PDA

Zobacz pełną wersję : cykliczny wątek o bajkach (rowerach... w sensie ;) )



Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 [11] 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178

Dyziek
18-07-2012, 10:12
Krzyś jak będziesz miał full relację na www daj znaka:)

Calme
18-07-2012, 11:14
http://www.tvn24.pl/frank-schleck-na-dopingu,265510,s.html

siona
18-07-2012, 11:20
http://www.tvn24.pl/frank-schleck-na-dopingu,265510,s.html

bo kolarze zawodowi dzielą się na tych, którzy się dopingują i takich, których jeszcze nie złapali ...
strasznie to smutne ale tam gdzie jest duża kasa nie ma sportu :/

krzysztof jot
18-07-2012, 11:47
Krzyś jak będziesz miał full relację na www daj znaka:)

to chyba raczej nigdy :)
Materiału z TdP nie ogarniam :) za dużo tego, mam za duzo odbiorców - potem kilka miesięcy nie mogę nawet na to patrzeć :), potem mam dylemat - polacy ? kibice ? backstage ? sprzęt ?... i daję sobie spokój, zobacz ze to "najbiedniejsze" galerie albo nie ma ich wcale - a byłem na ośmiu całych tdp i są tysiące zdjęć. Pozostaje to co w hotelowym pokoju w tour'owym amoku wsadziłem tu i ówdzie :) i kilka plakatów co sobie zrobiłem i powiesiłem w biurze :). Tu jeszcze same finisze - https://www.facebook.com/media/set/?set=a.421638824545315.91577.119267668115767&type=3

Kasandra
18-07-2012, 11:51
Szkoda, świetne!

Boryszuk
19-07-2012, 18:01
Ma ktoś zamontowany do roweru U(D)-lock? Uchwyt (http://www.chainreactioncycles.com/Images/Models/Full/12767.Jpg), który dostałem z zabezpieczeniem, jest bezużyteczny bo o tyle o ile zmieści się pod ramą tak nie pozwoli na swobodne wysunięcie blokady.

zdyboo
19-07-2012, 18:32
Ma ktoś zamontowany do roweru U(D)-lock?


Ja mam. Użyłem fabrycznego uchwytu kryptonite. Obróciłem korbę, żeby nie było, że zahacza.

http://tomzych.com/pictures/forum/inne/u_lock.jpg
źródło (http://tomzych.com/pictures/forum/inne/u_lock.jpg)

Boryszuk
19-07-2012, 18:51
Dzieki, rozwazalem opcje zalozenia 'z osi' ale nie wiedzialem jak to sie ulozy. Zalozylem tak jak Ty, jutro zobacze czy nie bede zahaczal pieta (u mnie korba zachodzi bardziej na blokade).

zdyboo
19-07-2012, 18:56
Jak będzie przeszkadzała, to przymocuj do lagi widelca, tam już o nic nie ma prawa zawadzać.

siona
19-07-2012, 19:00
a w trójkącie się wam nie mieści ?
można do górnej rury spróbować

Boryszuk
19-07-2012, 19:04
a w trójkącie się wam nie mieści ?
można do górnej rury spróbować

Nie miesci sie. Nie na tyle zeby dalo sie ja wsywac i wysuwac. Wlasnie probuje zamocowac z boku gornej rury ale ten uchwyt dziala jak trytytka i nie moge teraz dociagnac na wieksza rure ;)

zdyboo
19-07-2012, 19:06
uchwyt dziala jak trytytka i nie moge teraz dociagnac na wieksza rure ;)

Masz gniazdo na płaski wkrętak, odegnij i wytrytuj. ;)

Boryszuk
19-07-2012, 19:18
Masz gniazdo na płaski wkrętak, odegnij i wytrytuj. ;)

Mhm, na tyle to sam wpadlem ;) ale, mimo ze ze mnie kawal chlopa, nie jestem w stanie wygiac na tyle zeby zabek puscil. Nic to, jutro w pracy to 'wytrytuje' cienka blaszka :)

zdyboo
19-07-2012, 19:25
To zanurz w ciepłej wodzie plastik powinien się nieco bardziej miękki zrobić, ale ja daje radę wkrętakiem, fakt, że dosyć długim.

Boryszuk
19-07-2012, 19:36
Ja nie dosc, ze nie mam dlugiego to i nie mam tez zbyt szerokiego. Wkretaka.
Spoko, w pracy to sobie zrobie. Tam mam wieksze mlotki, palnik acetylenowo-tlenowy i kilka innych przydatnych narzedzi :mrgreen: (w tym paski blaszki 0.3mm, ktore moge wsunac od tylu, podwazyc i zablokowac zabek)

mancini
21-07-2012, 13:49
Szukam roweru dla siebie. Głownie miasto czyli szybko dojechać np na siłownie, do sklepu jak i dłuższe wypadu do lasu. Ekstremalne wypady odpadają a jak już to sporadycznie. Budżet to około 2K. W tej cenie znalazłem taką oto Meride http://www.rowerymerida.pl/produkt359/matts-40-d-rower-merida.html lub Giant http://www.giant-bicycles.com/pl-pl/bikes/model/revel/9167/49300/ co o tych rowerach sądzicie czy może lepiej coś innego.

zdyboo
21-07-2012, 13:54
Po co Ci góral do miasta?
Ja bym na Twoim miejscu kupił crossa, jeżeli lubisz wozić na plecach lub trekinga, jeżeli jednak nie lubisz.

mancini
21-07-2012, 16:29
Crossa też rozważałem, jednak opcja weekendowych wycieczek do lasu skłania mnie w stronę górala :)

zdyboo
21-07-2012, 16:49
Nie znam lasów koło Lubina, to się nie będę upierał przy swoim, ale ja na trekingu jeździłem nawet po górach. Nie wszędzie tam gdzie byłem na góralu, ale 90% tras w górach Dolnego Śląska jest do zrobienia na crossie czy trekingu i nie jest to walka o życie.

mancini
21-07-2012, 17:08
To co polecasz, bo jak czytam to w każdym jest podobny ( najtańszy osprzęt montowany ). Na co zwrócić uwagę :)

Aras
21-07-2012, 17:51
Wiggy pięknie przypieczętował dziś swój triumf w Tourze :)

M_B
21-07-2012, 18:52
To co polecasz, bo jak czytam to w każdym jest podobny ( najtańszy osprzęt montowany ). Na co zwrócić uwagę :)

Author Reflex na pełnej grupie Alivio :)

zdyboo
21-07-2012, 20:51
Na co zwrócić uwagę :)

Żeby było wygodnie.
Polecam Unibike Viper, nadal w Bydgoszczy dosyć sensownie składają rowery.

krzysztof jot
21-07-2012, 22:40
jak wspomniałem - nie ogarniam tego materiału - ale dla ciekawskich trochę sprzętowych obrazków z tdp
wprawdzie marnawych jakościowo (taki mają skrypt) ale za to redaktor sie poświęcił i dał opisy - więc przynajmniej coś rozjaśniają i to daje im mały plusik za zmarnowanie jakości :) http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul:a65/9695/Fotogaleria+sprz%C4%99towa+z+Tour+de+Pologne/

mrozikulus
22-07-2012, 10:53
nosz kur... http://www.tvn24.pl/fatalna-kontuzja-murowanej-medalistki-tragedia-dla-dziewczyny,266328,s.html


http://londyn.wp.pl/title,Start-Wloszczowskiej-na-IO-stanal-pod-znakiem-zapytania,wid,14780805,wiadomosc.html?ticaid=1ed9a

jacgyver
22-07-2012, 10:58
a to...
fotoradar (http://www.tvn24.pl/jechal-46-km-h-rowerem-zlapal-go-fotoradar,266268,s.html)

zdyboo
22-07-2012, 11:10
a to...
fotoradar (http://www.tvn24.pl/jechal-46-km-h-rowerem-zlapal-go-fotoradar,266268,s.html)

Już widzę, jak na tym makrokeszu z koszykiem jechał te 46 km/h. ;)
Chyba, że znowu "rzetelne" dziennikarstwo dało o sobie znać.

krzysztof jot
22-07-2012, 14:22
nosz kur... http://www.tvn24.pl/fatalna-kontuzja-murowanej-medalistki-tragedia-dla-dziewczyny,266328,s.html


http://londyn.wp.pl/title,Start-Wloszczowskiej-na-IO-stanal-pod-znakiem-zapytania,wid,14780805,wiadomosc.html?ticaid=1ed9a


no jest to prawdziwa ludzka tragedia. Cztery lata niewiarygodnie skomplikowanej pracy całego sztabu ludzi, cztery lata pompowania niewiarygodnie wielkiej kasy właściwie tylko w jeden cel > IO, cztery lata ustawienia całego zycia tylko na jeden termin - 12.08.2012 i wszystko poszło w pi..u.

Notabene, zastanawia mnie jedno - to jedyna zawodniczka/zawodnik ze światowej czołówki MTB majaca takiego pecha który "załatwia" w ten sposób temat startu w najważniejszych imprezach - najpierw upadek tydzień przed Mistrzostwami Świata, teraz IO.
Strasznie mi zal Majki i wszystkich z nią pracujących - bo to moi przyjaciele i znam ich wszystkich osobiście. Szkoda, bo była szansa jak diabli. Kolejne cztery lata, to już chyba nie jest realna sprawa.... Ale się porobiło :(.

PS.
http://sport.onet.pl/igrzyska/kolarstwo,319/galinski-kluczowa-jest-kwestia-wiezadel,44806.html

wolnyslimak
24-07-2012, 09:59
To co polecasz, bo jak czytam to w każdym jest podobny ( najtańszy osprzęt montowany ). Na co zwrócić uwagę :)

Polecanie roweru dla kogoś kogo się nie zna i nie zna się stylu jego jazdy jest bez sensu. Ja na ten przykład polecam do miasta dirt'owego sztywniaka z rama 13-14cali i kołami 24. Swietnie sie sprawdza na wszelakich schodach, murkach itp. Pojęcie jazda po mieście jest tak szeeeerokie, że nierozsądnym jest pytac się o to na szerokim forum. Unikaj supermarketowych sklepów a reszte wybieraj SAM, pod SWOJE aspiracje i umiejetności. Nikt tutaj nie wie czego oczekujesz od jazdy po mieście. Albo każdy wie swoje...

Kasandra
24-07-2012, 11:54
To co polecasz, bo jak czytam to w każdym jest podobny ( najtańszy osprzęt montowany ). Na co zwrócić uwagę :)

Na kolor!
Oba, które wkleiłeś są mega brzydkie.
A tak na serio-to wsiądź i zobacz jak Ci się siedzi i wybierz wygodniejszy.

Jastrząb
24-07-2012, 13:02
Hej,

Czas na zmiany w rowerku. Muszę/chcę go trochę odchudzić - Kona Hoss - pancerny, ciężki hardtail - 15 kg. Przedni amor to Marazochi DJ II - prawie 3 kilo.
Potrzebuję czegoś mocnego ale troszkę lżejszego. Ważę 102-108 kg, jazda po lesie, czasami Góry Świętokrzyskie.
Możecie coś podpowiedzieć, na jakie używki zwracać uwagę. Na amor nie chce wydać więcej niż 1K zł. Z prostej przyczyny. Hossa sprzedaję za powiedzmy 1500 złotych, dobry amor to 1500-2000, więc dokładam 1000 i mam np kjuba LTD Race na XT i foxie. Fakt, ze rowerek bardziej sportowy i mniej wygodny.

No i oponki - obecnie mam zjechane Nokiany NTB 2,25.

pozdrawiam
Jurgen

zdyboo
24-07-2012, 13:10
Marcok DJ to jest amor do katowania na dropach i hopach.
Kiedyś się kupowało kultowego MXC, który był dobry i tani. Nie był może przesadnie lekki, ale za to w środku był niemal w całości metalowy. Przy Twojej wadze bym został przy włoskim M. Ważę podobnie i w trekingu mam TXC (chyba drugi co do wagi amor z oferty Marzocchi) i daje radę. Nie wiem natomiast co w tej chwili jest dobrego do 26".
Kwestia też jaką masz oś w kole, bo DJ były też w wersji ze sztywną osią.

wolnyslimak
24-07-2012, 16:48
Zdyboo dobrze prawi na temat amorka. Przy swojej wadze i wypadach w Góry Świętokrzyskie to zostan przy Marzocchi. Chyba, że pisząc góry masz na myśli asfalty, tudziez dukty wtedy DJ II z 13cm skokiem jest bez sensu. Jak jeździsz czerwonym szlakiem, czyli po korzeniach a masz zacięcia zjazdowe to nawet nie myśl o czymś słabszym, lżejszym z przodu. Co do opon ja ostatnio na tył mam Kendę K-rad. Jedyne zastrzeżenia co do trakcji mam na grząskim błotku. Kamienie, ziemia, beton, piach...jedzie bez marudzenia.

Umbra
24-07-2012, 17:26
Chciałbym kupić rower do jazdy po Wrocławiu (ulice, kocie łby) i czasami po jakichś wioskach (ale zawsze po normalnych drogach). Myślałem nad krossem. Wielu ludzi poleca Unibike'a Vipera, ale cena trochę wysoka (2000 zł), a rower dosyć ciężki, jak go porównuję np. z MTB z podobnej półki cenowej. Z krossów wpadł mi w oko jeszcze Author Classic, który jest lżejszy od Vipera i tańszy o 500 zł. Warto brać tego authora czy może jakieś MTB?

zdyboo
24-07-2012, 17:54
Chciałbym kupić rower do jazdy po Wrocławiu (ulice, kocie łby) i czasami po jakichś wioskach (ale zawsze po normalnych drogach). Myślałem nad krossem. Wielu ludzi poleca Unibike'a Vipera, ale cena trochę wysoka (2000 zł), a rower dosyć ciężki, jak go porównuję np. z MTB z podobnej półki cenowej. Z krossów wpadł mi w oko jeszcze Author Classic, który jest lżejszy od Vipera i tańszy o 500 zł. Warto brać tego authora czy może jakieś MTB?

Unibike Viper, w stosunku do Authora Classica wart jest dopłaty tych 450 PLNów. Dostajesz w zamian normalne piasty, lepszego amora, lepszy osprzęt i więcej biegów.
Do Wrocławia, to ja bym proponował coś z błotnikami, żeby można było normalnie po mieście śmigać.

Umbra
24-07-2012, 18:01
Tylko czy jest mi to potrzebne, skoro nie jestem sportowcem? W tańszym rowerze jest taka tragedia?

siona
24-07-2012, 18:04
zwłaszcza badziew-piasty to jest dramat :/ piasta to chyba 2 najistotniejszy element po ramie

zdyboo
24-07-2012, 18:13
Tylko czy jest mi to potrzebne, skoro nie jestem sportowcem? W tańszym rowerze jest taka tragedia?


zwłaszcza badziew-piasty to jest dramat :/ piasta to chyba 2 najistotniejszy element po ramie

Rama > piasty > suport > stery > widelec. Tak mniej więcej wygląda hierarchia ważności komponentów, na czym nie warto oszczędzać i co przy właściwej konserwacji posłuży długie lata.

Piasty Quando, są długo obecne na rynku, nie słyszałem jednak żeby zdobyły uznanie. Nie chcę tu jakoś robić reklamy Unibike, ale oni od początku mieli bardzo dobry stosunek jakości do ceny. Jak kasa jest takim problemem, to polecam model Unibike oczko niższy od Vipera. jest stówe droższy od tego Authora, ale szpej ma wmontowany z większym rozsądkiem.

Czy Tobie to będzie potrzebne? Nie wiem. Wiem tylko, że ja bym dołożył te pięć stów do Vipera.

M_B
24-07-2012, 19:34
Piasty Quando, są długo obecne na rynku, nie słyszałem jednak żeby zdobyły uznanie.

Mam z przodu piastę Quando, bo z tyłu już musiałem wymienić na inną po 3000 km. Nie polecam. :)

Rafał_Sz
24-07-2012, 20:13
Rama > piasty > suport > stery > widelec.
Lekko bym to zmodyfikował.

Portfel > rama > piasty > suport > stery > widelec.

;)

zdyboo
24-07-2012, 20:32
Lekko bym to zmodyfikował.

Miłość w portfel nie zagląda. ;)

Author z tego co widzę nadal montuje korby Suntoura, miałem korbę tej firmy w Authorze kupionym 12 lat temu. Okazało się, że łańcuch zaczął szybciej przeskakiwać na korbie niż kasecie. Na stalowej koronce 32T, dacie wiarę?

Umbra
24-07-2012, 23:00
Czyli nie da się kupić przyzwoitego rowera za 1500 zł? :|

Dużo osób poleca też ten rower: http://allegro.pl/rower-kands-maestro-cross-na-alivio-lublin-i2489450188.html

krzysztof jot
24-07-2012, 23:53
Tylko czy jest mi to potrzebne, skoro nie jestem sportowcem? W tańszym rowerze jest taka tragedia?

Rower zawodnika kosztuje 25-35 tys wiec jeszcze masz sporą rezerwę aby nim nie zostać :).

wolnyslimak
25-07-2012, 16:45
Rower zawodnika kosztuje 25-35 tys wiec jeszcze masz sporą rezerwę aby nim nie zostać :).

Ścigacz do czasówek dla najlepszych zawodników, czyli każdy element "skrojony" na miarę raczej jest 2-krotnie droższy niz piszesz. Co prawda wiem to tylko z tego co słyszałem lub czytałem więc mogę się mylić...

Gomad
25-07-2012, 19:40
Majki scott chyba 40 albo 50 tyś kosztował.

Zakup zakupem. Ale potem trzeba to jeszcze utrzymać :)

Przemek Paśnik
25-07-2012, 20:18
Majki scott chyba 40 albo 50 tyś kosztował.

Zakup zakupem. Ale potem trzeba to jeszcze utrzymać :)

Kubełek, szczotka, szmatka i mydełko, damy radę!

Umbra
25-07-2012, 21:16
Ale dla zwykłego zjadacza chleba nie ma roweru do 1500 zł?!

siona
25-07-2012, 21:23
zależy czego ów zwykły oczekuje od owego ...

jm
25-07-2012, 21:54
Ale dla zwykłego zjadacza chleba nie ma roweru do 1500 zł?!

Linkowany Kands ma całkiem dobry osprzęt, logicznie poukładany - dobry do jazdy niewyczynowej, bez "wyrywania kiery", turystyczno-rekreacyjny rower do jazdy po nawierzchniach utwardzonych, szutrach, asfalcie i leśnych duktach. Nie przesadzajmy - za 1500 można kupić sensowny rower do jazdy rekreacyjnej!
Pytanie jest tylko jedno - czy się doń przymierzałeś? W sensie posadzenia szanownych... liter i przewiezienia się choćby kilkuset metrów? Czasem ta drobna próba staje się decydująca, a czasem wykluczająca....
Przykładowo wiele osób poleca Unibike (crossa) - ja siadałam kilka razy - niestety było mi niewygodnie, zrezygnowałam z zakupu Unibike, mimo, że tak chwalony.

No i sprawa zakupu przez internet - wiem, że pewnie taniej, ale dokładnie wypytaj o warunki gwarancji - czasem warto dopłacić w stacjonarnym sklepie.

PS Czasem warto poszukać jakiegoś rowerka z zeszłorocznej kolekcji:) - sporo taniej można kupić - co więcej czasem zyskuje się na osprzęcie:)
Choć pewnie o tej porze już niewiele zostało, no ale może się uda?

jacgyver
25-07-2012, 22:16
Ale dla zwykłego zjadacza chleba nie ma roweru do 1500 zł?!

Kup taki jaki Ci pasuje, na jaki Cię stać i pedałuj!
Ja swój 2-gi góral kupiłem w 1995 roku i sam nie wiem czy to markowe czy nie. MIał na ramie PUCH i trójkąt ramy ze stali Cr-Mo, spawany TIGiem. Osprzęt Shimano Exage. Pewnie wszyscy buchną śmiechem ale...
Na tym rowerze byłem kilkukrotnie na obozach rowerowych w Białce, Bukowinie Tatrzańskiej. W 1997 po ulewach wjeżdzaliśmy na Turbacz w niesamowitym błocie, 2 tygodnie jazdy gdzie prawie codziennie padał deszcz. Rower przejeździł mnóstwo kilometrów po jurze Kakowsko-Częstochowskiej... skakałem na nim z murków bo miałem chwilowy zapał na cyklotrial.
Na tym rowerze na obozach wygrywałem z gościami co jeździli na aluminiowych Scottach co wtedy było jeszcze bardzo drogie.

I dalej da się na nim jeździć (muszę tylko mechanizm korby wymienić bo są luzy).
Nie ma amortyzacji, stery jeszcze stare z gwintem... Może jakby byłlepszy osprzęt to precyzyjnie zmieniałby biegi.

Ważne żeby chcieć jeździć :)

wolnyslimak
26-07-2012, 10:26
Linkowany Kands ma całkiem dobry osprzęt, logicznie poukładany - dobry do jazdy niewyczynowej, bez "wyrywania kiery", turystyczno-rekreacyjny rower do jazdy po nawierzchniach utwardzonych, szutrach, asfalcie i leśnych duktach. Nie przesadzajmy - za 1500 można kupić sensowny rower do jazdy rekreacyjnej!
Pytanie jest tylko jedno - czy się doń przymierzałeś? W sensie posadzenia szanownych... liter i przewiezienia się choćby kilkuset metrów? Czasem ta drobna próba staje się decydująca, a czasem wykluczająca....
Przykładowo wiele osób poleca Unibike (crossa) - ja siadałam kilka razy - niestety było mi niewygodnie, zrezygnowałam z zakupu Unibike, mimo, że tak chwalony.

No i sprawa zakupu przez internet - wiem, że pewnie taniej, ale dokładnie wypytaj o warunki gwarancji - czasem warto dopłacić w stacjonarnym sklepie.

PS Czasem warto poszukać jakiegoś rowerka z zeszłorocznej kolekcji:) - sporo taniej można kupić - co więcej czasem zyskuje się na osprzęcie:)
Choć pewnie o tej porze już niewiele zostało, no ale może się uda?

To jest to co KAŻDY kolarz powinien zrobić przed zakupem. Poprostu wsiąść na rower i kawałek przejechać. Kupowanie roweru przez internet bez wiedzy jak się na nim siedzi jest wg. mnie nierozsądne. Co do momentu zakupu tak jak napisał JM najlepszym czasem jest wrzesień - październik. To jest już schyłek sezonu i ceny można zupełnie inne znaleźć niż przed sezonem. Ja kupiłem jakiś czas temu w dość drogim sklepie czyli skiteamie w Wa-wie rower z poprzedniego sezonu, który był po dwóch przecenach. W szczycie sezonu był wyceniany na 11900... Po ponad roku stania na wystawie cena zeszła do 5900. Różnica kolosalna.

Olsza
27-07-2012, 20:24
Możecie polecić jakieś w miarę fajne, nie za drogie rękawiczki do jazdy na bajku? Chyba, że macie jakiś inny sposób na walkę z pocącymi się dłońmi. Boję się, że na jakiejś nierówności ręka mi się ześlizgnie i będzie... aua

mehmet efendi
27-07-2012, 20:27
Pot jak pot, ale ośrupanie dłoni do kości to żadna frajda. Idź do sklepu i przymierzaj. Ja jeżdżę w pełnych nawet latem i jest ok.

thorcik
27-07-2012, 21:02
tak jak napisał JM

Raczej napisałA :razz:

Aras
27-07-2012, 21:49
Możecie polecić jakieś w miarę fajne, nie za drogie rękawiczki do jazdy na bajku? Chyba, że macie jakiś inny sposób na walkę z pocącymi się dłońmi.
Zmień chwyty na piankowe, np Ritchey WCS.

Bartek_902
27-07-2012, 22:10
Zmień chwyty na piankowe, np Ritchey WCS.

Fajna opcja ale w momencie gdy jest sucho , jak zacznie padać to jest tragedia z tą pianką

jm
27-07-2012, 23:10
Raczej napisałA :razz:

No właśnie:)

Apropos rękawiczek - ja jeżdżę w takich: http://www.specialized.com/pl/pl/ftr/gloves/womensroadgloves/womensbgsport - chwalę sobie.

thorcik
27-07-2012, 23:13
Fajna opcja ale w momencie gdy jest sucho , jak zacznie padać to jest tragedia z tą pianką

Dlatego ja mam gumowe Dartmoor Race ( http://m.bikestacja.pl/gripy-dartmoor-race-145mm-127g-p-26864.html). I następne też takie kupię.

wolnyslimak
28-07-2012, 11:33
No właśnie:) ...

Teraz zapamiętam. Z wypowiedzi czy tez Twojego profilu dowiedzieć sie tego nie mogłem. Przyzwyczajenie, że jak rower to juz musi byc chłopak. Przepraszam i pozdrawiam.

A tu zaprzeczenie moich słów: Ania


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img513.imageshack.us/img513/6684/latamy22.jpg)

hydra_nt
28-07-2012, 18:33
Po bliskim spotkaniu z wysoki krawężnikiem, moja tylna przerzutka odmówiła posłuszeństwa. Bardzo dziwnie się wygięła. Co polecicie w zamian ?
Konkretnie miałem taki model (http://www.rowerymerida.pl/produkt58/crossway-tfs-800-d-rower-merida.html) .

zdyboo
28-07-2012, 18:48
Co polecicie w zamian ?

W zasadzie nie ma wielkiego znaczenia co kupisz. Przerzutka nie jest tak bardzo ważna. Możesz znowu kupić XT, ale jak jest za droga, to bez problemu możesz kupić SLX, mam taką w trekingu od trzech lat i jestem bardzo zadowolony.

hydra_nt
28-07-2012, 20:03
No tak. Nawet nie wiedziałem. Nie do końća rozumiem oznaczenia - XT, SLX itd. Raczej tylko jeżdżę :) . Rower wykorzystuję w różnym terenie - szosa, szutr, leśne ścieżki i czasami sporo po błocie.
Czyli rozumiem zostanę przy XT. A z ciekawości, jest coś "wyżej" ?

zdyboo
28-07-2012, 21:07
A z ciekawości, jest coś "wyżej" ?

Jest XTR, ale jedyną różnicę poczujesz w portfelu.

Umbra
28-07-2012, 23:51
Linkowany Kands ma całkiem dobry osprzęt, logicznie poukładany - dobry do jazdy niewyczynowej, bez "wyrywania kiery", turystyczno-rekreacyjny rower do jazdy po nawierzchniach utwardzonych, szutrach, asfalcie i leśnych duktach. Nie przesadzajmy - za 1500 można kupić sensowny rower do jazdy rekreacyjnej!
Pytanie jest tylko jedno - czy się doń przymierzałeś? W sensie posadzenia szanownych... liter i przewiezienia się choćby kilkuset metrów? Czasem ta drobna próba staje się decydująca, a czasem wykluczająca....
Przykładowo wiele osób poleca Unibike (crossa) - ja siadałam kilka razy - niestety było mi niewygodnie, zrezygnowałam z zakupu Unibike, mimo, że tak chwalony.

No i sprawa zakupu przez internet - wiem, że pewnie taniej, ale dokładnie wypytaj o warunki gwarancji - czasem warto dopłacić w stacjonarnym sklepie.

PS Czasem warto poszukać jakiegoś rowerka z zeszłorocznej kolekcji:) - sporo taniej można kupić - co więcej czasem zyskuje się na osprzęcie:)
Choć pewnie o tej porze już niewiele zostało, no ale może się uda?

W moim przypadku problem polega na tym, że jestem mały. Większość rowerów z poprzedniego sezonu ma ramy 21'', a ja potrzebuję 17 może 18.
Inna sprawa, że ponoć już nie ma Unibike'a Crossfire. ;/

kuman
29-07-2012, 08:40
18" to wcale nie taki mały rower. Ja przy wzroście 186cm jeżdżę na 19" góralu ;)

jm
29-07-2012, 09:56
W moim przypadku problem polega na tym, że jestem mały. Większość rowerów z poprzedniego sezonu ma ramy 21'', a ja potrzebuję 17 może 18.
Inna sprawa, że ponoć już nie ma Unibike'a Crossfire. ;/

Szukasz mtb czy raczej crossa/trekinga?

Umbra
29-07-2012, 11:40
Crossa.

No właśnie wiem. Z wyliczeń wynika, że powinienem kupić 17'', ale takich rowerów jest mało. Brat ma 170 cm i jeździ na 20'' kolarce (chyba, że nie wiedział, co kupuje - kupował używkę).

Ten wydaje się ciekawy, ale ma ramę 19''. http://allegro.pl/show_item.php?item=2515125169&msg=Tw%C3%B3j+e-mail+zosta%C5%82+wys%C5%82any.&msgtoken=048a25b10f8bf5405c1e387864ffa85323220a144 4b540a86acf77d00be2ff62

jurek1906
29-07-2012, 12:15
Crossa.

No właśnie wiem. Z wyliczeń wynika, że powinienem kupić 17'', ale takich rowerów jest mało. Brat ma 170 cm i jeździ na 20'' kolarce (chyba, że nie wiedział, co kupuje - kupował używkę).

Ten wydaje się ciekawy, ale ma ramę 19''. http://allegro.pl/show_item.php?item=2515125169&msg=Tw%C3%B3j+e-mail+zosta%C5%82+wys%C5%82any.&msgtoken=048a25b10f8bf5405c1e387864ffa85323220a144 4b540a86acf77d00be2ff62

Ja mam 170 i ramę 16.Dawno temu miałem marinka na 17" ramie , ale był mały skos rury głównej i zarobiłem strzała w "orzeszki". Teraz ma komfort psychiczny pod tym względem :).Rower trzeba mierzyć do siebie jak garnitur,i obojętnie czy kosztuje 1 tys. czy 10 tys.Masz czuć się na nim komfortowo.

jm
29-07-2012, 12:35
Crossa.

No właśnie wiem. Z wyliczeń wynika, że powinienem kupić 17'', ale takich rowerów jest mało. Brat ma 170 cm i jeździ na 20'' kolarce (chyba, że nie wiedział, co kupuje - kupował używkę).

Ten wydaje się ciekawy, ale ma ramę 19''. http://allegro.pl/show_item.php?item=2515125169&msg=Tw%C3%B3j+e-mail+zosta%C5%82+wys%C5%82any.&msgtoken=048a25b10f8bf5405c1e387864ffa85323220a144 4b540a86acf77d00be2ff62

Nie patrz na wyliczenia.
Przejdź się po sklepach stacjonarnych, usiądź na kilku(nastu) rowerach, zdecyduj, na którym jest Ci najwygodniej. Rozmiar ramy to nie wszystko - raz, że różne firmy mają różną "rozmiarówkę", a dwa, że prócz rozmiaru trzeba na własnych ... literach sprawdzić czy geometria danej ramy pasuje pod nasze wymiary i spełnia nasze wyobrażenie komfortu.
Mało jest chyba ludzi w pełni i 100% typowych jeśli chodzi o rozmiary - są wysokie osoby z krótkimi ramionami, są niskie osoby ze stosunkowo długimi nogami, są... wszelkie inne kombinacje. W wielu rowerach można trochę te parametry wyregulować - mostkiem, siodełkiem itp, ale jednak geometrii się nie zmieni.
Po co Ci wypasiony osprzętowo i chwalony na forach rower, na którym jazda będzie dla Ciebie mordęgą?
Jak już w sklepie realnym znajdziesz tę ramę i ten rozmiar, możesz szukać w zeszłorocznej kolekcji zarówno w stacjonarnych jak i internetowych sklepach (z reguły wielkość i geometria ramy danego modelu zostają te same - zmienia się malowanie i niestety czasem osprzęt).

zdyboo
30-07-2012, 20:38
W końcu wystawiłem swojego górala na Rodzimym Portalu Aukcyjnym. Jak kto ciekawy, to sobie po nicku znajdzie.

Kasandra
04-08-2012, 20:48
To ten co go nawet ukraść nie chcą?;-)

zdyboo
04-08-2012, 21:39
To ten co go nawet ukraść nie chcą?;-)

Ten sam. To jego najczęściej zostwiałem gdzie popadnie, ale też mam go najdłużej. Inne moje rowery czeka równie świetlana przyszłość. ;-)

adriansocho
04-08-2012, 21:51
O, fajny dział, szkoda, że pisząc posty tutaj nie można dobić do wymaganych 75 postów. Ja tylko ponarzekam na ceny komponentów w tym roku - mając 3 rowery we w miarę docelowej konfiguracji i tak co jakiś czas coś trzeba wymienić, chociażby napęd raz na 3 lata. A tutaj - to co kosztowało w zeszłym sezonie 150 PLN (manetki SLX) teraz jest po 200 (kupiłem używane za 120), to co było po 350 jest teraz po 450 (korby SLX, chyba kupię jakieś używki). Pokręciło.

Rafał_Sz
05-08-2012, 01:02
Licznik na Androida, co polecacie? Potrzebuję tylko prędkość, wysokość n.p.m i ew. nachylenie. Statystyki też mogą być, ale bez przesady. :)

zdyboo
05-08-2012, 08:29
O, fajny dział, szkoda, że pisząc posty tutaj nie można dobić do wymaganych 75 postów. Ja tylko ponarzekam na ceny komponentów w tym roku - mając 3 rowery we w miarę docelowej konfiguracji i tak co jakiś czas coś trzeba wymienić, chociażby napęd raz na 3 lata. A tutaj - to co kosztowało w zeszłym sezonie 150 PLN (manetki SLX) teraz jest po 200 (kupiłem używane za 120), to co było po 350 jest teraz po 450 (korby SLX, chyba kupię jakieś używki). Pokręciło.

Obecne ceny i tak są dużo niższe niż kilka lat temu. Kiedyś, żeby kupić komponenty grupy XT trzeba się było szarpnąć, a XTR było marzeniem ściętej głowy.
Poza tym wymieniasz manetki co trzy lata?
Dla mnie wymiana napędu, to wymiana łańcucha i kasety, czasem też środkowego trybu w korbie. To nie jest wysoki koszt.

adriansocho
05-08-2012, 09:34
No akurat w tym wypadku przechodzę na 9 biegów. Starałem się tak długo, jak mogłem. A tutaj: rower na miasto ma 9 biegów, rower na maratony też, a mój główny rower enduro nadal 8. Kasety staram się używać oszczędnie, często kupuję lub nawet dostaję od znajomych takie, gdzie dwie koronki trzeba podszlifować, a jedną wymienić, i potem daje radę z nowym łańcuchem, albo z takim, który w drugim rowerze zrobił tylko 1000 km. Teraz jednak parę nowych części. A w ogóle to od dwóch miesięcy to wszystko leży w szufladzie i się nie mogę zebrać, żeby założyć. Stary napęd 8-biegowy nadal działa, biegi się zmieniają, a łańcuch nie skacze....

Kilka lat temu to w ogóle rower lepszy niż za 1000 PLN to był luksus, z odpowiednią marżą sklepu. Ja w okolicach 2000-2003 bawiłem się w skakanie, i weź kup chociażby ramę 14 cali w normalnej cenie, już nie mówiąc o widelcach... teraz używany rower do streetu/dirtu kosztuje tyle, co paczka fajek, a wtedy trzeba było wydać majątek.

moro
05-08-2012, 13:23
@rsz move! bike computer, ale jak gdzieś dalej jedziesz przyda się bank energii. Mój HTC Desire HD jest jednak znany z tego że ma słabą baterię. A ja zapytam o zabezpieczenie (anty kradzieżowe, oczywiście) jakie polecacie ?

downandout
05-08-2012, 22:29
@adriansocho - po co Ci w rowerze na miasto 9 biegów z tyłu?

adriansocho
05-08-2012, 22:46
@adriansocho - po co Ci w rowerze na miasto 9 biegów z tyłu?

Bo służy nie tylko do jazdy po mieście - również jako rower treningowy, i czasami do jazdy po szosie oraz na alleycatach (raz na Konspirace Alleycat przyjechałem jako drugi). Zresztą, są tylko trzy opcje: pełen napęd 8 lub 9-rzędowy, piasta wielobiegowa, singlespeed/ok.

Bartek_902
06-08-2012, 17:01
Witam.

Mam dylemat ponieważ muszę zakupić nowy komplet opon do swojego roweru , obecnie jezdziłem na Continentalach Mountain King 2.2 PRO , świetne oponki to już chyba 3 komplet który zdzieram ale z powodu iż troche zmieniła się moja specyfika jazdy i więcej ostatnio pokonuje tras po asfalcie muszę kupić coś z mniej agresywnym bieżnikiem , myślę nad modelem Race King 2.2 w wersji zwijanej , ktoś używał ? jest w stanie coś powiedzieć o stopniu zużycia itd ? :)

Calme
06-08-2012, 21:13
http://www.tvn24.pl/sopot-rowerem-tylko-10-km-h-policjanci-z-radarem-na-sciezce,269301,s.html

jm
06-08-2012, 22:28
Wprawdzie nie w Sopocie, ale też ostatnio jeżdżę nad morzem, staram sie używać ścieżek, ale ...lekko nie jest:(
Ścieżki są jednocześnie pieszymi chodnikami, więc wszystko odbywa się jednym traktem, matki z wózkami, kijkarze, rowerzyści, dzieci na hulajnogach, pieski, zakochane pary i emeryci o laskach. miejsca mało, istnienie ścieżek dla rowerów jest mocno ... iluzoryczne, są w teorii, ale w praktyce nie bardzo da się po nich jeździć.
Szkoda.
Pytanie inne mam, choć związane z pobytem rowerowym nad morzem - czy zapiaszczomy rower można umyć myjka cisnieniowa?
Ewentualnie ... jak (inaczej?) to zrobić???

Gomad
06-08-2012, 23:15
Gdzie jestes :P ?

Szukam towarzysza do jazdy na polwyspie Helskim :P

jm
06-08-2012, 23:39
Gdzie jestes :P ?

Szukam towarzysza do jazdy na polwyspie Helskim :P

Wybrzeże całkiem zachodnie:) - do Helu za daleko...
Powoli szlak wzdłuż wybrzeża mi się nudzi, za to wycieczki w nieznane, wgląb lądu zawsze przynoszą jakieś fajne odkrycia, no i coraz bardziej zasyfiony rower...
To jak z tym myciem?

Gomad
07-08-2012, 00:14
Ja myje ciepla woda z piana po blotnych maratonach,treningach. Ale potem siedze przy rowerze 2-3h i dokladnie czyszcze,smaruje ;). Zalezy tez od roweru, jego ew uszczelnien w korbie czy amorze.

Wysłane z mojego MT11i

zdyboo
07-08-2012, 15:21
Będzie o jeżdżeniu rowerem po mieście, będzie długo i marudnie, więc jak kto nie ciekawy, to może nie czytać. :-P

Nie ukrywam, że dobrze ponad 90% mojej jazdy przypada w warunkach miejskich. Głównie do i z pracy. Mam kilka tras i je sobie zmieniam, żeby się nie nudziło. Od dawna przy tym twierdze, że zmuszanie rowerzystów do jazdy po drogach rowerowych jest spychaniem ich do getta, a dodatkowo działa na niekorzyść wszystkich uczestników ruchu drogowego. Sieć dróg rowerowych nigdy nie dorówna sieci dróg dla ruchu kołowego i w końcu ruch rowerowy musi współistnieć na tej samej drodze z ruchem samochodowym i wtedy zarówno rowerzyści jak i kierowcy nie są na to gotowi.
Zwłaszcza, że Konwencja Wiedeńska zostawia dowolność pod tym względem, no ale skoro 10 lat trwało przywrócenie przepisu, że rowerzysta ma pierwszeństwo na przejeździe rowerowym, to co się dziwić, że PORD jest jaki jest.

Nie ukrywam, że nie jestem kryształowo czysty, ale nie zmienia to faktu, że poziom wyszkolenia, kultury i wyobraźni polskich kierowców to dno i trzy metry mułu. Nie mam prawa jazdy, ale nie jechałem jeszcze z kierownikiem, który by w 100% przestrzegał przepisów. A nie, przepraszam znam dwie takie osoby moja siostra i mój szwagier. Szwagier jest Finem, a siostra prawo jazdy zrobiła w Finlandii, co poniekąd wyjaśnia wszystko.
Przykład z wczoraj, dwupasmowa jezdnia z przejazdem rowerowym i przejściem dla pieszych. Zatrzymuję się, ponieważ mam czerwone światło. Zatrzymuje się też samochód chcąc mnie przepuścić. Patrzę na niego z niedowierzaniem, ale niemieckie blachy wyjaśniają wszytko. Może byłaby to tylko zabawna historyjka, ale w trakcie jak owe auto stało przed przejazdem i przejściem dla pieszych po lewym pasie minęły go trzy polskie samochody. Nic to, że kierowcy nie mieli pełnej oceny sytuacji, mieli przecież światło zielone, znaczy szable w dłoń i heja na koń. Potomków ułanów ci u nas dostatek.

Inna sytuacja, mam na swoim osiedlu pewne skrzyżowanie, gdzie pierwszeństwo ma skręt w prawo, a pozostałe drogi, to dojazd na osiedle i dojazd do firm i hurtowni. Dojazd ów ostatni jest na wprost mojego kierunku jazdy, bo prowadzi do drogi rowerowej. W związku z powyższym skrzyżowanie to przejeżdżam na wskroś, jadąc przed skrzyżowaniem drogą z pierwszeństwem. Kierowcy uznają, że skoro droga z pierwszeństwem skręca, to widać nie jest możliwy inny ruch i w zeszłym tygodniu jeden taki nie dość, że zaczął mnie wyprzedzać, zjeżdżając na lewy pas, bo jadę środkiem pasa, na przejściu dla pieszych, do tego tuż przed skrzyżowaniem, to jeszcze usiłował mnie rozjechać mimo, że nie sygnalizowałem żadnego skrętu. Szkoda, że następne skrzyżowanie przejechał, na ciemnopomarańczowym, bo jakby się zatrzymał, to bym podjechał zapytać go gdzie kupił prawo jazdy.

O przypadkach takich jak zatrzymywanie się na skrzyżowaniu z drogą rowerową, bez możliwości kontynuowaniu jazdy, nawet nie ma co się szerzej rozpisywać. Takie sytuacje zdarzają się kilkukrotnie podczas codziennej jazdy do fabryki.

Nie wiem czy w naszym kraju na jakiejkolwiek uczelni wykładają cokolwiek w temacie budowy dróg rowerowych. Wiem natomiast, że we Wrocławiu nie ma sensownego systemu dróg rowerowych, ba nie ma nawet sensownej drogi rowerowej dłuższej niż kilkaset metrów. Powstają za to potworki takiej urody, iż mam pewność, że projektant dyplom kupił i raczej dosyć tanio. Poczynając od wytyczenia, przez nawierzchnię oraz oznakowanie, a dochodząc do synchronizacji świateł, nie ma we Wrocławiu o której mógłbym z czystym sumieniem powiedzieć, że została dobrze wykonana.
Wrocław dwa lata temu wydał kilkaset tysięcy złotych na akcję wyrównywania krawężników na przejazdach rowerowych na zero. Ciekawe tylko dlaczego przejazdy przy nowo budowanych drogach rowerowych nie mają krawężnika na zero. Co rok praktycznie muszę centrować koła w rowerze miejskim. Chyba następne rachunki zacznę wysyłać do urzędu miejskiego z żądaniem pokrycia wydatków.

Ponieważ zdarza mi się jeździć rowerem także poza granicami kraju, mam zatem punkt odniesienia. Widzę, jak rowerzysta w Helsinkach bez żądnej krępacji wjeżdża, nawet nie zwalniając, na przejazd rowerowy, a kierowcy zatrzymują się nie tylko bez problemu, ale nawet bez żadnego kłopotu i nerwów. Kierowcy w Austrii potrafią jechać w żółwim tempie kilkaset metrów za grupą rowerzystów, tylko dlatego, że jest pod górę i nie może bezpiecznie wyprzedzić.

Jak ktoś jeszcze nie zasnął, to chciałbym poinformować, że nie widzę łatwego sposobu jak poprawić sytuację rowerzystów na polskich drogach, a chciałem się tylko podzielić kilkoma przemyśleniami. ;)

Rafał_Sz
07-08-2012, 15:28
Ja nagminnie łamię przepisy jeżdżąc po chodniku. Jednak wolę dostać 50 zł mandatu, niż moja żona ma dostać 4000 zł zasiłku pogrzebowego. I nie chodzi mi o to, że kobiecie kasy żałuję. ;)

Yoora
07-08-2012, 15:37
Trudno się Tomku z Tobą nie zgodzić.
Jeżdżę i samochodem i rowerem.
I jedni i drudzy nie mają zielonego pojęcia o tym co, gdzie i komu wolno.

adriansocho
07-08-2012, 16:08
Ja stwierdziłem, że jazda rowerem po asfalcie z pominięciem biegnącej obok DDR jest szybsza, płynniejsza, bezpieczniejsza. Na przejazdach drogi dla rowerów przez poprzeczne uliczki trzeba a) zwolnić b) 3 x bardziej uważać c) czasami trzeba się zatrzymać, bo jakiś jełop w ostatniej chwili skręci, za nic mając obowiązek ustąpienia rowerzyście. To ja dziękuję, jadąc po warszawskich ulicach z bezpieczną prędkością 32-35 czuję się pewniej i wiem, że dotrę na miejsce szybciej i bez rozstrojów nerwowych.

zdyboo
07-08-2012, 17:11
I jedni i drudzy nie mają zielonego pojęcia o tym co, gdzie i komu wolno.

O rowerzystach będzie w następnym odcinku. ;)

Aras
07-08-2012, 17:36
I jedni i drudzy nie mają zielonego pojęcia o tym co, gdzie i komu wolno.
Bo użytkownicy dróg, niezależnie od tego czym się poruszają, dzielą się przede wszystkim na myślących i posiadających wyobraźnię, oraz na niemyślących bez krzty rozsądku i wyobraźni.

mirekkania
07-08-2012, 17:54
bo jakiś jełop w ostatniej chwili skręci, za nic mając obowiązek ustąpienia rowerzyście
Obowiązek, obowiązkiem, ale fakt jest taki, że rowerzysta jadący z dużą prędkością, szczególnie po ścieżce, równoległej do pełnego ludzi chodnika, jest często kompletnie niezauważalny dla kierowcy samochodu. I nie trzeba być jełopem, żeby nie zauważyć takiego rowerzysty.
Kilka lat temu jako kierowca samochodu zajechałem drogę rozpędzonemu rowerzyście, którego kompletnie nie widziałem. Uderzył w tylne drzwi z taką siłą, że wybił okno i wpadł do środka samochodu. To świadczy o tym, z jaką prędkościa jechał.

Kilka dni temu z kolei, sam byłem w bardzo podobnej sytuacji jako rowerzysta. Jechałem po asfaltowym poboczu Al. Krakowską, z prędkościa cca. 35 km/h. Cięzarówka która jechała równolegle do mnie, nagle skręciła w mijaną przez nas bramę. Gdyby nie to, że kierowca w ostatniej chwili mnie zobaczył i odbił, uniknąłem wyboru między uderzeniem w przednie koło tira, a lądowaniem w rowie. I kierowca nie był wcale jełopem. Nie widział mnie, po prostu.

Musimy sobie zdawać sprawę, że szybko poruszający się człowiek na rowerze jest dużo mniej widoczny niż zwykły pieszy. Dlatego, to że mamy pierwszeństwo jako rowerzyści, nie znaczy, że możemy bezwarunkowo z niego korzystać. Pamiętajmy, że w samochodzie siedzą tacy sami ludzie jak my.

zdyboo
07-08-2012, 18:49
Musimy sobie zdawać sprawę, że szybko poruszający się człowiek na rowerze jest dużo mniej widoczny niż zwykły pieszy. Dlatego, to że mamy pierwszeństwo jako rowerzyści, nie znaczy, że możemy bezwarunkowo z niego korzystać. Pamiętajmy, że w samochodzie siedzą tacy sami ludzie jak my.

Pozwolę sobie polemizować z Twoją tezą o niewidocznych rowerzystach. Zapraszam na al. Jana Kasprowicza we Wrocławiu. Prosta jak strzała ulica długości ok 2 km. Jednopasmowa, dwukierunkowa jezdnia, jednokierunkowe DDR po obu stronach. Z jednej strony Kasprowicza dochodzą do niej drogi wyjazdowe z osiedla Karłowice. Wszystkie drogi są w strefie uspokojonego ruchu, w związku z czym nie ma na nich przejść dla pieszych, bo ci z definicji mają pierwszeństwo. Pomijam, że kiedyś namalowali pasy, a tydzień później je zdrapali. Przejazdy rowerowe jednak są. Co zatem robi kierownik. Dojeżdża do samego wjazdu na Kasprowicza ignorując kompletnie ewentualnych nadjeżdżających rowerzystów. Jeżdżę tamtędy niemal codziennie już chyba piąty rok, nie widziałem przypadku, żeby kierownik zwolnił przed przejazdem rowerowym, upewnił się że nic nie jedzie i dopiero przejechał przezeń. Tu się kłania praca u podstaw. Świadomość, że jeżeli jest przejazd rowerowy, to do obowiązku kierowcy należy upewnić się, że ustąpi pierwszeństwa rowerzyście powinna być wpojona "z mlekiem matki".
Co ciekawe, nie jest to takie nieprzyswajalne dla polskiego kierownika. U mnie w firmie każdy kto wybiera się do jakiegoś większego miasta w Niemczech jest ostrzegany, żeby zwracał baczną uwagę na rowerzystów. W kolizji samochodu z rowerem niemal zawsze wina będzie leżała po stronie kierownika samochodu, a policja niemiecka się nie certoli jak nasza.
Kiedyś jeździłem tam ulicą twardo ignorując nakaz jazdy po DDR, do momentu gdy Policja nakazała mi jednak korzystać z drogi rowerowej.

Powyższe przygody, to jak wracam z fabryki, jednak jadąc doń też jest wesoło. DDR jest po drugiej stronie ulicy i nie ma poprzecznych wyjazdów, ale jest przedszkole. Przy przedszkolu kierowniki nagminnie traktują DDR jako parking. Czasem jakaś młoda mama wykaże się szczególnym blond umysłem i potrafi po minięciu mnie wjechać na DDR, zatrzymać się nań i pewne sądzi, że ja się nagle teleportuję, wessie mnie czarna dziura lub podobne historie. Jednak jak na razie nic takiego nie nastąpiło, za to zwykle jej pociecha ma okazje nauczyć się kilku nowych słów oraz przekonać się, że istnieje inna niż bezstresowa metoda wychowywania.
Kiedyś takim burakom parkingowym naklejałem naklejki na przednią szybę, obecnie ograniczam się do fotosów komórką i mejli do SM, ale jakby efektywność spadła. Trzeba chyba będzie wrócić do wlepek.

mirekkania
07-08-2012, 19:14
Tu się kłania praca u podstaw. Z tym zgodze się w 100%. Ignorowanie przejzdu dla rowerów jest takim samym problemem, jak niezatrzymywanie sie przed czerwonym, kiedy jest zielona strzałka w prawo, czy jazda przez teren zabudowany z prędkością 90 km/h.

Bezsprzeczną prawda jest, że poziom świadomości kierowców jest bardzo niski.

Chciałem tylko zwrócić uwagę, że nie można podchodzić do tematu tylko na zasadzie: "my jesteśmy cacy, a oni be". Rowerzysta powinien dla własnego bezpieczeństwa pamiętac o tym, że ktoś go może rzeczywiście nie zauważyć.

zdyboo
07-08-2012, 19:21
Chciałem tylko zwrócić uwagę, że nie można podchodzić do tematu tylko na zasadzie: "my jesteśmy cacy, a oni be". Rowerzysta powinien dla własnego bezpieczeństwa pamiętac o tym, że ktoś go może rzeczywiście nie zauważyć.

Oj, nigdy nie stwierdzę, że rowerzyści są cacy, nigdy nie stwierdzę, że ja jestem cacy. Niemniej jednak jeżeli jakikolwiek rowerzysta uważa, że ma jakiekolwiek szanse z blaszanką i twardo egzekwuje swoje prawa, to obawiam się, że za długo tym rowerzystą nie pobędzie.

adriansocho
07-08-2012, 20:02
Chciałem tylko zwrócić uwagę, że nie można podchodzić do tematu tylko na zasadzie: "my jesteśmy cacy, a oni be". Rowerzysta powinien dla własnego bezpieczeństwa pamiętac o tym, że ktoś go może rzeczywiście nie zauważyć.

Tak czy inaczej, bardziej mnie zauważają, jak jadę 30 km/h, niż jak jadę 15 km/h.

A co do tego pierwszego, to już sobie wybrałem motto życiowe: każdy sam decyduje, jakie przepisy łamie. Jedni jadą 90 km/h tam, gdzie dozwolone jest 50, wyprzedzają po ciągłych itp. Ja wybrałem przejeżdżanie na czerwonym świetle i jazdę pod prąd. Jak będzie jakiś konkurs w jeździe z przepisami, z odpowiednią nagrodą, i inni też w tym wezmą udział, to się zastanowię:)

siona
08-08-2012, 18:34
to i ja się włączę do dyskusji
jestem zdania, że kierowcy jeżdżą coraz lepiej (nie to żeby dobrze) a rowerzyści coraz gorzej (większość wręcz fatalnie). znajomość przepisów tych na 2 kółkach jest wręcz wybiórcza. wybiórcza do tego stopnia, że czasami znana jest tylko połowa zdania z kodeksu ... jest po prostu dramatycznie

adriansocho
08-08-2012, 18:53
Może i masz rację, tyle że to jest trochę tak, że tych (rowerzystów) jadących lepiej się po prostu nie zauważa. W Warszawie teraz się robi o tyle gorzej, że weszły wypożyczalnie rowerów. Patrzę i mam wrażenie, że za przejechanie rowerem po przejściu dla pieszych są dodatkowe darmowe minuty...

A zmieniając temat: wczoraj wieczorkiem mój rower nr 1 dostał nowe:
- manetki SLX
- kasetę 9 b. 11-32
- łańcuch
- kółeczka w tylnej przerzutce (aluminiowe, na łożyskach maszynowych)
- linki przerzutek, aczkolwiek tym razem powstrzymałem się od linek i pancerzy XTR (następną razą będą).

Parę dni wcześniej za pomocą paska blaszki stalowej udało się wyeliminować luzy na łożyskach HT2 w suporcie - mam łożyska "regenerowane" za pomocą łożysk maszynowych, jedna plastikowa tuleja raczyła pęknąć, po czym już nie raczyła zostać na swoim miejscu. Teraz jest mniej elegancko, ale za to czas zakupu nowej korby się przesunął na "za trochę".

Rower nr 1 wygląda tak: http://tnij.org/jamis123

Aras
09-08-2012, 10:32
to i ja się włączę do dyskusji
jestem zdania, że kierowcy jeżdżą coraz lepiej (nie to żeby dobrze) a rowerzyści coraz gorzej (większość wręcz fatalnie). znajomość przepisów tych na 2 kółkach jest wręcz wybiórcza. wybiórcza do tego stopnia, że czasami znana jest tylko połowa zdania z kodeksu ... jest po prostu dramatycznie
To może przeprowadź jakieś rzetelne i obiektywne badania statystyczne, bo z takimi "widzimisię" obserwacjami to można się wypowiadać na forum onetu.
Taka ciekawostka: http://www.youtube.com/watch?v=Oanf3zrWbGI
Żeby nie było, ze jako rowerzysta jestem święty. Nie, nie jestem. Np. absolutnie nigdy nie zsiadam z roweru przed przejściem dla pieszych. A prócz tego że jestem rowerzystą, to jeżdżę też samochodem i motocyklem i krew mnie zalewa gdy czytam takie farmazony jakie wypisujesz.

zdyboo
09-08-2012, 10:33
Rowerzysta rowerzyście oko wykole, choć niekoniecznie jest wilkiem.

Miało być o rowerzystach i będzie, ale może nieco zaskoczę kilka osób, ponieważ będzie z perspektywy rowerzysty.
Rower jest uniwersalnym narzędziem do nawiązywania kontaktów. W dowolnym miejscu w Europie, jak się spotka dwóch rowerzystów w trasie, to zawsze sobie machną przyczłapem, skiną głową, uśmiechną się, czasem pozdrowią jakimś ciepłym słowem. Ba bywa, że jak kierunek jazdy jest zgodny, to nawiąże się dłuższa wymiana zdań, zawsze przyjaźnie. Nie ma znaczenia też rodzaj roweru na jakim się porusza dany rowerzysta. Sielanka.

Niestety w mieście jest inaczej. Nie ma za bardzo sensu się pozdrawiać, bo rowerzystów są takie hordy, że chcąc pozdrowić wszystkich, trzeba by jechać cały czas na hajhitla. Niemniej jednak, na najczęściej przeze mnie ujeżdżanej trasie do i z fabryki, mam kilka rowerzystów i co znacznie fajniejsze rowerzystek, z którymi wymieniamy pozdrowienia. Pewnego dnia, kilka lat temu, stwierdziłem, ze skoro niemal co dzień mijam się z tymi samymi ludkami, to czemu nie pozdrowić się z rana. Trafiło się jednak kilka opornych jednostek, które nie reagują, no ale trudno, na smutasów nie poradzę.

Co mnie jednak wkurza u innych cyklistów postaram się opisać poniżej, zachowując przy tym jakąś gradację.
Pisałem poprzednio, że poziom wyszkolenia, wyobraźni i kultury kierowców w Polsce, to dno i trzy metry mułu. Nie umiem tego odnieść do rowerzystów z prostej przyczyny, po ukończeniu 18 lat, nie są wymagane jakiekolwiek uprawnienia do jazdy na rowerze. Wyobraźnię jednak muszą mieć siłą rzeczy nieco bardziej rozwiniętą inaczej szybko przestaną jeździć, a czasem być w ogóle.

Jazda pod prąd DDR. Może kilka osób się mocno zdziwi, ale DDR musi spełnić pewne wymagania, żeby była zakwalifikowana jako dwukierunkowa, m. in. musi mieć co najmniej 2,5 metra szerokości. Sama jazda pod prąd jeszcze nie jest taka zła, sam tak czasem jeżdżę, jak DDR jest wyznaczona od czapy, jednak jak już jadę, to staram się trzymać prawej strony i nie jechać wężykiem. Natomiast jazda środkiem, wężykiem, ogólnie jak neptyk, to już inny kaszel i takich wciągam w pewną grę: „Kto stchórzy?”.
Częściową przyczyną takiego stanu rzeczy jest znakowanie, bo jedyny znak „Zakaz wjazdu rowerów” (B-9) jaki kojarzę we Wrocławiu, stoi przed chodnikiem koło Muzeum Narodowego. Jednokierunkowe DDR są znakowane tylko poziomo, a to oznakowanie jak wiadomo jest traktowane sikiem prostym gotyckim wysklepionym przez każdego obywatela Najjaśniejszej Pomrocznej.

Przejazdy rowerowe, jak sama nazwa wskazuje, służą do przejeżdżania. Nie wiem czemu pewna grupa ludzi, wcale nie taka mała, nie rozumie co to znaczy przejechać i twardo przeprowadza rowery. Żeby jeszcze szła po pasach, ale nie, zajmie połowę szerokości przejazdu i defiluje z tym rowerem jak nie przymierzając Linda Evangelista w swoich najlepszych latach na wybiegu. Wypad na pasy, z tą pieszą wycieczką rowerową! Sprawa dotyczy osób dowolnej płci i wieku, nie ogarniam tego, nawet po litrze.

Przed przejazdem też jest ciekawie. Nie wiem dlaczego część ludków, nie umie stać spokojnie i czekać na możliwość przejazdu, tylko kręcą kółka, nieważne czy jest na to miejsce czy nie. Sprawa dotyczy tylko posiadaczy rowerów górskich, nie widziałem, żeby ktokolwiek na mieszczuchu jeździł w kółko jak z owsikami. Jak akurat podjeżdżam do przejazdu, a taki mistrz piruetów jest odwrócony do mnie tyłem, to mam zagwozdkę jak go wyminąć, bo oprócz fanów kółek są też ósemkowicze. Na szczęście dzwonek mam głośny.

Skoro już napisałem o dźwięku, to kolejna rzecz też będzie z tym, związana. Mianowicie, nigdy nie zrozumiem, nie zaakceptuje i nie zaaprobuję jazdy na rowerze z radiem na uszach. Najgorzej jest z tymi, którzy mają własne studio nagraniowe na rowerze i zakładają słuchawki adekwatne do owego studia. Biorąc pod uwagę, że nieszczęścia się przyciągają, to połączenie słuchawek studyjnych z przypadłościami opisanymi powyżej powoduje, że kłonica sama z wozu wyskakuje. Ostrzegawczy strzał w potylicę, to jedyna rzecz jaka jest w stanie przyciągnąć uwagę takich hełmofoniarzy. Przyciąga uwagę na krótko, ale skutecznie.
Ponieważ zabijanie się jednak kłóci z moim afirmatywnym podejściem do życia, to wytłumaczyłem, sobie, że osoby jeżdżące na rowerze (słowo rowerzyści w tym kontekście nie przechodzi mi przez gardło i palce) z radiem na uszach są tylko biednymi imbecylami. Zostałem wychowany, w szacunku do takich niedołężnych umysłowo osób.

Last, but not least. Batmani. Wiecie, że we Wrocławiu są tak obficie oświetlone miejsca, że czasem jedynym świadectwem nadjeżdżającego batmana jest żar z kiepa, którego trzyma w ustach swych. Nie wszyscy jednak jarają i wtedy mam ochotę rozświetlić ich drogę życia... granatem fosforowym.

Więcej grzechów nie piętnuję. Tą razą. ;)

siona
09-08-2012, 10:47
To może przeprowadź jakieś rzetelne i obiektywne badania statystyczne, bo z takimi "widzimisię" obserwacjami to można się wypowiadać na forum onetu.
Taka ciekawostka: http://www.youtube.com/watch?v=Oanf3zrWbGI
Żeby nie było, ze jako rowerzysta jestem święty. Nie, nie jestem. Np. absolutnie nigdy nie zsiadam z roweru przed przejściem dla pieszych. A prócz tego że jestem rowerzystą, to jeżdżę też samochodem i motocyklem i krew mnie zalewa gdy czytam takie farmazony jakie wypisujesz.

oczywiście ty takie badania zrobiłeś.

to nie są farmazony - po prostu jeżdżę dużo nawet bardzo dużo a oprócz tego też trochę na rowerze (kiedyś znacznie więcej). tak sie składa, że droga, którą jadę do roboty codziennie niemal jest mocno uczęszczana przez bikerów a szczególnie mocno przez trenujących szosowców. jedno jest pewne - to jest najgorsza część społeczności rowerowej. to co ci kolesie wyprawiają jest zatrważające - niestety.

co do kierowców - bardzo często ostatnio zdarza się, że ktoś się zatrzyma, żeby mnie przepuścić co kiedyś było nie do pomyślenia. no chyba, że mieszkam w bardziej ucywilizowanej części polski

mirekkania
09-08-2012, 10:52
Last, but not least. Batmani. Wiecie, że we Wrocławiu są tak obficie oświetlone miejsca, że czasem jedynym świadectwem nadjeżdżającego batmana jest żar z kiepa, którego trzyma w ustach swych. Nie wszyscy jednak jarają i wtedy mam ochotę rozświetlić ich drogę życia... granatem fosforowym.A ja mam wrażenie, że coraz częściej po drogach, na rowerach poruszają się niewidomi.
Mam po dwie bateriolampki oraz po jednym odblasku, z przodu i z tyłu, przyczepione do roweru. Kiedy zaczyna się szarówka, zawsze włączam wszystko na migająco. Nie oswietlam sobie drogi przed sobą, bo zazwyczaj światło zastane wystarcza, żeby wiedziec gdzie się jedzie, a jeżdzę zwykle za szybko, żeby móc zareagować na ew. wyrwę w drodze, widoczną jedynie w świetle latarki. Wychodzą z założenia, że jak nie widać przy tym co jest, to wyrwa nie jest dość głeboka, żebym musiał zwracać na nią uwagi. Mocno trzymak kierownicę i "heja".
Nagminnie zdarza mi się, że nawet na nieoświetlonej drodze, gdzie poza mną znajduje się tylko inny rowerzysta, jadacy z naprzeciwka, muszę drzeć ryło, że jadę, i jesteśmy na zbieżnym kursie, a ja nie mam już gdzie uciekać. Nie pomaga ani to, że jadę po prawej skrajnej, ani to, że mam dwie migające, oczojebne lampki, ani, że dzwonek.
Zawsze znajdzie się ktoś, kto twardo zmierza na czołówkę po nie swojej stronie jezdni i wspomniane darcie ryła jest jedynym sposobem uniknięcia kolizji.
Nie wiem, bo ciemno i nie widać, czy rzeczywiście mieszkam w okolicy o dużej frekwencji niewidomych rowerzystów, czy może moje lampki pulsuja w zbyt hipnotyzującym rytmie, a może to mój zwierzecy magnetyzm...

MaciekW
09-08-2012, 11:37
Ufff... czytam i czytam te powyższe historie i coraz bardziej się boję jeździć na rowerze ;)

A tak serio, to 4 miesiące temu postanowiłem dojeżdżać do pracy rowerem, na początku był to spory dla mnie dystans (około 30 minut pedałowania w jedną stronę), potem, po przeprowadzce na południowy brzeg Wisły mam już znacznie bliżej (10 minut). Coś co z początku miało być jedynie eksperymentem, pomimo strachu związanego z perspektywą jazdy po ulicy (obecnie nie mam ani skrawka drogi rowerowej na swojej stałej trasie) przerodziło się w fascynację rowerem i tym jaką on wolność poruszania się po mieście daje. Nigdy więcej czekania na przystanku na tramwaj, nigdy więcej klnięcia na awarie trakcji, wykolejenia tramwajów i wybrzuszające się szyny (w Krakowie to ostatnimi czasy dość popularna przypadłość). Obecnie jeżdżę rowerem wszędzie, o ile tylko mam pewność, że celem podróży nie jest jakieś picie ;) całkowicie zrezygnowałem też z biletu miesięcznego (choć przysługuje mi jeszcze studencka zniżka), pieniędzy żadnych niestety na tym nie oszczędzam, bo za drobne naprawy roweru czasem trzeba płacić, ale czuję się zdrowiej (choć podobno jako rowerzysta wdycham więcej świństw niż piesi).

Ale ad rem! Jako że nie posiadam prawa jazdy, a na rowerze ostatni raz jeździłem za szczenięcych lat po wiejskich dróżkach zacząłem od solidnego przygotowania - przewertowałem przepisy, zapoznałem się ze zmianami (nie wiedziałem wcześniej, że np. pod określonymi warunkami można jeździć na chodniku, oraz że można już mieć mrugające czerwone światełko z tyłu) i okazało się, że nie taki straszny diabeł jak go malują. Poza dosłownie dwoma mocno nieprzyjemnymi sytuacjami jak do tej pory nie przydarzyła mi się jeszcze ze strony kierowców żadna przykra niespodzianka. Obydwa przypadki były identyczne i z udziałem taksówkarzy (sic!), a polegały na tym, że wjechałem sobie na przejazd dla rowerów na zielonym świetle i dosłownie w ostatnim momencie zdążyłem wyhamować przed taksówką, która nie zatrzymała się na czerwonym tylko "na pełnej pycie" skręciła w prawo korzystając z zielonej strzałki. Ale mniejsza o to, po prostu zapomniałem o zasadzie ograniczonego zaufania i niesłusznie wydawało mi się, że mnie dobrze widzą.

Natomiast bardzo, bardzo często natykam się na problematycznych rowerzystów, z czego dwa najczęstsze grzeszki (niewybaczalne wg mnie) to jazda nieoświetlonym rowerem po zmroku (po ulicy/ścieżce/chodniku/bulwarach) i dzwonienie na pieszych na chodniku, żeby ci zeszli z drogi Wielkiemu Panu Rowerzyście ;/ Denerwuje mnie to, że takie wybryki psują rowerzystom opinię jako całości.

Na koniec pytanie - co z zimą? Czy wy jeździcie nadal na rowerach w zimie, czy jakoś specjalnie je przygotowujecie do sezonu zimowego, nie wiem - wymieniacie opony na inne, smarujecie części ruchome innym specyfikiem, czy coś?

zdyboo
09-08-2012, 11:58
Ja w zimie, jak lód skuje chodniki i DDR odpuszczam, szkoda mi jednak zdrowia, kolana już i tak mam w nie najlepszym stanie. Zatem mam od miesiąca do trzech przerwę w roku. Najgroźniejsza dla roweru jest sól, którą sypią z lubością służby drogowe. Walka z nią, to niestety mycie, jak najszybciej i jak najdokładniej. Syzyfowa praca.

Zielone strzałki, to osobny problem, ja po takich przypadkach jak Twoje, zawsze pisałem do urzędu miasta i za każdym razem następowała reakcja albo strzałka znikała całkowicie, albo tak ustawiali sygnalizację, że ruch pieszy / rowerowy oraz samochodowy nie miał jednocześnie zielonego. Taki jestem, jak kierowniki nie umieją korzystać z zielonej strzałki, to nie mają wcale.

Tak, rower daje wolność, jakiej żaden kierownik nie jest w stanie pojąć. Wielu osobom w firmie radziłem przy zakupie roweru, część nawet zaczęła potem dojeżdżać do pracy (sporadycznie). Od słabej kondycji gorsze było jednak myślenie nadal jak kierowca.

Aras
09-08-2012, 12:11
Niestety w mieście jest inaczej. Nie ma za bardzo sensu się pozdrawiać, bo rowerzystów są takie hordy, że chcąc pozdrowić wszystkich, trzeba by jechać cały czas na hajhitla.
To tak samo jak przy trekkingu w górach (na Orlej Perci każdemu mówi się część, ale trudno robić to na drodze do Morskiego Oka), czy podczas jazdy motocyklem (w trasie zawsze, w mieście sporadycznie). To też kwestia nie tyle samej liczebności, co typu rowerzystów.



Przejazdy rowerowe, jak sama nazwa wskazuje, służą do przejeżdżania. Nie wiem czemu pewna grupa ludzi, wcale nie taka mała, nie rozumie co to znaczy przejechać i twardo przeprowadza rowery.

Też takich widuję. Najczęściej są to panie w wieku około 40-50 lat. Brak edukacji, no i ten stereotyp, będący też głównym argumentem oponentów w walce z rowerzystami: grzech główny rowerzystów to przejeżdżanie po pasach. Jest tez druga strona tego medalu: kierowcy nieświadomi istnienia przejazdów rowerowych, którym wydaje się że to przejścia dla pieszych. Sam byłem już kilka razy przez takich wytrąbiony i zbluzgany. Osobiście uważam że przejazdy w praktyce niczym się nie różnią od przejść. Przez jedne i drugie przejeżdżam tak samo - zwalniam i rozglądam się na boki. Na jednym i drugim prawdopodobieństwo że zginę pod kołami jest takie samo.



Więcej grzechów nie piętnuję. Tą razą. ;)
Dodałbym jeszcze:
- niesygnalizowanie manewrów. O ile jest to nie groźne gdy delikwent skręca w prawo, o tyle gorzej jeśli skręca w lewo, a ja akurat chcę go wyprzedzić.
- zawalidrogi (najczęściej weekendowi rowerzyści) traktujące drogi rowerowe jako miejsca relaksu i spotkań towarzyskich

Aras
09-08-2012, 12:31
oczywiście ty takie badania zrobiłeś.

Skąd to stwierdzenie? No chyba że to pytanie, ale na klawiaturze nie masz "?", oraz "shift" by "ty" napisać dużą literą.
Jeśli to pytanie, to odpowiadam: nie robiłem takich badań i nigdy, nigdzie nie pisałem i pisał nie będę że dana grupa użytkowników jeździ coraz gorzej, lub coraz lepiej. A jak już pisałem, jeżdżę nie tylko rowerem, ale i samochodem oraz motocyklem. W każdej z tych grup spotykam na swej drodze odmóżdżonych kretynów bez wyobraźni. Daleki jestem od pisania, których jest więcej i których przybywa. Jako zakochany od lat w rowerach mógłbym być nieobiektywny, podobnie jak nieobiektywny może być kierowca, okazjonalnie wsiadający na rower.


(...) trenujących szosowców. jedno jest pewne - to jest najgorsza część społeczności rowerowej.

No popatrz, a ja jako rowerzysta (również niekiedy szosowiec, bo rowerów mam kilka) i kierowca uważam że ta grupa jest najbardziej przewidywalna i stwarzająca najmniej zagrożenia w ruchu na drogach. Jazda w peletonie uczy wielu przydatnych zachowań. Chodzi Ci o to że jadą środkiem pasa, w grupie obok siebie i nie da się ich wyprzedzić? Otóż da się, w taki sam sposób w jaki wyprzedza się wolno jadący samochód, czy inną furmankę. Najgorszy typ rowerzystów w mojej ocenie to dzieciarnia i niedzielni okazjonalni rowerzyści.

Dyziek
09-08-2012, 12:43
a szczególnie mocno przez trenujących szosowców. jedno jest pewne - to jest najgorsza część społeczności rowerowej. to co ci kolesie wyprawiają jest zatrważające - niestety.


:evil: gorszej głupoty nie czytałem w tym wątku.


Widzisz zdyboo jaki zamęt w wątku sprawiłeś;) heheh ale dużo racji jest w tym co piszesz. Na szczęście w mojej mieścinie kierowcy wiedzą że ostro działa klub kolarski i nikt się nie wkurza jak lecimy na treningi w peletonie 30-35 osób...ale po szybkich km w mieście uciekamy w okolice gdzie samochód jeden na kilka minut się spotyka. Więcej zrozumienia pomiędzy w wszystkimi użytkownikami dróg a będzie łatwiej:)

ps. szoska już poskładana:) jeszcze tylko nowe kółka:)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.kifcio.pl/GALERIA/FOTO_INNE/2012_07_29%20ODJAZDY%20D//KIF_6619.jpg)

siona
09-08-2012, 13:05
:evil: gorszej głupoty nie czytałem w tym wątku.


to powiedz mi jak często mijasz onych na drodze ? ja codziennie. jest dramat i tyle. no chyba, że ta moja część polski ucywilizowała się samochodowo a rowerowo wręcz przeciwnie ...

dlaczego dramat? bo głównie niestety jeżdżą po 2 lub 3 i kompletnie blokują ruch. i nie mów mi, że kodeks na to pozwala bo to bzdura. pozwala na jazdę obok siebie tylko jeśli się ruchu nie utrudnia. a to co wyczyniają na skrzyżowaniach to już kompletna masakra.

takie mam niestety obserwacje i to nie jest kwestia pojedynczego wybryku tylko tzw. "opcja standard" :/


edyta

i żeby nie było widuję też normalnych "szoserów" jeżdżących jak najbardziej ok - problem stwarzają ci spece klubowi i w weekendy grupowe wypady szosowców jadących po prostu jak bez mała peleton TdF

zdyboo
09-08-2012, 13:09
Ileż można dyskutować o sprzęcie. Onanizm sprzętowy nie zawsze smaczny i zdrowy.

Najmniej przewidywalne są małe dzieci. Więcej instynktu samozachowawczego mają psy. Dziecko potrafi nawiązać z rowerzystą kontakt wzrokowy, a następnie jak jesteś metr od niego wejść centralnie pod koła. Ja już się nauczyłem, dzieci mijam łukiem przez Biegun Północny albo cierpliwie czekam aż rodzice złapią swoje pociechy.

Raz w Parku Zachodnim zatrzymała mnie na ścieżce wiewiórka, a jest ich tam opór. Nie boją się ludzi, żebrzą orzeszki i takie tam historie. Stanęła przed rowerem niczym Gandalf przed Barlogiem, ale ominąłem. ;)

Na niedzielnych rowerzystów co to ławą proszę państwa, ławą jedziemy, działa dzwonek. Tylko trzeba im dać czas na opanowanie paniki, jaka zwykle następuje po tym jak usłyszy taka grupa dzwonek. Raz widziałem, jak się dwie babeczki z kilkuosobowej grupy zderzyły ze sobą po usłyszeniu mojego dzwonka, a dzwoniłem kawał za nimi i jeszcze wolno jechałem, ale na szczęście nic im się nie stało, ale humor mi poprawiły owe panie.

thorcik
09-08-2012, 13:16
Najmniej przewidywalne są małe dzieci. Więcej instynktu samozachowawczego mają psy. Dziecko potrafi nawiązać z rowerzystą kontakt wzrokowy, a następnie jak jesteś metr od niego wejść centralnie pod koła. Ja już się nauczyłem, dzieci mijam łukiem przez Biegun Północny albo cierpliwie czekam aż rodzice złapią swoje pociechy.

Racja, najgorsze jest to, że nawet jeśli są z rodzicami to często nic nie zmienia :/


Raz w Parku Zachodnim zatrzymała mnie na ścieżce wiewiórka, a jest ich tam opór. Nie boją się ludzi, żebrzą orzeszki i takie tam historie. Stanęła przed rowerem niczym Gandalf przed Barlogiem, ale ominąłem. ;)

Na niedzielnych rowerzystów co to ławą proszę państwa, ławą jedziemy, działa dzwonek. Tylko trzeba im dać czas na opanowanie paniki, jaka zwykle następuje po tym jak usłyszy taka grupa dzwonek. Raz widziałem, jak się dwie babeczki z kilkuosobowej grupy zderzyły ze sobą po usłyszeniu mojego dzwonka, a dzwoniłem kawał za nimi i jeszcze wolno jechałem, ale na szczęście nic im się nie stało, ale humor mi poprawiły owe panie.

:mrgreen:

adriansocho
09-08-2012, 13:40
- niesygnalizowanie manewrów. O ile jest to nie groźne gdy delikwent skręca w prawo, o tyle gorzej jeśli skręca w lewo, a ja akurat chcę go wyprzedzić.


Nieee. Jeszcze wcześniej na liście jest takowe skręcanie bez upewnienia się, czy ktoś Cię akurat nie wyprzedza. Występuje w każdej możliwej sytuacji - na DDR, na zwykłych drogach, na wielopasmowych drogach w mieście (wariant specjalny - gdy samochody zaczynają robić te swoje codzienne protesty, zwane również parkingiem w biały dzień, delikwent jedzie przy prawej krawędzi do samego końca wolnego pasa, a tuż przed dojechaniem do ostatniego stojącego auta jednak odbija w lewo i celując w lukę między autami wjeżdża Ci przed koło).

mirekkania
09-08-2012, 15:28
http://ibikekrakow.com/2012/08/09/my-krakowianie-jezdzacy-bezpiecznie/

Calme
09-08-2012, 22:56
Panowie/anie ktoś może ma Holuxa GPSport-260pro i próbował przy eksporcie loga czy zapisują mu się dane HR z polara ? Powiedzmy do Endomondo czy RunKeeper'a ? Z tego co widzę zapisuje do GPX ale tam chyba takie dane nie są nawet wprowadzone, poprawcie mnie jeśli się mylę...

Umbra
10-08-2012, 17:42
Już prawie zdecydowałem się na Meridę Crossway 20-V, ale... najmniejsze są w rozmiarze 46 cm (18 cali), a ja potrzebuje 16-17. Mniejszych po prostu nie robią. -__- Co prawda nie siadałem na żadnej Meridzie, bo w mojej okolicy niestety ich nie było, ale CTM crossowy 19 był sporo za duży (jajka dotykały ramy, kiedy stałem okrakiem nad ramą). Kands Maestro co prawda nie mierzyłem, ale tak na oko też był za duży (też 19 cali). Do tego sprawiał wrażenie strasznie długiego.

Co powiecie o tych rowerach?
http://rower.com.pl/-p-331817.html
http://www.ctm.sk/model/cross/bora-1-0/
http://katalog.bikeboard.pl/produkt,2012,rowery,5492

mirekkania
10-08-2012, 18:40
Co powiecie o tych rowerach?

http://www.ctm.sk/model/cross/bora-1-0/
Ceny mi się wyświetliły z rozszerzeniem "€" więc uważam, że są tak ze 4x za drogie ;)

Umbra
10-08-2012, 19:12
U mnie wyświetla się 1430 zł. W sklepie na miejscu gość oferował mi 19 cali za tysiąc trzysta coś tam.

Aras
12-08-2012, 10:39
Strach wyjść na rower ;)

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img443.imageshack.us/img443/7541/sam4843q.jpg)

kronos28
14-08-2012, 00:46
dlaczego dramat? bo głównie niestety jeżdżą po 2 lub 3 i kompletnie blokują ruch. i nie mów mi, że kodeks na to pozwala bo to bzdura. pozwala na jazdę obok siebie tylko jeśli się ruchu nie utrudnia. a to co wyczyniają na skrzyżowaniach to już kompletna masakra.



i pewnie jadą obok siebie przebrzydłe stworzenia na dziwnych rowerach?

A teraz zadaj sobie pytanie "dlaczego?" i wygoguluj hasło "wyprzedzanie na gazetę"...

Teraz już wiesz dlaczego. Przepisy PORD są dobre, jak najbardziej, ale w CYWILIZOWANYM kraju gdzie istnieje kultura ruchu drogowego. U nas takowej nie ma a owo prawo i ów przepis powoduje, że jazda po drogach poza terenem zabudowanym gdzie generalnie nie ma ograniczeń (nie czajmy się... kto jeździ to przepisowe 90 i nie więcej?), jest czynnością na miarę kaskadera. Dotyczy to głównie dróg o wzmożonym ruchu ale też i tych bocznych "wiejskich" (wbrew pozorom te są nawet gorsze, bo może i ruch mniejszy ale odsetek zapylającyh po nich pomiotów szatana w leciwych golfach i passatach imho większy).

Czy jest tu ktoś, kogo nigdy "kierownik nie łyknął" na taką gazetkę, że omal nie zwiedził rowu przy rzeczonej drodze, lub też i nawet zwiedził składając przy okazji delikwentowi lustro w samochodzie? Mi kiedyś całe życie przeleciało przed oczami... Nie polecam przeżycia...

A teraz rowerzyści jadąc obok siebie i utrzymując to ~30-35 km\h to kierowca jeden z drugim jest zmuszony do:

1)zwolnienia,
2)zasygnalizowania jadącym za nim zamierzanego MANEWRU WYPRZEDZANIA (bo to co robią jak się jedzie jak bozia kazała w ogonku, to tym tego nazwać nie można),
3)wykonania pełnego manewru wyprzedania tak jakby wyprzedzał samochód,
4)zasygnalizowania zakończenia owego manewru i zakończenia go zgodnie z przepisami.

Czy takie poruszanie się jest niezgodne z PORD? No ja bym się ostro kłócił, może i jest. Jeżeli nie jedzie za rowerzystami korek na 15 aut to nie jest, jak nie ma problemu przy wyprzedzeniu takiej grupki to też nie jest. Takie moje zdanie, a ja mam taki zwyczaj, że i machnę kierowcy jadącemu za mną, że może bezstresowo jechać.

A że musisz zwolnić, wyprzedzić jak bóg nakazał, zasygnalizować, to imho tylko bezpieczniej dla obu stron a szczególnie dla rowerzystów. Kiedyś jak by nie daj Boże ciebie, drogi kolego, wyprzedzał na gazetę taki geniusz jeden z drugim, i "strzelił" na drodze, to jemu co najwyżej zbije się reflektor i wgniecie deko blacha. Tobie zbije się glowa i wgniecie trumna jak ją będą ziemią zasypywać.

Wczoraj w okolicach Koszalina tak zginął chłopak - wyprzedzano go "na gazetę". Kierowca podobno tłumaczył się, że "myślał że się zmieści" a potem "nie miał gdzie uciekać". Co miał się patyczkować i pchać SIEBIE pod auto jadące z naprzeciwka?! Przecież można wjechać na gościa na rowerze - z gumy jest to się odbije jak piłka od auta...

-edyta-

O kliknąłem link z postu kolegi wyżej i jest piękny znak - niektórym powinni taki nakleić na szybę w aucie tak aby był widoczny od środka. Podświetlony. Z muzyczką i gołą laską tańczącą do niej aby zwracali na niego uwagę.


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://ibikekrakow.com/files/2012/08/6943330573_7d236b6d36-380x214.jpg)

U nas tak nie ma... i raczej dłuuuuugooo nie będzie chociaż stweirdzam, że idzie ku lepszemu.

Aras
14-08-2012, 09:20
Czy jest tu ktoś, kogo nigdy "kierownik nie łyknął" na taką gazetkę, że omal nie zwiedził rowu przy rzeczonej drodze, lub też i nawet zwiedził składając przy okazji delikwentowi lustro w samochodzie?

Ja ostatnio miałem taką przygodę: jadę sobie właśnie szoską, trasą między Pabianicami a Rzgowem, wyprzedza mnie delikwent z zachowaniem bezpiecznej odległości (za co mu chwała) ale problem w tym że z przeciwka jechał inny samochód... no i się stuknęli lusterkami. Chyba lusterkami, ja słyszałem tylko porządny huk. Gość nawet się nie zatrzymał. A wystarczyłoby żeby przyhamował i poczekał dosłownie 5 sekund aż samochód jadący z przeciwka przejedzie i zaistnieją warunki do bezpiecznego wyprzedzenia...

zdyboo
14-08-2012, 09:39
Ja nie jeżdżę przyklejony do krawężnika, od pół metra do metra od krawędzi. Do tego w mieszczuchu mam dwie sakwy na bagażniku, co kierownikowi za mną nieco poszerza pojazd. Zasadniczo nie mam problemów z wyprzedzaniem na grubość lakieru. Chyba już się znieczuliłem, tak samo jak na trąbienie. Choć wczoraj mnie tak śmignął autobus, że serce miałem w przełyku. Niestety było pod słońce i nie dałem rady odczytać nr bocznego. Poszłaby skarga jak nic.
Wrocław zaczyna coraz śmielej sobie poczynać w kwestii infrastruktury rowerowej, choć nadal nie widać żeby ktoś z mózgiem panował na całością. Niemniej jednak mamy sporo kontrapasów i pasów rowerowych umożliwiających przejazd jaki nie jest dla samochodów nie jest możliwy. Tu widzę sporo problemów, kierowcy nie są w żaden sposób przyzwyczajeni do rowerów na jezdni. Konkretnie wygląda to tak (https://mapy.google.pl/?ll=51.110368,17.026507&spn=0.000951,0.001742&t=h&z=20). Efekt tego jest taki, że od połowy drogi jadę środkiem jezdni, przy prawej krawędzi lewego pasa, bo kierowniki stosują oczywiście technikę żabich skoków, czyli kto pierwszy zamelduje się na światłach.

adriansocho
14-08-2012, 09:51
Co powiecie o tych rowerach?
http://rower.com.pl/-p-331817.html
http://www.ctm.sk/model/cross/bora-1-0/
http://katalog.bikeboard.pl/produkt,2012,rowery,5492

Mi się najbardziej podoba Author. Ten pierwszy odpada ze względu na wolnobieg (zresztą, teraz to nawet 8 biegów z kasetą jest przestarzałe). Wszystkie te rowery mają takie części, że jak coś się sypnie (korba, piasta, przerzutka, widelec bo to się psuje), to na 90% będziesz na miejsce tej części kupować coś znacznie lepszego.

kisio
14-08-2012, 10:27
Może nie powinienem tego pisać w tym wątku ale rowerzyści to jedyna grupa uczestników ruchu, którą potrafi mnie wkurzyć bez względu na to czy akurat jadę samochodem, rowerem, idę pieszo czy biegnę. Najniebezpieczniejsze sytuacje jakie miałem na szosie były nie z winy TIRów wyprzedzających na gazetę a właśnie baranów na rowerach.

Wprowadzenie pierwszeństwa dla rowerzystów przy obecnym stanie infrastruktury uważam za szkodliwe i niebezpieczne. Kiedy z mozołem próbowano wciskać ścieżki rowerowe gdzie się da tego przepisu nie było i nikt nie myślał o tym, żeby taki rowerzysta był widoczny, bo to on musiał ustąpić pierwszeństwa. Przepisy się zmieniły a ścieżki zostały jakie były. Ja bardzo często jako kierowca przecinam drogi rowerowe w takich miejscach, że choćbym się zatrzymał nie jestem w stanie zobaczyć czy z boku nadjeżdża rowerzysta. Zobaczę go dopiero kiedy wjadę na przejazd, czyli za późno. I wina będzie moja, bo przecież nie debila, który ułożył ścieżkę rowerową wypadającą zza rogu budynku prosto na ulicę.

Podobnie jak niektórzy wcześniej jestem zdania, że osobne ścieżki rowerowe w mieście to poroniony pomysł. Szerokie pobocze jest dużo lepszym rozwiązaniem. Nawet nie wyznaczanie jakiegoś specjalnego pasa ruchu dla rowerów, po prostu szerokie i równe pobocze. To, znajomość przepisów, odrobina zdrowego rozsądku i zrozumienia dla innych uczestników ruchu - więcej nie potrzeba.

Aras
14-08-2012, 10:45
Bo u nas ścieżki są robione jako część chodnika dla pieszych, a nie część jezdni. W Łodzi jest chyba tylko jeden pas rowerowy, będący częścią jezdni. Reszta to ścieżynki połączone z chodnikami, lub nawet najzwyklejsze chodniki przerobione na pasy pieszo - rowerowe. Prawo i przepisy mamy europejskie, ale drogi rowerowe już nie i w codziennej praktyce taka ścieżka niczym się nie rożni od chodnika, a przejazd rowerowy od przejścia dla pieszych.

zdyboo
14-08-2012, 10:55
Wprowadzenie pierwszeństwa dla rowerzystów przy obecnym stanie infrastruktury uważam za szkodliwe i niebezpieczne.

Ten przepis był, tylko 10 lat temu go wycięto z PORD. Teraz został przywrócony. Ja bym jednak nie napisał, że DDR przez te 10 lat były budowane z założeniem, że rowerzysta nie ma pierwszeństwa. Infrastruktura rowerowa jeszcze długo nie będzie taka jak być powinna, brak jest inżynierów z odpowiednim wykształceniem. Do tego często władze miejskie traktują DDR tylko jako element swojej propagandy. Nic to że DDR prowadzi znikąd donikąd. Na papierze przecież przybyło, jest dopsze.

Ale we Wrocławiu coś się jednak rusza, mamy nawet kilka śluz rowerowych z prawdziwego zdarzenia. Nadal nie ma w tym jakiegoś ogólnego pomysłu.

Przebudowano swego czasu DDR przy ulicy Ostatni Grosz. Po przebudowie wygląda tak (https://mapy.google.pl/maps?q=Wroc%C5%82aw&hl=pl&ie=UTF8&ll=51.12525,16.979016&spn=0.00538,0.013937&sll=50.95055,16.307874&sspn=2.765033,7.13562&oq=wroc%C5%82aw&t=h&hnear=Wroc%C5%82aw,+dolno%C5%9Bl%C4%85skie&z=17). Proszę sobie przybliżyć odcinek od kościoła w LD do ul. Lotniczej. Dodam, że każde skrzyżowanie to krawężnik tak ze 2-3 cm.
Na tym zielonym polu ma powstać CH, kiedy, tego nie wie nikt, ale sądząc po tym, że teren jest ogrodzony tak z 10 lat, a nawet nie wbito jednej łopaty, to po następnym zlodowaceniu wydaje się realnym terminem.
Tu (http://www.wroclaw2011.pl/2010/06/ojeeej.html) zbliżenia z okresu budowy, fotosy są moje, bo robiłem w drodze do pracy, żeby zapytać UM WTF. Polecam zwłaszcza ostatniego fotosa, pokazujący jak wspaniali zrobiono przejazd rowerowy. Nie wiem skąd pomysł, że jak jest DDR, to choćby skały srały, musi być bliżej jezdni. Jeszcze ma to uzasadnienie jak dzieli je tylko krawężnik, ale nie pas zieleni z żywpołotem jego mać.
Tam jeszcze przez jakieś dwa tygodnie DDR się kończyła krawężnikiem na jakieś 10 cm.

mirekkania
14-08-2012, 11:15
Może nie powinienem tego pisać w tym wątku ale rowerzyści to jedyna grupa uczestników ruchu, którą potrafi mnie wkurzyć bez względu na to czy akurat jadę samochodem, rowerem, idę pieszo czy biegnę. Najniebezpieczniejsze sytuacje jakie miałem na szosie były nie z winy TIRów wyprzedzających na gazetę a właśnie baranów na rowerach.

Wprowadzenie pierwszeństwa dla rowerzystów przy obecnym stanie infrastruktury uważam za szkodliwe i niebezpieczne. Kiedy z mozołem próbowano wciskać ścieżki rowerowe gdzie się da tego przepisu nie było i nikt nie myślał o tym, żeby taki rowerzysta był widoczny, bo to on musiał ustąpić pierwszeństwa. Przepisy się zmieniły a ścieżki zostały jakie były. Ja bardzo często jako kierowca przecinam drogi rowerowe w takich miejscach, że choćbym się zatrzymał nie jestem w stanie zobaczyć czy z boku nadjeżdża rowerzysta. Zobaczę go dopiero kiedy wjadę na przejazd, czyli za późno. I wina będzie moja, bo przecież nie debila, który ułożył ścieżkę rowerową wypadającą zza rogu budynku prosto na ulicę.

Podobnie jak niektórzy wcześniej jestem zdania, że osobne ścieżki rowerowe w mieście to poroniony pomysł. Szerokie pobocze jest dużo lepszym rozwiązaniem. Nawet nie wyznaczanie jakiegoś specjalnego pasa ruchu dla rowerów, po prostu szerokie i równe pobocze. To, znajomość przepisów, odrobina zdrowego rozsądku i zrozumienia dla innych uczestników ruchu - więcej nie potrzeba.
Masz wiele racji w pierwszej i drugiej części swojej wypowiedzi. W trzeciej, uważam, że nie do końca.
Będziemy mieli jeszcze większy problem, niż koledzy z NjuJorku http://www.youtube.com/watch?v=bzE-IMaegzQ

kisio
14-08-2012, 11:33
O sprawie z NY czytałem już wcześniej, ale to kwestia egzekwowania przepisów od kierowców i z tego co się orientowałem w NY sytuacja uległa poprawie. A na zaparkowany samochód na DDR można wpaść nawet jak jest oddzielona od jezdni pasem zieleni. Unikamy za to kuriozalnych rozwiązań jakie pokazał np. zdyboo.

siona
14-08-2012, 16:30
to co piszecie o "słusznym nieprzestrzeganiu" PORD to typowy kalizm
niestety - prawo albo mają przestrzegać wszyscy albo je zlikwidujmy i wygra silniejszy. a tutaj prezentujecie pogląd - ja rowerzysta nie muszę, mało tego specjalnie będę jeździł niezgodnie bo uważam, że tak lepiej a kierowniki niech się stosują.

jako kierowco - pieszo - rowerzysta potępiam takie postępowanie

Kasandra
14-08-2012, 17:27
Powiem tak: nigdy więcej HT!!!
Nic lepszego nad fulla człowiek chyba nie wymyślił!
A teraz wracam do pakowania, więcej napiszę jak wrócę z urlopu o ile znajdę ten wątek!

zdyboo
14-08-2012, 20:53
A teraz z zupełnie innej beczki... o sprzęcie będzie i się będę pytał.

Ponieważ mój góral się nie sprzedał w takiej cenie jaką bym sobie życzył, to go lekko zmodyfikuję i może nawet wrócę na bezdroża.
Rama będzie najprawdopodobniej taka (http://www.bike-components.de/products/info/p23988_CR-Marathon-CC-Fully-Rahmen-90mm-Disc-only-.html).
Zatem jaki damper do tego kupić? Wypadałoby, żeby miał blokadę, choć raczej bez manetki, do tego raczej powietrzny i raczej nie full wypas, a model rozsądny cenowo. Jeżeli jednak się okaże, że to cenowo tak sobie wychodzi, to łyknę ramę (http://www.bike-components.de/products/info/p29078_Hardtail-SL-Rahmen-Disc-only-Modell-2012-.html) HT.
Pewnie też zmienię amora z przodu. Takoż powietrzny, ale już blokady być nie musi, skok 100 mm i raczej coś ze stajni Marcoka. W gregorio znalazłem takie sztućce:
MARZOCCHI XC 600 TST2 2008 (http://sklep.gregorio.pl/pl/p/MARZOCCHI-XC-600-TST2-2008/693)
MARZOCCHI Corsa TST2 2010 (http://sklep.gregorio.pl/pl/p/MARZOCCHI-Corsa-TST2-2010/911)
Ewentualnie tegoroczny Marzocchi Marathon R (http://allegro.pl/marzocchi-marathon-r-2012-100mm-1-1-8-26er-od-ba-i2495694625.html)

Resztę z drobnymi zmianami przełożę z obecnego roweru. Mam tam co prawda napęd 3x8, ale chyba tego nie będę ruszał, raz, że prawie nowy jest, dwa nigdy mi nie brakowało biegów. Kurde Alpy zrobiłem na kasecie 8 biegów i zakresie 11-28 do tego korbie 44-34-24, to może tylko poszukam jakiś fajnych manetek do tego. ;)

Zatem co radzicie, chciałbym się w dwóch kaflach zamknąć w przypadku HT i 2,5 w przypadku fulla.

Umbra
16-08-2012, 21:02
Mi się najbardziej podoba Author. Ten pierwszy odpada ze względu na wolnobieg (zresztą, teraz to nawet 8 biegów z kasetą jest przestarzałe). Wszystkie te rowery mają takie części, że jak coś się sypnie (korba, piasta, przerzutka, widelec bo to się psuje), to na 90% będziesz na miejsce tej części kupować coś znacznie lepszego.

Najbardziej ciągnęło mnie do Meridy 20-V, ale ich najmniejszy rozmiar to 18 cali i wydaje mi się, że to jest tak na styk. Wysokość, która nie wybacza błędów. Miałbym psychiczny dyskomfort jeżdżąc na takim rozmiarze. :P

Author ma 16 cali.

Więc zostają na placu boju:

- Author Classic 16''
- Kellys Coach 17''

http://rower.com.pl/-p-328863.html
http://rower.com.pl/-p-331309.html
http://www.rowerzysta.pl/cross/rower-crossowy-kellys-saphix-grey-2012.html

Który lepszy? Jeśli Author, to lepiej wersję z 2011, czy 2012?

jm
16-08-2012, 21:25
Kellys ma lepszą przerzutkę z tyłu.
Pewnie i tak zdecyduje kolor?;)

Calme
16-08-2012, 21:59
Przednią deko też ;)

Umbra
16-08-2012, 22:03
Kellys ma lepszą przerzutkę z tyłu.
Pewnie i tak zdecyduje kolor?;)

Najlepiej byłoby, jakbym mógł dosiąść obu. Zdecydowałby pewnie rozmiar, ale nie wiem, czy sprzedawca zgodzi się sprowadzić dwa rowery. Chyba, że w jednym sklepie każę sprowadzić jeden rower, a w drugim drugi. :P

jm
16-08-2012, 22:08
W jakim rozmiarze jest kellys?
Doczytałam - 17 cali - będzie dobry.

zdyboo
16-08-2012, 22:23
Kellys ma lepszą przerzutkę z tyłu.


Przednią deko też ;)

Strasznie ważne elementy w rowerze.
Authora 2011 sobie odpuść, z pozostałych dwóch lepszy wydaje się Kellys, ale raczej nie zauważysz różnicy jeżeli chodzi o osprzęt.

Umbra
17-08-2012, 08:53
Jeśli nie zauważę różnicy, to wezmę po prostu tańszy. :)

thorcik
17-08-2012, 09:05
Wie ktoś jak się upewnić czy wózek przerzutki nie jest skrzywiony? Bo coś mi zaczęło trzeć w okolicach i chyba jest krzywy ale nie chcę wymieniać w ciemno jeśli to nie to. Dzięki (:

Psychotrop
17-08-2012, 09:12
obróć do góry nogami rower, kręć pedałami i patrz czy łańcuch równo idzie ;)

p.s
a to że trze, to może też być wina brudu i wyrobionych/zasyfionych linek i przez to nie ma możliwości precyzyjnej pracy ;)

u mnie regularnie raz do roku rower dostaje pełen zestaw nowych linek i pancerzy :)

zdyboo
17-08-2012, 09:18
Wystarczy popatrzeć przy dosyć luźno założonym łańcuchu czy wózek jest równoległy do trybów kasety. Chyba, że masz przerzutkę, w której wózek się nie składa po zdjęciu łańcucha, wtedy lepiej bez łańcucha.
Warto też sprawdzić hak, najlepiej go wykręcając i kładąc na płaskiej powierzchni o ile jest demontowalny.

adriansocho
17-08-2012, 09:39
A teraz z zupełnie innej beczki... o sprzęcie będzie i się będę pytał.

Ponieważ mój góral się nie sprzedał w takiej cenie jaką bym sobie życzył, to go lekko zmodyfikuję i może nawet wrócę na bezdroża. (ciach, dla czytelności).

Fajna rama, tyle że skok 90 mm jakiś nietypowy - wszystkie ramy o podobnej budowie zawieszenia (Cube, Radon) mają równo 100 czy 105. Ale nie wygląda źle. Najtańszy nowy damper, którego bym się nie bał założyć, to Suntour Raidon, że niby 439 PLN (po letniej części sezonu rowerowego być może będzie taniej). Nie wiem, czy polecać blokadę, w moim NRSie nie mam blokady ani z przodu ani z tyłu i jakoś tam idzie na maratonach. Jeśli chcesz coś tańszego (i lepszego), to na brytyjskim ebayu poszukaj używanego Foxa Float R (RP, RP2 itp). Widelec - fajnie, że są te marcoki w tak zarąbistych cenach, dobra alternatywa do Reby lub Epicona. Nie wiem, czy ten XC600 nie ma w ogóle tłumienia (bo w opisie tego nie umieścili, a w nazwie jest TST2), ale tak czy inaczej wydaje mi się, że Corsa powinna być ciut od niego lżejsza (i jest tańsza). BTW, jeśli byś to brał pod uwagę, to SR Epicona mogę śmiało polecić, ma doskonałą jakość działania, waży w okolicach 1700 g, a kosztuje niedużo. 8 biegów trzymaj, dopóki się manetki nie rozlecą, lub nowe kasety będą droższe niż 9-tki.

thorcik
17-08-2012, 09:40
Wystarczy popatrzeć przy dosyć luźno założonym łańcuchu czy wózek jest równoległy do trybów kasety. Chyba, że masz przerzutkę, w której wózek się nie składa po zdjęciu łańcucha, wtedy lepiej bez łańcucha.
Warto też sprawdzić hak, najlepiej go wykręcając i kładąc na płaskiej powierzchni o ile jest demontowalny.

Dzięki, obczaję. Hak jest demontowalny, już to kiedyś przerabiałem. Tylko wtedy było widać, że wszystko pogięte. I była wyraźna przyczyna :P

Miałem nadzieję, że macie jakiś "magiczny" patent na to :P

Grześ, czyszczone jest, linki zmieniałem jakoś w czerwcu bo mi się klamkomanetki posypały.

adriansocho
17-08-2012, 09:41
Wie ktoś jak się upewnić czy wózek przerzutki nie jest skrzywiony? Bo coś mi zaczęło trzeć w okolicach i chyba jest krzywy ale nie chcę wymieniać w ciemno jeśli to nie to. Dzięki (:

Jeśli jest skrzywiony, to może się to objawiać pogorszeniem precyzji zmiany biegów.

Trzymając głowę z tyłu roweru, na wysokości kasety, i patrząc na przerzutkę powinno być widać, czy ta część łańcucha, która oplata kasetę leży w tej samej płaszczyźnie, co część łańcucha na wózku.

zdyboo
17-08-2012, 09:59
Fajna rama, tyle że skok 90 mm jakiś nietypowy - wszystkie ramy o podobnej budowie zawieszenia (Cube, Radon) mają równo 100 czy 105. Ale nie wygląda źle. Najtańszy nowy damper, którego bym się nie bał założyć, to Suntour Raidon, że niby 439 PLN (po letniej części sezonu rowerowego być może będzie taniej). Nie wiem, czy polecać blokadę, w moim NRSie nie mam blokady ani z przodu ani z tyłu i jakoś tam idzie na maratonach. Jeśli chcesz coś tańszego (i lepszego), to na brytyjskim ebayu poszukaj używanego Foxa Float R (RP, RP2 itp). Widelec - fajnie, że są te marcoki w tak zarąbistych cenach, dobra alternatywa do Reby lub Epicona. Nie wiem, czy ten XC600 nie ma w ogóle tłumienia (bo w opisie tego nie umieścili, a w nazwie jest TST2), ale tak czy inaczej wydaje mi się, że Corsa powinna być ciut od niego lżejsza (i jest tańsza). BTW, jeśli byś to brał pod uwagę, to SR Epicona mogę śmiało polecić, ma doskonałą jakość działania, waży w okolicach 1700 g, a kosztuje niedużo. 8 biegów trzymaj, dopóki się manetki nie rozlecą, lub nowe kasety będą droższe niż 9-tki.

Dzięki.
Vortrieb ma w swojej ofercie ramy o skoku 100/120 mm, ale to już większy wydatek. 90 mm mi powinno starczyć, to ma być sprzęt do turystyki górskiej, nie do ścigania czy katowania.
To Suntoury w ogóle są warte polecenia? Wypadłem z obiegu kilka lat temu, a wtedy SR wchodził dopiero z jakąś konkurencyjną ofertą dla wielkich w świecie amorów. Przedni raczej zostanie Marcok, ale nad damperem pomyślę.

thorcik
17-08-2012, 10:04
Jeszcze raz dzięki, wiedziałem gdzie spytać :razz:

edit: Nie mogłem się oprzeć:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc6/255450_456179684414630_2023409898_n.jpg)

Aras
17-08-2012, 11:23
To też jest dobre:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/404069_483589105002726_816702740_n.jpg)

NBA
17-08-2012, 12:04
To też jest dobre:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/404069_483589105002726_816702740_n.jpg)

Lubie to. :)

Przy okazji

Jest tu jakiś znawca od piast shimano z wewnętrznym dynamem? Mam pewien problem i pytanie: Czy da się rozmontować przednią piastę?

adriansocho
17-08-2012, 12:05
Dzięki.
To Suntoury w ogóle są warte polecenia? Wypadłem z obiegu kilka lat temu, a wtedy SR wchodził dopiero z jakąś konkurencyjną ofertą dla wielkich w świecie amorów.

Gdzieś między rokiem 2007 a 2008 zamknęli się w pewnym pomieszczeniu celem zastanowienia się nad sobą. Doszli do wniosku, że jednak chcą robić porządne widelce, i na kolejny rok wypuścili kilka fajnych modeli, zaczynając od Epicona: górne golenie aluminiowe, 32 mm średnicy, komora powietrzna, skok regulowany 80-100-120-140 (tylko wewnętrznie niestety), waga 1700 g i cena 618 PLN. Pozostałe modele również dorównały. Chłopaki zdecydowanie poszli po rozum do głowy, co prawda widać tu i ówdzie troskę o budżet i oszczędność pomysłów i wykonania, czołówki nie dościgną, ale ze względów cenowych wiele osób się decyduje na ich amory. W dodatku dystrybutorowi nie uderzyła woda sodowa do głowy (jak np. dystrybutorowi Foksa) i cena jest dostosowana do polskiego rynku.

zdyboo
17-08-2012, 12:33
Jest tu jakiś znawca od piast shimano z wewnętrznym dynamem? Mam pewien problem i pytanie: Czy da się rozmontować przednią piastę?

Za znawcę się nie uważam, ale wszystko da się rozmontować. Nie wszystko da się potem zmontować

http://techdocs.shimano.com/techdocs/blevel.jsp?ASSORTMENT%3C%3East_id=1408474395181679&FOLDER%3C%3Efolder_id=2534374302051151

Instrukcje i rysunki wybuchowe do piast z dynamo.


cena 618 PLN.

To jednak wolę te dwie stówki do Marcoka dopłacić, ale warto wiedzieć, że istnieje plan B.

Aras
17-08-2012, 12:40
Pytanie: ile w tych nowych Marcokach pozostało z dawnych legendarnych rulezów? Miałem parę w swoim życiu (najlepiej wspominam Z2 X-Fly), a i obecnie w jednym z rowerów mam kilkuletniego TXC i zawsze będę miał sentyment do tej marki, ale obserwując rynek wydaje mi się że to już nie to co kiedyś...

adriansocho
17-08-2012, 12:44
To jednak wolę te dwie stówki do Marcoka dopłacić, ale warto wiedzieć, że istnieje plan B.

Nie dziwię się, też bym pewnie tak wybrał, gdybym miał wtedy wybór.

zdyboo
17-08-2012, 12:47
Oj wiem, że to już nie to samo, ale mam w trekingu TXC LO z 2009 r. i jest gitez majonez.
Ja też już nie jeżdżę tyle co kiedyś, bo w trekingu mam ten sam napęd od 2010 r. i jeszcze nie widać oznak nadmiernego zużycia. Wobec tego myślę, że będziepanzadowolony.
Marcok oprócz tanich i fajnych Bąberów MXC lata temu, był jedynym z wielkich, który niemal nie pakował plastiku do środka amorów. Zresztą nieco się wszystko może pozmieniać, bo składał będę na początku października i moga namieszać jakieś jesienne wyprzedaże.

NBA
17-08-2012, 12:59
Za znawcę się nie uważam, ale wszystko da się rozmontować. Nie wszystko da się potem zmontować

http://techdocs.shimano.com/techdocs/blevel.jsp?ASSORTMENT%3C%3East_id=1408474395181679&FOLDER%3C%3Efolder_id=2534374302051151

Instrukcje i rysunki wybuchowe do piast z dynamo.





To mi dużo mówi. W środę gałąź weszła w koło i wyłupałem baranek (szok, bo tak mi się jeszcze nie stało). Gorzej, że sprzedawcy jak jeden mówią, że baranów osobno nie sprzedają.

zdyboo
17-08-2012, 13:38
Jak to problem mechaniczny, to wszystko da się zrobić. Shimano ma większość części dostępne jako serwisowe. Jakby co to uderz do poznańskiego Cykloturu, może oni będą mieć co tam potrzeba. W każdym razie mój mechanik swego czasu ściągał mi konusy do piast Shimano, byleby Pawlak miał.
Jak się posypała elektryczna część piasty, z naprawy moim zdaniem nici.

NBA
17-08-2012, 14:06
Jak się posypała elektryczna część piasty, z naprawy moim zdaniem nici.

Nie. Po prostu szprycha wyrwała się z baranka a nie z felgi... Dynamo ok.

zdyboo
17-08-2012, 14:12
Miałem o tego baranka spytać już wcześniej, chodzi o korpus piasty?
To chyba czeka Cię polowanie na uszkodzoną piastę tego samego typu, celem przekładki. Korpusów luzem nie widziałem, ale też nigdy nie szukałem.

NBA
17-08-2012, 14:55
Miałem o tego baranka spytać już wcześniej, chodzi o korpus piasty?
To chyba czeka Cię polowanie na uszkodzoną piastę tego samego typu, celem przekładki. Korpusów luzem nie widziałem, ale też nigdy nie szukałem.

Dokładnie o korpus. Jak się okazuje jest rozbieralny, ale japońcy chcą chyba zarobić, gdyż jak mówią sprzedawcy (dwa sklepy) nigdzie nie ma osobno baranków... :( No cóż szykuje się wydatek. Chwila i 2 stówki w plecki :)

Póki co brak tylko jednej szprychy w przednim kole... wiec najpierw je zajeżdżę. :)

zdyboo
17-08-2012, 15:12
Jak nie jest to rower do jakiegoś hardkoru, to ja bym poszedł do dobrej pleciugi, żeby nie tyle zaplótł, co bardziej naciągnął to co jest, uwzględniając brak tej jednej szprychy.

siona
17-08-2012, 16:18
Jak to problem mechaniczny, to wszystko da się zrobić. Shimano ma większość części dostępne jako serwisowe. Jakby co to uderz do poznańskiego Cykloturu, może oni będą mieć co tam potrzeba. W każdym razie mój mechanik swego czasu ściągał mi konusy do piast Shimano, byleby Pawlak miał.
Jak się posypała elektryczna część piasty, z naprawy moim zdaniem nici.

niestety - pawlak nie jest już dystrybutorem a chłopaki mówią, że mają duże problemy z zamawianiem drobiazgów :/

Umbra
20-08-2012, 17:28
Sprawa wygląda tak: albo zamawiam Authora przez net i płacę 1380 zł (może bym jeszcze z 30 zł utargował), albo zamawiam przez sklep na miejscu i płacę 1470 zł. :/ Drugi sklep nie chce sprowadzać Authora.

Jeszcze Was pomęczę, bo mogę ściągnąć też Kellysa i Gianta. Który wybrać:

http://www.author.pl/rowery/turystyczne/crossowe/classic-1
http://www.giant-bicycles.com/pl-pl/bikes/model/roam.4/9154/49233/
http://kellysbike.com/index.php?id=pl_product&product_id=28732&countries_id=170&countries_name=pl&cat_id=318&subcat_id=323
http://rower.com.pl/-p-328848.html

Stulus niestety nie jest robiony na ramach o rozmiarze 17 cali. Giant jest raczej za duży, ale tak z ciekawości się pytam. :P

GeparD
20-08-2012, 17:34
nie porownam tych rowerow bo sie na tym nie znam, ale sam posiadam Giant Roam 2 z 2011 roku i jestem zadowolony: http://www.wiggle.co.uk/giant-roam-2-2011/

Umbra
20-08-2012, 17:35
Na Roam 2 mnie nie stać.

Umbra
20-08-2012, 18:10
Do listy dodałbym jeszcze Unibike Flash.

http://unibike.pl/flashgts.html

Calme
21-08-2012, 19:46
http://regiomoto.pl/portal/aktualnosci/absurd-limity-predkosci-dotycza-tez-kolarzy-jadacych-w-wyscigu

Umbra
22-08-2012, 13:46
W ogóle trochę śmieszna sytuacja, bo czy te prędkości nie są obmyślone z myślą o samochodach?

zdyboo
22-08-2012, 13:49
Te prędkości dotyczą wszystkich uczestników ruchu. To, że na rowerze nie masz obowiązku posiadania prędkościomierza nie zwalnia Cię od przestrzegania ograniczeń prędkości.

Umbra
22-08-2012, 17:41
Ale ja nie o tym. Przeczytaj jeszcze raz.

zdyboo
22-08-2012, 18:02
To w takim razie podkręć proszę jasność zapytania.
Prędkości na znakach są pomyślane dla całego ruchu kołowego.
Nie wiem o co poszło w Norwegii, ale to jest dziwne, w przypadku takich wyścigów zwykle zamyka się drogi dla innego ruchu i odpowiednio zabezpiecza trasę (barierki, taśmy, obsługa trasy), żeby można było właśnie zrezygnować z przestrzegania przepisów obowiązujących na co dzień. Chyba, że wzorem naszych maratonów MTB, asfaltowe odcinki nie są zamykane i w regulaminie jest punkt, że uczestnicy muszą na publicznych drogach przestrzegać przepisów PORD. Tyle, że to dotyczy krótkich odcinków asfaltowych. Wyścigu szosowego na otwartych dla ruchu ulicach nie wyobrażam sobie.

Chyba organizatorzy mają jakiś zatarg z władzami miasta i teraz każdy chce pokazać czyje na wierzchu. Zawsze Skandynawia jawiła mi się jako ostoja zdrowego rozsądku, no ale Norwegia jest na swój sposób specyficznym krajem nawet biorąc pod uwagę samą tylko Skandynawię. Może chodzi o przebicie w absurdzie tego Niemca, co doniósł Policji w Niemczech na B16, że pasu nie zapiął będąc wiezionym Papa Mobile.

adriansocho
22-08-2012, 18:37
Na maratonach MTB jest ten śmieszny przepis o zgodności z PoRD, ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś próbował złożyć protest na drugiego zawodnika, bo tamten nie ma wymaganego przepisem sygnału dźwiękowego czy odblasków. Za to na Mazovii raz zdarzyło się, że quad prowadzący peleton z jakiegoś powodu zawrócił (musiał się cofnąć kawałek jadąc po trasie pod prąd) i zderzył się czołowo z zawodniczką jadącą lewą stroną drogi. Jakoś to potem zakulisowo załatwili, ale pierwsza linia obrony była, że zawodników obowiązuje PoRD czyli trzymanie się prawej strony.

zdyboo
22-08-2012, 18:40
Adrian czytałeś precla kiedyś? Chyba kojarzę Twojego nicka.
Swego czasu Trapez miał przygodę, na maratonie jechał z górki ~60 km/h i poszedł na czołówkę z samochodem. Jak już się obudził w szpitalu, to się zjawiła Policja z mandatem, długo też szarpał się z organizatorami.

adriansocho
22-08-2012, 22:00
Adrian czytałeś precla kiedyś? Chyba kojarzę Twojego nicka.
Swego czasu Trapez miał przygodę, na maratonie jechał z górki ~60 km/h i poszedł na czołówkę z samochodem. Jak już się obudził w szpitalu, to się zjawiła Policja z mandatem, długo też szarpał się z organizatorami.

Czytałem precla jakieś 4 lata temu i wcześniej... teraz występuję trochę na forum Warszawskiej Masy Krytycznej, i troszkę na forumrowerowe.org. Główną komunikację ze znajomymi zapewnia mi FB, który nie pozostawia śladu dla potomności.

krzysztof jot
23-08-2012, 01:39
wyścigi jak np. maratony często maja w regulaminie ze trasa przebiega po drogach w ruchu i wtedy należy stosować się do przepisów, zwłaszcza jazdy prawa stroną. Co do kuriozum z Norwegii - nie znam przepisów lokalnych - ale generalnie na czas wyścigu w kolarstwie szosowym droga jest zamykana dla ruchu i... "hulaj dusza" :). Nie obowiązują przepisy ruchu drogowego, wszystkie skrzyżowania, przejazdy są zamykane i obstawiane przez policję - nie ma znaczenia znak, czerwone swiatło czy np. trasa wytyczona jednokierunkowa pod prad. jest to trasa wyścigu i tu się naprawdę zapi..la. Zawodowi kolarze jadą 45-55 km/h a z górki i ponad 100 na drogach gdzie samochodem czasem trudno nawet 70 pojechać - więc całkowicie nie rozumiem tej norweskiej afery - jest to coś, co na pewno nie nastąp jeśli dojdzie do wyścigu. Poza tym kolarze to pikuś - ale towarzyszące samochody ? To jest dopiero szaleństwo - kto nie jechał z peletonem nigdy tego nie pojmie i nie zrozumie :) . Lecisz 180 km/h przez malutkie miasteczko, albo przez centrum molocha jak rynek krakowski, na skrzyżowania wpadasz na czerwonym świetle i wiesz że masz wolna drogę, na wszystkich skrzyżowaniach stoi policja, ba czasem nawet jeszcze Cie pogania :). Po TdP przez kilka dni jeszcze uczę sie jazdy i przepisów na nowo :)

hubik
24-08-2012, 09:42
http://www.sport.pl/kolarstwo/1,64993,12355789,Kolarstwo__Armstrong_nie_bedzie_w alczyl_z_Agencja.html

Rzeczywiści go złapali na dopingu, czy agencja się na niego zawzięła?

Aras
24-08-2012, 10:45
Sprawa ciągnie się już dobrych kilka lat. Pewni ludzie za wszelką cenę chcą go zniszczyć. O ile wiem to żadna z kontroli nie wykazała iż stosował niedozwolony doping, a to on cały czas musi udowadniać że jest niewinny. I nie dziwię się że jest już tym zmęczony i ma dość tej walki z wiatrakami.

edit: oficjalne oświadczenie -> http://lancearmstrong.com/news-events/lance-armstongs-statement-of-august-23-2012

Calme
24-08-2012, 12:45
USADA nie może mu żadnych tytułów tylko UCI jeśli już.

kuman
24-08-2012, 18:25
Jako, że tu wątek o dwóch kołach to pochwalę się świeżo złożonym ''bajkiem''. Zdecydowałem się na swojego pierwszego 29er'a. Po pierwszych testowych jazdach stwierdzam, że się podoba i na dzień dzisiejszy nie wracam do mniejszych kół. Mój 26calowiec leci na ebay ;)
Tak w skrócie : bazowany na stalowej ramie OnOne Inbred, widły recon gold solo air, osprzęt deore/deore xt, koła zbudowane na piastach xt w obuwiu nobby nic, dodatki (kiera, mostek, pedały, sztyca...) da bomb.



https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://michalwalczak.squarespace.com/storage/inbred_900px.jpg)

schwepes
24-08-2012, 20:54
Fajnie wygląda... a jak z jakością wykonania? Szukam ramy do singlespeed'a na dojazdy do pracy i przyznam, że onone ma kilka fajnych ram w bardzo fajnych cenach. Nawet taniej niż romety czy huragany ;)

kuman
24-08-2012, 22:02
O jakość nie ma sie co obawiać. Dwóch moich kumpli jeździ na ramach 456, więc nie kupowałem w ciemno. Przyznam, ze byłem miło zaskoczony kiedy przyszła rama, w rzeczywistości wyglada 10 razy lepiej niż na zdjęciach na stronie onone. Jestem oficjalnym fanem onone.

świstasiek
24-08-2012, 22:44
W ten weekend rusza kolejna edycja chyba najdłuższego polskiego amatorskiego wyścigu BBtour. Do pokonania jest 1008 km (Szczecin - Ustrzyki Górne) w limicie 72 godzin. Więcej informacji na stronie http://1008.pl/

M_B
25-08-2012, 13:11
Pewnie nie trafiłem dobrze z branżą, ale jednak zapytam.
Znacie jakieś dobre firmy robiące lekkie, porządne i stosunkowo tanie ramy do BMX freestyle? Najlepiej jakieś niszowe. ;)

darko
26-08-2012, 14:44
To ja się o opony zapytam, moje Maxxis WormDrive już swoje przejechały i szukam czegoś w zastępstwie, trafiłem na Shwalbe Sammy Slick, ktoś jeździł na takich i mógłby się podzielić wrażeniami z jazdy, jak się spisują na suchym/mokrym. Albo może macie jakieś inne propozycje semislików godnych rozważenia?

M_B
26-08-2012, 14:53
Ritchey Speedmax i Maxxis Larsen Mimo. Te miałem i tragedii nie było. Teraz mam slicki 1,5":D

wolnyslimak
28-08-2012, 08:45
Pewnie nie trafiłem dobrze z branżą, ale jednak zapytam.
Znacie jakieś dobre firmy robiące lekkie, porządne i stosunkowo tanie ramy do BMX freestyle? Najlepiej jakieś niszowe. ;)

Tutaj nie sądzę abys uzyskał odpowiedź na to pytanie. Starsi Panowie nie uprawiaja bmx'owego freestylu:) I to Twoje połaczenie cech ramy też jest nie do utrzymania. Wyobrażasz sobie lekkiego customa, dobrze wykonanego w "stosunkowo niskiej cenie"? NO WAY!! Niszowe BMX'y muszą byc drogie.

zdyboo
28-08-2012, 19:10
Miało być tak pięknie.
Miałem sprzedać MTB albo miałem w jesieni poskładać fulla, a tymczasem cały misterny plan w...iadomo co z nim. ;)
Otóż w moim mieszczuchu pospawana rama pękła znowu. Tym razem pękniecie już niemal okrążyło rurę. Jutro do fabryki już chyba trekingiem pojadę, bo trochę strach jednak.
Muszę zatem wymienić ramę. Chyba przy tym zrezygnuję jednak z typowo miejskiej geometrii i pójdę w stronę trekinga lub rowerów pokroju Kross Scraper.
Jutro odwiedzę mojego mechanika i się poradzę, co faktycznie da radę zrobić z tym fantem, żeby mnie nie zrujnować finansowo.

mehmet efendi
28-08-2012, 20:24
Może gustowny klej?

zdyboo
28-08-2012, 20:37
Wpadłem na inny pomysł, najprawdopodobniej zespawam razem ze sztycą albo nawet najpierw może wkleję sztycę, a potem pospawam po górnej krawędzi i rozcięciu pod zacisk. Ja już większy nie urosnę. I tak mam zacisk na śrubę i wysokość sztycy regulowałem tylko dwa razy. Pierwszy i ostatni, zaraz po zakupie.
Czym zatem kleić alu do alu?
Dostanę to w Castoramie?

freefly
28-08-2012, 21:24
Czym zatem kleić alu do alu?
Dostanę to w Castoramie?

Najlepiej klei aneorobowy metal-metal (wiążący beztlenowo). Czy dostaniesz w Castoramie? Nie mam pojęcia. Poszukaj w necie.

darko
28-08-2012, 22:30
Czym zatem kleić alu do alu?

poszukaj fachowca od TIG-a, alu jest kapryśne do spawania i trzeba dobrze dobrać parametry

adriansocho
28-08-2012, 22:31
Miało być tak pięknie.
Otóż w moim mieszczuchu pospawana rama pękła znowu. Tym razem pękniecie już niemal okrążyło rurę.

Zmień ramę na inną. Jeśli to nie jest coś wypasionego, to nie spłuczesz się, a będzie w przyszłości spokój. Niektóre ramy mają znaczne tendencje do pękania przy rurze podsiodłowej (Geanty sprzed kilku lat), a spawanie wcale nie powoduje poprawienia struktury krystalicznej aluminium.

krzysztof jot
28-08-2012, 23:20
To ja się o opony zapytam, moje Maxxis WormDrive już swoje przejechały i szukam czegoś w zastępstwie, trafiłem na Shwalbe Sammy Slick, ktoś jeździł na takich i mógłby się podzielić wrażeniami z jazdy, jak się spisują na suchym/mokrym. Albo może macie jakieś inne propozycje semislików godnych rozważenia?

shwalbe dość słabawe są, osobiście polecam Geaxy - zdecydowanie lepsza jakościowo marka, produkuje je firma robiąca na szosę od dziesiątek lat opony Vittoria, a do MTB własnie Geax. semislicki to np. Mezcal i sporo zawodników na tym jeździ http://www.geax.com/en/products/?cat=2&prod=3 albo nowy model o nazwie AKA http://www.geax.com/en/products/?cat=2&prod=5

adriansocho
29-08-2012, 00:28
Te Geaxy AKA to raczej opona semiknob, zresztą mezcal właściwie też. Ja w jednym ze swoich rowerów używam budżetowych CST 1436 i bardzo mi się podobają. Jest to jednak klasa niższa, i ze względu na specyfikę tych opon (masa ok 750 g) trudno je komuś polecać.

M_B
29-08-2012, 06:38
osobiście polecam Geaxy - zdecydowanie lepsza jakościowo marka, produkuje je firma robiąca na szosę od dziesiątek lat opony Vittoria

Ja mam slicki 26x1,5" właśnie Vittoria, ale nie wiedziałem, że to są jakieś dobre opony. Nie narzekam, ale kupiłem je za 70zł za sztukę. :)

mehmet efendi
29-08-2012, 07:48
Poszukuję lampki ledowej na bagażnik rowerowy. Koniecznie na baterię.
W sklepach i alle są tylko na rurkę pod siodło.
Ma ktoś jakiś pomysł?

zdyboo
29-08-2012, 07:54
poszukaj fachowca od TIG-a, alu jest kapryśne do spawania i trzeba dobrze dobrać parametry

Rama była już raz spawana, na wiosnę.


Zmień ramę na inną.

Ja bym musiał zmienić geometrię roweru. Lekki nie jestem, a na mieszczuchu siedzi się właściwie nad tylnym kołem.
Na razie spróbuję klejenia.

adriansocho
29-08-2012, 09:09
Ja bym musiał zmienić geometrię roweru. Lekki nie jestem, a na mieszczuchu siedzi się właściwie nad tylnym kołem.

Chodzi mi o to, że dany producent mógł założyć, że w tym miejscu potrzebna będzie mniejsza wytrzymałość, i dać rurę podsiodłową o mniejszej grubości ścianki. U innego producenta problem może nie występować.

zdyboo
29-08-2012, 10:49
Chodzi mi o to, że dany producent mógł założyć, że w tym miejscu potrzebna będzie mniejsza wytrzymałość, i dać rurę podsiodłową o mniejszej grubości ścianki. U innego producenta problem może nie występować.

OK, znasz jakiegoś producenta, który oferuje ramy do rowerów miejskich?
Geometria ma być typowo miejska, żeby dało się zamontować kierownicę jaskółkę, osłonę łańcucha, poziome haki, żeby piasta wielobiegowa była montowalna bez napinacza, koła 28". No i żeby kosztowała nie więcej niż 600 PLNów, bo jeszcze pewnie będę musiał zainwestować w drobne szpeja przy przekładce.

Na razie na allegro kupiłem klej do metalu, jak się uda, to w weekend będę kleił.

M_B
29-08-2012, 13:21
Poszukuję lampki ledowej na bagażnik rowerowy. Koniecznie na baterię.
W sklepach i alle są tylko na rurkę pod siodło.
Ma ktoś jakiś pomysł?

Sigma micro.

Aras
29-08-2012, 14:07
Sigma micro.
To nie jest lampka, to jest atrapa lampki, nadająca się co najwyżej do unikania mandatów od nadgorliwych policmajstrów, za brak oświetlenia w biały dzień.
Chore jest nasze prawo. Policjant może ukarać mnie mandatem w słoneczny dzień, mimo że mam porządną lampkę z 1W diodą w plecaku, zamiast karać tych którzy używają tych małych pchełek po zmroku...

mehmet efendi
29-08-2012, 14:35
Mam pobną. Ona jest na rurę.

freefly
29-08-2012, 15:39
To nie jest lampka, to jest atrapa lampki, nadająca się co najwyżej do unikania mandatów od nadgorliwych policmajstrów, za brak oświetlenia w biały dzień.
Chore jest nasze prawo. Policjant może ukarać mnie mandatem w słoneczny dzień, mimo że mam porządną lampkę z 1W diodą w plecaku, zamiast karać tych którzy używają tych małych pchełek po zmroku...

O którym (chorym) prawie wspomniałeś. Z jakiego tytułu miałaby policja karać rowerzystę za jazdę w dzień bez świateł. Na co miałby się policjant powoływać?

Art. 51. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany używać świateł mijania podczas jazdy w warunkach normalnej przejrzystości powietrza.
2. W czasie od świtu do zmierzchu w warunkach normalnej przejrzystości powietrza, zamiast świate mijania, kierujący pojazdem może używać świateł do jazdy dziennej.

Od kiedy to rowery są wyposażone w światła mijania lub do jazdy dziennej.

Rozporządzenie Rozporządzenie Ministra Infrastruktury
§ 53. 1.Rower powinien być wyposażony: 1) z przodu - w jedno światło pozycyjne barwy białej lub żółtej selektywnej;
2) z tyłu - w jedno światło odblaskowe barwy czerwonej o kształcie innym niż trójkąt oraz jedno światło pozycyjne barwy czerwonej, które może być migające.

Ponadto wszelkie parametry świateł mijania są podane w rozporządzeniu., a do jazdy dziennej definiuje rozporządzenie ECE R87


Intensywność światła reflektora do jazdy dziennej od 400 do 1200 kandeli
Minimalna powierzchnia świetlna każdej lampy to 25 cm²

zdyboo
29-08-2012, 15:42
O którym (chorym) prawie wspomniałeś. A może o nieznajomości prawa z Twojej strony........z jakiego tytułu miałaby policja karać rowerzystę za jazdę w dzień bez świateł.

Nie bez świateł (w domyśle włączonych), a za "niemanie świateł".
Jest pewna grupa rowerzystów, którzy lampki wożą w plecaku.

freefly
29-08-2012, 16:03
Nie bez świateł (w domyśle włączonych), a za "niemanie świateł".
Jest pewna grupa rowerzystów, którzy lampki wożą w plecaku.

Jeszcze raz zacytuję Arasa:

To nie jest lampka, to jest atrapa lampki, nadająca się co najwyżej do unikania mandatów od nadgorliwych policmajstrów, za brak oświetlenia w biały dzień.
Chore jest nasze prawo. Policjant może ukarać mnie mandatem w słoneczny dzień, mimo że mam porządną lampkę z 1W diodą w plecaku, zamiast karać tych którzy używają tych małych pchełek po zmroku...

Lampka w rowerze jest po to, żeby inni użytkownicy drogi wiedzieli że coś w oddali jedzie lub stoi. A taka "pchełka" spełnia to zadanie. Więc czepianie się tych, którzy wieczorem nie używają szperaczy z diodą 1W, jest nieuzasadnione.

zdyboo
29-08-2012, 17:28
Mnie pasuje nawet taka pchełka. Byleby mieli i mieli włączoną. Przyznaję, jestem cięty na batmanów, ale potwierdzam, że takie maleństwo jest wystarczające do pokazania, że coś się zbliża lub stoi na drodze.

W minioną sobotę pojechałem już po zmroku do centrum. Ciąg pieszo-rowerowy, słabo oświetlony. Z daleka widzę coś miga na biało, ale jak, błysk trwa sekundę i potem pięć sekund ciemności. Nie chciało mi się wierzyć, że ktoś wyprodukował taką lampkę. Prawda okazała się inna. Światło było ciągłe, ale rowerzystów było dwóch i tylko ten z tyłu miał światło, a ten z przodu je co rusz zasłaniał.

Aras
29-08-2012, 17:56
Lampka w rowerze jest po to, żeby inni użytkownicy drogi wiedzieli że coś w oddali jedzie lub stoi.
Otóż to. A takie pchełki z jedną maleńką diodką zasilana baterią od zegarka są ledwie widoczne. Zwłaszcza w ruchu miejskim, nikną w gąszczu innych mocnych świateł. Równie dobrze można sobie świecić żarem papierosa ;) Sam mam taki zestaw i używam ich tylko w dzień (na odwal się dla stróżów prawa w razie kontroli obowiązkowego wyposażenia roweru), nie wyobrażam sobie by używać tego w nocy. No ale każdy ma inne wyobrażenie bezpieczeństwa.

edit: nie tak dawno głośno było o wypadku - kierowca samochodu na prostej drodze wjechał w grupę 5 rowerzystów (troje zginęło). Mieli światełka. Ciekawe jakie to były światełka, że kierowca, po zmroku, na pustej i prostej drodze ich nie zauważył?

Rafał_Sz
29-08-2012, 18:08
Używam w dzień i w nocy lampki, która świeci tak (w rzeczywistości jest to jeszcze mocniejsze światło, Sigma Powerled Pro) :


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img119.imageshack.us/img119/7678/blackburnsystemx8sl1513wk0.jpg)

jm
29-08-2012, 18:39
Zdyboo - daj jakiś konkretny link do tej lampeczki.
Przyznaję się i bardzo mi wstyd - nie mam oświetlenia, dni coraz krótsze, ostatnio mimo zadyszki i potu na czole nie udało mi się wrócić przed zmrokiem:(

Muszę pilnie kupić - przód i tył, do łatwego montażu do ramy, siodełka itp - nie mam bagażnika, ani błotników.
Byle nie było drogo!

zdyboo
29-08-2012, 18:49
Zdyboo - daj jakiś konkretny link do tej lampeczki.

Proszę bardzo.
http://www.cyklotur.com/pl-PL/produkt/5238/449/LAMPKA-PRZEDNIA-MICRO-SIGMA

http://www.cyklotur.com/pl-PL/produkt/63285/449/LAMPKA-A-SHOT-F-AUTHOR

http://www.cyklotur.com/pl-PL/produkt/39210/449/LAMPKA-SL-LD100-CATEYE

http://www.cyklotur.com/pl-PL/produkt/77418/449/LAMPKA-SL-LD110-LOOP-CATEYE

adriansocho
29-08-2012, 18:53
edit: nie tak dawno głośno było o wypadku - kierowca samochodu na prostej drodze wjechał w grupę 5 rowerzystów (troje zginęło). Mieli światełka. Ciekawe jakie to były światełka, że kierowca, po zmroku, na pustej i prostej drodze ich nie zauważył?

Ciekawe, jak szybko jechał ten kierowca. I czy by zdążył zareagować, gdyby jechał zgodnie z przepisami. Swoją drogą odblaski nie zaszkodzą, ale też nie wymagajmy takiego oświetlenia, które da czas na reakcję kierowcy jadącemu 130-150 km/h, gadającemu przez komórkę i mającemu lekko choćby zaparowaną przednią szybę.

zdyboo
29-08-2012, 19:07
edit: nie tak dawno głośno było o wypadku - kierowca samochodu na prostej drodze wjechał w grupę 5 rowerzystów (troje zginęło). Mieli światełka. Ciekawe jakie to były światełka, że kierowca, po zmroku, na pustej i prostej drodze ich nie zauważył?

Nie wiem jakie, ale też niedawno zapadł bardzo ważny i do tego prawomocny wyrok w innej sprawie.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12359961,Wiezienie_za_smierc_rowerzystow. html?lokale=bialystok

mehmet efendi
29-08-2012, 19:08
Przednie na gumkę sa ok i dają sporo światła sygnalizacyjnego podobnie, jak te pod siodełko. Mam takie.
Mnie ta tylna wkurza, bo się przemieszcza i zamiast dawać po oczach, świeci gdzieś na boki.
Mam jakiś magnezowy bagażnik i właśnie na niego potrzebuję coś sensownego.
Jakieś w necie znalazłem ale opis do bani; nie wiadomo czy sa na baterię czy na dynamo, którego nie mam.

BTW. Wbrew pozorom te lampki na baterie zegarkowe dają sporo światła dobrze widzianego także w dzień.
Migające lampki włączam zawsze bez względu na porę dnia.

Aras
30-08-2012, 08:48
Ciekawe, jak szybko jechał ten kierowca. I czy by zdążył zareagować, gdyby jechał zgodnie z przepisami.
Albo gdyby rowerzyści mieli lampki widoczne z daleka...
Przeciętny kierowca, zwłaszcza taki który sam nie jeździ rowerem, podświadomie spodziewa się na jezdni innych samochodów i jego wzrok skupiony jest na wyłapywaniu takich obiektów. Rowerzyści? Przejazdy rowerowe? To abstrakcja. Wielu kierowców dostrzega rowerzystę dopiero wtedy gdy ma go przed samą maską. I są w szoku, skąd on się wziął.
Kilka lat temu miałem taki wypadek (może zdyboo pamięta, bo pisałem o tym na preclu): jadę ul. Puszkina w Łodzi (szeroka trzypasmówka, jezdnia pusta bo to dzielnica przemysłowa), jadę prawym pasem, z prawej strony ulicą podporządkowana (wyjazd z elektrociepłowni) jedzie samochód, przed skrzyżowaniem zwalnia, kierowca spogląda w lewo... wciska gaz i wjeżdża prosto we mnie. Środek dnia, doskonała widoczność. Gość mnie nie widział. Bo nie byłem samochodem z mocnymi światłami. Dlatego to rowerzysta musi zadbać o by się wyróżnić i być widocznym w takim samym stopniu, co o wiele większe samochody z mocnymi światłami. To samo tyczy się motocyklistów. Wielu montuje nielegalne mocne żarówki lub głośne wydechy głównie po to by kierowcy ich widzieli, bo nie dość że są mniejsi to z reguły poruszają się szybciej niż samochody.


nie wymagajmy takiego oświetlenia, które da czas na reakcję kierowcy jadącemu 130-150 km/h, gadającemu przez komórkę i mającemu lekko choćby zaparowaną przednią szybę.
Życie to nie gra komputerowa i ja właśnie wolę zabezpieczyć się również przed takimi sytuacjami i zamiast pchełki używam lampki świecącej tak (http://www.youtube.com/watch?v=F4l8R85o5EI&) i widocznej z odległości 2 km. Nie chcę tu nikogo obrazić, ale używanie pchełek po zmroku uważam za szczyt bezmyślności i totalny brak wyobraźni. No chyba że ktoś spacerowo jeździ tylko po ścieżkach i chodnikach, to pchełka wystarczy by inni rowerzyści go widzieli i nie wjechali mu w d ;)

zdyboo
30-08-2012, 09:26
Aras cieszę się, że mieszkasz w Łodzi, chyba bym epilepsji dostał jadąc za Tobą. Wielu rowerzystów montuje oślepiające lampki, a następnie robi całoroczną akcję światełko do nieba. Pomijam, że w typowym rowerze kierownica jest za wysoko, aby na niej zamontować lampkę zgodnie z prawem. Trzeba się postarać, żeby oślepić rowerzystę, który ma oczy na wysokości jakiś dwóch metrów. Używam normalnego oświetlenia, w mieszczuchu halogena na dynamo, w trekingu dość mocnego LEDa, ale używam tego do oświetlania drogi, a nie świecenia po oczach innych użytkowników dróg. Bardzo rzadko miewam sytuacje krytyczne, choć ostatnio w zeszłym tygodniu akurat. Ja wychodzę z założenia, że kierowcy w Polsce nie umieją myśleć, widzą nie dalej niż koniec maski własnego samochodu, a poziomem wyszkolenia są daleko za jakąkolwiek średnią europejską i światową, wliczając to nawet kultury, gdzie samochód nadal jest nowinką technologiczną. Wobec tego jaka wyższa, a jednocześnie słabsza jednostka myślę za nich.
W Helsinkach rowerzyści wjeżdżają na przejazd czy pasy w ogóle nie przejmując się kierowcami. Nie zwalniają, nie rozglądają się, jadą. Jak pierwszy raz to zaobserwowałem, to myślałem, że to jakiś luzak, ale zacząłem się przyglądać i nie ma znaczenia czy to matka z dzieckiem w przyczepce czy koleś na wypasionej szosówce. Sam w końcu też zacząłem tak jeździć. Fajnie. Tylko tam nikt nie jedzie 90 km/h na dozwolonych 50 km/h, bo w jego mniemaniu znak jest bez sensu.

PS. Precla to ja już sporadycznie czytam.

kisio
30-08-2012, 09:45
Ja mam pchełki na gumkę za 10zł komplet na stałe przyczepione, żeby mandatu głupio nie dostać, a i na zawody zdejmuje się szybko. Jak wiem, że mogę nie wrócić przed zachodem to mam takie sprytne lampki wkręcane w rogi baranka. Świecą biało do przodu i czerwono do tyłu. Drogi tym za bardzo sobie nie oświetlę ale widać z daleka i przykuwa uwagę kierowców bo dwa podwójne światła to nie częsty widok. (a że tak mamy przepisy napisany, że jakiś nadgorliwiec mógłby się tego przyczepić.. cóż.. ja wolę być bezpieczny)

Aras
30-08-2012, 10:26
Aras cieszę się, że mieszkasz w Łodzi, chyba bym epilepsji dostał jadąc za Tobą. Wielu rowerzystów montuje oślepiające lampki, a następnie robi całoroczną akcję światełko do nieba.
E bez przesady. Lampkę mam na sztycy, więc oślepiać może co najwyżej kogoś jadącego na poziomce i mającego głowę niżej niż ja tyłek ;) Moja dziewczyna ma taką samą i nie mam problemów z jazdą za nią.

mirekkania
30-08-2012, 10:32
ja właśnie wolę zabezpieczyć się również przed takimi sytuacjami i zamiast pchełki używam lampki świecącej tak (http://www.youtube.com/watch?v=F4l8R85o5EI&) i widocznej z odległości 2 km. Czy na przód tez masz coś ciekawego, sprawdzonego?

Aras
30-08-2012, 11:26
Na co dzień używam lampki Sigma Pava (http://allegro.pl/listing.php/search?string=sigma+pava&category=0&sg=0). Czasem dodatkowo (np. gdy jechałem w nocy trasę Wa-wa - Łódż) wspomagana czołówką Led Lenser (http://allegro.pl/listing.php/search?string=LED+LENSER+H7&country=1).

mirekkania
30-08-2012, 12:12
Na co dzień używam lampki Sigma Pava (http://allegro.pl/listing.php/search?string=sigma+pava&category=0&sg=0). Czasem dodatkowo (np. gdy jechałem w nocy trasę Wa-wa - Łódż) wspomagana czołówką Led Lenser (http://allegro.pl/listing.php/search?string=LED+LENSER+H7&country=1).

Dziękuję :)

mehmet efendi
30-08-2012, 12:13
Sobie właśnie zamówiłem; jest mocowanie do bagażnika.

kronos28
30-08-2012, 16:31
sam wychodzę z założenia, że dobrze oświetlony rowerzysta to widoczny i bezpieczny rowerzysta. Sam mam na tył sprawdzony przez kilku naszych kolegów i przeze mnie MacTronic Wall-e (coś jak ta hardkorrowo świecąca z linka) a na przód MagicShine MJ-808 (http://www.light-test.info/index.php?option=com_content&view=article&id=82%3Amagicshine-mj-808-ssc-p7&catid=34%3Arowerowe&Itemid=55&lang=pl), którą osobiście bardzo polecam jeżeli ktoś lata wieczorami/nocami poza miastem i w lasach. Lampa świeci tak, że jak ktoś jedzie ze mną to nooo generlanie może jechać tylko z typową świeczką pozycyjną, tak aby było widać że jedzie więcej niż jeden rowerzysta. Światło jest mocne, snop światła szeroki, świeci przed koło, widać każdy korzeń, dziurę itp. Minus? Akumulator. Trzeba go przymocować do ramy lub tak jak ja pod mostkiem kierownicy i jest dosyć spory. Rozmiary rekompensuje natomiast moc lampki.

Cena tego cuda to i tak nawet nie 1/5 ceny Odpowiadającej mocowo Tesli chociażby.

mirekkania
30-08-2012, 17:15
a na przód MagicShine MJ-808 (http://www.light-test.info/index.php?option=com_content&view=article&id=82%3Amagicshine-mj-808-ssc-p7&catid=34%3Arowerowe&Itemid=55&lang=pl), którą osobiście bardzo polecam
Czy znana jest może temperatura barwowa tych ledów?

kronos28
30-08-2012, 19:29
Czy znana jest może temperatura barwowa tych ledów?

nie ale tak na serio jakie to ma znaczenie. W moim przypadku jest to światło koloru typowo białego. Nawet jeżeli będzie oscylowało w stronę troszkę cieplejszego odcienia to imho nie ma znaczenia. Tak samo w drugą stronę. Ważne aby było to światło zbliżone do białego/dziennego i tyle i tak jest w tym przypadku.

mirekkania
30-08-2012, 22:39
Ma to znaczenie, jeśli chcemy taką lampę używać równiez jako źródło światła do fotografii ;) ja lubię mieć uniwersalne rzeczy. :)
Te diody, które zamontowane sa w MagicShine, sa dostępne równiez w temp. 5500K. Gdyby takie montowano do lamp, to byłby wypas :D

gon
31-08-2012, 15:05
W obawie o swój tyłek mam na celowniku coś takiego:
http://www.youtube.com/watch?v=U1ghsN5_DZw
Spójrzcie na tryb "side to side" - ciekawe i chyba dużo bardziej daje w oczy niż zwykły tryb migania - tak mi się wydaje, a samochodem też jeżdzę.

Rafał_Sz
31-08-2012, 18:35
W obawie o swój tyłek mam na celowniku coś takiego:
http://www.youtube.com/watch?v=U1ghsN5_DZw
Spójrzcie na tryb "side to side" - ciekawe i chyba dużo bardziej daje w oczy niż zwykły tryb migania - tak mi się wydaje, a samochodem też jeżdzę.
Mam dokładnie taką lampkę. Daje radę.

zdyboo
03-09-2012, 09:28
W weekend skleiłem ramę, dodatkowo spoinę wzmocniłem wklejając sztycę w ramę. Dziś do pracy dojechałem. ;)

hydra_nt
03-09-2012, 22:33
Ma to znaczenie, jeśli chcemy taką lampę używać równiez jako źródło światła do fotografii ;) ja lubię mieć uniwersalne rzeczy. :)
Te diody, które zamontowane sa w MagicShine, sa dostępne równiez w temp. 5500K. Gdyby takie montowano do lamp, to byłby wypas :D

Jeżeli chcesz mieć coś uniwersalnego to polecam TO. (http://allegro.pl/bocialarka-xm-l-720lm-neutral-5000k-lad-ogn-uchw-i2598252557.html)
Sam zastanawiam się nad właśnie Bocialarką lub Mactroniciem (http://allegro.pl/lampa-rowerowa-aku-mactronic-noise-az-300-lumenow-i2580911319.html). Jeżeli interesują kogoś testy lampek to polecam stronę : http://light-test.info/

kronos28
03-09-2012, 22:53
Jeżeli chcesz mieć coś uniwersalnego to polecam TO. (http://allegro.pl/bocialarka-xm-l-720lm-neutral-5000k-lad-ogn-uchw-i2598252557.html)
Sam zastanawiam się nad właśnie Bocialarką lub Mactroniciem (http://allegro.pl/lampa-rowerowa-aku-mactronic-noise-az-300-lumenow-i2580911319.html). Jeżeli interesują kogoś testy lampek to polecam stronę : http://light-test.info/

ten mactronic w porównaniu do bociej albo do magic shine świeci jak świeczka... to już lepszy jak już mactronic to nowy noise 500...

mehmet efendi
04-09-2012, 08:03
Ale fajna strona z tymi testami!

downandout
04-09-2012, 23:45
W weekend skleiłem ramę, dodatkowo spoinę wzmocniłem wklejając sztycę w ramę. Dziś do pracy dojechałem. ;)

wyskoczyłem sobie dzisiaj ostrzakiem pojeździć po Wrocławiu, po godzinie 15 na ścieżkach rowerowych to jest masakra - prawo silniejszego, nie wiem jak możesz na co dzień się po tym poruszać ;)

zdyboo
05-09-2012, 07:54
po godzinie 15 na ścieżkach rowerowych to jest masakra - prawo silniejszego, nie wiem jak możesz na co dzień się po tym poruszać ;)

Jestem silniejszy. :mrgreen: ;)

Psychotrop
06-09-2012, 19:49
Panie i Panowie
nie ma ktoś w PDFie service manual do Bombera MX Pro ETA 120mm z 2004 roku ?
przeszukałem sieć, ale nie znalazłem.
tylko do MX Compa, a szczerze to już taki archaik, że nie pamiętam nawet czym się różniły te dwa amory ;)

zdyboo
06-09-2012, 20:35
Panie i Panowie
nie ma ktoś w PDFie service manual do Bombera MX Pro ETA 120mm z 2004 roku ?
przeszukałem sieć, ale nie znalazłem.
tylko do MX Compa, a szczerze to już taki archaik, że nie pamiętam nawet czym się różniły te dwa amory ;)

Na stronie producenta jest zwykły owner manual. Nie wystarczy? Bąbery były dosyć proste w budowie.

Znalazłem manuale (http://www.wheresweyland.com/mountain_biking/110/2006_marzocchi_service_manuals/) do roczników 2006, powinno pasować.

I jeszcze do 2005, ale tylko do MX PRO ETA (http://my-sport.spb.ru/manual_1/2005-mx-pro-eta.pdf).

Psychotrop
06-09-2012, 21:12
Na stronie producenta jest zwykły owner manual. Nie wystarczy? Bąbery były dosyć proste w budowie.

nie wystarczy ;)
a mam taki nawet książkowy ;)


Znalazłem manuale (http://www.wheresweyland.com/mountain_biking/110/2006_marzocchi_service_manuals/) do roczników 2006, powinno pasować.

I jeszcze do 2005, ale tylko do MX PRO ETA (http://my-sport.spb.ru/manual_1/2005-mx-pro-eta.pdf).

dziękować - popatrzę i poczytam.

adriansocho
06-09-2012, 22:08
Panie i Panowie
nie ma ktoś w PDFie service manual do Bombera MX Pro ETA 120mm z 2004 roku ?


Ja mam MXC Air z 2002 roku, rozbiera się toto dokładnie tak samo jak każdego innego bombera, w środku nie ma niewiadomo jakich niespodzianek.

Psychotrop
07-09-2012, 01:35
czyli zabiorę się za to :)
kupię tylko olej i uszczelki :)

Aras
15-09-2012, 15:43
Nadchodzą kolejne zmiany w prawie, tym razem dotyczące głównie oświetlenia:
http://polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105126,12482215,Nowe_prawo__W_co_musi_byc_wyposa zony_rower__przyczepka.html

Mamrot
16-09-2012, 00:41
- co najmniej w jeden skutecznie działający hamulec
To znaczy, że jazda ostrym kołem jest nielegalna.
Czyli większość warszawaskich kurierów łamie prawo, a to wstręciuchy jedne.

siona
16-09-2012, 11:42
To znaczy, że jazda ostrym kołem jest nielegalna.
Czyli większość warszawaskich kurierów łamie prawo, a to wstręciuchy jedne.

ostre koło na ulicy to jednak delikatna lekkomyślność. co do kurierów - sporo z nich ma przedniego hampla .

Aras
16-09-2012, 14:36
Ciekawe rzeczy można znaleźć w lesie:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://sphotos-c.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/548754_383581748379510_1107485145_n.jpg)

jurek1906
16-09-2012, 15:42
Ciekawe rzeczy można znaleźć w lesie:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://sphotos-c.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/548754_383581748379510_1107485145_n.jpg)

No co,pogotowie rowerowe :).

zdyboo
17-09-2012, 08:00
Na dobry początek dnia ;)

N6R-cZB3qwg

adriansocho
17-09-2012, 08:25
To znaczy, że jazda ostrym kołem jest nielegalna.
Czyli większość warszawaskich kurierów łamie prawo, a to wstręciuchy jedne.

tak samo jak łobuzy jeżdżące bez dzwonka:)

Aras
25-09-2012, 15:43
Prawdziwi ostrokołowcy nie potrzebują ani hamulca, ani dzwonka. Oni hamują nogami i dzwonią zębami ;)

kisio
25-09-2012, 16:04
Tak? :D
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=TdfNB1zF80c

downandout
25-09-2012, 18:08
To znaczy, że jazda ostrym kołem jest nielegalna.
Czyli większość warszawaskich kurierów łamie prawo, a to wstręciuchy jedne.

Blokada korby nogami to też hamulec ;) ustawa chyba nie precyzuje, że musi być to hamulec mechaniczny.
Zwykły policjant nie odróżni torpeda, od skida.

A co do lekkomyślności używania ostrych na ulicach, to się nie zgodzę. Sam jeżdżę i uważam, że nic lepszego do miasta nie ma. Jest szybko, przyjemnie, jak ktoś zbierze doświadczenie, nauczy się myśleć i przewidywać, to jest również bezpiecznie. Poza tym, większość ostrokołowców jeździ jednak z przednim hamplem jako awaryjnym.

mehmet efendi
25-09-2012, 18:10
Używam głównie przedniego...
Kiedy jest potrzeba...

schwepes
25-09-2012, 18:46
Sam jeżdżę i uważam, że nic lepszego do miasta nie ma. Jest szybko, przyjemnie, jak ktoś zbierze doświadczenie, nauczy się myśleć i przewidywać, to jest również bezpiecznie.
Trochę przesadziłeś. Może faktycznie da się jeździć w miarę bezpiecznie zachowując wymienione przez Ciebie warunki, ale w sytuacjach awaryjnych niestety już tak wesoło nie będzie. A do tego żeby skutecznie hamować ostrym, trzeba mieć naprawdę niezłą technikę. Przynajmniej tak mogę stwierdzić po obejrzeniu "line of sight" :).

Natomiast jeśli chodzi o singla na miasto to sam nad tym myślę. Brak przerzutek i bezawaryjność bardzo by mi pasowały w "mieszczuchu".

downandout
25-09-2012, 20:40
W sytuacjach awaryjnych tak samo będzie na ostrym jak i tradycyjnym rowerze, za mało czasu na wszystko. Na ostrym podnosisz tyłek, blokujesz pedały i suniesz znacznie zwalniając. Na mtb, szosie, trekingu czy crossie pierwsze co się robi, to gwałtownie hamujesz przednim hamplem - efekt wiadomy (vide ostatnia sytuacja z dzieckiem i kolarzem). Ostre jest demonizowane, jak się ma odpowiednio dobrane przełożenie, geo i trochę poćwiczy, to można naprawdę przyjemnie podróżować po mieście. Sam jeżdżę na ostrym od pół roku, rekreacyjnie, częściej z hamplem przednim, bardzo rzadko bez (szkoda mi kolan) i mogę powiedzieć, że dużo mi to dało w kwesti radzenia sobie na drodze, więcej dostrzegam. Efektem ubocznym jest szybki przyrost siły w nogach, z czego też korzystam na podjazdach w wypadach na mtb ;)

Bohaterowie Line of Sight to zupełnie inny poziom rowerowej perfekcji ;)

Też zaczynałem od singla, ale szybko zmieniłem na ostre. Jak się złapie bakcyla, to OK przestaje być tanie. Mnie kosztowało znacznie więcej pieniędzy i czasu niż mtb.

Aras
26-09-2012, 10:19
Na ostrym podnosisz tyłek, blokujesz pedały i suniesz znacznie zwalniając.
No właśnie: bezwładnie suniesz zwalniając i nie mając kontroli nad kierunkiem. Ja zamiast sunąć wolę hamować i przy okazji móc też ominąć przeszkodę.


Na mtb, szosie, trekingu czy crossie pierwsze co się robi, to gwałtownie hamujesz przednim hamplem - efekt wiadomy.
Jak ktoś nie umie operować hamulcami to w ogóle nie powinien poruszać się rowerem w ruchu miejskim. Ostatnie OTB spowodowane zablokowaniem przedniego koła zaliczyłem z 15 lat temu na Jubilacie.


Jak się złapie bakcyla, to OK przestaje być tanie. Mnie kosztowało znacznie więcej pieniędzy i czasu niż mtb.
A tego to już w ogóle nie rozumiem. Tzn. rozumiem jeśli ktoś chce sobie powiesić nad przysłowiowym kominkiem torówkę Colnago na full Campie Pista i delektować się jej pięknem. Sam bym chciał. Ale ładowanie tysięcy złotych w rower, który z założenia (sprzed lat) miał być tanim sprzętem do tyrania jest dla mnie niepojęte.

schwepes
26-09-2012, 11:06
A tego to już w ogóle nie rozumiem. Tzn. rozumiem jeśli ktoś chce sobie powiesić nad przysłowiowym kominkiem torówkę Colnago na full Campie Pista i delektować się jej pięknem. Sam bym chciał. Ale ładowanie tysięcy złotych w rower, który z założenia (sprzed lat) miał być tanim sprzętem do tyrania jest dla mnie niepojęte.
Ja też tego nie rozumiem... ale tak mam :(

downandout
26-09-2012, 17:58
No właśnie: bezwładnie suniesz zwalniając i nie mając kontroli nad kierunkiem. Ja zamiast sunąć wolę hamować i przy okazji móc też ominąć przeszkodę.
Jechałeś kiedyś ostrym, zrobiłeś skida? Bez problemu można wówczas skręcić, jak i depnąć od razu na pedały i wyminąć przeszkodę sprawniej niż jakimkolwiek innym rowerem.


Jak ktoś nie umie operować hamulcami to w ogóle nie powinien poruszać się rowerem w ruchu miejskim. Ostatnie OTB spowodowane zablokowaniem przedniego koła zaliczyłem z 15 lat temu na Jubilacie.

Zgadzam się z powyższym, ktoś kto nie potrafi kontrolować ostrzaka nie powinien jeździć bez hamulców. Jednak większość ludzi nie potrafi poradzić sobie z rowerem w sytuacjach awaryjnych, od razu ciśnie po hamulcu i leci.

Nie widzę nic złego w inwestowaniu w ostre koło, będąc amatorem wielu kupuje D800 z topowymi szkłami, to i nieco lepszy rower można zbudować. Takie samo hobby. Można złożyć padło za 500 zł, można też i wydać 3 tysiące na samą ramę u Orłowskiego, Rychtarskiego czy też Gromady, nie mówiąc o perełkach z ebay'a.