Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )
Tuż obok leci gravelowa autostrada!
81282
siemalysy
09-07-2024, 19:22
Z Zielonego Kopca do Gawlasi, też fajnie się zjeżdża po tych płytach skalnych, szkoda, że tak krótko
Jak będę coś planował w okolicy to sprawdzę :)
- - - - kolejny post - - - - - -
Tuż obok leci gravelowa autostrada!
Znam tą drogę :)
Co tam chłopy, 18.07 zostaje? Czy myślimy o innym dniu?
patronat
10-07-2024, 13:27
Popełniłem dzisiaj zakup testowy. Czas na 3 oponę do Kellysa. W ramach testów będzie to WTB Vigilante. Niestety dostanę ją dopiero 17.07, a chciałoby się już...
Do tej pory na tyle miałem (w Kellysie) Shwalbe Eddy Current i Maxxisa DHR. Shwalbe dla mnie fajniejsza ale znacznie cięższa i opory też olbrzymie.
Przebiegi to około 600-700 km
Coś szybko te oponki Ci lecą, moja na tyle ma 1400km i jeszcze dycho. No ok, można by ją już wymienić, ale na pewno nie przy 700km (mam 27,5 " na tyle, więc tym bardziej się szybciej zużywa)
Ze Schwalbe to mam takie doświadczenia, że one dobre, takie jednorazówki na zawody som, gdzie sponsor zapewnia ich szybką wymianę :roll:
tak straszą, że w oponie po mleku to jakiś będzie armagiedon, ale nie jest tak źle81290
patronat
10-07-2024, 20:08
Coś szybko te oponki Ci lecą, moja na tyle ma 1400km i jeszcze dycho. No ok, można by ją już wymienić, ale na pewno nie przy 700km (mam 27,5 " na tyle, więc tym bardziej się szybciej zużywa)
Ze Schwalbe to mam takie doświadczenia, że one dobre, takie jednorazówki na zawody som, gdzie sponsor zapewnia ich szybką wymianę :roll:
Trialsy je zjadają. No i Shwalbe była z gumy miękkości wyrobów Eros Ol Ex jeśli pamiętasz:)
Za to właśnie centrumrowerowe wysłało mi komplet uszczelek do Foxa na serwis. Same uszczelki w mega promocji to 460 pln. Chyba sobie zamienię na Zeba :)
Gavin, jak nie będziesz czyścił tylko dolewał co poł roku to będzie mało śmiesznie. Ja dolewam raz i opona w śmieci, ale raz czyściłem- konktretnie to złapałem w jednym miejscu i praktycznie całe zeszło w formie skóry. Ja używam Expanda. Nie śmierdzi i świetnie lepi.
ale ta moja oponka to już gdzieś po roku, dolewałem 2 razy po 30ml, mleko stans
patronat
10-07-2024, 20:19
No tak. Ja leje po 120 ml a z ciśnieniem nie wychodzę nigdy ponad 20 psi. Więc jak chwile postoi to zaczyna wysychać. No i na wkładkach dużo siada. Stansa się pozbyłem bo śmierdzi :)
patronat
11-07-2024, 09:33
ale ta moja oponka to już gdzieś po roku, dolewałem 2 razy po 30ml, mleko stans
Ile było ma start?
I ile zostało płynnego sprawdzałeś?
Na start 90, ile zostało to jeszcze sprawdzę, na razie klei się łopona [emoji38]
Taki coś rzadki ten Stans. Co wlewacie i dobrze lepi?
patronat
11-07-2024, 15:55
Expand. Podobno najlepszy skład. I nie śmierdzi. I działa. I możesz brokatu dosypać. I pompować co2.
Ja osobiście nie trawię amoniaku.
Jak dla mnie zwykły Stans robi robotę.
Mnie nie śmierdzi, zdarzało mi się robić dolewki w mieszkaniu i nie zostawał po nim smród.
No i Stans nie zasycha. Przynajmniej przez półtora roku. Tyle wisiał MTB na hakach. Zmienił kolor na naturalny gumowy, ale odpompowałem strzykawką, nalałem świeżego i było gites majonez.
W maju oddawałem koło na wymianę nypla i zdejmowałem oponę, która była od pół roku zamleczona i wystarczyło ją przepłukać wodą i nic się nie kleiło, nic nie musiałem czyścić.
Pamiętam jak na początku, przy pierwszych próbach z mlekiem kupiłem saszety Caffe Latex. Jedna już przyszło zbrylona, druga się zbryliła po wlaniu do koła. Serio, wyjąłem kulkę z gumy wielkości piłeczki pingpongowej z koła. Od wielu lat używam Stansa i jak do tej pory tylko dwa razy musiałem lepić oponę, bo mleko puszczało w randomowych momentach.
Czas zacząć urlop.
Do zRobaczenia na szlaku xD
81311
Szerokości, przyczepności.
https://i.giphy.com/wg4y5TWOFXN3a.webp
:mrgreen:
cz4rnuch
12-07-2024, 16:25
Dziś wracając z Babich Dołów chyba miałem wątpliwą przyjemność to usłyszeć. O ile faktycznie, bo cały dzień dziś latali bardzo nisko i było głośno.
https://tv.trojmiasto.pl/Wypadek-samolotu-Bielik-w-Gdyni-12-07-2024-video-91806.html
Teraz doczytałem, że pilot nie żyje.
Jak mnie już ta ludzkość wkurza. Jadę sobię z synkiem (8L) po chodniczku, po drugiej stronie drogi jest ddr i jakaś stara baba idzie na mnie na czołówkę i z ryjem że "przecież po drugiej stronie drogi jest ścieżka rowerowa".
a pilota żal, dobry był...
Jak mnie już ta ludzkość wkurza. Jadę sobię z synkiem (8L) po chodniczku, po drugiej stronie drogi jest ddr i jakaś stara baba idzie na mnie na czołówkę i z ryjem że "przecież po drugiej stronie drogi jest ścieżka rowerowa".
Wczoraj ruszyłem do fabryki. Wydzielony DDR wokół mojego osiedla. Co chwila miejsca ułatwionego przejścia dla pieszych. Do pierwszego podchodzi baba, nie ma pierwszeństwa, nie popatrzyła nawet na boki, ale spoko, mam wszystko wyliczone. Ona przejdzie, ja przejadę. Wyliczenia jednak nie uwzględniały, że bab się zatrzyma na środku DDR. Minąłem bezkolizyjnie, pozdrawiając ciepło.
Kask się znalazł, jutro jadę do Legnicy odebrać. :)
patronat
12-07-2024, 20:26
Jak mnie już ta ludzkość wkurza. Jadę sobię z synkiem (8L) po chodniczku, po drugiej stronie drogi jest ddr i jakaś stara baba idzie na mnie na czołówkę i z ryjem że "przecież po drugiej stronie drogi jest ścieżka rowerowa".
To mnie nie rusza, ale jak na Jankego ktos jedzie gravelem po ulicy blokując ruch samochodowy a obok idzie ddr to mi podnosi ciśnienie.
Co do Twojej sytuacji - często zdarza mi się na Koziej podjeżdżać albo słynnym betonem za 8mln albo szlakami zwykłymi. Zawsze się trafi jakiś ciul z płaskopolski, na wakacjach, z pyskiem że dla rowerów jest gdzie indziej. Z reguły zresztą z małym ujadającym kundlem bez smyczy. Najkrótsza odpowiedź wersja pierwsza jest „to jest szlak dla ludzi”. Często wystarcza. A jak nie, to wersja druga, mało kulturalna:” zapraszam wypierdalać”. Najlepsze jest to, że w okresie pozawakacyjnym, takie sytuacje w zasadzie nigdy się nie zdarzają. Serio lidzie na urlopie mają jakiś problem z wyluzowaniem.
A teraz poważniejsze klimaty. W niedziele ludziska po górach się ścigają. Ktoś z forum bierze udział? Ktoś mnie nawet zagadywał o zdjęcia. Ale turbo mi się nie chciało jechać, aż się dowiedziałem, że część trasy idzie „Borsukiem” Spektakularne gleby najbardziej lubię oglądać:). Zobaczę jaka pogoda będzie, może wpadnę pofocić.
A jutro na Szynke, pozjeżdżamy sobie z synem. Ktoś coś?
Nie wiem czy nie przeoczyłeś, ale ja z młodym nie mam prawa jechać po ddr. I tu jest kuriozum sytuacji bo baba drze jape, a wuja się zna.
cz4rnuch
12-07-2024, 21:24
...I tu jest kuriozum sytuacji bo baba drze jape, a wuja się zna.Trza edukować. Np. z transparentami jeździjta z wytłuszczoną wykładnią :) A tak bardziej poważnie to ja się czasami zastanawiam czy te przepisy nie są specjalnie tak skonstruowane by ludzi skłócić. Tak jak z przykładem zdybaa. Po co zarządcy dróg malują te pseudo przejścia dla pieszych? Moc prawną ma to podobną do pasów ze srajtaśmy z któregoś z filmów Barei. Ale są wszędzie. Pieszy jest święcie przekonany, że ma na nich pierwszeństwo, bo w sumie na logikę w przeciwnym razie po co je malować? A jakiś bardziej doedukowany pedalarz powoła się na brak znaków pionowych i też jedzie po swoje. Gdybym nie jeździł po tych ścieżkach to pewnie myślałbym jako pieszy, że racja jest po mojej stronie. Sam mam z lekka zagwozdkę z przykładem podobnym do tego co opisał patronat tyle, że drogę rowerową mam po drugiej stronie (lewej) a pasy oddzielają barierki. A droga rowerowa po prawej się kończy. W dodatku na drodze dopuszczona jest jazda z prędkością powyżej 50km/h. I jak sobie jadę po Proseko do Lidelka to mam kawałek po chodniku lub po jezdni do wyboru lub drogę rowerową po lewej. Zdaje mi się, że przepisy dopuszczają ogólnie jazdę po chodniku (50+), ale po drugiej stronie jest DDR. Po jezdni chyba też mogę jechać, bo w moim kierunku obowiązuje mnie stosowanie się do znaków znajdujących się po prawej stronie jezdni więc nawet nie muszę wiedzieć, że po lewej jest dla mnie droga. No i wybieram chodnik, bo nie chce mi się jechać na około. Mimo, że ktoś tam czasami na mnie pokrzyczy. I nawet przeproszę, choć trochę mi się krew burzy, bo w sumie nie wiem czy racja nie jest po mojej stronie. Taki przypadek sobie opisałem, nawet nie wiem jaka jest prawda, bo w sumie nie jestem doktorem prawa, a chyba musiałbym być na polskich drogach. Taka pani na chodniku od gavina też pewnie zakłada, że chodnik jest dla pieszych, nie dziwię się jej. Nawet jeśli nie ma racji. Kultura osobista to oczywiście osobna kwestia.
patronat
12-07-2024, 21:38
Nie wiem czy nie przeoczyłeś, ale ja z młodym nie mam prawa jechać po ddr. I tu jest kuriozum sytuacji bo baba drze jape, a wuja się zna.
Nie dziw się. Tylko u nas są nielogiczne, często sprzeczne wewnętrznie przepisy. Tylko u nas musisz mieć doktorat z ruchu drogowego, żeby wiedzieć kiedy można wyprzedzać prawą stroną, jak korzystać z ddr, itd. Tylko u nas wjeżdżający na rondo ma pierwszeństwo ale w 99% przypadków znaki stanowią inaczej. Tak jak napisałem, nie mam problemu z jazdą z dzieckiem po chodniku. Jest to rozsądne w moim pojmowaniu świata.
Na rowerzystów jest teraz nagonka.
Auto jedzie i trąbi na rowerzyste co jedzie po szosie, a nie jedzie po ddr obok, na fb non stop wrzucają fotki jak to pedalarze na złość jeżdżą nie po ddr, ale jak przed autem jedzie inne auto i na 50km/h jedzie np 70 km/h to już nikt nie jedzie za nim i nie trąbi [emoji6]
Baba mogła by sobię dać siana, ja jej nie zwracam uwagi, że lezie nie po tej stronie chodnika co powinna, nie zwracam, że pies bez kagańca, albo że sra na środku (pies, nie baba)
i ogólnie często się zdarza, że jadę na szosie, wyjeżdżam z podporzadkowanej na większą drogę, na tej większej jest ddr, ale wjazdu nie ma, jest za to 20cm krawężnik i 50cm trawy, na mtb pewnie bym wskoczył na ten ddr, ale na 28c nie ma szans, więc do wyboru, zatrzymać się i włazić na ten ddr (co spotka się z wiadomą reakcją) albo jechać 500m aż będzie jakaś możliwość wjazdu, to że na mnie trąbią wtedy, albo specjalnie przejeżdżają na gazetę (żeby mnie nauczyć) to chyba nie muszę już dodawać
Co do Twojej sytuacji - często zdarza mi się na Koziej podjeżdżać albo słynnym betonem za 8mln albo szlakami zwykłymi. Zawsze się trafi jakiś ciul z płaskopolski, na wakacjach, z pyskiem że dla rowerów jest gdzie indziej. Z reguły zresztą z małym ujadającym kundlem bez smyczy. Najkrótsza odpowiedź wersja pierwsza jest „to jest szlak dla ludzi”. Często wystarcza. A jak nie, to wersja druga, mało kulturalna:” zapraszam wypierdalać”. Najlepsze jest to, że w okresie pozawakacyjnym, takie sytuacje w zasadzie nigdy się nie zdarzają. Serio lidzie na urlopie mają jakiś problem z wyluzowaniem.
Ja sobie pewne aktywności odpuszczam w określonym czasie. Na przykład nie jeżdżę po mieście w weekendy, bo to jest cholernie niebezpieczne i nie jeżdżę w wakacyjne weekendy w Izery z podobnego powodu.
Na rowerzystów jest teraz nagonka.
Nie powiedziałbym. Przynajmniej nie we Wro. Owszem zdarzają się blachsmrodziarze, których bardzo uwiera rower na jezdni nawet jak jest na niej legalnie, ale cymbałów jest wszędzie pełno.
Był kiedyś przepis, ze rowerzysta może przez jechać jezdnią, nawet jak obok jest DDR jeżeli zamierza ową jezdnię zaraz opuścić. Właśnie na takie wypadki, że wyjeżdżasz z podporządkowanej na główną przy której leci DDR, ale nie masz się jak włączyć, bo krawężnik 10 cm i pas zieleni. Nie potrafię go teraz znaleźć jednak. Możliwe, że został uchylony. PORD miał bardzo dużo nowelizacji.
Mam takie miejsce pod swoim blokiem. Jezdnia, przy której nagle zaczyna się DDR wychylający się z osiedla. Jakieś 50 m dalej jest już wjazd na osiedle. Żeby wjechać na sam początek DDR musiałbym się zatrzymać na jezdni przed przejściem dla pieszych, zsiąść z roweru, przeprowadzić go po zebrze i kontynuować jazdę DDR. Jednak nikt tak nie robi, wszyscy cisną do wjazdu na osiedle i tam zjeżdżają na DDR. W druga stronę podobnie, choć oczywiści i są tacy co włączają się do ruchu z przejścia dla pieszych.
81328
Tak to wygląda, niebieskimi strzałkami zaznaczyłem, jak jest bezpiecznie, czerwonymi jak niektórzy robią.
Przy czym czerwona farba w okolicach przejścia dla pieszych to fantazja SI Google, tam nigdy nie było niczego więcej niż normalnej zebry.
patronat
13-07-2024, 15:17
gavin aż sobie sprawdziłem bo mi się kołatało że do 7 lat nie można po ddr. Ale w przepisach jest 10. I kara w wysokości jakoś tak 5000 pln, jeśli jechałoby bez nadzoru. Nie mało.
- - - - kolejny post - - - - - -
Z dziś:
Przypadkowe ujecie, wypych młodego pod małą górkę
81329
rotor
Opona po 600 km:
81330
patronat
13-07-2024, 18:28
A tu dokładnie 238 km ale babskie :)
81332
siemalysy
14-07-2024, 11:36
crusiek dobrej pogody, ciekawych tras, a co najważniejsze udanego i rodzinnego wypoczynku :)
zdyboo świetnie, ze kask się znalazł :) Zdążyłeś już zakupić nowy?
patronat grubo zeszlifowałeś tą gumę ;)
siemalysy
Kupiłem, jakieś Giro z MIPSem, Sythe II chyba. Właśnie zabieram go w Izery.
siemalysy
14-07-2024, 11:45
W takim razie "sythej" jazdy po Izerach :)
patronat
14-07-2024, 14:38
Zrobie jeszcze serwis Foxa. Tutaj z wiadomości praktycznych - jFox jest wielokrotnie droższy w serwisowaniu od Rockshoxa.
Komplet uszczelek po taniości w mega promocji wyszedł 460 pln. Do tego robota i olej.
PS
Mam zapowietrzony tłumik, aż się boję to rozkręcać, ciekawe co się wydarzyło. Ponoć da się zapowietrzyć no w transporcie, ale…
81350
Parę uszczelek jak do jakiegoś kranu i 460 zł. Ciekawe jaką mają marżę na tym ;)
@rotor (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2473)
Opona po 600 km:
81330
Beskidzkie szlaki robią co do nich należy.:lol:
U mnie zdarza się, że klocki są nawet naderwane z "podłoża" opony
- - - - kolejny post - - - - - -
Parę uszczelek jak do jakiegoś kranu i 460 zł. Ciekawe jaką mają marżę na tym ;)
Zapewne dużą, baaardzo ...:evil:
Coś tak zapinkalał dziś pode Żarem, że ludziuf nie poznajesz (ja nie mówię o sobie, ale kolegę imiennika z pracy to byś już mógł rozpoznać :lol:
patronat
14-07-2024, 20:25
Parę uszczelek jak do jakiegoś kranu i 460 zł. Ciekawe jaką mają marżę na tym ;)
Cena detaliczna to 750. Mać.
Zrobie jeszcze serwis Foxa. Tutaj z wiadomości praktycznych - jFox jest wielokrotnie droższy w serwisowaniu od Rockshoxa.
Komplet uszczelek po taniości w mega promocji wyszedł 460 pln. Do tego robota i olej.
PS
Mam zapowietrzony tłumik, aż się boję to rozkręcać, ciekawe co się wydarzyło. Ponoć da się zapowietrzyć no w transporcie, ale…
81350
Po jakim to przebiegu/godzinach ?
- - - - kolejny post - - - - - -
Cena detaliczna to 750. Mać.
Kogoś poebało, czy co ??
patronat
14-07-2024, 20:45
Około 1500 km od poprzedniego serwisu, powiedzmy że startowego.
W najnowszej serwisówce Fox stwierdził, że nie trzeba oleju teflonowego już używać. Czyli realny żywot amora skróci się do 1/3.
To jest firma mega nastawiona na kasę. Miałem już z nimi zatarg o sztycę, wolałem pojechać do Spiderów i zrobić w 5 minut niż odsyłać na gwarancję na miesiąc mniej więcej.
rotor Ktoś mi tam gdzieś mówił cześć ale jak się obróciłem to pojechaliście. Ale przyznam, że go nie poznałem. Ja go ostatnio na rowerze widziałem rok temu, i specjalnie wtedy elektryka pożyczałem :)
A sam byłem tak wyrąbany, że myślałem że zejdę na Przegibku. To nie jest pogoda do jazdy.
Wilgotność dziś była niezbyt przyjemna, to fakt. My sobie zafundowaliśmy niezły podjazd w tych warunkach czerwonym na Czupel :o
- - - - kolejny post - - - - - -
Zrobiliśmy nawrotkę, by Cię dogonić, ale wybraliśmy złą "bramkę", Ty zjechałeś na objazd jeziora, a myśleliśmy, że na Żar pojechałeś..:smile:
Na Żar w taki upał? To trzeba elektryka mieć :)
Ten stromy fragment pod koniec na czerwonym jest podjeżdżalny na prądzie?
Ten fragment akurat nie jest bardzo problematyczny, tylko niższe z luźnymi kamieniami (jeszcze przed Przeł. Pod Czuplem), tam jest ostra walka o gripa, dziś jeszcze utrudniona przez wilgoć
No tak, właśnie o to mi chodzi, ten podjazd prawie na Rogacz. To tam można boczkiem ominąć w razie czego.
Ok, nie spojrzałem, że czerwony skręca na Łodygowice i nie dochodzi do samego Czupla.
A się dziś dojechałem. 90 z groszami na 1,7. Miałem jutro ambitnie pojechać ciapongiem do Liberca i wrócić na kole do Jakuszyc, ale zrobię na odwrót. Zwłaszcza, że jutro ma padać, nawet jakieś burze zapowiadają.
Ja dzisiaj też się do...szedłem. nawet nie zdążyłem popatrzeć na rowerek....
Plan na wyjazd mam ambitny. Zbyt ambitny. Dni wypełnione atrakcjami po kokardy.
Dzisiaj o 6 pobudka, o 7:30 już byłem w drodze na safari, do 15:00 objazd i łażenie po zoo, potem łażenie po ładnej, zabytkowej tamie, a na koniec na dopałkę nieco ponad cztery kilosy w labiryntach skalnych.
Padam na cycki.
Jutro podbijamy Pragę...
Co to za safari?https://safaripark.cz/
Taka objazdowka, z aparacikiem, można ciekawe pocykac, a na koniec ląujesz z lwami, też ujdzie, pod warunkiem że nie otworzysz okien i zablokujesz zamki [emoji16] potem auto dobrze zostawić na parkingu i wrócić do zoo z dziećmi już na normalne łażenie. Tylko warto być z rana, mało ludzi, mało aut. Potem robi się kocioł.
Na naszą czwórkę z autem wyszło 240 zł
Tak coś żem.czuł że Karlove, jak tam z polem namiotowym?
Ja tutaj jestem na domku, w Tanvaldzie. Tak więc nie wiem jak z polami namiotowymi. Pod namiot się wybieramy po wymeldowaniu... sobota, niedziela po polskiej stronie ale to zależy już od pogody gdzie i ile ostatecznie.
Ale słyszałem że w tym zoo jest fajne pole i żyrafy zagladajo
Wind Mill
15-07-2024, 23:46
O.
81364
patronat
16-07-2024, 11:29
Zoo to Lipsk a potem Praga. Z dzieciakami objechałem wszystkie w okolicy :)
Praga też fajne miasto, zwłaszcza bez dzieci.
Pierwsze problemy Orbei. Koło tył. Nowa piasta Shimano. Źle zwymiarowane tuleje, łożyska maszynowe. Luz i stukanie. Nienaprawialne. Trzeba będzie kupić prawdziwe, czyli jakiegoś DT. Poszła informacja na dział techniczny firmy S, zobaczymy jakie mają stanowisko.
Po wczorajszym łomocie, dziś luźny dzień. Zjechałem do Liberca, choć ciut pod górę też było. Udało się nie zmoknąć, choć jak zobaczyłem czarne niebo nad Jizerką to mi się słabo zrobiło.
Teraz siedzę w ciapongu do Szklarskiej.
Jutro chyba zostanę po polskiej stronie.
Temperatura spadła do normalnego poziomu.
patronat
16-07-2024, 14:45
Mam zapowietrzony tłumik, aż się boję to rozkręcać, ciekawe co się wydarzyło. Ponoć da się zapowietrzyć no w transporcie, ale…
Ubita uszczelka na shafcie. Iglica skrzywiona? Zapomniałem też o uszczelkach komory powietrznej :) ale są ok.
Czekam na opinię fachowca.
siemalysy
16-07-2024, 21:56
Temperatura jest rewelacyjna. Taka nie do normalnego funkcjonowania, przynajmniej dla mnie. Czekam na delikatne ochłodzenie.
Po wczorajszym łomocie, dziś luźny dzień. Zjechałem do Liberca, choć ciut pod górę też było. Udało się nie zmoknąć, choć jak zobaczyłem czarne niebo nad Jizerką to mi się słabo zrobiło.
Teraz siedzę w ciapongu do Szklarskiej.
Jutro chyba zostanę po polskiej stronie.
Temperatura spadła do normalnego poziomu.
Był łomot, to znaczy, że nóżka podaje :)
crusiek fajne to zoo. Chyba się tam wybiorę.
zdyboo potrzebuje Twojej pomocy. Ogarniasz Izery, a ja mam pytanie z nimi związane. Znasz odcinek szlaku rowerowego od Jizerki do Harachova, wzdłuż rzeki Izera? Mam na myśli ten odcinek: klik (https://pl.mapy.cz/s/nugacaseno) Warto się tam zapuszczać, czy lepiej odpuścić?
patronat
16-07-2024, 22:39
Amor zrobiony. Opony przyszły ale jeszcze nie zakładam. Za to jeden tłoczek w zacisku mi pękł. Serio. Płyn poszedł, syf się zrobił. Poczytałem i okazuje się, że majfrendy mają zapasowe z bakelitu zamiast porcelany. Jako, że w piątek chcę pojeździć, właśnie kupiłem zacisk slx. A tego xt będę potem reanimował w ramach nauki i testów. Gównolit i ciastolina, ech… Mój mechanik się śmieje, że Shimano zrezygnowało z używania papieru bo był za sztywny, poszli w bibułę. Pomijam już ten totalny fakap z piastą, bo to poniżej krytyki, ale cała reszta mocno średnia, ale za to droga.
Michał, wbijaj w Izery. 23 stopnie, pocisz się tylko na podjazdach.
Całej trasy nie znam, jechałem tylko fragmenty przy Harrachovie i przy Jizerce. Skoro jednak tam jest cyklotrasa to na pewno przejedziesz. Czy warto? Nie wiem, na widoki bym nie liczył. Trasa wygląda na taką w lesie, trawersującą zbocze góry.
LeonardZelig
17-07-2024, 05:44
Montowaliście koszyki na bidony tam gdzie producent roweru ich nie przewidział? Szukam sprawdzonych rozwiązań coby się trzymały i nie telepały.
Montowaliście koszyki na bidony tam gdzie producent roweru ich nie przewidział?
A skąd mam wiedzieć, czy producent przewidział montaż koszyków w moim garażu? ;)
Na kierownicy w fullu mi się sprawdza montaż topeak i kosztyk Modula Cagge II
81369
Montowałem kiedyś od dołu ramy, wstawiłem nitonakrętki, trzymało jak oryginał.
ooo to by mi się przydało, dorobić nitonakretki, co do tego potrzeba i czy to trudna operacyja?
https://24jgora.pl/artykul/po-co-te-sciezki-rowerowe-n1600561
nie narażajmy kierowców!
Najlepiej i najpewniej zrobić to nitownicą do nitonakrętek, wiercisz otwór i nitujesz. Ale da się też to zrobić bez nitownicy, ale trochę trudniej, tu masz przykładowy filmik: https://www.youtube.com/watch?v=cSwBXCXMZEk
Ubita uszczelka na shafcie. Iglica skrzywiona? Zapomniałem też o uszczelkach komory powietrznej :) ale są ok.
Czekam na opinię fachowca.
To wszystko w nowym Foxie ??
Co do Orbei. Tak z ciekawości pytam, czy robiłeś zerowy przegląd roweru, ale całego ? Wiem, pewnie ta piasta i tak by nie została wtedy namierzona, ale jakość złożenia, smarowania w fabrykach, to dramat podobny, jak do tego przypadku z amorami, ze już na dzień dobry powinno się zerówkę zrobić
patronat
17-07-2024, 10:27
Ten Fox jest prawie nowy bo to już rok minął :)
Uszczelka jedna zawiodła, i się zapowietrzał. Reszta była ok, ale zostało wymienione wszystko. Rok produkcji to końcówka 2021 - może się guma jakoś zestarzała? A rower produkcja 2023 :)
Orbea została sprawdzona we wszystkich punktach skręcanych. Smaru było pod dostatkiem, ulica mówi, że pod tym względem Orbea jest liderem rynku. Nie był dokręcony mostek (mocowanie kierownicy), poza tym było wszystko ok. Amorki poszły do pudełka, przed serwisem zerowym, więc nawet nie sprawdzałem czy był olej w środku. O, jeszcze siodełko było lekko luźne, ale tak na granicy.
Piasta jest źle zaprojektowana, zobaczymy co Shimano zrobi. Koło idzie na gwarancję, a w międzyczasie musze jakieś DT na 350 skleić i mieć święty spokój.
A tłoczek mi pękł z tyłu w Kellysie. Zarzygało płynem wszystko. Porcelanowe gówno.
Możeś niezbyt delikatnie traktował tłoczka jakimś twardym narzędziem, np przy wciskaniu ?
U mnie z tymi tłoczkami ceramicznymi, to akurat zero problemów, a miałem trzy zestawy (XT i 2xSLX)
---
Mam info od serwisanta (Bike Doctor), że w SLX-ach w klamce jest jakaś dziwna przestrzeń w której ukrywają się bąbelki i dlatego ciężko je nieraz odpowietrzyć (opisywane tu moje problemy). Teraz będę ściągał klamkę do tego procederu i miotał nią na wszystkie strony :-?
patronat
17-07-2024, 12:21
To o slx to prawda. Mój guru pokazał mi ostatnio protipa na przelewanie. Nabrał odstanego płyny do strzykawki, złamał przewód i zaciągnął tworząc podciśnienie. Wyszło mega dużu mikrobąbelków, sumarycznie około 2 normalne.
Te procelanki ponoć czasem pękają po przegrzaniu hamulca, jak się nierównomiernie klocek ściera i nie pracują równo. Najprawdopodobniej mój przypadek bo klocek faktycznie trochę po skosie zjechany. Można kupić zamienniki. Ja poszedłem w zacisk SLX - w cenie ma nowe klocki :)
Ja też nie mam żadnych problemów z ceramicznymi tłoczkami, mam dwa zestawy XT M8k z czego jeden zacisk jest czterotłoczkowy i jeden zestaw GRX.
Fox maniane z amorami odstawia od dawna. W 2019 kupiłem MTB z 34 z przodu. Amor nie blokował się, a tylko mocno utwardzał. Ja nie wiedziałem, że ma być blokada bo miałem dekadę przerwy od MTB w czasie, której sporo się zmieniło. W sklepie też mi nic nie powiedzieli, bo pewnie musieliby to zrobić. Co więcej pokrętło opisane jest jako soft/firm, a nie soft/lock. Dopiero po sezonie, jak oddałem amory do przeglądu, mechanik ustawił tak, że na firm jest blokada.
patronat
17-07-2024, 18:15
Jestem przyzwyczajony do tego, że mój sprzęt sie zużywa szybko. Mimo, że w moim światku jestem uznawany za ogólnie NIENISZCZĄCEGO. W sensie, moje motocykle zawsze dojeżdżały na miejsce i nigdy po drodze nie miały większych przygód w przeciwieństwie do kolegów, którzy topili, rozwalali, urywali itd. Ale do tej pory, to nie było origami z bibuły by Shimano tylko profi enduro sprzęt. Kiedyś amortyzatory rowerowe były budowane jak motocyklowe i ważyły 4,5 kg. Teraz 2. Rozumiem, ale nie szanuję.
Natomiast absolutnie sposób użytkowania, nawet najbardziej hardcorowy nie powinien w ciągu roku doprowadzić to takiej awarii tak istotnego elementu jak hamulce. Kurna, płyn co wymianę klocków, tarcze zawsze w zakresie, czyszczenie tłoczków itd. I po co? Pierdziele to, będę wymieniał z zaciskami jak cały układ padnie, będzie w tych samych pieniądzach i zaoszczędzonym czasie :) (żart nieśmieszny)
Nowy zacisk już idzie. Klocki też. Na piątek mam zaplanowany większy wyjazd, mam nadzieję, że się uwinę.
W Orbei luz się powiększa z godziny na godzinę. Decyzja zapadła, koła będą wymienione a poprzednie po gwarancyjnej wymianie sprzedane. I znów wydatki, moje widzimisię o "przewymiarowaniu" sprzętu. Padło na FR541 na DT Swiss350. Szprych 32, żadnych cieniowanych. Chcemy święty spokój. Jak się uda to będą zaplecione w przyszłym tygodniu.
Na razie pozostaje czekać.
I tym optymistycznym akcentem:
81373
zdyboo wydaje mi się, ale mogę się mylić, że foxy z tłumikami fit nie mają prawdziwej blokady.
siemalysy
17-07-2024, 19:46
Michał, wbijaj w Izery. 23 stopnie, pocisz się tylko na podjazdach.
Całej trasy nie znam, jechałem tylko fragmenty przy Harrachovie i przy Jizerce. Skoro jednak tam jest cyklotrasa to na pewno przejedziesz. Czy warto? Nie wiem, na widoki bym nie liczył. Trasa wygląda na taką w lesie, trawersującą zbocze góry.
Tomek zdyboo bardzo chętnie, ale w tygodniu trzeba do tyrki zasuwać. Urlop dopiero we wrześniu.
Dziękuję za odpowiedź w temacie Izerów. Chcę żonę znów spróbować wciągnąć w rower i góry jednocześnie. Wydaję mi się, że Izery są dobre do tego celu.
No to mój już ma. :mrgreen:
Amory do freeride/DH, nitkt tego 20 lat temu nie nazywał enduro, ważyły trzy z groszami. Ponad 6 kg ważył Marcok Super Monster o skoku 300 mm, ale tego nawet w DH prawie nikt nie używał. Jedyna mi znana osoba to Josh Bender, który montował to do ramy Karpiela by spadać jak worek ziemniaków z coraz wyższych urwisk. Solidne amory do czegoś więcej niż XC ważyły 20 lat temu ponad 2 kg, czyli podobnie jak teraz.
patronat
17-07-2024, 19:59
Dla mnie to jest ogromny przeskok- w rowerze mam ze 30 ml oleju w moto miałem 600 ml. Na lagę :)
Też mam wrażenie, że Izery to najlepsze miejsce do łapania zajawki na górski rower. Oprócz żony, zaraziłem sąsiadów i kilku znajomych w parach. Jeszcze nie są „ekstremalni” ale rokują :)
Dziękuję za odpowiedź w temacie Izerów. Chcę żonę znów spróbować wciągnąć w rower i góry jednocześnie. Wydaję mi się, że Izery są dobre do tego celu.
Michał, jeżeli jutro zrealizujemy trasę zgodnie z planem, to będziesz miał relacje z tego fragmantu z pierwszej ręki, a nawet trzech.
siemalysy
17-07-2024, 20:04
W takim razie czekam cierpliwie :)
Chciałem tamtędy jechać z jednego powodu, żeby zobaczyć poniższy most. I jakby warunki dopisały, to wylecieć nad niego dronem. Jak będę znał Waszą relacje, to będę mógł podjąć decyzję.
https://d34-a.sdn.cz/d_34/c_img_gU_c/6XTXPl.jpeg?fl=res,2200,2200,1
A to chyba go widziałem z pociągu. Pod nim jest wiatka turystyczna.
Ja mogę polecić to co dziś przejechałem, a co można łatwo rozszerzyć o ten Twój odcinek. Stanisław, Sine Skałki, Hala Izerska, Chatka Górzystów, Orle, pętla pod granicę i powrót do Jakuszyc. Niecałe 40/500. Dokładając Twój odcinek dojdzie pewnie z dycha i pewnie kolejne 100-150 m.
Trochę wyrypy na początek. Bo podjazd z Jakuszyc do Stanisława to ponad 200 m na 7 km, ale potem poza zjazdem z Sinych Skałek, jest już łatwo i przyjemnie. Ja sprowadziłem rower, mam wrażenie że kamienie są luźniejsze niż dwa lata temu. Choć winda i kapeć 2,4 z solidnym bieżnikiem to nie to samo co prawie gładkie 44 mm.
Trasa krótka, ale atrakcyjna widokowo. Cream de la creme polskiej strony. Dokładając jeszcze Jizerkę, robi się trasa ultimate.
siemalysy
17-07-2024, 20:24
Coś takiego właśnie narysowałem. Dołożyłem do tego jeszcze Wysoki Kamień.
patronat
17-07-2024, 20:40
siemalysy kiedy się tam wybierasz? Mamy w planach dwa pobyty, jeden z następną ekipą zwiedzaczy no i jeden ze sprawdzeniem Świeradowca i paru innych ścieżek. Jakby się termin pokrył a małżonka akurat odpoczywała to możesz się śmiało dokleić. I ten ostatni pomysł jest na wrzesień, jak tabuny przejdą przez czas wakacyjny i się trochę przerzedzi.
patronat
18-07-2024, 09:19
Przy okazji, zaproszenie skierowane do wszystkich. rotor, kiedy na Fatrę się zbierzecie? :)
Koła zamówione.
Jeździłem wczoraj na Bullsie z pinionem. 12 biegów, 160 niuta na pierwszym. Cicho, gładko, **********. Nie sądziłem, że brak łańcucha daje taki komfort. Mam wrażenie, że to będzie rozwiązanie które zanabędę w ramach wymiany Kellysa. Taki Nicolai np... Jeszcze żeby waga była w okolicach 23 kg, byłby sztos!
patronat Mam(-y) sporo do nadrobienia w bliższej okolicy, więc na razie się na tym skupiamy.
Ja też czekam na skrzynię biegów i pasek, bez żalu wypierdziele te ułomne rozwiązania, jakim są przerzutki i łańcuch w rowerzu :twisted:
- - - - kolejny post - - - - - -
W Orbei luz się powiększa z godziny na godzinę. Decyzja zapadła, koła będą wymienione a poprzednie po gwarancyjnej wymianie sprzedane. I znów wydatki, moje widzimisię o "przewymiarowaniu" sprzętu. Padło na FR541 na DT Swiss350. Szprych 32, żadnych cieniowanych.
I tym optymistycznym akcentem:
.
W moim "bułkowozie" rozleciała się piasta ostatnio, tzn. nawet nie sama z siebie, ale koło było uderzone zapewne o krawężnik (skrzywiona oś, którą wymieniłem, wycentrowałem koło na nowo), ale piasta pozostała i tak krzywa. Efekt był taki, że dwa dni temu po 300m od domu rower stanął, bo tylne koło zaczęło trzeć o widełki. Za mną sznureczek kuleczek, jak za Grzesiem piasek :mrgreen:
Wszystko to po 24 latach służby, więc koszt 80zł za nowe koło uważam za rozsądny :lol:
----
To taka dygresja..
---
Fajne zdjęcie, pozdrówka dla żonki :-D
Są jakieś kalkulatory rozmiarów kół/opon rowerowych? Czy trzeba liczyć na piechotę?
Chodzi mi po głowie pomysł przerobienia swojego starego górala (koła 26") na maszynę ciut szybszą a mniej terenową. Na dziurawe asfalty, lekkie leśne, polne ścieżki. Czyli taki bardziej trekking :)
Opcja pierwsza - zmienić oponę na cieńszą. Widzę np. 26 x 1,75" czy 1,5" a nawet 1.25". Założone mam teraz 26 x 2-2,1"
Opcja druga - myślałem zaszaleć i może podjąć próbę wpasowania koła 27,5. Widzę tu np. 27 x 1 1/4" Oprócz trudności technicznych ze spasowaniem :) ma to jakiś sens czy taka wymiana nic nie da?
patronat
18-07-2024, 13:44
Podejrzewam, że taniej i lepiej może być kupić na olxie cały rower na większych kołach. Plusy dodatnie to nowocześniejsza rama, napędy, itd.
Miałem kiedyś GT Avalancha. HT na 29". A ostatnio widziałem film z przerobienia takiego roweru na mega gravela. Po czym zobaczyłem, że 26" też przerabiali. Więc pewnie jakiś zakres konwersji będziesz miał bezproblemowy, ale jakiś spektakularnych efektów bym nie oczekiwał.
- - - - kolejny post - - - - - -
---
Fajne zdjęcie, pozdrówka dla żonki :-D
Żona dziękować :)
Ta piasta to nowa technologia z Shimano. Ma łożyska maszynowe :)
Szykujcie się na wrzesień. Nie jest daleko a naprawdę warto.
Podejrzewam, że taniej i lepiej może być kupić na olxie cały rower na większych kołach. Plusy dodatnie to nowocześniejsza rama, napędy, itd.
Miałem kiedyś GT Avalancha. HT na 29". A ostatnio widziałem film z przerobienia takiego roweru na mega gravela. Po czym zobaczyłem, że 26" też przerabiali. Więc pewnie jakiś zakres konwersji będziesz miał bezproblemowy, ale jakiś spektakularnych efektów bym nie oczekiwał.
- - - - kolejny post - - - - - -
Żona dziękować :)
Ta piasta to nowa technologia z Shimano. Ma łożyska maszynowe :)
Szykujcie się na wrzesień. Nie jest daleko a naprawdę warto.
I tak i nie pewnie :) :)
Mój rower wiekowy ale w całości na Shimano STX-RC. W sam raz planowałem sam go sprzedać ale chętnych brak to sobie myślę, że zostanie a trochę go zmodyfikuję. Szosę mam, górala 29" też a ten by był tak po środku. Do nabijania kilometrów po wioskach, polach, lasach pod Oleśnicą.
Pewnie stanie na mniej terenowych oponach by sobie nie utrudniać życia :)
W moim "bułkowozie" rozleciała się piasta ostatnio, tzn. nawet nie sama z siebie, ale koło było uderzone zapewne o krawężnik (skrzywiona oś, którą wymieniłem, wycentrowałem koło na nowo), ale piasta pozostała i tak krzywa. Efekt był taki, że dwa dni temu po 300m od domu rower stanął, bo tylne koło zaczęło trzeć o widełki. Za mną sznureczek kuleczek, jak za Grzesiem piasek :mrgreen:
Zrobiłem małe domowe śledztwo (nie, żebym szukał winnych, ale bardziej z ciekawości i ostrzeżenia)
Ja sam, to wiem, jak jeżdżę na bułkowozie, ale jest jeszcze dwóch użyszkodników tego rowerza (dwa dziecka moje) i tu postanowiłem trochę podpytać..
Wyszło, że młody czasami zjeżdża bułkowozem po schodach :shock::shock::shock:....... Zrobiłem, mniej więcej, takie oczy i powiedziałem, żeby tego procederu zaniechał, jeśli chce mieć wszystkie zęby, szczególnie, że to już nie mleczaki..
Po pierwsze, ten rower ma już swoje lata i nie jest to najlepsze narzędzie do takich wygłupów, a po drugie, ma zamontowany regulowany mostek z ameluminium wątpliwej wytrzymałości (tam są takie ząbki, które blokują mostek na zadanej wysokości i mogące ulec ścięciu przy uderzeniu.
Kwestii w partycypowaniu kosztów naprawy, już nie poruszałem, które to są niczym, w porównaniu do potencjalnego uzupełnienia ubytków uzębienia :lol:
patronat
18-07-2024, 17:25
Nie martw się, ponoć japońce maja jakąś technologię na wywołanie wzrostu trzecich zębów :)
Mnie się na schodach Pelikan załamał. pospawali i był jak nowy :)
Miałeś Pelikana ?? , ...cienias :mrgreen:
Ja rządziłem Jubilatem (już nie pamiętam, czy to była jedynka, czy dwójka) Miał lampki na baterie (przód 2xR20, co było nonsensem, jak zresztą wiele ówczesnych rzeczy.
----
Chyba jednak dwójkę miałem. Popatrzyłem na oryginalne napisy z netu i mi się coś odkopało z pamięci. Zresztą, ten brak dynama, o tym prawdopodobnie świadczył,..taki powiew nowoczesności, że dynamo zastąpili bateryjką
- - - - kolejny post - - - - - -
Potem apgrejdowałem Jubilata na dynamo, ale z nowatorskim rozwiązaniem instalacji elektrycznej dwuprzewodowej ..sic! :lol:
siemalysy
18-07-2024, 18:08
siemalysy kiedy się tam wybierasz? Mamy w planach dwa pobyty, jeden z następną ekipą zwiedzaczy no i jeden ze sprawdzeniem Świeradowca i paru innych ścieżek. Jakby się termin pokrył a małżonka akurat odpoczywała to możesz się śmiało dokleić. I ten ostatni pomysł jest na wrzesień, jak tabuny przejdą przez czas wakacyjny i się trochę przerzedzi.
patronat Dziękuję za zaproszenie :) Termin jeszcze w 100% niepewny. Ale to perspektywa najbliższych dwóch, trzech weekendów. I pewnie tylko na jeden dzień jazdy.
Świeradowca całego jechałem dwa lata temu i prawie całego w ubiegłym roku. Jest nawet ciekawy, jednak nie zwala z nóg. Jedno trudniejsze miejsce, to zjazd po kamieniach do mostku. Więcej nic mi nie przychodzi do głowy. Coś więcej tam planujecie jeździć? Bo jak rozumiem, to na single pod Smrekiem się nie wybieracie? Ścieżki z Sępiej Góry? Ścieżki ze Stogu Izerskiego?
Dziś mega dzień. Sebastiany dwa dla towarzystwa to było coś co zrobiło dzień. Nawet pogoda się dopasowała, zero lampy, zero deszvzu, zero wiatru.
siemalysy Michał, trasa spoko, od Jizerki cały czas w dół, miejscami, zwłaszcza na początku stromo i progi odwadniajace. Pół trasy to szuter, pół asfalt. Jak Twoja, żona umie w hamulce i zjazdy to sobie poradzi. Kwestia co z Harrachova, bo powrót do Polski jest stromy. Można ciapongiem.
Wiadukt super, próbowałem namówić cruśka, zeby podrzucił wysoko kamerkę, ale nie chciał.
Ehhh. Dziś po myciu zauważyłem delikatną ryskę/pęknięcie na dolnej rurce ramy w okolicach tylnego zacisku osi koła. Ciekaw jestem czy dożywotnia gwarancja Treka na ramę by tu zadziałała? Co prawda rower ma już parę lat….
Powinna, a przynajmniej powinieneś spróbować. Nic nie tracisz.
Wszystko zależy od Twojego dystrybutora, bo reklamacja odbywa się na podstawie jego rekomendacji.
Dziś mega dzień. Sebastiany dwa dla towarzystwa to było coś co zrobiło dzień. Nawet pogoda się dopasowała, zero lampy, zero deszvzu, zero wiatru.
siemalysy Michał, trasa spoko, od Jizerki cały czas w dół, miejscami, zwłaszcza na początku stromo i progi odwadniajace. Pół trasy to szuter, pół asfalt. Jak Twoja, żona umie w hamulce i zjazdy to sobie poradzi. Kwestia co z Harrachova, bo powrót do Polski jest stromy. Można ciapongiem.
Wiadukt super, próbowałem namówić cruśka, zeby podrzucił wysoko kamerkę, ale nie chciał.Nie dorzuciłbym [emoji28]
Dzięki zdyboo i gavin za świetnie, wspólnie spędzony czas [emoji16]
siemalysy
18-07-2024, 20:31
Dziś mega dzień. Sebastiany dwa dla towarzystwa to było coś co zrobiło dzień. Nawet pogoda się dopasowała, zero lampy, zero deszvzu, zero wiatru.
siemalysy Michał, trasa spoko, od Jizerki cały czas w dół, miejscami, zwłaszcza na początku stromo i progi odwadniajace. Pół trasy to szuter, pół asfalt. Jak Twoja, żona umie w hamulce i zjazdy to sobie poradzi. Kwestia co z Harrachova, bo powrót do Polski jest stromy. Można ciapongiem.
Wiadukt super, próbowałem namówić cruśka, zeby podrzucił wysoko kamerkę, ale nie chciał.
Dziękuję za info :)
Jak będziemy się tam wybierać, to zrobię sobie dwie trasy. Jak żona będzie ogarniała i będzie miała siłę i chęci, to pojedziemy tamtędy. Jak nie, to odpuścimy.
Widzę, że pysznie pojeździliście. Super! :-)
- - - - kolejny post - - - - - -
W tą sobotę impreza UCI Gravel Adventure się szykuje w Jakuszycach. Czyli tą sobotę raczej trzeba odpuścić, bo będzie tłoczno.
Tak, nawet w hotelu mi powiedzieli, że mają sporo gości od jutra.
Strzałki są już przy szlakach.
W wakacje to ja bym w ogóle odpuścił weekend w Izerach. Szkoda nerwów.
Trasy możesz podesłać. Wrócę do domu to zawsze mogę coś doradzić. Dziś chłopakom się podobało, mnie też, choć były drobne modyfikacje w trakcie.
patronat
18-07-2024, 20:45
Głównie dzikusy no i Sępia bo tam nie byliśmy. Wybieramy się ekipą we wrześniu, jeden dzień towarzyski czyli trasa panoramiczna, w drugi kilka ścieżek, typu zielony ze Smreka, Świeradowiec, Bajka, prawy Prosty? czy jak jej tam. Po drugiej stronie też ponoć coś jest. Zobaczymy, dowiem się u miejscowych co warto. Jak będzie ochota i siły to mam do zaliczenia koło Jeleniej kilka tras. No i burgery na rynku :)
Powinna, a przynajmniej powinieneś spróbować. Nic nie tracisz.
Wszystko zależy od Twojego dystrybutora, bo reklamacja odbywa się na podstawie jego rekomendacji.
No właśnie problem w tym że tam gdzie kupowałem już nie mają umowy z trekiem. Wcześniej było ich dystrybutorem. Teraz już nie. Ale spróbuję.
Ja bym poszukał czy w FAQ nie ma takiego przypadku lub napisał do Treka. Dość szybko odpowiadają.
Może być tak, że mimo wszystko stary sklep nadal realizuje gwarancję. Choć pewnie bez takiego zaangażowania jak w czasach dystrybucji.
Ano spróbuję dziś podziałać w tym kierunku.
Kurczaki pod znakiem zapytania robi się zatem to moje dokończenie cyklu MRDP w tym roku…
zdyboo crusiek
Dzięki chopy za trasę. Świetnie się bawiłem. Izery jak zawsze magiczne.
crusiek się krygował, ale to prawdziwy góral!
ogólnie to się dogravelowałem [emoji3]
siemalysy
19-07-2024, 19:04
Panowie, crusiek gavin zdyboo Ładnie sobie pojeździliście :) Super! :-D
Na razie jestem cicho, ale chętnie bym popatrzył na foty i przeczytał relację z izerskiej "tułaczki" ;)
Panowie, crusiek gavin zdyboo Ładnie sobie pojeździliście :) Super! :-D
Na razie jestem cicho, ale chętnie bym popatrzył na foty i przeczytał relację z izerskiej "tułaczki" ;)Jak chwilę poczekasz to nawet filmik, i most będzie.
Ale bez podrzucania kamerą xD
Ja jeszcze dwa dni na polu namiotowym się rozbilem, w poniedziałek wieczorem zjadę do domu i być może na piątek będzie, a zdjęcia to na pewno szybciej.
Relacje najpewniej wrzuci zdyboo, ja sobie podaruję, bo jakoś nie mam do tego serca chyba xD
81400
siemalysy
19-07-2024, 19:49
crusiek no dobrze :) Korzystaj z urlopu i dobrej pogody :)
Poczekam, nigdzie mi się nie spieszy ;)
Ja dziś miałem grafik napięty, jak plandeka na Żuku. Wróciłem z Jakuszyc, odebrałem Hultaja z serwisu i jeszcze spotkałem się z irlandzkim przyjacielem.
Foty zdążyłem tylko zrzucić na dysk, ale za dużo ich nie ma, do końca weekendu będzie komplet. Netflix na Stravie i coś na kształt relacji na forum. Na pewno nie będę opisywał każdego dnia z osobna.
Fajna zrobiliście zgrupkę. Zazdroszczę w pełni. Ale oczywiście pozytywnym wariancie.
Może się uda następnym razem załapać.
Aktualizacja w sprawie mego roweru… wczoraj umówiłem się ze dowiozę rowerz. I tak dziś się stało. Pogadałem sobie z Panem z serwisu - powiedział że nie zdążyło się aby coś takiego spotkał w tym modelu. Ponoć powinno się udać coby uznali na centrali.
Pochwalił stan roweru (oczywiście nie pęknięcie) stwierdził że zupełnie nie wygląda na swe lata ani na ilość przejechanych km. No cóż. Ja staram się dbać o przyjaciół. Łezka w oku mym się znów zakręciła bo naprawdę lubiłem ten rowerz…
elmo Oby reklamacje uznali i wszystko poszło gładko. Nic tak nie wkurza, jak "pokazywanie środkowego palca" przez firmę xxx, która nie byle jaką jest i niby coś zapewnia, a jak przyjdzie co do czego, to się wypina..
Andrzej, liczę, że się jednak uda i dostaniesz nową ramę.
Z newsów sprzętowych u mnie. Przed wyjazdem w Izery zajechałem Hultajem do Hultaja. Tylne koło luz złapało, przy okazji przegląd mechanizmu bębenka i sprawdzenie czemu ciągle się stery luzują. No i rzut oka na przednią piastę.
Koła DH na ichnich piastach. W piątek jak już wsiadłem do ciapongu w Szklarskiej zadzwoniłem czy bicykl aby gotowy.
Łożyska wymienione, stery sztywniutko, przód spoko, ale bęben prawie zmieliłem. Reanimowali co się dało, ale alu korpus i mój styl jazdy się nie lubią. Piasta max do końca sezonu pociągnie. Muszę poszukać DT Swiss 350, bo to kompletnie bezproblemowa piasta i w listopadzie jak już przejdę na zimówkę trzeba będzie wymienić piastę w kole.
i sprawdzenie czemu ciągle się stery luzują..
To już nie może być przypadek, .. jakiś specyficzny układ planet nastąpił, czy innych gwiazd ??:shock: :evil:
Nigdy, nie miałem żadnych problemów z luzującymi sterami, aż tu nagle...
1) w elektronie na szlaku musiałem dociągać, bo mi stukało już
2) w dziecka HT, który jeździ od święta (ale to takiego naprawdę święta), wczoraj luz kasowałem przed Velo Dunajcem, bo się pierworodny zgadał z kumplami na jazdę
3) kumpel w elektronie to samo, nagle luz sterów...
4) kumpel kumpla również zgłaszał, że się mu luzuje czasami
O co kaman sie pytam ?
U mnie prawdopodobnie grzybek był za słabo dokręcony i wysuwał się z rury sterowej.
W sterach z gwiazdką, czyli w metalowych rurach nigdy nie miałem problemów z luzowaniem się sterów.
Dziwne, miesiąc temu podciagalem stery [emoji1787]
Ale od nowości musiało się poukładać pewno xD
Ja w przypadku rury sterowej carbą zawsze bałem się przedobrzyć. Wszak praktycznie jedyną krzywdę jaką można zrobić węglowej sztycy to jest zbyt mocne zaciśnięcie obejmy.
Hultaje mi podpowiedzieli, żeby dokręcić, zamocować mostek i wtedy jeszcze trochę dokręcić śrubę grzybka.
Krótkie podsumowanie, krótkiego wypadu w Góry Izerskie.
W poniedziałek było bardzo gorąco, może jeszcze nie o 9 rano, ale potem już tak. Popełniłem błąd wyjeżdżając z gór i wracając w nie najbardziej stromym podjazdem. Jednak w przeciwnym razie nie zobaczyłbym całego zachodniego pasma. Choć nie wiem czy było aż tak bardzo warto.
Cały podjazd wg Climbpro miał 5 km i ponad 300 metrów przewyższenia. Najbardziej bordowy fragment był nachylony do 18% i tam już była walka o oddech, jazda od cienia do cienia. Nie zliczę nawet ile razy musiałem się tam zatrzymać i dać opaść pulsowi do okolic średniej. I tu nasuwa się konkluzja, że PESEL mnie dopada na pełnej. Jeszcze 4-5 lat temu HR max miałem w okolicach 200, teraz 180. Dobre w tym podjeździe było tylko to, że szybko nabierałem wysokości, co powodowało spadek temperatury, choć nie tak duży jak bym sobie życzył, z 34 do 31 stopni, ale zawsze coś.
No w tym dniu padł rekord wyjazdu, jeżeli chodzi o ilość spożytych płynów, 6 l. Byłem dojechany co w zasadzie wyszło dopiero w hotelu. Jakieś dreszcze nie dojadłem nawet obiadokolacji, polepszyło mi się dopiero po jakichś 3 godzinach odpoczynku.
Generalnie dobry dzień, ale mogłoby być nieco chłodniej. Trasa niemal w pełni po twardym.
Trasa:
https://www.strava.com/activities/11933341252
Fotosy:
81417
Jizerka
81418
Takich źródełek kilka widziałem, niektóre nawet z kubkami.
81419
Jeden z ukrytych punktów widokowych.
81420
Herbinek. Ciężko było coś wypić, zjeść czy nawet posiedzieć, bo było całe mnóstwo os.
81422
Zapora wodna na zbiorniku Fojtka. To już u podnóża gór.
Po poniedziałkowym łomocie zdecydowałem się na luźny dzień we wtorek. Prognozy pogody straszyły deszczem, ale jak wstałem o 7:30 to świeciło słońce. Godzinę później po śniadaniu już niebo się zaciągało, ale nadal w Jakuszycach było słonecznie. Jak będę czekał na burzę, to się jej pewnie doczekam. Ruszyłem przed 9. Podjazd asfaltem do Rozdroża pod Cichą Równią i zjazd Starą Drogą Celną do Orlego. Zjazd na gruzie nieco wymagający, ale bez większych problemów. Szybka przeprawa przez Izerę i byłem w Czechach. Niebo nad Jizerką od północnego zachodu było niemal czarne. Ja jednak jechałem bardziej na południowy zachód i w moim kierunku nie było widać, żadnych deszczowych chmur. Co jakiś czas sprawdzałem czeski radar burzowy, ale konsekwentnie wymykałem się burzy. Dopadło mnie kilka kropel wody zaledwie, no i już bliżej Liberca jechałem po mokrych drogach.
Z Liberca wracałem pociągiem, którego nie było w rozkładzie w apce Rozkład PKP, ale był w Koleo, nawet kupiłem bilet nań. Tylko w Tanvaldzie się musiałem przesiąść do pierwszego składu, bo drugi odczepiali. Przy okazji pogadałem sobie z Czechem na temat mojego roweru, bo mu się spodobał.
Trasa:
https://www.strava.com/activities/11933343037
Fotosy:
81424
Kralovski most na Izerze. Wyremontowany w 2021.
81425
W lecie mógłbym tak mieszkać.
81426
No jest klimacik.
81427
Vodní nádrž Bedřichov.
81428
Rynek w Libercu, zaskakująco mały jak na 5 co do wielkości miasto Republiki Czeskiej.
W środę zrobiłem sobie polski dzień. Pierw Kopalnie Satnisław. Potem przez najwyższy szczyt Gór Izerskich, Wysoką Kopę wjechałem na Sine Skałki. Tabliczka z nazwą Wysoka Kopa, jest przeniesiona poza szczyt. Na samym szczycie jest ostoja cietrzewi. Zjazd z Sinych Skałek mnie pokonał i większość drogi rower sprowadzałem. Wyjazd z lasu jak otwiera się widok na Halę Izerską robi takie samo wrażenia za każdym razem. Jedzie się w miarę płaską szutrówką między drzewami i nagle, łup. Jeden z piękniejszych widoków w Sudetach. Naleśnik w Chatce Górzystów też smakował. Nie było miliona ludzie i nie stałem w kolejce jak w dowolny weekend. Za Orlem zrobiłem sobie jeszcze zjazd i podjazd do ER-2, ale podjazd już mnie pod koniec wkurzał. Nawierzchnia taka mało przyjazna pod gruza. nachylenie było spoko, ale luźnie kamienie wielkości ziemniaków powodowały, że trzeba było wybierać tor jazdy. W trakcie obiadokolacji założyłem grupę na WhatsApp, żeby ustalić plan na jutro. Wieczorem się rozpadało, a w prognozach tego nie było.
Trasa:
https://www.strava.com/activities/11933344856
Fotosy:
81429
Siakieś nowe szutry premium koło Staśka.
81431
Karkonosze to mi z ręki jadły. Budynek po lewej jest na Śnieżnymi Kotłami, butynek po prawej to schronisko na Szrenicy.
81432
Zaiste głębokie.
81433
Świeradów-Zdrój z Sinych Skałek, poza Smyrkiem to najwyższe miejsce gdzie można w Izerach legalnie być.
81435
Hala Izerska. Żadne zdjęcie nie odda wrażeń na żywo. Na żywo jest opad szczeny, ze nawet WOW nie da się powiedzieć.
81436
Zestaw misia, zapodany rymowanką nawiązującą do imienia. To też taka tradycja w Chatce Górzystów.
81437
Izera.
81439
Ten kamień po prawej to Saturn. Mało osób wie, ale pomiędzy Orlem i Chatką górzystów jest Układ Słoneczny odwzorowany w skali. Słońce to Orle, a Pluton jest koło Chatki Górzystów.
81443
Polski dzień, więc nie ma przekraczania granicy.
81445
Teren wokół ośrodka sportu w Jakuszycach, co to go dwa lata temu we wrześniu sam Morawiecki otwierał. Może następną razą tam zanocuję.
W czwartek obudził mnie warkot wibracji telefonu. Sebastian gavin wzywał do wstawania na WhatsApp, ale mlasłem, pierdłem i obróciłem sie na drugi bok. Dla mnie jeszcze nie czas. Sebastiany były chyba krótko po ósmej na Polanie Jakuszyckiej, na pewno crusiek, bo dygnał ciepongiem z Tavaldu mości gavin ero zjechał na kole z Rozdroża Izerskiego, gdzie rozbił się, na szczęście tylko namiotem już w środę wieczorem. Ja się po śniadaniu sprężyłem i wystartowaliśmy przed dziewiątą, która była umowną godziną startu. Na początek mała modyfikacja, zamiast szlakiem dla koni, który na MTB sposobniejszy, jedziemy asfaltem do Rozdroża pod Cichą Równią, ale nie skręcamy i ciśniemy szutrem dalej. Hala Izerska, którą dołożyłem rysując trasę na życzenie gavina. Tam piwko. Granica, Jizerka i dalej szutrem pod górę. Jeszcze nadążam za chłopakami.
Po czeskiej stronie, a to widoczek się trafi, a to przejazd pomostami jak na North Shore. No i płyty, żeby crusiek czuł się jak u siebie w domu mimo pierwszego razu w górach. Zjeżdżamy nad zalew Josefov Dul i pierwszy raz go wiedzę w pod słońcem, do tej pory zawsze było pochmurno. Robimy odcinek między Jizerką i Harrachovem o który Michał siemalysy pytał. Pitem jest gruby podjazd do Polski, gdzie już nie jestem w stanie trzymać koła chłopakom i drobna modyfikacja, bo jedziemy do Orlego. Asfaltowy ER-2 zawsze smaczny i zdrowy. Na przełęczy się rozjeżdżamy w swoje strony. Mega dzień. Świetnie się było spotkać, pojeździć razem, pogadać i ogólnie spędzić miło czas. Dziękuję bardzo.
Trasa:
https://www.strava.com/activities/11933348706
Oszukiści jedni, zrobili tak, że jako jedyny miałem mniej niż setkę.
Fotosy:
81450
Pięćset metrów niżej Hejnice.
81451
Izerski NS.
81453
Izery - rowerowy raj. Nawet nie zapraszam do dyskusji.
81454
Liberecki rynek - niewielki jak na piąte co do wielkości miasto w Republice Czeskiej.
81455
Nie przelewa się. Zalew Josefov Dul.
81456
Tu też kiedyś był zalew, ale przyszła woda i zabrała.
81457
Sfotografuj mnie tak, jak te swoje francuskie kobiety, dobrze? Prossz...
Podsumowując.
Odpocząłem. Pojeździłem. Piva się napiłem. Nic mi więcej nie trzeba.
Czechy pod względem turystycznym to jednak inny świat. Czesi są lata przed nami. Tam nawet kilkulatkowie śmigają w górach. W czwartek mijaliśmy się w grupą chyba dwudziestu dzieciaków w różnym wieku na rowerach. Każde jedno miało rower pod swój wzrost i to nie jakieś cHGW co. Treki, Spece czy inne Gianty, weź to kup w Polsce dla dzieciaka.
Ludzie na szlakach ogarnięci, słyszą rower i już z daleka robią miejsce. Nikt się nie spina, że to szlak pieszy czy rowerowy. Czechów jest 10 milionów, ale to jest bogatszy rynek rowerowy niż prawie 40 milionowa Polska. No inna kultura outdoorowa.
Prognoza pogody dla gór, które mają własny mikroklimat to tylko sugestia, jak może być.
Kolejny, świetny czas w Izerach.
No to ja ciutke dodam. W środę przyjechałem prawie 400km ze sprzętem biwakowym na Rozdroże Izerskie. Znałem miejscówkę z poprzedniego pobytu w Świeradowie, ale nie ze spania. Przyjechałem ok 20:00, rozbiłem Star Rivera i prawie zeżarły mnie owady [emoji38]. Szybka kolacja i do śpiwora. Trochę padało, choć nie powinno. Noc taka sobie, za blisko drogi i chyba za dużo myśli. Wstałem o 4:30, zebrałem obóz, przygotowałem gruza no i tak ok 7 pojechałem już w kierunku Polany Jakuszyckiej. Trochę za wcześnie, ale ja już tak mam że się nie potrafię spóźnić. Najpierw był sympatyczny 5km podjazd, potem już znaną drogą zjazd do Polany. Zastanawiałem się czy znajde hotel Zdyba i stację kolejową, ale po wyjeździe z lasu trafiłem centralnie pod hotel i minął mnie pociąg. Dojechałem do krecika co już się wypakował na ławce, pogadaliśmy conieco, potem podjechaliśmy pod hotel. Czekamy sobie, a tu nagle jak rakieta ktoś wystartował na czerwonym Treku! A to był Tom. Zawolalismy go i ruszyliśmy w trasę. Drogę pod górę przed chwilą miałem obczajoną więc szło pięknie. Po chwili odbiliśmy w lewo na Halę Izerską. To jest magiczne miejsce! Piwko w Chatce Gorzystów. W sumie żałuję że nie zjadłem naleśniora, ale nie chciałem zamulać. W dalszej części rozpoczęły się świetne drogi, w górę, w dół, mega szuterki, w miedzyczasie zahaczyliśmy o wioskę Jizerkę (klimacik). Dalej szuterki, zjazdy gdzie można sobie lecieć pod 50km/h. Mega. Płyty trochę niepotrzebne, mogli by je zdemontować. Po kilku ładnych kaemach zawitaliśmy do budki z żarciem i pićkiem, jak podjeżdzaliśmy to rozmowy cichły Pepiki podziwiały Treki, dziwiły się co to Romet. Na nasz widok laski zdejmowały stringi przez głowę. No może trochę się odwodniłem. Dalej przychodziły kolejne sztajfki do 10%, Kofola tryskała prosto ze skały. W końcu jakieś bajorko i kolejne podjazdy. Ten zjazd Michałowy spoko, piękne drzewa. W Harahovie zrobiło się poważniej do 16%, a crusiek nas wyprzedzał i filmował jak się męczymy. Dalej zbajerowaliśmy Toma żeby jechać przez Orle. Warto odwiedzić, chociaż zepsuli widok białym namiotem. Zjadłem sobie kiełbaske i kupiłem pamiątki. Powrót asfaltem do Polany i niestety kuniec. Rozstania nadszedł czas. No ja jeszcze 12 km musiałem trasą z rana dotrzeć do auta. Potem 4h powrót do domu. Ledwo dojechałem bo sen mnie morzył. Wspaniały dzień. Przyroda oszałamiająca, pogoda super. Towarzystwo mega. Już planuję kolejny zlot w przyszłym roku [emoji6]. Kto nie był ten trąba.814588145981460
Fajna wyrypa. Opisy w dechę. Jeszcze raz graty.
siemalysy
21-07-2024, 10:28
zdyboo gavin dziękuję za relację i dobre foty :)
Dobrze się czyta i ogląda foty :) Miło widzieć uśmiechnięte Wasze "mordki" :)
Dzięki Panowie. crusiek się odgrażał, że film jeszcze będzie. W każdym razie kamerka wśród zwierząt była.
siemalysy
21-07-2024, 21:33
W takim razie czekam aż crusiek ogarnie video :) Chętnie obejrzę :)
Nooo, spoczko, będzie ogarnięte. Choć za efekt końcowy nie ręczę :)
Póki co zjechałem na chatę, szybki eksport zdjęć z soniaka, ze wspólnego wypadu zrobiłem i teraz muszę jeszcze pozostałe 1900 zdjęć, które zrobiłem od soboty ogarnąć, co by ciotki i dziadki też popaczały :D:D
siemalysy
22-07-2024, 18:04
Nooo, spoczko, będzie ogarnięte. Choć za efekt końcowy nie ręczę :)
Póki co zjechałem na chatę, szybki eksport zdjęć z soniaka, ze wspólnego wypadu zrobiłem i teraz muszę jeszcze pozostałe 1900 zdjęć, które zrobiłem od soboty ogarnąć, co by ciotki i dziadki też popaczały :D:D
Luzik crusiek :)
zdyboo gavin Piknie pojeżdżone, fajny zlot :) Choć ja nic nie poradzę, że mnie Hala Izerska nie urzekła. No ale byłem tam raz kiedyś na fullu to może dlatego ;) Za to tu i tam jakieś single w lesie były fajne, takie gravelowe.
mnie Hala Izerska nie urzekła
Zablokuj.
Dzięki Marcinu, jeszcze crusiek był z nami.
Bluźnierca, ale Rajzą też pogardził.
jeszcze crusiek był z nami.
No czekam na to dzieło kinematograficzne ;)
Co ja poradzę, że mi się bardziej Spisz niż Izery podobają. Choć może tam jeszcze kiedyś w przyszłości gravelem zawitam, kto wie.
gavin a na Rajzie to znowu za mało się działo jak na 100km. Tyle, że były momenty, gdzie przez ponad godzinę ludzia nie widziałem, to niewątpliwy plus :)
LeonardZelig
22-07-2024, 20:54
Fajne są takie spotkania na szlaku. A propos jazdy w letni czas, możecie polecić jakąś koszulkę na te upały? Czarne merino mi się nie sprawdza.
Cóż nic innego niż poliester nie wymyślisz. Trzeba szybko jeździć, wtedy jest chłodzenie wiatrem [emoji38]
patronat
22-07-2024, 20:57
Izery są super. Zwłaszcza żeby kogoś zarazić do jazdy po górach.
A ja w weekend przetestowałem amor po serwisie. Jest bajka. Przyśpieszyłem mocno :) Zrobiliśmy w sobotę 7,5 zjazdów na Jeleniowskich ścieżkach. Szczerze polecam. Podjazd i klimat fantastyczny, zjazdy też niczego sobie. Niby to nie Beskidy, ale i tak jest super. Nachylenie mniejsze, las fantastyczny. Parking w lesie - my tam spaliśmy. Jakieś zwierzęta w nocy podeszły pod auto :) Tak ogólnie cisz, spokój, pełny chill.
Minus duży - dużo kamieni na sztorc. Mało to przeszkadza w jeździe, natomiast niszczy opony. Ja urwałem kilka klocków, ekipa obok trzy dętki straciła. Zresztą wcześniej też mieli przygody, spadł im rower z haka na autostradzie. Na szczęście koła zostały w paskach i tylko kierownicę zeszlifowało.
81489
81490
za to w niedziele dostaliśmy zaproszenie. No to się wybraliśmy. Kraj: Czechy, ale blisko granicy. Stara miłość nie rdzewieje:
81491
81492
Czarne
A jak się czarne ma sprawdzać w upały? Białej szukaj, to jednak trochę lepiej działa. Choć może nie na tyle, żeby mi się chciało w upał jeździć ;)
siemalysy
23-07-2024, 17:14
Siema :)
W ubiegłym tygodniu do naszej "rodziny" rowerów dołączył nowy nabytek mojej żony. Trzeba było go przetestować, więc pojechaliśmy w góry. A że nowy nabytek jest z kategorii rowerów ciężkich, czyli "jebajków", to góry były najlepszym miejscem na przejażdżkę ;)
W sobotę budzik zadzwonił kwadrans po godzinie czwartej. Toaleta, pakowanie i ok. 5:30ruszamy w trasę. Do parkingu na Przełęczy Salmopolskiej docieramy po godzinie dziewiątej. Ogarniamy się i kilka chwil przed dziesiątą ruszamy w drogę. Ruszyliśmy drogą techniczną w kierunku żółtego szlaku. Droga początkowo wznosi się w górę, podjazd nie jest wymagający. Osiągając szczyt wzniesienia znajdujemy się niemal na wysokości szczytu Malinów. Szybki zjazd i znów podjazd, który też nie sprawia większych trudności. Po pokonaniu 5,5 km dojechaliśmy do żółtego szlaku. Skręcamy w prawo i zjeżdżamy na Cieńków Wyżni. Dalej mijamy Cieńków Postrzedni. Zaczyna się fragment po luźnych kamieniach, który jest mało przyjemny. Początkowo żona zjeżdżając była mocno spięta i się bała, jednak poradziła sobie i mogliśmy kontynuować jazdę. Na 9 km pojawiły się ładne widoczki, więc zrobiliśmy sobie przerwę na polanie.
Po przerwie kontynuowaliśmy zjazd w stronę Cieńkowa Niżniego, ale do samego szczytu nie dojeżdżaliśmy, bo wcześniej odbiliśmy na szlak niebieski i nim zjechaliśmy do Wisły. W Wiśle pojechaliśmy nad jez. Czerniańskie, objechaliśmy go stroną zachodnią i pojechaliśmy dalej asfaltem do czarnego szlaku. Szlakiem tym, wzdłuż Czarnej Wisełki jedziemy do schroniska PTTK Przysłop. Asfaltem jedziemy niewiele ponad 6 km, na których robimy ok. 340 m w pionie. Do schroniska zostało 900 m po drodze usłanej luźnymi kamieniami. Na Przysłopie wjechał obiad, zimna cola i lemoniada :)
Ze schroniska ruszamy w dół drogą, którą podjeżdżaliśmy. Siedemset metrów dalej odbiliśmy w prawo na drogę techniczną i nią zaczęliśmy powrót na Przełęcz Salmopolską. Droga wznosiła się raz w górę, żeby później opadać w dół i później znów w górę i znów w dół. Przed 30 km przecinamy szlak niebieski pieszy, jechaliśmy wtedy zboczem Baraniej Góry. Kolejne kilometry wyglądały podobnie. Na 5,5 km przed metą docieramy do skrzyżowania z żółtym szlakiem i stamtąd wracamy na Przełęcz tą samą drogą, którą jechaliśmy rano.
Trasa niezbyt wymagająca technicznie, bez stromych podjazdów, w sam raz na luźną sobotnią przejażdżkę :) Przejechaliśmy tego dnia 38 km i 1064 m przewyższenia.
Fotki
81498
81499
Ławeczka na Cieńkowie
81500
Widoczek znad Ceińkowa
81501
81502
Widok z Cieńkowa
81503
Park maszyn
81504
81505
Na kole
za to w niedziele dostaliśmy zaproszenie. No to się wybraliśmy. Kraj: Czechy, ale blisko granicy. Stara miłość nie rdzewieje:
Robiłeś za Sarę Lezito ? :-)
patronat
24-07-2024, 08:49
Tak, nawet nieźle mi szło, ale ktoś mi perukę zaebau :)
Koła przyszły. Kategoria DH :) Za to udało się naprawić piastę w Shimano. I teraz, okazuje się że dupna firma na S odmówiłaby reklamacji ze względu na chociażby obecność wody obok łożysk. To że są źle uszczelnione nie ma większego znaczenia. Obadajcie sobie przylgnie przy przebiegu 280 km!
81520
Przejechaliśmy tego dnia 38 km i 1064 m przewyższenia.
Można po dobroci? Można.
Dzięki za relację.
Taka żona to skarb.
Fajna relacja.
Tak, bardzo fajnie pokręcone siemalysy, żona dała się namówić a przy okazji w stajni nowy konik, pięknie, pięknie :)
patronat
24-07-2024, 11:30
siemalysy : Kellys? Z panascanikiem? :) Spooko sprzęt. Jakby co, mam chody w sklepie "fabrycznym" w Kato. No i jakbyś chciał mocniejsze koła to moja żona będzie pewnie za grosze oddawać orginalne z Orbei. W sensie są na gwarancji i piasta zrobiona, zataśmowane itd. Ale to jeszcze nei wiadomo, bo może zostaną do sprzedaży ewentualnej z rowerem, kiedyśtam w przyszłości. Bo nowe raczej będą "przechodnie".
siemalysy
24-07-2024, 18:11
Można po dobroci? Można.
Dzięki za relację.
Taka żona to skarb.
Fajna relacja.
Tak, bardzo fajnie pokręcone siemalysy, żona dała się namówić a przy okazji w stajni nowy konik, pięknie, pięknie :)
Dziękuję Panowie :)
siemalysy : Kellys? Z panascanikiem? :) Spooko sprzęt. Jakby co, mam chody w sklepie "fabrycznym" w Kato. No i jakbyś chciał mocniejsze koła to moja żona będzie pewnie za grosze oddawać orginalne z Orbei. W sensie są na gwarancji i piasta zrobiona, zataśmowane itd. Ale to jeszcze nei wiadomo, bo może zostaną do sprzedaży ewentualnej z rowerem, kiedyśtam w przyszłości. Bo nowe raczej będą "przechodnie".
Tak, to Kellys z Panasoniciem.
siemalysy Fajny, przyjemny wypad. W sam raz, żeby się żona oswajała z górami :)
patronat
24-07-2024, 22:26
Coś mi się wydaje, że na następną wycieczkę Michał „przypadkiem” Kellysa spakuje ;)
A na poważnie - ludzie nie zdają sobie sprawy, że elektryk to jest mega dobrodziejstwo, zarówno dla ciała jak i ducha. Ważne, żeby żonie na zdrowie wyszedł i żeby się durnym hejtem nie przejmowała. Moja na początku miała z tyłu głowy docinki matołów, ale z czasem zaczęła jeździć w miejscach gdzie się ich nie spotyka. Ale myślę, że jako dorośli i ogarnięci ludzie nie będziecie mieć z tym problemu!
Przegląd wszystkich łożysk zawiechy i osi (jedno się okazało do wymiany, jeszcze reanimowałem, ale trza będzie tematem się zająć wkrótce). Dolne oczko mocowania dampera jest w takiej niecce, w której zbiera się woda, niby jest odprowadzenie, ale widać nieskuteczne :twisted:.
Zabrałem się za to łożysko, bo skrzypienie było już bardzo irytujące
81539
Miejsce działania. Pacjent jest za kablem przerzutki schowany. Przy okazji okazało się, że chowanie tych kabli (od przerzutki i hamulca) w elementach zawieszenia, by ładniej było wizualnie, oprócz minusów natury warsztatowej (utrudniają demontaż), to jeszcze wymagają dodatkowej osłonki antyuszkodzeniowej, którą to przepuścić przez te otwory, to jakaś tragedia jest.
81540
Łożysko wyciśnięte stare i założone nowe, za pomocą powyższego, "fachowego" narzędzia (coś, co wygląda na głupie, ale działa, nie jest wcale głupie :roll::-P
Wyciśnięte łożysko zacinało się w palcach przy próbie obracania. Wypłukałem benzyną (coś tam brudu wyszło), nasmarowałem (tylko testowo, ono już przeznaczone jest na złom, albo może być pomocne przy innych, tego samego rodzaju łożyskach podczas wymiany) i obraca się normalnie
Podczas demontażu zawiechy, znalazłem jeszcze nieposmarowane miejsca, więc po całej robocie, miło było "usłyszeć" ciszę podczas próbnej przejażdżki
patronat
25-07-2024, 08:05
No masz, ja wczoraj nasmarowałem trzy z czterech punktów obrotu tylnego zawiasu. U mnie wszystkie łożyska bez rdzy, pył zaczynał skrzypieć. Przesmarowałem tuleje i łożyska, cisza absolutna. Został mi jeden punk, ale do niego musze przednią zębatkę zrzucić.
Też demontowałem zębatkę, ale u mnie jest to bardzo prosta czynność (mocowanie na 4 śruby 104 BCD), nie potrzeba ściągać korby, tylko odkręca się pedzia i przekłada odkręconą zębatkę przez ramię korbiszcza.
----
Przy całej tej zabawie, odkryłem też wadliwie zamontowany pancerz od przerzutnika, był załamany w tylnym dolnym ramieniu trójkąta (jak ktoś to zrobił, to nie mam pojęcia)
siemalysy
25-07-2024, 18:00
Coś mi się wydaje, że na następną wycieczkę Michał „przypadkiem” Kellysa spakuje ;)
A na poważnie - ludzie nie zdają sobie sprawy, że elektryk to jest mega dobrodziejstwo, zarówno dla ciała jak i ducha. Ważne, żeby żonie na zdrowie wyszedł i żeby się durnym hejtem nie przejmowała. Moja na początku miała z tyłu głowy docinki matołów, ale z czasem zaczęła jeździć w miejscach gdzie się ich nie spotyka. Ale myślę, że jako dorośli i ogarnięci ludzie nie będziecie mieć z tym problemu!
Może gdyby rozmiar był ok, to bym się skusił ;) A tak, to tylko żona będzie nim śmigać. Oby kolejne wypady podobały się jej nie mniej jak pierwszy :)
W temacie podejścia do opinii innych w temat jazdy ze wspomaganiem, Twoje ostatnie zdanie trafia w sedno :)
siemalysy Fajny, przyjemny wypad. W sam raz, żeby się żona oswajała z górami :)
Taki był pomysł :)
Mój Edek 1030 z plusem coś zaczyna grymasić. Dziś nie mogłem wgrać trasy na sobotę. Nie działało wysyłanie przez wifi ani po kablu. Co ciekawe odbiornik pokazywał, że ściąga, a potem, że pobrał, ale trasa nie była widoczna w kursach.
Pomogło dopiero jak włączyłem sychro z telefonem i wysłałem ślad z apki Garmin Connect. Kilka tygodni temu też miałem jakiś problem, ale już nie pamiętam z czym. Czyżby Garmin zmuszał mnie do kupna nowszego odbiornika?
siemalysy
25-07-2024, 20:29
Niewykluczone. Tym bardziej, że pojawiło się nowe urządzenie ;)
Ja ze 3 dni przed wyjazdem w Izery z jakiegoś powodu nie mogłem odpalić edge...
Na początku myślałem, że się rozładował... w końcu się wlączył i było spoko, ale sytuacja powtórzyła się 2, czy 3 razy.
Potem nagle przeszło... i zaczął działać normalnie, myślałem nawet, że co z przyciskiem, ale reagował normalnie po włączeniu.
Oprócz tego kazjonalnie gubi czujniki podczas aktywności, po czym po chwili znowu je znajduje, aczkolwiek tak w sumie miałem też z fenixem. Cóż.
Czujniki to chyba niestety norma.
Edge 1k miał regularne problemy z czujnikiem kadencji. Wymiana baterii pomagała na krótko, tak samo jak odłączenie i podłączenie czujnika z poziomu softu odbiornika.
Po zainstalowaniu tego paska danych, pomiędzy wartościami liczbowymi jest pasek, tętna, który przybiera kolor strefy w której znajduje się puls. Co jakiś czas widzę szary, czyli nie bije mi serce lub nie ma łączności z czujnikiem. Kadencja o dziwo działa poprawnie. Tempe i czujnika prędkości nie używam z Edge.
1050 nie kupię, bo tam czas pracy na aku uległ znaczącemu skróceniu. Ekran o większej rozdzielczości wymaga więcej energii. Garmin zapowiedział, że utrzyma w produkcji wersję 1040 właśnie dla tych co potrzebują wydajnego aku. Zatem jakbym kupował następny to 1040 solar lub Explore 2.
Takie przerwy robiły mi się na hrm dual, odkąd zmieniłem na hrm pro plus ten biały, nie powtórzyło się ani razu.
Ja nie wiem jaki mam. Taki wpinany na napy, kupiłem w wersji bundle z Edge 1k.
siemalysy
25-07-2024, 21:35
U mnie też zdarzają się momenty, że czujniki się rozłączają i po chwili łączą na nowo. Najczęściej dzieję się to podczas postoju.
Podczas postoju to norma, szczególnie dłuższego, to raczej planowane działanie oszczędzania energii.
Mi to czasami w randomowych momentach się dzieje podczas jazdy.
Ale już tam olać, to trwa kilka sekund raptem, poza irytującym pikaniem raz na kilka jazd nic złego się nie dzieje.
Za chwilę dojdzie nowy czujniczek... Na co mnie to było [emoji16]
siemalysy
26-07-2024, 18:49
Cóż będziesz mierzył Sebastianie tymże czujnikiem? ;)
Też się nad tym moc-no zastanawiam.
siemalysy
26-07-2024, 19:13
Czyżby między wierszami wybrzmiał moc-ny pomiar.
Tyle o tym tydzień temu opowiadał, że bym się moc-no zdziwił jakby tak nie było.
siemalysy
26-07-2024, 19:17
Moc-no zaciekawił mnie ten temat :)
Właśnie zakręciłem nowoM korboM.
Cóż, lubię gadżety, wincyj sprzętu, niż talentu [emoji16]
Co nie dojeżdżę to dowyglądam.
Co nie dojeżdżę to dowyglądam.Otóż to.
Btw trek wypuścił nowy model torebuni pod ramę, trek adventure frame bag.
Aaa, ze śrubami w komplecie [emoji1787]
Masz jakąś linkę, bo znalazłem tylko na US stronie torbę jaką i my mamy, ale w wersji Driftless. Ma brązowy zamek i brązowe logo. Dodawali taką do Checkpointa driftless, czyli gotowego roweru na takim frejmsecie jak ja mam.
Ja sobie kupiłem markery olejowe i tylko czekam na wenę. Czarny kolor już mnie bardzo znudził w rowerze.
Mignęło mi w shortach na TwoimTubie.
Musiałem zahaczyć o historię, żeby znaleźć.
https://youtube.com/shorts/8lkkuaUg7m4?si=YvVGmTUbb2AHYWU9
Chyba jesio duża nowość, że nigdzie oficjalnie nima
Dzięki, wygląda całkiem spoko. Raczej nie będę zmieniał, ale doceniam siateczkę na śmieci. Odkąd piórnik Restrapa zamieniałem na płetwę Tailfina to czasem mi brakuje takiej siateczki, żeby śmieci dowieźć do kosza.
W porównaniu do Ortlieba jest dużo bardziej funkcjonalna.
Ja na pewno też póki co nie kupię, daleko w kolejce, ale jak będę mieć okazję w pobliskim salonie Treka, to pomacam.
Wpadło teraz lewe ramię korby z pomiarem mocy, odpadł więc czujnik kadencji, pójdzie do MTB. Wpadło siodełko, końca nie widać :D
patronat
27-07-2024, 12:09
Garmin wysłał mi maila, że jest jakiś update. I nawet z map można pinezkę do Connecta wysłać, i wiadomości z zegarka czytać... Ale nic nie mam. Ktoś coś?
https://www8.garmin.com/wearables/PDF/WearablesSoftwareUpdate/2024/June2024.pdf
patronat
27-07-2024, 12:43
Ok, już się pobrała. Rano mi zegarek nie widział aktualizacji.
Jest ktoś w okolicy Boraczej? Właśnie obiad z młodym zajadamy.
patronat
27-07-2024, 14:21
Ja z młodym ale nie na Boraczej:
81606
Kurczaki ja to pechowy jestem w sprawie Międzyzdrojów… rok temu przechodził taki front, że łamał drzewa. Co prawda teraz jest o tyle fajniej że jeno deszczem grozi. Jutro był plan coby ruszyć na er-dziesiątkę. Ale… co prawda z cukru nie jestem ale wolałbym jednak choć ruszyć po suchości. Wyjściem jest przekiblowanie jednego dnia i ruszyć w poniedziałek. Prognozy mają być łaskawsze…
W Polsce klimat chłodny i wilgotny. To już tak jest.
Kiblowanie możesz wykorzystać na odpoczynek, steka i Żubra. Nie ma tego złego...;-)
Kurczaki ja to pechowy jestem w sprawie Międzyzdrojów… rok temu przechodził taki front, że łamał drzewa. Co prawda teraz jest o tyle fajniej że jeno deszczem grozi. Jutro był plan coby ruszyć na er-dziesiątkę. Ale… co prawda z cukru nie jestem ale wolałbym jednak choć ruszyć po suchości. Wyjściem jest przekiblowanie jednego dnia i ruszyć w poniedziałek. Prognozy mają być łaskawsze…Jutro ma cały dzień padać i temperatura około 19 stopni, kiczowaty dzień....
---
Prawie skończyłem dokument wideło, jeszcze trzeba tylko raz kooknac po renderze czy aby poprawek nie trzeba zrobić.... Wyszło w sumie dużo, bo miałem z czego ciąć, blisko 2.5h materiału było do obejrzenia, zszedłem do 40 minut...
O widzisz. W oczekiwaniu na pogodę miałbym czas na obejrzenie filmu. 40 min to tak akuratnie. Znaczy nie za krótko nie za długo. :)
Pogodowo na północnym zachodzie kiepsko. Zaczęło lać w nocy i tak sobie pada… Kałuże już takie że rower wodny by się przydał.
Trza będzie zweryfikować plany - znaczy bez dzisiejszego dnia to odpadnie start z granicy no i nie będzie Mierzei. Całe szczęście że te lasy między Międzyzdrojami a Świnoujściem mam zjeżdżone więc ruszę sobie po śniadanko z noclegowni no i odpuszczę Mierzeję bom ją odwiedził całkiem niedawno… w ten sposób powinno się właśnie nadrobić ów stracony dzień…
siemalysy
28-07-2024, 09:45
...
---
Prawie skończyłem dokument wideło, jeszcze trzeba tylko raz kooknac po renderze czy aby poprawek nie trzeba zrobić.... Wyszło w sumie dużo, bo miałem z czego ciąć, blisko 2.5h materiału było do obejrzenia, zszedłem do 40 minut...
I ładnie :) Czekam na dokument niecierpliwie ;)
Po tym jak poprzedni tydzień spędziłem w Izerach, to chciałem zrobić trasę niekoniecznie przez góry. zatem pojechałem do Szklarskiej Poręby.
Tym razem bujnąłem się na kole na główny, bo wg apki pociąg z Węglińca miał mieć 13 minut opóźnienia, ale chore wie ile by miał w rzeczywistości. Już się przekonałem, że apka czasem opóźnienie pokazuje z opóźnieniem. Jak wbiłem na peron to akurat zapowiedzieli pociąg do Szklarskiej.
Rowerów nie było dużo, choć sporo wsiadło w Cieplicach. Na miejscu byliśmy o czasie.
Zjechałem do miasta i jeszcze kawałek główną drogą i skręt, którym miałem z niej zjechać okazał się zamknięty przez remont, ale chodnikiem dało się pojechać. Potem jeszcze jedna ulica była remontowana, ale nie była zamknięta. Minąłem parę na gruzach i jechałem w Karkonosze. Plan był taki, aby przejechać się do Karpacza. Jak zjeżdżałem do centrum to zaczęło kropić, jednak nie było to nic zobowiązującego.
Szutrowy szlak podnóżem Karkonoszy jest świetny, przez las, przyjemnie pofałdowany, nawierzchnia też OK, poza jednym odcinkiem, gdzie przepusty wodne były z betonu i wystawały ponad drogę, takie krawężniki na szutrowej drodze. Raz przywaliłem tyłem, to potem uważałem. Mało ludzi, co dziwne w Karkonoszach, trochę ludzi na gruzach i to nie z Polski. W Przesiece skończył się szuter i trzeba było korzystać z dróg publicznych. Ruch spory, rejestracje z całej Polski, ale też sporo z Czech i Niemiec, nawet busa na holenderskich blachach widziałem.
Podjazd z Przesieki zaczął się sfrezowanym asfaltem, ale nie było znaków, że dalej droga zamknięta to jechałem. Pierwszy fragment podjazdu, czyli tak naprawdę ponad 1/4 był w Climbpro na czerwono, ale byłem jeszcze na tyle świeży i było jeszcze na tyle chłodno, że jechało mi się całkiem nieźle. Choć pot ze mnie spływał i tak. Znowu kropiło, nawet jezdnia zrobiła się mokra, ale nadal nie był to deszcz, który do czegokolwiek zobowiązywał.
Niedaleko za tabliczką Karpacz zaczął się zjazd przez miasto. Taki se, dużo ludzi, dużo samochodów. Takie dolnośląskie Zakopane. Nie byłem w Karpaczu ze 20 lat i pewnie przez kolejne 20 znowu nie będę. Planując trasę wybierałem drogi lokalne, powiatowe, licząc na mniejszy ruch, ale ze względu na brak dróg jako takich do Karpacza to się przeliczyłem. Przez Szklarską leci krajówka i przez to boczne drogi są puste, przez Karpacz nie leci nawet DW, zatem cały ruch jest po lokalnych drogach.
W Mysłakowicach należało jednak zjechać z głównej i do Łomnicy przedostać się przez miasto. W Łomnicy jednak i tak wjechałem na CPR i miałem z głowy spory ruch samochodowy.
Specjalnie trasę zaplanowałem tak, aby minąć Jelonkę, nie lubię przejazdu przez to miasto. Przejechałem na tyle głębokimi rubieżami, że było spoko. W Garbarach wjechałem na szlak Doliną Bobru, dobrze już mi znany.
Wypogodziło się, ale przez to temperatura znacznie się podniosła. Podjazd pod Miedziankę znowu dał w kość, dobrze, że większość w cieniu jednak. W browarze zrobiłem pierwszy dłuższy postój. Wypiłem, zjadłem i zostało jeszcze 400 metrów tego podjazdu. W Ciechanowicach remontują wiadukt nad torami kolejowymi, ale dało się przejść z rowerem. Teraz jak patrzę na mapie, to w sumie objazd mógłby być też fajny, byle nie jechać wytyczonym przez znaki drogowe, bo kieruje na DW. No ale w trakcie planowania nie wiedziałem o remoncie, a jadąc już zagęszczałem nieco ruchy, żeby zdążyć na jeden z dwóch ciapongów po pietnastej.
Te zmarszczki przed Świebodzicami mnie ostatecznie dojechały. Temperatura miejscami dochodziła do 36 stopni. Za stary jestem na takie upały. Niemniej jednak zdążyłem zjeść obiad i zdążyłem na Sprintera KD o 15:30, który tylko pół godziny jedzie do Wro. Wysiadłem stację przed głównym i luźnym leszczem doturlałem się do domu.
Trasa fajna, choć przejazd przez Karpacz taki se. Do Przesieki i Podgórzy na mogłem nie zjeżdżać i jechać w całości po ER-2, ale to ponad 100 m więcej w pionie, a chciałem mniej. Będę chciał jednak trochę poeksplorować te tereny, bo potencjał jest.
Trasa:
https://www.strava.com/activities/11995427367
Fotosy:
81615
Tradycyjny strzał na Szrenicę i Śnieżne Kotły sprzed dworca Szklarska Poręba Górna.
81616
Jest klimat. ER-2 podnóżem Karkonoszy.
81617
Przesieka.
81618
Hotel 5*, ale autobusem da się dojechać.
81619
Panorama Karkonoszy.
81620
Pałac w Wojanowie, niby jedyne miejsce gdzie można wypić piwo Jedlinka, ale restauracja od strony ogródka była zamknięta.
81621
Nagroda za siódme poty na podjeździe.
81622
Bóbr.
81623
Wentylator tradycyjny w Gostkowie z widokiem na nową S3.
siemalysy
28-07-2024, 10:19
Po tym jak poprzedni tydzień spędziłem w Izerach, to chciałem zrobić trasę niekoniecznie przez góry. zatem pojechałem do Szklarskiej Poręby.
...
Tomek, ciekawa trasa :) Foty jak zwykle w dobrym klimacie. Zastanawiam się tylko jak gęsty był browar w Miedziance, że się nie wylewał ze szklanki ;)
Wczoraj jak jechaliśmy do Jakuszyc, to między Jelenią Górą a Szklarską Porębą zaczęło delikatnie padać. Zacząłem się zastanawiać jaką pogodę sprawdzałem w piątek. Jednak było tak jak napisałeś, nic zobowiązującego.
Tomek, fajna trasa i zdjęcia, nie dziwię się, że się dojechałeś, w takiej temperaturze każdy by się dojechał :)
To jest Jeleń, zerówka, a właściwie <0,5% z Browaru Miedzianka. Wczoraj weszły dwie, smaczne całkiem, a w tych temperaturach i na drogach publicznych wolałem odpuścić %.
Ja też w piątek sprawdzałem i miało nieco padać (0,1 mm) w okolicach południa. Tymczasem pogodynka jak sprawdzałem w JG, to pokazywała, że w SzP o 9:30 koniec opadów, ale potem się okazało, że jednak początek.
Tomek - świetna trasa. A przez Karpacz to mi najlepiej jeździło się po nocy. Tak po północy to można pościć heble i zacnie zjechać aż do samego ronda. W dzień to masakra. Znaczy za dużo blaszaków jak i czlowieków.
Ehhh przypomniałeś mi miejsca w których dawno nie byłem. Dziękuję. Warto może by znów tam się zjawić.
Aaaa fajna droga asfaltowa jest z Kowar w górę. Bodaj drogą głodu ją zowią, z racji okolicy jej powstania.
Aktualizacja stanu pogody. Przed chwilą przeszłedł kolejny okres mocniejszego deszczu. Znaczy ulewa na całego. Teraz jakby nawet wyciszało się.
Czekam zatem. Uzupełniam węgle i oglądam sobie siatkówkę kobiet - Włoszki z Dominikankami…
Dzięki Panowie.
elmo
Andrzej co z pękniętą ramą?
Na razie cisza. Czekam zatem cierpliwie. Choć właśnie pierwszy tydzień minął.
W ramach oczekiwania zaglądam sobie jakoweś gravele.
Trzymam kciuki za pozytywne zakończenie tematu ramy.
Wygląda na to, że się już zrobiło do 4k.
No to zapraszam, jak komuś się na prawdę bardzo mocno nudzi ;)
https://youtu.be/no7tK2XF_5A
siemalysy
28-07-2024, 14:34
Kolejna sobota i kolejny wypad z żoną w góry. I to na rower :) Budzik dzwoni o czwartej. Podnoszę się kilka minut później i zaczynam standardowe ogarnianie przed wyjazdem. Planowałem wyjeżdżać o godzinie piątej, jednak znów się nie udało. Może kolejnym razem się uda. Ach te kobiety ;) Droga przebiega bez żadnych przygód. Tłoczniej na drodze zaczyna się dopiero robić przed Jelenią Górą, a w stronę Szklarskiej Poręby aut jest jeszcze więcej. Na szybie zaczęły się pojawiać krople deszczu i nie ukrywam, że trochę się tym zaskoczyłem. Sprawdzałem pogodę w piątek i padać miało dopiero po południu i możliwe były też burze. Jednak opady były nieduże i przelotne. Na parkingu w Jakuszycach meldujemy się kilka minut po godzinie dziesiątej. Parking duży, dużo miejsc wolnych i opłata normalna, a to nie jest normą na górskich parkingach. Zdejmuję rowery z auta, szykujemy się i po ok. 20-25 minutach gotowi jesteśmy do początku naszej Izerskiej przygody :)
Ruszamy z parkingu i od razu skręcamy w lewo, przejeżdżamy przez tory i odbijamy w prawo w drogę szutrową, którą jedziemy przez kilometr i odbijamy na singla, który prowadzi nas do Drogi bez Łaski. Jedziemy cały czas w dół lub po płaskim. Nie jest ciężko, jest przyjemnie. Znów pojawiają się delikatne opady, ale nie trwają długo i kończą się już na dobre. Drogą bez Łaski zjeżdżamy kilometr i w okolicy Walońskiego Kamienia wjeżdżamy na szlak rowerowy. Biegnie on wzdłuż torów, przejeżdżamy przez dawny Zakład Przeróbki Kamienia. Dwa i pół kilometra sielanki w dół i wreszcie zaczyna się zabawa. Odbijamy w lewo i zaczynamy pierwszy podjazd tego dnia. Cały czas jesteśmy na szlaku rowerowym, tylko teraz innym. Podjazd nie jest trudny, ale też nie jest jakiś łatwy. Jedzie się dobrze, bo nie jest gorąco. Droga zawija raz w lewo, raz w prawo i tak dalej. W końcu osiągamy wierzchołek podjazdu i zaczynamy krótki zjazd, który kończymy na skrzyżowaniu ze szlakiem niebieskim. Kilka chwil odpoczynku, łyk wody i możemy zaczynać chyba najbardziej stromy podjazd sobotniej wycieczki :) Momentami nachylenie przekraczało 15%. Ostatnie metry niebieskiego szlaku się wyraźnie wypłaszczyły i znów było miło i przyjemnie. Niebieskim szlakiem przejechaliśmy raptem 950 m i uciekliśmy na drugiego i ostatniego singla, którym jechaliśmy tego dnia. Jechałem tym singlem dwa lata temu. Końcówka jest fajna, przy skałkach. Podjazd robi się przyjemnie, bo nie ma dużego nachylenia. Niespełna kilometrowy podjazd wijącym się singielkiem skończyliśmy na czerwonym szlaku. Szlakiem tym dotarliśmy na Wysoki Kamień. Ale przed zdobyciem szczytu mieliśmy kawałek wypychu po kamieniach. Wysoki Kamień opuszczamy bardzo szybko, bo turystów było tam dużo. Chciałem oblecieć wieżę dookoła dronem, jednak odpuściłem, bo jeden dron był już w powietrzu, a do tego było sporo ludzi i było głośno.
Wróciliśmy tą samą drogą. To co wypychaliśmy wcześniej, teraz można było zjechać. Żona całość sprowadziła i wcale się jej nie dziwie, bo jeszcze nie czas na takie zjazdy. Ja pierwsze 15-20 metrów też zszedłem, bo sporo turystów podchodziło. Jak się poluzowało, to zjechałem. Drona odpaliłem kilkaset metrów za szczytem Wysokiego Kamienia. Jednak zanim wystartowałem, podszedł do nas inny rowerzysta, który zapytał czy mój rower jest mój :-D Usłyszałem kilka miłych słów, że fajnie wygląda, fajna maszyna, itp. Chwile porozmawialiśmy o rowerach, o tym co my jedziemy i o tym co on ze swoją ekipą jedzie. Uprzejmie się pozdrowiliśmy się na koniec i życzyliśmy udanego dnia i powodzenia. Miła chwila na szlaku :) W końcu mogłem wylecieć ponad drzewa. Jak to zrobiłem, to dwa ptaki mocno się zainteresowały 'ptakiem" bez skrzydeł a z czterema śmigiełkami i próbowały go atakować. Szybko musiałem wracać. Kilka chwil później odleciały i wzbiłem się ponownie w powietrze. Można było ruszać dalej.
Ruszamy dalej czerwonym szlakiem, czyli Głównym Szlakiem Sudeckim. Kilometr później, na Rozdrożu pod Zwaliskiem skręcamy w lewo, kawałek dalej w prawo i trzymając się szlaku czerwonego jedziemy do Kopalni Stanisław. Cel osiągamy po niecałych czterech kilometrach. Trochę pomyliłem tam drogi i pojechaliśmy nie tam gdzie było trzeba. Przy kopalni zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę na popas i odpoczynek. Wyleciałem znów dronem w górę, jednak warunki były mocno zmienne, bo momentami porywiście zawiało i momentalnie na sterowaniu drona pojawiał się komunikat o za silnym wietrze. Widoki z kopalni, a dokładniej z Izerskich Garbów są piękne. Karkonosze w całej okazałości ze Śnieżnymi Kotłami i Szrenicą na czele :) Ładnie widać też Wysoki Kamień z wieżą widokową.
Zebraliśmy się w końcu, a nie jest to łatwe jak się kontempluje z takimi widokami przed oczyma. Jedziemy do czerwonego szlaku i nim kontynuujemy wycieczkę. Kawałek w dół i zaczynamy wspinaczkę na Wysoką Kopę. Szczyt zostawiamy z boku, bo znajduje się poza szlakiem. Mijamy tabliczkę i zaczynamy krótki zjazd. Później jest krótki podjazd, krótki zjazd i ostateczny podjazd na Sine Skałki. Od tej strony "wspinaczka" na Sine Skałki dużo przyjemniejsza ;) Na szczycie robię kilka fotek i zaczynamy zjazd. Rzeczywiście luźnych kamieni jest więcej niż dwa lata temu. Zjeżdżam za kamienie i tam czekam na żonę, która postanowiła nie kusić losu i ten kawałek sprowadziła rower. Kolejne kilometry przemierzamy trzymając się czerwonego szlaku. Od Sinych Skałek zjeżdżamy beztrosko 3,5 km cały czas w dół. Odbiliśmy na Białą Drogę i zaczął się podjazd, który był krótki i niezbyt wymagający. Zakończyliśmy go przy skrzyżowaniu z niebieskim szlakiem. Odbiliśmy w prawo, a 500 m dalej opuściliśmy niebieski szlak na rzecz szlaku rowerowego Dolnej Izery. Dojechaliśmy nim do szlaku żółtego i nim pojechaliśmy na Halę Izerską. Kolejny przyjemny zjazd. Początek o większym nachyleniu, później dość łagodnie. Szlak żółty jest bardzo przyjemny. Jego fragment, przed asfaltem i przed Chatką Górzystów, jest bardzo klimatyczny. Skręcamy na asfalt i kierujemy się na mostek na Hali Izerskiej. Schronisko odpuszczamy, bo w taki dzień jest tam tłok jak przed kasami po bilet na kolejkę na Kasprowy. Zrobiło się tłoczniej, ale mam wrażenie, że ludzi było mniej niż rok temu jak tam byłem. Pojechaliśmy szlakiem wzdłuż Izery aż do Schroniska Orle. Jizerke i czeską stronę sobie zostawiliśmy na następny raz. Przy schronisku robimy przerwę na zimne napoje. Planowaliśmy też coś zjeść, ale ostatecznie odpuściliśmy i ruszyliśmy już w stronę Jakuszyc. Prosty powrót asfaltem. Początek trochę w górę i później w dół. W Jakuszycach delikatnie w górę i byliśmy już na parkingu.
Przejechaliśmy 42 km i 737 m w górę. Bardzo fajny dzień w górach. Pogoda dopisała, choć były chwile, że było gorąco. Żonie się podobało, a to jest też ważne :) Powrót do domu bez niespodzianek. No może poza korkiem na A4 przed Wrocławiem. Ale tam często tak jest.
Fotki
81626
Na singlu za Jakuszycami
81627
Przed Wysokim Kamieniem
81628
Panorama Karkonoszy z Wysokiego Kamienia
81629
Z Wysokiego Kamienia
81630
W drodze do Stanisława
81631
Widoczek na Karkonosze z kopalni Stanisław
81632
Znowu ktoś nas podgląda
81633
Kopalnia Stanisław
81634
Och i ach. Podziwiając Karkonosze.
81635
Wysoki Kamień z kopalni Stanisław
81636
Sine Skałki
81637
Smrek i Stóg Izerski z Sinych Skałek
81638
Żółty szlak i Chatka Górzystów na dalszym planie
81639
Żółtym szlakiem
81640
Mostek
- - - - kolejny post - - - - - -
Wygląda na to, że się już zrobiło do 4k.
No to zapraszam, jak komuś się na prawdę bardzo mocno nudzi ;)
https://youtu.be/no7tK2XF_5A
WoW crusiek :)
Będę paczał, będę oglądał :) Poczekam jednak na 4k. Teraz chyba leci premiera i ona jest w HD ;)
Aha, ja tak nie do końca ogarniam te contenty, pokazywało, że 4k zrobił :) oszukista YT :)
Michale, bardzo fajna trasa, w końcu mogę napisać, że przynajmniej kawałek, który widzę rozpoznaję :D
Przyjemna relacja i dobre foty :)
Ja zassałem co Seba podrzucił jako link, ponad 12 GB, 20 minut zassyania. Teraz paczam.
siemalysy
28-07-2024, 15:44
crusiek
Dziękuję za nagranie spod wiaduktu :) Wczoraj tam nie byliśmy. Zostało na kolejny wypad w Izery.
Tak patrzę na rowery i zastanawiam się czy w Anglii jeździcie czy w Czechach? Aż na swój rower spojrzałem, po której stronie mam napęd ;) Izerskie Złoto - 29:51 (https://youtu.be/no7tK2XF_5A?t=1791)
Przyjemny film wyszedł :) Fajnie, że się spotkaliście :) Można to spotkanie podsumować jako zlot stalowej łydy :)
crusiek
Dziękuję za nagranie spod wiaduktu :) Wczoraj tam nie byliśmy. Zostało na kolejny wypad w Izery.
Tak patrzę na rowery i zastanawiam się czy w Anglii jeździcie czy w Czechach? Aż na swój rower spojrzałem, po której stronie mam napęd ;) Izerskie Złoto - 29:51 (https://youtu.be/no7tK2XF_5A?t=1791)Ja mam kamerkę do góry nogami, czasami, z niewyjaśnionych przyczyn nie czuje po włączeniu że należy się obrócić. W związku z tym w postprocesie trzeba zrobić ręcznie, i o ile odwrócenie to nie problem, o tyle czasami nie pamiętam, że trzeba też odbicie lustrzane cyknąć. [emoji1787]
Z drugiej strony mając chyba 8 subskrybentów jakoś się tym niespecjalnie przejmuję, to wideŁa tylko dla koneserów hahah ;)
siemalysy
28-07-2024, 15:55
Też mi si e tak zdarza, że czasami obraz jest do góry nogami. Ja obracam w Clip Atributes o 180°, albo w zakładce Color. Wtedy nie ma lustrzanego efektu. Ale w ogólnym odbiorze filmu to nie przeszkadza :)
Aha, ja tak nie do końca ogarniam te contenty, pokazywało, że 4k zrobił :) oszukista YT :)
Michale, bardzo fajna trasa, w końcu mogę napisać, że przynajmniej kawałek, który widzę rozpoznaję :D
Przyjemna relacja i dobre foty :)
Dziękuję :)
Mnie się też podobało, tylko poprawiłbym literówki w podpisach.
Dzięki Sebastian za film i za towarzystwo.
siemalysy
Michał, dzięki za relację. Odwiedziliście wszystkie najważniejsze punkty w Polskich Izerach. Przynajmniej od strony Szklarskiej.
Faktycznie są dwa miejsca do poprawki ... trzeba będzie podmienić. Ślepy kret...
Dzięki :)
zdyboo fajny ten pałac, to mi się podoba w tamtej okolicy. Pałac tu, pałac tam, wszędzie coś ciekawego. siemalysy widzę, że żona się wciąga :) crusiek coś tam nawet poznaję z tej okolicy. Szkoda, że na filmie wszystko wygląda jakby płasko było.
siemalysy
28-07-2024, 18:14
zdyboo starałem się wybrać to co najciekawsze. Można byłoby jeszcze się kulnąć na Stóg Izerski. Będzie okazja wrócić. Może jesienią jak ludzi będzie mniej. kipcior na razie jej się podoba. Nie marudzi, nie narzeka :) A im więcej widoków i fajnych miejsc, tym bardziej będzie się wkręcać :)
Zapomniałem o tym wspomnieć w relacji, ale wczoraj przerzutka AXS przestała współpracować z manetką. Nie ma pojęcia z czym był dokładnie problem. Bateria była naładowana, więc tym bardziej dziwne. Na jednym z podjazdów, przed Wysokim Kamieniem naduszam manetkę, żeby zmienić przełożenie, a tu nic się nie dzieje. Lżej nie jest. Pierwsza myśl, że wyżej się nie da, ale brak dźwięku pozostawia wątpliwości. W takim razie naduszam manetkę kolejny raz, żeby zrzucić o jeden niżej. Znów nic. Kilkukrotne wciskanie manetki zarówno w jednym jak i drugim kierunki nic nie zmieniła. Dobrałem się więc do przerzutki. Zacząłem wciskać guzik na przerzutce. Pierwsze i drugie naciśnięcie nic nie zmieniło. Po trzecim przerzutka zaczęła mówić. Od tego momentu do końca trasy wszystko działało już poprawnie.
W żony nowym pędzidle muszę wymienić tarcze. Już nawet zamówiłem. Ogólnie trochę dziwne podejście zastosowali przy wyborze i montażu hamulców. Z przodu zacisk jest 4-tłoczkowy, z tyłu natomiast 2-tłoczkowy. Być może, to się broni w jakiś sposób. Jednak zastosowane tarcze mają po 203 mm. Rama co prawda S, jednak to E-MTB, który sam w sobie już sporo waży. Może księgowy wybierał komponenty ;) Tylko różnica w kosztach tych dwóch zaciskach jest śmiesznie niska. Może się czepiam :)
Na razie żona nie narzeka na brak mocy w hamowaniu. Pojawiły się tylko paskudne dźwięki podczas hamowania tylnym hamulcem. Zmienię tarcze na lepsze, pójdą nowe klocki i będzie git. A za jakiś czas zmienię hamulce.
Też mam z przodu 4 tłoczki, a z tyłu 2. Tył jest w zasadzie bez znaczenia. Czy miałem tam najtańszy zacisk Shimano serii 3xx czy SLX 7000 to nie robiło zauważalnej różnicy.
Ja też mam cztery z przodu i dwa z tyłu, ale to sobie sam zrobiłem jak zmieniałem heble z fabrycznych M6k na M8k.
No i chciałem zauważyć, że tył nie jest jednak bez znaczenia, no chyba, że chodzi o to, że nie ma znaczenia co tam jest. Wtedy zgoda.
Jak straciłem tylny hebel w górach, to kilkadziesiąt km tylko z przednim nie było zbyt komfortowe.
Sam w sobie tył jest potrzebny, ale w górach służy głównie do poprawy samopoczucia, poprzez sprawianie wrażenia posiadania kontroli pod prawą ręką ;) Blokada koła jest ważna i się przydaje ale to da się zrobić czymkolwiek.
Co prawda niektórzy tutaj ważą 30kg więcej ode mnie to jest szansa, że wtedy ma to jakieś znaczenie ;)
Z trasy… Colberg tfuuuu Kołobrzeg.
Na czym jedziesz? Na MTBku swoim ?
Sam w sobie tył jest potrzebny, ale w górach służy głównie do poprawy samopoczucia, poprzez sprawianie wrażenia posiadania kontroli pod prawą ręką ;) Blokada koła jest ważna i się przydaje ale to da się zrobić czymkolwiek.
Co prawda niektórzy tutaj ważą 30kg więcej ode mnie to jest szansa, że wtedy ma to jakieś znaczenie ;)
Ja tam hamuje obydwoma heblami i staram się nie blokować kół, dlatego dla mnie utrata choćby jednego hebla powoduje dyskomfort, bo muszę pamiętać, że już tylko jeden został.
Z trasy… Colberg tfuuuu Kołobrzeg.
Zawsze to lepiej niż Koeingsberg.
Na czym jedziesz? Na MTBku swoim ?
Opóźnienie wskazuje, że PKP.
siemalysy
29-07-2024, 18:05
Też hamuję dwoma heblami i lubię czuć, że hamulce zatrzymają moją masę pędzącą w dół na rowerze ;) Na razie hamulców raczej zmieniał nie będę. Chyba, że chłopaki w serwisie od ręki by zrobili, to wtedy może się to zmienić.
W swoim Treku FS mam fabryczne 4-tłoczkowe Sramy.
elmo szerokości i powodzenia :)
Po co hamować w ogóle? [emoji1787]
Żeby do jeziora nie wjechać.
No jest to jakiś argument...
siemalysy
29-07-2024, 18:55
Po co hamować w ogóle? [emoji1787]
Żeby dłużej podziwiać widoczki na zjeździe ;)
E tam, na zjeździe to się robi Vmaxy nie widoczki.
siemalysy
29-07-2024, 19:05
Można i Vmaxy robić.
Jade tym co na Mierzei. Czyli mtb.
Jade tym co na Mierzei. Czyli mtb.
No to nieźle :O ... Jest co jechać.
ale w górach służy głównie do poprawy samopoczucia, poprzez sprawianie wrażenia posiadania kontroli pod prawą ręką ;) Blokada koła jest ważna i się przydaje ale to da się zrobić czymkolwiek.
Co prawda niektórzy tutaj ważą 30kg więcej ode mnie to jest szansa, że wtedy ma to jakieś znaczenie ;)
Wiadomo przecież, ze na zjazdach tył jest bardzo odciążony i hamowanie jest mniej skuteczne, ale... na zjazdach poprawiamy dociążenie tyłu, poprzez wysunięcie bioder nad tylne koło, to raz, a dwa, że sobie nie wyobrażam zjazdu bez tylnego hamulca, za pomocą którego kontroluję prędkość, wprowadzam drobne (i nie tylko) korekty kierunku jazdy i dohamowuję cały zestaw rower+kierownik, dając ulgę przodowi. Dość powiedzieć, ze u mnie tylne tarcze po zjeździe są rozgrzane dobrze powyżej 100 C, same tarcze zmieniają kolor po czasie i się często wyginają,.. podsumowując, znaczy wykonują sporo pracy. Ważę 85kg
- - - - kolejny post - - - - - -
------
Tak swoją drogą, to sprawdzę kiedyś pirometrem, jaką temp osiągają tarcze po zjeździe
Dwie godziny dwadzieścia minut przed odjazdem mej ciuchci melduję sie na dworcu Gdynia Główna… czyli wszystko pod kontrolą.
Niestety nie udało zrealizować zakładanej całej trasy ale też było w dechę.
Ostatnie dwa dni ładne, do tego wiaterek w dobrym kierunku, kiedyś będę musiał też spróbować, w końcu mam "blisko".
Bliżej nie będziesz miał.
A wiało faktycznie zacnie. Na wszystkich ciekach wodnych mniejszych i większych była spora cofka.
W Kołobrzegu zabrało wczoraj plażę. Znaczy zakryło.
Pierwszy wniosek… r10 to na gravela idealny.
Mtb się męczyło. Gdybym nie zbierał kwadratów i wyszukiwał jakowyś singli to nudy.
Widziałem na Stravie. Gratuluję. Czapki z głów.
Zaczynam powoli planować trasy na wrześniowy urlop na Pojezierzu Drawskim.
Bazował będę w Szczecinku. Mamy kogoś na forum w okolicach? robanto
Znalazłem stronę Pomorza Zachodniego (https://rowery.wzp.pl/), na pewno będę korzystał. Na RWGPS też dosyć gęsto od szlaków.
Na pewno pojadę nad samo morze i ogólnie zamierzam korzystać z ciapongów.
Mam pytanie, po poligonach w Drawsku i w Bornem Sulinowie to wolno jeździć tylko po oficjalnych drogach? Przez ten pierwszy to nawet DW biegnie, ten drugi nie ma nic takiego.
Podejrzewam, że tak jest, ale wolę dopytać, bo w Łużycach trafiłem na poligon przez który biegnie CPR, nie wolno z niego zjeżdżać, ale po nim można jechać.
Nie zamierzam się z ŻW ganiać, pytam, żeby potem nie było, że można, ale ominąłem bo nie wiedziałem.
Jak z piachem na drogach w lesie?
Kiedyś jechałem maraton przez drawskie i mieliśmy przykazane coby nie zbaczać. Ale czy teraz to nadal działa to nie wiem…
Panowie - Trek przyjął na klatę pękniętą ramę.
Stety mają na magazynie jeszcze egzemplarze na szczękach więc będzie przekładane.
Tylko kolor jakiś taki… znaczy nie mają w białym. Tak wiem marudzę.
Ale ale i jak tu nie kupować Treków.
Ps. Dzięki za dobre słowo.
Gratki Endriu, piękna trasa, chociaż ja bym chyba zrobił na 2 dni żeby nie tracić widoków.
No i spoko że snowdrop powróci.
W przypadku bicykla z barankiem zmiana ze szczęk na tarcze to w zasadzie wymiana wszystkiego. Choć możliwe, że jakby już nie mieli, to dostałbyś propozycję kupna podobnego sprzętu z tarczówkami w bardzo atrakcyjnej cenie.
Niemniej jednak cieszę się z Tobą i dobrze wiedzieć, że Trek nadal nie robi problemów.
siemalysy
30-07-2024, 20:53
Bliżej nie będziesz miał.
A wiało faktycznie zacnie. Na wszystkich ciekach wodnych mniejszych i większych była spora cofka.
W Kołobrzegu zabrało wczoraj plażę. Znaczy zakryło.
Pierwszy wniosek… r10 to na gravela idealny.
Mtb się męczyło. Gdybym nie zbierał kwadratów i wyszukiwał jakowyś singli to nudy.
Grubo. Szacunek! Masz zdrowie. Podziwiam i Gratuluję.
Super, że z Trekiem wyszło pozytywnie.
Dobrze jest mieć Treka ;)
patronat
30-07-2024, 21:43
Nigdy jakoś nie byłem fanem, ale faktycznie teraz Trek zrobił rower który mnie mocno zainteresował:
https://www.trekbikes.com/pl/pl_PL/slash-plus/
Kiedyś jechałem maraton przez drawskie i mieliśmy przykazane coby nie zbaczać. Ale czy teraz to nadal działa to nie wiem…
Panowie - Trek przyjął na klatę pękniętą ramę.
Stety mają na magazynie jeszcze egzemplarze na szczękach więc będzie przekładane.
Tylko kolor jakiś taki… znaczy nie mają w białym. Tak wiem marudzę.
Ale ale i jak tu nie kupować Treków.
Ps. Dzięki za dobre słowo.
Fajnie, że się udało z ramą, czas na nowe 50k :)
Gratuluję przebytej trasy, kawał drogi, masa fajnych kilometrów :)
[QUOTE=zdyboo;4307197]Widziałem na Stravie. Gratuluję. Czapki z głów.
Zaczynam powoli planować trasy na wrześniowy urlop na Pojezierzu Drawskim.
Bazował będę w Szczecinku. Mamy kogoś na forum w okolicach? robanto
Mieszkam parę kilometrów od Szczecinka. Jak co, to chętnie pomogę, a i wspólnie pokręcę.
Super, dzięki już z góry.
Będę od czasu do czasu wrzucał swoje pomysły.
W niedzielę prognozy postanowiły pokazać nam środkowy palec, więc zmuszeni byliśmy z kolegą na zmianę planów. Specjalnie zerwaliśmy się skoro świt, by zdążyć przed deszczem, który wg. prognoz był zapowiadany na około południa. Rano się okazało, że pada, więc zmiana godziny startu na niewiadomą porę.
Po 11 zaczęło się wypogadzać, ale nie na błękitne niebo, tylko po prostu przejaśniać na lżejsze chmury. Start 12.15 "wokół komina". Pojechaliśmy nieoczywistymi drogami leśnymi, by było ciekawiej i nie powtarzać po raz n-setny tych samych ścieżek. Najpierw w poprzek poziomic z zabawą dochodzącą do ponad 40% wg Stravy. Gdyby droga leśna była z gripem, w większości było to do wyjechania elektronem, ale nie była... "Zaletą" obrania tej wersji traski było to, że odkryliśmy działalność "Bobów budowniczych" , którzy wykopali nową drogę tzw. spychaczówkę w poprzek naszych trailsów :cry:
81680
Dziś w radiu słyszałem, ze ludziska zaczynają się burzyć i w związku z tym, chcą wprowadzić obszary leśne wokół większych miast, chronione przed tymi, co wycinają/koszą drzewa na potęgę
Dalej jechaliśmy w kierunku Żaru, też drogą leśną niezbyt często używaną, tym razem wszystko w siodle. Remont, tak jakby, był na ukończeniu...
81681
W knajpie browarek w samą porę, gdyż zaczęło padać-krótko i intensywnie, jak to przy przejściu frontu atm.
81682
Akurat, jak się pyfko skończyło, skończył się i deszcz. Zjechaliśmy Easy Linem, wyremontowanym ostatnio, Już parę lat tam nie zjeżdżałem, początek zmieniono na rowerostradę, potem jakiś łącznik do nowej traski dla famili i tyle zmian zarejestrowałem.
Podjazd z powrotem na górę stokiem narciarskim, .. jest co podjeżdżać, czasami są tam zawody na analogach -szacun :!:
Ale Wam half-pajpa zrobili.
patronat
31-07-2024, 19:39
Zrobili Wam dropa do Tour de Beskid Niski. Jaki wyścig taki drop :)
PS
Widziałeś ten skok?
Ale Wam half-pajpa zrobili.
Chyba byli, poniekąd, świadomi swych czynów niecnych, bo maszyny pozostawili zupełnie w innym miejscu i to jeszcze tak, by nie rzucały się w oczy :twisted:
Zrobili Wam dropa do Tour de Beskid Niski. Jaki wyścig taki drop :)
PS
Widziałeś ten skok?
Chyba widziałem, ale jak masz linke, to przypomnij
patronat
31-07-2024, 20:16
Voila
https://youtu.be/zMzoiGqzQAo?feature=shared
LeonardZelig
01-08-2024, 11:39
Polecicie jakieś solidne wentyle do tubelessów? To co włożył fabrycznie Giant woła o pomstę do nieba.
..a ja z wentylem dżajantowskim nie mam i nie miałem żadnych problemów, a mam trzeci rowerz od nich. Powiem więcej, kiedyś zakupiłem Trezado i to był szit, jak zobaczyłem dżajantowskie, to powiedziałem, .." o tak powinny wyglądać i działać wentyle do bezdętki
- - - - kolejny post - - - - - -
Napęd:
Do starania o koszerną pracę tegoż powyżej, oprócz:
1. dbania o linkę
2. dbania o pancerz
3. konserwacji i dbania o zużycie łańcucha
4. czyszczenia po każdym tripie
5. korekty wygięcia wózka i haka
6. konserwacji przerzutki
Doszedł punkt następny od wczoraj:
7. kontrola dokręcenia kasety :confused:
Dziwne odgłosy pracującego łańcucha od pewnego czasu, były właśnie spowodowane poluzowaniem kasety, a ja szukałem i przerabiałem wszystkie 6 punktów, a o siódmym nie przyszło mi do głowy :???:
-------------------
Ja kce od Mikołaja dostać Nikolaja... :mrgreen:
https://www.nicolai-bicycles.com/Saturn16MGU
patronat
01-08-2024, 13:10
Polecicie jakieś solidne wentyle do tubelessów? To co włożył fabrycznie Giant woła o pomstę do nieba.
mam coś takiego : https://www.centrumrowerowe.pl/zestaw-wentyli-presta-peaty-s-x-chris-king-mk2-tubeless-pd28212/?v_Id=166141&utm_source=google&utm_medium=cpc&gad_source=1&gclid=CjwKCAjw5Ky1BhAgEiwA5jGujj_lh9d18_gPtAkUi6gd j3TdpVXhM_PLTo86DUUn02L6YpIBFpLvORoC-H4QAvD_BwE
Ale nie dlatego, że wentyle wybitne, tylko kapturki są zarazem kluczami do szprych i wentyla presta. Ot takie fajne dwa w jednym.
siemalysy
01-08-2024, 13:21
Mam identyczny zestaw w moim Treku, w odpowiednim, pomarańczowym kolorze.
Jeżeli ktoś potrzebuje wentyle, oddam za free. Prawie nowe. Kupiłem za długie, więc leżą niepotrzebne.
LeonardZelig
01-08-2024, 14:47
Drogie to... ale chyba zamówię coś z Muc-offa, bo kluczyk już mam. siemalysy, co to znaczy za długie?
Muc-Offa też są średnie, mz, w każdym bądź razie delikatne trezado siadły mi dobrze, a mucoffy nie trzymały, ale może to moja wina, uczyłem się przy pierwszym robieniu tubniętego lessa :)
siemalysy
01-08-2024, 15:36
Drogie to... ale chyba zamówię coś z Muc-offa, bo kluczyk już mam. siemalysy, co to znaczy za długie?
LeonardZelig za długie, tzn. za długie ;) Za dużo wystawały z obręczy. Kupiłem bez zmierzenia takie o długości 60 mm i po włożeniu ich w obręcz za dużo wystawały. Kupiłem takie co mają długość 44 mm i jest już ok :)
Takie jak poniżej mam. Jak się komuś przydadzą, to dajcie znać. Tylko założone i po kilku dniach, bez jazdy, wyjęte. Nie piły jeszcze mleka ;)
https://www.centrumrowerowe.pl/photo/product/muc-off-v2-tubeless-2-167461-f-sk7-w780-h554_1.webp
Pasowały by mi kolorystycznie do monstera, ale pewnie też będą za długie [emoji38]81697
siemalysy
01-08-2024, 17:19
Kolorek, to jakby z tych obręczy były zdjęte ;) Na pewno będą dłuższe od tych, które masz obecnie.
Jako że siedzę sobie w “Mewie” udając się na północny-zachód i mając bardzo duuuuużo czasu obejrzałem filmik z trzyosobowego zlotu.
No i muszę przyznać że wynalazek z ruchomymi obrazkami to fajna rzecz.
Ale coby od razu nie zasłodzić to w dwóch czy trzech przypadkach szkoda uciętej wypowiedzi Tomka. W pierwszym przypadku jak mówił coś o przycierce … i to tyle tych minusów ujemnych ;)
Mega fajnie dobrana muza do pierwszego zjazdu po asfalcie… widoki superaśne, ten fragmencik po drewnianej kładce musi mieć mega klimat.
Ale
Ale dzień mi zrobił tekst: “a teraz płasko do końca podjazdu” no Panowie szacun 😀
Ps. Jakoś dziwnie czuję się jadąc bez rowerza, siedzi biedny samotny w chacie…
W przyszłym roku obecność na zlocie obowiązkowa [emoji38]
Znaczy mówicie, że muszę być grzeczny przez następne pół roku coby rodzina mnie puściła???
W sumie racja.
Ale ale. Kurczaki najbardziej to jednak brak mi grajvela. Nie mtb, nie szosy tylko jednak grajvela…
patronat
01-08-2024, 18:38
Umówmy się: po co komu mtb bez gór?
No co prawda to prawda, gravel to rower idealny [emoji3059]
Mtb to był niejako naturalny wybór na pierwszy rower po b długiej przerwie od rowerów. W zasadzie od dzieciństwa.
A że młoda się narodziła to wpadłem na pomysł wożenia jej po okolicznym lesie przy czym mtb miał służyć do zabaw na ścieżkach przy rz Rawce.
Wówczas jeszcze nie wiedziałem że rower z barankiem bardziej mi podejdzie. Później było zachłyśnięcie się dłuższymi trasami no i kolejny oczywisty wybór padł na szosę. Nawet przez jakiś czas myślałem o TT. A później za chciało się kwadratów i powrotu na drogi i ścieżki przez pola itp itd. Stąd właśnie idealnie wpasował się gravel. Bo nadal baranek no i inna pozycja niż na mtb
Oczywiście mtb przydaje się jak pojawiam się w Beskidzie.
LeonardZelig
01-08-2024, 20:18
Umówmy się: po co komu mtb bez gór?
Niektórzy się przeprowadzili... Owszem, w Warszawie i okolicach gravel i szosa mają więcej sensu, ale i tu można wpaść na fajną ścieżkę gdzie szerokie opony i amortyzator się przydają. Ale trialsów żal...
Dziwne takie rozgraniczanie, się jeździ tym, co się lubi, elektryki fs też nie jeżdżą tylko po górach.
Ale coby od razu nie zasłodzić to w dwóch czy trzech przypadkach szkoda uciętej wypowiedzi Tomka. W pierwszym przypadku jak mówił coś o przycierce … i to tyle tych minusów ujemnych ;)
Chodzi o przycierkę na owijce Ergona. Mam taką w obu gruzach. W miejskim Hultaju mam wersję Gravel, a w Checkpoincie mam wersję Road+. Owijka jest bardzo spoko, dobry chwyt, dobra amortyzacja, ale jak się ją przytrze, jakaś gleba, obcierka o chropowatą ścianę itp. I to przytarcie wypada w miejscu gdzie trzymasz ręce to błyskawicznie ściera się wierzchnia warstwa owijki. Tak mam w Hultaju. W Treku mam dziurę od gleby na Kaszubach w zeszłym roku, ale się nie powiększa, bo nie trzymam w tym miejscu zbyt często rąk.
A płasko do końca podjazdu to jest jak się jedzie do Jizerki od mostu granicznego. Tam są dwa miejsce o dużym nastromieniu do tego wyłożone kamolami, żeby droga nie spłynęła z deszczem, pierwsze jest krótkie, drugie dłuższe i jak się to dłuższe już minie, to się wydaje, że jest płasko, bo tam w porywach raptem jest 6%. Na tych kamolach do 17% OIDP.
siemalysy
01-08-2024, 21:39
W przyszłym roku obecność na zlocie obowiązkowa [emoji38]
Koniecznie, bez wymówek.
Bym do Was chętnie się podłączył :)
Muszę tylko sprawić sobie gravela. No i muszę zrzucić trochę balastu, bo inaczej nie dotrzymam Wam koła ;)
siemalysy
01-08-2024, 21:47
Wiem gavinie. Jednak na MTB miałbym dużo niższą prędkość przelotową niż na gravelu ;) Zastanawiam się czasami, czy nie sprzedać Procalibra i w zamian kupić gruza.
Ano wiadomo, ze jeździ tym co się lubi vel co się ma. I nie ma co generalizować, że ten rodzaj to jedynie tu czy tam. I daleki jestem wmawiania komuś o wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Moja droga bardziej świadomego używania rowerza nadal trwa. I to co teraz mi się wydaje, że jest najlepsiejsze to wiem że nie jest wersją ostateczną. :)
Tomek dzięki za wyjaśnienia. Ale wiesz, że samo złożenie tych zwrotów wyjętych oczywiście z kontekstu to zaiste super zabrzmiało. :)
Co do zlotu to byłoby mega fajnie się spotkać.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.