PDA

Zobacz pełną wersję : Wątek motoryzacyjny, wybór auta, części, pogaduchy o motoryzacji itp.



Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 [21] 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79

elanek
18-10-2012, 11:59
I pytanie, nauczyły mnie czegoś kursy, treningi i lektura czy nie? Czy gdybym jechał jeszcze wolniej, miałbym większe szanse wyjść z tego cało?

O matko... robi się coraz bardziej absurdalnie.

ku6i
18-10-2012, 12:01
Czyli nie przyznasz, że mniejsza prędkość, to większa szansa na skuteczną reakcję na to, co pojawi się na drodze (bezpieczne ominięcie, wyhamowanie)? Co zrobisz jak z dużą prędkością wpadniesz w dziurę przykrytą liśćmi (albo po prostu przez prędkość nie będziesz w stanie wyhamować ani ominąć bo przeciwległy pas będzie zajęty) i uszkodzisz koło (przebita opona, wygięta felga, urwane koło)? Tego żadna szkoła jazdy Cię nie nauczy… Dzięki mniejszej prędkości masz dużo większą szansę na uniknięcie niebezpieczeństwa, z którego bezproblemowego wyjścia żadna szkoła nie zagwarantuje. Każda sytuacja na drodze jest inna.
Jak to w pewnym porzekadle było; „lepiej zapobiegać niż leczyć”. :)

Stig, prędkość to podstawa, ale nie deprecjonowałbym roli "szkół jazdy". Prędkość, kierowca, samochód i stan drogi to nie jedyne składowe. Istnieje jeszcze jedna, najniebezpieczniejsza - inni uczestnicy dróg. Jak Ci zza zakrętu wyskoczy idiota na Twoim pasie, to mogą Cię uratować tylko dwie "rzeczy": Matka Boska i Twoja reakcja. Jeśli wybieramy opcję nr 2, to wtedy nie czas na dywagacje filozoficzne, masz czasem dziesiąte części sekundy żeby uratować własne życie, niezależnie czy jedziesz wypasionym BMW, czy 15-letnim Punto, czy 110 km/h, czy 80 km/h. Owszem, jadąc wolniej dajesz sobie więcej czasu, ale nie zmienia to faktu, że nadal nie masz go zbyt dużo na reakcję. I tutaj pojawia się miejsce dla umiejętności wyuczone na kursach/szkołach itd.

Idąc Twoim tokiem rozumowania nie ma sensu uczyć się zasad pierwszej pomocy jeśli spędzamy czas tylko i wyłącznie w towarzystwie rodziny i znajomych, którzy są inteligentni, odpowiedzialni i nie strzelają im do głowy głupie pomysły.

stig
18-10-2012, 12:04
Miałem nie czynić banalnych przykładów ale mnie zmuszasz.

Prędkość sama w sobie NIGDY nie jest przyczyną wypadku a tylko i wyłącznie elementem zawierającym się w trzech czynnikach droga-kierowca-samochód które wymieniłem, prędkość jest częścią podejmowanych przez kierowcę decyzji.

Teraz prosty przykład […]Człowieku, ale to nie jest żaden przykład! :) To wymysły. Dlaczego? Nie masz kompletnie żadnych podstaw do tego, żeby wiedzieć jaki będzie efekt końcowy tego co napisałeś – tego nie da się wydedukować. Gdyby każdą sytuację dałoby się przewidzieć tak, jak to właśnie przedstawiłeś w tych „przykładach”, to nie byłoby wypadków! :) O ile w moim „przykładzie” sprawa jest generalnie do przewidzenia (zdolność wyhamowania auta), to jego zachowanie po wpadnięciu w dziurę (i np. uszkodzeniu koła), jest KOMPLETNIE nie do przewidzenia! Zdarzyć może się wszystko i to zarówno w przypadku niedoświadczonego kierowcy, jak i szkolonego. Najmniejszy nawet szczegół (kąt nachylenia pasa, kształt i ostrość brzegu dziury, ilość wody czy liści w niej, temperatura tego bałaganu – COKOLWIEK) może wpłynąć na diametralnie inny efekt końcowy. To jest właśnie nieprzewidywalność sytuacji, której nie da się nauczyć, bo… po prostu to wynika z samej istoty nieprzewidywalności.

Clue, czyli prędkość. Jadąc wolniej masz duże szanse na to, żeby uniknąć sytuacji niebezpiecznej. Jeśli już się w niej pojawisz, nie masz ŻADNEJ gwarancji, że Twoje szkolenie pozwoli Ci uniknąć dramatu. Owszem – szansa jest, ale biorąc pod uwagę nieprzewidywalność i setki niuansów mających wpływ na efekt – ŻADNEJ GWARANCJI. Tak więc lepiej liczyć na szczęście (że umiejętności akurat w tej sytuacji się sprawdzą), czy może jednak nie dopuszczać do tego i nie sprawdzać na własnej skórze?
Wiedząc, że narkotyki to paskudztwo – lepiej je brać i liczyć na swoją silną wolę lub późniejsza pomoc specjalistów, czy może lepiej w ogóle po nie nie sięgać?

stig
18-10-2012, 12:08
I pytanie, nauczyły mnie czegoś kursy, treningi i lektura czy nie? Czy gdybym jechał jeszcze wolniej, miałbym większe szanse wyjść z tego cało?Gdybyś jechał wolniej, być może Alfa wcale by w Ciebie nie uderzyła, bo zjechałaby na pas przed Tobą, i nie uderzyła w Twoje auto, a Ty byś spokojnie przed nią wyhamował, kończąc przygodę bez rozwalonego tyłu. A podobno masz wyobraźnię… ;)

seler
18-10-2012, 12:15
Gdybyś jechał wolniej, być może Alfa wcale by w Ciebie nie uderzyła, bo zjechałaby na pas przed Tobą, i nie uderzyła w Twoje auto, a Ty byś spokojnie przed nią wyhamował, kończąc przygodę bez rozwalonego tyłu. A podobno masz wyobraźnię… ;)

Jesteś wodoodporny na wszelką argumentację więc nie widzę sensu dalszej z Tobą rozmowy.

Natomiast mam cichą nadzieję że polscy kierowcy z czasem zmądrzeją i przestaną uważać się za wszystkowiedzących i wszystkoumiejących i zaczną podnosić swoje umiejętności.
Do Ciebie to nie trafi, ale może ktoś inny wyciągnie wnioski i zacznie choćby czytać by zrozumieć choćby fizykę jazdy i związame z tym zagrożenia.

EOT

seler
18-10-2012, 12:16
Prędkość, kierowca, samochód i stan drogi to nie jedyne składowe. Istnieje jeszcze jedna, najniebezpieczniejsza - inni uczestnicy dróg.

Prędkość to składowa elementu "Kierowca", a inni uczestnicy to składowa elementu "Droga"...

stig
18-10-2012, 12:23
Jesteś wodoodporny na wszelką argumentację więc nie widzę sensu dalszej z Tobą rozmowy.I nawzajem. :) Żeby argumenty trafiały – muszą mieć sens… Tym czasem Twoje, to kompletnie pozbawione sensu, wyssane z palca bzdury i zawoalowane; „szkoliłem się, więc mogę jeździć szybko”. :)



Do Ciebie to nie trafi, ale może ktoś inny wyciągnie wnioski i zacznie choćby czytać by zrozumieć choćby fizykę jazdy i związame z tym zagrożenia.Od „fizyki jazdy” ważniejsza jest normalna, ogólna fizyka. Powtórzę raz jeszcze. Nie ma miszczów na auto pozbawione kontroli, a to jest najczęstszy efekt zbyt dużej prędkości. Kontrowania można się nauczyć samemu na mokrym lub ośnieżonym placu – nie trzeba do tego SJS.

JacKill
18-10-2012, 12:53
W sumie miałem coś napisać, ale szkoda mojego czasu i klawiatury...

Marki, jak chcesz coś więcej się dowiedzieć o SJS I stopień, to pisz na PW.

seler
18-10-2012, 12:55
„szkoliłem się, więc mogę jeździć szybko”. :)

Wskaż chociaż jedno miejsce w którym tak napisałem, jest wręcz odwrotnie, szkolenie temperuje zapędy bo daje namacalną wiedzę o możliwościach własnych i samochodu



Od „fizyki jazdy” ważniejsza jest normalna, ogólna fizyka. Powtórzę raz jeszcze. Nie ma miszczów na auto pozbawione kontroli, a to jest najczęstszy efekt zbyt dużej prędkości. Kontrowania można się nauczyć samemu na mokrym lub ośnieżonym placu – nie trzeba do tego SJS.

Spoko, potrenuj, masz całą zimę a potem przyjedź na rakietową i pokaż co potrafisz, bo w końcu czegóż mogą cię nauczyć profesjonaliści...


DEOT

stig
18-10-2012, 13:04
Wskaż chociaż jedno miejsce w którym tak napisałem […]To wynika z Twojego marginalizowania prędkości.



Spoko, potrenuj, masz całą zimę a potem przyjedź na rakietową i pokaż co potrafiszWybacz, że tak wprost zapytam, ale ile Ty masz lat?

seler
18-10-2012, 13:10
To wynika z Twojego marginalizowania prędkości.

Z całym szacunkiem ale tylmko Tobie chyba tak wynika. Prędkość jest nieodzownym ale tylko składnikiem wypadku, do któreko potrzeba jeszcze wielu innych składników.



Wybacz, że tak wprost zapytam, ale ile Ty masz lat?

Za dużo, wystarczająco by przejechać sporo ponad 800tys km i wystarczająco dużo by wiedzieć że samemu to sobie można w nosie podłubać a nie nauczyć się dobrze prowadzić auto i wystarczająco dużo by wiedzieć że ślizganie się po pustym placu 10km/h ma się nijak do wyprowadzania z poślizgu na płycie poślizgowej z ominięciem kurtyny wodnej przy 100km/h

Nikonozaur
18-10-2012, 13:24
O matko... robi się coraz bardziej absurdalnie.
Doskonały komentarz. :D

A tak zapytam kolegę "selera", ćwiczyliście na kursie opisaną przez Ciebie akcje? Czy w cenę kursu wliczona jest cena rozbitych samochodów? Mam jeszcze parę pytań, ale nie chcę sprawiać kłopotu...

A tak poważnie to czytając Twoje "uzasadnienia" i podane "przykłady" odnoszę wrażenie, ze jesteś w tych 80-90%, i to na czele stawki. O ile wiem w Irlandii jest ograniczenie prędkości i można sobie tam legalnie pohulać 80-100 km/h. Na autostradzie jest więcej, ale i tak o 20 mniej niz w Polsce. Z Twojego barwnego opisu wynika, ze dojeżdżając do "miejscowości i miejsca w którym zwykle stoją panowie z suszarką, w związku z czym zdjąłem nogę z gazu i jechałem ok 120km/h", nie jechałeś autostradą. Opis drogi też na to wskazuje. Czy możesz zatem wytłumaczyć dlaczego nie szanujesz obowiązujących tam przepisów. Czy w tej osławionej szkole też uczą olewania prawa i innych uczestników ruchu, czy może sam na to wpadłeś.

Podałeś przykład Finlandii, czy wiesz, ze w tym kraju, plus w całej Skandynawii problem przekraczania prędkości prawie nie istnieje? Wiesz z czego to wynika? Dla ułatwienia powiem, ze nie z kursów, bo Polacy też tam trzymają odpowiednią prędkość nawet jak wydaje się absurdalnie niska. Wystarczy jednak, ze poczują rodzimą ziemię po zjeździe z promu w Świnoujściu... Może dalej są jakieś lotne finisze i trzeba gaz do dechy wcisnąć przy okazji pokazując zdezorientowanym Szwedom jak się naprawdę jeździ. Po szkołach rzecz jasna.

seler
18-10-2012, 13:38
Doskonały komentarz. :D



Kolejny święty uczestnik ruchu drogowego, Panowie gdzie Wy się podziewacie, bo na drogach i ulicach Was nie widzę?


Możesz ironizować ile chcesz, ja uważam że szkolić się należy bez względu na to jak się jeździ bo samochód to niebezpieczne narzędzie i trzeba umieć się nim posługiwać. Tym którzy tego nie potrzebują życzę wyjątkowo prostych i pustych dróg i niech anioł stróż trzyma za Was kółko kierownicy.

seler
18-10-2012, 13:56
Na koniec cytat z Sobiesława Zasady, jemu chyba nie możecie odmówić autorytetu?

"Szybkość Bezpieczna

Termin ten oznacza szybkość względną, szybkość zależną od umiejętności kierowcy, sprawności jego wozu i sytuacji na drodze. Jest to wyliczenie generalne, zawierające w sobie wszystkie, wynikające z tych trzech elementów, konsekwencje. Czyli szybkość bezpieczna to taka, na jaką może sobie w danych okolicznościach pozwolić konkretny kierowca na określonym samochodzie.
Szybkość bezpieczna, jak każde pojęcie, ma granice. I tylko bardzo dobry kierowca może sobie pozwolić na prowadzenie wozu na górnej granicy teoretycznej szybkości bezpiecznej – jak mówimy o samochodzie – na graniczy przyczepności kół. To są już granice umiejętności, których nie wolno przekraczać – i to już jest szczyt umiejętności.
Natomiast każdy konkretny kierowca powinien prowadzić wóz na granicach swojej szybkości bezpiecznej. I pamiętać – nie wolno jej nigdy przekraczać!
Nieważna jest więc szybkość bezwzględna, ważna jest szybkość bezpieczna w stosunku do umiejętności kierowcy.
Bywa nawet, że jazda zbyt wolna jest jazdą w dalszych skutkach również niebezpieczną. Kierowca jeżdżący zbyt wolno jest ze swojej przesadnej ostrożności zadowolony, a nawet dumny. w ten sposób popada w samouspokojenie. Ale kiedy znajdzie się w sytuacji trudnej, wokół jadących z normalną szybkością samochodów, przemykających się przechodniów, sunących z boku tramwajów, a jeszcze zobaczy milicjanta na skrzyżowaniu, to wtedy, przy słabych umiejętnościach traci głowę, a do akcji włącza się panika: uciec, za wszelką cenę wyplątać się z tłoku. I ten wolno jeżdżący nagle dodaje ostro gazu (http://www.technikajazdy.info/nauka-jazdy/szybkie-ruszanie/)…
Tak więc szybkość bezpieczna. Wszędzie i zawsze szybkość bezpieczna, niezależna od szybkości bezwzględnej. Zależna od wszystkiego, co steruje jazdą. Z kierowcą włącznie."

stig
18-10-2012, 13:59
Za dużo […]Po Twojej chłopięcej propozycji – nie dało się tego wywnioskować. :)



wystarczająco dużo by wiedzieć że ślizganie się po pustym placu 10km/h ma się nijak do wyprowadzania z poślizgu na płycie poślizgowej z ominięciem kurtyny wodnej przy 100km/hZnowu wszystko wiesz lepiej… :) Ale niech Ci będzie, że samodzielny regularny trening można przeprowadzać tylko z prędkością 10 km/h, a jedno-dwa szkolenia w SJS przez kilka godzin, znacznie podnoszą umiejętności. Języka obcego też potrafisz się nauczyć po jednej, kilkugodzinnej lekcji? ;)

qualin
18-10-2012, 14:44
Marcin z calym szacunkiem do Ciebie, ale pitolisz jak poparzony. Sam na placu to mozesz sie pobawic autem, a nie sie nauczyc je odpowiednio kontrolowac. Idac Twoim tokiem rozumowania nie powinno rowniez byc kursow na prawo jazdy bo przeciez kazdy moze sobie sam pocwiczyc na parkingu i nauczyc sie jezdzic. To, ze Ty smigasz po placu i trenujesz jakies manewry nie znaczy wcale, ze robisz to dobrze. Na kursie doskonalacym masz instruktora, ktory bardzo dobrze wie jak zachowuje sie auto w roznych sytuacjach i zawsze skoryguje zle zapedy kierowcy. Ty cwiczac samemu mozesz cos robic wg Ciebie prawidlowo, a w realnej sytuacji okazac sie moze, ze robiles zupelnie na opak nie uwzgledniajac rzeczy, o ktorych np pojecia nie miales bo na codzien nie jestes zawodowym kierowca rajdowym wiec masz zupelnie inne nawyki oraz inaczej patrzysz na swiat za kierownica auta niz osoba, dla ktorej jest to chleb powszedni.
Co do Twojego autorytetu czyli Ojca to fajnie, ze masz sie na kim wzorowac. Poznalem Twojego tate pare lat temu, moze w Twoich oczach jest idealnym kierowca bo jezdzi powoli i ostroznie, ale ja pamietam, ze pracujac na zwirowni byla jakas kolizja z jego udzialem i to z jego winy. Nie pamietam teraz co to bylo, ale byla taka sytuacja. Takze jak widzisz wcale nie o predkosc tutaj sie rozchodzi bo Twoj tato za kolkiem nie deptal gazu w podloge.

elanek
18-10-2012, 14:52
Na koniec cytat z Sobiesława Zasady, jemu chyba nie możecie odmówić autorytetu?

Zasada to koleś znający się na rajdach, czyli zasuwający w miejscach, gdzie nie ma ruchu, gdzie nikt za zakrętem nie zaparkuje na środku pasa, gdzie krówka czy łoś nie wejdzie raczej na drogę. Porusza się też wyśmienitymi samochodami, ze znakomicie zestrojonym zawieszeniem, wartym sporo więcej niż samochód prawie każdego użytkownika tego forum, że o oponach nie wspomnę. Dodatkowo ma pilota, który dyktuje mu co ma w zasadzie robić.
Kiedyś w moich okolicach, na rajdzie dla dziennikarzy (chyba Rajd Żubrów) w przerwie między OS jechał czerwonym Porsche przez wieś z normalnym ruchem drogowym pewnie ponad 180. W biały dzień. Dzieci przy drodze się bawiły, psy biegały, ciągniki rolnicze i furmanki się pojawiały tu i ówdzie. Zachowanie kompletnie debilne.
Ale kto bogatemu zabroni. Jak się ma kasę to i wyjdzie się z największych opałów. Jakby co.

Dla mnie sprawa jest prosta - pajacując na drodze ponosi się jakieś ryzyko. Jak kto woli. Wobec siebie, pasażerów, innych kierowców, pieszych.
Każdy przekracza przepisy, przecież to tylko administracyjne zakazy. Ale nie ma co gloryfikować czy popisywać się osiągnięciami. Samemu mi się zdarza przegiąć i mieć z tego kupę zabawy, ale nie robiłbym z siebie kozaka większego niż jestem.

stig
18-10-2012, 14:54
Poznalem Twojego tate pare lat temu, moze w Twoich oczach jest idealnym kierowca bo jezdzi powoli i ostroznie, ale ja pamietam, ze pracujac na zwirowni byla jakas kolizja z jego udzialem i to z jego winy. Nie pamietam teraz co to bylo, ale byla taka sytuacja.Nic na ten temat nie wiem… Z drugiej strony takie pomówienia, że gdzieś coś, ale nie pamietasz co, ale to z jego winy – daruj sobie. Komisja jakaś badała i tak orzekła? Z pracy go wyrzucili, ponosił koszty z tym związane? :)
Nawet jeśli, to w pracy z 40 tonowymi pojazdami na nieutwardzonych nawierzchniach zdarzyć może się wszystko, bo czynników niezależnych od kierowcy jest cała masa i ma to naprawdę niewiele wspólnego z tym, o czym rozmawiamy.

marki
18-10-2012, 15:25
Tylko ciekawe gdzie taki plac można znaleźć, żeby bezpiecznie przy prędkościach 70km/h i wyższych potrenować samemu wyjście z poślizgu? Żeby było szerokie pobocze i nawierzchnia w miarę przyzwoita. Dodatkowo tu wiesz, kiedy wpadniesz w poślizg, a na płycie poślizgowej jest to mniej przewidywalne (przynajmniej tak mi się wydaję, nie miałem okazji sprawdzić). Niestety w Polsce ilość takich miejsc i torów do potrenowania jest znikoma. Na śląsku mam namiar na jedno takie miejsce muszę je sprawdzić. Ja uważam, że taki kurs może mi dać pogląd o moich umiejętnościach za kółkiem. Co robię dobrze (może nic), a co źle i skorygować te błędy przez profesjonalistów. Nie koniecznie tu chodzi o SJS (bo nazwa w ogóle mnie nie rusza, jak i tak szkoli się na swoim samochodzie), wcześniej myślałem o szkole polskich rajdowców np. Tomka Kuchara ale nie umiałem znaleźć odpowiednich informacji. Chciałem tylko się dowiedzieć czy ktoś ma doświadczenie w tej materii i które szkoły poleca, bo może korzystał z kilku i ma porównanie.
W Skandynawii maja sporo amatorskich rajdów gdzie startują trupami na zamkniętych odcinkach. Maja się gdzie wyszaleć więc potem nie muszą sobie podnosić poziomu adrenaliny na publicznych drogach. Ja nie mam długo prawa jazdy, na razie obyło się na szczęście bez żadnych przygód. Jestem jeszcze w miarę młody i uważam, że teraz jest najlepszy czas na naukę. Jeżdżę tak aby nikomu nie zrobić krzywdy, ale też nie mogę powiedzieć, że zawsze zgodnie z przepisami.
Kierowcy którzy jadą wolno też nie są wcale bezpieczni na ulicy. Uważam, że przy zbyt wolnej jeździe myślimy, że nic złego nie może się nam stać, wtedy nasza koncentracja jest uśpiona i czas reakcji na może być za wolny, bo na ulicy zawsze może pojawić sie zagrożenie.

pzdr ;)

Zolty
18-10-2012, 16:56
O co chodzi w tej dyskusji? O to czy SJS jest dobrym kursem doszkalającym, czy o to że kursy nie są potrzebne, bo wszystko zastępuje rozsądek i umiarkowana prędkość?
Tak jak kurs prawka nie nauczy jeździć samochodem, tak kurs doszkalający uczy ale niekoniecznie nauczy bezpiecznej jazdy. MZ sensowny kurs na pewno nie zaszkodzi - byle był sensowny,tzn nie uczył PitBulla agresji ;), a dostosowana do warunków prędkość - jak najbardziej na tak. Tyle że w kilku miejscach trudno się dostosować, bo na prawym pasie obwodnicy jedzie zdezelowane Tico 60 km/h, a na lewym BMW X6 z bezpieczną prędkością 180 km/h.

Po kilkudniowym pobycie w Szwecji marzę o takim spokoju na drogach jak tam, tyle że tam pewnie jest 10 razy mniej aut i 1000 razy mniej wariatów na 1 km drogi niż u nas.
Racjonalizacja oznakowania połączona z drakońskimi karami powinna pomóc - punkty ważne przez 3 lata, mandaty proporcjonalne do zarobków (np. 50% miesięcznego dochodu) + inne przyjemności powinny pomóc utemperować drogową husarię.
Niestety ważniejsze jest żeby zapłacił, niż żeby się nauczył.

Nikonozaur
18-10-2012, 17:24
[...] Możesz ironizować ile chcesz [...]

Nie ironizuję, zadałem Ci kilka prostych pytań, na które, jak widzę, masz problemy z odpowiedzią. W sumie po lekturze Twoich wywodów nawet mnie to nie dziwi, a podane wcześniej "przykłady" tylko to potwierdzają.
Przykładając Twoją miarkę czym jest Twoje 800 tys km wobec moich ok. dwóch milionów (bez wypadku)? Czy jestem 2,5 raza lepszym kierowcą, czy może, jak głosi jedna z teorii dużo bardziej niebezpieczny dla innych i siebie? Bo przez rutynę straciłem sporo ze zdolności oceny sytuacji na drodze, taki rodzaj uśpienia...

Tak samo jak "stig" jestem po stronie "zdroworozsądkowców", w danej sytuacji nic nie zastąpi prawidłowego użycia mózgu. A ta tzw. sytuacja zaczyna się od przekręcenia kluczyka w stacyjce, a nie tylko jak twierdzisz np. - "Las, droga jednopasmowa, jesień, wilgotna jezdnia, dziura średnicy 40cm głęboka na 20cm, liście, ciężarówka z przeciwka." Ci pierwsi wyjdą z domu parę minut wcześniej by zimą odśnieżyć auto, doprowadzić szyby do przejrzystości. Tym drugim wystarczy jeden ruch ręką na przedniej szybie w okolicach wysokości oczu. Bo to przecież frajerstwo i zawalidrogi zawracają sobie gitarę takimi duperelami, kozaka nie rusza, kozak jedzie.

Nie twierdzę, że szkoły tego typu są bezużyteczne i służą jedynie do wyciągania kasy od dających się na nie złapać kierowców. Jeśli ktoś czuje, że po kursie jest lepszy niż był przed nim to tylko się cieszyć. Z jednym zastrzeżeniem - oceniać powinien ktoś postronny, a nie kursant.

Nikt tu zapewne święty nie jest i każdy ma coś za uszami, nie wiem czy znam kogokolwiek z naprawdę czystym kontem. Zakładając optymistycznie, że istnieje ktoś taki to raczej miał szczęście być niezłapanym niż w wyniku sztywnego trzymania się przepisów.


Teraz dopiero przeczytałem o "Szybkości Bezpiecznej" w/g S. Zasady. On tam pisze o niczym innym jak o zdrowym rozsądku właśnie, o niczym innym.

statler
18-10-2012, 20:50
qualin, ojciec to jeszcze nic! ja słyszałem, że dziadek stiga razem Tuskiem w wermachcie służył!!!

stig, gratuluję cierpliwości.

Do Szwecji czy innych cywilizowanych krajów jeszcze nam sporo brakuje i zanim nasze złe państwo przy pomocy lasu fotoradarów i rujnowania domowych budżetów wytłumaczy kierowcom_w_pełni_świadomym_swoich_wspaniałych_ umiejętności, że prawo drogowe obowiązuje wszystkich niezależnie od ukończonych kursów i stopni wypchania portfela to jeszcze wiele tysięcy ludzi straci życie na drogach.

sibelio
18-10-2012, 21:32
W Polsce zamiast fotoradarów i kar, to trzeba:
- PRIMO zrewidować bzdurne ograniczenia. W tym kraju niestety nie da się w wielu przypadkach jeździć zgodnie z przepisami, byle zakręt na autostradzie A4 i zwolnienie do 100km/h nie wiedzieć po co.
- SECONDO - poprawić stan dróg i oznakowania (odblaskowego)
- TERCIO - niech policjanci się wezną q..a do roboty i zaczną karać ludzi za debilne jeżdżenie a nie przekraczanie prędkości na 70km/h bo tak ktoś postawił na tydzień na drodze na której jest normalnie 6 pasów (3-pas zieleni - 3) bo 100metrów od drogi sklep budują. I niebieskie idioty tam stoją BO JEST ŁATWO.
ale jak 200 metrów dalej (dosłownie) jest skrzyżowanie gdzie zawsze z pewnych keirunków kilka aut przejeżdzą na czerwonym, więc ci co mają zielone nie mogą jechać, to tych palantów tam nigdy nie ma. Drogówka w naszym kraju to skrajne bezmózgowe dno. Niestety.

I nie istnieje coś takiego jak POPRAWA BEZPIECZEŃSTWA. pod tym modnym hasłem robi się akcje OKRADANIA OBYWATELI Z CIĘŻKO ZAROBIONYCH PIENIĘDZY za pomocą kupionych przywilejami służb. Poprawa bezpieczeństwa organizowana przez służby państwowe to coś jak święty mikołaj, niby istnieje, ale prezenty i tak kupuje mama...

I wiecie co... w tym roku tydzien jeździłem po Austrii. Tam 99% ludzi jeździ przepisowo, nikt nie dojeżdza do zderzaka. A wiecie czemu?
"Pomijając kulturę - TAM NIE MA PO CO ICH ŁAMAĆ BO SĄ SENSOWNIE USTAWIONE. NIe jest tak że byle wieś to od razu 50 i inne dzikie ograniczenia.
Czasem na autostradach na zwężeniach przesadzają, ale na normalnych drogach one są dostosowane do rzeczywistości.
A w Polsce niestety urwane z sufitu.

Zresztą ostatnia akcja Rostowskiego - i kłótnia gdzie stoją radary. Rząd je postawił tam gdzie NAJŁATWIEJ ŁAPAĆ KIEROWCÓW.
A Ci co się zajmują ruchem drogowym co mówią - że radary te w ogóle nie są położone w miejscach niebezpiecznych.
Jeszcze macie jakieś wątpliwości?

Więc jak słyszę jak ktoś mówi że Polsce należy zaostrzyć kary i naustawiać radarów to niech się lepiej sam szybko rozpędzi i walnie w ścianę
skoro nie widzi tych oczywistych dla każdego idiotyzmów przepisowych.
Ale tak jest łatwiej - bezmyślnie kupić maszynę i postawić psa w krzakach, zamiast zrobić coś porządnego.
Bo zrobienie czegoś porządnego wymaga myślenia, wysiłku, prawdziwych specjalistów (a koledzy partyjni to się niestety na tym nie znają... ale pracować gdzieś muszą).

TO jak w wielu dziedzinach życia - lepiej komuś zabronić i przykręcić śrubę, zamiast pomyśleć DLACZEGO ktoś działa tak a nie inaczej.
Najpierw dajmy ludziom warunki, a potem karajmy a nie na odwrót.

Nikonozaur
18-10-2012, 22:02
[...] i zaczną karać ludzi za debilne jeżdżenie a nie przekraczanie prędkości na 70km/h [...]
A widzisz jakąś różnicę?

Zanim zaczniesz pluć na wszystko i wszystkich najpierw poczytaj jak funkcjonuje taki twór jak państwo. Może dojdziesz do akapitu o sposobie wyłaniania władz i jaki wpływ na ten proces ma zwykły obywatel. Świadomy obywatel chciałem powiedzieć. I zakończ proszę wychwalanie zagranicy bo to tam wymyślili odpowiednią krzywiznę bananów i stwierdzili, że marchewka to owoc. Również tam zaczęto terror kołem dwumasowym i filtrem cząstek stałych. Możesz o tym poczytać również w tym wątku. Pozdro.

Boryszuk
18-10-2012, 22:11
Również tam zaczęto terror kołem dwumasowym i filtrem cząstek stałych. Możesz o tym poczytać również w tym wątku. Pozdro.

No tu Cię trochę poniosło.

ALF
18-10-2012, 22:27
A widzisz jakąś różnicę?

Ty nie widzisz?:roll:

leonID
18-10-2012, 22:35
... jaki wpływ na ten proces ma zwykły obywatel. ...

No jaki ?

Nikonozaur
18-10-2012, 23:00
No tu Cię trochę poniosło.

Mnie akurat nie poniosło, ja nie mam do tych wynalazków pretensji. Nie jestem również wyznawcą teorii o mitycznych "onych" co tylko knują jak tu dokopać biednemu, a Polakowi w szczególności.



Ty nie widzisz?:roll:

Muszę Cię zawieść - nie widzę. Oczywiście jest poważna różnica między przekroczeniem o 5 a 50 km/h, lecz w dalszym ciągu nawet te pięć to mniejsze, ale zło.
Jeżdżę często po przygranicznych wioskach w Niemczech, bardzo często jest tam ograniczenie do 30 km/h. I wyobraź sobie, że nawet grupa najwyższego ryzyka, czyli 18-25 lat szanuje to. Wiesz dlaczego? Bo z niemiecką policją nie ma zlituj się, są bezwzględni w wykonywaniu swoich obowiązków. Styczność z nimi skutkuje mocnym wzrostem ubezpieczenia. Ludzie są trzymanie non stop na oku. U nich takie coś nazywa się porządek, u nas zamachem na wolność obywatela.

Zolty
18-10-2012, 23:58
Liberum Veto i złota wolność nadal żywe w narodzie.... ;)

Nie wiem czy dobrze odebrałem post sibelio, ale mam wrażenie że chciałby żeby policja karała nie tylko za przekroczenie prędkości.
Nie pamiętam sytuacji w której polska policja ukarała jadącego 80 km/h lewym pasem drogi szybkiego ruchu, albo zatrzymała kogoś za "siedzenie na ogonie" .
Podejrzewam że 95% mandatów to przekroczenie szybkości.
W Niemczech takie sytuacje widziałem.
Mieszkam przy małej uliczce, na rogu skrzyżowania jest sklep - w efekcie całe skrzyżowanie jest zastawione parkującymi samochodami do tego stopnia że mieszkańcy mają kłopoty z wyjazde/dojazdem do domu.
Przepis jest, możliwość zarobku także, tylko od 20 lat nigdy nie pojawił się tam policjant i nie wyegzekwował prawa (przy okazji ułatwiając okolicznym mieszkańcom życie). Straż miejska zajęta jest zakładaniem blokad w centrum - w strefie płatnego parkowania i też się nie zjawia. I tyle - ułańska fantazja, stosunkowo mało drastyczne kary (limit 24 punktów z czego co pół roku można zgubić 6 za pomocą kursu).

seler
19-10-2012, 09:53
Teraz dopiero przeczytałem o "Szybkości Bezpiecznej" w/g S. Zasady. On tam pisze o niczym innym jak o zdrowym rozsądku właśnie, o niczym innym.


Chłopie, czy ty też masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem?
Przecież ja o niczym innym jak o tym co i Zasada nie pisałem!

Ktoś zapytał o szkoły bezpiecznej jazdy, wymieniłem na których byłem, i co o nich sądzę. Na to odezwał się Stig, twierdząc że to nikomu do niczego nie potrzebne bo wystarczy wolno jeździć bo prędkość jest podstawowym a może i jedynym przyczynkiem wypadku. Na to zacząłem mu klarować że się trochę rozmija z prawdą i że moim zdaniem należy się szkolić a wypadki powstają w skutek wielu zmiennych których prędkość jest jedynie składową itd.

Nigdzie nie pisałem o sobie o tym za jakiego kierowcę się uważam i jak jeżdżę.

A uważam się za słabego i przesadnie ostrożnego kierowcę o przeciętnych umiejętnościach, dlatego co roku na jesień chodzę na kursy doszkalające, proste?

ALF
19-10-2012, 10:02
Muszę Cię zawieść - nie widzę. Oczywiście jest poważna różnica między przekroczeniem o 5 a 50 km/h, lecz w dalszym ciągu nawet te pięć to mniejsze, ale zło.
Jeżdżę często po przygranicznych wioskach w Niemczech, bardzo często jest tam ograniczenie do 30 km/h. I wyobraź sobie, że nawet grupa najwyższego ryzyka, czyli 18-25 lat szanuje to. Wiesz dlaczego? Bo z niemiecką policją nie ma zlituj się, są bezwzględni w wykonywaniu swoich obowiązków. Styczność z nimi skutkuje mocnym wzrostem ubezpieczenia. Ludzie są trzymanie non stop na oku. U nich takie coś nazywa się porządek, u nas zamachem na wolność obywatela.

Mam zupełnie inne doświadczenia w tym zakresie. Primo, widzę ogromną różnicę między kierowcą, który przekracza prędkość w lesie o 20-30km/h od kierowcy, który wyprzedza kolumnę na podwójnej ciągłej, pod górkę na zakręcie, nie przekraczając dozwolonej prędkości. Zabija nie prędkość, ale głupota, czy raczej brak rozwagi. Widzę również różnicę między rozklekotanym gruchotem ze zwalniaczem, od auta z zadbanymi hamulcami. Widzę różnicę między kierowcą, który wsiada i jakoś jedzie, od kierowcy, który zna możliwości swego auta i doszkala się w zakresie jego prowadzenia.
Sekundo, tylko, że po tych 30km/h ma drogę gdzie może przycisnąć. A u nas jest jak jest. Na 40 kilometrach od Bolkowa do Jeleniej są 3 (słownie trzy) miejsca, w których można legalnie wyprzedzać. Żadne nie daje szansy wyprzedzenia więcej niż 1-2 aut. Na Pomorzu widziałem odcinek z ograniczeniem do 40km/h na długości 4km!, gdzie powodem był przystanek PKSu, na którym zatrzymują się 2! autobusy na dobę. Prosta droga przez lasy i pola.

stig
19-10-2012, 10:21
Na Pomorzu widziałem odcinek z ograniczeniem do 40km/h na długości 4km!, gdzie powodem był przystanek PKSu, na którym zatrzymują się 2! autobusy na dobę. Prosta droga przez lasy i pola.Może to nie przystanek był powodem, tylko np. zwierzęta często włażące na drogę? I może ktoś stwierdził, że zjawisko jest tak nagminne, że sensowniejsze (z punktu widzenia efektywności) będzie ograniczenie niż ostrzeżenie…

qualin
19-10-2012, 10:27
Może to nie przystanek był powodem, tylko np. zwierzęta często włażące na drogę? I może ktoś stwierdził, że zjawisko jest tak nagminne, że sensowniejsze (z punktu widzenia efektywności) będzie ograniczenie niż ostrzeżenie…

No napewno. Pojedz sobie kiedys trase czluchow - koszalin to zobaczysz ile ograniczen jest na prostych poza terenem zabudowanym i zwroc uwage ile smietnikow z fotoradarami tam stoi. Napewno wszystko dla naszego bezpieczenstwa.

ALF
19-10-2012, 10:50
Może to nie przystanek był powodem, tylko np. zwierzęta często włażące na drogę? I może ktoś stwierdził, że zjawisko jest tak nagminne, że sensowniejsze (z punktu widzenia efektywności) będzie ograniczenie niż ostrzeżenie…

Miałem trochę czasu, więc przejechałem ten odcinek 3 razy. Poza ograniczeniem nie ma innych znaków. Nie ma nawet łuku. Widoczność we wszystkich kierunkach jest minimum 100m (obszar lasu), na 3 kilometrach minimum 500m. Nawierzchnia świetna, nie ma krzyżówek, są pasy awaryjne i fajne pobocza.
Jadąc w siedleckie mijałem odcinek ok 1,5km, gdzie naliczyłem 47 ograniczeń, nie licząc innych znaków!
Na ww odcinku Bolków - Jelenia jest 1 odcinek z 3 pasami ruchu (2-1) do wyprzedzania... z ograniczeniem do 50km/h! Jeżeli przed Bolkowem trafisz na wóz z dłużycami jadący 40/50km/h możesz jechać za nim nawet 40km i nie mieć szansy na wyprzedzenie. Dziwisz się, że kierowcy łamią przepisy?
Kolega opowiadał, jak to w jego wsi postanowili zmodernizować ruch. Zdjęto (tylko na terenach gminnych) 23 ograniczenia prędkości oraz kilkanaście innych zakazów tworząc strefę w obrębie zabudowań oraz stawiając ograniczenia do 60km/h przy wlotowych krzyżówkach. Postawiono nowoczesne znaki i duże tablice informacyjne. Wybudowano jedną kładkę, a w obrębie szkoły i ośrodka zdrowia leżących policjantów. Przejazd przez teren objęty tymi działaniami skrócił się o 10min. W ciągu 2 lat ilość wypadków spadła o 54%! Ilość stłuczek i incydentów o 72%.

freefly
19-10-2012, 11:03
Na Pomorzu widziałem odcinek z ograniczeniem do 40km/h na długości 4km!, gdzie powodem był przystanek PKSu, na którym zatrzymują się 2! autobusy na dobę. Prosta droga przez lasy i pola.

Na każdym odcinku drogi do którego doszło wcześniej np. potrąceń pieszych zarządca postawi ograniczenie prędkości. Najwięcej wypadków jest na prostych odcinkach dróg w czasie dobrej widoczności.
Pogadaj z kimś od inżynierii ruchu drogowego, bo to oni przygotowują projekt, gdy zarządca drogi chce postawić ograniczenie prędkości. Na mojej ulicy było do 50, ale jako mieszkańcy wymusiliśmy na zarządcy ograniczenie do 30 i "leżących policjantów", bo ludzie musieli czaić się, żeby z podporządkowanych wyjechać, bo rano dużo kierowców gnała naszą ulicą (robiła sobie skrót) jadąc do pracy. Od dwóch lat nie było żadnego dzwona.
A ponadto tubylcy mają prawo do tego, żeby ograniczać na swoim terenie prędkość z przyczyn o których Ty nie musisz wiedzieć, chociaż Tobie może wydawać się to absurdalne. Komuś z Zielonej góry jadącego przez Elbląg nic do tego. Niech się martwi o ograniczenia na swoim terenie.

Pawel Pawlak
19-10-2012, 11:07
Wynalazki podnoszące bezpieczeństwo w samochodach i szkoły bezpiecznej jazdy są bardzo ważne i z całą pewnością robią sporo dobrego. Niestety, u wielu kierowców rodzą przeświadczenie, że skoro mają te systemy/bezpieczne samochody, skończyli kolejny kurs to mogą pozwolić sobie na więcej. A to mylne założenie na drodze publicznej. Może oni mogą więcej, ale nie dostosowując się do przepisów wprowadzają w błąd innych kierowców, którzy być może takimi mistrzami kierownicy nie są, i może nie mają tak wspaniałych samochodów.
Ja przerabiałem tego typu rozumowanie, też kiedyś wyznawałem zasadę "względności bezpiecznej prędkości", ale z perspektywy czasu jest przekonany że ono jest błędne.
Im bezpieczniejszy i sprawniejszy samochód, lepsze umiejętności kierowcy i większa świadomość tym bezpieczniej - ale tylko jeśli przestrzegamy przepisów.

freefly
19-10-2012, 11:12
Na ww odcinku Bolków - Jelenia jest 1 odcinek z 3 pasami ruchu (2-1) do wyprzedzania... z ograniczeniem do 50km/h! Jeżeli przed Bolkowem trafisz na wóz z dłużycami jadący 40/50km/h możesz jechać za nim nawet 40km i nie mieć szansy na wyprzedzenie. Dziwisz się, że kierowcy łamią przepisy?


Bywałem w kilku krajach powszechnie uchodzących za wysoce cywilizowane i tam ludzie będą jechać kilometrami 10 na godzinę za maszyna rolniczą i nikt nawet nie śmie przekroczyć wielokilometrowej ciągłej.

Pawel Pawlak
19-10-2012, 11:18
Bywałem w kilku krajach powszechnie uchodzących za wysoce cywilizowane i tam ludzie będą jechać kilometrami 10 na godzinę za maszyna rolniczą i nikt nawet nie śmie przekroczyć wielokilometrowej ciągłej.

Bo:
1. przepis to przepis - jak każdy został stworzony do ujednolicenia zasad, wprowadzenia porządku i uproszczenia życia
2. świadomość jest taka, że jeśli jest taki przepis i ja się do niego nie dostosuję to stwarzam zagrożenie dla innych którzy zakładają że przestrzeganie tego przepisu to norma i nie można się spodziewać gamonia co go łamie

seler
19-10-2012, 11:24
Ja przerabiałem tego typu rozumowanie, też kiedyś wyznawałem zasadę "względności bezpiecznej prędkości", ale z perspektywy czasu jest przekonany że ono jest błędne.
Im bezpieczniejszy i sprawniejszy samochód, lepsze umiejętności kierowcy i większa świadomość tym bezpieczniej - ale tylko jeśli przestrzegamy przepisów.


Powiedz Pawle jak to jest. Dwa lata temu na polskich autostradach "bezpieczne" było 130km/h, teraz (nic się nie zmieniło!) "bezpieczne" jest 140km/h, w Niemczech "bezpieczne" jest 250km/h (często na gorszych autobanach niż nasze) w innych krajach "bezpieczne" jest 120km/h. NIe inaczej jest z drogami lokalnymi, w jednych krajach można 80 innych 90 innych 100...
Czemu takie różnice? Powietrze inne? W irlandii jeździłem po drogach gdzie można 100 a strach było 60, prawie żaden zakręt nie jest oznaczony nie wspominając o ograniczeniu, w Hiszpanii przed zakrętami mocniejszymi podaje się prędkość zalecaną a nie ograniczenia.

Jeżeli przed zakrętem stoi 70km/h to zakładasz że ta prędkość będzie równie bezpieczna na tym zakręcie dla kierowcy ciężarówki, starego busa, dwudziestoletniego uno, rocznego forda focusa i nowej A8? Nawet jeśli kierowcy mieliby zbliżone umiejętności?

ku6i
19-10-2012, 11:29
Mieszkam przy małej uliczce, na rogu skrzyżowania jest sklep - w efekcie całe skrzyżowanie jest zastawione parkującymi samochodami do tego stopnia że mieszkańcy mają kłopoty z wyjazde/dojazdem do domu.
Przepis jest, możliwość zarobku także, tylko od 20 lat nigdy nie pojawił się tam policjant i nie wyegzekwował prawa (przy okazji ułatwiając okolicznym mieszkańcom życie). Straż miejska zajęta jest zakładaniem blokad w centrum - w strefie płatnego parkowania i też się nie zjawia. I tyle - ułańska fantazja, stosunkowo mało drastyczne kary (limit 24 punktów z czego co pół roku można zgubić 6 za pomocą kursu).

Nie próbowałeś robić zdjęć i wysyłać naszym obrońcom porządku?

Nikonozaur
19-10-2012, 11:50
Sekundo, tylko, że po tych 30km/h ma drogę gdzie może przycisnąć. A u nas jest jak jest. Na 40 kilometrach od Bolkowa do Jeleniej są 3 (słownie trzy) miejsca, w których można legalnie wyprzedzać. Żadne nie daje szansy wyprzedzenia więcej niż 1-2 aut.

Niestety nie jest tak słodko, zdecydowana większość dróg we wspomnianym rejonie ma jeden pas ruchu dla obu kierunków z mijankami co kilkaset metrów, więc tak za bardzo skrzydeł nie rozwiniesz. Sporo jest brukowanych, trafiają się gruntowe. Gdyby nie zjednoczenie Niemiec i gigantyczna góra kasy od pobratymców z zachodniej części ich kraju sytuacja byłaby znacznie gorsza.
Wspomniana przez Ciebie droga (cała) jest w przebudowie. Co prawda południowy odcinek ma być robiony po 2014 roku, ale problem ten dotyczy całego szeregu dróg w naszym kraju. Nie mamy bogatego sponsora jak wspomniani wyżej wschodni Niemcy, pozostaje Ci jedynie czekać. Na "moim" końcu droga ta jest już prawie gotowa na odcinku od Świnoujścia do Gorzowa Wlkp. Na odcinku lubuskim prace trwają.
Wiem, że to żadne pocieszenie, ale bogaci i zorganizowani Niemcy, których tak często wychwalamy kilka lat remontowali autostradę między Kołbaskowem a berlińskim ringiem, a to tylko 100 km. Naszym wystarczyło niecałe trzy lata by wybudować od podstaw 80 km drogi o parametrach autostrady z 77 obiektami mostowymi Szczecin-Gorzów.



Na Pomorzu widziałem odcinek z ograniczeniem do 40km/h na długości 4km!, gdzie powodem był przystanek PKSu, na którym zatrzymują się 2! autobusy na dobę. Prosta droga przez lasy i pola.

Przykładów można podawać wręcz nieskończenie wiele, oznakowanie nie jest najsilniejszą strona drogowców, Ja jednak nie lubię narzekać, co nie oznacza, że z patologią się godzę.

elanek
19-10-2012, 13:10
Bywałem w kilku krajach powszechnie uchodzących za wysoce cywilizowane i tam ludzie będą jechać kilometrami 10 na godzinę za maszyna rolniczą i nikt nawet nie śmie przekroczyć wielokilometrowej ciągłej.
1. Bo wiedzą, że jak się pojawi szersze pobocze czy zatoczka to kierowca maszyny rolniczej zjedzie natychmiast z drogi i rozładuje korek.

2. Bo im się nie spieszy jak nam. W bogatych krajach (Skandynawia) pracują po 7,5 h, potem mają jechać do domu, dzieci, małżonków. A w Polsce w ciągu 8 godzin dziennie to se na rachunki można zarobić.

Pawel.S
19-10-2012, 20:36
2. Bo im się nie spieszy jak nam. W bogatych krajach (Skandynawia) pracują po 7,5 h, potem mają jechać do domu, dzieci, małżonków. A w Polsce w ciągu 8 godzin dziennie to se na rachunki można zarobić.

Nie rozumiem tej koncepcji. Musimy jeździć szybko, żeby szybciej wrócić z pracy i iść do drugiej pracy ? A jak daleko masz do pracy, że możesz na tym ugrać jakiś znaczący czas ? Pracodawca Cie szykanuje i każe jeździć szybko ?

ALF
19-10-2012, 21:14
Na każdym odcinku drogi do którego doszło wcześniej np. potrąceń pieszych zarządca postawi ograniczenie prędkości. Najwięcej wypadków jest na prostych odcinkach dróg w czasie dobrej widoczności.
Pogadaj z kimś od inżynierii ruchu drogowego, bo to oni przygotowują projekt, gdy zarządca drogi chce postawić ograniczenie prędkości. Na mojej ulicy było do 50, ale jako mieszkańcy wymusiliśmy na zarządcy ograniczenie do 30 i "leżących policjantów", bo ludzie musieli czaić się, żeby z podporządkowanych wyjechać, bo rano dużo kierowców gnała naszą ulicą (robiła sobie skrót) jadąc do pracy. Od dwóch lat nie było żadnego dzwona.
A ponadto tubylcy mają prawo do tego, żeby ograniczać na swoim terenie prędkość z przyczyn o których Ty nie musisz wiedzieć, chociaż Tobie może wydawać się to absurdalne. Komuś z Zielonej góry jadącego przez Elbląg nic do tego. Niech się martwi o ograniczenia na swoim terenie.

Na drodze krajowej? Od kiedy interes paru ludzi (bo więcej z tego przystanku nie korzysta) jest ważniejszy od interesu tysięcy kierowców przejeżdżających tą drogą codziennie? Nie rozśmieszaj mnie. To jest spaprana robota drogowców, a kto wie czy ten znak nie został po jakimś remoncie ;)
Zwiększenie prędkości na dobrej drodze nie przekłada się na wzrost ilości wypadków - patrz dane z autostrad.
Mógłbym poironizować, że ograniczenie prędkości jest w interesie koncernów paliwowych. Spada płynność ruchu, rośnie frustracja kierowców, hamulce aż się grzeją... na ww odcinku bolkowskim średnia prędkość spadła 89km/h do 50km/h, a nawet niżej. Kiedyś się jeździło pół godziny nawet przy dużym nasileniu ruchu. Dzisiaj, wcale nierzadko, jedzie się nawet 2 godziny... chyba, że złamie się parę przepisów ;).

rg2000
19-10-2012, 21:28
Zmieniają na chwilę temat, czy ktoś ma doświadczenia z galaxy, sharanem, alhambrą roczniki 2001-2002? Jaki silnik wybrać, czego unikać? Wszyscy generalnie chwalą diesla 1,9? Ma ktoś, użytkuje? Ewentualnie jakieś inne propozycje w temacie dużego auta, ale nie dostawczaka?

Pawel Pawlak
19-10-2012, 21:39
Powiedz Pawle jak to jest. Dwa lata temu na polskich autostradach "bezpieczne" było 130km/h, teraz (nic się nie zmieniło!) "bezpieczne" jest 140km/h, w Niemczech "bezpieczne" jest 250km/h (często na gorszych autobanach niż nasze) w innych krajach "bezpieczne" jest 120km/h. NIe inaczej jest z drogami lokalnymi, w jednych krajach można 80 innych 90 innych 100...
Czemu takie różnice? Powietrze inne? W irlandii jeździłem po drogach gdzie można 100 a strach było 60, prawie żaden zakręt nie jest oznaczony nie wspominając o ograniczeniu, w Hiszpanii przed zakrętami mocniejszymi podaje się prędkość zalecaną a nie ograniczenia.

Jeżeli przed zakrętem stoi 70km/h to zakładasz że ta prędkość będzie równie bezpieczna na tym zakręcie dla kierowcy ciężarówki, starego busa, dwudziestoletniego uno, rocznego forda focusa i nowej A8? Nawet jeśli kierowcy mieliby zbliżone umiejętności?

Trudno mi dyskutować które z wartości prędkości maksymalnych są odpowiednie a które nie. Ale to nie ma znaczenia, bo istotne jest to że przystępując do ruchu po danych drogach godzisz się z nimi. Dzięki temu zarówno Ty jak i inni użytkownicy drogi wiedzą czego mogą się spodziewać. Wiedzą np. że w PL obowiązuje ruch prawostronny, że czerwone znaczy "stać", że włączając się do ruch z podporządkowanej, na drogą na której obowiązuje ograniczenie prędkości do 50km/h i widząc samochód w "znacznej odległości" zdąży wjechać i rozpędzić samochód do tej dopuszczalnej prędkości a nie zostanie staranowany przez kogoś kto ma dobry samochód, spore umiejętności i wykorzystaując akurat dobrą aurę pogodowa pociskał 150km/h, albo jeszcze lepiej - robiąc lewoskręt z podporządkowanej nie wpadnie na czołówkę z jakiś "wybitny" kierowcą dla którego wszystkie samochody poruszające się jego pasem, tak się przepisowo wlekły, że musiał je wyprzedzić nie zwracając uwagi na ograniczenie prędkości, podwójne ciągłe, zakaz wyprzedzania i uwaga skrzyżowanie z pierwszeństwem przejazdu. Może to wszystko banalne sytuacje, ale jakoś tak po kilkunastu latach za kółkiem, po ok 700.000km przejechanych po polskich drogach, uczestniczyłem w tylu "banłach" których skutki były opłakane że podchodzę do nich poważnie. I nie ma znaczenia że mam nawyki które pozwalają wyjść mi z opresji znacznie większych niż przeciętny kierowca sobie może wyobrazić.
Przepisy są po to żebyśmy wiedzieli jak się zachować i jakiego zachowania możemy się spodziewać u innych - tak jak wszelkie normy które jakiejś jednostce mogą się wydawać chore i głupie, ale służą poprawie komfortu życia i bezpieczeństwa społeczności.
Oczywiście że warto podnosić swoje kwalifikacje, oczywiście że warto inwestować w bezpieczniejsze rozwiązania, ale zachowując przy tym rozsądek i w zakresie dozwolonym przepisami.

Co do samego podniesienia prędkości w naszym kraju, to mam ważenie że miało ono 2 cele:
1. propagandowy - żeby obywatele zobaczyli jakie piękne autostrady rząd nam zafundował i jak szybko będziemy mogli się przemieszczać
2. większym wpływom z akcyzy za paliwo

ALF
20-10-2012, 00:24
większym wpływom z akcyzy za paliwo

Tu się mylisz. Zużycie paliwa rośnie minimalnie i to raczej w małych autach. Natomiast znacznie bardziej rośnie przez ograniczenia i brak płynności ruchu. Dam ci prosty przykład. Dwie trasy A i B.
Trasa A to autostrada + DE (80% trasy) + DK - trasa dłuższa o 65km przy prędkości średniej 95km/h.
Trasa B to różniste drogi z niewielkim odcinkiem DE, 40% DK, reszta inne. Krótsza od A o 65km przy średniej 72km/h. Oba przejazdy nocą w identycznych warunkach. Prawie identyczne postoje.
Spalanie1 A - 9,2 / B - 10,2
Czas przejazdu1 A - 8,2h / B 9,5h
W momencie oddania na trasie B kilku odcinków DE + 2 obwodnic
Spalanie2 B - 9,7
Czas przejazdu - 8,7h
Każde ograniczenie prędkości powoduje zwiększenie zużycia paliwa. Oczywiście mówię o jeździe rozsądnej, a nie ile fabryka dała lub ekstremalnie oszczędnej. Przetestowałem to na kilka różnych sposobów. Wynik zawsze był identyczny. Płynność jazdy, to jedyny sposób na obniżenie zużycia paliwa!

Czornyj
20-10-2012, 11:33
Zużycie paliwa rośnie minimalnie i to raczej w małych autach. !
Tu się mylisz. Moje zużycie w dieslu 2.0 na autostradzie to 7-8 litrów, w Niemczech nawet 10. Natomiast podczas jazdy bocznymi drogami na zderzaku TIRa z prędkościami 70-80km bez problemu zszedłem do 4l.

ALF
20-10-2012, 13:11
Zmień diesla ;) Na wszystkich silnikach benzynowych (od 2,0) miałem takie same wyniki. Jazda płynna = mniejsze zużycie paliwa. A co do różnicy na autostradzie... jeżeli założę, że na naszej jechałeś w pobliżu dopuszczalnej (130-150), a na niemieckiej w granicach maksymalnej, to już wiesz dlaczego jest ta różnica. Ona nie tyle wynika z samej prędkości, co z możliwości Twojego silnika. Dlatego pisałem o małych silnikach. Dla silnika 1,6 prędkość 120 jest prędkością optymalną, dla 2,0 to będzie w granicach 140, dla 4,0 to będzie 170-180. Silnik największe dawki paliwa zużywa przy rozgrzewaniu, a następnie przy rozpędzaniu auta. Stąd wyniki w mieście zawsze będą wyższe niż na trasie.

Pawel Pawlak
20-10-2012, 14:06
Tu się mylisz. Zużycie paliwa rośnie minimalnie i to raczej w małych autach. Natomiast znacznie bardziej rośnie przez ograniczenia i brak płynności ruchu. Dam ci prosty przykład. Dwie trasy A i B.
Trasa A to autostrada + DE (80% trasy) + DK - trasa dłuższa o 65km przy prędkości średniej 95km/h.
Trasa B to różniste drogi z niewielkim odcinkiem DE, 40% DK, reszta inne. Krótsza od A o 65km przy średniej 72km/h. Oba przejazdy nocą w identycznych warunkach. Prawie identyczne postoje.
Spalanie1 A - 9,2 / B - 10,2
Czas przejazdu1 A - 8,2h / B 9,5h
W momencie oddania na trasie B kilku odcinków DE + 2 obwodnic
Spalanie2 B - 9,7
Czas przejazdu - 8,7h
Każde ograniczenie prędkości powoduje zwiększenie zużycia paliwa. Oczywiście mówię o jeździe rozsądnej, a nie ile fabryka dała lub ekstremalnie oszczędnej. Przetestowałem to na kilka różnych sposobów. Wynik zawsze był identyczny. Płynność jazdy, to jedyny sposób na obniżenie zużycia paliwa!

Spalanie zależy od wielu czynników, ale można uogólnić:
przy rozpędzaniu pojazdu, głównym czynnikiem wpływającym na spalanie jest masa której musimy nadać prędkość - czyli masa pojazdu
przy niskich prędkościach - do 70-80km/h głównym czynnikiem będą opory toczenia/mechanizmów i masa.
Powyżej 80-90km/h głównym czynnikiem wpływającym na spalanie będą opory aerodynamiczne - a one nie rosną liniowo tylko w przybliżeniu logarytmicznie.
Każdy samochód osobowy ma w okolicy 70-100km/h prędkość "równowagi". Jazda poniżej tej prędkości nie przekłada się na zmniejszenie spalania, a jazda powyżej powoduje wzrost spalania. I tak ta prędkość jest najekonomiczniejszą prędkością jazdy. Dla żadnego samochodu osobowego ( o bolidach F1 nie bedę się wypowiadał, bo nie wiem) prędkość ta nie jest na poziomie 120 czy 140km/h.
Duże limuzyny najczęściej mają dobrą aerodynamikę i sporą masę - ich prędkości ekonomiczne są wyższe (90-100km/h) ale więcej chlapią w czasie przyspieszania - czyli dynamicznej jeździ. Ich spalanie wraz ze wzrostem prędkości wzrasta mniej gwałtownie niż maluchów (zestopniowane skrzynie/różne proporcje masa/moc, opory toczneia itp)
małe samochody drugą stronę - są ekonomiczniejsze przy małych prędkościach i dynamicznej jeździe, ale na autostradzie spalanie rośnie znacznie szybciej.
Można przyjąć że podniesienie prędkości ze 130km/h do 140km spowoduje średnie (dla różnych samochodów) podniesienie spalania o ok 10%
Przykład który podałeś niewiele mówi. Bo o ile spalanie na pustej autostradzie zależy od samochodu i prędkości to na pozostałych fragmentach drogi najbardziej od stylu jazdy. Uzyskanie takiej samej średnie prędkości 72km/h możliwe jest przy nie przekraczaniu 90km/h i płynnej jeździe oraz przy jeździe dynamicznej z chwilowymi prędkościami w okolicach 160km/h. Tyle ze spalanie w pierwszym i drugim przypadku może się różnić o 50%
Kolejne uogólnienie więc takie, że o ekonomice przejazdy zdecyduje płynność ruchu i jak najczęstsze wykorzystywanie najekonomiczniejszego zakresu prędkości dla danego samochodu.


Poza tym, przy rozważaniach o poruszaniu się po polskich drogach, koncentrowanie się na ruchu autostradowym to chyba spore nadużycie ;)

ALF
20-10-2012, 15:34
Pawle, nie mówimy o prędkości ekonomicznej, ale o prędkości z którą poruszają realnie samochody. U mnie rozpiętość spalania jest od 6,75 do 17,6 (mierzone), choć znam wyniki w granicach 25 (producent podaje 9,5-20 - myślę, że rozsądnie). Uzyskanie prędkości ekonomicznej (w miarę stałej) jest na naszych drogach mało prawdopodobne. Wynik najniższy uzyskałem w dość specyficznych warunkach (jazda bez celu, wyłącznie dla wyniku, 70% na tempomacie, unikanie krzyżówek i dróg o dużym natężeniu ruchu) w terenie podgórskim. Tyle, że na co dzień to tak prawdopodobne, jak benzyna po 2zł ;) Jadąc zbliżoną trasą, ale w warunkach realnych, to spalanie jest dwukrotnie wyższe. Jadąc dynamicznie jeszcze 2l więcej.

Można przyjąć że podniesienie prędkości ze 130km/h do 140km spowoduje średnie (dla różnych samochodów) podniesienie spalania o ok 10%

Dla małych aut, pewnie tak. U mnie nie było wzrostu. Myślę, że silniejszy wiatr czy opad deszczu da większe zużycie. Wzrost dający się zmierzyć obserwuję dopiero przy prędkości powyżej 160km/h. Oczywiści gdybym jechał ze stałą prędkością 80-90km/h uzyskam wynik dużo lepszy, ale mówimy o jeździe realnej.


Przykład który podałeś niewiele mówi.
Mówi dużo (przynajmniej dla mnie), bo to konkretna trasa. Realne warunki, realne prędkości i realny styl jazdy (ani dynamiczny, ani spacerowy). Fragmenty dynamiczne (wyprzedzanie) i fragmenty na tempomacie. Każda nawierzchnia, od betonu do kocich łbów.
A średnie spalanie w trasie zależy np od pory dnia i samego dnia. Stąd zawsze wybieram noc z soboty na niedzielę (o ile to możliwe). :)

shaolin
20-10-2012, 17:33
Ile mozna gadac o spalaniu? ;) Kazde auto spali tyle ile sie wleje, end of story.

ALF
20-10-2012, 17:37
Skoro już wpadłeś, to mam pytanie - jak wygląda chińska klawiatura, skoro ilość znaków to ok 80 000?

shaolin
20-10-2012, 17:53
Wyglada tak samo jak Twoja (zwykle qwerty) i nie wiem skad wziales te 80000 bo juz jest ponad 100k ;) ale nie robmy OT, jak chcesz wiedziec wiecej to Ci napisze na PW ;)

ALF
20-10-2012, 17:59
Chcę... pisz :)

sztefanek
21-10-2012, 13:34
Pomysłowe ;)
http://www.bild.de/auto/auto-news/motorrad/bodypainting-bikes-aus-fleisch-und-blut-26762392.bild.html

krzysztof jot
21-10-2012, 23:31
Zmieniają na chwilę temat, czy ktoś ma doświadczenia z galaxy, sharanem, ...
unikać, z warsztatowych opowieści - unikać zwłaszcza sharana. Może Espace.

JAP
21-10-2012, 23:45
unikać, z warsztatowych opowieści - unikać zwłaszcza sharana. Może Espace.

A ja ostatnio myślę nad Hyundaiem Santa Fe II - ktoś cokolwiek może powiedzieć o usterkowości, może jest jakiś właściciel na forum?
Koreańczyk przekonuje mnie 7 miejscami, niezłym wyposażeniem i 4x4 (słabiutkie, ale tylko takiego potrzebuję)

rg2000
22-10-2012, 08:28
unikać, z warsztatowych opowieści - unikać zwłaszcza sharana. Może Espace.

Akurat tego auta nie brałem pod uwagę, muszę popatrzeć, dzięki.

ALF
22-10-2012, 09:49
Teściu jeździ Espacem poprzedniej generacji i jest OK.

sebar1
22-10-2012, 10:08
A ja ostatnio myślę nad Hyundaiem Santa Fe II - ktoś cokolwiek może powiedzieć o usterkowości, może jest jakiś właściciel na forum?
Koreańczyk przekonuje mnie 7 miejscami, niezłym wyposażeniem i 4x4 (słabiutkie, ale tylko takiego potrzebuję)

właśnie była u mnie kuzynka na weekend takim autem.
Przerabiali temat w zeszłym roku i konkluzja taka, że trzeba szukać wersji europejskiej z silnikiem V6 w benzynie.
Wcale nie jest łatwo znaleźć taki bo większość jest z USA
Trafili taki w sensownym stanie po trzech miesiącach szukania, samochód z Belgii, rocznik 2006 z przebiegiem 113 000 km.
Bardzo przyjemny samochód póki co bezawaryjny.

Strus
22-10-2012, 12:06
Pytanie bedzie z serii banalnych bo niby ceny sobie moge sprawdzic. Ale..... :) ile srednio kosztuje sensowny komplet opon na felgi 17 ? Mysle ze 45 bedzie nie za wysoko i nie za nisko. Nowe i uzywane ? Macie jakies sprawdzone punkty sprzedajace uzywane opony? Jest w ogole sens kupowac uzywki czy jakies po regeneracji ?

Boryszuk
22-10-2012, 13:15
ale jaki rozmiar tej opony? 225/45/17 będzie się zdecydowanie różniło np. od 295/45/17. Nie wiem czy da Ci to jakiś punk odniesienia ale ja za 2 Goodyeary Eagle F1 225/45/17 zapłaciłem ok 200 funtów.

ALF
22-10-2012, 13:58
17/45/235 Vredestein Ultra Sensata - na tym się bujam E39 i jestem zadowolony, a nawet więcej niż zadowolony.

seler
22-10-2012, 14:03
Jest w ogole sens kupowac uzywki czy jakies po regeneracji ?

Nie.
Opona to jeden z elementów auta od którego zależyTwoje i nie tylko, życie. Nie należy na tym oszczędzać.

Nikonozaur
22-10-2012, 14:26
Nie.
Opona to jeden z elementów auta od którego zależy Twoje i nie tylko, życie. Nie należy na tym oszczędzać.

Pełna zgoda.

Strus
22-10-2012, 14:28
Pytam w zasadzie tak na zapas, orientacyjnie. Model auta ktory kupuje mial 2 fajne modele felg zakladane oryginalnie. Problem w tym ze akurat te ktore mi sie najbardziej podobaja sa chyba tylko w rozmiarze 17. I nie wiem czy jest sens wymieniac i alusy i caly komplet opon po to żeby miec ciut ladniej i 17stki czy tylko zmienic felgi i zostac przy 16stkach. Wtedy zostawiam opony, ktore jeszcze co nieco przejada. Na zime mam z poprzedniego auta cale kola wiec kwestia przyszlosciowa.
Co do rozmiaru to chyba nawet 215 by mi wystarczylo jako ze auto ma tylko 115 koni wiec za szeroko też nie chcę. Choc nie wiem co lepsze. Nie znam sie na tym za bardzo. Moze sie o chipa pokusze i bedzie mialo 140 ale nie wiem na dobra sprawe czy mi to do jazdy po miescie niezbedny wydatek.

seler
22-10-2012, 14:45
Co do rozmiaru to chyba nawet 215 by mi wystarczylo jako ze auto ma tylko 115 koni wiec za szeroko też nie chcę. Choc nie wiem co lepsze. Nie znam sie na tym za bardzo. Moze sie o chipa pokusze i bedzie mialo 140 ale nie wiem na dobra sprawe czy mi to do jazdy po miescie niezbedny wydatek.


Przy takim aucie zostałbym przy 16stkach i zainwestował w najlepsze opony na jaki mnie stać. Wygląd wyglądem, ale trakcja i skuteczne hamowanie to absolutna podstawa.

gALL
22-10-2012, 19:09
Pytam w zasadzie tak na zapas, orientacyjnie. Model auta ktory kupuje mial 2 fajne modele felg zakladane oryginalnie. Problem w tym ze akurat te ktore mi sie najbardziej podobaja sa chyba tylko w rozmiarze 17. I nie wiem czy jest sens wymieniac i alusy i caly komplet opon po to żeby miec ciut ladniej i 17stki czy tylko zmienic felgi i zostac przy 16stkach. Wtedy zostawiam opony, ktore jeszcze co nieco przejada. Na zime mam z poprzedniego auta cale kola wiec kwestia przyszlosciowa.
Co do rozmiaru to chyba nawet 215 by mi wystarczylo jako ze auto ma tylko 115 koni wiec za szeroko też nie chcę. Choc nie wiem co lepsze. Nie znam sie na tym za bardzo. Moze sie o chipa pokusze i bedzie mialo 140 ale nie wiem na dobra sprawe czy mi to do jazdy po miescie niezbedny wydatek.

Pochwal sie jakie auto chesz kupic. A co do opon, szukasz w PL czy w UK. Jak w UK, polecam BlackCircles.com. Kupowalem od nich pare razy. Zamawiasz przez siec, placisz, wybierasz warsztat w Twojej okolicy, gdzie wykonuja cala czarna robote, wyjezdzasz na nowych oponkach. Zadnych dodatkowych kosztow.

Zolty
22-10-2012, 19:27
Sprawdź na jakich oponach powinien jeździć ten model samochodu (tzn jaka szerokość/profil zależnie od rozmiaru felgi i indeks nośności też - powinno to być zapisane w instrukcji samochodu). Jeśli założysz coś nietypowego to w razie (odpukać) "zdarzenia ubezpieczeniowego" TU będzie miało argument żeby nie wypłacać odszkodowania.

Boryszuk
22-10-2012, 21:45
Tak zupełnie zmieniając temat, ku uciesze dla oczu... Drugie w kolejce marzenie z dzieciństwa, pierwsze było 959...

http://vimeo.com/44574209

JAP
22-10-2012, 23:09
właśnie była u mnie kuzynka na weekend takim autem.
Przerabiali temat w zeszłym roku i konkluzja taka, że trzeba szukać wersji europejskiej z silnikiem V6 w benzynie.
Wcale nie jest łatwo znaleźć taki bo większość jest z USA
Trafili taki w sensownym stanie po trzech miesiącach szukania, samochód z Belgii, rocznik 2006 z przebiegiem 113 000 km.
Bardzo przyjemny samochód póki co bezawaryjny.
Oo, dzięki! Ja właśnie nastawiam się na benzynę 2.7 (ponoć te z 3.3 nie mają 4x4?).
Pytanie dlaczego nie brać auta z USA? Niektóre części inne?
I ostatnie to jaka skrzynia - automat vs manual. Który w tym modelu mniej szwankuje, może ktoś wie?

rg2000
23-10-2012, 00:30
Oo, dzięki! Ja właśnie nastawiam się na benzynę 2.7 (ponoć te z 3.3 nie mają 4x4?).
Pytanie dlaczego nie brać auta z USA? Niektóre części inne?
I ostatnie to jaka skrzynia - automat vs manual. Który w tym modelu mniej szwankuje, może ktoś wie?

Z autami z USA jest niestety tak, że trzeba być ostrożnym i sprawdzać historię w carfaxie lub innej bazie danych, bo bardzo często to są reanimowane trupy powypadkowe. Jak szukałem jeepa, to była to droga przez mękę, bo każdy "bezwypadkowy" w Polsce miał bogatą historię w stanach. Wersje USA są czasami odmienne w kwestii wyposażenia, ale to drobiazg. Z częściami nie ma problemu. Trzeba też uważać na napędy, bo czasami auta z USaA mają tylko napęd na tył, co sprawdza się w Kaliforni, ale niekoniecznie u nas :-) Ja już mam kolejne auto w automacie i nie dość, że to wygodne, to automat o którego dbasz, przeżyje niejednego manuala.

ku6i
23-10-2012, 16:52
6aIcvFJM4DU

Czornyj
23-10-2012, 17:31
Gdyby mi parę miesięcy temu ktoś powiedział, że będę obsesyjnie spalony na jakąś Toyotę, to bym go zabił śmiechem :D

stig
23-10-2012, 17:42
Gdyby mi parę miesięcy temu ktoś powiedział, że będę obsesyjnie spalony na jakąś Toyotę, to bym go zabił śmiechem :DA co, dali Ci w końcu pojeździć z wyłączonym ESP? ;)

Czornyj
23-10-2012, 18:40
Więcej tam nie poszedłem - jeszcze mi kasa na koncie miła ;)

Strus
23-10-2012, 21:23
Dobra, posprawdzałem

205/50R16 Index 87 W lub 215/45R17 Index 91 W ale czuję że chyba zostanę przy 16. Polecicie coś z tych rozmiarów z opon letnich (tak tak :) letnich) ? Takich żeby były w miarę sensowne i żeby nie spowodowały mojego zejścia w związku z ceną

Boryszuk
23-10-2012, 21:29
Ja niedawno się orientowałem. Ostatecznie kupiłem GoodYeary F1 Eagle ale rozważałem poważnie Vredestein Sensata. Falkeny FK-452 (http://www.mytyres.co.uk/cgi-bin/rshop.pl?details=Ordern&cart_id=64662346.110.21321&typ=R-125511&ranzahl=4&Breite=225&Quer=45&Felge=17&weiter=60&kategorie=6&Ang_pro_Seite=15&sort_by=preis&rf=1&Transport=P&dsco=110) są też dość mocno polecane w różnych zakątkach internetu jak opona pretendująca do czołówki tzw. średniej półki (link do mojego rozmiaru, nie sugeruj się)

Strus
23-10-2012, 22:07
Patrzę na allegro i coś z rozmiarem 205/50 to słabo to wygląda. Jest sporo 205/55 ale nie na 50 :(

Vredestein Ultrac Cento (http://allegro.pl/komplet-lato-205-55r16-vredestein-ultrac-cento-91y-i2712720766.html) się nadadzą ?

Boryszuk
23-10-2012, 22:13
Vredestein to porządna marka. Wg. mytyres.co.uk zarówno Senssaty jak i te Ultrac Cento są jednymi z najcichszych.

Strus
23-10-2012, 22:18
A wyjaśni mi ktoś czemu rozmiar 205/55 jest aż 140zł tańszy od 205/50 ? To w/g strony oponeo.pl


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img705.imageshack.us/i/przechwytywaniekzm.jpg/)

Czy to o indexy chodzi ?

Boryszuk
23-10-2012, 22:19
Bardziej o popularność pewnie. 205 50 to jakiś taki dziwny rozmiar

Strus
23-10-2012, 22:23
Taki znalazłem jako pasujący do V40stki. Oryginalnie są 15stki no ale to dobre na zimę.... :)

stig
23-10-2012, 22:24
Więcej tam nie poszedłem - jeszcze mi kasa na koncie miła ;)W takim razie do salonu Subaru (http://moto.pl/MotoPL/1,88389,12723579,Subaru_pracuje_nad_mocniejsza_odm iana_modelu_BRZ.html) nawet nie zaglądaj. ;)

Majek
23-10-2012, 23:04
O, pisałem kilkanaście stron temu, że BRZ STI będzie uturbiony, to żeście mi wmawiali, że kretyn jestem. Tzn. Czornyj wmawiał... ;-)

Czornyj
24-10-2012, 08:43
W Toyocie też mi mówili, że w 2014 będzie mocniejsza wersja - ale wcześniej była mowa, że do STI trafi mocniejsze NA, widać im się odwidziało. Z uturbionym, 280-cio konnym silnikeim to autko powinno fruwać, wolałbym tylko Toyotę ze względu na pomarańczowy lakier (niebieściutkiego nie trawię).

stig
24-10-2012, 09:04
Z uturbionym, 280-cio konnym silnikeim to autko powinno fruwać, wolałbym tylko Toyotę ze względu na pomarańczowy lakier (niebieściutkiego nie trawię).Już nie wydziwiaj – okleisz sobie chociażby na różowo. ;)

seler
24-10-2012, 10:52
A wyjaśni mi ktoś czemu rozmiar 205/55 jest aż 140zł tańszy od 205/50 ? To w/g strony oponeo.pl


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img705.imageshack.us/i/przechwytywaniekzm.jpg/)

Czy to o indexy chodzi ?

Bo 17". Im większa średnica kół tym wyższa cena opony bo mniej popularne.

shaolin
24-10-2012, 10:53
Bo 17". Im większa średnica kół tym wyższa cena opony bo mniej popularne.

Przeciez chodzi o 205/55R16 za 314pln vs 205/50R16 za 456pln, a nie o 16 vs 17" ;)

Strus
24-10-2012, 11:27
Dokladnie :). Jakos strasznie duza mi sie ta roznica wydaje. Przy 4 oponach to juz sie prawie 600zl robi...

I ciagnac dalej - czy do auta takiego jak V40 zakladalibyscie 17stki 45 czy jednak 16stki 50 lub 55 ? Jazda praktycznie w 90% po miescie z lepsza i gorsza nawierzchnia (Łódź)

stig
24-10-2012, 11:39
i ciagnac dalej - czy do auta takiego jak v40 zakladalibyscie 17stki 45 czy jednak 16stki 50 lub 55 ? Jazda praktycznie w 90% po miescie z lepsza i gorsza nawierzchnia (łódź)16" 55

ALF
24-10-2012, 12:12
Zdecydowanie 16. 45 to raczej na trasy. Na 540, którą głównie w trasach jeżdżę mam 45, na 520, wokół komina 55. Z tym, że są opony twardsze i bardziej miękkie. Np Nokiany Z są mięciutkie i wręcz idealnie do jazdy domowej się nadają.

seler
24-10-2012, 12:13
Przeciez chodzi o 205/55R16 za 314pln vs 205/50R16 za 456pln, a nie o 16 vs 17" ;)

Te z kolei różnią się indeksem nośności

shaolin
24-10-2012, 12:26
Ja wiem czym sie roznia te kapcie jezeli chodzi o specyfikacje, ale roznica w cenie pewnie wynika tylko i wylacznie z popularnosci tego rozmiaru (bo przeciez kapec o wiekszej nosnosci ma nizsza cene). Chyba, ze to kapcie dwoch roznych producentow i to robi roznice w cenie ;)

Strus
24-10-2012, 12:27
Czyli (ak jak myslalem. Lepiej poprzestac na 16. Dylemat bedzie czy 55 czy 50. Volvo zaleca 50tki wiec nie wiem czy 55 nie bedzie za duzo.

gALL
24-10-2012, 13:38
Opony o profilu 55 beda tansze, bo sa popularne. Przerabialem ten temat w poprzednim aucie. 55 powinny sie zmiescic bez problemow. Ciesz sie, ze nie potrzebujesz opon o indexie predkosci ZR. Mialem auto ktore w specyfikacji mialo 205/50/16 ZR i takie zakladalem. Czesto opony te sa z polki premium do auto o zacieciu sportowym wiec tez kosztuja.

Jak juz zdecydujesz sie na 205/50/16, polecam Falkena FK-452.

Strus
24-10-2012, 14:45
Dzieki za wyjasnienia i podpowiedzi. Popatrze sobie po cenach na oponeo :) Nawet nie wiedzialem ze taka stronka jest. A sporo tam opinii jest takze poczytam. Potem zdecyduje czy 50 czy 55.

Z innej beczki - bylo kiedys o ubezpieczeniach OC. Macie jakies pewne ubezpieczalnie gdzie nie ma zadnych problemow w razie jakis wypadkow czy innych atrakcji ? Swoje auto rejjestruje na tate a on ma OC w PZU. Za skode Felicje placi 700 cos zl przy 60% znizek. Cos mi sie to strasznie duzo wydaje dlatego pomyslalem ze przy okazji rejestrowania i ubezpieczania mojego auta bede mu mogl zasugerowac zmiane ubezpieczyciela. Chyba ze mojego auta nie trzeba ubezpieczac w PZU... Czy jedna osoba moze miec 2 auta z OC u roznych ubezpieczycieli ?

Squier
24-10-2012, 15:19
A czemu nie może? Niektóre TU nie mają w tabeli modelu i koniec.Takiego auta u nich nie ubezpieczysz. Dam miałem ostatnio taki problem. Trzy auta zarejestrowane na mnie i dwa różne TU

Rafał_Sz
24-10-2012, 15:51
Dzieki za wyjasnienia i podpowiedzi. Popatrze sobie po cenach na oponeo :) Nawet nie wiedzialem ze taka stronka jest. A sporo tam opinii jest takze poczytam. Potem zdecyduje czy 50 czy 55.

Z innej beczki - bylo kiedys o ubezpieczeniach OC. Macie jakies pewne ubezpieczalnie gdzie nie ma zadnych problemow w razie jakis wypadkow czy innych atrakcji ? Swoje auto rejjestruje na tate a on ma OC w PZU. Za skode Felicje placi 700 cos zl przy 60% znizek. Cos mi sie to strasznie duzo wydaje dlatego pomyslalem ze przy okazji rejestrowania i ubezpieczania mojego auta bede mu mogl zasugerowac zmiane ubezpieczyciela. Chyba ze mojego auta nie trzeba ubezpieczac w PZU... Czy jedna osoba moze miec 2 auta z OC u roznych ubezpieczycieli ?
W każdym z 5 dowodów rejestracyjnych mam blankiet z innego towarzystwa ubezpieczeniowego.

Dla przykładu (zniżka 60%):

Citroen Jumper 2.8 HDi (2.8 diesel) - LINK4 629 zł
BMW 540 (4,4L benzyna) - Liberty Direct - 568 zł
Toyota Corolla (1,6 benzyna) HDI - 516 zł
Motocykl PZU - 86 zł


OC Tobie nie daje nic, to poszkodowany przez Ciebie pojazd będzie naprawiany z Twojego OC, a Ty naprawiasz z własnych pieniędzy. Bierz jak najtańszą składkę, OC w PZU dla samochodów wychodzi bardzo drogo.

Zadzwoń do Liberty Direct lub LINK4 i negocjuj, często oprócz tego co podaje "kalkulator" można urwać jeszcze 10-15%.

Strus
24-10-2012, 16:06
Wlasnie zaczalem szperac i niby Liberty Direct ma dosc rozsadne stawki. Ktos ich testowal w przypadku nieszczescia ?

Zastanawiam sie czy warto brac AC na auto warte 12-14 tys...

Co do PZU to mój rodziciel z racji wieku juz jakby takie skostniale przywiazanie do panstwowych gwarancji wykazuje

kakersik
24-10-2012, 16:07
W każdym z 5 dowodów rejestracyjnych mam blankiet z innego towarzystwa ubezpieczeniowego.

Dla przykładu (zniżka 60%):

Citroen Jumper 2.8 HDi (2.8 diesel) - LINK4 629 zł
BMW 540 (4,4L benzyna) - Liberty Direct - 568 zł
Toyota Corolla (1,6 benzyna) HDI - 516 zł
Motocykl PZU - 86 zł


OC Tobie nie daje nic, to poszkodowany przez Ciebie pojazd będzie naprawiany z Twojego OC, a Ty naprawiasz z własnych pieniędzy. Bierz jak najtańszą składkę, OC w PZU dla samochodów wychodzi bardzo drogo.

Zadzwoń do Liberty Direct lub LINK4 i negocjuj, często oprócz tego co podaje "kalkulator" można urwać jeszcze 10-15%.

Pzu jest drogie, to fakt. Ale najmniej chyba problemowe. Miałem kiedyś stłuczkę ciężarowym Volvo FH i sprawczyni miała OC w jakiejś Samopomocy. Ich rzeczoznawca stwierdził, że do nowego (auto miało dwa miesiące) wozu powinniśmy kupić nieoryginalną lampę.

Rafał_Sz
24-10-2012, 16:15
Powtórzę. W przypadku OC szukamy najtańszej oferty, nam OC nic nie daje. Co innego AC, tu szukamy najlepszej oferty, najtańsze rzadko się w praktyce sprawdzają.

Rafał, dla auta za 15 tysi AC jest bez sensu. Zapłacisz 1500-2000 zł składki, za taką kasę to sobie sprowadzisz "anglika" na przekładkę w razie dzwonu. ;)

Strus
24-10-2012, 16:20
Kurna, noooo.... Chcialem porownanie na ipolisa zrobic a tam na koncu kwiatek w postaci weryfikacji numeru telefonu z prefixem 48.... Tyle moje co sobie powypelnialem formularze... Moze w domu jak bede to kogos znajomego do owej weryfikacji zatrudnie.

seler
24-10-2012, 16:25
Pzu jest drogie, to fakt. Ale najmniej chyba problemowe. Miałem kiedyś stłuczkę ciężarowym Volvo FH i sprawczyni miała OC w jakiejś Samopomocy. Ich rzeczoznawca stwierdził, że do nowego (auto miało dwa miesiące) wozu powinniśmy kupić nieoryginalną lampę.

Tak, a jak w moją Małżonkę wjechał gość ubezpieczony w PZU, to szkody zrobione w ASO VW za 18tys wycenili na 7tys. Ale wystarczyło postraszyć sądem i podeprzeć się odpowiednimi artykułami i wyrokami NSA i nagle "po ponownej weryfikacji" okazało się że należy się pełna płatność.

Za to utratę lusterek i halogenów za które w ASO zapłaciłem 2,5tys pzu z Autocasco wypłaciło mi 450zł. Nigdy więcej nie kupię u nich ubezpieczenia.

ALF
24-10-2012, 16:29
Nie bądź kosmitą, zajrzyj do mbanku ;) Serio, za 540 mam stawkę 499zł :D

Rafał_Sz
24-10-2012, 16:35
Serio, za 540 mam stawkę 499zł :DDobrze wiedzieć, dzięki! ;)

ALF
24-10-2012, 16:40
Pamiętaj, że mam od Ciebie lepszą opcję geograficzną, no i autko tylko na siebie :D W każdym razie za OC, NW, AS dałem 611zł miesiąc temu.

Rafał_Sz
24-10-2012, 16:52
Pamiętaj, że mam od Ciebie lepszą opcję geograficzną, no i autko tylko na siebie :D W każdym razie za OC, NW, AS dałem 611zł miesiąc temu.
Ja auta też mam tylko na siebie.
Ale z tą opcją geograficzną to niesprawiedliwość. Ja rozumiem, że Warszawiacy powinni płacić OC X 20, ale ja? Na prowincji? ;):)

ALF
24-10-2012, 17:03
Ale masz odhaczoną opcję żony jako kierowcy. Ja swojej do potwora nie puszczam... przynajmniej na razie ;)
Warszawiacy, to powinni płacić 33% więcej za nasz, bo 1/3 rozbitych aut ma warszawskie numery :D

SX125
24-10-2012, 17:06
Tak, a jak w moją Małżonkę wjechał gość ubezpieczony w PZU, to szkody zrobione w ASO VW za 18tys wycenili na 7tys. Ale wystarczyło postraszyć sądem i podeprzeć się odpowiednimi artykułami i wyrokami NSA i nagle "po ponownej weryfikacji" okazało się że należy się pełna płatność.

Za to utratę lusterek i halogenów za które w ASO zapłaciłem 2,5tys pzu z Autocasco wypłaciło mi 450zł. Nigdy więcej nie kupię u nich ubezpieczenia.

Witam w klubie, ja miałem AC w PZU. Większych złodziei nie znam.

M_B
24-10-2012, 17:29
Pzu jest drogie, to fakt.


Za OC + AC + assistance + szyby za fabrycznie nowe Clio, pojemność 1149ccm, zapłaciłem 1480zł. Dużo? Dla porównania za Kangoo OC + AC + assistance + szyby, rok 2006, pojemność 1461 płacę 1670zł w Warta, a za Kangoo OC + AC, rok 2000, pojemność 1870 płaciłem 1760zł w HDI.

stig
24-10-2012, 17:34
A wszyscy polecają właśnie PZU, jeśli chodzi o AC. :) Ufając wielu takim opiniom, też się na to naciąłem. OC + AC wyszło mnie prawie 4000 PLN. Rok później, kiedy uprzedziłem, że mają się bardziej postarać w kalkulacji, bo mam już wyceny z innych TU, zaproponowali łaskawie 2600 (a podobno rok wcześniej nie dało się niżej). Poszedłem do Uniqi i dostałem tam OC i AC za niecałe 1700.
Teraz problemy z wypłatą odszkodowania mogą się pojawić wszędzie. Ludzie tak samo narzekają na Link4, Wartę jak i na PZU. Zawsze coś wykopią, żeby zaniżyć odszkodowanie albo w ogóle go nie wypłacić. Zdają sobie sprawę, że mało komu chce się szarpać w sądzie przez kilka lat, i na tym właśnie żerują.

Strus
25-10-2012, 08:08
Ciekawe.... :) sprawdzilem sobie Liberty Direct dla skody mojego taty i dla mojej V40stki przy zalozeniu ze jedynym wlascicielem i kierowca Skody jest tata a w przypadku V40 ja jestem wspolwlascicielem i drugim kierowca. Zdziwilem sie jak dla Skody wyszlo 570 zl a dla V40 510 zl Z tego co kojarze OC sie liczy od pojemnosci wiec jakim cudem wiekszy silnik z 2 kierowcami ma nizsze OC niż mniejszy silnik z jednym drajwerem ??

Rafał_Sz
25-10-2012, 11:17
Ciekawe.... :) sprawdzilem sobie Liberty Direct dla skody mojego taty i dla mojej V40stki przy zalozeniu ze jedynym wlascicielem i kierowca Skody jest tata a w przypadku V40 ja jestem wspolwlascicielem i drugim kierowca. Zdziwilem sie jak dla Skody wyszlo 570 zl a dla V40 510 zl Z tego co kojarze OC sie liczy od pojemnosci wiec jakim cudem wiekszy silnik z 2 kierowcami ma nizsze OC niż mniejszy silnik z jednym drajwerem ??Firmy ubezpieczeniowe czasami stosują osobny cennik dla aut które są popularne we flotach. Jak to jest Fabia, to się nie dziw. :)

Strus
25-10-2012, 11:30
To Felicja '98 1.6 benzyna Vs V40 2003 1.9 diesel

Rafał_Sz
25-10-2012, 11:31
To ja nie wiem. Paliwo? :)

Amadeusz
25-10-2012, 11:51
Zastanawiam sie czy warto brac AC na auto warte 12-14 tys...


Nie bądź kosmitą, zajrzyj do mbanku ;) Serio, za 540 mam stawkę 499zł :D

Mnie OC+AC za benzynę 1.6 2003 wycenili poniżej tysiąca.

Pawel Pawlak
25-10-2012, 11:57
To ja nie wiem. Paliwo? :)

O ile pamiętam, w wielu polisach miałem zniżkę za ON (chyba 5%). Poza tym Skoda może mieć zwyżkę za rocznik, V40 jeszcze nie koniecznie.

Strus
25-10-2012, 12:13
Czyli to ze OC zalezy od pojemnosci mozna obecnie miedzy bajki wloazyc.

Tata juz przedluzyl polise w PZU na Skode. 600zl z groszami ale myk jest taki ze przy pierwszej szkodzie nie potracaja mu zadnych znizek i zachowuje pelne 60%


AC z OC w liberty dla v40 wyszlo mi niecale 1100zl i sie wlasnie zastanawiam. Moze jednak warto ?

shaolin
25-10-2012, 12:13
Cos dla Czornego ;)

6aIcvFJM4DU

Rafał_Sz
25-10-2012, 12:21
Cos dla Czornego ;)


Było! :p (http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2948956&postcount=5074)

Pawel Pawlak
25-10-2012, 13:18
AC z OC w liberty dla v40 wyszlo mi niecale 1100zl i sie wlasnie zastanawiam. Moze jednak warto ?

No to raczej sam musisz kalkulować ryzyko :)

shaolin
25-10-2012, 14:03
Było! :p (http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2948956&postcount=5074)

:razz: Ode mnie nie bylo wiec sie liczy jakby nie bylo w ogole :razz: ale teraz bylo ode mnie wiec zaliczone :razz:

A tak na powaznie - tak to jest jak sie ma zablokowany YT w Kitaju :D

Rafał_Sz
25-10-2012, 16:01
W ogóle nie masz dostępu do YT?

shaolin
25-10-2012, 16:40
Ani do Youtube, ani do Redtube, ani nigdzie ;) ale daje se jakos rade ;)

Rafał_Sz
25-10-2012, 16:41
Ani do Youtube, ani do Redtube, ani nigdzie ;) ale daje se jakos rade ;)Siła wyobraźni? ;):)

velaskez
25-10-2012, 17:05
Muszę pojechać do Warszawy. Da się szybciej niż po krajowej 8 te 5-6h, ktoś coś wie?

freefly
25-10-2012, 17:27
Muszę pojechać do Warszawy. Da się szybciej niż po krajowej 8 te 5-6h, ktoś coś wie?

Jadę dziś wieczorem do Wrocławia: A2, odbijam na 703 do Sieradza, a dalej 14 i 8 do Wrocławia.

ALF
25-10-2012, 20:46
Odpalili już Gierkówkę z wyjątkiem odcinka koło Mszczonowa.

velaskez
25-10-2012, 21:45
Ojciec podpowiedział, jako że sporo jeździ. Wsiada się na droge 25 do Ostrowa Wlkp. i potem Antonin - Grabów nad Prosną - Błaszki - Warte - Poddębice i na A2 do samej Warszawy. Bez gonienia 3.5h. Z gonieniem do zrobienia w 3h.

seler
25-10-2012, 23:11
Ojciec podpowiedział, jako że sporo jeździ. Wsiada się na droge 25 do Ostrowa Wlkp. i potem Antonin - Grabów nad Prosną - Błaszki - Warte - Poddębice i na A2 do samej Warszawy. Bez gonienia 3.5h. Z gonieniem do zrobienia w 3h.

Potwierdzam, tak jeżdżę, 3:05 do z legnickiej do w. konotopa

Pawel Pawlak
25-10-2012, 23:27
Włos się jeży... rozumiem że wyobraźnia i znajomość przepisów nie mieście się w waszych samochodach ? Może trzeba większy samochód kupić, albo całkowicie zrezygnować z jazdy ?

freefly
25-10-2012, 23:37
Włos się jeży... rozumiem że wyobraźnia i znajomość przepisów nie mieście się w waszych samochodach ? Może trzeba większy samochód kupić, albo całkowicie zrezygnować z jazdy ?

Jak czytam, to nawet chyba opodatkuję się dodatkowo dobrowolnie, żeby więcej tych fotoradarów stanęło. A ponadto paliwo jest chyba za tanie. Będzie po 10, to zwolnią trochę.

Pawel Pawlak
26-10-2012, 00:00
Jak czytam, to nawet chyba opodatkuję się dodatkowo dobrowolnie, żeby więcej tych fotoradarów stanęło. A ponadto paliwo jest chyba za tanie. Będzie po 10, to zwolnią trochę.

Odnoszę wrażenie że jesteśmy w mniejszości. I tu na forum i na drodze.

seler
26-10-2012, 09:39
Włos się jeży... rozumiem że wyobraźnia i znajomość przepisów nie mieście się w waszych samochodach ? Może trzeba większy samochód kupić, albo całkowicie zrezygnować z jazdy ?

Kolego zanim zaczniesz strzelać, spróbuj dowiedzieć się czegoś więcej o tej drodze.
Wyjeżdżam z garażu wprost na dwupasmową Legnicką, o 4tej rano bez świateł, więc sprawnie dojeżdżam do obwodnicy autostradowej którą (przechodzącą w s8) dojeżdżam za Oleśnicę do drogi nr 25, która wiedzie właściwie ciągle przez las i o tej godzinie jest pusta, więc nie trzeba gnać żeby mieć średnią 100km/h, w miejscowości Antonin skręca się na Grabów i znowu jedzie się się przez lasy. Między Antoninem a Wartą podobnie, parę wiosek ale głównie długie, proste i puste odcinki. Na tej trasie nie ma żadnych ciężarówek, czasami się traktor trafi. Spowolnienie jest między Wartą a Poddębicami ale zaraz wjeżdża się na autostradę A2.
Tak więc żadną, ale to żadną filozofią nie jest dojechać, teraz od kiedy otworzyli A8,S8 i A2 do Warszawy z Wrocławia w 3h o czwartej rano, bo odcinek bez dwupasmówki to ledwie 150km przez lasy po dobrej drodze. Gdy S8 dojdzie do Łodzi, czas przejazdu, jadąc przepisowo skróci się jeszcze bardziej,

ALF
26-10-2012, 09:42
Jak czytam, to nawet chyba opodatkuję się dodatkowo dobrowolnie, żeby więcej tych fotoradarów stanęło. A ponadto paliwo jest chyba za tanie. Będzie po 10, to zwolnią trochę.

Czytałeś o skutkach stawiania radarów? Zwłaszcza o tych negatywnych? ;)

Pawel Pawlak
26-10-2012, 09:58
Kolego zanim zaczniesz strzelać, spróbuj dowiedzieć się czegoś więcej o tej drodze.
Wyjeżdżam z garażu wprost na dwupasmową Legnicką, o 4tej rano bez świateł, więc sprawnie dojeżdżam do obwodnicy autostradowej którą (przechodzącą w s8) dojeżdżam za Oleśnicę do drogi nr 25, która wiedzie właściwie ciągle przez las i o tej godzinie jest pusta, więc nie trzeba gnać żeby mieć średnią 100km/h, w miejscowości Antonin skręca się na Grabów i znowu jedzie się się przez lasy. Między Antoninem a Wartą podobnie, parę wiosek ale głównie długie, proste i puste odcinki. Na tej trasie nie ma żadnych ciężarówek, czasami się traktor trafi. Spowolnienie jest między Wartą a Poddębicami ale zaraz wjeżdża się na autostradę A2.
Tak więc żadną, ale to żadną filozofią nie jest dojechać, teraz od kiedy otworzyli A8,S8 i A2 do Warszawy z Wrocławia w 3h o czwartej rano, bo odcinek bez dwupasmówki to ledwie 150km przez lasy po dobrej drodze. Gdy S8 dojdzie do Łodzi, czas przejazdu, jadąc przepisowo skróci się jeszcze bardziej,

kolego, tak się składa że moja znajomość tej drogi jest ewidentnie zdecydowanie większa niż Twoja wyobraźnia i znajomość przepisów.

shaolin
26-10-2012, 10:00
Automapa pokazuje trase 4:05h, podobna droga do tej opisanej przez selera. 371km, musze sie raz tamtedy przejechac bo zawsze lecialem standardowo, ale wtedy nie bylo jeszcze obwodnicy we Wroclawiu i nowych drog do Wawy... ;)

seler
26-10-2012, 10:08
kolego, tak się składa że moja znajomość tej drogi jest ewidentnie zdecydowanie większa niż Twoja wyobraźnia i znajomość przepisów.

Widzę jednak że jesteś kowbojem i bez strzelania nie możesz się obejść, trudno.

Pawel Pawlak
26-10-2012, 10:20
Może tylko porządna seria uświadomi Ci że to co robisz, to igranie ze śmiercią. Chcesz ryzykować swoje życie ? Rób to tak, żeby nie zagrażać innym. Chcesz poszaleć samochodem ? jedź na tor albo odcinek zamknięty.

ALF
26-10-2012, 10:25
Paweł, na prawdę jest różnica między szaleństwem, a szybką, rozsądną jazdą.

seler
26-10-2012, 10:28
Może tylko porządna seria uświadomi Ci że to co robisz, to igranie ze śmiercią. Chcesz ryzykować swoje życie ? Rób to tak, żeby nie zagrażać innym. Chcesz poszaleć samochodem ? jedź na tor albo odcinek zamknięty.

Chłopie, co ty bredzisz?? Napisałem Ci że da się zrobić ten odcinek nie goniąc, tj. ekspresówka 130, niezabudowany 110-120, zabudowany przepis, autostrada 160. To nie są przyprawiające o zawał serca wartości. Warunek, to wczesna godzina startu, nie później niż 4am.

Jesteś taki święty że nigdy nie zapłaciłeś mandatu?

Pawel Pawlak
26-10-2012, 10:42
Jacek, ja swoje w życiu nagrzeszyłem za kierownicą, naprawdę... Wiem co to szybka i teoretycznie rozsądna jazda, bo przez kilka lat tak własnie jeździłem (był mniejszy ruch niż obecnie więc nie było tyle "spowalniaczy" na drodze, bezobsługowych radarów naliczających punkty nie było a panowie z suszarkami w 95% reagowali na teksty jak to mało oni zarabiają i że trzeba ich wspomóc i łykali 50tki aż miło. Ale z perspektywy czasu, cieszę się że nikomu nic nie zrobiłem i nie bardzo czuję się dumny ze swoich poczynań. I jestem przekonany, że to przeświadczenie o szybkiej rozsądnej, jeździ jest bardzo złudne.
A pokonanie dystansu 350km czy 370km z czego min. połowa to kręte, wąskie drogi z całą masą wiosek przelotowych, albo terenów leśnych, ze średnią prędkością powyżej 100km/h nawet nie ociera się o rozsądek.

Pawel Pawlak
26-10-2012, 10:51
Chłopie, co ty bredzisz?? Napisałem Ci że da się zrobić ten odcinek nie goniąc, tj. ekspresówka 130, niezabudowany 110-120, zabudowany przepis, autostrada 160. To nie są przyprawiające o zawał serca wartości. Warunek, to wczesna godzina startu, nie później niż 4am.

Jesteś taki święty że nigdy nie zapłaciłeś mandatu?

Widzisz, problem w tym ze masz zachwianą percepcję - co jest szybko a co wolno.

Przez ostatnie 300.000km moje mandaty zamkną się kwotą 200-300zł.

edit:
Przy tym czasie przejazdu i prędkościach które podałeś, nie ma szans na przestrzeganie prędkości na ograniczeniach i w terenie zabudowanym

ALF
26-10-2012, 10:56
Przez ostatnie 300.000km moje mandaty zamkną się kwotą 200-300zł.

Rozrabiaka ;)
Ja przez 30 lat mam 3 za prędkość. 2 jeszcze za komuna na maluszku (2x100) - imho niezasłużone i jeden całkowicie zasłużony (się zapomniałem, ale żonka na egzamin zdążyła ;) 300).

seler
26-10-2012, 11:03
Widzisz, problem w tym ze masz zachwianą percepcję - co jest szybko a co wolno.

A skąd Ty to wiesz?? Siedzisz w mojej głowie?


Przez ostatnie 300.000km moje mandaty zamkną się kwotą 200-300zł.

To nie powinieneś mnie pouczać, ja przez ostatnie cztery lata zapłaciłem jeden mandat 100zł za wjazd pod prąd na stację benzynową, bo robotnicy zamknęli wjazd i pech chiał że krawężniki byli na śniadaniu w Macu.



Przy tym czasie przejazdu i prędkościach które podałeś, nie ma szans na przestrzeganie prędkości na ograniczeniach i w terenie zabudowanym

Zapraszam na przejażdżkę, przekonasz się.
Na jakich ograniczeniach? Jeżeli jest ogranicznik na zakręcie 70 a ja go znam i wiem że mogę spokojnie go przejechać 110, to fakt, nie zwalniam. W terenie zabudowanym nie zwykłem przekraczać o więcej niż 10km/h

Pawel Pawlak
26-10-2012, 11:25
Nie muszę siedzieć w Twojej głowie, wystarczy że czytam Twoje wypowiedzi dotyczące prędkości i zakładam że wierzysz w to co piszesz.
Mój znajomy przez ostatnie 10lat nie dostał żadnego mandatu więc to dopiero mistrz bezpiecznej jazdy ! wprawdzie pokonał przez ten czas dystans jaki jak robię w statystyczny kwartał, ale to przecież nie ma żadnego znaczenia...

shaolin
26-10-2012, 11:37
Wrzuccie na luz, mozna zapier#$@ i nie dostac zadnego mandatu, mozna jezdzic spokojnie i dostac (np. za brak swiatel ;) ). Mandaty/ich brak to nie jest wykladnia kto jak jezdzi ;)

Rafał_Sz
26-10-2012, 12:01
Ilość mandatów jest odwrotnie proporcjonalna do jakości CB i umiejętności posługiwania się nim. :);)

seler
26-10-2012, 12:32
Mój znajomy przez ostatnie 10lat nie dostał żadnego mandatu więc to dopiero mistrz bezpiecznej jazdy ! wprawdzie pokonał przez ten czas dystans jaki jak robię w statystyczny kwartał, ale to przecież nie ma żadnego znaczenia...

Fakt, ostatnio niewiele jeżdżę, przez ostatnie cztery lata więcej niż 60tys rocznie mi nie wychodziło...

seler
26-10-2012, 12:33
Ilość mandatów jest odwrotnie proporcjonalna do jakości CB i umiejętności posługiwania się nim. :);)
Nie posiadam, uważąm że rozprasza przy prowadzeniu :)

Pawel Pawlak
26-10-2012, 12:39
Fakt, ostatnio niewiele jeżdżę, przez ostatnie cztery lata więcej niż 60tys rocznie mi nie wychodziło...

czyli nadal za mało żeby wrócił Ci rozsądek

edit:
Automapa, biorąc pod uwagę maksymalne dopuszczalne prędkości na tej drodze, wyliczyła czas przejazdu na 4h5min, Ty pokonałeś ten dystans o godzinę szybciej - czyli Twoja średnia prędkości była o 33% wyższa niż dopuszczalna. I to oczywiście bardzo rozsądne odpowiedzialne. A jak ktoś twierdzi inaczej, to bredzi.

Strus
26-10-2012, 12:50
Ubawiłem się troszkę :) :) Wypowiedzi Pawła mnie rozbroiły. Jakim cudem możesz na podstawie suchych danych napisanych na forum oceniać sposób jazdy kogoś kto te dane przedstawia ? To tak samo jakby ktoś napisał Ci że D800 ma pierdylion pixeli a Ty byś na tej podstawie wysnuł wniosek na temat sposobu w jaki ów ktoś fotografuje . Przecież to śmieszne jest.
Drugą śmieszną rzeczą jest tu licytowanie się kto ma mniej mandatów. O czym to świadczy ? Że ten kto ma mniej lepiej jeździ ?? No błagam Was, bo się zleje jak dziecko ze śmiechu. Znam ludzi dla których przepisy są po to żeby je łamać (zostańmy przy ograniczeniach prędkości) a jeżdżą po 25 lat i żadnego mandatu w życiu nie dostali. Co ciekawe.... Żaden z tych szaleńców przez całą swoją karierę nie miał nawet najmniejszej stłuczki (nie znaczy to że popieram). A znam też ludzi którzy jak 20km/h to oni 19km/h i zaliczają po 2 wypadki rocznie. Ciekawe jak to Pawle podciągniesz pod prędkość ?

Ja sam nie należe do kategorii kierowców co jadą sznurkiem na prostej drodze bo ten pierwszy jedzie jak znak nakazuje. Jeżdżę raczej szybko i zdecydowanie ale do kamikadze mi daleko. I miałem 2 stłuczki. Obie przy prędkościach poniżej 40km/h.....

seler
26-10-2012, 12:58
czyli nadal za mało żeby wrócił Ci rozsądek

Poczułeś się dzieki temu lepszy? Mądrzejszy i rozsądniejszy? Gratuluję.



Automapa, biorąc pod uwagę maksymalne dopuszczalne prędkości na tej drodze, wyliczyła czas przejazdu na 4h5min, Ty pokonałeś ten dystans o godzinę szybciej - czyli Twoja średnia prędkości była o 33% wyższa niż dopuszczalna. I to oczywiście bardzo rozsądne odpowiedzialne. A jak ktoś twierdzi inaczej, to bredzi.

Czy ja napisałem że jeżdżę zawsze zgodnie z przepisami? Napisałem ci z jakimi prędkościami się poruszam, nie musisz wyliczać sobie z automapy. Każdy może sobie rozsądzić. Dla Ciebie to łomotkoboska dla mnie standard z jakim się poruszam a nie jestem "najszybszy na trasie"... jedyna różnica że tych którzy mnie wyprzedzają nie odsądzam od czci i wiary tylko daję pola by im łatwiej było. Jeździj i daj jeździć innym zamiast pouczać jakbyś był topowym autorytetem motoryzacyjnym. Przykro mi ale mam inne autorytety w tej dziedzinie.

Pawel Pawlak
26-10-2012, 12:58
Porównanie stwarzania bezpośredniego zagrożenia życia wielu osób przez nieprzestrzeganie przepisów i ułańską fantazję do fotografii jest rozbrajające.

seler
26-10-2012, 13:02
A znam też ludzi którzy jak 20km/h to oni 19km/h i zaliczają po 2 wypadki rocznie. Ciekawe jak to Pawle podciągniesz pod prędkość ?


Wśród wspinaczy jest taki kolega Biedruń o którym krążą wręcz legendy a który miewa wypadki (nie stłuczki), często poważne, regularnie co 4tys km i też grzmi na tych co niekoniecznie się stosują do ograniczeń.

Pawel Pawlak
26-10-2012, 13:04
Twoja wiara że jesteś mądrzejszy niż przepisy zagraża mojemu bezpieczeństwu - rozumiesz to ?? Dlaczego mam się na to godzić skoro to nie ja łamię przepisy tylko Ty ? To Ty niebezpiecznie kwestionujesz normy przyjęte w tym kraju, nie ja. Skąd w tobie przekonanie, że Twoja wolność postępowania może godzić w moje bezpieczeństwo ? Zastanów się, bo gdzieś się pogubiłeś.

Bechowiec
26-10-2012, 13:15
Potwierdzam, tak jeżdżę, 3:05 do z legnickiej do w. konotopa

Jesli dobrze policzyłem, odcinek który przejeżdzasz ma pi razy drzwi ok 340 km, z czego jakieś 110 km to austrada A2 a pozostałe to drogi krajowe, raczej dość kręte. Przejeżdzając go w 3h5min nietrudno policzyć, że Twoja średnia prędkość przekracza 100 km/h. Nie należę do kierowców jeżdzacych wolno i w 100% zgodnie ze znakami, ale jeśli to co napisałeś jest prawdą.... to wielka szkoda..



da się zrobić ten odcinek nie goniąc, tj. ekspresówka 130, niezabudowany 110-120, zabudowany przepis, autostrada 160.

Jadąc tak jak napisałeś powyżej, nie da się osiągnąć średniej prędkości powyżej 100 km/h. Albo kłamiesz twierdzac że przejeżdzasz ten odcinek w 3h5min albo równie kłamliwe są twe wypowiedzi zawarte w powyższym cytacie odnośnie prędkości. Przejeżdzając ten odcinek w takim czasie, musisz gnać znacznie szybciej niż napisałeś. Cudów nie ma. Często widuję takich "asów" jak ty na drodze - ja wiem, szybko i bezpiecznie. Powiem szczerze że sam czasem lubię pojechać szybciej, ale to co piszesz to zgroza.

seler
26-10-2012, 13:31
Twoja wiara że jesteś mądrzejszy niż przepisy zagraża mojemu bezpieczeństwu - rozumiesz to ??

Hola, hola. Ty też łamiesz przepisy bo płacisz mandaty, więc narażasz innych ludzi na niebezpieczeństwo swoją arogancją i głupotą!

"A gdyby tu staruszka przechodziła do domu starców, a tego domu jeszcze nie było, a dzisiaj już by był, to wtedy wy byście tę staruszkę przejechali, a to być może wasza matka!"

Strus
26-10-2012, 13:39
Porównanie stwarzania bezpośredniego zagrożenia życia wielu osób przez nieprzestrzeganie przepisów i ułańską fantazję do fotografii jest rozbrajające.

Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Ja porównałem Twoje wyciąganie wniosków odnośnie syt. drogowych do syt. fotograficznej. Ale Ty jesteś już tak zaślepiony w umoralnianiu że najwyraźniej ciężko Ci odpowiednio interpretować to co sam piszesz w odniesieniu do tego co ktoś pisze. Trudno. To teraz proponuję Ci krucjatę na drogach urządzić. Ty będziesz żadał większych kar za niestosowanie się do przepisów o prędkości w trosce o własne bezpieczeństwo a ja w trosce o włąsne mógłbym sobie zażyczyć usunięcia debili z dróg ( i nie nazywam debilem tu kogoś kto przekracza prędkość ale kogoś kto nie ma pojęcia co robi na drodze) Takich co uniemożliwiają opuszczenie skrzyżowania też bym usunął bo na moje nerwy źle wpływają jak wrzucają 1 już po zmianie światłą na zielone przejeżdżając do tego skrzyżowanie z prędkością 5-10km/h.

Zresztą taka dysputa jest kompletnie bezcelowa i kontynuować jej nie ma sensu

Rafał_Sz
26-10-2012, 13:42
Stare, ale na temat. :)

+18 :) (http://www.youtube.com/watch?v=bdcKkc1z7lM)

seler
26-10-2012, 13:42
Jesli dobrze policzyłem, odcinek który przejeżdzasz ma pi razy drzwi ok 340 km, z czego jakieś 110 km

nie musisz zgadywać, wszystko podałem z 370km drogi 220km to autostrada i droga szybkiego ruchu. Pozostały odcinek to pusta trasa przez lasy z długimi prostymi odcinkami i nielicznymi wsiami.





Jadąc tak jak napisałeś powyżej, nie da się osiągnąć średniej prędkości powyżej 100 km/h.

Jadąc pustą drogą (4am) rano z prędkością 110km/h nie jestem w stanie osiągnąć średniej 100km/h? Paradne...
Chciałem zauważyć że napisałem że autostradą jadę z prędkością ok 160km/h (odcinek 180km) i 40km trasy szybkiego ruchu. Zaczyna Ci się dodawać?

Podane prędkości to prędkości które staram się utrzymywać przelotowo, czyli na ładnych prostych odcinkach pojadę szybciej na zakrętach zwolnię.


Powiem szczerze że sam czasem lubię pojechać szybciej, ale to co piszesz to zgroza.

Zanim Cię zgroza ogarnie to się tą trasą przejedź, prawie 2/3 to dwupasmówka więc to żaden wyczyn

Pawel Pawlak
26-10-2012, 13:50
A skąd wiesz że dostaję mandaty ze wykroczenia zagrażające bezpieczeństwu ? Napisałem gdzieś za co zostałem ukarany ?
Widzę że poziom agresji wzrasta ? Najwyraźniej rozdmuchaną wiarę w siebie dopełniają kłopoty z panowaniem nad emocjami. To chyba nie są cechy dobrego kierowcy ?

seler
26-10-2012, 13:59
A skąd wiesz że dostaję mandaty ze wykroczenia zagrażające bezpieczeństwu ? Napisałem gdzieś za co zostałem ukarany ?
Widzę że poziom agresji wzrasta ? Najwyraźniej rozdmuchaną wiarę w siebie dopełniają kłopoty z panowaniem nad emocjami. To chyba nie są cechy dobrego kierowcy ?

Gdzie widzisz emocje? Dostroiłem się i gram na Twoją melodię, obawiam się tylko że pokonasz mnie doświadczeniem...

krzysztofz24
26-10-2012, 14:05
Na rozluznienie;-). Choc mnie az cos scisnelo, mimo ze siedze przed monitorem:-).

Niezla przytomnosc oceny sytuacji.
http://www.youtube.com/watch?v=P9-3-9Z0F8c&feature=player_detailpage

Pawel Pawlak
26-10-2012, 14:07
skoro to nie emocje tylko przemyślane wypowiedzi, to napisz proszę na podstawie czego określiłeś moje zachowanie w ten sposób: "więc narażasz innych ludzi na niebezpieczeństwo swoją arogancją i głupotą!" ?

Piszesz o mojej głupocie - na jakiej podstawie ? Ja tu występuję jawnie, biorę odpowiedzialność za swoje wypowiedzi. Ty kryjesz się pod pseudonimem i obrażasz mnie. To co napisałeś kwalifikuje się pod pomówienie, masz tego świadomość ?

seler
26-10-2012, 14:14
skoro to nie emocje tylko przemyślane wypowiedzi, to napisz proszę na podstawie czego określiłeś moje zachowanie w ten sposób: "więc narażasz innych ludzi na niebezpieczeństwo swoją arogancją i głupotą!" ?


Dokładnie na podstawie tego samego co Ty. Piszesz, czytam i wnioskuję. Płacisz mandaty - ergo łamiesz przepisy - ergo narażasz - proste?

Pawel Pawlak
26-10-2012, 14:18
chyba za bardzo kolego uprościłeś temat

seler
26-10-2012, 14:26
chyba za bardzo kolego uprościłeś temat

Dokładnie Twoją, kolego, metodą.

Pawel.S
26-10-2012, 14:39
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/10/9904_9cfc-2.jpeg
źródło (http://0.asset.soup.io/asset/0410/9904_9cfc.jpeg)

hubik
26-10-2012, 15:05
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/10/9904_9cfc-2.jpeg
źródło (http://0.asset.soup.io/asset/0410/9904_9cfc.jpeg)

I like it. ;-)

Amadeusz
26-10-2012, 16:20
Stare, ale na temat. :)

+18 :) (http://www.youtube.com/watch?v=bdcKkc1z7lM)

:):):):)


autostradą jadę z prędkością ok 160km/h (odcinek 180km) i 40km trasy szybkiego ruchu.

Jeśli faktycznie jest tak jak piszesz to te 3h jest jak najbardziej normale. Trzeba poprostu wiedzieć jak jechać a nie tamować ruch bo gdzieś jest jakiś wyimaginowany zakaz.
A dokładniej to każdy ze wzoru matematycznego może sobie obliczyć czas przejazdu a nie jakieś automapy studiować.

stig
26-10-2012, 17:04
A dokładniej to każdy ze wzoru matematycznego może sobie obliczyć czas przejazdu a nie jakieś automapy studiować.Powodzenia życzę, w obliczaniu czasu przejazdu na podstawie wzoru. Tak to chyba tylko Jarosław Kaczyński mógłby stwierdzić. :) Życie, to nie matematyka.

seler
26-10-2012, 17:15
Jeśli faktycznie jest tak jak piszesz to te 3h jest jak najbardziej normale. Trzeba poprostu wiedzieć jak jechać a nie tamować ruch bo gdzieś jest jakiś wyimaginowany zakaz.
A dokładniej to każdy ze wzoru matematycznego może sobie obliczyć czas przejazdu a nie jakieś automapy studiować.


Chciałbym przypomnieć że cała ta bezsensowna dyskusja zaczełą się od tego że kolega velaskez stwierdził:
"Ojciec podpowiedział, jako że sporo jeździ. Wsiada się na droge 25 do Ostrowa Wlkp. i potem Antonin - Grabów nad Prosną - Błaszki - Warte - Poddębice i na A2 do samej Warszawy. Bez gonienia 3.5h. Z gonieniem do zrobienia w 3h."

Co ja potwierdziłem bo też jeżdżę tą trasą, więc to nie jest kwestia czy się da czy nie bo się da, bez problemu, tylko podniosło się larum legalistów jaki to ze mnie potencjalny morderca niewinnych dzieci i jeży... i nie pomogły tłumaczenia że nie trzeba cisnąć 200 przez wieś żeby ten czas zrobić...

Amadeusz
26-10-2012, 20:46
Powodzenia życzę, w obliczaniu czasu przejazdu na podstawie wzoru. Tak to chyba tylko Jarosław Kaczyński mógłby stwierdzić. :) Życie, to nie matematyka.

Stig, ale pominąłeś kontekst w jakim to napisałem i w nawiązaniu do dyskusji jaka się toczyła. Jeszcze raz: Po co sobie 4 litery zawracać z automapą jak kolega seler podał składowe trasy bo tamtędy regularnie jeździ? Tylko Jarosław będzie szukał mgły żeby sobie opóźniać jazdę ;)


Chciałbym przypomnieć że cała ta bezsensowna dyskusja...

Seler, ale ja trzymam Twoją stronę. Myślałem, że to widać w mojej wypowiedzi.

gALL
27-10-2012, 00:25
A'propos ustawiania radarow i pudel radaropodobnych, to ktos dostal niezle zlecenie, bo ich sie namnozylo i to w takich miejscach rodem z "Misia". Pusta okolica, skrzyzowanie drogi wojewodzkiej z jakas gminna albo wrecz nieznanej kategorii, gdzie pies z kulawa noga od 10 lat nie zagladal ale ograniczenie do 70km/h i szare pudlo. Na Dolnym Slasku obrodzilo, ze hoho.

qualin
27-10-2012, 00:28
Ostatnio glosno jest o ITD i ich samochodach, ktore to maja fotki pstrykac na drogach. Na chwile obecna takie dzialania sa bezprawne, znaczy sie mozna olac takie zdjecie bo wg aktualnego prawa zdjecie z fotoradaru liczy sie tylko wtedy kiedy zostalo zrobione w miejscu odpowiednio oznakowanym, poprzedzone znakiem o fotoradarze.

shaolin
27-10-2012, 03:45
Stig, ale pominąłeś kontekst w jakim to napisałem i w nawiązaniu do dyskusji jaka się toczyła. Jeszcze raz: Po co sobie 4 litery zawracać z automapą jak kolega seler podał składowe trasy bo tamtędy regularnie jeździ? Tylko Jarosław będzie szukał mgły żeby sobie opóźniać jazdę ;)


Zazdroscisz, ze mam automape i tyle :twisted: :mrgreen: A tak na powaznie - zawsze sprawdzam w Automapie trasy i nigdy zle na tym nie wyszedlem ;) poza tym ja nie latam 160km/h bo przy 155 mi sie budzik domyka ;) wiec tym bardziej musialem sprawdzic czas przejazdu dla predkosci przepisowych bo te jeszcze osiagne swoim krazownikiem szos ;)

Amadeusz
27-10-2012, 09:19
Zazdroscisz, ze mam automape i tyle :twisted: :mrgreen: A tak na powaznie - zawsze sprawdzam w Automapie trasy i nigdy zle na tym nie wyszedlem ;) poza tym ja nie latam 160km/h bo przy 155 mi sie budzik domyka ;) wiec tym bardziej musialem sprawdzic czas przejazdu dla predkosci przepisowych bo te jeszcze osiagne swoim krazownikiem szos ;)

Tak, zazdroszczę ;) Te wszystkie "automapy" jak najbardziej mogą dać Ci przybliżoną wartość z tego względu, że uwzględnione w niej ograniczenia, których nie przestrzegasz ;) wypełniają czas poświęcony na staniu w korkach itp. i się to wyrównuje. Seler napisał wyraźnie, że jedzie o 4 rano. W tych warunkach automapa jest zbędna.

shaolin
27-10-2012, 10:10
Ja tez jezdzilem do/z Wroclawia o takich porach jak seler i nigdy nie zszedlem ponizej 4.5h, ale jak mowilem - moj krazownik szos do najszybszych nie nalezy ;) a teraz nie jezdze bo mam za daleko ;) tym milym akcentem zakonczmy temat korzystania z AM w celu wyliczenia czasu przejazdu :D

Nikonozaur
27-10-2012, 11:02
[...] Seler napisał wyraźnie, że jedzie o 4 rano. [...]
Seler napisał wyraźnie, że wyjeżdża o 4°° rano, trzy godziny później jest już 7°° i duży ruch. Lubię "Opowieści niesamowite", ale w wydaniu E. A. Poe. ;)

stig
27-10-2012, 11:16
Ostatnio glosno jest o ITD i ich samochodach, ktore to maja fotki pstrykac na drogach. Na chwile obecna takie dzialania sa bezprawne, znaczy sie mozna olac takie zdjecie bo wg aktualnego prawa zdjecie z fotoradaru liczy sie tylko wtedy kiedy zostalo zrobione w miejscu odpowiednio oznakowanym, poprzedzone znakiem o fotoradarze.Powiedz to jeszcze policjantowi, kiedy zademonstruje przekroczenie prędkości na video-rejestratorze ich nieoznakowanego radiowozu, i wystawi odpowiedni mandat. :)

Czornyj
27-10-2012, 11:42
Powiedz to jeszcze policjantowi, kiedy zademonstruje przekroczenie prędkości na video-rejestratorze ich nieoznakowanego radiowozu, i wystawi odpowiedni mandat. :)

Policjant jest wtedy świadkiem na ew. rozprawie, a ITD ma tylko kręcić i wysyłać mandaty czyli są czymś w rodzaju bezosobowego, mobilnego fotoradaru.

stig
27-10-2012, 11:54
Policjant jest wtedy świadkiem na ew. rozprawie, a ITD ma tylko kręcić i wysyłać mandaty czyli są czymś w rodzaju bezosobowego, mobilnego fotoradaru.A funkcjonariusz ITD świadkiem być nie może? Skoro dali im takie możliwości, jakimi nas straszą, to i reszta prawa jak najbardziej – będzie (jeśli jeszcze nie jest) do tego dostosowana.

qualin
27-10-2012, 13:40
Video-rejestrator a fotoradar to jednak lekka roznica. ITD ma ten drugi sprzet i przepisy mowia wyraznie, kiedy mozna robic zdjecie. Straz miejska i policja czesto wystawia fotki niezgodnie z prawem bo licza na to, ze ktos nie bedzie znal prawa, albo nie bedzie sie mu chcialo jezdzic po sadach i zaplaci.

stig
27-10-2012, 13:53
Video-rejestrator a fotoradar to jednak lekka roznica.Technicznie – tak. W kwestii przeznaczenia (czyli dokumentowania wykroczeń) – już nie.



ITD ma ten drugi sprzet i przepisy mowia wyraznie, kiedy mozna robic zdjecie.Czekam na (foto)relacje, kiedy bedziesz sie z nimi procesowal. :)

qualin
27-10-2012, 15:41
Z racji tego, ze sam jestem mundurowym i swoje wiem to nawet nie doszloby do rozprawy. Nawet sobie sprawy nie zdajecie jak czesto wypisywane sa mandaty za niesluszne wykroczenia. Kierowca czesto lyka wszystko co mu sie mowi i jeszcze sie cieszy, ze dostal nizszy mandat.

linkil
27-10-2012, 16:28
Nawet sobie sprawy nie zdajecie jak czesto wypisywane sa mandaty za niesluszne wykroczenia. Kierowca czesto lyka wszystko co mu sie mowi i jeszcze sie cieszy, ze dostal nizszy mandat.

rozwiniesz ? chetnie poczytam jakies typowe przyklady

qualin
27-10-2012, 16:39
Pierwszy z brzegu przyklad wystawiania mandatow na drogach wewnetrznych za parkowanie czy jazde pod prad. Teraz juz mozna karac bo sie przepisy zmienily, jak nie mozna bylo i tak prawie wszyscy mandaty przyjmowali. Nawet mi kiedys SM chciala dac jeden za parkowanie na osiedlowym trawniku, po krotkiej rozmowie odjechali z krzywymi minami i cos mowili, ze zlapia mnie kiedys na czyms innym.

Nikonozaur
27-10-2012, 17:42
Z racji tego, ze sam jestem mundurowym i swoje wiem [...]

[...] za parkowanie na osiedlowym trawniku [...]
Tak łatwo pogodzić jedno z drugim?

qualin
27-10-2012, 17:54
A co widzisz zlego w parkowaniu na czyms co tak naprawde nie jest trawnikiem tylko kawalkiem ubitej ziemi, na ktorej stalem dwoma kolami. Pewnie lepiej zostawic auto na srodku drogi co nie? To bylo kiedys, obecnie w tym miejscu zrobili parking, wtedy go nie bylo.

Pewnie zaraz uslysze jakas madrosc zyciowa o tym jaki to jestem nieodpowiedzialny, a Ty jako jedyny wzorowy kierowca i obywatel na swiecie nigdy nie dopusciles sie podobnego czynu.

gALL
27-10-2012, 18:26
Polska to dziwny kraj. Na swiecie, takie oswiadczenie publiczne (do tego z ust przedstawiciela sluzb mundurowych) jest traktowane jak przyznanie sie do winy i moze byc wykorzystane jako dowod w sprawie przed sadem. Np w UK jakbys kogo nie zapytal, nikt Ci nie powie, ze jechal wiecej niz 77mph po autostradzie ... bo to jest dozwolone 70+10% i tyle. A jak powie, ze jechal wiecej to od razu doda "ale to bylo w Niemczech na autobahnie".

qualin
27-10-2012, 18:40
Powiedz mi gdzie tam widzisz moja wine? Jaki zakaz zlamalem? Prosze o paragraf.

stig
27-10-2012, 18:48
Polska to dziwny kraj. Na swiecie, takie oswiadczenie publiczne (do tego z ust przedstawiciela sluzb mundurowych)Wydaje mi się, że za bardzo uczepiliście się tej „służby mundurowej”. W końcu nie napisał przecież, że jest policjantem, a ochroniarza czy jakiegoś tam gajowego, też przecież można sobie nazwać służbą „mundurową”. ;)

sibelio
27-10-2012, 19:49
Z racji tego, ze sam jestem mundurowym i swoje wiem to nawet nie doszloby do rozprawy. Nawet sobie sprawy nie zdajecie jak czesto wypisywane sa mandaty za niesluszne wykroczenia. Kierowca czesto lyka wszystko co mu sie mowi i jeszcze sie cieszy, ze dostal nizszy mandat.

Qualin,
To odpowiedz mi proszę teraz dlaczego:
- policjanci zawsze siedzą w lesie na 70tce gdzie nie ma żadnego zagrożenia, natomiast jak kilometr dalej sie dzieją dantejskie sceny na skrzyżowaniach i co światła jest łamanie przepisów to mają to głęboko w dupie i nie jadą
- wszystko skupia się wokół prędkości zawsze, czemu jak ludzie po mieście jeżdżą jak idioci stwarząjąc zagrożenie to tam policjantów nie ma, albo jak ludzie mając do dyspozycji 4 czy 3 pasy uprawiają slalom gigant od krawędzi do krawędzi... czemu takich się nie zatrzymuje???

I jeszcze coś. Pewien znajomy wyleciał jakis czas temu z drogi, dość ruchliwe, rozjazdy zjazdy, miał pecha się poślizgnął, uderzył w barierki, auto z przodu skasowane, na szczęście tylko jego.
Potem się okazało że obok miejsca przejeżdżało kilka wozów policyjnych i ŻADEN się nawet nie zatrzymał sprawdzić czy ktoś caly co z autem, że może drogę trzeba posprzątać...
Więc ja się pytam po co jest policja. Jak wszyscy widzimy, nie po to by pomagać obywatelom, ale po to,
by dla swojego mocodawcy (czytaj: Państwa) sciągać z ludzi kasę, a mocodawca za to daje przywileje (młode uprawnienia emerytalne... itd itp).
Już nie mówiąc o często chamskim zachowaniu, wywyższaniu się i pokazywaniu kim to oni nie są bo mają POLICJA na piersi napisane.


Czy naprawde dla mundurów się liczy tylko sposób jak najłatwiejszego wystawienia mandatu i nic ponadto?
Ja rozumiem że łamanie przepisów łamaniem, i z prawnego punktu widzenia oczywiście wlepianie mandatów w bzdurnych miejscach ma sens.
Ale gdzie tu zdrowy rozsądek? Nie ma żadnego i niczemu to nie służy ponad wiecznym wkurzeniem kierowców, w końcu nieprzypadkowo policjanci to służba obdarzona najmniejszym zaufaniem społecznym.

kzkzg
27-10-2012, 20:03
Ja w poniedzialek dostalem swoj pierwszy mandat za predkosc. Droga z 2 pasami ruchu w kazdym kierunku przedzielona pasem zieleni, 100 metrów od znaku konca terenu zabudowanego... Gdzie tu sens w takim karaniu?

Zolty
27-10-2012, 20:06
W ustawie budzetowej.... niestety.

Nikonozaur
27-10-2012, 20:56
A co widzisz zlego w parkowaniu na czyms co tak naprawde nie jest trawnikiem tylko kawalkiem ubitej ziemi, na ktorej stalem dwoma kolami. Pewnie lepiej zostawic auto na srodku drogi co nie? To bylo kiedys, obecnie w tym miejscu zrobili parking, wtedy go nie bylo.

Pewnie zaraz uslysze jakas madrosc zyciowa o tym jaki to jestem nieodpowiedzialny, a Ty jako jedyny wzorowy kierowca i obywatel na swiecie nigdy nie dopusciles sie podobnego czynu.

No to trawnik czy "kawałek ubitej ziemi"? Pewnie kiedyś to pierwsze tyle, że po zdewastowaniu go stał się tym drugim. Twoje tłumaczenie o staniu na nim dwoma kołami trudno traktować poważnie, auto mogłeś przecież zostawić w innym miejscu, wcale nie na środku drogi, Czy tak trudno jest przejść parę kroków więcej?

Święty pewnie nie jestem, ale ja nie muszę świecić przykładem. Miłego weekendu.

Strus
27-10-2012, 20:57
Np w UK jakbys kogo nie zapytal, nikt Ci nie powie, ze jechal wiecej niz 77mph po autostradzie ... bo to jest dozwolone 70+10% i tyle. A jak powie, ze jechal wiecej to od razu doda "ale to bylo w Niemczech na autobahnie".

Najwyraźniej żyjesz w jakimś idealnym świecie bo ja jakoś wiem że ludzie jakoś nie mają problemów z wypowiadaniem się na temat własnych prędkości. Ale jak wierzysz że wszyscy tylko 77 to cóż.....

qualin
27-10-2012, 21:47
No to trawnik czy "kawałek ubitej ziemi"? Pewnie kiedyś to pierwsze tyle, że po zdewastowaniu go stał się tym drugim. Twoje tłumaczenie o staniu na nim dwoma kołami trudno traktować poważnie, auto mogłeś przecież zostawić w innym miejscu, wcale nie na środku drogi, Czy tak trudno jest przejść parę kroków więcej?

Święty pewnie nie jestem, ale ja nie muszę świecić przykładem. Miłego weekendu.

Uwierz mi, ze nie jestem typem osoby, ktora jakby mogla to wjechalaby autem do domu czy sklepu. Jak jest mozliwosc to parkuje tak zeby bylo prawidlowo, niestety na moim starym osiedlu inaczej sie nie dalo bo to osiedle z lat 80tych, jak je budowano to nie bylo tyle aut wiec parkingi byly skromne. teraz sa srednio po 2 auta na mieszkanie wiec nie ma gdzie parkowac, a przyjezdzajac do rodzicow nie bede parkowal na drugim koncu miasta i lecial stamtad z bagazami i psem. Pozatym stalem tam gdzie od lat pol osiedla sie parkowalo, a SM przyjechala tylko dlatego, ze jedna z sasiadek (taki typ co to siedzi caly dzien na parapecie) zadzwonila, ze blokuje przejscie do smietnika. Co nie bylo prawda, a babie poprostu eni chcialo sie isc jak kazdy po chodniku do smietnika, a skrot zastawilem ja wiec trzeba bylo zadzwonic.

Co do pytan na temat policji to nie jest tak jak sie wiekszosci wydaje. Czest chlopacy chcieliby robic naprawde pozyteczne rzeczy, ale sa blokowani np przez swoich przelozonych, ktorzy rozliczaja ich z ilosci mandatow wiec biedacy co maja robic? pojawiaja sie tam gdzie najlatwiej o nie. Inna sprawa w policji sa limity dobowe na paliwo. Np w moim rodzinnym miasteczku kazdy radiowoz moze przejechac 45 km na dobe, stad tez policja czesto stoi w roznych miejscach bo nie moga pozwolic sobie na ciagle patrolowanie, a czesto maja z gory wyznaczone miejsca, w ktorych musza byc i koniec kropka, bo jak ich nie bedzie i przyjedzie kontrolny to bedzie zle. To jest sluzba jak kazda inna, gdzie nie liczy sie nic poza tym co wymysli przelozony, a jemu sie nie wolno sprzeciwic. Jest tak zwany beton poprostu. W mojej formacji jest podobnie, z tym wyjatkiem, ze akurat nie ma cisnienia na mandaty bo mamy wazniejsze sprawy na glowie, ale czasem trzeba tez siegac po bloczek. Czesto jest tez tak, ze jak trafi sie jakas osoba, ktora chcialaby naprawde dobrze, angazuje sie i wykazuje inicjatywe to momentalnie jest hamowana przez reszte ekipy bo przeciez nie mozna wychodzic poza szereg.
Naprawde, zeby zrozumiec sluzby mundurowe trzeba w nich byc. Fajnie sie pisze o mega przywilejach, ale kto Wam zabrania isc do formacji mundurowej? biorac pod uwage czesta glupote wykonywanej pracy, ciagly stres spowodowany wymyslami roznej masci przelozonych, do tego jeszcze nieprzychylnosc spoleczenstwa, brak mozliwosci rozwoju, narazanie zycia czy tez widmo przeprowadzki na drugi koniec polski bo taka bedzie koniecznosc sluzby to te przywileje i tak sa marne, a roznych dziwnych czynnikow jest naprawde mnostwo. Jak chcecie osadzac prace jakiejkolwiek sluzby to zaciagnijcie sie do niej, poznajcie od srodka i wtedy oceniajcie do woli, bo gdybanie z pozycji obserwatora z zewnatrz nie ma najmniejszego sensu bo to jest jak ocenianie mocy auta na podstawie skali na predkosciomierzu.
Ja aktualnie tez jestem w patowej sytuacji. Otoz moja formacja przechodzi reorganizacje i wiem, ze tu gdzie pracuje beda ciecia etatow wiec ludzi beda wysylac na wschod. Ja jestem w trakce przenosin do innej miejscowosci na wybrzezu, ale jak sie wczoraj dowiedzialem tam tez beda ciecia wiec po przeprowadzce moge otrzymac propozycje wyjazdu, a czlowiek chcialby kupic wkoncu mieszkanie wlasne, powiekszyc rodzine, ale jak to zrobic jezeli nie wiem gdzie bede za miesiac i czy bede tam razem z zona, czy moze bedziemy sie widywac raz na miesiac bo bedziemy zyc na dwa domy. O reszcie problemow nie chce mi sie pisac, a jest tego cala masa.

freefly
27-10-2012, 22:18
Powiedz mi gdzie tam widzisz moja wine? Jaki zakaz zlamalem? Prosze o paragraf.

Qualin, można ot tak sobie wjeżdżać na cudzy "trawnik"? Nawet jak był to kiedyś "trawnik". :wink:

DonMaliniacco
27-10-2012, 22:30
Witam,
Na wstępie - bardzo cieszę z tego że mogę tu jeszcze pisać - w piątek miałem zderzenie z łosiem, które na szczęście zakończyło się bez ofiar w ludziach, choć było bardzo drastycznie
Do rzeczy - wrzucam zdjęcie samochodu, słupki straciły geometrię i fachowiec proponuje wymianę dachu. Pchać się w coś takiego czy grozi to utratą jakiegokolwiek bezpieczeństwa w aucie? Proszę o podpowiedź bo waham się czy go klepać czy sprzedawać na części. AC nie mam więc całkowity koszt naprawy mój . Przepraszam jeśli źle wstrzeliłem się z tematem, ale nie wiem gdzie to wrzucić.
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/ee50c4948b559634.html

Damian... mi taki znajomy blacharz kiedys powiedzial: wszystko sie da zrobic, byle mialo 4 kola... a i trzeba powiedziec jak to byl samochod wczesniej :)

Rafał_Sz
27-10-2012, 22:42
Malin, Ty w wątku motoryzacyjnym. Kurde, wzruszyłem się. ;):)

DonMaliniacco
27-10-2012, 22:44
:D rolki kupilem :)

hcman
27-10-2012, 22:46
Damian... mi taki znajomy blacharz kiedys powiedzial: wszystko sie da zrobic, byle mialo 4 kola... a i trzeba powiedziec jak to byl samochod wczesniej :)

z tego samego założenia wyszedłem:)

Rafał_Sz
27-10-2012, 22:47
:grin: rolki kupilem :smile:
Rollsa plus Rolexa? :)

krzysztofz24
29-10-2012, 22:32
Qualin, można ot tak sobie wjeżdżać na cudzy "trawnik"? Nawet jak był to kiedyś "trawnik". :wink:

Wprawdzie pytanie nie do mnie, ale pozwole sobie odpowiedziec (i opowiedziec swoja historie;-)) bo jako ze w portfelu nosze jeszcze niezaplacony mandat za 'parkowanie na trawniku", jestem na swiezo z tematem.

Parkowanie na trawniku podpada pod art 144kw.paragraf 1. Tym sie posilkuje Straz Miejska.
http://prawo.legeo.pl/prawo/kodeks-wykroczen-z-dnia-20-maja-1971-r/czesc-szczegolna_rozdzial-xvii_wykroczenia-przeciwko-urzadzeniom-uzytku-publicznego/?on=21.08.2012

Slowa w tym paragrafie nie ma o parkowaniu. Tylko o niszczeniu zieleni. Ale w sumie mniejsza z tym, bo zachowujac zdroworozszadkowe podejscie parkowanie samochodem na trawniku niszczy zielen.

A teraz najciekawsze, niszczyc zielen mozna tylko tam gdzie ona wystepuje.
Parkowac na ubitej ziemi, tzw klepisku mozna. Haczykiem jest to kiedy jest to klepisko a kiedy jeszcze ledwie dyszacy, ale trawnik;-).


Otoz zaparkowalem samochod na osiedlowym parkingu. Jedno kolo na asfalcie, jedno na bezdyskusyjnym klepisku;-).
Dwa tylne niestety na trawniku. Powiedzmy, ze taki dosyc kiepskawy byl ten trawnik, ale nie byl jeszcze klepiskiem.

W KW. okreslona jest za to grzywna, do 1000zl.
Straz Miejska ma jakis swoj taryfikator. Ba nawet na swoim forum zastanawiaja sie ile dawac za takie wykroczenia:-)
http://strazmiejska.net/index.php?topic=2692.0
Jest tez mowa o wynikach za mandaty itp.
Co w zadnym wypadku smieszne nie jest.

W kazdym razie po moim przyznaniu sie do winy, ze to ja bylem kierujacym i przedstawieniu powyzszego tlumaczenia.
Skonczylo sie na najnizszym mandacie za to, w Warszawie Straz Miejska daje za to 100zl, mniej nie bedzie.
Proza zycia;-).


Nie naleze do osob ktore wjezdzaja na piekne zadbane trawniki. Ale na cos co kiedys, moze w poprzednim zyciu bylo trawnikiem, a owszem zdaza mi sie.
Takie wnerwiajace jest to ze specjalnie tak stanalem zeby innym nie tarasowac wyjazdu.(2 tylne kola na trawniku) Wiele osob parkuje w okolicy tego miejsca, tylko ze trudno przez to wyjezdzac. A ja oczywiscie nie chcialem nikomu utrudniac i wjechalem troche tylem na trawnik.
Straz Miejska zwweryfikowala moje postepowanie:-).


Inny przyklad z zycia. Na moim parking przy bloku, wylozonym betonowymi plytami, okolonymi kraweznikiem. Sprawa parkowania wyglada nastepujaco.
Wjezdza sie na parking i czy parkuje sie przodem czy tylem. To tylke dwa kola sa na betonie, zaraz przy krawezniku,
a wiekszosc samochodu stoi na ziemi (moze przez pare dni po wybudowaniu parkingu to byl trawnik, teraz to jalowa pustynia).
Jakby wszyscy stali tylko na betonie, to weszlo by tam 3 razy mniej samochodow niz obecnie.
Proza zycia.




P.s A jeszcze ciekawiej sprawa wyglada w zimie.
Kiedy Straz Miejska w swojej misji poprawy zycia obywateli ma troche ograniczone pole manewru.
Bo pod gruba i ubita pokrywa sniegu nie da sie stwierdzic czy samochod stoi na klepisku czy na trawniku.


P.s2 (tak ogolnie) Jesli koniecznie ma sie znalesc ktos, kto chce za wszelka cene bronic trawnikow (a znajdzie sie:twisted:), nie wazne w jakim stopniu to rzeczywiscie trawnik. Prosilbym tylko o krotkie przemyslenie tych dwoch zwrotow: Proza zycia i zdroworozsadkowe podejscie;-)), zanim przystapi do zacieklej obrony.

freefly
30-10-2012, 00:21
P.s2 (tak ogolnie) Jesli koniecznie ma sie znalesc ktos, kto chce za wszelka cene bronic trawnikow (a znajdzie sie:twisted:), nie wazne w jakim stopniu to rzeczywiscie trawnik. Prosilbym tylko o krotkie przemyslenie tych dwoch zwrotow: Proza zycia i zdroworozsadkowe podejscie;-)), zanim przystapi do zacieklej obrony.

Proza życia: na pielęgnację zieleni idzie rocznie ponad ok 200 tyś. PLN (spółdzielnia, gdzie kupiłem mieszkanie pod wynajem).
Zdroworozsądkowo: przetrzepać kieszeń każdemu, kto nie szanuje tych 200 tysi.
Mieszkańcy osiedla w referendum opowiedzieli się nawet za dzierżawą od miasta terenu zielonego, płacąc roczną dzierżawę 3 mln, tylko po to, żeby żaden deweloper, nie postawił kolejnych bloków.

I teraz co. Odpuścić za rozjeżdżanie trawników komukolwiek.

qualin
30-10-2012, 00:23
Tylko, ze czesto cos trawnikiem jest tylko z nazwy i z zielenia ma niewiele wspolnego.

freefly
30-10-2012, 00:34
Tylko, ze czesto cos trawnikiem jest tylko z nazwy i z zielenia ma niewiele wspolnego.

A może są powody, dzięki którym trawnik nie wygląda jak trawnik. Ciekawe jakie?:wink:

krzysztofz24
30-10-2012, 01:07
Proza życia: na pielęgnację zieleni idzie rocznie ponad ok 200 tyś. PLN (spółdzielnia, gdzie kupiłem mieszkanie pod wynajem).
(...............)

Tylko tak naprawde to jak te trawniki sa pielegnowane. U mnie raz do roku na wiosne przyjdzie ekipa, skosi trawnik, przytnie suche galezie na drzewach. I koniec. Gros miejskich trawnikow to sobie rosnie sama, tzw autopielegnacja;-).
No dobra, czasami je kosza 2-3 razy do roku. Jak mieszkam w Wawie od urodzenia, to jeszcze w zyciu nie widzialem zeby jakas ekipa siala trawe.


I teraz co. Odpuścić za rozjeżdżanie trawników komukolwiek.
(...............).
Mysle ze wiekszosc przyblokowych parkingow to jakas tam betonowa powierzchnia z procentowym udzialem "trawnika" do parkowania. Powiedzmy, ze w promieniu 1km od mojego bloku, to wszystkie parkingi.

A ladny trawnik to ja widzialem przy Mcdonaldzie, rowniutki, soczysty i zraszacze chodzily az milo.
Chyba nikt by na niego nie wjechal.

P.s
Hmm, troche sie spodziewalem innej odpowiedzi od Ciebie, myslalem bardziej ze pospieramy sie;-) o interpretacje przepisow prawnych.

qualin
30-10-2012, 01:08
Odkad siegam pamiecia to w miejscu gdzie ja zaparkowalem i mialem dostac mandat nigdy nie bylo trawy. Za dzieciaka nie bylo tyle aut i ludzie tam nie parkowali, ale wjezdzala smieciarka bo miala latwiej do smietnika sie dostac, biegaly dzieciaki bo stal trzepak do dywanow, czy tez spoldzielnia robila w tym miejscu sklad piasku, tudziez materialow budowlanych podczas roznych modernizacji osiedla. Takze, nie probuj oczerniac kierowcow, ze to z ich winy trawa w takim miejscu nie rosnie bo wiekszosc ludzi jednak nie wjezdza swiadomie na soczysto zielona trawe, przynajmniej ja tak nie mam.

ALF
30-10-2012, 14:22
W normalnym kraju sieje się trawę wszędzie. Po pół roku przychodzi komisja i w miejscach gdzie została trawa robi się trawnik, w pozostałych ścieżki, parkingi, chodniki, przejścia itd... u nas robi się budynek na 100 rodzin z 20 miejscami parkingowymi.

qualin
30-10-2012, 15:21
Zeby tylko z 20toma. W poznaniu jest apartamentowiec co ma kilkaset mieszkan i nie ma wogole parkingu, a miejsca w hali garazowej kosztuja 40000 zl i jest ch kilkadziesiat tylko.

Nikonozaur
30-10-2012, 15:24
W normalnym kraju [...]
W normalnym kraju nie lawirujesz między psimi odchodami masowo zdobiącymi chodniki. Wiesz dlaczego? Bo kraj stanowią obywatele i poziom ich świadomości. Jesteśmy nauczeni, że wspólne znaczy niczyje, stąd panujący wszędzie syf różnej maści.
Mieszkałem kiedyś w mieście, gdzie zaparkowanie samochodu nawet 1 centymetr na chodniku (dosłownie) skutkowało mandatem. Gdzie można było parkować na przemian raz z jednej raz z drugiej strony ulicy, a nieopatrzne pozostawione auto bankowo lądowało na odpowiednim parkingu. Z mandatem i odpowiednią opłatą za holowanie. To jest dopiero terror.

freefly
30-10-2012, 15:40
W normalnym kraju sieje się trawę wszędzie. Po pół roku przychodzi komisja i w miejscach gdzie została trawa robi się trawnik, w pozostałych ścieżki, parkingi, chodniki, przejścia itd

Jasne. Na terenie prywatnym zwłaszcza.;) Jaki konkretnie kraj ma na myśli?;)



... u nas robi się budynek na 100 rodzin z 20 miejscami parkingowymi.


Zeby tylko z 20toma. W poznaniu jest apartamentowiec co ma kilkaset mieszkan i nie ma wogole parkingu, a miejsca w hali garazowej kosztuja 40000 zl i jest ch kilkadziesiat tylko.


Teren kosztuje. Niby jak chcecie wybudować miejsca parkingowe, jeśli teren nie jest wykupiony przez dewelopera.
Chcecie, żeby budowali nie na swoim.

qualin
30-10-2012, 17:26
W takim razie niech nie stawiaja takich projektow bo to jest bez sensu. Masz mieszkanie w takim cudaku i jak przyjezdza rodzina czy znajomi to musza zaparkowac 2 km dalej bo blizej nie ma zadnych miejsc postojowych.

Czornyj
30-10-2012, 17:48
Przepisy urbanistyczne mówią, że powinno być jedno miejsce na jedno mieszkanie - chyba że to socjal.

freefly
30-10-2012, 18:10
Przepisy urbanistyczne mówią, że powinno być jedno miejsce na jedno mieszkanie - chyba że to socjal.

Po warunkiem, że parkingi (miejsca parkingowe) są ujęte w miejscowym planie zagospodarowania terenu.
A ponadto skąd wziąć miejsce na parking, jeśli deweloper stawia jakąś plombę, lub lokuje budynek między innymi.

ku6i
30-10-2012, 20:03
Po warunkiem, że parkingi (miejsca parkingowe) są ujęte w miejscowym planie zagospodarowania terenu.
A ponadto skąd wziąć miejsce na parking, jeśli deweloper stawia jakąś plombę, lub lokuje budynek między innymi.

Niekoniecznie. Istnieje jeszcze takie rozwiązanie jak parking podziemny. W Krakowie z gorszym, bądź lepszym skutkiem wymuszono takie rozwiązanie w centrum.

freefly
30-10-2012, 20:43
Niekoniecznie. Istnieje jeszcze takie rozwiązanie jak parking podziemny. W Krakowie z gorszym, bądź lepszym skutkiem wymuszono takie rozwiązanie w centrum.

Tylko co z tego, jeśli w wielu przypadkach nie wszyscy chcą wykupić miejsca. Ponadto pisałem o parkingach osiedlowych na zewnątrz.

qualin
30-10-2012, 21:23
jednak parking podziemny to dodatkowy koszt od 20 do 40 tys zl, wiec sie nei ma wcale co dziwic, ze ludziska nie kupuja. Lepiej wlozyc ta kase w mieszkanie, szczegolnie jak sie na kredyt kupuje.

ku6i
31-10-2012, 03:07
Ok. 20 tys. zł to masa kasy, ale przy ogólnym koszcie mieszkania, nie aż taka duża. Poza tym gdy kupuje się mieszkanie w ścisłym centrum prawie milionowego miasta, w bloku wciśniętym między stare kamienice, wśród wąskich uliczek to trzeba być niespełna rozumu licząc na to, że będzie się szybko i wygodnie parkowało. Miejsce parkingowe pod blokiem jest atrakcyjne tym bardziej, że do najbliższego (i chyba jedynego w Krakowie) komercyjnego parkingu podziemnego jest 500 m, a miejsce tam kosztuje jedyne 475 zł miesięcznie. Niestety, trzeba sobie uświadomić, że miejsce dla samochodu stało się dobrem luksusowym.

velaskez
01-11-2012, 02:05
Ja tez jezdzilem do/z Wroclawia o takich porach jak seler i nigdy nie zszedlem ponizej 4.5h, ale jak mowilem - moj krazownik szos do najszybszych nie nalezy ;) a teraz nie jezdze bo mam za daleko ;) tym milym akcentem zakonczmy temat korzystania z AM w celu wyliczenia czasu przejazdu :D

Zastawić Was chłopaki na chwilę samych. Pojechałem, wróciłem. Nie jechałem o 4 rano. Do Warszawy dojechałem w 3h 15'. Na trasie zwykłej nie przekraczałem 130, na autostradzie 160. Z czasu pokazywanego przez fabryczną nawigację VW urwałem 1h. Średnie spalanie wg komputera 6.4l :)

Shao, trasę polecam. Pusto, radarów brak.

Co do mandatów za parkowanie na trawnikach. Ja tam się cieszyłem, że ostatnio dostałem za 'niszczenie zieleni', a nie za parkowanie w niedozwolonym miejscu :twisted:

Strus
01-11-2012, 09:46
To sie nie wychylaj bo Cie zaraz co niektorzy zlinczuja za bezmyslnosc i brawure :)

Dorian
01-11-2012, 12:03
Klik (http://vw-passat.pl/news/16/czujniki-cisnienia-obowiazkowe-w-samochodach-w-ue) Co Wy na to? ;)

freefly
01-11-2012, 12:21
Klik (http://vw-passat.pl/news/16/czujniki-cisnienia-obowiazkowe-w-samochodach-w-ue) Co Wy na to? ;)

A co czujnikami poziomu głupoty kierowców?;-)

Boryszuk
01-11-2012, 12:30
A co czujnikami poziomu głupoty kierowców?;-)

Genialne! Byłoby to rozwiązaniem problemu wypadków jak i korków. ;)

freefly
01-11-2012, 12:41
Genialne! Byłoby to rozwiązaniem problemu wypadków jak i korków. ;)

Sądzę, że wystarczyłby monitoring u kierowcy poziomu ciśnienie, tętna i adrenaliny. Przekroczenie pewnych wartości, odcinałoby dopływ paliwa lub ograniczało prędkość np. do 40km/h i włączałoby światła awaryjne, a modulowany dźwięk o natężeniu 120 decybeli, zmusiłby kierowcę, do najszybszego zatrzymania się na poboczu drogi i opuszczenia pojazdu w celu ochłonięcia ;-) Po uspokojeniu "funkcji życiowych" auto odzyskiwałoby swoje osiągi fabryczne.

piwkoo
01-11-2012, 12:42
no nie wiem czy takie genialne, nie szło by jeździć po naszych drogach w takim hałasie :D

Boryszuk
01-11-2012, 12:49
Ja myślałem raczej o urządzeniu, które nie pozwoliłoby włączyć takiemu delikwentowi silnika. Już wyobrażam sobie miliony ludzi wsiadających co rano do samochodu i mówiących
-Wciąż jestem baranem, pójdę zatem na autobus.

Rafał_Sz
01-11-2012, 12:53
Sądzę, że wystarczyłby monitoring u kierowcy poziomu ciśnienie, tętna i adrenaliny. Przekroczenie pewnych wartości, odcinałoby dopływ paliwa lub ograniczało prędkość np. do 40km/h i włączałoby światła awaryjne, a modulowany dźwięk o natężeniu 120 decybeli, zmusiłby kierowcę, do najszybszego zatrzymania się na poboczu drogi i opuszczenia pojazdu w celu ochłonięcia ;-) Po uspokojeniu "funkcji życiowych" auto odzyskiwałoby swoje osiągi fabryczne.
Nikt by z CPN-u nie wyjechał. :)

piwkoo
01-11-2012, 12:53
eee Rafał, nie każdy ma bmw więc dużo osób by jednak wyjechało ;P

Rafał_Sz
01-11-2012, 13:04
eee Rafał, nie każdy ma bmw więc dużo osób by jednak wyjechało ;PNo nie wiem. Jak tankuję firmowe pod wlew (nie BMW), to przy kasie zostawiam 450 zł. A to może podnieść ciśnienie. :)

Boryszuk
01-11-2012, 13:07
Łzami tybetańskich dziewic go zalewasz?

edit... W sumie... Ja za zalanie swojego do pełna płacę niewiele mniej... Skala mi się pokitrasiła trochę ;)

Rafał_Sz
01-11-2012, 13:12
Łzami tybetańskich dziewic go zalewasz?

Nie, bak ma 85 litrów. :)

P.S. Po ile w jukeju teraz jest paliwo?

Boryszuk
01-11-2012, 13:14
Ja za ropę płacę £1.40/l

Rafał_Sz
01-11-2012, 13:15
Tragedii nie ma.

Boryszuk
01-11-2012, 13:16
W przeliczeniu na zarobki to nie :)

Aczkolwiek 6 lat temu, kiedy przyjechałem do UK, benzyna kosztowała £0.88/l :) Ale i funt był droższy.

elanek
03-11-2012, 23:20
Kupujemy autko dla mojej narzeczonej, ma mało palić, będzie na gaz. Pewnie Panda. Czy wiadomo coś o trwałości napędu 4x4 tego autka? No bo trochę kusi, takie lekko podniesione 4x4, z małym zagazowanym benzyniakiem. Dużo jeździmy, więc nawet diesel odpada.
Chyba, że macie jakieś inne propozycje mało palącego autka, które daje się bezproblemowo gazować.

Rafał_Sz
03-11-2012, 23:35
Przy 4X4 aż prosi się o niezniszczalne 1.3 JTD. Poza tym, w czterołapie z benzynowych jednostek masz tylko twinaira, a tego praktycznie zagazować się nie da. Chyba, że się coś ostatnio w ofercie napędu zmieniło.

wywar
04-11-2012, 01:40
Daj spokój sobie z pandą na cztery łapy. Kup lepiej stare suzuki vitara.

elanek
04-11-2012, 12:38
Przy 4X4 aż prosi się o niezniszczalne 1.3 JTD. Poza tym, w czterołapie z benzynowych jednostek masz tylko twinaira, a tego praktycznie zagazować się nie da. Chyba, że się coś ostatnio w ofercie napędu zmieniło.
http://otomoto.pl/fiat-panda-4x4-mala-terenowka-klima-C26431780.html
A ten się nie nadaje do gazu?
Jeśli auto ma być oszczędne to tylko mała benzyna na gazie, bo będziemy robić około 40 tys. km rocznie, w trasach 26 - 100 km w jedną stronę.

Daj spokój sobie z pandą na cztery łapy. Kup lepiej stare suzuki vitara.
Mam Pajero :) i mam kupę radości z posiadania terenówki, nie chcę innego autka. Chodzi o mało spalające autko , a napęd miał być dodatkiem. Bo i tak będzie coś małego w benzynce.

W zasadzie szukam dalej czegoś małego na benzynkę, które się dobrze gazuje.

stig
04-11-2012, 12:42
W zasadzie szukam dalej czegoś małego na benzynkę, które się dobrze gazuje.A moze jakiegoś mało palącego dieselka? Ojciec użytkował swego czasu 307 1.6 HDi. Trasa poniżej 4 litrów. Jeśli weźmiesz pod uwagę koszt instalacji, to dość długo nie będzie taniej.


EDIT: Wcześniej krótko jeździł też 106tką (bodajże z 1.5) – i ten palił jeszcze mniej. :)

elanek
04-11-2012, 13:31
A moze jakiegoś mało palącego dieselka? Ojciec użytkował swego czasu 307 1.6 HDi. Trasa poniżej 4 litrów. Jeśli weźmiesz pod uwagę koszt instalacji, to dość długo nie będzie taniej.


EDIT: Wcześniej krótko jeździł też 106tką (bodajże z 1.5) – i ten palił jeszcze mniej. :)

Użytkowałem swojego czasu chwilkę Citroena Xara Picasso 2.0 HDi. W trasie spalanie niskie, autko (oprócz uporczywych awarii i braku chętnych do naprawy) dla nas idealne.
Wyliczenia (ceny z najbliższej stacji paliw na 04.11.2012):
Diesel - liczę 5 l/100km=28,45 zł
Mała benzyna na gazie: 6l/100 km=15,54 zł
Oszczędność: 12,91 zł
Cena instalacji: 2700
Zwrot kosztów instalacji: 2700/12,91*100=20914,02 km, czyli około 8 miesięcy naszego planowanego użytkowania, bo przez następny rok szykuje się około 30000 na małym autku. Nawet jeśli instalacja ma się zwrócić po roku, to i tak się opłaca, bo w takich wyliczeniach można założenia źle przyjąć na poziomie 20%.

Dlatego szukam małego autka z małym, dobrze gazującym się silnikiem. VW Polo na razie odpada, 1.2 to straszny paździoch, 3 cylindry. 1.4 już sporo pali.
Natomiast Fiata mogę kupić w miarę dobrym roczniku, z pierwszej ręki, omijając autka, które jeździły jako firmowe. Poza tym dobrze się o nim mówi. Jakieś inne pomysły? Cena autka oscyluje w granicach 20 tys. zł.

Pawel Pawlak
04-11-2012, 14:34
Użytkowałem swojego czasu chwilkę Citroena Xara Picasso 2.0 HDi. W trasie spalanie niskie, autko (oprócz uporczywych awarii i braku chętnych do naprawy) dla nas idealne.
Wyliczenia (ceny z najbliższej stacji paliw na 04.11.2012):
Diesel - liczę 5 l/100km=28,45 zł
Mała benzyna na gazie: 6l/100 km=15,54 zł
Oszczędność: 12,91 zł
Cena instalacji: 2700
Zwrot kosztów instalacji: 2700/12,91*100=20914,02 km, czyli około 8 miesięcy naszego planowanego użytkowania, bo przez następny rok szykuje się około 30000 na małym autku. Nawet jeśli instalacja ma się zwrócić po roku, to i tak się opłaca, bo w takich wyliczeniach można założenia źle przyjąć na poziomie 20%.

Dlatego szukam małego autka z małym, dobrze gazującym się silnikiem. VW Polo na razie odpada, 1.2 to straszny paździoch, 3 cylindry. 1.4 już sporo pali.
Natomiast Fiata mogę kupić w miarę dobrym roczniku, z pierwszej ręki, omijając autka, które jeździły jako firmowe. Poza tym dobrze się o nim mówi. Jakieś inne pomysły? Cena autka oscyluje w granicach 20 tys. zł.


chyba trochę mało dokładne porównanie, bo porównałeś 2 różne samochody. Samochód który z silnikiem 1.5/1.6 ON spala średnio 5l/100, nie będzie palił 6l gazu w jakiejkolwiek wersji benzynowej.
Jeśli będziesz jeździł ekonomicznie, to nowoczesnym niewielki diesel w małym i lekkim samochodzi spali na trasie 3.5-4l/100 ON. W takich samych warunakch zagazowana benzysna ok. 6-7.5L gazu + jaką ilość Pb na rozruch.
Na bierząco używam berlingo 1.6hdi 90km i średnie spalanie tego samochdu to 5.3l/100. W trasie potrafi spalać ok. 4.0l/100. Dowolna wersja zagazowana nie będzie paliłą mniej niż 8-11L/100 gazu.
używam także megane2 1.5dci 82km. średnio pali 0.5-0.7l/100 mniej niż berlingo - nie ma kłopotu żeby na trasie spalić 3.5-4L/100 - beznzyna zagazwoana - ok. 9-10l/100
3 samochód to jimny 4x4 1.5dci 86km. Średnio spala 6.7L/100 na trasie potrafi zejść do 5.8-6l/100. mój kolega jeździ jimnym 1.3 86km zagazowanym - i śrenio spala 11-13l/100 gazu.

podstawa to kupić diesla z niewielkim i pewnym przebiegiem a potem o niego dbać - tzn nie oszczędzać na olejach, filtrach i nie tankować badziewia.

kakersik
04-11-2012, 14:35
Użytkowałem swojego czasu chwilkę Citroena Xara Picasso 2.0 HDi. W trasie spalanie niskie, autko (oprócz uporczywych awarii i braku chętnych do naprawy) dla nas idealne.
Wyliczenia (ceny z najbliższej stacji paliw na 04.11.2012):
Diesel - liczę 5 l/100km=28,45 zł
Mała benzyna na gazie: 6l/100 km=15,54 zł
Oszczędność: 12,91 zł
Cena instalacji: 2700
Zwrot kosztów instalacji: 2700/12,91*100=20914,02 km, czyli około 8 miesięcy naszego planowanego użytkowania, bo przez następny rok szykuje się około 30000 na małym autku. Nawet jeśli instalacja ma się zwrócić po roku, to i tak się opłaca, bo w takich wyliczeniach można założenia źle przyjąć na poziomie 20%.

Dlatego szukam małego autka z małym, dobrze gazującym się silnikiem. VW Polo na razie odpada, 1.2 to straszny paździoch, 3 cylindry. 1.4 już sporo pali.
Natomiast Fiata mogę kupić w miarę dobrym roczniku, z pierwszej ręki, omijając autka, które jeździły jako firmowe. Poza tym dobrze się o nim mówi. Jakieś inne pomysły? Cena autka oscyluje w granicach 20 tys. zł.

No nie wiem czy mała benzynka zmieści się w 6 l gazu na setkę. Moje stare bravo 1.6 pali w mieście 8-10 w zależności od stylu jazdy. Nawet w trasie jest to nie osiągalny dla mnie wynik. Za to w 307 SW 1.6 hdi w cztery osoby plus bagaże do Zakopanego i z powrotem spokojnie mieściłem się w piątce.

Majek
04-11-2012, 14:38
6l gazu na 100 km? To jakaś mrzonka...

Rafał_Sz
04-11-2012, 14:46
http://otomoto.pl/fiat-panda-4x4-mala-terenowka-klima-C26431780.html
A ten się nie nadaje do gazu?
Jeśli auto ma być oszczędne to tylko mała benzyna na gazie, bo będziemy robić około 40 tys. km rocznie, w trasach 26 - 100 km w jedną stronę.

To spokojnie możesz gazować. W trasie zejdziesz poniżej 6L LPG/100, tylko wstaw dobrą sekwencyjną instalację.