Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )
Dziękuję Damianu. Wysłałem jeszcze zapytanie do DT Swiss, aby wyjaśnić kilka rzeczy przed zakupem i pewnie w nowym sezonie pośmigam na nowych kołach.
MadOnion
31-01-2020, 09:00
DT Swiss w swojej prostocie moim zdaniem bije na głowę Mavica, a pomiędzy 240 a 350 poza wagą i inną ceną nie zauważysz różnić, różnicy w wadze przecież i tak nie odczujesz ; )
Ps. kolega właśnie zrobił konwersję 350 Straigth Pull z 11s na 12s, cena bębenka może nie jest jakaś super niska ale da się to robić bez najmniejszego problemu.
W mavicu drażniło mnie łożysko ślizgowe nie wiem czy było stosowane w każdych kołach ale z tym były przeważnie mniejsze lub większe problemy.
U mnie duże zmiany wpadła ultegra r8000 :)
36022
Gratulacje, fajna maszynka, też taką bym chciał ;-)
Nówka czy second hand ?
siemalysy
01-02-2020, 21:15
Ja bym szedł w stronę DT ;-) W Authorze mam Mavic Crossride i choć nie są najgorsze, to zastanawiałem się nad ich zmianą. Tylne koło naprawiałem. Wymieniałem kompletną oś. I do wymiany jest jeszcze bębenek bo złapał luzy. Na razie nie robię tego bo rower od pół roku stoi niejeżdżony.
Gratulacje, fajna maszynka, też taką bym chciał ;-)
Nówka czy second hand ?Ramę mam juz kilka lat, teraz przyszedł czas na osprzęt:)
U mnie duże zmiany wpadła ultegra r8000
Graty, to teraz już tylko musisz jeździć.
Mam też pytania o ten zasobnik Vittoria, jaką wielkość masz i ile do niego wchodzi?
Mam coś podobnego w miastowym, tylko SKS i plastikowy, zakręcany. Wchodzi w zasadzie wszystko co potrzeba, oprócz normalnej pompki, taka CO2 wchodzi.
Graty, to teraz już tylko musisz jeździć.
Mam też pytania o ten zasobnik Vittoria, jaką wielkość masz i ile do niego wchodzi?
Mam coś podobnego w miastowym, tylko SKS i plastikowy, zakręcany. Wchodzi w zasadzie wszystko co potrzeba, oprócz normalnej pompki, taka CO2 wchodzi.Wchodzi, pąpka na CO2, łyżki, dętka 25, multitool, mleczko 30ml tufo, drobne i spinki do lancucha.
Nie wiem jaka to ma wielkość w litrach.
https://www.sklep.stylowa.pro/akcesoria-i-czesci/pojemnik-na-narzedzia-vittoria-zip-bottle
Dzięki, wydawało mi się, że są w dwóch rozmiarach, ale chyba tylko w jednym, ok 0,5 l.
siemalysy
02-02-2020, 19:36
A nie lata Wam zawartość tego pojemnika podczas jazdy? Czy zabezpieczacie to co jest w środku tak, żeby nie hałasowało?
Dętka ładnie wszystko wycisza;)
Do SKS dodali woreczek, ale tak mam wszytsko upchane, że nie lata.
siemalysy
02-02-2020, 21:26
Dzięki za odpowiedź :-) Ja zrezygnowałem z torebki podsiodłowej, która na zjazdach potrafiła telepać i mnie to irytowało.
Ja nie lubię obwieszać roweru czymkolwiek zbędnym. W MTB nie mam nawet koszyka na bidon. Torebki podsiodłowej chyba nigdy nie miałem. W kieszonkach koszulki też nie lubię wozić niczego poza aparatem i jakimiś drobiazgami. Zresztą ciuchy MTB mam luźne i nie mają kieszeni na plecach. Wszystko w plecaku, przez co po wlaniu wody jest raczej ciężki.
O takim bidonie myślałem do crossa, żeby rzeczy od roweru były przy rowerze. Ostatnio jeździłem nim do fabryki i po złapaniu gumy się okazało, że mam dętkę 28 mm do opony 40 mm. Dałem radę, ale było tak sobie. Problemem może być tylko jazda w taką pogodę jak teraz, gdzie worka nie chce mi się brać, a jeden bidon to mało.
Jakbym robil kola to bym bral White Industries CLD albo T11 (zamiast DT i zalezy czy tarcza czy normalne hample). My budujemy kola z DT i WI (moje Enve sa z WI tez) i WI sa megafajne. Plus 12sp compatible (wystarczy zmienic bebenek co trwa jakies 45s). Mavic to kupa.
Wirus atakuje, ja nie jezdze, ale moze kiedys...
WI to u nas kompletna egzotyka. Nawet sklep w rzeszy, w którym czasem robię zakupy, ma tylko piasty i korby od nich.
DT już mi odpisało, że z tarczą nie powinno być problemów, ale czekam jeszcze na info ze sklepu ile czasu potrwa zamówienie tych kół.
Napisalbym, zebys wpadal do mnie po kolka ale teraz to troche bida... Ogolnie to 350 fajna piasta, bez roznicy z 240 na naszym levelu. Jak ktos potrzebuje top to i tak szedlby w strone 180 albo calych markowych kol. Teraz wybor taki, ze tylko o kase trzeba sie martwic.
Koła zamówione, mają być pod koniec lutego. Dziękuję za pomoc.
Teraz jeszcze opony, żeby wszystko było nowe i pachnące. Jeździ(ł) ktoś na Vittoria Barzo i/ lub Peyote?
Marcinu, z chęcią bym wpadł, ale teraz to faktycznie nieco brawurowe by to było, a jeszcze wizy biometryczne wprowadzili.
siemalysy
03-02-2020, 20:17
Jeździłem trochę na Vittoria Barzo. Miałem z tyłu 27,5x2,1 a z przodu 27,5x2,25 w wersji zwijanej. Całkiem fajna opona do mieszanych zastosowań.
Dzięki Michał. Kolega w fabryce jeździ na Barzo 2,25, ściga się w maratonach i też chwali. Ja się zastanawiam czy brać 2,25 czy 2,35.
Kolega kolegi z fabryki z kolei Barzo z przodu, a z tyłu inna Vittoria, ale zapomniałem nazwy, jutro sobie zapiszę. :)
Jeszcze jest Bontrager XR3, który waży 755 g w wersji 2,4, choć akurat podobno opona jest węższa i ma 2,25 tak naprawdę, a te 2,4 to najszerszym rozstawie klocków bieżnika.
Szukam opony do turystyki górskiej, nie za ciężkiej (ok. 750 g). Te wszystkie Hansy czy Magiczne Maryśki, są zapewne fajne, ale ważą kilogram jedna i są do znacznie cięższego katowania niż kiedykolwiek u mnie zaznają.
Po górach za wiele nie śmigam, bo daleko. Ot, jeden dwa wypady na single. Mam jednego Smart Sama, od niepamiętnych czasów i nie chce się zepsuć. Fakt ciężkie to cholerstwo jest, bo na drucie.
Smart Samy mam i ja. Co prawda szerokości 1,75, ale mam. Bośnię na nich przejechałem i trochę w terenie w Polsce i Czechach. Opony są OK, ale MZ jako typowe uniwersalne, gdzie nieco po twardym i nieco po miękkim. Do MTB jednak szukam czegoś o bardziej terenowej charakterystyce.
superkomornik
04-02-2020, 12:59
Z Vittorii jeździłem chwilę na Gomie. W sumie spoko, zamleczyła się bez problemu.
Nie wiem co to jest Gom, ale spoko. Dzięki Damianu.
Zdecydowałem, że wezmę Barzo 2,25. Raz, że masa mniejsza, a dwa chcę spróbować pojeździć na nieco węższych. Obecne Bontragery XR4 mają rozmiar ETRTO 58, suwmiarka pokazuje 60,5 mm. Czyli te 2,4 to i tak nieco naciągane.
Barzo mają dosyć dobre opinie, jako uniwersalne opony, jedyne na co ludzie trochę marudzą, to słabsze trzymanie jak luźne jest na twardym. Z drugiej jednak strony, piasek na asfalcie to nie jest jakiś spacer po parku.
siemalysy
04-02-2020, 22:16
Ja jak rozciąłem tylną oponę to myślałem przez chwilę nad zmianą moich obecnych Bontrager XR2 właśnie na Barzo. Tylko znalazłem dwie opony Vittoria Barzo 29×2.25 TNT Graphene 2.0 w zestawie za całkiem rozsądne pieniądze. Dodatkowo w zestawie dołączony był płyn uszczelniający. Nie wykluczam, że jak zjeżdżę obecne opony to nie przesiądę się na Vittorie. Nie wiem czy czytałeś na temat tych opon ten artykuł (https://mtb-xc.pl/2019/06/13/test-opon-vittoria-barzo-29x2-25-tnt-graphene-2-0/).
Czytałem w internecie, albo słyszałem na jakimś YT, że Barzo lubi szybko się kończyć. Sam tego nie doświadczyłem. Może dlatego, że za krótko na nich jeździłem.
Nie wiem czy Wam to coś pomoże, ale miałem kiedyś Vittoria AKA (nawet nadal mam, ale do wymiany). Fajna opona, ale po 2 tys. km generalnie nadawała się do kosza, a już jazda po asfalcie zżerała ją w oka (AKA) mgnieniu :-)
Nie czytałem, dziękuję. Z reguły unikam lektur testów, oprócz OKD, ponieważ nie wiem na ile dany test jest sponsorowany. Czytałem fora, które wujek gugiel podpowiedział.
Przy okazji Velo ma bardzo wysokie ceny tych opon, w sklepie, w którym kupuję koła jest znacznie taniej, nie mają tylko zestawu z mlekiem, ale nawet kupując wszystko luzem wyjdzie taniej niż cena zestawu w Velo.
Co do kończenia się opon. Wszystko zależy do terenu w jakim się jeździ. Piętnaście lat temu, Harfa nagle zaczęła wyprzedawać opony Michelin Wildgripper w jakiejś mega promocyjnej cenie. Opony zwijane były tańsze niż druciaki. Kupiłem i ja komplet, choć byli i Janusze biznesu, co kupowali kilka i handlowali na RPA. Nikt tak do końca nie wiedział skąd taka promocja w dosyć drogim sklepie, plotki były różne. Opony założyłem tuż przed lipcowym wyjazdem w Alpy, może raz się na nich przed Alpami przejechałem. Rewelacyjne były, trzymały pewnie w zakrętach, ostrzegały kiedy stracą przyczepność, ale po tygodniu na szutrach i szlakach alpejskich zniknęła połowa bieżnika. Nawet na przedniej było widać zużycie. Już nie pamiętam dokładnie, ale dotrwały maks do końca sezonu. Mimo wszystko bardzo mile je wspominam.
W zeszłym roku MTB przejechałem 1,5 kkm. Przedni Bontrager XR4 jest OK, tylny ma wyraźnie niższy bieżnik, prawdopodobnie musiałbym wymienić w tym roku i to nawet nie wiem czy nie w trakcie sezonu.
Jedyna moja styczność jak do tej pory z Vittoria to Zaffiro zwijane, które mam/ miałem w SS. Szosowe 28 mm z delikatnym bieżnikiem, podobno jakieś treningowe. Po ok. 4,5 kkm tylna starła się na płasko i zaczęła się ślizgać, zwłaszcza na mokrym. Raz nawet dosyć konkretnego szlifa zaliczyłem przez nią. Wymieniłem na Conti Gator Hardshell, które znałem z crossa. Przednią mam do tej pory.
superkomornik
04-02-2020, 23:11
Nie wiem co to jest Gom, ale spoko. Dzięki Damianu.
Opon, bo przecież nie gnom ;)
https://www.pinkbike.com/news/geax-goma-275-tnt-tire-review-2015.html
Tak sobie was czytam wieczorową porą to może się wypowiem. Mam Barzo G+ 2,25 od ok 1600km. Niestety tak wyszło, że głównie asfalt ale trochę gór też było. Zużycia jeszcze nie widać. Są naprawdę szybkie na asfalcie i bardzo dobre w górach (beskidzka rąbanka) choć moim fullem 120 rzadko zapuszczam się na trasy enduro. Są bardzo uniwersalne i z czystym sumieniem mogę je polecić. Sądzę zresztą, że nie będę już szukać innych, jak się zużyją kupię takie same.
Mam też Vittorię Mezcal G+ 2,25 - ok 3000km, myślę że drugie tyle mogą zrobić. Znakomite na twarde nawierzchnie, minimalnie szybsze od Barzo, a w terenie praktycznie równie dobre. Dopóki nie ma błota, bo tu bywa słabo, a nawet źle.
Kolejne to Smart Samy DD 2,6 - ponad 2000km. Szeroka, gruby bieżnik, kawał ciężkiej nieprzebijalnej gumy. W terenie świetne, na asfalcie przyzwoite ale masa pod górę zabija i muszę mieć jedno przełożenie lżej w stosunku do Mezcala czy Barzo. A jak się jeszcze targa lustrzankę FF na plecach to jest naprawdę głupi pomysł. To są opony, które cieszą dwa razy. jak się je założy i jak się je w końcu zdejmie ;)
Dla porównania mam też Rocket Ron Evo 2,25 - opona porównywalna z Barzo, równie szybka, dobra i uniwersalna. I pewnie dalej bym na nich jeździł gdyby tylko tył się nie skończył po 1500km i poszedł do śmieci.
Koledzy, prośba o poradę ;-)
Używa ktoś z Was światła Convoy S2+ ?
Czy macie je standardowe na diodzie XML2 od cree, SST20 lub SST40 ?
Teraz pojawił się SST40, ponoć ogień, rownież i niestety w sensie nagrzewania się.
Ktoś coś może bliżej ?
Nie wierze Wam, że nikt nie ma Convoya na kierze....
Mam, nawet kilka (xml2). Tyle że na starych sterownikach. Nie wiem jakie teraz tam pakują. Ciepłe, a i owszem się robą, ale do pieca to jeszcze sporo brakuje.
A w wszystkich moich wymieniłem tego gluta co nim pad z diodą montują, na dobrą pastę termo.
Dałes lepszą paste pod LED ?
Łatwo dało sie zdemontować do z modowania?
Dałes lepszą paste pod LED ?
Łatwo dało sie zdemontować do z modowania?Ad 1. Tak
Ad 2. To zależy. Jak Chińczyk złożył, jak bozia przykazała, to prosto. Przynajmniej dla kogoś kto dwóch lewych nie ma.
Zamówiełm wczoraj wersję na Luminusie SST40 1800lm, co prawa to pewnie wartość na wyrost, ale w testach te 1300lm osiąga. Minus to te 5A swoje robi i po 2-3 min nastepuje odcięcie i zejście na 30% mocy.
Ale nawet 500lm na rower to już coś.....
Mój sterownik daje max 2,8A przynajmniej na papierze. I tak przeważnie używam 50% tego. Wizualnie tylko niewiele ciemniej, a ogniwo trzyma zdecydowanie dłużej.
A zmieniałeś kolimator na 20x60 aby mieć spłaszczoną wiązkę przed rowerem ?
Jak mówiłem, mam ich kilka. W tym również z kolimatorem 20x60.
To ostatnie pytanie, warto dokupić i zmienić na kolimator 20x60 ?
Mowa o nocnej jeździe...
Zależy do czego. Szosa niekoniecznie, teren już bardziej. Zależy kto co lubi. A najlepiej mieć dwie, w różnych konfiguracjach i stosować według potrzeb.
Dzięki szymony za topic ;-)
Zwykle lampkę świecącą szeroko na kierownicy, a wąski daleki strumień na kasku. O ile ktoś nie boi się przyczepiać czegokolwiek do kasku.
Rozkminiam świat wind, czyli sztyc opuszczanych.
Ten mój podstawowy Bontrager to tak naprawdę Tranz-X tylko droższy. Problemy z opuszczaniem były od początku, ale w sumie naprawili to na przeglądzie zerowym. Potem tylko łapała nieco lenia gdy była mocno zabrudzona. Najgorsze jednak, że początkowy luz w ciągu 1,5 kkm mocno się powiększył. Zatem czeka mnie zmiana.
Co byście polecili? Mechaniczną, bo mam fajną manetkę WolfTooth.
Prosta w obsłudze, ma się obniżać i podnosić na te 150 mm. Nie są mi potrzebne predefiniowane wysokości pośrednie, wystarczy, że zatrzyma się po zwolnieniu nacisku na manetkę. Prowadzenie linki wewnętrzne oczywiście.
Wstępnie patrzę na:
Fox Transfer - raczej wersja Performance, bo wersja Factory ma tylko Kashimę więcej, przeżyję bez tego. Chyba, że ta Kashima to coś więcej niż tylko +10 do respektu na dzielni. Drogo.
CrankBrothers Highline 7 - Dość tania i ma 4 lata gwarancji. Muszę tylko spytać Wolf Tooth czy ich manetka da radę, choć nie wiem czemu miałaby nie dać. Tu wystarczy, ze linkę pociągnie. Dość tania i ma 5 lat gwarancji.
Thomson Covert Dropper - podobno słabo z serwisem poza USA.
Elektroniczną Magurę raczej nie, bo podobno ma denerwujące, półsekundowe opóźnienie między naciśnięciem przycisku, a reakcją sztycy.
RS Reverb też nie, ze względu na hydrauliczne sterowanie i cenę. ASX poza budżetem.
Wagowo wszystko lata w tej samej kategorii. Luz też podobno każda ma, ale chciałbym, aby nie zwiększał się aż tak jak w Bontragerze co mam teraz. W każdym razie nie po jednym sezonie.
Dobrze by było, żeby w razie potrzeby serwisu nie trzeba było tego słać na drugi koniec świata.
superkomornik
24-02-2020, 10:25
Prosz: https://www.1enduro.pl/test-bikeyoke-revive/
Dziękuję Damianu. Muszę pomierzyć czy 160 mm, to nie będzie za dużo. Teraz mam 150 i sztycę wbitą w ramę niemal po pierścień.
Poczytałem o BikeYoke Revive, obejrzałem filmy i wygląda to na bardzo spoko produkt. Wszystkie wymiary pasują do mojego roweru.
Podoba mi się prostota konstrukcji i łatwość serwisu. Nie podoba mi się cena, ale do przeżycia jeszcze.
Dziś podjąłem próbę zmleczenia opon w crossie.
Obręcze DT Swiss X470, opony Schwalbe G1 Allround Limited Edition 28x1,5. Opaski, wentyle i płyny caffe latex.
Koła umyłem, potem rozebrałem z opon, dętek i opasem, a następnie umyłem ponownie wszystko osobno. Wnętrze obręczy przetarłem izopropanolem.
Zacząłem od przedniego koła. Opaski już mają otwory pod wentyle i założenie ich na obręcze nie zabrało dużo czasu. Trzeba to tylko zrobić dokładnie jak na filmie instruktażowym producenta. Oponę założyłem na obręcz i próbuję pompką podłogową. Nie idzie. Zapodałem CO2 z naboju i trzask oznajmił, że opona zaskoczyła. Słyszę, że są jakieś drobne wycieki powietrza, ale od czego jest lateks. Spuściłem CO2, jeszcze bez płynu sprawdziłem czy teraz dam radę pompką, dam. Spuściłem powietrze i napełniłem oponę płynem przez wentyl, nawet nie musiałem wykręcać wkładu. Napompowałem do 3 atm i słyszę syczenie. Zacząłem potrząsać kołem, nie przestaje syczeć. Lokalizuje te przecieki, jakieś drobne dziury, których nawet nie widać, do tego z boku opony. W końcu nawet zaczął tryskać przez nie płyn, ale nie zalepiał dziur. O co kaman? Po kilku pompowaniach i tańcu św. Wita z kołem, udało się w końcu pozbyć dźwięku uchodzącego powietrza, Zabrałem się zatem za tył. Opaska, opona i tym razem po założeniu jej na obręcz, przetoczyłem ją po podłodze lekko dociskając. Pomogło o tyle, że nie musiałem używać CO2 i zwykła pompka wystarczyła. Opona jednak był mocno zniszczona i miała kilka dziur o których nawet nie miałem pojęcia. Tylko raz złapałem kapcia. Dwie największe dziury zalepiłem łatkami od wewnątrz, trzecią mniejszą kropelką od zewnątrz. Po napompowaniu, słychać było tylko syk z jakichś niewielkiej dziury z boku opony. Zatem lateks. Otóż nie tym razem. Drugi płyn przywitał mnie glutem po odkręceniu korka, a jak się okazało glutem była wypełniona znaczna część woreczka. Odpuściłem. Rozebrałem, umyłem z resztek lateksu i wróciłem do dętki.
W międzyczasie okazało się, że przód też zmiękł, zatem zdjąłem oponę i się zdziwiłem. Trochę lateksu zostało rozprowadzone po wnętrzu opony, ale większość stanowiła grudka wielkości jajka. Trochę było tez płynnego. Zatem i do tego koła wróciła dętka.
Zalety:
Nie trzeba kompresora, boostera czy naboju CO2, wystarczy pompka podłogowa, ale trzeba wstępnie ułożyć brzeg opony w obręczy. No i szybko machać, przynajmniej na początku.
Wady:
Mleko od caffe latex coś nie bardzo jest. Niby ma tworzyć coś w rodzaju piany wewnątrz koła, tworzy grudkę.
Chyba faktycznie lepiej to robić na nowych komponentach. Jedenastoletnie obręcze i roczne opony oznaczają problemy.
W poniedziałek spodziewam się kół, opon i płynu do MTB i nie wiem czy samemu się bawić w zamleczenie czy jednak zostawić to USR.
Tomku u mnie caffe latex też się nie sprawdził, szybko zamienił się w gluta, kolejnym razem zalałem stansa i od tej pory nie mam problemów.
Tomku u mnie caffe latex też się nie sprawdził, szybko zamienił się w gluta, kolejnym razem zalałem stansa i od tej pory nie mam problemów.
Witam . potwierdzam . moja przygoda z mlekiem zaczęła się od Stansa - 2 rok bez żadnych problemów ( oprócz dolewania małej ilości mleka co jakieś pół roku ) .
Pisałem wcześniej Caffe szybciej i łatwiej się uszczelni, ale szybko zasycha.
Stans, wolniej uszczelnia, ale jest cały sezon płynny
Stana miałem dwa sezony temu, caffe mam od dwóch sezonów.
No u mnie caffe latex jakoś nie chciał zasychać tryskając z dziury, za to wewnątrz opony mu się udało doskonale.
Caffe to takie kakao jest? A to Grześ też ma niezbyt miłe wspomnienia z produktem.
Moje źródełko wyschło i też będę musiał się w coś zaopatrzyć. Jakoś nie widzę na horyzoncie alternatywy do stansa.
Mój caffe latex był kremowy.
Ja następnym razem też nie będę wymyślał i biorę sprawdzonego stansa.
Hejo, potwierdzam caffe latex jest do bani. Wysycha szybko, mocno glutuje oponę i ciężko schodzi.
Z innych, które nie polecam to Juicy Tubes. Mleko bez amoniakow, więc nie śmierdzi. Dość szybko się ścina w oponie, ale tworzy taką warstwę jakby zaschnięta farba emulsyjna, łatwo to idzie usunąć z opony.
Slabo sobie też radzi z dziurami w oponie, a wcale z uszczelnieniem opony na niskim ciśnieniu (0.9 Bar)
Stansa też kiedyś miałem przez chwilę, ale nie pamiętam czemu zmieniłem.
Co polecam to Trezado, mam od jakiegoś już czasu i na razie działa dobrze. Co pół roku trochę dolewam do opon. Niestety tworzy gumową warstwę od środka opony i cholernie ciężko to usunąć.
Wysłane z mojego SM-G973F przy użyciu Tapatalka
OK, domówiłem jeszcze US pintę Stansa w takim razie. Będzie do MTB, skoro taki dobry.
Inna sprawa, że do crossa będę musiał kupić za chwilę tarcze. Niestety IT. Obecnie mam ostatnie XT na CL bez IT, ale przednia ma 1,55 mm, a tylna 1,6 mm.
Z różnych względów chcę tarcze Shimano, CL o średnicy 160 mm z dużym pająkiem. Zostaje zatem tylko przekładaniec IceTech.
Ma ktoś takie tarcze z falbanką, konkretnie myślę nad RT-MT800? Jazda szosowa w tym góry, może lekki teren, ale raczej szosowa. Heble to Shimano XT M8k.
Japonia.
https://www.afrinik.com/japanese-thief-steals-nearly-6-thousand-bicycle-saddles-against-stress/
superkomornik
03-03-2020, 13:32
Zalewam opony Caffe Latex i faktycznie w środku opony robi się glut. Choć samo uszczelnienie odbyło się wzorowo. Trzeba domęczyć resztę butelki i zmienić na coś innego.
Czy ktoś ma patent na wymianę pancerza windy, bez wyjmowania suportu?
Suport mam pressfit, a raz, że nie mam narzędzi do wybijania i nabijania misek, a dwa skoro siedzi i nie trzeszczy, nie chcę ruszać. Napisałem do Treka i odpowiedzieli:
"Najłatwiejszy sposób wymiany pancerze to wyciągnięcie wkładu suportu. Może Pan spróbować połączyć jakoś stary pancerz z nowym i przeciągnąć to przez ramę ,ael ja nie znam żadnego sposobu na połączenie pancerzy."
Jak jest najłatwiej to ja wiem, ale to byłoby za łatwo. :)
Wymyśliłem, że wyjmę całą linkę, następnie odmierzę z zakładką nowy pancerz i przeciągnę przez niego linkę, tyle ile linki będzie wystawało, wsunę do starego pancerza. Końce pancerzy skleję izolacją po cieńkości i pchając nowym pancerzem, wypchnę stary.
Minus jest taki, że jak po drodze jest jakieś oczko, to może izolacja nie przejść. Najlepiej byłoby mieć linkę na tyle długą, aby nałożyć na nią oba pancerze, ale tu chyba standardowe 2 m to będzie za mało.
Przez stery knock-block nie mogę kiery przytknąć do ramy i brakuje kilku centymetrów, żeby sztyca w całości wyszła z ramy. Za każdym razem manetkę od myk-myka muszę odkręcać. Nie wiem czy dam radę dać dłuższy pancerz, bo może się nie zmieścić w ramie, albo zmieści się, ale będzie się tłukł na wertepach, albo nie będzie się tłukł, ale pomiędzy otworem w ramie i manetką będę miał pętlę większą od LHC. Chciałbym uniknąć takich historii, ale przy wymianie windy, pomyślałem, że wymienię też pancerz, a nie tylko linkę.
Ciężki temat.
Blokadę kierownicy idzie czasowo wyłączyć, chyba nawet wystarczy odkręcić tą blaszkę na ramie, albo podnieść mostek trochę.
Co do pancerza, to jest tam faktycznie oczko, które trzyma wszystkie linki razem do kupy. Od spodu jest takie małe okienko i trytka. Ta trytka trzyma linki i jest dość luźno zacisnieta.
Pancerz idzie wymienić, jak wyjmiesz linkę od sztycy, potem z drugiej strony wsadzisz w pancerz inną dłuższą linkę, potem ściągasz pancerz tak by linka została na miejscu i na nią natykasz nowy pancerz. Tak robiłem jak zmieniałem chyba pancerz od przerzutki.
Drugi sposób, to połączyć nowy i stary pancerz rurką termokurczliwą.
Natomiast chyba bym w takim młodym rowerzu nie zmieniał pancerza od sztycy, bo nie powinien być zajechany jeszcze.
BTW, możesz sprawdzić jaki masz bębenek w swojej maszynie? Bo mnie korci przejście na 2x12 i bym musial właśnie bębenek zmienić.
Pozdro,
GL
Wysłane z mojego SM-G973F przy użyciu Tapatalka
Nie miałem zamiaru w sumie pancerza zmieniać, ale ostatnio wyciągnąłem sztycę i końcówka jest lekko zgięta. Musi przez serwis w październiku, bo przed oddaniem czyściłem sztycę i pancerz był prosty, a po oddaniu roweru dopiero teraz zdarzyło mi się zdemontować sztycę. Nie wpływa to zbytnio na pracę manetki, ale chciałem dla porządku wymienić. O trytce od spodu ramy zapomniałem. Dzięki.
W obu kołach mam bębenek Sram XD. Ostatnio pierwszy raz przekładałem kasetę w tym systemie i jest nieco ciężej niż w tradycyjnym wielowypuście. Trzeba gwint smarować by się nie zapiekł bo chyba się dokręca w trakcie jazdy. Musiałem użyć znacznie większej siły do odkręcenia kasety niż w przypadku tradycyjnego bębenka. 12 rzędowe kasety wymagają innych bębenków Sram ma swój system, a Shimano swój. Natomiast sama wymiana bębenka w piastach Bontragera nie wymaga żadnych narzędzi, ściąga się go ręką i tak samo nakłada.
Dziś pierwsze km na nowych kołach. Zawitałem do świata ciszy i spod bieżnika, i z bębenka oraz małych oporów toczenia. Normalnie jak cicha klacz od Shimano.
Wracając pozjeżdżałem trochę z wałów odrzanych i opony całkiem spoko trzymają w terenie. Vittoria Barzo 2,25 ma 55 mm szerokości czyli dokładnie tak wymiar na oponie. Bontrager XR4 2,4 ma 60 mm, czyli o 2 mm więcej niż wymiar na oponie 58.
Problem mam z mocowaniem sztycy. Ponieważ Bikeyoke Revive pozwala na dokręcenie śruby obejmy max 5 Nm. Zatem dokręciłem z takim momentem mojego Bontragera. Głównie, żeby sprawdzić czy sztyca nie będzie się chować w ramie. Obejma w Treku ma nadrukowane max 8 Nm, to dokręcałem zwykle z momentem 7 Nm. Sztyca się nie chowa za to zaczęło się trzeszczenie i stukanie. Wolałbym nie mieć takich efektów w nowej sztycy, spróbuję jeszcze posmarować wnętrze rury sterowej, jak to nie pomoże, to raczej nie kupię BY Revive.
Wirus szaleje więc obkupić się chcę z pracowego fotele w oponki. W tej chwili mam 700x32C na kapciach Vittoria Randonneur, które po 1k km stały się, prawie gładkie :) No i chciałbym zakupić ciut szersze kapcie czyli 35C (więcej nie wejdzie bo miejsca turbo mało). pacjent do ogumienia -->https://www.jamisbikes.com/usa/codaelite.html
I teraz pytanie jakie ? Nie chciałbym też wywalić za opony 1/4 ceny rowerza :)
1. Schwalbe SmartSam
2. Continental CrossKing CX
3. Schwalbe MarathonPlus Tour
4. Continental Race King CX
5. Kendy jakieś może .. ?
*kolejność przypadkowa
Na ten sezon planowane jeżdżenie 50/50 asfalt/szutry, leśne ścieżki. Nie mam też parcia na wykręcanie super czasów po asfalcie. Najlepiej to takie opony które trochę wytrzymają i dobrze się sprawdzą po zjechaniu z asfaltu. Czy mając teraz opony 32C i zmieniając je na 35C to też dętkę trza dokupić jakąś większą ? :)
SmartSam miałem starą wersję. Złego słowa nie powiem, po za wagą. Bardziej w teren niż asfalt. Jak nie blokujesz kół, to bieżnik starczy na długo.
Marcinu,
Jeździłem na obu Schwalbe. Choć Smart Samy mam w rozmiarze 1,75. Są bardzo OK, choć MZ to opony typowo w teren. Na twardym dają radę, ale szkoda ich. Marathony są ciężkie, nieprzebijalne, nie ścierają się, ale po dwóch latach guma tak stwardniała, że zaczęły się ślizgać, nawet na suchym, gładkim podłożu. Jak było mokro to robiło się mało bezpiecznie. Teraz mam od roku Schwalbe 365 i jak na razie dają radę.
to jazda bez szaleństw więc blokowanie praktycznie się nie zdarza :) czytałem opinie o tych smartsamach i wszyscy praktycznie zadowoleni z tych kapci :)
Tomek
Te 365 wyglądają tak, że na te leśne dukty czy szuter powinny być OK :) Bo raczej takie nawierzchnie bym obstawiał na ten sezon, zamiast dymania 100% asfaltem.
Bo to są bardzo dobre opony, ale ja je zakładałem tylko jak w teren na moim crossie uderzałem. Oczywiście zanim kupiłem MTB. Najwięcej na nich w Bośni przejechałem i były spoko, choć jak się trafił gładki asfalt, trochę żałowałem, że nie mam swoich standardowych slicków 32 mm.
no i gites, zatem biore takie i będe popylał po lasach :) To jeszcze powiedzcie jak z dętką przy zmianie z 32C na 35C ? Tez się zmienia czy tamta może zostać ?
Dętka ta sama. Chyba, że masz teraz dętkę do 28, bo ktoś uznał, że do 32 to się jeszcze naciągnie.
Dzisiejsza wiadomość zmroziła mocniej niż lodowaty wiatr. Zakaz poruszania się rekreacyjnie. W najbliższych dniach pomimo ocieplenia zakaz rowerowania. Panowie jak to przeżyć bez spadku formy i deprechy?
Dzisiejsza wiadomość zmroziła mocniej niż lodowaty wiatr. Zakaz poruszania się rekreacyjnie. W najbliższych dniach pomimo ocieplenia zakaz rowerowania. Panowie jak to przeżyć bez spadku formy i deprechy?
https://play.google.com/store/apps/details?id=com.leafcutterstudios.yayog&hl=en
Dzisiejsza wiadomość zmroziła mocniej niż lodowaty wiatr. Zakaz poruszania się rekreacyjnie. W najbliższych dniach pomimo ocieplenia zakaz rowerowania. Panowie jak to przeżyć bez spadku formy i deprechy?
Normalnie, jak do tej pory. Bo to nieprawda. Przynajmniej na razie...
https://www.gov.pl/web/koronawirus/wprowadzamy-nowe-zasady-bezpieczenstwa-w-zwiazku-z-koronawirusem
Czy mogę wyjść na spacer do parku lub lasu, wyjść z dziećmi na plac zabaw?
Przepisy odnoszą się do niezbędnych codziennych potrzeb. Do takiej kategorii można zaliczyć spacer czy wyjście do lasu, ale z zachowaniem ograniczeń odległości oraz limitu przemieszczających się osób (maksymalnie dwie osoby, z wyłączeniem rodzin). Zalecamy, aby ograniczać tego typu wyjścia do niezbędnego minimum.
Ograniczenia dotyczą natomiast placów zabaw, które są miejscem gromadzenia się różnych osób, a tym samym wysokiego ryzyka zakażenia.
Czy złamaniem obostrzeń jest samodzielne uprawianie sportu na zewnątrz, w tym rekreacyjna jazda na rowerze?
Przepisy pozwalają wychodzić z domu m.in. w celu realizacji niezbędnych codziennych potrzeb. Do takiej kategorii można zaliczyć np. jednorazowe wyjście w celach sportowych. Należy jednak pamiętać o zachowaniu odpowiedniej odległości od innych oraz o tym, że powinniśmy uprawiać sport w grupie maksymalnie dwuosobowej (nie dotyczy to jednak rodzin).
Wraca stare. Dwóch to banda, trzech to tłum. Obywatelu rozejść sie. [emoji12]
Gumowa lala pt. Zwift zwiększy znacząco swój kapitał.
Obyś żył w ciekawych czasach.
ciekawe jak teraz będzie w okolicznych lasach ? Żeby się nie okazało, że do lasu/parku wyruszą ci co zawsze jeżdżą plus ci co z reguły nie jeżdżą, ale się zdecydują bo galerie/restauracje pozamykane. Wtedy będzie klops.
siemalysy
25-03-2020, 22:16
W Łodzi coś takiego było w ostatnią niedzielę. Nie tylko rowery, ale też Ci, którzy spacerują. Ja na razie się nie ruszam z domu na rower. Nawet rozważałem zakup trenażera, ale odpuściłem. Będę czekał na lepszy czas.
Ten tydzień pracuję zdalnie, ale poprzedni śmigałem do fabryki jak zawsze. Po drodze mam 2,5 km wału przeciwpowodziowego, w środku niczego, przez były poligon i w zasadzie mijam tabliczkę z przekreślonym Wrocławiem, żeby na niego wjechać.
Rano, jak to rano, ale o 16 to ja tam nigdy takich tłumów nie widziałem, całe rodziny, pieszo, rowerowo, z wózkami. Nigdy wcześniej nie musiałem tam używać dzwonka.
W sobotę planuję jakąś szosę pyknąć. I tak zawsze jeżdżę sam, zatem niewiele się zmieni.
ja póki co siedzę w domu i się nigdzie nie ruszam, ale na sobotę planuje gdzieś wyskoczyć :) Zobaczę jak sytuacja wygląda w okolicach Wrocławia. No i test Zdyboowych opon będzie :)
A coś Ty w końcu Marcinu kupił?
z racji tego, że sie nie znam to słucham doświadczonych i są Schwalbe GT 365 :)
A superkomornik kazał mi zanabyc chełmofon, co by mi się nic w kaczan nie stało, więc dodatkowo jest i Limar 757 superlight czarny mat :)
Niech ta kwarantanna sie konczy, bo idzie zbankrutowac tak siedząc całymi dniami i kupując w sklepach internetowych :D :D
Nie ma obowiązku kupowania. :)
Jak tam dzisiejsze mgnienie wiosny?
Na stravie widziałem, że wykorzystane. Mam i ja. Dziś w ramach zaspokajania niezbędnych potrzeb życiowych przebujałem się bicyklem swym po okolicznych wsiach i miasteczkach.
Ludkowie trzymają dystans, nigdzie nie widziałem zgromadzenia większego niż 2 osoby, które nie byłoby rodziną. No jeszcze w samym Wro widziałem dwie pary wracające z kijów (dementia skiing), ale bebeczki sobie, faceci sobie, przepisowe dwa metry zachowane. Układ win-win w sumie.
Rowerzystów sporo, zwłaszcza na powrocie, jak już ciepło było, ale też grupy większej niż 2 osoby nie zanotowałem. Pierwszy raz przejechałem 100 km, bez chwili przerwy, nie licząc kilku świateł pod sam koniec. Trochę za wcześnie na takie wyczyny, ale w sumie nawet piwa nie ma gdzie teraz wypić.
Na szosę można iść. Na "higłejach" mniej puszek, a te co są, virus nakłonił do bezpiecznego odstępu [emoji3]
W lesie ruch większy niż zwykle. Większość osobno, ale zdażają się "bandy" wielo osobowe.
wiadomo, że nie ma obowiązku kupna :) Zartuje sobie jedynie, bo to rzeczy i tak potrzebne są.
Wrocławskie parki jednak nabite ludźmi, wszyscy trzymają odstęp, ale jednak ludzi sporo. I widziałem tez jeżdżące samochody WOPR z megafonami z których wygłaszane były odpowiednie komunikaty. No, ale nie ma co się dziwić, szczególnie, ze sobotnia pogoda była jaka była.
I Olgę Tokarczuk na spacerku z psem też widziałem :D
Co do blachosmrodów, to mniej chyba tylko w samym mieście, na trasie wczoraj było sporo i jeszcze odnoszę wrażenie, że korzystają z teoretycznego luzu na drogach i jeżdżą szybciej. Wymijanie na trzeciego też zaliczyłem kilka razy. W każdym razie zdarzały mi się już spokojniejsze jazdy.
Korzystając z wolnego, zmieniłem myk-myka na BikeYoke Revive. Pancerz zostawiłem po staremu, dzięki temu sama wymiana była bezproblemowa. Sztyca faktycznie się zapowietrza, ale jej odpowietrzenie jest banalne, choć musiałem je zrobić kilka razy, żeby nie chowała się. Wysuwa się szybciej i z głośniejszym puknięciem zatrzymuje niż Bontrager aka. Tranz-X. Luz poziomy minimalny. Sztyca mimo 10 mm większego skoku, wystaje ciut więcej z ramy niż poprzedni Bontrager Line, "pierścień" wieńczący dolną część faktycznie jest niski. Dolna część obu sztyc jest bardzo podobnej długości, max 5 mm różnicy. Manetkę dałem oryginalną BikeYoke, choć zastanawiałem się, czy nie zostawić nowego w sumie Wolf Tooth. Niemniej jednak BY chodzi lżej i mogę ją przysunąć bliżej chwytu. WT należało jednak kupić w wersji Light Action, gdzie dźwignia jest dłuższa. Kupiłem tę krótszą, bo jest preferowana wg producenta do większej ilości sztyc. A raz, że miałem problem, żeby sięgnąć kciukiem, dwa wymagało to włożenia sporej siły. Dobrze, że powierzchnia była radełkowana, to się przynajmniej kciuk nie ślizgał. Teraz mam nadzieje, że będzie lepiej.
Sztyca wymaga zaciśnięcia obejmy z momentem max 5 Nm. Moja obejma ma nadrukowane 6-8 Nm, ale jak zacisnąłem 5 Nm, to nie chowała się, ale wkroczyłem do świata stuków i skrzypnięć. Zapodałem smar, zapodałem 7 Nm i zrobiło się cicho. BY mi wyjaśnił, że mogę zacisnąć bardziej, ale muszę się liczyć z ewentualnym spadkiem płynności działania i szybszym zużyciem. Zacisnąłem 6,5 Nm i wysuwa się tak samo szybko jak przy 5 Nm. Test terenowy, może w przyszłym tygodniu. Test górski, jak już nie będzie strach wsiąść do pociągu.
od dziś nowe ograniczenia w związku z epidemią. Jeździc czy nie jeździć ?
Samemu ,po lesie ,z daleka od ludzi i z rozsądkiem...raczej moźna .
Siema.
Panowie, na pewno znacie odpowiedź na nurtujące mnie pytanie: jaki uchwyt/bagażnik rowerowy na 4 rowery kupić aby dało się go zamontować do belek Thule?
I jakby nie kosztował sztabki złota
Samemu ,po lesie ,z daleka od ludzi i z rozsądkiem...raczej moźna .
W Poznaniu strach jeździć:
Koronawirus.
Rząd wprowadza nowe zasady Policja: Czas pouczeń już minął. Będą mandaty– Rekreacja, bieganie, uprawianie sportu, jazda na rowerze, wędkowanie – to wszystko jest zabronione. Funkcjonariusze będą intensywnie patrolować ulice i karać mandatami – deklaruje wielkopolska policja.
Premier Mateusz Morawiecki we wtorek poinformował o zaostrzeniu zakazów w związku z epidemią koronawirusa. Ogrodzone płotami parki, skwery czy boiska zostaną zamknięte na klucz. Nieogrodzone zostaną oznaczone taśmami. – Zabronione jest nie tylko korzystanie z takich miejsc, ale wszelkie przemieszczanie się w innym celu niż praca, zakupy, wizyta u lekarza - wylicza Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. I zapowiada, że policja w Wielkopolsce kieruje na ulice patrole, które będą zakazów pilnowały. –To będzie intensywne patrolowanie– ostrzega. Do tej pory policja skupiała się
głównie na rozbijaniu grupek ludzi spotykających się towarzysko
wbrew zakazom. Teraz, wobec zaostrzenia przepisów, będzie także pilnowała zakazu przemieszczania, braku odpowiedniej odległości między ludźmi (dwa metry), a nawet obowiązków nałożonych na sklepy (ograniczenie liczby klientów do trzech osób na jedną działającą kasę, udostępnienie sklepów
i aptek w godzinach 10-12 wyłącznie dla osób powyżej 60. roku życia). Policja ostrzega mieszkańców Wielkopolski, że za naruszanie obostrzeń posypią się mandaty. – Czas pouczeń i próśb minął. Teraz nadchodzi czas kar – podkreśla rzecznik wielkopolskiej policji.
To już zakrawa na paranoję, w jaki sposób można zarazić się koronawirusem jeżdżąc samotnie na rowerze? Od asfaltu?
Idzie ciepła pogoda z zakazem kręcenia. Ileż można przy kompie siedzieć. Kondycja nam spadnie do zera i od słońca w czambuł dostaniemy a nie wirusa. Kiepski czas dla aktywnych.
Dzisiaj znajomy za jazdę rowerem 15 km od miejsca zamieszkania. Otrzymał upomnienie i nakaz powrotu do miejsca zamieszkania.
złe czasy, szczególnie, że pogoda się robi powoli fajna. Na zdrowy rozsądek po lasach można by w sumie posmigać, ale jak widze to polucjanci się zabrali do pracy i może być nieciekawie. Z drugiej strony czy w obawie o potencjalnie zarażonych policjantów nie można by im pomachac i pojechac dalej :D :D. (żarcik).
Szczerze, to Policja nie ma podstawy prawnej. Minister wczoraj poprosił na konferencji prasowej, ale to tylko prośba.
Czekałem, aż w Dzienniku Ustaw opublikują to rozporządzenie, żeby mieć konkret.
Najpierw było rozporządzenie (http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20200000566/O/D20200566.pdf) z 24 marca.
„§ 3a. 1. W okresie od dnia 25 marca 2020 r. do dnia 11 kwietnia 2020 r. zakazuje się na obszarze Rzeczypospolitej
Polskiej przemieszczania się osób przebywających na tym obszarze, z wyjątkiem przemieszczania się danej osoby w celu:
1) wykonywania czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub pozarolniczej działalności gospodarczej, lub prowadzenia działalności rolniczej lub prac w gospodarstwie rolnym, oraz zakupu towarów i usług z tym związanych;
2) zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego, w tym uzyskania opieki zdrowotnej lub psychologicznej, tej osoby, osoby jej najbliższej w rozumieniu art. 115 § 11 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. z 2019 r. poz. 1950 i 2128), a jeżeli osoba przemieszczająca się pozostaje we wspólnym pożyciu z inną osobą – także osoby najbliższej osobie pozostającej we wspólnym pożyciu, oraz zakupu towarów i usług z tym związanych;
3) wykonywania ochotniczo i bez wynagrodzenia świadczeń na rzecz przeciwdziałania skutkom COVID-19, w tym w ramach wolontariatu;
4) sprawowania lub uczestniczenia w sprawowaniu kultu religijnego, w tym czynności lub obrzędów religijnych.
2. W przypadku gdy przemieszczanie się następuje:
1) pieszo – jednocześnie mogą się poruszać dwie osoby w odległości nie mniejszej niż 1,5 m od siebie;
2) środkami publicznego transportu zbiorowego w rozumieniu art. 1a ust. 4 pkt 3a ustawy z dnia 20 czerwca 1992 r.
o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego (Dz. U. z 2018 r.
poz. 295) – środkiem tym można przewozić, w tym samym czasie, nie więcej osób, niż wynosi połowa miejsc siedzących.
3. Ograniczenia, o którym mowa w ust. 2 pkt 1, nie stosuje się do osób najbliższych w rozumieniu art. 115 § 11 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny.”;
Teraz jest rozporządzenie (http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20200000566/O/D20200566.pdf) z 31 marca.
Rozdział 8
Nakaz określonego sposobu przemieszczania się
§ 18. 1. W okresie, o którym mowa w § 2 ust. 1, w przypadku gdy przemieszczanie się następuje:
1) pieszo – jednocześnie mogą się poruszać osoby w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie, chyba że zachowanie tej odległości nie jest możliwe ze względu na opiekę nad:
a) dzieckiem do ukończenia 13. roku życia,
b) osobą z orzeczeniem o niepełnosprawności lub osobą z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego, lub osobą, która ze względu na stan zdrowia nie może poruszać się samodzielnie;
2) środkami publicznego transportu zbiorowego w rozumieniu art. 1a ust. 4 pkt 3a ustawy z dnia 20 czerwca 1992 r. o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego (Dz. U. z 2018 r. poz. 295) oraz pojazdami samochodowymi przeznaczonymi konstrukcyjnie do przewozu więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą –
danym środkiem lub pojazdem można przewozić, w tym samym czasie, nie więcej osób niż wynosi połowa miejsc siedzących.
2. W okresie od dnia 1 kwietnia 2020 r. do dnia 11 kwietnia 2020 r. przemieszczanie się osoby do ukończenia 18. roku życia jest możliwe wyłącznie pod opieką osoby sprawującej władzę rodzicielską, opiekuna prawnego albo innej osoby dorosłej.
3. W okresie od dnia 1 kwietnia 2020 r. do dnia 11 kwietnia 2020 r. zakazuje się korzystania z rowerów miejskich dostępnych publicznie zgodnie z regulacjami określonymi przez miasta, gminy lub powiaty.
Zasadniczo zatem jak poruszam się pojedynczo to rozporządzenie z 31 w żaden sposób nie zmieniło treści rozporządzenia z 24.
Ciekawe czy Policja tak ochoczo zatrzymuje kierowców i wypytuje o powód przemieszczania się. Jak zwykle pompowanie statystyki tam gdzie najłatwiej. Założę się, że pewnie połowa facetów za kółkiem jedzie się ot tak przejechać z godzinkę i odpocząć trochę od żony i dzieciaków, zwłaszcza, że paliwo tanie. :)
Swoją drogą ciekaw jestem co zrobią z motocyklistami. W sobotę trochę ich widziałem i ewidentnie to były przejażdżki dla przyjemności w tym grupy po więcej niż 2 osoby. Oczywiście im nie bronię, ale skoro Policja chce być taka konsekwentna to może jednak wobec wszystkich. Ten weekend zapowiada się tak sobie, jeżeli chodzi o pogodę, ale to kwestia czasu, aż zrobi się naprawdę ciepło.
david555
01-04-2020, 17:11
Czasami to mam jednak wrażenie, że stopień rozprzężenia naszego społeczeństwa, jest już o szczebel za duży.
Nie tęsknię za PRLem, ale w tamtych czasach nikt nie dyskutował z Milicją Obywatelską, a kpiny kończyły się zazwyczaj jednako, bólem pleców kpiarza.
Mamy kryzys, to przestrzegajmy zarządzeń władz i kropka.
od dziś nowe ograniczenia w związku z epidemią. Jeździc czy nie jeździć ?
...zastanawiałem się czy jeździć trasę- praca- dom- praca do uzyskania satysfakcji, czy dodać dłuższą wersję do osoby starszej... gdyby się ktoś przyczepił(?)
U mnie byl wzrost zakupow (nie u mnie w sklepie ale ogolnie w branzy) tanich rowerow i skuterow, bo ludzie bali sie uzywac komunikacji miejskiej.
Jezdzenie do roboty to w sumie niezla opcja bo jestes sam/sama i to wydaje sie byc bezpieczniejsze, ale oczywiscie sugeruje jezdzic w masce itd.
My tu krecimy kilosy teraz bo pogoda dobra, a i miasto wrocilo do normalnego stanu. Tylko wszyscy w maskach. I tyle.
Przy okazji... w oczekiwaniu na wolnobieg do moich MCFK kolek w Wilierze, takie cos mi wpadlo w rece:
Richard Sachs, na Columbusie, zamowiony w okolicach 1990, zbudowany 1994/1995 (Rychu mial mega dlugie terminy, jak u nas do lekarza specjalisty)
37886
Wszystkie drogowe problemy zniknely jak reka odjal... cos pieknego. Prawie jak moj pierwszy Romet Jaguar. Ramka wiekowa, ale Red eTap, tubeless, puermiter, itd wsadzony.
wikary
Jazda do roboty dłuższą trasą ma sens. Sam tak jeździłem, ale drugi tydzień siedzę na zdalnej i już zaczyna mi brakować jazdy do fabryki. Rekompensuje to jazdą w weekendy, ale tu nie zawsze trafi się na okienko pogodowe.
shaolin
Ładna vintage rama Marcinu. U nas takie to głównie podstawa do SS lub OK. Część hipsteriozy nawet pewnie nie wie, że jedzie na Ritcheyu, Columbusie czy Reynoldsie. Ja mam stalowego SS i faktycznie jeżeli chodzi o tłumienie drgań to stal nie ma sobie równych. Fakt, że rower jest miękki, ale ja się nim nie ścigam, tylko do fabryki śmigam.
Ja w masce nie umiem jeździć, duszę się. Już grubsza kominiarka jest problemem, całe szczęście zima była bez mrozu i nie musiałem zakrywać twarzy. Może w buffie dałbym radę.
Nie marudz, tylko zakladaj maske i jedziesz. Latalem w N95 i innych bzdetach, gdzie faktycznie nie da sie oddychac za bardzo bo filtr z zaworem sie dlawil ale teraz latamy tylko w jednorazowych, bo tu spokoj i cisza. Lepiej sie troche podusic w masce niz pozniej sie dusic na OIOMie. Ten wirus to nie dzouk niestety...
I jak wiesz, mnie do hipsteriozy daleko na szczescie. Czasy ciezkie wiec sobie zrobilem prezent i tyle.
Jakbym miał jednorazowe to może, ale nie mam, mam tylko takie FFP2 w których latam po zakupy i już wtedy jest ciężko. Wirus nie jest dżoukiem, ale latając samemu po szosie za miastem ciężko go złapać.
komunikat apropo jeżdżenia https://www.pzkol.pl/aktualnosci/1044,komunikat-pzkol-z-dnia-01042020.html
Dobrze, że nie jestem zrzeszony.
ano własnie - czy to tylko dla zrzeszonych ? Bo weekend się zbliża, rower gotowy a nie bardzo wiadomo co robić. Korci by trochę km machnąć w odludnych rejonach.
PZKOL napisał w takiej retoryce jakiej miał napisać. Głosy specjalistów, że aktywność fizyczna podnosi odporność zostały zakrzyczane przez władze i celebrytów. Wszytko MZ będzie zależało od indywidualnego podejścia Policjanta, będzie chciał sobie wyrwać kartkę z bloczka, to wystawi mandat. Zwłaszcza, że czarnuchy przeszły pod komendę Policji i wysyłają ich na patrole, a wiadomo jak upierdliwa jest ta formacja. Ryzyko jest Twoje. Jutro i tak zapowiadają deszcz, ale niedziela już ma być ładna.
Żeby dostać się na odludne tereny, najpierw musisz z miasta wyjechać. Mnie się wydawało, że mieszkam niemal na obrzeżach, ale się okazuje, że do tabliczki z przekreślonym Wrocławiem mam w zasadzie 10 km. I mam tyle samo jak jadę w kierunku północnym, gdzie zawsze wydawało mi się to drugim końcem miasta jak i w południowo-zachodnim, gdzie wydawało mi się to tuż tuż.
ano własnie - mam podobnie. Tez musze kilka km dymać by wyjechac poza Wrocław. Moga byc dwie opcje - albo pójdzie gładko i da się wyjechac bez problemu, albo sie trafi na jakiegos nadgorliwca i będzie debata. Albo zawróci do domu albo zasadzi mandatem. Tłumaczenie, ze na trasie spotkam mniej ludzi niz stojąc w kolejce pod Lidlem może nie zadziałac jak się trafi na słuzbistę. Pogoda na weekend taka se (poza niedzielą), ale juz następny tydzien szykuje się mocno wiosennie .. Ech, póki co siedze w domu i czekam.
Następny weekend to jak na razie zakaz jest tylko w sobotę. Niedziela to już 12 kwietnia. Pewnie wydłużą, ale na razie tak jest.
No i zatrzasnęli drzwi do lasu do 11 kwietnia.
Byłem 3 dni temu w lesie do którego często jeżdżę. Nie było ani jednego luda. Spokój i cisza jakich las nie znał od dawna. Było cudnie. W planach miałem bieganie a tu ban na wjazd do lasu... tragedia... a tak było 3 dni temu.
37944
37945
37946
Zdjecia z phone'a...
z racji tego, że sie nie znam to słucham doświadczonych i są Schwalbe GT 365 :)
Widzę że fajne oponki kupujecie do mieszczuchów.
W giancie Tourer miałem schwalby Road Plus ale teraz ich nie widzę. Dawały radę po wszystkim dosłownie, no może oprócz piachu i kamyczków. Naprawiając koło pewien serwis wymienił mi je na CST ~terra. Jazda na nich koszmar - ślizgają się na wszystkim.
Polećcie fajne oponki do komfortowej, szybkiej jazdy po twardych nawierzchniach (kostka, asfalt, ubity szuter) .
Znajomy wymieniał w krosie na Schwalbe Silento 1.4 (https://www.rowertour.com/p/17786/schwalbe-silento-28-kg-sbc-ls-opona-rowerowa-drutowa-reflex#17885-rozmiar-28%20x%201.40) i sobie tam chwali i waga wydaje mi się OK.
Bardzo długo jeździłem na Conti Gator HardShell, w sumie mam je do tej pory tylko w pudle leżą, bo jak amora zastąpiłem sztywnym widłem, to się nieco za twardo zrobiło na slickach 32 mm, ale całkiem spoko opony. Śmigałem trochę po ubitym szutrze też i było OK, zwłaszcza jak na slicki.
Teraz mam Schwalbe G-one Allround 40 mm i są OK, zwłaszcza, że można pokombinować nieco z ciśnieniem, ale dosyć szybko bieżnik schodzi. Kupiłem je w maju zeszłego roku, specjalnie dużo nie przejechałem, bo w zeszłym roku głównie na MTB śmigałem i na tylnej już widać wyraźne zużycie, ale ja dosyć ciężki jestem.
Miałem kiedyś opony bardzo podobne z bieżnika do tych Schwalbe Road Plus, ale już nie pamiętam co to dokładnie było. Przyszło z używanym rowerem w takim sobie stanie. Szybkie były, ale i łatwo było złapać laczka. Szybko je wymieniłem na coś z solidną wkładką, bo to rower na miasto, zatem nie musi być lekko, a ma być bezobsługowo.
Korzystając z przerwy epidemiologicznej, zrobiłem porządek w papierach, zwiozłem do kontenera na papier i akurat sąsiadkę spotkałem jak córkę wyprowadzała na spacer. Znaczy młoda kręciła kółka na rowerze po placu przed blokiem. Sąsiadka powiedziała, że pogoniła je Policja jak młoda jeździła po chodnikach wokół zamkniętego placu zabaw, ale jak ktoś sobie ćwiczył na zamkniętych, częściowo owiniętych stretchem, publicznych przyrządach do ćwiczeń, to już podobno nawet do niego nie podeszli.
Nadinterpretacja prawa do wystawiania mandatów może sprzyjać nadgorliwym, bez wpływu na zagrożenie zarażania się. Chyba wieczorem wrzucę convoya na kierę i ryzyk fizyk.
Zabawa w kotka i myszkę. Z okien mam widok na myjnię samoobsługową. Cztery stanowiska do mycia i trzy do odkurzania. Słyszę szczekaczkę. Przyjechał patrol Policji i zapodaje: "Mamy stan epidemii. Przebywając w tym miejscu narażasz siebie i innych. Opuść to miejsce." Ludzie nie reagują, zatem nagranie leci jeszcze raz i używając perswazji słownej zmuszają każdego do odjazdu. Zaparkowani sobie przy wyjeździe i poczekali, aż wszyscy odjadą. Nie minęły dwie minuty, jak ktoś znowu przyjechał myć samochód. Po ok. 10 minutach znowu Policja przyjechała, odtworzyła nagranie, ale z tego co widziałem nie odjechali wszyscy. Teraz jest jeden samochód, chwilę wcześniej było ich pięć.
Kolejny Garmin, kolejny raz mi się sypie. Ja nie wiem czy oni nie umieją zrobić odbiornika na rower, który wytrzymałby dwa lata. Tak, żebym to ja się musiał bujać z problemem, a nie oni.
Wczoraj, korzystając z tego, że powrót z fabryki jest natychmiastowy wyskoczyłem na rower, krótki, szybki strzał po twardym. W trakcie zauważyłem, że Edge 1000 jeszcze w czasie zimowym, dziwne, ale może jak podepnę do kompa to się naprawi. No jednak nie, nawet zrobiło mu się gorzej, bo teraz jeszcze doszedł komunikat o niemożności odblokowania mapy. Odpaliłem Edge 520+, zmienił czas zanim dobrze złapał fixa, odpaliłem 64s, zmienił czas. Edkowi 1000 zrobiłem reset do ustawień fabrycznych i teraz mam czas -8 godzin, znaczy jakiś z USA, pewnie domyślny dla Garmin HQ. Poza tym odbiornik działa picco bello. Co ciekawe aktywność na Garmin Connect czy Stravie ma właściwą godzinę rozpoczęcia.
Napisałem do Garmin Polska, że coś nie halo, opisałem prostymi słowami problem, co zrobiłem i zapytałem czy coś jeszcze mogę zrobić. Dziś mi się pani pyta, co mam na myśli, że nie zmienia czasu po złapaniu fixa? Czy na dworze byłem, czy złapał sygnał z kosmosu i takie tam czy w ogóle umiem korzystać z urządzenia. Ponownie grzecznie odpisałem, że wczoraj korzystałem z godzinę, zatem raczej odbierał sygnał z satelitów.
Konkluzja jest taka, że od trzynastu lat, jak używam odbiorników Garmina, w żadnym nie było możliwości ustawienia czasu. Ten zawsze przychodził z almanachem z kosmosu. Niemniej jednak w turystycznych, a przynajmniej w ostatnim odbiorniku Garmina z serii Professional, czyli w 60 CSx, była możliwość ustawienia strefy czasowej. W 64s też jest, a Edge nie ma. Możliwe, że kiedyś była, bo na ich oficjalnych stronach znalazłem taką pozycję w menu, ale pewnie przy którejś aktualizacji firmware wycieli.
Wiem, że w Edge 1000 jest jakieś super menu serwisowe, bo przy poprzednim, po zalaniu mi się samo włączyło, ale nie wiem czy bym sobie w nim sam poradził, a serwis pewnie nie podpowie, bo im łatwiej wymienić na nowy, znaczy refurbished.
Na pocieszenie, napiszę że przy podobnym manewrze (zmiana czasu), znajomemu aktywność amba Fatima z sigmy zabrała.
No mnie tak Edge 200 przestał działać, właśnie przestał zapisywać aktywności. W trakcie wszystko pokazywał, po zakończeniu pytał czy zapisać, zapisywałem, a fita nie było. Wymienili mi wtedy na Edge 500, którego potem wymieniali jeszcze kilka razy bo wieszał się na śmierć regularnie co kilka miesięcy.
superkomornik
08-04-2020, 11:37
To tak tylko nadmienię że po 3.5 roku używania Mio 315 zero problemów - ze złapaniem fixa, zapisem aktywności, etc. Są tylko dwa minusy - jest koszmarnie wolny, szczególnie w trybie nawigacji (przeglądanie mapy wtedy to masakra, wolę na telefonie) oraz, po tak długim czasie intensywnego użytkowania, bateria ma ok 60% wydajności.
Ja wiem, że istnieją inne rozwiązania, ale za długo używam Garmina, żebym się uczył nowych rzeczy.
Poza tym jak na razie wymieniam wszystko w ramach gwarancji.
W pierwszym Edge 1000 po ok. półtora roku zauważyłem znaczny spadek wydajności aku. Nie wystarczało energii na jeden wyjazd MTB, pod koniec musiałem już podłączać power bank. Pewnie było w dużo mojej winy, bo zwykły wyjazd szosowy wyczerpywał aku do 60-40% maksymalnej wydajności. Zatem ładowałem, go zaraz po powrocie, żeby na następny wyjazd był gotowy. Takie traktowanie raczej nie wydłuża, życia aku. Wymiana z okazji zalania rozwiązała ten problem.
velaskez
09-04-2020, 23:26
Konkluzja jest taka, że od trzynastu lat, jak używam odbiorników Garmina, w żadnym nie było możliwości ustawienia czasu.
A po cóż dawać możliwośc ustawiania czasu, skoro sygnał GPS to nic innego jak właśnie podawanie godziny przez satelitę. Te satelity transmitują czas ze swoich zegarów atomowych i na podstawie różnic w czasie odbioru sygnału jest ustalana pozycja.
Swoją drogą, zmień garmina na wahoo i zapomnij o problemach :-P
W UK dalej normalnie. Rząd zaleca uprawianie sportu, to jeździmy.
38146
38183
Całość tu:
https://www.gov.pl/web/koronawirus/pytania-i-odpowiedzi
Korzystając z szybkich powrotów do domu z pracy zdalnej. Codziennie jeździłem, na krótkie, szybkie strzały zaraz po pracy. Trasa niezbyt ludna, choć trochę wiało i z racji bliskości jezdni w spalinie jeździłem, ale zawsze coś.
Dziś dopiero dwa pierwsze radiowozy widziałem, jeden mnie widział i olał, podobnie jak gościa biegnącego przede mną. Drugi mnie nie widział nawet, Policjanci interwencję mieli po drugiej stronie szerokiej dwupasmówki.
Niestety, wszystko zależy od interpretacji policjanta. To, co wrzuciłeś było w rozporządzeniu z 24 marca. Na początku kwietnia zaostrzono te przepisy i niektórzy policjanci skwapliwie z tego skorzystali.
My jeździmy w domu, ale powoli mamy dosyć ;)
38230
Niestety, wszystko zależy od interpretacji policjanta. To, co wrzuciłeś było w rozporządzeniu z 24 marca. Na początku kwietnia zaostrzono te przepisy i niektórzy policjanci skwapliwie z tego skorzystali.
Rozporządzenia wydane po 24 marca w żaden sposób nie zaostrzyły kwestii samego przebywania na zewnątrz. Zmniejszyły ilość osób i zwiększyły odstępy pomiędzy nimi. Wrzucałem fragmenty obu rozporządzeń na początku kwietnia, jak i linki do pełnej treści.
Również rozporządzenie (http://dziennikustaw.gov.pl/D2020000065801.pdf) z 10 kwietnia nic w tej kwestii nie zmienia.
Masz jednak rację, że dużo zależy od Policjanta, ale chyba i sama już Policja zauważyła, że może sobie w kilka tygodni popsuć wizerunek jaki buduje od 30 lat, odkąd przestała być Milicją Obywatelską. Ta epidemia się skończy, za miesiąc, dwa, trzy czy pół roku, ale skończy, a opinie czepialskich pał może się za nimi ciągnąć przez długie lata. Do tego dochodzą takie przypadki jak we Wrocławiu (impreza na 100 osób) czy Poznaniu (grill).
Porównując poprzedni tydzień do wcześniejszego jest o wiele spokojniej. Ani razu w tym tygodniu nie słyszałem komunikatu ze szczekaczki, że mam zostać w domu, a jeszcze w zeszły weekend nawet WOPR jeździł terenówką po osiedlu i nadawał przez megafon. Zatem jeżeli ktoś nie zostanie złapany w lesie, parku czy w grupie, to jednak nie powinno się to skończyć mandatem.
A ja wychodzę wieczorem kręcić jak zapada ciemność. Dobre światło i wszystko na drodze widać. Mały ruch a na obrzeżach miast totalna cisza głusza.
Wind Mill
13-04-2020, 12:49
No i zatrzasnęli drzwi do lasu do 11 kwietnia.
Żeby tylko do 11.04... ;(
Z drugiej strony, to żadna przyjemność w tych tłumach w lesie. Nie wiem jak Wy, ale ja sobie ceniłem to, że mogę pobyć kompletnie sam i jakieś większe skupiska ludzi trafiam dopiero koło schronisk, o ile jakieś w ogóle mijałem. Były wyjazdy, że współpasażerowie, to byli ostatni ludzie, których widziałem. Dopiero wracając, popołudniu, zaczynałem widzieć ludzi. Obecnie gdyby nie zakaz w lasach wokół Wrocławia byłyby tłumy. Lasy może są i rozległe, ale i obszar wysokozurbanizowany i każdy ma do lasu blisko w sumie. Ostatni dalszy wyjazd poza Wrocław zrobiłem sobie 28 marca. Już obowiązywały przepisy o zakazie poruszania się, choć nie było zakazu wstępu do parków, na promenady i ogólnie miejskie tereny rekreacyjne. Mimo tego, niemal każdy wjazd do lasu czy parking leśny był okupowany przez stojące samochody. To jedna z moich stałych tras i nigdy na niej nie widywałem takich rzeczy.
Ostatni tydzień gdzie jeszcze jeździłem do pracy, opisywałem tłumy na wale przeciwpowodziowym, na którym zwykle mijałem maks. dwie osoby.
Otworzą galerie handlowe i ludzie znów zapomną, że mamy lasy.
siemalysy
13-04-2020, 16:22
Siema,
Obecna sytuacja jest dziwna, niełatwa ale staram się ją akceptować i stosować do zaleceń. W domu ciągle nie muszę siedzieć, bo w tygodniu codziennie jeżdżę do pracy, więc najgorzej nie jest. Ale na tym się kończy jakakolwiek aktywność na świeżym powietrzu, która i tak jest krótka. Z domu do auta, z auta do pracy i w drodze powrotnej na odwrót ;-) Rowerem nie jeżdżę, ostatnio byłem na rowerze w pierwszy weekend marca. Pomyślałem sobie, że kupie sobie trenażer typu direct drive. Przejrzałem internety, wstępnie wybrałem model i jak już chciałem zamówić okazało się, że dostępność tych trenażerów jest zerowa. Oczywiście można kupić, ale te droższe modele w cenie 4-5 tyś. Ja chciałem wydać mniej 2,5-3 tyś. W zagranicznych sklepach jest informacja dla niektórych modeli, że będą w pierwszym tygodniu maja, dla innych że nie szybciej jak za 6 tygodni. Jak już żonę przekonałem, że to dobry pomysł, że ona też z tego skorzysta to nie ma co kupić ;-) Ot taka sytuacja :-)
Wszystkiego dobrego Wam życzę. Obyśmy jak najszybciej mogli w miarę normalnie funkcjonować i bez przeszkód wyjść na rower i jeździć tam gdzie tylko chcemy :-)
Siema.
Panowie, na pewno znacie odpowiedź na nurtujące mnie pytanie: jaki uchwyt/bagażnik rowerowy na 4 rowery kupić aby dało się go zamontować do belek Thule?
I jakby nie kosztował sztabki złota
Ponawiam zapytanie i zapytuję przy okazji o kaski dla dzieci, jakiego producenta polecicie? Ważne żeby miał w ofercie kask full face.
Pozdro
Patrzyłeś w decu czy są? Mój co prawda ma otwarty z Oxelo ale do jakości nie mogę się przyczepić.
siemalysy, w gruncie rzeczy Ci trochę zazdroszczę że masz dziennie trasę z i do roboty. Mnie miesiąc temu wysłali na prace zdalną której nie mogę wykonywać, więc się uczę. Ale wiesz przy dziecku i całym zamieszaniu idzie nieraz zwariować. Dlatego wieczorem jak wyskoczę na koło to wykręcam najlepsze średnie do tej pory ?
siemalysy
14-04-2020, 22:13
Siema :-)
Ze swojej strony mogę polecić kaski Met. Ale podejrzewam, ze u wielu znanych producentów znajdziesz co potrzebujesz. Ważne, żeby dobrze dobrać rozmiar.
Miałem okazję kilkukrotnie użyć uchwytu na rower Whispbar WB201. Pożyczałem od znajomego. Zrobiłem ok. 1500 km z tym uchwytem i robił robotę. Co w nim jest fajnego to to, że jak montujesz na belki to otwierając blokadę montażową uchwyty montażowe obracają się o 90 st. i wkłada się je w rowek w belce. Zamykając te blokady rękojeścią blokują się na swoich miejscach. Druga rzecz to samo zapinanie roweru za ramę. Ustawiasz uchwyt w odpowiednim miejscu, zapinasz, zamykasz kluczem i po robocie. Zostają tylko do założenia klamry na koła. Ja natomiast mam dwa uchwyty Thule FREERIDE 532. Tanie, spełniające swoją rolę.
siemalysy
15-04-2020, 19:59
No nie... Post pod postem, niezły ze mnie spamer :-P
moshica jak już mi się dojazdy do pracy ulewały, tak teraz jest trochę znośniej. Miasto na początku wszystkich obostrzeń tak jakby zamarło. Przez co znacząco skrócił mi się czas dojazdu i powrotu z pracy. Korków nie doświadczyłem od dawna. Taki mały plus całej sytuacji. U mnie w firmie nikt nie pracuje zdalnie tak, że nie ma go w ogóle w pracy. Pracują tak, żeby kluczowi pracownicy, którzy mogą siebie zastąpić nie widzieli się w pracy. Można powiedzieć, że jak jeden z nich pracuje zdalnie, drugi jest w pracy. W moim przypadku z racji pracy jaką wykonuje codziennie jestem w pracy. Co prawda mam komputer przygotowany od dawna, że jak zajdzie konieczność to będę mógł pracować zdalnie, ale dotychczas nie musiałem z tego korzystać. Jedyne co to zmieniłem swoje biuro, które dzieliłem z kolegą, który jest w stanie zastąpić mnie, a ja jego na salę konferencyjną, w której pracuje sam. Z kolegą mamy zakaz jakichkolwiek kontaktów w pracy i poza pracą. Jeżeli będę potrzebował wejść do biura muszę się z nim umówić tak żeby go tam nie było. Tak sobie jakoś radzimy. Plus tego jest taki, że ciągle pracujemy na 100%.
Michał, bo jeździsz samochodem. Jakbym miał stać w korkach, jeździć objazdami bo co rusz jakąś ulicę zamkną to też by mi się ulewało. Rowerem jest jednak łatwiej, nawet jak pada to jest to tylko kwestia ciuchów. Mnie się czasem nie chce jak już naprawdę pizga złem, ale zasadniczo jako alternatywę mam zbiorkom, zatem zostaje tak naprawdę tylko rower.
Ja dziś wróciłem do popołudniowych przejażdżek, trochę wiało, ale znalazłem taką trasę, że aż sam byłem w szoku, że z taką nawierzchnią to są normalne ulice, które nawet mają tabliczkę z nazwą. Zdarzało mi się po bardziej gładkich polnych czy leśnych drogach jeździć. Jutro już w chuście trzeba, zobaczymy, bo zwykle nie daję rady za bardzo ust i nosa jednocześnie zasłaniać. Brakuje mi tchu wtedy. Mam na szczęście jakieś stare kominy, co już mocno wyświechtane są i nie powinny stanowić zbyt dużej przeszkody, ale zobaczymy. Od niedzieli podobno ma być luźniej już z zakazami poruszania się.
Ja w nocy nie lubię jeździć, jeszcze komunikacyjnie spoko, ale tak dla przyjemności to już nie bardzo. Nic nie widać i jeszcze trzeba być maksymalnie czujnym, żeby się w zwykłą dziurę w drodze nie wpierdzielić.
MadOnion
16-04-2020, 14:05
A co u naszego Shaolina - daj znać chopie ; )
siemalysy
16-04-2020, 21:37
Michał, bo jeździsz samochodem. Jakbym miał stać w korkach, jeździć objazdami bo co rusz jakąś ulicę zamkną to też by mi się ulewało. Rowerem jest jednak łatwiej, nawet jak pada to jest to tylko kwestia ciuchów. Mnie się czasem nie chce jak już naprawdę pizga złem, ale zasadniczo jako alternatywę mam zbiorkom, zatem zostaje tak naprawdę tylko rower.
Ja dziś wróciłem do popołudniowych przejażdżek, trochę wiało, ale znalazłem taką trasę, że aż sam byłem w szoku, że z taką nawierzchnią to są normalne ulice, które nawet mają tabliczkę z nazwą. Zdarzało mi się po bardziej gładkich polnych czy leśnych drogach jeździć. Jutro już w chuście trzeba, zobaczymy, bo zwykle nie daję rady za bardzo ust i nosa jednocześnie zasłaniać. Brakuje mi tchu wtedy. Mam na szczęście jakieś stare kominy, co już mocno wyświechtane są i nie powinny stanowić zbyt dużej przeszkody, ale zobaczymy. Od niedzieli podobno ma być luźniej już z zakazami poruszania się.
Ja w nocy nie lubię jeździć, jeszcze komunikacyjnie spoko, ale tak dla przyjemności to już nie bardzo. Nic nie widać i jeszcze trzeba być maksymalnie czujnym, żeby się w zwykłą dziurę w drodze nie wpierdzielić.
Jak zmienię robotę to będę rowerem jeździł :-) Teraz ciut za daleko. Dałoby się oczywiście dojechać, ale czasowo byłoby bardzo słabo. Od poniedziałku można podobno rekreacyjnie wchodzić już do lasu. Rower pewnie też się na to łapie. Jak będzie możliwość i dobra pogoda to wracam w poniedziałek z roboty i cisnę w las. Choć na te 1,5 godzinki, ale jednak. Z kominem na ustach i jazdą mam podobnie do Ciebie. Nawet zimą kiedy jeżdżę w kominie nie dam rady jechać dłużej niż kilka chwil z kominem, który zasłania usta, a tu jeszcze należałoby zasłonić nos.
Ja dziś przeturlałem się z kominem na gębie. Nie było tak źle jak myślałem. Nie dusiłem się, bryle nie parowały i nie zsuwał się z ryja.
Niemniej jednak wyjazd w góry i podjazdy po kilkanaście procent widzę słabo. No i w sumie nawet w zimie się tak mocno nie opatulałem. Jeździłem w kominiarce, nawet grubszej niż chusty, ale nos był zawsze odkryty. Podejrzewam, że w miarę upływu czasu pewnie wypracuję jakiś kompromis.
Ja tradycyjnie zaczekam na ukaz w Dzienniku Ustaw, ale w poniedziałek obstawiam oblężenie parków i lasów. Choć jak dalej będzie tak sucho to zaraz zamkną lasy ze względu na zagrożenie pożarowe.
ja dzielnie wytrzymuje wszelkie zakazy i rower stoi nie tknięty od tygodni. No, ale w poniedziałęk to juz melduję się w lesie.
Tłumacz sobie to zakazami. :mrgreen:
no akurat nie lenistwo, a zakazy. Od miesiąca siedzę w domu (dwa tyg urlopu i dwa zdalnej). Ostatni raz chyba 28 marca jeździłem, ale już w poniedziałek ruszam gdzieś. Mój ryj przyciąga polucjantów i z moim szczęściem na bank bym się natknął pod chata na jakiś lotny patrol z nielotnymi funkcjonariuszami. Plus mój niewyparzony język i mandat gotowy :D Ale za to na stronie ridewithgps online już przejechałem z 500km po okolicy :D Obczajając drogi :)
Wczoraj minąłem się z patrolem Straszy Miejskiej i babeczki nawet na mnie nie zwróciły uwagi. Potem minąłem radiowóz na bombach, co stał na wlocie DK94 do Wrocławia, też zero reakcji.
Mnie się wydaje, że większość tych mandatów za bieganie i za jazdę rowerem to jednak nie była za samą czynność jako taką, ale za to, że ktoś biegał czy jeździł w miejscach zamkniętych rozporządzeniem.
Pamiętaj, że teraz Twój ryj musi być pod szmatą co czyni go mniej przyciągającym. Oczywiście można bez i każdemu patrolowi tłumaczyć się, że ma się astmę na przykład, ale już wolę zakryć i nie przerywać sobie jazdy durnym tłumaczeniem się.
że pod szmata to wiadomo, ale jak wczoraj bylismy na zakupach i przełaziłem 2h zasłonięty (z czego ponad 1h w kolejce do sklepu), to jednak nie jest to mega komfortowe :( Zamówiłem juz cieńsze maski od tych co mam teraz, a na rower to chyba jednak buff (przynajmniej wtedy jak wyjadę już poza miasto). Jakoś nie wyobrażam sobie jazdy z czyms na ryju tak mocno ograniczającym oddychanie :(
Też wczoraj minąłem patrol policyjny bez skutków ubocznych. Chyba chodzi o to, żeby nie jeździć gromadami. Pojedynczo, to przymykają oko. Przy szybkiej jeździe w kominiarce bardzo niekomfortowo, po kilku km niemal się udusiłem.
Ja zakupy robię raz w tygodniu. W środę byłem w Lidlu o 5 rano i wszedłem od razu.
Maseczki mam bawełniane, mama uszyła. Jest OK do takich mało wymagających czynności jak np. zakupy. Na rower mam komin z Decathlonu, mocno wytarty już od szczeciny na mojej łysinie i jest na tyle cienki, że nie duszę się w tym.
Przed wysłaniem nas pracę zdalną miesiąc temu, z firmy dostałem maseczki FFP2. Takie prawdziwe, z certyfikatem, robione w Polsce. I w tym nie da się oddychać w ogóle. Już zakupy robią się problematyczne. A ja jeszcze mam zarost na brodzie i policzkach, i przez to taka półmaska się nie uszczelnia całkowicie. Do tego dochodzi jeszcze smród tej flizeliny z której jest maseczka zrobiona. Jakby był nakaz używania masek co najmniej FFP2 lub N95 to więcej byłoby ofiar z niedotlenienia niż od wirusa.
Wind Mill
17-04-2020, 14:36
Wśród środków ochrony stosowanych w miejscach publicznych wymienione są także przyłbice.
Próbował ktoś kiedyś w takim czymś rowerować? Pęd powietrza lub wiatr jej nie zabiorą?
velaskez
17-04-2020, 14:45
Wśród środków ochrony stosowanych w miejscach publicznych wymienione są także przyłbice.
Próbował ktoś kiedyś w takim czymś rowerować?
Chcesz ludzi śmiechem zabić, czy co...Kask motocyklowy załóż i tyle :mrgreen:
Raczej nie zabiorą, ale raczej też nie założysz kasku wtedy.
Poza tym przyłbica to tylko dla: "Osób wykonujących czynności zawodowe w obiektach handlowych lub usługowych lub w placówkach handlowych lub usługowych" i do tego jeszcze muszą mieć dodatkową przesłonę ochronną. Zatem byś musiał sobie taką szybę zainstalować jak w skuterach Vespa w latach sześćdziesiątych. Tylko wtedy po jednym wyjeździe pod wiatr obwód uda byłby większy niż obwód pasa.
Sorry Panowie, pozostaje szmata albo tłumaczenie się.
Wind Mill
17-04-2020, 15:50
No właśnie też googlałem za przyłbicą, w projekcie rozporządzenia było to co wymieniłeś plus pracownicy magazynowi, w samym rozporządzeniu już tylko wymienione zdanie.
Ale na stronie https://www.gov.pl/web/koronawirus/zaslon-usta-i-nos takie (des) info:
38381
:roll:
No bo w sumie dopuszcza się ino nie każdemu.
Wind Mill
17-04-2020, 16:31
Chcesz ludzi śmiechem zabić, czy co...Kask motocyklowy załóż i tyle :mrgreen:
Mogą się śmiać i ginąć ze śmiechem na ustach. ;)
Mam 35..40 minut pod górę (zależnie od kierunku wiatru i złożenia się sygnalizacji świetlnej), w kasku chyba będzie za ciepło i ciężko miec oczy i uszy dookoła głowy. :D
robin102
18-04-2020, 12:40
Przestraszenie bardzo lubię jeździć na rowerze. Najmniej raz na tydzień z 50-60 km. Tak zwyczajnie nawet w garniturze jak to się dawniej jeździło. Pytanie do zaawansowanych bikerów, takie na czasie. Polecalibyście jakieś specjalne, dedykowane maseczki do jazdy na rowerze ?
Najlepsza maska na rowerze, to brak maski.
Jak ma być milicjoodporna, to z moskitiery.
Przestraszenie bardzo lubię jeździć na rowerze. Najmniej raz na tydzień z 50-60 km. Tak zwyczajnie nawet w garniturze jak to się dawniej jeździło. Pytanie do zaawansowanych bikerów, takie na czasie. Polecalibyście jakieś specjalne, dedykowane maseczki do jazdy na rowerze ?
Lekarze nie zalecają maseczek w czasie wysiłku fizycznego: https://www.onet.pl/sport/biegowe/kardiolog-nie-zalecam-uprawiania-sportu-w-masce-gdy-nie-ma-kontaktu-z-innymi-osobami/wqejxvs,30bc1058
Ja przedwczoraj dusiłem się w kominiarce, ale wczoraj założyłem jakąś cienką niebieską maseczkę kupioną w aptece Dr Max i było OK. Do tego była to chyba maseczka niewidka, bo dwa razy minął mnie patrol policyjny i się nie przyczepił.
Dziś się przeturlałem krzynkę pod Wrocławiem i podejście do nakazu jest różne wśród kręcących. Część olewka zupełna, przynajmniej na widoku nie mają niczego czym mogli by zasłonić usta lub nos. Zakładam, że nie mogą.
Część ma jakieś chusty czy kominy, a to na szyli, a to na brodzie, czasem usta zasłonięte, ale nos na wierzchu. Cześć prawilnie, zakutana po same oczy. Nikogo w masce nie widziałem, chusty lub kominy.
Wyświechtany komin się sprawdza, co prawda czasem się zsuwa z nosa i trzeba poprawić, ale sprawdza. Ściągałem tylko jak musiałem się napić.
W Kątach Wrocławskich, na głównej drodze stał radiowóz na bombach, przed nim samochód, a przed samochodem pani Policjantka coś notująca w wielkim kajecie. Na stłuczkę to nie wyglądało, zatem możliwe, że wyłapywali kierowników na blachach innych niż lokalne. Dokładnie nie wiem, bo skręciłem chwilę wcześniej na parking przysklepowy i potem trochę na dziko ominąłem tę imprezę. W Gniechowicach prawdopodobnie widział mnie patrol Policji, ale skręcili na DK35 bez żadnej reakcji. Przy okazji, DK35 pusta jak nigdy. Zawsze przy jej przekraczaniu musiałem chwilę postać i wypatrzeć lukę w sznurze samochodów. Dziś przekraczałem od strzała. Na lokalnych drogach też znacznie luźniej niż pod koniec marca. Żeby nie było tak cukierkowo, to chyba całą ekskursję pod wiatr miałem, może niespecjalnie silny, ale kondycja jeszcze wiosenna i pod koniec już mi to przeszkadzało.
Przestraszenie bardzo lubię jeździć na rowerze. Najmniej raz na tydzień z 50-60 km. Tak zwyczajnie nawet w garniturze jak to się dawniej jeździło. Pytanie do zaawansowanych bikerów, takie na czasie. Polecalibyście jakieś specjalne, dedykowane maseczki do jazdy na rowerze ?
Może takie:
38427
robin102
18-04-2020, 20:16
Tak serio, serio pytałem.
siemalysy
18-04-2020, 21:37
Ja jak wrócę na rower będę używał po prostu buffa. Nie potrafię sobie wyobrazić jazdy w typowej maseczce, czymś co będzie na gumce za uchem, albo zawiązane na kokardę z tyłu głowy. Obecnie jak muszę wyjść z domu do sklepu, pracy, itp. też zakładam buffa.
Wind Mill
19-04-2020, 10:02
Nigdy nie miałem założonego lekkiego buffa; ale lekką (cienką) kominiarkę bawełnianą ostatnimi czasy na rower ubieram tylko gdy jest poniżej 0...2 st C a i to tylko na powrót z pracy (z góry).
Gdy nie ma mrozów nie wyobrażam sobie mieć coś dodatkowego na szyi, ugotuję się. :roll:
siemalysy
19-04-2020, 10:25
Obecnie jest taka możliwość wyboru różnego rodzaju buffów, że każdy znajdzie coś dla siebie. W mojej ocenie buff sprawdzi się lepiej niż maseczka. Oczywiście to tylko moje zdanie.
Miłej niedzieli :-)
Ja buffa, ale z Decathlonu mam zawsze na łbie, bo jak się nie ma włosów, to pot od razu do oczu leci.
W zimie jednak często zamiast buffa korzystam z kominiarki Brubecka, ale rzadko zasłaniam nawet usta. Głównie chronię nią łeb, policzki i szyję.
Jak jest bardzo zimno, tak z -10, to do bluzy dopinam taki przód zintegrowany z kominiarką. Chroni klatę i brzuch, a także głowę. Kominiarka jest na tyle gruba, że nie ma szans rozciągnąć jej tak, aby była pod brodą i było to wygodne. Zasłania usta i nos, choć akurat ten ostatni można dać na wierzch. Minionej zimy nie użyłem jej ani razu. Raz lokalnie, rano jadąc do fabryki miałem odczuwalną -11, ale to był krótki odcinek.
Też używam buffa na wyjścia do sklepu. Na rower bez. Nie chcę przy wysilku wdychać dwutlenek węgla. Maska i rower to przeczy fizyce ☺
siemalysy
19-04-2020, 11:25
Ja buffa, ale z Decathlonu mam zawsze na łbie, bo jak się nie ma włosów, to pot od razu do oczu leci...
Albo tak jak w moim przypadku ma się na tyle "rzadką skórę", że wystarczy niewielki ruch, wysiłek i pot ocieka na oczy ;-) Ja właśnie z tego powodu zawsze mam buffa na głowie. Kiedyś kupiłem za bardzo małe pieniądze na wyprzedaży w 4f. Do dziś spełniają swoje zadanie.
Ja mam z 4fun w połowie polarowa cienka a w połowie materiałowa. Wedle pogody się ją obraca. To fajny pomysł na ciepłe i zimne dni.
Wjechało rozporządzenie (http://dziennikustaw.gov.pl/D2020000069701.pdf).
Od jutra:
Zostaje zniesiony zakaz przemieszczania się.
Nadal należy zachować odstępy 2 m w ruchu pieszym.
Nakaz zasłaniania ust i nosa nie obowiązuje w lesie.
Wind Mill
19-04-2020, 19:29
A tymczasem Tatromaniak pisze iż:
„Rekomendacje, które przedstawiłem przyjęte przez Radę Ministrów” – czytamy na profilu ministra na Facebooku. Według podanych tam informacji, od dnia 20 kwietnia otwarte mają być parki narodowe, parki miejskie, lasy, skwery. Na parkingach leśnych utrzymany zostanie obowiązek noszenia maseczki, jednak w lesie nie będziemy musieli jej zakładać. Zachowany ma być dystans 2 metrów pomiędzy spacerującymi.
Czyżby ktoś uderzył głową o rozum?
Edit: kol. zdyboo mnie ubiegł. :)
siemalysy
19-04-2020, 19:53
Mądrze zrobili. Może jutro, może we wtorek po pracy wyskoczę sobie pojeździć :-)
Jak tam dzisiejsze zwiedzanie lasu na legalu? Były tłumy?
Zauważyłem pozytywny aspekt szmaty na ryju.
Muchy nie lecą do środka.
Tia. Ja w fabryce, miałem uroczyste otwarcie lasu przez premiera. A telewizorni nie było relacji z przecięcia wstęgi.
W środę się pojedzie, o ile do tego czasu nie zamkną, ze względu ppoż.
Cześć, z jakiej nawigacji rowerowej na Androida korzystacie? Próbowałem różnych aplikacji (Maps.me, OSMAnd, Google Maps) i żadna nie trafiła w moje potrzeby. Idealnie jakby miała:
- wyraźnie zaznaczone ścieżki rowerowe
- sensowną nawigację, tzn. nie kazała mi zjechać z ścieżki rowerowej na zwykłą drogę po to żeby zaoszczędzić 300 m, chociaż można przejechać całość ścieżką.
Cześć,
Androidowej nie używam, bo mam od tego Garmina, ale mapy.cz powinny spełnić Twoje założenia. Zwłaszcza w połączeniu z wersją na przeglądarkę. W domu na kompie wyznaczasz trasę, zapisujesz, a potem jedziesz wg śladu.
ku6i , parę osób tu i ja używamy Locusa. Najpierw sobie ją zobacz, potem możemy podyskutować co i jak.
siemalysy
21-04-2020, 20:26
Popieram przedmówcę. Przed Garminem używałem Locusa.
zdyboo za późno wczoraj i dziś wróciłem z "kieratu", żeby się ruszyć do lasu. Ale udało mi się nabyć trenażer i trochę podkręciłem w domu. Rozkminiam Zwifta. Będzie jak znalazł na gorszą pogodę, na krótkie dni w tygodniu [emoji846]
W związku z całą tą paniką, zrobiłem sobie przerwę dwunastodniową od roweru. To był najdłuższy okres od kilku lat gdzie nie wsiadałem na rower. Wliczając w to kontuzje, delegacje do Chin czy inne takie. Ale nawet wtedy nie przeszło mi przez myśl, żeby kupować gumową lalę. Jeżeli kiedykolwiek to nastąpi, będzie znak, że pora umierać.
W lasach, przynajmniej tych koło Wrocławia jest mega sucho, jedyne co przywożę to kurz i pył. Nawet miejsca gdzie normalnie jest błota po osie, są przejezdne suchą oponą. Nie zdziwią mnie zakazy wstępu do lasu z powodu ryzyka pożarowego. Kwestia jest taka, że zwykle takie zakazy nie są w żaden sposób pilnowane. Nawet jak ktoś będzie miał niewyobrażalnego pecha i trafi na straż leśną, to najwyżej każą mu opuścić las. Zobaczymy jak będzie teraz.
Ludzi w lasach sporo, ale dziś wybrałem mniej uczęszczane ścieżki i rzadko musiałem się z kimś mijać.
Ja byłem wczoraj w lesie, dodam w "swoim" gdzie parę dobrych razy w roku tam jestem na grzybach albo pobiegać, znane mi tereny. Wczoraj było bieganie 10km, spotkałem masę ludzi z dziećmi, psami, etc. Czyli otwarli lasy i nagle społeczeństwo się "obudziło" i tłumem do lasu bo przeca galerie nadal zamknięte, typowa psychologia tłumu, ala sweetfocie nad Mokiem ;-( Nic do ludzi nie mam, niech się ruszają, ale ewidentnie to widać, że niektórzy pierwszy raz w życiu tam byli. Ot takie moje spostrzeżenia....
bujnąłem się wczoraj 20km wokół komina i absolutnie nie wyobrażam sobie jazdy w masce. Cienki buff się sprawdza, da rade w tym oddychać, okulary nie parują, a w tych bardziej odległych miejscach zsuwam go tylko z nosa by było wygodniej. Zasadniczo nie wyjeżdżałem poza Wrocław, a na wszystkich ścieżkach, parkach i wałach ludzi mnóstwo. Może dzis jakis okoliczny las zrobię - o ile nie będzie wiało tak jak wczoraj :)
nikoniarz
22-04-2020, 11:30
Cześć, z jakiej nawigacji rowerowej na Androida korzystacie? Próbowałem różnych aplikacji (Maps.me, OSMAnd, Google Maps) i żadna nie trafiła w moje potrzeby. Idealnie jakby miała:
- wyraźnie zaznaczone ścieżki rowerowe
- sensowną nawigację, tzn. nie kazała mi zjechać z ścieżki rowerowej na zwykłą drogę po to żeby zaoszczędzić 300 m, chociaż można przejechać całość ścieżką.
mapy.cz, przerobiłem wiele, ale lepszej nie spotkałem...
siemalysy
24-04-2020, 22:36
Siema :-)
Wczoraj udało mi się wcześniej zerwać z pracy i dzięki temu wyszedłem na rower. Przejeżdżałem wczoraj przez park i sytuacja wygląda to tak, że jest dużo ludzi spacerujących z dziećmi, z psami, jeżdżących na rowerach z dziećmi. Można by napisać, że taki ciepły majowy niedzielny dzień, a nie czwartkowe popołudnie. W kompleksie leśnym sytuacja taka sama. Wracając już do domu przez wspomniany kompleks trafiłem po drodze na konny patrol straży miejskiej, którzy akurat z kimś rozmawiali, albo kogoś pouczali. Trafił się też czteroosobowy pieszy patrol policji. Głębiej w lesie już bardziej standardowo, czyli mniejszy ruch spacerowiczów, a normalna jak w taki dzień i o takiej porze ilość rowerzystów i biegaczy. Oczywiście w drodze do lasu jechałem w buffie zaciągniętym na usta i nos. Mi to bardzo przeszkadza nawet przy lekkiej jeździe. W maseczce w ogóle nie wyobrażam sobie jazdy. W tym tygodniu zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu pokręcić w domu na trenażerze. Może to być ciekawa alternatywa w tygodniu jak po powrocie do domu będzie już za późno by wyjść na rower.
...Ale nawet wtedy nie przeszło mi przez myśl, żeby kupować gumową lalę. Jeżeli kiedykolwiek to nastąpi, będzie znak, że pora umierać...
Kilka lat temu też o tym nie myślałem. Później naszła mnie myśl zakupu, ale żona mnie zbanowała mówiąc, że w domu nie będę sali treningowej robił. W końcu udało mi się ją przekonać :-)
Proces składania Vento 3.0 zakończony.
Trochę to trwało ale dziwnym trafem nie da się w tym kraju kupić kasety spełniającej wymagań regulaminu PZKOL.
W końcu kupiłem dwie kasety miche primato 15-24 i 12-29 i złożyłem z tego jedną 15-29. Do tego dokupiłem regulaminowy blat korby 46t i wszytko jest teraz zgodne z prawem. Tyle że sezon pewnie nie wystartuje :(
PS. Całość złożona na mojej 10-biegowej 105 5700, młody jest zachwycony :)
Koła też dostał moje DT r1900, do tego opony Continental 4 season, żeby nie łapał gum na treningach.
38709
Trochę to trwało ale dziwnym trafem nie da się w tym kraju kupić kasety spełniającej wymagań regulaminu PZKOL.
A w ogóle gdziekolwiek da się kupić? Najlepiej nie z manufaktury, gdzie dziewice ręcznie szlifują koronki tylko przy pełni księżyca.
Nie byłby to pierwszy przypadek gdzie przepisy są odklejone od rzeczywistości. Nawet jak idzie za tym troska o zdrowie dzieciaków, to jednak można na byłoby zrobić przegląd rynku. Kasety 14-28 można kupić bez problemu, a różnica nie jest tak wielka. Odczuwalna przyznaję, ale nie aż tak wielka.
W każdym razie fajnie Jarek, że młody kręci.
A w ogóle gdziekolwiek da się kupić? Najlepiej nie z manufaktury, gdzie dziewice ręcznie szlifują koronki tylko przy pełni księżyca.
Nie byłby to pierwszy przypadek gdzie przepisy są odklejone od rzeczywistości. Nawet jak idzie za tym troska o zdrowie dzieciaków, to jednak można na byłoby zrobić przegląd rynku. Kasety 14-28 można kupić bez problemu, a różnica nie jest tak wielka. Odczuwalna przyznaję, ale nie aż tak wielka.
W każdym razie fajnie Jarek, że młody kręci.14 grozi dyskwalifikacją w kategorii młodzik.
I fakt jest problem z dostępnością takich kaset, u nas w klubie każdy rzeźbi jak umie. Piłują ząbki, składają z kilku kaset itp.
Przy kasecie 14-28 musiałbym spiłować ząbki na ostatnim biegu i zostałoby ich 9.
Rozumiem, że nie chcesz kombinować za bardzo, żeby młodemu nie popsuć zabawy. Dlatego napisałem o nieżyciowych przepisach. Rozumiem, że piłowanie do końca, a potem i tak trzeba ograniczyć zakres przerzutki, tak? Bo są takie pierścienie na bębenek, żeby móc sobie zrobić SS na zwykłej piaście. Wtedy można takim pierścieniem zastąpić jedną z zębatek. Tylko wtedy musiałbyś pójść w napęd 11x, żeby nadal było do dyspozycji 10 koronek. Z jednej strony drożej, ale z drugiej inwestycja na przyszłość.
Rozumiem, że nie chcesz kombinować za bardzo, żeby młodemu nie popsuć zabawy. Dlatego napisałem o nieżyciowych przepisach. Rozumiem, że piłowanie do końca, a potem i tak trzeba ograniczyć zakres przerzutki, tak? Bo są takie pierścienie na bębenek, żeby móc sobie zrobić SS na zwykłej piaście. Wtedy można takim pierścieniem zastąpić jedną z zębatek. Tylko wtedy musiałbyś pójść w napęd 11x, żeby nadal było do dyspozycji 10 koronek. Z jednej strony drożej, ale z drugiej inwestycja na przyszłość.
Tak dobrze rozumiesz.
Co do napędu łatwiej było kupić dwie kasety niż cały napęd, tym bardziej że kompletną 105 miałem zdemontowaną z mojego roweru.
Sędziowie zwykle tego nie liczą tylko stosują prosty trik gdzie w sekundę wiadomo czy dzieciak ma dobre przełożenie.
Ustawiasz rower na linii z najtwardszym biegiem i pchasz w tył na jednym obrocie korby, jak przejedziesz kolejną linię to kaplica.
Wiadomo, jak składasz z gratów z pudła, to szyjesz z tego co masz.
Przepis mógł powstać jeszcze w czasach wolnobiegów, gdzie najmniejsza zębatka miała 13 zębów OIDP, zatem takie wielotryby od 15 też pewnie nie należały do rzadkości. Przy zębatce 14, korba musiałaby mieć 42 zęby, żeby było takie samo przełożenie. Dość typowa wartość, choć nie wiem jak w sprzęcie szosowym.
Panowie, dzięki za rady, przetestowałem mapy.cz i Locusa, wybór był prosty: mapy.cz zostają, Locus wyleciał z telefonu po pierwszej przejażdżce. Krótkie podsumowanie, może się komuś przyda:
Locus
- brak czytelnej kompozycji mapowej w trybie przeglądania mapy. Może mam skrzywienie zawodowe, ale primo mapy wyglądają brzydko, secundo nazwy ulic są malutkie,
- tryb nawigacji to de facto zwykła kreska na mapie widocznej z góry (chyba, że czegoś nie zrozumiałem,
- brak map offline w wersji darmowej,
- dużo funkcji w menu, ale połowa dostępna w wersji płatnej, więc tylko wkurzają, gdy przez przypadek naciśniesz knefel od takiej funkcji,
Mapy.cz
- mapy offline (wiem, że zasięg jest prawie wszędzie i nie wykorzystuję nigdy całego pakietu danych, ale wolę na wszelki wypadek mieć mapę okolicy pobraną na telefon),
- całkiem czytelna nawigacja (w stylu Google Maps),
- wyświetlanie profilu trasy już na etapie planowania,
- wyświetlanie prognozy pogody na trasie (trochę bajer, ale czasem się przydaje),
- no i kluczowa funkcja: można założyć darmowe konto na mapy.cz, planować wygodnie trasę na komputerze, zapisać ją, a później otworzyć na telefonie bez pobierania plików itp. (opcja pobrania GPXa/KMLa też jest jeśli ktoś ma ochotę).
siemalysy
25-04-2020, 19:04
Wydmuchało mnie dziś konkretnie. Ale warto było momentami walczyć z wiatrem ;-) Miało u nas dziś popadać. Rano trochę pokropiło i tyle było deszczu. Przejechałem się po okolicy gdzie dawno mnie nie było i widać, że przyroda budzi się do życia. Aż chce się przebywać jak najdłużej na świeżym powietrzu.
38724
Takie pierwsze wrażenia po 150-200 km na oponach Vittoria Barzo.
Niestety bez gór, dziś wybrałem się do jednego lasu, który wiem, że ma nierówności. Zatem było trochę podjazdu i trochę zjazdu, ale nic ciekawego w sumie, nawet nie musiałem siodła obniżać.
Opony są w rozmiarze 29 x 2,25 na obręczach 25 mm. Ewidentnie nie lubią wysokiego ciśnienia. Poprzednie opony 2,4" (na obręczy 29 mm) pompowałem na 1,7-1,8 bara i to było optimum dla nich. Myślałem, że tu będę potrzebował więcej, bo nieco węższe, ale nie przekraczałem 1,8 bara i na zakrętach potrafiły delikatnie tracić przyczepność. Dziś pojechałem i było bardzo dobrze, rower zarówno po twardym jak i w terenie zachowywał się tak jak powinien. Sprawdziłem ciśnienie po powrocie i przód ma 1,5 bara, tył 1,6 bara. W poprzednich Bontragerach XR4 przy takim ciśnieniu już było czuć zwiększone opory toczenia. Tu jest OK. Moja masa gotowego do jazdy to ok. 105 kg.
Vittorie Barzo bardzo dobrze radzą sobie w piachu. Rower jedzie i to zarówno w dół, jak i w górę. Oczywiście czasem zarzuci przodem, ale jest to znacznie łatwiejsze do skontrowania kierą niż w przypadku Bontragerów, no i one się zakopywały jednak. Po twardym też jest lepiej, mniejsze opory toczenia i cichsze toczenie. W sumie jak na razie jestem zadowolony z wymiany.
siemalysy
28-04-2020, 21:02
Jak dłużej na nich pojeździsz, wybierzesz się w góry i tam pojeździsz, skrobnij proszę jeszcze kilka zdań na ich temat :-)
Doszedłem po kilku miesiącach do wniosku, że jednak zębatka 30T z przodu na nasze łódzkie wzniesienia to jednak za mało. Początkowo wydawało mi się, że jest dobrze, optymalnie ale jednak brakuje gdzieś na dłuższych prostych. Zamówiłem wczoraj łańcuch i zębatkę 34T. Miałem zamówić 32T, ale popatrzyłem w kalkulatory przełożeń i poszedłem trochę grubiej. Okażę się czy noga jest na tyle mocna, żeby wszystko co tu mamy, nawet ścianki, które mają ponad 20% nachylenia nadal podjeżdżać nie schodząc z roweru :-D
Może jeszcze po tym niepełnosprytnym sezonie coś napiszę.
Ja z przełożeniami też mieszałem. W MTB fabrycznie była 32T, pod koniec zeszłego roku wymieniłem na 30T i zdążyłem jeszcze cztery razy w góry pojechać. Było lepiej na podjazdach. Co prawda nadal dla mnie barierą jest 15% nachylenia, ale wszystko łagodniejsze lżej się podjeżdża.
Natomiast w crossie miałem napęd 3x9 z korbą 44-32-22. 90% czasu i tak jeździłem na 32T, więc w końcu wymieniłem na 1x11 z zębatką 32T i tu się okazało, że owszem da się jechać, nawet chyba raz w górach byłem, ale po płaskim brakuje przełożenia. Bardzo szybko wchodziło przełożenie blat-oś i koniec. Zatem wymieniłem na 34T i jest lepiej o tyle, że jeżdżę głównie blat-przedostatnia, a na oś zrzucam jak mam wiatr w plecy. Co prawda teraz głównie śmigam po okolicach Wrocławia i mógłbym pewnie ze 40T założyć, ale rower nie ma być do ścigania, tylko do jazdy dla przyjemności. Poza tym z blatem 34T jeszcze w górach nie byłem i nie wiem czy tam nie będzie za twardo na przykład. Pewnie niedługo się na p. Tąpadła wybiorę, co by jakiś dłuższy podjazd zaliczyć i się przekonać. Chociaż długi weekend ma aurą nie rozpieszczać.
leighadams
28-04-2020, 21:37
Zdjęcie z fona, ale się pochwalę:-) Nowa koza na najbliższy sezon:-)
38861
Jak kolega wyżej, też jest 30t z przodu i jednak chciałbym zmienić na 32t, ale zastanawiam się nad jakimś ovalem banless lub absolute black.
Ktoś miał styczność, używał, warto?
Może jeszcze po tym niepełnosprytnym sezonie coś napiszę.
Ja z przełożeniami też mieszałem. W MTB fabrycznie była 32T, pod koniec zeszłego roku wymieniłem na 30T i zdążyłem jeszcze cztery razy w góry pojechać. Było lepiej na podjazdach. Co prawda nadal dla mnie barierą jest 15% nachylenia, ale wszystko łagodniejsze lżej się podjeżdża.
Natomiast w crossie miałem napęd 3x9 z korbą 44-32-22. 90% czasu i tak jeździłem na 32T, więc w końcu wymieniłem na 1x11 z zębatką 32T i tu się okazało, że owszem da się jechać, nawet chyba raz w górach byłem, ale po płaskim brakuje przełożenia. Bardzo szybko wchodziło przełożenie blat-oś i koniec. Zatem wymieniłem na 34T i jest lepiej o tyle, że jeżdżę głównie blat-przedostatnia, a na oś zrzucam jak mam wiatr w plecy. Co prawda teraz głównie śmigam po okolicach Wrocławia i mógłbym pewnie ze 40T założyć, ale rower nie ma być do ścigania, tylko do jazdy dla przyjemności. Poza tym z blatem 34T jeszcze w górach nie byłem i nie wiem czy tam nie będzie za twardo na przykład. Pewnie niedługo się na p. Tąpadła wybiorę, co by jakiś dłuższy podjazd zaliczyć i się przekonać. Chociaż długi weekend ma aurą nie rozpieszczać.Daj znać jak będziesz, może uda mi się złapać cię gdzieś na trasie.
Zdjęcie z fona, ale się pochwalę:-) Nowa koza na najbliższy sezon:-)
...ale zastanawiam się nad jakimś ovalem banless lub absolute black.
Ktoś miał styczność, używał, warto?
Gratki!
Jeździłem na owalu parę sezonów. Ja bym nie przepłacał, ale też nie masz się czego bać. Jeśli psyche Ci poprawi ;) to kupuj.
Daj znać jak będziesz, może uda mi się złapać cię gdzieś na trasie.
Puszczę Ci SMSa jak się będę wybierał. Raczej w dni wolne od pracy. Po pracy zdalnej nie mam już siły na dystanse 100+.
Zdjęcie z fona, ale się pochwalę:-) Nowa koza na najbliższy sezon:-)
Jak kolega wyżej, też jest 30t z przodu i jednak chciałbym zmienić na 32t, ale zastanawiam się nad jakimś ovalem banless lub absolute black.
Ktoś miał styczność, używał, warto?
Jak w zeszłym roku zmieniałem blat to też zastanawiałem się nad owalem. Tu właśnie doradzono mi, że najwięcej daje taki owal przy jeździe na platformach. Ponieważ ja od zawsze wpięty, to sobie jednak odpuściłem.
leighadams
29-04-2020, 11:05
Dzięki za odzew. W takim razie biorę zwykłe 32t i po temacie.
Zacząłem karmić młodego paszą z dodatkiem EPO i już jeździ moim rowerem :)
Zaczął ostatnio szybko rosnąć i nabierać sil, pod górę już nie mam żadnych szans. 38905
W dół za to pokonujesz go masą. :-P
Jak zobaczyłem na Stravie, że młody starszy już na Twoim gravelu śmiga, to się nawet zastanawiałem czy dajesz radę na kole się utrzymać.
W dół za to pokonujesz go masą. :-P
Jak zobaczyłem na Stravie, że młody starszy już na Twoim gravelu śmiga, to się nawet zastanawiałem czy dajesz radę na kole się utrzymać.Po płaskim i w dół jeszcze daje radę ;)
Ale pod górę widzę tylko znikający punkt:)
No ale to chyba było do przewidzenia. Może i trudne do zaakceptowania, ale raczej nieuniknione. Inaczej tyle lat treningu jak krew w piach by poszło. :)
Treningi z nim wyglądają tak:
Ogólnie lekko nie jest, ale cieszę się że wciąż jeździ i połknął bakcyla na dobre.38906
Muszę kupić żonie dwa kółka - ma być koszyk z przodu i bagażnik, żeby zamontować fotelik dla dziecka. Na co zwrócić uwagę? Czy w kwocie do 1500 zł to wszystko jedno i to samo?
Foltelik dla dziecka montuje się na rurze podsiodłowej. Bagażnik nie jest koniecznością. Owszem są foteliki montowana na bagażniku, ale MZ wtedy słabo z amortyzacją takiego fotelika i dziecko przyjmuje twardo wszystko czego tylna opona nie wybierze.
Zobacz w Decathlonie model Elops 900 (https://www.decathlon.pl/rower-miejski-elops-900-id_8359415.html) lub trochę tańszy Hoprider 100 (https://www.decathlon.pl/rower-miejski-hoprider-100-id_8405487.html).
Masz wieczystą gwarancję na główne komponenty i MZ dość sensownie skomponowane rowery w tym budżecie. Ten droższy ma piastę trzybiegową, ok rozwiązanie do spokojnej jazdy.
Lepiej brać coś z niską ramą, bo przy foteliku to przy pierwszym zsiadaniu grozi załatwieniem dzieciaka kopem z półobrotu. Niska rama jest eleganckim rozwiązaniem i nie trzeba się gimnastykować przy wsiadaniu i zsiadaniu. Nie bierz niczego z amorem, bo w tych pieniądzach i tak nie będzie działał albo przestanie krótko po zakupie, albo złapie takie luzy, ze będzie się wyginał w każdą stronę, tylko nie w tą w którą powinien. No i takie rowery są dosyć ciężkie.
Koszyk musisz kupić i tak osobno, polecam nie kupować najtańszego gówna tylko coś np. firmy Basil. Miałem swego czasu rower z koszykiem i o ile Basil wytrzymał ponad pół roku, a to była taki fajny wypinany model, o tyle najtańszy koszyk wytrzymał miesiąc. W obu popękała od wstrząsów siatka wokół mocowania do kierownicy. A ten najtańszy był jeszcze podpierany przez pręt zaczepiony do przedniej osi.
a ja dziś kupiłem dla piękniejszej połowy rowerza. Niech się wkręca. Co sądzicie o marketowym wynalazku ? Juz kupiony, więc wszelkie odradzanie jak krew w piach :) Rower dla kobiety do rekreacyjnego bujania się po parkach, wałach we Wrocławiu i ścieżkach rowerowych. Nic więcej. Co sądzicie ? wokół komina da radę ?
https://www.mediaexpert.pl/rowery/rowery-mtb/rower-indiana-x-pulser-6-7-m19-czarny-grafit-r19
Kobiecina ma 175 wzrostu i rama 21" z kołem 27.5.
29er nie chciała :d
Wygląda nie najgorzej po złożeniu. kapcie bym jedynie zmienił :)
Osprzętowo nie wygląda to źle. Jeżeli nie będzie ambitniejszej jazdy to faktycznie opony bym wymienił na coś gravelovego. Jakieś 2" z delikatnym bieżnikiem.
I jeszcze tarcze bym wymienił na takie, które widziały frezarkę, a nie tylko prasę. Może się to wydawać fanaberią, ale miałem takie tarcze, potem wymieniłem i jakoś hamowania znacznie się pojawiła.
Tylko ten rozmiar ramy. 21", serio? Mam MTB 21,5", ale ja jestem 15 cm wyższy i to jest FS z zupełnie inną geometrią. A i to dałem się przekonać obsłudze sklepu, po przeszło 20 minutach przymierzania się do 19" i 21,5". Nie żałuję, ale w sumie nie jeździłem na mniejszej ramie i nie wiem czy nie byłoby lepiej/ gorzej. Miałem HT jeszcze na 26" kołach z ramą 21", bo kupiłem nie mając kompletnie pojęcia o rowerach. I w sumie nie przeszkadzał mi ten rozmiar ramy do momentu gdy nie zacząłem jeździć w góry.
Zatem niech noga podaje. :)
z ramą mieliśmy zagwozdkę więc dla bezpieczeństwa po kilku przymiarkach do ram Authora na Hallera, zamówiłem dwa rowery 19" i 21". Dosiadła sie do 19" no i kurdupel.. A ten 21" jej podpasił. Nie wnikam, a szkoda mi życia na kłótnie z płcią podobno piękną w kwestii jak jej wygodniej i jak jej kolana się podczas kręcenia układają. Przejedzie 1000 km, dupa stwardnieje, rozumu nabierze :) Niech jej służy. Przedni hebel na razie jest taki, że na maxa zaciśniętym w domu rower mi jedzie do przodu. Sunie w sensie. Superkomornik to dostanie w łapy do regulacji :) Z czasem przyjdzie też czas na ulepszanie tego czy tamtego. Grunt, że napęd jak na Jej potrzeby jest OK. Już na pewno wiem, że siodło do zmiany. Fotela chce z miękkiej skóry :D :D Reasumując - kupno rowerza dla baby to jest jakas droga przez mękę :D Taka bardzo śmieszną mękę :D Wpadniemy kiedyś na Nowy Dwór to może da Ci się karnąć hehe :) Ale mówi, że ma ładna barwę ramy. To jedyna merytoryczna opinia w temacie z jej ust :)
zdyboo dzięki za podpowiedzi.
Heble się muszą dotrzeć, ale nie powinno być tak, że nie da się koła zablokować. Ja rower z przeglądu odebrałem z nowymi heblami i tarczami. Następnego dnia w Izery pojechałem. Obsługa mówiła żeby dotrzeć hamulce. Jutro, na pierwszym zjeździe, odpowiedziałem. :mrgreen:
Zatem albo jest źle ustawiony zacisk, albo zapowietrzony. Klamka robi się twarda w pewnym momencie czy miękko sprężynuje? Jak Damianu będzie przegląd robił to sprawdzi.
Siodło akurat bardzo indywidualna sprawa, ja wolę twarde, ale ja często jeżdżę i dupa się już ubiła. Choć przez ponad 1 kkm nie dałem rady się dopasować do Bontragera, który był fabrycznie w MTB zamontowany. Zwracam też uwagę, że są wersje siodeł specjalnie dla kobiet. Nieco krótsze i nieco szersze od tych męskich. Nie twierdzę, że będą lepsze, zwracam tylko uwagę, że są. U mnie takie miękkie kanapy były OK jak nie przekraczałem dystansu 25 km, potem jednak zaczynała się męka. Dwa dni później zakwasy odkrywały istnienie mięśni na dupie o których nawet nie miałem pojęcia. ;-)
Cięzko mi się wypowiedzieć w imieniu Ewki tyłka - pojeździ, zobaczy co i jak. Ona chce fotel - najlepiej miękki i z oparciem. Traktuje to z takim poważaniem jak marzenie mojego kota o pozłacanej kuwecie :D Siodło jest szersze i bardziej miekkie od tego hebla co ja mam :) Więc powinno byc trochę OK. Nie wiem jak te heble się sprawują, bo wczoraj wieczorem go skręcałem i potestowałem na kafelkach. Zatem to o kant dupy test. Pogoda robi się dobra, może zaraz gdzieś przejadę na test. To będzie dobry pomysł na zażegnanie wczorajszej Lidlowej promocji - kup 20 piw, zapłać za 10 :D
siemalysy
03-05-2020, 21:47
leighadams fajnie się prezentuje ten Rockrider :-) Obyś był jak najdłużej zadowolony :-)
Wspominałem kilka dni temu, że zdecydował się na zmianę przedniej zębatki i zamówiłem 34T. Natomiast tknęło mnie następnego dnia czy aby na pewno się do mojej ramy zmieści tej wielkości zębatka. Przejrzałem internety i 100% odpowiedzi nie znalazłem. W opisie tegorocznych modeli na stronie Treka jest zapis o tym, że maksymalnie z przodu wejdzie 36T. Można się domyślać, ze w ubiegłorocznych modelach też, ale w opisie ubiegłorocznych modeli takiej informacji brak. Napisałem do Teka, ale do dziś bez odpowiedzi. Uznałem, że bezpieczniej będzie założyć na razie zębatkę jeden rozmiar większą. W sklepie, w którym zamawiałem udało mi się bez problemu zmienić zamówienie. Jutro po południu zabawki powinny już na mnie czekać w paczkomacie :-)
siemalysy
Michał, a Ty masz boosta czy jeszcze 142 mm z tyłu? Ja mam podobnie, dolne rury wahacza są bardzo szeroko rozstawione i to zaraz za suportem. Nie wiem czy bym zmieścił 34T, choć chyba jeszcze tak. Natomiast raczej bym nie wstawił już 28T, choć nie przez boosta, a przez to, że łańcuch by już uderzał lub nawet szorował o wózek przerzutki. Oczywiście na przełożeniu blat - oś.
Przez ten szeroki wahacz mam nawet problem z czujnikiem kadencji Garmina. Dobrze, że korba Truvativ ma wgłębienia od wewnętrznej strony na tyle duże, że mieści się w nie czujnik. Prześwitu między ramieniem, a wahaczem mam tylko kilka milimetrów.
Mnie z Treka odpowiedzieli dosyć szybko jak pytałem o to jak przeciągnąć pancerz od windy.
siemalysy
03-05-2020, 22:56
Tak, mam już boosta i u mnie też tego miejsca jest mało. Myślę jednak, że 32T podpasuje bez większych problemów. W korbie NX czujnik kadencji Garmina nie zmieści się we wgłębieniu, ale przy montażu czujnika prześwit między nim, a dolną częścią tylnych widełek nie jest większy niż 5 mm.
Napiszę do Treka raz jeszcze. Skoro Tobie odpowiedzieli dość szybko to spróbuję raz jeszcze zadać im pytanie w tej kwestii.
siemalysy
05-05-2020, 21:24
Siema :-)
Znów post post postem, trudno...
Odebrałem wczoraj zębatkę i łańcuch. Dziś wziąłem się za wymianę i po pewnym czasie się poddałem. Śruba korby musi być tak zapieczona, że nie jestem w stanie jej nawet ruszyć. Nie mam nasadki imbusowej, a imbus z przedłużką w postaci starej sztycy nie zdał egzaminu. W pewnym momencie nie chciałem ryzykować niekontrolowanego zsunięcia się "przedłużki" na ramę. Jutro w robocie od narzędziowców pożyczę klucz kołkowy, żeby odkręcić kontrę / nakrętkę zabezpieczającą i prysnę tam brunoxem, albo kupię jakiś penetrator. Wezmę też z roboty też porządny klucz z nasadką 8 mm. I jutro podejdę znów do tematu i liczę, że operacja się powiedzie.
Wątpię, zeby za pomocą klucza kołkowego udało się odkręcić nakrętkę zabezpieczającą. Ten klucz służy właściwie tylko do przytrzymywania nakrętki w czasie odkręcania śruby. Oprócz pryśnięcia jakimś WD40, możesz też spróbować rozgrzać pistoletem na gorąco powietrze (lub w ostateczności suszarką) tarczę w okolicy śruby pod warunkiem, że tarcza jest aluminiowa. Aluminium szybciej się rozszerza od stali pod wpływem ciepła. Miałem taki sam problem z odkręceniem pedała i po krótkim ogrzewaniu wykręcił sie bez trudu z alu korby.
Michał ma korbę w systemie dub. Tam śrubę się dokręca z wysokim momentem, 54 Nm. Jak ktoś nie zadał smaru, a jeszcze dokręcił na czuja to mogła się zapiec. Ja bym zaczął od Brunoxa czy WD40, obficie i zostawić, aby się przegryzło, potem próbować z przedłużką lub kluczem trzpieniowym z solidną pokrętką.
Jak przekładałem kasetę na bębenku SRAM XD to też miałem poważne problemy aby ją odkręcić. Niby 40 Nm jak w starym standardzie, ale nie mogłem ruszyć. Ktoś w serwisie widać na chama to dokręcił, bo pomimo tego, że na gwincie był smar, to po odkręceniu były też wióry alu. Ja już dokręciłem kluczem dynamometrycznym.
siemalysy
06-05-2020, 21:54
Wątpię, zeby za pomocą klucza kołkowego udało się odkręcić nakrętkę zabezpieczającą. Ten klucz służy właściwie tylko do przytrzymywania nakrętki w czasie odkręcania śruby. Oprócz pryśnięcia jakimś WD40, możesz też spróbować rozgrzać pistoletem na gorąco powietrze (lub w ostateczności suszarką) tarczę w okolicy śruby pod warunkiem, że tarcza jest aluminiowa. Aluminium szybciej się rozszerza od stali pod wpływem ciepła. Miałem taki sam problem z odkręceniem pedała i po krótkim ogrzewaniu wykręcił sie bez trudu z alu korby.
Michał ma korbę w systemie dub. Tam śrubę się dokręca z wysokim momentem, 54 Nm. Jak ktoś nie zadał smaru, a jeszcze dokręcił na czuja to mogła się zapiec. Ja bym zaczął od Brunoxa czy WD40, obficie i zostawić, aby się przegryzło, potem próbować z przedłużką lub kluczem trzpieniowym z solidną pokrętką.
Jak przekładałem kasetę na bębenku SRAM XD to też miałem poważne problemy aby ją odkręcić. Niby 40 Nm jak w starym standardzie, ale nie mogłem ruszyć. Ktoś w serwisie widać na chama to dokręcił, bo pomimo tego, że na gwincie był smar, to po odkręceniu były też wióry alu. Ja już dokręciłem kluczem dynamometrycznym.
Klucz kołkowy był konieczny żeby odkręcić nakrętkę. Przy demontażu korby jest to operacja zbędna bo tak jak wyżej napisał zdyboo mam korbę DUB i tam wystarczy odkręcić śrubę i korba sama schodzi. W opisywanym przypadku odkręciłem nakrętkę, żeby skuteczniej było prysnąć środkiem penetrującym do gwintów. Co ciekawe pomimo porządnego klucza ciężko było to ruszyć, ale się udało.
Odkręciłem też śrubę, którą dokręca się ramię korby z zębatką. Poszło za trzecim podejściem. Pierwsze było po godzinie od pryśnięcia środkiem penetrującym. Drugie po dwóch godzinach. Za trzecim razem zmieniłem wcześniej używany klucz na teleskopowy klucz do kół, który żona wozi w aucie. Oczywiście z założoną nasadką z imbusem 8 mm ;-) Dopiero przy rozsunięciu tego klucza na maksa słychać było strzał i poszło :-) Wymieniłem zębatkę, śrubę wyczyściłem, na gwint przed wkręceniem nałożyłem smar. Oczywiście dokręciłem kluczem dynamometrycznym. Przy okazji wyczyściłem kasetę, kółka przerzutki, założyłem nowy łańcuch. A jak jutro pogoda pozwoli to po robocie wyskoczę na rower :-)
nikoniarz
08-05-2020, 23:17
Ja w ędurzu mam na przedzie 28T a na tyle 11-46T. Z przodu 28T musiała być, gdyż 26T była akurat niedostępna. A do 30T brakuje pojemności w przerzutce :P
siemalysy
10-05-2020, 18:10
Siema :-)
Pojeździłem trochę przez ostatnie dni :-) Dawno nie mogłem sobie pozwolić, żeby cztery dni z rzędu wychodzić na rower. Zmianę przedniej zębatki daje się odczuć. W pewnych sytuacjach nawet bardziej niż się spodziewałem i nie mam tu na myśli podjazdów, długich płaskich prostych, czy dokręcania na zjazdach.
39245
Ja w sobotę machnąłem ponad 60km ale ochotę miałbym jeszcze na 40?
Dużo piszecie o przednich zębatkach, ja na największym blacie mam 44 a i tak nieraz brakuje jeszcze kilku bo przy prędkościach powyżej 50km/h to za mało. Jak Wy dajecie rady przy 28 czy 30 kilku? Chyba więcej na podjazdach walczycie czy jak?
W sobotę z Jarkiem i jego synem spiknąłem się koło Ślęży i nawet rozmawialiśmy o przełożeniach. W crossie mam napęd 34 x 11-46, na dwóch najtwardszych przełożeniach (11 i 13) jestem w stanie jechać po płaskim ok. 30 km/h, więcej mi nie potrzeba. Oczywiście dłuższy czas jechać, nie są to chwilowe zrywy. Jak lecę w dół to moja masa załatwia temat. W sobotę przejechałem 125 km ze średnią 25 km/h. Jak jeszcze miałem napęd 3x9 (44/32/22 x 11-34) miałem podobne średnie na podobnych dystansach. Nowy napęd w tym rowerze dobrałem pod kątem gór. Co prawda w górach akurat byłem jak miałem tam jeszcze blat 32T, ale nawet sobotnia Ślęża, już na 34T pokazała, że jest zapas. Podjazd na Przełęcz Tąpadła nie był ani specjalnie długi, ani specjalnie stromy. 3 km z nachyleniem w najbardziej stromym miejscu ok. 8%. Do tego w połowie jest krótkie wypłaszczenie, które pozwala nieco uspokoić oddech i rytm serca.
W MTB z napędem 30 x 10-50 jest dosyć podobnie, ale tym rowerem w sumie rzadko po płaskim jeżdżę. Jak jadę pod górę, to zębatka 30 lepsza jest niż 32, którą miałem poprzednio. Jak lecę w dół to i tak nie dokręcam. Różnica jest taka, że cross jest ok. 4 kg lżejszy niż MTB.
Jakbym miał kupić teraz rower szosowy to miałbym dylemat jaki. Na pewno nie typową szosę do ścigania. Szybciej coś endurance, a jeszcze szybciej gravela i teraz jaki napęd. Nie ukrywam, ze wizualnie napędy z jednym blatem z przodu szalenie mi się podobają. Z drugiej strony, taki napęd to kompromis i to dosyć spory. Napęd z dwoma blatami z przodu jest bardziej praktyczny. Geometria i pozycja na szosie endurance czy gravelu byłaby bardziej sportowa niż na moim crossie co pozwalałoby się bardziej rozbujać. Pewnie taki blat 40T by mi wystarczył, ale w przypadku podjazdów kaseta z największą zębatką 42T spowodowałaby, że podjazdy mogłyby być ciut męczące. Przełożenie 1:1 jak dla mnie są dosyć twarde, choć kilka lat temu na trekingu przejechałem Orlicke Hory, gdzie z przodu było 32T, a z tyłu maks. 34T, ale to było kilka lat temu.
Inna sprawa, że jak patrzę na grupę Shimano GRX, to nie ma ona swojej własnej kasety, tylko te zapożyczone z szosy lub MTB. Jest nawet taka jak mam teraz w crossie XT-M8k 11-46. Przy czym przerzutka GRX obsługuję maksymalnie 42T. Czyli jak bym chciał założyć sobie do gravela kasetę 11-46, to potrzebuję przerzutki MTB np. XT M8k, bo taką mam crossie i z wózkiem GS obsługuje bez problemu kasetę o tak szerokim zakresie. Wiem, że w przypadku 10 biegów, przerzutki szosowe Shimano nie były kompatybilne z przerzutkami MTB, a przy 11 biegach, wróciła kompatybilność czy nie?
siemalysy
11-05-2020, 20:53
W Authorze mam napęd 3x9 (40x30x22 11-34) i największy blat z przodu wrzucałem rzadko, tylko na asfalcie i na równych leśnych, i polnych drogach. W lesie, w którym najczęściej jeżdżę używałem najczęściej środkowego blatu i na stromych podjazdach młynka. Teraz w Treku mam pierwszy raz styczność z napędem 1x i do moich potrzeb się sprawdza. Teraz założyłem większą zębatkę z przodu bo na nasze łódzkie "górki" 30-tka trochę za mało. Ale jakbym co najmniej dwa razy w miesiącu jeździł w góry to bym nie zmieniał.
Nastała cisza, mam nadzieję że rowerujecie chociaż☺ ja się staram robić nowe trasy.
Koledzy pomocy... wnerwia mnie skrzeczący lewy pedał spd. Z każdym obrotem słyszę "skrzek, skrzek....". Tydzień temu zdjąłem bloki z buta, rozkręciłem i przesmarowałem smarem teflonowym jego mocowanie czyli blaszka, śruby spinające itp. Przez 100km było idealnie, zero odzewu. A dziś znów ten dziad się odezwał. Czytałem w necie, że niektórzy się poddali i trzeba z tym żyć. Jakieś pomysły macie, ktoś był tym wkur... jak ja? W samym pedale problem chyba nie występuje...
Możesz zrobić dwie rzeczy, przyzwyczaić się lub wymienić pedały, najlepiej na inny system niż SPD.
U mnie też to występuje i tu nie skrzypi jakiś konkretny element, zatem rozbieranie i smarowanie niczego nie da. Skrzypi styk podeszwy buta z pedałem. Konkretnie to wyciera się kawałek sztywnej podeszwy tuż za blokiem o tylną część zatrzasku, tą ze śrubą do regulacji kąta wypięcia. Zaczyna się po ok. 2000 km w zestawie nowy pedał, nowy but. Ja mam zarówno tylną część zatrzasku jak i kawałek podeszwy w niektórych butach wypolerowane na błysk.
Możliwe że np. Crank Bros ze swoimi trzepaczkami jest wolny od tego efektu, ale mam za dużo rowerów, aby teraz wymieniać pedały i bloki.
Dzięki za odpowiedź Tomku. Podejrzewałem, że ocieranie tych dwóch elementów jak piszesz, również może nieść takie skutki.
Chyba taki urok Shimano niestety, czytałem jeszcze że niekórzy bloki wymieniają na nowe, ale chyba będę się do tego przywyczajał jednak...
Najbardziej pomaga chyba błoto. W MTB skrzypi dopóki nie zabrudzę podeszwy. Potem jest spokój do czasu umycia butów. W crossie rzadko mam styczność z brudem i zdarza się, że skrzypi cały czas.
Ja już też bawiłem się w zamianę bloków miejscami, nowe bloki itp. cuda wianki. Jak pomagało, to tylko na chwilę.
Problem występuje nawet w pedałach M8020 gdzie jest ramka, która ma podobno zapewniać lepsze podparcie buta, ale jedyne chyba co zapewnia to ochronę zatrzasku przy uderzeniach w kamienie.
nikoniarz
19-05-2020, 12:54
Dzięki za odpowiedź Tomku. Podejrzewałem, że ocieranie tych dwóch elementów jak piszesz, również może nieść takie skutki.
Chyba taki urok Shimano niestety, czytałem jeszcze że niekórzy bloki wymieniają na nowe, ale chyba będę się do tego przywyczajał jednak...
Od ponad 20 lat używam systemu SPD i niestety nie mogę potwierdzić, że taki urok Shimano. Nie mialem nigdy skrzypienia, nigdy też nie smarowałem tego.
A jakie masz buty? Obecnie mam trzy pary butów Shimano: ME5 do MTB, XC5 do wszystkiego innego i XM-7 na zimę i deszcz. Pedały: 540, 785, 8020 i jakieś starsze XTR, ale już w tej konstrukcji z otwartym zatrzaskiem. Właściwie nie skrzypią mi buty tylko na tych XTR, ale te akurat mam w SS, z którego najmniej korzystam.
U mnie to jest ewidentnie to co napisałem, bo wystarczy, że lekko przekręcę piętę na zewnątrz i się robi cisza, tylko tak jeździć niepodobna.
Też mam wrażenie, że lekkie przekręcenie buta jak do wypięcia niweluje skrzypienie. Buty mt34 i pd 530 skrzypi że hej.
nikoniarz
19-05-2020, 23:41
A jakie masz buty? Obecnie mam trzy pary butów Shimano: ME5 do MTB, XC5 do wszystkiego innego i XM-7 na zimę i deszcz. Pedały: 540, 785, 8020 i jakieś starsze XTR, ale już w tej konstrukcji z otwartym zatrzaskiem. Właściwie nie skrzypią mi buty tylko na tych XTR, ale te akurat mam w SS, z którego najmniej korzystam.
U mnie to jest ewidentnie to co napisałem, bo wystarczy, że lekko przekręcę piętę na zewnątrz i się robi cisza, tylko tak jeździć niepodobna.
Buty SIDI Eagle 5 oraz SIDI Defender. Pedały PD-M980 oraz PD-M9000. Kiedyś dawniej buty SH-M085 i pedały PD-M520. A jeszcze wcześniej pedały Ritchey Pro a butów to już nie pamiętam...
rainbowwarrior
20-05-2020, 10:31
Od 15 lat jeżdżę na tych samych PD-M 520 i butach Specialized, chyba Sport i żadnego piszczenia nie ma, więc jestem zaskoczony tym o czym piszecie.
To dziwne bo 520 też cierpią na tą przypadłość i nie tylko te. Np. z tego forum https://forum.szajbajk.pl/topic/10766-shimano-spd-pd-m520-problem-z-trzeszczeniem/
te same przypadki...
U mnie to nie jest piszczenie lub zgrzytanie. Dźwięk przypomina skrzypienie nierozchodzonego skórzanego obuwia.
Nie zawsze też występuje, ostatnio jakoś nie słyszę go w crossie, którym śmigam po pracy zdalnej. Teraz mi przyszło do głowy, że można by lekko przeszlifować fragment podeszwy co bardziej gruboziarnistym papierem ściernym. Coś w okolicach nasypu 60 czy 80 powinno nieco zmienić fakturę materiału. Może nawet na jakiś czas pomoże.
Też miałem skrzypienie na jesieni gdzieś, buty Shimano i Looki spd. Pojawiało się i znikało (np. jak było mokro). Obecnie problem zniknął definitywnie, ale to pewnie dlatego, że odpoczywam od spd i używam platform :)
Od soboty już nie trzeba jeździć w szmacie na ryju.
Przepis był i tak tych durniejszych, wykonywanie przez ludków takie se, a egzekwowanie żadne praktycznie.
Z reguły i tak ściągam chustę jak już wyjadę z obszaru gdzie jest jakieś większe zagęszczenie ludzi. Raz mi ktoś zwrócił uwagę, żebym zakrył twarz, kilka razy mijał mnie patrol Policji, bez reakcji z ich strony.
Rozumiem zakrywanie twarzy w sklepach, na imprezach, w kinach czy podobnych miejscach w których nie można kontrolować w żaden sposób dystansu społecznego. Tak to ma jakiś sens, choć mocno wypaczony, bo masek z prawdziwego zdarzenia nie ma na rynku, a jak są to bardzo drogie. Zakrywanie osłoną zastępczą mocno jednak redukuje właściwości ochronne takiego sposobu.
Testujemy z młodym "najlepsze bibsy świata" od polskiego eroe (tak naprawdę szyję to quest Mai Włoszczowskiej) i jak na razie wypadają bardzo dobrze, fajnie uszyte, dobrze leżą i mają jak dla mnie bardzo dobra wkładkę.
Nie wiem czy nie najlepsza jaką miałem, porównuje do vitesse, kallisto, castelli, raso, Decathlon, Giordano itp. 39848
Jedną parę testujecie na zmianę czy macie osobne? :mrgreen:
Mnie się bardzo dobrze jeździ w Rogelli Porrena, tej starszej wersji. Wkładka jest spora rozmiarem, ale o różnej grubości.
Nie mam tak dużego porównania, bo jeździłem tylko w polskim Solenie, Biemme i Pearl Izumi (tylko długie spodnie). Foxa i Endury nie liczę, bo to spodenki z wkładką przeznaczone pod luźniejsze spodnie.
Jedną parę testujecie na zmianę czy macie osobne? :mrgreen:
Mnie się bardzo dobrze jeździ w Rogelli Porrena, tej starszej wersji. Wkładka jest spora rozmiarem, ale o różnej grubości.
Nie mam tak dużego porównania, bo jeździłem tylko w polskim Solenie, Biemme i Pearl Izumi (tylko długie spodnie). Foxa i Endury nie liczę, bo to spodenki z wkładką przeznaczone pod luźniejsze spodnie.No co ty, jak prawdziwi Janusze jeździmy w jednych na zmianę :)
W weekend umyłem rower miastowy i przy okazji zobaczyłem, że muszę wymienić kółka w tylnej przerzutce.
Kółka to Shimano XT M773 kupione w październiku 2018 i pewnie zamontowane zaraz po zakupie. Przerzutka to stare Shimano 105 (9x) z wózkiem SS. Jeżdżone głownie w zimie i w deszczu i innym syfie, który wymaga roweru z błotnikami.
39850
siemalysy
31-05-2020, 17:11
Siema :-)
W piątek pojeździłem trochę w górach. Pogoda zapowiadała się kiepska, ale postanowiliśmy zaryzykować. W piątek kilka minut po dziewiątej ruszyłem z Rdzawki niebieskim szlakiem (Polica-Stare Wierchy) kilkadziesiąt metrów od Zakopianki. Szlakiem tym dojechałem do Głównego Szlaku Beskidzkiego, który w tym fragmencie jest też czerwonym szlakiem rowerowym. Celem był szczyt Turbacza. Ostatni fragment na szczyt rower wypychałem na górę bo podjazd nie był możliwy. Z Turbacza w kierunku schroniska dało się już całkiem przyjemnie zjechać. Deszcz padał niemal bez przerwy. Ale tylko co jakiś czas padało mocniej. Nie ubierałem kurtki przeciwdeszczowej i to był błąd. W schronisku przebrałem się w suche ubranie, miałem tylko górę ciepłego brubecka. Dzięki temu komfort termiczny znacząco się poprawił :-) W czasie pobytu w schronisku na grzejniku wysechł mi buff, którego miałem na głowie. Po ok. godzinnym odpoczynku i popasie ruszyłem dalej GSB w kierunku szczytu Kiczora. Na wcześniej wspomnianego brubecka założyłem wiatrówkę i nie było mi zimno nawet na zjazdach. Jak zaczęło padać założyłem kurtkę przeciwdeszczową i do końca tripu już jej nie zdjąłem ;-) Z Kiczory dojechałem do Przełęczy Knurowskiej, stamtąd zjechałem już asfaltem do szlaku Velo Dunahec. Mój plan zakładał, że dojadę beskidzkim szlakiem co najmniej w okolicę Kotelnicy i stamtąd zjadę niebieskim szlakiem do Velo Czorsztyn. W związku z warunkami panującymi na szlaku i tym co leciało z nieba zmieniłem plany. Kilka kilometrów w deszczu szlakiem Velo Dunajec, żeby odbić na szlak Velo Czorsztyn. Szlak przyjemny, asfaltowy, łatwy i w pięknych okolicznościach. Minąłem zamek w Czorsztynie, odpuściłem sobie dojazd do samego zamku bo już tam byłem. Trzymając się Velo Czorsztyn dojechałem do Niedzicy. Jazdę zakończyłem na parkingu obok Zamku gdzie czekała na mnie żona :-) Żona kiedy ja jechałem rowerem spacerowała sobie po Dolinie Kościeliskiej i Zakopanem. Mogę śmiało napisać, że taki układ pasował nam jak ulał. Wilk syty i owca cała :-D
Pakując się w domu na ten wyjazd spakowałem dwie pary butów rowerowych: letnie Sidi i zimowe Shimano. Pomyślałem, że może być chłodno i zimowe buty mogą się okazać przydatne. Cieszę się, że je zabrałem bo ostatecznie w nich ruszyłem na szlak. Nawet przez moment nie było mi ani za ciepło ani za zimno. Nie czułem też, żebym w butach miał mokro. Co prawda jak zdjąłem buty były strasznie ciężkie i nasiąknięte wodą, ale co najważniejsze dzięki nim nie zmarzłem w stopy. Jak już pakowałem ostatecznie plecak przy aucie zrezygnowałem z zabrania aparatu. Z jednej strony obawiałem się, że zamoknie, a z drugiej i tak nie zmieściłbym go do plecaka. Zrezygnowałem też z polara z powodu braku miejsca w plecaku. 15 litrowy plecak jest za mały na wypad gdzie nie ma pewności czy uda się kupić coś do picia, jedzenia i wszystko na cały dzień zabiera się w plecak. Wiem już, że przed kolejnym wypadem tym razem dwudniowym muszę kupić sobie większy plecak
Kilkukrotnie na zjazdach tak oblepiło mi oponę, że o żadnym trzymaniu się podłoża mowy być nie mogło. Najlepszą opcją zjazdu na łatwych mogłoby się wydawać zjazdach była jazda tam gdzie spływająca z góry woda wyżłobiła sobie koryto. W sam raz na oponę.
Poniżej trasa jaką jechałem i trochę zdjęć z tego wypadu. Zdjęcia niczego nie urywają bo warunki były jakie były. Wszystkie foty robione telefonem.
[1]
39954
[2]
39955
[3]
39956
[4]
39957
[5]
39958
[6]
39959
[7]
39960
[8]
39961
[9]
39963
[10]
39964
[11]
39966
[12]
39967
[13]
39968
[14]
39969
[15]
39970
Dobry wieczór,
Nie wiecie, gdzie teraz wystawić szpej do pchnięcia? Poprzednie koła z Treka chcę sprzedać.
RPA ma chyba jakieś odjechane w kosmos prowizje. Ich lokalny twór ma chyba bardzo ograniczony zasięg. Sam może raz czegoś tam szukałem. OLX? Nie mam tam konta i nie znam tego portalu, nie wiem czy tam są jakieś opinie staże itp.
Fejsa nie mam, zatem odpadają wszelakie grupy handlowe.
To trek taki zaawansowany technologicznie jest, że już bez kół jedzie [emoji12]
Przerobiłem na poduszkowiec ze szwajcarskimi wirnikami. :mrgreen:
może standardowe fora rowerowe - szajbajki jakies czy cóś ? :D
OLX tez jest dobrym rozwiązaniem.
Ostatecznie tez można przez kogoś znajomego z fejsem - tak tez czesto się spotyka ogłoszenia.
siemalysy. Wracajac do długiej recki i szczegółowej to jestem pod wrażeniem że podczas takiej niepogody się odważyłeś. To ile km / ile h Ci to wyszło? Czy ten track wcześniej już znałeś?
siemalysy
02-06-2020, 19:30
moshica tracka nie znałem. Nigdy wcześniej nie jeździłem w tej części Polski rowerem. Chciałem objechać Gorce, zrobić pętelkę szlakiem rowerowym, ale jak się okazało część tego szlaku jest zamknięta do odwołania, a nie było opcji, żeby ten fragment ominąć, więc wymyśliłem sobie tripa, takiego jak powyżej ;-) Co prawda zjechałem w dół trochę wcześniej, ale byłem na tyle przygotowany, że w razie "W" wiedziałem, którędy i dokąd mogę zjechać. Wyszło mi 7h:17m w tym dobra godzina w schronisku. Zrobiłem 60 km i niecałe 1400 m przewyższenia wg. Garmina.
Nieźle. W czasie lepszej pogody to okolice Niedzicy, Czorsztyna są bardzo widowiskowe i fajny asfalt do pomykania, dla tych co szosę lubią☺ Sam chetnie bym się tam wybrał. A Ty jak to realizujesz bèdąc z Łodzi? Wrzucasz rower w auto i jedziesz z noclegiem czy jak? Bo wiem że na Jurze i w Beskidzie też miałeś trasy, czy na tej samej zasadzie? Łódź to środek kraju, wszędzie daleko...?
Dobry wieczór,
Nie wiecie, gdzie teraz wystawić szpej do pchnięcia? Poprzednie koła z Treka chcę sprzedać.
.
Od lat wszelkie szpeje rowerzowe (od klocków hamulcowych, po kompletne bicykle) sprzedaję tylko na OLX, zresztą całą masę innych sprzętów również
siemalysy
03-06-2020, 19:14
Nieźle. W czasie lepszej pogody to okolice Niedzicy, Czorsztyna są bardzo widowiskowe i fajny asfalt do pomykania, dla tych co szosę lubią☺ Sam chetnie bym się tam wybrał. A Ty jak to realizujesz bèdąc z Łodzi? Wrzucasz rower w auto i jedziesz z noclegiem czy jak? Bo wiem że na Jurze i w Beskidzie też miałeś trasy, czy na tej samej zasadzie? Łódź to środek kraju, wszędzie daleko...������
Realizacja zależy od trasy jaką planuję, planujemy i dystansu, który trzeba pokonać autem. W tym przypadku w czwartek po pracy załadowałem rower na dach i pojechaliśmy już niemal do miejsca docelowego gdzie mieliśmy zaklepany nocleg. Rano ja spakowałem się na rower, a żona autem pojechała sobie w Dolinę Kościeliską. Kiedy skończyłem swojego tripa, żona już na mnie czekała na parkingu. W Jurę zdarza mi się jeździć na jeden dzień z rowerem na dachu. Do Olsztyna k. Częstochowy mam 145 km, a tam już jest gdzie fajnie pojeździć :-) Obecnie robią remont A1 i droga w kierunku Częstochowy jest straszna, ale i tak warto zapakować rower na auto i jechać tam pojeździć.
Łódź to środek kraju, wszędzie daleko...������
A z drugiej strony wszędzie podobna droga ;-)
A używasz bagażnika dachowego ? Wiele osób daje z tyłu na platformę hakową. Ja znów klapie tylne siedzenia i wyjmuje przednie koło. No ale wtedy auto się robi dwu osobowe. Tyle że sam zawsze na rower jeżdżę. No ale na dachu to chyba opory powietrza i sprzęt od much usyfiony?
siemalysy
04-06-2020, 20:58
Tak. Używam bagażnika na dach. Rozważałem platformę na hak gdybym przy zmianie auta kupił auto z hakiem. Nie było to priorytetem i auto trafiło się bez haka, więc po podliczeniu kosztów montażu haka, dobrej platformy zrezygnowałem z tego pomysłu. Na dachu nie jest źle. Wiadomo, że trzeba pilnować się prędkości, że tak jak wspomniałeś zwiększają się opory, że spalanie jest wyższe, montaż rowerów w uchwytach na dachu też jest bardziej upierdliwy od wstawiania do platformy. Jednak nie jest to bardzo upierdliwe i ja nie narzekam. Owady to fakt, szczególnie jadąc w nocy. Ale to też da się zaakceptować.
nikoniarz
05-06-2020, 04:49
montaż rowerów w uchwytach na dachu też jest bardziej upierdliwy od wstawiania do platformy
Tutaj bym polemizował. Wiele zależy pewnie od modelu uchwytu/platformy, ale bardzo dużo również od rowerów. Na początku wiele lat jeździliśmy z rowerami na dachu- czy to montowanymi w całości, czy też za przedni widelec. Później nastał czas uchwytu hakowego. Platforma na hak jest dość ciasna- montaż 3 rowerów MTB bywa mocno problematyczny. A jeśli dojdą do tego rowery z pełnym zawieszeniem tworzy się istny cyrk jak to zgrać- a to koliduje kiera z siodłem, a to problem z umiejscowieniem łapy w odpowiednim miejscu... Na dachu ten problem jest mniej irytujący gdyż można je rozstawić szerzej. Minusem jest większy hałas i spalanie. Do 140km/h wszystko było bezpieczne. Koszty generalnie podobne. Mowa od samego początku o produktach Thule.
Ps. był również epizod uchwytu na szybę/klapę, i ten okazał się najbardziej irytujący.
Wychodzi że najlepiej mieć długie kombi i wrzucać rowery na tył, wykręcajac koła. Ale to chyba też rozwiązanie na na 2 rowery.
Najlepszy jest pickup lub dostawczak, czyli tak naprawdę samochód z przestrzenią ładunkową zdolną pomieścić rower. Trzeba pamiętać, że rower rowerowi nierówny. O ile taka szosa, gravel czy cross są dosyć zwartymi konstrukcjami, o tyle MTB ze swoją płaską geo potrafi być długie. Na przykład mój cross mieści się na długość w przestrzeni do tego przeznaczonej w szynobusie Kolei Dolnośląskich. Jak jeszcze są te uchwyt za przednie koło, to rower sobie elegancko stoi i krzywda mu się nie dzieje.
40077
O tyle MTB FS nijak tak nie zmieszczę i musi stać oparty Przednim lub tylnym kołem o jedną ze ścianek tej zagrody. Chyba, ze jest nieco inaczej zorganizowana ta przestrzeń i wtedy nawet MTB się mieści bez problemu.
40078
Choć wtedy jak zaczyna się robić tłok w pociągu, to ludzie zaczynają z dupy strzelać, że rower blokuje trzy miejsca siedzące, ale z reguły obsługa pociągu tłumaczy im dlaczego tak jest.
W niedużym kombi (Opel Astra I) jechaliśmy we trzech z rowerami MTB HT w środku, ale to było dawno i całe szczęście blisko. Do Volkswagena Transportera weszło 5 rowerów na pakę, MTB HT, po odkręceniu przednich kół. Bagaże na tydzień i 6 osób. Rower kierowcy jechał na bagażniku na klapie.
siemalysy
05-06-2020, 20:59
Jak powyżej kolega wspomniał:
...Trzeba pamiętać, że rower rowerowi nierówny...
Do tego dodałbym jeszcze, że auto autu nierówne, że bagażnik bagażnikowi nierówny, zarówno te na dach jak i te na hak. O tych na tylną klapę nie wspominam bo wg. mnie tego bezpiecznie nie da się używać. Wielokrotnie widziałem jak auta z rowerami na takich bagażnikach całkowicie zasłaniało tylne lampy. A pamiętacie pewnie czasy jak u nas bagażniki na hak były niedozwolone. Doświadczenia w użytkowaniu bagażnika na hak nie mam. Natomiast na dachu rowery woziłem już na 3 autach. Dopóki do przewiezienia są dwa rowery to jest luzik. Najgorzej jak trzeba przewieźć trzy rowery. Najtrudniej zawsze jest ze środkowym rowerem. Przy moim wzroście 1,8 m żeby dobrze ten rower wstawić muszę stawać na progu, a nie jest to wygodne. Robię to rzadko bo najczęściej wożę 1-2 rowery. Woziłem też rower w kombi przy złożonej tylnej kanapie. Jestem w stanie przewieźć rower bez zdejmowania koła, ale trzeba już kombinować z ustawieniem kierownicy i przedniego koła, żeby było ono prostopadle do "podłogi". Jak już rower wiozę na pace to zdejmuje przednie koło.
Trzy MTB na platformie, to faktycznie trza pogłówkować by zapakować i niczego przy okazji nie poobijac. Jak rowery pasują, to tych łap trzymających nie idzie założyć. Już nieraz skręcałem kierownice wzdłuż ramy, przekrecalem siedzenie ( myk myk, tu pomaga). Na wąskich drogach trzeba uważać, bo jednak rowery wystają po za obrys auta.
Na dachu takich kombinacji zazwyczaj nie ma. Za to, gdy auto jest wysokie to wladowanie tam roweru, wymaga zdolności Pudziana i Gordata jednocześnie. Tu z kolei trzeba pamiętać, by się nie ładować autem do garażu.
Parę lat temu zostałem objechaniy na amberone przez gościa z rowerami na dachu. Nie było by w tym nic dziwnego, tylko ja wolno nie jechałem, a rowery były wyposażone w foteliki dla milusińskich.
Kilka lat temu do Słowenii jechaliśmy. Znajomi przyjechali Octavią Combi z dwoma rowerami na dachu i pakujemy mój trzeci. Mam taki kompaktowy bagażnik na dach. Uchwyt na przednie koło i krótka rynienka na tylne. Przodem nie wszedł, no to tyłem, udało się. Roboty dużo, bo trzeba było bagażnik obrócić, czyli zdemontować go z belek i zamienić oba uchwyty miejscami. Wjeżdżamy na obwodnicę autostradową, przyspieszenie i mój rower ląduje na tylnej klapie. Myślałem, że pasek mocujący tylne koło urwało, ale nie, pasek miałem w kieszeni. W całym zamieszaniu zapomniałem przyczepić tylne koło. Na szczęście nic się nie uszkodziło i dojechaliśmy już bez problemu do celu. Na słoweńskiej autostradzie nawet odcinkami jechaliśmy 160 km/h.
Sam nigdy nie woziłem roweru na dachu- zawsze wewnątrz, a od kiedy mam torbę na rower żadem hotel mi nie straszny ;) Kiedyś jadąc autostradą na samochodzie przede mną otworzył się box dachowy- minęło kilka lat, a nadal mam stresa jak widzę coś na dachu z przodu :oops:
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.