PDA

Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )



Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 [161] 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178

kipcior
11-09-2024, 11:42
rotor Tam to jeszcze rowerem nigdy nie dotarłem, zawsze na piechotę. Fajne miejsca :)

rotor
11-09-2024, 11:49
Ten szlak powrotny, to na grajwela się nadaje, jakby co

kipcior
11-09-2024, 12:06
No widziałem tam parę dróg, którymi można by powalczyć. Ale gościa pchającego elektryka pod górę też ;)

rotor
11-09-2024, 13:47
. Ale gościa pchającego elektryka pod górę też ;)

Bo wypych, czy to elektrona, czy analoga, to nieodłączna część zabawy pt. riderzowanie po górkach

gavin
11-09-2024, 13:54
Pięknie jeżdzone, zazdro, tęskie za górami.

a bagażnik pięknie siadł, chociaż prześwit dość mały, blotniczek faktycznie nie wejdzie82406

crusiek
11-09-2024, 14:16
Bardzo fajnie pojeżdżone rotor, super widoczki.
gavin wybierasz się gdzieś dalej?

gavin
11-09-2024, 14:18
W przyszłym roku jest plan na 2 dniowe Tatry, trzeba gdzieś namiot i śpiwór wtrynić [emoji38]

crusiek
11-09-2024, 15:13
Fajosko :) Dziwki, koks, firefox :D

rotor
11-09-2024, 15:48
Pięknie jeżdzone, zazdro, tęskie za górami.




Bardzo fajnie pojeżdżone @rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473), super widoczki.



Fajne miejsca :)

Dzięki Pany,
-----
Podczas tej wycieczki, ominęła mnie mało fajna przygoda, ...na szczęście
W domku już, podczas standardowych czynności sprawdzających po każdym tripie, zakończyła żywot manetka Sh.XT 12s. Nie była to nowa, kupiona z rowerzem manetka (oryginalnie była SLX), tylko przełożona z rowerza, który poszedł do ludu. Miała już dość spory przebieg i wiek, bo ona sobie wędrowała, po kolejnych moich bicyklach.
Dziś już wszystko bangla, gdyż udało się zamówić nową XT, z dostawą na drugi dzień

zdyboo
11-09-2024, 17:47
rotor I ja się przyłączam do podziękowań za relację.
gavin Jak na dwa dni, to czemu akurat brałeś quick racka? Ja go zakładam tylko na dłuższe wyjazdy, do transportu betów i potem tylko na większe zakupy. Poza tym jeżdżę bez gabażnika.

gavin
11-09-2024, 18:05
Ja też bez bagażnika wolę jeździć i podrurówka wystarczy, ale często mi wpadają takie sprawy, że jak jadę z dziećmi to nagle: tata, a weź mi bluzę i książkę schowaj, albo trzeba jechać do roboty i lapa zabrać. Plecaka nienawidzę i już nie mam zamiaru go nigdy używać. Poza tym bardzo mi się podoba wygląd i minimalizm tego bagażnika.

rotor
11-09-2024, 18:48
@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473) I ja się przyłączam do podziękowań za relację.
.

Polecam się na przyszłość, z moimi wypocinami :smile:, dzięki.
-----

Taka zagadka. Czy wiecie, jaka jest różnica praktyczna (w terenie), tych dwóch ścieżek w Mapach.cz :roll: ?

82411

- - - - kolejny post - - - - - -


Dzięki Pany za przemyślenia.
Zobaczymy jak to będzie, jestem dobrej myśli, ale z tym ocieraniem przedniej przerzutki, to jeszcze wrócę do salonu i poproszę o sprawdzenie, żeby nie było wtopy.
Sarenka mała i opony nie potrzebne niewiadomo jakie, ja na 40 śmigam po piachach jak młody wąż xD Na 44 to bym i bez trzymanki przejechał [emoji6]
@elmo (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=8123) chwal się waść co to za wydarzenie i gdzie będzie można dmuchać kropkę xD

Odnośnie koloru, to projekt wyszedł taki o:

82388

Ładny, taki kobiecy :smile:
Twoja żonka ma jakoweś doświadczenie w jeździe rowerzem, większe niż mniejsze ? Pytam, bo jednak dwa blaty z przodu, komplikują trochę obsługę, a kobitki nie lubią z reguły technikaliów :o

kipcior
11-09-2024, 19:11
gavin Ta z długimi kreskami to szutrówka na gravel, z w miarę łagodnymi nachyleniami, a te krótkie linie to jakaś rzeźnia kończąca się w dupie ;) A przynajmniej tak bym to interpretował.

gavin
11-09-2024, 19:26
Szczerze mówiąc to nic z tego nie kumam co napisałeś [emoji38]

siemalysy
11-09-2024, 20:47
rotor dziękuję za relację i ładne fotki z Gorców :)
Dobra trasa. Kilka lat temu robiliśmy tam dłuższą trasę. W przyszłym roku chyba ją powtórzę.

- - - - kolejny post - - - - - -
crusiek fajny kolor rowerka.

patronat
11-09-2024, 21:19
Polecam się na przyszłość, z moimi wypocinami :smile:, dzięki.
-----

Taka zagadka. Czy wiecie, jaka jest różnica praktyczna (w terenie), tych dwóch ścieżek w Mapach.cz :
Wpierdziel/Płasko
Dobry wypych zawsze w cenie :)
Mi się w Izerach taśma skończyła w przednim kole i odkręciła jedna śruba z zacisku przedniego. W sensie nie ma jej wcale :) A trudność terenowa 1/10

rotor
11-09-2024, 21:28
@gavin (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=51132) Ta z długimi kreskami to szutrówka na gravel, z w miarę łagodnymi nachyleniami, a te krótkie linie to jakaś rzeźnia kończąca się w dupie ;) A przynajmniej tak bym to interpretował.

Rozwiązanie jest o wiele prostsze,...
Ta długa kreska prawdopodobnie występuje w rzeczywistości, a krótka prawdopodobnie nie :lol:


Szczerze mówiąc to nic z tego nie kumam co napisałeś [emoji38]

Marcinu się zakręcił :roll:, wybacz mu ;-)


@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473) dziękuję za relację i ładne fotki z Gorców :)
Dobra trasa. Kilka lat temu robiliśmy tam dłuższą trasę. W przyszłym roku chyba ją powtórzę.
.

Podziękował :-), spojrzałbym na Twoją traskę, masz ją na Stravie ?

- - - - kolejny post - - - - - -


Wpierdziel/Płasko
Dobry wypych zawsze w cenie :)
Mi się w Izerach taśma skończyła w przednim kole i odkręciła jedna śruba z zacisku przedniego. W sensie nie ma jej wcale :) A trudność terenowa 1/10

A bo to trza mieć zabezpieczenia na śrubkach, takie plastikowe wihajstry od Shimano, albo te ich słynne druciki :mrgreen: (chyba już odeszli od tego, ale jeszcze niedawno...)

siemalysy
11-09-2024, 21:29
rotor proszę >klik (https://www.strava.com/activities/5900286378)<

Sporo jechaliście podobnie jak my. Chciałbym tą trasę powtórzyć z żoną, ale na razie ona ma za mało mocy i tu nawet elektryk nie pomoże ;)

Ps.
Zapomniałem napisać, ale koleżankę Iliu_MTB poznałem ;)

kipcior
11-09-2024, 21:48
Marcinu się zakręcił :roll:, wybacz mu ;-)



Faktycznie, coś miałem pomroczność jasną ;)

rotor
11-09-2024, 21:58
@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473) proszę >klik (https://www.strava.com/activities/5900286378)<

Sporo jechaliście podobnie jak my. Chciałbym tą trasę powtórzyć z żoną, ale na razie ona ma za mało mocy i tu nawet elektryk nie pomoże ;)



Pooglądałem, dzięki Michał

siemalysy
11-09-2024, 22:20
Pooglądałem, dzięki Michał

Proszę :)

patronat
11-09-2024, 22:38
rotor proszę >klik (https://www.strava.com/activities/5900286378)<

Sporo jechaliście podobnie jak my. Chciałbym tą trasę powtórzyć z żoną, ale na razie ona ma za mało mocy i tu nawet elektryk nie pomoże ;)

Ps.
Zapomniałem napisać, ale koleżankę Iliu_MTB poznałem ;)

Ja nie poznałem. W sensie przyznaję się, że nie mam pojęcia kto to. Pewnie dlatego, że nie mam instagrama ani facebooka :)

rotor Fatra czeka. Następny weekend jeśli się pogoda ustabilizuje.

rotor
12-09-2024, 09:48
Masz jakiś plan, GPX-a ?
----------------

Coś się rusza w temacie : "Lasy przy miastach dla ludu, a nie dla rąbaczy"
Dziś rano w radiu gadali (tak, zaczynam dzień od słuchania radia, a nie od przeglądania portali :razz: ) W Bielsku-Białej (od strony Lipnika) ma coś zacząć być chronione. Tak obiecał zastępca Króla Bielska, ino cza pare sygnatur na papierach postawić

zdyboo
12-09-2024, 14:43
Wróciłem do Wro i zaczęło padać, ma przestać w poniedziałek. Alerty, miasto odwołało wszystkie imprezy, czyszczą kanalizację. Gotham zawsze na propsie.
Nie o tym jednak.

Spędziłem 11 dni na Pojezierzu Drawskim, bazowałem w Szczecinku. Czystej jazdy było 9 dni, bo w dzień przyjazdu zrobiłem tylko kilkanaście km po mieście, jakaś pasza i zwiedzanie. Wczoraj w dzień wyjazdu, tylko pojechałem na wczesny obiad i potem już na dworzec.
Zacząłem od mocnego akcentu czyli trasy 150+ km, bo pogoda była sprzyjająca, potem był jakieś michałki, bo upał, ale potem znowu się rozjeździłem, nawet zaliczyłem najdłuższą jazdę w tym roku. Sumarycznie przejechałem 1027 km poziomie i 6 km w pionie. Oczywiście gruzem.
Ze względu na to, że Szczecinek położony jest w południowo-wschodnim krańcu Zachodniopomorskiego to jeździłem też po Pomorzu i Wielkopolsce.
Trasy starałem się rysować po szlakach rowerowych według RWGPS, bo nie znając terenów starałem się opierać na jakimś pewniku. Odcinki poza szlakami starałem się wyznaczać po utwardzonej nawierzchni.
Nie wszystko udało się przejechać, bo na jedną trasę nie mogłem kupić biletów na ciapong. Jak już na dany dzień był bilet tam, to nie było z powrotem.
Tyle słowem wstępu.

Szczecinek jeżeli chodzi o infrastrukturę rowerową zatrzymał się tak na początku tego wieku. DDRy niemal wyłącznie z kostki, wytyczone niekoniecznie w zgodzie z przepisami, a często i z bezpieczeństwem. Mają tak słabe DDRy, że nawet piesi po nich nie chodzą. Dużo zakazów jazdy rowerem, nawet po zupełnie pustych ulicach na peryferiach. Trafiłem na dwa wyzerowane krawężniki i to raczej im przypadkiem wyszło. DDR przechodzące w CPR, by znowu za chwilę być DDR. Dużo przebijania się z jednej strony jezdni na drugą i co znamienne, jak CPR dochodzi do jezdni to wcale nierzadko bywa, że jest tylko przejście dla pieszych i znak końca CPR, a za przejściem znak początku CPR. O takich rozwiązaniach jak pasy rowerowe to nie wspominam nawet. Są za to rowery miejskie i to z funduszu obywatelskiego.
Szutrowa ścieżka wzdłuż Jeziora Trzesiecko od strony miasta, będąca nawet promenadą jest bardzo dziurawa i po po deszczu pełna kałuż. Można ją ominąć po zapadniętej DDR przy ulicy na której jest zakaz ruchu rowerowego. Generalnie mogłem lepiej wybrać bazę, ale liczyło się to, że miałem tam bezpośredni ciapong z Wro. No ale przynajmniej miałem sklepy i knajpy pod ręką, co też miało znaczenie.

Szlaki rowerowe w okolicy Szczecinka są oznakowane jako TR X, gdzie X to liczby od 1 do 13, a przynajmniej nie zobaczyłem wyższych numerów. Szlaki są perfekcyjnie oznakowane, co prawda część oznakowania jest dosyć stara i się trzeba zatrzymać, żeby sprawdzić numer, ale znaków jest dużo i nie sposób się zgubić. Co do dróg jakimi są poprowadzone te szlaki to jest różnie. Szlaki polnymi drogami w bezpośredniej bliskości miasta to w wielu wypadkach lekki chaszczing. Widać, że rzadko są wykorzystywane, ale znaczki nie pozostawiają wątpliwości, to jest szlak rowerowy. Choć na prawdziwe chaszcze trafiłem w sumie tylko dwa razy. Raz, pierwszego dnia na drodze między polami, która nie była szlakiem rowerowym, a zdjęcia satelitarne okazały się nieaktualne. I drugi raz pod koniec całego wyjazdu, jak rolnik zaorał drogę, wyjechałem z lasu i nie było drogi, a od strony wsi prowadziła na pole.
Przez rejon przebiega też szlak rowerowy nr 20 biegnący aż ze Szczecina i to już jest bardzo dobre. Często twarde i równe i tylko dla rowerów, z licznymi miejscami odpoczynku, których to znowu brakuje na szlakach TR.
Piachu jest dużo, nawet bardzo. Na miękkich oponach 44 mm jakoś to szło i zsiąść musiałem tylko dwa razy, ale ile razy mi szarpnęło rowerem, tego już nie zliczę i tu dochodzimy do kolejnej kwestii. Poruszanie się po drogach gruntowych w okolicy wymaga skupienia 100% uwagi na tym co jest przed przednim kołem. Wiele razy rzucenie okiem na nawi czy rozejrzenie się skutkowało, że musiałem bardzo pracować, żeby nie upaść. Piach często jest na zjazdach lub u ich podnóża. Co jest o tyle niefajne, że można być cokolwiek rozpędzonym i wjechać w miękką kluchę, gdzie rower zaczyna iść bokiem.
Poza piachem trochę kocich łbów. Zwykłych polnych i leśnych dróg oraz asfalty, zwykle dobrej lub bardzo dobrej jakości. Sporo jest dróg szutrowych dopuszczonych do ruchu samochodowego, ale zwykle zawierają tarkę i dziury.

Okolica nie jest płaska, ale podjazdy są krótkie i łagodnie nachylone. Nie trafiłem na sztajfy, które były na przykład na Kaszubach. Poza nawierzchnią, bardzo przyjemny teren do jazdy, choć spektakularnych widoków nie należy się spodziewać. Nie do wszystkich jezior jest też dostęp, a przynajmniej ten sensowny, żeby podejść do wody. No i nie są to góry, żeby można było gdzieś wjechać i zobaczyć jezioro z lotu ptaka.
Okolica jest też pusta, nawet w weekend na bocznych drogach nie ma samochodów. Nie ma też rowerzystów. Kogoś innego niż lokalesów jadących po bułki to spotkałem może 5 osób z czego z jedną laską najpierw spotkałem się koło Białego Boru jak jechaliśmy w przeciwnych kierunkach, a potem przed samym Szczecinkiem, jak już jechaliśmy w tę samą stronę i nawet udało się pogadać. Powiedziała, że są w okolicy szutry premium, ale nie są nimi wyznaczone szlaki rowerowe. Szkoda.

Najbardziej mi się podobało Borne-Sulinowo. Samo miasto ma silny vibe miejscowości wypoczynkowej nad morzem. Okolica też niezgorsza, byłe poligony, lasy i szlak nr 20, poprowadzony po dawnej linii kolejowej. Wracałem tam kilka razy.

Czy bym polecił? Na dłuższy wypad nie, na krótszy weekendowy czy nawet długoweekendowy już tak. Najlepiej bez bazy w jednym miejscu. Dla kogoś kto nie lubi tłumów, a lubi przestrzenie. Przy czym jak nie będzie jeździł tylko po twardym to najlepiej na lekkim fullu XC z małym (100 mm) skokiem i niekoniecznie progresywnej geo. Kapcie szerokie (2,25” – 2,4”), ale z niezbyt agresywnym bieżnikiem.

Ja w każdym razie odpocząłem. Przewietrzyłem łeb i dałem radę pojeździć nawet w upale, z czym miałem problem wcześniej. Zniknął też pośpiech obecny na sobotnich wyjazdach. Jednak co urlop to urlop.

Trasy są Stravie, nie będę ich tu wrzucał.

Zapodam kilka fotosów, żeby nie było, że tylko do poczytania.

82447
Ostatni dzień wakacji w Szczecinku.

82448
Połczyńskie parasolki.

82449
Woda w jeziorach czysta.

82450
Jezioro Drawskie w Czaplinku.

82451
Szlak rowerowy nr 20 do Bornego-Sulinowo.

82452
Umocnienia Wału Pomorskiego.

82453
Wieża Bismarcka w Szczecinku. Szkoda, że zamknięta.

82454
Bardzo funkcjonalny uchwyt na myjce.

82455
Nie ma plaży nad Bałtykiem bez parawanów.

82456
EV10/13 nad wybrzeżem.

82457
Tak, to też jest szlak rowerowy.

82458
Wrzosowiska koło Bornego-Sulinowo.

82459
Lotnisko Wilcze Laski.

82460
W cieniu była bardzo znośna temperatura.

82461
Żniwa na ukończeniu.

82462
Wentylatory niespecjalnie pomagały w upały.

82463
Drogę zaorali i jedziesz w trawie.

82464
Sporo asfaltów było bardzo świeżych.

82465
Znowu szlak rowerowy nr 20.

82466
Plaża miejska w Bornem-Sulinowo.

82467
Tama na Piławie, będąca też elementem systemu umocnień Wału Pomorskiego.

82468
Bunkier B-Werk w Szczecinku. Wał Pomorski.

patronat
12-09-2024, 16:06
Masz jakiś plan, GPX-a ?
----------------


My tam na pamięć jeździmy, ale jak chcesz mogę przykładowego coś posłać.

zdyboo Ty się teraz na kajak ponoć przerzucasz? Jak tam sytuacja?

rotor
12-09-2024, 17:01
No, dej co.. musze się rozeznać w terenie i odległościach. Od razu zaznaczam, ja się wypisuję z przepływania rzek i strumieni i pokonywania toru przeszkód przygotowanych przez Leśnych Dziadków :-P

- - - - kolejny post - - - - - -
zdyboo- dystans i up robi wrażenie, Fajnie zobaczyć kawałek kraju, szczególnie, że się nie zanosi, bym osobiście go poznał w najbliższej przyszłości

zdyboo
12-09-2024, 18:31
patronat
Na razie spoko, ale to pierwszy dzień, najwięcej ma napadać w sobotę. W każdym razie w 97 mnie nie zalało, to i teraz nie powinno. Mimo tego, że moje osiedle sąsiaduje ze Ślęzą to jeszcze po drodze jest bardzo wysoki nasyp kolejowy, wystarczy zabezpieczyć jeden przejazd pod nim. Tyle, że w 97 przez całe dwa tygodnie lipca codziennie padało, może nie 24 h, ale codziennie. I nie zalało mnie wtedy.
rotor
Dzięki. To up to takie niewymuszone, serio czasem sam się zastanawiałem kiedy to się nabiło. Tylko raz przekroczyłem kilometr w górę, ale na dystansie 150 km. Jak jechałem ze Słupska, zahaczając o wybrzeże, to wyszło 170 km, ale nie przekroczyłem kilometra.

kipcior
12-09-2024, 19:13
zdyboo No niezgorsze te wakacje miałeś, zazdraszczam :)

gavin
12-09-2024, 19:15
Nie wspominałem, ale ta pergolona korba zaczęła znowu skrzypieć (po 25km).

crusiek
12-09-2024, 19:58
zdyboo bardzo zacny urlopik, nóżki się poruszały, oczy napaczały, miejsca w aparacie zachowane, tak trzeba żyć [emoji846] [emoji16] gratki.

rotor
12-09-2024, 20:11
@patronat (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=88201)

@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473)
Dzięki. To up to takie niewymuszone, serio czasem sam się zastanawiałem kiedy to się nabiło. Tylko raz przekroczyłem kilometr w górę, ale na dystansie 150 km. Jak jechałem ze Słupska, zahaczając o wybrzeże, to wyszło 170 km, ale nie przekroczyłem kilometra.

Może dziennie to nie jest jakiś rekord (ja nie graveluje, to się nie znam), ale jak codziennie tak sobie brykasz, to w końcu robi się "pod górkę" :o


Nie wspominałem, ale ta pergolona korba zaczęła znowu skrzypieć (po 25km).

Miałem taki przypadek, poszła do reklamacji gwar.

patronat
12-09-2024, 20:21
rotor np takie cos na poczatek:
https://connect.garmin.com/modern/course/281289134

kipcior
12-09-2024, 20:22
korba zaczęła znowu skrzypieć (po 25km).

Czyli limit to 24km ;)

gavin
12-09-2024, 20:25
kurna, ale poniżej 100km to szkoda rowera wyjmować!

siemalysy
12-09-2024, 20:30
zdyboo konkretnie pojeździłeś. Dobry urlop :)
Fotki jak zawsze spoko. Dzięki za relację.

zdyboo
12-09-2024, 21:04
Dzięki Pany.

Sprzętowo obyło się bez fakapów. Pękła tylko gumka osłaniająca mocowanie sztycy w ramie i sztyca zaczęła lekko strzelać, ale to w sumie standard. Osłonki robię z dętki Conti, która ma 15 lat, szybko parcieje i pęka tam gdzie jest najbardziej naprężona.
Tylna opona mi się wyraźnie zużyła, ale mam nadzieję, że wystarczy do końca sezonu.
Jeździłem w na maxa suchych warunkach, przez te piachy smarowanie łańcucha na max 250 km wystarczało, czyli co drugi dzień miałem smarowanko.

Na takich wyjazdach uwielbiam małe lokalne smaczki. Pierwszy dzień, wyjeżdżam z pół jakiegoś prawieżechaszczingu do wioski, zaczyna się asfalt i widzę sklepik w blaszanej budce wielkości wiaty przystankowej. Wbijam po jakieś Pepsi. Za ladą sprzedawca z sufitu lep z milionem much, z czego część jeszcze bzyczy. Pepsi nie ma, ale sprzedawca proponuje małe piwo, taki bączek w szkle. "Pan sobie wypije, nic złego się nie stanie" mówi. Kupuję, wychodzę z budki, piję łażąc w pobliżu. Za budką dwóch lokalesów też z bączkami. Jeden z nich: "O, pan też na oranżadkę." :)

gavin
12-09-2024, 21:10
Pięknie Tom. Gratki. Dla mnie najlepsza rzecz w tym gravelowaniu to właśnie odkrywanie miejsc w których nigdy bym nie był. Ani autem ani z buta. Rower daje mi tak dużo, chociaż dużo nie jeżdżę.

zdyboo
12-09-2024, 21:31
Dzięki.
Ja też to lubię, a do tego rower jest najlepszy ze wszystkich pojazdów kołowych. Zwykle możesz wjechać tam gdzie śmierdziele nie mogą, nie jesteś odizolowany od otoczenia i poruszasz się na tyle wolno, że zatrzymanie się z jakiegokolwiek powodu nie stanowi żadnego problemu.

siemalysy
13-09-2024, 11:21
Odpaliłem dziś Garmina, a tam nowa aktualizacja. Po zaktualizowaniu systemu, Edge 1040 dostał funkcje Yanosika ;)

82471

82472

gavin
13-09-2024, 11:46
a mi się nie chce wyłączyć Mapa popularności... kurka

elmo
13-09-2024, 12:30
rotor fajna traska z ciekawością przeczytana relacja.
zdyboo czekałem na Twój opis wakacji i super się czyta. Graty za przejechane km. A z tymi małymi sklepikami na tzw końcu świata to jest zawsze spoko. Ja lubię taki klimat. Znaczy nikomu się nie spieszy, wszyscy o sobie wiedzą dzięki czemu jest mega bezpiecznie. W dużym mieście zawsze mam serce w przełyku jak wpadam na chwilę po żarcie i piciu a rower przed wejściem oparty. A w tych zapomnianych miejscach wystarczy zagadać i jest luz.

zdyboo
13-09-2024, 12:31
Garmin mógłby wprowadzić do Edge, żeby było na wgranym śladzie widać, gdzie jest twarde, a gdzie nie jest.

elmo
13-09-2024, 12:32
To byłaby korzystna zmiana w garminie.

zdyboo
13-09-2024, 12:45
czekałem na Twój opis wakacji i super się czyta. Graty za przejechane km. A z tymi małymi sklepikami na tzw końcu świata to jest zawsze spoko. Ja lubię taki klimat. Znaczy nikomu się nie spieszy, wszyscy o sobie wiedzą dzięki czemu jest mega bezpiecznie. W dużym mieście zawsze mam serce w przełyku jak wpadam na chwilę po żarcie i piciu a rower przed wejściem oparty. A w tych zapomnianych miejscach wystarczy zagadać i jest luz.

Dzięki Andrzeju.
Ze sklepikami to sama prawda, ja już nawet nie patrzę gdzie tu można przypiąć rower. Jak są lokalesi, to witam się i wbijam do sklepu, jak nie ma to tylko wbijam.
W Szczecinku prawie, że pod domem (300-350 m) miałem Netto, tam rower zawsze przypinałem tą swoją trytką, nawet jak wpadałem tylko po wodę. Co ciekawe w tym netto prawie nikt nie korzysta z kas automatycznych. W moim Lidlu jest ich więcej niż tradycyjnych, a i tak kolejki do nich są. Korzystają wszyscy, młodzi i starzy. W Szczecinku tylko młodzi.
No i przy okazji, było to pierwsze miejsce, gdzie nie dałem rady pić wody z kranu. Miała jakiś taki słodkawy smak i była strasznie miękka. Po myciu naczyń, zostawał taki jakby tłusty film, tak samo po umyciu siebie.
Lałem do bidonów przez dwa dni, ale zaczął się żołądek buntować i potem kupowałem baniaki 5 l w Netto. Nie wiem czy to cały Szczecinek tak ma, czy może na kwaterze coś jeszcze zainstalowali. Choć PWiK podaje, że woda jest średnio twarda. Do herbaty czy do mycia zębów i garów szła z kranu, ale do picia bez przegotowania już z baniaka.

elmo
13-09-2024, 12:53
Z tą wodą to czasami może być wtopa. W chacie zawsze leje z kranu do bidonu. Ale gdy jestem poza miejscem zamieszkania to w bidon leci butelkowana.

Ps. Wczoraj po raz pierwszy w mym rowerowym życiu zrobiłem sobie „termicznie” formowane wkładki. Ciekaw jestem czy to warte zachodu.

zdyboo
13-09-2024, 13:00
Ja też piję kranówkę, w Gdańsku piłem i nic mi się nie działo. W Jakuszycach też.
Dla mnie to wygoda i nie muszę nadmiernie plastiku marnować.

W Chinach za to nawet do mycia zębów używam butelkowanej, a i tak potrafi się żołądek buntować.

siemalysy
13-09-2024, 15:23
Do kranówki bardzo powoli się przekonuje. W Łodzi woda z ranu jest niezła. Jednak siedzą we mnie ciągłe przyzwyczajenia z mojego rodzinnego miasta, gdzie woda z kranu do picia dla mnie była ohydna. Chyba, że była niemal zmrożona, to dało się pić.

---

Chyba skompletowałem szpej na wyjazd. Tak mi się wydaję, bo mam już wszystko co potrzebne. Wydaję mi się dlatego, bo nigdy do takiego wyjazdu się nie przygotowywałem. Mam jedynie problem z bidonami. Rama ma otworów dużo, jednak z zamontowaną pod ramą torbą zamontowanie dwóch bidonów łatwe nie jest. Dwa bidony Fidlocka się nie mijają i się nie mieszczą wykorzystując tylko fabryczne otwory. Po zastosowaniu adaptera, który był dołączony do roweru się mieszczą, jednak wygląda to nieładnie. Docelowo kupiłem koszyki Topeak i bidony Camelbak 620 ml. I też się nie mijają. Skończy się na tym, że założę znów adapter. Co poradzić.

gavin
13-09-2024, 15:24
Załóż obniżacze do koszyków.

siemalysy
13-09-2024, 15:27
Muszę podnieść jeden koszyk. Mam takie adaptery (https://media.trekbikes.com/image/upload/f_auto,fl_progressive:semi,q_auto,w_1920,h_1440,c_ pad/TrekCheckpointThirdBottleCageAdapter_37748_A_Prima ry). Przy Fidlocku go używałem. Miałem nadzieję, że przy koszykach obejdzie się bez tego.

crusiek
13-09-2024, 15:34
Ja mam takie, i montowałem na takiej wysokości, na jakiej potrzebowałem:

https://pl.aliexpress.com/item/1005006350416195.html?spm=a2g0o.order_list.order_l ist_main.178.63a61c246tK5Uv&gatewayAdapt=glo2pol

rotor
13-09-2024, 16:13
A ma impreza to zakończenie pętli wokół granic naszej najjaśniejszej. Znaczy MRDP Wschód. Czyli od Przemyśla do Jastrzębiej Góry… czyli start gdzie rok temu dojechałem a meta skąd dwa lata temu ruszyłem.
W przyszłym roku pełna pętla “tylko”, że na raz znaczy i tym razem w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek. Takie “niewinne” 3 300 km w limicie 10 dób. Ale to nie wiem czy w ogóle po pierwsze primo rodzina puści a po drugie primo czy zdrowie i rozsądek pozwoli. Bo przyznam, że po ubiegłorocznym upodleniu w górach to jakoś nie widzę realnej szansy na zrobienie tego w limicie.


@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473) fajna traska z ciekawością przeczytana relacja.


330km średnio przez 10 dni i nocy ? :shock: Nie wiedziałem, że na forum są Terminatory :evil:.
Za samą myśl podjęcia wyzwania, szacun :grin:
Jakie Wy to macie siodełka, że tyle czasu i cztery litery Was nie bolą ?
Jak jadę pare km w jednej pozycji, tu już czuję dyskomfort, a jak pod górę, to jeszcze szybciej
---
Dzięki za przeczytanie

zdyboo
13-09-2024, 16:43
Ja mam takie, i montowałem na takiej wysokości, na jakiej potrzebowałem:

https://pl.aliexpress.com/item/1005006350416195.html?spm=a2g0o.order_list.order_l ist_main.178.63a61c246tK5Uv&gatewayAdapt=glo2pol
siemalysy
Michał ja mam podobne tylko WT B-RAD 2 (https://www.wolftoothcomponents.com/products/b-rad-bottle-relocation-and-accessory-device?variant=27315032837) konkretnie i z torba pod górną rurą mieszczę dwa bidony 710 ml, ale w koszykach z bocznym wyjmowaniem.
Tyle, że ja mam ramę 58 cm.

Pamiętaj też, że możesz koszyki zamontować na goleniach wideła.

gavin
13-09-2024, 16:51
Tylko Endriu tak potrafi.

crusiek
13-09-2024, 17:00
Otóż to. Andrzej to kozak jakich mało.

Ja mam WTB volt w MTB i Brooks C13 w gravelu, aczkolwiek podobnie dobry wtb gravelier też daje radę.
Nie mniej jednak cały czas nie znalazłem ideału, choć daleko nie jestem, po prostu akceptuje pewien próg bólu, który wchodzi tak przy 70 km a w czasie zanika.

elmo
13-09-2024, 17:27
Bez przesady… ja czasem „pykam” te swoje tysiaki ale nigdy jeszcze nie zrobiłem takiej trasy - znaczy 3300 w 10 dni. Nadal uważam że to kosmos. Także nie wiem czy na coś takiego się porwę. Znaczy z jednej strony korci bo byłoby to spełnienie jakiś dziwnych pomysłów ale z drugiej strony to nijak się nie ma do stwierdzenia że ruch to zdrowie.
Tak czy inaczej to na razie myślenie. Najsampierw chciałbym zakończyć tą trzy etapówkę i zjawić się e Jastrzębiej Górze najdalej przed upływem czwartej doby.

Aaaa z tym pakowaniem to i tak jest zawsze znak zapytania. Ja wychodzę z założenia że jednak czasem zabrać coś więcej niż później marudzić że zabrakło ;)

Aaaa co do siodełka to jak wszyscy wiemy że to każdy ma inny próg odporności i przyzwyczajeń.
Moje cztery litery nie mają problemu z akceptacją różnych siodełek. Acz najlepiej tyłek współpracuje z siodełkami od speca.

zdyboo
13-09-2024, 17:27
Jakie Wy to macie siodełka, że tyle czasu i cztery litery Was nie bolą ?
Jak jadę pare km w jednej pozycji, tu już czuję dyskomfort, a jak pod górę, to jeszcze szybciej

Ja mam Brooksa C13 (145 mm) w gruzie, w MTB też miałem, ale pręty się okazały zbyt grube dla Reverba i zmieniłem na coś Bontragera co akurat w sklepie mieli.
Na Brooksie mogę spokojnie po kilkadziesiąt km kręcić. Krótki popas i kolejne kilkadziesiąt.
Mam też Brooksa C17, ale to w miejskim bo tam jeżdżę bez pampersa, zatem wolę mieć szersze siodło.

siemalysy
13-09-2024, 17:42
crusiek i zdyboo dziękuję za podpowiedź w temacie adapterów.

Moje 4litrery lubią się z WTB Rocket. Choć Bontrager w Checkpoincie jak na razie na plus. Zobaczę jak będzie na dłuższym dystansie.
elmo powodzenia. Niech noga podaje. Wiatru w plecy i dobrej pogody.

patronat
13-09-2024, 18:15
Jakbyś chciał coś potestować to mam z 6 fizykow różnych w garażu :) Ja osobiście ich nie trawię:)
Mam Volta ale myślę nad Ergonem Comp. Ponoć znacznie lepsze, aczkolwiek nie wiem w jakim zakresie.

kipcior
13-09-2024, 18:55
po prostu akceptuje pewien próg bólu, który wchodzi tak przy 70 km a w czasie zanika.

U mnie też jest kryzys bólu dupny przy tym dystansie. Ale ja nigdy więcej jak 125km nie zrobiłem. Najlepsze co znalazłem pod swój zad to WTB Rocket Cromoly.

siemalysy
13-09-2024, 20:18
Kolejna sobota spędzona w górach na rowerze. Z Łodzi wyruszyliśmy rano, ok. 20 minut przed godziną szóstą. Droga przebiegła bez przygód. Do Ujsoł zajechaliśmy ok. 9:30.
Kilka minut po godzinie dziesiątej wystartowaliśmy na szlak. Kawałek przejechaliśmy asfaltem i skręciliśmy do Doliny Danielka na zielony szlak pieszy. Kilkaset metrów dalej skręciliśmy w lewo na drogę techniczną, przejechaliśmy przez potok Danielka i zaczęliśmy podjazd. Wiedziałem czym to pachnie, bo w czerwcu tamtędy podjeżdżałem. Sześć kilometrów jazdy pod górę. Podjazd kończymy na Przełęczy Kotarz. Początek podjazdu na Wiertalówkę robimy drogą omijającą pierwszy wypych na szlaku zielonym. Dwieście metrów dalej zjeżdżamy kawałek w dół i zaczyna się drugi, dłuższy podjazd. Jest stromy, nie chce mi się nawet próbować z nim walczyć i w głowie mam już wypych. Natomiast Ewa nie radzi sobie na tym podjeździe, zarówno jadąc jak i wpychając ciężkiego elektryka. Walk assist jej przeszkadza zamiast pomagać. Zamieniliśmy się na rowery, żeby ona wpychała lżejszego. Ja po chwili zastanowienia wsiadłem na Kellysa i wjechałem na górę. Zostawiłem rower i wróciłem po swój rower, który wprowadziłem na szczyt. Drugi raz w cięższym terenie przejechałem się kawałek elektrykiem i już wiem skąd w górach tylu ludzi bez kasków, w sandałkach i na takich rowerach. Ale nie o tym. Ruszyliśmy dalej, nie było już mocno stromo. Ewa sobie radziła nieźle, przejeżdżała przeszkody, które wcześniej przeprowadzała.
Dotarliśmy w końcu do szlaku żółtego, tam zrobiło się więcej turystów. Szlak zmienił się na trochę bardziej kamienisty i techniczny, ale nie trudny. Szlakiem tym dotarliśmy na Halę Rycerzową. Wspięliśmy się na szczyt hali i zrobiliśmy sobie długą przerwę. Widoczki były kiepskie, Tatr i Fatry nie było widać. Na Rycerzowej mieliśmy też zdecydować jak wracamy. Tak też zrobiliśmy i wybraliśmy wariant, który prowadził żółtym szlakiem do Soblówki. Po odpoczynku i relaksie ruszyliśmy dalej. Zjechaliśmy na Przełęcz Halną, na której dało się usłyszeć głośne odgłosy dochodzące ze schroniska. Nie chcieliśmy w takich warunkach robić sobie popasu, więc zmieniliśmy trasę na drugi wariant. Zamiast zjechać do schroniska, to odbiliśmy w prawo na szlak niebieski. Obraliśmy kierunek na Przegibek.
Początek niebieskiego szlaku, to łatwa i dość szeroka ścieżka. Zapowiadało się nieźle. 500 m dalej odbiliśmy 90° w prawo i zrobiło się stromo w dół. Kilometr później z szerokiej drogi odbiliśmy na wąski singiel. Pierwsze metry były obiecujące, ale ostatecznie okazało się, że bardzo przestrzeliłem szlak. Kawałek dalej zrobiło się bardzo wąsko, momentami nie dało się jechać. Spróbowaliśmy kawałek przejść, ale nie robiło się lepiej, więc odpuściliśmy. Nie znam tego szlaku i nie wiedziałem co by było dalej. Gdybym był sam, to bym nie odpuścił, bo większość dałbym radę jechać. Problemem byłoby mijanie się z pieszymi turystami. Wróciliśmy do szerszej drogi, która stromo schodziła w dół. Ogarnąłem trasę powrotu do auta i ruszyliśmy w dół.
Niecały kilometr dalej i prawie 200 m niżej dotarliśmy do szerokiej drogi technicznej. Ewa niektóre kawałki sprowadzał rower bo się bała zjeżdżać. Drogą tą zjechaliśmy do Rycerki. Dalej już asfaltem do Rajczy i do Ujsoł.

Fajny dzień, bo w górach. Jednak nie wszystko wyszło idealnie. Zrobiliśmy niecałe 30 km i niecałe 800 m w górę. Ewa nie rzucała rowerem, nie rzucała mięsem, nie miałem cichych dni, to chyba nie było aż tak strasznie ;)

82489
Młada Hora

82490
Niebiski szlak zapowiadał się ciekawie

82491
Hala Rycerzowa

82492
Schronisko na Rycerzowej

patronat
13-09-2024, 20:27
To uzależnia. Ale wychodzi na zdrowie :) Na początku progress jest olbrzymi. Moja żona ostatnio na Ciebie krzyczała (film z Gorców) „daj jej spokój, sama sobie poradzi!” :)

zdyboo
13-09-2024, 20:51
Michał, to relacja co z niej wczoraj czy dzisiaj film był na YT?

Ewa rowerem nie rzucała, bo za ciężki. :)

crusiek
13-09-2024, 20:57
Dokładnie, rower ciężki, a mięsa pewnie nie było pod ręką, Fajna relacja i bardzo ładna lokalizacja.

siemalysy
13-09-2024, 21:02
To uzależnia. Ale wychodzi na zdrowie :) Na początku progress jest olbrzymi. Moja żona ostatnio na Ciebie krzyczała (film z Gorców) „daj jej spokój, sama sobie poradzi!” :)

Oby się nie zniechęciła. Nie naciskam, na siłę nie namawiam jej żeby próbowała jak nie czuje się na siłach.


Michał, to relacja co z niej wczoraj czy dzisiaj film był na YT?

Ewa rowerem nie rzucała, bo za ciężki. :)

Tomek, to nie jest relacja powiązana z filmem, który wrzuciłem w czwartek na YT.

No tak. Rzeczywiście rower za ciężki :)


Dokładnie, rower ciężki, a mięsa pewnie nie było pod ręką, Fajna relacja i bardzo ładna lokalizacja.

Ładnie tam jest. Fajnie na rower i fajnie zima z buta.

kipcior
13-09-2024, 21:24
siemalysy siedząc wtedy na Rysiance nawet się zastanawiałem, gdzieś to tym razem żonę zatargał, a idąc na piechotę tym razem przyglądałem się rowerzystom ;)

siemalysy
13-09-2024, 22:37
kipcior myślałem o Rysiance, ale zrezygnowałem. Tam jest zawsze dużo ludzi.

kipcior
14-09-2024, 08:31
siemalysy O 8:30 na szczycie ludzie jeszcze spali, dopiero powoli budząc się do życia, a na szlaku tak wcześnie spotkaliśmy 4 osoby.
82501
No ale w południe Hala Boracza i okolice to już faktycznie przypominały jakieś Krupówki ;)

gavin
14-09-2024, 10:19
Namiotowałem tak, polecanko.82502

rotor
14-09-2024, 12:02
Ładnie, kiedy i gdzie ?

gavin
14-09-2024, 12:17
No właśnie na Rysiance, w zeszłym roku.

siemalysy
14-09-2024, 13:14
siemalysy O 8:30 na szczycie ludzie jeszcze spali, dopiero powoli budząc się do życia, a na szlaku tak wcześnie spotkaliśmy 4 osoby.
82501
No ale w południe Hala Boracza i okolice to już faktycznie przypominały jakieś Krupówki ;)

Tak rano nie dalibyśmy radę tam być :)

patronat
14-09-2024, 13:46
Fajne foty. Moje kamperowanko:
82504

Rowerowe, żeby nie było

gavin
14-09-2024, 13:58
Mi się tu podobało też bardzo, Kipciuś pewnie będzie wiedział gdzie to [emoji6] muszę się tam kiedyś rowerem wybrać, tylko nie wiem czy jest jakaś lepsza droga niż ta od Boraczej.82505

crusiek
14-09-2024, 14:00
Kusicie ładnymi obrazkami, a ja dopiero co z przejażdżki wróciłem i już bym znowu wyszedł xD

siemalysy
14-09-2024, 14:23
gavin dobrze widzę, ze to Hala Redykalna?

Też mi się tam podoba. Z żoną lubimy sobie tam pójść jesienią. Robimy sobie traskę z Żabnicy, przez hale: Boraczą, Redykalną, Bacmańską, Biegunową, Lipowską, Rysianką i powrót do Żabnicy. Czasami zahaczamy jesczze o Halę Pawlusią.

Proszę nie traktować poniższego jako autopromocji ;) Poniżej Redykalną ciśnie Marcin kipcior :) Czerwiec 2023.

Klik (https://youtu.be/902CBXXKIEo?t=1427)

kipcior
14-09-2024, 14:40
gavin
Może lepsza, może nie. Zjeżdżałem tak:
https://pl.mapy.cz/s/lolohujado
Połowa to asfalt, od dołu do żółtego szlaku. Oczywiście dosyć stromy. Na szlaku jest w sumie krótki ale treściwy odcinek beskidzkiej rąbanki i w dół na moim fullu miałem tam biedę. Pod górę bez szans ale to ma jakieś 500m długości, dalej się wypłaszcza i do Hali powinno być przejezdne.

gavin
14-09-2024, 15:14
Ja tam wchodziłem z Kręcichłostów na Redykalną i ten kawałek to nie jest na podjazd rowerem [emoji38]

gavin
15-09-2024, 09:23
Jak tam ludziska? Nie zalało Was? U mnie tak padało że cały dzień strażoki na bombach jeździły.

zdyboo
15-09-2024, 10:23
Z tego co czytam to zalało Kłodzko i Bardo, zatem ta woda dotrze do Wro dopiero za jakiś czas i wtedy zobaczymy ile zrobiono od 1997 roku.
U nas wczoraj popołudniu nieco mniej padało, ale wiało tak, że łeb urywało. Dalej mocno wieje i dalej pada.

Nawet się zastanawiałem czy wczoraj nie jechać do Forst i na kole do Zgorzelca cisnąć przez Niemcy, ale mi się nie chciało, byłoby bardzo z wiatrem, bo nietypowo wieje z północy.
Ciuchy już bym musiał jesienne założyć.

siemalysy
15-09-2024, 10:51
Widziałem co się dzieje w Kłodzku, Głuchołazach. Dramat.

W Łodzi wczoraj padało i popołudniu i wieczorem mocno wiało. W parku niedaleko połamało drzewa.


---

W piątek zacząłem urlop. Jak wcześniej wspominałem graty na wyjazd już mam wszystkie. We wtorek dojdą jeszcze błotniczki, późno bo nie miałem ich w planie. Bilet na pociąg kupiony, noclegi zarezerwowane. Pogoda się zmieniła i ma nie padać, ale w czwartek i piątek ma trochę wiać. Dam chyba radę.
Trasę mam ogarniętą w 90%. Muszę zmienić tylko końcówkę trasy drugiego dnia, bo nocleg mam w innym miejscu niż początkowo założyłem. Kilometr dalej od planowanej trasy, ale to sobie zmienię.

zdyboo
15-09-2024, 11:06
Ja też właśnie obejrzałem zdjęcia z Kłodzka i Barda. Pizzeria w której zawsze jadłem w Kłodzku zalana. Żabka w której mi się zdarzało robić zakupy też. Zresztą tam całe centrum jest zalane. KD odwołało nawet zastępczą komunikację autobusową w kotlinę. Pociągi nie jeżdżą bo 1 września zaczął się gruby remont. Lądek podobno odcięty, choć chyba głównie przez to, że do wody doszły jeszcze powalone drzewa. Pociągi też nie jeżdżą z Jeleniej Góry do Szklarskiej Poręby, bo w Piechowicach podmyło tory.
Zbiornik w Międzygórzu się przelał.

https://www.youtube.com/watch?v=w1mImK6z7tI

siemalysy
Michał, udanego wyjazdu.

siemalysy
15-09-2024, 11:16
zdyboo
Tomek, dziękuję.

Pociąg mam dopiero w środę o 5:30, więc pewnie coś w wątku jeszcze skrobnę.

crusiek
15-09-2024, 11:47
siemalysy, gdzie się wybierasz?

siemalysy
15-09-2024, 12:12
crusiek z Częstochowy do Krakowa.

Początkowo chciałem przejechać rowerowy Szlak Orlich Gniazd trasą jaką jest wyznaczony. Jak zacząłem się zagłębiać, to zacząłem trasę edytować. Troszkę Jurę znam, więc w niektórych miejscach zmieniałem trasę wg siebie. W innej okolicy matomi mi podpowiedział co zmienić. Do SOG dodałem Ojcowski Park Narodowy, który szlak rowerowy omija, szlak pieszy nie. Niżej od OPN nie znam nic, nie jeździłem rowerem tam. Sam jestem ciekaw co z tego wyjdzie. Nastawiony jestem pozytywnie z nutką niepewności.

Trasę można podejrzeć na mamy.cz klikają tu=> klik (https://pl.mapy.cz/s/kudezosofa)

A tu w serwisie RwGPS => klik (https://ridewithgps.com/routes/48449640)

Zaplanowałem sobie na to trzy dni. Zastanawiałem się od samego początku, czy nie zrobić tego w dwa dni, jednak zabieram drona, kamerę, pewnie też mały aparat, więc trzy dni w takim wydaniu są bardziej rozsądne.

zdyboo
15-09-2024, 12:19
Zapowiada się całkiem spoko. Sam to ciśniesz czy w towarzystwie?

gavin
15-09-2024, 12:35
Fajna trasa, top5 w PL, mam to objechane oprócz Tenczyńskiego. Miałem go w planie na ten rok, ale nie wyszło. Do Krk chyba bym wjechał przez Kryspinów.

siemalysy
15-09-2024, 13:16
Zapowiada się całkiem spoko. Sam to ciśniesz czy w towarzystwie?

Cisnę sam. Proponowałem koledze, ale w tym czasie pracuje.


Fajna trasa, top5 w PL, mam to objechane oprócz Tenczyńskiego. Miałem go w planie na ten rok, ale nie wyszło. Do Krk chyba bym wjechał przez Kryspinów.

Też mam wiele objechane, ale w Tenczyńskim nie byłem i poniżej OPN i Dolinek Krakowskich też nie byłem.


Ps. Tak na marginesie. Kwadrans temu sprzedałem Procalibra.

gavin
15-09-2024, 13:17
Ideologia gravel Cię pokonała [emoji6]

zdyboo
15-09-2024, 13:35
No to po zrobieniu będziesz pewnie już wiedział czy gruz dla Ciebie ma sens.

Gratuluję sprzedaży.

crusiek
15-09-2024, 14:08
siemalysy wygląda to fajnie, zatem miłej wycieczki i oby się wszystko udało, tak, jak sobie zamierzasz.

rotor
15-09-2024, 14:11
Cisnę sam. Proponowałem koledze, ale w tym czasie pracuje.


Ps. Tak na marginesie. Kwadrans temu sprzedałem Procalibra.

Ciekaw jestem wrażeń po tripie z użytkowania gruza, to jednak inna inszość, niż mtb.
----
Ciężko było sprzedać rowerz ?

gavin
15-09-2024, 14:56
uważajcie...82521

siemalysy
15-09-2024, 15:00
No to po zrobieniu będziesz pewnie już wiedział czy gruz dla Ciebie ma sens.

Gratuluję sprzedaży.

Też tak myślę. To już taki dystans, że da nodpowiedź.


Ideologia gravel Cię pokonała [emoji6]

Czy ja wiem, czy ideologia gravel ;)


siemalysy wygląda to fajnie, zatem miłej wycieczki i oby się wszystko udało, tak, jak sobie zamierzasz.

No zobaczymy. Dzięki.


Ciekaw jestem wrażeń po tripie z użytkowania gruza, to jednak inna inszość, niż mtb.
----
Ciężko było sprzedać rowerz ?

Też jestem ciekaw.

Wyjątkowo łatwo poszła sprzedaż. W piątek wystawiłem na olx. W piątek wieczorem pojawiły się pierwsze zapytania. No i kupił gość, który zapytał pierwszy. Wczoraj przyjechał, obejrzał, pojeździł i dał sobie czas do namysłu do dziś. Napisał mi smsa ok. 20, że w niedzielę przyjeżdża po rower.

patronat
15-09-2024, 15:10
Zdrajca! Oby Ci hemoroidy lajkrą przyschły!
Ja ostatnim rowerem tego typu jeździłem ponad 5 lat temu i nie podobało mi się. Brakuje mi bodźców ewidentnie. Ja się też nigdy nie napalałem na odległości, waty itd.. Ale myślę, że skoro zanabyłeś świadomie to będziesz miał masę dobrej zabawy.
rotor - w używkach przy sprzedaż liczy się niestety przede wszystkim marka. Dużo łatwiej sprzedać jest Treka niż np. Kellysa. Cena ma tu drugorzędne mam wrażenie znaczenie. Chłopaki mi mówili sklepowi, że im lepszy model to też trudność wzrasta. W Gsporcie stoi od miesiąca mega superduper karbonowy Trek za już prawie połowę ceny - i ludzie jakoś go nie biorą pod uwagę. Jak ktoś ma budżet to kupuje nowy na firme, po odliczeniu podatków ma tą samą cenę...

zdyboo
15-09-2024, 17:21
Ja mojego poprzedniego mieszczucha czyli trekinga ulepa na ramie Accent Nordkapp z napędem 1x9 sprzedałem w niecałe 24 h.

matomi
15-09-2024, 18:05
siemalysy po wczorajszym już nie przejedziesz tym fragmentem nad Wartą, o którym rozmawialiśmy wcześniej. Zerknij na moją stravę z dzisiaj. Poziom rzeki zrównał się ze ścieżką w tamtym rejonie. To okolice tej ławeczki z ostatniej fotki. Nawet jak woda szybko zejdzie, to będzie tam grząsko po ośki. Nie wiem kiedy planujesz tamtędy jechać...

A, jeszcze jedno. W Olsztynie proponuję przejechać przez Rynek i potem Kacpra Karlińskiego tak jak idzie SOG. To co zaznaczyłeś ładnie omija zamek, ale tam na samym końcu, zaraz za Spichlerzem jest mocno w dół i mega piach. Ja zawsze jadę z drugiej strony. Tam jest fajnie ubite.

82532

siemalysy
15-09-2024, 18:33
matomi, dzięki za info.

Grubo. Tak przeglądam co się dzieje i zastanawiam się ile podobnych "niespodzianek" jest na trasie.

zdyboo
15-09-2024, 19:08
No musisz się liczyć, że możesz trafić na zalane tereny zniszczone drogi czy nawet zerwane mosty. Choć chyba tam nie było tak źle, jak w Kotlinie Kłodzkiej czy na Opolszczyźnie. Myślę, że im bliżej Krakowa tym bezpieczniej będzie.

patronat
15-09-2024, 19:29
Ja nie wytrzymałem i dzisiaj na rowerze. Zobaczcie jak Bielsko widać z hałdy. Powietrze wyczyszczone jak nigdy :)
82533

kipcior
15-09-2024, 19:32
siemalysy świetna trasa, fajne tereny, dobry plan :) Choć ja tam w 6 osób jechałem to też był inny klimat niż samemu.

patronat a co to za hałda?

siemalysy
15-09-2024, 19:38
Liczę się. Nie znalazłem jeszcze ino, żeby coś się tam zadziało. Nawet jeśli, to było coś co zostanie raczej niezauważone w relacjach mediów. To co się dzieje w Kotlinie Kłodzkiej i na Opolszczyźnie, to jest straszna tragedia.

matomi dzięki za przypomnienie. Rzeczywiście tam na dole jest niezła piaskownica. MTB zawsze tam jeździmy, bo parkujemy od ul. Kazimierza Wielkiego.

- - - - kolejny post - - - - - -
kipcior chyba nie chciałbym tyle czasu jechać w tak dużej grupie. Dawno nie jeździłem z tak liczną grupą towarzyszy.

kipcior
15-09-2024, 20:02
Jazda w większej grupie ma swoje plusy i minusy. Na pewno drastycznie rośnie szansa na awarię, choć spada ryzyko że się jej samemu nie naprawi. A jednocześnie jak pojedziesz sam to pewnie w ogóle nic się nie zepsuje ;) Wtedy na 6 ludzi tylko z jednym rowerem nie było żadnego problemu, ale to był wyjątkowo obfity wyjazd pod tym względem.

patronat
15-09-2024, 20:15
Hałda na Kostuchnie w Katowicach. W prostej lini jakieś 45 km

kipcior
15-09-2024, 20:52
No to faktycznie ładnie widać.

gavin
15-09-2024, 22:30
kurdelebele garmin.osmapa.pl padł, skąd braść mapy?

crusiek
15-09-2024, 22:47
https://extract.bbbike.org

zdyboo
15-09-2024, 22:57
Dokładnie BBB i sobie wybierasz co chcesz mieć.
Tylko mapa ma być w kodowaniu Latin1, bo inaczej jej Garmin w ogóle nie zobaczy.

rotor
15-09-2024, 22:58
@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473) - w używkach przy sprzedaż liczy się niestety przede wszystkim marka. Dużo łatwiej sprzedać jest Treka niż np. Kellysa. Cena ma tu drugorzędne mam wrażenie znaczenie. Chłopaki mi mówili sklepowi, że im lepszy model to też trudność wzrasta. W Gsporcie stoi od miesiąca mega superduper karbonowy Trek za już prawie połowę ceny - i ludzie jakoś go nie biorą pod uwagę. Jak ktoś ma budżet to kupuje nowy na firme, po odliczeniu podatków ma tą samą cenę...

Ciężko stwierdzić. Najgorszy rower z pełnym zawieszeniem, jaki sprzedawałem, to był Kross Moon - poszedł w 48h, a raczej nie można o nim powiedzieć, ze był markowy :mrgreen:
Widziałeś maila ? Ten o "Fizykach", raczej nieaktualny

gavin
15-09-2024, 22:58
dziękuję, tzn mam Polskę sobie kwadracikiem zaznaczyć?

zdyboo
15-09-2024, 23:11
Wielokącikiem, ale tak, aby nie przekroczyła mapa 500 MB, to limit dla kont free.

gavin
16-09-2024, 08:50
No to nie wiem czy dobrze robię bo mi się mapa pobrała ponad 1 GB

siemalysy
16-09-2024, 09:30
Też skorzystałem z okazji i pobrałem mapę. Jak dobrze widziałem była informacja, że zaznaczony obszar za free musi mieć max 1500 MB.

elmo
16-09-2024, 09:37
siemalysy - fajny projekt trasy wyszedł, oby właśnie nie było trudności po tych deszczach na południu. Chętnie zerknę na filmik z wyrypy - zawsze to fajnie obejrzeć choć fragmenty tego co kiedyś się jechało - niestety tylko fragment ale zawsze to będzie bodziec aby wrócić tam i poeksplorować bo potencjał jest mega.

Kurczaki jak pomyślę, jak w ubiegłym roku jechało się fajnie przez Kotlinę Kłocką i przez Lądek i teraz to widzi się całkiem zalane to…
masakra.

gavin
16-09-2024, 09:47
Jeździłem wczoraj, korba zaczęła skrzypieć po kilku km, potem już skrzypiała masakrycznie, ona musi być gdzieś pęknięta.

gavin
16-09-2024, 10:12
Wywaliłem z Edka gmapbmap.img gmapdem.img gmapprom.img gmapprom1.img 2 i 3 gmapsupp.img, zostawiłem gmapgc.img, gmaptz.img i zaraz wrzucę mapę z bbbike. Dobry plan?

zdyboo
16-09-2024, 10:41
Jeżeli nie brakuje pamięci to nie ma co wywalać preinstalowanych map. Potem w opcjach ustawisz, które mapy mają być widoczne.

gavin
16-09-2024, 10:48
jesień 82541

elmo
16-09-2024, 11:36
Ponoć twardziele jeżdżą bez błotników. Niektórzy wręcz twierdzą że błotniki „psują” wizualnie szlachetne linie rowerza ;)

siemalysy
16-09-2024, 12:01
siemalysy - fajny projekt trasy wyszedł, oby właśnie nie było trudności po tych deszczach na południu. Chętnie zerknę na filmik z wyrypy - zawsze to fajnie obejrzeć choć fragmenty tego co kiedyś się jechało - niestety tylko fragment ale zawsze to będzie bodziec aby wrócić tam i poeksplorować bo potencjał jest mega.

Kurczaki jak pomyślę, jak w ubiegłym roku jechało się fajnie przez Kotlinę Kłocką i przez Lądek i teraz to widzi się całkiem zalane to…
masakra.

Zobaczymy jak będzie to wyglądać. Jestem nastawiony na wyjazd. W środę, o 5:30 ruszam PKP do Częstochowy. Planuję nagrywać, dokupiłem 2 karty pamięci na tą okoliczność. Co z tego wyjdzie, to nie wiem. Na gravela jeszcze GoPro nie zabierałem.

Nie tak dawno, bo na początku sierpnia byliśmy z żoną w Masywie Śnieżnika. Autem przejeżdżaliśmy przez Bardo, Kłodzko. Dwa, albo trzy lata temu po tamtych okolicach jeździliśmy w większej grupie.

- - - - kolejny post - - - - - -

Ps. W temacie map ze stronki bbb...
Którą mapę wybieracie? Garmin OSM, Czy Garmin Cycle? Intuicja podpowiada tą drugą opcję.

crusiek
16-09-2024, 12:05
Ponoć twardziele jeżdżą bez błotników. Niektórzy wręcz twierdzą że błotniki „psują” wizualnie szlachetne linie rowerza ;)

Ta i szlachetny widok rowerzysty, niczym po wyjściu z klopa podczas rozwolnienia :D

zdyboo
16-09-2024, 12:23
Ja wybieram zawsze cycle lite. Jak wrócę na kwadrat to podam dokładnie którą mapę wybieram

patronat
16-09-2024, 12:46
kurdelebele garmin.osmapa.pl padł, skąd braść mapy?

na zawsze czy chwilowo?

gavin
16-09-2024, 12:49
a nie wiem, trudno gdzieś się dowiedzieć, na discordzie niby jest jakaś grupa, ale aż tak nie wnikałem

gavin
16-09-2024, 13:11
Zobaczymy jak będzie to wyglądać. Jestem nastawiony na wyjazd. W środę, o 5:30 ruszam PKP do Częstochowy. Planuję nagrywać, dokupiłem 2 karty pamięci na tą okoliczność. Co z tego wyjdzie, to nie wiem. Na gravela jeszcze GoPro nie zabierałem.

Nie tak dawno, bo na początku sierpnia byliśmy z żoną w Masywie Śnieżnika. Autem przejeżdżaliśmy przez Bardo, Kłodzko. Dwa, albo trzy lata temu po tamtych okolicach jeździliśmy w większej grupie.

- - - - kolejny post - - - - - -

Ps. W temacie map ze stronki bbb...
Którą mapę wybieracie? Garmin OSM, Czy Garmin Cycle? Intuicja podpowiada tą drugą opcję.mapa cycle waży połowę mniej niż osm, dla porównywalnego obszaru

elmo
16-09-2024, 13:55
Jak wrócę na chatę to zerknę którą kliknąłem. Ale i ile nie myli mnie pamięć to cycle…

crusiek ale rowerzysta to element dodany do rowerza zatem nie musi ładnie wyglądać. ;)

gavin
16-09-2024, 14:04
osm coś mi bardziej się podoba, poniżej szczegółowość najwyższa w cycle82542

gavin
16-09-2024, 14:04
a tutaj szczegółowość niska w osm82543

crusiek
16-09-2024, 14:09
crusiek ale rowerzysta to element dodany do rowerza zatem nie musi ładnie wyglądać. ;)

:D

https://i.giphy.com/media/v1.Y2lkPTc5MGI3NjExdzI3Nm9ybmsybjN6bTNrdnJ4N3lmeGg xcGtrZjdjaWVhcnd0Z252ayZlcD12MV9pbnRlcm5hbF9naWZfY nlfaWQmY3Q9Zw/PLDfq4wK2EQkeXgBXj/giphy.gif

siemalysy
16-09-2024, 16:05
Miałem swoje foto wrzucić. Takie od tej gorszej strony. Jednak nie będzie ono tak atrakcyjne jak wstawiony finisz.

zdyboo
16-09-2024, 18:18
Ja używam od zawsze Garmin Openfietsmap Lite. Mnie szczegółowość POI nie interesuje, zresztą i tak nie mam włączonego najwyższego stopnia szczegółowości. To obciąża mocno odbiornik, spowalnia pracę i zużywa aku.
W tej wersji za to nazwy miejscowości czy ulic są napisane większym fontem i jest mi łatwiej to odczytać w trakcie jazdy.

siemalysy
16-09-2024, 18:58
Najczęściej używam map oryginalnych. Miałem też epizod z mapami PL Topo. Kupiłem Edge 810 w z roczną licencją na nie. Moja jazda, to w większości zaplanowane kursy i jazda po śladzie. Zdarza się, że trzeba mapą się wspomóc, więc fajnie jak ścieżki są dobrze oznaczone, a jak szlaki na mapie mają oznaczenie koloru takie jak w rzeczywistości, to już w ogóle jest super.

Byłem dziś po hak do przerzutki i przy okazji zerknąłem i przymierzyłem sobie dwa kaski, bo rozglądam się za czymś na gruza. Akurat Abus, którym się interesowałem był w za dużym rozmiarze, to przymierzyłem też Endure FS260-PRO. Jakie było moje zdziwienie jak kask w rozmiarze 55-59 cm nie wszedł mi na głowę. Mam kask MTB Endura MT500 właśnie w tym rozmiarze i pasuje odpowiednio.

zdyboo
16-09-2024, 19:55
A mnie w lewym bucie NW Origin, którego używam do jazdy w mieście zaczęła pękać podeszwa. Chyba muszę sobie do miejskiego kupić jakieś SPD z platformą wokół zatrzasku i buty z bardziej miękką podeszwą. Choć z drugiej strony to lewa stopa jest zawsze wypinana, jak się zatrzymuję na światłach.
Kupiłem je rok temu i oprócz zimy jeżdżone cały czas w mieście, chyba tylko jeden czy dwa wyjazdy dłuższe zaliczyły, jak moje buty weekendowe były w reklamacji.

crusiek
16-09-2024, 21:35
Ja ostatnio jeżdżę w butkach bontragera evoke II, dość wygodne jak dla mnie, skurkowane.

gavin
16-09-2024, 22:04
Tu nawet nie chodzi o poi, tylko na moich fotkach koło tego niebieskiego bajorka jest park i w mapach cycle prawie żadna ścieżka nie jest zaznaczona, a w osm są wszystkie na najmniejszym stopniu szczegółowości.

Załadowałem teraz mapkę osm PL i kawałek Czechosłowacji plus warstwice i szlaki. Jest git.

patronat
17-09-2024, 08:51
Siodełka rozesłane :) gavin espeszyli for ja: http://osmapa-garmin.las.org.pl

gavin
17-09-2024, 08:53
aaa tu się schowaly łachudry [emoji38]

gavin
17-09-2024, 09:25
Coś popsuli, albo ja coś źle robię, ale nie wiem jak wyłączyć te czarne obramowania ulic, masakrycznie to przeszkadza.

Poza tym widzę że wolniej ta mapa działa niż ta pobrana z bbbike.82552

gavin
17-09-2024, 09:46
Ja używam od zawsze Garmin Openfietsmap Lite. Mnie szczegółowość POI nie interesuje, zresztą i tak nie mam włączonego najwyższego stopnia szczegółowości. To obciąża mocno odbiornik, spowalnia pracę i zużywa aku.
W tej wersji za to nazwy miejscowości czy ulic są napisane większym fontem i jest mi łatwiej to odczytać w trakcie jazdy.Tom przecież możesz sobie zmienić wielkości fontów dla ulic itp.

gavin
17-09-2024, 12:39
https://youtube.com/shorts/-p3YrOijwD0?si=F1mFYuCVPsYLQy4d

patronat
17-09-2024, 12:49
Ta, kilku znajomków mówiło, że było jak w przysłowiu o wilku: padupit wołka - i smieszno i straszno :)
Kuba Sidzina to wygrał, dzik jest okrutny.

crusiek
17-09-2024, 13:27
Ja pierdziu, jaki kosmos.

siemalysy
17-09-2024, 13:50
Trochę na siłę zrobione zawody.
Mimo wszystko szacun tym, którzy to jechali.

rotor
17-09-2024, 16:40
To powinno być odwołane. Ktoś tam "popłynął" :twisted:

zdyboo
17-09-2024, 17:46
Kolega w tym jechał. Był tylko w sobotę, w niedzielę już miałby poważny problem z powrotem.
Ciuchy skończył prać dopiero dziś.

gavin
18-09-2024, 12:04
co taka cisza? koniec sezonu?82557

zdyboo
18-09-2024, 13:34
Możliwe, że dla mnie tak.

crusiek
18-09-2024, 13:35
Możliwe, że dla mnie tak.

Ale, że jak to tak ?

---

U mnie 11 osób dołączyło do zabawy Kręć Kilometry dla Gdańska i póki co całkiem nieźle im idzie. W zasadzie, to można powiedzieć spokojnie, że namówiłem prawie połowę firmy :D

zdyboo
18-09-2024, 13:54
Powódź. W górach teraz nie wiadomo gdzie jechać. Koło Wro też jest różnie, na jednej z moich dróg nad Zalew Mietkowski, Strzegomka zerwała most i wymyła kawałek drogi.

crusiek
18-09-2024, 14:33
Ach, że w ten deseń, no miejmy nadzieję, że nie będzie aż tak źle w dłuższej perspektywie...

patronat
18-09-2024, 15:07
W sobote jedziemy na Fatre. Ktos chetny?

siemalysy
18-09-2024, 15:11
Coś tam się kręci.
Zdrówko Panowie.
82558

---
Znowu na TT zdjęć nie widać.

OjTam
18-09-2024, 15:18
https://i.imgur.com/8HALuvsh.png

W sumie można się zastanowić, czy poziom uprawnień coś tu nie miesza?
Albo klasyczny foch TT. Do wyboru.


PS. Udanego urlopu.

crusiek
18-09-2024, 15:21
Zdrówko Michale.
Ja zdjęcia widzę.

gavin
18-09-2024, 15:21
Fote widać.

Ja bym jechał chętnie na Fatru ale bym Wam zamulał [emoji38], a poza tym integruje się w Toruniu.

patronat
18-09-2024, 17:32
A MTB masz jakies? Bo gravciem to chyba mocno bez sensu Fatre jechac. Aczkolwiek sa tez tam traski na gravele.

siemalysy
18-09-2024, 18:08
[url]

W sumie można się zastanowić, czy poziom uprawnień coś tu nie miesza?
Albo klasyczny foch TT. Do wyboru.


PS. Udanego urlopu.

Dziękuję :)


Zdrówko Michale.
Ja zdjęcia widzę.

Dziękuję :)


Fote widać.

Ja bym jechał chętnie na Fatru ale bym Wam zamulał [emoji38], a poza tym integruje się w Toruniu.

U mnie już też widać :) Pewnie to foch TT.

zdyboo
18-09-2024, 18:12
Niech noga podaje Michale.

gavin
18-09-2024, 19:04
Mam monstera, mtb 29 [emoji38]

siemalysy
18-09-2024, 19:04
Niech noga podaje Michale.

Tomek dziękuję.

zdyboo
18-09-2024, 19:38
Coś popsuli, albo ja coś źle robię, ale nie wiem jak wyłączyć te czarne obramowania ulic, masakrycznie to przeszkadza.

Zobacz w opcjach czy nie masz wysokiego kontrastu zapodanego.

gavin
18-09-2024, 20:21
Nie mam, wszystko sprawdzone.

kipcior
18-09-2024, 22:15
Znalazłem chwilę na wyrwanie się z domu ogarniętego remontem. A z tydzień wcześniej przyszło mi do głowy, że jakbym tak zredukował masę fulla, poprzez wymianę tego i owego to może dałbym radę nim jeździć. Więc kupiłem nowe pedały do gravela, logiczne nie? ;)
Sens polega na tym, że stare takie same jak nowe tylko w innym kolorze, wsadziłem do fulla. Prawie 300g mniej. Dałem starego Mezcala G+ 2,25" na przód. 5 letnia styrana guma, ale co tam, szybki jest i ok 300g mniej niż było. Z tyłu zresztą taki siedzi cały czas. No i zdjąłem dużą torbę z ramy, co +- na oko dało ze 200g. Mogłem jeszcze błotnik zdjąć ale zakładałem, że będzie mokro po ostatnich powodziach.
I nagle się okazało, że to jeździ pod górę. No w dół jest znacznie gorzej niż na wyraźnie szerszym 2,6" Smart Samie, który do tego ma bieżnik, ale przecież podobne głupoty robiło się na gravelu.
Chciałem zabrać aparat ale się okazało, że bez torby w ramie to się nie zmieszczę do biodrówki, a plecaka nie chcę brać, więć trudno zostaje telefon.

Jakoś po 8 wystartowałem, Dębowiec zdobyty, wspinam się dalej. Kolejka jeszcze nie jeździ.
82561
Po drodze na Szyndzielnie może z 6 ludzi widziałem, pustki
82562
Na szczycie dosłownie kilka osób, siadam na leżaczku, widoki raczej marne ale trudno. Pojadłem, popiłem jadę dalej.
82563
Na Klimczoku słyszę jakiś traktor, potem widziałem, że kosi trawę ale poza tym nikogo nie ma. O 11 w schronisku pusto i wewnątrz i na zewnątrz.
82564
Dojechałem tu i o dziwo się nie zmęczyłem. No i co tu dalej? Do domu wracać? Jakbym się uparł to za godzinę będę. No bez sensu. Na Kozią niby fajnie ale na zdartych oponach po dwóch miesiącach przerwy od jazdy fullem w terenie to może lepiej nie. Na Błatniej byłem jakoś niedawno, no w kwietniu czy coś. To może na Magurkę, bo tam jeszcze w tym roku jakoś udało mi się nie dotrzeć. No to zjazd w poszukiwaniu szutrówki do Bystej, przez punkt widokowy
82566
Chodziło mi po głowie, żeby to samo kiedyś gravelem przejechać. No dałoby się. Pomijając te fragmenty, których by się nie dało. Ale szuter spoko.
82565
Rzeka Białka, która sobie płynie przez miasto, a źródła ma na tej górze. Narobiła trochę szkód parę dni temu ale teraz już spokojnie.
82570
Gdzieś w 1/3 podjazdu na Magurkę nogi znienacka zaatakowały zmęczeniem. Mija mnie elektryk. Potem widzę że się zatrzymał i coś grzebie, mijam go i jadę dalej. Więcej go nie widziałem więc ewidentnie niedźwiedzie go zeżarły, nie ma innego wytłumaczenia.
82568
W końcu wtoczyłem się na szczyt i robię kolejny popas
82569

A teraz zagadka. Kto zauważył coś dziwnego na zdjęciach? Dla ułatwienia dodam, że widać to od Białki, a potem się powtarza. Oczywiście, że sam tego nie widziałem nawet robiąc te zdjęcia ;)

Ruszyłem z Magurki czerwonym szlakiem w dół. I ze 20m dalej spotkałem kapitana Sum Ting Wong. A jak nie wiecie kto to był, to poszukajcie na YT. Amor wziął się i zapadł i tak już został. A to co było widać na zdjęciach to uszczelka górnej lagi znajdująca się jakimś cudem w połowie jej wysokości. I tak od kilkunastu kilometrów. Jakoś go wyciągnąłem, wsadziłem uszczelkę na miejsce i zaczęło działać. Potem już nie wypadło ale co się stało i jak to nie mam pojęcia. Jadąc w dół spotkałem jeszcze gościa z poluzowanym sterem więc go poratowałem imbusem.
56km, 1600m w górę. Umordowałem się ale fajnie było :)

gavin
18-09-2024, 22:44
Gratki Marcinu, aż mi się zachciało jeszcze w tym roku w Beskidy zawitać.

kipcior
18-09-2024, 23:14
Dzięki. Jedź, ładnie, ciepło, sucho. Acz tu i ówdzie widać, że woda zrobiła bajzel, ale nie ma tego dużo.

rotor
19-09-2024, 11:29
kipcior - ładny przegląd bielskich okolicznych górek. Dobrze, że przygoda nie unieruchomiła Cię na dobre i kciuk do góry, za pomoc na szlaku. Sam nieraz udzielałem i korzystałem z takiej pomocy, trza to pielęgnować , bo dobry zwyczaj :)

patronat
19-09-2024, 14:24
Na Błatniej bywam raz w miesiącu. Mamy taką pętlę przez zaporę wytyczoną. Natomiast w poprzek tego szuterku na Magórze idzie "Klementyna", "Haneczka" i "Cypisek". Łatwo poznać, takie dzidy w dół :) Patrząc na 4 zdjęcie po lewej stronie idzie jeden z fajniejszych trawersów, czerwony szlak. Polecam bo naprawdę fajny.

kipcior
19-09-2024, 20:59
rotor Mam nadzieję, że się rower nie rozpadnie, bo nabrałem ochoty na więcej górek :)
patronat tym czerwonym szlakiem do Karkoszczonki kiedyś "jechałem". Ale nie bardzo wiem jak to można przejechać. W zasadzie jest prawie płasko na tym trawersie ale korbę to można z 10 razy rozwalić na tych pniach i korzeniach.
Jak się kiedyś w końcu dorobię elektryka o sensownej geometrii i zawiasie to może i zjeżdżę te single, bo się wtedy granica bezpieczeństwa znacząco przesuwa. Na moim obecnym fullu jazda takich rzeczy to jest mordęga i zero przyjemności.

elmo
20-09-2024, 07:06
kipcior zacnie pokręcone na fotach to jakby puchy całkowite znaczy potwierdzają opis.

Mi w końcu udało się jakoś ogarnąć rower i pakowanie. Teraz tylko zdążyć na przesiadkę w Katowicach i jak dobrze pójdzie to przed 14tą zamelduje się w Przemyślu. Tym sposobem uda się jeszcze dziś odebrać numer i inne takie tam duperele. Wieczorem pakowanie już betów na rowerze i jutro, jak w starym dobrym westernie, w samo południe ruszam na północ/półmocny-zachód.

Ps. Mam nadzieję że nic ważnego nie zapomniałem spakować.
Ps.2. Pierwsza kontrola biletowa przeszła gładko. Znaczy nie mogłem w końcu kupić biletu na rower więc w ruch poszła czarna folia…

gavin
20-09-2024, 07:41
patologia w kolejnictwie

Endriu powodzenia! Trzymamy kciuki!

elmo
20-09-2024, 07:49
Po prostu te składy mają za małą ilość miejsc na rowery.
Chciałoby się rzec - kiedyś to były czasy. Czasem nawet dawali cały wagon dla rowerów. Teraz to trzy cztery miejsca jak dobrze pójdzie.

patronat
20-09-2024, 08:52
rotor Mam nadzieję, że się rower nie rozpadnie, bo nabrałem ochoty na więcej górek :)
patronat tym czerwonym szlakiem do Karkoszczonki kiedyś "jechałem". Ale nie bardzo wiem jak to można przejechać. W zasadzie jest prawie płasko na tym trawersie ale korbę to można z 10 razy rozwalić na tych pniach i korzeniach.
Jak się kiedyś w końcu dorobię elektryka o sensownej geometrii i zawiasie to może i zjeżdżę te single, bo się wtedy granica bezpieczeństwa znacząco przesuwa. Na moim obecnym fullu jazda takich rzeczy to jest mordęga i zero przyjemności.

Cała zabawa na tym polega, żeby nie walić korbą o co popadnie :) W sensie na elektryku ten problem narasta, non stop jest takie wyzwanie. Faktem jest, że jadąc w dół jest łatwiej :)

I co nie ma chętnych na Fatrę? Jeden srogi podjazd a potem już trawersy w dół i po płaskim. Momentami trudno ale te góry naprawdę się odwdzięczają. Mój numer 2 aktualnie, zaraz po Rumunii...

crusiek
20-09-2024, 09:01
Po prostu te składy mają za małą ilość miejsc na rowery.
Chciałoby się rzec - kiedyś to były czasy. Czasem nawet dawali cały wagon dla rowerów. Teraz to trzy cztery miejsca jak dobrze pójdzie.Od listopada zdaje się, wbija zakaz przewożenia elektrycznych rowerków w PKP.
Chyba, że coś mylę.

Powodzenia !!

--- kipcior piknie pan pokręcił się [emoji16]

elmo
20-09-2024, 10:06
A tego zarządzenia nie słyszałem.
Pa. Nie dzięki coby nie zapeszać ;)

siemalysy
20-09-2024, 14:52
kipcior zacne foty. Konkretna beskidzka tułaczka. Korci mnie, żeby się wybrać w Beskidy. Może w przyszłym tygodniu.
elmo wiatru w plecy i niech noga podaje. Powodzenia. Baw się dobrze.

crusiek
20-09-2024, 15:28
Jak czas pozwoli i nie będę akurat w pracy to tam pod koniec może się uda wyskoczyć zbić piąteczke, oczywiście zgodnie z regulaminem xD

zdyboo
20-09-2024, 18:48
Po prostu te składy mają za małą ilość miejsc na rowery.
Chciałoby się rzec - kiedyś to były czasy. Czasem nawet dawali cały wagon dla rowerów. Teraz to trzy cztery miejsca jak dobrze pójdzie.

Jak z 10 lat temu zacząłem korzystać z Kolei Dolnośląskich to myślałem, że wszystkie koleje samorządowe są urządzone na podobnym modelu.
KD mają swoich ludzi i swoją wizję. Generalnie nie ma problemu z kupnem biletu na rower, ale zawsze jest ryzyko, że jak pociąg będzie nabity to może obsługa nie wpuścić. Mnie osobiście nie trafiło się takie coś, ale byłem świadkiem takich sytuacji. Niemniej jednak, od kilku lat jest poprawa pod tym względem. Widać inwestycję w tabor, pociągów jest dużo i nie spotkałem się w przestrzeni ostatnich trzech lat, żeby ktoś nie został wpuszczony z rowerem do pociągu. Poza tym zrezygnowali z haków, nie ma ich w nowych składach, zostały zdemontowane w starych. W najnowszych Elfach II widziałem nawet, że wymontowali jeszcze jeden zestaw 4 siedzeń, żeby zrobić dodatkową zagrodę na rowery czy wózki. Jak były haki to mieściło się 2 lub 3 rowery w zagrodzie, bez haków mieści się ich 5 lub 6 bez kombinowania. Jak się pokombinuje to do 8. W każdym razie jechałem już pociągami gdzie było kilkanaście rowerów w miejscu zaprojektowanym na pewnie na 4. Owszem trochę wtedy przeszkadzały przy łażeniu, ale przejść się dało. Zresztą akurat na takie rzeczy, jak ciągłość komunikacyjna obsługa zwraca uwagę i nie ma zmiłuj.
W KD wsiadając z rowerem na stacji, gdzie nie ma kasy nie muszę szukać obsługi. Mogę poczekać na nich i kupić dopiero wtedy bilet. W PKP Regio też tak było, ale w zeszłym roku zmienili regulamin i jak wsiadasz z rowerem to masz ich szukać w celu nabycia biletu.

Poza KD jeździłem też kolejami samorządowymi w Pomorskim, Zachodniopomorskim oraz Lubuskim. Wszystkie te pociągi są obsługiwane przez załogi PKP Regio i chyba też na ich zasadach, czyli w przypadku rowerów sprzedają tyle biletów ile mają haków. Co ma tę zaletę, że jak już masz bilet to raczej pojedziesz. W zeszłym roku wsiadałem rano we Wrzeszczu w dość nabity ciapong i pewnie miałbym problem z rowerem, ale miałem bilet i hak czekał. Jednak w tym roku nie udało mi się pojechać ze Szczecinka do Chojnic, bo jak był na dany dzień bilet na rower tam, to nie było na powrót w zakładanych przeze mnie godzinach. W zeszłym roku w Helu też nie mogłem kupić biletu na powrót pociągiem do Gdańska, a potem się okazało, że doczepiony do szynobusu wagon, którego 1/3 zajmował przedział rowerowy nie został uwzględniony w systemie.

Teraz widziałem, że wprowadzili zapisy, że tylko w niektórych pociągach Gdynia - Hel w ogóle można przewieźć rowery.

Najlepiej pod względem przewozu roweru jest chyba w SKM. Tam jeżdżą stare kible, których chyba jedyną modernizacją było pomalowanie w Minionki i w tych przedziałach dla podróżnych z większym bagażem jest miejsca w opór. Do tego często są to dwa złączone składy i wtedy to już jest w ogóle luksus. Możliwe też, że się mylę i tam w godzinach szczytu nie idzie szpilki wbić, ale mnie to nie spotkało.

Patent ze stretchem pierwszy raz widzę, jak działa to spoko, ale pewnie dużo zależy od obsługi.


Od listopada zdaje się, wbija zakaz przewożenia elektrycznych rowerków w PKP.

Masz jakieś źródło? Szukałem, ale jedyne co znalazłem, że WKD wprowadziło zakaz przewozu rowerów w szczycie komunikacyjnym, jakichkolwiek rowerów.
Do pociągu KD, którym kiedyś wracałem z weekendowego tripu, wsiadł typ z motocyklem elektrycznym. I nie, nie była to przeróbka roweru. To była konstrukcja od początku pomyślana i wykonana jako motocykl. Kierunkowskazy, lusterka, typ i jego panna z kaskami moto. Myślałem, że go wywalą, ale obsługa była bardziej zainteresowana maszyną. Zresztą kolo grzecznie stał i trzymał motocykl, nie opierał go o inne rowery.

crusiek
20-09-2024, 21:37
Nie mam oficjalnego źródła, poza wiedzą, że był to pracownik PKP xD
Także ten. Się okaże czy ptaszki dobrze cwierkały...

rotor
21-09-2024, 09:25
elmo - "wiatru w żagle"

gavin
21-09-2024, 09:52
https://sledzgps.pl/events/view/mrdp_wschod_2024

sally28
22-09-2024, 20:09
zdyboo nic tylko zazdrościć Ci KD i ich polityki prorowerowej.
Koleje Śląskie do czerwca tego roku miejsc nie posiadali dla rowerzystów (bo 2-4 hakow na cały skład nawet nie liczę). Ale byli dość liberalni i nie czepiali się. Wiedzieli jak jest. Miejsc nie było mozna było stać gdziekowiek byle przejścia nie zablokować... Ale komuś sie tam w głowie pomieszalo i cofnął się ze 20 lat wstecz. Zamiast zadbac o te miejsca by były to wprowadzili odwrotność. Najprościej mówiąc wywalono rowerzystów z pociągów. Rezerwacja obowiązuje/ w sensie posiadanie biletu. O ile na przejazd i tak miało się bilet oczywiście niezaleznie od miejsca to dzis musiesz miec ten bilet by wejsc z rowerem w całości do pociągu. Byłoby to moze i logiczne gdyby te miejsca istniały w składzie czy nawet caly sklad jak VeloCug w kazdym skladzie... Tyle ze jaka rezerwacja, jaki bilet na 2-4 miejsca na cały skład?? Chwalą sie wspomnianym Velo cugiem. Gdzies jezdzi w góry (na Wisłę chyba) z jakimś skladem o którejś. Na jurę w ogóle nie ma Velo cuga ani na kilka innych kierunków. Ze smutkiem, ale rezygnacja z KŚ całkowita. Nie bedzie spiny, kominacji z folia by pojechac czy wrócić. Auto w weekendy i petle niestety. Tyle... Mam nadzieję ze bilans strat KŚ jednak będzie i komus może otworzy oczy na przyszłe lata...

zdyboo
22-09-2024, 21:17
sally28
Mieli różne pomysły, jednym z nich były wagony rowerowe. Kupili stare drewniane wagony od PKP i przerobili je na wagony rowerowe. Pomysł jednak chyba nie siadł. Przerobili i puścili w ruch jeden wagon i mieli gotowy drugi, możliwe, że też jeździł. Doniesienia prasowe były o zakupie kilkunastu.
Jeździły na jednej trasie z Wro do Świdnicy przez Sobótkę i załadować do nich rowery oraz wyjąć je można było tylko na kilku stacjach. Przy starcie z Wro czy ze Świdnicy trzeba było być kilkanaście minut przed odjazdem, żeby obsługa umieściła rower w wagonie.
Do tego dochodziło jeszcze przemanewrowanie całym składem, żeby wagon zawsze był na końcu, nie każda stacja umożliwia takie coś. Nie wiem czy pomysł nie został porzucony jednak, bo nie widziałem tych wagonów w ogóle w tym roku.
Generalnie obecnie nie jest źle z rowerami w KD. W każdym razie widać na przestrzeni lat, że to nie jest taki beton jak w PKP.

sally28
23-09-2024, 09:07
zdyboo oczywiście pomysly mogą byc lepsze i gorsze na przewóz. Ale spółek kolejowych w tym kraju i Europie jest dużo. I ogarneli to... Można sie wzorować na lepszych nie trzeba koła na nowo odkrywać. Skoro przespali. Inni juz to przerobili... Jechałam kilka lat temu KD składem od Pesy i było tam dużo haków dla rowerów. Zrobiło wrażenie. Moze akurat fuks i tez nie był to standard. KŚ tez maja dużo pociągów od Pesy a jednak warunki (nie)przewozu rowerów nieporównywalne... Polityka spółki... U nas beton i uwstecznienie do czasów słusznie minionych...Niestety KŚ jako monopolista nie jest zainteresowany poprawą. Anty podejscie pod każdym względem. Czasami konduktorzy zachowywali sie jak szeryf. Skrajnie nieprzyjemni, bezczelni i to w ostatnim czasie. Jeszcze kilka lat temu chociaz uprzejmi byli i mniej problematyczni. Warunków nie bylo ale problemow tez nie. Dzis warunkow nie ma ale postawili wielki betonowy mur naprzeciw klienta...

patronat
23-09-2024, 11:26
rotor 27,5x2.8 WTB FastRoll nie chce ktoś? Używana ale bez śladów użytkowania, pół ceny...
Mam też WTB Vigilante High Grip 29x2.6
Shwalbe Magic Marry 29x2.6

Ostatnie siodełko jakie mi zostało, jeśli ktoś chce testować, Fizyk Aidon Terra:
82630

siemalysy
23-09-2024, 11:43
Siema :)

Środa, osiemnasty dzień września, budzik zadzwonił o godzinie czwartej. Ciężko mi było wstać. Słabo spałem, ciężko mi było zasnąć i często się wybudzałem. Może już w głowie była tylko przygoda, a nie sen ;) Ruszam w stronę dworca Łódź Fabryczna kilka minut przed piątą. Na miejscu jestem kilkanaście minut przed odjazdem. Pociąg stoi już przy peronie, więc pakuję się z rowerem do środka i zajmuje miejsce. Podróż mija bez żadnych przygód i kilka minut po godzinie siódmej wysiadam na dworcu w Częstochowie.
Cztery minuty przed w pół do ósmej wsiadam na rower i zaczynam przygodę. Początkowo nie kieruję się na szlak, a jadę w stronę Jasnej Góry. Nie byłem tam od wycieczki szkolnej w klasie maturalnej. Robię fotkę i ruszam do początku śladu i zaczynam Szlak Orlich Gniazd, ale na swoich warunkach ;) Z miasta wyjeżdżam ulicą Mirowską, na której ruch aut jest spory. Dziewięć kilometrów później zjeżdżam wreszcie z asfaltu na drogę szutrową i nią kontynuuje jazdę. Jedzie mi się dobrze i kilka kilometrów dalej mijam Rezerwat Zielona Góra, przejeżdżam wiaduktem nad torami i wjeżdżam do miejscowości Kusięta. Niecałe dwa kilometry asfaltem i pierwszy raz na swojej trasie zjeżdżam z rowerowego SOG. Szlakiem pieszym jadę w stronę Gór Towarnych. Zdarza się kilkadziesiąt metrów, gdzie muszę rower wepchać pod górę. Fragment szlaku bardziej jest pod MTB. W okolicy wspomnianych gór wylatuję dronem ponad las. Daje mi to możliwość odpoczynku.
Dalej, już asfaltem dojeżdżam do Olsztyna. Przy sklepie zatrzymuję się na śniadanie i uzupełnienie wody w bidonach. Spod sklepu ruszyłem pod zamek, gdzie zrobiłem kilka zdjęć i ujęć. Kolejnych kilka kilometrów jadę drogami szutrowymi, polnymi i piaszczystymi. Na trochę opuszczam rowerowy SOG i przejeżdżam przy kapliczce św. Idziego. W Zrębicach dojeżdżam do asfaltu i kolejno przez Krasawe, Piekło dojeżdżam do leśnej drogi. Przede mną już Złoty Potok, do którego wjeżdżam Aleją Klonową. Przy Pałacu Raczyńskich robię sobie kolejną przerwę. Za mną już połowa trasy.
Złoty Potok, to bardzo fajne miejsce na rower, spacery, na odpoczynek. Można tam dobrze pojeździć na MTB, ale i też na lżejszym sprzęcie. Zostawiam pałac i przyległym do niego parkiem ruszam dalej. Zjeżdżam z zaplanowanej trasy do sklepu, w celu uzupełnienia wody. Na trasę wracam przy stawie Irydion. Trzymam się ciągle rowerowego SOG i dzięki temu dojeżdżam do kolejnej atrakcji, czyli Diabelskich Mostów. Zatrzymałem się, żeby zrobić zdjęcie, ale mi się nie udało zrobić nic ciekawego, więc ruszyłem dalej. Fajny fragment szlaku, choć zdecydowanie fajniej jedzie się tam w przeciwnym kierunku. W pobliżu Ostrężnika zjeżdżam na asfaltową ścieżkę rowerową i zjeżdżam z rowerowego SOG, zgodnie z sugestią Marcina / matomi /. Asfaltowy podjazd, jeździłem tam wielokrotnie na MTB i muszę przyznać, że gravelem podjeżdża się lżej. Na lekko, nie obładowanym byłoby jeszcze lżej :) Kawałek dalej dojeżdżam do Trzebiniowa i zatrzymuję się przy sklepie. Kupuję zimną wodę, uzupełniam bidony, rozrabiam elektrolity. Korzystając z architektury tego miejsca, siadam w altance, w której znajdują się różne obrazki i niespiesznie popijam elektrolity. Spotykam tam autora dzieł tam wiszących, chwilę rozmawiamy, każdy popija swój napój ;) Odpocząłem, to mogłem ruszyć dalej. Pojechałem drogą za sklepem i zaczął się konkretny podjazd. Później było fajnie i szybko w dół, znów delikatnie pod górę i znów w dół. Na zjeździe docieram do ruin murowanej strażnicy Przewodziszowickiej obronnej z XIV w. Byłem tam wielokrotnie, ale głupota byłoby nie zatrzymać się na fotkę i na krótkie ujęcie z drona. Od strażnicy dalej jest w dół, mijam Ostaniec przy Brzozie i zjeżdżam do miejscowości Przewodziszowice.
Wracam tam na rowerowy SOG i zmierzam do Żarek, w których odwiedzam okolicę starego młyna i plac, na którym stoją zabytkowe kamienne stodoły. Udaję się polatać dronem, warunki do tego są trudne, bo coraz mocniej wieje. Przede mną kolejne atrakcje, do których jadę asfaltową ścieżką rowerową do Mirowa. Siedem kilometrów dalej jestem już przy zamku. Kupuję bilet i wchodzę na teren zamku. Bilet pozwala też na wejście na teren zamku w Bobolicach. Tak też czynię i po pokonaniu dystansu ok. 1 km melduję się na zamku w Bobolicacach. W restauracji przy zamku zatrzymuje się na obiad.
Z Bobolic startuje po co najmniej godzinnej przerwie obiadowej. Kilkaset metrów dalej zjeżdżam z rowerowego SOG na szlak zamków i po przejechaniu kilometra zdaję sobie sprawę, że mogłem trzymać się SOG i asfaltu. Zacząłem podjazd po luźnych i ostrych kamieniach. Czuję już zmęczenie, więc lekko nie jest. W Hucisku kończę podjazd i już jest łatwo. Nad Górą Zborów widzę chmury, mam wrażenie, że są burzowe. Robię fotę i jadę dalej. Cztery kilometry przed metą pierwszego dnia wracam na rowerowy SOG, mijam Jaskinię Głęboką i dojeżdżam do DW792. Ścieżką rowerową wzdłuż tej drogi jadę na bazę. Po drodze zatrzymuję się jeszcze przy Górze Zborów.
Do Gościńca w Podlesicach, w którym miałem zaklepany nocleg docieram po przejechaniu 77,7 km i 945 m w górę. Fajny dzień, czuję zmęczenie, ale nie czuję, że jestem strany. Duża część trasy pod wiatr, a na kolejne dni prognozy były bardziej niekorzystne pod tym względem. Melduję się i przy okazji dowiaduję się, że sklep po drugiej stronie ulicy przestał istnieć. Pakuję się z rowerem do pokoju. Kapię się, przebieram i schodzę do restauracji na kolację i tam kupuję zimne napoje na wieczór. Szybko idę spać, natomiast nocna burza mnie budzi i później długo nie mogłem usnąć.

Tak to w skrócie wyglądało:


https://youtu.be/ERki2v5se20

Fotki z pierwszego dnia.

82631
Mural przy dworcu w Częstochowie

82632
Jasna Góra

82633
Góry Towarne z Częstochową na dalekim planie

82634
Widok na Olsztyn z nad Gór Towarnych

82635
Ruiny zamku w Olsztynie. Daleko w tle Częstochowa

82636
Zapakowany osiołek

82637
Kapliczka św. Idziego

82638
Pałac Raczyńskich w Złotym Potoku, I ja

82639
Altanka przy sklepie W Trzebiniowie

82640
Przewodziszowice. Ruiny murowanej strażnicy obronnej z XIV w.

82641
Inna perspektywa strażnicy

82642
Przy Starym Młynie w Żarkach

82643
Kamienne stodoły w Żarkach

82644
Kamienne stodoły w Żarkach

82645
Mirów. Skała z odstrzeloną basztą

82646
Ruiny zamku w Mirowie

82647
Zamek w Bobolicach

82648
Zamek w Bobolicach z wyższej perspektywy

82649
Góra Zborów widziana z Huciska

82650
Góra Zborów

1/3 cdn...

crusiek
23-09-2024, 12:35
siemalysy, bardzo ładnie pokręcone, świetne widoki. Powiedz mi jak ciaO się polubiło z barankiem ? :)

---

To ja też mam jakby ktoś chciał przetestować.

1. Selle X1 - takie gowienko za 49 zł kupione, deska do jazdy, boli od patrzenia.
2. WTB Gravelier - Dobre i dość wygodne, ale mnie osobiście za bardzo cisnęło z przodu pomimo że krótkie, uciskało jakiś nerw i nogi szybciej łapały drętwienie palców.
3. Ergon SR Comp S/M - u mnie max 40 km do zrobienia na takim, nie ma tragedii, ale twarde na zwężeniu pomimo dość sprężystej wyściółki, po pewnym czasie wchodzi na pełnej w tkanki miękkie :)


Na chwilę obecną zostawiam sobie WTB volt - tu mam dwie sztuki, wersję stalową używam w MTB, a cromoly jako zapas, aczkolwiek cromoly ma dodatkową wyściółkę żelową, ot taka ciekawostka. Drugie to oczywiście brooks c13 carved 145, na razie bezkonkurencyjny, ale po 150 km długa i twarda końcówka daje o sobie znać i mam wrażenie, że ciut za szerokie. Jeszcze jest opcja, że wersja 132mm carved byłaby lepsza, ale coś trudno znaleźć w PL z sensowym wyborem cen :)

Jak już żonie sprawię nowy rowerek, to się chyba wybiorę na bike fitting faktycznie, bo szkoda wydawać grube siano na kolejne siodła :/

siemalysy
23-09-2024, 14:38
W czwartek rano budzik dzwoni o godzinie szóstej. Nie chce mi się wstać, więc go wyłączam i daję sobie chwilę, która przeciąga się o ponad godzinę. Czuję się niewyspany, ale trzeba się zbierać, bo kolejna cześć zabawy czeka.

Spod Góry Zborów ruszam kilkanaście minut po ósmej. Co najmniej godzinę później niż chciałem wyruszyć. Jest chłodno, wilgotno i pochmurnie. Wiatr wita mnie mocniejszymi podmuchami niż w środę. Będzie fajnie :) Szlak przebiega przy Gościńcu, w którym nocowałem, więc za bramą jestem już na śladzie. Przecinam DW792 i jadę asfaltem w dół. Kilometr dalej zjeżdżam na drogę szutrową. Przejeżdżam pół kilometra i zmuszony jestem zejść z roweru, bo piach jest taki, że nie idzie jechać. Kawałek spaceruję z rowerem pokonując piachy. Droga w końcu robi się na tyle twarda, ze mogę jechać dalej. Przy drodze widzę dużo uprzątniętych drzew i wyglądają one tak jakby połamał je wiatr. Niecałe 2,5 km od startu odbijam w lewo i zaczynam pierwszy podjazd, którym wjeżdżam do Zamku Bąkowiec w Morsku. Przy zamku jest dużo służb medycznych i ratowników GOPR ze sprzętem. Pierwsze co pomyślałem, to że coś się stało. Były to jednak ćwiczenia. Przy zamku fotki, lot dronem i cisnę dalej. Z zamku jadę kawałek w dół, później krótko pod górę i znów w dół. Na zjazdach jest zimno, ale jestem twardy i kurtka przeciwwiatrowa cały czas jedzie w torbie pod ramą. Szybko dojeżdżam do Wielkiego Okiennika. Zależało mi na tym, żeby polatać tam dronem. Wieje, mimo wszystko wylatuję i robię kilka ujęć i zdjęć. Wysokość przelotową i odległość lotu w takich warunkach ograniczam do minimum.
Za Okiennikiem wracam na Szlak Orlich Gniazd i zaczynam kolejny podjazd. Dobrze, bo zrobiło mi się chłodno, a na podjeździe się rozgrzeje. Przed szczytem wzniesienia zatrzymuję się, żeby zrobić zdjęcie Okiennika, kończę podjazd i zaczynam zjazd ścieżką rowerową, równym asfaltem. W takich warunkach dojeżdżam do Kromołowa i w centrum robię sobie przerwę na śniadanie. W pobliskiej Żabce kupuję sobie burgera Wołowiner i zanim się zagrzeje, to uzupełniam wodę w bidonach.
Po śniadaniu zaczynam długim, ale niezbyt trudnym podjazdem. Wyjeżdżając na szczyt wzniesienia moim oczom ukazuje się zamek Ogrodzieniec. Zostało mi do niego jeszcze kawałek w górę, a później w dół i melduję się w Podzamczu. Kupuję bilet i wchodzę na teren zamku. Nie zabawiam tam długo, robię zdjęcia i ruszam dalej. Za zamkiem zjeżdżam do szlaku i jadę dalej. Ku mojemu zaskoczeniu pojawił się tam asfalt, jednak kilkaset metrów dalej się skończył i wjechałem na polną drogę. Z Podzamcza do Ryczowa jadę również Szlakiem Warowni Jurajskich. Trzy kilometry dalej przejeżdżam przez Złożeniec i za kolejne 3 km jestem w Smoleniu. Za kasą do zamku jest wiatka, przy której robię przerwę, bo potrzebuję odpocząć. Za mną dopiero 30 km, a ja czuję się sponiewierany przez wiatr i panujący chłód. Robię sobie popas, wcinam batona i żelki popijając elektrolitami. Spędzam tam dobre 40-45 minut.
Ubieram wiatrówkę i jadę dalej. Przede mną Góry Bydlińskie. Kilka pierwszych kilometrów to w większości delikatny zjazd z jednym krótkim podjazdem. W Górach Bydlińskich zrobiło się stromiej i trudniej, ale sobie z tym poradziłem bez problemu. Do Bydlina jest już spoko, bardziej w dół i płasko niż pod górę. Odbijam tam ze szlaku i odwiedzam ruiny zamku w Bydlinie. Najmniej ciekawe miejsce na całej trasie, jednak warto je odwiedzić, chociażby po to żeby mieć porównanie do innych ruin.
Wieje coraz bardziej, natomiast niebo się przetarło i zaczęło się pojawiać słońce. Dobrze bo zrobiło się cieplej a jazda zrobiła się przyjemniejsza. Szlak prowadzi mnie asfaltem przez Cieślin, Borek, Gołczowice i za tą ostatnią miejscowością na wysokości Ostrej Góry zjeżdżam w teren, na szuter, a im bliżej Jaroszowca, to szlak na wąską oponę robi się bardziej wymagający. W Jaroszowcu planuję sobie przerwę na popas i odbiór dwóch przesyłek z paczkomatu. Zamówiłem sobie koszulkę potówkę na trzeci dzień i gaz na czworonożnych nieprzyjaciół. Złożyło się tak ciekawie, że pod sklep i paczkomat podjechałem w tym samym momencie co kurier :) W sklepie kupuję sobie świeże bułeczki i dobre pęto ciepłej kiełbasy. Uzupełniam też wodę w bidonach. Pod sklepem robię sobie ucztę, bo kiełbasa była bardzo smaczna. Po posiłku odbieram swoje paczki, pakuje je i ruszam dalej. Za mną było 51 km.
Trzymam się cały czas Szlaku Orlich Gniazd. Spod sklepu zaczynam podjazdem, dość solidnym, ale po jego pokonaniu zjeżdżam na świetne szutry, którymi dojeżdżam do Rabsztyna. Trochę na około docieram do zamku, bo oznaczenie szlaku w rzeczywistości różni się od mapy. Wieje bardzo mocno, jednak próbuję wystartować dronem. Udaję mi się coś nakręcić, ale dron nie radzi sobie z wiatrem i rzuca go we wszystkie strony. Kontroler informuje też o za silnym wietrze i sugeruje powrót i lądowanie. Tak też czynię i ruszam dalej.
Na ten dzień koniec atrakcji ze Szlaku Orlich gniazd, bo ten biegnie na południe do Olkusza i dalej do Krzeszowic a ja odbijam na wschód. Zaczynam się oddalać od zamku pieszym SOG, który na wielu odcinkach staje się wymagający. Podjazdy po luźnych i ostrych kamieniach, piach, czy błoto, to sporo jak na zmęczone już nogi. Jednak nie kombinowałem i nie szukałem alternatywy tylko kilometr po kilometrze radziłem sobie z niedogodnościami. Przed Kosmołowem mam już dość szlaku pieszego. Błota i kamieni było tyle, że jadąc mam wrażenie, że stoję w miejscu. Dojeżdżam do DW773, którą szlak czerwony przecina. Po drugiej stronie drogi widzę na drzewie oznaczenie szlaku, ale nie widziałem żadnej ścieżki. Wyjmuję telefon i sprawdzam jak ominąć ten kawałek. DW773 jadę 600 m i skręcam w lewo na asfaltową drogę boczną i nią dostaje się do śladu. Jadę równolegle do Sułoszowej, czyli słynnej i chyba najdłuższej wsi w Polsce. Na polach widać pracujących ludzi i maszyny. Droga wije się między polami, lekko w górę, żeby później delikatnie opadać w dół. Fajny klimat, szkoda że wiatr chce mnie zdmuchnąć z roweru, bo ładnie te pola wyglądałyby z drona. Zjeżdżam w końcu do Sułoszowej, żeby zrobić zakupy na kolację. Z zakupami na plecach cisnę dalej i przed zamkiem w Pieskowej Skale skręcam w lewo i zaczynam kilometrowy podjazd na bazę. Mam trudność ze znalezieniem swojego noclegu i krążę po okolicy jak opętany. Okazuje się, że nazwy kwater mi się pomieszały i nie tej szukałem co potrzeba. Melduję się i rozpakowuje rower z potrzebnych mi rzeczy, a po tych czynnościach gospodarz chowa go do garażu.

Przejechałem tego dnia 84,3 km i 1315 m w górę. Od rana pogoda była kiepska, było pochmurnie, było chłodno i nieprzyjemnie. Od południa zaczęło się przecierać niebo, zrobiło się cieplej, jednak wiatr utrudniał jazdę do końca. Mimo wszystko, był to kolejny bardzo fajny dzień w trasie. Korzystając z fajnych warunków noclegowych i dostępności stolika i krzeseł przy pokoju, kolację jem na świeżym powietrzu. Miejsce było dobrze odizolowane od wiatru, więc było przyjemnie. Czułem się zmęczony, trochę styrany. Po kąpieli od razu się położyłem i odpłynąłem.

Kilka fotek z tego dnia poniżej.

82652
Zamek Bąkowiec w Morsku

82653
Wielki Okiennik

82654
Wielki Okiennik widziany ze szlaku. Ja miałem go za plecami

82655
Skrzypek w Kromołowie

82656
Kapliczka św. Jana Nepomucena nad źródłem Warty

82657
Źródło Warty

82658
Widok na zamek Ogrodzieniec. Droga pomiędzy Kromołowem a Podzamczem

82659
Zamek Ogrodzieniec

82660
Szlak Orlich Gniazd poniżej zamku Ogrodzieniec

82661
Zamek Ogrodzieniec

82662
Zamek Pilcza w Smoleniu

82663
Okolica pod zamkiem w Smoleniu

82664
Ruiny zamku w Bydlinie

82665
Zamek w Rabsztynie

82666
W Rabsztynie

82667
Przy drodze w okolicy Kosmołowa

82668
Pola nad Sułoszową

2/3 cdn...

- - - - kolejny post - - - - - -
crusiek dziękuję :)

Moje ciaO chyba się dopasowało do baranka. Przynajmniej tak mi się wydaję. Najmniej komfortowo czuję się w górnym chwycie, bo odnoszę wrażenie, że jest strasznie wąsko.

rotor
23-09-2024, 14:56
@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473) 27,5x2.8 WTB FastRoll nie chce ktoś? Używana ale bez śladów użytkowania, pół ceny...
Mam też WTB Vigilante High Grip 29x2.6
Shwalbe Magic Marry 29x2.6

Ostatnie siodełko jakie mi zostało, jeśli ktoś chce testować, Fizyk Aidon Terra:


Właśnie takie siodło zwróciłem, twarde, jak deska, dla mnie
Oponki to ja tera Conti kce sprawdzić
Te WTB, to jaki model dokładnie ?
-----

Temat łańcuchowy, rozpracowany bardzo syto... (99% mierników do kosza :roll:
https://www.youtube.com/watch?v=g08SZ2PuJ8c&t=337s&ab_channel=Wsta%C5%82SprzedKompa
https://www.youtube.com/watch?v=KQGYmDrj7KM&ab_channel=Wsta%C5%82SprzedKompa

patronat
23-09-2024, 16:52
Conti Kryptotal ponoć spoko.
Vigilante
27,5x2.8
82671

82673
29x2.6
82674

82672

przednia całkiem nie najgorsza, tyłu nie lubię i polecam tylko jak ktoś chce robić duże naloty. Ale ewidentnie mocniej jest zużyty, co mnie dziwi bo powinno być na odwrót teoretycznie.

kipcior
23-09-2024, 17:46
siemalysy Fantastyczna wycieczka, aż mi się wspomnienia włączyły :) Widzę, że gravel Ci się sprawdza i też pchasz się tam gdzie nie powinieneś. Ale zawsze trzeba się upewnić ;)

zdyboo
23-09-2024, 18:04
Moje ciaO chyba się dopasowało do baranka. Przynajmniej tak mi się wydaję. Najmniej komfortowo czuję się w górnym chwycie, bo odnoszę wrażenie, że jest strasznie wąsko.

Przyzwyczaisz się, choć po takim dystansie już powinno być dobrze.
Ewentualnie możesz zmierzyć sobie rozstaw guzów barkowych, najlepiej z czyjąś pomocą i kierownica w górnym chwycie powinna mieć taką szerokość. Choć ja akurat mam dwa centymetry węższą.
Jak w Izerach wsiadłem na Sebastiana crusiek rower, to miałem wrażenie, że jest wąsko, co się potem potwierdziło bo OIDP ma 40 cm. Siedziałem też na kumpla Marinie Gestalcie z jakąś bardzo szeroką kierą i chyba bym na tym nie potrafił jeździć. Zresztą jak miałem kierownicę 46 cm, to po dłuższej jeździe drętwiały mi małe palce u obu dłoni.

Relacja super, chętnie poczytam ostatni dzień.

Jak będzie Ci się chciało to chętnie bym też poczytał wrażeń z jazdy gruzem.

rotor
23-09-2024, 18:20
Conti Kryptotal ponoć spoko.
Vigilante
27,5x2.8
przednia całkiem nie najgorsza, tyłu nie lubię i polecam tylko jak ktoś chce robić duże naloty. Ale ewidentnie mocniej jest zużyty, co mnie dziwi bo powinno być na odwrót teoretycznie.

Ja mam obręcz 30mm szeroką, więc 2,8 chyba będzie za śmiesznie wyglądała. Jaką szerokość ma w najszerszym miejscu, bo też może być ryzyko nie zmieszczenia się w ramie. Przodem nie zainteresowanym. Tył przeważnie się szybciej zużywa, przynajmniej u zwykłych użyszkodników, bo zawodnicy end/downh. mogą mieć na odwrót :roll:

siemalysy
23-09-2024, 20:25
Piątek, odsłona trzecia i ostatnia mojej Jurajskiej przygody. Budzik miał zadzwonić znów o szóstej rano, ale tym razem go zaskoczyłem, bo obudziłem się wcześniej. Wstaję przed szóstą, śniadanie, toaleta, pakowanie i jestem gotowy do drogi. Temperatura na zewnątrz nie zachęca do wyjścia z ciepłego pomieszczenia. Ubieram na siebie, na górę wszystko co mam, żeby do południa nie zamarznąć.

Trzynaście minut przed siódmą wsiadam na rower i startuję, żeby dokończyć świetną rowerową przygodę. Zaczynam od kilometrowego zjazdu i nie pozwala mi on się rozgrzać. Natomiast wiatrówka i cztery inne warstwy, które pod nią mam pozwalają mi w miarę komfortowo jechać. Szybko znajduję się pod zamkiem w Pieskowej Skale, skręcam w lewo i 500 m dalej jestem już przy Maczudze Herkulesa. Jadę cały czas DW773, mam kolejne cztery kilometry w dół. Droga wojewódzka skręca w lewo, ja wraz z nią. Zostawiam ślad na kilka chwil i jadę do Skały do sklepu, żeby kupić wodę na drogę. Mogę się dobrze rozgrzać, bo przede mną ponad 1,5 km podjazd. Po zakupach zjeżdżam tą samą drogą i skręcam w lewo do Ojcowa. Urokliwa droga, jestem na tyle wcześnie, że nie spotykam w ogóle ludzi. Jedną osobą jaką spotkałem, była Pani z Ojcowskiego Parku Narodowego. Garmin pokazuje mi temperaturę 3,8 °C. Przejeżdżam przy Kaplicy na Wodzie, chwilę później jestem pod zamkiem w Ojcowie. Zmierzam na południe, po mojej lewej stronie co chwilę widzę formacje skalne, które przybierają różnorakie kształty. Docieram do Krakowskiej Bramy. Kilka minut przerwy na fotki.
Za bramą wjeżdżam na szlak Doliny Prądnika i zaczynam pierwszy konkretny podjazd. Niewiele ponad 3 km ciągłej jazdy pod górę. Zrobiło mi się ciepło, potrzebowałem tego :) Wyjeżdżam z Ojcowskiego Parku Narodowego, zostaje mi jeszcze 100 m podjazdu i mam kawałek w dół. Dojeżdżam do DK94 i przecinam ją. Kilkaset metrów asfaltowego podjazdu i wracam na szlak Doliny Prądnika. Dojeżdżam do Starej Wsi, szlak odbija w prawo, ja w lewo. Pół kilometra dalej skręcam w prawo w szlak rowerowy Po Dolinkach Podkrakowskich. W końcu kończy się asfalt i wjeżdżam na fajny szuter, który doprowadza mnie w Dolinę Będkowską. Kolejne 3 km, to mieszanka różnorodnej nawierzchni, 3 km jazdy w dół. Fragment bardziej na MTB niż na gravela, ale daje rade przejechać niemal w całości. Błoto, kałuże, kamienie, korzenie, sporo tego, a ostatnie 100 m przed asfaltem duże rozlewisko. Zwątpiłem, mam w głowie myśli, że będę musiał wracać, bo innej drogi nie ma. Jednak zauważam wydeptaną dróżkę, która odbija w prawo. Przedzieram się do niej w trawie, wodzie i błocie. Jestem uratowany, ścieżka doprowadza mnie do asfaltu. Jadę nim wśród skałek, drzew i w ciszy. Zjeżdżam do wodospadu Szum, a kawałek dalej zajeżdżam do schroniska Brandysówka. Miało być tam śniadanie, ale okazuje się, że schronisko jest zamknięte. Nie ma informacji od której będzie otwarte. Jestem tam wcześnie, więc nie czekam aż otworzą i ruszam dalej.
Za mną 25 km, jadę doliną wzdłuż potoku Będkówka. Trzy kilometry dalej opuszczam szlak Po Dolinkach Podkrakowskich. Czas wrócić do rowerowego SOG, który opuściłem w czwartek. W Brzezince przecinam niebieski Szlak Warowni Jurajskich i jadę do Radwanowic. Droga ciekawa, nie ma nudy, bo cały czas podjazd, zjazd. W Radwanowicach zatrzymuję się przy sklepie i uzupełniam bidony wodą. Powoli robi się cieplej, słońce zaczyna robić robotę, ale wiatr też robi swoje. Wsiadam na rower i kręcę dalej do miejscowości Siedlec. Wjeżdżam tam na rowerowy Szlak Dębnicki, który oznaczony jest niebieskim kolorem. Za miejscowością kończy się asfalt i zjeżdżam na polną drogę, która doprowadza mnie do torów. Przeprowadzam i przenoszę rower przez nasyp i tory i mogę jechać w dalszą drogę. Zaczynam odczuwać dyskomfort, bo ciągnie mnie achilles w prawej nodze. Jestem już w Krzeszowicach. Zjeżdżam tam 400 m ze śladu na Orlen na późne śniadanie. Burger i puszka coli wchodzą aż miło. Uzupełniam wodę w bidonach, wypijam też 0,5 l elektrolitów. Co ważne też odpoczywam, bo przerwa trwa ponad pół godziny. Zdejmuję dwie warstwy, bo zrobiło się ciepło. Wiatrówkę zostawiam bo ciągle wieje.
Po długiej przerwie dyskomfort i ból w okolicy prawego achillesa zmienia się na delikatne mrowienie, jest dobrze. Wróciłem na ślad, skręcam w wąską ścieżkę przez nieduży park i dojeżdżam do przejścia nad torami kolejowymi. Pakuję się z rowerem do windy i chwilę później jestem już na górze. Tory za mną, więc mogę bezpiecznie jechać dalej. Początkowo asfaltem, później szutrem i znów asfaltem docieram do Tenczynka. Tam wracam na rowerowy SOG, jednak tylko na chwilę, bo mój ślad przebiega zboczem Ponetlicy. Należało się jechać szlakiem rowerowym, a tak muszę wprowadzić rower pod górę, jakieś 150-200 metrów. Jest stromo i dużo sypkich kamieni. MTB bym wjechał. Pokonuję niedogodności, wsiadam na rower i cisnę dalej. Niecałe dwa kilometry dalej zjeżdżam na rowerowy SOG , mijam kościół św. Katarzyny i moim oczom ukazuje się Staw Wroński. Wjeżdżam na kładkę, robię fotkę i drugą stroną objeżdżam staw po czym wracam na ślad. Jadę asfaltem, lekko pod górę przez kolejne 1,5 km. Dojeżdżam do parkingu przy zamku Tenczyn w Rudnie. skręcam w prawo w parking, w czarny szlak rowerowy. Dwieście metrów dalej widzę, że o jeździe nie mam mowy. Schodzę z roweru i zaczynam jedyny gruby wypych tej przygody. Zamek znajduję się na wzgórzu, więc nie ma rady, chcąc go zobaczyć, to trzeba pchać ;) Na skraju parkingu mija mnie para na rowerach MTB FS. Mówię im cześć, ale z ich strony cisza. Może nie słyszą, bo ze zmęczenie cicho mówię. Nieistotne, pcham dalej. dwieście metrów dalej mijam ich, mają chyba wątpliwości co do szlaku, bo sprawdzają coś na telefonach. Pani nieśmiało mówi mi cześć, serdecznie odpowiadam i pcham dalej. Para odpuściła, ja się nie poddałem. Wypych był srogi, ale warto było. Po dobrym kwadransie melduje się na zamku. Szlak rowerowy byłby fajny na MTB, ale jako zjazd. Kupuję bilet, przy okazji ucinam sobie miłą rozmowę z Panią "bileterką", która żywo się zainteresował skąd, którędy i dokąd jadę. Ja ją wypytuje o zamek, itp. Przechadzam się po zamku, jest trochę ludzi, robię kilka zdjęć i wracam po rower. Za zamkiem idę na polankę, z której fajnie widać zamek i okolicę. Słychać i widać lądujące samoloty na Balicach, widać też Beskidy. Jak jest dobra widoczność, najczęściej w maju, to widać też Tatry. Tak mi powiedziała miła Pani z okienka. Z polanki robię kolejne fotki, po uprzednim zgłoszeniu odpowiednim służbom wylatuję też dronem, ale nie latam wysoko i daleko, bo jest tam niebieska strefa, w której są ograniczenia. Dla mnie jednak największym ograniczeniem jest wiatr, a nie chcę stracić drona i ujęć wykonanych wcześniej. Rysując trasę zauważyłem, że w pobliżu są dwa punkty widokowe i nimi poprowadziłem ślad. Ciężko było tam jechać, więc prowadziłem rower. Było wąsko, a kawałek dalej bardzo stromo w dół.
Pokonawszy najbardziej strome zejście wskakuje na gravela i lecę dalej do asfaltu. Asfaltem wracam do parkingu, a 100 m dalej odbijam w prawo na rowerowy SOG. Poprowadzony jest on lasem w Tenczyńskim Parku Krajobrazowym, nawierzchnia jest asfaltowa i swoje najlepsze lata ma za sobą, jednak jedzie się świetnie. Jest delikatnie w dół, więc prędkość przelotowa wzrasta. Cztery kilometry dalej słychać autostradę A4 i dźwięk ten mi towarzyszy przez kilka następnych kilometrów. Sześć kilometrów za zamkiem zjeżdżam na asfalt, pojawiają się samochody, ale 1,5 km dalej znów uciekam na leśny szuter. Zatrzymuję się, żeby zdjąć wiatrówkę, bo las chroni mnie od wiatru i jest mi za ciepło. W tym momencie orientuje się, że zgubiłem bluzę i koszulkę, które zdjąłem na Orlenie w Krzeszowicach, a zamocowane miałem na torbie za siodełkiem. Szybkie przypomnienie kiedy widziałem ją ostatnio i było to przy zamku w Tenczynie. Za daleko, żeby wracać i nie ma pewności, że ktoś nie znalazł i sobie nie wziął, może nie pachniały świeżością, ale bluza fajna, koszulka też fajna. Cofnąłem się kawałek do asfaltu licząc, że mogły spać właśnie tu, ale nie było. Wsiadłem i zacząłem podjazd w stronę zbocza Bukowej Góry. Nachylenie idealne do podjazdu. Zjazd do Brzoswkwini poszedł sprawnie, a przede jeszcze jeden konkretny podjazd. Zanim zacznę wspinaczkę w sklepie kupuję wodę i colę. Wiele wskazuje na to, że uda mi się dojechać do celu. Wraca ból achillesa, jednak daję radę normalnie jechać. Najbliższe 4 km to 3 podjazdy gdzie nachylenie momentami przekracza 10%.
Za miejscowością Kleszczów spotykam 3 albo 4 gości, którzy zaczynają Szlak Orlich Gniazd i ja w stronę Częstochowy. Chwilę rozmawiamy i na końcu mówię o mojej zgubie, na jakim odcinku trasy ją zgubiłem. Wymieniamy się nr telefonów w razie gdyby znaleźli. Żegnamy się serdecznie i każdy jedzie w swoją stronę. Przede mną ostatni stromy odcinek podjazdowy po trudnej glinianej nawierzchni. Jestem na górze, jest dobrze, teraz lecimy w dół. Zjazd i nawierzchnia taka sobie na gravela, ale co tam ciśniemy w dół. Dojeżdżam do Grzybowa, zjeżdżam na szuter, później na drogę, wzdłuż pola i zaczynam widzieć Kraków. Szlak skręca w prawo i leci idealnie prosto na Balice. Akurat jak tam zajechałem startował samolot. postałem tam ok 30 minut, poobserwowałem startujące samoloty i zacząłem zjazd do Krakowa. Dalej jadę już w mieście co nie jest już fajne i przyjemne. W dzielnicy Mydlniki zajeżdżam do restauracji Peperoncino. Z karty wybieram burgera BBQ, a chwilę później okazuję się, że serwują tylko pizzę. Pizza z szynką weszła ładnie. Odpocząłem i mogłem jechać dalej.
Dalsza droga przebiega w mieście, a w okolicach Krakowskich Błoni zjeżdżam na ścieżkę rowerową wzdłuż Rudawy, a ok. 1,5 km dalej wzdłuż Wisły. Moim oczom ukazuje się Wawel, czyli meta mojej przygody. Do zamku na Wawelu docieram bez większych przygód. Na teren zamku nie wchodzę, bo z rowerami nie można, a nie chciałem roweru z całym szpejem zostawiać bez nadzoru. W tym miejscu kończę swoją przygodę :)
Zjeżdżam nad Wisłę, dzwonię do żony, która była już w drodze do Krakowa. Korzystając z tego, że mam jeszcze trochę czasu oddaję się zasłużonemu odpoczynkowi nad Wisłą z widokiem na rzekę i Wawel :)
Zrobiłem tego dnia 81,3 km i 957 m w górę. Bardzo fajny dzień, ładne miejsca, dobre szlaki, ładne widoki. Wiatr przeszkadzał tak samo jak w poprzednich dniach, natomiast słońca w piątek było najwięcej i jak minął poranny chłód, to było przyjemnie.

Przejechałem całą zaplanowaną trasę, czyli Rowerowy Szlak Orlich Gniazd, który zmodyfikowałem, bo szkoda podczas takiej przygody odpuścić Ojcowski Park Narodowy. Zrobiłem w trzy dni 243,3 km i 3217 m w pionie. Jestem w pełni zadowolony z tej przygody. Nie było żadnych awarii sprzętu, żadnych awarii jeźdźca, no może poza drobnymi dolegliwościami z achillesem. Żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Zgubiłem jedynie bluzę i koszulkę, ale do tego jeszcze wrócę niżej. Odwiedziłem wszystkie zamki znajdujące się na szlaku rowerowym i prawie wszystkie znajdujące się na szlaku pieszym. Nie byłem tylko w zamku w Korzkwi, ale ten zamek raczej nie do końca pasuje do pozostałych zamków.

Trasa Częstochowa - Kraków: https://www.strava.com/activities/12458906262

Po kilkudziesięciu minutach wylegiwania się nad Wisłą przyszedł czas, żeby ruszyć w miejsce, w którym umówiłem się z Ewą. Wiadomo, że rowerem po mieście łatwiej, więc zaplanowałem sobie trasę na stację paliw przy zjeździe z A4 i w dodatku nad Wisłą. Ruszyłem ścieżką rowerową, przejechałem mostem na drugą stronę Wisły i ruszyłem w stronę Kryspinowa. Niecałe 12 km ścieżki wzdłuż Wisły. Na stacji poczekałem ok. 30 minut na Ewę. Zamontowałem bagażnik na rowery, zapakowałem na niego rower. W toalecie na stacji się umyłem i przebrałem. Wtedy można było już całkowicie zakończyć jurajską przygodę :)

Wspomniałem Wam, że wrócę jeszcze z tematem zguby. W niedzielę wracaliśmy z Zakopanego i mówię Ewie, że z A4 będzie widać zamek Tenczyn w Rudnie i jak chce, to możemy odbić i pod niego podjechać. Ewa chciała zobaczyć go na żywo i z bliska, a nie ze zdjęć, więc odbiliśmy do Rudna. Ja miałem trochę czasu, żeby przeanalizować gdzie ciuchy mogły mi wypaść. Po przejrzeniu zdjęć wynikało, że jest bardzo prawdopodobne, że stało się to niedaleko zamku. Na jednym ze zdjęć widać, że raczej nie jest pewnie przymocowana. Podjechaliśmy pod zamek, a później zjechaliśmy w dół do ścieżki którą wyjechałem na asfalt. Tam nieźle telepało jak zjeżdżałem, a początek rower sprowadzałem. Poszedłem w górę ścieżki i bluza z koszulką leżały z boku ścieki. Były rozłożone i leżały obok siebie. Najwyraźniej ktoś je znalazł i postanowił rozłożyć je, żeby były lepiej widoczne. Jak je zobaczyłem, to się bardzo ucieszyłem :)

Kilka zdjęć poniżej.

82676
Maczuga Herkulesa i zamek w Pieskowej Skale

82677
Kaplica na wodzie w Ojcowie

82678
Zamek w Ojcowie

82679
Brama Krakowska

82680
Wodospad Szum w Dolinie Będkowskiej

82681
Szuterek między polami kukurydzy

82682
Staw Wroński w Tenczynku

82683
Zamek Tenczyn w Rudnie

82684
Zamek Tenczyn w Rudnie

82685
Zamek Tenczyn w Rudnie

82686
Zapakowany osiołek nad zamkiem w Rudnie. Na tym zdjęciu widać, że bluza, a w niej koszulka nie są porządnie zapięte

82687
Zamek Tenczyn w Rudnie. Zdjęcie z nad polanki

82688
Zamek Tenczyn w Rudnie. Zdjęcie z punktu widokowego

82689
Okolica Brzoskwini

82690
Z widokiem na Balice

82691
Z widokiem na Balice

82692
Przed Wawelem. Tu się kończy ta przygoda

82693
Widok na Wawel z przeciwnego brzegu Wisły

3/3

- - - - kolejny post - - - - - -


siemalysy Fantastyczna wycieczka, aż mi się wspomnienia włączyły :) Widzę, że gravel Ci się sprawdza i też pchasz się tam gdzie nie powinieneś. Ale zawsze trzeba się upewnić ;)

kipcior w takim razie zapraszam na ostatnią część. Może jeszcze coś Tobie się przypomni.


Przyzwyczaisz się, choć po takim dystansie już powinno być dobrze.
Ewentualnie możesz zmierzyć sobie rozstaw guzów barkowych, najlepiej z czyjąś pomocą i kierownica w górnym chwycie powinna mieć taką szerokość. Choć ja akurat mam dwa centymetry węższą.
Jak w Izerach wsiadłem na Sebastiana crusiek rower, to miałem wrażenie, że jest wąsko, co się potem potwierdziło bo OIDP ma 40 cm. Siedziałem też na kumpla Marinie Gestalcie z jakąś bardzo szeroką kierą i chyba bym na tym nie potrafił jeździć. Zresztą jak miałem kierownicę 46 cm, to po dłuższej jeździe drętwiały mi małe palce u obu dłoni.

Relacja super, chętnie poczytam ostatni dzień.

Jak będzie Ci się chciało to chętnie bym też poczytał wrażeń z jazdy gruzem.

zdyboo mam nadzieję, że ostatnią częścią nie zaniżę poziomu.

Wrażenia zjazdy gruzem opiszę. Napiszę też o tym co, jak spakowałem. Co miałem i co mi się sprawdziło, a co się nie sprawdziło. Może coś zrobiłem od dupy strony i mnie nakierujecie jak zrobić kolejnym razem.

zdyboo
23-09-2024, 21:15
Dzięki za relację. Nic nie zostało zaniżone.
Dobrze, że zguby się znalazły.

Robienie czegoś od dupy strony w naturze nie istnieje. Każdy samuraj ma swoją drogę.

crusiek
23-09-2024, 21:34
Otóż to. siemalysy, bardzo miło się czytało, dzięki za zrelacjonowanie tych trzech dni i okraszenie ich zdjęciami. Z tych miejsc znam tylko Ogrodzieniec i Pilczę. Może kiedyś nadrobię, jak będzie okazja.
Co dokiery to tak, mam 400mm i na początku było czuć dziwnie wąsko, ale łapki się po czasie przyzwyczaiły, 44- dla mnie było za szeroko, ale ja mam wąskie bary i dostosowałem pod siebie.

rotor
23-09-2024, 23:44
siemalysy - syto opisane i pokazane ! Graty za wytrwałość. Świetna przygoda, będziesz miał co wspominać.

patronat
24-09-2024, 11:47
Ja mam obręcz 30mm szeroką, więc 2,8 chyba będzie za śmiesznie wyglądała. Jaką szerokość ma w najszerszym miejscu, bo też może być ryzyko nie zmieszczenia się w ramie. Przodem nie zainteresowanym. Tył przeważnie się szybciej zużywa, przynajmniej u zwykłych użyszkodników, bo zawodnicy end/downh. mogą mieć na odwrót :roll:

27,5x2.8 ma suwmiarką zmierzone w najszerszym punkcie razem z klockami 6,9 cm a 29x2.6 ma 6,7 cm. Mowa oczywiście o WTB Vigilante, w środku wkładki. Mam wrażenie, że ten rozmiar na tył to tak naprawdę dodatkowe mięso na boku. Będę wrzucał Shwalbe Eddy Currenta na jesień to z ciekawości sprawdze jak tam będzie, no i DHF dostałem w MaxGripie to pójdzie na przód.

siemalysy
24-09-2024, 13:56
zdyboo crusiek rotor

Dziękuję :)

gavin
24-09-2024, 20:13
Brawo Michał, dobra traska na zapoznanie z grv.

a btw Endriu wygląda na to że ukończył, 77h:53m. Czapki z głów!

kipcior
24-09-2024, 20:33
siemalysy Z trzeciego dnia akurat niewiele kojarzę, poza dolinkami krakowskimi i ogólnie Pieskową Skałą. Ale myśmy mieli jechać 3 dni, a skończyliśmy na 2. Trochę nas pomoczyło, a na kolejny zapowiadano deszcze i gdzieś tam od okolic Olkusza nastąpił strategiczny atak na Kraków dnia drugiego. Fajnie, że udało Ci się z pogodą.

crusiek
24-09-2024, 20:42
Brawo Michał, dobra traska na zapoznanie z grv.

a btw Endriu wygląda na to że ukończył, 77h:53m. Czapki z głów!

Taaa, w nocy był gdzieś na 960 km, cyk, człowiek się nie obejrzał nawet a ten już skoczył na metę :)
Gratki elmo, kawał dystansu... :)

siemalysy
24-09-2024, 21:27
Brawo Michał, dobra traska na zapoznanie z grv.

a btw Endriu wygląda na to że ukończył, 77h:53m. Czapki z głów!

Dziękuję Sebastian :)


siemalysy Z trzeciego dnia akurat niewiele kojarzę, poza dolinkami krakowskimi i ogólnie Pieskową Skałą. Ale myśmy mieli jechać 3 dni, a skończyliśmy na 2. Trochę nas pomoczyło, a na kolejny zapowiadano deszcze i gdzieś tam od okolic Olkusza nastąpił strategiczny atak na Kraków dnia drugiego. Fajnie, że udało Ci się z pogodą.

Pogoda dopisała. Mogło mniej wiać, ale nie ma co narzekać. Mogło być dużo gorzej.

rotor
25-09-2024, 10:38
@siemalysy (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=75537) - mnie urzekła Twoja przygoda z zagubioną bluzą :smile:
7 lat temu w Beskidzie Sądeckim, miałem podobnie, jak zgubiłem zamknięcie rowerzowe. Jako, że byłem do niego bardzo przywiązany :mrgreen:, postanowiłem na drugi dzień podjechać w to miejsce, które wytypowałem do jego utraty. Na Złomistym Wierchu czekało zapięcie na mnie, gdzieś w borowinie przy szlaku. Sytuacja była taka, ze dzień wcześniej postawiłem tam rowerz oparty o pieniek. Wiało wtedy konkretnie, to rowerz się przewrócił i wypadła z torebki na ramie, ta właśnie linka. Mam nawet gdzieś nagrany filmik na żywca z komentarzem, jak podjeżdżam w to miejsce i odnajduję zgubę, bo byłem tego na 90% pewien :roll:
----
... a linka służy po dziś dzień

elmo
25-09-2024, 11:18
Panowie wielkie dzięki za pchanie mej kropki. Czuć było Waszą pomoc.
Co do maratonu to teraz mogę powiedzieć że dałem cztery litery. O ile początek - tak do Włodawy był spoko nawet bardzo spoko - bo i jechało się świetnie średnia wynosiła 30 km/h więc pomimo wiatru w gębę było naprawdę superawo. We Włodawie byłem w pierwszej dziesiątce. Niestety nastąpiły perturbacje żołądkowe i dwie godziny nocne spędziłem na stacji paliw aby doprowadzić żołądek do w miarę normalnej pracy.

I znów było ok. Aż do niedzielnego południa gdy najsampierw powoli acz systematycznie się zwiększając pojawił się ból prawej łydki. Pod wieczór już w zasadzie bez bólu nie mogłem ani kręcić ani iść. Jakimś cudem dowlokłem się do Sokółki i tam znalazłem hotelik.

Ból był taki że nawet właścicielka przestraszyła się mego wyglądu jak próbowałem wtaszczyć rower do pokoju - „ale naprawdę może Pan spokojnie zostawić rower na dole, nic złego się z nim nie stanie” stwierdziła. Na co ja grzecznie odpowiedziałem że zapewne tak jest ale ja po prostu mam na nim wszystkie me rzeczy i wolałbym je mieć niż za każdym razem biegać z góry na dół.
Wieczorem napisałem do orga że ja chyba się wycofam. Aczkolwiek ostateczna decyzja zapadnie nad ranem. Sprawdzam jeszcze jak by to było z ewentualnym powrotem do domu z Sokółki - i tu wiadomość że jutro czyli w poniedziałek jest bardzo dobre połączenie z przesiadką w Białymstoku. Po śniadaniu mógłbym zapakować się do PKP i wczesnym popołudniem być na chacie… baaardzo nęcące…


Wieczorem po prysznicu wziąłem się za rolowanie przy pomocy szklanej butelki po wodzie” oraz za masowanie nogi. W między czasie podłączyłem elektronikę aby się podładowała.
Poszedłem spać. Obudziłem się o 23ciej. Znów masaż i rolowanie. Znów sen. Pobutka o czwartej znów rolowanie i masaż. Ostatecznie budzę się o szóstej. Noga boli ale jakby mniej. Udało się nawet zrobić jeden przysiad - acz nigdy tak długo nie robiłem wstania.
Mogę też jakoś chodzić. Patrzę na pogodę ma być spoko.

Decyzja - sprubuję… no i tak ma próba dowiodła mnie na metę.

Postaram się całość opisać…

Był to pierwszy i jedyny jak do tej pory maraton bez ani jednej kropli deszczu. A że było gorąco w dzień i zimno w nocy to już inna historia.


Pa. Nooooo Panowie zacne widzę trasy pokręciliście. Jest co czytać. Gratulacje za opisy i zdjęcia.

zdyboo
25-09-2024, 11:29
Pisałem na Stravie, niesamowite, a jeszcze jak były problemy, to już w ogóle. Zuch. Moje gratulacje.

PS. Czy na Bugu we Włodawie przybyło?

rotor
25-09-2024, 11:57
elmo - świetnie się spisałeś i ta próba charakteru, z której wyszedłeś z tarczą

- - - - kolejny post - - - - - -




PS. Czy na Bugu we Włodawie przybyło?

Ciekawe, ilu zakapuje :roll:
Ci z wcześniejszym peselem ino ?

elmo
25-09-2024, 12:02
Przybyło. Oj przybyło.
Ehhhh te komunikaty radiowe. To były czasy…

zdyboo
25-09-2024, 12:46
[MENTION=8123]
Ciekawe, ilu zakapuje :roll:
Ci z wcześniejszym peselem ino ?

To tu jacyś inni?

rotor
25-09-2024, 13:02
Na pewno jest dużo takich, co czytają, ale się nie udzielają w wątkach (czyli pesel jest wielką niewiadomą), ale nawet spośród aktywnych, sa tacy z lat 90-tych np .., czy nie ? :roll:

crusiek
25-09-2024, 13:54
Tu sami najmłodsi i najsilniejsi są :)

https://i.giphy.com/media/v1.Y2lkPTc5MGI3NjExbjFlbWk5Z2N3Y2RiN2J6aWw5MGQ1eXR hMjNxeGZqbHE3NGx5bWMwcCZlcD12MV9pbnRlcm5hbF9naWZfY nlfaWQmY3Q9Zw/3og0IPJ120MRJVJakU/giphy.gif

siemalysy
25-09-2024, 14:44
Panowie wielkie dzięki za pchanie mej kropki. Czuć było Waszą pomoc.
Co do maratonu to teraz mogę powiedzieć że dałem cztery litery. O ile początek - tak do Włodawy był spoko nawet bardzo spoko - bo i jechało się świetnie średnia wynosiła 30 km/h więc pomimo wiatru w gębę było naprawdę superawo. We Włodawie byłem w pierwszej dziesiątce. Niestety nastąpiły perturbacje żołądkowe i dwie godziny nocne spędziłem na stacji paliw aby doprowadzić żołądek do w miarę normalnej pracy.

I znów było ok. Aż do niedzielnego południa gdy najsampierw powoli acz systematycznie się zwiększając pojawił się ból prawej łydki. Pod wieczór już w zasadzie bez bólu nie mogłem ani kręcić ani iść. Jakimś cudem dowlokłem się do Sokółki i tam znalazłem hotelik.

Ból był taki że nawet właścicielka przestraszyła się mego wyglądu jak próbowałem wtaszczyć rower do pokoju - „ale naprawdę może Pan spokojnie zostawić rower na dole, nic złego się z nim nie stanie” stwierdziła. Na co ja grzecznie odpowiedziałem że zapewne tak jest ale ja po prostu mam na nim wszystkie me rzeczy i wolałbym je mieć niż za każdym razem biegać z góry na dół.
Wieczorem napisałem do orga że ja chyba się wycofam. Aczkolwiek ostateczna decyzja zapadnie nad ranem. Sprawdzam jeszcze jak by to było z ewentualnym powrotem do domu z Sokółki - i tu wiadomość że jutro czyli w poniedziałek jest bardzo dobre połączenie z przesiadką w Białymstoku. Po śniadaniu mógłbym zapakować się do PKP i wczesnym popołudniem być na chacie… baaardzo nęcące…


Wieczorem po prysznicu wziąłem się za rolowanie przy pomocy szklanej butelki po wodzie” oraz za masowanie nogi. W między czasie podłączyłem elektronikę aby się podładowała.
Poszedłem spać. Obudziłem się o 23ciej. Znów masaż i rolowanie. Znów sen. Pobutka o czwartej znów rolowanie i masaż. Ostatecznie budzę się o szóstej. Noga boli ale jakby mniej. Udało się nawet zrobić jeden przysiad - acz nigdy tak długo nie robiłem wstania.
Mogę też jakoś chodzić. Patrzę na pogodę ma być spoko.

Decyzja - sprubuję… no i tak ma próba dowiodła mnie na metę.

Postaram się całość opisać…

Był to pierwszy i jedyny jak do tej pory maraton bez ani jednej kropli deszczu. A że było gorąco w dzień i zimno w nocy to już inna historia.


Pa. Nooooo Panowie zacne widzę trasy pokręciliście. Jest co czytać. Gratulacje za opisy i zdjęcia.
elmo, tak jak napisałem na stravie. Jesteś gość, a do tego twardziel, który się łatwo nie poddaje.

gavin
25-09-2024, 16:28
Wow, Andrzeju megaqń jesteś. Ten hotelik w Sobótce nawet na gugielmapsie obczajałem czy Ci tam wygodnie [emoji3]

patronat
25-09-2024, 16:34
Przez okno zaglądałeś? :) elmo - szacun!

W przyszłym tygodniu w góry ktoś się wybiera? Bo chyba Rumunie zaliczymy. Jakby ktoś był chętny z ebikiem to zapraszam. Nie będzie bardzo srogo, ale na 100% będzie pięknie. Czwartek do niedzieli, 850 km z Katowic. 2 dni porządnej jazdy i jeden lajtowy do porobienia zdjęć.

rotor
25-09-2024, 17:04
Moja szklana kula podpowiada, że to jest przyszłość e-Mtb
https://www.youtube.com/watch?v=nfp5gTRDBFc

Inni już zapewne pracują, nad podobnym rozwiązaniem

patronat
25-09-2024, 17:39
Jeździłem na nim. Rozwiązanie ********e ogólnie, zmiana biegów niezła, silnik wbrew pozorom cichy. Jeździłem na rowerze od męża tej Pani, tam kupowaliśmy Orbee wtedy. Niestety jest problem a nawet dwa. Jeden to waga a drugi to Bulls. Ten rower mi po prostu nie pasuje. Dlatego po przeszukaniu rynku wpadłem na Nikolaia. No i znowu dwa problemy: cena i waga. 27 kg katalogowo to 28 w reali, a teraz mam 23,5 a chciałbym 20 :)
Przy okazji, mam mega turbo cene na Kellysa Theosa F100. On waży 20,5 kg z baterią 820. Jakby ktoś chciał w rozmiarze L , niech się śpieszy

Przy okazji Pinion zrobił skrzynie biegów do analogów jakby co :)

siemalysy
25-09-2024, 18:21
Niech świat E-MTB rozwija, bo za jakiś czas będę rozważał zakup takiego roweru. Nie w tym, nie w przyszłym, być może w kolejnym roku.

zdyboo
25-09-2024, 18:48
Słyszeliście, że zhakowano Di2?


https://youtu.be/2YrzHAv3u-w?t=1233

https://youtu.be/2YrzHAv3u-w?t=1233

siemalysy
25-09-2024, 19:19
Nie słyszałem. Dobrze, że mam AXS ;)
Tak na poważnie, to wszystko da się zhakować.

gavin
25-09-2024, 19:42
https://theloop.travel/mapa/

kipcior
25-09-2024, 20:30
elmo znaczy zrobiłeś 500km, rozbolała Cię nóżka i postanowiłeś to rozjeździć przez kolejne 500km? Szacun

rotor
26-09-2024, 09:57
Niech świat E-MTB rozwija, bo za jakiś czas będę rozważał zakup takiego roweru. Nie w tym, nie w przyszłym, być może w kolejnym roku.

No i to jest zdrowe podejście, a nie, jak niektórzy zaklinają się, że nigdy..., plują za siebie, widząc elektrona, a za chwilę kupują i udają Greka :twisted:

- - - - kolejny post - - - - - -




Temat łańcuchowy, rozpracowany bardzo syto... (99% mierników do kosza :roll:
https://www.youtube.com/watch?v=g08SZ2PuJ8c&t=337s&ab_channel=Wsta%C5%82SprzedKompa
https://www.youtube.com/watch?v=KQGYmDrj7KM&ab_channel=Wsta%C5%82SprzedKompa

Zanabywszy Park Toola CC-4 dokonałem pomiaru łańcucha w rowerzu. Wynik poniżej 0,5% zużycia, czyli dla napędów 12-rzędowych, poniżej granicy wymiany. Wynik pomiaru Uniorem 1643/4 (ten co w procentach jest wyskalowany) dał rezultat ok.0,6% zużycia łańcucha, czyli do wymiany :shock:,.. czary Pany :wink:

kipcior
26-09-2024, 10:25
Ponieważ mam urlop i jest ładna pogoda, był to idealny czas na rozchorowanie się… I jak tydzień temu wyjechałem pod schronisko na Klimczoku i nawet żem się nie zmęczył, tak teraz zmęczyło mnie wstanie z łóżka. Ale trzeba było wyjść z domu i jakoś pogodę wykorzystać, mając dalej fazę na fulla uznałem że może zmęczę Skrzyczne.
Z samego rana, gdzieś po 13, docieram do Doliny Zimnika. I mam serdecznie dość na dzisiaj, a to tylko 20 parę km. Zjadłem, popiłem, nic to nie dało, jadę dalej.
82749

Tam jest jakieś 11km pod górę, z czego 5km po asfalcie. Na początku nic się nie dzieje ale potem zaczynają się serpentyny. Kiedyś tu były widoki ale wzięły i zarosły.
82750

Droga czasem przyjemna, czasem trochę grząska, miele kołem i rzuca mnie na kamieniach. O dziwo nie musiałem 1 biegu wbijać no ale tam nigdzie nie ma więcej jak 10-11%. Tylko dramatycznie się to ciągnie i przez to wysysa siły.
82751

Wreszcie coś widać. Najwyższa na wprost Barania Góra.
82752

A tu Babia i Pilsko
82753

Ostatnie jakieś 200m trzeba pchać. Wszystko luźne, nawet elektrykiem nie ma tu trakcji.
82754

Jest i szczyt. Słoneczko świeci ale wiatrówkę to musiałem ubrać.
82755

Jestem wyrąbany, robi się późno więc staczam się Hip-Hopą na dół. Górną część jadę pierwszy raz, bo mi zawsze było szkoda tak nagle zjeżdżać w dół. Dolną chyba trzeci raz, łącznie jakieś 7,5km. Nadal ta trasa do mnie nie przemawia no ale zjechać można. Widać, że jest już mocno zmęczona sezonem, wychodzą dziury i kamienie. Trasa przekracza stok narciarski
82756

Zbiornik na sztuczny śnieg
82757

W drodze do domu ostatnie kawałki łąk. Kiedyś tu nic nie było, a tu już jakiś dom w stanie surowym, kawałek dalej bus jakiejś ekipy budowlanej, jeszcze z 10 lat, a zbudują kolejny asfalt i cywilizację, lipa.
82758

63km, 1200m w górę, to było zdecydowanie za dużo jak na obecną dyspozycję.

gavin
26-09-2024, 10:30
Dolina Zimnika rulez

rotor
26-09-2024, 11:42
kipcior - ładnie pokręcone. Dawno tam nie byłem, więc sobie snuję plany na jesień, szczególnie, że to przyjazny teren w czasie, gdy inne szlaki toną w błocie

crusiek
26-09-2024, 11:48
kipcior proszę o wyjaśnienia, dlapoczemu jest tam tak ładnie? [emoji846]

gavin
26-09-2024, 12:21
Nie walą się komuś niepotrzebe lewe ramię do korbencji rx600?

rotor
26-09-2024, 13:45
Pany, co posiadają nerkę, poproszę do odpowiedzi, jaką ? (wiem, że wszyscy posiadają, co najmniej jedną, ale mi chodzi o taką na pas biodrowy :-P

gavin
26-09-2024, 14:00
nie idź tą drogą...

patronat
26-09-2024, 14:26
Evoc. I to w wersji pro. Ja mam bez hipbidonu bo mi zwykly starcza.

kipcior
26-09-2024, 14:28
dlapoczemu jest tam tak ładnie? [emoji846]
Bo użyłem darmowego Nik na fotach z telefonu ;)
rotor
Ja mam taką dużą, co wygląda jak chlebak, żeby do tego lustrzanka wchodziła. Której oczywiście i tak wczoraj nie zabrałem. Ale mogę ;)
82764

siemalysy
26-09-2024, 14:47
Pany, co posiadają nerkę, poproszę do odpowiedzi, jaką ? (wiem, że wszyscy posiadają, co najmniej jedną, ale mi chodzi o taką na pas biodrowy :-P

Evoc Hip Pack Pro 3. Używam i polecam.
Kiedyś używałem nerki All Mountain Rockrider z Decathlona i też dawała radę. Jest ciut większa i tańsza od tej z Evoca. Muszę poszukać, bo możliwe, że gdzieś mam. Jakbyś chciał zobaczyć czy nerka Tobie podejdzie, to jak znajdę mógłby ją do Ciebie podesłać.

- - - - kolejny post - - - - - -
kipcior ładnie :) W tym tygodniu chciałem na MTB w góry pojechać, ale jeszcze do końca nie odpuścił mi ból ścięgna, więc odpuściłem.

rotor
26-09-2024, 14:48
nie idź tą drogą...

Łaj ?? jakieś uzasadnionko ?


Evoc. I to w wersji pro. Ja mam bez hipbidonu bo mi zwykly starcza.

Pacze właśnie na Evoc'y bez bukłaka, bo mi tez niepotrzebny, jaki model ?
W ogóle, to na jaki litraż patrzeć, potrzebuje kurtałkę, bidon 0,5l , pompkę zmieścić Lezyne i drobiazgi :fon, klucze

Bo użyłem darmowego Nik na fotach z telefonu ;)
@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473)
Ja mam taką dużą, co wygląda jak chlebak, żeby do tego lustrzanka wchodziła. Której oczywiście i tak wczoraj nie zabrałem. Ale mogę ;)



model ?

gavin
26-09-2024, 14:51
Wszystko co na sobie to grzeje i poci, plecak to już najgorzej, na nerkach to już masz storage w koszulce. Ja bym jednak roweryk obwieszal, a nie siebie.

siemalysy
26-09-2024, 14:52
rotor Evoc Hi Pack Pro 3 (https://www.centrumrowerowe.pl/nerka-evoc-hip-pack-pro-3-pd23473/?v_Id=145661&utm_source=google&utm_medium=cpc&gad_source=1&gclid=Cj0KCQjwjNS3BhChARIsAOxBM6qoMNbI1FSdhlvCTvvu mtM-bTFzSk3P_xBPFWiE61dy30XEUEv8iwQaAp4AEALw_wcB)

rotor
26-09-2024, 14:59
na nerkach to już masz storage w koszulce. Ja bym jednak roweryk obwieszal, a nie siebie.

ale to mówisz o fullu ? :shock:


@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473) Evoc Hi Pack Pro 3 (https://www.centrumrowerowe.pl/nerka-evoc-hip-pack-pro-3-pd23473/?v_Id=145661&utm_source=google&utm_medium=cpc&gad_source=1&gclid=Cj0KCQjwjNS3BhChARIsAOxBM6qoMNbI1FSdhlvCTvvu mtM-bTFzSk3P_xBPFWiE61dy30XEUEv8iwQaAp4AEALw_wcB)

No właśnie lukam na nie. Dobre to, dasz się pociąć za tego Evoca ? :grin:

gavin
26-09-2024, 15:01
a czemu nie

siemalysy
26-09-2024, 15:06
ale to mówisz o fullu ? :shock:



No właśnie lukam na nie. Dobre to, dasz się pociąć za tego Evoca ? :grin:

Nie dałbym się pokroić :-D Co nie oznacza, że się wycofuje z polecenia tej biodrówki. Zmieścisz tam wszystko o czym wspomniałeś. Nawet jak nie będziesz używać bukłaka, to możesz sobie niedużą, 0,5 litrową butelkę wody schować do jednej z dwóch bocznych kieszonek. Elastyczna linka nie pozwoli butelce wypaść. Trzeba jednak pamiętać, że im bardziej obciążona nerka, to komfort jazdy się zmniejsza, bo jakbyś nie ściągnął paska, to nerka będzie miała sporą tendencję do przesuwania się po plecach.
Ten Evoc ma system do dociągania paska na zjazdach. Ja z tego nie korzystam. Na pasie są dwie małe kieszonki, w których zmieścisz klucze. Jedna z tych kieszonek ma haczyk dedykowany do kluczy. W kieszonce tej mieszczę 4 baterie do GoPro.

rotor
26-09-2024, 15:08
a czemu nie

Ale to sobie żartujesz, gdzie to ja mam umieścić ? : w trójkącie odpada, tam jest bidon, w torbie na sztycy, latała by we wszystkie strony-nie widzę tego, na kierownicy jedynie byłoby sensownie, ale to na jakieś wyprawy, a nie na co dzień

kipcior
26-09-2024, 15:20
rotor
https://www.amazon.pl/dp/B00TDOWASO/ref=pe_25095781_587317651_TE_item

rotor
26-09-2024, 16:08
@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473)
https://www.amazon.pl/dp/B00TDOWASO/ref=pe_25095781_587317651_TE_item

Ok, to już rzeczywiście na szpej foto bardziej się nadaje, za duża na moje potrzeby.
Stare przysłowie pszczół mówi, że najlepszy aparat, to taki, który mamy ze sobą :sad: Dlatemu te "ohydne aparaty w fonach" są nieraz wybawieniem, jak zobaczymy przebiegającego Elvisa nago ulicą, a my lustro z portretówką zostawiliśmy w pawlaczu na schodach :o

patronat
26-09-2024, 17:45
Wojtek, nie ma lepszej nerki chyba na rynku. Jak chcesz spróbować to Nelka pozyczy, ona albo plecak albo do mnie wrzuca szpeje :)

zdyboo
26-09-2024, 17:59
Ja też tego Evoca mam i polecam.
Wady ma takie, że jak nalejesz do pełna bukłak, to już wiele się do środka nie mieści. Ja lałem koło litra i w ramie miałem bidon 0,7 l. Wystarczało na trasy ~75/1,5 km, ale to już kwestia indywidualna. W miarę opróżniania bukłaka trzeba zaciskać pasek, bo nerka na dupę zjeżdża.
Jak dla mnie wężyk mógłby być ciutę dłuższy. Muszę mieć nieco pochyloną głowę, żeby pić w trakcie jazdy, tyle, że ja mam 189 cm wzrostu z dosyć długim tułowiem.
Jak potrzebujesz zmieścić tak mało szpeju to w tego Evoca zmieścisz nawet z bukłakiem zalanym pod korek. O ile kurtka zmieści Ci się do bocznej kieszonki.
Ta nerka ma całkiem spoko wentylację pleców, pas na bebzonie jest siatkowy i nawet w największe upały nie miałem pod nerką bardziej mokro niż na reszcie ciała.
Warto dokupić też pokrowiec przeciwdeszczowy, bo nie ma w komplecie, a nerka się nonstop syfi tym co wylata spod tylnej opony.

Wiadomo, że lepiej nic na plecach nie mieć, ale MTB FS raczej ciężko sensownie otorbić. Ja mam kierowniczkę JP na kierze i mam w niej apteczkę, dętkę i lampki. Pompkę mam pod koszykiem na bidon. Drugą dętkę mam przypaskowaną bezpośrednio do ramy. U mnie jest tak mało miejsce w trójkącie ramy, że musiałem kupić koszyk z bocznym wyjmowaniem bidonu. Nawet na zamówienie byłoby ciężko coś sensownego uszyć.

siemalysy
26-09-2024, 19:41
Wrócę jeszcze na chwilę do wypadu w Jurę.

Trochę czasu mi poświęciliście jak pytałem o wyposażenie roweru na taką wyprawę. Dlatego postaram się opisać co ostatecznie zabrałem i czy się sprawdziło.

Checkpiont zapakowany był tak jak poniżej.

82767

Torba na górnej rurze 1 litr. Zależnie od dnia miałem tam co innego. Stałe były tyko: linka Abus i gotówka. Pomieściłem tam jeszcze dwie baterie do drona, albo batony. Ostatniego dnia była to jedna bateria do drona i telefon.
Torba pod górną rurą. Tu pakiet był taki sam i stały każdego dnia. Po głębszej stronie zapakowane miałem: portfel, drona, dętkę, pompkę, łyżki do opon, pudełko Litorsalu, kurtkę przeciwwiatrową i powerbanka. Po przeciwnej stronie w przedniej kieszonce zapakowane były chusteczki nawilżane antybakteryjne (małe opakowanie), po środku składany nóż, a z tyłu 4 baterie do GoPro.
Torba na kierownicę. Ostatecznie kupiłem torbę o pojemności 3,8L. Zmieściła się, ale miejsca nie zostało dużo. Odsunąłem ją od kierownicy za pomocą dystansów, które miałem od torby Topeak. Tam zmieściłem sterowanie do drona, aparat micro 3/4, łatki do dętek, zestaw naprawczy do Tubeless. Chciałem jeszcze wcisnąć nieduży teleobiektyw do aparatu, ale się nie zmieścił.
Torba podsiodłowa Topeak BackLoader X 10L. Tu spakowałem odzież na dwa dni kręcenia i po kręceniu, ładowarki do elektroniki, kosmetyczkę, apteczkę i nieduży ręcznik. Tu miałem największy problem, żeby się zmieścić. Zrezygnowałem z dwóch koszulek / bluz z długim rękawem i jednej pary szortów. Gdybym tego nie zrobił nie zamknąłbym torby. Odzież spakowałem jako oddzielne pakiety, które włożyłem do torebek pozwalających na ich kompresję.
Byłem bliski założenia torby Topeak Frontloader na kierownicy, ale po jej spakowaniu nie mieściła się w kierownicy. Dlatego odpuściłem i ograniczyłem bagaż, żeby się zmieścić do tylnej torby.

Mogę śmiało napisać, że torba pod ramą i na ramie sprawdziły się tak jak tego oczekiwałem. Torba na kierownicy już na pierwszych nierównościach opuściła się i oparła o główkę ramy. Spodziewałem się, że tak się stanie i główkę ramy okleiłem bezbarwną folią ochronną, żeby nie wytrzeć lakieru. Jak się już oparła, to dociągnąłem ją linką, żeby trzymała się stabilnie i nie telepała się na nierównościach. Dzielnie wytrzymała do końca wyjazdu, poza jednym elementem, a mianowicie suwakiem zamka. Poidczas zamykania torby urwała się rączka suwaka i kilka ostatnich razy zamykanie było nieco utrudnione.
Torba podsiodłowa Topeak BackLoader X 10L. Nie ma co się rozpisywać, bo zmieściła ile mogła. Montaż na rower jest bardzo prosty. Do torby dokupiłem stabilizator Topeak Wishbone. Dzięki niemu torba nie latała na boki i trzymała się stabilnie na rowerze. Stabilizator ten trochę mi namieszał w planach zakupowych. Może nie do końca on sam, ale opis na jednej ze stron i informacja, że kompatybilna z nim jest tylko torba Bacloader X. Okazało się, że z torbą bez "X" też jest kompatybilny. Było za późno na wymianę torby, więc zostałem już z tym co miałem. Różnica w tych torbach jest taka, że Bacloder ma na wierzchu elastyczną linkę, a ta którą ja kupiłem linki nie ma. Patrząc przez pryzmat moich przygód, linka by się przydała. Ostatecznie miejsca na bagaż miałem na styk, nawet ciut brakowało. Pierwszego dnia startowałem jeszcze nad ranem i na kierownicy miałem zamontowaną lampkę. Przez cały dzień jej z kierownicy nie zdejmowałem, bo nie miałbym gdzie jej schować. Drugiego dni wcisnąłem ją do torby podsiodłowej.

Dzięki pomocy Sebastiana i Tomka zdążyłem kupić niskie adaptery do koszyków na bidon. Dzięki temu zmieściłem idealnie dwa bidony :) Pod dolną rurą założyłem koszyk i tam znalazł się pojemnik z narzędziami, itp.


Czy gravel jest dla mnie?
Dlaczego miałby nie być dla mnie :) Przed wyjazdem w Jurę zrobiłem nim 215 km. Dystans ten pokonałem po ścieżkach i drogach po których wcześniej woził mnie Procaliber. I trudno nie zauważyć różnicy. Tam gdzie twardo, to na gravelu jest szybko. Szybko nabiera się prędkości, dużo szybciej niż na HT. Natomiast tam gdzie jest trudniejszy teren, gdzie jest piach, to gravelem już nie jest kolorowo. Jest inaczej, ale nie jest beznadziejnie. Nie jest na pewno tak jak w tym porównaniu: klik (https://www.instagram.com/reel/DAAicDVN6wA/?utm_source=ig_web_copy_link) (koniecznie z dźwiękiem) ;) Wiadomym jest, że gravelem nie powinno się zapuszczać tam gdzie rower HT czuje się jak ryba w wodzie. Po jazdach wokół komina jazda gravelem spodobała mi się.
Na jurze przejechałem ok. 250 km i moje wrażenie się nie zmieniły. Znaczącą różnicą było to, że byłem znacznie obładowany. I z tym na początku nie mogłem sobie poradzić. Pierwszych kilka kilometrów miałem odczucie, że tył mi bardzo pływa. Tak jakby tylne widełki były z gumy. Po jakimś czasie się przyzwyczaiłem do tego i już mi to nie przeszkadzało. Rower po asfalcie i równym szutrze napędza się szybko i nie trzeba go wcale prosić. Zachęca do szybszej jazdy. W dół też się rozpędza sprawnie. Na podjazdach asfaltowych i równych w terenie nie miałem problemów. Robiło się ciężej jak pojawiało się dużo kamieni i robiło się stromo. Zdarzało się tak, że musiałem rower wprowadzić kawłek. Na zjazdach nie miałem najmniejszych problemów. Na asfalcie to leci spoko, hamowanie spoko. W trudniejszym terenie na zjazdach trochę telepie, ale nie jest to coś co spowodowałoby, że rzuciłbym rowerem i przeprosił się z rowerem HT. Jest nieźle. Trzeba więcej uwagi przykładać do lini zjazdu, żeby nie najechać na coś co mogłoby spowodować uszkodzeni koła lub opony. Kilka razy zdarzyło mi się, że poczułem jakbym dobił tylnym kołem. Na szczęście tylko było dobicie i nic więcej.
Pozycja jest zupełnie inna niż na dotychczasowych moich rowerach. Najbardziej odpowiada mi pozycja w której dłonie trzymam na łapach. Rzadko używam górnego chwytu, bo czuje się dziwnie, bo jest mi wąsko. Możliwe, że jeszcze się nie przyzwyczaiłem, bo zrobiłem raptem niewiele ponad 500 km. W dolnym chwycie też bardzo rzadko jechałem Na trudniejszych zjazdach używałem dolnego chwytu, bo czułem się pewniej i mogłem mocniej nacisnąć klamki hamulców. Zadowalające jest, że nie czułem dyskomfortu podczas jazdy. Czuć dopiero zacząłem drugiego dnia jak wstałem z łóżka. I nie wiem czy to wina roweru, czy wina łóżka ;) Nie przeszkodziło mi to w dalszej jeździe, bo wsiadłem i pojechałem w dalszą drogę i nie odczuwałem żadnych dolegliwości.
Moje 4litery też zasakująco dobrze zniosły trzydniową podróż. Obawiałem się tego trochę bo ostatnio jeździłem tylko MTB, gdzie robiłem nieduże dystanse, a dystans pokonywany na siodełku w górach jest nieduży. Tyłek mi wytrzymał trzy dni i się nie rozpadł. Czułem jakiś tam delikatny ból pod koniec jazdy, ale nie było to nic co powodowało cierpienie. Jak miałbym wsiąść i jechać czwarty dzień, to nie byłoby problemu.

Czy powyższe odczucia nie są trochę zakłócone dużą ilością wrażeń z wyjazdu, który dał mi dużo frajdy. Chyba nie, ale jakby coś sie miało zmienić w moich odczuciach, to jescze napiszę. Na dziś cieszę się, że zdecydowałem się na gravela, choć długo uważałem, że to kompletnie nie moja bajka. No ale jak wiemy, to tylko krowa nie zmienia zdania :)

rotor
26-09-2024, 20:01
Wojtek, nie ma lepszej nerki chyba na rynku. Jak chcesz spróbować to Nelka pozyczy, ona albo plecak albo do mnie wrzuca szpeje :)

No spoko, dzięki za propozycję. Tak mi się z obrazków i filmiku wydawało, że sensowną ona jest nerkunią. Problem taki, ze nie wiadomo kiedy byśmy mieli się spotkać, a czekać mi się nie kce. Może wezmę zakupię, pomacam i w razie czego zwrócę. Na razie wziąłem inszą na tzw, "spróbe" :smile: zobaczę, co za jedna. Wkurzające jest to, że w tym nietanim przecież Evocu, cza dokupywać pokrowiec.


Ja też tego Evoca mam i polecam.
Wady ma takie, że jak nalejesz do pełn... etc

Dzięki za opinię. Bukłaka nie będę używał, mam w domu dwa i leżą bezczynnie od lat już. Wolę dać bidona do ramy, bidona do plecaka (teraz nerki w planach) i uzupełnić zapas wody w schronie, lub w źródle jakimś.

gavin
26-09-2024, 20:12
Michał ładnie ogarnąłeś, zwłaszcza na kogoś kto jeszcze nie gravelował, szacun. Ja bym jakieś klopki do ekwipunku jeszcze dodał.

Ja nie jestem fanem takich podsiodłówek. Wysoko dynda sobie spory ciężar. Wolę chyba Ortlieba Quick Racka i małą sakwę.

No i dętkę bym woził nie w torbie z gratami. Zaraz się przedziurawi. Ją wożę w mini podsiodłówce,albo tak jak Tom przyczepioną do ramy.

crusiek
26-09-2024, 20:13
Ja mam nerkę rockridera, fajnie podkreśla oponkę mą na mięśniu piwnym, pierwszym. Ale co się plecy pocą z tym wynalazkiem to tragedia [emoji846]
W każdym bądź razie jej nie polecam [emoji846] rotor a może coś takiego

https://aeroe.com/products/spider-rear-rack-12l-heavy-duty-dry-bag-black-bundle?fbclid=IwY2xjawFihL1leHRuA2FlbQIxMQABHRjJQq jijzgh3GVipl6vc3XhUtzTKsSKbfstBFDjsxlsLUXa9WbjWEn9 nw_aem_skapMXKoBhU5TS_-Fog1sg


Można nawet trzy torby na to wsadzić, albo jedna od góry lub z boku

bejcman
26-09-2024, 20:49
Siema.
Muszę wymienić suport w Marlinie 5, fabrycznie jest VP BC73, na kwadrat. Na co to wymienić?

siemalysy
26-09-2024, 20:59
Możesz wymienić na taki jaki był zamontowany fabrycznie. Albo np. SHIMANO BB-UN300. Tylko musisz znać dokładną długość wkładu suportu, żeby dobrać prawidłowy.

- - - - kolejny post - - - - - -


Ja mam nerkę rockridera, fajnie podkreśla oponkę mą na mięśniu piwnym, pierwszym. Ale co się plecy pocą z tym wynalazkiem to tragedia [emoji846]
W każdym bądź razie jej nie polecam [emoji846] rotor a może coś takiego

https://aeroe.com/products/spider-rear-rack-12l-heavy-duty-dry-bag-black-bundle?fbclid=IwY2xjawFihL1leHRuA2FlbQIxMQABHRjJQq jijzgh3GVipl6vc3XhUtzTKsSKbfstBFDjsxlsLUXa9WbjWEn9 nw_aem_skapMXKoBhU5TS_-Fog1sg


Można nawet trzy torby na to wsadzić, albo jedna od góry lub z boku

Interesowałem się tym zestawem aeroe, żeby wyeliminować plecak. Planowałem trzydniową szwędaczkę MTB w górach. Nie pykło, więc ich nie kupiłem. Plany przełożone na przyszły rok.

- - - - kolejny post - - - - - -


Michał ładnie ogarnąłeś, zwłaszcza na kogoś kto jeszcze nie gravelował, szacun. Ja bym jakieś klopki do ekwipunku jeszcze dodał.

Ja nie jestem fanem takich podsiodłówek. Wysoko dynda sobie spory ciężar. Wolę chyba Ortlieba Quick Racka i małą sakwę.

No i dętkę bym woził nie w torbie z gratami. Zaraz się przedziurawi. Ją wożę w mini podsiodłówce,albo tak jak Tom przyczepioną do ramy.

Z klapków zrezygnowałem, bo nie miałem gdzie ich schować. Wziąłem skarpetki, żeby na bazie boso nie chodzić. One mniej miejsca zajęły :)

gavin
26-09-2024, 21:09
bejcman najlepiej zmienić na bb52, tylko, że to holowtech2, wiec przy okazji korbę na fc-m5100, a to już niedaleko do kasety cs-m5100 11-51 11s, potem już z górki przerzuta, manety, łańcuch i po robocie [emoji3]

patronat
26-09-2024, 21:53
No spoko, dzięki za propozycję. Tak mi się z obrazków i filmiku wydawało, że sensowną ona jest nerkunią. Problem taki, ze nie wiadomo kiedy byśmy mieli się spotkać, a czekać mi się nie kce. Może wezmę zakupię, pomacam i w razie czego zwrócę. Na razie wziąłem inszą na tzw, "spróbe" :smile: zobaczę, co za jedna. Wkurzające jest to, że w tym nietanim przecież Evocu, cza dokupywać pokrowiec.



Dzięki za opinię. Bukłaka nie będę używał, mam w domu dwa i leżą bezczynnie od lat już. Wolę dać bidona do ramy, bidona do plecaka (teraz nerki w planach) i uzupełnić zapas wody w schronie, lub w źródle jakimś.

Ja nie mam pokrowca a błoto chamsko zmywam karcherem nawet :) Należy pamiętać, że nie jest to w 100% wodoodporne narzędzie. Ale do tej pory zdała mi egzamin na „5”.
Co do spotkania, dzisiaj byliśmy na Magórce, więc w sobotę pewnie na Cybernioka wbijemy. Jak by co to daj znać.

rotor
26-09-2024, 23:48
siemalysy - co się okazało :?: (ostatni filmik 16:20)