w kasecie. Teraz mam 11-30. Jakbym miał 9-tkę pewnie bym wziął 11-32.

kymaj
13-11-2010, 20:07
velaskez ja bym brał starszy model, praktycznie różnicy sie nie odczuje, 400 stówki w kieszeni na dobre buty na przykład

M_B
13-11-2010, 20:44
Velaskez się zastaniawia, więc proponuję pociągnąć temat rowerów troszkę inaczej. W czym jeździcie? Buty, koszulka, spodenki, okulary, kask - Jakie?

arek-hs
13-11-2010, 23:50
Velaskez, nie wiem jak Cube, ale Decathlon ma bardzo dobrą gwarancję. Bez problemu wymienią ci ramę jak pęknie itp. :)

velaskez
13-11-2010, 23:52
Velaskez się zastaniawia, więc proponuję pociągnąć temat rowerów troszkę inaczej. W czym jeździcie? Buty, koszulka, spodenki, okulary, kask - Jakie?

Ubranko adidasa wyczajone gdzieś na przecenie a kask mongoose;) A modeli nie podam bo nie pamiętam, a nie podane na ciuchach:D A jak jest zimno to pod spód wkładam przywieziony z USA Under Armour (http://www.underarmour.com/shop/us/en/). I to jest jakieś magiczna sprawa, jak będziecie mieli okazję kupić to kurde polecam! Nie jest zimno, nie jest mokro od potu, mięśnie tak nie bolą. Wygląda to tak:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.popsci.com/files/imagecache/article_image_large/files/articles/under-armour-recharge.gif)
Jest bardzo ciasno przylegające, ale nie pije. Odkąd używam, to reszta to badziew.

Rafał_Sz
14-11-2010, 10:17
A ja jak jest zimno jeżdżę sobie w takiej kurteczce :-D :


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.wear-gear.com/zdjecia/fuckthegravity/kd-t.jpg)

M_B
14-11-2010, 13:19
Ja spodenki rockrider z pampersem
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://chce.to/content/pienta/big.159212.24BEA8A7-C74F-4946-96F1-8F9E253D5F1F.jpg)
koszulka northwave skeleton
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jejamescycles.co.uk/product-images-large/northwave-skeleton-jersey-42409.jpg)
rękawiczki northwave skeleton
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/11/Skeleton_Glovesth-1.jpg
źródło (http://pomyslynazakupy.pl/data/Image/sport/Skeleton_Glovesth.jpg)
okulary oakley czarne
kask Met A-Tomo żółty tu gdzie szary na zdjęciu
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.bonthronebikes.co.uk/media/catalog/product/cache/1/image/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/4/7/472125.jpg)

Jak jest zimno to jeszcze windstopper na koszulkę i śmigam, jak jest mega zimno to bielizna termiczna (kalesony i koszulka) z firmy EUROBIKE.

wolnyslimak
15-11-2010, 11:43
no normalnie jak na wybiegu chłopaki:)

TomaszR
16-11-2010, 12:30
Ubranka?
Zdjęć nie będzie... :)

Mykam codziennie, przepacam konkretnie, prać tego po każdym powrocie do domu nie chce mi się, więc potrzebuję kilku kompletów. Dlatego (portfel!) polecam termoaktywną bieliznę Grene z alledrogo. Komplecik góra i dół tak z 70zł, a nie 100+ za jeden element, jak zazwyczaj ma to miejsce w sklepach uznawanych za sportowe...
Pewnie dlatego, że Grene ma na opakowaniu leśnika, rolnika i elektromontera a nie modnego rowerzystę :)

Przy obecnych temp. na kolana, pod kalesony, sportowe opaski elastyczne w charakterze ocieplaczy.

Krótkie portki. Nie jestem aż tak zdesperowany, żeby kręcić czterema literami w samych "obciślokach". Kilka par oczywiście. Jakieś rockridery, jakieś cuda z pampersowymi wstawkami z Lidla (mają całkiem niezłe ciuchy rowerowe w ofercie od czasu do czasu, polecam). Byle tanio. Żadne jeszcze się nie rozpadły.

Okulary - BHP, przezroczyste Uvex Gravity-Zero. Nie parują za bardzo. Świetnie leżą pod paskami kasku (minimalna oprawka) i włażą jakimś cudem na mój szeroki nos. Nie kosztują kroci i mają konkretną klasę wytrzymałości. Kilka razy pomogły, gdy jadąc w ciemnościach nie zauważyłem gałęzi.

Butki - kocham SPD, odkąd to ustrojstwo zamontowałem. M076 z przeceny. Są "siatkowe" i przestały ostatnio wystarczać. Kupiłem ochraniacze PRO Bike Tarmac H2O. Drogie jak cholera (połowa ceny butów?), po 2 tygodniach poprzecierały się szwy na noskach, wczoraj walczyłem z igłą i nitką. Szału nie ma, ale giry nie marzną i nie mokną... Sam nie wiem, czy dobry zakup, czy nie. Zacząłem czuć zimno od metalowego bloku SPD w podeszwie. Trzeba będzie kupić wkładki do butów z izolacją jakąś...

Kask - UVEX (znowu zakupy zimą na wyprzedaży), bij zabij, nie wiem jaki model :)
Jak temperatura spadnie jeszcze bardziej, pewnie reanimuję stare, mocno zabudowane GIRO, w którym kiedyś pomykałem. Pod kask sportowa, obcisła czapeczka poliestrowa. Na twarz bandama, zimą wypróbuję ochraniacz/maskę narciarską.

Kurtka - cienka wiatrówka z membraną.

Największą zagwozdkę miałem (myślę, że już wygrałem) z rękawicami. Latem wystarczą po prostu pierwsze z brzegu "bezpalczaste". Teraz łapy zaczęły mi serio marznąć.
Przetestowałem 3 pary rękawic, żadna nie była tania. W 2 z nich jeździłem zimą na nartach (jedne z Windstopperem, drugie z Goretexem), przy -10 prawie na 3km wys. i dawały świetnie radę... Na rowerze już nie. Inny rodzaj wysiłku..
Ostatecznie kupiłem... rękawice motocyklowe. Z dość wysokiej półki. Dają radę (spróbowałby nie, przy tej cenie...). Palce i ich stawy są mi potrzebne do pracy :)
Wiem, podobno w/g lekarzy zimno samo z siebie nie ma wpływu na stawy. Nie wiem, moje chyba nie czytały tych rewelacji...

Last but not least - masa odblasków. Kamizelka, opaski na ramiona, nogi i rękawice (żeby było widać, że sygnalizuję skręt).

I po co to wszystko?
Ano jak ostatnio musiałem jechać z pracy do domu komunikacją miejską, to pokonanie 15km zajęło mi 2h 10min (samochodem wyszłoby na to samo, lub gorzej). Rowerem mam przeciętnie 40-45min.
Przy tych faktach naprawdę nie muszę dorabiać żadnej szczególnej filozofii do swojego jeżdżenia rowerem ;)

Cała Polska na rowery! :)

A ty kochany Sejmie/Rządzie weź się wreszcie za nowelizację Kodeksu Drogowego. Poprawki, mające zwiększyć szanse przeżycia rowerzysty na ulicy, leżą w komisji chyba już ze 2 lata... Na tym forum chyba nie wolno kląć?

zdyboo
16-11-2010, 13:11
Witam!

Ciuchy, to zależy, którym rowerem i jak jadę. :)
Najwięcej jeżdżę na mieszczuchu i tam z reguły używam cywilnych ciuchów, z czasem outdoorowych. Z jednym wyjątkiem, specjalnie na rower kupiłem spodnie bojówki, z grubego materiału dodatkowo wzmocnione na tyłku i kolanach. Zwykłe spodnie po góra roku przecierałem w kroku i były do wyrzucenia.

Treking/ MTB
Zależy czy jadę na wypad jednodniowy czy na kilka dni. Mam dwie pary spodenek krótkich Biemme z pampersem. I mam też długie z windstopperem, tej samej firmy. Jak dla mnie, to rewelacja jest. Mam je już kilka ładnych lat i nadal dają radę. Co prawda pampersy się już ubiły i nie jest tak miękko jak na początku, ale przeciwbakteryjnie nadal działają.
Koszulki, jak na jeden dzień, to zwykłe plastiki, jak na kilka dni to coolmaxy, bo nie zaczynają śmierdzieć tak szybko.
Buty Shimano 72 chyba, w każdym razie przewiewne z rzepami.
Do tego mam bluzy softshellowe, wiatrówki, rękawice i okulary.
Kask, mam starego METa Bad Boya, ale jeżdżę w nim tylko w przypadku offroadu w górach. Po mieście i na trekingu stosuje nakrycie głowy adekwatne do warunków atmosferycznych (chusta, czapka, kapelusz). Zawsze mam za to założone rękawice, bo już raz chodziłem z obandażowanymi nadgarstkami jak amortyzowałem gołymi rękoma upadek.

M_B
16-11-2010, 18:38
Kask, mam starego METa Bad Boya, ale jeżdżę w nim tylko w przypadku offroadu w górach. Po mieście i na trekingu stosuje nakrycie głowy adekwatne do warunków atmosferycznych (chusta, czapka, kapelusz).

Ja akurat w górach nigdy (odpukać) nie połamałem kasku, stało się to jednak 2 razy w mieście. Jakbym go nie miał, pewnie bym teraz tego nie pisał.

zdyboo
16-11-2010, 18:55
Ja akurat w górach nigdy (odpukać) nie połamałem kasku, stało się to jednak 2 razy w mieście. Jakbym go nie miał, pewnie bym teraz tego nie pisał.

Naprawdę nie chcę ponownie wszczynać dyskusji na temat kasków. Sprawa indywidualna. W lesie kask mnie się przydaje głównie do rozsuwania gałęzi na single trackach.

kymaj
22-11-2010, 00:11
wątek umiera to dam fotke jaką udało mi sie zrobić jakiś czas temu, związaną oczywiście z bajkiem




https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img99.imageshack.us/img99/5600/dsc7534editaa.jpg)

velaskez
22-11-2010, 00:20
Super fotka. Jak zawiesiłeś aparat?

kymaj
22-11-2010, 17:45
trudno wytlumaczyć, miałem do tego paski zaciskowe, aparat był na statywie, dwie nogi były przywiązane za ramę a trzecia po kątem do spodu siodełka

wolnyslimak
22-11-2010, 18:31
Kolego Kymaj: bajka fotografia. Zachodzę w głowę jak to zrobiłeś? Mimo tłumaczenia trudno to sobie wyobrazić. Gratulacje.

marzyciel9
22-11-2010, 18:40
tylko zegarek z bransoletą nie pasuje

BobbyX
22-11-2010, 22:16
http://www.youtube.com/watch?v=2Kkd7fWQeSg

Od 1:14

TomaszR
30-11-2010, 12:14
Codzienność komunikacyjna mojej "metropolii" doprowadziła do tego, że nadal sobie jeżdżę :)

I powiem tylko tyle - mało co wywołuje takiego 'banana' na mojej gębie jak przedzieranie się na rowerku przez śnieg, na którym widzę tylko własne, wczorajsze ślady :)

Ale piszę, bo nie potrafię sobie poradzić z jedną kwestią. Może ktoś 'zimowo doświadczony' poradzi. Łapy grabieją i nic nie jestem w stanie z tym zrobić. Rękawice, w których obecnie jeżdżę kosztowały tyle, co ostatnia naprawa napędu w moim crossie... Więc raczej nie znajdę już lepiej izolujących, chyba że w sklepie ze sprzętem dla polarników...

Szukam natchnienia, help! :)

Andre
30-11-2010, 12:20
Nie wiem jakich rękawic używasz ale w przypadku rękawic na zimę najważniejsze jest aby nie przepuszczały wiatru. Jeśli mimo tego grabieją ci ręce to postaraj się podczas jazdy co jakiś czas poruszać palcami.

Aras
30-11-2010, 12:48
Więc raczej nie znajdę już lepiej izolujących, chyba że w sklepie ze sprzętem dla polarników...

Też mam ten problem. Nic mi tak nie marznie jak dłonie. Na największe mrozy zakładam grube rękawice do trekkingu w górach - Trek Mates ( coś takiego (http://www.trekmates.co.uk/1187/Trekmates-Ignite-3-in-1--Gore-Tex-Gloves.html) ) składające się z dwóch par: wewnętrzne polarowe, zewnętrzne z membraną Gore-tex. Nawet w nich mi paluchy kostnieją. Taka już chyba natura, kwestia krążenia itd. Ważne jest by rękawice nie były obcisłe, no i warto ruszać palcami pobudzając krążenie.

zdyboo
30-11-2010, 13:22
Łapy grabieją i nic nie jestem w stanie z tym zrobić.


Też mam ten problem.

Z marznięciem dłoni i stóp jest tak, że organizm "zabiera" z nich krew jeśli musi ogrzać inne, ważniejsze organy. Zatem może wystarczy się nieco cieplej ubrać, w okolicach korpusu na przykład.
Dwa, są rękawice z kieszonkami na ogrzewacze, można skorzystać z jakiś żelowych grzanych w mikrofali czy wodzie lub z chemicznych. Mam takie rękawice, bodajże Chiby, co prawda dają radę bez ogrzewaczy, ale kieszonkę na nie mają.

Ja się zwykle w zimie ubieram tak, że na początku jest mnie zimno, wyraźnie czuję chłód. Jakbym się tak ubrał i musiałbym np. czekać na przystanku na autobus, to bym porządnie zmarzł. Jednak w trakcie jazdy się rozgrzewam i jest mnie ciepło, dopóki się na dłużej nie zatrzymam. Czasem jedna, dodatkowa, cienka warstwa na korpus czyni cuda.

Aras
31-12-2010, 12:07
CycleOps - właśnie produkowałem folder dystrybutorowi więc się "doktoryzowałem" z tematu :)- fajne trenażery, kadra na nich kręci - polecam - [spam]...[spam]

Kolego, nie spamuj. Polecasz, bo kadra dostała je od sponsora i na nich kręci? :lol: Czy może dlatego że jesteś zaprzyjaźniony z dystrybutorem? :lol: Ile sam kilometrów przekręciłeś na ich, że tak polecasz? Jakie porównanie masz, z bezkonkurencyjnymi na naszym rynku (stosunek cena/jakość) Tacx'ami?

krzysztof jot
31-12-2010, 16:35
Kolego, nie spamuj. Polecasz, bo kadra dostała je od sponsora i na nich kręci? :lol: Czy może dlatego że jesteś zaprzyjaźniony z dystrybutorem? :lol: Ile sam kilometrów przekręciłeś na ich, że tak polecasz? Jakie porównanie masz, z bezkonkurencyjnymi na naszym rynku (stosunek cena/jakość) Tacx'ami?

Się nie denerwuj. Nie napisałem "najlepsze na świecie" tylko warte rozważenia, a skoro wystarczą na poziom kadry, to tym bardziej amatora z nad laptopa :). I jaka kadra, specjalisto ? To nie wiesz, że od ponad roku w Polsce nie ma kadry męskiej w kolarstwie górskim ?. Wszystko zawodnicy płacą sami. Nawet bilet lotniczy do Kanady na Mistrzostwa, o pobycie nie wspominając. Zupełnie nie masz pojęcia o czym piszesz, choć chciałbyś aby wyglądało że masz. A już o hojności sponsorów do "rozdawania" to masz zdecydowanie przesłodzony obraz. Powiem Ci, że często nawet zawodnik woli zapłacić, niż czekać na sponsorski "nie-wiadomo-jaki" dar. Najważniejsze, aby miał czym zapłacić :) i tu rola sponsora mile widziana. Ale nie czas i miejsce na takie tematy.

Wracając do trenażerów. Jakie mam porównanie ? Mam, stoją obok siebie oba w garażu. Pierwszego Tacx'a kupiłem w 1998 roku. Biorąc pod uwagę ceny jednych i drugich i to co i do czego kupujemy (tak naprawdę troche bardziej skomplikowany stojak na rower) warto rozwazyc inne opcje niż bezkonkurencyjny (?) Tacx. I kilometrów "przekręcam" sporo - po kilka tysięcy w roku. I w tym wokół rowerowym temacie, to raczej nie zagniesz mnie i nie zaskoczysz niczym..

Kasandra
11-03-2011, 08:57
Ej świry rowerowe-jakiej firmy błotniki polecacie, żeby się nie upaprać?

Psychotrop
11-03-2011, 09:02
sks

Kasandra
11-03-2011, 09:02
tnx
;-)

darko
11-03-2011, 09:03
Dobry, wczoraj zmagałem sięz oświetleniem w domowym studio no i wniosek jest jeden z tego: za cholere mi to nie wychodzi :(


Ej świry rowerowe-jakiej firmy błotniki polecacie, żeby się nie upaprać?
Duże i szerokie, ja mam jakieś za 10 czy 15 zł z Kauflanda i jeżdzę z nimi już 3 sezon i dają radę

Kasandra
11-03-2011, 09:04
No i problem, bo muszę znać jeszcze średnicę koła;(((
standardowo to chyba 26" jest prawda?

darko
11-03-2011, 09:05
jo

Paablitos
11-03-2011, 09:17
Ej świry rowerowe-jakiej firmy błotniki polecacie, żeby się nie upaprać?

Swiry rowerowe mowia, ze trzeba sie upaprac:D... cala frajda:D

Kasandra
11-03-2011, 09:19
Swiry rowerowe mowia, ze trzeba sie upaprac:D... cala frajda:D

Jadąc do pracy;-)))
Odpada;-)

Paablitos
11-03-2011, 09:22
Jadąc do pracy;-)))
Odpada;-)

Miękczak:D
Jesli chcesz dojezdzac do pracy rowerem i sie nie blocic, polecam np. rover 25 ;)

Rafał_Sz
11-03-2011, 09:22
oooo, byś się nie zdziwił :D
ot kolorek można sobie zmieniać i tyle :D

ty zresztą też możesz na niebiesko :D
Niebieski jest ładniejszy od zielonego. :)


Swiry rowerowe mowia, ze trzeba sie upaprac:D... cala frajda:D
Trzeba się jeszcze rozpędzić. :lol:

Paablitos
11-03-2011, 09:28
Trzeba się jeszcze rozpędzić. :lol:

A... to obowiazkowo.:)

A tak serio to w temacie blotnikow nie pomoge... nie mam, nie mialem ... moze bede mial (jak se na stare lata damke kupie, zeby do dklepu jezdzic).

krzysztof jot
11-03-2011, 12:08
A... to obowiazkowo.:)

A tak serio to w temacie blotnikow nie pomoge... nie mam, nie mialem ... moze bede mial (jak se na stare lata damke kupie, zeby do dklepu jezdzic).

jak ci błoto wali w ryj i na plecy - to tylko młodzieńcza głupota - bo ani to przyjemne, ani bezpieczne - nawet mistrzowie stosują :) ( z miernym skutkiem - fakt - ale zawsze to mniej na plecach i twarzy - a na przód najlepszy błotnik jest z dużej butli PET :)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.krzysztofjot.neostrada.pl/foto/forum/marblotnik.jpg)

d80
11-03-2011, 17:47
Z przodka mam THE + krótka "płetwa" pod dolną rurą,a z tyłu SKS Crusher. Tutaj też są fajne błotniki. (http://sklep.gregorio.pl/pl/c/blotniki/173)

zdyboo
11-03-2011, 18:47
Prawda jest taka, że jest bardzo brutalna. :)
Jeśli błotniki mają chronić, to muszą być pełne jak w rowerze miejskim. Taką płetwę jak ma Marek Galiński na zdjęciu powyżej używałem do górala i plecy chroniła bardzo dobrze, ale stopy i łydki już nie. Z przodu miałem jakiś szeroki SKS mocowany do rury sterowej i też dawał radę, jeśli chodzi o ochronę twarzy.
Błotniki z PETów przytrytowane do ramy, to chyba pomagają tylko w podniesieniu kultowości roweru, bo ochrony nie dają żadnej.

siona
11-03-2011, 18:57
Swiry rowerowe mowia, ze trzeba sie upaprac:D... cala frajda:D

popieram

nieuwalony biker przy powrocie to oznaka jego workowania

krzysztof jot
11-03-2011, 19:13
Błotniki z PETów przytrytowane do ramy, to chyba pomagają tylko w podniesieniu kultowości roweru, bo ochrony nie dają żadnej.

dają to co wystarczy - mniej błota na okularach, startujący w zawodach pozostałe "aspekty ubłocenia" ma raczej w... nosie :) .

d80
12-03-2011, 10:18
Jeśli błotniki mają chronić, to muszą być pełne jak w rowerze miejskim.


Jednakowoż w rowerze górskim ze szczególnym uwzględnieniem rowerów zjazdowych/freeridowych. ;)

zdyboo
13-03-2011, 19:49
Jednakowoż w rowerze górskim ze szczególnym uwzględnieniem rowerów zjazdowych/freeridowych. ;)

Ja wiem, że w Polsce rower typu górskiego jest postrzegany jako rower najlepszy do wszystkiego. To że nie jest on konstrukcyjnie przewidziany do zastosowania pewnych rozwiązań, to wychodzi dopiero jak chce się te rozwiązania zastosować. W momencie zakupu się liczy tylko, żeby amor miał duży skok i tylna przerzutka była XT. W przypadku fulli logicznym jest, że za cenę większego bezpieczeństwa płaci się mniejszą sprawnością energetyczną i tym, że jak trafisz na błoto, to będziesz brudny.
Jak ktoś kupuje rower MTB, żeby nim dojeżdżać do pracy, to niech się przebiera albo kombinuje jak tu przyczepić te błotniki, żeby tego przebierania było jak najmniej. Ja po mieście jeżdżę rowerem miejskim i nie mam problemu jak jest mokro na drodze.

TomaszR
13-03-2011, 23:09
Błoto, śnieg, lód, asfalt (dziurawy), beton czy szutr? 'Trekkingowiec' z pełnymi błotnikami, przodem na widelcu i oponami dobranymi do pory roku i/lub charakteru trasy.
Jeżdżę do pracy codziennie, przez okrągły rok, nawierzchniami z pierwszego zdania i tak mi się zdaje, że jeszcze nikt nie wymyślił niczego bardziej uniwersalnego... :)

MARS CooL
13-03-2011, 23:19
doradźcie proszę. Chcę kupić synowi nowy rower - dotychczas 20' ma za małe przełożenie (6 przerzutek ) i niestety bardzo ciężko na nim mu sie do gory wspina. 24' troszkę za duży ale myslę ze do wakacji go mocno podciągnie. Chłopak ma zacięcie do jazdy dlatego pomyślałem o czyms takim:
http://www.kross.pl/rower/119-HEXAGON_REPLICA.html
http://www.kross.pl/rower/118-LEVEL_A6_REPLICA.html
http://www.unibike.pl/raptor.html
osobiście z żoną mamy Unibike - ja EXPERTA żona model niżej i sprawują sie wyśminicie ale młodemu bardzo podoba sie KROSS - jakie sa różnice poza iloscią przełozen i wagą? Który lepszy? Moze cos innego ale w kolorystyce czarno/biało/czerwonej?

vuki
14-03-2011, 01:22
czy są tu zwolennicy podróży rowerem po Polsce?
wybieram się w kwietniu do Warszawy, potem jak pójdzie dobrze
to może zjadę w dół do Krakowa i wrócę do siebie
to coś ponad 1000 km mi wyjdzie, chyba, że na Warszawie skończę
różnie to bywa, mogę "silnik zatrzeć" lub inne nieoczekiwane przeszkody

czy jakieś uwagi co do takich tras?
jakie niebezpieczeństwa na drodze? gdzieś muszę też nocować
(do Warszawy chce w 1 dzień dojechać i mam nocleg ale dalej .... nie wiem)
mam ograniczone możliwości zabrania bagażu bo mam szosówkę a sam trochę ważę
trochę podstawowych osobistych rzeczy oraz sprzęt naprawczy i ... aparacik + szkło
jakieś uwagi jak walczyć z pojazdami ocierającymi się i jadącymi na 3-ciego?
w większości planuję główne drogi bo lepsza nawierzchnia i krócej

Tom01
14-03-2011, 02:08
w większości planuję główne drogi bo lepsza nawierzchnia i krócej

Większość podróżników raczej właśnie nie zaleca głównych. Osobiście też wolę te nie czerwone na mapie. Nie ma TIR'ów, z reguły o niebo lepsze widoki i ogólnie spokojniej się jedzie.

Antonioo
14-03-2011, 02:12
Ja swojego czasu wybrałem się z kumplem na Słowację na rowerach jeszcze do gimnazjum chodziłem....3 noclegi 4 dni około 460 km...wiec raczej bez szaleństw.....no i miałem tylko starego kodaka analogowego brata co dostał na komunię, więc i zdjęć mało ;(
Pojechaliśmy na zwykłych góralach....ja do swojego doczepiłem, bo nie miałem możliwości bagażnik z przodu i tyłu....bo jazda z plecakiem, to beznadzieja....

Mieliśmy namiot, śpiwory, mini kuchenkę polową. Spaliśmy na dziko...:) gdzie nam się spodobało:)
Nie zapomnę poranka na polach w okolicach Tatrzańskiej Łomnicy, rosa paruje, snują się mgiełki, Łomnica pięknie góruje nad okolicą, aż tu naglę jakaś wywrotka podjeżdża i 100 metrów od nas "kida" jakieś odpadki organiczne :D:D:D bezcenne ;)

Z własnych obserwacji, czekolada to podstawa:D jedna tabliczka daje takiego kopa, że ho ho:)

Co do bezpieczeństwa, to powiem tak....parę km od domu, jeszcze dobrze nie wyruszyliśmy,a jakiś s...yn wyprzedzał właśnie tak, że dosłownie minął nas o centymetry. . . serce to mi w gardle stanęło. . .
zły to był znak na początku trasy.

Ale niestety takie uroki jazdy po drogach...tym bardziej jak się jedzie główną drogą, więc jak masz możliwość, a nie nadłożysz dużo, to omijaj główne drogi. . .Bo to nie tylko niebezpieczni są tacy zatraceńcy, ale i tiry...jak taki jeden rozpędzony śmignie obok, to tak chwieje i trzepie rowerem, że ciężko utrzymać kierownicę...a często jeżdżą w kolumnach.

Wiadomo, trzeba zrobić w głowię listę rzeczy, "co się może przydać" począwszy od pelerynki przeciwdeszczowej, a skończywszy na sraj taśmie;) jakieś leki w razie w, opatrunki,plastry.

Hmmmm...natomiast mocno bym się zastanowił nad targaniem lustra. . . wiadomo aparat musi być, ale raczej wziąłbym jakiś kompakt....zwłaszcza jeżeli będziesz jechać sam...raz że no wiadomo waga,dwa żeby nikt nie zwinął. . . a trzy, żeby przypadkiem nie uszkodzić. . . no ale to takie moje przemyślenia.

Nie popełnij też tego błędu, co ja...czyli czarny podkoszulek bez ramion:) w ostrym słońcu to wiadomo czym to grozi, no ale nie pomyślałem wtedy...

Ja bym postarał się kogoś jeszcze dokoptować w trasę, bo to raźniej przede wszystkim i bezpieczniej...

zdyboo
14-03-2011, 09:51
doradźcie proszę. Chcę kupić synowi nowy rower

Co nie kupisz z tych trzech modeli będzie dobrze. Moja rada jest natomiast taka, żeby na rower z kołami 24" nie wydawać za dużo kasy. Chłopak podrośnie i za rok na przykład już się okaże, że taki rower jest za mały. Wtedy trzeba będzie kupić normalnego górala. Przy takim zakupie dopiero się trzeba mocno zastanowić co kupić.

yellow
14-03-2011, 10:01
Poczytuje ostatnio forum i nie moge sie nadziwic jak moglem ominac taki topic ;)
Wiosna panowie idzie, wiec trza sie powoli szykowac do seoznu, a tak na prawde przygotowania konczyc.
Moze na poczatek zaprezentuje swoja miejską maszynę:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://cyfrowa.pukawka.pl/wp-content/uploads/2010/05/DSC_0229.jpg)
Rama przemalowana, mial byc ciemny braz wpadajacy w czern a wyszla czekolada, w sumie efekt niezamierzony ale chyba lepszy niz mial byc. Kola robione na zamowienie przez firme Bike Park w Poznaniu. Skladany od zera przeze mnie, nie ukrywam taka przyjemnosc pochlonela sporo pieniedzy. Warto jednak bylo bo przyjemnosc z jezdzenia jest nie do opisania. Oczywiscie typ napedu single speed, mialo byc ostre kolo - jednak moje kolano po dwoch operacjach mowi stanowcze nie ;)

Na trasy dluzsze Fuji Roubaix Pro, szosa RZondzi!
pozdrower

ekonet
14-03-2011, 11:56
Ja bym postarał się gogoś jeszcze dokoptować w trasę
Gogusia. ;)

Rafał_Sz
14-03-2011, 13:57
Zdecydowanie odradzam główne drogi krajowe, szkoda życia. Zresztą kombinując z mapą, można korzystać z lokalnych skrótów itp. I polecam mieć na sobie żarówkową kamizelke lub kurtkę. W tym roku będę to chyba zakładać nawet na motocykl, bo nie na wrażeniach typu "otarłem się o śmierć" mi zależy.

TomaszR
14-03-2011, 14:17
U mnie nie ma czego rozpoczynać, sezon na okrągło. Na dole pstryki z codziennych dojazdów do pracy.

Rower niestety "marudzi" mi coraz bardziej, skończył 4 lata i jakieś 15 tys. km, a ja po prawdzie nie mam czasu ani cierpliwości na dopieszczanie go. Po prostu "wół roboczy". Przebiegi i trasa robią swoje: dziś rano straciłem ze 40 minut na manipulowanie kluczem do szprych i kręcenie mocowaniem piasty przy tylnym kole, żeby przestało ocierać o błotnik/hamulce/ramę (wybrać dowolne dwa na raz :) )... Czas zmienić obręcz.

Cała Polska na rowery ;)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/03/frozeneyes-1.jpg
źródło (http://www.rajtar.info/photoblog/frozeneyes.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/03/MaltaRano04-1.jpg
źródło (http://www.rajtar.info/photoblog/MaltaRano04.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/03/MaltaRano05-1.jpg
źródło (http://www.rajtar.info/photoblog/MaltaRano05.jpg)

Robert_P
14-03-2011, 15:22
Też bym się na drogi główne nie pchał bo przyjemność z jazdy się traci jak trzeba wciąż patrzeć na innych użyszkodników drogi . Lepiej dalszą drogą a będzie przyjemniej i więcej zobaczysz.
Do dalszej podróży to optymalnie mieć podłączoną przyczepkę , nie są to tanie wynalazki ale wygoda jest i jak mówisz masz trochę masy :)
Noclegi bym zaplanował na polach namiotowych przy jakiś jeziorach ale to już zależy od wybranej drogi.
Leniwie się przemieszczamy i obcujemy z naturą , tak to widzę :D

m_cudny
14-03-2011, 16:28
Nie wszystkie boczne drogi nadają się na szosówkę, mz lepiej rozważyć opcję jakiegoś trekking/cross. Chyba że masz kółka gniotsa niełamiotsa ;)

ocean
14-03-2011, 19:20
doradźcie proszę. Chcę kupić synowi nowy rower - dotychczas 20' ma za małe przełożenie (6 przerzutek ) i niestety bardzo ciężko na nim mu sie do gory wspina. 24' troszkę za duży ale myslę ze do wakacji go mocno podciągnie. Chłopak ma zacięcie do jazdy dlatego pomyślałem o czyms takim:
http://www.kross.pl/rower/119-HEXAGON_REPLICA.html
http://www.kross.pl/rower/118-LEVEL_A6_REPLICA.html
http://www.unibike.pl/raptor.html
osobiście z żoną mamy Unibike - ja EXPERTA żona model niżej i sprawują sie wyśminicie ale młodemu bardzo podoba sie KROSS - jakie sa różnice poza iloscią przełozen i wagą? Który lepszy? Moze cos innego ale w kolorystyce czarno/biało/czerwonej?

Ale kurde Krossy staniały... Jam pomykam na A6, starszy model jeszcze z Suntorem Axonem S-RL. W 2007 roku dałem za niego prawie 2600... Nigdy mnie nie zawiódł, dwa lata temu wymieniłem przerzutki na XT, łańcuch i śmigam na tym do tej pory. Jeżeli chcesz zaoszczędzić to kup mu Hexagona - ale jak chłopak ma zacięcie to i tak sobie go potem odpowiednio doposaży i na jedno wyjdzie - z tym że Ty zaoszczędzisz ;-). W A6 będzie mniej wydatków dla młodego bo więcej w nim dobtych części. Najważniejsza jest rama. Co dziwne i w Hexagonie i w A6 widzę to samo. Aluminium 6061. Kiedyś A6 miała alu 7005 potrójnie cieniowane, hydroformowane (moja rama taka jest). Czyżby Kross poszedł po kosztach? Stąd pewno ta niska cena.

ocean
14-03-2011, 19:32
Po oględzinach specyfikacji stwierdzam że części w tych dwóch modelach są takie sobie... I jeden i drugi wymaga "modyfikacji". Nie wiem jak bardzo twój syn połknął bakcyla i czy zwraca uwagę na części, ale jeśli myśli o docieraniu roweru gdzieś po górach to te przerzutki długo nie wytrzymają... Na takie warunki to Shimano LX.

arek-hs
14-03-2011, 19:35
Teraz seria LX to raczej do trekkingu się nadaje. :)

Andre
14-03-2011, 20:10
Trochę na rowerze świata zwiedziłem i odradzam główne drogi. Zero przyjemności i tylko stres, że ktoś Cię potrąci.
Co do noclegów, jeśli nie masz możliwości zabrania ze sobą namiotu, to nie jest to jakiś wielki problem. W małych motelach, hotelach
zazwyczaj da się pzrenocować z rowerem w pokoju.
Podstawą jest przede wszystkim mieć pod ręką jakąś czekoladę i wodę do picia bo to główne paliwo.
biorąc pod uwagę date twojej podróży to obowiązkowym punktem programu jest jakaś kurtka przeciwdeszczowa.

jasiek52
14-03-2011, 20:28
Do słusznych uwag powyższych dodam - z własnego doświadczenia:

Jeśli planujesz trasę ok 1000 km to spodenki muszą być z wkładką, czyli tzw pampersem. Przekonałem się o tym osobiście i boleśnie.
Ja sypiam w namiocie, ale z braku takowego myślę, że dobrym rozwiązaniem jest agroturystyka, względnie małe hotele lub motele, jak już kolega wyżej napisał. I za wszystkimi przedmówcami - omijaj drogi główne, a przyjemność będzie Ci dana:)

wasilewk
14-03-2011, 20:43
I za wszystkimi przedmówcami - omijaj drogi główne, a przyjemność będzie Ci dana

Też tak myślę - sam muszę jeździć codziennie ze względów zdrowotnych. Ale teraz przytoczę swoją opinię jako kierowca auta:
- jadę kilkaset kilometrów z rodziną na wczasy,
- żeby dojechać zgodnie z planem, to nie można się ociągać, trzeba gnać min. 120/h (choć wolałbym 80),
- jadę, patrzę i przecieram oczy: jedzie 'turysta' na szosówce (dobrze, że choć w kasku) po trasie szybkiego ruchu !
- ja jadę 120km/h ale mnie mijają BM-ki, które mijają też i jego: ponad 160km/h
- żona krzyczy: wariat !
- a ja sobie myślę: jaką przyjemność ma on z jazdy tą szosą ?

Pzdr.

ekonet
14-03-2011, 20:46
- ja jadę 120km/h ale mnie mijają BM-ki, które mijają też i jego: ponad 160km/
Jeśli Cię mijają, to znaczy, że stoisz, a nie jedziesz.
:)

wasilewk
14-03-2011, 20:49
Jeśli Cię mijają, to znaczy, że stoisz, a nie jedziesz.
:)

Racja ! Jak zwykle 'polska język...'

Pzdr.

Tom01
14-03-2011, 20:52
jedzie 'turysta' na szosówce (dobrze, że choć w kasku)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/03/file-1.php?id=441
źródło (http://dadrl.pl/forum/download/file.php?id=441)

ekonet
14-03-2011, 20:53
Racja ! Jak zwykle 'polska język...'

Pzdr.
To nie polska języka, to kurs na prawo jazdy. ;)

Są cztery podobne pojęcia:
- wyprzedzanie,
- mijanie,
- omijanie,
- wymijanie.

:)

wasilewk
14-03-2011, 20:53
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/03/file-1.php?id=441
źródło (http://dadrl.pl/forum/download/file.php?id=441)

Dokładnie tak myślałem...

ocean
14-03-2011, 20:59
Dla młodego na początek starczy. To jest minimum. Tak sobie poprzeglądałem ten link od Krossa i są tam wersje A6 droższe i bardziej "wypasione". Ta jest chyba dla dzieci. Kolega MARS Cool nie podał wieku syna. Może się okazać że to jeszcze dziecko, a my mu tu osprzęt z wyższej półki proponujemy. Od dwóch lat specjalnie nie rozglądałem się za nowościami na rynku. Wszystko mi śmiga, nic się nie psuje. Jak zacznie to poszperam, nie jestem typem człowieka zmieniającego bardzo dobrze pracujące części na lepsze bo są lepsze...

Tom01
14-03-2011, 21:01
Dokładnie tak myślałem...

Ze sformułowania "dobrze, że choć w kasku" raczej wynika co innego, a mianowicie stereotyp złudnego poczucia bezpieczeństwa. A tymczasem prawdziwe przyczyny problemów na drogach tkwią znacznie głębiej i są znacznie trudniejsze do zniwelowania niż przez nakładanie nakazów noszenia kasków, kamizelek, odblasków, zapalania świateł itd. To tylko zewnętrzne oznaki głęboko zakorzenionych patologii i nie tędy droga w poprawianiu bezpieczeństwa. Co gorsze, tego typu regulacje je jeszcze pogłębiają.

ekonet
14-03-2011, 21:04
i nie tędy droga w poprawianiu bezpieczeństwa.
Ja bym raczej powiedział - tędy też.

Ale raczej nie drążyłbym tych tematów, bo za chwilę będziemy najlepszymi kierowcami i tak dalej.

Mnie bardziej interesuje to, czy Marek został wolnym strzelcem, że chce się wyprawiać w Polskę na bicyklu? :)

wasilewk
14-03-2011, 21:04
To nie polska języka, to kurs na prawo jazdy. ;)

Są cztery podobne pojęcia:
- wyprzedzanie,
- mijanie,
- omijanie,
- wymijanie.

:)

Tak, tylko jak ktoś próbuje zwięźle opowiedzieć historyjkę, to już zaczyna potocznym językiem pisać...:wink:

Pzdr.

Tom01
14-03-2011, 21:10
Ja bym raczej powiedział - tędy też.

Zdecydowanie nie. Człowiek ma skłonności do samoistnego zwiększania ryzyka jeśli ma do dyspozycji mechanizmy zabezpieczające i czuje się bezpieczniej. Skutkiem tego bezpieczeństwo nie wzrasta a może nawet spadać. To stara zasada nazywana efektem Peltzmana lub kompensacji ryzyka. Odwracając zależność, spowodowanie u ludzi odczucia niebezpieczeństwa, powinno dawać skutek zwiększonej ostrożności. Ktoś kiedyś napisał, że gdyby na środku koła kierownicy zamontować 20 cm kolec, nie byłoby stłuczek na mieście. To doskonała i uderzająca do wyobraźni ilustracja powyższego mechanizmu.



Są cztery podobne pojęcia:
- wyprzedzanie,
- mijanie,
- omijanie,
- wymijanie.
:)

A mnie uczono, że trzy. ;)

Pabloo
14-03-2011, 21:20
To nie polska języka, to kurs na prawo jazdy. ;)

Są cztery podobne pojęcia:
- wyprzedzanie,
- mijanie,
- omijanie,
- wymijanie.

:)

A mijanie od wymijania to czym się różni? ;)

ekonet
14-03-2011, 21:37
A mijanie od wymijania to czym się różni? ;)
Mijasz przedmiot nieruchomy, np. znajdujący się przy drodze.
Wymijasz się z pojazdem jadącym z przeciwka.

Tom01
14-03-2011, 21:38
Mijasz przedmiot nieruchomy, np. znajdujący się przy drodze.

Czyli "omijasz".

ekonet
14-03-2011, 21:39
Ktoś kiedyś napisał, że gdyby na środku koła kierownicy zamontować 20 cm kolec, nie byłoby stłuczek na mieście.
Taki kolec prawie każdy ma zamontowany - to poduszka uderzająca z siłą Tysona. :)


Czyli "omijasz".
Nie. Omijasz wtedy, gdy musisz wykonać przy tym manewr zmiany kierunku jazdy, mijanie nie wymaga zmiany kierunku jazdy. To jest proste.

Rafał_Sz
14-03-2011, 21:42
- ja jadę 120km/h ale mnie mijają BM-ki, które mijają też i jego: ponad 160km/h

Ta, akurat...

:mrgreen:

wasilewk
14-03-2011, 21:45
Mijasz przedmiot nieruchomy, np. znajdujący się przy drodze.
Wymijasz się z pojazdem jadącym z przeciwka.

No, tak. Pozostaje poprawne "wyprzedzasz", ale przyznasz dziwnie brzmiące (może nawet trochę śmiesznie):" BM-ka, jadąca z prędkością 180 km/godz wyprzedzała rowerzystę, jadącego z prędkością 30 km/godz".:wink:

Pzdr.

Tom01
14-03-2011, 21:46
Taki kolec prawie każdy ma zamontowany - to poduszka uderzająca z siłą Tysona. :)

Oj, niekoniecznie. Poduszkę, dzięki marketingowcom, postrzegamy niemalże jak pierzynkę łagodnie przyjmującą kierowcę w razie zderzenia. Wszak auta z 15-ma poduszkami reklamuje się jako bardziej "bezpieczne" niż z te z 8-ma. Poduszka = bezpiecznie, kolec = niebezpiecznie. Tak właśnie myślimy, a od mózgu wszystko się zaczyna.


Nie. Omijasz wtedy, gdy musisz wykonać przy tym manewr zmiany kierunku jazdy, mijanie nie wymaga zmiany kierunku jazdy. To jest proste.

Może nie do końca tak to jest:

Kodeks drogowy
Art 2 Użyte w ustawie określenia oznaczają: (...)
ust 26 Wymijanie: Przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika ruchu poruszającego się w przeciwnym kierunku.
ust 27 Omijanie: Przejeżdżanie (przechodzenie) obok nie poruszającego się pojazdu, uczestnika ruchu lub przeszkody.
ust 28 Wyprzedzanie: Przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika ruchu poruszającego się w tym samym kierunku.


O "mijaniu" ani związku ze zmianą kierunku ruchu w czasie ww manewrów, w tym szacownym dokumencie, nic nie ma.

Rafał_Sz
14-03-2011, 21:47
BM-ka, jadąca z prędkością 180 km/godz
Ta, akurat...

vol. 2 :mrgreen:

;)

ekonet
14-03-2011, 21:51
O "mijaniu" ani związku ze zmianą kierunku ruchu w czasie ww manewrów, w tym szacownym dokumencie, nic nie ma.
Ale było w czasach, gdy na kursie na prawo jazdy uczyli naprawdę. :) I nie było głupich testów, których by się ludzie uczyli na pamięć. :)

A tak poważniej to - mijanie nie jest w tym "szacownym" dokumencie ujęte, gdyż nie ma wpływu na ruch drogowy - mijasz np. przydrożne drzewo, nie zmieniając przy tym kierunku jazdy. A wspomniane przez Ciebie omijanie ma wpływ na ruch drogowy.
Nieudolnie, ale chyba wyjaśniłem? :)

Tom01
14-03-2011, 21:56
Ale było w czasach, gdy na kursie na prawo jazdy uczyli naprawdę. :) I nie było głupich testów, których by się ludzie uczyli na pamięć. :)

Na pewno nie było. A robiliśmy PJ prawdopodobnie w tym samym systemie. "Mijanie" i "omijanie" to chyba najczęściej mylone słowa w terminologii PoRD, więc siłą rzeczy mocno zakorzenione.


A tak poważniej to - mijanie nie jest w tym "szacownym" dokumencie ujęte, gdyż nie ma wpływu na ruch drogowy - mijasz np. przydrożne drzewo, nie zmieniając przy tym kierunku jazdy. A wspomniane przez Ciebie omijanie ma wpływ na ruch drogowy.
Nieudolnie, ale chyba wyjaśniłem? :)

"Omijanie" wcale nie oznacza konieczności zmiany kierunku, choć przyznaję słowotwórcza geneza może upodabniać je znaczeniowo do np "objeżdżania". W rozumieniu przepisów "omijanie" jest jednak tożsame z "mijaniem".

Pabloo
14-03-2011, 22:04
"Omijanie" wcale nie oznacza konieczności zmiany kierunku, choć przyznaję słowotwórcza geneza może upodabniać je znaczeniowo do np "objeżdżania". W rozumieniu przepisów "omijanie" jest jednak tożsame z "mijaniem".
Odnosząc się do kilku wcześniejszych odpowiedzi chodzi chyba raczej o równoznaczność "wymijania" z "mijaniem", omijanie może natomiast łączyć się ze zmianą pasa ruchu, aby wyminąć statyczny obiekt ;)

Tom01
14-03-2011, 22:07
omijanie może natomiast łączyć się ze zmianą pasa ruchu

A wyprzedzanie nie? Nie dywagujmy, nie ma "mijania". Jest "wymijanie", "omijanie".

Pabloo
14-03-2011, 22:08
A wyprzedzanie nie? Nie dywagujmy, nie ma "mijania". Jest "wymijanie", "omijanie".
Wyprzedzanie tak, ale wymijanie już nie ;)

Tom01
14-03-2011, 22:10
Wyprzedzanie tak, ale wymijanie już nie ;)

A jak w naprzeciwka jedzie "nadgabaryt" z pilotem na czele? :)

MARS CooL
14-03-2011, 22:17
Młody ma 7 lat - kończy pierwsza klasę. NA rowerkach jeździ odkad sie urodził ;). To bedzie jego 5 maszynka. Zeszło roczny zakup niestety nieudany. 20' to juz za mało. Do tego ma tylko 6 przełożeń co powoduje ze sie strasznie denerwuje na podjazdach jak tatuś jeszcze może a on juz nie. 18-21 przerzutek powinno załagodzić sprawę. Chciałbym mu kupić lekki rower z dobrymi hamulcami. Niestety w normalnych pieniądzach nie znalazłem nic poniżej 12-14 kg. Czy te rowery dla dzieciaków muszą być tak cieżkie? Co do jakości komponentów to niestety nowego Gianta 3x oddawałem do serwisu w zeszłym roku, pewnie dlatego że osprzęt lichy. Tutaj zresztą będzie podobnie ale rower powinien wystarczyć na 2-3 lata wiec warto ewentualnie conieco pozminiać jak sie popsuje. Drugi syn ma 4 latka więc inwestycja ma przyszłość.

ocean
14-03-2011, 23:40
Hm... w kwocie około 1000zł A6 to jest dobry wybór. Jest najlżejszy, osprzęt ma jak na tę cenę odpowiedni. Właściwie z lżejszych dużego wyboru nie masz, znalazłem tylko Arkusa 1309 zł. http://www.arkus.com.pl/rowery_arkus/rowery_junior__kids/art461.html, ma nieznacznie tylko lepsze części, a więc moim zdaniem nie warto bo rama jest tej samej klasy, a waga podobna. Jak starszy wyrośnie to można na tej ramie dobre części zamontować i młodszy będzie śmigał. Takie jest moje zdanie. Może niech się inni w tej kwestii wypowiedzą.

jackers
14-03-2011, 23:59
Moj Scott w obecnym naturalnym otoczeniu.
Od czerwca 2010 6000 km, a w latosiowym >1200 km.

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/03/5527067585_a477878d7c_b-1.jpg
źródło (http://farm6.static.flickr.com/5051/5527067585_a477878d7c_b.jpg)

Azazel85
15-03-2011, 00:34
A "dwa", to już kilka czy jeszcze nie?



Kurde, od trzech stron męczycie mijanie z omijaniem.
Mało to chyba ma wspólnego z tematem?
Może jeszcze jakaś gra słowna?:)

Wiem że się czepiam, sorry - ale chyba na prawdę mało ludzie ostatnio problemów mają... mało znaków w podpisie, kiepskie kolory forum... ehhh...

Mój post też do wywalenia:)

krzysztof jot
15-03-2011, 01:41
Dla młodego na początek starczy. To jest minimum. Tak sobie poprzeglądałem ten link od Krossa i są tam wersje A6 droższe i bardziej "wypasione". Ta jest chyba dla dzieci. Kolega MARS Cool nie podał wieku syna. Może się okazać że to jeszcze dziecko, a my mu tu osprzęt z wyższej półki proponujemy. ...

jakbyś przeczytał ze zrozumieniem - skoro koła 24" wydają się za duże ... to zdecydowanie dziecko :). I osprzet wystarczy, az nadto. Na najzwyklejszej grupie potocznie zwanej SIS + Acera na rowerku 24 cale moi dwaj synowie przejechali tysiące kilometrów i spokojnie jeszcze kilku małych rowerzystów da w kość temu rowerowi, i edzie działał. Tam nie ma wielkich sił działających na naped, wiec nie ma sensu kupowania czegokolwiek lepszego, no i umówmy się, że LX dawno już nie jest "wyższą półką"

raider
15-03-2011, 11:22
LX to już od dwóch lat nie ma - jest SLX: http://bike.shimano.com/publish/content/global_cycle/en/us/index/products/mountain/slx.html
Generalnie dobry osprzęt, katuję korbę na 2 zębatki 36-22 od dwóch lat i nic się nie dzieje. W przypadku korby 3-zębatkowej różnica w wadze z XT tylko +40 gramów, przy tym cena mocno korzystna.

konopia
15-03-2011, 11:41
Używa ktoś tutaj rozwiązań zintegrowanych w stylu: sram i-motion, shimano nexus czy allfpine?
Mam już dosyć czyszczenia kasety, napinacza itd. z błota po każdej jeździe, jeżdżę po płaskim, trochę asfaltu na dojazd, potem drogi na wałach, polne drogi, podmokłe drogi na przełaj przez łąkę czasem tylko jakiś podjazd pod wał.
Zawsze po jeździe wszystko jej ubłocone i mokre.
Wystarczy mi odpowiednik klasy "deore".

Kiedyś był tylko "rolhoff speed hub" i kosztował koszmarne pieniądze, teraz pojawiło się więcej tych rozwiązań i tak się zastanawim czy może nie zmienić by osprzętu na zintegorowany :idea:

JacKill
15-03-2011, 13:05
Ja mam Alfine od zeszłego roku, jeden sezon bezproblemowy :) Bardzo fajne rozwiązanie, idiotoodporne, bezobsługowe w porównaniu do tradycyjnych przerzutek. Jedyna wada to rozpiętość przełożeń, 8 biegów to nie 21 ale da się przyzwyczaić. Poszukaj kilka stron wstecz, było o tym pisane.

zdyboo
15-03-2011, 13:24
Używa ktoś tutaj rozwiązań zintegrowanych w stylu: sram i-motion, shimano nexus czy allfpine?

Ja mam nexusa 8 w mieszczuchu. Do miasta sama słodycz, łańcuch trzeba smarować raz na pół roku.
W trekingu i góralu mam napęd klasyczny. Jak coś padnie na trasie, to jeszcze jestem w stanie spróbować naprawy, jak padnie coś w przekładni, to lipa totalna.

Pamiętaj tylko, że do piast z przekładniami zwykle potrzeba ramy z hakami poziomymi albo napinacza łańcucha. Takie ramy MTB sa zwykle nieco droższe i trudniej dostępne. Jak wstawisz napinacz, to nadal masz problem z syfiącymi się kółeczkami jak w wózku przerzutki.
Rohloff wymaga na pewno jeszcze mocowań pod linki od zmiany biegów.

d80
15-03-2011, 14:13
Koniec Race Face. (http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul:a35/7385/Koniec+Race+Face/)Nawet jeśli ktoś kupi tą markę to już nie będzie to samo.

konopia
15-03-2011, 16:25
Czyli jeśli w teren to sram, tyle że droższy i przy mojej ramie będzie potrzebny napinacz (napinacze robi shimano) a tak w ogóle to napinacza nie chcę :(


A może są jakieś gotowe rowery ze sram i-motion 9?

Psychotrop
15-03-2011, 20:01
Koniec Race Face. (http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul:a35/7385/Koniec+Race+Face/)Nawet jeśli ktoś kupi tą markę to już nie będzie to samo.

na szczęście mam jeszcze klasycznego race face korbę, suport i mostek :)
ehhh miodzio :)

Rafał_Sz
15-03-2011, 21:07
na szczęście mam jeszcze klasycznego race face korbę, suport i mostek :)
ehhh miodzio :)
Ja też, ja też! :)

Psychotrop
15-03-2011, 21:30
ah co to była za walka, żeby to ze stanów ściągnąć :)
a jaka radość po rozpakowaniu paczki :)
i jeszcze do tego przyszyły avidy bb7 i bomberek :)

krzysztof jot
15-03-2011, 22:14
ah co to była za walka, żeby to ze stanów ściągnąć :)
a jaka radość po rozpakowaniu paczki :)
i jeszcze do tego przyszyły avidy bb7 i bomberek :)

Race Face i Roox - to zwalało mnie z nóg dokładnie w latach 1998-2002. Po wielu eksperymentach - z całym przekonaniem mogę powiedzieć jedno - Jeśli chodzi o napęd w MTB -nic nie działa tak precyzyjnie, perfekcyjnie i bezszelestnie - jak kompletny XTR. Cała reszta, bywa iz czasem ładnie wygląda, choć XTR też wrażenie odpowiednie robi :). Korby - karbony,stopy, cuda na kiju - a po większym błotku remont kapitalny, a XTR - nie do zajechania, kreci zawsze lekko, wszystko szczelne doskonałe. Pedałka - ileż to było kombinacji, jakie kwoty - lekkie, lżejsze, tytanowe wodorowe nanosrebrne :) - a jednak na kolanach do XTR - zawsze pewne, solidne, przetrwają wiele. Aczkolwiek co do hamulców to można mieć inne sugestie. Ale cała reszta - naprawdę trudno znaleźć lepsze komponenty - w temacie korby/napęd oczywiście.

Psychotrop
15-03-2011, 23:34
nic nie działa tak precyzyjnie, perfekcyjnie i bezszelestnie - jak kompletny XTR. .

oj tam oj tam :)
ja tam na sramie 7, 9 i X0 popylałem :)
że tak powiem ... polecam :)
p.s.
ale przednią przerzutkę mam shimano ... LX z 96 roku kupioną w 2004 (nówkę) spod lady :)
no miodzio :)
prawie 10k km i zero luzów :)

Naish
15-03-2011, 23:45
LX to już od dwóch lat nie ma - jest SLX: http://bike.shimano.com/publish/content/global_cycle/en/us/index/products/mountain/slx.html
Generalnie dobry osprzęt, katuję korbę na 2 zębatki 36-22 od dwóch lat i nic się nie dzieje. W przypadku korby 3-zębatkowej różnica w wadze z XT tylko +40 gramów, przy tym cena mocno korzystna.

LX nie umarł tylko został przeprojektowany na grupę turystyczna i jest droższy od XT.
KLIK (http://bike.shimano.com/publish/content/global_cycle/en/au/index/products/mountain/Deore_LX_T660.html)


Race Face i Roox - to zwalało mnie z nóg dokładnie w latach 1998-2002. Po wielu eksperymentach - z całym przekonaniem mogę powiedzieć jedno - Jeśli chodzi o napęd w MTB -nic nie działa tak precyzyjnie, perfekcyjnie i bezszelestnie - jak kompletny XTR. Cała reszta, bywa iz czasem ładnie wygląda, choć XTR też wrażenie odpowiednie robi :). Korby - karbony,stopy, cuda na kiju - a po większym błotku remont kapitalny, a XTR - nie do zajechania, kreci zawsze lekko, wszystko szczelne doskonałe. Pedałka - ileż to było kombinacji, jakie kwoty - lekkie, lżejsze, tytanowe wodorowe nanosrebrne :) - a jednak na kolanach do XTR - zawsze pewne, solidne, przetrwają wiele. Aczkolwiek co do hamulców to można mieć inne sugestie. Ale cała reszta - naprawdę trudno znaleźć lepsze komponenty - w temacie korby/napęd oczywiście.

Ja od dwóch miesięcy mam nowe hamulce XTR wersje FR. Muszę przyznać szczerze że są to najlepsze hamulce w rowerze jakie kiedykolwiek miałem a, miałem chyba wszystkie ;)KLIK (http://bike.shimano.com/publish/content/global_cycle/en/us/index/products/mountain/new_xtr/component_systems/trail.html#brakes)

velaskez
16-03-2011, 01:32
Dobra laseczki. Mój tatuś potrzebował dla siebie w miarę taniego fulika :D Weszliśmy do Decathlonu w niedzielę, zobaczył RockRidera 6.3 i mu się on spodobał. Dzisiaj tylko zobaczyłem, że już stoi w garażu :D
Wiem, to nie jest topowa półka, ale jak sobie go obejrzałem na szybko to całkiem fajna maszynka. Jutro trochę ją skatuję przed zajęciami, to powiem Wam co jest wart full za 1700zł :D

A ja dalej myślę nad bajkiem dla siebie. Rockroder 8.1 kusi, ale Cube Acid fajniejszy. Zależy ile kasy wyściubię.

raider
16-03-2011, 01:49
LX nie umarł tylko został przeprojektowany na grupę turystyczna i jest droższy od XT.
KLIK (http://bike.shimano.com/publish/content/global_cycle/en/au/index/products/mountain/Deore_LX_T660.html)

[/URL]

No tak, szczerze mówiąc trekkingowego osprzętu za bardzo nie obserwuję, a na głównej stronie nie widać LX ;)

Z tymi hamulcami to także podobają mi się nowe XTR Trail, może za jakiś czas przejdę z SLX właśnie na ten model. Szkoda tylko że pokombinowali z napędem 10-biegowym, ciężko mi znaleźć plusy tego rozwiązania, choć może później okaże się jednak że bardziej trwałe, efektywne itd..

Naish
16-03-2011, 03:07
Z tymi hamulcami to także podobają mi się nowe XTR Trail, może za jakiś czas przejdę z SLX właśnie na ten model. Szkoda tylko że pokombinowali z napędem 10-biegowym, ciężko mi znaleźć plusy tego rozwiązania, choć może później okaże się jednak że bardziej trwałe, efektywne itd..[/QUOTE]

Moim zdaniem Dyna-sys to całkowita porażka, Mało tego śmiało mogę napisać że 9 biegów w rowerze mtb jest całkowicie zbędne. Najpierw na szerokości 8 biegowej kasety upchali 9 biegów a, teraz dołożyli jeszcze jeden. Z mojego punktu widzenia (konsument) pomysł delikatnie mówiąc kretyński bo na 8 biegowej kasecie S XT z łańcuchem IG90 wykręcałem średnio 5000 do 6000 km. Po przesiadce na 9b XTR z CN7700 (mnóstwo kasy!!!) maksymalnie zrobiłem 4500 km. Na 10b. napędzie mtb nie jeździłem i jeździć nie zamierzam ale mam kolarzówkę Trek 2.5 z 10b. napędem ultegra 6700 i rower ma zrobione 2600 km, łańcuch jest zużyty ponad 1.3 % czyli zdechł. Z punktu widzenia Shimano (producent) pomysł genialny bo, średnio co dwa lata wprowadzą coś nowego na rynek, napęd zużywa się szybciej i części są coraz droższe. A totalnym (tu należało by wstawić bardzo mocne słowo) muszę nazwać praktykę jaką Shitmano stosuje z częściami zamiennymi. Np trzy nowe koronki Deore kosztują prawie tyle samo co nowa korba Deore Holowtech II. Takich przykładów mogę wymienić dziesiątki.

Koniec tych żali. Idę spać.
Dobranoc.

Sindbad
16-03-2011, 10:25
A ja z innej beczki. Mam pytanie, zwłaszcza do tych jeżdżących na co dzień. Jak oceniacie aktualny poziom świadomości rowerowej wśród pieszych, kierowców a także innych rowerzystów? Kierowcy - wiadomo; piesi - np łażenie po ścieżkach; rowerzyści - choćby przestrzeganie elementarnych zasad RD. Jak to widzicie? Czy coś się zmienia?
Mam niestety wrażenie, że nie jest lepiej, a nawet może ciut gorzej... Jeszcze 2 lata temu jeździłem do pracy z uśmiechem na fejsie, full relaks w stosunku do auta. Teraz chyba wkurzam się prawie tak często jak za kierownicą :-(

zdyboo
16-03-2011, 10:36
Mam niestety wrażenie, że nie jest lepiej, a nawet może ciut gorzej... Jeszcze 2 lata temu jeździłem do pracy z uśmiechem na fejsie, full relaks w stosunku do auta. Teraz chyba wkurzam się prawie tak często jak za kierownicą :-(

Mnie na rowerze mało co rusza na tyle, żeby się unosić. Na pieszych mam dzwonek, na parkujących naklejkę na przednią szybę. Kierowcy zachowują się bardziej przewidywalnie niż piesi, którzy nawet widząc rowerzystę potrafią wejść niemal pod koła. Kierowcy może mają problemy żeby widzieć dalej niż długość maski, ale jak już raczą zauważyć, to z reguły przepuszczają i ogólnie nie stwarzają za dużych problemów.
Zasadniczo do miasta nie ma lepszego pojazdu niż rower.

raider
16-03-2011, 10:53
Mam niestety wrażenie, że nie jest lepiej, a nawet może ciut gorzej... Jeszcze 2 lata temu jeździłem do pracy z uśmiechem na fejsie, full relaks w stosunku do auta. Teraz chyba wkurzam się prawie tak często jak za kierownicą :-(

Możliwe, że to efekt kryzysu gospodarczego który mniej więcej od dwóch lat pełza w naszym kraju - w takich okresach ludzie generalnie zachowują się bardziej nerwowo (problemy ze spłatą kredytów, rosnące ceny i mniej pewna przyszłość). Dodać do tego katastrofę smoleńską, narastające podziały polityczne i już mamy społeczeństwo w stanie lekkiego wrzenia. Może nie takiego jak w Grecji gdzie dochodziło już do zamieszek, czy zwłaszcza w Afryce Płn gdzie przetaczają się rewolucje, ale napięcie jakieś jest..

de Fresz
16-03-2011, 11:01
Zasadniczo do miasta nie ma lepszego pojazdu niż rower.

Flame mode [ON]: Oczywiście że jest! Powie Ci to każdy użytkownik jednośladu z silnikiem ;-)

Sindbad
16-03-2011, 11:22
Mnie na rowerze mało co rusza na tyle, żeby się unosić. Na pieszych mam dzwonek, na parkujących naklejkę na przednią szybę. Kierowcy zachowują się bardziej przewidywalnie niż piesi, którzy nawet widząc rowerzystę potrafią wejść niemal pod koła. Kierowcy może mają problemy żeby widzieć dalej niż długość maski, ale jak już raczą zauważyć, to z reguły przepuszczają i ogólnie nie stwarzają za dużych problemów.
Zasadniczo do miasta nie ma lepszego pojazdu niż rower.

Staram się panować nad sobą, w końcu korzystam z roweru dla przyjemności i zdrowia ;-) ale jeśli w ciągu jednego dnia kilku kierowców SPECJALNIE zajedzie drogę, piesi na ścieżkach nie reagują na dzwonek (a na uwagi kpiną), a do tego jakiś osobnik na rowerze nie rozumie reguł ustępowania pierwszeństwa, to można trochę osowieć.
Ale paradoksalnie - piesi są generalnie w porządku na chodnikach (odpukać) a wybitnie nieeleganccy na ścieżkach rowerowych :-)


Możliwe, że to efekt kryzysu gospodarczego który mniej więcej od dwóch lat pełza w naszym kraju - w takich okresach ludzie generalnie zachowują się bardziej nerwowo (problemy ze spłatą kredytów, rosnące ceny i mniej pewna przyszłość). Dodać do tego katastrofę smoleńską, narastające podziały polityczne i już mamy społeczeństwo w stanie lekkiego wrzenia. Może nie takiego jak w Grecji gdzie dochodziło już do zamieszek, czy zwłaszcza w Afryce Płn gdzie przetaczają się rewolucje, ale napięcie jakieś jest..

No też coś w tym może być, niestety.

Stach2008
16-03-2011, 11:31
Flame mode [ON]: Oczywiście że jest! Powie Ci to każdy użytkownik jednośladu z silnikiem ;-)

oczywista oczywistosc :)

zdyboo
16-03-2011, 11:35
Flame mode [ON]: Oczywiście że jest! Powie Ci to każdy użytkownik jednośladu z silnikiem ;-)

Są szybsi tylko na długich prostych. ;)
W korku łatwiej przejadę rowerem niż motocyklem czy skuterem, bardziej zwrotny jestem i krótszy, chyba nawet od skutera, o tym, że węższy nawet nie wspominam.
Poza tym rowerem mogę więcej bezkarnie. Nie wiem jak w Warszawie, ale we Wrocku spokojnie da się popylać po chodniku i nawet mijając patrol Policji czy SM można liczyć na brak reakcji. Na motocyklu czy skuterze się tak nie da. Oczywiście bez jakiegoś piractwa w stylu 15km/h slalomem między pieszymi czy potrącając pieszych, ale spokojna jazda nikogo nie zwilża.

Pytanie, w Wawie narobili wielopasmówek, ale pasy są stosunkowo wąskie, da się białym pasem na motorze na przykład jechać pomiędzy samochodami czy za wąsko?

freefly
16-03-2011, 11:41
Pytanie, w Wawie narobili wielopasmówek, ale pasy są stosunkowo wąskie, da się białym pasem na motorze na przykład jechać pomiędzy samochodami czy za wąsko?

Zależy jak staną czterokołowcy i czy traktują motór jako pojazd uprzywilejowany.;)
Mnie tam ze dwa razy zahaczyli motórem w korku.

de Fresz
16-03-2011, 13:30
Są szybsi tylko na długich prostych. ;)
W korku łatwiej przejadę rowerem niż motocyklem czy skuterem, bardziej zwrotny jestem i krótszy, chyba nawet od skutera, o tym, że węższy nawet nie wspominam.

Z praktyki tak nie wychodzi. Ode mnie do ścisłego centrum Wawy jest jakieś 9 km, jeśli liczyć sam przejazd, to rowerem wychodziło mi coś ponad 20 minut, motocyklem ok. 15. Ale przy motocyklu tracę więcej czasu na przygotowanie – ubranie się w ciuchy, wyprowadzenie sprzęta, zamknięcie garażu – niby operacje zajmujące chwilunię, ale łącznie parę minut na to schodzi. Czyli w moim przypadku do samego centrum wyjdzie po równo, ale już gdzieś dalej – zdecydowanie na korzyść motocykla.
Aczkolwiek biorąc pod uwagę ilość "odcinków specjalnych rajdów offroadowych" we Wrocku, tam rowerem może być nieco łatwiej niż motocyklem szosowym ;-)



Poza tym rowerem mogę więcej bezkarnie.

Motocykle też mogą więcej niż puszki, ale jednak trzeba nie dać się złapać ;-) Jazda po chodniku zwykle kosztuje 200-300 + 5 pkt. promocyjnych.


Nie wiem jak w Warszawie, ale we Wrocku spokojnie da się popylać po chodniku i nawet mijając patrol Policji czy SM można liczyć na brak reakcji.

Mniej więcej tak samo, acz kiedyś dzielne nastolatki z prewencji (panowie nawet chyba 20 lat nie mieli, nie wiedziałem że przyjmują tak młodych) mnie spisali. Zapytani perfidnie o podstawę prawną (choć ją doskonale znałem) odpowiedzieli "wie pan, nie da się znać wszystkich przepisów, tyle tego jest..." ;-)



Pytanie, w Wawie narobili wielopasmówek, ale pasy są stosunkowo wąskie, da się białym pasem na motorze na przykład jechać pomiędzy samochodami czy za wąsko?

Spokojnie się daje, tym bardziej, że kultura zjeżdżania wśród puszkarzy z roku na rok się poprawia. Choć czasem trafi się jełop, który celowo zajedzie, ale po jakiejś minucie i tak się go zwykle żegna gestem przyjaźni wyrażonym środkowym palcem. Z tym że mi przytrafia się to bardzo rzadko, ze 2-3 razy na sezon, niektórzy motocykliści skarżą się na to częściej.

freefly
16-03-2011, 13:44
Mniej więcej tak samo, acz kiedyś dzielne nastolatki z prewencji (panowie nawet chyba 20 lat nie mieli, nie wiedziałem że przyjmują tak młodych) mnie spisali. Zapytani perfidnie o podstawę prawną (choć ją doskonale znałem) odpowiedzieli "wie pan, nie da się znać wszystkich przepisów, tyle tego jest..." ;-)


Daj kierowcę, a paragraf się znajdzie, chociażby, że ciągłą przekroczyłeś przeciskając się między pojazdami stającymi przed światłami, ewentualnie jechałeś po pasie ruchu drogowego, wystarczającego dla jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczonego lub nieoznaczonego znakami drogowymi.;-)

de Fresz
16-03-2011, 13:48
Daj kierowcę, a paragraf się znajdzie, chociażby, że ciągłą przekroczyłeś przeciskając się między pojazdami stającymi przed światłami,

Przegapiłeś, że ta odnoga dyskusji dotyczyła jazdy po chodniku. I w tym miejscu to było niezgodne z PoRD, tylko najzabawniejszy jest fakt, że panowie policmajstry nie potrafili tego zaklasyfikować jako wykroczenia.



ewentualnie jechałeś po pasie ruchu drogowego, wystarczającego dla jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczonego lub nieoznaczonego znakami drogowymi.;-)

A to jest gdzieś zakazane? ;-)

zdyboo
16-03-2011, 13:58
Aczkolwiek biorąc pod uwagę ilość "odcinków specjalnych rajdów offroadowych" we Wrocku, tam rowerem może być nieco łatwiej niż motocyklem szosowym ;-)

Odkąd oddali do ruchu kolejny kawałek obwodnicy śródmiejskiej, to nie mam szans z silnikowcami. Przedtem, dojazd do pracy zabierał mi ~40 minut (12 km) - rower miejski, bez zbytniego wysiłku. Samochodem zabierało to minimum 40 minut, zwykle godzinę.


Motocykle też mogą więcej niż puszki, ale jednak trzeba nie dać się złapać ;-) Jazda po chodniku zwykle kosztuje 200-300 + 5 pkt. promocyjnych.

Pisałem oczywiście o rowery kontra motocykle. Przyznasz, że o ile rower nie zawsze spowoduje reakcję stróżów porządku, o tyle motocyklista nie ma co liczyć na pobłażliwość. Oczywiście o ile da się złapać jak sam napisałeś.

raider
16-03-2011, 14:25
Niewątpliwie rower jest tańszym, a także zdrowszym środkiem transportu niż motocykl.. W drugim przypadku dochodzą koszty ubezpieczeń, paliwa, generalnie większe koszty utrzymania, przydałby się garaż itd. W sumie to taką dyskusję można toczyć bez końca - milioner stwierdzi, że najlepszym środkiem transportu w mieście jest limuzyna z kierowcą ;)

de Fresz
16-03-2011, 15:41
Niewątpliwie rower jest tańszym, a także zdrowszym środkiem transportu niż motocykl..

A to, to w ogóle nie podlega dyskusji. Za kasę, jaką kosztuje utrzymanie przeciętnego motocykla przez 2-3 lata można by złożyć rower na MŚ. Generalnie jest to znacznie droższe niż utrzymanie samochodu. Ale nie o pieniądzach było, a o przyjemności.
Jeśli zaś idzie o zdrowie, to na moturach generalnie raczej się je traci ;-) Choć jak dowodzą naukowcy, jeżdżenie w średnim wieku i później zmniejsza szansę na Alzheimera (o ile się uda dotrwać w jednym kawałku), za to pogodynka – w gratisie ;-)



W sumie to taką dyskusję można toczyć bez końca - milioner stwierdzi, że najlepszym środkiem transportu w mieście jest limuzyna z kierowcą ;)

Jeśli mowa o przyjemności z jazdy (od której się zaczął ten off-top), to w takim przypadku wszystko zależy jak ładne i oddane ma się asystentki w tej limuzynie... ;-)

freefly
16-03-2011, 15:50
Jeśli zaś idzie o zdrowie, to na moturach generalnie raczej się je traci ;-) Choć jak dowodzą naukowcy, jeżdżenie w średnim wieku i później zmniejsza szansę na Alzheimera (o ile się uda dotrwać w jednym kawałku), za to pogodynka – w gratisie ;-)


Ja tam mam Alzheimera wybiórczego. Raz pamiętam najkrótszą drogę do domu, innym razem nie pamiętam.:wink:
Raz nawet Alzhaimer schował mi samochód. :) Przez pół godziny szukałem w Galerii Mokotów, bo nie zwróciłem uwagi na którym poziomie zaparkowałem.

raider
16-03-2011, 15:50
Choć jak dowodzą naukowcy, jeżdżenie w średnim wieku i później zmniejsza szansę na Alzheimera (o ile się uda dotrwać w jednym kawałku),

To możliwe, czytałem kiedyś że jazda rowerem działa bardzo stymulująco na mózg który przez cały czas podświadomie "przelicza" jak utrzymać równowagę balansując ciałem.. Podobnie może być z jazdą motocyklem.

raider
17-03-2011, 12:59
Koniec Race Face. (http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul:a35/7385/Koniec+Race+Face/)Nawet jeśli ktoś kupi tą markę to już nie będzie to samo.

oficjalnie - poszli z torbami: http://www.pinkbike.com/news/Race-Face-The-Official-Press-Release.html

MR
18-03-2011, 10:10
kiedyś był fajny wątek jaki rower, niestety nie mogę znaleźć. Mógłby ktoś podpowiedzieć nt. modelu roweru do 1000-1200 zł (MTB(góral)? forom tematycznym jakos nie wierze ;)

d80
20-03-2011, 18:59
Co prawda nie góral ale też ciekawy bajk. http://www.rower-styl.pl/nirve-canibal-raw---3-biegi-cat-2-id-14.aspx

Michał Jędrak
21-03-2011, 00:42
A ja się biorę za rower po około 7 latach przerwy i mam problem, bo tyle sprzętu się zmieniło. Wiele gratów mam, lecz potrzebuję widelec i hamulce. Opowiem jednak na czym skończyłem lata temu...

Otóż kiedyś bawiłem się trochę w downhill czy też freeride, ale obecnie raczej bardziej rekreacyjnie. Takie cross country, ale z jakimś skokiem od czasu do czasu. Kiedyś rządziły takie hamulce jak Hayes czy Magura Gustav czy Julie. Jakie obecnie polecacie? Z hamulcami przyjdzie łatwo.

Natomiast problemem jest przedni widelec. Szukam czegoś co ma nie więcej niż 100mm skoku, ma sprężynę i tłumienie olejowe (cartridge albo lepiej otwarta kąpiel). Kiedyś rządził Marzocchi Bomber ze względu na to, że uginał się nawet jak się przejechało po pestce od słonecznika i jednocześnie można było skoczyć z póltora metra i widelca się nie dobiło. Inne widelce takie jak RockShox, RST czy Manitou chodziły dobrze, lecz jedynie Marzocchi pracował w pełni płynnie a nie skokowo już od najmniejszego naciśnięcia. Czy nadal tak jest? Jakie modele powinny mnie interesować, abym miał właśnie płynność? Czy mam szukać starego bombera Z1 za 500zł, czy może współczesne modele (niewiele droższe) są lepsze?

Będę wdzięczny za pomoc...

darko
21-03-2011, 09:49
Ja z inym pytaniem: co polecacie z rana do picia przed wyjściem na rower zamiast kawy aby wspomóc spalanie niechcianej tkanki ;)

bright_orange
21-03-2011, 10:07
Natomiast problemem jest przedni widelec. Szukam czegoś co ma nie więcej niż 100mm skoku, ma sprężynę i tłumienie olejowe (cartridge albo lepiej otwarta kąpiel). Kiedyś rządził Marzocchi Bomber ze względu na to, że uginał się nawet jak się przejechało po pestce od słonecznika i jednocześnie można było skoczyć z póltora metra i widelca się nie dobiło. Inne widelce takie jak RockShox, RST czy Manitou chodziły dobrze, lecz jedynie Marzocchi pracował w pełni płynnie a nie skokowo już od najmniejszego naciśnięcia. Czy nadal tak jest? Jakie modele powinny mnie interesować, abym miał właśnie płynność? Czy mam szukać starego bombera Z1 za 500zł, czy może współczesne modele (niewiele droższe) są lepsze?



Będę wdzięczny za pomoc...


Rock shox od 2005 ma amortyzatory z dobra pracą. Sam posiadam model Pike z regulacja skoku 95-140. Pracuje wyśmienicie jak dla mnie. Najlepiej znaleźć używke powietrzną:) na blokadę skoku, dużo regulacji. Ją na nim w
FR jeździłem kiedyś.

Sent from my GT540 using Tapatalk

zdyboo
21-03-2011, 10:28
Kiedyś rządziły takie hamulce jak Hayes czy Magura Gustav czy Julie. Jakie obecnie polecacie? Z hamulcami przyjdzie łatwo.

Obecnie co nie kupisz, będzie dobrze. Oczywiście piszę o markach sprawdzonych. Jak Avid, Hayes, Magura czy Shimano.


Natomiast problemem jest przedni widelec. Szukam czegoś co ma nie więcej niż 100mm skoku, ma sprężynę i tłumienie olejowe (cartridge albo lepiej otwarta kąpiel).

Z1 to legenda, z równa łatwością wybierał liście, małe psy jak i wycieczki przedszkolaków. ;)
Chyba model 33 jest następcą Z1.
Ja bym nie szukał starego marcoka z tych względów, o których piszesz. Ludkowie kupowali Z1 i katowali je jak DJ. No chyba, że znasz właściciela i wiesz, że był jeżdżony przez kobietę, tylko po parku w niedzielę. ;) Teraz chyba RS Reba rządzi, choć nadal Marcok ładuje w swoje konstrukcje najwięcej żelastwa.
Zobacz sobie na stronę Gregorio na wyprzedaże (http://marzocchi.com.pl/wyprzedaz.php) Tam jest DJ3 z 2010 lub z 2009 w atrakcyjnej cenie. Jak waga nie przeszkadza, to będziesz miał widelec nie do zarżnięcia, choć pewnie trzeba będzie powalczyć ze sprężyną, żeby to wybierało liście.
Z drugiej strony, teraz nie ma się co bać sprężyny powietrznej. Kiedyś faktycznie uszczelki silniej przylegały do górnych lag, żeby ciśnienie nie uciekało, ale teraz praca jest bardzo porównywalna, a w bonusie masz, że twardość sobie pompką regulujesz, a nie wymianą sprężyny.

Rafał_Sz
21-03-2011, 10:29
Ja z inym pytaniem: co polecacie z rana do picia przed wyjściem na rower zamiast kawy aby wspomóc spalanie niechcianej tkanki ;)
Mocna kawa przed treningiem jest ok. Trzeba mieć tylko zdrowe serducho.

darko
21-03-2011, 10:43
No właśnie tylko po co je przeciążać?
Zostają napoje izotoniczne ale to raczej w trakcie lub po jeździe a jak wychodzę rano do pracy to przed jazdą bym się czegoś napił najlepiej ciepłego.

Rafał_Sz
21-03-2011, 10:48
No właśnie tylko po co je przeciążać?
Zostają napoje izotoniczne ale to raczej w trakcie lub po jeździe a jak wychodzę rano do pracy to przed jazdą bym się czegoś napił najlepiej ciepłego.
Zainwestuj w pulsometr. Będziesz mógł utrzymać puls we właściwym przedziale.

darko
21-03-2011, 10:58
Pewnie że pulsometr by się przydał, natomiast wspomaganie "od środka" też by się przydało

adolfik9501
21-03-2011, 11:04
Pewnie że pulsometr by się przydał, natomiast wspomaganie "odśrodka" też by się przydało

Jako pulsometr polecam http://allegro.pl/pulsometr-lifetec-firmy-medion-i1505470162.html. Mam taki sam (MD15215 - czy aby na pewno dokładnie ten sam?), kupiłem, na początek aby obadać co z czym się je, 3 lata temu i dalej działa (choć na to nie liczyłem), a funkcjonalnie wypas.

EDIT: Ceną i możliwościami miażdży.

Rafał_Sz
21-03-2011, 18:43
Pierwsze w tym roku 100 km bez dotknięcia gleby nogą zaliczone. :)
W/g pulsometru 6793 Kcal na minusie. :D
Umieram... ;)

kymaj
21-03-2011, 18:51
Pierwsze w tym roku 100 km bez dotknięcia gleby nogą zaliczone. :)
W/g pulsometru 6793 Kcal na minusie. :D
Umieram... ;)

hehe ladnie, oddychasz jeszcze? ;)

schwepes
21-03-2011, 18:57
Nie wiem ile ważysz, ale 6800kcal na 100km to dla mnie nierealny wynik. Ja na 80km (lekkie górki - 1000m w pionie) robię ok. 2600-2700kcal. Na maratonie po 4h jazdy mam ok. 3500-3700.

Rafał_Sz
21-03-2011, 20:25
hehe ladnie, oddychasz jeszcze? ;)
Luzik. Nogi tylko pieką okrutnie.


Nie wiem ile ważysz, ale 6800kcal na 100km to dla mnie nierealny wynik. Ja na 80km (lekkie górki - 1000m w pionie) robię ok. 2600-2700kcal. Na maratonie po 4h jazdy mam ok. 3500-3700.
88 kg. Średnie tętno 165. Czas 4,5 h. Trasa Jelenia Góra - Jagniątków - Szklarska poręba - Piechowice - Łomnica - Janowice - JG. Dokładnie 97 km. Góry na około przez las. Swoją drogą fajne drogi zrobili w okolicach Szklarskiej - uwalcowany tłuczeń.

Czy tyle faktycznie spaliłem to nie wiem. Pulsometr nie jest dokładnym wyznacznikiem. Używam Sigmę OnytFit. Tak czy owak kilka pączków i kurczak z rożna spłonął. :D

darko
21-03-2011, 21:57
No pięknie ja na razie przy 30km już wymiękam ale dopiero 3 jazda w tym roku była

Rafał_Sz
21-03-2011, 22:04
No pięknie ja na razie przy 30km już wymiękam ale dopiero 3 jazda w tym roku była
Dzięki. :) Tylko, że chyba nieco przegiąłem, bo mnie teraz potworne skurcze łapią. Masakra.

darko
21-03-2011, 22:13
Dzięki. :) Tylko, że chyba nieco przegiąłem, bo mnie teraz potworne skurcze łapią. Masakra.
To potrafi boleć jedyne co chyba pomaga to dobrze rozmasować albo zrobić okłądy z młodych piersi ;)

Rafał_Sz
21-03-2011, 22:20
To potrafi boleć jedyne co chyba pomaga to dobrze rozmasować albo zrobić okłądy z młodych piersi ;)
Poproszę o pomoc żonę. :)

darko
21-03-2011, 22:34
To właśnie miałem na myśli

siona
21-03-2011, 23:58
a ja pakiet i kieratę jakąś :)

siona
22-03-2011, 01:30
ale przednią przerzutkę mam shimano ... LX z 96 roku kupioną w 2004 (nówkę) spod lady :)
no miodzio :)
prawie 10k km i zero luzów :)

bo to chyba top pul czy jak to się tam pisze jest :)

co do RF mam też koronki na korbie rooxa :D

Psychotrop
22-03-2011, 16:09
bo to chyba top pul czy jak to się tam pisze jest :)


to nie kwestia top, czy nie, ale sama konstrukcja.
późniejsze topy, też łapały luzy.

zdyboo
22-03-2011, 16:36
bo to chyba top pul czy jak to się tam pisze jest :)


to nie kwestia top, czy nie, ale sama konstrukcja.
późniejsze topy, też łapały luzy.

Pull, to rodzaj uciągu przerzutki, jak linka szła górna rurą i schodziła podsiodłową, to przerzutnik był top pull, jak linka idzie dolna rurą i zawija pod mufą, to jest bottom pull.
Natomiast osobną kwestią jest jeszcze rozwiązanie samego ruchu przerzutki. Jak obejma była powyżej patelni, a wodzik był zamontowany na pantografie, to był to bottom swing i tam sprężyna cały czas ściskała przerzutkę, co powodowało, że nawet ewentualne luzy nie skutkowały klekotaniem. A i same luzy było trudniej wykryć, przez stałe napięcie pantografu przerzutki.
Jak obejma przerzutki była poniżej górnej krawędzi patelni, to jest to konstrukcja top swing, gdzie sprężyna nie napina mechanizmu przerzutki znajdującego się w pozycji spoczynkowej. Starsze konstrukcje tego typu (np. kultowe Alivio 98 r.), szybko łapały luzy i przerzutka klekotała, pomagało przywiązanie wodzika za pomocą gumki recepturki do tylnego widelca.

Psychotrop
22-03-2011, 19:01
ooo właśnie :)
mam tego bottom swinga, czy jak mu tam :D


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/03/pbpic1207911-1.jpg
źródło (http://lp1.pinkbike.org/photo/1207/pbpic1207911.jpg)

zdyboo
22-03-2011, 20:26
mam tego bottom swinga, czy jak mu tam

Tak Grzesiu, bottom swinga, top pulla. Teraz już przerzutniki robią uniwersalne jeśli chodzi o rodzaj uciągu. Natomiast podział na top i bottom swingi nadal istnieje. Podobno obecne top swingi już tak szybko luzów nie łapią, ale ja tam wole nie sprawdzać i jak mam możliwość, to zawsze wybieram bottom swinga.

siona
23-03-2011, 19:39
hehehe - na moje :)
top pull :)
mam z mini same miłe doświadczenia - xt i lx nie łapały luzów aż do momentu agonii :)

Bjania
24-03-2011, 21:22
Witam wszystkich!

Z mojej strony takie raczej nietypowe pytanie ;)
Myślę coraz poważniej o tym, żeby w wakacje przejechać Polskę na rowerze. Wstępne zabawy z Google Maps pokazały 1500-2000km. Wobec tego zaczynam rozglądać się za rowerem, bo mój staruszek raczej nie podoła zadaniu. Czy możecie mi doradzić coś, co się nie rozsypie po tym dystansie, ale znowu żeby to nie był przerost formy nad treścią. Mój budżet to 1100-1200 zł. Używany, nowy - wszystko jedno, ale wolałbym kupić jako całość, żeby się nie bawić w składanie.
I teraz pytanie dodatkowe ;) Jak to jest z tymi bagażnikami rowerowymi? Czy mocowania są uniwersalne i można zawsze jakoś go dopasować do ramy, czy trzeba szukać czegoś konkretnego pod ramę?

Edit:
Do tej pory w oko wpadło mi coś takiego http://allegro.pl/wyprzedaz-rower-kellys-scarpe-red-2009-rz-ow-19-5-i1512427598.html

Vincente
25-03-2011, 02:15
Jeżeli w grę wchodzi 2000 km, (mniemam, że po asfalcie), to ten rower raczej odpada. Już prędzej taki : link (http://allegro.pl/wyprzedaz-rower-merida-freeway-9200-man-48cm-i1516032450.html). Duże wąskie koła i szerszy zakres przełożeń. Na pewno wygodniejszy.

Andre
25-03-2011, 15:49
Zarówno Kellys jak i Merida dadzą radę. Rodzaj roweru zależy od tego jakimi drogami chcesz się przemieszczać. Choć uważam że na góralu też można się sprawnie poruszać po asfalcie, zresztą sam podróżuję na góralu i nie narzekam, a wręcz sobie chwalę.
Co do bagażnika, to polecam bagażniki Crosso, tanie i sprawdzone. Najlepiej jest kupić rower który ma otwory do montażu bagażnika, oczywiście są przejściówki i obejmy aby dało się zamontować bagażnik do roweru nie posiadającego takowych otworów. Kupując bagażnik musisz zwrócić uwagę czy jest do roweru na 26'' kołach czy 28'' i jaki ma udźwig, jeśli producent nie podaje udźwigu to lepiej nie brać takiego. Ze sprawdzonych i tanich producentów bagażników mogę jeszcze wymienić Massload.
Co do producentów rowerów mogę śmiało polecić polskiego Unibike'a.

Rafał_Sz
25-03-2011, 15:55
Zarówno Kellys jak i Merida dadzą radę. Rodzaj roweru zależy od tego jakimi drogami chcesz się przemieszczać. Choć uważam że na góralu też można się sprawnie poruszać po asfalcie, zresztą sam podróżuję na góralu i nie narzekam, a wręcz sobie chwalę.

To fakt. Pod warunkiem, że do górala założy się odpowiednie opony o małym oporze toczenia.

zdyboo
25-03-2011, 19:13
Ja mam mieszane uczucia, w przypadku wykorzystania górala jako roweru na szosę. Jeździłem niemal jeden sezon w takiej konfiguracji i na tyle mnie to nie pasowało, że poskładałem trekinga. MTB, to MTB i wymiana opon na węższe i z bieżnikiem na szosę nie uczyni z niego szosówki czy trekinga. Zupełnie inna pozycja sprawia, że MTB na szosie jest wyjątkowo niewygodny. Nawet jak do górala zapoda się koła 28", a da się pod warunkiem, że są tarczówki oraz dobrze się zmierzy jaka maksymalnie opona wchodzi, zwykle nie więcej to 1 - 1,2". Oczywiście można sobie chwalić uszosowionego górala, ale do momentu gdy się dłuższej wyprawy nie spróbuje na trekingu.

Bagażnik też mam Crosso i jest OK.

jackers
27-03-2011, 01:06
Ogolnie to nie ogarniam mody na rowery "lesne" w Wolsce.
Ludziska to kupuja zeby jezdzic po sciezkach rowerowych nad Wisla.

Po latach , uwazam ze na miasto i lekki teren wystarczy cos w ten sens jak Scott Sub albo Cube Cross,
na sztywno i w miare lekko.
Amortyzator z przodu w rowerach za 2/3K PLN - mozna sobie zupelnie darowac, zbedny ciezar.

Rower to nie KAZIMIERZ - nie musi byc Gorski !

TomaszR
28-03-2011, 01:08
Amortyzator z przodu w rowerach za 2/3K PLN - mozna sobie zupelnie darowac, zbedny ciezar.

Daleko idący wniosek. Moim 'trekingiem', z amortyzowanym przodem, mam nakulane coś około 15 tys. I na bazie tych doświadczeń uważam, że taki przód podnosi mi nieco komfort, ale przede wszystkim zwiększa bezpieczeństwo. Przynajmniej raz uratował mi tyłek po wpadnięciu w ciemnościach w taką dziurę w asfalcie, że ze sztywnym przodem raczej leżałbym pod mknącymi obok samochodami...

costi
28-03-2011, 08:09
Muszę reanimować swój rower przed sezonem, wyczyścić przerzutki i łańcuch. Kombinuje, żeby najpierw to porządne oczyścić (usunąć syf i stary smar), a potem spryskać porządnie smarem teflonowym. Tylko czego użyć do czyszczenia? Odtłuszczacza do hamulców?

Rafał_Sz
28-03-2011, 08:31
Ja używam odtłuszczacz Finish Line taki jak tu http://rowerowy.com/narzedzia_serwis/preparaty_czyszczace/ecotech

Myję, spłukuję wodą, smaruję i w drogę. :)

TomaszR
28-03-2011, 09:44
Tak się zastanawiam, patrząc na (za)bogatą historię serwisową swojej maszynki, czy ze mną coś jest nie tak, czy może czas wybrać jakiś wytrzymalszy sprzęt? (i odłożyć na niego...).
Mam trekingowego składaka na w miarę przyzwoitym osprzęcie, choć kupowany był raczej "bez głowy". Przede wszystkim bez specjalnej znajomości tematu, co się teraz nieco mści: np. nietypowy suport, tylna przerzutka mocowana bezpośrednio do ramy.

W listopadzie miałem zmianę praktycznie całego napędu - kaseta, rolki tylnej przerzutki, korba (niestety, przez nietypowy, włoski suport, cała - nierozbieralna z zębatkami).
Teraz mamy drugą połowę marca. Bilans: dwie najczęściej używane zębatki kasety na wykończeniu. Rolki zaczynają się "wyostrzać". Tarcze w korbie powoli mówią "dość", łańcuch tak samo...
Ok, jeździłem całą zimę. Wiem, to są naprawy na poziomie pół baku paliwa do fury. Ale ciut "WTF"... Trochę szybko po prostu.

Nigdy przy takich wymianach nie biorę najtańszych elementów. Zazwyczaj przyzwoite Shimano ze średniej półki cenowej. W serwisie mówią, że to po prostu przebiegi, które robię i nic na to nie poradzę (30km dziennie, właściwie okrągły rok, i ulica i las, w każdych warunkach atmosferycznych).

Kupowanie roweru z wyższymi klasami osprzętu niby nic nie da, bo powyżej "średniej" ponoć idzie się już w zmniejszenie masy a nie zwiększenie wytrzymałości... Zresztą, co mają przerzutki, manetki czy piasty do 'bebechów' napędu.

Ja raczej z tych co sporo jeżdżą, ale niekoniecznie zajmują się każdą śrubką. Nie orientuję się specjalnie w rynku, po za podstawowymi nazwami klas sprzętu Shimano. Sposób jazdy chyba wyklucza mi jakieś rozwiązania z zamkniętymi mechanizmami w stylu Nexus. Może błędne założenie? Jeżdżę dużo i szybko, to nie jest miejski spacer... Może źle oceniam te rozwiązania.

Co można zrobić, żeby podnieść ogólną wytrzymałość napędu? I nie mówię o czyszczeniu, to robię (przynajmniej napęd, reszta nie ma "wyglądać"). Na jakie linie sprzętu/firmy spoglądać? (i nie zbankrutować przy tym...)


Zdaję sobie sprawę, że to wygląda na jak "nie chce mi się, odwalcie zadanie domowe za mnie". Ale po Waszych wypowiedziach widzę, że są tu ludzie mocno sprzętowo wkręceni. Z pewnością moja wiedza, nawet po naczytaniu się miliona forów i katalogów, nie będzie zbliżona do praktycznych doświadczeń niektórych wypowiadających się tu osób...
Pomożecie? :)

Boryszuk
28-03-2011, 09:50
Muszę reanimować swój rower przed sezonem, wyczyścić przerzutki i łańcuch. Kombinuje, żeby najpierw to porządne oczyścić (usunąć syf i stary smar), a potem spryskać porządnie smarem teflonowym. Tylko czego użyć do czyszczenia? Odtłuszczacza do hamulców?

Namocz w ropie i wyszoruj pędzelkiem.

darko
28-03-2011, 09:53
ropa jest chyba tłustawa lekko, po benzynce będzie czyściutki i suchutki, potem dobrze nasmarować odpowiednim preparatem

raider
28-03-2011, 09:59
Co można zrobić, żeby podnieść ogólną wytrzymałość napędu? I nie mówię o czyszczeniu, to robię (przynajmniej napęd, reszta nie ma "wyglądać"). Na jakie linie sprzętu/firmy spoglądać? (i nie zbankrutować przy tym...)


Przy sporych przebiegach i intensywnym użytkowaniu roweru raczej trudno o wielkie oszczędności napędu. Z prostych rad to system trzech łańcuchów - np. zmiana co 500 km na następny, a później zakładanie najmniej rozciągniętego - wydłuży żywotność zębatek w korbie, kasecie. Co do kółek przerzutki, są plastikowe więc się wyrabiają - można pokombinować z naciągiem spreżyny w przerzutce, żeby był optymalny - nie za mocny i nie za lekki.
Jeśli jazda miejska to można też pomyśleć o singlespeedzie- to jest bardzo żywotne.

TomaszR
28-03-2011, 10:06
Singlespeed raczej odpada. Mam bardzo zróżnicowaną trasę, dojeżdżam po prostu do pracy do centrum z "podmiejskiej sypialni". Jest i las (błoto) i asfalt. Raz dziurawo, raz gładko. Płasko i z pomniejszymi pagórkami. A mi zawsze zależy na czasie, jeżdżę codziennie i nie jestem aż takim masochistą, by również codziennie cieszyć się z popalonych mięśni ;)
Z drugiej strony - używam góra 4 przełożeń, może czasami 5...
Może tak z tyłu pojedyncza zębatka, a z przodu zostawić przerzutkę i 3 tarcze?

Mam nieprzyjemne wrażenie, że jedynym sposobem na zmniejszenie kosztów może okazać się szukanie tanio części i godziny własnoręcznego grzebania. I pewnie jak zwykle, gdy podliczy się stracony czas i zakup narzędzi, może wyjść, że odstawianie roweru do serwisu raz na kwartał czy pól roku nie jest takie głupie...

MadOnion
28-03-2011, 10:09
Muszę reanimować swój rower przed sezonem, wyczyścić przerzutki i łańcuch. Kombinuje, żeby najpierw to porządne oczyścić (usunąć syf i stary smar), a potem spryskać porządnie smarem teflonowym. Tylko czego użyć do czyszczenia? Odtłuszczacza do hamulców?
0.5l ropy albo nafty, butleka 1.5l (pet) odkręczasz korek wlewasz ropę, do tego wrzucamy rozpięty łańcuch, zakręcamy i robimy "shake'a" : ) można zostawic to na dzień, później obcinamy szyjkę butelki i powoli wyciagamy łańcuch, operacje można powtórzyć z czystą ropą ostatnim etapem powinno być użycie np. benzyny.