Zobacz pełną wersję : Wątek motoryzacyjny, wybór auta, części, pogaduchy o motoryzacji itp.
pmsphotography
04-01-2011, 14:25
Mierzą poprzez koła, ale podawana jest (pewnie po odpowiednim przeliczeniu, współczynnikach korelacji etc.) moc na silniku, czy nawet moc według normy ;-)
andrzej_suse10
04-01-2011, 14:26
Dlatego moc w papierach wyraża szczytowy pik mocy, a nie momentu. Bardzo często szczytowy pik momentu jest wtedy, kiedy moc stanowi dopiero ileś % mocy maksymalnej.
pmsphotography
04-01-2011, 14:33
Moc maksymalna jest zwykle w okolicach maksymalnego momentu lub kawałek za nim.
Z tym się nie zgodzę. Moc maks. jest najczęściej zdecydowanie dalej. Zarówno w dieslach (gdzie moment maks. jest w okolicach 2tyś obr, a moc w okolicach 4tyś) jak i w benzynach (moment w okolicach 3-4tyś obr, moc w okolicach 6tyś obr)
de Fresz
04-01-2011, 14:38
Mierzą poprzez koła, ale podawana jest (pewnie po odpowiednim przeliczeniu, współczynnikach korelacji etc.) moc na silniku, czy nawet moc według normy ;-)
Raczej na odwrót – zazwyczaj poprzez jakieś współczynniki przelicza się moc na kołach przy pomiarze na silniku. Bo to de facto moc na kołach jest najistotniejsza (choć to może nie dotyczyć catalogue boys ;-))
Dlatego moc w papierach wyraża szczytowy pik mocy, a nie momentu. Bardzo często szczytowy pik momentu jest wtedy, kiedy moc stanowi dopiero ileś % mocy maksymalnej.
To już zależy od konkretnego silnika, jednak dość często są one blisko siebie. Nieraz różnice wynikają z czystej arytmetyki – Nm to setki, a rpm tysiące.
W praktyce liczy się moment i jego przebieg w funkcji obrotów, moc maksymalna to taki papierowy wskaźnik porównawczy, teoretycznie opisujący potencjalną prędkość maksymalną (gdyby pominąć kwestię przełożeń oraz oporów powietrza i toczenia).
andrzej_suse10
04-01-2011, 14:45
Jeśli chodzi o doznania przyspieszeniowe liczy się tylko moc, i to, przez jak duży zakres obrotów mamy ją do dyspozycji (żeby nie było nic nic, a potem pik mocy na 100 rpm zakresu i znowu nic).
robin102
04-01-2011, 15:13
Jak może wyglądać charakterystyka momentu obrotowego, gorsza i lepsza ;)
luknijcie w poniższy link, przykład silników bliższych memu sercu :)
http://www.motocykl-online.pl/galery_popup.php?img_id=66684
pojazd jedzie momentem, a nie mocą maksymalną
jaki piękny przebieg jest w suzuki, a jaki nieciekawy w hondzie
... Ja znam kupę faktów a nie mitów z czego tylko jeden ma wydźwięk pozytywny.
Ja znam inny fakt. Przejechałem ponad 200kkm na muchozolu (bez problemu) i ostatnio w rozmowie z gazownikiem okazało się, że jestem jedyny który przyjeżdża regularnie na przegląd instalki. 90 % gazuje silniki nie po to, żeby wymieniać filtry (bo ma być tanio) , regulować od czasu do czasu (płacić za to jeszcze ?), itd. Tylko po to, żeby było TANIO.
Więc masz rację, ale znasz fakty dotyczące użytkowników, czasem gazowników, nie samej koncepcji systemu zasilania.
Radek Radziszewski
04-01-2011, 15:35
Z tą mocą to jest tak że zawsze mało...
Miałem w benzynie 54km potem w dieslu 105km teraz znów w benzynie mam 150km i po dwóch miesiącach stwierdzam że to nadal mało ;)
Ja znam inny fakt. Przejechałem ponad 200kkm na muchozolu (bez problemu)
A ja przy przebiegu jak podałem, miałem kilka razy mniejsze lub większe usterki instalacji, kilkanaście wizyt na regulacjach, spalona pompa paliwa, wysypany katalizator, problemy z wtryskiwaczami, szczelnością dolotu, smród gazu w aucie, nadprogramowe wymiany przewodów i świec itd.
nie samej koncepcji systemu zasilania.
Koncepcja zasilania gazem ma, poza ceną paliwa, same wady. Tylko rzeczona cena trzyma ludzi przy gazie, bo na pewno nie względy techniczno eksploatacyjne.
pmsphotography
04-01-2011, 15:44
A wszystko zależy od tego kto gaz zakładał, tyle w temacie. Skoro nieszczelność dolotu obwiniasz gazem, to coś jest nie tak ;-)
Temu panu powiedziałbym żegnaj zamiast do widzenia ;) Zna się na gazie jak ja na hebrajskim :D
Pewnie się nie zna, w końcu pracował 2 lata w Vincenza (chyba tak się to pisze) w dziale doświadczalnym Lovato :) W myśl jego zapewnień pozwolę sobie jednak jeździć bez tykającej i cuchnącej bomby zegarowej w d.... :mrgreen: Tak jak napisał jeden w szanownych przedmówców - ekonomia jest jedynym powodem, dla którego lpg ma póki co prawo bytu.
de Fresz
04-01-2011, 15:53
Jeśli chodzi o doznania przyspieszeniowe liczy się tylko moc, i to, przez jak duży zakres obrotów mamy ją do dyspozycji
Właśnie piszesz o momencie, nie mocy. To Nm odpowiadają za przyśpieszanie.
Jak może wyglądać charakterystyka momentu obrotowego, gorsza i lepsza ;)
luknijcie w poniższy link, przykład silników bliższych memu sercu :)
A w praktyce może się okazać, że na Dywersji, czy CBFie da się objechać Bandziora. Bo geometria, bo zawis, bo sztywność ramy, bo hamulce, chęć silnika do wkręcania, stopień hamowania silnikiem itp., itd.
Na pewno będzie OK. Jak nie będzie dla Ciebie fajnie jeździć, to przynajmniej będziesz mógł nią cieszyć oczy, bo skubana ładna to jest ;-)
Tym razem postawię ją do wiosny w salonie. Będą pewnie ze dwie awanturki z żoną, ale potem zawsze miło jest się pogodzić :) .
Dwa lata temu jak przywiozłem zimą FZ1, to z konieczności stała pod schodami w hallu ( bajzel w garażu ), na miejscu gdzie przedtem spał pies ( szczęśliwie wcześniej uciekł - z okazji fajerwerków na 11 listopada ). Pies śmierdział, a motocykl nie i żona nie miała argumentów. Natomiast wszyscy kumple mi zazdrościli.
de Fresz
04-01-2011, 16:03
Pies śmierdział, a motocykl nie i żona nie miała argumentów. Natomiast wszyscy kumple mi zazdrościli.
ROTFL!!! :lol: Kumpel mieszkający w bloku, w małym mieszkanku na parterze też swego czasu zimował swojego Fazera na środku pokoju. Włącznie z regularnym odpalaniem ;-)
Ja mam trochę łatwiej, bo nie zbudowałem schodów do domu. M.in. dlatego mogę przywozić drewno do kominka taczką i oczywiście parkować motocykle. Żałuję tylko, że nie zrobiłem większych drzwi wejściowych bo mógłbym wjechać do domu maluchem (126p -1974r), który od 2 lat jest też moją "miłością " .
A wszystko zależy od tego kto gaz zakładał, tyle w temacie. Skoro nieszczelność dolotu obwiniasz gazem, to coś jest nie tak ;-)
W jednym aucie instalacja była fabrycznie. Problemy były inne, ale też były. A to cewka jakiegoś elektrozaworu, a to reduktor. A nieszczelności w dolocie przy instalacji mieszalnikowej to powszechna zmora. Szczególnie jak czasem pierdyknie w kolektorze.
robin102
04-01-2011, 16:43
A w praktyce może się okazać, że na Dywersji, czy CBFie da się objechać Bandziora. Bo geometria, bo zawis, bo sztywność ramy, bo hamulce, chęć silnika do wkręcania, stopień hamowania silnikiem itp., itd.
Że się da objechać np. fazerem 600 cm nawet dużego bandziora tego 1250 szczególnie w mieście to rzecz oczywista. Ja kiedyś swoim PEUGOTEM 205 1,9 GTI obejchał bym nawet fury z 250 konnymi silnikami i pojemnościami rzedu 3litrów.
Podlinkowałem te wykresy celem pokazania jak przebieg momentu może być różny, ja wolę ten z suzuki bo pozwala się cieszyć jazdą na relaksie, a nie pałować maszynę na czerwonym polu żeby szfung miała. Kto co lubi to se wybierze :)
Z racji ograniczonego budżetu (max 30 tys ) będę celował jednak w wersje MKlll czyli rocznik 2006 czy nawet 2007 bo takie widziałem. Rozochociłem się na Mondeo bo kupa fury za nie duże pieniądze i fajnie jeździ.Robin, wszyscy uważają, że BMW to fura nie dla mnie. Ja kiedyś "zaryzykowałem" i już tak zostało. Mam je ... 8 lat, prawie bez awarii (drobiazgi + sprawy eksploatacyjne). Ewentualna naprawa zamiennikami zapewne w tych samych cenach co opla i mondeo. Sprawdź. Prawie płaczę, że muszę je wymieniać na nowsze, bo nie wiem na co trafię. A moje sie nie chce popsuć. Niestety rdzewieje, ale to po części moja wina.
A... radzę kupić E39 530D z 2003 r. Nowsze są wiele droższe, bo zmieniono budę i jest spory skok cen. A jak je kupisz to ... juz nigdy potem nie kupisz auta z silnikiem 4-cylindrowym. Żadnego virusa też nie będziesz potrzebował. Mocy ci wystarczy. O porównywaniu komfortu czy też "radości z jazdy" też nie ma co mówić. Podaruj sobie trochę przyjemności :) Odpuść sobie prawie nowe ;) tzn 3-4 letnie auta. Auta z wyższej półki sa lepiej wykonane. Te 3 lata więcej niż u forda to nic. Oczywiście musisz uważac przy zakupie. Ale wydasz nawet mniej niż 30 tys (okolice 25-28 tys). Zostanie ci na ewentualne naprawy, gdybyś coś przeoczył przy kupnie. Spalanie - się zdziwisz, ale malutkie :), porównywalne. Drożej zapłacisz za OC, ale ... rozłóż te pieniądze na 12 miesięcy (zakładam 60% zniżki za bezszkodowość). Okaże się, że BMW ci wyjdzie drożej niż Mondeo o 1 tys rocznie (ubezpieczenie + paliwo) czyli 80 zł miesięcznie. A podróżowanie - fajniejsze nieporónywalnie :)
Rafał_Sz
04-01-2011, 18:06
Robin, wszyscy uważają, że BMW to fura nie dla mnie. (...)
Śmiem się pod tym podpisać. ;)
Przykłady:
http://allegro.pl/bmw-530d-manual-xenon-skora-stan-idealny-i1383579633.html
http://allegro.pl/czarne-bmw-530d-alu17-xenon-skora-kolor-navi-pdc-i1391711070.html
a tu automat z "M" pakietem
http://otomoto.pl/bmw-530-530d-tv-navi-full-opcja-m-C16530351.html
(http://forum.nikoniarze.pl/newreply.php?do=newreply&p=2217896)
robin102
04-01-2011, 19:04
Robin, wszyscy uważają, że BMW to fura nie dla mnie.....
Dzięki Jacku, ja nawet bym nie śmiał pomyśleć żeby pomyśleć żeby sobie BMW kupić, zresztą spójrz na mój awatar. Jak ja bym wyglądał w BMW albo one ze mną, przecież zatrzymał by mnie pierwszy lepszy patrol straży leśnej i wysadził z auta :) a przecież na awatarze gumofilców nie widać :mrgreen:
Ale fakt podarował bym sobie odrobinę luksusu bo jak dygnę się ze dwa-trzy razy do roku w góry do Bukowiny Tatrzańskiej to po trasie 650km w jedną stronę ledwo wysiadam z tego mego opla -wozu twardego jak furmanka.
Myślałem kiedyś o BMW serii 3 ale szybko mi przeszło, koledzy z głowy wybili. Najchętniej to bym se kupił auto marzeń którym jest Honda CRV model 2000, ale nowych już nie ma :( a model 2003 już mniej się podoba i piekielnie drogi.
To dla mnie ideał samochodu łączącego wszystko co mi trzeba i w góry, na ryby, na zimowe warunki ideał i na trasie można pocisnąć te 150KM, a i do pracy świetny. Jeździłem trochę CRVką z roku 2001 piękna jazda.
ps.
te to by mi nawet pasowało bo klimaty jakieś bliskie :)
http://allegro.pl/bmw-e46-2003r-stan-idealny-i1387121693.html
andrzej_suse10
04-01-2011, 19:13
Właśnie piszesz o momencie, nie mocy. To Nm odpowiadają za przyśpieszanie.
Za przyspieszenie odpowiada moc. :) Moment to bełkot marketingowy mający na celu zapewnienie jakie diesle są wspaniałe. Bolid F1 ma 300Nm i przyspiesza dużo lepiej od dowolnego diesla. Bo ma dużą moc. Fizykę nie obchodzi czy moc uzyskiwana jest mega momentem czy mega obrotami.
Oczywiście bez momentu nie ma przyspieszenia. Tak samo bez obrotów. Więc nie ma sensu mówić że Nm odpowiadają za przyspieszenie, bo tak samo można by powiedzieć że obroty odpowiadają za przyspieszenie. Dlatego za przyspieszenie odpowiada moc. :)
Rafał_Sz
04-01-2011, 19:22
Za przyspieszenie odpowiada moc. :) Moment to bełkot marketingowy mający na celu zapewnienie jakie diesle są wspaniałe. Bolid F1 ma 300Nm i przyspiesza dużo lepiej od dowolnego diesla. Bo ma dużą moc. Fizykę nie obchodzi czy moc uzyskiwana jest mega momentem czy mega obrotami.
Oczywiście bez momentu nie ma przyspieszenia. Tak samo bez obrotów. Więc nie ma sensu mówić że Nm odpowiadają za przyspieszenie, bo tak samo można by powiedzieć że obroty odpowiadają za przyspieszenie. Dlatego za przyspieszenie odpowiada moc. :)
Z matematycznego punktu widzenia ten moment obrotowy jest potężny, jeśli weźmie się pod uwagę obroty silnika.
ps.te to by mi nawet pasowało bo klimaty jakieś bliskie :)
http://allegro.pl/bmw-e46-2003r-stan-idealny-i1387121693.html
generalnie nie szukaj aut z Gniezna:(
E46 to baaardzo dobry wybór, ale jeżeli już 4 cylindry to 150KM, poszukaj wersji 330dx, będzie trochę droższa, trochę więcej paliła, ale napęd na 4 kapcie to Ci się przyda. Ja swoją 330xi na Biebrzy się super czułem i nie miałem tam żadnych problemów, zimą taką jak teraz ( no taką jak rok temu ) też, choć oczywiście 5 jest tym optimum które BMW się najlepiej udało-trakcja:)
andrzej_suse10
04-01-2011, 19:25
Z matematycznego punktu widzenia ten moment obrotowy jest potężny, jeśli weźmie się pod uwagę obroty silnika.
Moc jest potężna nie moment. Większość diesli 2,2 z CR ma porównywalny moment z F1. :D
robin102
04-01-2011, 19:26
Tadziu, nie nie ja jeszcze nie dorosłem do BMW, może w następnym wcieleniu. Na razie dość mego przynudzania. Jak znajdę cos konkretnego to sie pochwalę :)
W myśl jego zapewnień pozwolę sobie jednak jeździć bez tykającej i cuchnącej bomby zegarowej w d....
Pracował tam jako nocny stróż? ;) To największa bzdura jaką słyszałem, a skoro mówi to gazownik, to tym bardziej bym go omijał. Widziałeś rozerwany zbiornik gazu? A ja widziałem kilkanaście rozerwanych zbiorników na benzynę. :)
Jest mała liczba bezproblemowych, duża gdzie jeździ toto tak sobie i mała gdzie jeździ bardzo źle.
Nie wiem jakie są statystyki bo nikt ich nie przedstawił oficjalnie. Wiem jakie są statystyki u mojego gazownika. Na kilkunastu kierowców, którym go poleciłem, wszyscy są zadowoleni, jeżdżą bezawaryjnie od wielu lat, wszyscy wymieniając samochody zakładali u niego kolejne instalacje. Wiem też, że przyjeżdżają do niego na montaż nawet z odległych miejscowości.
Z gazownikami jest ten sam problem co z hydraulikami, jest ich dużo, ale o fachowca trudno ;)
Zanim trafiłem do mojego, przejechałem wszystkie (wtedy 7) warsztatów w okolicy. 5 nie wzbudziło mojego zaufania już po pierwszym rozeznaniu, w przypadku kolejnych, po pierwszej rozmowie. Albo opowiadali bajki z mchu i paproci, albo nie mieli pojęcia o nowoczesnych instalacjach, emulatorach itp., albo chcieli instalować instalację niedopasowaną do mojego auta, albo w sposób urągający zdrowemu rozsądkowi. Na ogół odwalali chałturę.
Kilka prostych zasad dobrego gazownika:
-nie przyjmuje do roboty aut z niesprawnymi silnikami
-już na wstępie proponuje kilka rozwiązań...podaje wersję eko i wersję max, jest otwarty na nietypowe rozwiązania - ja zaproponowałem instalację, której nie miał w ofercie. Powiedział - proszę przyjechać za kilka dni, popytam kolegów, dowiem się szczegółów, poznam szczegóły techniczne i zobaczymy. Jak przyjechałem, było pytanie - wie pan, że ona jest nie tylko lepsza, ale i sporo droższa od mojej propozycji? Znałem ceny, więc podana przez niego była zaskoczeniem, tańsza niż myślałem o 250zł :) Wyszukał mi jeszcze większy zbiornik toroidalny i inny przełącznik gaz/benzyna.
-ma darmowy serwis (każdą zamontowaną u niego instalację mam serwisowaną - przeglądy i regulacje - za darmo, płacę tylko za ewentualne części)
-daje pełną gwarancję na montaż (nie na instalację, bo od tego jest producent) - w ramach gwarancji mam darmowe regulacje przez 5 lat od założenia i darmowy przegląd.
-zapewnia serwis i części zamienne przez cały okres używania konkretnej instalacji - mimo, że moja instalacje od 3 lat nie jest produkowana, mam zagwarantowane wszystkie części.
-ma bazę swoich klientów i sam pamięta o przeglądach - nawet jeżeli zapomnę, to sam zadzwoni, albo podjedzie po drodze i się umówi na przegląd. Zabierze i odwiezie zrobione.
Ilu jest takich? Nie wiem, ale z forum dolnośląskiego BMW wiem, że na terenie dolnośląskiego zaledwie kilku, więc w całej Polsce pewnie góra 100. Ale większość ludzi jedzie do najbliższego lub najtańszego. Ładuje byle jaką instalację lub niedostosowaną do silnika czy auta. Żeby tylko ciąć po kosztach. No to później mają koszty. A mity rodzą się na pniu...jaki ten gaz zły ;)
Na przykład jakie? Ja znam kupę faktów a nie mitów z czego tylko jeden ma wydźwięk pozytywny.
Pisały o tych mitach różne portale, nawet na wybiórczej było coś o tym.
Mit 1 – Instalacje LPG są niebezpiecznie, mały wyciek gazu grozi wybuchem
To jedna z większych bzdur, nikt nie widział, ale wszyscy wiedzą ;). Do tej pory nie zarejestrowano przypadków wybuchu instalacji przy prawidłowym użytkowaniu i serwisowaniu. Badania ADAC dowodzą, że rozerwanie zbiornika nie jest możliwe, a w czasie wypadku do zapalenia pojazdu dochodzi zazwyczaj z powodu rozlanej benzyny.
Mit 2 - Instalacja zajmuje dużo miejsca
Bzdura, po to kupuję kombi żeby móc korzystać z dobroci jego bagażnika. Mam zbiornik toroidalny 50l co pozwala przejechać nad morze na jednym tankowaniu.
Mit 3 - Samochodami z instalacją LPG można wjechać na parking podziemny
Nieprawda, tylko na takie, które nie mają wentylacji...a na takie sam bym nie wjechał ;)
Mit 4 - Auto na gaz jest wolniejsze od auta na benzynę
To już zależy od instalacji. Instalacje od IV generacji mają podobne zużycie i podobne osiągi. V generacji mają trochę większą moc i nieco niższe spalanie na gazie. Sprawdzone na hamowni u Goduli i w praktyce.
Mit 5 - Gaz niszczy silnik.
Nieprawda...przy założeniu, że prawidłowo dobrana jest instalacja, emulator (w starszych instalacjach), prawidłowo zrobiony montaż oraz silnik i instalacje są prawidłowo serwisowane. W określonych sytuacjach (np silniki o podwyższonej temperaturze) mogą być nawet trwalsze na gazie. Spaliny mieszaniny powietrzno gazowej nie zawierają takich zanieczyszczeń jak spaliny mieszaniny powietrzno benzynowej. Na tłoku i ściankach cylindra nie osadza się nagar.
Mit 6 - Do diesla nie można zamontować gazu.
Bzdura, są instalacje do takich aut.
Oczywiście nie przekonam przekonanych, że gaz jest be, ale ja wiem jedno...BMW 520i przez 6 lat użytkowania na gazie zarobiło spokojnie na drugie takie samo BMW. Ostatni wyjazd nad morze i z powrotem + jazda na miejscu kosztował mnie 170zł. :D Żadnej awarii. Wymiana części na przeglądzie po 5 latach - 125zł. I mówię tu o samochodzie dwudziestoletnim, z silnikiem o przebiegu ponad 500 000km.
Najchętniej to bym se kupił auto marzeń którym jest Honda CRV model 2000, ale nowych już nie ma :( a model 2003 już mniej się podoba i piekielnie drogi.
To dla mnie ideał samochodu łączącego wszystko co mi trzeba i w góry, na ryby, na zimowe warunki ideał i na trasie można pocisnąć te 150KM, a i do pracy świetny. Jeździłem trochę CRVką z roku 2001 piękna jazda.
Hm, skoro takie klimaty też lubisz, to może Forester XT by Ci przypasował? Moim zdaniem (i nie tylko moim), na asfalcie wypada bardzo dobrze, w każdym razie lepiej niż choćby to CRV, a i zimę/ryby itp też obskoczy :)
de Fresz
04-01-2011, 19:47
Moc jest potężna nie moment. Większość diesli 2,2 z CR ma porównywalny moment z F1. :D
1. Nie kręcą się do 18k rpm
2. ważą ze 3x więcej
3. nie mają tak szybkich skrzyni i mniejsze koła napędowe
4. palą jakby mniej
I to wszystko zależy czy rozpatrujemy sam silnik, czy w połączeniu ze skrzynią i przełożeniami wtórnymi (jak koła).
Równie trafny byłby przykład Yamahy R1. "Tylko" ~190 KM, przyśpieszenia zbliżone do F1, momentu i mocy z 1/3.
andrzej_suse10
04-01-2011, 19:52
1. Nie kręcą się do 18k rpm
Hahaha widzisz, czyli mówisz o mocy :D
Przyspieszenie zależy od momentu, ale tego na kołach. A moment na kołach zależy od mocy silnika :-)
EDIT: Palą jakby więcej, bo wielkie prędkości obrotowe - wielkie siły tarcia w silniku - wielkie wydzielanie ciepła - dużo paliwa :D dlatego robienie mocy momentem jest oszczędniejsze. Fakt że ogromny moment - wielkie siły na skrzyni i sprzęgle, które są przez to bardziej narażone na awarię ale to już inny temat
de Fresz
04-01-2011, 20:07
Moment na kołach zależy głównie od skrzyni biegów. I za przyśpieszanie decyduje moment obrotowy (przebieg) silnika. Moc decyduje o prędkości maksymalnej osiąganej na danym biegu.
Potrafisz bez sięgania do źródeł powiedzieć przy jakich dokładnie obrotach jest max moc i moment Twojego silnika? Znasz na pamięć wartości maksymalnej mocy na kołach na danym biegu (dla ułatwienia - na każdym gdzie indziej)? Wysokie wartości momentu i jego płaski przebieg wykorzystać potrafi każdy kierowca i czuć to choćby po wgniataniu w fotel. Z mocy maksymalnej realnie mało kto potrafi skorzystać i w codziennej jeździe ma ona znaczeni w najlepszym razie 3-cio rzędne. Choć wielu się nią podnieca niczym nastolatki znalezionym na strychu Playboyem.
EDIT: Palą jakby więcej, bo wielkie prędkości obrotowe - wielkie siły tarcia w silniku - wielkie wydzielanie ciepła - dużo paliwa :grin: dlatego robienie mocy momentem jest oszczędniejsze. Fakt że ogromny moment - wielkie siły na skrzyni i sprzęgle, które są przez to bardziej narażone na awarię ale to już inny temat
Wspomniana przeze mnie R1 kręci się do bodaj 17k rpm. Pali średnio z 6,5 l/100, jak się bardzo postarać, to może z 10.
Rafał_Sz
04-01-2011, 20:11
Hahaha widzisz, czyli mówisz o mocy :D
Przyspieszenie zależy od momentu, ale tego na kołach. A moment na kołach zależy od mocy silnika :-)
[W]=[Nm] x 2 x pi x [obr./min]/60
W - waty
Nm - niutonometry
pi - liczba pi
Jak wynika z powyższego wzoru praktyczna wielkość momentu obrotowego i moc (zdolność do przyspieszania) ściśle zależy od prędkości obrotowej.
Z matematyką bracie nie wygrasz. :D
Od pewnego czasu czytam ten watek i równocześnie przeglądam oferty na Otomoto i mobile.de (szukam samochodu dla córki). Mam nieodparte wrażenie, że samochody oferowane w Polsce są tańsze od tych oferowanych w Niemczech, mimo iż do Polski przyjeżdżają z Niemiec właśnie. :shock:
Jedyne wytłumaczenie jakie przychodzi mi do głowy, to takie iż samochody oferowane w Polsce jako bezwypadkowe o przebiegu 80.000 km, są w rzeczywistości powypadkowymi odpicowanymi złomami o przebiegach przekraczających 200.000 km. Czy mam rację, czy moje podejrzenia są krzywdzące. :roll:
Niemiaszki nauczyli się od naszych kręcenia liczników ;)
Obie moje bumiery mają kręcone liczniki jeszcze u giermańców, ale stan - bezwypadkowy jest potwierdzony.
andrzej_suse10
04-01-2011, 20:22
Moment na kołach zależy głównie od skrzyni biegów. I za przyśpieszanie decyduje moment obrotowy (przebieg) silnika. Moc decyduje o prędkości maksymalnej osiąganej na danym biegu.
Potrafisz bez sięgania do źródeł powiedzieć przy jakich dokładnie obrotach jest max moc i moment Twojego silnika? Znasz na pamięć wartości maksymalnej mocy na kołach na danym biegu (dla ułatwienia - na każdym gdzie indziej)? Wysokie wartości momentu i jego płaski przebieg wykorzystać potrafi każdy kierowca i czuć to choćby po wgniataniu w fotel. Z mocy maksymalnej realnie mało kto potrafi skorzystać i w codziennej jeździe ma ona znaczeni w najlepszym razie 3-cio rzędne. Choć wielu się nią podnieca niczym nastolatki znalezionym na strychu Playboyem.
Max moc 5200 obr/min, moment kij wie gdzie bo nie interesuje mnie to (chyba okolice 3000 rpm). Kiedy potrzebuję, redukuję bieg tak, żeby na obrotomierzu mieć 4000 rpm i z powodu dużej mocy silnika wtedy osiąganej, mieć duży moment na kołach :-) Weźmy takie 2,5 TDi od Volkswagena które maks moment mają przy 1800 rpm a maks moc przy 4000 rpm (albo 4200). Wrzuć dajmy na to 4 i depnij na 1800 rpm, a potem zredukuj do 2 i depnij w okolicach 4200. Na którym biegu lepiej przyspiesza?
Wgniatanie w fotel pochodzi od dużej mocy. Nie będę tego kolejny raz przecież to są absolutnie podstawowe prawa fizyki. Żeby rozpędzić samochód z prędkości X do Y potrzeba Z pracy (równej różnicy energii kinetycznej, jeśli na płaskim). Ten samochód najszybciej się rozpędzi, który najszybciej wykona to Z pracy. Ilość wykonanej pracy w czasie to MOC! I ona się liczy! Nie moment, którym tak wielu świeżych i nieświadomych posiadaczy diesla się podnieca niczym... Playboyem na strychu :D hehehe
Oczywiście przebieg momentu jest ważny, i faktycznie odpowiada on uczuciu wgniatania w fotel, jeśli zapniemy jakiś bieg na niskich obrotach i depniemy do odcięcia. Na tym samym biegu, przy gazie do dechy, najbardziej wciskać będzie tam gdzie moment jest największy. Tylko bieg można zredukować, przy pewnej prędkości, na obrotach mocy maksymalnej ciśnięcie w fotel będzie największe jakie ten samochód może wygenerować przy tej prędkości :D
[W]=[Nm] x 2 x pi x [obr./min]/60
W - waty
Nm - niutonometry
pi - liczba pi
Jak wynika z powyższego wzoru praktyczna wielkość momentu obrotowego i moc (zdolność do przyspieszania) ściśle zależy od prędkości obrotowej.
Z matematyką bracie nie wygrasz. :D
Z fizyką też nie mamy szans wygrać :-)
Waty to jednostka mocy. Więc moment wcale nie jest większy biorąc pod uwagę obroty, tylko moc!!
pmsphotography
04-01-2011, 20:23
Od pewnego czasu czytam ten watek i równocześnie przeglądam oferty na Otomoto i mobile.de (szukam samochodu dla córki). Mam nieodparte wrażenie, że samochody oferowane w Polsce są tańsze od tych oferowanych w Niemczech, mimo iż do Polski przyjeżdżają z Niemiec właśnie. :shock:
Jedyne wytłumaczenie jakie przychodzi mi do głowy, to takie iż samochody oferowane w Polsce jako bezwypadkowe o przebiegu 80.000 km, są w rzeczywistości powypadkowymi odpicowanymi złomami o przebiegach przekraczających 200.000 km. Czy mam rację, czy moje podejrzenia są krzywdzące. :roll:
Dobrze Ci się wydaje. Nie przeglądaj najtanszych ofert na Allegro. Skoro auto jest sprowadzone- sprawdź ile kosztuje takie niebite w niemcowni, dolicz opłaty, dolicz benzynę, dolicz marżę = realna cena w PL za taki egzemplarz. Coś dużo taniej- kupisz z przystankiem gratis ;-)
Andrzej- z tą redukcją to nie do końca tak. Bo na 4 biegu przełożenie skrzyni będzie o wiele mniej sprzyjające wgniataniu w fotel niż po redukcji. Miarodajnie test można zrobić na tym samym biegu przy 2 i 4 tyś obr i to też nie za wysokim ze względu na opory powietrza.
Fresz- zdziwię Cie ale jestem w stanie to powiedzieć ;-) Po prostu lubię wiedzieć czym jeżdżę i jak to wykorzystać.
Maks. moment mam akurat w zakresie 1950-5000obr/min (wg. producenta, bo w rzeczywistości maksimum występuje w okolicach 3 tyś)
de Fresz
04-01-2011, 20:26
Mam nieodparte wrażenie, że samochody oferowane w Polsce są tańsze od tych oferowanych w Niemczech, mimo iż do Polski przyjeżdżają z Niemiec właśnie. :shock:
Zasadniczo nie odkryłeś Hameryki i grubsza dobrze główkujesz ;-) No może akurat na mobile.de ceny są nieco zawyżone w stosunku do realnych transakcyjnych. Nie wiem skąd w narodzie pomysł, że Niemce za bezcen i poniżej tamtejszej wartości rynkowej oddają zadbane fury, gdy tylko usłyszą że to dla biedniejszych braci ze wschodu ;-)
Co do przebiegów - odkąd przejechałem się 2,5 roczną A4 kumpla, kupioną od jego znajomego Niemca, z przebiegiem 170kkm i wnętrzem wyglądającym jakby tydzień wcześniej wcześniej wyjechała z salonu - raczej już nie uwierzę na gębę żadnemu handlarzowi w przebieg bez twardego oparcia w papierach (które też bywają lipne).
andrzej_suse10
04-01-2011, 20:29
Andrzej- z tą redukcją to nie do końca tak. Bo na 4 biegu przełożenie skrzyni będzie o wiele mniej sprzyjające wgniataniu w fotel niż po redukcji. Miarodajnie test można zrobić na tym samym biegu przy 2 i 4 tyś obr i to też nie za wysokim ze względu na opory powietrza.
No oczywiste jest, że przełożenie skrzyni będzie mniej sprzyjające. Bo do dyspozycji mamy mało mocy . Ale moment przecież największy jaki jest :D
A jaki silnik wybrać do BMW 5 E39 jeżeli chodzi o benzynę. Bo z ropy to 3litry. I jak w prosty sposób odróżnić silnik z 2 wanosem.
Rafał_Sz
04-01-2011, 20:40
A jaki silnik wybrać do BMW 5 E39 jeżeli chodzi o benzynę. Bo z ropy to 3litry. I jak w prosty sposób odróżnić silnik z 2 wanosem.
4.4 V8. I piszę poważnie. To co daje ta machina w zamian za nieco większe spalanie jest bezcenne, a wersja 540 jest przeważnie perwersyjnie bogato wyposażona.
P.S. W następnym numerze BMW Trends będzie dokładny opis modelu E39.
Ten silnik jest nie do zajechania przy automacie, przebiegi ponad 1000000km są normalne :D
Mój ma tylko 430000km :D
Dzięki Jacku, ja nawet bym nie śmiał pomyśleć żeby pomyśleć żeby sobie BMW kupić, zresztą spójrz na mój awatar. Jak ja bym wyglądał w BMW albo one ze mną, przecież zatrzymał by mnie pierwszy lepszy patrol straży leśnej i wysadził z auta :) a przecież na awatarze gumofilców nie widać :mrgreen:
Zapewniam cię, że 5-tka da sobie rade w terenie tak samo dobrze jak mondeo. Wiem, bo uzywam go latem co weekend w ten sposób. Dojazd nad wodę mam przez zwykłą drogę, najpierw polną, potem leśną z koleinami, korzeniami itd. Zawracam na wąskiej leśnej drodze bez problemu.
Myślałem kiedyś o BMW serii 3 ale szybko mi przeszło,
..
ps.
te to by mi nawet pasowało bo klimaty jakieś bliskie :)
http://allegro.pl/bmw-e46-2003r-stan-idealny-i1387121693.html
O serii 3 nie myślę i to z co najmniej 2 powodów.
1. Jest ..... droższa ! (sprawdź ceny) bo się ludziom wydaje, że będzie tańsze :mrgreen:
ale tak nie jest. Cena używanych jest wyższa niż odpowiadającgo mu silnikowo modelu 5 (porównywałem 530D i 330D - trójka jest droższa). Drogo wychodzą mniejsze jednostki silnikowe - czyli 2,0 l które podlinkowałeś. Najlepiej kupić dużego diesla. Szkoda, że ciężko jest z dostępnością dieslów ponad 3 l, bo bym był zainteresowany :)
2. 3-ka jest twardsza i to dość zdecydowanie. To już nie na mój kręgosłup.
Odpuść sobie oczywiście benzynę, bo to wychodzi drogo w eksploatacji. Może dlatego ta opinia o drogim utrzymaniu BMW, bo kiedyś BMW w dieslu to był "dziwadło". Królowała benzyna, a to było drogie. Zobacz sobie spalanie 3l i 6 cylindrowego dieselka. Ja nie napiszę, bo nie uwierzysz. I nie patrz w dane producenta, tylko te z opinii uzytkowników. Naprawdę BMW jest dla ludzi. Nie wierz stereotypom. Sprawdzaj samemu. Zdziwisz się.
velaskez
04-01-2011, 21:01
Moc jest potężna nie moment. Większość diesli 2,2 z CR ma porównywalny moment z F1. :D
1. Nie kręcą się do 18k rpm
2. ważą ze 3x więcej
3. nie mają tak szybkich skrzyni i mniejsze koła napędowe
4. palą jakby mniej
I to wszystko zależy czy rozpatrujemy sam silnik, czy w połączeniu ze skrzynią i przełożeniami wtórnymi (jak koła).
Równie trafny byłby przykład Yamahy R1. "Tylko" ~190 KM, przyśpieszenia zbliżone do F1, momentu i mocy z 1/3.
Bawią mnie takie porównania. Po co się w ogóle spierać na tym polu. Zapamiętajcie sobie raz na zawsze. SILNIKI F1 TO POLE POPISU DLA INŻYNIERÓW. I nie ma w ogóle co porównywać momentów, bo to idiotyzm.
1. Silniki Diesla CR 2.2, mają zazwyczaj 4, jak dasz więcej kasy to 6 cylindrów. Nie wspominam o potworkach V8. F1 stosuje układ V10. Dlaczego?
- mniejsze tłoki, krótsze korbowody, a co za tym idzie większa możliwość kręcenia taką masą
- objętościowo większa ilość mieszanki może zostać zassana poprzez zawory
- przy większej ilości cylindrów traci się mniej energii na utratę ciepła (aczkolwiek przy tak dużych obrotach co w F1 to nie ma znaczenia)
- V10, więcej cylindrów, większa moc. Poza tym, V10 ma najbardziej ustabilizowaną charakterystykę pracy w porównaniu do V8, V12 czy V16.
2. Może i przeciętny diesel wyprodukuje więcej niż 300Nm obrotu...ale na jaką masę. No POMYŚLCIE;) Przeciętny samochód, w który pakuje się takiego diesla waży z osobami ok 1.5tony. No i masz 300Nm. W F1 masz 600kg i 300Nm. Jak chcesz porównywać przyjmij, że w F1 jest pod 900Nm i będzie sprawiedliwie.
3. Hahahah proszę Cię...de Fresz, akurat argument, że silnik kręci się do 18k obrotów to żaden argument. Sprawię, że byle benzyna się tak zakręci, tylko że przez 10s, a potem tłoki utorują sobie trochę przez zawory na wolność.
4. Silniki w F1 ważą ok. 90kg. Gdzie przeciętny silnik diesla to ok 200kg, w dużych bumierach i 300.
5. DSG jest skrzynią szybkością porównywalną ze skrzynią w F1. Szkoda tylko, że górny moment jest z tego co pamiętam na poziomie 350Nm dla tego wynalazku. A co do mniejszych kół napędowych...to akurat plus dla Diesla :-P Większe koło, większa masa do obracania. Co z tego, że masz na nim większe ramię skoro do puszczenia siły po dłuższym ramieniu potrzebujesz tylko więcej mocy?
6. F1 pali ok.70l/100km.
7. EDIT :) Silnik F1 wytrzymuje sezon, potem idzie na złom. Silnik w samochodzie jest policzony na trochę dłużej.
Porównywanie czegokolwiek z F1 nie ma sensu. Jak już napisałem, jest to miejsce popisu dla inżynierów. Cała reszta to nuda w porównaniu tym. Dlatego przestańcie, równie dobrze można porównywać rowery z motocyklami.
andrzej_suse10
04-01-2011, 21:08
Panowie ja porównywałem PARAMETRY silników , a nie cały samochód kontra bolid! I tak, jak wsadzimy silnik z F1 do jakiejkolwiek taczki która miała tam wcześniej diesla nawet V8, to przyspieszy szybciej niż z tym dieslem (oczywiście dobierając też skrzynię do parametrów nowego silnika). Popis inżynierów czy nie popis, podstawowe prawa co do momentu i mocy i tak są zachowane!
Takie porównanie można równie dobrze zrobić dla hondy z V-tec, a jakiegoś dieselka 2.0. Tu chodzi o pojęcie momentu i mocy!
Niemiaszki nauczyli się od naszych kręcenia liczników ;)
To nie niemiaszki, tylko turasy, mieszkający w Niemczech i parający się na przykład handlem autami.
de Fresz
04-01-2011, 21:19
Wgniatanie w fotel pochodzi od dużej mocy.
Nie. Pierwszy link (http://www.technikajazdy.info/techniczne/moc-czy-moment-obrotowy/)z gugla:
Po pierwsze, z perspektywy kierowcy, moment obrotowy ”rządzi”! Każdy jeden samochód, na każdym danym biegu przyśpiesza w tempie, które dokładnie pokrywa się z krzywą momentu obrotowego. Innymi słowy samochód przyspiesza najmocniej w momencie gdy moment obrotowy osiąga dokładnie najwyższą wartość. Poniżej i powyżej tej wartości przyśpieszenie jest mniejsze. Moment to jedyna rzecz, która czuje kierowca, a moc to dla niego jakaś efemeryczna wartość. 100 niutonometrów momentu będzie “ciągnęło” tak samo mocno przy 2000 obrotów jak i przy 4000 obr, podczas gdy moc będzie podwojona. Dlatego właśnie, moc nie jest szczególnie ważna z perspektywy odczuć kierowcy i równa jest momentowi obr.
Nie będę tego kolejny raz przecież to są absolutnie podstawowe prawa fizyki.
Które najwidoczniej źle interpretujesz, patrząc choćby po przykładzie jaki podałeś.
Weźmy coś kapkę bardziej realistycznego: 2 samochody, załóżmy że oba mają optymalnie dobrane skrzynie biegów, koła etc, dizel i benzyna, pierwszy ma powiedzmy:
przy 2000 rpm 200 Nm, przy 4000 rpm 250 Nm, odcięcie przy 4500 rpm; drugi
przy 2000 rpm 120 Nm, przy 4000 rpm 180, przy 6000 rpm 200 Nm (moc max), odcięcie przy 7000 rpm.
Oba jadą z prędkością obrotową silnika 2000 rpm i następuje maksymalne depnięcie do 4000 rpm. Który osiągnie ją szybciej? Oczywiście dizel. Bo silnik ma większy i bardziej płasko biegnący moment. Jednak jeśli by w przykładzie ustalić, że mają osiągnąć określoną prędkość, ze zmianami biegów (np. 0-100 km/h), to szala zwycięstwa przechyli się na korzyść benzyny. Dlaczego? Dlatego, że ma krótszy zakres roboczy obrotów, a ciągnięcie po wyższych obrotach (a więc osiąganie wyższej mocy na każdym z nich, czyli finalnie wyższej prędkości) jest szybsze niż zmiany biegów. W dizlu konieczna może być 3., podczas gdy w benzynie wystarczy 2.
3. Hahahah proszę Cię...de Fresz, akurat argument, że silnik kręci się do 18k obrotów to żaden argument. Sprawię, że byle benzyna się tak zakręci, tylko że przez 10s, a potem tłoki utorują sobie trochę przez zawory na wolność.
W R1 przy podobnych prędkościach obrotowych działają jakby dłużej ;-) I coś mam wrażenie, że nie zrozumiałeś cytatu z mojego posta, pod którym odpisałeś.
7. EDIT :smile: Silnik F1 wytrzymuje sezon, potem idzie na złom.
Sezon? To jak ktoś ma pecha i odpadnie po drugim GP. Teraz chyba wciąż obowiązuje norma 8 silników na sezon, nie pamiętam już czy liczone z treningami, czy bez.
andrzej_suse10
04-01-2011, 21:33
Ten link który podałeś mówi niestety brednie i tak myślałem że się na to powołasz. Twórca tego artykułu nie wie podstawowych rzeczy, a mianowicie takich, że dzięki dużym obrotom możemy wykorzystać krótsze przełożenia skrzyni, a krótsze przełożenie skrzyni przy tym samym momencie = większy moment na kołach.
"100 niutonometrów momentu będzie “ciągnęło” tak samo mocno przy 2000 obrotów jak i przy 4000 obr,"
Tak, dlatego przy prędkości X na której mamy obroty 2000 rpm, redukujemy bieg tak, by uzyskać 4000 rpm i ciągnie lepiej :-) z powodu większej mocy. Polecam jeszcze raz eksperyment:
Weźmy takie 2,5 TDi od Volkswagena które maks moment mają przy 1800 rpm a maks moc przy 4000 rpm (albo 4200). Wrzuć dajmy na to 4 i depnij na 1800 rpm, a potem zredukuj do 2 i depnij w okolicach 4200. Na którym biegu lepiej przyspiesza?
I na tym zakończę moje wypowiedzi, ponieważ wyczerpałem argumenty i będę je tylko powtarzał :-) dodam tylko jeszcze, że przebieg momentu oczywiście jest ważny i pokazuje jak samochód będzie się zachowywał. Jednak osiągi zależą od mocy i odpowiednio dobranej skrzyni biegów...
EDIT: Charakterystyka silnika benzynowego w Twoim przykładzie jest wyimaginowana (przynajmniej jeśli chodzi o samochody). Chciałbym zobaczyć taką :-)
Pozdrawiam rozmówców i życzę dużej mocy oraz odpowiedniej charakterystyki momentu w funkcji obrotów :-)
A guzik prawda. Nowoczesny diesel jest debiloodporny i nawet jak się nim jeździ spokojnie i nie przekracza 25 tyś rocznie, sam nie pozwoli zrobić sobie krzywdy. Za to fantastycznie odpłaca się niskim spalaniem na poziomie 6,5 litra w cyklu miejsko - mieszanym (w sensie mieszanym, ale z przewaga miasta). Żeby oczyścić filtr DPF, wcale nie trzeba deptać. Oczyszczanie nie polega na wydmuchiwaniu sadzy, tylko na jej wypalaniu. Po prostu nowoczesne diesle co jakiś czas podwyższają sobie parametry pracy tak, żeby ten filtr przepalić. Wiadomo, to nie jest rozwiązanie optymalne, ale coś za coś. Od tego roku producenci masowo wprowadzają mokre filtry, żeby normom sprostać...Ciekawe jak toto się będzie za parę lat sprawować...
No tu już po bandzie panie poleciałeś :) czyli nowoczesnym dieslem ju z 100 tys rocznie nie można zrobić ? :) 25 tysi to górny limit ?
tak się składa że z dieslami nowej generacji 2,0 hdi -PSA, nowym tdi 2,0 -VW i 2,2 CD-ti Hondy parę kilometrów zrobiłem.
Silnik PSA Peugeot, Citroen,Fiat - bardzo dobra jednostka czułą na paliwo jak diabli, dwu krotnie zalałem (rok po roku) "zimowego" diesla na Shellu i już się silnik nie podniósł (parafinka w paliwie), niestety znaleźć dobrego mechanika do tego silnika to niemal cud polsce, najlepszy jaki chyba jest znawca tych silników to gość z goleniowa/pod szczecinem na forum peugota znany jako Luśnia - Mistrz Świata po prostu
Srednie spalanie w mieście Hdi miało 7-8,5 l w okresie wiosenno letnim, zima + 1-1,5 l
Brak - filtra DPF
Silnik VW 2,0 tdi 140km dla mnie pasuje bardzo wysoki moment obrotowy zgrane z dobrą skrzynią to naprawdę przyjemność z jazdy, odczuwalny spadek mocy na paliwie ze stacji przy marketach, żadnej odczuwalnej zmiany po paiwach super na BP, Shell czy Orlen jeżdżę na paliwie z Neste od lat i problemów 0. Po 64 tys 2 awarie koło dwumasowe i czujnik przepustnicy.
Średnie spalanie w okresie wiosenno letnim 7,5-9 l zima jak Hdi
Filtr DPF
Silnik Hondy także chyba ten sam u Mazdy i Mitsubishi 2,2 l 150 km cichszy niż VW i HDi dobrze się zbiera ale ciut gorzej zsynchronizowana skrzynia jak w VW za mało nim pojeździłęm żeby coś więcej klepnąć (ma dopiero 1000 km przejechanych) średnie spalanie na mieście teraz 11,4 l - oszczędny jak skurczybyk ;) udało mi zejść na 10,4 ale z moją nogą to raczej wynik normalny.
Filtr DPF
Nowoczesne diesle owszem i są oszczędne ale na trasach szybkiego ruchu lub autostradach nie przeginając z prędkością powyżej 120-140 km/h
Oczyszczenie filtra nie polega rzeczywiście na " przedmuchaniu" tylko na przepaleniu pozostałości jednak żeby sadze i inne frakcje zostały dopalone potrzebna jest temperatura rzędu 600-700 stopni stąd potrzeba " przegonienia " auta co jakiś czas, większa prędkość = większa temperatura silnika i spalin w układzie wydechowym.
Mokre filtry - zapewne masz na myśłi dodatek w postaci płyny typu Eloy lub podobny płyn ten dozowany jest z dodatkowego zbiornika (np. Mitsubishi Outlander 2,2 170 km) do paliwa odbywa się w trakcie tankowania czujnik podaje ile paliwa zalano i dodaje procentowo Eloy, płyn ten podnosi temperaturę spalania przez co przyspiesza przepalanie sadzy (tak w skrócie).
Jeżdżąc po mieście na odcinkach 3-8 km szybciej zarąbiesz filtr niż zużyjesz opony:).
I na koniec proste wyliczenie opłacalności diesla i benzyny:
Przykład:
Honda Cr-V diesel wersja Executive 149 600 zł
to samo tylko w benzynie 124 600 zł
różnica 25 000 zł
roczny przebieg 25 tys
diesel spalanie średnie 9l x 250 x 4,65= 10 462 zł
benzyna spalanie średnie 11l x 250 x 4,88 = 13 420 zł różnica 3 000 zł więc 25 000/3 000 = 8 lat i 4 miesiące trzeba jeździć dieslem, pomijam koszt ewentualnych napraw silnika, przeglądów itd.
velaskez
04-01-2011, 21:58
Dlatego jeśli ktoś nie robi dieslem duuużo kilometrów, to się to po prostu nie opłaca ;)
robin102
04-01-2011, 22:05
U mnie w galerii handlowej stoi do macania nowy pasat i oczy przecierałem jak można silnik od motocykla wsadzić do tak wielkiego samochodu i jak tym jechać. Silnik 1,4 FSI czy TNSi chyba 120 czy 140 KM !
Zapewniam cię, że 5-tka da sobie rade w terenie tak samo dobrze jak mondeo. Wiem, bo uzywam go latem co weekend w ten sposób. Dojazd nad wodę mam przez zwykłą drogę, najpierw polną, potem leśną z koleinami, korzeniami itd. Zawracam na wąskiej leśnej drodze bez problemu....
nie nakręcaj mnie nie nakręcaj Jacku bo jeszcze się zarażę :) chociaż pojeździć prawdziwym samochodem by się chciało.
nie nakręcaj mnie nie nakręcaj Jacku bo jeszcze się zarażę :) chociaż pojeździć prawdziwym samochodem by się chciało.
Wierz mi, że jak już łykniesz bumierę z jej wygodą i mocą, to długo nie będziesz chciał nic innego. :D
Rafał (rsz) i Jarek (jarek76) dali się złapać, a obaj z zacnych aut się przesiedli :D
Zobacz to cacko :) KLIK (http://otomoto.pl/bmw-530-i-e39-m54-ze-szwajcarii-C15821946.html)
Rafał_Sz
04-01-2011, 22:39
(...) KLIK (http://otomoto.pl/bmw-530-i-e39-m54-ze-szwajcarii-C15821946.html)
Na 99,99% od tego gościa kupiłem swoją bumierę. :D
(...) bo jeszcze się zarażę :smile: chociaż pojeździć prawdziwym samochodem by się chciało.
To bardzo zdrowa choroba :D. Życie jest zbyt krótkie by przeżyć je zdrowo, rozsądnie i dzień w dzień ze spodniami na kancik. :D;)
robin102
04-01-2011, 22:51
Zobacz to cacko :) KLIK (http://otomoto.pl/bmw-530-i-e39-m54-ze-szwajcarii-C15821946.html)
ho ho 270 tys najechane :( no i auto ładnie "umyte" do sprzedaży po tzw. estetycznym datalingu. Sporo oglądałem taki autek i wiem co czyni takie zaplecze sprzętowo-środkowe które np. można kupić tu
http://www.app.com.pl/
auto od razu jak nowe się robi :)
BMW hmmmm pożyjemy zobaczymy, ale na razie napalenie na te auto nie przeszło :)
http://allegro.pl/mondeo-2-0tdci-131km-maxfull-50-tys-km-przebiegu-i1385823183.html
No cóż, żeby cena samochodu zeszła z ćwierć miliona PLN na 27 tys. PLN, a tym samym aby luksusem mógł się zacząć cieszyć polski koneser limuzyn bawarskich, jej pierwszy niemiecki właściciel musi przez wiele lat pierdzieć w fotel kierowcy. Świadomość tego faktu bardzo mnie deprymuje. :mrgreen:
Zobacz to cacko :)
Jak zwykle bezwypadkowe. A różne szczeliny między maską a błotnikami i krzywo osadzone tylne lewe drzwi to tak same z siebie się przestawiły... :)
Jak zwykle bezwypadkowe. A różne szczeliny między maską a błotnikami i krzywo osadzone tylne lewe drzwi to tak same z siebie się przestawiły... :)
Dodać warto jeszcze, że fotel kierowcy wygląda na minimum 350-400tys przebiegu :)
Dodać warto jeszcze, że fotel kierowcy wygląda na minimum 350-400tys przebiegu :)
W BMW są dobrej jakości skóry. Lepsze niż w Fordzie, a w moim starym Scorpio po ponad 500 tys wyglądały lepiej.
mac.serafin
05-01-2011, 00:03
ale 500 tysięcy przebiegu nie jest równe 500 tysięcy. Bo jest różnica między zużyciem fotela po 500k jazdy po mieście (wyciadanie i wsiadanie co chwilę) a 500k na trasie. Pozdrawiam.
Jak zwykle bezwypadkowe. A różne szczeliny między maską a błotnikami i krzywo osadzone tylne lewe drzwi to tak same z siebie się przestawiły... :)
To jest wynikiem niechlujnej niemieckiej roboty. Robią te auta na odpi%$ol.
Jak zwykle bezwypadkowe. A różne szczeliny między maską a błotnikami i krzywo osadzone tylne lewe drzwi to tak same z siebie się przestawiły... :)
na pewno właściciel emeryt wracając w niedzielę z kościoła zahaczył na parkingu przed sklepem o wózek, kto normalny by się przejmował takim drobiazgiem?:)
To jest wynikiem niechlujnej niemieckiej roboty. Robią te auta na odpi%$ol.
Partacze kurde. A jak Panie te Merce odwalają. Po pijaku chyba. W niektóre szczeliny można dwa palce włożyć. ;)
na pewno właściciel emeryt wracając w niedzielę z kościoła zahaczył na parkingu przed sklepem o wózek, kto normalny by się przejmował takim drobiazgiem?:)
Normalnie okazja. Jak nówka, nieśmigany, kobieta jeździła. A i eksploatacja tania, gaz się wsadzi. I części ze szrotu niedrogo... :D
ale na razie napalenie na te auto nie przeszło :)
http://allegro.pl/mondeo-2-0tdci-131km-maxfull-50-tys-km-przebiegu-i1385823183.html
Proszę zwrócić uwagę na czwartym zdjęciu, jak jest krzywo zamontowany zderzak. Szczelina między nim a przednim lewym błotnikiem jest nierówna. Z prawej lepiej. To już wyklucza "absolutną bezwypadkowość". Założę się o napój na K, że miernik grubości lakieru pokazałby inne ciekawostki. Również szczelina między atrapą a maską jest podejrzanie duża oraz nie wiem czy to takie zdjęcie czy reflektory zaparowane.
No i na koniec, jak auto się świeci jak psu jajca to na bank ma nieoryginalny lub polerowany lakier. Fabrycznie, tej klasy samochody mają "skórkę pomarańczy" a nie lustro.
robin102
05-01-2011, 09:53
Z tymi szczelinami to trzeba być ostrożnym w ocenianiu. Oglądałem wnikliwie ostatnim czasem nowego pasata. Szczeliny po jednej stronie auta byly takie, że paluch wchodził, a po drugiej ni hu hu, a konkretnie szczelina miedzy drzwiami, a przednim błotnikiem. Całkiem możliwe, że auto był dzonięte mimo, że totalna nówka. W każdym razie bez profesjonalnego przyrządu do pomiaru powłoki lakierniczej to nigdy po auto nie ma sie co wybierać,. Trzeba też trochę ten przyrząd rozumieć. Jak by ktoś potrzebował zawodowy sprzęt to w moich stronach wskażę gdzie można za 30 zł wypożyczyć wraz z krótkim kursem użycia właściwego. Odbierajac auto z salonu też warto taki sprzet ze sobą mieć, ja miałem przy ostatnim zakupie. Trochę się chłopaki w salonie zdziwili :)
ps.
jak się nie ma przyrządu pomiarowego to polecam zastosować markowe okulary polaryzacyjne ( jak mam wędkarskie polaroidy), przy dobrym świetle na lakierach metalizowanych z kilometra widać który element był lakierowany
No cóż, żeby cena samochodu zeszła z ćwierć miliona PLN na 27 tys. PLN, a tym samym aby luksusem mógł się zacząć cieszyć polski koneser limuzyn bawarskich, jej pierwszy niemiecki właściciel musi przez wiele lat pierdzieć w fotel kierowcy. Świadomość tego faktu bardzo mnie deprymuje. :mrgreen:
Zajefajne :)
Pracował tam jako nocny stróż? ;)
Pewnie tak, w końcu po MELu na PW raczej na inne stanowisko go pewnie nie przyjęli :twisted:
Widziałeś rozerwany zbiornik gazu?
W tym roku jeszcze nie, w zeszłym dokumentowałem 3 pożary zagazowanych aut, w tym 1 z fajerwerkami. Wszystko kwestia wielkości wycieku. Jak za duży to tylko płonie, jak mniejszy, to może być buuum :p Pogadaj ze strażakami, albo z drogówką :mrgreen:
EDIT: Swoich niestety pokazać nie mogę (materiał dowodowy), ale pierwsze z brzega, żebyś zobaczył, jak to ładnie wygląda:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img193.imageshack.us/img193/5149/6822.jpg)
fot. K. Świderski (PAP)
matyjasz
05-01-2011, 14:58
FIlek, Czy ta 'muszelka' na tyle (chyba) auta to śp. butla gazowa? :O
Ja niedawno pomagałem (bezskutecznie) gasić pięknego (nówka nie-śmigany) mercedesa w którym zapalił się gaz wlatujący do kabiny z komory sinika przez nieszczelny nawiew. Widowiskowe bardzo.
W grudniu 2009 pod Warszawą wybuchła instalacja LPG w aucie żony Ministra Sikorskiego.;)
http://www.fakt.pl/Zamach-na-zone-Sikorskiego-Nowe-fakty,galeria-artykulu,58910,3.html
http://pokazywarka.pl/qctoqv/
Wybuch butli to jednostkowe przypadki, bardziej bym się obawiał rozszczelnienia zbiornika paliwa.
PS. Nie nie mam LPG ;)
nie zapominajcie ( dla tych co mieszkają w blokach i nie tylko ), że w większości parkingów podziemnych ( te z normalną grawitacyjną wentylacją ) występuje zakaz parkowania aut z instalacją LPG:(
nie zapominajcie ( dla tych co mieszkają w blokach i nie tylko ), że w większości parkingów podziemnych ( te z normalną grawitacyjną wentylacją ) występuje zakaz parkowania aut z instalacją LPG:(
Przecież czasami jak przejedzie auto, to czuć dosłownie, że jest na LPG. (nie myląc oczywiście z typowym zapaszkiem z katalizatora).
Przecież czasami jak przejedzie auto, to czuć dosłownie, że jest na LPG. (nie myląc oczywiście z typowym zapaszkiem z katalizatora).
fakt, że na lpg jeżdżą również idioci którym nie przeszkadza zapach wyciekającego gazu w aucie nie jest argumentem przeciwko lpg ...już szybciej przeciwko bhp które znacznie utrudniło pracę selekcji naturalnej
Przecież czasami jak przejedzie auto, to czuć dosłownie, że jest na LPG.
Nie czasami ale praktycznie zawsze. Albo sam zapach gazu albo specyficzny zapach spalin.
Ja mam awersję do lpg, odkąd pewien znajomy trzymał u mnie na podwórku zagazowany pojazd. Czasem nie śmierdziało wcale, czasem trochę, aż pewnego wieczora córka sąsiadów dała znać, że coś syczy przed domem :)
Leciało z otworu wlewowego, tak na słuch i węch znacznie szybciej, niż z odkręconego na full palnika kuchenki. A gość wcześniej pytał, czy czasem garażu pod domem bym mu nie wynajął :)
hepihipi
05-01-2011, 22:41
A ja zajeżdżam już drugie auto na LPG (70 km do roboty) i nie narzekam. Jak ma się dobrze zrobione auto i się dba o instalację to można naprawdę długo jeździć. Powiedzcie mi ile aut się pali przez benzynę a ile przez gaz ? Miałem po razie w każdym aucie przygodę z gazem. W pierwszym wystrzeliła uszczelka po przeglądzie a w drugim po jakimś czasie przewód sparciał. Miałem wyciek gazu ale jak w porę zauważyłem i odłączyłem to nic się nie stało. Myślicie że przy wycieku paliwa byłoby bezpieczniej ? Przewody paliwowe też potrafią przepuszczać paliwo. Tak czy siak jeżdżę na gazie i tylko się śmieję ludziom, którzy narzekają na ceny paliwa. Mi się opłaca bardziej pojechać autem do pracy razem z żoną niż wydać te pieniądze na autobus. Nikogo nie namawiam na LPG, ale większość tego co czytam o LPG to maksymalne bzdury. Auta na paliwie tak samo często się psują co na gazie (chyba że instalator LPG coś spartoli ale to osobna kwestia).
A propo aut, to w sumie tez mi się marzy BMW 3 kombi z rocznika około 2006-2007, ale póki co dziecko w drodze i swoje plany musiałem odłożyć na potem :) Czy jest tu jakiś właściciel takiego auta i może cokolwiek o nim powiedzieć ? Szcególnie interesuje mnie kwestia użytkowania w zimę (tylny napęd). Czy da się tym jakoś jeździć ? Ostatnie moje doświadczenia z tylkonapędówką to 126p jakies 10 lat temu więc chyba nie mogę tego porównać do BMW ? :D
Szcególnie interesuje mnie kwestia użytkowania w zimę (tylny napęd). Czy da się tym jakoś jeździć ? Ostatnie moje doświadczenia z tylkonapędówką to 126p jakies 10 lat temu więc chyba nie mogę tego porównać do BMW ? :D
mam 3 kombi, wprawdzie starsze bo e46 z koncowki 2002 - zima jezdzi sie bez problemu, dobre zimowki + DSC sprawia ze czuje sie naprawde bezpiecznie nawet na sliskiej albo zasniezonej drodze, jedyny klopot to utknecie w kopnym sniegu, ciezki przod i naped z tylu skutecznie utrudniaja wtedy wyjechanie ;)
Zapraszam do obwąchiwania mojego samochodu z LPG, jeśli czuć gaz kiedykolwiek poza tankowaniem to znaczy że coś jest mocno nie tak. O LPG krąży masa mitów ale stoją za tym fakty... faktem jest że w Polsce jest dosłownie kilku instalatorów którzy się na tym naprawdę znają. Nie ma to jak dobry benzynowy silnik do tego rozgarnięty instalator LPG. Nie przeczę że nowoczesne diesle są świetne, szkoda tylko że na polskie paliwo już tak świetnie reagują. Gaz jest ekologiczny, nowe diesle też są bardzo ekologiczne! Tylko ja wolę kasę zaoszczędzoną na paliwie wydać na uciechy a nie na ratowanie diesla którego świetność i ekologia jest okupiona troszeczkę większym stopniem skomplikowania.
... Tylko ja wolę kasę zaoszczędzoną na paliwie wydać na uciechy a nie na ratowanie diesla którego świetność i ekologia jest okupiona troszeczkę większym stopniem skomplikowania.
Nie da się ukryć, że instalowanie gazu zwiększa stopień skomplikowania zasilania silnika benzynowego. A czynione jest to nie przez fabrykę, która gwarantuje jako taką powtarzalność, tylko przez gazowników, o których słyszy się najróżniejsze historie. Warto o tym pamiętać decydując się na instalację LPG.
Komplikuje czy mam alternatywne zasilanie? Kluczową kwestią jest znaleźć dobrych montażystów, dlatego jechałem w sumie 8h po zaśnieżonych drogach do takowego a przecie w okolicy by mi zrobili taniej i to z ucałowaniem ręki...
Coś czuję, że jak spece od AMG przeczytają ten wątek, zaczną montować LPG do tuningowanych meroli. :-)
Ja wychodzę z założenia, że skoro japońskie główki przy opracowaniu silnika zakładały, że auto ma być zasilane PB to będę zasilał go PB i basta :-P
Na temat gazu mam swoją teorię, mam kilku znajomków, którzy mają gaz w autach, jeżdżą taniej etc.... ja jednak będę jeździł drożej, na PB. I kolejne auto, które w tym roku mam zamiar kupić też będzie na PB :)
Ja nie namawiam i słowa swe kieruję do ludzi oszczędnych ;) Chciałem tylko powiedzieć że zaczynanie oszczędzania już na etapie montażu LPG się odbije (i zaleci gazem). Diesle są fajne trzeba tylko mieć na uwadze przy zakupie kilkulatka ile kosztuje serwis. Dajcie mi PB po 3zł/l a się nawrócę! ;)
A ja bym się chętnie przesiadł na CNG (sprężony gaz ziemny). Cena netto CNG to niecałe 2 zł, instalacja praktycznie taka jak LNG tyle, że zbiorniki nieco bardziej uciążliwe bo zabierają więcej miejsca i są cięższe i droższe niż przy LPG.
Ciekawostka: przy LPG nie można np. w Niemczech wjeżdżać do podziemnych garaży bo potencjalnie ulatniający się gaz idzie w glebę i może spowodować zagrożenie wybuchu, inaczej jest z CNG który natychmiast się ulatnia i nie powoduje zagrożenia.
Spalanie CNG do PB jest większe o ok. 10%.
Zasadniczy problem jest z tankowaniem samochodu bo: http://www.pgnig.pl/dlaauta/218/stacje stacje tankowania są w Polsce rarytasem.
Temat pod rozwagę jeżeli macie gdzie zatankować.
Miałem okazję jeździć Skodą Octavia na CNG.
FIlek, Czy ta 'muszelka' na tyle (chyba) auta to śp. butla gazowa? :O
Tak, to jest ta butla, co podobno nie wybucha. Ta, którą ja mam na zdjęciu wygląda bardziej jak tulipan ;) Co ciekawe z MLa AMG V8, a właściciel wraku mówił, że prawie 16 tysi wydał na instalację :lol:
hepihipi
06-01-2011, 11:24
Zapraszam do obwąchiwania mojego samochodu z LPG, jeśli czuć gaz kiedykolwiek poza tankowaniem to znaczy że coś jest mocno nie tak. O LPG krąży masa mitów ale stoją za tym fakty... faktem jest że w Polsce jest dosłownie kilku instalatorów którzy się na tym naprawdę znają. Nie ma to jak dobry benzynowy silnik do tego rozgarnięty instalator LPG. Nie przeczę że nowoczesne diesle są świetne, szkoda tylko że na polskie paliwo już tak świetnie reagują. Gaz jest ekologiczny, nowe diesle też są bardzo ekologiczne! Tylko ja wolę kasę zaoszczędzoną na paliwie wydać na uciechy a nie na ratowanie diesla którego świetność i ekologia jest okupiona troszeczkę większym stopniem skomplikowania.
Popieram w całej rozciągłości. Zapraszam do wąchania moich spalin :D I konia z rzędem temu kto wyczuje choć nutkę woni LPG :P
robin102
06-01-2011, 11:53
Ja wychodzę z założenia, że skoro japońskie główki przy opracowaniu silnika zakładały, że auto ma być zasilane PB to będę zasilał go PB i basta :-P
Wyobraź sobie , że mam dwóch kolegów włascicieli Hond CRV z roku 2000 oraz 2001 kupionych parę lat temu z przebiegami prawie po 100 tys km. Auta były przywiezione z Włoch i jak widniało w papierach i jak zapewniali sprzedajacy w salonach z używakami bo tam były kupione miały fabryczne instalacje na LPG. Jak interpretować słowo fabryczne ? Dla mnie to one były tak profesjonalnie założone, zamontowane, że wygladaly jakby ktoś to rzeczywiscie w fabryce montował. Porządeczek ja ta lala, ale co tam pojeździli chłopaki 2-3 lata chyba zbytnio nie dbając o instalcje i po cyrka 50 tys głowice poszły do remontu :( Powypalały się gniazda zaworowe, pewnie za uboga mieszankę mieli ustawioną. Koszty ogromne były, a co ciekawe to te instalcje "fabryczne" jak mówił znajomy gazownik mieli bardzo prymitywne jakieś. Teraz dalej jeżdżą na gazie tylko z nowymi-nowoczesnym instalacjami z jakimś patentem ze smarowaniem :)
Gaz jest ekologiczny
Akurat. To jeden z mitów.
Powypalały się gniazda zaworowe, pewnie za uboga mieszankę mieli ustawioną
Miałem to samo po ok 100 tys.
Akurat. To jeden z mitów.
ale... masz jakieś wsparcie?
nie wątpię że ludziom wypalają się gniazda zaworowe, padają silniki -tylko czego to jest wina?
ale... masz jakieś wsparcie?
LPG nie jest gazem ziemnym co się ludziom czasem błędnie kojarzy. To produkt rafineryjny. Brudny i silnie zasiarczony. W PL nie ma żadnych norm odnośnie czystości LPG. Toksyczność spalin LPG jest wyższa niż nowoczesnego silnika benzynowego.
nie wątpię że ludziom wypalają się gniazda zaworowe, padają silniki -tylko czego to jest wina?
Ubogiej mieszanki, bo przecież oszczędnie ma być = wyższej temperatury spalania. Dokładnie z tego samego powodu po zagazowaniu pierwszy "leci" katalizator.
robin102
06-01-2011, 14:35
Koledzy mili te niby fabryczne instalacje tak poustawiane, że im te hondy paliły 11 góra 12 litrów gazu w mieście co ich bardzo cieszyło bo samochód z dużym silnikiem 2.0 sporą mocą, a tu tylko marne 11 literków LPG szło, a trasie podobno 7-8. To były zużycia taki jak przy jeździe na benzynie, wiec bardzo małe. Stare przysłowie mechaników mówi, że silnik musi coś spalić, albo paliwo, albo zawory :mrgreen:
Czym uboższa mieszanka to jak Tomasz napisał tym wyższa temperatura spalania. W jednej hondzie to doszło nawet do poparcia 2 zaworów wydechowych. Maskara z głowicy była. Teraz jeżdżą tymi hondami po remontach głowic i mają tak ustawione instalacje, że kotłują im podobno 13-14 litrów gazu w mieście. Generalnie to dobrze jest jak samochód zasilany gazem ma głowicę z hydraulicznym kasowaniem luzów zaworowych tzn. z popychaczami szklankowymi. Są tacy gazownicy którzy do nowoczesnych aut bez hydrauliki zaworowej LPG nie zamontują, za żadne pieniądze, ale ja tam się na tych instalacjach nie wyznaje :( zdaje sobie jednak sprawę, że o nie trzeba dbać bardziej niż o benzynowe zasilanie, a nie żeby tylko było tanio ...
Wyobraź sobie , że mam dwóch kolegów włascicieli Hond CRV z roku 2000 oraz 2001 kupionych parę lat temu z przebiegami prawie po 100 tys km. Auta były przywiezione z Włoch i jak widniało w papierach i jak zapewniali sprzedajacy w salonach z używakami bo tam były kupione miały fabryczne instalacje na LPG. Jak interpretować słowo fabryczne ?
To żadna nowość, jeśli chciałeś mnie zaskoczyć to Ci się nie udało :) Wiem o tym, że instalacje LPG są czasem montowane już u dilerów konkretnych marek.
Co nie zmienia faktu, że silnik gdy jest projektowany to z założenia będzie zasilany beną lub ropą.
Nie napisałem, że LPG jest złe, ja jednak zostanę przy PB (może ON gdy kiedyś się przekonam do Diesli). Mogę? Dzięki.
BTW
Abstrahując od tematu LGP. Swego czasu trochę się nasłuchałem historii od pracownika pewnego ASO, pewnej marki. Powiem tak - trochę to zburzyło moje wyobrażenie o tym, że ASO powinno być cacy, że wkładają zawsze oryginalne części (gdy takie sobie życzymy), że postępują według wytycznych danego producenta, że naprawiają "książkowo"... Wiele spraw nie wychodzi i nigdy nie wyjdzie na światło dzienne. Ale ASO w tych kwestiach czasem niewiele różni się od zwykłej stacji serwisowej, gdzie mechanicy niekoniecznie są fair w stos. do klientów.
robin102
06-01-2011, 14:43
. Mogę? Dzięki.
No nie wiem, nie wiem przemyślę ;););)
No nie wiem, nie wiem przemyślę ;););)
:)
Odbiegając nieco od tematu, ale cały czas w kwestii motoryzacji... spójrzcie na to :shock:
http://autokult.pl/2011/01/05/pierwszy-w-historii-dodge-charger-na-sprzedaz
ho ho 270 tys najechane :(
To pikuś...moja 520i ma przebieg ponad 500000km, a 540iA 431000km. Nie wiem jakie przebiegi rekordowe osiągały 520, ale 540 grubo ponad milion...największy jaki widziałem to 1250000km :D
W tym roku jeszcze nie, w zeszłym dokumentowałem 3 pożary zagazowanych aut,
Rozmawiałem, mam kilkudziesięciu byłych uczniów, którzy są w straży albo ochotniczej, albo zawodowej :)
Oczywiście mogę mówić jedynie o moim regionie, ale mówili mi o wielu pożarach, w których zapalały się zbiorniki benzyny, ale nie było pożaru od gazu. A wybuch zbiornika gazu mieli jeden po pożarze zbiornika paliwa. :D
I jeszcze jedno, jeżeli instalacja została wykonana w prawidłowy sposób NIE MA możliwości wybuchu gazu! A odpowiedzialność za prawidłowy montaż ponosi nie tylko gazownik, ale i użytkownik wybierając gazownika :)
Wierz mi, że widziałem już różne cuda w instalacjach...ale ktoś to zakłada, ktoś to kontroluje...i ktoś za to płaci. Jeżeli trzymasz się zasad, nie idziesz na złudne kompromisy, to masz w rezultacie auto bezpieczne.
ADAC robiła takie testy, nawet był jakiś raport w tej sprawie i pamiętam, że stwierdzono jednoznacznie, że zbiornik gazu jest znacznie bezpieczniejszy od zbiornika paliwa.
Rozmawiałem, mam kilkudziesięciu byłych uczniów, którzy są w straży albo ochotniczej, albo zawodowej :)
Oczywiście mogę mówić jedynie o moim regionie, ale mówili mi o wielu pożarach, w których zapalały się zbiorniki benzyny, ale nie było pożaru od gazu. A wybuch zbiornika gazu mieli jeden po pożarze zbiornika paliwa. :D
I jeszcze jedno, jeżeli instalacja została wykonana w prawidłowy sposób NIE MA możliwości wybuchu gazu! A odpowiedzialność za prawidłowy montaż ponosi nie tylko gazownik, ale i użytkownik wybierając gazownika :)
Wierz mi, że widziałem już różne cuda w instalacjach...ale ktoś to zakłada, ktoś to kontroluje...i ktoś za to płaci. Jeżeli trzymasz się zasad, nie idziesz na złudne kompromisy, to masz w rezultacie auto bezpieczne.
ADAC robiła takie testy, nawet był jakiś raport w tej sprawie i pamiętam, że stwierdzono jednoznacznie, że zbiornik gazu jest znacznie bezpieczniejszy od zbiornika paliwa.
Zbiornik benzyny ma w sumie każdy samochód, który ma jeździć na gaz. Zbiornik gazu jest więc dodatkowym potencjalnie groźnym "elementem". I nie ma czegoś takiego jak NIE MA możliwości wybuchu gazu! - zawsze jest możliwość, nie ma 100% pewnych "instalacji".
Akurat. To jeden z mitów.
Możesz to uzasadnić?
Zbiornik benzyny ma w sumie każdy samochód, który ma jeździć na gaz. Zbiornik gazu jest więc dodatkowym potencjalnie groźnym "elementem". I nie ma czegoś takiego jak NIE MA możliwości wybuchu gazu! - zawsze jest możliwość, nie ma 100% pewnych "instalacji".
Widziałeś kiedyś zbiornik gazu? Jakie jest prawdopodobieństwo uszkodzenia tego zbiornika w porównaniu z papierowym benzyny? :)
W teście ADAC porównali to do prawdopodobieństwa trafienia meteorytem :D
Widziałem zbiornik gazu (nawet ktoś z rodziny ma taki, a nawet w bardzo bliskiej rodzinie mam kogoś z zakładem od samochodzików :wink: ). 100% pewności nie ma, co potwierdza choćby fakt 1 wypadku z takim zbiornikiem (np. zdjęcia wyżej). Więcej nie trzeba.
Przykładowo: pożar 2 samochodów, w każdym pożar benzyny w baku, w jednym masz LPG w drugim nie. Jeden się spali i tyle. Drugi też się spali, choć dodatkowo możesz mieć małe bum gratis.
Bum możesz mieć również przy benzynie, a prawdopodobieństwo przebicia zbiornika benzyny jest znacznie większe :)
velaskez
06-01-2011, 18:31
Bum możesz mieć również przy benzynie, a prawdopodobieństwo przebicia zbiornika benzyny jest znacznie większe :)
Tak Alfie jest większe. Tylko do zapłonu benzyny potrzeba jej oparów. A gaz...gaz jest oparem z definicji.
velaskez
06-01-2011, 18:49
Gaz oparem? :)
Nie dosłownie oczywiście. Chodzi mi o to, że jest lotny.
No więc, zarówno gaz jak i benzyna są niepalne :D
Możesz to uzasadnić?
Pisałem wyżej.
No więc, zarówno gaz jak i benzyna są niepalne :D
W stanie ciekłym, należy dodać. A że w naturze łatwo odparowuje to inny drobiazg. ;)
LPG nie jest gazem ziemnym co się ludziom czasem błędnie kojarzy. To produkt rafineryjny. Brudny i silnie zasiarczony. W PL nie ma żadnych norm odnośnie czystości LPG. Toksyczność spalin LPG jest wyższa niż nowoczesnego silnika benzynowego.
Cały czas byłem przekonany, że LPG jest bardziej ekologiczny niż benzyna. Dobrze wiedzieć, że bardziej ekologiczny jest gaz ziemny, w praktyce mało używany w samochodach.
Pisałem wyżej.
W stanie ciekłym, należy dodać. A że w naturze łatwo odparowuje to inny drobiazg. ;)
Dobrze, to teraz poproszę o dowód. Bo jakoś wykresy toksyczności spalin z wszystkich moich samochodów zasilanych gazem były zdecydowanie lepsze niż przy spalaniu benzyny :D
Poniżej wyniki z jednego z portali.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img508.imageshack.us/img508/3796/wplywnasrodowiskotabela.jpg)
W stanie ciekłym, należy dodać. A że w naturze łatwo odparowuje to inny drobiazg. ;)
W każdym stanie jest niepalny i niewybuchowy.
Poniżej wyniki z jednego z portali.
Wszystko zależy kto publikuje wyniki i jaki ma w tym interes. ;)
W każdym stanie jest niepalny i niewybuchowy.
To co on robi w cylindrach skoro się nie pali? I jakim cudem kuchenki turystyczne grzeją zupę na biwaku?
Bum możesz mieć również przy benzynie, a prawdopodobieństwo przebicia zbiornika benzyny jest znacznie większe :)
Tylko że zbiorniki z benzyną od dawna są delikatne (plastikowe) właśnie dlatego, żeby eksplozja była niewielka. Wbrew temu, co widzimy na filmach, eksplodujący zbiornik w samochodzie to tylko chwilowe "wyplucie" ognia spod podwozia, no i oczywiście później pożar. Stalowy zbiornik z gazem eksploduje jak bomba - do jego rozerwania musi powstać wysokie ciśnienie, więc jak już wybuchnie to siła rażenia jest znaczna. Dodatkowo zdecydowana większość zbiorników gazu znajduje się wewnątrz pojazdu. Ubocznym zagrożeniem wynikającym z posiadania instalacji LPG jest fakt jeżdżenia z niewielką ilością benzyny w baku, czyli "na oparach", co zwiększa prawdopodobieństwo zapłonu. No i jeszcze - gaz potrafi gromadzić się w różnych zakamarkach, benzyna jest zdecydowanie bardziej lotna i szybciej "się wywietrza".
To co on robi w cylindrach skoro się nie pali?
Miesza się z powietrzem :)
To jedno z klasyczny pytań na konkursach ppoż ;)
Zarówno w przypadku benzyny jak i gazu palna jest mieszanina z powietrzem. Nie wiem w jakim stężeniu w przypadku benzyny, ale w przypadku gazu w bardzo ograniczonym. Zarówno za dużo jak i za mało gazu w mieszaninie spowoduje niepalność i nie wybuchowość.
Miesza się z powietrzem :)
A po wymieszaniu z powietrzem i wystąpieniu iskry? Nie róbmy sobie jaj, w podstawówce uczą, że do spalania potrzebny jest tlen, więc nic dziwnego że jego obecność w powietrzu przyjmuje się domyślnie.
eksplodujący zbiornik w samochodzie to tylko chwilowe "wyplucie" ognia spod podwozia, no i oczywiście później pożar. Stalowy zbiornik z gazem eksploduje jak bomba - do jego rozerwania musi powstać wysokie ciśnienie
Pożar z rozlanej wokół samochodu benzyny, bo wybuchają tylko opary.
I właśnie dlatego zbiorniki gazu posiadają odpowiednie zabezpieczenia. Tylko po Polsce jeździ ponad 2 mln samochodów z gazem (z czego pewnie połowa ma kiepsko zamontowane instalacje), o ile spektakularnych wybuchach słyszałeś? To jest mniejszy % niż spadających samolotów :)
A po wymieszaniu z powietrzem i wystąpieniu iskry? Nie róbmy sobie jaj, w podstawówce uczą, że do spalania potrzebny jest tlen, więc nic dziwnego że jego obecność w powietrzu przyjmuje się domyślnie.
Tak, ale nie uczą, że gaz i benzyna są niepalne. W zbiorniku gazu nie ma powietrza i iskry. :) W zbiorniku benzyny nie ma iskry, ale jest powietrze.
Tak, ale nie uczą, że gaz i benzyna są niepalne.
Dyskusja jest semantyczna. Równie dobrze można powiedzieć o każdym palnym materiale, że jest niepalny bez ognia i powietrza. Nawet czysty wodór. ;)
O poziomie tej wiedzy niech świadczy fakt, że na konkursie ppoż aż 89% zaznaczyło benzynę jako materiał palny!
O poziomie tej wiedzy niech świadczy fakt, że na konkursie ppoż aż 89% zaznaczyło benzynę jako materiał palny!
Pytanie jest wręcz złośliwe, nie mówiąc o jego twórcach i oceniających.
Nie jestem specem od ppoż, więc nie mnie oceniać. Ja tylko stwierdzam fakt braku tej wiedzy.
... Stalowy zbiornik z gazem eksploduje jak bomba - do jego rozerwania musi powstać wysokie ciśnienie, ...
Najpierw ktoś musi uszkodzić zawór bezpieczeństwa.
Tak, ale nie uczą, że gaz i benzyna są niepalne.
Serio ? Jeżeli wszystko jest niepalne, to po co nam Straż Pożarna ? Do zdejmowania kotów z drzew ?
Totalnie zagazowaliście ten wątek. :mrgreen:
Bum możesz mieć również przy benzynie, a prawdopodobieństwo przebicia zbiornika benzyny jest znacznie większe :)
Benzyna jest w zbiorniku bezciśnieniowym, nawet po przebiciu prawdopodobieństwo bum jest małe (jakie by nie było ale źródło - Mythbusters i próba zdetonowania baku przy strzale z różnego rodzaju broni, łącznie z amunicją zapalająca - wtedy tylko po długim czasie udało się go zapalić, bez jakiegokolwiek wybuchu). Jak zapali się benzyna (płyn) bezpośrednio w baku, to praktycznie momentalnie zostaje spalony tlen który tam jest i wszystko gaśnie samo. Do eksplozji takiej ilości benzyny (tak z 40l) potrzeba sporo tlenu. Żeby było bum, to trzeba raczej tę benzynę "rozpylić" w powietrzu (np. przy pomocy innej eksplozji, ewentualnie trzeba bardzo mocno samochodem "przydzwonić" żeby doszło do gwałtownego rozerwania zbiornika).
Gaz jest w zbiorniku ciśnieniowym i podczas wzrostu temperatury (np. pożar gwałtowny wzrost) może dojść do wybuchu, który na początku nie będzie klasycznym "utlenianiem" (w zbiorniku jest tylko gaz bez jakiegokolwiek utleniacza). Będzie to po prostu wzrost ciśnienia ponad wytrzymałość zbiornika. Po czymś takim gaz się rozpręży (bum), potem będzie miał już: utleniacz - w postaci tlenu z powietrza + źródło ognia (pożar), wtedy dojdzie dodatkowo do gwałtownego spalenia rozprężonego gazu. Czyli oprócz "bum" wynikającego z czystej termodynamiki dochodzi potem całkiem gwałtowne "utlenienie".
Oczywiście instalacje LPG mogą być (a nawet pewnie są) bardzo bezpieczne, ale 100% niezawodności nie będzie nigdy.
A co do palności /niepalności. Ogólnie spalanie to reakcja utleniania (zwykła wymiana elektronów - redox) i podlegać jej może spora większość substancji. Żeby mogło dojść do utlenienia potrzebny są 2 substancje: reduktor i utleniacz. Kwestia palności benzyny to takie trochę głupie pytanie egzaminowe, bo stosując ten tok myślenia, to substancji palnych było by bardzo mało (aż ciekawe co według "strażaków" jest substancją palną).
Może wydzielimy wątek pt. "jak Wojtek został strażakiem"? Jest to oczywiście szalenie interesujące, ale szalenie nie na temat.
Najpierw ktoś musi uszkodzić zawór bezpieczeństwa.
O tym szczególe mało kto pamięta :)
Gaz jest tani i tyle. Oszczędza się na nim wielką kasę. Może nie wszyscy są nim zainteresowani, ale biedniejsza część naszego kraju jak najbardziej.
Zupełnie nie rozumiem podawania pojedynczych przypadków rozszczelnień i pożarów instalacji gazowej i dorabiania do tego ideologii.
Gaz jest tani i tyle. Oszczędza się na nim wielką kasę. Może nie wszyscy są nim zainteresowani, ale biedniejsza część naszego kraju jak najbardziej.
Zupełnie nie rozumiem podawania pojedynczych przypadków rozszczelnień i pożarów instalacji gazowej i dorabiania do tego ideologii.
Gaz to byłby cudowny wynalazek, gdyby nie nasze realia. Problem polega na tym, że zwykle zakładane są badziewne instalacje, przez osoby o umiejętnościach przeciętnego drwala, do samochodów, których silniki niechętnie poddają się tym zabiegom - na końcu zaś autko raczone jest gazem z naszych stacji, który zwykle jest raczej krowią bździną niż LPG.
Efekt jest nieco podobny jak w przypadku diesli z CR - wynalazek jest doskonały, tylko niestety trochę zbyt często ponosi porażkę w starciu z polską rzeczywistością.
Gaz jest w zbiorniku ciśnieniowym i podczas wzrostu temperatury
Po czym uruchamia się zawór bezpieczeństwa :)
Czornyj, gaz podlega kontrolom jakościowym tak jak benzyna. Dlatego warto tankować na sprawdzonych stacjach (również prywatnych). Od jakichś 15 lat nie miałem problemów z paliwem (gaz, benzyna), a tankuję na Orlenie i BP (w sumie 4 stacje), a gaz również na prywatnej u mojego gazownika (gaz orlenowski).
Ale masz rację co do realiów. Znajomość tematu wśród ludzi jest żadna, a wśród instalatorów...ehhh, szkoda gadać :(
Jest jednak promyczek nadziei...co jakiś czas trafiam na profesjonalną firmę, w której co najmniej szef ma pojęcie o gazie i nowościach na rynku, robią badania na hamowni, dostrajają silniki itp.
Ale masz rację co do realiów. Znajomość tematu wśród ludzi jest żadna, a wśród instalatorów...ehhh, szkoda gadać :(
A to ciekawe, bo jak się rozmawia z ludźmi, którzy mają gaz to każdy twierdzi, że ma profi instalację, założoną w super zaprzyjaźnionym zakładzie, gdzie zakładają najlepsze instalacje "w okolicy" :-P
A to ciekawe, bo jak się rozmawia z ludźmi, którzy mają gaz to każdy twierdzi, że ma profi instalację, założoną w super zaprzyjaźnionym zakładzie, gdzie zakładają najlepsze instalacje "w okolicy" :-P
noo, nawet teraz na TVN Turbo pokazują w ToolBoxie jak to zamontować:( - to już zakrawa na kpinę.
O profi-insztalatorach można by spisać "sagę ludzi gazu". Zagazowanym Mondeo (instalka za 4k) zrobiłem raptem jakie 80kkm - instalacja była badziewna, partacko założona, cały czas świeciła sonda lambda (olałem), filtr gazu był tak debilnie założony, że uderzał w chłodnicę, w pierwszym miesiącu puścił na o-ringu i o mało mnie nie zagazował (gazownik oczywiście cały czas twierdził, że instalka jest szczelniutka, dopiero jak mu własnoręcznie pokazałem nieszczelność raczył ją zauważyć), poleciała cewka, 2x świece, wiązka, notorycznie były problemy z pękającymi wężami doprowadzającymi wodę. Samochód po mieście palił 17-18l i to na moją wyraźną prośbę - na innych ustawieniach był mułowaty i jak go mocniej depnąłem przełączał się na benzynę.
Koledze w Civicu m.in. dzięki cudownie założonej instalce po 160k szlag trafił silnik - mechanior stwierdził, że pierwszy raz widzi silnik Honi, który podziękował po tak śmiesznym przebiegu.
Następny nieszczęśnik kupił Opla nówkę z salonu z fabrycznie założoną instalacją. Auto chrzani się bardziej niż jego niegdysiejszy, zabytkowy Opel Kadett - tylko o ile Kadetta naprawiał sobie sam młotkiem i śrubokrętem, kupując części za grosze ze szrotu i allegro, o tyle tutaj nie jest już tak fajnie...
Kolejny kolega ostatnio założył żonie instalkę do Volvo V40 - tu wszystko wy....o się w pierwszy dzień po założeniu tego cudu, pierwszy raz widziałem czarne smugi dymu sączące się z kratek nawiewu. No więc Volvo nadal jeździ na benzynie - już nie tak fajnie jak przedtem, ale przynajmniej mimo wszystko bez smolistego dymu w z wentylacji...
Oczywiście wierzę, że gaz to cudo, da się założyć go dobrze, że doskonale i bezproblemowo funkcjonuje i ludzie robią na nim miliony kilometrów. Ale teraz - jak mawiali starożytni - video meliora proboque, deteriora sequor.
velaskez
08-01-2011, 01:41
Prawda jest taka, że Otto się namęczył i zrobił silnik benzynowy. A to że ludki chcą to ulepszyć, to inna sprawa. Tylko po co ulepszać konstrukcję która ma bagatela ponad 100lat i w dalszym ciągu zasada działania właściwie się nie zmieniła? I dlaczego nikt nie wymyślił silnika gazowego:-P?
andrzej_suse10
08-01-2011, 01:50
I dlaczego nikt nie wymyślił silnika gazowego:-P?
Może dlatego, że nic by się w nim nie zmieniło w stosunku do benzynowego.
:D
Może dlatego, że nic by się w nim nie zmieniło w stosunku do benzynowego.
Z tego co wiem, był. Na opary parafiny.
O profi-insztalatorach można by spisać "sagę ludzi gazu". Zagazowanym Mondeo (instalka za 4k) zrobiłem raptem jakie 80kkm - instalacja była badziewna, partacko założona, cały czas świeciła sonda lambda (olałem), filtr gazu był tak debilnie założony, że uderzał w chłodnicę, w pierwszym miesiącu puścił na o-ringu i o mało mnie nie zagazował (gazownik oczywiście cały czas twierdził, że instalka jest szczelniutka, dopiero jak mu własnoręcznie pokazałem nieszczelność raczył ją zauważyć), poleciała cewka, 2x świece, wiązka, notorycznie były problemy z pękającymi wężami doprowadzającymi wodę. Samochód po mieście palił 17-18l i to na moją wyraźną prośbę - na innych ustawieniach był mułowaty i jak go mocniej depnąłem przełączał się na benzynę.
Koledze w Civicu m.in. dzięki cudownie założonej instalce po 160k szlag trafił silnik - mechanior stwierdził, że pierwszy raz widzi silnik Honi, który podziękował po tak śmiesznym przebiegu.
Następny nieszczęśnik kupił Opla nówkę z salonu z fabrycznie założoną instalacją. Auto chrzani się bardziej niż jego niegdysiejszy, zabytkowy Opel Kadett - tylko o ile Kadetta naprawiał sobie sam młotkiem i śrubokrętem, kupując części za grosze ze szrotu i allegro, o tyle tutaj nie jest już tak fajnie...
Kolejny kolega ostatnio założył żonie instalkę do Volvo V40 - tu wszystko wy....o się w pierwszy dzień po założeniu tego cudu, pierwszy raz widziałem czarne smugi dymu sączące się z kratek nawiewu. No więc Volvo nadal jeździ na benzynie - już nie tak fajnie jak przedtem, ale przynajmniej mimo wszystko bez smolistego dymu w z wentylacji...
Oczywiście wierzę, że gaz to cudo, da się założyć go dobrze, że doskonale i bezproblemowo funkcjonuje i ludzie robią na nim miliony kilometrów. Ale teraz - jak mawiali starożytni - video meliora proboque, deteriora sequor.
Znam takie przypadki. Dlatego zakładałem gaz w dobrym zakładzie. Fakt zapłaciłem więcej niż normalnie ale goście na prawdę się znają. Zakładają instalacje dla pewnego salonu w nowych autach. Znajomi mi mówili że przepłaciłem ale przynajmniej nie jeździłem na regulację co 2 tygodnie. Zrobiłem Renią 230k km i praktycznie zero problemu. Ważne żeby wymieniać filterek i lać dobry gaz.
Oczywiście wierzę, że gaz to cudo, da się założyć go dobrze, że doskonale i bezproblemowo funkcjonuje i ludzie robią na nim miliony kilometrów.
Pod warunkiem, że na Melmak :)
Raz miałem instalację gazową założoną za kupę pieniędzy u gościa, który nawet z tego tematu doktorat zrobił. Niestety musiałem na własnej skórze (i portfelu) odpokutować ta nietrafioną decyzję.
W ojca samochodzie, niecałe 2 miesiące po dużym serwisie instalacji i dwa tygodnie po badaniu technicznym ze sprawdzaniem szczelności, przedział silnikowy zapłonął żywym ogniem. Po zatrzymaniu auta pod blokiem, na wolnych obrotach bez dodawania gazu, instalacja wykonała głośne je**t!, rozwalając przy okazji kilka elementów.
Chyba rzeczywiście udało nam się zagazować wątek...
Oczywiście wierzę, że gaz to cudo, da się założyć go dobrze, że doskonale i bezproblemowo funkcjonuje i ludzie robią na nim miliony kilometrów. Ale teraz - jak mawiali starożytni - video meliora proboque, deteriora sequor.
Ty, to się w ogóle nie odzywaj, masz pod nosem jedną z najlepszych firm instalatorskich w kraju :D
Prawda jest taka, że Otto się namęczył i zrobił silnik benzynowy. A to że ludki chcą to ulepszyć, to inna sprawa. Tylko po co ulepszać konstrukcję która ma bagatela ponad 100lat i w dalszym ciągu zasada działania właściwie się nie zmieniła? I dlaczego nikt nie wymyślił silnika gazowego:-P?
Zasada może i nie, ale zmieniło się całkiem sporo.
Niemcy w czasie wojny też na gazie pomykali, jeżeli oglądałeś filmy wojenne (dobre), to na pewno widziałeś takowy. :)
Nie wiem jak u was, ale w dobrym zakładzie instalatorskim zakładanie gazu trwa co najmniej dwa-trzy dni.
Rafał_Sz
08-01-2011, 08:54
Swego czasu rozglądałem się za instalacją do mojej 540. Wyszło na nie, ponieważ z plusów wyszło mi:
- Niższe rachunki za paliwo (ale tylko przy robieniu "tras", zimny silnik przy największym zużyciu paliwa i tak chodzi na benzynie).
Z minusów za to jest tego sporo:
- Koszt lepszej instalacji do V8 to min. 5200 -5400 zł. Naprawdę dobra to 6000.
- Butla mogła by iść tylko w miejsce koła zapasowego, a te niestety na naszych drogach się przydaje. Miałbym więc załatwiony bagażnik.
- Silnik w 540 jest aluminiowym 300 konnym majstersztykiem cholernie wrażliwym na przegrzanie. Gaz lubi podwyższyć temperaturę głowic zwłaszcza przy mocnym butowaniu. Wtryski wielopunktowe także umierają od temperatury gazu.
- Ciężko o zamienniki wydechu do V8 - ceny oryginału zabijają - gaziu trawi je dość szybko
- Sondy lamda - dość szybko padają. Spora część użytkowników jeździ potem nieświadomie na wyjątkowo niewłaściwej mieszance.
- Dodatkowe kłopoty z serwisem
- Utrata perfekcyjnego rozłożenia masy auta - pełna butla sporo waży - kilkadziesiąt kilo w mocnej tylnonapędówce zwłaszcza na winklach ma wielkie znaczenie.
- I na koniec rzecz dla mnie bardzo istotna - utrata prestiżu konkretnego modelu.
Żeby była jasność, moje drugie auto "na co dzień" udawało mi się kupić zawsze z LPG. Więc tak gdzieś od 12 lat wiem co to gaz w aucie (kilka modeli). I właśnie dlatego bejca dokona żywota nie wiedząc co to gaziu.
Rafał - możesz dodać jeszcze tankowanie "co pięć minut" - ile wejdzie gazu do takiej butli w kole zapasowym? 50l ? - pit-stop co 200 km :)
Niestety, ale ja jestem inny;)
Zawsze lubiłem "małe a duże" czyli mały samochód ( BMW serii 3 ) z dużym silnikiem benzynowym ( czytaj 3l ).
Moja filozofia jest taka - nie po to kupuję 3, 4, 5l benzynę aby ją "zagazować";) no i niestety - dla mnie BMW na gazie to BMG; a to robi różnicę:(.
Rafał_Sz
08-01-2011, 11:39
Rafał - możesz dodać jeszcze tankowanie "co pięć minut" - ile wejdzie gazu do takiej butli w kole zapasowym? 50l ? - pit-stop co 200 km :)
W 540 Touring wchodzi toroidalne 80l. 70 litrowy zbiornik benzyny przy V8 też nie jest zbyt duży. No, powiedzmy nad morze bez tankowania dojadę. ;)
W Corolli mam butlę 42l, co przy jej spalaniu 7 litrów zapalniczkowego paliwa na trasie nie wychodzi źle. Toyotę kupiłem już zagazowaną, jednak skłamałbym, gdybym napisał, że nie było problemów z gazem (głowica, wtryski, lambda, wydech).
Niestety, ale ja jestem inny;)
Zawsze lubiłem "małe a duże" czyli mały samochód ( BMW serii 3 ) z dużym silnikiem benzynowym ( czytaj 3l ).
Moja filozofia jest taka - nie po to kupuję 3, 4, 5l benzynę aby ją "zagazować";) no i niestety - dla mnie BMW na gazie to BMG; a to robi różnicę:(.
Portfel i rozsądek podpowiadają co innego. Jednak moja motoryzacyjna dusza mówi LPG stanowcze NIE. :)
matyjasz
08-01-2011, 13:59
Zawsze będą zwolennicy i przeciwnicy gazu... na jednym z forów wyczytałem coś, co mi się bardzo spodobało : auta z silnikami v8+ z instalacją gazową powinny być sprzedawane w kategorii 'USZKODZONE' ;)
Tylko w Polsce są takie poglądy. Większość stawia na ekologię.
Rafał, z jednym się nie do końca zgodzę
cholernie wrażliwym na przegrzanie
Silnik 540 jest nawet dogrzewany, bo to silnik o podwyższonej temperaturze pracy. Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale zdaje się 115/123 stopnie. Z opinii na forum, silniki się dobrze gazują jeżeli instalacja i instalator są wysokiego gatunku :) Osobiście rozmawiałem z gościem, który kupował ode mnie felgi do swojej 740, przejechał na gazie ponad 150 tys.
W 540 Touring wchodzi toroidalne 80l.
A to nie jest tak, że przy 80l zbiorniku tankujemy 62-64l gazu?
Ja tak miałem.
A ja właśnie przywiozłem w nocy na lawecie Hondę VFR1200. 174KM. Stoi przed domem i czeka na umycie ( po soli na drogach). Potem przezimuje w domku. LPG nie będę zakładał - obiecuję :) .
A propos wątku gazowego - czy ktoś z Was ma informacje na temat zasilania silników spalinowych tzw. Holzgas'em. W czsie wojny się podobno sprawdzało, to może i teraz warto by do tematu powrócić ? To tak na poważnie.
Rafał_Sz
08-01-2011, 16:40
Tylko w Polsce są takie poglądy. Większość stawia na ekologię.
Rafał, z jednym się nie do końca zgodzę
Silnik 540 jest nawet dogrzewany, bo to silnik o podwyższonej temperaturze pracy. Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale zdaje się 115/123 stopnie. Z opinii na forum, silniki się dobrze gazują jeżeli instalacja i instalator są wysokiego gatunku :) Osobiście rozmawiałem z gościem, który kupował ode mnie felgi do swojej 740, przejechał na gazie ponad 150 tys.
Opieram się (w przypadku 540) na opiniach Budzynia (dla niewtajemniczonych - jest to nieautoryzowany serwis BMW), BMW Inchcape we Wrocławiu oraz forum BMW. Mocno się w temacie rozglądałem, wszak jeśli można zaoszczędzić, to czemu nie. Jednak w przypadku 540 wychodzi mi na to, że jest to oszczędność pozorna i to na zasadzie coś za coś.
Jacku masz rację jeśli chodzi o temperaturę silnika. Jednak ja miałem na myśli temperaturę spalania. Jak wiesz, w naszych autkach są 32 zaworowe silniki o dużym przepływie mieszanki i spalin. Wysoka temperatura spalania gazu powoduje wypalanie gniazd zaworowych, zwłaszcza w przypadku błędnego interpretowania przez moduł instalacji LPG danych płynących s komputera silnika (uboga mieszanka). Do tego dochodzi brak chłodzenia cholernie wrażliwych na temperaturę końcówek wielowtrysku.
Na marginesie. Wiesz jak większość gazowników pozbywa się opiłków po nawiercaniu kolektora pod wtryskiwacze?
- Po nawierceniu odpalają silnik i podał w podłogę i liczą, że uda się to wydmuchać. W większości przypadków to się udaje, ale miałem ostatnio okazję oglądać silnik z S500 w którym wykonano taki myk i skończyło się to wbiciem opiłków w gniazda zaworowe co powodowało stałe ich niedomykanie. Głowice zostały wypalone do tego stopnia, ze nie było czego ratować.
A to nie jest tak, że przy 80l zbiorniku tankujemy 62-64l gazu?
Ja tak miałem.
Tak jest i potwierdza to tylko twoją opinię. :)
A to nie jest tak, że przy 80l zbiorniku tankujemy 62-64l gazu?
Ja tak miałem.
Trochę mało, powinno być 72l.
To co podałeś jest dla zbiornika 70l.
Trochę mało, powinno być 72l.
To co podałeś jest dla zbiornika 70l.
Maksymalna objętość, do której można napełniać zbiorniki i butle LPG (włącznie tymi do kuchenek ), to 80% objętości zbiornika.
Czyli dla zbiornika 80 l, będzie to 64 litry w temperaturze 15 stopni C.
na opiniach Budzynia
Budzyń...hmmm...jakoś nie mam zaufania do jego opinii, parę razy się dość poważnie pomylił, a większość opinii wyraża jak autoryzowany...np z olejem do skrzyni - tylko BMW, ale do tej skrzyni leje się Esso, a ja mam kumpla, który jest przedstawicielem Esso na Polskę i wiem jakie są ceny tego oleju bez naklejki BMW ;)
instalacji LPG danych płynących s komputera silnika
Z tego co wiem, najnowsze instalacje pobierają dane z komputera silnika i nie potrzebują emulatorów, to komputer silnika steruje spalaniem.
Pisałem wyżej o gościu, który przejechał 740 (ten sam silnik co 540) 150 tys na gazie, a autko ma ogólny przebieg ponad 520 tys. - pytałem go o te słynne zawory, powiedział, że nic się nie dzieje. Również rozmawiałem telefonicznie z gościem z forum BMW który kilka lat jeździł 540, a od roku 740. Oba ma zagazowane, na 540 zrobił kupę kilometrów (nie pamiętam 250, 350?) i jak sprzedawał, auto było badane na hamowni, wynik był bdb. 740 też zagazował, tym razem u Goduli i był zachwycony wynikami z hamowni. Zresztą o Goduli słyszałem same dobre opnie.
Rafał_Sz
08-01-2011, 17:27
Ja się nie upieram. I nie mówię, że się nie da dobrze zagazować 540. Po prostu na razie nie przekonałem się żeby zakładać instalację. Jak zobaczę kiedyś dobrze zrobioną furę, to jeszcze raz to rozważę. ;):)
Ja się nie upieram. I nie mówię, że się nie da dobrze zagazować 540. Po prostu na razie nie przekonałem się żeby zakładać instalację. Jak zobaczę kiedyś dobrze zrobioną furę, to jeszcze raz to rozważę. ;):)
Raczej, jak zobaczysz w Polsce dobry gaz. Szwagier był przez kilka lat dyrektorem Gaspolu, wiec orientuję się trochę jak produkuje się mieszanki LPG.:wink:
Zainteresuj się Godulą :)
Raczej, jak zobaczysz w Polsce dobry gaz. Szwagier był przez kilka lat dyrektorem Gaspolu, wiec orientuję się trochę jak produkuje się mieszanki LPG.:wink:
Nie trzeba mieć szwagra w Gaspolu - moc i zasięg samochodu po tankowaniu na różnych stacjach (nawet tej samej sieci) zawsze była loterią, która kończy się dopiero za zachodnią granicą.
Do tego dochodzi brak chłodzenia cholernie wrażliwych na temperaturę końcówek wielowtrysku.
A to ciekawe, masz wtrysk bezpośredni?
Rafał_Sz
08-01-2011, 21:13
A to ciekawe, masz wtrysk bezpośredni?
Nie. Z magistrali do kolektora. Nie kontakt z ogniem jest przyczyną kłopotów, ale brak przepływu paliwa chłodzącego wtryskiwacz które dodatkowo obniża jego temperaturę w momencie rozprężania.
Nie. Z magistrali do kolektora. Nie kontakt z ogniem jest przyczyną kłopotów, ale brak przepływu paliwa chłodzącego wtryskiwacz które dodatkowo obniża jego temperaturę w momencie rozprężania.
Skąd Ty te informacje bierzesz...
Rafał_Sz
08-01-2011, 22:52
Skąd Ty te informacje bierzesz...
Z życia. Szkoda, że już wywaliłem wtryskiwacze, pokazał bym Ci co zrobił z nimi gaz w silniku 4E-FE (EFI)Toyoty.
A masz na ten temat inne zdanie?
Nie. Z magistrali do kolektora. Nie kontakt z ogniem jest przyczyną kłopotów, ale brak przepływu paliwa chłodzącego wtryskiwacz które dodatkowo obniża jego temperaturę w momencie rozprężania.
W instalacjach IV generacji wtryskiwacze benzynowe są wyłączane przy przełączaniu na zasilanie gazowe.
Rafał_Sz
09-01-2011, 00:09
W instalacjach IV generacji wtryskiwacze benzynowe są wyłączane przy przełączaniu na zasilanie gazowe.
A są takie w których działają razem z gazem?
Wyłączane są żeby nie podawać do cylindrów benzyny właśnie.
Sterownik gazu odczytuje tylko czas wtrysku z:
a) emulatora wtryskiwacza lub
b) układu eobd
Nie. Z magistrali do kolektora. Nie kontakt z ogniem jest przyczyną kłopotów, ale brak przepływu paliwa chłodzącego wtryskiwacz które dodatkowo obniża jego temperaturę w momencie rozprężania.
W IV generacji są osobne elektromagnetyczne wtryskiwacze na listwie, a sterownik systemu wtrysku gazu bazuje na czasach otwarcia wtryskiwaczy benzynowych.
Azazel85
09-01-2011, 03:44
Taaaaaaaaaaaaaaki długi jest ten wątek - nie pogniewacie się mam nadzieję że całego go nie czytałem, i "z buciorami" trochę w Waszą dyskusję się wtrącę, tak "apropo konia", więc zupełnie nie na temat gazu :)
Otóż zapytać chciałem czy naprawdę wszystkich w miarę nowoczesnych diesli należy się tak bać i zdrowaśki odmawiać żeby się nie zepsuły? :(
Pytam bo planujemy w familii kupić auto. Chcielibyśmy kombi, przyzwoicie wyposażone, budżet ~20k zł =>z tego wynikają roczniki 2003-2006, ważne by było to auto tanie w eksploatacji i względnie mało awaryjne (tzn bez 100% kosztownych awarii).
Auta którymi najbardziej jesteśmy zainteresowani - Modeo mk3 2.0(130km) (http://szukaj.pl.mobile.eu/pojazdy/showDetails.html?lang=pl&id=139219377&pageNumber=5&scopeId=C&sortOption.sortBy=price.consumerGrossEuro&sortOption.sortOrder=DESCENDING&makeModelVariant1.searchInFreetext=false&makeModelVariant2.searchInFreetext=false&makeModelVariant3.searchInFreetext=false&minPowerAsArray=87&minPowerAsArray=KW&vehicleCategory=Car&segment=Car&fuels=DIESEL&minPrice=15000&maxPrice=25001&ambitCountry=DE&zipcode=50374&zipcodeRadius=200&climatisation=MANUAL_OR_AUTOMATIC_CLIMATISATION&siteId=POLAND&features=CENTRAL_LOCKING&features=ELECTRIC_WINDOWS&features=POWER_ASSISTED_STEERING&features=ABS&features=ESP&negativeFeatures=EXPORT&damageUnrepaired=NO_DAMAGE_UNREPAIRED&export=NO_EXPORT&minMileage=50000&maxMileage=200000&customerIdsAsString=&crossBorderSearchEnabled=true&categories=Limousine&categories=EstateCar&categories=Van&minConstructionYear=2002&tabNumber=2)/2.2(155km) TDCi (http://szukaj.pl.mobile.eu/pojazdy/showDetails.html?lang=pl&id=137375122&pageNumber=12&scopeId=C&sortOption.sortBy=price.consumerGrossEuro&sortOption.sortOrder=DESCENDING&makeModelVariant1.searchInFreetext=false&makeModelVariant2.searchInFreetext=false&makeModelVariant3.searchInFreetext=false&minPowerAsArray=87&minPowerAsArray=KW&vehicleCategory=Car&segment=Car&fuels=DIESEL&minPrice=15000&maxPrice=25001&ambitCountry=DE&zipcode=50374&zipcodeRadius=200&climatisation=MANUAL_OR_AUTOMATIC_CLIMATISATION&siteId=POLAND&features=CENTRAL_LOCKING&features=ELECTRIC_WINDOWS&features=POWER_ASSISTED_STEERING&features=ABS&features=ESP&negativeFeatures=EXPORT&damageUnrepaired=NO_DAMAGE_UNREPAIRED&export=NO_EXPORT&minMileage=50000&maxMileage=200000&customerIdsAsString=&crossBorderSearchEnabled=true&categories=Limousine&categories=EstateCar&categories=Van&minConstructionYear=2002&tabNumber=2), Mazda 6 2.0 136km CiTD (http://szukaj.pl.mobile.eu/pojazdy/showDetails.html?lang=pl&id=134413735&pageNumber=5&scopeId=C&sortOption.sortBy=price.consumerGrossEuro&sortOption.sortOrder=DESCENDING&makeModelVariant1.searchInFreetext=false&makeModelVariant2.searchInFreetext=false&makeModelVariant3.searchInFreetext=false&minPowerAsArray=87&minPowerAsArray=KW&vehicleCategory=Car&segment=Car&fuels=DIESEL&minPrice=15000&maxPrice=25001&ambitCountry=DE&zipcode=50374&zipcodeRadius=200&climatisation=MANUAL_OR_AUTOMATIC_CLIMATISATION&siteId=POLAND&features=CENTRAL_LOCKING&features=ELECTRIC_WINDOWS&features=POWER_ASSISTED_STEERING&features=ABS&features=ESP&negativeFeatures=EXPORT&damageUnrepaired=NO_DAMAGE_UNREPAIRED&export=NO_EXPORT&minMileage=50000&maxMileage=200000&customerIdsAsString=&crossBorderSearchEnabled=true&categories=Limousine&categories=EstateCar&categories=Van&minConstructionYear=2002&tabNumber=2), Passat B5 po FL 1.9 130KM TDI, ewentualnie jakieś E39 lub E46 w dieslu.
Wcześniej mieliśmy już Passata B5 (przed FL) w wersji 1.9 110km, i faktycznie oprócz regeneracji turbiny po zakupie zaraz, dalej działał bez zarzutu. I w mieście skubany palił 6-6,5l/100km - a to spora różnica w stosunku do 11-12l/100km średnio palących benzyn o mocach 130-140 kucy w tych autach. A jakieś 80% jazdy to będzie właśnie miasto i przedmieścia.
Trochę poczytałem po forach danych marek, i właśnie generalnie wszyscy raczej polecają benzynę jako bezawaryjne a jeśli już to dużo tańsze w naprawach.
TDCi - dwumasa, wtryski, turbina - choć ponoć po FL w 2003 Ford zwiększoną usterkowość tego wyeliminował, i teraz już jest "normalnie" - tzn jak się dba tak się ma, bez wzmożonego ryzyka. PONOĆ.
CDiT Mazdy podobnie, w dodatku Mazda jest na pasku rozrządu (Mondeo ma łańcuch) - i "Maździarze" też raczej o benzynie mówią lepiej, jako nieśmiertelna bezobsługowa.
Niby TDI nie wydaje się być taki straszny - w sensie nie mówi się o powtarzających się drogich w usunięciu usterkach (co nie znaczy że jest bezawaryjny) - a przynajmniej mi nic o tym nie wiadomo. Choć Passat niewątpliwie byłby najpaskudniejszym wyborem :)
Ktoś ma może jakieś doświadczenia, wiedzę mniej więcej na ten temat?
Naprawdę z tymi dieslami jest tak źle, że strach je kupować? Tak często zdarzają się poważne i drogie w naprawach usterki? To takie powszechne? Czy po prostu działa zasada opinii internetowych że pisze tylko te kilka % niezadowolonych użytkowników którym się zepsuło/którzy zepsuli, a mnóstwo innych zadowolonych nie pisze? :)
Wiem że takie silniki są czułe na jakość paliwa, ale to akurat większy problem nie jest, bo auto użytkowane będzie w Niemczech, i tankowane raczej na markowych stacjach.
Wszystko trzeba będzie mocno przekalkulować - po prostu nie chcielibyśmy wydać np te 25k zł, żeby za chwilę pakować kolejne 10k zł w remont silnika :/
Jak Wy to widzicie i jakie macie opinie?
pmsphotography
09-01-2011, 11:13
Jak po dojczach będzie jeździć i tam będzie tankowane to problem wtrysków Ci odpada. Jeżeli diesel był zadbany, regularnie serwisowany, jeżdżony z zasadami chłodzenia i rozgrzewania turbiny to nic bardzo złego nie powinno się dziać. Biorąc pod uwagę niemieckie paliwo ja bym wybrał na Twoim miejscu coś z common railem. Głośne pompowtryski w TDI 130 bym odpuścił na rzecz właśnie CR.
Azazel85, nie chcę znowu pisać na temat Forda TDCi, ale jako "krajan" Ci go szczerze ODRADZAM.
Miałem i wiem, że nie warto.
Zainteresuj się 407 np SW, która wcale nie jest tak ciasna z tyłu ( mam na myśli odległość na kolana), a sporo szersza od Mondeo MKIII.
Za to ma doskonały silnik HDi 2,0 136KM, lub jeszcze lepszy 2,7 V6 HDi (bardzo trudno dostępny).
Zawieszenie jest trwałe.
Elektronika nie szwankuję.
Najgorzej jak trafisz na niechlujnie naprawionego rozbitka lub gdy ktoś wg nie odwiedzał warsztatu specjalizującego się w Peugeotach.
Co do Mazdy, to mój kolega ma z 2004r. "6" i poza jakimś elementem przy pompie za 1500zł nic nie robił do teraz.
Bardzo dobry samochód.
Jednak dla mnie ma wadę.
Jest głośny w środku, jak większość Japończyków.
Jak chcesz pogadać o autach to dzwoń, mailuj lub pisz na prv.
Pozdrawiam
Panowie a co sądzicie o starszej Audi a4 , starszej to koło 1999r po lifcie z silnikikem 1.9tdi 110koni w wersji kombi , bo przymierzam się właśnie do tego autka ale rozważam też inne propozycje w podobnych pieniązkach tj do 20k i o podobnych gabarytach.
robin102
09-01-2011, 15:34
Wszystko trzeba będzie mocno przekalkulować - po prostu nie chcielibyśmy wydać np te 25k zł, żeby za chwilę pakować kolejne 10k zł w remont silnika :/
Oj dobrze kalkuluj i szukaj auta za granicą jak ma być dla siebie i na dłużej. Przytlaczajca więszosć tego co jest sprzedawana na naszym rynku przez handlarzy powinno mieć w numerah VIN wbite MADE IN POLAND bo zazwyczaj są to auta mimo, że zachodnich marek produkowane w Polsce ;) tak tak produkowane lub inaczej preparowane na sprzedaż, podbnie jak motocykle zagraniczne których preparacja jest łatwiejsza i tańsza wielu handlarzy aut przerzuciło sie na motory.
To co wyprawiają handlarze to tylko brać siekiera i paluchy obcinać. Klną się w żywy kamień, w matke Boską, że auto nie po dzwonie, a jak zajechałem do dwóch ostatnio robiąc tylko 200km w jedną stronę to oba auta był gniecione z każdej strony. Na znawców amatorów też już mają sposoby dobierają rozbite szyby zgodne z rocznikiem auta w nowszych dobierają opony z właściwym DOTem, dobierają reflektory, rzecz jasna w droższych furkach.
Jedna wielka mistyfikacja, a że to ludzie kupują to chyba dlatego, że jednak akceptują te przekręty, bo wyboru jakby nie mają. I nie wierz, ze handlarz zarabia marne 500-100 zł na sztuce, generalnie przycinają 20-40 % na autku więc łatwo sobie odpowiedzieć ile te auto było warte za granicą, aby jeszcze nasz handlarz często też jakiś pośrednik czy to z ubezpieczalni czy kreatywny Litwin zarobił za pośrednictwo swoją dole. Wielki G było warte za granią, dopiero u nas nabiera wartości przeflancowne na Made in Poland, zrobione z kilku ćwiartek różnych samochodów.
Ja bardzo lubię reakcję handlujących samochodami kiedy wyciągam grubościomierz. ;-)
Oj dobrze kalkuluj i szukaj auta za granicą jak ma być dla siebie i na dłużej. Przytlaczajca więszosć tego co jest sprzedawana na naszym rynku przez handlarzy powinno mieć w numerah VIN wbite MADE IN POLAND
Zawsze mnie intrygowało, że jeśli do tabliczki znamionowej z nr VIN dospawać karoserię, to wszystko jest OK. Ale jeśli do karoserii dospawasz tabliczkę VIN, to jest oszustwo.
Mojego scenic po wypadku (kasacja), kupił pan, tylko dla papierów i w sumie z trzech sceniców zrobił jednego.:wink::wink::wink::smile: Mój był krajowy z książką przeglądów ASO, a dwa pozostałem to złom przywieziony z zagranicy (poddane kasacji w Belgii)
Ja bardzo lubię reakcję handlujących samochodami kiedy wyciągam grubościomierz. ;-)
Jak reagują?
Zawsze mnie intrygowało, że jeśli do tabliczki znamionowej z nr VIN dospawać karoserię, to wszystko jest OK. Ale jeśli do karoserii dospawasz tabliczkę VIN, to jest oszustwo.
Mojego scenic po wypadku (kasacja), kupił pan, tylko dla papierów i w sumie z trzech sceniców zrobił jednego.:wink::wink::wink::smile: Mój był krajowy z książką przeglądów ASO, a dwa pozostałem to złom przywieziony z zagranicy (poddane kasacji w Belgii)
Rozbiłem trzyletniego focusa. Ubezpieczyciel zrobił szkodę całkowitą. Chętnych na złom było wielu. Gdyby dobrze ten złomik wyglądał to sam bym go naprawił :). Ale że nie wyglądał dobrze to sprzedałem. teraz kupuję tylko nowe auta :) a focusem na pewno ktoś jedzi...
robin102
09-01-2011, 19:27
kupił pan, tylko dla papierów i w sumie z trzech sceniców zrobił jednego.:wink::wink::wink::smile: Mój był krajowy z książką przeglądów ASO, a dwa pozostałem to złom przywieziony z zagranicy (poddane kasacji w Belgii
Trzeba było śledzić losy swego autka, zapewne powstała z niego ULEPA którą ktoś radośnie kupił jako bezwypadkowy, zadbany, ładnie umyty samochodzik pochodzący z polskiego salony wiec pewniak na 102 :)
Ja bardzo lubię reakcję handlujących samochodami kiedy wyciągam grubościomierz. ;-)
Tyle, że to żaden wyznacznik, bo nawet nowe auta mogą mieć podobno różne grubości warstw lakieru.
Tyle, że to żaden wyznacznik, bo nawet nowe auta mogą mieć podobno różne grubości warstw lakieru.
Grubość lakieru fabrycznego bez podkładu do 100 mikronów. Z podkładem ok 150 mikronów. Jak dodatkowo auto lakierowane 200 mikronów. Jak szpachlowane 400 i więcej. Podział jest dość wyraźny i można z bardzo dużym prawdopodobieństwem ocenić oryginalność lakieru. Ponadto, jak wcześniej pisałem, oryginalny lakier ma najczęściej powierzchnię skórki pomarańczy. Jeśli jest lustrzana, z dużym prawdopodobieństwem jest polerowany po lakierowaniu. Wynika to stąd że lakiernicy z reguły nie dysponują komorą bezpyłową w takim standardzie jak fabryka i zawsze coś osiądzie na lakierze co jest usuwane polerką.
Tyle, że to żaden wyznacznik, bo nawet nowe auta mogą mieć podobno różne grubości warstw lakieru.
Po przejściu kontroli jakości, niektóre elementy kierowane są do poprawek. Roboty lakiernicze nie są idealne.;)
robin102
09-01-2011, 19:48
Moje doświadczenia pomiarowe powłoki lakierniczej naprawdę wielu pojazdów w tym nowych do których używałem autentycznie profesionalnego sprzętu zawsze go wcześniej kalibrując wskazują, że fabryczne lakiery mają od 80 do góra 150 mikronów z wyłaczeniem rzecz jasna powierzni obłych zakamrów wklęsłych technologicznie karoserii i miejsc gdzie w fabryce też nakładano szpachęle tylko w inny sposób i innym celu, a też to sie robi. Grubość lakieru zależy od tego czy akrylowy, czy metalizowany bo wiadomo metalik będzie miał grubsza powłokę. Nawet arcymistrz blacharz z lakiernikiem dysponujący nie wiem jak zaawansowaną komorą lakiernicza nie jest w stanie zejść poniżej 200 mikronów (chyba że to wypadek przy pracy ;) częściej jest to 250-300 mikronów.
Boryszuk
09-01-2011, 20:07
Moje doświadczenia pomiarowe powłoki lakierniczej naprawdę wielu pojazdów w tym nowych do których używałem autentycznie profesionalnego sprzętu zawsze go wcześniej kalibrując wskazują, że fabryczne lakiery mają od 80 do góra 150 mikronów z wyłaczeniem rzecz jasna powierzni obłych zakamrów wklęsłych technologicznie karoserii i miejsc gdzie w fabryce też nakładano szpachęle tylko w inny sposób i innym celu, a też to sie robi.
OT mode on
Ależ Ty masz pojemne płuca chłopie...
OT mode off...
Grubość lakieru fabrycznego bez podkładu do 100 mikronów. Z podkładem ok 150 mikronów.
Tyle teoria. W praktyce niektóre marki aut mają tę powłokę zdecydowanie grubszą, szczególnie np. na dachu auta.
Kiedyś ktoś wysłał zapytanie do fabryki Opla w Gliwicach i podali mu, że rozpiętość fabrycznego lakieru może być od 90 do nawet 350 mikr.
de Fresz
09-01-2011, 20:33
A dołóżmy do tego samochody uszkodzone w transporcie, które są naprawiane u zaprzyjaźnionego lakiernika salonu i do klienta idą jako nuffka nieśmigane. I to nie są promile sprzedaży.
Azazel85
09-01-2011, 21:38
Ehh, wszystko niestety prawda, dość powszechnie wiadomo do czego handlarze potrafią się posunąć.
Również jesteśmy tego świadomi, auto na pewno pojedzie na inspekcję przed zakupem do ADAC albo jakiegoś ASO, nawet jeśli auto będzie z firmowego autohaus'u przy dealerze danej marki, gdzie najchętniej byśmy kupowali.
A jak jest z tymi dieslami? Tymi przeze mnie wymienionymi (http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2224812&postcount=1160) i nie tylko. Naprawdę tak często się psują? Te poważne awarie są tak powszechne?
Po wstępnych mocno orientacyjnych wyliczeniach, na paliwie rocznie oszczędności byłyby w okolicach 3-3,5k zł rocznie. Przy chęci użytkowania auta 4-5 lat, nie wydaje mi się by było to mało.
Stąd moja ciekawość o skali i wielkości ryzyka że jedna naprawa połknie dwuletnie "oszczędności".
Fakt że D700 może się po roku zepsuć i naprawa może być droga, nie powoduje przecież że nie ryzykujemy i kupujemy D5000:)
W Niemczech można jeździć jakimkolwiek dieslem bez ryzyka, bo tam paliwo tylko pieści listwy wtryskiwaczy, klimat jest łagodny jak muśnięcie kobiecej piersi, a wstęgi Autobahnów przenoszą nasz pojazd z miejsca na miejsce niczym latający dywan Sindbada.
W Niemczech można jeździć jakimkolwiek dieslem bez ryzyka, bo tam paliwo tylko pieści listwy wtryskiwaczy, klimat jest łagodny jak muśnięcie kobiecej piersi, a wstęgi Autobahnów przenoszą nasz pojazd z miejsca na miejsce niczym latający dywan Sindbada.
Tego mi brakowało ostatnio:D
Rafał_Sz
09-01-2011, 23:19
W Niemczech można jeździć jakimkolwiek dieslem bez ryzyka (...)
Dopóki nie spodoba się ten diesel jakiemuś przyjezdnemu. :mrgreen:
samochody się rozbijają, handlarze je spawają, szczęśliwi kupują okazje... aż boje się myśleć jakie w tej machinie jest prawdopodobieństwo kupienia "samochodu z krzyżykiem".
http://motoryzacja.interia.pl/wydarzenie/uzywane/nie-daj-sie-oszukac/news/w-twoim-aucie-tez-ktos-zginal,1389207,5905
Azazel85 mam dizle od kilku lat i oprócz wymiany pasków i oleju nic nie robiłem, jak kupi się zjeżdżony samochód to czy to będzie vw czy ford, czy inna mazda to nie ma znaczenia, każdy w końcu trzeba będzie zrobić.
Obecnie u mnie wygląda to tak:
VW passat '98 ma w tej chwili niecałe 500tyś przejechane (niedługo już tak :) ) tył mu już siadł bardzo, ale jeździ bez zarzutu.
Audi A4 ok 200tyś '03 nic się nie dzieje, pomimo jakości naszych dróg zawieszenie bez zarzutu.
Po wstępnych mocno orientacyjnych wyliczeniach, na paliwie rocznie oszczędności byłyby w okolicach 3-3,5k zł rocznie. Przy chęci użytkowania auta 4-5 lat, nie wydaje mi się by było to mało.
A różnica w cenie zakupu diesla? Kilka dni temu liczyłem dla pewnego (nowego) auta i aby różnica w cenie zakupu i eksploatacji wyszła na zero, musiałbym przez co najmniej 3 lata wydawać na paliwo co najmniej 2x tyle co obecnie. Biorąc zatem zdroworozsądkowo, że ilość kilometrów jakie przejadę w kolejnych latach będzie dążyć do wartości ile jeżdżę teraz, a spalanie benzynowego nigdy nie osiągnie 2x tyle w stosunku do obecnego auta, to czas po jakim diesel się zwróci będzie dążyć do nieskończoności. ;)
Wyszło mi że zamiast 3-litrowego diesla za te same pieniądze przez 3 lata zakładanej eksploatacji mogę nabyć ponad 5-litrową 8-cylindrową benzynę. Wyjdzie na to samo, a jaka różnica we frajdzie!
Tom01 nie zawsze tak jest. Biorąc pod uwagę nowe auta to się zgodzę, natomiast używane dizle chodzą praktycznie w takich samych cenach jak benzyna. Jeśli już są wyższe to po roku się już to wraca.
Ja również szukałem ostatnio samochodu - audi i ceny dizli były praktycznie identyczne, a czasami nawet tańsze od benzyn (stanu nie oceniałem, patrzyłem na rocznik i ceny).
Tom01 nie zawsze tak jest. Biorąc pod uwagę nowe auta to się zgodzę, natomiast używane dizle chodzą praktycznie w takich samych cenach jak benzyna. Jeśli już są wyższe to po roku się już to wraca.
Przy czym istnieje wysokie ryzyko, że w takim tanim dieslu pompowtryskiwacze czy inne commonraile właśnie mówią do widzenia. Znam wielu ludzi którzy po kilku latach bezawaryjnej eksploatacji i pierwszej grubszej awarii, po oszacowaniu kosztów, wystawiali auta na sprzedaż. Oczywiście w stanie jak jest lub po prowizorycznej naprawie.
Oczywiście, zgadzam się. Trzeba uważać przy zakupie, ale tak jest ze wszystkim :)
Z tą ceną nie są to jakieś odosobnione przypadki. Dla porównania proszę bardzo LINK (http://moto.allegro.pl/listing.php/showcat?a_enum[199]=all&a_enum[16]=all&a_enum[13]=2&a_enum[12]=all&a_enum[15]=all&a_enum[178]=all&a_text_i[1][0]=2006&a_text_i[1][1]=2006&a_text_i[4][0]=&a_text_i[4][1]=&a_text_i[5][0]=&a_text_i[5][1]=&a_text_i[14][0]=&a_text_i[14][1]=&buy=0&clear_cookie=0&id=18066&listing=0&listing_sel=2&listing_interval=7&postcode_enabled=0&state=0&order=t&p=1&price_from=&price_to=&view=gtext) do ogłoszeń. Audi, rocznik '06 sedan, można zobaczyć kilka ogłoszeń i popatrzeć na ceny :)
Tak jest z każdym rocznikiem dla samochodów powyżej 3-4lat
Taki mały przerywnik ;)
http://autokult.pl/2011/01/09/carrozzeria-zanasi-lecznica-dla-potluczonych-ferrari-wideo
A różnica w cenie zakupu diesla? Kilka dni temu liczyłem dla pewnego (nowego) auta i aby różnica w cenie zakupu i eksploatacji wyszła na zero, musiałbym przez co najmniej 3 lata wydawać na paliwo co najmniej 2x tyle co obecnie. Biorąc zatem zdroworozsądkowo, że ilość kilometrów jakie przejadę w kolejnych latach będzie dążyć do wartości ile jeżdżę teraz, a spalanie benzynowego nigdy nie osiągnie 2x tyle w stosunku do obecnego auta, to czas po jakim diesel się zwróci będzie dążyć do nieskończoności. ;)
Wyszło mi że zamiast 3-litrowego diesla za te same pieniądze przez 3 lata zakładanej eksploatacji mogę nabyć ponad 5-litrową 8-cylindrową benzynę. Wyjdzie na to samo, a jaka różnica we frajdzie!
frajda - z tym się zgodzę choć nie do końca, dzisiejsze diesle (np z oznaczeniem 4.0 w BMW to też wielka frajda ).
No po tych wyliczeniach pozostaje jeszcze auto sprzedać-no i tu jednak następuje zwrot wydanych pieniędzy na diesla; nie wspominając o łatwości sprzedania 3.0D w stosunku do 5.0l benzyna;)
No po tych wyliczeniach pozostaje jeszcze auto sprzedać-no i tu jednak następuje zwrot wydanych pieniędzy na diesla; nie wspominając o łatwości sprzedania 3.0D w stosunku do 5.0l benzyna;)
No i to jest koronny argument. O ile jest się w miarę zamożnym, to łatwiej się pogodzić ze stratą przy sprzedaży benzynowego smoka, ewentualnie można poczekać. Gorzej jeśli zakup nowego autka jest uzależniony od sprzedania starego, a to już najczęściej spotykana sytuacja.
i mniej wiecej z tego powodu gdy kupowalem moje 3 touring "z drugiej reki" moglem wybierac pomiedzy 2.0D i ... 2.0D :)
na 3.0D nie bylo mnie stac, a benzynowek w turingu po prostu nie bylo. zasadniczo nie zaluje bo jezdzi fajnie i sie nie psuje jednak jakos wolalbym miec benzynowy silnik.
i mniej wiecej z tego powodu gdy kupowalem moje 3 touring "z drugiej reki" moglem wybierac pomiedzy 2.0D i ... 2.0D :)
na 3.0D nie bylo mnie stac, a benzynowek w turingu po prostu nie bylo. zasadniczo nie zaluje bo jezdzi fajnie i sie nie psuje jednak jakos wolalbym miec benzynowy silnik.
no, a ja swoją 3.0 w benzynie nie dość że oddałem darmo, to jeszcze sprzedawałem 8 miesięcy:(
Rafał_Sz
10-01-2011, 13:13
A ja swoja benzynę kupiłem za 3% tego, co widniało na pierwotnej fakturze. :D
A ja swoja benzynę kupiłem za 3% tego, co widniało na pierwotnej fakturze. :D
no właśnie:)
velaskez
10-01-2011, 14:02
A ja wczoraj znalazłem w domu faktury za paliwo ON z rocznika 2004...po 2.89/l. To były czasy;)
robin102
10-01-2011, 14:41
Jak już przy paliwie typu ON to zeznajcie wielbicieli diesli, czy systematycznie coś dolewacie do oleju napędowego celem polepszenia go ? Jest sporo dodatków renomowanych firm na rynku np STP, Castrol. Może jest to sposób na niską jakość naszego ONa i tym samym zapobieżenie awariom nowoczesnych diesli typu fordowskiego TDCi bo jak za odrą jeżdżą bezawaryjnie to może i u nas się da ? No nie wierzę po prostu nie wierzę, że te silniki w Mondeo 2.0 TDCi są tak awaryjne, lipne paliwo to trzeba coś z tym robić. Ludzie leją ON chrzczonego mazutem i pewnie to jest przyczyną. Dodatki nie są drogi i na wiele wiele litrów paliwa, więc może jednak....
ps.
nie przeszła mi chęć na Mondeo 2.0 TDCi 131KM w bleku lub silverku :) 4drzwi, nie starszy niż 2006 z przebiegiem max do 100 tys km jakby ktoś gdzieś coś takiego namierzył dajcie znać
velaskez
10-01-2011, 14:47
Robin, od 9 lat jeździ u mnie w domu Mondeo TDCI, nigdy nic nie było dolewane, jeździ bezawaryjnie od 2005;) Wtedy to chciało się przyoszczędzić, tankowało się na noname stacjach benzynowych i wtryski były do regeneracji. Od tego czasy lejemy na BP, tylko nie żaden Altimejt, tylko normalny olej napędowy i problemów brak. Od tego czasu zmieniane tyle, co ze starości pójdzie. Klocki, tarcze, opony, przeguby (za dużo driftu i ruszania z piskiem opon...), łożyska. A i jeszcze łożyska w sprężarce klimatyzacji były robione i regeneracja turbo.
Robecie powiem Ci, ze toyotka ktora obecnie ganiam nie ma najmniejszych problemow z rodzimym wyrobem ropopodobnym. Egzemplarz krajowy z 2006 roku, napykane juz prawie 100 tys km (w tym u mnie 20 tys) i nawet najmniejszego problemu z ukladem wtryskowym. Nie wiem na jakich stacjach tankowal poprzedni wlasciciel, ale ja tankuje na orlenie, czasami shell lub BP i zawsze jest spoko. Ze dwa razy zalewalem tez na Auchanie i tragedii nie bylo ;)
Wczesniejsza toyotka (ten sam model i silnik, tylko z 2005r.) sam zjezdzilem ponad 60 tys. km i rowniez bez zajakniecia.
Moze warto zainteresowac sie avensisem dla emeryta ;)
Ja swoje dieselki CR zalewam BP Ultimate i jak na razie nie ma problemów. ZTCW dość powszechnym problemem jest OO sprzedawany na stacjach jako ON.
robin102
10-01-2011, 14:53
Marcin powszechnym procederem jest dolewanie np. 1000 litrów mazutu do zbiornika z 9000 litrów ONa. Na cenie tych 1000 litrów berbeluchy opałowej łatwo policzyć ile da się przyciąć, a jak się to robi co 2-3 dni. Kolega pracuje na stacji paliw więc.... :)
..Może warto zainteresować sie avensisem dla emeryta ;)
Przy mojej emeryturze :( przecież to ze 20 tys zł więcej trzeba wydać na Avensisa w tym samym roczniku co Mondeo. Zastanawiałem się bardzo teoretycznie nad Aurisem w dieslu, ale ......
Przy mojej emeryturze :( przecież to ze 20 tys zł więcej trzeba wydać na avensisa w tym samym roczniku co Mondeo. Zastanawiałem się bardzo teoretycznie nad Aurisem w dieslu, ale ......
moze takie cudo - http://otomoto.pl/toyota-corolla-1-4d4-d-luna-dealer-C16519077.html
na pewno duzo mniejsze i duzo mniej wygodne od mondziaka, ale...
silnik ciezko zajezdzic, nie masz dwumasy, rozrzad na lancuchu.
moc typowo emerycka, ale czipami mozna dorzucic troche konikow, a spalanie cialge bedzie smiesznie niskie :)
Zastanawiałem się bardzo teoretycznie nad Aurisem w dieslu, ale ......
Raz miałem okazje tym jechać w wersji 1,4, mułowate to było ale to nic cały czas miałem wrażenie że on się na mnie gapi, taki ma kształt zegarów, normalnie czułem się jak pod obserwacją :)
Toytoye ponoć już nie są tak bezawaryjne jak kiedyś, używki z uwagi na legendę trzymają cenę, części są cholernie drogie, a właściwości jezdne są jak w wozie drabiniastym...
Robin102-mamy w firmie modeło 2.0 TDCi 2006. Ma toto przejechane 106 tys. Lane jest do niego zwykłe ON na lotosie bo tam mamy karty na paliwo. I jeździ. Problemów zero. Prowadzi się bardzo przyjemnie, tylko po mieście ciężko się wcisnąć w pierwszą lepszą dziurę bo to kombi i trochę długaśne.
Moim zdaniem powiedzenie "ford gówno wort" to jakiś archaizm. Np focusy póki co były najmniej problemowe. A były astry3, focusy 1 i 2, a obecnie są octavki 1.9 tdi.
de Fresz
10-01-2011, 16:04
Toytoye ponoć już nie są tak bezawaryjne jak kiedyś, używki z uwagi na legendę trzymają cenę
Bo to nie są japońskie samochody. Jest kolosalna różnica w wykonaniu zamorskim, a europejskim.
robin102
10-01-2011, 16:30
Ja się bardzo użytkownikom diesli dziwię, że wszyscy jakby macie świadomość iż ON który lejecie do najwyższy klas jakościowych nie należy, a skąpicie paru groszy na dodatki. Jak kupię Mondziaka będę dolewał naprzemiennie różne specyfiki i nic mi się nie zepsuje :) Do benzyniaka zawsze dolewałem dodatek uszlachetniający od Castrola.
A tu proszę co do diesli warto dolać markowego:
http://moto.allegro.pl/castrol-tda-wielosezonowy-dodatek-do-paliwa-diesel-i1371600985.html
albo
http://moto.allegro.pl/lucas-oil-uszlachetniacz-dodatek-do-paliwa-1l-usa-i1390938288.html
albo
http://moto.allegro.pl/sonax-dodatek-do-diesla-250-ml-521-100-i1390217025.html
albo
http://moto.allegro.pl/motul-diesel-system-clean-dodatek-do-tdi-hdi-ctdi-i1389685636.html
albo
http://moto.allegro.pl/liqui-moly-super-diesel-additiv-dodatek-do-diesla-i1364587015.html
Jeżdżę ostatnio sporo nie swoim Mondziakiem wersja TDDi 115 KM i powiem jeździ się fajnie, pewnie, świetne hamulce, czuć,że samochód jest dopracowany trakcyjne. 180 tys przebiegu, nie puka nie stuka, nie trzeszczy nic.
Robercie, ja to chyba podkupie od Ciebie astrawke, o ile jeszcze nie sprzedales :D
robin102
10-01-2011, 17:19
Robercie, ja to chyba podkupie od Ciebie astrawke, o ile jeszcze nie sprzedales :D
Najpierw kup ten dodatek Castrola z pierwszego linka dolej do swojej toyoty i zobaczysz po kilkuset km , że masz inny samochód. Ja dolewam często do benzyny silnik równiutko pracuje, chyba jest elastyczniejszy na 5 biegu, rozruch bezproblemowy i chyba paliwa pali trochę mniej, tak się wydaje.
Ja się bardzo użytkownikom diesli dziwię, że wszyscy jakby macie świadomość iż ON który lejecie do najwyższy klas jakościowych nie należy, a skąpicie paru groszy na dodatki.Nie wszyscy. Ja tam leje Altimejta lub czasem Vervę i zupełnie nie narzekam na jakość paliwa. Za to nie dolewam już do niego żadnych specyfików. Kiedyś tylko, jakoś tak ze dwa lata temu, zaraz jak odebrałem z salonu samochód, za namową kumpla, wlałem jakiś specyfik do oleju, Taki, co to się na poziomie molekularnym łączy z elementami silnika, sratatata, i nawet po wymianie oleju zostaje (o właśnie, wypadałoby znowu tego dolać, bo co jakiś czas należy uzupełnić), zmniejsza tarcie, osadzanie się syfu itd. Nawet toto nie było tanie, za cholerę sobie nazwy nie mogę przypomnieć. Grunt, że silnik nie wypadł, korbowody bokiem nie wyskoczyły, wszystko po przejechaniu prawie 60 tyś km działa jak należy, a samochód pali 6,3 litra, jak sobie tak na co dzień spokojnie jeżdżę.
Nie wszyscy. Ja tam leje Altimejta lub czasem Vervę i zupełnie nie narzekam na jakość paliwa. Za to nie dolewam już do niego żadnych specyfików. Kiedyś tylko, jakoś tak ze dwa lata temu, zaraz jak odebrałem z salonu samochód, za namową kumpla, wlałem jakiś specyfik do oleju, Taki, co to się na poziomie molekularnym łączy z elementami silnika, sratatata, i nawet po wymianie oleju zostaje
:shock::shock::shock::shock::shock::shock::shock:: shock::shock::shock::shock::shock::shock::shock::s hock::shock:
A z którymi elememtami silnika konkretnie?
Normalnie dorosły chłop, a takie rzeczy wypisuje.:wink:
Dość regularnie, dwa razy w roku (późna wiosna i jesień), leję dodatek STP do benzyny, a to w celu wyeliminowania wody ze zbiornika. Od 30 lat moje auta stoją na dworze i nigdy paliwo mi nie zamarzło, w przeciwieństwie do paru aut znajomych. Dawniej (za czasów panowania wrednej komuny) lało się denaturat ;)
W Niemczech można jeździć jakimkolwiek dieslem bez ryzyka, bo tam paliwo tylko pieści listwy wtryskiwaczy, klimat jest łagodny jak muśnięcie kobiecej piersi, a wstęgi Autobahnów przenoszą nasz pojazd z miejsca na miejsce niczym latający dywan Sindbada.
to pojedź teraz autobahnem Szczecin - Berlin - Zgorzelec zęby znajdziesz w garażu pod domem ;) dziury jak h.... ślizgawica w porównaniu z polską autostradą lub S3 do Gorzowa to droga 3 kategorii coś się niemiaszkom w tym roku potegowało w obsłudze dróg nawet autostrad ;)
velaskez
10-01-2011, 19:38
Dość regularnie, dwa razy w roku (późna wiosna i jesień), leję dodatek STP do benzyny, a to w celu wyeliminowania wody ze zbiornika. Od 30 lat moje auta stoją na dworze i nigdy paliwo mi nie zamarzło, w przeciwieństwie do paru aut znajomych. Dawniej (za czasów panowania wrednej komuny) lało się denaturat ;)
No właśnie, nie wiem po co przepłacać na dodatki STP, jak dobry denaturat kupisz już za 10zł za flaszkę:-P I h20 - do widzenia.
to pojedź teraz autobahnem Szczecin - Berlin - Zgorzelec zęby znajdziesz w garażu pod domem ;) dziury jak h.... ślizgawica w porównaniu z polską autostradą lub S3 do Gorzowa to droga 3 kategorii coś się niemiaszkom w tym roku potegowało w obsłudze dróg nawet autostrad ;)
Po prostu wiedzą, że autostradą Berlin - Szczecin jeżdżą głównie Polacy, a skoro my jesteśmy twardzi ułani, to po co to remontować. Ona zawsze tam taka była...
No właśnie, nie wiem po co przepłacać na dodatki STP, jak dobry denaturat kupisz już za 10zł za flaszkę:-P I h20 - do widzenia.
Od 1993 roku na skutek działań premiera Pawlaka i PSL alkohol etylowy jest stałym składnikiem benzyn w ilości 5 %.
Więc nie ma sensu lać jagodzianki na kościach.;)
matyjasz
10-01-2011, 19:47
to pojedź teraz autobahnem Szczecin - Berlin - Zgorzelec zęby znajdziesz w garażu pod domem ;) dziury jak h.... ślizgawica w porównaniu z polską autostradą lub S3 do Gorzowa to droga 3 kategorii coś się niemiaszkom w tym roku potegowało w obsłudze dróg nawet autostrad ;)
Tam budują, przynajmniej ten kawałek za Szczecinem... no bo akurat nie mają Euro, MŚ, olimpiady czy innych...
No właśnie, nie wiem po co przepłacać na dodatki STP, jak dobry denaturat kupisz już za 10zł za flaszkę:-P I h20 - do widzenia.
Po prostu wiedzą, że autostradą Berlin - Szczecin jeżdżą głównie Polacy, a skoro my jesteśmy twardzi ułani, to po co to remontować. Ona zawsze tam taka była...
no nie do końca zrobili już było na cacy prawie całość ale chyba znowu Dziadek Mróz im szyki spitolił ;)
velaskez
10-01-2011, 19:56
no nie do końca zrobili już było na cacy prawie całość ale chyba znowu Dziadek Mróz im szyki spitolił ;)
Aż nie wierzę. Od lat Niemcy do budowy autostrad używają betonu przecież, a on zupełnie inaczej pracuje przy niskich temperaturach. Nota bene, fajnie to wygląda jak kładą taki dywanik, i tylko wycinają szczeliny dylatacyjne na koniec:D
:shock::shock::shock::shock::shock::shock::shock:: shock::shock::shock::shock::shock::shock::shock::s hock::shock:
A z którymi elememtami silnika konkretnie?
Normalnie dorosły chłop, a takie rzeczy wypisuje.:wink:
Buehehe, a Ty myślisz, że ja wiem? Mogę się tylko domyślać, że chodzi np. o ściany cylindrów, panewki i takie tam...
Generalnie sceptycznie podchodzę do takich wynalazków i zazwyczaj nie stosuję. Jak wspomniałem, kumpel mnie namówił, bo zebrał jakieś większe zamówienie, kupił hurtem, taniej itd... No to wlałem. Jakiejś kolosalnej różnicy nie zaobserwowałem, ale skoro piszemy o uzdatniaczach, to napisałem i ja, raczej gwoli ciekawostki.
O, pogooglałem troszkę i znalazłem. Chodzi o Militec.
http://auto-kosmetyki.kupsobie.pl/silnik-i-chlodnica/dodatki-do-oleju-silnikowego/militec-1/
Jak to działa i czy w ogóle, to zupełnie inna sprawa. ;-)
no nie do końca zrobili już było na cacy prawie całość ale chyba znowu Dziadek Mróz im szyki spitolił ;)
w kierunku na szczecin jeszcze nie do końca, przez pieprzonego hitlera mam wahacz do wymiany:/
to pojedź teraz autobahnem Szczecin - Berlin - Zgorzelec zęby znajdziesz w garażu pod domem ;) dziury jak h.... ślizgawica w porównaniu z polską autostradą lub S3 do Gorzowa to droga 3 kategorii coś się niemiaszkom w tym roku potegowało w obsłudze dróg nawet autostrad ;)
Ale o czym ty do mnie rozmawiasz... To jest przeca dederowo - tam panują niemieccy nihiliści, a oni nie wierzą w nic i wyprowadzają łasice na spacer :mrgreen:
O, pogooglałem troszkę i znalazłem. Chodzi o Militec.
http://auto-kosmetyki.kupsobie.pl/silnik-i-chlodnica/dodatki-do-oleju-silnikowego/militec-1/
Jak to działa i czy w ogóle, to zupełnie inna sprawa. ;-)
Jest to tak skuteczne jak Calgon dla pralek.;)
Jest to tak skuteczne jak Calgon dla pralek.;)
A to Calgon jest nieskuteczny?
Nie wiem, bo nigdy nie używałem, więc pytam. ;-)
A tak swoją drogą, to nie wiemy na ile takie preparaty są, czy nie są skuteczne. Przynajmniej ja nie wiem. Chyba, że Ty wiesz. :-) Równie dobrze można podważać skuteczność szpecyfików, o których pisze chociażby Robin, czy paliw typu Verwa/Ultimate/VPower itd.
A to Calgon jest nieskuteczny?
Nie wiem, bo nigdy nie używałem, więc pytam. ;-)
Niedawno padły łożyska w 15-letniej pralce Polar Dalia. Już rozglądałem się za nową, ale zawziąłem się i te łozyska wymieniłem, chodzi jak nowa, kosztowało mnie to całe 26PLN i ze trzy godziny roboty. Już się miałem pochwalić w niedawnym wątku o pralkach, ale akurat wtedy padł serwer :)
Z rozpędu wyciągnąłem nawet grzałkę, była pokryta jedynie cieniutką warstewką kamienia, a pralka Calgonu nigdy nie widziała, więc raczej nie zacznę go teraz kupować, bo niby co miałby robić z tym kamieniem, którego praktycznie i tak nie ma (wewnątrz, na tyle ile można dostrzec przez otwór grzałki, też niczego niepokojącego nie zauważyłem). Aha, woda u mnie jest bardzo twarda. Wiem, bo jakiś czas temu miałem akwarium i przy okazji sprawdzałem.
Tyle OT :)
A to Calgon jest nieskuteczny?
Nawet jeśli byłby skuteczny, to jego stosowanie wychodzi drożej niż zakup nowej pralki od czasu do czasu (o wymianie samej grzałki nie wspominając). W dobrych proszkach i tak jest tona zmiękczacza, a woda z wodociągu nie zawsze jest twarda.
jak bym się dowiedział że mam taki syf w silniku to by były dwie wymiany oleju w ciągu 1000km... ;)
Buehehe, a Ty myślisz, że ja wiem? Mogę się tylko domyślać, że chodzi np. o ściany cylindrów, panewki i takie tam...
Generalnie sceptycznie podchodzę do takich wynalazków i zazwyczaj nie stosuję. Jak wspomniałem, kumpel mnie namówił, bo zebrał jakieś większe zamówienie, kupił hurtem, taniej itd... No to wlałem. Jakiejś kolosalnej różnicy nie zaobserwowałem, ale skoro piszemy o uzdatniaczach, to napisałem i ja, raczej gwoli ciekawostki.
O, pogooglałem troszkę i znalazłem. Chodzi o Militec.
http://auto-kosmetyki.kupsobie.pl/silnik-i-chlodnica/dodatki-do-oleju-silnikowego/militec-1/
Jak to działa i czy w ogóle, to zupełnie inna sprawa. ;-)
Nawet jeśli byłby skuteczny, to jego stosowanie wychodzi drożej niż zakup nowej pralki od czasu do czasu (o wymianie samej grzałki nie wspominając). W dobrych proszkach i tak jest tona zmiękczacza, a woda z wodociągu nie zawsze jest twarda.
A słyszał o środkach zwiększających wilgotność wody?;)
w kierunku na szczecin jeszcze nie do końca, przez pieprzonego hitlera mam wahacz do wymiany:/
pojedź z Polic na Przesącin to dopiero jest meksyk w sobotę ze dwadzieścia aut stało na oględziny pod komendą ;) wsztyscy wywalone opony i felgi, jak potrzeba kołpaków to kilkadziesiąt w polu i koło drogi leży.
w kierunku na szczecin jeszcze nie do końca, przez pieprzonego hitlera mam wahacz do wymiany:/
a daj Pan spokój... na letnich kółkach staram się omijać płytówkę na wys. Słonecznego, bo to jest jakaś masakra... jak taka droga może być dopuszczona do użytku? U mnie gleba + 205/40 = średnio 40 km/h na tej drodze z cudowną nawierzchnią :D
A słyszał o środkach zwiększających wilgotność wody?;)
Ostatnio jakoś nie oglądam telewizji ;)
pojedź z Polic na Przesącin to dopiero jest meksyk w sobotę ze dwadzieścia aut stało na oględziny pod komendą ;) wsztyscy wywalone opony i felgi, jak potrzeba kołpaków to kilkadziesiąt w polu i koło drogi leży.
Co wy wiecie nt. Meksyku... Jeszcze do niedawna praktycznie w centrum Krakowa pomykałem taką oto drogą - było bałdzo off-rołdi:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.dziennik.krakow.pl/files/articles/lightbox/afdc444d668f46a0e583b29eb1027b46_1265429095.jpg)
Na nieszczęście ostatnio najgorszy fragment wyremontowali, więc oczywiście uśpiło to moją czujność i rozpieprzyłem w iment nowiutką oponę za 500PLN :cry:
Ale o czym ty do mnie rozmawiasz... To jest przeca dederowo - tam panują niemieccy nihiliści, a oni nie wierzą w nic i wyprowadzają łasice na spacer :mrgreen:
I demolują mieszkania :)
I demolują mieszkania :)
Ale to amerykańsko-niemieccy nihiliści. :)
de Fresz
11-01-2011, 00:31
Buehehe, a Ty myślisz, że ja wiem? Mogę się tylko domyślać, że chodzi np. o ściany cylindrów, panewki i takie tam...
Aaaaa, że niby taki Nicasil w płynie. Fiu fiu. Że też łosie od projektowania silników nie wiedzą o tej cudownej technologii i już w fabryce nie zalewają tą czystą magią w płynie... tfu! Technologią kosmiczną wykradzioną NASA rzecz jasna. Żywcem mi to przypomina legendy o olejach motocyklowych, co to ponoć mają odporniejsze wiązania, żeby ich tryby w skrzyniach nie rozrywały... ;-)
Jak wspomniałem, kumpel mnie namówił, bo zebrał jakieś większe zamówienie, kupił hurtem, taniej itd...
A jak tak, to będę zbierał zamówienia na super-hiper-duper magnetyzerki, mogę Cię doliczyć? ;-)
Jeszcze do niedawna praktycznie w centrum Krakowa pomykałem taką oto drogą - było bałdzo off-rołdi:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.dziennik.krakow.pl/files/articles/lightbox/afdc444d668f46a0e583b29eb1027b46_1265429095.jpg)
Łaaa, aż mnie zazdrość ścisła w dołku. Gdybym mieszkał w Krakau, to zamiast włóczyć się ponad 20 kilosów na poligon, miałbym fajne próby dla Huski blisko domu. I do Maka można by skoczyć na parę minut na mały lansik... ;-)
mac.serafin
11-01-2011, 02:08
@Czornyj; Jeśli jest to zdjęcie drogi równoległej do opolskiej to niedawno też przez przypadek tam trafiłem, dosyć szybko zawróciłem i pojechałem okrężną drogą.
Aaaaa, że niby taki Nicasil w płynie. Fiu fiu. Że też łosie od projektowania silników nie wiedzą o tej cudownej technologii i już w fabryce nie zalewają tą czystą magią w płynie... tfu! Technologią kosmiczną wykradzioną NASA rzecz jasna. Żywcem mi to przypomina legendy o olejach motocyklowych, co to ponoć mają odporniejsze wiązania, żeby ich tryby w skrzyniach nie rozrywały... ;-)
bo widzisz, naukowcy z koncernów, uniwersytetów itp dzielą się na dwie kategorie, albo są ignorantami z klapkami na oczach albo są sowicie opłacani przez wiadomo kogo. można wierzyć lub nie, ale od czasów Demokryta alchemia rozwinęła się w sposób wręcz niespotykany (głównie dzięki agencjom reklamowym) i otacza nas ze wszystkich stron. Prosty test, spytaj chemika czy rozumie reklamę kremu dla pań a będziesz wiedział czy jest z Tobą szczery czy też jest już na garnuszku wiadomo kogo...
jeśli można, proszę o dopisanie mnie do listy na magnetyzery. coś mi ostatnio spalanie skoczyło, chyba czas założyć nowe.
@Czornyj; Jeśli jest to zdjęcie drogi równoległej do opolskiej to niedawno też przez przypadek tam trafiłem, dosyć szybko zawróciłem i pojechałem okrężną drogą.
Nieeee, to Portowa przed remontem - wszystkie znane mi drogi równoległe do Opolskiej nie umywają się do tego pasma górskiego - jak ostatnio zrobili tam robili remont, to w dziurach odnaleźli zaginioną dywizję pancerną z czasów stanu wojennego.
robin102
11-01-2011, 11:39
:shock::shock::shock::shock::shock::shock::shock:: shock::shock::shock::shock::shock::shock::shock::s hock::shock:
A z którymi elememtami silnika konkretnie?
Normalnie dorosły chłop, a takie rzeczy wypisuje.:wink:
Koledze chodziło o dodatki do oleju silnikowego, kiedyś jakieś nulony, teflony, dziś ceramizery czy ten konkretnie zwykły uszlachetniacz oleju nić nie szkodzacy od firmy K2.
Stosujcie dodatki do oleju napędowego bo warto.
de Fresz
11-01-2011, 12:29
Prosty test, spytaj chemika czy rozumie reklamę kremu dla pań a będziesz wiedział czy jest z Tobą szczery czy też jest już na garnuszku wiadomo kogo...
Masz strasznie binarne postrzeganie świata. No i o kremy to bardziej by trzeba pytać biologa lub medyka niż chemika (takiego akurat mam pod ręką, nie kuma). Zresztą tych reklam nie rozumieją nawet kopirajterzy, którzy je tworzą, więc nie wiem czy to nie nazbyt wysokie wymaganie ;-)
Koledze chodziło o dodatki do oleju silnikowego, kiedyś jakieś nulony, teflony, dziś ceramizery czy ten konkretnie zwykły uszlachetniacz oleju nić nie szkodzacy od firmy K2.
Sugerujesz że w branży olejowej pracują głąby, które nie potrafią zrobić porządnego oleju i muszą ich poprawiać geniusze nauk przyrodniczych z mało znanych firemek?
robin102
11-01-2011, 13:47
Sugerujesz że w branży olejowej pracują głąby, które nie potrafią zrobić porządnego oleju i muszą ich poprawiać geniusze nauk przyrodniczych z mało znanych firemek?
Tylko to, że kolega dolał uszlachetniający dodatek do swego oleju produkowany z przeznaczeniem do tanich olei nic nie szkodzący silnikowi.
A czy nie ma nic do poprawiania w wielkoseryjnej produkcji wszelakich produktów ? No sam sobie odpowiedz. Używasz może filtra K&N czy innych popierdułek tuningowych, a może wydechu akcoseryjnego ?
Wielkoseryjną produkcje czy to silników, czy pralek, motocykli, samochodów zawsze można poprawić, ale czy warto, czy sie opłaca każdy sobie sam na to odpowiada. Nie ma takiego produktu o zawaansowanym wielkoseryjnym przetwórstwie którego nie dało by się choć troszkę poprawić, czyli dopiescić w zakresie którego nie jest w stanie zrobić wielka seria z ograniczeniami finansowymi. Nawet kable z pudla z amplitunera STEREO o ile są w nim można zastąpić przemyślanymi dobrze dobranym do charakterystyki toru odsłuchowego ;).
de Fresz
11-01-2011, 14:03
Tylko to, że kolega dolał uszlachetniający dodatek do swego oleju produkowany z przeznaczeniem do tanich olei nic nie szkodzący silnikowi.
I na 99,99% w niczym nie pomagający.
A czy nie ma nic do poprawiania w wielkoseryjnej produkcji wszelakich produktów ? No sam sobie odpowiedz. Używasz może filtra K&N czy innych popierdułek tuningowych, a może wydechu akcoseryjnego ?
Używałem nieseryjnych wydechów (łącznie z kolektorami, dolotu nie chciało mi się modyfikować) i różnice owszem są, słyszalne, odczuwalne, mierzalne. Tylko jak samemu zmierzyć obiektywnie jakość oleju? Zresztą nawet reklamy wielkich koncernów olejowych to totalne steki bredni (ale oddzielmy inżynierów którzy dbają o produkcję od marketoidów dbających o sprzedaż), więc na jakiej podstawie należałoby wierzyć gościom z małej firemki, która nie ma grubych milionów na badania, testowanie etc i jawnie podważa osiągnięcia w tym temacie innych (może nie wprost, ale wychodzi z tego, że producenci owych dodatków wiedzą lepiej od konstruktorów silników i inżynierów koncernów petrochemicznych co jest lepsze dla silnika)?
Wielkoseryjną produkcje czy to silników, czy pralek, motocykli, samochodów zawsze można poprawić, ale czy warto, czy sie opłaca każdy sobie sam na to odpowiada. Nie ma takiego produktu o zawaansowanym wielkoseryjnym przetwórstwie którego nie dało by się choć troszkę poprawić, czyli dopiescić w zakresie którego nie jest w stanie zrobić wielka seria z ograniczeniami finansowymi.
Są pewne granice rozsądku, których przekraczanie to zwykła naiwność, marzycielstwo, lans, etc. Olej silnikowy to nie jest złożony mechanizm, to trochę chemii, klasyfikowanej ze 3 normami, która ma zapewnić wystarczające parametry, ich znaczna "lepszość" nie wpływa w praktyce na nic. Chcesz zrobić dobrze olejem swojemu silnikowi? To lej średniopółkowy i go zmieniaj częściej niż przewiduje instrukcja.
Nawet kable z pudla z amplitunera STEREO o ile są w nim można zastąpić przemyślanymi dobrze dobranym do charakterystyki toru odsłuchowego ;).
Zwłaszcza kabel zasilający ;-)
Zwłaszcza kabel zasilający ;-)
Się nie ma co śmiać! Audiovoodoo jest potężne. Kupowałem wzmacniacz z drugiej ręki. Sprzedający przepraszał że gdzieś posiał oryginalny kabel (taki jak od komputerów, całe 5 zł), ale obecnego nie może mi niestety oddać bo kupił go za 1,5 KPLN. :shock:
Się nie ma co śmiać! Audiovoodoo jest potężne. Kupowałem wzmacniacz z drugiej ręki. Sprzedający przepraszał że gdzieś posiał oryginalny kabel (taki jak od komputerów, całe 5 zł), ale obecnego nie może mi niestety oddać bo kupił go za 1,5 KPLN. :shock:
Ja się jednak zaśmieję: hahahahahaa :-P
Rafał_Sz
11-01-2011, 15:32
Ja się jednak zaśmieję: hahahahahaa :-P
Sieciówki to jeszcze nic. A widzieliście audiofilskie bezpieczniki? :D
andrzej_suse10
11-01-2011, 15:38
Sieciówki to jeszcze nic. A widzieliście audiofilskie bezpieczniki? :D
Wywalają, jak jakość nagrania jest kiepska?
A widzieliście audiofilskie bezpieczniki? :D
Że co!? Poważnie?
darkmajin
11-01-2011, 15:42
ahh byłem ciekaw dlaczego nikt nie ciągnie wątku audio ,a wy się tu przenieśliście :D
jackrabbit
11-01-2011, 16:28
pozwole sobie wrocic do tematu
siedzi ktos moze w roadsterach? chodzi ostatnio za mna mazda mx-5, jestem juz praktycznie zdecydowany tylko waham sie, mk1 czy mk2? celuje w auto z okolic 1997-2000..
(...) więc na jakiej podstawie należałoby wierzyć gościom z małej firemki, która nie ma grubych milionów na badania, testowanie etc i jawnie podważa osiągnięcia w tym temacie innych (może nie wprost, ale wychodzi z tego, że producenci owych dodatków wiedzą lepiej od konstruktorów silników i inżynierów koncernów petrochemicznych co jest lepsze dla silnika)?
A widzisz, są właśnie małe firmy prowadzone przez pasjonatów, którzy skupiają się na jednej dziedzinie i w niej stale się doskonalą. Równie dobra można podważać wiarygodność firm tuningujących, które nie mają milionów na badania, testowanie itd, a jednak potrafią z seryjnych silników wyciągnąć drugie, albo i trzecie tyle, co fabryka dała. Czemu fabryka tego nie robi? Bo trzeba zastosować lepszej jakości (droższe) komponenty, trzeba się trochę pogłowić, wysterować silnik tak, żeby wykorzystywał więcej swojego potencjału, czy wreszcie rozłożyć go na kawałki, złożyć ponownie, ale lepiej pasując elementy, polerując, co się da wypolerować itd. Jako przykład mogę podać kolegę mojego kolegi (nie znam gościa osobiście, ale widziałem zdjęcia i filmy, np. przyspieszenie 0-100 mierzone G-techem), który w ten sposób potraktował dużego Fiaciora. I to bez dokładania jakichś kosmicznych akcesoriów tuningowych. Niejeden z Was by się zdziwił, gdyby taki Kredens, mimo największych starań, odjechał Wam na skrzyżowaniu.
Oczywiście, olej silnikowy to nie skomplikowany mechanizm, ale jest to mieszanka pewnych składników. I relatywnie łatwo znaleźć oszczędności, w skali całej produkcji, jej wolumenu, przycinając jakość poszczególnych komponentów. A wlanie tego preparatu niczym nie groziło, a może pomogło, bo może uzupełniło to, na czym przyoszczędził producent oleju. Podkreślam może, bo tego nie wiem na 100%. Ale Ty też tego nie wiesz na 100%, więc nie rozumiem, po co zabierasz głos w tak autorytatywny sposób. Myślałem, że może podeprzesz swoją tezę jakimś mikrym chociaż dowodem, jakimiś wynikami badań, testów, cokolwiek i prawdę mówiąc na początku ta rozmowa była zabawna. W sensie, śmiałem się z samego siebie, że się być może dałem nabrać na marketingową paplaninę. A okazało się, że nie jesteś w stanie wykazać, że to była tylko marketingowa paplanina.
Rafał_Sz
11-01-2011, 16:42
Wywalają, jak jakość nagrania jest kiepska?
Że co!? Poważnie?
:D
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/01/isoclean_closeup-1.jpg
źródło (http://www.positive-feedback.com/Issue22/images/isoclean_closeup.jpg)
Cennik:
http://www.ultrasystem.com/usfeaturedprodsFUSE.html
Myślałem, że może podeprzesz swoją tezę jakimś mikrym chociaż dowodem
Też gdzieś czytałem o oleju którego cząsteczek nie "rozrywały" tryby w skrzyni biegów. Czy taki banialuk w ogóle wymaga jakiegokolwiek dowodu? No chyba, że ktoś wagarował na fizyce/chemii w szkole.
Łomatko, no chyba nie rozmawiamy o aż takich banialukach, to chyba oczywiste.
A każdy, kto nie wagarował na fizyce/chemii wie, że pod wpływem dużego ciśnienia i wysokiej temperatury zachodzą pewne reakcje fizykochemiczne, które nie zaszłyby w normalnych warunkach. Póki co nikt z Was nie udowodnił, że molekuły tego szpecyfku faktycznie nie łączą się ze strukturą krystaliczną materiału, z którego wykonany jest silnik i w jakiś magiczny sposób nie poprawiają jego właściwości np. ślizgowych (poczytajcie sobie np o technologi wytwarzania tulei samosmarnych, łożysk ślizgowych itd).
Chcesz zrobić dobrze olejem swojemu silnikowi? To lej średniopółkowy i go zmieniaj częściej niż przewiduje instrukcja.Ba, ja słyszałem opinie, że lepiej olej zmieniać nie tak często jak mówi instrukcja :mrgreen:
A widzisz, są właśnie małe firmy prowadzone przez pasjonatów, którzy skupiają się na jednej dziedzinie i w niej stale się doskonalą. Równie dobra można podważać wiarygodność firm tuningujących, które nie mają milionów na badania, testowanie itd, a jednak potrafią z seryjnych silników wyciągnąć drugie, albo i trzecie tyle, co fabryka dała. Czemu fabryka tego nie robi? Bo trzeba zastosować lepszej jakości (droższe) komponenty, trzeba się trochę pogłowić, wysterować silnik tak, żeby wykorzystywał więcej swojego potencjału, czy wreszcie rozłożyć go na kawałki, złożyć ponownie, ale lepiej pasując elementy, polerując, co się da wypolerować itd. Jako przykład mogę podać kolegę mojego kolegi (nie znam gościa osobiście, ale widziałem zdjęcia i filmy, np. przyspieszenie 0-100 mierzone G-techem), który w ten sposób potraktował dużego Fiaciora. I to bez dokładania jakichś kosmicznych akcesoriów tuningowych. Niejeden z Was by się zdziwił, gdyby taki Kredens, mimo największych starań, odjechał Wam na skrzyżowaniu.Podnieść moc silnika to nie jest wielki problem i fabryka to potrafi. Problem jest taki: jaka jest żywotność tak podrasowanego silnika. Bo silniki z F1 to dużych przebiegów nie robią ;)
de Fresz
11-01-2011, 17:43
Równie dobra można podważać wiarygodność firm tuningujących, które nie mają milionów na badania, testowanie itd, a jednak potrafią z seryjnych silników wyciągnąć drugie, albo i trzecie tyle, co fabryka dała.
Tylko że efekty ich pracy są banalnie łatwe do zweryfikowania. Na hamowni lub stoperem na torze. A jak zweryfikujesz owe magiczne specyfiki? "Przejechałem 200k km i nic się nie stało"? Realne testy spalania można zrobić tylko na torze testowym, wszelkie inne są o kant potłuc.
Oczywiście, olej silnikowy to nie skomplikowany mechanizm, ale jest to mieszanka pewnych składników. I relatywnie łatwo znaleźć oszczędności, w skali całej produkcji, jej wolumenu, przycinając jakość poszczególnych komponentów.
Ale oleje masz lepsze i gorsze, możesz wybrać "Super Race-Tec RSTVHGW Full Synthetic Power Conserving", możesz wziąć najtańszy minerał z Luk-Oila. I o dziwo jeżdżąc na badziewnym oleju silniki się nie rozpadają, nie gotują, nie palą 5 litrów więcej. O zgrozo wbrew temu, co twierdzą reklamy tych drogich. Jak myślisz, czemu nie ma hiper-drogich oleji już zawierających te cudowne dodatki? Przecież skoro to taka fantastyczna technologia, koncerny olejowe mogłyby jeszcze bardziej nabić sobie kasę.
A wlanie tego preparatu niczym nie groziło, a może pomogło, bo może uzupełniło to, na czym przyoszczędził producent oleju.
Uzupełniło z pewnością zasoby pieniężne sprzedawcy i producenta.
Podkreślam może, bo tego nie wiem na 100%. Ale Ty też tego nie wiesz na 100%, więc nie rozumiem, po co zabierasz głos w tak autorytatywny sposób. Myślałem, że może podeprzesz swoją tezę jakimś mikrym chociaż dowodem, jakimiś wynikami badań, testów, cokolwiek i prawdę mówiąc na początku ta rozmowa była zabawna. W sensie, śmiałem się z samego siebie, że się być może dałem nabrać na marketingową paplaninę. A okazało się, że nie jesteś w stanie wykazać, że to była tylko marketingowa paplanina.
Ja jestem prostym człowiekiem i wierzę w proste rzeczy – specyfikacje API czy JASO, normy ISO, kompetencje konstruktorów silnika. Gdyby to naprawdę działało, to nie wątpię, że producenci owych specyfików już dawno by się dogadali z firmami motoryzacyjnymi, odpalili jakąś tam dolę, w zamian za co ci w instrukcji zalecali by stosowanie takich, a nie innych uszlachetniaczy – zupełnie jak ma to miejsce z konkretnym brandem olejowym.
A każdy, kto nie wagarował na fizyce/chemii wie, że pod wpływem dużego ciśnienia i wysokiej temperatury zachodzą pewne reakcje fizykochemiczne, które nie zaszłyby w normalnych warunkach.
I oczywiście projektujący ten silnik inżynierowie nie zdawali sobie z tego sprawy?
Póki co nikt z Was nie udowodnił, że molekuły tego szpecyfku faktycznie nie łączą się ze strukturą krystaliczną materiału, z którego wykonany jest silnik i w jakiś magiczny sposób nie poprawiają jego właściwości np. ślizgowych (poczytajcie sobie np o technologi wytwarzania tulei samosmarnych, łożysk ślizgowych itd).
Ale co miałoby to dać? Skoro mechanizmy są zaprojektowane tak, aby zwykły olej zapewniał im wystarczająco wydajne smarowanie, cóż takiego miałyby te specyfiki poprawić? Że trybiki będą się szybciej kręcić? Że mniej zużywać? A jakie jest tempo zużywania się w samochodach osobowych części silnikowych smarowanych olejem w typowej eksploatacji? 200k km? 300k km? 500k km?
Ba, ja słyszałem opinie, że lepiej olej zmieniać nie tak często jak mówi instrukcja :mrgreen:
To pewnie od jakiegoś mechanika przymierającego głodem ;-)
Podnieść moc silnika to nie jest wielki problem i fabrka to potrafi. Problem jest taki: jaka jest żywotność tak podrasowanego silnika.
Żywotność to jedno, jest jeszcze przyjmowana jakaś tam średnia tolerancja produkcyjna (nie bez powodu czasem jest tak, że w tym samym modelu jeden silnik pójdzie +20 KM, a inny +30 KM), są jeszcze kwestie różnorakich norm czystości spalin (wszelkie Euro-ileś), kwestie kasowania klienta za moc, czy niekonkurowania tańszych silników z droższymi w tym samym modelu i jeszcze parę powodów możnaby znaleźć.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.