Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )
Mocno trzeba rozmontować rower do torby?
Pytanie techniczne.
W crossie coś z przodu mi stuka, a właściwie trzeszczy, takie pojedyncze trzaski. Rozebrałem już wszystko, kierę od mostka, mostek i podkładki z rury. Wszystko wyczyściłem i zamontowałem ponownie. Nawet zdemontowałem bieżnię z widelca i zamontowałem nie żałując smaru.
Nie wybijałem tylko sterów z ramy, ale nikła szansa, aby one trzeszczały. Docisnąłem je za to prasą. I tak, to na pewno z przodu, bo słychać nawet jak stanę na pedałach. Obawiam się, że to z okolic haków przedniego koła (QR 9). Swego czasu coś skrzypiało i okazało się, że przednie koło się odkręciło. Dokręciłem i się uspokoiło, ale okazało się, że zaciski Boplight z tytanową osią nagle zaczęły się samoistnie luzować. Wymieniłem na DT Swiss, przestały się luzować, ale po krótkim czasie zaczęły się trzaski. Jak droga jest gładka, po płaskim to jest cisza. Jak zaczynają się nierówności lub zaczynam cisnąć podjazd, zaczynają się trzaski.
I w sumie nie mam pomysłu za bardzo co z tym zrobić. Nałożyłem smaru w mocowanie koła, ale nic się nie zmieniło. Koło nie ma luzu, przynajmniej nie da się go wyczuć. Piasta to XT, stara bo stara, ale serwisowana regularnie.
Zastanawiam się, czy nie wyciąć podkładek z puszki po piwie i nie obłożyć nimi haków koła. Choć nigdzie na hakach i na nakrętkach piasty nie widać jakichś specjalnych śladów tarcia. Ktoś ma jakiś pomysł?
siemalysy
07-06-2020, 14:51
Siema,
Nie znam patentu z z obkładaniem haków koła. Może warto też sprawdzić połączenie mostek-kierownica, czy tam się jakiś piasek nie dostał. Rozumiem, że jakieś delikatne pęknięcie widelca wykluczasz? Z tymi trzaskami, trzeszczeniem to kłopot bo często się niesie po ramie i trudno ustalić skąd odgłos dochodzi, a jak są rzadkie to robi się jeszcze trudniej.
Ja u siebie ma ten kłopot, że co jakiś czas muszę czyścić stery bo trzaski stamtąd dochodzą co jest irytujące. Ostatnio pojeździłem w błocie, po powrocie rower wyczyściłem, ale wczoraj jak jeździłem to były one dość często słyszalne. Stery to FSA IS-2. Myślicie, że wymiana sterów coś pomoże?
Ps.
Macie może sprawdzony patent na usunięcie smoły (tak mi się wydaję) z opony? Wczoraj miałem niefart, chwila nieuwagi bo zatrzymałem się na wąskiej drodze na poboczu i stanąłem na rozgrzanej części czegoś co miało być asfaltem. Zerwałem co mogłem od razu jak się zorientowałem co się dzieje. Później patykiem wydłubałem tyle ile się dało. Ale jeszcze zostało trochę między klockami. Obecnie opona moczy się w tłustym roztworze, który przygotowała mi żona. Nie wiem czy się uda to doczyścić.
40151
Raczej wykluczam pęknięcie, od zewnątrz nic nie widać, do wewnątrz na ile mogę dojrzeć też nie.
Mostki, kiery i podkładki czyściłem, bo to było moje pierwsze podejrzenie.
Smołę możesz próbować usunąć gliceryną. Temat mi poniekąd znany, bo pod Wrocławiem drogowcy często naprawiają drogę w taki sposób, że leją smołę do dziury, zasypują tłuczniem i zostawiają. Jak wjedziesz w taką świeżą naprawę, to ze slicka robisz oponę z bieżnikiem. Zwykle jednak na tyle mało tej smoły się przyczepiało, że odpadała sama.
siemalysy
07-06-2020, 20:07
Nie zazdroszczę Tobie szukania tych trzasków. Sam kilka miesięcy temu walczyłem z trzaskami. Miałem podejrzenia, że to sztyca. Czyściłem sztycę, rurę podsiodłową, jarzmo sztycy, pręty siodła i trzaski nie ustawały. Gotów byłem już wyjmować łożyska z systemu ISOSpeed, ale przed tym aktem desperacji zmieniłem sztycę na inną. Miałem starą sztycę PRO i po wymianie cisza.
Dzięki za info o glicerynie. Po moczeniu udało się doczyścić na tyle, że jest dużo lepiej. Teraz już odpuszczę to czyszczenie, może już nie będzie konieczne. O glicerynie będę pamiętał na przyszłość, chyba, że się okaże że będzie konieczne po najbliższej jeździe ;-)
Mocno trzeba rozmontować rower do torby?
Koła zdjąć. Jest kieszeń główna na ramę i dwie boczne na koła- takie ułożenie chroni ramę. Kiere zostawiam, ale jak zdejmiesz to nie ma śladu co ukrywasz wewnątrz.
Chłopaki potrzebuję rady, z racji że ciśnie mnie na zakup szosy, na co zwrócić uwagę przy ocenie stanu roweru?
Jest fajny egzemplarz, cały na grupie SH 105, korby hamulce i przerzutki.
Rama 54,5 mam 173 cm wzrostu, więc chyba musiałbym krótszy mostek wstawić?
Gadałem z gościem, jest drugim właścicielem, niby rower w idealym stanie.
Wcześniej celowałem w Specializeda Tarmac też na SH 105 (wiadomo cena x2), ale teraz ten model zobaczyłem i wszystko by mi w nim pasowało.
Niestety jest chętny na zakup z zagranicy (wysyłka przez ebay), więc jutro się dowiem czy aktualne czy nie.
Co sądzicie o atrakcyjności zakupu, fajny osprzęt i kolorystyka.
https://www.olx.pl/oferta/scott-foil-szosowy-full-carbon-105-CID767-IDEnaj3.html#8e120b5232
Jedyny mankament to być może zęby na dużym blacie, ale pewności nie mam.
40185
Chyba standardowe sprawdzenie, czy nic nie trzeszczy podczas jazdy. Stan obręczy, żeby się nie okazało, że już zaraz trzeba je wymienić. Stan napędu. Luzy na kołach, suporcie, sterach.
Czy biegi chodzą normalnie, czy hak przerzutki prosty. Zęby na blacie nie wyglądają jakoś źle. Widać lekkie zużycie, ale nic niepokojącego.
Dzięki Tomku, czyli standard rzec można w sprawdzeniu.
No zobaczymy czy czeka mnie podróż 180km w jedną stronę na oględziny, czy gość wyslę przez ebay ;-)
Według mnie jest bardzo duża szansa że rower będzie za duży, szukałabym czegoś w rozmiarze max 52. Sam kiedyś kupiłem rozmiar 56 przy 180 cm wzrostu i po zmianach mostka, sztycy z offsetem na bez, kupiłem w końcu 54 bo wciąż mi było niewygodnie.
Też mnie to martwi ten rozmiar. Obecnie w xc mam dlugość ramy 55cm. Ale tu dochodzi wychylenie kiery w przod niestety. Rozmiarów 52 jak na lekarstwo. Większość ofert to 56 niestety.
Mam taki tani trekking. Jest to Kross Atlantic. Przebieg myslę ze nie więcej niż 4000km, ale jest juz troche zdezelowany. Dwukrotnie byla wymieniana przerzutka, dwukrotnie też pękniete pedały po przewrotkach w stanie nietrzeźwym (można przyjąć ze te wymiany przerzutek i pedałów były z mojej winy). Pseudo amortyzator z przodu już ledwo co się ugina. Zaczepy na blotniki popękały. Dzisiaj prawdopodobnie pękła mi ośka w tylnym kole po wjechaniu na chodnik z ulicy, koło zaczeło się ruszać, widać łożyska, nie da się jechac. Jest tam wolnobieg. Ogólnie rower mi pasuje, tzn głownie wyprostowana pozycja, ale nie mam porównania do innych.
I teraz, co robić? Dać do rowerowego na wymianę tej ośki? Jaki to może być koszt? A może zaszaleć i kupić koło z kasetą? Mechanik jak ostatnio u niego byłem mówił że napęd się powoli kończy, może to dobry moment na taką zmianę? Takie koła z kasetą z allegro poniżej 200pln są coś warte?
A może pójść na całość i zainwestować w nowy rower? Ta opcja najmniej do mnie przemawia, raczej unikam zbędnych wydatków, ale jeśli inwestycja w nowy rower (jaki?) pozbawi mnie ciągłego latania do mechanika to rozważe też tą opcję.
Proszę o porade.
Kupno roweru ma sens, jak widzisz w tym przyjemność i Cię to cieszy. W sytuacji jak musisz bo się rozleciał, ale nei czujesz "mięty" to sytuacja taka wymuszona na siłę. Ale i dylemat mniejszy, bo będziesz się starał wydać jak najmniej. W moim przypadku poprzeczka finansowa idzie w górę aby mieć jak najlepszy sprzęt a to już kosztuje....
No ale każde hobby kosztuje ;-)
może podjedź do mechanika albo kogoś ze znajomych kto się zna na rowerach by ocenił co w tym rowerze sie jeszcze skończy wkrótce i wtedy ocenisz czy warto reanimowac trupa czy zainwestowac w coś np używanego ? Czasem to wyjdzie takie asfaltowanie bagna - będziesz non stop dokładał forsy do różnych części, a rower dalej będzie ryzykowna padliną :)
I teraz, co robić? Dać do rowerowego na wymianę tej ośki? Jaki to może być koszt? A może zaszaleć i kupić koło z kasetą? Mechanik jak ostatnio u niego byłem mówił że napęd się powoli kończy, może to dobry moment na taką zmianę? Takie koła z kasetą z allegro poniżej 200pln są coś warte?
A może pójść na całość i zainwestować w nowy rower? Ta opcja najmniej do mnie przemawia, raczej unikam zbędnych wydatków, ale jeśli inwestycja w nowy rower (jaki?) pozbawi mnie ciągłego latania do mechanika to rozważe też tą opcję.
Biorąc pod uwagę, że rower ma jeździć i nie odczuwasz potrzeby czegoś lepszego, to jednak reanimacja, ale od razu na trochę lepszym osprzęcie. Wolnobiegi mają to do siebie, ze ośki w nich się lubią giąć i pękać. Jak jest okazja - kup całe koło z kasetą, może od razu z łożyskami maszynowymi. Co do kół za 200 zł nie podpowiem, nie miałem okazji oglądać. Pamiętaj, że od razu będziesz musiał kupić kasetę 7-rzędową, łańcuch i zagadka - jak korba nie przyjmie nowego łańcucha (będzie skakać przy nacisku), to i korba do wymiany.
Tylko jak będzie cały napęd wymieniał, wraz z kołem, to pchanie się w 7rzedow, nie ma sensu. Nawet jak tylko po bułki ma jeździć.
Po za tym za nowe części zapłaci więcej niż wartość całego roweru do kupy razem. Na jego miejscu kupilbym używany na normalnej grupie osprzętu czy Tourney, Acera itp. , aby było tanio i na przyszłość z wymianą akceptowalnie.
Tylko jak będzie cały napęd wymieniał, wraz z kołem, to pchanie się w 7rzedow, nie ma sensu. Nawet jak tylko po bułki ma jeździć.
Przy 3x7 raczej przełożeń nie braknie, wkładanie 8 i więcej z tyłu to sztuka dla sztuki. Tzn. ja bym włożył u siebie dla frajdy, ale pociąga to też za sobą wymianę manetek, może klamek hamulców itd. Koszty, a jak ma być tanio, to bez sensu.
Ja proponuję:
kaseta pod 7 rzędów Shimano CS-HG41 + podkładka na piastę = 50 zl
korba Acera 130 zł
łańcuch 25 zł
To dla mnie jest cały napęd. Do tego koło 200 zł, ewentualnie zmiana istniejącej piasty i szprych, może będzie trochę taniej. I w efekcie sprzęt będzie porządniejszy niż oryginalne Krossy za 1000 zł.
EDIT: 1400 zł najtańszy Kross na kasecie https://allegro.pl/oferta/rower-28-trekking-kross-trans-pacific-rama-s-2017-8461433422 . Nadal to jest +1000 zł do wymiany napędu
Po za tym za nowe części zapłaci więcej niż wartość całego roweru do kupy razem. Na jego miejscu kupilbym używany na normalnej grupie osprzętu czy Tourney, Acera itp. , aby było tanio i na przyszłość z wymianą akceptowalnie.
To jest rozsądna alternatywa, o ile znaleźć coś w dobrym stanie. Taki stojak garażowy byłby perfekt.
EDIT2: Koło + piasta + podkładka 170 zł - https://allegro.pl/oferta/kolo-28-tylne-alu-tarcza-kaseta-shi-hg41-7-rz-8008505255
Kasetę można dać nawet 8. Wielotryby 6-8 biegów mają takie same odległości pomiędzy zębatkami. Przy kasecie 8, jedna zębatka nie będzie wykorzystywana, ale to da się ustawić śrubami ograniczającymi zakres ruchu tylnej przerzutki. Plus jest taki, że kaseta zwykle oferuje zębatkę 11, a wolnobieg chyba dopiero od 13. No i nie trzeba pamiętać o podkładce dystansowej.
200 złotych to warto wydać na samą tylną piastę, a nie na całe koło. Akurat tylna piasta to najważniejszy komponent w rowerze i tutaj nie warto oszczędzać. Co nie oznacza, że droższej piasty nie da się załatwić. Sam pękłem tylną oś w XT, ale piasta miała 10 lat i jedynym objawem był lekki luz w tylnym kole. Pęknięcie zauważyłem jak mi konus z kontrą i kawałkiem osi w ręce zostały, po tym jak zdemontowałem koło, żeby sprawdzić czy piasta się nie rozkręciła.
Czy jeździ ktoś z Was na szosie z osprzętem Srama z grupy Force 10tka ? Możecie coś bliżej napisać jak wygląda sprawa trwałości , kultury pracy przerzutek i klamkomanetek ? Z jednego źródła mam info że conajmniej tak dobra jak SH Ultegra, tylko że drogie... Mam na oku egzemplarz z tym wyposażeniem.
A ktoś z Was używa w ogóle Srama w szosie? Zapanowała cisza że hej.
Czy jeździ ktoś z Was na szosie z osprzętem Srama z grupy Force 10tka ? Możecie coś bliżej napisać jak wygląda sprawa trwałości , kultury pracy przerzutek i klamkomanetek ? Z jednego źródła mam info że conajmniej tak dobra jak SH Ultegra, tylko że drogie... Mam na oku egzemplarz z tym wyposażeniem.Mnie się zupełnie nie podobał ten system i chodził dużo toporniej niż 105 która miałem.
Do tego filozofia jednej łopatki którą wyrzucasz i zrzucasz biegi zupełnie mnie nie przekonała, w Shimano jest to według mnie dużo bardziej intuicyjne.
Ja mam tylko porównanie w górskich grupach i na Eagle GX nie mogę narzekać. Mam porównanie z XT M8k i jeżeli chodzi o kulturę pracy to jest bardzo podobna. Kiedyś myślałem, że GX jest nawet lepszy, ale jak się XT dotarło, to jest podobnie. W Sramie brakuje mi możliwości zrzucania po dwa biegi. Shimano za to jest głośniejsze przy przerzucaniu.
Sram ma fajnie rozwiązane trymowanie przedniej przerzutki coś jak Di od Shimano. Generalnie opinie na Sram Force są bardzo dobre za sprawą dużej precyzji pracy a na minus to głośność.
jarek76 i Tomek jesteście z Wrocka, znacie ten sklep na Łokietka w centrum o nazwie "kup szose.pl" ?l , mają widzę sensowny sprzęt. Coś wiecie jak z obsługą i czy ok się dogadać?
Sram ma fajnie rozwiązane trymowanie przedniej przerzutki coś jak Di od Shimano. Generalnie opinie na Sram Force są bardzo dobre za sprawą dużej precyzji pracy a na minus to głośność.
jarek76 i Tomek jesteście z Wrocka, znacie ten sklep na Łokietka w centrum o nazwie "kup szose.pl" ?l , mają widzę sensowny sprzęt. Coś wiecie jak z obsługą i czy ok się dogadać?Ja nie znam.
Na Łokietka kiedyś byłem na domówce sylwestrowej. Tyle jeżeli chodzi o moją wiedzę w tym temacie. :mrgreen:
Nie znam tego sklepu, nazwisko właściciela też mi nic nie mówi. Może Damian superkomornik zna. Jeżeli jednak cała ich oferta to kilkanaście rowerów, to albo dopiero zaczynają, albo mają solidny przerób. Podobno w tym roku szczególnie słabo jest jeżeli chodzi o dostępność rowerów w sklepach.
Skoro handlują używkami to pewnie da się dogadać. Zresztą, przeczytaj początek regulaminu.
Nie wiem co planujesz, ale Twoim miejscu bym przyjechał, zwłaszcza jeżeli dysponujesz samochodem i czasem. Wycieczka do Wrocławia to niewielki koszt w przypadku zakupu używki za kilka tysi, a jakoś specjalnie daleko nie masz.
Ja mam pytanie do użytkowników Stravy.
Od jakiegoś czasu Strava zmieniła mapy, nie ma na przykład na nich linii kolejowych. Zaczęły się też pojawiać białe prostokąty. Jak chcę sobie prześledzić trasę w trybie pełnoekranowym, to przy powiększaniu i zmniejszaniu mapy nie wczytują się niektóre obszary mapy. Jest to zupełnie losowe.
40397
Sprawdzałem na Chrome i FF. Wszystko aktualizowane na bieżąco. Konto Stravy darmowe. Macie też podobne problemy czy to np. wina mojej karty graficznej? Nie przeszkadza to jakoś bardzo, ale czasem bywa irytujące.
siemalysy
14-06-2020, 17:40
U mnie jest różnie. Raz jest dobrze i mapa w dużym powiększeniu jest czytelna. Po przesunięciu pojawia się na chwile białe pole po czym ładuje się odpowiedni fragment mapy.
40398
Ale zdarza się też tak jak u Ciebie, że te białe fragmenty się pojawiają i mapa się nie ładuje odpowiednio. Podobna sytuacja jest po przełączeniu na widok satelitarny.
Dzięki Michał, u mnie czasem się pokazują, a czasem nie, kompletnie nie mam pojęcia od czego to zależy. Skoro jednak nie tylko u mnie tak się dzieje, znaczy oni coś namieszali.
siemalysy
14-06-2020, 19:20
Tomek możliwe, że ta sytuacja ma związek z ostatnio wprowadzoną zmianą.
tez mam białe kwadraty - chrome, safari aktualne. Także raczej to cos u nich.
Widzieliście nowego GX oreła srającego?
Wyścig na zęby trwa. Było 50, Shimano przebiło do 51, a teraz Sram przebił do 52.
Co ciekawe komponenty nie podrożały, ale do nowej kasety 10-52 potrzeba też nowej przerzutki. Manetka za to może zostać.
Pamiętam jak zatrzymałem się na Kofolę w Masarykovej Chacie w Orlickich Horach i jacyś Czescy motocykliści pokazywali sobie moją kasetę w MTB i obgadywali napęd, że pewnie podobny do tego w motocyklach. Za daleko siedziałem i nie słyszałem, bo pewnie bym z nimi pogadał. :)
siemalysy
17-06-2020, 21:40
Siema.
Widziałem tą nowość. Ciekawe na ilu zębach stanie ten wyścig ;-) Przy 50 zębach kaseta jest ogromna, a przy 52 jest większa, ciekawy jestem o ile średnica się zmieniła.
To proste. Gdy tarcza przekroczy średnicę koła, to będzie finisz [emoji23]
Podobno już były testy rowerów z kołami 32 i 36 cali, zatem może wcale nie tak szybko będzie ten koniec.
siemalysy
21-06-2020, 13:28
Siema :-)
Pogoda w ostatnich dniach nie zachęca do wyjścia na rower, przynajmniej u mnie tak jest. Dobrze, że w ubiegły weekend trochę udało się pojeździć :-) Jeden ze znajomych wymyślił sobie baikepackingowy wypad po kawałku Dolnego Śląska (Park Krajobrazowy Chełmy, Pogórze Kaczawskie). W pierwszej wersji mieli jechać tylko Ci, którzy jadą zaplanowaną trasę w dwa dni i śpią w namiotach. Ale udało nam się dogadać i start, i pierwszy ich nocleg umożliwiał znalezienie miejscówki do spania. Udało się, dwóch spało w namiocie w lesie, a nas trzech w cywilizowanych warunkach :-)
Startowaliśmy z Myśliborza, do którego zajechaliśmy w środę chwilę po 17. Szybki obiad, rozpakowanie i na rower :-) Trasa krótka, ok. 30 km Myślibórz - Jawor - Myślibórz. Do Jawora szlakiem w terenie, z Jawora powrót ścieżką rowerową prowadzącą do samego Myśliborza. Późno wróciliśmy bo po 22. Szybka kolacja, piwko, ale jak to przy piwku rozmowy się przeciągają do późna :-)
Dzień pierwszy (czwartek Boże Ciało). Umówiliśmy się, że na godzinę 9 dojedziemy do chłopaków, którzy nocowali w lesie, ale po godz. 8 zaczął padać deszcz, który zmienił się w ulewę. Przed dziewiątą było już po deszczu co pozwoliło ruszyć w drogę. Pierwszy przystanek na Szlaku Wygasłych Wulkanów to Małe Organy Myśliborskie (https://www.google.com/search?q=ma%C5%82e+organy+my%C5%9Bliborskie&sxsrf=ALeKk02EBi0goASzWeDhhTuP1t4MKUmzuw:159273536 6117&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=2ahUKEwjmu9_N2ZLqAhWYysQBHZYvDPwQ_AUoAnoECBAQB A&biw=1536&bih=722). Mokro, grząsko, dużo błota. Tak wyglądało pierwsze 20 km, może trochę więcej. Widokowo bez szału. W lesie nie wiele widać. Nawet jak weszło się na wieżę widokową, która była po drodze, wysokie drzewa skutecznie ukrywały krajobraz. Dojechaliśmy wreszcie w okolice Rzeszówka gdzie były pierwsze tego dnia singletracki. Dokładniej to Kaczawskie Singletracki (Dwa Wąwozy i Pod Grzybkami). Szybka runda po dwóch singielkach i pierwszy dłuższy postój na odpoczynek i uzupełnienie energii. Idealnie nadawała się do tego wiata przy starcie tych tras. Stamtąd skierowaliśmy się na kolejne single do Gozdna, przejeżdżaliśmy przez Świerzawę i tam kolejny postój na stacji paliw na uzupełnienie płynów i zimne piwko 0,0% :-) W Gozdnie zrobiliśmy dwie trasy czyli Gozdno 1 i Gozdno 2. Przy niebieskim singlu Gozdno 1 stoi wieża widokowa. Widoki z wieży są ciekawe (zdjęcie 9 i 10). Dzień powoli zmierzał ku końcowi dlatego po objechaniu singli powrót na stację po zaopatrzenie w zimny chmielowy napój do kolacji i dalej Szlakiem Wygasłych Wulkanów pod Organy Wielisławskie (https://www.google.com/search?q=organy+wielis%C5%82awskie&sxsrf=ALeKk03d1y9_p2Nk8_fjEgmhUDVOXzkkvQ:159273633 9950&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=2ahUKEwjOyI2e3ZLqAhWOxMQBHXOPAesQ_AUoAnoECBEQB A&biw=1536&bih=722). Tam się rozstaliśmy z chłopakami. Oni mieli sobie poszukać miejscówki do spania, a nasza trójka pojechała do Proboszczowa gdzie mieliśmy ustawiony nocleg. Droga była fajna bo mogliśmy obserwować zachodzące słońce. Zdjęć nie zrobiłem. Byłem tak wypruty, że nie chciało mi się zatrzymywać i wyciągać aparatu z plecaka. Nocowaliśmy w Zaczarowanym Ogrodzie. Bardzo fajne miejsce. Jeden minusik to brak "koryta" w tych czasach. Trzeba było wszystko wieźć na plecach.
Dzień drugi (piątek). Dogadaliśmy się z właścicielami ośrodka, że możemy zostawić plecaki w pokoju, gdzie spaliśmy i dzięki temu mogliśmy na lekko pojechać pod Ostrzycę. Poranek był duszny, ciężko się oddychało. Kilka pierwszych metrów podjazdu zmęczyło mnie chyba bardziej niż cały poprzedni dzień. Ale było to chwilowe, nogi złapały rytm i można było w miarę normalnie jechać w górę. Chłopaki weszli na szczyt polskiej Fudżijamy, ja z kolegą zostałem na dole z rowerami. Nie miałem ochoty dokładać sobie dodatkowych metrów z buta ;-) Była to też dobra okazja do odpoczynku na świeżym powietrzu. Stan taki trwał ok. 30-45 minut i zaczęliśmy jechać to po co tam tak na prawdę byliśmy. Objechaliśmy wszystkie trzy single (Ostrzyca, Pod Ostrzycą, Zielonki) po czym wróciliśmy po plecaki i ruszyliśmy w dalszą drogę naszej "przygody". Z ciekawszych miejsc odwiedziliśmy ruiny radiostacji z II WŚ w okolicach miejscowości Stanisławów i Czartowską Skałę. Były jeszcze ruiny Kościoła w Miejscowości Nowy Kościół.
W dwa pełne dni i "prolog" w dniu przyjazdu zrobiliśmy 165 km i 2617 m w górę. Fajnie spędzona część weekendu. Uważam jednak, że takie rozwiązanie trasy nie do końca jest optymalne. Wszystko trzeba wieźć na plecach, albo w sakwach na rowerze (prowiant na kolację i śniadanie, kosmetyki, itp.) Singletracki jak miałbym ocenić to najlepiej wypadło Gozdno 2 (oznaczona na czerwono), dalej Gozdno 1 (oznaczona na niebiesko). Pod Grzybkami (niebieski) i Dwa Wąwozy (zielony) fajne. Natomiast pod Ostrzycą najmniej mi się podobały. Może przez to, że są zaniedbane, zarośnięte. Dolny Śląsk jest dla mnie kompletnie nieznany. Nigdy nie było mi dane tam pojechać, żeby pozwiedzać. Na taki stan rzeczy pewnie wpływ, że przez ponad 25 lat mieszkałem po przeciwległej stronie Polski (można by napisać, że idealnie w drugim narożniku przekątnej) ;-) Budynki w miejscowościach bardzo mi przypominają te w moich rodzinnych stronach. W Dolny Śląsk wracamy już w połowie lipca. Dokładniej w okolice Barda. Tym razem na naszych zasadach. Czyli jedno miejsce startu i powrotu.
Wrzucam trochę zdjęć. Zdjęcia robiłem lustrem Nikona. Ale to chyba był ostatni wypad kiedy zabrałem lustrzankę.
[1]
40662
[2]
40663
[3]
40664
[4]
40665
[5]
40666
[6]
40667
[7]
40668
[8]
40669
[9]
40670
[10]
40671
[11]
40672
[12]
40673
[13]
40674
[14]
40675
[15]
40676
nikoniarz
21-06-2020, 14:00
Ja dzień przed wyjazdem w G. Sowie, w Boże Ciało, zaliczyłem mocnego szlifa na asfaltowym zakręcie przy 35km/h. Efekt- mocno zdarte i obite kolano, łokieć oraz biodro. O wygiętym haku, przeszlifowanej przerzutce, bucie, pedale nie wspomnę, bo wszystko działa. Czego nie mogę napisać o sobie, ale po tygodniu już jestem stosunkowo sprawny, choć nie do końca. Mimo wszystko 4-dniowy wypad w Sowie udało się zaliczyć. Oczywiście z buta. Pogoda mimo burz przeplatanych upałami raczej sprzyjała- udawało się wstrzelić i pochodzić. Aczkolwiek miejscami błoto i woda były tak głębokie, że wybór wysokich butów okazał się świetnym posunięciem.
1.
https://dl.dropboxusercontent.com/s/v8svo9v1epgos3t/P1040266.JPG?dl=0
2.
https://dl.dropboxusercontent.com/s/enre6wb1b0yhpi6/P1040269.JPG?dl=0
3.
https://dl.dropboxusercontent.com/s/eiaw8zxav71c3wc/P1040280.JPG?dl=0
4.
https://dl.dropboxusercontent.com/s/4ntn3rvv4hjlh4b/P1040282.JPG?dl=0
...
Wyścig na zęby trwa. Było 50, Shimano przebiło do 51, a teraz Sram przebił do 52.
...
Korbowód Campagnolo Potenza 11 black 172,5mm 39-53
https://kolarskioutlet.pl/korbowod-campagnolo-potenza-11-black-172-5mm-39-53,id193.html
siemalysy
21-06-2020, 14:24
W korbie to nic nowego 50+ zębów. Tu chodziło o kasetę.
Michał, fajna relacja.
Niestety Pogórze Kaczawskie bardziej widokowe jest z zewnątrz niż od wewnątrz, niemniej jednak pojeździć się da. DDR z Jawora znam, bo jechałem nią do Jawora jak z Jeleniej Góry cisnąłem do Wro. W Jaworze jest pod ratuszem restauracja Ratuszowa w której się zwykle na zupę i piwo zatrzymuję.
Co do Barda to się odezwę do Ciebie na priva.
Przepraszam i dziękuję. Nie doczytałem do końca.
Mieszkając na nizinach, ciężko mi sobie wyobrazić te ogromne tarcze z tyłu oraz ich zastosowanie.
28-32 z tyłu to był zawsze maks, który spokojnie wystarczał nawet na strome góry leśne.
nikoniarz
21-06-2020, 16:34
Przepraszam i dziękuję. Nie doczytałem do końca.
Mieszkając na nizinach, ciężko mi sobie wyobrazić te ogromne tarcze z tyłu oraz ich zastosowanie.
28-32 z tyłu to był zawsze maks, który spokojnie wystarczał nawet na strome góry leśne.
Strome ale krótkie... Jak pomyślę gdybym miał kręcić na Śnieżkę mając z tyłu 32T to od razu myślę ile potrzeba by było z przodu...
Ale faktem jest to, że postęp MTB w kwestii tego po tym i w jaki sposób obecnie się jeździ, nijak ma się do tego sprzed 20 laty.
Niby też sobie nie wyobrażam mieć z tyłu tylko 32T, ale w pierwszym MTB miałem najlżejsze przełożenie 24x28 i nawet Alpy na takim objeździłem. Tyle, że to było kilkanaście lat temu i kilkanaście kilo temu. Teraz mam 30x50 i czasem trzeba podjazd na dwa lub trzy razy zrobić, a czasem i wepchnąć rower. Nie to, żebym kiedyś nie wpychał, nawet więcej niż teraz, ale kiedyś polegałem na kimś, kto niespecjalnie umiał wyznaczać trasy, a obecnie robię to sam. Łatwość opracowania trasy też jest znacznie większa teraz niż kiedyś.
Jakby się kto zastanawiał nad pojemnikiem na narzędzia wkładanym do koszyka do bidonu, to proszę porównanie Elite i Vittoria. Czyli test OKD.
Vittoria jest dwa razy tańszy od Elite, ale nie dwa razy gorszy. Elite ma wyczepiany organizer, który nieco ułatwia zapanowanie nad chaosem wewnątrz. Mimo podobnych rozmiarów wewnętrznych, do Elite MZ więcej wejdzie.
Obaj producenci deklarują wodoodporność oprócz zamka. Z Elite jeżdżę już chwilę, ale deszczu jeszcze nie trafił, choć wczoraj było tyle wody w powietrzu, że podpada to właściwie pod jazdę w mżawce. Nic nie zamokło.
Zewnętrzne wykonanie MZ na korzyść Elite, ta gładka dermoszpanka Vittoria będzie się rysowała na potęgę, już mam rysę z transportu lub pierwszego wsunięcia do koszyka. Jarek może coś doda, bo używa pojemnika Vittoria od jakiegoś czasu. Elite ma kutasik od zamka mocowany na magnes do pojemnika. W Vittori luźno lata. Mnie też to lotto, bo i tak w obu dociskam koszykiem, zatem w obu nie będzie latać.
40691
40692
40693
40694
40695
siemalysy
23-06-2020, 20:16
Michał, fajna relacja.
Niestety Pogórze Kaczawskie bardziej widokowe jest z zewnątrz niż od wewnątrz, niemniej jednak pojeździć się da. DDR z Jawora znam, bo jechałem nią do Jawora jak z Jeleniej Góry cisnąłem do Wro. W Jaworze jest pod ratuszem restauracja Ratuszowa w której się zwykle na zupę i piwo zatrzymuję.
Co do Barda to się odezwę do Ciebie na priva.
Dzięki :-)
Wydaję mi się, że przejeżdżaliśmy koło tej restauracji. Na dziedziniec zamkowy też udało nam się wejść. Chyba nikt go nie zamyka. Wyglądało to nawet jakby tam ktoś mieszkał bo stało normalnie auto.
Ciekawy tool z tym bidonowym wkładem, dla szosy idealny w drugim koszyku ;-) siemalysy, kurde że tez Was kreci jazda w błocie, ja im starszy to muszę mieć rower czysty jak psa jajca ;-)
W poniedziałek w końcu kupuję szosę, będzie świeto Panowie ;-)
Tylko nie mam z kim wypić...
Błoto jest fajne, na MTB aż tak bardzo nie przeszkadza dopóki da się w nim jechać. Z zeszłorocznych wyjazdów MTB w góry tylko raz błota na rowerze nie przywiozłem. Zresztą rower nie jest ubłocony dopóki da się rozpoznać kolor ramy. :mrgreen:
jedyny minus błota jest taki, że je potem trzeba zmyć a pacjenta nasmarować. Po ostatnim, to od dwóch dni próbuje zlokalizować irytujące skrzypienio-trzeszczenie :D
Poza tym sama frajda :)
Mnie po powrocie z gór zajmuje około godzinę doprowadzenie do porządku roweru i siebie. Jak jeżdżę szosowo to zwykle w dobrych warunkach pogodowych i wystarczy, że prysznic wezmę. Rower najwyżej wymaga nasmarowania łańcucha, ale to może poczekać np. do następnego dnia.
Ja z reguły przejeżdżam przez myjnie samochodową, ale to chyba nie jest najlepsze rozwiązanie. Mimo, że wycieram wszystko do sucha, czyszczę i smaruję napęd - to jednak taka myjka to chyba najszybsza droga by doprowadzić do ruiny wszystko co mam w środku rowerza :( Dumam nad jakimś sensownym rozwiązaniem - czyszczenia w domu jakoś nie widzę, robienia tego pod blokiem również. Ostatnio jak (mało rozsądnie) odtłuszczałem napęd na balkonie to czyszczenie roweru zajęło mi 30 minut a mycie balkonu 1.5h hahaha :D
Ja myję pod blokiem. Mam na trawniku takie drzewko, z końcem uschniętej gałęzi na takiej wysokości, że wieszam rower za siodło i mogę latać z opryskiwaczem ogrodowym dookoła. Spłukuję czystą wodą błoto, wycieram szmatą i do domu. Na korytarzu przed drzwiami doczyszczam napęd, smaruję i rower wieszam na hakach w pokoju. Rower nie musi wyglądać jak z salonu w końcu to MTB, ma z niego tylko nie spadać wysuszone błoto. Ostatnio byłem pierwszy raz na myjce z rowerem miastowym zmyć w końcu pozimowy syf. Wykorzystałem cały czas stosując różne programy, ale na przykład spód dolnej rury w okolicach suportu i tak musiałem doczyścić w domu. Akurat ten rower raz do roku za 5 zyla mogę przelecieć myjką. Choć i tak potem robię mu konkretne mycie napędu z odkręceniem wszystkiego i dokładnym czyszczeniem. Zabawa na kilka godzin w sumie.
ten spryskiwacz ogrodowy brzmi rozsądnie - przynajmniej nie ma takiego ciśnienia jak te myjki samochodowe :)
ja ten syf myjką robiłem, a dopiero potem szmatka i dokładne czyszczenie wszystkiego. Obawiam się jedynie tego, że mycie myjką samochodową może niezbyt korzystnie wpływać na suport, piasty, napęd itd i stąd mi coś gdzieś trzeszczy.. :(
40813
nikoniarz
25-06-2020, 14:19
Częste mycie skraca życie, i tego się trzymam :D
siemalysy
25-06-2020, 20:45
Błoto jest fajne :-) Co do myjek ciśnieniowych. Ostatnio tylko z takiej korzystam, choć mam też spryskiwacz ogrodowy, którego też używam. Natomiast na myjce wybieram najpierw program wstępne namoczenie szamponem, ciśnienie jest niewielkie. Cały rower porządnie tym myje. Do spłukiwania używam programu nabłyszczanie woda zdemineralizowana. Ciśnienie jest dużo niższe niż przy programie do normalnego spłukiwania. Bez większych problemów da się domyć rower z porządnego nawet zaschniętego już błota.
Jaką ceratę na grzbiet polecacie? Mam Ultralight z Decathlonu, ale powoli się kończy. Mam też Endura Pakajak, ale ona na stałe mieszka w plecaku MTB i nie chcę jej stamtąd ruszać, bo jak będzie potrzebna to okaże się, że jej nie ma.
Chciałem kupić kolejną z Decatlonu, bo nie były specjalnie drogie, 80 PLNów OIDP, ale już ich nie ma. Mają jakieś Van Rysel za 150, a nie wiem czy wytrzymają dwa razy dłużej.
Reasumując, szukam kurtki przeciwdeszczowej co po zwinięciu zmieści się w kieszonce koszulki rowerowej i nie będzie specjalnie droga. Ktoś, coś?
Tomku ja mam Endure i to naprawdę fajna kurtka ale niestety tania nie jest.
https://endurastore.pl/kurtka_fs260-pro_adrenaline_race_cape_ii_2020,22,869.html
Dzięki Jarku, jaki masz rozmiar?
W tym sklepie twierdzą, że model nosi M przy 190 cm wzrostu, fakt, że model mocno wycieniowany, ale emka na metr dziewięćdziesiąt? Nie chce mi się wierzyć.
Tego Pakajaka co mam, to w rozmiarze XXL, na długość jest OK, ale mógłby być ciut mniej obszerny. Mierzyłem też XL i był dobry, ale rękawy za krótkie.
Mam L, i jest mocno dopasowana ;)
Z drugiej strony XL pewnie by mi furkotała na wiatrach ;)
leighadams
26-06-2020, 13:21
L przy jakim wzroście i wadze?
nikoniarz
26-06-2020, 14:59
Endura ma raczej dość obszerne ciuchy jak na rozmiar...
Z Endury mam jeszcze długie, luźne spodnie na MTB i wewnętrzne spodenki do nich. Spodnie są dokładnie, takie jak powinny być. Lekko luźne, ale nie workowate. Spodenki, jak to spodenki, obcisłe. W sumie mogłem ich nie kupować, spodnie dobrze się trzymają na moich zwykłych obcisłych z szelkami, które jeszcze dodatkowo zapewniają mi warstwę na plecach. Nawet jak się koszulka podwinie, to nie jadę z gołym krzyżem.
L przy jakim wzroście i wadze?90kg i 180cm wzrostu.
Po złożeniu jest takiej wielkości 40871
nikoniarz
26-06-2020, 16:47
S przy 175 cm i 65-70 kg.
Dokładając do tego moje XXL przy 189/100 to wychodzi, że trzeba mierzyć.
W drugim tygodniu lipca wezmę tydzień urlopu. Przejadę się z rana do Deactlonu, może jeszcze wtedy nie będzie ludzi i przymierzę tą Van Rysel. Jak się nie uda, to poszukam tej Endura po sklepach.
W drugim tygodniu lipca wezmę tydzień urlopu. Przejadę się z rana do Deactlonu, może jeszcze wtedy nie będzie ludzi i przymierzę tą Van Rysel. Jak się nie uda, to poszukam tej Endura po sklepach.Zawsze możesz przyjechać do mnie na kawę i przymierzyć L ;)
Chłopaki potrzeba kupić dla szosy: kask, spodenki z koszulką czyli strój, pedały zatrzaskowe, buty, pompkę z manometrem do max 10 bar, licznik no i to chyba wszystko... co polecacie?
Mam moźliwość z rowerem za dopłatą wziąść ramię korby Stagesa do pomiaru mocy ale nie chcę budżetu nadwyrężać. Chyba że ktoś ma i napisze że bez tego rower nie pojedzie☺
nikoniarz
26-06-2020, 23:21
Kask to najpierw przymierz a dopiero kupuj.
Przecież to oczywiste. Pytam jakie polecacie lub macie...
nikoniarz
26-06-2020, 23:30
Na szosę to nie ma co zbytnio kombinować :D
Dlaczego, wybór dość spory jak i rozrzut cenowy☺
nikoniarz
26-06-2020, 23:46
Kup to co najbardziej Ci się podoba. I oczywiście najlepiej leży. Mowa o kasku.
siemalysy
26-06-2020, 23:52
Chłopaki potrzeba kupić dla szosy: kask, spodenki z koszulką czyli strój, pedały zatrzaskowe, buty, pompkę z manometrem do max 10 bar, licznik no i to chyba wszystko... co polecacie?
Mam moźliwość z rowerem za dopłatą wziąść ramię korby Stagesa do pomiaru mocy ale nie chcę budżetu nadwyrężać. Chyba że ktoś ma i napisze że bez tego rower nie pojedzie☺
O kasku już wyżej było wspomniane. Jaki? Najlepiej taki w którym będzie Tobie wygodnie i nie będzie za ciężki. Dobra wentylacja też się przyda. Ja mam firmy Met tyle, że do MTB i jestem zadowolony. Jak jeździsz teraz w spd i masz buty pod blok spd to nie wiem czy jest sens żebyś zakładał pedały typowo szosowe. Ale to też zależy od Twoich preferencji i zapotrzebowania. Licznik, coś od Sigmy. Można kupić coś w okolicach 100-150 PLN już fajny bezprzewodowy licznik. Jak potrzebujesz coś co pokaże Tobie więcej danych: puls, kadencja, wysokość, przewyższenie to od Sigmy któryś z modeli ROX lub Garmin, ale to już droższe akcesoria. Odzież taka, która się Tobie podoba. Ważne, żeby spodenki miały dobrą wkładkę.
Pomiar mocy jak nie musisz dużo dopłacić to może i warto wziąć, ale radziłbym się zastanowić. Czy nawet tych niedużych pieniążków nie przeznaczyć na coś innego. Piszę z perspektywy osoby, która nie używa pomiaru mocy bo jest to dla mnie zbędne.
Pochwal się koniecznie zakupem roweru :-)
Obecnie mam buty spd mtb i głupio by to w szosie wyglądało. Szosowe znów mają zapięcia look keo. Spodenki z dobrą wkładką, czyli jakie?
Czy głupio to nie wiem. Mam zwykłe M520 w szosonie. Odpada mi problem, jakie baletki ubrać do roweru. Ale jak ma być fun na dzielni, to czemu nie. A kto bogatemu zabroni.
Zawsze możesz przyjechać do mnie na kawę i przymierzyć L ;)
To będzie bardzo trudne, ja nie pijam kawy. :mrgreen:
Chłopaki potrzeba kupić dla szosy: kask, spodenki z koszulką czyli strój, pedały zatrzaskowe, buty, pompkę z manometrem do max 10 bar, licznik no i to chyba wszystko... co polecacie?
Mam moźliwość z rowerem za dopłatą wziąść ramię korby Stagesa do pomiaru mocy ale nie chcę budżetu nadwyrężać. Chyba że ktoś ma i napisze że bez tego rower nie pojedzie☺
Kask:
Jak ma być tanio i dobrze to Giro Foray o ile będzie pasował.
Spodenki:
Rogelli Porrena. Teraz jest wersja II, ja mam poprzednią. Wygodne i trwałe.
Koszulka:
Nie wiem, ja mam kilka koszulek Biemme, ale one wyglądają nieco retro, obecnie się z takich materiałów już nie szyje. Nie to, żeby im czegoś brakowało, są OK i były tanie, bo na wyprz. trafiłem. MZ lepsze są takie co mają zamek przez całą długość.
Pedały + buty:
Bierz szosowe. Jeżeli jednak zdecydujesz się na zwykłe zatrzaski to bierz buty z maksymalnie sztywną podeszwą. Ja co prawda mam jak Krzysiek i wiem, że sporo ludzi tak jeździ, ale jak głównym rowerem ma być szosa, to MZ buty i pedały szosowe będą lepsze. Problem robi się w okresie przejściowym czyli ostatnio cała zima. Mam zimowe buty i nie muszę kombinować z ocieplaczami, które się szybko zużywają. Wyglądem się nie przejmuję. W zimie większość ludzi na rowerach i tak wygląda jak niedobitki Wermachtu pod Stalingradem.
Pompka z manometrem:
Ręczna: Lezyne Gauge Drive HV
Podłogowa: cokolwiek metalowego, ja od kilkunastu lat używam Authora.
Licznik:
Garmin - tylko musisz poczekać na wyprzedaże na Amazonie w black week.
Wielu ludzi poleca też Wahoo, podobno jest bardziej intuicyjny w obsłudze. Piszę podobno tylko dlatego, że nie miałem styczności, ale z tego co słyszałem to podstawą jego tworzenia była łatwość obsługi. W Garminie tego brakuje, zwłaszcza w modelach pozbawionych dotykowego ekranu. Bierz coś wyposażonego w odbiornik GPS. Jak masz w sobie żyłkę podróżnika i potrzebujesz map to MZ lepszy będzie Garmin. Przez wiele lat wyrobił sobie pozycję standardu i są dostępne darmowe mapy Open Street Map. Jak wszędzie już byłeś i wszystkie drogi znasz to pewnie Wahoo się lepiej sprawdzi.
Świetnie, o takie podpowiedzi mi chodzi. Przebrnięcie przez masę ofert różnych producentów to tygodniowa walka z czasem.
Co do licznika to jeszcze poczekam bo i tak używam Locusa z mapami do rejestracji trasy oraz czasem podglądu gdzie jestem jak gdzieś dojechać.
A czy buty Giro są warte uwagi, no bo Sidi to wiem. No i pytanie główne, czy system zatrzaskowy jest identyczny, nizeleżnie czy kupię zatrzaski Looka czy Shimano.
W mtb jakby wszystko prostrze było...
Nie, look ma inne bloki
Na buty zerknij do bontragera, mają kilka fajnych niedrogich.
Poza tym buty musisz mierzyć w sklepie.
Jeśli zatrzask look to też wybrane buty z tym systemem? Tak samo SH też z tym systemem dla wybranych modeli butów?
Bontrager w butach ma system look i SH?
Mocowanie bloku na 3 śruby do buta jest takie samo w obu systemach.
Inne mocowanie mają takie wynalazki jak speedplay.
Dobrze zrozumiałem, że np. buty Bontragera będą dzięki temu samemu blokowi pasować do systemu Looka oraz SH?
Nie będą, bloki są inne w obu systemach. Natomiast mocowanie na 3 śruby do butów jest takie samo.
Byłem dziś w Górach Izerskich, co prawda z buta, ale przynajmniej miałem okazję popatrzeć na spokojnie.
Trasa klasyk: Polana Jakuszycka, Samolot, Orle, Chatka Górzystów, Holy Mary i powrót na przełęcz.
Ludzi dużo, nawet tłumy, kolejka w Chatce Górzystów na 20 minut czekania, odpuściliśmy. Wszyscy oczywiście kupują naleśniki. Zrobiliby osobne okienko do tych naleśników i człowiek mógłby spokojnie piwo kupić. Ja nie o tym, a o rowerach. Góry Izerskie mają opinie łatwych i faktycznie da się bez problemu gravelem, crossem czy trekingiem jeździć, ale zdarzają się też odcinki powiedzmy, że techniczne. Nie pisze tu o singlach, ale o zwykłych szlakach pieszo-rowerowych. W dół na MTB, żadne wyzwanie, podjazd już tak. Na rowerze bez amortyzacji w obie strony już trzeba mieć umiejętności. Oczywiście większość na MTB, sporo na FS, a chyba połowa z tych MTB to elektryki. Nie wiem czy z wypożyczalni czy własne, to nie jest, aż tak istotne. Trochę Czechów na MTB sprzed kilkunastu lat, jeden koleś nawet na gravelu poginał.
Problem jest taki, że nawet takie góry przerastają umiejętności większości niedzielnych rowerzystów. Jak widzę kogoś na elektrycznym FS z oponami w okolicach 2,4", kto niemal do zera zwalnia przed odpływem zlicowanym z nawierzchnią drogi, to się zastanawiam po jaką cholerę w te góry pojechał. Zjazd taki, że na MTB FS wystarczy puścić klamki i rozkoszować się prędkością. Prosto, zero luźnej nawierzchni, środkiem lekkie kamerdolce, po bokach gładki, drobny szuterek jak na wałach przeciwpowodziowych we Wrocławiu, tylko u nas nie jest tak w dół niestety. Oczywiście jazda całą szerokością i wszyscy mają uciekać, bo ktoś nie umie jeździć.
Trzeba tam będzie pojechać na rowerze, znowu, ale już jak się wakacje skończą, no chyba, że w tygodniu.
siemalysy
27-06-2020, 22:52
Wczoraj wziąłem się za wymianę bloków spd. Z czterech śrub w normalny sposób udało się odkręcić tylko jedną. Resztę musiałem rozwiercić. Jedną ze śrub, a dokładniej jej część wykręciłem wykrętakiem. Czy też miewacie takie problemy? Następnym razem chyba śruby zapryskam środkiem penetrującym do gwintów. Może pomoże, ale najbardziej zaskakujące jest to, że pomimo użycia dobrej nasadki tak łatwo wyrabia się gniazdo na klucz w śrubie.
Ale tam są śruby imbusowe i co nie mogłeś ich ruszyć?
Może wiele lat od przykręcenia się zapiekły, kwestia wilgoci i może rdzy?
siemalysy
27-06-2020, 23:34
Masz rację. Użyłem złej nazwy, mogłem dodać nasadka trzpieniowa, imbusowa ;-) W każdym razie musiały się zapiec. Nie pamiętam już czy kilka lat temu dawałem na gwint smar czy nie. Na pewno błoto, woda i cały ten "syf" który w trudnych warunkach się tam dostaje zrobił swoje. Ale to pierwszy mój taki przypadek.
nikoniarz
28-06-2020, 07:21
Co do śrub- oczywista oczywistość że idą ciężko, jeśli przez lata mają kontakt z wodą, wilgocią, brudem... Najważniejsze to dokładnie oczyścić gniazda pod klucz. Bardzo dokładnie. Wydłubać wszystko szpilką by klucz wszedł jak w nową śrubę. Na noc spryskać penetrantem i rano można odkręcać.
Co do elektrykow- zauważam to od 2 lat. O ile w łatwym terenie tacy ludzie jeżdżą po japońsku, czyli jako-tako, o tyle w trudniejszym terenie stwarzają realne zagrożenie dla siebie i innych. Z moim obserwacji wynika że 90% tego sprzętu jest z wypożyczalni.
Można oryginalne śruby zastąpić takimi z nierdzewki A2, z doświadczenia powiem, że łatwiej jest je wykręcić. Jednak w przypadku śrub ze sklepu gniazdo jest na imbusa 3 mm, a nie jak w śrubach od Shimano 4 mm. Mnie osobiście się nie zdarzyło, ale czytałem o przypadkach, jak ludzie ukręcali łeb śruby Shimano kluczem, bo tam mało materiału jest w stożku łba. Z drugiej strony klucze 3 mm są z reguły mniej precyzyjnie wykonane niż 4 mm, a i gniazdo 3 mm bardzo trudno jest oczyścić.
Ja zasadniczo nie mam problemu z odkręcaniem. Dobry klucz, wyczyszczone gniazdo i odkręca się bez większych problemów, ale zawsze z głośnym pyk jak puszcza gwint.
siemalysy
28-06-2020, 11:30
Hej :-)
Dzięki za odpowiedzi i podpowiedzi. Dla mnie to pierwszy taki przypadek. Będę dziś zamawiał nowe klamry z żyłkami BOA to przy okazji zamówię też płytkę z gwintowanymi otworami do której przykręca się bloki. Wymienię płytkę, dam nowe śruby i nałożę na gwint smar, żeby kolejne odkręcenie nie sprawiło trudności.
Wracając na chwilę do początki. Oczywiście gniazda pod klucz dokładnie wyczyściłem. Wydłubałem dokładnie wszystko co tam było. Klucz wszedł głęboko, do samego końca w gniazdo, a że jego twardość niż twardość śruby to gniazdo się obrobiło. Patent z wbiciem nasadki torx w otwór też nie pomógł w odkręceniu.
W temacie butów, to dziś zauważyłem, że w jednym z moich Shimano XC5 pękła podeszwa, ten najsztywniejszy element, do którego przykręca się blok. Pęknięcie jest na końcu szczelin regulacyjnych bloku. Buty kupione w marcu 2018, przejechały zatem kilkanaście tys. kilometrów. Na razie wlałem tam kropelki, ale zobaczymy, zewnątrz w ogóle nie widać zużycia. Nawet podeszwa (Michelin) nie jest wytarta. Lekko się jeden zapiętek przetarł, ale poza tym buty bardzo spoko, zwłaszcza jako commuter lub do gravela/crossa. Mam starszą wersję ze sznurówkami, nie z rzepami i BOA. Jak rzyć?
Szimano i szajs mają sporo wspólnego. Nie tylko 2 pierwsze litery.
Mój korbowód Tiagra (magiczny holołtech) i suport nie chcą już razem współpracować. Po kilku bardzo nieintensywnych latach. Nawet kilka tysięcy km nie zrobiłem. A imbusy na korbie to dramat. Nie mam pojęcia, kto to wymyślił?
Imbusy w korbie są spoko, mam obecnie w crossie i miastowym korby Hollowtech II i zero problemów jeżeli chodzi o montaż i demontaż, a robię to przynajmniej raz w roku z każdą korbą, robiąc jej gruntowne czyszczenie.
Co do suportów, to kiedyś rozebrałem jeden stary, tam są łożyska zespolone, podwójnie uszczelniane i jeszcze nakładki z tworzywa od zewnątrz. MZ to jest w rowerze sprzęt niezniszczalny. Trzeba chyba wilgotnego, słonego powietrza, żeby zaczęło rdzewieć. Mechanicznie nie wiem co trzeba by było się nurzać w błocie i kompletnie tego nie myć, żeby przedostało się do środka. Miałem kilka takich suportów i wymiana zawsze była podyktowana chęcią kupna wyższego modelu niż zużyciem starego.
Żeby było jasne, ja nie narzekam. Jakby ta podeszwa pękła miesiąc po zakupie wtedy tak, byłby powód do narzekania, ale ponad dwa lata to i tak niezły rezultat, jak na intensywność z jaką eksploatuję sprzęt. Dla mnie zużycie eksploatacyjne to normalka. Nienormalne byłoby, gdybym zakładał, że go nie będzie.
siemalysy
28-06-2020, 19:14
Siemanko :-)
Kiedyś już chyba pisaliście, ale nie pamiętam więc pozwolę sobie zapytać raz jeszcze. Jak często dolewacie "mleka" do opon? W marcu odebrałem nowe koło w serwisie, gdzie zalane zostało płynem uszczelniającym. Dziś będąc na rowerze zaczęło mi schodzić powietrze. Dopompowałem i po kilku minutach znów był prawie kapeć. Po zdjęciu opony nie było płynnego mleka. Tylko "skorupa" przyklejona do opony. Nie wożę ze sobą mleka, więc nie maiłem czego dolać. Założyłem dętkę i dokończyliśmy jazdę bez konieczności szybszego powrotu do domu.
Michał, ponieważ mam podobny problem, w sensie jak często dolewać mleko, to sprawdzam od czasu do czasu czy chlupie. Jak przestanę słyszeć chlupanie, doleję.
Jeszcze jedna rzecz u mnie wyschnięcie mleka nie spowodowało problemów z ciśnieniem. Jestem pewien, że kilka ostatnich wyjazdów przejechałem na suchych oponach i nie było. Miałem fuksa, że nie złapałem gumy. Poza tym przy demontażu, opony nawet bez powietrza trzymały się mocno obręczy.
siemalysy
29-06-2020, 18:45
Mi się wydaję, że złapałem gumę i mleko nie zadziałało bo go tam nie było. Założyłem dętkę i w drodze powrotnej musiałem dopompować bo ciśnienie zeszło. Musiało coś być w oponie i przebiło dętkę, a ja nie szukałem czy coś siedzi.
Dziś zalałem ok. 90 ml płynu uszczelniającego. Napompowałem oponę i jak do jutra nie zejdzie to tak zostawię. Jeżeli zejdzie to zdejmuję całkowicie oponę, wyczyszczę ze starego mleka i zaleję na nowo. Przy okazji też doleję profilaktycznie do przodu.
A na przyszłość będę sprawdzał tak jak Ty czy słychać chlupanie.
Jeżeli będziesz musiał zdzierać stare, zaschnięte mleko to polecam kupić rękawice podgumowane na szorstko. Trzesz szorstką częścią o zaschnięte mleko.
https://toya24.pl/pol_pl_REKAWICE-OCHRONNE-OCIEPLANE-GCLA0510-KOLOR-ZOLTY-10011620_3.jpg
Warto się przejść do marketu budowlanego i wyszukać takie, które będą miały najbardziej szorstką powierzchnię. Mnie zeszło ok. pół godziny na jedną oponę. Lepiej to robić w miejscu, które będzie łatwe do sprzątnięcia.
Pytanie, po co to robić? Tak liczycie gramy?
nikoniarz
30-06-2020, 00:48
Szimano i szajs mają sporo wspólnego. Nie tylko 2 pierwsze litery.
Mój korbowód Tiagra (magiczny holołtech) i suport nie chcą już razem współpracować. Po kilku bardzo nieintensywnych latach. Nawet kilka tysięcy km nie zrobiłem. A imbusy na korbie to dramat. Nie mam pojęcia, kto to wymyślił?
Generalnie widać, że mało wiesz...
zdyboo, pamiętasz jak rozmawialiśmy na temat rwącej się siateczki na zgięciu butów Sh? To był fakt. Masa ludzi miała z tym problemy. Pęknięcie podeszwy jest dla mnie zaskakujące. Raz w życiu pękła mi podeszwa, ale w butach cywilnych. Ciekawe czy to problem fabryczny i ogólny, czy jednostkowy pech.
Pytanie, po co to robić? Tak liczycie gramy?
W sumie nie wiem, ale mleko po odparowaniu płynu zmienia się w gluta. Ja nie wiedziałem czym miałem zalane koła, nie chciałem doprowadzić do problemów wynikających z reakcji gluta ze świeżym mlekiem. Natomiast uważam, że jeżeli się ściąga oponę z obręczy to powinno się oczyścić przynajmniej brzegi opony i obręcz, żeby nie było potem problemów z uszczelnieniem.
zdyboo, pamiętasz jak rozmawialiśmy na temat rwącej się siateczki na zgięciu butów Sh? To był fakt. Masa ludzi miała z tym problemy. Pęknięcie podeszwy jest dla mnie zaskakujące. Raz w życiu pękła mi podeszwa, ale w butach cywilnych. Ciekawe czy to problem fabryczny i ogólny, czy jednostkowy pech.
A fakt, o tym zapomniałem, bo problem rozwiązałem kilka lat temu, gdy przestałem kupować buty z siatką. MZ ten problem nadal istnieje.
Co do podeszwy to dla mnie to takie zaskakujące nie jest, w którychś poprzednich miałem już taki przypadek. To może być nawet związane ze sposobem w jaki chodzę i kręcę pedałami. Możliwe, że obciążam podeszwę w taki sposób, który ostatecznie powoduje pęknięcie.
Zamówiłem komplet z Rogelli i zobaczymy jaka jakość☺ Zostaję jednak w szosie przy spd SH, dokupiłem 520tki pomimo że z rowerem dostałem szosowe spd Looka.
Ktoś jeździ w butach MTB Northwave?
Jak z trwałością i dopasowaniem? Tu już chyba rozmiarówka normalnie, nie trzeba brać o rozmiar większego jak w Shimano.
Na ile te buty są wąskie, konkretnie interesuje mnie model Rebel 2 lub Ghost XCM 2, ale raczej Rebel. W Shimano jest różnie, XC-5 są stosunkowo wąskie i jak za mocno je zasznuruję, to po kilkudziesięciu km zaczynają mnie boleć stopy. ME5 natomiast są szerokie i jak bym nie kręcił BOA, to jeszcze nie udało mi się ich zbyt mocno zacisnąć.
Widzę, że NW stosuje swój system pokręteł i linek, jak z trwałością tego? BOA ma dożywotnią gwarancję, a w przypadku systemu NW nie wiem jak jest.
Jak z trwałością podeszwy? Podeszwy Michelin w Shimano są bardzo trwałe ich własna produkcja już tak sobie. Miałem swego czasu fajne baletki Shimano MTB na rzepy i klamrę (zapomniałem numeru) z wierzchu wyglądały jak nowe, ale szutry Bośni wykończyły podeszwy do cna, a jakoś specjalnie dużo tam nie chodziłem.
Zawsze też zostaje Shimano XC7, nawet tańsze od NW Rebel 2, ale chyba chciałbym spróbować pojeździć w czymś innym niż Shimano.
siemalysy
30-06-2020, 21:17
Jak najdzie Ciebie ochota na szosowe buty to pedały już masz ;-)
Wracając do tematu mleka. Wczoraj spuściłem też powietrze z przedniej opony i dolałem mleka. Dziś powietrze było zarówno z przodu jak i z tyłu. Na teraz odejdzie mi zabawa z czyszczeniem zaschniętej "skorupy". Myślę, że raz na jakiś czas warto jednak wyczyścić oponę i na pewno nie dlatego, żeby gubić gramy. Możliwe, że w sytuacji jak zaschniętej substancji jest mało wtedy płyn uszczelniający skuteczniej działa :confused: A może to jak myślę jest kompletnie bez sensu :-D W każdym razie ja na razie ogarnąłem problem i wiem, że muszę raz na jakiś czas sprawdzić czy w kole chlupie :-)
Ktoś jeździ w butach MTB Northwave?
Jak z trwałością i dopasowaniem? Tu już chyba rozmiarówka normalnie, nie trzeba brać o rozmiar większego jak w Shimano.
Na ile te buty są wąskie, konkretnie interesuje mnie model Rebel 2 lub Ghost XCM 2, ale raczej Rebel. W Shimano jest różnie, XC-5 są stosunkowo wąskie i jak za mocno je zasznuruję, to po kilkudziesięciu km zaczynają mnie boleć stopy. ME5 natomiast są szerokie i jak bym nie kręcił BOA, to jeszcze nie udało mi się ich zbyt mocno zacisnąć.
Widzę, że NW stosuje swój system pokręteł i linek, jak z trwałością tego? BOA ma dożywotnią gwarancję, a w przypadku systemu NW nie wiem jak jest.
Jak z trwałością podeszwy? Podeszwy Michelin w Shimano są bardzo trwałe ich własna produkcja już tak sobie. Miałem swego czasu fajne baletki Shimano MTB na rzepy i klamrę (zapomniałem numeru) z wierzchu wyglądały jak nowe, ale szutry Bośni wykończyły podeszwy do cna, a jakoś specjalnie dużo tam nie chodziłem.
Zawsze też zostaje Shimano XC7, nawet tańsze od NW Rebel 2, ale chyba chciałbym spróbować pojeździć w czymś innym niż Shimano.
Mam buty NW - nie pamiętam jaki model ( mogę Ci napisać wieczorem ) - buty dla mnie są świetne. Używam drugi sezon, przejechane ok 8 000 km bez uszkodzeń czy to podeszwy czy cholewki. BOA sprawuje się bardzo dobrze.
Dzięki.
Dziś sprawdziłem i pęknięcie widać też od środka podeszwy przy zewnętrznej części podeszwy. Nie chcę zrywać tej flizeliny, która przykrywa blachę od bloków, ale za chwilę podeszwa chyba tylko na tej zewnętrznej gumie i cholewce będzie się trzymała.
https://www.metrobikes.pl/pl/p/Buty-Northwave-Extreme-XCM-camo-grnref/38113
siemalysy
06-07-2020, 22:29
Witajcie :-)
Temat butów na tapecie. Wymieniłem mechanizm z linką systemu BOA w moich butach Sidi. Chyba był to ostatni dzwonek przed przerwaniem się linki. Operacja prosta i szybka :-)
41129
To jakiś odpowiednik systemu BOA opracowany przez SIDI?
Ja w butach Shimano w BOA mam żyłkę. Jak na razie nie widzę zużycia. Zresztą oryginalne BOA ma dożywotnią gwarancję.
siemalysy
06-07-2020, 22:45
Napisałem BOA, ale w Sidi nazywa się to Tecno 3 System. To chyba jest system opracowany przez Sidi bo u innych producentów tego patentu nie widziałem. Być może Sidi uznało, że zrobi coś lepiej niż oryginalny BOA ;-)
Z butów jednak kupiłem Shimano XC7 (701). Po namyśle stwierdziłem, że bardziej mi się podoba model NW Ghoct XCM 2 niż Rebel 2, ale mentalnie nie jestem jeszcze gotowy na wydanie prawie tauzena na buty. :)
Jak na razie w XC7 zrobiłem 300 km, po szosie i szutrze, i są OK. Mniej ciasne niż XC5 (500), choć przednią żyłkę muszę zaczepić przed założeniem buta. Gorzej się nieco czyszczą. XC5 mają chropowatą powierzchnię cholewki i zakurzone lub nawet lekko zachlapane buty wystarczyło przetrzeć czymś wilgotnym i było spoko. XC7 mają gładką powierzchnię cholewki i po przetarciu trzeba jeszcze wytrzeć je do sucha, żeby były czyste.
W temacie butów, to dziś zauważyłem, że w jednym z moich Shimano XC5 pękła podeszwa, ten najsztywniejszy element, do którego przykręca się blok. Pęknięcie jest na końcu szczelin regulacyjnych bloku. Buty kupione w marcu 2018, przejechały zatem kilkanaście tys. kilometrów. Na razie wlałem tam kropelki, ale zobaczymy, zewnątrz w ogóle nie widać zużycia. Nawet podeszwa (Michelin) nie jest wytarta. Lekko się jeden zapiętek przetarł, ale poza tym buty bardzo spoko, zwłaszcza jako commuter lub do gravela/crossa. Mam starszą wersję ze sznurówkami, nie z rzepami i BOA. Jak rzyć?
ostatnio mi wyswietlilo w banerze :-)
https://roadbikeaction.com/wp-content/uploads/2020/07/SH-SD501A_C89_201_O_F201B-750x430.png
BTW, nie znam się na osprzęcie.
Ale bije mi korba(chyba), czuje to wyraźnie, z prawej strony. Mimo że nie slychac to jednak strasznie irytuje. Samo w sobie nigdzie nie ma luzu, dopiero przy rozpędzaniu czuję. Pytanie, z czym sie wiąże wymiana? Ile w sumie elementów, mój model to FSA Alpha Drive, 48/36/26, wkład(?) Tange Cartridge. Rozumiem że musze wymienic korbę plus ten wklad, tylko? Oczywiście zlecę to w serwisie, ale pytam tutaj zeby się dowiedzieć czy to powinno kosztować 200pln czy 1000pln? Dzięki za pomoc
Wygląda to raczej na wygiętą oś suportu. Jeżeli tak, to wymiana samego wkładu. Wkład z osią na kwadrat to wydatek rzędu 50 zeta, z osią na wielowypust jest trochę droższy.
Wymiana kolejne kilkadziesiąt złotych. Nie mam pojęcia jakie są ceny usług w serwisach. Jeżeli suport się nie zapiekł w ramie to jest 10 minut roboty, choć wymagane są narzędzia nieco bardziej specjalistyczne niż klucz płaski lub imbusowy. Najważniejsze to znaleźć normalnego mechanika, a nie naciągacza.
Nie no, rower ma trzeci sezon od nowości i przejechał z pięćset kilometrów :-) Dzięki, podjadę i wskaże na tą przyczynę, zobaczę co odpowiedzą.
siemalysy
08-07-2020, 20:59
Ewentualnie łożysko padło i masz tak duży luz, że wydaję się Tobie, że korba "bije".
nikoniarz
08-07-2020, 21:13
"Samo w sobie nigdzie nie ma luzu". Na 99% krzywa oś, jak już napisano. I raczej to kwadrat, zgiąć oś na wielowypust jest ciężko...
siemalysy
08-07-2020, 21:18
"Samo w sobie nigdzie nie ma luzu". Na 99% krzywa oś, jak już napisano. I raczej to kwadrat, zgiąć oś na wielowypust jest ciężko...
Rzeczywiście. Umknęło mi to. Dzięki za sprostowanie.
Cześć,
Czy ktoś jeździ na kasecie SunRace? Najlepiej 11 rzędowej.
Jakieś wrażenia czy to dobre jest? I jaki łańcuch najlepiej do tego. Chodzi o napęd 1x11.
Pochwalę się. Sprzedałem białaSSa, a kupiłem gravela.
Od jakiegoś czasu patrzyłem na rowery, które dałyby fajnego speeda na szosie, ale pozwoliły też z tej szosy zjechać. Stwierdziłem, że gravel, a wymarzyłem sobie, że rama stalowa, a widelec karbą. Potem zacząłem sprawdzać ceny i wyszło, że poza budżetem. W końcu zacząłem na poważnie szukać roweru i wyszło, że nie ma. Byłem nawet niedawno po kurtkę w Decatlonie i dział rowerowy wygląda jak mięsny w PRLu. Nagie haki.
Kross Esker 6.0 miał być w interesującym nie rozmiarze, ale albo nie było, albo poszedł od ręki. Canyon Grail AL we wrześniu. Ja bym jednak chciał jeździć teraz. Romet, nie ma. Rondo, nie ma. Trek drogo (ale ładnie) i skoro niemal tylko modele 2021, to pewnie teraz i tak jeszcze niedostępne. Aż mi się przypomniało, że przecież jeszcze Velo jest. No i znalazłem to co chciałem. Stal, węgiel, sztywne osie, hydrauliczne heble i napęd z kasetą 11. Czyli Author Ronin SL 2019. Rozsądek podpowiadał GRX 2x11, ale serce 1x11. Rowery bez przedniej przerzutki mi się szalenie podobają. Udało się zamówić przez mojego mechanika i odebrałem na początku lipca. Początkowo miał być rozmiar ramy 58, ale Autor na swojej stronie twierdził, że na moje 189 cm wzrostu należy się 56, a jakbym miał centymetr mniej to nawet 54 jest opcją. Tak się złożyło, że 56 był jedynym rozmiarem dostępnym niemal od ręki. Kupiłem zatem bez mierzenia i wyszło, że jednak rower jest za długi. Przy pierwszej przejażdżce zaczynało mnie łupać w krzyżu, ale jakoś przetrwałem te 100 km. Przełożyłem sztycę z siodłem z miastowego roweru, co przesunęło mi siodło 2 cm do przodu. Nie lubię sztyc z offsetem. Już było zauważalnie lepiej. Po rejestracji roweru na velo.pl dostałem bon o wartości 250 zeta na zakupy w ich sklepie internetowym. Zamówiłem sztycę bez offsetu i krótszy mostek (100 mm). Zamontowałem, karnąłem się wokół komina i jest supcio.
Poza siodłem i ww. zmianami reszta komponentów fabryczna póki co. Jeszcze wymienię owijkę kierownicy, bo ta jest za cienka. Już trochę ubiłem nadgarstki i jest lepiej, ale mam już grubszą owijkę i nawet żelowe wkładki pod nią. Po przeglądzie zerowym wymienię.
Przejechałem już na nim prawie 700 km i nauczyłem się już jazdy na baranku. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z taką kierownicą. Za pierwszym razem było tak wąsko, że miałem obawy trzymać kierownicę jedną ręką. Obecnie rower idzie jak zły. Można się ścigać z samochodami po mieście. Choć raczej na krótkich odcinkach. :)
Jak na razie podjeżdżałem po asfaltach w okolicach Ślęży i jest OK, choć przy 10% nachylenia zaczyna być trudno. Następną kasetę kupię z zębatką 46T, a potem jeszcze blat mogę zmienić na 40T, mniejszych do tej korby nikt nie robi. Teraz mam najlżejsze przełożenie 42x42 czyli 1x1, co w górach może być problemem. Zawsze też zostaje wymiana bębenka na Sram XD i założenie kasety 9-46 od E13, choć droga jest fest. Na razie raczej będzie XT 11-46, bo poczytałem o tym SunRace i generalnie porównywalne klasą do SLX, ale na przykład z czarnej błyskawicznie schodzi anoda, a i pojawiają się czasem problemy, których nie ma w przypadku kaset Shimano.
Fotosy:
http://tomzych.com/pictures/forum/zjazdy/DSC00933.jpg
http://tomzych.com/pictures/forum/zjazdy/DSC00935.jpg
http://tomzych.com/pictures/forum/zjazdy/DSC00938.jpg
http://tomzych.com/pictures/forum/zjazdy/DSC00941.jpg
http://tomzych.com/pictures/forum/zjazdy/DSC00943.jpg
Technikalia dla ciekawych.
Rama: potrójnie cieniowane rurki stalowe CrMo 725 od Reynoldsa. Malowanie nie jest najszczęśliwsze. Błyszczący lakier bezbarwny położony na gołą stal, ale na kolorze się nie jeździ. Na razie mam 5 lat gwarancji na ramę, potem może zdecyduję się przemalować.
Widelec: włókno węglowe z alu rurą sterową.
Koła: Mavic Allroad, oba na sztywnych osiach 12 mm.
Napęd, heble i łapy: Sram Apex 1.
Komponenty: było Ritchey Comp, teraz została tylko taka kierownica. Mostek i sztyca to Accent Execute, czyli coś podobnego wagowo. Jak już będę pewien, że wszystkie rozmiary są prawidłowe to się zastanowię czy nie pójść we włókno węglowe.
Siodło: Brooks Cambium C17 Carved w wersji all weather. Obecnie wszystkie rowery mam już z Brooksami Cambium Carved. Nawet nie próbowałem jeździć na tym co było w zestawie.
Opony: Vittoria Terrano Dry 40 mm, zamleczone. Na razie nie widać zużycia. Są wyraźnie cichsze od Schwalbe G-One Allround i mam wrażenie, że lepiej trzymają na zakrętach, ale ponieważ mam je w dwóch różnych rowerach to ciężko tak naprawdę porównać.
Do baranka przydają się zdublowane klamki.
Ten widelec amortyzuje choć trochę? Coś o pedałach?
Nie wiem czy obecnie jakakolwiek zacisk hydrauliczny oferuje możliwość montażu drugiej, poziomej klamki. Zresztą nawet jakby to miało działać w układzie hydraulicznym. Takie rzeczy to raczej w mechanicznych heblach są możliwe, a tu raczej każdy zna moje zdanie o mechanicznych tarczówkach.
Wideł amortyzuje jak każdy sztywny. Podobnie zachowuje się do widelców alu, które mam w dwóch innych rowerach. Mam wrażenie, że stalowy wideł w białaSSie lepiej wybierał drobiazgi jak popękany asfalt, ale tam zarówno rama, jak i widelec były miękkie, zatem pewnie stąd takie wrażenie. Ogólnie dopóki nie wjadę na gruntówkę rozjechaną przez blachosmrody to jest OK. Nawet na dziurawym asfalcie jest lepiej niż na w pełni aluminiowym crossie.
Pedały to Shimano PD-M959, zostały po białaSSie.
siemalysy
16-07-2020, 19:41
Tomek fajna maszyna :-) Niech się dobrze jeździ :-) W ubiegłym roku kolega szukał gravela i trochę przeglądałem internety i właśnie Ronin mi się podobał, ale w kolorze podobnym do wiśniowego :-)
Mam u siebie w Treku do wymiany łożyska sterów. Zamówiłem w poniedziałek, dziś miały być, ale jak dobrze pójdzie będą jutro. Jako, że w serwisie wspomniałem o tym, że w kole, które w ramach gwarancji dostałem na koniec lutego, albo z początkiem marca pokazał się luz to prosili żebym po łożyska przyjechał rowerem to mi luz skasują. Okazało się, że koło nie tylko ma luz, ale łożyska są już tak zajechane, że huczą. Koło znów pójdzie na gwarancję. Zaproponowali mi wymianę kół, która początkowo wydawała się korzystna. Karbonowe koła Bontragera, które kosztują ok. 4 kPLN za 1,8 kPLN. z rabatem i w rozliczeniu biorą nowe koło, które przyjdzie w ramach reklamacji. Za 1,8 kPLN już można całkiem sensowne koła kupić. Ale jak na razie reklamacje załatwiane z Trekiem / Bontragerem są załatwiane konkretnie i stawia to jakiś plusik na korzyść ich kół.
Tomek, bardzo fajna maszyna.
siemalysy
Dzięki Michał.
Rama mogłaby być ładniejsza, ale przeżyję to jakoś. ;)
Te karbonowe koła Bontragera to nie mają czasem takich samych piast jak zwykłe, a różnią się tylko obręczami? Jak szukałem na początku roku kół do swojego Treka to też zastanawiałem się nad wyższym modelem Bontragera, ale naprawdę fajne koła Bontragera to dopiero najwyższe modele na piastach DT Swiss 240, tyle, że wtedy lepiej poszukać systemowych DT Swiss. Jak Ci się sypią piasty to nie wiem czy jest sens ładować się w takie same. Swoją drogą w moim Treku po niecałym roku tylko coś lekko pykało w zawieszeniu, ale dokręcili jedną śrubę i jest cisza. Śruba o tyle upierdliwa, że do jej dokręcenia trzeba zdjąć korbę.
jarek76
Dzięki Jarku.
siemalysy
16-07-2020, 20:06
Piasty na pewno są inne. Przynajmniej tak mi powiedzieli. Oczywiście przed ewentualną decyzją dokładnie jeszcze sobie sprawdzę. Wspominał coś o Rapid drive i 5-ciu maszynowych łożyskach, w tym 3-ech w bębenku. Mam nadzieję, że nie ściemniał.
W moim Treku tylne koło wymienione na gwarancji i teraz łożyska sterów. Mimo wszystko jestem zadowolony z wyboru roweru :-)
Rapid drive jest w każdej piaście Bontragera (MTB), w podstawowych modelach 54T w wyższych 108T, ale można sobie z 54T samodzielnie zrobić 108T dokładając kolejne trzy pieski do tych już zamontowanych. Nie wymaga to w zasadzie żadnych narzędzi z tego co widziałem na YT.
Jeżeli jednak są różnice w łożyskowaniu to spoko. Zawsze możesz się upewnić pytając Treka.
Zapytam przy okazji: produkuje jeszcze ktoś ramy i widelce typu, jak ten Raleigh na pierwszej fotce?
http://jack-mac.com/blog#/belgium/
siemalysy
16-07-2020, 20:17
zdyboo
Dziękuję za wskazówkę :-) Dopytam dokładnie o model i poczytam w internecie.
Ekhmm, bo się pogubiłem...
Moje pytanie było tak bez związku z Waszą dyskusją.
siemalysy
16-07-2020, 20:29
Ligo przepraszam, ale wydawało mi się, że nie Twojego posta cytowałem. Wybacz zamieszanie ;-)
Zapytam przy okazji: produkuje jeszcze ktoś ramy i widelce typu, jak ten Raleigh na pierwszej fotce?
http://jack-mac.com/blog#/belgium/
Surly (https://surlybikes.com/), ale nie na mufach.
Pewnie jakieś manufaktury w rzeszy czy UK też to robią, problem jest tylko taki, żeby je znaleźć. Mnie na przykład ogranicza właściwie żadna znajomość języka niemieckiego.
W UK Pashely (https://www.pashley.co.uk/) robi rowery na stalowych ramach z mufami. Choć oni idą w klimaty miejskiego retro.
Szukając gravela np. dowiedziałem się, że we Wrocławiu mam producenta rowerów Loca Bikes (https://locabikes.pl/). Co prawda jak patrzyłem na Street View to niczego takiego jeszcze tam nie było jak Goggle robiło foty, ale są.
Producent jaj producent -składają na Tajwańskich ramach ...możesz zamówić nietypowe malowanie.
Wiem, że Loca składa na ramach haratanych z Tajwanu. Czyli w zasadzie robią to co większość, łącznie z największymi producentami.
Mnie bardziej martwi czy będą nadal istnieli za kilka lat i w sumie głównie dlatego nie pytałem ich się nawet co mają. Nawet przez moment zastanawiałem się czy nie poskładać takiego roweru, ale znalezienie dostępnego framesetu okazało się równie trudne jak gotowego roweru.
Zdyboo - co to mufy? Bo nie siedzę w dzisiejszym słownictwie.;-)
Jaki masz rozmiar trzewika i jak z Toe Overlap na tym Roninie?
To samo co w hydraulice. Rury ramy nie są spawane bezpośrednio do siebie, ale wsuwane w łączniki i lutowane. MZ to bardzo elegancko wygląda, co oczywiście jest rzeczą gustu.
http://wrower.pl/images/strony/021/full/mufa.jpg
Niemniej jednak jest droższe, cięższe i pewnie bardziej wymagające w produkcji.
Słownictwo nie jest dzisiejsze. :) Takie ramy były już obecnie przeżytek, za który zwykle trzeba zapłacić ekstra.
Takich widelców jest masa, choćby na ali
https://www.aliexpress.com/item/33004099281.html?spm=a2g0o.productlist.0.0.5fa9699 22IWqtc&algo_pvid=4a599515-230f-4781-9817-c04664b10d15&algo_expid=4a599515-230f-4781-9817-c04664b10d15-9&btsid=0b0a187b15949250842468231e447c&ws_ab_test=searchweb0_0,searchweb201602_,searchweb 201603_
https://www.aliexpress.com/i/4000408339327.html
W manufakturze kosztują 500-1000$.
Jaki masz rozmiar trzewika i jak z Toe Overlap na tym Roninie?
Shimano 47, czyli normalne 46. Nie zdarzyło się, żebym zahaczył o przednią oponę.
Muszę się przymierzyć do 54
jak to będzie z korbą 172,5 i butem 44.
[na miasto]
Niemniej jednak jest droższe, cięższe i pewnie bardziej wymagające w produkcji.
Słownictwo nie jest dzisiejsze. :) Takie ramy były już obecnie przeżytek, za który zwykle trzeba zapłacić ekstra.
To ja bym poprosił ten przeżytek.:-)
Kiedyś jeździłem turystycznie na składaku na bazie Diamanta, oczywiście z barankiem i Brooksem, tyle że o pół oczka mniejszym, niż powinien być. Do dzisiaj nie spotkałem równie dobrej ramy. A było to właśnie coś, jak ten Raleigh, tylko z widelcem bardziej w kształcie litery L i świetnie amortyzującym.
Ja mam korby 175, co akurat mnie cieszy. Jak nie zapomnę to pomajtam przednim kołem i sprawdzę u siebie.
- - - - kolejny post - - - - - -
Ligo
Takie widły właśnie Surly robi. Ramę jak kupisz zwykłą stalową to raczej nie odczujesz różnicy w stosunku do takiej na mufach.
Kwestia jest taka, że te fajnie amortyzujące rowery mają mało sztywne ramy. Ja w stalowym single speed jak zaczynałem cisnąc na stojąco to słyszałem jak koła ocierają o klocki hamulcowe, ale faktycznie było bardziej komfortowo niż na rowerze z alu ramą i alu widelcem.
Coś za coś. Ja jeżdżę dużo i komfort zapewnia mi ubita dupa i ubite dłonie. Dla kogoś jeżdżącego rzadko wygodniej może być na bardziej miękkim rowerze.
Klasyczne stalowe przełajówki są mniej wiotkie.
zdyboo jeździdło bardzo zacne :) Podrzucam Ci zatem coś w sam raz pod niego
https://ridewithgps.com/events/123713-gravel-attack?fbclid=IwAR1tIgL94dZcIEF6zSDp__Ji_NW_WXXII-B18eHn9DzWcgEd6c4ehycGGRo
Dzięki Marcinu. Trasa mi częściowo dobrze znana, fragment do Obornik i Potem od Taczowa.
W wyścigu nie wystartuję, ale może kiedyś się na nią kopnę.
ja zapisałem sobie ta traskę bo na pewno będe wykorzystywał ślad - na pewno w częściach o ile nie w całości nawet :)
Cześć,
Czy ktoś jeździ na kasecie SunRace? Najlepiej 11 rzędowej.
Jakieś wrażenia czy to dobre jest? I jaki łańcuch najlepiej do tego. Chodzi o napęd 1x11.
Właśnie założyłem na YT kasetę Sun 10-46/11, bo mi e11 9-46 się skończyła. Wrażenia "na sucho" (nie byłem jeszcze w górkach) bardzo pozytywne, zmienia biegi płynnie wraz z łańcuchem KMC x11. Wczoraj nawet kumpel oglądał i porównywał ze swoim Sramem 1x12 NX nowiutkim i mówił, że mój napęd lepiej chodzi. Ale to pierwsze wrażenia, zobaczę co będzie po pewnym czasie w terenie. Co do łańcucha, to masakryczną zakałą okazał się Accent, który zużył mi się w przeciągu 300km niszcząc cały napęd. W sumie miał przejechane 600km i po tym przebiegu grubo ponad 1% zużycia sic! Po nim napęd nie chciał mi przyjąć żadnego innego łańcucha. Na dwóch wycieczkach jeszcze dojechałem go i potrzebna była wymiana.
Tak w ogóle, to okazuje się, że napędy 1x wymagają częstszej wymiany łańcucha, nie czekać do 1% zużycia, ale już po przekroczeniu 0,5% (wiedza z internetu z firmy Unior)
Mam u siebie w Treku do wymiany łożyska sterów. Zamówiłem w poniedziałek, dziś miały być, ale jak dobrze pójdzie będą jutro. Jako, że w serwisie wspomniałem o tym, że w kole, które w ramach gwarancji dostałem na koniec lutego, albo z początkiem marca pokazał się luz to prosili żebym po łożyska przyjechał rowerem to mi luz skasują. Okazało się, że koło nie tylko ma luz, ale łożyska są już tak zajechane, że huczą. Koło znów pójdzie na gwarancję. Zaproponowali mi wymianę kół, która początkowo wydawała się korzystna. Karbonowe koła Bontragera, które kosztują ok. 4 kPLN za 1,8 kPLN. z rabatem i w rozliczeniu biorą nowe koło, które przyjdzie w ramach reklamacji. Za 1,8 kPLN już można całkiem sensowne koła kupić. Ale jak na razie reklamacje załatwiane z Trekiem / Bontragerem są załatwiane konkretnie i stawia to jakiś plusik na korzyść ich kół.
Z miesiąc temu przeglądałem stery i mocno się zdziwiłem na widok rdzy i słabej już pracy łożysk. Nie tak dawno przecież to serwisowałem i dobrze smarowałem. Dało się je odratować, otwarłem, poczyściłem i chodzą jak nowe. Ale częściej trzeba tam zaglądać widocznie.
Z łożyskami piast jest podobnie, trzeba tam systematycznie zaglądać i smarować.
Trek uznaje taką usterkę zużyciową, jak zabrudzone i zniszczone łożyska na gwarancji ?
ja zapisałem sobie ta traskę bo na pewno będe wykorzystywał ślad - na pewno w częściach o ile nie w całości nawet :)
Ale Ty nie masz gravela, zatem nie wiem czy Ci wolno.
- - - - kolejny post - - - - - -
rotor
Będę wdzięczny za parę słów jak już dotrzesz napęd.
W sieci znalazłem opinie, że OK, cicho, szybko i płynnie, ale są też takie, że głośno, a założenie zamiast SunRace Shimano, wycisza napęd. Podobno dlatego, SR nieco głębiej nacina zęby i kaseta od początku pracuje jak już trochę zużyta. Część opinii była dosyć stara i może się zdezaktualizowała już. No i szukałem na razie tylko w polskim Internecie.
- - - - kolejny post - - - - - -
@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473)
Będę wdzięczny za parę słów jak już dotrzesz napęd.
W sieci znalazłem opinie, że OK, cicho, szybko i płynnie, ale są też takie, że głośno, a założenie zamiast SunRace Shimano, wycisza napęd. Podobno dlatego, SR nieco głębiej nacina zęby i kaseta od początku pracuje jak już trochę zużyta. Część opinii była dosyć stara i może się zdezaktualizowała już. No i szukałem na razie tylko w polskim Internecie.
Jasne, też jestem ciekawy, co to wyjdzie w praniu. Tak w ogóle to te kasety Sun10-46/11 znikają ze sklepów, ale to pewnie przez wypieranie na korzyść 1x12
[QUOTE=zdyboo;4132200]Ale Ty nie masz gravela, zatem nie wiem czy Ci wolno.
ja to w ogóle jestem niedzielny cyklista i na wyścigach to bym musiał przed ambulansem jechać :)
Aczkolwiek tym razem będę sobotnim rowerzysta bo jutro śmigam na wzgórza strzelińskie polatać po błotku jeśli będzie :)
Będzie, na Wzgórzach Strzelińskich zawsze jest błoto. Nawet jak resztę Polski suszy, tam jest błoto. Teraz jak co chwilę pada, to pewnie wróciły takie niepozornie wyglądające kałuże, co nawet zachęcają, żeby przez nie przejechać. Potem okazuje się, że breja zakrywa piastę.
Nie byłem tam z kilkanaście lat, ale kiedyś nawet i dwa razy w roku i nie pamiętam, żeby błota nie było.
Wczoraj zrobiłem pierwszy szybki strzał (żeby przed deszczem zdążyć) na nowym napędzie Sun 10-46/11 i korbie 28T (jajo) i wrażenia naprawdę pozytywne. Nie sądzę, nie przypominam sobie, żeby e11 nawet jak była nowa, tak chodziła. Wrażenie jest takie miękkie, jakby całość chodziła w maśle ;) Spowodowane może to być nowym łańcuchem, z którego nie usuwałem oryginalnego oleju, którym go fabrycznie smarowano (z zewnątrz tylko wytarłem). Ktoś się w ogóle orientuje co tam fabrycznie za olej dają ? Z obserwacji wiem, ze jest on bardzo trwały, ale też i bardzo brudzący.
Przy zmianie napędu "urosła" mi przednia zębatka z 26 na 28T, na wczorajszym podjazdach w okolicy spokojnie dałem radę, ale w perspektywie dłuższego tripu, może powodować szybsze wypychy albo wcześniejsze odpoczynki, to się jeszcze zobaczy
41450
MZ łańcuch na etapie zakuwania w produkcji jest smarowany smarem stałym. Dlatego fabryczne smarowanie jest takie trwałe. Nowe łańcuchy Srama trzeba wytrzeć do sucha i to najlepiej przed założeniem do napędu. Smar jest straszliwie lepki. Aczkolwiek 20 lat temu Sram w łańcuchach 8 rzędowych stosował taki smar fabryczny, że przejechanie przez kałużę go całkowicie wypłukiwało. Zatem jest postęp.
Dawno, dawno temu, jak jeszcze miałem pierwszy poważny rowerz Kross Level 6-9? (już nie pamiętam numeru) rozmajałem smar grafitowy w benzynie i tą "oliwką" szejkowałem łańcuch. Pamiętam, jak po takim zabiegu łańcuch stawał się bezgłośny. Jakiś większych doświadczeń z tą metodą nie mam, gdyż niedługo rowerz sprzedałem, a po zakupie Cube'a przyszła nowa wiedza i chęć sprawdzenia tego, co polecają w internetach. Wiec były te różne Finishy, Brunoxy, z Deca też, ale nigdy już takiego efektu, jak po smarze grafitowym, nie miałem. Ostatnio gdzieś przeczytałem, że ktoś też stosował tę metodę (rozmajanie smaru stałego z benzyną i szejkowanie) i pomyślałem, że warto spróbować "wrócić do korzeni" ;) Tylko różnicę zrobię taką, że za każdym razem nie będę szejkował, tylko standardowo po kropelce na łańcuch na rowerzu, a szejkowanie raz na czas przy zmianie na kolejny.
Mnie się nie chce już w takie rzeczy bawić. Kiedyś też często ścigałem łańcuch, szejkowałem w benzynie, czyściłem pozostałe elementy napędu, potem smarowanie.
Te 20 lat temu to czytałem o gotowaniu w wosku, w łoju lub w roztopionym smarze stałym w tym z dodatkiem pyłu grafitowego, ale całe szczęście na takie rozwiązani się nigdy nie zdobyłem. Obecnie stosuję dwa smary zielony FL i Squirt Lube, czyli smar na bazie wosku.
Łańcuch jak już zaczyna być suchy i zaczyna go być słychać to przecieram szmatą na sucho, czyszczę szczoteczką i szmatką kółka przerzutki i kasetę. Ściągam łańcuch z blatu i dokładnie szmatą wycieram zęby. Zakładam łańcuch, przecieram go szmatą mocno zwilżoną płynem do mycia silników. Potem nakładam zielony FL pokręcę korbami trochę w przód i w tył, żeby rozprowadzić olej i wycieram łańcuch do sucha. Jak kółka przerzutki i kaseta nie nałapią za dużo trawy to całość mi zajmuje 10-15 minut. Takie coś wystarcza na przejechanie ok. 300 km w suchych i lekko wilgotnych warunkach.
SquirtLube niby jest smarem suchym, ale niestety bardzo brudzi, wręcz zalepia łańcuch od lewej strony. Od prawej potrafi łańcuch być czysty, a od lewej czarny. Podejrzewam, że łapie syf z kasety. Lewa strona jest blisko większego trybu, a prawa strona łańcucha jest odkryta. Żeby było czysto, to musiałbym robić jak robię raz do roku, przy generalnym czyszczeniu napędu. Gdzie wszystko demontuję z roweru, rozkręcam i czyszczę, że jeść z tego można. Wtedy łańcuch rozkładam na gazetach lub folii, smaruję z jednej strony, czekam aż smar zastygnie, obracam na drugą stronę, znowu po kropelce na ogniwko, czekam aż zastygnie i szmatą oraz szczotką wycieram łańcuch do sucha. Wtedy łańcuch jest czysty i smaru wystarcza na ok. 200 km pod warunkiem, że jest sucho. Jakikolwiek mokry przejazd, choćby po mokrej drodze, powoduje wypłukanie smaru. Dlatego jak skończy mi się Squirt Lube, to przechodzę tylko na zielony FL. Ten smar mi wypłukało tylko raz, jak pół wycieczki w górach jechałem w deszczu. Na początku woda smarowała, ale jak rower postał 2 godziny w pociągu, to wszystko wyschło i odparowało. Wracałem ze stacji 3 km z piszczącym łańcuchem jak w 40 letniej, zardzewiałej Ukrainie.
Smarów do łańcucha miałem z 10, ale został tylko jeden Prolink progold, smaruje dobrze i nie łapie syfu, to zdecydowanie najlepszy smar jaki miałem.
zdyboo - jeśli mógłbyś rzucić okiem - co jest do zmiany?
https://allcitycycles.com/bikes/space_horse
Ligo
A dlaczego do zmiany? Rozumiem, że bierzesz nówkę, to aby była dobrze skręcona i wyregulowana, pozostaje tylko jeździć. Dobrze by było jednak siąść przed zakupem i może zrobić jakieś kółko pod sklepem.
Niestety rower jest na mechanicznych heblach, więc pozostaje dbanie o nie i pamiętanie o okresowym dokręcaniu nieruchomego klocka. Nie znam tych opon ani w ogóle tej firmy, znaczy znam z widzenia, ale nigdy nie miałem opony VEE. To jest jakaś azjatycka firma i może być różnie, może być spoko guma, a może być do dupy. Na stronie mają dwie szerokości gumy do graveli 35 i 40 mm. Z czego ten drugi wymiar w dwóch odmianach. Możliwe, że dali tę najtańszą, będziesz musiał sam ocenić. Producenci czasem oszczędzają na oponach.
All-City i Surly to ta sama fabryka w Minnesocie.
Jak pisałem, nie siedzę w dzisiejszych sprzętach i biorę pod uwagę, że fabryka może chcieć przyoszczędzić na jakichś częściach. Opony to szczegół. Na pewno zmieniłbym siodełko na jakiegoś skórzanego Brooksa i być może te hamulce. Tylko czy nie ma problemu przełożyć na hydrauliczne?
Patrzę jeszcze na te Surly, tak pod kątem miasta i turystyki, tylko widelce mi się mniej podobają, chociaż ten Disc Trucker ma imponującą ilość mocowań pod stelaż na sakwy.
https://surlybikes.com/bikes/long_haul_trucker
All-City i Surly to ta sama fabryka w Minnesocie.
Jak pisałem, nie siedzę w dzisiejszych sprzętach i biorę pod uwagę, że fabryka może chcieć przyoszczędzić na jakichś częściach. Opony to szczegół. Na pewno zmieniłbym siodełko na jakiegoś skórzanego Brooksa i być może te hamulce. Tylko czy nie ma problemu przełożyć na hydrauliczne?Będzie spory problem i duże pieniądze, do wymiany klamkomanetki, przewody i zaciski.
Są na rynku zaciski hydrauliczno-mechaniczne ale nie wiem jak to działa.
Jak Jarek napisał, wymiana hebli z mechanicznych na hydrauliczne w przypadku roweru szosowego to duży koszt, ponieważ tu nie da się wymienić tylko klamek, trzeba całe klamkomanetki.
Faktycznie są zaciski hydrauliczne napędzane linką, osobiście nie miałem do czynienia, ale z tego co czytałem działają po swojemu. Czyli inaczej niż hydrauliczne i inaczej niż mechaniczne. Są też konstrukcje mechaniczne dwutłoczkowe (TRP) i ewentualnie można pomyśleć o takiej konstrukcji. Wtedy do wymiany jest tylko zacisk.
Skórzane Brooksy wymagają wysiedzenia i dbania o nie. Trzeba jakiś czas na nich pojeździć, aby ułożyły się, potem podobno są bardzo wygodne. Trzeba też dbać i skórę, głównie, aby nie zamokła. Ja od wielu lat użytkuję Brooksy Cambium, które są bardzo wygodne od samego początku. I niewrażliwe na wilgoć. Miałem nawet kiedy kupować skórzanego Brooksa, bo w sumie nie wiedziałem o istnieniu nieskórzanych Brooksów, ale Cambium bardziej pasuje do mojej filozofii używania roweru. Cambium są droższe.
Skórzane Brooksy wymagają wysiedzenia i dbania o nie. Trzeba jakiś czas na nich pojeździć, aby ułożyły się, potem podobno są bardzo wygodne. Trzeba też dbać i skórę, głównie, aby nie zamokła.
Tak, po ułożeniu skóra jest bardzo wygodna. Na dziennej trasie prawie 200 km nie miałem problemu z tyłkiem, tylko ze zmęczeniem rąk, pomimo różnych pozycji na baranku. Jeśli te Cambium są lepsze od skóry, muszę koniecznie im się przyjrzeć. Już pomijając fakt, czy teraz zamierzam robić dziennie 200, czy 20 km.;-)
I jeszcze bym prosił o orientacyjny koszt wymiany hamulców na hydrauliczne, znaczy z takich, jakie fabryka oferuje w przypadku All_City, na te które są optymalne.:-)
Tak, po ułożeniu skóra jest bardzo wygodna. Na dziennej trasie prawie 200 km nie miałem problemu z tyłkiem, tylko ze zmęczeniem rąk, pomimo różnych pozycji na baranku. Jeśli te Cambium są lepsze od skóry, muszę koniecznie im się przyjrzeć. Już pomijając fakt, czy teraz zamierzam robić dziennie 200, czy 20 km.;-)
I jeszcze bym prosił o orientacyjny koszt wymiany hamulców na hydrauliczne, znaczy z takich, jakie fabryka oferuje w przypadku All_City, na te które są optymalne.:-)Nie wiem czy to się opłaca, koszt klamek i zacisków to pewnie koło 2000zł.
Do tego tam jest jakiś dziwny Apex 10 biegowy, te nowe są już 11 biegowe.
41483
Ten przedni widelec mocno mnie rozbawił.
Półtora kafla to juz przecież budżet na marina/cannona/czy innego speca, które brałbym w ciemno zamiast takiego hipsterbike.
siemanko,
Doradźcie jakieś platformy do MTB ? Raczej średnio budżetowe - powiedzmy ze 170zł moge w temat utopić. Rower jest budżetowy, kolarz czyli ja również się głównie rozbija po lesie, ścieżkach choć wczoraj juz pierwsze single weszły takie proste :) Czytam w necie i juz głupieję od tego wszystkiego. Dartmory podobno tak se, ns bikes podobnie, sixpack podobno OK, octane one - co z nimi ? W jednym rowerze mam Shimano PD-EH500. Teraz muszą być platformy z pinami.
Na czym jeździcie co nie będzie strzelało po 100 km ?
siemanko,
Doradźcie jakieś platformy do MTB ? Raczej średnio budżetowe - powiedzmy ze 170zł moge w temat utopić. Rower jest budżetowy, kolarz czyli ja również się głównie rozbija po lesie, ścieżkach choć wczoraj juz pierwsze single weszły takie proste :) Czytam w necie i juz głupieję od tego wszystkiego. Dartmory podobno tak se, ns bikes podobnie, sixpack podobno OK, octane one - co z nimi ? W jednym rowerze mam Shimano PD-EH500. Teraz muszą być platformy z pinami.
Na czym jeździcie co nie będzie strzelało po 100 km ?
W sumie się dołączam do pytania, z tą różnicą, że budżet może wynieść 250-300 zeta
Osobiście używam od dłuższego czasu platform VP (chyba nawet te, albo bardzo podobne) https://rowerowy.com/sklep/czesci/pedaly/platformowe/prod/vp-007 , które można było taniej (obecnie nie wiem) nabyć nawet w Decu pod ich własną marką i są spoko, do jazdy allmountain i takiego lekkiego enduro dają radę.
Platformy w Shimano PD-EH500 to tak tylko z nazwy są, do jazy po mieście awaryjnie, za małą mają powierzchnię.
zadowolony jestes z tych VP - nic tam sie nie rozpada bo miesiącu kręcenia ? Bo może skuszę się na ciut tańsza wersję vp :D
EH500 sa w fitnessie którym popylam po mieście :)
Tych VP mam trzy pary (w dzieckach rowerzach również) dwie są oryginalne VP i jedna z Deca, żadna z nich nie wymagała żadnej interwencji z mojej strony, działją bdb od nowości
- - - - kolejny post - - - - - -
mała errata:
Mam trzy pary i są to VP, Btwin i XLC, wszystkie to wypusty tej samej fabryki, pod różnymi markami.
to są te dokładnie
https://www.rowertour.com/p/63279/xlc-pd-m12-pedaly-platformowe-bmx-freeride-zielone?gclid=CjwKCAjwgdX4BRB_EiwAg8O8HV2grc38Ih9v W1lLhq6M56wqGMDXKzrmnQXDEPPer7Pb5OAi6x4LFRoCKEIQAv D_BwE
oo - na XLC tez patrzyłem :) Wyglądaja tak jak mi potrzeba.
no to jeszcze z Deca, cena juz naprawdę przyzwoita, tylko online niedostępne
https://www.decathlon.pl/peday-free-ride-aluminiowe-id_8244912.html
w promieniu 200 km od Wro ich w żadnym Decu nie ma niestety.
Zostaną chyba opcje online
robin102
20-07-2020, 14:54
Właśnie wczoraj zginął dobrze znajomy rowerzysta. Człowiek prawy, nauczyciel W_F. Przeprowadzał w biały dzień rower przez przejście dla pieszych zgodnie z przepisami. Jakby przejechał rowerem to by zdążył , a tak tir Go na obwodnicy zabił. Dramat , 36 lat chłopak :( :( :(
.... uważajcie na siebie bardziej niż bardzo
Tak, po ułożeniu skóra jest bardzo wygodna. Na dziennej trasie prawie 200 km nie miałem problemu z tyłkiem, tylko ze zmęczeniem rąk, pomimo różnych pozycji na baranku. Jeśli te Cambium są lepsze od skóry, muszę koniecznie im się przyjrzeć. Już pomijając fakt, czy teraz zamierzam robić dziennie 200, czy 20 km.;-)
I jeszcze bym prosił o orientacyjny koszt wymiany hamulców na hydrauliczne, znaczy z takich, jakie fabryka oferuje w przypadku All_City, na te które są optymalne.:-)
Na zmęczenie rąk, możesz spróbować bardziej miękkiej owijki, podwójnej owijki, wkładek żelowych pod owijkę lub wszystkiego jednocześnie. Tylko, żeby ręki wystarczyło. :mrgreen:
Nie wiem czy to się opłaca, koszt klamek i zacisków to pewnie koło 2000zł.
Do tego tam jest jakiś dziwny Apex 10 biegowy, te nowe są już 11 biegowe.
Nie dziwny, tylko normalny Apex szosowy, 11 biegowy jest Apex 1 "dedykowany" do graveli. Sram nawet w grupie Force czy RED ma przerzutkę do 10 biegów. Problem jest taki, że zwykły Apex jest tylko mechaniczny. Sram w ogóle nie przewidział opcji hydraulicznej w tej grupie i zasadniczo w żadnej niskiej grupie dedykowanej rowerom szosowym. Nawet w wysokich grupach Force, RED jak wprowadził hydrauliczne heble to od razu z manetką do 11 biegów. Musiałbyś zmienić napęd na 1x11 lub 2x11, ale to się opłaca tylko w przypadku jak dany producent oferuje takie warianty. Np. Canyon ma gravele i to w tej samej cenie, jeden na 1x11 SRAM, a drugi na Shimano GRX 2x11, wtedy można sobie wybrać filozofię napędu, nie dopłacając do zmiany. Pełna najtańsza grupa gravelowa z heblami hydraulicznymi czyli Shimano GRX 400 2x10 koszuje ok. 550 eurasów. Ceny w $ Ci wybacz nie podam, rynek za Atlantykiem pozostaje poza moim zasięgiem. Sram Apex 1 czyli 1x11 kosztuje ok. 600 euro.
10 biegów i hydraulika to albo Shimano, albo eTap Srama, czyli bezprzewodowe sterowanie przerzutką, tam można sobie konfigurować ilość przełożeń dowolnie, ale cena zabija.
Ten przedni widelec mocno mnie rozbawił.
Półtora kafla to juz przecież budżet na marina/cannona/czy innego speca, które brałbym w ciemno zamiast takiego hipsterbike.
Nie masz się co Mateuszu śmiać. Jeżeli ktoś nie chce iść w amortyzatory to taki widelec daje największy komfort. Obecnie stawia się na sztywność i większy nacisk kładzie się na aspekty sportowe. Stąd proste widelce o sztywnej konstrukcji. Jednak do niespiesznej turystyki rowerowej, nie potrzeba karbonu, sztywnych osi i elektronicznych przerzutek. W swoim pierwszym MTB, Author Kinetic z okolic 2000 roku, miałem sztywny, stalowy widelec z podobnym, acz nie aż tak silnym wygięciem do przodu.
.... uważajcie na siebie bardziej niż bardzo
Zawsze uważam, dlatego nadal jeżdżę. Z ostatnich wydarzeń, to mało brakowało, a zostałbym potrącony przez motocyklistę. DW346 między Krobielowicami, a Kątami Wrocławskimi nieopodal Mauzoleum feldmarszałka Gebharda Leberechta księcia Wahlstatt. Ruch taki sobie, jeszcze da się rowerem, ale nie to, że samochód pojawia się raz na kwadrans. Jadę przy prawej krawędzi, walczę nieco z wmordewindem, wyprzedza mnie tirolot. Chwile mu to zajmuje, bo zestaw kilka metrów ma, a i różnica prędkości nie jest jakaś powalająca, chwilę wcześniej była eska zakrętowa, zatem musiał zwolnić. Pomyślałem sobie, że zjadę bardziej ku środkowi pasa, bo brzeg jezdni wyjątkowo parszywy, a ciężarówka elegancko leci po całości lewym, miejsce zatem jest. Jak skończyłem w myślach rozkminę sytuacji, a trawało to mniej niż sekundę, to wyprzedził nas na trzeciego motocyklista. Przejechał pomiędzy mną, a zestawem. Aż usłyszałem łopot jego kurtki. I nie to, że kolo na młynku do kawy. To był normalny motur. Nie wiem co trzeba mieć między uszami, żeby zdecydować się na taki manewr. Jakbym jeździł z kamerką, to bym pofatygował się na komisariat z materiałem filmowym.
no to jeszcze z Deca, cena juz naprawdę przyzwoita, tylko online niedostępne
https://www.decathlon.pl/peday-free-ride-aluminiowe-id_8244912.html
Finalnie stanęło na HT AN06 w "malowaniu" czerwień :)
Mam nadzieję, że do weekendu dotrą i obym nie miał darmowej akupunktury na piszczelach :D
siemalysy
20-07-2020, 23:14
Siema ;-)
Z miesiąc temu przeglądałem stery i mocno się zdziwiłem na widok rdzy i słabej już pracy łożysk. Nie tak dawno przecież to serwisowałem i dobrze smarowałem. Dało się je odratować, otwarłem, poczyściłem i chodzą jak nowe. Ale częściej trzeba tam zaglądać widocznie.
Z łożyskami piast jest podobnie, trzeba tam systematycznie zaglądać i smarować.
Trek uznaje taką usterkę zużyciową, jak zabrudzone i zniszczone łożyska na gwarancji ?
U mnie stery zaczęły się dość szybko odzywać bo już po przejechaniu nie więcej jak 300 km. W ubiegłym roku lipiec u nas był bardzo suchy i drobinki piasku, które dostały się do sterów powodowały irytujący dźwięk. Wtedy czyszczenie i smarowanie pomogło. Teraz już nie. W piątek ok. południa odebrałem nowe łożyska i cieszę się, że starczyło czasu na wymianę przed planowanym wyjazdem w Góry Bardzkie ;-)
Trek raz już wymienił mi koło na nowe. Wtedy uszkodził się bębenek. Przysłali nowy bębenek, ale serwisant stwierdził, że nowy bębenek ma za duży luz i odesłał go do Treka. A oni przysłali nowe koło. W momencie ostatniej wizyty w serwisie, o czym wspominałem w tamtym tygodniu koło miało "gigantyczny" przebieg 850 km. Raz dostało porządnie kość podczas wizyty w Gorcach, błota i deszczu nie brakowało. Ale taka sytuacja nie powinna piaście zaszkodzić. W serwisie powiedzieli mi, że oni koło zareklamują, a Trek je wymieni.
W weekend byłem ze znajomymi w Górach Bardzkich. Plan był taki, żeby objeździć okoliczne pętle Singletrack Glacensis. W sobotę po 9 rano ruszyliśmy z nadzieją, że zapowiadane burze i deszcze pójdą bokiem. Bazę mieliśmy w domku położonym nad Nysą Kłodzką w Opolnicy i ruszyliśmy stamtąd w kierunku Pętli Łaszczowa. Po pokonaniu ok. 8 km i ponad 400 m w pionie dojechaliśmy na Przełęcz Łaszczowa. Podjazd niezbyt trudny, nachylenie znośne, bez problemu do podjechania w siodle ;-) Z przełęczy nie jechaliśmy dalszej części tej pętli tylko pojechaliśmy dalej pętlą Kłodzką ok. 8 km i niewiele ponad 250 m w pionie. Tu w odróżnieniu od poprzedniej pętli po podjechaniu był zjazd do Przełęczy Kłodzkiej. Ustawiony był tam bufet dla uczestników biegu 7 szczytów. Do kolejnej części naszego tripu poprowadził nas asfaltowy łącznik. Deszcz zaczął padać już chyba dużo wcześniej, ale był to niewielki deszczyk, który krzywdy nam nie zrobił. Start kolejnego fragmentu pętli tym razem Chwalisław zaczynamy w ciągle padającym niewielkim deszczu. Podjazd krótszy i mniej pod górę od dwóch poprzednich. Spowodowało to tylko to, że do początku pętli Złotej dojechaliśmy szybko. Żeby dojechać do ostatniej pętli musieliśmy przejechać ścieżkę Dwie Przełęcze. To dwukierunkowy, krótki (niecałe 3 km) fragment gdzie trafiliśmy na pierwszych rowerzystów tego dnia ;-) Koniec tej ścieżki zaczynał ostatnią Pętlę Złoty Stok. I to dla mnie w tamtym momencie było najważniejsze... To, że jedziemy w dół bo w Złotym Stoku zajeżdżaliśmy na obiad :-D Prawie pięciokilometrowy zjazd, całkiem przyjemny, ale bez wielkiego wow ;-) Przerwa na obiad, odpoczynek, zimnego Leszka Limonka - Mięta, uzupełnienie zapasów wody :-D W trakcie obiadu na niebie robiło się ciemno, ale jeszcze nie padało. Ale co się odwlecze to nie uciecze. Deszcz postanowiliśmy przeczekać na przystanku autobusowym, padało może z pół godziny. Najfajniejsze jest w tym wszystkim to, że jak ruszyliśmy to w jednym z rowerów w przednim kole zeszło powietrze. Szybka akcja, wymiana dętki i ruszamy w drogę powrotną. Zaczynamy od pętli Złoty Stok, jedziemy drugą częścią tej trasy, niecałe 6 km i 400 m w pionie. Po przejechaniu kilkuset metrów od startu pętli jeden z kolegów postanowił się odłączyć i wracać ze Złotego Stoku asfaltem na kwaterę. My pojechaliśmy swoje, ale po niecałych 20 minutach od startu było słychać pierwsze grzmoty, a kilka minut później dolało nas po raz pierwszy tego dnia. Burza była daleko, a my dość nisko to schowaliśmy się pod liściastymi drzewami, żeby schronić się przed deszczem. Padało jednak tak, że po kilku minutach przemoczyło nas konkretnie. Już nie było sensu czekać tylko ruszyliśmy w tym deszczu do góry. Co jakiś czas było słychać grzmoty, raz bliżej, raz dalej. W końcu wdrapaliśmy się na "szczyt", a kilka minut wcześniej przestało grzmieć i padać. Jadąc pod górę było ciepło. Dotarliśmy do dwukierunkowego fragmentu i pojechaliśmy dalej. Ja przy pierwszym szybkim zjeździe musiałem się zatrzymać i ubrać. Założyłem suchą koszulkę i wiatrówkę. Po pokonaniu tej ścieżki dotarliśmy do początku zjazdu pętli Złotej. Bardzo łatwy fragment, brak długich podjazdów, poszło szybko. Kolejna część tripu to drugi fragment pętli Chwalisław. Mieszane podjazdy ze zjazdami nic szczególnego. Tu dolało nas po raz drugi. Nawet się nie zatrzymywaliśmy tylko cisnęliśmy w intensywnym deszczu ;-) Szybki łącznikowy fragment asfaltowy i byliśmy na starcie niebieskiego fragmentu Kłodzkiej. Początkowo zapowiadało się fajnie, więcej w dół jak w górę, ale finalnie było ok. 385 m w pionie na niecałych 10 km ;-) Zimno nie było na pewno. Pod koniec podjazdu dolało nas po raz trzeci. Padało na szczęście bardzo krótko. Dotarliśmy na Przełęcz Łaszczowa, a stamtąd niebieską trasą Łaszczowa skierowaliśmy się w kierunku Barda. Niecałe 8 km i 475 w pionie w dół. Tu natrafiliśmy na bajkowe słońce, które zachodziło. Za drzewami w oddali aż się paliło. Na jednym z niewielu miejsc gdzie akurat były widoki trafiliśmy na sam koniec zachodzącego słońca. Na tym fragmencie trasy przejeżdża się przy platformie z widokiem na Bardo i okolice. Widok robi wrażenie :-) Szybkie zdjęcie i ciśniemy w dół, żeby zdążyć zjechać na dół przed całkowitym zmrokiem. Nie udało się. Na ostatnie fragmenty gdzie jest dużo band założyliśmy lampki. Wyszło 81 km i niecałe 1700 w pionie.
Na niedzielę był plan jechać na Srebrną Górę. Ruszyliśmy bardzo późno bo przed 11. Wszystko przez jednego delikwenta, który maił do zmiany dętkę w przednim kole. Ale jak zaczął sobie ogarniać rower na wyjazd to jeszcze okazało się, że musi zmienić klocki z tyłu i podczas dopompowywania powietrza w sprawnym kole urwał zaworek. Pomogliśmy mu bo inaczej byśmy ruszyli w południe. Spowolnił nas o dobrą godzinę. Sami też nie jesteśmy bez winy bo z łóżek podnieśliśmy się o 9. Ale po intensywnej sobocie nie dało się inaczej ;-) Ruszyliśmy do Barda, a tam asfaltowym podjazdem w kierunku startu pętli Wilcza. Pętla prowadzona już w zupełnie inny sposób niż te po których jeździliśmy dzień wcześniej. Zdecydowana większość prowadzi po naturalnych drogach i ścieżkach. Na tabliczkach informacyjnych są znaczki MTB Sudety. Fragment Niebieski Wilczej, niecałe 13 km i 500 m w pionie pokonaliśmy bez większych problemów. Widoków zdecydowanie więcej niż dzień wcześniej. Pogoda dużo lepsze. Momentami kropił delikatny deszczyk. Na końcu niebieskiego fragmentu zrobiliśmy przerwę na kanapkę i żeby zdecydować co dalej. Wspólnie uznaliśmy, że za późno jest żeby jechać na Srebrną Górę i zdecydowaliśmy się na powrót Wilczą czerwoną do Barda. Tu jeden z kolegów, ten w gorącej wodzie kąpany co dzień wcześniej wracał asfaltem ze Złotego Stoku postanowił nie czekać na nas aż zjemy, wypijemy, pogadamy postanowił sam wracać na kwaterę. Niespiesznie ruszyliśmy na kwaterę. Fragment Wilczej w kierunku powrotnym do Barda okazał się najciekawszym, którymi jeździliśmy w ten weekend. Dało się fajnie na zjazdach rozpędzić, bandy pozwalały w miarę szybko pokonywać agrafki. Wyszło niecałe 28 km i 600 m w pionie. Srebrna Góra zostanie na następny raz ;-)
Podsumowując. Najlepsze pętle to Wilcza, Łaszczowa, Kłodzka ;-) Ale i tak na raz. Jak ktoś mieszka blisko i chce potrenować to miejsce w sam raz. Nie ma w nich czegoś do czego chciałoby się wracać. Zjazdy łatwe, a największą trudnością mogą okazać się długie podjazdy jak ktoś niewiele jeździ. Wyjazd mimo wszystko fajny. Na pewno jeszcze w tamte rejony zawitam z rowerem :-) Dojrzałem chyba do decyzji, że na kolejny tego typu wypad w góry nie zabiorę aparatu. Przez dwa dni woziłem 1250 g praktycznie bez sensu. Zdjęć zrobiłem niewiele, wiadomo że pogoda miała też tu duże znaczenie, ale chyba będę lustro zostawiał w domu.
Poniżej kilka zdjęć ;-)
[1]
41530
[2]
41516
[3]
41517
[4]
41518
[5]
41519
[6]
41520
[7]
41521
[8]
41522
[9]
41523
[10]
41524
[11]
41525
[12]
41526
[13]
41527
[14]
41528
[15]
41529
Finalnie stanęło na HT AN06 w "malowaniu" czerwień :)
Mam nadzieję, że do weekendu dotrą i obym nie miał darmowej akupunktury na piszczelach :D
Są riderzy, którzy jeżdżą w nakolannikach obsuniętymi na piszczele dla ochrony przed uderzeniami kamieni i pedałów właśnie, nigdy nie używają ich na kolanach.
Spoko recka Michał.
Na szczęście w Górach Bardzkich jest mało miejsc z gliniastym, lepkim błotem, które zalepia rower grubą warstwą. Nawet w mokrych warunkach jeździ sie spoko. Ominęliście Pętlę Hrabiowską, czyli krótki 3 km ST w Bardzie. W sumie nic nie straciliście, choć z pętli jest dobre dojście do przedwojennego punktu widokowego Grafensitz, stąd i nazwa pętli. Nie wiem czy punkt nie jest kompletnie zarośnięty, ale widok z niego jest niezły. Jest po drugiej stronie miasta niż ten punkt na którym byliście.
Ja w Górach Bardzkich nadal wolę jeździć po zwykłych drogach, nawet jak czasem trzeba się kawałek przeturlać po wysokiej trawie. Dróg tam nie brakuje i jest gdzie się bawić.
czy ktoś z Was się może orientuje gdzie zanabyć 3 wypadnięte piny do pedałów Shimano EH500. W zasadzie brak mi nie przeszkadza, ale byłoby dobrze gdyby był komplecik.
Jedyne co znalazłem to 8 pinów za 44zł co jest ceną z leksza absurdalną.
https://hollandbikeshop.com/pl-pl/czesci-rowerowe-mtb/mtb-pedaly/mtb-pedal-piny/shimano-t8000-pedal-piny-wielkosc-l-srebrny-8-486291/
ewentualnie tu za 4 eurogąbki ale sklep pierwszy raz na oczy widze https://www.rosebikes.pl/shimano-pedal-pins-for-pd-t8000-pd-eh500-2680270?product_shape=silver&article_size=L
Nigdzie nie mogę dorwac rozmiaru tegoż, wtedy byłoby łatwiej te piny na kilogramy gdzies dokupić :D
czy ktoś z Was się może orientuje gdzie zanabyć 3 wypadnięte piny do pedałów Shimano EH500.
Nigdzie nie mogę dorwac rozmiaru tegoż, wtedy byłoby łatwiej te piny na kilogramy gdzies dokupić :D
Wykręcasz pin, który został, jedziesz na Jedności Narodowej do sklepu Śruby (http://www.sruby.com.pl/kontakt.html). Pan lub pani weźmie suwmiarkę zmierzy długość i średnicę i dobierze Ci odpowiednie szpilki. Zapłacisz parę złotych.
Jeżeli Shiamno nie zastosowało jakiegoś nietypowego gwintu to dostaniesz od ręki. Najlepiej pojechać też z pedałem, żeby od razu sprawdzić czy sie wkręcają.
ooo i tak zrobię :) Dzięki.
Myślałem że da się to gdzieś kupić za 5 zł jak trytytki - pełny wór. Się srogo zdziwiłem grzebiąc za tym po necie hehe
Ceny takich śrubek rowerowych są obłędne. Poszukaj sobie ile kosztują tytanowe śruby do mostka lub sztycy.
Część z nich da się zastąpić zwykłymi, ale część nie, bo mają nietypowe wymiary i nie zawsze chodzi nawet o gwint, a o łeb. Do tego dochodzi jeszcze kolorystyka, materiał itd. Choć na Allie pewnie da się kupić wszystko w normalnej cenie, ale to raczej przy okazji innych zakupów, nie to, żeby kilka pinów kupować. Nie tak dawno było jeszcze wysokie antydumpingowe cło na śruby i gwoździe z Chin, ale już jest obniżone.
Problem śrubki może wcoorwić nie tylko w departamencie rowerowym. Ostatnio szukałem dystansu do płyty głównej by dysk na M.2 zamontować.
Doczytałem, że te Surly które mi się spodobały - Long Haul Trucker (sic!) mają opinię kultowych?
To może poszukam czegoś innego.;-)
A stravie już całkiem odwaliło. Znów podnoszą haracz, kapitalisty że zgniłego zachodu.
A stravie już całkiem odwaliło. Znów podnoszą haracz, kapitalisty że zgniłego zachodu.
A co tak realnie daje wersja płatna?
Kolega mi mówił, że dla niego jedyną funkcjonalnością wartą uwagi w wersji płatnej jest to, że podobno potrafi wyświetlić na jednej mapie wszystkie zapisane aktywności i dzięki temu może stwierdzić gdzie jeszcze nie był. Jednakowoż ogarnął to jakimś innym serwisem i to nie wiem czy czasem nie mapy .cz i korzysta z wersji bezpłatnej. Ja tam już wszędzie byłem i wszystko widziałem :mrgreen: zatem nadal korzystam z darmowej. Tak bardziej serio, to aspekty sportowe i treningowe mnie nie interesują. KOMami, PRa itp też się już przestałem fascynować. Stravę traktuję jako serwis do statystyki. Brakuje mi trochę funkcji, żebym mógł zobaczyć ile km, danym rowerem w roku zrobiłem, ale tego podobno w płatnej wersji też nie ma.
siemalysy
21-07-2020, 21:41
Spoko recka Michał.
Na szczęście w Górach Bardzkich jest mało miejsc z gliniastym, lepkim błotem, które zalepia rower grubą warstwą. Nawet w mokrych warunkach jeździ sie spoko. Ominęliście Pętlę Hrabiowską, czyli krótki 3 km ST w Bardzie. W sumie nic nie straciliście, choć z pętli jest dobre dojście do przedwojennego punktu widokowego Grafensitz, stąd i nazwa pętli. Nie wiem czy punkt nie jest kompletnie zarośnięty, ale widok z niego jest niezły. Jest po drugiej stronie miasta niż ten punkt na którym byliście.
Ja w Górach Bardzkich nadal wolę jeździć po zwykłych drogach, nawet jak czasem trzeba się kawałek przeturlać po wysokiej trawie. Dróg tam nie brakuje i jest gdzie się bawić.
Tomek dziękuję :-)
Masz rację. Rower był brudny, ale nie był mocno oblepiony. Chyba nie wspominałem w poprzednim poście, ale na kwaterze, mieszkaliśmy w domku mieliśmy dostęp do węża z wodą. Świetna sprawa na takie warunki. Jak wróciliśmy wieczorem w sobotę to szybko można było opłukać z błota rower, wytrzeć z wody i przesmarować łańcuch. Pętlę Hrabiowską i Różańcową ominęliśmy celowo, ale w niedzielę przez moment przeszła nam taka myśl, że skoro nie jedziemy na Srebrną to zrobimy te dwie pętle. Jednak do tego nie doszło ;-) Dzięki temu szybciej wróciliśmy na kwaterę. Na spokojnie ogarnęliśmy grilla i bez zbędnego pośpiechu zapakowaliśmy się do samochodów i ruszyliśmy do Łodzi. W piątek chłopaki pojechali z Barda do Kłodzka. Z tego co widziałem po zdjęciach jednego z nich jechali na pewno jakimś fragmentem szlaku rowerowego czerwonego. Ze zdjęć wynika, że widoków chyba mieli więcej niż przez następne dwa dni jeżdżąc po singlach :-)
Wrócę na Dolny Śląsk jeszcze, możliwe nawet, że jeszcze w tym roku. Teraz to logistycznie najlepsza miejscówka, żeby pojeździć po górach. Żeby jechać od nas na południe to droga jest nieciekawa. Remontują krajową jedynkę, więc do Częstochowy jest masakra. Można kombinować, omijać, ale idealnego kompromisu dystansu do czasu przejazdu nie ma. Jadąc na Wrocław leci się dużo przyjemniej i szybciej :-D
Jeszcze pozwolę sobie wrzucić dwie fotki, które zrobił mój kolega Michał.
[1]
Pętla Kłodzka - trafiła się w lesie mgła przez co klimacik był fajny
41535
[2]
Asfaltowy łącznik pomiędzy pętlą Kłodzką, a Chwalisław. Przemoczeni i w deszczu ;-)
41536
Mam do Was jeszcze pytanko. Zdarzało Wam się sprzedawać nietrafione zakupy odzieży rowerowej? Daję się to sprzedać? I gdzie najlepiej, OLX, alledrogo.pl? Kupiłem spodenki Endury i przestrzeliłem rozmiar. Początkowo po przejechaniu ok. 50 km wydawało się, że będą ok. Ale po drugim razie wiem, że popełniłem błąd i kupiłem za duże.
Edit:
Jeszcze jedna refleksja dotycząca ST Glacensis mi się przypomniała. Mianowicie na tablicach informacyjnych brak jest informacji o ilości przewyższeń na danej pętli. Na słupkach, które pokazują kierunek brakuje też informacji jaki dystans pozostał do końca. Na każdym słupku jest taka sama informacja czyli: całkowity dystans pętli, oś dystansu (chyba tak można to nazwać) gdzie kropką zaznaczony jest początek i kolor jakim jedziemy, w połowie tej osi jest kolejna kropka oznaczająca punkt gdzie dany fragment się kończy i zaczyna kolejny, koniec też oznaczony jest kropką. Mogli zrobić mniejszą kropkę, kreskę na tabliczkach danych słupków gdzie pokazane by było w jakiej części pętli jesteśmy, albo po prostu podawać dystans do końca. Tak przynajmniej jest na Kaczawskich Singlach. Innych nie znam ;-)
A co tak realnie daje wersja płatna?
Tak bardziej serio, to aspekty sportowe i treningowe mnie nie interesują. KOMami, PRa itp też się już przestałem fascynować. Stravę traktuję jako serwis do statystyki.
Witaj w klubie. Zrobiłem subskrypcje, by sprawdzić, czy segmenty na nowym garminie działają. A że się piepszłem przy tej operacji, to zamiast miesiąca, miałem rok. Dziś się skończyło.
Zobaczymy co tam wykastrowali. Bo nie dawno cuś poprzycinali w free wersji. Zostawili też tylko jeden pakiet (najdroższy oczywiście) z trzech. A teraz z 3$ na miesiąc mają wołać ponoć 8. Takiej inflacji to nawet w kraju raju nie ma.
ST wokół Barda nie są od podziwiania widoków. Jak ktoś chce widoki to może poturlać się czerwonym rowerowym po wschodnim paśmie Gór Bardzkich. Nawet ta droga dojazdowa, którą ktoś oznakował jako ST na Przełęcz Wilczą potrafi dać radę widokowo. Fajne widoki są też ze szlaku rowerowego Wojciechowice - Łaszczowa, jak sie jedzie z Przełęczy Łaszczowej do Kłodzka. Jako bonus, to jak się już na tym szlaku zjedzie na asfalt to zaraz można odbić na Kukułkę, są nawet drogowskazy. Co prawda jest kilka metrów w górę po asfalcie, zatem nie polecam przy patelni, ale widok niezgorszy, a jak już remont ogarnęli to i piwa można się napić. Z Kukułki do Kłodzka można wrócić tak jak się przyjechało lub żółtym pieszym i jeszcze przed Szyndzielnią odbić na nieoznakowaną drogę koło jed. wojskowej. Tej drogi nie polecam tylko jak jest mokro. Nawet na sucho jedzie się rynną wyżłobioną przez wodę. Droga taka se, ale w Kłodzku jest się szybko.
- - - - kolejny post - - - - - -
Zobaczymy co tam wykastrowali. Bo nie dawno cuś poprzycinali w free wersji.
Teraz jak pykniesz segment i nie załapiesz się do pierwszej dziesiątki, nie wiesz na którym miejscu jesteś w klasyfikacji.
Dla części osób to pewnie dramat, ale jakbym nie usłyszał o tym na YT, to bym pewnie do tej pory nie wiedział, że to wycieli.
Strava trochę popłynęła na kasie przez covidowe lockdowny. Jak ludzie nie mogli wychodzić z domu to nie chcieli też płacić za nic. Teraz pewnie sobie odbijają i może ich dyrektor finansowy ma na imię Janusz?
Powycinali dużo fajnych funkcji z darmowej wersji Stravy. Jak kiedyś niespecjalnie mnie bawiły porównania i "czelendże" między mną a kimkolwiek, tak od pewnego już czasu używałem Stravy do osiągania coraz lepszych wyników. Złożyło się na to zapoznanie paru gości z okolicy i chęć poznania, czy jeszcze nadaję się do jazdy na rowerzu, czy pora się zabierać.. ;).
....
Mapy.cz - dużo razy tu polecane, ale czy da się wgrać wcześniej stworzony plik z trasą GPX ? , bo jakoś nie widzę takiej opcji
Jeszcze pozwolę sobie wrzucić dwie fotki, które zrobił mój kolega Michał.
Ładować na rowerze ciężary na własny grzbiet to moim zdaniem bardzo średni pomysł.
T
[1]
Mam do Was jeszcze pytanko. Zdarzało Wam się sprzedawać nietrafione zakupy odzieży rowerowej? Daję się to sprzedać? I gdzie najlepiej, OLX, alledrogo.pl? Kupiłem spodenki Endury i przestrzeliłem rozmiar. Początkowo po przejechaniu ok. 50 km wydawało się, że będą ok. Ale po drugim razie wiem, że popełniłem błąd i kupiłem za duże.
E
OLX, ja tam już masę rzeczy sprzedałem, w tym również odzież rowerzową
No to widać ich i tak nie używałem, bo z mojego punktu widzenia nic się nie zmieniło. Serwis chyba od samego początku był nastawiony na sport i współzawodnictwo. Zatem jak ktoś używał go w tym celu to pewnie zauważył zmiany.
Mam kolegę, który biega i używa tylko Garmin Connect, w sumie też by mi wystarczył GC do celów statystycznych. Jak Strava zacznie wycinać istotne dla mnie funkcjonalności to się pożegnam z nimi.
- - - - kolejny post - - - - - -
Ładować na rowerze ciężary na własny grzbiet to moim zdaniem bardzo średni pomysł.
Przy obecnych rowerach MTB to w zasadzie jedyna możliwość, żeby przewieźć bambetle na przykład na jednodniowa wycieczkę. Konstrukcja ramy, zwłaszcza w rowerach FS wyklucza raczej montaż torby. Opuszczana sztyca też. Zapomnij o bagażnikach. Zostaje torba na kierownicę, ale nie może być za duża i zbyt ciężka, bo nie może ograniczać widoczności i utrudniać manewrowania rowerem.
Aczkolwiek widuję czasem MTB w wersji bike packingowej, ale często i tak ludzie mają plecak.
Ja do roweru MTB mam przypiętą lampkę tylną i przedni mały błotnik. Reszta w plecaku, ale na szczęście teraz można kupić wygodne plecaki, specjalnie zaprojektowane do wykorzystania na rowerze.
O ile w gravelu temat na jednodniową wycieczkę ogarniam małymi torbami na kierownicy i pod siodłem, i wyeliminowałem już plecak, tak w MTB to raczej nierealne. Dla mnie głównym problemem jest woda. Zdarza mi się w góry zabrać ponad 2 litry wody w bukłaku, bo jeździłem już takie trasy, gdzie sklep był na początku i na końcu tylko.
Mapy.cz - dużo razy tu polecane, ale czy da się wgrać wcześniej stworzony plik z trasą GPX ? , bo jakoś nie widzę takiej opcji
Na telefonie nie widzę opcji, ale przez stronę teoretycznie się da: https://napoveda.seznam.cz/en/maps/tools/import-recorded-route/. Teoretycznie, bo nie mam jak sprawdzić, nie widzę zapisanych tras/aktywności na swoim koncie :/
Ja do roweru MTB mam przypiętą lampkę tylną i przedni mały błotnik. Reszta w plecaku
To ja bym zapiął jeszcze małą przyczepkę z własnym napędem od hulajnogi?;-)
Mapy.cz - dużo razy tu polecane, ale czy da się wgrać wcześniej stworzony plik z trasą GPX ? , bo jakoś nie widzę takiej opcji
Na stronie Tools -> Import GPX. Wersja mobilna jest pozbawiona takiej funkcjonalności.
Na telefonie nie widzę opcji, ale przez stronę teoretycznie się da: https://napoveda.seznam.cz/en/maps/tools/import-recorded-route/. Teoretycznie, bo nie mam jak sprawdzić, nie widzę zapisanych tras/aktywności na swoim koncie :/
Na stronie Tools -> Import GPX. Wersja mobilna jest pozbawiona takiej funkcjonalności.
Dzięki, można zapisać taką trasę w kompie na swoim koncie i później odtworzyć na komórce, o to mi chodziło.
Cześć i czołem, mam do Was kilka pytań :)
Czy ktoś używa/używał może amortyzowanego wspornika siodła w swoim rowerze? Warto?
Myślałem o czymś takim do mojego staruszka: https://cyklisci.com/wspornik_siodla_amortyzowany_satori_harmony_lt2_31 _6x350mm_czarny,126,8262.html
Chciałem sobie też trochę podnieść kierownicę, czy/który mostek regulowany warto by było rozpatrzeć?
Mój staruszek to Merida Big Nine 40
Cześć i czołem, mam do Was kilka pytań :)
Czy ktoś używa/używał może amortyzowanego wspornika siodła w swoim rowerze? Warto?
Myślałem o czymś takim do mojego staruszka: https://cyklisci.com/wspornik_siodla_amortyzowany_satori_harmony_lt2_31 _6x350mm_czarny,126,8262.html
Chciałem sobie też trochę podnieść kierownicę, czy/który mostek regulowany warto by było rozpatrzeć?
Mój staruszek to Merida Big Nine 40
Są zwolennicy i przeciwnicy takich rozwiązań, ja należę do tych pierwszych. U syna w rowerze mam zamontowaną podobną sztycę Suntora NCX i daje to ulgę plecom,(nie ma tych strzałów w kręgosłup przy byle okazji nierównego chodnika np.) Co do regulowanego mostka, powiedz, dużo Ci brakuje do wygodnej pozycji, boli kark po dłuższej jeździe ? , bo może wystarczyłoby zmienić kierę na wyższy wznios, skrócić mostek ?
No właśnie o te strzały chodzi, bo przy większych "wybojach" zdaje sobię sprawę, że to zbyt wiele nie daje :)
Zobaczę sobie model który podałeś.
Co do mostka... po ok 20/30 km kark się odzywa i nie wiadomo co zrobić z rękami ... kombinowałem na różne sposoby, obniżenie siodełka pomaga, ale wtedy nie jest to moje optymalne ustawienie.
Na test wziąłem od znajomego jakiegoś ergoteca octopus, który jest regulowany ale też wznosi całość dość konkretnie. Sam jestem ciekaw czy to się spisze...
Jak za bardzo podniesiesz pozycję wysokim mostkiem, to upośledzisz wydajność w pedałowaniu.
Czasami wystarczy 1,5-2cm podnieść na kierze, aby kark przestał pobolewać
Jeszcze jedno pytanie, bo nigdy nie jeździłem na hamulcach tarczowych. Jak duża jest różnica w skuteczności hamowania pomiędzy zwykłymi V-brake dobrej klasy i mechanicznymi tarczowymi, oraz hydraulicznymi tarczowymi? Tak w skali 1-10.
Jeżeli tarczowe hydrauliki to 10, jako skala odniesienia to mechaniczne oceniłbym na 7 (v-brake) i 8 (tarczówki).
Na podstawie moich doświadczeń, jako ludka jeżdżącego dużo, ale nie ekstremalnie.
Główną zaletą hydraulików tarczowych jest to, że zawsze hamują tak samo. Zmiany są zauważalne dopiero jak jak się mocno nagrzeją.
Raz zalane i odpowietrzone są kompletnie bezobsługowe. No chyba, że się trafi na jakiś wadliwy model/ egzemplarz.
W przypadku hamulców mechanicznych, zawsze trzeba coś przy nich zrobić. A to podciągnąć nieco linki, bo klocki się zużyły, a to przysunąć nieco do tarczy nieruchomy klocek, a to obręcz wyczyścić czy wydłubać z klocków wióry z obręczy.
Mechaniczne tarczówki w większości modeli mają tylko jeden klocek ruchomy, drugi klocek trzeba kluczem lub pokrętłem w zacisku co jakiś czas przysuwać do tarczy. Efekt jest taki, że tarcza nigdy nie jest równoległa do klocków, a to przekoszenie sprawia, że nie dysponują taką siłą oraz taką modulacją (dozowaniem siły) jak hydrauliczne. W ekstremalnych przypadkach może się okazać, że nagle hamulec przestaje hamować, bo tarcza jest zbyt przekoszona. Mnie się tak raz zdarzyło, w górach i w zasadzie od tej pory odradzam wszystkim mechaniczne tarczówki.
Od tej wady powinny być wolne mechaniczne tarczówki w których oba klocki są ruchome, ale nadal trzeba je przesuwać ręcznie w pobliże tarczy, aby hamulec działał tak samo za każdym razem. W hydraulicznych klocki cały czas utrzymują stałą odległość od tarczy.
Podsumowując powyższe (jeśli mogę). Najlepszym rozwiązaniem będzie dla kolegi @Ligo (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=58780) zamontować tanie Shimano i cieszyć się hamowaniem :)
Poleciłbym z serii m395, bo mam w dwóch rowerzach i złego nic nie powiem, niedrogie i zupełnie wystarczające nawet do lekkich zastosowań górskich.
Tyle, że Ligo chce kupić rower z barankiem, zatem w ewentualną rachubę wchodzą tylko zaciski przeznaczone do klamek szosowych.
nikoniarz
24-07-2020, 10:48
siemalysy, niewykluczone, że gdzieś mogliśmy się minąć, bo spędziłem 5 dni w Masywie Śnieżnika (Międzygórze), z tą różnicą, że byłem pieszo. Wczoraj wróciłem. Pogoda dopisała.
siemalysy
24-07-2020, 11:20
ST wokół Barda nie są od podziwiania widoków. Jak ktoś chce widoki to może poturlać się czerwonym rowerowym po wschodnim paśmie Gór Bardzkich. Nawet ta droga dojazdowa, którą ktoś oznakował jako ST na Przełęcz Wilczą potrafi dać radę widokowo. Fajne widoki są też ze szlaku rowerowego Wojciechowice - Łaszczowa, jak sie jedzie z Przełęczy Łaszczowej do Kłodzka. Jako bonus, to jak się już na tym szlaku zjedzie na asfalt to zaraz można odbić na Kukułkę, są nawet drogowskazy. Co prawda jest kilka metrów w górę po asfalcie, zatem nie polecam przy patelni, ale widok niezgorszy, a jak już remont ogarnęli to i piwa można się napić. Z Kukułki do Kłodzka można wrócić tak jak się przyjechało lub żółtym pieszym i jeszcze przed Szyndzielnią odbić na nieoznakowaną drogę koło jed. wojskowej. Tej drogi nie polecam tylko jak jest mokro. Nawet na sucho jedzie się rynną wyżłobioną przez wodę. Droga taka se, ale w Kłodzku jest się szybko.
...
Po raz kolejny z Tobą się zgodzę, że ST nie są od podziwiania widoków ;-) Tam się jedzie pod górę w lesie i w dół też w lesie. Z małymi fragmentami odkrytego terenu gdzie w większości miejsc widoczność zasłaniają krzaki, itp.
Ładować na rowerze ciężary na własny grzbiet to moim zdaniem bardzo średni pomysł.
Jak już było wspomniane wcześniej dzisiejsze plecaki rowerowe są tak skonstruowane, że ten ciężar na plecach nie przeszkadza za bardzo. Akurat w tym konkretnym przypadku czyli ostatni wyjazd plecak nie był aż tak ciężki. W środku bukłak 2l z wodą, kurtka przeciwdeszczowa, wiatrówka, ciepła koszulka, apteczka, dętka, łatki, multitool, głowica + 2 naboje CO2, pompka do amora, D5300+S17-50, lampki i kilka innych pierdół, które częściej podczas całodniowej jazdy się przydają niż nie ;-) Natomiast jak w ubiegłym miesiącu jechaliśmy pętlę w Górach Kaczawskich to w połowie pętli mieliśmy nocleg. Do powyższego dołożone były jeszcze ręcznik, kosmetyki żeby się ogarnąć (wiadomo wszystko w wersji mini), dodatkowa odzież w tym bielizna. Wtedy już było co dźwigać na plecach. Momentami już było ciężko. Dlatego najlepsze wypady to takie, że zawsze wracasz na bazę.
Podczas poprzedniego wypadu jechało z nami dwóch gości, którzy bawili się w bikepacking. My spaliśmy w normalnych warunkach na kwaterach, a oni w namiotach. Ich rowery wyglądały jak na poniższym zdjęciu. Chyba się nie obrażą, że ich w pół uciąłem :-P
41583
OLX, ja tam już masę rzeczy sprzedałem, w tym również odzież rowerzową
Dzięki za info. Wrzucę na OLX i dodam też info na grupie, do której w tym celu zapisałem się na FB.
siemalysy, niewykluczone, że gdzieś mogliśmy się minąć, bo spędziłem 5 dni w Masywie Śnieżnika (Międzygórze), z tą różnicą, że byłem pieszo. Wczoraj wróciłem. Pogoda dopisała.
Możliwe. My najdalej zapuściliśmy się do Złotego Stoku. Jeżeli mijałeś gdzieś grupę 7 rowerzystów, która jechała jako zwarta grupa, albo podzielona na 2-3 mniejsze grupki to możliwe, że byliśmy to my ;-)
Jakby się ktoś zastanawiał, czemu Garmin nie chce automatycznie wrzucać na Stravę aktywności, to od wczoraj Garmin jest kompletnie offline. Nie działa żadna forma Garmin Connect, Express, strona, nie można sie dodzwonić i nie odbierają emili. Podobno padli ofiarą ataku hakerskiego (ransomware), prawdopodobnie chińskiego lub rosyjskiego.
Trzeba odbiornik podłączyć kablem do kompa i ręcznie wybrać plik (fit, gpx) do załadowania na Stravę.
siemalysy
24-07-2020, 16:41
Oddałem dziś tylne koło do serwisu i będzie reklamowane. Do poniedziałku muszę się zastanowić czy wybieram opcję zmiany kół bo jak się zdecyduję to taką informację umieszczą w zgłoszeniu reklamacyjnym. Koła, które mógłbym mieć za 1,8 kPLN to Bontrager Kovee Elite 23 TLR (https://www.trekbikes.com/pl/pl_PL/cz%C4%99%C5%9Bci-rowerowe/komponenty-rowerowe/ko%C5%82a-rowerowe/ko%C5%82a-i-zestawy-k%C3%B3%C5%82-mtb/bontrager-kovee-elite-23-tlr-boost-29-mtb-wheel/p/21917/?colorCode=grey_black). Serwisantowi w ubiegłym tygodniu się chyba coś omsknęło z ceną tych kół bo jakby nie liczyć to 4 tysi trochę brakuje. W każdym razie rozważam tą opcję, ale nie bardzo wiem czy warto. Kuszą karbonowe obręcze i ten program ochrony kół Carbon Care. Piasty w tych kołach są inne niż w obecnych. Wagowo też nie najgorzej. Za podobne pieniądze można mieć już koła składane na piastach DT 350 i obręczach DT XM421. Waga podobna, ale jest limit wagowy.
zdyboo
Tomek w kołach Bontragera, których używałeś były tego typu piasty co w Kovee Elite 23 z linku, który wrzuciłem?
siemalysy
Michał, ja miałem i w sumie nadal mam, ale już nie w rowerze, Bontrager Line Comp 30 TLR (https://www.trekbikes.com/pl/pl_PL/cz%C4%99%C5%9Bci-rowerowe/komponenty-rowerowe/ko%C5%82a-rowerowe/ko%C5%82a-i-zestawy-k%C3%B3%C5%82-mtb/ko%C5%82o-g%C3%B3rskie-bontrager-line-comp-30-tlr-boost-29-disc/p/21916/?colorCode=grey_black). Tyle, że całe na czarno. Wszystkie napisy miałem czarne z połyskiem, obręcze i piasty matowe/półmatowe.
Piasty wyglądają podobnie do tych co są w moich Bontragerach. Na tyle na ile da się to stwierdzić na podstawie tych małych zdjęć i opisów.
Masa tych co Ci proponują jest faktycznie niezła, moje obecne DT X1700 są cięższe, ale całe alu. Nie wiem tylko jaką masz obecnie obręcz, ale ja z obręczy 30 mm, czyli tak naprawdę (622x28) przesiadłem się na 25 mm (622x25), ale jednocześnie zapodałem opony 2,25" (622x55) zamiast 2,4" (622x58). Ze zmiany jestem zadowolony.
Jeżeli tarczowe hydrauliki to 10, jako skala odniesienia to mechaniczne oceniłbym na 7 (v-brake) i 8 (tarczówki).
Dzięki Zdyboo, jak zwykle konkretnie i wyczerpująco.
Podsumowując powyższe (jeśli mogę). Najlepszym rozwiązaniem będzie dla kolegi @Ligo (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=58780) zamontować tanie Shimano i cieszyć się hamowaniem :)
Poleciłbym z serii m395, bo mam w dwóch rowerzach i złego nic nie powiem, niedrogie i zupełnie wystarczające nawet do lekkich zastosowań górskich.
Pewnie, że możesz.;-) Tak myślałem, wystarczą mi zwykłe hamulce, skoro różnica nie jest jakaś powalająca. Tym bardziej do rekreacji, bo gdybym się znowu wybierał na jakiś zlot AIT, to wtedy się zastanowię. Albo powtórnie na rajd dookoła województwa bielskiego.:-)
Upss, nie ma już bielskiego...
A gdzie można znaleźć informacje na temat nośności ram i kół, bo jak czytam, to dzisiaj jest z tym różnie, a przeważnie nieciekawie, jeśli sam kierowiec waży około 100 kg.
siemalysy
Michał, jeżeli mogę coś jeszcze doradzić, to sobie obejrzyj jak wyglądają Twoje obecne obręcze. Poszukaj odprysków od kamieni, rys od gałęzi i podobnych uszkodzeń. Jak zmieniałem koła na początku roku, to nawet przez moment zastanawiałem się czy nie wydać więcej, ale kupić takich z obręczami karbą, ale potem popatrzyłem na swoje obecne i mi przeszło. Przednia porysowana od wieszania roweru na hakach w pociągu. Zwłaszcza, że haki w szynobusach KD nie są za bardzo dostosowane do opon 2,4". Trochę rys i obłupanego lakieru od kamieni i gałęzi. Generalnie nie chciałem testować jak takie traktowanie zniesie włókno węglowe. Zdecydowałem się na aluminium.
Ligo
Informacji na temat maksymalnego obciążenia szukaj na stronach producenta roweru lub poszczególnych komponentów. Z tym, że 100 kg to jeszcze nie jest wyzwanie dla roweru, chyba, że zamierzasz dorzucić jeszcze 25 kg bagażu.
siemalysy
24-07-2020, 19:30
zdyboo
Dzięki za odpowiedź. Przeglądam opisy i zdjęcia i wynika, że piasty są takie same w tych Twoich i tych nad którymi się zastanawiam. Szkoda, że Bontrager nie ma manuali takich jak Mavic gdzie można zobaczyć jak zbudowana jest piasta, ile ma łożysk, itp. Moich obecnych obręczy nie mierzyłem, ale na naklejce jest 622x23 czyli tak samo jak w tych karbonowych. Rys i odprysków trochę mam. Tylko ja nie jeżdżę rak dużo i często po górach jak Ty. Moje okoliczne szlaki są mniej wymagające niż Twoje górskie eskapady ;-) Oczywiście dziękuję za wskazówkę.
Coś się działo u Ciebie z piastami, bębenkiem w czasie eksploatacji Bontragerów?
100 kg to jeszcze nie jest wyzwanie dla roweru, chyba, że zamierzasz dorzucić jeszcze 25 kg bagażu.
Co najmniej. :-)
Im bardziej załadowany rower, tym lepiej idzie. O ile tylko ma wąskie opony i małe opory toczenia. Doświadczenia sprzed lat, ale prawa fizyki są chyba nadal te same.
Szukam takiego roweru, który byłby wygodny w mieście, ale w razie W tylko zarzucić sakwy i ruszyć w trasę. Albo inaczej - turystyka do jazdy po mieście bez sakw.:-)
Do tej pory nie myślałem, że mogą być jakieś problemy z udźwigiem. Mój stary Diamanto-Wagant na Favoricie załadowany był tak ciężki, że miałem problem go podnieść, na pewno grubo powyżej 50 kilo, pewnie koło 70. Ale po górkach szedł jak burza. I nigdy nie miałem problemu z pękającymi szprychami, czy czymkowiek. Może poza zapadkami.
Ja sobie strzeliłem nową owijkę, właśnie skończyłem nawijać :)
41590
[MENTION=2855]Coś się działo u Ciebie z piastami, bębenkiem w czasie eksploatacji Bontragerów?
Nic szczególnego. Na początku bębenek się mocno pocił, przez co zębatka 50T i cześć korpusu piasty porastała tłustym pyłem, ale jak się już wypocił to było spoko.
Im bardziej załadowany rower, tym lepiej idzie.
Może dół i z wiatrem. Fizyka się nie zmieniła i pod górę czuć każdy kilogram roweru i to bardzo czuć. Nie na darmo wyprawowcy upierają się przy trzech zębatkach z przodu. Twierdzą, że jak już nie mają siły jechać pod górę, to na młynku zawsze jakoś się wtoczą.
Ja sobie strzeliłem nową owijkę, właśnie skończyłem nawijać
Ładne gwiazdki. :mrgreen"
Ja zmienię owijkę po zerowym przeglądzie, który zamierzam zrobić w następnym tygodniu lub zaraz po pierwszym sierpnia. Nowa będzie miała 3 mm, a jeszcze prawdopodobnie dam na wierzch kierownicy nakładki żelowe. Jeszcze czasem potrafią mnie nadgarstki boleć. Skoro nie ubiłem ich przez 1kkm to już lepiej pod tym względem nie będzie.
Może dół i z wiatrem. Fizyka się nie zmieniła i pod górę czuć każdy kilogram roweru i to bardzo czuć. Nie na darmo wyprawowcy upierają się przy trzech zębatkach z przodu. Twierdzą, że jak już nie mają siły jechać pod górę, to na młynku zawsze jakoś się wtoczą.
Chyba mówimy o dwóch różnych rzeczach. Słowo - klucz: inercja. Działa to tak samo w przypadku lekko/ciężko załadowanej ciężarówki, jak i lekko/ciężko załadowanego roweru, chyba wszędzie, gdzie występuje niedostatek mocy do masy.
Czego w większości używają ci wyprawowcy? Z tego, co widzę, to krótkich ram, prostych kierownic i szerokich opon z ząbkowanym bieżnikiem. Człowiek się męczy od samego patrzenia na to.:-)
- - - - kolejny post - - - - - -
Chyba będę się trzymał swojej wersji.;-)
A propos - da się Polsce kupić jeszcze koła stalowe, jakie montowali w Wagantach? Chyba 27.5, albo 28 cali. Bo myślę, że jakieś opony się do tego dopasuje.
Ligo widać, że jeździłeś dawno temu i coś Ci nie bardzo pamiętasz. Bezwładność działa, ale najpierw musisz ten rower rozpędzić, a nawet delikatny podjazd będzie powodował, że ciężki rower będzie szybciej zwalniał niż lekki. Nie mówiąc już o podjeździe z prawdziwego zdarzenia. W Bośni mijałem taką parę ludków grubo objuczonych. Oni jechali wężem ledwo dysząc na podjeździe w upale, ja jechałem normalnie, owszem też dysząc, ale jechałem znacznie szybciej niż oni. Tyle, że ja na plecach miałem tylko worek z wodą.
Jak zamierzasz jeździć tylko po płaskim to luz, ładuj na rower nawet drugie 100 kg.
Nie wiem gdzie Ty sprawdzasz rowery wyprawowe, ale obecnie to coraz częściej coś pokroju Treka 920 czy Marina Four Corners niż przerobionego roweru trekingowego czy przerobionego starego MTB 26". Stosunkowo długie rowery stalowe z barankiem. Opony zawsze są dobierane pod kątem nawierzchni. Jeżeli trasa ma wieść przez dobre, asfaltowe drogi zachodniej Europy to wybierasz oponę tourową. Jeżeli po bezdrożach Azji wybierasz dwucalową oponę z wyraźnym bieżnikiem.
Kupić się pewnie da. Pewnie im gorzej wyglądający warsztat rowerowy tym szybciej takie koła kupisz. Tylko żebyś się nie zdziwił, jak stal obręczy okaże się miękka jak ta na gwoździe i szprychy będą z nyplami wyłaziły. W Polsce już nikt nie produkuje rowerów od podstaw. Wszystko przyjeżdża z Tajwanu (lepiej) lub Chin (gorzej). Kiedyś miałem rower miejski z wielobiegową piastą alu. Piasta się była zepsuła i została wymieniona na taką z korpusem stalowym. Okazało się, że przy mojej masie i tym, że siedziałem właściwie nad tylnym kołem to szprychy strzelały niemal od razu. Koło zostało całkowicie przeplecione, a problem pozostał. Ostatecznie rower oddałem siostrze, która będąc o połowę lżejsza ode mnie, nie miała z nim żadnych problemów. Stal jest dobra tylko w określonych miejscach w rowerze. Dodatkowo, koła jako masa rotowalana nie powinny być niepotrzebnie ciężkie.
nawet delikatny podjazd będzie powodował, że ciężki rower będzie szybciej zwalniał niż lekki.
No właśnie nie. Na góry nie ma siły, ale takie choćby mazurskie pagórki, czy nawet Beskidy lepiej mi się robiło dobrze załadowanym rowerem, niż na lekko ładowanym. Właśnie o to chodzi, że taki na wpół załadowany rower już jest ciężki, ale jeszcze za lekki, żeby dobrze wykorzystać inercję. Mogę to wytłumaczyć dokładniej, ale na przykładzie ciężarówki i konkretnej masy ładunku.;-) Przy rowerze działa to tak samo. Chociaż wiadomo, że na pusto najlepiej.
Oczywiście nikogo nie zachęcam do obciążania sakw piachem, jedynie nawiązuję do czasów, kiedy woziło się np. ciężki namiot 3-os z tropikiem i przedsionkiem, do którego wchodziły 3 rowery, albo ciężki materac dmuchany, czasem dwuosobowy. Nie wiem ile to ważyło, ale innych po sklepach nie dało się kupić i należało być szczęśliwym, że ma się chociaż takie. No i stąd wychodziła waga.
Że też kolarze z peletonu o tym nie wiedzą, że jakby doczepili sakwy z namiotem i materacem to szybciej i łatwiej by się im jeździło.
Że się powtórzę...
Chociaż wiadomo, że na pusto najlepiej.
Poza tym w peletonie nie ma miejsca na tobołki.
Peleton musiałby się rozluźnić, najlepiej podzielić na dwa peletony, z czego jeden mógłby się wysforować przed czołówkę, która miałaby wtedy lepsze warunki aerodynamiczne za pierwszym peletonem.
- - - - kolejny post - - - - - -
Kurka, aż mi się przypomniało, dzięki Zdyboo.
Przecież dokładnie tak się jeździło, jak w peletonie, na kole poprzednika, no i prędkości też były spore.
Tyle, że z tobołkami.;-)
nikoniarz
25-07-2020, 09:04
@Ligo (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=58780), niestety nie masz racji z tą większą masą. Także miej honor przyznać rację koledze, bo zwyczajnie ma rację.
Co mi tu z honorami wyjeżdżasz? No ok, Twoja racja jest twojsza, jak mojsza.;-)
Fajny rower znalazłem, jak dla mnie tylko rama 62 i praktycznie bez przeróbek na początek.
Tylko złośliwi Niemcy nie sprzedają w Polsce. Ból...
https://www.fahrradmanufaktur.de/en/katalog/expedition-2020/tx-randonneur-shimano-105-22-gang-v-brake-837-2020
Dzięki Zdyboo dowiedziałem się sporo o nowoczesnych sprzętach i nie będę już tu marudził.
Tam samo nie będę kombinował z niemieckimi wynalazkami. Trzeba wspierać lokalne biznesy i dlatego stanęło na Surly LHT. Zobaczymy, co to warte. Zdyboo - jeszcze raz dzięki.
siemalysy
26-07-2020, 11:10
Nic szczególnego. Na początku bębenek się mocno pocił, przez co zębatka 50T i cześć korpusu piasty porastała tłustym pyłem, ale jak się już wypocił to było spoko.
...
Dziękuję za odpowiedź :-)
Wczoraj postanowiłem gravela zabrać w góry, a że chciałem dojechać i wrócić na kole to padło na okolice Świdnicy i Świebodzić. Odcinek po górach wyszedł, żenująco krótki, góry też takie pitu-pitu raczej. Ale raz, że pierwszy raz, a dwa z Wrocławia jednak kawałek jest, a zależało mi, żeby te góry też terenowo zrobić no i jakby się okazało, że jednak nie da się jeździć, to żeby za długo męka nie trwała.
Kondycyjnie dałem radę, pogoda dopisała, niby lampa, ale lekki wiatr sprawiał, że nie było czuć żaru. Że wczorajsze słońce naprawdę grzeje przekonałem się w dwóch miejscach. Na świebodzickim rynku, gdzie rower stał w słońcu przez 1 piwo. Jak wsiadłem to poczułem, że gumy łap i siodełko są ciepłe i to mimo rękawic i pampersa. Także pod koniec gdzie stałem chwilę w Kątach Wrocławskich, czekając, aż przejazd kolejowy otworzą. To już była koło godz. 16, a słońca nadal dawało.
Napęd 1x1 też dał radę, podjechałem co było do podjechania bez zatrzymywania się i wypychu. Choć było bardzo krótko, nie wiem jakby było jakbym tak miał kilka kilometrów jechać z nachyleniem 10% lub większym. Chyba na przyszły sezon zapodam blat 40T, a kasetę na razie zostawię 11-42. Z przełożenia 42x11 bardzo rzadko korzystam, właściwie tylko podczas dokręcania na zjazdach. W planach jest wymiana bębenka na Sram XD i zapodanie kasety 10-42, a wtedy 40x10 będzie twardszym przełożeniem niż obecne 42x11.
Co do jazdy w terenie, było sucho, tylko w kilku miejscach w lesie natrafiłem na kałuże lub błoto. Jeździło się OK, choć musiałem być czujny jak pies potrójny. Jadąc na MTB FS na pewne rzeczy nawet bym nie zwracał uwagi, jak na przykład kamienie wystające z drogi, tu jednak trzeba było uważać. Najgorzej było przy wjeździe z nasłonecznionego odcinka w zacieniony las, przez moment nic w tym cieniu nie było widać. Opuścić siodła się nie da, wystawić za niego dupy też nie bardzo, bo raz, że torba, dwa trochę zasięgu rąk brakuje. Zjazdy znacznie gorzej niż na MTB mi wychodziły. Jednak na MTB bym raczej nie przejechał prawie 150 km bez zajechania się.
Południowo-zachodnie okolice Wrocławia są o tyle fajne, że polne drogi nie obfitują w piasek, wczoraj nie natrafiłem na jakikolwiek odcinek, który byłby nieprzejezdny na oponach 40 mm. Choć na pewno pomaga fakt, że jeżdżę na stosunkowo niskim ciśnieniu, 3 atm z przodu i 2,75 atm z tyłu. Oczywiście na mleku. Bujałem się na północy Wrocławia i tam już piachu jest zdecydowanie więcej. Przejechałem całą Drogę Węglową ze Świdnicy do Żarowa. Co prawda przed Żarowem miałem w planach odbić, bo zdjęcia satelitarne pokazywały, że droga może być zaorana, ale jednak jest całkowicie przejezdna.
Kilka fotosów.
41849
41851
41852
41853
41854
41855
41856
41857
41858
41859
41860
41861
siemalysy
02-08-2020, 17:12
Fajna relacja, konkretny już dystans, klimatyczne foty :-) Fajnie się prezentuje rower na zdjęciu w lesie przy drzewie i ruinach :-) Wczoraj dało się odczuć słońce i temperaturę poruszając się zdecydowanie wolniej niż robi się to jadąc rowerem ;-) Wczoraj połaziłem trochę z żoną po Karkonoszach i było ciepło, ale w końcu mamy lato :-)
Ps.
Korzystając z okazji, że się udzielam to napiszę teraz, żeby później nie spamować. Trek uznał reklamację na koło. Zdecydowałem się na koła Bontragera z karbonowymi obręczami. Jednak model tych kół nie jest już dostępny u polskiego dystrybutora, więc naprawią mi koło, które reklamowałem. Dostanę 900 zł zniżki na komplet kół, które mogę kupić w sklepie, który załatwia reklamację. Nie muszą to być koła Bontragera. Jednak zdecydowałem, że poczekam na nową ofertę kół Bontragera na rok 2021. Jak będzie coś dla mnie to wykorzystam obniżkę i zmienię kółka.
Karkonosze w sezonie i to jeszcze w weekend to za duży hardkor dla mnie. Jak bym chciał tłumy to poszedłbym do galerii handlowej. :-P
Jak sklep dobrze zaopatrzony lub może ściągnąć co trzeba, a i ceny ma w miarę normalne to może być ciekawa oferta.
Fajne fotki, lubię takie z rowerowych wypraw. W zasadzie we dwoje tylko wstawiacie materiał ;-)
Ja od miesiąca kręcę na nowej szosie i cholerka znudził mi się rejon mojego Górnego Śląska.
Miejsca zamieszkania to ważna rzecz ;-)
Zazdraszczam Twojego rejonu Tomek, sąsiedztwo tych Sudetów, itp.
no ale u nas to pi razy oko 100 km w jedna stronę, więc de facto to tyle co masz w Beskid Mały czy Żywiecki choćby.
Bliżej Marcinu i to bocznymi drogami. Do Wałbrzycha jest ok. 80 km w jedną stronę, Do Świebodzic ok. 60 km. Stówa by wyszła pewnie do Barda.
Ja już takie jazdy robiłem, że wbijałem ciapongiem do np. Jelonki i wracałem na kole do Wrocławia. Tylko teraz gorzej z jazdą zbiorkomem.
siemalysy
03-08-2020, 18:11
Karkonosze w sezonie i to jeszcze w weekend to za duży hardkor dla mnie. Jak bym chciał tłumy to poszedłbym do galerii handlowej. :-P
...
Tłumy pokazały się bliżej południa. My z Karpacza ruszaliśmy po 8 i nie było jeszcze za wielu turystów na szlaku. Chciałem ruszać godzinę wcześniej, ale jakoś nie wyszła mi pobudka o godz. 2 ;-) Wstaliśmy o 3, ok. 4:30 ruszaliśmy z Łodzi, kila minut po 8 byliśmy w Karpaczu. Obawiałem się, że może być problem z zaparkowaniem auta o tej godzinie, ale było na parkingach był luz. Tam gdzie my parkowaliśmy stały dwa auta, jak wróciliśmy ze szlaku był cały zapchany.
Wyjazd z miasta był kiepski bo był chyba jakiś zlot motocykli. Jednośladów napędzanych silnikiem było bardzo dużo.
ano ja wiem że bliżej. Jedynie rozchodzi się o to że to mniej więcej taka sama odległość jak dla nas w Sudety, co Ślązakom w Beskid. łodzianie mają zdecydowanie gorzej w tej materii :)
Tylko jednak Beskid Śląski, a Sudety to jak ziemia i niebo jeżeli chodzi szlaki rowerowe. Raz byłem w Szczyrku i stwierdziłem, że to nie ma sensu jechać przez pół Polski, skoro pod domem mam lepiej. Zawsze też pozostaje Ślęża, Radunia i Wzgórza Kiełczyńskie. Jedynie w okolicach Wałbrzycha trzeba bardzo uważnie planować trasę, bo tam bez problemu można zrobić przewyższenia jak w Tatrach, mimo, że tam żaden szczyt nie przekracza 1000 m n.p.m.
Łodzianie mają wszędzie tak samo blisko. Dla nas wyjazd na Kaszuby to już wyprawa i trzeba jechać ze spaniem, z Łodzi jak dobrze ogarniesz temat to akurat spokojna wycieczka na jeden dzień. Michał dał radę z Łodzi w Karkonosze na jeden dzień przyjechać, może nie da się tak co tydzień jak z Wrocławia, ale raz na jakiś czas się da.
W Beskidzie Ślaskim są fajne szlaki do chodzenia ale już do kręcenia to tak sobie. A jazda szosą w tym rejonie to sprowadza się do kilku dróg głównych a żeby coś więcej nakręcić to trzeba bardziej na Żywiecczyznę jechać.
A ich ruch samochodowy duży, nie mówiąc o wiecznie zakorkowanej trasie Katowice-Wisła. Weekendy to masakra ...
Tak, brak dróg potrafi być odczuwalny. Warto sprawdzać w trakcie planowania jak wygląda sieć dróg w danej okolicy. Jeżeli jest słabo, a dodatkowo nasza trasa łączy jakieś miasta to należy się spodziewać wzmożonego ruchu samochodowego, nawet jak trasa to zwykłą droga czterocyfrowa.
Czasem też jest podobnie, jeżeli droga stanowi dobre połączenie między trasami szybkiego ruchu S-S czy S-DK. Na przykład droga Skarszyn - Trzebnica. Kiedyś tam było znacznie spokojniej, ale odkąd jest S5, to tą drogą jeździ wiele samochodów, które przeskakują z S8 na S5 i na odwrót.
Z Beskidu Śląskiego faktycznie pamiętam sporo pieszej turystyki rowerowej. Nachylenia słuszne, a podłoże bardzo kamieniste.
Ja dużo widziałem ludków na mocnych full'ach na szlaku Skrzyczne - Barania Góra, przez Malinowe Skały (lub z odbiciem na Salmopol). Bardzo popularny track i w sumie widowiskowy.
Tylko co to za przyjemność targać po kamolach wielkości pięści, wśród pieszych.
W Beskidzie Śląskim i Małym jest dużo fajnych ścieżek do jazdy tylko trzeba popatrzeć na aktualną mapę i szukać dróg pożarowych. To pozwala walczyć nawet na gravelu jakby się ktoś uparł. Oznakowane szlaki nie zawsze są najlepszą opcją. Kamieni jest dużo, taki urok tych gór. Problemem nie są te wielkości pięści tylko te rozmiarów małych telewizorów ;)
Szlak Skrzyczne - Malinowskie Skały jest znakomity ale dalej to już enduro i pchajduro. Tylko, że na zachodnim zboczu Baraniej jest droga pożarowa idąca na Przysłop i wygląda tak:
41910
A ludzi tam praktycznie nie ma, bo to nie jest szlak więc nie jest oznakowany.
siemalysy
04-08-2020, 18:31
ano ja wiem że bliżej. Jedynie rozchodzi się o to że to mniej więcej taka sama odległość jak dla nas w Sudety, co Ślązakom w Beskid. łodzianie mają zdecydowanie gorzej w tej materii :)
... z Łodzi jak dobrze ogarniesz temat to akurat spokojna wycieczka na jeden dzień. Michał dał radę z Łodzi w Karkonosze na jeden dzień przyjechać, może nie da się tak co tydzień jak z Wrocławia, ale raz na jakiś czas się da.
Jakiś czas temu chyba już o tym pisałem. My z Łodzi w każdym kierunku mamy podobną odległość. Często czas dojazdu jest inny, ale to kwestia dróg jakimi trzeba się poruszać. Ja w swoje rodzinne strony na Mazury mam prawie tyle samo kilometrów co do Zakopanego, Karpacza, czy Gdańska (+/- 30-40 km) ;-) W sobotę wyszło nam 720 km w dwie strony z zahaczeniem zamku Książ w drodze powrotnej.
Tylko, że na zachodnim zboczu Baraniej jest droga pożarowa idąca na Przysłop
A ludzi tam praktycznie nie ma, bo to nie jest szlak więc nie jest oznakowany.
Trochę w takim razie tego nie rozumiem. Czemu zatem po takich drogach nie są wyznaczone szlaki rowerowe? Jak rozumiem nie ma zakazu jazdy rowerem po nich i nawet spotkanie ze Strażą Leśną skończy się na wymianie pozdrowień.
Jakies przeszkody natury prawnej? Brak chętnych do wyznaczenia, brak kasy? Czy jednak wolą takie drogi zostawić nieoznakowane, bo boją się, że rozjadą je rowerzyści lub co gorsze motocrossowcy?
Ja planując wyjazdy w Sudety też korzystam z różnych dróg i nie trzymam się sztywno szlaków. Oczywiście czasem zdarza się, że wtopię, ale to tylko jakieś krótkie odcinki. Na przykład kiedyś chciałem pojechać przez Góry Bardzkie i Sowie po śladzie sprzed dobrych kilku lat i o ile przez Bardzkie poszło gładko, tak w Sowich trafiłem w miejscu drogi na półtorametrowe zarośla i zakończyło sie wypychem po szlaku pieszym przez szczyt.
Raz w Bardzkich wyznaczyłem sobie trasę, a w terenie nawet zarysu drogi w tym miejscu nie znalazłem, ale że tam nie brakuje dróg i ścieżek to objechałem feralny fragment i zapamiętałem, że tam drogi nie ma.
Drogi pożarowe też są dobrym rozwiązaniem na poruszanie się po lasach na północ od Wrocławia, ale tam niestety część dróg jest mocno piaszczysta i nawet MTB źle się jedzie, gravela trzeba prowadzić. Co w tym roku kończy się znaczną utratą krwi.
nikoniarz
04-08-2020, 20:42
kipcior, drogi pożarowe to w B. Śląskim nuda i flaki z olejem... Ale za to piesze oznakowane to już coś...
nikoniarz Patrzysz tylko z perspektywy enduro. A na to nie wszystkie możliwości.
Wind Mill
04-08-2020, 22:07
...W zasadzie we dwoje tylko wstawiacie materiał ;-)...
To raczej nie jest materiał, ale co tam. ;)
Czerwcowa przejażdżka:
41922
Październikowy powrót z tyrlandii:
41923
Styczniowy powrót z tyrlandii:
41924
41925
Trochę w takim razie tego nie rozumiem. Czemu zatem po takich drogach nie są wyznaczone szlaki rowerowe? Jak rozumiem nie ma zakazu jazdy rowerem po nich i nawet spotkanie ze Strażą Leśną skończy się na wymianie pozdrowień.
Jakies przeszkody natury prawnej? Brak chętnych do wyznaczenia, brak kasy? Czy jednak wolą takie drogi zostawić nieoznakowane, bo boją się, że rozjadą je rowerzyści lub co gorsze motocrossowcy?
Nie wiem dlaczego nie są oznakowane. Mieszkam tu i sam potrafię odkryć nową drogę w górach, której rok czy dwa temu nie było. Albo widzę ją gdzieś na zboczu z innej góry i potem szukam tego w terenie. W każdym razie ścieżek w górach jest znacznie więcej niż się wydaje, jedne powstają inne zarastają ale świat nie kończy się na szlakach.
Drogi są różne i nudne i ciekawe, tak samo jak szlaki. Na pewno są łatwe i podjeżdżalne, nie ma tam odcinków enduro, a jeżdżąc fullem zaczynam je postrzegać jako potencjalna droga dlala gravela. Każdy może to przejechać i to jest fajne.
Nową owijkę mam i ja.
Pierwszy raz nawijałem i w sumie dobrze, że oprócz fizik Terra kupiłem jeszcze jakąś taniochę za 20 zeta, żeby potrenować. A i tak nie wyszło idealnie, ale jest spoko. Najważniejsze to chyba trzymać właściwy naciąg podczas nawijania. Pod owijkę zapodałem jeszcze żelowe wkładki tłumiące i jest odczuwalnie lepiej. Co akurat dziwnym nie jest, bo przy poprzedniej jedynym tłumieniem klamkomanetki była jej guma. Nic dziwnego, że czułem ból w nadgarstkach. Dziś przeturlałem się 60 km i naprawdę czuć poprawę. Kierownica przytyła, ale jeszcze nie na tyle, żebym nie czuł roweru. Raz tak miałem jak dałem za grube chwyty Ergona.
41971
Rower też jest już po przeglądzie zerowym, rura sterowa przycięta na wymiar, bo już mnie drażniły te podkładki nad mostkiem. Heble naregulowane, przedni wreszcie zaczął jako tako łapać, niech się dobrze dotrze i powinien w końcu móc zablokować przednie koło.
Dla równowagi optycznej, zapodałem też czerwoną obejmę rury podsiodłowej. Na jakiś czas spokój. :mrgreen:
41972
41973
41974
41975
W miesiąc przejechałem gravelem 1,5 kkm i coraz bardziej mi się to podoba. Nawet się zastanawiałem czy żałuję, że nie kupiłem wcześniej, ale nie. Owszem, tego Ronina mam z 2019 roku, ale wziąłem bo był i wszystko mi w zasadzie w nim odpowiadało. Natomiast ciężko byłoby kupić w podobnej konfiguracji rower np. w 2018. Właściwie dopiero ciekawie się zaczęło robić jak Shimano zdecydowało się GRX wypuścić. Czyli w tym roku.
Dzisiaj też spotkałem kumpla, co go z kilkanaście lat, jak nie lepiej nie widziałem. Minęliśmy się w Wilczynie, tradycyjnie pozdrówka łapką, ale poznałem :) i żeśmy chwilę pogadali. Też kupił w podobnym czasie co ja gravela, tylko Krossa Eskera 6.0. Jakimś fuksem dostał, bo i ja się na niego czaiłem, ale nie było. Z ciekawostek takich, to musiał pancerz od tylnej przerzutki GRX podczepić trytkami do ramy, bo odstawał na tyle, że zaczepiał butem, ba nawet mu się zdarza butem sprzęgło przerzutki wyłączyć. But to Shimano 46, a rama nie wiem w jakim rozmiarze, ale kolega nieco niższy ode mnie zatem pewnie ten 53/55. Co ciekawe Esker ma 11 mm dłuższy tylny trójkąt niż mój Ronin, ale już bazę kół mam większą u siebie. Ja mam rozmiar buta o jeden numer większy i o nic nie zaczepiam ani z przodu, ani z tyłu. No chyba, że jeszcze nie jestem wpięty i koślawo stopę oprę na pedale to zdarza się, że opona przytrze czubek buta, ale w normalnej pozycji jedyny kontakt mam z zatrzaskiem pedału.
A ja poczyniłem upgrade mojego fitnessa i wymieniłem badziewiaste heble Tektro na MT520 no i aż miło się teraz śmiga na tym :) Co prawda od wczoraj machnąłem zaledwie 20 km, ale już teraz precyzyjnie na każdych światłach z rogalem na gębie staje na przednim kole :)
Fajna rzecz takie ulepszanie rowerza :) :) hehe
Nową owijkę mam i ja.
41973
Przekozak <3
Fajna rzecz takie ulepszanie rowerza
Choć niekoniecznie dla hehe portfela.
Przekozak <3
Dzięki Mateusz.
superkomornik
12-08-2020, 17:22
Ahoj. Trochu mnie tu nie było. Pozdravy z Trutnovskiej pernikovy chaty.
Niezły wpier**l tu dają :) https://www.youtube.com/watch?v=bxKf0gEcxf4
42150
siemalysy
12-08-2020, 18:03
Siema ;-)
Odebrałem dziś reklamowane koło. Wymienione zostały łożyska, luz został skasowany. Czekam teraz na moment aż pojawią się koła Bontragera na sezon 2021 i może uda się wtedy coś ciekawego kupić dzięki fajnej zniżce, którą dostałem. Jeżeli nie to rozejrzę się za kołami innego producenta. Najważniejsze, że na razie mam na czym jeździć :-D
...
Fajna rzecz takie ulepszanie rowerza :) :) hehe
Fajna i uzależniająca :-P
Ahoj. Trochu mnie tu nie było. Pozdravy z Trutnovskiej pernikovy chaty.
Ahoj ;-)
Kamienne ścianki od 2:30 wyglądają spoko. Takie nie za łatwe. Na żywo pewnie robią jeszcze większe wrażenie.
jak juz był jeden filmik to wrzucam drugi - red bullowy
https://www.redbull.com/pl-pl/films/unreal?utm_source=facebook&utm_medium=cpc&utm_campaign=bike&fbclid=IwAR3YI9YHxcivVszEeN7O_2Eg96I4TZ8LjCMJLLLhv iI9brR5tWsfkIlhgQY
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.