Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )
siemalysy
09-03-2025, 15:41
Dużo tych fotek - czyżby postój co kilometr?
...
Co cztery kilometry ;)
Dzięki Michał za relację. Tereny dla mnie kompletnie nieznane.
Na Ponidziu byłem drugi raz. Jest tam nawet fajnie, w maju byłoby tam piękniej.
W kwietniu wybieramy się tam na dwa dni. Założenie jest takie, że startujemy z miejsca "A" i jedziemy do miejsca "B", w którym nocujemy. Następnego dnia wracamy do punktu "A' inną trasą.
Bardzo fajny ten odpoczynek :)
Prawda :) Też mi ta forma odpoczynku się podobała :)
Wczoraj późno pisałem i zapomniałem wspomnieć o dwóch rzeczach. Mianowicie odniosłem wrażenie, że wszystkie wioskowe burki, czyli różnorakie pieski małe i duże były bardzo wygłodniałe. Zachowywały się tak jakby ostatniego "kolarza" widziały w październiku. Praktycznie co wioska, to coś mnie goniło szczekając.
W czwartek jak odpaliłem Garmina okazało się, że jest aktualizacja, więc ją wykonałem. W piątek Garmin samoczynnie się zresetował trzykrotnie. Wcześniej się tak nie zdarzało, to mogę sądzić, że aktualizacja maczała w tym paluchy.
Mi się resetował przed aktualizacja.
Po najnowszej przestał.
Ogólnie 1030 plus stabilniejszy.
1040 mniej
Wind Mill
09-03-2025, 16:30
Fajne, że relacja z dwukołowej wycieczki przeplatana ujęciami z drona, dodają smaczku.
U mnie tymczasem Specjalnych przygód ciąg dalszy.
Środa, dojazd do tyrlandii. Homofobia to zło! :mrgreen: :
86517
Podczas jazdy dziwnie chodzi, widać łożyska się wyłożyskowały myślę, ale ruszam platformą i nic. Zanim dojechałem do powyższego etapu, to okazało się, że całość da się wyjąć z już nie gwintu a z mufy w korbie.
Szkoda, iż zmarnowałem czas na druciarskie próby połatania by chociaż do domu z powrotem dojechać po fajrancie, było od razu googlac i allegrować. Dzień opóźnienia na dostawie przy zamówieniu złożonym po 17-ej.
86518
W tej chwili pokazała się zaleta mania do pracy pod górę - tylko trochę musiałem iść pchając jednopedałowy rowerz, całkiem spory kawałek jechałem z góry na odpych i z rozpędu. :mrgreen:
Myślałem też o nowej korbie, ale raz że trochę niełacnie wymieniać ją po raptem niecałych dwóch latach, dwa na szybko znalazłem tylko jakieś drogie GRXy (600pln+). Shimano wlazło teraz w Cuesa, a tam łańcuch 12s HG chyba nie pasuje. Później w domu dogooglałem się do jakichś normalnych ofert na "40T 1x12 two piece crankset" do łańcucha HG.
Jest jeszcze trzy - a jak to cholerstwo się w ogóle demontuje? Bo to po lewej stronie to nie jest zwykła zaślepka, spotykana w Hollowtechach, jak na przykład ta, gdzie lewe ramię zaciska się na osi dwoma śrubami:
86519
86520
Próbuję Ci ja kręcić, bez używania znacznej siły by strzępki w palcach nie zostały, ale bez powodzenia - niech nabierze mocy urzędowej a ja pogooglam.
Oczywiście czego to użył Spec się nie dogooglałem (można znaleźć typy korb dla wcześniejszych roczników).
Wychodzi na to, że to jest "self extracting 2 piece crank".
Park Tool ładnie pokazuje łotdedak:
https://www.youtube.com/watch?v=mxAj-zbynPI
Zatem w czwartek do tyrlandii kolczastym traktorem, jaka to ulga dla uszu gdy człek zjedzie z DDRów i CPRów w las, jednak 402 kolce per opona akustycznych jeńców nie bierze.
86521
W piątek w niedoczasie, stwierdzam że całość drogi po asfaltach i betonach to mi szkoda kolców.
Było szybciej zdecydować się na drugi zestaw kół z niekolczastymi oponami. :mrgreen:
Wkładka do gwintu już jest, a gwintownik? Będzie w poniedziałek czy nie? Na jednej aukcji mam dwie przesyłki. :mrgreen:
86523
I teraz co? Wytargać złomka z piwnicy i założyć mu niezimowe koła i łańcuch? A może do traktora przełożyć chociaż na tył SmartSama 28"x1,6"? Syny optyków straszą powrotem zimy. :roll: :confused:
Tomek, to jest korba z wbudowanym ściągaczem. Imbusem 10 mm dokręcasz zewnętrzną nakrętkę, tak dla pewności, a potem imbusem 8 mm odkręcasz zasadniczą śrubę. Jak już puści to idzie na początku łatwo, a potem zapiera się o zewnętrzną nakrętkę i zaczyna iść z oporem.
siemalysy
09-03-2025, 16:55
...
Próbuję Ci ja kręcić, bez używania znacznej siły by strzępki w palcach nie zostały, ale bez powodzenia - niech nabierze mocy urzędowej a ja pogooglam.
Oczywiście czego to użył Spec się nie dogooglałem (można znaleźć typy korb dla wcześniejszych roczników).
Wychodzi na to, że to jest "self extracting 2 piece crank".
...
Tomek już napisał jak się za to zabrać. Od siebie dodam, że czasami trzeba przedłużki użyć, żeby się ruszyło. Jak już odkręcisz i będziesz później składał, to nałóż odpowiednio smaru. Kolejnym razem pójdzie łatwiej pod warunkiem, że dokręcisz z odpowiednim momentem.
siemalysy fajna trasa, w Busku Zdroju byłem kiedyś samochodem i tak mi się zdawało, że tam by co pojeździł.
I chyba dobrze, żeś w góry się nie wybrał. Byłem na 1300m, ciepło, miło i przyjemnie ale od 1000m w górę zaczyna się lód. Śnieg też był choć niezbyt głęboki i tak bliżej 1100-1200 się zaczął. Ale lodu naprawdę dużo, musiałem raczki ubrać na zejściu. I to tak nie ma go w lesie ale na szlaku czy takich drogach pożarowych jak najbardziej. Na rowerze byłoby źle.
Wind Mill
10-03-2025, 18:25
Tomek, to jest korba z wbudowanym ściągaczem. Imbusem 10 mm dokręcasz zewnętrzną nakrętkę, tak dla pewności, a potem imbusem 8 mm odkręcasz zasadniczą śrubę. Jak już puści to idzie na początku łatwo, a potem zapiera się o zewnętrzną nakrętkę i zaczyna iść z oporem.
Tomek już napisał jak się za to zabrać. Od siebie dodam, że czasami trzeba przedłużki użyć, żeby się ruszyło. Jak już odkręcisz i będziesz później składał, to nałóż odpowiednio smaru. Kolejnym razem pójdzie łatwiej pod warunkiem, że dokręcisz z odpowiednim momentem.
Dzięki, już wcześniej się wywiedziałem z linkowanego video.
Pokazują nawet ramię korby w przekroju. ;)
https://i.imgur.com/8goeNgU.png
Co ciekawe, w niektórych korbach (co widać na video) owa zewnętrzna nakrętka kręci się w "normalną" stronę, przeciwnie do kierunku jazdy (na lewym ramieniu), w innych gwint jest lewy.
Gwintownik na szczęście dotarł dziś, prawy elgiebet siadł w korbie. Tulejka naprawcza gwintu cokolwiek wystaje, trza pomyśleć czy i jak ją skrócić, by gwintów nie popsuć. :mrgreen:
https://i.imgur.com/nV3EKAB.jpeg
A ta tulejka, to nie jest czasem z drutu?
Widziałem takie do gwintów metrycznych i to były "sprężynki" ściśnięte do maximum. Jeżeli to jest tak jak w tych co widziałem to wyciąłbym wystające zwoje.
Tak czy inaczej zlicowałbym to ze ścianką korby, żeby w coś nie walnąć i nie pogorszyć sprawy.
Wind Mill
10-03-2025, 19:25
A ta tulejka, to nie jest czasem z drutu?...
Nie, to nie helicoil, to tulejka nie spiralka.
..zlicowałbym to ze ścianką korby, żeby w coś nie walnąć i nie pogorszyć sprawy.
To jest właśnie główny powód, prędzej czy później w coś się przyfastryguje. :mrgreen:
diaxem go
Acha acha, a gwinty? Wewnętrzny poprawię w serwisie (mają gwintowniki "pedałowe"), a narzynkę 5/8" 24TPI to Śnięty Mikołaj mi zapoda? ;)
Właśnie se pomyślałem, stara korba by mogła robić za trzymacz tulejki, korbę przegwintować, tulejkę w korbę, korbę w imadło.
Czy ja w zeszłym roku przypadkiem nie wyciepałem z piwnicy do śmieci plastików/metali starych korb od złomka? :mrgreen:
W ostateczności, będzie ćwiczenie demontażu korby ze Speca...
siemalysy
10-03-2025, 20:38
kipcior dziękuję :)
Co do gór, to się trochę spodziewałem tego co opisujesz. Poczekam, bo nie ma wyjścia na razie. W ubiegłym roku zacząłem w kwietniu jazdę w górach. Jak w tym będzie podobnie, to to akceptuje.
Wind Mill
10-03-2025, 21:41
Co cztery kilometry ;) ...
Co dwa kilometry nie było by źle, raz z drona raz z ziemi. ;)
"Miałem trasę na cztery godziny, ale zajęła mi osiem." ;)
to nie są rowery dla dronów wozicieli
A iĆta mnie z t0m pogod0....
https://media2.giphy.com/media/v1.Y2lkPTc5MGI3NjExa281bDJ0NnZ2NzBjZnlyeHYxeTY3M2I 3ZjZ1bGtwbXdsZThuYmQwOCZlcD12MV9pbnRlcm5hbF9naWZfY nlfaWQmY3Q9Zw/LqDCbsWUhaNKzDM61B/giphy.gif
siemalysy
10-03-2025, 22:05
Wind Mill na początku kwietnia szykuje się dwudniowa powtórka Ponidzia. Wtedy postaram się zrealizować Twoją propozycję. Tylko martwię się czy Wy później to wytrzymacie, czy forum to wytrzyma, czy forumowe serwery wytrzymają ;)
- - - - kolejny post - - - - - -
A iĆta mnie z t0m pogod0....
...
Ale o co chodzi? :-D Dziś było ładnie, ale druga połowa tygodnia, to już lipa niestety.
Wind Mill
10-03-2025, 22:06
Najwyżej pół wstawisz tu, a pół w wątku dronowym. ;)
Damy radę. :mrgreen:
No to ciach bober, uj z gwintem:
https://i.imgur.com/eqyiyaj.jpeg
A iĆta mnie z t0m pogod0.....
Tak, dziś było za ciepło, zgrzałem się idąc do Castoramy po pokrętło do gwintowników.
Jutro ma być przyjemne 5 z odczuwalną 3. :mrgreen:
siemalysy
10-03-2025, 22:24
Najwyżej pół wstawisz tu, a pół w wątku dronowym. ;)
Damy radę. :mrgreen:
...
Damy radę. Wrzucę tu na dwa razy. W dronowym nie będę zaniżał poziomu ;)
Teraz trochę o rowerach. Wczoraj byłem MTB w lesie i urwałem w tylnym kole szprychę. Nie wiem jak i gdzie się to stało. Czy jakiś patyk, czy zmęczenie materiału. Nie mam pojęcia. Szprycha urwała się od strony "główki" / "łba" przy piaście. W związku z tym, że koło leci do serwisu, to przy okazji postanowiłem zmienić opony. Tym razem idę w ciut lżejsze gumy, czyli zmienię Continental Kryptotal na Wolfpack Trail. Zawierzając danym o wadze opon, to taka zmiana odchudzi komplet kół o ok. 630 gramów. Z ciekawości zważę koła przed zmianą i po zmianie. Liczę, że ta zmiana zmniejszy opory na podjazdach.
Przy okazji, "Emtebowcy" śmigający po górach częściej niż ja. Może przyda Wam się mój komplet Continentali? Opony w dobrym stanie. Przód w stanie bardzo dobrym, a tył w bardzo dobrym minus. Jakbyście byli zinteresowani, to piszcie, dzwońcie, dogadamy się. Tak czy inaczej wystawię je na sprzedaż, bo szkoda wyrzucić.
patronat
11-03-2025, 09:27
Moja żona będzie szła w conti, ale ona chce dhcasing. Tak czy inaczej skrobnij priva ze specyfikacją, może weźmie.
Ja mam pytanie Garminowo/Sramowe. Ustawiliśmy w zegarku jako czujnik ant+ przerzutke axs. W ramach aktywności mamy pole danych (gear27), które wskazuje aktualne przełożenie ( i niby zbiera dane do statystyk). Problem polega na tym, że się podczas odpalania aktywności nie łączy z przerzutką - musimy każdorazowo wejść w czujniki i wymusić połączenie wcześniej. Ktoś coś?
Ja prawdę mówiąc nie wiem,
Mam połączone AXS rivala 2 różne sztuki z różnym fw, z venu 3s, fenix 6xpro, edge 1030 plus i 1040 i każdy z nich z automatu się łączy, czasem, jak włączę aktywność zanim poruszę rowerem, to pole z informacją o baterii się nie zaktualizuje, ale przełożenia zawsze miałem widoczne.
Firmware w manetce i przerzutce masz aktualne?
Ja raczej też nie mam problemów. Mnie czasem czujnik kadencji nie łączy się z Edge, ale olewam to.
patronat
11-03-2025, 10:37
Aktualne. Ciekawe jest to, że Garmin jest w opcji "szukam czujnikow" na stałe a nie łączy. Dopiero kliknięcie w połącz robi linka i wszystko działa. Robiłem reset zegarka, ponownie zainstalowałem Gear. Nie mam pomysłu, ale może ten konkretny egzemlparz tak ma i tyle.
grissley
11-03-2025, 12:15
Aktualne. Ciekawe jest to, że Garmin jest w opcji "szukam czujnikow" na stałe a nie łączy. Dopiero kliknięcie w połącz robi linka i wszystko działa. Robiłem reset zegarka, ponownie zainstalowałem Gear. Nie mam pomysłu, ale może ten konkretny egzemlparz tak ma i tyle.Nie wiem czy to nie urok Garmina. U mnie wprawdzie z Di2 łączy się bez problemu, ale lubi się czasem rozłączyć. I wtedy musze robić to samo co Ty - ustawienia, czujniki, czujnik Di2 (który niby stale powinien być aktywny), "połącz" i witamy z powrotem na pokładzie. Ale bez tego sam nie wraca, jak już się rozłączy. Z kadencją bywa podobnie.
Pytanko amorkowe
Ktoś kojarzy może amortyzatory 63mm? W moim zimowym padełku mam Suntour NEX, czyli chyba najtańsze z najtańszego dziadostwa. Coś tam się niby ugina, ale jak wczoraj ciąłem niecałe 20kmh po kamulcach to mało mi nadgarstków nie wyrwało.
No i wypatrzyłem Suntoura NCX SF17 za dwie stówki (!) na jakiejś wyprzy oraz Paragona Gold za 4 stówki. Obydwa w kolorach z doopy i będą na czarnym rowerze wyglądały jak qpa (SF17 dosłownie, bo beżowy, a paragon przenośnie, bo biały). Ale pomijając kolory - w tej klasie zmiana będzie wyraźnie zauważalna? Wagowo to jest około pół kilograma do przodu w obu przypadkach, ale nie wiem jak z resztą.
Z tego co patrzę, to teraz dobre amory mają skok albo <50mm, albo >100mm...
Miałem Paragona 50 mm i był spoko, taki akurat do miasta.
Choć najlepiej wspominam Marcoka, już nie pamiętam jaki to model, ale 63 mm skoku, powietrzny. Bardzo dobrze działał w crossie/trekingu. No i byłe lekki jak na amora, bo 1,6 kg, tyle co wtedy RS SID o skoku 80/100 mm.
siemalysy
11-03-2025, 19:44
Moja żona będzie szła w conti, ale ona chce dhcasing. Tak czy inaczej skrobnij priva ze specyfikacją, może weźmie.
Ja mam pytanie Garminowo/Sramowe. Ustawiliśmy w zegarku jako czujnik ant+ przerzutke axs. W ramach aktywności mamy pole danych (gear27), które wskazuje aktualne przełożenie ( i niby zbiera dane do statystyk). Problem polega na tym, że się podczas odpalania aktywności nie łączy z przerzutką - musimy każdorazowo wejść w czujniki i wymusić połączenie wcześniej. Ktoś coś?
Z zegarkiem AXS nie łączyłem. Natomiast połączenie z Edge 1040 jest w porządku. Nie mam takich objawów jakie opisujesz.
patronat
11-03-2025, 21:05
Mainedamenundmaineherren:
Serdeczne zaproszenie na tegoroczną rundę EDR do Bielska:
https://youtu.be/UpxLU9VTH1Q?si=I24mJcZkapFqkncp
Impreza naprawdę na światowym poziomie. Polecam zabrać rodzinę i na małym spacerze po lesie zobaczyć absolutnie najlepszych na swiecie. Ja w tamtym roku miałem kilka razy opad szczeny.
cz4rnuch
12-03-2025, 09:18
...Ktoś kojarzy może amortyzatory 63mm?...Mam chyba model suntoura o którym piszesz, na pewno 63mm skoku, w trekkingu od dekatlona. Teraz już nim nie jeżdżę, bo przesiadłem się na gravela, ale pamiętam, że całkiem komfortowy był. Oczywiście na takie bardziej ubite ścieżki, ale po lesie też nim sporo jeździłem i dawał radę. Trochę mi brakuje tego komfortu w gravelu.
Od dłuższego czasu 3T superghaia jest w CR w wiecznej promocji za 600 zl.
Rozkminiam czy nie kupię, bo 400mm dość lekki 202 gramy, tu nawet moja chińska kiera jest cięższa, ale ma za to parapet.
siemalysy
12-03-2025, 19:55
Parapet? Czyli jest płaska w obszarze górnego chwytu?
Wyjąłem tylne koło z MTB. Zdjąłem oponę, wyczyściłem obręcz wewnątrz z pozostałości uszczelniacza i jutro zawiozę do serwisu, żeby wymienili szprychę i przy okazji zajrzeli do piasty. Przyjrzałem się z bliska obręczy i jest bardzo poobijana. Kamienie zrobiły swoje.
Tak, to spłaszczenie w górnym chwycie to parapet.
siemalysy
12-03-2025, 19:59
Dziękuję za wyjaśnienie. Daje to coś podczas jazdy? Czy tylko aerodynamika?
Parapet? Czyli jest płaska w obszarze górnego chwytu?
Wyjąłem tylne koło z MTB. Zdjąłem oponę, wyczyściłem obręcz wewnątrz z pozostałości uszczelniacza i jutro zawiozę do serwisu, żeby wymienili szprychę i przy okazji zajrzeli do piasty. Przyjrzałem się z bliska obręczy i jest bardzo poobijana. Kamienie zrobiły swoje.
Tak, dość wygodny patent, ale ma też swoje minusy, przyjemnie się o to opera ale kijowo/dziwnie trzyma w uścisku :)
W gravelu to raczej kwestia tylko i wyłącznie wyglądu.
No, w końcu to MTB, obręcz nie służy do paczania :)
Więcej owijki schodzi. Trzeba luźniej nawijać lub kupować te dłuższe.
Choć jak Ty masz 40 cm, to spoko, w sumie to ja mam 42 cm.
Przypomnij proszę Tomaszu co trzeba kasować w ee2 (z jakiegoś katalogu) żeby się nie zapchał?
Nie wiem jak w EE2, ale w 1030+ muszę raz na jakiś czas czyścić wrzucone ślady. Max może być ich 100, a moje portfolio tras jest znacznie obszerniejsze.
Katalogu nie pamiętam, łatwo znaleźć po nazwie wgranego śladu.
Kolega jest w Andaluzji i właśnie wrzucił filmik z kamerki radarowej jak przy 57 km/h po wjechaniu w dziurę na szosie wypina mu się aku AXS.
Czyli 56 km/h to bezpieczna prędkość.
siemalysy
12-03-2025, 21:43
Dobrze wiedzieć ;)
Dobrze wiedzieć, żeby po dziurach nie jeździć więcej niż 56 km/h ;)
Czyli 57 km/h to za wolno, żeby przelecieć nad dziurą i jej nie poczuć ;)
grissley
13-03-2025, 01:45
Panowie - czy wam korba hollowtech gładko i bezproblemowo wchodzi w suport, czy na chama? Przed zmianą suportu musiałem korbę wybijać. Nie tylko na początku, kiedy trzymały ją jeszcze oba łożyska, ale też potem jakąś przedłużką, jak już oś korby schowała się w mufie. Myślałem, że to przez totalne wyrobienie się poprzedniego suportu, ale teraz założyłem nowy suport, przy okazji korba też jest nowa (samo ramię, ale nieważne - oś jest nowa) i przy zakładaniu musiałem dobijać młotkiem gumowym. A potem jeszcze sporo nakrętką dociągać, żeby zabezpieczenie drugiego ramienia wskoczyło w otworek.
Zgłupiałem. Wydaje mi się, że kiedyś znacznie lżej to wchodziło, a teraz zastanawiam się, ja tę korbę za jakiś czas wyciągnę...
Potestowałem trochę opaskę Polara i Amazfita Balance i jak dla mnie Balance w zasadzie nie odbiega od tej opaski. Nie robiłem co prawda jakichś dzikich sprintów, bo interesuje mnie głównie kardio w drugiej strefie, ale przy treningu siłowym wyniki też były mocno zlbiżone.
patronat
13-03-2025, 09:56
Tak jak pisałem gdzieś już wcześniej, wyniki z opaski będą się rozmijać z czujnikami optycznymi w zasadzie tylko podczas mocnych interwałów. W pozostałych aktywnościach różnice w wskazaniach są pomijane.
Jeszcze jedno: żeby nie mieć bubla w odczytach, wymieniłem pasek w zegarku na nylon z rzepem. I podczas aktywności, zależnie od stanu napompowania ręki, luzuje lub dociągam kilkukrotnie.
Wind Mill
13-03-2025, 09:57
Panowie - czy wam korba hollowtech gładko i bezproblemowo wchodzi w suport....
Praktycznego doświadczenia jeszcze nie miałem, ale z tego co się naoglądałem jutubów serwisowych, to młotek gumowy jak najbardziej bywa w użyciu. W obie strony. ;)
można lekko klupnąć gumiaczkiem
Mi wchodzi łatwo, nigdy nie musiałem używać żadnego narzędzia.
Chyba tylko raz musiałem użyć młotka i to przy demontażu korby. Pierwszy wypust GRX z suportu XTR. I tylko przy pierwszym demontażu. Teraz już idzie ręką.
Druga korba w suport T47, ale nie pamiętam już jakiej firmy, co mam w Checkpoincie idzie ręką. Z XT M8k, też z pierwszego wypustu ever nigdy nie było problemów.
Tymczasem Nagły ataka spaw..., wróóóć, śniegu.
86593
Na północniku ciągle pada, bleh... Ale jest na tyle ciepło ze nie ma jeszcze śniegu.
siemalysy
13-03-2025, 17:51
U nas też pada cały dzień. Temperatura, to znośne 8 °C.
Do fabryki zdążyłem o błysk szprychy. Jak się przebierałem to juz lało.
Wracałem na bałwana, pod wiatr.
grissley
13-03-2025, 18:31
Mi wchodzi łatwo, nigdy nie musiałem używać żadnego narzędzia.
Chyba tylko raz musiałem użyć młotka i to przy demontażu korby. Pierwszy wypust GRX z suportu XTR. I tylko przy pierwszym demontażu. Teraz już idzie ręką.No i ja zawsze też miałem tak samo. Montaż i demontaż samą łapą, w miarę łatwo. Nawet w tym samym rowerze rok temu. A teraz starą korbę ze zużytego suportu musiałem wybijać, a po zmianie suportu nowe ramię korby wbijałem gumowym młotkiem i jeszcze trzeba było z drugiej strony dociągać. Nie wiem ococho. Zgłupiałem.
Przy okazji - ktoś kiedyś używał jakichś lepszych suportów (ChrisKing, Cane Creek itp)? Czy to chodzi lżej od standardowych Shimano? Bo jak na mój gust to mogłoby trochę luźniej się kręcić, zawsze to o jakiś Wat lżej by było.
Wind Mill
13-03-2025, 23:44
Gdzieś mi ostatnio o oczy się obiło, że luźniej się kręci, bo słabiej uszczelnione. ;)
patronat
14-03-2025, 10:23
Hej, pomocy! Znajomy z żoną chcą zacząć górskie eskapady na rowerach. A żona jego jest po rekonstrukcji kolana, więc kupiła elektryka i chce jeździć. Zero doświadczenia. Zwrócili się do mnie o jakieś traski. No i okazało się, że ja nie znam żadnych odpowiednich. Tzn, dałem im jedną z Doliny Zimnika, no i wyjazd na Szyndzielnie czerwonym. I Świeradów. I skończyły mi się pomysły. Macie jakieś traski po Beskidzie pożarówkami?
Ktoś, kto wymyślił te ostrzeżenia o pseudo niebezpieczeństwach, powinien się smażyć w piekle ... ;)
86602
Hej, pomocy! Znajomy z żoną chcą zacząć górskie eskapady na rowerach. A żona jego jest po rekonstrukcji kolana, więc kupiła elektryka i chce jeździć. Zero doświadczenia. Zwrócili się do mnie o jakieś traski. No i okazało się, że ja nie znam żadnych odpowiednich. Tzn, dałem im jedną z Doliny Zimnika, no i wyjazd na Szyndzielnie czerwonym. I Świeradów. I skończyły mi się pomysły. Macie jakieś traski po Beskidzie pożarówkami?Schronisko pod Barananią Góra -> trawers do Małego Skrzycznego, super pożarówka
patronat masz: 55km i 1600+ up. Szyndzielnia i Magurka.
https://pl.mapy.cz/s/dohazomenu
nawet spoko torebunia, na boa86624
patronat
14-03-2025, 14:55
patronat masz: 55km i 1600+ up. Szyndzielnia i Magurka.
https://pl.mapy.cz/s/dohazomenu
To za dużo. Ona rozruchowo rehabilitacyjnie. Ale dziękuję, przekażę.skrót zrobię z Bystrej czerwonym na Błonie i będzie supcio :)
na boa
Mam nadzieję, że mocowana, a nie zamykana.
Ktoś, kto wymyślił te ostrzeżenia o pseudo niebezpieczeństwach, powinien się smażyć w piekle ... ;)
Założę się, że 99% tych miejsc zgłaszają szosowcy, dla których drobne pęknięcie w asfalcie to już "wielkie" niebezpieczeństwo.
To samo dotyczy tego powiadamiania o wypadku. Nie mam tego ustawionego w żadnym z moich Garminów, ale w przypadku EE2 wystarczy, że podniosę koło na 15-20 cm, puszczę i już pojawia się ekran, że nie może wysłać powiadomienia, bo nie jest ustawione. Najczęściej zatem widzę to po myjni, bo w taki sposób strząsam nadmiar wody z roweru. Co ciekawe ta funkcja jest też w 1030+, ale tam się nie włączyła nawet jak rower się przewrócił.
Od dwóch tygodni się zbieram, żeby wysłać do Garmina mejla z zapytaniem jak obie te funkcje wyłączyć na stałe, ale zawsze coś. Jednak już w ten weekend napiszę.
Wczoraj wjechałem najpewniej w jakieś szklo i tufo sie poddało, dziurach prawie na środku, ale taka, że nie dala sie zalepić mlekiem, no wiec użyłem awaryjnie knota i tak przejechałem bez problemu jeszcze 46km i jakos tam trzymało, tylko raz dopomppwalem.
W domu chciałem to naprawić, bo widziałem że coś tam nie do końca trzyma, zapodałem wiec grubszego knotka i nic, nie uszczelnia się. WTF, będę musiał reperaturke kupić a dzisiaj zapodać inną opone na tył.
Te powiadomienia tragedia.
tufo sie poddało, dziurach prawie na środku, ale taka, że nie dala sie zalepić mlekiem.
Tufo Thundero welcome to :smile:
Mi się raz powiadomienie przydało. Było "uwaga zwierzę" czy jakoś tak. I faktycznie duży pies latał luzem po drodze, uciekł komuś z ogrodu.
patronat
15-03-2025, 14:21
Jak to wpłynęło na Twoje życie? W sensie ominąłeś przeszkodę czy dokarmiałeś? Uwaga, nie nabijam się, po prostu nie rozumiem takich akcji. W sensie nie rozumiem przydatności tego typu powiadomień.
Mogę pojechać wtedy inną drogą. Mam wybór.
Mojego kolegę w tej właśnie okolicy pies już pogryzł. Od tej pory wozi gaz zawsze. Kumpel miał miesiąc jazdy z głowy.
Też byłem taki kozak, dopóki nie spotkałem sporego psa w lesie i w zasadzie z miejsca zaczął mnie atakować.
patronat
15-03-2025, 15:48
No to w rumuńskie góry się nie wybierzesz.
Rozumiem powiadomienia o zamkniętych mostach, robotach drogowych itd. Ale o dziurze w drodze czy biegającym psie? Szkoda czasu na takie rzeczy w moim przekonaniu.
Nie wiem jak w przypadku zwierząt, ale powiadomienia o dziurach w drodze dostaję na 150 m przed dziurą. W przypadku zwierzaka, zwłaszcza takiego latającego luzem to już może być za późno. W Rumunii, to pewnie na stałe pojawia się komunikat "Uwaga zwierzę!" Bo jak nie pies, to niedźwiedź. A jeszcze nadal po wsiach zaprzęgami jeżdżą.
Co więcej, ja te powiadomienia dostaję jak jadę bez włączonej nawigacji po śladzie, czyli mogę skręcić i w ogóle nie mieć styczności z "zagrożeniem". Mam wrażenie, że te nowsze Edge są coraz bardziej absorbujące uwagę. Komunikaty z share, komunikaty o temperaturze, jeszcze nigdy nie zdążyłem przeczytać o co w nim chodzi, komunikaty, że nie udało się wysłać info o wypadku. Na niecałych 13 km fabrycznej jazdy dostaję więcej powiadomień niż np. na dzisiejszych 75 km z 1030+. Dostałem zero powiadomień. Dodatkowo w EE2 te komunikaty nie powodują podświetlenia ekranu, zatem musiałbym pacnąć w ekran. Jak na mój gust trochę za dużo uwagi się wymaga tam, gdzie powinienem być skupiony na obserwacji drogi i otoczenia wokół mnie.
I OK, jak ktoś chce to mieć, niech ma, ale powinna być łatwa możliwość wyłączenia tego w pizdu.
W ogóle ergonomia obsługi EE2 po ciemku jest żadna. Nawet wciśnięcie i przytrzymanie włącznika nie powoduje podświetlenia ekranu. Podświetla się dopiero jak już pacnę w ekranowy przycisk wyłącz. Na ćwierć sekundy się podświetla, bo zaraz się odbiornik wyłącza.
Otóż to dokładnie.
Jak ktoś chce, niech ma, ale ja chce to wyłączyć i niby wylaczylem, a i tak mi wyskakuje....
patronat
15-03-2025, 16:12
O to to. Przypomina mi to oglądanie koncertu rockowego przez ekran telefonu w trakcie nagrywania.
W Rumunii na ponad 40 pobytów nie zdarzyło mi się nigdy nie mieć styczności z jakąś miejscową grupą psią. Kilka razy mnie atakowały, co jest średnio przyjemne, ale o dziwo jakoś się psów nie boję. Niedźwiedzi się boję mocno. Boję się też wilków- obserwowałem kiedyś stado z góry pod wiatr - przechodziły trawersem - widok mocno hipnotyzujący. Kumpla raz koń chciał kopnąć :)
Te nowe ficzery są mocno dla mnie zbędne. Mam na to słowo klucz. Emoji. Totalnie zbędny badziew, który staje się trzonem aktualizacji software telefonów.
Na pewno bym wolał być ugryzionym przez psa, nawet takiego ze wścieklizną niż być kopniętym przez konia.
W pierwszym przypadku wiadomo co robić, w drugim już może nie być potrzeby robić cokolwiek.
Wind Mill
15-03-2025, 16:49
Tu mi się przypomina humorystyczny obrazek.
https://www.reddit.com/media?url=https%3A%2F%2Fi.redd.it%2F6hfaolnai5381. jpg
Edyta: nie idzie wynaleźć dającego się zalinkować obrazowo obrazka, zatem link (https://www.reddit.com/media?url=https%3A%2F%2Fi.redd.it%2F6hfaolnai5381. jpg).
patronat
15-03-2025, 17:23
Koń rzeczony - całe stado było, ale dwa się dowaliły na sępa i nie chciały się odczepić. Zęby też niczego sobie:
86636
Ja kiedyś jednego spotkałem na Masywie Śnieżnika. Listopad, mgła i nagle koń w górach, na zwykłej pożarówce, szlaku turystycznym.
86637
Koleżanka co z nami była, a dorastała na wsi, wiedziała jak się z koniem obejść.
86638
Niedaleko było gospodarstwo i koń sobie na spacer poszedł. Zero agresji z jego strony, ale i tak bym nie podszedł. Ja szczur miejski jestem.
Sam kiedyś na rowerze trafiłem na stado krów w nomen omen Krowiarkach. Też musiałem się zebrać w sobie, żeby przejechać koło nich. Nie uciekały na mój widok.
86639
patronat
15-03-2025, 18:01
One normalnie się nie narzucają. Większość stad spotkanych odchodziła na bezpieczną odległość. Te się padły nad urwiskiem słynnym, pewnie je turyści dokarmiali cukrami. Dwa były wyjątkowo zaczepne, obgryzały nam plecaki ;)
Urwisko:
86640
Yyy obróciło się.
zapodałem wiec grubszego knotka i nic, nie uszczelnia się. WTF, będę musiał reperaturke kupić a dzisiaj zapodać inną opone na tył.
Bekony, knoty i samo lepienie przez mleko to tak naprawdę tylko rozwiązania doraźne.
Przebita oponę powinno się od wewnątrz podkleić łatką. Tyle teoria, ale warto o tym pamiętać.
Ja osobiście tylko dwa razy podklejałem oponę od wewnątrz. Knotów nie używałem nigdy, bo nigdy nie rozwaliłem tak bardzo opony, żeby była taka potrzeba. Z doświadczenia jednak mi wychodzi, że opona zaklejona samym mlekiem jest nieprzewidywalna. Potrafi dwa tygodnie trzymać ciśnienie jak zdrowy tjubles, czyli dopompowanie co kilka dni, po czym zaczyna się festiwal tracenia ciśnienia. Rano jest OK, cała droga jak gorący nóż w masło, a powrót to pompowanie co kilka km. Po czym znowu potrafi się na jakiś czas uspokoić.
Jak na razie Speedero HD u mnie spoko, już z półtora miecha będzie. Możliwe, że zmiana trasy z 85% DDR na 50% DDR nieco pomaga, bo jakby nie paczać to na jezdni mniejszy syf o ile nie wali się środkiem pasa, gdzie leży jeszcze sporo pozostałości po zimie.
Z ciekawych fakapów z dzisiejszego wyjazdu. Mam termos Elite Deboyo i używam go z płaską zakrętką, bo ta z ustnikiem krócej trzyma temperaturę i nie mieści mi się pod torbą w ramie. Płaska zakrętka jest plastikowa od wewnątrz i z nierdzewki od zewnątrz. Poluzowało się coś i po tym jak termos zassał pokrywek nie dałem rady odkręcić nad Zalewem Mietkowskim. Nierdzewka się kręciła, a plastik nie. Z pięć minut walczyłem. Termos udało się otworzyć... w domu. Herbata jeszcze ciepła była.
Muszę coś innego kupić. Camelbak wypuścił jakieś stalowe bidony, co podobno trzymają chłód do 8 godzin. Muszę sprawdzić czy do gorącego też można.
Forma wraca, znad zalewu wracałem 37 km pod silny wmordewind i szło. Po dojechaniu do domu nie czułem tak obezwładniającego zmęczenia jak tydzień temu.
Mam takie reperaturki, od wewnątrz łatka z takim bolcem, do zalepienia dziury.
Podjąłem decyzję, ze przy okazji zmienię na czarne, a te zostaną jako awaria...
Markerem olejowym sobie zamaluj boczki. Na różowo na przykład.
Ja na Thundero złapałem od razu po zakupie (09.2023) i przejściu na mleko 2 dziury. Straciłem trochę zapał do nich wtedy, ale od tamtej pory nic się z nimi nie dzieje. Zero lafzków. Dziury podkleilem od środka łatkami do dętek.
Po nadrobieniu lektury:
- ale macie fajną zabawę z tymi Garniakami :grin:, Za chwilę pojawią się Wam ostrzeżenia przed spadającymi szyszkami w lesie, albo jabłkami na jesień :-P
- zawsze podklejam (w zasadzie podklejałem, po powróciłem do dentkuf) dziury w oponie od wewnątrz
- generalnie się nie bojem zwierzaków, raczej one mnie :grin: , no ale nie spotkałem jeszcze niedźwiedzia, więc wszystko jeszcze przede mną :evil: Takie porady czytałem kiedyś, że jak zaatakuje jakiś spory kundelek, to nie uciekać, tylko zatrzymać się unieść rowerz do góry z okrzykiem (czy to bólu po wysiłku, czy to ostrzegawczym) powinno pomóc. Konie, to nie spotkałem się w życiu, żeby coś złego zrobiły, jak się nie podchodzi do nich od tyłu (żeby zostać kopniętym, to trzeba przecież do niego podejść, a po co, jak się nie ma "interesu" ?) Krowy to samo, albo raczej łagodniei, niż kunie, co inszego byk, z tym nie miałem jeszcze do czynienia
Jeszcze pierwsze wrażenia z dwóch jazd na Pirelkach Adventure.
Opony są wąskie jak na deklarowane 45 mm, mają 42,5 mm, czyli tyle ile miało Tufo 40 mm. Mają jednak twardsze ścianki boczne. Pisałem już o tym.
Tydzień temu napompowałem je jak Tufo 40 mm, czyli przód 3 bary, a tył 3,5 bara. Było za twardo, rower skakał jak piłka, upuszczałem po drodze ciśnienia.
Dziś zapodałem jak do Tufo 44 mm, czyli w każdym kole 0,5 bara mniej. Było bardzo dobrze, mimo trasy w 100% po twardym.
Muszę jeszcze jakieś szutry dłuższe zaliczyć, najlepiej w górach, żeby wiedzieć jak to trzyma tam gdzie najbardziej powinno trzymać.
Strasznie mocno pompujesz Tom, ja do tt (realne 42mm) daje 1.8/2.0
a co do tych śmieszków drących łacha ze mnie, że sie boje kundelków to miałem 13 lat owczarka niemieckiego 60kg, wiem co i jak z psami, ale jak spotkałem w lesie psa myśliwskiego który trzymał mnie na muszce warcząc i zaczął mnie gonić to tak wesoło nie było, no ale wiecie ludzie, wszystko przed wami [emoji38]
Strasznie mocno pompujesz Tom, ja do tt (realne 42mm) daje 1.8/2.0
a co do tych śmieszków drących łacha ze mnie, że sie boje kundelków to miałem 13 lat owczarka niemieckiego 60kg, wiem co i jak z psami, ale jak spotkałem w lesie psa myśliwskiego który trzymał mnie na muszce warcząc i zaczął mnie gonić to tak wesoło nie było, no ale wiecie ludzie, wszystko przed wami [emoji38]Sebastian ja Ciebie rozumiem, mnie owczarek dopadł jak miałem kilka lat, zostało do dzisiaj.
A opony pompuje do 2.0 z przodu i 2.1 z tyłu.
Pompuję adekwatnie do swojej masy. Ja nie jestem wycieniowany za bardzo i u mnie trzy cyfry na wadze to norma. Przy niższym ciśnieniu tył mi się źle zachowywał, jak na zakrętach kładłem rower. Za miękko z przodu, to z kolei on próbuje uciec jak przyspieszam na stojąco i jeszcze akurat skręcam.
gavin
Seba, a pamiętasz jak pierwszy raz jeździliśmy po Izerach. Jak na MTB przyjechałem, to jeszcze przed dworcem w Szklarskiej powiedziałeś, że chyba mi z tyłu zeszło powietrze. :)
Być może na Pirelkach jeszcze coś da się odjąć, czas pokaże.
grissley
15-03-2025, 22:37
ja chce to wyłączyć i niby wylaczylem, a i tak mi wyskakuje....Ja na 530 na szczęście nic takiego nie mam. Ale np ostrzeżenia przed drzewem tarasującym drogę to bym docenił. Przedwczoraj już widziałem się frunącego przez kierownik - taki drzewulec i to konkretnego kalibru blokował totalnie wąską ścieżkę na dość stromym zjeździe, a ja po nocy przez las na latarce. Wyhamowałem cudem tuż przed. Łącznie na tej wycieczce spotkałem 3 takie konary blokersy, żaden nijak nie był oznaczony na żadnej mapie a ewidentnie leżą tam od dawna.
patronat
15-03-2025, 22:44
POC wyprzedaje trochę rzeczy. Kask sobie właśnie kliknąłem na Amazonie za 460 z 1300. Na stronie POC też przeceny na kaski, reszty nie oglądałem. rotor z koniem było tak, że zaczął wierzgać bo wiosna? Z psami na motorze bez problemu - wybierasz samca alfa i w niego jedziesz aż się spłoszy. Reszta automatycznie odpuszcza i ujada z podkulonymi ogonami. Na rowerze trochę gorzej. Ogólnie trzeba być mocno spokojnym i pewnym. Niedźwiedzie to inna bajka. Jak nam z krzaczorów wylazł, to zapomnieliśmy o wszelkich radach i po prostu maneta do oporu. Pierwszy raz się obejrzałem ze dwa kilometry dalej :) Taka prawda. Tych na Transfogararskiej nie liczę. Tam jak przedostatni raz byłem, naliczyłem 14 sztuk w tym samice z młodymi na w******. Ale to z poziomu auta, więc bez paniki. W Rumunii gaz mam zawsze przy sobie, ale odpukać nigdy nie używałem. O raz jeszcze mnie świnie zaatakowały, taka odmiana małych czarnych koreańskich agresorów. Z najdziwniejszych zwierząt, na Prislopoe Strusia widzialem, Mnichowie hodowali i im spierniczył jeden :)
TransFogarasan:
86644
cz4rnuch
16-03-2025, 08:15
Też kiedyś spotkałem misia.
https://i.imgur.com/Wgx6Foy.jpg
A co do piesków to nie to, że się boję, bo sam mam, ale respekt czuję. Moja kobitka miała (jej ociec) hodowlę owczarków kaukaskich wiec wiem, że w tym zwierzętach drzemią mordercze instynkty :)
patronat
16-03-2025, 16:03
Kończąc temat zwierząt- najgroźniejszą sytuację mieliśmy w tamtym roku na wiosnę w Katowicach. A konkretnie w lesie koło Murcek. Staliśmy rozkminiając możliwość podjazdu na jakąś górkę. Normalnie na drodze. I nagle nabiegło na nas stado spłoszonych jeleni, a zaraz za nim drugie stado dzików. Normalnie uciekłbym za drzewo, ale jak raz w pobliżu nic nie było. Na szczęście nie zachowały się jak bizony i grzecznie ominęły.
Ty jeszcze sentymentalnie z Rumunii - takich widoków już w zasadzie nie ma:
86672
Koledzy, kupiłem Rwdshifta, w właściwie to dostałem na urodziny w prezencie od żony. Zrobiłem dziś 50km po lesie, po wszelkiej nawierzchni. Powiem tak: super, zostaje na rowerze. Dzięki za podpowiedzi.
grissley
16-03-2025, 21:14
U mnie dzisiaj 8stopni w cieniu, na trasie w słońcu termometr pokazywał mi 12-13. Grzech było nie pójść pojeździć ale niestety nie sprawdziłem wiatru - no i oczywiście taki wmordewind miałem że gdyby nie okulary to bym pewnie rozbieżniaka dostał. Plany były wielkie (tzn stówka, ale przy obecnej kondycji i na zimowym rowerze to jednak wyczyn), no ale niestety na 65tym kilometrze przygodę zakończył kapeć. Dobrze, że kilometr do stacji był to wyratował mnie pociąg - bo wprawdzie dętkę przezornie ze sobą zabrałem, to o pompce już jakoś mi się zapomniało.
Jednak qrde Conti Terra to chyba nie był dobry pomysł do dętki :(
siemalysy
16-03-2025, 21:48
W centrum było dziś nawet przyjemnie. Było słońce, jednak też wiało. Temperatura w okolicach 10 °C. Jechało się dobrze, chyba że było pod wiatr, to wtedy jechało się mniej dobrze.
Ja pojechałem od 7:00, było zimno i wiał lodowaty wmordewind. Aż musiałem raz stanąć i uratować dłonie po 40km zaczęły palić jak przypiekane na ruszcie [emoji6]. Po 12 zrobiło sie 10st i trzeba się było przebierać. Wyszło 152km i 1450up. Jura jeszcze w lasach biała.
W B. Małym, w zasadzie na dole i górze, po równe 0 st z małymi wahaniami
Z wczoraj, ostatni (prawdopodobnie), oddech zimy. Pożegnała się pięknie.
50km , 1550m up
86694
86695
86696
Dziś rano na dole też przywaliło śniegiem parę cm, ale już stopniało.
Miodzio.
Ja dzisiaj rano trafiłem na jakąś śnieżycę, gradobicie i dość silny wmordewind. Nie powiem, nie byłem przygotowany na taki obrot spraw xD xD
No jak żesz to :shock: Przeta w "marcu, jak w garncu", a nawet jeszcze cza o "kwietniu pletniu" pomyśleć :lol:
No, ale pogodynka mnie oszukała byla xD
Powiem więcej.
Wychodząc z domu zrobiłem sneak peak za okno... ładne, niebieskie niebo. No to wio... wiedziałem, że będzie zimno, ale widziałem słońce, no to co może pójść nie tak.
10 minut później walczyłem o życie :D:D:D
Mnie też pogodynka oszukała. Miałem jechać w opadach mokrego śniegu, a tu nic. Śnieg już leżał. Nawet w plecy wiało.
Za to minąłem się z dzbanem co w blachosmrodzie odśnieżył tylko lewą połowę przedniej szyby.
Koło siódmej był też wypadek na obwodnicy Wro i ludzie na 3 godziny utknęli w korku w tym kilka osób z fabryki.
Wind Mill
18-03-2025, 18:42
Skoro zapasowy rower mieć należy, traktorkowi zamówiłem kółki, dętki i tarcze. A, i kasetę na tył.
29x2,25 nie tylko z kolcami ale z klocami jednak nieco męczy dojazdowo - zimą nie ma zmiłuj i łatwo to przełknąć.
Czy takie laczki mu się nadadzą?
SCHWALBE G-One Ultrabite 28x2.00 (https://www.schwalbe.com/en/Schwalbe-G-One-Ultrabite-11654358)
Będą dzielne w lekkim roztopowym błotku? :confused:
https://www.schwalbe.com/media/a8/8e/8a/1740954966/hs601_schwalbe_g-one-ultrabite_bronze_40-622_standard.png_01955900978870ccacefa7c5f3cdc480. png
siemalysy
18-03-2025, 21:00
rotor fajna zima :) Lubię taki klimat, ale niech już się kończy, niech śniegi znikają z gór.
Nie tylko z gór, we Wro wczoraj jeszcze padał śnieg.
siemalysy
18-03-2025, 22:08
W Łodzi wczoraj rano widać było, ze w nocy coś przyprószyło. Nie było tego dużo i kilka godzin później po śniegu niebyło śladu.
@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473) fajna zima :) Lubię taki klimat, ale niech już się kończy, niech śniegi znikają z gór.
Też taką zimę lubię, ale do pewnego momentu :smile: . Ty widziałem, że próbujesz przetrwać ;-) gdzieś w płaskopolsce na gravelu, ale jednak "ciągnie wilka do lasu". Po ostatnich opadach wysoko w górach, może chwilę jeszcze potrwać, jak stopnieje śnieg i obeschnie choć trochę teren. Noce są jeszcze zimne i nawet w takich niewysokich górkach, jak B.Mały, w weekend może być sporo błota po roztopach i resztki śniegu (a tu się zlot szykuje na przywitanie wiosny)
Obecnie na Magurce Wilkowickiej 909m npm
86741
Garmin mi dziś odpisał w temacie ostrzeżeń, a myślałem, że już się obrazili, bo nie chcę używać ich najnowszej funkcji.
Ostrzeżenia trzeba wyłączyć w menu profilu, nie wystarczy w menu głównym. Trzeba wejść w menu profilowe i tam wyłączyć.
Instrukcja (https://www8.garmin.com/manuals/webhelp/GUID-E67DE53E-5B08-4903-9767-F58973BC1829/PL-PL/GUID-423EF83B-CF83-45E5-A6A6-FB02DAFB50A2.html) dla EE2, ale w innych Edge będzie pewnie tak samo. Nie wiem jak w zegarkach.
U mnie zadziałało.
siemalysy
19-03-2025, 17:49
Tomek, dobra robota!
Dzięki za wrzucenie info. W Edge 1040 robi się tak samo.
Proszę bardzo.
Żeby była równowaga, mój siedmioletni Kindle Voyage się popsuł. Zaczął sam zmieniać strony. No ale był używany codziennie przez te 7 lat.
Potwierdzam, dzięki Tomek za dodatkowe Info ^^
grissley
20-03-2025, 01:56
Zapominanie o technice boli...
86763
W temacie dłubania - Mój Romet Orkan miał być zimowym rowerem po taniości, z zerem inwestycji. Aaale jakoś wewnętrzny gadżeciarz nie mógł się pogodzić z takim podejściem, a dodatkowo strasznie wnerwiał mnie brak 2-way w manetkach (seryjnie są Altusy). Więc jak tylko wypatrzyłem wypatrzyłem pełny napęd Deore T6000 za 340zł, postanowienie o nieinwestowaniu poszło się... ;)
Te 340 to i tak tylko dlatego, że uparłem się na kasetę 11-36. Gdybym wziął 11-34, zamknął bym się w cenie z dwójką z przodu...
86762
Wypatrzyłem też Paragona na promce. Te rowery mnie wykończą... :o
Na szczęście już powoli zbliża się koniec zimy i można będzie zacząć ładować w drugi rower :D
W temacie pedałów akurat..
Wczoraj miałem okazję pierwszy raz w swoim życiu rowerzysty, rozbierać jakiekolwiek pedały. Od pewnego już czasu słychać było popiskiwanie, kręciły się z luzem i byle jak.
Pacjent to platformy Race Face Aeffect za 319zeta.
86773
Rozkręcenie poszło gładko, z tym, że trzeba było wiedzieć, iż prawy miał nakrętkę z lewym gwintem. W środku brudu co niemiara, ale do łożyska maszynowego, które znajdowało się na końcu osi, nie dotarł jeszcze ten syfek. Natomiast od strony korby smar wypłukany już w połowie i zastąpiony błotkiem. Od strony korby łożysko dali ślizgowe uszczelnione tylko za pomocą małego oringu. Może i dałby radę powstrzymać brud, jakby nie poluzowały się nakrętki i śrubki zabezpieczające przed odkręceniem całej osi. Fabrycznie nie dali żadnego kleju na gwinty, więc to jest prawdopodobnie przyczyna poluzowania się połączeń. Wymyłem wszystko dokładnie, zapodałem kilo smaru, krople kleju i teraz jest lepiej, niż po wypuszczeniu z fabryki.
Refleksja:
Choćbym nie chciał i bronił się przed wyrobami firm z dalekiego wschodu, to racjonalne myślenie jest przeciw kupowaniu "firmowych" rzeczy. Miałem już kilka różnych pedałów przez te wszystkie lata i były to produkty budżetowe, chińskie, tajwańskie, najtańsze spd Shimano (tu wyjątek, wszak to renomowana firma jest :grin: ) i nigdy nie miałem potrzeby ich serwisowania, a były 3x tańsze
Acha..., zakupione i używane były 13 mies.
patronat
20-03-2025, 16:05
Nie masz wrażenia, że miejsce i czas użytkowania ma znaczenie? Na gravelu oponki ca 400gr jeżdżą po 50 tyś km a ja zatrzymam opony w 1k. Amortyzatora w Giancie Roamie nie dotykałem przez 4 lata a w Kellysie dwa razy do roku serwis robię. Pedały Rockbrosa wytrzymały mi rok, Oneupy upalam 3 rok. Bez rozbierania. I tak je będę musiał wymienić bo pony w fatalnym stanie są.
Pomijam fakt, że ja akurat lubię sobie pogrzebać w garażu, odpoczywam psychicznie wtedy :)
Nie masz wrażenia, że miejsce i czas użytkowania ma znaczenie?
Bardziej od tego jak się użytkuje. Mam kolegę, który jak jeździł na MTB FS, to tylną oponę zmieniał trzy razy w roku.
Plot twist jest taki, że on tym rowerem nigdy nie był w górach, jeździł po lasach wokół Wro i po wałach przeciwpowodziowych, ale każde jego hamowanie to było szuranie tyłem.
Inna sprawa, że we współczesnych MTB, zwłaszcza FS to faktycznie co chwilę jest coś do roboty. Łańcuch Sram GX, który miałem w Fuleu od nowości zerwałem po ~2,5 kkm. Wszystkie łożyska w zawieszeniu do wymiany po 4,5 kkm. Amory serwisowane regularnie, z wymianą uszczelek, nie tylko czyszczenie i wymiana płynów, a i tak przy ostatnim serwisie okazało się, że jakaś przycierka na szafcie jest.
Z perspektywy czasu. To jednak trochę żałuję kupna MTB. Kupiłem rower w 2019, po dekadzie przerwy od MTB, w tym czasie treking, który sukcesywnie stawał się crossem by ostatecznie stać się gruzem z prostą kierą i na slickach 32 mm. Wtedy dopiero rodził się ten "segment".
Pierwsze zasko było już w sklepie, że koła to teraz boost. Całkiem wypadłem z obiegu w tym segmencie. Napęd już wiedziałem, że chcę tylko 1x, miałem taki już w crossie. Niemniej jednak, poza czekaniem ponad dwa miechy to zakup wypadł bezproblemowo.
Kupiłem, bo zawsze chciałem mieć fulla, no i już mnie trochę nudziły asfalty.
Potem zaczęły się wyjazdy w góry.
Na wielki + winda. Jak już nauczyłem się tego korzystać, to MZ największa pozytywna zmiana w MTB. Ile bym dał te 15-20 lat temu, żeby taki patent wtedy mieć.
Na wielki -/+ geo. Współczesne MTB o płaskiej geo nie podjeżdża. Jeszcze pod koniec pierwszego sezonu zmieniałem zębatkę w korbie z 32 na 30T i koła na lżejsze. Nie dało to za wiele. Pod górę i po płaskim jest słabo. W dół jest miód i to gęsty, ale kurde kupowałem ścieżkowca nie zjazdówkę. W ogóle mnie nie dziwi popularność eMTB. Każda pomoc na podjeździe mile widziana.
Na wielki - serwis. Jak już wspomniałem, prawie cały czas jest coś do roboty, a nawet zwykłe serwisy i części zamienne to są koszty z przedziału 0,5-1 kPLN. Nie dziwota, że ludzie wolą robić wszystko samemu.
Poza tym na MTB nie byłem w stanie fizycznie przejechać 100 km. Raz przejechałem 90+ km, w bardzo łatwym terenie i byłem wyjechany jakbym pierwszy raz na rower wsiadł, a nie był środek sezonu. Jak w 2022 jeździłem dużo na MTB z racji gruza Hultaja w serwisie od czerwca do listopada to przyjąłem sobie 75/1,5 km i to był max po jakim czułem się dobrze, a jednocześnie nie miewałem myśli, że jeszcze może 10 km i 250 m w górę. Raz zrobiłem 1,8 km w pionie na tych 75 km w poziomie i ostatnie kilometry to już tak bardziej siłą woli jechałem. Szeroka kiera nie jest w ogóle ergonomiczna, tak jest bez konkurencji jeżeli chodzi o panowanie nad rowerem, ale jak coś więcej to zaczyna być niewygodna. Nie mam gór na tyle blisko, żeby sobie na chwilę wyskoczyć na traski 30-40 km. Jak już jadę ciapongiem to nie po to, żeby takie pitu-pitu robić.
Jednak gruz mi bardziej pasuje, łykam kilometry jak zły, a nawet na MTB nie jeżdżę po takich ujebach, żebym sobie gruzem nie poradził. Jest wolniej i czasem trzeba nawet zsiąść, ale to nie jest jakiś duży problem dla mnie. Za to bez problemu robię trasy 100+ km i w górę koło 2 km i nie jestem po tym jakoś bardzo dojechany. Serwis raz do roku i to jakiś prosty, typu przelanie hebli czy wymiana linki, owijki, przesmarowanie ratcheta i takie tam drobiazgi. Co 8 kkm wymiana pojedynczych zębatek w kasecie i łańcucha.
Nie masz wrażenia, że miejsce i czas użytkowania ma znaczenie?
Miejsce to samo, czas podobny, ale przebieg można x2 pomnożyć w stosunku do analoga. Więc mamy 26 mies użytkowania pedziów w przeliczeniu na analoga. To w dalszym ciągu za mało, jak jedne pedały VP przekładałem przez szereg lat z rowerza do rowerza i teraz służą jeszcze w bułkowozie bez żadnego serwisu i kręcą się prawidłowo
patronat
21-03-2025, 09:30
W zimie by mi się nie chciało zwykłego roweru wyciągać z garażu. A na elektryku jeżdżę non stop. Ale najwięcej szkód mam wbrew pozorom nie w zimie i błocie a w lecie - jak się kurzy. Ten drobny pył włazi wszędzie i piszczy, stuka, rzęzi... Korby w wakacje dwa razy czyściłem bo skrzypiały. Na linkach zawiecha błoto pokurzowe też czyszczone w lecie. A teraz tylko wąż z wodą i wszystko działą. Ot taka mnie refleksja naszła. zdyboo - emtb w górach to naprawdę sztos i mocny gamechanger. Lokalsi bielscy w zasadzie w większości jeżdżący na zawody i w lesie po trasach dzikich, mają w tygodniu przelotówki na elektrykach a w weekendy jak jadą poupalać towarzysko z kumplami to biorą analogi. Bo wtedy ważniejsze jest samo przebywanie w górach i kontakt towarzyski, a w tygodniu jak sami jeżdżą treningowo to na szybko na elektrykach. I w zasadzie nie ma wyjątków. O topce zawodników nie wspominam, bo oni dawno już na elektrykach trenują ( nie tylko oczywiście). Ja się osobiście nie nadaję do jazdy kilometry/przewyższenia - mnie to nie bawi. Ja upalam mój rower na turbo - ostatni raz, bez ściemy - 12,5 km, 1100 przewyższenia. Znaczy pion w górę pion w dół, powtórz...
Więc zużycie podzespołów jest trzy razy szybsze i mocniejsze. A niestety nie są to nieśmiertelne rzeczy. rotor - w instrukcji KTMa jest zapis o sprawdzeniu wszystkich momentów dokręcania śrub przed KAŻDĄ jazdą. Sam sobie pedały zepsułeś, dopuszczając do luzów :) A przede wszystkim zepsułeś chińskie na 100% :)
@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473) - w instrukcji KTMa jest zapis o sprawdzeniu wszystkich momentów dokręcania śrub przed KAŻDĄ jazdą. Sam sobie pedały zepsułeś, dopuszczając do luzów :) A przede wszystkim zepsułeś chińskie na 100% :)
Zapewne przed każdą jazdą latasz wokół motura z kluczem dynamo. i sprawdzasz.. :p
No pewnie, zawsze tak można powiedzieć, że nie zaglądając do pedałów wcześniej, sam je zepsułem. Ale kto kazał fabryce nie dawać na śrubkę kropelki kleju, to nie wiem, albo tak skonstruować , by uszczelnienie było niezawodne ? Gdyby to przytrafiło się w chińczyku, nawet bym o tym nie wspomniał (niska cena zobowiązuje), ale gdy mam jakiś markowy produkt - to sam wiesz, otwiera mnie się scyzoryk w kieszeni :twisted:
Na czasie otworzę wspomniane pedały od VP i zobaczę co tam się dzieje. Ciekawe jaki widok zastanę i kogo on zaskoczy ? :mrgreen:
patronat
21-03-2025, 11:25
Ja lubię przygody :) Dlatego kiedyś w górach szukaliśmy kopki do motorka syna :) Serio! Rumun znalazł, świeciła się przy kałuży :)
Tak jak pisałem ( żartując oczywiście) na 100% pedały markowe i tak były chińskie. Kurcze smutne jest to, że nawet sprzęt za naprawdę duże pieniądze nie jest poskładany poprawnie. I nie mówię o całych rowerach, a np. amortyzatorze FOXa 38 Factory bez oleju... Serio to widziałem.
Ale kto kazał fabryce nie dawać na śrubkę kropelki kleju, to nie wiem
..albo wiem, księgowa w porozumieniu z prezesem. Obliczyła, że w przeciągu roku zaoszczędzą na kleju tyle hajsu, że wystarczy na prezenty świąteczne dla załogi i nowe fele karbo do Lambo prezesa :lol:
Tak jak pisałem ( żartując oczywiście) na 100% pedały markowe i tak były chińskie..
Trzeba rozróżnić dwie sytuacje, bo jest tak, że pedały są robione w Chinach, ale pod swoją marką (jak Race Face), albo no nejmy i kupowane przez różnych przedsiębiorców i markowane ich nazwami. Moje VP to nie są właśnie VP, tylko no nejmy, gdyż te same pedzie występują pod nazwą XLC, jak też w Decathlonie. Wszystkie te trzy wersje mam w rowerzach zamontowane i używane. Ta pierwszy przypadek wcale nie usprawiedliwia RF
patronat
21-03-2025, 13:51
rotor - poniższy wpis jest w formie żąrtu, żeby nie było, bo czekam na młodego i mam gupawkę przedweekendową.
Opis RaceFace dotyczący pedałów:
Przed rozpoczęciem użytkowania pedałów rowerowych, koniecznie zapoznaj się z instrukcją obsługi dostarczoną przez producenta. Znajomość i przestrzeganie zasad użytkowania jest kluczowe, aby zapewnić sobie oraz swoim bliskim bezpieczeństwo podczas jazdy. Ryzyka i zagrożenia związane z nieprawidłowym użytkowaniem PEDAŁÓW ROWEROWYCH: 1. Zagrożenia związane z montażem i mocowaniem, 2. Niebezpieczeństwo wynikające z użytkowania w nieodpowiednich warunkach, 3. Ryzyko związane z brakiem regularnej konserwacji, 4. Zagrożenia związane z dostosowaniem do użytkownika, 5. Ryzyko wynikające z niewłaściwego użytkowania. Pamiętaj, że pedały rowerowe to kluczowy element wpływający na komfort i bezpieczeństwo jazdy. Dbaj o ich odpowiednie dopasowanie, regularną konserwację oraz przestrzeganie zasad użytkowania, aby zapewnić sobie i swoim bliskim maksymalne bezpieczeństwo.
Nie przeczytałeś instrukcji? :)
A chińskie nawet nie mają instrukcji, więc są poprawnie sklejone, żebyś nie musiał robić powyższych. Ot i cała tajemnica :)
Ale mają i tak błąd w instrukcji, bo co to znaczy "regularne serwisowanie" ? Ja nie wiem i ustalam sobie regularność co trzy lata np. :mrgreen:
siemalysy
22-03-2025, 20:39
Kilka tygodni temu, po wielu latach używania, rozpadł mi się manometr Schwalbe. Był spoko, jednak nie zdecydowałem się na zakup takiego samego. Tym razem kupiłem manometr Topeak Smart Gauge G2. Jest trochę większy od Schwalbe. Oferuje jednak więcej, bo wyposażony jest w obrotową głowicę i przycisk do spuszczania powietrza.
https://www.rowertour.com/thumbs/size/800/shop/1/1/1/0/1/6/1.jpg
Pośmigałem dziś Checkpointem. Dobrze mi się nim jeździ. Po wymianie opon i kół, zarówno po asfalcie jak też po drogach szutrowych i polnych jest spoko :) Dłuższe trasy jeździ się łatwiej i nie pozostawiają one wyraźnego śladu w organizmie, tak jak to było jeżdżąc MTB HT.
Dziś u nas pogoda niemal idealna na rower. Słońce, ciepło, ale wszystko to postanowił zepsuć wiatr. Dawno wiatr tak mocno nie utrudniał mi jazdy. Momentami wiało tak, że chciało mnie zdmuchnąć z drogi.
Daj znać, jak się bedzie sprawować, mi schwalbe podpada, zbyt niskie ciśnienie pokazuje.
U nas też wiatr duje, do tego zimny, kąsa mocno nawet przy tych niby 11 stopniach na plusie.
Wind Mill
22-03-2025, 22:18
Ha, zaczynam się zastanawiać nad pompką aku. Główny powód to zajmowana przestrzeń - cokolwiek mniejsza od mini nożnej z Lidla.
W "starym" systemie transportowym bez znaczenie, teraz w podsiodłówce i owszem.
grissley
23-03-2025, 02:54
Kojarzycie jakieś korby 3x10 44/32/22?
Jest T6010 albo T8000, obydwie 48/36/26, są też T521 i T551, obydwie 44/32/24 (i mają kiepskie opinie, że niby z goownolitu).
44/32/22 widzę historycznie w układzie 3x9, ale 3x10 już nie znajduję. A przerzutki przednie 3x10 są "certyfikowane" na taki zakres. Coś mi umyka, czy jednak nie ma?
siemalysy
23-03-2025, 11:18
Daj znać, jak się bedzie sprawować, mi schwalbe podpada, zbyt niskie ciśnienie pokazuje.
U nas też wiatr duje, do tego zimny, kąsa mocno nawet przy tych niby 11 stopniach na plusie.
Jasne, ma się rozumieć.
Jak na razie użyłem raz. Działa jak ma działać. Ciśnienie pokazuje wyraźnie i czytelnie. Jak jest z dokładnością wskazań, to trudno ocenić.
Wind Mill
23-03-2025, 11:33
siemalysy A z czym używasz ten manometr, naboje czy pompka (jaka)?
siemalysy
23-03-2025, 12:08
Wind Mill manometru używam niezależnie ;) Domyślam się co masz na myśli. Używam najczęściej pompki podłogowej, która wyposażona jest w manometr. Natomiast skalowanie odczytu jest marne, a jego rozdzielczość, którą można przyjąć to 0,5 bar. Orientacyjnie można porównywać wskazania manometru przy pompce ze wskazaniami zewnętrznego manometru.
Kojarzycie jakieś korby 3x10 44/32/22?
Nie ma, musisz zmienić napęd na 1x.
Tylko na samym początku napędów dziesięciorzędowych Shimano miało korby 3x z "tradycyjnymi" zębatkami. Nikt nie chciał ich kupować, bo korby 3x pod napędy 9x też dawały radę. Wtedy Shimano zaczęło zmniejszać, najpierw ilość zębów, potem blatów.
grissley
23-03-2025, 22:52
musisz zmienić napęd na 1x.Nigdy! ;)
Dzięki za wyjaśnienie. Przeglądałem już historyczne produkty Shimano powoli :)
Ciągle jest 3x9 Alivio FC-MT210 z takimi właśnie zębami (i to nawet z Hollowtech II z tego co patrzę - za to z nitowanymi tarczami) - pożenione z przednią przerzutką 3x9 oraz 10x tyłem faktycznie powinno śmigać. I koszt też sporo mniejszy niż T6010, o T8000 nie wspominając...
Przy okazji - czy ktoś jeszcze oprócz mnie i elmo katuje jeszcze squadraty? TO jest jakaś choroba, wciągło mnie jak bagno. Wypraszano mnie już z klubu golfowego (ale zdążyłem odchaczyć wszyskie squadratinhos jakie mieli na terenie, hehe), łaziłem po zamkniętych terenach kolejowych, włażę na posesje prywatne (służbowo na statek), czasem zwiewam przed ochroniarzami albo z nimi negocjuję, pedałuję po świeżo zaoranych polach (byle nie obornik, byle nie obornik!), przedzieram się przez lasy i haszcze (gdzie jest q maczeta...?). Dzisiaj o mało prawdziwe bagno mnie nie zdjęło - bo jak już wtargnąłem na teren kolejowy a potem za płot autostrady, to do squadratinho który siedzi w środku rozjazdów zabrakło mi może ze 50m - i za ch0lerę nie dało się tam podejść, a próbowałem z kilku stron...
Jak skończę letni rower modować to się trochę unormuje, bo nim staram się dobrze utwardzonych dróg trzymać i co najwyżej duże squadrats zachaczam. Ale na zimowym cross/mtb to są momentami konkretne "przygody", bo na nim te małe squadratinhos odhaczam i staram się żadnemu nie odpuścić...
86840
86839
Ja trochę się bawię w squadrats, ale nie tak, żebym zaraz katował :)
W sumie to fajna zabawa :) :)
Ja zawsze korzystam ze squadrats, ale przy planowaniu trasy. Staram sie jeździć drogami, którymi jeszcze nie jeździłem. No ale żeby gdzieś tak specjalnie tylko po kwadrat się włamywać to nie.
patronat
24-03-2025, 14:02
Jako że ostatnio nuda tutaj zadam pytanie:
Pokemony zbieracie? Serio jazda szosą czy gravelem jest na tyle nudna żeby odpalać takie aplikacje?
PS
Wpis ma na celu delikatne pod..rwienie użytkowników ale bez obrazy osobistej kogokolwiek. W sensie ciekaw jestem, czy faktycznie się nudzicie na rowerze jadąc kolejne setki. Bo to akurat jest powód dla którego przestałem kilka lat temu jeździć. Przyznam się szczerze, że każdy sport polegający na monotonnej czynności mnie odrzucał. Bieganie, pedałowanie, o pływaniu nie wspominając.
Ja to jadąc gravelem gazetę czytam, takie nudy :)
E chyba jednak nie jesteś ciekaw, bo tu raczej nie trzeba nic wyjaśniać. :)
- - - - kolejny post - - - - - -
Podam przykład, o którym pisał kolega gavin, a który jest najlepszą opcją dla tej aplikacji. Żeby nie było, że wyśmiewam się czy coś.
Wyznaczanie tras po obszarach, którymi się nie jechało, bez zastanawiania się, czy ja tamtędy kiedyś grzałem hmmm....
Na zdjęciu masz pierwszą z brzegu coffe wanogę do przejechania z północnikami i Wierzbowskim.
Te szare kwadraty na narysowanej trasie, to fragmenty, którymi już kiedyś jechałem, zielone, to te, które odkryję.
Mz to jest pod tym kątem świetny patent, szczególnie jak się rysuje nową traskę.
Zachęcam do używania :)
86850
patronat
24-03-2025, 15:33
Ale jak wjedziesz w róg, to zaznaczy że byłeś a nie zobaczysz być może czegoś ciekawego w drugim rogu.
Dobra, teraz bez podśmie****ek: naszła mnie ostatnio mega ochota i to robię od mniej więcej października tamtego roku, a mianowicie olewam całą elektronikę podczas jazdy. Korzystam tylko i wyłącznie z azymutu na zegarku. Co prawda zapisuje mi dane o stanie zdrowia ale zapominam oglądać. No i najważniejsze: telefon leży w nerce, już nawet zdjęć nie chcę robić. Czasem jeszcze się zdarza ale rzadko. Kamerę mamy naci dziesiątym wyjeździe. Żona mnie opieprza, że skoro jest to mam używać ale jakoś nie mam zdrowia do tego :) IPhone mi już włącza tryb prywatny jak wyczuje że jeżdżę, bo i tak nie odbieram wtedy :)
Przyznam się szczerze, że każdy sport polegający na monotonnej czynności mnie odrzucał.
To czemu ciągle jeździsz "Cybernioka"? I to po kilka razy jednego dnia.
Mnie nie przeszkadza jeżdżenie po tych samych trasach. Lubię daną trasę doprowadzić do perfekcji jeżeli chodzi o wybór drogi. Jak ktoś pyta się o trasę w danym terenie to mam "złoto" już gotowe. Oczywiście to jest subiektywne, ale jak do tej pory nikt nie narzekał.
Lubię jednak od czasu do czasu oderwać się zupełnie od tego co znam i pojechać w kompletnie nowe obszary, zwykle przy okazji urlopu. Jednak nawet w takim wypadku nie zbieram niczego. Na pewno nie kieruję się żadnymi kwadratami przy planowaniu trasy, a już naruszanie czyjejś własności, żeby się na jakiejś mapce coś wyświetliło to dla mnie abstrakcja.
To czemu ciągle jeździsz "Cybernioka"? I to po kilka razy jednego dnia.
Choć nie pytanym, odpowiem:
Single to zupełnie inna inszość. Przejeżdżane raz po razie, tego samego dnia, potrafią być zupełnie inne. A to dlatego, że zwykle za każdym podejściem zwiększamy prędkość przejazdu, co zupełnie zmienia odbiór traski, pojawiają się nowe trudności, wyzwania. Odkrywamy inne linie porzejazdu, raz lepsze, raz gorsze. Nie mówiąc już, że o każdej porze roku, o innej pogodzie, te same single stawiają zupełnie inne wymagania. Do tego można dorzucić zabawę z ustawieniami i testowanie, co lepsze... podsumowując, nudy nie ma. Nieopodal domu mam singla, niedużego, taki na 4 min, przejechałem go coś około 100x i za każdym razem mam pełen fun
Ja jakoś nie wyczuwam tej inszości. Próbowałem po singlach i zwykle dla mnie już pierwszy przejazd wieje nudą.
Tak tylko piszę, każdego co innego kręci i póki nie narusza to wolności drugiego to nic nikomu do tego co robi ze swoim wolnym czasem.
Ja na przykład nigdy nie wsiądę na rower stacjonarny, ale są ludzie, którzy nawet przy optymalnej pogodzie wolą kręcić w taki sposób.
patronat
24-03-2025, 18:35
Na Cybernioku trenujemy żonę. Jest tam 9 tras i droga na Szynkę. rotor ma dużo racji pisząc o zmiennych. Jedną z nich jest np prędkość. Zwiększenie o 5 km/h to zmiana jazdy o 100%. Dwa to zmienne warunki i sam układ ścieżek. Do tego trudno jest się znudzić zjeżdżaniem odcinków o nachyleniu np 50%. Adrenalina + satysfakcja, których ja nie znajduję na asfalcie. No chyba że tir mi na czołowe wali…
PS
Na Cybernioka z domu mam godzinę i 15 minut, wliczając podjazd rowerem. To najlepszy wybór treningowy. Na Fatrę jadę prawie 3 godziny.
W sobotę wziąłem „fana”. Gość z gatunku jeżdżących. 10 k rocznie gravelem + czasem MTB. Kupił ebika, pojeździł chwilę i chciał zobaczyć. Po drugim zjeździe organizm odmówił mu współpracy: wysiłek, spięcie mięśni, strach. Na pewno nie nuda bo dziś się umawiał na następny raz :)
grissley
24-03-2025, 19:45
Ja zawsze korzystam ze squadrats, ale przy planowaniu trasy. Staram sie jeździć drogami, którymi jeszcze nie jeździłem.
Ja przy planowaniu zawsze patrzyłem na heatmapę w stravie. I starałem się planować tak, żeby jak najwięcej trasy leciało po drogach/ścieżkach, po których jeszcze nie jechałem. Zasadniczo nadal tak robię, ale teraz strava odpala się z wtyczką squadratową, więc przy okazji sprawdzam jakie nowe kwadraty "poodwiedzam" w trakcie wycieczki i pod tym kątem też modyfikuję trasę. Co oznacza, że o ile wcześniej trasy były dość prostoliniowe z A do B, to teraz potrafią mieć sporo odbić na boki itp. A część jest nastawiona stricte na "zamalowanie" wszystkiego w jakimś obszarze i wtedy sa akcje typu tego, jaki opisałem wcześniej ;)
Jako że ostatnio nuda tutaj zadam pytanie:
Pokemony zbieracie? Serio jazda szosą czy gravelem jest na tyle nudna żeby odpalać takie aplikacje?Pokemony to nie, ale odznaki PTTK to już chętnie (związek z wątkiem - Kolarska Odznaka Turystyczna KOT). ;)
A serio - lubię jeździć na rowerze, ale lubię też gadżety, jakieś wyzwania itp. Mi sprawia frajdę planowanie trasy, sprawdzenie którędy już jeździłem a którędy jeszcze nie itp. Nie ma to związku z tym czy jedzie się nudno czy nie. Zresztą, odkąd kupiłem rower "na zimę" "typu MTB" (czyli Crossa), to "odhaczam" leśne i górskie ścieżki na które nigdy bym się grawelem nie zapuścił (no dobra, prawie nigdy, a w każdym razie nie aż tak. Różnie bywało). Adrenaliny nie brakuje, frustracji też nie - ale nie o to chodzi. Chodzi o tę wspomnianą frajdę z planowania tras i osiągania jakichś celów (np połączyć na hitmapie chatę z morzem, albo wszystkie dotychczasowe meldunki, albo "zaliczyć" wszystkie istniejące drogi/ścieżki w danej okolicy itp). Squadrats ( i np. Wandrer) dorzucają tutaj kolejne potencjalne cele i dodatkowe motywacje do tego, żeby ruszyć d* z domu i pójść nakręcić trochę kilometrów.
Koledzy, pytanie. Syn szuka czegoś uniwersalnego dla swojej Pani w budżecie ok 3500. Zalecana prostota. Coś Ktoś chętnie poleci? Z góry dziękuję.
https://www.centrumrowerowe.pl/rower-mtb-romet-monsun-ltd-carbon-pd31414/?v_Id=203449
Ja jakoś nie wyczuwam tej inszości. Próbowałem po singlach i zwykle dla mnie już pierwszy przejazd wieje nudą.
Tak tylko piszę, każdego co innego kręci i póki nie narusza to wolności drugiego to nic nikomu do tego co robi ze swoim wolnym czasem.
Ja na przykład nigdy nie wsiądę na rower stacjonarny, ale są ludzie, którzy nawet przy optymalnej pogodzie wolą kręcić w taki sposób.
Jeśli dla Ciebie single po pierwszym przejeździe są nudne, to albo jesteś wymiataczem, że Hard Line z Red Bulla to dla Ciebie dopiero rozgrzewka przed czymś godnego uwagi, albo zupełnie nie czujesz "bluesa" i dlatego ciśniesz gravelem setkami km.
Nikt nikogo do niczego nie zmusza, patronat wykazał tylko odrobinę zdziwienia i zadał pytanie ciut "pod włos", bo..., chyba mu się nudziło, czy cuś :mrgreen:
Bilardzista i triathlonista patrzą na siebie nawzajem, dziwiąc się, co on widzi w tym co robi ? .. No takie my już som, takie rozmaite ludki :razz:
Tak tylko zauważę, że zaciekle bronicie, że nasty raz po tym samym singlu to nasty raz co innego, a zbieranie kwadratów to nuda.
Skoro patronat mógł okazać trochę zdziwienia, to i ja mogłem, skoro mi nieco konsekwencji brakło w jego wypowiedzi.
patronat
24-03-2025, 23:19
Touche!
Każdy jest inny, każdy szuka czegoś innego. W bilarda lubiłem grać, w triathlonie się nigdy nie widziałem. Lubię wysiłek ale raczej całego organizmu, najlepiej podparty jakimś rozpraszaczem. Faktor skracający czas. Adrenalina jest wskazana. No i faktycznie podsumowanie moich aktywności: MTB z DH, motocross, squash. A ostatnio mniej dynamicznie ale też mi się podoba, wspinaczka ściankowa. Na 15 metrach mimo asekuracji, ciało czuje niepokój spory:)
Tak już zupełnie poważnie, wydaje mi się że sam wysiłek z pedałowania może wyzwolić taką ilość endorfin, która wystarczy do swoistego uzależnienia organizmu. Tak to widzę. U mnie to zjawisko ewidentnie występuje tylko po zmęczeniu całego organizmu, nie tylko jednej partii mięśniowej.
zdyboo nie obraź się, o to co napiszę, ale jeżeli singiel Cię nudzi to coś jest nie tak. Albo słaby singiel albo nie potrafisz go użyć.
Touche było dla rotor do poprzedniego wpis, w międzyczasie weszła odpowiedź nowa.
zdyboo nie obraź się, o to co napiszę, ale jeżeli singiel Cię nudzi to coś jest nie tak. Albo słaby singiel albo nie potrafisz go użyć.
Nie obrażam się, ale i Ty tego nie rób, bo to co napisałeś to jednak bardzo mi pachnie protekcjonalnym tonem.
Ja nie mam żadnego problemu, że ktoś nasty raz danego dnia robi ten sam singiel czy zbiera kwadraty. Natomiast Ty twierdzisz, że single mają mi się podobać, a jak nudzą, to coś jest nie tak.
Nawet rodzaje kolarstwa, które mnie w ogóle nie kręcą, jak wspomniany wcześniej spinning czy szosa mają u mnie zrozumienie tak długo jak nikomu nie szkodzą. Nie pojawię się na ustawce szosowej, a dla fanów takiej aktywności to pewnie kwintesencja kolarstwa.
Ja już dawno temu pisałem, u mnie rower przeszedł już ze stanu hobby, uzależnienia i stał się stylem życia. Przy tym zawsze lubiłem podróżować. Rower mi się idealnie wypośrodkowuje między pełnią wrażeń z pieszej podróży, a ilością miejsc jakie mogę zobaczyć.
Single mi tego nie dają, a techniczna jazda niespecjalnie wzbudza mój podziw. Od adrenaliny jednak wolę endorfinę.
Myślę, że jednak wszyscy rozumiemy, że rower jako wspólny mianownik ma tyle liczników, że każdemu wychodzi inny wynik i każdy dobrze policzył.
zdyboo - w pełni się z Tobą zgadzam!
patronat
25-03-2025, 09:12
Rozumiem, szanuję i się nie obrażam. Po prostu dziwne to dla mnie, a faktycznie w życiu na codzień, dość bezpośrednio wyrażam moje opinie - taki jestem już lekko upośledzony. Mojego ciężkiego żartu ludzie na ogół też nie ogarniają :)
Drążąc wątek mam swoje przemyślenie jeszcze jedno. A mianowicie, mam wrażenie, że z wiekiem zauważyłem upływ czasu dramatycznie szybki. I mój organizm przestawił sie z wytwarzania endorfin (siłownia, brydż, rower asfaltowy, motocykl "sportowy") na pogoń za innymi doznaniami. Szosa poszłą w teren, siłownia w squasha, brydż w rzucenie palenia ( bo karta lubi dym). No i zacząłem słuchać jazzu :) Może to zwykła tęsknota do młodzińczej sprawności?
PS
Jest jeszcze jeden powód dla Cybernioka i Koziej - tam nie ma śniegu. W tym tygodniu nie będzie już pewnie nigdzie, bo popadało i temperatury dość wysokie. Co prawda na weekend pokazuje się deszcz, ale..
Na BikeExpo ktoś się wybiera?
Wind Mill
25-03-2025, 10:01
E tam, (świeży) śnieżek jest fajny. Gdy jedziesz lasem i wiesz, że jedziesz a jednocześnie czujesz, że z lekka poruszasz się ślizgiem. i jest to ślizg jak najbardziej kontrolowany i do przodu. ;)
Kończąc to spięcie "dwóch obozów", chciałbym zwrócić uwagę na niefortunny dobór słów, zarówno jednej, jak i drugiej "strony konfliktu"
Otóż pisząc, to co poniżej:
Próbowałem po singlach i zwykle dla mnie już pierwszy przejazd wieje nudą.
Pisząc o nudzie, brzmisz bałwochwalczo, stawiasz się w pozycji niejako "eksperta" od singli, który ma przejechane setki różnych trasek w Polsce i po tych doświadczeniach stwierdzasz, że to nuda. Dla przykładu: taki Michał Topór, który przejechał singli już chyba w tysiącach licząc (różne traski x ilość powtórzeń), jadąc pierwszy raz singla na Gaikach obok Bielska, stwierdził, że to spoko traska na jakiś OS zawodów.
Stąd potem taka reakcja:
@zdyboo (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2855) nie obraź się, o to co napiszę, ale jeżeli singiel Cię nudzi to coś jest nie tak. Albo słaby singiel albo nie potrafisz go użyć.
Która znowu niefortunnie, ma znamiona "osobistej wycieczki", co spowodowało taką odpowiedź:
Nie obrażam się, ale i Ty tego nie rób, bo to co napisałeś to jednak bardzo mi pachnie protekcjonalnym tonem.
Na pewno wszyscy jesteśmy tutaj zgodni (wszak, znamy się nie od dziś), że nikt nikogo w tej wymianie zdań, nie miał zamiaru obrazić, sprawić, żeby poczuł sie niekomfortowo etc. Ważny jest dobór słów,.. tylko tyle i aż tyle.
Peace & Love :grin:
patronat
25-03-2025, 11:07
Jasne że tak!
Przy okazji, Gaiki, Wilkowicka, Łysa, Czupel - to miejsca uważane za najlepsze traski enduro w naszym kraju. Znam kilka tylko, są naprawdę mega. Zobacz sobie końcówkę traski "Kłańce" - absolutna nowość. Traska biegnie trawersami obok strumienia. Sikorski z Martyną P. ją jechali:
od 8:40 mniej więcej
https://www.youtube.com/watch?v=IGn6Soz0oIo&t=270s
- - - - kolejny post - - - - - -
E tam, (świeży) śnieżek jest fajny. Gdy jedziesz lasem i wiesz, że jedziesz a jednocześnie czujesz, że z lekka poruszasz się ślizgiem. i jest to ślizg jak najbardziej kontrolowany i do przodu. ;)
Tu nie chodzi o ślizg tylko utrudniony dojazd w kopnym śniegu. W tamtym roku, omijając szczyt Klimczoka jechaliśmy czarnym szlakiem z Kopców na Szyndzielnię, teoretycznie w dół. Pchaliśmy w dół rowery, serio. Tak z 200 metrów. Masakra.
W tym roku śniegu jest znacznie mniej, a w zasadzie już go prawie nie ma - w sobotę goście jechali z Szyndzielni i mówili że tylko na pierwszych 200 metrach jest białawo, potem już spoko. No ale to wysokość około 900 mnpm.
rotor Bardzo podoba mi się Twoje tłumaczenie mojej dyskusji z patronatem, co autor miał na myśli.
Przy okazji, Gaiki, Wilkowicka, Łysa, Czupel -
.
Ja bym sie tam nie pchał, w taki warun. Wolę jednak bardziej sucho, mokre korzonki ze śniegiem jeszcze, to nie są moje ulubione atrakcje :-P
@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473) Bardzo podoba mi się Twoje tłumaczenie mojej dyskusji z patronatem, co autor miał na myśli.
Tak chcąc, nie chcąc, wcinając się w Waszą dyskusję, postawiłem się w roli "mediatora", by stonować nastroje... Chyba się udało :grin:
cz4rnuch
25-03-2025, 15:34
Eee, trochę wyższa temperatura dyskusji zamiast nieustannego spijania sobie z dzióbków jeszcze nikomu nie zaszkodziła (żartuję). Powoduje wyrzut adrenaliny a bywa też że i endorfin :) Ważne, że w atmosferze poszanowania dla czyichś poglądów i wzajemnego zrozumienia. Jedynie odnośnie biegania bym wtrącił słowo sprostowania ponieważ nie sądzę by akurat ta forma sprawiała komuś autentyczną przyjemność. Dla mnie np. to cierpienie :) Ale w pewnym wieku to warunek konieczny, by się nie zapuścić na zimę. Nie widzę w tej formie aktywności etapu w którym komuś może sprawiać to fun. Albo w to wchodzisz by coś osiągnąć a potem to przechodzi w styl życia. No fun. Za to może być czymś w rodzaju medytacji. A na bajku jak już mi się zdarzy zrobić jakiś dłuższy przebieg to po prostu odpoczywam psychicznie. Podobnie do zdyba lubię podróże i rower daje taką namiastkę szczególnie jak ktoś się już wkręci w te kilometry jak kilku panów tu piszących. Czego odrobinę zazdroszczę. Single to zapewne bardziej fan niż koncypowanie nad sensem istnienia, ale dla mnie już za późno by się o tym przekonać. Niedługo wybije 46 lat i zanim bym doszedł w tym do jako takiej biegłości pewnie bym się na amen poskładał, bo kości już nie te. Wystarczy, że w kajta zaczynam się troszku wkręcać i odrobinę w nurki. Tu też można zginąć więc nikt mi nie powie, że nic nie robię w tej materii :)
PS Po ponad miesiącu sprawdzania nowej aktualizacji fenixa, po której sporo się spodziewałem, mogę śmiało napisać, że dla mnie wiele się nie zmieniło. Analizowałem to dość mocno i poprawa jest, ale bardzo mała. Za to fixa mi zaczęło łapać bez problemu, co cieszy. Także mocne trzy minus. Nie mam już złudzeń, że dla mnie się coś zmieni dlatego pozwolę sobie zapytać. Jak pasek na klatę do sparowania z garminem? Nigdy nie nosiłem, ale jak na swoją wagę mam dość szeroką klatę więc chciałbym coś co się nie osuwa podczas biegu. Będę dźwięczny za każdą sugestię.
Jakby ktoś chciał mnie torturować i musiałbym wymyślić dla siebie najgorszą karę, to byłoby to właśnie bieganie.
Ja miałem raptem 2 paski, mogę jedynie ze swojej strony powiedzieć, że HRM Pro biały ma wewnętrzną pamięć i zapisuje dynamikę biegu, cokolwiek by to nie oznaczało.
Ja biegam tylko gdy ktoś mnie goni.
grissley
25-03-2025, 16:45
A u mnie to jakoś tak:
https://img31.demotywatoryfb.pl//uploads/202210/1666273028_m7e47q_600.jpg
Single to zapewne bardziej fan niż koncypowanie nad sensem istnienia, ale dla mnie już za późno by się o tym przekonać. Niedługo wybije 46 lat i zanim bym doszedł w tym do jako takiej biegłości pewnie bym się na amen poskładał, bo kości już nie te..
Miałem właśnie tyle wiosen, jak zacząłem po singlach jeździć,... więc wymówka słaba :razz:
cz4rnuch
25-03-2025, 17:11
Lepszej nie mam. Każdy człowiek, mówią, to oddzielny przypadek. Ty może ciosany z granitu jesteś, ja przez lata używkowania wypłukałem z siebie prawie cały wapń. Kilka lat temu podczas zwykłego biegania złamałem sobie żebra. Chyba, bo u lekarza nie byłem, ale przez miesiąc oddychałem jak ryba wyciągnięta z wody :)
grissley
25-03-2025, 17:34
złamałem sobie żebra. Chyba, bo u lekarza nie byłem Wydaje mnie się, że ze złamanym żebrem bez lekarza by się jednak nie obyło...
Najlepiej jest biegać o 6 rano. Wtedy już nic gorszego cię tego dnia nie spotka.
Ostatni raz biegałem jakoś w podstawówce, nie przeczę, progres był. Z ogonów w biegach na wuefie nagle zacząłem się meldować na pudle. Potem jednak były dwa skręcenie lewej kostki, rok po roku i od tamtego czasu wystarczy mi nieco bardziej nierówny chodnik, żebym krzywo stanął. Ostatni raz, jak na urlopie w Izerach, trzy lata temu z Orlego wychodziłem, mało piwa nie rozlałem. Od tamtych skręceń w podstawówce, żadnych sportów związanych z bieganiem lub skakaniem.
A co do mediacji, to dziękuję, ale nie była potrzebna, jak napisał Marcin, zdrowa wymiana poglądów jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
patronat
25-03-2025, 18:25
1. Od biegania dla mnie gorsze (bardziej monotonne) było pływanie.
2. Moja żona w tym roku pstryknęła 50 a w górach od 2 lat jeździ. I nie miała mojego przygotowania z motocykli. O swoim wieku pisał nie będę.
3 . Garmin mi działa bez zarzutu, oprócz tego że ostatnio mi puls 201 zanotował a to raczej mało możliwe.
4. W dyskusji z mojego punktu widzenia nie było żadnego spięcia. To nawet nie była dyskusja. Zwykła wymiana poglądów i punktów widzenia.
5 . Młody nas do stolicy ciągnie od dłuższego czasu, więc przy okazji kupiłem wejściówkę na Bike Expo. Jakby się ktoś wybierał, kod -10%: drebike
Wind Mill
25-03-2025, 18:29
Wydaje mnie się, że ze złamanym żebrem bez lekarza by się jednak nie obyło...
A co na złamanie żebra lekarz ci pomoże? Zapisze leki przeciwbólowe? ;)
Mowa oczywiście o złamaniu jednego lub dwóch żeber, w jednym miejscu, tak zwane stabilne złamanie żebra (żeber).
Ja pewnego Sylwestra w drodze na przedpołudniowy spotting (rowerzem ofkoz) na śliskim zakręcie asfalt na klatę wziąłem, i potem bolało ze dwa miechy, jak nie więcej.
Stłuczenia nie powodują dolegliwości przez tak długi czas. ;)
Uznałem iż skoro nie kaszlę krwią i da się żyć, kontakt ze służbą zdrowia jest zbędny; a trucizn przeciwbólowych unikam jak mogę.
PS.
Upadek nastąpił w połowie drogi, to przecież bober nie będę zawracał tylko pojechałem dalej. Łatwo nie było jechać na krótkich oddechach, ale najtrudniejsze dopiero czekało u celu.
Naonczas nie było jeszcze górki spotterskiej na wprost terminalu, i by znaleźć się z obiektywem ponad płotem lotniska, trza było się wspiąć na (całkiem solidną nota bene) bramkę do ogródków działkowych.
Ta niewielka wspinaczka i późniejsze utrzymanie się na szczycie bramki dopiero wymagały zaciskania zębów z bólu. :mrgreen:
Rocznik 80 to najlepszy rocznik, możecie sobie to zapisać w kajecikach od kolegi niemca ;)
Łoj. Nie wiem, ja chyba nigdy nie miałem złamanych żeberk00f.
Ja za dzieciaka miałem tak pi***tego sensei, że na Kyokushin FC tak mi przyp.... w klatę, że miesiąc nie mogłem schodzić po schodach. Kij wie, może to były żebra ...
Potem już nikt nigdy nie powtórzył na mnie takiej akcji, nawet na Kickboxingu.
Tym czasem bardzo mi brakuje K-B, zbliża się rekonstrukcja więzadła, więc liczę, że w przyszłym roku delikatnie zacznę. To jest coś pięknego, ale nie ma tam przebacz, trzeba dawać całym ciałem z siebie maxa...
Mnie dziś EE2 zassał jakąś aktualizację FW. Chyba już wczoraj próbował, miałem nawet podłączyć do kompa, ale zapomniałem.
Dziś dociągnął całość i zapodał temat jak akurat wyszedłem pod blok, żeby do fabryki cisnąć. Dałem nie teraz i stwierdził, że w takim razie zrobi to jak będę go wyłączał i faktycznie pod fabryką się zaktualizował, zdążył zanim do biura dopełzłem.
Nie wiem co tym razem naknocili, ale na powrocie nic nietypowego się nie pokazało.
Przy okazji, chłodna historia.
Rano było mleko. Pierwszy raz na trasie do nowej fabryki. Tuż przed fabryczną wioską zrównuje się ze mną blachosmród. Jedziemy tak chwilę koło siebie, pochylam się, żeby zobaczyć kto ciśnie po lewym w taką mgłę. Kolega z zespołu.
Pytam się go już w biurze czy było widać moją tylną lampkę w takich warunkach. Mówi, że nie zauważył zatem chyba nie, ja odpowiadam, że w sumie nic mnie nie przejechało, nikt mnie nie strąbił, zatem chyba ogólnie nie było tak źle.
Lampka Knog Plus w trybie, trzy błyski słabsze i jeden na 100%. Niby 20 lm to niemało jak na tył, ale zastanawiam się. Wcześniej jak w 100% cisnąłem po mieście z czego 85% po wydzielonych DDR, to tematu nie było, ale teraz jak mam pół na pół DDR/jezdnia i pół na pół miasto/wioski, to może jednak warto kupić coś mocniejszego, jakieś Flare na ten przykład. Design dla mnie paskudny, ale mocy trudno im odmówić.
86861
86862
Bier Varie, ja też w koncu kiedyś ją zakupię.
- - - - kolejny post - - - - - -
a to jeżdżenie po Cyberniokach przy tym poziomie rowerów, amortyzatorach z takim skokiem i współczesnych hamulcach to raczej taka rekreacja rowerowa... ;)
siemalysy
25-03-2025, 19:41
Ja nie lubię jeździć rowerem po mieście i po drogach na których jest ruch samochodowy. W sobotę jechałem niemal całą Łódź z północy na południe. Prawie całość DDR, a i tak mnie to zmęczyło. Chyba nie jestem do tego przyzwyczajony.
patronat
25-03-2025, 19:53
Bier Varie, ja też w koncu kiedyś ją zakupię.
- - - - kolejny post - - - - - -
a to jeżdżenie po Cyberniokach przy tym poziomie rowerów, amortyzatorach z takim skokiem i współczesnych hamulcach to raczej taka rekreacja rowerowa... ;)
Dokładnie. Potem ci „turyści” startują na tych rowerach w zawodach. Na przykład robią kwalifikacje do EWS w 2021. No i organizator, zwykły cham i prostak zachowuje resztki człowieczeństwa i nie wytycza trasy dzikusami. Ale żeby jednak pospólstwo mogło mieć igrzyska, biorą jakieś ciekawsze trasy, akurat w tym przypadku Dziabara - ot zwykła trasa z serii oficjalnych. A potem jakieś chamy wrzucają film na yt :)
zdyboo mocna lamka to 250 lumenów w maksie. I wszystkie nowoczesne mają funkcję światła stopu.
Film rzeczony, w którym widać, że zwykły nowoczesny rower wypłaszczą single:
https://youtu.be/XVBWtKrsIo0?si=Vu0jmV7gVKmptVZP
Dla ciekawskich dodam, że zeszłoroczny EDR też miał odcinek po Dziabarze. Tyle że im rower nie przeszkadzały, skali przez tą skalę na wprost żeby było szybciej :)
Raczej bez radaru. O tej godzinie co jeżdżę jest w miarę spokojnie, może oprócz ostatniego kilometra od zjazdu z DW. Puszki słyszę dobrze.
Poza tym od czasu do czasu zakładam sakwę podsiodłową i wtedy lampka leci hyc na torbę. Akurat Knog Plus ma MZ bardzo przemyślany dizajn jeżeli chodzi o funkcjonalność. Ciężko mi tylko ocenić jej widoczność, ale przez całą zimę nie miałem żadnej sytuacji, że nie zostałem zauważony.
W niedzielę mnie łyknął szosowiec, nie wiem co miał z tyłu, ale było to widać z niemal kilometra, już jego było ledwo widać, ale lampkę było trudno przeoczyć.
Nad Varią się swoją drogą zastanawiałem, ale raczej pod kątem weekendowego jeżdżenia. Odpuściłem temat jednak. Dla mnie to tylko gadżet. Tylko kilka razy zostałem zaskoczony przez samochód jadący za mną. Zawsze z wmordewindem szumiącym w uszach.
Radar na fabryczne dojazdy to już w ogóle odpada. Nie po to likwidowałem ostrzeżenia o wybojach, żeby sobie dokładać teraz o blachosmrodach. Poza tym mam ponad kilometr trasy po DDR wzdłuż dosyć ruchliwej jezdni, tam pewnie bym co chwila miał powiadomienie, a zagrożenia nie ma.
Radar bym musiał pożyczyć od kogoś i to raczej na dłużej, żeby się przekonać.
grissley
25-03-2025, 20:15
Ja nie lubię jeździć rowerem po mieście i po drogach na których jest ruch samochodowy. W sobotę jechałem niemal całą Łódź z północy na południe. Prawie całość DDR, a i tak mnie to zmęczyło. Chyba nie jestem do tego przyzwyczajony.Ja przecinając Łódź stałem chyba literalnie na wszystkich światłach. Nie wiem, czy tam zawsze taka czerwona fala, ale mało mnie szlag nie trafił...
Edyta podpowiada, że funkcja stopu w jeździe fabrycznej mi też niepotrzebna. Teraz mam jedne światła i to na DDR akurat. Zdarzają się jazdy gdzie czas brutto = netto. Zwalniam tylko przy zakrętach na DDR, bo przecież ten typ drogi może mieć zakręty 90 st. bez żadnego wyprofilowania, gdzie muszę zwolnić do 5 km/h żeby się zmieścić. I przy wjeździe i zjeździe z DW. Resztę lecę bez dotykania hebli.
250 lm to mam z przodu, co prawda w najsłabszym trybie, ale takiego obecnie używam i to tylko rano.
Ja nie lubię jeździć rowerem po mieście i po drogach na których jest ruch samochodowy. W sobotę jechałem niemal całą Łódź z północy na południe. Prawie całość DDR, a i tak mnie to zmęczyło. Chyba nie jestem do tego przyzwyczajony.
U mnie jest tak, że dla mnie ważne jest wyjście na rower. To czy to bedzie 50 raz to samo kółko ma dla mnie drugorzędne znaczenie.
Oczywiście dobrze jest zrobić sobie od czasu do czasu odskocznię i dłuższą trasę, co czasami się udaje, nie mniej jednak mam obowiązki rodzica i chopa w mieszkaniu, które dość mocno kroją ramy czasowe, w których mogę się poruszać.
Czy to się wzieło z wiecznego braku czasu, nie wiem, mi się rower nie nudzi, samo wyjście na rower daje mi mega fun. Taka sytuacja.
Mam taką lampkę (tej samej firmy co z przodu), ale nie daje pełnej kontroli w tym co robi w 100% więc jej nie polecę, chociaż mi jej automatyka akurat odpowiada....
2. Moja żona w tym roku pstryknęła 50 a w górach od 2 lat jeździ. I nie miała mojego przygotowania z motocykli. O swoim wieku pisał nie będę.
Ale Kornelia też jeździła moto-enduro, więc jej było dużo łatwiej przesiąść się na velo-enduro, w porównaniu, gdyby nie miała tego doświadczenia
Swój wiek "zaszyfrowałeś" na YT w nicku, wiec żadna to tajemna wiedza (mylę się ? :wink: )
a to jeżdżenie po Cyberniokach przy tym poziomie rowerów, amortyzatorach z takim skokiem i współczesnych hamulcach to raczej taka rekreacja rowerowa... ;)
I tak, i nie, zależy, kto dosiada rowerz. Normalnie, czym się ma lepszy rowerz, to jest pokusa sprawdzić jakieś trudniejsze traski, które były do tej pory zbyt wymagające i strachaliśmy się po nich jeździć. Wszystko się rozwija, obecnie rowerze enduro mają geo praktycznie rowerów dh sprzed kilku lat, trailówki, rowerzów enduro, itd. Odcinki pucharu świata w XC, wyglądają miejscami, jak OSy enduro sprzed kilku lat.
Ja nie lubię jeździć rowerem po mieście i po drogach na których jest ruch samochodowy. W sobotę jechałem niemal całą Łódź z północy na południe. Prawie całość DDR, a i tak mnie to zmęczyło. Chyba nie jestem do tego przyzwyczajony.
I tak trzymaj :)
patronat
25-03-2025, 20:37
Nie mylisz się :) No może tylko tyle, że Nelcia jeździła amatorsko na tyle, żeby się nie bać innego podłoża niż asfalt. Bo wcześniej na VFR popylała :) i nie rozumiała mojej zajawki na teren.
Oglądałem wczoraj geometrię zwykłego Jama2 na 2024. All mountain rower niby. Przód 160 skoku możliwość 170. Kąt główki faktycznie jak dh sprzed 10 lat. A do ostrzejszej jazdy jest jeszcze SAM. No ale w elektrykach dają wszystko " na zapas".
Te odcinki trudne pojawiły się kilka lat temu. Burkowa w wywiadzie o tym mówiła kiedyś. Bała się skakać więc nie jeździła DH. A teraz na zwykłych endurowych wyścigach musi.
ale to zjeżdżanie na heblach cały czas, a w górę wyciągiem, albo na prądzie to nudy muszą być jak pieron, nawet się człowiek nie spoci... ;)
patronat
25-03-2025, 20:48
Przy okazji byłbym zapomniał: super hiper nowoczesne technologie. Na załączonym obrazku ochraniacz pleców D3O. Pęka od patrzenia na niego. Bluza Race Face ma niecałe pół roku
86864
Maja Włoszczowska też w pewnym momencie kariery i to nie na początku, musiała podciągnąć technikę i psychikę, bo XC się mocno zmieniło od czasu jak zaczynała jeździć.
No i wracam do wywiadu z Szymonem Godźkiem na temat Hard Line, trudno mu odmówić skilla, ale o ile we FR to ścisły top, tak w DH nie chce być ostatni i wie, że nawet nie ma co marzyć o top 10.
---
Miasto na rowerze, zwłaszcza duże, zwłaszcza w Polsce to nie jest lekki temat. Choć tak po prawdzie, na tyle co najeździłem się po Europie w tym po dużych miastach to nawet w Holandii (Amsterdam i Rotterdam) nie jest pod tym względem tak różowo. Chyba najlepiej jeździło mi się po Helsinkach, ale to też wynika z charakteru miasta i mieszkańców. To duże slow city, zatem rower jakoś do tego pasuje. Zaskakująco dobrze jeździło mi się po Szanghaju. Zaskakująco, bo najpierw z perspektywy pieszego obserwatora myślałem, że to będzie moja ostatni jazda w życiu, ale jechałem z Shao, zatem było dobrze.
Byłem też bardzo pozytywnie zaskoczony Trójmiastem. To tam pierwszy raz i zarazem nie raz, zdarzyło się, że kierownik cofnął, jak widział, że nie zdąży opuścić przejazdu. We Wro zdarzyło mi się to raz i to jakoś niedawno, pewnie ktoś z 3city się przeprowadził. Nie odważyłem się jeździć w Dublinie, lewostronny ruch i moje nawyki nie idą w parze.
We Wro jak mam coś do załatwienia to jadę przez miasto, rekreacyjnie nie. Chyba, że po wałach, mamy pętlę 40 km, która w znakomitej większości jest pusta. Chyba najbardziej mnie wkurza organizacja sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniach. Tam gdzie auta mają jedne światła i przelatują skrzyżowanie, tam rower ma nierzadko 4 sygnalizatory i nierzadko nie zachodzi taki układ, żeby dało się przelecieć na zielonej fali. Trzeba się zatrzymać i to dobrze jak tylko raz. Choć są oczywiście miejsca gdzie jest ruch bezkolizyjny, bo piesi i rowery śmigają np. pod mostem. Niemniej jednak takich skrzyżowań pokonywanych na kilka razy jest więcej.
cz4rnuch
25-03-2025, 21:58
Kurcze, nie dość że człowiek uzdolniony to jeszcze szczęściarz. Ja mieszkając ponad 25 lat w 3city i jeżdżąc rowerem od kilku nie mogę sobie przypomnieć by choć raz mnie się ktoś cofnął. Raczej odwrotnie, zajadą i albo udają, że nie widzą albo patrzą się tylko w stronę od której nadjeżdżają samochody i walą na samuraja. Na pasach nie lepiej. Już nawet sobie wyrobiłem nawyk zsiadania, wypuszczam też pół koła na zwiad, żeby nie było, że się zastanawiam a już na pewno chcę przejść, ale niewiele to pomaga. Mam takie miejsca po drodze do/z pracy, że nawet jak już się ktoś łaskawie zatrzyma to i tak z duszą na ramieniu wyglądam zza niego czy na drugim pasie ktoś nie pruje. Kilka razy już bym zginał. Na pocieszenie miałbym słuszność po stronie przepisów drogowych. Raz by mnie potrącili przy samej karetce dającej jeszcze sygnał, że idę, więc miałbym przynajmniej szybszy transport do kostnicy :) Czyli też nie widzę przyjemności jeżdżenia po mieście. Na szczęście do lasu mam 10 metrów.
No potrafią cofać, co jest mile, ale czy to jest częściej niż gdziekolwiek, wątpię.
Ja ostatnio wjechałem przed maskę lasce, która udawała, że nie widzi ruchu na ddr, i paczała w kierunki odjeżdżających aut.
No więc stanąłem przed maska, jako i ona na ścieżce stała i robię to samo co ona, łeb w bok i paczam w nicość.
Minęła tak dobra minuta, zanim przestała kretynka udawać xD
cz4rnuch
25-03-2025, 22:23
Ja prawdziwą życzliwość wobec pieszych czy pedalarzy to widzę tylko w niektórych mniejszych miejscowościach. Takich prawdziwych cittaslow jak mój rodzinny Lidzbark W. Tam już kilkadziesiąt metrów wcześniej hamują jak tylko kto spojrzy na pasy i machają zapraszająco czapkami. Aż człowiekowi głupio i przyspiesza kroku by nie nadużywać uprzejmości. Z drugiej strony jak jadę do rodziców to sam muszę być czujny jak ważka, bo piesi tam to normalnie jak krowy w Indiach, w ogóle nie patrzą jak lezą.
ale to zjeżdżanie na heblach cały czas, a w górę wyciągiem, albo na prądzie to nudy muszą być jak pieron, nawet się człowiek nie spoci... ;)
Nie prowokuj..:twisted:
Hebli używasz na początku, jak skill rośnie, coraz mniej :p
Przypomina mi to narciarstwo zjazdowe, które mi się kompletnie znudziło ;)
Jeżdżąc po swojej mieścinie rowerzem, mam zaskakująco pozytywnych sytuacji, gdzie auta zatrzymują się przed zebrami na dużo, zanim dotrę w ich pobliże. Bywały nawet tak komiczne sceny, ze nie mając zamiaru przejechać przez przejście, kręciłem się niedaleko od niego, a tu auto mi się zatrzymuje i kierownik błagalnym wzrokiem "poganiał", bym szybko zrobił przejazd i ociągał. No to ja jechałem, choć nie miałem takiego zamiaru w tym momencie, po to, by kierownik utrwalał ten nawyk w sobie,a nie wk..wiony jechał dalej z myślą, że na darmo się zatrzymał :-o
patronat
25-03-2025, 23:32
Był postulat, coby w przepisy wsadzić zasygnalizowanie chęci przejścia przez pasy np podniesieniem ręki. Czasem pieszy dochodzi bokiem i nie wiadomo co chce zrobić…
Był postulat, coby w przepisy wsadzić zasygnalizowanie chęci przejścia przez pasy np podniesieniem ręki. Czasem pieszy dochodzi bokiem i nie wiadomo co chce zrobić…
Kurde, teraz mi przypomniałeś, że za komuny był taki zwyczaj (nie wiem, czy przepis), żeby dzieci szkolne/przedszkolne uczyć podnoszenia ręki do góry, gdy idą zebrą
cz4rnuch
26-03-2025, 01:02
Najlepszy przepis na nic się nie zda jeśli ludzie nie będą go przestrzegać. W tej chwili mamy np. chyba dość jasny, że gdy widzimy jak ktoś staje przed pasami to znaczy, że pieszego właśnie przepuszcza więc trzeba się bezwzględnie zatrzymać. Kocich żyć by mi nie wystarczyło gdybym liczył na to, że wszyscy kierowcy będą łaskawie się do niego stosować.
patronat
26-03-2025, 13:10
Kurde, teraz mi przypomniałeś, że za komuny był taki zwyczaj (nie wiem, czy przepis), żeby dzieci szkolne/przedszkolne uczyć podnoszenia ręki do góry, gdy idą zebrą
Dzisiaj właśnie taka grupa w zielonych kubraczkach podnosiła ręce i zablokowała wjazd do Kato od Mikołowa. Policja grupą z 50 osób łącznie uczyła się regulować ruch na skrzyżowaniach. Do tego podeszło przedszkole w równie zielonych kubraczkach i grzecznie z podniesionymi rączkami przeszło do parku. Fajnie to wyglądało :)
A ja dziś zaliczyłem lot przez kierownicę. Na szczęście nic się nie stało, a kto nie leciał przez kierownicę, niech pierwszy rzuci kamieniem. Ale, kurcze, przy wsiadaniu na rower to jednak trochę dziwne:D
Tylko trochę jak się zastanowić. Ostatnie OTB jakie zaliczyłem, to przy ruszaniu spod świateł. Prędkość była żadna, ale pierwsze, max drugie depnięcie zerwało łańcuch, a że nadal stałem na pedałach, to inaczej się skończyć nie mogło.
grissley
26-03-2025, 16:54
a kto nie leciał przez kierownicę, niech pierwszy rzuci kamieniem.Ja w tę stronę odpukać tylko raz, ale za to ładnym lobem - za gówniarza jeżdżąc Wigry 3 zastanawiałem się, czemu wszyscy pedałami hamują a nikt tą klamką na kierownicy. No więc rozpędziłem się i ją przetestowałem.
Do dzisiaj z nieśmiałością do przednich hebli podchodzę...
siemalysy
26-03-2025, 17:17
Ostatnie konkretne OTB, którego doświadczyłem skończyło się pękniętym kaskiem i wgniecioną ramą w rowerze. Nic przyjemnego.
Szukam owijki do swojego Checkpointa. Obecnie mam Supacaz Super Sticky Kush i jest spoko. Natomiast chciałbym założyć coś co fajniej będzie się komponować z rowerem. Może w Was jest więcej kreatywności i będziecie w stanie podpowiedzieć mi co do mojego roweru podpasuje.
Być może taki Ergon podpasuje.
https://www.szumgum.com/media/products/e017476d2bd1fe03c1caacb91b0c9e36/images/thumbnail/big_ERGON-BAR-TAPE-BT-Gravel-swamp-green-4.jpg?lm=1737310566
siemalysy
Michał, jeszcze wypadałoby wrzucić fotosa gruza, żeby było łatwiej. W moim wieku pamięciówka już co raz trudniejsza.
siemalysy
26-03-2025, 17:50
Oczywiście. Już się poprawiam.
86891
Ja bym poszedł w szarości. Może jakieś camo czarno-szare, ale raczej takie geometryczne niż ciapate jak do lasu. Masz drobne, szaro-czarne akcenty na ramie to w jakiś sposób by to nawiązywało. Po części nawiązywałoby też do kolorystyki osprzętu, narzędziownika czy nawet bidonu. Tyle, że to wiadomo najłatwiej zmienić. Ramy tak łatwo nie zmienisz. Jak paczam na kolor tego Ergona co zaproponowałeś to taki oliwkowy jest, Nawiązywałby ładnie do tej trawy w tle.
Ergon ma szarą owijkę tylko w segmencie "Road", co niekoniecznie musi być złe, bo to 2 mm. Jeździłem dwa sezony na Road Plus (2,5 mm) i było spoko.
Swoją drogą sklep walnął swoje logo na zdjęciu "zajumanym" ze strony producenta. Widzę, że lata dziewięćdziesiąte mocno się trzymają.
Dla mnie szary dosyć nudny jest i zbyt jasny może się szybko brudzić, ale w tym wypadku może nieźle pasować do stonowanej kolorystyki całego roweru.
Ewentualnie coś miodowego, nawiązującego do boków opony, ale znowu, boki ściemnieją, zmienisz opony, a każdy producent widzi inaczej beż na boku.
Jak chcesz zgrać z ramą, to szukałbym czegoś bardziej pasującego odcieniem. Fizik ma takie coś, co określa jako pistacjowy. Tylko, że Fizik Tacky bardzo się brudzi. Tam chyba tylko czarna nie zmienia koloru już po pierwszej jeździe. Miałem, czerwoną, granatową i beżową.
Ergon i Brooks są spoko, jako całokształt.
Z bliska wygląda to ładnie, ale za zdybem, prosimy o całokształt :D
Nie ważne, opóźnienia na łączach.
Bardzo ładnie, piątka, siadaj :)
siemalysy
26-03-2025, 18:52
zdyboo
Tomek, dziękuję za podpowiedź :) Najłatwiej, to założyć czarną, bo czarny podobno do wszystkiego pasuje.
Może coś takiego w czaeno-szarym kolorze. Przejrzę jeszcze inne sklepy rowerowe. Może coś jeszcze znajdę.
https://www.centrumrowerowe.pl/photo/product/guee-sl-dual-2-228034-f-sk7-w780-h554_2.webp
Popatrz jeszcze na owijki cyclovation.
Bardzo podobne do guee (jakościowo)
siemalysy
26-03-2025, 18:54
crusiek
Sebastian, napisz proszę czego jeszcze potrzebujesz, a postaram się spełnić Twoje oczekiwania ;)
crusiek
Sebastian, napisz proszę czego jeszcze potrzebujesz, a postaram się spełnić Twoje oczekiwania ;)
Michale, niczego mi nie potrzeba, wszystko w z Twojej strony w najlepszym porządku, to ja tu jestem słabym ogniwem w odświeżaniu forum.
- - - - kolejny post - - - - - -
Może zielony kameŁon?
https://www.ciclovation.com/SEITEX/83384071.html
Czarny wiadomo, pasuje do wszystkiego, ale jak ze wszystkim co pasuje do wszystkiego. Jest nudne.
To co czarne z szarą końcówką jest spoko.
Z tego co znalazłem, to
PRO Gravel Comfort - jest szaro szara i czarna w szare konturowe sześciokąty.
Supacaz Super Sticky Kush - szara w ciemniejszoszare gwiazdki i czarna przechodząca w szare końcówki.
SILCA Nastro Cuscino - szara w skośne szare pasy - tanio nie będzie.
Swoją drogą to Trek mógłby ogarnąć temat i mieć w ofercie owijki dopasowane kolorystycznie do ram.
siemalysy
26-03-2025, 20:43
Dziękuję Wam za pomoc.
Kameloeon jest ciekawy. Ale ja chyba nie mam nic co by do niego pasowało. No ale kamleon powinien się dopasować do wszystkiego. Supacaz w ciemnoszare gwiazdki to taki sam model jak ten, który mam obecnie. Jedynie koloru nie mogę sam określić, bo albo jestem daltonistą, albo moje monitory są do luftu. W opisie jest szary i mi bardziej do niebieskiego pasuje.
Kupię albo tą czarno-szarą, którą wrzucałem wcześniej, albo Supacaz. A może dwie i zobaczę, która będzie lepsza.
Bardziej mi to na odcień jasnego niebieskiego wygląda niż szary.
https://www.tradeinn.com/f/13698/136987180_3/supacaz-super-sticky-kush-taśma-na-kierownicę.webp
Trek mógłby dodać oczywiście. Zajrzałem co oferują i nie oferują nic ciekawego.
W sumie owijka sprawa indywidualnata gue co dałeś z szarym tez ladnie sie by wkomponowała.
Ta jasnoszara mi osobiście sie nie podoba ale to nie ja będę na nią paczać
Mój ergon się zaczyna przecierać. Mało trwała.
siemalysy
26-03-2025, 21:37
W sumie owijka sprawa indywidualnata gue co dałeś z szarym tez ladnie sie by wkomponowała.
Ta jasnoszara mi osobiście sie nie podoba ale to nie ja będę na nią paczać
To prawda. Każdy woli co innego.
Kupiłem Gue z szarym. Jutro ma być.
Mam jeszcze jedną sprawę do rozwiązania. Muszę naprawić buta Shimano. Będąc na początku marca na Ponidziu, pod koniec wyjazdu zacząłem słyszeć metaliczny dźwięk podczas pedałowania. Wróciłem do domu i o tym zapomniałem. Przypomniało mi się dopiero jak kolejny raz ubierałem się na rower. Hałasował blok w jednym bucie, bo się poluzował. Nie da się go dokręcić i odkręcić. Zostaje mi wiercenie i pewnie na nim się nie skończy. Będę musiał się zaopatrzyć w wykrętaki, bo pewnie będą potrzebne.
Mój ergon się zaczyna przecierać. Mało trwała.
Musiałeś gdzieś przytrzeć. Mówiłem o tym w Izerach, jest nawet na filmie. Jak już przytrzesz i to przytarcie jest w miejscu gdzie trzymasz łapę, to szybko idzie.
W Checkpoincie, miałem małą (fi 5 mm) dziurę w owijce, ale nie w miejscu gdzie często lądowała dłoń i się nie powiększała. W Hultaju miałem przycierkę akurat tam gdzie nasada dłoni ląduje i pruła się jak stare prześcieradło. Ja zawsze w rękawicach.
No i Ergon mocno lepi się do kiery, po odwinięciu trzeba czyścić z resztek pianki
Hałasował blok w jednym bucie, bo się poluzował. Nie da się go dokręcić i odkręcić. Zostaje mi wiercenie i pewnie na nim się nie skończy. Będę musiał się zaopatrzyć w wykrętaki, bo pewnie będą potrzebne.
Ale jak, śruba sie zapiekła i gniazdo wyrobiło?
Jak tak, to bym jeszcze torxem spróbował. Ze śrubami Shimano trzeba uważać, bo mają powiększone gniazdo na klucz. Normalnie M5 ze stożkowym łbem jest pod klucz 3 mm. Śruby Shimano są pod klucz 4 mm, wobec czego mają mniej materiału na ściankach stożka. Zdarzało się, że jak kto nie miał czucia w łapie to ukręcał łeb już przy montażu.
Ale, jak masz dostęp do blachy od środka buta, to ja bym rozwiercił, żeby zerwać łeb i wyjął blachę od środka buta. Jakby co to mam kilka blach Shimano, mogę podesłać.
No właśnie nie przytarłem, bo ona już całkowicie od dłoni się zaczyna dezintegrować. Jak dotrwa do lipca do na zlocie zobaczyta.
To nie wiem, nie pocę się kwasem.
Sam sobie pedały zepsułeś, dopuszczając do luzów :) A przede wszystkim zepsułeś chińskie na 100% :)
Ale kto kazał fabryce nie dawać na śrubkę kropelki kleju, to nie wiem, albo tak skonstruować , by uszczelnienie było niezawodne ?
Na czasie otworzę wspomniane pedały od VP i zobaczę co tam się dzieje. Ciekawe jaki widok zastanę i kogo on zaskoczy ? :mrgreen:
No i otwarłem w.w. pedały od VP
Przy okazji sprawdziłem, kiedy je zakupiłem i wyszło, że w 05.2015 r miałem już je założone na ht CUBE, czyli do dziś licząc z bułkowozem, obleciały 7 rowerzów bez serwisu i ok. 10 tys MTB km
86914
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to klej na gwincie (można ?,.. można ! :-P ) Reszta bardzo podobna do tego, co widziałem po rozebraniu pedałów od Race face po 13/26 miesiącach używania. VP absolutnie nie wykazywały żadnych objawów, prowokujących do serwisu. Rozebrałem je dla celów dydaktycznych. Oczywiście są ślady rdzy (ale nie na powierzchni ślizgowej, która wygląda, jak czop wału korbowego :grin:) sporo syfu wewnątrz, ale łożysko w stanie idealnym i żadnych luzów
Na czasie rozkręcę pozostałe "no nejmy" czyli XLC i z Deca (czyli de facto, takie same), więc historii będzie c.d.
- - - - kolejny post - - - - - -
Oring był już ciut stwardniały, ale zostawiłem go, odratowując tylko w Sram masełku :grin:
siemalysy
27-03-2025, 18:01
...
Ale jak, śruba sie zapiekła i gniazdo wyrobiło?
Jak tak, to bym jeszcze torxem spróbował. Ze śrubami Shimano trzeba uważać, bo mają powiększone gniazdo na klucz. Normalnie M5 ze stożkowym łbem jest pod klucz 3 mm. Śruby Shimano są pod klucz 4 mm, wobec czego mają mniej materiału na ściankach stożka. Zdarzało się, że jak kto nie miał czucia w łapie to ukręcał łeb już przy montażu.
Ale, jak masz dostęp do blachy od środka buta, to ja bym rozwiercił, żeby zerwać łeb i wyjął blachę od środka buta. Jakby co to mam kilka blach Shimano, mogę podesłać.
Nie wiem jak to się stało. Śruby nie są luźne, przynajmniej teraz. Rusza się cały blok razem z blachą, do której jest on przykręcony. Śruby nie mogę ruszyć, ani w lewo ani w prawo. Wyjąłem wkładkę, ale blacha jest zaryta. Czymś jest otwór zaklejony. Próbowałem podważyć, jednak nie udało mi się to.
Dziś przyszła owijeczka. Szary na żywo wygląda ok.
Odebrałem też koło do MTB po wymianie szprychy i centrowaniu. Przy okazji wymienione zostało łożysko bębenka. Będę zmieniał opony w MTB. Rozwinąłem więc nowe gumy, Wolfpack Trail TLR ToGuard i klocek w nich jest mniejszy niż w Kryptotalach. Będzie lżej pod górę :)
Nie wiem jak to się stało. Śruby nie są luźne, przynajmniej teraz. Rusza się cały blok razem z blachą, do której jest on przykręcony.
Brzmi jakby podeszwa się rozleciała. Mam nadzieję, że nie.
patronat
27-03-2025, 19:12
Nie wiem jak to się stało. Śruby nie są luźne, przynajmniej teraz. Rusza się cały blok razem z blachą, do której jest on przykręcony. Śruby nie mogę ruszyć, ani w lewo ani w prawo. Wyjąłem wkładkę, ale blacha jest zaryta. Czymś jest otwór zaklejony. Próbowałem podważyć, jednak nie udało mi się to.
Dziś przyszła owijeczka. Szary na żywo wygląda ok.
Odebrałem też koło do MTB po wymianie szprychy i centrowaniu. Przy okazji wymienione zostało łożysko bębenka. Będę zmieniał opony w MTB. Rozwinąłem więc nowe gumy, Wolfpack Trail TLR ToGuard i klocek w nich jest mniejszy niż w Kryptotalach. Będzie lżej pod górę :)
Z tego co wiem, opory toczenia mają podobne. Tak twierdzi mój mechanik. Natomiast odporność na uszkodzenie to inna liga.
siemalysy
27-03-2025, 19:27
Brzmi jakby podeszwa się rozleciała. Mam nadzieję, że nie.
Też mam taką nadzieję. Mam rozładowany sprzęt, więc tą operację zostawiam na inny czas.
Z tego co wiem, opory toczenia mają podobne. Tak twierdzi mój mechanik. Natomiast odporność na uszkodzenie to inna liga.
Jeździł na jednych i drugich, że wyraża taką opinię? Nawet jeżeli opory mają podobne, to wolę targać na podjeździe 600 g (po 300 g na koło) mniej niż więcej. Moje Kryptotale ważą realnie po 1,2 kg. Uważam je za bardzo dobre opony, jednak mnie zabijały na podjeździe. Dlatego zmieniłem.
patronat
27-03-2025, 20:14
Jeździł. Obsługuje przy okazji większość jeżdżących o po górach z Kato. No i ma na półce jedne i drugie. Ale faktycznie masa jest znacznie mniejszą. Tyle że to co zyskasz na wjeździe stracisz na drodze w dół:)
PS
Ponoć są średnio wytrzymałe na kamienie.
siemalysy
27-03-2025, 20:21
patronat najedzony głodnego nie zrozumie ;) Co mi z przewagi w dół, jak na górze będę wypruty na maksa ;) Wtedy będę walczył o przeżycie. Uwierz mi, pojeździłem na nich sezon i jest ciężko na podjeździe. Musisz wziąć pod uwagę, że moja noga jest słabsza niż wspomaganie Eco w E-MTB. A moje płuca mniej wydajne niż bateria ;) Zdaję też sobie sprawę, że nie będą tak wytrzymałe, jednak wierzę, że na ilość moich jazd w górach wytrzymałość będzie wystarczająca.
Jak kupię sobie E-MTB, to te opony wrócą do mojego wyposażenia.
Opony już na kołach. Zakłada się je stosunkowo łatwo. Uszczelniły się przy użyciu zwykłej pompki podłogowej.
Ciekawe co będzie w wersji darmowej. O ile cokolwiek.
Connecta używam w zasadzie tylko do wrzucania gpx do Edge.
Byle nie planowanie... bo ja sobie w connect głównie trasy układam..
patronat
28-03-2025, 10:03
w premium będą ekskluzywne odznaki i nowe emoji
Też używam tylko do wrzucania gpx-ów :-) planer mi jakoś nie podszedł
Wind Mill
28-03-2025, 11:28
Z kroniki dojazdu do tyrlandii.
Bober urwał! :mrgreen:
86934
Mysle sobie....Co tu sie stanelo bylo xD
https://youtu.be/hJvvelu2k-s?si=3f_5xHbjOa9MRk-b
Wind Mill
28-03-2025, 14:32
Wczoraj z wieczora tak wracałem z tyrlandii. :mrgreen:
Wczoraj rano, flak, raczej słabo "jeżdżalny". A że ja w niedoczasie, to ani przebranie się w cywilne i PKM, ani łatanie / wymiana dętki nie pasują, to dobiłem ciśnienie i ruszam z nadzieją.
Nawet niemal do końca udało się dojechać, ostatnie naście metrów już szedłem prowadząc kapcia.
Po południu cokolwiek przed fajrantem paczam łotdedak, dziurwa w dętce w miejscu, z którego swego czasu kawałek szkła wydłubałem (po trasie). Co daje asumpt o myśli o wymianie opony, bieżnik już cokolwiek zużyty, nowa od jakiegoś czasu czeka na swój moment.
No to łatanie, i odstawiam rowerz pod wiatę. Wieczorem kole 19ej po fajrancie chcę ruszać, a tu znów kapeć. Albo za szybko happy że znalazłem dziurwę i nie paczałem za kolejnymi, albo znów łatka nie trzyma.
Poprzednio, gdy wzmiankowane szkło usuwałem, na łatce wróciłem z trasy, ale rano flak. To pierwszy dwa raz gdy Park Tool Patch GP-2 mnie zawiódł. Może klej zwietrzał już, ja to kupowałem chyba w 2015 roku. :mrgreen:
Wracając do wczorajszego wieczora - bierę się za wymianę dętki, a tu zonk, ni u u nie idzie napompować. Przekląłem ped...e presty, sprawdzoną nie raz w boju pompkę z Lidla, ale powietrza w kole ni ma.
Idę na pobliski Orlen, gunwo, nadal nic. Tym bardziej przeklinam prestę - w niej by puściło z zewnątrz trza ciśnienie zapodać, a kompresor automatic, jak zmierzy za niskie ciśnienie to pompuje, ale jak zmierzyć skoro presta nie pozwala na dostęp do wnętrza? :mrgreen:
Wracam z kołem z Orlenu, nie ma co dalej kombinować bo zaraz o 20ej securitate fabrykę zamyka, zatem rowerz do góry kołem przypinam pod wiatą i z kołem w garści tudzież torebunią gabażnikową pruję na kolej. Dobrze, że PKM o 20:08 a nie na przykład 20:58.
W domu dwie różne pompki nic, kompresor aku nic, wymieniam wentyl, dalej nic. Już mi się nie chciało sprawdzać, czy przypadkiem kominek w dętce nie jest zapchany. :mrgreen:
Nowa dętka, nowa opona i z kołem w garści pruję na pociąg.
Urzekła mnie moja historia. :mrgreen:
Nooo, faktycznie, dreszczowiec bym rzekł.
Ważne, że przeżyłeś :)
https://media0.giphy.com/media/v1.Y2lkPTc5MGI3NjExN3pveTdsNmRoaDJpZ2cxYTFjdnJzMHd vOXo2NHV4YnYyZ3I3OWFxNyZlcD12MV9pbnRlcm5hbF9naWZfY nlfaWQmY3Q9Zw/xUyXllrO3Kv2mSn1SV/giphy.gif
Trochę mi to przypomina przygody, jakie sam miewam od czasu do czasu.
Choć jeszcze nie musiałem roweru w fabryce zostawiać. Zwykle poratował mnie ktoś ze służbową furą.
Obecnie mam trochę walki z przednimi kołami w obu gruzach.
W zeszłym tygodniu na 77 km, dwa razy dopompowywałem, bo schodziło. Raz prawie bym staranował blachosmród, bo nie mogłem położyć roweru w zakręcie tak bardzo jak bym chciał, z przodu było za miękko. Wymieniłem wkład wentyla, o-ring i jak przed chwilą macałem, to chyba trzyma.
W Hultaju też schodziło z przodu i tu wymiana ww. niewiele pomogła, schodzi, tylko nieco wolniej. Jak rano nabiję to na powrocie jest jeszcze spoko, ale na drugie rano już za miękko.
Kompresorek Flextail, gładko wchodzi i wychodzi z pojemnika Pro. Do bidonu Camelbak faktycznie się nie mieści.
Nie tylko Garmin robi się płatny. mapy.cz też. 45 zeta lub 250 koron rocznie.
Wersja darmowa będzie mogła mieć tylko mapę jednego kraju zapisaną offline. Choć w dowolnej chwili będzie można to zmienić, ale nadal tylko jeden kraj. Jak masz trasę w dwóch krajach, to lecisz na pakietówce lub na granicy ściągasz mapę.
Przy okazji z apki w telefonie usunęło mi wszystkie zapisane trasy. Na stronie mam dostęp, ale w apce pusto i tylko dodaj GPX. Trochę suabo. Mam nadzieję, że to tylko chwilowe lub, że ktoś zapomniał, lub że przenieśli gdzieś, a ja nie wiem. Zalogowany w apce jestem.
Co prawda mapy.cz używałem tylko jako ewentualny backup i podgląd w jakim miejscu trasy jestem, ale zawsze wrzucone przez stronę zaraz było w apce.
Chyba, że to teraz też będzie w premium.
Ka tam lecę na Komoocie, kupiłem pakiet cały świat i jest git.
W apce mapy.cz coś jest nie halo.
Nie da się stworzyć katalogu na ślady i nie da się zapisać śladu.
Pompka Lezyne Pocket nie wchodzi do pojemnika Pro. Szkoda, chciałem sobie stworzyć pojemnik do dymania.
Wind Mill
28-03-2025, 20:07
...Albo za szybko happy że znalazłem dziurwę i nie paczałem za kolejnymi, albo znów łatka nie trzyma...
Jednak druga dziurwa, łatane i niełatane:
86953
86954
Na ucho to słychać, jak dziurka bezpośrednio w kanał uszny skierowana. Nie wiem, czy wczoraj na (pustej już) hali bym to wyczaił na ucho / dmuchanie w skórę, dłonią nie czuć.
...Ważne, że przeżyłeś :)...
Całe szczęście, że w lesie nie czytają Nikoniarzy, by mnie mieszkańcy Lasów Oliwskich obśmiali, że PKM wracałem a rowerz w tyrlandii został. ;)
https://media0.giphy.com/media/v1.Y2lkPTc5MGI3NjExN3pveTdsNmRoaDJpZ2cxYTFjdnJzMHd vOXo2NHV4YnYyZ3I3OWFxNyZlcD12MV9pbnRlcm5hbF9naWZfY nlfaWQmY3Q9Zw/xUyXllrO3Kv2mSn1SV/giphy.gif
Dziś mnie nie "nieśli", wróciłem na dwóch kołach! :mrgreen:
- - - - kolejny post - - - - - -
...Pompka Lezyne Pocket nie wchodzi do pojemnika Pro. Szkoda, chciałem sobie stworzyć pojemnik do dymania.
A cóż to za pojemnik, tak dokładniej?
A cóż to za pojemnik, tak dokładniej?
A taki o:
https://www.pro-bikegear.com/pl/accessories/bottles/storage-bottle
Są dwie pojemności: pół i krowa.
Te mniejsze są całkiem pojemne, mam w nim wszystko narzędziowego do Checkpointa, łącznie z dwiema dętkami.
Teraz kompletuję drugi do Hultaja z kompresorkiem i chciałem tam też zapodać najmniejszą pompkę, ale nie wchodzi.
Wind Mill
28-03-2025, 21:28
No zestaw z pompką i kompresorkiem w jeden "bidon" to może nie być łatwo. ;)
A do takiego malucha (kompresorka) to jednak pompkę warto mieć, chociażby po to, by jeśli chce się łatać, to pompką dmuchnąć diagnostycznie, a kompresorkiem po łataniu docelowo.
Na przykładowe 700x50 kompresorek mógłby nie dać rady na dwa strzały, szczególnie przy dziurawieniu obu dętek (rzadko bo rzadko, ale się zdarza). ;)
Dopiero co na alledrogo zanabyłem jakąś taniznę (z serii 4000mAh z manometrem cyfrowym auto/moto/rower/piłka), i trochę strach tylko z nim jeździć. Wydoli czy nie wydoli? :mrgreen:
Dziś rano 700x38 do 3,4 bara, to bateria z 3 na 1 kreskę zeszła. Zajął by mi nieco mniej miejsca w podsiodłówce niż mini pompka nożna, ale strach jest. :mrgreen:
grissley
29-03-2025, 03:08
a kompresor automatic Te automaty to z nienawiści do rowerzystów chyba montują. Mi już coraz trudniej w okolicy normalny znaleźć...
Wind Mill
29-03-2025, 11:19
Może - ale gdybyś miał normalny wentyl z popychaczem (Schrader / auto), to by banglało. ;)
Aż korci obręcz rozwiercić. :mrgreen:
grissley
29-03-2025, 22:21
Przecież to bez różnicy - mam adapter. Ale jak chcę nabić świeżą oponę na felgę to taki automat to mogę sobie w * włożyć...
Ostatnio dopiero na piątej stacji normalny kompresor znalazłem (też nienormalny, bo jakieś takie długie coś dla tirów chyba, ale dało radę).
Wind Mill
29-03-2025, 23:24
Adapter nic w poruszanej kwestii nie daje - dopasowuje jedynie różne średnice AV i SV.
Końcówka węża do Schradera ma w środku popychacz, który otwiera zawór (wentyl). W ten sposób zakładając końcówkę na wentyl (samochodowy), masz od razu połączenia kompresora z dętką - i automat rusza, gdy stwierdzi za niskie ciśnienie.
Zarówno w preście jak i w adapterze na nią, nic nie jest wyzwalane owym popychaczem - jak już wspomniałem, prestę otwiera podanie na wentyl ciśnienia.
Edyta: nić ->> nic
Czas był wielki by ruszyć się z domu. Już w zeszłym tygodniu pojechałem na kole do Legnicy i wróciłem ciapongiem. Zatem teraz w obie strony.
Trochę zeszło zanim sobie trasę wybrałem, w górach śnieg, kamery nie pozostawiają wątpliwości. Niemnie jednak, jakieś pogórze, zagórze, przedgórze już jest spoko. Trasa całkiem po twardym, bo po lasach i polach jeszcze błoto niemożebne.
Padło na okolice trójstyku granic. Trasa lekko zmodyfikowana, żeby wyszło coś w okolicach setki, a nie 120 jak zwykle tam wychodziło.
Ze stacji osiedlowej pojechałem na główny, niestety ten sam pociąg nie jechał do Zgorzelca, ale przeszedłem się dwa perony dalej i wsiadłem. Przypiąłem rower pasem w zagrodzie i zająłem miejsce. Jeszcze tylko jedna osoba się dosiadła z rowerem we Wro. W Zgorzelcu byłem przed ósmą. Kilka minut udało się urwać KD na tej trasie.
Na moście granicznym lekkie zatwardzenie, ale tylko przez to, że suka Polizei przeparkowywała i zatarasowała wjazd. Niemniej jednak, jest tam teraz normalny posterunek w kontenerze, a na jezdni próg zwalniający. Nie zatrzymywał mnie jednak nikt, tak samo jak te kilka samochodów przede mną.
Zjechałem nad Nysę Łużycką, na CPR jakaś barierka, ale zobaczyłem ludzi za nią to pojechałem. Szybko dotarłem do zalewu Berzdorfer See, pustego o tej porze roku i dnia. Pogoda też nie pomagała. Może nie pizgało, ale duszno nie było. Do tego przejrzystość powietrza była taka se.
Jechałem CPR wzdłuż rzeki przez przełom i dalej na południe do Zittau, tam tradycyjnie ominąłem centrum miasta i pojechałem na trójstyk granic od niemieckiej strony. Za trójstykiem wbiłem do Czech, kompletnie już niepilnowanym przejściem turystycznym. W Czechach jednak zabawiłem kilka kilometrów tylko i wróciłem do Polski. Na chyba nie do końca legalnym przejściu granicznym. Tam się kończy droga w Czechach, taką pętlą, żeby dało się zawrócić, a obok przechodzi droga w Polsce. Przejazd drogowy jest zamknięty szlabanem i zastawiony płytami, i kamieniami. Jest też niski wał ziemny, na którym ktoś położył kawał grubej gumy, żeby nie trzeba było iść po błocie.
Dojechałem do kopalni koło Bogatyni i wjechałem na drogę, której bardzo nie lubię. Na mapie to jest lokalna droga, ale że łączy drogi krajowe i wojewódzkie to ruch na niej spory i szybki. W miarę poprawnie jeżdżą tylko Niemcy, Polacy i Czesi zapieprzają. No ale jak chciałem 100 km, to innej drogi nie było.
Na rogatkach Bogatyni zrobiłem chwilę popasu i po kolejnych kilku kilometrach znowu wjechałem do Czech. Spokojnymi, lokalnymi drogami jechałem do miejscowości Cernousy, zaczęły się podjazdy, które mocne piętno odcisnęły na mojej kondycji. Zamiast drugiego bidonu, butlę z tlenem mogłem zabrać.
W Cernousach moja ulubiona knajpa na przystanku była zamknięta, a do pałacyku nie chciało mi się jechać. Głównie z tego powodu, że miałem półtorej godziny do ciapongu i jakieś 25 km. Zatem zjechałem do Zawidowa i ostatni raz już tego dnia przekroczyłem granicę.
Między Zawidowem, a Radzimowem nadal asfalt bardzo dziurawy, trzeba uważać, bo tych dziur chyba nikt nie łata. Od Radzimowa jest już wszystko świeżo po remoncie.
W Lubaniu byłem kilkanaście minut przed odjazdem pociągu, który okazał się być Sprinterem, w związku z czym do domu dotarłem dosyć szybko, wysiadając na stacji osiedlowej.
Jak na początek sezonu jest spoko. Trasa taka akurat. Wstałem jak do fabryki, wróciłem o tej samej porze co z fabryki, tylko dzień był znacznie przyjemniejszy. Przyroda jeszcze mało obudzona.
Trasa:
https://www.strava.com/activities/14021015381
Fotosy:
87010
Przełom Nysy Łużyckiej
87011
Most kolejowy, który sprawia, że na chwilę linia kolejowa wbija do Niemiec. Linię obsługuje tylko niemiecki przewoźnik.
87012
Trójstyk po raz fefnasty.
87013
Tu się buduje, nowe największe jezioro w woj. dolnośląskim.
87014
Szutrowy asfalt w stronę Polski.
87015
Czeska OSP w Habarticach.
siemalysy
30-03-2025, 19:54
Tomek, dobrze że sezon wyjazdowy się zaczyna :) Dzięki za relację.
Bardzo fajna relacja Tomku, powoli sie rozkręcamy, chociaż jak tak patrzę na pogodę u nas, to jeszcze trochę trzeba będzie poczekać...
siemalysy
30-03-2025, 20:00
Koledzy gravelowcy.
Zwracam się do Was z zapytaniem. Jak zaczynaliście jeździć na baranku, to przy szybkiej jeździe, przy jeździe po trudniejszym ternie, mieliście problemy, może niepewność z przeniesieniem dłoni z dolnego chwytu na łapy, lub odwrotnie? Ja tak miewam i się zastanawiam czy to normalne, czy każdy z tym się borykał.
Ja tak miewałem, aktualnie znacznie mniej. Mysle, że to kwestia czasu i odpowiedniej ilości przejechanych km.
Dzięki chłopaki.
Tak naprawdę ten marzec był w końcu normalny. Trochę mrozu, trochę wysokich temperatur.
W zeszłym roku w tym samym czasie jechałem ze Szklarskiej do Zgorzelca, bo w Izerach już nie było śniegu. Na początku kwietnia były już letnie temperatury, a grzało fest do połowy września. Skutkiem czego zdychałem w upale. Wolę trochę niższe temperatury jednak.
- - - - kolejny post - - - - - -
siemalysy
Michał, to normalne, nikt przy zdrowych zmysłach nie puszcza całkiem kiery w terenie, na szosie czy szutrze premium da się, ale nie w terenie. Zatem zmiana chwytu może być problematyczna.
Ja podczas pierwszych metrów na baranku bałem się puścić w ogóle kiery, bo było dla mnie bardzo wąsko. To przeszło w trakcie pierwszej jazdy, ale chyba dopiero po kilku kkm przestało stanowić problem.
Przy okazji ja mam tak, że jak wsiadam po przerwie na MTB to mija trochę czasu zanim zaczną znowu dobrze czuć rower, na gruzie nie mam takiego czegoś. To po części na pewno też wynika, że jak MTB to zwykle nieco bardziej wymagające warunki terenowe niż gruz.
siemalysy
30-03-2025, 20:13
Ja tak miewałem, aktualnie znacznie mniej. Mysle, że to kwestia czasu i odpowiedniej ilości przejechanych km.
Dziękuję chłopaki za odpowiedź :) Czyli wszystko jest w porządku. Pewność przyjdzie wraz z doświadczeniem i kilometrami.
grissley
30-03-2025, 22:49
Jak u Was pierwszy kwartał rowerowo wygląda? U mnie 810km najechane - jak na 1Q całkiem nieźle, rok temu miałem ledwie 151.
Jako tako ;) 2316 na dziś.
https://media3.giphy.com/media/v1.Y2lkPTc5MGI3NjExcW1qempmZ2lvOGN3NHg1anJjYTJxbTl vZTcwNnV2dWJ5OHFob2M4NyZlcD12MV9pbnRlcm5hbF9naWZfY nlfaWQmY3Q9Zw/gEZ889qkLI87F343DU/giphy.gif
siemalysy
30-03-2025, 23:01
Ładne dystanse Panowie!
Ja nie patrzę jakoś specjalnie na takie statystyki. Nawet nie wiem ile przejechałem w ubiegłym roku. W każdym razie sądzę, że w tym roku przejadę więcej z racji używania gravela. Tym rowerem połyka się kilometry i to nie tylko po asfalcie. MTB zostaje w góry i do jazd co jakiś czas po Łagiewnikach, żebym na nim nie zesztywniał ;)
Wczoraj wybraliśmy się na festiwal CykloFest - charytatywne otwarcie sezonu rowerowego! Zawiodłem się trochę na łódzkiej scenie rowerowej, szczególnie na tej, która jest aktywna w mediach społecznościowych.
W związku z tym festiwalem i przeglądem amatorskich filmów rowerowych, zmontowałem dwa krótkie, sześciominutowe filmy, które wczoraj zostały wyświetlone w łódzkiej Mediatece MeMo. Jeden z nich poniżej.
"Kręci mnie życie"
https://youtu.be/WTZdWcSyYOk
grissley
30-03-2025, 23:21
Jako tako ;) 2316 na dziś. wow :o Ale to same wycieczki, czy z dojazdami do fabryki?
grissley
31-03-2025, 00:26
A, to z dojazdowcami nie wygram ;)
U mnie same wycieczki - do roboty już rowerem nie jeżdżę...
Ładne dystanse Panowie!
Ja nie patrzę jakoś specjalnie na takie statystyki. Nawet nie wiem ile przejechałem w ubiegłym roku. W każdym razie sądzę, że w tym roku przejadę więcej z racji używania gravela. Tym rowerem połyka się kilometry i to nie tylko po asfalcie. MTB zostaje w góry i do jazd co jakiś czas po Łagiewnikach, żebym na nim nie zesztywniał ;)
Wczoraj wybraliśmy się na festiwal CykloFest - charytatywne otwarcie sezonu rowerowego! Zawiodłem się trochę na łódzkiej scenie rowerowej, szczególnie na tej, która jest aktywna w mediach społecznościowych.
W związku z tym festiwalem i przeglądem amatorskich filmów rowerowych, zmontowałem dwa krótkie, sześciominutowe filmy, które wczoraj zostały wyświetlone w łódzkiej Mediatece MeMo. Jeden z nich poniżej.
"Kręci mnie życie"
https://youtu.be/WTZdWcSyYOk
Super!!!
Ładne dystanse Panowie!
Ja nie patrzę jakoś specjalnie na takie statystyki. Nawet nie wiem ile przejechałem w ubiegłym roku. W każdym razie sądzę, że w tym roku przejadę więcej z racji używania gravela. Tym rowerem połyka się kilometry i to nie tylko po asfalcie. MTB zostaje w góry i do jazd co jakiś czas po Łagiewnikach, żebym na nim nie zesztywniał ;)
Wczoraj wybraliśmy się na festiwal CykloFest - charytatywne otwarcie sezonu rowerowego! Zawiodłem się trochę na łódzkiej scenie rowerowej, szczególnie na tej, która jest aktywna w mediach społecznościowych.
W związku z tym festiwalem i przeglądem amatorskich filmów rowerowych, zmontowałem dwa krótkie, sześciominutowe filmy, które wczoraj zostały wyświetlone w łódzkiej Mediatece MeMo. Jeden z nich poniżej.
"Kręci mnie życie"
https://youtu.be/WTZdWcSyYOk
Bardzo fajnie mości siemalysy, zdradzisz, dlaczego zawiodłeś się na łodzkiej scenie rowerowej? :)
Gratki Tom, Majkel.
Ja mam najechane 1000km, do roboty nie jeżdżę.
Co do osadzania opon z presta i kompresorze na stacji, to ja robię tak, że mam środek wentyla presta bez tego tłoczka, że tak powiem przelotowy, na to nakręcam przejściówkę szreder. Pompuje aż siądzie opona, potem wykręcam te gupoty i wkręcam normalny wkład presta i pompuje do 2Bar.
patronat
31-03-2025, 11:51
Odnośnie minikompresorów:
https://youtu.be/YSebat-v-48?si=hwMHrM2M8paU7UXN
siemalysy
31-03-2025, 13:28
Super!!!
Dzięki :)
Bardzo fajnie mości siemalysy, zdradzisz, dlaczego zawiodłeś się na łodzkiej scenie rowerowej? :)
Dzięki ;)
Zawiodłem się dlatego, że jest sporo ludków rowerowych u nas w mieścinie, które są wiele bardziej aktywne w mediach społecznościowych niż ja. Szczególnie mam na myśli tych co coś tam dłubią w treściach video, które później udostępniają niemal wszędzie gdzie się da. Natomiast, żeby dać coś od siebie w takim temacie w jakim odbył się Cyklofest, to ich nie ma. Trochę to słabe, albo ja do tego źle podchodzę. Być może jestem skrzywiony. Czasu było dużo, bo 4 tygodnie od pojawienia się informacji o festiwalu. Ostatecznie kończy się tym, że były cztery filmy przesłane przez trzy osoby. Ja wysłałem dwa, bo doczytałem w regulaminie, że można zgłosić więcej niż jeden ;)
Może powinienem podejść do tego, że jakby wszyscy wysłali, to moje wypociny nie załapałyby się na projekcję w niedużej sali kinowej ;)
Gratki Tom, Majkel.
Ja mam najechane 1000km, do roboty nie jeżdżę.
Co do osadzania opon z presta i kompresorze na stacji, to ja robię tak, że mam środek wentyla presta bez tego tłoczka, że tak powiem przelotowy, na to nakręcam przejściówkę szreder. Pompuje aż siądzie opona, potem wykręcam te gupoty i wkręcam normalny wkład presta i pompuje do 2Bar.
Dzięki :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.