PDA

Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )



Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 [117] 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178

crusiek
04-07-2022, 18:08
Zachciało mi się mieszkać na wzgórzu i jakoś nie odczuwam tych płaskości, szczególnie na powrotach xD

zdyboo
04-07-2022, 18:52
Dzięki, dobrze wiedzieć, że ktoś to czyta. ;)


Swoją drogą tak ułożonych rowerów jeszcze nie widziałem

Ja też nie, do tej pory. To była w zasadzie dobra wola kierowniczki pociągu, nieco jednak wymuszona przez ekipę, ułożyli rowery i pokazali, że się da. Kierowniczka i tak im jednak poszła na rękę, to bo w razie gwałtownego hamowania, nie pisząc już o zderzeniu, tak ułożone rowery zaczęłyby latać po składzie. Tak po prawdzie byłem trochę zdziwiony, że nie poprosiła kolesi, co siedzieli w zagrodzie naprzeciwko, żeby znaleźli sobie inne miejsca, bo jeszcze wtedy były w pociągu, a rowery zostały ustawione w drugiej zagrodzie. Zrobiła to dopiero w Jeleniej Górze i dzięki temu dosiadła się rodzina z rowerami, które są widoczne po prawej. Jednak wcześniej zostały odprawione inne osoby, a w Cieplicach wsiadły tylko dlatego, że ekipa z sakwami wysiadła. Sama potem robił zdjęcia, bo wiedziała, że będą skargi na to, że nie wpuściła a KD sprzedała bilety.


Opony Schwalbe Smart Sam - niestety nie są TL, oczywiście nie obyło się bez dziur, aczkolwiek trakcja jak dla mnie wystarczająca. W drugim rowerze mam Shwalbe Magic Marry - opory znacznie większe ale trzymanie pierwsza liga. Góry fajne ale trochę daleko. Mimo wszystko strasznie się podobało.

Smart Samy w wersji 28/29 x 1,75 miałem w Bośni, całkiem spoko opony. Choć jak dla mnie do MTB mają zbyt mało agresywny bieżnik. W Bośni jeździłem na crossie i nic szerszego niż 1,75" mi w ramę się nie mieściło.


A płaskie trasy na mtb nie są nudne. Tylko trzeba mieć góry za oknem i wtedy płasko to atrakcja :-)


Jak jest ciekawie za okularami, to może być po płaskim :)
Grunt to patrzeć.

Dla mnie, żeby płaskie było ciekawe, musi być kompletnie nowe. W tym roku byłem na stawach milickich. Niby fajnie, ale byłem już raz drugi i było nudno.

Jeszcze garść uwag i przemyśleń po weekendzie.

1. Koleje Dolnośląskie w weekend wystartowały z wagonami dla rowerów. Kupili stare wagony, wyremontowali i wstawili stojaki na 38 rowerów. Pierwsze kursy odbyły się w miniony weekend na trasie z Wrocławia do Świdnicy.
Można sobie poczytać i popatrzeć w tym artykule (https://gazetawroclawska.pl/koleje-dolnoslaskie-pierwsze-w-polsce-wagony-rowerowe-wyruszaja-w-trase-z-wroclawia-zdjecia/ar/c7-16466163), jak to wygląda.
Pytałem się kierowniczki pociągu do Szklarskiej, kiedy można się na tej trasie spodziewać takich wagonów. Nie wiadomo czy w ogóle, bo nie wiadomo czy wagon podjedzie z Górzyńca do Szklarskiej Poręby. Nie chodzi nawet o nachylenie czy uciąg szybobusa, bo tu nie ma problemu. Problemem jest kręty tor, bo taki wagon nie ma skrętnych wózków kołowych. Zresztą skorzystać z takiego wagonu można tylko na określonych stacjach. Na trasie do Świdnicy jest to Wro, Sobótka i Świdnica. Jak chcesz wsiąść i wysiąść gdzie indziej to musisz i tak próbować się dostać do środka. Może na trasie do Szklarskiej nie jest to problemem, bo tam sporo ludzie jedzie do końca, a podejrzewam, że w Wałbrzychu czy Jeleniej Górze też pewnie byłaby możliwość skorzystania z takiego wagonu.
Zobaczymy co będzie z trasą w Kotlinę Kłodzką, bo tam jest prosty tor, ale sporo ludzi wysiada po drodze. Bardo, Kłodzko, Bystrzyca Kłodzka, jak jadę do Międzylesia to z reguły jestem jedyną osobą z rowerem.

2. W Górach Izerskich nie było ludzi, jak na porę roku, pogodę i możliwości, ale jednak trochę było. Nie liczyłem, bo by mi i tak palców brakło, ale 80% rowerów w ogóle to elektryki. Na MTB FS chyba tylko ja byłem na normalnym rowerze. Widziałem kilka MTB HT bez napędu. Wszystkie gruzy były bez napędu, a crossy/trekingi to tak pół na pół. Ekipy po kilku rowerzystów to max jeden rower bez napędu. Ciekaw jestem jak sobie takie ekipy radzą na podjazdach. Trochę rowerów elektrycznych z wypożyczalni, ale chyba większość nie.

3. Jak ktoś liczy, że kupując szybkę Trial Torch od Oakley jakoś mu magicznie rozjaśni korzenie w lesie to się myli. Ta szybka to zwykłe okulary przeciwsłoneczne. Nie tak ciemne jak szybka Road, neutralne kolorystycznie z warstwą lustrzaną, ale nic poza tym.

4. Nerka Evoc Hip Pack Pro 3 daje radę i bardzo mi pasuje do jazdy na MTB. Raczej nie ma szans żeby worek zalać pod korek, ja leję nieco ponad litr wg miarki na worku. Żeby zmieścić więcej wody, nic innego nie może być w sąsiedniej komorze torby. Ja zwykle biorę jeszcze bidon 0,7 l do koszyka.
W miarę wypijania wody z bukłaka nerki trzeba jej poprawić pasek, bo zaczyna latać w pewnym momencie na plecach. Taśma jest tak szeroka, że nie ciśnie w brzuch. Jeszcze nie do końca opanowałem paski ściągająco luzujące, ale nawet je ściągając jest nadal za luźno i nadal nerka lata. Trzeba regulować pasem głównym.
Wentylacja części przylegającej do pleców jest rewelacyjna. Nie sądziłem, że będzie tak dobrze.
Szlufka z magnesem do trzymania ustnika bukłaka potrafi się wysunąć razem z ustnikiem.

Taka mała pojemność uczy pakowania tego co najważniejsze. Ja na razie zrezygnowałem z apteczki, choć chyba wrzucę najpotrzebniejsze rzeczy do woreczka takiej wielkości, żeby wszedł do nerki.

crusiek
04-07-2022, 19:31
4. Nerka Evoc Hip Pack Pro 3 daje radę i bardzo mi pasuje do jazdy na MTB. Raczej nie ma szans żeby worek zalać pod korek, ja leję nieco ponad litr wg miarki na worku. Żeby zmieścić więcej wody, nic innego nie może być w sąsiedniej komorze torby. Ja zwykle biorę jeszcze bidon 0,7 l do koszyka.
W miarę wypijania wody z bukłaka nerki trzeba jej poprawić pasek, bo zaczyna latać w pewnym momencie na plecach. Taśma jest tak szeroka, że nie ciśnie w brzuch. Jeszcze nie do końca opanowałem paski ściągająco luzujące, ale nawet je ściągając jest nadal za luźno i nadal nerka lata. Trzeba regulować pasem głównym.
Wentylacja części przylegającej do pleców jest rewelacyjna. Nie sądziłem, że będzie tak dobrze.
Szlufka z magnesem do trzymania ustnika bukłaka potrafi się wysunąć razem z ustnikiem.

.

Luzowanie przy ubytku wody podobnie jak u mnie w rockriderze, chyba, że się mocno ścisnę na początku, ale to mało przyjemne... , w tym moim jeszcze mnie ustnik drażni, magnes trzyma dobrze i bez patrzenia łatwo odłożyć rurkę, za to nie zawsze da się go poręcznie zwolnić z dodatkowej blokady przy magnesie, dodatkowo jak jest blokada przepływu w ustniku otwarta, to odłożony cieknie, jak zamknięta, to jej otwarcie prawie niemożliwe jedną ręka.

kipcior
04-07-2022, 21:14
3. Jak ktoś liczy, że kupując szybkę Trial Torch od Oakley jakoś mu magicznie rozjaśni korzenie w lesie to się myli.

Na magiczne rozjaśnianie korzeni dobrze robią żółte okulary. W pochmurny dzień, to bardzo robi robotę. Za to w słoneczny ciężko w ogóle w tym jeździć, choć po lesie się da.
Na słońce najlepszy efekt robią pomarańczowe. Dostajemy ciepłe kolory i świat jest znacznie piękniejszy niż w rzeczywistości. Odwrotnie jest z niebieskimi, które są dołujące i te dwa naprawdę wpływają na odczucia i radość z jazdy po kilkudziesięciu kilometrach.

Ale ja tylko jakichś tanich badziewi używam, ostatnio chińskich :) I koniecznie z wymiennymi szkłami.

A najgorsze możliwe to polaryzacyjne. Telefon nie działa, licznik nie działa, aparat nie działa ;)

crusiek
04-07-2022, 21:26
Działa, działa [emoji846] może nieco ciemniejszy, ale działa xD mocny masz filt albo za dużo piles xD
Też wymieniam na żółte wkładki, ale czy aż tak dużo widać... No na pewno więcej niż we wkładkach polaryzacyjnych przeciwsłonecznych xD
Jakiś starszy model arctica używam i są spoko

zdyboo
04-07-2022, 21:36
Luzowanie przy ubytku wody podobnie jak u mnie w rockriderze, chyba, że się mocno ścisnę na początku, ale to mało przyjemne... , w tym moim jeszcze mnie ustnik drażni, magnes trzyma dobrze i bez patrzenia łatwo odłożyć rurkę, za to nie zawsze da się go poręcznie zwolnić z dodatkowej blokady przy magnesie, dodatkowo jak jest blokada przepływu w ustniku otwarta, to odłożony cieknie, jak zamknięta, to jej otwarcie prawie niemożliwe jedną ręka.

Ja nie mam dodatkowej blokady przy magnesie.
To ja na ustnik nie narzekam. Zamykam na czas transportu ciapongiem, otwieram przy pierwszym piciu i nie cieknie. Przydałaby się za to osłonka jaką ma np. Streamer/Deuter. Właśnie do pociągu, bo jak torba ląduje na półce to niekoniecznie chcę, aby ustnik miał z nią też styczność.


Na magiczne rozjaśnianie korzeni dobrze robią żółte okulary.

Ja już przerobiłem wszystkie sensowne rodzaje szkieł. W żółtych i pomarańczowych nie daję rady na słońcu jeździć, choć faktycznie w pochmurny dzień robią robotę. Długo w jasnopomarańczowych jeździłem w zimie do/z fabryki. Sprawdzały się nawet jak było ciemno rano i popołudniu.
Fioletowy filtr jest w szkłach Road Oakleya. U mnie wymagało to sporo czasu do przyzwyczajenia się, choć nadal nie lubię. Fajnie za to podkręcają kontrast, wszystko widać nieco wyraźniej. Obecnie używam fotochromów i to jest to co najbardziej mi pasuje. Kolorystycznie neutralne, szybko się ściemniają i rozjaśniają. Nie sprawdzają się tylko na dziurawym asfalcie oświetlonym przez liście, ale tam się nawet nieuzbrojone oko nie sprawdza. No i nie mają lustrzanej powłoki, co może być dla niektórych sporym problemem.
Polaryzacyjne to prawda, że mają kłopoty z ekranami LCD, ale ostatnio jakby mniejszy. Kiedyś jak miałem takie szkła to licznik ze zwykłym starodawnym LCD miał jakieś plamy na ekranie. Obecnie da się w nich korzystać bez problemu z ekranu w Garminie, chyba, że sobie ów ekran obrócę o 90 stopni. Wtedy nie.
Ja po latach używania tanich bryli, bo jakoś zwykle szybko je rozwalałem, zdecydowałem się na drogi model i jak na razie nie rozwaliłem ich. Chińskiego badziewia jednak unikam, poprzednio używałem tanich Uvexów.

siemalysy
04-07-2022, 22:00
Panowie! Dobre relacje :)


Postanowiłem rozpocząć sezon rowerowy :) Pewnie Zdyboo już tu wrzucił wszystkie trasy z Dolnego Śląska więc pewnie zdubluję, ale co tam :)

...

Wrzucaj. Miło jest czytać wszystkie relacje :)


Płaskie trasy są nudne. Zwłaszcza na MTB.

Znowu miało być inaczej, ale tym razem PKP pokrzyżowało plany. Było rysowanie trasy w 15 minut i były Góry Izerskie. Wstałem jak zwykle o czwartej czterdzieści, było siwo za oknami, jakieś dymy snuły się po mieście. Potem przeczytałem, że elektociepłownia w nocy próbny rozruch robiła.
Pociągiem na główny dotarłem bez problemów i jak wbiłem na swój peron, to właśnie podjeżdżał pociąg do Szklarskiej Poręby. Postawiłem rower w zagrodzie, oczywiście się nie zmieścił, ktoś tam dostawił swój i jeszcze wbiła ekipa sakwiarzy, ale oni się ustawili po drugiej stronie kibelka. Okazuje się, że jak skawiarzy jedzie więcej to jednak da się zdjąć sakwy z roweru.

...

Nie byłem jeszcze w Izerach. Będę musiał nadrobić.

W temacie wagonu rowerowego zastanawiam się czy przypadkiem podczas montażu, demontażu i transportu rowery nie będą się nadmiernie rysować. Widziałem info o tym wagonie i trafiłem na zdjęcie, na którym widać, że dość ciasno są one ustawiane. Być może perspektywa oszukuje. Jednak patrząc też na Twoje zdjęcie ustawionych i ułożonych na sobie rowerów chyba bardziej naraża rowery na rysowanie.


W sobotę wybrałem się z żoną do Świerzawy. Zrobiliśmy kółko w kierunku Złotoryi. Dystans ~56 km i ~800 m. Po pierwszych 6 km zeszło mi powietrze z przedniego koła. Pompka poszła w ruch i po kilku minutach ruszyliśmy dalej. W okolicach Czartowskiej Skały na 14 km znów zeszło powietrze, a schodziło wentylem. Miałem już wkładać dętkę, ale dlatego że opona ciasno siedziała na obręczy i miałem problem ze zdjęciem jej z rantu, to odpuściłem włożenie dętki. Wyczyściłem zaworek z zaschniętego mleka, wkręciłem go i tym razem użyłem CO2. Do końca dnia powietrze już nie zeszło :) Byłem tam drugi albo trzeci raz, ale pierwszy raz widziałem stamtąd Karkonosze :) Od Czartowskiej Skały nie wracaliśmy już do asfaltu jak zakładał plan, ale pojechaliśmy dalej żółtym szlakiem, który w pewnym momencie stał się polem. W Złotoryi planowaliśmy zatrzymać się w barze Pod Zielonym Grzybkiem, ale grzybka już nie ma. Został przeniesiony do budynku. Było dość sporo ludzi, więc odpuściliśmy postój i pojechaliśmy dalej.
Żona dawała radę do 40 km, później zaczęła już marudzić. Jak dojechaliśmy do Nowego Kościoła zaproponowałem skrócenie trasy DW382, ale była twarda i nie chciała skorzystać ;) Takim sposobem zrobiliśmy całość zgodnie z planem.

zdyboo
04-07-2022, 22:34
W temacie wagonu rowerowego zastanawiam się czy przypadkiem podczas montażu, demontażu i transportu rowery nie będą się nadmiernie rysować. Widziałem info o tym wagonie i trafiłem na zdjęcie, na którym widać, że dość ciasno są one ustawiane. Być może perspektywa oszukuje. Jednak patrząc też na Twoje zdjęcie ustawionych i ułożonych na sobie rowerów chyba bardziej naraża rowery na rysowanie.

Szynobusy KD mają kilka systemów.
Są zagrody dla rowerów / wózków dziecięcych / wózków inwalidzkich. Aczkolwiek na kilkadziesiąt kursów w sobotę był drugi raz jak widziałem osobę na wózku korzystająca z pociągu.
Zagrody są na tyle długie, że wchodzi tam na styk gruz / cross, ale już z terkingiem jak ma błotnik może być problem. Część zagród ma nawet haki, na koło, że rower stoi na podłodze, ale jest trzymany przez hak i jeszcze można go przypiąć pasem w podobnym systemie jak pasy bezpieczeństwa w samochodzie.

64425

Oczywiście można olać haki i wtedy zamiast dwóch rowerów da się ich ustawić sześć. Zresztą już nie pamiętam kiedy ostatni raz ta haki widziałem chyba zostały zdemontowane.

Są zagrody w ogóle bez haków w poziomie, za to z hakami w pionie, ale znowuż, jak się postawi rowery, zamiast wieszać wchodzi ich sześć zamiast dwóch.

W oba typy zagród nie wchodzi na długość MTB, nawet HT, nie mówiąc już o FS. Dopiero jak są zagrody do wieszania trzech rowerów to tam się MTB mieści.

64426

I znowuż zamiast wieszać, można postawić. Sześć zamiast trzech.

Osobiście najbardziej lubię miejsca z siedzeniami.

64428

Teoretycznie to jest dla wózka dziecięcego, ale jak nie ma wózków i ogólnie tłoku w pociągu to zawsze tam siadam. Rower mam pod ręką i nikt się o niego nie opiera.

Jak są dwie zagrody naprzeciw siebie i w obu powiesi się rowery w pionie to już zostaje bardzo mało miejsca na przejście środkiem, a że miejsca rowerowe są w szynobusach koło toalety to non stop ktoś tamtędy łazi.

Oczywiście w kiblach Regio nie ma takiego problemu. Rower można postawić jak się chce.

64427

Te nowe wagony z dociskaniem siodełka, to sam jestem ciekaw jak to będzie działało, zwłaszcza w przypadku FS czy amortyzowanej sztycy, gdzie siodło nie znajduje się zawsze w stałej odległości od podłoża.

Co do rysowania to raz, przy ścisku większym niż zwykle, ktoś się opierał o postawione rowery i mam rozdartą naklejkę na jednej goleni amora. Więcej odprysków lakieru i rys mam od kamieni spod kół niż z transportu pociągami.

patronat
05-07-2022, 20:41
A propos rysowania - używa ktoś oklein ochronnych albo neopremowych osłon? Możecie coś polecić?

crusiek
05-07-2022, 20:55
Ja używam jednej osłony pod łańcuch, bo mi już troszkę ramę zmasakrował od szaleństwa :)

https://cyklisci.com/oslona_neopren_accent_no_scratch_80x100x260mm,45,1 5751.html

Zamówiłem w styczniu zeszłego rogku, trzyma się dobrze, myje bez problemu, rzep trzyma jak głupi.

zdyboo
05-07-2022, 21:07
Ja mam tylko niewielkie kawałki bezbarwnej folii naklejone w miejscu montażu lampek i ewentualnie tam gdzie pancerze ocierają, choć w przypadku pancerzy lepiej się sprawdzają osłonki nakładane na pancerz.
Oczywiście też pod łańcuchem mam naklejki w gruzach, bo w MTB była już fabryczna osłona z tworzywa.
Poza tym nie stosuję, ani pod paski toreb, ani jakiejś większej osłony. Największe obtarcia mam od stojak łapiącego za tylny trójkąt. Te osłonki haków szybko się przecierają, a nie zawsze zauważę, że już przetarły się.

Mnie rysy tak naprawdę nie przeszkadzają. Rower to jednak rower, odstawiasz pod ścianę, kładziesz na ziemię, czasem upadnie sam, czasem razem z rowerzystą. Kamienie lecące spod opon też nie pozostają bez wpływu na lakier ramy. Oczywiście jak ktoś zamierza odsprzedać po 2-3 latach rower to może oklejać. Ja zwykle jeżdżę do pęknięcia ramy.

gavin
05-07-2022, 21:53
mi ostatnio roweryk dupnął na glebe, klamki zrysowane...

patronat
06-07-2022, 10:34
Myślałem o rozwiązaniach typu: https://noso.store/pl/p/Hybrydowa-oslona-ramy-powloka-absorbujaca/316?gclid=Cj0KCQjw5ZSWBhCVARIsALERCvxKjPhGSPEpyCVF F96eQ2x2qUCVMT-_uIeaU49ZmKiZOMlnTrtEFu8aAiXzEALw_wcB

Może się wybiorę do znajomej drukarni i jakiś fajny wzór mi zrobią na okleinach crossowych? Chcę zabezpieczyć boczne elementy i amortyzator. Od dołu na ramie mam plastik, pod łańcuchem też. Poza tym , chcę mieć indywidualny wygląd :)

kipcior
06-07-2022, 11:03
Poza tym , chcę mieć indywidualny wygląd :)

A rysy to co to jest jak nie indywidualny wygląd? ;-)

Ja się nie przejmuję, bo generalnie nie kupuję roweru z myślą o jego sprzedaży. Fulla mam porysowanego i poobijanego z wgnieceniami od kamieni. Ważne, żeby sprawny był i golenie amortyzatora bez zadrapań.

patronat
06-07-2022, 11:34
A rysy to co to jest jak nie indywidualny wygląd? ;-)

Ja się nie przejmuję, bo generalnie nie kupuję roweru z myślą o jego sprzedaży. Fulla mam porysowanego i poobijanego z wgnieceniami od kamieni. Ważne, żeby sprawny był i golenie amortyzatora bez zadrapań.

Może i racja. Ale po kilkunastu latach w motocyklowym enduro, rowery dla mnie są zrobione z gównolitu i ciastoliny. Jakieś takie mocno kruche mi się wydają. A że mam nowe więc podświadomie szukam ochrony. Teraz jednak po przemyśleniach dochodzę do wniosku, że masz rację. To będzie po prostu walka z wiatrakami. Więc pozostaje aspekt wizualny, na którym mi za bardzo jednak też nie będzie zależeć. Czyli zaoszczędzona kasa pójdzie w pedały :)
Dzięki, naprawdę mi uświadomiłeś to co tak naprawdę podświadomie wiedziałem.

eMGie
06-07-2022, 11:47
To często jest tak, że ludzie poobklejają różnymi naklejkami i osłonami, a po jakimś czasie to wszystko zaczyna odłazić, poobdziera się itp. i ogólnie rower wygląda jeszcze gorzej, jakby tego nie było :-)
Wg mnie, nie ma sensu, jedynie rama koło łańcucha, bo tam potrafi się strasznie poharatać. Mój rower jest porysowany, poobijany i porysowany w każdym możliwym miejscu, ale wg mnie to mu dodaje charakteru :-)

kipcior
06-07-2022, 13:13
A że mam nowe więc podświadomie szukam ochrony.

Pierwsza rysa zawsze irytuje, bo jak to tak, a takie ładne było. Choć w praktyce to niczego nie zmienia.

Ale jednocześnie jak uwalisz cały rower błotem, które może się dostać do łożysk to spoko, tak ma być ;)

Jasne, że trochę inaczej to może na szosie czy gravelu wyglądać, bo to się wizualnie nie niszczy aż tak szybko i do pierwszej rysy niekoniecznie jutro dołączą następne. Ale też go nie okleiłem i nadal wygląda dobrze.

gavin
06-07-2022, 20:28
ładne cenki [emoji3] stalówka na clarisie za 8k? no problem

https://antymateria.com/rower-na-wymiar/all-terrain-rower-uniwersalny/

zdyboo
06-07-2022, 20:59
Jak kupowałem pierwszego gruza w czerwcu 2020, to zapłaciłem za niego 7k. Stalowy Author na rurkach Reynoldsa na Apex 1, choć fakt, że hydraulicznym.
Rondo carbą kosztowało wtedy 10-11k, ale go nie było.

Biorąc pod uwagę wzrost cen przez te dwa lata i butikową otoczkę tegoż sklepu to nie jest tak do końca wygórowana cena.

cz4rnuch
06-07-2022, 22:11
Mój zeszłoroczny ronduś 6,5 kosztował a w tym roku to samo ze zmienionym siodełkiem 9 tysi :( Troszku straszno.

Ligo
06-07-2022, 22:39
Trochę jakby nieadekwatne te podwyżki. Właśnie sprawdziłem ceny i mój Trek jest w sklepie "zaledwie" 15% droższy, niż półtora roku temu.

kipcior
06-07-2022, 22:56
Mój Silex 400 w styczniu 2020 kosztował katalogowo 6400zł, dzisiaj 7500zł czyli wzrost o 17%. Ale to były czasy kiedy nie kupowało się rowerów w cenie katalogowej tylko dostałem go za ok 5900, gdzie dzisiaj roweru nie ma i nie będzie, a jak jest to płać. I tak wychodzi realny wzrost ceny o 27% w ciągu 2 lat.

crusiek
07-07-2022, 09:17
Na szczęście ja nie mam do czego porównywać :D Bo nie dość, że kupiony w 2015roku, to jeszcze jeden z najtańszych i na wynegocjowanej ciężkim potem zniżce :D

Panowie, ja to jednak głupi jestem jak but. Kupiłem nowe błotniki (sks mood rocker czy jakoś tak), przód, mega zajefajny już przetestowany.... tył, opiera się na ramie, myślę sobie super, będzie się trzymać. Dopiero przy rowerze z błotnikiem w ręku zaskoczyłem, że przecież mi tamtędy i to górą linki i pancerze idą!!! Jak żyć ? :)

eMGie
07-07-2022, 09:33
Miałem kiedyś taki sam problem i uciąłem ten dynks, co się rury podsiodłowej miał trzymać. Jakoś dało się używać, ale się trochę telepał :-)

-Błotnik Ci się telepie
- co?
-Błotnik Ci się telepie
- nic nie słyszę bo mi się błotnik telepie

A tak przy okazji, montował ktoś bagażnik do ramy, która nie ma otworów przy tylnym kole.? Znalazłem takie z mocowaniem do tylnej osi QR i takie do sztycy.
Do sztycy raczej odpada, bo geometria ramy i wysokość siodła mocno ograniczają jego użyteczność (będzie krótkawy). Myślałem bardziej o mocowaniu do osi,
używał ktoś takie cudo, trzyma się to? Wiem, że serwis tylnego koła będzie bardziej upierdliwy, ale to mi nie przeszkadza.

kipcior
07-07-2022, 10:06
Ja miałem bagażnik na sztycy i to w fullu (w sumie to dalej go gdzieś mam). Działało ale nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie. Dzisiaj bym brał takie coś:
https://www.topeak.com/global/en/products/91-Racks
crusiek To dobry powód, żeby nowy rower kupić ;-)

crusiek
07-07-2022, 10:07
Wiem, rozglądam się, ale tylko rozglądam [emoji846]. Ja nie kupuje nowego, jak stare działa, taka stara szkoła po dziadku, raczej naprawiam i jeżdżę aż się rozsypie. Dlatego mój poprzedni rower przeżył ze mną 22 lata xD
Inna sprawa, że gravel mógłby służyć na nieco inne wycieczki xD a za takim się rozglądam xD

ku6i
07-07-2022, 10:19
Jak kupowałem pierwszego gruza w czerwcu 2020, to zapłaciłem za niego 7k. Stalowy Author na rurkach Reynoldsa na Apex 1, choć fakt, że hydraulicznym.
Rondo carbą kosztowało wtedy 10-11k, ale go nie było.

Biorąc pod uwagę wzrost cen przez te dwa lata i butikową otoczkę tegoż sklepu to nie jest tak do końca wygórowana cena.

Ta butikowość to mi się tylko z tym kojarzy: https://www.youtube.com/watch?v=nMVOpdI_nWg

Z polskiego rynku: Kross Esker 6.0 kupiony w listopadzie 2020. Cena katalogowa: 7000 zł, kupiony w promocji za 6300 zł. Obecnie cena katalogowa 7200 (wydaje mi się, że z miesiąc temu mignęło mi przed oczami 7300 czy 7400 zł ale mogę się mylić), ale w tym roku roweru w rozmiarze innym niż S to nie widziałem realnie dostępnego.

eMGie
07-07-2022, 10:40
Ja miałem bagażnik na sztycy i to w fullu (w sumie to dalej go gdzieś mam). Działało ale nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie. Dzisiaj bym brał takie coś:
https://www.topeak.com/global/en/products/91-Racks



Widziałem je, ale ceny trochę, tego... :-)

kipcior
07-07-2022, 10:42
Ja nie kupuje nowego, jak stare działa

N+1, a nie że stare ma się zepsuć :-) Poza tym można sprzedać.
Mój bieda full też jest z 2015r i już od kilku lat tak kupowałem enduro, że aż mi gravel wyszedł ;-)

eMGie Ceny jak wszystkiego dzisiaj...

zdyboo
07-07-2022, 19:16
Ta butikowość to mi się tylko z tym kojarzy: https://www.youtube.com/watch?v=nMVOpdI_nWg

Mnie trochę też, widziałem ten film HRejterów i stąd butikowość w moim poście. ;)

Bardziej na poważnie, takie małe manufaktury z jednej strony nie będą miały tanio, bo nie zamawiają osprzętu na kontenery, tylko mają swoje źródełko i radzą sobie lepiej lub gorzej. Wolumen zamówienia robi jednak cenę.
Z drugiej strony są wybawieniem dla kogoś takiego jak ja. Wiem co chcę do roweru i zwykle w propozycjach dużych producentów nie wszystko mi pasuje, bo każdy szuka jakichś oszczędności. W takiej małej manufakturze mogę powiedzieć co chcę i to dostać, a nierzadko można przynieść swoje części. Ja jestem w stanie dopłacić za to, że będę miał rower szyty na miarę.
Oczywiście dochodzi do tego jakieś tam masowanie ego, że mam unikalny rower, ale to raczej z kategorii wartości dodanych, a nie esencji.

siemalysy
08-07-2022, 20:04
"Ebajki" w górach sławą owiane :-D Oczywiście z przymrużeniem oka. Zerknijcie w ten filmik (https://youtu.be/vtkeP9opXXQ?t=559) ;)

Ligo
08-07-2022, 20:13
Kulturalny gostek - "przepraszam, dziękuję"...
Ciekaw jestem, czy to dzisiaj standard na szlaku?

zdyboo
08-07-2022, 20:42
Kulturalny gostek - "przepraszam, dziękuję"...
Ciekaw jestem, czy to dzisiaj standard na szlaku?

W moim wydaniu, tak. Zawsze dziękuję za ustąpienie drogi i staram się pozdrawiać też i pieszych na szlakach.
No może nie w Czechach bo tam jest za dużo ludzi i oni się rzadko pozdrawiają.

Przy okazji, ogłoszenie parafialne.
Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to tydzień pomiędzy 5-10 września będę nocował na Polanie Jakuszyckiej.
Jak ktoś będzie miał ochotę na MTB w Izerach w tym czasie, to wpadajcie. Wiem, że to w tygodniu, ale po ostatnim wypadzie tak mnie urzekły te góry, że postanowiłem je zjeździć do imentu. Oczywiście PL/CZ.

Ligo
08-07-2022, 21:43
W moim wydaniu, tak. Zawsze dziękuję za ustąpienie drogi i staram się pozdrawiać też i pieszych na szlakach.
Fajnie, bo właśnie tego mi brakuje, kiedy bywam w kraju. Takiej zwykłej bezinteresownej życzliwości na co dzień, która przecież nic nie kosztuje. Nie tylko na szlakach, ale i na chodniku koło sklepu. Lekki uśmiech, skinięcie głową gdy wzrok spotka się z całkiem nieznajomą osobą, u mnie krótkie "Hi" i już świat staje się piękniejszy.:-)

siemalysy
08-07-2022, 22:14
Popieram życzliwość i używanie słów, które niektórym ubyły z ich słownika. Też zawsze dziękuję, pozdrawiam. Zawsze też, jak jakiś kierowca się zatrzyma i przepuści mnie na przejściu rowerowym czy skrzyżowaniu to dziękuję podnosząc rękę luk skinieniem głowy. Odwracając sytuację, kiedy ja jestem kierowcą i kogoś przepuszczam, to jak ktoś zachowa się podobnie to jest mi po prostu miło :)




...
Przy okazji, ogłoszenie parafialne.
Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to tydzień pomiędzy 5-10 września będę nocował na Polanie Jakuszyckiej.
Jak ktoś będzie miał ochotę na MTB w Izerach w tym czasie, to wpadajcie. Wiem, że to w tygodniu, ale po ostatnim wypadzie tak mnie urzekły te góry, że postanowiłem je zjeździć do imentu. Oczywiście PL/CZ.

Tomek, dzięki za zaproszenie :) Chętnie bym wpadł chociaż na jeden dzień. Ale w robocie pewnie nie dadzą mi wolnego. Ten rok pod tym względem jest trudny, ale będę wiercił im dziurę chociaż na piątek 09.09

siemalysy
09-07-2022, 09:49
Siema :)

Na pewno używa ktoś z Szanownych kolegów kasku z technologią MIPS. A jak nie używa, a ma coś do dodania, to bardzo proszę o opinię i komentarz [emoji6]

Powiedzcie, warto dopłacać?

Udanej soboty :)

patronat
09-07-2022, 12:17
Siema :)

Na pewno używa ktoś z Szanownych kolegów kasku z technologią MIPS. A jak nie używa, a ma coś do dodania, to bardzo proszę o opinię i komentarz [emoji6]

Powiedzcie, warto dopłacać?

Udanej soboty :)

Kaski temat rzeka. W motosporcie mips jest niezbedny do homologacji w niektorych krajach np USA. Ale za to waga rośnie, nawet około 300 gram. Na rower mam kask z mipsem od Bella. Kupiony w Decathlonie na promce za 299 pln. Dwa razy fajniejszy i wygodniejszy niż daleko nie szukajac Rudy za 500. Wazniejsza jest mz ochrona potylicy, ale jak sie ma dwa w jednym jest to spoko opcja.
Natomiast niezaprzeczalne jest zabezpieczenie glowy przed wstrzasem mozgu, ktore mips daje. Dla mnie must have jesli juz uzywa sie kasku.

zdyboo
09-07-2022, 14:14
Ja mam trzy kaski, wszystkie bez MIPS lub podobnych systemów. Może przy jakiejś wymianie się skuszę na taki system, ale niekoniecznie.
Kask rowerowy to ulamek milimetra plastiku i do półtora centymetra styropianu. To nie jest jakaś szczególnie mocna ochrona. Jak pykniesz bańką przy 50+ to, żaden MIPS cudów nie zdziała.
MIPS powiększa kask i lubi szarpać za włosy, choć to ostatnie niekoniecznie może Cię Michale dotyczyć, podobnie jak i mnie. :mrgreen:

patronat
09-07-2022, 15:27
Nie powinno to mieć znaczenia, w dobrym kasku pracuje cała wewnętrzna skorupa oddzielnie od zewnętrznej. Wygląd wkładek to praktycznie to samo co w normalnym. Żeby wkładka pracowała trzeba dość dużej siły.

zdyboo
09-07-2022, 19:14
Padł mi ostatecznie pulsometr lub sam pasek od pulsometru Garmina. Dziś przez cały dzień odbiornik nie widział pulsometru. Łudziłem się, że może bakteria się wyczerpała, choć o tym powinien być komunikat na ekranie odbiornika. Jednak się okazało, że to nie wyczerpana bateria.

Pytanie zatem, używacie z Garminem tylko oryginalnych pasków pulsometru czy jakieś zamienniki? Jeżeli zamienniki, to jakie?

crusiek
09-07-2022, 21:18
Ja osobiście używam oryginalnych i działają idelanie.
W teorii urządzenie garmina powinno znaleźć urządzenie o ile używa ono ANT+ ... tyle teoria, niestety nie przerabiałem na żywca.

Polar H10 btw
https://www.youtube.com/watch?v=Hr-jnRgaDlA

siemalysy
09-07-2022, 23:39
Do ubiegłego roku używałem oryginalnego paska. Jednak popękały w nim elektrody i przestał pokazywać tętno. Przed całkowitym padnięciem paska zdarzało się, że wyniki były przekłamane. Od roku jeżdżę bez paska, jeszcze go nie kupiłem, może jest mi zbędny. W każdym razie myślałem o jakichś zamiennikach, ale jak będę kupował, to kupię oryginał. Tylko w moim przypadku będzie to tylko pasek bez czujnika.

- - - - kolejny post - - - - - -


Kaski temat rzeka. W motosporcie mips jest niezbedny do homologacji w niektorych krajach np USA. Ale za to waga rośnie, nawet około 300 gram. Na rower mam kask z mipsem od Bella. Kupiony w Decathlonie na promce za 299 pln. Dwa razy fajniejszy i wygodniejszy niż daleko nie szukajac Rudy za 500. Wazniejsza jest mz ochrona potylicy, ale jak sie ma dwa w jednym jest to spoko opcja.
Natomiast niezaprzeczalne jest zabezpieczenie glowy przed wstrzasem mozgu, ktore mips daje. Dla mnie must have jesli juz uzywa sie kasku.

Kask w moto, a rowerze to trochę inna bajka. Jednak garnek na głowie i tu i tu mieć trzeba ;) Dzięki za info. Połamałem kask bez MIPS podczas konkretnej gleby poprzedzonej niezłym lotem i wstrząsu mózgu nie miałem. Żona połamała w ub. roku kask i też skończyło się bez wstrząśnienia mózgu. Przynajmniej na SOR tego nie stwierdzono. Na to nie ma reguły. Zamierzam zmienić kask i myślę, żeby kupić droższy z mipsem.


Ja mam trzy kaski, wszystkie bez MIPS lub podobnych systemów. Może przy jakiejś wymianie się skuszę na taki system, ale niekoniecznie.
Kask rowerowy to ulamek milimetra plastiku i do półtora centymetra styropianu. To nie jest jakaś szczególnie mocna ochrona. Jak pykniesz bańką przy 50+ to, żaden MIPS cudów nie zdziała.
MIPS powiększa kask i lubi szarpać za włosy, choć to ostatnie niekoniecznie może Cię Michale dotyczyć, podobnie jak i mnie. :mrgreen:

:-D
Tomek ja i tak zawsze pod kask zakładam buffa, więc szarpania nie będzie ;)

Ligo
09-07-2022, 23:44
Kaski temat rzeka. W motosporcie mips jest niezbedny do homologacji w niektorych krajach np USA.
Ja tylko dopiszę, że należy być ostrożnym z tym uogólnianiem USA, bo w każdym stanie jest inne prawo i jeśli np. w NY State jest taki obowiązek, to nie znaczy, że w Ohio, czy Pensylwanii musi być tak samo. Sorry.:-)

zdyboo
10-07-2022, 08:44
Jadąc ciapongiem w okolice Jeleniej Góry czy nawet dalej do Szklarskiej, zaraz za Wałbrzychem zaczyna się Boguszów-Gorce. Obrazek z okna pociągu wygląda przecudnie, niemal idyllicznie. Poprosiłem kolegę który chodzi po górach, żeby wyrysował mi trasę. Wczoraj nią pojechałem.

Tym razem w pociągu był względny luz, nie było żadnych problemów z rowerami. W Boguszowie-Gorcach byłem planowo, czyli sporo przed ósmą. Powietrze było rześkie, zatem ruszyłem wedle wyznaczonej trasy, po około 2 km zjechałem na miękkie, a chwilę dalej wjechałem w las. Początkowo droga trawersowała zbocza Dzikowca i mimo ciągłego podjazdu widoki jak tylko pokazywały się zza drzew robiły robotę. Nawierzchnia była dobra jak na rower MTB i jedyną rzeczą na jaką trzeba było uważać, to aby nie wpaść w koleiny wyrzeźbione przez wodę spływającą z gór.
Dosyć sprawnie przejechałem Park Krajobrazowy Sudetów Wałbrzyskich i zjechałem do Grzędów Górnych. Tylko po to, aby zaraz zdobywać następne szczyty. Wiedziałem, że na tym odcinku mam najbardziej stromy podjazd trasy, wg ridewithgps.com ponad 17%. Niestety nawierzchnia rozjechana przez drwali sprawiła, że w znacznej mierze pokonałem go pieszo. Nie był to jednak długi podjazd.

Drogą wśród traw dojechałem do nieczynnego kamieniołomu melafiru, gdzie było zejście z rowerem. Prawie pionowa ściana z dużymi, luźnymi kamieniami to nie na moją technikę. Widok z góry był jednak warty schodzenia z rowerem. Z kamieniołomu już blisko było do Kamiennej Góry, a w samym mieście był fajny szutrowy zjazd. Na rynku jeszcze wszystko było pozamykane, zatem pojechałem szybko dalej. Już na początku zmyliłem drogę i pojechałem nie po tej stronie płotu. Po właściwej stronie płotu droga był mocno zarośnięta, do momentu wjechania na plac budowy trasy S3, plac był na szczęście bezludny i przejezdny zatem szybko wróciłem do traw. Ogólnie od Kamiennej Góry jakość nawierzchni mocno się zmieniła, górskie szutry ustąpiły miejsca trawom, było też mniej widokowo. Dodatkowo zaczęły się interwały, których nie lubię. Co chwilę był krótki, ale wymagający podjazd i następujący zaraz po nim podobny zjazd. Na profilu nie wyglądało to tak wymagająco. Zmęczenie też już dawało o sobie znać. Uparcie jednak zaczynałem zamykać pętlę.

Przez Rudawski Park Krajobrazowy dojechałem do masywu Trójgarbu, gdzie zaczął się najbardziej błotny odcinek. Część dróg była spoko, choć trafiały się na nich miejsca, gdzie próbując pokonać niezbyt dużą kałużę wklejałem rower niemal po osie. Były też odcinki, gdzie jechałem cały czas w błocie, bo droga była rozjeżdżona przez drwali. Udało się w końcu wydostać z tego błotnego piekła i po przebytym dystansie wiedziałem, że jestem już blisko Boguszowa-Gorców, choć nadal czekały mnie kolejne podjazdy. Podjazdów już miałem dość, ale rzut oka na mapę nie pozostawiał wyboru, byłem już za blisko by kombinować. Obrzeżem masywu Chełmca dojechałem do miasteczka, gdzie okazało się, że mam godzinę do pociągu, akurat na obiad i drobne zakupy. Pociąg był planowo, choć już było trochę ludzi z rowerami. W Wałbrzychu się zrobiło trochę luźniej, udało mi się nawet wstawić rower do zagrody i wysiadłem na Grabiszynku. Odwiedziłem jeszcze myjkę i zajechałem do domu.

Generalnie trasa jest wymagająca kondycyjnie. Przewyższenia ani dystans nie szokują, ale podjazdów i zjazdów jest sporo i są strome. Praktycznie nie ma płaskich odcinków. Do tego drogi w drugiej połowie trasy są zarośnięte, a źle się zjeżdża nie widząc co w tej trawie może się kryć. Dojechałem się w sumie. Idylliczny obrazek nie do końca szedł w parze z doznaniami.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/7441267694

Fotosy:
64533
Widok z trawersu Dzikowca.

64534
Kolejny.

64535
I jeszcze jeden.

64536
A to już panorama za Grzędami Górnymi. W centrum widać kamieniołom melafiru, ale czynny.

64537
Droga do nieczynnego kamieniołomu, rozdzielająca las iglasty od liściastego.

64538
Panorama z Jastrzębiej Góry.

64539
Kapliczka Matki Boskiej Częstochowskiej.

64540
Nieczynny kamieniołom melafiru.

64541
Rynek w Kamiennej Górze.

64542
Pod S3. Mogli zaorać tę zarośniętą drogę, ale zrobili wiadukt.

64543
Nad Gostkowem. Budowa S3.

64544
Kamuflaż opony jest łatwy na Trójgarbie.

64545
Trójgarb, po lewej widać drogę, która chwilę wcześniej zjechałem.

64546
Panorama Karkonoszy, Śnieżka na środku.

64547
Okłady z błota.

gavin
10-07-2022, 12:19
https://www.amazon.pl/dp/B00TTBQWJE?tag=ugcplpepper21-21&ascsubtag=342095628

crusiek
10-07-2022, 12:21
Do m6100 nie wlezą z radiatorami co nie?
Chociaż gdzie indziej jest napisane że paszą

siemalysy
10-07-2022, 18:26
Tomek ( zdyboo ) zacna traska :)
crusiek, do Twoich zacisków klocki z radiatorem J03A powinny pasować. Tak przynajmniej jest napisane na stronie shimano.

crusiek
10-07-2022, 18:37
Tak, upewniłem się po stokroć i sobie zamówiłem jeszcze w promocji xD

Dzięki.

crusiek
10-07-2022, 18:40
Fajne traski robicie weekendowo, ja nie mam weny w ten weekend, pogoda taka sobie...

siemalysy
10-07-2022, 18:59
Ten weekend u mnie bezjajeczny rowerowo. Wczoraj po południu miałem pyknąć na wschód od Łodzi, ale po obiadku się zdrzemnęło mi za długo i nie pykło ;) Dziś z kolegą zrobiliśmy krótki patrol po okolicznych ścieżkach i to na tyle. Pogoda dziś mało letnia, chłodno i do tego deszcz. Na kilka minut pod drzewem musieliśmy znaleźć schronienie, żeby nie zmoknąć.

crusiek
10-07-2022, 19:07
No, tutaj na przemian deszcz i słońce w interwałach godzinnych :)
Patrzę na pogodę i ten tydzień jakiś ogólnie słaby będzie.
Inna sprawa, że już wczoraj załapałem mega lenia :D

zdyboo
10-07-2022, 19:15
Mnie się trochę kończą opcje pociągowe.
Od 1 lipca do 31 sierpnia pociąg w Kotlinę Kłodzką jeździ tylko do Kłodzka, potem autobus zastępczy, który nie zabiera rowerów.
Między 8, a 18 sierpnia na tej trasie autobus zastępczy ma dodatkowo kursować z Wro do Strzelina, czyli pociąg przez 10 dni będzie jeździł tylko między Strzelinem i Kłodzkiem, jakieś 60 km ze 130 km trasy.
W sierpniu jeszcze dojdzie remont na trasie z Jeleniej Góry do Szklarskiej Poręby, który mam nadzieje skończy się planowo 3 września, bo 5 września mam być w Jakuszycach i nie bardzo mi się chce dymać z Jelonki na Polanę Jakuszycką na kole, zwłaszcza na MTB z plecakiem.

Swoją drogą to tylko obrazuje podejście przewoźników kolejowych do rowerzystów. Tak to spoko, jesteśmy dla rowerzystów, mamy (mieć) specjalne wagony rowerowe. Póki się coś nie wysypie, wtedy mamy was w dupie. I rozumiem, że jest jakiś niespodziewany przypadek, jakaś awaria zasilania, czy ktoś się rzuca pod pociąg i prorok wstrzymuje ruch na połowie trasy, wtedy ogarnia się autobusy na szybko, ale jak są planowe remonty (pomijam wakacyjny termin remontów na najbardziej turystycznych trasach), o których wiadomo, że będą sporo wcześniej, to można ogarnąć autobusy w których da się przewieźć rower.
Z drugiej strony nawet w przypadku takich losowych wypadków, wypadałoby mieć busa w którym da się rower przetransportować. Ja raz nie pojechałem z Wro, bo była awaria zasilania na dworcu i KD podstawiły autobus zastępczy, jakieś 30 minut po planowym odjeździe pociągu, czyli mają jakieś procedury na taką ewentualność. Wqrwiłem się, ale wróciłem do domu, nic się nie stało w sumie. Gorzej jak trafiłbym na taki fakap w drodze powrotnej daleko od domu, wtedy zostaje booking.com i liczenie, że jutro będzie normalnie.

Do tego jeszcze brak gruza nie pomaga, ale nawet w tej ograniczonej mobilności pociągów mam pomysły na kilka tras MTB, pora odświeżyć tematy sprzed trzech lat i sprzed dwudziestu trzech też. ;)
Coś w tym tygodniu nawet zrobię, bo mam wolne. Muszę nieco odpocząć od roboty.

gavin
10-07-2022, 23:02
nowe kółka pasują! dzięki Marcin
64557

zdyboo
11-07-2022, 13:07
Pasek od czujnika tętna wymieniłem, ale to nie on okazał się być winnym.
Musiałem zrestartować sam czujnik, można wyjąc bakterię i poczekać 30 sekund, przed założeniem nowej, a można zewrzeć styki baterii.
Teraz mam dwa działające paski. Nie będę jednak kombinował z oddawaniem, bo stary i tak dobiega swych dni.

matomi
11-07-2022, 16:20
nowe kółka pasują! dzięki Marcin
64557

Również dziękuję i cieszę się. Mam nadzieję, że będą Cię woziły równie dobrze jak mnie kiedyś. I bez szmat! ;-)
Miło było poznać.

siemalysy
11-07-2022, 16:51
W okolicy chłopaki robią, poprawiają, ulepszają i w jakimś stopniu utrzymują trasę XC. Ktoś wpadł na pomysł, żeby ukraść kamienie, które miały być użyte na trasie.

Info z profili XC Rokitnica (https://www.facebook.com/566775597181310/posts/1345502949308567/)

Szkoda strzępić ryja na takich dzbanów. Łapy ucinać przy samej d.pie!

crusiek
11-07-2022, 17:44
Nawet kamienie kradną... Ja pierdziu...

crusiek
12-07-2022, 12:09
Ciekawe, czy te żelki, co to je sobie z the feeda na test zamówiłem nie obrosły już mchem :D:D:D

64582

eMGie
12-07-2022, 12:21
Przeterminowane przyjdą :-)

crusiek
12-07-2022, 13:06
Dziadostwo :D Już z Chin wszystko (no dobra nie wszystko) szybciej idzie darmową przesyłką :D a tu 21 dolcow wyszło za przesyłkę i co? Nintendo :D

eMGie
12-07-2022, 13:33
Ja tam nawet coś oglądałem, ale dałem sobie spokój, bo mi dopłacać kazali :-)

crusiek
12-07-2022, 14:18
No ja jestem ciekaw pewnych produktów, zniżka 15 dolców plus miałem kupon 5 dolców i to akurat obcięło koszt dostawy, powiedzmy. xD

zdyboo
12-07-2022, 23:24
Urlop mam, zatem mogę jeździć w tygodniu. To pojechałem.

Zastanawiałem się czy wsiądę do pociągu u siebie na osiedlu, bo w tygodniu może sporo ludzi jechać do fabryk wszelakich i już raz z tego powodu nie wsiadłem, ale tym razem się udało. Mógłbym dymać na kole główny, ale na MTB mógłbym nie zdążyć, już raz nie zdążyłem.
Na głównym cisza, pociągu nie ma, info ze szczekaczki nie ma, są tylko ludzie. W końcu przyjechał taki z Kłodzka i wszyscy wsiedli, to ja też. Dopiero po chwili wyświetlili, że to do Kłodzka Miasto/Lichkov. Znaczy do Kłodzka pociąg, a potem bus. Byłem jedynym rowerzystą i ostatecznie rower powiesiłem, bo zaczynała latać po składzie. Wyjechaliśmy z Wro z opóźnieniem, zatem i w Bardzie byliśmy po czasie, ale wielkiego dramatu nie było.

Ruszyłem niebieskim rowerowym w Góry Bardzkie oddział wschód. Czyli tradycyjnie 2 km po twardym bez ekscesów przewyższeniowych w Opolnicy zjazd na miękkie i fajera z procentami się odpala. Tym razem nie robiłem pętli niebieskim, ale szybko z niego zjechałem. Plan był taki, żeby znaleźć przejezdną drogę do Przełęczy Wilczej przez góry. Najlepiej taka co by po niej i gruz poszedł. Plan był ambitny, bo bez obozów pośrednich i popasów. Trasę dokładnie obejrzałem na zdjęciach satelitarnych, ale w lesie to se mogłem. Zasadniczo się udało, dojechałem do szutrowej autostrady, prowadzącej na przełęcz. Względem planu teren wymusił jedną zmianę. Na Rozdrożu pod Radoszem nie znalazłem drogi, może wjazd na nią był akurat zasypany chrustem przeznaczonym do jesiennej zbiórki. Nie szukałem, pojechałem niebieskim pieszym, który był rozjechany przez sprzęt do zrywki, przez co zjazd na MTB był w błocie i koleinach, przez co rowerem miotało, ale skoro nie popuściłem w pampersa i nie zdobyłem przyłożenia widać nie tak bardzo, ale gruza bym chyba sprowadzał. Choć bez błota bym tam zjechał.
Wbiłem na szuter co metrów ma cztery na szerokości i gładki jest wielce. Na zjeździe to można normalnie bez trzymanki na fejsa posty wrzucać, ale jakbym tak zrobił, to bym się zderzył z samochodem. Ostatniej rzeczy jakiej się spodziewałem, to granatowa Corsa na ząbkowickich blachach z czarnulą w zielonej bluzce za kierownicą. Mam nadzieję, że to nie GM ją tak pokierowało tylko jechała bo było jej wolno.

Przełęcz Wilczą minąłem i wbiłem na kontynuację szutrów do Przełęczy Srebrnej. Droga pomiędzy przełęczami jest podzielona. W połowie to szutry pożarowe, gdzie jedyną trudnością jest nachylenie, a w połowie to zwykła droga leśna gdzie trudnością są pokrzywy, wysoka trawa i kałuże tej wielkości, że na pewno mieszkają w nich utopce. Na most na Przełęczy Srebrnej prowadzą 4 schodki, dwa na wjeździe i dwa na wyjeździe. Gruza zawsze znosiłem/wnosiłem na MTB sobie zjechałem/wjechałem, żeby siary i przypau nie było. Krótki zjazd asfaltem pod fort. Budka z piwem była zamknięta, co w zasadzie było dla mnie pewnikiem, zatem ostro skręciłem i zapodałem w górę. Wjechałem w Góry Sowie. Kiedyś już początek podjazdu był po kamerdolcach, teraz asfalt gładki jak opony w szoszuffce. Zblokowałem sobie amory i turlałem się, turlania było całe 400 metrów i 25 metrów w górę. W sumie relaks i łapanie oddechu przed podjazdem w prawdziwych górach, po kamerdolcach, gdzie procenty wzrosły. Nie było jednak tak źle. Jechałem nawet nie dysząc za bardzo w kierunku Przełęczy Woliborskiej i piwa na niej. Żeby tak całkiem nie przemknąć między kolejnym przełęczami zdecydowałem się na etapie planowania na szlak rowerowy trawersujący zbocza. Dzięki temu miałem okazję spotkać Rzeź Polskich Lasów. Za to nie spotkałem widoków. Dobre i to.

Na przełęcz wjechałem inną drogą niż robiłem to zwykle 20 lat temu, ale i tak było spoko. Przy okazji się okazało, że kompletnie pojechały mi się przełęcze i piwo to dopiero na Jugowskiej jest. Na Woliborskiej była tylko zwykła wiata z parą emerytów pod nią, ale nie mieli piwa. Wiem, bo zapytałem. Kiedyś tak zapytałem parę z Górnego Śląska na Przełęczy Kłodzkiej i mnie poczęstowali. Od tamtej pory na każdej przełęczy pytam. Upewniwszy się na Garminie i na telefonie, że do Jugowskiej już niedaleko, ruszyłem ku piwu. Trasa wiedzie świetnym szutrem. Całość (Żółta Bielawa) można przejechać gruzem czy nawet rołd z plusem. Przy okazji wyszło, że nie jest wcale tak blisko. Początek to był 2% zjazd, zatem nawet taki mastodont jak moje MTB jechał sprawnie, potem był zjazd, tam już nie było samochodów, zatem było szybko, a potem był zakręt i miejscami robiło się dwucyfrowo w górę. No ale czego nie robi się dla piwa. Na przykład na Polanie Bielawskiej, która znajduje się nad Jugowem, ale to szczegół, zrobiłem popas na batona, bo ssanie się włączyło. Z polany już nie było faktycznie daleko i zameldowałem się na Przełęczy Jugowskiej.

Tam chyba jakiś hotel lub centrum konferencyjne budują, ale ważne, że było piwo. Zawsze kosztuję lokalne smaki zatem Sowiogórskie Jasne Pełne zostało wypite ze smakiem. Wybór był ciężki, bo była dostępna pełna oferta Bielawskiej Wytwórni Napojów Sp. z o.o. Sp. K. Poradziłem sobie jednak tylko dzięki doświadczeniu browerzysty. Jakby co to możecie dzwonić i pytać co wybrać, zawsze chętnie doradzę. Sprawdziłem ciapongi i stwierdziłem, że na bezpośredni o 13:42 to nie ma bata, nie zdążę, jeszcze wg Climb Pro dwa podjazdy mnie czekały. Będzie trzeba się przesiąść w Jaworzynie Śląskiej. Przy okazji, pani za barem mówiła z uroczym kresowym akcentem, pewnie Ukrainka, choć całkiem dobrze mówiąca po polsku, zatem może jednak z kresów. Miałem w technikum nauczyciela ze Lwowa co mówił z identycznym akcentem.

Początkowo chciałem jechać bezpośrednio na Kozią Równię, przyzwyczajenie sprzed lat tak proponowało, ale GPS proponował inaczej. Chwila zjazdu asfaltem i wbiłem na kolejny szeroki szuter. Była ambona widokowa, znowu była trasa na gruza, ale jak się skończyła, choć nadal Czarna Bielawa to dziękowałem, że mam MTB. Zatem raczej dla koneserów gruza i to tych wytrawnych. Były za to widoki, takie, że aż mi się raz wyrwało: O qrwa! Cóż. jestem tylko Polakiem. Gdzieś na sekcji MTB złapał mnie deszcz. Zatrzymałem się, aby paparat zapodać od worka. Potem okazało się, że oberwałem tylko skrajem tego deszczu, bo jak pakowałem aparat to nawet podłoże nie zrobiło się mokre, a niżej już było. Zjazd był ciekawy, jak dla mnie nawet techniczny, choć pewnie wyjadacze by ziewali.
Na twarde wbiłem w Kamionkach, jak się potem okazało niecałe 10 km od celu podróży. Dojazd z Pieszyc do Dzierżoniowa był z wiatrem w plecy zatem było sprawnie. Na dworcu w Dzierżoniowie okazało się, że był bat i zdążyłem na ciapong bezpośredni, kupiłem bilet apką, sprawdziłem peron i jeszcze był czas na ostatniego batona. Miał być obiad w znanej pizzeri w Dierżoniowie, ale życie mnie nauczyło, że nie rezygnuje się z możliwości pojechania wcześniejszym ciapongiem. Przy okazji przetestowałem trasę przez Sobótkę, ale tak nienachalnie bo jednak zatopiłem się w lekturze. "Kobieta bez znaczenia. Historia Virginii Hall, najgroźniejszej agentki II wojny", Sonia Purnell. Polecam.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/7457288143

Fotosy:
64600
Klasyczny widok ze wschodnich Gór Bardzkich na zachodnie.

64601
Jeszcze Góry Bardzkie, a już widać Fort Donjon. Wiadomka, jak dobrze widać z dołu, to nie ma po co jechać na górę.

64602
Szutrowa autostrada pomiędzy Przełęczą Wilczą, a Srebrną.

64603
Alpy Bardzkie, musi skoro są krowy.

64604
Ktoś wie jak się ro różowe nazywa. Rośnie w Górach Izerskich, rośnie i w Górach Sowich.

64605
Na pierwszym planie to nie wiem, ale w tle to oczywiście Ślęża i Radunia.

64606
W drodze na Bielawską Polanę.

64607
Bielawska Polana, ta skała, to najprawdopodobniej Żmij.

64608
Widok: O qurwa.

64609
Widok z ambony widokowej. Jeszcze pięć lat i ją podwyższą albo będzie niezły widok na świerki.

64611
Kiedy spoglądasz na Ślężę i Radunię, one również spoglądają na ciebie.

64612
Koniec sekcji gruzowej na Czarnej Bielawie.

maniak666
13-07-2022, 18:57
Wiem, wiem. Do działu humor z tym. Ale jakoś nie mogłem się oprzeć :)


64621

Ligo
13-07-2022, 20:10
Ktoś nie pomyślał, bo na obręczach znacznie lepiej by się toczyło.;-)

Wujot
14-07-2022, 12:16
do usunięcis

crusiek
14-07-2022, 17:36
Przeterminowane przyjdą :-)

Nie przyszły przeterminowane, ale za to zostało naliczone CŁO, no i całe te zniżki pies trącił :D
Przypomniałem sobie dlapoczemu od lat nic ze stanów nie zamawiałem :D
Słaby deal :D
Dabummmm, tssssss :)

zdyboo
14-07-2022, 19:08
Raczej było naiwnym zamawianie czegoś spoza UE i liczenie, że cło nie zostanie doliczone. :)
Odkąd Poczta Polska otrzymała uprawnienia do naliczania opłat celnych system jest coraz bardziej szczelny, a firmy kurierskie nigdy nie "zapominały" o pobieraniu takich opłat.
Mnie ostatnio Poczta Polska doliczyła 9 zeta opłat celnych za odsyłkę z UK torebki Restrapa, którą wysłałem do naprawy.
Nie wiem na jakiej podstawie to doliczyli, skoro naprawa była gwarancyjna i bezpłatna, a jedyne za co zapłaciłem to za przesyłkę do UK. 20 zeta za list polecony.

crusiek
14-07-2022, 19:37
Zapomniałem o cle xD zupełnie i absolutnie xD
Aj tam, przeżyje, duży jestem xD

elmo
15-07-2022, 09:22
Po zwiedzaniu Kaszub przyszedł pomysł na klasykę - czyli Szlak Orlich Gniazd. Jechał ktoś z szanownego grona? Jakieś pomysły które odbiegają od klasycznej drogi?

Zamysł jest taki aby ruszyć z rana PKP do Krakowa. Następnie Kraków - Częstochowa oczywiście na rowerze tak aby zdążyć na co najmniej ostatnie połączenie Częstochowa-Skierniewice

Ligo
15-07-2022, 20:16
I chcesz to zrobić w ciągu jednego dnia, łącznie z dojazdem?

gavin
15-07-2022, 20:38
Też mam taki plan, tylko, że w drugą stronę. Od Częstochowy zacząć i w Jaroszowcu pojechać do domciu do Czeladzi.

zdyboo
15-07-2022, 20:43
Sobie tylko kierunek i siłę wiatru sprawdźcie, bo znowu zaczęło mocniej wiać.
Jedną z zalet powrotu na MTB jest to, że problem wiatru przestał mnie dotyczyć. :)
Bo wyjątkowo źle mi się jeździ pod wiatr na MTB.

gavin
15-07-2022, 21:30
Zdybuś jutro jadę do Świeradowa. Jakby co to pisz.

matomi
15-07-2022, 22:39
Po zwiedzaniu Kaszub przyszedł pomysł na klasykę - czyli Szlak Orlich Gniazd. Jechał ktoś z szanownego grona? Jakieś pomysły które odbiegają od klasycznej drogi?

Zamysł jest taki aby ruszyć z rana PKP do Krakowa. Następnie Kraków - Częstochowa oczywiście na rowerze tak aby zdążyć na co najmniej ostatnie połączenie Częstochowa-Skierniewice

Ja jechałem, kilkukrotnie. Zarówno z noclegiem, jak i cały na raz. Pieszy, rowerowy i kombinowany. Ale zawsze z Częstochowy do Krakowa. Nie odwrotnie, bo jest z górki, a nie lubię iść na łatwiznę ;P
Tu przykład https://www.strava.com/activities/1151020429

A jeśli chcesz jedyny prawilny pieszy, bo lubisz się upodlić ;) (korzenie, wystające skałki, piach i miejscami butowanie, czasem solidne błoto) to również dysponuję kreską (krk-czw).

- - - - kolejny post - - - - - -


Też mam taki plan, tylko, że w drugą stronę. Od Częstochowy zacząć i w Jaroszowcu pojechać do domciu do Czeladzi.

Akurat za Jaroszowcem szlak wiedzie przez rezerwat Pazurek. Fajnie tam. Szkoda omijać :(

Ligo
15-07-2022, 22:58
Jura to moje rejony. No i właśnie chodzi o to, że jest całkiem sporo miejsc, gdzie byłoby dobrze się zatrzymać, podelektować fajnymi widoczkami, nawet zapłacić za wejściówkę na Mirów czy Bobolice, a nie tylko gnać na złamanie karku z górki na górkę, byle tylko zaliczyć traskę i w efekcie widzieć tylko asfalt pod przednim kołem. To chyba nie o to chodzi.

gavin
15-07-2022, 23:56
Ja jechałem, kilkukrotnie. Zarówno z noclegiem, jak i cały na raz. Pieszy, rowerowy i kombinowany. Ale zawsze z Częstochowy do Krakowa. Nie odwrotnie, bo jest z górki, a nie lubię iść na łatwiznę ;P
Tu przykład https://www.strava.com/activities/1151020429

A jeśli chcesz jedyny prawilny pieszy, bo lubisz się upodlić ;) (korzenie, wystające skałki, piach i miejscami butowanie, czasem solidne błoto) to również dysponuję kreską (krk-czw).

- - - - kolejny post - - - - - -



Akurat za Jaroszowcem szlak wiedzie przez rezerwat Pazurek. Fajnie tam. Szkoda omijać :(a tam już byłem niedawno [emoji106]

https://www.strava.com/activities/7315309224

zdyboo
17-07-2022, 09:23
Jako, że kończą mi się nieco pasma w Sudetach, a Orlicke hory nadal niedostępne przez PKP to postanowiłem pojechać w Góry Bystrzyckie, czyli pasmo przylegające do Orlickich hor od wschodu.

Tym razem dwie przesiadki, jedna na głównym bezproblemowa i w Kłodzku, gdzie już musiałem poprosić paną konduktor, żeby pociąg z Jeleniej Góry do Kudowy Zdrój poczekał na mnie i jak się okazało na kilkanaście innych osób też. Dziwna sprawa z tymi opóźnieniami. Z Wrocławia wyjechaliśmy planowo, nigdzie nie staliśmy by przepuścić pociąg z naprzeciwka, a i tak było prawie 10 minut spóźnienia w Kłodzku. Pociąg zaczekał i przed wpół do dziewiątej byłem w Polanicy Zdrój.

Krótki przejazd przez śpiące jeszcze miasto i wypych (19%) pod torem saneczkowym. I w sumie kawałek dalej też. Tam miałem nieco bardziej trawersem pokonać zbocze, ale nie do końca ufałem oznakowaniu na drzewach i wepchnąłem rower do samej góry.
Dalej szlak prowadził przez całkiem przyjemny las iglasty, ale to szlak typowo pod MTB i to najlepiej FS. Duża ilość korzeni i kamieni część z nich jest pomazana odblaskową farbą, żeby były widoczne, przy dużej prędkości można rozwalić oponę lub nawet obręcz. Mnie to nie groziło bo nadal się wspinałem, zatem większe prędkości były poza moim zasięgiem.
Na obrzeżach Szczytnej przeciąłem DK8 i wjechałem na równy szutrowy szlak rowerowy. Tu już nie było korzeni czy kamieni. Można zapodać gruzem, tylko nie mam pojęcia jak się tam dostać, oprócz DK8, ale trzeba w szczególny sposób słabować na umyśle, aby robić podjazd rowerem krajówką w Polsce.

Zbliżałem się do granic Parku Narodowego Gór Stołowych, w który wjechałem przy parkingu Skalne Grzyby. Myślałem, że choć w PN odetchnę od widoku wycinki, ale gdzie tam. Tną tak samo jak w innych lasach. Rzeź.
Tam miałem w planach nieco złamać regulamin PN i pojechać najpierw po szlaku pieszym, a potem drogą w ogóle bez oznaczeń szlaku. Okazało się, że na szlaku pieszym jednak też jest szlak rowerowy, zatem było na legalu i dopiero na droga w dół okazało się być zwykłą drogą. Góry Stołowe jakoś do tej pory omijałem rowerowo, ale jak odzyskam gruza to się tam wybiorę, bo wygląda to całkiem nieźle.

Przez Złotno dotarłem do Dusznik Zdroju i zacząłem wspinaczkę do Schroniska pod Muflonem. Podjazd prowadzi najpierw nierównym asfaltem, a potem drogą leśną. Trzy lata temu musiałem na tym podjeździe robić przerwy, teraz wszedł na raz i zatrzymałem się tylko dwa razy na chwilę potrzebną do przepuszczenia samochodów jadących z naprzeciwka. Można też do schroniska dostać się drogą szutrową, ale wtedy trzeba zjechać/sprowadzić rower, bo droga prowadzi nieco nad schroniskiem, ale jeżdżą nią też samochody, bo kilka widziałem zaparkowanych na parkingu pod lasem.
Wjechałem w Góry Bystrzyckie. Początkowo jechałem po równych i szerokich drogach szutrowych oraz nieco dziurawych asfaltach. Jak na środek lasu i gór to minęło mnie dużo samochodów, znaczy kilka. Pętlę po górach zaplanowałem w taki sposób, że do Huty dostanę się podjazdem po szlakach 100-102, a zjadę Wiecznością, czyli prostym odcinkiem drogi o długości ponad 5 km. Wieczność już nie jest taka ładna nawierzchniowo i pokazuje to z czego słyną Góry Bystrzyckie czyli kamerdolce wbite w drogę. Nachylenie jednak jest symboliczne i jedzie się dosyć wolno. Dopiero zjazd do Pokrzywna pokazuje po co w tych górach jest MTB. Ja już ten zjazd robiłem na HT i nie chcę tego powtarzać, a co dopiero na sztywnym rowerze, ale jak ktoś lubi jak go wszystko boli i plomby wypadają z zębów to może. Na FS to był całkiem przyjemny i dosyć szybki zjazd.

W Pokrzywnie złapałem asfalt, otarłem się jeszcze o dalekie rubieże Polanicy Zdrój i asfaltem pojechałem do Kłodzka. Tam jest trasa w terenie, ale jej spory odcinek prowadzi gliniastą drogą dojazdową na pola, która jest masakrycznie rozjeżdżona. Wystarczy trochę wody i tam można wkleić rower po osie. Jechałem tam raz, jak było bardzo sucho i nawet mój kolega od chodzenia po górach nie lubi tego odcinka. Ponieważ rower miałem względnie czysty to nie chciałem ryzykować takiej przeprawy na sam koniec wyjazdu. W Kłodzku okazało się, że jest sporo czasu do pociągu, zatem obiad, zakupy i do domu.
Radar burzowy pokazywał, że będzie padało w trakcie przejazdu z dworca, zatem zostałem w pociągu bo kontynuował on jazdę do Zgorzelca, czyli jechał przez moje osiedle. Pomyślałem, że skoro przyjechał spóźniony to zaraz odjedzie, ale jak okazało się, że 9 minut po planowej godzinie nadal stoi przy peronie to wysiadłem i popedałowałem do domu. Nie padało, za to był wmordewind.

Trasa łatwa, bo nie dobija wertikalem, ale wymaga MTB dla bezpieczeństwa i wygody. Nie obfituje też w widoki, większość trasy prowadzi przez las.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/7479246139

Fotosy:
64731
Parking Skalne Grzyby.

64732
Szlak rowerowy w Górach Stołowych.

64733
nieco dalej na tym samym szlaku.

64734
Nad Złotnem.

64735
Nawet tu już drogi są kamieniste.

64736
Znany mi widok nad Dusznikami Zdrój byłem tu kilka razy wracając asfaltem z Orlickich hor.

64737
Pochyły rynek w Dusznikach Zdroju.

64738
Wycinka w Górach Bystrzyckich.

64739
Punkt czerpania wody na rzece Bystrzyca.

64740
Bystrzyca jeszcze wąska, ale wartka.

64741
Strażnik Wieczności. Pilnuje wjazdu na Wieczności i wejścia na Ścieżkę Strachu.

64742
Widok z Wieczności na Orlicke Hory, Zieleniec konkretnie.

64743
Wieczność, jak korony drzew są mniej bujne to widać kreskę znacznie lepiej.

elmo
18-07-2022, 09:50
I chcesz to zrobić w ciągu jednego dnia, łącznie z dojazdem?

Tak. Plan jest aby to ogarnąć w piątek 22go.


Też mam taki plan, tylko, że w drugą stronę. Od Częstochowy zacząć i w Jaroszowcu pojechać do domciu do Czeladzi.

Mój kierunek jest spowodowany marginesem błędu czasowego... tzn. w razie spóźnienia na pociąg w Częstochowie na chatę będę jechał rowerem (bo nie ma sensu siedzieć po próżnicy na stacji w tym mieście do porannych godzin, aż pojawi się jakieś poranne pkp).


Ja jechałem, kilkukrotnie. Zarówno z noclegiem, jak i cały na raz. Pieszy, rowerowy i kombinowany. Ale zawsze z Częstochowy do Krakowa. Nie odwrotnie, bo jest z górki, a nie lubię iść na łatwiznę ;P
Tu przykład https://www.strava.com/activities/1151020429

A jeśli chcesz jedyny prawilny pieszy, bo lubisz się upodlić ;) (korzenie, wystające skałki, piach i miejscami butowanie, czasem solidne błoto) to również dysponuję kreską (krk-czw).

- - - - kolejny post - - - - - -



Akurat za Jaroszowcem szlak wiedzie przez rezerwat Pazurek. Fajnie tam. Szkoda omijać :(

Dzięki za ślad. No niestety kierunek "Na Południe" pewnie trza będzie zrobić w innym terminie.
Tak teraz patrzę, że chłopki z Krakowa ("BikeShow.CC" na YT) zrobili właśnie kierunek na północ, tylko że oni początek zrobili nieco inny tzn. zahaczyli o Ojców i dopiero na prawilny Szlak Orlich Gniazd wjechali w Olkuszu - i teraz pytanie czy coś na tym odcinku od Krakowa do Olkusza coś bym ważnego do obejrzenia stracił? Bo nie ukrywam, że Ojców mnie korci (nigdy nie byłem więc tym bardziej). Dalej patrząc to jednak oni nie trzymali się SOG tylko jechali zmodyfikowaną wersję (niby po szlaku ale jednak bardziej trzymali się asfaltu).


Jura to moje rejony. No i właśnie chodzi o to, że jest całkiem sporo miejsc, gdzie byłoby dobrze się zatrzymać, podelektować fajnymi widoczkami, nawet zapłacić za wejściówkę na Mirów czy Bobolice, a nie tylko gnać na złamanie karku z górki na górkę, byle tylko zaliczyć traskę i w efekcie widzieć tylko asfalt pod przednim kołem. To chyba nie o to chodzi.

Zgadam się w pełni z Twym stwierdzeniem. Ale po pierwsze primo mam tylko jeden dzień wolnego, a po drugie primo będzie to "zwiad bojem" celem zapoznania się z atrakcjami z mocnym zamiarem powrotu tam z pociechą na kilka dni (co najmniej tydzień).

matomi
18-07-2022, 11:00
Tak. Plan jest aby to ogarnąć w piątek 22go.



Mój kierunek jest spowodowany marginesem błędu czasowego... tzn. w razie spóźnienia na pociąg w Częstochowie na chatę będę jechał rowerem (bo nie ma sensu siedzieć po próżnicy na stacji w tym mieście do porannych godzin, aż pojawi się jakieś poranne pkp).



Dzięki za ślad. No niestety kierunek "Na Południe" pewnie trza będzie zrobić w innym terminie.
Tak teraz patrzę, że chłopki z Krakowa ("BikeShow.CC" na YT) zrobili właśnie kierunek na północ, tylko że oni początek zrobili nieco inny tzn. zahaczyli o Ojców i dopiero na prawilny Szlak Orlich Gniazd wjechali w Olkuszu - i teraz pytanie czy coś na tym odcinku od Krakowa do Olkusza coś bym ważnego do obejrzenia stracił? Bo nie ukrywam, że Ojców mnie korci (nigdy nie byłem więc tym bardziej). Dalej patrząc to jednak oni nie trzymali się SOG tylko jechali zmodyfikowaną wersję (niby po szlaku ale jednak bardziej trzymali się asfaltu).



Zgadam się w pełni z Twym stwierdzeniem. Ale po pierwsze primo mam tylko jeden dzień wolnego, a po drugie primo będzie to "zwiad bojem" celem zapoznania się z atrakcjami z mocnym zamiarem powrotu tam z pociechą na kilka dni (co najmniej tydzień).

Hah. Od Krakowa do Olkusza to nie wiem czy nie najciekawszy fragment tego szlaku i najlepiej zachowane/odrestaurowane Orle Gniazda, Pieskowa Skała, Ojców, cała przepiękna Dolina Prądnika, Brama Krakowska, Korzkiew...kwintesencja tej trasy.... To na szlaku pieszym. Natomiast rowerowy czerwony to malownicza Dolina Grzybowska, las Zabierzowski, przepiękne okolice Brzoskwinii, Tenczyński Park Krajobrazowy wraz z zamkiem w Rudnie i Browarem Tenczynek :D, dolina Eliaszówki i wiele innych o których w tej chwili nie pamiętam. Andrzeju, nie jedź tą drogą ;-)

A jeśli chodzi o styl to, oczywiście pomijając wolne w pracy, sami decydujemy czego w danej chwili nam potrzeba. Można jechać tydzień, a można to zrobić w 12 godzin.
Cały szlak Orlich Gniazd na raz to jest wyzwanie, niesamowita frajda i satysfakcja.

Ja kocham rower za to, że daje mi taką wolność, że w ostatni piątek mogłem zjeść śniadanie w Krakowie, obiad w Sosnowcu, a kolację w Częstochowie. I również za to, że dziś poniedziałek, a ja wciąż przed oczami mam widoki z ostatniej trasy.

elmo
18-07-2022, 11:23
Dlatego jak pisałem to ma być szybki zwiad. Z tego co czytałem, oglądałem pewne jest, że mi się to spodoba i wrócę tam na dłuższy czas celem dokładniejszej eksploracji.

Czyli piszesz, że jednak ruszyć klasycznie na Tenczynek? Fakt, że lubię jeździć wzdłuż cieków wodnych... ehhh zawsze będą jakieś dylematy :(

siemalysy
19-07-2022, 17:24
Powodzenia na Jurze :)

Lubię Jurę i jestem tam dość często. Ale jeździmy tam zwykle pętle. W wielu fajnych miejscach byłem, ale jeszcze wiele jest do zobaczenia :)

zdyboo
19-07-2022, 17:49
Są plusy upałów, oprócz tych na termometrze oczywiście.
Jakiś czas temu przebiłem tylną oponę w miejskim Hultaju. Niby mleko zalepiło, ale zdarzyło się, że jak wieczorem napompowałem to rano było miękko albo powietrze uciekało w trakcie jazdy. Czasem do dziury był przeczepiony glut z mleka. Wczoraj stwierdziłem, że czas zrobić z tym porządek i podkleić od spodu łatką. Założyłem inną oponę i dętkę, bo chciałem, żeby łatka dobrze przykleiła się, zanim ją zaleję mlekiem. Nie zauważyłem, że ta inna opona nierówno wskoczyła na obręcz i dziś w drodze do fabryki trochę mi trzęsło dupę. Pomyślałem, że zrobię przed wyjazdem z fabryki. Upuszczę powietrza, ułożę ręcznie oponę i napompuję. Okazało się, że temperatura sprawiła, że opona sama wskoczyła, a rower stoi pod plandeką, zatem bezpośrednio na niego słońce nie świeci.

Przy okazji wyszło, że albo ja łyżką, albo opona wskakując na obręcz uszkodziła taśmę, zatem muszę jeszcze taśmę kupić i wymienić.

matomi
19-07-2022, 23:16
Dlatego jak pisałem to ma być szybki zwiad. Z tego co czytałem, oglądałem pewne jest, że mi się to spodoba i wrócę tam na dłuższy czas celem dokładniejszej eksploracji.

Czyli piszesz, że jednak ruszyć klasycznie na Tenczynek? Fakt, że lubię jeździć wzdłuż cieków wodnych... ehhh zawsze będą jakieś dylematy :(

Nie bardzo. To bym zostawił na później. Będziesz jechał gravelem? Jeśli masz zrobić szybki zwiad, to najpierw koniecznie przejedź Dolinę Prądnika. Z Krakowa przez Giebułtów, Prądnik Korzkiewski do Ojcowa obok Bramy Krakowskiej dalej do Maczugi i Zamku w Pieskowej Skale. Potem kombinuj jak chcesz, ale zahacz o Rabsztyn, Bydlin i Smoleń. Dalej koniecznie Ogrodzieniec i obok Okiennika Wielkiego (must see) przez Zamek w Morsku i Górę Zborów (może być bokiem) dotrzesz do Bobolic i 2 km dalej Mirowa. Tam już praktycznie cały czas asfaltem dotrzesz (Mirowski Gościniec) do Żarek. Potem Leśniów, Czatachowa i Ostrężnik. Dalej Złoty Potok (droga Ku Źródłom), Olsztyn i Częstochowa.

Ligo
19-07-2022, 23:37
i Górę Zborów (może być bokiem)
Akurat Górę Zborów trzeba zaliczyć. To szczególne miejsce w tej części Jury. Tam odbywały się sabaty czarownic, ale nie pytajcie skąd sabaty i skąd czarownic.:-) Historię bardziej współczesną też swoją ma.
W każdym razie tam jest punkt widokowy i fajna jaskinia, którą można zwiedzać też z dzieciakami. Chociaż nie wiem, czy na dziś wpuszczają i czy nie płatna.

matomi
20-07-2022, 07:06
Akurat Górę Zborów trzeba zaliczyć. To szczególne miejsce w tej części Jury. Tam odbywały się sabaty czarownic, ale nie pytajcie skąd sabaty i skąd czarownic.:-) Historię bardziej współczesną też swoją ma.
W każdym razie tam jest punkt widokowy i fajna jaskinia, którą można zwiedzać też z dzieciakami. Chociaż nie wiem, czy na dziś wpuszczają i czy nie płatna.Rany... Przecież pisał, że to szybki zwiad. Gdzie on się będzie wbijał do Jaskini Głębokiej z rowerem i to jeszcze żeby tam wejść, to trzeba się specjalnie wcześniej umówić bo inaczej jest zamknięte. Poza tym będzie robił prawie dwie sety jednego dnia i ma jeszcze do dziury wchodzić. Co za pomysł.... Masz Ty litość? ;)

elmo
20-07-2022, 10:14
Nie bardzo. To bym zostawił na później. Będziesz jechał gravelem? Jeśli masz zrobić szybki zwiad, to najpierw koniecznie przejedź Dolinę Prądnika. Z Krakowa przez Giebułtów, Prądnik Korzkiewski do Ojcowa obok Bramy Krakowskiej dalej do Maczugi i Zamku w Pieskowej Skale. Potem kombinuj jak chcesz, ale zahacz o Rabsztyn, Bydlin i Smoleń. Dalej koniecznie Ogrodzieniec i obok Okiennika Wielkiego (must see) przez Zamek w Morsku i Górę Zborów (może być bokiem) dotrzesz do Bobolic i 2 km dalej Mirowa. Tam już praktycznie cały czas asfaltem dotrzesz (Mirowski Gościniec) do Żarek. Potem Leśniów, Czatachowa i Ostrężnik. Dalej Złoty Potok (droga Ku Źródłom), Olsztyn i Częstochowa.

Dzięki za wskazówki. No to mam dwie trasy:
1. Klasyka gatunku czyli cała SOG:
https://ridewithgps.com/routes/40250234

2. Zmiana początku z Krakowa na Ojców i później szybko do Olkusza i od tego miasta już klasyczny SOG:
https://ridewithgps.com/routes/40262867

Tak będę jechał gravelem. Z dwóch powodów chciałbym zdążyć na ostatni pociąg z Częstochowy do Skierniewic odjeżdżający o godz. 21:08. A drugi powód to, że jak jednak zabaluję na szlaku to plan B zakłada powrót rowerem (co prawda jest o 01:55 z Częstochowy bezpośredni pociąg do Skierek ale to są "Karpaty" które w zwyczaju mają spore opóźnienia, więc prościej będzie ruszyć na chatę rowerem zahaczając przy okazji o G. Kamieńsk).

Ps. bilet do Krakowa już zakupiony więc odwrotu już nie ma ;)

patronat
20-07-2022, 10:38
Trochę z innej beczki: okazało się, że moje dotychczasowe bagażniki nie ogarniają nowych rowerów. Po dogłębnym przeanalizowaniu rynku ( nie mam haka więc platformy odpadają ) i po przejściu 6 sklepów, po wielu radach wyspecjalizowanych sprzedawców dotyczących głównie jedynie słusznej drogi czyli najlepiej wymiany samochodu bądź dołożeniu haka za 12 tys, zakupiłem jedyny bagażnik homologowany na dach z ładownością do 25 kg. Nie jest to Thule ani Yakima. Jest to Rassine. Chińczyk. Na przyssawki. Ma dzisiaj przyjść więc wkrótce testy. Wynik opisze dla potomnych. Stres lekki jest :)

eMGie
20-07-2022, 10:46
Trochę z innej beczki: okazało się, że moje dotychczasowe bagażniki nie ogarniają nowych rowerów. Po dogłębnym przeanalizowaniu rynku ( nie mam haka więc platformy odpadają ) i po przejściu 6 sklepów, po wielu radach wyspecjalizowanych sprzedawców dotyczących głównie jedynie słusznej drogi czyli najlepiej wymiany samochodu bądź dołożeniu haka za 12 tys, zakupiłem jedyny bagażnik homologowany na dach z ładownością do 25 kg. Nie jest to Thule ani Yakima. Jest to Rassine. Chińczyk. Na przyssawki. Ma dzisiaj przyjść więc wkrótce testy. Wynik opisze dla potomnych. Stres lekki jest :)

Tak z ciekawości, jakie to auto?
Wyświetla mi się czasem ma stronach taki bagażnik na przyssawki, ale powiem szczerze, miałbym obawy :-)

crusiek
20-07-2022, 11:05
Hmmm, u mnie też nie ma haka, natomiast udało mi się na koniec produkcji kupić belki dedykowane.
Na przyssawki to tak wydaje mi się trochę strach...

eMGie
20-07-2022, 11:09
Trochę z innej beczki: okazało się, że moje dotychczasowe bagażniki nie ogarniają nowych rowerów.

Co to dokładnie znaczy?

ku6i
20-07-2022, 11:24
A ja zrobiłem eksperyment, pożyczyłem na weekendowe testy belki i bagażnik dachowy Thule, wsadziłem dwa rowery i stwierdziłem, że jednak inwestuję w hak i platformę. Za dużo zabawy z pakowaniem/ściąganiem rowerów, myciem rowerów z much, uważaniem czy gdzieś nie zaczepię rowerem o jakąś gałąź itd. Waga roweru trekkingowego też miała wpływ na decyzję. Chyba na starość zrobiłem się leniwy ;)

eMGie
20-07-2022, 11:29
Wiadomo, że platforma jest praktyczniejsza wygodniejsza. Ale nie zawsze da się zamontować hak, lub jest to drogie, sama platforma też nie jest tania.

zdyboo
20-07-2022, 11:40
A takie nowoczesne MTB nie jest za długie, żeby montować na platformie za samochodem? Nie wystaje na tyle, że zamiast uważać na wysokość to trzeba uważać na szerokość?

Widziałem te gabażniki na przyssawki. Strach to podobno głównie o to czy nie wyrwie lub pognie dach przy większej prędkości.

crusiek
20-07-2022, 11:40
Poczekaj, aż ci cały syf spod kół będzie szedł na rowery :D platformy też mają swoje minusy :D

elmo
20-07-2022, 11:50
Ja od wielu lat używam bagażnika dachowego. i w sumie zadowolony jestem. Fakt że przy pakowaniu trzech rowerów, ten środkowy wymaga pewnej ekwilibrystyki ale jeszcze daję radę ;)

Ps. Minus to ograniczenie maksymalnej prędkości choć ludzie różnie do tego podchodzą.

ku6i
20-07-2022, 11:55
Wiadomo, że platforma jest praktyczniejsza wygodniejsza. Ale nie zawsze da się zamontować hak, lub jest to drogie, sama platforma też nie jest tania.

Liczyłem ceny dla Thule, koszt belek + uchwytów na rowery wychodził podobnie jak platforma. Wiadomo, koszt haka jest niemały, plus jest taki, że można go wykorzystać do ciągnięcia przyczepy jak ktoś ma chęci i możliwości. W przypadku mojego auta (Golf 7) co absurdalne koszt dołożenia haka w ASO jest sporo wyższy niż gdyby domówić go na etapie konfigurowania auta. Dlatego czekam do końca gwarancji i później jadę do "niezależnego warsztatu" zamontować oryginalny hak.


A takie nowoczesne MTB nie jest za długie, żeby montować na platformie za samochodem? Nie wystaje na tyle, że zamiast uważać na wysokość to trzeba uważać na szerokość?

Nie mam pojęcia, nie śledziłem tematu bo nie mam MTB :) Zapewne zależy od roweru i auta.


Poczekaj, aż ci cały syf spod kół będzie szedł na rowery :D platformy też mają swoje minusy :D

Liczę na to, że syf zmyję łatwiej niż połowę atlasu "Owady polskie" wbitą w klamkomanetki i owijkę ;)

crusiek
20-07-2022, 12:14
Ale za to ile wiedzy z biologii o owadach zdobyte ;);)

--
Jedyne co, to ja zawsze mam stracha, że coś puści, dlatego też zakupiłem dodatkowe opaski, którymi chwytam koło roweru.
Żeby potem nie było jak tutaj:


https://youtu.be/Gz6B6P-RogQ

patronat
20-07-2022, 12:20
Co to dokładnie znaczy?

to znaczy, że rowery elektryczne mają mega szeroką ramę, którą żaden dotychczasowy uchwyt nie łapie. D tego dochodzi długość 130 cm między osiami i waga . Jedyny "standartowy bagażnik to Thule Thruride lub Yakima Fork Chop. Łapie się za widelec, do tego bateria out i wtedy dopiero spełnia wymagania wagowe. Ale tylko Fork Chop łapie koło w odpowiednim miejscu. Co powoduje z kolei brak możliwości zapięcia innych długości... Więc wybór padł na przyssawki, tym bardziej że będę mógł wrzucić rower na i3 :)

crusiek nie wklejaj prosze takich filmów bo niepokój narasta...

ku6i
20-07-2022, 12:38
U... Elektryczny rower na elektrycznym aucie. A tak na wungiel to nie łaska? ;)

elmo
20-07-2022, 12:45
Ale za to ile wiedzy z biologii o owadach zdobyte ;);)

--
Jedyne co, to ja zawsze mam stracha, że coś puści, dlatego też zakupiłem dodatkowe opaski, którymi chwytam koło roweru.
Żeby potem nie było jak tutaj:

https://youtu.be/Gz6B6P-RogQ

Toć pisałem, że ludzie różnie do tego pochodzą :wink:

Ps. Ja jakoś nigdy nie miałem problemu ze zmywaniem wszelkiej maści owadów... Ale fakt na platformie zamocowanej na haku jest ich mniej, znacznie mniej.

eMGie
20-07-2022, 12:52
Ten z filmu, to w ogóle nie złapał roweru za koła, tylko na ramę i to nie za solidnie :-)

- - - - kolejny post - - - - - -


U... Elektryczny rower na elektrycznym aucie. A tak na wungiel to nie łaska? ;)

No w sumie to oba parowce :-)

crusiek
20-07-2022, 12:59
Ten z filmu, to w ogóle nie złapał roweru za koła, tylko na ramę i to nie za solidnie :-)


Też mi się tak wydaje.

zdyboo
20-07-2022, 18:09
patronat są jeszcze gabażniki samochodowe które nie chwytają za ramę, a za koła. Ich głównym przeznaczeniem są rowery z ramą carbą, która może nie nie znieść takiego punktowego ściśnięcia, przez łapę, ale możesz tam też wstawić rower z ramą z amelinium, nikt tego nie sprawdza.

Tak w ogóle to powinieneś mieć pikapa i wozić rowery przerzucone nad tylną klapą. To jedyna dopuszczalna opcja przewozu roweru dla true MTB. ;)

matomi
20-07-2022, 19:07
Liczę na to, że syf zmyję łatwiej niż połowę atlasu "Owady polskie" wbitą w klamkomanetki i owijkę ;)


Bez przesady. Więcej syfu będzie na rowerze umocowanym za autem. Nie wspominając o tym, że jak ktoś za Tobą nie zdąży wyhamować, to słabo.

ku6i
20-07-2022, 19:21
Żeby nie być gołosłownym:
64789
Przejazd w letni wieczór ~150 km, w tym połowę autostradą. Max prędkość 130 km/h.

zdyboo
20-07-2022, 19:28
Ale to raz dwa myjką usuniesz. Oczywiście bez wciskania spustu lancy. Poza tym wystarczy rower zamontować tyłem do kierunku jazdy.

ku6i
20-07-2022, 19:36
Sama myjka bez ciśnienia nie da rady, chyba, że by to zraszać przez pół godziny aż nasiąknie. Mokrą szmarką z 20 minut się tym babrałem bo po nocy ładnie zaschło, a prędkość spowodowała, że owady się mocno wbiły. Obrócenie tyłem spowoduje, że będę miał ubabraną tylną a nie przednią część kierownicy, więc to taka średnia zamiana ;) Kiedyś widziałem rowery na dachu które miały kierownice owinięte stretchem, zastanawiałem sie po co. Teraz już wiem.

patronat
20-07-2022, 19:44
patronat są jeszcze gabażniki samochodowe które nie chwytają za ramę, a za koła. Ich głównym przeznaczeniem są rowery z ramą carbą, która może nie nie znieść takiego punktowego ściśnięcia, przez łapę, ale możesz tam też wstawić rower z ramą z amelinium, nikt tego nie sprawdza.

Tak w ogóle to powinieneś mieć pikapa i wozić rowery przerzucone nad tylną klapą. To jedyna dopuszczalna opcja przewozu roweru dla true MTB. ;)

Tak, brałem pod uwagę. Tzw. uchwyt koszykowy. Widziałem test na necie, co się dzieje z rowerem jak powietrze z koła zejdzie. Masakra.
Edyta: do tego homologacja na 17 kg.


Zrobiłem pierwszy test, ale na rowerze syna :)
Rower jak przyspawany. Nigdy nie miałem tak stabilnie przytwierdzonego sprzętu. Na i3 raczej jeździło nie będzie, dach jest carbonowy i tył się kołysze. Ale na 5 mega. I cicho - brak poprzeczek i innych dźwiękowych zawirowań. Wrzuce potem zdjęcia jakieś, jak tylko ochłonę :)

zdyboo
20-07-2022, 19:57
Sama myjka bez ciśnienia nie da rady, chyba, że by to zraszać przez pół godziny aż nasiąknie.

Da, da. Zdarza mi się z kolegami jeździć i wtedy rower leci na dach. Rower po jeździe oczywiście w ciapki z owadami. Po przejechaniu tam, jadę z owadami. Po powrocie myję myjką, zwykle następnego dnia, bo jak autem to nie chce mi się iść na myjkę jak podjadę pod dom. Jak wracam z ciapongu to zwykle podjeżdżam na myjkę podczas powrotu. Zaczynam od namoczenia ciapek, oblecę resztę roweru i wracam do ciapek, schodzą prawie wszystkie. Po wytarciu szmatką na sucho już nie ma po nich śladu. Zwykle wystarcza myjka za 3-4 zeta. Opłukanie z kurzu to 1-2 zeta, to dla porównania tylko.

matomi
20-07-2022, 21:38
Sama myjka bez ciśnienia nie da rady, chyba, że by to zraszać przez pół godziny aż nasiąknie. Mokrą szmarką z 20 minut się tym babrałem bo po nocy ładnie zaschło, a prędkość spowodowała, że owady się mocno wbiły. Obrócenie tyłem spowoduje, że będę miał ubabraną tylną a nie przednią część kierownicy, więc to taka średnia zamiana ;) Kiedyś widziałem rowery na dachu które miały kierownice owinięte stretchem, zastanawiałem sie po co. Teraz już wiem.

Muc-Off popsikać i za 10 min miękkim strumieniem zejdzie samo.
Wożę rowery na dachu z 15 lat i nigdy nie miałem tylu owadów, gdzie Ty jechałeś? :o

ku6i
20-07-2022, 21:44
Muc-Off popsikać i za 10 min miękkim strumieniem zejdzie samo.
Wożę rowery na dachu z 15 lat i nigdy nie miałem tylu owadów, gdzie Ty jechałeś? :o

Kraków - Tarnów A-4 i później krajówkami na południe do Beskidu Niskiego (siłą rzeczy 90% trasy poza autostradą przejechałem z prędkością nie większą niż 65 km/h). Akurat była poprzednia fala upałów, zmierzchało więc może wszystkie owady które za dnia się schowały postanowiły zakończyć żywot na naszych rowerach :)

crusiek
20-07-2022, 21:51
Podobnie moja osoba wyglądała na powrocie z Helu w niepogodę xD co 100 metrów wjeżdżałem w chmary komarów xD były taktycznie przygotowane na atak a ja nie miałem maseczki xD dobrze, że choć okulary były [emoji23]

Ligo
21-07-2022, 03:08
będzie robił prawie dwie sety jednego dnia i ma jeszcze do dziury wchodzić. Co za pomysł.... Masz Ty litość? ;)
A co to jest litość?;-)
No tak, dwie setki dziennie...
Ok, tylko znam lepsze tereny na ściganie, bo po jurajskich górkach kolega będzie całkiem wypompowany i nawet na pociąg nie zdąży.;-)
Na Jurę nie jedzie się dla dystansu, tylko żeby coś zobaczyć.

Ligo
21-07-2022, 04:45
Zgadam się w pełni z Twym stwierdzeniem. Ale po pierwsze primo mam tylko jeden dzień wolnego, a po drugie primo będzie to "zwiad bojem" celem zapoznania się z atrakcjami z mocnym zamiarem powrotu tam z pociechą na kilka dni (co najmniej tydzień).
A na mnie mści się czytanie po łebkach, bo tego też nie doczytałem, sorry.

Przejechanie całego szlaku w jeden dzień to zadanie trochę karkołomne. Licz się z tym, że faktycznie możesz nie zdążyć na pociąg. Ten szlak to sporo dróg rowerowych, ale wąskich i w piątek może być na nich sporo ludzi, więc średnia może być zupełnie inna, niż planowałeś.

elmo
21-07-2022, 07:11
A na mnie mści się czytanie po łebkach, bo tego też nie doczytałem, sorry.

Przejechanie całego szlaku w jeden dzień to zadanie trochę karkołomne. Licz się z tym, że faktycznie możesz nie zdążyć na pociąg. Ten szlak to sporo dróg rowerowych, ale wąskich i w piątek może być na nich sporo ludzi, więc średnia może być zupełnie inna, niż planowałeś.

Liczę się właśnie z tym, że i ludzi będzie sporo i widoki znacznie spowolnią moje kręcenie więc plan B zakłada powrót rowerem.

Co do muszek na Helu to fakt nigdy nie wpadałem w takie chmury jakie te owady potrafiły siętam formować. Masakra.

Co do uchwytów do rowerów to mam dwa rodzaje - jeden klasyczny czyli zacisk na ramę i spięcie kół oraz drugi gdzie przednie koło musi zostać zdjęte i wówczas zacisk idzie na przedni widelec plus oczywiście tylne koło spięte. Niewątpliwy plus tego drugiego to to że rower moim zdaniem jest lepiej przypięty, jest bardziej sztywny i nie buja się na boki jak w przypadku pierwszego sposobu mocowania. Minus to to że koło musi zmieścić się w bagażniku. Co nie zawsze jest proste przy licznych pakunkach, walizkach itp, itd.

Co do muszek przyklejony do owijki to jak przedmówcy - woda z odrobiną płynu do mycia naczyń i spoko. Ostatnio wspomaga się zabierając ze sobą ręczną "myjkę" czyli dwu i pół litrowego kazała. Ciśnienie nie jest w nim duże a potrafi fajnie namoczyć...

patronat
21-07-2022, 09:26
64812

64813

Prezentuje sie nieźle musicie przyznać :)

ku6i
21-07-2022, 09:51
Fajnie to wygląda, nawet kolorystycznie się samochód zgrał z rowerem ;) Jakby nie ten karbonowy dach do bym zapytał czy jak kręcisz tam na górze, to na dole jedzie? :D W końcu elektryk to elektryk. A jak wygląda kwestia rysowania dachu przez tą przyssawkę? Jakoś trzeba okleić wcześniej miejsce mocowania?

matomi
21-07-2022, 10:34
A na mnie mści się czytanie po łebkach, bo tego też nie doczytałem, sorry.

Przejechanie całego szlaku w jeden dzień to zadanie trochę karkołomne. Licz się z tym, że faktycznie możesz nie zdążyć na pociąg. Ten szlak to sporo dróg rowerowych, ale wąskich i w piątek może być na nich sporo ludzi, więc średnia może być zupełnie inna, niż planowałeś.Zdąży. Akurat on zdąży. Mogę się założyć :)
No chyba, że będzie zamki zwiedzał ;)

Ja też zdążyłem i to na kapciu 2,25 i korbie z 36 zębami, a elmo ma duże doświadczenie w długich trasach, więc spokojna głowa. No jeszcze zależy o której start z Krakowa. Zakładam, że wcześnie rano.

Ludzi na kresce bywa więcej w weekendy. W tygodniu jest luz.

matomi
21-07-2022, 11:14
A co to jest litość?;-)
No tak, dwie setki dziennie...
Ok, tylko znam lepsze tereny na ściganie, bo po jurajskich górkach kolega będzie całkiem wypompowany i nawet na pociąg nie zdąży.;-)
Na Jurę nie jedzie się dla dystansu, tylko żeby coś zobaczyć.Nie mów nam jak mamy jeździć ;p

patronat
21-07-2022, 11:58
Fajnie to wygląda, nawet kolorystycznie się samochód zgrał z rowerem ;) Jakby nie ten karbonowy dach do bym zapytał czy jak kręcisz tam na górze, to na dole jedzie? :D W końcu elektryk to elektryk. A jak wygląda kwestia rysowania dachu przez tą przyssawkę? Jakoś trzeba okleić wcześniej miejsce mocowania?

Twierdzą, że podczas normalnego użytkowania nie ma opcji na uszkodzenie dachu czy lakieru.

crusiek
21-07-2022, 12:03
Wygląda spoko :)
Jeśli tak samo spoko jest stabilne to tylko życzyć szerokości i wysokości :)

Ligo
21-07-2022, 20:31
Nie mów nam jak mamy jeździć ;p
Jaaasne, co mnie to...
Ale foty jakieś będą?

eMGie
21-07-2022, 21:19
Twierdzą, że podczas normalnego użytkowania nie ma opcji na uszkodzenie dachu czy lakieru.

Nie wiem jak to będzie z przyssawką, ale kiedyś w erze CB radia, miałem antenę przyczepianą na magnes z gumową osłoną. Dach w tym miejscy nie wyglądał ciekawie po jakimś czasie.
Pamiętam, że przykleiłem później folię, bo uszkodzenia były już mocno widoczne. Pewnie bagażnika nie będziesz tak często zakładał, ale warto zwracać uwagę, żeby dach i przyssawki były czyste.

matomi
22-07-2022, 12:54
Jaaasne, co mnie to...
Ale foty jakieś będą?Foty idą non stop. Ze smarkfonu :)
Aktualnie jestem tutaj. Pustki, jak to w tygodniu...

Kolegi elmo jeszcze nie widać ;)

64849

elmo
23-07-2022, 15:38
Byłem, przejechałem zostałem wstrząśnięty i zmieszany. Ostatnie trzy zamki juz po ciemoku. Ogólnie na plus. Postaram się sklecić relację.

zdyboo
23-07-2022, 16:46
Dziś z Sebastianem gavin objechałem Góry Izerskie. Była Polska, były Czechy, było piwo i Kofola. Był wypych i sprowadzanie. Dzień spędzony sympatycznie wielce. Ja już dopadłem ciapong da bong do Wro. Seba wrócił do Świeradowa kontynuować urlop.

gavin
23-07-2022, 17:02
Dzięki Tomek za trasę. Bardzo mi się podobało. [emoji106][emoji3]

crusiek
23-07-2022, 19:09
Tylko powrzucajcie relacje i zdjęcia xD

Zachciało mi się SPD kurła. Dzisiaj hamowanie awaryjne i już krew wszędzie tryska xD

Ligo
23-07-2022, 19:30
Byłem, przejechałem zostałem wstrząśnięty i zmieszany. Ostatnie trzy zamki juz po ciemoku. Ogólnie na plus. Postaram się sklecić relację.
Trzymam za słowo, bo ciekaw jestem jak to poszło.



Zachciało mi się SPD kurła. Dzisiaj hamowanie awaryjne i już krew wszędzie tryska xD
SPD to się ćwiczy na mientkim.:lol:

crusiek
23-07-2022, 19:36
A co ja mięczak, ślimak??
Krety ćwiczą jak wikingowie :D

Ligo
23-07-2022, 19:41
A co ja mięczak, ślimak??
Krety ćwiczą jak wikingowie :D
Bez dwóch zdań...

Mam przed oczami obrazek sprzed wielu lat, kiedy koledze jadącemu przede mną pod górę w noskach, zabrakło przełożeń i siły, więc chcąc nie chcąc zatrzymał się i jak na filmie, w zwolnionym tempie pochylił się w prawo i zwalił w rów z wodą i wysokimi pokrzywami... Nic mu się nie stało, oprócz przemoczenia, ale ekipa miała radochę.;-)

crusiek
23-07-2022, 19:43
Coś mniej więcej podobnego mnie spotkało ale z autami w roli głównej i mięskiem do oblizania w domu :)
Wsystko przez panią kretową :D

zdyboo
23-07-2022, 21:38
Tylko powrzucajcie relacje i zdjęcia

Jakoś jutro. Jakoś rano, póki pamiętam co było.


Zachciało mi się SPD kurła. Dzisiaj hamowanie awaryjne i już krew wszędzie tryska xD

No to espede glebę już masz za sobą. Teraz wystarczy wyrobić sobie nawyk.
Ja już nie wyobrażam sobie jazdy na platformach. Nawet chyba w mieście nie czuł bym się bezpiecznie. Pedały zatrzaskowe to druga najlepsza rzecz jaką sobie można kupić do roweru.

crusiek
23-07-2022, 21:40
Potwierdzam, mz to coś wspaniałego, co prawda dużo nie przejechałem na tym, jakieś 16 km, ale już jestem mega, mega zadowolony.

Ligo
23-07-2022, 21:47
Pedały zatrzaskowe to druga najlepsza rzecz jaką sobie można kupić do roweru.
Zgadzam się.
Pierwsza to noski, żeby można było jeździć w butach, jakich się chce.:p
Ale fakt, nawyk wyrobić trzeba.

- - - - kolejny post - - - - - -


Wsystko przez panią kretową :D
Szlachetny Kret nie zwala na Panią Kretową...;-)

zdyboo
23-07-2022, 21:53
Zgadzam się.
Pierwsza to noski, żeby można było jeździć w butach, jakie się chce.:p
Ale fakt, nawyk wyrobić trzeba.

Noski to jest gówno. Serio, jak ktoś planuje zatrzaski to kupno nosków to jest najbardziej gówniana rzecz jaką może zrobić. W noskach trzeba wycofać stopę, żeby ją zdjąć z pedału, w zatrzaskach się z reguły obraca piętę. Jak ktoś wyrobi sobie nawyk w noskach, to wyrobienie nawyku w zatrzaskach trwa dużo dłużej. Przeszedłem taką drogę i nie polecam nikomu. Też kupiłem noski, bo taniej. Warto dozbierać i nie pakować się w to gówno. Dobre buty rowerowe są znacznie wygodniejsze do jazdy niż dowolne buty "cywilne". To jest tak duża przepaść, że jak ktoś pojeździ w dobrych butach rowerowych to nie wróci do innych.

Pierwsza rzecz to koszulka oddychająca. Teraz to już raczej każdy wie o tym, ale kiedyś bawełna była domyślnym pierwszym wyborem.

crusiek
23-07-2022, 21:58
Ja na "póki co/pierwsze koty za płoty / itp itd" wziąłem sobie jedną stronę spd, drugą - platformę. Taka forma przejściowo - testowa.

Ligo
23-07-2022, 22:06
Noski to jest gówno. Serio, jak ktoś planuje zatrzaski to kupno nosków to jest najbardziej gówniana rzecz jaką może zrobić.
Ale skąd taka kategoryczna wypowiedź?
Może miałeś noski gówniane? Bo metalowe noski na skórzanym pasku to sprawdzona rzecz.
Przy SPD trzeba stopę przekręcić, przy noskach wycofać i to główna różnica.
Do nosków możesz używać dowolne obuwie na co dzień, nosków nie musisz spinać na sztywno.
Nosek zapięty nie całkiem na sztywno i tak działa, a stopę możesz wysunąć bez luzowania.
Nosek ma sporo plusów, zapięcie sprawdzone od lat i nie wiem, skąd u Ciebie taka agresja?

zdyboo
23-07-2022, 22:29
Noski to taka nieudana droga ewolucji pedałów rowerowej.
Pierwsze noski wyczynowe i tak zakładały jazdę w butach rowerowych tylko wtedy nie istniał jeszcze system zatrzaskowy, zatem przypinano but za pomocą pasków, a w miejscu był trzymany przez blok i koszyk.
Tyle, że to prehistoria rowerowa. Zapomniane i słusznie spuszczone w kiblu gówno.
Jak ktoś w XXI wieku myśli o przypięciu butów do pedałów w rowerze to najgorsze co może zrobić to kupno nosków. Ten system nie ma żadnej przewagi nad systemem zatrzaskowym. Jak ktoś myśli o przypięciu się do pedałów to już przeszedł etap jazdy w zwykłym obuwiu i zwyczajnie pora na buty rowerowe i pedały klikane. Kupowanie w takiej sytuacji nosków, bo "zobaczę jak to jest przypiąć buty do pedałów" to najgorsza rzecz jaką może zrobić. Przecież nawet ten ruch wycofania stopy z pedału w żaden sposób nie jest naturalny. Dużo naturalniejszy jest, choć nadal nie do końca naturalny jest ruch polegający na obrocie pięty i zdjęciu stopy z pedału. Podobnie "wpięcie" się w noski. Kto normalny obraca pedał i potem jeszcze zaciąga paski?
Gdzie w profesjonalnym kolarstwie zachowały się noski? Nawet mastersi co na 100% zaczynali w noskach obecnie jeżdżą w zatrzaskach. Nawet zawodnicy DH czy enduro używają zatrzasków. Platformy ostały się tylko we freestyle. Noski nigdzie. Nie przypominam sobie, żebym je widział w jakimkolwiek rowerze na drogach w ciągu minionej dekady. I bardzo dobrze.

Agresja wynika stąd, że wypisujesz jakieś dyrdymały, potem ktoś to weźmie na poważnie i sobie tylko krzywdę zrobi. Tak, to jest sprawdzona rzecz i słusznie porzucona, jako błądzenie lub w najlepszym wypadku etap przejściowy.

Ligo
23-07-2022, 22:46
Agresja wynika stąd, że wypisujesz jakieś dyrdymały, potem ktoś to weźmie na poważnie i sobie tylko krzywdę zrobi. Tak, to jest sprawdzona rzecz i słusznie porzucona, jako błądzenie lub w najlepszym wypadku etap przejściowy.
Sam_żeś_jest_dyrdymał...:p

A krzywdę to sobie zrobił Krecik na SPD.
Etap przejściowy? Być może. Ale zależy jak dla kogo.

Więcej napiszę później, z chwilą czasu. Żeby nie było - bez agresji...;-)

Ligo
24-07-2022, 06:00
Noski to taka nieudana droga ewolucji pedałów rowerowej....
Agresja wynika stąd, że...

To powstrzymaj agresję, bo jak do tej pory, z tego co widzę i czytam, doświadczenie w podróżowaniu rowerem na trasach dopiero nabywasz i nie masz tutaj żadnego powodu do agresji.
Tak więc merytoryka. I więcej luzu...;-)

I proszę - daruj sobie teksty typu: "słusznie spuszczone w kiblu gówno". Przecież chcesz tu uchodzić za profesjonalistę, a to brzmi zupełnie nieprofesjonalne.

Wracając do nosków - one i SPD to dwa odmienne systemy mocowania rowermana do swojego rowerza.
I nie ma, że jedno super, a drugie do rzyci. To są dwa różne systemy i każdy ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne.

Tak na szybko, różnice między noskiem a zatrzaskiem SPD:

- W SPD nie ma opcji ułożenia stopy pod innym kątem na pedale dla wygody, czy chwilowego odpoczynku. Stopa musi być w osi, jak zaczep pozwala. W nosku stopę można wyginać,

- nosek - jest możliwość przesunięcia podbicia stopy w bucie na pedale - odrobinę do przodu, lub do tyłu, na SPD nie da się,

- nosków nie trzeba regulować, jak włożysz but, tak jest dobrze,

- czystość zaczepów, buty trochę w glinie nie zapną się w SPD, przy noskach buty mogą mieć kilo gliny, czy innego syfu i tak działają,

- w świetnych niby, twardych butach SPD nie pochodzisz po rynku w Kazimierzu, bo na pierwszej kostce wywiniesz orła,

- będzie ulewa - wsuwasz byle Crocsy w noski i cię nie rusza, gnasz dalej. W butach SPD musisz kombinować, bo się z butów zrobi szmata,
I zaraz będą głosy - trza brać Apidury, czy tam inne wynalazki za miliony, żeby nie było szmaty. No Ok...

- przede wszystkim - nosek można zapiąć na bucie na tyle mocno, aby nie było luzu i normalnie pracował, ale jednocześnie na tyle luźno, by dało się but z niego wysunąć. Przy SPD nie ma takiej opcji.

I co się z tym wiąże, przy SPD jest znacznie większa szansa obicia ryja. Sorry...

- pewnie i tak o czymś zapomniałem...


To pokrótce. Aha, gdyby coś, to jest sobota wieczór, więc mogą być jakieś literówki:-)

zdyboo
24-07-2022, 07:01
Akurat w SPD jest możliwość obrócenia stopy bez wypinania, wystarczy ustawić tylko odpowiednio duży kąt wypięcia i można kręcić stopą na pedale. W Time są dwa stałe kąty realizowane przez odpowiedni montaż bloku. W ubijakach i innych systemach nie wiem.
Nie ma potrzeby przesuwania stopy do przodu i do tyłu przy dobrze ustawionych blokach. Co więcej właśnie o to chodzi, aby stopa była zawsze w tym najbardziej właściwym miejscu postawiona na pedale. W noskach nigdy to nie będzie zrealizowane.
Obecne systemy zatrzaskowe już są niewrażliwe na zabrudzenie bloków. Zatrzask w pedale jest tak ukształtowany, że zabrudzenia są wyciskane na zewnątrz w momencie wpinania. Najgorzej pod tym względem w sumie wypada SPD, systemy z drutami są lepsze.
Pochodzisz, nie będzie to wygodne, ale pochodzisz. Jeżdżę na co dzień w bardzo twardych butach i nadają się do chodzenia, może nie do spacerowania, ale do chodzenia tak. Ostatecznie to jednak buty rowerowe. Z wywracaniem też nie jest tak źle. Dzieje się to dopiero jak podeszwa się zetrze i bok zaczyna z niej wystawać. Tyle, że to się dzieje stopniowo, da się zauważyć ten moment i zacząć uważać lub zmienić buty. I nie na kostce, a na gładkich płaskich płytkach. Po kostce się chodzi normalnie, tylko bloki chrzęszczą o kamień.
Wiele razy jeździłem w deszczu w wielu butach, żadne się nie zeszmaciły. Trudno, żeby butom wykonanym w całości z tworzyw sztucznych zaszkodziła woda w postaci deszczu. Argument na siłę.
W SPD jesteś zawsze przypięty tak samo, nie ma kombinowania jak docisnąć paski. I to też bez sensu: jakieś bez luzu, ale z luzem. "Jestem trochę w ciąży". W zatrzaskach masz jakiś luz roboczy, ale jak chcesz pedałować "na okrągło" to po prostu robisz to ciągnąć pedały. Niczego nie musisz dociskać, żeby nie było luzu.

Wszystko powyższe odnoszę do bloków i butów MTB, na szosowych jest inaczej, ale nie jeździłem i nie będę się wypowiadał.

Zarzucasz mi brak profesjonalizmu i deprecjonujesz moje doświadczenie rowerowe, ale z Twoich argumentów wynika, że w zatrzaskach w najlepszym wypadku jeździłeś niewiele lub prawie wcale i Twoja wiedza wynika nie z doświadczenia, a tego co wyczytałeś i usłyszałeś.
Noski to prehistoria rowerowa. Zapomniane i słusznie spuszczone w kiblu gówno. Będę takie rozwiązanie odradzał każdemu i reagował agresją na pisanie, że to pierwsza najlepsza rzecz rowerowa jaką można kupić do roweru.

Dla mnie EOT.

zdyboo
24-07-2022, 08:01
Foreca już od 10 dni zapowiadała burze w sobotę i to niezależnie od rejonu Dolnego Śląska. Inne pogodynki w sumie też. Dlatego bacznie obserwowałem i zastanawiałem się czy nie przełożyć wyjazdu na niedzielę. Jednak byłem umówiony z Sebastianem, poza tym w niedzielę taka długa wyprawa jak w Góry Izerskie nie daje mi dnia odpoczynku i nicnierobienia. Ostatecznie potwierdziłem Sebastianowi sobotę i pojechałem.
W pociągu luz, spóźnienie było symboliczne jak na trasę do Szklarskiej Poręby, rowerów nie było za dużo. Z Wrocławia jechało jeszcze trzech kolesi, którzy wysiedli w Wałbrzychu, ale na rozlicznych przystankach Jeleniej Góry dosiadali się ludzie z elektrykami. Nowe rowery, część chyba prosto z salonu, bo nawet opony miały czyste. Nie podobają mi się wizualnie te rowery, głównie Haibike i Cube. W każdym razie przesiedli w Szklarskiej na szynobus do Czech, jechali chyba do Jakuszyc.
Sebastian już czekał, coś tam kropiło, ale ruszyliśmy spokojnym dojazdem na Polanę Jakuszycką. W zasadzie wzdłuż torów kolejowych. Tam Samolot i Orle, gdzie opiliśmy spotkanie i wspólną wycieczkę piwem z browaru w Szklarskiej Porębie i pojechali dalej w stronę Chatki Górzystów. Widoki na Hali Izerskiej robiły wrażenie, ale zawsze robią. Do schroniska nie zaglądaliśmy i zaczęliśmy podjazd w stronę Świeradowca. Na początku podjazdu trawersującego zbocza tego szczytu dopadł nas deszcz i nawet raz zagrzmiało, ale kontynuowaliśmy jazdę. Padało kilka minut, w sumie tylko koszulka mi przemokła, buty czy spodenki nie. Objechaliśmy Stóg Izerski, ciuchy zdążyły wyschnąć, a my w budce pod Łącznikiem zrobiliśmy krótki popas na batona i bułkę.
Potem miał być już łagodny podjazdy do granicy, ale okazało się, że kamole są takie, że trzeba rower pchać, choć faktycznie nachylenie było niewielkie. Tu, przyznam się, że nie sprawdziłem na zdjęciach satelitarnych jak wygląda ten krótki odcinek, bo skoro na wszystkich mapach jest zaznaczony jako szlak rowerowy to da się po nim jechać. Dało się dopiero od pewnego momentu. Za to dokładnie sprawdziłem początek trasy w Czechach, bo tam nie ma szlaków rowerowych, ale dało się jechać po tym co było, przeszkadzały tylko trochę głębokie rowy odwadniające. Nie wiem czy naturalne, czy nie, ale trzeba było na zjazdach zachować czujność. Trochę zakosami, ale wyjechaliśmy na Jizerską silnice, która prowadziła do miejscowości Jizerka. Wioski położonej w Górach Izerskich, tam była Kofola i Seba zaczął mi wiercić dziurę w brzuchu, o objechanie dodatkowego, nieplanowanego odcinka. Czasowo to wyglądało na razie dobrze, ale ostatecznie mieliśmy zdecydować się przy Orlem.
W Jizerce popełniłem kolejny błąd podczas planowania trasy, założyłem, że pamiętam jak jechałem tam w sierpniu zeszłego roku i poprowadziłem trasę szlakiem rowerowym i dopiero samo zejście na granicę po pieszym. Tyle, że na pieszy należało wjechać znacznie wcześniej i zjechać do granicy zamiast schodzić po korzeniach i kamolach. Po polskiej stronie już było dobrze i za chwilę byliśmy w Orlem. Krótka przerwa na siku (Seba) i piwo (ja), sprawdzenie czasu i kolejne profilu, że na pewno nie będzie tam żadnej ściany i ruszyliśmy na pętelkę zamiast ER-8 na Polanę Jakuszycką. Pętla o tyle fajna, że stanowi dobry i nie asfaltowy dojazd do Harrachova. Nie trzeba dymać krajówką.
Polana Jakuszycka to był koniec wspólnej podróży. Sebastian został przy samochodzie, a ja zjechałem DK3 do Szklarskiej Poręby. Planowałem przez kopalnię Stanisław, ale już czas naglił, a poza tym Sebastianowi doradziłem ten zjazd i zrobił go rano, bo przy niewielkim ruchu samochodowym jest bardzo przyjemny.
W Szklarskiej wystarczyło jeszcze czasu na paszę, zakupy i podjazd pod stację. Na końcówce zjazdu DK3 dojechałem do elektrycznej ekipy z porannego pociągu, jechali do Cieplic na kole. Dziwne te elektryki co to w dół się na nich tylko jeździ. :)
W knajpce gadałem z panią kelnerką i okazało się, że w mieście w ogóle nie padało. Zaczęło jak pociąg ruszył w kierunku Wrocławia. Jechał dosyć pusty, siedziałem sam w czteroosobowym miejscu i zapełnił się dwie wioski przed Wro, jak ludzie jechali do miasta na imprezy.

Mimo wysokości przekraczającej 1000 m n.p.m. było duszno i gorąco. Nawet na 900 m termometr potrafił pokazać 30 stopni. Deszcz niczego nie zmienił. Byłem trochę za grubo ubrany i zapomniałem nowe ciuchy wyprać, przez co koszulka zapodawała mi przez cały dzień formaldehydem, ale towarzystwo było wyborne to i kilometry upływały szybciej niż samemu. Teraz mam miesiąc przerwy od tych gór, bo prace torowe, a potem tydzień urlopu tam.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/7517053579

Fotosy: zawsze jak jeżdżę z kimś robię ich mniej.

64890
Orle, jest dopsz.

64891
Izera, znowu nikt się nie kąpał.

64892
Hala Izerska.

64893
Zbiornik małej retencji przy podjeździe na Stóg Izerski.

64894
Łącznik.

64895
Granica państwowa pod Smrkiem.

64896
Seba na czeskich szutrach.

64897
Zbiornik nieco większej retencji pod Cerną Smedą.

64898
Jizerka

64899
Kolejna granica państwowa, tym razem koło Harrachova.

crusiek
24-07-2022, 21:20
Bardzo fajne widoki mieliście [emoji846]


Ja dzisiaj podregulowalem trochę sprężyny i się nie wykopyrtnalem pomimo strzelenia 64 km udało się bez problemu.

Albo znalazłem buga w zegarku, albo to tak działa...
Jak wybieram nawigację po kursie ale w aktywności, zanim wcisnę start, to nawigacja jak i aktywność wyłącza mi się sama, tak myślę po ok 15 minutach. Dopiero jak wcisnę start w aktywności i wtedy wybiorę nawigację i kurs do przejechania to wtedy jest ok. [emoji849][emoji854]

zdyboo
24-07-2022, 21:41
Jak wybieram nawigację po kursie ale w aktywności, zanim wcisnę start, to nawigacja jak i aktywność wyłącza mi się sama, tak myślę po ok 15 minutach. Dopiero jak wcisnę start w aktywności i wtedy wybiorę nawigację i kurs do przejechania to wtedy jest ok.

Nic z tego nie zrozumiałem. :)
Garmin?
Ja w Edge robię tak, że wybieram kursy, potem znajduję na liście ten którym chcę jechać i pacam w ekran na napisie "Jedź". Jeżeli jestem wg odbiornika daleko od punktu startu to się mnie pyta czy chcę nawigować do punktu startu. Jeżeli wybiorę tak, to odbiornik wyznacza trasę. W przeciwnym wypadku odbiornik wyświetla trasę, ale mogę sobie do niej sam dojechać. W takim wypadku rejestrację śladu muszę uruchomić przyciskiem lub o ile tak zostało ustawione, nastąpi to automatycznie, po wykryciu ruchu przez odbiornik, trwa to maksymalnie kilka sekund. Jeżeli wg odbiornika jestem w pobliżu punktu startu, to odbiornik sam proponuje rozpoczęcie rejestracji. Znowu mogę się na to zdecydować lub nie. W przypadku wybrania tak, odbiornik rozpoczyna rejestrację śladu, a w przeciwnym wypadku trzeba to zrobić później przyciskiem lub nastąpi to automatycznie po wykryciu ruchu.

crusiek
24-07-2022, 21:52
W zegarku (Fenix 6x pro) mam wybór aktywności, np rower, wybieram rower i jak wcisnę start to rejestruje trasę.
W momencie wybrania opcji rower mogę przejść w opcje i aktywność dostosować, np właśnie wybrać, że podczas aktywności ma mnie prowadzić po kursie. Po wybraniu więc opcji zaawansowanych i kursy w tejże aktywności mogę dać jedynie prowadź, albo się cofnąć. I teraz, jeśli dam prowadź ale nie wystartowałem wcześniej aktywności, to zarówno ona, jak i nawigacja wyłącza się po określonym czasie bez śladu ze coś jechałem, bez zapisu trasy, ot wraca do wyswietlania godziny.
Dopiero jak wcisnę start na aktywności I wtedy dopiero wejdę w jej opcje, wybiorę nawigację i dam nawiguj, to się nie wyłącza i trasę mi zapisze. Strasznie mnie to dzisiaj poirytowało, 2x z rzędu, myślałem, że to crash, ale nie ma nic w logach, a sytuacja jest powtarzalna, to już łącznie chyba z szósty, czy siódmy raz z rzędu, na początku myślałem, że to przez custom mapy, które wybrałem ale też nie, bo je na testy wywaliłem. Na moje, jeśli każe w aktywności nawigować po kursie to już wystartowałem, wrazenir jakby to w ogóle nie inicjowało aktywności.
Inna sprawa, że ja rzadko w ten sposób jeżdżę, zazwyczaj po prostu startuje aktywność i tyle.

zdyboo
24-07-2022, 22:02
OK, teraz kumam, dzięki za opisanie. Miałem tak w Edge 1000, tam nie było automatycznego startu i mimo wybrana śladu i pacnięcia "Jedź" na ekranie to jeszcze musiałem wcisnąć przycisk startu rejestracji. Jak tego nie zrobiłem, to odbiornik nie rejestrował w ogóle śladu. Kilka razy też orientowałem się za późno, że nie rejestruję śladu. W Edge 1030 czy w 520 mam ustawiony automatyczny start po wykryciu ruchu.

crusiek
24-07-2022, 22:07
Zerknę w możliwe opcje, dzięki.

crusiek
24-07-2022, 23:21
Tak.... więc to jest tak, że pomimo wystartowania nawigacji w aktywności, trzeba jeszcze raz wcisnąć przycisk startu (co nie jest wcale takie oczywiste :D ), wtedy się nie wyłącza do menu po określonym czasie, włącza się aktywność, livetrack itp itd. Taka głupotka mnie pokonała :D
Pewnie wpadłbym na to wcześniej gdyby nie fakt, że nawigacja puszczona z aktywności jako taka normalnie prowadzi po kursie pomimo tego, że się aktywności nie wystartowało :D

W zegarkach nie ma autostartu aktywności i w sumie rozumiem dlaczego. Jest coś takiego jak move IQ ale nie wlicza się to w aktywności rejestrowane, czy historię lub raporty.
Raz jeszcze dzięki, naprowadziło mnie to dość szybko i skutecznie :)

Ligo
25-07-2022, 05:47
Zarzucasz mi brak profesjonalizmu i deprecjonujesz moje doświadczenie rowerowe.
Albowiem ponieważ odzywki typu "gówniane" świadczą o rozmówcy i nie wpływają dobrze na odbiór.

Nie deprecjonuję Twoich doświadczeń. Te które nabyłeś, to już masz i jest ok. Być może czas ruszyć dalej, niż w koło swojego komina i zebrać następne.

Tylko jakoś nie potrafię zaakceptować kategorycznych i bezdyskusyjnych wypowiedzi typu: coś jest jedynie słuszne, a coś innego "gówniane"...

Kierownicę typu baranek "odkryłeś" dla siebie bodaj 2-3 lata temu. Ale musisz pamiętać, że to już rozwiązanie prehistoryczne sprzed bodaj 100 lat i dlatego w Twojej terminologii i tak pozostanie "gówniane".
Gdyby to było "moim zdaniem", czy "IMO" to inna rozmowa, bo każdy może mieć swoje zdanie, tymczasem chcesz tu robić za guru, pomimo niewielkiego i nabywanego powoli doświadczenia.

Dla mnie też EOT, bo więcej mi się nie chce.

zdyboo
25-07-2022, 10:06
Raz jeszcze dzięki, naprowadziło mnie to dość szybko i skutecznie :)
Proszę bardzo. Jako ciekawostkę dodam, że ręczne urządzenia Garmina rejestrują zawsze od momentu złapania fixa do wyłączenia odbiornika.

siona
25-07-2022, 17:00
- W SPD nie ma opcji ułożenia stopy pod innym kątem na pedale dla wygody, czy chwilowego odpoczynku. Stopa musi być w osi, jak zaczep pozwala. W nosku stopę można wyginać,


- czystość zaczepów, buty trochę w glinie nie zapną się w SPD, przy noskach buty mogą mieć kilo gliny, czy innego syfu i tak działają,

- w świetnych niby, twardych butach SPD nie pochodzisz po rynku w Kazimierzu, bo na pierwszej kostce wywiniesz orła,

- będzie ulewa - wsuwasz byle Crocsy w noski i cię nie rusza, gnasz dalej. W butach SPD musisz kombinować, bo się z butów zrobi szmata,
I zaraz będą głosy - trza brać Apidury, czy tam inne wynalazki za miliony, żeby nie było szmaty. No Ok...


I co się z tym wiąże, przy SPD jest znacznie większa szansa obicia ryja. Sorry...


nie no - spłakałem się jak fretka :D

- w SPD bloki regulują kąt swobody
- miewałem tak ugnojone buty, że były oblepione błotem na centymetr i moje pedały nie wiedziały, że nie da się ich zapiąć :/
- do chodzenia są inne buty niż na wyścig! i tak mam też takie, w których da się chodzić jak w normalnych butach, jeżdżę w nich po mieści i do roboty (jeśli mi się uda zrobić to rowerem)
- jak jest ulewa to uwalone buty są najmniejszym z problemów

mam w tej chwili 3 pary butów SPD - najstarsze mają chyba z 15 lat i nadal żyją a ja jakoś nie mam serca ich wywalić, żadne nie kosztowały milionów monet

- - - - kolejny post - - - - - -

Ale piękną glebę wczoraj przyjąłem :D
łokieć rozwalony ale będzie ok... tak myślę

intelektualiści nasypali żwiru tyle, że mi trakcji nie starczyło :/

Ligo
25-07-2022, 22:06
- w SPD bloki regulują kąt swobody
Przy noskach nie ma kąta swobody. Jest pełna swoboda.:-)


- miewałem tak ugnojone buty, że były oblepione błotem na centymetr i moje pedały nie wiedziały, że nie da się ich zapiąć
Ok, jeden problem odpada.


- do chodzenia są inne buty niż na wyścig! i tak mam też takie, w których da się chodzić jak w normalnych butach
Ja wiem, że się da. Wszystko "się da"...


- jak jest ulewa to uwalone buty są najmniejszym z problemów
No nie, suche stopy to podstawa.

Ja przecież nie mówię, że SPD są złe. Są dobre i generalnie wyparły noski w zastosowaniach profi, ale nie zgadzam się z tezą, że noski są do niczego.

I tylko pokaż mi jeszcze tę spłakaną fretkę.;-)

- - - - kolejny post - - - - - -

Trek 520 do długiej turystyki, fabrycznie nowy.
I jakoś noski się uchowały...

https://www.trekbikes.com/us/en_US/bikes/bikepacking-touring-bikes/520/520/p/24000/

Umbra
27-07-2022, 00:27
Trochę nowych przepisów.

https://www.youtube.com/watch?v=PQj2l4SmP_4&ab_channel=Jed%C5%BAbezpiecznieHDTVP

kipcior
27-07-2022, 08:00
A co to za dowalanie się policjanta, że hulajnoga nie może mieć siodełka?

zdyboo
27-07-2022, 08:38
Takie przepisy są, że hujajnoga elektryczna nie może mieć siedziska. Czytałem o przypadku, że jakiś emeryt miał kolizję na takiej z siedziskiem i chciał ją potem zarejestrować w urzędzie jako skuter elektryczny, to się nie dało. Jak zwykle przyjazne i przejrzyste polskie przepisy.

crusiek
27-07-2022, 09:00
Jakich nowych, obowiązują już od jakiegoś czasu :D
Jednak wszyscy po kolei mają je w dupie :)

kipcior
27-07-2022, 09:20
To nie jest siodełko tylko spojler. Tej wersji bym się trzymał :)

siemalysy
27-07-2022, 18:26
Panowie! Ładnie pojeździliście :-)

Ja w weekend też coś tam pojeździłem. Ogarnę się trochę, to wrzucę kilka zdjęć i ze dwa zdania ;-)

Pozdrowionka :)

zdyboo
27-07-2022, 18:49
Trochę nowych przepisów.

https://www.youtube.com/watch?v=PQj2l4SmP_4&ab_channel=Jed%C5%BAbezpiecznieHDTVP

5:26 Ciekawe czy tę laskę też ukarali mandatem za łażenie po DDR.
6:48 Prędkość 5-6 km/h to jest dosyć szybki marsz. Większość pieszych nie porusza się tak szybko. Biorąc pod uwagę, że na rowerze przy 3-4 km/h już ciężko utrzymać równowagę. Wychodzi, że szybciej będzie prowadzić ten rower. Mogę sobie z nim nawet biec, ale jechać te 10 km/h już nie mogę. Zwłaszcza, że prędkość rowerzysty ma być oceniana na oko.
7:45 Może jedną osobę na tydzień codziennej (pn-pt) jazdy spotykam co sygnalizuje zmianę kierunku jazdy ręką. I jak do tej pory nikogo sygnalizującego na hulajnodze czy innym UTO nie widziałem. Zawsze była to osoba na rowerze.

Jednak jak napisał crusiek te przepisy wszyscy mają w dupie. We Wrocławiu to chyba nawet łącznie z Policją. Chyba że coś w centrum miasta działają. Nie wiem, nie korzystam z centrum miasta. Mijam miejsca gdzie regularnie suszą blachosmrodziarzy i zawsze mają minimum jednego pacjenta na tapecie. Miejsce na obwodnicy śródmiejskiej. Dwa pasy zachęcają do szybszej jazdy, a miejsce nie jest jakoś szczególnie niebezpieczne. Nawet kolega tam się kiedyś załapał na promocję: "Zostań pieszym kierowcą przez 3 miesiące".

Takie akcje jak w tym materiale to wiadomo, że na zlecenie kręcone, ale szok, że w Krakowie mają rowerowe patrole. We Wro nie widziałem takich. Ostatni raz widziałem we Wro kontrolę rowerzystów, cztery rowery miastowe temu, nie wiem czy jeszcze nie pierwszej dekadzie XXI wieku. Wtedy skręciłem na tym skrzyżowaniu za którym zatrzymywali każdego na rowerze. Nie ścigali mnie.

crusiek
27-07-2022, 20:48
Miałem jakiś czas temu zrobić sobie przedni hamulec - w sensie chciałem zrobić helicoil w tym stopie aluminium z domieszką magnezu ? tak myślę, nie mam pewności co do składu, tak czy inaczej wpadłem na pomysł, że zrobię tam helicoil, czyli:
Rozwiercenie uszkodzonego gwintu.
Nawiercenie nowego gwintu.
Zamontowanie reduktora (sprężynki, robiącej za nowy gwint w tym wywierconym gwincie).

Miałem zgrane tematy z gościem, co rzeźbi różne tematy z metalami, ale ciągle coś, nie mogłem się z nim zgrać w czasie, nie chciało mi się albo po prostu wolałem pojechać rowerem niż tłuc się samochodem.
No i dzisiaj ostatecznie nie wytrzymałem i zrobiłem to sam.
Bez demontażu amortyzatora, umieściłem rower w sztywnym chwycie, zdjąłem hamulec, koło, rozwierciłem otwór, nagwintowałem, zamontowałem sprężynkę z smarem klejącym.
Skręciłem wszystko do kupy, godzinę szalałem jak porąbany na łące na górkach w okolicy domu, hamowałem ostro aż się zziajałem.
Po dokręceniu śruby w tnen nowy otwór już czułem, że będzie dobrze, ale hamulec ważna rzecz, trzeba się upewnić i na chwilę obecną jestem przekonany, że to będzie dzsiałać dobrze.

Niepotrzebnie się bałem, otwór pod śrubę m6 to tak mały otwór, że jego ogarnięcie "na kolanie" przy zachowaniu uwagi i odrobiny precyzji nie może się nie udać.

zdyboo
27-07-2022, 21:13
Super.
Przy okazji jak zerwałeś gwint?
Kolo testował gwinty mocujące przedni zacisk i poszły śruby, a nie gwinty w widelcu.


https://www.youtube.com/watch?v=1zBJpxwNEHo

crusiek
27-07-2022, 21:17
Za mocno dokręciłem śrubę.
I przekręciłem gwint, śruba była nienaruszona.
A potem poszło lawinowo z każdym odkręcaniem, dokrecsniem wyciągałem kawałki gwintu.

crusiek
27-07-2022, 21:26
Super.
Przy okazji jak zerwałeś gwint?
Kolo testował gwinty mocujące przedni zacisk i poszły śruby, a nie gwinty w widelcu.

https://www.youtube.com/watch?v=1zBJpxwNEHoTo ciekawe, miałem takie podkładki 4 mm na śrubach montowane przez producenta. Potem zdjąłem ta górna podkładkę, w nadziei że chwyci, coś chwyciło ale za mało.

eMGie
27-07-2022, 21:26
Obstawiam za krótką śrubę lub krzywe wkręcenie :-) Zerwać na długim wkręceniu jest raczej trudno.
Gwint się uszkadza też jak jest często zbyt mocno dokręcany, ale chyba nie kręciłeś tam co tydzień ? ;-)

siemalysy
27-07-2022, 21:28
Jeżeli nie ma się czucia, to takie małe gwinty jak M5, M6 zrywa się moment ;)

crusiek dobra robota :)

crusiek
27-07-2022, 21:36
Obstawiam za krótką śrubę lub krzywe wkręcenie :-) Zerwać na długim wkręceniu jest raczej trudno.
Gwint się uszkadza też jak jest często zbyt mocno dokręcany, ale chyba nie kręciłeś tam co tydzień ? ;-)

Co tydzień może nie ale no czyszczę rower regularnie :D
W zimie szczególnie często, tym bardziej że mój amorek jest w takim stanie że wymaga częstej opieki.


Jeżeli nie ma się czucia, to takie małe gwinty jak M5, M6 zrywa się moment ;)

crusiek dobra robota :)

Sam popsuł i sam naprawił, koleś na końcu robi tam w amorku helicoil dokładnie takim samym zestawem jaki mam :)

zdyboo
27-07-2022, 21:45
Zerwać jest łatwo taki mały gwint, zwłaszcza jak stop jest wyjątkowo lekki. Może kup sobie jednak klucz dynamometryczny. :)
Ja kiedyś kupiłem adapter Shimano pozwalający tarczę na 6 śrub zamontować do CL. Tam były śrubki co to max 2,5 niuta przyjmą, zatem zapodałem klucz i pierwszej ukręciłem łeb. DT Swiss taki adapter ma nieco lepiej rozwiązany, tylko nakrętka nieco za niska.
Choć z drugiej strony ja odkręcam śruby zacisku tylko przy wymianie klocków, bo zwykle coś jednak ociera i trzeba ustawić zacisk na nowo.
Co Ty czyścisz, że musisz zacisk odkręcać?

eMGie
27-07-2022, 21:52
No właśnie też się zastanawiam ;-) Ja tak samo, przy zmianie klocków i czasem jak ociera i trzeba lekko przestawić.

crusiek
27-07-2022, 21:53
Zerwać jest łatwo taki mały gwint, zwłaszcza jak stop jest wyjątkowo lekki. Może kup sobie jednak klucz dynamometryczny. :)
Ja kiedyś kupiłem adapter Shimano pozwalający tarczę na 6 śrub zamontować do CL. Tam były śrubki co to max 2,5 niuta przyjmą, zatem zapodałem klucz i pierwszej ukręciłem łeb. DT Swiss taki adapter ma nieco lepiej rozwiązany, tylko nakrętka nieco za niska.
Choć z drugiej strony ja odkręcam śruby zacisku tylko przy wymianie klocków, bo zwykle coś jednak ociera i trzeba ustawić zacisk na nowo.
Co Ty czyścisz, że musisz zacisk odkręcać?

Zdecydowanie muszę kupić.
Nosze się z tym już od dawna...

Zdejmuje lagi, oszyszczam górne golenie, czasem trzeba trochę przepolerowac bo niestety sól uszkodziła i teraz jest już tylko z górki (ruda tańszy jak szalona) No ale jeszcze się trzyma spoko.
Planuje zakup nowego amorka a ten sobie zostawię na zimę.

zdyboo
27-07-2022, 22:04
OK, może po kupnie nowego ten stary wywal, a na zimę kup sobie sztywniaka. Ilość czynności serwisowych spada do zera.

crusiek
27-07-2022, 22:43
OK, może po kupnie nowego ten stary wywal, a na zimę kup sobie sztywniaka. Ilość czynności serwisowych spada do zera.

Też możliwa opcja, zobaczę jak mi się plany poukładają.

siemalysy
28-07-2022, 21:02
Siema :)

W weekend z dwójką znajomych pojechałem nad jez. Czorsztyńskie. Bazę udało nam się znaleźć w miejscowości Maniowy, a dokładniej Nowe Maniowy. Wieś ta została wybudowana całkowicie od nowa, bo stare zabudowania znalazły się pod wodą po budowie zbiornika. W planie były dwa dni jazdy. Sobota dalej i intensywniej, a niedziela delikatniej. Miało być nas czworo, ale moja żona w ostatniej chwili wypadła. Trasa przygotowana została pod damskie moce i preferencje.

W sobotę, chwilę po dziewiątej startujemy spod bazy na ścieżkę Velo Czorsztyn i kierujemy się na wschód. Pomimo wczesnej pory z nieba lał się żar. Po ok. 9 km opuszczamy szlak Velo i kierujemy się na punkt, z którego pięknie widać dwa zamki i Tatry. Pierwszy dłuższy i mocniejszy podjazd tego dnia, a ja o mało co na nim nie schodzę. Fatalnie się czułem, brak sił i mocy, a to tylko ok. 160-180 m w górę na 2 kilometrach. Z krótkimi przerwami wjeżdżam na górę, tam czekają na mnie znajomi jadący z prądem. Przeszła mi przez głowę myśl, że jak tak dalej będzie, to zawracam na bazę. Kilkanaście minut przerwy w cieniu poprawiło moje samopoczucie, więc ruszyliśmy dalej. Zjechaliśmy do Czorsztyna i wróciliśmy tam na Velo, którym zjechaliśmy do Sromowców Wyżnych. Za tamą zmieniliśmy asfalt na teren, było trochę błota, ale wszystko do przejechania. Po 22 km dotarliśmy do Niedzicy, a kilometr później odbiliśmy na zachód, żeby dotrzeć do Szlaku wokół Tatr, który obieramy na 28 km. Szlakiem tym zjeżdżamy do Kacwina i robimy przerwę pod sklepem.

Trzy kilometry dalej zatrzymujemy się na chwilę przy Wodospadzie Kacwin i chwilę później jesteśmy już na Słowacji. Tam jedziemy ciągle szlakiem wokół Tatr, mijamy urokliwe drewniane domy we wsi Ostrunia, ruch samochodów sporadyczny. W Ostruni zatrzymujemy się pod barem, robimy przerwę na zimną Kofole z nalewaka i oczywiście na odpoczynek. Pogoda nas nie oszczędza, upał wyciska ze mnie cały pot, a przed nami najdłuższy podjazd tego dnia, a od Kacwina droga wiedzie cały czas w górę. Na niebie pojawiają się ciężkie chmury, prognozy zapowiadają burze, ale upał nie odpuszcza. Kilometr za barem skręcamy w prawo na żółty szlak prowadzący na Przełęcz Łapszanka. Od skrzyżowania do Łapszanki pokonujemy 3 km i niewiele ponad 200 metrów w górę. Przed przełęczą słychać pierwsze grzmoty w oddali, ale jeszcze bez opadów. Na Łapszance łapie nas deszcz, zakładamy pokrowce przeciwdeszczowe na plecaki i szykujemy się do szybkiej ewakuacji, ale deszcz szybko przestaje padać co pozwala nam zostać na przełęczy dobrą godzinę :) Burzę słychać coraz dalej, deszcz nie pada i wydaję nam się, że już po wszystkim ;)
Z Łapszanki zjeżdżamy asfaltem w dół. Prawie 10 km ciągłej drogi w dół, aż do miejscowości Łapsze Niżne, w której odbijamy na żółty szlak i w teren. Wspinamy się 100 m terenem, szlak nie jest łatwy do podjechania, ale jakoś to idzie. W końcu docieramy do polany z której są piękne widoki. Chwila przerwy i zjazd żółtym szlakiem. Fajny zjazd, ale jedziemy go na raty, bo czekamy na koleżankę, która spore fragmenty sprowadza rower. Po zjeździe mamy jeszcze jeden krótki podjazd, na którym zaczyna kropić i znów słychać grzmoty i widać błyskawice. Szybko wjeżdżamy na górę i zjeżdżamy w dół do Falsztyna, skąd asfaltem zjeżdżamy do Niedzicy - Zamek. Zatrzymujemy się pod sklepem, kolejka na cały sklep, więc odpuszczamy i jedziemy już w drogę powrotną do bazy. Daleko jednak nie ujechaliśmy bo złapał nas solidny deszcz. Udaję się schować pod parasolem przy barze. Tam przeczekaliśmy najobfitsze opady i ruszyliśmy szlakiem Velo Czorsztyn do miejsca startu. Jechaliśmy w deszczu, zrobiło się dużo chłodniej, nasilił się wiatr, a burza szalała gdzieś dalej. widzieliśmy błyski, czasami też grzmoty. Po drugiej stronie jeziora musiało mocniej powiać bo leżało dużo gałęzi z liśćmi na ścieżce. Najważniejsze, że cali docieramy na bazę. Prysznic, kolacja i dzień można kończyć :)

W niedzielę rano zapakowaliśmy rowery na auta i pojechaliśmy do Sromowców. Stamtąd pojechaliśmy szlakiem Velo Dunajec do Czerwonego Klasztoru i dalej przełomem Dunajca do Szczawnicy. Im bliżej Szczawnicy tym więcej ludzi. Widoki i klimat fajny, ale nie polecam tego robić w weekend. Ze Szczawnicy, żeby nie wracać całości tą samą drogą, to pojechaliśmy do miejscowości Lesnica na cyklostradę. Po kilku kilometrach z asfaltu zjechaliśmy w teren i zaczął się konkretny podjazd. Dobrze, że w niedzielę było chłodniej. Wyjechaliśmy na pierwszą polankę, z której był świetny widok. Natomiast kawałek dalej na zjeździe wyłoniły się pięknie Trzy Korony. Cyklostradą zjeżdżamy do Czerwonego Klasztoru i stroną słowacką wzdłuż Dunajca wracamy na parking gdzie zostawiliśmy auta.

Sobotę zakończyliśmy dystansem 85,7 km i 1378 m. Niedzielny dystans to 38,3 km i 414 m. Poniżej kilka zdjęć i dwuminutowa migawka video z tego wyjazdu :)

64996
Na szlaku Velo Czorsztyn

64997
Kilkaset metrów od Velo Czorsztyn. Trzeba korzystać bo za klika lat okolica się zabuduje i nie będzie takich widoków.

64998
Z drogi pomiędzy Czorsztynem a Sromowcami Wyżnymi

64999
Zamek w Niedzicy

65000
Z podjazdu na Przełęcz Łapszanka

65001
Łapszanka

65002
Łapszanka

65003
Widoki z żółtego szlaku

65004
Widoki z żółtego szlaku

65005
Niedziela. Okolice Czerwonego Klasztoru

65006
Widoki z cyklosytrady

65007
Widoki z cyklostrady


https://youtu.be/HtgjEMT-r-s

crusiek
28-07-2022, 21:19
Ładnie tam :)

siona
28-07-2022, 21:39
65009
Po ostatniej przygodzie

crusiek
28-07-2022, 21:43
Ostro zjechana klamka, łokieć widziałem na zdjęciu wyglądał podobnie, szybkiego wylizania się z ran, tych cielesnych i mechanicznych życzę :)

kipcior
28-07-2022, 22:12
Piknie na tej Łapszance, ja tam miałem Tatry za chmurami targając Sigmę 100-400 na plecach ;( Muszę to powtórzyć.

siona To teraz jest hamulec ze szczotkowanego aluminium ;)

zdyboo
28-07-2022, 22:13
Michał siemalysy, dobra relacja i fotosy zachęcające do odwiedzenia tych stron.

Maciek siona, jak to tylko rysy i się klamka nie była wygła to zamalować markerem i będzie cacy.

siona
29-07-2022, 12:18
niestety nie :/
zaczęła cofać na 2 razy - prawdopodobnie skrzywienie tłoczyska
oprócz tego zgięta dźwignia klamki

- - - - kolejny post - - - - - -
crusiek - łokieć ok, hydrokoloidy czynią cuda, może po weekendzie będzie można zdjąć opatrunek
kipcior - powiedziałbym, że gruzowanego ;)

elmo
29-07-2022, 12:28
Tydzień już minął więc najwyższy czas na relację...

Wycieczka w zasadzie zaczęła się od czwartkowego pakowania. Z racji prognoz pogody postanowiłem znacząco zmniejszyć bagaż do dwóch (półlitrowych) toreb topeak`a:
1. do podsiodłówki weszły: dwie dętki, multitool ze spinaczem do łańcucha, adapter wentyla z presty na samochodowy, łyżki oraz folia termiczna
2. do fuel tanka zaś: powerbank, jedzenie (dużo jedzenia), chusteczki suche i mokre, dokumenty, klucze a także bezbarwne szkła do okularów.
Poza tym do kieszonek koszulki miały wejść ciuchy na wypadek zmian pogodowych czyli kamizelka, kurtka przeciwdeszczowa, rękawki a także reszta jedzenia. Z przewidywanej jady po ciemoku na kierownicę powędrowały dwie lampki – cataye 80 lm oraz jakiś chińczyk ….. Na tył powędrowała mała lampka cataya.
Na wszelki wypadek postanowiłem zrobić rundkę wokół dzielni aby upewnić się co do zamocowanych torebek… bowiem od ostatniej wycieczki po Kaszubach (380 km) rower jedynie został umyty i powieszony na ścianę – w okresie pomiędzy Kaszubami a Jurą jeździłem szosą. I tu nastąpiło zdziwienie bowiem o ile przedni hamulec działał jak zwykle poprawnie to tylny początkowo spowalniał rower by po chwili zupełnie przestał działać. Jedyne wyjście to wymiana okładzin. Niestety z braku zapasów (te które miałem były niekompatybilne) podjechałem do ulubionego sklepu celem ich zakupu – oczywiście akurat takich nie mieli, podobna sytuacja spotkała mnie w kolejnym i kolejnym sklepie. Cóż było zrobić. Pozostało jedynie zapatrzyć się w okładziny już w mieście Króla Kraka – co jednocześnie przekładało godzinę startu na czas nieokreślony…
W piątek obudziłem się chwilę po godz. 3ciej. W sumie nie wiem po co skoro pociąg miałem dopiero o 04:26. Korzystając z czasu spakowałem worek przepakowy do którego weszły dodatkowe ciuchy o których wcześniej wspominałem, litrowa butelka wody, półtoralitrowa butelka napoju, śniadanie oraz jedzenie przeznaczone na SOG (zresztą worek ten odegra swoją ciekawą rolę ale o tym później…). Plan podróży zakładał przesiadkę na stacji Łódź Widzew do pociągu IC zwany „Reymontem” (05:33 – godzina odjazdu). Po trzydziestu z górą latach doświadczeń z koleją postanowiłem, że zaraz po wejściu do podstawionego na stację w Skierniewicach pociągu ŁKA udam się do obsługi aby powiadomić o mej przesiadce i czy istniałaby możliwość ewentualnego poczekania IC na wypadek opóźnienia ŁKA… Przemiła Pani konduktor poinformowała, że nie będzie z tym problemu. Pociąg ruszył o czasie i zgodnie z rozkładem podróżowałem do stacji Gałkówek… no i zaczęło się… pociąg najpierw długo, za długo stał na tejże stacji a jak ruszył to w tempie niemal ślimaka… oczywiście czasowy zapas na przesiadkę najpierw wyzerował się by po chwili być już na minusie… koniec końców na stację Ł. Widzew dojechałem cztery minuty po czasie odjazdu. W między czasie Pani Konduktor poinformowała mnie o tym, że obsługa IC „Reymont” została poinformowana, i że pociąg będzie czekał na mnie. Zatem po wyjściu z ŁKA udałem się na inny peron w nadziei, że uda mi się zdążyć. Niestety przy peronie nr 2 nie było żadnego pociągu. Zagadnięty pracownik jednej ze spółek kolejowych powiedział, że właśnie chwilę temu odjechał jakiś pociąg ale nie zwrócił uwagi co to było… Po chwili oczekiwania udałem się do kas celem przebukowania biletu na jakiś kolejny skład o ile istnieje taka możliwość. Oczywiście Pani kasjerka nie miała informacji czy „Reymont” faktycznie już odjechał. Zanim też wyszukała kolejny pociąg do Krakowa z głośników popłynęła informacja, że opóźniony pociąg TLK „Korsarz” relacji Hel-Kraków wjedzie na tor przy peronie drugim. Znów zatem udałem się na wspomniany peron i po chwili faktycznie zjawił się pociąg zmierzający do Krakowa. Zapytałem konduktora czy w związku z zaistniałą sytuacją mógłbym kontynuować swoją podroż tym składem. Nastąpiła chwila konsternacji a następnie zostałem poinformowany, że ten pociąg to jest właśnie opóźniony IC „Reymont” (który to niby odjechał o czasie) a nie tym bardziej TLK „Korsarz”, który co prawda jest opóźniony ale więcej i on zjawi się ponoć po odjeździe tego pociągu… (choć też nie wiadomo kiedy dokładnie). Zatem fajnie było się spóźnić na pociąg który nie tylko nie poczekał ale spóźnił się znacznie więcej niż ja 
Pozostało zatem udać się na wyznaczone na bilecie miejsce… oczywiście miejsce i odpowiedni wagon był na drugim końcu składu. Biegnąc peronem odwiązał się worek, który do tej pory cierpliwie był przewieszony przez ramię i z hukiem wylądował na peronie. Ja zapominając, że przecież biegnę w butach spd, próbując zatrzymać się w miejscu wykonałem niekontrolowany poślizg i również przyglebiłem. Całe szczęście żadne z mych rzeczy nie wylądowało pomiędzy pociągiem a peronem. Po zebraniu majdanu udało się już bez przypadków dotrzeć na wyznaczone miejsce. Pociąg ruszył i można było się delektować podróżą do Krakowa gdzie dotarłem jedynie z dziesięciominutowym opóźnieniem. W pociągu podejmuję ostatnie decyzję, że pojadę rowerowym SOG a nie modyfikacją kierującą mnie wzdłuż Doliny Prądnika, pozostaje jeszcze do ustalenia podróż powrotna – ale to zostawiam sobie na później. Poprzednia stolica Polski przywitała mnie 27 stp. C i z nieco zachmurzonym niebem. Mi pozostało jedynie poszukać sklepu lub serwisu który posiadał poszukiwane przeze mnie okładziny. W sklepie ze sprzętem sportowym który był w Galerii Krakowskiej nie mieli. Zatem obrałem kurs na Deca. po drodze zatrzymując się w otwartych serwisach/sklepach. W drugim czy trzecim miejscu udało się uzyskać owe okładziny i po zamianie i na wszelki wypadek odtłuszczeniu tarczy, mogłem udać się na miejsce startu, które wyznaczyłem sobie przy smoczej jamie u stóp Wawelu.
Ruszyłem kwadrans po dziesiątej. Wyznaczona droga prowadziła początkowo Bulwarem Czerwieńskim oraz Rodła wzdłuż koryta Wisły, by następnie odbić w prawo w Kasztelańską oraz kolejnymi ulicami biegnącymi niemal wzdłuż Rudawy (tu spotkałem oznaczenie szlaku orlich gniazd w kolorze czerwonym). Pierwszy sektor nazwijmy to szutrowy spotkałem jadąc wzdłuż Młynówki Królewskiej (nie było aż tak źle). Na wysokości Gołej Góry opuściłem Kraków. W Szczyglicach pożegnałem się ostatecznie z nawierzchnią asfaltową i drogą/ścieżką mniej lub bardziej wysypaną kamieniami, tłuczniem, czy też zupełnie piaskową zacząłem wspinać się mozolnie ku Lasowi Zabierzowskiemu (jak się cieszę, że ten etap był pod górkę a nie w dół – zjazd po tej nawierzchni byłby dość karkołomny). Kompleks leśny bardzo przypadł mi do gustu. Liściaste, wysokie drzewa rzucały niemal całkowity cień na drogę, którą pokonywałem – było to niezwykle przydatne bowiem temperatura zaczęła przekraczać 30 stopni a poza tym nawierzchnia znacznie już lepsza pozwalała w pełni delektować się pokonywanymi kilometrami. Na jednym z nawrotów rozpostarła się piękna panorama na Balice. W Kleszczowie spotkałem pierwsze osoby które podobnie jak ja miały zamiar dziś podróżować tym samym szlakiem. Para miała obłożone sakwami rowery więc ich tempo było znacznie wolniejsze. Chwilę później droga znów pogorszyła swoją nawierzchnię (po raz drugi tego dnia pomyślałem że na tym etapie bardziej sprawdziłby się mtb), niestety wypadło to w trakcie dość ostrego zjazdu (raz cudem udało się nie przelecieć przez kierownicę gdy przednie koło wpadło w dziurę – w duchu zastanawiałem się jak poradzą sobie chwilę wcześniej spotkane osoby, myślę że jedynym sposobem byłoby po prostu sprowadzenie rowerów). Przed kolejnym kompleksem leśnym (Las Zwierzyniecki) znów nawierzchnia drogi znacznie się poprawiła. Do samego lasu wjechałem mając za sobą 25 km przejechanej trasy. Na wysokości Frywałdu szlak zbliżył się bardzo do autostrady o czym informował zbliżający się szum przypominający niemal dźwięk jaki wydaje wodospad. Po szutrach przyszedł czas na asfalt oraz na pierwszy zamek – w Tenczynie, do którego dotarłem podchodząc czarnym szlakiem (godzina 12:30). Chwila odpoczynku przeznaczona bardziej na robieniem fot. Szybki zjazd asfaltową ulicą Królewską pokrytą piachem i luźno wysypanymi kamieniami – ul. Źródlaną (uwaga tu na ostry zakręt w lewo) pozwolił na dojazd do głównej ulicy (Galicyjskiej), z której można było się ponownie przyjrzeć zamkowi. Po krótkim podjeździe następuje przyjemny zjazd do Tenczynka (na tym zjeździe na liczniku pojawia się 50 km/h). W Tenczynku próbuję zlokalizować jakiś otwarty sklep – bez skutku, za to po raz pierwszy spotykam nn. rowerzystę, z którym na kolejnych kilometrach jeszcze dwukrotnie się będę mijał. W rozkopanych (znaczy remontowanych) Krzeszowicach zatrzymałem się przy zieleniaku. Dłuższy postój (tym bardziej, że czekał mnie najdłuższy i najbardziej stromy podjazd) na uzupełnienie płynów zarówno w organizmie jak i pustych już bidonach, do tego trochę jedzenia (jagoda leśna w cenie 36 pln za kilogram) i znów w drogę, główną, asfaltową drogę wijącą się wzdłuż rz. Krzeszówki i dalej Eliaszówki (Park Krajobrazowy Dolinki Krakowskie). Po lewej minąłem Klasztor Karmelitów. W Racławicach (nie to nie TE Racławice) szlak odbijał w lewo w mniejszą ale nadal asfaltową drogą prowadzącą bardzo klimatyczną dolinką. Niestety zbocza pokrywały albo pola uprawne albo łąki, więc palące słońce dało nieźle w kość. Jadąc tą dolinką przypomniała mi się inna bardzo podobna droga prowadząca w okolicach Arłamowa, którą pokonywałem w identycznych warunkach pogodowych w ubiegłym roku w ramach Maratonu Podróżnika (jedyna różnica polegała na mijanych dziś domostwach). Po prawej stronie ukazała się Powroźnikowa Skała. Za Zawadą szlak podobnie jak Droga Św. Jakuba skręcał w lewo aby dalej poprowadzić najpierw lasem później skrajem lasu (tu po raz pierwszy napotkałem kałuże i błocko – nie dużo ale jednak) a dalej przez pola szutrem o różnej jakości (przeważnie dobrej). Cechą charakterystyczną były liczne ambony poustawiane w dość równych odstępach. Do Olkusza docieram ok. godziny 14:30. Bez zbędnych przystanków jadę dalej aby dotrzeć pół godziny później do zamku w Rabsztynie. Znów chwila na foty i ruszam dalej. Skręcam na Czarny Las aby poprzez las stanowiącym część Rezerwatu Pazurek skierować się na nieukończoną szutrostradę (coś jak u nas w bolimowskim drogi ppoż.). Jak zostaną zakończone prace na tej drodze to będzie, moim skromnym, zdaniem najpiękniejszy odcinek szutrowy na całym SOG-u. O 16tej melduję się pod zamkiem w Bydlinie. Za Krzywopłotami wjeżdżam w Góry Bydlińskie – znów droga piaskowa, bardzo piaskowa, ale też są korzenie i kamienie. Potajemnie przekraczam granicę oddzielającą województwo małopolskiego od śląskiego (nikt nie krzyczy, nikt nie goni). Na chwilę zatrzymuję się pod Biśnikiem (nie ma czasu jednak na penetrowanie jaskiń). W Smoleniu szukam sklepu – bez skutku. Pod zamkiem zjawiam się za dziesięć minut siedemnasta. Na przystanek przyjdzie czas w Ryczowie niemal u stóp Grochowca Wielkiego – pod wiejskim sklepem pół godziny przy okazji rozmawiając z miejscowymi o tym skąd i dokąd jadę, a dlaczego sam, czy nie boję się wilków gdy będę jechał nocą itp., itd… aaa pojawiają się dwa koty, które z zaciekawieniem najpierw obserwowały mój wehikuł by następnie dokonać jego dokładnych oględzin.
Na zamku w Ogrodzieńcu zjawiam się równo o osiemnastej. Z racji, że byłem już tutaj dwa lata temu a także ze względu na dużą liczbę turystów ograniczam postój jedynie do wykonania kilku zdjęć i ruszam dalej. Zanim jednakże opuszczę Podzamcze, ruszam jeszcze do Grodu na Górze Birów. Dalej asfaltowa droga prowadzi mnie do Kromołowa miejsca źródeł Warty. Za Kromołowem szlak prowadzi przeważnie asfaltową ścieżką rowerową, która pozwala nadrobić nieco czasu. Skręcam na chwilę z niej aby podjechać pod Okiennika Wielkiego (zjawiam się tam na chwilę przed dziewiętnastą). Jest kilku ludków wpinających się. Nie chcąc im przeszkadzam ruszam po kilku fotach. Będąc znów na ścieżce odwracam się aby podziwiać Okiennik od drugiej strony – i tu chyba wypada on najokazalej. W Skarżycach szlak prowadzi do centrum. Podziwiam kamienny Kościół Św. Trójcy i Św. Floriana i powracam na ścieżkę rowerową prowadzącą mnie do Zamku Bąkowiec (no dobra aby zerknąć na zamek trzeba zjechać ze ścieżki i wjechać na teren prywatny – na szczęście otwarty). Jest pięć minut po dziewiętnastej. Od tego momentu dopiero słyszę śpiew uśpionego upałem ptactwa. Droga prowadzi przez las, nawierzchnia raczej nie sprzyja – albo kamienie albo coraz częściej spotykany piasek, dużo piasku. Miejscami nie sposób jechać i trzeba pchać (tu poczułem się jakbym jechał przez Kampinoski Park Narodowy). Tu spotykam dwie dziewczyny jadące, a raczej podobnie jak ja pchające swe rowery w przeciwną stronę. W Podlesicach skręcam do znanego już mi wcześniej sklepu – fajnie jest otwarty do godziny 20tej więc mam zapas czterdziestu minut. Czekam cierpliwie aż młodzież z pobliskiego obozu harcerskiego zakupi potrzebne im produkty i również zaopatrzam się w zapasy które powinny mi już wystarczyć do samej Częstochowy. W między czasie rozmawiam z nn chłopakiem – temat rozmowy urządzenia garminowe – zalety i wady. Rozmowa, zakupy i częściowy posiłek zajmuje mi około 12 minut. Ruszam dalej. Główna droga prowadzi wzdłuż Rezerwatu Góry Zborów. Skręcam w prawo mniej ważną drogę asfaltową – o jej „ważności” świadczy wołający o pomstę do nieba stan asfaltu. W Kuźni skręcam na zachód i wzdłuż rz. Białki udaję się do kolejnego zamku – tym razem w Bobolicach gdzie melduję się kilka minut po dwudziestej. Chwilę później melduję się pod Zamkiem w Mirowie – krótki postój na zdjęcia oraz na zmianę szkieł w okularach. Za Mirowem znów wjeżdżam na asfaltową ścieżkę rowerową prowadzącą mnie do Żarek. Na niej podziwiam zachód słońca, lecącego paralotniarza oraz latające jeszcze nad Żarkami balonami. W samych Żarkach zatrzymuję się pośród kamiennych stodół. Znów trochę czasu trawię na foty (to były ostanie budowle zwiedzane za dnia). Czas na dalszą podróż, skręcam ostro na północ w kierunku na Janów. Poprzez pola i lasy docieram do Ostrężnika gdzie czekają na mnie świetne single ciągnące się po obu stronach drogi nr 793. Ehhhh szkoda że już ciemno i nie można lecieć z dużą prędkością aby w pełni nimi się nacieszyć. Rezerwat Parkowe – na pewno trzeba tu wrócić. W Złotym Potoku mijam młyn wodny. Pod Janowem szlak skręca w lewo. Znów lasy i różnej nawierzchni drogi/ścieżki (główna atrakcja to tzw. Aleja Klonów). W Piekle wjeżdżam na szosę o nazwie Częstochowska (przez chwilę zastanawiam się czy nie zboczyć ze szlaku i wjechać na Dupkę, 371 m. n.p.m. ale odpuszczam). Za to w Zrębicach zatrzymuję się przy, zamkniętym niestety, drewnianym kościółku Św. Idziego z końca XVIII wieku. Nie skończyły się jeszcze Zarębice a ja znów zjeżdżam z szosy w boczną dróżkę objeżdżającą Rezerwat Sokole Góry od północy. Tu po raz drugi napotykam trochę kałuż i błota. Zamek w Olsztynie objeżdżam od wschodu, południa i zachodu. Same ruiny (zjawiam się tu kilkanaście minut po dwudziestej drugiej) klimatycznie prezentują się na tle ugwieżdżonego nieba. Same miasto zalane turystami (maskra). Tu ostatecznie podejmuję decyzję, że dziś dojadę jedynie do Częstochowy. Sprawdzam w telefonie info o TLK Karpatach – głównie chodzi mi o to jakie już ma opóźnienie – nie jest źle bo jedynie 10 min. Próba zakupu biletu na rower spełza na niczym. Nic to najwyżej rower trzeba będzie rozłożyć zawinąć w coś i nadać jako bagaż. Próbuję wydostać się z Olsztyna, trochę gubię drogę ale szybko udaje się wrócić na szlak. Niestety jadę drogą którą wybierają Częstochowianie na powrót do domu. Kawalkada samochodów nie ma końca. Na szczęście po 6-7 km szlak odbija w lewo. Przejeżdżam przez zaspane Kusięta Nowe (zapominam, że miałem tu odbić w prawo aby zerknąć na Jeziorko Krasowe – choć o tej porze pewnie i tak niewiele by było widać); wjeżdżam do Rezerwatu Przyrody Zielona Góra. Pamiętam z mapy, że po lewej powinno być Diabelskie Kowadło (pewnikiem są tam fajne ścieżki). Równo o 23ciej melduję się pod tablicą z napisem Częstochowa. Ulicą Mirowską dojeżdżam do centrum. Pod dworcem PKP zjawiam się trzydzieści minut przed północą. Wycieczka dobiega końca.

https://www.strava.com/activities/7513228142
dystans: 206,46 km
wznios: 2 365 m
czas netto: 10:55
czas brutto: 13:07

Niestety kasy na dworcu zamknięte. Do pociągu mam jeszcze dużo czasu (planowy odjazd 01:44). Kręcę się więc trochę po mieście. Jadę pod klasztor w poszukiwaniu „słynnego kamyka”. Szukam czegoś ciepłego do jedzenia (złote łuki zamknięte podobnie w przypadku trzech litery – nie mam sumienia wbijać się w jakiś bardziej wykwintny przybytek), znajduję myjnię bezdotykową (przynajmniej rower będzie czysty). Zajeżdżam do Orlena w poszukiwaniu folii i „standartowego posiłku ultrasów”. Ani jednego ani drugiego nie spotykam (tzn w pierwszym przypadku brak w drugim – czas oczekiwania zbyt długi). Wracam na dworzec. TLK Karpaty przyjeżdżają opóźnione bodaj 15 minut. Zapytuję obsługę czy uda się wsiąść do pociągu z rowerem. Konduktor mówi abym zapytał kierownika pociągu – ten wyraża zgodę, akurat jest wolne miejsce w jednym z bodaj dwóch czy trzech wagonów przystosowanych do przewozu jednośladów. Wieszam rower, siadam pod nim i wśród śpiących pasażerów rozpoczynam ostatnią cześć podroży. W Skierniewicach zjawiam się o czwartej. Koniec.

PS.1. Przemyślenia - trasa niezwykle zróżnicowana (mam wrażenie , że niektóre odcinki zostały wepchnięte na silę), jednakże, biorąc pod uwagę nawierzchnię to zabranie mtb byłoby przesadą (jedynie niektóre fragmenty pod Krakowem wydawały się idealne na "górala"). No chyba, że ktoś planuje przejazd szlakiem pieszym. Na rowerowy SOG idealnym wydaje się być gravel.
Moim skromnym zdaniem wybór kierunku podróży - z Krakowa do Częstochowy jest lepszym niż ten klasyczny.
Ps. 2. Przy okazji testowałem ciuchy enduro (spodenki i wkładka) oraz telefon Hammer. Jeżeli ktoś jest ciekaw to dajcie znać.

Prę fot. z Hammera:

65016
Pierwszy etap podróży pociągami - ŁKA

65017
IC

65018
znalazłem okładziny do hamulca

65019
kierunek na wyznaczone sobie miejsce "startu"

65020
U Pana Smoka W.

65021
okolice Balic

65022
po trudnych początkach przyszła pora na fajne drogi

65023
w Lesie Zabierzowskim - bardzo przypadły mi do gustu ścieżki w tym lesie, no i ten cień - mega zadowolony

65024
z widokiem na lotnisko

65025
ku Lasowi Zwierzynieckiemu

65026
podejście czarnym szlakiem do Zamku w Tenczynie

65027
Zamek w Tenczynie

65028
Tenczyn

65030
zieleniak w Krzeszowicach

65029
kaplica św. Antoniego w Dolinkach Krakowskich

65031
Powroźnikowa Skała w Racławicach

65032
droga "wysadzana" ambonami...

65034
czasem były fajne szutry ;)

65035
droga do Rabsztyna

65036
na chwilę przed Zamkiem Rabsztyn

65037
już na zamku...

65038
Rezerwat Pazurek - fragment dopiero w trakcie budowy. Wcześniej był niezwykle szeroki i gładki szuter (dla mnie to była szutrostrada)

65039
j.w. w budowie

65040
kościołek w Bydlinie (miejsce związane z Legionami Polskimi ale tymi z I w.ś.)

65041
przez Góry Bydlińskie

elmo
29-07-2022, 12:45
i kolejne foty z racji limitu na post...

65042
Góry Bydlińskie - pod Biśnikiem

65043
odpoczynek w Ryczowie pod czujnym okiem Pana Kota...

65044
Ogrodzieniec

65045
jw.

65046
ścieżka rowerowa za Kromołowem

65047
pod Okiennikiem Wielkim

65048
sam Okiennik Wlk

65049
kościół św. Trójcy i św. Floriana w Skarżyskach-Zawiercie

65050
okolice Skarżyska-Zawiercie

65051
Zamek Bąkowiec

65052
zamek w Bobolicach

65053
Bobolice

65054
Zamek w Mirowie

65055
ścieżka rowerowa pod Żarkami - w promieniach zachodzącego słońca

65056
jw.

65057
stodoły w Żarkach

65058
jw.

65059
kościół św. Idziego w Zrębicach

65060
JG Częstochowa

crusiek
29-07-2022, 13:41
Niezły kawalek nakręciłeś nogami [emoji846]
Fajna relacja i zdjęcia.

gavin
29-07-2022, 14:55
Moja żona się wkręciła w jeżdżenie na rowerze po górach [emoji2960] Jeszcze niedawno mówiła, że to kompletnie nie dla niej. Hy hy, a tu teraz mówi szykuj trasę w Beskidach. No ale wypożyczę jej elektryka [emoji3]

siemalysy
29-07-2022, 17:53
Panowie, dziękuję za odzew w temacie relacji z wyjazdu :-)


elmo ładnie zaszalałeś :) Ciekawa relacja potwierdzona zdjęciami :)

Zakupiłem dziś sobie nowy garnek :-D I zamówiłem amortyzator :)

65069

zdyboo
29-07-2022, 19:34
Andrzej elmo super recka, ale na boga poproszę o jakieś akapity w przyszłości. Musiałem wodzić kursorem po tekście żeby się nie zgubić. Czułem się jak ludzie, którym jakby obciąć palce straciliby umiejętność czytania. :)

Michał siemalysy garnek fajny, ale nie pasuje mi kolorystycznie do niczego. Ja w swojej Endurze mam największe zastrzeżenia do luzowania się pasków. Jak miałem Giro i Endurę to myślałem, że to norma, ale mam też Kask i jednak można raz ustawić i zapomnieć. :P

siemalysy
29-07-2022, 19:53
Ja mam kolor roweru taki, że trudno coś dobrać kolorystycznie :) Kolor mi pasuje. Najważniejsze, że nie jest czarny, biały lub czerwony ;)

crusiek
29-07-2022, 21:00
Jaki amortyzator kupiłeś? xD

patronat
29-07-2022, 21:41
Fajny kask!
Będę kupował lampkę na jesień, pomiędzy 600 a 1000 lumenów. Ktoś coś podpowie?

- - - - kolejny post - - - - - -

Fajny kask!
Będę kupował lampkę na jesień, pomiędzy 600 a 1000 lumenów. Ktoś coś podpowie?

matomi
29-07-2022, 22:07
zdyboo przyłapali Cię, jak wracałeś do domu (https://www.rmf24.pl/regiony/wroclaw/news-rowerzysta-zatrzymany-na-autostradzie-a4,nId,6187179#crp_state=1) ;P

zdyboo
30-07-2022, 06:37
Będę kupował lampkę na jesień, pomiędzy 600 a 1000 lumenów. Ktoś coś podpowie?

600 - 1000 lumenów to trochę za mało do dynamicznej i szybkiej jazdy po lesie, chyba, że 600 na kask i 1000 na kierę. :)
Ja mam Knog PWR Trail w starszej wersji dającej 1000 lm i ma dziwny kształt strumienia świetlnego, jak dobrze oświetla drogę to przy okazji oślepia też wszystkich co są naprzeciwko.


zdyboo przyłapali Cię, jak wracałeś do domu (https://www.rmf24.pl/regiony/wroclaw/news-rowerzysta-zatrzymany-na-autostradzie-a4,nId,6187179#crp_state=1) ;P

Oj tam, oj tam. Spieszyło mi się. :P
Swoją drogą, jak bardzo trzeba być odklejonym od poręczy rzeczywistości, żeby wjechać rowerem na autostradę, ignorując przy tym znaki zakazu i jeszcze kontynuować jazdę. Tam czasem nie ma bramek? Kiedyś były na odcinku Kato-Wro, ale dawno nie jechałem, a mieli wprowadzać automatyczny pobór opłat.
Kwota mandatu w porównaniu do 150 zeta za przejechanie po pasach jest śmiesznie niska.

zdyboo
30-07-2022, 09:28
Weekend pogodynki zapowiadały deszczowy, zatem zdecydowałem go sobie wydłużyć i pojechać w piątek.
Co prawda przy porannym sprawdzaniu prognozy wyszło, że jakby te deszcze niespokojne przesunęły na piątek, ale skoro już wstałem, miałem kupiony bilet i wszystko było naszykowane to jadę.
Pociąg na główny z mojego osiedla dosyć ludny, ale wsiadłem bez problemu. Z głównego też bez problemu, tu już ludzi jakby mniej. Sprawdzili mi bilety raz, a chyba w Strzelinie zmieniła się drużyna konduktorska i sprawdzili mi raz drugi. Spytali o dokument, bo bilety kupowane w Koleo ważne są tylko z dokumentem, ja że mam. Sięgnąłem do torby po portfel i tu zonk. Portfel był, ale nie przełożyłem do niego dowodu i karty płatniczej. Karta to nie problem, bo mam GPay w telefonie, ale dowodu już nie. Konduktor zapytał czy nie mam może DO w mObywatelu, miałem o czym zapomniałem, a co sprawiło, że przynajmniej w pociągu grała gitara. Nie miałem jednak DO na wjazd do Czech, ale tyle razy byłem i jedyne co ode mnie chcieli to korony. Te akurat miałem.
Pociąg w Kłodzku poczekał, bo ten z Wro jak zwykle niestety był spóźniony. W Szczytnej byłem w pół do dziewiątej i odpaliłem swoje dwa koła. Przejechałem szybko przez wioskę i zacząłem jechać w kierunku drogi krajowej, by ją przekroczyć i jechać dalej jak przy poprzedniej wycieczce w Góry Stołowe i Bystrzyckie. W lesie, jak to w lesie się zgubiłem. Generalnie na MTB zwykle mam włączony ekran ze śladem, ale jak się załącza ClibPro, to zostawiam na nim, bo i tak automagicznie przełącza na mapę jak jest ważna zmiana kierunku. Ta widać nie była ważna, inna rzecz, że mijając tę drogę w którą powinienem był skręcić w ogóle jej nie zauważyłem, ale była, pojechałem i przebiłem się przez DK8 i wskoczyłem na wygodny Praski Trakt prowadzący do PN Gór Stołowych. Ta część trasy była mi już znana. Dopiero na skrzyżowaniu ER-2 i pieszego szlaku żółtego pojechałem ER-2. nawierzchnia jest ułożona z kostki brukowej z dosyć szerokim szutrowym poboczem. Kostka jest tak równo ułożona, że opony zaczęły mi grać melodię znaną z przejazdu po gładkim asfalcie. Dotarłem to drogą do Karłowa i wskoczyłem na asfalt najpierw na cycatą DW387, a potem na gładką drogę prowadzącą na Ostrą Górę i do granicy państwowej. Zjazd zboczami Ostrej Góry jest świetny, gładki asfalt, serpentyny. Jak odzyskam gruza to będę musiał to na nim powtórzyć, bo na MTB to jednak nie to samo.
W Machovie zmieniłem cyklotrasę z 4000 na 4200 i zacząłem jechać w kierunku Broumovskich sten. Szlak jest fajny, ale wymagający kondycyjnie i miejscami też technicznie. Jeden podjazd cyklotrasą 4005 gdzie nachylenie waha się w przedziale 16-20%, po luźnej nawierzchni, sprawia, że jest ostro. Nie podjechałem całości, jak zsiadłem to miałem nawet problemy z wpychaniem roweru pod górę. Po wskoczeniu na cyklotrasę 4001 już było dobrze, nachylenie nie zabijało. Jedzie się klimatycznym lasem i w sumie trafiłem tylko jeden punkt widokowy. Za to na końcu szosy prowadzącej do Krinic była otwarta restauracja. Zatem popas z zimnym Opatem z browaru w nieodległym Brumovie.
jeszcze trochę poturlałem się po lesie by dotrzeć do twardego. W Jetrichovie był remont nawierzchni i jakieś objazdy, ale panie ja tu mam MTB i nie będę dymał na około po asfalcie. Zresztą objazd był dla wszystkich oprócz pojazdów budowy i mieszkańców, bo to jedyna droga przez wioskę. Zjechałem, nie zabiłem się, nikt mnie nie gonił, nawet źle nie popatrzył. W Ruprechticach zdecydowałem się na mały skok w bok do Mezimesti, który nie był nawet uwzględniony na śladzie, ale przyszedł czas na paszę. Po obiedzie wróciłem do Ruprechic i dalej pod górę w kierunku granicy. Podjazd zboczami Ruprechtickiego Spicaka to był najdłuższy podjazd trasy, ale zrobiłem go w całości, tym razem bez wypychu.
W pewnym momencie zobaczyłem, że jestem już po polskiej stronie słupków granicznych, a na oznaczeniu szlaków pojawiło się znajome logo Głuszyckiej Strefy MTB. Kompletnie przeoczyłem za to sam fakt przekroczenia granicy, ale to już nie pierwszy raz. Był czas przywyknąć.
Potem był szybki zjazd i znalazłem się przy Schronisku Andrzejówka. Gdzie zatrzymałem się na lokalny specjał, piwo Andrzejówka z rozlewni napojów w Bielawie.
Tym samym zakończyłem jazdę w terenie. Teraz trzeba się było dostać do Wałbrzycha na ciapong. Ten 14:52 Kolei Dolnośląskich mi raczej ucieknie, ale na 15:13 Przewozów Regionalnych chyba dam radę. Choć wg ClimbPro zostały jeszcze dwa podjazdy, ale niespecjalnie długie i niespecjalnie strome.
Koło kamieniołomu melafiru w Rybnicy Leśnej zaliczyłem pierwsze błoto tego wyjazdu. Kopalnia polewa czymś asfalt, żeby się za bardzo nie kurzyło.
Przejazd przez Wałbrzych zajął mi trochę czasu, ale zameldowałem się pod dworcem chwilę po trzeciej. Jeszcze szybkie zakupy w piekarni i Żabce i na pociąg. Na dworcu okazało się, że że ten 14:52 KD co na niego nie zdążyłem ma opóźnienie 40 minut, a ten 15:13 PR opóźnienie 8 minut. Kolejka była do kasy, automatu nie zauważyłem, a w apce Koleo nie chciała przejść płatność. Olałem sprawę, kupię w ciapongu. Na peron pierwszy wjechał KD to wbiłem do niego. PR przyjechał chwilę po nim i nawet konduktor z KD przeszedł się po składzie i powiedział, że kto chce może jechać PR, bo bilety z KD są honorowane. Ja zostałem, bo już rower zawiesiłem, rozsiadłem się i mi się w żaden sposób nie spieszyło. Dotarłem do domu jakoś godzinę później niż dotarłbym zgodnie z rozkładem jazdy o ile zdążyłbym na ten 14:52.

Trasa:
https://www.strava.com/activities/7549187136

Fotosy:
65080
Las się pali? Nie, to samochód do zbiórki drewna przejechał. Praski Trakt.

65081
Też Praski Trakt.

65082
Dzięki wycince formacje skalne w Parku Narodowym Gór Stołowych zaczynają być widoczne.

65083
ER-2 do Karłowa. Takie wiaty, siedziska i kosze na śmieci są co kilka km.

65084
Można brukiem, można poboczem.

65086
Można też odpocząć nad wodą.

65087
W Karłowie to nawet jakieś widoki są.

65088
Za tą kreską byłem nielegalnie.

65089
U Czechów wycinka mniej intensywna, zatem widoki mniej spektakularne.

65090
Za to las klimatyczny.

65092
Broumovskie steny.

65093
Nadal jest klimat.

65094
Vyhlidka.

65095
Piwo to moje paliwo.

65096
Czeskie poczucie estetyki.

65097
W oczekiwaniu na obiad.

65098
Czeska wycinka.

65099
Niebieski szlak na zboczach Svetliny.

65100
Andrzejówka.

65101
Kopalnia melafiru w Rybnicy Leśnej.

65102
W drodze do Wałbrzycha.

crusiek
30-07-2022, 10:46
Ja używam convoy s2 + ma 1800 lm ale sporo trybów, ogólnie jeżdżę na trybie chyba coś koło 300 I'm, baterie ładuję bardzo rzadko, jestem zadowolony.
Ale to jest taka latarka, że sobie samemu trzeba zakupić kolimator, jak się chce mieć np 60 stopni do roweru, taki właśnie kupiłem i wymieniłem z tego skupiającego światło.
No i trzeba sobie skombinować uchwyt.
Elektronika fajna, można używać niezabezpieczonych 18650 ja używam 3200mAh i ma też zabezpieczenie przed przegrzaniem.

W zimie używam jeszcze jako drugiej, nieco mocniejszej bo 2300 lm s21a, w niej pozostawiłem oryginalny kolimator, doświetla mi drogę dodatkowo na dalszym dystansie, skupionym swiatlem. Jest ciut cięższa i grubsza no i ładuje tam aku 21700 5000 mAh xD

To są mocarne i lekkie latareczki ale wymagają nieco zabawy do przystosowania do roweru, czyli najczęściej zakupu kolimator ów i oddzielnych uchwytów, xD

S2+ kosztowała mnie 80 zł.
1x aku LG 3200 mAh to koszt 20 zł za wersję nieza ezpieczona.

S21a to koszt ok 90 zł.
1x aku 21700 to 36-45 zł za wersję 5000 mAh

Zestaw kolimatorkow to jakieś 10 zł.
Uchwyt na rower jaki się chce, byle by złapał okrągła latarkę.

Mozna też zmieniać sterowniki.
Mam też s2+ że sterownikiem najbardziej podstawowym, gdzie sa tylko 4 tryby świecenia, dałem za nią 62 zł.










65110



65111



65112




65113




65114

siona
30-07-2022, 11:21
Jaki amortyzator kupiłeś? xD

no właśnie siemalysy - jakie widły?

ja czekam cały czas na nowy damper... jedzie i jedzie :P

patronat
30-07-2022, 13:19
600 - 1000 lumenów to trochę za mało do dynamicznej i szybkiej jazdy po lesie, chyba, że 600 na kask i 1000 na kierę. :)
Ja mam Knog PWR Trail w starszej wersji dającej 1000 lm i ma dziwny kształt strumienia świetlnego, jak dobrze oświetla drogę to przy okazji oślepia też wszystkich co są naprzeciwko.


Słyszałem opinie że Knogi fajne ale to lampki na miasto. Chce cos z minimum dwoma diodami. Szukam od proxa przez spectra lezyne do cateya. Wszedzie jakies haczyki - a to uchwyt z pupy a to lumeny sie nie zgadzaja. Teraz oczytuje sie w Mactronicach. Trailblazer fajny ale troche duzy.

zdyboo
30-07-2022, 13:51
Słyszałem opinie że Knogi fajne ale to lampki na miasto. Chce cos z minimum dwoma diodami. Szukam od proxa przez spectra lezyne do cateya. Wszedzie jakies haczyki - a to uchwyt z pupy a to lumeny sie nie zgadzaja. Teraz oczytuje sie w Mactronicach. Trailblazer fajny ale troche duzy.

Knog zaczynał od małych i dyskretnych lampek na miasto i w sumie do tej pory patrząc na ich materiały reklamowe można odnieść wrażenie, że oświetlenie do miasta to ich główny asortyment.

Nie ma jednej lampki rowerowej, która rządziłaby wszystkimi innymi. Zawsze znajdzie się coś. Musisz się zdecydować co Ci będzie nie pasowało najmniej. Mnie na przykład nie podobają się lampki zintegrowane z aku. Nie kupiłbym takiej ze względu estetycznych, choćby nie wiem jakie miała parametry. Wolę niewielką lampkę na kierownicy czy przy widelcu i aku na kablu.
Przy Trailblazer zwróć proszę uwagę, że te 2 klm to tylko w trybie strobo są. Taki strumień przy strobo to służy do oślepiania wszystkich naprzeciwko niż do efektywnego świecenia sobie.

patronat
30-07-2022, 14:37
Fakt. Za to się chwalą, że mają swoich projektantów i że stosują ansi. Za duży wybór na rynku :)

siemalysy
30-07-2022, 19:51
65009
Po ostatniej przygodzie

Ładnie poleciałeś... Dobrze, że kości całe.


Ładnie tam :)

Trudno się nie zgodzić. Gdyby pogoda była lepsza, to byłoby jeszcze ładniej :)


Piknie na tej Łapszance, ja tam miałem Tatry za chmurami targając Sigmę 100-400 na plecach ;( Muszę to powtórzyć.

siona To teraz jest hamulec ze szczotkowanego aluminium ;)

Koniecznie :) Ja tam jeszcze wrócę, ale z żoną. Pierwotnie mieliśmy jechać tylko we dwoje, ale znajomym o tym wspomnieliśmy, to chcieli się z nami zabrać.


Michał siemalysy, dobra relacja i fotosy zachęcające do odwiedzenia tych stron.

Maciek siona, jak to tylko rysy i się klamka nie była wygła to zamalować markerem i będzie cacy.

Uważam, że warto odwiedzić tamte strony. Dobrze przeanalizować mapę i można na pewno jeszcze ciekawszą trasę zaplanować.


Jaki amortyzator kupiłeś? xD


no właśnie siemalysy - jakie widły?

ja czekam cały czas na nowy damper... jedzie i jedzie :P

Jeszcze nic nie kupiłem ;) Niby w systemie mieli, a fizycznie nie. Więc na razie zamówiłem. Na środę, czwartek ma być. Mam nadzieję, że tak będzie bo w najbliższy weekend chciałbym go w górach sprawdzić ;) A zamierzałem kupić i zamówiłem Rockshox Reba 100 mm.

_______________________________________

Tomek, zdyboo kolejna fajna trasa, relacja i fajne zdjęcia :)

patronat ja od wielu lat używam Magicshine MJ-856. Daję radę w ciemnym lesie na MTB. Choć już po tych 7 latach aku już pada, to na jesienne wypady do lasu po zmroku wystarcza. Aktualnie model ten już niedostępny, ale możesz zerknąć na ich inne modele lampek.

cz4rnuch
30-07-2022, 20:39
Czy ktoś ma jakieś doświadczenia z firmą Ekoi? Siakieś takie niezłe promo mają w tej chwili a chciałem sobie wymienić kask na lżejszy (oraz mniej pieczarkowaty) i przy okazji koszulkę kupić. Tyle, że oni chyba tak jak kenion głównie wysyłkowo więc trza w ciemno kupować.

crusiek
31-07-2022, 21:30
Dzisiaj niewiele by brakowało a bym się połamał, gościu z Parkinsonem jadąc na rowerze wjechał we mnie z impetem z lewego boku, tego się nie spodziewałem, nie zdążył złapać za hamulec.... Cóż. Dobrze że chłopak jeździ ale mógłby bardziej uważać i tak nie gnać jak chory...

Obu nam się w sumie nic mega poważnego nie stało, choć wylizuję spore stłuczenia na mięśniach uda...
siemalysy fajny amor [emoji846] trzymam kciuki za szybką finalizację zamówienia.

elmo
01-08-2022, 09:15
Dzięki Panowie za dobre słowa.


Andrzej elmo super recka, ale na boga poproszę o jakieś akapity w przyszłości. Musiałem wodzić kursorem po tekście żeby się nie zgubić. Czułem się jak ludzie, którym jakby obciąć palce straciliby umiejętność czytania. :)

To pierwsza w sumie taka relacja więc na przyszłość postaram się rodzielać słowotok ;)


Fajny kask!
Będę kupował lampkę na jesień, pomiędzy 600 a 1000 lumenów. Ktoś coś podpowie?

- - - - kolejny post - - - - - -

Fajny kask!
Będę kupował lampkę na jesień, pomiędzy 600 a 1000 lumenów. Ktoś coś podpowie?

Ja mam iony bontragerowe
coś w ten deseń:
https://www.dobrerowery.pl/swiatlo-bontrager-ion-700-r

Fajne ze względu na kompaktowe wymiary, metalową obudowę i w sumie małą wagę. Na głowie nie przeszkadza za bardzo.

zdyboo
01-08-2022, 21:08
Na głowie nie przeszkadza za bardzo.

Nie boicie się do kasku przyczepiać kamer czy lampek?
Bo ja w sumie tak. Boje się skończyć jak na przykład Michael Schumacher.
W instrukcji do chyba pierwszego mojego kasku MET było, żeby nawet naklejek na kask nie naklejać. Nie chodziło bynajmniej o to, że naklejka może spowodować ewentualny uraz, ale może ukryć pęknięcie kasku.
W obecnej Endurze na MTB mam nawet specjalne otwory montażowe pod kamerkę na szczycie kasku, ale wątpię, żebym z niego skorzystał.

elmo
02-08-2022, 08:01
Jest obawa. Ale z drugiej strony to jednak światło na głowie daje lepszy efekt niż tylko na kierownicy (stosuję w zasadzie gdy jadę leśnymi duktami). Na szosie lampka na głowie to przesada (wówczas to co mam na kierze zupełnie wystarcza).

Ps. No i trzeba pamiętać o tym, że na kasku masz coś wystającego i nie pojedziesz tak jak za dnia z "czystym" kaskiem - o czym bardzo szybko się kiedyś przekonałem ;)

siemalysy
02-08-2022, 19:27
W moim przypadku będę dopiero do kasku montował kamerę. W poprzednim kasku MET nie miałem mocowania do kamerki, a nie chciałem przyklejać mocowania na dwustronną taśmę. Teraz kupiłem nowy kask, który fabrycznie ma miejsce i uchwyt na lampkę lub kamerkę. Myślę, że w najbliższy weekend uda mi się zobaczyć jak się jeździ z kamerą na kasku. Jedyne obawy jakie na ten moment mam, to takie, że zaczepie gdzieś kamerką i ją zgubię, albo głowę gdzieś mi bardziej pociągnie jakaś gałąź pod którą za mało się pochylę.

zdyboo
02-08-2022, 21:07
Jakoś gałęzi mniej ostatnio rozgarniam kaskiem, choć nie przeczę zdarza się. Ja chyba bym się bardziej obawiał, że odłożę kask na kamerę lub zahaczę nią podczas przenoszenia kasku. Ja mam skorupę na szczycie kasku całą porysowaną. Tudzież odwieszę i kask z kamerą spadnie, bo kamera i mocowanie do kasku prawie podwaja masę tegoż.
Choć jak dla mnie to dosyć akademickie gdybanie, bo raz, że mnie filmowanie moich jazd w ogóle nie interesuje, a dwa mam duże obawy związane z mocowaniem czegokolwiek do kasku.

Na razie wyszło, że PKP przedłużyło prace torowe na odcinku z Jelonki do Szklarskiej do 30 piździernika. Zatem albo mnie na początku września zabiorę się komunikacją zastępczą (autobusem) z rowerem, albo będę dymał 30 km / 700 m z Jeleniej Góry do Jakuszyc. Chyba, że znajdę jakieś alternatywy.

shaolin
02-08-2022, 22:44
W R O C I L E M!
Do Polski, na 2 miesiace bo pozniej do Brazylii na reszte czasu co mi zostalo (jakies 100 lat), wiec... rower wypakowany, zmontowany, przetestowany, troche sie mleka rozlalo w samolocie bo zapomnialem wylac z opony i dzisiaj na pierwszej jezdzie zlapalem kapcia (prawie bo sie zatkalo na szczescie, tylko mam dupe opryskana jak zwykle). Strzelilsmy z dziewczyna 15tke tylko bo latam od poniedzialku po urzedach i zalatwiam papiery ale bylo fajnie... teraz tylko musze sie przestawic na polski tryb jazdy, a nie szanghajski :twisted:

65207
65208
65209

elmo
03-08-2022, 08:03
shaolin Witamy w kraju - chlebem i solą :)
A gdzież to taki fajny mostek znalazłeś?

zdyboo
03-08-2022, 08:11
Most Bartoszowicki. Wrocław. Jeżdżę tamtędy czasem do fabryki.

elmo
03-08-2022, 08:47
A dzięki - nie byłem, trza będzie nadrobić :)

patronat
03-08-2022, 10:11
kupiłem na testy Specter Fox 1200 z power bankiem. Całkiem to wygląda, zobaczymy jak w praniu.
Z innej beczki: pojechałem w Beskidy. Zrobiliśmy 19 km i w Cube bębenek poszedł w duże luzy. Nowy 45 pln więc dramatu niby nie ma, ale:
1. rozleci się w miesiąc
2. nie da się nic lepszego wsadzić, chyba że wymieniamy piaste i przeplatamy koło
3. gwarancja nie obejmuje
4. rower 25kg, silnik 85 niutonów a oni bębenek z grupy Turneya wsadzają???

Koszt sensownej naprawy to 600 - czyli wymiana koła.
Do tego uszczelnienie, mleko itd...
Syf.

eMGie
03-08-2022, 10:35
Daj znać, jak lampka, jakąś fotę zrób w nocy. Też będę czegoś na sezon jesienno-wiosenny szukał.
Oglądałem ostatnio kilka rowerów elektrycznych i faktycznie osprzęt często nie jest najwyższych lotów, ceny sprzętu rowerowego są niestety dość wysokie, więc producenci tną koszty,
żeby sprzedawać.

Na mojej trasie jest sporo elektryków i co często widać? Najmniejsza koronka z tyłu, wspomaganie na max i ogień :-)
Przy silniku centralnym, napęd aż jęczy. Nie ma to prawa długo pożyć.

shaolin
03-08-2022, 11:15
shaolin Witamy w kraju - chlebem i solą :)
A gdzież to taki fajny mostek znalazłeś?
Dzieki! Thomson X4, dobry gadzet. Przywiozlem ze soba, reszta rowerow plynie do Brazylii.

patronat
03-08-2022, 12:23
Daj znać, jak lampka, jakąś fotę zrób w nocy. Też będę czegoś na sezon jesienno-wiosenny szukał.
Oglądałem ostatnio kilka rowerów elektrycznych i faktycznie osprzęt często nie jest najwyższych lotów, ceny sprzętu rowerowego są niestety dość wysokie, więc producenci tną koszty,
żeby sprzedawać.

Na mojej trasie jest sporo elektryków i co często widać? Najmniejsza koronka z tyłu, wspomaganie na max i ogień :-)
Przy silniku centralnym, napęd aż jęczy. Nie ma to prawa długo pożyć.

oczywiście jak przetestuje to opisze. Na pierwszy rzut oka nie ma sie do czego przyczepić - nieźle zrobiona, niezłe funkcje, świeci i tania dość. Niby nowość na naszym rynku.

Co do elektryków, faktycznie ludzie mielą małe zębatki i łańcuchy, zwłaszcza ci ze speedboxami. Ja mocno kadencyjnie, mam ponad 1000 km w Focusie zrobione i łańcuch w normie i zębatki bez śladów zużycia. Fakt, trochę wyższe grupy niż w Cubie ale tak czy tak dużo od sposobu jazdy zależy.
Jedno z poniedziałku:

65212

siemalysy
03-08-2022, 20:03
Dziś sfinalizowałem zakup zamówionego amorka :) Odebrałem też z paczkomatu nową korbę. Część dzisiejszego popołudnia poświęciłem na prace przy rowerze. Wymieniłem zużytą korbę na nową. Tu bez żadnych zmian, włożyłem 1:1 to co było. Później zmieniłem amortyzator, a przy okazji jego wymiany, zmieniłem też przednie klocki bo się kończyły. Na jutro zostawiłem sobie korektę ustawień przerzutki i ustawienie amortyzatora.




...
3. gwarancja nie obejmuje
...

Dziwna sprawa. Swego czasu miałem trochę problemów z tylnym kołem, z bębenkiem również i zawsze wszystkie naprawy, czy wymiany szły na gwarancję.

zdyboo
03-08-2022, 21:14
Z innej beczki: pojechałem w Beskidy. Zrobiliśmy 19 km i w Cube bębenek poszedł w duże luzy. Nowy 45 pln więc dramatu niby nie ma, ale:
Syf.
patronat, nic nowego.
Branża rowerowa ma długie tradycje oszczędzania tam gdzie komponenty nie rzucają się w oczy. Przez lata marketing stara się wmówić, że najważniejszym komponentem jest tylna przerzutka. Stojąca gdzieś w połowie hierarchii ważności. Rowery na osprzęcie Alivio/Deore, ale tylny przerzutnik XT i już jest epatowanie tym XT, jakby pełna grupa była.
Koła to był zawsze dobry element do oszczędzania. Nawet jak wstawisz badziewie, ale dasz fajne naklejki na obręcze to będzie wyglądało sztos, ale tylko wyglądało. Producenci już jakiś czas temu się nauczyli, że rower ma wyglądać, dodać do tego nawijkę handlowca i jazda z koksem.

Jeżeli koszt sensownej naprawy wynosi 6 paczek, to raczej nie jest poziom cenowy sensownego koła tylnego zwłaszcza do elektrycznego ęduro, choć jest na tyle wysoki, że ja już bym raczej szukał koła sensownego producenta z dedykacją do e-bike. Niestety wspomaganie i te 85 niutów robi swoje. Napęd też będziesz wymieniał znacznie częściej niż w normalnym rowerze.
Trochę też nie rozumiem włączeń z gwarancji. Serio Cube wyłącza z gwarancji koła/piasty/bebenki? Zwykle producenci dają 5/10/oo na ramę i dwa lata na resztę. Jest jeszcze rękojmia, egzekwowana w punkcie zakupu, a nie u gwaranta. Może trzeba tę drogę wykorzystać. Choć skoro nie ma technicznych możliwości naprawy to pewnie tylko się naszarpiesz bardziej, a efekt będzie taki sam.

- - - - kolejny post - - - - - -


Później zmieniłem amortyzator

Nowe zabawki cieszą. ;)
Czym ciąłeś rurę i jak wbiłeś gwiazdkę?

shaolin
03-08-2022, 21:18
Pojechalem do Harfy dzisiaj zobaczyc jak to w Polsce sie dzieje w sklepie rowerowym, ostatni raz bylem u nich chyba w 2005, bo pozniej pojechalem do Kitaju i tyle mnie widzieli.
Pogadalem z ekpia, wymienilismy sie doswiadczeniami z ostatnich lat (glownie covidowymi i jak wplynely na rynek), zdjecie z prezesem zrobione i pewno jakbym zostal w Polsce to moglbym pytac o robote :rotfl:

65220

Wind Mill
03-08-2022, 23:13
...Część dzisiejszego popołudnia poświęciłem na prace przy rowerze....Na jutro zostawiłem sobie korektę ustawień przerzutki i ustawienie amortyzatora. ..
Ja kiedyś wieczorem coś dłubałem przy kołach (wymiana kół, opon, dętek?) i z racji późnej pory i wrodzonej niechęci do dłubania się w mechanice na ranek zostawiłem...zapięcie linek hamulców i ich regulację.
Oczywiście z rana w niedoczasie przed tyrlandią o tym zapomniałem, a zostało mi to przypomniane gdy nieco się rozpędziłem z górki a przed skrzyżowaniem ze stopem i z brakiem widoczności co w poprzek okazało się, że hamulców brak.
Pamiętam, że wpierw próbowałem hamować "na Flinstone'a", ale skrzyżowanie było już tuż tuż, zatem przewrotka w prawo i hamowanie sobą po murze oporowym i chodniczku.
Jakim cudem nie rozbiłem bańki to ja nie wiem, chyba tylko się mocno porysowałem, nawet bez stłuczenia, tylko jakieś obicie. :roll:
Jak widać na obrazku, znak stop stoi tam nie bez przyczyny.

65222

crusiek
04-08-2022, 00:12
Na Białej to i przegląd plomb można zrobić od razu, wytrzęsie srogo [emoji23]
Ja dzisiaj umyłem rower bo już plakał I jęczał [emoji23].
Ostatnie dwa dni rowerzowania i przerwa, trzeba dać odpocząć kolanom od pedałów i poznęcać się w inny sposób... Aaa i pozwolić się wchłonąć krwiakom xD

eMGie
04-08-2022, 09:15
A ja dziś pierwszy raz dmuchałem w alkomat jadąc rowerem, bo z samochodu to pewnie ze 100 razy :-)
No i ok kilku dni coś mi skrzypi w okolicy korby, nienawidzę tego :-) Teraz będzie szukanie: łożyska, pedał, but.... eeeee

gavin
04-08-2022, 14:34
za wolno jeździsz ;)

siemalysy
04-08-2022, 15:24
Ja kiedyś wieczorem coś dłubałem przy kołach (wymiana kół, opon, dętek?) i z racji późnej pory i wrodzonej niechęci do dłubania się w mechanice na ranek zostawiłem...zapięcie linek hamulców i ich regulację.
...


Dobrze, że wyhamowałeś i nikt nie musiał Ciebie zbierać z drogi.

U mnie wszystko zgodnie z planem. Dziś kończę. Rower dopiero potrzebuję na sobotę, więc dziś wszystko skończę :)




- - - - kolejny post - - - - - -



Nowe zabawki cieszą. ;)
Czym ciąłeś rurę i jak wbiłeś gwiazdkę?

Oj cieszą. W ostatnich dniach zrobiłem sobie dobrze :-D

W serwisie chłopaki mi w cenie amorka docięli rurę i wbili gwiazdkę.

esperal
04-08-2022, 15:29
No i ok kilku dni coś mi skrzypi w okolicy korby, nienawidzę tego :-) Teraz będzie szukanie: łożyska, pedał, but.... eeeeePół biedy, że wiesz że skrzypi w rowerze:) Gramoliłem się ostatnio na takim stromym podjeździe zarośniętym po bokach drzewami i od góry też dość mocno przykrytym gałęziami i zaczęło się...Pierwszy raz w życiu nie wiedziałem czy to ptaki nade mną czy z rowera:-D Taka jakaś dziwna akustyka na tej drodze się wytworzyła.

eMGie
04-08-2022, 16:02
Czasem też tak mam, ale tą razą ewidentnie z rowera :-) Jak nie naciskam lewą nogą to nie słychać, jak przekręcę but w pedale, to też się trochę dźwięk zmienia albo znika na chwilę.
Nieraz jeszcze sztyca potrafi zmylić, ale teraz raczej nie ona. Dziś zajrzę, zdejmę korbę, zobaczę czy łożyska nie dają oznak i czy dokręcone w ogóle. Może pedzia rozkręcę i przesmaruję.

esperal
04-08-2022, 16:20
Na takie okazje trzymam platformy. Dwie minuty roboty i eliminujesz pedały i bloki

zdyboo
04-08-2022, 18:59
Oj cieszą. W ostatnich dniach zrobiłem sobie dobrze

U mnie już widać światełko na końcu tunelu do którego wjechałem gruzem. Jak Hultaje zorganizowali haki to już szybko idzie.
Ale przy okazji powrotu na MTB, trochę i w niego zainwestowałem, choć inwestycja polega na tym, że ubyło mu niektórych elementów. ;)


W serwisie chłopaki mi w cenie amorka docięli rurę i wbili gwiazdkę.

Cięcie i wbijanie serwisem zawsze na propsie, zwłaszcza jak w cenie.
Przy okazji, do rur alu dobrze sprawdza się hydrauliczny obcinak do rur alu i miedzianych. Szybciej i równiej niż brzeszczotem, tylko nie można za mocno dokręcać ostrza bo robi się zadzior dookoła, choć równie szybko można go gratownikiem usunąć. Ja już tylko tak skracam rury sterowe i sztyce.
Nie da się takim obcinakiem tylko karbonu ciąć, ale ten z kolei brzeszczotem tnie się jak plastik.


Czasem też tak mam, ale tą razą ewidentnie z rowera :-) Jak nie naciskam lewą nogą to nie słychać, jak przekręcę but w pedale, to też się trochę dźwięk zmienia albo znika na chwilę.
Nieraz jeszcze sztyca potrafi zmylić, ale teraz raczej nie ona. Dziś zajrzę, zdejmę korbę, zobaczę czy łożyska nie dają oznak i czy dokręcone w ogóle. Może pedzia rozkręcę i przesmaruję.

Mnie mniej więcej po 1,5 kkm zaczynają skrzypieć buty/bloki o pedały/zatrzaski. Znaczy jak zarówno buty, jak i pedały są nowe, jak nowe buty na używanych pedałach lub na odwrót to zwykle skrzypienie się szybciej włącza. Na trochę pomaga zapodanie brunoxa czy WD-40 w sprężyny zatrzasków. Na dłużej pomaga też błoto i woda, pod warunkiem, że są dostarczane na bieżąco.
Ja rozwaliłem moje SPD XT M780. Przy którymś smarowaniu łańcucha zauważyłem, przerwę między korpusem pedału i tuleją wewnątrz korpusu. Był taki luz, że mogłem ręką dokręcić. Rozkręciłem, wyczyściłem i przesmarowałem. Niestety po skręceniu okazało się, że pedał ma luz większy niż zwykle Shimano posiada, a po kilku dniach zaczął stukać przy kręceniu. Zmieniłem na jednostronne SPD, co je trzymam właśnie na takie okazje, a po upewnieniu się, że to one, to kupiłem M540. Trochę km na tych XT zrobiłem, chyba nigdy ich nie serwisowałem. Poczta podpowiada, że kupiłem je w 2015. Na pewno były w obu wersjach crossa i teraz w miastowym Hultaju. Pewnie ze 30 kkm nakręciły.


A ja dziś pierwszy raz dmuchałem w alkomat jadąc rowerem, bo z samochodu to pewnie ze 100 razy

Ja od początku tygodnia zauważyłem zwiększoną ilość Policji na mieście. Wczoraj stali w takim miejscu, że ich tam jeszcze nie widziałem, a jeżdżę tamtędy niemal codziennie. Myślałem, że mnie zatrzymają, bo stali na ciągu pieszo-rowerowym zaraz za tabliczką Wrocław, ale przedemną zatrzymali jakiegoś kolesia w furgonetce. Pani go odpytywała, a pan filował za nową ofiarą, ale ewidentnie w blachosmrodzie.


Dziś znowu przebiłem tylną oponę i znowu mleko sobie poradziło. Usłyszałem tylko taki dźwięk jakby tarcza o klocki ocierała, ale za chwilę ucichło, potem się jeszcze raz włączyło, ale tylko na kilka sekund. Trochę zeszło, ale nie na tyle, żebym nie dojechał na kwadrat. Jednak co by nie mówić, to poza jednym fakapem, bilans tubeless vs. dętka zdecydowanie na korzyść tego pierwszego.

siemalysy
04-08-2022, 19:28
Cięcie i wbijanie serwisem zawsze na propsie, zwłaszcza jak w cenie.
Przy okazji, do rur alu dobrze sprawdza się hydrauliczny obcinak do rur alu i miedzianych. Szybciej i równiej niż brzeszczotem, tylko nie można za mocno dokręcać ostrza bo robi się zadzior dookoła, choć równie szybko można go gratownikiem usunąć. Ja już tylko tak skracam rury sterowe i sztyce.
Nie da się takim obcinakiem tylko karbonu ciąć, ale ten z kolei brzeszczotem tnie się jak plastik.



Tomek, w cenie miałem też montaż, z którego zrezygnowałem, bo nie chciałem czekać na jakiś termin w przyszłym tygodniu, lub dalej. Zamontowałem sam, satysfakcja większa :) W każdym razie rower przygotowany mam na wyjazd. Dziś też zdjąłem siodełko, żeby sprawdzić ciśnienie w "sztycy", bo wolno się podnosiło. Ciśnienie w kartridżu było o 100 psi za niskie. Dopompowałem i już jest cacy :)

Zapomniałem Wam napisać o kontynuacji moich przygód z Trekiem, czyli insertami koszyka na bidon. Jak byłem ostatnio kupić kask i amortyzator, to zapytałem jak się ma moja sprawa z wymianą insertów. Okazało się, że młody sprzedawca, który to ogarniał zapomniał zgłosić temat do Treka. W piątek przeproszono mnie i obiecano, że temat zostanie potraktowany priorytetowo. Wczoraj jak byłem odebrać amortyzator, to dowiedziałem się, oczywiście nie musiałem pytać, że inserty są już wysłane. Jak tylko dotrą, to będą dzwonić umawiać termin wymiany :)

eMGie
04-08-2022, 21:34
Na powrocie do chałupy okazało się, że nic nie skrzypi, co mnie bardzo zaniepokoiło :-) Ale po chwili namysłu zauważyłem, że nie ma wyczuwalnego luzu pomiędzy blokiem, a pedałem, przy przejściu pomiędzy ciśnięciem, a ciągnięciem buta w górę. Okazało się, po jednej stronie pedału jest sporu luz góra/dół po wpięciu bloku. Jest naprawdę duży, ma ze 3 mm. Ten sam blok wpięty po drugiej stronie, jak i w drugi pedał siedzi idealnie. Fakt, że pedały mają z 10 lat i przejechane spokojnie z 50kkm, ale dlaczego taki luz jest tylko z jednej strony jednego pedału? Tak na szybko nie widzę tam jakiegoś wygięcia, czy wytarcia w porównaniu z drugą stroną. Jutro obejrzę na spokojnie, może coś znajdę.

zdyboo
04-08-2022, 21:44
A śruby od regulacji kąta wypięcia równo ustawione?

eMGie
04-08-2022, 22:14
Chodzi o naciąg sprężyny? Jak tak to równo, próbowałem dokręcić na max i luz był taki sam, choć siła potrzebna do wypięcia rosła.

zdyboo
04-08-2022, 22:17
Zawsze też możesz zamienić bloki między butami i sprawdzić czy problem się przenosi między lewym i prawym pedałem.

eMGie
04-08-2022, 22:24
Jutro sprawdzę jeszcze na starych butach, choć tam bloki są tak zjechane, że wypinają się prawie pod ciężarem samego buta :-)

shaolin
05-08-2022, 17:14
Nie da się takim obcinakiem tylko karbonu ciąć, ale ten z kolei brzeszczotem tnie się jak plastik.

Jakbys do nas przyszedl i powiedzial, ze chcesz karbon brzeszczotem z zebami ciac to bysmy podziekowali za wspolprace i wyprosili :twisted: do karbonu masz to:
65241

Zwykly rzeszczot lubi rozwarstwiac karbon i robi sie kupa, zwlaszcza pod koniec przecinania. Plus prowadnica i sie tnie prosto, pozniej tylko przejechac takim czyms:
65242

I gotowe. Alu i stalowe rurki to mozna i mlotkiem i dlutem skracac :twisted: ale karbon to karbon, lepiej uwazac.

patronat
05-08-2022, 17:19
Lamka (FoX 1200) działa. W trybie max testowałem równo godzine, pewnie jeszcze by poświeciła. Ma dwie soczewki - światła krótkie lub długie lub oba na raz. 500 + 700 lumenów. Swiecą dość wąsko ale dość jasno. Na dojazd do domu wystarcza, krótka na minimalnym trybie widoczna z daleka i nie bardzo oślepia kierowców.
Zdjęcie w lesie, jeszcze dość jasno było. Młody 20 metrów dalej.

65243

zdyboo
05-08-2022, 17:42
Zwykly rzeszczot lubi rozwarstwiac karbon i robi sie kupa, zwlaszcza pod koniec przecinania.

Bo ciąć trzeba umić, a nie szarpać piłą. :)
Ciałem dwie rury karbonowe i nic się nie rozwarstwiło. Widelec Java i Deda. Brzeszczot nie był taki zwykły bo kupiłem 36TPI, zwykłe mają od 18-24TPI. Pierwsza rurę bez prowadnicy owinąłem izolacją i wyszło trochę krzywo. Wyrównałem papierem ściernym. Do drugiej kupiłem prowadnicę i poszło prosto bez izolacji.
Więcej obaw miałem jak się szarpałem z założeniem opony na karbonowe obręcze. Zastanawiałem się na ile siły mogę sobie pozwolić, ale jak się okazuje całkiem sporo.

Nie taki karbon delikatny jak go malują. :)

shaolin
05-08-2022, 18:40
Ja nie napisalem, ze delikatny, tylko zeby uzywac dedykowanych narzedzi bo po to zostaly wymyslone ;) Dla siebie to mozna ciac byle czym, ale dla klienta to lepiej zrobic jak Bozia przykazala. Amen. Moze jestem spaczony po 6 latach pracy w rowerach roznej masci ;)

zdyboo
05-08-2022, 19:17
Jesteś spaczony. :-P
Żaden pracownik serwisu nie będzie słuchał rad randomowych kolesi z netu. Natomiast jak robisz dla siebie to można jechać na patencie.

gavin
05-08-2022, 21:18
Musicie kiedyś naciągnąć żagiel windsurfingowy 11m kw. na maszt 550cm 100% carbon. Można poznać potęgę wungla.

gavin
06-08-2022, 10:48
W ramach testów wsadziłem dziś do szosy koła karbonowe i z przodu weszło, a z tyłu klops. Opona ociera o hamulec. Pomiędzy oponą, a wspornikiem (tą poprzeczką) jest tylko 1mm luzu. Opony u mnie Conti Gator Hardshell, a w pożyczonych Conti Grand Sport Race. Rozmiar ten sam 700-28c. O co idzie? Wyższy profil opony Grand Sport? I czemu to tak.

zdyboo
06-08-2022, 11:10
Obstawiam szerokość obręczy, na szerszych obręczach opona układa się szerzej. Ja w gruzach mam obręcze o szerokości 24 mm i opony 40 mm mają 42-43 mm szerokości.

eMGie
08-08-2022, 13:05
Jutro sprawdzę jeszcze na starych butach, choć tam bloki są tak zjechane, że wypinają się prawie pod ciężarem samego buta :-)

I po serwisie:-)
Okazuje się, że te półkoliste wycięcia w pedałach są już mocno wytarte i blok ma tam luz, doraźnie szlifierka problem rozwiązała i teraz pedał zaciska się prawidłowo. :-)
Ale trzeba się powoli za nowymi pedałami rozglądać.
Miałem natomiast ciekawy przypadek na niedzielnej przejażdżce, po długim szybkim zjeździe zacząłem szukać przełożenia na ostry podjazd i wtedy blat wciągnął łańcuch od dołu,
tam gdzie tylny trójkąt łączy się z tuleją suportu. Zakleszczyło się to tak, że nie było szans na uwolnienie bez ryzyka połamania zębów na korbie. Na szczęście mieliśmy dwa zestawy kluczy
i udało się odkręcić lewą korbę i przesunąć cały mechanizm z osią zintegrowaną w prawo, Jeden z kluczy odkręcił tylko jedną śrubę na korbie i poległ na drugiej :) Na szczęście drugi dał radę
dokończyć serwis :-) Największym problemem okazało się jednak odkręcenie tej plastikowej zaślepki rury suportu po lewej stronie, ale ostatecznie udało się łyżką do opon.
Muszę teraz kupić jakiś solidny zestaw kluczy, bo drugi raz może się nie udać :-)
Swoją drogą taka sytuacja nigdy mi się nie zdarzyła, przynajmniej w ostatnich 20 latach, zwłaszcza że to była droga asfaltowa, żadne wertepy.

zdyboo
08-08-2022, 20:06
eMGie
Ile masz tarcz z przodu? Jeżeli jedną to masz zębatkę narrow-wide? Jeżeli dwie to czy ten chain suck zdarzył się przy mieszaniu przednią czy tylną przerzutką?
Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi.
Poza oczywistym przypadkiem, to taki chain suck może być objawem zużytego napędu.

eMGie
08-08-2022, 21:17
Mam dwie tarcze, jestem prawie pewien, że mieszałem tylko z tyłu. Akurat przed wyjazdem sprawdzałem łańcuch i jest wyciągnięty na 0,75%.
Zastanawiałem się właśnie, czy wymieniać sam łańcuch, czy razem z kasetą. Jeździłem na dwa łańcuchy i zmieniam co ok 300 km, ale na kasecie widać już wygniecione ranty.
Ale pracuje dość cicho i precyzyjnie.

zdyboo
08-08-2022, 21:34
Cóż, zostaje jeździć, obserwować.
Może zwykły przypadek.

Co do zmian to może da się wymienić tylko najbardziej zużyte zębatki. Ja tak robię, bo przecież nie lata się na wszystkich zębatkach tak samo.

siemalysy
08-08-2022, 21:43
Mnie się wydaję, że powoli zębatka w korbie się kończy. U mnie zrobiło się tak raz, później długa przerwa, później krótsza, a jak odkładałem wymianę tarczy z przodu, to zaczęło tak często zawijać łańcuch na tarczy, że jazda nie była możliwa. Wspominam o przypadku z zębatką NW.

eMGie
08-08-2022, 22:06
Tak tez robię :-)
W sumie to już nie jestem pewien, co w tym momencie robiłem, mogłem w sumie zmieniać i tył i przód :-)

- - - - kolejny post - - - - - -


Mnie się wydaję, że powoli zębatka w korbie się kończy. U mnie zrobiło się tak raz, później długa przerwa, później krótsza, a jak odkładałem wymianę tarczy z przodu, to zaczęło tak często zawijać łańcuch na tarczy, że jazda nie była możliwa. Wspominam o przypadku z zębatką NW.

U mnie są zwykłe 2x i ma tyle samo przebiegu co kaseta i łańcuchy, czyli ze 12-13 kkm, ale muszę ją obejrzeć bo to alu jednak.

Madao
08-08-2022, 23:07
Miał ktoś z was styczność z rowerami marki M_bike? Konkretnie chodzi o model M_Bike GRV 400. Zastanawiam się nad dokupieniem drugiego roweru. Aktualnego crossa chciałbym zostawić na dojazdu do pracy i jazdę po mieście, a gravela na pozostałe wyjazdy. Do tej pory byłem nastawiony na Kross Esker 6.0, jednak różnica w cenie jest dosyć znaczna. Wiem, że pewnie najlepiej jest zwyczajnie przymierzyć jeden i drugi. U mnie w mieście żadnego z tych rowerów nie dostanę więc chciałbym najpierw poszukać trochę informacji. M_bike jest chyba dość świeży na rynku, ale może ktoś się wypowie chociażby po zamontowanych komponentach.

gavin
09-08-2022, 02:01
Fajna specyfikacja. Oprócz korby wszystko spoko, ale korbę to łatwo wymienić.

cz4rnuch
09-08-2022, 07:40
Miał ktoś z was styczność z rowerami marki M_bike? Konkretnie chodzi o model M_Bike GRV 400...Z tego co czytam to składa go Merida więc raczej zbuka nie dostaniesz. Zresztą nawet wygląda jak Silex. W tej cenie możesz jeszcze znaleźć Rometa Aspre 2. Albo dokładając kilka stówek Unibike Geos, który jest nieco tańszy od Eskera (ale za to ładniejszy :)) O ile w ogóle chce Ci się dokładać do tej lepsiejszości, bo na grx400 też można jeździć. Mam rower na takim osprzęcie i (prawie) niczego mi nie brakuje.

PS Jeśli faktycznie rama jest "inspirowana" tą od silexa to dodatkowo (prawdopodobnie) będzie Ci się na tym wygodnie siedziało.

kipcior
09-08-2022, 08:41
M_bike to zdaje się jest Silex w wersji bieda edition, czyli poskładany z części, które udało im się zdobyć. Bo jakbyś chciał kupić Silexa na Grx to generalnie nie ma.
Wady to korba, mająca twardsze przełożenia. Jak mieszkasz na płaskim to może być, jak w górach to słabo. Jest tez trochę przyciężki, co wynika z zastosowanych części więc odpowiednym kosztem można go odchudzić.

eMGie
09-08-2022, 12:45
Tak z innej beczki, używacie jakichś aplikacji do nawigacji na Androida, używałem ostatnio Traseo, ale wiesza mi się i randomowo gasi ekran, także mam już jej dosyć :-)
Strava ma taką funkcję, nie znam jej za dobrze, tylko nagrywam trasę? Chodzi o coś darmowego.