PDA

Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )



Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 [140] 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178

siemalysy
05-06-2023, 16:45
Pojeżdżone, następny, długi weekend niestety nie zapowiada się tak pogodnie, ale zobaczymy.
siemalysy
Michał, dzięki. Preset wypracowany przed laty, nadal mi się podoba.

W przyszły, długi weekend planowaliśmy jechać w góry na rower. Odpuściliśmy jednak, bo przewiduję, że w górach będą tłumy.


Też pojeździliśmy. Nawet też w Rajczy i Ujsołach.
Schemat inny, bo bliżej i my bez napinki. Sobota, śniadanko, auto i do Rajczy. W górach łącznie 5 i pół godziny z przerwami na widoki i żarcie. Trasa po drugiej stronie Ujsołów, czyli w kierunku Wielkiej Raczy. 45 km 1586 zmierzonego przewyższenia. Pogoda doyebana na maxa, aczkolwiek rano zimno. Linki do trasy są w opisie do filmiku.


Fajnie :) Rzeczywiście jeździliśmy po dwóch stronach ulicy ;)

patronat
05-06-2023, 16:48
Waszą trase zrobimy przy pierwszej sposobności :)

zdyboo
05-06-2023, 17:51
Z tłumami w górach to jest tak, że zależy gdzie się udasz.
Jak wbijesz na popularny szlak, typu GSS ze Szklarskiej Poręby na Szrenicę czy Stezka w Oblacich i Most 721 w Dolni Morava, to będziesz miał tłumy, jak wybierzesz mniej uczęszczane szlaki to możesz nikogo nie spotkać z wyjątkiem okolic schronisk.
Ja uderzam na północ w plaskate tereny, bo tam jeszcze w czwartek ma nie padać.

siemalysy
05-06-2023, 18:52
Z tym się zgodzę, że najbardziej popularne szlaki i okolice schronisk są najbardziej oblegane i nie tylko w długie weekndy.

Tak przy okazji podczas ostatniej wycieczki po górach chyba kamień skrzywił mi wentyl w przednim kole. Skrzywienie jest dość znaczne. Powietrze nie zeszło do dziś, jednak jak to w sobotę zauważyłem i chciałem naprostować, to słyszalny był "syk" uciekającego powietrza.

kipcior
05-06-2023, 19:38
LeonardZelig Cienków zawsze jest świetny :)

patronat Fajna trasa, na piechotę w większości to znam, ale rowerem nigdy tam nie byłem. Trzeba będzie kiedyś to zaniedbanie nadrobić.

zdyboo
05-06-2023, 19:49
Dentyle nie mogą za bardzo wystawać. W przypadku dętki zbyt długi wentyl wpada w wibracje i luzuje się nakrętka mocująca. W przypadku TL łatwiej go wyrwać z obręczy. Choć nie sądzę, żeby Bontrager dał zbyt długie wentyle.

Ja mam za to problem z tylną oponą Tufo Gravel Speedero. Od jakiegoś czasu już obserwowałem, że rower jak postał, to centralna część bieżnika była cała w mokre plamy. Pociła się mlekiem. Nie przekładało się to na ubytki ciśnienia to się nie przejmowałem.
Jednak już miałem kilka razy akcję, że szykuję rower wieczorem, niby nie jest miękko po poprzednim weekendzie, ale wiadomo trzeba pierdnąć w oponkę, żeby się dobrze jechało. Rano, pociąg za kilka minut, łapię rower, a z tyłu miękko. Dopompowuję, wychodzę na korytarz, wzywam windę, zamykam drzwi i słyszę jak ucieka powietrze. Obracam przebiciem w dół i za chwilę cisza. Do końca dnia święty spokój. Za tydzień powtórka z rozrywki, ale przebicie w innym miejscu. Już nawet nauczyłem się sprawdzać koło wcześniej niż przed samym wyjściem.
W minioną sobotę, bez atrakcji. Po 120 km zatrzymałem się na pizzę i piwo kilometr od dworca w Lichkovie. Rower te 20-25 minut stał w słońcu. Ruszam i czuję, że tylna opona nieco za miękka, ale ten kilometr dojechałem do pociągu, a w pociągu dopompowałem, potem raz drugi koło dworca już we Wro. Chyba jakaś felerna opona mi się trafiła. Przednią mam od nowości, już drugi rower i zero problemów. Pierwsza tylna w pomarańczowym Hultaju zrobiła ponad 8kkm i było po niej widać ten przebieg, miała też kilka przebić z czego jedno z pierwszej jazdy, podklejone łatką, które do końca pociło się mlekiem. Obecna ma jakieś 4,5-5 kkm i wygląda spoko, tylko potrafi niespodziewanie stracić ciśnienie.
Już jadą Tufo Gravel Thundero, jutro powinny być w paczkomacie i może zdążę obie zmienić przed czwartkiem.

patronat
05-06-2023, 21:15
LeonardZelig Cienków zawsze jest świetny :)

patronat Fajna trasa, na piechotę w większości to znam, ale rowerem nigdy tam nie byłem. Trzeba będzie kiedyś to zaniedbanie nadrobić.

Koniecznie! Ja tam dużo jeszcze nie zwiedziłem, raptem 2,5 tys km po górach, ale absolutnie dla mnie teraz to numer jeden jeśli chodzi o całokształt. Na analogu bym się nie porwał, nie mam nogi ani chęci, ale równolegle z nami jechał gość tą samą trasą. I spotkaliśmy go na Wielkiej Raczy. Był na maxa zmęczony ale mega szczęśliwy :)

crusiek
06-06-2023, 15:08
Wygląda to ciekawie, w czerwcu podobno zakończenie wszystkich prac.


https://www.youtube.com/watch?v=Mnp-gJTu8DA

zdyboo
06-06-2023, 17:50
Spoko, ale ten spot jakiś taki pełen niezgodności. Z jednej strony piszą, że dostępna dla rodzin, z drugiej strony pokazują jakieś hopy i dropy.
Sama inicjatywa jednak super. Pojeździłem trochę za naszą zachodnią granica i akurat Niemcy mają to bardzo dobrze zorganizowane. Nic dziwnego, że w ciapong do Zgorzelca co sobotę odjeżdża z kilkoma rowerzystami już z Wrocławia.
Jak to będzie na podobnym poziomie to powinno być bardzo spoko, oby tylko było utrzymywane.

siemalysy
06-06-2023, 18:21
Kilka krótkich odcinków przejechałem tą trasą. W ubiegłym roku już gdzieniegdzie były oznaczenia tego szlaku. Natrafiłem na niego w ubiegłoroczną majówkę w okolicach Giżycka i Rynu. Natomiast w listopadzie w okolicach jez. Śniardwy i w Mikołajkach. Tereny piękne, oby nie zmarnowali potencjału.

Spot reklamowy mnie raczej nie zachęcił. Przecież tereny Mazur, to samograj jeżeli chodzi o stworzenie czegoś ciekawego.

crusiek
06-06-2023, 18:30
Na stronie mają więcej info i gpxa ale też są nieścisłości w danych.

U nas za to za 159 mln wdrażają mevo 2.0, po porażce jedynki i pękających ramach dwójki w Szwecji, ciągle perypetie.
Zamiast poprawić infrastrukturę, która od lat nie jest ruszana, ech.

siemalysy
06-06-2023, 18:34
Dla mnie jako byłego mieszkańca Mazur, to bardzo się podoba ten pomysł. Żałuję, że trasa nie biegnie przez moją rodzinną miejscowość, a kilka kilometrów dalej. Może dlatego, że jest nastawiona na coś zupełnie innego niż turystyka. Najmniej mi się podoba wylewanie asfaltowych ścieżek w lasach. To moje zdanie, każdy może mieć inne. Rozumiem, że ma to być szlak rodzinny i musi być łatwo. Kilka miesięcy temu wyraziłem podobną opinię na jakiejś grupie rowerowej, to zostałę niemal znienawidzony ;)

robanto
06-06-2023, 19:19
A ja wróciłem z Wanogi. Fajne ultra, miło było jechać.

crusiek
06-06-2023, 19:32
Relację poprosimy xD

gavin
06-06-2023, 20:30
Gratulacje! Napisz parę słów.

zdyboo
06-06-2023, 20:43
GRATY robanto

RE-LA-CJA - RE-LA-CJA - RE-LA-CJA

Wentyle Muc-off to dziecko damy negocjowalnego afektu i światłodzierżcy. Przy okazji zmiany opon kupiłem wentyle, zmienię se, w myśl zasady co nie najadę to dowyglądam.
Mają te nacięcia od spodu, że niby łatwiej przez nie mleko lać jak ktoś wkładek do opon używa. Tyle, że osadzenie opon pompką się nie powiodło, ale to jeszcze nic dziwnego, nie powiodło się też boosterem, no i nie powiodło się nabojem CO2, nawet kompresor na stacji nie dał rady. Zmieniłem na poprzedni wentyl i poszło nabojem. Jednak ponieważ zużyłem naboje to się za przednie koło nie wziąłem, no ale to tylne było priorytetem.
Przy okazji wentyle 44 mm, są nieco za niskie do obręczy 35 mm. Niby wystają, ale problem jest ze złapaniem pompką.

jarek76
07-06-2023, 09:29
Przyjechały elity od majfeenda, wyglądają bardzo dobrze, zobaczymy jak długo przeżyją [emoji4]
Na razie prezentują się nie gorzej niż wszystkie chińsko-polskie manufaktury;)
Kupiłem wersję 38mm wysokości i 25 szerokości, bo takie były dostępne z wysyłką z Hiszpanii.
73002

Wysłane z mojego LE2123 przy użyciu Tapatalka
7300373004

MadOnion
07-06-2023, 12:07
Jarek, jaki to pieniądz kosztuje?

jarek76
07-06-2023, 12:26
Jarek, jaki to pieniądz kosztuje?Zależy od promocji, od 1500 do 1800zł

Wysłane z mojego LE2123 przy użyciu Tapatalka

Wind Mill
07-06-2023, 15:00
Ale za sztukę czy za parę?

jarek76
07-06-2023, 15:09
Za parę, za sztukę tyle wychodzi u naszych rzemieślników, jak Vinci, nolimited, evanlite, dandyhorse itp.

Wysłane z mojego LE2123 przy użyciu Tapatalka

crusiek
07-06-2023, 22:25
Dzisiaj troszkę pobrykalem po okolicznych lasach, Otomin, Sulmin, Bąkowem zjazd na chatę.

Zanabyłem sobie małe rogi na wewnętrzną część kiery, bo lubiłem zawsze zmieniać pozycję rąk a tu nie było jak, no i strzał w dychę, nie dość że wygodne, to jeszcze działają skutecznie, a uchwyt pozwala na zrzut przedniej i wbijanie tylnej przerzutki oraz hamowanko.
Całkiem spoko nienachalny sprzęt.


Pozdrower xD














73012

zdyboo
08-06-2023, 12:47
Pozdrawiam z Jizerskich hor, grzmi, ale tylko pivo się leje.

crusiek
08-06-2023, 13:38
To ja z Borska pomacham xD xD
Piekło, musiałem schować się w cieniu.














73018

robanto
08-06-2023, 13:44
Napiszę coś w rodzaju krótkiego podsumowania, bo talentu do pisania relacji brak. Moja, a właściwie nasza Wanoga, bo jechałem ją z synem, była spontanem. Zaproponowałem synowi, że skoro mamy w tym roku obaj okrągłe urodziny, to uczcijmy je wspólną jazdą na ultra. Ja coś tam jeżdżę, ale syn, od początku roku, miał najechane może ze 100km wszystkiego. Pogoda, trasa, ludzie i szeroko rozumiana atmosfera Wanogi - wszystko na plus. No może ogromna susza, która z części odcinków zrobiła piaskownicę, ale staraliśmy się widzieć to w kategorii dodatkowej atrakcji, a nie wrednego utrudnienia. Pagórkowaty teren też urozmaicał jazdę. Krótkie, ale liczne podjazdy - super. Jechaliśmy krótszą trasę, ale mi na tyle się spodobało, że w przyszłym roku pewnie pojadę 600km. Syn emanuje, co do tego pomysłu, wysoce zakonspirowaną euforią :) Zdjęć nie robiłem, no może kilka pstryków telefonem, a wszystko przez to, że nie chciało się mi otwierać torby z uwagi na wszechobecny, upierdliwy kurz. Kaszuby szutrami stoją. Naprawdę nie brakowało wręcz szutrostad. Szkoda jedynie, że część z nich "rozmiękczyłą" susza. Podsumowując - 358km fajnej włóczęgi wśród malowniczych krajobrazów i dobrym towarzystwie.

zdyboo
08-06-2023, 15:59
No i nie padało. Za to pobiłem swój rekord przyjazdu na stację przed odjazdem ciapongu powrotnego. Dwie minuty.

gavin
08-06-2023, 16:19
robanto jaki czas jazdy/ całościowy?

LeonardZelig
08-06-2023, 18:26
Dziś wyrwałem w góry. Chodziło mi po głowie wyjechanie na Palenicę, bo mimo że widziałem ją z okna przez kilkanaście lat, to jakoś do głowy mi nie przyszło na nią się wdrapać. Więc zacząłem standardowo, czyli odbiłem od zapory w prawo, na Jaworze. Przy punkcie widokowym Komoot stwierdził, że Palenica jest osiągalna w 10 minut.

73023

Planując wcześniej trasę nawigacja sugerowała objechać Palenicę zachodnim zboczem, dlatego byłem zaskoczony jej nową sugestią. Zresztą zaskoczenie przerodziło się w wypych a przed samym szczytem stwierdziłem, że odbijam ścieżką w prawo.

73024

Po chwili pchania roweru ścieżka zrobiła się bardziej płaska i przejezdna, więc skierowałem się do Kopanego i tam wjechałem na niebieski szlak, na Błatnią.

73025

Na górze były niezłe widoki i głośni turyści ze Śląska. Więc po chwili postoju ruszyłem dalej w stronę Jasienicy.

73026

Jak to zwykle bywa pomyliłem szlaki i zacząłem zjeżdżać zielonym do Brennej. Na szczęście szybko się zorientowałem i wróciłem na czerwony. Ale widoki od strony Brennej też niczego sobie.

73027

Szlak do Jasienicy zapamiętałem jako lajtową jazdę między kolejnymi wzniesieniami. I tak jest nadal, pod warunkiem, że lubimy beskidzką rąbankę.

73028

Na szczęście kamienie czasem się kończą i jazda staje się naprawdę przyjemna. Dotarłem na Czupel.

73029

Stamtąd już w dół do Jasienicy. Droga lepsza, mniej kamieni, zero ludzi.

73030

A widoki całkiem fajne.

73031

Na koniec okazało się, że Strava prawdopodobnie pogryzła się z Mapami.cz i z całej trasy zaliczyła mi tylko 10 km. Pozostały nieutulony smutek i smartfonowe zdjęcia.

gavin
08-06-2023, 20:35
Super widoczki, Brenna [emoji3059]

kipcior skąd żes wymyślił tę swoją dzisiejszą trasę, bo właśnie te rejony dziś rysowałem na Komucie i sie przymierzam

kipcior
09-06-2023, 08:01
gavin A nigdy tam nie byłem, a pogoda w Bielsku była niepewna to się przejechałem. Wiesz, płasko, rzeczka płynie, sielskie krajobrazy. Nosz kur... jaka to była rzeź. Upał, nie wiem ile dokładnie 26-28 stopni, pełne słońce. U mnie tyle to jeszcze nie było w tym roku. Od początku do końca jechało mi się źle, bez siły. Tzn po asfalcie to spoko bez wysiłku te 25-28km/h. Po czym dostałem wmordewindem i spadało do 16... A w lesie masakra. Piach wszędzie, mniejszy lub większy. Szuter się zdarzał, taki premium szuter był raz ale skończył się nagle głębokim piachem na zakręcie, jakbym nie wyhamował to bym leżał. Na piachu walka o każdy metr, parę razy pchałem po płaskim. Czasem, jak się dało jechałem lasem między drzewami, bo to miało więcej sensu niż drogą. Strach było się gdziekolwiek rozpędzać, nawet jak to sympatycznie wyglądało, bo zawsze kończyło się piachem. Fatbikiem byłoby tam dużo przyjemniej niż gravelem. No i oczywiście owady chcące pożreć człowieka żywcem.
No i tak zupełnie płasko to też tam nie jest, choć pagórki z Jury mogły by uchodzić za góry przy tym.
Warta sama w sobie rzeczywiście ładna, kajaki pływają, choć mało widziałem miejsc, gdzie można by po prostu zejść do wody. No i promy nie działają, choć są dwa oznakowane na mapach, a mapy.cz nawet potrafią przez nie prowadzić.

Zdjęcia może jakieś będą jak je obrobię, nawet aparat zabrałem tym razem.

siemalysy
09-06-2023, 09:58
W środę mocno rozważałem wypad w Góry Sowie. Jednak żona nie chciała ze mną jechać, kolega miał w planie wypad z kobietą na coś lżejszego, a mi się samemu nie chciało, więc odpuściłem.
Wczoraj poszedłem pojeździć, miałem jechać na Radary, są tam jakieś traski zjazdowe, chciałem zobaczyć jak to wygląda i jak się tam jeździ, jednak ostatecznie tam nie dotarłem. Czułem się wczoraj jakiś słaby. Trzy, cztery depnięcia w korbę i mięśnie bolały mnie potwornie. Całkowity brak sił, więc zrobiłem krótką rundkę i wróciłem do domu. Chyba dobrze, że w te góry nie pojechałem, bo bym chyba padł.

Miałem zatem trochę czasu popołudniu i wieczorem, więc podłubałem przy filmiku z ostatniego wypadu w Beskidy ;)


https://youtu.be/dZl731Vm8ZQ

Dziś zrobię sobie tour autem po co najmniej dwóch sklepach rowerowych. Podjadę do nowego salonu Treka, bo jeszcze nie byłem i do Bikemi obczaić co mają z Evoca. Mam do kupienia linkę, więc jest okazja ;) A jak nie będzie padać, to może popołudniu się ruszę pojeździć.

Spokojnego dnia :)

crusiek
09-06-2023, 10:03
Też wczoraj miałem kiepski dzień. Ka kajakach rozbolał mnie nadgarstek, na K-B trenowałem jak ostatnia pi...a, co poskutkowało okopanym udem. Ogólnie jakiś wczoraj słaby dzień :)

Ja się do treka w sobotę wybieram, zobaczyć co tam mają ciekawego do pooglądania :]
Mocno w czaszce rozbija mi się ten riverside na sramie....

zdyboo
09-06-2023, 10:11
Miałem jechać na północ, ale prognozy pogody się zmieniły i wyszło, że zamiast nudno po płaskim, można pojechać w góry.
Z Wrocławia do Zgorzelca wyjechało w ciapongu 11 rowerów. Opłaca mi się wstać wcześniej, jechać z mojej stacji na główny, a potem znowu przejeżdżając przez moją stację, jechać na zachód.
Dojeżdżając do Zgorzelca obsługa ciapongu zapodała info, że skomunikowany ciapong do Drezna o 8:00 został odwołany, a następny jakoś dopiero po 9 jest. Jak ktoś się wybierał do Drezna to będzie tam później.

Ja szybko przejechałem przez z Zgorzelec i szybko wydostałem się z Gorlitz wzdłuż Nysy, tym razem zdecydowałam się dojechać do Zittau szlakiem Odra - Nysa. Jedna z niewielu płaskich tras, która mnie nie nudzi. Kolejny raz się przekonałem, że Niemcy to jednak inny świat. Przy dosyć ruchliwej drodze do Zittau, był rozkopany CPR. U nas pewnie w takim wypadku rowerzyści i piersi musieliby sobie radzić sami. Tam wyjęto jeden pas jezdni, robiąc mijankę, a wyjętym pasem poprowadzono tymczasowo CPR. Za Zittau minałem trójstyk granic i wjechałem do Czech. Skończyło być całkiem płasko, ale jeszcze nie górzyście.
Tuż przed wjazdem w góry zrobiłem sobie mały popas nad zalewem Fojtka, na piwo i złapanie oddechu. Sprawdziłem też prognozy i radar burzowy. Burza była nad Libercem, ale prognoza nie pokazywała jakoby miała się przemieścić na północ. Krótko po tym zaczął się najbardziej stromy podjazd całej trasy. Tylko początek był w słońcu, wjeżdżałem wyżej, zachmurzyło się i temperatura spadła do komfortowych 17 stopni. Zaczęło też grzmieć. Za plecami jakoś tak.

Nova Louka oznaczała kolejny krótki popas i potem zjechałem, choć i trochę pod górę było nad kolejny zalew Josefuv Dul. W drodze do zalewu minąłem Kralovkę i czterogwiazdkowy hotel. Zatem można wypocząć w sercu Jizerskich hor na wysokim poziomie. Za zbiornikiem wodnym zaczęła się kolejna wspinaczka i to na najwyższy punkt trasy położony kilometr nad poziomem morza, na zboczachc Jizery. Cały czas jechałem w stronę błękitnego nieba, ale pomruki burzy nadal słyszałem za plecami. Na Knejpe, pod budką z przekąskami zrobiłem sobie ostatni popas tego dnia i szybkim zjazdem dotarłem do Smedavy. Tam się nadal rozbudowują, ale ja jechałem w stronę Jizerki. Tuż przed wjazdem do osady pokazało się słońce zza chmur. Za wioską przeprawiłem się przez Izerę i byłem znowu w Polsce. Koło Orlego tylko przejechałem i ER-2 zmierzałem w stronę Polany Jakuszyckiej. Potem szybki zjazd DK3 do Szklarskiej Poręby. Do drogi na stację dojechałem 5 minut przed odjazdem pociągu. Stwierdziłem, że sprawdzę czy dam radę podjechać na stację i złapać go. Stał. Upewniłem się, że na pewno na bilet weekendowy pojadę z nimi. Teraz KD i PR mają wspólny bilet weekendowy. Jakbym nie zdążył, to miałem zjechać do Szklarskiej, zjeść i zadecydować czy czekać na następny ciapong, czy pyknąć dodatkowe 20 km i zjechać do Jeleniej Góry.

Trasa trochę wymagająca kondycyjnie. Do wzgórz w Czechach dojechałem w połowie trasy, ale miałem nabite tylko 250 m w pionie. Zatem pozostałe 1400 m robi się na 60 km. Jest co deptać. Aczkolwiek po asfalcie, całkiem niezłej jakości i po szutrze. Jedynie odcinek od granicy na Izerze do Orlego jest po kamolach. Gruzem da radę, szosą raczej nie. Szosą jednak można zjechać do Harrachova i wjechać na Polanę Jakuszycką czeską kontynuacją DK3. Tyle, że wymaga to więcej wysiłku.

Trasa
https://www.strava.com/activities/9228345808

Fotosy
73038
Klasztor Marienthal. Za nim zaczyna się wjazd na szlak prowadzący przełomem Nysy Łużyckiej.

73039
Równy asfalt w tunelu z drzew.

73040
W stronę Czech.

73041
Czeskie okoliczności szlaków rowerowych.

73042
Zalew Fojtka.

73043
Nova Louka.

73044
Rowerzystów ograniczajo.

73045
Kralovka.

73046
Burza nad Libercem.

73047
Zalew Josefuv Dul.

73048
Panorama z zapory zalewu.

73049
Na Knejpie. Zakaz jazdy rowerem jest tylko po tej stronie drogi, od strony Smedavy tego zakazu nie ma. Chyba to jest związane z dużą ilością pieszych idących ze Smedavy na Jizerę. Droga jest koło Smedavy bardzo stroma i zjeżdżający rowerzyści stanowiliby zagrożenie dla pieszych.

73050
Jizerka.

patronat
09-06-2023, 11:48
Miałem zatem trochę czasu popołudniu i wieczorem, więc podłubałem przy filmiku z ostatniego wypadu w Beskidy ;)

https://youtu.be/dZl731Vm8ZQ



Spokojnego dnia :)

A gdzie film jest? Zajawka się nie liczy. Jak się pogoda poprawi pojadę Waszą trasą tylko w drugą stronę :)

siemalysy
09-06-2023, 12:06
Też wczoraj miałem kiepski dzień. Ka kajakach rozbolał mnie nadgarstek, na K-B trenowałem jak ostatnia pi...a, co poskutkowało okopanym udem. Ogólnie jakiś wczoraj słaby dzień :)

Ja się do treka w sobotę wybieram, zobaczyć co tam mają ciekawego do pooglądania :]
Mocno w czaszce rozbija mi się ten riverside na sramie....

Do pooglądania zawsze się coś ciekawego trafi :) Widziałem dziś, że ceny niektórych modeli poleciały sporo w dół.


Miałem jechać na północ, ale prognozy pogody się zmieniły i wyszło, że zamiast nudno po płaskim, można pojechać w góry.
...

Zmiana pogody wyszła Tobie na dobre. Fajna trasa, fajne miejsca i fajne foty :) Jizerka, bardzo fajne miejsce. Podobało mi się tam, jak tam byłem :)


A gdzie film jest? Zajawka się nie liczy. Jak się pogoda poprawi pojadę Waszą trasą tylko w drugą stronę :)

Na razie tylko sama zajawka. A film się powoli robi. Może do końca tygodnia wpadnie na YT ;)
Baw się dobrze na tej trasie, bo w mojej ocenie jest fajna i warto ją przejechać :)

crusiek
09-06-2023, 12:15
Do pooglądania zawsze się coś ciekawego trafi :) Widziałem dziś, że ceny niektórych modeli poleciały sporo w dół.



Michale to prawda, choć checkpoint SL 6 axs, który to interesuje mnie najbardziej trzyma dość wysoką cenę...

siemalysy
09-06-2023, 12:40
Rzeczywiście stoi dość wysoko. Ten checkpoint ładny jest :-)

crusiek
09-06-2023, 12:44
Rzeczywiście stoi dość wysoko. Ten checkpoint ładny jest :-)

Zgadzam się, przez niego mam mokre sny ;)

crusiek
09-06-2023, 13:01
Zapomniałbym, oczywiście relacje pierwsza klasa, trasy też niczego sobie [emoji846][emoji123]

elmo
09-06-2023, 13:03
z prawie tygodniowym opóźnieniem ;)

Maraton Podróżnika 2023
Od kilku edycji co roku zjawiam się na Maratonie Podróżnika.
Z kilku powodów:
po pierwsze (primo) – co roku jest w innym regionie naszego kraju,
po drugie (primo) – trasa jest układana przez miejscowych ludków z forum podróże rowerowe, dzięki czemu ślad wiedzie po mniej uczęszczanych asfaltach i w pięknych okolicznościach przygody,
i po trzecie (primo) – zawsze spotyka się ludzi pozytywnie zakręconych.

Na maraton ruszam samochodem z kumplem w piątkowe samo południe. Baza maratonu znajduje się w Ośrodku Szkoleniowo-Wypoczynkowym ZHR w Ząbiu koło Olsztynka, gdzie zjawiamy się około godz. 15tej. Ostatecznie dostajemy domek niemal nad samym jeziorem. Szybkie rozpakowanie i udajemy się po pakiety startowe. I tu małe wytłumaczenie – na Podróżniku są do wyboru dwa dystanse do przejechania: 300 i 500 km (ja zapisując się na jesieni wybrałem jak zwykle połowę tysiaka, niestety względy zdrowotne spowodowały, że ostatecznie decyduję się zmniejszyć dystans - ten dla "lalusiów". Na szczęście orgowie nie oponują, dzięki czemu dopisuję się do grupy startowej kumpla – ruszamy w ostatniej grupie o godz. 07:10). Następnie szykujemy rowery, resztę piątkowego popołudnia i wieczoru spędzamy przy ognisku, rozmawiając z ludkami oraz racząc się ciepłą herbatką ;)

Nocka chłodna i wietrzna (niestety wieje od jeziorka). Przed wschodem słońca wiatr się uspokaja. Kilka minut przed czwartą wyłażę ze śpiworka aby pospacerować trochę. Jest bezchmurne niebo, toń jeziora już niemal spokojna. Po krótkim spacerku wracam do łóżka, na niby to śnie trwam do godz. Szóstej. Przed startem idziemy jeszcze na śniadanie. Ruszają pierwsze grupy.

Ustawiamy się na linii startu gdy wyczytują nasze nazwiska (w tym momencie spostrzegam że licznik kadencji – jedyny jaki posiadam na rowerze – ma pękniętą gumową obudowę – próbując zainstalować go ponownie za pomocą trytki rozcinam sobie skórę na serdecznym palcu lewej dłoni – krew leje się jakbym podciął sobie żyły i to wszystko w trakcie odliczania 7, 6, 5 itp…). Nic to ruszam z chusteczką zawiniętą na skaleczonym palcu. Wyjazd z ośrodka odbywa się na drodze o b. dużej ilości dziur. Powoduje to że grupa szybko się rwie. Z racji nawierzchni jadę z przodu chcąc mieć możliwość lepszego wypatrywania owych ubytków jak również innych niespodzianek leżących na nawierzchni. Krzyczę i gestykuluję gdy coś jest przed nami aby jadący za mną mogli odpowiednio zareagować. Objeżdżamy Jez. Łańskie od wschodu i północy. Tempo szybkie. Na ostrym nawrocie w prawo krzyczę o leżącym piasku. Niestety jedna osoba nie dostosowała prędkości do warunków i położyła się na prawym boku. Na szczęście nic złego się nie stało (osoba jak i rower w porządku i może dalej podjąć jazdę). Mijamy kolejne jeziorko (Ustrych) nadal poruszając się asfaltową drogą wśród gęstego lasu. Na 21 km po skręcie w lewo wjeżdżamy na 598kę. Droga szeroka a i asfalt w końcu gładki. Można się złożyć na lemondce. W tym momencie nasza grupa jest na czele stawki.

Głupio, niemal cały czas jadę na czele czteroosobowej grupki. Dosyć szybko porzucamy 598kę i odbijamy w prawo. W okolicach Marcinkowa na chwilę wbijamy na 53kę by po czterech km skręcić na Kośno i Krzywanogę. W międzyczasie dochodzą i przechodzą nas „konie” walczący o wynik. Nasza grupka zmniejsza się ostatecznie do czterech osób. Objeżdżamy od wschodu, południa i od zachodu Jez. Kalwa. Udając się w kierunku wschodnim przejeżdżamy przez kolejne miejscowości o bardzo ciekawych nazwach, zwłaszcza jedna nazwa teleportuje mnie do czasów szkoły podstawowej – Grzegrzółki – ile to razy człowiek pisząc dyktando zastanawiał się nad liczbą błędów w jednym wyrazie ;)

Następnie mijamy Dźwierzuty – przecinamy tu 57kę, Orzyny – tu na chwilę wpadamy na 600tkę, Miętkie, w okolicach Powałczyna przecinamy 58kę, Świętajno (od tej miejscowości do Koloni jedziemy wzdłuż żelaznej drogi Szczytno-Ruciane-Nida)… w związku z wysychającymi w tempie niemal błyskawicznym bidonami (pogoda słoneczna i wietrzna, temp. w okolicach 16tu stp.) postanawiamy zatrzymać się w miejscowości Faryny (będącej na 101 km naszej trasy). Pod sklepem spotykamy kilka osób które niedawno nas wyprzedziły. Jest godzina 10:50. W sklepiku raczej marne zaopatrzenie, które i tak niknie. Dniu dzisiejszym Pani miała zapewne niezły utarg. Ja zaaportuję się jedynie w wodę i sok. Dojeżdżają kolejni uczestnicy. W końcu po długich dwudziestu minutach rzucam hasło, że może byśmy już ruszyli… ostatecznie zbieramy się w składzie siedmio-ośmio osobowym. Choć po kilku km zostaje nas ta sama czwórka.

Następny popas planujemy w Ruciane-Nida. Nadal jedziemy kursem na wschód. Niestety po 20 km zaczynają mi się blokować nogi – pojawiają się skurcze, których nie miałem od dawien dawnam(jednak trzy tygodnie leżenia w łóżku po operacji i brak aktywności zrobiły swoje, zapewne do tego doszło zbyt mała ilość pokarmu) zaczym robić dłuższe zejścia i wieźć się na kołach towarzy. Trzydzieści minut po południu docieramy do Pisza (140 km) – to najdalej na wschód wysunięta miejscowość, od tej pory kierujemy się głównie na zachód. Pisz to również koniec wspólnej trasy obu dystansów Trasy zjadą się ponownie za Szymanowem. Nogi niby odpuszczają. Pod snopkami zamawiamy telefonicznie pizzę w Rucianej. W Jagodzinie odbijamy w prawo aby po chwili jechać malowniczą drogą pomiędzy jeziorami Jegocin Duży i Mały. Za chwilę pozostawiamy za sobą jeziorko Wejsunek by wjechać do Rucianej od północy. Miasto zapchane turystami. Odjeżdżamy nieco od trasy naszego maratonu aby dojechać do pizzerii. Dzięki telefonicznemu zamówieniu jedzono pojawia się na stole w kilka minut po naszym przybyciu (jest13:25, 163 km). Do tego momentu nasza grupka jest na miejscach 6-10. Niestety powracają skurcze i w związku z tym informuję towarzyszy wycieczki aby spokojnie jechali dalej – nie chcę ich spowalniać. Kumpel twierdzi stanowczo, że będzie mi towarzyszył. Ostatecznie, po 30 minutach postoju, ruszamy całą czwórką z ewentualnym podziałem na trasie, który powstaje przed mostem nad Krutynią dzielimy się wówczas na dwie dwójki. My zwalniamy znacznie nasze tempo (niestety z mojej przyczyny). Około 15:30 po 200 km osiągamy Mrągowo, ehhh te brukowane ulice, w mieście napotykamy dwie uroczystości weselne. Za Mrągowem czeka nas pierwszy poważniejszy podjazd do Polskiej Wsi a za chwilę kolejny do Szymanowa (na którym po raz pierwszy „kończy” mi się kaseta jednakże udaje się to wjechać). Zaczynam widzieć białe krowy pasące się na bezmiarze zielonych łąk. Gdy nieśmiało informuję o tym fakcie kumpla ten, ku mej wielkiej radości twierdzi, że faktycznie te białe krowy tam były… uff…

W miejscowości Biskupiec zupełnie nie planowany postój pod Żabką, nogi już dawno nie kręcą, w zasadzie jedzie tylko głowa – jest godz. 17:10, 230 km. Dwadzieścia minut odpoczynku – wciągam gofra i wodę kokosową, w międzyczasie mijają nas dwie czy trzy grupki uczestników maratonu. Znowu marudzę kumplowi aby mnie zostawił bo różnica w naszym poruszaniu jest ogromna i głupio mi jest go wstrzymywać. Twardo twierdzi, że zostaje ze mną. Ruszamy zatem razem z mocnym zamiarem dojechania na metę już bez żadnych postojów. Fajnie byłoby zakończyć moją nierówną walkę z maratonem przed zachodem słońca. Zwłaszcza, że wszelkie prognozy pogodowe zwiastują szybki spadek temperatury wraz z zachodzącym słońcem.

Zaraz po wyjeździe z miasta „przytulamy” się na chwilę do 16tki jadąc znów po technicznych – idealny asfalt cieszy i poprawia morale. Odbijamy na południe i znów wpadamy na drogi o wątpliwej jakości przez co dopiero co poprawione przed chwilą morale zanika, znaczenie zaś potęguje się zmęczenie. Próbuję to olać skupiając się na podziwianiu piękna krajobrazu a jest na co patrzeć, „zniżające” się słońce dodatkowo eksponuje plenery. Od prawie 270 km przez nieco ponad 20 km objeżdżamy Olsztyn od wschodu i południa. Ponownie nawierzchnia drogi poprawiają się gdy przytulamy się tym razem do S51. Jednak drogi techniczne to fajna sprawa, tym bardziej, że nie przeszkadza hałas znikomego ruchu na trasie szybkiego ruchu. W Stawigudach odrywamy się od S51 (20:30, 293 km). Nie wiem co mi się uroiło że meta jest na równym 300tnym kilometrze, gdy jednak na liczniku pokazują się trzy setki – mety nie było… no nie jeszcze 9 km, niby to tylko 9 km a jednak to było jeszcze aż 9 km, a że asfalt znów przybrał formułę sera szwajcarskiego to w tym momencie miałem ochotę pieprznąć rower do rowu i pójść na piechotę lub poczekać na jakiś samochód (nie pamiętam abym kiedykolwiek wcześniej był tak wyjechany, wszak to tylko 300 km maraton, jeździło się znacznie więcej i dłużej…) – niestety nie kręcą już ani nogi ani głowa.

Całe szczęście ostatni odcinek trasy był mi znany, bowiem pokrywał się z naszym piątkowym dojazdem do bazy maratonu a i pięć ostatnich kilometrów pokonaliśmy wszak dzisiejszego poranka. Łatwiej więc było sobie podzielić tą drogę na małe odcinki… do znajomej hopki, zjazd i znów hopka (pokonywana sposobem „mazowieckim” czyli rozpędzić się i wjeżdżać siłą rozpędu), później lekko w lewo, na krzyżówce w prawo, znów hopka, lekko w prawo, znów hopka – ta powinna być mniejsza, znów lekko w lewo, na krzyżówce w lewo, no dobra to ostatni podjazd, w lewo dookoła górki, po prawej Jez. Ząbskie, zjazd, za chwilę w lewo i będzie widać bramę ośrodka, za nią ostro w lewo i pod stromą górkę na linię startu/mety. Jest 21:18 i piętnaście sekund, 308,87 km. Koniec.

Temperatura w okolicy 4-5 stopni. Dopiero teraz poczułem chłód nadchodzącej nocy (na ostatnim odcinku nie chciałem już się zatrzymywać celem ubrania się wiedząc, że musiałbym się już zmusić do ponownego użycia roweru). Siadam w jadalni, wciągam wielki talerz makaronu z sosem, dwie herbaty, kompot, później znów herbata. Rozmowy przy stole. Wychodzimy gdy zjawiają się kolejni uczestnicy maratonu. Znów rozmowy. Gdzieś tak o północy idę pod prysznic, aplikuję sobie na zmianę ciepłą i zimna dawkę H2O. Schodzi dzięki temu zmęczenie, o dziwo nogi informują, że mogą żwawo się poruszać i znów mógłbym wsiąść na rower. Na szczęście nic nie boli. Ostatni pooperacyjny szew jest na swoim miejscu zatem nie zrobiłem sobie krzywdy ;)
Kładę się do śpiworka gdy na zewnątrz temp. spada niemal do zera. Mózg nie rejestruje momentu zaśnięcia. Budzę się po godzinie szóstej. Znów jest piękny, słoneczny i o wiele cieplejszy poranek. Idę na metę powitać ludków jadących pięćsetkę. Rozmowy. Śniadanie. Zebranie majdanu i droga powrotna samochodem. W domu melduję się kilka chwil po 12tej.

crusiek
09-06-2023, 13:18
Wczoraj na treningu ni z gruchy ni z pietruchy podczas rozciągania przed konkretną harówką obie nogi wyłączyły się prawie dokumentnie. Też już dawno nie łapał mnie skurcz, a już tym bardziej nie w obie giry na raz. Żadne solidne rozciągania nie chciały pomóc, ciągle byłem na linii, 1 cm więcej i bym mógł lewitować do domu :)
Przy wykonywaniu różnorakich treningów widzę wyraźnie jak nogi od roweru się betonują, staram się więc równoważyć i rozciągać odpowiednio, sam nie wiem, czy wczoraj zabrakło mi rozciągania, czy przemęczyłem organizm, czy też za dużo kawy wypłukało magnez :)

Gratuluję, w każdym bądź razie, aktywnie spędzonego czasu i konkretnej trasy :)

LeonardZelig
09-06-2023, 13:32
crusiek, nie chcę straszyć, ale niedawno dopadło mnie coś podobnego w prawej kończynie i diagnozą było zapalenie mięśniowo-powięziowe na tle zmęczeniowym. Na szczęście odzywa się to tylko w czasie chodzenia, ale błahostką nie jest.

zdyboo
09-06-2023, 13:45
Dzięki Panowie. We Wro akurat leje, właśnie przeszła burza. Jutro chyba pojadę na to płaskie co miało być wczoraj, bo prognozy w górach raczej jednoznacznie wskazują na deszcz. Może i niewielki, ale jednak.

elmo
Andrzej, dobra relacja.
Mnie też, jak jestem dojechany przeszkadzają najmniejsze drobnostki, jak dziurawy asfalt czy nawet niewielkie podjazdy.

crusiek
09-06-2023, 15:27
Przydałby się tutaj deszcz....

zdyboo
09-06-2023, 15:49
U nas już wszystko paruje, duchota.

siemalysy
09-06-2023, 16:45
Dziś wyrwałem w góry. Chodziło mi po głowie wyjechanie na Palenicę, bo mimo że widziałem ją z okna przez kilkanaście lat, to jakoś do głowy mi nie przyszło na nią się wdrapać. Więc zacząłem standardowo, czyli odbiłem od zapory w prawo, na Jaworze. Przy punkcie widokowym Komoot stwierdził, że Palenica jest osiągalna w 10 minut.

...

Przyjemne widoki, fajna trasa :) Nie byłem nigdy na Palenicy. Po jej stronie byłem tylko na Żarze.


z prawie tygodniowym opóźnieniem ;)

Maraton Podróżnika 2023
Od kilku edycji co roku zjawiam się na Maratonie Podróżnika.
Z kilku powodów:
po pierwsze (primo) – co roku jest w innym regionie naszego kraju,
po drugie (primo) – trasa jest układana przez miejscowych ludków z forum podróże rowerowe, dzięki czemu ślad wiedzie po mniej uczęszczanych asfaltach i w pięknych okolicznościach przygody,
i po trzecie (primo) – zawsze spotyka się ludzi pozytywnie zakręconych.
...


Dzięki za relację :) Konkretna trasa. Widziałem na stravie. Zahaczyłeś o bliskie mi rejony, w których się wychowałem :) W miejscowości najbardziej wysuniętej na trasie na wschód, w Piszu 5 lat się uczyłem w technikum ;) Twardy z Ciebie zawodnik. Niedługo po powrocie do zdrowia taka trasa, szacun :)


Wczoraj na treningu ni z gruchy ni z pietruchy podczas rozciągania przed konkretną harówką obie nogi wyłączyły się prawie dokumentnie. Też już dawno nie łapał mnie skurcz, a już tym bardziej nie w obie giry na raz. Żadne solidne rozciągania nie chciały pomóc, ciągle byłem na linii, 1 cm więcej i bym mógł lewitować do domu :)
Przy wykonywaniu różnorakich treningów widzę wyraźnie jak nogi od roweru się betonują, staram się więc równoważyć i rozciągać odpowiednio, sam nie wiem, czy wczoraj zabrakło mi rozciągania, czy przemęczyłem organizm, czy też za dużo kawy wypłukało magnez :)

Gratuluję, w każdym bądź razie, aktywnie spędzonego czasu i konkretnej trasy :)

Sebastian kilka lat temu w upalny dzień na Jurze złapały mnie skurcze w dwóch nogach jednocześnie. Musiałem się przewrócić, żeby zejść z roweru. Kolega mi mięsnie rozciągał, bo sam nie byłem w stanie nic zrobić. W każdym razie ja od zawsze borykam się ze skurczami. Na rowerze muszę pilnować nawodnienia i piję Litorsal. Pomaga, ale zdarzają się dni, że mimo wszystko zaczynają mięśnie ciągnąć i pojawiają się skurcze. Tak było w ubiegłym tygodniu w górach. Wiec znam ten ból.
Współczuję każdemu, kto się z tym boryka.


U nas właśnie pada i grzmi. Temperatura spadła i to jest plus. Deszcz może nawet i całą noc padać, bo wszędzie strasznie sucho.

gavin
09-06-2023, 17:39
ale zmoklem [emoji3059] przyjemnie, tylko pioruny trochę stracha dawały

crusiek
09-06-2023, 19:38
W lasach jest tak sucho, że masakra, piach wszędzie głęboki po kostki. Dziś kierowałem straż przez polna droge w miejsce rozpoczynającego się pożaru, bo już ściółka się zajęła i tylko minuty dzieliły od masakry...

zdyboo
09-06-2023, 19:46
Michale to prawda, choć checkpoint SL 6 axs, który to interesuje mnie najbardziej trzyma dość wysoką cenę...

Mnie się na Checkpoincie co prawda AL i totalnym customie jeździ bardzo dobrze. Zastanawiałem się nad framesetem carbą, ale jednak jest absurdalnie drogi.

patronat
09-06-2023, 20:21
A mięśnie wałkujecie po wysiłku?

crusiek
09-06-2023, 20:24
Ja wałkuje, ale nie zawsze mi się chce.

siemalysy
09-06-2023, 20:35
Ja się nie walcuje ;)

patronat
09-06-2023, 20:45
A propos kawy, dobra dostarcza więcej magnezu niż wypłukuje ponoć.

kipcior
09-06-2023, 23:08
Załęczański Park Krajobrazowy, pierwsza setka w tym roku. Wstałem wczoraj jak do roboty tylko pojechałem 180km dalej do miasteczka Działoszyn. Czemu akurat tam? Bo mają fajny parking przy cmentarzu, a szukając miejsca na postój to są przeważnie dobre opcje :)

Prawie jak Dolomity ;)
73058
Kajaki na Warcie, pilnują nurtu rzeki
73059
Szlak rowerowy czasami nawet był przejezdny. Ale w takim lesie to obok szedł singiel.
73060
Miejscowych lepiej unikać, różnie może być ;)
73062
"Mogiła książęca" kurhan ciałopalny z IIw. n.e. podobno kultura przeworska, wieś Przywóz.
73063
A te kopce kreta w Lesisku to zdaje się kultura łużycka, okres halsztadzki, w takim razie wychodziłoby, że są jeszcze co najmniej 6 wieków starsze.
73064
A tu widzimy kulturę rowerową, na tle kultury wiatrakowej pośrodku niczego
73065
Kultura krzyżowców. Chyba pierwszy raz w życiu zrobiłem zdjęcie kapliczki, bo nie wygląda jak barachło
73066
Kultura znaków zakazu w środku lasu. Od razu mnie kusiło, żeby tam pojechać ale byłem już za bardzo wyrąbany.
73067
Przeprawa promowa przez Wartę. Nie działa, a prom stał w pobliskim ogródku.
73068
Wypych
73069

Łącznie 108 km
https://www.strava.com/activities/9227892762

crusiek
09-06-2023, 23:12
O, widzę, że nie tylko ja pchałem rowerz po piachu xD od razu mi lepiej.
Fajna relacja i niezła trasa [emoji846]

kipcior
09-06-2023, 23:23
Ty masz piasek na co dzień ;) U mnie się zaczyna w lasach dopiero jakieś 100km od domu. Na takie wypady to fatbike byłby zdecydowanie lepszą opcją.

elmo
10-06-2023, 09:21
Dzięki Panowie. Zawsze staram się rozciągać przed w trakcie i po jeździe. Ale jednak te leżenie w łóżku zrobiło swoje. Oczywiście wszyscy wokół dobrze prawili abym sobie odpuścił w tym roku podróżnika. Ale człowiek im starszy tym glupszy. W sumie i tak dobrze, że w drodze szaleństwa nie pojechałem 5-setki. Błąd polegał również a może przede wszystkim na tym, że pierwszą setkę pociągnąłem jak za dobrych czasów. Zamiast schodzić ze zmiany i pod mazurskie hopki podjeżdżać z młynka to ciągnąłem ostro i twardo. Kolejny to nazbyt przeładowałem rowerz - jakbym miał jechać jeszcze nockaę. Bez sensu. A można było zupełnie na lekko. No cóż człek uczy się całe życie.
A Mazury jak to mazury - piękne. No i nie takie płaskie jak Mazowsze. Zresztą z Mazurami mam mile wspomnienia zrobienia pierwszych 600 km longiem.
Jutro mam zamiar "polansować" się ze znajomymi na podwarszawskich Gassach ?

patronat
10-06-2023, 18:06
Pogoda się lekko popsuła, plus dodatkowe zajęcia nie pozwoliły na dłuższe eskapady. Wobec tego w czwartek, wzięliśmy młodego i skoczyliśmy na szybko do Bielska na endurotialsy. Film poniżej. Fantastyczny czas dla całej rodziny.


https://youtu.be/Y0T3Fzm_lTY

zdyboo
10-06-2023, 21:04
patronat
Masz podobny głos do Piotra Bałtroczyka.

patronat
10-06-2023, 21:50
Tylko jak jestem trzeźwy :) Ale tak przy okazji - zauważyliśmy, że podczas jazdy na rowerze w zasadzie nie przeklinam. Jest to o tyle ciekawe, że w pracy albo na moto, nie mówiąc już o samochodzie nie potrafię się powstrzymać. Czyli rower to dla mnie pełny relaks :)

siemalysy
10-06-2023, 22:00
patronat młody już nieźle ogarnia jazdę w dół :) Niewiele ludzi było. Byliście bardzo wcześnie? Czy prognozowane opady zatrzymały wielu rajderów w domach ;)


Dziś znów zdychałem na rowerze. Nie wiem czy to temperatura, czy coś się ze mną dzieje, jakieś przemęczenie może. Dobre 10 km skróciłem sobie dzisiejszą trasę, bo po co się zażynać.

Ps.
Pytanie mam do użytkowników Garmin Edge. Czy u Was też występuje grube kilkusekundowe opóźnienie wskazań nachylenia?

zdyboo
10-06-2023, 22:02
Na MTB też nie znajduję powodów, na gruzie w sumie też nie. Dopiero jazda po mieście powoduje nadużywanie dynamizatorów wypowiedzi.
No na gruzie, jak to jak to co jest oznaczone jako szlak rowerowy okazuje się kopnym piachem na fata, wtedy mam dość.

siemalysy
10-06-2023, 22:02
Załęczański Park Krajobrazowy, pierwsza setka w tym roku. Wstałem wczoraj jak do roboty tylko pojechałem 180km dalej do miasteczka Działoszyn. Czemu akurat tam? Bo mają fajny parking przy cmentarzu, a szukając miejsca na postój to są przeważnie dobre opcje :)



Ciekawe miejsce z rowerami rosnącymi na drzewach ;)

zdyboo
10-06-2023, 22:06
Pytanie mam do użytkowników Garmin Edge. Czy u Was też występuje grube kilkusekundowe opóźnienie wskazań nachylenia?

No rejczel. Każdy Garmin, nie tylko Edge, którego używałem na rowerze miał z tym problem. Pamiętaj, że to z altimetru barometrycznego leci. Tam raczej zawsze będzie lag.

siemalysy
10-06-2023, 22:10
No właśnie. W Edge 810 nie miałem Climb Pro i nie obserwowałem tego podczas podjazdu, to i nie zwracałem uwagi. Teraz nie dość, że cyferki większe, jest opcja Climb Pro, więc patrzę i to zauważyłem. Dzięki Tomek za odpowiedź.

zdyboo
10-06-2023, 22:15
Proszę bardzo. Ja na Edku 1k, też nie miałem CP, ale przełączałem sobie ekran na wysokości czasem podczas podjazdu i widziałem, że jak się wypłaszczało, to Garmin nadal epatował dwucyfrowymi nachyleniami. Podobnie było jeszcze na 64s, turystycznym Garminie, który też ma w opór funkcji, z ANT+ włącznie, ale ma tylko jeden ekran danych. No i oczywiście nie ma CP. Nie te czasy, nie to przeznaczenie.

siemalysy
10-06-2023, 22:24
Jak już jesteśmy w temacie Garmina i CP, to w czwartek zauważyłem, że nie mając ustawionego nawigowania po śladzie, CP włącza się nawet dla niewielkich wniesień. W Łagiewnikach włączył się kilka razy gdzie suma podjazdów była ok. 30-35 m.

zdyboo
10-06-2023, 22:32
Ja przestawiłem 1030+, bez pokazywania bez śladu, na pokazywanie wszystkich wzniesień, ale popierdułki nadal są ignorowane. Może to i lepiej. Jak mam po górę, ale nie włącza się CP, to wiem, że zaraz będzie koniec. Jak się włącza CP to wiem kiedy będzie koniec.
Zresztą poziomnice na mapie czasem lepiej to pokazują niż kolory CP, zwłaszcza, że niewiele podjazdów jest jednokolorowa.

siemalysy
10-06-2023, 22:49
U nas wszystko, to popierdółki w porównaniu z górami :)
Te kolory nie zawsze prawdę pokazują. Możliwe, że związane jest to z tym nieszczęsnym opóźnieniem, do którego muszę przywyknąć ;)

crusiek
11-06-2023, 10:30
Opóźnienie jest srogie, to prawda, tam gdzie cisnąłem ostatnio ostatnio 7 - 17% było wyraźnie widać różnicę w czasie zapodania informacji na ekranie a tym co pod nóżką, ale jakoś nie korelowalem tego z gpxem, myślę że to programowo jest, powinno być raczej korygowane.

Garmin odpisał mi po 8 dniach, o ile się nie mylę, swoim szablonem, choć podałem numer seryjny, opis i co zrobiłem, w związku z okresowym rozłączaniem się czujników.
No to jeszcze raz trzeba będzie to samo napisać..., z drugiej strony problem mi się już od jakiegoś czasu nie pojawił, nie wiem czy nie olać, tym bardziej, że dzisiaj wpadła nowa aktualizacja na zegarek.

patronat
11-06-2023, 10:31
Młody się uczy roweru dopiero. Ale młodość ma wiele atutów. Co do ludzi - u nas w górach przed 9 zawsze jest pusto. Wszyscy stoją w korku w Pszczynie koło 12, wtedy jak mu wracamy. A potem płacz i lament jak to w górach pełno:)

zdyboo
11-06-2023, 10:41
Obudził mnie deszcz. Krople bębniły o parapet, zamknąłem okno. Do budzika została niecała godzina. Wstałem jak zaczał buczeć, już nie padało, ale było mokro. Na 500 metrów dojazdu na osiedlową stację założyłem kurtałkę i Ass Savera. No i jechałem powoli.
Wsiadłem w ciapong do Forst. Tu nie muszę jeździć na główny, połączenie nie jest oblegane. Za Legnicą zaczęło pokazywać się słońce. W Forst już było bezchmurnie.
Ruszyłem w stronę Nysy Łużyckiej, początkowo po bruku, ale nad rzeką wjechałem na asfaltowy CPR Odra - Nysa. Bosko się tym jedzie, choć pierwszy odcinek ułożony jakby z asfaltowych płyt. Trochę czuć pod oponą spoiny, ale jednak jedzie się bez porównania lepiej niż zwykle po płytach z betonu. Problemem jest tylko otwarta przestrzeń, zatem trochę wieje, bo jeszcze nie tak jak potem, no i grzeje. Na wysokości Gresny droga prowadzi po trasie kolei wąskotorowej, nawet peron jeszcze widać. Dodatkowo w tunelu z drzew, zatem jest chłodniej i nie wieje. Płasko, ale w sumie ciekawie. Po drodze jest trochę atrakcji, a to elektrownia wodna, wieże widokowe, muzea. Ja jednak jadę, bo jeszcze daleka droga przede mną, a poza tym wszystko zamknięte jeszcze.
Szybko, bo już po 35 km dojeżdżam do Guben. Kręcę się chwilę po mieście i przejeżdżam do Gubina. Chwilę jadę jeszcze wzdłuż Nysy Łużyckiej, ale zjeżdżam na szlak rowerowy i zaczyna się piekło polskiej nawierzchni. Droga z kostki, nierówna, z rozpadlinami wzdłuż. Weź się zagap, niech opona to w wpadnie to z roweru wypadniesz. Dojezdżam do szosy na Żytowań. Znaki zabaraniają mi jechać po jezdni i kierują na asfaltowy DDR. Niestety asfalt jest wybrzuszony przez korzenie. Za Żytowaniem trochę poprawia się nawierzchnia DDR, ale po jakimś czasie jednak zjeżdżam na normalną drogę, bo jednak nie idzie po tym jechać. Wzrasta przelotowa o 5 km/h, a ruch na drodze i tak jest znikomy.
Za Kosarzynem porzucam Nysę Łużycką na rzecz Odry i porzucam też dobre nawierzchnie. Za Chlebowem wskakuje na szuter i zaczyna się lepiej jechać niż po asfalcie. Choć na szutrze miejscami sporo piasku leży i trzeba uważać. Na sfalt wbijam znowu w Czarnowie i tu już nawierzchnia jest znośna. Te wioski niedaleko granicy to dziwne osady składające się czasem z tylko kilku domów. Nie ma sklepu, nie ma kościoła. Tylko domy i nierówna droga.
Zjeżdżam nad Jezioro Borek, ale dopiero się szykują, nie napiję się piwa.

Do Krosna Odrzańskiego docieram bez większych przygód. Pogoda się nieco zmienia, chmurzy się, ale przez to jest nieco chłodniej, bo słońce już pali. Za Krosnem jadę kawałek po betonowych płytach, nierówne to i dziurawe. W Połupinie, wita mnie dziurawu asfalt, i droga z kamienia. Wjeżdżam w las zgodnie ze szlakiem rowerowym, a tam piach, po którym na oponach 40 mm nie da się jechać. Sprawdzam mapę w Garminie, znajduję alternatywę upewniam się na mapy.cz w telefonie i zawracam, bo jazda w tym piachu to bez sensu. Wolę się wycofać teraz niż brnąć przez piaski sprawdzając czy dalej nie będzie lepszej drogi. Tym razem nie jadę po płytach, tylko dojeżdżam do DK29 i 2 km jadę nią do Krosna, przejeżdżam przez miasto i kieruje się na DW276. Którą też prowadzi szlak rowerowy, ale na północ od Odry. Celem mojej jazdy jest Zielona Góra, która leży na południe od Odry. Mapa pokazuje przeprawę w Brodach.
Między Chyżami, a Gostchorzem, szlak jeszcze nie prowadzi po DW trafiam na 10% podjazd i pewnie tak samo nachylony zjazd. To jedyny raz na całej trasie, gdzie musiałem mocniej depnąć.
Nawierzchnia DW276 jest świetna, ale ruch spory. Do tego jadę pod już teraz silny wiatr. W Szklarce Radnickiej zmieniam drogi wojewódzkie i teraz jadę DW278, nawierzchnia gorsza, ale ruch znikomy. Przeprawa w Brodach okazuje się promem, na szczęście kursuje. Chwilę czekam, aż dopłynie ten brzeg, na którym jestem. Na promie nie ma się gdzie schować przed słońcem. Niespecjalnie też czuć wiatr, zaczynam odczuwać gorąc. Jak płyniemy, to marzę o tym by wskoczyć do wody. Dopływamy na drugi brzeg. Garmin pokazuje 43 stopnie w słońcu. Ruszam, trochę mnie to schładza, zaczynałem się przegrzewać.
Kieruję się na Czerwieńsk, gdzie wracam na wyznaczoną trasę. Za miastem mijam tabliczkę Zielona Góra. Dworzec kolejowy jest po tej samej stronie miasta co i ja, nie muszę się przebijać przez całe miasto, ale dojazd i tak mi chwilę zajmuje. Mam niecałą godzinę do pociągu. Kupuję bilety do Głogowa, bo jestem w województwie lubuskim, gdzie nie obowiązuje Dolnośląski Bilet Weekendowy na KD i PR. Głogów jest już w województwie dolnośląskim i tam się mogę poruszać KD i PR na podstawie biletu kupionego w środę.

Naprzeciwko dworca jest hotel i restauracja, wciągam schabowego i dwa kufle piwa. Nawet nie przypuszczałem, że byłem tak głodny, choć nie odczuwałem głodu, co było dziwne, bo śniadanie zjadłem przed 5 w domu, a potem tylko jednego batona.
Jestem dojechany. Zmiana trasy dołożyła prawie 20 km do planowego dystansu. Cały dystans jechałem pod wiatr, który początkowo słaby, zrobił się szybko dosyć silny. Trochę sytuację ratowały leśne odcinki. Temperatura też była powyżej 30 stopni. Jakość dróg w Polsce jest fatalna, tak sobie myślę, że trzeba było cisnąć po niemieckiej stronie do Frankfurtu, tam przekroczyć granicę i kilka km za Świeckiem jest Rzepin z którego mam kilka pociągów do Wro, nawet bezpośrednich. Dystans byłby podobny, ale przyjemność z jazdy większa. Zawsze to jakiś plan na kolejny raz.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/9240661853

Fotosy:
73081
Zerwany most w Forst. Takich pozostałości po mostach minąłem jeszcze kilka.

73082
Tu sam przyczółek został.

73083
Kolejką wąskotorową w lesie.

73084
Kolejna pozostałość po przeprawie mostowej.

73085
Most graniczny na dawnym przejściu Guben-Gubinek.

73086
A tu, znajdujący się kilkaset metrów dalej przyczółek poprzedniego mostu.

73087
Guben

73094
Gubin

73090
Plaża nad jeziorem Borek

73091
Naprawdę przydałby się ten remont.

73092
Taka atrakcja.

73093
Przeprawa promowa w Brodach.

siemalysy
11-06-2023, 16:37
Opóźnienie jest srogie, to prawda, tam gdzie cisnąłem ostatnio ostatnio 7 - 17% było wyraźnie widać różnicę w czasie zapodania informacji na ekranie a tym co pod nóżką, ale jakoś nie korelowalem tego z gpxem, myślę że to programowo jest, powinno być raczej korygowane.

Garmin odpisał mi po 8 dniach, o ile się nie mylę, swoim szablonem, choć podałem numer seryjny, opis i co zrobiłem, w związku z okresowym rozłączaniem się czujników.
No to jeszcze raz trzeba będzie to samo napisać..., z drugiej strony problem mi się już od jakiegoś czasu nie pojawił, nie wiem czy nie olać, tym bardziej, że dzisiaj wpadła nowa aktualizacja na zegarek.

Jak po aktualizacji nic się nie z mieni ciśnij Garmina, niech ogarniają problem.
Mi dziś też weszła aktualizacja, ale nie patrzyłem jeszcze czego dotyczy.


Młody się uczy roweru dopiero. Ale młodość ma wiele atutów. Co do ludzi - u nas w górach przed 9 zawsze jest pusto. Wszyscy stoją w korku w Pszczynie koło 12, wtedy jak mu wracamy. A potem płacz i lament jak to w górach pełno:)

Jak rano ruszamy z Łodzi w Beskidy, to najczęściej na szlak startujemy właśnie w godz. 8-9. I rzeczywiście jest tak jak piszesz, bo przez śląskie miejscowości jedzie się szybko. Wieczorem w drodze powrotnej jest już różnie.


Obudził mnie deszcz. Krople bębniły o parapet, zamknąłem okno. Do budzika została niecała godzina. Wstałem jak zaczał buczeć, już nie padało, ale było mokro. Na 500 metrów dojazdu na osiedlową stację założyłem kurtałkę i Ass Savera. No i jechałem powoli.
...

Dobre zdjęcia, ciekawa relacja :) Pewnie głodu nie odczuwałeś przez panujący gorąc. Po takiej trasie i w taki upał też bym zimnego browarka wciągnął choć nie przepadam za piwkiem.
Tomek ile wody wypijasz na takim dystansie i w takich warunkach?

zdyboo
11-06-2023, 18:18
Tomek ile wody wypijasz na takim dystansie i w takich warunkach?

Dzięki Michał.
Wczoraj pilnowałem nawodnienia. Nie jak zwykle, pierwszy łyk między 20-30 km, a nawet później, ale piłem od samego początku.
Zabrałem ze sobą 2x0,7 l + 0,85 l = 2,25 l do tego 2 x 0,2 l Pepsi. Czyli mam ze sobą 2,65 l picia. Jakbym nie musiał zmieniać trasy i dokładać 20 km to by wystarczyło. Pepsi nie traktuję jako stricte nawodnienia, to bardziej do popicia batonu, żeby strzał cukrowy wzmocnić.
Już w Zielonej Górze dokupiłem 1 l wody i kolejne 2 puszki 0,2 l Pepsi. Z czego wypiłem może pół bidonu w trasie na dworzec. Do obiadu dwa piwa, z czego pierwsze prawie zniknęło zanim obiad dostałem. Jeden pełny bidon wypiłem jeszcze w pociągu do domu i jedną puszkę Pepsi. Po tym przestało mnie męczyć pragnienie.
Pól bidonu dowiozłem do domu i jedną puszkę Pepsi, którą musiałem wypić w domu, bo się przebiła w torbie i trochę syfu nawet narobiła.

Reasumując. Od rozpoczęcia jazdy do dojścia do domu wypiłem w sumie około 4,3 l płynów. Tej przebitej puszki Pepsi nie liczę.

siemalysy
11-06-2023, 19:51
Czyli wypiłeś sporo. To się chwali, bo jak lampa to pić trzeba :)
Ja zawsze muszę pilnować nawodnienia, bo jak tego nie robię to później jest ze mną źle ;)

zdyboo
11-06-2023, 20:35
Wiadomix, ale jak u Ciebie to są skurcze i bomba, tak ja mam wrażenie, że zaraz zemdleję. Więcej szkód narobiło te kilkanaście minut, jak stałem na promie w pełnym słońcu niż kilka godzin jazdy. Pęd powietrza jednak robi swoje. Raz tylko z powodu słońca przerwałem jazdę, ale wtedy było ze 35 stopni i przy każdym zatrzymaniu czułem jak słońce parzy skórę. Uznałem, że stówka wystarczy i nie ma potrzeby dokręcania dodatkowych 40 km.

4 litry to jeszcze nie mój max. Maksymalnie było 9 litrów w Górach Suchych na MTB w dawnych czasach. Musieliśmy zmodyfikować trasę, żeby uwzględnić wizyty w sklepach. Wtedy nawet lampy nie było, ale było bardzo ciepło, powyżej 30 stopni i bardzo sucho/ duszno. Dwa litry z bukłaka szybko zeszło i okazało się, że nie tylko mi.

siemalysy
11-06-2023, 21:21
To prawda. Chociaż w ubiegłym roku jak jechaliśmy na Łapszankę, to od samego rana była lampa, było duszno i już po kilku pierwszych kilometrach i pierwszym podjeździe mnie odcięło. Pamiętam, że napisałem sms do żony, że nie wiem co się dzieje i chyba zrezygnuję z dalszej jazdy. Nie chciałem tego robić bo byłem ze znajomymi i ogarniałem trasę. Po podjeździe zatrzymaliśmy się pod drzewem, które dawało przyjemny cień i chłód, wypiłem pół litra elektrolitów, wciągnąłem batona, odpocząłem i mi przeszło. Przejechałem całą trasę, gdzie przez większość dystansu był piekielny upał. Później była burza, zmieniła się pogoda i przyszłą ulga.

kipcior
11-06-2023, 21:42
Jak jadę w upał to mi wychodzi, że spalanie samochodu jest tańsze niż jazda rowerem na tym samym odcinku ;)

siemalysy
11-06-2023, 21:52
To co Ty do bidonów lejesz? :-P

kipcior
11-06-2023, 22:17
W sumie jak się w schroniskach kupuje to i upału nie trzeba do takiego wyniku ekonomicznego ;)

siemalysy
11-06-2023, 22:21
To prawda. Woda 0,5l = 8 zł.

zdyboo
11-06-2023, 22:24
A z kranu w kiblu w takim schronisku nalać nie można?

crusiek
11-06-2023, 22:54
No piknie :)

kipcior
11-06-2023, 22:57
A z kranu w kiblu w takim schronisku nalać nie można?

Ale wodę pić, jak zwierzęta? Ja muszę mieć co najmniej CO2 w tym.

Wind Mill
12-06-2023, 00:06
To prawda. Woda 0,5l = 8 zł.

To już lepiej i taniej wodę z kokosa, od 6,39 na alledrogo za Coconaut 500ml. :mrgreen:

LeonardZelig
12-06-2023, 08:00
Ale wodę pić, jak zwierzęta? Ja muszę mieć co najmniej CO2 w tym.

Jak mówią odpowiedzialne matki: z bąbelkami trzeba ostrożnie. Moja dziewczyna prawie skrętu kiszek kiedyś dostała po wodzie gazowanej, którą wypiła po zaliczeniu Helu, więc nie każdemu służą.

kipcior
12-06-2023, 08:46
którą wypiła po zaliczeniu Helu, więc nie każdemu służą.

Może związek He + CO2 jest szkodliwy, tego nie wiem ;)

elmo
12-06-2023, 10:31
Co do wskazań przewyższeń na garminie (w mym przypadku 1040) to niezależnie czy jadąc po wyznaczonym kursie czy też bez kursu to na zakładce z mapą pod nią mam stale wyświetlony kolorowy wykres odcinka drogi którą mam przed sobą. Kolory od zielonego po ciemno czerwony. Jedynie przy "ostrych" podjazdach na całym ekranie włącza się wykres podjazdu z informacją ile metrów/km zostało do jego zakończenia, po osiągnięciu końca podjazdu wykres podjazdu samoczynnie się wyłącza i ekran przechodzi do tego, który był poprzednio włączony.
Oczywiście nie jest tak że w stosunku 1:1 pokrywa się on z rzeczywistością. Tzn. Czasem pokazuje, że jadę jeszcze pod górkę a faktycznie już jestem na szczycie. i odwrotnie - garmin informuje mnie, że zjeżdżam gdy ja jadę już pod górkę. Zapewne jest to związane z błędem dokładności położenia.

A w nawiązaniu do mojego opisu Podróżnika dodaję kilka kadrów:
73110
Ot w takich jednoosobowych domkach próbowała upchać nas szefowa ośrodka harcerskiego. Na szczęście po negocjacjach udało się otrzymać klucze do domków nieco wiekszych ;)

73111
widoczek na Jez. Łańskie

73112
jw.

73113
przygotowania rowerów do maratonu

73114
jw.

73115
gdy budzisz się po trzeciej w sobotni poranek

73116
na szczęście w sobotę zapowiadało się bez większego wiatru...

73117
śniadanie "miszczów"

73118
pierwsze km biegły drogami asfatowymi pośrodku lasu

73119
słońca tego dnia nie brakowało...

73120
na tym odcinku 598ki asfalt był idealny

73121
598ka

73122
jedzonko w Rucianej-Nidzie

73123
remontowana droga wyjazdowa z Mrągowa

73125
na trasie maratonu można było spotkać takież oto przystanki pekaesu

73126
pod "żabką" w Biskupcu... woda z kokosa to jednak dobry izotonik

73128
i tak siedząc pod "żabką" zacząłem się uczyć jez. Goethego...

73130
:)

siemalysy
12-06-2023, 20:31
Dzięki za foty :) Trzecie zdjęcie od końca, to już chyba było zrobione daleko od startu.

elmo
13-06-2023, 07:16
To już był moment - "ja chcę do domu"... :)

zdyboo
13-06-2023, 18:54
Jadę rano do fabryki i tylny hebel coś zaledwie spowalnia. Q, znowu się zapowietrzył. Dojechałem i paczam, a tam nie bardzo widać okładziny. Co ciekawe jak wracałem to było lepiej.
Okazało się, że okładzin już było tak mało, że nawet sprężynka już była nieco przytarta. Po wymianie klamka już nie dochodzi do kiery. Jak będzie naprawdę przekonam się jutro.
Pierwszy raz tak mocno starłem klocki.

siemalysy
13-06-2023, 19:18
Miałem tak kiedyś, że mi się klocki skończyły aż ta sprężynka się tarła i hałasowała.

W dopełnieniu ostatniego wypadu w Beskid Żywiecki, wrzucam poniżej filmik w dłuższej wersji. Wcześniej tego nie robiłem, więc to jest pierwszy raz. Jeżeli macie kilka chwil wolnych i chęć obejrzeć, to serdecznie zapraszam :)


https://youtu.be/902CBXXKIEo

crusiek
13-06-2023, 19:24
Mi zostało jeszcze z pół mm na prawym, tylnym klocku, ale już z górki słabo hamuje, bez przodu bym się zabił.

patronat
13-06-2023, 19:31
80% siły hamowania to przód. Może nawet więcej. Tyłu używam kontrolnir i do wygłupów. Na moto po górach bez tyłu jeździłem raz, bez przodu bym się nie odważył.

Ps
Film widziałem wczoraj. Polecam teraz trasę granicznym na Raczę. Mz fajniejsza, dziksza, bezludna i widokowo wyrąbana w kosmos.

zdyboo
13-06-2023, 20:35
Ja bez tyłu kiedyś jeździłem półtora tygodnia tym rowerem, po mieście, ale nie polecam. I choć bardzo to uczy planowania manewrów to jednak w awaryjnej sytuacji jesteś w dupie.
Bez tyłu też przejechałem 30 km po górach jak pękło mocowanie tylnego zacisku w gruzie i tego też nie polecam. W sumie z perspektywy już dwóch zjazdów z Cervenovodskego sedla w stronę Cervenej Vody cieszę się, że tam wtedy był remont i droga była zamknięta, wybrałem objazd, który w sporej części zszedłem bo był w terenie, po asfalcie bym jechał, a tam tylko jeden hebel to za mało.
Choć w MTB heble lepiej działają i tam tylko z przednim jest więcej opcji.
siemalysy
Michał, widziałem na YT. Twój kanał jest jednym z czterech, które subskrybuję.
Nabrałem ochoty na MTB. W piątek Fuel ląduje w serwisie.

cz4rnuch
13-06-2023, 20:44
Co prawda przymiar mi pokazuje, że chyba jeszcze nie czas na zmianę, ale odnoszę wrażenie, że łańcuch mi się z lekka "wyciągnął" więc chcę sobie kupić coś nowego. Jakieś godne polecenia opcje do GRX 10-rz?

zdyboo
13-06-2023, 21:17
Marcinu, nic Ci nie polecę, bo nigdy nie miałem napędu 10rz. W całej historii posiadania sprzętu z napędami od 6rz do 12 rz, dziesiona jakoś nigdy nie wpadła.
Natomiast może być, że jak zapodasz nowy łańcuch to może przeskakiwać na najbardziej zużytych trybach kasety. Jak tylko przy konkretnym depnięciu i sporadycznie to jeszcze się ułoży, jak ciągle tak się będzie działo, to lepiej wrócić do starego łańcucha, a ten nowy niech czeka na nową kasetę. Choć można i w takim wypadku ułożyć łańcuch, choć wymaga to mnóstwa czasu i cierpliwości, ale za to jest bez sensu.

U mnie w bloku dziś administracja powiesiła kartkę by zabrać rowery z korytarza i że w tej chwili takowe są na moim piętrze i piętro niżej. U mnie na piętrze, rower trzyma na korytarzu laska, która mieszka piętro niżej i Ukrainiec co chyba z paszą jeździ w jakimś Bolcie czy innym Volcie. Tydzień temu w sobotę spotkaliśmy się przy windzie, obaj z rowerami. Zapytał mnie: "Pan do roboty ili na spacer?" :)
Ta laska z piętra niżej to podejrzewam, że trzyma u nas, przez jednego sąsiada, który lubi się przypierdalać do ludzi w ramach swoich projekcji umysłowych. Zatem pewnie mu przeszkadzał rower stojący na korytarzu jego piętra i przypięty do rurek CO.
W każdym razie spółdzielnia co kilka lat wiesza takie ogłoszenia, choć pierwszy raz dotyczy tylko rowerów, zawsze było o rzeczach lub wymienionych ogólnie, rowerach, wózkach kwiatkach i innych szpargałach. Teraz jeszcze grożą, że mogą bez ostrzeżenia wywieźć takie rowery na złom i jeszcze fakturę za to wystawią. Dziwne, że wrosty blachosmrodziarskie potrafią stać na przyblokowych parkingach długie miesiące z kartkami, że zostaną wywiezione. Miejsc parkingowych jest oczywiście za mało. Zatem podejrzewam, że akcja usuwania rowerów z korytarzy to na "wniosek" jednego z sąsiadów.

kipcior
13-06-2023, 22:14
Jakieś godne polecenia opcje do GRX 10-rz?

KMC X10 EL
Aktualnie mam wersję złotą czyli Ti-N, ale następny kupiłem sobie srebrny, bo mi lepiej kolorystycznie pasuje. Tylko kupiłem go rok temu na zapas i jeszcze nie zdążyłem wymienić ;)

jarek76
14-06-2023, 08:20
Mam ogromną prośbę. Ponieważ jak wiecie ze sportem i pieniędzmi na inne dyscypliny sportu niż piłka kopana bywa różnie, Huzar robi wszystko żeby tych pieniędzy na klub z Sobótki nie zabrakło.



Dlatego powalczymy o kolejne środki na wsparcie Deichmann SKSM MAT oraz Pho3nix HBA Academy

Nasz wniosek przeszedł pozytywnie przez pierwszy etap weryfikacji i zakwalifikował się do etapu II konkursu "Odlottowa jazda" organizowanego przez Fundacja LOTTO im. Haliny Konopackiej.
Do etapu II zapraszam Was wszystkich. Naszych partnerów sportowych, kibiców, przyjaciół, projekty rowerowe i kolarskie.
Jesteśmy jedną z 21 organizacji które zakwalifikowały się do drugiego etapu. A ten będzie polegał na wyjeżdżeniu jak największej liczby kilometrów począwszy od jutra. Ściągamy więc rowery z haków, parujemy stravę lub Garmin Connect z aplikacją Activy lub ją instalujemy i do dzieła.
Oczywiście wybieramy klub Ślęża Sobótka Bike Academy :)

crusiek
14-06-2023, 08:51
Proszzzzz, podpiąłem się :)

zdyboo
14-06-2023, 09:30
Czy trzeba tę apkę Active instalować na fonie?
Mogę sparować ze Stravą, ale w telefonie pokazuje mi tylko garmina i google fit.

jarek76
14-06-2023, 09:55
Tak trzeba pobrać i zainstalować Activy

Wysłane z mojego LE2123 przy użyciu Tapatalka

eMGie
14-06-2023, 09:57
Chyba ślepy jestem, ale nie widzę takiego wyzwania z Activy :-)

edit: poradziłem sobie :-)

zdyboo
14-06-2023, 10:10
Napisz proszę jak bo ja też nie widzę.

eMGie
14-06-2023, 10:13
Najpierw musisz wybrać OdLOTTOwajazda i potem klub Ślęża

zdyboo
14-06-2023, 10:18
Dzięki, podłączyłem się i spiąłem z garminem. Mam nadzieję że w takim przypadku dostęp Active do GPS i do telefonu nie jest konieczny.

eMGie
14-06-2023, 10:27
Chyba nie i to jest lepsze rozwiązanie, bo samo Activi lubi się wieszać, albo gubić trasę i wtedy cały przejazd przepada. A ze Strava, albo Garmin radzi sobie z takimi chwilowymi zanikami.

jarek76
14-06-2023, 10:30
Z tego co mi wiadomo wystarczy że strava lub Garmin zarejestruje aktywności, reszta przerzuci się sama na activy

Wysłane z mojego LE2123 przy użyciu Tapatalka

zdyboo
14-06-2023, 10:36
Zobaczymy jak będę wracał z fabryki.

gavin
14-06-2023, 10:46
Jak to połączyć ze Stravo?

gavin
14-06-2023, 10:49
aaa widzę

gavin
14-06-2023, 11:23
oo strava włączyła 30 dni preview of subscribtion

zdyboo
14-06-2023, 13:52
Mnie też.

crusiek
14-06-2023, 13:53
Wszyscy jesteśmy prosami teraz, ale czad :D Ja miałem kod na 60 dni, muszę sprawdzić do kiedy, ale jeszcze chyba spokojnie miesiąc.

cz4rnuch
14-06-2023, 16:18
KMC X10 EL
Aktualnie mam wersję złotą czyli Ti-N, ale następny kupiłem sobie srebrny, bo mi lepiej kolorystycznie pasuje. Tylko kupiłem go rok temu na zapas i jeszcze nie zdążyłem wymienić ;)

Dzięki. Po wizualizacji w mózgu też skreśliłem wersję złotą, raczej nie przypasuje. Ale mam też pytanie zupełnego laika (edit: i tutaj była pewna rozkmina odnośnie liczby ogniw w poszczególnych modelach, ale policzyłem sobie ile mam w swoim i już wszystko gra :)). Może to warte swojej ceny?

https://www.centrumrowerowe.pl/lancuch-shimano-cn-e6090-pd18793/?v_Id=187994

I tak przy okazji to chyba już minęły czasy braku rowerów. Środek sezonu a np. w deku promki na całkiem fajny rower wyprawowy. W dodatku dostępny:

https://www.decathlon.pl/p/rower-podrozny-riverside-touring-920-opony-schwalbe-thunder-burt/_/R-p-332473?mc=8773290

PS Jak się paruje te apki z garmin connect? Może i ja coś pomogę, choć za dużo nie jeżdżę, ale nigdy się w te socjale nie bawiłem. Trzeba to wszystko poinstalować czy wystarczy konta pozakładać?

siemalysy
14-06-2023, 17:02
80% siły hamowania to przód. Może nawet więcej. Tyłu używam kontrolnir i do wygłupów. Na moto po górach bez tyłu jeździłem raz, bez przodu bym się nie odważył.

Ps
Film widziałem wczoraj. Polecam teraz trasę granicznym na Raczę. Mz fajniejsza, dziksza, bezludna i widokowo wyrąbana w kosmos.


Dzięki :)
Może kiedyś tam się zapuszczę :) Dzięki za info :)


Ja bez tyłu kiedyś jeździłem półtora tygodnia tym rowerem, po mieście, ale nie polecam. I choć bardzo to uczy planowania manewrów to jednak w awaryjnej sytuacji jesteś w dupie.
Bez tyłu też przejechałem 30 km po górach jak pękło mocowanie tylnego zacisku w gruzie i tego też nie polecam. W sumie z perspektywy już dwóch zjazdów z Cervenovodskego sedla w stronę Cervenej Vody cieszę się, że tam wtedy był remont i droga była zamknięta, wybrałem objazd, który w sporej części zszedłem bo był w terenie, po asfalcie bym jechał, a tam tylko jeden hebel to za mało.
Choć w MTB heble lepiej działają i tam tylko z przednim jest więcej opcji.
siemalysy
Michał, widziałem na YT. Twój kanał jest jednym z czterech, które subskrybuję.
Nabrałem ochoty na MTB. W piątek Fuel ląduje w serwisie.

Dzięki Tomek ;) Ja mam ciągle ochotę na MTB, ale w górach. Jak idę jeździć u nas, to nie mam aż takiej przyjemności. Brakuje tych widoków, zjazdów, podjazdów, tego górskiego klimatu.


Mam ogromną prośbę. Ponieważ jak wiecie ze sportem i pieniędzmi na inne dyscypliny sportu niż piłka kopana bywa różnie, Huzar robi wszystko żeby tych pieniędzy na klub z Sobótki nie zabrakło.

Dlatego powalczymy o kolejne środki na wsparcie Deichmann SKSM MAT oraz Pho3nix HBA Academy

Nasz wniosek przeszedł pozytywnie przez pierwszy etap weryfikacji i zakwalifikował się do etapu II konkursu "Odlottowa jazda" organizowanego przez Fundacja LOTTO im. Haliny Konopackiej.
Do etapu II zapraszam Was wszystkich. Naszych partnerów sportowych, kibiców, przyjaciół, projekty rowerowe i kolarskie.
Jesteśmy jedną z 21 organizacji które zakwalifikowały się do drugiego etapu. A ten będzie polegał na wyjeżdżeniu jak największej liczby kilometrów począwszy od jutra. Ściągamy więc rowery z haków, parujemy stravę lub Garmin Connect z aplikacją Activy lub ją instalujemy i do dzieła.
Oczywiście wybieramy klub Ślęża Sobótka Bike Academy :)

Również dołączę :-) Zaraz się za to biorę.


oo strava włączyła 30 dni preview of subscribtion

Ja nie mam takiej opcji.

crusiek
14-06-2023, 17:28
Wypadałoby teraz pokręcić a tu paczam na prognozę... cały tydzień jakieś burze, deszcze mają być hmmmm.
Chyba dostanę to, o co prosiłem. [emoji23]

siemalysy
14-06-2023, 17:30
No i wreszcie zaczęło padać.
W weekend miałem w góry jechać, jednak nie pojadę, bo pogoda będzie niespecjalna.

crusiek
14-06-2023, 17:32
W sumie tak, to dobrze, bo susza okrutna. Niech się wypada, a ja może protestuję nowe wdzianko od mojej ulubionej Arctici.

siemalysy
14-06-2023, 18:09
Nową przeciwdeszczówkę zanabyłeś? ;)

zdyboo
14-06-2023, 18:12
Ode mnie chyba 20 km wpadło na klub. Co do pogody w górach, to paczam, wczoraj było spoko, dziś już popłudniowe deszcze zapowiadają. Niemniej jednak jak wychodziłem z fabryki to apka pogodowa podała, że za pół godziny będzie padać. Jednak radar burzowy niespecjalnie potwierdził. Nie padało.
Ja na razie jestem nastawiony, że jadę w sobotę w góry.

crusiek
14-06-2023, 18:17
Nową przeciwdeszczówkę zanabyłeś? ;)Takie fifirifi bogwienieco niby 8000 jak na taką cienizne, no zobaczymy co to warte. W każdym bądź razie jak nic nie warte to jeszcze mam ceraty xD

siemalysy
14-06-2023, 20:17
Ode mnie chyba 20 km wpadło na klub. Co do pogody w górach, to paczam, wczoraj było spoko, dziś już popłudniowe deszcze zapowiadają. Niemniej jednak jak wychodziłem z fabryki to apka pogodowa podała, że za pół godziny będzie padać. Jednak radar burzowy niespecjalnie potwierdził. Nie padało.
Ja na razie jestem nastawiony, że jadę w sobotę w góry.

Obyś zrealizował plany :) Jak patrzę na prognozy, to wszystkie pokazuję, że ma padać i możliwe są jakieś burze. Mam nadzieję, że się coś zmieni.


Takie fifirifi bogwienieco niby 8000 jak na taką cienizne, no zobaczymy co to warte. W każdym bądź razie jak nic nie warte to jeszcze mam ceraty xD

Kumam, kumam :)

patronat
14-06-2023, 21:36
Zapowiadane deszcze = 20% ludzików na szlakach. U nas dzisiaj miało lać a popadało 2 razy po 3 minuty. Ja się raczej wybiore. Z rzeczy prozaicznych chyba chce zmienić rower. Jakby ktoś chciał elektryka w Xl z fakturą to polecam.

siemalysy
14-06-2023, 21:42
To fakt. Jednak masz bliżej, więc jak byś musiał robić odwrót, to niewiele tracisz.

zdyboo
14-06-2023, 21:47
Obyś zrealizował plany :) Jak patrzę na prognozy, to wszystkie pokazuję, że ma padać i możliwe są jakieś burze. Mam nadzieję, że się coś zmieni.

Obecnie to pogoda nie nadąża za prognozami. Póki co deszcze i burze zapowiadają po 13, zatem powinienem już do tego czasu zjechać z Orlickich.
I może być tak, że mnie to w ogóle ominie, ale jak dopadnie, to przetestuję odświeżony impregnat w kurtałce rowerowej.

siemalysy
14-06-2023, 22:06
Coś w tym jest. Żałuję, że mam tak daleko w góry. W sumie mogłoby być gorzej, bo z Mazur lub z nad morza miałbym dwa razy tyle. Poobserwuję jeszcze jutro i wiatek wszelkie możliwe prognozy i jak będzie światełko, to może się skuszę ;)

patronat
14-06-2023, 22:08
W sobote Bielsko ma byc bez opadów. Taki update mam.

elmo
15-06-2023, 10:31
Wszyscy jesteśmy prosami teraz, ale czad :D Ja miałem kod na 60 dni, muszę sprawdzić do kiedy, ale jeszcze chyba spokojnie miesiąc.

No ja nie mam, znaczy nie jetem prosem :)
Z rana padało u nas, teraz się przeciera, nawet niebo błękitne czasem uda się zobaczyć. Od niedzieli zero rowerowania niestety.

LeonardZelig
15-06-2023, 11:05
W sobote Bielsko ma byc bez opadów. Taki update mam.

Wczoraj była burza z gradem, dziś też coś krąży nad miastem. Weźcie cieplejsze ciuchy i uważajcie na śliskie kamienie.

kipcior
15-06-2023, 11:43
Susza jest, to co wczoraj spadło to już powinno wyschnąć. No i to burza była, padało punktowo, a nie obszarowo.

gavin
15-06-2023, 12:45
Czy znajdujecie jakieś gameczeńdzery po oglądnięciu preview, żeby subować strave?

crusiek
15-06-2023, 13:00
To co fajne dla mnie, to podgląd segmentów, dodawanie własnych, znajdowanie tras w okolicy i automatyczne wpadanie utworzonych, zapisanych tras na connecta, ulubione segmenty w alertach na garminie ze strawy, relative effort, to tak z mojej perspektywy... tak w zasadzie, jak ktoś nie trenuje na wariata, to nie wiem czy warto się pakować w subskrypcję...może jakbym sobie jeszcze moc podłączył to byłoby coś więcej...
No i wk...ia mnie ten znaczek przy moim awatarze, do tego stopnia, że pytałem supportu czy nie można by tego wypierdzielić, ale nie można.

lukasz_kk
15-06-2023, 15:11
Tak się jeździ, a nie jakieś obcisłe :D

73243

PS. Jeśli nie widać, co jest napisane na tabliczce po lewo, to doinformuję, że są to stroje cyklistów z końca XIX wieku :)

zdyboo
15-06-2023, 19:44
Któryś wyjazd temu, wbijam na peron na głównym i widzę, że stoi kolo z gruzem na balonach. Kolo ubrany w kraciastą koszulę, broda, zaczes, tył podgolony. Hipsterioza pełną gębą.
Jak podjechał ciapong, wsiadaliśmy jednymi drzwiami i paczam, a ta jego koszula to z takiego materiału jak koszulki rowerowe, tylko luźny krój, jak flanelowej koszuli.
Fox robi koszule kraciaste, bawełniane z pięcioprocentowym dodatkiem lycry. Do codziennej jazdy bez napinki pewnie mogą się sprawdzać.


Czy znajdujecie jakieś gameczeńdzery po oglądnięciu preview, żeby subować strave?
Nawet nie sprawdzam. Dla mnie Strava to tylko staty roczne i możliwość pochwalenia się zdjęciami/wyjazdami.

lukasz_kk
15-06-2023, 22:21
A z tematów bardziej przyziemnych: ktoś potrafi wytłumaczyć mi czym różnią się zębatki 46T w korbach GRX RX600 w wersjach pod napęd 2x10 i 2x11? Skoro mniejsza zębatka jest wspólna dla obu wersji, to dlaczego większe się różnią?

kipcior
15-06-2023, 22:27
Ale jak się różnią? Skąd takie info? RX810 się różni.

lukasz_kk
15-06-2023, 22:57
Info ze strony Shimano, są dwie różne korby:
https://bike.shimano.com/pl-PL/product/component/grx-10-speed/FC-RX600-10.html
https://bike.shimano.com/pl-PL/product/component/grx-11-speed/FC-RX600-11.html
Oraz dwie różne większe zębatki:
https://bike.shimano.com/pl-PL/product/service-upgradeparts/grx-10-speed/WP-Y0K798010.html
https://bike.shimano.com/pl-PL/product/service-upgradeparts/grx-10-speed/WP-Y0K698010.html
Zastanawia mnie czym się różnią. Co ciekawe, w opisie zębatki do korby napędu 11 rz. jest napisane, że jest kompatybilna z 10 rz.

kipcior
16-06-2023, 08:08
A to ciekawe. Nie wiem czym się różnią ale korba do 11 rzędów jest 4 gramy lżejsza ;)

eMGie
16-06-2023, 08:33
Info ze strony Shimano, są dwie różne korby:
https://bike.shimano.com/pl-PL/product/component/grx-10-speed/FC-RX600-10.html
https://bike.shimano.com/pl-PL/product/component/grx-11-speed/FC-RX600-11.html
Oraz dwie różne większe zębatki:
https://bike.shimano.com/pl-PL/product/service-upgradeparts/grx-10-speed/WP-Y0K798010.html
https://bike.shimano.com/pl-PL/product/service-upgradeparts/grx-10-speed/WP-Y0K698010.html
Zastanawia mnie czym się różnią. Co ciekawe, w opisie zębatki do korby napędu 11 rz. jest napisane, że jest kompatybilna z 10 rz.

Może 11rz jest węższa, to by tłumaczyło, że nada się do 10rz, a odwrotnie już nie. Pasuje to też do niższej wagi.

lukasz_kk
16-06-2023, 09:36
Czyli w tę stronę by mi nawet pasowało, bo z tyłu mam 10 rzędów, a korba pod 2x11 jest do kupienia w lepszej cenie niż 2x10.

eMGie
16-06-2023, 09:45
Ja mam założoną korbę SLX 2x11 do kasety 9rz i działa to bardzo ładnie, nic dziwnego się nie dzieje

siemalysy
16-06-2023, 17:11
Coś się wyklarowało :) Jak nic się nie zmieni, to jedziemy jutro w Beskidy. Kolega chce powtórzyć traskę, którą jechałem na początku maja, więc chętnie zrobię za przewodnika i mu potowarzyszę ;)

zdyboo
16-06-2023, 17:36
I o to chodzi.

Fuel odstawiony do serwisu. Jak odbiorę, to się będziemy zgrywać. Aku od sztycy zdechło całkiem, a to od przerzutki jeszcze spoko. Rower wisiał od listopada. Będę musiał oba aku na takie przerwy demontować z roweru.
To co wypompowałem z opon miało kolor kawy z mlekiem. Wlałem po 50 ml świeżego mleka, żeby na dojeździe do serwisu fakapu jakiego nie było.
W sumie pierwszy raz w tym roku siedziałem na Fuelu, do serwisu miałem pod wiatr i od razu sobie przypomniałem za co nienawidzę tego roweru. Choć jak po drodze trafiła się nierówna kostka, krawężniki i jakieś remonty, to od razu przypomniałem sobie za co kocham ten rower.

Wczoraj na powrocie z fabryki dopadł mnie deszcz, zaczęło padać jak przejechałem może 200 m. Po dalszych 500 schowałem się pod wiatą w parku. Po jakichś 10-15 minutach, przestało padać na tyle, że ruszyłem. 3 km dalej było sucho jak pieprz, nie spadła tam kropla deszczu.

siemalysy
16-06-2023, 17:43
Super, że prawdziwa maszyna na górskie szlaki trafiła do serwisu :)

- - - - kolejny post - - - - - -

Dziś byłem w sklepie /serwisie gdzie kupowałem rower, żeby kupić spinkę do łańcucha, bo nie mam w plecaku i wentylek, który mam skrzywiony.

patronat
16-06-2023, 21:15
Dzisiaj wymieniałem wentylek bo się skrzywił:) Jutro Bielsko chyba i Cyberniok + Dębowiec do ćwiczenia techniki.

kipcior
16-06-2023, 22:35
Ja sobie dzisiaj technikę poćwiczyłem :)
Gravel na Daglezjowym, jedzie się o dziwo przyjemniej niż fullem. Jest lżej, myślałem że mi przełożeń braknie ale nie, większość na 2 biegu.
73306
73307
Trzeba było jakoś w dół, a jedyna opcja to Twister. Było średnio, bałem się puścić hamulce, bo nie byłem pewien czy dam radę je zacisnąć w razie czego. Potrzebuję kierownicy z większą flarą, jest dużo lepsza w terenie, ale to już na przyszły sezon zostawiam. Tutaj full daje znacznie więcej frajdy i pewności prowadzenia więc pewnie szybko powtarzać tego nie będę.
73308

patronat
16-06-2023, 22:45
Hamulce, geometria, wysokie siodło, opony. To może być mało bezpieczne. Da się, tylko po co? Ostatnio widziałem gościa, który na siedząco chciał wejsć w bandę troche szybciej, no i poszybował. Jak kest sucho to jest mocno zdradliwie.

kipcior
16-06-2023, 22:59
Ja tam już widziałem ludzi na monocyklach i rowerach miejskich ;) Hamulce, geo i opony nie są problemem ale na pewno myk-myk by się do tego przydał. W siodle nie jechałem, ale tyłek za wysoko. Mimo wszystko nigdzie się od ziemi nie oderwałem. Warun dzisiaj był świetny, jakby tam ktoś pozamiatał.

patronat
17-06-2023, 19:37
Sucho, ślisko, **********. Cyberniok rządzi :)

siemalysy
18-06-2023, 15:24
Siema :)

No i się udało :-D Zapakowaliśmy się wczoraj do auta i ok. 5:30 ruszyliśmy z Łodzi. Na parkingu w Dolinie Zimnika zameldowaliśmy się ok. 8:30. Standardowy ogar i ruszamy w trasę. Nie będę jej szczegółowo opisywał, bo zrobiłem to na początku maja ;)

Dwie minuty po godzinie dziewiątej startujemy na Skrzyczne. 10 km i niewiele ponad 700 m przewyższenia. Jedzie się dobrze, nie jest gorąco, nie jest zimno, jest optymalnie. Czuję się lepiej niż dwa tygodnie temu, więc jestem dobrej myśli, bo trasa lekka nie jest. Pod Skrzycznem decydujemy się spróbować ominąć niebieski szlak i jedziemy drogą dalej, później odbijamy w lewo i kończy się jazda. Musimy kawałek wejść z rowerem po kamieniach i korzeniach bardzo ciasną ścieżką. Wyłaniamy się z tych krzaków przy platformie widokowej. Zjeżdżamy do słupka z tabliczkami kierunkowymi i orientuję się, że zgubiłem okulary. Początkowo się mocno wpieniłem, chwilę później chłodna ocena sytuacji i wróciłem z buta na wąską ścieżkę ich szukać. Sukces, znalazły się. Jakaś gałąź musiał mi je ściągnąć z paska szelek kamery, bo tam miałem je włożone.
Na szczycie standardowa procedura, robimy fotki i jedziemy w stronę Małego Skrzycznego i Malinowskiej Skały. Droga w kierunku Malinowskiej Skały jest widokowa, bardzo ją lubię. Kawałek za Małym Skrzycznem zatrzymujemy się na kanapkę, batona i banana. Wylatuję też dronem, kręcę timelapsa GP i po ok. 30 minutach zbieramy się do dalszej drogi. Przy Malinowskiej Skale zatrzymujemy się na fotki. Turystów jest wielu, nie było łatwo zrobić zdjęcie bez mistrzów kilku planów. Kolega, z którym byłem był wytrwały i trafiliśmy na bardzo krótkie okienko, że udało się wbić na skałę i zrobić fotki :)
Kiedy skończyliśmy "fotografowanie" ruszyliśmy w kierunku Magurki Wiślańskiej, ale po ok. 2 km odbiliśmy ze szlaku w stronę Hali Skrzyczeńskiej. Na tym odcinku wprowadziłem korektę, żeby ominąć fragment stromego podjazdu po luźnych i momentami też dużych kamieniach. Na hali wbijamy na Hip Hopę i nią zjeżdżamy do Szczyrku. Tam przerwa na pizzę i colę. Musiałem też uzupełnić bukłak. Robiło się bardzo ciepło, słońce przebijało się przez chmury częściej niż kilka godzin wcześniej.
Ruszyliśmy dalej po przerwie, jechaliśmy kawałek asfaltem i odbiliśmy na szlak niebieski. Tam zaczął się drugi, długi żmudny podjazd. Początkowo po asfalcie, później po płytach betonowych i szutrze. Jechaliśmy na Klimczok. Częściej było stromo niż mniej stromo. Dość często musiałem się zatrzymać i odpocząć. Było już gorąco, w połowie drogi koszulkę z długim rękawem zastąpiłem koszulką z krótkim rękawem. Na tym odcinku dokonałem drugiej korekty trasy w stosunku do majowego wypadu. Ominąłem wypych po skałach na szczyt Beskid. Pojechaliśmy drogą, która biegła niżej. W końcu dotarliśmy do Przełęczy Karkoszczonka. Kolega zjechał do Chaty Wuja Toma, ja sobie odpuściłem, bo nie miałem potrzeby. Na ławeczce odpocząłem, zjadłem banana, wypiłem elektrolity i byłem gotowy do dalszej drogi :)
Od chaty wuja pojechaliśmy drogą ppoż i to była trzecia i ostatnia korekta trasy. Drogą tą jechaliśmy aż do skrzyżowania z niebieskim szlakiem Wilkowice - Ostre. Skręciliśmy w lewo i szlakiem niebieskim podjechaliśmy do drogowskazu turystycznego Na Pięciu Drogach. Tam zmieniliśmy szlak na zielony i nim podjechaliśmy do Schroniska PTTK Klimczok. Zasłużyliśmy na dłuższy odpoczynek, od teraz będzie więcej w dół niż w górę :) Pod schroniskiem wciągnąłem 0,5 l coli, uzupełniłem bukłak, bo woda skończyła mi się pół godziny wcześniej. Zjadłem też dobry jabłecznik :)
Spod schroniska zjechaliśmy na Siodło pod Klimczokeim i trzeba było wdrapać się na szczyt. Żeby nie zażynać się czarnym szlakiem zaplanowałem atak szczytowy od zadniej strony. Odbiliśmy na drogę biegnącą z lewej strony czarnego szlaku, było stromo, jednak nie tak stromo jak szlakiem. Drogą tą dojechaliśmy do szlaku żółtego i nim wjechaliśmy na szczyt. Z Klimczoka pojechaliśmy w kierunku Szyndzielni. Szybko zjechaliśmy ze szlaku na trailsa Gaciok i nim dojechaliśmy do górnej stacji kolejki na Szyndzielnię.
Z Szyndzielni zjechaliśmy Rock&Rollą pod Kozią Górę. Kawałek podjazdu i wbiliśmy na Twistera i zjechaliśmy nim do Bystrej. Tam został nam powrót na parking, z którego rano wystartowaliśmy.

Świetny dzień w górach. Ujechałem się, ale byłem szczęśliwy. Kolega zachwycony, bardzo mu się podobało. Też się ujechał :) Może nie aż tak bardzo jak ja ;) W każdym razie w drodze powrotnej do Łodzi, kilka kilometrów przed Tychami odpłynął na fotelu pasażera ;) Pogoda po południu się ładnie wyklarowała. Było ciepło, mam wrażenie, że mniej wiało niż rano. Widoki jak to w górach, zawsze świetne, jednak przejrzystość i zachmurzenie nie pozwoliły oglądać dalszych pasm górskich.

Garmin naliczył nam 69,65 km i 2107 w pionie.
Link do trasy: https://www.strava.com/activities/9284383265#comments

Kilka fotek poniżej :)



1
73334
Lion King... A nie czekaj King siemalysy :-P

2
73335
Drużyna pierścienia na Skrzycznem ;)

3
73336
Widoki z drogi na Klimczok

4
73337
W drodze powrotnej na parking

5
73338
W drodze na Skrzyczne

6
73339
Pod Skrzycznem

7
73341
Przy Malinowskiej Skale

8
73342
Widoczek

9
73343
Widoczek

10
73344
Przy Malinowskiej Skale

11
73345
Na Malinowskiej z innej perspektywy

12
73346
W drodze na Halę Skrzyczeńską

13
73347
Miesiąc temu musiałem tu odpocząć po mega wypychu po skałach. Wczoraj do tego miejsca zjechaliśmy w dół ;)

14
73348
Widok na Klimczok spod schroniska

15
73349
Na Klimczoku

16
73350
W drodze powrotnej na parking

gavin
18-06-2023, 15:39
Love Beskidy [emoji7]

zdyboo
18-06-2023, 17:23
Kolejny raz Orlicke hory, ale tym razem szczytami i z dwoma nowymi odcinkami. Pierwszy, żeby spróbować, drugi, żeby nie jechać kolejny raz przez Kulin, no i wyszło, że przejadę przez Góry Stołowe, ale tym razem w dół.

Początek tym razem klasycznie z Międzylesia, dobra droga, ale srogi podjazd. Bez pętelki po szutrze. Po drodze minąłem się z kilkoma samochodami na czeskich blachach jadącymi w stronę Międzylesia. Czesi jadą na zakupy w polskich sklepach.
W góry klasycznie przez bunkry, pogoda dopisuje. Choć jak mam okazje spojrzeć na większą partię gór, to widać jakieś ciemne chmury. Na dłuższym odcinku szutrowym mijam ojca z dzieciakiem. Dzieciak nie ma nawet 10 lat, ale daje radę pod górę o własnych siłach. Zero elektryki, zero wspomagania. Jak nie daje już rady, to zsiada, tato też i wpychają rowery. Potem znowu na siodło i ile sił starczy. Brawo.
Do Pecicesti dojeżdżam zgodnie z planem ok. 30 km / ok 1 km. Tam już czarne chmury widać blisko, ale robię popas i sprawdzam radar burzowy. Niczego niepokojącego nie pokazuje. Odpocząwszy nieco ruszam w stronę chmur. Spada na mnie jakiś odprysk deszczu, parę drobnych kropel. Podjezdżam pod Velką Destnę, gdzie robię kolejny popas, znowu wychodzi słońce. Ruszam w stronę Masarykovej chaty, czyli Zieleńca, ale nie zamierzam tym razem tam przekraczać granicy ani w ogóle dojeżdżać do chaty. Tym razem będzie zjazd drogą nr 311, która też prowadzi cyklotrasa 22. Przed dojazdem do trasy zakłądam rękawki, bo temperatura spadła, a widmo deszczu jakby bliższe. Droga 311 okazuje się być w remoncie, o którym w sumie informowały znaki drogowe jak jeszcze byłem pod drugiej stronie gór, ale nie wiedziałem, że to chodzi o ten odcinek. Ani mapy.cz, ani ridewithgps nie pokazują, że droga jest zamknięta. Jak zakładałem rękawki to widziałem, ze pojechali tam kolesie na szosach/gruzach. Zatem uznałem, że da się przejechać. Pojechałem i ja. Zjazd był spoko, został zostawiony asfalt na sporej szerokości, ale był sfrezowany i posypany drobnym żwirkiem, pewnie tym co zostało po frezowaniu. Zatem czujnie, żeby nie stracić przyczepności. Tylko w jednym miejscu spotkałem robotników, powitałem ich "dobri den", odpowiedzieli. Czasem na zakrętach widziałem tylna światła ekipy jadącej przede mną. W końcu na obrzeżach miejscowości Velka Destna remont się skończył. Machnęliśmy sobie z ekipą szosową, która zatrzymała się w hospodzie i wyraźnie pokazywał mnie jako kolesia, który też zjechał remontem. Bedzie tam trzeba wrócić jak skończą bo ten zjazd po równej drodze musi być tłusty.
Jeszcze w Velkej Destnie zaczęło padać, zapodałem Ass Savera i pojechałem dalej. Za Sedlonovem zaczęło padać i to dosyć intensywne. Założyłem kurtałkę i zacząłem zjeżdżać w tym deszczu. Buty przemokły szybko, ale najgorsze były krople siekące w twarz.
Po kilku minutach jednak w sumie przestało padać. Jak dojechałem do Pivovaru Agent w Olesince to już było po deszczu. Pojechałem jeszcze trochę w kurtce, żeby ją dosuszyć, ale przed Borovą znowu wylądowała w torebce.
Za Kudową nastąpiła droga modyfikacja trasy, czyli podjazd w stronę Bukowiny Kłodzkiej, podjazd wymagający, droga też nieszczególna, ale chyba jednak ciekawiej niż przez Kulin. W pewnym momencie odbiłem w stronę Gór Stołowych. Tabliczka mnie poinformowała, że nawet wjeżdżam na teren parku narodowego. Wymagało to zjechania z asfaltu, droga była mocno kamienista, nieco błotnista po niedawnym deszczu, ale na szczęście krótka. I tu wychodzi największa słabość prowadzenia po śladzie Garmina. Generalnie nie ma potrzeby patrzenia cały czas na mapę, bo Garmin przełączy podgląd na mapę i przybliży jak będzie zmiana kierunku. Tyle teoria. Na tym podjeździe pokazywał mi kilka razy, że mam jechać prosto, gdzie możliwości zjazdu były takie, że ciężko je było dostrzec. Ścieżki, którymi ostatni raz przebiegła sarna w 1989 r. Natomiast planowego zjazdu z asfaltu nie pokazał. Uznał, że jazda prosto i zjazd z twardego będzie bardziej naturalna niż kontynuacja jazdy po twardym. W Górach Stołowych zrobiłem jeden popas, gdzie zjadłem ostatniego batona i wypiłem ostatnią puszkę Pepsi. Coś tam zagrzmiało, ale jechałem już w stronę lepszej pogody. Zjazd do Szczytnej miał dwa bardzo dziurawe odcinki, ale krótkie. Droga pod Polanicy i potem do Kłodzka przez Wielisław była z wiatrem i z górki.
Zdążyłem zjeść i jak wsiadałem do pociągu to się rozpadało. Na głównym miałem opcję wsiąść w ciapong i dojechać w pobliże domu, ale nie chciało mi się już czekać. Jak dojeżdżałem do stacji na której bym wysiadał, to widziałem odjeżdżający z niej pociąg. Zatem czasowo bym nie zyskał.
Trasa wymagająca kondycyjnie. Większość przewyższenia robi się na 85 km. Reszta to zjazdy, zatem można trochę odpocząć.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/9284310511

Fotosy:
73351
Wojny kibolskie sięgnęły poziomu podłoża.

73352
Czesi też wycinają lasy.

73353
Czeska linia Maginota, podobnie jak oryginał, niespecjalnie się przydała.

73354
Pecicesti.

73355
Obrzeżem chmury.

73356
Jedno z niewielu miejsc z widokiem. Przez 20 lat zarosło.

73357
Góry Stołowe, okolice Karłowa.

73358
Szczeliniec Wielki.

73359
Po tej kostce też się źle zjeżdża, choć lepiej niż podjeżdża.

73360
Pasażer na gapę.

crusiek
18-06-2023, 17:40
Przyjemnie relacje drodzy panowie.
Przyjemne trasy i zdjęcia.
Miło się czytało podczas relaksacyjnego bujania się na balkonie xD

zdyboo
18-06-2023, 18:14
Dzięki Sebastianie.

Przy okazji wczorajszego zjazdu w deszczu. Jak już trochę przeschło to zaczęło się trzaskanie. Przy pedałowaniu.
Zastanawiałem się sztyca czy korbiszcze? Obstawiałem sztycę, bo jak pedałowałem na stojąco to nie trzaskało. Zatem dziś zapodałem profi osłonkę z kawałka starej dętki. Nawet w miarę estetycznie to wygląda.
Myślałem, że nie mam już niczego butylowego, ale się znalazła. Już nawet była ucięta. Zrobiłem teraz rundkę wokól bloku i cisza. Zobaczymy jak długo.

gavin
18-06-2023, 19:18
Super relacje chopy! Czeba się gdzieś wyrwać.

gavin
18-06-2023, 19:27
Seby dziś bujajo.
73367

crusiek
18-06-2023, 20:12
Oł yeah....












73368

siemalysy
18-06-2023, 20:43
Super relacje chopy! Czeba się gdzieś wyrwać.

Dzięki :)


Przyjemnie relacje drodzy panowie.
Przyjemne trasy i zdjęcia.
Miło się czytało podczas relaksacyjnego bujania się na balkonie xD

Dzięki :)


Dzięki Sebastianie.

Przy okazji wczorajszego zjazdu w deszczu. Jak już trochę przeschło to zaczęło się trzaskanie. Przy pedałowaniu.
Zastanawiałem się sztyca czy korbiszcze? Obstawiałem sztycę, bo jak pedałowałem na stojąco to nie trzaskało. Zatem dziś zapodałem profi osłonkę z kawałka starej dętki. Nawet w miarę estetycznie to wygląda.
Myślałem, że nie mam już niczego butylowego, ale się znalazła. Już nawet była ucięta. Zrobiłem teraz rundkę wokól bloku i cisza. Zobaczymy jak długo.

Irytujące są te dźwięki. U mnie zaczęło się skrzypienie na połączeniu but / blok - pedał. Jak się wypiąłem i pedałowałem była cisza, jak wpiąłem się to hałas wracał. Muszę coś z tym zrobić bo zwariuję. Chyba posmaruję czymś w aerozolu.

zdyboo
18-06-2023, 21:00
U mnie zaczęło się skrzypienie na połączeniu but / blok - pedał. Jak się wypiąłem i pedałowałem była cisza, jak wpiąłem się to hałas wracał. Muszę coś z tym zrobić bo zwariuję. Chyba posmaruję czymś w aerozolu.

U mnie się od razu uruchamia moduł: kolejna rama pękła.

Powodzenia. U mnie przynajmniej to skrzypienie odeszło w niebyt jak zacząłem jeździć w NW. Już mają przebieg przy którym Shimano dawno by skrzypiało.

siemalysy
18-06-2023, 21:05
U mnie przebieg nieduży. Mam nadzieję, że uda mi się to zwalczyć.

crusiek
18-06-2023, 21:06
Mi skrzypią buty, w zasadzie to skrzeczą jak chomiki jakieś, jak ostro cisnę to poziom "nerwa" lvl hard.

kipcior
18-06-2023, 21:07
siemalysy o rzesz Ty drugi raz to samo, no szacun :) Z ciekawości sprawdziłem, miałeś czas na Twisterze 14:40. Dokładnie tyle samo mi policzył ostatnio na gravelu ;) zdyboo jak zwykle też pięknie.

Wczorajsze dwie fotki z kawałka lasu, którego nie znałem, szlak południowy koło Kobióru:
73369
73370

siemalysy
18-06-2023, 21:12
siemalysy o rzesz Ty drugi raz to samo, no szacun :) Z ciekawości sprawdziłem, miałeś czas na Twisterze 14:40. Dokładnie tyle samo mi policzył ostatnio na gravelu ;) zdyboo jak zwykle też pięknie.

Czyli wynika z tego, że muszę bardziej odkręcać manetkę gazu na zjazdach ;) Jechałem asekuracyjnie, bo zmęczenie było już spore i chyba nawet się zatrzymywałem czekając na kolegę.
Generalnie, to szacun, że zdecydowałeś się zjeżdżać gravelem ;)


Wczorajsze dwie fotki z kawałka lasu, którego nie znałem, szlak południowy koło Kobióru:


Ładna zieleń :)

- - - - kolejny post - - - - - -


Mi skrzypią buty, w zasadzie to skrzeczą jak chomiki jakieś, jak ostro cisnę to poziom "nerwa" lvl hard.

U mnie jest podobnie. Im mocniej depczę w korby, to irytujący dźwięk się nasila.

patronat
19-06-2023, 12:06
Kolega zjechał do Chaty Wuja Toma, ja sobie odpuściłem, bo nie miałem potrzeby. Na ławeczce odpocząłem, zjadłem banana, wypiłem elektrolity i byłem gotowy do dalszej drogi :)

]

Ładował się?

lukasz_kk
19-06-2023, 16:17
Mam prośbę o porady odnośnie trasy, ale nietypowo bo pod wózek dziecięcy, a nie rower. Chociaż z grubsza jak trasa pod gravela, to i dla wózka będzie Ok. Wiem, że w Izerskich da się asfaltem przejść z Polany Jakuszyckiej do schroniska Orle, bo szedłem tą trasą rok temu. Gdzie tam jeszcze można pospacerować z wózkiem? W grę wchodzą asfalty, płyty betonowe albo szutry premium. Inne rodzaje nawierzchni odpadają, bo w zeszłym roku się pomyliłem i z Jakuszyc do Orlego szliśmy po kamienistej drodze, jeszcze dodatkowo zrytej przez pilarzy, nigdy więcej. Najlepiej pętla na 3-4 godziny spacerem z Jakuszyc, bo jestem w Szklarskiej. Z góry dzięki.

patronat
19-06-2023, 17:02
Ja w weekend uciekałem od ludzi i ciepła. W sobotę z żoną na Cyberniok pojechaliśmy. Naciągnąłem ją na Konara - no do najłatwiejszych ta trasa nie należy. Gleba była, dobrze że kask ze szczęką. Mam nagrania, może coś skleję. Natomiast moje rowery to sposób na spędzanie czasu z rodziną. Więc w niedziele skoro świt zawinąłem małolata do auta i pojechaliśmy zrobić jego pierwszą trasę zjazdową enduro. Film poniżej. Fajnie że obyło się bez strat i dramatów. I jeszcze fajniej że młody słucha i reaguje. Obawiam się, że zaraz będę najwolniejszy :) Tak czy siak, niby jestem przyzwyczajony a i tak stres potężny garmin namierzył.
Łącznie niecałe dwa zjazdy, pierwszy częściowy z tłumaczeniem drugi już na żywca w całości. Duma jest.


https://youtu.be/tmr_cSvSPZc

gavin
19-06-2023, 17:22
ha!

73392

gavin
19-06-2023, 17:22
[emoji468][emoji468][emoji468] pierwszy!

patronat
19-06-2023, 17:24
Mtb też można podczepić? Czy sprawdzją trasy?

crusiek
19-06-2023, 17:30
Coś wolno, nie postarałeś się [emoji6]

gavin
19-06-2023, 17:32
Wszystko można podczepić.

zdyboo
19-06-2023, 17:51
Mam prośbę o porady odnośnie trasy, ale nietypowo bo pod wózek dziecięcy, a nie rower. Chociaż z grubsza jak trasa pod gravela, to i dla wózka będzie Ok. Wiem, że w Izerskich da się asfaltem przejść z Polany Jakuszyckiej do schroniska Orle, bo szedłem tą trasą rok temu. Gdzie tam jeszcze można pospacerować z wózkiem? W grę wchodzą asfalty, płyty betonowe albo szutry premium. Inne rodzaje nawierzchni odpadają, bo w zeszłym roku się pomyliłem i z Jakuszyc do Orlego szliśmy po kamienistej drodze, jeszcze dodatkowo zrytej przez pilarzy, nigdy więcej. Najlepiej pętla na 3-4 godziny spacerem z Jakuszyc, bo jestem w Szklarskiej. Z góry dzięki.

Ile to jest w km te 3-4 h spacerem?
Serio pytam, bo ja nie chodzę.

Jakuszyce to tak trochę lipa, bo tam w góry po komfortowemu to jest tylko ten asfalt do Orlego. Od Orlego do Chatki Górzystów masz kamerdolce, a potem do Świeradowa to już asfaltoza.
Ze stacji Szklarska Górna jest trasa przez Hutę do Jakuszyc. Minus taki, że wychodzisz z gór na wysokości Leśniczówki, potem się trzeba jeszcze kawałek DK3 przegibać do przełęczy. Całość to jest ok. 10 km. Wrócić można pociągiem.
Z przełęczy masz asfalt do kopalni Stanisław i potem możesz zacząć schodzić w stronę SzP, ale raczej trafisz na odcinki trudniejsze technicznie dla wózka.

Masz samochód? Jedź do Harrachova i pyknij Karkonosze, może i bez spektakularnych widoków, ale cały czas asfalt.

Izery przez Hutę.
https://pl.mapy.cz/s/juhetarezu

Karkonosze.
https://pl.mapy.cz/s/copakasulo

siemalysy
19-06-2023, 18:06
Ładował się?

Nie. Zjechał na chwilę, bo chciał jakiś magnes kupić swojej kobiecie.

lukasz_kk
19-06-2023, 18:29
Ile to jest w km te 3-4 h spacerem?
Serio pytam, bo ja nie chodzę.

Jakuszyce to tak trochę lipa, bo tam w góry po komfortowemu to jest tylko ten asfalt do Orlego. Od Orlego do Chatki Górzystów masz kamerdolce, a potem do Świeradowa to już asfaltoza.
Ze stacji Szklarska Górna jest trasa przez Hutę do Jakuszyc. Minus taki, że wychodzisz z gór na wysokości Leśniczówki, potem się trzeba jeszcze kawałek DK3 przegibać do przełęczy. Całość to jest ok. 10 km. Wrócić można pociągiem.
Z przełęczy masz asfalt do kopalni Stanisław i potem możesz zacząć schodzić w stronę SzP, ale raczej trafisz na odcinki trudniejsze technicznie dla wózka.

Masz samochód? Jedź do Harrachova i pyknij Karkonosze, może i bez spektakularnych widoków, ale cały czas asfalt.

Izery przez Hutę.
https://pl.mapy.cz/s/juhetarezu

Karkonosze.
https://pl.mapy.cz/s/copakasulo

Dzięki za sugestie, sprawdzę. Przyjechaliśmy samochodem, ale jakoś tak wyszło, że nie wzięliśmy paszportów dzieci i trochę mamy obawy wyruszać za granicę bez ich dokumentów, bo wiadomo, odpukać, jakiś wypadek czy coś i może być problem.

A 3-4 godziny spaceru po w miarę płaskim, mając jeszcze 4,5 latka co idzie na własnych nogach, to nie więcej jak 12 km. Dziś trasa spod Wanga do Samotni zajęła nam 4 godziny, a to jakieś 7-8 km w obie strony. Młodszy syn był w nosidle i strasznie marudził, stąd został tylko wózek, bo za mały jest jeszcze na samodzielne górskie spacery.

matomi
19-06-2023, 21:44
Seby dziś bujajo.
73367

O. Jam kompletnie zielony w to. Jakbym się chciał pobujać tak trochę od czasu do czasu, to co warto kupić? No i wiadomo, niedrogo i do 100g ;)

gavin
19-06-2023, 21:48
Jak nie do spania to wystarczy zwykły Ultendors z Biedru. Jak chcesz spać w lesie to musi mieć ponad 3m i moskitierę.

https://allegro.pl/oferta/hamak-utendors-256x135-ogrodowy-turystyczny-zestaw-11808924244

matomi
20-06-2023, 20:21
Dziękówa. Zamówiłem na próbę.

gavin
21-06-2023, 08:46
Czy okolice Ostravy są rowerowo ciekawe?

LeonardZelig
21-06-2023, 10:07
Czy okolice Ostravy są rowerowo ciekawe?

Jeśli okolicą nazwać Karwinę, to masz Żelazny Szlak Rowerowy. Trochę nudny, ale za to transgraniczny.

MadOnion
21-06-2023, 10:18
Czy okolice Ostravy są rowerowo ciekawe?
Łysa, Pustevny ewentualnie Hradec w okolicy Opavy.

gavin
21-06-2023, 11:16
Dzięki. Coś w przyszłym tygodniu trzeba szarpnąć.

RMC
21-06-2023, 11:34
Pozwolę sobie zamieścić małe ogłoszenie i myślę, że nie łamię żadnych regulaminów forum :) Może są chętni na zakup retro kolażówki - Patria WKC Weinmann (rower z lat 80-tych)?

Rower w ładnym stanie. Ma oczywiście ślady używania - jakieś ryski na lakierze, zabrudzenia itp. ale wszystko jest sprawne. Mam go dobrych parę lat i w sumie więcej stał niż jeździł. Ot, po parędziesiąt kilometrów na rok w ciepłe, ładne dni. A tak parkował w mieszkaniu ciesząc moje oko :) Stałby dalej ale, że kupiłem sobie szosę na częstsze jazdy z czegoś trzeba zrezygnować.

Kolażówka jest z tego co wiem w oryginalnym osprzęcie. Hamulce Weinmann 570, nawiercane, lekkie klamki hamulców. Korby Aero Coronado, przerzutki przód tył - Suntour AR. Ma 2x6 biegów. Powinienem znaleźć i dołożyć przyszłemu nabywcy też stare klocki hamulcowe sygnowane przez Weinmanna :) Siodełko będzie założone białe Selle Royal Dolphin, z którym go kupiłem.

Koła 28" z oponami Continental Super Sport 700x23C. Jeśli ktoś planuje dużo jeździć pewnie trzeba by pomyśleć o ich wymianie, bo są już dość wiekowe chociaż żadnych problemów z nimi nie miałem.

Rama z rur Mannesman 25 CrMo 4. Rozmiar rur (podsiodłowej i poziomej - 60 cm). Ja mam 183 cm wzrostu i jeździło mi się dobrze ale rower raczej na osoby podobne lub wyższe.

Polecam. Świetny, klasyczny sprzęt. Można zadawać szyku :) Dla zdecydowanego kupca dołożę pedały Wellgo WPD-981 (SPD). Wstepnie chciałbym za niego 1000 zł ale jestem otwarty na negocjacje :)

Więcej zdjęć mam na serwisach aukcyjnych to ewentualnie podam link zainteresowanym. Odbiór oczywiście tylko osobisty (Oleśnica, koło Wrocławia).

73442

gavin
21-06-2023, 12:57
Hmmm za 1000zl to da się kupić używkę Kross Vento, karbonowy widelec, często na Sorze ipt. No chyba że ten rower to jakiś zabytek jak Leica to może ktoś kupi.

patronat
21-06-2023, 21:34
Jak wspominałem, spędziliśmy miły czas na Cybernioku. Wklejam film z przypadkowego zjazdu Konarem. Totalnie pierwszy nasz raz na tej trasie. Uświadomiłem sobie właśnie, że moja żona mając 48 lat na karku, zaczęła jeździć po górach na rowerze i zjeżdża naprawdę trudne rzeczy, po pół roku jazdy. Cieszy mnie to :)

https://youtu.be/pSIckZ1lWN0

zdyboo
21-06-2023, 22:32
Za tauzena sprzedałem zimówkę na wiosnę, poszła w niecałą dobę od wrzuty na OLX. Tyle, że to był sztywny cross na alu ramie Accenta i widelcu alu Force. W zestawie były zimowe opony z kolcami i zapasowa kaseta z łańcuchem (obie części nowe).
Rower z mniej więcej współczesnymi rozwiązaniami, przynajmniej w swojej klasie.
Niemniej jednak powodzenia.

RMC
22-06-2023, 08:09
Zobaczymy, cena z pewnością finalnie będzie kompromisem miedzy sprzedającym a kupującym :)

Nie mam noża na gardle, sprzeda się to fajnie. Nie, to będzie stał i od czasu do czasu sobie pojeżdzę jak teraz. Jak wszystko co "retro" tu już wchodzą w grę wartości uznaniowe - co się komu podoba, oryginalność i inne mało mierzalne czynniki. U nas może takich Patrii dużo nie ma, ale oglądając e-baye itp. trzeba wydać z zakresu 200-400 Euro więc chyba całkiem z kosmosu ceny nie wymyśliłem :)

gavin
22-06-2023, 08:57
Na pewno. Może się znajdzie jakiś retroamator, nie jest powiedziane, że nie.

gavin
22-06-2023, 09:45
Patronat czy w następnych 2 tygodniach masz czas na jakiś miting? [emoji468] Bo mi trochę ilość dziecków na głowie spadnie [emoji38]

patronat
22-06-2023, 20:05
Jasne. Coś się znajdzie. Po południu w tygodniu, siemalysy jak Ci podobał Gaciok w drugiej sekcji to się odezwij. Widziałem filmik :)
Wezme Cie na prawdziwą trasę enduro, to strasznie wciąga :) Gaciok to alternatywa dla szlaku poeszego, żeby unikać ludzi na dojeździe do stacji i RNRoli.

cz4rnuch
22-06-2023, 20:47
Dziś miałem okazję przejechać się rowerzem tatusia. Stalez, ze 20kg, pływające pedzie, hamulce z własną inteligencją (podejrzewam jakieś zaawansowane AI). No bajka.

https://i.imgur.com/Of6Asnr.jpg

https://i.imgur.com/t1EPpgA.jpg

crusiek
22-06-2023, 20:53
Zazdro :)

gavin
22-06-2023, 20:57
https://youtu.be/VKcAYMb5uk4

matomi
22-06-2023, 21:03
Dziś miałem okazję przejechać się rowerzem tatusia. Stalez, ze 20kg, pływające pedzie, hamulce z własną inteligencją (podejrzewam jakieś zaawansowane AI). No bajka.

https://i.imgur.com/Of6Asnr.jpg

https://i.imgur.com/t1EPpgA.jpg

Dwuślad :mrgreen:

zdyboo
22-06-2023, 21:52
Ważne, że nie wyszedłeś z roli przeciętnego kierownika takiego pojazdu i prawilnie pod prąd pojechałeś. :)
Rolę przedniego hebla pełni to dynamo, jak się położy je na oponie, to skuteczniej zatrzymuje rower niż kontra.

crusiek
22-06-2023, 21:58
Kawałek plastiku tak żeby szprychy zaczepiało i dodatkowo wypas pierdziawka po drodze. Ech stare czasy [emoji846]

zdyboo
22-06-2023, 22:06
U nas się na to terkotka mówiło.
Jak miałeś koraliki na szprychach to byłeś król osiedla.

gavin
23-06-2023, 09:57
Ten Gaciok taki gravelowy nawet.

MadOnion
23-06-2023, 10:47
Dźwięk wyrobionego klina - muzyka z dzieciństwa ; )

LeonardZelig
23-06-2023, 11:49
Ważne, że nie wyszedłeś z roli przeciętnego kierownika takiego pojazdu i prawilnie pod prąd pojechałeś. :)

Z prądem to tylko gravele.

siemalysy
23-06-2023, 21:04
Jasne. Coś się znajdzie. Po południu w tygodniu, siemalysy jak Ci podobał Gaciok w drugiej sekcji to się odezwij. Widziałem filmik :)
Wezme Cie na prawdziwą trasę enduro, to strasznie wciąga :) Gaciok to alternatywa dla szlaku poeszego, żeby unikać ludzi na dojeździe do stacji i RNRoli.

Gaciok jest fajny na całym odcinku. Ścieżka w naturalnym terenie, wąska, momentami szybka, trochę korzeni. To, że alternatywa dla szlaku pieszego, to wiem ;) Mnie "ęduro"" samo w sobie szczególnie nie ciągnie. Ciągnie mnie jednie jazda w górach i to na maksa. Chciałoby się jeździć co tydzień, ale niestety, to jest niemożliwe. W każdym razie jak będę kiedyś w pobliżu, to się odezwę. Dziękuję za propozycję :) Szanuję :)


Ten Gaciok taki gravelowy nawet.

Wszystko jest takie gravelove nawet ;)

zdyboo
23-06-2023, 21:15
Dziś zmokłem, ale tylko dwa razy. Ruszyłem spod fabryki, zaczęło padać, ale po ok. 4 km wyjechałem z tego deszczu, dorwało mnie pod samym domem, ale z taką intensywnością jak już dawno nie było.
Ciekawe jak bardzo mi nie wyschną buty na jutro?

siemalysy
23-06-2023, 21:49
Mogą nie wyschnąć jak porządnie Ciebie dolało. Mam takie doświadczenia z przemoczonymi butami rowerowymi, że nigdy nie wyschły przez noc.

crusiek
23-06-2023, 21:51
Dobre i tyle, zawsze mogło zmoczyć Ciebie więcej razy, no ale nie można oczekiwać zbyt wiele :D

Jakiś czas temu też pod domem mnie złapała taka ulewa, zdążyłem cofnąć się 100 metrów pod wiatę przystanku, ale to już było po ptakach, przemoczony do suchej nitki :)

zdyboo
23-06-2023, 22:03
Mogą nie wyschnąć jak porządnie Ciebie dolało. Mam takie doświadczenia z przemoczonymi butami rowerowymi, że nigdy nie wyschły przez noc.

Trochę im pomogłem papierowymi ręcznikami i suszarką do włosów. Powinny doschnąć już samodzielnie.

Pamiętam jak zmokłem w Bośni, też do suchej nitki i też z butami był problem. Ale miałem w pokoju coś na kształt wentylatoro-klimatyzatoro-grzejnika pod oknem. Odpaliłem samą wentylację, wentylator na maxa. Trochę szumiało, ale zapodałem sobie stopery do uszu. Ja się wyspałem, a buty rano były suche.

crusiek
23-06-2023, 22:21
Może i doschną, mnie moje szmacianki by były wilgotne, chyba, żebym odpalił osuszacz na całą noc. Ale to wyje okrutnie.

siemalysy
23-06-2023, 22:23
Tomek ja sobie kupiłem na wyjazdy weekendowe w góry suszarkę do butów. Działa całkiem nieźle. Wkładasz rurę do butów i ciepłe powietrze robi swoje ;) Zawsze wkładam ją do bagażnika, bo nie wiadomo kiedy może się przydać. Zabieram ją nawet jak biorę dwie pary butów ;)

gavin
23-06-2023, 22:26
Tez polecam suszarki do butów i windsurfingowe i narciarskie i pewnie rowerowe ogarnie.

patronat
23-06-2023, 23:22
Ja dodatkowo kupiłem sobie buty z butelek po coli (5/10).Po ściągnięciu machasz chwile żeby nadmiar wody wyszedł i po kilku godzinach są suche. Mam też Columbia trek cośtam goretezx itd. Jak mi się nalało od góry, trzy dni suszyłem.

zdyboo
24-06-2023, 11:55
Buty rano były prawie suche, ale 500 m w mżawce na osiedlową stację nie pomogło. Teraz grzeje, zimne, niemieckie piwo pomaga

crusiek
24-06-2023, 18:16
Jutro planuję rodzinnie sprawdzić trasę ze Swarzewa do Krokowej. Ścieżkę poprowadzono po dawnym wale kolejowym, z tego co słyszałem rozmontowano tory i z ich sprzedaży, przynajmniej częściowo, wylano na wale asfalt pod DDR.. Prosta ścieżka między polami, czyli wg niektórych nuda, ja tam lubię się nudzić xD Nie mniej jednak to będzie niezły test dla młodszego, jego max to 37 km, tu będzie nieco ponad 40.

gavin
24-06-2023, 21:17
Dziś gravel, ale po rusku.

https://www.youtube.com/watch?v=oNAZ3Vk7bTI

crusiek
24-06-2023, 21:30
Prawie elektryk.

zdyboo
24-06-2023, 21:34
Gravel po Czeladzku.
Dobre slo-mo Seba.

patronat
24-06-2023, 22:29
Daleko od szosy 2.

siemalysy
25-06-2023, 15:49
Dziś gravel, ale po rusku.

https://www.youtube.com/watch?v=oNAZ3Vk7bTI

Fajnie wyszło :) Podoba się :)

gavin
25-06-2023, 16:23
Dzięki, dziś za to gleba! Łokieć zdarty

siemalysy
25-06-2023, 16:26
Seba, gleba? Ale na gravelu? Czy na "moturze"?

Współczuję :( Do wesela się zagoi ;)

Madao
25-06-2023, 20:10
Witam,

Panowie mam szybkie pytanie co myślicie o rowerze RIDLEY Kanzo A Sram Apex? Szukam już gravela od jakiegoś czasu licząc także na jakieś ciekawe promocje i dziś na pepperze znalazłem ten model. Cena 5499 + voucher 300 euro na ciuchy w ich sklepie. Promocja ważna jest do końca dzisiejszego dnia. Pewnie pojawi się znów w takiej cenie, ale kupony do sklepu rozdawane są do końca czerwca. Warto brać?

zdyboo
25-06-2023, 21:21
Dwa tygodnie temu po niezbyt udanym wyjeździe w woj. lubuskie napisałem, że lepiej było jechać do Fraknfurtu nad Odrą po niemieckiej stronie i dopiero tam przekroczyć granicę.
No to pojechałem.

Rano we Wrocławiu padało, nawet jak jechałem na stację osiedlową to mżyło. Do tego pociąg się spóźnił jakieś 15 minut. W miarę jednak jazdy na północny zachód pogoda się poprawiała, nawet słońce widać było spoza chmur.
W samym Forst jednak było pochmurnie, choć w miarę ciepło. Dużo wilgoci było w powietrzu.
Trasa do Guben jakby znana, nie zbaczałem z niej i przejechałem dokładnie tak samo jak dwa tygodnie temu. Zatem tabliczkę z napisem Guben minąłem po nieco ponad godzinie. Tym razem nie wjeżdżałem do centrum, ale od razu pojechałem bocznymi drogami na północ miasta. Za miastem nie jechałem tuż przy rzece, ale wróciłem do niej na wysokości mostu granicznego w Żytowaniu. Była to ostatnia możliwość wjazdu do Polski, następny most znajdował się dopiero we Frankfurcie, ponad 50 km dalej.
Opuszczając Eisenhuttenstad zobaczyłem tabliczkę, że za 10 km jest Radlerhof, a że drogowskaz był opatrzony malunkiem kufla ze spienionym piwem to już wiedziałem, gdzie będzie popas.
Było już otwarte, zresztą było tam już trochę osób, głównie rowerowo. Było co zjeść i co wypić, jak poprzestałem tylko na tej drugiej możliwości.
Dalej wzdłuż Odry dotarłem do Frankfurtu. Była jeszcze opcja odbicia przed samym Frankfurtem w Lossow nad jezioro Helensee, ale byłem już głodny i odpuściłem.
We Frankfurcie zjadłem i pojechałem do Polski. Dużo niemieckiej policji pilnowało wjazdu i wyjazdu do i z Niemiec. Nie wiem czy to jakaś zorganizowana akcja, bo wcześniej na moście przed Gubinem też widziałem jak akurat kogoś kontrolowali.
Mnie jednak nikt nie zatrzymywał i tak znalazłem się w Słubicach. Jeszcze w obrębie miasta DK29 dotarłem do jakichś bocznych dróg, którymi z kolei dojechałem do DW137. Dosyć ruchliwej, ale nawierzchnia była dobra, wreszcie jechałem z wiatrem i po 6 km zjechałem na boczną drogę z niewielkim ruchem i świetną nawierzchnią, która sprawiała, że jak już coś jechało, to bardzo szybko. Od Gajec obok szosy była DDR, bardzo równa, zatem dosyć komfortowo dotarłem do Rzepina, gdzie miałem sporo czasu do pociągu, zatem jeszcze wypiłem piwo w przydworcowym barze i wsiadłem do IC Chełmoński, którym po trzech godzinach znalazłem się we Wrocławiu.

Trasa jest płaska jak stół. Do 70 km miałem nabite mniej niż 100 m przewyższeń. Przed samym Frankfurtem trafiło się coś co w warunkach tej trasy było podjazdem. W górach bym nawet tego nie zauważył.
Nie jest jednak nużąca, bo wiedzie przy rzekach, najpierw Nysie Łużyckiej, a potem przy Odrze. Jest na co paczać.
Niemcy jednak umieją w DDR i nie przypominam sobie odcinko o słabej nawierzchni. Można całą trasę spokojnie na szosie zrobić. Ja miałem pod wiatr, ale nie znowu jakiś silny, choć zauważalny.

Tym razem nie miałem komfortu, że wrócę którymkolwiek pociągiem i miałem kupiony bilet na IC o 16:17. Startowałem po 8, co sprawiło, że zastanawiałem się czy nie kupić biletów na pociąg o 14:00, ale stwierdziłem, że lepiej mieć trochę zapasu czasowego, na zwiedzanie, fotki, piwo, paszę czy jakieś fakapy na trasie. W Rzepinie na dworcu zameldowałem się 14:40, zatem odpuściłbym obiad czy kilka fotek i bym zdążył, ale po co się spieszyć. Pośpiech poniża.

W IC z rowerem to jednak do dupy jest. Jedyna przewaga tego pociągu nad KD to jest pewność, że wsiądziesz z rowerem, bo nie sprzedają biletów jak nie mają wolnych wieszaków.
Poza tym wszystko inne ssie i połyka. Wsiadanie i wysiadanie. Nawet jak trafi się niski peron to w KD są szerokie drzwi i można normalnie wysiąść. Jak trafi się peron normalnej wysokości to mógłbym rowerem wjechać czy wyjechać z pociągu KD, mam do pokonania tylko 20 cm przerwy, podłoga pociągu i peron są na tej samej wysokości. W IC wyjście jest wysoko nad peronem i do tego wąskie. Ja wysiadam trzymając gruza jedną ręką za sztycę. Schodki są jednak wąskie i w butach rowerowych nietrudno spaść. W zasadzie to operacja na dwie osoby.
Rowery w KD stawia się w zagrodach do tego przeznaczonych. Tylko w szynobusach spalinowych jest tak sobie z miejscem, ale one jeżdżą na mniej obleganych trasach. W IC są wieszaki, ale jak wisi sporo rowerów, zwłaszcza mających wysoko kierę to przejście miedzy nimi jest bardzo problematyczne. Tak właśnie było wczoraj. Do tego jak zawiesiłem swój rower, to wyszło, że metalowa obejma rogu na kierownicy roweru obok będzie uderzała o górną rurę mojej ramy. Miałem woreczek frotte, w którym wożę puszkę Pepsi, żeby się nie tłukła i założyłem na ten róg.
Mogli wagon rowerowy dać na koniec lub początek składu, a nie jako trzeci, do tego zaraz przed nim był Wars, zatem ludzie non stop chodzili przez te wiszące rowery. Mogli też przy wieszakach nie dawać kibla, skoro drugi tak jest na drugim końcu wagonu. Wtedy jak dadzą taki wagon na końcu lub początku składu, to w ogóle nie ma potrzeby łażenia przez rowery. Ale to PKP, zatem nie ma czego wymagać za bardzo.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/9327584671

Fotosy:
73509
Na peronie w Forst

73510
Jeden z zerwanych mostów na Nysie Łużyckiej. Ten jeszcze w Forst.

73511
DDR po trasie kolejki wąskotorowej. Nawet jeszcze peron się zachował.

73512
Elektrownia wodna w Griessen. Przydałaby się przy niej jakaś knajpka.

73513
Tu się most nad rzeką zachował, ale wjazd na niego nie.

73514
Guben, jakieś pozostałości po porcie rozładunkowym. Obok był kolejny zerwany most.

73515
I tak to się jeździ po DDR w DDR.

73516
Zero owiec.

73517
Eisenhuttenstad.

73529
Most w Eisenhuttenstad nad kanałem łączącym Sprewę z Odrą.

73530
Ruiny jakiejś fabryki w Eisenhuttenstad.

73531
Wieża obserwacyjna w Uradzie w Polsce. Do wypatrywania czy Niemcy wpław nie pokonują Odry, żeby wyjeść polskie truskawki.

73532
Poldery odrzane.

73533
Frankfurt nad Odrą.

73534
Mural pod mostem granicznym.

73535
Też mural pod mostem granicznym.

cz4rnuch
25-06-2023, 22:28
Witam,

Panowie mam szybkie pytanie co myślicie o rowerze RIDLEY Kanzo A Sram Apex? Szukam już gravela od jakiegoś czasu licząc także na jakieś ciekawe promocje i dziś na pepperze znalazłem ten model. Cena 5499 + voucher 300 euro na ciuchy w ich sklepie. Promocja ważna jest do końca dzisiejszego dnia. Pewnie pojawi się znów w takiej cenie, ale kupony do sklepu rozdawane są do końca czerwca. Warto brać?

Ja akurat nie pomogę, bo mam za małe doświadczenie, ale sam się kiedyś zastanawiałem na ich rowerem i mam kilka przemyśleń na ich temat. Sama firma to oczywiście żaden krzak, porządny sprzęt. Cena, szczególnie jeśli wykorzystasz voucher, bardzo dobra. Jedyne co to jak rozumiem zakup zagrabaniczny więc w razie jakiejś awarii problemy z gwarancją. Co to za sklep, bo to dość istotne jak podchodzą do ewentualnej reklamacji? Do rozważenia napęd x1, nie każdemu przypasi, oraz rozmiar, bo Ridley zaniża rozmiarówkę. Na temat samego rowerza fajnie gdyby się wypowiedział ktoś bardziej kumaty, bo na pierwszy rzut oka cena wygląda fajnie.

gavin
26-06-2023, 12:33
Kurde gleba spdekowa, ale bardzo nieprzyjemny, ostry żwirek. Tak to jest jak się chce 3 rzeczy na raz zrobić [emoji38]

gavin
26-06-2023, 12:36
Wuj tam z łokciem, Brooks się porysował, ale może dupom wypoleruję.

eMGie
26-06-2023, 12:40
Jutro planuję rodzinnie sprawdzić trasę ze Swarzewa do Krokowej. Ścieżkę poprowadzono po dawnym wale kolejowym, z tego co słyszałem rozmontowano tory i z ich sprzedaży, przynajmniej częściowo, wylano na wale asfalt pod DDR.. Prosta ścieżka między polami, czyli wg niektórych nuda, ja tam lubię się nudzić xD Nie mniej jednak to będzie niezły test dla młodszego, jego max to 37 km, tu będzie nieco ponad 40.

Byłeś? Daj jakieś foty.

crusiek
26-06-2023, 12:44
Byłem.
Nie robiłem zdjęć. Ale mogę zmontować jakiś film.
Ogólnie?
Płasko, cała trasa to DDR po asfalcie. Może poza 100 metrami. Kilka zabytków po drodze, skromne muzeum pancerne. Trasa nudniejsza niż na mierzei, ale... spokój, mało ludzi, ptaszki cwierkaja.
Prosta, przyjemna trasa na 41 km w tę i spowrotem. Co kilka km nowoczesne MORy część z toaletami, luz.

Edyta.
Jedno zdjęcie zrobiłem. Tablicy informacyjnej:

LINK
(https://drive.google.com/file/d/16vT5FFEDVyXIZQ4kz4pElLlBTVEMVxlm/view?usp=sharing)

gavin
26-06-2023, 14:35
Będzie to jutro padało czy nie będzie

Wind Mill
26-06-2023, 16:33
Będzie i nie będzie, przynajmniej nad Zatoką.

siemalysy
26-06-2023, 17:06
Dwa tygodnie temu po niezbyt udanym wyjeździe w woj. lubuskie napisałem, że lepiej było jechać do Fraknfurtu nad Odrą po niemieckiej stronie i dopiero tam przekroczyć granicę.
No to pojechałem.

...

Dobra relacja :) Dzięki :) Fotki jak zawsze, ten sam klimat, ten sam poziom :)


Byłem.
Nie robiłem zdjęć. Ale mogę zmontować jakiś film.

...

Montuj :) Chętnie obejrzę :)


Wuj tam z łokciem, Brooks się porysował, ale może dupom wypoleruję.

To dobrze, że kości całe. A Brooksa poleruj 4literami ;)

crusiek
26-06-2023, 17:30
Tomek, bardzo fajne miejsca pokazałeś, w końcu znalazłem chwilę, żeby sobie poczytać.

crusiek
26-06-2023, 17:32
Będzie to jutro padało czy nie będzieNa pewno nie będzie padać xD

zdyboo
26-06-2023, 19:41
Dzięki Panowie. Jak na płaską trasę nie było nudno, pewnie dlatego, że pierwszy raz.

Miałem planować urlop na Mazurach, ale PKP chce inaczej. Zlikwidowali bezpośredni IC z Wro do Giżycka. Ciapong dojeżdża tylko do Olsztyna i potem autobusy lub kombinowanie z kilkoma przesiadkami i podróż do kilkunastu godzin. To nie na moje zdrowie.
Zatem może Trójmiasto, bo mamy tu silną ekipę, a nie byłem i od dawna jest na mojej bucket list. Chyba znalazłoby się tam tras na tydzień. Wstępnie myślę właśnie o Gdańsku, bo wydaje mi się, że to dobra baza wypadowa na północ, Sopot, Gdynia, Władek i Hel, jak i na południe. Malbork bym w końcu zobaczył.
Wschód i zachód też spoko, Kaszuby, może Mierzeja Wiślana, Elbląg czy Kwidzyn. Doradźcie coś proszę.
Kolej samorządową pewnie macie? Spoko się nią jeździ?

Chyba, że znacie miejscówkę na nocleg, gdzie nie będzie problemu z rowerem. Nie musi być ze mną w pokoju, byle nie stał na widoku, da się pranie jakieś ogarnąć, bo tyle ciuchów nie mam, żeby przez tydzień nie prać. I jeszcze jakby karmili smacznie to byłoby spoko.
Nie wymagam, bo sam wiem, że nie umiem nijak doradzić gdzie się zatrzymać we Wro, ale ktoś może coś. Na pewno pierwsza połowa września. Gruzem.

Madao
26-06-2023, 21:58
Ja akurat nie pomogę, bo mam za małe doświadczenie, ale sam się kiedyś zastanawiałem na ich rowerem i mam kilka przemyśleń na ich temat. Sama firma to oczywiście żaden krzak, porządny sprzęt. Cena, szczególnie jeśli wykorzystasz voucher, bardzo dobra. Jedyne co to jak rozumiem zakup zagrabaniczny więc w razie jakiejś awarii problemy z gwarancją. Co to za sklep, bo to dość istotne jak podchodzą do ewentualnej reklamacji? Do rozważenia napęd x1, nie każdemu przypasi, oraz rozmiar, bo Ridley zaniża rozmiarówkę. Na temat samego rowerza fajnie gdyby się wypowiedział ktoś bardziej kumaty, bo na pierwszy rzut oka cena wygląda fajnie.

Zakup jest z polskiej strony producenta i rower można odebrać w salonie dealera. Cena rano podskoczyła do normalnej, a teraz znów wróciła do 5499. Chyba się skuszę, bo w tym budżecie wydaje się dobrą opcją.

bejcman
26-06-2023, 22:04
Dzięki Panowie. Jak na płaską trasę nie było nudno, pewnie dlatego, że pierwszy raz.

Miałem planować urlop na Mazurach, ale PKP chce inaczej. Zlikwidowali bezpośredni IC z Wro do Giżycka. Ciapong dojeżdża tylko do Olsztyna i potem autobusy lub kombinowanie z kilkoma przesiadkami i podróż do kilkunastu godzin. To nie na moje zdrowie.
Zatem może Trójmiasto, bo mamy tu silną ekipę, a nie byłem i od dawna jest na mojej bucket list. Chyba znalazłoby się tam tras na tydzień. Wstępnie myślę właśnie o Gdańsku, bo wydaje mi się, że to dobra baza wypadowa na północ, Sopot, Gdynia, Władek i Hel, jak i na południe. Malbork bym w końcu zobaczył.
Wschód i zachód też spoko, Kaszuby, może Mierzeja Wiślana, Elbląg czy Kwidzyn. Doradźcie coś proszę.
Kolej samorządową pewnie macie? Spoko się nią jeździ?

Chyba, że znacie miejscówkę na nocleg, gdzie nie będzie problemu z rowerem. Nie musi być ze mną w pokoju, byle nie stał na widoku, da się pranie jakieś ogarnąć, bo tyle ciuchów nie mam, żeby przez tydzień nie prać. I jeszcze jakby karmili smacznie to byłoby spoko.
Nie wymagam, bo sam wiem, że nie umiem nijak doradzić gdzie się zatrzymać we Wro, ale ktoś może coś. Na pewno pierwsza połowa września. Gruzem.

Siema!

SKM jest i nawet jeździ, z miejscami na rowery jest różnie. Co do Helu to jest bardzo problematycznie w sezonie: mało pociągów, jeżdżą rzadko i po jednym torze i z przymusowym postojem na mijance, ograniczona ilość miejsc na rowery.
A w sezonie ścieżka mocno zawalona pedalarzami.
Oprocz tego miejsc obejrzenia dużo, ścieżek tez nie mało.
Jakbys szukał miejsca do przechowania gruza to daj znać, pomogę.

Pozdro!

zdyboo
26-06-2023, 22:50
Hel z Gdańska to raczej statkiem i powrót na kole. Wybrzeżem wychodzi setka, zatem jeszcze trzeba będzie dokręcić nieco lub luźny dzień sobie zrobić.
Liczę, że we wrześniu już ludzi będzie mniej. No i w środku tygodnia do tego.
Taka sytuacja jest w Górach Izerskich. W wakacje w weekendy szlak od Polany Jakuszyckiej przez Orle do Chatki Górzystów pełen typa. Większe tłumy już chyba tylko w Karkonoszach są. W zeszłym roku we wrześniu w tygodniu było spoko. Byli ludkowie, ale nie za dużo.

crusiek
26-06-2023, 23:19
Na początek września, to już może być całkiem spoko.

Można też na spokojnie wyklarować kilka tras.

Jest SKM, jest PKM, można też tramwajem wodnym w jedną mańkę. Tymi środkami transportu nie jeżdżę od lat więc tu się nie wypowiem.

Ze swojej strony w razie potrzeby mogę służyć pomocą, podwózką autem truchła i jego sprzętu w bliżej niesprecyzowane, zaś w ramach rozsądku i możliwości, miejsce, może nawet i jakieś piwko, cy cuś jakby czas pozwolił.

- - - - kolejny post - - - - - -
eMGie coś tam na szybko skleciłem, niestety nie mam czasu się bawić a miałem babci wysłać wnuka jak pogina ;)... jakiś pogląd to daje na miejsce.
https://youtu.be/O3lbKKGq67s
Jakbym miał tam jechać sam, to pojechałbym sobie od Władka, albo może od strony Pucka a potem może odbił na Karwieńskie błota i zrobił jakąś pętelkę, nie byłem tam, to nie wiem :) No i w zasadzie To już potem rzut beretem do Dębek.
Pewnie będę chciał sobie zrobić tam w okolicach jeszcze kilka wariacji.

gavin
27-06-2023, 00:00
Karwieńskie błotka super, ale Dębki...japierdziuu ile ludzi tam było. Fajny spływ kajakowy Piaśnicą, polecanko.

eMGie
27-06-2023, 09:06
No właśnie myślałem bardziej o pętli, tylko boję się, że nam morzem to się przejechać nie da w najbliższym okresie :-) Trasa nie najgorsza, można spróbować.

cz4rnuch
27-06-2023, 09:17
Hel z Gdańska to raczej statkiem i powrót na kole...Teraz za ten "rejs" z rowerem to sobie chyba ponad setunię liczą, ale faktem jest, że nie ma sensu tej samej trasy 2 razy robić, szczególnie samego helu gdzie nie za bardzo idzie zboczyć z drogi. Tras powrotnych jest kilka, mnie się podoba ta przez rezerwat Beka. Podobnie jest z Mierzeją Wiślaną do Piasków, ale tu już alternatywy brak, bo z Krynicy w sezonie jest chyba tylko jeden prom do Fromborka, ale o dziwnej porze więc tę trasę trzeba zrobić w dwie strony. Sam się dopiero przymierzam, ale dla mnie z Gda to chyba trochę za daleko i ominę wyspę Sobieszewską, od teścia pojadę z drugiej strony Wisły. Oprócz tego można zrobić trasę wokół jeziora Żarnowieckiego. Np. wycinkiem z tegorocznej Wanogi z Gda przez trójmiejski park krajobrazowy i rezerwat Pełcznica. Tam są 3 fajne jeziorka z czystą wodą w środku lasu. Na początku września pewnie da się w nich jeszcze wykąpać. W samym Parku też jest dużo tras, można się kręcić w nieskończoność. Z Gda można zrobić też lasy Mirachowskie + jeziora i inne Szymbarki. Zawsze to jakieś urozmaicenie. Do Malborka można się przejechać szlakiem Mennonitów. Kiedyś zrobiłem część, ale tam jest strasznie płasko, nie wiem czy Ci się spodoba :)
SKM kursuje aż do Lęborka. Kolejką jeżdżę rzadko, ale z tego co widzę to z zaparkowaniem roweru problem może być z rana gdy ludzie do pracy jadę i po 16ej gdy wracają.

eMGie
27-06-2023, 09:51
Hel z Gdańska to raczej statkiem i powrót na kole. Wybrzeżem wychodzi setka, zatem jeszcze trzeba będzie dokręcić nieco lub luźny dzień sobie zrobić.
Liczę, że we wrześniu już ludzi będzie mniej. No i w środku tygodnia do tego.


Na bogato widzę :-) Widziałeś ceny na rejs? 85+30 za rower :-) Kilka lat temu płynąłem, tylko w przeciwnym kierunku i płaciłem ze 30 zł :-) Ludzi jest zdecydowanie mniej już w końcówce sierpnia, zwłaszcza w tygodniu. Trasa na Hel, Mierzeję jak i w kierunku Elbląga jest płaska, spokojnie można robić dłuższą.
Na Żuławach dużo dróg jest z płyt, mało wygodne dla roweru ze sztywnym widłem, podobnie wiślana R9, zwłaszcza lewy brzeg. Kaszuby, to już zupełnie inna specyfika, są pofałdowane i jest sporo dróg gruntowych, które teraz w okresie suszy robią się bardzo piaszczyste. Ostatnio musieliśmy zmieniać trasę w trakcie, bo nie dało się jechać nawet na HT.

- - - - kolejny post - - - - - -


Oprócz tego można zrobić trasę wokół jeziora Żarnowieckiego. Np. wycinkiem z tegorocznej Wanogi z Gda przez trójmiejski park krajobrazowy i rezerwat Pełcznica. Tam są 3 fajne jeziorka z czystą wodą w środku lasu. Z Gda można zrobić też lasy Mirachowskie + jeziora i inne Szymbarki. Zawsze to jakieś urozmaicenie. Do Malborka można się przejechać szlakiem Mennonitów. Kiedyś zrobiłem część, ale tam jest strasznie płasko, nie wiem czy Ci się spodoba :)


Nad Żarnowieckim radze unikać wschodniego brzegu, wąska, ruchliwa droga, zachodni i południowy jest ok, tak do samej elektrowni wodnej i kawałek do atomu. Szlak Mennonitów fajny, ale tak jak już pisałem, płasko i sporo płyt :-)

gavin
27-06-2023, 10:04
crusiek mamy do pogadania73567

crusiek
27-06-2023, 10:09
https://media.giphy.com/media/FGTVmzksb2j0k/giphy.gif

patronat
27-06-2023, 13:31
Jako że ja nie po płaskim (kolana już nie te), wykorzystując każdą wolną chwilę, odhaczamy po kolei szczyty. W niedzielę padło na Baranią Górę. Kto był to wie, kto nie, jak nie lubi jeździć po kamieniach, niech idzie pieszo. Kumulacja beskidzkich treści w pigułce. Zjazd zrobiliśmy czerwonym przez Glinne do Węgierskiej. Jak sprawdzałem, odcinek ten jest uznawany za singla z oznaczeniem Glinne DH. Wiem dlaczego :)
Poniżej dość poglądowy film z głównych atrakcji:


https://youtu.be/lN7KJn0BYXg

Yanis
27-06-2023, 14:05
(...) Miałem planować urlop na Mazurach, ale PKP chce inaczej. Zlikwidowali bezpośredni IC z Wro do Giżycka. Ciapong dojeżdża tylko do Olsztyna i potem autobusy lub kombinowanie z kilkoma przesiadkami i podróż do kilkunastu godzin. To nie na moje zdrowie. (...)

Ja akurat ruszam w ten rejon w najbliższą niedzielę. Ze Szczecina na Olsztyn. A tam przesiadka na żółtka do miejscowości Sterławki Wielkie (do tego przystanku kursuje pociąg i można jechać z rowerem). Moja baza znajduje się w Bogaczewie. Ale do Giżycka z tych Sterławek też nie jest daleko - jakieś 14-15 km.

Mój rower wciąż w serwisie. Po dwóch spotkaniach z samochodami tylne koło i sprzęgło do wymiany bo krzywe (zawsze mi w cztery litery wjeżdżają). Mam nadzieję, że do piątku zrobią bo będzie lipa.

Zaliczał ktoś Pętlę Mazurską? Bo taki mi plan świta, żeby to zrobić przed wbiciem się na Green Velo, a potem na R10 i powrót do domu do Szczecina. Tyle, że z sakwami i namiotem na pace w połączeniu z oponami 700x50C mam pewne obawy co do typów nawierzchni na szlaku.

patronat
28-06-2023, 20:22
Chwalę się - nagła wymiana sprzętu, nowy mieszkaniec: The Game Changer

73600

kipcior
28-06-2023, 21:06
Wyrywny jakiś ;)

crusiek
28-06-2023, 21:17
Same dziki...

zdyboo
28-06-2023, 21:35
Taki bez napędu, żeby jechać trzeba tylne koło stopą popychać.

zdyboo
28-06-2023, 22:10
Mnie już tak zdenerwował tylny hebel w gruzie miejskim, że przesiadam się z Apex 1 na GRX.
Korbiszcze zostawiam, bo to nie rzutuje, ale pewnie docelowo też będzie GRX.
Pisałem, ze klocki z tyłu zjechałem niemal do końca. Wymieniłem i wróciło do normy, ale po piątkowej ulewie okazało się, że tylny prawie nie chwyta. Myślałem, że zalałem jakimś syfem z tych potoków w osiedlowych uliczkach. Wczoraj wypaliłem, ale poprawy zero.
Klamka dochodzi tak blisko do kiery, że jak puszczę to manetka zostaje zaklinowana o owijkę. Zatem znowu się dziad zapowietrzył sam z siebie.

Zrobiłem sobie porównanie cenowe sklepów.
No i najtaniej wychodzi tani sklep niemiecki, potem jest tani sklep polski, następnie drogi sklep niemiecki i na końcu drogi sklep polski.
Różnica w cenie między dwoma najtańszymi jest niewielka, poza tym korzystam z kalkulatora walutowego w Windows. Zamówiłem w tanim sklepie polskim.

Znowu będzie jazda tylko z przednim heblem, dobrze, że wakacje i ruch mniejszy.

crusiek
28-06-2023, 22:16
Ja dzisiaj wyjechałem drogą w dół na dach garażu.
Może bym zrobił dropa, ale nie wiem, czy by rama to wytrzymała :D Takiej akcji jeszcze nie miałem. Normalnie odjazd :D

patronat
28-06-2023, 22:25
KiPicior siemalysy właśnie oglądam filmik z Wami w roli głównej. Film Grzegorza (Cube) z żywieckiego wypadu. Odkryłem też, skąd zasięg w tym Cubie :) bateria zmieniona o 15:55 :)