Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )
Żeby nie było, ja nie gloryfikuję rowerzystów :-) Po prostu piętnuję chamstwo i ignorancję w każdym wydaniu. Tak samo denerwują mnie rowerzyści na chodnikach, przepychający się między pieszymi, kierowcy na trawnikach, czy piesi na DDR, czy tam na środku ulicy.
A że jestem po 33% kierowcą, rowerzystą i pieszym to wiem, że się da. :-)
sokolnik
05-05-2023, 15:51
Ja na pasach przejeżdżam... Ba nawet na czerwonym czasami :) żadna policja nie dogoni mnie na elektryku :) a raz policja stała przejechalem i nic, bali się :)
Ja na pasach przejeżdżam... Ba nawet na czerwonym czasami :) żadna policja nie dogoni mnie na elektryku :) a raz policja stała przejechalem i nic, bali się :)
Kiedyś mnie pani policjantka suszyła, ale tak ładnie się do niej uśmiechnąłem przejeżdżając obok 70ką, że nie zdążyła wciągnąć lizaka :D A może nawet tego nie widziałą, kij tam ją wie, ale nie zdążyła, nie gonili :D :) W każdym bądź razie nadal mam kartotekę czystą :D
sokolnik
05-05-2023, 16:02
Ja ostatni mandat mam między Płockiem a Warszawą ze stycznia 2020 jak jechałem za karetką z moim dzieckiem... Pani policjantka na to że musi dać mandat i dała 100 zł chyba jakiś najniższy No może 200 zl nie pamiętam ale faktycznie jest on w historii na moim profilu US chyba, wiem bo widziałem jak rozliczałem pitu pitu he wtedy jakiś mandat to nie był problem... Ale już 3 lata minęły to się wyzerowało moje konto. Więcej mandatów nie miałem chyba he bym pamiętał :)
W zeszłym roku miałem jeszcze jedna sytuację po wjeździe do Leszna, 50 a jechałem 65 zagadałem się i zamiast przyhamować po prostu puściłem nogę z gazu, żeby silnikiem dobić do tych 50, policjanci trafili ten moment, zatrzymali, trochę z nimi pogadałem i dali mi ultimatum, że jeśli sprawdzą, że faktycznie mam czysciutkie konto to nie wlepią mandatu, tylko dadzą pouczenie. Mielili system chyba z 15 minut, nie wiem z jakim skutkiem, ale ja wiem, że nigdy nie zarobiłem mandatu xD Więc tylko czekałem kiedy sobie będę mógł pojechać xD
sokolnik
05-05-2023, 16:35
W zeszłym roku miałem jeszcze jedna sytuację po wjeździe do Leszna, 50 a jechałem 65 zagadałem się i zamiast przyhamować po prostu puściłem nogę z gazu, żeby silnikiem dobić do tych 50, policjanci trafili ten moment, zatrzymali, trochę z nimi pogadałem i dali mi ultimatum, że jeśli sprawdzą, że faktycznie mam czysciutkie konto to nie wlepią mandatu, tylko dadzą pouczenie. Mielili system chyba z 15 minut, nie wiem z jakim skutkiem, ale ja wiem, że nigdy nie zarobiłem mandatu xD Więc tylko czekałem kiedy sobie będę mógł pojechać xDKierowca bez mandatu to doopa yyyy Kret nie kierowca [emoji14]
No, tak to sobie tłumacz xD
sokolnik
05-05-2023, 17:51
Poszedłbym na rower ale jest tam okrutnie zimno za oknem a mi się jeszcze jakiś katarek od dzieci przykleił noo masakra he termometr wskazuję 7 stopni... A mówią że klimat się ociepla ha chyba na Marsie ha
Czy znacie jakąś apke na telefon co by wysyłała info np na WhatsApp czy coś ze współrzędnymi z mapy? Coś jak tracking na wyscigu.Możesz z google maps chyba piny wysyłać ale to raczej ręcznie, nie automat.
Są takie strony które mogą wykonywać pewne akcje w pewnych okolicznościach, ale czy by to dało radę podpiąć hmmm.
W Garminię masz livetrack
https://support.garmin.com/pl-PL/?faq=aAfUfU4dFS8USjKnXT0ZnA
Ale chyba na twoim sprzeciku nie ma tego....
Jest jeszcze w drugą mańkę.
https://support.strava.com/hc/en-us/articles/206470124-Strava-Beacon-for-Garmin
Ale wymaga subskrypcji, ostatnio dawałem kod na dwa miesiące, może na ten czas starczy póki się czegoś lepszego nie znajdzie.
No nie, tu też dupcia, bo wymaga livetrack...
Jedyne co mi przychodzi do głowy to niestety udostępnienie lokalizacji google drugiej osobie. Działa różnie ale zazwyczaj da się śledzić.
Jto wynika z braku egzekwowania prawa, a idąc dalej... gównianego prawa, niesprecyzowanego, dającego pole różnej interpretacji i dziurawego jak ser szwajcarski.
Niesprecyzowane to jest pojęcie oceny na oko prędkości UTO jadącego chodnikiem.
W przepisie dotyczącym przeprowadzania roweru przez pasy nie ma nic do interpretacji. Nie można przejeżdżać i już.
To jest tylko efekt tego, że Policji się nie chce tego egzekwować. Ich jest mało, mało im płacą. W zeszłym roku, kto mógł to poszedł na emeryturę, bo się okazało, że jej rewaloryzacja daje więcej kasy niż podwyżki płac. Za przejazd przez pasy ile jest mandatu? Stówa, półtorej? To są drobne. Więcej wydajesz jak z rodziną idziesz do kina czy na obiad do knajpy. Przejedź przez przejazd kolejowy na czerwonym czy niech Cię zobaczą jak po piwie wsiadasz na rower. Wtedy im się zachce, bo mandaty czterocyfrowe już piechotą nie chodzą.
A mówią że klimat się ociepla ha chyba na Marsie ha
Serio chcesz się stawiać w jednym rzędzie z takimi tytanami intelektu jak Najman? Klimat się ociepla, to jest fakt naukowy, którego nikt kto ma IQ wyższe od temperatury pokojowej nie neguje. Można się spierać co do przyczyn tegoż, ale nie co do samego faktu. W Helsinkach dzisiaj padał śnieg, a w okolicach Gorlitz wczesnym popołudniem było ponad 20 stopni. Tyle, że to i te 7 stopni u Ciebie to pogoda, nie klimat.
Tak, to prawda, pisałem nieco bardziej ogólnie, tu akurat nie ma czego za bardzo precyzować czy interpretować.
termometr wskazuję 7 stopni...
Luuz. Za miesiąc będziesz marudził, że przeszło 30, za gorąco, jak to jeździć...
U mnie w okolicach 20°C cały dzień było.
ja dziś miałem mega problem jak się ubrać na rower. Wychodziłem o 5:30 na ciapong to jeszcze duszno nie było. Jak ruszyłem na kole o 8:00 to już było ciepło, ale nie na tyle, żebym zdjął ocieplacze z kolan czy bieliznę z długim rękawem spod koszulki rowerowej. Ocieplacze zdjąłem bardzo szybko jednak, bielizna została do końca, choć pod koniec było już mi za ciepło. Zwłaszcza, że jednak trochę na końcu cisnąłem na ciapong, a jeszcze pod wiatr było.
Na same rękawki jednak było dziś jeszcze za chłodno rano. Koszulki rowerowe mam bardzo przewiewne.
Właśnie rozłożyłem zakupiony niedawno bębenek
Syf większy niż w starym, guma (uszczelka) pęknięta, gdyby nie biały smar który dałem między bębenek a piastę to chyba kulki od pleckow byłyby już zżarte..
No to od nowa, myju myju, uszczelkę wezmę ze starego. Kurde coraz bardziej lipne te sprzęty są robione a bębenek stówę prawie kosztował....
Jaki producent Seba?
U mnie jedyny problem z bębenkami to taki, że kasety kaleczą te ameliniowe. Stalowe bębenki Shimano tylko trochę mają startą oksydę, a na alu od DT Swiss czy Dandy Horse już trzeba trochę się nakombinować z montażem i demontażem kasety.
Zmoknę czy nie zmoknę jutro, oto jest pytanie.
Jakiś joytech to był musiałbym zobaczyć w historię zakupów. Ogólnie długo go sprowadzali, bo do tych moich piast noname costam to już bida z nędzą z dopasowaniem xD tzn oryginalnie był ten sam, joytecha, ale jakby materiały lepsze, czuć przy dotyku jednak. Tyle, że stary ma luzy na misce i telepie kaseta, no ale 7 lat zniósł, ten wytrzymał 4 miechy xD
Po przyserwisowaniu bębenek chodzi jak nowy. Ale znowu źle zdjąłem luz na konusach i koło przy ruchu ręką rusza się ok 1 mm, kurde. Znów rozkręcać.....przednie już się ładnie nauczyłem a tylne zawsze zostawię to minimum a potem dopiero po założeniu koła wychodzi. No nic, jutro jeszcze suport miałem sprawdzić to najwyżej przy okazji kółko jeszcze raz zdejmę.
Dziś miało padać i pada, zatem wykorzystałem dzień urlopu i poszedłem w piątek na rower.
Chciałem jechać do Forst i przez Niemcy dotrzeć do Zgorzelca. Jednak się okazało, że ten pociąg jeździ tylko w sobotę i niedzielę. Zatem wyrysowałem sobie pętlę od Zgorzelca, ale w niemal w całości po niemieckiej stronie.
Żeby nie płacić za dużo za bilet zdecydowałem się za zakup biletu samorządowego. Bilet kosztuje 49 zyla i jest ważny jedną przez jedną dobę. Nie doczytałem tylko, że doba się zaczyna od momentu wybrania pierwszego kursu, a nie jak w weekendowych, które są ważne od piątku wieczorem do poniedziałku rano.
Kupiłem więc od głównego, a wsiadałem u siebie na osiedlu i dopiero jechałem na główny. Trzeba wstać pól godziny wcześniej, ale mam pewność, że wsiądę z rowerem. Zwłaszcza, że pociąg na główny to ten sam skład, który potem mknie do Zgorzelca, zatem nie muszę nawet wysiadać. Dobrze zrobiłem, bo z głównego wyruszyło 6 rowerów. Ta linia jest bardzo popularna wśród rowerzystów i wiele osób jeździ z Wro do Zgorzelca, bo pociąg jedzie od 1,5 h (Sprinter) do 2 h (osobowy).
Wracając do biletu, jak podbił kanar, to wytłumaczyłem, jak kupowałem i mówię, że mogę kupić bilet do głównego bo to tylko kilka zeta. Zapytał się tylko gdzie jadę, jak odpowiedziałem to usłyszałem: Pan nie wysiada z tego pociągu i jedziemy razem. Na głównym dosiadło się małżeństwo z Leszna, co jechali rowerowo zwiedzać Drezno zatem znowu na tej relacji podróż spędziłem na miłej rozmowie.
W Zgorzelcu zameldowaliśmy się dwie minuty po czasie. Pokazałem jeszcze współpasażerom gdzie mają szynobus do Drezna, pożegnaliśmy się i punkt 8:00 ruszyłem. Jeszcze w kantorze przed mostem granicznym kupiłem Erło i ruszyłem w Gorlitz. Rysując trasę starałem się trzymać DDRów i wyznaczonych szlaków rowerowych, co poskutkowało tym, że miałem do przebycia całe miasto. DDR które mi się trafiły nie były może premium, ale sprawnie pozwalały się przemieszczać. Jak zwykle zaskoczyli mnie kierowcy. Zatrzymują się przed przejazdem rowerowym, sprawdzają czy ktoś jedzie, przepuszczają i dopiero ruszają. Czyli można, jest to wykonalne technicznie, żadne słupki nie zasłaniają widoku, tylko wystarczy chcieć i nie mieć w dupie innych uczestników ruchu. Niemniej jednak jechałem po polsku czyli bardzo czujnie, pewnie niepotrzebnie, ale ciężko się wyzbyć nawyków z dżungli.
Z miasta wydostałem się jakąś płytówką, wcale równą jak na ten typ drogi, ale jednak wolę normalne drogi jak już jadę rowerem bez amorów. Potem było jeszcze kilka odcinków po płytach, ale ostatecznie skończyła się taka nawierzchnia i zaczął się normalny asfalt. Zaczęło się też robić bardzo ciepło, zdjąłem ocieplacze z kolan i wystawiłem nogi na opaleniznę rowerową. Pagórkowatym terenem dotarłem do Lobau, gdzie czekała mnie ścianka 16%, ale bardzo krótka, może ze 100 metrów miała. Wjechałem na starówkę, ładna, zadbana, ale na piwo jeszcze było za wcześnie. Znaczy dla Niemców, wszystko jeszcze było zamknięte, bo ja bym z chęcią uzupełnił płyny. Opuściłem miasteczko i skierowałem się na południe w stronę Czech. W Kottmarsdorf pod wiatrakiem zrobiłem krótki popas na batona i Pepsi i dalej ruszyłem DDR wzdłuż głównej drogi. Po DDR jechała ciężarówka z której podlewali drzewka. Zauwążyli mnie jednak i przepuścili. Akurat trafiłem na nich w miejscu gdzie barierka oddzielała jezdnię od DDR.
W Neugersdorf minąłem źródło Sprewy, które jest bajorkiem udostępnionym jako kąpielisko. I pojechałem do Eibau, które wraz z Oberoderwitz, Oderwitz i Niederoderwitz tworzy jedno wielkie wiejskie megalopolis ciągnące się przez 12 km. Byłem już trochę zmęczony jazdą przez te wioski, niby ruch żaden, niby wszystko ładne i zadbane, ale co chwila jakaś krzyżówka, na której jednak trzeba ostrożnie. Przed Zittau wjechałem na DDR wzdłuż Mandau i od razu zrobiło się lepiej. W Zittau centrum ominąłem DDRami i lokalnymi drogami by ostatecznie wyjechać DDR wzdłuż głównej drogi B99. Jechałem wzdłuż granicy i szybko dostrzegłem górujące nad krajobrazem potężna zabudowania i kominy elektrowni Turów. W Hirschfelde zobaczyłem jakąś knajpkę na trasie, ale mieli tylko kiełby i golonki, a nie mieli piwa. Odpuściłem, wiedziałem, ze jeszcze coś będzie, choć zegar pokazywał, że obiadu w Zgorzelcu nie będzie. Jechałem trasą pieszo-rowerową wzdłuż Nysy Łużyckiej. Tą samą trasą jechałem jesienią zaraz po tym jak odzyskałem poprzednią ramę do gruza. Trasa wiedzie bezpośrednio przy rzece w miejscu gdzie Nysa Łużycka ma przełom, a potem odchodzi od rzeki. Tam w końcu trafiłem na otwartą knajpkę i wypiłem piwo... czeskie, Svijany.
Ostatnie kilka kilometrów zdecydowałem się przejechać po polskiej stronie. Tyle razy jechałem wzdłuż Berzdorfer See, że już wystarczy, trzeba wypróbować trasę po polskiej stronie. W Radomierzycach przekroczyłem granicę. Wjazd na trasę znajduje się na parkingu przy DW352. Byłem nie po tej stronie jezdni, ale dało się przejechać. Trasa jest przyjemna, równy asfalt, namalowane na nim znaki ostrzegające przed co ostrzejszymi zakrętami. Tablice dla rolkarzy ostrzegające przed co ostrzejszymi zjazdami. Co jakiś czas trafia się wiatka czy ławka. Nie ma szkła i syfu. Trochę przeszkód, żeby samochody nie wjeżdżały, ale sądząc po śladach w okolicy Koźlic jeżdżą samochodami nad rozlewiska Nysy Łużyckiej czy to wędkować, czy to grillować. Może uda im się nie rozjeździć tej drogi. Tak samo widać na zakończeniu drogi na cmentarz jeńców radzieckich w pobliżu miejsca upamiętniającego Stalag VIII A. Wjazd na trasę jest zabezpieczony dwoma solidnymi blokami betonowymi, ale widać, że objeżdżają je lasem. Choć wczoraj w miejscach obu obu objazdów położył ktoś drzewa.
W Zgorzelcu opłotkami dotarłem na dworzec o czternastej, czyli 20 minut przed odjazdem pociągu. Wysiadłem na swoim osiedlu, pojechałem jeszcze na obiad na sąsiednie osiedla i po nim byłem w domu.
Trasa spoko, ale bez szału. Mocno turystyczna, raczej na gruza/crossa/trekinga niż na szosę. Road+ też dałoby radę, ale trafiają się odcinki po płytach, trochę szutrowych, ale bardzo krótkich.
Trasa:
https://www.strava.com/activities/9016130035
Fotosy:
71809
Widoki z jakiejś prywatnej drogi za Gorlitz.
71810
Wzgórze z wieżą widokową z której pewnie jest dobry widok na jezioro Berzdorfer See i Gorlitz.
71811
Urokliwe lokalne drogi.
71812
Przedmieścia Lobau.
71813
Ratusz w Lobau.
71814
Wiatrak w Kottmarsdorf.
71815
Spod którego jest całkiem niezły widok na okolicę.
71816
Wiejskie, dwunastokilometrowe megalopolis.
71817
Mandau.
71818
Klasztor Marienthal.
71819
Trasa pieszo-rowerowa wzdłuż Nysy Łużyckiej po polskiej stronie granicy.
71820
Zagroda rowerowo wózkowa w Elfie II. Za moim rowerem jest jeszcze miejsce na drugi rower.
siemalysy
06-05-2023, 12:51
Tomek, fajna relacja i foty :)
Spoko, że trafiłeś na ludzkiego konduktora. Trasa taka mocno rekreacyjna jak na Twoje standardy ;)
Dzięki Michał.
Rekreacyjna, ale chciałem coś innego niż wokół komina po raz pięćsettysięczny.
No to majoweczka po trzykroć pokręcona, jak zwykle fajna relacja [emoji846]
Kultura jazdy się u nas poprawia, ale jeszcze jesteśmy pięćdziesiąt lat za murzynami [emoji846]
siemalysy
06-05-2023, 16:01
Siema :)
Miało to być dziś, jednak prognozy pogody przewidywały na dziś deszcz, dlatego wszystko co poniżej wydarzyło się dzień wcześniej.
Wczoraj, piątego maja, budzik dzwoni o godz. 4:20. Wstaje bez najmniejszego problemu i szykuję się do wyjazdu. Niespiesznie się ubieram, następnie pakuję do plecaka kanapki, które zrobiła mi żona i banany. Zanoszę wszystko do auta i wracam po rower. Pakuję rower na dach i ruszam kilkanaście minut po piątej. Dla mnie trip już się rozpoczął :) Jadę sam, bo inni pracują. Tak też będzie fajnie :)
Na parking W Lipowej Ostre docieram po dziewiątej. Przebieram się w odzież rowerową, wsiadam na rower i ruszam ku przygodzie :-D Na ten dzień plan miałem jeden, ale też przygotowałem sobie dwie alternatywy na wypadek, gdybym jednak nie dał rady. Pierwsza była krótsza o 20 km i było na niej 600 m w górę mniej. Druga alternatywa była krótsza o 15 km i miała mniej ok 150 m w górę.
Z parkingu wystartowałem żółtym szlakiem i po 1,5 km zjechałem z niego w prawo, żeby zacząć podjazd na Skrzyczne. Droga wzdłuż Malinowskiego Ptoku początkowo asfaltowa, o znośnym nachyleniu pozwalała całkiem sprawnie zdobywać wysokość. Po kilku kilometrach asfalt zmienił się w drogę leśną, nachylenie się zwiększyło, droga zaczęła się wić raz w lewo, raz w prawo. Po ok. 7 km robię sobie krótką przerwę, wyjmuję drona i lecę zobaczyć co z góry widać. Korzystając z okazji postoju jem batona. Im jestem wyżej tym ładniejsze są widoki na Beskidy, widać również doskonale Babią Górę i daleko nad beskidzkimi szczytami Tatry :) Czego chcieć więcej. Cisza, spokój, rower, góry i świetne widoki. Kilka razy zatrzymuję się, żeby zrobić zdjęcie, ale też żeby złapać trochę oddechu i odpocząć. Podczas jednej z takich przerw mija mnie kilka osób, które też jadą na Skrzyczne. Nie jestem w stanie dotrzymać im tempa, bo jadą ze wspomaganiem. Na 10 km odbijam w lewo na szlak niebieski, tam muszę kawałem wypchnąć rower bo jest stromo, a próba jazdy kończy się tym, że tylna opona traci trakcję na luźnych kamieniach. Kilka chwil podejścia i wsiadam na rower i po ok. 2h od parkingu wjeżdżam na Skrzyczne. Mijam schronisko z prawej i zatrzymuję się przy drogowskazie. O dziwo turystów nie ma jeszcze wielu. Na szczycie spotykam gościa na elektryku. Proszę go o zrobienie mi zdjęcia, odwdzięczam się tym samym :) Krótko porozmawialiśmy o planach na dalszą część jazdy. On pojechał na szlak czerwony i jak to powiedział, na kultowy zjazd czerwonym do Buczkowic. Ja skręciłem w lewo na szlak zielony i pojechałem w swoją stronę czyli w kierunku na Małe Skrzyczne.
Z Małego Skrzycznego zielonym szlakiem pomknąłem w stronę Malinowskiej Skały. Na tym odcinku miałem w planie polatać dronem, jednak szlak był na tyle przyjemny, że nie chciało mi się zatrzymywać. W końcu byłem na rowerze, a nie na dronowaniu ;) Jechałem w dół podziwiając piękne widoki aż dotarłem pod Malinowską. Krótki wypych i byłem już na Malinowskiej Skale. Miałem nadzieję, że nikogo tam nie będzie, jednak moje marzenie się nie spełniło. Było sporo turystów, jednak udało mi się znaleźć miejsce dla siebie i roweru. Zapytałem grzecznie czy nie będzie im przeszkadzać jak na kilka minut wystartuje dronem. Nikt się nie sprzeciwił, więc wyleciałem w górę, coś tam nagrałem, po czym się spakowałem i pojechałem dalej poszukać miejsca na popas. Zjazd był kamienisty, jednak zjechałem go bez problemów i po 800 od Malinowskiej zatrzymałem się na popas.
Kilkanaście minut później ruszam dalej i zjeżdżam z zielonego szlaku na drogę leśną. Początkowo w dół, trochę w błocie, trochę po gałęziach, które leżały na drodze. Później zaczyna się krótki podjazd, momentami stromy, ale do wyjechania. Po ok 2 km odbijam na Zbója, jadę nim kawałek i zjeżdżam na drogę szutrową, którą docieram na Halę Skrzyczeńską i tam wbijam na Hip Hopę i nią zjeżdżam do Szczyrku. Przy gondoli robię przerwę na kolejny popas, coś bliższego do obiadu niż batony, banany i kanapki. Z menu wybieram pizzę, którą zjadam ze smakiem. Wlewam w siebie 0,5 litra coli. Uzupełniam bukłak w wodę, bo ta skończyła mi się w połowie zjazdu Hip Hopą. Parking pod Enduro Trails pełny, wielu rowerzystów. Pogoda, długi weekend, więc nic w tym dziwnego.
Pod Gondolą spędziłem dobre 30 minut, a może i więcej, ale nigdzie nie musiałem się spieszyć, nikt mnie nie gonił :) Po przerwie ruszyłem w prawo za gondolę, żeby po 700 m skręcić w lewo z głównej drogi na szlak niebieski. Tam zaczął się kolejny grubszy podjazd. Po kilkudziesięciu metrach w górę zmieniam lekką koszulkę termiczną na potówkę, bo czułem że płonę. Było cieplutko, przyjemnie, a podjazd czekał. Po wyjechaniu wyżej pojawiły się widoki, a dokładniej to co jechałem wcześniej. Wdrapałem się na pierwszą część podjazdu, po czym był szybki zjazd, a później grubo pod górę. Jadę sobie niebieskim szlakiem, widzę odbicie w prawo, konkretna dzida w górę po kamieniach i skałach, myślę sobie dobrze, że tam nie jadę. Kilka sekund po tej myśli, Garmin wydał dźwięk, który poinformował mnie o zejściu z kursu. Patrzę na trasę i okazuję się, że muszę wrócić i odbić w prawo. Odpalam mapy.cz i widzę, że mógłbym objechać drogą leśną. Nie znam jednak tej części Beskidów, więc obawiam się ryzyka, że droga się skończy pomimo tego, że na mapie jest i będę i tam musiał wracać na szlak niebieski. Wypycham rower i po kilku minutach zdobywam szczyt Beskid. Stamtąd zjeżdżam do Przełęczy Karkoszczonka i zajeżdżam do Chaty Wuja Toma. Wypijam zimne cytrynowe piwo bez prądu, zjadam banana, odpoczywam i po ok. 30 minutach ruszam dalej.
Jadę dalej, czyli jedna z opcji alternatywnych nie będzie konieczna. Za przełęczą odbijam w drogę leśną, która wiedzie momentami stromo do góry. Jest grząsko, ciężko i nieprzyjemnie. Wyjeżdżam na szczyt wzniesienia i zaczynam zjazd w dół, który nie trwa długo. Bardzo dużo połamanych gałęzi, które skutecznie uniemożliwiają jazdę. Sprowadzam rower do Wilczego Potoku i tam docieram do szlaku zielonego. Krótki i intensywny podjazd, za nim odbicie w lewo i moim oczom ukazuje się ściana o nachyleniu co najmniej 45%. Wypycham rower, idzie mega ciężko, dobrze że podeszwy butów nie ślizgają się po skałach. Po męczącym wypychu jestem na skrzyżowaniu szlaku zielonego z drogą gruntową. Muszę odpocząć. Odpalam mapy.cz i sprawdzam czy mogłem ten fragment pominąć. Dało się, następnym razem jak będę tam jechał to od przełęczy pojadę inaczej :) Nie załamuję rąk, w końcu to przygoda. Kilka minut później ruszam w dalszą drogę. Jest ciężko, bo pojawił się pierwszy i jak się później okazało jedyny większy kryzys. Opadłem z sił, było mi ciężko. Postanowiłem, że wszystko powyżej 14-15% będę kawałem podchodził, kawałek podjeżdżał. Kryzys trwał może 30, może 40 minut. Na 33 km moja trasa odbijała w lewo na szlak zielony. Pojechałem jednak drogą szutrową aż do szlaku niebieskiego, na który odbiłem i nim dojechałem do skrzyżowania Na Pięciu Drogach. Tam wróciłem na szlak zielony i nim dojechałem do schroniska pod Klimczokiem :) Za mną było 36 km, czyli pozostały dystans już z górki ;) Kryzys był już za mną. Pod schroniskiem zjadłem 2 kanapki i wypiłem 0,5 l coli. Porozmawiałem miło z dwiema kobietami, które jak szacuję były ze zbliżonych roczników do mnie. Kolejne dobre 30 minut przerwy i byłem gotów by jechać dalej. Do końca trasy było ok. 30 km i 500 m w pionie.
Zjeżdżam w stronę Klimczoka, wjazd na szczyt sobie odpuszczam, byłem na nim już kilka razy trekkingowo, więc korzystam z możliwości i czerwonym szlakiem mijam szczyt z prawej strony. Jadę kawałek szlakiem żółtym i czerwonym szlakiem, następnie odbijam na Gacioka. Schronisko na Szyndzielni mijam lewą stroną, kawałek dalej dojeżdżam do wieży widokowej i stacji kolejki. Zmieniam Gacioka na Rock' n Rolle i nią 4 km mknę w dół aż do Koziej Przełęczy. Dalej podjeżdżam 1,5 km do schroniska na Koziej Górze. Obok schroniska uzupełniam wodę w bukłaku i jadę dalej. Kilkaset metrów dalej wbijam na Twistera i nim 4 zjeżdżam 4 km w dół.
Do auta zostaje mi 20 km i ok 250 m podjazdu. Przejeżdżam przez Bystrą, Buczkowice, Godziska, Słotwinę. Pomiędzy Słotwiną a Lipową trafia się fajny fragment gdzie jest świetny widok na jez. Żywieckie, góry, Pilsko, Babią. Droga trochę mi się dłuży, a ostatni kilometr przypomina mi, że ciągle jestem w górach serwując ponad 10% podjazd. Później szybki zjazd i wyjeżdżam na drogę przed Hotelem Zimnik, mijam go i jestem już na parkingu przy aucie. Szybki ogar, mycie, przebierania, pakowanie i mogę ruszać w drogę powrotną do domu :)
Jakie to było dobre :-D Marcin ( kipcior ) dziękuję serdecznie za poświęcony czas na narysowanie tej trasy. Była taka jak miała być. Widokowa, górska i za.jebista :-D
Dzień kończę dystansem 68,9 km i 1918 m up :) Nie skorzystałem z przygotowany tras alternatywnych i przejechałem, to co chciałem przejechać :) Świetny dzień na rowerze w górach :)
Link do stravy: https://www.strava.com/activities/9016626705
Kilka fotek poniżej. A na samym dole, krórtka migawka tego co zarejestrowały GoPro i DJI ;)
1
71829
Widoki na podjeździe: Lipowa Ostre - Skrzyczne. Widać było Tatry
2
71830
Droga na Skrzyczne
3
71831
Żywiec i jez. Żywieckie
4
71832
To samo miejsce co wyżej. Babia z lewej, Pilsko bliżej prawej.
5
71833
Atak szczytowy na Skrzyczne zakończony powodzeniem
6
71834
Na Malinowskiej Skale
7
71835
Hala Skrzyczeńska
8
71847
Popas przy gondoli
9
71838
Widok na Skrzyczne z niebieskiego szlaku
10
71839
Droga, którą podjeżdżałem
11
71840
Skrzyczne. Kilka godzin wcześniej tam byłem
12
71841
Piwko w Chacie Wuja Toma
13
71842
Chwila po mega wypychu na szlaku zielonym
14
71846
Na niebiskim szlaku w kierunku Klimczoka
15
71843
Pod Klimczokiem
16
71844
W drodze powrotnej do auta pomiędzy wioskami
17
71845
W drodze powrotnej do auta pomiędzy wioskami
https://youtu.be/yRS7U2_P3lU
Nóżka się wzmocniła, oczko się napatrzyło, czego chcieć wincyj? :)
Fajna trasa :)
Jakbym tam był ;) Widzę, że kondycja dopisuje, zazdroszczę.
Jak oceniasz Hip-Hopę vs Rock&Rolle vs Twistera?
No to majoweczka po trzykroć pokręcona, jak zwykle fajna relacja [emoji846]
Kultura jazdy się u nas poprawia, ale jeszcze jesteśmy pięćdziesiąt lat za murzynami [emoji846]
Dzięki.
Taki był plan, co by co najmniej trzy trasy zrobić i się udało. Pogoda nie była taka zła ostatecznie, choć na weekendy się zwykle pogarszała.
moknę
U nas już schnie.
Miało to być dziś, jednak prognozy pogody przewidywały na dziś deszcz, dlatego wszystko co poniżej wydarzyło się dzień wcześniej.
Zdjęcie nr 2 na wypasie. Już je wcześniej na Stravie widziałem. Dobry wyjazd, dobra relacja.
Co do testowania dróg, jak to nie wymaga brnięcia kilka km w nieznany teren to ja zwykle sprawdzam. Samemu najlepsza okazja do tego. Tak znalazłem w pełni podjeżdżalną drogę z Dolni Moravy pod Stezkę w oblacich. Ty jeszcze dodatkowo nie masz bata nad sobą w postaci pociągu powrotnego.
Mnie na pierwszym wyjeździe majówki też dopadł kryzys. Na drugim, mimo znacznie większej ilości metrów w górę już nie. Wczoraj też nie. Chyba się rozkręciłem, zatem za chwilę i u Ciebie powinno być bez problemów tego typu.
siemalysy
06-05-2023, 17:54
Nóżka się wzmocniła, oczko się napatrzyło, czego chcieć wincyj? :)
Fajna trasa :)
Dzięki :)
Jakbym tam był ;) Widzę, że kondycja dopisuje, zazdroszczę.
Jak oceniasz Hip-Hopę vs Rock&Rolle vs Twistera?
Kondycja nie jest jeszcze optymalna. Mało było jeżdżone od początku roku, ale się poprawi ;)
Oceniłbym to tak:
1. Hip Hopa - chyba najfajniej mi się po niej jechało. Czułęm się tam najbardziej pewnie. Być może też dlatego, że nie byłem tam jeszcze zmęczony.
2. Rock'n Rolla - całkiem spoko.
3. Twister - dla mnie za dużo zawijasów lewa - prawa. No ale jak to twister, to musi być zakręcony.
Jechałem to pierwszy raz. Gdybyś mi tego nie wrzucił w traskę, to bym je pominął. Nie jestem fanem takich ścieżek, choć zdarza mi się na singlach pojeździć. Te są z pewnością najtrudniejsze po jakich jeździłem. Oczywiście trudność wzrasta z prędkością, a ja nie szalałem, bo pierwszy raz i byłem sam.
Dzięki.
...
Zdjęcie nr 2 na wypasie. Już je wcześniej na Stravie widziałem. Dobry wyjazd, dobra relacja.
Co do testowania dróg, jak to nie wymaga brnięcia kilka km w nieznany teren to ja zwykle sprawdzam. Samemu najlepsza okazja do tego. Tak znalazłem w pełni podjeżdżalną drogę z Dolni Moravy pod Stezkę w oblacich. Ty jeszcze dodatkowo nie masz bata nad sobą w postaci pociągu powrotnego.
Mnie na pierwszym wyjeździe majówki też dopadł kryzys. Na drugim, mimo znacznie większej ilości metrów w górę już nie. Wczoraj też nie. Chyba się rozkręciłem, zatem za chwilę i u Ciebie powinno być bez problemów tego typu.
Dzięki :) To zdjęcie też mi się podoba.
Tak zrobiłem wczoraj jak odpuściłem zielony szlak i pojechałem drogą gruntową. To było później. Okazało się dobrym ruchem :)
Poczyscilem suport, kółka nie ruszałem, nie chciało mi się, da radę, nie takie luzy miałem oblatane setkami km.
Cisza idealna, praca jak w zegarku, no, tylko teraz gdzies by trzeba pojechać.
siemalysy
06-05-2023, 19:45
To teraz będziesz szybki :)
Najszybszy... mości siemalysy xD
siemalysy
06-05-2023, 19:54
Najszybszy krecik w mieście :)
Ja to kupuję :-P
Najszybszy krecik w mieście :)
Ja to kupuję :-PTy te padaczki do GoPro (Aku) to miałeś telesiny?
Coś mnie podkusilo i dobrałem sobie dwa zamienniki enduro hmmm
Ale z sumie głupio zrobiłem, zamienniki 109 Ziko po kodach i promocjach, a na GoPro oryginały za 138 mogłem wziąć
siemalysy
06-05-2023, 19:59
Miałem zamienniki Newell. Teraz mam 3 oryginalne GP Enduro. Dwie kupowałem jakiś czas temu w promocji na GP. Wyszło sporo niżej niż 100 PLN za sztukę.
No właśnie widzę, że teraz i mnie tanio wychodzi... Najwyżej odeśle te zamienniki, kij.
138 za dwie sztuki ale z ładowarką
siemalysy
06-05-2023, 20:03
Trzeba odsyłać i zamawiać oryginały. Nie ma co się zastanawiać :) Na tych białych aku enduro, kamerka dłużej nagrywa.
Michał, a Ty nagrywasz cały czas czy tylko jakieś wybrane fragmenty?
siemalysy
06-05-2023, 20:18
Tomek nagrywam wybrane fragmenty na trasie. Czasami jak wiem, że będzie ciekawy zjazd, to nagrywam cały, jednak nie zawsze. Wczoraj miałem plan nagrać całe zjazdowe trailsy, ale one praktycznie na całej długości są takie same, więc nagrywałem dłuższymi fragmentami.
Zdarza się, że coś ciekawego się przegapi, bo nie zdąży się włączyć nagrywania. Można ustawić tak, żeby kamera ciągle rejestrowała i po wciśnięciu migawki, można cofnąć jak dobrze pamiętam 30 sekund. Ja tego nie używam, szkoda baterii.
patronat
06-05-2023, 20:32
Z RockAndRolli na wprost jest wjazd na jedną z najfaniejszych trasek - Bystry. Krótki, szybki, ********y. Potem jest fenomenalna trasa podjazdowa przez las, troche pionu i wbijasz na Twistera, z tym że nie na początek a na mniej więcej 80% wysokości. Niestety żeby się naprawdę bawić na tych trasach nie możesz być zmęczony. Jak będziesz tam znów, daj znać wcześniej, to Cię przeciągnę na dół „skrótami” :)
crusiek lepiej mieć minimalny luz na konusach niż za mocno dociągnąć. Nie lubię tego serwisować, zawsze coś nie tak :-)
Ale na szczęście od kiedy mam piasty na maszynach, ani razu nie musiałem tam zaglądać, polecam :-)
edit: zaraz ruszam znowu na Żuławy, może nie zamarznę :-)
siemalysy
07-05-2023, 11:51
Z RockAndRolli na wprost jest wjazd na jedną z najfaniejszych trasek - Bystry. Krótki, szybki, ********y. Potem jest fenomenalna trasa podjazdowa przez las, troche pionu i wbijasz na Twistera, z tym że nie na początek a na mniej więcej 80% wysokości. Niestety żeby się naprawdę bawić na tych trasach nie możesz być zmęczony. Jak będziesz tam znów, daj znać wcześniej, to Cię przeciągnę na dół „skrótami” :)
Widziałem zjazd na Bystrego. Generalnie gdyby kipcior nie wrzucił mi w trasę trailsów, to sam bym ich sobie w trasę nie wplótł. Nigdy wcześniej nie przeszła mnie nawet myśl, żeby te miejsca odwiedzić. Dzięki temu, że trasa taka była, to zobaczyłem jak to wygląda, jak to się jedzie. Myślę, że gdybym latał i bardziej ogarniał zjazd, to bardziej by mi się podobało. Ja to nielot jestem. Skaczę jakieś mini hopki, niewiele wyższe od krawężnika ;) Jak będę planował jazdę w tamtej okolicy i po trailsach, to się odezwę. Dzięki :)
- - - - kolejny post - - - - - -
crusiek lepiej mieć minimalny luz na konusach niż za mocno dociągnąć. Nie lubię tego serwisować, zawsze coś nie tak :-)
Ale na szczęście od kiedy mam piasty na maszynach, ani razu nie musiałem tam zaglądać, polecam :-)
edit: zaraz ruszam znowu na Żuławy, może nie zamarznę :-)
Też nigdy nie lubiłem kasować luzu na konusach. Dokręcisz a lekko masz luz. Delikatnie dociągniesz, tak tylko, tylko i koło się z oporami kręci ;) Cieszę się, że mam maszyny :)
Udanej jazdy. U nas dziś pochmurnie i chłodno, więc odpuszczam rower i odpoczywam w ciepłym pokoju ;)
Miłej jazdy.
Najlepiej nie mieć obu, nie zawsze się to uda i czasem te 0.5 mm - 1 mm zostaje, ale tak, lepsze to niż zjechane kulki i bieżnie stożków.
Ja dzisiaj chyba pójdę z dziećmi sprawdzić jak wyglądają prawdziwe zwierzęta :) :mrgreen::mrgreen:
sokolnik
07-05-2023, 20:39
Wczoraj kupiłem kurtke wiatro i deszczo odporną także będzie na rowerek :) po niedyspozycji (lekkiej) wracam na rower jutro w sensie do biura mam także rower pójdzie w ruch :) do tego ma być ciepły tydzień podobno nawet 18 stopni juuupi
patronat
07-05-2023, 21:02
Testy ustawień gopro robiłem. Wiec nagrałem filmik z lokalnej jazdy. Katowice maja najwiecej terenów zielonych spośród wszystkich miast. Do tego hałdy.
Tutaj dygresja- często ludzie pytają mnie co to hałdy i jak wyglądają. Tutaj hałda na Kostuchnie, mocno już zarośnięta. Hałda właściwa zaczyna się w okolicach 2:50. Do tego można zobaczyć „przydatność” ebików w terenie.
Film właściwy jest w jakości 4k ale yt misi ogarnąć.
https://youtu.be/1B61ZGRtZPk
siemalysy
07-05-2023, 21:05
Co tak biednie? Tylko 360p? Chyba dopiero wrzuciłeś i YT jeszcze film mieli, tzn. przetwarza.
patronat
07-05-2023, 21:51
Dokładnie
BTW czy ktoś się orientuje, jak zapętlić muzykę w QuickGoPro?
Nie da się, przerabialem...albo wybierasz odpowiednio długi utwór albo edytujesz potem np w davinci czy innym...
patronat
07-05-2023, 23:05
Tak żem czuł..
sokolnik
08-05-2023, 09:18
Testy ustawień gopro robiłem. Wiec nagrałem filmik z lokalnej jazdy. Katowice maja najwiecej terenów zielonych spośród wszystkich miast. Do tego hałdy.
Tutaj dygresja- często ludzie pytają mnie co to hałdy i jak wyglądają. Tutaj hałda na Kostuchnie, mocno już zarośnięta. Hałda właściwa zaczyna się w okolicach 2:50. Do tego można zobaczyć „przydatność” ebików w terenie.
Film właściwy jest w jakości 4k ale yt misi ogarnąć.
https://youtu.be/1B61ZGRtZPk
fajny filmik :) i co, GoPro daje rade :) też coś tam sobie ponagrywam, kamerkę miałeś na szelkach na klacie? Rowerki fajne... drogie ale ********e pewnie :D nie to co mój EcoBike... który jest najlepszy :D ;)
ładna dziś pogoda, namówiłeś mnie by kamerkę zabrać ze sobą i sprawdzić jak nagrywa na rowerze w ładną pogodę ;)
Udostępniaj filmik jak już YT przetworzy... czasami to trwa parę godzin :) wrzucasz, zapisujesz jako udostępniony tylko dla Ciebie a po przetworzeniu zmieniasz na publiczny i już jest ładnie :) ale to pewnie wiesz widzę na YT masz filmów prawie tyle co ja :P zbliżamy się do 90 :P
Tomek nagrywam wybrane fragmenty na trasie. Czasami jak wiem, że będzie ciekawy zjazd, to nagrywam cały, jednak nie zawsze. Wczoraj miałem plan nagrać całe zjazdowe trailsy, ale one praktycznie na całej długości są takie same, więc nagrywałem dłuższymi fragmentami.
Zdarza się, że coś ciekawego się przegapi, bo nie zdąży się włączyć nagrywania. Można ustawić tak, żeby kamera ciągle rejestrowała i po wciśnięciu migawki, można cofnąć jak dobrze pamiętam 30 sekund. Ja tego nie używam, szkoda baterii.
Bateria baterią... Po dwóch latach doświadczeń stwierdziłem, że to wieczne nagrywanie buforem bardziej katuje kartę pamięci niż normalne nagrywanie ciągłe. Dosyć szybko zaczęły mi wyskakiwać komunikaty "SD ERROR" czy jakoś tak. Obecnie mam kupioną maksymalnie pojemną kartę, jaką obsługuje moje stare poczciwe GoPro 9 i nagrywam w trybie ciągłym. Jedna karta starcza mi na ponad 8h nagrywania.
Ja mam kamerkę na kierownicy i podpinam ją na stałe do powerbanku schowanego w małej torbie umieszczonej tuż przy mostku. Coś w ten deseń:
71908
Dzięki temu nie mam kilometrów kabli między powerbankiem i kamerką i nie martwię się, że prądu zabraknie. No i w razie potrzeby telefon mogę podładować.
Telefon (używany jako nawigacja z aplikacją Naviki) mocuję bezpośrednio przy mostku łączem SP Connect Micro Stem Mount Alu 53122.
71909
Według mnie to najgenialniejsze rozwiązanie w tej materii. Wcześniej stosowałem różnego rodzaju wysięgniki - te tańsze i droższe. Ale odkąd straciłem jeden telefon jadąc po kocich łbach (mocowanie Baseus Armor Bike Mount pękło), wyleczyłem się z takich rozwiązań.
sokolnik
08-05-2023, 09:55
Bateria baterią... Po dwóch latach doświadczeń stwierdziłem, że to wieczne nagrywanie buforem bardziej katuje kartę pamięci niż normalne nagrywanie ciągłe. Dosyć szybko zaczęły mi wyskakiwać komunikaty "SD ERROR" czy jakoś tak. Obecnie mam kupioną maksymalnie pojemną kartę, jaką obsługuje moje stare poczciwe GoPro 9 i nagrywam w trybie ciągłym. Jedna karta starcza mi na ponad 8h nagrywania.
Ja mam kamerkę na kierownicy i podpinam ją na stałe do powerbanku schowanego w małej torbie umieszczonej tuż przy mostku. Coś w ten deseń:
71908
Dzięki temu nie mam kilometrów kabli między powerbankiem i kamerką i nie martwię się, że prądu zabraknie. No i w razie potrzeby telefon mogę podładować.
Telefon (używany jako nawigacja z aplikacją Naviki) mocuję bezpośrednio przy mostku łączem SP Connect Micro Stem Mount Alu 53122.
71909
Według mnie to najgenialniejsze rozwiązanie w tej materii. Wcześniej stosowałem różnego rodzaju wysięgniki - te tańsze i droższe. Ale odkąd straciłem jeden telefon jadąc po kocich łbach (mocowanie Baseus Armor Bike Mount pękło), wyleczyłem się z takich rozwiązań.
pokaż jak wygląda gopro u Ciebie tak zamontowała. Widziałem to rozwiązanie ale u mnie kierownica + ekran od elektrycznego roweru by wszystko zasłaniał bo jest na samym środku...więc średnio. A tak w ogóle to lubie mieć kamerę po prostu przy sobie... bo pójdę do sklepu, zapomne albo coś i kamera zostanie na rowerze... :)
Niedziela zapowiadała się trochę lepiej, choć wietrznie, więc postanowiliśmy wyskoczyć na płaskie Żuławy. Trasa prowadziła szlakiem zabytków tamtejszej zabudowy i techniki, a jest tam tego na prawdę sporo. Stare drewniane domy podcieniowe, dwory oraz urządzenia hydrotechniczne i mosty. Dodatkowo nieskończone pola kwitnącego rzepaku. Samochód zostawiliśmy koło mostu w Kiezmarku i ruszyliśmy zgodnie z ruchem wskazówek zegara, wiatr był pn-wsch więc pod wiatr. :-) Pierwsza połowa drogi wiedzie głównie wzdłuż rzek Szkarpawa i Tuga drogami płytowymi i bocznymi asfaltami. Potem kawałek przez Nowy Dwór Gdański, aby potem wjechać na asfaltową drogę rowerową pośrodku niczego, tzn pól rzepaku :-) Bardzo fajny kawałek, zwłaszcza, że z wiatrem :-) Niestety od Lubieszewa trasa prowadzi już drogami, co prawda ruch nie jest jakiś wielki, ale nie jest już tak przyjemnie. Kilka km przed końcem próbowaliśmy dostać się w okolice wału wiślanego, ale okazało się, że droga jest ślepa i prowadzi do, wydawało nam się, opuszczonego domu ukrytego w krzaczorach. Dom okazał się jednak zamieszkały, obudziliśmy wszystkie burki, które nie widziały od dawna obcego człowieka :-) Po chwili zjawił się też mieszkaniec, ale jego widzieliśmy już z daleka, bo nie chcieliśmy skończyć u niego pod podłogą :-)
71927
71928
71910
71911
71912
71913
71914
71915
71916
71917
71918
71919
71920
71921
71922
71923
71924
71925
71926
Bardzo fajna trasa, gdzieś widziałem niedawno szlak domów podcieniowych czy coś takiego, chyba nawet gdzieś to zgrywałem hmmmm
Jest kilka takich tras, to fakt, ale one biegną mniej więcej podobnie :-) W tym wypadku nie polecam ostatnich 20 km, trzeba by inaczej poprowadzić.
Wind Mill
08-05-2023, 10:50
... postanowiliśmy wyskoczyć na płaskie Żuławy...
Piknie. :)
...mam kamerkę na kierownicy i podpinam ją na stałe do powerbanku schowanego w małej torbie umieszczonej tuż przy mostku...
Nie boisz się iż kabelek od powerbanku wykoleguje gniazdo w kamerce od wibracji?
Przydałby się jakiś cam cage z mocowaniem kabelka. ;)
Jest kilka takich tras, to fakt, ale one biegną mniej więcej podobnie :-) W tym wypadku nie polecam ostatnich 20 km, trzeba by inaczej poprowadzić.
Pozwoliłem sobie skopiować traskę i zmodyfikować nieco :)
A proszę Cię bardzo :-) tylko wstaw relację :-)
A proszę Cię bardzo :-) tylko wstaw relację :-)
Jak mi się uda wyrwać i uda się zrobić któąkolwiek z 10 tras, któe sobie ostatnio wyrysowałem, to czemu nie.
Na póki co skuteczność mam marną :)
- - - - kolejny post - - - - - -
pokaż jak wygląda gopro u Ciebie tak zamontowała. Widziałem to rozwiązanie ale u mnie kierownica + ekran od elektrycznego roweru by wszystko zasłaniał bo jest na samym środku...więc średnio. A tak w ogóle to lubie mieć kamerę po prostu przy sobie... bo pójdę do sklepu, zapomne albo coś i kamera zostanie na rowerze... :)
Ja bardzo sobię chwalę rozwiązanie garmina.
Od góry montuję licznik, od dołu kamerkę gopro.
Ew. zakładam sobie szelki
71936
71937
71938
Na mostku kierownicy natomiast uchwyt na telefon.
Aktualnie zdjęty, ale dzisiaj wraca :)
Powerbanków mi nie potrzeba, czas działania licznika jest wystarczająco kosmiczny :)
71935
Oryginalną klapkę GoPro zamieniem na Telesina z otworem dostępu do gniazda ładowania. Końcówka kabla siedzi w nim w miarę stabilnie dając dodatkowa podporę. Jeżdżę tak drugi rok i nic się jeszcze nie stało. Inna sprawa, że ja to bardziej turysta jestem, a nie sportowiec. Nie jeżdżę ekstremalnymi trasami jak na filmiku kilka postów wyżej :) Ale z drugiej strony nie mam w rowerze żadnej amortyzacji (nawet na przednim widelcu), a codziennie jadę kawałek trasy do pracy jakimiś łąkami i lasem, a w mieście mam spory odcinek kocimi łbami, gdzie kamerką solidnie trzęsie.
Na fotce kamera ze złej strony. Normalnie mocuję z lewej, a te lampki z prawej. Ale po wczorajszym wieczornym czyszczeniu roweru zamontowało mi się odwrotnie, nie chciało mi się już poprawiać :)
71933
Kamera jest nieco przechylona, ale mam włączone poziomowanie horyzontu, więc nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Zaleta tego montażu: w ogóle nie widać roweru - nawet przedniego koła. A dokupiony obiektyw szerokokątny robi całą robotę w temacie kąta widzenia.
Nigdy nie zostawiam klamotów na kierownicy, nawet jak zostawiam rower na kilka minut. Wypięcie GoPro z uchwytu to trzy ruchy palcem (odgięcie gumowego elementu w górę, naciśnięcie klapki blokującej w dół i wysunięcie kamerki - 3 sekundy roboty). Pilot od dzwonka i alarmu jeszcze szybciej się wyciąga. Tak samo lampka Cateye. To świecące oczko Knoga zawsze zostawiam, ale jakoś nikt mi go nie chce podprowadzić :/
71934
cz4rnuch
08-05-2023, 11:58
71925
O, Ostaszewo. U teścia mego w odwiedzinach byłeś :)
A byłem :-) Zwiedzałem też cmentarz przy ruinach kościoła, lubię stare cmentarze.
I taka ciekawostka,
71939
71940
71941
(...) Ja bardzo sobię chwalę rozwiązanie garmina.
Od góry montuję licznik, od dołu kamerkę gopro.
Ew. zakładam sobie szelki
(...)
Na mostku kierownicy natomiast uchwyt na telefon.
Aktualnie zdjęty, ale dzisiaj wraca :)
Powerbanków mi nie potrzeba, czas działania licznika jest wystarczająco kosmiczny :)
Do czego używasz telefonu, skoro masz Garmina?
Rozważałem ten garminowski uchwyt (pomimo braku Garmina - używałem wtedy MIO Cyclo 215, ale okazało się że ma wadę konstrukcyjną, a producent to zlewa, więc poszedł na śmietnik), ale zdecydowałem się na łatwiejszy dostęp do przycisków GoPro. Poza tym nie ufam już żadnym wysięgnikom, wspornikom itp. Fakt, że taka konstrukcja mniej się rzuca w oczy i jest bardziej aerodynamiczna.
Nie jest mi to niezbędne, ale jest przydatne.
W lecie, jak jeżdżę w krótkim rękawku, z (często pełną) nerka zamiast plecaka, bez kurtki, wolę mieć telefon pod ręką (gębą) do zdjęcia, ew do sterowania muzyka, czy czegokolwiek związanego z smartfonową aktywnością.
Na tym ramieniu już dużo ciężkich operacji uskutecznilem, do tej pory nic złego się nie stało. Nic się nie złamało, nic nie przesunęło, zgięło itp.
Fajne jest to, że kamery nie widać z mojej perspektywy, muszę przechylić głowę na bok, żeby sprawdzić, czy miga dioda od nagrywania, trzeba się troszkę czasem skupić jak trzesie, żeby wcisnąć przycisk.
No ale coś za coś.
Za to ekran przed kierą to super rozwiązaniedla pochylonych pacholąt [emoji846]
crusiek, jakie masz zaplanowane traski? Nie mam pomysłu na przyszły weekend, może coś bym zgapił od Ciebie :-)
No czekaj, Zara coś podrzucę [emoji23]
- - - - kolejny post - - - - - -
crusiek, jakie masz zaplanowane traski? Nie mam pomysłu na przyszły weekend, może coś bym zgapił od Ciebie :-)
Zobacz to (ale płasko nie jest):
To najbliższa trasa, którą chcę pojechać.
https://www.komoot.com/pl-pl/tour/1110955213?ref=wtd
Muszę cię zmartwić, ale tego mostku na Raduni już nie ma :-) Trzeba jechać przez Kolbudy, albo przez zaporę przed Kolbudami, jest tam taka wąska kładka. Ale może część wykorzystam, myślałem o podobnej trasie :-)
Muszę cię zmartwić, ale tego mostku na Raduni już nie ma :-) Trzeba jechać przez Kolbudy, albo przez zaporę przed Kolbudami, jest tam taka wąska kładka. Ale może część wykorzystam, myślałem o podobnej trasie :-)
O nieeee :( Foch....
Ale dzięki, zmodyfikowałem trasę. Że tak powiem znanym single trackiem przez Straszyn.
eMGie
Fajna relacja, ale trasa płaska jak stół. Widać depresja. Chyba tylko raz wyszło mi mniej przewyższenia na zbliżonym dystansie, na węgierskiej puszcie.
Yanis
Niezły burdel macie w tym archeo. :P
Ja jednak jestem zwolennikiem "clean cockpit". Klamka i menetka na jednej obejmie. Reszta (paski od torebki i obejma od nawi) zgromadzona w okolicach mostku. Dzwonek gdzieś przy chwycie. Piszę o rowerach z prostą kierą. Na baranku jest nieco inaczej.
Zastanawiają mnie te kierunkowskazy. To jedne światła, które widać z przodu i z tyłu czy masz osobno na przód i tył? No i czy reszta uczestników ruchu na nie reaguje? Przyznam, że nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek widział rower z kierunkami, a już na pewno nie widziałem żeby ktoś kierunków na rowerze używał. Z dzieciństwa pamiętam, że były takie akcesoryjne w postaci ściętych stożków do Wigry, mocowane z tyłu na gabażniku OIDP. Tyle, że to raczej był powód dla szpanu, a nie coś co miało poprawić bezpieczeństwo. W szarych czasach PRLu różne rzeczy się przyczepiało do roweru, bo to jedyny tuning na jaki mogłem sobie pozwolić za dzieciaka.
Przyznam się, że możliwe, że nie zauważyłbym sygnalizowania kierunkami zamiaru skrętu przez rower. Najzwyczajniej w świecie bym się nie spodziewał.
crusiek
Ja do uchwytu pod mocowaniem Garmina mam zamontowaną lampkę Knog PWR i kablem połączoną z aku, które jest w torbie na kierze lub przyczepione do ramy w tych rowerach gdzie nie mam torby na kierze. Też nigdy nic się samo nie wyczepiło, urwało lub odpadło. I też muszę się wychylić, żeby sprawdzić czy lampion świeci. Zwłaszcza z dużym Edge 1030+.
Wind Mill
Nic się gniazdem nie stanie. Chyba, że power bank będzie wisiał na kablu. Jak miałem Edge 1k to dosyć często musiałem pod koniec jazdy podłączać go do zasilania. Bardziej niż wibracji bałbym się zalania. Grzesiek glisek tak załatwił swojego Edge 1k no i ciągłe doładowywanie zabija szybko aku zasilajace. Chyba, że podłączenie Go Pro do power banku nie wymaga aku zasilającego w kamerze, ale podejrzewam, że jednak wymaga.
Lampka przednia, dzwonek (ba... nawet mniej niż dzwonek bo tylko pilot do niego), no i kamerka plus telefon robiący za nawigację. To chyba niewiele... Knogga woże w nadziei, że mi go ukradną. Ale nikt się nie chce skusić :)
Pilot kierunkowskazów jest do kasku, o którym pisałem wcześniej.
71961
Z przodu ma kierunkowskazy białe (pozioma linia), a z tyłu pomarańczowe w kształcie strzałek plus światło stopu reagujące na hamowanie roweru. Kupiłem, bo do roboty wyjeżdżam około 5:40 rano i na początku i na końcu sezonu zaliczam jazdę po ciemku. Teraz w sumie ich nie używam, chyba że stoję na skrzyżowaniu na światłach i chcę, żeby stojący za mną kierowca znał moje zamiary, a mi nie chce się trzymać wyciągniętej łapy.
Producent oferuje też światła montowane do roweru, które synchronizuje się z tymi na kasku, ale dla mnie to już przerost formy nad treścią.
Poza tym dla mnie ten kask jest dużo wygodniejszy niż poprzedni (miałem jakiegoś Abusa).
Nikt nigdy się nie przyczepił do mojej choinki. Tylko raz na początku jakiś kierowca BMW coś do mnie krzyczał jak mnie wyprzedzał. Nie dosłyszałem, ale było coś o światełkach w du...pie.
PS. GoPro 9 działa i nagrywa przy zasilaniu z kabla bez włożonego aku.
Wind Mill
08-05-2023, 19:10
A propos choinki - kiedyś miałem zamysł, aby do mojego na stałe zamontowanego na gabażniku koszyka zapodać trójkąty odblaskowe, for fun.
Niestety, lege artis mógłbym za nie zabulić, koszyk to nie przyczepa. :mrgreen:
Może jakbyś koszykowi doczepił kółka?
Wind Mill
08-05-2023, 19:35
I dyszel?
Nikt nigdy się nie przyczepił do mojej choinki. Tylko raz na początku jakiś kierowca BMW coś do mnie krzyczał jak mnie wyprzedzał. Nie dosłyszałem, ale było coś o światełkach w du...pie.
Te kierunki to są pulsujące światła czy świecą na stałe?
A czemu miałby się przyczepić? Jeżeli masz do tego prawidłowe oświetlenie zamontowane na rowerze to takie na kasku, jak nie oślepia w niczym nie przeszkadza. Z tego właśnie powodu nie lubię ludzi z czołówkami na kaskach. Nawet jak to tylko świetlenie dodatkowe. Oślepiają.
Przepisy dosyć szczegółowo określają jak rower ma być oświetlony, ale nie zabraniają być oświetlonym rowerzyście. Byle nie oślepiał, bo na to już się paragraf znajdzie.
Kolo z beemki pewnie zazdrościł, bo w jego samochodzie jedyne pulsujące światła to długie.
GoPro 9 działa i nagrywa przy zasilaniu z kabla bez włożonego aku.
No to pojemny power bank jest sensowną alternatywą.
Zazdrościł, bo BMW nie mają kierunkowskazów.
LeonardZelig
08-05-2023, 19:52
Cześć i czołem! Zanim wrzucę coś z rowerowania na Morawach, mam pytanie: czy opona 28 × 1.40 będzie pasowała jako zamiennik 28 x 1 3/8 x 1 5/8 ? ETRTO mają takie same: 37 - 622. Mam do odratowania rower znajomych (Authora Compact z 1998 r.) i robię rozeznanie co im tam zmienić, żeby jeździł dalej a wiem, że opony chcą nieco szersze, stąd pomysł na Continentale Double Fighter III i rozkminy o spasowaniu.
Jak ETRTO jest takie samo to będzie pasowała.
Nawet artykuł (https://www.roweryholenderskie.net/opony-rowerowe-28-x-1-58-x-1-38-vs-28-x-1-4-37-622/) o tym znalazłem.
LeonardZelig
08-05-2023, 20:17
zdyboo - jesteś wielki! Dzięki.
Proszę bardzo.
189 cm to nie taki wielki znowu.
Kierunkowskazy pulsują tak jak samochodowe. Czerwone z tyłu i białe z przodu są w pełni programowalne (przód można zgasić całkowicie i będzie działał tylko jako kierunkowskaz, można go włączyć na stałe lub tryb pulsacyjny). Sposób pulsowania samemu się ustawia. Tylne wyłączone całkowicie lub włączone na stałe lub pulsacyjnie. Albo włączane gdy wyczuje, że rower hamuje (zapala się centralne czerwone i oba kierunkowskazy). Światła są zintegrowane z kaskiem (wtopione). Także jak ich nie uruchamiam to nie widać, że ten kask jest choinkowy.
Światła nie oślepiają. Producent wręcz zastrzega, że nie służą one do oświetlania drogi i nie zastępują świateł rowerowych.
https://youtu.be/kXVt7BYQo08
cz4rnuch
08-05-2023, 21:17
eMGie
Fajna relacja, ale trasa płaska jak stół...
Kiedyś w tych regionach sobie przebieżkę urządziłem, ok 10km, i garmin mi wtedy pokazał chyba ze 3 metry przewyższenia.
Nie powiem wygląda to interesująco i w mieście ma szansę się sprawdzić.
Jak powiedzieli o możliwości sterowania zegarkiem Japka to pomyślałem, że fajna rzecz, ale "włączanie" skrętu w prawo jest takie se. Może się sprawdza w krajach gdzie istnieje jakaś kultura jazdy. U nas 90% ludzi na rowerach i 100% na UTO w ogóle nie sygnalizuje zamiaru skrętu. Zatem podniesienie lewej ręki zgiętej w łokciu pod kątem prostym jako sygnalizacja skrętu w prawo, nie, nie widzę tego w ogóle. Ktoś za mną w najlepszym wypadku dostałby sprzeczne sygnały.
Mam kolegę, co po kilku grubych wymuszeniach przez blachosmrodziarzy i nawet jednej kraksie zaczął sygnalizować zamiar jazdy na wprost. Taki prawie, że rzymski salut tylko dłoń jest w pionie. Twierdzi, że tak jest bezpieczniej. Raz z nim jechałem po mieście i w końcu powiedziałem, że jadę przed nim, bo mi się słabo robi od tej jego pantomimy.
Kask jako ciekawostka spoko, ale jak na razie wystarcza mi tradycyjne oświetlenie i tradycyjne sygnalizowanie zamiaru skrętu.
Ja żadnych jabłek nie mam i nie używam :)
A światła sprawdzają się podczas jazdy o zmroku. Szczególnie że ostatnio w ramach oszczędności kasy w budżecie w Szczecinie powyłączali sporo lamp, nawet w centrum.
Hejka, tak ładnie trasy opisujecie to ja też coś wrzucę.
Od jakiegoś czasu chodził mi po głowie taki pomysł: wyjeżdzam z domu, zdobywam jakąś górkę w Beskidach i wracam rowerem ?
Nie mam za bardzo możliwości częstych wyjazdów więc gdy szcześliwa koniunkcja sfer nastąpiła i wygospodarowałem dzień dla siebie pogoda postanowiła mi zagwarantować atrakcje. No ale wiadomo trzeba jechać.
Ruszyłem o 8, było 12 stopni nie najgorzej. Po 20 minutach byłem w Katowicach, szybki przejazd przez 3 stawy i rozpoczął się czerwony szlak rowerowy do Pszczyny. Bardzo fajna sprawa (wiadomo - jak na centrum aglomeracji). No ale miłe szuterki, asfalciki w lesie, ładnie oznaczone. Po chwili dojechałem do Tychów - jezioro Paprocany, potem trochę miastem, trochę obrzeżami, nieźle. Pogoda znośna. Dalej kilka wiosek, na minus to zachowanie kierowców w tych wiochach. Ogólnie dramat. Raz nawet gość na mnie trąbnął nie wiedzieć czemu, mam wrażenie, że powinienem natychmiast opuścić drogę bo hrabia powozem jedzie. Po 60km zjawiłem się w parku w Pszczynie i cóż zaczęło kropić. Dalej mniej urocze zakątki - kopalnia, hałdy niezbyt miłe dla oka miejsca - przejazd do Czechowic. Tam już zaczęło solidniej padać. Skręciłem na południe w kierunku Bielska-Białej. Zaczęły się sztajfy - niby tylko kilkaset materów ale 10%-18% ?, nawet zimno nie było w tym deszczu bo było co kręcić. Na zjazdach znowu mokłem bardziej. W końcu odbiłem do Straconki (ok 90km) i zacząłem się rozglądać za sklepem, bo dalej miały być juz góry. Nie chciałem jednak Biedronki lub czegoś gdzie zostawię gruza nie na widoku no i sklepu nie znalazłem, więc jak amator wbiłem w góry bez jedzenia i w sumie bez wody. Ze Straconki jest miły asfaltowy podjazd na Przegibek. Kilka kilowetrów i kilka % nachylenia. Bardzo miło mi się to jechało. Piękne góry, parujące, deszcz padający, no ślicznie było. Więc w sumie nawet nie zauważyłem jak to wjechałem. Dalej cóż typowe beskidy. Podjazd po kamieniach, korzeniach, błocie. Mało gravelowy. Ogólnie to sporo wypychu, już mi mina zrzedła, że tyle wypycham, no ale na stravie potem zobaczyłem, że tam było 2km i 300m w górę, średnio 14,6% a były momenty i ponad 18% więc solidnie. Zresztą nie chciałem czwórek załatwić bo jeszcze trzeba było do domu wrócić. W końcu dostałem się na Magurkę i stamtąd fajna trasa już 100% przejezdna na Czupel - 933m. Po kilku fotkach powrót na Magurkę do schroniska. Wjechał schabowy ? W schronisku stwierdziłem, że czapka, którą założyłem przed podjazdem jest 100% mokra, rękawiczki też. Szkoda, że nie miałem nic na przebranie. Wiedziałem, że przede mną zjazdy więc czapka jednak poszła na głowę, rękawiczki do torby, no i założyłem pierwszy raz na tym wyjeździe przeciwdeszczówkę ? . Dalej zjazdy niebezpieczne dość, dopiero gdy zmieniłem trasę lekko na drogi jakeś dojazdowe zamiast szlaki to było fajnie i szybko. W jednym miejscu ten durnowaty Komoot wymyślił taki zjazd, że trudno było tam nawet zejść. Z 50m potokiem po kostki w wodzie. Buty wcześniej już przemokły więc już nie zwracałem uwagi. Bez kitu ale tam to ze 30% na bank było. Nie wiem jak by tam można zjechać. Potem oczywiście kolejny podjazd dość długi na właściwą górę Przegibek, ale piękne tereny. No i ostatecznie zjazd do miejscowości Kozy. Dalej już powrót, spory kawałek asfaltem. W okolicach Wilamowic wjechałem w jakąś drogę koło pól, błoto takie, że trudno opisać, jechałem na najlżejszym przełożeniu i ledwo szło. Po kilku km dojechałem do końca tej drogi, którą zagrodziła brama gospodarstwa. Oczywiście teren prywatny i przejazdu ni ma. Musiałem rower na plery i przez jakieś pokrzywy i mokradła drałować do głównej drogi. Dzięki Komoot. Potem były jakieś ładne stawy i na północ, zaczęły się przepiękne gravelowe lasy (Miedźna, Międzyrzecze, Bieruń, Lędziny). Niestety w okolicy 150km poczułem mega głód, nie miałem już jedzenia ze sobą, a sklepu żadnego, no i troszkę przybombiłem, prędkość spadła, zaczęło mi lekko odcinać prąd. Sklep dopiero na 170km dopadłem. Zjadłem 2 drożdżówki, zapiłem colą i w sumie mi przeszło. Na spokojnie już do domu dotarłem. Razem 186km i 2000 w górę. Fajne to, że zero bólu czegokolwiek. Plecy nic, dupa też. Komforcik ;)
Fajne to, że zero bólu czegokolwiek. Plecy nic, dupa też. Komforcik ;)
Może dopiero zaczną. :P
Szacun za trasę w tych warunkach.
Strava: https://www.strava.com/activities/9023142613
Fotki:
71964
71965
71966
71967
71968
71969
71970
71971
71972
71973
71974
O panocku, ależ żeś lovelek ufaflunił. gavin trasa wygląda na dość wymagającą, zarówno pod kątem długości jak i przewyższości w swej okazałości.
Szacuneczek.
Wygospodarowanie całego dnia dla siebie zasługuje na tenże sam szacuneczek, trochę zazdrość mnie zżera, gdyby nie fakt pogody :)
cz4rnuch
09-05-2023, 06:28
Słodki Jezu. Po tylu KaeMach to by mi chyba tatara z dupy zrobiło. Ale zainspirowałeś Gawę by się szarpnąć na jakieś 6 dyszek :) Dziś mnie paczkomat szepce, że wchodzą nowe opony to może chociaż plecy rozprostuję.
Wind Mill
09-05-2023, 07:56
Strava: https://www.strava.com/activities/9023142613
Fotki:
71970
...
Pacz pan, jakie teraz zgrabne robią te E-Bajki. ;)
Bo przecież to nie autonogami? :mrgreen: ;)
Kiedyś w tych regionach sobie przebieżkę urządziłem, ok 10km, i garmin mi wtedy pokazał chyba ze 3 metry przewyższenia.
Ja miałem prawie 70 :-) Po drodze było sporo mostów i wałów rzecznych to się uzbierało :-) Ale fakt droga, płaska jak stół, jakby nie wiało to już w ogóle byłaby bajka.
patronat
09-05-2023, 09:42
Pacz pan, jakie teraz zgrabne robią te E-Bajki. ;)
Bo przecież to nie autonogami? :mrgreen: ;)
Ale mi nabiłeś ćwieka. Do tego stopnia, że z mojego filmu powiększyłem sobie gravela którym gość robił podjazd (a jest srogi). No i wychodzi na to, że to był elektryk :) Ale pewny nie jestem, bo mnie ten rodzaj roweringu nie interesuje, co za tym idzie sprzęt nie do końca ogarniam. W każdym razie, znajomy, który kilka lat się ścigał stwierdził, że na mtb to wyjeżdża ale na gravelu nie ma szans... gavin, zróbmy ustawke, może podjedziesz?
gavin No piknie, choć teraz dopiero po opisie pchania na trasę spojrzałem, jak tyś na tą Magurkę się wpierniczał, zamiast tam normalnie wyjechać szutrówką od Przegibka ;)
sokolnik
09-05-2023, 09:53
450 km zrobione dziś będzie [emoji3] bo licznik wskazuję 449 he
Nieźle he jutro będzie prawie 500 he
Yanis apropos sięgania do przycisku gopro :D LINK (https://pl.aliexpress.com/item/1005003923715783.html?spm=a2g0o.ppclist.product.24 .164e6EKq6EKq0U&pdp_npi=2%40dis%21PLN%2121%2C79z%C5%82%2116%2C98z% C5%82%21%21%21%21%21%40211b618e16836201520944498e9 4ee%2112000028397525295%21btf&_t=pvid%3Abd30a4c6-4314-434a-be27-652adba0c526&afTraceInfo=1005003923715783__pc__pcBridgePPC__xxx xxx__1683620152&gatewayAdapt=glo2pol) ale co to warte.... niwim :> te okolice 70 ziko może się skuszę za jakiś czas :)
sokolnik
09-05-2023, 10:18
Ale wyłączyłem wczoraj w połowie drogi wspomaganie elektryczne, całkowicie wyłączyłem silnik ekran itp. Nie da się jechać he nie wiem czy silnik tak blokuję pedały ze szok... No jedzie się ale masakra... Potem włączyłem silnik ale wspomaganie ustawilem na zero, chyba bez różnicy albo efekt placebo że coś jakby minimalnie lepiej ale wątpię by serio było lżej pedałować...
Jak spotkam kreta to zagadam go by dał się przejechać swoim rowerem zamienimy się po prostu i sobie zobaczę porównam jazdę do fajnego dobrego rowerka ale nie elektrycznego... Bo mój stary stary 20ponad letni rower to masakra nie ma co porównywać nawet do kretowej rakiety prawda? :)
Ale wyłączyłem wczoraj w połowie drogi wspomaganie elektryczne, całkowicie wyłączyłem silnik ekran itp. Nie da się jechać he nie wiem czy silnik tak blokuję pedały ze szok... No jedzie się ale masakra... Potem włączyłem silnik ale wspomaganie ustawilem na zero, chyba bez różnicy albo efekt placebo że coś jakby minimalnie lepiej ale wątpię by serio było lżej pedałować...
Jak spotkam kreta to zagadam go by dał się przejechać swoim rowerem zamienimy się po prostu i sobie zobaczę porównam jazdę do fajnego dobrego rowerka ale nie elektrycznego... Bo mój stary stary 20ponad letni rower to masakra nie ma co porównywać nawet do kretowej rakiety prawda? :)
No to proponuję ustawkę.
Po środku drogi. Żeby było uczciwie. Z testami, wyścigami, zamianami. Okolice jeziora ossowskiego.
Termin do ustalenia.
sokolnik
09-05-2023, 10:22
No to proponuję ustawkę.
Po środku drogi. Żeby było uczciwie. Z testami, wyścigami, zamianami. Okolice jeziora ossowskiego.
Termin do ustalenia.Ja sobie mogę planować he najbliższy wolny dzień to chyba 2ga połowa przyszłego tygodnia ha
A co to za jeziorro [emoji3] dawaj do Gdyni tu jest życie dopiero bujniesz się szybko tu mamy fajne drogi [emoji3]
sokolnik
09-05-2023, 10:25
To jezioro gdzieś na osowie za obwodnica jeziu panie toż to pokazuje 16km rowerem ponagla godzinę pokazuje Google he jeszcze się zgubię ha myślałem bardziej gdzieś w jakimś lesie spotkać jak prawdziwi gangsterzy, nie chce mi się jeździć po mieście, do pracy jeżdżę po mieście i motocyklem też jeździłem asfaltami itp... Teraz wolałbym las, cisza spokój, bez samochodów, tirów itp... A Ty przy obwodnicy proponujesz spotkanie ha
Nie wiem o co Ci chodzi z tym miastem, bo trasa wiedzie przez las :)
Spotykając się po środku można uderzyć razem w bok.
Mały kwadracik to miejsce spotkania, duży, to plac zabaw.
71977
Nie będę jechać do Gdyni :)
Jak chcesz pobawić się na placu zabaw, to mogę coś tam poryswać traskę po lesie jak wyżej.
Natomiast poniedziałki mi odpadają, bo mam siłkę, czwartki mi odpadają, bo mam kickboxking.
Jedyne co, to wtorek, środa, albo piątek, z czego piątek mi pasi najbardziej, bo żona bierze dzieci na basen po pracy i mam trochę więcej luzu, mogęsobie wcześniej pójść do pracy i wyjść powiedzmy ok 14:00 i bawić się w piaskownicy do 20:00 nawet :)
Ale mi nabiłeś ćwieka. Do tego stopnia, że z mojego filmu powiększyłem sobie gravela którym gość robił podjazd (a jest srogi). No i wychodzi na to, że to był elektryk :) Ale pewny nie jestem, bo mnie ten rodzaj roweringu nie interesuje, co za tym idzie sprzęt nie do końca ogarniam. W każdym razie, znajomy, który kilka lat się ścigał stwierdził, że na mtb to wyjeżdża ale na gravelu nie ma szans... gavin, zróbmy ustawke, może podjedziesz?jasne, że tak! jak najbardziej, tylko muszę wcześniej troszkę termin ustawić bo z kobitą trzeba się dogadać [emoji38]
Ja tam całkiem oddałem elektryka żonie. Jak długo noga podaje, to tylko analog. nie powiem, dla zabawy i odmiany, czasami siadam na elektryka.
A ustawki, o której mowa powyżej, też jestem ciekaw, jak to wyjdzie finalnie. Czekam na relację.
sokolnik
10-05-2023, 09:56
Ten tydzień pracuje do 19 także słabo z jazdą... W sb o 13 jade na zmianę kół to może po południu uda się pojeździć jak kręgosłup pozwoli bo opony będę z piwnicy szarpał...
A żona chyba planuje jakiś wyjazd w sb i powrót w pon ale przyszły tydzień mam mieć wolny, oby pogoda była to coś pojeżdżę [emoji854] ten tydzień jest ładny, jak znam życie to w przyszłym tygodniu będzie padać he a teraz słońce w Gdyni bez chmurki 14 stopni około ale wiatr... Najgorszy jest wiatr he
robin102
10-05-2023, 16:00
Bardzo słuszne podejście, rower, to rower, a elektrycznie wspomagany to dla inwalidy, czy z jakimiś ograniczeniami np. dla mojej żony chciałbym kiedyś kupić aby ze mną mogła jeździć. Zdrowy chłop , czy kobietka to na prawdziwy rower niech siada. Rower to samo zdrowie. Zdrowszy niż bieganie.
Ja tam całkiem oddałem elektryka żonie. Jak długo noga podaje, to tylko analog. nie powiem, dla zabawy i odmiany, czasami siadam na elektryka.
A ustawki, o której mowa powyżej, też jestem ciekaw, jak to wyjdzie finalnie. Czekam na relację.
sokolnik
10-05-2023, 16:22
Tylko ciekawe czemu do roboty dojeżdżam spocony [emoji3] bo pedałuje, jade pod wiatr zwykłym rowerem bym stał w miejscu a nie jechał a elekteykiem daje rade he
cz4rnuch
10-05-2023, 16:51
Tylko ciekawe czemu do roboty dojeżdżam spocony [emoji3]Za ciepło się ubierasz? Dieta bogata w ostre potrawy? Męskie klimakterium? Powodów może być wiele :)
Wind Mill
10-05-2023, 16:57
Tylko ciekawe czemu do roboty dojeżdżam spocony [emoji3] bo pedałuje, jade pod wiatr zwykłym rowerem bym stał w miejscu a nie jechał a elekteykiem daje rade he
Dzieciaku. :)
Ja mam pod górę i pod wiatr, i jadę bez aku.
O, rymuje się. :mrgreen:
Poważnie pisząc - każdy robi po swojemu, ale bardzo mnie Twój zakup dziwił.
Bez wspomagania dość szybko byś się wyrobił.
Ja rozumiem emerytów, niedomagających czy "górali", elektryk ma jakiś sens.
Ale u nas po mieście czy rekreacyjnie - sensu nie widzę. ;)
sokolnik
10-05-2023, 16:59
Za ciepło się ubierasz? Dieta bogata w ostre potrawy? Męskie klimakterium? Powodów może być wiele :)Nie za ciepło bo w okolice barków zimno od wiatru he
Koszulka termoaktywna na długi rękaw, tshirt na krótki na to i nowa cienka kurteczka wiatroodporna...ja pedałuje bo ch e szybciej jechać a nie spacerowo jak po bulwarze na spokojnie... Dlatego się pocę bo organizm pracuje :)
sokolnik
10-05-2023, 17:00
Dzieciaku. :)
Ja mam pod górę i pod wiatr, i jadę bez aku.
O, rymuje się. :mrgreen:
Poważnie pisząc - każdy robi po swojemu, ale bardzo mnie Twój zakup dziwił.
Bez wspomagania dość szybko byś się wyrobił.
Ja rozumiem emerytów, niedomagających czy "górali", elektryk ma jakiś sens.
Ale u nas po mieście czy rekreacyjnie - sensu nie widzę. ;)Nie za ciepło bo w okolice barków zimno od wiatru he
Koszulka termoaktywna na długi rękaw, tshirt na krótki na to i nowa cienka kurteczka wiatroodporna...ja pedałuje bo ch e szybciej jechać a nie spacerowo jak po bulwarze na spokojnie... Dlatego się pocę bo organizm pracuje :)
Elektryk to fajna sprawa, zabawka ale i fajna sprawa na górki których nie brakuje obok mnie a po których chce jeździć trochę :) zasięg 80 czy 100 km to i tak dużo dla mnie na 1 dzień he
patronat
10-05-2023, 17:02
Pisałem to wielokrotnie ale napisze jeszcze raz. Mam kilka analogowych rowerów. W garażu. Kiedyś coś tam jeździłem ale nigdy z napinką na setki itd. Od czasu jak mam elektryki jeżdże w zasadzie codziennie, ale dla samej przyjemności z jazdy. Więc zanim napiszecie objawione prawdy w stylu elektryk tak ale po 60siątce- zastanówcie się nad sensem takiego stwierdzenia. Samochody w końcu też są bez sensu nie?
sokolnik
10-05-2023, 17:20
Pisałem to wielokrotnie ale napisze jeszcze raz. Mam kilka analogowych rowerów. W garażu. Kiedyś coś tam jeździłem ale nigdy z napinką na setki itd. Od czasu jak mam elektryki jeżdże w zasadzie codziennie, ale dla samej przyjemności z jazdy. Więc zanim napiszecie objawione prawdy w stylu elektryk tak ale po 60siątce- zastanówcie się nad sensem takiego stwierdzenia. Samochody w końcu też są bez sensu nie?Samochody tylko na emeryturze [emoji3]
Jeśli fotografować to tylko w manualu i tylko analogiem bo reszta jest niemęska:grin:
W Norwegii uważa się, że każdy sposób jest dobry, coby wyciągnąć człowieka z domu na świeże powietrze. To jest moim zdaniem zdrowe podejście.
Cisnę sobie pod górkę (12%) z wywieszonym jęzorem na moim nieelektryku i widzę kątem oka, że ktoś mnie wyprzedza. Najpierw widzę koło, potem grubą ramę, uśmiechniętą buzię kobiety a na końcu dzieciaka w foteliku na bagażniku. Kobieta około 40 lat. Gdyby nie było elektryków to ta kobieta nigdy by z dzieckiem na bagażniku nie była w stanie wjechać pod tą kiepę. Prawdopodobnie nie ruszyłaby tyłka z domu.
patronat
10-05-2023, 17:59
Dokładnie! Nie chwaląc się, juz kilku moich znajomych zapiernicza na rowerze el. w tym najlepszy przyjaciel, który dzięki elektrykowi postanowił się ratować przed niechybną chorobą. 178 wzrostu i 125 kg bezruchu nikomu nie służy.
robin102
10-05-2023, 18:00
I to co niżej napisałeś to jest bardzo dobry, mega, turbo argument za kupnem roweru elektrycznego, bo Sokolnik ma dwójkę fajnych dzieci i też żonę fajną ma :)
Jeśli fotografować to tylko w manualu i tylko analogiem bo reszta jest niemęska:grin:
W Norwegii uważa się, że każdy sposób jest dobry, coby wyciągnąć człowieka z domu na świeże powietrze. To jest moim zdaniem zdrowe podejście.
Cisnę sobie pod górkę (12%) z wywieszonym jęzorem na moim nieelektryku i widzę kątem oka, że ktoś mnie wyprzedza. Najpierw widzę koło, potem grubą ramę, uśmiechniętą buzię kobiety a na końcu dzieciaka w foteliku na bagażniku. Kobieta około 40 lat. Gdyby nie było elektryków to ta kobieta nigdy by z dzieckiem na bagażniku nie była w stanie wjechać pod tą kiepę. Prawdopodobnie nie ruszyłaby tyłka z domu.
patronat
10-05-2023, 18:03
siemalysy wrzucił film i sie nie chwali… ale like dałem , a co tam, stać mnie :)
Jadę sobie jadę, przerzucam sobie przednia przerzutkę z drugiego na trzeci blat, trach, coś się przesunęło? Łancuch może przeskoczył, hmmm
Choć zrobiły się małe zadziory na kasecie po 950 km i czasem coś tam skoknie jak rosówka z patyka na trawkę, to jednak nie to.
Ale teraz na piątce trze mi o wodzik, slizg? Czy jak to się tam zwie.
Podkręcam więc na baryłce w czasie jazdy, jest lepiej.
Aż tu nagle panie jak nie poerdyknie, jak nie huknie, linka... trzymała pół roku.
Zastanawiam się czy bardziej zżarla ja sól ( pękła przy śrubie trzymającej linkę) czy ja za mocno dokrecalem ten zwój drucików i żarło, żarło aż pękło xD
Cóż, jakoś tam dojechałem do tysara i wydałem 9 Ziko na nową linkę, będzie okazja pobudzić się przy rowerze [emoji846]
nowy saloon Treka w Kato budujo.
Crusiek rozwiązanie Twoich problemów wynaleziono już dawno i zwie się Di2;-) Nic się nie urywa i nic się nie reguluje .
Osobiście wolę AXS, jak już robić elektrykę w rowerze to na pełnej, a nie bawić w się półśrodki z kabelkami.
W zeszłym roku spotkałem na trasie kolesia co miał awarię Di2 w szosie, przednia działała, a tylna przestała. Wyglądało to jakby jakiś kabelek nie stykał czy uszkodził się. Znam też przypadki jak aku w Di2 się "samo" rozładowało, bo był jakiś moduł BT włączony i się okazywało, tuż przed jazdą, że jednak nici, albo pół godziny czekania aż się nieco aku doładuje. W AXS tylko zmieniasz aku, co trwa 5 sekund.
Jak się kupuje linki (i pancerze) przyzwoitej jakości to się nic nie urywa samo z siebie. Koledzy mieli problemy z linkami w Tiagrze i Sorze, ale w moim GRX po sezonie nawet jeden drucik się nie urwał.
siemalysy
10-05-2023, 19:18
siemalysy wrzucił film i sie nie chwali… ale like dałem , a co tam, stać mnie :)
A czym się tu chwalić to raz ;) A dwa to forum foto, a nie video. Fotki przecież były :)
Dzięki za reakcję na film :)
Jadę sobie jadę, przerzucam sobie przednia przerzutkę z drugiego na trzeci blat, trach, coś się przesunęło? Łancuch może przeskoczył, hmmm
Choć zrobiły się małe zadziory na kasecie po 950 km i czasem coś tam skoknie jak rosówka z patyka na trawkę, to jednak nie to.
Ale teraz na piątce trze mi o wodzik, slizg? Czy jak to się tam zwie.
Podkręcam więc na baryłce w czasie jazdy, jest lepiej.
Aż tu nagle panie jak nie poerdyknie, jak nie huknie, linka... trzymała pół roku.
Zastanawiam się czy bardziej zżarla ja sól ( pękła przy śrubie trzymającej linkę) czy ja za mocno dokrecalem ten zwój drucików i żarło, żarło aż pękło xD
Cóż, jakoś tam dojechałem do tysara i wydałem 9 Ziko na nową linkę, będzie okazja pobudzić się przy rowerze [emoji846]
Zdarza się. Jak pół roku, to może rzeczywiście za mocno dokręciłeś.
nowy saloon Treka w Kato budujo.
Kilka tygodni temu w Łodzi otworzyli salon Treka. Jeszcze tam nie byłem. Nie bardzo jest mi po drodze.
Crusiek rozwiązanie Twoich problemów wynaleziono już dawno i zwie się Di2;-) Nic się nie urywa i nic się nie reguluje .
Zastanawiałem się, żeby wrzucić Di2 do MTB. Jednak Shimano pod 12s jest kompatybilne tylko z ebajkami. Poczekam, pewnie za jakiś czas będzie też do normalnych rowerów :)
U mnie Treka otworzyli w zeszłym roku, blisko, 3.5 km od chaty, całkiem spory salon.
Byłem w serwisie u młodych z kilkoma pytaniami, nawet spoko.
Osobiście wolę AXS, jak już robić elektrykę w rowerze to na pełnej, a nie bawić w się półśrodki z kabelkami.
W zeszłym roku spotkałem na trasie kolesia co miał awarię Di2 w szosie, przednia działała, a tylna przestała. Wyglądało to jakby jakiś kabelek nie stykał czy uszkodził się. Znam też przypadki jak aku w Di2 się "samo" rozładowało, bo był jakiś moduł BT włączony i się okazywało, tuż przed jazdą, że jednak nici, albo pół godziny czekania aż się nieco aku doładuje. W AXS tylko zmieniasz aku, co trwa 5 sekund.
Jak się kupuje linki (i pancerze) przyzwoitej jakości to się nic nie urywa samo z siebie. Koledzy mieli problemy z linkami w Tiagrze i Sorze, ale w moim GRX po sezonie nawet jeden drucik się nie urwał.
Kupowalem drogie w pizdziec linki super ultra MTB teflon coated Shimano z uber pancerzami, cóż peszek [emoji23]
Teraz wziąłem linkę jagwire
Ja zwykle używam Jagwire. Shimano to chyba tylko jak przyjdą z manetką. Całkiem spoko też jest Clarks.
Wymiana nie jest dużym problemem, 20 minut i po ptakach, nawet niczego nie musiałem regulować, poza baryłką odrobinę, z tego co zauważyłem, to przeciągnąłem kabel po złej stronie śrubki, stąd zerwanie [emoji23]
Ot głupi krecik.
72000
siemalysy
10-05-2023, 20:53
Krecik niegłupi ;)
Krecik ślepy ;)
Osobiście wolę AXS, jak już robić elektrykę w rowerze to na pełnej, a nie bawić w się półśrodki z kabelkami.
W zeszłym roku spotkałem na trasie kolesia co miał awarię Di2 w szosie, przednia działała, a tylna przestała. Wyglądało to jakby jakiś kabelek nie stykał czy uszkodził się. Znam też przypadki jak aku w Di2 się "samo" rozładowało, bo był jakiś moduł BT włączony i się okazywało, tuż przed jazdą, że jednak nici, albo pół godziny czekania aż się nieco aku doładuje. W AXS tylko zmieniasz aku, co trwa 5 sekundWiadomo, że wszystko i wszędzie może się zdarzyć, ale nawet z opinii serwisantów jasno wynika, że system elektryczny (nawet kablowy) jest o wiele mniej awaryjny i całkowicie bezobsługowy w porównaniu do linek bo o tym była mowa. Ja znam przypadki, gdzie fotograf jadąc na komercyjne sesje zdjęciowe orientował się, że ma wyładowane baterie w aparacie, albo że nie zabrał karty pamięci;-)
W następnym rowerze wejdę pewnie w AXS, kiedy kupowałem rower jeszcze tego nie było. Natomiast z samego faktu używania Di2 przez wiele lat mogę śmiało stwierdzić, że w żadnym innym rowerze nie miałem takiego komfortu jazdy i pracy ustrojstwa. Bateria starcza mi na jakieś 2k km, choć napęd jest 1x11 więc ogarnia tylko tył, ale dodatkowo steruje elektroniczną blokadą przedniego widła. Dla mnie przynajmniej ładowanie czegoś tylko raz na 2000 km jest niesamowite i do linek nie da się potem już wrócić:smile:
Też bym w to poszed, ale cenka...
Też myślę o AXS, ale to w nowym.
Mam AXS w MTB, sztycę i przerzutkę. Sztyca mnie zaskoczyła, bo wcześniej miałem dwie mechaniczne i wychodzi, że w tym wypadku to mechaniczna ma opóźnienie.
Przerzutka jest spoko, zwłaszcza możliwości konfiguracji manetki pod kątem ilości zmienianych biegów po jednym przyciśnięciu. Łatwość zmiany biegów nawet w trudnych warunkach też jest większa niż przypadku mechanika. Ja zmieniłem Eagle GX na Eagle GX AXS, zatem na sprzęt tej samej klasy tylko z silnikiem.
Co do regulacji to już gorzej. Dwa pierwsze wypady na nowym sprzęcie były super. Obecnie na dwóch przełożeniach (z dwunastu) łańcuch hałasuje i żadna regulacja nie rozwiązuje tego problemu. Jak ustawię na tych dwóch ciszę to się okazuje, że reszta zaczyna działać niestabilnie.
Hak jest prosty, przerzutka też. Nie jest to jakiś problem duży, da się z tym żyć.
Natomiast w pozostałych rowerach mam linki i żadnych chęci zmian na elektronikę. Pewnie GRX Di2 pracowałby jeszcze lepiej i się nawet poważnie nad nim zastanawiałem jak kupowałem komponenty, wtedy pełna grupa GRX 8XX Di2 była droższa od mechanicznej o tylko 1-1,5 k PLNów, ale kupiłem mechanikę. Jak ustawię to porządnie na początku sezonu to do końca nie ma potrzeby ruszania. Raz na 7-8 kkm mogę wymienić linkę i pancerz. Tyle, że ja linkę kupuję zwykle za 25 zeta lub więcej. Pancerze Jagwire Pro, znaczy zwykłe, nie te Elite z koralików.
Dla mnie jedyną realną przewagą elektroniki jest mniej kabli wychodzących z kiery.
Koreczki dziś poranne. Po drodze do pracy będzie kusił72002
guzik do edka 810 sie rozleciał sam z siebie, ja każdy sprzęt szanuję i myślałem, że te zepsute guziki to jak ktoś nie wiem pazurem albo patykiem włączał, ale nie normalnie nacisnąłem, a guzik został w środku, no ale drukara 3d i już naprawione72003
To chyba specyfika tych modeli 800 i 810, na aukcjach sporo ich widziałem na przycisku połatanych.
Ten przycisk podobno lubi padać :-)
Jakby ktoś szukał mini statywu do lustrzanki, na rower, czy tam do kieszeni:-) to w MM jest właśnie taka okazja, wczoraj kupiłem, bo czasem przydałoby się jakiś autoportret na wyprawie zrobić. :-)
https://mediamarkt.pl/foto-i-kamery/statyw-velbon-m-33-mini
Ciekawe, że ja nie miałem żadnych problemów z przyciskami w jakichkolwiek Garminach. Widać raz potrafią zrobić, a raz nie.
sokolnik
11-05-2023, 11:28
Legancko wyjechałem wcześniej do pracy, bezpośrednio przy chodniku jest nowy rowerowy, kupiłem dętkę Conti 29" także teraz mogę jechać w świat, nawet do Australii :D
72006
sokolnik
11-05-2023, 11:37
szreder... amatorTylko szreder się liczy ha
Wind Mill
11-05-2023, 11:43
...teraz mogę jechać w świat, nawet do Australii :D...
Kruca bomba, podróż nieco potrwa, wliczając czas na ładowanie aku. ;)
sokolnik
11-05-2023, 11:47
Kruca bomba, podróż nieco potrwa, wliczając czas na ładowanie aku. ;)Właśnie ładuje w pracy baterie he 6h się będzie ładować...
Zostało mi 14% a zrobiłem po mieście ponad 60km trochę mało ale wiatr był duży więc korzystałem z większego wspomagania :)
Przyszły tydzień urlop ale obowiązki będą z dziećmi ale musze znaleźć czas na jazdę w lesie bo już coraz cieplej ciepłej :)
Te wiatry to są podstępne, atakują znienacka xD
sokolnik, rozumiem, że nie piszesz się na ustawkę, skoro nic bezpośrednio w temacie nie odpisałeś? :D
cz4rnuch
11-05-2023, 12:40
Zmieniam dziś laczki. Rokuś już prostuje gumy a ja idę po mydło.
https://i.imgur.com/V818sYX.jpg
sokolnik
11-05-2023, 12:42
Te wiatry to są podstępne, atakują znienacka xD
sokolnik, rozumiem, że nie piszesz się na ustawkę, skoro nic bezpośrednio w temacie nie odpisałeś? :DUstawka wskazana ale nie wiem kiedy, dlatego tak sobie milcze trochę... A jak u Ciebie z czasem[emoji780][emoji3] przyszły tydzień wt sr czwartek?
Zmieniam dziś laczki. Rokuś już prostuje gumy a ja idę po mydło.
Przydatny ten pieseł :)
Ustawka wskazana ale nie wiem kiedy, dlatego tak sobie milcze trochę... A jak u Ciebie z czasem[emoji780][emoji3] przyszły tydzień wt sr czwartek?
Jak pisałem, wtorek, środa lub piątek mogę podjechać (w sensie tam gdzie na mapce :) ) i można się pobujać.
---
Mam i ja :-)
Garmin 810 na pokładzie, teraz muszę go weekendu trochę ogarnąć :-) Jakie mapy wrzucić, OSM? Coś konkretnego poustawiać, wszystkie wskazówki mile widziane :-)
72008
Wind Mill
11-05-2023, 14:00
Zmieniam dziś laczki. Rokuś już prostuje gumy a ja idę po mydło.
https://i.imgur.com/V818sYX.jpg
Przyczajony cyklista. :mrgreen:
No prosiem.
eMGie
Załóż sobie konto na connect.garmin.com zainstaluj apke w telefonie connecta, sparuj urządzenie.
Połącz sobie konto ze strava.
Ja akurat korzystam z mapy bbbike na https://garmin3.bbbike.org/ czy tam extract.bbbike.org ale to chyba te same strony. Garmin BBBike (latin1) ale Można wybrać inną, oznacza się obszar, który Cie interesuje i potem przychodzi na maila info jak mapka bedzie gotowa.
Mapkę ściagasz i wrzucasz na urządzenie.
- - - - kolejny post - - - - - -
Jeszcze z fajnych przydasiów.
Jak używasz komoota do zabawy z trasami, to też możesz zintegrować z garminem. Na pewno synchronizacja trasy z komoota działa, ale ze względu na wiek urządzenia aplikacja komoota się tam nie wgra.
Jak byś chciał coś więcej konkretnie, to proponuję kawkę, to mogę Ci zrobić pokazówkę co i jak. Czy tam pomóc.
Ja lubię sobie trasy rysować w komoocie, bo mam statystyki odnośnie typu dróg, potem wysyłam do garmina celem późniejszej nawigacji... ale to nie reguła, czasem rysuję w connect'cie na pc, a czasem wrzucam jakiegoś gpxa. Zależy :)
mapy ściągasz https://garmin.osmapa.pl/
wrzucasz na sd i w menu wybierasz ktore ma pokazywać
mapy rysuje w komoot
z komoot exportuje plik gpx
gpx otwieram przez garmin connect
synchro z urządzeniem
Ciorny kupuje opony potkolor Rokusia! klasa
cz4rnuch
11-05-2023, 15:21
Podświadomie. Kurła od dwóch godzin ściągam jedną oponę. Pazury już mnie krwawią, łapy się trzęsą a to ledwie drgnie (i to tylko z jednej strony, bo z drugiej jak przyspawane do rantu). Co za wynalazek szatana. Może do niedzieli się wyrobię.
przeca pisze, że rwie pazurami
cz4rnuch
11-05-2023, 16:05
Właśnie. Nie mogłem nawet wcisnąć łyżki, bo się jakoś magicznie skleiło z rantami obręczy. Z jednej strony mi się jednak udało, z drugiej nadal jak przyspawane. W środku chyba taśma pod tublesa, ale taka dziwna z fakturą a nie gładka. Może to powoduje, że opona nie chce się ześliznąć? I teraz mi zaświtało, że może jednak zalać to mlekiem. Nie mam co prawda wentylków pod tublesa, ale i tak pewnie ze dwa dni się będę z tym szarpał :) Bo jeszcze doczytałem, że w wuj ciężko te thundery się zakłada :)
https://i.imgur.com/PbijZuT.jpg
No prosiem.
eMGie
Załóż sobie konto na connect.garmin.com zainstaluj apke w telefonie connecta, sparuj urządzenie.
Połącz sobie konto ze strava.
Ja akurat korzystam z mapy bbbike na https://garmin3.bbbike.org/ czy tam extract.bbbike.org ale to chyba te same strony. Garmin BBBike (latin1) ale Można wybrać inną, oznacza się obszar, który Cie interesuje i potem przychodzi na maila info jak mapka bedzie gotowa.
Mapkę ściagasz i wrzucasz na urządzenie.
- - - - kolejny post - - - - - -
Jeszcze z fajnych przydasiów.
Jak używasz komoota do zabawy z trasami, to też możesz zintegrować z garminem. Na pewno synchronizacja trasy z komoota działa, ale ze względu na wiek urządzenia aplikacja komoota się tam nie wgra.
Jak byś chciał coś więcej konkretnie, to proponuję kawkę, to mogę Ci zrobić pokazówkę co i jak. Czy tam pomóc.
Ja lubię sobie trasy rysować w komoocie, bo mam statystyki odnośnie typu dróg, potem wysyłam do garmina celem późniejszej nawigacji... ale to nie reguła, czasem rysuję w connect'cie na pc, a czasem wrzucam jakiegoś gpxa. Zależy :)
Konta założone, apka na adka jest, połączone ze Stravą, mapy wziąłem z garmin.osmapa.pl/ i wgrłałem przez BaseCamp. Nie wiem tylko gdzie je się przełącza w samych urządzeniu, ale samo mi się przełączyło :-) crusiek, próbowałem robić mapy w komoot, ale zauważyłem, że czasem nie widać ścieżek, które są na mapach OSM. Dlatego na razie robię w RideWithGps, bo tam mozna je wybrać.
edit. już wiem gdzie zmieniać mapy, w edycji profilu
Eeee to już jesteś prawie w domu xD
Teraz brakuje aktywności xD
Właśnie. Nie mogłem nawet wcisnąć łyżki, bo się jakoś magicznie skleiło z rantami obręczy. Z jednej strony mi się jednak udało, z drugiej nadal jak przyspawane. W środku chyba taśma pod tublesa, ale taka dziwna z fakturą a nie gładka. Może to powoduje, że opona nie chce się ześliznąć? I teraz mi zaświtało, że może jednak zalać to mlekiem. Nie mam co prawda wentylków pod tublesa, ale i tak pewnie ze dwa dni się będę z tym szarpał :) Bo jeszcze doczytałem, że w wuj ciężko te thundery się zakłada :)
Marcinu, ta taśma to nie jest taśma tylko zwykła opaska pod dętkę. Nie masz co zalewać tego mlekiem, bo potem nie doczyścisz. Jak chcesz tjublesa, to opaskę, trzeba zdjąć i na jej miejsca zapodać taśmę uszczelniającą.
Tufo trochę oporne przy zakładaniu i ściąganiu z obręczy, ale ja już mam metodę trzech łyżek. Siadasz na krześle czy innej sofie, ważne, żeby kolano było na wysokości koła. Zakładasz najpierw jeden brzeg, powinno w miarę spoko pójść i to jedną łyżką.
Drugi brzeg opony zakładasz rękami ile się da, ale bez napinki. Żadna żyła nie może wyjść na czole, żadna żyła nie może pęknąć w dupie.
Wstawiasz koło między kolana, jeden miejsce gdzie wychodzi opona z obręczy zabezpieczasz łyżką i dociskasz ją kolanami. Chodzi o to, żeby opona nie wysuwała się z obręczy. Drugie takie miejsce zabezpieczasz drugą łyżką i ją przytrzymujesz ręką. Drugą ręką i trzecią łyżką po kawałku podważasz i wsuwasz oponę do wnętrza obręczy. Mnie zwykle kilka minut to zajmuje. Tylko trzeba mieć dobre łyżki, żeby nie pękły. Ja używam Pedrosa.
cz4rnuch
11-05-2023, 19:35
Byłby mały fakap z tym zalewaniem. Ale później i tak mi się przypomniało, że gdzieś kiedyś czytałem, że nową oponą przed zalaniem i tak dobrze posadzić na dętce na jakiś czas by się lepiej ułożyła. Zakładanie tufo okazało się jednak dość łatwe w porównaniu ze zdejmowaniem wtb :) Wystarczyła jedna łyżka, drugą się przy jednej oponie wspomagałem. I tak po pierwszej przejażdżce, to pewnie efekt placebo, ale dam se na ręce karną mukę wlepić, że lepiej się to toczy. I przede wszystkim lepsza amortyzacja. Niby tylko 3mm szersza od wtb, ale dużo mniejsze drgania na kierownicy i na tyłku. Się mi się wydaje oczywiście.
siemalysy
11-05-2023, 19:36
Mam i ja :-)
Garmin 810 na pokładzie, teraz muszę go weekendu trochę ogarnąć :-) Jakie mapy wrzucić, OSM? Coś konkretnego poustawiać, wszystkie wskazówki mile widziane :-)
Super :) Miałem, długo używałem, byłem zadowolony. Teraz żona używa :)
guzik do edka 810 sie rozleciał sam z siebie, ja każdy sprzęt szanuję i myślałem, że te zepsute guziki to jak ktoś nie wiem pazurem albo patykiem włączał, ale nie normalnie nacisnąłem, a guzik został w środku, no ale drukara 3d i już naprawione
U mnie przez kilka lat używania guzik wygląda jak nowy :) Może ktoś wciskał go ciągle paznokciem ;)
W temacie łyżek, to mogę polecić łyżki Maxxis. Udało mi się jedną złamać, ale i tak uważam, ze to są bardzo dobre łyżki.
https://rowerowy.com/file/60165.webp/maxxis-lyzki-do-opon-maxxis.jpg.webp
Nie mam co prawda wentylków pod tublesa, ale i tak pewnie ze dwa dni się będę z tym szarpał :) Bo jeszcze doczytałem, że w wuj ciężko te thundery się zakłada :)
Etam, ja palcami zakładałem niedawno. Bez narzędziów.
Może zależy też od obręczy.
A dobra, doczytałem, że już siadło. No i fajen :)
patronat
12-05-2023, 09:28
Wbijam wczoraj na hałde a tam ustawka kilkudziesięciu gravelopodobnych. gavin wiesz coś?
72034
cz4rnuch
12-05-2023, 09:49
Wyglądają niegroźnie jak gołąbki pokoju. Podsypać im okruszków z jakiejś chałki czy innego ciastunia, będą mieli zajęcie, i droga wolna.
Nie wykonuj szybkich ruchów, nie uciekaj, bo włączy im się instynkt pogoni xD
Wind Mill
12-05-2023, 10:06
"Run! Tydy dy dydy dy dy...." ;)
sokolnik
12-05-2023, 10:23
500 km wczoraj pękło :)
Wczoraj 9 km z pracy do domu pokazało stan baterii 94 procent. Dziś patrze pokazuje 98 procent hmm to pewnie normalne. Dojadę do pracy zobaczymy ile pokaże. 72035
Byłoby pewnie z 700 gdyby nie to, że masz krzywe koło [emoji6]
Wind Mill
12-05-2023, 11:02
No tak, krzywe koło ma też zapewne wpływ na zużycie aku. ;)
sokolnik weź to koło pod pachę, idź do cz4rnuch i Rokuś koło Ci naprostuje! ;)
czy to halda na Wełnowcu? Ja tam nic nie wiem o takich akcjach [emoji38]
patronat
12-05-2023, 13:53
Kostuchna. Kilkadziesiąt rowerów. Tak bliżej setki.
Kostuchna. Kilkadziesiąt rowerów. Tak bliżej setki.Ja chyba wiem co to. Skoro czwartek, to pewnie ustawka gravelowa ETNH.
siemalysy
12-05-2023, 19:31
gavin powodzenia jutro na GPŁ. Będę trzymał kciuki, żeby poszło tak jak sobie założysz przed startem :)
siemalysy
12-05-2023, 19:34
No i przede wszystkim baw się dobrze :)
Sebastian, zmiażdż ich tam wszystkich. Blat i ogień, ale nie za duży bo podobno w łódzkim zagrożenie pożarowe w lasach.
cz4rnuch
12-05-2023, 19:48
I bez medalu nie wracaj...Albo chociaż dyplomu za udział.
Właśnie, ten ... Miło spędzonego czasu monsieur gavin
siemalysy
12-05-2023, 20:01
Z ciekawości zerknąłem na tegoroczną trasę i widzę zmiany w lesie Łagiewnickim. Zrezygnowali z parowów. Tam na MTB nie każdy ogarnia, a na gravelu, to ja bym się chyba nie zdecydował. Na filmach z ub. roku było widać, że wiele osób schodziło i podchodziło, więc zmiana na plus mz. Na ok. 14,5 km będziesz miał sztywniutki podjazd, grubo ponad 10% nachylenia. Jak podjedziesz pierwszy fragment i się wypłaszczy to miej z tyłu głowy, że za kawałek będzie kolejna dzida w górę ;) Dwa kilometry dalej objeżdżać będziecie Grzybową górę z lewej strony i tam też będzie sztywniutko przez niedługi fragment. Później na ok 20 km miniesz z lewej strony dwie drewniane kapliczki, później będzie mostkiem w prawo i będzie pod górkę, na luzie ok 10%. Kilometr dalej podjazd na tzw. Skocznię i dalej już luz. Łagiewniki znam dobrze, więc mogę coś tam o tych ścieżkach napisać :)
Blisko 85 km przejedziecie przez most nad rzeką, która pachnie proszkiem do prania, przynajmniej tak pachniało w ub. roku.
W okolicach 110 km będzie fajny singielek nad Grabią, tam fajny młyn w Ldzaniu. Na 124 km fajne miejsce, czyli pomnik samolotu Łoś, a przede wszystkim świetne szutry, długie proste w lesie, niemal do Tuszyna. 162 km to Królewskie Żródła. Łódzkie grupy rowerowe lubią tam jeździć.
Baw się Sebastianie przednio :)
A ja wczoraj, na 10km przed domem złapałem pierwszego kapcia - w ciągu dwóch ostatnich sezonów. Nic ze sobą nie miałem. Skończyło się z buta, po auto, a potem autem po rower. Źle się roweruje bez roweru :). Dzisiaj sobie to odbiłem
piękną trasą po lasach 72km. To w ramach przygotowania do Wanogi.
Bardzo dziękuję za miłe słowa. Już na miejscu.72050
chociaż znaki jeszcze 5km przed miejscówką były dość zastanawiające 72051
siemalysy
12-05-2023, 20:37
chociaż znaki jeszcze 5km przed miejscówką były dość zastanawiające
Widzisz jakie zaskoczenie :) A jutro jeszcze na trasie Moskwa ;)
lukasz_kk
12-05-2023, 23:06
Powodzenia gavin !
Ja dzisiaj miałem, można to chyba tak nazwać, wypadek. Wracałem z roboty po DDR wzdłuż ruchliwej miejskiej trasy (kiedyś krajowa 1, dziś to droga nr 91). Minąłem duże skrzyżowanie wzdłuż którego miałem zielone światło, i bezpośrednio za tym skrzyżowaniem jest kolejne, już bez świateł, tutaj do drogi nr 91 włącza się wąska uliczka z możliwością skrętu w drogę nr 91 wyłącznie w prawo. Na tej uliczce stało auto nr 1 w taki sposób, że w całości mieścił się pomiędzy drogą nr 91, a przejazdem rowerowym, zaś kierowca auta nr 2 postanowił stanąć na środku przejścia dla pieszych, zostawiając tyle miejsca co na szerokość DDR. Jestem wyczulony na takie sytuacje i zwolniłem dojeżdżając do przejazdu. Jak wjeżdżałem na przejazd nagle kierowca auta nr 2 postanowił podjechać do przodu. Ch.. wie po co, bo auto nr 1 nie miało szans włączyć się do ruchu na drodze 91 ze względu na ciagle jadące tam auta, więc nr 2 za daleko by nie ujechał. W każdym razie, widząc co się dzieje, dałem po heblach ile sił w rękach, w efekcie czego zaliczyłem fikołka do przodu. Lądowanie było bez telemarku, więc gdyby ktoś to oceniał, to noty za styl nie byłyby wysokie. Na szczęście zdążyłem podeprzeć się ręką i nie rozbiłem sobie japy. Niestety upadając wpadłem jeszcze na auto nr 1 i rozbiłem w nim tylną lampę. Kierowca auta nr 2 wysiadł, spytał czy nic mi nie jest i po chwili uznał, że już nie jest potrzebny i odjechał, mam tylko nr rejestracyjny auta. Policji ani pogotowia nie wzywałem, ale konsultowałem się później z policją i zasugerowali mi zgłosić to zdarzenie np. mailowo, bo z mojego opisu wynika, że wina leży po stronie kierującego autem nr 2, i nie powinienem ponosić winy za uszkodzenia w aucie nr 1. W rowerze z tego, co widzę to tylko przekrzywiła się i porysowała prawa klamkomanetka. Także uważajcie na siebie, trzeba mieć oczy dookoła głowy.
72052
Zrezygnowali z parowów. Tam na MTB nie każdy ogarnia...
powiedz, że żartujesz...
siemalysy
12-05-2023, 23:12
Z czym? Że zrezygnowali z Parowów? Czy z tym, że na MTB nie każdy ogarnia? Znasz miejsce, wiesz o które mi chodzi?
Z czym? Że zrezygnowali z Parowów? Czy z tym, że na MTB nie każdy ogarnia? Znasz miejsce, wiesz o które mi chodzi?
Jak się nie ogarnia, to po co brać udział w zabawie? Do piaskownicy niech z łopatkami idą_ bosz...
siemalysy
12-05-2023, 23:20
Wiesz co, wpadłeś tu nagle i coś oceniasz. Zapytałem czy wiesz o które miejsce mi chodzi, to nie odpowiadasz tylko rzucasz tekstem, że niech sobie do piaskownicy idą... Wydaję mi się, że spina jest tu niepotrzebna.
Organizatorzy mają różne fantazje, żeby urozmaicić wyścigi, itp. i zdarza im się przesadzić. Nikogo nie usprawiedliwiam, znam to miejsce i ono jest dobre na wyścig MTB, a nie na wyścig gravelowy, o którym była wcześniej mowa.
sokolnik
13-05-2023, 07:52
Na trasie dom praca zrobiłem 29 km i zjadło 29 % baterii, także spoko ale tryb jazdy Normal 4.
Naokoło jechałeś? :D
Co Ci daje tryb Normal 4? Większą szybkość i wspomaganie?
sokolnik
13-05-2023, 10:04
Naokoło jechałeś? :D
Co Ci daje tryb Normal 4? Większą szybkość i wspomaganie?Dla mnie to taki optymalny tryb jazdy przelotowy przez miasto, oczywiście przerzutki używam w całym zakresie (się staram).
Sa 3 tryby, każdy od 1 do 6.
Eco
Normal
Power
Czyli taki środek używam. Nie męczę się mocno a przy okazji pasuje mi prędkość. Ale pedałować musze itp pod górkę jest ciężej wiadomo ale nie jak na zwykłym rowerem.
To trzeba ocenić samemu ale różnice czuć najbardziej między 1 2 a 5 6, w sumie to za dużo tych trybów... Bo różnice są delikatne pomiędzy Normal 3 a Normal 4 he
Powodzenia gavin !
Ja dzisiaj miałem, można to chyba tak nazwać, wypadek. Wracałem z roboty po DDR wzdłuż ruchliwej miejskiej trasy (kiedyś krajowa 1, dziś to droga nr 91). Minąłem duże skrzyżowanie wzdłuż którego miałem zielone światło, i bezpośrednio za tym skrzyżowaniem jest kolejne, już bez świateł, tutaj do drogi nr 91 włącza się wąska uliczka z możliwością skrętu w drogę nr 91 wyłącznie w prawo. Na tej uliczce stało auto nr 1 w taki sposób, że w całości mieścił się pomiędzy drogą nr 91, a przejazdem rowerowym, zaś kierowca auta nr 2 postanowił stanąć na środku przejścia dla pieszych, zostawiając tyle miejsca co na szerokość DDR. Jestem wyczulony na takie sytuacje i zwolniłem dojeżdżając do przejazdu. Jak wjeżdżałem na przejazd nagle kierowca auta nr 2 postanowił podjechać do przodu. Ch.. wie po co, bo auto nr 1 nie miało szans włączyć się do ruchu na drodze 91 ze względu na ciagle jadące tam auta, więc nr 2 za daleko by nie ujechał. W każdym razie, widząc co się dzieje, dałem po heblach ile sił w rękach, w efekcie czego zaliczyłem fikołka do przodu. Lądowanie było bez telemarku, więc gdyby ktoś to oceniał, to noty za styl nie byłyby wysokie. Na szczęście zdążyłem podeprzeć się ręką i nie rozbiłem sobie japy. Niestety upadając wpadłem jeszcze na auto nr 1 i rozbiłem w nim tylną lampę. Kierowca auta nr 2 wysiadł, spytał czy nic mi nie jest i po chwili uznał, że już nie jest potrzebny i odjechał, mam tylko nr rejestracyjny auta. Policji ani pogotowia nie wzywałem, ale konsultowałem się później z policją i zasugerowali mi zgłosić to zdarzenie np. mailowo, bo z mojego opisu wynika, że wina leży po stronie kierującego autem nr 2, i nie powinienem ponosić winy za uszkodzenia w aucie nr 1. W rowerze z tego, co widzę to tylko przekrzywiła się i porysowała prawa klamkomanetka. Także uważajcie na siebie, trzeba mieć oczy dookoła głowy.
72052
Jakież to standardowe zachowanie... Przeżywam to codziennie kilkukrotnie.
To co mnie zastanawia, to fikołek, wielokrotnie hamowałem ile sił awaryjnie ale nigdy lewa ręką maksa nie docisnalem, nigdy nie zrobiłem fikołka, z przodu mam większą tarcze, jej podświadomie nigdy na maks nie ściskam.
Aczkolwiek kilka razy poleciałem przez kiere, w tym raz przy prędkości 45/h
---
Naszło mnie nagrać filmik dobre vs zle sytuację z statystyka i ciekawością który wygra.
Tylko muszę pamiętać, żeby nagrania nie usunąć, już któryś raz z rzędu na automacie usunąłem xD
Wind Mill
13-05-2023, 10:33
sokolnik możesz przypomnieć - masz dwie przerzutki (przód i tył), czy tylko jedną?
Ja bym się chyba po ostatniej zmianie u mnie wściekł, gdybym miał znów wachlować nie tylko przednią przerzutką, ale na dodatek jeszcze trybami e-bike'a. :mrgreen:
Ja poleciałem przez kierownicę tylko raz, jakieś 20 lat temu, podczas zjazdu z Szyndzielni. To mnie skutecznie nauczyło, żeby już tego nie robić bo może być bolesne, oraz tego że v-brake Deore hamują wystarczająco mocno. Miałem wtedy zdarty cały przód i pewnie przez minutę próbowałem złapać oddech bo przepona dostała.
W opisanym przez kolegę przypadku, z dwojga złego lepiej było uszkodzić faktycznie auto numer 2, gdyby człowiek potrafił w powietrzu kontrolować trajektorię lotu:-D
lukasz_kk
13-05-2023, 11:27
Jakież to standardowe zachowanie... Przeżywam to codziennie kilkukrotnie.
To co mnie zastanawia, to fikołek, wielokrotnie hamowałem ile sił awaryjnie ale nigdy lewa ręką maksa nie docisnalem, nigdy nie zrobiłem fikołka, z przodu mam większą tarcze, jej podświadomie nigdy na maks nie ściskam.
Aczkolwiek kilka razy poleciałem przez kiere, w tym raz przy prędkości 45/h
---
Naszło mnie nagrać filmik dobre vs zle sytuację z statystyka i ciekawością który wygra.
Tylko muszę pamiętać, żeby nagrania nie usunąć, już któryś raz z rzędu na automacie usunąłem xD
Może trochę wyolbrzymiłem z tym fikołkiem, wszystko działo się szybko i nie pamiętam dokładnie trajektorii upadku. W każdym razie moje 90+ kg wagi plus parę kg w plecaku i mocne hamowanie dały efekt utraty równowagi i upadek z roweru.
siemalysy
13-05-2023, 14:09
lukasz_kk dobrze, że nic poważnego się Tobie nie stało. Kilka lat temu też auto zajechało mi drogę na ścieżce i też wykonałem OTB. Trochę się poobdzierałem, spodenki przetarłem, siodło skrzywiłem.
Kolega gavin mocno depcze w korby i już ma połowę dystansu za sobą. Jak to było w Eurosporcie podczas m.in. TdF. Pchamy, pchamy, pchamy ;)
72055
Wind Mill
13-05-2023, 14:19
...Kolega @gavin mocno depcze w korby i już ma połowę dystansu za sobą...
Gawę! Gawę! Gawę! ;)
[emoji123][emoji123][emoji123][emoji16][emoji23]
sokolnik
13-05-2023, 17:43
Jak ocenicie taka sytuację? :)
Jak oceniacie rowerzystów i kierowcę? :)
https://youtu.be/wVdRLJwb6tw
Jak ocenicie taka sytuację?
A co tu oceniać, dwoje debili na rowerach. Takim stylem jazdy mogą tylko zafundować traumę jakiemuś blachosmrodziarzowi. Zabije takie ameby umysłowe, a będzie jakby ludzi rozjechał.
Testując popsute kolana zrobiłem sobie trasę wokół komina na 65km. Ale dopóki mnie tyłek nie zabolał to dobrze mi się jechało i jakoś tak 80 wyszło.
Rzut okiem na góry i lecim na płaskie
72059
Strumyk Bajerka widziany z drogi. Wije się pośród tych traw, ma urokliwe zakola więc postanowiłem, że wjadę głębiej prosto w las i poszukam fajnych kadrów.
72060
20m od drogi zostałem zaatakowany przez siły powietrzne natury w postaci szturmowych oddziałów komarów i w wyniku przytłaczającej przewagi liczebnej wroga trzeba było wycofać się na tereny cywilizowane.
72061
Lokalne stawy. W tle kilka pixeli udających prawdopodobnie gęsi.
72062
72063
Staw w okolicach zapory w Goczałkowicach
72064
Wał rzeki Wapienicy
72065
Wind Mill
13-05-2023, 19:09
Jak ocenicie taka sytuację? :)
Jak oceniacie rowerzystów i kierowcę? :)
https://youtu.be/wVdRLJwb6tw
Miał gość nerwa, żeby wysłuchiwać uprzejmie tego jazgotu. :mrgreen:
Testując popsute kolana zrobiłem sobie trasę...
Ładny test. :)
sokolnik
13-05-2023, 19:19
No a kto ma pierwszeństwo? Rowerzyści? :) ale tak wjechali na pewniaka, auto nie specjalnie zwalniało przed przecięciem ścieżki rowerowej z drogą puszek...
No nie wiem [emoji3]
krzysztofz24
13-05-2023, 19:30
No a kto ma pierwszeństwo? Rowerzyści? :) ale tak wjechali na pewniaka, auto nie specjalnie zwalniało przed przecięciem ścieżki rowerowej z drogą puszek...
No nie wiem [emoji3]
A ty sokół zarejestrowałes wogole że oni opuścili ścieżkę rowerową i wjechali na ulicę jeszcze przecinając podwójna ciągła?
Gdyby wjechali na ścieżkę na pasach to byłoby co innego. Tylko żeby to zrobić to by musieli zwolnić niemal do zera.
Łatwiej było sruuu, prosto na ulicę bez patrzenia:-).
Takie filmiki to są głupie, ja nie mam przyjemności w oglądaniu ich. W każdej grupie społecznej czy wśród kierujących dowolny pojazd, to może byc polmozg.
No a kto ma pierwszeństwo? Rowerzyści?
Weź może PJ odeślij do Lays.
Te ameby powinny wjechać na jezdnię z przejazdu rowerowego, na którym nie mają pierwszeństwa.
DDR za tym przejazdem prowadzi wzdłuż wiaduktu, a oni przejechali pod nim, zatem jechać po jezdni mieli prawo, ale tak się włączać do ruchu na tejże nie mieli prawa.
W piątek wracam z fabryki ul. Poświęcką. Już pod jej koniec na szykanach dwa samochody przede mną jedzie starsza kobieta. Jedzie powoli, ale że nie ma DDR to ma prawo, jedzie jak umie najszybciej. Wszystko jest OK. Zjeżdża na DDR jak się już zaczyna, ja za nią. Dojeżdża do przejazdu, ale skręca jakby chciała kontynuować jednak jazdę DDR po tej stronie jezdni. Po czym bez żadnej sygnalizacji, skręca i przejeżdża prawą krawędzią przejścia dla pieszych. W koszyku jakiś szczuropies czy inny piesoszczur. Prędkość cały czas na granicy przeciągnięcia. Nie tylko ja się zdziwiłem, ale i laska co się zatrzymała przed przejazdem DDR, bo myślała, że kobita pojedzie przejazdem i już zaczynała ruszać jak ta wjechała na pasy.
72066
Wind Mill
13-05-2023, 20:28
...Gdyby wjechali na ścieżkę na pasach to byłoby co innego. Tylko żeby to zrobić to by musieli zwolnić niemal do zera...
Weź może PJ odeślij do Lays.
Te ameby powinny wjechać na jezdnię z przejazdu rowerowego, na którym nie mają pierwszeństwa. ...
Poza rejestracją sytuacji na drodze, jakich wiele, ów filmik pokazuje jeszcze jedno, moim zdaniem kompletnie nie doceniane.
Popularne w kraju jest narzekanie na drogi, ich stan, znakozę. Narzekania słuszne, mniej słuszne, ale także i zwykłe malkontenctwo.
Natomiast o pomstę do nieba woła rozbieżność między stanem prawnym, a rzeczywistością drogową jeśli chodzi o poruszanie się rowerem.
Generalna zasada - rowerem jedziesz DDR lub jezdnią.
Zupełnie natomiast leży i kwiczy przejezdność (rowerowa) styku w/w.
Widać to doskonale na filmiku - nie, to nie jest szykana zmuszająca cyklistę do zwolnienia / zatrzymania się w celu rozejrzenia się, coś jak "labirynty" na przejściach przez torowiska, zmuszające pieszego do rozejrzenia się w obie strony.
Jest DDR, nagle koniec, i co dalej?
Ano cyklista powinien magicznie się teleportować na jezdnię w pożądanym przez siebie kierunku.
Mam to codziennie w drodze do tyrlandii. Kawałeczek drogi muszę przejechać pod prąd, o tyle dobrze że za linią zatrzymania się (patrząc z perspektywy samochodu stojącego na czerwonym).
Gdybym chciał legalnie jechać albo jezdnią albo DDRem (a tak naprawdę pasem dla cyklistów na CPR), to musiałbym się zatrzymywać na środku skrzyżowania (przejazdu CPR / przejścia dla pieszych), by zmienić kierunek jazdy w prawo.
Niebieski kolor to mój tor jazdy:
https://i.imgur.com/8E4dgjG.jpg
https://i.imgur.com/J03KDWL.jpg
https://i.imgur.com/qGFLq9u.jpg
https://www.google.pl/maps/@54.3762768,18.5218843,3a,75y,197.76h,92.02t/data=!3m6!1e1!3m4!1sbq_PqwAOmv990bwUmGyBTA!2e0!7i1 6384!8i8192
siemalysy
13-05-2023, 20:33
Wygląda na to, że nasz druh Sebastian gavin już ukończył wyścig GPŁ :) Szacun, gratulację :)
Jak już wrócisz do domu, odpoczniesz, to skrobnij ze dwa zdania jak Ci się podobało, i tak ogólnie :)
sokolnik
13-05-2023, 20:43
Ja prawo jazdy dawno zdawałem ale zdałem za 1 razem na A i B ha kto jess deBeściak ha?
A ja dziś jeździłem rowerem, swoim starym ha tylko po osiedlu na plac zabaw i do paczkomatu he
Wind Mill.
Ja bym zaraz po ruszeniu, żeby tylko nabrać stabilnej prędkości, wystawiał prawą łapę i skręcał na przejeździe, w tym miejscu zaznaczonym czerwonym obwodem, a nie tak jak Ty jadąc pod prąd na czołówkę z tym co się zatrzymało na światłach.
Choć zgadzam się, że przepisy i rozwiązanie drogowe kuleją na styku DDR z jezdnią i z chodnikiem. Tak jakby projektanci założyli, że na rowerze i tak się jeździ po chodniku, zatem nie ma co robić scen. Sam się pytałem oficera rowerowego we Wro co ma zrobić rowerzysta na pl. Strzegomskim, żeby być w zgodzie z prawem. Chyba ponad rok trwało jak w końcu wyznaczyli przejazd rowerowy przez Braniborską i nie trzeba było wbijać na śluzę rowerową z kilkunastocentymetrowego krawężnika. Choć MZ i tak nadal jedzie się kawałek po chodniku.
@Yanis (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=54922) apropos sięgania do przycisku gopro :D LINK (https://pl.aliexpress.com/item/1005003923715783.html?spm=a2g0o.ppclist.product.24 .164e6EKq6EKq0U&pdp_npi=2%40dis%21PLN%2121%2C79z%C5%82%2116%2C98z% C5%82%21%21%21%21%21%40211b618e16836201520944498e9 4ee%2112000028397525295%21btf&_t=pvid%3Abd30a4c6-4314-434a-be27-652adba0c526&afTraceInfo=1005003923715783__pc__pcBridgePPC__xxx xxx__1683620152&gatewayAdapt=glo2pol) ale co to warte.... niwim :> te okolice 70 ziko może się skuszę za jakiś czas :)
Moze tez się skuszę... Ale nie na rower. Bardziej na kajaczek się przyda. Nie mam już na kierownicy miejsca na dodatkowe gadżety :)
W czwartek wracając z roboty mało nie przejechałem jakiegoś clowna. Miałem zakręt w lewo, a na zakręcie drzewko. Gdyby był jakieś 2 metry dalej, mielibyśmy bolesne spotkanie.
72067
krzysztofz24
13-05-2023, 21:15
Ja prawo jazdy dawno zdawałem ale zdałem za 1 razem na A i B ha kto jess deBeściak ha?
A ja dziś jeździłem rowerem, swoim starym ha tylko po osiedlu na plac zabaw i do paczkomatu he
Co jest, nie chce się już elektryka po schodach dźwigać:-D?
Ja prawo jazdy dawno zdawałem ale zdałem za 1 razem na A i B ha kto jess deBeściak ha?
A ja dziś jeździłem rowerem, swoim starym ha tylko po osiedlu na plac zabaw i do paczkomatu heGit, ćwicz i trenuj, ruch to zdrowie.
Wind Mill
13-05-2023, 21:48
...apropos sięgania do przycisku gopro :D ...ale co to warte.... niwim :> te okolice 70 ziko może się skuszę za jakiś czas :)
Moze tez się skuszę... Ale nie na rower. Bardziej na kajaczek się przyda....
"Magnetyczny port ładowania z wodoodpornymi i bez szczelin i otworów, unikając wszelkich kryształów piasku i soli z wody morskiej przebywających w szczelinie złącza. "
Ale co to jest? "Tylko" pilot, czy także ładowarka/powerbank? :mrgreen:
Wind Mill.
Ja bym zaraz po ruszeniu, żeby tylko nabrać stabilnej prędkości, wystawiał prawą łapę i skręcał na przejeździe, w tym miejscu zaznaczonym czerwonym obwodem, a nie tak jak Ty jadąc pod prąd na czołówkę z tym co się zatrzymało na światłach. ...
Nie da się, nie ma miejsca na skręty. Musiałaby w przejeździe być zamontowana natychmiastowa obrotnica, tylko poza kwestią techniczną, nie wiem jak takie przyspieszenia zniosłyby wnętrzności cyklisty. ;)
Takiego ciasnego skrętu nie zrobisz w szczerym polu, a co dopiero w towarzystwie słupa sygnalizacji, że o kimś jadącym z naprzeciwka CPR przez grzeczność nie wspomnę. ;)
Skręcając "z drogi" nie da się nie przejechać chodnika na wysepce i kawałka przejścia dla pieszych.
Dodatkowa atrakcja, to konieczność wystawiana żurawia, bu spojrzeć czy stojący na czerwonym z zieloną strzałką stoją czy już jadą. :mrgreen:
https://www.google.pl/maps/@54.3762034,18.5213752,3a,45.5y,108.95h,86.81t/data=!3m6!1e1!3m4!1sx2rnHh5_9YtU2WlHPNwRRw!2e0!7i1 3312!8i6656
https://i.imgur.com/KESIenm.jpg
sokolnik
13-05-2023, 21:50
Co jest, nie chce się już elektryka po schodach dźwigać:-D?Niee
Koła ładowałem z piwnicy do bagażnika to wziąłem stary rower by dopompować powietrza (z kompresora samochodowego) i pojechałem do rodzinki na plac zabaw... Jak już rower miałem na zewnątrz :) mały rowerek pewnie śmiesznie na nim wyglądam ha
Dziś się nadzwigalem opon z piwnicy i potem do piwnicy a jeszcze pojechałem na myjke umyć golfa i koła zimowe... Mam dość a raczej mój kręgosłup...
LeonardZelig
13-05-2023, 22:18
Odkręcaliście kiedyś wolnobieg? Mam klucz do kaset i jeden rabin mówi, że się nim da go odkręcić a inny, że niekoniecznie.
siemalysy
13-05-2023, 22:33
Kiedyś odkręcałem. Użyłem wtedy klucza do wolnobiegu. Wydaję mi się, że kluczem do kasety się to nie uda, bo one mają inny rozstaw.
Wind Mill
13-05-2023, 23:06
Odkręcaliście kiedyś wolnobieg? Mam klucz do kaset i jeden rabin mówi, że się nim da go odkręcić a inny, że niekoniecznie.
Niejeden raz, ale używałem klucza do wolnobiegów. ;)
A ten inny rabin to w ogóle kosher jest? ;)
Jak mawiała mądra niania, 4 obrazy mówią więcej niż 1000 słów. ;)
Po lewo klucz do wolnobiegów, po prawo do kaset.
Klucz do wolnobiegu wchodzi w wolnobieg, klucz do kaset nie chce.
https://i.imgur.com/exbwTUT.jpg
https://i.imgur.com/NUimBQe.jpg
https://i.imgur.com/TYLFIIP.jpg
https://i.imgur.com/pcUGdj0.jpg
Miałem tę trasę jechać w majówkowy piątek, ale wtedy się okazało, że pociąg tylko w weekendy jeździ. Prognozy pogody dynamicznie się zmieniały, ale stwierdziłem, że dam radę.
Wsiadłem tym razem na osiedlowej stacji, uznałem, że nie będzie obłożenia nadmiernego na tym kierunku i nie ma sensu jechać na główny. Nie było, choć ze mną wsiadła też jedna laska z rowerem. Ona wysiadała przed granica i miała zamiar skończyć w Forst. problem jest taki, że bezpośredni pociąg z Forst do Wro jedzie tylko dwa razy dziennie. Po ósmej i po osiemnastej. Zatem ja wolałem jechać z Forst do Zgorzelca niż odwrotnie. Choć taki kierunek miałem wgrany w giepsa jakbym nie wsiadł do ciapongu na osiedlowej stacji. Kilka minut później mam ciapong na główny, który potem ciśnie do Zgorzelca. Linia do Forst nie jest zbyt obłożona w ogóle. Więcej ludzi wsiadło dopiero w jakiejś wiosce przed Żaganiem, a od Żar jechało kilka osób zaledwie. Dojechaliśmy a z dwuminutowym opóźnieniem, czyli w zasadzie o czasie i mogłem się przesiąść na rower.
Szybko opuściłem miasteczko i wjechałem na asfaltowe DDR ciągnące się przez las. Droga widać, ze stosunkowo nowa, bo jeszcze asfaltu nie wybrzuszyły korzenie. Dotarłem nad Jezioro Klińcanskie. W rejonie większość oficjalnych nazw w tym na drogowskazach jest w dwóch językach, niemieckim i łużyckim. Łużycki to język słowiański, zatem nie trzeba nawet zbytnio zmóżdżać, aby się domyślić co tam jest napisane. Jezioro jest zalaną odkrywką, z bardzo wysokimi brzegami. Chyba nie ma w ogóle możliwości zejścia nad wodę. Znalazłem jeden punkt widokowy, ale nic spektakularnego z niego nie widać.
Przez pola, lasy i wioski posuwałem się na południowy zachód. Jechało się szybko, wmordewind był na tyle słaby, że nie przeszkadzał. Szybko się tez zrobiło ciepło. Już po 45 minutach jazdy pozbyłem się rękawków. Ocieplaczy kolan nie miałem od początku.
W okolicach Neuhausen złapałem Sprewę, która miała mi teraz towarzyszyć przez kolejne kilometry. Przy Jeziorze Grodkojskim wjechałem na pierwszy szuter tego dnia, oczywiście premium, którym dotarłem do sporego kempingu położonego nad jeziorem. Tym razem zjechałem nad wodę, niestety kempingowy Biergarten był jeszcze zamknięty. Przez kemping przejechałem dosyć szybko i wydostałem się na DDR biegnącą wzdłuż brzegu jeziora. Na chwilę wjechałem do Zeleznej, a za miejscowością zacząłem jechać szutrową drogą na wale Sprewy. Jechało się szybko, bo szuter premium i szybko dotarłem do przedmieść Grodka.
W centrum miasta się trochę pogubiłem, ale w sumie przejechałem wygodną DDR nad rzeką.
Kombinacją DDRów asfaltowych, szutrowych i dróg lokalnych dojechałem do bardziej ruchliwej drogi, której towarzyszyła DDR. Wygodna i asfaltowa. Po prawej miałem poligon, po lewej odkrywkę dostarczającą opału do elektrowni Boxberg. Co ciekawe w pewnym momencie natknąłem się na szeroką szosę asfaltową prowadzącą w głąb poligonu, nawet z drogowskazami o miejscu zbiórki. Szosa jakoś nie bardzo widoczna była na mojej mapie. Jazda wzdłuż drogi była nudna, ale przynajmniej dało się szybko jechać. W pewnym momencie na horyzoncie wyłoniła się elektrownia Boxberg. Znak, ze docieream do Jeziora Bjerdwałskiego. Jezioro jest spore, a dookoła można je objechać rowerem, ja wykorzystałem tylko niewielki fragment tej trasy, za to była okazja na krótki popas z piwem i preclem.
Z DDR wokół jeziora odbiłem na leśną drogę, która zakończyła się bramą i szczelnym choć dość niskim płotem. Bramę dało się otworzyć, a tabliczka na niej informowała, że to ogrodzenie to część walki z afrykańskim pomorem świń. Jeszcze jeden szutrowy odcinek mnie czekał, gdzie główną atrakcją był przejazd groblą między jeziorami. Przed wjazdem na groblę zauważyłem puszysty ogon znikający w krzakach jak podjechałem bliżej okazało się, że to kilka młodych lisków. Pierwszy raz widziałem młode lisów na żywo w naturze. Po wydostaniu się na asfalt zobaczyłem tabliczkę z nazwą miejscowości z której się dowiedziałem, że jestem już w powiacie Gorlitz. Zaczęła się tez powoli zmieniać pogoda. Jeszcze było słonecznie, ale od południa było widać sine chmury. Po minięciu Kollm teren zaczął się robić pagórkowaty, a kawałek dalej dało się zauważyć Góry Łużyckie na horyzoncie. Jak miałem już ok. 20 km do końca zaczęło kropić i wyraźnie spadła temperatura. Założyłem rękawki. Po tym, jak deszcz przybrał na sile i droga zrobiła się mokra założyłem też Ass Savera pod siodło i kurtkę na grzbiet. Zacząłem jedyny zaznaczony na ClimbPro podjazd tej trasy. Nic wielkiego 1,3 km i 70 m. Gorzej, że znowu zobaczyłem znaki ślepej drogi i przekreślony drogowskaz Gorlitz 6 km.
Nie dane mi się jednak było przekonać czy dam radę na rowerze pokonać ślepą drogę, co wcześniej wjechałem, na DDR po trasie kolejki wąskotorowej i zacząłem zjazdy w kierunku Gorlitz. CZasowo wyglądało, że się raczej wyrobię, choć już miejsca na przystanki nie było. Gorlitz przejechałem okrążając nieco centrum. Jak dojeżdżałem do granicy to spowolniła mnie jakaś grupa rowerzystów, chyba trwał jakiś rajd, bo trasę pilnowała Policja, choć nie była ona zamknięta dla ruchu. Przez chwilę obawiałem się, ze oni cisną do Polski, może na ten sam pociąg co i ja, ale tuż przed mostem przyjaźni zatrzymali się. W Zgorzelcu przejechałem znaną sobie trasą, choć zwykle pokonuje ją w drugą stronę i dotarłem na dworzec 6 minut przed odjazdem pociągu. Po nieco ponad dwóch godzinach wysiadłem na osiedlowej stacji. Pojechałem na obiad i do domu.
Na jakiś czas wystarczy mi Niemiec. Zwłaszcza tamtych rejonów. Płasko bardzo bo do 80-90 km trasy miałem nieco ponad 100 metrów w górę. Sytuacje ratował fakt, że to nowy teren był.
Trasa:
https://www.strava.com/activities/9065166894
Fotosy:
72072
Dwujęzyczne nazwy już na dworcu można spotkać.
72073
Asfalty tylko dla rowerów przez las.
72074
Jezioro Klińcańskie z punktu widokowego.
72075
Agresywne drzewa przy drodze.
72076
Szutry premium nad Sprewą.
72077
Pomost na plaży nad Jeziorem Grodkojskim.
72078
Sprewa w Grodku.
72079
Przeprawa pieszo rowerowa pod mostem w Grodku.
72081
Gdzie jedzie się poniżej lustra wody.
72082
Na polance w lesie trafiłem na dwie czaple, żurawie?
72083
Elektrownia Boxberg na horyzoncie.
72084
Dojazd nad Jezioro Bjerwładskie.
72086
Mini marina nad jeziorem.
72088
Precel i piwo.
72091
Punkt widokowy na grobli.
72093
I widok z niego.
72094
Dojrzewający rzepak.
72096
Widok z DDR na trasie kolejki wąskotorowej do Gorlitz.
patronat
14-05-2023, 17:48
Ech a ja tak lajtowo. Wziąłem młodego, żone i do Bielska. Cyganka na początek dla młodego - super opcja. Jest po remoncie i jest super. Osiem zjazdów, łącznie 1,5 godziny wyśmienitej zabawy. Polecam każdemu!
https://youtu.be/GwtgQIBrnsA
siemalysy
14-05-2023, 18:12
Miałem tę trasę jechać w majówkowy piątek, ale wtedy się okazało, że pociąg tylko w weekendy jeździ. Prognozy pogody dynamicznie się zmieniały, ale stwierdziłem, że dam radę...
No i dałeś radę :) Trasa rzeczywiście płaska przez większość dystansu. Na fotce widać, że szuterek niczego sobie i jadąc takim premiumem na co komu asfalt ;) Fotki jak zawsze fajne.
Ech a ja tak lajtowo. Wziąłem młodego, żone i do Bielska. Cyganka na początek dla młodego - super opcja. Jest po remoncie i jest super. Osiem zjazdów, łącznie 1,5 godziny wyśmienitej zabawy. Polecam każdemu!
Nie nudzi Was upalanie 8 razy tego samego zjazdu? Napisałeś o wyśmienitej zabawie, więc pewnie nie. Ja raczej tak bym nie dał rady. Dobry patent na wciągnięcie młodego pod górę :) Mam znajomego, który też ebajkiem jeździ w rejonie Beskidu Śląskiego i zawsze mówi, że jak jedzie z młodym, to wciąga go na górę.
sokolnik
14-05-2023, 19:06
sokolnik możesz przypomnieć - masz dwie przerzutki (przód i tył), czy tylko jedną?
Ja bym się chyba po ostatniej zmianie u mnie wściekł, gdybym miał znów wachlować nie tylko przednią przerzutką, ale na dodatek jeszcze trybami e-bike'a. :mrgreen:
przerzutki tylko tył. Przód bez. Tryb eko ustawiam na start i jadę... reszta to przerzutki w dół i górę :)
nie zauważyłem na tel że pytałeś.
LeonardZelig
14-05-2023, 19:19
Jak mawiała mądra niania, 4 obrazy mówią więcej niż 1000 słów. ;)
Dobra, to nie będę kombinował i uśmiechnę się do serwisu, zwłaszcza, że nikt tego wolnobiegu dotąd nie ruszał.
Ech a ja tak lajtowo. Wziąłem młodego, żone i do Bielska. Cyganka na początek dla młodego - super opcja. Jest po remoncie i jest super. Osiem zjazdów, łącznie 1,5 godziny wyśmienitej zabawy. Polecam każdemu!
Też dziś byłem pierwszy raz w tym roku. Banan na twarzy, niestety kolana się odezwały.
sokolnik
14-05-2023, 19:49
kupiłem właśnie 4 koszulki na rower 8) także tego :D allegro + jakiś sklep internetowy... żebym nie wyglądał jak obdartus :D
patronat
14-05-2023, 20:24
Nie nudzi Was upalanie 8 razy tego samego zjazdu? Napisałeś o wyśmienitej zabawie, więc pewnie nie. Ja raczej tak bym nie dał rady. Dobry patent na wciągnięcie młodego pod górę :) Mam znajomego, który też ebajkiem jeździ w rejonie Beskidu Śląskiego i zawsze mówi, że jak jedzie z młodym, to wciąga go na górę.
Wyciągam go po to żeby miał siłę zjeżdżać. Co do nudy - dla mnie jest to jak rollercoster z możliwością wyboru trasy. Zawsze coś nowego, jakiś wyskok, jakiś zakręt - to się czuje od razu. No i dość spory wysiłek - to ponad 16 km na stojąco, w pochyle, z pracą ciałem. Endorfina i adrenalina. Cuda Panie!
Edyta: Cyganka to wprawka przed Twisterem i RnR. Celem w tym roku dla młodego będzie Cygan płynnie jeżdżony. Co naprawdę nie jest proste.
Sobotni wypad już za nami, miał być dłuższy, ok 60 km, ale zadzwonił chrześniak, czy nie wyskoczymy z nimi i dzieciakami na Noc Muzeów :-) Szybka edycja mapy, był akurat fajny skrót, więc wyszło ok 40 km. Tym razem padło na Kaszuby, kółko Kartuzy-Krzeszna i z powrotem. Trasa przebiegała głównie szutrami, płytami i trochę asfaltem, ale z praktycznie zerowym ruchem. Jakiejś bardziej ruchliwej drogi było może ze 3km. Zaczęliśmy w Kartuzach, samochód został na dużym bezpłatnym parkingu w centrum miasta. Pierwszy kawałek to asfaltowy DDR, potem trochę osiedlowej uliczki, asfaltu przez las. Kawałek dalej zaczęły się szutry i tak było już dość długo na przemian z płytami. Piękne widoczki i zero człowieka, czyli to co lubię :-) Po jakimś czasie dojechaliśmy do Ręboszewa, całkiem zapomniałem, że będzie po drodze. Na sporej górce stoi tam wiatrak, do którego prowadzi droga o nachyleniu 20-25% :-) Na początku chciałem spróbować, ale jak do niej podjechałem to zdecydowałem odpuścić :-) Po chwili namysłu, krzyknąłem do żony, że spróbuję i tak też zrobiłem. Pożałowałem tego tak gdzieś kawałek za połową, ale duma nie pozwoliła mi zrezygnować :-) Ostatnie metry to była walka o życie, ale udało się, choć obraz już mi ciemniał :-) Polecam spróbować każdemu, fajna zabawa.
Tu jest film z podjazdu, nie mój niestety, ale na tym widać nachylenie. Od 1:55
https://youtu.be/3A4cpA0CbvI?t=114
Dalej droga prowadzi drogami z widokiem na pola i jeziora. Po środku trasy, kawałek za miejscowością Krzeszna przejechaliśmy obok naszego zimowego kurortu narciarskiego :-) który o dziwo latem chyba też jest czynny. Potem droga prowadzi głównie przez las po szutrowych drogach w super stanie. Generalnie trasa jest dość pofałdowana i jest sporo podjazdów, ale i fajnych zjazdów, to pętla w końcu :-)
Kilka fotek
72127
72128
Wzgórze z wiatrakiem :-)
72129
A to widok z góry
72130
Inni rowerzyści
72131
Widok w przeciwnym kierunku
72132
72133
72134
72135
72136
72137
72138
72139
72140
eMGie na początku nie załapałem, patrzę, widzę napis pętla reja i się zastanawiam... gdzie tam jest jakiś duży podjazd, dopiero po chwili załapałem że to nie o film chodziło. Znam podjazd, ale nie byłem :D
Fajne trasy panowie, zdjęcia oczywiście również, mieliście przyjemnie aktywny weekendzik :)
sokolnik
14-05-2023, 23:07
Wzgórze z wiatrakiem :-)
72129
A to widok z góry
72130
Inni rowerzyści
72131
fajne miejsce, byłem tam ze 3 x motocyklem... :)
Rowerem się nie wybiorę a raczej nie w tym sezonie chyba że bagażnik na rower kupię do auta he
sokolnik Na górze byli prawie sami motocykliści :-) Na elektryku i to odblokowanym, to spokojnie z domu możesz tam podjechać. :-)
sokolnik
15-05-2023, 08:48
sokolnik Na górze byli prawie sami motocykliści :-) Na elektryku i to odblokowanym, to spokojnie z domu możesz tam podjechać. :-)Wydawało mi się że raczej za daleko
Ale mapy Google pokazują 45 km dla roweru... No teoretycznie na Eco bym ta 100 zrobił ale spokojnie, jeszcze nie wyczułem swojego zasięgu ile dam rady przejechać... Dobrze że do pracy śmigam rowerem więc mięśnie i kolana się przyzwyczają powoli. Jeszcze przed covid na hale w piłkę chodziłem z pracy... Ale ostatnie 2 3 lata nic.
Planowałem pierwsza wycieczkę na 50 km ale nie wiem czy to wyjdzie he
Urlop tygodniowy zacząłem ale dziś plany pod tytułem dzieci ha
Sezon Ci się skończy, zanim się wybierzesz. Nie ma co planować, wstajesz rano, kawka i w drogę :-)
sokolnik
15-05-2023, 09:13
Sezon Ci się skończy, zanim się wybierzesz. Nie ma co planować, wstajesz rano, kawka i w drogę :-)Jak ja nawet nie wiem która trasa jechać he coś musze zaplanować, wynegocjować w domu dzień na rower he i raczej nie z rana, nie wiem, raczej po porządnym śniadaniu co by siłę mieć a nie jeść w lesie jakiś suchy prowiant a nie wiem
U mnie plany w tym tygodniu mogą się mocno zmienić bo dzieci itp ale siedzimy w Gdyni więc rower zapowiedziałem żonie codziennie he no zobaczymy ha starym rowerem w sb jeździłem, serwis zrobiłem czyli do pompowałem koła ha tyle się znam ha jeszcze hamulce musze poprawić linkę naciągnąć he
traseo.pl - masz trasy, do wyboru, do koloru. Znajdziesz nawet taką, co się koło twojego domu zaczyna :-) Co jest złego w jedzeniu w lesie, czy nad jeziorem? Ja zawsze tak jem, masz chwilę na odpoczynek, porobienie fotek i podziwianie krajobrazów.
cz4rnuch
15-05-2023, 09:53
Mnie też ciężko było się zebrać do pierwszej setuni, do tego trzeba psychicznie dojrzeć. Jak ktoś się nie czuje na siłach to pewnie tak jest. Ja za dzieciaka kiedyś się porwałem na setkę, tzn. kumpel mnie oszukał z trasą, i tak się zraziłem, że następną zrobiłem dopiero po 30 latach :)
PS Ktoś widział gavę czy z tego rajdu od razu na pro tour go porwali?
Ja nie należę do osób, które zbyt długo planują takie rzeczy :-) Może dlatego, że rowerem jeżdżę od dzieciaka. Ale podróży nie rowerowych, tez przesadnie nie analizuję. Uważam, że jak przejechałem przykładowo 50 km i nie cierpiałem, to 2x dłuższą tez przejadą, najwyżej wrócę zmęczony, albo po ciemku. Zawsze można sobie jakiś odpoczynek zrobić. Najważniejsze, to się ruszyć z domu, siedzenie przed kompem i analizowanie nic nie daje, strata czasu. :-)
Ja na ten przykład dojrzałem i do 200... i to już dawno.
Czas natomiast nie chce dojrzeć do mnie :D Ale... kiedyś i on dojrzeje do mnie, spokojna moja rozczochrana ;)
Właśnie, gavin, proszę nam tu ładnie zameldować, jak wrażenia po GPŁ ?
eMGie - bateryjka trzyma w garniaczku ładnie?
obecny [emoji3] dzięki chłopy za kibicowanie! napiszę relację niebawem, ale każdemu polecam chociaż raz sobie wystartować w jakimś wyścigu, fajna zabawa, napiszę więcej tak jednym słowem to było superowo [emoji3]
eMGie - bateryjka trzyma w garniaczku ładnie?
Garmin działał 5h i zostało 32%, więc dla mnie spoko jak na taki stary, używany model. Najwyżej wymienię baterię, jak mi nie będzie pasować, kosztuje 5 dych. Co prawda jechałem z wyłączonym BT, bo w testach mi wychodziło, ze sporo prądu zabiera. Ogólnie fajna sprawa, nie żałuję zakupu, ekran jest lepiej widoczny w porównaniu do smartfona, nawet jak podświetlenie było na 50%. Fajnie informuje o rozjazdach i zboczeniu z kursu. No i jest w końcu porządek na kierownicy, bo zastępuje mi telefon i licznik. A fajne jest też, że można podglądać profil trasy, widać ile zostało podjazdu :-) A właśnie, można powiększać mapę w trakcie nawigacji, chyba raz to nieświadomie zrobiłem, ale nie wiem jak :-) I da sie jakos ustawić eksport do strawy, żeby aktywność wpadało jako widoczna tylko dla mnie, albo coś podobnego, tak żeby można było dodać foty, opis i dopiero udostępnić?
Na ekranie mapy pacnij ekran. Pijawi się plus i minus. Pacając w symbole zmieniasz skalę maupy.
Rób synchro po kablu lub WiFi jak masz. Jak leci przez telefon to od razu pojawia się na Stravie.
Jeśli chodzi o ukryte, to myślę, że w stravie musiałbys po protu ustawić, aby każda nowa aktywność zapisywała się jako prywatna, i wtedy każdą odhaczać musisz na wrzutce, z garmina leci proste synchro, tam chyba nic się nie da ustawić.
Powiększania mapki nie używam w sumie, tak z pamięci chyba jest tak, że jak pacniesz ekran podczzas nawigacji to powiawiają się plusik i minus i łapka, jak klikniesz łapkę to przesuwasz, plus i minus wiadomo. Ale czy tak jest też w 810 to nie wiem
dla mnie było by super, gdyby garniak pokazywał mapę w dużym zbliżeniu i zamiast wyświetlać te strzałki, tylko pikał przed manewrem, bo kurna w lesie to sie trudno połapać i trzeba pacać w ekran żeby ta strzałka znikła
Na ekranie mapy pacnij ekran. Pijawi się plus i minus. Pacając w symbole zmieniasz skalę maupy.
Rób synchro po kablu lub WiFi jak masz. Jak leci przez telefon to od razu pojawia się na Stravie.
Wydawało mi się, że tak próbowałem :-) Sprawdzę na spokojnie :-) A da się ustawić takie powiększenie na stałe?
WIFI nie mam, tylko BT, ale importować do Garmina, czy do Stravy?
To chyba w ustawieniach profilu w nawigacji byś musiał wyłączyć auto przyliżanie, wtedy będzie takie jak sobie ustawiłes?
Ew w trybie wyświetlania mapy masz chyba stopnie zoomu dla autoprzybliżania.
Musze poszukać, bo o ile autoprzybliżanie jest ok, to skala mapy głównej mogłaby być trochę mniejsza, tzn mapa większa :-)
Jak raz ustawisz na ekranie, to odbiornik pamięta.
Jak raz ustawisz na ekranie, to odbiornik pamięta.
No to super, muszę sobie trochę przybliżyć, bo nie widzę szczegółów, zwłaszcza jak teren jakiś bardziej zurbanizowany :-)
A i jeszcze pytanko, skąd Garmin ma info o przewyższeniach, sam mierzy, czy z mapy, bo jak robiłem trasę, to było ok 500m, a na koniec licznik wyświetlił pona 1000m ?
Takie coś znalazłem w instrukcji, bo wiadomo, tę czyta się na końcu :-)
Wiele urzadzeń Edge oblicza dane wysokości za pomocą czujnika wysokościomierza barometrycznego wewnątrz urządzenia. Aby upewnić się, że dane wysokości są dokładne na początku działania, można ręcznie skalibrować wysokość......
Ustawianie wysokości
Jeśli dysponujesz dokładnymi danymi na temat wysokości aktualnej pozycji, możesz ręcznie skalibrować wysokościomierz urządzenia.
Na ekranie głównym wybierz kolejno > System > GPS > Ustaw wysokość.
Podaj wysokość i wybierz .
Tylko co? to trzeba za każdym razem robić, bo to chyba jest zależne od ciśnienia ? Tzn sama różnica wysokości będzie raczej dobra, tylko wskazanie wysokości rychome.
Altimeter barometryczny potrzebuje chwili żeby sie skalibrować, ale nie czekam, jak wysiadam z ciapongu. Jeżeli nie trafisz na front burzowy, to jest dosyć dokładnie pomierzone. Mniej więcej tyle co mi pokazuje ridewithgps.com.
Dwukrotna różnica jest dość spora, tam wg mapy jest 486m na twoim gpxie.
Może masz zaślepione dziurki?
https://support.garmin.com/en-US/?faq=sFMkjQFdnZ99DcunfAue66
Mnie na tej trasie z domu 920 pokazuje łącznie, ale to już 114 km.
Moim zdaniem złapałeś jakieś buga... musiał być PEAK na -500 metrów, co potwierdza histogram wysokości
72176
No raczej Garmi się pomylił, różne mapy pokazują w okolicach 400-500m. Faktycznie dziwna ta skala do -500m, też mnie zaciekawiło na początku, ale myślałem, że może tak ma być.
Obejrzę ten otworek i potestuję w tygodniu, zobaczymy.
Pewnie wystartowałeś zanim załapał wysokość i wystartowałeś z -500, gdzieś można by podejrzeć pliczek, gdzie on zapisał ta wartość. Jak na początku to luz, bo wtedy wystarczy ciut dłużej poczekać przed startem, ale jak w połowie to klops MZ, bo może oznaczać jakieś problemy kij wie czy sprzętowe, czy programowe
Coś w tym może być, bo dość szybko po włączeniu ruszałem, faktycznie pliki jakieś są, zobaczę co tam siedzi.
<trkpt lat="54.3339150" lon="18.1945730">
<ele>-500.0</ele>
</trkpt>
<trkpt lat="54.3339170" lon="18.1945640">
<ele>73.8</ele>
</trkpt>
Pierwszy zapisany elevation.
...I następny :) :)
Myślałem, że w pliku z e Stravy tego nie będzie, chciałem w Garminie szukać :-)
To by się mniej więcej zgadzało 1094 - 573 = 521, czyli trzeba trochę poczekać, albo go z raz skalibrować :-)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.