Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )
Wind Mill
09-08-2022, 12:48
Ja do orientacji w terenie (nie nazywam tego nawigacją) używam OSM And.
mapy.cz, szczególnie że mapy można ściągnąć offline. Choć też bywa, że się potrafi zaraz po starcie wyłączać. Restart telefonu pomaga ale jak tu działającą Stravę restartować ;)
Chodzi o to, żeby wgrać ślad i ma prowadzić. Ekran ma być cały czas odpalony, nie musi nic gadać.
Dobrze jakby radziła sobie ze starszymi smartfonami.
- - - - kolejny post - - - - - -
mapy.cz, szczególnie że mapy można ściągnąć offline. Choć też bywa, że się potrafi zaraz po starcie wyłączać. Restart telefonu pomaga ale jak tu działającą Stravę restartować ;)
No właśnie chodzi o stabilność, Traseo co prawda się nie zamyka raczej, ale gasi mi ekran lub przestaje podążać ścieżką, muszę wtedy klikać i nie zawsze zdanżam przed rozjazdem :-)
Używam do tego drugiego, starszego telefonu, który ma robić tylko to.
Z mapy.cz mam tak, że jak działa to działa cały dzień i nie ma problemu. Za to od czasu do czasu włączam i po prostu aplikacja się zamyka. Tak tez może cały dzień ;) aż do restartu telefonu.
Aczkolwiek graficznie nie spotkałem się z niczym lepszym. Większość polega na mapach Opencyclemap, a to wizualnie daremne jest.
No właśnie to Traseo dział mi tak, że zazwyczaj do pierwszego przystanku jest ok, potem chyba wykrywa pauzę, wygasza się i już nie odzyskuje sprawności :-)
Potestuję Mapy.cz, OSM i jeszcze Locus-a, zobaczymy.
siemalysy
09-08-2022, 15:41
No właśnie to Traseo dział mi tak, że zazwyczaj do pierwszego przystanku jest ok, potem chyba wykrywa pauzę, wygasza się i już nie odzyskuje sprawności :-)
Potestuję Mapy.cz, OSM i jeszcze Locus-a, zobaczymy.Zerknij na Locusa. Przed Garminem korzystałem z tej aplikacji.
No właśnie te trzy powyższe będę testował :-)
Tak z innej beczki, używacie jakichś aplikacji do nawigacji na Androida, używałem ostatnio Traseo, ale wiesza mi się i randomowo gasi ekran, także mam już jej dosyć :-)
Strava ma taką funkcję, nie znam jej za dobrze, tylko nagrywam trasę? Chodzi o coś darmowego.
Plusem mapy.cz jest to, że można sobie planować trasę poprzez aplikację webową na komputerze https://en.mapy.cz/ a następnie użyć jej do nawigowania na telefonie. Wymaga to założenia darmowego konta. Poprzez stronę da się również zaimportować GPXa. Używam aplikacji mapy.cz od ponad 2 lat na 2 różnych telefonach i nic mi się nie wiesza.
Z tego co czytam to składa go Merida więc raczej zbuka nie dostaniesz. Zresztą nawet wygląda jak Silex. W tej cenie możesz jeszcze znaleźć Rometa Aspre 2. Albo dokładając kilka stówek Unibike Geos, który jest nieco tańszy od Eskera (ale za to ładniejszy :)) O ile w ogóle chce Ci się dokładać do tej lepsiejszości, bo na grx400 też można jeździć. Mam rower na takim osprzęcie i (prawie) niczego mi nie brakuje.
Aspre 2 jeszcze w zeszłym roku miał o wiele bardziej agresywną geometrię niż Esker (i Silex/M_Bike GRV 400). W tym roku chyba miały być jakieś zmiany w geometrii Aspre 2 ale nie wiem czy finalnie się dokonały. Myślę, że kupując rower za taką kwotę warto poświęcić dzień na wyjazd do większego miasta gdzie dany model jest i się do niego przymierzyć żeby nie było rozczarowania po zakupie. Jakbyś miał jakieś pytania o Eskera 6.0 to pisz tutaj, pomogę jeśli będę potrafił.
Hmmm...
https://youtu.be/1A2eZtyaXHk
Minimum 330 jurków za okularki. Ciut sporawo. :lol:
Miał ktoś z was styczność z rowerami marki M_bike? Konkretnie chodzi o model M_Bike GRV 400.
To jakaś marka lub spółka córka Meridy, zatem popeliny nie będzie.
GRV 400 jest dosyć sensownie złożony patrzać na komponenty. Masa w normie jak na tę klasę osprzętu, ale może być podana dla rozmiaru S, wtedy większe rozmiary będą jeszcze cięższe. Obręcze 19 mm, tak trochę mało i nigdzie nie znalazłem też informacji, jakoby były tubeless ready. Zatem jakbyś zechciał skorzystać z zalet opon bęzdętkowych to czeka Cie wymiana kół.
Korba nie jest taka zła, ale ma dziwne zębatki. 48T to trochę dużo jak na rower o geo bardziej do zabawy niż endurance.
Duży sloping ramy pewnie też spowoduje problemy w przypadku chęci wpasowania torby w ramę, ale tak, żeby jeszcze oba bidony były w koszykach.
Ja bym jeszcze dopytał jak długą gwarancję dają na ramę i wideł.
Zerknij
Czy na relacyję z weekenda mogę liczyć? Jak masz blokadę twórczą, to poprosiłbym na priv plusy dodatnie i plusy ujemne trasy.
Myślę, że kupując rower za taką kwotę warto poświęcić dzień na wyjazd do większego miasta gdzie dany model jest i się do niego przymierzyć żeby nie było rozczarowania po zakupie. Jakbyś miał jakieś pytania o Eskera 6.0 to pisz tutaj, pomogę jeśli będę potrafił.
Przymiarka zawsze dobra, ale nie przeceniałbym jej znaczenia, dla kogoś kto pierwszy raz będzie siedział na rowerze z barankiem niekoniecznie wszystko może być oczywiste po przymiarkach. Jak kupiłem pierwszego gruza to miałem ze sklepu do domu kilka km. Po skorygowaniu wysokości siodła wyszło, że jest OK, ale jechałem w cywilnych ciuchach. W weekend wbiłem w obcisłe i okazało się dosyć szybko, że rower jest za długi. Wymieniłem sztycę na taką bez offsetu i mostek na krótszy o 1 cm. Było OK, dopóki nie zrobiłem trasy 140 km. Okazało się, że drętwieją mi małe palce u rąk. Do tego stopnia, że zdrętwienie utrzymywało sie nawet przez kilkanaście godzin. Potem nie trzeba było tras po 140 km, zwykła setka też powodowała drętwienie. Z racji tego że szybko rozwaliłem tego gruza do nowego zapodałem kierę o 4 cm węższą. Rozwiązało problem.
siemalysy
09-08-2022, 19:17
Czy na relacyję z weekenda mogę liczyć? Jak masz blokadę twórczą, to poprosiłbym na priv plusy dodatnie i plusy ujemne trasy.
Tomku, relacyja będzie :) Najpewniej jutro. Dziś dopiero usiadłem do fotek :)
Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Wybór zawężę raczej do Krossa i tego M_bike. Unibike Geos jest raczej niedostępny. Podobne problemy z dostępnością są chyba u Rometa. Jest jeszcze Accent Furious, ale tu czekałaby mnie wymiana hamulców. Przyzwyczaiłem się do hydraulicznych i chyba nie chcę powrotu do mechanicznych. Aktualny rower waży chyba około 14 kg więc redukcja wagi i tak powinna być zauważalna.
Co do zębatek na korbie to ciekawa uwaga. Obecnie używam wyłącznie środkowego blatu 38T. Dlatego też z początku szukałem czegoś z napędem 1x10, ale w tej kwocie i przy obecnych problemach z dostępnością to chyba niemożliwe.
Co do gwarancji to oczywiście dopytam z sklepie przed ewentualnych zakupem.
Tomku, relacyja będzie :) Najpewniej jutro. Dziś dopiero usiadłem do fotek :)
Czekam zatem cierpliwie. :)
Dzięki wszystkim za odpowiedzi.
Proszę bardzo.
Zakładając, że to 11 kg to nie są życzenia producenta i rower w rzeczywistości nie waży 11,9 kg, to różnicę 3 kg powinieneś odczuć.
Jak planujesz 1x10 to się upewnij, że dostaniesz kasetę o pożądanej rozpiętości. Nigdy nie miałem napędu dziesięciorzędowego z dziewiątki przeskoczyłem od razu na jedenastkę i dwunastkę. Żeby się nie okazało, że będziesz kombinował potem z korbą, żeby mieć przełożenie przynajmniej 1:1. Choć na płaskopolskę niekoniecznie aż tyle musi być potrzebne.
Na 1x11 jest zdecydowanie większa możliwość kombinacji, ale zmiana jest bardzo kosztowna, bo musisz wymienić niemal wszystko. Zostałaby korba i zaciski hamulcowe.
Jak jesteś przyzwyczajony do hydrauliki to nawet nie ma co patrzeć na mechaniczne hamulce, zwłaszcza jednotłoczkowe. Choć i tak należy mieć na uwadze, że będą słabiej hamowały niż w przypadku klamek na prostą kierę.
Usiadłem do planowania trasy z mapy.cz, no i od razu mam problem. Jak ustawię trasę rowerową, to nie mogę poprowadzić jej przez wiele miejsc, np. przez różnego rodzaju kładki nad wodą lub przez parki.
Jak ustawię pieszą, to z kolei nie prowadzi mnie po DDR-ach i innych drogach. Jest jakiś sposób aby zmusić planer do prowadzenia trasy nawet tam gdzie jej nie ma na mapie, a ja wiem, że tam da się przejechać?
Niestety nie kojarzę takiej możliwości :(
siemalysy
09-08-2022, 20:30
eMGie jako alternatywy do rysowania trasy spróbuj tu: klik (https://web.locusmap.app/pl/?lat=51.801838&lng=19.432840&z=13)
Usiadłem do planowania trasy z mapy.cz, no i od razu mam problem. Jak ustawię trasę rowerową, to nie mogę poprowadzić jej przez wiele miejsc, np. przez różnego rodzaju kładki nad wodą lub przez parki.
Jak ustawię pieszą, to z kolei nie prowadzi mnie po DDR-ach i innych drogach. Jest jakiś sposób aby zmusić planer do prowadzenia trasy nawet tam gdzie jej nie ma na mapie, a ja wiem, że tam da się przejechać?
Zamiast zwykłego planowania możesz użyć narzędzia "Distance measurement", ale wtedy masz do dyspozycji tylko odcinki proste, ale poza tym żadnych ograniczeń. Oczywiście nie klei to do drogi, ale za to taki pomiar odległości możesz eksportować jako GPX.
Ja generalnie z tego powodu mapy.cz traktuję tylko jako backup, jakby padł Garmin. Planuję na ridewithgps.com.
O ile wiem to nie da się przy braku ścieżki. Z drugiej strony jak wiesz, że tam się da to nie potrzebujesz mapy ;) Natomiast przyznam, że zdarzają się babole gdzie ścieżka jest, a i tak coś nie chce tamtędy zaplanować.
Z drugiej strony wszystkie mapy cierpią na niedostateczne stopniowanie ścieżek, a satelita często nie pomaga. Bo to że jakaś jest na mapie nie oznacza, że jest przejezdna ale że w ogóle chciałbym tamtędy jechać, gdybym to widział wcześniej ;)
Dzisiaj poznawałem nowe drogi i musiałem dwa razy zejść z gravela i raz zawrócić. Raz droga szła strumieniem, a objazd błotem przy którym musiałem się zastanowić jak tam rower przeprowadzić. Kawałek dalej było takie małe, niewinnie wyglądające błotko i zachęcająco wyglądający fragment, którym teoretycznie dało się go przejechać. Tylko mi się tam koło zapadło i trzeba się było ewakuować w trybie natychmiastowym ;) W jeszcze innym miejscu zachęcający szuterek skończył się trawą z ledwie widocznymi śladami, prowadzącymi do stromego, głębokiego na 5m rowu odwadniającego. Mając fulla i duże jaja można by się pokusić, ale gravelem nawet mi się tam sprowadzać nie chciało. Ale na każdej mapie ścieżki są :)
eMGie jako alternatywy do rysowania trasy spróbuj tu: klik (https://web.locusmap.app/pl/?lat=51.801838&lng=19.432840&z=13)
Wersja sieciowa Locusa działa równie dobrze jak wcześniejsza aplikacja. Co jest najwyższym komplementem. Bo reszta nie zbliża się do Locusa. Błyskawicznie można poprowadzić trasę po każdej drodze lub ścieżce na mapach OSM. Świetnie działają też poprawki "ręczne". To ostatnie jest mega przydatne wtedy gdy są niedociągnięte (niepozamykane) linie na w końcu robionej przez wolontariuszy mapie lub wiemy (albo podejrzewamy), że jest nienarysowana droga. U mnie praktycznie na każdej trasie korzystam z tej funkcji. Widzę, że na profilu jest też stopniowanie.
Czyli Locus rządzi ;)
- - - - kolejny post - - - - - -
Zamiast zwykłego planowania możesz użyć narzędzia "Distance measurement", ale wtedy masz do dyspozycji tylko odcinki proste, ale poza tym żadnych ograniczeń. Oczywiście nie klei to do drogi, ale za to taki pomiar odległości możesz eksportować jako GPX.
Ja generalnie z tego powodu mapy.cz traktuję tylko jako backup, jakby padł Garmin. Planuję na ridewithgps.com.
W Locusie można przełączyć się na tryb ręczny, wtedy plan można dowolnie odkleić od dróg. Teraz jeśli z powrotem przełączymy się na rower/pieszy i dotkniemy linii znów zaczynają się kleić. Fantastycznie to działa.
W Locusie można przełączyć się na tryb ręczny, wtedy plan można dowolnie odkleić od dróg. Teraz jeśli z powrotem przełączymy się na rower/pieszy i dotkniemy linii znów zaczynają się kleić. Fantastycznie to działa.
Dokładnie to samo mam w ridewithgps.
Dodatkowo mogę się przełączać między pieszy/rower/blachosmród, co też czasem pomaga.
W Locusie działa to dużo lepiej, bo można jeździć po chodnikach, ale jak nie ma kreski na mapie to się nie da. zdyboo faktycznie w pomiarze odległości się da, ale skomplikowana trasa może być ciężka do sklejenia w ten sposób :-)
W ridewithgps.com można prowadzić drogami i dodać kreskę po prostu - super, tylko da się wyeksportować w wersji darmowej? bo nie umiem :-)
edir: mówicie, że locusie też można dorysować ? sprawdzam.
faktycznie w pomiarze odległości się da, ale skomplikowana trasa może być ciężka do sklejenia w ten sposób
Kwestia jak bardzo chce się. :)
W każdym razie jeździłem już po tak zgrubnie wytyczonych trasach w terenie i nie gubiłem się.
W ridewithgps.com można prowadzić drogami i dodać kreskę po prostu - super, tylko da się wyeksportować w wersji darmowej? bo nie umiem :-)
Ofkoz. W panelu po lewej, gdzie masz podane kolejne odcinki trasy, na samym dole masz przycisk "Save". Piszę o wersji w przeglądarce, apki w zasadzie nie używam.
Masz do wyboru nawet kilka formatów zapisu, ale GPX też jest.
edir: mówicie, że locusie też można dorysować ? sprawdzam.
W trybie planowania działa więcej jak dobrze. Jest jeszcze tryb poprawek, gotowego zapisanego, śladu. Tu już tak wygodnie nie jest ale można w miarę łatwo dokonać niewielkich modyfikacji przebiegu trasy. Plus bardzo łatwe wycinanie dowolnych części, ich łączenie a nawet klejenie różnych tras. Te ostatnie rzeczy to mam w apce (którą mam też zainstalowaną na kompie) - nie wiem czy w tej sieciowej takie rzeczy są. Pewnie już nie.
Ofkoz. W panelu po lewej, gdzie masz podane kolejne odcinki trasy, na samym dole masz przycisk "Save". Piszę o wersji w przeglądarce, apki w zasadzie nie używam.
Masz do wyboru nawet kilka formatów zapisu, ale GPX też jest.
mam tam tylko to
65316
- - - - kolejny post - - - - - -
W trybie planowania działa więcej jak dobrze. Jest jeszcze tryb poprawek, gotowego zapisanego, śladu. Tu już tak wygodnie nie jest ale można w miarę łatwo dokonać niewielkich modyfikacji przebiegu trasy. Plus bardzo łatwe wycinanie dowolnych części, ich łączenie a nawet klejenie różnych tras. Te ostatnie rzeczy to mam w apce (którą mam też zainstalowaną na kompie) - nie wiem czy w tej sieciowej takie rzeczy są. Pewnie już nie.
A w darmowym locusie daje sie to zapisywać na swoim koncie, czy tylko eksportować/
mam tam tylko to
65316
No i co się dzieje jak naciśniesz przycisk "Save"?
U mnie zapisuje się na moim koncie. Czy bez rejestracji się da, nie wiem.
Używam wersji darmowej, żeby nie było.
A w darmowym locusie daje sie to zapisywać na swoim koncie, czy tylko eksportować/
Używam apki Locus Pro, którą kupiłem za 36 zł dożywotnio ;) więc nie mam zamiaru sprawdzać obecnej wersji GOLD. Wygląda mi jednak, że za posiadanie konta sieciowego trzeba zapłacić.
Obszedłem ten problem, kiedy jeszcze nie było wersji sieciowej, instalując równolegle apkę na kompie poprzez wirtualizację (czyli emulator androida). Synchronizuję to przez chmurę. W domu planuję sobie na wielkim monitorze i wgrywam to na tel a z telefonu przenoszę ślady wycieczek na kompa.
Znalazłem, po zapisaniu jest przycisk MORE i tam jest export :-)
siemalysy
10-08-2022, 21:16
Witajcie :)
W ostatni weekend Świeradów-Zdrój był bazą wypadową, z której ruszaliśmy na rower i do niego wracaliśmy :) Zaplanowaliśmy sobie weekend w Izerach, a żeby dobrze pojeździć, to trzeba było zgłosić się do odpowiedniej osoby o pomoc w wyznaczaniu trasy. Tomek, zdyboo pomógł bez wahania i podesłał propozycje na dwa dni. Z tego miejsca raz jeszcze dziękuję za trasy :) Znalezienie noclegu za rozsądne pieniążki, które odpowiadałyby wszystkim nie było takie łatwe. Wstępnie mieliśmy stacjonować w Szklarskiej, ale tam albo wszystko było zajęte, albo drogie. Na szczęście udało się znaleźć nocleg w Świeradowie. Z Łodzi wyruszyliśmy w piątek po 16, a na miejscu byliśmy przed 21:30.
Sobota rano, pobudka o 7:30. W nocy padało dość mocno, za oknem ulica jest mokra. Prognozy pokazują, że do godz. 10-11 możliwe są jeszcze opady. Jest też chłodno i wietrznie, a ja zapomniałem zabrać z domu wiatrówki. Śniadanie, pakowanie plecaków i kilka minut po dziewiątej gotowi jesteśmy do drogi. Odpalam garmina, wgrywam trasę i 17 minut po 9 ruszamy w kierunku centrum miasta. Z bazy jedziemy szlakiem ER-2, zbaczamy z niego na kilka chwil w centrum, żeby w Parku Zdrojowym na niego wrócić. Po 4 km odbijamy z tego szlaku i szlakiem rowerowym kierujemy się w kierunku Smreka. Jest wilgotno, chmury są nisko, wieje zimny wiatr i jest mało przyjemnie. Po drodze od strony północnej mijamy Stóg Izerski, a po niecałych 10 km i prawie 700 m w górę docieramy pod wieżę widokową na Smreku znajdującą się już po stronie czeskiej. Do szczytu jechaliśmy prawie cały czas w górę, to był niekończący się podjazd. Na górę docieram mokry, zmieniam koszulkę termiczną na suchą i jestem gotów by wejść na wieżę i do późniejszej drogi :)
Wejście na wieżę jest bezpłatne, przy wejściu starszy Pan sprzedaje ciasto, jakieś przekąski, napoje i piwo. Nie korzystamy z możliwości zakupów i wchodzimy na wieżę z nadzieją, że wiatr rozgoni chmury i będzie można z niej cokolwiek zobaczyć. Na górze mleko we wszystkich czterech kierunkach, zimno i wietrznie. Po minucie, może dwóch odsłaniają się widoki. Jednak warto było wejść. Robimy kilka zdjęć i schodzimy na dół. Długi podjazd delikatnie nas zmęczył, więc robimy przerwę na popas. Nie spieszy nam się, mamy cały dzień na jazdę i podziwianie widoków, a zapowiada się, że one będą bo wiatr rozgania chmury.
Posileni ruszamy dalej. Kawałek jedziemy niebieskim szlakiem, z którego później odbijamy w prawo i szeroką drogą leśną zjeżdżamy do asfaltu na czerwony szlak i nim wracamy po kilku kilometrach na szlak niebieski, który biegnie już razem z czerwonym. Po kolejnych kliku kilometrach odbijamy w prawo na niebieski szlak. Mijamy po prawej szczyt Klínový vrch i po kilku kilometrach odbijamy na szlak zielony. Pojawiające się po drodze widoki są piękne. Pogoda się ustabilizowała, zrobiło się cieplej, wiatr już tak nie przeszkadzał. Na szlakach pojawiło się więcej turystów na rowerach, którzy w zdecydowanej większości korzystali z rowerów elektrycznych. Zielonym szlakiem dojechaliśmy do zbiornika wodnego do którego wpływa, albo z niego wypływa Černá Smědá. Tam zjechaliśmy z asfaltu na szutrową drogę leśną prowadzącą pod górę i po niecałych dwóch kilometrach wróciliśmy na asfalt i szlak rowerowy. Tu pojawiło się jeszcze więcej turystów. Po drodze odwiedziliśmy Rašeliniště Jizerky, czyli jeziora torfowe. Nie było ich dużo widać, udało mi się dostrzec tylko dwa.
Po 27 km dotarliśmy do miejscowości Jizerka. Znajdują się w niej ciekawe budynki, jest też muzeum, a w sobotę też była wystawa lunet astronomicznych. Jak dobrze widziałem, to można było przez taką lunetę popatrzeć. Widok stamtąd jest ładny. Jadąc drogą widzimy szczyt Bukovec. Przed Pańskim domem skręcamy w lewo na szlak żółty, przejeżdżamy most nad Jizerką i żółtym szlakiem jedziemy wzdłuż tej rzeki. Szlak ten w pewnym momencie odbija z płyt betonowych na kamienny zjazd. Na zjeździe tym kolega dobija tylną oponę i łapie "snejka". Akcja wymiany dętki nie przychodzi łatwo, bo oponę nie łatwo jest zdjąć. Jego łyżki nie bardzo dają radę, ja używam swoich, przy czym jedna pęka. Ale jest sukces, oponę udało się zdjąć, wymienić dętkę i można było ruszać dalej. Niedaleko od miejsca awarii wracamy do Polski. Granicę przekraczamy przejeżdżając nad Jizerą Karlovskym mostem. Wody za dużo nie płynie, ale mimo to rzeka robi wrażenie, a samo miejsce ma swój urok. Za mostem skręcamy w lewo w szlak rowerowy i nim objeżdżamy szczyt Granicznik. Na skrzyżowaniu ze szlakiem ER-2 skręcamy w prawo w niego i po kilku chwilach jesteśmy przy schronisku Orle. Tam robimy długą przerwę na popas i zimne napoje. Kaszanka i kiełbasa z griilla w takim miejscu smakowała wybornie :)
Najedliśmy się, trochę odpoczęliśmy, więc można było jechać dalej. Za schroniskiem odbiliśmy w lewo w dawną drogę celną. Na wysokości Jeleniej Łąki garmin pokazuje, że trzeba skręcić w lewo, a droga była taka fajna, szeroka i szybka. No to skręciliśmy, było w dół, było szybko i fajnie. Ale jak garmin kolejny raz zakomunikował skręt, tym razem w prawo, to okazało się, że tam nie ma drogi. Szybka ocena sytuacji, rzut oka na większy obszar mapy na garminie, później w aplikacji mapy.cz i jasnym stało się, że to co tak fajnie zjechaliśmy to musimy niemniej fajnie podjechać ;) Wróciliśmy do drogi, którą jechaliśmy i nią dotarliśmy do szlaku rowerowego i niebieskiego. Później fajnymi drogami zmieniając po kolei szlaki z niebieskiego na rowerowy, z rowerowego na żółty dojeżdżamy do Rozdroża pod Kopą. Kolejny raz zmieniamy szlak, tym razem na Główny Szlak Sudecki oznaczony kolorem czerwonym i zaczynamy wspinaczkę na Sine Skałki, czyli 1300 metrów i ponad 120 m w górę. Podjeżdżając mamy za plecami świetne widoki. Im jesteśmy wyżej, to są one lepsze. W końcu jesteśmy na szczycie. Robimy przerwę na żelki, picie i zdjęcia. Widoki stamtąd są piękne, ale najlepsze dopiero przed nami :)
Dalej trzymamy się GSS, przejeżdżamy przez Przednią Kopę i po niecałych 2,5 km zjeżdżamy w lewo w szutrową drogę, a tam po pewnym czasie pokazują się Karkonosze ze Śnieżnymi Kotłami i Szrenicą na głównym planie. Kawałek dalej docieramy do dawnej kopalni kwarcu Stanisław. Stamtąd widoki są już obłędne. Spodziewałem się widoków na tej trasie, ale aż takich nie. Patrząc przed siebie zapominasz o tym, że już czuć zmęczenie, że na podjeździe nogi coraz szybciej i bardziej bolą, że przed Tobą jeszcze kawał drogi i przewyższenia. Cieszysz się tym co widzisz i nie możesz się napatrzeć :-D Podziwiamy widoki, robimy zdjęcia i po kilku minutach jedziemy dalej. Kolejny cel na naszej trasie to Wysoki Kamień. Z kopalni zjeżdżamy do szlaku rowerowego, którym jedziemy do niebieskiego szlaku z którym się on łączy, a po kilkuset metrach odbijamy na fragment singla, którym ponownie wjeżdżamy na GSS. Kawałek za zakrętem trzeba było wepchać rowery na górę, bo ciężko było po tych kamieniach jechać. Dalej już do samego Wysokiego Kamienia dojeżdżamy na kołach. Widoki również świetne, szkoda, że wieża widokowa nieczynna, bo mogłoby być jeszcze lepiej. Dobrze, że schronisko było czynne, bo skończyła mi się woda. Dziewięć złotych za 1,5l wody Żywiec, to dość drogo. Ale nie ma co narzekać, pić trzeba ;) Z Wysokiego Kamienia zjeżdżamy po kamieniach ok. 1,5 km w dół i tracimy przy tym 200 m wysokości.
Po przejechaniu 61 km dojeżdżamy do Jakuszyc. Mijamy tor biathlonowy jadąc szlakiem rowerowym zaczynamy ok. kilometrowy podjazd. Później mamy w dół i po ok. 4 km od Jakuszyc docieramy drugi raz tego dnia do schroniska Orle. Tym razem nie zatrzymujemy się tylko jedziemy dalej. Słońce jest coraz niżej i coraz bliżej i coraz ładniej oświetla krajobrazy i łąki obok których jedziemy. Jedziemy wzdłuż Izery, przejeżdżamy przez ładną Halę Izerską, a przed Chatką Górzystów skręcamy w prawo. Na żółtym szlaku kilkaset metrów za schroniskiem musimy kawałek wprowadzić rowery po kamieniach. Z żółtego szlaku odbijamy na szlak rowerowy, który doprowadza nas do Rezerwatu Torfowiska Doliny Izery. Słońce powoli szykuje się do zachodu, a przed nami jeszcze 13,5 km i jeden podjazd. Na 81 km robimy ostatni podjazd, a od 83 km zjeżdżamy w dół do bazy, czyli do Świeradowa.
Niesamowita widokowo trasa, która też jest wymagająca. Na cały dystans tylko 3 razy na bardzo krótkich odcinkach musieliśmy wprowadzić rower. Kawałek przed Smrekiem, kawałek przed Wysokim Kamieniem i kawałek za Chatką Górzysztów. W sumie zebrałoby się może z kilkaset metrów.
Drugi dzień nie był już tak wymagający, ale też nie był widokowy. Chłopaki tego dnia chcieli jechać na single, więc pojechaliśmy na single. Z pokoju musieliśmy się wymeldować do godziny 11 w niedzielę, więc spakowaliśmy się do auta i pojechaliśmy na parking przy wieży widokowej na Młynicy. Z parkingu zaczynamy od singla Nad Czerniawą. Z singla tego odbijamy na szlak i wjeżdżamy na Czerniawską Kopę na wieżę widokową. Podjazd ten biorę na kilka razy. Nogi po sobocie było czuć ;) Zrobiliśmy ok 100 m podjazdu na ok 700 m. Widoki z wieży całkiem przyjemne. Z wieży wracamy na singiel i jedziemy nim do granicy gdzie zjeżdżamy na Rapicky Okruh. Później zmieniamy single po kolei na: Okolo Medence, Ludvikovsky traverz i Novometska strana. Na ostatnim singlu wyjeżdża się w pewnym momencie na bar nastawiony na rowerzystów. A będąc w Czechach Kofolę trzeba wypić, to zatrzymujemy się na kufel zimnego napoju :) Ruszamy singlem, którym jechaliśmy przed przerwą, a następnie wracamy na Rapicky okruch i Nad Czerniawą i tym singlem wracamy na parking.
Na parkingu z auta zabieramy wodę, robimy popas i jedziemy na wieżę na Młynicy. Z wieży fajne widoki, ale nie tak fajne jak widoki sobotnie. Kawałek za wieżą wjeżdżamy na singiel Zajęcznik, który objeżdżamy i wracamy na parking. Jednak, żeby była równowaga do soboty, to drugi kolega złapał gumę 1,5 km od parkingu ;) Tak kończą się dwa fajne dni w górach :) Myjemy się wodą przy aucie, przebieramy w cywilną odzież, pakujemy rowery na auto i wracamy do Łodzi. Do domu docieram przed 23. Zmęczony ale mega szczęśliwy :-)
Dwa dni jazdy to 134 km i 2968 m up.
Sobota: 88 km i 2034 m up.
Niedziela: 46 km i 934 up.
Trasę z soboty polecam każdemu, kto chce wybrać się rowerem w Izery :) Tomek ogarnął nam taką trasę, że będziemy ją zawsze wspominać bardzo dobrze. Akcja, o której wspomniałem wyżej, że nie było drogi wyniknęła z mojego niedopatrzenia podczas przerysowywania trasy o miejsce naszego startu i mety. Nie zwróciłem uwagi, że mapy.cz poprowadziły sobie ślad inaczej niż w oryginale ;) Wyjazd w Izery zaliczamy do mega udanych. Chłopakom również się podobało. Były góry, widoki, pogoda, świetne drogi, ścieżki, szlaki, schroniska i praktycznie wszystko z korby. Byliśmy we trzech. Dwa analogi i elektryk. My w analogach baterii nie zmienialiśmy, a kolega na elektryku zmieniał baterię na 42 km i 1400 m up. Mam nadzieję, że ta relacja ma ręce i nogi i znośnie się ją czyta ;)
Poniżej trochę zdjęć i na samym dole, krótkie migawki video z tego wyjazdu :)
65331
Podjazd w chmurach. Kawałek za linią kolejki gondolowej.
65332
Szlak przed Smrekiem
65333
Widok z wieży na Smreku
65334
Cerna Smeda
65335
Szutrowa droga. Kawałek za zbiornikiem Cerna Smeda
65336
Podziwiam krajobraz ze szczytem Bukovec ;)
65337
Jizerka
65338
Izera
65339
Za mostem na Izerze. Po stronie PL
65340
Widok z Sinych Skałek
65341
Świetne widoki przed kopalnią Stanisław
65342
Stanisław
65343
Grzesiek i Sebastian czyli moi towarzysze na tle pięknych Karkonoszy ;)
65344
Połowę tego podjazdu trzeba było rower wepchać na górę.
65345
Widok z Wysokiego Kamienia
65346
Widok z Wysokiego Kamienia
65347
Hala Izerska
65348
Hala Izerska
65349
Mostek nad Jagnięcym Potokiem na Hali Izerskiej
65350
Rezerwat Torfowiska Doliny Izery
65351
W stronę słońca
65352
Na czeskich singletrackach
65353
Przy singletracku
65354
Widok z wieży Młynicy
65355
Widok z wieży na Młynicy.
Niespełna czterominutowa migawka z dwudniowego wyjazdu ;)
https://youtu.be/yqvOcjKpWGI
Dziękuję za relację i dobre słowo.
Pod Wysoki Kamień nie wiedziałem, że będzie wypych. Sebastian gavin polecił ten kawałek. Cieszę się, że jednak się podobało.
Podjechaliście całość końcówki pod Sine Skałki? Szacun, ja nie dałem rady, ale jeszcze będę próbował. Za to przejechałem prawie całość odcinka za Chatką Górzystów, FS jednak robi robotę. Spasowałem dopiero jak się położyłem na krzakach. :)
Single w Świeradowie widzę, że takie typowo singlowe. :P
Tego wypychu to z 50m, ale i tak warto [emoji3]65359
Pobawiłem się trochę proponowanymi programami i chyba najbardziej podpasował mi ridewithgps, locus też jest fajny, ale... sporym minusem jest brak możliwości zapisywania projektowanej trasy w wersji darmowej (albo ja nie umiem :-)
ridewithgps to potrafi, mozna sobie tworzyć wiele tras i później je modyfikować, ale też ma mały minusik, tu z kolei nie można importować gpx-a. Ale chyba przy nim na razie zostanę.
Do nawigacji testuję OSMAND, nie zawiesza mi się, ale trochę ciągnie prądu, jeszcze się nim pobawię :-)
ale... sporym minusem jest brak możliwości zapisywania projektowanej trasy w wersji darmowej (albo ja nie umiem :-)
Ale jest eksport - więc w czym problem? Zapisujesz tam gdzie masz aplikację nawigacyjną lub zarządzasz trasami.
Mnie znowu mapy. cz wkurzają bo nie ma tam średniej prędkości wyświetlanej. Fajne statystyki wyświetla live Outdooractive, ale nie jest offline i nie modyfikuje trasy jak się pojedzie inaczej, tylko pokazuje jak powrócić. Ić pan w wuj. Chyba muszę napisać własną apkę.
Ale jest eksport - więc w czym problem? Zapisujesz tam gdzie masz aplikację nawigacyjną lub zarządzasz trasami.Tak i ja robiłem. Czasem też po zrobieniu trasy na stronce udostępniałem jej link i wysyłałem sobie mailem na własny adres mailowy [emoji23], a potem ściągałem gpx spod linku albo na telefonie i wrzucałem od razu w connecta od garmina czy innego dziada albo na innym pececie tam gdzie potrzebowałem, w sumie działało to spoko.
Z ciekawości wlazłem dzisiaj spod linka z 22 czerwca i nadal działa, więc tym bardziej spoko.
siemalysy
11-08-2022, 17:28
Dziękuję za relację i dobre słowo.
Pod Wysoki Kamień nie wiedziałem, że będzie wypych. Sebastian gavin polecił ten kawałek. Cieszę się, że jednak się podobało.
Podjechaliście całość końcówki pod Sine Skałki? Szacun, ja nie dałem rady, ale jeszcze będę próbował. Za to przejechałem prawie całość odcinka za Chatką Górzystów, FS jednak robi robotę. Spasowałem dopiero jak się położyłem na krzakach. :)
Single w Świeradowie widzę, że takie typowo singlowe. :P
Tomek, na Sine Skałki koledzy wjechali na raz. Ja wziąłem ten cały podjazd od skrzyżowania z dwoma, albo trzeba kilkunastosekundowymi przerwami na złapanie powietrza. Warto podjechać na Wysoki Kamień, nawet jak kawałek trzeba wepchać rowery. Widoki pierwsza klasa :)
A single w Świeradowie, jak to single. Nie są trudne i mam wrażenie, że w niektórych momentach ciekawsze od Glacensis. Jak dobrze pamiętam, to na singlu Nad Czerniawą jest dużo luźnych kamieni.
Tego wypychu to z 50m, ale i tak warto [emoji3]
Tak jak piszesz. Tego wypychu jest niewiele. Warto tam się pojawić :)
ridewithgps to potrafi, mozna sobie tworzyć wiele tras i później je modyfikować, ale też ma mały minusik, tu z kolei nie można importować gpx-a.
Można, choć nic z tym potem nie można zrobić. W panelu po lewej masz Upload i wtedy możesz zapodać aktywność (GPX, FIT itp.), ale nie wyląduje ona w sekcji Routes, tylko Rides. Tak zapodanej trasy nijak nie można modyfikować. W zasadzie sekcja Rides to chyba miała być konkurencja dla Stravy, Garmin Connect czy innych miejsc do chwalenia się aktywnością. Biorąc pod uwagę w jaki sposób rysuje się trasy w ridewithgps, to logicznym jest, że raczej nie da się zmodyfikować GPX stworzonego w inny sposób. Co więcej nawet jak zaimportujesz przez Upload GPXa stworzonego w ridewithgps czy nawet mapy.cz to niby edycja działa jak w przypadku tras z sekcji Routes, ale tracisz punkty pośrednie i jakakolwiek edycja robi z trasy sajgon.
Ale jest eksport - więc w czym problem? Zapisujesz tam gdzie masz aplikację nawigacyjną lub zarządzasz trasami.
Problem w tym, że jak wyrysowaną trasę przejedziesz to może się okazać, że potrzebuje poprawek. Mnie się zdarza modyfikować trasy, bo okazuje się, że droga na mapie prowadzi przez zamkniętą własność prywatną albo zarosła, albo okazało się nie da się jechać i pojechałem inaczej. Wtedy na wyrysowaną trasę nanoszę poprawki i zapisuję w portfolio. Poza tym w moim przypadku ridewithgps to takie miejsce, gdzie projektuje i zarządzam zaprojektowanymi trasami. Do nawigowania mam Garmina, który swoje wady ma, ale główne zalety to brak problemu z zasilaniem, kompletna niewrażliwość na pogodę oraz ekran czytelny w każdych warunkach oświetleniowych. Brakuje mi trochę w ridewithgps katalogów, gdzie mógłbym osobno zapisywać trasy na MTB, gruza, szosowe i z buta. Rozwiązałem to stosując skrót literowy przed nazwą trasy, ale takie katalogi jak w mapy.cz są wygodniejsze.
Rozumiem, że w Locusie (darmowym) można wgrać zapisanego GPXa i potem go swobodnie edytować? Jeżeli tak, to spoko.
Tak i ja robiłem. Czasem też po zrobieniu trasy na stronce udostępniałem jej link i wysyłałem sobie mailem na własny adres mailowy [emoji23], a potem ściągałem gpx spod linku albo na telefonie i wrzucałem od razu w connecta od garmina czy innego dziada albo na innym pececie tam gdzie potrzebowałem, w sumie działało to spoko.
Bardzo spoko. Ja zapisuję na dysku GPXa, odpalam webowego Garmin Connect i bezprzewodowo zapodaję ślad do Garmina. Akurat Edge 1030 nie mam sparowanego z telefonem, ale jakbym miał, to mógłbym wysłać trasę nawet chwilę przed wyruszeniem w nią. Oczywiście o ile wcześniej zalazłaby się w Garmin Connect. Długo wgrywałem przez kabel, ale pan z serwisu Garmina powiedział, że mogę tak uceglić odbiornik. Trochę mi się wierzyć nie chce, bo w Edge 1000 i 520+ wgrywałem/wgrywam po kablu od lat i nic się nie ucegliło. W Edge 1000 to nawet raz zapodałem po kablu wcześniejszy firmware niż ten co miałem w odbiorniku i przeszło bez problemów.
Tomek, na Sine Skałki koledzy wjechali na raz. Ja wziąłem ten cały podjazd od skrzyżowania z dwoma, albo trzeba kilkunastosekundowymi przerwami na złapanie powietrza. Warto podjechać na Wysoki Kamień, nawet jak kawałek trzeba wepchać rowery. Widoki pierwsza klasa
Ja piszę tylko o końcówce podjazdu od skrzyżowania szlaków na szczyt. Ja cały podjazd ze Świeradowa (przez drzewa widziałem tablicę końca miejscowości przy szosie) też zrobiłem na raz i w sumie nawet dobrze mi się jechało, ale sama końcówka jest dużo bardziej stroma. Podjechałem tak 1/4, maks 1/3 długości, ale jak się koło uśliznęło na kamieniach, tak już potem nie mogłem ruszyć i wepchałem rower na szczyt. Przede mną jechała ekipa na elektrykach z wypożyczalni i wjechali bez problemu.
Może kto by pojechał ze mną w okolice Skrzycznego między 16 a 25 sierpnia? 63km gravelowe mocno. Termin do ustalenia. Od Katowic jedziem moim autem. Mam 3 gabazniki na dachu.
siemalysy
11-08-2022, 18:50
Ja piszę tylko o końcówce podjazdu od skrzyżowania szlaków na szczyt. Ja cały podjazd ze Świeradowa (przez drzewa widziałem tablicę końca miejscowości przy szosie) też zrobiłem na raz i w sumie nawet dobrze mi się jechało, ale sama końcówka jest dużo bardziej stroma. Podjechałem tak 1/4, maks 1/3 długości, ale jak się koło uśliznęło na kamieniach, tak już potem nie mogłem ruszyć i wepchałem rower na szczyt. Przede mną jechała ekipa na elektrykach z wypożyczalni i wjechali bez problemu.
Rozumiem. Początek, to luźna guma, a końcówka jest rzeczywiście sroga :)
Znajomy jechał na elektryku i wjeżdżał na luzie tam gdzie ja momentami walczyłem, żeby nie spaść z roweru ;) Było sporo ludzi na elektrykach. W niedzielę na singlach wyglądało to tak, że jedna para na elektrykach na podjeździe mnie wyprzedzała, a w dół ich doganiałem i mnie przepuszczali.
Może kto by pojechał ze mną w okolice Skrzycznego między 16 a 25 sierpnia? 63km gravelowe mocno. Termin do ustalenia. Od Katowic jedziem moim autem. Mam 3 gabazniki na dachu.
Jeżeli odzyskam gruza to chętnie, ale tylko w weekend.
Teoretycznie powinienem go dostać w przyszłym tygodniu, ale to się jeszcze okaże.
Ciapongi Wro-Kato są, zatem dojazd to nie problem.
Tyle, że chyba ogarnę nocleg w Kato, bo w końcu bym Jasia i Anię odwiedził na ich śmieciach. O ile nie są wyjechani.
Zatem wszystko zależy od Hultaja.
Może kto by pojechał ze mną w okolice Skrzycznego między 16 a 25 sierpnia?
A co żeś za trasę wymyślił? Na Skrzycznym gravelem nie byłem, choć mnie kusi. Acz byłoby to dla mnie męczące.
Problem w tym, że jak wyrysowaną trasę przejedziesz to może się okazać, że potrzebuje poprawek. Mnie się zdarza modyfikować trasy, bo okazuje się, że droga na mapie prowadzi przez zamkniętą własność prywatną albo zarosła, albo okazało się nie da się jechać i pojechałem inaczej. Wtedy na wyrysowaną trasę nanoszę poprawki i zapisuję w portfolio. Poza tym w moim przypadku ridewithgps to takie miejsce, gdzie projektuje i zarządzam zaprojektowanymi trasami. Do nawigowania mam Garmina, który swoje wady ma, ale główne zalety to brak problemu z zasilaniem, kompletna niewrażliwość na pogodę oraz ekran czytelny w każdych warunkach oświetleniowych. Brakuje mi trochę w ridewithgps katalogów, gdzie mógłbym osobno zapisywać trasy na MTB, gruza, szosowe i z buta. Rozwiązałem to stosując skrót literowy przed nazwą trasy, ale takie katalogi jak w mapy.cz są wygodniejsze.
Rozumiem, że w Locusie (darmowym) można wgrać zapisanego GPXa i potem go swobodnie edytować? Jeżeli tak, to spoko.
Edycja trasy początkowej, w moim przypadku, przeważnie nie ma sensu. I to z paru powodów. Po pierwsze to są spore zmiany i prościej narysować od nowa korzystając ze śladu jak edytować pierwowzór. Locus jest tak wygodny, że to trwa moment. Po drugie często objeżdżam alternatywy, czasem w przeciwnych kierunkach i przygotowana trasa to jedna rzeczywistość, objechana druga a rekomendowany track trzecia. Tak na przykład wyglądała moja "robota" z okolic Łomnicy. Razem rzeczywistość 2 i 3
65369
Na różowo są wszystkie przejechane drogi i ścieżki a na niebiesko 7 rekomendowanych pętli (około 150 km). Tutaj są pokazane razem ale oczywiście można mieć to oddzielnie. Kwestia kliknięcia w katalogu. Na przykład na
65370
Tutaj dla odmiany jest wyjściowy projekt przebiegu (jasnoniebieski i szeroki) oraz ten rekomendowany, ostateczny (czyli rzeczywistość 1 i 3).
Kluczowe dla mnie jest wygodne zarządzanie katalogami tras. Locus Pro nie jest tutaj zbyt dobry bo co prawda pozwala na tworzenie dowolnej ilości katalogów (mam ich kilkadziesiąt) ale niestety nie można tworzyć podkatalogów. W momencie gdy mam powiedzmy 300 śladów w katalogu to zarządzanie tym jest dość kłopotliwe. Nie mniej jednak twórcy programu rozwiązali selekcję genialnie, bo jest m.in przycisk "ukryj" i "odwróć". Więc jak chcę sobie przypomnieć czy gdzieś jechałem, i jak jechałem, to uruchamiam wszystkie 300 tras, wyszukuję interesującą mnie okolicę. Ukrywam trasy co je chcę przeanalizować następnie klikam "odwróć" i mam te parę interesujących mnie tras. Teraz sprawdzam datę i w katalogach fotograficznych odnajduję foty. Ponieważ mają geolokalizację to wiem już wszystko. Fantastyczne są opcje kolorowania tras i śladów, tworzenia przezroczystości, linii przerywanych, dwukolorowych. Bardzo to pomaga przy opracowaniach, choćby jak te wyżej.
Największą wadą Locusa Pro jest fakt, że podczas modyfikacji trasy lub śladu nie można wyświetlić w podkładzie innych tras czy śladów. Dlatego m.in wolę rysować od nowa bo wtedy mogę mieć pod spodem co chcę. Ale też jest to wtedy przeważnie szybsze (bo działa przyciąganie). Czego zresztą też brakuje w trybie modyfikacji.
Wspominałeś o korzystaniu z ekranu i z tego powodu wyboru Garmina. Opracowałem inną koncepcję. Mam smartfona na pasku plecaka, co pozwala mi go błyskawicznie wyciągać do zdjęć (robię ich nawet do 500 na trasę) a nawigację mam uruchomioną głosową. Działa naprawdę nieźle, nawet w skomplikowanym terenie, a pod gravela to już lajt. W ten sposób lowcostowo mam załatwione wszystko. Jakoś nie pokochałem Garmina - miałem z nim styk w narciarstwie i nie widzę specjalnych zalet. Toporny grat, wolno działający, może teraz jest lepiej... W takim Locusie możesz łatwo wgrać i skalibrować dowolne mapy papierowe i cudownie to działa. Nie wiem czy w Garminie jest tak samo?
Trochę nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc rekomendowany track.
Ja trochę czasu jednak spędzam na projektowaniu tras, zwłaszcza MTB, gdzie mimo większej dzielności terenowej roweru łatwiej wjechać na nieprzejezdną drogę. Zdjęcia satelitarne i zdjęcia na mapy.cz pomagają. Pomaga też kolega, który wszędzie już był. :) Przez to modyfikacje zwykle są niewielkie.
W RWGPS działa przyciąganie w trybie modyfikacji. Niestety dopiero w płatnej wersji jest opcja usuwania punktów trasy, przez co czasem, choć rzadko w darmowej rysowanie od nowa jest szybsze, ale w 95% szybciej jest jednak modyfikować trasę.
500 zdjęć to ja może robię w roku, piszę o tych z roweru. Zresztą obecnie innych w zasadzie nie robię. Zdarza mi się przez połowę trasy nie wyjąć nawet aparatu, bo nic interesującego nie zobaczyłem. Jak przywożę z całodniowej trasy 50 zdjęć z czego to połowa dublety, bo RX100III zdarza się nie złapać ostrości to just bardzo dużo. Obecnie coraz częściej korzystam z ekranu danych, a mapa jest w tle. Jak jest jakiś ważny skręt to Garmin sam się przełączy na mapę w jego pobliżu i wróci do wcześniejszego ekranu jak już zakręt się pokona. Choć nie działa to idealnie, to jednak działa na tyle dobrze, że wolę Garmina niż gadający telefon.
Turystyczne Garminy jak np. seria 64 obsługują mapy rastrowe, ale nigdy z tego nie korzystałem. Po "odkryciu" OSM przestały mnie mapy papierowe interesować. Ostatnią mapę turystyczną na papierze kupiłem pewnie z ponad 10 lat temu. Obecne jedyne mapy papierowe jakie używam to te z punktów informacji turystycznej, jak jestem gdzieś na wyjeździe. Rowerowe Garminy, obsługują chyba tylko wektorowe, ale nie wiem. Mnie w pełni wystarczają mapy wektorowe.
Trochę nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc rekomendowany track.
Ja trochę czasu jednak spędzam na projektowaniu tras, zwłaszcza MTB, gdzie mimo większej dzielności terenowej roweru łatwiej wjechać na nieprzejezdną drogę. Zdjęcia satelitarne i zdjęcia na mapy.cz pomagają. Pomaga też kolega, który wszędzie już był. :) Przez to modyfikacje zwykle są niewielkie.
W RWGPS działa przyciąganie w trybie modyfikacji. Niestety dopiero w płatnej wersji jest opcja usuwania punktów trasy, przez co czasem, choć rzadko w darmowej rysowanie od nowa jest szybsze, ale w 95% szybciej jest jednak modyfikować trasę.
500 zdjęć to ja może robię w roku, piszę o tych z roweru. Zresztą obecnie innych w zasadzie nie robię. Zdarza mi się przez połowę trasy nie wyjąć nawet aparatu, bo nic interesującego nie zobaczyłem. Jak przywożę z całodniowej trasy 50 zdjęć z czego to połowa dublety, bo RX100III zdarza się nie złapać ostrości to just bardzo dużo. Obecnie coraz częściej korzystam z ekranu danych, a mapa jest w tle. Jak jest jakiś ważny skręt to Garmin sam się przełączy na mapę w jego pobliżu i wróci do wcześniejszego ekranu jak już zakręt się pokona. Choć nie działa to idealnie, to jednak działa na tyle dobrze, że wolę Garmina niż gadający telefon.
Turystyczne Garminy jak np. seria 64 obsługują mapy rastrowe, ale nigdy z tego nie korzystałem. Po "odkryciu" OSM przestały mnie mapy papierowe interesować. Ostatnią mapę turystyczną na papierze kupiłem pewnie z ponad 10 lat temu. Obecne jedyne mapy papierowe jakie używam to te z punktów informacji turystycznej, jak jestem gdzieś na wyjeździe. Rowerowe Garminy, obsługują chyba tylko wektorowe, ale nie wiem. Mnie w pełni wystarczają mapy wektorowe.
Rekomendowany czyli taki który mogę polecić innym. Gotowy. Nawet najdokładniejsze studiowanie mapy nie wskaże, z dwóch alternatywnych dróg, tej lepszej opcji bo może być rozje... przez ciągniki albo zrywkę albo tysiąc innych powodów. To jest szczególnie ważne w terenie gdzie istnieją ścieżki co nie istnieją na mapie i odwrotnie. Z reguły "czyszczę teren do zera" tak, że nie ma tam już nic do przejechania. Jak go znam to dopiero mogę coś narysować. Oczywiście dokładne studiowanie mapy (rzeźby terenu) wskazuje na różne interesujące miejsca o których nikt nigdy nie napisał. Nawet na trailforks nie ma wszystkich nieformalnych zjazdów, choć jest niezłym źródłem inspiracji (np. takie Wzgórza Strzelińskie są pięknie tam zrobione, ale też z dokładnością typu 95%). OSM który jest podstawowym podkładem dla wszystkich nawigacji ma dokładność, którą określiłbym na 50-90% na poziomie ścieżek. Czasem z rzeźby terenu i układu tego co jest narysowane można postawić hipotezę, że coś powinno być w terenie. Czasem jest odwrotnie bo rolnicy orają miedzę i co im zrobisz? Albo znikające ścieżki - dwa lata temu jechałeś pochylony nad kierą w tuneliku z gałęzi a teraz już się nie da.
Mapa i plany a teren to dwie mocno odległe rzeczywistości. Nawet na OSM. Dlatego coś wiem jak przejadę wszystko. Ale na poziomie dróg pożarowych to się oczywiście zgadza. Tyle tylko, że to mnie średnio interesuje.
Foty to "smutny", choć często w miarę przyjemny obowiązek. Wykorzystuję je w opisywaniu rowerowej rzeczywistości DŚ bo jazda to na poły moje hobby, ale z wątkiem zawodowym. To zresztą jest dość prze...ne zatrzymywać się 300 x. Za każdym razem trzeba przecież rozpędzić rower z powrotem. Z drugiej strony mam motywację do poznawania coraz to innych zakątków.
Co do powszechnie dostępnych map wektorowych kontra rastrowe to na rowerze te pierwsze pewnie wystarczą. Choć już w Alpach nie było tak dobrze, a na egzotyczniejszych kierunkach (Rumunia) było gorzej. Natomiast naprawdę istotne robi się to w zimie, w górach, gdzie wartość OSM jest minimalna. A wręcz żadna. Co prawda wtedy można ratować się inaczej - sięgając po dostępne zasoby tracków ludzi którzy byli przed tobą. Jak masz wgranych 100 linii poprzedników to przynajmniej wiesz gdzie są statystycznie najczęstsze i bezpieczne ścieżki.
A co żeś za trasę wymyślił? Na Skrzycznym gravelem nie byłem, choć mnie kusi. Acz byłoby to dla mnie męczące.https://www.strava.com/activities/5585191811
Jest relacja na yt z tej trasy. Ja mam rigid mtb [emoji2960] więc szukałem czegoś bez kamieni (oczywiście w granicach rozsądku bo to w końcu Beskidy).
Ktoś mi to mówił o nim, a widzę że nie jechał szlakiem tylko szutrówkami. To nawet powinno być jako tako przejezdne, poszukam relacji. W sumie z 2/3 z tego znam tylko gravelowo-fullo-pieszo ;)
znalazłem https://youtu.be/olvwdPT6f_A
No i ostrzegam, że mało jeżdżę i moja forma nie powala. Tomasz w Izerach prawie na pociąg nie zdążył [emoji3]. Mogę spowalniać.
zdyboo faktycznie da się uploadować trasę, ale to w sumie wszystko :-) Wujot faktycznie w locusie da się tę trasę edytować po imporcie, ale z kolei nie gdzie ich sobie katalogować, trzeba by użyć do tego czegoś innego :-(
Na razie chyba zostaje ridewithgps, nie mam na razie aż tylu tras, żeby się pogubić. :-)
No i ostrzegam, że mało jeżdżę i moja forma nie powala. Tomasz w Izerach prawie na pociąg nie zdążył [emoji3]. Mogę spowalniać.Nie było tak źle, jeczcze pizzę wciągłem w Szklarskiej. Biorąc pod uwagę, że ja na FS a Ty na sztywniaku, to było bardzo spoko. Na gruzie tak szybko nie zjeżdżam.
Mogę spowalniać.
Taa, możemy się licytować kto by jechał na końcu. Przewyższeń dużo, to trasa na cały dzień.
Film obejrzałem, na mapę spojrzałem, na pewno warto inaczej wbijać na Magurkę Wiślańską, ale ogólnie fajna koncepcja :)
Taa, możemy się licytować kto by jechał na końcu. Przewyższeń dużo, to trasa na cały dzień.
Film obejrzałem, na mapę spojrzałem, na pewno warto inaczej wbijać na Magurkę Wiślańską, ale ogólnie fajna koncepcja :)Jakby Ci się chciało to wyrysuj proszę to wbijanie na Magurkę i podeślij mi gpxa na
[email protected]
gavin
Spoko, choć tu też się powinno dać.
Trasa na 60km
https://pl.mapy.cz/s/kevohamuga
Trasa na 50km z inną opcją wyjazdu na górę. Nie jechałem tamtędy ale po prostu dalsza część pętli szutrówką na Skrzyczne. Powinno się dać, zresztą tam jest spory kawałek asfaltu.
https://pl.mapy.cz/s/cumabutove
Jest inna opcja wjazdu pod tą Magurkę Wiślańską, tak jak tam zresztą wspominał na filmie. Na poziomicach też to lepiej wygląda. Trochę inaczej bym wypychał na Przełęcz pod Malinowem ale to detal i tak jest pchanie.
Co do powszechnie dostępnych map wektorowych kontra rastrowe to na rowerze te pierwsze pewnie wystarczą. Choć już w Alpach nie było tak dobrze, a na egzotyczniejszych kierunkach (Rumunia) było gorzej. Natomiast naprawdę istotne robi się to w zimie, w górach, gdzie wartość OSM jest minimalna. A wręcz żadna. Co prawda wtedy można ratować się inaczej - sięgając po dostępne zasoby tracków ludzi którzy byli przed tobą. Jak masz wgranych 100 linii poprzedników to przynajmniej wiesz gdzie są statystycznie najczęstsze i bezpieczne ścieżki.
W Rumunii nie było wcale tak źle. Nawigowałem patrząc tylko na mapę w Edge i chyba nawet nie zgubiliśmy się ani razu. Za to raz nie pogryzły nas psy, jak jednego gościa z głównej grupy. Wszystko przez to, że wypatrzyłem opcję dłuższej trasy.
W Bośni za to bywało kiepsko, tam zdarzało się jeździć po białych plamach na OSM. Tyle, że Bośnia to ogólnie trudny teren na szlajanie się po bezdrożach. Można się rozerwać.
Trasa na 60km
Trasa na 50km
Każda z tras zawiera przynajmniej dwa punkty piwonośne, znaczy mają potencjał. :mrgreen:
Dobra, mi wyszło 64.8, ale wiadomo - im więcej tym lepiej :)
https://pl.mapy.cz/s/johudavuvo
tak czy siak jedziem tam.
Dobra, mi wyszło 64.8
Bo Ci się punkt 18 omsknął, bez niego jest 61 ;)
Boję się tylko tych przewyższeń, zwykle aż tyle nie jeżdżę.
Wstępnie to ma być sobota lub niedziela 20-21? U mnie akurat weekend nie musi być. Acz już drugi raz w sobotę "jadę" w góry. Tydzień temu padało, jutro znowu ma lać...
20 mi niezbyt pasuje, no chyba że to jedyna opcja Tomasza, to wtedy poprzesuwam co nieco.
We wtorek szturchnę Hultaja czy się uda, żebym na weekend miał gruza.
Jeżeli dadzą radę, to wtedy raczej sobota, niedziela to raczej chillout i powrót na spokojnie do Wro. Już raczej nie w tym wieku, że wrócę o 23 do chaty i wstanę o 5.45 do fabryki.
Jeżeli nie dadzą, to bawcie się dobrze. ;)
patronat
13-08-2022, 16:04
Oświetlenie update:
dokupiłem na drugi rower Lezyne 1000 XL.
Chińczyk Specter Fox 1200 świeci zdecydowanie zimniejszym światłem i bardziej skupionym. Ma się wrażenie, że jest dużo mocniejszy. Natomiast jakość oświetlenia Lezyne jest 5 razy lepsza. Od wypełnienia światłem trasy po barwe światła. Bez porównania.
Poza tym potestowałem rowery w górach. Jest frajda.
1. Bielsko/Szczyrk
65417
Mapy.cz mnie prowadziły po okolicy. no i wyznaczyły ścieżkę przez las, która mi się urwała w szuwarach :)
65418
ja tam wiem co one chciały zrobić z tym elektrykiem [emoji2960]
cz4rnuch
13-08-2022, 16:56
A ja dziś zrobiłem sobie kilkugodzinny przegląd 3miejskich ddrów. Ale ja też lubię językiem trącać bolący ząb więc pewnie stąd ten pomysł. Gdybym miał taki prywatny ranking ułożyć to Gdynia najsłabsza, ścieżki wyglądają jak haiku pisane alfabetem Morse'a, mało i poucinane. Sopot to z kolei patologia, przynajmniej przy głównej arterii, tej nadmorskiej. Progi zwalniające i ograniczenie do 10km/h. Ciekawe czy z krzaków suszą. Zresztą i tak nie da się jechać szybciej, bo straszny tłok. Ciężko mi to przyznać, ale najlepiej i jednocześnie dużo lepiej wygląda pod tym względem Gdańsk. Drogi wyprofilowane, szerokie, nawet jak trafi się jakiś próg zwalniający to jest to taki fajny garbik, że lekko pompując spokojnie można przejechać nie zwalniając. Taka nikomu nieprzydatna recenzja. Ale jednocześnie trochę dróg przybyło co raczej cieszy. Coraz więcej też tych stacji naprawczych i wiatek. Ale i tak bez porównania z lasem. Szczególnie, że las w 3city rośnie w mieście.
Kilka miastowych.
https://i.imgur.com/8NwXsZO.jpg
https://i.imgur.com/5VjEFgS.jpg
I jak się okazuje główna atrakcja Gdyni. Siakieś nieziemskie tłumy obcokrajowców obsiadły to jak muchy. Pewnie w lonly planet opisali :)
https://i.imgur.com/PF1cpPQ.jpg
I jeszcze mam pytanie o porcięta, bo o ile nie dorosłem jeszcze do lycry to jakoś mi się zachciało większego komfortu dla zadu. Takie szorty znalazłem i z opisu wynika, że do tego są jeszcze wpinane spodenki z wkładką, której parametry nic mnie nie mówią.
https://endurastore.pl/szorty_endura_hummvee_ii__(wkladka_singletrack)_20 22,29,2772.html
Czy takie wystarczą by się odczuło zwiększenie komfortu przy trasach typu 100-150km czy może są jakieś lepsze modele?
PS Przy okazji dziś się przekonałem, że gravel nie wybacza błędów w terenie. Ale do wesela się zagoi.
I jeszcze mam pytanie o porcięta, bo o ile nie dorosłem jeszcze do lycry to jakoś mi się zachciało większego komfortu dla zadu. Takie szorty znalazłem i z opisu wynika, że do tego są jeszcze wpinane spodenki z wkładką, której parametry nic mnie nie mówią.
Czy takie wystarczą by się odczuło zwiększenie komfortu przy trasach typu 100-150km czy może są jakieś lepsze modele?
Z Endury mam długie spodnie Singletrack II i są całkiem spoko.
Z krótkich mogę polecić Fox Ranger, choć obecne modele nie mają już wewnętrznych spodenek z wkładką. Moje dwie pary kupiłem w 2019 i obie mam z wkładkami.
Ostatnio też dokupiłem Roc Day Gravel i są spoko, choć też bez wkładki. Ja zakładam jakieś inne spodenki z wkładką pod nie. Rocday ma dużo bardziej obcisłe nogawki od Foxa.
Szorty na rower powinny być uszyte z materiału z dodatkiem elastanu i najlepiej jak całe są rozciągliwe, a nie mają tylko takie elastyczne panele. Spodenki pod szorty powinny być z siatki lub bardzo cienkiej lycry. Ja pod szorty Rocday założyłem spodenki z lycry, w których jeżdżę też jako wierzchnich i było mi za gorąco przy 30 stopniach.
Spodenki Endura z wkładką dają radę, choć nie jest to raczej pampers do całodziennego śmigania. Przeznaczenie pampersa podaje się raczej w godzinach niż w km. Jeden setkę zrobi w trzy godziny, a drugi w pięć.
A i wpinanie tych spodenek w szorty czy spodnie Endury jest upierdliwe. Jak wepniesz przed założeniem to zatrzaski puszczą przy zakładaniu, jak nałożysz osobno, to samodzielne wpięcie tylnych zatrzasków może trochę potrwać. Ja nie wpinam i jest OK. Te spodenki z wkładką Endury co je mam, mają najciaśniejszy ściągacz u dołu nogawek ze wszystkich spodenek jakie mam lub miałem.
Mam zdaje się te szorty. Wkurzające jest tylko to ze w czasie jazdy kiepsko otwierają się główne kieszenie. Tzn suwak jest za wysoko. Przeszkadza to głównie w czasie jazdy na grajvelu. Na mtb jest nieco lepiej co jest związane z innym ułożeniem tułowia. Fajny jest patent z rozsuwanymi wentylatorami. Co do wkładki to ok. Ja tez nie spinam wkładki ze spodenki bo zawsze coś tam się odpinało. A jak zakładam oddzielnie wkładkę i później same spodenki to jest ok.
Aha i nie korzystam z paska. Moje są fajnie dopasowane więc od razu go usunąłem. I drugie aha... materiał jest dość gruby wiec przy naprawdę gorących dniach jest w nich za ciepło.
Ps. siema łysy Fajna relacja. Zdjęcia mega zarąbiste.
Ps.2. przy ustalaniu tras ja korzystam z ridewithgps wersja bezpłatna. Choć coraz bardziej myślę o jej pełnej wersji.
Ps.3. Ja trochę ostatnio poszwędałem się po Beskidach Wyspowych. Więcej łaźnia jednak było z córką niż kręcenia na rowerze. I dochodzę do wniosku ze jest tam mega potencjał i na jedną i na drugą możliwość zwiedzania.
Ciorny, Elmo wpadnijta w Beskid na biketrip!
Ps.2. przy ustalaniu tras ja korzystam z ridewithgps wersja bezpłatna. Choć coraz bardziej myślę o jej pełnej wersji.
Co Cię skłania ku abo?
cz4rnuch
13-08-2022, 22:31
Ciorny, Elmo wpadnijta w Beskid na biketrip!
Dupeczki bedo?
A co do map to dziś sobie odpaliłem apkę mapy.cz Nie mam uchwytu więc siedziała w kieszeni i co po nią sięgałem, po odblokowaniu się wykrzaczała. Może na ciągle włączonym ekranie jest lepiej, ale dość niefajnie to wygląda jak się chce po nią sięgnąć od czasu do czasu. No chyba, że miałem dużego pecha. Ja korzystam z kompota, bo dość łatwy w obsłudze i kiedyś potrzebowałem map a w kompocie za kilka(naście/dziesiąt) złotych można było kupić mapę całego świata. No, ale ten cały świat to tak jak u Garmina, niby jest, ale jakoś taki mocno uproszczony. Niedawno byłem w Rumunii i potrzebowałem trochę bardziej szczegółowych map, popróbowałem kilku rzeczy, ale ostatecznie skończyło się na tym, że kupiłem kolejną, od muntii norstrii :) Chyba nie ma rozwiązań uniwersalnych. Choć uczciwie dodaję, że akurat z tego polecanego Locusa za dużo nie korzystałem.
I jeszcze wracając do szortów to jak rozumiem po prostu pod zwykłymi lub dedykowanymi, o ile będą wygodne, można założyć to kolarskie wdzianko i nie będzie się to ze sobą gryźć, bo przypinać i tak nie trzeba? Jeśli chodzi o wygodę to bardziej liczy się sama wkładka? To wtedy jakie polecacie? Coś doczytałem, że ponoć lepsze są żelowe.
Wszystko będzie, z kranu będzie lał się JW!
siemalysy
13-08-2022, 23:19
A jeżeli będziecie chcieli pójść do muzeum lotnictwa, to gavin zabierze Was do muzeum lotnictwa KJM :-D
...
Ps. siema łysy Fajna relacja. Zdjęcia mega zarąbiste.
...
Dziękuję :) Miło, że relacja i zdjęcia się podobały :)
A tymczasem pierwsze prognozy na sobotę i niedzielę - deszcz :wink:
Chyba jednak będzie wtorek.
Co Wam deszcz zrobi?
Pozdro z Miedzianki. Czasem pada, ale już niewiele do Jelonki zostało.
Ulepie se z tego co dziś odpadnie z MTB. [emoji39]
Wracając do gaci rowerowych, jak jest taka palma jak teraz ubieram tylko zwykłe kolarskie z pampersem przyspawanym na stałe. Jak trochę zimniej to zakładam na to dodatkowo krótkie spodenki z Nørrony. Na wiosnę, jesień i zimę zakładam długie rowerowe z Nørrony. Jak jest bardzo zimno to oprócz pampersowych i długich dokładam kalesony z merino. W każdym przypadku mam jednak na sobie te zwykłe gejki z pieluchą.
Miałem kiedyś krótkie spodenki z wpinanym pampersem i pamiętam, że to była porażka. Te wewnętrzne majty jakby za małe a zewnętrzne za duże, zakładanie też problematyczne.
Z innych tematów:
Mój program biegowy upadł z kretesem. Od listopada 2021 zacząłem trochę biegać, ale po 10 miesiącach pomimo jakiejś tam delikatnej poprawy jest to dla mnie wciąż prawdziwa katorga, w porównaniu do jazdy rowerem. Chyba ewidentnie nie nadaję się do tego sportu.
Garmin Connect wylicza mój pułap tlenowy na 55 z informacją, że znajduje się on w górnym przedziale 5% dla osób w moim wieku (45) To wyliczenie to suma aktywności biegowych i rowerowych. Według aplikacji mój wiek sprawnościowy to 20 lat:mrgreen: Dziękuję Ci Garmin.
Nie jest to więc tak, że po prostu brakuje mi pary. Tylko rowerem poruszałem się z drobnymi przerwami całe życie a bieganie zakończyłem pewnie w wieku 18 lat.
Strasznie się jednak różni wysiłek na rowerze od wysiłku biegowego. To że do biegania i pedałowania potrzebne są całkiem inne mięśnie to w sumie nie problem, chodzi o sam wysiłek, wydolność oddechową itd. Kiedy ten rowerowy wysiłek jest dla mnie bardzo przyjemny i relaksujący to już przebiegnięcie kilku kilometrów powoduje pojawienie się w głowie tzw. wewnętrznego diabła, szeptającego: daj se spokój chłopie, stań i odpocznij:wink: Najczęściej staje i odpoczywam. Po przykładowych 5 km kiedy siądę to leje się ze mnie przez następne pół godziny, a gdzie tam do 10 km, gdzie jakiś półmaraton itd
Przekłamania tętna pomiędzy zegarkiem i licznikiem.
Ostatnio nie zdjąłem zegarka biegowego na rower bo zapomniałem. Zawsze zdejmowałem bo przecież mam licznik z czujnikiem na klacie, ale zapomniałem i nie zdjąłem.
Edge 530 przykładowe tętno 146, Garmin Forerunner 45S pokazuje koło 100:D Tak większość czasu i najczęściej zaniżanie tętna w zegarku od 20 do 50 procent. Tak się zastanawim gdybym jeździł tylko z zegarkiem jakie by były z tego potem statystyki. Zastanawiam się jeszcze czy taki zegarek da się sparować z zewnętrznym czujnikiem i co by wtedy pokazywał.
Przyszło mi jeszcze do głowy, że w momencie kiedy trzymam kierownicę to zegarek może się odginać od nadgarstka i przekłamywać odczyt. Tak więc robiłem odcinki testowe gdzie trzymałem tą rękę zegarkową przy ciele, niestety żadnej różnicy. Występują krótkie okresy gdzie tętno się pokrywa co do uderzenia. No i bądź tu mądry:wink:
cz4rnuch
14-08-2022, 18:44
To pewnie dlatego triatloniści nie bez powodu są nazywani ludźmi z żelaza. Mam taki sam wi oł tu maks a i peselowo podobnie stoję, ale mam dokładnie odwrotnie. Na rowerze nie mam się czym pochwalić. Biegowo również, ale przychodzi mi to dużo łatwiej. 10 km dla kogoś z takim pułapem jak twój, po kilku miesiącach treningu, nie powinno żadnym problemem. Może po prostu tempo za szybkie narzucasz. Jak zaczynałem biegać to robiłem zaledwie 3km, ale zasuwałem ile fabryka dała. I po takich 3km czułem się jak obity kijem i ilany przez stado słoni tak ze mnie leciało. Dopiero jak trochę zwolniłem przyszedł jakiś tam progres. Miałeś jakiś program treningowy? Nie mówię o czymś profesjonalnym, ale chociażby o jakimś takim od garmin coach'a? Jeśli nie to warto spróbować. A co do czujnika z nadgarstka to on zawsze będzie mniej dokładny niż ten z klaty. Dziwne jest tylko aż tak duże przekłamanie. Te nadgarstkowe służą bardziej do pokazania jakichś trendów choć ostatnio robią je coraz dokładniejsze. Ten twój to chyba jakiś stary model skoro aż tak przekłamuje. I odpowiadając na pytanie to jak czujnik sparujesz z zegarkiem to na zegarku będą zapisywane dane z akcesorium. Dla poprawy dokładności czujnika w zegarku warto mocniej zacisnąć pasek na nadgarstku. Nie robiąc z niego opaski uciskowej ofkors. Ale i tak słyszałem relacje, i to nie rzadkie, od ludzi, którzy twierdzą, że nie są kompatybilni z niektórym czujnikami nadgarstkowymi. Może jesteś jedną z takich osób :)
U mnie też nadgarstkowy na podjeździe 12% potrafił pokazywać tętno 80, ale to chyba nie jest najważniejsze.
Pomiar nadgarstkowy jest zwykle optyczny, a ten na klacie elektryczny. Instrukcje od pulsometrów nadgarstkowych z reguły informują o tym, że ten pomiar nie jest zbyt dokładny.
Ja żadnych aktywności związanych z bieganiem i skakaniem, zaraz bym sobie kostkę skręcił. Rower to u mnie styl życia, zatem nawet tego nie liczę jako aktywność. W zimie chyba bym na biegówkach mógł, ale mi się nie chce. :-P
Mnie po wypadzie w Izery z gavinem Edge dał medal za najwyższe tętno: 226. Zastanawiam się zatem jaki mam limit. Teraz jestem w szczytowej formie rocznej albo stosunkowo nowy Edge 1030+ się wreszcie skalibrował do moich możliwości, bo już nie pokazuje, że coś było ponad siły i mam odpoczywać 4 dni.
gavin daje popalić [emoji3]
To pewnie dlatego triatloniści nie bez powodu są nazywani ludźmi z żelaza. Mam taki sam wi oł tu maks a i peselowo podobnie stoję, ale mam dokładnie odwrotnie. Na rowerze nie mam się czym pochwalić. Biegowo również, ale przychodzi mi to dużo łatwiej. 10 km dla kogoś z takim pułapem jak twój, po kilku miesiącach treningu, nie powinno żadnym problemem. Może po prostu tempo za szybkie narzucasz. Jak zaczynałem biegać to robiłem zaledwie 3km, ale zasuwałem ile fabryka dała. I po takich 3km czułem się jak obity kijem i ilany przez stado słoni tak ze mnie leciało. Dopiero jak trochę zwolniłem przyszedł jakiś tam progres. Miałeś jakiś program treningowy? Nie mówię o czymś profesjonalnym, ale chociażby o jakimś takim od garmin coach'a? Jeśli nie to warto spróbować. A co do czujnika z nadgarstka to on zawsze będzie mniej dokładny niż ten z klaty. Dziwne jest tylko aż tak duże przekłamanie. Te nadgarstkowe służą bardziej do pokazania jakichś trendów choć ostatnio robią je coraz dokładniejsze. Ten twój to chyba jakiś stary model skoro aż tak przekłamuje. I odpowiadając na pytanie to jak czujnik sparujesz z zegarkiem to na zegarku będą zapisywane dane z akcesorium. Dla poprawy dokładności czujnika w zegarku warto mocniej zacisnąć pasek na nadgarstku. Nie robiąc z niego opaski uciskowej ofkors. Ale i tak słyszałem relacje, i to nie rzadkie, od ludzi, którzy twierdzą, że nie są kompatybilni z niektórym czujnikami nadgarstkowymi. Może jesteś jedną z takich osób :)
Nie miałem żadnego planu a przynajmniej żadnego z prawdziwego zdarzenia. Wybrałem sobie trasę o długości mniej więcej 5 km i planem było pokonywać ten dystans w coraz krótszym czasie.
Moje pierwsze kilka tygodni to nie był bieg tylko szybki marsz z okresowym biegiem. Potem coraz mniej marszu a coraz więcej biegu. Przez większość życia nie biegałem a zawsze kiedy chciałem coś zacząć to odpadałem po tygodniu z powodu okropnego bólu kolan i piszczeli. Prawie cały czas moja waga wynosiła w okolicach 85 kg przy 176 cm. Od sierpnia 2021 do grudnia zrzuciłem 15 kg, dlatego też postanowiłem spróbować jeszcze raz podejść do biegania. Kupiłem miękkie Hoka One One coby ochronić stawy i ku mojemu zadowoleniu nie miałem takiego problemu jak wcześniej. Jednak 15 kilo robi ogromną różnicę.
Moje czasy z początku to jakieś 40 minut:) Te ostatnie to okolice między 22-23 minuty. Naprawdę wyzwaniem jest dla mnie nie przerwanie biegu na tej krótkiej trasie choć wydaje mi się, że tempo jest wolne:)
Wszystko w głowie siedzi bo jak ktoś biegnie za mną to będę pluł pewnie krwią, byle by biec.
Czyli w trochę więcej niż 20 minut biegania czuję się jak rozjechany traktorem. Oczywiście na długich kilkunastoprocentowych podjazdach rowerem też się męczę i ten wewnętrzny głos proponujący przerwę też się pojawia. Tylko, że na rowerze jestem w stanie powiedzieć mu - wal się.
Tętna 226 nigdy nie miałem, pewnie bym już nie żył:)
U mnie jakieś topy to były okolice 190, ale takie wysokie osiągam tylko na początku sezonu kiedy jeszcze formy nie ma za dobrej. Przez cieplejszą część roku te maxy to okolice 170. Miałem kilka razy sytuację z garmiakiem, że pokazywał mi ponad 50% trasy rowerowej w strefie 5 gdzie teoretycznie te treningi nie są możliwe do utrzymania przez taki czas.
Ci z was którzy posiadają zegarki. Jakie miewacie zarejestrowane najniższe wartości średniego tętna spoczynkowego w środku dnia?
Piszę teraz, bo zaraz zapomnę, a dużo się wydarzyło.
Jedna z moich stałych tras, z wschodniego krańca Karkonoszy przez Rudawy Janowickie do Jeleniej Góry. Kiedyś kolega wyrysował, ja już wprowadziłem pewne poprawki i powstała wypasiona trasa na MTB.
Problem jest tylko taki, że w Sędzisławiu muszę się przesiąść na czeski pociąg do Trutnova. Jadę nim do Kralovca, powinienem do Bernartic, ale, ze za pierwszym razem był jakiś remont i dalej bus, to zostało z Kralovca. Poza tym nie muszę kupować dodatkowego biletu, bo weekendowy KD, jest do pierwszej stacji za granicą. Problemem jest, że czeski pociąg nie jest skomunikowany z każdym pociągiem KD do Jelonki czy Szklarskiej, a tylko kilkoma. Konkretnie to z pierwszym o 5:03 z głównego we Wro. Zatem wstałem o 3:40 w czerwcu to już jasno, ale jeden rzut oka w kalendarz pozwala stwierdzić, że jednak jest sierpień i za oknem noc czarna. Dobrze, że wczoraj zamontowałem lampiona na przód, co oświetla drogę.
Rano program jest krótki, prysznic, śniadanie, zęby, kupa i na koło. Miasto nie śpi, ludzie z imprez wracają, ale generalnie spokój, pierwszy blachosmród mnie minął dopiero w połowie drogi.
Ciapong już był, zameldowałem się jak zwykle stawiając rower na miejscu wózków z dziećmi i inwalidzkich. Jeszcze pomogłem jednej parce ustawić rowery, słuchawki i kimono. Nawet dla mnie to jest jednak kapkę wcześnie.
Konduktorowi mówię, że chciałbym się w Sędzisławiu przesiąść i jakby była obsuwa to ma mieć baczenie, info zwrotne jest, że nie tylko ja, zatem spokojna moja rozczochrana.
W Sędzisławiu jesteśmy o czasie, duże wydarzenie w KD, powinszować. Wbijam do motoraczka i odbywam podróż do Kralovca i podróż w czasie. Motoraczek jest WRC - warczy, ryczy ceszczy, ale jedzie nawet zgodnie z rozkładem. Wysiadam w Kralovcu, a że trasa jest od Bernartic to Edge proponuje, że wyznaczy trasę do punktu startu, w sumie łaj not, działaj. Zwykle jechałem krajówką 3 km, ale tu widzę, że jest inaczej. Kilometrów jest w sumie 8, ale tak fajnych, że na stałe wejdą do programu wycieczki. Po drodze kamieniołom i fajna trasa przez las. Dobra byłaby na gruza, gdyby nie sam zjazd do Bernartic. Pewnie można na gruzie, ale raczej dla koneserów.
Z Bernartic już znaną mi drogą docieram do Zaclerza, gdzie ocieram się o Karkonosze i wbijam do Polski, ale jeszcze w Czechach wszamałem pierwszego batona. Wczesna pora głód wywiera.
W Polsce też standard, asfaltu smakuję głównie jak trzeba się przeprawić z jednej strony szosy na drugą. Pierwszy warty odnotowania fragment jest w Opawie, gdzie pierwszy raz wbijałem jakiś hardkorowy podjazd przez sad, drugi raz objechałem asfaltem bo sad okazał się zagrodzoną własnością prywatną. Dzisiaj wbiłem inną drogą i pełen sukces, poznałem dwa psy. Półtoramiesięcznego owczarka, przyuczanego przez juhasa do pilnowania owiec i border collie co początkowo szczekał, a potem okazał się przylepą do miziania. Podjazd jest wymagający, ale stosunkowo krótki. Ważne, że sprawdziłem drogę i nie trzeba dymać bez sensu po twardym.
Potem był podjazd przez Ogorzelec na Przełęcz Kowarską, czyli 20% klasyk po kamieniach. Weszło na raz, zawsze tak wchodziło. Za przełęczą wbiłem w Rudawski Park Krajobrazowy i zaczęły być Rudawy Janowickie i odcinki po które tu przyjechałem. Niestety dość szybko dowiaduję się ze znaków, że dziś jest Bike Maraton w Kowarach i mam uważać. To uważam, zwłaszcza, że jadę pod prąd. Szybko okazuje się, że mijam jakieś ogony maratonowe. Nie przeszkadzam im. Trochę wkurzają taśmy zagradzające drogę na całej szerokości. Czy ludkowie maratonowi są tak tępi, że jakby zostawili pół metra to mimo strzałek pojechali by źle? Nie wiem, ale się domyślam.
Im bardziej wjeżdżam w Rudawy Janowickie tym bardziej zmienia się pogoda. Ze słonecznej, na pochmurną/mglistą. Gdzieś na podjeździe pod Wilczysko zaczyna padać, zatrzymuję się, pakuję aparat do worka i wciągam kolejnego batona. Jak kończę przerwę przestaje padać. Tak wygląda pozycjonowanie pogody.
Pod Wilczyskiem robię sobie chwilę popasu, głównie na pogaduchy z ratownikami medycznymi BM i właścicielami łyżwa węgierskiego. Taki pieseł to olbrzymia odpowiedzialność i masa nauki. Kuma tylko komendy po węgiersku. Nie jest łatwo.
Odpocząwszy, ruszam w fajny odcinek w stronę Skalicy. Na sucho to jest pikuś, ale na mokro w kilku miejscach można się ześlizgnąć. Mnie udaje się nie ześlizgnąć. Potem trafia się odcinek w błocie i gałęziach ściętych drzew #rzeźpolskichlasów, dodatkowo rozjechany przez BM. Tu już obowiązuje jedna zasada, jedziesz! Każde zatrzymanie i podparcie się skutkuje zanurzeniem buta w błocie. Mnie się udaje, choć to pyrrusowe zwycięstwo. Łydki i rower pokrywa skorupa błota, ale podeszwy czyste.
Koło kamieniołomu w Dolomitach żegnam bez żalu odcinki BM i zmierzam w kierunku Miedzianki. Pierwsze piwo tego dnia. W Zaclerzu mijałem jedną restaurację, ale chwilę po ósmej w niedzielę to nawet dla Czechów za wcześnie na piwo. Tak niewiele brakuje do ideału.
W Mniszkowie mijam parę ciepłolubnych dzieci szosy co to kurteczki muszą mieć na zjazd. Ludkowie drodzy, nie robicie zjazdu ze Stelvio, tylko zjeżdżacie z 800 na 600 m n.p.m zjazdem, który w porywach ma może z 8%, jest 21 stopni, nie zmarzniecie. Nie mówię im tego wszystkiego tylko dlatego, że w mojej głowie już jedno brzmi: M-I-E-D-Z-I-A-N-K-A. Mnie chroni skorupa z błota, a zjazd jest po to by wysuszyć przepoconą na podjazdach koszulkę.
Jest i on. Browar w Miedzience. Jest mycie ryła z błota, jest piwo i jest krem z pomidorów. Ja rower zostawiłem w stojaku i poszedłem do środka. Dwóch kolesi na elektrykach z wypożyczalni w Karpaczu co to podjazd pod Miedziankę z Janowic zrobili na eco (tak mówili) spięło rowery, a i tak siedzieli na zewnątrz mając je na oku. Nie wiem, może to ja jestem dziwny, ale ostatni raz jeździłem na wypożyczonym rowerze w Amsterdamie 5 lat temu.
Potem jest szybki zjazd do Janowic i trochę po prawie płaskim, ale nie twardym do Jeleniej.
Sklep, pociąg, szamka i dom. Klasyk.
Trasa jest fajna, a nawet bardzo fajna. Nie epatuje vertikalem, ale sporo dzieje się w terenie, a jak trafia się podjazd to szybko osiąga wartości dwucyfrowe, choć na krótko. Polecam, zwłaszcza w niekoniecznie suchych warunkach. Choć raczej na MTB, chyba, że ktoś lubi spuścić sobie w*******, wtedy może próbować na gruzie, ale opony min 2" zalecane.
Trasa:
https://www.strava.com/activities/7637967341
Fotosy:
65432
Motoraczek w Sędzisławiu. Trochę podróż w czasie, ale jest nowoczesność w domu i zagrodzie. Jest wyświetlacz LCD i już konduktor nie musi wysiadać by zamknąć rogatki.
65433
Początek trasy wyznaczonej przez Garmina.
65434
I jej koniec.
65435
Nie wiem czy to dobrze mieszkać w tak eksponowanym miejscu, wszyscy podglądają.
65436
Droga w Czechach, ale widok na góry w Polsce.
65437
Końcówka jednego z tych krótkich, ale sutych podjazdów. Między Opawą i Niedamirowem.
65438
Jak nie ma podjazdów to są widoki.
65439
Jw.
65440
Kopalnia Ogorzelec.
65441
Ogony maratonowe w Rudawach Janowickich.
65442
Miejsce odpoczynku pod Wilczyskiem.
65443
W górę czy w dół? Wybierz raz, wybierz mądrze.
65444
Kopalnia dolomitu.
65445
Kolejny trawers, kolejne widoki.
65446
Jw.
65447
Ciepłe i zimne.
65448
Nadal da się rozpoznać kolor ramy, zatem chyba nie było tak źle.
esperal u mnie to jest tak jak na zdjęciu poniżej, przy czym nie ma znaczenia czy tetno liczy z paska czy z zegarka, tak samo liczy.
65449
cz4rnuch
14-08-2022, 21:14
...Ci z was którzy posiadają zegarki. Jakie miewacie zarejestrowane najniższe wartości średniego tętna spoczynkowego w środku dnia?
U mnie garmę pokazuje 44-46. Musiałem też powyłączać niektóre alerty, bo czasami w nocy schodzę poniżej 40 i mnie zegarek budził alarmem, że umieram :) A co do twoich czasów to nie są to wolne biegi dla osób w naszym wieku, które podchodzą do tego amatorsko. Prawie ocierasz się o wyniki dla wprawnego biegacza (amatora ofkors). Może w tym tkwi problem, że biegasz za ciężko lub za często i nie dajesz ciału czasu na regenerację. Nie znam się na tym więc planu ci nie ułożę, ale ogólnie dobrą praktyką jest różnicowanie treningów. W zależności od tego na czym Ci zależy oprócz takich forsownych biegów wprowadź tempówki, interwały i dłuższe biegi, ale takie ze słabszym tempem. Wtedy nie patrz na prędkość i czas tylko skup się na utrzymaniu odpowiednio niskiego tętna. Z niskim tętnem pobiegniesz spokojnie 10km, tylko się wtedy nie ścigaj z samym sobą :) A czasami wystarczy rozbieganie lub odpuszczenie treningu. W necie znajdziesz specjalne programy ustawione pod konkretne cele (10km, półmaraton, maraton itd.) Nie wiem czy w twoim Garminie to jest, ale w fenixach po kilku biegach zegarek sam ci układa plany, możesz też skorzystać z garmin coach.
crusiek podałeś swoje spoczynkowe w okolicach 55 a u mnie schodzi właśnie poniżej 50.
Miewałem dni z najniższą średnią spoczynkową 41 do 170 średniej wysiłkowej.
Google podają, że tętno poniżej 60 to już nie teges, tzw bradykardia. Wiadomo, że u trenujących to serducho bije wolniej, ale zawsze myślałem że takie niskie średnie to właśnie czołowi kolarze szprycujący się środkami na spowolnienie pracy serca i podłączenie w nocy do sprzętu alarmowego, kiedy serce za bardzo zwalnia Nie wiedziałem, że u takich lekko podstarzałych dziadów jak ja i cz4rnuch też jest takie coś możliwe:D
Alerty mam też wyłączone
Spróbuje jeszcze tego biegania, może faktycznie coś urozmaicę. Jazda rowerem jest super, ale obwód brzucha lepiej reaguje na bieganie. No i szkoda tych kupionych butów:wink:
Nie ma takiej siły, która by mnie zmusiła do biegania [emoji3]
Co masz na myśli pisząc o podstarzalych dziadkach? Ja jestem rocznik 80 i czuje się jak młody kret xD
Kilkakrotnie wyzwoliły mi się alarmy w ciągu roku, w czasie snu. Ale ogólnie to dość stabilnie wygląda jak tak sobie przeglądam teraz. Bardziej mnie zawsze niepokoiło, że tak szybko mi wskakiwalo w okolice 180 przy jeździe rowerem, na co zwrócił mi uwagę kolega, dlatego kupiłem pasek bo nie wierzyłem zegarkowi.
Do biegania też mnie nic nie zmusi, chyba że mi coś odbije xD
Wind Mill
14-08-2022, 23:25
Nie ma takiej siły, która by mnie zmusiła do biegania [emoji3]
...Do biegania też mnie nic nie zmusi, chyba że mi coś odbije xD
Azor like it! :mrgreen:
siemalysy
15-08-2022, 10:27
Piszę teraz, bo zaraz zapomnę, a dużo się wydarzyło.
...
Tomek dobra relacja. Po zdjęciach i relacji wnioskuję, że trasa smakowała wybornie :-D
____________________________________________
W moim rowerze pojawił się problem z tylnym hamulcem. Delikatnie zauważałem go w Izerach, ale teraz w ten weekend się nasilał. Klamka robi się twarda na szybkim zjeździe. Wystarczy tylko raz nacisnąć klamkę i puścić, a ona twardnieje. Po zjeździe wszystko wraca do normy. W pierwszej kolejności przeleję płyn i zobaczę co się wydarzy. Możliwe, że w układzie jest powietrze.
Michał, dzięki.
Co do hebla, to przelanie i odpowietrzenie powinno pomóc. Taki objaw to zwykle powietrze w układzie. Olej mało się rozszerza pod wpływem temperatury. Natomiast powietrze tak.
Piszę teraz, bo zaraz zapomnę, a dużo się wydarzyło.
Trasa:
https://www.strava.com/activities/7637967341
.
Bardzo ładna trasa ale... serce mnie wprost zakłuło jak zobaczyłem jak ominąłeś najlepsze kawałki Rudaw Janowickich! Szczególnie mając taki sprzęcior pod ręką (nogą). Pod Twoją rozwagę poddaję takowe ulepszenia
65452
Odnoga zielona (zaczynamy z przełęczy Mniszkowskiej, powiedzmy czarna strzałka) przez Zamek Bolczów (a wcześniej Czaszka itd) - tutaj strefa komfortu ale możesz wykorzystać zjazdy enduro - niebieska i zielona linia. Zresztą zjazd z zamku po szlaku PTTK też dostarczy radości. Praktycznie omija się tutaj Janowice Wielkie (widać jedną chatę). Wjazd do Miedzianki od d..y strony, wprost na browar.
.
Ale prawdziwą radochą (odnoga czerwona) jest zaliczenie Starościańskich Skał, Piekiełka (zjazd w stronę Strużnickich Skał jest piękny). Proponuję trzymać się kierunku. Po powrocie do pożarowej (chyba 15) mamy jeszcze Piec, Most i oczywiście piękny asfalt do zjazdu (teraz już można).
Podjazd pod Starościańskie Skały i widok z nich
65453
65454
Piekiełko i zjazd na południe
65455
65456
Dojazdówka do tej leśnej autostrady co prowadzi z Przełęczy Karpnickiej do Janowic Wlk.
65457
Asfaltówka przed Janowicami
65458
W drodze do Miedzianki
65459
65460
65461
Bardzo ładna trasa ale... serce mnie wprost zakłuło jak zobaczyłem jak ominąłeś najlepsze kawałki Rudaw Janowickich!
Dla Ciebie najlepsze, ale niekoniecznie dla mnie. To jest trasa relaksacyjna i atrakcyjna widokowo, najdłuższy podjazd ma raptem 3 km. BM na dystansie Giga, czyli mniej więcej tyle co ja przejechałem, robił prawie 3 km w górę. To dla mnie zdecydowanie za dużo.
Z Twoich ulepszeń nie skorzystam, chyba, że kiedyś pojadę specjalnie w Rudawy Janowickie.
Podjazd pod Starościańskie Skały i widok z nich
Dla mnie to wygląda raczej na wypych. Skoro na nawet na zdjęciu widać nachylenie, to w terenie pewnie jest dwucyfrowo, co przy takiej nawierzchni kończy się wpychaniem lub wnoszeniem roweru.
Ja mam cały odcinek widokowy od kopalni w Rędzinach do Miedzianki. Wczoraj ze Starościńskich Skał nie byłoby zapewne nic widać. Niska podstawa chmur.
cz4rnuch
15-08-2022, 18:47
Dziś mnie wyszło prawie 7 dyszek po 3miejskich szuterkach, całkiem przyjemnie chrzęściło. I nawet sporo górek, jak na mnie oczywiście, bo prawie 1km przewyższenia. Sprawdziłem też w końcu w boju pederastkę pod ramę od Jacka Packa. No i wyszło mnie, że przy moim mikro trójkącie nawet ona za duża. Tzn. właściwie idealna, ale przy większym bidonie będzie już problem z wyciąganiem gdy torbę się mocno wypcha. Za to schowki w Jacku całkiem dobrze przemyślane. Na początku myślałem, że w środku jest tylko jedna komora bez żadnych kieszonek, ale gdy otworzyłem z drugiej strony to się okazało, że wszystko zniknęło. Czyli jednak przegródka est. Plus kilka kieszonek z siateczki i idzie wszystko ładnie poukładać.
Początek bardzo przyjemny.
https://i.imgur.com/KALYSOz.jpg
Na końcu też idealo. W zeszłym roku po rzezi drzew było tu wszystko na maksa rozjeżdżone, ale się postarali i w tym samym miejscu rozrzucili piękny biały żwirek na kilku ostatnich km. Piękny dźwięk.
https://i.imgur.com/vlWdogf.jpg
A to zdecydowanie najtrudniejszy fragment trasy. Troszku mi się zabłądziło i wylądowałem w bezkresnym polu malin. Po horyzont. I nie chciały wypuścić.
https://i.imgur.com/Fm0XDxl.jpg
To właściwie był mój punkt docelowy, bo na pętli Reja, pięknie, w samym środku lasu i bez ruchu samochodów, można się pokusić o siakiś rekordzik. Tyle, że wuje poustawiali tam zwalniacze co kilkadziesiąt metrów więc co chwila człowiek musi jak żaba. Myk, myk.
https://i.imgur.com/dJxt5rR.jpg
A to już nasz standardowy las.
https://i.imgur.com/ybkTfeZ.jpg
I tak na koniec. Chyba już nawet o to kiedyś pytałem, więc sory, ale czy są jakieś adaptery, żeby obniżyć koszyk o kilka cm? Wtedy wszystko by mi pasowało. Kupiłem se nawet kiedyś takie ustrojstwo na opaski od sks tyle, że zgubiłem, i ogólnie wolałbym coś na stałe.
https://i.imgur.com/7vFT0zS.jpg
Fajne relacje I zdjęcia panowie, narobiliście mi ciśnienie na pokręcęnie się po powrocie z wakacji xD
A to zdecydowanie najtrudniejszy fragment trasy. Troszku mi się zabłądziło i wylądowałem w bezkresnym polu malin. Po horyzont. I nie chciały wypuścić.
Jak nie trzeba zielska wyciągać z napędu to jest spoko, autostrada niemal.
I tak na koniec. Chyba już nawet o to kiedyś pytałem, więc sory, ale czy są jakieś adaptery, żeby obniżyć koszyk o kilka cm? Wtedy wszystko by mi pasowało. Kupiłem se nawet kiedyś takie ustrojstwo na opaski od sks tyle, że zgubiłem, i ogólnie wolałbym coś na stałe.
Wolf Tooth robi takie szyny (https://www.wolftoothcomponents.com/collections/bottle-cages/products/b-rad-bottle-relocation-and-accessory-device).
Choć w Twoim wypadku, nawet jak obniżysz bidon na rurze podsiodłowej to i tak lepiej byłoby zapodać koszyk z bocznym wyciąganiem bidonu. Tylko nie ten SKS przestawiany z lewej na prawą, bo bidon w nim lata. Obecnie w MTB mam Lezyne i jest spoko poza tym, ze brudzi bidon farbą.
Fajne relacje I zdjęcia panowie, narobiliście mi ciśnienie na pokręcęnie się po powrocie z wakacji xD
Dzięki. Wakacje bez roweru, to tak da się?
siemalysy
15-08-2022, 21:13
cz4rnuch fajnie pojeździłeś :)
crusiek nie zastanawiaj się tylko po górskich wojażach wsiadaj na rower i ciśnij :-D
W ten weekend nie wliczając dzisiejszego dnia, udało mi się 3 dni z rzędu pojeździć, w tym trochę więcej wczoraj :)
Sprzętowo.
Nerka Evoc Hip Pack Pro 3 takie tam przemyślenia po kilku wycieczkach.
Nerki używam tylko na MTB, gdzie zastąpiła mi plecak. Na innych rowerach mam torby na rowerze i też bez plecaka, ale i bez nerki.
Nerka ma pojemność 3 l z czego 1,5 l stanowi bukłak. Bukłak lepiej nie napełniać więcej niż 1 l wg wskaźnika na samym bukłaku. Napełniam kranówką, zatem na oko. Wskaźniki na miękkich bukłakach i tak nie są zbyt precyzyjne. Napełnienie pod "korek" skutkuje, że do nerki prawie nic więcej się nie mieści, a właściwie bardzo ją wypycha, bo wepchnąć się da.
Nerka ma dwie przegrody w komorze głównej. Jedną na bukłak z rzepem i drugą na resztę. Poza tym jest dosyć płaska kieszeń najbardziej z zewnątrz i pod dwie kieszenie z siatki po bokach oraz dwie kieszenie z zamkiem na pasie.
Komora główna to bukłak, a w drugiej przegrodzie, dętka (Tubolito MTB), łyżki, szczypce do rozkuwania łańcucha, chusteczki higieniczne, mokre chusteczki, zapięcie Hiplok Z Lok, mikroplecak 10 l z Deca, jakieś trytki i może jeszcze klika drobiazgów. Kieszeń tylna to manometr, zapasowe lampki, kabelki, ładowarka USB, aku do aparatu, powerbank. Tam są trzy siatkowe kieszonki oraz jedna kieszeń z zamkiem w klapie.
Kieszenie siatkowe to kurtka Endura Pakjak i aparat Sony RX100. Kieszenie z zamkiem na pasku to klucze do domu wpięte w karabińczyk wewnątrz kieszeni i słuchawki douszne. W drugiej trzy batony, zmieściłby się cztery.
Wrażenia z użytkowania.
Pas nie ciśnie w brzuch, jest elastyczny, zapinany na rzep i zabezpieczony sztywnym pasem z klamrą. W miarę wypijania wody z bukłaka należy dokonać korekty długości pasa. Wentylacja części przylegającej do pasa jest rewelacyjna. W życiu bym nie przypuszczał, że tak będzie. Nie odczuwam różnicy między częścią koszulki bez nerki i z nerką. Co nie oznacza, że jej nie ma, ale dla mnie jest niewyczuwalna. Na sztywnym pasku jest szlufka z magnesem do przypinania wężyka od bukłaka. Magnes jest mocny i nie zdarzyło się, aby sam wypiął się w trakcie jazdy. Szlufkę można niby zaczepić też na kołnierzyk koszulki, ale nie korzystam z tego. Szlufkę musiałem zabezpieczyć dodatkowo trytką, bo zdarzało się, ze zdejmowałem ją razem z ustnikiem.
Wężyk mógłby być nieco dłuższy, bo jestem za wysoki i muszę pochylić głowę przy piciu, co powoduję, że widzę maks. 3 metry do przodu. Z drugiej strony jest na tyle długi, że nie przylega do pasa tylko wisi nieco poniżej, zatem dłuższy wisiałby pewnie w okolicach nabiału i mógłby zaczepić o przód siodełka.
Ustnik mógłby mieć jakieś zabezpieczenie, bo przy zdejmowaniu nerki trzeba go jakoś tak ustawić, żeby się nie utytłał. Choć to byłaby dodatkowa czynność przy obsłudze. Taką pokrywkę mam w Deuterze/Stremerze i czasem trwa chwilę zanim ją nałożę. Silikon ustnika dociśnięty nawet masą samej torby puszcza wodę, zdarzyło mi się to kilka razy, teraz uważam przy odkładaniu nerki. Silikon ustnika chyba powoli przegryzam, widać na nim jakieś pęknięcia, ale nie puszcza wody sam z siebie. Ustnik ma też zamknięcie, ale ciężko je obsłużyć jedną ręką.
Kieszenie siatkowe mieszczą bez problemu butelkę 0,5-0,75 l, mają pasek do dociśnięcia zawartości i gumkę do złapania szyjki.
Nie opanowałem korzystania z taśm ściągających i rozluźniających. Niby to jest, aby regulować docisk nerki między zjazdami i podjazdami, ale zwyczajnie nie korzystam z tego. Dodatkowo wężyk bukłaka nieco przeszkadza w obsłudze jednej z taśm, zwłaszcza w rękawiczkach z pełnymi palcami.
Ogólnie to jestem bardzo zadowolony i nie planuję powrotu do plecaka. Zwłaszcza w moim trybie wyjazdów jednodniowych. Nerka uczy pakowania i w stosunku do plecaka nie zabieram apteczki. Tę planuję przerzucić do kierowniczki Jack Packa, ale takie rozwiązanie będę testował dopiero w trakcie wrześniowego urlopu w Górach Izerskich. Na razie śmigam bez apteczki. Trochę brakuje jakiegoś mocowania gumowego na drobiazgi na zewnątrz nerki, ale są szlufki można coś we własnym zakresie ogarnąć.
Nerka nie ma też żadnego pokrowca przeciwdeszczowego, nawet dostępnego osobno, ale jak na razie nie przemokła mi na tyle, by było mokro w środku. Ma plamy od błota, ale myślę, że po sezonie ją wypiorę i zaimpregnuję w pralce.
Ciorny, daj to na odwrót, wydaje się bez sensu, ale mi się sprawdza.
Tomasz na co Ci rozkuwacz do łańcucha? Kupiłem, ale nie zabieram bo nie wiem po co. Jak mi się urwie łańcuch to dam spinkę. 65482
siemalysy
15-08-2022, 23:29
Żeby założyć spinkę, to to rozkuwacz / skuwacz jest niezbędny [emoji6]
Tomek, dzięki za przemyślenia o nerce. Zamierzam ja kupić przed kolejnym wyjazdem w góry [emoji3]
Wind Mill
15-08-2022, 23:35
...na co Ci rozkuwacz do łańcucha? Kupiłem, ale nie zabieram bo nie wiem po co. Jak mi się urwie łańcuch to dam spinkę...
Serio serio? ;)
Jak się łańcuch zerwie, to przed założeniem spinki wypadało by usunąć dwa piny. Chyba nie scyzorykiem? :)
Ja od czasu jak zacząłem używac spinek, zacząłem także wozić rozkuwacz. ;)
No nie wiem, skracałem już 3 łańcuchy, nigdy tego nie używałem [emoji2960]
Źle napisałem szczypce do spinki, rozkuwacz mam w zestawie narzędziowym w kierownicy.
Rozkuwacz potrzebny do wybicia pinów po zerwaniu łańcucha. Już raz potrzebowałem.
Szczypce do rozpięcia spinki. Spinki 8 i 9 da się w palcach, ale 11 i 12 trzeba szczypcami. Też już raz potrzebowałem, a nie miałem. Teraz mam.
patronat
16-08-2022, 08:05
Dodam do opisu nerki Evoca - też posiadam z tym że świadomie bez bukłaka. Z plecaka w zasadzie zrezygnowałem. Jest kilka wersji, opisywana to pro i tylko ona ma super pas + wentylację i zarazem ochraniacz pleców. Występuje jeszcze wersja zwykła i stricte do przewożenia aparatów fotograficznych. Jest też oczywiście wersja damska ale chyba chodzi tylko o kolory. W mojej historii motocyklowej używałem różnych plecaków, zresztą na rower też jeździł ze mną motocyklowy, ale do tego Evoca w zasadzie tylko wyroby z bardzo wysokiej półki mają podejście. Na rower nic lepszego dotąd nie znalazłem a wierzcie mi, że jako nałogowy gadżeciaż, zawsze zerkam na ciekawe produkty.
65485
Wind Mill
16-08-2022, 10:39
No nie wiem, skracałem już 3 łańcuchy, nigdy tego nie używałem [emoji2960]
Możesz opisać metodę?
patronat
16-08-2022, 11:48
Korzystajac z youtubowych lifehackow, sprawdzalem jak sciagnac spinke sznurówką. Bez problemów.
Rozpięcie spinki bez narzędzi to mniejsze pół biedy, ale chyba chodziło o skrócenie łańcucha po zerwaniu.
Też nie mam patentu na taką sytuację, więc skuwacz mam zawsze ze sobą.
Korzystajac z youtubowych lifehackow, sprawdzalem jak sciagnac spinke sznurówką. Bez problemów.Też kiedyś próbowałem, wyszła mi żyła na czole, ale nie dałem rady. Może spinka za nowa była.
Może tak być, jak nowa. Moja stara 9 rozpinała się pod ciężarem łańcucha :-0
cz4rnuch
16-08-2022, 15:10
Ja kiedyś próbowałem tego hacku ze starą (plus nowe sznurówki) i mało się nie zejsrałem :)
Nie wiem jak wygląda ten hack, ale na logikę, nie wystarczy np użycie patyczka ze sznurówka? Z fizyką nic nie wygra xD
W sensie, kręcić patyczkiem tę sznurówkę? Akurat mam założoną nową spinkę, sprawdzę z ciekawości, czy sznurowadłem się uda :-)
W sensie, kręcić patyczkiem tę sznurówkę? Akurat mam założoną nową spinkę, sprawdzę z ciekawości, czy sznurowadłem się uda :-)No tak, o tym pomyślałem xD
lukasz_kk
16-08-2022, 17:11
Ja ostatnio nową spinkę zapiąłem na nowym łańcuchu, po dobraniu długości łańcucha metodą bez przewlekania przez wózek przerzutki. No i jak dobrałem długość, to odczepiłem zbędne ogniwa i zapiąłem spinkę (brawo ja...). W każdym razie narzędzia nie miałem, więc rozpiąłem ją drutem wyprutym z kabla 1,5mm2. To chyba sznurówką też powinno się dać? :)
Ja raz zapodałem spinkę w miejsce zerwanego ogniwa i zatrzasnąłem ją pukając lekko w korbę. Pech chciał, że z jednej strony zatrzasnęła się, a z drugiej nie. To wtedy właśnie potrzebowałem szczypiec. Próbowałem trytką, ale nie poszło. Spinki 11 i 12 siedzą bardzo ciasno. Wg producentów są jednorazowe, choć ja używam ich wielokrotnie. Spinki 8 i 9 nawet nowe rozpinałem palcami. Napędu 10 nigdy nie miałem.
gavin, kipcior
Gruza będę miał, ale dopiero na następny łikend, maluje się, a wiadomix amelinium.
Bawcie się zatem dobrze i róbcie zawody, kto wolniej jedzie.
lukasz_kk
16-08-2022, 19:34
No tak, ta moja to z łańcucha pod napęd 10-rzędowy, bardzo możliwe, że te do 11 i 12 rzędów siedzą dużo ciaśniej.
A takie zawody to bym ja z pewnością wygrał. Za „gówniaka” w podstawówce brałem udział w zawodach MTB w okolicznym lesie (notabene zawody były im. Mieczysława Nowickiego, który pochodzi z tej samej miejscowości co ja, i tam też odbywały się zawody). Zająłem zaszczytne ostatnie miejsce w swojej kategorii wiekowej xD Noga wtedy nie podawała i tak mi zostało do dzisiaj.
Wind Mill
17-08-2022, 13:06
A mnie nadal ciekawi, jak w polowych warunkach pozbyć się pina (pinów) bez rozkuwacza. :)
Wystarczy klepnąć czymkolwiek. Kamień plus coś cienkiego co zorganizujesz. Ja mam w scyzoryku coś co się nada. Jak nie masz to znajdziesz gwoździa itp. Cza se radzić.
Wiadomo, że rozkuwaczem wygodniej, ale to nie jest technologia nadprzyrodzona. Zdarza się to chyba raczej dość rzadko, a jakby tak wozić wszystkie narzędzia, to...
przykładowo:
https://www.youtube.com/watch?v=RlZHNFPZvaw
Bawiłem się tak za dzieciaka, ale nie jest to zdecydowanie szybki i wygodny sposób :-)
Tak ogólnie to polecam też sprawdzić te miniaturowe rozkuwacze bo to czasem lipa straszna jest i po jednym kręceniu gwint się kończy.
Ten w scyzoryku Cranka daje radę choć w moim 11 rzędowym to piny na serio siedzą jak przyspawane
65518
siemalysy
17-08-2022, 17:03
Wystarczy klepnąć czymkolwiek. Kamień plus coś cienkiego co zorganizujesz. Ja mam w scyzoryku coś co się nada. Jak nie masz to znajdziesz gwoździa itp. Cza se radzić.
Wiadomo, że rozkuwaczem wygodniej, ale to nie jest technologia nadprzyrodzona. Zdarza się to chyba raczej dość rzadko, a jakby tak wozić wszystkie narzędzia, to...
przykładowo:
https://www.youtube.com/watch?v=RlZHNFPZvaw
Jak się da łatwiej, to czemu z tego nie skorzystać ;) Zawsze można chleb kroić piłą do drewna. Da się, ale po co. Gdyby te narzędzia były niedostępne, albo mega drogie, to ok, ale jak dostępność jest i cena jest ok, to uważam że warto to mieć i zabierać ze sobą na rower, bo nigdy nie wiemy kiedy przybędzie nam mocy i zerwiemy łańcuch.
Ten w scyzoryku Cranka daje radę choć w moim 11 rzędowym to piny na serio siedzą jak przyspawane
Używam też multi Cranka i potwierdzam, że skuwacz daje radę. W ubiegłym roku na podjeździe na Ślężę zerwałem łańcuch i narzędzie poradziło sobie bez zastrzeżeń. W domu podczas wymiany łańcucha, jak trzeba było go skrócić, to też poszło bez problemu :)
Wind Mill
17-08-2022, 17:33
Wystarczy klepnąć czymkolwiek. Kamień plus coś cienkiego co zorganizujesz. Ja mam w scyzoryku coś co się nada. Jak nie masz to znajdziesz gwoździa itp. Cza se radzić.
...przykładowo:
https://www.youtube.com/watch?v=RlZHNFPZvaw
Cza se radzić to nie jest dobra metoda w terenie w tym przypadku. Filmik pokazuje użycie "co pod ręka" ale de facto w warsztacie (pal licho, garaż czy piwnica).
Oprócz czegoś do klepnięcia, potrzeba jeszcze czegoś twardego na podłoże i jakiejś "tulei", jak to ładnie na filmiku pokazano. To ja już wole wozić skuwacz. :)
Tak ogólnie to polecam też sprawdzić te miniaturowe rozkuwacze bo to czasem lipa straszna jest i po jednym kręceniu gwint się kończy.
Ja z najtańszym mam inne doświadczenie - wyginający się trzpień wypychający pin. :mrgreen:
Wprawdzie nie za pierwszym i nie za drugim użyciem, ale jednak.
Tego ustrojstwa z Alledrogo należy unikać:
65519
Po takim doświadczeniu używam jakiegoś BiTłina z Decathlonu, coś jak ten:
https://contents.mediadecathlon.com/p116018/k$3eaf240d15996ee389501d12f62b0f52/sq/skuwacz-do-lancucha-rowerowego-decathlon-500.jpg
A co do spinek - bezwzględnie szczypce. Tak, można kombinować na inne sposoby, ale po co skoro jest narzędź? Jeden z tych zakupów, z których jestem najbardziej zadowolony.
Ja w domu mam skuwacz BBB, kupiony miliony lat temu i nadal daje radę. Nie używam go zbyt często i tylko do skracania nowego łańcucha, bo ja w zasadzie od zawsze mam spinki.
W terenie mam zestawy narzędziowe Wolf Tooth, schowane w kierownicy i skuwacza musiałem użyć raz po zerwaniu łańcucha, ale nie widać, aby się zużył.
W gruzie mam zestaw Blackburn, a w miejskim Crank Brothers, chyba taki jak zdjęciu esperal.
Uważam, że warto dopłacić za lepszą jakość narzędzi, zwłaszcza tych wożonych ze sobą. Nawet jak są używane raz od wielkiego dzwonu to warto mieć coś czego w stresie związanym z awarią w terenie nie rozwalimy pospiesznym lub nieumiejętnym używaniem.
W niedzielę do pociągu powrotnego dosiadł się kolo i oparł rower o mój. Ponieważ wysiadał na głównym, a ja stację wcześniej to wstał, potrzymać swój rower, abym ja swój mógł wyjąć z zagrody. Patrzę a jego tylna przerzutka zaczepiona o bagażnik. Okazało się, że urwał hak przerzutki. Miał skuwacz skrócił łańcuch i jakoś na jednym biegu dojechał do pociągu. Ja kiedyś też urwałem hak, nie miałem skuwacza, łańcuch podczepiłem na tryrtkach pod rurkę tylnego widelca i jakoś dojechałem te 20 km do domu. Choć co chwilę łańcuch spadał, ale byłem szybciej niż jakbym to zrobił z buta.
Dobra wuj tam z tymi spinkami [emoji2960] Doradźcie lepiej co zrobić. Sytuacja jest taka, że mam szosę i mam poczucie dużego komfortu gdy sobie pomykam. Ale tak ponad 3h jazdy czuję jakbym za mocno rękami naciskał na "łapy" co powoduje mrowienie w palcach dłoni. Mam też wrażenie, że podnoszę barki (inaczej mówiąc chowam głowę...eh, trudno wytłumaczyć) Jakieś pomysły co przesunąć, albo coś źle robię?
Seba, to wtulanie głowy w ramiona sugeruje problem z długością roweru. Może masz za krótkiego. Sztyca z offsetem i/lub dłuższy mostek i sprawdzić.
Mnie drętwiały palce od zbyt szerokiej kiery. Okazuje się, że kiera powinna być mniej więcej szerokości między guzami barkowymi. U mnie wychodzi 44 cm, w obu gruzach mam 42 cm. Jak miałem 46, to drętwiały palce.
Ja na Twoim miejscu bym popróbował z długością. Mogę pożyczyć mostek 110 i 100 mm i sztycę 27,2 mm z offsetem lub bez niego, żebyś nie pakował się w koszty. Jak nie to, to bym szukał pomocy u dobrego bikefittera. Taki co pół dnia z nim spędzisz i porozciąga Cię i pomierzy zanim w ogóle wsadzi na rower. Taka wizyta nie jest tania, ale raczej tańsza niż jakbyś miał po omacku wymieniać komponenty próbując trafić w to co Ci potrzeba i na pewno tańsza niż męki po raptem 3 godzinach jazdy.
Ja z najtańszym mam inne doświadczenie - wyginający się trzpień wypychający pin. :mrgreen:
Wprawdzie nie za pierwszym i nie za drugim użyciem, ale jednak.
65519
Kurcze, mam dokładnie takiego z 10 lat, użyłem ze 20 razy, bo też głównie używam do dopasowania nowego łańcucha i nadal ma się dobrze :-)
Wind Mill
17-08-2022, 20:40
Widać trafiłeś na partię z lepszej stali, albo ja na partię z typowej dla ChRLD. ;)
Seba, to wtulanie głowy w ramiona sugeruje problem z długością roweru. Może masz za krótkiego. Sztyca z offsetem i/lub dłuższy mostek i sprawdzić.
Mnie drętwiały palce od zbyt szerokiej kiery. Okazuje się, że kiera powinna być mniej więcej szerokości między guzami barkowymi. U mnie wychodzi 44 cm, w obu gruzach mam 42 cm. Jak miałem 46, to drętwiały palce.
Ja na Twoim miejscu bym popróbował z długością. Mogę pożyczyć mostek 110 i 100 mm i sztycę 27,2 mm z offsetem lub bez niego, żebyś nie pakował się w koszty. Jak nie to, to bym szukał pomocy u dobrego bikefittera. Taki co pół dnia z nim spędzisz i porozciąga Cię i pomierzy zanim w ogóle wsadzi na rower. Taka wizyta nie jest tania, ale raczej tańsza niż jakbyś miał po omacku wymieniać komponenty próbując trafić w to co Ci potrzeba i na pewno tańsza niż męki po raptem 3 godzinach jazdy.Efektywna długość górnej rurki - różnica pomiędzy rozmiarami M i L to 19mm, różnica w reach to 7mm. Rurka do siodła jest już z offsetem. Spróbuję cofnąć siodło o 1-2 cm (jak się da). Mostek mam 100mm to dam 110 najwyżej i chyba nic się więcej nie wymyśli.
Postanowiłem zobaczyć jak tam światek rowerowy w Czechach wygląda. Czechy mi się zawsze kojarzyły słabo. Mając 40km do granicy siłą rzeczy wiele razy tam byłem od PRLu po dzień dzisiejszy i poza Pragą zawsze tam wyglądało jakoś tak ubogo i badziewnie. Ja wiem, że oni nas już standardem życia przegonili ale nadal za cholerę tego nie widać.
Za to tras rowerowych mają dużo. I są nawet przyzwoicie oznakowane. Wyznaczyłem sobie jakąś trasę na mapy.cz na zasadzie "tu nie byłem". A że nigdzie tam rowerem nie byłem to co za różnica.
50km, 30 stopni w cieniu
https://www.strava.com/activities/7653623562
Frenstat pod Radhostem, skocznia. Zaparkowałem pod nią. Próba wyjechania ścieżką na górę zakończyła się krótkim pchaniem.
65524
Zawodowa reklama piły z pnia drzewa
65525
Singielek Beskydsky trail, pętla. Trudność na poziomie zerowym, w sam raz na gravela. Acz nie pojechałem w dół, bo bym musiał pod górę wracać.
Zdaje się, że mieli tam plany ale coś nie wyszło, bo zbudowali go 7 lat temu i na tym się skończyło.
65526
Radegastuv okruh 6, znaczy ten szlak rowerowy się tak nazywa. Można nim wyjechać na ten szczyt z wieżą widokową, Velky Javornik ale to bite 400m do góry. Uznałem, że w tym upale mi się nie chce.
65527
Potem 15km asfaltu, momentami przechodzącego ewulucję w szuter, po zboczu góry. Głównie w dół. W sumie nic ciekawego, choć czasem jakiś widoczek się zdarzył.
65528
Aż kusiło, żeby sobie zjechać. Niestety było to bez sensu.
65529
Widok na kamieniołom w Stramberku. Wystaje też wieża zamku do której chciałem dojechać
65530
Droga rowerowa. I takie coś albo podobne, przez prawie 15km. Czyli jak się chce to można.
65531
Stramberk. 1.4km, 120m do góry. W upale trochę to męczy.
65532
Ale jest zaskakująco ładnie (i stromo) a całe miasteczko robi świetne wrażenie. Perełka na morzu badziewia, zdecydowanie warta odwiedzenia.
65533
Z samego zamku to niestety za wiele nie zostało ale wieża robi dobre wrażenie.
65534
Jeszcze rzut okiem na "główną ulicę"
65535
Frenstat ścieżka rowerowa przejazd pod torami. W środku są 2 stopnie, bo dlaczego nie.
65536
Treningi nowej nadziei czeskich skoków. Co ciekawe skocznia miała mały przeciwstok, a ścieżka (piesza) która sobie jechałem przecinała dojazd w połowie, bo dlaczego nie.
Także nasuwa się pytanie: kierujący nieuprawnionym pojazdem po ścieżce pieszej po zobaczeniu skoczka narciarskiego w lecie przecinającego ową ścieżkę powinien
- zbaranieć
- sprawdzić poziom alkoholu we krwi
- przejechać skoczka
65537
Dobrze jest! Marcin trenuje przed Szczyrkiem.
patronat
18-08-2022, 11:21
Dobrze jest! Marcin trenuje przed Szczyrkiem.
Kiedy ten Szczyrk? Blisko mam, może Wam przetne trasę? :)
Wczoraj miał być we wtorek. Dzisiaj pojawiły się pierwsze prognozy i... do wtorku daleko, może się zmienią ;)
Będzie dobrze! Wtorek się uda.
patronat
18-08-2022, 12:14
Wczoraj miał być we wtorek. Dzisiaj pojawiły się pierwsze prognozy i... do wtorku daleko, może się zmienią ;)
Niestety albo i stety od poniedziałku będę w Świeradowie. Jeśli chodzi o prognozy pogody, AccuWeather twierdzi że będzie bezdeszczowo i 24 C. Ja mu wierzę :)
https://my.raceresult.com/213664/live
Dobra wuj tam z tymi spinkami [emoji2960] Doradźcie lepiej co zrobić. Sytuacja jest taka, że mam szosę i mam poczucie dużego komfortu gdy sobie pomykam. Ale tak ponad 3h jazdy czuję jakbym za mocno rękami naciskał na "łapy" co powoduje mrowienie w palcach dłoni. Mam też wrażenie, że podnoszę barki (inaczej mówiąc chowam głowę...eh, trudno wytłumaczyć) Jakieś pomysły co przesunąć, albo coś źle robię?
Spróbuj luźniej ściskać kierownicę. Ręce oparte swobodnie, klata do przodu.
Dolnego chwytu nie używasz?
Używam, ale raczej poza miastem. No ale niestety dużo jeżdżę po mieście.
To moja pierwsza relacja więc poproszę o wyrozumiałość.
Od dawna miałem plan żeby przejechać cały małopolski odcinek Wiślanej Trasy Rowerowej. Od Krakowa do granicy między woj. małopolskim a śląskim jest ~ 100 km, natomiast od Krakowa do Szczucina ok. 130 km czyli w sam raz na dwa całodniowe wypady. Postanowiłem jechać najpierw odcinek na zachód.
Finalnie wyszło 104 km, przejechana trasa to taka luźna wariacja na temat WTR (odpuściłem np. jazdę wzdłuż meandrującej Wisły na rzecz nowootwartej scieżki wzdłuż Kanału Łączańskiego [warto!] czy też przed Zatorem zaplanowałem sobie przejazd przez Wisłę przez wiadukt kolejowy - brawo ja). Było trochę improwizacji i zmian w trakcie ale udało się zrobić całą zaplanowaną trasę. Przejazd w 95% po asfalcie, ale zdarzały się szutrowe odcinki wzdłuż stawów koło Zatora. Teraz trochę czasu na regenerację i wypatruję okienka pogodowego żeby przejechać odcinek do granicy ze Świętokrzyskim.
Trasa:
65575
65560
Mała Holandia na miarę naszych możliwości (nowa ścieżka wzdłuż Kanału Łączańskiego)
65561
Sprawca całego zamieszania
65562
Popas (w tle stopień wodny w Łączanach)
65563
Poziom wody w Wiśle nie powala
65564
Gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie (za Łączanami)
65565
Droga dofinansowana przez waaadze - jechałem z godnością
65566
Lokalsi wiedzą, że zima może być ciężka i trzeba się do niej przygotować
65567
Okolice Zatora
65568
Ktoś musi pedałować aby bawić mógł się ktoś (w tle https://energylandia.pl/)
6556965570
Tymczasem po drugiej stronie drogi
65571
Autoportret z kochanką
65572
Bułgarskie centrum ch***y e.... tzn. Oświęcimskie centrum betonozy
65573
I taka ciekawostka na sam koniec trasy (przepraszam za jakość, mój toster miał już dość)
Super relacja, no i Kross rulez!
Co Cię skłania ku abo?
M.in dodawanie punktów pośrednich wraz z opisem.
Pomiar nadgarstkowy jest zwykle optyczny, a ten na klacie elektryczny. Instrukcje od pulsometrów nadgarstkowych z reguły informują o tym, że ten pomiar nie jest zbyt dokładny.
Ja żadnych aktywności związanych z bieganiem i skakaniem, zaraz bym sobie kostkę skręcił. Rower to u mnie styl życia, zatem nawet tego nie liczę jako aktywność. W zimie chyba bym na biegówkach mógł, ale mi się nie chce. :-P
Mnie po wypadzie w Izery z gavinem Edge dał medal za najwyższe tętno: 226. Zastanawiam się zatem jaki mam limit. Teraz jestem w szczytowej formie rocznej albo stosunkowo nowy Edge 1030+ się wreszcie skalibrował do moich możliwości, bo już nie pokazuje, że coś było ponad siły i mam odpoczywać 4 dni.
Mi zegarek po wczorajszym kręceniu pokazał 72h odpoczynku. Przy czym średnie tętno było na poziomie 129 bpm a maksymalne 156 bpm. Dystans niecałe 70 km (w większości przypadku po szutrach). Dla porównania aktywność z przedwczoraj (ten sam rower ale 95% trasy po asfalcie) średnie tętno 147 przy maksymalnym 181. Dystans 105 km.
Ci z was którzy posiadają zegarki. Jakie miewacie zarejestrowane najniższe wartości średniego tętna spoczynkowego w środku dnia?
Dziś pokazuje 52
65578
Tomek, dzięki za przemyślenia o nerce. Zamierzam ja kupić przed kolejnym wyjazdem w góry [emoji3]
Podobne mam dylematy.
patronat, zdyboo dzięki za opisy nerek
ku6i - czym okleileś krossa? to jakieś specjalne znaczy się dedykowane naklejki odblaskowe czy po prostu taśma z rolki?
Ps. Betonoza jak i u mnie... choć nie - u mnie jet gorsza kostka.
No i w moim bodaj cześcio- czy nawet już siedmioletnim Garminie 1000 pękła osłona na główny włącznik/wyłącznik urządzenia. Dzwoniłem do serwisu graminowego i poinformowali mnie że nie mają plecków do niego (niestety ta osłona jest scalona z plecami). W internetach u nas nie maja samych plecków (można byłoby kupić używkę i wymienić sobie). Niby znalazłem coś na aliexpresie (ale nigdy nie korzystałem z niego).
W sumie to środek garmina nadal działa dobre (więc wymiana jedynie plecków jest opcją dobrą), choć bateria wystarcza już na mniej - na lipcowej wycieczce po Jurze musiałem doładowywać z powerbanka a cała wycieczka miała bodaj 13h brutto, co prawda ostatnio w Beskidach zrobiłem sobie sześcio- i pół godzinną wycieczkę i bateria wystarczyła spoko ale tam nie jechałem z wyłączoną nawigacją.
I w związku z tym pojawił się pomysł czy aby nie zainwestować jakiś nowszy model (Gramin daje w zamian za odesłanie starego urządzenia zniżkę 30% na kupno nowego w tej serii) ale tu znów problem który wybrać czy ten już będący od kilku lat 1030 plus czy pójść krok dalej i skusić się na 1040 (wiadomo najlepsiejszą opcją byłoby zakupienie 1040 solar - co by mnie bardzo ucieszyło w związku z dłuższymi wyprawami). Ehhh te dylematy...
A wracając do wczorajszego kręcenia to pojechałem ścieżkami/drogami którymi nie jechałem z miesiąc i w kilku miejscach znów dopadł mnie krajobraz po szkodniku pilarzu... nadal tną :(
65579
a taki fajny lasek był po obu stronach drogi...
65580
kolejne miejsce...
65581
i jeszcze następne...
i tak można jeszcze dodawać... przykro się na to patrzy.
Super relacja, no i Kross rulez!
Dzięki!
@ku6i (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=7538) - czym okleileś krossa? to jakieś specjalne znaczy się dedykowane naklejki odblaskowe czy po prostu taśma z rolki?
Nie, to czarna folia odblaskowa z Allegro: https://allegro.pl/oferta/odblaskowe-naklejki-odblask-na-kolo-rower-motor-7836679771. Jest już docięta pod kształt obręczy, o mnie spasowała idealnie. Chciałem coś co spowoduje, że będę lepiej widoczny gdy wyjeżdżam gdzieś z podporządkowanej, a z drugiej strony nie będę wyglądał jak emeryt na składaku z elektrownią i milionem odblasków na rowerze. Czarna folia (tak naprawdę to bardzo ciemny brąz ale w ciągu dnia gdy komuś nie powiem, że mam to naklejone to nie ma szans tego zauważyć) jest mocno "kierunkowa", tzn. odbija światło tylko pod bardzo ostrym kątem, o wiele bardziej niż czerwona czy żółta. Swoje zadanie spełnia właśnie w takim "nocnym scenariuszu", gdy auto z daleka mnie oświetla z prostopadłej drogi.
65581
Jak wy to robicie, że Wam te rowery oparte o patyk się nie wywalają? Ja jak postawię to stoi max 3 sekundy ;)
Podpytam o dwie kwestie jakie wyszły podczas wczorajszej trasy:
1. Owijka: ręce mnie bolą od przejazdu po wertepach, rękawiczek nie lubię. Fabrycznie na rowerze jest jakaś owijka Fizika (nie mam pojęcia jaki model) - ściągać to i naklejać w to miejsce nową czy naklejać nową na istniejącą owijkę? Na co zwrócić uwagę przy wyborze owijki? I czy jest jakiś patent na to żeby chwyty koło klamkomanetek też jakoś "zmiękczyć"? Staram się zmieniać ustawienie rąk, ale jak bym nie kombinował 80% mojej jazdy to górny chwyt. Wymiana owijki tam nie pomoże.
2. Zauważyłem, że coś mi delikatnie dzwoni z tyłu roweru ale tylko wtedy gdy nie pedałuję. Co to może być? Obstawiałbym klocki dzwoniące o tarczę, ale czy one nie powinny dzwonić cały czas, niezależnie od tego czy pedałuję czy nie?
Dzięki za link tej folii - fajnie że są mocno zbliżone kolorem do czarnego.
Co do ustawiania roweru - kwestia wprawy, czasem warto po opony podłożyć jakiś kamyk lub patyczek aby rower nie zjechał jak droga jest pod kątem ;) No i w moim przypadku na jednym zdjęciu rower jest oparty pedałem o patyk a w drugim rower wspiera się na patyku na szybkozlączce.
Co do owijki - zawsze można okręcić owijką grubszą lub/i włożyć pod nią wkładki żelowe - akurat u mnie sprawdzają się fabrycznie założone, ale później to już wedle uznania sobie zakładałem.
I ostatnie zapytanie - prawdopodobnie będzie to tarcza hamulcowa aczkolwiek z tymi hałasami to bywa różnie niestety.
M.in dodawanie punktów pośrednich wraz z opisem.
Mi zegarek po wczorajszym kręceniu pokazał 72h odpoczynku. Przy czym średnie tętno było na poziomie 129 bpm a maksymalne 156 bpm. Dystans niecałe 70 km (w większości przypadku po szutrach). Dla porównania aktywność z przedwczoraj (ten sam rower ale 95% trasy po asfalcie) średnie tętno 147 przy maksymalnym 181. Dystans 105 km.
Dziś pokazuje 52
65578
Podobne mam dylematy.
patronat, zdyboo dzięki za opisy nerek
ku6i - czym okleileś krossa? to jakieś specjalne znaczy się dedykowane naklejki odblaskowe czy po prostu taśma z rolki?
Ps. Betonoza jak i u mnie... choć nie - u mnie jet gorsza kostka.
No i w moim bodaj cześcio- czy nawet już siedmioletnim Garminie 1000 pękła osłona na główny włącznik/wyłącznik urządzenia. Dzwoniłem do serwisu graminowego i poinformowali mnie że nie mają plecków do niego (niestety ta osłona jest scalona z plecami). W internetach u nas nie maja samych plecków (można byłoby kupić używkę i wymienić sobie). Niby znalazłem coś na aliexpresie (ale nigdy nie korzystałem z niego).
W sumie to środek garmina nadal działa dobre (więc wymiana jedynie plecków jest opcją dobrą), choć bateria wystarcza już na mniej - na lipcowej wycieczce po Jurze musiałem doładowywać z powerbanka a cała wycieczka miała bodaj 13h brutto, co prawda ostatnio w Beskidach zrobiłem sobie sześcio- i pół godzinną wycieczkę i bateria wystarczyła spoko ale tam nie jechałem z wyłączoną nawigacją.
I w związku z tym pojawił się pomysł czy aby nie zainwestować jakiś nowszy model (Gramin daje w zamian za odesłanie starego urządzenia zniżkę 30% na kupno nowego w tej serii) ale tu znów problem który wybrać czy ten już będący od kilku lat 1030 plus czy pójść krok dalej i skusić się na 1040 (wiadomo najlepsiejszą opcją byłoby zakupienie 1040 solar - co by mnie bardzo ucieszyło w związku z dłuższymi wyprawami). Ehhh te dylematy...
A wracając do wczorajszego kręcenia to pojechałem ścieżkami/drogami którymi nie jechałem z miesiąc i w kilku miejscach znów dopadł mnie krajobraz po szkodniku pilarzu... nadal tną :(
65579
a taki fajny lasek był po obu stronach drogi...
65580
kolejne miejsce...
65581
i jeszcze następne...
i tak można jeszcze dodawać... przykro się na to patrzy.
To się nazywa gospodarka leśna. Dodam, że certyfikowana. Drewno jest bardzo ekologiczne i szkoda, że wypiera je plastik i takie tam. Warto pamiętać,
że to lasy gospodarcze. A nazywanie pilarzy - ciężko pracujących - szkodnikami, z grzeczności przemilczę. Pozdrawiam i podziwiam tutaj waszą fachowość - ROWEROWĄ.
dobra jest, bilet drukniety dla pewności 65584
O, światowa stolica rowerów!
There are nine million bicycles in Będzin (https://www.youtube.com/watch?v=eHQG6-DojVw) ;)
mhm, po wuju [emoji2960] [emoji2936][emoji95][emoji2935]
I w związku z tym pojawił się pomysł czy aby nie zainwestować jakiś nowszy model (Gramin daje w zamian za odesłanie starego urządzenia zniżkę 30% na kupno nowego w tej serii) ale tu znów problem który wybrać czy ten już będący od kilku lat 1030 plus czy pójść krok dalej i skusić się na 1040 (wiadomo najlepsiejszą opcją byłoby zakupienie 1040 solar - co by mnie bardzo ucieszyło w związku z dłuższymi wyprawami). Ehhh te dylematy...
Edek 1030 z plusem jest na rynku dwa lata i dwa miesiące, to nadal całkiem świeży odbiornik. MZ solar to raczej propozycja na dłuższe dystanse, ale takie, że półtora miecha spędzasz na mongolskich stepach. Jak używam tylko na gruzie, to swojego 1030+ ładuję raz na 1000 km, przy średniej 25-26 km/h.
Oczywiście całego tauzena nie robię na raz, ale wreszcie stan aku w nawigacji przestał być problemem. Czyli wychodzi, że jedno ładowania wystarcza na 38-40 godzin używania. Na MTB muszę ładować częściej, ale tam średnia mi nie przekracza 20 km/h.
Teraz może być dobry moment na zakup 1030+, bo już jest następca i w związku z czym cena poprzednika powinna być nieco niższa i jeżeli Garmin nie zmienił strategii sprzedaży, to 1030+ szybko zniknie z rynku pierwotnego.
Tak było jak kupowałem Edge 1000, kupiłem niemal tuż przed premierą 1030, a kilka miesięcy później już nie dało się go kupić.
1. Owijka: ręce mnie bolą od przejazdu po wertepach, rękawiczek nie lubię. Fabrycznie na rowerze jest jakaś owijka Fizika (nie mam pojęcia jaki model) - ściągać to i naklejać w to miejsce nową czy naklejać nową na istniejącą owijkę? Na co zwrócić uwagę przy wyborze owijki? I czy jest jakiś patent na to żeby chwyty koło klamkomanetek też jakoś "zmiękczyć"? Staram się zmieniać ustawienie rąk, ale jak bym nie kombinował 80% mojej jazdy to górny chwyt. Wymiana owijki tam nie pomoże.
Po pierwsze grubsza owijka 2,7-3,2 mm. Pod owijkę wkładki żelowe i bedziepanzadowolony. Ja co prawda zawsze w rękawicach, ale nie mam w nich żadnych poduszek.
Pozdrawiam i podziwiam
Żeby skomentować dwa słowa zacytowałeś cały post z masą grafiki i tekstu. Tnij Waść na przyszłość, proszę.
Zrobiłem dziś małe testy, przesunąłem siodełko na maxa do tyłu jadąc do roboty i na maxa do przodu wracając. Pamiętając o wypychaniu klaty (Matomi) i kurde dużo lepiej i wygodniej było w tej drugiej opcji. Nawet wygodniej się siedziało na Bruksie. Nie wiem czy tak zostawić czy może jeszcze w takim razie skrócić mostek, ale o ile? Teraz jest 100mm.
Seba, ja bym skrócił o 1 cm.
Ja tak miałem jak przesiadłem się z połamanego Authora na Hultaja. Niby geo taka sama, ale okazało się, że na Authorze mostek był 100 mm, a w Hultaju mam 90 mm.
Tnij Waść na przyszłość, proszę.[/QUOTE]
Tajes! :)
siemalysy
19-08-2022, 21:36
elmo gdzie takie rzeczy z tą zniżką 30%? Mój 810 już swoje lata ma, więc też od długiego czasu rozważam wymianę :)
- - - - kolejny post - - - - - -
To moja pierwsza relacja więc poproszę o wyrozumiałość.
...
Fajna trasa. Dzięki za relację :) Mocno ją skompresowałeś, ale liczę że przy kolejnej napiszesz ze dwa zdania więcej ;)
cz4rnuch
19-08-2022, 21:47
Doradźcie lepiej co zrobić. Sytuacja jest taka, że mam szosę i mam poczucie dużego komfortu gdy sobie pomykam. Ale tak ponad 3h jazdy czuję jakbym za mocno rękami naciskał na "łapy" co powoduje mrowienie w palcach dłoni. Mam też wrażenie, że podnoszę barki (inaczej mówiąc chowam głowę...eh, trudno wytłumaczyć) Jakieś pomysły co przesunąć, albo coś źle robię?Nie mam za dużego doświadczenia z barankiem, ale robiłem to samo, w sensie za mocno chwytałem za łapy, i pojawiał się dyskomfort. Ale sobie poczytałem i obejrzałem kilka klipów od bajkfiterów i wyszło mnie, że zaradzić temu idzie po prostu popuścić nieco chwyt. U mnie zadziało i ból z karku zniknął. Dziś miałem z lekka hardkorowy przejaz, kiery trzymałem się jak tonący brzytwy i znowu mrowienie wróciło. Moja rada, jako mega amatora, jak najlżej trzymać kierę.
Jak wy to robicie, że Wam te rowery oparte o patyk się nie wywalają? Ja jak postawię to stoi max 3 sekundy ;)Wystarczy kamyk pod oponą.
1. Owijka: ręce mnie bolą od przejazdu po wertepach, rękawiczek nie lubię.Dziś mnie się zerwała moja, jeszcze posklejam, ale też poproszę o radę co ewentualnie zapodać na podmianę. Chciałem fizika, ale jak widać nawet to nie gwarantuje statysfakcji. Mnie się spodobały te od Bruksa, głównie ze względu na kolor, miał ktoś może do czynienia?
Zauważyłem, że coś mi delikatnie dzwoni z tyłu roweru ale tylko wtedy gdy nie pedałuję. Co to może być?.Miałem dziś coś podobnego. Już na trasie wyregulowałem hamulce, potem siodełko, potem nasłuchiwałem kiery a na koniec się okazało, że to przez to, że zmieniłem spodenki i mi ocierało przy pedałowaniu, dosłownie na styku torba-gacie :)
To się nazywa gospodarka leśna. Dodam, że certyfikowana...Ofkors. I drwal niczemu nie jest winny, jedzie tam gdzie mu każą. Ale gospodarz może być gospodarny albo i nie. Moje prywatne zdanie jest takie, że to co się ostatnio wyprawia nie ma wiele wspólnego z gospodarnością. I jak najbardziej rozumiem, że lasy gospodarcze są po to by na nich zarabiać, ale to co widzę ostatnimi laty w "moich" latach wygląda jednak bardziej na skok na kasę. Lasy się wycina co roku i sadzi się nowe, to jak najbardziej rozumiem, ale przez ostatnie kilka lat obserwuję także coś ekstra, coś czego wcześniej nie widziałem, czyli na maska rozjechane drogi. Coś czego nie było wcześniej, bo wcześniej na taką skalę nie pracowały ciężkie maszyny. A kolejny dowód mam tam gdzie pracuję czyli w porcie. Do tej pory nie widziałem nawet w 30% zapełnionych placów ro-ro tarcicą a teraz po horyzont. Wiem, że każdy może mieć swoje zdanie na ten temat, ale moje jest takie, że to jest po prostu grabież. I nie są tu winni drwale, ani nawet leśniczy, ale ci co pociągają za sznurki.
A wracając do spraw rowerowych to chciałem sobie ponarzekać na moją dzisiejszą trasę, ale dałem se kilka godzin na ochłonięcie i trochę mi przeszło. Niby 70km, ponad 1100 w górę, z rana w dodatku wstałem więc temp. całkiem znośna, ale dawno tak nie dostałem wciry. Jezusicku jak mnie się cięzko jechało. Ostatnie kilka dni trochę u nas popadało i deszczyk masę sypkiego piachu podsypał na trasy. Nie dość, że się ciężko wjeżdżało to nawet nagrody przy zjeździe nie było, bo ten sam piach i snejkiem zygzakiem się jechało na ręcznym. Po trasie zamiast "bulu "był ból w nadgarstkach i stopach. Na nadgarstki chyba niewiele poradzę, ale co do stóp mam pytanie. Jeżdże chyba na zbyt miękkich, bo przy zjazdach i ciśnięciu pod górę czuję, że mnie zaczyna po czasie boleć stopa. Pewnie rozwiązaniem byłyby buty z twardą podeszwą, się domyślam, może coś polecicie? Najchętniej coś co nie wygląda na but kolarski. Może coś w tym stylu, tylko taniej https://www.fizik.com/eu_en/terra-ergolace-x2-e-bike.html Bo w sumie nie jestem chyba gotowy na but wpinany, bo większość jeżdżę w terenie.
A wracając do relacji to chciałem sobie na maksa ponarzekać, bo drogi zasypane sypkim piaskiem po kilkudniowych burzach, bo zjazdy nie były nagrodą, zamiast tego jak wąż zygzakiem na ręcznym, bo ten sam piach, bo kamienie, bo się człek modlił, by gumy nie złapać, a kamienie strzelały spod kół jak z procy (ostatnio se ramę okleiłem więc mi to w sumie powiewało), bo łańcuch ( mimo, że grx) dzwonił jak wikary na główną mszę. Ale się wyspałem i po kilku drinkach stwierdzam, że fajnie było. Dowiedziałem się przynajmniej, że góralem nie jestem i nigdy nie będę. 1100 przewyższenia w kopnym piachu to dla mnie mordęga, rower wytrzymał, więc da się nim wszędzie wjechać a mój główny problem to paździerzowa owijka. Żyć nie umierać. Zdjęcia:
Początek lajtowy.
https://i.imgur.com/W8C6zCe.jpg
Później rzeki wezbrały :)
https://i.imgur.com/sHkfk4V.jpg
Przekrojowo (były też kocie łby, ale siakoś nie chciało mi się tego uwiecznić)
https://i.imgur.com/F7MtbyD.jpg https://i.imgur.com/FNzjvAX.jpg
https://i.imgur.com/MKEwBoq.jpg https://i.imgur.com/fy5oLZU.jpg
Ale były też prawilne żwirki:
https://i.imgur.com/z2m4FYz.jpg https://i.imgur.com/jJYufry.jpg
I nagrody.
https://i.imgur.com/2hIjbFA.jpg
https://i.imgur.com/5cONyS7.jpg
Karaś padł, ale ku jego pamięci nawet zanurzyłem jądra. Na wiele więcej nie było mnie stać. Za bardzo pi....ło. W sumie tym bardziej podziwiam tego człowieka. Ale samą wydolność, bo myślę, tak na luzaka, że chyba największym wrogiem tego kola jest jego umysł.
https://i.imgur.com/DOhB9Ew.jpg
A w powrotnej sielskie klimaty w oczekiwaniu na najgorsze podjazdy.
https://i.imgur.com/U0eUCgb.jpg
https://i.imgur.com/4ATlQAL.jpg
I na koniec zbicie piątki na kładce nad Kwiatkowskiego.
https://i.imgur.com/wDdA88G.jpg
Ja Ci Ciorny chyba muszę kiedy pokazać beskidską rąbankę [emoji2960]Całkiem spoko gravele pokazujesz.
cz4rnuch
19-08-2022, 22:38
Ja to myślę, że na te rąbanki i inne armagedony to se jeszcze muszę z kilka lat potrenować :) I jeszcze mi się przypomniałem, że dziś przetestowałem bokserki z pianką i spodenki Rocday Gravel i jestem zadowolon. Jest wyczuwalna różnica w porównaniu z cywilkami.
W serwisie garminowym podali mi taką informację, że z powodu iż już nie robią tysiaków to mogę im podesłać mojego i wówczas dostaję zniżkę na model wyższy.
Ps. Kilkadziesiąt lat szwędam się po oklicznych lasach i czegoś takiego nie widziałem, znaczy się tyle drzew wycinanych. Kiedyś miejsc wycinek i nowych nasadzeń było o wiele mniej. Teraz nie przejdziesz kilku kilometrów bez wycinki. No chyba że mam rozumieć ze caly ten okoliczny las osiagnał wiek pozwalający na wycinkę i w związku z tym trza go do cna wyciąć?
Mam w rodzinie leśnika a i paru znajomych para się ta pracą i to co oni mówią to nie wskazuje, że to wszystko jest odpowiednio przemyślane.
A i będąc w tym roku zachaczyłem o port w Gdyni i nigdy nie widziałem takich ilości drzew tam zgromadzonych (pewnie to przypadek).
Zrobiłem dziś małe testy, przesunąłem siodełko na maxa do tyłu jadąc do roboty i na maxa do przodu wracając. Pamiętając o wypychaniu klaty (Matomi) i kurde dużo lepiej i wygodniej było w tej drugiej opcji. Nawet wygodniej się siedziało na Bruksie. Nie wiem czy tak zostawić czy może jeszcze w takim razie skrócić mostek, ale o ile? Teraz jest 100mm.
Nie skracaj nic, tylko się rozciągaj :)
A jeśli już musisz, to 1cm. Potem będzie zbyt nerwowo przy 70kph :)
ale co do stóp mam pytanie. Jeżdże chyba na zbyt miękkich, bo przy zjazdach i ciśnięciu pod górę czuję, że mnie zaczyna po czasie boleć stopa. Pewnie rozwiązaniem byłyby buty z twardą podeszwą, się domyślam, może coś polecicie? Najchętniej coś co nie wygląda na but kolarski. Może coś w tym stylu, tylko taniej https://www.fizik.com/eu_en/terra-ergolace-x2-e-bike.html Bo w sumie nie jestem chyba gotowy na but wpinany, bo większość jeżdżę w terenie.
https://a.allegroimg.com/s1024/0c2697/41d2842d48c89f9d3f2a56d5c9ff
Powiedzmy, że mogę ten but polecić. Ma wentylację pod nogą co jest zasadniczo dla mnie sporym plusem. Ale czasem minusem (przy przeszkodach wodnych albo dużej rosie). Poza tym przez te kanały to w środku nadmu****e takie ilości śmieci, że trzeba dokładnie to czyścić po użytkowaniu. Nie jest to trudne. Są oczywiście modele bez kanałów w podeszwie.
Natomiast lekkie pretensje mam za trwałość plastiku podeszwy - za taką kasę oczekiwałbym jakości jak z dobrych trekkingów, tymczasem gdzieś jest to zbyt obśrupane. Czyli ranty plastikowe trochę słabe. Teraz podeszwa do pinów trzyma się świetnie ale podejście po stromym luźnym podłożu z rowerem na plecach to masakra. But naprawdę słabo trzyma. Ale jak mniej stromo to chodzi się w tym dość normalnie.
Ogólnie na dobrą pogodę polecam. A na skwar to nawet bardzo polecam. Szukaj pod nazwą five ten - od pewnego czasu marka przejęta przez adidasa.
- - - - kolejny post - - - - - -
Ja Ci Ciorny chyba muszę kiedy pokazać beskidską rąbankę [emoji2960]Całkiem spoko gravele pokazujesz.
Pokazuj!
Ja dam sudeckie ekstrasy. A konkretnie to z Sokolików.
65589
65590
65591
65597
Tutaj się poddałem i końcówka w górę i dół była perpedes
65592
Zjazd ze Szwajcarki nie musi być nudny
65593
A tutaj temat dla koneserów czyli okolice Strużnickich Skał
65594
65595
I wyjątkowo piękny zjazd w Wieściszowicach
65596
- - - - kolejny post - - - - - -
patronat
20-08-2022, 11:34
To jest Sokolik Duży? Ten koło JG?
Kupiłem jakiś czas temu kask w sieciówce na D. Bell. Rozkleiła mi się wkładka. Wbijam wczoraj do sklepu po następną, bo w poniedziałek wyjazd. Pokazuje Panu na rowerach żeby coś znalazł a on: ma Pan trzy opcje: zwrot na karte, gotówka albo wymiana na nowy, od ręki. Kask zwrócony, dzisiaj przytuliłem Leatta. Kurcze wychodzi na to że czasami warto w dużych sieciach się zaopatrywać.
Velo Czorsztyn + Dunajec + Słowacja
https://www.strava.com/activities/7664499881
Miałem taki ładny plan na jakieś 115km jadąc od Nowego Targu ale to jest na normalne temperatury, a nie 30+ Więc po okrojeniu zostało 85km z parkingiem w Dębnie za dyszkę. Jechałem tam już wcześniej półtoraraza ;) więc tym razem w przeciwną stronę.
Skoro świt na Velo Dunajec
65599
Tak po prawdzie to była gdzieś 9:30, ale światło było tak beznadziejne, że nie było sensu obrabiać tego normalnie.
Majaczące Tatry "o świcie" ;)
65600
Korek z okazji bacy i owiecek
65601
Na Dunajcu ruch zdecydowanie większy niż na Velo. Spodziewałem się tłumów na tamtej trasie, a tymczasem jedynie z rzadka kogoś mijałem, a najwięcej ludzi było właśnie na przełomie Dunajca
65602
Poprosiłem jedną panią o zrobienie zdjęcia. Prawie było ostre. No ale ujęła tą urokliwą kotlinę pośród dwóch malowniczych wzgórz. A no i jeszcze przełom Dunajca w tle.
65603
Kiedyś były tylko tratwy. Teraz jeszcze rafting, kajaki, ruch jak w Wenecji
65604
Nie chciałem się wpakować w błoto jadąc szlakiem przez góry więc pozostało zdobywać asfaltową górę. Jakieś 5km podjazdu typu gotowanie żaby.
65605
Tragedii nie ma ale ostatnie 1,5km jak się już zacznie to wypłaszcza się dopiero na górze
65606
No ale jak się wyjedzie z tych drzew to widoczki są całkiem całkiem
65607
I tu też
65608
A tu nawet widać, że to nie jest płaskie
65609
Na przełęczy Lesnickie Sedlo płatny parking i jakaś putyka. Przyjmują też złotówki, energetyk 6 zł
65610
Głębokie Sromowce i zapora Niedzica z dobudowanym zamkiem.
65611
Z podjazdu na Falsztyn. Ten po drugiej stronie jeziora na Czorsztyn jest bardziej wredny.
Pod górę wyprzedziły mnie 2 elektryki. Na górze było największe zgrupowanie ludzi na velo jakie dzisiaj widziałem ale głównie okupowali knajpy. Z drugiej strony w dół miałem pustą drogę. Strava twierdzi że było 68,9km/h ;)
65612
Wujot , kipcior ale ładnie. Zazdroszczę takich klimatów.
siemalysy
20-08-2022, 13:34
kipcior ładnie :) Byłem w tamtych rejonach miesiąc temu. Było super i też był upał ;)
Wujot te pierwsze zdjęcia to ze szlaku pomiędzy Szawjcarką a Sokolikiem? Ten żółty, to jest od Szwajcarki do asfaltu? Jeżeli tok, to my sobie go odpuściliśmy i drogą obok wjeżdżaliśmy i zjeżdżaliśmy.
cz4rnuch fajna relacja i foty.
Super, że coraz więcej relacji i zdjęć się tu pojawia :-D
Dziś mnie się zerwała moja, jeszcze posklejam, ale też poproszę o radę co ewentualnie zapodać na podmianę. Chciałem fizika, ale jak widać nawet to nie gwarantuje statysfakcji. Mnie się spodobały te od Bruksa, głównie ze względu na kolor, miał ktoś może do czynienia?
Ja mam owijki Fizik Terra Microtex Bondcush Tacky w gruzie weekendowym i przez ponad 8 kkm nic się nie porwało. Mam pod nią wkładki żelowe. Ta owijka szybko się brudzi, zatem przy jasnych kolorach trzeba z tym żyć lub czyścić.
W miastowym Hultaju mam owijkę Brooks Cambium Rubber i pod nią też mam wkładki żelowe. Nie brudzi się tak intensywnie jak Fizik, ale wymaga sporo uwagi przy nawijaniu, jest dosyć sztywna.
Pewnie rozwiązaniem byłyby buty z twardą podeszwą, się domyślam, może coś polecicie? Najchętniej coś co nie wygląda na but kolarski.
Marcinu, nie masz się co oszukiwać i tak skończysz w klikach. :)
Żadne buty bez możliwości montażu bloków nie będą miały takiej sztywności jak buty z możliwością montażu bloków. Takie buty z założenia są stawiane na platformach o sporej wielkości. Przestrzegam też przed kupowaniem butów pod kliki i jeżdżeniu w nich na platformach. Zero czucia pedałów.
Jazda w terenie nie ma nic do tego. Ja to bym się się nawet czuł mniej pewnie na platformach niż jak jestem przypięty, bo wiem, że nawet jak rower wpadnie w dołek czy spadnie ze "schodka" to mi stopy nie spadną z pedałów.
Shimano robi buty bez możliwości montażu bloków i mają one podeszwę o sztywności 3-4 na 12 stopni. Mam buty z możliwością montażu bloków z podeszwą o sztywności 3 i wymagają pedałów z dużą platformą wokół zatrzasku. Na zwykłych pedałach zatrzaskowych plastik do którego przykręca się blok po jakimś czasie zaczyna się wbijać w stopę.
kipcior ładnie :) Byłem w tamtych rejonach miesiąc temu. Było super i też był upał ;)
Wujot te pierwsze zdjęcia to ze szlaku pomiędzy Szawjcarką a Sokolikiem? Ten żółty, to jest od Szwajcarki do asfaltu? Jeżeli tok, to my sobie go odpuściliśmy i drogą obok wjeżdżaliśmy i zjeżdżaliśmy.
cz4rnuch fajna relacja i foty.
Super, że coraz więcej relacji i zdjęć się tu pojawia :-D
Pierwsze dwa to były te zakosy przed Sokolikiem Dużym, następne dwa w drodze na Krzyżną Górę (gdzie się poddałem i porzuciłem rower to na trzecim). Później zjazd z Szwajcarki do Karpnik (właściwie do drogi to ten żółty). Z Szwajcarki na Sokoliki można dość komfortowo dojechać do Husyckich Skał (naokoło, po łuku) zakosy to już jest ciężka walka, raczej wpych. Co ciekawe na górze jest zjazd enduro (na lewo od zakosów), miałem go w planach ale na ht zrezygnowałem. W pobliże Strużnickich Skał, a też Ostrej Małej, da się dojechać. Acha na Sokoliki bezproblemowo (poza wspomnianymi zakosami) dojedzie się z Bobrowa. Zupełnie bezstresowa i nieuczęszczana droga. Warto zapamiętać.
Rudawy Janowickie to bardzo ciekawy region gdzie... bardzo brakuje podjazdów. Bo zjechać da się w zasadzie wszędzie (np ze Lwiej Góry w obie strony) ale z podjazdami jest już duuużo gorzej. Cudowne górki, rowerowo bardzo nieznane.
siemalysy
20-08-2022, 18:00
Rudawy Janowickie są świetne. Byliśmy tam w maju ubiegłego roku :)
Jeżeli po dwóch dniach deszczu i zimna, mamy ciepły i słoneczny dzień, to musi, że poniedziałek.
Trzeci weekend pod rząd gdzie pogoda z tych mniej suchych. W takim wypadku trzeba gdzieś blisko i zwykle to są Góry Bardzkie. Mam tam kilka sprawdzonych wariantów tras i mogę dobrać w zasadzie dowolny dystans. Trasy oparte na szlakach rowerowych.
Wstałem i było ciemno, pochmurne niebo też nie pomagało, ale pociąg z osiedla był prawie o czasie. Na głównym byłem chwilę przed szóstą. Na peronie stał IC do Szklarskiej Poręby o 4:36 opóźniony o 100 minut. Już kolejny raz widzę ten pociąg z grubym opóźnieniem. Nie mam pojęcia w co gra PKP, bo szynobusy KD latają bez takich opóźnień na tej trasie.
Pociąg KD ruszył lekko opóźniony i przyjechał do Bada ok. 10 minut później. Raczej nie był nabity.
Odpaliłem trasę 60 km, składającą się z dwóch pętli i pojechałem tę dłuższą. Prognoza pogody przewidywała burze już o trzynastej, zatem wolałem nie ryzykować. Ten wariant nie zaczyna się tak morderczym podjazdem, podjazdy są dwa o długości ok 1 km i raczej jednocyfrowe.
W lesie wilgoć jak w Puszczy Amazońskiej. Podłoże suche, błota śladowe ilości, ale czuć, że woda wisi w powietrzu. Nie jest za to za ciepło, zatem dramatu w sumie nie ma. Szybko pokonuję kolejne kilometry. Problemem są tylko owady na podjazdach, dwa razy coś mnie bardzo boleśnie użarło, ale wypociłem ten ból. No i pająki, rower miałem cały w pajęczynach, raz nawet zauważyłem pająka wiszącego na nici przyczepionej do chwytu kierownicy.
Widoki zasłonięte przez mgłę, ale zaczyna się przejaśniać. W pewnym momencie nawet słońce przedziera się przez chmury i to powoduje, że robi się parno.
Kawałek szlaku stanowi zjazd przez łąkę, w czerwcu trawy było po kolana, obecnie ładnie skoszona, choć mokra. Trzeba było uważać, bo rower nieco rzucało na boki, ale opony się przynajmniej się ładnie wyczyściły.
W porównaniu do czerwca było też sucho i nie złapałem gumy, bo jechałem na Bontragerach, a nie na Vittoriach.
Zasadniczo lepiej mi się jechało niż dwa miesiące temu, nawet podjazd za Przełęczą Kłodzką jakoś szybko poszedł. Potem zjazd do Kłodzka i choć byłem tam tuż przed południem to udało się wciągnąć pizzę, piwo i lody. Szybkie zakupy i pociąg o 13:00 do Wro. W międzyczasie zmieniły się prognozy i padać w kotlinie miało dopiero o 14:30. Można było dłużej pojeździć, a nawet pojechać w ciekawsze rejony, ale o ile deszcz mnie niespecjalnie rusza, to burz jednak chciałem uniknąć, a dziś miał być pakiet.
Jak wszystko dobrze pójdzie to następny weekend spędzę już na gruzie. Polubiłem znów MTB, ale jednak dobrze będzie mieć możliwość realnego wyboru.
Trasa:
https://www.strava.com/activities/7669877164
Fotosy:
65617
Wilgotność 100%.
65618
Graniec wyłania się z mgły.
65619
Na końcu tego zjazdu czekają Laski.
65620
Widoki nadal we mgle.
65621
Laski.
65622
Dalekie rubieże Mąkolna.
65623
Zjazd do Chwalisławia.
65624
Przełęcz Kłodzka.
65625
Chyba pamiętam jak ta stacja jeszcze działała.
65626
Lokalne specjały.
Nie skracaj nic, tylko się rozciągaj :)
A jeśli już musisz, to 1cm. Potem będzie zbyt nerwowo przy 70kph :)Dzięki. Muszę coś wymyślić bo na mtb takich problemów nie mam.
Dzięki. Muszę coś wymyślić bo na mtb takich problemów nie mam.
Pewnie dla tego, że siedzisz bardziej wyprostowany. Szosa jednak wymusza pozycję aero, w której jesteś bardziej wyciągnięty. Nie wiem jak długo jeździsz, ale im więcej czasu spędzisz na szosie, tym większa szansa, że się ułożysz.
Ale rozciągać się warto tak czy owak, bo jak się trochę pedałuje, to robią się przykurcze i jest niefajnie.
1300km dopiero na szosie.
siemalysy
21-08-2022, 16:23
Dziś miałem iść na rower, ale padła przerzutka w moim rowerze. Czyli będzie weekend bez jazdy rowerem. Wymienię przerzutkę i w przyszły weekend postaram sobie to odbić ;)
Jeżeli po dwóch dniach deszczu i zimna, mamy ciepły i słoneczny dzień, to musi, że poniedziałek.
...
Tomek fajna relacja i foty :)
U mnie od 2 dni pada... Burze, potoki na ulicach, bleh...
1300km dopiero na szosie.Malutko. Daj sobie czas :)
Dzień dobry w poniedziałek. Ja już po bieganiu i muszę powiedzieć, że było fantastycznie:-D (Żart)
Dzień dobry w poniedziałek. Ja już po bieganiu i muszę powiedzieć, że było fantastycznie:-D (Żart)Łączymy się z Tobą w bólu.
65646
Ja postanowiłem zwiększyć znacząco wartość moich butów - wymieniłem więc bloki (należało się bo już nie pamiętam kiedy je poprzednio wymieniałem).
Ja w całe nowe buty zainwestowałem. Testuję.
Moje są całkiem świeże, ale podeszwa koło bloków już się tak wytarła, że chodzę na metalu. Trochę mnie to wkurza, bo w zwykłych butach podeszwę mam w lepszym stanie po kilku latach używania na co dzień.
Coś dla zboczeńcow rowerzowych:
65669
Coby było na bogato wymieniłem łańcuch i poszedłem potestować w lesie...może gdybym jeszcze wcześniej sprawdził ciśnienie w oponach byłaby całkiem fajna średnia V z jazdy a tak tylko jeden kom wszedł ?
Wind Mill
23-08-2022, 12:34
Cykliczna ciekawostka, pan z przodu na tym samym rowerze co wtedy. :)
https://rowery.trojmiasto.pl/Swiat-Mlodych-i-rower-jaguar-46-lat-pozniej-n169968.html
Kiedyś:
https://s-trojmiasto.pl/zdj/c/n/9/3248/1295x0/3248278-Zdjecie-z-okladki-Swiata-Mlodych-wykonane-latem-1975-r.jpg
teraz:
https://s-trojmiasto.pl/zdj/c/n/9/3248/3000x0/3248279-Zdjecie-wykonane-46-lat-pozniej.jpg
Ja mieszkałem z 1 km dalej, koło Bolka i Lolka, ale ten tor rowerowy był najlepszy na Przymorzu. Nawet ostatnio się tamtędy przejechałem wracając z roboty.
A i chyba taką samą zieloną kolarkę miałem, ale za ..... nie pamiętam, co się z nią stało. Pewnie sprzedałem w najgłupszych / najfajniejszych* czasach mojego życia :-)
*niepotrzebne skreślić
Blisko miałeś, mi z dolnego Wrzeszcza nigdy nie chciało sie tam pójść xD
A pod samym blokiem miałem Bolka i Lolka, tam też była trasa rowerowa, ale bez takich bajerów jak w Piastusiu :-)
siemalysy
23-08-2022, 17:51
Ja postanowiłem zwiększyć znacząco wartość moich butów - wymieniłem więc bloki (należało się bo już nie pamiętam kiedy je poprzednio wymieniałem).
Ja w całe nowe buty zainwestowałem. Testuję.
Coby było na bogato wymieniłem łańcuch i poszedłem potestować w lesie...może gdybym jeszcze wcześniej sprawdził ciśnienie w oponach byłaby całkiem fajna średnia V z jazdy a tak tylko jeden kom wszedł ?
Każdy na bogato :-D
I ja w tym miesiącu trochę zabawek rowerowych zakupiłem :) Nowy amor, nowa korba, nowa przerzutka i manetka, a do tego jeszcze nowego multitoola zakupiłem ;)
Tak sobie patrzę na te moje manetki i tą moją nowa klamkę... Ciężko się przyzwyczaić, choć ja dość łatwo się przyzwyczajam w sumie, moze trzeba by zmienić manetki na takie, co nie kolidują z klamkami serii x100... Albo zmienić klamki na wyższy model, ale starsze, które nie mają tego nieszczęsnego dodatkowego oparcia na kierownicy... Albo brać magury, ale słyszałem skrajnie różne opinie...
Swoją drogą hamulec z serii 6100 działa ok, mógłbym napisać wręcz, że bardzo podobnie do staruszka, którego mam na przodzie. Nie mniej jednak rozłożenie klamek i manetek to jest ekwilibrystyka teraz, jeśli ma się sprzet starszy i chce tylko jakaś część wymienić to tu shimano ma u mnie minusa...
Paczam sobie na starsza grupę, aczkolwiek nowszą niż mój sprzęt, mianowie na zestaw 2x11 z 5100, cenowo wychodzi dość dobrze, tu manetki nie mają wskaźnika biegu, ale w sumie nie muszą mieć, ostatnio I tak jeżdżę tylko na średnim i dużym blacie...musi być pionowa Górka, żeby zejść niżej...
No i przez to, że nie mają wskaźnika, daloby się pewnie jakoś pogodzić z nowymi klamkami...
siemalysy
23-08-2022, 18:41
crusiek jak masz klamki hamulca 6100 i kupisz manetki 5100 (https://bike.shimano.com/pl-PL/product/component/deore-m5100.html) z mocowanie I-SPEC EV, to będziesz mógł zamontować manetki na obejmie klamki hamulca.
Ps. Nie wiem czy zauważyliście, ale na Stavie nie mając premium znów można od znajomego pobrać plik gpx.
Ano, ale nie widzę nigdzie samej manetki 9 rzędowej... Szkoda.
Stąd głównie pomysł, żeby przy następnych zmianach, zmienić cały napęd I w sumie pozbyć się najmniejszego blatu.
Dobrze podwedze od eMGie na próbę jakaś trasę xD [emoji23]
siemalysy
23-08-2022, 19:13
Nie wiem czy u Ciebie, to pomoże. Ale gdybyś znalazł manetki Shimano Deore XT SL-M770 3x9, to one dają się montować po dwóch stronach klamki hamulca. Może byś coś dopasował. Może wprowadzam Ciebie w błąd. Bardziej doświadczeni koledzy w osprzęcie rowerowym na pewno sprostują jak będzie to konieczne ;)
- - - - kolejny post - - - - - -
...
Dobrze podwedze od eMGie na próbę jakaś trasę xD [emoji23]
Tylko musisz to zrobić z przeglądarki na kompie :)
Każdy na bogato
Akurat buty to bardziej z musu, w poprzednich pękła podeszwa. Pierwszy raz kupiłem nie Shimano (NW Rebel 3) i jak na razie nieco lewy ciśnie w palce. Długość jest dobra, tylko czub wąski. Zobaczymy co będzie jak dygnę normalny dystans na gruzie, bo na razie to tylko pitu-pitu do fabryki.
Kupiłem też inne zabawki, trochę po bandzie, ale napiszę reckę po urlopie, żeby trochę nawinąć kameów. Pierwsze wrażenia jednak są super.
Za to tylny hebel (SRAM Apex 1) w miastowym mi się kompletnie zapowietrzył. Klamka prawie przy kierze, a ledwo coś czuć. A że to na DOT to ani nie mam płynu, ani nie mam zestawu. Dam do serwisu, ale na urlopie. Zresztą to nie pierwszy raz, gdy akurat tylny Apex 1 ni stąd, ni zowąd się zapowietrzył był. Prześmigam te półtora tygodnia jeszcze na przednim tylko.
Tak sobie patrzę na te moje manetki i tą moją nowa klamkę...
Są firmy co produkują adaptery pozwalające pożenić ze sobą rzeczy, o których nie pomyślał producent. Ja miałem do obejm klamek XT M8k zamocowane manetki XT M770 3x9. Czyli dwie generacje w tył. Wystarczyło kupić adaptery, nie były tanie, ale tańsze niż wymiana grupy napędowej na M8k.
Trickstuff i Problem Solvers na pewno robią takie adaptery, że można nawet na jednej obejmie mieć klamki Shimano i manetkę Sram, mam tak w MTB. Coś tam robi Magura, ale tylko do swoich klamek. Może Wolf Tooth coś też ma, ale oni raczej patenty na mocowanie przerzutki mają. PAUL chyba nie, ale możesz popaczeć. Nie wiem co z tego dostaniesz w Polsce, ale w Niemczech już na pewno da się kupić.
Tu jest spora przewaga SRAM, bo większość ich manetek ma obejmę mocowaną na śrubę, Odkręcasz obejmę i manetkę możesz zamontować do adaptera. W Shimano nawet w XT, kupujesz z obejmą albo z adapterem do klamki. Jak chcesz manetkę z adapterem zamontować na obejmie, to musisz kupić całą górną pokrywę manetki z obejmą.
Co do hebli Magura, sam słyszałem dosyć skrajne opinie. Kolega ma któreś dwutłoczkowe z obecnej serii MT i jest zachwycony. Kiedyś miał Marty i twierdzi, że były bardzo zero-jedynkowe. Obecne mają dobrą modulację, ale jak się dociśnie to mają też pałer. Nie pamiętam co ma, ale on zwykle grubo jechał, bo tradycyjnie jak kupował rower to pierwsze co mówił, że fajny, kupi, ale wszystko proszę zmienić na XTR. Jednak obecne braki zaopatrzeniowe pohamowały mu takie fanaberie. Jeździ na nich jednak za krótko jednak, żeby powiedzieć, że przetestował heble na długim dystansie. Z drugiej strony gadałem kiedyś w ciapongu z mechaniorem rowerowym z Jeleniej Góry i twierdził, że Magury w okolicach połowy klocków lubią się zapowietrzyć.
Jak w MTB trzy lata temu zmieniałem heble z Shimano M6k, to zastanawiałem się nad Magurami, ale w konfiguracji jakiej bym pragnął wychodziło za drogo. Kupiłem Sh M8k, ale przedni zacisk czerotłoczkowy i jestem zadowolony, do mojego stylu jazdy są wystarczające, do tego serwis jest bajecznie prosty, a odpowietrzenie łatwe i szybkie.
siemalysy
23-08-2022, 19:40
Tomek fajne lakierki. Nie wiem jaki kolor kupiłeś, ale znalezione w necie w kolorze szarym są fajne :) Dawno temu w Krossie miałem hamulce Avid na DOT. Jakiś niski model, chyba DB1. Ciągle ocierały o tarczę. Nie dało się zacisków wyregulować. No i odpowietrzenie tylko w serwisie, bo nie miałem zestawu do odpowietrzania. Zmieniłem na Deore 615 i zapomniałem o problemach z hamulcami.
Ten adapter do manetki to masz taki TRICKSTUFF MATSHI 13 MK II (https://www.bikester.pl/trickstuff-matshi-13-mk-ii-adapter-shimano-i-spec-a-hamulec-do-prawej-manetki-sram-M808316.html?&_cid=21_1_-1_9_250_1134752_324496311358_pla&ef_id=Cj0KCQjw9ZGYBhCEARIsAEUXITXEaoDUH_gtD2tSqddK IXbPlmaAiHpG2zCkBOzVWUBWz4XQo6dfo7caAhHgEALw_wcB&ev_chn=shop&campaign_detail=smart_shopping&gclid=Cj0KCQjw9ZGYBhCEARIsAEUXITXEaoDUH_gtD2tSqddK IXbPlmaAiHpG2zCkBOzVWUBWz4XQo6dfo7caAhHgEALw_wcB)? Zamierzam prawą manetkę założyć na obejmę klamki shimano. Manetkę myk myka też zamierzam założyć na klamkę. Tu akurat kupię manetkę OneUp z I-SPEC.
Ano, ale nie widzę nigdzie samej manetki 9 rzędowej... Szkoda.
Stąd głównie pomysł, żeby przy następnych zmianach, zmienić cały napęd I w sumie pozbyć się najmniejszego blatu.
Dobrze podwedze od eMGie na próbę jakaś trasę xD [emoji23]
Ostrzegam, ostatnie były dość górzyste, ekipa mi zaczęła się buntować :-)
- - - - kolejny post - - - - - -
Nie wiem czy u Ciebie, to pomoże. Ale gdybyś znalazł manetki Shimano Deore XT SL-M770 3x9, to one dają się montować po dwóch stronach klamki hamulca.
- - - - kolejny post - - - - - -
Może być problem, ostatnio szukałem dla żony i o nowych zapomnij, nawet zwykłej deorki nie kupisz, z używkami też nie jest wesoło.
Górzyste mi absolutnie nie przeszkadzają. Im wincyj, tym lypij
Już szukałem, i 770, 590 I podobnych, nima nic albo cena z d.... XD
Poszukam adapterów może.
Górzyste mi absolutnie nie przeszkadzają. Im wincyj, tym lypij
Już szukałem, i 770, 590 I podobnych, nima nic albo cena z d.... XD
Poszukam adapterów może.
Z nowych 9-ek kupisz najwyżej Alivio, a i też pewnie nie za długo, bo Alivio chyba umiera i zostaje Acera
Alivio to taka tańsza wersja altusa, już nie chce się cofać, z reszta te manetki mają ten sam system mocowania, to by mi nic nie dało, albo znajdę adapters odpowiednio, albo sobie będę kupował po kawałku coś lepszego i przy zmianie przeskoczę jak panda.
Jedyne co mnie martwi to wielkość blatów 2rz jakieś takie małe w większości 26-36... Nie wiem, ja dość często lubię pocisnąć na ostatnim biegu i u mnie 42 duzy to taka norma od 6 biegu w górę śmigam i szosówki czasem xP
siemalysy
23-08-2022, 20:18
Alivio, to wyższa grupa od Altusa i Acery. Wyższa od Alivio, to Deore.
Poważnie? To chyba te materiały już nie te same jednak... Bo, że nowsza to wiem.
Jedna korbe alivio załatwiłem dość szybko
siemalysy
23-08-2022, 20:22
Generalnie wyższa grupa, nie zawsze znaczy wytrzymalsza ;)
Tomek fajne lakierki. Nie wiem jaki kolor kupiłeś, ale znalezione w necie w kolorze szarym są fajne :) Dawno temu w Krossie miałem hamulce Avid na DOT. Jakiś niski model, chyba DB1. Ciągle ocierały o tarczę. Nie dało się zacisków wyregulować. No i odpowietrzenie tylko w serwisie, bo nie miałem zestawu do odpowietrzania. Zmieniłem na Deore 615 i zapomniałem o problemach z hamulcami.
Ten adapter do manetki to masz taki TRICKSTUFF MATSHI 13 MK II (https://www.bikester.pl/trickstuff-matshi-13-mk-ii-adapter-shimano-i-spec-a-hamulec-do-prawej-manetki-sram-M808316.html?&_cid=21_1_-1_9_250_1134752_324496311358_pla&ef_id=Cj0KCQjw9ZGYBhCEARIsAEUXITXEaoDUH_gtD2tSqddK IXbPlmaAiHpG2zCkBOzVWUBWz4XQo6dfo7caAhHgEALw_wcB&ev_chn=shop&campaign_detail=smart_shopping&gclid=Cj0KCQjw9ZGYBhCEARIsAEUXITXEaoDUH_gtD2tSqddK IXbPlmaAiHpG2zCkBOzVWUBWz4XQo6dfo7caAhHgEALw_wcB)? Zamierzam prawą manetkę założyć na obejmę klamki shimano. Manetkę myk myka też zamierzam założyć na klamkę. Tu akurat kupię manetkę OneUp z I-SPEC.
Dzięki Michał, kupiłem właśnie szare. Zwykle kupuję czarne, ale nie było w moim rozmiarze. Na szarych na pewno będzie mniej widać kurz. :)
Przy klamkomanetkach to nie taka prosta sprawa. Kupowanie GRX 800, nawet tylko klamkomanetek to jednak przegięcie do tego roweru, a tylko to w Shimano jest fabrycznie przystosowane do napędu 1x. Oczywiście mogę kupić dowolne klamkomanetki gdzie lewa będzie niby 2x i jej nie podłączać. Niewykluczone, że tak zrobię. To rower do miasta obecna kaseta 11-42 już dogorywa, następna będzie 11-34, też na urlopie zmienię, bo już czas, ale najpierw heble odpowietrzę.
Adapter mam Trickstuff Matshi Mille SRAM Adapter for I-Spec II (https://www.bike-components.de/en/Trickstuff/Matshi-Mille-SRAM-Adapter-for-I-Spec-II-p50922/) pozwala pod klamki serii MX000 czyli I-spec II zamontować manetkę SRAM lub z dodatkowym jeszcze adapterem Saint Adapter (już chyba nieprodukowanym) zamontować starsze manetki 9 biegowe.
Michał, a Ty masz już nowe klamki MX100 z mocowaniem I-Spec EV i do tego Trickstuff nie robi chyba w ogóle matchmakerów. Robi je za to 3min19sec i potrzebujesz Matcher I-Spec EV Adapter (https://www.bike-components.de/en/3min19sec/Matcher-I-Spec-EV-Adapter-p68602/) lub zestaw adapterów BikeYoke Adapter I-Spec EV (https://www.bike-components.de/en/BikeYoke/Adapter-I-Spec-EV-p79758/). Trzeba bardzo uważać, bo Shimano co generacja to inne mocowanie manetek do klamek.
siemalysy
23-08-2022, 20:38
Tak. Mam dokładnie M8100 z I_Spec EV. Myślałem, że mam ta poprzednią generację I-Spec. Dzięki, w takim razie już wiem co potrzebuje :)
eMGie apropos górek.
Mam wyrysowana trasę przez TPK aż do rewy, czaje się żeby to zrobić już niedługo.
Więc jak coś, można wspólnie śmignąć któregoś pięknego dnia.
65690
Szukałem ostatnio podsiodłówki na dłuższe wyjazdy ok. 5 litrów, może moje przemyślenia się komuś przydadzą. Zdjęcia przykładowe wziąłem z sieci żeby wiadomo było o czym mowa.
Zawodnicy:
Ortlieb Saddle Bag Two 4,1 L (190 zł)
Zefal Z Adventure R5 (230 zł)
Jack Pack Ultra Tobołek 2.0 4 L (230 zł)
Topeak BackLoader 6 L (230 zł)
Ortlieb Saddle Bag Two 4,1 L
65705
Fajny system mocowania (zaczep przykręcany do siodełka + plastikowa wypustka w torbie), nic nie lata. Torba zrobiona w stylu ortliebowskim, tzn. z wodoodpornego tworzywa. Ma to ten minus, że nie za bardzo się kompresuje, torba ma swoje 4.1 litra i kształt, trzeba to pokochać z dobrodziejstwem inwentarza. Przy małej ilości rzeczy będą one latać po torbie. Brak zewnętrznej siatki, jest mocowanie na lampkę.
Zefal Z Adventure R5
65707
Fajne czerwone wnętrze, dzięki czemu łatwiej można znaleźć coś w środku. Z minusów to jest bardzo wąska przy samej sztycy co utrudnia pakowanie. Grubsza niż Ortlieb, ale daje się nieco zwinąć w tylnej części. Nie ma siatki, są 2 taśmy do zamocowania dodatkowych rzeczy, jest miejsce na lampkę.
Jack Pack Ultra Tobołek 2.0 4 L
65704
Największe rozczarowanie. Polska firma, ale co z tego jak i tak wszystko szyte w Chinach. Jakoś(ć) kiepska - słabo docięte taśmy, krzywo przyszyty rzep:
65701657036570065702
Za 50 zł bym przymknął oko, ale w tej cenie nie. Ceny polskie, jakość jak najtańszym chińczyku z Aliexpress. Zwróciłem z niesmakiem. Wodoodporność rozwiązana jest tak, że do torby w kolorze czarnym dołączony jest oczoj*bny pokrowiec w kolorze zielonym. Siatki nie ma, mocowanie na lampkę jest.
Topeak BackLoader 6 L
65706
Ciekawie rozwiązany problem wododporności, bo sama torba nie jest wodoodporna, ale ma w środku wodoodporny worek z zaworkiem kompresyjnym. Wygodne, bo zamiast grzebać w torbie można wyciągnąć worek ze wszystkimi rzeczami. Zaworek pomaga przy zmniejszaniu objętości gdy mamy jakieś ciuchy i inne miękkie rzeczy. Tutaj największy plus tej torby czyli możliwość mocnego skompresowania. Dzięki temu nie potrzebuję 2 toreb na mniejsze i większe wyjazdy. Jest zewnętrzna siatka i miejsce na lampkę, a właściwie kilka, więc niezależnie od poziomu upakowania da się zamocować lampkę tak żeby świeciła gdzie trzeba.
Wybrałem Topeaka.
135km po TPK? odważnie :-)
Ja 04.08.2022 spadam nad Adriatyk na 2tyg, może pod koniec września, ale i tak zobaczę, co będzie z moim kolanem :-)
Wind Mill
23-08-2022, 22:15
...Ja 04.08.2022 spadam nad Adriatyk na 2tyg...
Aleee, że wehikułem czasu? ;)
Pytanie co do podkładek żelowych pod baranek: czy ktoś z Was miał styczność z
XLC GR-T05
65711
lub Bikeribbon Gel Pads?
65712
Ew. polecicie coś innego?
Ja mam podkładki żelowe chyba Fizika, w każdym razie do baranka to mus brać takie wygięte i takie co można bez problemu obciąć nożyczkami.
Aleee, że wehikułem czasu? ;)
09 miało być oczywiście :-)
Tak wygląda beskidzka rąbanka [emoji3]65717
To chyba na traktor a nie rower [emoji1787][emoji23][emoji1787][emoji23][emoji1787]
To ta trasa: raczej na gravela?
gavin widze że prognozy Cię nie zatrzymały. Dużo było pchania?
To jest szuter gruboziarnisty ;)
Napiszę niedługo parę słów o tej trasie. Ogólnie jest piękna. Pchania mało. I nie jeździ się po takiej rąbance. Na szczęście.
No i zero deszczu było.
Podzielę się pewnym spostrzeżeniem, odnośnie aktywności w różnych aplikacjach.
Kiedyś tam, jakoś w 2012 roku miałem aplikację Endomondo i w niej zapisywałem swoje aktywności.
Potem aplikacja umarła, większość przerzucała się na stravę. Eksportu dokonałem w dość prosty sposób.
Użyłem więc te parę lat temu serwisu online (wtedy zabuliłem 2$ chyba) żeby mi automatycznie wyeksportował te aktywności do plików tcx na dropboxa i równocześnie zaimportował do stravy.
Fajnie to zadziałało, dlatego piszę, gdyby ktoś chciał dokonywać jakichś importów przenosin itp, to można w dość prosty sposób (być może też obecnie są podobne inne serwisy, nie robiłęm kolejnej rozkminy w temacie), a do tego mieć kopię zapasowa gdzieś tam w chmurce, czy zapisać sobie potem na kompie, nasie itp itd. Aktualnie chyba nie można wysyłać do garmina tylko bezpośrednio, bo zmieniło się API, ale ten z kolei ma sekcję bulk importu, więc nie szkodzi.
Tym bardziej nie szkodzi, że tapiirik (tapiriik.com) - bo o tym serwisie mowa, może też właśnie zapisywać aktywności jako pliki na dropboxie, więc z automatu (za kase) albo ręcznie raz na jakiś czas trzeba sobie samemu kliknąć (za darmo), można sobie te aktywności dorzucać do dropa i kiedyś tam za 100 lat, w razie potrzeby zaimportować gdzieś w inny serwis / miejsce.
Niestety nie ma wszystkich serwisów, ale spełnia swoje zadanie dość dobrze jak dla mnie osobiście.
Może komuś się ta wiedza przyda. Ja akurat na dniach przypomniałem sobie o tym i skorzystałem z plików z dropboxa, żeby sobie stare aktywności poimportować do connecta garminowego.
Obsługiwane serwisy:
Garmin Connect
Runkeeper
TrainingPeaks
SportTracks.mobi
RideWithGPS
TrainAsONE
TrainerRoad
Motivato
Velo Hero
Epson RUNSENSE
Dropbox
Smashrun
pulsstory.
Strava
Single Tracker
Beginner Triathlete
Też się tapiriikiem przenosiłem ale za darmo. Po prostu przeimportował wszystko z endo do stravy. Choć tak po prawdzie nie wszystko, coś się u mnie zadziało w 2019 i tu mam tylko część. Natomiast z endo pod koniec zdaje się można było ściągnąć swoje aktywności.
Też się tapiriikiem przenosiłem ale za darmo. Po prostu przeimportował wszystko z endo do stravy. Choć tak po prawdzie nie wszystko, coś się u mnie zadziało w 2019 i tu mam tylko część. Natomiast z endo pod koniec zdaje się można było ściągnąć swoje aktywności.
Noo, coś takiego było i nawet ściągnąłem, ale gdzie .... dzisiaj nie pamiętam czy w ogóle mam gdzieś to jeszcze.
Traktuję obecnie jako backup, raz na jakiś czas kliknę i się dogra na dropboxa..
Jak się pozbyć kondensacji z wyświetlacza? Im więcej słońca tym mniej widać, jak jest zimno to jest ok.
65720
Wind Mill
24-08-2022, 12:34
09 miało być oczywiście :-)
Domyślne. ;)
...To jest szuter gruboziarnisty ;)
Dobre. :mrgreen:
Rozebrać, wysuszyć na 100%, dobrze uszczelnić i złożyć. Ta kondensacja trawi także podzespoły, niedługo całość padnie.
siemalysy
24-08-2022, 21:16
Tak wygląda beskidzka rąbanka [emoji3][
Wygląda ładnie :-D
Nowy rodzaj gruza. :mrgreen:
65738
by Bicycle Pubes (https://www.instagram.com/bicyclepubes/)
siemalysy
25-08-2022, 19:20
Nie no, to jest coś pięknego :-P A ile ma możliwości mocowania uchwytów na bidon ;) Kolor mi się podoba.
Dziś odebrałem z paczkomatu manetkę i multitoola. Czekam jeszcze na przerzutkę. Jest już 12 km ode mnie, ale jeszcze nie wydana do doręczenia ;)
Ja zamówiłem 3x osłony na amortyzatory na zimę, zapłaciłem 8 zł xD idą już od miesiąca ale na dniach chyba dojdą xD
A rowerz jest po zbóju, jeździłbym [emoji23]
Ciekawe połączenie szprych z korbą :-)
patronat
26-08-2022, 10:37
Pojechaliśmy na rowerki do Świeradowa ale lało i nie było zbyt przyjemnie.
Ciuchy które dawały radę:
1. Kurtki Leatt MTB 3.0 i 5.0
2. Spodnie Leatt MTB 3.0 - tył przecieka przez wentylację poza tym super
3. Kask Leatt Enduro 3.0 z odpinaną szczęką, występuje też samodzielnie - mega hiper super duper. Serio.
4. Najfajniejsza rzecz na górski rower do zwiedzania : buty Columbia - wodoodporne w 100% , usztywnienie i mega przyczepna podeszwa. Wygląd sportowego trampka, niech Was nie zwiedzie.Tu wersja damska.
65750
Nie sprawdziła się - kurtka Iguana, buty trekkingowe NB.
Schronisko na Stogu Izerskim:
65751
To są warunki gdzie na zdjęcie można wkleić dowolny widok. Mogą być Karkonosze, mogą być Himalaje, a może być Dolina Marinera.
siemalysy
26-08-2022, 21:41
Pojechaliśmy na rowerki do Świeradowa ale lało i nie było zbyt przyjemnie.
...
Schronisko na Stogu Izerskim:
Super klimat. Lubię taki, ale też lubię popatrzeć na ładne widoczki :)
__________________________________________________ __________________________________________________ __________________________________________________ ____
Dziś odebrałem przerzutkę. Już zamontowana i jutro zobaczę jak to się klika, bo żona zabiera mnie na przejażdżkę :-D
Wczoraj miałem dzień wolny, więc wyskoczyłem zakończyć temat pt. "Wislana Trasa Rowerowa w Małopolsce". Udało się przy okazji pobić mój prywatny rekord odległości:
Tarnów - Szczucin - Kraków
Aktywność 165,2 km • 8:08 godz.
https://mapy.cz/s/jajucojovu
Zdjęcia i relacja będą jak znajdę chwilę czasu.
siemalysy
27-08-2022, 20:10
...
https://mapy.cz/s/jajucojovu
Zdjęcia i relacja będą jak znajdę chwilę czasu.
ku6i koniecznie napisz kilka słów relacji :)
No właśnie, zawsze miło się czyta I ogląda zdjęcia z Waszych wycieczek.
Koleżanki i Koledzy, jaki gravel w okolicy 5tys?
cz4rnuch
27-08-2022, 22:35
Teraz już takich nie robią. Ostatnie takie ze dwa może rok temu było widać, zwało się to romet aspre 2, ale w tym roku cena to już bliżej 6 tysi i nadal trudno to znaleźć w sklepie. Może jeszcze ktoś sprzedaje rocznik 2021 w egzotycznych rozmiarach po 5 tysi. Warto się rozejrzeć. O ile sam jesteś egzotycznych rozmiarów.
M_bike grv 400 za 5999zł czyli ostatnie możliwe okolice 5 tys ;)
Prognozy pogody zapowiadały deszcze i burze nawet, ale chęć do jazdy była większa. Najwyżej zmoknę, skrócę jak zajdzie taka potrzeba. W miniony weekend skróciłem, a potrzeby takiej nie było.
Rano znowu jakieś IC spóźnione o kilkadziesiąt minut. IC do Szklarskiej tylko o 90 w zeszłym tygodniu był opóźniony o 100, jest postęp.
Kilka minut przed moim pociągiem odjechał IC do Kudowy Zdrój. Mój KD odjechał o czasie, ale w Bardzie zameldował się 10 minut po czasie. Jak na trasie 85 km zrobić 10 minut opóźnienia, nigdzie nie stojąc, aby przepuścić pociągi z naprzeciwka (magistrala)? Nie wiem, zapytajcie KD.
Początek to standard, trzeba się te 18 km przebić przez Góry Bardzkie, żeby dojechać do Gór Sowich. Jadę górami, bo można też dołem i wbić się na Przełęcz Wilczą asfaltem, ale bez sensu robić podjazd asfaltem na MTB, do czego jeszcze wrócę. Jakoś na 6 km zaczyna padać, ale niespecjalnie intensywnie. Chowam tylko aparat do worka i jadę dalej. Drzewa mnie osłaniają, zatem nie ma potrzeby zakładania kurtałki. Na Wilczej wbijam na szutry w kierunku Przełęczy Srebrnej. Szutry kończą się jakieś 2,5 km przed przełęczą takim placem, ale tym razem na nim jest sporo drzewa i nawet drwale, i sprzęt ciężki. Dalsza zwykła leśna droga jest kompletnie zniszczona na odcinku kilkuset metrów przez drwali. To co dało się bez problemu przejechać gruzem na gładkich oponach teraz jest jedną wielką błotną breją. Na gruzie odradzam, na MTB można o ile nie ma się dobry bieżnik. Na Vittoriach Barzo bym miał spory problem, bo te opony są słabe w błocie. Dałem radę, choć momentami opona całkowicie chowała się w błocie. Rabunkowa gospodarka leśna i niszczenie dróg.
W Srebrnej Górze wbijam w Góry Sowie. Tym razem zamierzam jechać szlakiem szczytowym. Jeszcze podczas podjazdu pod Chochoł Wielki mija mnie bus z przyczepką. Na przyczepce rowery, w środku rowerzyści. Tak się wozi MTB w Srebrnej Górze. :|
Podjazd pod Malinową zaczyna się wypychem, potem da się jechać, ale myślę, że można sobie w całości to odpuścić i pojechać niebieskim rowerowym, trawersującym szczyt. Generalnie ten szlak szczytowy to rowerowy jest głównie na mapach, bo w terenie to jest szlak pieszy. W sumie dobrze, że nikt nim nie chodzi, bo ryzyko zderzenia jest spore. Szlak jest o połowę węższy niż rowerowe single i bardzo kręty, za to nie ma na nim agrafek znanych z singli. Poza początkowym wypychem reszta jest przejezdna, ale kilka zjazdów jest mocno technicznych. Na mokro nie chciałbym tego jechać.
Przełęcz Woliborska, to krótki popas na batona i jak się okazuje na dopicie reszty wody z bukłaka. Pierwszy raz bukłak skończył mi się tak szybko. Został bidon 0,7 l, ale do Przełęczy Jugowskiej już jest łatwiej. Większość trasy to szeroki szuter szlaku Żółta Bielawa. Jednak, aby skrócić, robię nieoznakowaną drogę do Wigancickiej Polanki i dalej przejazd czarnym pieszym do Żółtej Bielawy, pozwala to zaoszczędzić kilometrów, choć niekoniecznie czasu. Ponad połowa tej nieoznakowanej drogi to wypych. Ciężko się idzie, bo to nie droga, a w zasadzie wąwóz wyrzeźbiony spływającą wodą. Jak już polankę widać, da się jechać. Zjazd czarnym spoko, choć sporo wysokiej trawy, która na pewnym odcinku była całkiem położona. Nie wiem czy naturalnie, czy nie.
Żółta Bielawa od Polanki Bielawskiej do Przełęczy Jugowskiej jest bardzo fajna, są widoki, są zjazdy i podjazdy. Na przełęczy robię sobie dłuższy popas. Uzupełniam wodę w bukłaku i bidonie. Wypijam piwo i zjadam frytki. Miała być pajda ze smalcem, ale akurat była wyszła.
Odpocząwszy w połowie trasy ruszam Niebieską Bielawą do Koziego Siodła. Trochę widoków, trochę ludzi. Na Koziej Równi wbijam na Czarną Bielawę w kierunku Schroniska Sowa, które okazuje się być zamknięte z powodu remontu. Ilość ludzi się zwiększa, ale rower na zjeździe słychać z daleka, a podjeździe też z odpowiedniej odległości. Zresztą mijam też rowerzystów. Bardzo fajny szlak, co rusz przejeżdża się przez strumienie, widoków też nie brakuje.
Na Jeleniej Polance mam drobną zagwozdkę jak wbić na żółty rowerowy do Walimia. Widzę słupek, ale nijak wjazdu, w końcu przeprowadzam rower koło wiaty i dalej jadę szlakiem. Znowu strumienie, ale więcej błota przez wycinkę. Na końcu dosyć stromy zjazd ze sporymi i luźnymi kamieniami, przejazd przez większy strumień i asfalt do Walimia. W Walimiu robię asfaltowy podjazd, dobrze mi znany z wypraw gruzem, ale na MTB tak dobrze nie wchodzi. Za to droga zamknięta, bo jakiś wyścig kolarski się szykuje. Na końcu podjazdu nie skręcam na Glinno, tylko jadę prosto na Zagórze Śląskie. Bardzo fajny fragment poprowadzony łąkami i szybki zjazd nad Jezioro Bystrzyckie. Nachylenie jest tak słuszne, że szutrowa droga została wzmocniona kamieniami żeby nie spłynęła z deszczem. Na gruzie by wytrzęsło, ale MTB FS sunie gładko w dół. Trzeba tylko uważać na łukach.
Nad jeziorem robię sobie krótki popas na piwo i żegnam się z nieutwardzoną nawierzchnią.
Podjazd z Zagórza pod Pałczyk daje mi nieco w kość, nawet zablokowanie amorów niewiele pomaga. Asfaltowy podjazdy na MTB postrzegam jako pewien wymiar kary, zmęczenie też dokłada swoje. Nie rekompensuje tego nawet szybki zjazd do Dziećmorowic. W Wałbrzychu jeszcze po drodze robię zakupy na drogę i terenowym skrótem docieram do dworca Wałbrzych Szczawienko. Mam pół godziny do pociągu.
Trochę się jednak dojechałem. Nieprzekraczanie 1500 m podjazdów na MTB to jednak jest dobra koncepcja. Trasę zaliczam do wymagających, nie obfituje zjazdami. Wałbrzych leży 100 m wyżej niż Bardo. Nie chciałbym jednak robić jej w drugą stronę, bo te kilka podjazdów też by dało w kość, a kilka zjazdów mogłoby się skończyć sprowadzaniem roweru.
Trasa:
https://www.strava.com/activities/7709832423
Fotosy:
65779
Prawdopodobnie Brzeźnicka Góra, Góry Bardzkie.
65780
Szutrowe autostrady w Górach Bardzkich.
65781
Czerwony pieszy, że niby rowerowy w Górach Sowich.
65782
Ślęża z Gór Sowich.
65783
Żółta Bielawa, tu akurat przed Bielawską Polanką.
65784
Widoki z tegoż szlaku.
65785
Nie wygląda, a jest dwucyfrowo.
65786
Można jechać lewym strumieniem, ale można też i prawym.
65787
Łąki przed Zagórzem Śląskim.
65788
Wałbrzych Szczawienko.
siemalysy
28-08-2022, 08:52
Ciekawa relacja obfitująca o ładne zdjęcia. Niebo nadaje fajny klimat fotkom :)
...
Przełęcz Woliborska, to krótki popas na batona i jak się okazuje na dopicie reszty wody z bukłaka. Pierwszy raz bukłak skończył mi się tak szybko. Został bidon 0,7 l, ale do Przełęczy Jugowskiej już jest łatwiej.
...
Dobrze, że udało się Tobie uzupełnić zapas wody :)
Ja pakując się na rower najbardziej obawiam się, że właśnie skończy mi się woda i nie będę miał gdzie jej uzupełnić. Nie zawsze jest gdzie, nie wszędzie są sklepy czy schroniska. U mnie brak wody, to brak mnie ;) Drastycznie wzrasta prawdopodobieństwo skurczy.
Dzięki Michał.
Ja zwykle zabieram ok. 2 l wody. Na gruzie są to dwa bidony 0,7 l i miękka butelka w torbie. Na MTB bukłak w nerce i bidon 0,7 l. Zabieram tylko wodę, jakoś mam opór przed katowaniem sobie żołądka izotonikiem. Poza tym ten sztuczny smak też nie do końca mi odpowiada.
U mnie brak wody zwykle kończy się bombą. Wczoraj po uzupełnieniu zapasów bidon został mi do Wrocławia, ale w Wałbrzychu na dworcu i w pociągu wypiłem 1,5 l wody mineralnej. Choć końcówkę już trochę na siłę. Z bidonu wypiłem połowę podczas powrotu z pociągu do domu, zahaczając jeszcze o knajpę.
Jak podliczę wczorajsze płyny to wychodzi mi 3,4 l w trakcie jazdy i ok. 2,5 l bezpośrednio po jej zakończeniu.
lukasz_kk
28-08-2022, 09:55
To ja też opiszę (skromnie, bo nie mam lekkiego pióra) swoją dzisiejszą, krótką jak na Wasze standardy trasę.
Przejechaliśmy z kolegą fragment trasy „Gravel po Łódzku”, której inny fragment, jeśli mnie pamięć nie myli przejeżdżał kiedyś i opisywał tutaj siemalysy. My wybraliśmy odcinek od Kolumny do mojej dzielnicy w Łodzi. O 5:55 wbiliśmy w pociąg na Retkini, 20 minut później byliśmy na miejscu, i udaliśmy się w kierunku północnym. Po 2 godzinach i 39 km byliśmy na miejscu, i to w sumie koniec opisu (mówiłem, że będzie krótko :D). Sama trasa dość przyjemna, raczej bez widoków, ale unoszące się nad polami mgły wyglądały klimatycznie, tym niemniej nie chciało mi się wyciągać telefonu z uchwytu, żeby zrobić jakieś zdjęcia. Nawierzchnia trasy to w większości szutry, trochę piaszczystych polnych dróg, gdzieniegdzie asfalt, nawet łąka się trafiła (mam pamiątkę w postaci trawy wkręcone w dolne kółko tylnej przerzutki). Raczej płasko, największy podjazd był po minięciu rzeki Ner, ale nie był ani stromy, ani długi. W jednym miejscu musieliśmy zawrócić, bo ścieżka zrobiła się niebezpiecznie wąska, krzaki po uszy a po środku jebitny pająk (kawałek dalej jeszcze był jakiś strumyk, który przecięliśmy w innym miejscu i miał z pół metra szerokości). Z przygód, to kolega stracił przedni hamulec (canti), bo chyba w pivoty wkręcił śruby ze zbyt małym kołnierzem i hamulec po prostu spadł. Sprężynka w palcach nie chciała zejść, więc pojechał dalej, ale niestety dalej na dziurawym asfalcie spadła i poleciała gdzieś w krzaki.
Mój fragment trasy:
https://strava.app.link/QVewmnJ6Qsb
Cała trasa:
https://www.ultraprzygoda.pl/trasa-gpl.php
Portret w ruchu na moim potworku:
65789
Ze względu na nadchodzącą zmianę pracy chciałem przejechać w tym roku jeszcze jakieś dwie porządne wycieczki. Musiałem się zmieścić do końca sierpnia. Pierwsza z nich to odcinek Szlaku Orlich Gniazd od Częstochowy do Jaroszowca i potem powrót do domu. O SOG to już wiele osób pisało to chyba nie mam co przynudzać.
Druga trasa to wypad w Beskidy. I o niej kilka słów warto napisać. Od tygodnia sprawdzałem prognozy pogody. Najpierw wyglądały super, potem trochę gorzej, ale postanowiłem, że trudno, najwyżej zmoknę. Zabrałem nawet tarpa jakby trzeba było przeczekać jakieś mega opady. Miałem jechać z Kipciorem, ale on odpuścił patrząc na prognozy.
Trasa jest wzorowana na trasie youtubera (Bushcraftowy).
Autem pojechałem do Lipowej i tam rozpoczyna i kończy się trasa. Jest tam duży darmowy parking. Na parkingu był jeszcze jeden zawodnik na mtb. Pogoda była pochmurna, spora wilgotność i mgła. Początek to dolina Zimnika, dróżka asfaltowa, potem szutrowa, 10km podjazd na którym zdobywamy 580m wysokości. Bardzo przyjemnie się jechało, około 6% - 8%, czasem 15%. Koniec podjazdu to rozjazd, jadąc w prawo można już dojechać na szczyt Skrzycznego.
65790
65791
65792
65793
65794
65795
65796
Ja pojechałem w lewo w kierunku Magurki Radziechowskiej. Piękne szuterki i wspaniałe widoki. Niebo zaczęło się przecierać. Minąłem wschodnim zboczem Kopę Skrzyczeńską i Malinową Skałę.
65797
65798
65799
65800
Po drodze jest jeden bardziej przygodowy kawałek - wąska ścieżka, potoki, błotko - sama radość.
65801
65802
65803
Potem dojechałem do miejsca w którym miał być wypych do Głównego Szlaku Beskidzkiego, ale w tym miejscu płynęła rzeka :) .
65804
Zawróciłem więc i pojechałem inna drogą.
65805
Niestety kawał wypychu mimo wszystko trzeba zaliczyć. Ogólnie brakuje jakiejś szutrowej drogi żeby przeskoczyć ten grzbiet. Krótki kawałek po GSB i w dół, potem dużo wody na ścieżkach.
65806
65807
65808
65809
65810
65811
Ogólnie to jakby jechać korytem rzeki. Skończyła mi się niestety po drodze woda - plan był na zakupy w schronisku Przysłop, ale miałem za mało (2l). W końcu dotarłem do schroniska, po drodze jest jeszcze krótkie wnoszenie roweru.
65812
65813
Zjadłem żurek, uzupełniłem zapasy i w drogę.
65815
Potem jest mega gravelowy odcinek, zachodnimi zboczami, sama przyjemność. Po chwili zaczynamy podjazd na Małe Skrzyczne i Duże Skrzyczne.
65816
65817
65818
65819
65820
65821
65822
65823
65824
65825
Same okolice znam tam bardzo dobrze, bywałem wielokrotnie czy w lato czy w zimę więc za długo nie zostałem. Zjazd ze szczytu można zrobić drogą szutrową, ale nie mogłem jej znaleźć, chyba zarosło.
65826
65827
65828
“Zjechałem” więc szlakiem, a w zasadzie sprowadziłem po rąbance, która Wam się tak spodobała.
65829
Po chwili dotarłem do rozjazdu i pozostało 10km zjazdu. Średnia 40km/h, potem na asfalcie 50km/h. Jechałem ostrożnie i powoli bo byłem sam i ze względu na plany wrześniowe nie chciałem zaliczyć gleby. Na FS to tam można nieźle dać po garach.
65830
65831 (przez ten grzbiet na horyzoncie się przebijałem na początku).
Wyjazd był bardziej turystyczny niż sportowy. Nie śpieszyło mi się, narobiłem dużo fotek. Cieszyłem się przebywaniem w górach.
Po drodze (oprócz schroniska) spotkałem może z 5 osób pieszych i ze 3 rowery. 4 elektryki stały w ich naturalnym środowisku - pod schroniskiem :)
No i drogę umilał mi zapach świeżo ściętego drewna, nasi dzielni i niedocenieni pilarze dobrze sobie radzą z tymi okropnymi lasami, zasłaniającymi widok na miasta.
Bardzo polecam tę trasę. ok 65km, 2k przewyższenia. Było super ;)
https://www.strava.com/activities/7688405260
ps. nie spadła nawet jedna kropla deszczu :)
Seba, super.
Czuć tę poranną wilgoć w powietrzu. Pajonków nie było? Bo ja w podobnych warunkach w Bardzkich miałem cały rower w pajęczynach i co chwilę coś z ryja ściągałem, a raz zauważyłem pająka zwisającego na nici z kierownicy.
Nic na trasie, dużo pajęczyn w lesie.
Dzięki.
Trochę wam zazdroszcze tych relacji i zdjęć, u mnie nie bardzo jest co relacjonować, a i focic nie za bardzo jest co xD
No fajne te relacje robicie, dobrze się to ogląda więc jeździć dalej i opisywać :)
gavin Prognozy dzień wcześniej ok 22: deszcze, burze, masakra cały dzień. Prognoza rano ok 10 jak już mi się wstało: może coś co najwyżej pokropi po południu, a może nie. To Ci się udało :)
Dzisiaj pierwszy raz wyjechaliśmy z młodszym synem na rowerze w trasę, miewa jeszcze problemy z wytuszaniem, jeśli jest pod górkę i czasem zsiadanie obarczone uderzeniem pedału o nogę, ale no ladnie daje rade, na razie 6 km przejechane do placu zabaw mieścinę dalej, jeszcze trzeba będzie wrócić... może w końcu się pozbędę przyczepki xD
Chce ktoś kupić przyczepke? xD [emoji6]
6583565836
kipcior, ale z prognozami pogody tak ostatnio jest.
W piątek to wyglądało tak dla Wrocławia, że w sobotę popada, a niedziela już raczej spoko. W ciągu dnia jeszcze się zmieniało, ale ogólny kierunek został zachowany. W górach podobnie, sprawdzałem tylko Bardo i Wałbrzych.
W sobotę jak wstałem 4:50 to sprawdzam już tylko dla Barda i Wałbrzycha i tylko sobotę, bo dla Wro to przez okno widzę, że raczej na deszcz się nie zanosi. Prognoza pokazuje, że w Bardzie rano coś popada, potem okienko pogodowe i popołudniu znowu deszcz. W Wałbrzychu ma cały dzień padać i jeszcze być może burze. Byłem w Bardzie przed ósmą to coś tam nawet słońce świeciło, nawet jak deszcz spadł, to nadal świeciło słońce, zatem wiedziałem, że popada raczej krótko. Nawet nie sprawdzałem radaru burzowego.
Potem już do końca dnia ani kropli. We Wrocławiu też nie padało.
Dziś za to pochmurno było od samego rana, jakąś godzinę temu zaczęło padać.
Nic jednak nie przebije u mnie zeszłego roku. Zmokłem tylko raz i to na własną prośbę niejako i w sumie 5 km od domu, a jeździłem co tydzień w góry i raz w tygodniu do fabryki, gdzie nie mogłem sobie wybrać dnia.
Zmokłem jak byłem na urlopie, miało padać cały dzień, to odpuściłem rower, ale po tym jak rano popadało, tak koło południa było już sucho to stwierdziłem, że zrobię z osiem dyszek wkoło komina. Dopadło mnie 5 km od domu na rogatkach Wro. Poza tym chyba ze dwa razy coś padało, ale nic zobowiązującego, żadnych kurtek czy chowania aparatu. A wg prognoz to jechałem czasem w oczywisty deszcz.
zdyboo przez ostatnie 2 tygodnie faktycznie rzeczywistość często nie potrafiła sprostać prognozom ;) No ale jak był paskudny upał i wilgotność to i burze były niemal codziennie, choć zwykle omijając moje miasto, z okazji specyficznego położenia. Tylko co z tego, jak lało wszędzie dookoła. Ja po prostu nie jadę jak ma lać, albo jadę w przeciwnym kierunku.
W tym roku jeszcze nie zmokłem. Na Olbrzymach przejechałem przez trawę po pas zaraz po deszczu ale to tyle.
Chce ktoś kupić przyczepke? xD [emoji6]
Ja naszego rodzinnego młodego wożę jeszcze w foteliku, ale w przyszłym roku może też będzie rower, albo hol. :-)
Tę przyczepkę na serio będziesz sprzedawał?
eMGie będę sprzedawał na serio dopiero za rok, czyli po następnym sezonie. Na dłuższe trasy jest jeszcze za mały.
Taka przyczepka to super sprawa, ja mam wersję na 2 osobników, nigdy się nie wypięła, nigdy nie przewróciła na bok, swego czasu oba chłopaki w niej jeździli, a jak żona jeszcze dorzuciła szpeju, to ciągnąć musiałem dodatkowe 50 KG :D
Raz miałem tylko taką akcję, że sprężyny od amorków się odczepiły, dało się jechać, ale trzaskało, okazało się że śruba trzymająca sprężyny w ryzach się odkręcała przez lata od wibracji. No ale locktite poszeł w ruch i jest super.
Gdzie by tu pojechać? Na mapy.cz szlaków rowerowych pełno tu i tam, ale co jeden to z punktu A do B prowadzi, a to nie o to chodzi.
Wszedłem na velomape i jest jakaś "Leśno Rajza". Pierwsze słyszę, 110km, tak w sam raz.
Na północ od Tarnowskich Gór, które jak wiadomo są płaskie. 300m przewyższenia na 100km, niemal cały czas po lesie, jedziem.
https://www.strava.com/activities/7699052501
Trasa to głównie szutry, czasem asfalt, trochę piachu, raz się trafia "gruboziarnisty" szuter ;) Jest ok.
Środek tygodnia, nikogo nie ma. Czasem przez 20km ludzi nie widzę.
Oznakowanie nadgryzione zębem czasu, czasem chyba całkiem zeżarte, szczególnie jak wjedziemy do jakiejś wsi. Bez mapy nie ma opcji jechać, czyli standard.
Zdarzają się miejsca postojowe, jakieś ławeczki, zadaszenie, kosz na śmieci. Mogło by ich być więcej ale nie ma źle, widać że ktoś o tym pomyślał.
Natomiast wodopoje, czy to bary czy sklepy to rzadkość. Trudno ich może w środku lasu oczekiwać ale bezpośrednio przy trasie jest tego tak mało, że jak się jakiś zobaczy to trzeba się zatrzymać i napić.
Sama trasa charakteryzuje się tym, że jest nudna. Momentami bywa nieco nudnawa, a okresowo występuje nuda. Zdarza się także natknąć na nudę, a jeśli dopisze nam szczęście to można się nawet ponudzić.
Momenty w których jest na czym oko zawiesić, jak na odcinek 100km zdarzają się niezwykle rzadko, a i tak nie rzucają na kolana. Chciałem pojeździć po lesie to pojeździłem. No ale może sam las jest chociaż jakiś ładny? No tak mocno średnio. Znam takie lasy, rozsiane po różnych częściach kraju, gdzie też nic nie ma, ale w tym nic jest coś. Tu jest takie puste nic. Na 100km od biedy coś tam się znajdzie ale nie na tyle, żeby mi się chciało zatrzymać i zdjęcie lasu zrobić. Ot las gospodarczy, rżną na potęgę jak wszędzie, poszycie zielone, głównie borówkowe.
Stanica rowerowa garbaty mostek. Najładniejsza miejscówka na trasie
65838
Oznakowanie szlaku
65839
Urokliwy strumyk
65840
Czwarte zdjęcie i cały czas to samo miejsce. Widać piach ale nie należy traktować tego jako wady. To jest atrakcja. Człowiek się buzi i walczy o równowagę. Powinno być więcej takich odcinków.
65841
Bo całe kilometry to jednak autostrada
65842
Forest CRC error
65843
Jedziem dalej
65844
Wieża mi się w obiektywie nie zmieściła.
65845
Jakby wydma? Zjechałem bokiem
65846
Jakieś UFO. Co to jest?
65847
Kolejna droga przez las
65848
Prawie jak singiel. Niestety bardzo krótki odcinek
65849
Naokoło zalewu Chechło-Nakło prowadzi fajna ścieżka. Ale tam to już cywilizacja i zapewne dzikie tłumy w weekend
65850
Rzeczone bajoro
65851
Jezioro Świerklanieckie. Widać samolot podchodzący do lądowania w Pyrzowicach.
65852
Jakieś UFO. Co to jest?
65847
Podejrzewam, że wiatrak pionowy
Czwarte zdjęcie i cały czas to samo miejsce. Widać piach ale nie należy traktować tego jako wady. To jest atrakcja. Człowiek się buzi i walczy o równowagę. Powinno być więcej takich odcinków.
65841
Dokładnie, a czasem po 10 km walki po wertepach to nawet asfalt jest zaletą i miłą odmianą
Jakieś UFO. Co to jest?
65847
http://tarnowskieg.pl/wiadomosci/na-terenie-huty-w-miasteczku/
Fajna relacja, dzięki. A jak z dojazdem w tamte okolice? Jest jakiś pociąg w bliskiej okolicy czy trzeba tachać rower autem?
Ja zawsze jadę autem, parkowałem przy Jeziorze Świerklanieckim, w południowo zachodnim rogu jest darmowy parking. Oprócz tego było kilka parkingów leśnych bardziej na północy. Ale przez jakieś tory kilka razy przejeżdżałem więc może coś tam jeździ. Z naciskiem na może, bo też gdzieś tam był remont i dopiero je budowali.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.