PDA

Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )



Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 [154] 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178

zdyboo
14-04-2024, 20:07
Jakich rurek używacie do wysysania mleczka z tublesa przez wentyl?

Cewnik CH-10, podłączony do strzykawki setki. Cewnik ma idealną średnicę, żeby po wykręceniu wkładu wentyla zmieścił się do presty, tylko trzeba odciąć końcówkę. Tam są otwory, ale w bocznych ściankach, ja rurkę obciąłem pod katem powyżej tych otworów.
Od dwóch lat tak napełniam i odsysam mleko z opon. Koszt całości to kilka(naście) zeta.

To i ja się zapytam. Znacie jakieś lampki przednie z możliwością zasilania z powerbanku?
Używam w Checkpoincie Knog PWR w wersji 1k lm i z aku 5 Ah. Knog PWR to system modułowy, trzy głowice świecące, trzy pojemności aku, który też może być PB.
Do tego sporo akcesoriów jak na przykład kabel łączący głowicę z aku.

Jak miałem piórnik na kierze, to aku leżał w piórniku, pod Garminem wisiała tylko lampka połączona z aku dedykowanym kablem. Jak przesiadłem się na torbę mocowaną do górnej rury ramy to gniazda dedykowane kabla nie przechodzą przez otwór na kabel. Tam się zmieści co najwyżej wtyczka micro lub USB-C. Kupiłem więc mocowanie lampki mocowane od spodu uchwytu Garmina, ale lampka na to jest za ciężka, trzęsie się na wertepach i tłucze się.

crusiek
14-04-2024, 20:12
Podobno teraz furorę robi Magishine Evo1700 i ma goproski uchłyt można użyć z małą przelotką garmina -> gopro. ALe czy ładuje online.... czaję się na nią, więc pewnie wyślę do nich zapytanie.

https://www.magicshinelights.at/en/evo-1700

https://cdn.website-editor.net/s/174f619bb0e84cc6a8e49b43393a0b18/files/uploaded/Magicshine%2520EVO%25201700.pdf?Expires=1714941275&Signature=jEyev~ByyPHaLx~gnh5pFun4iJNVpuSqj48X9T56 7cwwWsCRQGh78vQCOWUEF6NbZMZefW1tFLxjwI-SERZJHkHmzA91pHhZbaWJmHPcavK50iA1nLLMaqoo9CqtgWju5 6JmvPMIO2b6KlkQ-ZT-QvyDf9-NMQa1ZckVBUBl5nt1ealMEzOQDpPm~pbm9tiWzCf9HAKmDQ1sg hkwypVp4c4YPqUiY7gYYKl~VIEMm9vRIykv2DFhJMsN15kCHOb Pd0Rcioikgp96f9zlry-CvWVrmFgBR96jF0F~ArJXq5icV24IV15dEOkQzdOKQvFgGIye3 8hOArQR3cR-zgpWcQ__&Key-Pair-Id=K2NXBXLF010TJW

zdyboo
14-04-2024, 20:28
Ciekawy lampion, ale ja sobie w PWR cenię właśnie ten odłączany aku, który mi może robić jako awaryjne zasilanie do reszty elektroniki, jaką mam ze sobą. Wożę ze sobą dwa aku 5 Ah, jeden do lampki i drugi zapasowy. Dlatego chciałbym utrzymać ten sposób zasilania lampki. Tę EVO można tylko ładować przez USB, ale jej aku służy tylko do lampki.

Ja przodu w dzień używam w trybie pulsującym, a oni na stronie podają, że w trybie dziennym działa przez 5,5 godziny. Trochę mało jak na moje potrzeby. Może da się to w apce jakoś ustawić, żeby nie rozświetlała się do pełnych 1700 lm pulsując, wtedy może czas wzrośnie.
No i nie lubię ich za tryb pulsujący nocny. W nocy jeździ się na stały oświetleniu, dla bezpieczeństwa swojego i osób z naprzeciwka.

crusiek
14-04-2024, 20:34
U mnie normalnie jeździ klasyczna lampka z chin (convoy) z 7 trybami. mam dwie wersje tych lampek, jedna jest na ogniwa 18650 (tu używam ogniw LG 3000 mAh - 1300 lumenów)druga na 21700 (5000 mAh Xtar - 1800 lumenów) obie mają zmienione kolimatory na "rowerowe" ale nie mają odcięcia, ogniwa są lekkie a jak chcę użyć zapasowego aku jako powerbanka to mam powerbank w kształcie latarki, a w zasadzie obudowę z funkcją powerbanku, który takie ogniwa właśnie mieści. W sumie nie musiałbym nic tutaj zmieniać... no ale.... korci mnie zmiana dla samej zmiany :) ...

rotor
14-04-2024, 20:40
Pany, urwałech szprychę, pytania mam:
1) jak zmierzyć do dokupienia, ile powinna wchodzić szprycha w nypel ?
2) czy gwint w nyplu jest znormalizowany i mogę wykorzystać stary nypel, który tkwi w obręczy ?

gavin
14-04-2024, 21:55
Ja lampki na powerbanku używam od tej zimy. Lumintop B01.

zdyboo
14-04-2024, 22:12
Chodzi o to, żeby dało się oddzielić od siebie lampion i aku, a następnie połączyć kablem. Tak działają na przykład lampki do elektryków zasilane z głównego aku roweru.

Wind Mill
14-04-2024, 23:59
Rowerz ratunkowy. Ależ mnie wypizgało...

79546

rotor
15-04-2024, 09:37
@zdyboo (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=2855) cyt :Chodzi o to, żeby dało się oddzielić od siebie lampion i aku, a następnie połączyć kablem. Tak działają na przykład lampki do elektryków zasilane z głównego aku roweru.

Ja mam taki zasobnik z wyjściami USB (powerbank) i jack do lampki. Lampionów do tego jest chyba na pewno kilka ..

https://pl.aliexpress.com/item/32864772392.html?src=google&src=google&albch=shopping&acnt=494-037-6276&slnk=&plac=&mtctp=&albbt=Google_7_shopping&albagn=888888&isSmbAutoCall=false&needSmbHouyi=false&albcp=19366866399&albag=&trgt=&crea=pl32864772392&netw=x&device=c&albpg=&albpd=pl32864772392&gad_source=1&gclid=CjwKCAjwoPOwBhAeEiwAJuXRh1Erz1NRi9y3wIJxHG7a 0uTnGw-5weS9CqHPfspbDVAfQQizi1XFABoCjC4QAvD_BwE&gclsrc=aw.ds&aff_fcid=ad3e92c0a321422aa0661877de5a6628-1713166397149-08532-UneMJZVf&aff_fsk=UneMJZVf&aff_platform=aaf&sk=UneMJZVf&aff_trace_key=ad3e92c0a321422aa0661877de5a6628-1713166397149-08532-UneMJZVf&terminal_id=8f18d512ec0d4c9da7836a6db2a20627&afSmartRedirect=y

Są jeszcze te zasobniki na 6x18650 i 8,4 lub 12,4V,

gavin
15-04-2024, 10:01
Wczoraj pierwszy raz crashnąłem drona [emoji38]

rotor
15-04-2024, 10:07
straty ?

gavin
15-04-2024, 10:09
Trochę śmigiełka poszarpane, reszta żyje. Trzeba wymienić będzie.

zdyboo
15-04-2024, 18:36
Jakiś czas temu, ktoś, Michał siemalysy, czy może Sebastian gavin wrzucali w relacji zdjęcie pomnika samolotu "Łoś" w lesie pod Łodzią.

IrytującyHistoryk nagrał materiał o tym jak ten ponik powstał.

https://www.youtube.com/watch?v=ldhImwlQtvE

siemalysy
15-04-2024, 18:59
Tomek zdyboo chyba 2 lata temu pisałem o tym miejscu w relacji. Nawet coś się zachowało w formie video (04:28 w poniższym linku) :) Sebastian gavin chyba też opisywał Łosia w swojej relacji z Gravela po Łódzku.


https://youtu.be/rnTnS-CUP28?t=267

gavin
15-04-2024, 19:11
Jest Łoś. Dzięki Tom za filmik.79551

zdyboo
15-04-2024, 19:22
Czyli jeszcze z moją głową nie jest jeszcze tak źle.

Model, który też ma przebitkę na filmie, był chyba pierwszym modelem, który sklejałem. Jeszcze w szkole podstawowej.
Teraz raczej nie miałbym cierpliwości już. LEGO to max z czym daję radę.

crusiek
15-04-2024, 19:25
Pięknie.
Modele łosia też sklejalem.
Też nie mam cierpliwości już, nadal czeka na mnie model francuskiego liniowca richelieu z MM (kartonowy), z którego do tej pory sklecilem dopiero szkielet i tak leży i czeka aż mi wena wróci...

zdyboo
15-04-2024, 19:46
Do kartonu to nigdy nie miałem cierpliwości. Już samo wycinanie elementów mnie przerastało. Umiejętności też mi do wycinania brakowało, tego się można nauczyć, ale rodzice tej nauki akurat sponsorować nie chcieli. Z plastikiem szło mi lepiej. Nadal w piwnicy mam kilka złożonych i pomalownych modeli o ile myszy nie zjedli.

gavin
15-04-2024, 19:51
Jest Łoś. 79552

siemalysy
15-04-2024, 19:55
Kiedyś próbowałem składać, ale nie miałem do tego ani talentu, ani smykałki, a przede wszystkim nie miałem cierpliwości.

zdyboo
15-04-2024, 19:57
Jest Łoś.

O to, to. <3

Wind Mill
15-04-2024, 22:47
Co jest istotne na rowerze?
Na rowerze ważny jest balans. ;)

79557

79558

patronat
16-04-2024, 07:54
Nowa aplikacja do zgłaszania lotów od 15.05.2024 DroneTower. Komuś to działa??? Próbowałem na 3 telefonach, wszędzie tylko się jakieś irytujące kółko kręci i nic więcej.

siemalysy
16-04-2024, 09:27
U mnie nie działa. Jest tak jak opisujesz.

rotor
16-04-2024, 11:43
patronat siemalysy
Jak latacie w górach do filmiku na YT to zgłaszacie to gdzieś, czy "wolna amerykanka" :D ?

elmo
16-04-2024, 12:34
Jest Łoś. 79552

Ehhh to były czasy...

Wind Mill - zacna ta ścieżka

siemalysy
16-04-2024, 16:27
Ehhh to były czasy...

Wind Mill - zacna ta ścieżka

Rzeczywiście zacna ta ścieżynka :)


patronat siemalysy
Jak latacie w górach do filmiku na YT to zgłaszacie to gdzieś, czy "wolna amerykanka" :D ?
rotor, w górach to wygląda różnie. Tam gdzie jest zasięg to zgłaszam. Zdarza się, że zasięgu nie ma, to nie zgłaszam.

zdyboo
16-04-2024, 18:04
Tak z ciekawości, czyli zgłasza się to tuż przed startem?
Nie można wcześniej zgłosić, że na tym obszarze będzie się latało dronem?

siemalysy
16-04-2024, 18:41
Tomek, wszystko zależy od miejsca w którym się chce latać. W niektórych obszarach trzeba zgłaszać wcześniej i pytać o zgodę na lot dronem. Ta procedura wygląda inaczej niż standardowe zgłoszenie. Nigdy z niej nie korzystałem, ale o takiej czytałem. Możliwe, że nawet było o tym w krótkim "szkoleniu" na operatora drona. Obecnie jak zgłoszenie lotu w odbywa się poprzez stronę internetową, to nie ma możliwości zgłoszenia szybciej niż przed samym lotem. Chyba, że jest, a ja tego nie znalazłem. Wcześniej jak działała aplikacja Drone Radar, to można było ustawić podczas zgłoszenia czas w jakim się będzie latać. Nie pamiętam ile maksymalnie można było ustawić. Jak będzie w nowej aplikacji, która miała działać od wczoraj, nie wiem, bo nie udało mi się jej uruchomić.

patronat
16-04-2024, 20:03
Pansa „ogarnia” problem, do czasu rozwiązania działa system via strona Pansy, tak jak poprzednio. Logując przez stronę dostajesz zgodę 0,5 h w standarcie i nie da się z wyprzedzeniem, bo nie wiadomo czy nie będzie obostrzeń. Zgody dodatkowe od zarządcy obiektów są wymagane w zależności od tego co robisz - przykładowo latasz koło lotniska sportowego do 30m wysokości i w odległości 1 km - nie potrzebujesz ale jak chcesz wyżej to już tak. Często wystarczy zgłoszenie telefoniczne, nie mają z tym problemów. Natomiast kary za niedopełnienie są dość srogie. W górach często jest problem z dostępem do internetu więc większość ludzi olewa zgłoszenia. siemalysy - co Ci ten Garmin tak poszczy na Twisterze? Ostrzeżenie przed skrętem czy jak? Nie wkurza Cię to?!

gavin
16-04-2024, 20:07
Ja zawsze zgłaszałem w drone radar póki działał, teraz latam i nie zgłaszam. Jak będzie sensowna apka to znowu zacznę.

siemalysy
16-04-2024, 20:09
Pansa „ogarnia” problem, do czasu rozwiązania działa system via strona Pansy, tak jak poprzednio. Logując przez stronę dostajesz zgodę 0,5 h w standarcie i nie da się z wyprzedzeniem, bo nie wiadomo czy nie będzie obostrzeń. Zgody dodatkowe od zarządcy obiektów są wymagane w zależności od tego co robisz - przykładowo latasz koło lotniska sportowego do 30m wysokości i w odległości 1 km - nie potrzebujesz ale jak chcesz wyżej to już tak. Często wystarczy zgłoszenie telefoniczne, nie mają z tym problemów. Natomiast kary za niedopełnienie są dość srogie. W górach często jest problem z dostępem do internetu więc większość ludzi olewa zgłoszenia. siemalysy - co Ci ten Garmin tak poszczy na Twisterze? Ostrzeżenie przed skrętem czy jak? Nie wkurza Cię to?!

To co piszczy, to w zdecydowanej większości jest ostrzeżeniem przed ostrym zakrętem. Piszczy też po skoku. Da się to wyłączyć. Normalnie piszczy bardzo rzadko. Na Twisterze piszczy jak oszalałe, ale podczas jazdy nie zwracam za bardzo na to uwagi. Jak robiłem film, to mnie wkurzało.

zdyboo
16-04-2024, 20:09
Garminach od 1030 wzwyż można ustawić, żeby wykrywał ile czasu rower spędza w powietrzu. Wtedy piszczy za każdym razem jak wykryje taki stan. Ja tego nie używam.

Wind Mill
16-04-2024, 20:59
...zacna ta ścieżka


Rzeczywiście zacna ta ścieżynka :) ...

Ścieżka? No też coś! Toż to Lipnicka Droga! (https://www.openstreetmap.org/#map=18/54.38432/18.53583) :mrgreen:
Akurat ten jej fragment ostatnio mało używany, zarósł, i faktycznie z drogi zrobiła się wydeptana ścieżka - ścieżka która bardziej meandruje niż sama droga. ;)
(Krótkie) tele plus odległość zrobiły efekt.

RMC
16-04-2024, 22:21
Pytanie do eksperów :)

Kupiłem rower i ma mocowanie na bidon jak w załączonym obrazku. Dziwne takie trochę - standardowy, okrągły bidon bardzo płytko w to wchodzi. Niby mi nie wypadł podczas jazdy ale to raczej czysty przypadek :) Co to za wynalazek? Może warto do tego kupić jakiś stosowny bidon? Jak nie to wymienię na coś normalnego ale ciekawy jestem.

79574

zdyboo
16-04-2024, 22:25
Jak dla mnie to pogięty koszyk. Świadczyłby to tym odłupane fragmenty lakieru w miejscu gdzie pręty powinny być zgięte pod kątem prostym.

kipcior
16-04-2024, 22:31
Rzeczywiście wygląda jakby się wygło temu koszyku ;) To chyba metal więc możesz to poprawić w rękach. Choć wygląda to na większe uszkodzenie i może po prostu trzeba go zmienić.

RMC
16-04-2024, 22:42
Kurcze!, najprostsze rozwiązanie a pewnie prawdziwe :) Faktycznie nie zwróciłem uwagi na te obicia z farby. Jakby to dogiął to pewnie przyjmie kształt jaki należy (ale raczej kosz go czeka).

A już myślałem, że to jakiś nowoczesny wynalazek pod opływowe bidony :) :) :)

crusiek
17-04-2024, 10:06
Ktoś chciał przykombinować i sobie tak obniżył koszyk bezkosztowo :D
Jakby co, to tania, sprawdzona szyna do takiej modyfikacji, która nie wystaje mocno do góry ramy poniżej w linku, jak już kupisz sobie nowy koszyk na bidĄĄ :)

https://pl.aliexpress.com/item/1005005866851721.html?spm=a2g0o.order_list.order_l ist_main.41.4aa01c24gThr7Q&gatewayAdapt=glo2pol

RMC
17-04-2024, 10:29
Szczęśliwie dla mnie sprawę uda się załatwić bezkosztowo :) Ten pewnie połamie się przy próbach doginania więc odkręcę jeden od poprzedniego roweru (miałem założone 2 mocowania na ramie).

rotor
17-04-2024, 11:36
Pany, urwałech szprychę, pytania mam:
1) jak zmierzyć do dokupienia, ile powinna wchodzić szprycha w nypel ?
2) czy gwint w nyplu jest znormalizowany i mogę wykorzystać stary nypel, który tkwi w obręczy ?

Nareperowałem koło, wszystko poszło gładko, zarówno ściągnięcie starej opony, jak i założenie nowej na obręcz (mam wkładki flaut out). Pomogły zipy i poprawa techniki zakładania. Szprychę dobrałem eksperymentalnie, wycentrowałem obręcz na ile umiałem i będę jeździł, obserwował.. :smile:

79575

79576

elmo
17-04-2024, 12:57
Ścieżka? No też coś! Toż to Lipnicka Droga! (https://www.openstreetmap.org/#map=18/54.38432/18.53583) :mrgreen:
Akurat ten jej fragment ostatnio mało używany, zarósł, i faktycznie z drogi zrobiła się wydeptana ścieżka - ścieżka która bardziej meandruje niż sama droga. ;)
(Krótkie) tele plus odległość zrobiły efekt.

Nie byłem tam jeszcze... trza będzie odwiedzić w wakacje. :)

gavin
17-04-2024, 19:49
Obejrzałem Fallouta. Jestem zadowolony [emoji3]

crusiek
17-04-2024, 19:49
Obejrzałem Fallouta. Jestem zadowolony [emoji3]Potwierdzam, też oblookałem i dołączam się do zadowolenia.

gavin
17-04-2024, 19:53
a dawno temu zrobiłem sobie koszulkę z napisem Vault-13, wiec nie ma totamto

crusiek
17-04-2024, 20:56
Żeby nie dokładać sobie uchwytów zrobiłem jeden uchwyt zamienny z lampka przednia i GoPro i tak wieczorem kamera jest nieużywana na rowerze bezpośrednio a patent mam też przy szelkach i ten sam patent mogę mieć przy statywie i uchwycie tylnym na sztycy.
Wstępna wersja wygląda średnio, bo brakuje mi jednej złączki, ale zmiana z lampki na kamerkę teraz to jakieś 6 sekund. No, to będzie opcja na perspektywę spod kiery, z tyłu i z szelek. Tylko jeszcze gorilke giętą jako statyw by się przydało schwytać.
Po co ja to w zasadzie robię....
No i przy okazji nieco obniżylem sobie uchwyt od edge'a

Wind Mill
17-04-2024, 23:08
...Po co ja to w zasadzie robię...

Po to że gonić nie łapać. ;)

Po drodze z tyrlandii.

79584

79585

cz4rnuch
18-04-2024, 21:45
Obejrzałem Fallouta. Jestem zadowolony [emoji3]

Jedyne co mnie ostatnio trzyma przy życiu między kolejnymi warstwami gruntu i farby (jak to Polak na urlopie). Finał sobie zostawiłem na finał.

gavin
19-04-2024, 16:12
No tak, mleko w gravelu chlupoce, bloki do nowych butów przykręcone, napęd działa pięknie, tylny hamulec do odpowietrzenia, ale kto hamuje ten przegrywa. W szosie przesmarowany raczet. W obydwu rowerach solidnie posmarowane, żeby było jaknajciszej [emoji6]
Zielonego czeka wymiana ramy, kół i widelca [emoji3]
No i zapisałem się na lokalnego ogórka co będzie w czerwcu.
79611

crusiek
19-04-2024, 16:58
Taka skromna zmiana, że szkoda zachodu [emoji6]

Jaki to ogórek, chwal się [emoji846]

gavin
19-04-2024, 18:08
https://facebook.com/events/s/i-ultramaraton-rowerowy-dooko%C5%82/2626392240874451/

gavin
20-04-2024, 10:15
Ten cały Drone Tower zaczął działać, ale checkinu nie da się zrobić.

crusiek
20-04-2024, 11:12
Fajny ogórek, długi czy krótki?
Nie wiem czy chcialoby mi się taki dystans robić jak ten długi.

gavin
20-04-2024, 13:03
Jadę krótki, rodzina się buntuje. Zresztą wolę sobie 200km pojechać mocniej niż 400 na pół żywo [emoji6] ja już stary jestem, potrzebuję snu.

siemalysy
20-04-2024, 19:52
Siemano
U Was też wiosna w pełni?

crusiek
20-04-2024, 20:38
Rozumiem, że przemawia przez Ciebie sarkazm.
[emoji1787]

siemalysy
20-04-2024, 21:23
Rozumiem, że przemawia przez Ciebie sarkazm.
[emoji1787]

No ba :-D

gavin
20-04-2024, 23:10
Kurka myślałem jutro o 6 jechać, ale się łamię.

crusiek
21-04-2024, 10:42
Ciekawe, czy się złamał ;)

siemalysy
21-04-2024, 10:55
Ja bym się nie złamał, ale gavin to twardziel, więc się nie zdziwię jak obecnie ciśnie w korby :)

gavin
21-04-2024, 17:09
Niestety nie pojeździłem. Hamulce mnie zatrzymały [emoji38] a w zasadzie ich wymiana. Nie dałem rady wstać o 5:30. No ale robota zrobiona chociaż.79639

crusiek
21-04-2024, 17:11
Dobrze, że tylko hamulce, mnie wtrysk numer 3 zaatakował :)
Ale jako, że to francuz, to skasowałem błąd i .... nie wróciło, tfu, tfu odpukać w niemalowane :D

gavin
22-04-2024, 13:02
Zamówiłem sobie G EE2 na otarcie łzów.

Wind Mill
22-04-2024, 21:37
https://i.imgur.com/4WOWu1c.jpg



Moim zdaniem strasznie to liche rozwiązanie, ale skoro działa.

Na czym polega lichość? Póki co nie działa, towar czeka dłuższy czas na instalację na rowerzu. :mrgreen:

crusiek
22-04-2024, 22:01
Nie wiem, co tam powinno być na środku, zakładam, że mocowanie jakiegoś dedykowanego licznika, bo mocowanie mocno niestandardowe. Za to dolne pewnie dedykowane pod kamerkę.
Dla mnie najbardziej uniwersalne jest właśnie mocowanie gopro, wszędzie znajdziesz pierdołki do tego.
Tu aby skorzystać (jak na zdjęciu), trzeba wkręcić śrubę m5 w przedłużkę i wypełnić ją, przedłużkę, dodatkową blaszką.

U mnie np byłoby bardziej widać jedną stronę kierownicy w takim rozwiązaniu, dużo bardziej, gdybym tak podpiął kamerę.

W każdym bądź razie, jak już masz do tego mocowanka, to dalej jeden pies, skoro działa i spełnia swoją funkcję.

Ja teraz poszedłem dalej, aby mieć ułatwione zdejmowanie / zakładanie / wymianę z lampką, zacząłem używać pod mocowaniem takiego quick release z magnesem i blokadą od ulanzi

Wind Mill
22-04-2024, 22:19
Dolne jest dedykowane do lampki - mocowanej na stałe. Czyli tak jak mam teraz.
Zaj...a sprawa mieć lampkę (zasilana dynamem przypomnę, nie "latarkę" na kierownicy) w zasięgu dłoni. Jedziesz, robi się szaro i bez przerywania jazdy czy ekwilibrystyki włączasz oświecenie.

A przy okazji, ta część pod elektrokomputerek do kamerki posłuży; nie pamiętam już czy o tym myślałem kupując mostek - główny ficzer to mocowanie lampki i większy wznios niż mam (14st vs 7st).

Z rowerza będę demontował przedłużkę (jako zestaw z kamerką) - więc żadnych dodatkowych obejm na kokpicie. ;)

crusiek
22-04-2024, 22:24
:D Mnie się taka opcja też bardzo spodobała. Teraz nie mogę patrzeć na keirę w MTB, jak żyć?
A na minus w moim Treku powiem, że mocowanie lampki tylnej w siodełkach bontragera, dedykowane jest tylko pod bontragera / teraz już treka.
Niby normalne, ale na kierownicy dało się zrobić uniwersalnego blendra

Wind Mill
22-04-2024, 23:07
Uroki markowych legacy rozwiązań. ;)

Ja mam z siebie polewkę, ze swoich doktoratów rowerzowo - przedzakupowych.

Miał być trekking - ale bez "amora" (uginacza). Po co mi to, waży swoje, serwisować trza.

I skończyłem z fjuczerszokiem - owszem, przydatne ustrojstwo, ale jak dokona żywota, to na pewno nie kupię Future Schock Vx.x (aktualnie jest 3.3 za 2100 PLN w sklepie Speca). :mrgreen:
Mój (1.5) jak pamiętam to koło 200 USD kosztował, wątpię czy jeszcze gdzieś dostępny.
Jak to padnie, to raczej udam się do jakiegoś warsztatu CNC, by mi tuleję z alemonium dorobili. :mrgreen:

RMC
22-04-2024, 23:37
Potrzebowałbym bagażnik na sztycę do roweru z kołami 29". Chcę na tym zamocować 2 sakwy boczne więc raczej z bocznym stelażem pod nie no i tymi mocowaniami do ramy.

Przeglądałem na allegro i takich za około 50 zł jest milion :) ale opinie były średnie. A to, że dziwnie wysoko zamontowane, a to niektórym nie sięgają boczne mocowania.

Wyczaiłem coś takiego (pozwolę sobie dać link):

https://allegro.pl/oferta/bagaznik-rowerowy-aluminiowy-mocny-uniwersalny-az-110kg-wytrzymaly-na-rower-13174791513

Wygląda solidniej, są zdjęcia i komentarze osób, które to do 29" założyły. Chyba się zdecyduję ale może ktoś używał? A może polecicie coś innego a dobrego?

crusiek
23-04-2024, 08:38
Wygląda solidnie i jak widać solidność idzie z wagą, ale te 110 KG :) bawi :)
Chciałbym pomóc, ale nie używam, to się nie wypowiem.

gavin
23-04-2024, 08:57
Ja mam podobny, ale bez mocowania ostatecznie do sztycy. Najchętniej to bym to wyebau na śmietnik. Chyba, że raz przykręcić i nie ruszać do śmierci. Ale ustawianie tych rureczek względem siebie i tysiąc śrubek mnie zniechęciło na maxa. Non stop mam wrażenie że jest krzywo.

RMC
23-04-2024, 09:00
No, w 110kg to nie wierzę ale przez to, że ma 2 pary wsporników na boki faktycznie może być solidniejszy. Sakwy lepiej będą na tym leżeć. To dla żony to trzeba dobrze wybrać ale cóż, zaryzykuję :)

- - - - kolejny post - - - - - -


Ja mam podobny, ale bez mocowania ostatecznie do sztycy. Najchętniej to bym to wyebau na śmietnik. Chyba, że raz przykręcić i nie ruszać do śmierci. Ale ustawianie tych rureczek względem siebie i tysiąc śrubek mnie zniechęciło na maxa. Non stop mam wrażenie że jest krzywo.

Te wszystkie "nowoczesne" tak samo wkurzające. Kupowałem sobie kiedyś taki normalny, montowany do ramy ale też składało się go z kawałeczków. Męka, bez pomocy drugiej osoby (trzymającej) ciężko to ogarnąć.

gavin
23-04-2024, 09:08
o taki79676

gavin
23-04-2024, 09:09
od razu zmień te śrubki i nakrętki na nierdzewkę, bo te w zestawie to guwnolit.

crusiek
23-04-2024, 09:24
Dla żony, to bym szukał czegoś droższego ale ważącego 600 gram a nie kilo.
Np crosso, ortlieb z nośnością 20-25 kg, nie powiesz mi chyba, że żona będzie lodowke tym wozić ? xD

Te 110 kg to może i nawet ma, mnie bardziej chodziło o to, jaki rower by musiał być, żeby te 110 kg w dłuższej perspektywie wytrzymał na tylnym kole i trójkącie.

RMC
23-04-2024, 09:38
Jak to kobieta, dużo rzeczy w drodze potrzebuje ;)

Żartuję, ale myślę, że ~200g różnicy nie jest aż tak warte zapłacenie z 2x, 3x tyle. Z raz, dwa do roku go użyje i to będzie pewnie tyle. Priorytetem raczej był fakt by się to dało w miarę bezproblemowo zwiesić na duży rower i sakwy się nie tłukły o koło.

Sam mam taki jaki wrzucił na zdjęciu gavin i mimo upierdliwego montażu, nie najpiękniejszego wykonania robotę robi. W moim rowerze mam otwory montażowe do ramy i będę go przekładał ze starej maszyny 26" na 29". Zobaczymy czy też spasuje.

eMGie
23-04-2024, 09:43
Potrzebowałbym bagażnik na sztycę do roweru z kołami 29". Chcę na tym zamocować 2 sakwy boczne więc raczej z bocznym stelażem pod nie no i tymi mocowaniami do ramy.

Przeglądałem na allegro i takich za około 50 zł jest milion :) ale opinie były średnie. A to, że dziwnie wysoko zamontowane, a to niektórym nie sięgają boczne mocowania.

Wyczaiłem coś takiego (pozwolę sobie dać link):

https://allegro.pl/oferta/bagaznik-rowerowy-aluminiowy-mocny-uniwersalny-az-110kg-wytrzymaly-na-rower-13174791513

Wygląda solidniej, są zdjęcia i komentarze osób, które to do 29" założyły. Chyba się zdecyduję ale może ktoś używał? A może polecicie coś innego a dobrego?

Widzialem to na zywo, bo szukalem dla zony. Nie zrobil na mnie dobrego wrazenia :-) Musisz miec koniecznie na sztyce?

RMC
23-04-2024, 09:51
Oj :( W jej Romecie nie ma żadnych otworów montażowych by założyć normalny niestety.

No nic, nie będę przedłużał dyskusji bo zależało mi i tak by doszedł w tym tygodniu. Zamówiłem ten podlinkowany. Jak przyjdzie podzielę się swoją opinią.

eMGie
23-04-2024, 10:03
Oj :( W jej Romecie nie ma żadnych otworów montażowych by założyć normalny niestety.

No nic, nie będę przedłużał dyskusji bo zależało mi i tak by doszedł w tym tygodniu. Zamówiłem ten podlinkowany. Jak przyjdzie podzielę się swoją opinią.

Ja taki wybrałem, do ośki qr

https://www.rowertour.com/p/71896/bagaznik-rowerowy-tylny-author-rc-23?gad_source=1&gclid=CjwKCAjwuJ2xBhA3EiwAMVjkVOufe0QOtS6-3Jv-5hGAqTf0ea64hYzMKHM6glu5pNq0XDRTfZQfORoCHGoQAvD_Bw E

elmo
23-04-2024, 10:19
Jadę krótki, rodzina się buntuje. Zresztą wolę sobie 200km pojechać mocniej niż 400 na pół żywo [emoji6] ja już stary jestem, potrzebuję snu.

Powodzenia. Szkoda, że tydzień wcześniej jadę podróżnika, bo chętnie bym odwiedził Twe strony (tu też byłby bunt rodziny aby tak tydzień po tygodniu znikać na cały weekend).

Ps.1. Ja wychodzę z założenia, że jak już jadę na jakiś maraton to wybieram ten dłuższy... ale ja dziwny jestem ;) więc nie ma co na to zwracać uwagi...

Ps.2. Co do bagażników to się nie wypowiem - bo ostatni takowy wynalazek to miałem w głębokich latach 90tych. Teraz to podwieszam pod siodełko sakwy (w zależności od potrzeby większą lub mniejszą).

gavin
23-04-2024, 15:09
No szkoda, kurka zawsze wiater w oczy

crusiek
23-04-2024, 20:14
Zmęczony już jestem tym marznieciem....
Where ta wiosna?

Wind Mill
23-04-2024, 21:45
W Irlandii, w weekend słońce i 17 st C. :mrgreen:
Ale mam shadenfreude - koleżanka z tyrlandii relokowała się na dwa miesiące do Italii. I co? 13 st ma! :mrgreen: Z 30-u zeszło... :roll:

elmo
24-04-2024, 11:48
Zmęczony już jestem tym marznieciem....
Where ta wiosna?

Ja wczoraj wieczorem wyskoczyłem na rower... no i wieczorem palce mi zmarzły... i się wkurzyłem na to co nadal odwalają w lesie... a miałem nadzieję, że coś się zmieni.
Za to piękny wschód księżyca miałem możliwość oglądnięcia... palce lizać, znaczy się miód malina.
Ps. 1. a dziś ma padać, ma bo jeszcze nic nie spadło.
Ps. 2. ponoć weekend ma być już ciepławy.

crusiek
24-04-2024, 12:03
Widziałem, teraz mogą więcej drzewa na raz przewieźć... gałgany.

elmo
24-04-2024, 12:13
W tamtym roku jak kręciłem się koło portu w Gdyni to widziałem te piramidy drzew gotowych do wysyłki... czyli rozumując tym tokiem - drzewa z okolicznego lasu będę znów mógł spotkać na wybrzeżu :(

Ps.1. ale patrząc optymistycznie pogodowo na weekend to jest szansa na zrobienie pierwszych dwóch setek w tym roku... tylko jeszcze nie wiem czy moje nogi się na to zgodzą ;)

crusiek
24-04-2024, 12:34
Ja tak sobie planuję wyjazd na Hel i do domu, ale póki co chyba sobie strzelę jakąś setkę, bynamniej procentową ;), bo coś sił mi brak póki co, lewa nóżka wypada przy wysiłku dużo szybciej niż prawa a nie ma sensu, żebym się mocował jedną girą. Plus jest taki, że jestem bliżej niż dalej do wyrównania, ale progresu wielkiego się już nie spodziewam. Nie w tym sezonie, w każdym bądź razie.

---

Jakiś czas temu zamówiłem sobie hak przerzutkii kilka dodatkowych przydasi w sklepie, w którym kupowałem rower.
Skompletowałem prawie cały szpej awaryjny - wszystko mieści mi się w środku ramy, azaliż zacne to - w tym nawet śrubki do bloków z podkładką, bo widziałem gdzieś na filmie jak komuś się "łodkręciło" i był biedny i smutny :)

Nie zamierzam być smutny. Biedny to inna kwestia ;)

Hak przyszedł dość szybko, do tego torebunia i kilka innych rzeczy, została bateria do przerzutki.
Przy czym to dość szybko, to było ok 3 tygodnie.

W każdym bądź razie od zamówienia minęły 4 tygodnie, podszedłem do sklepu i spytałem więc co z tą baterią, myśląc, że może przeoczyłem telefon, cycuś :)
- No nie ma na stanie, może będzie ale nie wiadomo kiedy...
Drugi gość patrzy w system.
- Jest jednak bateria, jest w koszyku, więc lada dzień powinna być na sklepie. Jak tylko będzie damy Panu znać.
Czekam półtora tygodnia, podjeżdżam po drodze do sklepu, pan sprzedawca mnie od dawna dobrze rozpoznaje z daleka, bo nie pierwszy raz u nich jestem, pyta o rower, jak się jeździ itp gadka szmatka.
Pytam się zatem, czy może przeoczyłem telefon, co się dzieje, czemu nie ma zamówienia.
Gość patrzy w system. - no bateria jest na stanie w koszyku, ale jeszcze nie została dowieziona.
Myślę sobie, coś długo tak... 1.5 tygodnia, a miało być lada chwila... wygląda na to, że chyba zamówienie idzie z Tybetu... choć pewnie stamtąd szło by szybciej osłem lub mułem.
Trochę już poddenerwowany pytam się...
- Może byście mi panowie powiedzieli jaki jest czas oczekiwania na zamówienie, choćby przybliżony, bo kolejny miesiąc czekać nie zamierzam, jeśli to ma tyle trwać...
- Już lada chwila będzie bo widzimy że jest idzie i cośtam cośtam...
No dobra, jadę do domu.
Mija kolejne półtora tygodnia, cisza, podjeżdżam do sklepu a tam się okazuje, że oczywiście nadal nie ma zamówienia. Tak to lekką rączką minęły 2 miesiące.
Stwierdziłem, że olać. centrum rowerowe, zamówienie, jednego dnia, przyszło dnia następnego w dodatku dobre 30 zł taniej...

Nie planuję być miły i dać znać sklepowi, że już mam to, na co się u nich nie doczekałem przez 2 miesiące z prostego powodu, chcę wiedzieć ile czasu jeszcze im to zajmie, mam bowiem nieodparte wrażenie, że to zwykłe granie na zwłokę, nie było by więc problemem, aby powiedzieć: sorry, nie mamy, dostawa będzie jak skompletujemy odpowiednią ilość towaru, czas może być 2 miesiące, lepiej jak Pan sobie kupi gdzieś w innym miejscu.
Poza tym przyda im się dodatkowa bateria w serwisie na 100% :)

Przypomniałem sobie jeden z powodów, dlaczego nie lubię chodzić po sklepach rowerowych i serwisach... po raz kolejny :)

gavin
24-04-2024, 14:45
noawięc pracuję zdalnie więc siedzę w domu od rana, kurier dhl stwierdził że mnie nie było i zostawił paczkę w automacie... 5km ode mnie [emoji38], najbliższy automat mam 300m obok, życie jest nobelon

crusiek
24-04-2024, 14:47
Ale, że kurier DHL? :D
U mnie notorycznie tak działała PP. :D:D:D

gavin
24-04-2024, 15:05
si senor

Wind Mill
24-04-2024, 15:21
Dlatego czapkomaty rulez. ;)

zdyboo
24-04-2024, 16:13
A ja od tygodnia w delegacji, ależ mi brakuje roweru.
Na szczęście jutro już zaczynam wracać.

crusiek
24-04-2024, 17:05
A ja od tygodnia w delegacji, ależ mi brakuje roweru.
Na szczęście jutro już zaczynam wracać.Jeszcze chwila, ale wrócisz na ciepełko [emoji1787]

Ja dzisiaj pierwszy raz od dawna łapie w końcu słońce!!

Pozdro!











79681

gavin
24-04-2024, 18:06
Niby większy, ale taki sam...79682

siemalysy
24-04-2024, 18:06
Jeszcze chwila, ale wrócisz na ciepełko [emoji1787]

Ja dzisiaj pierwszy raz od dawna łapie w końcu słońce!!

Pozdro!


...


Ładnie Seba :)

Ja może w sobotę gdzieś ruszę na rower. Plan jest w góry, ale wyżej śnieg, więc nie wiadomo co z tego wyjdzie.
A tak z innej beczki. Drugi raz w krótkim czasie zawiodłem się na Centrum Rowerowym. Zawód nie jest duży, ale jest ;) Zamawiając jest info, że jak zamówisz przez najbliższe godziny, to przesyłka jutro będzie u Ciebie. Ostatnio trzy takie zamówienia i żadne nie zmieściło się w deklarowanym terminie.

crusiek
24-04-2024, 18:18
Też tak miałem, ale w kratkę to działa u nich.

Słoneczko pięknie daje, aż się boje, że mi futerko wyblaknie.
Niestety 6 stopni daje się we znaki mimo to xD

crusiek
24-04-2024, 18:21
Niby większy, ale taki sam...79682Explore 2?

gavin
24-04-2024, 18:21
si senor

siemalysy
24-04-2024, 19:20
Też tak miałem, ale w kratkę to działa u nich.

Słoneczko pięknie daje, aż się boje, że mi futerko wyblaknie.
Niestety 6 stopni daje się we znaki mimo to xD

Wcześniej trafiało się następnego dnia, ale wtedy musiałem trafiać w tą odpowiednią kratkę ;)
A temperatura i pogoda ostatnio jest mało ekskluzywna. U nas dziś 11 °C.


Niby większy, ale taki sam...

Dwóch kolegów używa i są zadowoleni. Mnie natomiast dziwi, że w takim liczniku jest możliwość wyboru tylko trzech typów jazdy. Chyba, że coś się zmieniło podczas aktualizacji.

gavin
24-04-2024, 19:32
Na razie ciągnie aktu więc nie wiem, ale tak czy inaczej to ja mam: szosa, gravel i mtb. Dla mnie w zupełności wystarczy. Co tam więcej dodajecie?

siemalysy
24-04-2024, 19:48
Nie pamiętam dokładnie czego mu brakowało. albo na początku nie było MTB, albo chciał dodać E-MTB, albo po prostu dla każdego roweru profil. Nie pamiętam już.

gavin
25-04-2024, 09:29
Poklikałem, Edek Eksplorer 2 jest spoko jak dla mnie.

crusiek
25-04-2024, 09:45
Tu jest dość ciekawa porównywarka.






https://www.dcrainmaker.com/product-comparison-calculator?type=watch&ids=113462%2C137250%2C142053#results

gavin
25-04-2024, 10:00
EE2 nie ma virtual partner, jak się cieszę [emoji3]

crusiek
25-04-2024, 11:42
Nie będzie Cię miał kto gonić, fstyt i hańpa [emoji6]

elmo
25-04-2024, 13:37
Ale jak to tak bez "virtual partner" toż tak jakby zupełnie jazdy nie było ;)

Ps. Wczoraj wieczorem sięgnąłem do tajnego pudełka z zasobami rorewowych części... okazało się że mam jeszcze zapas dwóch łańcuchów do kasety ośmiorzędowej i takież dwie kasety a że nie mam już w Romku clarisa to trza będzie się ich jakoś pozbyć. Za to muszę nabyć łańcuch do dziewięciorzędowej kasety.

I jak tu żyć...

crusiek
25-04-2024, 13:42
Takoż i ja, przegapiłem w MTB i mam wyciągniętego srama pc-971 na1, ciekawe, czy kaseta nowy przyjmie.... może przyjmie... źle nie wygląda...

gavin
25-04-2024, 14:01
a ja mam nową owijeczkę79691

crusiek
25-04-2024, 15:08
No pięknie, coś pomiędzy lazurem a błękitem hiszpańskim. Czyżby c00lega przemalował ramę? :D

gavin
25-04-2024, 15:34
a czemuszbymmiauuuu79692

crusiek
25-04-2024, 16:52
Myślałem, że to do zielonego xD
No teraz to ja rozumiem xD

kipcior
25-04-2024, 19:37
Z okazji deszczu spędziłem 9 dni w domu ciężko nic nie robiąc przed kompem ;) To jakiś dramat jest jak teraz na rower wsiadłem. Ostatnia jazda przed deszczem 85km, owszem po płaskim i kolarstwo romantyczne ale luzem mogę stówę atakować. A po deszczu 6km do pracy i mam dość. Dzisiaj się zmusiłem wyjechać na lokalną przełęcz, tętno w górnych granicach, mimo jazdy tak żeby się nie męczyć. Ale lipa, a tu maj za rogiem, jak żyć...

crusiek
25-04-2024, 19:43
Jak to jak ?
Pełn0m piersi0m :)
Pojedziesz kilka razy i forma wróci, tosh to tylko kilka dni przerwy :)

gavin
25-04-2024, 19:51
jak żyć?

na maxa!

ja atakuje 100+ w niedzielę

przygotowanie do wyścigu

gavin
25-04-2024, 23:09
Dobra jest, szosa owinięta, dochodzę do wniosku że lepiej dać pod spód jakąkolwiek owijkę i na to owijkę dobrej klasy 2mm niz dac tylko owijkę typu gravel 4.5mm. Dużo lepsze odczucia.

Szosa to już teraz ma status cukereczek. Owijka mnie wcześniej wkurzała, a teraz to już tylko jeździć. Jest perfekt.

cz4rnuch
26-04-2024, 08:00
https://www.youtube.com/watch?v=4jMOYWHk4Xo

gavin
26-04-2024, 08:03
to dopiero wmordewind

crusiek
26-04-2024, 08:10
Kilka dni temu w Chwaszczynie miałem podobnie [emoji1787]

zdyboo
26-04-2024, 08:34
Ja już we Frankfurcie, za około dwie godziny będę w chacie. Mam zamiar jutro jechać w góry.
P.S. Pizga jakoś.

elmo
26-04-2024, 10:03
No pięknie, coś pomiędzy lazurem a błękitem hiszpańskim. Czyżby c00lega przemalował ramę? :D

Całkiem fajny ten niebieski (ja nie znam się na odcieniach kolorów - więc widzę że jest jeno niebieski).

Co do pomysłu...


Dobra jest, szosa owinięta, dochodzę do wniosku że lepiej dać pod spód jakąkolwiek owijkę i na to owijkę dobrej klasy 2mm niz dac tylko owijkę typu gravel 4.5mm. Dużo lepsze odczucia.

to nigdy podwójnie nie zakładałem. Choć może trzaby kiedyś spróbować... choć z drugiej strony wzorem słów że lepsze wrogiem dobrego... ;)

Ps.1. W centrum zupełnie piękna pogoda, słonko, zero chmur, delikatny zefirek... aż żałuję że rowerza nie wziąłem coby sobie wrócić na dwóch kółkach...

Ps.2. Z dobrych rzeczy - zanabyłem drogą wymiany łańcuch do dziewięciorzędowego napędu (fajnie mieć zaprzyjaźniony sklep/warsztat na dzielni). No i zaaplikowałem tenże łańcuch i zmieniłem kasetę na większą... tylko czasu nie ma na testy...
czyli znów pomarudzę: Jak żyć, no jak żyć...

gavin
26-04-2024, 10:41
Zmiana Clarisa na Sore?

elmo
26-04-2024, 11:55
Tak. Zmiana nastąpiła jeszcze w grudniu.

gavin
26-04-2024, 12:02
Cóż Cię do tego skłoniło? Czemu już nie 2x10? Albo 1x11?

siemalysy
26-04-2024, 16:01
Ja już we Frankfurcie, za około dwie godziny będę w chacie. Mam zamiar jutro jechać w góry.
P.S. Pizga jakoś.No i git [emoji3]
Tomek, ja jutro też się wybieram w góry. Tylko jeszcze nie wiem gdzie jechać.

zdyboo
26-04-2024, 16:26
Ja jadę w trasę, którą robiłem praktycznie rok temu. Lekko zmodyfikowałem, bo będę podjeżdżał singlem.

crusiek
26-04-2024, 16:47
Fajnie, przyjemnego "wypoczynku" [emoji846]

Ja właśnie zaczynam urlop majowy, bynajmniej, nie będzie to święto rowerzowania, bo obowiązki nie pozwolą, ale może uda się coś trochę dla siebie czasu wyskrobać [emoji846]

OjTam
26-04-2024, 17:03
Niech zgadnę. Podtrzymasz długowieczną, Polską tradycję i będziesz robił gruntowny remont Norki?

crusiek
26-04-2024, 18:18
Niech zgadnę. Podtrzymasz długowieczną, Polską tradycję i będziesz robił gruntowny remont Norki?Bingo... XD

OjTam
26-04-2024, 18:54
Bidny Krecik... :(

crusiek
26-04-2024, 20:00
Bo ja wiem, normalny [emoji1787] w pewnym sensie [emoji1787]

cz4rnuch
26-04-2024, 20:46
Bingo... XD

Łączem się w bulu. Właśnie skończyłem swój "urlop" :)

Wind Mill
26-04-2024, 23:58
Po drodze:

79715

79716

79717

79718

79719

79720

LeonardZelig
27-04-2024, 09:16
Drodzy Zakręceni! Heble muszę zmienić w nowym rowerze najlepszej z dziewczyn (zakupiła Riverside 920). W poprzednim miała klamki Shimano 6100 i resztę od MT-200. Teraz ma jakieś Tektro 275 z wajchą godną zatrzymania parowozu i tęskni za hamowaniem jednym palcem. Domyślam się, że połączenie Tektro i klamki Shimano może być problematyczne więc myślę o wymianie całości na M501. Ma to sens? Czy kombinować jakimiś adapterami, albo nie jeść kolacji przez miesiąc i kupić droższe Deore 6000?

cz4rnuch
27-04-2024, 10:31
Mam jeszcze 920, wcześniejszą wersję z innymi klamkami i hamuję 1-2 palcami a rączki mam niemowlaka, więc może warto coś budżetowego zaadoptować. Z resztą ten rower ciężko jest jakoś mocno rozpędzić, nie wiem czy jest sens inwestować w lepsze hamulce.

esperal
27-04-2024, 11:47
Jak przeprowadzacie logistycznie zakup nowego siodełka? W sklepie raczej nierealne sprawdzić taką ilość modeli a chciałbym swoje w mtb zmienić i chciałbym teraz wygodniejsze i z dziurką:wink:
Zamawiacie do domu i zwracacie czy jak? Mierzycie przed zakupem rozstaw kości kulszowych?

siemalysy
27-04-2024, 13:33
Pozdrowionka z Soszowa Wielkiego [emoji3]

Fota 1 - na Czantori Wielkiej
https://i.postimg.cc/1XLccfHv/20240427-123413.jpg

Fota 2 - za Poniwcem
https://i.postimg.cc/cJXRkDhg/20240427-114614.jpg

zdyboo
27-04-2024, 14:26
Pozdro z Kralików. Właśnie wszedł smazeny syr na pełnej. Teraz czilowanko przy pive.
Przez zawody rajdowe musiałem zmienić trasę, ale już tylko z pół godziny jazdy mi zostało, a do ciapongu prawie dwie. Życie jest piękne.

zdyboo
27-04-2024, 14:30
Jak przeprowadzacie logistycznie zakup nowego siodełka?

Kupuję Brooksa. [emoji14]
Bontrager/Trek ma lub miał możliwość zwrotu po nawet miesiącu lub nawet dłużej siodla. Niezależnie od jego stanu.

esperal
27-04-2024, 16:09
Znalazłem teraz ofertę wynajęcia siodełek testowych Selle Italia na 14 dni. A Brooksa i tak se kiedyś kupię:D

crusiek
27-04-2024, 16:15
Bontrager powinien jeszce mieć, jakoś 2 tygodnie temu jedno oddałem. Od tamtego czasu chyba się jeszcze nic nie zmieniło...

crusiek
27-04-2024, 21:54
Ale się narobiłem jak dzika świnia...
Wymyć i przyserwisowac trzy rowery to nie lada wyzwanie dla szarego kreta.
Jeszcze zostało mi zamontować belki na dachu auta...
Jak remont, to trzeba zacząć od tych najważniejszych rzeczy.

Wind Mill
27-04-2024, 22:21
Boszszsz...
N=n-1 ale n>0.
N - ilość rowerów.
;)

zdyboo
28-04-2024, 09:16
Ostatnie półtora tygodnie nie dotykałem roweru, byłem po drugiej stronie kuli ziemskiej w delegacji.
Wróciłem w piątek przed południem, po ponad dobie na nogach. Położyłem się wcześnie spać i obudziłem koło 4, dobrze wyspany, akurat, żeby te kilkadziesiąt minut poczekać na budzik. Ciapong z osiedla na główny i dalej w Kotlinę Kłodzką.

Początek jak dwa tygodnie temu w Orlicke hory, czyli do przejścia granicznego w Niemojowie, tyle, że zamiast robić sztajfę asfaltem pojechałem singlem Międzylesie. Sam singiel OK, tylko dojazd do niego nieco po błocie, pod sam koniec koło zaczęło się obracać, a rower nie jechał do przodu. W porównaniu do MTB, łatwiej się skręcało, bo rower krótszy, ale trzeba było więcej uwagi zachować przy pokonywaniu ukształtowania terenu. Zjazd do Lesicy i dalej do Niemojowa bez przygód, nikt nie testował samochodu wyczynowego.

Stromy, ale krótki podjazd asfaltem do Orlickej chaty i potem zjazd terenowy, na którym kiedyś pękło mi mocowanie tylnego hebla. Tym razem było łatwo bo szersze opony i niższe ciśnienie lepiej kleiły rower. Podjazd w lesie w Orlickich horach i wyjazd na szosę, bo tym razem nie te góry są w planie. Wyjazd z lasu to znamienna chwila, bo otwierają się widoki i tak już zostaje do końca. Zjechałem i podjechałem sobie nad zbiornik vodny Pastviny i było słychać warkot motocykli, w sumie niestający niemal. Myślałem, że jakiś zlot lub zwyczajnie korzystają z dobrej pogody. Dopiero jak robiłem sobie przerwę przy skrzyżowaniu z drogą nr 312 to zobaczyłem, ze to nie motocykle, a rajd klasyków. Stare Skody i Trabanty z klatkami bezpieczeństwa i na pewno nie fabrycznymi silnikami.
W Nekorze zobaczyłem znaki, że droga na coś tam jest zamknięta od 6-21, bo rajd i za 1,9 km mam ślepą drogę. Nie wiedziałem jak bardzo to się pokrywa z moją trasą, bo ja tu przyjechałem pojeździć rowerem, a nie studiować geografię. Jednak szybko dojechałem do znaku zakaz ruchu, zapytałem się jednak obsługi czy można i pozwolili. POtem mijałem takie stanowiska co kilkaset metrów i nikt mi nic nie mówił. Widać trafiłem w przerwę. Dopiero z Sobkovicami, jak wjechałem na szosę nr 311 oderwałem się od trasy rajdu. Sama trasa zabezpieczona prima sort, wszystkie wyjazdy, nawet te z posesji otaśmowane, na drzewach kartki w trzech językach, żeby tam nie stać. W Jablonne nad Orlici zacząłem najdłuższy podjazd trasy 11 km na przełęcz Cervenovodskie sedlo. Choć były na nim sekcje i w dół.

Na przełęczy wypiłem pivo i zjechałem DK11 do Cervenej Vody. Tam złapałem CPR do Kralików, ale po kilometrze z niego zjechałem bo w planach był jeszcze jeden dłuższy podjazd, objazd Kopecka i wjazd do Kralików od drugiej strony. Tyle, że już w Horni Orlice trafiłem na otsąmowane skrzyżowanie i kolejny, a może i ten sam rajd. Postałem chwilę czekając na samochody, że może coś ciekawego się uda sfocić, pogadałem z czeskę Policją na temat graveli. Swoim zwyczajem rower zostawiłem na ziemi i poszedłem nieco za te taśmy. Chłopaki przyjechali i widziałem, ze coś patrzą na niego, ale się okazało, że głównie dlatego, że myśleli, że bezpański rower. Wróciłem się jak przyjechałem, ale nie do CPR przy DK11, a równoległej do niej lokalnej szosy.
W Kralikach zjadłem w tej samej knajpce dla lokalsów, co rok temu nawet barmanka mnie pamiętała. Czasu miałem w opór do Lichkova mi zostało może z pół godziny jazdy.

W samym Lichkovie z kilometr od stacji zatrzymałem się jeszcze na jedno pivo i leniwie potoczyłem się na dworzec. Pociąg KD był opóźniony 10 minut, co pozwoliło mi sfotografować jego wjazd w perony.

Trasa jest wymagająca kondycyjnie, tam nie ma praktycznie płaskich odcinków. Odpłaca się pięknymi widokami. Jest dość podatna na modyfikacje i posiada kilka punktów, gdzie można w razie czego wskoczyć w czeski pociąg i spróbować dotrzeć do Lichkova.
Jest też dowodem, że nie trzeba wysokich gór, żeby nabić vertikal. Najwyższy punkt trasy to 800 m z groszami.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/11277793578

Fotosy:
79737
Nieco surrealistyczne wnętrze dworca w Międzylesiu. Popękane szyby, zniszczona tablica, ale widać, że ktoś tam jednak sprząta i nie dopuszcza do dalszej dewastacji.

79738
Widok na Masyw Śnieżnika z ST Międzylesie.

79739
Wycinka nadal trwa.

79740
Vodni nadrz Pastviny. Będę tu musiał przyjechać w sezonie bo to pewnie jedyna dla mnie okazja, żeby poprowadzić sportowe auto.

79741
Most drogowy nad zalewem.

79742
Rzepak już przekwita.

79743
Oryginalny przystanek autobusowy.

79744
Rajd.

79745
Kralicky Sneznik.

79746
Lichkov.

siemalysy
28-04-2024, 11:02
Czytało się przyjemnie :) Dobra relacja. Zrobiłeś kawał trasy. Szacun. Widać, że forma jest.

gavin
28-04-2024, 15:37
Gratki Tom. Fajne te góry.

Dziś pierwsza jazda z Edkiem Eksplorerem. Wrażenia git. Najlepsze że po 7h20m jeszcze 85% baterii. Nie jestem przekonany do Climb pro. Nie wybrał bym tych podjazdów co on wybrał na najmocniejsze. No.i wszystko jak na dłoni, podjazd rozrysowany co do metra [emoji6]

w porównaniu do ge 810 spory upgrade.

gavin
28-04-2024, 15:52
A no i cyferki większe, dla starych ludzi jak ja to super [emoji6]


aaa i skoomutowano mnie dziś, kolejny raz, planuję trasę - wychodzi 840m, a realnie 1100m. co do wuja

zdyboo
28-04-2024, 16:26
Dzięki Panowie.

Ja mam pierwszy fakap z kołami DH. W Hultaju tylne koło ma z pól centa bicia przy górnych widełkach. Koła przejechały jakieś 12 kkm. Akurat 12 kwietnia skończyła sie gwarancja, zatem jutro zadzwonię do Michała z Hultaja czy mi to nacentruje. Nie chce mi się koła wysyłać do Wawy, zwłaszcza, że Dandy Horse ma przerwę do 5 maja. Miałem trochę roboty, żeby zimowego Marlina przerobić na letnią wersję. Ale to w sumie dobrze, bo miałem do Hultaja zamocować gabażnik, żeby odwieźć kompa po delegacji.


Koleżanka co niedawno nabyła gruza Topstone 2 pytała mnie o tego Explorera 2, pisałem jej, że spoko tylko nie ma funkcji sportowych i że jeszcze może za 830/840 się rozejrzeć.
Przewyższenia każda strona podaje inne, a potem i tak wychodzi co innego z pomiaru Garminem. Normalka, przyzwyczaisz się.

gavin
28-04-2024, 17:01
No jak ktoś trenuje, a nie eksploruje to lebszy 840.

zdyboo
28-04-2024, 17:21
Nie trenuje, ale jest z tych ambitniejszych. Choć podobno Edge potrzebuje tylko do nawigacji, bo do reszty ma zegarek, też Garmina.

BTW, tak, wykorzystanie aku w serii 30/40 to jest potężna zaleta w stosunku do starszych odbiorników.
Mnie w 1030+ udaje się zrobić około 1 kkm na jednym ładowaniu. Edge 1k zdarzało mi się ładować w trakcie wyjazdu, bo potrafił zjeść całe aku.

siemalysy
28-04-2024, 17:33
To prawda. Aku w nowszych garminach daję radę. Między moim starym 810 a obecnym 1040 jest przepaść jeżeli chodzi o aku.

gavin
28-04-2024, 17:54
Dziś prawie wjechałem na Czaple siwe (z cyklu najdziwniejsze gravelowe encountery).

Wind Mill
28-04-2024, 19:30
Ja ostatnio dwa razy z borsukiem skrzyżowałem szlak w porze zmierzchania. Być może nawet z jednym, bo na niedużym obszarze ca 200x500 m, jak tak patrzę na mapę (https://www.openstreetmap.org/#map=17/54.37685/18.54015). :)

elmo
29-04-2024, 11:11
Cóż Cię do tego skłoniło? Czemu już nie 2x10? Albo 1x11?

Nie chciałem mieć kwadratu z przodu a że znajomy zmieniał napęd w swoim to odkupiłem i założyłem sobie sorę - czyli dwa plusy bo z tyłu doszła jedna koronka. A czemu nie 2 z przodu a nie jeden - z prostej przyczyny: oprócz łajdaczenia się po polach lasach (nawet tam gdzie nie ma najmniejszej ścieżce) to jednak korzystam z tego rowerza na powrotach z pracy więc moim niczym nie popartym zdaniem wydaje mi się, że elastyczność dwóch blatów z przodu przerasta jego wszelkie ułomności. A że na wadze nie zależy mi w tym pojeździe to tym bardziej na tak w przypadku dwóch przednich blatów...
Pozostaje mi w głowie jeszcze sprawa kół... no bo nie mam w nim sztywnych osi a że chciałbym nabyć drugi komplet to zastanawiam się nad tym czy dokupić po prostu koła na systemie zapięć Ql czy jednak przerobić na system sztywnych osi (no bo w przypadku kół fabrycznie dołożonych do rowerza piasty tam są już zajechane i wypadałoby wymienić same piasty - przy okazji już prawilnie na maszynowych). Zglądałem już jakiś filmik na yt w którym gostek zrobił taką przeprowadzkę... o ile w przypadku tylnego koła to nabywa się jaką fabryczną przejściówkę to w przypadku przedniego to łączy się po prostu z wymianą widelca...
No jak widać wszystkie te zmiany duuużo będą (już kosztowały) ale tak jest jak się nabywa rowerz w bardzo biednej konfiguracji i zaczyna kombinować...


To prawda. Aku w nowszych garminach daję radę. Między moim starym 810 a obecnym 1040 jest przepaść jeżeli chodzi o aku.
Dla mnie przejście z edga 1000 na 1040 solar to kosmos bateryjny... tym bardziej że tysiak już wiekowy był i takie 200 plus to już musiałem bardzo oszczędzać baterię. A teraz to jadę i jadę i zapominam o ładowaniu...

Kontynuując me weekendowe ostatnio kręcenie udałem się w sobotę pokręcić w strony w których już parę razy udało się pokręcić (choć wpadły zarówno duże jak i małe kwadraty). Impreza zwała się Brevet Mińskie 200 (była też i setka km). Start i meta w Mińsku Mazowieckim. Człowieków zarówno na setce jak i na dwóch setkach multum - zapisanych było 211 (na setce zaś 127). Zapewne było mniej ale jednak okrzyknięto to najliczniejszą edycją...

Opis dorzucę jeżeli kogoś zainteresuje ;)

Tak czy inaczej zabrałem ze sobą nie szosę lecz właśnie owego modyfikowanego Romka... dał radę, bezpiecznie przeprowadził mnie od startu do mety... zatem pierwsza dwusetka zaliczona w tym roku, o dziwo w niezłej kondycji :)



Ps.1. Graty Panowie za Wasze wycieczki...

Ps.2. No z mych kontaktów z przyrodą to wspominam z rozrzewnieniem spotkanie z boćkiem po całym dniu i nocy kręcenia już nad ranem gdy mgły delikatnie opadały a bociek spotkany przed lasem w ostatniej chwili mnie spostrzegł i gdy poderwał się do lotu to przez kilkanaście metrów leciał obok mnie (a było to na pograniczu Warmii i Mazur). A ze spotkań na rodzinnych terenach to o mało co nie wpadłem na łosia stojącego na rozdrożu leśnych ścieżek niedaleko Polany Siwicy w bolimowskim parku krajobrazowym (w tymże samym parku na jednej leśnej drodze najpierw spotkałem klempę z młodym a 350 metrów dalej samca). No i z dwudziestu-trzydziestu metrów widziałem wilka... To te najbardziej spotkania "trzeciego stopnia" które utkwiły mi w pamięci....

Ps.3. Edyta przypomina mi, że jeszcze było jedno spotkanie na zjeździe z Kalwarii Pacławskiej (jadąc w ramach Maratonu Podróżnika) po wyjechaniu z zakrętu niemal wpadłem na łosia stojącego na środku jezdni... czasu starczylo jeno na podjęcie decyzji czy omijać go z przodu czy z tyłu ;)

Ps.4. To trzaby obczaić termin tego kręcenia na Jurze... Ma być maj?

crusiek
29-04-2024, 11:41
Tomek, bardzo ładnie pośmigane :)
Wczoraj wyciągnąłem całe towarzystwo na rowerzowanie nadzatokowe :) Fajny dzien, dzisiaj też jest łądnie, może odłożę cekol na godzinę :)

gavin
29-04-2024, 13:19
Wczoraj spokojnie 45km/h kręciłem na 40/11 po płaskim, lekko z górki.

Co do kół to bier koła pod sztywne osie z adapterami do qr. Sama konwersja osi w rowerze wg mnie nic nie daje i jest kosztowna.

elmo
29-04-2024, 14:25
O widzisz. Jakoś o tym nie pomyślałem.

crusiek
29-04-2024, 14:38
Opis dorzucę jeżeli kogoś zainteresuje ;)



Koniecznie ze zdjęciami :)

crusiek
29-04-2024, 14:58
Mam ochotę użyć kodów na remont i w tym czasie wybyc na kilka dni do Czech...
Gdzie jest Skalne Miasto? xD

gavin
29-04-2024, 16:31
ooo ładne, polecam.

crusiek
29-04-2024, 16:37
Potem się obudziłem, cały spocony, kody nie działają, procek tego nie przerobi w tak krótkim czasie [emoji1787]

zdyboo
29-04-2024, 17:54
Gdzie jest Skalne Miasto? xD

Jak skalne miasto to najlepiej do Czeskiego Raju jechać.
Ja wiem, że wszyscy Polacy walą do Adsprasko-Teplickego, ale wszystkie trzy skalne miasta CzR są lepsze, większe i fajniejsze.
To nie jest jakoś dużo dalej i z Wro robiliśmy jednodniowy wypad do Hruboskalsko.

Tyle, że to z buta, rowerem to sobie można między tymi atrakcjami jeździć. No i termin Majówki nie jest najlepszy. Dobre kilka lat temu pojechaliśmy do Szwajcarii Saksońskiej i po czeskiej stronie było więcej Polaków niż Czechów i Niemców razem wziętych.

crusiek
29-04-2024, 19:54
Dzięki, planuję na wakacje i potwierdziles moje przypuszczenia.

zdyboo
29-04-2024, 20:22
Najważniejsze w Czeskim Raju jest pamięć, że to rzut beretem od Rowerowego Raju czyli Gór Izerskich.

crusiek
29-04-2024, 20:23
Najważniejsze w Czeskim Raju jest pamięć, że to rzut beretem od Rowerowego Raju czyli Gór Izerskich.

Właśnie dlatego tam kombinuję xD

zdyboo
29-04-2024, 20:29
Jak będziesz się wybierał w Izery to koniecznie daj znać. Będę we Wro to wpadnę, nawet w tygodniu.
Choć obecnie do początku czerwca mam zablokowany ten kierunek, bo zamknęli tunel kolejowy w San FranTrzcinsku i ciapong tylko do Janowic jedzie, potem bus do Jelonki i dalej do Szklarskiej znowu ciapongiem. Choć jest postęp, bo wg komunikatów w pociągu Zastępcza Komunikacja Autobusowa teraz ma tylko ograniczoną ilość miejsc na rowery, kiedyś nie miała w ogóle.

crusiek
29-04-2024, 20:53
Na razie muszę ułożyć wszystko i ze sobą zgrać, tak, żebym mógł się z rodzinka nacieszyć i mieć dla siebie wypad lub dwa na rowerku, cel dopiero na wakacje, a więc lipiec-sierpien.

Jak mi nie wyjdzie rowerowo z Czechami, bo to na razie w głowie nie na kartce, to mam drugą opcję do zgrania w połowie sierpnia najpewniej z bazą wypadową na wypad lub dwa z okolic Leszna, które odwiedzam co rok.

kipcior
02-05-2024, 20:51
A wrzucę, jak już targałem lustro ze sobą i ładnie było :)

Pobudka o 5 rano, rower w auto i jazda.
https://i.postimg.cc/x1rvb96T/DSC-5637-Dx-O-1600.jpg

Okolice Nowego Targu, Grzebieniowa skała
https://i.postimg.cc/Qx7YF8p0/DSC-5655-Dx-O-1600.jpg

Gdzieś na niebieskim szlaku pieszym z Trybsza. Przez godzinę nikogo nie spotkałem, a szlak jest rewelacyjny widokowo, okazał się w całości podjeżdżalny, a w dół jest jeszcze lepszy, bo już 2 razy miałem okazję tam jechać.
https://i.postimg.cc/SRMdYdzJ/DSC-5672-Dx-O-1600.jpg

Przerwa na popas na łące. Nadal nikogo nie spotkałem.
https://i.postimg.cc/TwhL4st4/DSC-5680-Dx-O-1600.jpg

Kolejna łąka jakich wiele. Ciężko jedzie się do góry, jak co chwila chce się zdjęcia robić. Jazda tamtędy w dół była jeszcze gorsza, no zero flow ;)
https://i.postimg.cc/J7DPFrdM/DSC-5684-Dx-O-1600.jpg

Wioska Rzepiska, dopiero tu spotykam jakichś ludzi
https://i.postimg.cc/50GYdmGN/DSC-5686-Dx-O-1600.jpg

Nadal szlak niebieski, bliżej pierwszego celu - przełęczy Łapszanka
https://i.postimg.cc/QCTBXTGg/DSC-5688-Dx-O-1600.jpg

Łapszanka
https://i.postimg.cc/LhFJh82c/DSC-5694-Dx-O-1600.jpg

Z Łapszanki zjeżdżam na Słowację, gdzie widział mnie siemalysy ale niestety go nie zauważyłem
Początek podjazdu na następną przełęcz
https://i.postimg.cc/Nj7H9myp/DSC-5714-Dx-O-1600.jpg

Okolice Stachankovo family park. Tatry Bielskie mi z ręki jadły ;)
https://i.postimg.cc/rF5g8hkH/DSC-5722-Dx-O-t-2-1600.jpg

Ten pagurek to Prislop (1214m.n.p.m). Mapy.cz coś się gubią w zeznaniach na temat dróg, które tam idą, a widać je na satelicie. To od razu sprawia, że miałbym ochotę pojechać tam następnym razem ;)
https://i.postimg.cc/vmZvtbVR/DSC-5726-Dx-O-1600.jpg

Bachledka. I tu powinienem gdzieś widzieć cyklotrasę na całą szerokość ekranu. Ale jakoś jej nie widzę. Jednak musi gdzieś być, przecież nie będę trasą narciarską zjeżdżał.
https://i.postimg.cc/R0pLPy7W/DSC-5727-Dx-O-1600.jpg

K..waaaa.... czerwona trasa narciarska Majstrak. Słowacy z okazji budowy zamknęli część cyklotrasy i przyszło mi się jakoś dostać do reszty. To było trochę za strome jak na taki rower, bo momentami grawitacja równoważyła hamulce. W takich momentach to by się naprawdę myk-myk przydał.
https://i.postimg.cc/KzKrCffJ/PXL8-1-20240501-150059978-1600.jpg

16:00 Gdzieś dalej w lesie na Słowacji. Pierwotnie zakładałem, że powinienem już być koło samochodu, a tymczasem byłem dopiero w połowie trasy i to mocno wyrąbany. Zostało mi 0,5l picia, 39km do celu i 3 grube, choć krótkie podjazdy. Musiałem zmodyfikować trasę, żeby ją skrócić i wypłaszczyć. No to dołożyłem 4km, ale przynajmniej znalazłem wodopój w Łapszach Wyżnich. Na drodze do Łapsz znowu widział mnie Siemalysy, a ja jego nie. Zakamuflował się innym rowerem ;)
https://i.postimg.cc/2SwwWV3F/DSC-5730-Dx-O-1600.jpg

I jeszcze taki widoczek na koniec. Dotarłem do samochodu koło 19.
https://i.postimg.cc/RZ9dqcCZ/DSC-5737-Dx-O-1600.jpg

Miało być bliżej i mniej przewyższeń, a wyszło jak wyszło. Zdecydowanie za dużo jak dla mnie.
https://www.strava.com/activities/11309242888

crusiek
02-05-2024, 22:06
Bardzo ładnie... No i widoczność jaka :D
Termika dopisała, choć pewnie niekoniecznie organizmowi? :D
siemalysy stalker :D

moshica
02-05-2024, 22:14
kipcior masz tracka z tej trasy ?
Czy z Łapszanki odbiłeś na Osturna jak ja zwykle czy inaczej, no i nie za bardzo wiem jak na Bachledkę zajechałeś?
Będę tam znów za msc rowerował, przydałby się track ;-)
No i napisz jaka długość trasy i ile czasu zajęło....
Na koniec dodam...dobra robota !

kipcior
02-05-2024, 22:46
crusiek
Byłem na Łapszance chyba 5 razy, no to tym razem była najlepsza widoczność. A temperatura była zmienna ;) Wysiadłem z auta i od razu ubrałem wiatrówkę. Wiało ponadnormatywnie, tyle dobrze że na powrocie miałem w plecy. Ale z biegiem dnia, nawet na tym tysiącu metrów było wyraźnie za ciepło. Miałem 2,5l ze sobą i się okazało za mało.
moshica

To miałem zaplanowane:
https://pl.mapy.cz/s/cugazujale

Ale musiałem zmienić końcówkę, bo umarłem po drodze
https://www.strava.com/activities/11309242888

Z Łapszanki do Ostruna i dalej na przełęcz. A potem już granią na Bachledovkę, szeroka droga, przejezdna bez większego problemu. Dodam, że w zeszłym roku jechałem dalej, i za Bachledovką robi się znacznie bardziej ciekawie. Cyklotrasa jest, ale trawa po pas momentami też ;)

moshica
02-05-2024, 23:00
Dzięki wielkie za info. A to trasa z dziś czy wczoraj?

kipcior
02-05-2024, 23:14
To z wczoraj. Dzisiaj dochodzę do siebie ;)

moshica
02-05-2024, 23:24
No to ile km nawinąłęś i w jakim czasie?

kipcior
02-05-2024, 23:48
95km w 10h brutto. To była jak na razie moja najdłuższa trasa w tym roku. Ale problemem było te 1500+ m przewyższenia, bardzo rzadko tyle robię.

moshica
02-05-2024, 23:52
Podobne trasy robiłem 2 lata temu w tych okolicach, na zmianę z łażeniem po Tatrach. Więc po 5 dniach bez odpoczynku, wiem co masz na myśli.
Myślę, że to kwestia kondycji, ja wczoraj na luzie 70km zrobiłem z czego połowa czasu to było byczenie się w słońcu.
W górach trudniej, podjazdy dają w dupę...

elmo
03-05-2024, 16:37
Zacnie Panowie…
Ja otrzymawszy dziś dyspensę od rodziny udałem się zrealizować koleje marzenie. Z tym że postanowiłem połączyć velodunajec z veloczorsztyn. Trasa fajna na lekkie kręcenie choć jeden podjazd smakowy, że tak powiem.
Aaaaaa no i trasa z tych co to warto pojechać w normalny znaczy zwykły dzień. Napewno nie w świąteczny. ;)

kipcior
03-05-2024, 18:02
Napewno nie w świąteczny. ;)

Dlaczego nie? Gdzie możesz tyle ludzi wyprzedzić na rowerze? Od razu ma się wrażenie, że forma rośnie ;) A jeszcze jak całymi stadami pchają pod górę, a Ty jedziesz to prawie jak zawodowiec ;)

elmo
03-05-2024, 19:06
Jak zawodowiec… jaaaaa??? Dobry dowcip. :)

zdyboo
03-05-2024, 20:09
Relacja super, też coś muszę napisać, bo już mi dwie jazdy odłogiem leżą, a dziś się logistycznie działo dużo.

crusiek
03-05-2024, 20:15
Świetnie pokreciliśta pany [emoji123][emoji16]

Ja dzisiaj zrobiłem eksperymentalny wypad z rodzinką. Eksperyment polegał na tym, że najpierw rower wrzuciłem na dach auta, pojechałem do Świbna, zostawiłem auto na parkingu, wróciłem po całe towarzystwo do domu na jednośladzie i wyruszyliśmy w trasę do auta [emoji1787]

zdyboo
03-05-2024, 20:33
Znaczy presja była, żeby do transportu dojechać.

Ligo
03-05-2024, 20:52
Ja dzisiaj zrobiłem eksperymentalny wypad z rodzinką. Eksperyment polegał na tym, że najpierw rower wrzuciłem na dach auta, pojechałem do Świbna
Świbno pamiętam. Tam pierwszy raz byłem z rowerem na promie, którego dowódca mienił się Kapitanem Żeglugi Porzecznej.:-)
To było zaraz po "chrzcinach" roweru w Bałtyku w Skowronkach i wcześniej bodaj 6-dniowej trasie z południa PL. Ech, dobre czasy...

crusiek
03-05-2024, 21:09
Znaczy presja była, żeby do transportu dojechać.
Była, ale najbardziej fajnie, że nie trzeba byo robić pętelki spoowrotem.
tzn.... kto nie zrobił, ten nie zrobił... ja tą trasę 2x obleciałem ������


Świbno pamiętam. Tam pierwszy raz byłem z rowerem na promie, którego dowódca mienił się Kapitanem Żeglugi Porzecznej.:-)
To było zaraz po "chrzcinach" roweru w Bałtyku w Skowronkach i wcześniej bodaj 6-dniowej trasie z południa PL. Ech, dobre czasy...
Kapitan Żeglugi Porzecznej - tej wersji jeszcze nie znałem :D

Wind Mill
03-05-2024, 22:20
...Ja dzisiaj zrobiłem eksperymentalny wypad z rodzinką...
Perwersyjnie, ale za to rodzinnie! :)

zdyboo
04-05-2024, 08:49
Jak już wypatrzyłem, że mam spod domu ciapong do Głogowa, to zaplanowałem sobie trasę Wrocław - Głogów, w okolicach Brzegu Dolnego łapię Odrę i wzdłuż jej brzegów, po obu stronach wyznaczono Szlak Odry. Planowałem to zrobić w majówkę, ale uznałem, że pierw pojadę do Głogowa i pokręcę na granicy województw lubuskiego i dolnośląskiego.

W Głogowie byłem po siódmej i szybko wyjechałem z miasta. Dworzec kolejowy jest położony na północy miasta, a ja jechałem na zachód, lewobrzeżnym Szlakiem Odry, prawobrzeżny, zaczyna się kawałek za miastem i z mapy wynika, że niekoniecznie można się łatwo dostać do jego początku. Szlak Odry z Głogowa prowadzi DW292, ale biorąc pod uwagę świąteczny dzień ruch na szosie był symboliczny. W Czernej pętelka schodzi na chwilę nad Odrę. Wyciągnąłem aparat, robię zdjęcie, a na ekranie widzę pulsujące "NO CARD". Została w kompie po zgrywaniu zdjęć z soboty. Na szczęście miałem zapasową.
Na polderze nieco się pogubiłem i na wał wjechałem kawałek dalej niż to zaplanowali sobie twórcy szlaku.
Dopiero w Bytomiu Odrzańskim opuściłem drogę wojewódzką, choć znacznie później niż to było planowane. Szlak na wjeździe do miasta prowadzi przez teren prywatny z zakazem wjazdu i choć było to do przejścia, to nie chciałem ryzykować, że po drugiej stronie trafię na całkiem zamkniętą drogę.
Do Nowej Soli dotarłem już szlakami w lesie i po polach. Pojawiły się piaski w których ciężko się jechało, ale chyba tylko dwa razy musiałem zsiąść i kilka metrów poprowadzić rower. Przedarłem się przez remonty w mieście i na jego obrzeżach wjechałem na szlak "Kolej na rower". Trasa po dawnej linii wąskotorowej. No i to jest jest RiGCz. Twardo równo i w ciekawej okolicy. Trochę to przypomina szlaki w okolicach Milicza. Bezkolizyjny przejazd nad DW315, choć na wiadukt prowadzi solidny podjazd, ale krótki, dlatego solidny. Pukty odpoczynku przy dawnych budynkach stacyjnych. W Kożuchowie to nawet wygląda jakby miało jakieś gastro być przy szlaku. Trasa się niestety urywa przy granicy z Gminą Żagań. Jednak wcześniej jest odbicie na Szprotawę, ale trasa "Via Sprotavia" jest jeszcze częściowo w remoncie. Trasa jest betonowa, wygląda na nową, ale miejscami beton jest popękany. Ja tę trasę wypatrzyłem dopiero w Ścieborzycach, gdzie krzyżuje się z szosą. Na odcinku od tej miejscowości do Szprotawy jest sporo miejsc, gdzie beton jest wycięty, nie wszystkie są oznaczone i jedną taką przerwę się prawie władowałem, popatrzyłem na licznik i w ostatniej chwili zauważyłem, że przede mną kilkunastocentymetrowy uskok.

W Szprotawie na rynku zjadłem lody i pojechałem na CPR wzdłuż DK12. Wjazd jest przy parkingu leśnym i żeby do CPR dojechać rowerem, trzeba przejechać prawie dwa kilometry po krajówce, bez pobocza. Pierwszego maja ruch był znikomy, ale w normalny dzień może być inaczej. Zaczęły się zmagania z wiatrem. Droga niby przez las, ale pas drogowy na tyle szeroki, że drzewa niespecjalnie chroniły. Dojechałem tak do Piotrowic, gdzie CPR się kończy, a zaczyna Przemkowski Park Krajobrazowy. Po PPK już jeździłem i można trafić na piasek. Przy planowaniu wybrałem szlaki rowerowe, z krótkim tylko łącznikiem pożarówką. Z tego wszystkiego pożarówka okazała się być szutrem premium, reszta to piaski. Gdzieniegdzie płytkie i dało się tym jechać, gdzie indziej głębokie. Co prawda tylko kilka razy musiałem po kilka(naście) metrów prowadzić rower, ale ogólne tempo przejazdu spadło. Choć przynajmniej wiatr nie przeszkadzał.

Przed Chocianowem wyjechałem z lasu i było jasne, że na ciapong powrotny po 14 nie zdążę. Następny był po 16 zatem nie było pośpiechu. Cały, ponad dwudziestokilometrowy odcinek między Chocianowem i Chojnicami to walka z wiatrem, który oprócz dosyć dużej siły miewał porywy, kładące na ziemię. Dosyć dojechany zameldowałem się w Chojnowie, na niecałą godzinę przed ciapongiem. Na szczęście zaraz na wjeździe wypatrzyłem stację benzynową, gdzie kupiłem Pepsi i wodę. W komórce sprawdziłem czy nie ma w pobliżu jakiejś restauracji, była. Pojechałem sprawdzić czy otwarta. Myślałem, że nie, bo w ogródku krzesła na stołach stały, w środku jednak było czynne. Umyłem się, zjadłem i wypiłem. Pojechałem na dworzec i pierwszy bidon wypiłem czekając na pociąg, drugi niemal w całości wypiłem w pociągu, podczas godzinnego powrotu, ale w domu w ogóle już nie chciało mi się pić.

Stwierdziłem, że chyba sobie odpuszczę tę jazdę do Głogowa, bo rozpieszczony niemieckimi i czeskimi szlakami rowerowymi nie mam ochoty ścierać się z polskim wyznaczeniem szlaku. Poza tym co za płasko to niezdrowo.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/11308519063

Fotosy:
79792
Pierwszy kontakt z Odrą.

79793
Selfik na bytomskim rynku.

79794
Tak bardzo nieposprzątane, że nawet znaki stawiają na tę okoliczność.

79795
Sądząc po śladach, trochę za szeroki ten mostek zrobili.

79796
Most podnoszony w Nowej Soli.

79797
Kolej na rower.

79798
Dwugłowe zebry.

79799
Dobrze, że jest znak.

79800
Punkt odpoczynku i naprawy przy Via Sprotavia.

79801
Przerwy w drodze, te oznaczone.

79802
Przemkowski Park Krajobrazowy.

crusiek
04-05-2024, 16:35
Tomek, zacnie posmigales, nóżka trochę popracowała.

Ja dzisiaj ciuteczek bardziej ambitnie, ale teraz mam przerwę, bo tuż nad głową uformowała się konkretną komórka burzowa, znalazłem więc wiatę i siedzę sobie podziwiając świat xD
Fck, poprawka, grad i to duzy

zdyboo
04-05-2024, 17:51
Oby szybko przeszło.

kipcior
04-05-2024, 18:32
Ładny dystans. Mnie się ciągle przyjemność z jazdy kończy najpóźniej na 70km. A potem to już się tylko mogę toczyć, bo sił brakuje.

zdyboo
04-05-2024, 19:44
Jak pisałem wcześniej, nie chciałem już jechać do Głogowa, zatem kombinowałem gdzie pojechać. Może Forst i kolejna trasa do Zgorzelca, ma najmniej padać, ale będzie pod wiatr i to całość. Lepiej nie. Może zatem jakieś Czechy i wyrysowałem sobie trasę z Letohradu do Kłodzka. Już kiedyś jechałem w taki sposób, ale że w Czechach w opór cyklotras to sobie wyznaczyłem całkiem inaczej, jedynie od granicy miało być jak już jechałem, ale przez Góry Bystrzyckie, zatem spoko.
Do Letohradu miałem się przesiąść w Lichkovie, czyli na końcu relacji ciapongu z Wrocławia. Pociągi są skomunikowane zatem przesiadka jest szybka, już kiedyś się tak przesiadałem.

Na główny dotarłem ciapongiem z osiedlowej stacji. W kotlinę pociąg odjeżdża zwykle z tego samego peronu o 6:11, ale patrzę, w peronach stoi do Lubina o 6:25. Schodzę do tablicy i jednak ma jechać z 4 peronu o 6:11, a ten do Lubina też, ale o 6:25 i jeszcze o 6:11 do Zgorzelca. Teoretycznie do zrobienia, bo Lubin i Lichkov to dwa przeciwne kierunki, ale jeszcze nie widziałem takiej kombinacji. PKP się wycofało wiele lat temu z pomysłu podstawiania dwóch składów w różnych kierunkach na jeden tor, żeby się ludzie nie mylili. Dopiero ze trzy minuty przed odjazdem podają komunikat, że ciapong do Lichkova opóźniony o 15 minut, że przepraszają i że opóźnienie może ulec zmianie, jak wyświetlili na tablicy peronowej to faktycznie uległo zmianie i pojawiło się 25 minut. Skład był podstawiony, bo przyjechał pusty, ale zachodu, a nie ze wschodu gdzie mają miejsca odstawcze. Dziwne. Pomyślałem, że Czesi pewnie tyle nie będą czekać. Pogadałem jeszcze z kierpociem i za Bystrzycą Kłodzką dowiedziałem się, że czekają max 10 minut. My nadrobiliśmy jakieś 4 minuty i byliśmy spóźnieni 19 minut, na przesiadkę rozkładowo jest kilka minut, zatem brakło też kilku minut. Wobec czego nie ryzykowałem, bo z Lichkova mam chyba tylko jedną trasę na Masyw Śnieżnika, a wobec zapowiadanych deszczy, a nawet burz nie chciałem się pchać w tak wysokie góry.

Już w pociągu z portfolio tras wybrałem sobie pogórze Orlickich hor, co prawda ślad był wyrysowany do granicy od Domaszkowa, ale tam jest paskudna droga, zatem z Międzylesia, znowu, tradycyjnie, znam to na pamięć. Najpierw 3,5 km ostrego podjazdu dochodzącego do 18%, reszta to w zasadzie zjazd. Akurat, żeby się rozgrzać, bo duszno nie było, a ja tylko w koszulce rowerowej i rękawkach. Początek zatem w zasadzie taki sam jak tydzień wcześniej gdy robiłem Pastviny. Jednak potem skręciłem w drugą stronę i zącząłem jechać wzdłuż gór. Pogoda była taka, że mogło zacząć padać w dowolnym momencie, ale nie zaczynało. Trasa jednak miała być po twardym to deszcz tak bardzo by nie przeszkadzał. Zwłaszcza, że z błotników miałem tylko Ass Savera pod siodło, bo zawsze go mam w torbie pod ramą.

Jakieś pojedyncze krople spadły na podjeździe pod Ricky v Oh, ale zauważyłem tylko dlatego, że pojawiły się na ekranie Garmina. Na podjeździe pod zbocza Velkej Destny mija mnie ekipa na motocyklach z łódzkiego. Połowa samochodów w Czechach na mojej trasie ma polskie blachy. Widać, że mamy wolne. Na przełęczy pod Velką Destną zatrzymałem sie na batona i Pepsi, bo budka z piwem zamknięta. Wiedziałem jednak, że na dole w miejscowości Destna v Oh będzie otwarty lokal, no w każdym razie spodziewałem się, że będzie. Był, spotkałem zresztą tam ekipę na moto co mnie minęła. Początkowo nie przyznawałem się do tego, że jestem Polakiem, ale jak zaczęli komentować, że mogłem wyłączyć lampki na postoju, to się odezwałem, że nie wyłączam, bo zapominam potem włączać, co akurat jest prawdą. Lody zostały przełamane. Ja ruszyłem w drogę, oni się zbierali, jeszcze mnie chcieli poczęstować batonem, ale skończyło się na życzeniach powodzenia. Minęliśmy się jeszcze dwa razy, za każdym razem pozdrawiając. Chyba się nieco pogubili, bo pierwszy raz minęli mnie tuż przed odbiciem na Olesnice v Oh, gdzie skręciłem ja, a oni pjoechali na Dobruskę, ale za chwilę mnie minęli znowu. Na moto takie pomyłki to tylko strata wachy, na rowerze może to jednak kosztować więcej wysiłku, zatem trzeba lepiej ogarniać nawigację.

W Olesnice zjechałem do Pivovaru Agent, po czeskiego krafta. Mieli trzy warki, zatem wziąłem pilznera i siedziałem na dworze, co chwilę pojdeżdżał jakiś samochód z Polski i wynosili półtora litra piwa w pecie, lanego prosto z beczki. Majówka.
Rozpogodziło się i zaczęło grzać, zdjąłem rękawki, obejrzałem trasę i wyszło, że jakbym dalej jechał po śladzie, to zrobię ten nielubiany podjazd pod Kulin. Szukałem jeszcze trasy, gdzie za Kudową robie ostry podjazd i potem jadę przez Góry Stołowe, ale nie znalazłem. Zatem pomyślałem, że wrócę się i granicę przekroczę pieszym przejściem kawałek przed Zieleńcem. Tuż przed granicą jest jeszcze jedna czeska chata, gdzie wypiję Kofolę. Chata była, Kofola nie. Miałem najechane 60/1,5 km, była 13:00 zatem może bym coś zjadł. W menu nie ma sera, ale zapytać nie zaszkodzi i jednak był. Siadłem na zewnątrz na słoneczku i brzozowym czy sosnowym pyle. Dwa inne stoły zajęte. Sami Polacy. Jak podjeżdżałem do chaty to widziałem samochód na wilekopolskich blachach z dwiema szosówkami na dachu. Długo nie minęło, jak zaczęliśmy gadać o okolicy i rowerach. Dwie rodziny z Kalisza spały w tej chacie. Sprzedałem im namiar na Pivovar Agent i trochę namiarów na trasy.

Zjadłem, wypiłem i pożegnałem się, pojechałem jeszcze kawałek na granicę i wbiłem na Autostradę Sudecką. Ruch nie był duży. Wg śladu miałem zaraz zjechać z szosy w Główny Szlak Sudecki, ale mi się przypomniało mi się, że ten zjazd nie jest fajny na gruza, bo odwodnienia są w zasadzie płytkimi rowami. Do przejechania, ale przed każdym trzeba mocno zwolnić, a nachylenie tam spore. Zjechałem zatem szosą, aż do Lasówki i tam wbiłem na ER-2 już bez ruchu samochodowego. Pojechałem jak trzy tygonie temu, zatem kolejna zmiana śladu w odbiorniku, bo obawiałem się, że górach źle skręcę i wjadę w kamienie lub zjadę do samej Polanicy, a ta trasa co o ją niedawno jechałem jest OK. Po wyjechaniu z lasu zaczęło mocno wiać i to głównie z boku, na zjazdach musiałem uważać, bo podmuchy mocno mnie spychały w stronę osi jezdni. Dopiero płaska końcówka do samego Kłodzka była z wiatrem w plecy.

W Kłodzku byłem chwilę po trzeciej, zjadłem lody i pojechałem na stację Kłodzko Miasto. Za pół godziny miałem IC, na które nie miałem biletu, a półtorej godziny KD na które miałem bilety. Sprawdziłem jednak w apce, że bilet nie jest drogi, miejsce na rower jest to kupiłem. Już kiedyś tak w Kłodzku odpuściłem jedne pociąg, bo chciałem zjeść i wracałem 4 godziny zamiast półtora. IC przyjechał opóźniony o kilka minut, ale on tam ma tak leniwą trasę, że nadrobił to bez problemu i we Wro był o czasie. Zresztą to IC jest śmieszne. To jest relacja Kudowa Zdrój - Warszawa Gdańska. Tyle, że od Kudowy do Wrocławia jadą tylko dwa wagony, ale jeden z przedziałem rowerowym, ciągnięte przez spalinową lokomotywę, bo linia z Kudowy do Kłodzka nie jest zelektryfikowana. We Wrocławiu pociąg stoi 50 minut, bo doczepiają wagony i normalną lokomotywę, i skład zaczyna wyglądać jak IC. Co by nie pisać o PKP, to jednak wagony mają wygodniejsze od składów KD, ale to nic dziwnego, bo IC jeździ w trasy nawet kilkunastogodzinne, ale KD chyba do czterech godzin. Pomijam wakacyjny pociąg z Wrocławia do Świnoujścia.

Na dworcu we Wro przesiadłem się w opóźniony o 25 minut pociąg do Lubania, dzięki temu szybko znalazłem się w domu. Jakiś dzień opóźnionego pociągu chyba był, bo jechałem czterema i żaden nie przyjechał o czasie, a dojechał o czasie tylko ten śmieszny icek.

Sama trasa bardzo wymagająca kondycyjnie, znowu taka nie za płaska. Do tego nawierzchnia wielu szos zostawia sporo do życzenia i zwłaszcza na zjazdach trzeba uważać. Niemniej jednak, znowu widokowo jest dobrze, infrastruktura po czeskiej stronie też dopisuje. To jedna z moich stałych tras w różnych wariantach. Jak widać kręcenie się po tej samej okolicy procentuje, bo w razie jakichś kłopotów łatwo znaleźć alternatywy do pierwotnego planu.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/11324088744

Fotosy:
79803
Przed chwilą zjechałem tą szosą.

79804
Trudy podjazdu urozmaicają widoki.

79805
Mlecze jak rzepak, w tle Płyta Orlicka.

79806
Jeden ze strumieni dopływających do Zdobnice.

79807
Droga do Pivovaru Agent.

79808
Samo dobre.

79809
Punkt widokowy przy Autostradzie Sudeckiej. Po lewej Duszniki-Zdrój, po prawej Szczytna.

79810
Bystrzyckie jak Izery.

79811
Zbiornik przeciwpowodziowy w Krosnowicach.

siemalysy
04-05-2024, 20:07
A wrzucę, jak już targałem lustro ze sobą i ładnie było :)

Pobudka o 5 rano, rower w auto i jazda.

...

Dobra relacja i dobre foty. Sporo tych widoków tego dnia widziałem na żywo ;) Sprawdzałem na stravie i dobrze Ciebie poznałem dwa razy kiedy się minęliśmy. Pierwszy jechałeś do, a ja z Ostruni. Drugi raz jak czaiłeś się do wyprzedania zaprzęgu konnego ;) Trasa też konkret.


Zacnie Panowie…
Ja otrzymawszy dziś dyspensę od rodziny udałem się zrealizować koleje marzenie. Z tym że postanowiłem połączyć velodunajec z veloczorsztyn. Trasa fajna na lekkie kręcenie choć jeden podjazd smakowy, że tak powiem.
Aaaaaa no i trasa z tych co to warto pojechać w normalny znaczy zwykły dzień. Napewno nie w świąteczny. ;)

Motyla noga. Za późno zobaczyłem, że się tam wybierasz. Jadąc Velo Czorsztyn warto zboczyć z tej trasy na kawałek i podjechać w miejsce ze świetnymi widoczkami.



Świetnie pokreciliśta pany [emoji123][emoji16]

Ja dzisiaj zrobiłem eksperymentalny wypad z rodzinką. Eksperyment polegał na tym, że najpierw rower wrzuciłem na dach auta, pojechałem do Świbna, zostawiłem auto na parkingu, wróciłem po całe towarzystwo do domu na jednośladzie i wyruszyliśmy w trasę do auta [emoji1787]

Ładnie. Ważne, że eksperyment zakończony powodzeniem :)


Jak już wypatrzyłem, że mam spod domu ciapong do Głogowa, to zaplanowałem sobie trasę Wrocław - Głogów, w okolicach Brzegu Dolnego łapię Odrę i wzdłuż jej brzegów, po obu stronach wyznaczono Szlak Odry. Planowałem to zrobić w majówkę, ale uznałem, że pierw pojadę do Głogowa i pokręcę na granicy województw lubuskiego i dolnośląskiego.

...


Jak pisałem wcześniej, nie chciałem już jechać do Głogowa, zatem kombinowałem gdzie pojechać. Może Forst i kolejna trasa do Zgorzelca, ma najmniej padać, ale będzie pod wiatr i to całość. Lepiej nie. Może zatem jakieś Czechy i wyrysowałem sobie trasę z Letohradu do Kłodzka. Już kiedyś jechałem w taki sposób, ale że w Czechach w opór cyklotras to sobie wyznaczyłem całkiem inaczej, jedynie od granicy miało być jak już jechałem, ale przez Góry Bystrzyckie, zatem spoko.


...

Tomek, dobre relacje i dobre foty. Dystanse i przewyższenia konkretne. Chyba wszedłeś już we właściwy dla ssiebie rytm i sezon :) Szacun!

crusiek
04-05-2024, 21:04
Oby szybko przeszło.Po godzinie przeszło... Wynudziłem się ale łupalo pierunami i gradem ostro xD

zdyboo
04-05-2024, 21:21
A nie zmarzłeś?
Dla mnie to jest zawsze największy problem w trakcie przeczekiwania deszczu. Zwykle temperatura wtedy gwałtownie spada, a ja jestem ubrany na krótko, spocony i przestaję się ruszać. Szybko się wychładzam, a zmarzluchem nie jestem.

crusiek
04-05-2024, 21:28
A nie zmarzłeś?
Dla mnie to jest zawsze największy problem w trakcie przeczekiwania deszczu. Zwykle temperatura wtedy gwałtownie spada, a ja jestem ubrany na krótko, spocony i przestaję się ruszać. Szybko się wychładzam, a zmarzluchem nie jestem.Z 24 stopni zeszło na 14, trochę zmarzłem, ale szybko się rozgrzałem...
Jeśli chodzi o siedzenie w miejscu, to było ok, warstwa podstawowa skutecznie trzymała mokre z dala i nie czułem, że się mocno wychladzam. Dopiero jak ruszyłem po deszczu to wiatr zrobił swoje.

siemalysy
05-05-2024, 11:33
Siema :)
Trochę ostatnio pojeździłem. Dawno takiej serii nie miałem ;) W ubiegłą sobotę wybrałem się na rower w Beskidy. Mieliśmy jechać we dwóch, ale dzień przed wyjazdem okazuje się, że kolega nie może jechać. Mogłem odpuścić, żeby nie jechać samemu, ale byłem tak napalony na wyjazd, że postanowiłem, że jadę sam. Zrezygnowałem z zaplanowanej wcześniej trasy i narysowałem sobie nową.

Budzik dzwoni punktualnie o 4:30. Cholernie nie chce mi się podnieść z łóżka i wykorzystuje dwie, może trzy 5 minutowe drzemki. W końcu wstaje, i szykuję się do wyjścia. Wyruszam pół godziny później niż sobie założyłem, więc tragedii nie ma. Po drodze jeszcze tyko tankowanie i można sunąć na południe. W Ustroniu Zdrój na parkingu melduję się ok 9:20. Szybki ogar i można ruszać na rower. O godzinie 9:50 ruszam w trasę.
Zaczynam żółtym szlakiem przy PKP Ustroń Zdrój. Po 300 m zjeżdżam z tego szlaku, żeby po kolejnych 500 m na niego wrócić i trzymać się go przez kolejne 3 km. Wyjeżdżając z centrum Ustronia zaczyna się ciągły podjazd o znośnym nachyleniu, poza jednym miejscem gdzie dobijamy prawie do 20% nachylenia. Nawierzchnia głównie asfaltowa, ale zdarzają się fragmenty po szutrze i płytach betonowych. Co pewien czas delikatnie się wypłaszcza i można złapać oddech. W końcu docieram do miejsca gdzie opuszczam asfalt i uciekam ze szlaku żółtego na szlak rowerowy. Celowo odpuszczam żółty szlak, bo jest tam srogo w górę, jest wąsko i na szlaku jest sporo turystów. Jadę niespiesznie szlakiem rowerowy, który zaczyna się wznosić coraz bardziej w górę, żeby po chwili zafundować krótki zjazd. Docieram do miejsca, w którym odbijam na ścieżkę leśną (przerywana linia na mapie) i zaczynam gruby podjazd w stronę szlaku żółtego. Momentami jest grubo, do tego spora ilość luźnych kamieni, więc decyduję się w dwóch miejscach trochę wprowadzić rower. Po dobiciu do szlaku żółtego okazuje się, że zmieniono przebieg szlaku. Robię sobie 5 minut przerwy i ruszam dalej. Tu zaczyna się łatwiej. Dalej jest pod górę, są kamienie, ale byłem w górach, więc musiało być pod górę ;) Nachylenie szlaku jest znośne, jadę po kamieniach korzeniach, a końcówkę podjazdu na Małą Czantorię nawet po łące. Po przejechaniu 7,5 km i 518 m w górę docieram na Małą Czantorię. Na szczycie planowałem zrobić sobie dłuższą przerwę, bo chciałem polatać dronem. Jednak warunki były na tyle fatalne, że odpuściłem sobie drona, zrobiłem kilka fotek i mogłem ruszać dalej. Dmuchało tak, jakby chciało łeb urwać.
Zjazd z Małej Czantorii początkowo jest krótki, później trochę trzeba podjechać i znów leci się w dół. Jadąc dalej, zmieniam kolor szlaku na zielony. Po zjeździe podjeżdżam na Poniwiec, później jest trochę płasko i zaczynam kolejny gruby podjazd, na Wielką Czantorię. Nie jest łatwo, ale w końcu docieram do miejsca gdzie nachylenie robi się przyjemnie i jadę sobie bez spiny na Kofolę. Zatrzymuję się na dłuższą przerwę w czeskiej Górskiej Chacie. Zamawiam dużą Kofolę z kija, delektuje się jej smakiem i wcinam batona i rogalika. Po długiej przerwie ruszam na szczyt Wielkiej Czantorii. Podjazd nie sprawia szczególnych trudności i po kilku chwilach jestem na górze. Szybka ocena sytuacji i wniosek nasuwa się jeden, czas stamtąd szybko uciekać, bo ludzi było bardzo dużo. Przed zjazdem zapytałem dwie młode kobiety czy zrobią mi fotę przy drogowskazie, nie odmówiły. Schowałem telefon do kieszeni i ruszyłem w dół czerwonym szlakiem.
Zjazd początkowo jest szybki, później jednak zaczyna się trudno. Jest stromo, jest dużo kamieni, są turyści na szlaku. Często lepiej się zatrzymać niż jechać za wolno, bo można byłoby zaliczyć glebę. W połowie zjazdu, żeby minąć się bezpiecznie z dwójką turystów jestem świadkiem jak kobieta zjeżdżając zalicza glebę na solidnych kamieniach. Na całe szczęście nic się jej nie stało. Kontynuuję więc zjazd aż do Przełęczy Beskidek. Od przełęczy jadę w górę na Mały Soszów, później na Soszów Wielki i przed tym drugim szczytem zatrzymuję się w Karczmie na Polanie na popas. Zamawiam naleśniki z dżemem i Coca-Colę na popitkę. Robię sobie przy okazji dłuższą przerwę na odpoczynek. Po przerwie ruszam dalej pod górę. Mijam schronisko na Soszowie Wielkim i wjeżdżam na szczyt. Robię fotki i lecę dalej zjazdem w dół, który mija bardzo szybko. Podjeżdżam na Cieślar, na szczycie nie czuć wiatru, więc wyciągam drona, robię kilka ujęć i jadę dalej. Szybki zjazd w kierunku Małego Stożka i dalej znów w górę ;)
Zaczynam trudny podjazd na Stożek Wielki. Początek jest spoko, ale później jest kawałek, którego nie da się podjechać, ja nawet bym tego nie zjechał. Krótki wypych i docieram do szerokiej drogi szutrowej. Drogą tą, która wznosi się stromo w górę wjeżdżam na Stożek Wielki. Za mną było 20 km i 1150 m w górę. Przy schronisku robię sobie kilkanaście minut przerwy. Odpoczywam i uzupełniam wodę w bukłaku. Teraz będzie już zdecydowanie łatwiej. Jadę trochę w górę, trochę w dół, cały czas czerwonym szlakiem. Mijam Krykawicę, dalej kamiennym szlakiem zmierzam na kolejny szczyt. Kilkaset metrów dalej przy Skałach, spotykam trójkę na rowerach, gdzie była kobieta, która zaliczyła glebę na zjeździe z Wielkiej Czantorii. Kilka minut porozmawialiśmy, oni pojechali, ja zrobiłem zdjęcie i pojechałem dalej. Kilka minut później byłem na szczycie Kiczory. Tam zastanawiałem się czy zmienić szlak na zielony i później na drogę p-poż. Zostałem jednak na czerwonym, a tam szykował się soczysty zjazd, trudny zjazd, kamienisty zjazd. Zaczyna się wybornie, żeby za kilka chwil się schrzanić. Musiała pójść dolną częścią tego szlaku konkretna zwózka, przez co szlak był zdewastowany i pierwszy raz tego dnia pojawiło się duże błoto. Zjeżdżam w tych warunkach aż do Przełęczy Łączecko. Na 26 km szlak czerwony odbija w lewo, ja jadę drogą szutrową aż do Przełęczy Kubalonka. Robie sobie tam kilka minut przerwy i ruszam na ostatni podjazd tego dnia.
Początek jest delikatnie w górę, po asfalcie. Na Przełęczy Szarcula odbijam w lewo na szlak żółty i nim wjeżdżam na Kubaloknkę. Droga szeroka, szutrowa, nawet stromo. Byłem zmęczony i podjazd ten robiłem na raty. Musiałem kilka razy się zatrzymać, żeby złapać oddech. W końcu docierram na szczyt. Dalej już tylko w dół, aż do Wisły. Zmęczony byłem, dlatego tak cieszyła mnie ta szeroka i szutrowa droga. Odpocząłem chwilę i ruszyłem w dół. Kilkaset metrów dalej droga zmieniła się w wąski szlak. Były kamienie, było stromo, było momentami szybko. Coś świetnego. Zdołałem się skoncentrować i mogłem cieszyć się świetnym zjazdem :) W połowie zjazdu trafiłem na kąpiel błotną. Nie szło przejechać, musiałem przejść w błocie po kostki. Dobrze, że było ciepło. Dalej kawałek po płaskim, w błocie i znów ciekawy zjazd w dół praktycznie do Wisły.
W Wiśle wbijam na ścieżkę rowerową wzdłuż rzeki Wisła i nią docieram do Ustronia. Jadąc w stronę auta tak zgłodniałem, że miałem ochotę zajechać na pizzę albo burgera, ale we wszystkich mijanych barach były tłumy ludzi, więc odpuściłem. Dotarłem na parking, z którego rano ruszałem. Ogarnąłem się, zapakowałem rower i ruszyłem autem do Łodzi. Głód dawał o sobie znać, więc pierwsze możliwe miejsce gdzie dawali jeść sprawiło, że tam skręciłem. Był to mak, nie mogłem sobie odmówić burgera i frytek ;)

Bardzo fajny dzień w górach. Obawaiełm się błota i na wyższych szczytach resztek śniegu. Śnieg w niedużych płatach był tylko w zacienionych miejscach, ale było go bardzo mało i nie wszędzie. Konkretne błoto było tylko w dwóch miejscach. Było ciepło, choć momentami wiatr dmuchał solidnie. Warto było :-)
Tego dnia zrobiłem 46 km i 1425 m up.

Trochę fotek:

Widoki na Ustroń z początku szlaku żółtego
79812

Widoczek na góry z żółtego szlaku
79813

Szlak żółty w ub. roku przebiegał dalej za tablicą
79814

Z Małej Czantorii
79815

Ładnie było. Tu ze zjazdu z Małej Czantorii
79816

Z widokiem na Małą Czantorię
79817

Przerwa w Górskiej Chacie. Kofola być musiała ;)
79818

Wielka Czantoria
79819

Soszów Wielki
79820

Cieślar
79821

Cieślar
79822

Cieślar
79823

Z podjazdu na Stożek Wielki. Z widokiem na Wielką Czantorię
79824

Widoczki z dalszej części podjazdu na Stożek Wieki
79825

Przy schronisku na Stożku
79826

Schronisko na Stożku Wielkim
79827

Skały
79828

Z podjazdu na Kubalonkę
79829

Widoki, w drodze do Wisły
79830

Widoki, w drodze do Wisły
79831


W temacie błota ;)

https://youtu.be/1swx8d2IKEM

crusiek
05-05-2024, 16:16
siemalysy łyda jak z kamienia [emoji846]
Fajny dzień, dobrze, że pojechałeś.

---
Tym czasem dzisiaj powtórka z rozrywki gradowej, tym razem w domu xD




79836

crusiek
05-05-2024, 17:28
zdyboo kolejny dzień majówki zrobiony, relacja i zdjęcia bardzo przyjemne.

zdyboo
05-05-2024, 17:45
Dzięki Panowie.
siemalysy
Michał, już Ci pisałem na Stravie, noga podaje. Dobra i jak zwykle szczegółowa relacja.


Ja dziś tylko wokół komina, zapowiadali deszcze i burze od wczesnego popołudnia i się spełniło. Choć na północ od Wro musiało padać wczoraj lub w nocy, bo na szutrach, tam gdzie nie rozjeżdżone widać było ślady po deszczu.
Krótka ta majówka, dziś wolałem nie korzystać z ciapongów, bo pewnie ludzi pełno, popołudniu już nawet bez roweru mogą być kłopoty żeby się zmieścić.

siemalysy
05-05-2024, 18:17
Dzięki Panowie.
siemalysy
Michał, już Ci pisałem na Stravie, noga podaje. Dobra i jak zwykle szczegółowa relacja.



Ja dziś tylko wokół komina, zapowiadali deszcze i burze od wczesnego popołudnia i się spełniło. Choć na północ od Wro musiało padać wczoraj lub w nocy, bo na szutrach, tam gdzie nie rozjeżdżone widać było ślady po deszczu.
Krótka ta majówka, dziś wolałem nie korzystać z ciapongów, bo pewnie ludzi pełno, popołudniu już nawet bez roweru mogą być kłopoty żeby się zmieścić.

Dziękuję :)


siemalysy łyda jak z kamienia [emoji846]
Fajny dzień, dobrze, że pojechałeś.

---
Tym czasem dzisiaj powtórka z rozrywki gradowej, tym razem w domu xD




Łyda raczej jak wata, a nie kamień ;)
Widzę, że u Ciebie sypnęło kuleczkami. U nas prognozują dziś burze. Jak na razie tylko mocniej powiało.

patronat
05-05-2024, 18:37
Dziękuję :)



Łyda raczej jak wata, a nie kamień ;)
Widzę, że u Ciebie sypnęło kuleczkami. U nas prognozują dziś burze. Jak na razie tylko mocniej powiało.

Zobaczyłem filmik. Polecam fajną rzecz - mnie kosztowała 130, przyszła w tydzień i o dziwo działa :) (po uszczelnieniu wyjścia na lancę)

https://a.aliexpress.com/_EQ0zw2b

Nie wiem jak długo, ale rozwiązuje mi kilka problemów po jeździe :)

kipcior
05-05-2024, 19:00
siemalysy Dajesz radę :) A to błotko jest dokładnie tym czego bym się spodziewał w tamtym dniu. I tak dobrze, że w sumie większość była ok.

A tymczasem rzuciło mi się w oczy jedno drzewko wczoraj:
79838
https://i.postimg.cc/LstdKJws/PXL8-1-20240503-133055367-MV-1600.jpg
https://i.postimg.cc/k4q0nnPv/PXL8-1-20240503-133206662-MV-1600.jpg

siemalysy
05-05-2024, 21:04
Zobaczyłem filmik. Polecam fajną rzecz - mnie kosztowała 130, przyszła w tydzień i o dziwo działa :) (po uszczelnieniu wyjścia na lancę)

https://a.aliexpress.com/_EQ0zw2b

Nie wiem jak długo, ale rozwiązuje mi kilka problemów po jeździe :)

Jakie problemy masz na myśli? Wozisz rowery w środku i musisz je wkładać do auta czyste? Nie sądziłem, że są takie zabawki ;) Ja generalnie roweru nie myję po zakończonej jeździe w górach. Wcześniej jak rower woziłem w uchwycie gdzie nie łapałem za ramę, to czyściłem tylko obręcze w miejscach styku z paskiem zaciskowym. Obecnie wożę na platformie na haku, to czyszczę obręcze w punktach styku i ramę w punkcie styku. Rower myje dopiero po powrocie.
Jakiś czas temu zastanawiałem się nad zakupem myjki akumulatorowej Karcher. Bardziej, żeby rower umyć pod blokiem na spokojnie, ale ostatecznie odpuściłem. Być może jeszcze kiedyś zmienię zdanie.

https://s1.kaercher-media.com/mam/16800300/mainproduct/128450/d1.jpg


siemalysy Dajesz radę :) A to błotko jest dokładnie tym czego bym się spodziewał w tamtym dniu. I tak dobrze, że w sumie większość była ok.


...

No ja spodziewałem się dużo błota, a było go niewiele, a i tak wystarczyło, żeby usyfić rower. Choć nie mam problemu z błotem i go specjalnie nie unikam ;)

patronat
05-05-2024, 21:17
Jakie problemy masz na myśli? Wozisz rowery w środku i musisz je wkładać do auta czyste? Nie sądziłem, że są takie zabawki ;) Ja generalnie roweru nie myję po zakończonej jeździe w górach. Wcześniej jak rower woziłem w uchwycie gdzie nie łapałem za ramę, to czyściłem tylko obręcze w miejscach styku z paskiem zaciskowym. Obecnie wożę na platformie na haku, to czyszczę obręcze w punktach styku i ramę w punkcie styku. Rower myje dopiero po powrocie.
Jakiś czas temu zastanawiałem się nad zakupem myjki akumulatorowej Karcher. Bardziej, żeby rower umyć pod blokiem na spokojnie, ale ostatecznie odpuściłem. Być może jeszcze kiedyś zmienię zdanie.

https://s1.kaercher-media.com/mam/16800300/mainproduct/128450/d1.jpg



No ja spodziewałem się dużo błota, a było go niewiele, a i tak wystarczyło, żeby usyfić rower. Choć nie mam problemu z błotem i go specjalnie nie unikam ;)

W zależności od sytuacjji wożę w środku albo na kalpie. Tam mam uchwyty w formie łap, które ogarniają przestrzeń podsiodłową. Więc muszę umyć 25 cm rur.m no i fragment obręczy. Jak nie ma rzeczki to jest to kłopotliwe. To chińskie badziewie ma niezbyt duże ciśnienie, ale wystarczajace żeby spłukać całe błoto z kilku rowerów. Wąż do kany albo rzeki i po sprawie. Dość ciche i przede wszystkim tanie. Jak zgubię to nie będę płakał :)

Jaki masz sag w tym Foxie ustawiony?

siemalysy
05-05-2024, 21:28
patronat SAGu nie mierzyłem specjalnie. Tak na oko, to będzie w zakresie 25-30 mm. Ustawili mi jak odbierałem rower po wymianie amora i tak zostało. Jest ok, więc nie kombinuje.

patronat
05-05-2024, 21:48
patronat SAGu nie mierzyłem specjalnie. Tak na oko, to będzie w zakresie 25-30 mm. Ustawili mi jak odbierałem rower po wymianie amora i tak zostało. Jest ok, więc nie kombinuje.

Pytam, bo po przeczytaniu forum Ponbika ustawiłem saga na 20%. Przy 15 nie byłem w stanie go zamknąć a ponoć od czasu do czasu trzeba. No i po łapach waliło mocno. A na filmoe widać, że ci niewiele pracuje. Ale to może być złudzenie, widok z dziwnego kąta czy cokolwiek. Ważne jest, że zejście w okolice 30% nie poprawiło mi komfortu a sama praca amora stała się luźna i niestabilna. Tak ż w 38 mam aktualnie 20%, no i istawienia reszty kręcę w zależności od trasy i temperatury - ona ma kolosalny wpływ. Ten amor mam wrażenie lubi ciepło:)

siemalysy
05-05-2024, 22:30
... A na filmoe widać, że ci niewiele pracuje. Ale to może być złudzenie, widok z dziwnego kąta czy cokolwiek...

Tak, chyba masz rację, że to złudzenie. Poniżej widać, że coś tam pracuje ten wideł (8 minuta). Co prawda to nie góry tylko nasze Łagiewniki. Jak będę w najbliższym czasie w górach, to raz jeszcze na zjeździe założę kamerkę jak w poniższym ujęciu.

KLIK (https://youtu.be/mSpNorYNeuw?t=484)

patronat
06-05-2024, 09:10
Tak, chyba masz rację, że to złudzenie. Poniżej widać, że coś tam pracuje ten wideł (8 minuta). Co prawda to nie góry tylko nasze Łagiewniki. Jak będę w najbliższym czasie w górach, to raz jeszcze na zjeździe założę kamerkę jak w poniższym ujęciu.

KLIK (https://youtu.be/mSpNorYNeuw?t=484)

Zrób to! Spider mi mówił, że wymiana oleju w tłumiku następuje przy maksymalnym ugięciu - na wskazanym filmie takowego nie ma, no ale i teren niezbyt wymagający. Spider twierdzi, że ta wymiana jest kluczowa dla długości życia i ogólnej sprawności amora. Poza tym, wszelkie źródła wskazują, że amor ma pracować w pełnym zakresie, w danym terenie. Dla przykładu - filmik z testów nowego amora :
https://youtu.be/NcKrqBRJivY

Po analizie, delikatnie zmniejszyliśmy saga. Poprawił się delikatnie komfort i zwiększył skok. Na filmie widać, że nie dochodzi do końca, nie mówiąc o dobijaniu.

gavin
06-05-2024, 13:34
Jakie ekrany danych w Waszych Garminach? Ciekawe czy się moje pokryją.

crusiek
06-05-2024, 14:04
Różne, zależy co potrzeba.....

79854

79857

79858

79856

79855

siemalysy
06-05-2024, 17:08
Siema,

W dni wolne od pracy zapakowaliśmy z żoną rowery na auto i ruszyliśmy na południe. Trzy dni udało się trochę pojeździć. Oczywiście było lajtowo, bo z żoną.
Pierwszego dnia startujemy z Łodzi przed południem i ok. 15 jesteśmy w Niedzicy. Ruszamy rowerami szlakiem Velo Dunajec do Czerwonego Klasztoru i stamtąd jedziemy szlakiem wzdłuż Dunajca aż do Szczawnicy. Tam w restauracji pod kolejką zrobiliśmy sobie przerwę na obiad. Później powrót tą samą drogą. Szlak widokowo ciekawy. W stronę Szczawnicy było trochę ludzi, natomiast w drodze powrotnej było już dużo luźniej.

Drugiego dnia mieliśmy plan pooglądać Tatry z Łapszanki. Wystartowaliśmy z Niedzicy w kierunku Kacwina. Cały czas asfaltem dojeżdżamy do granicy. Dalej asfaltem aż do wsi Ostruna. Tam wbijamy na szlak rowerowy i jedziemy nim aż do szlaku żółtego, którym zaczynamy podjazd na przełęcz. Wcześniej po drodze, w barze zatrzymaliśmy się na Kofolę. Była taka dobra i zimna, ze wypiliśmy 2x po 0,5 litra ;) Podjazd na przełęcz zaczął się niewinnie, później zaczęło się stromo i tam pierwszy raz tego dnia minęliśmy się z Marcinem kipciorem. Na przełęcz docieramy drogą asfaltową, ale przed przełęczą odbijamy też na łąki, z których pięknie widać Tatry. Z Łapszanki zjeżdżamy do Łapsz i odbijamy do Niedzicy i tam kończymy naszą trasę. W Łapszach mijamy się drugi raz z Marcinem :) Trasa widokowo przednia. My robiliśmy całość asfaltami, żeby mojej żonie było łatwiej. Kilka stron wcześniej kipcior opisywał inne ciekawsze warianty dojazdu na Łapszankę :)

Trzeciego dnia startujemy z miejscowości Sromowce Niżne. Przeprawiamy się mostem przez Dunajec i jesteśmy już po słowackiej stronie w Czerwonym Klasztorze. Jedziemy kilka kilometrów szlakiem wzdłuż Dunajca i dobijamy do słowackiej Lesnicy. Tam zatrzymujemy się w barze na Kofolę. Po przerwie ruszamy dalej i kilka kilometrów dalej odbijamy na szlak niebieski, który jest też cyklostradą i tam wspinamy się Przełęcz Targov. Podjazd ten nie jest łatwy. Na lekkim HT wspinanie idzie płynnie, na FS byłoby dużo trudniej. Jest stromo, momentami powyżej 15%. Nawierzchnia szutrowa z kamieniami. W końcu dojeżdżamy, żona sporymi fragmentami podchodzi i jesteśmy na przełęczy. Później kawałek w dół, w lewo i zaczynają się piękne widoki na Trzy Korony. Później kawałek pod górę, trochę po płaskim i dojeżdżamy w okolicę Przełęczy Cerla. Widoki są piękne na Trzy Korony, a po drugiej stronie na Tatry. Z przełęczy zjeżdżamy do Czerwonego Klasztoru, przeprawiamy się przez Dunajec i jedziemy na parking. Tam się przebieramy, pakujemy rowery na auto i wracamy do Łodzi.

Kilka fotek poniżej.

Trzy Korony widziane z Czerwonego Klasztoru
79859

Przełom Dunajca
79860

Widoczek na Tatry z Kacwina
79869

Widoczki z polanki przy żółtym szlaku Ostruna - Przełęcz Łapszanka
79861

Przed Łapszanką
79862

Panoramka z okolic Łapszanki
79863

Łapszanka
79864

Widoczek na zamek w Czorsztynie z górkami w tle ;) (fota zrobiona przy okazji w drodze z rowerów na bazę)
79865

Gapiąc się na Trzy Korony. Przełęcz Targov
79866

Spoglądając na Tatry z 40 m nad Przełęczą Cerla
79867

Trzy Korony i zakole Dunajca widziane z wysokości ok 40 m nad Przełęczą Cerla
79868

gavin
06-05-2024, 17:09
łoooooo, pięknie, muszę tam w końcu pojechać

crusiek
06-05-2024, 17:27
Zachęcony Waszymi relacjami postanowiłem i ja opisać swoje dwie niezbyt długie trasy. Rozbiję to na dwa wątki.
Szału oczywiście w moim wykonaniu nie ma.
Pierwszy dzień, trasa krótsza - ~73.5km, drugi dzień, trasa dłuższa i nieco ambitniejsza - ~93km.

2024.05.03 – Wycieczka do Świbna z dziećmi.
Plan był prosty, ruszyć cztery litery z domu, poruszać kreciątkami małymi, co by mięśnia po sezonie hokejowym za bardzo nie zniknęły ;)
Jedyna obaw dotyczyła młodszej latorośli, bo przez większość trasy nie da się uświadczyć placu zabaw. No ale dwa się znalazły :)

Wpadłem na pomysł, aby nie robić kółka w okolicy domu i nie męczyć młodzieży podjazdem pod górkę, że zapakuję rower na dach auta i pojadę do Świbna, tam auto zaparkuję w okolicy przeprawy promowej i wrócę do domu, by wrócić tam ponownie, tym razem z przyległościami

U mnie na decyzje zbyt długo czekać nie trzeba i po krótkiej konsultacji z małżonką, godzinę później już auto stało na miejscu a na szykowałem się w drogę powrotną do domu, trasa wyrysowana w kierunku chaty, to większa część po płaskim i standardowo końcówka pod górkę.
Planowałem całą trasę przejechać lasem, do tej pory omijałem latami ten fragment i wlokłem się ddr/cpr przy drodze. Zawsze ta trasa kojarzyła mi się z piachem. W każdym bądź razie powiedziałem sprawdzam i wyruszyłem do domu.
Powiem, że na całej długości, od Świbna do Ptasiego Raju trasa jest lepsza niż w Mikoszewie w kierunku przekopu, lepiej ubity szuter, na którym mogłem spokojnie bić KOMy ;) W dodatku ruch rowerowy niespecjalnie duży, dlatego też ten odcinek jechało mi się wyjątkowo przyjemnie. Jak ja to latami pomijałem, nie rozumiem :)

Dalej to już proza asfaltowa, a więc ddr/cpr do Przejazdowa i standardowo Rkami do drogi technicznej wzdłuż kanału Raduni, dalej przez Park Oruński już do domu, bez niespodzianek.
Po powrocie, uzupełniłem bidon i załadowałem trasę w drugą stronę.
Tutaj jednak nieco zmodyfikowałem przejazd, aby po dojechaniu do Sobieszewa nie trzeba było jechać ulicą do Ptasiego Raju, ściąłem więc dobre 4km aby zdecydowanie wcześniej wbić się w las.
Myślałem, że będę co najmniej znudzony, bo już tą trasę w drugą stronę przejechałem, ale z dziećmi nie da się nudzić.

Ładnie odremontowana końcówka szańca wzdłuż Opływu Motławy pozwala włączyć się z ul. Elbląską poza dziurami i przejechać całość wschodnią stroną. Nie zawiodły też opuszczone szlabany na przejeździe kolejowym, trzeba było odczekać swoje 

U mnie konkluzja po tym dniu jest taka, że pomysł ma swoje spore zalety, jeśli chodzi o rodzinny wyjazd z domu. Można wytyczyć trasy z domu „do celu” w dalszej odległości, bez robienia pętelki. Raz na jakiś czas taki wypad będę robić. Minus, o ile zboczeniec jazdy na rowerze może tu mówić o minusie, jest taki, że Łociec musi tą trasę pyknąć w dwie strony, No chyba, że by wybrać opcję ze skrótem, w miarę możliwości ;)


Trasa

79879


1. Fragment Opływu Motłąwy

79878


2. Wiecznie zamknięty przejazd :)

79877


3. Przejazd mostem zwodzonym w Sobieszewie.

79876


4, 5, 6. Szuterki premium

79875

79874

79873


7. Kilka miejsc do odpoczynku po drodze.

79872


8. Wincyj szuterk00f ;)

79871

crusiek
06-05-2024, 18:05
2024.05.04 – Wizyta w punkcie widokowym Wieżycy.

Po ogarnięciu rodzinki i zakończeniu remontów wszelakich, dokonałem analizy możliwości, do wykonalności trasy do Wieżycy, czaiłem się na nią już jakiś czas, jednak teraz, w czasie przerw od jazdy smak był jeszcze większy i zapas mocy wydawał się być nieograniczony. Postanowiłem więc że tym razem nieco ambitniej podejdę do tematu i jednak pojadę trasę, która bądź co bądź czułem, że da w kość zdrowiejącemu jeszcze stawowi kolanowemu.

Od samego początku nie planowałem, że będę się spieszyć gdziekolwiek, aparat naładowany, bibsy w kotki założone, koszulka w której będę się wyróżniać na kilometr jest, więc można jechać.

Początek z domu nudnawy, bo przez Kolbudy wzdłuż drogi ciągnie się cpr, mniej lub bardziej kiepski, Jednak już niebawem odbiję w prawo na rondzie w Kolbudach by dotrzeć do leśnych obszarów jeziora Łapińskiego. Trasa po drodze przez spory kawałek, ale przyjemny podjazd, niezbyt męczący. Za jeziorem odbijam w las i tutaj pierwsze zaskoczenie, bo myślałem, ze dojechałem na plażę…

Z lewej minął mnie młody chłopak na MTB, przywitał się i pojechał po tym piachu, ja natomiast, niezbyt przygotowany technicznie do takich jazd gravciem, miałem trochę kłopotu, piach ciągnął się dobre 800 metrów, na szczęście można było znaleźć nieco bardziej ubite miejsca, jeśli bym nie bujał się tak kołami, to może i bym ten odcinek nawet szybciej przejechał. No ale nie umiem aż takiej ekwilibrystyki uskuteczniać.

Odbicie w lewo i od razu lepiej, trasa robiła się coraz lepsza, jedynie wkurzały srogie wycinki, W każdym bądź razie ten obszar wytyczonej na jazdę rowerem typu gravel trasy, nadaje się bardzo dobrze, może to nie szutry z dnia poprzedniego, bo nie brakło też nieco bardziej dziurawych miejsc, kamienistych przejazdów, ale no helloł, jesteśmy w lesie  Oj brakowało mi tego.

Dojeżdżając do końca obszaru leśnego do uszu mych dotarł rozciągliwy grzmot. Słaby, ale długi. Czułem, że teraz to jednak muszę się pospieszyć, bo jeszcze kawałek bez możliwości skrycia się mam, a nie planowałem żadnych deszczy, czy burz po drodze.
Dotarłem do stromego zjazdu ~ -10 / 11° po bruku. Tu już miałem budującą się komórkę konwekcyjną prawie że nad głową, druga, jakieś 20 km na prawo zraszała już teren deszczem.
Sądziłem, że dojadę do połowy trasy, jednak na kilka km przed Wieżycą, zaczęły powolnie, mozolnie na ziemie upadach grochy deszczu, czułem, że będzie wesoło a już skręcałem w kolejny obszar leśny.
Postanowiłem więc nie ryzykować i cofnąć się 600 metrów do wioski Rąty, w której widziałem zabudowaną wiatę. Zawróciłem więc, zdjąłem kask, okulary, rękawiczki – swoją drogą nowy nabytek z deca, ale po dwóch jazdach już oceniam je pozytywnie, pytanie ile czasu wytrzymają zanim puszczą szwy  - usiadłem aby skosztować musu z bananów i jakiegoś batona, no i napić się w końcu z pierwszego bidonu. Na tarczy było ~41 km.

W tym czasie w przeciwną stronę minęła mnie młoda para na rowerach, już w lekkim deszczu, jednak nie zdecydowali się zatrzymać, pojechali dalej. Jeśli jechali tą trasą, którą ja przyjechałem, to na największą burzę wpadli w sam środek lasu… słabo.
Sprawdziłem blitzortung, widzę, że idzie na grubo, instynkt mnie jednak nie zawiódł, nie minęło 10 minut jak rozpoczęła się orkiestra błyskawic, żona pyta przez smsa, czy ma po mnie przyjechać, stwierdziłem, że nie, poczekam 15 minut i pojadę dalej, grzmoty jakby zaczęły się oddalać, komórka zmierzała dalej a deszcz słabł i zaczęło wychodzić słońce. Jednak po tej ciszy nagle zaczął spadać grad wielkości nawet paznokcia kciuka. Po około 10 minutach przerodził się w deszcz z drobną lokalną wichurą. W ten sposób w wiacie przesiedziałem jak się okazało godzinę i 15 minut. No to trzeba ruszać dalej, ale wypadłem z rytmu już mi nie szło tak fajnie, w dodatku zacząłem marznąć przez chłodny wiatr i sporą wilgoć w okolicy. Nie mniej jednak po kilkunastu minutach już o tym nie pamiętałem, kilka mniejszych podjazdów i jeden większy dały o sobie znać a ja już się rozgrzałem do czerwoności ;) tym bardziej, że teraz już droga polna z kałużami, pozwalała mi poczuć większy opór toczenia  Podjazd na samą wieżę widokową nie był jakimś ogromnym wydarzeniem, jednak ze względu na mokre liście i wystające kamienie dwukrotnie zatrzymałem się po drodze, aby uniknąć wywrotki. Jedynka 44 zębów z blatem 40 z przodu spokojnie się nadają na taki podjazd.
Na górze szybkie zdjęcia i jeszcze szybsza ewakuacja. Komarów tyle, że lgnęły jak dzieci do cukierków.
Do końca trasy mnie już goniły :D

Część powrotna myślę, że do znacznej modyfikacji, tutaj głównie drogi polne, dziurawe, błotniste oraz asfalt. Nie ma czego za bardzo wspominać.
Aczkolwiek zahaczyłem o kościółek w miejscowości Połęczyno, gdzie znajduje się symboliczna granica Wolnego Miasta Gdańska, ustanowiona Traktatem Wersalskim.
Jeśli miałbym tą trasę robić raz jeszcze, to drogę powrotną dam też przez las ale nieco innym miejscem, prawdopodobnie kawałkiem wanogi albo bardziej przez Przywidz, opcji jest kilka, dodatkowo myślę, że można by trasę wyciągnąć jeszcze do Krzesznej lub Szymbarku, żeby była ładna liczba na zegarach ;). Ostatecznie te mokre drogi polne mnie trochę wykończyły, bo czułem na 5km przed domem mięśnia barków jak nigdy, było dużo technicznej zabawy, której dotychczas nie doświadczyłem w takiej ilości na tym rodzaju roweru…
To czego natomiast nie czułem, to żadnego bólu w nogach/kolanach, co było dla mnie mega pozytywnym zakończeniem zabawy.

Na końcu szybka myjka, wycieranko i do domu na kawusię.

Obserwacje około sprzętowe:
1. Opony uniwersalne od treka GR1 team issue są dobre, lekkie, stosunkowo szybkie na asfalcie i szybkie na dobrych szutrach, nie zawiodły mnie, aczkolwiek na błoto i piach, mokre mz nie nadają się absolutnie, ciągła kontra wykańcza, no ale one takie są trochę uniwersalne.
2. Rękawiczki z deca pełne, dość przewiewne póki co dają radę, ale nie mam porównani do droższych marek.
3. Zawsze brać rękawki i nogawki, nawet jak pogoda mówi, że będzie eldorado.
4. Okulary Tripout Force dobrze chronią oczy, lepiej od Arctic f316s, ale zakres pracy rozjaśniania jest nieco mniejszy, tu Arctica wygrywa. Na szczęście mam do nich szybkę clear, jednak trzeba pamiętać, aby ją ze sobą brać ;)
5. Czapeczka z daszkiem, to świat i ludzie. Dobrze zebrała pot i ochroniła przed sporą ilością owadów po drodze, a jak słońce wali okrutnie, daszek można spuścić na dół 
6. Waliłem carbonarą po dziurach jak głupi, pięknie się to toczy i dobrze wybiera dziurexy i kamexy.
7. Buty SPD sznurowane dają radę na moje potrzeby.



Trasa

79900


1. Zza drzew wyłania się jezioro Łapińskie

79889


2. Chwila przerwy przy jeziorze i prujemy dalej ;)

79888


3. W drodze na "plażę" :)

79887


4. Jezioro Łapińskie, kajakarz, którego wcześniej spotkałem podczas przerwy.

79886


5. Za "plażą" droga skręca, tu już zaczyna to wyglądać ludzko.

79885


6. Linia przesyłowa 400 kV na wysokości Skrzeszewa Żukowskiego.

79884

7 - 11. Droga przez las W kierunku Egiertowa.

79883

79882

79881

79880

79899


12. Okolice jeziora Rąty, tu nade mną zbudowała się zacna komórka :) Za mną ostry zjazd po bruku.

79898


13. Krajobraz po burzy spod wiaty w Rątach :)

79897


14. Odbijam na kolejne górki już na wieżę widokową.

79896


15. Przejazd pod mostkiem kolejowym.

79895


16, 17. Dotarłem na szczyt :)

79894

79893


18 - 20. W drodze powrotnej, mijając leje po bombach i błotniste drogi polne ;)

79892

79891

79890


21. Jezioro Głębokie :)

79904


22. Kolbudy, słońce już zachodzi.

79903


23. Kolbudy, Kanał Raduni.

79902


24. Słońce znika i ja już prawie pod chatą ;)

79901

kipcior
06-05-2024, 18:10
siemalysy Patrząc na te zdjęcia, czułem się jakbym tam był ;) crusiek dodać zamki i można by z Jurą pomylić ;)

zdyboo
06-05-2024, 18:11
Ładnie Panowie. Dzięki za relacje.
siemalysy
Zabrałeś HT, żeby nie kusiło upalać w błocie po osie?
crusiek
Przejazd faktycznie cały czas zamknięty, bo stałem tam i ja, jak do Malborka jechałem. Nie pamiętam tylko czy staliśmy tam jak już razem cisnęliśmy na przekop.
Pamiętaj o trasie z Wejherowa nad morze wzdłuż zachodniego brzegu Jeziora Żarnowieckiego. Dla mnie to zdecydowanie top tras na gruza jakie w ogóle miałem okazję jechać. Chyba tylko Izery to biją.

gavin
Seba, tak to u mnie wygląda. Do tego dochodzi jeszcze ClimbPro, jak na trasie są podjazdy. Czyli wykaz podjazdów i profil w momencie podjeżdżania.

79905

79906

79907

79908



Ja powoli rozglądam się za miejscem na urlop. Termin podobnie jak w poprzednich latach, pierwsza połowa września.
Do Giżycka nadal nie dojadę, bo nadal robią tam trakcję i nawet na wrzesień nie znajduje mi połączeń. mapy.cz mają linię kolejową w tamtej okolicy zaznaczoną jako "kolej w budowie". Mogę dojechać do Olsztyna, ale dla mnie to bardziej Warmia niż Mazury lub do Ełku. Ełk wydaje się być spoko. Na upartego mógłbym nawet stamtąd do Giżycka dojechać na kole, ale nie wiem czy jest to potrzebne. Nawet zastanawiam się czy nie pojechać na 2-3 nocki do Suwałk i objechać tam Wigry, najbardziej rowerowe jezioro na świecie oraz nie pojechać na Litwę, bo jeszcze nie byłem.

Ktoś może był i jeździł w tamtej okolicy?

crusiek
06-05-2024, 18:20
Michale, piękne widoki!
Tomek, pamiętam, będzie robione [emoji846]
Staliśmy, przybłąkal się do nas jeden cisnący rowerzysta

siemalysy
06-05-2024, 18:31
Dziękuję Seba. Ładnie też pojeździłeś :) Fajna relacja i ładne zdjęcia :)
gavin musisz koniecznie tam pojechać :) kipcior się ze mną na pewno zgodzi.
zdyboo celowo nie wziąłem, żeby nie jeździć nim po asfalcie i szutrze wzdłuż Dunajca ;) Ale gdybym go tam miał, to byłoby gdzie pojeździć.
W temacie Twojego wyjazdu na Mazury. W Ełku mieszkałem kilka lat i tak nie bardzo widzę to miasto i okolice jako ciekawe rowerowo. Przyznać trzeba, że miasto ciągle się zmienia, jest fajnie, ładnie, ale chyba bym go nie polecił jako miejscówkę na wypady rowerowe. Mogę się mylić oczywiście, bo trasy robisz zazwyczaj w okolicach 100 lub 100+ km i mógłbyś ciekawe pętle pokręcić.. Wydaję mi się, że Giżycko, Kętrzyn lub Węgorzewo byłyby dużo ciekawsze. Nie rozważałeś rozwiązania PKP + PKS. Np. Wrocław - Olsztyn PKP, a Olsztyn dalej już PKSem. PKS to mam na myśli jakiś Flkixbus? Widziałem, że niektóre autokary mają z tyłu uchwyty na rower. Nie wiem czy się będą nadawać do Twojej "kozy", ale może to jest jakaś alternatywa.

zdyboo
06-05-2024, 19:24
Dzięki Michał, autobusu nie rozważam w ogóle. Mam złe doświadczenia, choć może nie z Polskim Busem. Z Flixbusa osobiście jeszcze nie korzystałem. O nim z kolei słyszałem w zeszłym roku od pary studentów w pociągu, jak mieli rowery spakowane w kartony o wielkości jakiej zaleca Flixbus, a kierowca i tak nie zabrał bo inni ludzie mieli dużo bagażu i nie weszłyby do bagażnika. Nie zamierzam zostać na drugim końcu Polski z perspektywą zepsutego urlopu przez kierownika z syndromem ciecia.

Jeszcze pogadam z koleżanką w pracy bo ona ma dom gdzieś koło Ełku i czy coś poleca w okolicy. Ja przy całym swoim uciekaniu z miasta jestem mieszczuchem i raczej nie planuję spędzania urlopu w miejscu gdzie bułki dowożą raz w tygodniu, a ciepła woda jest tylko we wtorki rano i w czwartki wieczorem. :)
Choć po trochu było tak na Polanie Jakuszyckiej, ale tam był hotel i w sumie posiłki miałem w cenie, a jak bym się chciał integrować to bar też był otwarty.

Nie upieram się na Mazury w tym roku. Remont linii kolejowej mają zakończyć w IV kwartale tego roku. Może zatem w przyszłym się uda pojechać gdzie najlepiej bez kombinowania.

sorevell
07-05-2024, 08:25
Tomek, do Rucianego dojedziesz z Wro pociągiem - ta sama linia co do Ełku. To 60 km od Giżycka, ale można powiedzieć, że ta sama okolica. Aczkolwiek ja znam te rejony bardziej z perspektywy jachtu i nie wiem, czy okolice Rucianego są równie atrakcyjne rowerowo.

eMGie
07-05-2024, 08:50
crusiek druga traska fajna, już dawno chciałem w tę stronę wyskoczyć. GPX zgrany, trochę zmodyfikuję i to chyba będzie kolejny kierunek :-)
Mi udało się wyskoczyć tylko na krótką, trasę Kartuzy - Chmielno - Łapalice ok 40km. Trasa już jechana, ale tym razem w przeciwnym kierunku, strasznie dużo komarów, nie da się w lesie zatrzymać nawet na chwilę. :-)

79931

crusiek
07-05-2024, 09:42
crusiek druga traska fajna, już dawno chciałem w tę stronę wyskoczyć. GPX zgrany, trochę zmodyfikuję i to chyba będzie kolejny kierunek :-)
Mi udało się wyskoczyć tylko na krótką, trasę Kartuzy - Chmielno - Łapalice ok 40km. Trasa już jechana, ale tym razem w przeciwnym kierunku, strasznie dużo komarów, nie da się w lesie zatrzymać nawet na chwilę. :-)

79931

No fajnie pośmigałeś też, ja też muszę pamiętać, żeby coś na komarzyska brać ze sobą, bo mnie uwielbiają.
Zastanawiałem się, kiedy pokręcisz, a tu się okazuje, że się ukrywasz przed mafią :D

eMGie
07-05-2024, 09:51
Może uda się coś więcej pojeździć w kolejny długi łykend, teraz każdą wolną chwilę spędzam na remoncie kampera, żeby się właśnie do końca maja wyrobić :-) i na testy wyskoczyć z rowerami na pace oczywiście. :-)

crusiek
07-05-2024, 09:58
Może uda się coś więcej pojeździć w kolejny długi łykend, teraz każdą wolną chwilę spędzam na remoncie kampera, żeby się właśnie do końca maja wyrobić :-) i na testy wyskoczyć z rowerami na pace oczywiście. :-)

Trzymam kciuki :)
Ja mam tyle traswyrysowanych i skopiowanych że sam nie wiem za co się zabrać.
Być może pojadę teraz do Betlejem i zrobię trasę zdybową, tylko od zadu na przód ;) :)

79932

79933

eMGie
07-05-2024, 10:12
Przejechałem część, tak mniej więcej od Władka do Jeziora Żarnowieckiego, mi nie podeszła, nie moje klimaty, za dużo asfaltu :-)

rotor
07-05-2024, 11:05
Panowie, chodzi o zaciski Sh SLX BR-M7120, czy mogę po prostu odkręcić przewód hamulcowy od zacisku (banjo) i zamienić zaciski bez jakiś dodatkowych czynności, wymian tak, jak to się robi z drugiej strony przewodu od strony klamki, (gdzie potrzeba uciąć przewód, dać nową oliwkę) Chce sprawdzić, gdzie leży problem, a mam dwa komplety SLX-ów dostępne. W jednym komplecie nie mogę za cholerę uzyskać małego skoku klamki, mimo wielokrotnego odpowietrzania, nowych klocków, tak jakby powietrze gdzieś się dostawało. Najpierw chciałbym sprawdzić zacisk, jak to nie pomoże, to zamienię klamki

eMGie
07-05-2024, 11:18
Wg mnie mozna, przynajmniej ja tak robilem wielekrotnie, co prawda przy innych hamulcach, ale wyglada to tak samo. Od strony klamki tez chyba mozna, oliwke i insert trzeba wymiec przy zmianie przewodu lub skracaniu, ale odkrecic i skrecic to sie raczej da.

rotor
07-05-2024, 11:22
Przód mam opanowany wielokrotnie, ale tyłu przewodu hamulcowego nigdy nie ruszałem, stąd moje rozterki :-? Tam są dwie małe uszczelki oringi na banjo, ciekawe, czy są wielokrotnego użytku, czy za każdym razem trzeba wymienić

zdyboo
07-05-2024, 11:28
Możesz, ja nie wymieniałem uszczelek.

eMGie
07-05-2024, 11:34
Dobrze byłoby wymienić po paru demontażach, ale rozkręcałem to wielokrotnie bez wymiany i nie cieknie :-)
Chyba wszystkie Shimano pracują na oleju, więc oringi mogą być zwykła, ale w hamulcach na płynach hamulcowych trzeba dawać dedykowane, bo te zwykłe puchną.

rotor
07-05-2024, 11:39
Fajnie, dzięki Panowie za "błogosławieństwo" do działania :lol:
Dziś się zabawię, ciekawe, czy zamiana pomoże..

eMGie
07-05-2024, 11:46
Może masz klmkę inaczej wyregulowaną ?

patronat
07-05-2024, 12:08
Przód mam opanowany wielokrotnie, ale tyłu przewodu hamulcowego nigdy nie ruszałem, stąd moje rozterki :-? Tam są dwie małe uszczelki oringi na banjo, ciekawe, czy są wielokrotnego użytku, czy za każdym razem trzeba wymienić
Można. Ale jak już to robisz, to po bandzie: wymień sobie zacisk ma Magure MT5. Niestety dobrze by było przewód wymienić, niby podejdzie ale jednak małe różnice są. Plusów jest kilka - siła hamowania to raz, ale możliwość zastosowania tarczy 2mm to już jest wielki atut w kontekście pojemności cieplnej. Do tego tarcze Galfera i masz hamulce sztos. Ja dzisiaj idę o krok dalej i dorzucam do przodu większą tarczę :)

PS
U mnie klocki idą jak woda, przebieg mam 1600 a trzeci komplet kończę. No to zmierzyłem tarczę i wyszło że 1,3 to max jej grubości - śmietnik... Rozumiem, że swoją sprawdziłeś?

rotor
07-05-2024, 15:02
Może masz klmkę inaczej wyregulowaną ?

eee, noo skont :mrgreen:


Można. Ale jak już to robisz, to po bandzie: wymień sobie zacisk ma Magure MT5. Niestety dobrze by było przewód wymienić, niby podejdzie ale jednak małe różnice są. Plusów jest kilka - siła hamowania to raz, ale możliwość zastosowania tarczy 2mm to już jest wielki atut w kontekście pojemności cieplnej. Do tego tarcze Galfera i masz hamulce sztos. Ja dzisiaj idę o krok dalej i dorzucam do przodu większą tarczę :)

PS
U mnie klocki idą jak woda, przebieg mam 1600 a trzeci komplet kończę. No to zmierzyłem tarczę i wyszło że 1,3 to max jej grubości - śmietnik... Rozumiem, że swoją sprawdziłeś?

SLX-y mi wystarczają w zupełności, jeśli chodzi o siłe hamowania. Z krzywieniem tarcz po przegrzaniu, rzeczywiście miałem niejaki problem. W związku z powyższym z przodu założyłem Galfera właśnie i on też mi się trochę pokrzywił, ale po naprostowaniu 2-3 krotnym na razie spokój, z tyłu mam podstawowe Sh RT-64 i one podobnie-pokrzywiły się, naprostowałem i jest git. W ostatnią niedzielę mocno dostały hample w d.pe i o dziwo praktycznie wszystko proste, jak drut. Obie tarcze jeszcze mają mięsa. Jakich klocków używasz ?

- - - - kolejny post - - - - - -

Z tym hamplem (tył) był od nowości chyba jakis problem, bo jak odbierałem rower, to od razu zapytałem, dlaczego ta prawa klamka taka "głęboka" ? Pan wzruszył tylko ramionami i pomyślałem, nie problem przecież odpowietrzyć - nie cisnąłem tematu dłużej. W domu odpowietrzyłem i było prawie dobrze, jeździłem tak kilkaset km, aż do teraz, wymieniłem klocki, przelałem układ i zonk, już nie udało mi się uzyskać wysokiej klamki, nawet takiej, jaką miałem do tej pory.

eMGie
07-05-2024, 15:35
Ale ta klamka jest miękka, czy ma duży jałowy skok?

rotor
07-05-2024, 15:49
Ale ta klamka jest miękka, czy ma duży jałowy skok?

Jedno i drugie, pompowanie podnosi punkt hamowania, ale miękko jest nadal. Nie jest to tak, żeby w ogóle nie hamowało, ale czuć, że nie ma pełnej mocy, nawet jak duszę klamkę prawie do kiery

eMGie
07-05-2024, 16:01
Nie znak tych klamek, bo mam głównie Avidy, ale moje mają taką małą śrubkę na popychaczu tłoczka, którą można właśnie ustawić "początkowy punkt" brania hamulca.

rotor
07-05-2024, 16:19
"bit point" się to chyba nazywa, ale to nie w tym problem

patronat
07-05-2024, 17:15
"bit point" się to chyba nazywa, ale to nie w tym problem

Musiałbyś przelać porządnie cały układ. Niestety prawdopodobnie masz uwaloną pompę, albo membranę. Co do klocków to z tyłu mam Galfera fioletowe do ebików - jak będziesz chciał to wkleje aukcje z bikenina, bo cena u nich 68 a u nas na alledrogo 159. Z przodu będę testował półmetaliczne Magury z literką P. Na razie nic o nich nie wiem, no i sam test nie będzie miarodajny bo troche pomotałem hamulce, tzn tarcza 2mm Galfera 223 mm, klamki XT a zaciski MT5. Czyli klasyczna Shigura. Ale jeśli chodzi o Galfery - jeździłem na zielonych - mega tylko bardzo szybko schodzą no i optymalnych czyli fiolet. Jeśli uda mi się potwierdzić informacje o możliwym montażu tarczy 2 mm do tyłu, to też wleci Galfer Wav. Chciałbym Sharka ale 600 pln za tarcze to przesada :)

zdyboo
07-05-2024, 18:57
Tomek, do Rucianego dojedziesz z Wro pociągiem - ta sama linia co do Ełku. To 60 km od Giżycka, ale można powiedzieć, że ta sama okolica. Aczkolwiek ja znam te rejony bardziej z perspektywy jachtu i nie wiem, czy okolice Rucianego są równie atrakcyjne rowerowo.

Dzięki Marcinu, faktycznie do Rucianego dojadę PKP, choć połączenie z Wro w sensownych godzinach wymaga dwóch przesiadek. Do Ełku mam bezpośredni ciapong z Wro.
Będę to musiał sobie rozrysować. :)

patronat
07-05-2024, 19:13
Z bikenin problem polega na tym, że cena potrafi się zmienić w ciągu godziny trzy razy
Link do zakupu mojego: https://www.tradeinn.com/bikeinn/pl/galfer-klocki-hamulcowe-do-rowerow-elektrycznych-shimano-saint-zee/137149209/p

Ja ostatnio kupiłem ostatnie 3 sztuki w cenie 54 pln netto z fvat ue. Tzn cena była 68, po odebraniu zmodyfikowali, dorzucili rabat za jakieś punkty i odesłali różnicę na konto. Aktualna jak sprawdziłem to 93,99. Cena zmienna trzeba polować:) Na allegro aktualnie 105,90, ale dlatego że importer obniżył, sklepy nie kupowały. Taki urok życia w bogatym kraju:)

rotor
08-05-2024, 11:34
Musiałbyś przelać porządnie cały układ. Niestety prawdopodobnie masz uwaloną pompę, albo membranę. Co do klocków to z tyłu mam Galfera fioletowe do ebików - jak będziesz chciał to wkleje aukcje z bikenina, bo cena u nich 68 a u nas na alledrogo 159. Z przodu będę testował półmetaliczne Magury z literką P. Na razie nic o nich nie wiem, no i sam test nie będzie miarodajny bo troche pomotałem hamulce, tzn tarcza 2mm Galfera 223 mm, klamki XT a zaciski MT5. Czyli klasyczna Shigura. Ale jeśli chodzi o Galfery - jeździłem na zielonych - mega tylko bardzo szybko schodzą no i optymalnych czyli fiolet. Jeśli uda mi się potwierdzić informacje o możliwym montażu tarczy 2 mm do tyłu, to też wleci Galfer Wav. Chciałbym Sharka ale 600 pln za tarcze to przesada :)


Te fioletowe Galfery kiedyś przypadkowo kupiłem, bo brakowało do darmowej przesyłki, z tego co pamiętam, jakoś szybko się wytarły. Teraz używam EBC i Shimano, żywice na tył i metaliczne na przód, z radiatorem lub bez, zależy co uda się kupić w jakiej cenie. Ostatnio zanabyłem Shimano żywice z radiatorem na Alie za 22,9/para, wyglądaja na oryginalne :confused:, założyłem i działają nawet
---
Wczoraj zamieniłem klamki w tych moich slx-ach, na razie jeszcze nie wyrokuje, bo nie miałem czasu przyłożyć się do solidnego odpowietrzania, może będzie hulało.

zdyboo
08-05-2024, 17:39
A z moim tylnym kołem DH do Hultaja to jednak grubsza sprawa. Okazuje się, że za bicie odpowiadał zerwany nypel.
Po wymianie nypla okazało się, że trzeba jeszcze szprychę wymienić, bo gwint został uszkodzony bo puszcza przy naprężeniu szprychy. Trwa poszukiwanie szprychy. Może do piątku będzie.

Gadałem też z DH i może to być zwiastun poważniejszych kłopotów. Obręcz węglowa i alu nyple to jak anoda i katoda, jak jeszcze dojdzie woda to nyple szybko korodują. Woda dochodzi, bo to rower miejski i tylko po solance nim nie jeżdżę, a tak to niezależnie od pogody, a mycie myjką ciśnieniową.
Na razie wymiana tego jednego zestawu nypel+szprycha i jak się posypie coś więcej to już wysyłka do DH celem kompleksowego serwisu.

Już się trochę przyzwyczaiłem do pomykania na grubych oponach i z prostą kierą, choć początki były niewygodne.

gavin
08-05-2024, 21:22
Ja natomiast mam po dzisiejszym wieczorze totalny mętlik w głowie. Kolega kupił 2 rowery Rometa Monsuna 19 cali i Felta jakiegoś fitnesa XL. Jeździłem na obydwu. I jeszcze na jego starym rowerze crosowym rama 21 cali. Kurna Felt XL był na mnie mały... a moje sprzęty mam na ramach M i 54. Pomiary odległości od kiery do sztycy zupełnie od czapy. XL najkrótsza odległość, a przecież to rama trochę szosowa. Cross 21 cali najdłuższa. Ogólnie to tylko ten Romet mi pasował. Zresztą fajny sprzecior. Mtb 29 węglowa rama i sztyca. Deore. Niezła baza do projektów. aaa no i 3000zl.

rotor
08-05-2024, 22:08
Dobra, sytuacja opanowana, hample działają bez żadnej podmiany z drugim kompletem. Okazało się, ze zgubiła mnie rutyna :confused: Kiedyś widziałem filmik ziomka, który odpowietrzał hample Sh metodą grawitacyjną. Ziomek w teamie DH był serwisantem, no to fachura - myślę. Robiłem tak bardzo długo i nie było jakiś problemów. Teraz nagle ten zestaw SLX-ów był oporny na tę metodę, zapowietrzony zacisk na potęgę dawał takie objawy. Strzykawka podłączona do zacisku wyssała bąbelki i sprawa załatwiona. Ale wstyt...:-x:twisted:

Wind Mill
08-05-2024, 22:25
...Ale wstyt...:-x:twisted:
A tam wstyd, lessons learned and learning curve. ;)
Ja zawsze powtarzam, że najlepsza nauka to coś spie...ć, wtedy na długo się pamięta jak jest dobrze. ;)

crusiek
08-05-2024, 23:04
Otóż to.

elmo
09-05-2024, 13:47
Nadrabiając zaległości cofnę się nieco w czasie aby opisać me pierwsze spotkanie z Velo Dunajec i Czorsztyn.

Drugiego dnia majówki otrzymuję zielone światło od rodzinki na me tête-à-tête z rowerem w dniu następnym. Plan był na objazd Jez. Dobczyckiego (zaczynając i kończąc pętlę w okolicznym Pcimiu) ale… miejscowy znajomy przesłał info, że wybiera się tego dnia na Velo Czorsztyn. Nawiać mnie nie trzeba było dwukrotnie. Jednakże doradzam:
a. coby wokół czorsztyńskiego zrobić pełną pętlę (czyli nie korzystać z transportu wodnego a objechać przez Sromowce);
b. ruszyć z Nowego Targu dzięki czemu nieco wydłuży się nasza wycieczka a słyszałem że ścieżka wzdłuż Dunajca jest całkiem fajnie poprowadzona.

Uzyskawszy akceptację na powyższe punkty ustaliliśmy że jedziemy jednym autem, punkt zborny miał być pod kościołem w Tokarni (czas: ósma trzydzieści).
Wieczorem szykuję zatem ciuchy i rowerz…
Budzę się przed szóstą. Szybkie śniadanko, pakowanie i w drogę… Zanim dotarłem na punkt zborny z drogi zgarnia mnie eM. Na drogach pustki dzięki czemu w N. Targu zjawiamy się jeszcze przed dziewiątą (eM. parkuje na ogólnodostępny parkingu przy Białym Dunajcu) . Składanie rowerów zrzucenie zbędnych ciuchów (bo pogoda robiła się lepsza niż prognozy) i ruszamy na trasę kilkanaście minut po dziewiątej. Właczamy się do duchu drogowego na ul. Osiedle Bereki, skręcamy w prawo w Waksmundzką na most nad Białym Dunajcem, zaraz za mostem zjeżdżamy już na ścieżkę rowerową czyli Velo Dunajec. Ścieżka z idealnym asfaltem co cieszy eM. gdyż On jedzie na szosie, ja na swym gravelovym złomku ale za to na oponach 32 mm… Po kilkudziesięciu metrach docieramy do miejsca w którym Biały łączy się z Czarnym Dunajcem tworząc już „klasyczny” pojedynczy Dunajec . Trasa biegnie zgodnie z nurtem rzeki więc początek jest łatwy bo w dół (co prawda nieznacznie – bowiem na całej długości tego odcinka czyli do zbiornika czorsztyńskiego zjeżdżamy zawrotne 53 m, no ale jednak zawsze to w dół…). Początkowo delektujemy się totalną ciszą i brakiem jakichkolwiek osób. Ścieżka biegnie zrazu prawym brzegiem rzeki. Mijamy stare podupadające boisko do piłki nożnej. Po niecałych sześciu km przeprawiamy się na jej lewy brzeg. Mijają nas pierwsi cykliści jadący z naprzeciwka, my wyprzedzamy parę na gravelach mocno objuczonych sakwami. W Łopusznej oddalamy się od brzegu Dunajca. Ścieżka ma fajny klimat więc na twarzy niezmiennie gości banan. Po prawej cały czas mamy widok na bielące się Tatry. W pewnym momencie wyjeżdżając z zakrętu trafiamy na mały ciek wodny przedzielający ścieżkę, niby po lewej jest jakiś mostek (a właściwie kilka nie za dużych płyt betonowych) ale przejeżdżam przez wodę jak zabawa to zabawa. W zakolu rzeki widać miejsce wybierania żwiru. Po chwili znów zjawiamy się nad brzegiem Dunajca.

Powracamy na prawy brzeg rzeki. Ciekawą sprawą jest coraz większa ilość budek z żarciem i piciem ustawianych przy ścieżce rowerowej. Większość z nich jest jeszcze zamkniętych. Po chwili jedziemy nasypem wzdłuż ulicy J. Pawła II niby fajnie ale po obu stronach pilnuje nasz bezpieczeństwo szpaler barierek. Moim skromnym zdaniem barierki te wymuszają po pierwsze primo jechanie bliżej środka a po drugie primo to gdyby tutaj zatrzyma się jakaś grupka cyklistów to spokojnie tamuje ruch na ścieżce.
My jedziemy dalej. Na piętnastym km docieramy do miejsca w którym Dunajec wlewa swe wody do zbiornika. Przejeżdżamy mostem na lewy brzeg zbiornika i zaczynamy już pętlę Velo Czorsztyn. Tu już pojawia się większa ilość cyklistów… choć wówczas nie wiedzieliśmy jakie tłumy na nas czekają… ale nie uprzedzajmy faktów jak zwykła mawiać klasyk ;)

Zjeżdżamy zatem z mostu, mijamy Potok Szlembarski i w tym momencie M gubi przedni koszyk z bidonem… wracamy się po niego, niestety nie znajdujemy jednej śrubki więc eM zmuszony jest bidon wrzucić do kieszonki koszulki. Ruszamy ponownie. Zachwycamy się poprowadzeniem ścieżki po lewej towarzyszy nam stromo opadające zbocze, po prawej toń jeziora. (po zrobieniu pełnej pętli stwierdzimy jednoznacznie, że ta cześć Velo Dunajca jest najbardziej klimatyczna). Duża ilość zakrętów ostrych nie pozwala się nudzić. Co chwilę przejeżdżamy małymi mostkami nad potokami spływającymi do jeziora.

Tu mała uwaga: rozumiem stawianie pojedynczych słupków na obu końcach mostka ale na boga czemu ktoś wpadł na pomysł postawienia dwóch słupków zarówno na wjeździe jak i na zjeździe z mostka to wymusza wszakże w zasadzie bezpieczny jedynie pojedynczy ruch… a biorąc pod uwagę, że ta trasa jest reklamowana dla rodzin z dziećmi to takie gwałtowne zatrzymanie może prowadzić do pewnych niezbyt bezpiecznych incydentów… Na szczęście taka sytuacja miała miejsce bodaj tylko raz.

Zatrzymujemy się na miejscu obsługi rowerzystów w okolicy nowych Maniowych. (stare zdjęcia przedrukowane na wiacie ukazują stare Maniowy które zniknęły pod lustrem utworzonego zbiornika).
Ruszamy dalej spotykamy coraz więcej miejsc komercyjnie wykorzystujących Velo. Widać też duże ilości domków budowanych zarówno pod wynajem jak i na sprzedaż. Mijamy Przystań Mizerzankę – tu już tłum na całego. Za Mariną Kluszkowice mamy pierwszą, krótką ale całkiem ostrą ściankę. Na jej szczycie widać zacnie zamek w Czorsztynie. Czekając na eM spostrzegam że bliżej zalewu jest poprowadzona odnoga ścieżki. Gdy eM się zjawia namawiam abyśmy nią pojechali. Na zjeździe zatem skręcamy w prawo i powracamy niemal do Mariny Kluszkowce. Czyli znów czeka nas ta sama ścianka podjechana przed chwilą (ten wariant bliżej zalewu pozwala właśnie ominąć tą ściankę – no ale wówczas nie ma się takiej perspektywy na zamek).

Zaliczamy zatem ponownie podjazd i zjazd. Za mostkiem ostro skręcamy w ulicę Wronina (idacą wzdłuż rzeki Osice) i w tym momencie Garmin informuje mnie, iż dopiero teraz czeka prawdziwy podjazd (pojawiają się kolory nawet pomarańczowe ). Szeroka droga pozwala niektórym korzystać z tak zwanej jazdy na węża. Droga niemal prosto prowadzi w górę. Na jedynym zakręcie idącym lekko w prawo wypłasza się by znów osiągać wartości dwucyfrowe (znaczy maks było 12-14%). Udaje się wyprzedzić kilku cyklistów, nawet i tych jadących na elektrykach. Sporo osób podprowadza. Dopadam końca podjazdu… mam wrażenie że wlokłem się strasznie a mimo to eM gdzieś zniknął… postanawiam zrobić pętelkę po okolicznych dróżkach. Wracam na koniec podjazdu… czekam, czekam… i nic. Dzwonię, eM twierdzi, że nadal jest na podjeździe ale już minął Przegibek. Czekam zatem na niego cierpliwie. Zjawia się eM. Trochę czasu na złapanie oddechu, pićku i ruszamy dalej. Przy czym odpuszczamy sobie podjechanie do ruin zamkowych spodziewając się tłumów człowieków.

Z zamkowej skręcamy w prawo w ul. Flisacką vel Flisaków. Delikatny podjazd wzdłuż Hali Majerz. Tym razem pilnuję eM aby się nie „zgubił”. Zaczyna się fajna „eska”. I tu wyjaśniam eM dlaczego obraliśmy na moja prośbę taki kierunek objazdu zbiornika czorsztyńskiego. Ano właśnie dlatego, że w ubiegłoroczny sierpniowy dzionek (a w zasadzie wieczór ) jechałem ta drogą tyle że w odwrotnym kierunku – znaczy jadąc w ramach górskiej części MRDP, robiłem podjazd ze Sromowców na przełęcz Osice którą właśnie teraz mijaliśmy. Z tym że ja na przełęczy skręciłem w prawo aby przez Hałuszową dojechać do Krościenka. Czyli dzięki temu będę miał okazję zjechać to co wówczas podjechałem ;) Ot taki perfidny miałem plan…

Zatrzymujemy się przed ostatecznym zjazdem do Sromowca. Przed naszymi oczami piękna panorama nie tylko na Sromowce ale i na Spską Starą Ves. Szybki zjazd na most na dolnym zbiorniku. Objeżdżamy dolny zbiornik i na rondzie zaczynamy podjazd na tamę zapory w Niedzicy. Po tamie przejeżdżamy na drugi brzeg. Kilka fot. I wracamy na Velo – bo ludków jak mrówków. Na ul. Zamkowej korek straszny. Na szczęście dość szybko się udaje przecisnąć i powrócić na ścieżkę rowerową (choć i tu panuje wszechobecny ścisk). Gdy wydaje się nam, że wszelkie podjazdy mamy już za nami to czeka nas jeszcze mały podjazd pod Falsztyn. Duża ilość cyklistów powoduje, że znów gubię eM – orientuję się na końcu podjazdu. Zawracam więc i pozwalam sobie na powolny, bardzo powolny zjazd (bowiem przy takiej ilości osób a wśród nich dzieci, puszczenie hebli nie byłoby zbyt bezpieczne – co potwierdza się chwilę później gdy udaje mi się wyhamować do zera po wtargnięciu dziecka na ścieżkę). Po spotkaniu eM zawracam i już powoli wspinamy się na koniec podjazdu. Z Falszynu dosyć ostry zjazd. Znów trzeba uważać bo niektórzy nawet środek ścieżki potraktowali jako doskonałe miejsce na piknik…

Jedziemy dalej. Kończy się ochrona drzew bowiem wjeżdżamy na moim skromnym zdaniem najgorszy odcinek VeloCzorsztyn – umocniony brzeg ochraniający m. Frydman. Totalna betonoza. Zero jakiegokolwiek cienia (oczywiście ze zrozumianych powodów). Zatrzymujemy się na chwilę. Czekając na eM widzę jak policja wodna ściąga z kajaku dziewczynę, która nie miała siły przeciwstawić się falom spychającym ją na betonowy brzeg. Ruszamy dalej. Za Frydmanem wjeżdżamy na krajówkę. Przejeżdżamy nad rz. Białką. Na Rondzie skręcamy ostro w prawo by po chwili zjechać w lewo już na Velo Dunajec. Powoli, nieśpiesznie wracamy do Nowego Targu. Ratuję jeszcze jedzeniem eM. W samym N. Targu zjawiamy się ok. godz. trzynastej czterdzieści. (wpadło trochę dużych - 24 i sporo małych kwadratów - 284)

Wnioski – trasa fajna ale do zrobienia w normalny dzień. Poza pewnymi, pojedynczymi przypadkami, spokojnie do przejechania dla rodzin z dziećmi. Spotykaliśmy również osoby jadące z przyczepkami dziecięcymi. Jak już wcześniej pisałem o wiele bardziej przypadła mi do gustu północna cześć VeloCzorsztyn – pewnie i dlatego że po pierwsze primo – było mniej osób, a po drugie primo jest bardziej urozmaicona.

kipcior
09-05-2024, 14:04
A zdjęcia gdzie?

Ja bym tylko dodał, że zdecydowanie ciekawej jest jechać z Nowego Targu świetną ścieżką przez las koło lotniska i podziwiać Tatry, niż przez Velo Dunajec i gapić się na krzaki koło rzeki.
https://pl.mapy.cz/s/jusopupure
Ewentualnie jeszcze wbijając się na zielony szlak pieszy po drodze. No tylko to gravelem, bo asfalt jest dopiero jak się z terenu Nowego Targu wyjedzie.

elmo
10-05-2024, 10:52
kipcior taki miał być w zamierzeniu dodatkowa wersja powrotu coby nie wracać tym samym odcinkiem ale eM jechał szosą a dwa miał już trochę dosyć więc wracaliśmy tym co znaliśmy ;)
trza będzie zatem poprawić się następnym razem - znaczy zrobić bardziej terenową wersję

i poprawiam się w sprawie zdjęć...

79971
ot takie oto wymyślili zabezpieczenie...

79972
jw

79973
już na pętli czorsztyńskiej (północny jej odcinek)

79974
barierek ciąg dalszy

79975
była i łódka

79976
rzut oka na Diablaka

79977
nadal łódka

79978
po pierwszym większej hopce widok na ruiny zamku w Czorsztynie

79979
kalkulator nie daje rady z zoomem

79980
dwa zamki

79981
cały czas był bliższy lub dalszy widok na Tatry

79982
na przełęczy z widokiem na Sromowce

79983
próba zoomu

79984
Niedzica

79985
tłum był spory ale udało się wyczekać chwili gdy było "pusto"

79986
ze spaceru po tamie

79987
po drugiej stronie tamy

79988
fajnie było być w czasie gdy robią zrzut... widok a zwłaszcza dźwięk musi być niesamowity...

79989
cześć południowa pętli... początkowo też miała klimat

79990
aż do czasu gdy dojedzie się w okolice Frydmana...

79991
...

79992
a pod samuśkim Nowym Targiem pojawiły się owieczki

kipcior
10-05-2024, 12:47
i poprawiam się w sprawie zdjęć..

No teraz znacznie lepiej :)

gavin
10-05-2024, 15:14
pięknie 79998