Zobacz pełną wersję : Wątek motoryzacyjny, wybór auta, części, pogaduchy o motoryzacji itp.
mac.serafin
25-12-2010, 16:14
Ja mam w mojej a3 silnik 1.6. Nie polecałbym tego silnika, lubi zabrać 10+ (rzadko kiedy udaje mi się zejść niżej) litrów w mieście. Nie jest też jakiś super bez awaryjny no i osiągi też nie wyrywają z butów. Znajomi mają w fabiach i oktawi 1.9 tdi i mogę Ci go polecić, sam byłem bliski zakupu golfa IV z tym silnikiem.
Ja mam jako drugie auto Fokę 1,8TDCi i też*go mogę polecić.
U mnie na "osiedlu" dziś kolejna masakra, o ile ostatnio największe problemy miały auta z tylnym napędem, tak dziś praktycznie wszystkie auta (prócz suv'ów z 4x4) się zakopują i nie mogą wyjechać "z" ani "na" miejsce na parkingu...
Trzeba w poniedziałek zaopatrzyć się w bloczek biletów MZK i pokochać jazdę "wielką szybą" :)
Tak na rozluźnienie tematu polecam obejrzeć OB, zwłaszcza po awarii słuchawek :-)
http://www.youtube.com/watch?v=Nq0kEVjRqow&feature=related
prz3mo, polecam legacy lub forestera :-) ja jestem zachwycony pogodą :-)
prz3mo, polecam legacy lub forestera :-) ja jestem zachwycony pogodą :-)
Nie stać mnie na takie auta :)
Rafał_Sz
25-12-2010, 17:49
Najbardziej ekonomiczny? To proponuję Fiat Panda 1.3 Multijet.Zaprzyjaźniony mechanik (szczery) z ASO Fiata bardzo zachwala ten silnik.
Bo jest to bardzo udana i mało awaryjna jednostka, do tego bardzo oszczędna. Kuzyn który prowadzi sprzedaż używanych silników w ilościach kilkuset miesięcznie mówi że jak ten akurat silnik pada to wina użytkownika, złego paliwa i tyle. A panda z nim to mały demon :-)
Rafał_Sz
25-12-2010, 18:03
Bo jest to bardzo udana i mało awaryjna jednostka, do tego bardzo oszczędna. Kuzyn który prowadzi sprzedaż używanych silników w ilościach kilkuset miesięcznie mówi że jak ten akurat silnik pada to wina użytkownika, złego paliwa i tyle. A panda z nim to mały demon :-)
W F500 wygląda lepiej.
Na pewno, ale nadwozie miśka jest wg mnie bardziej użytkowe. Mam jako 2 auto pandę kupioną w 2004r nówka z salonu, przebieg 175 tys km i poza sprzęgłem po 150 tyś, wahaczami po 100 tys i wymianą pompy paliwa po 120 tys km to autko normalnie się zachowuje, nie bierze oleju, nie stuka nie puka, odpala przy -22, i w tym roku jeszcze się w zaspie nie zakopało :-)
wolałbym Focusa, bo fajnie się prowadzi, ale z dieslem :P
Octavia jest nudna, a TDI będzie hałaśliwy. Foka w benzynie na pewno tą dychę w mieście łyknie, dieslem będzie oszczędniej (a awaryjne chyba nie są)
kamilkamien - Skoda wcale dużo nie pali. U znajomego 1.9 TDI i to czipowaniu spalała 5 litrów w trasie przy średniej prędkości 120-140. Tyle że te pierwsze Octavie strasznie topornie plastikowe są w środku. Deska wręcz przytłacza ogromem plastiku. Zdecydowanie wolałbym foczkę
Foka pali tyle samo, natomiast pod względem trakcji stanowi klasę samą dla siebie. Natomiast Skodzina jest bezkonkurencyjna jeśli chodzi o miejsce w środku i przepastny bagażnik. Kwestia sprowadza się do tego, czy mamy więcej instynktów tacierzyńskich, czy rajdowych.
Ogólni - foka fun z jazdy, skoda mała ciężarówka. Choć foka w kombi też daje radę.
mac.serafin
25-12-2010, 20:27
Co do Pand to także mogę polecić, ojciec ma 4 pandy w firmie i wszystkie działają bez problemu mimo że mają ~200 tysięcy.
Co do Pand to także mogę polecić, ojciec ma 4 pandy w firmie i wszystkie działają bez problemu mimo że mają ~200 tysięcy.
Może i działają, ale komfort jazdy jest znikomy. Jadąc na tylnym siedzeniu czułem się jak na wozie drabiniastym ;-)
Karmel, marudzisz, w 126p na tylnym siedzeniu chyba nie jechałeś :-)
A ja jechałem w maluchu z tyłu, wozem drabiniastym też jechałem, z tyłu z przodu i w środku, więc wiem co piszę :-)
Może i działają, ale komfort jazdy jest znikomy. Jadąc na tylnym siedzeniu czułem się jak na wozie drabiniastym ;-)
To jest zmartwienie tych co jeżdżą z tyłu, bo co kierującego obchodzi.:wink::)
robin102
26-12-2010, 12:47
Jeśli Ford Mondeo z lat 2005-2006 (może 2007) to z jakim silnikiem w dieslu, oby bez awaryjnym i trwałym. Zupełnie nie czaje tematu diesli u forda, generalnie w ogóle nowoczesnych diesli ;).
Podobno jest jakiś 2.0 115KM prymitywny i prosty diesel i jeździ na jakościowo każdym paliwie, a jeśli trochę tej mocy za mało to który wart zakupu ?
Generalnie są TDDi na pompie wtryskowej (patent podobny do PD w TDI) i TDCi na Common Rail - pierwsze lepiej sobie radzą z gnojówką, drugie mają więcej mocy i kultury.
robin102
26-12-2010, 13:28
A z trwałością koła zamachowego, czort wie nie po co dwu masowego ;) które sobie lepiej radzą ?
I czemu to się podobno psuje jak cholera we Fordach ? Co jeszcze w Mondeo jest lipnej trwałości ?
Może ktoś z kolegów przejechał sporo Mondkiem
Czyli dwa rodzaje wtrysku ? na pompie i na szynie ? i do tego różna moce silników.
Na pompie wtryskowej są jakieś mocniejsze niż 115 KM ?
Wydaje mi się, że z dwumasem jest padaka we wszystkich Mondkach, ew. w TDCi większa z uwagi na to, że są chętniej kupowane przez osoby o ciężkiej nodze. A w moim Mondziole 2.0 benzyna to już wogóle miałem z tym wynalazkiem dramat - padło mi ze 3 razy przy okazji psując wszystko wokół.
velaskez
26-12-2010, 13:57
A z trwałością koła zamachowego, czort wie nie po co dwu masowego ;) które sobie lepiej radzą ?
I czemu to się podobno psuje jak cholera we Fordach ? Co jeszcze w Mondeo jest lipnej trwałości ?
Może ktoś z kolegów przejechał sporo Mondkiem
Czyli dwa rodzaje wtrysku ? na pompie i na szynie ? i do tego różna moce silników.
Na pompie wtryskowej są jakieś mocniejsze niż 115 KM ?
U mnie w domu jeździ Mondeo od nowości. 2002. 300tys przebiegu. 130KM TDCI.
Generalnie bardzo fajna bryczka, zrywna. Co do psucia się różnych podzespołów to póki co jakieś 4 lata temu trzeba było wtryskiwacze wymienić, tarcze, klocki, przeguby. Ostatnio sam załatwiłem jeden przegub kręcąc bączki na wybojach:twisted: Pomimo obiegowej opinii samochodów, które się psują, to jak dla mnie to jest dobry samochód.
Co do nowszych, to niestety nie mam doświadczeń;)
PS Z kołem zamachowym nigdy problemu nie było :D
A z trwałością koła zamachowego, czort wie nie po co dwu masowego ;) które sobie lepiej radzą ?
I czemu to się podobno psuje jak cholera we Fordach ? Co jeszcze w Mondeo jest lipnej trwałości ?
Może ktoś z kolegów przejechał sporo Mondkiem
Czyli dwa rodzaje wtrysku ? na pompie i na szynie ? i do tego różna moce silników.
Na pompie wtryskowej są jakieś mocniejsze niż 115 KM ?
Robin, przecież Mondeo wygląda jak trumna.... Mi już stylizacja Zaporożca się bardziej podoba ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://c.wrzuta.pl/wi13707/d2e4c8a8002bd8e947c7138a/0/ford%20mondeo%20st%20220%20virtual%20tuning%20by%2 0ruzyk)
Ja tam bym mógł taką trumnę mieć :mrgreen:
Eee tam..... moim zdaniem nawet wielkie fele i mega niski zawias nie ratują tego auta ;)
Nie pomnę, że to chyba jakaś zabawa w virtual tuning w PS, bo wycięty nieumiejętnie środkowy słupek :-P i wycięta tylko jedna klamka , hehehe...
mac.serafin
26-12-2010, 14:16
Tą trumnę w lewym górnym rogu oczywiście, bo jeśli ta na główny zdjęcia to mam dla Ciebie złą wiadomość...
robin102
26-12-2010, 14:20
.. Mi już stylizacja Zaporożca się bardziej podoba ;)
Miałem miałem, piękna maszyna była, zerżnięta koncepcja z samochodu NSU, a jaka piękna praca silnika :)
Co do Mondeo to podoba mi się czarny, albo srebrny, bo to taki zwykły samochód, duży w środku, na zewnątrz prosta linia, wewnątrz bez fajerwerków, sztywny, twardy, dobrze się prowadzi bo jeździłem wersją combi 2.0 115 KM diesel jakiś tam trochę klekoczący
Zakładam, że to auto będzie dobre do dłuższych podroży jak i jazdy w mieście. Na rynku używanych chyba nie dowartościowany samochód bo za 25-30 tys ciekawe auta się zdarzają. Alternatywą jest oktavia, ale........, sam nie wiem czemu nie ;) lub vectra z 2007-2008, ale nie chciał bym już mieć 4 opla mimo, że żaden mnie nie zawiódł jeszcze, chyba dlatego, że to prymitywne samochody są. Coś innego by się chciało, coś większego :)
Miałem miałem, piękna maszyna była, zerżnięta koncepcja z samochodu NSU, a jaka piękna praca silnika :)
No i chłodzony powietrzem, łapane przez boczne wloty powietrza :) Ja nie miałem, ale jak wspominałem już wcześniej w tym temacie, ubolewam, że nie mam wolnego garażu bo bym sobie kupił jakieś takie stare auto by sobie dłubać i wyjeżdżać nim tylko w niedzielę :)
Tą trumnę w lewym górnym rogu oczywiście, bo jeśli ta na główny zdjęcia to mam dla Ciebie złą wiadomość...
Spoko, może i to autentyk, choć jak się przyjrzeć to jednak obstawiam virtual tuning. Nieważne, nie w moim guście taki "tuning".
Wolę JDM japońców.
Miałem miałem, piękna maszyna była, zerżnięta koncepcja z samochodu NSU, a jaka piękna praca silnika :)
Co do Mondeo to podoba mi się czarny, albo srebrny, bo to taki zwykły samochód, duży w środku, na zewnątrz prosta linia, wewnątrz bez fajerwerków, sztywny, twardy, dobrze się prowadzi bo jeździłem wersją combi 2.0 115 KM diesel jakiś tam trochę klekoczący
Zakładam, że to auto będzie dobre do dłuższych podroży jak i jazdy w mieście. Na rynku używanych chyba nie dowartościowany samochód bo za 25-30 tys ciekawe auta się zdarzają. Alternatywą jest oktavia, ale........, sam nie wiem czemu nie ;) lub vectra z 2007-2008, ale nie chciał bym już mieć 4 opla mimo, że żaden mnie nie zawiódł jeszcze, chyba dlatego, że to prymitywne samochody są. Coś innego by się chciało, coś większego :)
Mondzioły są tanie, bo faktycznie są nieco awaryjne. Są to jednak świetne krążowniki - olbrzymie w środku, o rewelacyjnej trakcji i świetnych hamulcach, nieźle wyposażone i estetycznie zaprojektowane. Swojego - mimo awaryjności i problemów z gazorkiem - uwielbiałem. W długich trasach ideał, na wakacyjne wypady można bylo zabrać ze sobą cały dobytek i zajmował jakie 2/3 bagażniora. A po złożeniu siedzeń robił za ciężarówkę i nawet załadowany po sufit toną papieru szedł jak burza.
robin102
26-12-2010, 21:08
Statystycznie ;) bardziej awaryjne od Vectry czy Oktavi z lat 2006 -2007
ps.
Marcin, a ten diesel na pompie wtryskowej był o mocy większej niż 115KM ? W modelach 2006 czy2007 można spotkać tego diesla ?
Ten TDCi a tylko 115 KM ma ? w czym rzecz ?
http://allegro.pl/ford-mondeo-2007-2-0-tdci-niski-przebieg-sprawdz-i1382905781.html
albo benzyna, tylko penie sporo chłepcze tego paliwa
http://allegro.pl/ford-mondeo-1-8-lift-2005-zarejestrowany-i1373969499.html
Vectra chyba też za jakiś pomnikowy okaz bezawaryjności nie uchodzi, ale trudno mi powiedzieć. Octavia pewnie sypie się najmniej, ale jest prosta jak budowa cepa, mniejsza i niewysilona. Kierując się zdrowym rozsądkiem pewnie najbezpieczniej wziąć Skodzinę - tyle że jest to przerośnięty Golf, a Mondek i Vectra to smoki, które wprowadzono jako coś pośredniego po rezygnacji ze Scorpio i Omegi.
robin102
26-12-2010, 21:30
O tu jeszcze takiego rokującego wygrzebałem ;) i co ?
http://allegro.pl/mondeo-2-0tdci-131km-maxfull-50-tys-km-przebiegu-i1369175313.html
Skoda, właśnie z powodu małego rozstawu osi mi nie bardzo się widzi i ten wygląd przez te potężne zwisy z przodu i z tyłu. Mondeo tak ładnie zaprojektowany jest jak zwykły samochód ;)
Nie jestem obiektywny, bo mimo ciężkich doświadczeń mam cholerny sentyment do Mondeo, ale wygląda cudnie - to jest full-wypas z wszystkimi bajerami (poza nawigacją) i będzie się tym jeździć bajecznie. Wersje po lifcie były już poprawione w stosunku do pierwszych Mk III, ponoć np. wtryski są wytrzymalsze, blacha mniej podatna na korozję - ale lojalnie uprzedzam, że faktycznie może się toto psuć.
Mondek i Vectra to smoki, które wprowadzono jako coś pośredniego po rezygnacji ze Scorpio i Omegi.
Mondek to następca Sierry, Scorpio produkowano równolegle (również z silnikiem Sierry, bo mondzio dostał zdaje się Mazdy).
Mondek to następca Sierry, Scorpio produkowano równolegle (również z silnikiem Sierry, bo mondzio dostał zdaje się Mazdy).
Mondek MkI/II był następcą Sierry, natomiast MkIII został wprowadzony w momencie, gdy zrezygnowano z produkcji Scorpio - w efekcie MkIII jest gabarytowo czymś pośrednim między MkI/II (a MkII to w zasadzie lift MkI), a Scorpio i miał zadowolić jednych i drugich użytkowników. Analogicznie postąpił Opel wprowadzając Vectrę C/Signum i rezygnując z Omegi.
andrzej_suse10
27-12-2010, 01:46
Wielka szkoda, że Opel zrezygnował z Omegi...
Wielka szkoda, że Opel zrezygnował z Omegi...
Zależy jak na to patrzeć - nabywcy Vectry na tym zyskali.
andrzej_suse10
27-12-2010, 02:09
To fakt. Jednak sama Omega była dla mnie świetnym wozem - wielka, wygodna, wnętrze mi się bardzo podobało, z zewnątrz też. Silniki takie jak trzeba :D no i napęd na tył.
Ja tak samo żałowałem Sierry, ale dzięki firmie Ford i jej pomysłowi z rezygnacją z tylnego napędu zacząłem jeździć BMW :D
Tylko chętni na nią byli dopiero jak już straciła na wartości, z drugiej ręki - auta segmentu E niezbyt prestiżowych marek takie jak Omega, Scorpio, XM, Safrane czy 605 nigdy nie cieszyły się specjalnym wzięciem.
W Anglii i w Niemczech Sierra była popularnym wozem.
Ja tak samo żałowałem Sierry, ale dzięki firmie Ford i jej pomysłowi z rezygnacją z tylnego napędu zacząłem jeździć BMW :D
Bez przesady ALF. Ford Transit ma napęd na tył.:smile: Spore pakowne auto.;) I wejdzie w niego zbiornik 500 l LPG.:smile:
W Anglii i w Niemczech Sierra była popularnym wozem.
Odpisywałem andrzejowi_suse10 - Sierra była popularna wszędzie, tyle że nie był to samochód segmentu E ;)
Tylko chętni na nią byli dopiero jak już straciła na wartości, z drugiej ręki - auta segmentu E niezbyt prestiżowych marek takie jak Omega, Scorpio, XM, Safrane czy 605 nigdy nie cieszyły się specjalnym wzięciem.
Bo XM czy 605 to takie dziwne auta są (były). Komfort w starym XM jest jak w luksusowym aucie, ale jak ktoś w tamtych czasach chciał luksus to wybierał np. Merola, bo Citroen prestiżu nie dodawał.
XM to była marketingowa klapa Citroena, z 605 u peugeota było trochę lepiej, ale też bez szału.
Dlatego Peugeot też zrezygnował z rozwijania linii 60x. Z początkiem roku wchodzi model wciśnięty segmentowo pomiędzy 40x i 60x, czyli 508.
robin102
27-12-2010, 12:08
Nie jestem obiektywny, bo mimo ciężkich doświadczeń mam cholerny sentyment do Mondeo, ale wygląda cudnie - to jest full-wypas z wszystkimi bajerami (poza nawigacją) i będzie się tym jeździć bajecznie.
http://allegro.pl/mondeo-2-0tdci-131km-maxfull-50-tys-km-przebiegu-i1369175313.html
Zastanawia mnie w tym egzemplarzu jak wypadnie dynamika, trakcja auta z automatyczną skrzynią biegów i silnikiem diesla ? :) taka chyba dziwna kombinacja i rzadko spotykana. Auto waży pewnie z 1,5 tony, a tu tylko 130 kucyków.
Jakby w mieści zużycie paliwa w spokojnej jeździe nie przekraczało 8 litów ON, a na trasie 6 litrów to trza by brać, chciało by się już automacik mieć i odpoczywać za fajerą :)
ma ktoś diesla z automatem ? ile to stopniowe ten współczesne skrzynie automatyczne są ? 3 czy 4 ?
--------------
A propos Forda Sierry dawno dawno temu pomagałem Wujaszkowi przyprowadzić taką z Niemiec wersja 2,3 D auto miało 12 miesięcy, wyglądało jak nowe i przebieg trochę ponad 100 tys km ! . Kupiliśmy go za śmieszne pieniądze. Wujaszek jeździł chyba z 5 lat dobijając do 200 tys km bez awarii i problemów.
Ja jeździłem Golfem VI z TDI i z automatem. Nie długo co prawda bo auto z wypożyczalni ale ponad 2.000km przejechałem. Rewelacja jak dla mnie. Skrzynia chyba 6cio stopniowa, elastyczna jak cholera z bardzo dobrą kulturą pracy. silnik 2.0 przy redukcji z 6 na 4 przy prędkości 140km/h jeszcze potrafił wgniatać w siedzenia. Oczywiście była możliwość załączenia Tiptronic'a ale wtedy przy pedale wciśniętym w podłogę ciężko zdążyć ze zmianą biegu :) - strasznie krótkie pierwsze 3 przełożenia.
Zastanawia mnie w tym egzemplarzu jak wypadnie dynamika, trakcja auta z automatyczną skrzynią biegów i silnikiem diesla ? :) taka chyba dziwna kombinacja i rzadko spotykana. Auto waży pewnie z 1,5 tony, a tu tylko 130 kucyków.
Jakby w mieści zużycie paliwa w spokojnej jeździe nie przekraczało 8 litów ON, a na trasie 6 litrów to trza by brać, chciało by się już automacik mieć i odpoczywać za fajerą :)
ma ktoś diesla z automatem ? ile to stopniowe ten współczesne skrzynie automatyczne są ? 3 czy 4 ?
Automat jest 5-cio biegowy, a te 130 kucyków ciągnie bardzo żwawo - ścigałem się z takimi swoim lżejszym, benzynowym 2.0 145KM i to zawsze były ciężkie walki na noże i bagnety, diesel zbiera się praktycznie tak samo, ma tylko - jak to diesle - mniejszą prędkość maksymalną. Niestety, paliwożerność przy automacie może poważnie wzrosnąć.
Jakby w mieści zużycie paliwa w spokojnej jeździe nie przekraczało 8 litów ON, a na trasie 6 litrów to trza by brać, chciało by się już automacik mieć i odpoczywać za fajerą :)
ma ktoś diesla z automatem ? ile to stopniowe ten współczesne skrzynie automatyczne są ? 3 czy 4 ?
Nie wiem jak w Fordzie, ale miałem przyjemność pojeździć VW Jetta 1.9 z DSG. A to miało zdaje się drobne 110KM.
Spróbuj takiej kombinacji. TDI z DSG.
Ja zachorowałem i wiem, że kiedyś tego typu rozwiązanie pojawi się u mnei w garażu :-)
EDIT:
No chyba, że pojawi się benzynowe V6. Ale na pewno również z automatem.
Szwagier jeździł takim takim Mondeo służbowym. Wiadomo, wyposażeniowo to tylko niezbędne minimum, ale silnik właśnie ten 130 konny tdci. Oprócz tego jeździł Passatami, Pugami, Avensisami i twierdzi, że ze wszystkich tych aut Mondeo jeździł najlepiej.
Troszkę nie rozumiem, jaki wpływ na trakcję może mieć połączenie diesla i automatycznej skrzyni? Bo na dynamikę jakiś tam jeszcze może mieć (choć to bardziej zależy od skrzyni, niż od silnika).
EDIT:
Ja mam samochód z automatem, półautomatem w zasadzie, bo to DSG, więc nie wiem, czy się łapie... Średnie spalanie mam na poziomie 6,5l. ;-)
Boryszuk
27-12-2010, 13:19
Troszkę nie rozumiem, jaki wpływ na trakcję może mieć połączenie diesla i automatycznej skrzyni? Bo na dynamikę jakiś tam jeszcze może mieć (choć to bardziej zależy od skrzyni, niż od silnika).
Pewnie rozkład masy
No dobra, ale co konkretnie? Automat + diesel cięższy niż benzyna + manual? A jakaż ta różnica będzie (pomijając, że sam klekot jest ciut cięższy), żeby to miało wpływ na trakcję?
Boryszuk
27-12-2010, 13:28
(pomijając, że sam klekot jest ciut cięższy)
Czyżby tylko ciut? Nie dysponuję teraz dokładnymi danymi ale zawsze wydawało mi się, że diesle są sporo cięższe od benzyniaków. Nie od czapy większość diesli ma inne zawieszenie (o innej charakterystyce) niż analogiczne auto z benzyniakiem pod maską.
Dokładnie - rozkład masy wymusza inne rozwiązania konstrukcyjne, inne układy zawieszeń. No i jak jest napęd na przód to tył lekki..
No dobra, zgadza się, klekot jest cięższy od beznyny, co faktycznie kompensowane jest innym zestrojeniem (nie inną konstrukcją) układu zawieszenia samochodu. Natomiast różnica między diesel + manual, a diesel + automat do raptem kilkanaście kilo. Czy z powodu worka karmy dla psa rzuconego do bagażnika czy na przedni fotel zmieniają się jakoś właściwości trakcyjne samochodu? Pytanie pomocnicze. Czy czujecie różnicę w trakcji gdy jedziecie sami i gdy na przedni fotel kogoś zabierzecie? A przecież rozkład masy zmienia się wtedy dużo bardziej, niż o te kilkanaście kilo różnicy między skrzynią manualną i automatyczną.
czasami są inne sprężyny, inne amortyzatory, co dodatkowo zmienia charakterystykę pracy zawieszenia pomiędzy silnikiem z benzyną a gnojówką. Poza tym inaczej się jedzie jak masz masę równomiernie rozłożoną, co czuć dopiero przy ostrzejszych zabawach. Dlatego w rajdówkach stosujemy odważniki wyrównujące wagę kierowcy i pilota.
Pisząc o innym zestrojeniu mam właśnie na myśli inaczej dobrane sprężyny i amorki. Bo przecież sama konstrukcja zawieszenia się nie zmienia.
Buehehe, rajdówki, rajdówkami, ale dupowozy, to chyba inna bajka, nie? Przecież nie wkładasz odważników, żeby skompensować wagę teścia i teściowej, gdy ich wieziesz do siebie na wigilię, nie? Czujesz wtedy, że rozkład masy Twojego samochodu został zachwiany? No raczej nie...
No to tym bardziej nie poczujesz, różnicy między skrzynią manualną i automatyczna, bo różnica w wadze między nimi to kilkanaście kilo (a i tak ta różnica została w fabryce skompensowana właśnie na zawieszeniu). Ja ciągle próbuję nawiązać do tego, o czym kilka postów wyżej napisał Robin.
Boryszuk
27-12-2010, 14:09
Pisząc o innym zestrojeniu mam właśnie na myśli inaczej dobrane sprężyny i amorki. Bo przecież sama konstrukcja zawieszenia się nie zmienia.
Buehehe, rajdówki, rajdówkami, ale dupowozy, to chyba inna bajka, nie? Przecież nie wkładasz odważników, żeby skompensować wagę teścia i teściowej, gdy ich wieziesz do siebie na wigilię, nie? Czujesz wtedy, że rozkład masy Twojego samochodu został zachwiany? No raczej nie...
No to tym bardziej nie poczujesz, różnicy między skrzynią manualną i automatyczna, bo różnica w wadze między nimi to kilkanaście kilo (a i tak ta różnica została w fabryce skompensowana właśnie na zawieszeniu). Ja ciągle próbuję nawiązać do tego, o czym kilka postów wyżej napisał Robin.
Najbardziej różnice w rozkładzie masy czuć w sytuacjach krytycznych czyli na granicy poślizgu itp. A z teściem i teściową tak się raczej nie jeździ, bez nich zresztą pewnie też rzadko ;)
Podejrzewam, że da się wyczuć zmianę prowadzenia auta tylko nikt na subtelne różnice nie zwraca uwagi dopóty, dopóki auto nie prowadzi się jak wóz drabiniasty bo coś się zepsuje.
O odczuwalność różnic trzebaby zapytać kierowcę testowego, który sprawdza auto właśnie pod kątem prowadzenia.
Nierównomierny rozkład masy jest wyczuwalny.. Może nie o kilka kilkanaście kilo, ale 70-100 kg już tak. Ja uważam że dobry diesel nie jest zły. Tylko wymaga jakościowo porządnego paliwa. Silniki obecne to nie stare konstrukcje które spalały nawet przepalony olej z frytek :-)
Podejrzewam, że da się wyczuć zmianę prowadzenia auta tylko nikt na subtelne różnice nie zwraca uwagi dopóty, dopóki auto nie prowadzi się jak wóz drabiniasty bo coś się zepsuje.Dokładnie tak. A nikt o zdrowych zmysłach nie dopuści do tego, żeby auto prowadziło się jak wóz drabiniasty. Chociaż czasem widuję na drogach samochody, w których tylny zawias lata jak Żyd po pustym sklepie. Dla mnie to są kamiakadze....
O odczuwalność różnic trzebaby zapytać kierowcę testowego, który sprawdza auto właśnie pod kątem prowadzenia.Albo rajdowca, dla którego różnica w prowadzeniu wynikająca z takiego, czy innego rozkładu masy, to przełożenie na konkretny zysk lub utratę setnych sekundy.
Dokładnie tak. A nikt o zdrowych zmysłach nie dopuści do tego, żeby auto prowadziło się jak wóz drabiniasty. Chociaż czasem widuję na drogach samochody, w których tylny zawias lata jak Żyd po pustym sklepie. Dla mnie to są kamiakadze....
Najlepsze są auta, które skaczą przez 15min gdy przejadą przez jakąś poprzeczną nierówność ;) Masakra, ale spotyka się co jakiś czas takie wehikuły z takimi amorami na drogach...
robin102
27-12-2010, 15:42
jak to diesle - mniejszą prędkość maksymalną. Niestety, paliwożerność przy automacie może poważnie wzrosnąć.
No, ale Marcinie chyba taki Mondek TDCI 130 KM to te 180km/h powinien wykręcić i na trasie podróżować 140-150 da się ???
5 biegowa skrzynia automatyczna powiadasz, ciekawa sprawa :). Czy rozstaw osi w wersjach MKl czy MKll w porównaniu do MKlll się zmieniał ? czy to ta sam płyta podłogowa co w najstarszych Mondeo ?
MkIII to całkowicie nowa konstrukcja w stosunku do MkI-II i zwiększeniu uległo praktycznie wszystko, moje Mondeo MkIII kombi miało prawie 5m długości (bez kilku centrymetrów), 600l bagażnika, a w środku spokojnie mogło podróżować 5 dorosłych osób, po złożeniu siedzeń wchodziły bodaj dwumetrowe ładunki. 130 konny TDCi nawet z automatem spokojnie pójdzie dwie paki, w trasie można bez problemu ciąć cały czas złotyosiemdziesiąt, auto prowadzi się precyzyjnie jak po szynach, jest niewrażliwe na boczne podmuchy, koleiny, pomniejszą zwierzynę i staruszki na pasach, prędkości wogóle w nim nie czuć (nawet w okolicy dwóch paczek).
Tak jak wspominał kolega - pod względem prowadzenia praktycznie nic w tej klasie z tamtego okresu nie może się znim równać. Na torze TopGear Mondek MkIII 2.0 bena objechał dwulitrowe benzynowe BMW 3-kę, Honię Accord, Toyę Avensis, Jaga X-Type i coś tam jeszcze.
andrzej_suse10
27-12-2010, 16:04
Ja mam samochód z automatem, półautomatem w zasadzie, bo to DSG, więc nie wiem, czy się łapie... Średnie spalanie mam na poziomie 6,5l. ;-)
Nie bardzo. Sprzęgło hydrokinetyczne w klasycznych automatach ma mniejszą sprawność od tych sprzęgieł w DSG które są tak efektywne jak w manualu, DSG jest oszczędniejsze.
No niby tak. Ale gdzieś kiedyś czytałem, że skrzynia manualna pod względem ekonomicznym wypada lepiej od automatu zazwyczaj na torze testowym, gdzie porównanie robi się w bardzo powtarzalnych warunkach, gdy jedzie kierowca, który wie, jak wykorzystać konkretne cechy skrzyni manualnej, które dają tę przewagę itd. A konkluzja tego artykułu była taka, że w normalnych warunkach eksploatacyjnych, tak na co dzień, w korkach, po mieście, z domu do roboty, z roboty do domu, nawet, jak trzeba kawałek na trasie polecieć, to średnio świadomy i średnio uzdolniony kierowca (lub taki, któremu to zwisa) jadąc autem manualną skrzynią spali minimalnie mniej niż jakby jechał autem z automatem. W automacie po prostu wciska pedał gazu i kręci kółkiem. W samochodzie z manualem trzeba pracować sprzęgłem, w odpowiednim momencie je wcisnąć, puścić, w odpowiednim momencie zmienić bieg na odpowiedni itd... Są te wszystkie zasady eco-drivingu, ale na co dzień mało kto z nas z nich czerpie. I tak jeździmy po swojemu. A automat sam wie jak ma jechać, żeby się jak najmniej zużywać, żeby jak najmniej spalić. I w ogólnym rozrachunku wychodzi, że ten automat spali relatywnie niewiele więcej, niż spaliłby samochód ze skrzynią ręczną.
No niby tak. Ale gdzieś kiedyś czytałem, że skrzynia manualna pod względem ekonomicznym wypada lepiej od automatu zazwyczaj na torze testowym, gdzie porównanie robi się w bardzo powtarzalnych warunkach, gdy jedzie kierowca, który wie, jak wykorzystać konkretne cechy skrzyni manualnej, które dają tę przewagę itd. A konkluzja tego artykułu była taka, że w normalnych warunkach eksploatacyjnych, tak na co dzień, w korkach, po mieście, z domu do roboty, z roboty do domu, nawet, jak trzeba kawałek na trasie polecieć, to średnio świadomy i średnio uzdolniony kierowca (lub taki, któremu to zwisa) jadąc autem manualną skrzynią spali minimalnie mniej niż jakby jechał autem z automatem. W automacie po prostu wciska pedał gazu i kręci kółkiem. W samochodzie z manualem trzeba pracować sprzęgłem, w odpowiednim momencie je wcisnąć, puścić, w odpowiednim momencie zmienić bieg na odpowiedni itd... Są te wszystkie zasady eco-drivingu, ale na co dzień mało kto z nas z nich czerpie. I tak jeździmy po swojemu. A automat sam wie jak ma jechać, żeby się jak najmniej zużywać, żeby jak najmniej spalić. I w ogólnym rozrachunku wychodzi, że ten automat spali relatywnie niewiele więcej, niż spaliłby samochód ze skrzynią ręczną.
Jako osobnik, który spędzał dwie, trzy godziny w ruchu miejskim (korki), gdy pierwszy raz przejechałem się automatem, stwierdziłem, że następne i następne i następne auto "użytkowe" (nie rekreacyjne na weekend) będzie z automatyczną skrzynią biegów. A to że pali więcej, to cena jaką płacę, że po godzinie w korku lewa noga jest jak nowo narodzona.;-)
robin102
27-12-2010, 17:48
A to że pali więcej, to cena jaką płacę, że po godzinie w korku lewa noga jest jak nowo narodzona.;-)
Otóż i to :) właśnie z tego powodu poczekam, aż handlarz trochę zmięknie, trochę się zmęczy sprzedawaniem tego Mondeo w automacie i uderzę po niego ;)
Raczej nikt mu go pospiesznie nie będzie wyrywał, bo wiadomo automaty są beeee ;) a dla mnie jak znalazł w długą trasę po Polsce jak i po mieście. Jakaś namiastka luksusu będzie :)
ps.
jakie to koszta rejestracji i opłat wszelakich za takiego 2 litrowego Mondeo sprowadzonego z Niemiec będą ?
Około 2 tys zł musisz liczyć.
To coś kiepsko...moja 520 ma 150 koników i w trasie pali 9 gazu, złożę się, że wyjdzie taniej niż klekot :D
Moje podsumowanie po 3 tygodniach jazdy Octawią ( auto roczne, instalacja sekwencyjna )1,6 na gazie:
Dystans 1600km.
Spalanie gazu 9l x 2,6 = 23,40zł/100km
Na 1600 km daje to 374zł, do tego zużyłem benzynki za 120 zł ( brałem od ojac pełny bak to tak samo oddałem )
Co daje 494zł za 1600km :)
Teraz mój klekot
6,5l x 4,5zł = 29,25zł/100km
Na 1600km = 468zł :)
I tankuję raz na 1000 km a nie jak na gazie co 300km
Nie będę już pogrążał skodziny i pisał o różnicy w mocy :)
robin102
27-12-2010, 18:37
Takie rachunki to pikuś.
Ja sobie podliczyłem, że jeżdżąc swoją Astra G 1,6 16V przez 6 lat przejechawszy nią w sumie blisko 75 tys km z faktur wyszło, że na samą benzynę wydałem 25 tys zł !, pot mnie zalał i złość wzięła, że od początku gazu jednak nie zamontowałem :(
Następny to jakiś chytry diesel jednak będzie mimo, ze się zarzekałem, że diesle to do koparek i statków tudzież lokomotyw się nadają ;)
Jak pojeździłem troszkę kumpla BRAVO zdanie zmieniłem, samochód w trasie umożliwia wyprzedanie "na kwadratowo" co wcześniej tylko znalem z amerykańskich aut.
-----------------------------
Jakby ktoś chciał poczytać o Mondeo i się napalić to tutaj można
http://www.autotesty.net.pl/news/ford-mondeo-mk3-sprawdzona-konstrukcja-ale
lub
http://www.fordclubpolska.org/ford_mondeo3.php?action=2
tarcze hamulcowe po 60 tys do wymiany ? W każdym moim oplu ponad 100tys wytrzymywały
hmmmmm
robin, ja też nie lubiłem klekotów dopóki nie kupiłem pierwszego :)
Ten obecny którym pomykam jest wręcz rewelacyjny, dynamika i elastyczność są niesamowite a spalanie do zaakceptowania;)
robin102
27-12-2010, 19:01
Jarek, a czym teraz jeździsz z dieslem ? i jaki to silnik dokładniej
Jarek, a czym teraz jeździsz z dieslem ? i jaki to silnik dokładniej
BMW e46, 2,0d, 150kM, i z tego co pamiętam to 32o Nm
http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=1920522&postcount=169
pmsphotography
27-12-2010, 19:09
TDCI to dobra jednostka. Jakbys znalazl wersje 2.2 tdci to bylbys jeszcze bardziej zadowolony ;) Choc pamietajmy, ze cena ropy obecnie blizej 5zl bedzie. A spalanie w trasie 9l/100km w silniku 1.6 to chyba troche przesadzone. To mi, mimo turbiny i wiekszej pojemnosci pali duzo mniej ;-)
robin102, wszystko fajnie, ale .....
widzę, że namierzasz się na Mondeo MKIII (żeby nie napisać, że się napalasz).
W 2002r. kopiliśmy nowe mondeo z salonu.
wersja 2.0TDCi 130KM/96kW Trend (doposażona w jakieś czujniki co tam można było ESP itp).
Faktycznie po przesiadce z 406, to to był szok !!!
Rewelacja.
Auto ciągnęło na 5b. od 60km/h, do 230km/h (licznikowe sprawdzone w RFN !!).
W środku miejsca co nie miara.
Rewelacyjnie wygodne przednie siedzenia, tylna kanapa nie najgorsza (choć do francuskiego komfortu jej brakuje), za to ilością miejsca wszystkie autka klasy średnie przeskakuje.
Spalanie 6L w trasie (a wolno nigdy nie jeździłem i nie jeżdżę), w mieście około 8L/100km.
Tak się pięknie zapowiadało.
W pierwszym roku zrobiliśmy tak spokojnie około 40tys km.
.... skończyła się po roku gwarancja.
Ja zobaczyłem, że mamy wykwity przy lusterkach i wyłazi rdza na przednich nadkolach.
Zostaliśmy poinformowani, że nie zrobiliśmy rocznego przeglądu nadwozia (a na przeglądzie byliśmy 2x po 20ty i po 40tys !!
I to się okazało końcem jakiej kol wiek gwarancji u forda.
Oczywiście przez ponad 5 lat serwisowaliśmy w ASO.
Auto sprzedaliśmy .... handlarzowi za około 17tys zł brutto, bo nikt nie chciał kupić auta z udokumentowanym przebiegiem 320tys km po 5 latach.
i klienci mieli rację, by włożyliśmy 2x nowe wtryski, wklejaliśmy 1x tylną belkę, nie pamiętam ile razy było naprawiane przednie zawieszenie, 1 kpl amortyzatorów i chyba z 4 przednie szyby!!!
Po tylu latach powiem, że TEN SILNIK KTÓRYM SIĘ TAK ZACHWYCAŁEM NA POCZĄTKU, OKAZAŁ SIĘ NAJGORSZYM SILNIKIEM Z JAKIM SIĘ SPOTKAŁEM !!!
Nikomu juź nie polecam Mondeo TDCi z silnikiem konstrukcji FORDA.
Do tego bardzo szybko padały klocki i drążki w zawieszeniu.
....
także podsumowując jak chcesz to szukaj TDCi, ale tylko w MKIV gdzie masz sprawdzony i bardzo dobry silnik z koncernu PSA !!
robin102
27-12-2010, 19:10
BMW e46, 2,0d, 150kM, i z tego co pamiętam to 32o Nm
http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=1920522&postcount=169
WOW ! znaczy się prawdziwe auto, zazdraszczam szczerze :)
---------------------------
robin102, wszystko fajnie, ale .....
także podsumowując jak chcesz to szukaj TDCi, ale tylko w MKIV gdzie masz sprawdzony i bardzo dobry silnik z koncernu PSA !!
Jak to z PSA ? francuski silnik we Fordzie ?
że Fordy są na F to wiem, ja mało jeżdżę więc może nie będzie się psuł ;)
Kumpel miał kiedyś escorta rocznik 1995 od nowego z salonu, twierdził, że jest to gorsze auto od każdego fiata, a pracował we fiacie.
Czy Mondeo to nie wiem, ale mam plan na tani luksusowy samochodzik, może Laguna ;)
napiszę podobnie do Jarka; też nie lubiłem klekotów i do tego w automacie:), ale przekonałem się że rynek je baaaardzo lubi:( bo swoją E91 z 3 litrową benzyną, z napędem na 4 kółka i w baaaardzo bogatej wersji z przebiegiem 120.000km ( kupiona w Polsce, pierwszy właściciel, bez zdarzeń losowych, oczywiście serwisowana i posiadająca 4 lata ) nie mogę sprzedać za 70.000PLN ( samo dodatkowe wyposażenie kosztowało 73.500PLN - czyli auto gratis:) ), gdyby to był 330xd to za około 100.000 dawno bym się go pozbył.
Dlatego dzisiaj sobie pomykam dieslem w automacie, nie myślę o gazie a spalanie 12-13l/100km jest w 100% akceptowalne.
no te 330xi też mam-tylko że sobie stoi.
i klienci mieli rację, by włożyliśmy 2x nowe wtryski, wklejaliśmy 1x tylną belkę, nie pamiętam ile razy było naprawiane przednie zawieszenie, 1 kpl amortyzatorów i chyba z 4 przednie szyby!!!
Po tylu latach powiem, że TEN SILNIK KTÓRYM SIĘ TAK ZACHWYCAŁEM NA POCZĄTKU, OKAZAŁ SIĘ NAJGORSZYM SILNIKIEM Z JAKIM SIĘ SPOTKAŁEM !!!
Nikomu juź nie polecam Mondeo TDCi z silnikiem konstrukcji FORDA.
Do tego bardzo szybko padały klocki i drążki w zawieszeniu.
Nie przesadzaj. Jak na przebieg 320 tyś. km to nie było źle. 320 tyś, po polskich drogach i zdziwienie, że trzeba było naprawiać zawieszenie, lub zdziwienie, że zdechł wtryskiwacz.
wkrótce też będę sprzedawać jednego ze swoich klekotów VW Sharan rok 2007 2,0 tdi 140 km przebieg 64 tys. jak ktoś zainteresowany to zapraszam na prv.
Jak to z PSA ? francuski silnik we Fordzie ?
Silniki HDi (PSA czyli Citroen+Peugeot) montują w:
- Citroenach
- Peugeotach
- Fordach
- Volvo
- Maździe
- Jaguarze
- Range Roverze
- Land Roverze
MkIII 2.0 bena objechał dwulitrowe benzynowe BMW 3-kę.
Auta z różnej półki, MkIII z turbo ;)
Moje podsumowanie po 3 tygodniach jazdy
Jarku, a warunki były takie same? Ropę to chyba zakamuflowałeś, bo 4,50 za literka to ja już dawno nie widziałem :D
Auta z różnej półki, MkIII z turbo ;)
Jakie turbo? Same dwulitrowe benzyny bez doładowania, Mondeo zdeklasowało konkurencję:
http://www.youtube.com/watch?v=zEtwUarhw4o
Chcę zmienić motocykl. Może chłopaki doradzicie, bo mam zgryz.
Przez ostatnie 2 sezony jeździłem Yamahą FZ1 Fazer, ale zapragnąłem czegoś do turystki z wałem Kardana ( nie chcę już pakować do kufra smaru do łańcucha jak wybieram się w trasę ). Waham się pomiędzy BMW R1200R, a Hondą VFR1200. R1200GS odpada ze względu na wiele czynników ( za wysoki, nie mój styl - nie jeżdżę off road w ogóle itp. ). Ceny są dość podobne. Za R1200R przemawia kontrola trakcji i elektrycznie regulowana twardość zawieszenia, a za VFR1200: owiewka ( do BMW musiałbym dokupić szybę turystyczną ), sprzęgło antyhoppingowe i prawdopodobnie lepsza jakość wykonania ( bo te niemieckie zabawki od pewnego czasu się psują ).
de Fresz
28-12-2010, 02:15
Chcę zmienić motocykl. Może chłopaki doradzicie, bo mam zgryz.
Przez ostatnie 2 sezony jeździłem Yamahą FZ1 Fazer, ale zapragnąłem czegoś do turystki z wałem Kardana ( nie chcę już pakować do kufra smaru do łańcucha jak wybieram się w trasę ). Waham się pomiędzy BMW R1200R, a Hondą VFR1200.
Duży Fazer stawia poprzeczkę baaaardzo wysoko, bo ciężko o równie zwinny motocykl z małą lokomotywą w ramie – wszystko sensowne do turystyki z kardanem to będą kredensy. R1200R od razu bym skreślił, bo to golas, niby da się (sam robiłem wypady po 4-5kkm), ale po co się męczyć, skoro można wygodniej? Żadna akcesoryjna szyba nie umywa się do fabrycznej owiewki. Z Bum z pozoru fajne są K1200/1300, ale niestety Niemce zaliczyły parę wpadek – a to klękające sprzęgła i skrzynie, a to zacierające się papefki w sprzętach z przebiegiem w okolicach 30kkm – ogólnie coś im nie wyszło w tych modelach, choć jeżdżą (do czasu) miodnie. Niby nowsze są poprawione, ale smrodek pozostał.
IMHO warta rozważenie jest Fujara – nie bez kozery jest uznawana za sprzęt, dla którego strasznie trudno jest znaleźć następcę i ludzie latają na nich długimi latami. Może jeszcze bawarski, tradycyjny król turystyki, czyli RTek. Nowa VFRa prowadzi się specyficznie i warto najpierw wziąź taką na testy, nie każdemu leży jej sposób prowadzenia, ale to jak przy każdym sprzęcie – nigdy nie powinno się kupować motocykla bez jazdy testowej.
Jakie turbo? Same dwulitrowe benzyny bez doładowania, Mondeo zdeklasowało konkurencję:
http://www.youtube.com/watch?v=zEtwUarhw4o
Pisałeś o MkIII TDCi :D Aaaa...i skąd tam wziąłeś BMW? Wstydził byś się mylić merola z bunią ;)
W 2002r. kopiliśmy nowe mondeo z salonu.
wersja 2.0TDCi 130KM/96kW Trend
Faktycznie po przesiadce z 406, to to był szok !!!
Miałem identyczną przesiadkę z 406 ale w 2004r. z sedana na kaszlaka 2.0TDCi 130KM kombi.
Miałem identyczne odczucia. Moc, trakcja, spalanie, pojemność...
W cztery lata zrobiłem 150k.
Padło turbo po 60k, zawór EGR, na szczęście na gwarancji,
po 80k wymieniono uszczelkę przy wałku napędowym bo się "pociła".
Raz w alpach powyżej 2500m zapaliła się jakaś lampka i stracił moc.
I to tyle. Żadnej korozji, kłopotów z wtryskiwaczami, zawieszeniem, czymkolwiek.
Auto poszło w rozlczeniu w salonie, a kupił je jeden z pracowników tegoż salonu.
Ten egzemplarz nastawił mnie bardzo pozytywnie do tej marki jak i do jakości serwisu.
W marcu będzie trzeci Ford :smile:
Jarku, a warunki były takie same? Ropę to chyba zakamuflowałeś, bo 4,50 za literka to ja już dawno nie widziałem :D
Takie same, testy prowadzone od połowy listopada do teraz :)
Skoda ma instalację sekwencyjną i niestety strasznie wolno się dogrzewa, więc elektronika nie przełącz na LPG
ON u mnie pod domem jest po 4,5 :)
Jakbym miał zakamuflowane z jakiejś koparki lub, czegoś podobnego to bym napisał że kosztowało 2,75-3 zł :)
Boryszuk
28-12-2010, 10:36
Aaaa...i skąd tam wziąłeś BMW? Wstydził byś się mylić merola z bunią ;)
Aaaaaa obejrzałeś filmik do końca? :mrgreen:
CZy stawki OC sa podzielone tak :
poniżej 1.0
1.0 - 1.2
1.4 - 1.6
1.6 - 2.0
2.0 i większe
I czy np jesli silnik ma 2.0 ale faktyczna pojemnosc to 2099 (przyklad wyssany z palca) to zaliczony zostanie do kategorii 1.6-2.0 czy juz powyzej 2 litrow ?
Boryszuk
28-12-2010, 10:47
nie pamiętam dokładnie grup ale jeśli już to wyglądały one
do 0.999
1.0-1.1999
1.2-1.599 itp.
Czyli na przykład (z życia) 2.0 w Saabie zalicza się do klasy poniżej 2.0 bo ma bodajże 1998ccm
Nie wiem jakie dokładnie zrobili postępy po liftingu w 2003r, z silnikami 2.0TDCi, ale ja już miałem zakładane w 2006 nowe wtryski i to tzw "cienkie" czy "długie" (nie pamiętam określenia na nowy typ wtrysku) i one też nie okazały się lepsze.
A pady po 110tys km !!!
Gdyby nie ten silnik, to bym bardzo mógł polecić ten model.
Pozdrawiam.
Ps:
Czy wiecie który z VANow, poza Sharanem i Alhambrą występował z możliwością napędu 4x4?
Tak pytam o używane 3-4letnie auta.
Ps:
Czy wiecie który z VANow, poza Sharanem i Alhambrą występował z możliwością napędu 4x4?
Tak pytam o używane 3-4letnie auta.
Scenic jest też w wersji 4x4.
Popatrz na większe suwy, może tam coś znajdziesz dla siebie.
de Fresz
28-12-2010, 11:56
Pacifica i R classe
Pisałeś o MkIII TDCi :D Aaaa...i skąd tam wziąłeś BMW? Wstydził byś się mylić merola z bunią ;)
BMW 3 wykręcił 1:43, jest na samym końcu tego pogromu :mrgreen:
BMW 3 wykręcił 1:43, jest na samym końcu tego pogromu :mrgreen:
Akurat takie testy są tak samo obiektywne jak sam Clarkson.:wink: I są zupełnie pozbawione sensu, jak wiekszość testów i opinii dziennikarzy, przeprowadzonych dla uciechy widzów.:-)
Akurat takie testy są tak samo obiektywne jak sam Clarkson.:wink: I są zupełnie pozbawione sensu, jak wiekszość testów i opinii dziennikarzy, przeprowadzonych dla uciechy widzów.:-)
A już myślalem, że tylko ja uważam Top Gear za program rozrywkowy, nastawiony głównie na dobre show :)
Faktem jest, że z tych aut Mondeo ma ponoć najlepsze prowadzenie, ale różnice między nim a Accordem są kosmetyczne. Tak samo jak kosmetyczna przewaga Accorda nad Mondeo w kwestii komfortu.
Scenic jest też w wersji 4x4.
No niestety to za stary model.
Ja tak szukam max z 2006r.
...
Przy obecnych warunkach pogodowych, zacząłem się bardzo poważnie zastanawiać nas jakimś przestronniejszym SUVem.
Niestety ceny są bardzo wysokie :(
Ps:
A co macie ma myśli pisząc, bym się zastanowił nad większym VANem?
Żony kuzynka ma (pani weterynarz) i faktycznie jest bardzo dobra takcyjnie (jak na SUVa), ale mała w środku.
A ja mam 3 dziecko w drodze i potrzebuję czegoś co pomieści spokojnie 5 osób.
Bardziej zastanawiam się czy nie C-RV (ta obecna).
Choć ceny mnie przerażają.
Honda strasznie się ceni.
Dochodzi do takiego absurdu, że za 3 letnia Hondę mam zapłacić niemal tyle co za nową KIĘ Sportage !!!
Akurat takie testy są tak samo obiektywne jak sam Clarkson.:wink: I są zupełnie pozbawione sensu, jak wiekszość testów i opinii dziennikarzy, przeprowadzonych dla uciechy widzów.:-)
Tak se zawsze można tłumaczyć. Fakty są jednak takie, że awaryjność-awaryjnością, ale jeśli chodzi o trakcję i hamulce (niezwykle istotne przy tego typu zabawach) to Mondzioł naprawdę jest całkiem niezły ;)
Faktem jest, że z tych aut Mondeo ma ponoć najlepsze prowadzenie, ale różnice między nim a Accordem są kosmetyczne. Tak samo jak kosmetyczna przewaga Accorda nad Mondeo w kwestii komfortu.
Kosmetyczna-niekosmetyczna - wziął w dupsko konkretnie i to mimo zdecydowanie mocniejszego silnika :mrgreen:
Tak se zawsze można tłumaczyć. Fakty są jednak takie, że awaryjność-awaryjnością, ale jeśli chodzi o trakcję i hamulce (niezwykle istotne przy tego typu zabawach) to Mondzioł naprawdę jest całkiem niezły ;)
Tylko, że ostatecznie okazuje się, że trakcja i hamowanie są niebywale zależne od "operatora auta".:-)
Kosmetyczna-niekosmetyczna - wziął w dupsko konkretnie i to mimo zdecydowanie mocniejszego silnika :mrgreen:
Nazywaj to sobie jak chcesz. Dla mnie ten test o niczym nie świadczy :-P
Z tych aut, które były poddane temu testowi Mondeo wziąłbym na samym końcu.
Przy obecnych warunkach pogodowych, zacząłem się bardzo poważnie zastanawiać nas jakimś przestronniejszym SUVem.
Niestety ceny są bardzo wysokie :(
"Przestronniejszy SUV" to trochę jakby oksymoron. Jak faktycznie chcesz coś dużego 4x4 to weź Superba kombi.
Subaru Legacy lub Legacy Outback. :-)
Nazywaj to sobie jak chcesz. Dla mnie ten test o niczym nie świadczy :-P
Z tych aut, które były poddane temu testowi Mondeo wziąłbym na samym końcu.
Dla mnie twoja opinia też o niczym nie świadczy - ja to autko miałem i poznałem je aż za dobrze :p
Dla mnie twoja opinia też o niczym nie świadczy - ja to autko miałem i poznałem je aż za dobrze :p
Miałeś Mondeo, a nie miałeś bezpośredniego porównania z tymi, z którymi on w tym teście konkurował (a chyba o tym rozmawiamy), więc porównania nie masz ani ty ani ja.
Accordem jeździlem, Mondeo nie i.. nie chcę :-P
Fordy za to się łatwo naprawia (jak się wpadnie w dziurę) :)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/03/Przygody_Escorta_01-1.jpg
źródło (http://fotoblog.marchewka.waw.pl/rozne/Przygody_Escorta_01.jpg)
Miałem (mam) 3 - Fiesta, Escort, Focus. Mam nadzieję, że 4 mieć nie będę :D
Najlepsze autko jakie miałem to Mazda 323 GTX (http://pl.wikipedia.org/wiki/Mazda_323_GTX) 4x4 1,8l turbo 180KM
Dla mnie twoja opinia też o niczym nie świadczy - ja to autko miałem i poznałem je aż za dobrze :p
No właśnie-autko.:-P Auta zaczynają się od 3.0
Miałeś Mondeo, a nie miałeś bezpośredniego porównania z tymi, z którymi on w tym teście konkurował (a chyba o tym rozmawiamy), więc porównania nie masz ani ty ani ja.
Accordem jeździlem, Mondeo nie i.. nie chcę :-P
Accordem to ja też jeździłem i... nie chcę :p
No właśnie-autko.:-P Auta zaczynają się od 3.0
Jak dla mnie Auta zaczynają się od ok. 300KM - pojemność to kwestia drugorzędna :p
Accordem to ja też jeździłem i... nie chcę :p
hehehehe....
hmm... a jeździłeś motorowerem Komar, sztywniakiem, na pedała, ze sprzęgłem "w ręku"? :-P
Jak dla mnie Auta zaczynają się od ok. 300KM - pojemność to kwestia drugorzędna :p
Hummer H1 6.2 L V8 diesel ma tylko 150KM, a prawie 600 Nm. To jest coś, a nie "suszarki" powyżej 300 KM.:p
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://vandam4x4.nl/components/com_virtuemart/shop_image/product/25e9199910f13f01026205475349da57.jpg)
Generalnie lubię auta, którymi można po innych przejechać jak po kapslu od piwa.:-)
IMHO warta rozważenie jest Fujara – nie bez kozery jest uznawana za sprzęt, dla którego strasznie trudno jest znaleźć następcę i ludzie latają na nich długimi latami. Może jeszcze bawarski, tradycyjny król turystyki, czyli RTek. Nowa VFRa prowadzi się specyficznie i warto najpierw wziąź taką na testy, nie każdemu leży jej sposób prowadzenia, ale to jak przy każdym sprzęcie – nigdy nie powinno się kupować motocykla bez jazdy testowej.
FJR jeździłem, ale wersją z automatycznym sprzęgłem. Nie podobało mi się szarpanie podczas ruszania. Poza tym sprzęt jest wybitnie ciężki i trudno się nim manewruje. Wczoraj przymierzyłem się w salonie do nowej VFR1200. Moto wydaje się być lepiej wyważone i trochę jednak lżejsze. Proponowano mi nawet jazdę testową, ale ze względu na śnieg i tak by nic do sprawy nie wniosła.
Masz może jakieś doświadczenia z jazdy VFR ?
Hummer H1 6.2 L V8 diesel ma tylko 150KM, a prawie 600 Nm. To jest coś, a nie "suszarki" powyżej 300 KM.:p
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://vandam4x4.nl/components/com_virtuemart/shop_image/product/25e9199910f13f01026205475349da57.jpg)
Generalnie lubię auta, którymi można po innych przejechać jak po kapslu od piwa.:-)
na cholerę taki wielki silnik; bumia w wersji 4.0 ma pojemność 3l, 2 turbiny, 306KM, 650Nm i to też jest diesel:)
Najlepsze autko jakie miałem to Mazda 323 GTX (http://pl.wikipedia.org/wiki/Mazda_323_GTX) 4x4 1,8l turbo 180KM
Oj ta Mazda to cudenko jest. Mialem taka tylko ta slabsza wersje z napedem na jedna os. Niestety tylko 137 kucy ale i tak Octavie 1.9 po czipowaniu objezdzala z prawej, z lewej i w kazda inna strone. 180 km i 4x4 to juz jest niebiezpieczny potwor przy tej masie auta.
A ja tak sobie czytam o tych Fordach i innych i pomimo ze juz pytalem na forum o wybor pomiedzy Foczka I a Megi II to nadal mam watpliwosci. Serce jest za Megi, rozum podpowiada foczke.... Jak patrze to Mondeo tez sie da kupic w okolicach 15.000 z rocznikow 2003-2004. Na upartego moze jakas Corolke. Tylko Mondeo wielkie jest i w sumie mi taka landara nie potrzebna. Corolka z kolei choc pewnie duzo mniej zawdona niz Megi i foka razem wziete to jakos nie przemawia do mnie stylizacja. Na niemce zadne nawet nie patrze bo sa przereklamowane i nie sa, moim zdaniem, warte tych pieniedzy za ktore w Polandzie sa sprzedawane. Za komuny chyba bylo prosciej wybrac samochod :)
de Fresz
28-12-2010, 14:13
FJR jeździłem, ale wersją z automatycznym sprzęgłem. Nie podobało mi się szarpanie podczas ruszania. Poza tym sprzęt jest wybitnie ciężki i trudno się nim manewruje.
Jak chcesz turystyczny sprzęt z kardanem, to i tak nie uciekniesz od masy 250+. Najlżejsza będzie Buma K12/1300S, reszta z paliwem zbliża się do trzech stówek. Ale nie ma co demonizować, da się tym po winkielkach pośmigać. Przejedź się jeszcze Fujarą z normalną skrzynią, osobiście wzdrygam się z obrzydzeniem na wszelkie automagiczne wynalazki w motocyklach (zresztą większość samochodowych też). No i pozostaje jeszcze GTR od Kawałsraki ;-) ale niektórzy z zasady nie lubią tej firmy, a i o wadze piórkowej mowy tu nie ma.
Masz może jakieś doświadczenia z jazdy VFR ?
Z 1200 niestety nie. Byłem na imprezie motocyklowej, gdzie zaprzyjaźniony diler przytargał testową sztukę. Sam nie dałem rady wytrzeźwieć ;-) ale paru znajomych się przewiozło i odczucia były bardzo mieszane - od peanów zachwytu, po grymas totalnej porażki.
A wie ktoś czy Civic VII (hatchback, po liftingu) ma komputerek (np spalanie itp) standardowo w wyposażeniu? Czy to było zależne od wersji wyposażenia?
Byłem na imprezie motocyklowej, gdzie zaprzyjaźniony diler przytargał testową sztukę. Sam nie dałem rady wytrzeźwieć ;-) ale paru znajomych się przewiozło i odczucia były bardzo mieszane - od peanów zachwytu, po grymas totalnej porażki.
Imprezki zazdroszczę :). Kurcze jak tu się przejechać jak śnieg dookoła?
Chciałbym z drugiej strony kupić moto zimą ze względu na ceny. Ostatnio 2 lata temu jak kupowałem FZ1 ( początek grudnia ) dostałem piękne rabaty.
CZy stawki OC sa podzielone tak :
poniżej 1.0
1.0 - 1.2
1.4 - 1.6
1.6 - 2.0
2.0 i większe
I czy np jesli silnik ma 2.0 ale faktyczna pojemnosc to 2099 (przyklad wyssany z palca) to zaliczony zostanie do kategorii 1.6-2.0 czy juz powyzej 2 litrow ?
2,0-2,5
Jest jaszcze stawka powyżej 2,5. Liczy się co do centymetra, więc 2099 będzie w grupie 2,0-2,5.
I właśnie dlatego wielu kierowców zamiast kupować uturbione 2,5 kupuje 4,4 :D
robin102
28-12-2010, 18:42
A ja ma takie małe pytanie jak się zachowuje auto przednionapędowe powiedzmy rzeczony Mondeo TDCi z automatyczną skrzynią na śliskiej nawierzchni, np jak z zaspy trzeba wyjechać jakiejś, czy brei śniegowej, jak dawkuje moment obrotowy i jak go rozkłada na poszczególne koła.
I właśnie dlatego wielu kierowców zamiast kupować uturbione 2,5 kupuje 4,4 :D
No wiesz.... u mnie to jest raczej kwestia zmieszczenia sie ponizej 2000 :)
I tak sobie szukam i czytam i doszedlem do wniosku ze czy to Megi, czy Foka czy Alfa czy inne Volvo to psuje sie dokladnie wszystko. Czytajac rozne portale oceny roznych aut sa suma sumarum bardzo do siebie zblizone. Wiec chyba trzeba bedzie ostatecznie rzucic moneta :)
mac.serafin
28-12-2010, 18:47
Nie wiem czy skrzynia DSG może być traktowana jako automat, Odpowiem Ci na przykładzie Passata B6 z DSG. Niestety apaale nie ma z tym jakiś super problemów. Zawsze możesz włączyć manual i dawkować moc nożnie.
No właśnie-autko.:-P Auta zaczynają się od 3.0
Dokładnie do tych samych wniosków doszedłem :D Dobry, duży, nieuturbiony i niewysilony silnik daje gwarancję długiej i bezawaryjnej jazdy...a do tego ten dźwięk :D
Dokładnie do tych samych wniosków doszedłem :D Dobry, duży, nieuturbiony i niewysilony silnik daje gwarancję długiej i bezawaryjnej jazdy...a do tego ten dźwięk :D
I miły uśmiech na stacji benzynowej ;-)
Żony kuzynka ma (pani weterynarz) i faktycznie jest bardzo dobra takcyjnie (jak na SUVa), ale mała w środku.
A ja mam 3 dziecko w drodze i potrzebuję czegoś co pomieści spokojnie 5 osób.
Bardziej zastanawiam się czy nie C-RV (ta obecna).
Choć ceny mnie przerażają.
Honda strasznie się ceni.
Dochodzi do takiego absurdu, że za 3 letnia Hondę mam zapłacić niemal tyle co za nową KIĘ Sportage !!!
poszukaj VW Sharana z napędemna 4 kapcie( ciężko bo nie chcą się ich pozbywać) 5 dorosłych osób podróżuje Szarikiem naprawdę komfortowo a i na bagaż jest fura miejsca.
Honda CR V - cóż bagażnik w porównaniu do Sharana to go niema (prawie) podróżując w 4 osoby jest Ok ale 5 to już porażka.
Honda ma napęd na przód i tył odpala kiedy mu się chce lub to potrzebne.
Sharan diesel 2,0 140 km przy średniej prędkości przelotowej 120km/h z 4 osobami + bagaże spalanie 8,3 l. w lecie
Honda 2,2 diesel 150 km - średnia z trasy 79 km/h auto puste tylko kierownik, średn ie spalanie 7,3 l - połowa grudnia.
Nie dawno gdzieś czytałem na necie o Hondzie że ma tyle schowków że można się spakować i bagaży nie będzie - BZDURA na resorach, schowki może i są ale kur.... na aspirynę.
w sharanie w samym kokpicie są 3 porządne schowki w jednym jest klima i wchodzą 2-3 puszki z napojami, w drzwiach małe zamykane i normalne otwarte, niemiec bije na głowę japońca.
Ze względu na miniejszy rozstaw osi w hondzie o ponad 20 cm niż w sharanie jest mniej miejsca wewnątrz a co za tym idzie sprawia wrażenie bardziej przytulnego i komfortowego ale oba auta w trasie są naprawdę wygodne.
Jednak gdybym miał kupić znowu brał bym Sharana po raz drugi, niestety zrobiłem sobie mikołaja i kupiłem hondę.
Jest jeszcze kilka rzeczy które wkurzają w aucie za 150 tys- np. brak możłiwości włączenia świateł na stałe lub w momencie uruchomienia silnika, brak BT, brak siłowników pod maską tylko jakiś kurna drut, bagażnik jest nie wyłożony wykładziną(boki) tylko goły plastik itd.
Za tę kasę lepiej brać Kia Sportiga jest porównywalna i gwaranca na 7 lat.
I miły uśmiech na stacji benzynowej ;-)
Ja się zawsze miło uśmiecham ;)
A wbrew pozorom (sam jestem zaskoczony) wynik spalania tych silników wcale nie są takie powalające jak wcześniej myślałem. Średnie spalanie (80% miasto) na poziomie 13,3l za 1,5 roku jazdy dla silnika 4,4l to nie jest jakiś porażający wynik.
nieuturbiony
Co jak co ale turbina jest super. Radocha z przyśpieszenia w uturbionej benzynce nie do opisania! :D
Moje 6,5 do setki wystarczy :D
Moje 6,5 do setki wystarczy :D
Moje 6,3 do setki z 1,8l też mi wystarczało :D
I miły uśmiech na stacji benzynowej ;-)
wlasciciela stacji... ;)
wlasciciela stacji... ;)
Raczej Urzędu Skarbowego ;)
Moje 6,5 do setki wystarczy :D
Moje 11s z 82KM i 1,5 litra diesla też wystarczy. Jak na to w jakiej ciężarówce ten silnik siedzi. :razz:
A co, jak po 10s z przodu wyjedzie TIR? ;)
Na co dzień jeżdżę nim raczej wolno (znacznie wolniej niż 520), ale w czasie wyprzedzania mam ten komfort, że po wciśnięciu gazu autko mi teleportuje przed wyprzedzany obiekt :D
No i to, co w tym aucie wywiera (oprócz silnika) największe wrażenie, to hamulce. 3 tygodnie uczyłem się tym hamować żeby nie rozbijać sobie głowy o kierownicę.
Dzięki polo.
Co do Sharana coraz bardziej się do niego przekonuje.
Sam mam kupiony dla pracowników Sharana 2.0b z 1996r.
Niestety ten z początków produkcji wykonany jest kiepsko.
Za to ostatnio jechałem taksówką z 2004r i widziałem wyraźny postęp.
Także dziękuje za opinie i zobaczę co znajdę.
Może np ze Szwajcarii, bo tam podobno jest sporo aut z napędem 4x4 i do tego są zadbane.
Rafał_Sz
29-12-2010, 10:32
Zdecydowanie polecam zakup auta ze Szwajcarii. W większości są serwisowane w ASO i bogato lub perwersyjnie bogato wyposażone. Niestety (lub dla niektórych stety;)) diesel i małe pojemności silnika w Szwajcarii są be i fe. Tylko, że drożej niż od Turka z Niemiec.
A macie jakieś sprawdzone strony tych pięknych, szwajcarskich autek na sprzedaż?
robin102
29-12-2010, 18:54
No dobra fani motoryzacji.
Powiedzcie bo wcześniej pytałem, jak wygrzebywać się autem z automatyczną krzynką z zaspy czy błota.
Za manualem to se trochę do przodu trochę do tyłu, znów do przodu, rozbujam gablotę jej masą i jakoś wyjdzie, a automacikiem jakie są na to sposoby ?
Niestety albo wyjedzie albo nie. Miałem automat, ale patentu żadnego nie udało mi się wynaleźć. :(
mac.serafin
29-12-2010, 19:14
Można wyjść z samochodu i go samemu popchać, ale jest ryzyko że skończy się to tak:
j6yX70Ce9VY
:D
Rafał_Sz
29-12-2010, 20:40
No dobra fani motoryzacji.
Powiedzcie bo wcześniej pytałem, jak wygrzebywać się autem z automatyczną krzynką z zaspy czy błota.
Za manualem to se trochę do przodu trochę do tyłu, znów do przodu, rozbujam gablotę jej masą i jakoś wyjdzie, a automacikiem jakie są na to sposoby ?
Podobnie. W automacie nie spalisz sprzęgła, jednak nie powinno się szybko przełączać między D i R. Dobry automat delikatniej przenosi moment obrotowy - łatwiej jest trzymać przyczepność. Ja w swoim aucie próbuję w pierwszej kolejności delikatnie ruszyć, jak to nie pomaga to wyłączam kontrolę trakcji i "podłoga". Wtedy w jednej chwili koła dotykają asfaltu.
Boryszuk
29-12-2010, 20:48
Dobry automat
Toż to oksymoron jest ;)
Powiedzcie bo wcześniej pytałem, jak wygrzebywać się autem z automatyczną krzynką z zaspy czy błota. Za manualem to se trochę do przodu trochę do tyłu, znów do przodu, rozbujam gablotę jej masą i jakoś wyjdzie, a automacikiem jakie są na to sposoby ?
Automatem też można nieco rozbujać, cyklicznie N-D, lub N-R. Kwestia wyczucia momentu załączania napędu. Faktem jest, że jest to dużo trudniejsze niż manualem i sztuką jest nie pogarszanie sytuacji. Trzeba też pamiętać aby się bez sensu nie zakopać, co jest tak samo trudne. Mając ASB i jeszcze na dodatek napęd na lżejszą tylną oś, tą drugą umiejętność trzeba opanować w stopniu niemal godnym kierowców off-roadowych. Ale się da. Ja mam od zawsze automaty i tylnonapędowe i przejeżdżam dookoła zakopanych SUV'ów. :mrgreen:
wyłączam kontrolę trakcji i "podłoga". Wtedy w jednej chwili koła dotykają asfaltu.
Jasne, szczególnie w wypiłowanej oponą lodowej misce... Z opresji się wyjeżdża tym wolniej, im gorzej idzie. Jak się koło obróci w miejscu choć 1/2 obrotu a auto nie drgnie, możliwość eleganckiego wyjechania zmniejsza się z każdym obrotem. W takich sytuacjach trzeba "bujać" i łapać przyczepność, wszystko na minimalnych obrotach.
jak to nie pomaga to wyłączam kontrolę trakcji i "podłoga". Wtedy w jednej chwili koła dotykają asfaltu.Szczególnie, gdy pod śniegiem nie ma asfaltu, albo śniegu jest dużo... Auto elegancko siada miską/mostem na śniegu i kółka obracają się w miejscu.
Automatem też można nieco rozbujać, cyklicznie N-D, lub N-R.
Nie jest to dobry pomysł, bardzo źle wpływa to na skrzynie. Automat jest po to, by pracował sam. Dlatego też nie powinno się zmieniać na N w trakcie postoju na światłach tylko stać na hamulcu. ;)
Nie jest to dobry pomysł, bardzo źle wpływa to na skrzynie.
Ja to wiem, ale chyba jak się da, to trzeba sobie poradzić a nie wzywać pomoc drogową bo to, och, straszne, zaszkodzi skrzyni. ;)
Ja to wiem, ale chyba jak się da, to trzeba sobie poradzić a nie wzywać pomoc drogową bo to, och, straszne, zaszkodzi skrzyni. ;)
Jasne. Ale jeśli istnieje tylko taka możliwość to lepiej sobie radzić w inny sposób. ;) I druga rzecz - automaty starego typu nie nadają się do tzw. katowania. Sprawdzone. :oops:
Ale jeśli istnieje tylko taka możliwość to lepiej sobie radzić w inny sposób. ;)
Szczerze mówiąc jak mi auto "siądzie" to wolę bujnąć skrzynią niż wyłazić na mróz. Jak się przedwcześnie skończy jej żywot to jej strata, pewne że następnego auta z tej firmy nie kupię. :)
I druga rzecz - automaty starego typu nie nadają się do tzw. katowania. Sprawdzone. :oops:
Miałem automaty w różnych autach od rocznika 1981 do najnowszych i wszystkie eksploatuję tak samo. Serwisowanie w terminie ale i jak trzeba to używam "nienormatywnie". Działały stare i działają nowe.
automaty starego typu nie nadają się do tzw. katowania. Sprawdzone. :oops:
Aaa i trzeba pamiętać, że ASB jak pracuje to się grzeje i nie ma nic wspólnego z temperaturą silnika. Przy nieumiejętnym traktowaniu można np zagotować olej. ASB jest dla ludzi świadomych co to jest, jak działa i potrafiących się nią posługiwać w każdej sytuacji. To nie prymitywne tryby dla pospólstwa. ;)
Jasne, szczególnie w wypiłowanej oponą lodowej misce... Z opresji się wyjeżdża tym wolniej, im gorzej idzie. Jak się koło obróci w miejscu choć 1/2 obrotu a auto nie drgnie, możliwość eleganckiego wyjechania zmniejsza się z każdym obrotem. W takich sytuacjach trzeba "bujać" i łapać przyczepność, wszystko na minimalnych obrotach.
Bajki Waść piszesz, bo nie wiesz o jakiej mocy mówisz. :D Zawsze, czy to na lodzie, czy w kopnym śniegu (a obaj z rsz jeździmy w górach) metoda Rafała (najpierw delikatnie z DSC, a jak nie daje rady, podłoga) działała. Ale do tej drugiej części metody trzeba mieć czym depnąć. Zadziała tylko przy dużej mocy i odpowiednim momencie.
Druga część metody wam działa, bo macie zeszperowane dyfry
Bajki Waść piszesz, bo nie wiesz o jakiej mocy mówisz. :D Zawsze, czy to na lodzie, czy w kopnym śniegu (a obaj z rsz jeździmy w górach) metoda Rafała (najpierw delikatnie z DSC, a jak nie daje rady, podłoga) działała. Ale do tej drugiej części metody trzeba mieć czym depnąć. Zadziała tylko przy dużej mocy i odpowiednim momencie.
220KM, 300Nm wystarczy? Ewentualnie 330KM i 520Nm? A co do metody proponuję popatrzeć jak się jeździ w terenie. Tylko nie błotołazami na Islandii. :)
Druga część metody wam działa, bo macie zeszperowane dyfry
Tym bardziej szpera pomaga w wydostaniu się, tylko po co tracić resztki przyczepności w kole które ma poślizg? Wyjeżdżanie zakopanym autem to sztuka wymagająca delikatności. Zawsze powoli wyjdzie się szybciej i bardziej elegancko niż piłując opony.
Daleki sąsiad ma 540i i wkurza mnie jak rano nie może przy odwilży z lekko roztopionego śniegu/lodu ruszyć i robi właśnie metodę podłogową. W końcu mu się udaje, ale akurat jak mnie już obudzi :twisted:
Boryszuk
29-12-2010, 23:28
Zadziała tylko przy dużej mocy i odpowiednim momencie.
Jeśli koło się kręci w miejscu to znaczy, że moc jest wystarczająca (wręcz za duża). A da się to i maluchem zrobić.
Dlaczego przy starcie na zawodach zawodnicy nie palą gumy jak popaprani tylko starają się ruszyć z minimalnym uślizgiem kół? Bo wtedy na asfalt przekazywany jest największy moment, właśnie na granicy uślizgu kół. Jak tylko koła się uślizgną to siła tarcia drastycznie spada. A lód jest w stanie przyjąć jednak trochę mniej niż asfalt.
To o czym Wy mówicie to przypadek kiedy już prawie auto wyjechało z zaspy, kiedy trzeba je popchnąć jeszcze tylko odrobinkę. Wtedy rzeczywiście stopienie lodu ma sens. Ale jeśli w odpowiednim momencie odejmiesz nogę z gazu tak żeby nie smażyć opony to też wyjedziesz, podejrzewam że nawet minimalnie szybciej niż z butem w podłodze.
Daleki sąsiad ma 540i i wkurza mnie jak rano nie może przy odwilży z lekko roztopionego śniegu/lodu ruszyć i robi właśnie metodę podłogową. W końcu mu się udaje, ale akurat jak mnie już obudzi :twisted:
Jak się nie umie wyjechać to się właśnie tak robi.
Wtedy rzeczywiście stopienie lodu ma sens.
Należy zawsze zakładać że lód jest gruby bo zawsze istnieje prawdopodobieństwo że nie "dopiłujemy" się asfaltu a z każdym obrotem kół maleje przyczepność.
Ale jeśli w odpowiednim momencie odejmiesz nogę z gazu tak żeby nie smażyć opony to też wyjedziesz, podejrzewam że nawet minimalnie szybciej niż z butem w podłodze.
O to to... wielu rozradowanych że ruszył, dodają gazu, a tak naprawdę trzeba go ująć. W śniegu takim że rozgarnia się go zderzakiem, jedzie się pyrkocząc na wolnych obrotach a niedoświadczeni stoją i wyją.
Dodatkowo odnośnie słuszności metody, dlaczego układ kontroli trakcji odejmuje moment? Gdyby metoda podłogowa byłaby dobra to by dodawał. ;)
Nie dziw mu się...w 540 są podwójne szyby (jak w nowoczesnych oknach) i silnik słychać po przekroczeniu 5000 obrotów :)
A co do metody proponuję popatrzeć jak się jeździ w terenie.
Zawsze powoli wyjdzie się szybciej i bardziej
Jeździłem w terenie nawet 30 lat temu i co nieco wiem na ten temat :) Tyle, że teren to inne przełożenia, inne momenty i inne zawiechy.
Z tym zawsze, to bym uważał ;)
Dodatkowo odnośnie słuszności metody, dlaczego układ kontroli trakcji odejmuje moment? Gdyby metoda podłogowa byłaby dobra to by dodawał. ;)
Gdyby metoda była dobra, to auto by wyjechało i nie trzeba by DSC wyłączać ;) Żeby było śmieszniej, nawet instrukcja obsługi przewiduje taki przypadek i każe wyłączyć DSC :D
Jeździłem w terenie nawet 30 lat temu i co nieco wiem na ten temat :) Tyle, że teren to inne przełożenia, inne momenty i inne zawiechy.
Ale metody takie same. Te właściwe, bo zawsze są entuzjaści ładowania się z dużą prędkością w bagno. A nóż przejedzie... Sztuka jazdy terenowej i quasi-terenowej osobówką w takich warunkach jak teraz, to kontrola w każdym momencie. A kontrola to również możliwość w każdej chwili cofnięcia do stanu sprzed chwili bo sytuacja może być patowa. Nie popieram jazdy na żywioł. Pewnie dlatego jak pisałem wcześniej, osobówką objeżdżam auta na dużo większych kołach, stojące pod oblodzona górką i nie potrafiące ruszyć.
Gdyby metoda była dobra, to auto by wyjechało
Moje wyjeżdżają. Niezależnie czy mają napęd na przód, tył, 50KM, 300KM, z kontrolą trakcji czy bez. Na palcach jednej ręki policzę kiedy nie dałem rady w ciągu ostatnich 10 lat przy eksploatacji do 50 tys km rocznie. A były to sytuacje tak ekstremalne że musiałem sięgnąć do bagażnika po łańcuchy.
Ja nigdy nie musiałem sięgać po łańcuchy...od 30 lat zawsze wyjeżdżałem :D
Czym innym jest jazda w terenie, a czym innym ruszanie z lodu.
Ja nigdy nie musiałem sięgać po łańcuchy...od 30 lat zawsze wyjeżdżałem :D
Ale ja mieszkam 5 km od polskiego bieguna zimna. :)
Mógłbym napisać to samo, vide Śnieżka :D
Mógłbym napisać to samo, vide Śnieżka :D
Dobra, starczy tej licytacji. Myślę że możemy podsumować że najważniejsze są umiejętności. Sprzęt może co najwyżej pomagać.
Najważniejszy jest łącznik pomiędzy kierownicą a pedałami. I tyle. Czyli tzw. wkładka mięsna w puszce zwanej samochodem.
Dobra, starczy tej licytacji. Myślę że możemy podsumować że najważniejsze są umiejętności. Sprzęt może co najwyżej pomagać.
Z tym się zgodzę w 100% :D
de Fresz
30-12-2010, 02:37
Imprezki zazdroszczę :). Kurcze jak tu się przejechać jak śnieg dookoła?
Chciałbym z drugiej strony kupić moto zimą ze względu na ceny. Ostatnio 2 lata temu jak kupowałem FZ1 ( początek grudnia ) dostałem piękne rabaty.
Nie wiem czy masz tego FZ1 owianego, czy nie (wiadomo który lepszy do turystyki), ale może najprostszym rozwiązaniem Twoich bolączek byłby jakiś Scott Oiler? No chyba że to ma również być zmiana dla samej zmiany,
poszukaj VW Sharana z napędemna 4 kapcie
Poszukiwania proponowałbym rozpocząć od statystyk awaryjności, bo AFAIR Sharan to tam zawsze był w czołówce. Przy sortowaniu malejącym.
Mając ASB i jeszcze na dodatek napęd na lżejszą tylną oś, tą drugą umiejętność trzeba opanować w stopniu niemal godnym kierowców off-roadowych.
Uważaj na nisko przelatujące kwantyfikatory. W offroadzie jedną z podstawowych technik, jest zamknąć oczy i dać pełną pytę ;-)
W offroadzie jedną z podstawowych technik, jest zamknąć oczy i dać pełną pytę ;-)
Nie nazwałbym tego techniką. Raczej najskuteczniejszą drogą do rozwalenia wszystkiego. :)
W offroadzie jedną z podstawowych technik, jest zamknąć oczy i dać pełną pytę ;-)
W offroadzie jedną z podstawowych technik, jest utknąć w błocie i sprawdzić, czy wyciągarka warta była swojej ceny.:wink:
de Fresz
30-12-2010, 03:03
Nie nazwałbym tego techniką. Raczej najskuteczniejszą drogą do rozwalenia wszystkiego. :)
Uświadamianie tej okrutnej prawdy proponuję zacząć od czołówki offroadowych ścigantów, pewnie zburzy to nieco obraz ich świata ;-) A zwłaszcza Czachor, Dąbrowski, Przygoński, Błażusiak mogliby się srodze zdziwić ;-)
W offroadzie jedną z podstawowych technik, jest utknąć w błocie i sprawdzić, czy wyciągarka warta była swojej ceny.:wink:
O ile tylko jest ją do czego przypiąć ;-)
O ile tylko jest ją do czego przypiąć ;-)
Zawsze woziłem ze sobą dwie, trzy, szpileczki 1,5 cala/80 cm i pięciokilowy młoteczek. Można było sobie przypięcie zrobić na zawołanie.;-)
de Fresz
30-12-2010, 03:54
Na pustyni, czy inszych wydmach? ;-) Nie tylko w błocie się można wkopać...
Uświadamianie tej okrutnej prawdy proponuję zacząć od czołówki offroadowych ścigantów, pewnie zburzy to nieco obraz ich świata ;-) A zwłaszcza Czachor, Dąbrowski, Przygoński, Błażusiak mogliby się srodze zdziwić ;-)
Celowo się Pan ze mną chyba droczy. Jak zwykle... ;)
Przecież wszyscy wiemy, że nie chodzi o zawody, wynik za wszelką cenę i ryzykowne manewry które do tego mają prowadzić. Technika jeżdżenia po grząskim, śniegu itp jest dokładnie taka jak opisałem. Co ciekawe, sam jeszcze szczenięciem będąc i tłukąc ojca malucha do tego doszedłem, co potem wyczytałem w rozmaitych poradnikach. Cytaty z jednej z off-roadowych stron: "złotą zasadę jazdy w terenie. Jedziemy wolno, ale na tyle szybko, żeby nie zgasić silnika", "Jeśli się zakopiesz, nie próbuj kręcić kołami w miejscu.", "stała siła napędowa kół jest kluczem do sukcesu. Nie przyspieszaj, ani nie hamuj gwałtownie, nie zmieniaj biegów. Staraj się jechać ze stałą prędkością" http://www.technikajazdy.info/nauka-jazdy/off-road/2/
robin102
30-12-2010, 15:14
Automatem też można nieco rozbujać, cyklicznie N-D, lub N-R. Kwestia wyczucia momentu załączania napędu. Faktem jest, że jest to dużo trudniejsze niż manualem i sztuką jest nie pogarszanie sytuacji. Trzeba też pamiętać aby się bez sensu nie zakopać, co jest tak samo trudne. Mając ASB i jeszcze na dodatek napęd na lżejszą tylną oś, tą drugą umiejętność trzeba opanować w stopniu niemal godnym kierowców off-roadowych. Ale się da. Ja mam od zawsze automaty i tylnonapędowe i przejeżdżam dookoła zakopanych SUV'ów. :mrgreen:.
Dzięki Tomku za praktyczne porady, bo co jak co, ale TY wiesz jakie dziś u nas zaspy są :(
Czyli bujamy autko w te i nazd tylko w zwolnionym tempie
Widzę po dalszej dyskusji, że z automatem w trudnych warunkach nie jest łatwo. Trochę ostygłem do zakupu Mondełka z automacikiem. Dzisiejsze skrzynie automatyczne wymagają jakiś specjalnych zabiegów serwisowych czy tylko wymiana oleju co 100 tys km i o nic głowa nie boli.
Automaty fordowskie coś warte, czy G warte ?
Marcin jesteś tam ?
Automaty fordowskie coś warte, czy G warte ?
Miałem trzy Fordy z ASB. Jeden od nowości do 200 tys nie miał nic z nią robione. Zamiast oleju miała w środku majonez. Skutek: regeneracja sprzęgła hydrokinetycznego, wymiana kosza 3 biegu, tarczek i jakiegoś pierdułka którego nigdzie nie można kupić. Dorabiał ten detal Wydział Mechaniczny PB. Łącznie pękło 3 tys zł. Każdym z tych aut zrobiłem grubo ponad 100-150 tys i nie zanotowałem żadnych problemów. Wymiana oleum i filtra co 60 tys.
Mój pogląd, śmiało można brać, ale trzeba sprawdzić kondycję skrzyni przed zakupem. W razie czego dysponuję kontaktem do świetnego mechanika co ma skrzynie automatyczne w małym palcu.
Widzę po dalszej dyskusji, że z automatem w trudnych warunkach nie jest łatwo. Trochę ostygłem do zakupu Mondełka z automacikiem. Dzisiejsze skrzynie automatyczne wymagają jakiś specjalnych zabiegów serwisowych czy tylko wymiana oleju co 100 tys km i o nic głowa nie boli.
Automaty fordowskie coś warte, czy G warte ?
Marcin jesteś tam ?
Trudno mi powiedzieć, bo miałem niewiele doczynienia z automatami w Mondeo. Jeden identyczny automat z 2.0TDCi jeździł w firmie, w której żona jest główną księgową - 0 problemów.
robin102
30-12-2010, 16:38
Moje doświadczenia z automatami to krótkie przejażdżki z kolegami wędkarzami, często za kierownicą bywałem w powrotną drogę bo wiadomo wędkarze za kołnierz nie wylew .... :)
Jeździełem kiedyś oplem senatorem 3.0 w benzynie automat oraz nissanem altimą 2,5 benzyna automat. Chyba to był przekładnie o tylko 3 przełożeniach i kulturze działania takiej, że przy zmianie przełożenia czapka z głowy spadała od szarpnięć. Wiadomo to lata 90 zeszłego wieku były ;) Dziś jak jest w takich automatach, kulturalnie, czy szarpie ?
A może się poddać i np. szukać takiego z wachlowaniem skrzynią :(
taki piękniś
http://allegro.pl/ford-mondeo-2007-2-0-tdci-niski-przebieg-sprawdz-i1382905781.html
echhhh chciało by się automat na stare lata
Pełna kulturka, jeśli czuć nawet lekkie szarpnięcia to znaczy, że już coś jest nie tak. Takich skrzyń bym się wystrzegał, sam robiłem automat w Passacie 3 razy w ciągu roku... :?
Rafał_Sz
30-12-2010, 16:45
Jasne, szczególnie w wypiłowanej oponą lodowej misce... Z opresji się wyjeżdża tym wolniej, im gorzej idzie. Jak się koło obróci w miejscu choć 1/2 obrotu a auto nie drgnie, możliwość eleganckiego wyjechania zmniejsza się z każdym obrotem. W takich sytuacjach trzeba "bujać" i łapać przyczepność, wszystko na minimalnych obrotach.
Szczególnie, gdy pod śniegiem nie ma asfaltu, albo śniegu jest dużo... Auto elegancko siada miską/mostem na śniegu i kółka obracają się w miejscu.
Panowie, auto w którym mam automatyczna skrzynię jest zawieszone kilka centymetrów nad glebą, logicznym jest więc to, że nie wjeżdżam tam gdzie się mogę zakopać. ;)
Moje doświadczenia z automatami to krótkie przejażdżki z kolegami wędkarzami, często za kierownicą bywałem w powrotną drogę bo wiadomo wędkarze za kołnierz nie wylew .... :smile:
Jeździełem kiedyś oplem senatorem 3.0 w benzynie automat oraz nissanem altimą 2,5 benzyna automat. Chyba to był przekładnie o tylko 3 przełożeniach i kulturze działania takiej, że przy zmianie przełożenia czapka z głowy spadała od szarpnięć. Wiadomo to lata 90 zeszłego wieku były :wink: Dziś jak jest w takich automatach, kulturalnie, czy szarpie ?
Dobra skrzynia = perfekcyjna zmiana biegów. W moim pierdopędzie szarpanie występuje jedynie w trybie sportowym i przy mocnym depnięciu. Ale to akurat jest normalne - skrzynia w tym trybie pracuje w stylu "nie ma czasu na pierdoły".
Pamiętaj, że cholerną wadą automatów jest brak możliwości holowania autka na większe odległości w przypadku awarii. Oś napędowa musi być na "motylu" albo laweta (brak smarowania).
Jak bedsziesz na kazdym biegu cisnal podloge to cos tam pewnie poczujesz. JA w Golfie VI 2.0 TDI ani w Vectrze 2.2 VTS (2007 rok) zadnych szarpniec nie czulem przy normalnje jezdzie. Jak mialem fantazje zeby zobaczyc co to potrafi to cos tam szarpnelo ale mniej niz przy ostrym szarpaniu lewarka w manualnej z 1 na 2. Sprawa wyglada nieco inaczej jesli skorzystasz z tiptronica. Przy sporych mocach i wysokim momencie trzeba naprawde dobrze czuc auto zeby bez szarpniecia/ zdlawienia bieg zmienic. JA sobie szczegolnie w Golfie nie radzilem z tiptronicem (oczywiscie pedal w podlodze). Normalnie jak poczatkujacy z normalna skrzynia :)
rockabilly
30-12-2010, 16:56
o ile pamiętam w senatorach 3.0 były japońskie skrzynie, montowane jeszcze nie tak dawno do v70. oczywiście czterobiegowe a nie trzy.
czesto jest tak że skrzynia szarpnie ale jeśli już to z jedynki na dwójkę, pożniej już nie..
o ile stare , hydrauliczne automaty były odporne na idiotów to nowe już chyba nie..
przykład sprzed miesiąca.
wymieniałem w moim oleum i filtr i na warsztacie stała taka fajna, mała skrzynia biegów. zainteresowałem się bo rzeczywiście mikroskopijna była jak na standardowe wymiary skrzyń.
pytam co to i od czego...
skrzynia była od ponadrocznego c-maxa.
diagnoza w fordzie to 14 tyś...
żeby nie było to Pan pokazał mi konkretnie co nawaliło.
była to część wielkości paczki zapałek, okrągła ...elektryka zespolona z jakimś łożyskiem.
nie występuje to jako zamiennik i w ogóle dupa blada bo nigdzie w serwisówkach nie figuruje.
znajomy mechanika rozpołowił to młotkiem, dorobił coś na tokarni, podpasował jakieś łożysko i złożył do kupy.
klient pewnie 14 tysi nie zapłacił a znów może cieszyć się skrzynią.
polak potrafi...
w fordzie nie przewidywali naprawy tylko wymianę...
Miałem senatora anno domini 1989 wersja 3.0 dual ram. Rzędowa szóstka. Deska zegarów to jeden wielki wyświetlacz LCD. Automat w nim działał tak że auto ciągnęło z niezmiennym przyśpieszeniem jakby to był silnik elektryczny.
robin102
30-12-2010, 23:15
.
znajomy mechanika rozpołowił to młotkiem, dorobił coś na tokarni, podpasował jakieś łożysko i złożył do kupy.
klient pewnie 14 tysi nie zapłacił a znów może cieszyć się skrzynią.
polak potrafi...
w fordzie nie przewidywali naprawy tylko wymianę...
Noooo baaaaa lepsi są tylko polscy blacharze co z niemieckiego autobusowego przystanku potrafią wyczarować auto FUNKIEL, NOWKA, IGIEŁKA ect :)
Noooo baaaaa lepsi są tylko polscy blacharze co z niemieckiego autobusowego przystanku potrafią wyczarować auto FUNKIEL, NOWKA, IGIEŁKA ect :)
Podobno w niektórych Mercach S-klasse jak się dobrze poszuka można znaleźć rozkład jazdy PKS. :)
Co w tym dziwnego? :mrgreen: W końcu S-klasse ma mieć bogate wyposażenie... :mrgreen::lol::lol:;)
Boryszuk
30-12-2010, 23:34
Podobno w niektórych Mercach S-klasse jak się dobrze poszuka można znaleźć rozkład jazdy PKS. :)
Popatrz, a we francuzach podają numer na TAXI ;)
:lol: Ciekawe co do Alfy dają? ;) :)
:lol: Ciekawe co do Alfy dają? ;) :)
W profilach zamkniętych kamienie z Dolomitów? :)
No akurat to by poprawiało właściwości trakcyjne. Możę jakieś nanoboty dają celem wywoływania usterek?
mac.serafin
31-12-2010, 00:40
Wiecie dlaczego właściciele włoskich aut się nie witają?
Tutaj jest odpowiedź: Bo już się widzieli rano w warsztacie :d
Nie wiem czy masz tego FZ1 owianego, czy nie (wiadomo który lepszy do turystyki), ale może najprostszym rozwiązaniem Twoich bolączek byłby jakiś Scott Oiler? No chyba że to ma również być zmiana dla samej zmiany.
O Scott Oiler myślałem, ale koło nadal będzie brudne:) . Zamiana dla zamiany - tu mnie rozszyfrowałeś. Prawdę mówiąc chcę spróbować czegoś innego, bo Fazerami już jeżdżę od ok. 5 lat ( przedtem był FZ6 też z owiewką ). Najpierw wymyśliłem tego R1200R ( bo mi się po prostu podobał, a i z szybką dałoby się myślę w trasie wytrzymać ). Celowałem w tegoroczny "Vorfurfahrzeug" z przebiegiem do 1000-2000km, ale na wysłane zapytania nie dostałem zadowalających odpowiedzi i w święta wymyśliłem Hondę. Z podobnym przebiegiem kosztują tyle samo. Uparłem się na ten kardan.
Chyba to był przekładnie o tylko 3 przełożeniach i kulturze działania takiej, że przy zmianie przełożenia czapka z głowy spadała od szarpnięć. Wiadomo to lata 90 zeszłego wieku były ;) Dziś jak jest w takich automatach, kulturalnie, czy szarpie ?
echhhh chciało by się automat na stare lata
Jak byś chciał żeby nie szarpało, to polecam Multitronic od Audi. Jedzie jak silnik elektryczny. Miałem jednego od nowości i jak sprzedawałem po 2,5 roku ( 85Tkm ) wszystko działało b.dobrze. Teraz mam drugiego i też wszystko gra i huczy. Co prawda z "prawdziwymi" silnikami tego nie łączą, ale zapewniam Cię, że 140KM też wystarcza żeby się przemieszczać.
robin102
03-01-2011, 11:25
O dżizas !, ale się naczytałem o usterkach w Mondeo. Auto jawi się jako totalnie produkowane przez pijanych eskomosów ;) Rozmawiałem ostatnio z gościem który do 60 tys km wymienił tarcze hamulcowe, koło dwumasowe, akumulator, alternator, całe tylne zawieszenie. Tak czytam i dosłownie prawie nie wierzę w to co czytam. Spisek konkurencji czy co :)
Chyba niestety wrócę do rozważań nad Vectrą z rocznika 2006-2008. Wersja diesel tak z ciekawości bo jeżdże góra 10-12 tys rocznie :). Tylko który diesel ? i czemu większość tych aut na rynku to wersje kombi, a mi sedan potrzebny byłby. Czy taki motor raptem 1,9D z silnikiem 120KM ciąga te auto względnie żwawo ? bo następne to chyba 150 KM D wiec raz , że drożej, dwa pewnie bardziej skomplikowana konstrukcja. No co z tym kołem dwumasowym w vectrach ?.
Coś nie dane mi chyba rozstać się z oplem. Może to i dobrze, mechaników mam zaprzyjaźnionych, sklepy z częściami...tylko ten oplowski prymitywizm mi się znudził :(
Jeśli znudził Ci się oplowski prymitywizm, to oglądnij sobie Astrę IV w wersji Cosmo - można doznać niezłego szoku...
robin102
03-01-2011, 12:14
Ale to mały dalej samochód z segmentu C. Ja mam teraz astrę ll i dość już astrów wszelakich choć autko bardzo sobie chwalę zadbane, niezawodne. Wcześniej miałem astrę l zwaną chyba F jeszcze wcześniej corsę 1,4 i też autko było bardzo sprawne i żywotne.
Teraz mi się zamaniło luksusu jakiegoś zaznać, choć namiastkę ;) więc pytanie Marcinie ten motor 1,9 to ten sam co w kumpla BRAVO ? u niego też tylko ;) 120KM i jedzie ładnie choć biegi krótkie, a auto ciężkie jak cholera. Jak taki motor w vectrze się sprawuje, a może wersja 2,2 DTI czy jakoś tak bo ten 1,9 za mały może ?
Opcja
- tapicerka / fotele - Lace / Atlantis - 1 950 zł
- Pakiet Cosmo Plus 1 100 zł
czujnik deszczu, wew. lusterko światłoczułe, reflektory przeciwmgielne, system automatycznego sterowania światłami z czujnikiem oświetlenia ( tunelowym)
- Pakiet Techno 3 600 zł
antena dachowa ( płetwa rekina) z anteną dywersyfikującą na szybie, elektryczne sterowane szyby tylne, portal telefonu komórkowego ( Bluetooth), radio CD/MP3 800 NAVI z systemem nawigacji i USB, system nagłośnienia Premium 7 głośnikowy, wyświetlacz graficzny między tarczami wskaźników, wyświetlacz kolorowy 7", złącze Line /IN
- Flex Flor 3- poziomowa podłoga bagażnika 250 zł
- zagłówek centralny z tyłu 150 zł
- czujnik parkowania przód + tył 1700zł
albo sie nie znam albo ceny serio nie sa wygórowane...
Jak byś chciał żeby nie szarpało, to polecam Multitronic od Audi. Jedzie jak silnik elektryczny. Miałem jednego od nowości i jak sprzedawałem po 2,5 roku ( 85Tkm ) wszystko działało b.dobrze. Teraz mam drugiego i też wszystko gra i huczy. Co prawda z "prawdziwymi" silnikami tego nie łączą, ale zapewniam Cię, że 140KM też wystarcza żeby się przemieszczać.
Ale o czym Wy tutaj piszecie ? Pianie z zachwytu, że skrzynia po 85000km działa bardzo dobrze? Przecież mój niegdysiejszy nówka maluch do tego przebiegu nie musiał mieć robione kompletnie nic a Wy się ekscytujecie jakością Audi? :D To może podyskutujemy za lat parę kiedy będzie miała 600000km jak mój obecny, stary klekot z 97roku :)
Ale to mały dalej samochód z segmentu C. Ja mam teraz astrę ll i dość już astrów wszelakich choć autko bardzo sobie chwalę zadbane, niezawodne. Wcześniej miałem astrę l zwaną chyba F jeszcze wcześniej corsę 1,4 i też autko było bardzo sprawne i żywotne.
Teraz mi się zamaniło luksusu jakiegoś zaznać, choć namiastkę ;) więc pytanie Marcinie ten motor 1,9 to ten sam co w kumpla BRAVO ? u niego też tylko ;) 120KM i jedzie ładnie choć biegi krótkie, a auto ciężkie jak cholera. Jak taki motor w vectrze się sprawuje, a może wersja 2,2 DTI czy jakoś tak bo ten 1,9 za mały może ?
ZTCW 1.9 to ten sam fiatowski CR (w wersji 8v 120KM, w wersji 16v 150KM) - ma niezłą prasę, bezproblemowy i dość odporny na polską gnojówę. Wersja 16v jest mocniejsza i ce****e się nieco lepszą kulturą pracy.
Astra IV (J) Cosmo to kompletnie inna bajka, Astra I i II to w porównaniu z tym autkiem wozy drabiniaste.
Ale o czym Wy tutaj piszecie ? Pianie z zachwytu, że skrzynia po 85000km działa bardzo dobrze? Przecież mój niegdysiejszy nówka maluch do tego przebiegu nie musiał mieć robione kompletnie nic a Wy się ekscytujecie jakością Audi? :D To może podyskutujemy za lat parę kiedy będzie miała 600000km jak mój obecny, stary klekot z 97roku :)
No właśnie... za "sukces" uważa sie, że skrzynia nie padnie po 80 tyś... heh... I tego typu teksty można wyczytać przy wielu "nowoczesnych" autach. Przerażające...
velaskez
03-01-2011, 13:41
Ale o czym Wy tutaj piszecie ? Pianie z zachwytu, że skrzynia po 85000km działa bardzo dobrze? Przecież mój niegdysiejszy nówka maluch do tego przebiegu nie musiał mieć robione kompletnie nic a Wy się ekscytujecie jakością Audi? :D To może podyskutujemy za lat parę kiedy będzie miała 600000km jak mój obecny, stary klekot z 97roku :)
Chodzi o 85 TERA kilometrów :mrgreen: MOże to nieco lepiej niż 85k kilo;) Faktem jest, kiedyś robiło się trwalsze. A teraz...no cóż, jakoś sobie trzeba napędzać pracę w serwisach, nie?
de Fresz
03-01-2011, 14:06
Celowo się Pan ze mną chyba droczy. Jak zwykle... ;)
Owszem, troszeczkę ;-)
Przecież wszyscy wiemy, że nie chodzi o zawody, wynik za wszelką cenę i ryzykowne manewry które do tego mają prowadzić. Technika jeżdżenia po grząskim, śniegu itp jest dokładnie taka jak opisałem.
Nie do końca. Podstawowa prawda dotycząca jazdy po grząskim/lepkim/kopnym w offroadzie brzmi: najprostsza metodą wykopania się jest się nie wkleić. A tu paradoksalnie im szybciej, tym lepiej. Owszem, ryzykowniej, ale jak to mówią "there is no free lunch".
O Scott Oiler myślałem, ale koło nadal będzie brudne:) .
Esteta się znalazł ;-) Jak w zeszłym roku robiłem sobie przegląd motocykla przed sprzedażą, to po wymoczeniu łańcucha w benzynce bardzo się zdziwiłem, gdy się okazało że jest złoty (od założenia minęło trochę czasu, a nigdy później już nie miał tego koloru) ;-)
Przy turystyce po pierwszym deszczu i tak cały motocykl jest uje$%^&* jak nieszczęście, więc ślady szpreja na kole to totalny pikuś. Jak już, to przy dalszej turystyce w łańcuchu jak dla mnie bardziej upierdliwe jest regulowanie naciągu (i konieczność zabrania do tego nieporęcznego klucza).
Zamiana dla zamiany - tu mnie rozszyfrowałeś.
Nie ma w tym absolutnie nic zdrożnego, wręcz jest to normalne. Tylko trza se było jakiś gorszy motocykl wcześniej wybrać ;-)
Najpierw wymyśliłem tego R1200R ( bo mi się po prostu podobał, a i z szybką dałoby się myślę w trasie wytrzymać ).
Żadna dokładana do golasa szybka nie da tego, co fabryczna owiewka. Nie wiem, może siakieś Bumiarskie genuiny są wyraźnie lepsze od aftermarketów, ale takie na reflektor zdejmują tylko trochę naporu powietrza z klaty (spokojnie da się lecieć ze 140, powyżej zależnie od wiatru i odporności osobniczej na zwiewanie), a większe, mocowane na kierownicy i owszem, odchylają strugę w górę, ale przy tym koszmarnie potęgują hałas, więc i tak ciężko lecieć więcej niż 120.
Z nowych kardanowatych, zdatnych do turystyki najlżejsza będzie bodaj Buma K1300S.
robin102
03-01-2011, 14:21
ZTCW 1.9 to ten sam fiatowski CR (w wersji 8v 120KM, w wersji 16v 150KM) - ma niezłą prasę, bezproblemowy i dość odporny na polską gnojówę. Wersja 16v jest mocniejsza i ce****e się nieco lepszą kulturą pracy..
Marcin, a tą wersję 120 KM można poddać jakiemuś elektronicznemu tuningowi co by np jakieś 10 kucy dorzucić, bo Ty chyba masz taki silnik w swoim bravisimo o ile mnie skleroza nie zawodzi ;) A ja lubię w trasie pognać koniki tak do 160 złotych na zegarze :)
Chodzi o 85 TERA kilometrów :mrgreen: MOże to nieco lepiej niż 85k kilo;) Faktem jest, kiedyś robiło się trwalsze. A teraz...no cóż, jakoś sobie trzeba napędzać pracę w serwisach, nie?
dokładnie. ostatnio byłem u fachmana i stała obok mojego złomka 2 letnia, piękna BeeMWu 5 z automatem w naprawie. Koszt od 6 tys w górę... Na zapytanie o jakość obecnych konstrukcji i porównanie z moim ciągnikiem tylko machnął z politowaniem ręką. Stwierdził, że dobre automaty skończyły się gdzieś 10 lat temu.
Nie ukrywam, że chcę zmienić auto na nowsze i szukam cały czas perełki ale już nie w automacie. Wygoda niesamowita jednak nie stać mnie na wydatek kilku/nastu tysięcy na naprawy automata w najnowszych konstrukcjach. Niestety na nowy mnie nie stać a w używkach diabli wiedzą co było grzebane i jak szanowane...
Marcin, a tą wersję 120 KM można poddać jakiemuś elektronicznemu tuningowi co by np jakieś 10 kucy dorzucić, bo Ty chyba masz taki silnik w swoim bravisimo o ile mnie skleroza nie zawodzi ;) A ja lubię w trasie pognać koniki tak do 160 złotych na zegarze :)
Ja mam 165KM podpędzone do ok. 190KM, 120 po lekkim tunie powinna mieć ze 25 koni więcej. Nie wiem jak w Oplu, ale w Bravo 120-konny diesel konfigurowany był ze skrzynią 5-tką, natomiast 150-o konne były już z 6-tką, więc przy większych prędkościach jest ciszej.
robin102
03-01-2011, 15:55
Marcin, a taki chip tuning o te 10-15 KM to spory koszt może być ? 1-2 tys zł ?
Czy to tylko przeprogramowanie jednostki sterującej czy jeszcze trza jakieś cuda sprzętowe dostawiać ?
Tylko wirus/box:
http://vtech.pl/ceny
robin102
03-01-2011, 16:15
Dzięki ! to idzie wytrzymać z tymi cenami tuningu, bo tak sobie popatrzyłem na suche dane katalogowe to Mondeo 2.0 TDCi to jednak bystrzejsza maszyna niż Vectra 1,9 CR 120 KM i to dość konkretnie lepiej się Fordzik zbiera ze startu. Niby 10 KM różnicy i trochę w Nm a papierowe dane sporo lepsze.
pmsphotography
03-01-2011, 16:37
Robin - zrobisz wiruska i będzie ok. Firmy- dynosoft (teraz ecu-project), compsport, mrmotors, tune-up. Będzie autko śmigało. Ja sam w przyszłym roku planuję zawirusować swoje maleństwo tylko najpierw muszę znaleźć firmę co w ludzkich pieniądzach mi FMIC z orurowaniem zrobi ;-)
de Fresz
03-01-2011, 16:43
No i o to chodziło marketoidom, aby na papierze wyglądało atrakcyjnie. A w życiu jak to w życiu, nie liczą się KM, tylko Nm (choć pierwsze wynikają z drugich) i nie wartości maksymalne, a przebieg krzywych w połączeniun z zestopniowaniem skrzyni i chęcią do wkręcania się na obroty. A tego już na papierze tak łatwo się nie opisze, z pewnością nie robią tego producenci.
Rafał_Sz
03-01-2011, 17:01
Tylko wirus/box:
http://vtech.pl/ceny
Łe? Mojego silnika nie wzmacniają. :(;)
Ale o czym Wy tutaj piszecie ? Pianie z zachwytu, że skrzynia po 85000km działa bardzo dobrze? Przecież mój niegdysiejszy nówka maluch do tego przebiegu nie musiał mieć robione kompletnie nic a Wy się ekscytujecie jakością Audi? :D To może podyskutujemy za lat parę kiedy będzie miała 600000km jak mój obecny, stary klekot z 97roku :)
Mam również malucha z 1974 roku o nieznanym :) nikomu przebiegu i też wszytko gra i huczy. Teraz nim oczywiście nie jeżdżę ze względu na te diabły co gotują smołę w piekle dla tych co używają takie cacka zimą jak sól jest na drodze.
Z nowych kardanowatych, zdatnych do turystyki najlżejsza będzie bodaj Buma K1300S.
Wybór padł i jadę w czwartek lub piątek kupić VFR1200. Nigdy tym nie jeździłem, ale jakieś licho mi mówi, że będzie ok. Jak nie to będę musiał sprzedać ( ze stratą , ale ucieszy się wtedy następca - zrobię dobry uczynek :) ).
robin102
03-01-2011, 20:14
No i o to chodziło marketoidom, aby na papierze wyglądało atrakcyjnie. A w życiu jak to w życiu, nie liczą się KM, tylko Nm (choć pierwsze wynikają z drugich) i nie wartości maksymalne, a przebieg krzywych w połączeniun z zestopniowaniem skrzyni i chęcią do wkręcania się na obroty. A tego już na papierze tak łatwo się nie opisze, z pewnością nie robią tego producenci.
Nie no ja to wszystko wiem, ale papierowe dane pozwalają skumać mniej więcej o co konstruktorom i projektantom chodziło i do czego chcieli dojść :)
pmsphotography
03-01-2011, 20:23
Ja mimo wszystko od Vectry wolałbym Mondeo Mk3 z ostatnich roczników. Najlepiej z 2.2 TDCi. Robin przejedź się jednym i drugim;-)
robin102
03-01-2011, 20:35
Jeżdżę ostatnio trochę Mondkiem 2.0 TDD 115 KM combi bez CR z roku 2003 bo mam okazję gdyż w rodzinie bliskiej przybył parę dni temu :)
Auto jeździ bardzo fajnie, hamulce wyjątkowe, cichy jak na klekota, ładnie się prowadzi, precyzyjny układ kierowniczy, dość twardy samochód, ale jednak komfortowy. Nic nie puka, nie skrzypi choć 180 tys km na liczniku. Tylko ta czerwona lampka sygnalizująca ślizgawice to jakaś padaka. Nic nie widzę tylko tą lampkę.
Vectrą to jeździłem dawno temu.
Panowie, a powiedzcie co za terenówkę polecacie za 30 000 no max 35 000 zł. Mile widziane coś w miarę młodego ale niekoniecznie. Oczywiście niezawodną itp. itd.
Panowie, a powiedzcie co za terenówkę polecacie za 30 000 no max 35 000 zł. Mile widziane coś w miarę młodego ale niekoniecznie. Oczywiście niezawodną itp. itd.
Pytanie mało precyzyjne. Do czego używane, ile drzwi itp.
Za tę kaskę możesz mieć sporo terenówek. Ja bym szukał Land Cruisera.
Rafał_Sz
03-01-2011, 21:36
Panowie, a powiedzcie co za terenówkę polecacie za 30 000 no max 35 000 zł. Mile widziane coś w miarę młodego ale niekoniecznie. Oczywiście niezawodną itp. itd.
Znajomy kupił za 3000 zł starego Patrola, zrobił z niego obrzyn i kroił w rajdach tyłki postaciom dosiadającym wyczesane fury za kilkaset tysi. To tak na marginesie. ;)
velaskez
03-01-2011, 21:44
Jeżdżę ostatnio trochę Mondkiem 2.0 TDD 115 KM combi bez CR z roku 2003 bo mam okazję gdyż w rodzinie bliskiej przybył parę dni temu :)
Auto jeździ bardzo fajnie, hamulce wyjątkowe, cichy jak na klekota, ładnie się prowadzi, precyzyjny układ kierowniczy, dość twardy samochód, ale jednak komfortowy. Nic nie puka, nie skrzypi choć 180 tys km na liczniku. Tylko ta czerwona lampka sygnalizująca ślizgawice to jakaś padaka. Nic nie widzę tylko tą lampkę.
Vectrą to jeździłem dawno temu.
Przyzwyczaisz się, jak będzie cieplej będzie żółta :D A powyżej 4C nie będzie wcale:-P
robin102
03-01-2011, 23:08
Ja sobie to naprawie w swoim, tę lampkę cholerną bijącą po gałach wyrwę, zakleję, wypalę :)
Mam takie dziwne doznanie jeżdżąc dieslem, gdzie jest ten byczy moment obrotowy wartości 280Nm jak trzeba wachlować skrzynią prawie jak w aucie F1. Ja swoim benzyniakiem jade na kazdym biegu, każdy bieg jest długi i silnik jest jakby elastyczny mimo, że tylko 150Nm i to aż ! przy 3500 obr/min, a diesel podobno przy 1800 obr/min
W dieslu trzeba się*więcej namachać, bo szybko się wkręca i ma wąski zakres obrotów. Ale jadąc już szybko nawet nie zmieniając biegu naciskasz gaz i autko wyrywa do przodu. Ale fakt-faktem najlepiej mi się jeździło dieslem z 7-o stopniowym automatem...
robin102
03-01-2011, 23:29
Czyli nowoczesny automat w dieslu dla starszego pana to bardzo sensowna sprawa.
Nowoczesny automat w dieslu to bardzo sensowna sprawa dla każdego. O ile 3-4 przełożeniowe wyjce przeklinałem, to przez dwusprzęgłową 7-emkę uznałem się pokonany.
Czyli nowoczesny automat w dieslu dla starszego pana to bardzo sensowna sprawa.
Nowoczesny diesel z filtrem DPF dla starszego pana ? za rok max 2 będzie płakał przy wymianie :)
w nowych diselkach trzeba naprawdę porządnie deptać żeby filtr się nie zabijał sadzą dla ludzi którzy jeżdżą 5-10 tys rocznie diesel jest bez sensu w sumie nawet 20 tys rocznie nie jest wystarczającym powodem do zakupu diesla.
W zakupie droższy czasem o nawet 20 tys. niż benzyna, w przypadku awarii bardziej kosztowny w naprawie, bardziej wraźliwy na paliwo i niskie temperatury.
No chyba że "starszy pan" lata jak szalony 30-50 tys rocznie to jak najbardziej jestem za.
A guzik prawda. Nowoczesny diesel jest debiloodporny i nawet jak się nim jeździ spokojnie i nie przekracza 25 tyś rocznie, sam nie pozwoli zrobić sobie krzywdy. Za to fantastycznie odpłaca się niskim spalaniem na poziomie 6,5 litra w cyklu miejsko - mieszanym (w sensie mieszanym, ale z przewaga miasta). Żeby oczyścić filtr DPF, wcale nie trzeba deptać. Oczyszczanie nie polega na wydmuchiwaniu sadzy, tylko na jej wypalaniu. Po prostu nowoczesne diesle co jakiś czas podwyższają sobie parametry pracy tak, żeby ten filtr przepalić. Wiadomo, to nie jest rozwiązanie optymalne, ale coś za coś. Od tego roku producenci masowo wprowadzają mokre filtry, żeby normom sprostać...Ciekawe jak toto się będzie za parę lat sprawować...
Znajomy kupił za 3000 zł starego Patrola, zrobił z niego obrzyn i kroił w rajdach tyłki postaciom dosiadającym wyczesane fury za kilkaset tysi. To tak na marginesie. ;)
Wyczesane fury za kilkaset tysi nie są do rajdów.
I do Patrolka musiał sporo dołożyć, więc 3000 jest takie mało znaczące.
robin102
04-01-2011, 10:22
Nowoczesny diesel z filtrem DPF dla starszego pana ? za rok max 2 będzie płakał przy wymianie :)
w nowych diselkach trzeba naprawdę porządnie deptać żeby filtr się nie zabijał sadzą dla ludzi którzy jeżdżą 5-10 tys rocznie diesel jest bez sensu w sumie nawet 20 tys rocznie nie jest wystarczającym powodem do zakupu diesla.
W zakupie droższy czasem o nawet 20 tys. niż benzyna, w przypadku awarii bardziej kosztowny w naprawie, bardziej wraźliwy na paliwo i niskie temperatury.
No chyba że "starszy pan" lata jak szalony 30-50 tys rocznie to jak najbardziej jestem za.
Hmmmmm Ja tak raczej z wielkiej ciekawości diesla bym zakupił, cenowo to najchętniej Mondeo TDCi 2.0 130 KM. Dbam o samochody. Leje nawet do swego benzyniaka porzadne paliwo i wzbogacam je dodatkiem castrola lub czymś innym. Do diesla też bym coś tam sensownego stale dolewał. Przebiegi rzedu 10-15 tys km rocznie to robię w 80% w traskach, bo po mieście uwielbiam jak wolny człowiek jeździć autobusem i obserwować świat. W trasie lubię auto pogonić jak jest gdzie rzecz jasna, czemu ostatnio przepisy zmienione sprzyjają :). Rok 2009 zamknąłem 23 punktami karnymi, rok 2010 21 punktami karnymi. Wszystko za przekraczanie prędkości w pogoni za PM :). Tą moją astrą ll 1,6 16 V 105 KM przy masie 1135 kg na prawdę da się pojechać zegarowe 200km /h, bardzo żwawy kompaktowy samochód, a i rozumiem, że silnik benzynowy też trzeba przegonić by odtruć go ;), wypalić co się nagromadziło. W szkole mnie tego uczyli.
Rozważam jeszcze Mondeo benzynowe 1,8 125 KM 2006 -2007 ale tu już zupełni nic o aucie nie wiem
tomisiek
04-01-2011, 11:11
No to moja opinia :) jako człowieka "z branży". Mondeo o którym piszesz (TDCI, 2.0/130 KM) - rozumiem, że chodzi Ci o Mk III (roczniki 2000 - 2006). Był to jeden z najgorszych silników TDCi w historii Forda - ze względu na awaryjność (a właściwie czułość na jakość paliwa). Bo generalnie silnik był super, ale polskie paliwo mu nie służyło. Kończyło się wymianą wtrysków - dość kosztowną operacją. Nie wiem jaki masz budżet, ale pomyśl może o pierwszych wersjach czwartej generacji Mondka nawet ze słabszym silnikiem diesela - najmniejszy był 1.8 / 100 KM (z tego co pamiętam chyba traki był najmniejszy diesel do tej generacji). Co do benzyny - w 4 gen. nie było silnika 1.8 / 125 KM w benzynie, tylko 1.6 ( o mocy 110 KM i 125 KM - 110 KM w wersji ambiente i trend + pochodne budowane na tych wersjach, a 125 KM w lepiej wyposażonych), 2.0 litrowe, 2.3 (automat) i 2.5 (5 cylindrowy robiony wspólnie z Volvo - 400 Nm mom. obrotowego :)).
Przy czym ja na Twoim miejscu szukał już lepiej 4 gen - są mniej awaryjne i znacznie większe niż gen.3 (rozstaw osi 2750 mm - płyta podłogowa S-Maxa i Galaxy robi swoje). Silniki benzynowe (te, które podałem) są moim zdaniem troszkę przy małe jak na masę Mondka - co wpływa na komfort prowadzenia ale i na spalanie. Dobre do jazdy po mieście i gdy nie przepadasz za szybszą jazdą. Ja jestem zwolennikiem diesla (własnie przez mom. obrotowy i możliwość wachlowania :)) i dla mnie benzyna musiałaby mieć własnie 200 KM i ponad 300 Nm, żeby było ok. Rozejrzyj się może własnie za dieslem 1.8 w 4 generacji - rewelacyjne i niedoceniane silniki (np: był 1.8/125 KM z 6-cio biegową przekładnią z mom. obrotowym 320 Nm - takim samym jak droższy silnik 2.0/140).
A co do DPF - to jak ktoś napisał wcześniej - nie wymaga to ostrego deptania cały czas, ale zapewnienia silnikowi co pewien czas nagrzania się do temp. ok. 90 st. Dlatego osoba, która jeździ po mieście krótkie odcinki po 4 km nie zdąży go zagrzać i w efekcie ma szansę się "zawalić". Przy czym używając "demówek" Mondka, Galaxy i S-maxa (ten sam motor z DPF) nigdy nie miałem problemu, a w Fordzie Kuga (silnik jak z Focusa i C-Maxa - 2.0 / 135 KM) udało się nam prawie zawalić filtr. Także filtr filtrowi nierówny :)))
Jak będziesz miał pytania - służę pomocą.
Słuchajcie szukam opinii użytkowników VW Transportera 4 synchro.
Trochę głupio postąpiłem, ale wczoraj dałem zadatek na takiego 2,5TDi i dziś przyszło otrzeźwienie, że nie wiem jak się tam sprawuję ten napęd !! ???
Może ktoś takowego ujeżdża, bo u mnie to on lekkiego życia nie będzie miał.
Pozdrawiam
robin102
04-01-2011, 11:31
No to moja opinia :) jako człowieka "z branży". Mondeo o którym piszesz (TDCI, 2.0/130 KM) - rozumiem, że chodzi Ci o Mk III (roczniki 2000 - 2006). Był to jeden z najgorszych silników TDCi w historii Forda .....................
Cholercia, nie brzmi to dobrze. Z racji ograniczonego budżetu (max 30 tys ) będę celował jednak w wersje MKlll czyli rocznik 2006 czy nawet 2007 bo takie widziałem. Rozochociłem się na Mondeo bo kupa fury za nie duże pieniądze i fajnie jeździ. Zainteresuje się wersją 1.8 125 KM w benzynie. Wszyscy sprzedający zachwalają, że to najlepszy silnik we fordach, tylko ciekawi mnie czemu :) Sporo takich egzemplarzy jest w Polandzie z naszych salonów od starszych panów :) pierwszych właścicieli. Te 125 KM powinno zapewnić względnie bezpieczną jazdę, może bym go na gaz przerobił.
Mz. 1,8 125KM jest za słaby do Mondzioła. Miałem 2.0 145KM i też nie był to jakiś zabójca - 10 do setki, 210 max, przy czym do 200 zbierał się całe wieki. Pod moją nogą palił niemiłosiernie, dlatego olałem zabawy w obóz koncentracyjny i następne auto kupiłem z dieslem. W dodatku ponoć głowice w Fordach nie lubią gazu.
Bo jak mawia mój kumpel gazownik:"gaz to dobra rzecz jest... do gotowania obiadków" :lol:
tomisiek
04-01-2011, 12:03
Nie, z gazem nie ma problemu - jest w tym dużo mitów, a mało faktów. W Białymstoku masz dobre serwisy Forda (Auto Hobby i Spectrum), w których możesz pogadać na temat gazu. Traci się tylko gwarancję na silnik (ale tylko na to). Głowice znoszą dobrze. Ale fakt - nawet 2.0/145 KM nie jest mega mistrzowskie do takiej fury. Fajnie się prowadzi 2.5 - wprawdzie to nie V6, ale ma już inne brzmienie i inną kulturę pracy niż 4 gary.
Ale diesel to jest to. :)
...Dbam o samochody. Leje nawet do swego benzyniaka porzadne paliwo i wzbogacam je dodatkiem castrola lub czymś innym...
Robin, daj znać jak się zdecydujesz na sprzedaż swojej Astry. :smile:
robin102
04-01-2011, 12:26
Robin, daj znać jak się zdecydujesz na sprzedaż swojej Astry. :smile:
OKEJ jak śnieg zejdzie to......
Astra ll 1,6 16V rok 10.2004rok 5drzwi, przebieg 72 tys km. Kupiony w polskim salonie od nowości go mam.
Ale czy to nie za szybki samochód dla córki na pierwsze auto ? oj za szybki moim zdaniem
de Fresz
04-01-2011, 12:30
Wybór padł i jadę w czwartek lub piątek kupić VFR1200. Nigdy tym nie jeździłem, ale jakieś licho mi mówi, że będzie ok.
Na pewno będzie OK. Jak nie będzie dla Ciebie fajnie jeździć, to przynajmniej będziesz mógł nią cieszyć oczy, bo skubana ładna to jest ;-)
Nie no ja to wszystko wiem, ale papierowe dane pozwalają skumać mniej więcej o co konstruktorom i projektantom chodziło i do czego chcieli dojść :)
No właśnie nie. Bo to nie konstruktorzy zamieszczają te dane w ulotkach, tylko marketoidy, a tym przyświeca jeden cel – aby miłośnicy katalogów dali się nabrać na dane w tablekach.
Tak pod rozwagę: zdarza mi się czasem jeździć służbową Octawią kobity – na papierze zupełnie nic szczególnego: 1,9 TDI, caaaałe 110 KM, 235 Nm, ale już przy 1900 rpm, na papierze oszałamiające 11 s do setki. W dodatku jest brzydka jak nieszczęście i megatandetnie zrobiona. Ale przy sprzyjających warunkach pogodowych i starcie z pole position bardzo rzadko trafia się cokolwiek, co nie zostaje daleko w tyle. Pewnie dlatego, że u mnie w tej bryce pedał gazu ma tylko dwa położenia: działa (decha) – nie działa. W trasie silnik na luzie ciągnie do 160, choć podróżowanie z takimi prędkościami jest mało komfortowe, gdyż kabina jest mizernie wyciszona, ale i licznikowe 2 paki leciałem. I mimo dość krótkiego zakresu obrotów użytecznych, fajne jest ciągnięcie tego silnika od samiuśkiego dołu, acz trzeba lubić wahlowanie drążkiem. A na papierze wygląda to to słabiuśko.
Bo jak mawia mój kumpel gazownik:"gaz to dobra rzecz jest... do gotowania obiadków" :lol:
Temu panu powiedziałbym żegnaj zamiast do widzenia ;) Zna się na gazie jak ja na hebrajskim :D
Temu panu powiedziałbym żegnaj zamiast do widzenia ;) Zna się na gazie jak ja na hebrajskim :D
No cóż, ujął to w swoich słowach, ale ma zupełną rację. Instalacja gazowa inkluduje cały szereg problemów, które z różną intensywnością mogą dać się we znaki. Żeby nie było, miałem w dwóch autach, zrobiłem tak ok 200 tys km i nigdy więcej.
robin102
04-01-2011, 13:04
No właśnie nie. Bo to nie konstruktorzy zamieszczają te dane w ulotkach, tylko marketoidy, a tym przyświeca jeden cel – aby miłośnicy katalogów dali się nabrać na dane w tablekach.
Racji trochę masz, ale nie dajmy się zwariować, to co w reklamówkach musi mieć odniesienie do rzeczywistości. Sporo lat przepracowałem w przemyśle to wiem w czym rzecz, ale zdarzaj sie i takie kwiatki, że np silnik według papierów ma 101 KM, a jak sprawdziłem na porządnej hamowni to mi wyszło, że moja astra wykręca 105 ! KM producenci podaja wartości uśrednione ze względu na tolerancje w procesie produkcji, obróbki ect, niemniej starają się tak panować nad technologia produkcji aby potem klient miał jak najmniej powodów i okazji na rekalmowanie samochodziku i ciąganie producenta po sadach, że mu np. nie jedzie 188km /h jak mój ma w instrukcji napisane, a jedzie 200 zegarowe, a według radaru policyjnego to było tylko 195 km/ h :mrgreen:
matyjasz
04-01-2011, 13:07
...i następne auto kupiłem z dieslem. W dodatku ponoć głowice w Fordach nie lubią gazu.
Nowoczesny automat w dieslu to bardzo sensowna sprawa dla każdego. O ile 3-4 przełożeniowe wyjce przeklinałem, to przez dwusprzęgłową 7-emkę uznałem się pokonany.
Czyli Czornyj kupił co?, bo 'dwusprzęgłową 7-emkę' brzmi znajomo :D OOOO?
No cóż, ujął to w swoich słowach, ale ma zupełną rację. Instalacja gazowa inkluduje cały szereg problemów, które z różną intensywnością mogą dać się we znaki. Żeby nie było, miałem w dwóch autach, zrobiłem tak ok 200 tys km i nigdy więcej.
A ja mam 3 kolejne (2 sierry i bmw520i) auto na gazie - ostatnie 6 rok (pół miliona przebiegu) i pali na dotyk nawet w największe mrozy, żadnych problemów, na gazie chodzi nawet lepiej niż na benzynie, pali dokładnie tyle co benzyny (pół litrowe różnice raz w jedną, raz w drugą pomijam). Wielu moich znajomych ma tak samo na różnych autkach.
Największym problemem gazu są właśnie gazownicy. A drugim, mity na temat problemów z gazem ;)
Czyli Czornyj kupił co?, bo 'dwusprzęgłową 7-emkę' brzmi znajomo :D OOOO?
Niestety mój diesel ma tylko jednosprzęgłową, manualną 6-tkę :( Na dwusprzęgłową 7-8-kę pozwolę sobie w następnym dupowozie, o ile interesy nadal będą szły dobrze.
A ja mam 3 kolejne (2 sierry i bmw520i) auto na gazie - ostatnie 6 rok (pół miliona przebiegu)
Wie Pan jak wygląda najpowszechniejszy rozkład prawdopodobieństwa? Jest mała liczba bezproblemowych, duża gdzie jeździ toto tak sobie i mała gdzie jeździ bardzo źle. Poza tym w wyniku działania syndromu samousprawieliwiania, niemal każdy kto ma gaz, jeśli wymienia jakieś wady to za chwilę popiera to technicznie niemerytorycznym argumentem, że: "jednak taniej".
Największym problemem gazu są właśnie gazownicy.
Ale to oni właśnie montują, regulują i serwisują instalacje, więc siłą rzeczy dokładają się do problemów.
A drugim, mity na temat problemów z gazem ;)
Na przykład jakie? Ja znam kupę faktów a nie mitów z czego tylko jeden ma wydźwięk pozytywny.
de Fresz
04-01-2011, 13:29
Racji trochę masz, ale nie dajmy się zwariować, to co w reklamówkach musi mieć odniesienie do rzeczywistości.
Tylko że ta rzeczywistość jest ze swej natury znacznie bardziej złożona niż raptem jeden, czy dwa parametry z tabelki. Wpływ na przyśpieszanie i elastyczność mają takie pierdołki jak dokładny przebieg momentu obrotowego w funkcji obrotów (a nie tylko szczytwy pik, który wyrażają KM), zestopniowanie skrzyni oraz finalne przełożenie momentu na asfalt (czego w praktyce ni hu hu nie da się prosto opisać cyferkami), straty na napędzie, opór aerodynamiczny i jeszcze parę czynników by się znalazło. A już takich detali jak precyzja układu kierowniczego, sztywność karoserii, zestrojenie zawieszenia, efektywność układu hamulcowego (na zimno/ciepło, również w funkcji prędkości, modulacja) jakoś ni cholery nie daje się trywialnie wyrazić policzalnymi parametrami, nawet tzw. testy dziennikarskie pozostawiają tu wiele do życzenia.
Sporo lat przepracowałem w przemyśle to wiem w czym rzecz, ale zdarzaj sie i takie kwiatki, że np silnik według papierów ma 101 KM, a jak sprawdziłem na porządnej hamowni to mi wyszło, że moja astra wykręca 105 ! KM
No to wyszło Ci coś niespotykanego, bo producenci mają w zwyczaju przekłamywać moc. A właściwie nie tyle przekłamywać, co uciekać się do sprytnego wybiegu podawania jej zmierzonej na wale korbowym lub sprzęgle, a te wartości są parę % niższe od tego, co realnie wychodzi na kołach. Ale można im skoczyć, bo ten parametr nie na darmo nazywa się "moc silnika", a nie "moc pojazdu".
aby potem klient miał jak najmniej powodów i okazji na rekalmowanie samochodziku i ciąganie producenta po sadach, że mu np. nie jedzie 188km /h jak mój ma w instrukcji napisane, a jedzie 200 zegarowe, a według radaru policyjnego to było tylko 195 km/ h :mrgreen:
Dużo coś. Zwykle w okolicach licznikowych 200 realna prędkość to coś koło ~185. Już przy 100 km/h licznik zwykle kłamie o jakieś 5-7, a przy większych prędkościach te pomiary są jeszcze mniej dokładne.
matyjasz
04-01-2011, 13:47
Niestety mój diesel ma tylko jednosprzęgłową, manualną 6-tkę :( Na dwusprzęgłową 7-8-kę pozwolę sobie w następnym dupowozie, o ile interesy nadal będą szły dobrze.
Eh, na pewno będą szły dobrze, a jakby co zawsze można dorobić (http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=168339) :mrgreen:
A zagaduję, bo właśnie mam jedno i drugie, znaczy może nie 3-4 biegowca, bo jeden dizelek ma 5, ale żonie kupiłem cztery kółeczka i tam jest chyba właśnie podwójne sprzęgło z 7 biegami, ja się na sprzęgłach nie znam, ale mi coś tak tłumaczyli w sklepie namiętnie o 'klacz' że zapamiętałem.
W k'mąć razie transmisja jest bezbłędna, praktycznie niewyczuwalna, nawet w trybie sportowym a moja szafa wyraźnie trząśnie dupskiem, zwłaszcza przy kickdownie. No i spalanie jest faktycznie nikczemnie niskie u żony, bo potrafi zejść przy 2.0 pojemności poniżej 5 litrów (o żonki jeździe mówię, nie mojej).
A wracając do wątku sprzed 2 tygodni, byłem w Polsce, jeździełem na orlenowskiej super-diesel-zupie-zimowej i nic złego nie mogę powiedzieć. Nie mogę też powiedzieć, że jeep dostał skrzydeł, ale stacja na wylocie na Osielsko w Bydgoszczy, na Wyszyńskiego raczej paliwa nie chrzci :mrgreen:
pmsphotography
04-01-2011, 13:53
de Fresz, jestem niemal pewny, że Robin mówił o mocy silnika (105KM) i ta wartość jest zawsze podawana, nie tylko przez producentów, ale też jej przebieg jest rozrysowany na wykresie z hamowni. Masz także podaną moc na kołach, a i owszem, ale kreski masz mocy na silniku, czasami na ten wykres nakładana jest krzywa mocy na kołach.
de Fresz
04-01-2011, 14:07
AFAIK większość hamowni z założenia mierzy moc na kołach, nie wale czy sprzęgle.
andrzej_suse10
04-01-2011, 14:17
Tylko że ta rzeczywistość jest ze swej natury znacznie bardziej złożona niż raptem jeden, czy dwa parametry z tabelki. Wpływ na przyśpieszanie i elastyczność mają takie pierdołki jak dokładny przebieg momentu obrotowego w funkcji obrotów (a nie tylko szczytwy pik, który wyrażają KM),
Od kiedy szczytowy pik momentu wyraża moc? :-)
de Fresz
04-01-2011, 14:23
Nie zawsze, ale dość często. I od wtedy, od kiedy wzór na moc, to moment razy obroty (czyli pewnie ze 150 lat, kiedy to mniej więcej ustalono te jednostki miary). Moc maksymalna jest zwykle w okolicach maksymalnego momentu lub kawałek za nim.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.