Zobacz pełną wersję : Wątek motoryzacyjny, wybór auta, części, pogaduchy o motoryzacji itp.
śrenio spala 11-13l/100 gazu.
Pawle, nie wiem co to za auto i jak eksploatowane, z jaką instalacją, ale tyle gazu to pali moja 22 letnia półtoratonowa, 150 konna bumiera.
Nowe auto z małym silnikiem i odpowiednią instalacją spokojnie zmieści się w 6-8l.
http://moto.allegro.pl/piekna-audi-80-b1-1976r-i2743703380.html
Kto chce? ;)
Rafał_Sz
04-11-2012, 15:43
http://moto.allegro.pl/piekna-audi-80-b1-1976r-i2743703380.html
Kto chce? ;)
Łe, bez el pi dżi...;)
Za wsadzenie LPG do takiej furki powinni jajka odstrzeliwac na stadionie, przy komplecie publicznosci :twisted:
Rafał_Sz
04-11-2012, 15:48
No raczej.
...szukam małego autka z małym, dobrze gazującym się silnikiem.
Może Toyota Yaris 1.3 VVT-i ?
Wzialem kiedys z wypozyczalni Yarisa II 1.0. Zrobilem nim ok 1500 km, glownie trasa z okolic Torunia do Zakopanego i z powrotem + troche jazdy po Krakowie. Srednie spalanie wszyszlo 5.5 l/100 km, tylko ze jazda dosc emerycka, tylko na gierkowce cisnalem wiecej jak 100 km/h. Takze jezdzac glownie w trasie mozna miec spalanie ponizej 6, gazu bedzie ciutke wiecej. Do tego dochodzi brak bagaznika. Juz lepiej kupic dizelka, bo nie trzeba zjezdzac co 300 km na tankowanie i mozna cokolwiek zapakowac do bagaznika.
Pawel Pawlak
04-11-2012, 17:46
To spokojnie możesz gazować. W trasie zejdziesz poniżej 6L LPG/100, tylko wstaw dobrą sekwencyjną instalację.
w zwykłej pandzie to może, ale nie w 4x4. Nie sądzę żeby ten silniczek z mikrym momentem obrotowym potrafił spalić poniżej 6L/100 benzyny a co dopiero na gazie. Gorsza aerodynamika i stały napęde 4x4 to wystarczająco większe opory i dodatkowa masa żeby spalał zauważalnie więcej niż wersja "osobowa" 4x2.
Pawle, nie wiem co to za auto i jak eksploatowane, z jaką instalacją, ale tyle gazu to pali moja 22 letnia półtoratonowa, 150 konna bumiera.
Nowe auto z małym silnikiem i odpowiednią instalacją spokojnie zmieści się w 6-8l.
Jacku, pisałem o konkretnym samochodzie: jimny 1.3. A możesz wierzyć albo nie, ale samochód terenowy, 4x4, na ramie, na agresywnych oponach AT potrafi średnio spalać więcej paliwa niż jakakolwiek średniej wielkości limuzyna z przeciętnej wielkości i mocy silnikiem ;) A pisałem o tym jimnym bo mam bezpośrednie porównanie - mój ON i kolego PB+Gaz - podobny rocznik, ogumienie.
Co do terenówek się zgodzę. Traktory są lepsiejsze. :)
Pawel Pawlak
04-11-2012, 19:30
odnośnie pandy 4x4 - dużo tego nie ma, ale do 6L etylinki to trochę brakuje ;)
http://www.spritmonitor.de/de/uebersicht/16-Fiat/136-Panda.html?fueltype=2&constyear_s=2005&exactmodel=4x4%20&powerunit=2
Przy wyborze jakiegokolwiek samochodu w wersji 4x4 warto brać pod uwagę że spalanie będzie 1-3l wyższe niż 4x2
odnośnie pandy 4x4 - dużo tego nie ma, ale do 6L etylinki to trochę brakuje ;)
http://www.spritmonitor.de/de/uebersicht/16-Fiat/136-Panda.html?fueltype=2&constyear_s=2005&exactmodel=4x4%20&powerunit=2No to gazu łyknie 10 jak nic. Koszty paliwa takie same jak w malym dieslu. A doliczając instalację – wyjdzie nawet drożej. No chyba, że 4x4 jest tak istotne, że na koszt założenia gazu, można przymknąć oko. ;)
Pawel Pawlak
04-11-2012, 20:47
4x4 w samochodzie osobowym czy SUV to świetny temat - samochód powadzi się w trudnych warunkach nieporównywalnie lepiej niż 4x2. Ale niestety, zawsze kosztuje dodatkowym spalaniem za sprawą oporów mechanicznych i dodatkowych kilogramów.
Co do samego spalania w przypadku małego samochodu, to najczęściej najekonomiczniej jest w ruchu miejskim - na trasie nie jest trudno znaleźć samochód większy (np. sngment C, często w sedanie albo liftbacku) który będzie spalał podobnie albo i mniej (przy większych prędkościach - za sprawą lepszej areodynamiki).
Może Toyota Yaris 1.3 VVT-i ?
Drogie instalacje LPG są do takiej chyba - jutro zadzwonię do gazowni i się dowiem.
Co do terenówek się zgodzę. Traktory są lepsiejsze. :)
Do terenówek tylko diesel, jak ktoś się chce ścigać to zakłada dużą benzynę, np. 4.4 od BMW.
No to gazu łyknie 10 jak nic. Koszty paliwa takie same jak w malym dieslu. A doliczając instalację – wyjdzie nawet drożej. No chyba, że 4x4 jest tak istotne, że na koszt założenia gazu, można przymknąć oko. ;)
Ok. Już wiem. 4x4 nie jest potrzebne, taka wartość dodana miała być. Zostanie chyba zwykła benzynka + gaz.
Szukam jeszcze innych autek.
Szkoda Fabia mi się widzi, ale te same silniki co VW Polo ma.
Amadeusz
04-11-2012, 23:39
http://otomoto.pl/fiat-panda-4x4-mala-terenowka-klima-C26431780.html
A ten się nie nadaje do gazu?
Fiatowskie 1.2 są bardzo chwalone. 6 litrów to będziesz miał ale w seicento przy 1.1. Panda ma większe opory + dodatkowy napęd. Jak jeździsz trasy to nie musisz się aż tak szczypać z wielkością auta i silnika bo tu różnice w spalaniu między silnikami i autami małymi i dużymi są bardzo małe. Jak kupisz hatchbacka z 1.6 to będzie Ci palił o litr, półtora więcej niż jakikolwiek maluch. Dopiero w mieście te różnice poważnie wzrastają.
Właśnie jazda po wsiach w moim rejonie jest jak jazda w mieście, sam zresztą wiesz pewnie. I co z tego, że jadę na trening do Limanowej 24 km, skoro zakręty i wsie po drodze. Jak jazda w mieście.
ostatnio szukałem autka dla żonki i też brana była panda pod uwagę ;) oprócz tego clio, 206, almera itp, ale kupiłem a-classe, 1,7cdi i powiem szczerze, że wybór był trafny, małe autko, a naprawdę fajnie się tym jeździ. Pali to to ok 4-4,5l więc chyba nie jest źle. W trasie potrafi i 3,5l może coś takiego?
ostatnio szukałem autka dla żonki i też brana była panda pod uwagę ;) oprócz tego clio, 206, almera itp, ale kupiłem a-classe, 1,7cdi i powiem szczerze, że wybór był trafny, małe autko, a naprawdę fajnie się tym jeździ. Pali to to ok 4-4,5l więc chyba nie jest źle. W trasie potrafi i 3,5l może coś takiego?
Za ile i jaki rocznik?
Amadeusz
05-11-2012, 11:23
Właśnie jazda po wsiach w moim rejonie jest jak jazda w mieście, sam zresztą wiesz pewnie. I co z tego, że jadę na trening do Limanowej 24 km, skoro zakręty i wsie po drodze. Jak jazda w mieście.
Użytkowałem Seicento z gazem. Pokonywałem nim bardzo krótkie dystanse (ciężkie warunki spalania) i butla w kole (27l) pozwalała mi przejechać + - 400 km bez odczuwalnego względu czy zima czy lato czy miasto czy trasa. To jest najtańszy znany mi pojazd jaki możesz kupić. Panda to też dobry krok jeśli chodzi o koszty utrzymania (w tym spalania) 4x4 to fajny gadżet na nasze zaśnieżone drogi zimą ale podejrzewam, że bez tego Panda poradzi sobie ze względu na dość duży prześwit (przynajmniej takie mam wrażenie).
Za ile i jaki rocznik?
wiesz co, można kupić już za ok 8k ale trzeba pojeździć i popatrzeć bo stany są różne.
Ja akurat dałem 11k za 2000r ale nie żałuję, czasami warto dopłacić i mieć spokój.
Silniczek 1,7cdi u nich wytrzymuje naprawdę dużo, nie ma co się go obawiać.
wiesz co, można kupić już za ok 8k ale trzeba pojeździć i popatrzeć bo stany są różne.
Ja akurat dałem 11k za 2000r ale nie żałuję, czasami warto dopłacić i mieć spokój.
Silniczek 1,7cdi u nich wytrzymuje naprawdę dużo, nie ma co się go obawiać.
A v1 jak się domyślam.
Obyś nie musiał nic robić przy mechanice autka. W komorze silnika jest mało miejsca i żeby cokolwiek zrobić trzeba mieć duuużo samozaparcia, a mechanicy bardzo niechętnie się za niego biorą. Rozrząd, alternator itp... porażka.
Ja ze swojej strony mogę tylko niepolecić merca A-class v1. W dwójce sporo pozmieniali i już jest lepiej.
Znajomy mial A classe pierwszej generacji i chyba gorszego auta to ja jeszcze nie spotkalem. Malo ze jezdzilo sie tym fatalnie to jeszcze co troche cos sie psulo. Mozna by pewnie wymienic pol auta ale zostaje jeszcze drugie pol ktore i tak sie zaraz popsuje. Zdecydowanie odradzam to cus
Można to samo napisać o każdym innym, jak trafisz na g.. to nie ma zmiłuj.
Użytkowałem Seicento z gazem. Pokonywałem nim bardzo krótkie dystanse (ciężkie warunki spalania) i butla w kole (27l) pozwalała mi przejechać + - 400 km bez odczuwalnego względu czy zima czy lato czy miasto czy trasa. To jest najtańszy znany mi pojazd jaki możesz kupić. Panda to też dobry krok jeśli chodzi o koszty utrzymania (w tym spalania) 4x4 to fajny gadżet na nasze zaśnieżone drogi zimą ale podejrzewam, że bez tego Panda poradzi sobie ze względu na dość duży prześwit (przynajmniej takie mam wrażenie).
Właśnie mam takie przekonanie, że Panda to autko dla nas. Nie musi być 4x4, wystarczająco wysokie jest. Spalanie w miarę niskie, silnik o prostej konstrukcji, każdy kowal we wsi naprawić potrafi.
wiesz co, można kupić już za ok 8k ale trzeba pojeździć i popatrzeć bo stany są różne.
Ja akurat dałem 11k za 2000r ale nie żałuję, czasami warto dopłacić i mieć spokój.
Silniczek 1,7cdi u nich wytrzymuje naprawdę dużo, nie ma co się go obawiać.
Silniczek to jedno. Mam na to 20 tys., nie chcę dawać więcej. W tej cenie wszystko to autka sprowadzone, z niepewną przeszłością, traktowaniem i przebiegiem. Nie stać mnie na naprawianie Merca A wersji II, bo chyba bym musiał sprzedać moją miłość - Pajero :)
Można to samo napisać o każdym innym, jak trafisz na g.. to nie ma zmiłuj.
Salonowe auto było
Salonowo tez mozna trafic na wyprodukowane w poniedzialek rano, albo co gorsza w piatek po poludniu... niestety.
Ja polecam Pandę z gazem, ale wersję 1,2. Mam osobiście 1,1 zagazowaną, od 8 lat, działa bez zarzutu, w zimie jest ok, prześwit pozwala na bardzo dużo i wbrew pozorom przy dobrych oponach w zimie daje sobie radę. Wersja 1,2 pali mniej od 1.1.
Silniki czy to 1,1 czy to 1,2 bardzo dobrze znoszą gazowanie. Mój 1,1 spala około 7,2 l gazu na 100 km przy starej instalacji, kolegi 1,2 spala około 6 l/100km.
Autko polecam.
Do jazdy po trudnym śniegu mam Subaru ;-)
( a może tak Justy z gazem?)
Do jazdy po trudnym śniegu mam Subaru ;-)
( a może tak Justy z gazem?)
A właśnie dziś rozmawiałem ze znajomym, który chce mi opchnąć takie właśnie Justy z gazem. Wcześniej wypytałem do o spalanie - średnio 9 l/100 km. Akurat ten znajomy używa autek swoich zgodnie z przeznaczeniem - mieszka na wielkiej górze, więc obie Subaryny (ma jeszcze Forestera), są w swoim żywiole. Zastanawiam się czemu chce sprzedać, poprzednie Justy było już w stadium rozpadu jak się go pozbywał :)
Najprawdopodobniej będzie jednak Panda 1.2, a jak mnie poniesie to z 4x4.
Ciekawostka do poczytania, dla tych co nei wiedza dlaczego psuja im sie nowe auta ;)
http://moto.onet.pl/1670734,1,awarie-w-naszych-autach-sa-zaplanowane,artykul.html?node=13
Ciekawostka do poczytania, dla tych co nei wiedza dlaczego psuja im sie nowe auta ;)
http://moto.onet.pl/1670734,1,awarie-w-naszych-autach-sa-zaplanowane,artykul.html?node=13
A używane to się nie psują?:wink:
Piszac nowe mialem na mysli te z obecnych lat, czyli powiedzmy wyprodukowane po 2000 roku, bo przedtem jeszcze tak nie kombinowali producenci :)
Piszac nowe mialem na mysli te z obecnych lat, czyli powiedzmy wyprodukowane po 2000 roku, bo przedtem jeszcze tak nie kombinowali producenci :)
Ci co składają z czterech, jedno "bezwypadkowe" importowane do Polski, po prostu nie radzą sobie. Pocięte kable, często źle później zaizolowane, powodując zwarcia gdy zrobi się mokro i głupiejące przez to komputery pokazujące check engine i błędy różnych czujników itp, których wymiana nic nie daje, bo co może dać wymiana dobrzej części na dobrą.;-)
Wnetrza luksusowych aut 360 stopni (http://www.autosalon-singen.de/en/360grad40_5.html)
marzyciel9
12-11-2012, 15:25
W razie gdyby ktoś chciał kupić paskudę, przestrzegam.
http://www.wykop.pl/link/1318343/jak-zareaguje-twoja-zona-gdy-kupisz-toyote-gt-86/
Chyba właśnie uratowałeś budżet i życie rodzinne Czornyja.
Rafał_Sz
12-11-2012, 20:13
Chyba właśnie uratowałeś budżet i życie rodzinne Czornyja.
A mi się wydaje, że wprost przeciwnie... :)
Gdyby były choć najmniejsze szanse na to, że moja żona tak łagodnie zareaguje na zakup, już dawno turlałbym się tą pomarańczką :twisted:
Lepiej poczekac, w przyszlym roku ma byc wersja turbo :)
Może tym razem wybiórcza napisała prawdę;)?
http://moto.pl/MotoPL/1,88389,12848889,Civic_Type_R_bedzie_mocniejszy.ht ml
Do 2015 zabojady juz nastepna Meganke splodza :) wiec sie musi Honda naprawde postarac
Może tym razem wybiórcza napisała prawdę;)?
http://moto.pl/MotoPL/1,88389,12848889,Civic_Type_R_bedzie_mocniejszy.ht ml
Może wreszcie leśne dziadki w Hondzie poszły po rozum do głowy... bo to co zrobiono z tą marką w kilku ostatnich latach to jest profanacja :(
Piszę to ja, zagorzały fan marki Honda, "od zawsze"... :)
Nawet jakby nowy Type-R objechał na Nordschleife GT-R to nie zmieni faktu, że pozostanie szpetny, a Meganka coupe całkiem-całkiem.
Dobrzy ludzie, potrzebuję porady.
Sytuacja zmusiła mnie do kupna samochodu. Budżet raczej skromny, max. 15000. Co do wymagań, to na pewno musi to być kombi. Priorytetem jest funkcjonalność, ma jeździć rozsądnie tanio, psuć się w miarę mało a ewentualne części/naprawy nie mogą być drogie. Jeżeli chodzi o pędziwo, to najpewniej benzyna - miesięcznie pojazd przejedzie ok 1000 km, więc raczej nie za dużo. Gdyby przebiegi wzrosły radykalnie rozważany będzie gaz, chociaż obecnie to schodzi na dalszy plan. Powiedzmy że 9L/100km w mieście jest ok, także pojemność pewnie rzędu 1.6. Chyba że może warto szukać czegoś większego już zagazowanego, ale tutaj spodziewałbym się problemów bo instalacja to kolejna rzecz która może się psuć, a nie wiadomo jak ktoś o nią dbał. A może się mylę i łatwo to sprawdzić przed zakupem ?
Mam taki pomysł, żeby kupić samochód ze średniej półki, ale możliwie mało zajechany. Z tego co się zorientowałem, to w tego typu budżecie podstawowe typy to Astra II i Focus Mk1. Astrę znam dość dobrze, jeździłem dużo Astrami I i II - ogólnie to kwintesencja przeciętności, co właściwie nie jest wadą przy moich obecnych priorytetach. Focusem nie jeździłem, na pewno wizualnie podoba mi się bardziej, jest też chwalony za właściwości jezdne (chociaż wielowahaczowe zawieszenie podobno potrafi sprawiać problemy). Ktoś ma doświadczenie z obydwoma tymi samochodami ?
Jeżeli chodzi o uprzedzenia, to od razu mówię że jestem uprzedzony do francuskiej motoryzacji. Wiem że to stereotyp i w ogóle, ale akurat z tym nie zamierzam walczyć. Nie jestem też fanem diesli, od kiedy 1.9 DiD (dCi) w mojej Carismie uległ spektakularnej awarii "rozbiegania się" czy jak ją tam zwał. Będę wdzięczny za sugestie i uwagi :)
Pawel Pawlak
19-11-2012, 17:08
funkcjonalnie i niedrogo w eksploatacji, szukałbym berlingo/partnera 1.6hdi 90km. samochody robią bezproblemowo przebiegi 400-500tyś km (większe koszty to regeneracja belki skrętnej), ta wersja silnika jest baardzo trwała - brak dwumasy, turbo ze stałą geometrią, wytrzymałe wtryski. Rozrząd co 240tyś albo 10lat. Bardziej funkcjonalny niż prawie każde kombi, w zimie wygodny do jazdy bo zaspy nie straszne. przy normalnej eksploatacji 5-6l/100 ON. PRzy spokojnej jeździe 4L/100 na trasie i to załadowanym autem tez nie jest problem zrobić
Sytuacja zmusiła mnie do kupna samochodu. Budżet raczej skromny, max. 15000. Co do wymagań, to na pewno musi to być kombi. Priorytetem jest funkcjonalność, ma jeździć rozsądnie tanio, psuć się w miarę mało a ewentualne części/naprawy nie mogą być drogie. :) Przede wszystkim szukaj czegoś starszego rocznikowo, niż normalnie stoi za te 15 tysięcy. Za 8-10 K można czasami znaleźć całkiem dobrze zadbane auto – a resztę zostawisz sobie na naprawy, które i tak Ciebie nie ominą przy samochodzie za 15. Im więcej obserwuję, słyszę, czytam, to coraz to ciemniej rysuje się kupowanie używanego auta (chociaż nie twierdzę, że kiedykolwiek postrzegałem to różowo). Praktycznie wszystkie puknięte, na ostatnim dechu, cholernymi silnikami z podzespołami, które nie wytrzymują 150 tysięcy (a kup auto za 15 K, które ma mniej – znalezienie takowego „do wzięcia”, to jak wygrana w totka (a i tak to będzie co najwyżej miejskie autko bez klimy, radia, etc.)). Sam np. cały czas przymierzam się do jakiegoś mocnego kombi z dobrym napędem na 4 koła. Wszystko co miałoby sens, jest koszmarnie drogie i niesie ze sobą niebezpieczeństwo wydania na nie połowy ceny na naprawy. Każde g… kosztuje tyle pieniędzy, że aż przykro czytać, co się psuje w raptem kilkuletnich autach, które jako nówki kosztują 200-300 tysięcy. :(
funkcjonalnie i niedrogo w eksploatacji, szukałbym berlingo/partnera 1.6hdi 90km. (...)
Przyznam, że takiego wariantu nie rozważałem, a może faktycznie warto. Jaką rozsądną prędkość przelotową da się takim Partnerem utrzymać na np. autostradzie ?
Im więcej obserwuję, słyszę, czytam, to coraz to ciemniej rysuje się kupowanie używanego auta (chociaż nie twierdzę, że kiedykolwiek postrzegałem to różowo).(...)
Niestety jeżeli człowiek nie zna się na kupowaniu używanych samochodów (jak np. ja) to jest to problem. Mizerny budżet i fakt że potrzebuję dużego auta nie pomagają. Po kilku dniach rekreacyjnego przeglądania ogłoszeń przestaje nawet bawić ten idiotyczny slang handlarzy.
funkcjonalnie i niedrogo w eksploatacji, szukałbym berlingo/partnera 1.6hdi 90km. samochody robią bezproblemowo przebiegi 400-500tyś km (większe koszty to regeneracja belki skrętnej), ta wersja silnika jest baardzo trwała - brak dwumasy, turbo ze stałą geometrią, wytrzymałe wtryski. Rozrząd co 240tyś albo 10lat. Bardziej funkcjonalny niż prawie każde kombi, w zimie wygodny do jazdy bo zaspy nie straszne. przy normalnej eksploatacji 5-6l/100 ON. PRzy spokojnej jeździe 4L/100 na trasie i to załadowanym autem tez nie jest problem zrobić
Zgadzam się ze wszystkim co piszesz. Tyle, że właściwości jezdne w porównaniu do focusa ma kiepskie, eufemistycznie mówiąc.
Pawel Pawlak
19-11-2012, 17:42
Przyznam, że takiego wariantu nie rozważałem, a może faktycznie warto. Jaką rozsądną prędkość przelotową da się takim Partnerem utrzymać na np. autostradzie ?
na 5 przy 90km/h ma mniej więcje 2tyś obrotów. Czyli przy przepisową autostradowej prędkości ma ok. 3tyś obr i powinien przy niej zmieścić się w 6-6.5l/100. Silnik nie będzie zapewne także ograniczeniem, jeśli zapragniemy jechać szybciej - 4 tyś na ostatnim biegu z pewnością osiągnie. W codziennej eksploatacjie ważniejsze jest że bez problemu ciągnie od 1-1.1k obrotów na 3 biegu, więc praktycznie można się ruszać jak z automatem
Zgadzam się ze wszystkim co piszesz. Tyle, że właściwości jezdne w porównaniu do focusa ma kiepskie, eufemistycznie mówiąc.
no oczywiście. Ale jak ktoś chce niedrogie funkcjonalne auto, to nie koniecznie musi chcieć prawie sportowe zawieszenie. Ważniejsza może być przewaga prześwitu niż sportowe aspiracje focusa. Ale to już każdy sam musi wybrać :)
edit:
Największa wada tego środka transportu, to promień skrętu - jest większy niż przeciętnego kompakta. Ale co tam taki detal, jeśli ten samochód parkując zajmuje tyle miejsca co średni kompakt, spali tyle co oszczędny kompakt, a zmieści 5 osób + spory bagaż i przygotowany do jazdy wózek dla dziecka ;)
Art Erie
19-11-2012, 18:02
Dobrzy ludzie, potrzebuję porady.
Sytuacja zmusiła mnie do kupna samochodu. Budżet raczej skromny, max. 15000 [...]
Pieniędzy z pewnością wystarczy, w sierpniu kupiłem Lagunę kombi 96r z przebiegiem 172 tyś ( niewiarygodny, ale udokumentowany papierami i stanem auta). Wyposażenie RXE ( cztery szyby, lusterka, klimatronic, komputer z "gadaczką" itp. ), silnik 2,2tD 113KM, zarejestrowana i ubezpieczona w kraju 2 miesiące ( miałem ją na oku i chciałem zobaczyć jak się sprawuje ). Cena 5500zł + 1100zł na wymianę rozrządu, oleju, filtrów itd z robocizną.
Za 6-7 tyś + 1-1,5tyś na serwis + 1,5 tyś opłaty bez problemu znajdziesz coś w dobrym stanie, ale trzeba widzieć auto na lawecie, albo mieć znajomego handlarza, który powie prawdę.
Amadeusz
20-11-2012, 10:52
Dobrzy ludzie, potrzebuję porady.
Focus spełni Twoje wszystkie oczekiwania. Będzie lepiej wyposażony od Astry i tańszy. Nie kupuj z gazem, lepiej założyć samemu. Silnik to min. 1.6 a jeśli zobaczysz 1.8 to bierz bo spalanie będzie podobne.
Jaką rozsądną prędkość przelotową da się takim Partnerem utrzymać na np. autostradzie ?.
Partnerem 1.9HDI (ma podobną ilość koni) 150km/h spokojnie możesz trzymać.[/QUOTE]
...albo mieć znajomego handlarza, który powie prawdę.
No właśnie to jest ściana. Jak ktoś nie ma pojęcia o autach to musi płacić za udokumentowane pochodzenie itp. ale da się tylko trzeba być cierpliwym i trochę się zainteresować tematem :)
Art Erie
20-11-2012, 11:07
W tym przedziale cenowym, to nawet nie chodzi o udokumentowanie pochodzenia, tylko o stan techniczny i cenę. Kolega (handlarz) w zeszłym tygodniu kupił Lancia Lybra 2,4 JTD 2001r za 650 euro :mrgreen:
Auto bez rysy z kompletem papierów i poszło do pocięcia, normalnie aż szkoda, ale biznes jest...
Nikonozaur
20-11-2012, 11:58
[...] Partnerem 1.9HDI (ma podobną ilość koni) 150km/h spokojnie możesz trzymać. [...]
Pomijając fakt, że samochód tej budowy nie nadaje się do bezpiecznej jazdy z takimi prędkościami wypadałoby poradzić koledze aby nabył sobie dobrej klasy ochraniacze uszu z uwagi na hałas opływu powietrza i pracującego na dużych obrotach silnika.
(...) Silnik to min. 1.6 a jeśli zobaczysz 1.8 to bierz bo spalanie będzie podobne(...)
No właśnie, jak to z tym jest ? Wydaje mi się w pełni uzasadnione, że na trasie przy prędkości przelotowej koło 100 km/h większy silnik pali mniej. Ale czy w mieście korzyść nie przesuwa się przypadkiem w stronę mniejszych jednostek ?
No właśnie to jest ściana. Jak ktoś nie ma pojęcia o autach to musi płacić za udokumentowane pochodzenie itp. ale da się tylko trzeba być cierpliwym i trochę się zainteresować tematem :)
Trochę znam się na samochodach, natomiast nie na tyle żeby na przykład po dźwięku silnika od razu ocenić czy coś nie jest nie tak (poza oczywiście przypadkami ewidentnymi). Dlatego mój plan zakłada wybrać auto z Warszawy lub okolic i sprawdzić je u zaufanego mechanika.
Amadeusz
20-11-2012, 12:17
W tym przedziale cenowym, to nawet nie chodzi o udokumentowanie pochodzenia, tylko o stan techniczny i cenę.
Mnie bardziej chodzi o wypadki, przebieg, jakieś ukryte wady.
Pomijając fakt, że samochód tej budowy nie nadaje się do bezpiecznej jazdy z takimi prędkościami wypadałoby poradzić koledze aby nabył sobie dobrej klasy ochraniacze uszu z uwagi na hałas opływu powietrza i pracującego na dużych obrotach silnika.
Powiem Ci, że nie było najgorzej jeśli nie otwierałeś okna żeby strzepnąć peta :) Ja byłem zachwycony tym autkiem. Zrobiliśmy w 4 chłopa trójkąt: Kraków-Praga-Wiedeń, śpiąc w aucie. Dużo miejsca, wygodnie się jeździ, parkuje, hałas dopuszczalny (dla mojego ucha) :) ale problem jakiego bym szukał w tym aucie to jest "jego historia ciężkiej osiołkowatej pracy" - bo takie auta raczej ciężko pracują w firmach.
No właśnie, jak to z tym jest ? Wydaje mi się w pełni uzasadnione, że na trasie przy prędkości przelotowej koło 100 km/h większy silnik pali mniej. Ale czy w mieście korzyść nie przesuwa się przypadkiem w stronę mniejszych jednostek ?.
Ja mam 1.6 w hatchbaku i nie wyobrażam sobie męczyć 1.4 a kombi jest większe i raczej skłaniałbym się do 1.8. Spalanie będzie albo takie samo albo nieznacznie większe (0,5l?)
Trochę znam się na samochodach, natomiast nie na tyle żeby na przykład po dźwięku silnika od razu ocenić czy coś nie jest nie tak (poza oczywiście przypadkami ewidentnymi). Dlatego mój plan zakłada wybrać auto z Warszawy lub okolic i sprawdzić je u zaufanego mechanika.
No jak masz kogoś z kim możesz sprawdzić auto to jak najbardziej zmniejszasz ryzyko ale to raczej nie pomoże w wykryciu kręconego przebiegu i innych felerów ale obym się mylił ;)
Art Erie
20-11-2012, 12:17
No właśnie, jak to z tym jest ? Wydaje mi się w pełni uzasadnione, że na trasie przy prędkości przelotowej koło 100 km/h większy silnik pali mniej. Ale czy w mieście korzyść nie przesuwa się przypadkiem w stronę mniejszych jednostek ? .
Generalnie tak, zwłaszcza w przypadku silników benzynowych; w przypadku diesla różnice są mniejsze (piszę o starych "ropochlapach", bo nowoczesnego diesla bym nie polecał, zwłaszcza na krótkie przebiegi po mieście).
robin102
20-11-2012, 15:45
Panowie zna ktoś, miał a może ma Fiata BRAVo 1,6 diesel 120 KM. jak z awaryjnością, trwałością ?
Jeździłem ostatnio takim i jestem zszokowany jak żwawo się zbiera, chyba lepiej od wersji 1,9 jtd. Na 5 biegu przyspiesza fajnie mimo 4 osób w kabinie.
http://www.autogaleria.pl/auto_test/fiat-bravo-1.6-multijet-dynamic,238.html
Pawel Pawlak
20-11-2012, 16:11
nic dziwnego, silnik ma lepsze osiągi niż 1.9 a jest znacznie lżejszy :) Biorąc pod uwagę warunki gwarancji, ta jednostka może być podobnie trwała jaka poprzednie silniki diesla fiata (3 lata lub 1.000.000km)
robin102
20-11-2012, 20:08
Moje dwa pierwsze Fiaty kupione jako nowe to były Punto 1,2 93 rok oraz TIPO 1,6 95 rok. Ten drugi szczególnie zostawił miłe wspomnienia. 100 tys km i żadnych, ale to żadnych usterek, a podobno to strasznie awaryjny model był. Mój miał jakaś wadę, nie psuł się :)
Ciekawe, że ważył 1060 kg, a dzisiejszy następca Bravo waży aż 1320 kg. Dużo jak na mały samochodzik.
Tak czy siak to ten fiatowski dieselek wydaje się rewelacyjny, szkoda, że u Toyoty nie ma odpowiednika 1,6 D 120 KM
Witam. Interesuje mnie Saab 9-3 z 2008 roku z dieslem. Co myślicie, czego można się spodziewać powiedzmy za 5 lat. Jak może być z dostępnością części, blach itp. Jak by nie było firma już nie istnieje. Autko bardzo mi się podoba i jeździ się nim też fajnie.
Saab 9-3 z 2008r ... silnik 1.9 TiD? Jesli tak, to masz tam silnik z AR (common rail) w wersji GM. Typowa bolaczka tego silnika jest zawor EGR (czesc eksploatacyjna) i jesli ma DPF to nie nadaje sie na krotkie dystanse. Mozna zwirusawac ten silnik i wywalic z ECU EGR i DPF oraz podniesc odrobine moment i moc, splaszczyc charakterystyke co moze tez powodowac zmniejszenie spalanie i brak turbo-dziury.
Mam ten silnik w 159 (1.9 JTDm, 150KM) i narzekac nie mam na co (poza cholernym DPF ktory jak dostaje haslo regeneracja, zre paliwo przez 10-15 min jak smok). Ostatnio tez mialem okazje jezdzic Saabem 9-3 z 2011 z silnikiem 2.0 TTiD (inna wersja 1.9) i calkiem przyjemne auto.
Jak robisz male przebiegi na krotkich dystansach ... poszukaj czegos w benzynie.
:) Przede wszystkim szukaj czegoś starszego rocznikowo, niż normalnie stoi za te 15 tysięcy. Za 8-10 K można czasami znaleźć całkiem dobrze zadbane auto – a resztę zostawisz sobie na naprawy, które i tak Ciebie nie ominą przy samochodzie za 15. Im więcej obserwuję, słyszę, czytam, to coraz to ciemniej rysuje się kupowanie używanego auta (chociaż nie twierdzę, że kiedykolwiek postrzegałem to różowo). Praktycznie wszystkie puknięte, na ostatnim dechu, cholernymi silnikami z podzespołami, które nie wytrzymują 150 tysięcy (a kup auto za 15 K, które ma mniej – znalezienie takowego „do wzięcia”, to jak wygrana w totka (a i tak to będzie co najwyżej miejskie autko bez klimy, radia, etc.)). Sam np. cały czas przymierzam się do jakiegoś mocnego kombi z dobrym napędem na 4 koła. Wszystko co miałoby sens, jest koszmarnie drogie i niesie ze sobą niebezpieczeństwo wydania na nie połowy ceny na naprawy. Każde g… kosztuje tyle pieniędzy, że aż przykro czytać, co się psuje w raptem kilkuletnich autach, które jako nówki kosztują 200-300 tysięcy. :(
W pierwszej części swojej wypowiedzi radzisz komuś, by szukać czegoś tańszego niż normalnie stoi....
Potem, że wszystkie używane to trupy. Wiesz dlaczego trupy? Odpowiedziałeś sobie właśnie sam - w pierwszej części wypowiedzi. Bo radzisz kupić tanio.
Rok temu kupowałem auto, szukałem 3-4 letniego Civica (ufo) 1.8 w benzynie. Ceny były baaaaardzo różne. Ten sam rocznik i model potrafił kosztować 37, jak i 45 tyś. Szybko się okazało, że 100% tych właśnie do 40 tyś. to rozbitki, przewiezione z innych krajów. Straciłem sporo czasu, pieniędzy jeżdżąc i oglądając takie wynalazki.
Przypadkowo znalazłem na forum Civica auto sprzedawane przez fana Hondy (jak ja). Cena była wysoka - 43 tyś., mimo że mozna było ten sam rocznik znaleźć np. za 37 tyś. Auto kupione w PL, serwisowane, zadbane, dwa komplety alu z oponami (letnie i zima), wersja wyposażenia taka jak chciałem (sport). Mały przebieg.
Jako, że nie lubię często zmeniać aut i miałem zamiar jeździć długo autem, które kupie, to zdecydowałem się, że to auto obejrzę, wezmę na przegląd do ASO, mimo, że drogie. Przyjechał do mojego miasta, pojechaliśmy do ASO, wzięli go pod lupę. Nie znaleźli nic, wszystko co mówił sprzeadwca okazało się prawdą. Diagnosta i szef serwisu stwierdzili, że to drugi przypadek w ich karierze, że to co mówił sprzedający pokrywa się z rzeczywistością. Cena jak przyznali jest wysoka. Kier. serwisu zapytał mnie jednak czy ja chcę tym autem długo jeździć, czy może sprzedać za np. rok. Odparłem, że jak trafię OK to będę jeździł pewnie ładnych parę lat. Poradził bym go brał, mimo, że cena wysoka. Wziąłem, jeżdżę ponad rok, jestem mega zadowolony. Mogłem wtedy zaoszczędzić pewnie z 7k pln, kupując taniej, od handlarza. Wolałem dać więcej i mieć święty spokój.
Oczywiście nie musi być to reguła, czasem wysoka cena jest robiona celowo, na podpuchę, więc ZAWSZE trzeba uważać.
Można też znaleźć tanio i dobrze. Gdy np. komuś zależy by auto szybko sprzedać.
W pierwszej części swojej wypowiedzi radzisz komuś, by szukać czegoś tańszego niż normalnie stoi....
Potem, że wszystkie używane to trupy. Wiesz dlaczego trupy? Odpowiedziałeś sobie właśnie sam - w pierwszej części wypowiedzi. Bo radzisz kupić tanio.Widzę, że nic nie zrozumiałeś… Radzenie komuś, żeby zamiast za 15 tysięcy kupił takie za 10, to nakłanianie go do kupna trupa? Człowieku, przecież on sam chce kupić trupa, bo przeznaczył na to tylko 15 tysięcy! Z dwóch trupów lepszy jest tańszy trup, bo zostaje kasy na naprawy, które przy aucie za 15 K PLN – też trzeba będzie wykonać.
Marcin dobrze radzi - lepiej kupic cos tanszego (w gorszym stanie), dorzucic kase na naprawe i wiedziec co sie ma, niz kupic cos drozszego, ktore niby bylo naprawione/nie potrzebowalo naprawy i wsadzic dodatkowa kase, zeby doprowadzic do porzadku (bo zawsze cos trzeba zrobic, czasem mniej, czasem wiecej ale jednak).
Marian jak chcesz auto do 15k to smaruj do mnie na GG (pisalem ostatnio do Ciebie ale cisza, masz wjazd na chate za to :twisted:) i cos skombinujemy.
Ja kiedys kupilem za mniej do zrobienia auto, wyszlo mnie drozej jakbym od razu kupil w stanie przyzwoitym.
Ja kiedys kupilem za mniej do zrobienia auto, wyszlo mnie drozej jakbym od razu kupil w stanie przyzwoitym.Zwykle gdybanie. W stanie przyzwoitym to o ile droższe od tego, które kupiłeś? 100% czy 200? Skąd wiesz, czy przy „przyzwoitym” nie musiałbyś nic robić? Bo tak Ci się wydaje? Rzeczywistość zawsze weryfikuje domysły…
Kupilem za 8900 do oplat w blacharka do robienia, za 14-15 tys mialbym zarejestrowane w PL w stanie bdb. Okazlo sie, ze trzeba bylo wymienic silnik, co wynioslo mnie 7800 zl. Auto po oplatach wyszlo 11000 + 7800 remont gdzie nie ruszylem wogole blachy tylko silnik i osprzet. Koszt calkowity to niecale 19000 wiec przeplacilem jakies 4-5 tys zl.
A Ty skad wiesz, ze przy "przyzwoitym" musialbym robic? Jakos przy poprzednich autach nie musialem robic nic poza zmiana rozdzadu , oleju i filtra.
Rafał_Sz
24-11-2012, 21:18
Czornyj, olej GT86, będzie lepiej ;)http://moto.onet.pl/1671438,1,nadchodzi-nastepca-toyoty-supry,artykul.html?node=2
A Ty skad wiesz, ze przy "przyzwoitym" musialbym robic? Jakos przy poprzednich autach nie musialem robic nic poza zmiana rozdzadu , oleju i filtra.
Masz racje, poniewaz auto z drugiej reki jest przyslowiowym "kotem w worku". Sam mialem auto za polowe ceny tzw przyzwoitego, co prawda od razu wiedzialem ile trzeba bedzie wsadzic, aby miec te "przyzwoity" stan. Czesto stan "przyzwoity" = "podpicowany" na sprzedaz.
Czornyj, olej GT86, będzie lepiej ;)http://moto.onet.pl/1671438,1,nadchodzi-nastepca-toyoty-supry,artykul.html?node=2
GT86 to dla mnie ideał - ew. odrobinę mocniejszy silnik i nic więcej nie chcę. Supra będzie droższa i bardziej paliwożerna. MR2 nie będzie miała bagażnika i tylnej pryczy, a syn jeszcze się nie
wyprowadza, w dodatku rozpieprzył skuter i czasem trza go gdzieś podrzucić... GT86 daje mnóstwo frajdy z jazdy, jest dla mnie kwintesencją klasycznego coupe, a przy tym nie kosztuje zbyt wiele, przy spokojnej jeździe pali umiarkowanie, ogólnie da się tego używać w charakterze normalnego dupowozu.
Boryszuk
25-11-2012, 15:06
komuś Skodę?
http://autobotanik.livejournal.com/31952.html
Widzę, że nic nie zrozumiałeś… Radzenie komuś, żeby zamiast za 15 tysięcy kupił takie za 10, to nakłanianie go do kupna trupa? Człowieku, przecież on sam chce kupić trupa, bo przeznaczył na to tylko 15 tysięcy! Z dwóch trupów lepszy jest tańszy trup, bo zostaje kasy na naprawy, które przy aucie za 15 K PLN – też trzeba będzie wykonać.
Bzdura.
Zwykle gdybanie. W stanie przyzwoitym to o ile droższe od tego, które kupiłeś? 100% czy 200? Skąd wiesz, czy przy „przyzwoitym” nie musiałbyś nic robić? Bo tak Ci się wydaje? Rzeczywistość zawsze weryfikuje domysły…
To właśnie Ty gdybasz. qualin Ci napisał jak było w Jego przypadku, a Ty mu, że to gdybanie.... ? Komedia...
komuś Skodę?
http://autobotanik.livejournal.com/31952.html
Coś podobnego widziałem też z BMW, bodajże 7... Auto zmasakrowane po wypadku, a potem fotorelacja jak autko doprowadzono do "ideału" ;)
Rafał_Sz
25-11-2012, 15:23
komuś Skodę?
http://autobotanik.livejournal.com/31952.htmlNo ale trzeba obiektywnie przyznać, że kawał solidnej blacharskiej roboty w tym było.
Boryszuk
25-11-2012, 16:29
No ale trzeba obiektywnie przyznać, że kawał solidnej blacharskiej roboty w tym było.
Ja jestem w ciężkim szoku, "że im się chciało".
Zauważcie, że w tu nie robili jednego samochodu z trzech, tylko wymienili poszczególne elementy na nowe. To nie jest niezgodne ze sztuką.
http://autobotanik.livejournal.com/
Tu więcej takich fotorelacji jest.
Nikonozaur
25-11-2012, 18:48
Żadna rewelacja, samochody uszkodzone w transporcie (nawet mocno) naprawia się i sprzedaje jako pełnowartościowe. Wszędzie.
Bzdura.Pewnie. Nie ma to jak komentować takimi frazesami… :)
To właśnie Ty gdybasz. qualin Ci napisał jak było w Jego przypadku, a Ty mu, że to gdybanie.... ? A nie? No pomyśl troszkę, to nie boli. Czy qalin kupił również tego droższego, że ma bezpośrednie porównanie? :)
O ile przepłacił, w przypadku gorszego trupa, o 4-5 koła w stosunku do ceny zakupu lepszego trupa, to nie znaczy, że w tego lepszego nie musiałby nic zainwestować! Kompletnym naiwniactwem jest myślenie, że kupno auta w lepszym stanie jest bardziej opłacalne. Skoro nie potrafił rozpoznać, że ten tańszy trup ma silnik do remontu, to równie dobrze mogłoby się okazać, że ten lepszy po zakupie także wymaga takiej samej inwestycji. I może nie wystarczyłoby tylko wyremontować silnika… Może i blachy zdrowe, ale np. zawiasy i amory do wymiany, może by go pompa wspomagania zaskoczyła na mrozie, może przewody hamulcowe pogniłe, może… (tu sobie wstaw dziesiątki innych upierdliwych rzeczy, które trzeba naprawić).
Marcin akurat moglem kupic za 15 tys auto naprawde zadbane od milosnika marki i klubowicza, nie zrobilem tego bo mialem fundusze ograniczone, a okazalo sie, ze wydalem o wiele wiecej i musialem kolowac kase aby miec auto na chodzie.
Niestety kupujac uzywke czesto jest loteria, bo przewaznie nie znamy wlasciciela i nie mozemy wiedziec jaki jest stan faktyczny (nawet wizyta w serwisie niewiele daje, ja mojego tam sprawdzalem bylo niby ok mechanicznie). Kupujac najtanszego szrota z oferty jest wieksze prawdopodobienstwo, ze wlozymy w niego wiecej kasy niz za model w normalnej cene.
Nie mozesz twierdzic z gory, ze w tego "lepszego" takze trzeba bedzie wkladac.
Kiedys kupilem Opla Calibre (wiele lat temu) specjalnie jechalem do Niemiec zeby samemu przywiezc. Trafilem egezemplarz za max stawke jaka moglem dac za auto, ale samochod nalezal do mechanika z serwisu Opla, auto mialo pelna historie i same oryginalne czesci. Bylo w stanie idealnym wrecz, brakowalo tylko znaczka na masce. Po 5 latach jezdzenia przy przebiegu ok 300 000 km pojechalem sobie nawet na hamownie i wyszo ze ma o 3 km wiecej niz fabryka podaje. Przez caly czas jak ja uzytkowalem nie zespulo sie absolutnie nic. Wymienialem tylko rzeczy ekploatacyjne (pomijam zawieszenie, lampi, kola, n2o czy inne tuningi w jakie sie bawilem). Takze Twoja teorie mozna o kant d... rozbic bo jest wyssana z palca.
Nie mozesz twierdzic z gory, ze w tego "lepszego" takze trzeba bedzie wkladac.Ale niestety też nie możesz być pewnym, że nie będziesz musiał. Ryzyko jest właściwie takie samo. Czy za 10 czy 15 tysięcy – jeden i drugi to trup z takim samym ryzykiem.
Takze Twoja teorie mozna o kant d... rozbic bo jest wyssana z palca.Nie mam w zwyczaju mówić / pisać, wysysając sobie z palca. A na moje, to możesz sobie moje twierdzienie nawet o kant łba rozbić, jeśli tylko sprawi ci to przyjemność. Jako jeden człowiek (czy nawet niech was będzie trzech albo i 10ciu) z milionów, którzy kupują używane samochody, nie jesteś niestety żadnym wzorcem. Znam masę sytuacji, gdy ludzie wypłukiwali się z kasy, żeby tylko kupić „lepszego” trupa, a potem zgrzytanie zębami, bo po pół zaczęło się inwestowanie na takim poziomie, jak przy tańszych. Tu się nie rozchodzi o różnicę tę sporą różnicę procentową między kwotami, tylko o ich rząd wielkości! 10 czy 15 tysięcy – efekt jest ten sam – trupy do remontu. A lepiej zaoszczędzić 5, żeby mieć z czego zapłacić za najpilniejsze naprawy, niż kupić za 15 i patrzeć jak auto stoi, bo nie ma za co jakiej pompy kupić, zregenerować wtrysków czy zmienić amorów.
O jakich trupach mówicie. Jeżeli ktoś myśli i coś tam o autach wie, to potrafi kupić autko w całkiem dobrym stanie za 15 koła. Swoją E34 (1991r) kupiłem 7 lat temu za 6000zł. Jeżdżę do dzisiaj. Teraz jeździ również żonka, a kto wie czy nie będzie jeździć córka (2 lata) :D
Art Erie
25-11-2012, 20:29
O jakich trupach mówicie. Jeżeli ktoś myśli i coś tam o autach wie, to potrafi kupić autko w całkiem dobrym stanie za 15 koła. Swoją E34 (1991r) kupiłem 7 lat temu za 6000zł. Jeżdżę do dzisiaj. Teraz jeździ również żonka, a kto wie czy nie będzie jeździć córka (2 lata) :D
Bo kiedyś auta projektowali inżynierowie, teraz robią to księgowi :mrgreen:
Aż strach pomysleć co trzeba będzie kupić, jak te nasze trupy dokończą żywota :(
Prędzej my dokończymy żywota ;)
O jakich trupach mówicie. Jeżeli ktoś myśli i coś tam o autach wie, to potrafi kupić autko w całkiem dobrym stanie za 15 koła. Swoją E34 (1991r) kupiłem 7 lat temu za 6000zł. Jeżdżę do dzisiaj. Teraz jeździ również żonka, a kto wie czy nie będzie jeździć córka (2 lata) :D
Twoje BMW są po prostu wyjątkowe na skalę światową - mało palą, utrzymanie symboliczne, nigdy się nie psują, gwarantują szczególne doznania z jazdy.. wyjątek potwierdza regułę.
Moja Vectra doprowadziła mnie do szału. Poszukuję więc rodzinnego autka. Koniecznie diesel. Obecnie mam 150KM więc nie chciałbym się zbytnio cofać. :) Duży bagażnik (najlepiej kombi). Budżet 30-35k. Póki co mój typ to VW Passat B6. Co byście polecili?
Twoje BMW są po prostu wyjątkowe
Wcale nie. Wiosną zeszłego roku kolega przekazał synowi ładną E30 kupioną jakieś 10 lat temu jako dupowóz wokółkominowy. Młody twierdzi, że nie zamieni na żaden inny :) Kumpel jeździ teraz podobnym (rocznik ten sam, silnik 3,0) do mojego, E39, a żona nastoletnią Vitarą.
Moja Vectra doprowadziła mnie do szału. Poszukuję więc rodzinnego autka. Koniecznie diesel. Obecnie mam 150KM więc nie chciałbym się zbytnio cofać. :) Duży bagażnik (najlepiej kombi). Budżet 30-35k. Póki co mój typ to VW Passat B6. Co byście polecili?
Jak duzy bagaznik to Octavia, jak fajne auto to moze np Alfa 159 sportwagon :)
Moja Vectra doprowadziła mnie do szału. Poszukuję więc rodzinnego autka. Koniecznie diesel. Obecnie mam 150KM więc nie chciałbym się zbytnio cofać. :) Duży bagażnik (najlepiej kombi). Budżet 30-35k. Póki co mój typ to VW Passat B6. Co byście polecili?
Mondeo Mk IV. Moja żona jeździła służbowym benzyniakiem, kolega jeździ służbowym dieslem - gniotsa nie łamiotsa.
KLIK (http://allegro.pl/bmw-530-lift-w-oryginale-ze-szwajcarii-i2803864715.html)
KLIK (http://otomoto.pl/bmw-540-4-4-286-km-pelne-wyposazenie-C25820273.html)
:D
Jak BMW to polecam to (http://allegro.pl/show_item.php?item=2783282563). Stan igiełka, gdybym miał fundusze... ;)
To nie wygląda na kombi ;)
Jak duzy bagaznik to Octavia, jak fajne auto to moze np Alfa 159 sportwagon :)
Ale jak AR159 SW to tylko 2.4JTDm choć ona wielkością bagażnika ni grzeszy. Sam miałem ochotę na taki dupowoz, ale nie znalazłem nic godnego uwagi na rynku wtórnym. Obecnie można jeszcze dorwać resztki z salonu w ciekawych specyfikacjach, np z lakierem z 8c + wszytkie zabawki na pokladzie. Z innych silników można wziąć pod uwagę 2.0 diesel albo 1.75biturbo w benzynie.
Rafał_Sz
26-11-2012, 11:57
Jak BMW to polecam to (http://allegro.pl/show_item.php?item=2783282563). Stan igiełka, gdybym miał fundusze... ;)Manualna skrzynia w 4.4 V8 jest bez sensu. :)
Boryszuk
26-11-2012, 12:14
Manualna skrzynia w 4.4 V8 jest bez sensu. :)
To samo mówiłeś gdy kupowałem turbodiesla. Śmiem się nie zgodzić.
Rafał_Sz
26-11-2012, 12:35
To samo mówiłeś gdy kupowałem turbodiesla. Śmiem się nie zgodzić.Ok, ale jeździłeś dla porównania 2.0 d z automatem ZF?
Boryszuk
26-11-2012, 12:40
Nie wiem z jakim ale jeździłem 520d z automatem.
Rafał_Sz
26-11-2012, 12:44
I wolisz manual? :) Poza tym napisałem o 4.4, a przy tym momencie obrotowym ręczne machanie biegami jest bez sensu, zwłaszcza, że skrzynia tam wsadzona ma pięć trybów pracy i jest za**ście szybka.
Boryszuk
26-11-2012, 12:51
I wolisz manual?
Wolę. Bo bardziej pasuje do mojego stylu jazdy.
Poza tym napisałem o 4.4, a przy tym momencie obrotowym ręczne machanie biegami jest bez sensu, zwłaszcza, że skrzynia tam wsadzona ma pięć trybów pracy i jest za**ście szybka.
4.4 V8, o którym mówisz ma 420-440Nm? Ja mam 340 i dalej obstaję przy swoim. Bo żadna skrzynia nie jest tak szybka jak manual. Bo nie przewiduje co zamierzam zrobić tylko analizuje co już zrobiłem. A to dla mnie za mało.
Bo żadna skrzynia nie jest tak szybka jak manual.
ale szybsze się już zdarzają np. DSG u Volkswagena.
Moze nie porownujcie zmiany biegow w dizlu i w benzynie ;) I Borsuk chyba zapomniales dopisac "ktorej uzywalem" w zdaniu o szybkosci skrzyni biegow ;) i moze porozmawiajcie o samej zmianie biegu, a nie o tym ktory bieg wrzucic ;)
Rafał_Sz
26-11-2012, 13:03
4.4 V8, o którym mówisz ma 420-440Nm? Ja mam 340 i dalej obstaję przy swoim. Bo żadna skrzynia nie jest tak szybka jak manual. Bo nie przewiduje co zamierzam zrobić tylko analizuje co już zrobiłem. A to dla mnie za mało.
440 Nm. Skrzynia przewiduje. Jedziesz spokojnie, skrzynia porusza się w okolicach trybu XE lub E, wciśniesz mocniej gaz i wchodzi w tryb S, wciśniesz do dechy masz XS. To wszystko dzieje się natychmiast, można powiedzieć, że równolegle z Twoim myśleniem. W praktyce, np. przy wyprzedzaniu, w manualu zredukujesz z 5 na 4. W adaptacyjnym automacie, włączasz pedałem gazu kickdown i skrzynia natychmiast zbije o kilka biegów zwracając jedynie uwagę na to, żeby nie przekraczać czerwonego pola na obrotomierzu, a auto dosłownie katapultuje do przodu.
Do takich skrzyń trzeba się po prostu przyzwyczaić, bo skrzynia automatyczna, a adaptacyjna skrzynia automatyczna to prawie dwie różne rzeczy. Do tego dochodzi mozliwość ręcznej zmiany biegów (steptronic) i komfort. Gigantyczny komfort.
Mz. przy obecnym sprycie nowych, dwusprzęgłowych skrzyń 7-8 biegowych w Mesiach i BMW trzeba mieć technikę i koordynację cyborga by jeszcze ugrać coś manualem. Wprawdzie prywatnie nadal wolę manual z przyczyn sentymentalnych, ale uznaję wyższość nowoczesnego automatu nad moimi umiejętnościami.
Boryszuk
26-11-2012, 13:07
W praktyce, np. przy wyprzedzaniu, w manualu zredukujesz z 5 na 4.
Tylko, że ja redukuję już przed wyprzedzaniem. I kiedy tylko jest okienko jestem już gotowy do wyprzedzania.
Do takich skrzyń trzeba się po prostu przyzwyczaić, bo skrzynia automatyczna, a adaptacyjna skrzynia automatyczna to prawie dwie różne rzeczy. Do tego dochodzi mozliwość ręcznej zmiany biegów (steptronic) i komfort. Gigantyczny komfort.
Nie wątpię. Ja jednak nie potrafię się nastawić pozytywnie. Jedyna skrzynia, która mi jakotako pasowała to DSG w Audi. Ale nie miałem okazji jej przegonić w trasie.
Mz. przy obecnym sprycie nowych, dwusprzęgłowych skrzyń 7-8 biegowych w Mesiach i BMW trzeba mieć technikę i koordynację cyborga by jeszcze ugrać coś manualem. Wprawdzie prywatnie nadal wolę manual z przyczyn sentymentalnych, ale uznaję wyższość nowoczesnego automatu nad moimi umiejętnościami.
Ja kompletnie nie mówię o czasie zmiany biegu. Ja mówię o całym przygotowaniu do tego.
Ja kompletnie nie mówię o czasie zmiany biegu. Ja mówię o całym przygotowaniu do tego.
Nie jeździłem 520d z automatem, ale 7G troniki w MB CLS320cdi, CLS350cdi oraz S500 W221 4matic zawsze były gotowe i reagowały bezbłędnie odgadując moje intencje. O ile w przypadku wszelakich inszych automatów szału nie było i zawsze denerwowało mnie ich zmulenie, wycie i szarpanie, o tyle tu nie miałem poczucia dyskomfortu, a auta prowadziły się i reagowały niemal jak elektryczne.
Rafał_Sz
26-11-2012, 13:22
Tylko, że ja redukuję już przed wyprzedzaniem. I kiedy tylko jest okienko jestem już gotowy do wyprzedzania.
To samo, a nawet więcej możesz zrobić w automacie w BMW przechylając drążek od biegów w lewo. W tym momencie pojawia się pod zegarami najpiękniejsza na świecie literka "S", silnik momentalnie podnosi obroty, skrzynia zrzuca bieg, układ kierowniczy się usztywnia, a na gębie pojawia się debilno-złowieszczy uśmiech.
Boryszuk
26-11-2012, 13:22
Nie jeździłem 520d z automatem, ale 7G troniki w MB CLS320cdi, CLS350cdi oraz S500 W221 4matic zawsze były gotowe i reagowały bezbłędnie odgadując moje intencje. O ile w przypadku wszelakich inszych automatów szału nie było i zawsze denerwowało mnie ich zmulenie, wycie i szarpanie, o tyle tu nie miałem poczucia dyskomfortu, a auta prowadziły się i reagowały niemal jak elektryczne.
Tylko, że w e39 takiego automatu raczej nie ma- a od tego zaczęła się dyskusja.
Rafał_Sz
26-11-2012, 13:25
Tylko, że w e39 takiego automatu raczej nie ma- a od tego zaczęła się dyskusja.
Marku, róznica przyspieszenia automatu i manuala w 540 do setki jest pomijalna i wynika tylko z faktu istnienia sprzęgła hydrokinetycznego gdzie ginie śmiercią tragiczną kilkanaście niutonometrów.
Ja Cię nie mam zamiaru przekonywać na siłę, tylko ukazać pewne fakty.
P.S. Zapraszam do Jelenie Góry na nocną przejażdżkę 540 po górskich okolicach, gdzie częsta zmiana biegów jest bardzo potrzebna. Potem się upijemy. :)
Boryszuk
26-11-2012, 13:27
Ale ja nie mówię o przyspieszeniu, o czasie zmiany biegu, o tym co automat może. Ja nie lubię automatów, manual sprawia mi frajdę z jazdy mimo, że wydawałoby się to bez sensu. Tak samo jak manual w 540.
Rafał_Sz
26-11-2012, 13:28
Ale ja nie mówię o przyspieszeniu, o czasie zmiany biegu, o tym co automat może. Ja nie lubię automatów, manual sprawia mi frajdę z jazdy mimo, że wydawałoby się to bez sensu. Tak samo jak manual w 540.
No to patrz tylko na P.S. :)
Tylko, że w e39 takiego automatu raczej nie ma- a od tego zaczęła się dyskusja.
E39 540i nie jeździłem, więc się nie wypowiem - ale też byłbym sceptyczny.
Boryszuk
26-11-2012, 13:31
Ok. Ale przyjadę swoim i porównamy :D
Rafał_Sz
26-11-2012, 13:40
też byłbym sceptyczny.Też byłem. Szybko zmieniłem zdanie. ;)
Ok. Ale przyjadę swoim i porównamy :DDobra! :)
To samo, a nawet więcej możesz zrobić w automacie w BMW przechylając drążek od biegów w lewo. W tym momencie pojawia się pod zegarami najpiękniejsza na świecie literka "S", silnik momentalnie podnosi obroty, skrzynia zrzuca bieg, układ kierowniczy się usztywnia, a na gębie pojawia się debilno-złowieszczy uśmiech.
Rafał zapomniałeś dodać jeszcze że po zmianie na "S" wskazówka spalania delikatnie idzie w 2 stronę;) Do tego zawsze może się pojawić literka "M" i też zabawa jest;)
Rafał_Sz
26-11-2012, 13:50
Rafał zapomniałeś dodać jeszcze że po zmianie na "S" wskazówka spalania delikatnie idzie w 2 stronę;) Do tego zawsze może się pojawić literka "M" i też zabawa jest;)
Jeżdżąc V8 nie ma co się oszukiwać i trzeba do pewnego stopnia zapomnieć o ekonomii. :) Ja wychodzę z założenia, że tylko jeden raz się żyje i bisów nie będzie. ;)
Stig, ja zrobilem tak jak piszesz. Kupilem tanszego trupa i okazalo sie że zrobienie go na tip top jest malo oplacalne. Takze probuje sie pozbyc problemu i jak sie uda to poszukam jednak drozszego trupa. W ostatecznosci bedzie reanimacja i bede go trzymal dopoki sie nie rozleci. Co w sumie po reanimacji zajmie mu pewnie pare lat.
P.S. Zapraszam do Jelenie Góry na nocną przejażdżkę 540 po górskich okolicach, gdzie częsta zmiana biegów jest bardzo potrzebna. Potem się upijemy. :)
Upijcie sie przedtem :) bedzie ciekawiej.
Ja do tej pory jezdzilem Vectra C 2.2 z automatem, Golfem VI 2.0 tdi i ostatnio Chevroletem Orlando. I dochodze do wniosku że im nowoczesniejsze auto tym automat lepszy. Golfem, mimo tiptronica (czy jak to sie tam nazywa) wolalem żeby biegi zmienial automat. W Chevy'm praktycznie nie czuc pracy skrzyni. Niestety ta ostatnia ma spory mankament i mimo wysokiej kultury pracy zostala przeze mnie zdyskwalifikowana - ma potworna dziure przy kickdown'ile. Na wezszych UKejowskich drogach musialem sie kilka razy mocno zastanowic czy aby na pewno sie zmieszcze.
Rafał_Sz
26-11-2012, 14:19
A propos jazdy po jukeju. Chcę o siostry pożyczyć auto (zarejestrowane na Wyspach na siorę) i sobie sam tu i ówdzie pojeździć. Potrzebuję jakieś dodatkowe ubezpieczenie czy inny dokument? Czy tak jak w PL, biorę dowód, oc i w drogę?
Musisz miec ubezpieczenie na siebie. Chyba że siostry ubezpieczenie dopuszcza osoby 3cie jako kierowcow.
Boryszuk
26-11-2012, 14:24
Musisz miec ubezpieczenie na siebie. Chyba że siostry ubezpieczenie dopuszcza osoby 3cie jako kierowcow.
Ale chyba też powinno być imiennie- znaczy się kierowca musi być dopisany do polisy z imienia i nazwiska.
A tu nie mam pewnosci niestety
Boryszuk
26-11-2012, 14:35
Ja jakieś 99%.
Rafał_Sz
26-11-2012, 14:59
Dzięki. Czyli powinienem się udać do ubezpieczyciela auta mojej siostry i wykonać kilka "helołów" i "Hau maczy".
A propos jazdy po jukeju. Chcę o siostry pożyczyć auto (zarejestrowane na Wyspach na siorę) i sobie sam tu i ówdzie pojeździć. Potrzebuję jakieś dodatkowe ubezpieczenie czy inny dokument? Czy tak jak w PL, biorę dowód, oc i w drogę?
W UK nie wozisz dokumentow ze soba, zalecane ale nie wymagane. Dokumenty trzyma sie w bezpiecznym miejscu, szczegolnie centryfikat ubezpieczenia (nie mylic z polisa), poniewaz uzyskanie jego duplikatu graniczny z cudem (chyba, ze jest to firma ktora odeszla od papierow i wszystko dostepne w sieci).
Jak chcesz wziac auto od siostry, najprosciej wykup sobie ubezpieczenie czasowe (np. na dzien, tydzien ...). Aviva cos takiego robi ale nie sa to male pieniadze (chyba 15 funtow za dzien i ok 90 za tydzien). Chyba, ze chcesz jezdzic nim w PL to zapomnij jak nie jestes dopisany do jej ubezpieczneia, bo w przypadku jakiejkolwiek stluczki, jej ubezpieczyciel sie wypnie.
Bez siostry nic nie wskorasz u jej ubezpieczyciela, poza tym 99% spraw zalatwia sie przez telefon.
Rafał_Sz
26-11-2012, 15:04
Dzięki. Potrzebuję mieć auto na 10 dni i będę nim tylko poruszał się po Wyspach. Orientujesz się może, czy to droga impreza takie krótkoterminowe ubezpieczenie?
Ubezpieczyciel obojetnie jaki. Ubezpieczasz siebie nie siostre. £15 za dzien to by byla nie lada gratka. Jak w zeszym roku chcialem pozyczyc auto od znajomej to najnizsza stawke dzienna jaka znalazlem to £35. Lepiej wziac auto z wypozyczalni. Taniej wychodzi. Mozna trafic przyzwoite auto ponizej £80 za 4 dni
http://www.aviva.co.uk/short-term-car-insurance/ - kiedys od nich bralem czasowe ubezpieczenie i wyszlo ok 11 funtow za dzien. Obecnie mozesz skorzystac z wielu firm (http://www.money.co.uk/car-insurance/short-term-car-insurance.htm)
Fakt czasem mozna znalezc niezla oferte w Hertz czy Eurocar na pare dni. W wypozyczalniach uwazaj na wysokosc udzialu wlasnego (czesem siega ponad 800 funtow) i nie kazda firma oferuje dodatkowe ubezpieczenie aby mozna bylo miec udzial wlasny zmniejszony do zera. Jesli nie bierzesz tego dodatkowego ubezpieczenia, moga chciec depozyt wielkosci udzialu wlasnego oraz zabezpieczenie na pokrycie kosztow paliwa w zbiorniku.
E39 540i nie jeździłem, więc się nie wypowiem - ale też byłbym sceptyczny.
Przyjedź do Jeleniej... organizujemy leczenie ze sceptycyzmu :D
Manualna skrzynia w 4.4 V8 jest bez sensu. :)
Zwróciłeś uwagę co to za auto i do czego szykowane? ;) Ściganie na ćwiartkę (i inne odcinki prostej) w automacie jest bez sensu. Co do normalnego użytkowania auta - zgadzam się, automat to świetny wynalazek. ;)
Art Erie
26-11-2012, 23:32
Moja Vectra doprowadziła mnie do szału. Poszukuję więc rodzinnego autka. Koniecznie diesel. Obecnie mam 150KM więc nie chciałbym się zbytnio cofać. :) Duży bagażnik (najlepiej kombi). Budżet 30-35k. Póki co mój typ to VW Passat B6. Co byście polecili?
Przed zakupem polecam ten tekst http://www.wojdas.24x7.pl/oplacdiesel.html
Osobiście "cofam się" z pełną świadomością ;)
Diesel jest dla mnie jedynym racjonalnym (ekonomicznym) wyjściem. Co do zaproponowanych BMW. Niestety odpada ze względu na małżonkę która intensywnie eksploatuje osobówkę. Po prostu nie lubi aut z napędem na tył.
Pawel Pawlak
27-11-2012, 00:30
problem z dieslami jest taki, że w przedziale cenowym który podałeś, jest spora szansa że trafisz na samochód segmentu D albo z małym realnym przebiegiem ale po potężnym dzwonie, ale nie skłądany z 3 sztuk, ale z przebiegiem na tle konkretnym że żeby tanie tankować będziesz musiał sporo inwestować w remonty.
Oczywiście może się zdarzyć okazja ;)
Ja jestem w stanie zrozumieć ludzi, kupujących Diesla, którzy naprawdę walą dużo km... ale jak słyszę, że ktoś kupuje Diesla, a potem jeździ niewiele po mieście, ładuje siano bo coś tam co chwilę pada... to masakra. Mam takie przykłady wśród znajomych, pokupywali Diesle, pali im to mniej niż moja benzyna, tyle, że na ciągle coś tam w nich grzebią (i płacą). I suma sumarum ja jeżdżę taniej i moim zdaniem przyjemniej. Ale to tylko moje zdanie i nie każdy musi się z nim zgadzać :-P
Nie kupuję diesla dlatego że mniej pali. Tak gwoli ścisłości ;)
Ja kupiłem dizla, a mało jeżdżę no i co z tego? Jakoś nie widzę, żebym dokładał do niego :)
Nie kupuję diesla dlatego że mniej pali. Tak gwoli ścisłości ;)
Można wiedzieć dlaczego tak narzekałeś kilka stron wcześniej w tym temacie na swoje obecne auto?
Głównie elektronika. Mostek na alternatorze, wentylatory chłodzenia (włączyły się w nocy i wyjechały aku do zera), słynna w VC kostka 3 wtrysku. Poza tym nie mniej słynny kolektor ssący w wersji 150KM no i problemy z zaworem EGR który lubi płatać figle w tejże wersji silnika. Trzeba go wyjąć, wyczyścić i na jakiś czas spokój. Ewentualnie można go całkiem zaślepić też będzie ok. Akurat tego ostatniego nie robiłem bo trzeba grzebać w komputerze a na to nie mam czasu i nerwów.
Art Erie
27-11-2012, 01:46
Ja jestem w stanie zrozumieć ludzi, kupujących Diesla, którzy naprawdę walą dużo km... ale jak słyszę, że ktoś kupuje Diesla, a potem jeździ niewiele po mieście, ładuje siano bo coś tam co chwilę pada... to masakra. [...]
Jeśli to jest Diesel typu "traktorek", to nie ma problemu; nowe konstrukcje z FAP-em nie są przeznaczone do jazdy miejskiej ( zresztą MZ są przeznaczone wyłącznie do dojenia kasy z właściciela, zwłaszcza w naszych realiach eksploatacji ).
Amadeusz
27-11-2012, 10:01
Z dwóch trupów lepszy jest tańszy trup, bo zostaje kasy na naprawy, które przy aucie za 15 K PLN – też trzeba będzie wykonać.
To jest prawda. Można do tego podejść statystycznie, wtedy łatwiej ogarnąć :) Jaki procent ludzi sprzedaje auta, na które nie narzeka? Jaki procent ludzi sprzedaje auta a zdążył właśnie powymieniać eksploatacyjne bolączki? Jaki procent ludzi prawidłowo serwisuje samochody? Jaki procent ludzi poprawnie eksploatuje samochody? Jaki procent ludzi zwyczajnie dba o samochody? Raczej będzie to malutki procent jednocyfrowy... Więc szanse na dobrą sztukę są bardzo małe a nawet w dobrej sztuce zawsze coś trzeba zrobic. To, że znajomy jeden z drugim kupił "igiełkę" to prawdopodobnie zwykła bajka bo kto się chętnie przyzna do błędu :)
Jeśli to jest Diesel typu "traktorek", to nie ma problemu; nowe konstrukcje z FAP-em nie są przeznaczone do jazdy miejskiej ( zresztą MZ są przeznaczone wyłącznie do dojenia kasy z właściciela, zwłaszcza w naszych realiach eksploatacji ).
Mnie zadziwia jaką ludzie mają wodę w swoich mózgach odnośnie diesli. Mnie też już zaczynało rosnąć wodogłowie ale zdążyłem przebić tą chorą bańkę odpowiednio wcześnie.
Nikonozaur
27-11-2012, 11:52
To jest prawda. Można do tego podejść statystycznie, wtedy łatwiej ogarnąć :) Jaki procent ludzi sprzedaje auta, na które nie narzeka? Jaki procent ludzi sprzedaje auta a zdążył właśnie powymieniać eksploatacyjne bolączki? Jaki procent ludzi prawidłowo serwisuje samochody? Jaki procent ludzi poprawnie eksploatuje samochody? Jaki procent ludzi zwyczajnie dba o samochody? Raczej będzie to malutki procent jednocyfrowy... Więc szanse na dobrą sztukę są bardzo małe a nawet w dobrej sztuce zawsze coś trzeba zrobic. To, że znajomy jeden z drugim kupił "igiełkę" to prawdopodobnie zwykła bajka bo kto się chętnie przyzna do błędu :)
Mnie zadziwia jaką ludzie mają wodę w swoich mózgach odnośnie diesli. Mnie też już zaczynało rosnąć wodogłowie ale zdążyłem przebić tą chorą bańkę odpowiednio wcześnie.
Twoje argumenty są mocne, ale ludzie i tak wiedzą lepiej. A wystarczy zajrzeć do zachodnich motoogłoszeń, nie widać tam jakichś wyjątkowych okazji, igiełek i aut dziadków jeżdżących jedynie do kościółka co niedzielę. Za to rzuca się w oczu, że już kilkuletnie kombi, a w szczególności diesle mają przynajmniej 250-300k przebiegu i właśnie stoją u progu kosztownych napraw. Nasi handlarze (a często już ostatni właściciele) tuningują licznik i samochód ląduje na naszym rynku jako "zadbany z małym przebiegiem". Mechanizm jest taki sam od lat i ciągle doskonale działa. Wszyscy o tym wiedzą jednak wiara jest często silniejsza od rozumu, klientów nie brakuje.
To, że znajomy jeden z drugim kupił "igiełkę" to prawdopodobnie zwykła bajka bo kto się chętnie przyzna do błędu :)
Ojciec kupił Clarusa za jakieś 2,5tys. zł. 1,8 z LPG. Nie robi w niej nic, nic się nie dzieje, jest zadowolony. Do mnie mówi, że ja w swoim co jakiś czas coś wymieniam, poprawiam. ;) Można by było pomyśleć, że trafił igiełkę. Ja myślę, że to kwestia stylu jazdy i tego, że on do auta wsiada raz na dwa tygodnie, zrobić 40-50km po mieście. ;) Więc trzeba jeszcze wziąć pod uwagę fakt, że auto, które nie jeździ, a jeśli już się porusza to spokojnie się toczy, ma znacznie mniejsze szanse na usterkę. ;)
A ja kupilem igielke, mowa o calibrze o ktorej juz pisalem. Zrobilem nia prawie 200 tys km bez awarii i remontow. Kapitalke silnika zrobilem tylko dlatego, ze wkladalem podtlenek azotu i musialo byc wszystko na tip top, ale to bylo pod koniec jej zywota, zostala zamordowana przez golfa :/
Jeśli to jest Diesel typu "traktorek", to nie ma problemu; nowe konstrukcje z FAP-em nie są przeznaczone do jazdy miejskiej ( zresztą MZ są przeznaczone wyłącznie do dojenia kasy z właściciela, zwłaszcza w naszych realiach eksploatacji ).
O to to! Szczególnie sposób wymiany płynu w FAPie w C4 P/GP... W domu mieliśmy C5 2.2 HDi. I choć rodzice miesięcznie średnio przejeżdżają 3 tyś km, to zastąpił go C4 1.6 bezn.
Więc trzeba jeszcze wziąć pod uwagę fakt, że auto, które nie jeździ, a jeśli już się porusza to spokojnie się toczy, ma znacznie mniejsze szanse na usterkę. ;)
Akurat auto, ktore nie jezdzi ma wieksza szanse na usterke... tylko musi zaczac jezdzic ;) auto nie zostalo stworzone do tego, zeby stac. To nie fujara ;)
Amadeusz
27-11-2012, 15:15
Nasi handlarze (a często już ostatni właściciele) tuningują licznik i samochód ląduje na naszym rynku jako "zadbany z małym przebiegiem". Mechanizm jest taki sam od lat i ciągle doskonale działa. Wszyscy o tym wiedzą jednak wiara jest często silniejsza od rozumu, klientów nie brakuje.
No i to jest u nas fenomen - wszyscy wiedzą, że to lipa a jednak łapią się na to. Ja też się z tym zmagałem, bo kusiła mnie cena, dajmy na to Mondek 2004/5r. full wypas w dieslu za max 15 tys. Przecież to niemożliwe żeby tyle kosztował, wiemy o tym, a jednak popełniamy tą skuchę - czyli pozwalamy żeby ten proceder dalej istniał. To samo było (nie wiem czy tak jeszcze jest, pewnie tak) kupowanie używanego radia samochodowego. Przecież więcej jak pewne, że to od złodzieja jest - to samo, napędzamy sami ten biznes. Ech.
Ojciec kupił Clarusa za jakieś 2,5tys. zł. 1,8 z LPG. Nie robi w niej nic, nic się nie dzieje, jest zadowolony.
Super, tylko się cieszyć.
A ja kupilem igielke, mowa o calibrze o ktorej juz pisalem.
Też super. Ale te przykłady są wyjątkami.
Akurat auto, ktore nie jezdzi ma wieksza szanse na usterke... tylko musi zaczac jezdzic ;) auto nie zostalo stworzone do tego, zeby stac. To nie fujara ;)
Dokładnie. To cud, że jeszcze jeździ :)
Akurat auto, ktore nie jezdzi ma wieksza szanse na usterke... tylko musi zaczac jezdzic ;) auto nie zostalo stworzone do tego, zeby stac. To nie fujara ;)
Miedzy niejezdzeniem a niejezdzeniem jest roznica. ;) Nie mowie, ze auto zarasta krzakami. ;)
Dobra, dobra, juz sie nie tlumacz :mrgreen:
Art Erie
27-11-2012, 15:34
[....] Mechanizm jest taki sam od lat i ciągle doskonale działa. Wszyscy o tym wiedzą jednak wiara jest często silniejsza od rozumu, klientów nie brakuje.
Dość dobrze znam rynek samochodów używanych, przyglądam się mu od kilku ładnych lat; ludzie nie kupują samochodów, lecz swoje marzenia.
Jeśli handlarz trafi z modelem, rocznikiem, przebiegiem itd. w marzenia klienta - auto się sprzedaje, ale wystarczy że przebieg lub cena będzie zbyt mała lub wysoka w stosunku do tego co kupujący używa za wiarygodną okazję, ten ucieka jak oparzony :mrgreen:
Amadeusz
27-11-2012, 15:56
Dość dobrze znam rynek samochodów używanych, przyglądam się mu od kilku ładnych lat; ludzie nie kupują samochodów, lecz swoje marzenia.
Jeśli handlarz trafi z modelem, rocznikiem, przebiegiem itd. w marzenia klienta - auto się sprzedaje, ale wystarczy że przebieg lub cena będzie zbyt mała lub wysoka w stosunku do tego co kupujący używa za wiarygodną okazję, ten ucieka jak oparzony :mrgreen:
To by się zgadzało! :) Ten tekst powinien wisieć w każdym miejscu, z dopiskiem: zanim kupisz, obudź się!
PS. Była kiedyś taka reklama w TV, że gościu sobie przysnął na krześle śniąc jednocześnie o jakiejś super dupci co mu w warzywniaku coś sprzedaje i nagle stara żona go budzi szarpiąc czy kupił już marchewkę :)
No dobra, a teraz popatrzmy realnie. Szukając samochodu przeglądam ogłoszenia od osób prywatnych. Zakładam, że benzynowe kombi powinno robić ~20 tys. kilometrów rocznie, co pozwala mi ocenić szacunkowy przebieg. Jeżeli podawany przebieg jest tego rzędu co oszacowany przeze mnie, mój mechanik pobieżnie oceni auto czy nie jest złożone z ośmiu innych, cena jest średnią ceną tego modelu/rocznika na rynku, to ile jeszcze złych rzeczy może mnie spotkać ? Wiadomo że samochód ma około 8-9 lat, wiadomo jakie dany model ma typowe usterki i na to oczywiście bierze się poprawkę. Ale czy przy zachowaniu wspomnianych środków ostrożności i wyborze pojazdu popularnego rzeczywiście jest aż tak duża szansa władowania się na minę ?
Pawel Pawlak
27-11-2012, 16:29
No niestety... ja w zasadzie zawsze mam problem ze sprzedaniem samochodu, ponieważ po 6-8 latach ma np. pierwszy lakier i oryginalne szyby. Jeśli się do tego dołoży oryginalny przebieg np. 160-180tyś km to według (nie boję się tego napisać) debili którzy przychodzą oglądać auto powinienem im dopłacić że mi zabiorą to ścierwo spod domu i nie będę musiał go złomować. Bo przecież takie padło, od pierwszego właściciela (auto kupione w salonie jako nowe), serwisowane - ale bez idealnie wypełnionej książki (nigdy o to nie dbam - samochód można prześwietlić w salonie albo serwisie), do tego z jakimiś śladami na lakierze i odpryskiem czy rysą na przedniej szybie, do tego z zakurzonym silnikiem, nie jest nic warte w porównaniu z jeszcze nie zarejestrowanym, ale idealnie wyglądającym samochodzikiem od niemieckiego stomatologa który jeździł nim tylko raz w roku na sympozjum stąd przebieg na poziomie 60-80tyś, a cały samochód polakierował bo oryginalny kolor mu się znudził a w fabrycznej szybie brakowało przyciemnionego paska u góry.
Rafał_Sz
27-11-2012, 16:37
No dobra, a teraz popatrzmy realnie. Szukając samochodu przeglądam ogłoszenia od osób prywatnych. Zakładam, że benzynowe kombi powinno robić ~20 tys. kilometrów rocznie, co pozwala mi ocenić szacunkowy przebieg. Jeżeli podawany przebieg jest tego rzędu co oszacowany przeze mnie, mój mechanik pobieżnie oceni auto czy nie jest złożone z ośmiu innych, cena jest średnią ceną tego modelu/rocznika na rynku, to ile jeszcze złych rzeczy może mnie spotkać ? Wiadomo że samochód ma około 8-9 lat, wiadomo jakie dany model ma typowe usterki i na to oczywiście bierze się poprawkę. Ale czy przy zachowaniu wspomnianych środków ostrożności i wyborze pojazdu popularnego rzeczywiście jest aż tak duża szansa władowania się na minę ?Musisz upatrzyć konkretny model samochodu i znaleźć serwis zajmujący się takimi autami. Dobry fachowiec będzie wiedział co dany model boli i gdzie zajrzeć. Wtopy nie wyeliminujesz, ale zdecydowanie zwiększysz swoje szanse na znalezienie czegoś przyzwoitego.
Art Erie
27-11-2012, 16:40
No dobra, a teraz popatrzmy realnie. Szukając samochodu przeglądam ogłoszenia od osób prywatnych. Zakładam..[...]
I już na wstępie popełniasz błąd. Jeśli nie kupujesz salonowej Skody Fabia, lub podobnej klasy jeżdzidła od emeryta, to trzeba szukać samochodu zza zachodniej granicy i kupić od handlarza (oczywiście najlepiej znajomego).
Dlaczego? Samochody eksploatowane w Polsce poruszają się po dziurawych drogach, są zasilane gó...nym paliwem, i smarowane najtańszym olejem (oleje, nawet te "systetyczne" to osobny temat). Naprawiane u wójka Władka za stodołą z użyciem zamienników. Jeśli są jakieś wyjątki, to tylko potwierdzają regułę.
Dlaczego od handlarza? Poprostu Kowalski nie kupi auta w "dobrej cenie", jest ona zarezerwowana dla stałych odbiorców, którzy kupują w pewnych punktach od lat, często w pakietach, wiedzą co można wziąść, a czego nie warto; to dotyczy całego handlu, nie tylko rynku samochodów używanych.
Jak nie masz znajomego, to dogadaj się w ten sposób, by zobaczyć auto na lawecie tak jak wjechało do kraju.
Drobne naprawy, pranie i polerkę lakieru możesz sobie zrobić sam, a zyskasz świadomośc tego co kupujesz.
"Odstępnego" zapłacisz około 2 tyś zł i wszystkim się powinno opłacić.
No niestety... ja w zasadzie zawsze mam problem ze sprzedaniem samochodu, ponieważ po 6-8 latach ma np. pierwszy lakier i oryginalne szyby.
Może za dużo chcesz po prostu. Generalnie amortyzacja samochodu to 20% rocznie od wartości początkowej. W zasadzie pięcioletni samochód powinien wart być jakieś grosze..:wink:
A na czym zarabia handlarz ? Czy jego kontakty za granicą rekompensują mu czas i pieniądze poświęcone na sprowadzenie auta ? Poza tym że samochód za granicą mógł być lepiej eksploatowany, to czy jest tańszy niż w Polsce ? Może to uprzedzenie i rodzaj samochodowego rasizmu, ale w mojej opinii handlarza zarabiają na "picowaniu" samochodów, niestety w niedobrym tego słowa znaczeniu. Gdybym miał znajomego który się tym para to może miałbym okazję zweryfikować swoje poglądy, ale widok auta stojącego na lawecie raczej mnie do niczego nie przekona.
Jeśli to jest Diesel typu "traktorek", to nie ma problemu; nowe konstrukcje z FAP-em nie są przeznaczone do jazdy miejskiej ( zresztą MZ są przeznaczone wyłącznie do dojenia kasy z właściciela, zwłaszcza w naszych realiach eksploatacji ).
Tak, mialem na myśli "nowe" diesle. Era niezawodnych traktorów np. Merca czy VW przeszła chyba już do historii...
To jest prawda. Można do tego podejść statystycznie, wtedy łatwiej ogarnąć :) Jaki procent ludzi sprzedaje auta, na które nie narzeka? Jaki procent ludzi sprzedaje auta a zdążył właśnie powymieniać eksploatacyjne bolączki? Jaki procent ludzi prawidłowo serwisuje samochody? Jaki procent ludzi poprawnie eksploatuje samochody? Jaki procent ludzi zwyczajnie dba o samochody? Raczej będzie to malutki procent jednocyfrowy... Więc szanse na dobrą sztukę są bardzo małe a nawet w dobrej sztuce zawsze coś trzeba zrobic. To, że znajomy jeden z drugim kupił "igiełkę" to prawdopodobnie zwykła bajka bo kto się chętnie przyzna do błędu :)
No to ja byłem w tym małym procencie. Miałem auto kilkunastoletnie, o które dbałem jakby było milionem dolarów. Wszystkie płyny i części eksploatacyjne (inne się nie psuły) zawsze kupowałem z najwyższej półki. Dwa miesiące przed sprzedażą auta wymieniłem dwa przeguby na najdroższe zamienniki, mimo, że padał tylko jeden... Gdy miałem jeszce więcej czasu, auto co sobotę myłem i czyściłem praktycznie cały dzień :-P Zdecywowałem się je sprzedać, gdyż było trzy drzwiowe, a mi się powiększyła rodzina. To był jedyny powód.
Gdy je sprzedawałem to poszlo w 2 dni, od momentu wystawienia na otomoto. Kupujący przyjechali wieczorem gdy było już ciemno, sam zaproponowałem byśmy pojechali pod hipermarket, gdzie będą więcej widzieć... Podjęli decydję w 10min, dobiliśmy targu i auto pojechało. Podczas liczenia kasy i formalności okazało się, że auto kupują na... handel. Niei dość, że wypieszczone (jak na swoje lata) to jeszcze poszło w bardzo dobrej cenie dla kupującego. Powód, że zrobiłem komuś taki prezent był prozaiczny, nie miałem garażu, kupiłem już nowe auto i bałem się, że to "stare" zniszczy się stojąc zimę pod chmurką nieużywane.
ps. Jak ktoś chce kupić używkę danego modelu to polecam poszukać ogłoszeń na forum danej marki. Bardzo często sprzedają tam ludzie, auta, o które naprawdę dbali jak o milion dolarów.
Rafał_Sz
27-11-2012, 16:55
Tak, mialem na myśli "nowe" diesle. Era niezawodnych traktorów np. Merca czy VW przeszła chyba już do historii...Niekoniecznie. Weźmy na przykład fenomenalne włoskie diesle 1.3, 1.9 i 2.8 JTD. Niezniszczalne w każdych warunkach, nawet po "czipie". Piszę o samych silnikach, bo sprzęgło, skrzynie i elektryka to już zupełna przeciwność.
Czytam ten wątek i jest interesujący. Co do laweciarzy, wracałem ostatnio A4 w nocy z wrocka na katowice, to powiem Wam tak przetrącona auta jechały na lawecie że szok, koła pourywane, pewnie przemieszczenia płyty podłogowej itd. Wiec co z tego może się stać, strach się bać ;-)
Art Erie
27-11-2012, 17:00
A na czym zarabia handlarz ? Czy jego kontakty za granicą rekompensują mu czas i pieniądze poświęcone na sprowadzenie auta ? Poza tym że samochód za granicą mógł być lepiej eksploatowany, to czy jest tańszy niż w Polsce ? Może to uprzedzenie i rodzaj samochodowego rasizmu, ale w mojej opinii handlarza zarabiają na "picowaniu" samochodów, niestety w niedobrym tego słowa znaczeniu. Gdybym miał znajomego który się tym para to może miałbym okazję zweryfikować swoje poglądy, ale widok auta stojącego na lawecie raczej mnie do niczego nie przekona.
Tak, handlarz zarabia na reanimacji i picowaniu, ale lepiej zarobić 2 w jeden dzień, niż 5 przez trzy miesiące ( a czasem minus po pół roku :) ); zwłaszcza w sytuacji, gdy towaru nie brakuje, wręcz przeciwnie jest nadpodaż.
Zwykle samochody "zrobione na gotowo" w Polsce są tańsze, niż te na zachodzie "w stanie surowym", mimo tego że przywiezione auto czasem 2-3 razy zmienia właściciela zanim dotrze do końcowego odbiorcy, ale tak samo jest z gruszką i pietruszką.
Z tym samochodem stojącym na lawecie, to jest dokładnie tak jak z tym brzydkim robakiem, który przemienia się w pięknego motyla :mrgreen:
EDIT
Czytam ten wątek i jest interesujący. Co do laweciarzy, wracałem ostatnio A4 w nocy z wrocka na katowice, to powiem Wam tak przetrącona auta jechały na lawecie że szok, koła pourywane, pewnie przemieszczenia płyty podłogowej itd. Wiec co z tego może się stać, strach się bać ;-)
Możesz być spokojny, tego się nie naprawia tylko tnie na części, chyba że wysoki model i młody rocznik, wtedy wartość mają "papiery"
Niekoniecznie. Weźmy na przykład fenomenalne włoskie diesle 1.3, 1.9 i 2.8 JTD. Niezniszczalne w każdych warunkach, nawet po "czipie". Piszę o samych silnikach, bo sprzęgło, skrzynie i elektryka to już zupełna przeciwność.
Aha, przyznaję bez bicia, że mało wiem o włoskiej motoryzacji. Jeśli to tak to fajnie, że takowe silniki jeszcze są.
Zwykle samochody "zrobione na gotowo" w Polsce są tańsze, niż te na zachodzie "w stanie surowym", mimo tego że przywiezione auto czasem 2-3 razy zmienia właściciela zanim dotrze do końcowego odbiorcy, ale tak samo jest z gruszką i pietruszką.
Tak, auta naprawdę dobre, bez dzwonów etc.. są w niemieckich komisach (nie tureckich czy ruskich) przeważnie droższe niż podobne u nas. Niemcy też umieją liczyć i nikt tam prezentów nie robi.
Pawel Pawlak
27-11-2012, 17:03
Może za dużo chcesz po prostu. Generalnie amortyzacja samochodu to 20% rocznie od wartości początkowej. W zasadzie pięcioletni samochód powinien wart być jakieś grosze..:wink:
no jasne... za takie padło powinienem dopłacić 20% wartości początkowej, za każdy rok powyżej 5 lat.
Amadeusz
27-11-2012, 17:22
Gdy je sprzedawałem...
To jak będziesz Hondę sprzedawał to daj znać ;)
PS. Pamiętasz jak pisałem tu o Hondzie, którą chciałem kupić? Miało być tak super, pierwszy właściciel, serwisowana w ASO itp, itd. tylko dzięki uczciwości kolegi pracującego w tym salonie uniknąłem wtopy. Na wizus była super ale diabeł tkwił w szczegółach ;) Ufff :)
Art Erie
27-11-2012, 18:15
[...] ale widok auta stojącego na lawecie raczej mnie do niczego nie przekona.
Żeby nie być gołosłownym :)
Tak wygląda przykładowe auto "prosto z lawety" http://otomoto.pl/opel-omega-2-5-dti-150km-klimatronic-C27013676.html
A tak po "deratyzacji i picowaniu" http://otomoto.pl/opel-omega-edition-2000-xenon-nawigacja-C26997247.html
Model, marka, rocznik, wyposażenie, praktycznie identyczne; jedyna różnica to silniki i cena.
To jak będziesz Hondę sprzedawał to daj znać ;)
hehe... OK :)
PS. Pamiętasz jak pisałem tu o Hondzie, którą chciałem kupić? Miało być tak super, pierwszy właściciel, serwisowana w ASO itp, itd. tylko dzięki uczciwości kolegi pracującego w tym salonie uniknąłem wtopy. Na wizus była super ale diabeł tkwił w szczegółach ;) Ufff :)
A co się okazało "nie tak"?
Żeby nie być gołosłownym :)
Tak wygląda przykładowe auto "prosto z lawety" http://otomoto.pl/opel-omega-2-5-dti-150km-klimatronic-C27013676.html
A tak po "deratyzacji i picowaniu" http://otomoto.pl/opel-omega-edition-2000-xenon-nawigacja-C26997247.html
Model, marka, rocznik, wyposażenie, praktycznie identyczne; jedyna różnica to silniki i cena.
Przecież są to różne roczniki 2000 i 2001, jeden benzyna , a drugi diesel. Coś Ci się pomerdało.
Amadeusz
27-11-2012, 18:44
A co się okazało "nie tak"?
Dokładnie nie napiszę bo nie zagłębiałem się już potem, ale gdzieś był walnięty i jakaś część konstrukcji była skrzywiona czego nie było widać po zwykłych oględzinach. Na starcie musiałbym się pogodzić z wydatkami a auto było w górnych widełkach mojego budżetu. Ciekawe bo w papierach było czysto i dane ekspoatacyjne były zachęcające, salon Polska.
No wlasnie o tym pisalem kilka stron temu. Ja kupilem niedawno tanszego trupa :) I probuje go szybko sprzedac żeby sie zmiescic przed uplywem OC i przegladu. Też salon Polska z pelna dokumentacja serwisowa pochodzaca z ASO. I co mi z tego że technicznie prawdopodbnie jest OK jak po ogledzinach u blacharza/lakiernika okazalo sie kilka elementow moze zimy nie przetrzymac z uwagi na rdze, ktorej nie bylo widac przy wstepnych ogledzinach. Rdza, w Volvie... Nosz kur....
Art Erie
27-11-2012, 19:30
Przecież są to różne roczniki 2000 i 2001, jeden benzyna , a drugi diesel. Coś Ci się pomerdało.
2000, a 2001 to żadna różnica; często jak auto jest z pażdziernika, to w ogłoszeniu już jest rok młodsze ;)
Z silnikami też mi się nie pomerdało, bo napisałem że są różne silniki, na dodatek ten diesel ciekawszy i tańszy.
Porównanie też nie jest od czapy, bo to nie są dwa auta z internetu, tylko przykłady które znam ( znam sprzedających i widziałem oba samochody), ten benzyniak w niedzielę był wycenieony tysiąc więcej, a diesel do oddania za 800zł mniej.
W wyposażeniu też są niewielkie różnice, na korzyść diesla; ale to szczegół, chodziło o pokazanie różnicy pomiędzy autem "sprowadzonym" i "przygotowanym" do sprzedaży.
W wyposażeniu też są niewielkie różnice, na korzyść diesla; ale to szczegół, chodziło o pokazanie różnicy pomiędzy autem "sprowadzonym" i "przygotowanym" do sprzedaży.
Niby na czym to przygotowanie do sprzedaży polegało, bo nie kumam. Bo jeden tańszy, a drugi droższy? Droższy bo złoty metalic i nie wygląda jak pralka (ten biały).:wink:
Rdza, w Volvie... Nosz kur....
Tak samo jak w Fiacie czy AR ... od 1995 r wszystkie nowe modele (pomijam 126p i podobne wynalazki) sa cynkowane. Jak ktos ma rdze ... sorki, bite i zle naprawione.
Art Erie
27-11-2012, 21:03
Niby na czym to przygotowanie do sprzedaży polegało, bo nie kumam. Bo jeden tańszy, a drugi droższy? Droższy bo złoty metalic i nie wygląda jak pralka (ten biały).:wink:
Pranie tapicerki, polerka lakieru, mycie komory silnika i Plak :mrgreen:
Całkowity koszt zleconych zabiegów kosmetycznych, to około 500zł, mina nabywcy bezcenna :-P
Wybacz, że nie mogę przedstawić bliżniaczych aut ( biały kolor podobno jest na topie), ale tak jak napisałem wyżej; to są auta które są mi znane, więc ich ilość jest ograniczona.
Klaudiusz, o dziwo nie. Rdza jest w takich miejscach że auto musiabo by być walone z kazdej mozliwej strony. A nie bylo. Bylo przodem bo mam faktury na wymiane zderzaka w serwisie Volvo. Auto zreszta bylo na Volvo zarejestrowane takze tu walow nie ma
Cos slabiutkie to STi bedzie: http://autokult.pl/2012/11/27/subaru-brz-sti-i-tylko-230-km
Co za tym idzie toyka turbo moze nie powstac skoro nie ma miejsca na turbo pod maska :/
Klaudiusz, o dziwo nie. Rdza jest w takich miejscach że auto musiabo by być walone z kazdej mozliwej strony. A nie bylo. Bylo przodem bo mam faktury na wymiane zderzaka w serwisie Volvo. Auto zreszta bylo na Volvo zarejestrowane takze tu walow nie ma
W których miejscach jest ta rdza?
Slupki od srodka, po otwarciu drzwi. I same drzwi tylne i progi.
Art Erie
27-11-2012, 23:50
Slupki od srodka, po otwarciu drzwi. I same drzwi tylne i progi.
Metalurgia i chemia Panowie się kłania. Prawdopodobnie zasiarczone blachy i to było żródłem korozji, niekoniecznie na powierzchni materiału. Ocynk, no cóż jest dobry, gdy powłoka jest nienaruszona, ale wystarczy że korozja "wyjdzie" na powierzchnię, lub uszkodzona jest warstwa ocynkowana i mamy do czynienia z przyśpieszoną korozją (szereg elektrochemiczny metali) w miejscu, w którym powłoka została naruszona.
Slupki od srodka, po otwarciu drzwi. I same drzwi tylne i progi.
Idę o zakład, że wielu egzemplarzach tego modelu korozja występuje w tych samych miejscach. Pewnie różnie rozkłada się to w czasie, ale wcześniej czy później zacznie korodować. Najczęściej są to miejsca gdzie woda dłużej się utrzymuje, bo ze względu na kształt i formę gromadzi się chociażby po porannej rosie (np. spływa z górnych partii karoserii)). A najgorzej jak samochód stoi nie "jeżdżony" przez jakiś czas. Gdy auto jest w ruchu to pęd powietrza osusza te wszystkie miejsca. Generalnie auto, które mniej jeździ, szybciej koroduje.
Rafał_Sz
28-11-2012, 11:36
W każdym BMW E39 Touring przed liftem gnije tylna klapa. Jako jedyna część karoserii z niewiadomych powodów nie była cynkowana. Nie ważne czy auto stoi w garażu, czy było bite czy nie, klapa musi gnić. :)
Ma ktoś kompletną klapę poliftową w kolorze green Oxford? :)
Rafał_Sz
28-11-2012, 11:49
No właśnie. :)
Czyzby problemy ze znalezieniem klapy w kolorze? Tak to jest jak sie ma nietypowy kolor. ;) Ja na drzwi w kolorze polowalem prawie 8 miesiecy...
Mi tam klapa nie gnije (przed liftem), za to ramka tylnej szyby w klapie...
Rafał_Sz
28-11-2012, 17:08
Mi tam klapa nie gnije (przed liftem), za to ramka tylnej szyby w klapie...Może po dzwonie ktoś wsadził poliftową? ;)
Mi tam klapa nie gnije (przed liftem), za to ramka tylnej szyby w klapie...
Na jedno wychodzi.
Może po dzwonie ktoś wsadził poliftową? ;)
Nie ma to jak optymizm :mrgreen:
velaskez
29-11-2012, 12:18
No to misie. Mechaniczne porno:
vVnM8z1nX4k&feature=player_embedded
1000Nm, 814KM, spalanie: 5,3l/100km ;)
Jako ciekawostka
Cytuję za adrenalinemotorsport z ryjbuka
ITD wykonała pierwszy przejazd jednym z nowych Fordów z fotoradarem pomiędzy Warszawą a Gliwicami... wynik: 1020 mandatów które kierowcy otrzymają niedługą pocztą.
Cytuję za adrenalinemotorsport z ryjbukaRzeź niewiniątek! :D
Art Erie
29-11-2012, 23:27
Rzeź niewiniątek! :D
Raczej próba zamknięcia budżetu RP ;)
Może po dzwonie ktoś wsadził poliftową? ;)
Kurde, tego nie brałem wogóle pod uwagę....:-)
velaskez
03-12-2012, 10:41
Kiedyś, z jakiś rok temu, pokazywałem tu Audi 80 które robiliśmy z kumplem. Od tygodnia autko jeździ.
Początki:
:mrgreen: diesel 1.6 54 KM
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img829.imageshack.us/img829/8896/zdjcie113y.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img804.imageshack.us/img804/6051/20101002001.jpg)
Było TAK źle ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img718.imageshack.us/img718/8926/dsc0936p.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img823.imageshack.us/img823/3475/20120415144905.jpg)
2.2 20V Turbo 230KM 350Nm Quattro
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/a/img51/9247/20121126150338.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/a/img580/1248/20121126150244.jpg)
Uprzedzając pytania, pali ile się wleje, profilaktycznie bak zmieniony na 100l.
Kiedyś, z jakiś rok temu, pokazywałem tu Audi 80 które robiliśmy z kumplem. Od tygodnia autko jeździ.Ile Was ta cała zabawa kosztowała?
velaskez
03-12-2012, 10:59
To uznaliśmy, że pozostawiamy słodką tajemnicą. Powiem tylko, że więcej niż 20, mniej niż 50tys. ;)
Za 100 by było tak 500-600KM, heble Porsche, mocniejsza skrzynia i inne szmery bajery. Ale...cóż. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma ;)
Rafał_Sz
03-12-2012, 13:02
profilaktycznie bak zmieniony na 100l.Ogólnie najs robota, gratuluję. Jednak nie wstawiałbym 100 litrowego zbiornika, a zastosował patent z BMW, mianowicie dwa mniejsze baki połączone cienkim wężem. Ma to kolosalne znaczenie dla rozkładu mas, bo np. 40 l benzyny będzie w takiej dużej beczce strasznie "szarpać" na zakrętach zmieniając znacznie środek ciężkości. Dwa zbiorniki zmieniają zupełnie sprawę.
Ja bym koniecznie odizolował stożek od silnika, żeby nie zaciągało gorącego powietrza.
Ale generalnie robota pierwsza klasa.
Jest tutaj ktoś kto posiada Corolle z rocznika 87-92? Albo zna kogoś kto takową posiada? :)
Dokładnie o taką mi chodzi:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://dl.dropbox.com/u/82277445/3.jpg)
Maciek najs robota z Audi, troche wysoko siedzi ale i to mozna poprawic, chyba ze chcecie zostawic WRC Edyszyn ;) Klatka homologowana czy zrobiliscie ja bo Wam sie nudzilo? ;)
Takie tam...
http://www.mototok.pl/Audi-A1-quattro-kontra-Nissan-GT-R-na-mokrym-i-kretym-torze-Dawid-i-Goliat-s2593
Rafał_Sz
04-12-2012, 09:04
Jest tutaj ktoś kto posiada Corolle z rocznika 87-92? Albo zna kogoś kto takową posiada? :)
Dokładnie o taką mi chodzi:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://dl.dropbox.com/u/82277445/3.jpg)3 lata taką miałem (1.3 12V). Co chcesz widzieć? :)
Boryszuk
04-12-2012, 11:20
(1.3 12V)
Nie wiedzialem, ze juz wtedy robili samochody elektryczne ;)
W JP robili elektryczne auta zanim wymyslili prad ;)
Rafał_Sz
04-12-2012, 11:40
No, taki wynalazek. 3 zawory na garnek. :)
Lepiej 3 zawory na garnek niz 3 cylindry na silnik ;)
Nikonozaur
04-12-2012, 12:23
Lepiej 3 zawory na garnek niz 3 cylindry na silnik ;)
A co takiego jest nie tak z takim motorkiem?
Pewnie nic ale ja nie lubie :D
Nikonozaur
04-12-2012, 12:26
Pewnie nic ale ja nie lubie :D
A miałeś z takowym przyjemność?
Rafał_Sz
04-12-2012, 12:36
A miałeś z takowym przyjemność?
Ja miałem w Lupo. To jakaś pomyłka. Jak niewyważona pralka przy wirowaniu i tydzień do setki.
Jakbym nie mial to bym pewnie lubil ;) mowie o dizlu, zeby byla jasnosc, ze ktos mi tu wyskoczy z trzema cylindrami w benzynie ;) 1.4TDI w VW Polo.
Nikonozaur
04-12-2012, 13:01
Jakbym nie mial to bym pewnie lubil ;) mowie o dizlu, zeby byla jasnosc, ze ktos mi tu wyskoczy z trzema cylindrami w benzynie ;) 1.4TDI w VW Polo.
To trzeba było od razu napisać, że chodzi o klekota, o nich słyszałem rzeczywiście sporo negatywnych opinii. Moje doświadczenia z benzynowcami są zgoła odmienne. Oczywiście nie ma może takiej kultury pracy jak czwórka, ale spokojnie daje radę. Miałem taki onegdaj w Tico i zaburtowej Hondzie 50.
Amadeusz
04-12-2012, 13:38
Miałem taki onegdaj w Tico
To świetny silniczek!
Rafał_Sz
04-12-2012, 13:40
To świetny silniczek!
Bo z Suzuki. ;)
Daawno daAwno temu mama mojej owczesnej kobialki dala jej Tico na 18stke. Pojezdzilem nim troszke... Na pierwszym przegladzie uslyszala że jeszcze nie widzieli tak dotartego silnika :mrgreen: To autko zamykalo licznik :)
Nikonozaur
04-12-2012, 14:47
Bo z Suzuki. ;)
Szczerze powiedziawszy wspomniana zaburtowa Honda miała swój odpowiednik marki Suzuki, nie wiem jednak czyja to konstrukcja. Od samochodowych silniki różnią się delikatnie pojemnością (+10 cm³) i zasilaniem - każdy cylinder ma swój gaźnik. Całkiem możliwe, że to te same motory, tyle, że w wersjach dostosowanych do bardzo ciasnego wnętrza zaburtowca. To już jednak przeszłość, aktualnie siedzi tam wtrysk. ;)
velaskez
04-12-2012, 15:11
Ogólnie najs robota, gratuluję. Jednak nie wstawiałbym 100 litrowego zbiornika, a zastosował patent z BMW, mianowicie dwa mniejsze baki połączone cienkim wężem. Ma to kolosalne znaczenie dla rozkładu mas, bo np. 40 l benzyny będzie w takiej dużej beczce strasznie "szarpać" na zakrętach zmieniając znacznie środek ciężkości. Dwa zbiorniki zmieniają zupełnie sprawę.
Zbiornik wstawiony idealnie nad tylną osią, fakt mogą być lekkie problemy ale nie przesadzajmy. Wyjdzie w praniu, to dopiero poczatek.
Ja bym koniecznie odizolował stożek od silnika, żeby nie zaciągało gorącego powietrza.
Ale generalnie robota pierwsza klasa.
Stożek będzie zupełnie inny. To jest to co tam było wsadzone (sic!) wcześniej. Tylko dowodzi fantazji polskich tunerów diesla :)
Maciek najs robota z Audi, troche wysoko siedzi ale i to mozna poprawic, chyba ze chcecie zostawic WRC Edyszyn ;) Klatka homologowana czy zrobiliscie ja bo Wam sie nudzilo? ;)
Takie tam...
http://www.mototok.pl/Audi-A1-quattro-kontra-Nissan-GT-R-na-mokrym-i-kretym-torze-Dawid-i-Goliat-s2593
Klatka homologowana. No właśnie i to jest zaleta quattro nad wszystkim co jest innego. Jedyne co przeraża w tej audicy to brak absu. I tak zaciski klocków są tej wielkości, że mieszczą się na 10mm odległości od felgi.
Póki co, zaliczyło 1 mandat. Start spod świateł i nie zauważyliśmy, że Vectra stoi za nami. Podchodzi Pan Policjant i pyta: "Panie, co tu macie 400-500KM? Mieliśmy problem, żeby was dogonić..." :mrgreen:
A tak naprawdę dużo mniej, ale quattro robi robote i daje 5,6s do setki, i ślizga wszystkimi kapciami jak tylko włączy się boost.
Druga historia, w piątek był spot pod milenijnym i przyjechał karczek Audi TT (co za babski wóz, swoją drogą), i mówi "no ja mam tu 300KM, a to, ile to kosztowało, 10tys?"
Stanęliśmy na linii, na koniec Audi 80 było 2 długości auta przed TT. I 50zł do przodu ;)
To świetny silniczek!
I do tego killował... Porsche :D
Swego czasu dość "głośno" było w sieci, gdy na jednym forum (bodajże Daewoo) ktoś opisywał jak to ścigał się spod świateł z jakimś Porsche i Tico na początku odskakuje... :-P
Za interia.pl - Oj ile ja znam takich "terenów zabudowanych" ;)
Zamieściliśmy niedawno list od Czytelnika, który na jednej z krakowskich peryferyjnych ulic został przyłapany przez patrol policji na przekroczeniu prędkości. Jechał 75 km/godz., czyli o 25 km/godz. za szybko, jako że wspomniana ulica, choć prowadzi przez niemal szczere pola, formalnie leży w terenie zabudowanym. Kierowca mandatu nie przyjął, sprawa trafiła do sądu, który podtrzymał decyzję policjantów i nałożył na "pirata drogowego" grzywnę w wyroku nakazowym. Ten nie dał jednak za wygraną i wyroku nie przyjął. Następstwem jego odmowy były dwie rozprawy przed sądem rejonowym. Z takim samym skutkiem - tyle, że zmniejszono wysokość grzywny.
Autor listu odwołał się do sądu wyższej instancji. No i okazało się, że było warto. Oto co pisze na ten temat w najnowszej korespondencji do INTERIA.PL sam zainteresowany...
"Jestem już po rozprawie apelacyjnej i, niestety, muszę zmartwić wszystkich tych, którzy życzyli mi dożywotnich ciężkich robót, odebrania na zawsze prawa jazdy, konfiskaty samochodu itp. wszystkiego najgorszego, bądź "tylko" wyzywali mnie od idiotów, kretynów etc. Sąd nie podzielił waszego zdania i choć uznał, że formalnie popełniłem wykroczenie, to po uwzględnieniu okoliczności faktycznych zamienił grzywnę na naganę.
Ale prawdziwą naganę dostała... policja - sąd "zjechał" ją za łapanki, które nie mają nic wspólnego z poprawą bezpieczeństwa na drogach, a służą tylko wyciąganiu kasy, a to, że policja sama popełnia wykroczenia podczas kontroli (i nie tylko) uznał za absolutnie niedopuszczalne. Stwierdził też, że w tym miejscu powinno się podnieść dopuszczalną prędkość do co najmniej 70 km/h, a nawet 90 km/h, przy czym stanowczo podkreślił, że moja jazda 75 km/h nie stanowiła tam żadnego zagrożenia."
Ucieszony pomyślnym zakończeniem sprawy Czytelnik kończy list uwagą, że warto walczyć o swoje racje, zwłaszcza gdy jest się przekonanym do ich słuszności. Na pewno - pod warunkiem, że ma się sporo czasu, cierpliwości i uporu.
Za interia.pl - Oj ile ja znam takich "terenów zabudowanych" ;)
Zamieściliśmy niedawno list od Czytelnika, który na jednej z krakowskich peryferyjnych ulic został przyłapany przez patrol policji na przekroczeniu prędkości. Jechał 75 km/godz., czyli o 25 km/godz. za szybko, jako że wspomniana ulica, choć prowadzi przez niemal szczere pola, formalnie leży w terenie zabudowanym. Kierowca mandatu nie przyjął, sprawa trafiła do sądu, który podtrzymał decyzję policjantów i nałożył na "pirata drogowego" grzywnę w wyroku nakazowym. Ten nie dał jednak za wygraną i wyroku nie przyjął. Następstwem jego odmowy były dwie rozprawy przed sądem rejonowym. Z takim samym skutkiem - tyle, że zmniejszono wysokość grzywny.
Autor listu odwołał się do sądu wyższej instancji. No i okazało się, że było warto. Oto co pisze na ten temat w najnowszej korespondencji do INTERIA.PL sam zainteresowany...
"Jestem już po rozprawie apelacyjnej i, niestety, muszę zmartwić wszystkich tych, którzy życzyli mi dożywotnich ciężkich robót, odebrania na zawsze prawa jazdy, konfiskaty samochodu itp. wszystkiego najgorszego, bądź "tylko" wyzywali mnie od idiotów, kretynów etc. Sąd nie podzielił waszego zdania i choć uznał, że formalnie popełniłem wykroczenie, to po uwzględnieniu okoliczności faktycznych zamienił grzywnę na naganę.
Ale prawdziwą naganę dostała... policja - sąd "zjechał" ją za łapanki, które nie mają nic wspólnego z poprawą bezpieczeństwa na drogach, a służą tylko wyciąganiu kasy, a to, że policja sama popełnia wykroczenia podczas kontroli (i nie tylko) uznał za absolutnie niedopuszczalne. Stwierdził też, że w tym miejscu powinno się podnieść dopuszczalną prędkość do co najmniej 70 km/h, a nawet 90 km/h, przy czym stanowczo podkreślił, że moja jazda 75 km/h nie stanowiła tam żadnego zagrożenia."
Ucieszony pomyślnym zakończeniem sprawy Czytelnik kończy list uwagą, że warto walczyć o swoje racje, zwłaszcza gdy jest się przekonanym do ich słuszności. Na pewno - pod warunkiem, że ma się sporo czasu, cierpliwości i uporu.
Bujda na resorach. Nawet nie będę tych bzdur komentował. Alf przestań czerpać informacje z portali, chyba, że dla własnych potrzeb. Powielanie i puszczanie w świat głupot zasłyszanych powinno być karane.;-)
Skoro wiesz coś więcej, albo znasz inną wersję, to napisz zamiast pisać bzdury.
Skoro wiesz coś więcej, albo znasz inną wersję, to napisz zamiast pisać bzdury.
Bzdurą, to jest rozpowszechnianie takich informacji jak ta, którą zamieściłeś, a nie mój komentarz do niej.
Proponuję zapoznać się jak wygląda tego rodzaju postępowanie sądowe, i czy prawo przewiduje możliwość odwoływania się w tego typu sprawach do sądu wyższej instancji niż wspomniany Sąd Rejonowy, którego decyzja jest niezaskarżalna i kończy postępowanie.
Po prostu zacytowałem info z interii w drażniącym mnie temacie.
przestań czerpać informacje z portali
To nie jest bzdura? Nikoniarze.pl to też portal, czyżbyś nie czerpał stąd wiedzy?
ALF - z ręką na sercu - informacji z faktu czy innego superaka pewnie byś tu nie zacytował?
Wiadomo, że chodziło o interie i insze onety, wiadomo, że tabloidyzują się na potęgę, a podana informacja na kilometr śmierdzi kitem i wypisz-wymaluj wygląda na twór mitycznego, redakcyjnego działu ZDW.
Czornyj, wiem, że współczesne "dziennikarstwo" zeszło na psy. Mam tego przykładów aż za wiele. Niedawno "dziennikarka" odnalazła zaginionego Orła przy nabrzeżu portowym ;) Dlatego nie było mojego komentarza, ale był temat, na który zwracam uwagę jako na problem. Tylko w najbliższej okolicy są 3 odcinki drogi, na których jest 50 w "terenie zabudowanym", na którym nie ma ani jednego zabudowania. Na dwóch z tych odcinków jest prosta droga z bdb widocznością we wszystkie strony i spokojnie można tam jechać 90. Na jednym, ze względu na 2 krzyżówki można by ograniczyć prędkość do 70. Takich odcinków jest w Polsce mnóstwo. Przeciwieństwem tego debilizmu jest podniesienie prędkości w terenie zabudowanym między 11 a 5 rano do 60. Gdyby tak zdroworozsądkowo podejść do innych ograniczeń, to jazda po naszych droga byłaby o wiele płynniejsza i przyjemniejsza bez zwiększania stopnia zagrożenia.
To nie jest bzdura? Nikoniarze.pl to też portal, czyżbyś nie czerpał stąd wiedzy?
Przykro mi, ale nie. A na pewno nie w sensie szkolno/edukacyjnym.
Nie wiem dlaczego ci przykro. Chyba dlatego, że nie masz racji. Ale skończmy to OT. EOT.
Nie wiem dlaczego ci przykro. Chyba dlatego, że nie masz racji. Ale skończmy to OT. EOT.
Zawsze jest mi przykro, gdy wyprowadzam kogoś z błędu i burzę jego "świat".;)
I nie przeszkadza mi, że na prostej, w terenie zabudowanym, gdzie nie ma zabudowań jest ograniczenie do 50. Można jechać 65km/h, na prędkościomierzu, bez konsekwencji, gdyż prędkościomierze zaniżają nieznacznie prędkość, a suszarki policyjne mają tolerancję coś ok. 15km/h. Fotoradary natomiast ustawiane są z tolerancją 15-20km/h.:wink:
Tylko po co? Nie można tak ustawić prawa, żeby nie trzeba go było łamać? Właśnie takie podejście do prawa jest jego degradacją w Polsce. Stanowienie byle jakie, przestrzeganie takoż.
Pawel Pawlak
05-12-2012, 12:04
no to może warto zastanowić się jak długi to odcinek drogi i jak podniesienie prędkości z 50km/h na 70km/h wpłynie na rzeczywiste skrócenie czasu podróży ?
To moze ograniczmy do 20 bo z 50 to 20 też sie podroz nie wydluzy.
Jezuuuu - wszystko, tylko nie kolejna dyskusja o bezpieczeństwie na drogach...
Tylko po co? Nie można tak ustawić prawa, żeby nie trzeba go było łamać?
Nie ma obowiązku łamania prawa. Każdy robi to na własną odpowiedzialność.
I niby jak "ustawić" prawo? Że zabronić zarządcy drogi ograniczać prędkość na terenie zabudowanym (od tablicy do tablicy) do prędkości jaką PoRD przewiduje w terenie zabudowanym? Zażalenia składaj u zarządcy drogi, bo to on jest władny zmienić te ograniczenia. Co Ty chcesz w tym wypadku od prawa? Że ktoś później chce te prawo egzekwować?
I ciekawostka. Jak powstają korki. Wystarczy kilkunastu kierowców. Żadne skrzyżowania, światła, ani znaki drogowe nie są potrzebne.
Suugn-p5C1M
Jezuuuu - wszystko, tylko nie kolejna dyskusja o bezpieczeństwie na drogach...
Nie bede wytykal palcami kto zaczyna... Po raz kolejny zreszta.
Pawel Pawlak
05-12-2012, 12:37
a kto zaczyna ?
Jest tutaj ktoś kto posiada Corolle z rocznika 87-92? Albo zna kogoś kto takową posiada? :)
Dokładnie o taką mi chodzi:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://dl.dropbox.com/u/82277445/3.jpg)
To jest moja corolla, rocznik 88, w sierpniu skończy 25 lat, przebieg 140 000. :)
Szukałem kogoś kto ją ma bądź miał ponieważ chce zamontować małe caraudio,
niestety nie wiedziałem jaki rozmiar głośników można wstawić na przód a
dostanie się pod półkę jest trochę trudne i wolałbym sam tego nie robić.
"rsz" mi trochę pomógł i wychodzi na to, że mogę tam wstawić maksymalnie 10cm.
Zastanawiam się nad tymi dwoma, co o nich myślicie?
http://allegro.pl/glosniki-boschmann-g-4532s-200w-nowe-i2812622969.html
http://allegro.pl/glosniki-boschmann-r-2430v-250w-nowe-i2812622935.html
Druga sprawa to radio, chciałem kupić overmaxa z norauto za 99 zł ale sporo złego
się o nim naczytałem i raczej kupie coś lepszego. Co byście polecili do 200 zł?
Trzecia sprawa to antena, mojej nie da się wyciągnąć więc chyba muszę kupić jakąś wewnętrzną, jaką?
Jak nie chcesz ingerowac w tapicerke i zakladac dystansow to przy rozmiarze 10 obijetne jakie wstawisz glosniki bo i tak grac nie beda. W ostatecznosci zobacz czy GMSy na 10mm znajdziesz. Radio w zasadzie też jakiekolwiek :) JVC kup i bedziesz zadowolony
Nikonozaur
05-12-2012, 13:08
A nie da się zamontować głośników w drzwiach?
Kurde, z rozpedu nie zauwazylem że to nie w drzwi tylko w polke ... W deske rozdzielcza jak rozumiem, tak ?
I niby jak "ustawić" prawo?
Podałem dobry przykład - nocne zwiększenie limitów prędkości. Teraz zły przykład. Na odcinku 2,5km jest ograniczenie prędkości do 40km/h. Powodem są dwa przystanki. Pytanie - po co ograniczać prędkość z 90km/h do 40 na całym odcinku, skoro niebezpieczny jest tylko odcinek 100 od i 100po przystanku? Po co ograniczać prędkość 24h na dobę, skoro z przystanku ludzie korzystają 2 razy dziennie po 5 min. Paweł pytał o długość odcinka. To nie ma znaczenia. Jeżeli takich odcinków jest dostatecznie dużo, a jest dużo, to na dłuższej trasie masz kumulację tych 5 minut, do tego narastająca frustracja i szereg innych czynników, które wpływają na płynność ruch.
D_Z_I_A_D_E_K
05-12-2012, 13:36
I nie przeszkadza mi, że na prostej, w terenie zabudowanym, gdzie nie ma zabudowań jest ograniczenie do 50. Można jechać 65km/h, na prędkościomierzu, bez konsekwencji, gdyż prędkościomierze zaniżają nieznacznie prędkość, :wink:
A nie czasem zawyżają?
To zależy nie tylko od samego licznika, ale również od wymiarów koła.
Kurde, z rozpedu nie zauwazylem że to nie w drzwi tylko w polke ... W deske rozdzielcza jak rozumiem, tak ?
Dokładnie tak, są miejsca na półce pod nogami od strony kierowcy i pasażera.
Tak to wygląda:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://dl.dropbox.com/u/82277445/r1.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://dl.dropbox.com/u/82277445/r2.jpg)
Mysle że spokojnie da sie to przerobic żeby zalozyc 13stki. Jak nie chcesz to GMSow szukaj. Tanio i w miare sensownie pod samo radio
Podałem dobry przykład - nocne zwiększenie limitów prędkości. Teraz zły przykład. Na odcinku 2,5km jest ograniczenie prędkości do 40km/h. Powodem są dwa przystanki. Pytanie - po co ograniczać prędkość z 90km/h do 40 na całym odcinku, skoro niebezpieczny jest tylko odcinek 100 od i 100po przystanku? Po co ograniczać prędkość 24h na dobę, skoro z przystanku ludzie korzystają 2 razy dziennie po 5 min. Paweł pytał o długość odcinka. To nie ma znaczenia. Jeżeli takich odcinków jest dostatecznie dużo, a jest dużo, to na dłuższej trasie masz kumulację tych 5 minut, do tego narastająca frustracja i szereg innych czynników, które wpływają na płynność ruch.
Na płynność ruchu mają wpływ przedewszystkim sami kierowcy, a nie ograniczenie prędkości, co zresztą widać na filmie, które pozwoliłem sobie zamieścić kilka postów wcześniej, jak również zbyt duża ilość samochodów (na ogół po jednej sztuce jednostki ludzkiej na pojazd) w jednostce czasu na określonym odcinku.
Ponadto cześć ludzi jedzie rano sfrustrowana tym, że musi jechać do pracy, a po południa cześć jest sfrustrowana tym, że muszą wracać do domu, a stojąc w korku mają tą wymarzona chwilę dla siebie, żeby w nosie podłubać.;-)
Nie opowiadaj bajek. Na prostym odcinku drogi krajowej czy wojewódzkiej, kierowcy mają minimalny wpływ na płynność ruchu. Jedyny ich wpływ na płynność ruchu, to prędkość. Pomijam nieprawidłowe parkowanie, bo to zjawisko na takich odcinkach dróg marginalne.
Nie opowiadaj bajek. Na prostym odcinku drogi krajowej czy wojewódzkiej, kierowcy mają minimalny wpływ na płynność ruchu. Jedyny ich wpływ na płynność ruchu, to prędkość. Pomijam nieprawidłowe parkowanie, bo to zjawisko na takich odcinkach dróg marginalne.
Nie widzę żadnej logiki w Twoim wywodzie. Może u Was tak jest. Nie wiem, nie byłem.
Tak jest w całej Polsce. Niedawno pisałem o znacznie dłuższym odcinku na Pomorzu. A na trasie, którą wtedy jechaliśmy takich odcinków było znacznie więcej. Najmniej zauważyłem ich w siedleckim, ale też się trafiały. Poza tym te wymienione przypadki są ewidentne, a takich "mniej więcej" jest ogrom. Co więcej. Będąc przewodniczącym komisji prawa i porządku publicznego, brałem udział w opiniowaniu zmian w ruchu na jednym z okolicznych odcinków drogi (na wniosek mieszkańców). Pomijając procedury trwające prawie dwa lata, ze zdziwieniem stwierdziłem, że drogowcy podejmowali decyzje odmowne "bo tak". Nie mieli żadnych podstaw do taki decyzji. Nie mieli badań natężenia ruchu, nie znali nawet lokalnych uwarunkowań, ale byli pewni swoich "racji". Dopiero po różnych interwencjach przeprowadzono takie badania i dokonano wnioskowanych zmian.
podawałem przykłady debilnych zmian wprowadzonych przez drogowców na odcinku drogi krajowej Wrocław - Jelenia Góra, gdzie obecnie na ok 40 km odcinku tej drogi są 3 (słownie trzy) miejsca do wyprzedzania. A czas przejazdu z 30 min wydłużył się niejednokrotnie do ponad 2 godzin!
Przypomnę, że nawet któryś z polityków PO przyznał (parę lat temu), że chcąc jechać trasą z utrzymaniem limitów narzuconych przez drogowców, podróż trwałaby znacznie dłużej (chyba 11 godzin zamiast 8). Po tej wypowiedzi premier zapytany przez dziennikarza, powiedział, że należy przeprowadzić szczegółową analizę oznakowania. Miało to trwać kilka miesięcy, ale do dzisiaj nie ma efektów decyzji premiera.
Jest, co prawda, od czasu do czasu, światełko w tunelu. Na otworzonej niedawno obwodnicy Jeleniej Góry postawiono całkiem rozsądnie ograniczenia prędkości. Szkoda tylko, że to przypadki jednostkowe.
ALF, nikt przy oznakowaniu dróg (zakazów, nakazów, ograniczeń), nie będzie kierował się tym, że komuś czas dotarcia do celu wydłuża się. Zarządca drogi nie stawia oznakowanie wg swojego uznania i widzimisię, a po konsultacjach z różnymi instytucjami z miejscowym samorządem włącznie.
Organ sprawujący nadzór nad zarządzaniem ruchem:
1. dokonuje oceny organizacji ruchu w zakresie:
a) zgodności z obowiązującymi przepisami,
b) bezpieczeństwa ruchu drogowego;
2. rozstrzyga w sprawach spornych dotyczących istniejącej lub projektowanej organizacji ruchu, biorąc pod uwagę interes ogólnospołeczny oraz konieczność zapewnienia ruchu tranzytowego.
Obniż wypadkowość na tych prostych odcinkach do jakiejś marginalnej wielkości, to i ograniczenia znikną.
Zgodzę się, że oznakowanie drogowe w tym kraju czasami wołają o pomstę, ale niestety, jacy kierowcy, takie oznakowanie. Bandzie frustratów na drogach nie można pozwolić na więcej niż to co jest.
Ludzie będą kierować i stosować się do PoRD tak jak większość ludzi w cywilizowanych krajach, to i organizacja ruchu będzie bardziej ludzka.
Amadeusz
06-12-2012, 00:16
Zarządca drogi nie stawia oznakowanie wg swojego uznania i widzimisię, a po konsultacjach z różnymi instytucjami z miejscowym samorządem włącznie.
Ble, ble...
Freefly, doceniam Twój realizm ale to co wyznajesz to marazm. Sam mam ochotę zakwestionować mandat na bezsensownym ograniczeniu (jeśli do tego dojdzie i starczy mi odwagi). Prawo stanowi:
1. Prędkość w zabudowanym - 50, potem 90 i najszybciej na autostradzie - 140 a to, że jakiś idiota w urzędzie postawi ograniczenie 40 bo coś tam to mnie to już nie interesuje. Sąd w normalnym kraju po zakwestionowaniu takiego "kwiatka" nakłada karę na urzędasa za niezgodność z prawem (w przypadku nieuzasadnionego ograniczenia) - przyjmujesz taką logikę?
Ble, ble...
Freefly, doceniam Twój realizm ale to co wyznajesz to marazm. Sam mam ochotę zakwestionować mandat na bezsensownym ograniczeniu (jeśli do tego dojdzie i starczy mi odwagi). Prawo stanowi:
1. Prędkość w zabudowanym - 50, potem 90 i najszybciej na autostradzie - 140 a to, że jakiś idiota w urzędzie postawi ograniczenie 40 bo coś tam to mnie to już nie interesuje. Sąd w normalnym kraju po zakwestionowaniu takiego "kwiatka" nakłada karę na urzędasa za niezgodność z prawem (w przypadku nieuzasadnionego ograniczenia) - przyjmujesz taką logikę?
Nie specjalnie interesuje mnie Twoja logika. Wybacz, ale na drodze w mojej okolicy, to ja i inni tubylcy w postaci samorządu będziemy decydować lub sugerować zarządcy drogi z jaką prędkością powinno się jeździć. Jeśli komuś to nie odpowiada niech nas zaskarży (w Strassburgu:lol:) lub omija rejon szerokim łukiem.
Jak dla mnie to można w ogóle zlikwidować wszelkie znaki drogowe i PoRD. W końcu wszyscy zaczęli by jeździć 30km/h (bezpiecznie i uważnie).
Amadeusz
06-12-2012, 01:13
Nie specjalnie interesuje mnie Twoja logika. Wybacz, ale na drodze w mojej okolicy, to ja i inni tubylcy w postaci samorządu będziemy decydować lub sugerować zarządcy drogi z jaką prędkością powinno się jeździć. Jeśli komuś to nie odpowiada niech nas zaskarży (w Strassburgu:lol:) lub omija rejon szerokim łukiem.
Jak dla mnie to można w ogóle zlikwidować wszelkie znaki drogowe i PoRD. W końcu wszyscy zaczęli by jeździć 30km/h (bezpiecznie i uważnie).
Wpisujesz się tą wypowiedzą w cały ten drogowy za przeproszeniem burdel, którego wg. Twojej logiki oczywiście nie ma :lol:
Wpisujesz się tą wypowiedzą w cały ten drogowy za przeproszeniem burdel, którego wg. Twojej logiki oczywiście nie ma :lol:
Większym problem na drodze są inni użytkownicy dróg (różnej maści frustraci i psychopaci za kierownicą), niż ograniczenia prędkości i to wszystko co nazywasz burdelem drogowym.
A co do Twojej logiki 50,90,140, to niby kto miałby decydować, że mają akurat być takie prędkości, a nie 40,70,120 lub 60,100,150?;-) i wg jakich kryteriów.
Jezuuuu - wszystko, tylko nie kolejna dyskusja o bezpieczeństwie na drogach...
Chyba sie nie udalo... :D
Chlopaki (bo dziewczyn to tu nie widac) moge sie zalozyc, ze nigdy nie dojdziecie do porozumienia w sprawie bezpieczenstwa na drogach, wiec moze zostanmy przy samych samochodach ;)
problem na drodze są inni użytkownicy dróg (różnej maści frustraci i psychopaci za kierownicą)
rAmen
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.