PDA

Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )



Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 [172] 173 174 175 176 177 178

zdyboo
13-04-2025, 12:12
Widzę że się szykuje jakaś jazda polska w Szczyrku. Obserwuję, może dołączę, bo to moje rodzinne strony.

Zapraszamy.


1. Czy przy zmianie mleka na innego producenta robicie serwis kół? W sensie czy zdejmujecie opony, zdzieracie stare mleko i zalewacie nowym? Trezado zmieniam na Stansa, rower stał przez zimę.

Ja bym zrobił, cholera wie czy mleka się nie pogryzą i nie zrobi się glut, który żadną miarą nie będzie spełniał swojej roli.


2. Czy Knog Oi jest wart swojej ceny, czy polecacie coś tańszego (Prox też coś takiego ma w ofercie)?

Chyba niestety tak. Mam wersje zwykłe i jedną wersję Pro. Zwykła wersja jest dość delikatna, łatwo wyłamać języczek spustowy. Nie podczas normalnego użytkowania, ale jak gdzieś uderzysz przenosząc/przewożąc rower, to z reguły wyłamuje się jedna z osiek i dzwonek zaczyna dziwnie działać.
Miałem też jakąś podróbę, kupiłem na RPA myśląc, że to Knog Oi, nie przeczytałem dokładnie, a opis też nie był taki oczywisty, ale szybko się zepsuła, bo odpadła metalowa część dźwiękowa od obejmy i to tak sama z siebie. Zatem potem już na nic innego niż Knog nie paczałem.

crusiek
13-04-2025, 12:17
Ja chyba tez bym zrobił serwis.

Poza knogiem w gravelu, w mtb mam dzwonek radvika, ma lepszy dźwięk i jest głośniejszy, ale nie wiem, czy mają wersję na 31.8.


https://sklepmartes.pl/dzwonek-mtbell-m000216093-radvik?utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=PMax%20-%20marki%20w%C5%82asne&utm_id=20231163774&gad_source=1&gclid=CjwKCAjwwe2_BhBEEiwAM1I7sR2oYt46R8gWtx98G0tx XQz6b6Qf-Dhc3uhGiBLPnonV5iRhw2liTxoCmpAQAvD_BwE

siemalysy
14-04-2025, 18:55
Siema :)

Plan na ten wyjazd miałem w głowie już od pewnego czasu. W sobotę rano budzę się przed piątą. Nie chce mi się wstać, jednak wykonuje ten pierwszy ruch i jakoś to idzie dalej. Szykujemy się na spokojnie i dobrze po godzinie szóstej wyruszamy z Łodzi. Na parkingu w Janowicach wielkich meldujemy się kilka minut po dziesiątej.

Dwadzieścia trzy minuty przed jedenastą ruszamy z parkingu przy Urzędzie Miasta w Janowicach Wielkich i kierujemy się w stronę mostu, którym przeprawiamy się nad rzeką Bóbr. Szlakiem ER-6, który prowadzi wzdłuż rzeki dojeżdżamy do Trzcińska. Przyjemna, lekka, 5,5 km rozgrzewka asfaltową drogą kończy się w Trzcińsku i tam odbijamy w teren, a dokładniej na szlak niebieski i czerwony. Nasza przygoda na tym szlaku nie trwa długo, bo 400 metrów dalej zjeżdżamy ze szlaku i zaczynamy się wspinać w stronę drogi technicznej. Początek podjazdu po polance już daje się we znaki, bo jest stromo. Najciekawsze jednak dopiero przed nami. Po wjechaniu do lasu robi się stromiej i bardziej technicznie. Dużo korzeni, nawet tych długich i wysokich. Ja walczę jak mogę, a Ewa wątpi czy da radę podjechać. Udaje mi się pokazać jej którędy może spróbować jechać, żeby największe korzenie ominąć i daję radę. Szacun! Dobijamy do szerokiej drogi, odbijamy w prawo i 200 m dajemy w lewo. Stromy fragment pomiędzy kamieniami i jesteśmy pod Hucyskimi Skałami. Robimy sobie tam kilkanaście minut przerwy, bo polatałem tam dronem. Sokolika sobie odpuszczamy, bo bez sensu pomiędzy pieszymi turystami pchać się tam z rowerami. Dron bezpiecznie zmieścił się między gałęziami i wylądował, więc można było ruszać dalej. Odbijamy w wąską i trochę zarośniętą ścieżkę i nią dojeżdżamy do szlaku zielonego. Trzysta metrów w dół i jesteśmy pod Szwajcarką. Za nami 7,5 km i 198 m w pionie. W schronisku robimy sobie przerwę na herbatę i pepsi. Turystów przy schronisku umiarkowana ilość. Było gdzie spokojnie usiąść i odpocząć.
Po chwilach relaksu ruszamy dalej szlakiem zielonym. Kawałek za schroniskiem mijamy nieduży budynek z muralem poświęconym Wandzie Rutkiewicz. Zjazd kończymy przy skrzyżowaniu szlaków Pod Trzema Koronami. Wracamy tam na szlak niebiesko czerwony i nim zjeżdżamy do Przełęczy Karpnickiej. Dalej kawałek asfaltem i skręcamy w lewo w szlak rowerowy kontynuując ciągle jazdę szlakiem niebieskim i czerwonym. Szlak prowadzi szeroką drogą, dobrze się po niej jedzie. Nachylenie w przewadze jest akceptowalne. Na Rozdrożu pod Jańską Górą szlak rowerowy odbija w lewo, my trzymamy się szlaku pieszego. Półtora kilometra dalej zjeżdżamy ze szlaku pieszego w boczną ścieżkę. Pojawia się błoto przez które nie da się przejechać. Natomiast da się boczkiem przejść, jednak nie suchą stopą. Chwilę później jesteśmy już przy Pieklisku. Drzewa urosły i zasłaniają ładną panoramę Karkonoszy. Wyciągam więc drona i lecę zorientować się co widać z góry ;)
Pieklisko opuszczamy szlakiem czarnym, dalej wąską ścieżką i po kilku minutach jesteśmy na szerokiej drodze. Przecinamy szlak niebieski i czerwony na Lwią Górę, a 500 m dalej wracamy na szlak rowerowy, z którego odbiliśmy trzy kilometry wcześniej. Kilka chwil później mijamy ciekawe formacje skalne. Po naszej lewej Piec, a niedaleko za nim, po prawej stronie Przedmoście i Skalny Most. Droga szybko leci w dół i zanim się spostrzegliśmy byliśmy już na żółtym szlaku, który biegnie wzdłuż potoku Janówka, który jest dopływem Bobru. Przez kolejne dwa kilometry nie działo się nic ciekawego. Tyle ile podjechaliśmy, tyle zjechaliśmy, a na końcu zjazdu przywitał nas Zamek Bolczów. Przy zamku zasłużony popas i chwila odpoczynku. Zmieniłem też tam trasę, bo mieliśmy zjeżdżać zielonym prawie do Janowic, ale sporo turystów szło w dół i w górę tym szlakiem, więc uznałem, że nie ma co się tam pchać.
Z zamku wracamy tą samą drogą, którą zjeżdżaliśmy. Na Grodziskach Janowickich odbijamy w lewo i szutrową drogą docieramy do asfaltu. Nim zjeżdżamy do Mniszkowa i odbijamy na szlak rowerowy. Pogoda trochę się popsuła, bo zaczęło wiać i zrobiło się chłodniej. Byliśmy na Hali Krzyżowej i dało się to odczuć. Widoki z hali przyjemne. Droga do podjazdu też znośna. Szlak rowerowy doprowadził nas do asfaltu, który przecięliśmy i zaczęliśmy jazdę żółtym szlakiem. Nie trwało to długo, bo pojawiło się błoto i trochę wody, więc odpuściliśmy. Tam dostałem jakiejś pomroczności jasnej i pomyliłem kierunki świata. Nie ostatni raz ;) Sprawdziłem na mapie jak mamy pojechać alternatywnie i zamiast zjechać w dół do szlaku rowerowego, to pojechaliśmy w górę. W końcu się opamiętałem i obraliśmy właściwy kierunek. Półtora kilometra asfaltem w dół i skręciliśmy w prawo w szlak rowerowy. Zaczął się stromy podjazd. Później kawałek po płaskimi i tam na Przełęczy Rędzińskiej dobiliśmy do szlaku żółtego, czyli do miejsca gdzie byśmy wyjechali gdyby nie błoto. Za przełęczą znów pod górę. Zacząłem odnosić wrażenie, że tego dnia nie robię nic innego ;) W końcu stromy odcinek się skończył, a przed nami była kolejna atrakcja tej wycieczki. Zanim tam dojechaliśmy, to Ewa chciała się zamienić na rowery, żeby zobaczyć jak się jej będzie jechało moim Trekiem. Rower dla niej za wielki, sztyca schowana maksymalnie, żeby mogła kręcić korbami. Ja natomiast kolejny raz przekonałem się, że E-MTB będzie kolejnym moim rowerem. Pod Wielką Kopą odbiliśmy na szlak zielony. Końcówka, to srogi zjazd po korzeniach. Ewa bała się zjechać, więc sprowadziła mój rower, a ja zjechałem ciężkim elektrykiem. Takim oto sposobem dotarliśmy do kolorowych jeziorek.
Pierwsze było jeziorko błękitne. Tam zrobiliśmy sobie przerwę na kanapkę i drona. Później miał być szybki i łatwy transfer do kolejnego jeziorka. Znów pomroczność jasna wzięła górę i zamiast odbić na szlak rowerowy, to zaczęliśmy zjazd szlakiem zielonym. Tak fajnie jechało się w dół po korzeniach, że przegapiłem odbicie. Sporo odjechaliśmy od odbicia, więc nie wracaliśmy już. Zielonym szlakiem dostaliśmy się do purpurowego jeziorka. Tam ludzi było więcej. Wody w jeziorze mnie niż kilka lat temu.
Z jeziorek zjechaliśmy do wsi Wieściszowice. Zjechaliśmy z asfaltu przy dużym gospodarstwie i tam trafiliśmy na agresywnego psa. Na nasze szczęście był za ogrodzeniem z siatki. Siatka miała najlepsze lata za sobą, a zwierzę to ujadało i naprzemiennie gryzło siatkę i próbowało ją przeskoczyć. Wszystko z niesamowitą agresywnością. Wystraszyliśmy się tej sytuacji. Ujadanie słyszeliśmy nawet jak oddaliśmy się od tego gospodarstwa. Skończył pewnie jak zniknęliśmy mu z pola widzenia. Droga polna z Wieściszowic w kierunku Ciechanowic bardzo fajna. Gravelem może też by się dało przejechać. Przed Ciechanowicami odbijamy na asfalt i nim jedziemy do Miedzianki. Stamtąd szybko w dół i jesteśmy na parkingu przy urzędzie i tym samym kończymy fajny wypad :)

Fajna sobota na rowerze. Znałem wszystkie miejsca, w których byliśmy, niemniej fajnie było tam wrócić po kilku latach. Ewie bardzo się podobało i to w tym wszystkim jest najlepsze i najcenniejsze :)

Przejechaliśmy nieduży dystans, bo 38,8 km, na których wpadło 1077 m w górę.

Fotki:

87407
Trzcińsko. W tle Sokolik i Krzyżna Góra.

87408
Początkowy podjazd po korzonkach.

87409
Krzyżna Góra z Karkonoszami na dalekim planie.

87410
Sokolik.

87411
Schronisko PTTK Szwajcarka. Mam fajne wspomnienia związane z tym miejscem.

87412
Szwajcarka.

87413
Szlak przy rozdrożu pod Trzema Koronami.

87414
Dwa cyce. Krzyżna Góra i Sokolik spod Piekliska. 4 km w linii prostej dzieli te miejsca.

87415
Pieklisko.

87416
Karkonosze widziane z Piekliska. Kilka lat temu gałęzie nie przeszkadzały.

87417
Piec.

87418
Skalny Most.

87419
Potok Janówka.

87420
Gdzieś na szlaku.

87421
Zamek Bolczów.

87422
Widok z Hali Krzyżowej.

87423
Widok z Hali Krzyżowej

87424
Przełęcz Rędzińska.

87425
Nad błękitnym jeziorkiem.

87426
Błękitne jeziorko i my.

87427
Błękitne jeziorko i pływające liście.

87428
Błękitne jeziorko i złamane drzewo.

87429
Tej foty nie mogło zabraknąć ;)

87430
Purpurowe jeziorko.

87431
Inna perspektywa na purpurowe jeziorko.

zdyboo
14-04-2025, 19:10
Purpurowe jeziorko.

Nawet deskorolkę mieliście, na bogato.

Fajna relacja. Dzięki.

Ja w Rudawach Janowickich na MTB to całe wieki nie byłem. Przynajmniej w tej części, bo bliżej Kowar byłem. Gruzem tam się zdarza pojawić, ale raczej trzymam się Bobru.

siemalysy
14-04-2025, 20:43
Dzięki.

Deskorolka wypas. Musisz uwierzyć na słowo ;)

kipcior
14-04-2025, 21:58
zdyboo fajna ta platforma widokowa, aż chciałoby się własną drabinę przywieźć ;) siemalysy Ładnie, tam jeszcze nie byłem.


Mnie się dzisiaj zachciało nie iść do pracy ;)

Także gdzieś na zjeździe do Łapsz Wyżnich
87436

Po wymianie kasety i łańcucha napęd na młynku pod obciążeniem paskudnie metalicznie rzęzi i szarpie. Nie wiem co mu jest, jechać się da ale brzmi jakby się miało coś rozpaść albo urwać. Spróbuję wymienić blaty w korbie, jeśli się da i bębenek bo mocno zużyty jest. Blaty bają już kilkanaście tys km, może już czas na nie.
No ale przełęcz zdobyta. Łapszanka przy kapliczce. Miałem w planach wytargać dalej w okolice Bechledovki ale daje sobie spokój z tym napędem.
87437

i na końcu Łapszanki
87438

Rower wrzuciłem w śnieg i wbił się tak, że sam stał.
87439

Na zjeździe do Ostruni uparłem się by zdobyć jeden pagórek. Mokro, ślisko, stromo, tylne koło traci przyczepność ale jakoś wyjechałem
87440
87441

Wodospad Kacwin. No za duży nie jest
87442

Zamek Czorsztyński
87443

I na koniec Tatry znad jeziora Czorsztyńskiego
87444


70km bez 400m :puscoko: Nogi na końcu już słabe ale o dziwo chęci bym miał, żeby jechać dalej. Ale też całą drogę oszczędzałem energię i się po prostu wlokłem.
https://mapy.com/s/loharaleda

rotor
14-04-2025, 22:41
Pany: Tomek, Michał, Marcin - graty za relacje i foty. Obrodziło ładnymi zdjątkami :)

grissley
15-04-2025, 00:32
Fajne zdjęcia wszyscy trzej - zazdroszczę przejażdżek. Ja od piątku nic - A to robota w sobotę, a to niedziela palmowa... W planach było jutro, ale pogodynka zapowiada burzę :(

Przy okazji zważyłem gravela. Całą zimę go odchudzałem - nawet jakieś tytanowe elementy wjechały. Cudów nie było, ale odchudziłem po trochu wszystko - z obliczeń wychodzi mi, że ciachnąłem go o jakieś 0,75kg. No ale ma błotniki, stopkę, bagażnik, (te trzy pozycje po trochu odchudzone), klakson, rurkę akcesoriów, koszyki na bidon i stado uchwytów (garmin, telefon, lampki), co go ostro dociąża. Summa summarum, bez toreb wyszło równe 14,5kg. Sam nie wiem co o tym myśleć - tak na goło byłoby pewnie 12, może trochę mniej. No niemało. Ciekaw jestem ile moja rama sama w sobie waży (stal). Wydawało mi się, że na ramie to niecały kilogram można ugrać, a jakby ważył niecałe 11 na golasa to też szału nie ma...

rotor
15-04-2025, 09:24
Do odchudzania rowerza to trzeba całościowo podejść, na pojedynczych elementach nie uzyska się oczekiwanego efektu. Niestety, jest to droga zabawa, a w pewnych aspektach, bezsensowna.
W moim rowerzowaniu, najłatwiej, najszybciej i najtaniej, to posżłoby z oponami, od strzała miałbym 1kg mniej, ale co z tego, jak z takimi wylajtowanymi oponkami, to bym sobie nie pojeździł :-(

gavin
15-04-2025, 09:27
Gratki chłopy za relacje i foty!

crusiek
15-04-2025, 09:38
No, jest na co popatrzeć i co poczytać, dzieki za relacje.

grissley
15-04-2025, 10:02
Do odchudzania rowerza to trzeba całościowo podejść, na pojedynczych elementach nie uzyska się oczekiwanego efektu. Niestety, jest to droga zabawa, a w pewnych aspektach, bezsensowna.
W moim rowerzowaniu, najłatwiej, najszybciej i najtaniej, to posżłoby z oponami, od strzała miałbym 1kg mniej, ale co z tego, jak z takimi wylajtowanymi oponkami, to bym sobie nie pojeździł :-(

No tak - całą zimę go picuję, rozebrany był w zasadzie do ostatniej śrubki, więc sobie trochę tuningowałem. Tytanowe pojedyncze pręty mocujące błotnik zamiast podwójnych stalowych np. Albo trochę tytanowych śrub to tu to tam. Przerobiona stopka (70g lżej). Nowy wspornik siodełka. I tak wszędzie po trochu.
Jest duża stalowa rama i amor, więc cudów nie będzie, ale jednak i tak jest ciężkawo. Mógłbym jeszcze uciąć ze 300-400g na kołach idąc w karbą i ze 200g wymieniając amor ze swojego Werxa na SIDa. Te 600g mniej kosztowało by mnie jakieś 7-8 tysięcy, więc raczej odpuszczę ;) Jeszcze parę gram do przycięcia wrzucając karbonowy wspornik i kierę, ale to też pojedyncze gramy za wiadro siana. Na pedałach można by przyciąć ponad 100g, ale akurat ich nie chcę zmieniać. No i to chyba tyle. Podsumowując - dalsze odchudzanie to już chyba tylko kosztem funkcjonalności albo 10zł za gram redukcji.

gavin
15-04-2025, 10:03
Co to za gravel z amorem?

grissley
15-04-2025, 10:06
ten mój to akurat custom na zamówienie - 4 lata temu nie było jeszcze fabrycznych graveli z amorem. Ogólnie, wzorowany na Marinie 4corners, tyle, że dostosowany pod amor, trochę "podwyższony" pod moje proporcje i z obniżoną górną rurą dla większego prześwitu.

gavin
15-04-2025, 10:08
bez foty się nie liczy [emoji6]

grissley
15-04-2025, 10:18
bez foty się nie liczy [emoji6]

A już go kiedyś wrzucałem. Tak wyglądał w dniu narodzin:

87449

Dzisiaj jest już mocno inny, ale nie mam aktualnej foty. Za jakiś czas wrzucę ;)

gavin
15-04-2025, 11:27
identyczny układ koszyków jak u mojego kumpla!

gavin
15-04-2025, 11:29
ooo tuti87451

gavin
15-04-2025, 11:30
identiko87452

grissley
15-04-2025, 11:51
Noo Muszynianki 1.5L jeszcze w tym nie woziłem, ale 2x0.75L wchodzi idealnie ;)
Błotniki ten kolega tez ma te co ja.
I torbę podobną na tyle...

gavin
15-04-2025, 12:01
Wpadnij na Gravelove Beskidy, kumpel też będzie! Będziecie jak team fabryczny [emoji6]

grissley
15-04-2025, 13:11
Raczej nie ma opcji, żebym dotarł - aaale jakby coś się zmieniło to na pewno spróbuję :)

crusiek
15-04-2025, 15:04
Wszyscy jesteśmy chorzy....


https://youtu.be/8hdELb_-mqs?si=63FO67-qSpTaeW7K

grissley
15-04-2025, 15:34
https://youtu.be/8hdELb_-mqs?si=63FO67-qSpTaeW7K
O ch0lera... :o

zdyboo
15-04-2025, 16:06
Dzięki Panowie.


jakby ważył niecałe 11 na golasa to też szału nie ma...

Mój Hultaj, też na stalowej ramie, taki gotowy do jazdy, z błotnikami alu, z pompką, trzema lampkami, dwoma pojemnikami z narzędziami i uchwytem na torbę na kierze waży 11,7 kg. No nie mam w nim gabażnika i stopki.
Rama rozmiar 56/58 bez haka przerzutki, ale ze śrubą zacisku sztycy waży 2370 g. Ważyłem jak pękła rura i rozebrałem całość, żeby Hultaj miał łatwiej z wymianą rury.


Dzisiaj jest już mocno inny, ale nie mam aktualnej foty. Za jakiś czas wrzucę ;)

Ja pamiętam jak pisałeś, że zmieniałeś, ale tak z fabryki to wygląda jak treking z barankiem.


Wszyscy jesteśmy chorzy....

Dobry trolling, tyle, że przydługi nieco.
Od dawna istnieje nazwa na tę chorobę. Cykloza.
Ale ja się wyleczyłem, zaakceptowałem, teraz to styl życia.

grissley
15-04-2025, 16:23
Mój Hultaj, też na stalowej ramie, taki gotowy do jazdy, z błotnikami alu, z pompką, trzema lampkami, dwoma pojemnikami z narzędziami i uchwytem na torbę na kierze waży 11,7 kg. No nie mam w nim gabażnika i stopki.No to policzmy. Ja mam amor, czyli dodatkowe 1.2kg (?). To razem 12.9kg. Ważyłem rower bez pompki, lampek i pojemników, za to z półkilowym klaksonem. Nie wiem czy to się rónoważy, ale załóżmy, że +- tak. To nadal jest 14.5kg w moim przypadku ws jakieś 13kg w Twoim. Ty masz chyba napęd 1x, ja mam 2x, u Ciebie trochę lżejsze koła. Ale to wyjaśnia może z pół kilograma. To nadal kilo ciężaru po mojej stronie które niespecjalnie potrafię wyjaśnić.




Ja pamiętam jak pisałeś, że zmieniałeś, ale tak z fabryki to wygląda jak treking z barankiem.No i tym zasadniczo miał być - może nie tyle trekkingiem co Crossem z barankiem, ale poza tym się zgadza. Nadal tak wygląda, chociaż teraz jest chyba ciut zgrabniejszy. Ale minimalnie. Inny bagażnik, zgięty wspornik siodełka, przycięty komin nad mostkiem.


Dobry trolling, tyle, że przydługi nieco.
Od dawna istnieje nazwa na tę chorobę. Cykloza.
Ale ja się wyleczyłem, zaakceptowałem, teraz to styl życia.Trzeci raz oglądam... Chyba mam nawrót tego - to przez zakup zimowca. Wcześniej przez dwa lata nawet nie serwisowałem, bo w każdą wolną chwilę leciałem coś pokręcić.

zdyboo
15-04-2025, 17:04
Ja mam wideł Columbus Futura Cross, który wg strony producenta waży 585 g (±10 g). Jak w 2009 składałem trekinga to na bogatości kupiłem Marcoka TXC ze skokiem 63 mm i on ważył 1,6-1,7 kg. Latał w tej samej kategorii wagowej co ówczesny RS SID.
Tyle, że czasem jednak okazał się być niepotrzebny i skończyłem na sztywnym widelcu.

Z amorami w gruzach jest problem. Oczywiście taki sam jak w każdym innym rowerze czyli geo ramy.
Kross chyba od zeszłorocznej edycji daje w zestawie dłuższe przednie widelce, bo rama jest dostosowana do amora, zatem jakbyś chciał wymienić wideł to tylko na taki Krossa lub na amora. Trek w obecnej generacji Checkpointa poszedł podobną drogą, choć podobno ta generacja co ja mam (i nie tylko ja na forum) też jest w stanie przyjąć amora. Gdzieś mi takie info śmignęło jak kupowałem frameset, ale teraz twierdzą, że jednak nie, zatem sam nie wiem, ale nie drążę bo nie zamierzam wstawiać amora.
Dopasowanie ramy polega na skróceniu główki, zatem po wstawieniu klasycznego wideła rower leci na pysk. Z kolei te wyższe widelce sztywne rzadziej występują i zwykle oznaczają problematyczny montaż błotnika. Ja się też nacudowałem z montażem jak zmieniłem w trekingu z amora na szywniaka, bo nagle nad przednią oponą miałem kilka cm miejsca.
Ty nawet jakbyś chciał to nie wymienisz na sztywny, chyba, że zamówisz coś spawanego ze stali, ale wtedy zysk na masie będzie niewielki. Chyba, że trafisz coś sztywnego w carbą z MTB 29".

No nie wiem jaką masz pozycję na tym rowerze i jaki tam jest kąt główki ramy, bo tylny trójkąt to pamiętam, że masz bardzo długi, ale też z takiej geometrii może wynikać trudność na podjazdach o której pisałeś.
Jak jeździłem miejską kozą w bardzo wyprostowanej pozycji, to podjazd pod wiadukt to było wyzwanie. Cała siła napędowa idzie z nóg i tylko z nóg. Nie zapierałem się w ogóle o kierę. Poza tym, im bardziej progresywna geo tym rower gorzej podjeżdża, plus do tego niemała masa własna sprzętu.
Rurę podsiodłową też masz mocno pochyloną w tył lub to kwestia perspektywy na tym zdjęciu. Im bardziej siedzisz nad tylnym kołem tym trudniej napędzić rower. Mam wrażenie, że środek jarzma siodła u Ciebie wypada nad środkiem tylnego widelca. U mnie w Checkpoincie to 1/4-1/3 długości licząc od suportu.

Z jakiej stali zrobiona jest rama?
U mnie to Columbus, cieniowany, nie jest to najlżejsza wersja rurek, ale też i taka być nie miała.

grissley
15-04-2025, 17:19
Szczegółów stali już nie pamiętam, musiałbym poszperać. Geometria to de facto Marin 4 Corners - ze skróconą główką, żeby pomieścić amora 100mm i nieco zwiększonym sloppingiem. Nie chcę zmieniać widła na sztywniaka, lubię mieć amora. Waży jakoś 1.5kg z groszkiem - ogólnie, chyba tylko SID SL jest lżejszy. Chociaż gdybym dzisiaj go składał to może projektowałbym pod 50mm skoku i Foxa Factory 32. Chyba. Bo foxów nie znam - musiałbym się zdoktoryzować.
Podsumowując - mój rower to taki amortyzowany Marin.

crusiek
15-04-2025, 17:20
... i nie ma lekarstwa, czyż to nie jest piękne ? :)

siemalysy
15-04-2025, 18:01
Pany: Tomek, Michał, Marcin - graty za relacje i foty. Obrodziło ładnymi zdjątkami :)


zdyboo fajna ta platforma widokowa, aż chciałoby się własną drabinę przywieźć ;) siemalysy Ładnie, tam jeszcze nie byłem.


Mnie się dzisiaj zachciało nie iść do pracy ;)

...


Gratki chłopy za relacje i foty!


No, jest na co popatrzeć i co poczytać, dzieki za relacje.


Fajne zdjęcia wszyscy trzej - zazdroszczę przejażdżek. Ja od piątku nic - A to robota w sobotę, a to niedziela palmowa... W planach było jutro, ale pogodynka zapowiada burzę :(

...


Dzięki Panowie :)

kipcior fajne te ośnieżone pagórki ;)

gavin
15-04-2025, 18:29
Taki obserwejszyn - opony szosowe na obręcz szer 19mm wchodziły tak, że łyżki się łamały jak zapałki, na obręcz o szer 25mm wchodzą praktycznie bez użycia łyżek [emoji6]

crusiek
15-04-2025, 20:23
Kolego grissley, daway no tu swoj0 strave i wbijaj do najlepszego klubu we wszechświecie. https://www.strava.com/clubs/109063

grissley
15-04-2025, 22:29
Kolego @grissley (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2027), daway no tu swoj0 strave i wbijaj do najlepszego klubu we wszechświecie. https://www.strava.com/clubs/109063O - nawet nie wiedziałem, że jest taki klub ;)
Dołączyłem.

Wind Mill
16-04-2025, 10:22
A już go kiedyś wrzucałem. Tak wyglądał w dniu narodzin...

Taki ładny rowerz popsuć przednią przerzutką! :mrgreen:

grissley
16-04-2025, 10:46
Taki ładny rowerz popsuć przednią przerzutką! :mrgreen:Nie zazdrość! (Jak coś, to mogę się podzielić - mam jedną na zbyciu :D )
PS Rower się zarumienił - jeszcze nikt nie nazwał go ładnym :roll::oops:

elmo
16-04-2025, 17:08
Dzień dobry.
Zacne wycieczki i foty Panowie poczyniliście. Z miłą chęcią zwłaszcza foty Sokolika Krzyżnej Góry mnie zachwyciła i już się tłumaczę dlaczegoż to - ano dlatego iż na Wielkanoc w te okolice się wybieram i z miłą chęcią poczłapię tam sobie… w planach też jest na chwilę w Izery na kopę wpaść. Stety będzie to chodzone a nie kręcone normalnie jak jacyś za przeproszeniem bleeee barbarzyńcy. 😉
Co do kręcenia to w sobotę po raz pierwszy od września pokręciłem trochę na szosie…

zdyboo
16-04-2025, 18:05
Taaa, trochę.

crusiek
16-04-2025, 18:08
Wokół komina [emoji28]

elmo
16-04-2025, 18:20
Wokół komina to nie. Bo to po drugiej stronie Wisły było. Ale z drugiej strony pętla wyszła. ;)
Aaaaaa ktoś będzie w okresie Wielkiej Nocy w okolicy Karpacza? Chętnie bym się spotkał i pogadał choć.

zdyboo
16-04-2025, 19:27
Ja też chętnie, ale jednakowoż niestety nie planuję. W Karpaczu byłem w zeszłym lub dwa lata temu i dokładnie zrozumiałem czemu tam nie byłem ze 30 lat.
Na sobotę właśnie wyrysowałem trasę w Czechach, w niedzielę rodzinne zajęcia, a na poniedziałek jeszcze nie wiem.
Kiedyś bardzo unikałem jazdy w ten dzień, bo dzieciaki po wioskach wręcz polowały na rowerzystów. W ten pewnie gdzieś pojadę, ale raczej blisko, raczej do lasu. Chyba poszukam piasku koło Bolesławca.
Okolice Leleniej objechałem dość dokładnie pod koniec zeszłego roku.

elmo
16-04-2025, 20:40
Co do Karpacza to mam podobne zdanie. Znaczy był fajny jakieś 30 lat temu. Heh pamiętam jeszcze basen z polem namiotowym gdzie teraz stoi (zresztą od dawna już) hotel. Zadeptany stety ten biedny Karpacz niemal jak Zakopane. Stąd właśnie pomysły coby uciekać na szlaki gdzieś poza ścisłą okolicą śnieżki.
Aaaa z jazdą w poniedziałek to faktycznie lepiej opuszczać przejazdy przez miasta i wioski. Jeno las może być pomysłem dobrym.

grissley
16-04-2025, 23:59
Wszyscy jesteśmy chorzy....
https://youtu.be/8hdELb_-mqs?si=63FO67-qSpTaeW7K


Z rozkminek mojej cyklozy:

Przyszło mi do głowy jakiś czas temu, żeby może zamówić sobie tytanową ramę u Chińczyka (nie wiem jak teraz z cłami, ale kwestię operacyjne na razie pomińmy). No bo po pierwsze stal jest ciężka a moja rakieta jeszcze jest obwieszona ciężkimi dodatkami, a poza tym to konstrukcja z geometrią wzorowaną na Marinie 4 Corners, czyli na grawelowym dziadku, o nienowoczesnej geo...
No i dumam dalej - od czasu gdy składałem swoje obecne dwa kółka, na rynku pojawiło się już całkiem sporo amorów do graweli. Nie tylko o będącym nieśmiesznym żartem skoku 30mm, ale też o prawie użytecznym 50mm (Fox), czy nawet normalnocrossowym 60mm (MRP). To może od razu zaprojektować ramę pod Foxa (bo ultralekki). Trzeba by tylko jakoś wyprzeć fakt, że to podwaja koszty projektu o początkowej nazwie "wymiana ramy w rowerze".
A jak już będzie tytan rama i ultralekki Fox, to przecież aż się prosi o koła w karbą... Koszty podobne jak w przypadku amora, zamiast podmianki ramy robi się w zasadzie nowy rower i gruby budżet.
Może miałoby to sens gdyby sprzedać obecny rower i po prostu zbudować cały nowy od początku, ale kto mi kupi kastoma za tyle, żeby się to opłaciło. A zostawać z nieużywaną wiszącą na ścianie ramą i amorem to też suabo.
No i na razie wytłumaczyłem sobie bezsens całej akcji, ale już czuję, że w miarę nadchodzenia jesieni znowu będę walczył z zespołem kompulsywnej wielorowerowości...

No ale. Szukałem (tak dla sportu, bo popatrzeć i podumać zawsze przecież można "na sucho", co nie?) co mogłoby być bazą do takiej ramy na zamówienie i obczaiłem, że generalnie ludzie zachwycają się Giantem Revolt X (tym z amorem). Z początku myślałem o Canyon Grizl, ale z niego użytkownicy nie są aż tak zadowoleni, za to nad Giantem same ochy i achy.
No i sprawdzam geometrię - reach generalnie krótki, ale w ramie XL prawie może być. To biorę na warsztat ramę XL i porównanie wypada tak:

* Kąty główki i podsiodłówki o pół stopnia większe niż u mnie. Czyli zmiany w kierunku o którym myślałem, ale różnice na tyle małe, że chyba w praktyce nieodczuwalne.
*Stack o 20mm mniejszy - czyli 2 cm bardziej pochyła pozycja przy tej samej ilości podkładek. No nie wiem, ale to można sobie podkładkami dopasować jak coś.
* Tylny trójkąt jest regulowany: 425 albo 435mm długości. To jedyna konkretna różnica jaką identyfikuję, bo ja mam 450mm
* BB drop - różnica 4mm, chyba pomijalne

Wychodzi więc na to, że superwychwalany Revolt X poza kosmetyką różni się od mojej strzały tylko krótszym tylnym trójkątem. Nie jestem pewien na co to się w praktyce przekłada poza większą zwrotnością ale strzelam, że na obydwu rowerach jeździ się jednak dość podobnie. To może nie ma sensu nic zmieniać, bo jeśli ostatecznie miałaby się zmienić tylko waga to ekonomicznie nie ma to sensu...

Na razie choroba jest w fazie remisji bo sezon się zaczyna i trzeba kręcić i traski projektować a nie w garażu siedzieć - ale jak coś to mogę zdawać relację z kolejnych nawrotów ;)


PS rozśmieszył mnie filmikowy dylemat między Sigmą i Garminem. Ja stosuję tutaj cukierkowe podejście zachodnich sąsiadów - nimm2 ;)



EDYTA
A co do Karpacza - ja go bardzo lubię, ale to chyba głównie przez sentyment. Bo tak funkcjonalnie to faktycznie jest nieszczególnie. No i nie zliczę już ile razy całowałem klamkę Schroniska nad Łomniczką - co jestem to albo zamknięte chwilowo albo trwale ;)

kipcior
17-04-2025, 09:10
na rynku pojawiło się już całkiem sporo amorów do graweli. Nie tylko o będącym nieśmiesznym żartem skoku 30mm, ale też o prawie użytecznym 50mm (Fox), czy nawet normalnocrossowym 60mm (MRP).

E tam marudzisz. Ja tam jestem zadowolony ze skoku 40mm w Rudym. Do celów w jakich go używam to nie ma różnicy między nim, a moim 120mm fullem. Dopiero jak na singla jakiegoś się zapuszczę no to mogę tą różnicę zauważyć, no ale to nie jest środowisko dla graveli.

zdyboo
17-04-2025, 09:46
Po dwudziestym rowerze przechodzą objawy zakupozy. Człowiek się wyszalał, pojeździł już na tym czym chciał. Akceptuje to co ma i skupia się na gdzie by tu pojechać.

crusiek
17-04-2025, 09:48
Wczoraj pojeździłem na kilku topowych szosach, OMG :D

zdyboo
17-04-2025, 10:17
Z daleka też dobrze widać.

grissley
17-04-2025, 12:42
Po dwudziestym rowerze przechodzą objawy zakupozy. To w takim razie jeszcze 11 rowerów muszę kupić...? Chyba mój portfel tego nie wytrzyma. A nawet na pewno...

elmo
17-04-2025, 13:23
Zacny Twój pomysł własnego rowerza.
Ja w sumie mam już to co chciałem. Mam nadzieję że uda się nim nakręcić trochę km. Co prawda dłuuuuuugo nie uda mi się przebić ponad 51 tys nakręconych na szosie krótka to w ubiegłym roku została „zesproszkowana”.
Panowie ale na tym Dolnym Śląsku wieje… jak bym był w przysłowiowym kieleckiem

gavin
17-04-2025, 13:35
Andrzeju wpadniesz na nasze lipcowe rowerowanie?

elmo
17-04-2025, 13:47
Chciałbym.
Aaaa kiedy one jest?

gavin
17-04-2025, 13:50
19 lipca w Szczyrku

crusiek
17-04-2025, 15:31
Ale miałem dzisiaj farta.
Jadąc sobie na testy nowego siodelka w kask uderzyło mnie coś sporego, myślałem, że bąk, albo coś w tym stylu.
30 sekund później nadal nie dawało mi to spokoju, zatrzymałem się wiec, zdjal3m kas i wytrzepal3m, z kasku wypadła na prawdę dorodna osa, a może to juz nie byla osa. Jeszcze oszołomiona, jakby mnie w glace ubodła, to by było xD

BTW chyba to juz czas aby zamykać buzię. xD

gavin
17-04-2025, 15:34
Mi się ostatnio obiło o wargę coś podobnego i kurde 1cm niżej i bym zeżar!

OjTam
17-04-2025, 15:37
Ekologiczne, darmowe białko i jeszcze marudzą. :lol:

zdyboo
17-04-2025, 15:44
To w takim razie jeszcze 11 rowerów muszę kupić...? Chyba mój portfel tego nie wytrzyma. A nawet na pewno...

Mnie to zajęło prawie 40 lat, ale w tej chwili już praktycznie zen wyjebka.

Tytan spoko, choć nie mam styczności poza osiami pedałów, ale chcę tylko zauważyć, że tytan jest lżejszy od stali, ale jest prawie dwa razy cięższy niż alu.
No i zamawianiem customa z Chin trzeba uważać. Bushcraftowy zamawiał i nie do końca mu coś pykło ze specką. Choć jak znam majfrendów to nawet jakby im wysłać pliki z modelem ramy z CADa to i tak zrobią po swojemu.


Panowie ale na tym Dolnym Śląsku wieje… jak bym był w przysłowiowym kieleckiem

No nie jak w kieleckim, bo w kieleckim piździ, a u nas tylko wieje. Dziś mi się pierwszy raz w tym roku ponad 30 st. na liczniku pokazało.

Jeden z plusów zmiany fabryki jest taki, że teraz śmigam na odwyrtkę. Rano cisnę na południe, a popołudniu na północ. No i bazując na poprzednich 20 latach wychodziło mi, że do roboty powinienem mieć pod wiatr, a na powrocie w plecy. Jednak z racji tego, że jeżdżę wcześnie rano to wiatr jeszcze śpi, a popołudniu mam wspomaganie. No i coś mi się to nie sprawdzało, aż do tego tygodnia. Od poniedziałku jest picco bello. Dziś wiatr 30+ km/h, to ja też nieco depnąłem i w 26 minut byłem na chacie, co prawda cel jest taki, żeby zrobić te 12,75 km w 25 minut, ale to już przy dużym fuksie. Jak wbijam w miasto z wiosek to jednak prędkość spada.

crusiek
17-04-2025, 16:34
Ekologiczne, darmowe białko i jeszcze marudzą. [emoji38]Pod warunkiem, że nie gryzie i nie wbija swojego przeddzidia śróddzidzia

OjTam
17-04-2025, 16:43
E tam, szczególiki, smak tylko poprawiają. :p

elmo
17-04-2025, 19:13
Wieje wieje dziś ciepłym wiatrem. Śnieg na śnieżce w oczach niknie.

patronat
18-04-2025, 17:39
Post dla siemalysy :)
Nie „chwalę się” publicznie, ale - Kellysa wystawiłem z tym że się łamię - dostałem propozycję wynajmu oraz obwożenia ludzi po górach., więc jest opcja że zostanie.
A co do Orbei:
8749387493

- - - - kolejny post - - - - - -

Kurczę znowu jakiś bubel ze zdjęciami się trafił…

siemalysy
18-04-2025, 17:46
patronat
To jest Wild M10? Czy M20?

zdyboo
18-04-2025, 17:55
Raczej plᴉM ɐǝqɹO

gavin
18-04-2025, 19:37
ale jak obwożenia? na rurce czy na bagażniku? ;)

patronat
18-04-2025, 20:24
M10 świadomie 2024. Mega promke mi zrobili. Zresztą na 2025 miałem prawie 25%, ale ostatecznie odpuściłem- poczytałem, pooglądałem i okazało się że realnie 5 generacja wpiernicza 20% więcej. No i 11 tysi więcej…

siemalysy
18-04-2025, 20:38
M10 spoko wygląda. Niech służy.

patronat
18-04-2025, 20:48
Dziękować. Wziąłem M10 bo jest w zasadzie wystarczająca do jazdy, tylko ją zamleczyłem (taśmy i wentyle były), zmieniłem siodełko i dokręciłem pedały. Jutro jadę zawias ustawiać. Mega to jeździ (mam L, jest znacznie zwrotniejsza od Nelkowej). A no i kierownicę wsadziłem carbą co ją pod choinkę dostałem. Jutro będę ważył, ale wstępnie waga wskazywała na 23,5 kg.

rotor
19-04-2025, 09:57
okazało się że realnie 5 generacja wpiernicza 20% więcej.

Rili ? Skąd takie info ? Wszyscy kcemy "piątke" a tu taki bubel ?

Graty za rowerz. Tylko Neli nie daj się przejechać, bo Ci zarekwiruje bicykla :grin:

siemalysy
19-04-2025, 10:10
Jak to? Wszyscy chcecie piątkę? Czy to będzie jakaś drużyna pierścienia z piątką w nazwie? ;)
Swoją drogą te Wildy fajne są. Szkoda, że baterii nie da się wyciągnąć.

rotor
19-04-2025, 10:26
Jak to? Wszyscy chcecie piątkę? Czy to będzie jakaś drużyna pierścienia z piątką w nazwie? ;)
.

Recki som zejeb.ste, oczujnikowany zewsząd, możliwość doboru baterii i ext, tylko właśnie ten pobór prądu :roll:
Te starsze generacje są rzeczywiście oszczędne w gospodarowaniu prądem + bardzo dobre oprogramowanie, czyni z Boscha lidera. Więc nie dziwne, ze człowiek chciałby iść z postępem i zaufać tej marce w najnowszym wcieleniu gen. 5,

siemalysy
19-04-2025, 10:34
To akurat nie dziwne, że chce się czegoś nowszego i lepszego. Orbea wygląda inaczej niż większość E-rowerów MTB. Tylko te niecałe 40 koła za wersję z 2025, to kawał grosza.

patronat tam pancerze idą w rurę sterową, prawda? Da się tam swobodnie obrócić kierownicę o 90°? Mam na myśli taką sytuację, że koło proste, luzujesz śruby mostka i obracasz samą kierę bez skręcania koła.

patronat
19-04-2025, 10:51
Zbiorczo:
Pancerze w sterówkę wchodzą, czasem trzeszcząc. Nie da się obrócić koła bo jest blokada z dołu ramy.
Wymienność wszystkich elementów jest od systemu 4 „Smart”. Mogę wrzucić baterię 600 z nowego, mogę 800. Nie ma problemu.
Soft w 95% jest wspólny. W 5 gen wykorzystuje czujniki to fakt.
Bosch dba o klienta. Właśnie wrzucili asystę pod górę do systemu 4. I 12 trybów wspomagania (do wyboru 4 w rowerze). Zmiana wyboru trybów to 30 sekund na telefonie. Działa to rewelacyjnie. W sensie w Shimano nie zdążę się połączyć a w Boschu mam aktualizację firmware skońcxoną. Przepaść.

rotor
19-04-2025, 11:00
Tutaj wyszło im w teście, ze gen 5 jest nawet oszczędniejsza od gen.4 , .. no i komu tu wierzyć ? :evil: :-o

https://velomotion.pl/2024/09/bosch-cx-2025-gen-5-test/

siemalysy
19-04-2025, 11:11
Tutaj wyszło im w teście, ze gen 5 jest nawet oszczędniejsza od gen.4 , .. no i komu tu wierzyć ? :evil: :-o

https://velomotion.pl/2024/09/bosch-cx-2025-gen-5-test/

To Ty o generacji silnika pisałeś. Ja myślałem, że o generacji roweru. Kompletnie nieogarnięty w tym jestem. Staram się powoli nadrabiać.

rotor
19-04-2025, 11:23
To Ty o generacji silnika pisałeś. Ja myślałem, że o generacji roweru. Kompletnie nieogarnięty w tym jestem. Staram się powoli nadrabiać.

Ale jaja (nomen omen) :mrgreen:

siemalysy
19-04-2025, 11:31
Wielkanoc przecie, to i jaja :-D

grissley
19-04-2025, 12:38
Tylko te niecałe 40 koła za wersję z 2025, to kawał grosza.Tyle taki rower kosztuje? Wow. A mnie sumienie gryzie, że zimowiec miał być tani a sumarycznie prawie trójkę pociągnął... :o

siemalysy
19-04-2025, 12:53
Spokojnych i rodzinnych Świąt :)

87500

crusiek
19-04-2025, 12:54
Phi, za 40 to można dobre princetony kupić do szosy.

Wesoły Świąd.

patronat
19-04-2025, 20:09
rotor poniżej wklejam link z uwagami:
1. Bosch softem może dużo
2. Są pogłoski, że chcą zwiększyć moment do ponad 100 Nm. Co jest o tyle możliwe, że gen4 można do 105. Tylko po co? Układ przesilony na maksa i zerwany łańcuch co tydzień:)
3. Gen 5 jest lepsza. To nie ulega wątpliwości. Ale gen 4 jest i tak grubo przed Shimano. Różnica w cenie pomiędzy rocznikami również załatwiła sprawę wyboru w moim przypadku.
4. Gen 4 jest produktem „skończonym”. W sensie wszystkie bolączki wyeliminowali, co też mnie przekonuje. Nie lubię robić za króliczka doświadczalnego.


https://youtu.be/Hxu5tceUmJA?si=udJ4t1Wj49Le1fwg

glisek
20-04-2025, 01:34
Elo Tomek,
Lubię twoje zdjęcia słupów od lat ;)
Co do lampki, to varia z radarem i jakieś oprogramowanie co Szymony mi ostatnio ogarnął i jest w miarę bezpiecznie. Wiadomo jak trafisz na jednego z jeźdźców apokalipsy, to nawet lasery z falkona milenium nie pomogą.
Flare też jest bardzo spoko. Tylko, zanim nie usłyszysz nie wiesz, że ktoś pędzi i mu zapewne przeszkadzasz na drodze samym faktem istnienia ;)

zdyboo
20-04-2025, 12:46
Strzała Grześ, dzięki bardzo.

Mnie wczoraj Czech w Skodzie wystraszył. Robiłem zjazd, nie jakiś szybki 45-50 km/h, bo nawierzchnia taka se, do tego wiatr w szumiał w uszach i zorientowałem się dopiero jak zaczął mnie wyprzedzać.

zdyboo
20-04-2025, 14:19
Połowa kwietnia minęła, zatem pora w góry. Trasę zaplanowałem w całości w Czechach jako pętlę z Lichkova. Była też okazja przejechać się tą linią kolejową pierwszy raz po zeszłorocznych remontach.
Nie chciałem zaczynać jakoś hardkorowo, jeszcze tydzień temu powyżej 1000 m leżał śnieg, zatem nie chciałem ryzykować Orlickich hor czy Masywu Śnieżnika. No i nie chciałem przesadzać z parametrami trasy, uznałem, że 100/1,5 km to będzie akurat nie raz pierwszy. Wyszło 110 i prawie 1,8, ale uznałem to za błąd planera, bo robiłem w tej okolicy podobna trasę, gdzie też miało wyjść 1,7 km w górę, a wyszło półtora z groszami.
Dygłem z osiedlowej na główny i zapakowałem się do ciapongu właściwego. Jechał ze mną koleś, który zajmował się tworzeniem tras rowerowych w górach. Budował m.in. trasy w Srebrnej Górze. Trochę pogadaliśmy i o trasach, i o elektrykach i o powodzi. Stracił mieszkanie w Lądku.
Wysiadał w Kłodzku i dalej jechał na kole do Lądka właśnie, budować jakiś bikepark dla dzieciaków. Ja sobie obejrzałem jak Kłodzko wygląda po wrześniowej powodzi. Z okien pociągu wyglądało jakby się już podniosło tylko intensywnie remontuje rzekę. W Bystrzycy Kłodzkiej też ruchy w temacie remontu rzeki widać.
Wysiadłem w Lichkovie jako jedyny pasażer. Oprócz mnie, załogi konduktorskiej i maszynisty nikogo więcej nie było. Nie to, żeby w Lichkovie jakieś tłumy wysiadały, ale zawsze kilka osób było. Ogólnie pociąg na całej trasie świecił pustkami.
W słońcu, bez wiatru to nawet było ciepło, mimo ósmej rano. Tyle, że jak ruszyłem to i wiatr ruszył i zrobiło się rześko. Pierwsze 10 km to dosyć płaski fragment przez Borikovice do Cervenej Vody. Duży ruch na lokalnych drogach, dużo rozjechanych żab. Ktoś się uczył grać we „Froggera” i mu nie szło.
W Cervenej Vodzie skręciłem na czeską krajówkę nr 11, aby zacząć najdłuższy podjazd tej trasy. Prawie 7 km, ale o dość łagodnym nachyleniu 4-6%. Zwykle robiłem to w dół, ale tym razem w górę. Po agrafkach na przełęcz Cervonovodske sedlo. Jechało mi się nadzwyczaj dobrze, nawet nie wrzucałem na młynek. Na przełęczy (814 m n.p.m.) było tylko +6, ale nie zatrzymywałem się tylko od razu pojechałem w dół. Mimo, że to droga krajowa to ruch był mniejszy niż na lokalnych.
W Cenkovicach zjechałem z krajówki i wbiłem znowu w drogi lokalne. Nawierzchnia była zła, trzeba było na zjazdach bardzo uważać.
Z Hermanic miałem najbardziej stromy podjazd trasy, RWGPS pokazał 13%, zatem tak naprawdę pewnie będzie tam z 17. No nie miałem racji, był fragment gdzie Garmin pokazał 23%, a napisy na asfalcie, dopingujące kolarzy 22%. Zrobiłem w całości, ale z dwoma postojami na co mniej nachylonych fragmentach.
W miejscowości Coktyle zaczęły się kolejne serpentyny, gdzie minęła mnie stara Tatra strażacka i potem przez jakiś czas jechałem w wyziewach diesla. Myślałem, że puszczę pawia.
Po dojechaniu do skrzyżowania z drogą na Stity dowiedziałem sięz drogowskazów, że na drodze do Zabrehu jest remont i droga jest zamknięta. Pojechałem jednak. Remont był, ale remontowcy nie. Zresztą cały remont polegał na kładzeniu jakiejś instalacji, która już był zasypana zatem dało się jechać.
Jak dojechałem do Zabrehu i zrobiłem postój to miałem 50/1 km. I byłem tak akurat. Mógłbym wsiąść w pociąg i wracać, ale w opcji miałem tylko rower, zatem wracałem na nim.
Kolejne kilkanaście kilometrów miałem po płaskim. Jechałem rozległą kotliną, która stanowiła bramę do czeskiego interioru i przez Olomouc oraz Brno ciągnie się, aż po Wiedeń i Bratysławę, a nawet nieco dalej na Węgry.
No, ale nie dla mnie te południowe krainy, trzeba wracać do domu. Jakieś kolejne mniej lub bardziej wyczerpujące pojazdy, ale jak w Breznie siadłem na przystanku autobusowym na batona i Pepsi to wyszło, że mam już 80 km i ponad 1,4 w pionie, a za niecały kilometr zacznie się prawie 7 km podjazd na którym mam zrobić kolejne 200 m i końcówka profilu podjazdu jest czerwona. Czyli tym razem planer nie kłamał.
Stwierdziłem, że nie mam już siły i sprawdziłem mapę w telefonie. Byłem na lokalnej drodze, która łączyła się ze znaną mi z rana DK11, zatem może nadal tam ruch nie jest wielki. Okazał się nie być, przez Bilą Vodę dotarłem znowu do Cervenej Vody, ale tym razem skręciłem na Kraliky. Już bez kombinowania CPR wzdłuż kolejnej drogi krajowej dojechałem do miasta. Moja ulubiona knajpa była zamknięta, ale byłem tak głodny, że poszedłem do tej z której już raz mnie z rowerem wywali. Tym razem się udało. Ludzi było w opór, ale znalazłem wolny stolik i zjadłem smażony ser i frytki. Wypiłem pivo i Kofolę. Miałem sporo czasu, bo na pociąg po pierwszej bym nie zdążył, a następny miałem przed czwartą.
Jeszcze w Lichkovie jakiś kilometr od dworca wstąpiłem na jedno pivo i na spokojnie je wypiłem. Sprawdziłem o której przyjeżdża mój pociąg i byłem kilka minut wcześniej w peronach. Powrotny ciapong wracał nieco dłużej, ale miał w sumie pół godziny dłuższych postojów na kilku stacjach. Znowu ludzi było dosyć mało. Trochę odpocząłem, zatem na kole wróciłem do domu.
Kolejny raz w tamtym rejonie odpuszczam jakiś podjazd bo źle przeliczyłem siły na zamiary. No ale to góry, gdzie czas na podjazdach upływa szybko, a kilometry wolno.

Trasa
https://www.strava.com/activities/14225828261

Fotosy
87510
Poranna panorama Masywu Śnieżnika.

87511
W górach drzewa dopiero kwitną.

87512
Ale rzepak jeszcze nie.

87513
Przystanek, może przyjedzie autobus, może przyjedzie demon.

87514
Popołudniowa panorama Masywu Śnieżnika.

87515
Nowa trakcja turystyczna Lichkova.

kipcior
20-04-2025, 18:29
zdyboo no grubo żeś poszedł. Przystanek świetny :)

crusiek
20-04-2025, 22:51
Połowa kwietnia minęła, zatem pora w góry.

Bardzo fajnie się pokręciłeś, łyda twardnieje :)

Sam bym sobie po górach pośmigał od czasu do czasu, gdyby tylko były ciut bliżej :) No może dwa ciuty.

siemalysy
21-04-2025, 09:24
Połowa kwietnia minęła, zatem pora w góry. Trasę zaplanowałem w całości w Czechach jako pętlę z Lichkova. Była też okazja przejechać się tą linią kolejową pierwszy raz po zeszłorocznych remontach.

...




Dałeś sobie dobry wycisk. Konkretna trasa. Dzięki za relację i foty :) Czytało się i oglądało przyjemnie.




... No ale to góry, gdzie czas na podjazdach upływa szybko, a kilometry wolno.

...

Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Natomiast mimo wszystko w górach rower smakuje lepiej.

zdyboo
21-04-2025, 11:19
Dzięki Panowie.
Wiadomix, góry to góry i faktycznie tam rower smakuje lepiej.

Natomiast dziś na pograniczu lubuskiego i dolnośląskiego objechałem takie gravelowe złoto że kaski z głów. Czekam właśnie w Bolesławcu na ciapong do domu.

patronat
21-04-2025, 16:10
Za tydzień podobno będę w Świeradowie. Jeszcze nie wiem jak długo, ale będziemy z rowerami. Ktoś będzie w pobliżu?

zdyboo
21-04-2025, 18:40
Trasę wyrysowałem na kompletnego czuja. Założenie było takie, żeby tak bardzo ominąć cywilizację jak tylko się da. Mam złe wspomnienia z jazdy w Lany Poniedziałek, zdarzało się, że dzieciaki wręcz polowały z wiadrami z wodą na każdego, kto nie był schowany w samochodzie.
Wolałem zmagania z piaskiem niż wodą.

Wysiadłem z ciapongu o 7 rano na skraju Leszna Górnego, żeby dostać się od razu do szlaku rowerowego musiałbym wbić do wioski, a potem i tak przejechać przez jedną miejscowość w środku lasu. Z bogatości dróg w lesie wybrałem numerowany dojazd pożarowy. Pierwsze 150 metrów i tak było po betonie, bo tam świeżo wylana jakaś rampa rozładunkowa jest. Koło budynku nastawni kolejowej wjechałem na szutrową drogę i tak już zostało przez kolejne 45 km, z małą 450 m przerwą na asfalt łączący Gromadkę z Krzyżową – tak tę od węzła A4 i A18.
Nie będę opisywał jak jechałem po Przemkowskim Parku Krajobrazowym do DW 297, ale wszystko lub niemal wszystko po numerowanych dojazdach pożarowych. Wszędzie nawierzchnie co najmniej dobre, na trochę piachu trafiłem tylko wokół torów w pobliżu stacji Studzianka. Tak jakby specjalnie wysypali, żeby z pociągu było widać, że nie ma co tu przyjeżdżać. Większość trasy przejechałem z prędkością ok. 25 km/h, taka jakość.

W niedzielę byłem jeszcze zmęczony po sobocie i mocno zastanawiałem się czy w ogóle jechać w poniedziałek czy może jednak odpocząć. Dobrze, że pojechałem bo micha mi się nie przestawała cieszyć. No cudo, gravelowy raj.

Po przekroczeniu Bobru wjechałem do Parkoszowa i to był jedyny odcinek 500 m, który musiałem przejechać przez miejscowość. Nie licząc końcówki trasy. Nikogo jednak nie widziałem, tylko pies mnie obszczekał, ale zza płotu.

Wjechałem w las i za chwilę przejechałem mostkiem nad A18 i wszystko się zepsuło. Trafiłem na piaski, nawet ze 30 metrów prowadziłem rower, na szczęście nie było tego jakoś dużo, ze 3 km, z czego większość przejezdna. Fragment do dopracowania, ale tam trzeba się zmieścić między rzeką, autostradą i poligonem w Żaganiu, choć akurat ta część terenu wojskowego chyba jest ogólnodostępna. W każdym razie na południe od A18 jest dawny Poligon Golnice, który nadal wg Wikipedii należy do wojska i po dojechaniu na jego skraj nie zauważyłem żadnych tablic informujących o tym, że teren wojskowy. Choć drogi tam były jeszcze bardziej piaszczyste.

Po dojechaniu do drogi pożarowej nr 6 wszystko wróciło do normy. Ponad 5 km prostej trochę ryje banie, ale jedzie się tam szybko. Po dojechaniu w okolice Kliczkowa pojawiły się znaki szlaku rowerowego, ale tablice pokazywały kilka kilometrów więcej do Bolesławca niż mi wynikało ze śladu. Rozbieżność znalazła rozwiązanie po kilku kilometrach, gdzie oznakowany szlak kazał mi jechać prosto, a ślad kazał skręcić.

Z żalem porzuciłem ten szeroki szuter premium i pojechałem wg śladu. Do obadania następną razą.
Przejechałem pod A4 i po kilu km wyjechałem w Bolesławicach, które myślałem, że są częścią Bolesławca, ale okazały się być osobną wioską przyklejoną do granicy miasta.

Na dworcu byłem godzinę przed przyjazdem pociągu. Jednak na peronie nazbierało się przez ten czas tak dużo ludzi, że nie wiedziałem czy się zmieszczę, ale nie było tak źle. Wysiadłem na osiedlu i zahaczywszy o myjkę pojechałem do domu na obiad.

Przemkowski Park Krajobrazowy kolejny raz pozytywnie zaskoczył, teren skrywający opuszczone miejscowości, radzieckie bunkry i budynki wojskowe, wrzosowiska, a nawet pustynię. A do tego Wały Śląskie, które dziś dwa razy przekroczyłem nawet nie wiedząc o tym. Wszystko to 1,5 godziny jazdy pociągiem z osiedlowej stacji. Będę wracał.

Co ciekawe jadąc dziś na wschód od Bobru jeżeli droga było oznakowana jako numerowany dojazd pożarowy to miała co najmniej spoko nawierzchnię. Przynajmniej, jak okiem sięgnąć ze skrzyżowania. Na zachód od rzeki było z tym różnie. Oczywiście jak ktoś ma szczególnie mocno pulsującą żyłkę eksploratora, szerokie opony, lubi kleszcze to tam jest niewyczerpany zasób dróg i ścieżek.
W kilku miejscach trafiłem na znaki szlaków rowerowych bądź pieszych, których nie znalazłem na żadnej mapie.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/14241927842

Fotosy:
87522
Siódma rano, słońce jeszcze nisko.

87523
Premium under construction.

87524
Temi tory przyjechałem.

87525
Na rozdrożu.

87526
Takie drogi lubię.

87527
Klimatyczny las brzozowy na mokradłach.

87528
Na mapach X oznacza skarb i ja ten skarb znalazłem.

87529
Tu był radziecki skład amunicji.

87530
Gdzie nie pojedziesz, tam premium.

crusiek
21-04-2025, 18:48
Czyli warto było sie ruszyć, dzieki za relacje.

Ja powoli kończę swieta i moze jutro sobie gdzieś pojadę, aczkolwiek mam włączony tryb lenia, dodatkowo dociążony jestem strawą.

siemalysy
21-04-2025, 19:40
Trasę wyrysowałem na kompletnego czuja. Założenie było takie, żeby tak bardzo ominąć cywilizację jak tylko się da. Mam złe wspomnienia z jazdy w Lany Poniedziałek, zdarzało się, że dzieciaki wręcz polowały z wiadrami z wodą na każdego, kto nie był schowany w samochodzie.
Wolałem zmagania z piaskiem niż wodą.

...

Można określić, że rysowałeś na kolanie, a wyszło nadzwyczaj dobrze :) Dzięki za relację.


Dziś rano miałem wyjść na rower, ale coś mnie rozłożyło. Wczoraj pobiegałem za piłką z siostrzeńcami i chyba mnie zawiało. Ehh. Starość nie radość.

grissley
22-04-2025, 02:10
Na rozdrozu sie brak stopki uwidocznil…

patronat
22-04-2025, 10:23
Na rozdrozu sie brak stopki uwidocznil…

I dziurawe siodełko :)

patronat
22-04-2025, 16:09
siemalysy max skręt orbci:
87555

- - - - kolejny post - - - - - -

Przy okazji - jako że mam uchwyt pod Garmina na kiere- co działa i ogarnia Trail Forksa? No i ma obsługę z palca? Polećcie coś bo absolutnie nie ogarniam Edgów. Mam zegarek niby, ale może się skuszę. Może być używka, będę używał kilka razy w roku maks.

zdyboo
22-04-2025, 16:09
Jestem biedny i muszę jeździć na dziurawym siodełku i rowerze bez stopki.
patronat Michałowi chyba o co innego chodziło. Czy po zluzowaniu śrub trzymających mostek na rurze sterowej da się kierę obrócić o 90 st., a żeby koło nadal prosto było.
Pewnie do celów transportowych przydaje się taka możliwość.

siemalysy
22-04-2025, 16:15
patronat dzięki za zdjęcie. W moim Fuelu jest podobnie. Natomiast luzując bardziej śrubę mogę mostek podnieść powyżej Knock Bolcka i wtedy kierę mogę ustawić jest równolegle do osi roweru.
Tomek @ zdyboo dobrze rozszyfrował, jednak mi jest to potrzebne do przechowywania roweru.

W temacie Garmina ja polecę Edge 1040. Edge Explore 2 też powinien ogarnąć. Swoją drogą świetne podejście do zakupu elektroniki do roweru. Mam uchwyt, to sprawię sobie komputerek ;) Podoba mnie się :) Tu masz listę zgodnych urządzeń, w tym Edge, które ogarną Trailforks (https://apps.garmin.com/pl-PL/apps/26b07fba-ae21-43c9-a88d-6c75e17fc567?tid=1). Mam to zainstalowane, ale nie używam.

Wind Mill
22-04-2025, 16:27
Jestem biedny i muszę jeździć na dziurawym siodełku i rowerze bez stopki. ...
Bez stopki bo biednyś, biednyś bo bez stopki. :mrgreen:

zdyboo
22-04-2025, 16:42
Mam wrażenie, że tam są celowo wycinane starsze odbiorniki.
Z Edge najstarszy jest 520+ lub pierwszy Explore. Natomiast nie ma Edge 1k czy 800 z których pierwszy Explore się wywodzi.
Nie sprawdzę już, bo nie mam tych odbiorników, ale na pewno na jakimś starszym niż te z listy miałem ikonę TF.

To tylko świadczy, że lepiej wziąć coś nowszego, bo przy kolejnej generacji mogą na przykład wyciąć serię X30.

- - - - kolejny post - - - - - -


Bez stopki bo biednyś, biednyś bo bez stopki. :mrgreen:

Miałem w trekingu stopkę z dedykowanym mocowaniem. Stopkę zresztą kupiłem w Dreźnie w sklepie rowerowym, bo u nas wtedy (2010) dostać stopkę z mocowaniem na dwie śruby o jakimś tam rozstawie było niepodobne. Panowie zresztą odkręcili ją od roweru z wystawy, zapytali czy mają ją dokręcić, ale podziękowałem i poprosiłem tylko o klucze. Dokręciłem i pojechałem z trasę z Drezna do Pragi.

Póki nie zacząłem roweru odchudzać i iść w stronę crossa to była sobie przykręcona. Co jakiś czas trzeba było ją tylko dokręcać.
Obecnie w żadnym rowerze nie mam stopki, tylko w zimówce mam możliwość jej montażu. Nie tęsknię.

Wind Mill
22-04-2025, 18:39
To taka parafraza powiedzenia o biednyś i glupiś. ;)
A co do stopek - ciekawa byłaby statystyka upadniętych rowerów. Procent tych stojących na stópce vs tych bez stopki, opartych. ;)
Podejrzewam iż przypuszczam, że tych pierwszych więcej, szczególnie z podpórkami jednonożnymi.

patronat
22-04-2025, 19:06
patronat dzięki za zdjęcie. W moim Fuelu jest podobnie. Natomiast luzując bardziej śrubę mogę mostek podnieść powyżej Knock Bolcka i wtedy kierę mogę ustawić jest równolegle do osi roweru.
Tomek @ zdyboo dobrze rozszyfrował, jednak mi jest to potrzebne do przechowywania roweru.

W temacie Garmina ja polecę Edge 1040. Edge Explore 2 też powinien ogarnąć. Swoją drogą świetne podejście do zakupu elektroniki do roweru. Mam uchwyt, to sprawię sobie komputerek ;) Podoba mnie się :) Tu masz listę zgodnych urządzeń, w tym Edge, które ogarną Trailforks (https://apps.garmin.com/pl-PL/apps/26b07fba-ae21-43c9-a88d-6c75e17fc567?tid=1). Mam to zainstalowane, ale nie używam.

A to nie ma problemu!
Luzujesz mostek i kręcisz jak chcesz. Blokada jest fizyczna pod ramą - amortyzator się o nią opiera. Z kręceniem kierownicy nie ma najmniejszych problemów, w ramie jest „zapas linek” na wypadek wyciągnięcia skrętem :)

Co do mocowania - jakieś hobby trzeba mieć :) Nie pije nie palę, to wydaję na gadżety:)

- - - - kolejny post - - - - - -

Ale samego koła nie da się skręcić! Chyba że odkręci się tą blokadę- dwie srobki

siemalysy
22-04-2025, 19:20
Rozumiem. Jednak mi ciągle bliżej do innej marki ;) Ale ja teraz nie o tym.

Z hobby mam tak samo. Też nie piję i nie palę, więc wydaję na gadżety :)

patronat
Jeżeli chcesz, to napisz co Ciebie interesuje w Trailforks na Garminie. Odpalę, sprawdzę i porobię screeny.

pki1234
22-04-2025, 21:47
Uwaga off-topic, proszę podchodzić z dystansem ;-)
4285 stron wątku - to pokazuje jak wciągająca jest to pasja i ile różnych tematów pobocznych można w międzyczasie rozwinąć.
Za każym razem kiedy tu zaglądam przypominają mi się moje pasje: astro, foto, lego i inne wciągające ale i wyciągające kasę z kieszeni.

Może ktoś już widział ten film a może ktoś zobaczy w nim siebie samego :-D

https://www.youtube.com/watch?v=8hdELb_-mqs

noooo... wiem, prowokator ze mnie, ale z humorem za to ;-)

crusiek
22-04-2025, 22:00
Post #42773 :)
Ale doceniamy, doceniamy :)

patronat
22-04-2025, 23:32
Rozumiem. Jednak mi ciągle bliżej do innej marki ;) Ale ja teraz nie o tym.

Z hobby mam tak samo. Też nie piję i nie palę, więc wydaję na gadżety :)

patronat
Jeżeli chcesz, to napisz co Ciebie interesuje w Trailforks na Garminie. Odpalę, sprawdzę i porobię screeny.

Właśnie sobie uświadomiłem, że i tak zawsze mam telefon przecież, więc TF w zasadzie zbędny na Garminie :). Poczytam ich FAQ co dają w ramach używania na Garminie. Przy okazji, to jest system który daje różnorodne dane w zależności od tego na czym go używamy - na iPhonie jest inaczej niż na przeglądarce komputerowej. Mapy,cz miały podobnie w niektórych miejscach.

Wind Mill
23-04-2025, 00:54
Idąc dziś ulicą minął mnie rowerz żarło-kurierski...

Znaczy się.

Idę dziś ulicą, i minął mnie jakiś "ubereats" czy inny jadłowóz, zauważam iż rower ładny (dla mnie - czyli jakiś trekking / mieszczuch w pełni wyposażony, całość dobrana ze smakiem degustibusa).
Akurat zaraz miał przystanek, paczam ja a to Cube na pasku, jeden z tych co to na oku zimowo był...

Ych...

Marin Muirwoods jest OK, nie ma sensu żałować zakupu, szczególnie okazyjnego, ale zimowy rowerz to miał na pasku być, a nie z łańcuchem! :mrgreen:
Ale...
Wśród rozkmin i doktoratów, skłaniałem się do twierdzenia, że Shimano (Alfine 11, 8 czy Nexus 8 ) to jednak raczej nie. Szczególnie 8-ka, owa bez obsługowość napędu paskowego polega na corocznym (w rowerzu tylko zimowym, o niskim rocznym przebiegu może co dwa...trzy lata) serwisie piasty - rozebrać trza cholerstwo, wypłukać w oleju, nasmarować i złożyć do kupy. Nie ma szans bym się w tym babrał, czyli wysyłka koła gdzieś, gdzie się w tym specjalizują (Beat Bike na przykład).
Z 11-ką już łatwiej, olej się wymienia przez porty serwisowe.
Ale 2...
Opinie są mieszane - w 11-tce szczególnie problematyczna jest indeksacja w manetce - biegi z czasem lubią się rozjeżdżać, szczególnie w trudnych warunkach. A cena DI2 (gdzie indeksacja ma miejsce w module na piaście) do Alfine 11 to imho jakiś żart. Doniesienia mówią też, o słabej jakości złącza elektrycznego, co w zimówce ma znaczenie.
I olej lubi wyciekać w co poniektórych egzemplarzach.
Ale 3 - przełożenia, w moich trasach pod górę trza by wejść w zbyt duże momenty dla piasty, 11 jeszcze w miarę nieodległa, ale 8-ka daleko od pożądanych przełożeń...

Rohloff - nie przekonuje mnie w tym zastosowaniu (ceną szczególnie).

Oczywistym rozwiązaniem byłby Pinion, ale tylko zimowy rower za naście tysi??? :roll:

Jedną z rozważanych opcji był zakup używki; najtańsza opcja z Pinionem C6.1.
Pod górę za ciężko w 6-ce, ale wymiana paska i jednej z zębatek załatwiła by sprawę. Inny sposób na rozwiązanie problemu - za 3500 zl za używkę miałbym ramę pod Piniona z pełnym wyposażeniem od kół po bagażnik, za 4k-5k dokupić C12.1 z manetką, i jestem we właściwym zakresie przełożeń.

I tak wśród rozkmin zostałem ponaglony przez prognozy pogody zwiastujące zimowe warunki - paczam znów w te chyba naście modeli na oku, wśród nich Mariny (Kentfield 2 i Muirwoods) - i oto w blekfrajerowej promocji dokonałem tak zwanego zakupu impulsywnego.
Który nie był taki znów bezmyślny - na obrazku Kentfield ładniejszy, widziałem raz na żywo i podobał się - ale za to Muirwoods pozwala na olaczkowanie w IceSpikery 29x2,25", i to z błotnikami (na styk).
A koza okazała się na żywo ładniejsza niż na zdjęciach.

Ciężkie jest życie cyklisty... ;) :mrgreen:

P.S.
Jedną z nieodżałowanych opcji jest restauracja złomka. Oczywiście zlecona artyście palnika.
Z tyłu dodanie mocowania hebla tarczowego, z przodu może i widelec karbą, może Gates (tylko ta Alfina...), ładne malowanie - ależ to była by perwersja, tak przerobić rowerz za 599 zł z Reala... :)

siemalysy
23-04-2025, 09:13
Właśnie sobie uświadomiłem, że i tak zawsze mam telefon przecież, więc TF w zasadzie zbędny na Garminie :). Poczytam ich FAQ co dają w ramach używania na Garminie. Przy okazji, to jest system który daje różnorodne dane w zależności od tego na czym go używamy - na iPhonie jest inaczej niż na przeglądarce komputerowej. Mapy,cz miały podobnie w niektórych miejscach.Co masz na myśli pisząc o różnorodnych danych? Masz na myśli Garmina czy Trailforks?

patronat
23-04-2025, 10:35
Trailforks i mapy.cz (aktualnie mapy.com).
Na mapach jeszcze w tamtym roku, na telefonie w aplikacji, czerwony szlak z Baraniej Góry szedł trawersem. Teraz jest poprawione widzę. A na wersji przeglądarkowej było jak teraz.

87557

Co do Trialforksa - świetna aplikacja do szukania wjazdów na górę, szczerze polecam. Ja nie używam Stravy, Heatmapy Garmnowe to nie moje aktywności więc posiłkuję się TF.
Tutaj wersja przeglądrkowa - niektóre drogi po najechaniu się pokazują, niektóre nie:

87558

tutaj telefon:

87559

- - - - kolejny post - - - - - -

Oooo sorry, cofam ten wpis o Trail Forksie! Były inne aktywności wybrane. Człowiek dwa lata używa a nie zwrócił uwagi. Ech starość :)

siemalysy
23-04-2025, 16:41
patronat dzięki za wyjaśnienie. Nie kojarzę w ogóle takie przebiegu szlaku z Baraniej. Może nie zwróciłem uwagi. Z Trailforksa już dawno nie korzystałem, więc nie wiem czy coś tam się zmieniło.

zdyboo
23-04-2025, 16:52
Czyżby i u nas coś drgnęło w sprawie nielegalnych elektryków?
https://fakty.tvn24.pl/zobacz-fakty/nowa-plaga-polskich-ulic-przerobione-nielegalne-rowery-elektryczne-walczy-z-nimi-chocby-krakow-st8420813

Zwykły rower w świetle polskiego prawa nie jest pojazdem mechanicznym.

patronat
23-04-2025, 17:04
Pewnie sezon ogórkowy. Co do takich akcji, ostatnio na naszej velostradzie jechałem mocno ponad wspomaganie czyli koło 30 km/h a wyprzedził mnie koło na hulajnodze, bez kasku za to ze smartfonem przed ryjem. Serio mnie to dżaźni. Choćby z tego powodu, że już mi się zdarzało zbierać „amatorów” z drogi. Szkoda czasu mi na nich.

siemalysy
23-04-2025, 17:08
Mnie też to drażni. Brak wyobraźni. Jedzie taki ura bura szef podwóra i nie zważa na nic. Ani na pieszych, ani na rowerzystów, ani na auta, ani na znaki i sygnalizację świetlną.

Zauważyłem też, że niektóre serwisy / sklepy rowerowe na swoich na swoich kanałach yt mówią wprost, że można rower odblokować. Trafiłem na coś takiego co najmniej dwukrotnie.

zdyboo
23-04-2025, 17:32
Właśnie niespecjalnie ogórkowy, bo ciepło się zrobiło tydzień przed świętami i teraz jest wysyp ludków, którzy jak co roku zaczynają się brać za siebie i wracają na rower. Za jakieś max dwa tygodnie im przejdzie i wszystko wróci do normy. Jak co roku.
Zatem jakby takie akcje Policja miała często to może by się jeden z drugim zastanowił. Zakazy prowadzenia pojazdów nic dadzą, bo w Polsce jest 25 tys. ludzi z podwójnym zakazem prowadzenia samochodu.

Jakby się wzięli na porządnie za to, to jedzenia nie miałby kto dowozić, bo tak 80-90% tych ludzi z paszą jeździ na nielegalach. Nawet jeden taki wbił jakiś czas temu w Legnicy do ciapongu KD. Rower z ramą w stylu motocyklowym, czyli damper był zaczepiony do rurek pod tylną kanapą, bo to nawet siodełko nie było. Dwa aku zamontowane do ramy. Widać, że napęd rowerowy tylko dla ściemy, bo w takiej pozycji pedałowanie w ogóle nie jest efektywne.
No ale generalne wyjebongo wszystkich jak taki koleś pomyka po chodniku, DDR czy jezdni. Co więcej w opinii nierowerowych osób ci kurierzy mają szacun bo dowożą bez względu na pogodę. Ja wtedy mówię, że w ogóle powinni zlikwidować zakaz wyprzedzania się ciężarówek. Czasem coś nawet do nich dociera wtedy.

siemalysy
23-04-2025, 18:18
Jeszcze wile wody w Odrze upłynie jak duża część społeczeństwa zrozumie czym tak naprawdę jest rower elektryczny ze wspomaganiem. Że to samo nie jedzie, chyba że z górki. Wielu moich nierowerowych znajomych myśli, że na takim rowerze odkręcasz manetkę lub wciskasz magiczny guzik i rower sam jedzie.

zdyboo
23-04-2025, 18:40
Jak odliczysz emerytów, to większe prawdopodobieństwo spotkania legalnego elektryka masz w górach niż w mieście.
W mieście większość lata na tych ze zdjętymi kagańcami. Z czego większość to rowery ulepy sprowadzane z Chin i sprzedawane pod marką własną producenta z PL czy EU. Gdzie "producent" w instrukcji podaje, jak odblokować manetkę. Za to też powinni się zabrać.

No i tak jak jedziesz w góry to na szaleństwo "do odciny" zwyczajnie nie wystarczyłoby aku. patronat nie raz pisał, że aku na co bardziej stromych podjazdach potrafi znikać w oczach, a takich pojazdów masz kilka, chyba że pojedziesz w okolice Wałbrzycha, wtedy masz wszystkie. W mieście na te 20 km po płaskim to wystarcza energii, bo za chwilę i tak doładujesz.

siemalysy
23-04-2025, 19:02
Nie sądzę, że się za to wezmą. Trzeba dać szansę, może nas pozytywnie zaskoczą.

gavin
23-04-2025, 19:09
Proszę ja Was, nowe kółka i od razu człowiek szybciejszy87564

gavin
23-04-2025, 19:13
myślałem, że to trochę przesada z tą podatnością stożka 50mm na podmuchy wiatru, ale dziś koło lotniska leciałem na zjeździe 50km/h, wyjechałem z lini drzew i normalnie bym się wyebau! Kurła serce w gardle.

zdyboo
23-04-2025, 19:23
Się nie przewrócisz się nie nauczysz. :P

Pisałem wiele razy, że podmuch wiatru potrafi przesunąć rower o kilka metrów w bok. Mnie w zeszłym roku przesunęło tak na sąsiedni pas czeskiej krajówki. Identyczna sytuacja, zjazd, koniec linii drzew, boczny wiatr i cyk jade po lewym mimo, że kilka sekund temu jechałem po prawym.

siemalysy
23-04-2025, 19:51
Jak ostatnio tak wiało, to mnie też na gravelu targało. Nie jestem przyzwyczajony do tego. Było kilka momentów, w których się bałem.

Dziś zafundowałem butom NW X-Trail ręczne SPA. Należało im się :) Zauważyłem, że lewy z boku się delikatnie rozkleił. Trzeba będzie podkelić.

crusiek
23-04-2025, 19:52
Ale czyż nie warto się trochę poprzes00fać, dla tak pięknych Personal Record00f ? :)

Może w przyszłym sezonie, zależy jak mi wyjdzie temat z więzadłem.
Dandusie mnie kuszą i bontragery. Oba w cenie absurdalnej.

siemalysy
23-04-2025, 19:59
Które Bontragery?

crusiek
23-04-2025, 20:04
Które Bontragery?49V rzecz jasna, nie ma co się ogramaniczać xD

siemalysy
23-04-2025, 20:06
Fajne. Myślałem, że 37V.

gavin
23-04-2025, 20:06
a ja że 230V!

siemalysy
23-04-2025, 20:12
crusiek

Sebastian, jakbyś chciał wybrać opcję bardziej ekonomiczną, to mam do sprzedania kółka Bontragera. Nawet z oponami i zamleczone ;) Pomyśl, bo taka oferta może się nie powtórzyć :-D

crusiek
23-04-2025, 20:22
crusiek

Sebastian, jakbyś chciał wybrać opcję bardziej ekonomiczną, to mam do sprzedania kółka Bontragera. Nawet z oponami i zamleczone ;) Pomyśl, bo taka oferta może się nie powtórzyć :-DTe z OLXa? Może jakbym miał shimano, kto wie xD

---

Panowie, oryginalne gr1 bontragera team issue, przejechaly blisko 10k z jedna dziurą, zwiedziły izery i różne ujeby, tufo, juz 3cia dziura od początku roku a to dopiero początek, dodatkowo te rany cięte sa dziwne.
Dopiero teraz zauważyłem, że mi cisnienie nieco zeszło, paczam w dziurę, a tam rozcięcie na dobre kilka mm dobrze ze minimalnie spenetrowało tylko wnętrze bo by bez knota sie znowu nie obylo, znowu.

siemalysy
23-04-2025, 20:25
Tak, te z OLX. Post był oczywiście w formie żartu, bo wiem, że czego innego szukasz ;)
W każdym razie ja jestem zadowolony ze zmiany kół :-)

crusiek
23-04-2025, 20:50
Dzisiaj jechałem po każdym rodzaju terenu, a że caly czas padał deszcz, to miałem wbite, zeby się jakoś mocno starać, w pewnym momencie byl3m tak nasiąknięty, ze wyciskal3m litry wody z rękawiczek samym zaciskaniem dłoni xD no i ten... co to ja chciałem rzec, trzy sprawy.
1. Tak mnie wytrzeslo, że czułem bol w mięśniach ramion. To najpewniej od mocnego trzymania kiery nonstop.
2. Kiera z Chin jakby miała pęknąć, zrobiłaby to dzisiaj na 10000% Dobra sztuka, jestem z niej zadowolony.
3. Siodelko selle smp evo 20C z pianka memory robi świetna robotę.

zdyboo
23-04-2025, 20:55
Uuuuu, crusiek będzie latane boczurem. Może na przód niższy stożek, a na tył wyższy?
A może pełne koła jak nie ma się co ograniczać. I wtedy na bokach wykleić obrazek co przy 30 km/h będzie się układał w Twoją podobiznę. Grubo lub wcale.

Z Tufo to u mnie jest tak, że latam do wyraźnego zmęczenia opony bez laczka lub łapię przebicie za przebiciem. Obecnie w Hultaju mam Speedero HD i jak na razie jest spoko, a latam od początku roku, ale już nie w niemal 100% po DDRa, a jezdnie jednak lepiej utrzymane.
Jak dla mnie bieżnik Thundero sprawia, że opony jakoś łatwiej łapią syf z drogi.

Jakby co to Pirelki Adventure całkiem spoko są, oczywiście pomijając zaniżoną szerokość. Nie umiem wskazać czy są lepsze od Tufo, czy nie. Zobaczymy w listopadzie, bo na razie przelatałem na nich zaledwie 750-800 km. Zatem dopiero co dotarłem je.

crusiek
23-04-2025, 21:02
Prawda, miedzy te male rowki na srodku wpada sporo niechcianego towaru.

esperal
23-04-2025, 21:12
Kto tam używa ocieplaczy na ramiona?
Znalazłem coś w necie, tylko się zastanawiam nad rozmiarem. Napisane jest, żeby brać taki sam rozmiar jak reszta ubrania, tylko ramiona od normalnego ubrania się nie zsuną z powodu tego, że są za luźne. Nie wiem czy brać jednak rozmiar mniejsze czy co:grin:

zdyboo
23-04-2025, 21:42
Ja mam rękawki Brubeck, czasem ich nawet używam.
Brałem L/XL, a moje rozmiary ciuchów to zwykle od L do 2XL.
Nie zsuwają się, co więcej już je musiałem zszywać, bo puszczały szwy przy zakładaniu. Ja bym nie brał o rozmiar mniejszych, bo one i tak są dosyć ciasne.

Podobnie mam z ogrzewaczami kolan. Zsuwają się jak dwie godziny wiercę się na krzesełku w ciapongu. Jak już jadę rowerem to trzymają, jak umarły książeczkę. Też kupowane wg rozmiarówki reszty ciuchów.

esperal
23-04-2025, 22:57
Dzięki zdyboo.
Ten model masz?
https://brubeck.pl/produkt/terrmoaktywne-rekawki-rowerowe-unisex/?srsltid=AfmBOoqfFLh-3hZXCjvMznC0NPdoUanDOWYUpLp8AcCUt1MaZzdGLYlv
Powiedziałbyś jeszcze czy to Twój pierwszy wybór, czy może miałeś coś wcześniej i byłeś niezadowolony, bo widzę, że robią to z różnych materiałów?

zdyboo
24-04-2025, 07:16
Tak, te mam. Pierwszy wybór, nie doktoryzowałem się w temacie. Mam trochę bielizny od nich i z reguły jestem z niej zadowolony.

esperal
24-04-2025, 10:39
Dziękować!

rotor
24-04-2025, 11:57
Popsułem koło..

87572

.. ale je naprawiłem :smile:

87573

Zabawiłem się w kołodzieja, pierwszy raz.
Stockowe koło zaplecione było na szprychach 1,7mm. Jako, że często rozcentrowywało mi się, stwierdziłem, że wymiana szprych na grubsze 2mm coś temu zaradzi. Jak się okaże w praktyce,..zobaczymy. Na starym kole zrobiłem 3200 e-MTB km i domagało się już pochylenia nad nim. Przednie koło, mniej obciążone, jest na szprychach 1,8mm i z nim nie mam żadnych problemów (jedna szprycha jeno pękła się)

siemalysy
24-04-2025, 14:35
Forum znów się krztusi :(

siemalysy
24-04-2025, 14:36
Popsułem koło..
...

Nie miała babka roboty [emoji3526]
Brawo Ty [emoji3526]

Wind Mill
24-04-2025, 14:43
Popsułem koło...
Olaboga!


... ale je naprawiłem...
Zuch cyklista! ;)
Ile czasu Ci to zajęło?

rotor
24-04-2025, 15:30
Dzięki Pany!
-----
Ile mnie to zajęło ? Tego nie wie nikt :evil:. Robiłem na raty, wczoraj dwa podejścia i dziś jeszcze poprawki. Szybko, to na pewno nie było, nie ma się wprawy.
----

edyta: jeszcze nie wspomniałem o przed wczoraj, kiedy rozbierałem koło: ściągnąć oponę, taśmę TR, tarcze, kasetę, naklejki pościągać (sam je naklejałem, to można odliczyć), odcinanie szprych. czyszczenie kasety

patronat
24-04-2025, 16:06
Rozumiem, że centrownicę na zajączka dostałeś? ;)

siemalysy
24-04-2025, 16:09
rotor na tej oponie na dole, to oplot się przy stopce rozrywa? Czy na całości nie weszła równo?

rotor
24-04-2025, 18:07
Rozumiem, że centrownicę na zajączka dostałeś? ;)
Już miałem wczesniej

- - - - kolejny post - - - - - -


@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473) na tej oponie na dole, to oplot się przy stopcerozrywa? Czy na całości nie weszła równo?

Raczej sie nic nie rozrywa, może resztki mleka Cię zmyliły ������
Nie, kurna, to komprecha z :D

siemalysy
24-04-2025, 18:14
Już miałem wczesniej

- - - - kolejny post - - - - - -



Raczej sie nic nie rozrywa, może resztki mleka Cię zmyliły ������

Rozumiem.



Nie, kurna, to komprecha z :D


Tu nie rozumiem. Musisz jaśniej, bo nie rozumiem tego Waszego młodzieżowego slangu ;)

zdyboo
24-04-2025, 19:12
Jeździł ktoś rowerem w okolicach:
1. Augustowa, Suwałk i Litwy?
2. Szczecina, Świnoujścia i Niemiec?
3. Białegostoku?

Ja znam tylko trochę północ Niemiec od Kamminke do Zinnowitz i trochę na południe od Zalewu Szczecińskiego, bo kiedyś jechałem z kolegą trasę Berlin - Usedom.
No i tam mam najbliżej.

Najbardziej mnie kuszą Suwałki i Litwa, tylko tam dwa dni odpadają na samą podróż 9-11 h w jedną stronę. Ciężko mi to będzie znieść.
Litwa na OSM bike wygląda bardziej niż biednie. Tylko kilka szlaków długodystansowych, zatem nie wiem jak tam się w ogóle jeździ.

W okolicach Białego byłem 15 lat temu na plenerze Nikoniarzy. Okolica płaska jak stół i w sumie nie wiem czy dałoby się tam coś sensownego nakręcić przez półtora tygodnia.

siemalysy
24-04-2025, 20:05
Nie jeździłem, ale się wypowiem.
Mieszkałem trochę czasu na północnym - wschodzie, więc pozwolę sobie wrzucić trzy grosze. Nie znam bardzo tamtych terenów, jednak gdybym miał się tam wybierać, to raczej wybrałbym kierunek: Suwałki, Augustów. Tam na pewno objechałbym Wigierski Park Narodowy, pojechał na północ nad Hańczę. Dalej, to już w kierunku Augustowa, Olecka czyli Mazur Garbatych.
W Białymstoku przez kilka lat bywałem przy Wiejskiej. Nie był to czas, w którym myślałem o wielu innych rzeczach, a nie o rowerze ;) Wg mnie powyższe jest ciekawsze niż okolica Białegostoku.

zdyboo
24-04-2025, 20:36
Ja już te okolice rozważałem w zeszłym roku i odpuściłem ze względu na długi czas dojazdu. Chyba jednak trzeba będzie to przecierpieć. Może też tak zrobię, że pojadę do Suwałk, objadę kilka tras i przeniosę się do Augustowa na następne kilka tras.

siemalysy
24-04-2025, 20:40
To też jest jakieś rozwiązanie. Ja tam na rower wybieram się od kilku lat. Zawsze kończy się tym, że jadę tylko do rodziny. Jak już tam jestem, to do Suwałk jest niedaleko, a i tak z tego nie skorzystałem.

rotor
24-04-2025, 21:14
Rozumiem.





Tu nie rozumiem. Musisz jaśniej, bo nie rozumiem tego Waszego młodzieżowego slangu ;)

:grin: Te artefakty, które wziąłeś za rozrywający się oplot, to jest kompresja jpg (zdjęcie robiłem komórką i przesłałem mailem, jednocześnie zmniejszając rozmiar na minimalny. Posta i wstawianie zdjęcia robiłem ze stacjonarnego kompa )

siemalysy
24-04-2025, 21:22
Dziękuję za pełne wyjaśnienie :) Domyśliłem się, że chodzi o kompresję, jednak nie wpadłem na to, że dotyczy obrazka :roll:

eMGie
25-04-2025, 10:34
Jeździł ktoś rowerem w okolicach:
1. Augustowa, Suwałk i Litwy?
2. Szczecina, Świnoujścia i Niemiec?
3. Białegostoku?

Ja znam tylko trochę północ Niemiec od Kamminke do Zinnowitz i trochę na południe od Zalewu Szczecińskiego, bo kiedyś jechałem z kolegą trasę Berlin - Usedom.
No i tam mam najbliżej.


Byłem 2 tygodnie temu na Uznam, niestety nie rowerowo, czego bardzo żałuję. Najbardziej podobał mi się fragment od Zinnowitz do Peenemunde ze względu na połączenie przyrody z historią. W okolicy Peenemunde jest nawet wytyczony szlak na terenie byłego poligonu rakietowego.
Zobaczyłem tylko trochę, tyle co z buta i samochodu, ale chętnie bym tam pojeździł :-)

jarek76
25-04-2025, 11:04
Było wcześniej pytanie o wybrzeże Bałtyku.

Od Helu ( na zachód, na wschod nie jechalem ) nie ciekawie, potem trochę lepiej, końcówka super, jak już wjeżdżamy do sąsiadów robi się cudownie.
Ja tam wszytko obejchałem, łącznie z wyspami Wolin, Uznam i Rugia. Ta ostatnia wyspa jest najlepsza, rowerowy raj z setkami kilometrów tras rowerowych i pięknymi pustymi plażami bez parawanów ;)
To taka sto razy lepsza wersja naszego bałtyku, niewiele drożej

gavin
25-04-2025, 12:51
Brooksik za 249

https://allegro.pl/oferta/siodelko-rowerowe-brooks-cambium-aluminium-silver-c17-gravel-17395156284

zdyboo
25-04-2025, 19:20
Pompujesz rower dla szatana? Teraz możesz więcej (https://ventete.com/products/ah-1-bike-helmet-lp-test).

crusiek
25-04-2025, 21:30
A niech to dunder świśnie. Cena też niczego sobie :D

esperal
25-04-2025, 23:10
Cena jakby trochę nadmuchana:grin:

LeonardZelig
26-04-2025, 20:52
Pleh! Czyli help od tyłu, gdyż albowiem tylna opona Maxie Rekon Race pękła mi z boczku. A że w poniedziałek jadę na Morawy z rowerem to szukam czegoś na gwałt. W Centrum Rowerowym mają Vittorię Mezcal XC Race. Brać? Jakby miała mniejsze opory od Maxxisa byłoby spoko.

kipcior
26-04-2025, 22:33
Mezcale to rewelacyjne opony. Przy czym ja mam jeszcze wersję G+, która była szybsza od G2.0. Ale po ok 10 kkm to już tylko na śmietnik się nadaje i też coś muszę pomyśleć. Albo zmienić oponę albo rower. Prawdopodobnie opona byłaby tańsza ;)

Wind Mill
27-04-2025, 00:06
To nie jest głupia myśl - po zajechaniu opon wymienić rower na nowy, z nowymi oponami. :)
Zamiast posiadania jednocześnie n=n+1. ;)

siemalysy
27-04-2025, 15:07
Siema :)

Plan był, żeby pojechać z żoną w góry. Trasa była już narysowana, jednak wyjazd nie doszedł do skutku. Piątkowa pogoda spowodowała, że odpuściliśmy. Pojawiła się inna opcja, Jura. W sobotę rano napisałem do Grześka czy ma czas i chęć na rundę po Jurze. Dogadaliśmy się i po 9:30 wystartowaliśmy z Łodzi. Po godzinie 11 byliśmy w Złotym Potoku.

Kwadrans przed południem ruszyliśmy na szlak. Zaczęliśmy żółtym szlakiem i nim dojechaliśmy pod Ostrężnik. Tam skręciliśmy w lewo na asfalt i 400 metrów dalej zjechaliśmy na czarny Szlak Gór Gorzkowskich. Zaczęła się zabawa, bo szlak prowadził w górę. Było trochę korzeni i kamieni, było ciekawie. Zjazd był też pyszny, że przegapiliśmy odbicie i musieliśmy uprawiać 400 m spaceru w chaszczach, żeby wrócić na szlak. Z czarnego szlaku zjechaliśmy do Trzebiniowa. Kilkaset metrów asfaltem i zjechaliśmy na pieszy Szlak Orlich Gniazd. Znów podjazd i pierwsze grube błoto. Szlak bardzo zdewastowany przez auta terenowe. Był ciężko, ale pokonaliśmy te trudności. Dotarliśmy do Moczydła i tam odbiliśmy na szlak rowerowy, a później na niebieski pieszy i nim dojechaliśmy do skałek w Łutowcu. Zrobiliśmy kilka minut przerwy, kolega polatał dronem i można było startować dalej.
Pojechaliśmy szlakiem rowerowym, który doprowadził nas do ruin zamku w Mirowie, a dalej do zamku w Bobolicach. Przy zamkach było trochę ludzi, ale bez przesady. W Bobolicach zjechaliśmy na Szlak Zamków i nim dotarliśmy do Huciska. Przed nami pojawił się widok na Górę Zborów. Kontynuowaliśmy jazdę Szlakiem Zamków w kierunku Góry Zborów i Jaskini Głębokiej. Za nią odbiliśmy na szlak pieszy czerwony. Zaczął się ciekawy i techniczny podjazd, a za nim świetny zjazd aż do Rowerowego Szlaku Orlich Gniazd. Robią tam drogę i dobrze, bo zawsze był tam piach. Wygląda na to, że drogę rowerową wysypią jakimś kruszywem. Szlakiem tym wjechaliśmy pod Zamek Morsko. Przy zamku zrobiliśmy kilka minut przerwy i ruszyliśmy dalej.
Za zamkiem krótko pod górę i później długo w dół. Trzy i pół kilometra dalej byliśmy już przy Okienniku Wielkim. Tam był punkt zwrotny naszej trasy.
Ruszamy dalej szlakiem żółtym w stronę Zamku w Morsku. W miejscowości Piaseczno wbijamy w pieszy Szlak Orlich Gniazd. Bardzo fajny i techniczny szlak, trudny pod górę, w dół jest fajniej ;) My wczoraj jechaliśmy pod górę. Szlakiem czerwony dobiliśmy pod zamek w Morsku i przed nim skręciliśmy w prawo w szlak niebieski. Kolejny bardzo fajny szlak w tamtym rejonie. W dół jedzie się świetnie. Są korzenie, nieduże skałki wapienne i trafiają się też piaskownice. Będąc tam warto to przejechać. Zjazd kończymy przy remontowanej drodze, o której wspomniałem wcześniej i jedziemy do Podlesic. Przecinamy DW792 i kontynuujemy jazdę szlakiem niebieskim. Mijamy Górę Zborów i jedziemy do miejscowości Zdów. 1200 metrów asfaltem i zjeżdżamy w las cały czas trzymając się niebiskiego szlaku. Za Ogorzelikiem i przed Niegową zmieniamy szlak na żółty. W Niegowej pytamy spotkanego mieszkańca czy jest gdzieś sklep. Otrzymujemy odpowiedź twierdzącą ze wskazówkami dojazdu. Odbijamy z trasy i jedziemy do Wafelka. Potrzebowałem uzupełnić bidon, bo źródełko w plecaku już wyschło i nie miałem z czego dolać. A piłem wczoraj bardzo dużo. Ciągle miałem uczucie suchych ust. Zaopatrzyłem się w sklepie w dwie małe Cole, ciastka i wodę na drogę. Pierwsza cola weszła Ciastki zjedliśmy na w spółę z Grześkiem. Popas trwał kilkanaście minut i ruszyliśmy dalej. Przed nami było jeszcze 12 km i niewiele ponad 200 m w górę.
Wróciliśmy na trasę i 2,5 km później zjechaliśmy na szlak żółty. Kolejny fajny szlak, szczególnie końcówka. Przed Złotym Potokiem mamy srogi podjazd, później fajny zjazd prawie do samego miasteczka. Przejechaliśmy kawałem przy Stawie Amerykan i 500 m dalej zakończyliśmy jazdę na parkingu.

Fajny wypad. Pogoda taka sobie. Było słonecznie, chwilami nawet ciepło, jednak wiatr mocno przeszkadzał i jeszcze mocniej wychładzał. Pod wafelkiem założyłem kurtkę, bo mi było zimno. Przejechaliśmy 65 km 1158 m w górę.

Fotki.

87601
Jurajski klimat

87602
Skałki w Łutowcu

87603
Skałki w Łutowcu

87604
Mirów

87605
Mirów

87606
Bobolice

87607
Skałki Kruk z Jaskinią Głęboką

87608
Góra Zborów

87609
Morsko

87610
Okiennik Wielki

87611
Okiennik Wielki

87612
Malinowe najlepsze

87613
Skałka pod Złotym Potokiem

87614
Przy okazji ;) Przeszedłem na złą stronę mocy ;)

patronat
27-04-2025, 20:02
I życie stało się prostsze!
ja dzisiaj przeciągnąłem totalnych amatorów po Izerach. 61 km, 1450 w górę. Trzech zawodników wracało bez prądu :)
Leżą szczęśliwi w garażu :)
Łącznie jechało 10 osób, pogoda wybitna, no może troszkę chłodno. Zero chmur. Pysznie!
87620

esperal
27-04-2025, 20:08
patronat napisz trochę jak wygląda taki powrót bez prądu. To chyba duży opór, nie?

kipcior
27-04-2025, 21:55
Przeszedłem na złą stronę mocy ;)

Zła strona mocy to jest jak się prąd skończy ;) Fajny wypadzik, rowerek też. Porzucasz analoga czy masz plan jak go wykorzystać?

rotor
28-04-2025, 14:37
Siema :)

Plan był, żeby pojechać z żoną w góry.

Przy okazji ;) Przeszedłem na złą stronę mocy ;)

Zdjęcia wypas, wypad też, ale najważniejsza nowa maszyna.. :grin:
Po Stravie widziałem, że coś się klaruje.. To Rail ? Wczoraj z takim czerwonym jechałem, gość na zlocie miał

rotor
28-04-2025, 14:40
@patronat (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=88201) napisz trochę jak wygląda taki powrót bez prądu. To chyba duży opór, nie?

Po prostym się da, bez problemu, gorzej na minimalnym choć wzniosie.

siemalysy
28-04-2025, 14:59
Zła strona mocy to jest jak się prąd skończy ;) Fajny wypadzik, rowerek też. Porzucasz analoga czy masz plan jak go wykorzystać?

Dziękuję Marcin :) Analoga zostawiam. Szkoda mi go sprzedać. Chyba, że znalazłby się kupiec i zabrał go tak jak stoi ;) Mam w głowie przerzucenie Foxa, ale chcę najpierw pojeździć na tym co mam, bo być może okaże się wystarczający.


Zdjęcia wypas, wypad też, ale najważniejsza nowa maszyna.. :grin:
Po Stravie widziałem, że coś się klaruje.. To Rail ? Wczoraj z takim czerwonym jechałem, gość na zlocie miał

Dzięki :) Widziałem fotę na stravie tego czerwonego. Tak, to tegoroczny Rail.

zdyboo
28-04-2025, 16:45
Dzięki Michał za relacje. Nowa maszyna przetestowana.

crusiek
28-04-2025, 17:26
Siema :)

Pojawiła się inna opcja, Jura. W sobotę rano napisałem do Grześka czy ma czas i chęć na rundę po Jurze. Dogadaliśmy się i po 9:30 wystartowaliśmy z Łodzi. Po godzinie 11 byliśmy w Złotym Potoku.


Przy okazji ;) Przeszedłem na złą stronę mocy ;)

Fajnie sobie pośmigałeś :)
Niech nowa zabawka cieszy bezawaryjną jazdą :grin:

siemalysy
28-04-2025, 17:38
Dziękuję Panowie :)

patronat
28-04-2025, 17:52
Dziękuję Marcin :) Analoga zostawiam. Szkoda mi go sprzedać. Chyba, że znalazłby się kupiec i zabrał go tak jak stoi ;) Mam w głowie przerzucenie Foxa, ale chcę najpierw pojeździć na tym co mam, bo być może okaże się wystarczający.



Dzięki :) Widziałem fotę na stravie tego czerwonego. Tak, to tegoroczny Rail.

Ten Zeb jest primo sztywniejszy, a secundo dużo bardziej komfortowy od Foxa z tłumikiem Grip2. I możesz go ulepszyć do Ultimate (aczkolwiek Korona jest inna). Ja bym nie zamieniał. Zresztą teraz mam 38 performance i na razie nie tęsknię do Factory. No ale po singlach za dużo nie pojeździłem jeszcze.

esperal
28-04-2025, 18:23
Po prostym się da, bez problemu, gorzej na minimalnym choć wzniosie.Zastanawiałem się czy takiego wynalazku nie kupić rodzicielce, ale te opory przy braku prądu mnie odrzucają. Szkoda, że nie wymyślili jakiegoś rodzaju sprzęgła, pozwalającego odłączyć napęd

burz
28-04-2025, 18:54
To nie tylko sprawa napędu, ale też wagi całego roweru oraz oporów toczenia balonów na kołach ;)

rotor
28-04-2025, 19:31
Ten Zeb jest primo sztywniejszy, a secundo dużo bardziej komfortowy od Foxa z tłumikiem Grip2. I możesz go ulepszyć do Ultimate (aczkolwiek Korona jest inna). .

Sztywniejszy, to zapewne. Ci co skaczom i hopajom, sobie go chwalom. Co do tej drugiej właściwości, to mam pewne wątpliwości :-P Nie miałem styczności z tymi Foxami, może i od nich jest bardziej komfortowy, co nie znaczy, że w powszechnym pojmowaniu komfortu - jest :roll:

- - - - kolejny post - - - - - -


To nie tylko sprawa napędu, ale też wagi całego roweru oraz oporów toczenia balonów na kołach ;)

Silnik jest odsprzęglany, balony :grin: mogą być takie same, jak w analogu. Nie wiem, jaki rower jest tu rozpatrywany, ale dużo elektryków ma opony tożsame z analogowymi rowerzami

zdyboo
28-04-2025, 19:47
Jako, że zdemontowałem właśnie z Hultaja lampiona Magicshine Evo 1700 to napisałem OKD reckę.

Kupiłem pod koniec października i używałem do przedświątecznego tygodnia włącznie. Używałem codziennie od pn-pt podczas porannego dojazdu do pracy i sporadycznie podczas powrotu, jak warun był z tych gorszych.

Lampka jest brzydka, ale dobrze wyważona, bo zamocowana na bagnetowych uchwycie pod mocowanie Garmina się nie telepie, a na przykład długa Knog PWR 1000 tak i trzeba wozić aku na kablu. Zatem jak ktoś zamocuje ją sobie tak, że nie widać to będzie najlepszą opcją.

W zimówce miałem ją zamocowaną właśnie pod Garminem, a w Hultaju do mocowania prętu błotnika po lewej stronie widelca czyli była na wysokości osi przedniego koła. Na kierze mam torbiszcze i żaden lampion tam już nie wejdzie.
Mocowanie pod kierą lepsze, nawet zdemontować do ładowania jest łatwiej, bo bardziej na to pozwala samo mocowanie do Garmina.

Uchwyt z lampki można wysunąć, ale jest to trudna sztuka, zwłaszcza na mrozie i w grubych rękawicach. Nawet zapodanie smaru nie ułatwia sprawy. Tu zdecydowanie dodatkowe mocowanie z szybkim demontażem będzie dużym atutem. Ciężko też czasem wbić je z powrotem. Zatrzask musi kliknąć inaczej można lampiona zostawić po drodze.

Ładować lampkę trzeba dosyć często. Ja jej używałem ok. 2,5 h w tygodniu w trybie poza miejskim czyli dłuższy snop światła z czego ok. 50 minut tygodniowo w trybie ile dała fabryka. Dwa odcinki pozbawione jakiegokolwiek oświetlania ulicznego. Ładować musiałem dwa razy w tygodniu, ale ładowałem zawsze jak wskaźnik ładowania zaczynał się świecić na czerwono. Jak już w aku jest zbyt mało energii to lampka samoczynnie przechodzi w najsłabszy tryb i nie da się włączyć niczego mocniejszego. Raz przez zaniedbanie tak mi się trafiło.

Lampka ładuje się dosyć długo, ponad 4 godziny. Ma gniazdo USB-C, ale nie wspiera żadnego trybu szybkiego ładowania, stare dobre 5 V / 1 A.
Lampka też ma dosyć dużą upływność aku, bo używana z godzinę po naładowaniu po dwóch tygodniach już epatuje czerwonym wskaźnikiem.

Przednia soczewka wykonana jest z dosyć miękkiego materiału, bo przez to, że latała blisko podłoża to jest już wyraźnie zmatowiona.

Światła daje naprawdę dużo. W trybie pełnej mocy bez problemu widziałem czy ktoś nie lezie po nieoświetlonym odcinku i to mimo braku odblaskowych aplikacji u niego. Z tym też wiąże się odpowiedzialność, bo lampka ma co prawda odcięcie, którego nie da się w żaden sposób wyłączyć, ale ustawiona na wprost lub zadarta będzie oślepiała i to raczej jak samochód na długich.

Sterowanie pilotem działa, są dwa przyciski. Obydwoma można włączyć lampiona, ale jednym przełączałem tryby po kolei, a drugi służył tylko włączania i wyłączania pełnej mocy. Tylko tak tej lampki używałem, w najsłabszym lub w najmocniejszym trybie.

Jeszcze jest apka, ale nie używałem, no bo jednak bez przesady.

W każdym razie do miasta opcja warta rozważenia w teren lepiej brać coś bez odcięcia.

esperal
28-04-2025, 20:00
- - - - kolejny post - - - - - -



Silnik jest odsprzęglany, balony :grin: mogą być takie same, jak w analogu. Nie wiem, jaki rower jest tu rozpatrywany, ale dużo elektryków ma opony tożsame z analogowymi rowerzami Ja mam 48 lat, a moja matka jeszcze więcej. Trochę ciężko byłoby ją namówić na fulla;-) Zastanawiałem się nad zwykłym miejskim rowerem, takim jakie są popularne w Holandii. Muszę tylko wiedzieć czy sobie można poradzić jak bateria padnie. Nie wiem czy próbowaliście kiedyś przepchać samochód elektryczny. Tam opór robi układ napędowy i nawet pięciu chłopa przemieszcza takie auto w żółwim tempie:smile:

zdyboo
28-04-2025, 20:18
Nie mam elektryka to się wypowiem.

W rowerze jak aku pójdzie do odciny to rower jedzie normalnie. Tyle, że wtedy to rowerzysta wiezie silnik i akumulator.
Nie wiem czy we wszystkich silnikach, ale w części jest tak, że kręcenie korbami do tyłu nie powoduje obrotu zębatki. Zatem rower wyposażony w silnik przy suporcie może nie mieć kontry.
Ludzie, a im starsi tym bardziej, mają swoje przyzwyczajenia.

U mnie w bloku sąsiad po 80 śmigał na elektryku. Dopiero jak podupadł na zdrowiu na tyle, że przestał być samodzielny to synowie go zabrali, a rower sprzedał drugiemu sąsiadowi.

rotor
28-04-2025, 21:44
Zastanawiałem się nad zwykłym miejskim rowerem, takim jakie są popularne w Holandii. Muszę tylko wiedzieć czy sobie można poradzić jak bateria padnie. Nie wiem czy próbowaliście kiedyś przepchać samochód elektryczny. Tam opór robi układ napędowy i nawet pięciu chłopa przemieszcza takie auto w żółwim tempie:smile:

Rowerz, to nie samochód, w którym bez prądu "ani rusz". W rowerzu jednak przewidzieli możliwość korbienia bez prądu. Silniki centralne (w suporcie montowane) z reguły mają sprzęgło odcinające silnik od napędu tradycyjnego (czy wszystkie, to nie wiem, tyle tego na rynku chinoli różnych. Silniki w piastach kół montowane, będą stawiały jakiś opór. Najlepiej przyzwyczaić starszą osobę do prewencyjnego ładowania. Poza tym, te baterie w mieszczuchach, to naprawdę na sporo wystarczają, na jeden dzień powinno spokojnie wystarczyć.

patronat
28-04-2025, 21:50
Ja mam 48 lat, a moja matka jeszcze więcej. Trochę ciężko byłoby ją namówić na fulla;-) Zastanawiałem się nad zwykłym miejskim rowerem, takim jakie są popularne w Holandii. Muszę tylko wiedzieć czy sobie można poradzić jak bateria padnie. Nie wiem czy próbowaliście kiedyś przepchać samochód elektryczny. Tam opór robi układ napędowy i nawet pięciu chłopa przemieszcza takie auto w żółwim tempie:smile:

Typowy rower miejski ma dość niskie opory. Zasilany jest słabszymi seriami silników, ma też mniejszą baterię. Po płaskim zasięgi są w okolicach 100km przy rozsądnej jeździe. No i przy pustej baterii, po prostu się zwalnia i jedzie dalej. Ten duży opór występuje tylko w zasadzie w rowerach MTB i starszych generacjach. Wczoraj 3 ludzi 15 km jechała bez prądu. Gość na 17 kg Scott Lumenie jechał równo z nami, gościa na Kellysie podpychałem pod górki, a stary Hibike z yamahą pod górkę był pchany z buta.
Weź i wynajmij sobie na testy taki rower, będziesz wiedział dużo więcej niż Ci możemy podpowiedzieć.

- - - - kolejny post - - - - - -
rotor przy bezpośrednim porównaniu Zeb Nelki jest mega komfortowy w stosunku do mojego Foxa. Z tym że z reguły jest jednak ustawiony na 10 kg mniej wagi, co też może warunkować to odczucie.

eMGie
29-04-2025, 11:42
Jako, że muszę powoli myśleć o zakupie elektryka, sprawdziłem to, bo też się zastanawiałem, czy da się jeździć bez prądu. Ja sprawdzałem silniki centralne Shimano, Yanaha i Bafang. We wszystkich przypadkach nie czułem dodatkowych oporów, musisz tylko wieźć dodatkowe 10kg.

rotor
29-04-2025, 12:19
- - - - kolejny post - - - - - -
@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473) przy bezpośrednim porównaniu Zeb Nelki jest mega komfortowy w stosunku do mojego Foxa. Z tym że z reguły jest jednak ustawiony na 10 kg mniej wagi, co też może warunkować to odczucie.

Właśnie, obniż Neli ciśnienie, bo się męczy na ZEBie i go jeszcze wy...ie :twisted: Olej wszystkie tabelki i konwenanse, uwolnij się od schematów i opini fahofcuf :p Nie zapomni ino rebondu chyżej uczynić :!:

grissley
29-04-2025, 12:59
Jako, że żonka wymyśliła wypad do Irlandii w tygodniu okołoświątecznym (TAAAKIE TANIE bilety znalazłam, popacz!) to szykowała się przerwa w rowerowaniu. Na miejscu udało mi się jednak znaleźć wypożyczalnię z Silexem 400 i wyskoczyć na prawie 9 dyszek dookoła Dublina, więc jakoś tam kondycję udało się podtrzymać, a i kawałek wyspy zobaczyć. Z pierwszych wniosków - jestem przeszczęśliwy, że składając rower uparłem się na amor i zignorowałem wszelkie tłumaczenia, że gravel z amorem to profanacja a karbonowy wideł do wszystkiego wystarcza. Te 9 dych na silexie to była ciężka pokuta, chociaż geometrię miał dość do mnie dopasowaną. Pod koniec nadgarstki mi krwawiły, a doopsko i kręgosłup krzyczały z umęczenia. Także zacząłem bardziej doceniać swój rower i jakbym zmieniał ramę na kolejnego customa (ten chiński tytan ciągle mi po głowie chodzi), to chyba tylko skróciłbym tylny trójkąt do 535mm i ewentualnie kontrolnie zaostrzył kąty o pół stopnia...
A wyspa - bez szału. Jest klimat, ale doopy nie urywa. No i samochody po złej stronie wszędzie - maskara totalna...


87670

87669

87668

87667

87666

87665

87671

87673

87672

87674

zdyboo
29-04-2025, 16:30
Nie bądź taka księżniczka na ziarnku grochu.
Przyzwyczaiłeś się do miękkiego, teraz kawałek na sztywniaku i robisz dramę.

Propsy za jazdę po lewej, klamek hamulcowych nie miał rower odwróconych? W sensie, że lewa hamuje tylnym, a prawa przednim?
Ja się nie odważyłem, moje złe nawyki i ruch lewostronny, wolałem nie ryzykować.

Na Howth nie byłeś, moja ulubiona widokowo część Dublina. Byłeś na Gerat South Wall, a to w zasadzie obok. Choć Howth to północny Dublin jednakowoż.
No i Góry Wicklow na południe od Dublina, choć nie wiem jak tam z jazdą rowerem. Turystyka poza państwowymi drogami bywa trudna. Dużo terenów prywatnych.
Po Phoenix Park coś więcej się pokręciłeś czy zaliczyłeś tylko Wellingtona? Park jest mega ciekawy i dalej od centrum znacznie bardziej dziki. Kiedyś chciałem z buta, ale odpuściłem, bo on jest za duży na takie łażenie.

gavin
29-04-2025, 16:35
Nadgarstki Ci krwawiły od jeżdżenia po tych równiusich asfaltach? Kurka co by to było na szosie. Dezintegracja jakaś [emoji38]

kipcior
29-04-2025, 18:36
Trzeba było wziąć amor ze sobą i wsadzić do Silexa. Ja bym tak zrobił ;)

gavin
29-04-2025, 19:07
kipcioru Ty nic nawet nie gadaj, Ty nawet Whatsappa nie masz [emoji2960]

kipcior
29-04-2025, 20:12
A komu to potrzebne? :p

W sumie jakbym miał to i tak by niewiele zmieniło. Przez większość czasu mam wyłączony net w komórce :D

crusiek
29-04-2025, 20:14
O, znalazłem droższe kola od princetonów.

https://velo7.pl/carbon/2077-lightweight-obermayer-evo-disc-schwarz-ed.html

zdyboo
29-04-2025, 20:31
O, znalazłem droższe kola od princetonów.

W czasach jak Armstrong wygrywał tour, wtedy jeszcze nie było wiadomo, że na koksie, pamiętam jak pisano, że komplet jego kół waży tyle co karton mleka.
Wiadomo to było ponad 20 lat temu i trochę inne realia sprzętowe i do tego być może niskoseryjna produkcja tylko dla niego, ale jest jeszcze pole do popisu.

Tak swoją drogą Madonka Lanca na której jechał w TdF w 2009 roku sprzedano na aukcji za pół bańki zielonych.

Edyta dodaje, że opis tych kół to grafomaństwo techniczne aka. bełkot na pełnej. Myślałem, że to tłumacz maszynowy bez korekty i pewnie tak jest, ale wersja angielska lepsza nie jest.

gavin
29-04-2025, 20:38
Jak nie było wiadomo jak było wiadomo! A teraz Pogi wjeżdża wszystkie podjazdy szybciej niż Lance na koksie [emoji2960] i teraz też nie jest wiadomo

zdyboo
29-04-2025, 20:45
Nie wiadomo to tylko kiedy będzie wiadomo. :)
Tam to jakoś jest tak, że jak koksisz, ale średnio ci idzie i max to wygrany jakiś etap w jednym z wyścigów Protouru to masz duże szanse się prześlizgać jako czysty do emerytury, najwyżej jak złapią to płacisz, kilka miesięcy się nie ścigasz. W sumie nic nie tracisz, bo niespecjalnie coś miałeś.
Jeżeli jednak chcesz być twardy jak Roman Bratny i spijać szampana z nóg modelek za każdym razem to tylko kwestia czasu jak wyjdzie czym się wspomagałeś.

grissley
30-04-2025, 00:57
pamiętam jak pisano, że komplet jego kół waży tyle co karton mleka. karton mleka to jakieś 1100g, a te koła z linka to 1200 i coś. Blisko.



Nie bądź taka księżniczka na ziarnku grochu.
Przyzwyczaiłeś się do miękkiego, teraz kawałek na sztywniaku i robisz dramę.Co więcej - robię tę dramę z pełną świadomością i przekonaniem o jej słuszności! ;)



Propsy za jazdę po lewej, klamek hamulcowych nie miał rower odwróconych? W sensie, że lewa hamuje tylnym, a prawa przednim?Miał. Panowie uraczyli mnie tą informacją w ostatniej chwili, bo im się wcześniej zapomniało (przecież to takie oczywiste, co nie?). Lekko nie było, trochę jazdy pod prąd zaliczyłem...



Na Howth nie byłeś, moja ulubiona widokowo część Dublina.Miniacz był cyknięty na Howth ;)
Traska do wglądu na grupce nikonowej, co mi tu chyba krusiek linkował niedawno (?)
https://www.strava.com/activities/14326860940
No i poza rowerem było też zwiedzanie z buta. Phoenixa tylko z brzegu zaliczyłem - bałem się, że się przed zamknięciem wypożyczalni z trasą nie wyrobię, a z buta tutaj mi się nie chciało.




Nadgarstki Ci krwawiły od jeżdżenia po tych równiusich asfaltach? Kurka co by to było na szosie. Dezintegracja jakaś [emoji38]Dokładnie o tym myślałem jak rower oddawałem ;)



Trzeba było wziąć amor ze sobą i wsadzić do Silexa. Ja bym tak zrobił Nie rzucaj takich haseł, bo jeszcze zacznę wdrażać w życie... :D

crusiek
30-04-2025, 08:17
Dzięki za relację grissley
Chciałem obadać sobie traskę, bo może jak będę z długą wizytą u kuzynów, to może też się przejadę w tamte rejony ale niestety "The requested activity could not be found"
Chyba masz bardzo mocno powykręcane ustawienia prywatności, bo w grupie ciebie też nie widać ani aktywności :)

grissley
30-04-2025, 10:17
Chyba faktycznie - zmieniłem teraz widoczność na "everyone" (domyślnie mam tylko followers), powinno być już widać.

patronat
30-04-2025, 13:14
Właśnie, obniż Neli ciśnienie, bo się męczy na ZEBie i go jeszcze wy...ie :twisted: Olej wszystkie tabelki i konwenanse, uwolnij się od schematów i opini fahofcuf :p Nie zapomni ino rebondu chyżej uczynić :!:

Jak to męczy? Ona go uwielbia. Ustawienia są jak fabryka kazała, ale na dużym sagu. W sensie na jazdę 2 godzinną zamyka amor góra 2 razy. Dla mnie jest mega komfortowy i miękki, bo ja jeżdżę z doskoku bez zmiany ustawień, stąd te + 10 kg. 3.1 testowaliśmy na szybkich sekcjach z drobnym rollerem - jest mega. Natomiast mój FOX 38 jest ustawiony na 20% SAG w zimie i ekstremalnie do 15% w lecie. Jest znacznie sztywniejszy. Przy Sagu 20% jestem w stanie go prawie zamknąć. Skacząc 1,5 metrowego dropa na płasko bez prędkości.

Tu masz zamknięcie Zeba ( przy okazji wyratowana Nelka:) )

https://youtu.be/QUzbpFSSsC0

rotor
30-04-2025, 15:54
Jak to męczy? Ona go uwielbia. Ustawienia są jak fabryka kazała, ale na dużym sagu. W sensie na jazdę 2 godzinną zamyka amor góra 2 razy. Dla mnie jest mega komfortowy i miękki, bo ja jeżdżę z doskoku bez zmiany ustawień, stąd te + 10 kg. 3.1 testowaliśmy na szybkich sekcjach z drobnym rollerem - jest mega. Natomiast mój FOX 38 jest ustawiony na 20% SAG w zimie i ekstremalnie do 15% w lecie. Jest znacznie sztywniejszy. Przy Sagu 20% jestem w stanie go prawie zamknąć. Skacząc 1,5 metrowego dropa na płasko bez prędkości.

Tu masz zamknięcie Zeba ( przy okazji wyratowana Nelka:) )


od. czerwonego
A nie wali po łapach na bardziej płaskich sekcjach, chociażby jadąc zwykłym szlakiem z kamieniami ?
od. zielonego
Tu widzę sprzeczność, fabryczne zalecenia psi co do wagi ridera są zbyt twarde, więc skąd duży sag ? (oczywiście mówię tu o takich "Miśkach", jak my, bo profi i bardziej zaawansowani, mogą dawać jeszcze więcej psi, bo młócą z większymi prędkościami)

Dodaj do Foxa i ZEBa tokenów, to prosta metoda na zwiększenie początkowej czułości amora (obniżamy wszak ciśnienie),a jednocześnie zapobiegamy dobiciu w takich momentach, jak na filmie

zdyboo
30-04-2025, 16:34
karton mleka to jakieś 1100g, a te koła z linka to 1200 i coś. Blisko.

Tam chodziło, że zestaw ważył kilogram. Ten karton mleka to tylko dla Amerykanów był, bo oni nie wiedzą ile to jest kilogram.
BTW. Pusty karton po mleku to zdecydowanie bliżej 50 gramów niż 100.


Miniacz był cyknięty na Howth ;)
Traska do wglądu na grupce nikonowej, co mi tu chyba krusiek linkował niedawno (?)
https://www.strava.com/activities/14326860940


Powiedzmy że na Howth, bo nawet do portu nie dojechałeś, który jest bardzo fajny. I często można foki w basenie portowym zauważyć, jak zaczepiają ludzi.
Howth to klify z widokami na morze. Podobno przy bardzo dobrej widoczności da się zauważyć główną Wyspę Brytyjską. Tam są dwa szlaki, jeden w zboczu klifów i tego rowerem się nie da. Miejscami jest bardzo wąsko. Drugi jest na szczycie i jest szeroką szutrówką. Nie pamiętam czy tam nie było zakazu rowerem, ale pamiętam, ze mijali mnie ludzie na rowerach. Tylko tam już jest dymanie pod górę, bo z poziomu morza wjeżdżasz na ponad 100 metrów.

Temple Bar też bokami objechałeś. Zresztą skoro wypożyczalnie miałeś w północnym Dublinie to ja bym się w ogóle w miasto nie zapuszczał, zrobiłbym Howth, a potem pojechał do Malahide i Swords. Jakoś koło lotniska wróciłbym do miejsca startu. Dublin z mojej obserwacji to jest średnio rowerowy, taki bardziej do jazdy komunikacyjnej niż do zwiedzania z siodełka rowerowego.

grissley
30-04-2025, 17:10
Powiedzmy że na Howth, bo nawet do portu nie dojechałeś, który jest bardzo fajny. I często można foki w basenie portowym zauważyć, jak zaczepiają ludzi.Ale marudzisz - toć przecież nie tylko z siodełka zwiedzałem ;)
Tutaj pełna hitmapa:

87677



ja bym się w ogóle w miasto nie zapuszczał, zrobiłbym Howth, a potem pojechał do Malahide i Swords. Jakoś koło lotniska wróciłbym do miejsca startu. Dublin z mojej obserwacji to jest średnio rowerowy, taki bardziej do jazdy komunikacyjnej niż do zwiedzania z siodełka rowerowego.W miasto trzeba się było przynajmniej raz zapuścić - rower rowerem, a przyswoić widoki i odklepać punkty "must see" też trzeba. Ale fakt, Dublin zdecydowanie nie jest rowerowy (było już o tym, że oni po złej stronie jeżdżą...?). No i piesi to koszmar - połowa lezie na ścieżkę i nie patrzy nawet, a druga połowa to turyści którzy patrzą w złą stronę. Dodając do tego, że ja tez patrzyłem w złą stronę i co chwila ładowałem się pod prąd (i wtedy różne akcje, czasem z udziałem hamulców, które, jak już było wspominane, są zamienione stronami...), to emocji nie brakowało. Aha - ścieżki rowerowe w Dublinie to też jest jakiś żart. Tzn co chwila kończą się w sposób który uniemożliwia jakikolwiek sensowny skręt w kierunku w którym zamierza się jechać. Trzeba albo przeskakiwać nagle przez dwa pasy z autami albo wbijać na chodnik, ale jakoś tak to jest rozrysowane że obydwie operacje są niezbyt miłe ani bezpieczne.

Foki w porcie są chyba dwie - tzn dwie na stałe ("rezydentki"). Dość mocno oswojone. Klify są spoko, chociaż na zdjęciach jakoś mi średnio wyszły. Jak coś wybiorę sensownego to jeszcze powrzucam.


87678

87679

87680

87681

87682

patronat
30-04-2025, 17:14
od. czerwonego
A nie wali po łapach na bardziej płaskich sekcjach, chociażby jadąc zwykłym szlakiem z kamieniami ?
od. zielonego
Tu widzę sprzeczność, fabryczne zalecenia psi co do wagi ridera są zbyt twarde, więc skąd duży sag ? (oczywiście mówię tu o takich "Miśkach", jak my, bo profi i bardziej zaawansowani, mogą dawać jeszcze więcej psi, bo młócą z większymi prędkościami)

Dodaj do Foxa i ZEBa tokenów, to prosta metoda na zwiększenie początkowej czułości amora (obniżamy wszak ciśnienie),a jednocześnie zapobiegamy dobiciu w takich momentach, jak na filmie

Ad 1
Nie wali nigdzie
Ad 2
Ma maksymalny sag ustawiony, ca 50 PSI. Metodą prób i błędów ustawione w taki sposób, żeby pracował w miarę całym skokiem.Jest bardzo dobrze.
Nie ma tokenów. Jak jedziemy znane ścieżki, w sensie szybciej dorzucamy 10 PSI. A ostatnio Nelka jeździ prawie zawsze na 60 PSI.
WAŻNE: wskazania są mojej pompki. Nie mam pojęcia ile to naprawdę:)

Wind Mill
30-04-2025, 18:49
...Fajny wypad...
W rzeczy samej. :)


...Przy okazji ;) Przeszedłem na złą stronę mocy ;)
A to gałgan i zdrajca! :mrgreen: ;) Z obrazka wcześniej myślę se, żona może elektryka ujeżdża, ale nieee... :)


Jako, że żonka wymyśliła wypad do Irlandii...
Też fajny wypad. :)


...jestem przeszczęśliwy, że składając rower uparłem się na amor...Te 9 dych na silexie to była ciężka pokuta, chociaż geometrię miał dość do mnie dopasowaną. Pod koniec nadgarstki mi krwawiły, a doopsko i kręgosłup krzyczały z umęczenia...
E tam, histeryzujesz Pan. ;)
Dupsko i kręgosłup - amor im nie ulży. ;)
Ja do miejsko leśnych jazd ni u u nie chcę amora. Gdybym się bawił w prawdziwe MTB (hopy, dropy, głazy, non stop korzenie) - to co innego.
A tak, do dojazdów i rekreacji - zbędny ciężar na dodatek wymagający co jakiś czas serwisu. A że podłoża nierówne - jakoś przez te dwanaście lat ujeżdżania złomka nadgarstki mi nie krzyczały. Nie wiem, kwestia techniki, "trzymania" luzu? No i stal nie alemonium, mniej sztywna - nie wiem tylko, jakie to ma rzeczywiste przełożenie na "miękkość" jazdy.
Ile ja się trekkingów ponad dwa lata temu naoglądałem, szukając czegoś bez amora. ;)

W tej chwili za to w całorocznym rowerzu mam odciążenie - Future Shock plus wideł karbą. Coś na pewno dają, szczególnie FS.
Gdy przyjdzie pora na zmianę, to być moze mostek Redshifta wejdzie. ;)


...Tutaj pełna hitmapa:
https://forum.nikoniarze.pl/attachment.php?attachmentid=87677&d=1746024950
...
O, widzę że na północnym wschodzie to i rower wodny był. ;)


...Aha - ścieżki rowerowe w Dublinie to też jest jakiś żart. Tzn co chwila kończą się w sposób który uniemożliwia jakikolwiek sensowny skręt w kierunku w którym zamierza się jechać. Trzeba albo przeskakiwać nagle przez dwa pasy z autami albo wbijać na chodnik, ale jakoś tak to jest rozrysowane że obydwie operacje są niezbyt miłe ani bezpieczne...
Oj tam oj tam, można się poczuć jak w domu! ;)

kipcior
03-05-2025, 19:48
Na majówkę miałem dwa głupie pomysły, wybrałem ten mniej głupi wariant. I ledwie żyję, 110km, 1000up i Sigma 20 na plecach.

Start w Nowym Targu na lotnisku, gdzie w stronę Velo Czorsztyn uwielbiam jeździć tamtejszym kawałkiem Szlaku wokół Tatr, zamiast nudnego Velo Dunajec. Można zrobić pętlę i jechać jednym i drugim ale nie warto.

Nowy Targ, Szlak wokół Tatr, przejazd pod drogą do Białki Tatrzańskiej
87708

Pagórek poza szlakiem
87709

Zielony szlak pieszy. W niskich butach mogłoby się przelać
87710

Velo Czorsztyn, Falsztyn. Tłumy ludzi, niedzielni rowerzyści odkrywają uroki pchania pod górę. Słychać klasyczne komentarze Polaków utyskujących na swą niedolę. Co prawda na pierwszym biegu ale wtaczam się.
87711

Słowacja, Velo Dunajec
87712

Nadał wzdłuż spływu. Tłumy na rzece, tłumy na ścieżce.
87713

Słowacja, szlak niebieski cyklotrasa od Lesnicy do Czerwonego Klasztoru. Pchajduro. Nawierzchnia spoko ale nie wiem jaką by trzeba mieć nogę, żeby to podjechać. Elektryczną.
87714

Ale warto było wypchać. Siadam na polanie i robię przerwę
87715

Zjazd jest długi i zacny, a widoczków sporo. Z tamtej strony też bym nie podjechał.
87716

Podjazd na Czorsztyn ze Sromowców
87717

Velo Czorsztyn z drugiej strony jeziora
87718

Szlak niebieski między Dębnem, a Nową Białą. Jechałem tu rano i od tego momentu trasa się powtarza. Ale tu jest za ładnie żeby jechać inaczej.
87719

Odcina mnie więc robię przerwę na popas pośrodku niczego. Ale i tak bym tu stanął na zdjęcia.
87720

No jak tu nie jechać
87721

Brakuje tylko balonów na niebie, które już kiedyś kilka razy tu widziałem.
87722

Zeszło mi 10 godzin, plus 4 w samochodzie także dzień był udany.
https://mapy.com/s/mosafuvapo

Wind Mill
03-05-2025, 20:50
Nieśmiało napiszę: fiu fiu!

Edyta 1: podane parametry są dla mnie abstrakcyjne (dystans + up), fiu fiu po samych obrazkach. :)

Edyta 2: obywatelski obowiązek spełniony, jest rzepak.

87723

gavin
03-05-2025, 21:55
Brawo Marcinu, dobrze wspominam Czorsztyn, jedna z najfajniejszych moich wypraw.

crusiek
03-05-2025, 21:58
kipcior jak zwykle klasa zdjęcia i klasa wycieczka :)

gavin
03-05-2025, 22:03
a ja do Leśnicy wjechałem od Wielkiego Lipnika, asfalcikiem, ale też była sztajfka

kipcior
03-05-2025, 23:23
Dzięki. Wind Mill sprzęt masz długodystansowy, jak ja daje radę to Ty też.
crusiek uwielbiam tamte tereny. Nie można źle pojechać, bo wszystkie miejscówki są świetne.
gavin ja tam zawsze w drugą stronę jeździłem ale zachciało mi się nowy i nieznany mi odcinek zaliczyć :)

grissley
04-05-2025, 05:14
@grissley (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2027)
Pokombinuj z prędkością autostartu, bo tam jest kilka opcji. Auto oznacza, że rejestracja aktywności rozpocznie się jak rower przekroczy 10 km/h. Potem prędkość może spaść poniżej tej wartości, ale początek musi być szybszy. Można też ręcznie wpisać prędkość od jakiej ma autostart działać.
Chyba to sie u mnie nie uda. W starcie mam auto, monit albo recznie. Recznie moge ustawic dowolna predkosc, ale nie mniejsza niz 10.
Jeszcze jutro popatrze czy przez connecta nie da sie cos wiecej, ale na razie to lipton.
Chcialbym jak w stravie - pauza po 5s a nie od razu, a start od 1kmh.

@kipcior (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=39406) - fajna trasa. Ja uwielbiam gorskie widoczki…

siemalysy
04-05-2025, 11:14
Na majówkę miałem dwa głupie pomysły, wybrałem ten mniej głupi wariant. I ledwie żyję, 110km, 1000up i Sigma 20 na plecach.

...



kipcior
Ładnie pojechałeś. Widoczki piękne :)

crusiek
04-05-2025, 14:01
Takowoż i ja mam rzepaczek zaliczony xD












87740

siemalysy
04-05-2025, 17:06
Ładnie :) Ja w tym roku jeszcze nie rzepakowałem ;)


Majówka, majówka i po majówce. Można byłoby tak napisać ;)
W czwartek, pierwszego maja startujemy z Łodzi chwile przed szóstą. Mieliśmy ruszyć godzinę szybciej, ale nie wszyscy byli gotowi ;) Kilometry mijały płynnie, ale do czasu. Zaczęło się korkować i na miejsce dotarliśmy ok. 1,5 godziny później. Mieliśmy na rowery ruszać ze Szczawnicy, ale przez korek zmieniliśmy miejscówkę. Zaparkowaliśmy na parkingu w Krościenku nad Dunajcem.

Na rower ruszamy kilka minut po 12. Pierwsze sześć kilometrów jedziemy do Szczawnicy i tam lądujemy na zaplanowanym śladzie. Niecały kilometr dalej zjeżdżamy z asfaltu i wjeżdżamy w góry. Zaczynamy podjazd czerwonym szlakiem pieszym, który równocześnie jest też szlakiem rowerowym. Jak się później okazało, był to najtrudniejszy i najbardziej wymagający podjazd. Było stromo, sporo błota, płynącej wody i sporo luźnych kamieni. Nie był ona na szczęście długi, bo po niecałym kilometrze wjechaliśmy na polankę i o kamieniach na długo mogliśmy zapomnieć. Za Przełęczą Klimontowską zjechaliśmy z polanki i wspięliśmy się na Cyrhle i szlak niebieski.
Krótki zjazd i pokazały się widoczki. Od północy Beskid Sądecki, a od południa Tatry. Przejrzystość na południe była mocno średnia. Kontynuowaliśmy jazdę szlakiem niebieskim aż do Schroniska pod Durbaszką. Widoki zachwycały, niezależnie w którą stronę patrzyłem. Pomiędzy Wysokim Wierchem a Durbaszką, przy szlaku stoi ławeczka. Była wolna, więc skorzystaliśmy. Krótka przerwa na banana i lot obserwacyjny dronem. Turystów na szlaku niewielu. Patrząc na to i pamiętając jak długi był korek przed Szczawnicą, to zaskakująco mało. Być może większość turystów była na Palenicy i Szafranówce. Tam łatwo się dostać kolejką ;)
Po popasie ruszyliśmy dalej. Trzysta metrów dalej szlak niebieski prowadził na szczyt Durbaszki, a szlak rowerowy odbił w lewo do schroniska. My pojechaliśmy polanką prosto, schronisko sobie odpuściliśmy. Jechaliśmy polnymi ścieżkami równolegle do szlaku niebieskiego. Fajny fragment, na którym spotkaliśmy tylko jedną rodzinę, więc było praktycznie pusto. Po przejechaniu 5,5 km wróciliśmy na szlak niebieski i zaczęliśmy krótki i srogi podjazd na Wierchliczkę. Dalej jest przyjemnie. Krótko płasko i dłużej w dół. Kilka minut później meldujemy się już na Przełęczy Rozdziela. Czas na popas i kolejnego banana. Spędzamy tam trochę czasu, bo jest bardzo przyjemnie, a nam się nigdzie nie spieszyło.
Przełęcz żegna nas podjazdem. Początek jest stromy, później się wypłaszcza. Cały czas trzymamy się szlaku niebieskiego i szlaku rowerowego. Niecałe 4,5 km dalej dobijamy w Obidzy do szlaku czerwonego. Skręcamy w lewo i jedziemy na polankę na Obidzy. Tu zrobiło się nico tłoczniej. Najwyraźniej Radziejowa miała tego dnia wzięcie ;) Znaleźliśmy z dala od innych turystów wolny kawałek polanki i siedliśmy na 4literach, żeby pogapić się na góry.
Z polanki pojechaliśmy dalej szlakami niebieskim i czerwonym. Kilometr dalej niebieski szlak odbił w prawo w stronę Radziejowej. My pojechaliśmy prosto szlakiem czerwonym. Zrobiło się cicho i pusto, a przed nami był krótki i ostatni podjazd :) Kilometr dalej szlak zawijał 90° w lewo. Przejechaliśmy zboczem Pokrzywiska., a 800 metrów dalej Ruskiego Wierchu. Za tymi szczytami zrobiło się fajnie w dół. Było tak fajnie, że szybko znaleźliśmy się na kolejnej polance, z której widać pięknie Tatry. Oczywiście zatrzymaliśmy się na zrobienie fotki i lot dronem.
Szlak czerwony odbił w lewo, my tym razem z niego zrezygnowaliśmy. Pamiętając jak był zdewastowany w sierpniu ubiegłego roku pojechaliśmy drogami technicznymi. Przed Rusinowskim Wierchem mieliśmy odbić w lewo, ale zastaliśmy tam słupek z informacją: "PRZEJAZD I PRZEJŚCIE ZA ZGODĄ SĄDU". Sytuacja mnie mocno zaskoczyła. Nie była jednak bez wyjścia. Pojechaliśmy inną drogą. Dwa kilometry dalej trafiliśmy na kolejną taką tabliczkę. Tym razem już to olaliśmy i pojechaliśmy. Byliśmy 800 m od publicznej drogi w Jaworkach.
Powrót z Jaworek do Szczawnicy asfaltem. Tam zjechaliśmy na drogę przy rzece. Nią dotarliśmy do restauracji Pod Kolejką. Zatrzymaliśmy się na obiad, a po nim wróciliśmy na parking w Krościenku.

Przejechaliśmy tego dnia 42,6 km i 991 m w pionie. Bardzo fajny dzień na rowerze. Fajne widoki. Pogoda dobra, może poza wiatrem.
Byliśmy tam w sierpniu. Wtedy, to były początki Ewy na rowerze w górach. Chciała tą trasę powtórzyć i to był jej pomysł na majówkowy wypad. Podobało jej się. Była zadowolona, więc czego chcieć więcej :)

Fotki:

87741
Polanka pod Przełęczą Klimontowską

87742
Trzy Korony z polanki pod Cyrhlą

87743
Beskid Sądecki z niebieskiego szlaku

87744
Tatry widziane ze szlaku

87745
Trzy Korony

87746
Pieniński klimat

87747
Tatry znad szlaku niebieskiego

87748
Chill ;)

87749
Rail+. Pierwsze górskie przetarcie ;)

87750
Poza szlakiem

87751
Przed Wierchliczką

87752
Na Przełęczy Rozdziele

87753
Trzy Korony z Przełęczy Rozdziele

87754
Widok znad Przełęczy Rozdziele

87755
Gapiąc się na Tatry ;)

87756
Widok z polanki między Ruskim Wierchem a Rusinowskim Wierchem

87757
Z takim widokiem jazda smakuje lepiej

87758
Z lotu ptaka

87759
Z lotu ptaka

87760
Nad Jaworkami

87761
Trzeba z sądem gadać!

kipcior
04-05-2025, 17:13
siemalysy piknie tam panocku macie w tej Łodzi ;)

crusiek
04-05-2025, 17:56
siemalysy

Bardzo ładnie, zdjęcia, trasa, relacja.
Widoki zacne, można trochę pozazdrościć bliższej odległości od gór :)

zdyboo
04-05-2025, 18:18
Dziękuję wszystkim za relacje.

Ja pojeździłem tylko w czwartek, plany były jeszcze na sobotę, ale możliwe burze spowodowały, że nie zdecydowałem się.

W czwartek za to pojechałem w to samo miejsce do półtora tygodnia wcześniej w poniedziałek wielkanocny.

Tym razem na osiedlowej stacji spotkałem sakwiarza, co jechał do Forst, a potem cztery dni zamierzał kręcić po Brandenburgii i wracać w niedzielę. O ile w poniedziałek byłem jedyną osobą z rowerem w ciapongu tak, teraz rowerzystów było sporo, no ale jakoś tam ustawiłem swój rower. Potem się nawet kolejni dosiadali. Ja wysiadałem najwcześniej, bo w Lesznie Górnym, ktoś tam do Tuplic jechał, ale większość do końca, do Forst.

Ruszyłem jak półtora tygodnia wcześniej w las wzdłuż torów. Plan miałem nieco inaczej wyrysowany, ale nie zamierzałem się go kurczowo trzymać tylko zbadać jak tam jest z drogami. Pierwszy zmiana względem trasy wypadała dość szybko i okazała się dość mocno piaszczysta. Ponieważ niemal równolegle prowadziła tamtędy droga, która była trawiasta to w końcu pojechałem nią. I tak już zostało do końca wyjazdu. Jeżeli standard nawierzchni był nieodpowiedni, to szukałem drogi obok.

Przejechałem przez Biernatów, tam jest asfalt, do którego jedzie się po szutrze, ale nic ciekawego. Nawet sklepu nie było.

Świeżo zrobiony odcinek premium, co to niby nadal w budowie jest, okazał się być bardzo krótki, bo zaledwie kilometrowy.

Zauważyłem też pewną regularność, tam jest płasko, nawet bardzo płasko. Zdarzają się zmarszczki i albo są to świetne szutry, albo piach. Jadę sobie normalną leśną drogą, zaczyna się podjazd i piach. Kończy się zjazd i wraca normalna leśna droga.

Nadal nie znalazłem dobrej drogi po przekroczeniu A18, teraz pojechałem w prawo. Było lepiej, ale trafiałem na takie piaskowe łaty po kilka-kilkanaście metrów długości. Na mapie jest jeszcze inny przejazd do którego powinna prowadzić na południe od autostrady szeroka i gładka szutrówka, ale na północ dojazd jest przez poligon w Żaganiu zatem nie wiem czy w ogóle da się po nim jechać.

Może jeszcze to sprawdzę, ale Żagań to nie jest przedszkole tam szkolą się wojska pancerne, zatem jaki rowerzysta?

Z lasu wyjechałem po 75 km i tam miałem jeszcze do przejechania 30 km po twardym. Chciałem obadać CPR po trasie kolei z Iwin do Bolesławca, ale jak do niego dotarłem to sobie przypomniałem, że ja już to jechałem. W domu sprawdziłem, że nawet w zeszłym roku.

Kilometry poza lasem były ciężkie, bo nie wiem czemu sobie obliczyłem, ze będzie ich 20, a nie 30, a poza tym jakiś wiatr, jakieś słońce, temperatura ponad 30 stopni. Męczyłem się wielce.


Całe szczęście do Bolesławca dojechałem w ¼ dwugodzinnego okienka braku ciapongów do Wro. Jadąc na dworzec wypatrzyłem restaurację w hotelu. Zapytałem czy otwarte, było. Kelnerka mi jeszcze powiedziała jak mam wjechać na patio, żeby rower nie stał przy ulicy. Wypiłem, zjadłem i leniwie się potoczyłem na dworzec. Po kilkunastu minutach przyjechał ciapong, nie było problemu z miejscem. Po godzinie byłem w domu. Nawet nieco snu złapałem w trakcie podróży.

Chyba jestem prawie gotowy do opracowania trasy „all the best” W Przemkowskim Parku Krajobrazowym i to w dwóch wariantach. Chodzonym, bo jak ktoś chce zobaczyć Pustynię Kozłowską to raczej spacer go czeka. Jak ktoś chce szutry i inne atrakcje to już w pełni da się na kole. Minus jest taki, że cały prowiant trzeba mieć ze sobą, bo w lesie nie ma żadnych miejscowości.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/14344748642

Fotosy:
87762
Premium, wg znaków jeszcze w budowie.

87763
Przyczajony pilarz szkodnik.

87764
Oraz efekty jego działań.

87765
Motylek.

87766
Tylko dla tego rzepaku wyjechałem z lasu.

87767
Bruzdy jak w gigantycznym winylu.

siemalysy
04-05-2025, 19:31
zdyboo
Tomek, ładnie pokręciłeś. Dzięki za relację i foty. Widzę, że nawet sprzęt leśny spotkałeś.



Dziękuję wszystkim za relacje.

...


siemalysy piknie tam panocku macie w tej Łodzi ;)


siemalysy

Bardzo ładnie, zdjęcia, trasa, relacja.
Widoki zacne, można trochę pozazdrościć bliższej odległości od gór :)

Dzięki Panowie :)

zdyboo
04-05-2025, 19:43
Dzięki. siemalysy
Michał, jak sobie pojeździsz na elektryku więcej to tak pod koniec sezonu bym poprosił o jakieś przemyślenia.
Elektryczny vs. normalny.

siemalysy
04-05-2025, 20:57
Dzięki. siemalysy
Michał, jak sobie pojeździsz na elektryku więcej to tak pod koniec sezonu bym poprosił o jakieś przemyślenia.
Elektryczny vs. normalny.

Pewnie. Ogarnie się.

grissley
05-05-2025, 00:42
@siemalysy (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=75537), @zdyboo (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2855), @crusiek (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=79646) - ładne okolice. Jak już pisałem pod kipciorową relacją, mam fijoła na punkcie gór. Ale ja tylko pieszo - często nawet jak idę z wywalonym ozorem to myślę sobie "a niektórzy pokutują tutaj pod górę na rowerze" ;)

Kolejny weekend planowałem stufkę i kolejny już raz dzień wcześniej dłubałem po nocy we Frankensteinie. W tę sobotę (a w zasadzie niedzielę) zeszło mi się na szlifowaniu osłony łańcucha, kombinowaniu gdzie by tu zamonotwać/przełożyć) manetkę satelitarną, kombinowaniu na jaką dźwignię (i jak mocowaną) zmienić blokadę amora no i nawijanie owijki. Ogólnie walka zakończyła się umiarkowanym sukcesem, ale zostało chyba tylko wymienić mleko w oponach, założyć airszpiegi i Frankie będzie w końcu mógł zadebiutować w 2025r wysyłając Rometa na czasowy urlop.
Wróciłem z garażu grubo po północy i jeszcze przed snem obciąłem sobie zaplanowaną trasę z setki do 80tki. Pospało mi się jednak długo i zanim się wytoczyłem na szlak i przeturkotałem ciapągiem, to było już po 15tej. Do tego ubrałem się jak na 13 stopni, a odczuwalna była może z osiem - wiało zimne jakieś cholerstwo prosto w r*j w dodatku. Ostatecznie nabiłem 70, ale podjazdu ponad 900m, więc noga trochę popracowała. Po drodze były jakieś pozamykane ulice i okazało się, że trafiłem na impreskę :)

87773

87781

87780

87779

87778

87777

87776

87775

87774

87782

87783



Przy okazji - czy ktoś ma w gravelu 180mm tarczę na przedzie? Zastanawiam się, czy to ma sens (czy np większym ograniczeniem nie jest opona). Na co dzień mi hamowania nie brakuje, ale czasem zdarza się jakaś mocna stromizna z zakrętem na końcu i mój ponad stukilowy zestaw jednak sprawia, że czasem mam duszę na ramieniu jak się ten zakręt zbliża. Oczywiście wylot przez kierownik to też nie jest coś co mnie kręci, zastanawiam się po prostu, jak to jest jak ma się "dużo mocniejsze" heble i hamuje się mając większy zapas.

siemalysy
05-05-2025, 11:08
grissley dzięki :)

Dzięki za foty i relację. Fajne starocie sfotografowałeś :)

Odnoszę też wrażenie, że Ty więcej dłubiesz przy rowerze niż jeździsz ;)

rotor
05-05-2025, 12:10
Fajnie Pany pojeździliście. Soczyste foty i barwne relacje, o tym dobitnie świadczą :) Ja ten weekend bez rowerza,.. czasami też tak cza. :roll:






Pojechaliśmy inną drogą. Dwa kilometry dalej trafiliśmy na kolejną taką tabliczkę. Tym razem już to olaliśmy i pojechaliśmy. Byliśmy 800 m od publicznej drogi w Jaworkach.


87761
Trzeba z sądem gadać!

Ciekawe, o co tu chodzi ? (w zeszłym roku byliśmy tam z żonką na spacerze , nieopodal mieliśmy nocleg) Gdyby to była prywatna droga, to by ktoś napisał "Teren prywatny, wstęp zabroniony), ogrodziłby, czy coś w tym stylu. Widocznie ktoś się wpakował z tą budową domu w sprawy nieuregulowane przez gminę i teraz ma pretensje, że mu łażą ludziska. Albo to jakaś ściema, żeby zniechęcić. Zastanawialiśmy się (bo na słupie była kamera), czy zaraz jakieś "siły szybkiego reagowania" (kominiarki, śmigłowce) :wink: nas tam nie zgarną, bo oczywiście przeszliśmy tą drogą.
---
Ile poszło Ci baterii na tym tripie ?
Oczywiście, jestem również ciekaw Twoich wrażeń, po tej "drugie stronie" 8-)

zdyboo
05-05-2025, 12:26
Ciekawe, o co tu chodzi ? (w zeszłym roku byliśmy tam z żonką na spacerze , nieopodal mieliśmy nocleg) Gdyby to była prywatna droga, to by ktoś napisał "Teren prywatny, wstęp zabroniony), ogrodziłby, czy coś w tym stylu.

Google zeznaje, że tu może chodzić o służebność drogi. Czyli prawo do korzystania z drogi jeżeli dana posesja nie ma osobnego dostępu do drogi publicznej i musi korzystać z drogi przechodzącej przez inną posesję. Zatem to może nie być nakaz, a informacja.
Zresztą w tamtych rejonach, tylko bardziej na południe to nic nowego. Był jakiś przypadek w Tatrach, że szlak turystyczny nagle zaczął przechodzić przez prywatną posesję.

siemalysy
05-05-2025, 13:56
rotor nie mam pojęcia o co chodzi. Trafiliśmy na dwie takie tabliczki. Przy pierwszej pojechaliśmy inaczej. Przy drugiej już ją olaliśmy i przejechaliśmy. Nasuwa się jeden wniosek, że górale, to stan umysłu ;)
Co do baterii, to nie pamiętam dokładnie, bo nie sprawdziłem w aplikacji. Zerknąłem na ostatnie ujęcie z GoPro i widać na nim, że mam 3 kreski niebieskie, więc zostało pewnie mniej więcej 51-60%.

zdyboo
05-05-2025, 17:38
grissley

Ładny ten Benelux. Dzięki za relację.
W Czechach też zaraz zaczną się amatorskie rajdy i będą zamykali drogi.

Co do większego rotora to zawsze ograniczeniem jest konstrukcja widelca / ramy. Jeżeli producent przewidział stosowanie tarczy 180 mm to spoko, możesz próbować. Jeżeli nie to bym nie próbował.
Jeżeli nie pójdzie z tarczą, a można nawet będzie jednak taka możliwość to ja bym spróbował inaczej. Mianowicie wymiana tarczy i klocków. Tańsze tarcze Shimano są tylko odkuwane. Co widać, bo po jednej stronie otwory mają zaokrąglone krawędzie. Tarcze XT i XTR są szlifowane i mają ostre krawędzie otworów po obu stronach, lepiej zbierają klocki i ja odczuwam wyraźną poprawę kultury hamowania po takiej wymianie. W Checkpoincie mam z przodu metaliczne klocki, też lepiej hamują niż żywiczne, zwłaszcza jak trzeba trochę intensywniej to robić. Dodatkowo XT i XTR mają duże pająki alu co w znaczący sposób poprawia sztywność samej tarczy.
Oczywiście nie piszę tu o takich oczywistościach, jak upewnienie się, że zacisk jest dobrze ustawiony i tarcza nie jest przekaszana podczas hamowania.

No i coś co trzeba zrobić na samym początku, poprawa techniki jazdy. Ja też mam ponad stukilowy zestaw i zatrzymują mnie tarcze 160 mm, jeszcze nie miałem sytuacji żeby serce pukało w przełyk, a kupa lądowała w pampersie. Jak trzeba technicznie zjechać po luźnych kamerdolcach czy korzeniach to nie brakuje siły, żeby zrobić to powoli i modulacji, żeby wyczuć kiedy koło się zablokuje.

crusiek
05-05-2025, 18:42
Chwilę człowiek nie czyta a tu kolejny wysyp relacji.

Bardzo ładnie kręcicie :) I spoko zdjęcia:)

U mnie kolejny rowerz w rodzinie od dzisiaj, tym razem dla młodszego syna.

siemalysy
05-05-2025, 19:20
Siema :)

Drugi dzień majówki i drugi dzień rowerowej przygody :) Start zaplanowałem z Niedzicy, bo przy zaporze znajduje się duży parking. Parking jest płatny, jednak nie kosztuje majątku. Godzina, to 4 PLN, a cały dzień dwie dyszki. Cel wycieczki był jasno określony przez Ewę. Moglibyśmy zrobić identyczną trasę jak w ubiegłym roku, tylko po co ;)

Startujemy kilka minut przed dziesiątą i podjazdem kierujemy się w stronę zamku w Niedzicy. Podjazd po twardym, nachylenie momentami słuszne, ale zero trudności, nawet bez prądu. Do zamku nie zachodzimy, bo jest tam dość tłoczno, auta się kręcą i chcą zaparkować, ale też dlatego, że byliśmy tam już nie raz. Sto metrów za zamkiem skręcamy w lewo na szlak niebieski i czerwony. Kilkaset metrów dalej wyjeżdżamy z zalesionego terenu i otwiera się pierwszy tego dnia widok na Tatry. Jest ślicznie. Kolejne 400 m jedziemy jeszcze asfaltem i w końcu on się kończy. Cały czas towarzyszy nam widoczki. Od południa na Tatry, a od północy na Beskidy i Gorce. Na czwartym kilometrze wjeżdżamy na Halę Cisówka, kończy się podjazd, ale nie kończą się piękne widoki. Siadamy na polance i delektujemy się widokiem na Tatry. Taki właśnie ma być ten dzień. Bez pośpiechu z czerpaniem pełnymi garściami pięknych okoliczności przyrody.

Cały czas trzymamy się szlaku niebieskiego i czerwonego, wyjeżdżamy z hali i wjeżdżamy w las. Kończą się widoki, a zaczyna się błoto. Szlak rozryty chyba przez auta terenowe. Radzimy sobie z trudnościami, bo po coś są te opony 2,5" ;) Szlak biegnie ciekawie, bo jest trochę w dół, trochę w górę i tak na przemian. Półtora kilometra za halą opuszczamy szlak i odbijamy na szeroką drogę techniczną. Nią jedziemy niewiele ponad kilometr i wracamy na krótko na szlak. Dwieście metrów dalej odbijamy na szlak żółty. Trochę w górę i trochę w dół i zjeżdżamy na rowerową Pętlę Spiską. Na mapie podczas planowania nie wiedziałem, że droga, którą planuje jest częścią tej pętli. Początek prowadzi w lesie. Jest trochę w dół i trochę w górę. Wyjeżdżając z lasu mamy krótki podjazd, a jak osiągamy jego wierzchołek naszym oczom ukazuje się piękna panorama Tatr. Zatrzymujemy się na kilka minut, żeby zrobić fotki. Jedziemy prosto w kierunku Tatr. podczas jazdy napawamy się widokami. Płaski odcinek się kończy i zjeżdżamy w kierunku na Łapsze Niżne i tam skręcamy na szlak wokół Tatr. Jedziemy 4 km asfaltem do Dursztyna. Tam odbijamy na szlak niebieski i czerwony, którym jechaliśmy kilka kilometrów wcześniej. Siedemset metrów dalej kończy się asfalt i drogą polną wjeżdżamy na szczyt Grandeus. Widoczki jak już się pewnie domyśliliście są piękne. Na Grandeusie robimy sobie kilkanaście minut przerw na popas.

Po przerwie opuszczamy szlak niebieski i czerwony. Drogą polną, która jest częścią Pętli Spiskiej jedziemy do miejscowości Trybsz. Cały czas towarzyszą nam świetne widoki. Po trzech kilometrach zjeżdżamy do asfaltu, żeby po niecałym kilometrze odbić w lewo na szlak niebieski. Asfalt kończy się bardzo szybko, a my zaczynamy kolejny podjazd. Widoczków nie ma, więc możemy w pełni skupić się na podjeździe. Szlak bardzo fajny na rower. Jedzie się przyjemnie. Jesteśmy tam sami. Główna część podjazdu kończy się zboczach Wierchowiny. Pół kilometra za szczytem trafiamy na polankę z widoczkiem. Robimy sobie przerwę i delektujemy się panoramą Tatr.

Kontynuujemy jazdę szlakiem niebieskim. Pięćset metrów dalej przecinamy szlak niebieski i czerwony, którym zaczynaliśmy jazdę. Trzymamy się ciągle niebieskiego, który oferuje widoki, a najlepsze dopiero przed nami. Wdrapujemy się lekko nachylonym podjazdem na szczyt Piłatówka. Naszym oczom ukazuje się ogrom Tatr. Jest pięknie. Ładniej niż z Łapszanki. Zachwycając się tym co widzimy zjeżdżamy w kierunku asfaltu. Oczywiście zatrzymujemy się też na fotki :) Od teraz, z małym wyjątkiem, cała trasa powrotna będzie przebiegać w dół. Asfaltem dojeżdżamy do Łapszanki. Na drodze prowadzącej do niej i na samej przełęczy sporo ludzi. Nie zatrzymujemy się tam na długo tylko realizujemy pozostałą część planu. Mogliśmy wracać szlakiem niebieskim, jednak smak zimnej kofoli serwowanej z kija i w ciężkim kuflu zwyciężył ;) Dlatego też odbiliśmy na szlak żółty i nim zjechaliśmy do miejscowości Osturňa. Dojechaliśmy do baru, a tam niespodzianka, bo bar nieczynny :( Trudno, trzeba sobie poradzić w inny sposób. Wszedłem do marketu po przeciwnej stronie, a tam na półkach tylko 1,5 l i większe butelki czeskiego trunku. Zapytałem ekspedientkę czy jest coś w mniejszych opakowaniach i pani wyczarowała z zaplecza chłodną Kofoę w puszcze. Wziąłem sobie i Ewie i pojechaliśmy dalej.

Dalej droga przebiega asfaltem. Słowacka wioska ciągnie się ok. 3 km. Jest urocza, jest tam cicho i pusto. Asfaltem dojeżdżamy do drogi z płyt betonowych. Skręcamy tam , jedziemy kawałek po płytach i znów pojawia się asfalt, którym jedziemy do granicy a dalej już do Kacwina. Tam przy sklepie zatrzymujemy się na chwilę, żeby uzupełnić wodę w bidonach i ruszamy dalej. Przed kościołem skręcamy w lewo i zaczynamy dość stromy podjazd szlakiem wokół Tatr i szlakiem czerwonym. Sześćset metrów dalej dojeżdżamy do kapliczki, która jest słynna wśród fotografów, którzy z dużych "luf" robią jej zdjęcia na tle Tatr. wjeżdżamy na polankę za kapliczką i robimy sobie kilkanaście minut przerwy, bo trzeba wypić kofolę, żeby się zbytnio nie zagrzała.

Kawałek za kapliczką, jakieś 400-500 m zjeżdżamy z asfaltu i trzymamy się czerwonego szlaku. Początek świetny, później robi się trudniej, bo szlak wygląda na mało uczęszczany. W pewnym momencie ścieżka robi się wąska i prowadzi łąką. Jedziemy sobie powoli aż doskakują do nas trzy "pasterskie" psy. Na szczęście nie były groźne, bo tylko szczekały. Mimo wszystko zeszliśmy z rowerów i kawałek je przeprowadziliśmy. Kilkadziesiąt metrów dalej szlak przcinał strumyk, więc przeniosłem rowery nie do końca suchą stopą ;) POźniej jeszcze dwukrotnie pokonywaliśmy ten strumyk, jednak dało się już przejechać na kołach. Udaje nam się pokonać ten szlak i wyjeżdżamy na asfalt. Ostatnie 6,5 km jedziemy asfaltem aż do parkingu.

Świetny dzień na rowerze. Ewa chciała jechać na Łapszankę. Skoro tak chciała, to ja zrobiłem ciekawą trasę, niemal całkowicie inną niż rok temu :) Najważniejsze, że wyszło dobrze i byliśmy zadowoleni z wspólnego dnia na rowerze. Zrobiliśmy tego dnia 50,5 km i 1090 m w pionie.

Fotki:

87790
Widoczek na Tatry ze szlaku niebieskiego i czerwonego w Niedzicy

87791
Widoczek na Pieniny i na szlak którym jechaliśmy

87792
Jezioro Czorsztyńskie, ruiny zamku i pasmo Beskidów

87793
Polanka nad Łapszami Niżnymi

87794
Polanka nad Łapszami Niżnymi

87795
Panorama Tatr z polanki nad Łapszmai Niżnymi

87796
I jak tu jechać ;)

87797
Zdjęcie roweru z ciekawym drugim planem być musi ;)

87798
Niebieski szlak. Bardzo fajny

87799
Ewa i ciągle niebieski szlak

87800
Wierchowina

87801
Na niebieskim szlaku

87802
Widok z niebieskiego szlaku w okolicy Rzepisk

87803
Tak to się jedzie ;)

87804
Piłatówka i ten widok!

87805
Na rowerze smakuje lepiej

87806
Z Łapszanki

87807
Kapliczka w Kacwinie na tle Tatr

87808
Tatry znad Kacwina

87809
Trzy Krony z czerwonego szlaku za Kacwinem

crusiek
05-05-2025, 19:40
O, i jeszcze jedna fajna trasa i zdjęcia, super :)

kipcior
05-05-2025, 20:34
No pany, zaś fajnie pojeżdżone. A mnie dopiero dzisiaj nogi przestały boleć po piątku ;)

zdyboo
05-05-2025, 21:52
Michał, dobra majówka.

moshica
05-05-2025, 22:09
siemalysy, pokręciliście nieźle po moich trasach, choć więcej po terenowych szlakach, ja zaś bardziej asfalt preferuję. Masz może tracka ?, na mapie patrzałem, no to przyznam daliście trochę w przewyższeniach z buta 😙Mi po tych terenach wychodzi ok 80-90km w pętli
z objazdem zbiornika w Czorsztynie. No ale ja nie 'elektryczny', więc nieraz padam na ryj, by kolejnego dnia iść w góry i tam łoić 25km pieszo...

siemalysy
05-05-2025, 22:21
O, i jeszcze jedna fajna trasa i zdjęcia, super :)

Dziękuję :)


No pany, zaś fajnie pojeżdżone. A mnie dopiero dzisiaj nogi przestały boleć po piątku ;)

Dziękuję :)


Michał, dobra majówka.

Dziękuję :)
Dobre 2/3 majówki ;) Ale w pozostałej 1/3 widokowo i zdjęciowo, już tak nie było ;)


siemalysy, pokręciliście nieźle po moich trasach, choć więcej po terenowych szlakach, ja zaś bardziej asfalt preferuję. Masz może tracka ?, na mapie patrzałem, no to przyznam daliście trochę w przewyższeniach z buta ������Mi po tych terenach wychodzi ok 80-90km w pętli
z objazdem zbiornika w Czorsztynie. No ale ja nie 'elektryczny', więc nieraz padam na ryj, by kolejnego dnia iść w góry i tam łoić 25km pieszo...

Track w linku poniżej. Traskę da się przejechać bez prądu. W ubiegłym roku jeździliśmy na Łapszankę bez wspomagania. Wtedy jednak były prawie same asfalty.

Track (https://1drv.ms/u/c/7633240453f5bca2/EStdMCrS9e1Kkhcu4nKodlUBFZSPH6qlqEVQ5xCL3yIBLQ?e=T dch0g)

moshica
05-05-2025, 22:34
siemalysy,dzięki za tracka...przejrzę. A Piłatówkę pamiętam z ubiegłego roku, jechałem tędy od Czarnej Góry niebieskim i fakt, przypomniałeś mi, że widok stamtąd lepszy niż z Łapszanki, tam na trawie się pobyczyłem też😙 Muszę podjechać też na Grandeus, bo zawsze omijam w pośpiechu go na trasie z Niedzicy do Łapsz, ile sił w nogach...

siemalysy
06-05-2025, 12:14
Siema :)

Trzeba powoli kończyć tą majówkę i wziąć się za robotę ;) Dobrze, że dziś jeszcze wolne, więc jeszcze zdążymy wykorzystać ten dzień na rundkę po Łagiewnikach.

Na ostatni dzień wyjazdu nie miałem żadnej gotowej trasy. Uznałem, że zobaczę jakie nastawienie do jazdy będzie miała Ewa i jak zapał jej nie przejdzie, to w jeden wieczór zorganizuję trasę. Tak też się stało i w piątkowy wieczór przygotowałem dwie trasy. Jedną z Piwnicznej-Zdrój, a drugą z Rytra. Na parking w miejscowości Rytro dojeżdżamy autem. Ruch na drodze niewielki, pewnie dlatego, że godzina jeszcze wczesna. Parkujemy przy Urzędzie Gminy na sporym i bezpłatnym parkingu. Ściągamy rowery z bagażnika. Usytuowanie parkingu pozwala na zostawienie bagażnika na haku. Zmieniamy obuwie, wkładamy kaski i możemy ruszać w drogę. Zanim to zrobimy sprawdzamy jeszcze pogodę, bo w drodze do Rytra dostaliśmy alert RCB o możliwych burzach. Aplikacje pogodowe nie są zgodne co do godziny wystąpienia burzy, więc podejmujemy decyzję o jeździe i w razie pojawienia się ryzyka zorganizujemy odwrót.

Początkowo ruszamy asfaltem w kierunku \piwnicznej-Zdrój, żeby dotrzeć do mostu, którym pokonujemy Poprad. Za mostem odbijamy w lewo na szlak rowerowy EuroVelo 11. Szlak w pierwszej części asfaltowy, ale po krótkiej chwili wjeżdża w las i robi się ciekawie. Jest trochę technicznie, trochę w górę i trochę w dół. Momentami jest wąsko, szczególnie na drewnianych mostkach. Zabawa ta trwa przez niecały kilometr. Później ciągniemy się asfaltem aż do miejscowości Barcice. Tam znów pokonujemy Poprad i zjeżdżamy ze szlaku EuroVelo. Przecinamy DK87 i kierujemy się na wąską drogę, na której zaczynamy pierwszy podjazd tego dnia. Niewiele ponad 140 m w górę. Pierwsze 100 metrów, to sroga sztajfa. Dzięki wspomaganiu radzimy sobie z tym bez najmniejszych problemów. Po osiągnięciu wierzchołka podjazdu droga ciągnie się już łagodnie. Są delikatne podjazdy i delikatne zjazdy. Nic konkretnego. Pojawiają się widoki, widzimy cel naszej wycieczki, widzimy też Radziejową i wieżę stojącą na niej. Na 10 km odbijamy na szlak żółty, który prowadzi na Wielką Przehybę. Jedziemy nim niecałe 3 km i odbijamy na szlak rowerowy, którym zjeżdżamy do Skrudziny. Zaczynamy konkretny podjazd do schroniska na Przehybie, czyli 10 km i prawie 800 m w górę. Podjazd asfaltowy po dobrej jakościowo drodze. Pierwsze 3 km, to szeroka droga, która później się zwęża. Na drodze mija nas wielu rowerzystów, którzy już zjeżdżają. My wyprzedzamy też sporą ilość rowerzystów, którzy wjeżdżają na szczyt. Trafia się też para na szosach, a jak się później okazało szosowców było co najmniej kilkoro. Kilometry i metry mijają dość sprawnie, zupełnie inaczej niż bez "E". W drodze na górę mijamy też wielu turystów pieszych. Przed Przehybą zatrzymujemy się na chwilę przy Tronie św. Kingi. Stamtąd, to już rzut beretem do szczytu. Na rozdrożu pod Skałką kończy się wreszcie asfalt i drogą techniczną osiągamy cel czyli Przehybę i schronisko. Wieje okropnie, jednak nie decydujemy się na popas w środku tylko zostajemy na zewnątrz. Kolejka w schronisku na kilka minut stania. Oczekiwanie na obiad to max 15-20 minut. Przy schronisku robimy sobie przerwę na obiad, bo była godz. 12 czyli pora niemal obiadowa ;)

Czas ruszać dalej. Wiatr duje konkretnie, na niebie piętrzą się chmury, ale nie widać jeszcze burzy na horyzoncie. Ruszamy zaplanowanym śladem i jedziemy w stronę Radziejowej Głównym Szlakiem Beskidzkim. Jechałem tamtędy dwa lata temu w przeciwnym kierunku i w zupełnie innych warunkach pogodowych. Za schroniskiem widać Tatry, jednak przejrzystość jest słaba. Przed nami jeszcze niedługi podjazd do Złomistego Wierchu. Widoczek stamtąd jest zacny, tym bardziej szkoda, że przejrzystość jest jaka jest. W końcu możemy coś zjechać :) Zjeżdżamy szlakiem do Przełęczy Długiej. Zjazd w kilku miejscach wymaga większej koncentracji, a poza tym jest dość łatwy. Na przełęczy odbijamy ze szlaku czerwonego, który idzie na Radziejową. My zboczem i drogami technicznymi ją objeżdżamy. Gdyby było mniej ludzi, podążających na szczyt i ze szczytu, to byśmy tam pojechali. Dwukilometrowy odcinek po niewymagającej drodze, która oznaczona jest jako obejście Radziejowej dla narciarzy. Dojeżdżamy do Przełęczy Żłobki i do szlaku czerwonego. Kawałek dalej odbijamy na szlak żółty i nim kierujemy się do Rytra. Jest to też szlak rowerowy. Mamy teraz 10 km zjazdu :) Szlak żółty po 1,5 km odbija, a my trzymając się szlaku rowerowego zjeżdżamy do Rytra. Fajny i prosty zjazd. Droga też byłaby dobrą opcją na podjazd. Na zjeździe zaliczyliśmy bardzo krótkie opady, bo spadło na nas kilka kropli deszczu. Najważniejsze, że większe opady i burze nas nie złapały. Można się pakować, przebierać i wracać na bazę.

Na bazę wróciliśmy przez Słowację i podczas powrotu autem dwa razy dopadły nas opady. Raz były umiarkowane, raz obfite. W dwóch przypadkach trwały po kilka minut.

Tego dnia zrobiliśmy 42,2 km i 1251 w górę. Fajny dzień na rowerze. Fajne zakończenie majówkowego wypadu :)

Fotki:

87826
Widoczek na góry ze szlaku rowerowego przed Skrudziną

87827
Pomnik partyzantów na Tronie św. Kingi

87828
Z widokiem na Tatry przy schronisku na Przehybie

87829
Schronisko na Przehybie

87830
Kingsajz

87831
Złomisty Wierch (wierzchołek północny) - widok na Tatry

87832
Złomisty Wierch (wierzchołek północny) - widok na Tatry

zdyboo
06-05-2025, 16:11
Coś czuję, że Fuel będzie na sprzedaż.

Wind Mill
06-05-2025, 17:24
Coś czuję, że Fuel będzie na sprzedaż.

W kontekście elektrona w górach przypomniał mi się slogan reklamowy do mojego Spec'a - "...sprawi, że będziesz jeździć więcej, w dodatku w miejscach, o których nawet ci się nie śniło..." ;)

siemalysy
06-05-2025, 20:40
W kontekście elektrona w górach przypomniał mi się slogan reklamowy do mojego Spec'a - "...sprawi, że będziesz jeździć więcej, w dodatku w miejscach, o których nawet ci się nie śniło..." ;)

Siła i magia marketingu :-D


Coś czuję, że Fuel będzie na sprzedaż.

Coś takiego może się wydarzyć. Na razie nie ma takich planów, ale kto wie co się stanie za jakiś czas.

Wind Mill
06-05-2025, 21:27
Siła i magia marketingu :-D ...
W przypadku Speca Sirrusa i owszem, w przypadku elektryka może być też prawda. ;)

moshica
06-05-2025, 22:31
Siła i magia marketingu :-D



Coś takiego może się wydarzyć. Na razie nie ma takich planów, ale kto wie co się stanie za jakiś czas.

Byłem pewien, że jako ostatni z nas przesiądziesz się na bateryjkę😃

zdyboo
07-05-2025, 17:50
Na powrocie z fabryki mam jedno skrzyżowanie o ruchu kołowym. Rondo Rotmistrza Witolda Pileckiego. Rondo tylko tytularne, znaki i organizacja ruchu jest inna. I tam niemal codziennie na powrocie muszę jechać po pasach, bo na przejeździe rowerowym zawsze stoi jakiś samochód, czekający na wjazd na kołową część skrzyżowania. Miejsca jest na jeden samochód, ale drugi jak sobie stanie na przejeździe rowerowym i jeszcze częściowo na pasach to przecież nic się nie stanie. Prawda?

Dziś dojeżdżam DDR i już z daleka widzę, że coś podejrzanie luźno na przejeździe. Blachosmrody czekają grzecznie przed przejściem dla pieszych. Co się okazało? Tuż przed przejściem dla pieszych stał radiowóz. Czyli jak jest kij to nagle wszyscy bardziej papiescy od papieża. Radiowóz był w normalnym ruchu, nie żaden patrol drogówki, który pilnuje przestrzegania przepisów.

Prognozy pogody na weekend się poprawiają. Cza jakieś góry ogarnąć.

siemalysy
07-05-2025, 19:26
Tak to już jest. Jak jedzie radiowóz w ruchu miejskim i poza miejskim, to wszyscy nagle jadą zgodnie z przepisami, a nawet przesadnie poniżej dozwolonej prędkości. Temat zastawiania przejazdu rowerowego i przejścia spotykam niemal zawsze jak po południu jeżdżę na rower. Auta, które skręcają na skrzyżowaniu w prawo, mając zielone światło stają poza sygnalizatorem na przejeździe rowerowym i pasach. Nie mogą jechać dalej, bo kawałek dalej są kolejne światła, gdzie jest czerwone. Przecież zdążą opuścić skrzyżowanie zanim zapali się zielone dla pieszych i rowerzystów. Często im się nie udaje i trzeba ich mijać.
Ja bardzo nie lubię jeździć po mieście i w ruchu z autami.



Byłem pewien, że jako ostatni z nas przesiądziesz się na bateryjkę������

No widzisz, a tu taka sytuacja :) Stało się i jak na razie nie żałuję :)

zdyboo
07-05-2025, 21:02
Może nawet w dobrym momencie kupiłeś. Podobno prace nad przepisami o dopłatach dla elektryków są na ukończeniu.
Ciekaw jestem jak to będzie wyglądało, bo na razie wszystko wskazuje, ze dopłaty mają być tylko dla rowerów, których producent jest z UE. Czyli taki producent jak wrocławski Ecobike się łapie, mimo, że jest de facto importerem i nie ma żadnego R&D. Za to wprowadza rowery niezgodne z przepisami i dodatkowo w instrukcji podaje jak zdjęć kaganiec. Nie załapie się na dopłaty za to wielka trójca.

A wiadomo jak jest dopłata, to ceny wzrastają o jej wysokość i co Orbita podrożeje, a Trek nie?

grissley
07-05-2025, 23:09
Mnie na kursie prawka uczyli, że przed skrzyżowaniem mam wjechać na przejście/przejazd rowerowy i nie wymyślać, a jak stawałem przed pasami to jeszcze zbierałem od gościa op*dol...

zdyboo
08-05-2025, 06:47
To by tłumaczyło poziom kierowników w Polsce, choć nie usprawiedliwiało.

grissley
08-05-2025, 12:30
To by tłumaczyło poziom kierowników w Polsce, choć nie usprawiedliwiało.Nie wiem jak dzisiaj, ale takie wtedy były przepisy. Nawet mi palcem pokazywał (to w ramach tego op*dolu).

Wind Mill
08-05-2025, 12:54
Z wywiadu z tirowcem, wyemigrowanym do Szwecji - w Polsce na kursach dla kierowców ciężarówek szkolący mówi: "w sytuacji podbramkowej staranuj małego" - wiadomo, bułki które wiezie tir są cenniejsze, niż czyjeś życie.

zdyboo
08-05-2025, 16:45
Nie wiem jak dzisiaj, ale takie wtedy były przepisy. Nawet mi palcem pokazywał (to w ramach tego op*dolu).

Nie wiem kiedy były przepisy, które pozwalały się wjechać na skrzyżowanie bez możliwości jego opuszczenia. Art. 25 PORD jest w tej materii niezmienny od pierwszej publikacji w 1997 roku. Co więcej zapis był także w PORD z 1983 roku. Jak ktoś zdawał PJ w Austro-Węgrzech to może faktycznie przepisy były inne.
To, żeby nie stanąć na przejściu dla pieszych kierowcy pilnowali "od zawsze". Teraz pilnują bardziej bo kwoty mandatów wyższe.

zdyboo
08-05-2025, 20:12
Moje boje z Garminem.

Zmodyfikowałem sobie ślad z zeszłego roku przez Orlicke hory do Kudowy Zdrój.
Nie wiem o co chodzi, ale Edge 1030+ nie widzi podjazdów w górach, mam podjazdy na początku i potem na końcu. Profil wyświetla poprawnie.
Ten sam ślad wgrany na EE2 sprawia, że odbiornik widzi 10 podjazdów. Garmin Connect na www widzi 12 podjazdów, ale do różnic pomiędzy GC, a odbiornikiem przywykłem.

Już drugi raz mi się coś takiego zrobiło, pierwszy raz na pierwotnym śladzie.

Mam prośbę, możecie zapodać do swoich odbiorników ślad (https://tomzych.com/files/inne/GR_lich_kd2.zip) i sprawdzić ile podjazdów widzi na nim wasz odbiornik?

A jeszcze zabawna rzecz z dzisiejszego poranka. Ten znaleziony czujnik kadencji założyłem do Hultaja. W piątek sparowałem go z EE2 i został na parapecie. W poniedziałek nie byłem w robocie, ale wieczorem zapodałem czujnik na korbę. Jednak wtorkowe ślady bez zapisu kadencji. Dziś mi się przypomniało po drodze do fabryki i faktycznie pole rytm tylko dwie kreski pokazuje. Podłączam czujnik w trakcie jazdy i widzi go jako "rytm/prędkość", sparowało, ale nadal nie ma rytmu na wyświetlaczu, za to prędkość spadła do okolic 10 km/h. Znaczy uznał, że to czujnik prędkości. Dopiero w fabryce poszukałem w necie i sie okazało, ze to uniwersalny czujnik jest. Może mierzyć prędkość lub kadencję. Przełącza się wyjmując baterię i wkładając ją drugi raz. Jak LED świeci na czerwono to kadencja, jak na zielono to prędkość. Na powrocie już było OK.

crusiek
08-05-2025, 20:18
Tomku, error 404 na stronie.

siemalysy
08-05-2025, 20:19
U mnie również error.

zdyboo
08-05-2025, 20:23
Sorry, wpisywałem nazwę pliku ręcznie i się zrobił myślnik zamiast podkreślnika.
Poprawiłem, teraz już powinno banglać.

siemalysy
08-05-2025, 20:31
Tomek, po wgraniu do Edge widać 12 podjazdów. Tyle samo co na stronie Garmin Connect.

87886

Garmin Fenix pokazuje 10 podjazdów.


zdyboo

zdyboo
08-05-2025, 20:48
Dziękuję.
No to ciekawe. Spróbuje przerysować ten ślad od zera i wrzucić jeszcze raz do odbiornika.

crusiek
08-05-2025, 20:51
U mnie w Fenix 6xpro: 4 podjazdy
Edge 1030+: 4 podjazdy

1040 jezcze mi wgrywa nowe mapy, ale dam znać.




87888

Aktualizacja.

Edge 1040 wersja 27.13 pokazuje 12 podjazdów.

siemalysy
08-05-2025, 20:56
Tomek,

Może spróbuj ten poniższy. Wyeksportowałem go z GC. Może teraz zaskoczy. Wtedy zaoszczędzisz sobie trochę czasu.

Ślad (https://1drv.ms/u/c/7633240453f5bca2/EXVW6mN9lpdPs-4yajusMUEB4Rw9V9EamGjL7EJQeEtB6g?e=aRM1Kt)

- - - - kolejny post - - - - - -

Może ważne jest jakie podjazdy Edge ma ustawione. Bo tam się coś ustawia w Climb Pro, że ma pokazywać tylko konkretne podjazdy, konkretne i średnie i wszystkie. Nie pamiętam jak dokładnie nazwane są te podziały. W każdym razie ja mam u siebie ustawione wszystkie, czyli nawet te najlżejsze.

crusiek
08-05-2025, 21:03
Tomek,

Może spróbuj ten poniższy. Wyeksportowałem go z GC. Może teraz zaskoczy. Wtedy zaoszczędzisz sobie trochę czasu.

Ślad (https://1drv.ms/u/c/7633240453f5bca2/EXVW6mN9lpdPs-4yajusMUEB4Rw9V9EamGjL7EJQeEtB6g?e=aRM1Kt)

- - - - kolejny post - - - - - -

Może ważne jest jakie podjazdy Edge ma ustawione. Bo tam się coś ustawia w Climb Pro, że ma pokazywać tylko konkretne podjazdy, konkretne i średnie i wszystkie. Nie pamiętam jak dokładnie nazwane są te podziały. W każdym razie ja mam u siebie ustawione wszystkie, czyli nawet te najlżejsze.

Na feniksie mam ustawione wszystkie podjazdy w climb pro dla danego profilu a i tak 4 pokazuje....
No w sumie ciekawe ocb.