Zobacz pełną wersję : Wątek motoryzacyjny, wybór auta, części, pogaduchy o motoryzacji itp.
Z czystej ciekawości czy takie opony dadzą sobie radę w górach ?
Edit: zimą oczywiście ...
To chyba wszystko zależny czego się oczekuje
Z całorocznymi oponami jest jak z portretem.
Zoomem też można robić portret ale jaki rezultat osiągniesz...
Stałka byłaby lepsza ale nie bez znaczenia jest kto będzie za aparatem/kółkiem.
Wybór zimówek oraz letnich jest na pewno bezpieczniejszy i skuteczniejszy, jednak jak ktoś nie jeździ szybko i raczej po mieście całoroczne mu wystarczą.
Z czystej ciekawości czy takie opony dadzą sobie radę w górach ?
Edit: zimą oczywiście ...
Auta, tych co mieli nadzieję, do dzisiaj są na parkingu policyjnym ;)
parę postów wyżej napisałem, że nawet nie wszystkie zimówki dają radę, a co dopiero całoroczne :D
Dodatkowym plusem jest brak konieczności płacenia dwa razy w roku panu Ryśkowi Wulkanizatorowi za przywilej oglądania jego włochatego zadka który z uporem godnym lepszej sprawy próbuje wydostać się na wolność.
Bzdura...i tak musisz zajechać wyważać koła. Dobre opony zimowe również w ciepły (np +7) grudniowy dzień będą sprawowały się dobrze.
Wybór zimówek oraz letnich jest na pewno bezpieczniejszy i skuteczniejszy, jednak jak ktoś nie jeździ szybko i raczej po mieście całoroczne mu wystarczą.
Dokładnie. A jak jesteśmy przy analogiach:) z całorocznymi jest trochę jak z automatem, mało kto jeździł a niemal wszyscy mają na jego temat wyrobione zdanie:)
Bzdura...i tak musisz zajechać wyważać koła.
Koła trzeba wyważać zwykle raz, dwa po założeniu. Jak już opona się ułoży to z reguły nic nie trzeba ruszać. Ostatnio ściągałem koło niecały rok temu jak złapałem gumę, ponad półtora bez wyważania. Nie wiem, może mam niesamowite szczęście. Z drugiej strony jak się wymienia opony dwa razy do roku, to pewnie jest jak piszesz;)
velaskez
29-10-2010, 22:05
Dokładnie. A jak jesteśmy przy analogiach:) z całorocznymi jest trochę jak z automatem, mało kto jeździł a niemal wszyscy mają na jego temat wyrobione zdanie:)
Kto tak uważa ten nie jeździł z DSG :twisted:
Kto tak uważa ten nie jeździł z DSG :twisted:
Do-kła-dnie.
DSG to wynalazek na skalę - żeby nie przesadzić - pięknych blondynek z dużymi oczami!
Rafał_Sz
29-10-2010, 22:30
Kto tak uważa ten nie jeździł z DSG :twisted:
Albo adaptacyjnym steptronikiem. :D
de Fresz
29-10-2010, 23:32
Kto tak uważa ten nie jeździł z DSG :twisted:
Ino z formalno-konstrukcyjnego punktu widzenia, DSG to nie automat ;-)
A nie lepiej mieć kilka samochodów z różnymi rodzajami ogumienia na warunki pogodowe?
Tak byłoby najwygodniej.. Bez przekładania, kombinowania.
W tej chwili właśnie tak mam...na 520 są zimy, na 540 lato ;) Ale u nas teraz jednego dnia jest +15 drugiego -5 :D
Dokładnie. A jak jesteśmy przy analogiach z całorocznymi jest trochę jak z automatem, mało kto jeździł a niemal wszyscy mają na jego temat wyrobione zdanie
Jeździłem jeden sezon na całorocznych bo nie miałem na zimówki...nigdy więcej wojny! Automatem też jeździłem :D
velaskez
30-10-2010, 00:58
Ino z formalno-konstrukcyjnego punktu widzenia, DSG to nie automat ;-)
To co to jest? Manualna dwusprzęgłowa skrzynia z funkcją automatu?
Rafał_Sz
30-10-2010, 07:21
To co to jest? Manualna dwusprzęgłowa skrzynia z funkcją automatu?
W sumie tak.
de Fresz
30-10-2010, 09:20
To co to jest? Manualna dwusprzęgłowa skrzynia...
...sterowana automatycznie. Niby szczególik, a znaczenie inne ;-)
A nie lepiej mieć kilka samochodów z różnymi rodzajami ogumienia na warunki pogodowe?
Tak byłoby najwygodniej.. Bez przekładania, kombinowania.
cholera, dotarło do mnie że teraz też tak mam :-)
W Subaru mam letnie, w miśku już zimówki :-)
hey :)
czy ktoś z zmotoryzowanych wybiera się na http://www.tvnturbo.pl/casting ? Pytam z czystej ciekawości :P
Jak bym miał tylko swój samochód to bym się wybrał
Jak co roku znów w okresie wszystkich świętych wzmożona ilość nachlanych kierowców... Masakra...
Widzę tylko jedno wyjście, szkoda, że nie realne. Chciałeś gnoju zabić kogoś na drodze? No to zabijemy ciebie i kulka w łeb.
A ja miałbym inny pomysł. Złapani na podwójnym gazie do zakładu zamkniętego leczyć z alkoholizmu. Wystarczą 2-3 tygodnie. Teraz oprócz więzień, przepełnione byłyby zakłady psychiatryczne i ośrodki leczenia uzależnień.. Ale myślę, że tylko na początku. Takie rzeczy powinny iść z automatu, bez rozpraw, bez badań itd.. na drugi raz się zastanowi. Psycholodzy też mogliby na tym wyjść dobrze, bo wystarczyłoby zrobić specjalizację w leczeniu uzależnień.. 3 tygodnie w zakładzie psychiatrycznym to męka dla zdrowego psychicznie człowieka.
A ja miałbym inny pomysł. Złapani na podwójnym gazie do zakładu zamkniętego leczyć z alkoholizmu. Wystarczą 2-3 tygodnie. Teraz oprócz więzień, przepełnione byłyby zakłady psychiatryczne i ośrodki leczenia uzależnień.. Ale myślę, że tylko na początku. Takie rzeczy powinny iść z automatu, bez rozpraw, bez badań itd.. na drugi raz się zastanowi. Psycholodzy też mogliby na tym wyjść dobrze, bo wystarczyłoby zrobić specjalizację w leczeniu uzależnień.. 3 tygodnie w zakładzie psychiatrycznym to męka dla zdrowego psychicznie człowieka.
Ci co jeżdżą po pijaku niekoniecznie muszą być alkoholikami. Dlaczego mielibyśmy łożyć na takich? Kulka w łeb i wszyscy zadowoleni.
...Kulka w łeb i wszyscy zadowoleni.
Mam nadzieję, że nie wszyscy.
Ci co jeżdżą po pijaku niekoniecznie muszą być alkoholikami. Dlaczego mielibyśmy łożyć na takich? Kulka w łeb i wszyscy zadowoleni.
A dlaczego mamy zabijać ludzi teoretycznie chorych, zamiast zabijać kryminalistów? Kryminaliści miesięcznie kosztują dużo, a jak wyjdzie to dalej żyje po swojemu. Im kulkę w łeb powinno się dawać.
Teoretycznie, bo niektórzy są chorzy na alkoholizm, a inni na pustość w głowie.
Podwójny gaz? 3 tygodnie w psychiatryku. Jeszcze raz pojedzie, to jeszcze raz. Z automatu, bez żadnego badania czy człowiek jest chory czy też nie. A i psycholodzy do spraw uzależnień mieliby co robić.
A dlaczego mamy zabijać ludzi teoretycznie chorych, zamiast zabijać kryminalistów?
Dla mnie kierowca który jedzie pijany to kryminalista. Skąd to przeświadczenie, ze po pijaku jeżdżą tylko alkoholicy?
Skąd to przeświadczenie, ze po pijaku jeżdżą tylko alkoholicy?
Przecież nie napisałem, że tak jest. Jednak ktoś, kto nie potrafi nie pić pomimo świadomości, że musi jechać, ma skłonności do nałogu wg mnie.
Kryminalistą nie jest.. ale jest potencjalnym zabójcą...
Troszkę wam się chyba pomyliły wątki, fora, systemy wartości moralnych, etyczne, prawne i penitencjarne. Nie wdając się w czcze dyskusje ograniczę się do przypomnienia, że w tym wątku rozmawiamy o motoryzacji.
W temacie moto: jakie amorki lepsze? Gazowe czy olejowe?
Dodam, ze do renault kangoo osobowy, jeżdżony głownie tylko z kierowcą.
Pytam Was jako ogólnie związanych z motoryzacją. Ja i inni kangurowicze wolimy gazowe.
olejowe gdzieś dostaniesz jeszcze? :P
teraz są chyba tzw. Olejowo-gazowe. Jak się rozgrzeją to lepiej pracują :) Ogólnie z tego co wiem to gazowe są sztywniejsze od olejowych.
velaskez
01-11-2010, 21:44
Nie ma amortyzatorów wyłącznie gazowych do samochodów...w rowerach, tak - ale nie w samochodach.
Teraz kupisz olejowo-gazowe, gaz powoduje, że olej się mniej pieni, przez co tłumienie jest lepsze.
Jednak ogarniacie temat ;P
Olejowo-gazowe KAYABA nabędę.
Do bumier stosuję tylko Bilsteiny.
ja też miałem Bilsteiny... co prawda nie B6 czy B8, ale B4 - przód super się sprawował, ale tył masakra - po pół roku się wysypały. I nie tylko mi, kilkunastu kolegom z klubu również :D Zaczęły tak napie*dalać, że mała bania... do tego zgubiłem kartę gwarancyjną, i tyle z tego było :D
Kayaba mogę polecić, nieźle się spisywały w drugim aucie. W Astrze obecnie mam MTS Technik i też jest elegancko ;)
Pytanie z innej beczki:
Honda civic VII generacji, 1.4 beznzyna. (po lifcie, 2005r)
Mój przyszły teść napalony jest na to auto - a ja mam mieszane uczucia...
Pytanie kieruję do ew. posiadaczy, nie interesują mnie opinie "a kolega kolegi miał kolegę i jego szwagier miał kumpla co miał takie auto";)
Model jest kontrowersyjny (taki mniejszy van;)) jak na civica i trochę chyba emerycki - ale nie w tym rzecz.
Pytam o (rzeczywiste) spalanie, dynamikę silnika - bo opinie w sieci najróżniejsze widzę. Od słabych po całkiem przyzwoite.
Wiadomo, że w tej wersji to zwykły dupowóz będzie, ale i one, jak wiadomo, są gorsze i lepsze;)
Ogólnie słabe i silne strony - jak ktoś zna, to niech pisze smiało.
ja też miałem Bilsteiny... co prawda nie B6 czy B8, ale B4 - przód super się sprawował, ale tył masakra - po pół roku się wysypały.
Ja właśnie mam na tyle, od 5 lat bez problemu. A tył szczególnie ważny ze względu na napęd. :)
Rafał_Sz
03-11-2010, 13:15
Nie ma amortyzatorów wyłącznie gazowych do samochodów...w rowerach, tak - ale nie w samochodach.
Teraz kupisz olejowo-gazowe, gaz powoduje, że olej się mniej pieni, przez co tłumienie jest lepsze.
Jesteś w błędzie. Mam gazowe w busie (standardowe nie wytrzymywały) i gazowe w bi-em-dablju. Amortyzatory tzw. gazowo-olejowe charakteryzują się tym, że olej pracuje w atmosferze azotu i się mniej pieni. Z typowymi "gazówkami" ma to niewiele wspólnego.
Ja właśnie mam na tyle, od 5 lat bez problemu. A tył szczególnie ważny ze względu na napęd. :)
Też mam Bilsteiny w wiadomym (;)) autku. Oryginalnie zamontowany był Sachs.
Jest jeszcze ciekawy wynalazek Monroe - sensatrack. Amortyzator olejowo-gazowy, który przy małych skokach jest dość miękki (komfortowa jazda) a po przekroczeniu określonego skoku wzrasta ciśnienie i twardnieją, uzyskując charakterystykę zbliżoną do gazowych. Miałem w kilku autach i do codziennej jazdy - idealne rozwiązanie.
Miałem w kilku autach i do codziennej jazdy - idealne rozwiązanie.
Ja w codziennej statecznej jeździe podwijam często opony, więc chyba się nie sprawdzi. ;)
Mówiąc o codziennej jeździe, mam na myśli miasto/torowiska i inne doły w asfalcie, które w połączeniu z twardym, gazowym tłumieniem usuwają skutecznie plomby z zębów. Jednocześnie miękkie zawieszenie, choć komfortowe, skutecznie potrafi usunąć, w razie nagłego winkla czy hamulca, auto z drogi. Pierwsze sensatracki miałem na początku 90 lat w 180 konnym saabie w zestawie z twardszymi sprężynami i naprawdę nie ograniczały specjalnie jego właściwości jezdnych.
Auto z prawdziwie sportowym zawieszeniem i takim też fotelem miałem tylko raz i po 2-3 tygodniach jazdy po Warszawie miałem dość :)
Jesteś w błędzie. Mam gazowe w busie (standardowe nie wytrzymywały) i gazowe w bi-em-dablju. Amortyzatory tzw. gazowo-olejowe charakteryzują się tym, że olej pracuje w atmosferze azotu i się mniej pieni. Z typowymi "gazówkami" ma to niewiele wspólnego.
Też mam Bilsteiny w wiadomym (;)) autku. Oryginalnie zamontowany był Sachs.
A co to za małego małego busika masz, że sam gaz go utrzymuje? Chyba, że masz zawieszenie pneumatyczne?
Sachs, Kayaba, Bilstein bardzo fajne amorki świetnie się spisują :)
Rafał_Sz
04-11-2010, 14:02
A co to za małego małego busika masz, że sam gaz go utrzymuje? Chyba, że masz zawieszenie pneumatyczne?
Sachs, Kayaba, Bilstein bardzo fajne amorki świetnie się spisują :)
No busik jest "malutki". To Citroen Jumper MAXI, tzw. "18" czyli "ładuj ile wlezie". :razz:
KYB i Monroe olejowe po pewnym czasie rozrywało (nie ma lekko ;) ). Dopiero gazówka Sachs dała radę.
O taka jak tu http://www.sklepzczesciami.pl/pr/170875,16762,854,0032,2 tylko dla wersji ze wzmocnionym zawieszeniem (16 cali).
ale to też jest gazowo olejowy, popularnie zwany gazówką :) No jakby sachs nie dał rady to już nic ino rurę wstawić :D o monroe ostatnio nie słychać dobrych opinii...
No busik jest "malutki". To Citroen Jumper MAXI, tzw. "18" czyli "ładuj ile wlezie". :razz:
KYB i Monroe olejowe po pewnym czasie rozrywało (nie ma lekko ;) ). Dopiero gazówka Sachs dała radę.
O taka jak tu http://www.sklepzczesciami.pl/pr/170875,16762,854,0032,2 tylko dla wersji ze wzmocnionym zawieszeniem (16 cali).
hehe, też mam Ducato i Jumpera w wersjach MAXI ładuj ile wlezie, i też na 16stkach :) ale nawet nie wiem jakie tam siedzą amorki, bo od zakupu jeszcze nie ma potrzeby wymiany. W poprzednim Boxerze były Kayaby, śmigały przez 2 lata na dużym obciążeniu i dawały sobie świetnie radę.
Mówiąc o codziennej jeździe, mam na myśli miasto/torowiska i inne doły w asfalcie, które w połączeniu z twardym, gazowym tłumieniem usuwają skutecznie plomby z zębów.
hahahaha :D i Ty mówisz, że na sportowym zawiasie jeździłeś? :D
hahahaha :D i Ty mówisz, że na sportowym zawiasie jeździłeś? :D
Możesz rozwinąć?
A co myślicie o Hondzie Civivc VI gen. 3 lub 5 drzwi...silnik 1.4 LPG, rocznik 95,96... na nowsze raczej kasy nie będzie...
Ktoś użytkuje? jak awaryjność, spalanie? (wyczytałem gdzieś, że 8-10l gazu)
A co myślicie o Hondzie Civivc VI gen. 3 lub 5 drzwi...silnik 1.4 LPG, rocznik 95,96... na nowsze raczej kasy nie będzie...
Ktoś użytkuje? jak awaryjność, spalanie? (wyczytałem gdzieś, że 8-10l gazu)
Ja użytkuję Civica 6 gen.
Wal na pw pytania :) Jedynie o gazie nie pogadamy bo nie mam.
Możesz rozwinąć?
dziwię się, że jeździłeś kiedys na sportowym zawiasie, i mówisz, że na SERYJNYM potrafią wypaść plomby. To ja nie wiem czym Ty jeździłeś...
dziwię się, że jeździłeś kiedys na sportowym zawiasie, i mówisz, że na SERYJNYM potrafią wypaść plomby. To ja nie wiem czym Ty jeździłeś...
W którym miejscu pisałem o seryjnym zawieszeniu? Podawałem przecież przykład zakładania gazowych amortyzatorów do jazdy na co dzień - być może coś się ostatnio zmieniło, ale kiedyś nie było seryjnie montowanych gazowych amortyzatorów, chyba że w systemach z ich sterowaniem, ale to inna para kaloszy.
Jeszcze kilka lat tamu nie było "cywilnych" gazowych amortyzatorów, tylko gazowo-olejowe. Być może to się zmieniło.
Już nie mogę edytować, więc dopiszę - nie istnieją czysto gazowe amortyzatory. Terminologia podziału na gazowo-olejowe i gazowe wynika bardziej ze stosunku udziału ciśnienia gazu w całym tłumieniu i jest umowna. W przypadku modeli sportowych jest on bardzo duży, amortyzator przy normalnej jeździe prawie się nie ugina, powodując wysoką twardość zawieszenia. Gazowo-olejowe są jedynie wspomagane gazem i choć są sztywniejsze od olejowych, nadal nadają się do codziennej jazdy (teraz chyba większość jest już gazowo-olejowa).
dziwię się, że jeździłeś kiedys na sportowym zawiasie, i mówisz, że na SERYJNYM potrafią wypaść plomby. To ja nie wiem czym Ty jeździłeś...
ja kiedys mialem okazje jezdzic taka renowka 19 - zawieszenie seryjne, plomby lecialy jak liscie klonu z drzew pare dni temu :D
Rafał_Sz
06-12-2010, 19:03
Do posiadaczy ropniaków: Próbował ktoś z was stosować inne świece żarowe niż seryjne (szybko nagrzewające)? I jakie są wasze patenty na odpalanie diesli w bardzo niskiej temperaturze i przy polskim paliwie?
Do posiadaczy ropniaków: Próbował ktoś z was stosować inne świece żarowe niż seryjne (szybko nagrzewające)? I jakie są wasze patenty na odpalanie diesli w bardzo niskiej temperaturze i przy polskim paliwie?
Ja mam standardowe świece, leje tylko zimą dodatek do ON.
W tamtym roku się sprawdzało, palił za każdym razem a bywało bardzo zimno. Co do samego tankowania to zwykle leję na dużych stacjach typu Shell, Orlen, i tych sprawdzonych.
Najbardziej lubię V-powera, jest trochę drożej ale MZ warto.
Nie ma jedynego, skutecznego patentu. Kluczem do bezproblemowego rozruchu jest kilka aspektów o które trzeba zadbać przed sezonem:
- sprawny akumulator i zadbana elektryka (kable, alternator, rozrusznik)
- jeśli zaskoczą nas duże mrozy praktycznie z dnia na dzień jak w tym roku a mamy w baku jeszcze paliwo letnie/przejściowe dolać dodatku do paliwa,
- wymiana filterka paliwa , uszkodzonych świec (wkładam Beru - nie wiem czy stosuje je producent ale są ponoć świetne)
- nie tankowanie na dziwacznych stacjach i na Shellu :D Leję na Statoilu, BP, Orlenie i problemów z ropą i zamarzniętą wodą nie miałem.
- nie tankowanie na dziwacznych stacjach i na Shellu :D Leję na Statoilu, BP, Orlenie i problemów z ropą i zamarzniętą wodą nie miałem.
Jest dokładnie tak jak piszesz, a co do Shella i V-powera to spróbuj, według mnie auto jeździ trochę lepiej :)
Na małych silniczka różnica jest, mała, ale jest...na dużych nie widzę, BMW do swoich V8 zalecało 95.
Jest dokładnie tak jak piszesz, a co do Shella i V-powera to spróbuj, według mnie auto jeździ trochę lepiej :)
No przyznam, że tego gatunku nie próbowałem. Kiedyś jedynie do małego benzynowego silniczka 1.1 - różnicy nie widziałem. Do mojego starego klekota pewnikiem nie będzie żadnej różnicy, przepala wszystko co mu się wleje a cena o ok 20% przy moich przebiegach może porazić ;)
Mi łatwiej zobaczyć różnicę w jakości paliwa in minus, niż in plus.
Do dCi lejemy tylko ON BP, ON BP Ultimate lub Shell V-power diesel. Wtryski wrażliwe i drogie.
Do benzynówki BP 95, czasem V-power, czasem BP ultimate.
Michał Jędrak
06-12-2010, 22:05
Pamiętajcie o podstawowej zasadzie, że paliwo o wyższej liczbie oktanowej nie służy do tego, żeby z samochodu zrobić strzałę, nie daje więcej samo z siebie i nie jest lepsze od Pb95, tylko po prostu inne. A o co chodzi?
Mianowicie w silniku benzynowym tłok spręża mieszankę paliwa z powietrzem i w momencie największego ściśnięcia tej mieszanki (a dokładnie to odrobinę wcześniej) wpada iskra i wszystko zapala. Proste... Jednak czasami silniki mają tak dużą kompresję, że mieszanka sama się zapala w momencie gdy jest sprężana, bez udziału iskry. Tak jak w dieslu. Gdy takie coś następuje to silnik mocno dostaje 'po tyłku' i nawet może czasami tłok się bokiem silnika uwolnić na świat, lecz najczęściej po prostu łamie się korbowód. Jest to spalanie detonacyjne. Benzyna Pb98 jest po prostu mniej 'samozapalna' od Pb95 i dlatego nie powoduje spalania detonacyjnego. Trzeba ją stosować w silnikach wysilonych, czyli mała pojemność i duża moc. Jeśli masz silnik o dużej pojemności i 'normalnej' mocy to nalanie Pb98 czy Pb345 :-) nic nie zmieni. Samochody z rynku amerykańskiego chodzą często na Pb89, więc już wlewanie Pb95 jest luksusem.
Reasumując, jeśli masz jakiś mały silnik np. 1.8L i 240KM, to jest to silnik wysilony i lej Pb98. Jeśli masz jakiś większy silnik, np. 5.7L i 350KM, to nie jest on wysilony i lej cokolwiek, bo nie będzie różnicy.
O paliwach do diesli się nie wypowiem bo nie rozumiem idei posiadania diesla (zwłaszcza współczesnego), więc się na nim nie znam :-)
O paliwach do diesli się nie wypowiem bo nie rozumiem idei posiadania diesla (zwłaszcza współczesnego), więc się na nim nie znam :-)
A brałeś pod uwagę koszt paliwa. Ja mam klekota o mocy 150kM, pali to na trasie praca - dom 6,3-6,5l. Taka sama benzyna poniżej 8 nie zejdzie, nie ma szans. Przy moich przebiegach rzędu 130km dziennie (tylko do pracy) daje to sporą różnicę w cenie paliwka. Nawet jeśli padnie turbina czy wtryski.
Teraz jeżdżę do roboty pożyczoną octawią 1,6 na gazie, i pali mi powyżej 10, i jeszcze paliwo na odpalanie za każdym razem bierze :) Taki nowoczesny bezobsługowy automat co się sam przełącza.
To coś kiepsko...moja 520 ma 150 koników i w trasie pali 9 gazu, złożę się, że wyjdzie taniej niż klekot :D
Michał Jędrak
07-12-2010, 01:59
A brałeś pod uwagę koszt paliwa.
A brałem pd uwagę. Na miasto wystarczy jakaś Honda Civic za niecałe 3tys. i masz super brykę w benzynie. Pali mało i kosztuje mało, w sam raz na miasto. W dodatku ekologicznie, bo ekologia to właśnie kupno starego samochodu a nie kupno nowego, na którego produkcję zużyto energię przeliczalną na parę hektarów lasu. Patrz:
Kupujesz jakąś Hondzinę za 3000zł.
- doprowadzenie do stanu bdb to jakieś 1000zł
- pali sobie, załóżmy 6L benzyny
- nie musisz płacić AC
- nie musisz jeździć na obowiązkowe przeglądy ($$$)
- łatwa i tania w naprawie
- ja przytrzesz ją o betonowy śmietnik czy słupek to nie płaczesz
- co zatankujesz to przepali i nawet się nie zająknie
- załóżmy, że rocznie wydasz 10,000zł na paliwo bo dużo jeździsz.
A teraz jakiś nowoczesny miejski klekot za 30,000tys.
- nie płacisz za doprowadzenie do stanu bdb
- pali sobie 6L ropy
- kupujesz AC bo się boisz. Załóżmy +700zł
- jeździsz do ASO na przeglądy, załóżmy +1000zł rocznie.
- droga w naprawie, ale załóżmy, że się nic nie dzieje
- stresujesz się podczas jazdy i parkowania bo fura nowa
- robisz w portki po każdym zatankowaniu i pytasz się co pójdzie. Jakiś filtr? Common rail? Jakieś wtryski? Komputer się zwiesi?
- załóżmy, że rocznie wydasz 8,000zł bo super oszczędny.
Bilans jest prosty, bo po roku koszt Hondziny to minimum 14,000zł a koszt jakiegoś super diesla to minimum 39,000zł. Poza tym stary samochód już zbyt mocno wartości nie straci, a taki nowy to leci na pysk...
Więc właśnie oszczędnie jest kupić sobie jakąś benzynkę na miasto i się nie stresować, a nadwyżkę kasy przeznaczyć na jakąś benzynkę do zabawy i dawania radości.
No ale ludzie wolą kupić w salonie (kuszeni super technologią i super spalaniem) a potem popychają jeden kredyt drugim kredytem :-)
Na małych silniczka różnica jest, mała, ale jest...na dużych nie widzę, BMW do swoich V8 zalecało 95.
Dlatego w USA benzyny powyżej 91 oktanów na stacjach nie ma. Tzw. "regular" jest najtańsza i ma 87 oktanów.
Duże liczby oktanowe są dla małych wysilonych "silniczków"
To coś kiepsko...moja 520 ma 150 koników i w trasie pali 9 gazu, złożę się, że wyjdzie taniej niż klekot :D
Ja nie lubię gazu, miałem 3 razy i być może ktoś coś źle zrobił, ale za każdym razem to był koszmar.
Dodatkowo wkurza mnie tankowanie co 300km:)
No ale ludzie wolą kupić w salonie (kuszeni super technologią i super spalaniem) a potem popychają jeden kredyt drugim kredytem
Ja też nie jestem zwolennikiem kupowania nowych aut, ale przed takimi złomami za 3 tysiące to wręcz uciekam. Miałem wiele starych aut i niestety tak różowo jak piszesz nie było:).
Najmniej awaryjne było stare Volvo 340, ale brakowało tam podstawowego wyposażenia a silnik o mocy 68kM był zdecydowanie za słaby:)
andrzej_suse10
07-12-2010, 08:37
Dlatego w USA benzyny powyżej 91 oktanów na stacjach nie ma. Tzw. "regular" jest najtańsza i ma 87 oktanów.
Duże liczby oktanowe są dla małych wysilonych "silniczków"
Benzyny w USA to dokładnie to samo co u nas.
Standard oznaczeń jest nieco inny.
http://pts3800.republika.pl/page66517268949fd48230cca9.html
Ciut niżej są praktyczne metody przeliczania
Benzyny w USA to dokładnie to samo co u nas.
Standard oznaczeń jest nieco inny.
http://pts3800.republika.pl/page66517268949fd48230cca9.html
Ciut niżej są praktyczne metody przeliczania
Ha, człowiek tankował i nawet nie był świadomy.
Ale znajomy amerykaniec będąc w Europie tez się dziwił, że paliwo ma wyższe liczby oktanowe.:-D
Ja nie lubię gazu, miałem 3 razy i być może ktoś coś źle zrobił, ale za każdym razem to był koszmar.
Dodatkowo wkurza mnie tankowanie co 300km:)
Ta bunia jest 4 autem na gaz, z żadnym nie miałem najmniejszego problemu. Zbiornik mam 50l (w kole), więc nad morze dojadę na zbiorniku. :D
Ech - miałem już sporo aut, używane i nowe z salonu, z przebiegiem małym i dużym, z gazem i bez gazu... I dlaczegoś qrv mniej paliły i nie psuły się te nówki (nawet - o dziwo - diesle), a zawsze upierdliwie psuły się te starsze, zagazowane i z większymi przebiegami, paląc przy tym jak smoki i jakoś za cholerę nie chcąc być takim niedrogim perpetuum mobile, o jakich była tutaj mowa. Wygląda mi to na jakąś cholerną złośliwość rzeczy martwych wymierzoną konkretnie w moją osobę.
Ja już rok na gazie się bujam i szczerze mówiąc zero problemów. Auto nie nowe (99r) , silnik 4.7 v8, spalanie o 20 proc większe niż na benie. Wszystko chodzi jak należy. Może Czornyj klątwa gazownika na Tobie ciąży :) Ja zawsze mówię, że wszystko zależy od instalatora, tak jak w każdej profesji zresztą.
Rafał_Sz
07-12-2010, 14:17
Ja już rok na gazie się bujam i szczerze mówiąc zero problemów. Auto nie nowe (99r) , silnik 4.7 v8, spalanie o 20 proc większe niż na benie. Wszystko chodzi jak należy. Może Czornyj klątwa gazownika na Tobie ciąży :) Ja zawsze mówię, że wszystko zależy od instalatora, tak jak w każdej profesji zresztą.
Jeep?
No to ja też jakiś szaleniec jestem. Kupiłem samochód nowy, z salonu, kolejny z resztą... Nowoczesny, ekonomiczny, dwulitrowy klekot. I jakoś się popsuć nie chce... I mimo, że automat, który przecież (wg opinii obiegających fora internetowa) nie ma prawa się nie popsuć. A nawet jak się popsuje, to mam gwarancję. Taką na 5 lat (tak wiem, krejzol jestem - wykupiłem dodatkową polisę - gwarancję mobilności). Jak coś się stanie, to niech się inni martwią. AC też mam. Jak komuś w bagażniku zagarażuję, to też się nie martwię specjalnie. W ogóle się nie martwię o nic. Tankuję, jadę nowym pachnącym autem, o którym wiem wszystko. Tylko teraz, jak ta zima dołożyła, trochę mi spalanie średnie skoczyło. Na 6,8... Wszystko ma swoje plusy dodanie i plusy ujemne... A że muszę ratę spłacać? No cóż, coś za coś.
Ja zaszalałem w drugą stronę, tzn. zamiast z salonu, kupiłem przed miesiącem dziesięcioletniego Forestera. Idealny jak na obecną zimę.
Wreszcie bezstresowo wjeżdżam w rozmaite zaspy, na omijane przez innych, zawalone śniegiem miejsca parkingowe itp :)
W czasie ostatnich mroźnych i śnieżnych dni spalił co prawda 15 benzyny po mieście, ale cóż, coś za coś. W każdym razie gazować go na razie nie planuję.
Ech -
Masz pod ręką fajny warsztacik gazowniczy (w Niepołomicach)...i pewnie nie korzystałeś? ;)
Ech - miałem już sporo aut, używane i nowe z salonu, z przebiegiem małym i dużym, z gazem i bez gazu... I dlaczegoś qrv mniej paliły i nie psuły się te nówki (nawet - o dziwo - diesle), a zawsze upierdliwie psuły się te starsze, zagazowane i z większymi przebiegami, paląc przy tym jak smoki i jakoś za cholerę nie chcąc być takim niedrogim perpetuum mobile, o jakich była tutaj mowa. Wygląda mi to na jakąś cholerną złośliwość rzeczy martwych wymierzoną konkretnie w moją osobę.
Podpisuję się pod tym a miałem ponad 20 aut.
Teraz wybrałem złoty środek - jeśli ktoś ze znajomych kupuje nowe, potencjalnie ciekawe dla mnie auto, co jakiś czas przypominam mu, że jak będzie sprzedawał, to niech da znać. Można w ten sposób kupić pewne auto za rozsądne pieniądze.
Masz pod ręką fajny warsztacik gazowniczy (w Niepołomicach)...i pewnie nie korzystałeś? ;)
Jak to mówią - mądry Polak po szkodzie. Jak zaczęły się problemy, to drogą prób i błędów doszedłem, który gazorek zna się na rzeczy. Problem polega na tym, że oni nie mają tego napisanego na czole - a wtykają gówniane instalacje, montują je z gracją drwala i do tego w silnikach, do których wogóle się one nie nadają. Trzeba mieć albo cholerne szczęście, albo znać się na tym lepiej niż gaziarze.
U mnie i tak chodziła jako-tako, choć ponoć instalka była gówniana i fatalnie założona. Ciągle padały świece, wiązki, cewka, pękały węże doprowadzające wodę, a na samym początku arcydebilnie założony filtr, który tłukł o chłodnicę puścił na o-ringu i o mało mnie nie zagazował. A kiedy przyjechałem poskarżyć się, że śmierdzi gazem, zrobili "próbę szczelności" i powiedzieli że wszystko jest idealo. Gdybym sam nie znalazł rozszczelnienia i nie pokazał kretynom o co kaman, to w końcu pewnie mój silnik znalazłby się na orbicie okołoziemskiej. O wiecznie świecącej kontrolce sondy lambda nie wspominam, ten detal zignorowałem od samego początku.
Wśród znajomych jeden założył gazorek w Honi Civic i po 160kkm praktycznie było po silniku. Drugi odebrał Volvo V40 po zainstalowaniu i na drugi dzień było zrąbane tak, że pierwszy raz w życiu widziałem czarny dym sączący się z kratek nawiewu w kabinie. Trzeci ma wręcz fabryczną instalację gazową w nowym Combo i też są z nią pańskie jaja...
To coś kiepsko...moja 520 ma 150 koników i w trasie pali 9 gazu, złożę się, że wyjdzie taniej niż klekot :D
9l przy twoim stylu jazdy, jakbym cię nie znał to bym uwierzył ;)
Co do gazów to ja zawsze miałem takie numery jak opisywał czornyj, stukało pukało, pierdziało i nie jechało :)
mishieck
07-12-2010, 20:49
To ja tez jakiś dziwny jestem. 45k na gazie i nic poza zwykłymi kosztami eksploatacji.
9l przy twoim stylu jazdy, jakbym cię nie znał to bym uwierzył ;)
Co do gazów to ja zawsze miałem takie numery jak opisywał czornyj, stukało pukało, pierdziało i nie jechało :)
Pamiętaj, że to 520, nie 540 :) Dwa pomiary na trasie Mysłakowice - Częstochowa.
Normalnie jestem w szoku czytając to co piszecie:shock:
Miałem:
-Sierrę (przebieg w dniu zakupu 356tys) 1,6 na gaźniku z gazem (3 lata) = 0 problemów na kończącym się silniku.
-Sierrę (przebieg w dniu zakupu 289tys) 2,0 na mono (1,5 roku) = 0 problemów, nowy właściciel jeździ do dzisiaj.
-Sierrę (przebieg w dniu zakupu 235tys) 2,0 DOHC (1,5 roku) = 0 problemów. dalszych losów auta nie znam.
-BMW 520 (przebieg w dniu zakupu ok 500tys) instalka IV generacji (6 lat) = 0 problemów, po 5 latach przegląd i wymiana podzespołów kosztował 125zł. Jeździ super, silnik startuje po 2 tygodniach stania na mrozie od dotknięcia. Na gazie chodzi nawet lepiej jak na benzynie :D
Kiedyś zagazuję też 540, tylko mam problem bo do tego silnika trzeba mieć trochę doświadczenia, a mój gazownik gazował tylko dwa silniki tej wielkości. Natomiast Godulę chwalą na forum BMW.
de Fresz
09-12-2010, 04:09
Benzyna Pb98 jest po prostu mniej 'samozapalna' od Pb95 i dlatego nie powoduje spalania detonacyjnego. Trzeba ją stosować w silnikach wysilonych, czyli mała pojemność i duża moc. Jeśli masz silnik o dużej pojemności i 'normalnej' mocy to nalanie Pb98 czy Pb345 :-) nic nie zmieni.
Zapomniałeś o jednym drobiazgu. Paliwo o wyższej liczbie oktanowej jest mniej kaloryczne, a więc słabsze od paliwa o niższj LO. Tyle teorii, praktyka niestety jest taka, że 98 są często mniej chrzczone od 95. A taki V-Power 99 (który zgodnie z teorią powinien zostać zdeklasowany przez byle 95) to swego czasu było bodaj jedyne paliwo sprzedawane u nas w kraju, które przyjeżdżało z zahramanicy i to było naprawdę czuć (moc jak moc, ale przebieg na baku nagle dziwnie się zwiększał). To głównie stąd wynika odczuwalna różnica w mocy/przebiegu po zatankowaniu paliw o różnej LO. Bo fizyka zupełnie przeczy marketoidalnemu bełkotowi z reklam.
Co do samych stacji – jeszcze nigdy nie zatankowałem gówna na Shellu, Neste i dużych Orlenach. Kiedyś miałem dobrą opinię o Statoilu i BP, ale na pierwszym naciąłem się kilka razy pod rząd na różnyh stacjach, na drugiej tylko raz, ale że tam nie lubili motocyklistów, to ich programowo zlewałem ;-)
andrzej_suse10
09-12-2010, 12:28
A ja sobie pierwszy raz zatankowałem na małym orlenie w Warszawie przy TVN, i zdarzyło się już z 4 razy, że fabiolka podczas przyspieszania na 2 biegu "beknęła" (z towarzyszącym temu stuknięciem przestała przyspieszać) na 1700 rpm... do tej pory nic się takiego nie działo (tankowałem na BP)
Kurcze macie jakiegoś pecha do gazu... Mamy w rodzinie 4 gaziora i jedyny problem był w moim vento bo mi gaziorem capiło w kabinie, a debil gazownik po pokazaniu gdzie cieknie nawet nie raczył czujnika włożyć bo stwierdził, że tam jest podciśnienie tylko i tam śmierdzieć nie może. Jak się u następnego gazownika okazało był tam "tylko" główny zawór doprowadzający gaz do silnika :D Ale tak żadnych problemów zwykła eksploatacja. Też mam stare auto bo już pić z nim legalnie mogę (18 skończył) i w życiu nie zgodzę się z kolegą, że auto za 3 tysiące to spokój i cisza, ja co chwile coś robię. Może nie są to jakieś poważne awarie ale wkurza mnie jak coś skrzypi, dudni itd nie wspominając o tym, że już pedał gazu i sprzęgła nie chciał się dźwignąć za diabła bo poszły mocowania w linkach teraz tylko czekam aż pedał hamulca zostanie w podłodze ale boje się, że o tym nie będą miał wam jak powiedzieć bo w niebie nie mają internetu... chociaż Czornyja w nocy przyjdę straszyć to wam zakomunikuje mój pogląd na stare samochody :D
..A taki V-Power 99 (który zgodnie z teorią powinien zostać zdeklasowany przez byle 95) to swego czasu było bodaj jedyne paliwo sprzedawane u nas w kraju, które przyjeżdżało z zahramanicy i to było naprawdę czuć (moc jak moc, ale przebieg na baku nagle dziwnie się zwiększał)...
no nie wiem. z tego co pamietam to v-power to po prostu wiadro domieszek wlewane do cysterny a nie jakas zagramanica. i tak jest z wszystkimi tymi super duper paliwami. a tlumaczyl nam to kiedys tata kolegi, ktory wlasnie w petrochemii zdaje sie pracowal. cysterny jada czasem nawet te same tylko wiaderka sa rozne. albo i nie.
ajt, dobry wybór - forek na zimę jak znalazł :-)
Ja legacy zagazowałem w 3 miesiące po zakupie, niestety pił jak smok :-) Ale za to jestem zadowolony bardzo, teraz w koszmarnych warunkach na drodze jadę pewnie i wiem że 4 łapy to jest to co lubię. Z gazem problemu żadnego nie mam. Jedynie przy -20 nie przełączyła mi się instalacja, ale to było tylko raz.
rockabilly
10-12-2010, 01:31
u mnie spalanie "fullsize" - ponad 22lpg/100 ale satysfakcja z bulgotu przynajmniej jest . :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.fotoszok.pl/upload/05f457c7.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.fotoszok.pl/upload/68919117.jpg)
u mnie spalanie "fullsize" - ponad 22lpg/100 ale satysfakcja z bulgotu przynajmniej jest . :)
...niczym służbowy samochód lobbysty Gazpromu :mrgreen:
de Fresz
10-12-2010, 01:57
no nie wiem. z tego co pamietam to v-power to po prostu wiadro domieszek wlewane do cysterny a nie jakas zagramanica.
Benzynowe V-Powery są dwa - 98 (i ten jest z krajowych rafinerii) i szumnie reklamowy mega-hiper-rejsingowy 99 oktanów, a takiego AFAIK nie robi żadna z naszych dwóch rafinerii. No i z Łodzi to ten tata kolegi miałby zdeczko daleko do pracy... ;-)
no nie wiem. z tego co pamietam to v-power to po prostu wiadro domieszek wlewane do cysterny a nie jakas zagramanica. i tak jest z wszystkimi tymi super duper paliwami. a tlumaczyl nam to kiedys tata kolegi, ktory wlasnie w petrochemii zdaje sie pracowal. cysterny jada czasem nawet te same tylko wiaderka sa rozne. albo i nie.
Jedynie v-power diesel jest produkowany w w Holandii (jak na razie jedyny diesel produkowany z gazu ziemnego).
A przypadku benzyn, to wystarczy podjechać pod bazę paliwowa np. Mościskach, żeby zaobserwować kierowców cystern, jak z kanistrów wlewają cósik (ulepszacze firmowe).
tata kolegi zbytnio sie nie przejmowal odleglosciami bo on tam na stanowisko narzekac nie mogl, a i chyba codziennie tez sie nie wlokl do roboty ;) zreszta nie jest z samej Lodzi. no ale mowie co slyszalem, ja tam specem od paliw nie jestem.
Szukam dobrego serwisu Hondy w Krakowie (oczywiście, nie piszę o aso)
Zna ktoś jakiegoś dobrego mechanika?
Szukam dobrego serwisu Hondy w Krakowie (oczywiście, nie piszę o aso)
Zna ktoś jakiegoś dobrego mechanika?
http://www.civicklub.pl/
Tam masz działy regionalne, na pewno ktoś Ci podpowie jakiegoś dobrego mechanika.
Zatankowałem dzisiaj gazu i bencinki, a dostałem malucha :)
http://www.civicklub.pl/
Tam masz działy regionalne, na pewno ktoś Ci podpowie jakiegoś dobrego mechanika.
Dziekuję:)
matyjasz
19-12-2010, 18:49
Panowie, przy jakich temperaturach warto się zatroszczyć o te cuda-niewidy do ON, przeciwdziałające wytrącaniu się parafiny? Za dwa dni jadę do Polski zizelkiem i nie za bardzo wiem czy się przejmować, czy nie. Tu u mnie mróz trzaskający -1, raz było nawet -2, więc oczywiście w całym Essex nikt nigdy nie słyszał o sezonowych dodatkach do paliwa. Podobno teraz w Bydgoszczy minus naście, a chyba będę musiał trzymać furkę na dworzu.
Panowie, przy jakich temperaturach warto się zatroszczyć o te cuda-niewidy do ON, przeciwdziałające wytrącaniu się parafiny? Za dwa dni jadę do Polski zizelkiem i nie za bardzo wiem czy się przejmować, czy nie. Tu u mnie mróz trzaskający -1, raz było nawet -2, więc oczywiście w całym Essex nikt nigdy nie słyszał o sezonowych dodatkach do paliwa. Podobno teraz w Bydgoszczy minus naście, a chyba będę musiał trzymać furkę na dworzu.
Ja leję porządny ON ( Verva, Ultimate ) na porządnych stacjach ( Orlen, Stadoil, BP ) i w zupełności mi to wystarcza - zero problemów:)
To samo - leję tylko BP Ultimate, ostatnio nawet przy -20 odpalił od strzała.
To samo - leję tylko BP Ultimate, ostatnio nawet przy -20 odpalił od strzała.
Również robię tak samo. Przy -25 zero problemów. Świece się chwile dłużej świeciły i palił z pierwszego :) Zarówno Vectra jak i Movano chociaż busa karmię zwykłym dieslem (tankowany przeważnie na Orlenie albo na petrochemii) tyle że mam zawsze pełny zbiornik w który mieści się chyba z 80l. Bonusem Movano jest akumulator w kabinie.
Tylko, że to wcale nie jest tak, że akurat na BP jest dobre paliwo. Znaczenie ma tu raczej konkretna stacja (także sieciowa). O BP w moim mieście jest akurat opinia lipna, bo swego czasu robili tam wałki z "lewym" paliwem i ludzie mieli problemy z autami.
mac.serafin
19-12-2010, 20:13
To ja mam pytanie z innej beczki, czy ktoś z śląska (najlepiej z bielska i okolic) zna jakiś zakład który mi zregeneruje lampy? Z góry dzięki za odp
rockabilly
19-12-2010, 20:15
Odnośnie wątku http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=167087 o picasso Marcinie T, CHCIAŁBYM ABYŚ podzielił się TU swoją wiedzą bo tez jestem zainteresowany kupnem tego.
Akurat sam od 4 lat też mam Citroena i złego słowa nie powiem, tym bardziej ze równiez, jak picasso , nie ma hydro.
Ja obalam mit awaryjności cytryn ale chetnie usłyszę z pierwszej ręki - od użytkownika - jak picasso się spisuje
Tylko, że to wcale nie jest tak, że akurat na BP jest dobre paliwo. Znaczenie ma tu raczej konkretna stacja (także sieciowa). O BP w moim mieście jest akurat opinia lipna, bo swego czasu robili tam wałki z "lewym" paliwem i ludzie mieli problemy z autami.
Właśnie dlatego leję wyłącznie Ultimate - wałki z paliwem na BP czy gdziekolwiek indziej to standard, tyle że zazwyczaj leją OO zamiast zwykłej ropy.
matyjasz
19-12-2010, 20:31
Dziękuję bardzo. To się uspokoiłem trochę, jeśli do -20 daje radę to ok. Tutaj w Anglii też akurat tak wyszło, że tankuję na BP, stacja jest blisko po prostu, ale nie jest to ultimate.. takiego czegoś nie ma, jest diesel typu 'diesel' tylko.
Czyli podsumowując, do tych -20 mogę lać na markowych stacjach i będzie ok?
A tak z plotek to często się zdarzają na tych 'markowych' stacjach jakieś przykrości z paliwem? Ja z reguły zalewam do pełna, to jak wleję sobie 80 czy 90 litrów ogórkowej to będzie niefajnie, może 'podlewać' lepiej na wszelki wypadek?
Czornyj, co to jest OO ?
Ok, opałowy ;)
Właśnie dlatego leję wyłącznie Ultimate - wałki z paliwem na BP czy gdziekolwiek indziej to standard, tyle że zazwyczaj leją OO zamiast zwykłej ropy.
Głowy teraz nie dam czy wałek dotyczył także etyliny czy tylko ON.
Nie wiem jak jest z Ultimate, ale np. Shell V-Power jest "robiony" już na samej stacji, poprzez dolanie jakiegoś wynalazku do "zwykłej" benzyny.
mac.serafin
19-12-2010, 20:40
U mnie w domu są dwie diesle. Do jednego zawsze jest lane paliwo na BP (najczęściej ultimate), do drugiego lane było na Orlenie. W zeszłym roku jak były mrozy to w paliwie z Orlenu wytrąciła się parafina. Dodam także że oba samochody są w miarę nowe (3 i 4 lata).
Co do awaryjności, mój ojciec ma w firmie 10 fiatów (Pandy, GP, Scudo, Doublo, Bravo, Ducato) i poza jedną wpadką z scudo z samochodami nie było w ogóle problemów. A pandy mimo prawie 200 tysięcy nigdy nie zawiodły na drodze no i dodatkowo super się nimi jeździ :P
Marcin T
19-12-2010, 20:41
Odnośnie wątku http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=167087 o picasso Marcinie T, CHCIAŁBYM ABYŚ podzielił się TU swoją wiedzą bo tez jestem zainteresowany kupnem tego.
Akurat sam od 4 lat też mam Citroena i złego słowa nie powiem, tym bardziej ze równiez, jak picasso , nie ma hydro.
Ja obalam mit awaryjności cytryn ale chetnie usłyszę z pierwszej ręki - od użytkownika - jak picasso się spisuje
Nie rozumiem o co chodzi z tymi mitami awaryjności... Śmieszą mnie posty typu nie kupuj francuza bo to czy tamto. To tak jakby istniały na świecie jakieś samochody bezawaryjne? ;) Ja mam drugiego francuza i nie mam powodów do narzekania.
Moim picasso z silnikiem 1,6HDi 90 jeżdżę od 2006 roku przejechawszy 125 tyś km. Oprócz wymiany motoreduktora i potrzeby dźwignięcia tylnego zawieszenia o jeden ząbek na drążku skrętnym, nie tknąłem niczego. Oczywiście fochy można by pisać bez liku ale nie o to tu chodzi. Samochód w mieście bardzo komfortowy, na trasie nie najcichszy i wbrew swojej budowie baaaardzo podatny na boczne podmuchy wiatru. No i pozostaje jeszcze coś, co nie jest moim zdaniem bez znaczenia - samochód jest produkowany od 14 lat i sprzedaje się nadal. Jak każdy model swoje wady z dzieciństwa ma dawno za sobą. Jego plastikowy następca C4 picasso nie trafia w mój gust, zwłaszcza ceną... Zresztą chyba nie tylko mój gust bowiem na ulicach jego następcy raczej nie widać.
Więcej rzetelnych informacji od UŻYTKOWNIKÓW uzyskasz tutaj http://www.klub.citroen.triger.com.p...m.php?forum=22 (http://www.klub.citroen.triger.com.pl/modules/newbb/viewforum.php?forum=22)
O drobiazgi wal na PM aby tu nie truć :)
Głowy teraz nie dam czy wałek dotyczył także etyliny czy tylko ON.
Nie wiem jak jest z Ultimate, ale np. Shell V-Power jest "robiony" już na samej stacji, poprzez dolanie jakiegoś wynalazku do "zwykłej" benzyny.
Może sobie być "robiony" gdziekolwiek, byle była to normalna ropa, a nie gnojówka. Słyszałem z różnych źródeł o przypadkach zatankowania OO na markowych stacjach, więc coś musi być na rzeczy - a wtryskiwacze CR tego rodzaju paliwa bardzo nie lubią...
matyjasz
19-12-2010, 20:48
Ale moment, to znaczy, że na BP w Polsce jest ropa jakaś tam jakaś i osobno Ultimate? Czy jest jeden rodzaj tylko i już?
mac.serafin
19-12-2010, 20:49
Ale moment, to znaczy, że na BP w Polsce jest ropa jakaś tam jakaś i osobno Ultimate? Czy jest jeden rodzaj tylko i już?
Jest ON i ON Ultimate (droższy i lepszy)
Ale moment, to znaczy, że na BP w Polsce jest ropa jakaś tam jakaś i osobno Ultimate? Czy jest jeden rodzaj tylko i już?
nie, są dwa rodzaje:): jakaś tam i Ultimate
choć nie na wszystkich stacjach BP; na tych większych na pewno; patrz na dystrybutory bo nie wszystkie też mają wszystko;)
Abaddon84
19-12-2010, 20:49
rockabilly sam również posiadam picasso tylko z benzyną 1,8 to mój pierwszy citroen ale 5 francuz. Autko mam od ponad roku i jedyne to wymieniałem olej i filtry, jedynie kończy mi się chyba silniczek ze spryskiwacza bo sika tak jakby nie umiał. Ogólnie polecam francuzy zawsze służyły mi bezawaryjnie:D Jak masz pytanie to wal śmiało
matyjasz
19-12-2010, 20:53
nie, są dwa rodzaje:): jakaś tam i Ultimate
A, no to będę minimalizował ryzyko i polatam na tej Ultimate wtedy ;)
Dzięki panowie
A tak bajdełej, ile kosztuje lyterek średnio, tak przy trasach krajowych?
O Wilku, widzę, że Bydgoszcz ;) - ile toto tam kosztuje?
4,95/l masz stację na Fordońskiej na przeciwko I US
matyjasz
19-12-2010, 21:03
Ujdzie ;)
Tak, tak dokłądnie o tej stacji myślałem. I jeszcze ta przy wylocie na Osielsko, z Wyszyńskiego, nie jestem pewien czy to BP, czy co. Rodziciele zamieszkują Chodkiewicza, to blisko i tu i tu będzie ;)
Podziękował!
I jeszcze ta przy wylocie na Osielsko, z Wyszyńskiego, nie jestem pewien czy to BP, czy co. Rodziciele zamieszkują Chodkiewicza, to blisko i tu i tu będzie ;)Podziękował!
ta na Wyszyńskiego to Orlen, ale spoko też tam tankuję ale ON Verva
velaskez
19-12-2010, 21:20
Czy ktoś z forumowiczów posiada VW garbusa?:D Przyznawać się!
matyjasz
19-12-2010, 21:34
Eeee.. nowe czy stare? ;)
[body]
puchbeary
19-12-2010, 23:25
A Suzuki Ignis ? Jakoś mnie tak ciągnie do tego brzydactwa :P . Jeździ ktoś, o spalaniu może coś ktoś napisać :)
co chcesz wiedzieć ? miałem od nowego rocznik 2004 benzyna 1,3 94 km
velaskez
19-12-2010, 23:55
Eeee.. nowe czy stare? ;)
[body]
Oczywiście, że stare. Nowe to tylko marna imitacja.
matyjasz
20-12-2010, 02:35
Miałem kiedyś, chyba moje pierwsze auto... 12 myljonuff kosztował ;)
...I złamał mi się wpół po 2 tygodniach :mrgreen:
de Fresz
20-12-2010, 12:13
Może sobie być "robiony" gdziekolwiek, byle była to normalna ropa, a nie gnojówka.
Dobry, czysty opałowy nie jest zły, jakoś wiele osób (nie tylko w nadwiślańskim kraju) na tym jeździ i silniki im nie wybuchają ;-)
Słyszałem z różnych źródeł o przypadkach zatankowania OO na markowych stacjach, więc coś musi być na rzeczy - a wtryskiwacze CR tego rodzaju paliwa bardzo nie lubią...
Bardziej to nie lubią kwasu siarkowego i wapna, używanych do odbarwiania OO. Zresztą nawet na najczystszej ropie wtryski CR potrafią klęknąć już po 120kkm.
Rafał_Sz
20-12-2010, 12:28
Bardziej to nie lubią kwasu siarkowego i wapna, używanych do odbarwiania OO. Zresztą nawet na najczystszej ropie wtryski CR potrafią klęknąć już po 120kkm.
Śmiem twierdzić, że 90% procent problemów z CR nie wiąże się z samymi wtryskiwaczami. Problemem bardzo często jest zawór szyny, zawór trzeciego tłoka pompy wysokiego ciśnienia (typ Bosch), filtr przy pompie niskiego ciśnienia oraz filtr paliwa. Same wtryski CR można sprawdzić w bardzo prosty sposób. Wystarczy zmierzyć ilość paliwa na "przelewie" dla każdego wtrysku z osobna - ten który daje najwięcej paliwa nie otwiera się jak trzeba, ten który przelewa mało "leje". Istotne jest też należyte działanie kondensatorów przy wtryskiwaczach. Oczywiście stół diagnostyczny jest najlepszym rozwiązaniem dla sprawdzenia wtryskiwaczy, ale wiele można się dowiedzieć nie rozbierając układu wtryskowego.
Sam ostatnio miałem problem z silnikiem z CR - poniżej -15 stopni nie chciał zagadać. Problemem okazała się świeca płomieniowa (niestety nie mam żarowych) oraz lekko zatarty zawór EGR.
Niestety większość problemów z działaniem układów wtryskowych dzieje się na wschód od Odry. Paliwo, paliwo, paliwo (a raczej gnój).
matyjasz
20-12-2010, 14:40
Pfff... To mnie nie pociesza. Ogladam polskie wiadomosci, slyszy raz po raz, ze gdzies tam lali jakis szajs, rozdmuchaja to przez pare dni, ale kladlem to na poczet sensacyjek.
Naprawde tak latwo trafic na paliwo ktore zarznie silnik? Jam mam mercedesowskie v6 crd, wyladowany elektronika po brzegi i kurde jedno czego mi nie trzeba to zle paliwo, bo tego mi gwarancja nie obejmuje.
Kiedys czlowiek lal co bylo, a teraz strach sie bac, jak sie tak zastanowic :(
Rafał_Sz
20-12-2010, 15:00
Tragedii z CR nie ma. Kiedyś wtryskiwacze kosztowały majątek, obecnie nówki, np. Boscha do HDI kosztują około 250 zł. Ogólnie CR jest proste jak budowa cepa. Niestety jest to bardzo precyzyjny układ niezmiernie wrażliwy na jakość paliwa - iglice wtryskiwaczy są wykonywane z dokładnością kosmicznie większą niż szwajcarskie zegarki.
Żeby uświadomić sobie różnicę w jakości paliw, wystarczy zobaczyć jak wygląda zawór EGR w TDi w aucie eksploatowanym w Polsce i np. w Niemczech po 100 tys. km.
matyjasz
20-12-2010, 17:17
Rsz, dzieki za wyjasnienia.
I tak wyboru nie mam bo wszystko co mam to diesle, wiec bedzie liczyc na szczescie ;)
robin102
20-12-2010, 18:14
Ostatnio z kolegami jeździłem w bardzo długą trasę po Polandzie. Mercedes okularnik z silnikiem 2,9 jakieś turbo podobno z tych najlepszych wersji silnikowych rocznik 1998 przebieg około 350 tys km. Na pokładzie 4 rosłych facetów plus załadowany bagażnik sprzętem. Mesio okularnik spalił 5 litrów na 100km przy średniej prędkości podróżnej 75km/h. PIEĆ litów ON na 100 km ! jak pierdziu taką gablotą !
Jak tu nie kochać diesli. Chyba sam sobie kiedyś kupię na kredyt Hundaya i30 z dieslem 1,6 :)
matyjasz
20-12-2010, 21:44
Tiaaa... ja mam silnik mesia ale wsadzony w hamerykańca czystej krwi ;)
Raz poszedłem extremalnie, skasowałem komputer, powygłupiałem się w zaspach śnieżnych pod którymi był plażowy piasek i pokazał średnie ... 35l/100km ;)
No ale hołd oddać trzeba, bo załadowany sprzętem, praktycznie całe studio, przy 100mph, CC włączone, na trasie zmieścił się w 11 literkach. A sam waży 2,3t :mrgreen:
Aha, to grand szeroki jest ;)
puchbeary
20-12-2010, 23:31
co chcesz wiedzieć ? miałem od nowego rocznik 2004 benzyna 1,3 94 km
Właściwie wszystko. Od eksploatacji po spalanie. Czytałem, że w benzynie lub więcej spalić - szczególnie przy bardziej dynamicznej jeździe. Zetknąłem się ze stereotypem że Suzuki się nie psuje - możesz coś w tym temacie powiedzieć. Jak koszty eksploatacji czyli duperele typu klocki, filtry itp.
Zastanawiam się nad Ignisem a jako alternatywę trzymam Corollę z serii E12 - mam dylemat bo nie wiem co będzie bardziej bezobsługowe i wygodniejsze.
Tragedii z CR nie ma. Kiedyś wtryskiwacze kosztowały majątek, obecnie nówki, np. Boscha do HDI kosztują około 250 zł. Ogólnie CR jest proste jak budowa cepa.
Gdzie Panie, gdzie? Bo z miejsca chyba kupie po komplecie do xanciuchny i cepiątki...
W ub roku raczyły paść nam w cepięć dwa. Rzecz jasna zimą. ASO zaśpiewało 1600 zł za funkiel nufi, albo 1400 zł za "regenerowane w Niemczech". Zamiast ASO zarobił rzemieślnik w specjalistycznym warsztacie...
Nie rozumiem o co chodzi z tymi mitami awaryjności... Śmieszą mnie posty typu nie kupuj francuza bo to czy tamto. To tak jakby istniały na świecie jakieś samochody bezawaryjne? ;) Ja mam drugiego francuza i nie mam powodów do narzekania.
Moim picasso z silnikiem 1,6HDi 90 jeżdżę od 2006 roku przejechawszy 125 tyś km. Oprócz wymiany motoreduktora i potrzeby dźwignięcia tylnego zawieszenia o jeden ząbek na drążku skrętnym, nie tknąłem niczego. Oczywiście fochy można by pisać bez liku ale nie o to tu chodzi. Samochód w mieście bardzo komfortowy, na trasie nie najcichszy i wbrew swojej budowie baaaardzo podatny na boczne podmuchy wiatru. No i pozostaje jeszcze coś, co nie jest moim zdaniem bez znaczenia - samochód jest produkowany od 14 lat i sprzedaje się nadal. Jak każdy model swoje wady z dzieciństwa ma dawno za sobą. Jego plastikowy następca C4 picasso nie trafia w mój gust, zwłaszcza ceną... Zresztą chyba nie tylko mój gust bowiem na ulicach jego następcy raczej nie widać.
Więcej rzetelnych informacji od UŻYTKOWNIKÓW uzyskasz tutaj http://www.klub.citroen.triger.com.p...m.php?forum=22 (http://www.klub.citroen.triger.com.pl/modules/newbb/viewforum.php?forum=22)
O drobiazgi wal na PM aby tu nie truć :)
A mnie cieszą te mity o "awaryjności" francowatych. Dzięki tym mitomanom cytryny są tańsze na wtórnym rynku i za mniejsze pieniądze niż u konkurencji mogę kupić autko wygodne i przyjemne do jazdy. Zaczynałem od saxo i xsary, teraz w domu są xanciuchna i cepięć. Oba z hajdi i nie wyobrażam sobie innego autka.
Widzę, że Kolega też z KC. :-)
Panowie, przy jakich temperaturach warto się zatroszczyć o te cuda-niewidy do ON, przeciwdziałające wytrącaniu się parafiny? Za dwa dni jadę do Polski zizelkiem i nie za bardzo wiem czy się przejmować, czy nie. Tu u mnie mróz trzaskający -1, raz było nawet -2, więc oczywiście w całym Essex nikt nigdy nie słyszał o sezonowych dodatkach do paliwa. Podobno teraz w Bydgoszczy minus naście, a chyba będę musiał trzymać furkę na dworzu.
A ja sądzę, że w Polsce nie ma najmniejszego znaczenia czy zatankujesz na "nołnejmie" czy na sieciowej stacji. I tu i tu można trafić równie dobrze na syf jak i na dobre paliwo. Jeśli stację prowadzi przysłowiowy Jan Chrzciciel, to i na markowej stacji można się "przejechać".
Panowie, przy jakich temperaturach warto się zatroszczyć o te cuda-niewidy do ON, przeciwdziałające wytrącaniu się parafiny? Za dwa dni jadę do Polski zizelkiem i nie za bardzo wiem czy się przejmować, czy nie. Tu u mnie mróz trzaskający -1, raz było nawet -2, więc oczywiście w całym Essex nikt nigdy nie słyszał o sezonowych dodatkach do paliwa. Podobno teraz w Bydgoszczy minus naście, a chyba będę musiał trzymać furkę na dworzu.
A ja sądzę, że w Polsce nie ma najmniejszego znaczenia czy zatankujesz na "nołnejmie" czy na sieciowej stacji. I tu i tu można trafić równie dobrze na syf jak i na dobre paliwo. Jeśli stację prowadzi przysłowiowy Jan Chrzciciel, to i na markowej stacji można się "przejechać".
Ja do autek dolewam depresator (kupowany na shellu), co jakiś czas xseramica. Problemów z odpaleniem z powodu paliwa jeszcze w moich dizelkach nie miałem.
Też uwielbiam te mity o francuskich. Dzięki temu kupiłem Xantię w cenie Matiza :D
Oczywiście pozdrawiam z KC.
de Fresz
21-12-2010, 00:59
A weźcie idźcie z tymi Xantiami. Mam tą francuską padlinę od 6 lat i poza tym co sam zepsułem, nic się z nią nie dzieje. A pardonsik, synchro skrzyni pomału klęka. Do obrzygania już mi się znudziła, ale tak poza tym nie mam żadnych racjonalnych powodów, aby grata zmieniać. Może chlać by mogła mniej, bo jak na przeciętną dynamikę silnika (1,8 16V), to te 12 do 15 w mieście można uznać za zbyt dużo, no ale to przy mało delikatnej jeździe.
Właściwie wszystko. Od eksploatacji po spalanie. Czytałem, że w benzynie lub więcej spalić - szczególnie przy bardziej dynamicznej jeździe. Zetknąłem się ze stereotypem że Suzuki się nie psuje - możesz coś w tym temacie powiedzieć. Jak koszty eksploatacji czyli duperele typu klocki, filtry itp.
Zastanawiam się nad Ignisem a jako alternatywę trzymam Corollę z serii E12 - mam dylemat bo nie wiem co będzie bardziej bezobsługowe i wygodniejsze.
jak pisałem kupiłem nowe w 2004 koszt 50 tys, auto dla 4 osób jak najbardziej ok. Był u nas 4 lata i w lipcu 2008 po ataku mojej małżonki na tramwaj (lub odwrotnie) poszedł do ludzi. Przez te 4 lata awarii 0,00 % tylko przeglądy i raz klocki, potem na 60 tys. km klocki i tarcze. Koszt klocków i tarcz jak dobrze pamiętam około 400 zł z wymianą ale klocki i tarcze dobrej firmy nie chińczyki. Dosyć duży prześwit około 20 cm pozwala na lekki teren silnik żwawy uwielbia wysokie obroty pomimo że w papierach nabazgrano 165 km/h poszedł ponad 190 ;) pełną moc 94 koni osiąga chyba przy 5000 obrotów. Wkurzająca deko tylnia kanapa siedzisko zrobione z jakieś pianki i wciskane na zaczepy jak się nie trafiło to popiskiwało. Słaby punkt to zestaw grający Blaupunkt zintegrowany z komputerem pokładowym grało to jak radio Giewont z przed 30 lat ;). Spalanie - zależne od długości nogi z tego co pamiętam tragedii nie było, jutro spytam nowego właściciela bo auto sprzedane znajomym (nawet go nie naprawiali po kolizji )
Nie brał oleju a w największe mrozy palił zawsze od pierwszego zakręcenia. Mieliśmy takiego jak w tym ogłoszeniu http://otomoto.pl/suzuki-ignis-C16474250.html jest tu wspomniany gówniany blaupunkt ;) w moim były 4 poduchy,alusy, halogeny i przyciemniane szyby. Alternatywą tego auta jest Subaru Justy GX-3 identyczna konstrukcja tylko z napędem na 4 kapcie, zresztą ignisy też są 4x4 i w dieslach. Tu masz Subaru http://otomoto.pl/subaru-justy-C16693391.html. Niewiem ile chcesz przeznaczyć na zakup ale patrząc po cenach to tak ze 20 tysiów trza szykować to pomimo sentymentu jak i jego niezawodnej pracy szukał bym w tej kwocie np. Octavi z roku 2004-6 jak np. to http://otomoto.pl/skoda-octavia-diesel-gwarancja-C16229725.html czy to już nowej budzie http://otomoto.pl/skoda-octavia-octavia-kombi-1-9-tdi-C16475036.html większe, wygodniejsze raczej również bez awaryjne. Żonka jeżdzi octavią od maja i jest w niebo wzięta zresztą też mi pasuje byłem bardzo pozytywnie zaskoczony jej obszernością i komfortem jazdy. Powodzenia w wyborze i zakupie
Panowie nie ma czegoś takiego jak mity, ale statystyka.
To, że mnie się nie psuje nie znaczy, że wszystkim się nie psuje.
Marki francuskie razem z VW i Fiatem to czerwone latarnie w rankingach jakości po użyciu, a nie przed użyciem.
Nie można powiedzieć, że na 100% jak kupię np. Xantię to padnie po 14 km, ale można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że prędzej padnie ona niż taka np. Corolla, chociaż ta też nie jest "święta".
Piszę z pozycji osoby, która się włóczy po liniach montażowych nowych samochodów i ufa wynikom testów długodystansowych, a nie stoi pod budką z piwem i szczytuje po lekturze testu swojego auta świeżo sprowadzonego od dealera przez gazetę specjalnie na potrzeby testu.
matyjasz
21-12-2010, 11:12
Razem z VW mówisz? Aż się nie chce wierzyć, jakoś nie miałem VW nigdy sam, ale ojczulek jeździł nimi latami i jak zmieniał, to dlatego że chciał nowszego.
No ale masz na pewno doświadczenie i tak jak mówisz, 'jeśli mnie się nie psuje...'.
W'kmąć razie jestem bardzo, bardzo zaskoczony tą opinią.
To zderzenie starych produkcji z nowymi...
Chiny zaniżają poziom :neutral:
matyjasz
21-12-2010, 11:34
JEEP (http://www.made-in-china.com/showroom/union2005/product-detailNbvnFoprAxUO/China-Jeep.html) ;)
Zwróćcie uwagę na wagę, moc i moment :mrgreen:
Terenuffka :D
velaskez
21-12-2010, 13:06
Eee tam. To jest ultimate off road.
Bowler Wildcat.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.offroad4x4driving.co.uk/wp-content/uploads/2007/09/bowler-wildcat-jump.jpg)
dLvlfAyduvA
Chodźcie, zrobimy zrzutkę i jedziemy ekipą Nikoniarzy na Dakar? :D
matyjasz
21-12-2010, 13:15
Łowełem? :D
robin102
21-12-2010, 15:04
Nie wiem po co nie wierzysz mi. Przejechaliśmy 400km zużywając 20 litrów ON potem w powrotną stronę tez 400 zużywając następne 20 l ON razem trasa 800km zjadał nam 40 litrów ON, może to jeździć też trzeba umieć ?
Tiaaa... ja mam silnik mesia ale wsadzony w hamerykańca czystej krwi ;)
Raz poszedłem extremalnie, skasowałem komputer, powygłupiałem się w zaspach śnieżnych pod którymi był plażowy piasek i pokazał średnie ... 35l/100km ;)
No ale hołd oddać trzeba, bo załadowany sprzętem, praktycznie całe studio, przy 100mph, CC włączone, na trasie zmieścił się w 11 literkach. A sam waży 2,3t :mrgreen:
Aha, to grand szeroki jest ;)
matyjasz
21-12-2010, 15:25
Ależ nie, że ja nie wierze! Gdzie to napisałem? Bożynku co, za przeczulony naród!
Przecież sam napisałem, gdzie są róznice.
może to jeździć też trzeba umieć ?
No i co ja mam na to odpisać?
Pozdrawiam relaksacyjnie
Mati
Koledzy,podpowiedzcie, podzielcie się wiedzą-doświadczeniem... :)
plan mam zakupić mitsu outlander, okolice 2003r, benzinku 2,4 wolnossący, automat, na obie osie...
teraz mam scenica '98, 2.0i, automat - mam bardzo mieszane odczucia względem niego po kilku latach - skrajne odczucia:) każdy zna te historie...
no i coś ala to mistu. wydaje się bardzo odpowiednie dla mnie, ale może jestem w błędzie... :/
ktoś coś podpowie?
w razie czego uszczegółowię temat z mojej strony.
dzięki i pozdrawiam:)
Temat zmiany auta wiosną powraca :)
tym razem żadna Alfa... mocno ciśnie mnie i ojca na E46 320d. Wszystko pięknie, idealnie wręcz, jedyne co nas martwi: tylny napęd. Z jednej strony to duży plus :D a z drugiej spora wada zimą (autem będzie jeździć też mamuśka). Czy dużo z nich miało TC? Jeśli tak, to czy ta kontrola trakcji pozwala beznerwowo ruszać z trudniejszych warunków np. śniegu? Nie chciałbym problemów :) obecnie w Astrze nie mam TC, no ale mam przedni napęd.
Jak to jest?
Temat zmiany auta wiosną powraca :)
tym razem żadna Alfa... mocno ciśnie mnie i ojca na E46 320d. Wszystko pięknie, idealnie wręcz, jedyne co nas martwi: tylny napęd. Z jednej strony to duży plus :D a z drugiej spora wada zimą (autem będzie jeździć też mamuśka). Czy dużo z nich miało TC? Jeśli tak, to czy ta kontrola trakcji pozwala beznerwowo ruszać z trudniejszych warunków np. śniegu? Nie chciałbym problemów :) obecnie w Astrze nie mam TC, no ale mam przedni napęd.
Jak to jest?
Pewnie narażę się zaraz forumowym maniakom BMW, ale... wczoraj na moim parkingu każde auto, które chciało zaparkować, albo które chciało wyjechać miało mega problem. Tzn. prawie wszystkie - jedna jakaś KIA (suv) wyjechała bez problemu. Ale do rzeczy.... największe problemy miały beemki i jeden merol, czyli tylne napędy. Fakt, że nie były to jakieś najnowsze modele, więc pewnie bez jakiś systemów trakcji (a może i miały..nie wiem) itp., ale problem był.
Jestem ciekaw jak to jest właśnie w nowszych BMW czy Mercach, te różne cudowne systemy rzeczywiście dużo pomagają w takich warunkach jak obecne?
Jednakże niedociążony tył, gdzie jest napęd, powoduje problemy i chyba nie da się tego całkiem "przeskoczyć".
Magiczne systemy g... dadzą - pomóc może tylko szpera. Tylni napęd to wcale nie jest dobry wynalazek do jazdy w kopnym śniegu.
Magiczne systemy g... dadzą - pomóc może tylko szpera. Tylni napęd to wcale nie jest dobry wynalazek do jazdy w kopnym śniegu.
No. Nie jest. Oj jak bardzo nie jest..... ;)
Tej zimy się o tym przekonałem kilka razy -- bez pomocy przechodniów by się nie udało.
de Fresz
21-12-2010, 17:10
Magiczne systemy g... dadzą - pomóc może tylko szpera.
Nie tylko. Doskonale pomaga również piasek. W workach. W bagażniku. Najlepiej ze 100 kg (czy cokolwieke innego o tej masie, może być nawet teściowa).
;-)
Nie tylko. Doskonale pomaga również piasek. W workach. W bagażniku. Najlepiej ze 100 kg (czy cokolwieke innego o tej masie, może być nawet teściowa).
;-)
Oooo tak.
Trzy piękne dziewczęta, ułożone jedna obok drugiej na bagażniku z tyłu to ten moment zakopywania się w zaspie, który sprawia, żę lubię zimę :-D
Widziałem też krawężniki i płyty chodnikowe :-)
ja ostatnio pomagałem pewnemu Panu ruszyć E klasa (nie ten najnowszy ale poprzedni) spod mojego akademika, nic, ze super hiper bryka, buczał w miejscu, pomimo, ze najmniejszy nie jestem to ledwo udało mi się rozbujać ten rozpasione bydle, a takie skody, kie szły jak burza ;)
velaskez
21-12-2010, 18:26
Zawsze można mieć silnik z tyłu :D
Mam pytanie do obeznanych. Powiedzmy, że muszę zarejestrować samochód. Rocznik '81. Nie był jeszcze rejestrowany w Polsce. Sprowadzony z Niemiec.
Czy muszę mieć coś poza:
- Abmeldung
- Brief (oba przetłumaczone)
- przegląd
- opłata recyklingowa
- papiery z urzędu celnego
- umowa KS
Choć mogę go zarejestrować jako zabytek to nie chcę. Mam nawet opinię rzeczoznawcy, ale to jest tylko kłopot potem. W razie chęci jakichś modyfikacji...
TC mi nie pomoże w ruszaniu? :/
chociaż w sumie... gdzie się wjeżdża w kopny śnieg jeżdżąc tylko po mieście? Tyle mietków i bumierek widze i jakoś dają sobie radę, to i ja muszę dać... na dużych, pustych placach tylny napęd się odwdzięczy :D
velaskez
21-12-2010, 18:45
TC mi nie pomoże w ruszaniu? :/
Raczej utrudni. Pamiętaj, że tc utrzymuje auto w ryzach poprzez przyhamowywanie kół;)
Powoooooooli przymierzam się do zmiany auta, najbliżej mi do Accorda (finansowo dalej :-D )... ale tegoroczna zima trochę mi daje do myślenia. Muszę rozejrzeć się wśród aut osobowych z napędem 4x4, albo czymś takim jak np. w Seacie Leon Cupra 1.9TDI i 1.8T - czyli 4x4, ale tylko gdy zachodzi taka potrzeba (gdy auto ma przyczepność - 100% mocy jest przekazywane na przednią oś). Może trzeba będzie zainteresować się jakimś takim wynalazkiem, biorąc pod uwagę, że takie zimy mają być już u nas normą...
Takie "dopinane" 4x4 to nie do końca się czasami sprawdzają, choć jest to jakiś kompromis. Ja mam subaru legacy i muszę powiedzieć że zima jest stworzona dla tego autka, albo odwrotnie :-)
Zaspy to nie problem, ostatnio pod domem spróbowałem wjechać na coś co pług przez kilka dni pracowicie usypywał przy drodze, wjechałem auto stało bokiem, 4 kołami w śniegu, sąsiad popatrzył i stwierdził żebym szedł po łopatę. Ku jego zdziwieniu autko wyjechało. Inny przykład - wyjazd pod górkę, jakiś niezły już kąt nachylenia, długość z 50 m, przede mną Toya, avensis z elektronicznymi bajerami, po 3 próbach zrezygnowała, ja podjechałem bez problemu, jeszcze stanąłem na szczycie bo musiałem ustąpić pierwszeństwa i po prostu pojechałem..
Kocham to autko :D
Może trzeba będzie zainteresować się jakimś takim wynalazkiem, biorąc pod uwagę, że takie zimy mają być już u nas normą...
Globalne ocieplenie :D Może jakaś Subaryna?
Marcin T
21-12-2010, 19:54
Panowie nie ma czegoś takiego jak mity, ale statystyka.
To, że mnie się nie psuje nie znaczy, że wszystkim się nie psuje.
Marki francuskie razem z VW i Fiatem to czerwone latarnie w rankingach jakości po użyciu, a nie przed użyciem.
Nie można powiedzieć, że na 100% jak kupię np. Xantię to padnie po 14 km, ale można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że prędzej padnie ona niż taka np. Corolla, chociaż ta też nie jest "święta".
Masz rację. Dlatego nie należy uogólniać. Nie ma samochodów bezawaryjnych.
Dla przykładu: Kilka dni temu moja jednostka dostała z UM nowego Freelander'a za takie tam niecałe dwie stówki... Ale to zdziwienie było kiedy po odbiorze nie udało się bez awarii pokonać odcinka z salonu do bazy :-?
czymś takim jak np. w Seacie Leon Cupra 1.9TDI i 1.8T - czyli 4x4, ale tylko gdy zachodzi taka potrzeba (gdy auto ma przyczepność - 100% mocy jest przekazywane na przednią oś).
Mam to (haldex, czyli 4motion od WV) w Octavii i sprawdza się nadspodziewanie dobrze. Doczytałem się, że system dołączania tyłu jest bardziej skomplikowany niż myślałem. Działa nie tylko w oparciu o informacje z czujników ABS ale także bierze pod uwagę m.in. prędkość i stopień wciśnięcia pedału gazu. Np. podczas ruszania i przyspieszania na niskich prędkościach z założenia jest zapięte 4x4. Ostatnio z premedytacją parkuję w zaspach i innych "trudnych" miejscach (oczywiście pamiętając, że to nie Defender) i jak na razie szkodzinka mnie zadziwia.
pmsphotography
21-12-2010, 20:02
Przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak "Leon Cupra 1.8t", jest tylko "Cupra R", która miała 1.8T pod maską z 210 bądź 225km ale TYLKO z przednim napędem. Auto o którym mówisz, to Cupra, ale 1.9TDI (150km), bądź 2.8v6 (204km). 1.8T w czterobucie nie nazywało się cupra, a po prostu Seat Leon (wersja przeważnie sport). W wersjach Top Sport chyba też nie było 4x4. W każdym razie autko polecam, 1.8T daje przyjemność z jazdy.
Co do kontroli trakcji- przy ruszaniu w śniegu jak najbardziej pomaga- bo przeważnie łączy się ona z elektroniczną blokadą mechanizmu różnicowego, co się naprawdę przydaje. Poza tym czym łagodniej zaczynają obracać się koła, tym większa szansa ruszenia, a tutaj kontrola trakcji także pomaga.
Co do kontroli trakcji- przy ruszaniu w śniegu jak najbardziej pomaga- bo przeważnie łączy się ona z elektroniczną blokadą mechanizmu różnicowego, co się naprawdę przydaje. Poza tym czym łagodniej zaczynają obracać się koła, tym większa szansa ruszenia, a tutaj kontrola trakcji także pomaga.
Po części, ale nie zawsze:(.
Niestety 530D z tylnym napędem i w automacie z włączoną trakcją sobie stoi w miejscu, choć silnik wykazuje oznaki podwyższonych obrotów. Na szczęście jest tam taki magiczny przycisk spowolnienia działania TC i jest to najbardziej optymalne ustawienie. Z całkowicie wyłączoną trakcją 500Nm niestety powoduje że zaraz po puszczeniu hamulca kółka same obracają się w miejscu:(.
Za to napęd xdrive to istna bajka:), szczególnie teraz.
trochę się boję tej bumierki...
trochę się boję tej bumierki...
Nie ma czego, ja drugą zimę śmigam swoją i nic szczególnego się nie dzieje, a mieszkam w górach a nie w mieście :)
Przez ostatnie 3 tygodnie jeździłem octawią i teraz po przesiadce na swoją BMKę nie zauważyłem żeby było gorzej, wszędzie tam gdzie wjechałem skodą wjechałem też BMką, przy wyjeżdżaniu jest tak samo :)
A nawet w BMW jest lepiej bo ma TC ( skodzina nie ma ) i po górach jeździ mi się pewniej i lepiej :)
Przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak "Leon Cupra 1.8t", jest tylko "Cupra R", która miała 1.8T pod maską z 210 bądź 225km ale TYLKO z przednim napędem. Auto o którym mówisz, to Cupra, ale 1.9TDI (150km), bądź 2.8v6 (204km). 1.8T w czterobucie nie nazywało się cupra, a po prostu Seat Leon (wersja przeważnie sport). W wersjach Top Sport chyba też nie było 4x4. W każdym razie autko polecam, 1.8T daje przyjemność z jazdy.
Spoko, nie jestem znawcą Seata, pisałem z głowy, pewnie jest jak piszesz.
http://forum.subaru.pl/viewtopic.php?f=26&t=139395
Proponuję poczytać. :-)
Jak jest z Subaru w kwestii serwisowania, cen części, dostępności części etc...?
Ceny części - pompa wody 180 zł, rozrząd około 600 zł co 105 tys km, ceny wymiany oleju w skrzyni i w dyfrze 300 zł - co 60 tys km, ceny w aso spore ale czasami nie zabijają, ceny używek na normalnym poziomie, np pompa wspomagania 100-300 zł, silnik kompletny 2 tyś do 5 tyś, jest kilka rzeczy na które trzeba zwracać uwagę - np opony muszą być jednakowe bo można uszkodzić wiskozę, przy turbo uważamy by nie pałować na zimnym i po trasie dajemy ostygnąć. Co do serwisów, zawsze znajdziesz coś koło siebie, ja polecam ASO Mikołów i 4 Turbo Katowice oraz Carfit Nowy Sącz - tu najlepsze ceny i bardzo dobra obsługa ludzi którzy budują subaru dla sportu.
Ja tam kupuję auto żeby jeździć, a nie zapoznawać się z miejscowymi mechanikami, więc ceny części zapasowych nie są dla mnie wyznacznikiem "atrakcyjności" marki.
Systemy kontroli trakcji to albo oddziałują na przepustnicę poprzez "przyduszenie" silnika (i takie trzeba w zimie wyrzucić za psami i kotami) lub poprzez przyhamowywanie pojedynczego koła, ale za Chiny ludowe w standardowym aucie nie mają nic wspólnego z mechanizmem różnicowym.
Ani Land ani Range Rover nie jest wyznacznikiem jakości w swojej klasie, więc problemy mnie nie dziwią. Mój kuzyn bywa często w okolicy łódzkiego serwisu i tam zawsze stoi tego multum, głównie za sprawą skrzyni biegów, jeśli dobrze pamiętam.
Dołączane 4x4 nadaje się tylko do jazdy na wprost lub na łuki o dużych promieniach. Do szybkiej jazdy po ostrych zakrętach nie nadaje się, bo czas reakcji potrzebny na dołączenie tyłu jest "strasznie" długi. Potworna podsterowność przechodząca niespodziewanie w nadsterowność nie gwarantuje "dobrego czasu odcinka". Można się co najwyżej fajnie pobawić na parkingu, ale o "sporcie" możemy zapomnieć.
puchbeary
21-12-2010, 23:47
jak pisałem kupiłem nowe w 2004 koszt 50 tys, auto dla 4 osób jak najbardziej ok.(...)
Dzięki. Kurde... z tą wielkością to mi zabiłeś ćwieka :/ Myślałem, że akurat Ignis to ma sporo miejsca. Jakbyś o to spalanie mógł popytać to byłbym wdzięczny. Nie ukrywam, że nie chciałbym go w gaz pchać a pojeździć lubimy z rodzinką.
Nie ma czego, ja drugą zimę śmigam swoją i nic szczególnego się nie dzieje, a mieszkam w górach a nie w mieście :)
Mieszkam jeszcze wyżej od Jarka...520 nie ma DSC, a śmiga aż miło...przydał się trening na Maluchu :D
540 ma DSC, ale to ustrojstwo fajnie działa w trasie. Na parkingu czasem zawodzi...ale wtedy się toto wyłącza, daje pół mocy w pedał i autko rusza z kopyta, a jak ma lód pod kołami, to pełną moc i po 2-3s wytopi lodowisko :D
A ja po raz któryś potwierdziłem prawdę, że najlepsze są polskie akumulatory. 520 (centra futura) stała prawie 4 tygodnie nie palona, zasypało ją śniegiem i czekała na wolne żeby się nią pobawić...po odkopaniu, zakręciła od dotknięcia (20 letnie auto z 0,5 mln przebiegu). Tymczasem w 540 akumulator Varta (3 letni) wziął i po prostu se zamarzł :( Się wnerwiłem i kupiłem do 540 również Futurę, tyle że 100Ah, 900A uderzenia :D
pmsphotography
22-12-2010, 00:41
Systemy kontroli trakcji to albo oddziałują na przepustnicę poprzez "przyduszenie" silnika (i takie trzeba w zimie wyrzucić za psami i kotami) lub poprzez przyhamowywanie pojedynczego koła, ale za Chiny ludowe w standardowym aucie nie mają nic wspólnego z mechanizmem różnicowym.
Systemy typu ASR czy TCS często występują razem z systetem EDS/EDL, który wlaśnie odpowiada za elektoniczną blokadę mechanizmu różnicowego. Zawsze taka lepsza, niż żadna.
Dzięki. Kurde... z tą wielkością to mi zabiłeś ćwieka :/ Myślałem, że akurat Ignis to ma sporo miejsca. Jakbyś o to spalanie mógł popytać to byłbym wdzięczny. Nie ukrywam, że nie chciałbym go w gaz pchać a pojeździć lubimy z rodzinką.
Jutro się z nimi widzę to podpytam bo dziś czasu brakło wszyscy przed świętami chcą odebrać zlecenia i mam masakrę w firmie ;), ze spalaniem jak w każdym długość nogi + kąt stawu kolanowego = spalanie :)
Mam vw sharana z 2 litrowym dieslem i hondę cr v z dieslem 2,2 - ponoć vw ludzie potrafią zejść do 6 litrów na 100km a w hondzie nawet do 5 litrów owszem jak jedziesz 90-110 km/h stale bez szaleństw mi takie wyniki nie wychodzą vw w trasie 1000 km średnia z kompa 125km/h 7,8 litra, honda w trasie 320 km średnia z kompa 79km/h 7,1 litra. Honda ma dopiero tydzień więc nie zdążyłem jeszcze dalej odjechać niż na wspomniane 320km :)
Systemy typu ASR czy TCS często występują razem z systetem EDS/EDL, który wlaśnie odpowiada za elektoniczną blokadę mechanizmu różnicowego. Zawsze taka lepsza, niż żadna.
Ten system nie oddziałuje w żaden sposób na mechanizm różnicowy. On jedynie przyhamowuje ślizgające się koło, które ślizga się między innymi, ze względu na brak mechanicznej blokady działania mechanizmu różnicowego.
To tak jakby powiedzieć, że jak piszę komentarz ze słownikiem ortograficznym w ręku, to mam wszczepiony w mózgu system korekcji błędów ortograficznych.
andrzej_suse10
22-12-2010, 12:57
http://pl.wikipedia.org/wiki/EDS
Ten system został nazwany elektroniczną blokadą dyferencjału i tak już jest. Mimo, że nie oddziałuje.
Co polecacie dla osiemnastolatki - pierwszy samochód do 15 kPLN ?
Musi mieć: ABS, wspomaganie kierownicy i min. 2 poduszki.
Klima nie jest obowiązkowa, ale mile widziana.
Focusa TDDi wersja FX Gold?
Co polecacie dla osiemnastolatki - pierwszy samochód do 15 kPLN ?
Musi mieć: ABS, wspomaganie kierownicy i min. 2 poduszki.
Klima nie jest obowiązkowa, ale mile widziana.
Honda Civic
cyrusvirus
22-12-2010, 13:58
Co polecacie dla osiemnastolatki - pierwszy samochód do 15 kPLN ?
Musi mieć: ABS, wspomaganie kierownicy i min. 2 poduszki.
Klima nie jest obowiązkowa, ale mile widziana.
Yaris. Będzie długo śmigał. Te samochody naprawdę są trwałe, w tej cenie możesz trafić też z klimą. Najlepiej japończyka (numer nadwozia zaczyna się na "J"). Najfajniejszą wersją jest dizelek, ale w cenie możesz się nie wyrobić, ale benzynka 1.0 nie będzie duzo palić i będzie dłuuuugo jeździć... Yaris będzie starszy niż konkurencja, ale naprawdę warto.
W Yarisie masz rozrząd na łańcuchu, którego nie wymieniasz. Elementy gumowe w zawieszeniu są tak trwałe (oryginały), że wymienisz je dopiero jak sparcieją :) - fakt. Drogia jest naprawa tylnego zawieszenia, ale skuteczna i trwała.
No i dochodzi do tego fakt, że dziewczyny lubią Yarisy :)
Abaddon84
22-12-2010, 14:04
Renault Clio bardzo fajne autko w sam raz dla 18 :)
ja bym poszukał coś większego ( może jakiś merc ) w starszej budzie najlepiej jakieś 200D,
jest masywne i bezpieczne, nie jeździ szybko, ale za to spałbym spokojnie.
Jestem podobnego zdania...starsze, ale duże autko z niezłym wyposażeniem...kolega kupił córce Omegę kombi :D
pmsphotography
22-12-2010, 14:29
S_Beast - chodziło mi głównie o zasadę działania, w ten sposób (dochamowaniem koła) nie ukrywajmy, działa w dużym uogólnieniu jak blokada mechanizmu różnicowego. Efekt przynajmniej w jakimś stopniu podobny.
Co do auta dla dziewczyny- one jednak lubią małe auta. Może Corsa? Albo VW Tipo 1.2 TDI- spalanie 3.5l to nie problem ;-)
Yarisa polecam średnio- znajomy, który jest instruktorem jazdy i jeździ na tych maszynach mówi, że to największe g*no pod słońcem ;-) Jeździ na tej nowszej generacji.
Albo VW Tipo 1.2 TDI- spalanie 3.5l to nie problem ;-)
.
może wykaże się totalną ignorancja w temacie aut - ale co to jest VW Tipo ? :D VW Lupo lub Fiat Tipo. No chyba że to jakis niemiecko włoski mix jest :D
j_szczygiel
22-12-2010, 14:38
Jestem podobnego zdania...starsze, ale duże autko z niezłym wyposażeniem...kolega kupił córce Omegę kombi :D
Omega dla swiezo upieczonego kierowcy jest srednio udanym pomyslem ;) Auto wielkosci hiszpanskiego galeonu (niecale 5m dla wersji B), a co za tym idzie pewne problemy z parkowaniem dla mlodego kierowcy. Poza tym wysokie spalanie (silnik 2.0 na trasie ok 9 litrow/100, o 2.5 v6 ktorym czasem jezdze nie wspomne) i wysoka moc w polaczeniu z tylnym napedem - nie kazdy swiezak to auto opanuje, a kontrola trakcji byla montowana tylko w wyzszych wersjach (jesli sie nie myle, to silniki 2.0 w ogole jej nie mialy nawet w CD) ;) Serwis do najtanszych tez nie nalezy, zwlaszcza w przypadku silnikow w ukladzie V... :? No ale wygodna franca, to fakt, i ten mruk v-ki.. ;)
Marku, Corse C lub za przedpiszcami Yarisa, male VW (Polo, Lupo), Foke, spokojnie powinienes znalezc aby zmiescic sie w budzecie :)
Update - z wygodniejszych, bardziej komfortowych z pelnym wyposazeniem (klimatronic, skora, TC, ABS i inne), ale i drozszych w utrzymaniu SAAB 900 roczniki 1994-1998. Nalezy sie liczyc z wysokim spalaniem (ok. 12-13l w miescie dla zwyklego silnika bez turbo) i czesto koniecznoscia znalezienia serwisu specjalizujacego sie w tej marce (wylacznie w przypadku powazniejszych napraw).
cyrusvirus
22-12-2010, 14:46
Yarisa polecam średnio- znajomy, który jest instruktorem jazdy i jeździ na tych maszynach mówi, że to największe g*no pod słońcem ;-) Jeździ na tej nowszej generacji.
Mam na myśli oczywiście starszą generację. Nowy jest ok, instruktorzy jęczą, że sprzęgła padają w miarę wcześniej niż w innych samochodach na których jeździli. Coś w tym jest chociaż tyczy to tylko nauk jazdy, bo do 80tys. km mało która "Elka" na jednym sprzęgle dojeżdża. Floty i prywaciarze nie narzekają. Nowy model ma jedną bardzo dużą wadę. To jego materiały deski rozdzielczej. Klapka karty pamięci w moim D70s jest mocniejsza niż schowek w Yarisie :D:D:D a cała deska sprawia wrażenie jakby ktoś zapomniał ją pokryć materiałem :) Ale pomijając to to nowy jaris z silnikiem benzynowym 1.33, 100KM i 6 biegową skrzynią jest zwinną maszynką na trasę jak i do miasta.
Jeżeli masz obawy to kup jej jakaś francuską padlinę czy to renówkę, cytyne czy peżota. Za często nim nie będzie jeździła, a jak już to po mechanikach głownie :)
Ale przynajmniej będzie obcykana w mechanice :)
j_szczygiel
22-12-2010, 14:54
Jeżeli masz obawy to kup jej jakaś francuską padlinę czy to renówkę, cytyne czy peżota. Za często nim nie będzie jeździła, a jak już to po mechanikach głownie :)
Ale przynajmniej będzie obcykana w mechanice :)
Tylko jak stanie kiedys na srodku drogi rozkraczonym samochodem, najwiecej klopotow bedzie miec Marek, holujac ja przy kazdej takiej sposobnosci :lol:
andrzej_suse10
22-12-2010, 15:00
A może skoda fabia? I generacji oczywiście, samochód bez wodotrysków ale tani i nie sprawia problemów. Silnik np. 1.4 16v :-)
Kupując starego trupa stracimy tylko czas na ciągłą gonitwę po mechaniorach - ja bym kupił możliwie nowe auto pogardzanych w PL marek na F - Ford, Fiat, Francuskie, które można kupić tanio, z rozsądnym przebiegiem i od pierwszego właściciela - Hondy, Toyoty i VAG to niestety b. często stare szroty kupione od turasów albo zespawane z kilku rozbitków i przystanku tramwajowego, podpicowane, wybłyszczone i z przekręconym licznikiem.
Tylko jak stanie kiedys na srodku drogi rozkraczonym samochodem, najwiecej klopotow bedzie miec Marek, holujac ja przy kazdej takiej sposobnosci :lol:
Oj nie rozdrabniajmy się w szczegółach technicznych :)
A tak na poważnie to też bym celował w yaris albo w corsę. Pisali tez gdzieś, że mało awaryjnym autem jest ford fusion.
Sam ostatnio przymierzałem się do astry 3 albo focusa dla żony. I wpisałem sobie focusa w aledrogo, że ma być kupiony w salonie, serwisowany, w dieslu i gdzieś w wielkopolsce żeby po kraju się nie tłuc. Efekt był porażający. Jedna oferta auta, które było kupione w salonie... ale za odrą. Lepiej trzeba było bezpośrednio poprzeglądać sobie stronę Ery, bo może tam takie rzeczy mają.:)
Tak naprawdę to najważniejsze jest żeby trafić na w miarę pewne auto.
j_szczygiel
22-12-2010, 15:14
Tak naprawdę to najważniejsze jest żeby trafić na w miarę pewne auto.
Dlatego jesli ktos ma czas, warto przejechac sie do Holandii po samochod od prywatnego sprzedawcy - zaplaci sie troszke wiecej, ale wszystko jest udokumentowane od A-Z, od przebiegu po inne bzdety. U nas malo co jest pewne :D
Jeszcze bym się zastanowił nad vw polo. Teść ma coś takiego z 1l silnikiem w benzynie, zrobił nim 170 tys bez większych niespodzianek. No ale to auto było kupione w salonie :)
Wielkie dzięki za podpowiedzi i opinie. :-)
Oferta Japończyków jest bardzo skromna, natomiast najwięcej jest Renault Clio.
Z "dużych" najbardziej podoba mi się Honda Accord.
O Peugeotach mogę powiedzieć tyle - w rodzinie było ich ca najmniej 10 (ojciec był pierwszy - miał modele 404 i 504). Ja miałem 3 modele (305, 405 i 2 x 406). 306 jeździ moja żona, szwagier ma 307 (wcześniej 306), natomiast teść katuje 206. ŻADEN z tych Peugeotów nigdy nas nie zawiódł. :smile:
Fabia - odpada, emerycki image. :mrgreen:
Wyjazd za granicę po samochód nie jest wykluczony, ale przy budżecie 15 kPLN, koszty "towarzyszące" będą nieproporcjonalnie wysokie.
Szukam dalej.
natomiast najwięcej jest Renault Clio.
Czyżby szkoły nauki jazdy wymieniały flotę?
A nie myślałeś o Astrze G ? Nie takie całkiem stare, nie "emerycki" design, większe niż yaris i bezpieczniejsze, łatwe w prowadzeniu tanie w eksploatacji, do tego jakieś 1,6 16v w gazie to i trochę werwy ma, nie za dużo dla młodego kierowcy.
Kupując starego trupa stracimy tylko czas na ciągłą gonitwę po mechaniorach - ja bym kupił możliwie nowe auto pogardzanych w PL marek na F - Ford, Fiat, Francuskie, które można kupić tanio, z rozsądnym przebiegiem i od pierwszego właściciela - Hondy, Toyoty i VAG to niestety b. często stare szroty kupione od turasów albo zespawane z kilku rozbitków i przystanku tramwajowego, podpicowane, wybłyszczone i z przekręconym licznikiem.
Obawiam się, że w tym budżecie trudno kupić od pierwszego właściciela, z rozsądnym przebiegiem i tanio. Jestem w podobnej sytuacji, chodzę do zaprzyjaźnionych mechaników i wyławiam historie w częściami zamiennymi, nawet mam przykłady - tylko niemieckie. Części dużo i tanio nawet.
Przez 3 dni miałem dostępnego Citroena Xara Picasso od mojego przyjaciela. Wspaniały wóz, 2.0 HDi, pojemny, ładny, świetnie jeździ. Od nowości (2001) w tych samych rękach. Ale jak się dowiedziałem ile wydaje na naprawy (bynajmniej nie w ASO), to mi się tyłek zmarszczył i szybko przeszła chęć zakupu tego wozidełka.
To prawda, budżet nie pozwala na wiele. :sad:
Z drugiej strony trudno topić większą kasę na pierwszy samochód nastolatki. :roll:
Wygląda na to, że trochę to potrwa zanim coś fajnego się trafi. Może na wiosnę będzie większy wysyp. :-)
j_szczygiel
22-12-2010, 17:00
To prawda, budżet nie pozwala na wiele. :sad:
Z drugiej strony trudno topić większą kasę na pierwszy samochód nastolatki. :roll:
Wygląda na to, że trochę to potrwa zanim coś fajnego się trafi. Może na wiosnę będzie większy wysyp. :-)
No nie przesadzajmy, ze nie pozwala na wiele... Za te 15 tys. spokojnie kupisz w Holandii (albo w PL) Saabolota 900 lub jakas france w swietnym stanie, lacznie z kosztami przywiezienia do kraju, oplacenia, rejestracji i niezbednych czynnosci serwisowo-pozakupowych. Jesli masz kogos z laweta to tym bardziej. Jesli dziewcze nie jezdzi wiele, SAAB moze byc dobrym pomyslem - solidne, komfortowe, jeno troche pali (choc w NL wiele samochodow ma dobre instalacje LPG-moze akurat taki trafisz) ;)
W razie gdyby ktos szukal samochodu z NL, polecam www.marktplaats.nl.
Nikt chyba jeszcze nie wymienil Fiata Stilo - w wakacje moj dobry kolega sprawil sobie taki samochod w podobnej kwocie, przyznam ze komfort, jakosc wykonania wnetrza, ceny tych aut i czesci, spalanie sa naprawde zachecajace ;) Silniki benzynowe lub znany fiatowski diesel 1.9JTD. I cos przydatnego dla Pań - ma tryb City, zwiekszajacy czulosc/sile wspomagania kierownicy.
Omega dla swiezo upieczonego kierowcy jest srednio udanym pomyslem ;) Auto wielkosci hiszpanskiego galeonu (niecale 5m dla wersji B)
Moja żonka jest bardzo świeża (prawko w tym roku), ma BMW 520 (5tys. zł, 150 koników, trasa 9, miasto 13). najpierw chciała coś podobnego do Yarisa, ale pojeździła na studia kilka razy i już nie chce ;) Z parkowaniem nadal ma trochę kłopotów, ale się uczy i parkuje co raz lepiej. Jeździ w górach i po śniegu. Po paru jazdach ze mną, nawet potrafi opanować poślizg - co jest o tyle łatwiejsze, że bunia ma tylny napęd :D
Z drugiej strony trudno topić większą kasę na pierwszy samochód nastolatki.
I dlatego żonka ma brykę z 5 klocków, gdzieś zarysuje czy coś puknie szkoda niewielka, a od razu uczy się dużego auta. ;)
Kupując starego trupa stracimy tylko czas na ciągłą gonitwę po mechaniorach
Przez 6 lat jeżdżenia tą bunią wydałem na nią mniej niż 6 tysięcy, mechanika widziała 3 razy (nie licząc zakładania gazu).
pmsphotography
22-12-2010, 18:32
Sorry sorry, oczywiście myślałem o VW Lupo, a nie Tipo, troszkę zamyślony to pisałem ;-)
Ja napiszę tak - dla "ukochanej" osoby, nigdy bym nie kupił jako pierwsze auto i do nauki małego "klocka", w którym nie wiem ile by było poduszek to w przypadku kolizji ........:(
no ale to moje zdanie.
za 15k powinieneś dostać Astrę G z 99-00 rocznika, wg mnie fajne auto, no i tanie w ekspolatacji ;)
nie kupuj żadnej małej puszki, bałbym się o córkę.
Troszke poszukac to za 15.000 mozna kupic Megi z 2005. Tylko zaraz bedzie ze to w ogole nie pojedzie bez lawety :) ja bede kupowal na wiosne i wlasnie w tego francuza bede celowal. Choc wciaz sie wacham pomiedzy Megi i foczka
Obawiam się, że w tym budżecie trudno kupić od pierwszego właściciela, z rozsądnym przebiegiem i tanio. Jestem w podobnej sytuacji, chodzę do zaprzyjaźnionych mechaników i wyławiam historie w częściami zamiennymi, nawet mam przykłady - tylko niemieckie. Części dużo i tanio nawet.
Przez 3 dni miałem dostępnego Citroena Xara Picasso od mojego przyjaciela. Wspaniały wóz, 2.0 HDi, pojemny, ładny, świetnie jeździ. Od nowości (2001) w tych samych rękach. Ale jak się dowiedziałem ile wydaje na naprawy (bynajmniej nie w ASO), to mi się tyłek zmarszczył i szybko przeszła chęć zakupu tego wozidełka.
Przez 6 lat jeżdżenia tą bunią wydałem na nią mniej niż 6 tysięcy, mechanika widziała 3 razy (nie licząc zakładania gazu).
Mam od nowości Fiata Bravę 2001, przebieg ok. 80k. Przez 10 lat jej kariery nawet nie wiem ile wydałem na mechaniorów, bo były to zbyt gówniane pieniądze - trochę oleju, klocków, na początku wymienili amory na gwarancji, potem jeździła już moja żona i amory przestały się psuć. Zepsuł się kiedyś jakiś kondensator od przerywacza wycieraczek i alternator (bolączka ówczesnych Fiaciorów).
W tej chwili kupiłem żonie zamiast Focusa ('05, TDCi 1.8 115KM FX Gold), bo mój ojciec postanowił kupić nowe autko, a jest moim idealnym źródłem używanych samochodów - przez 5 lat napykał nim 80k (ma do firmy może jakiś kilometr), 0 dzwonów, garażowanie, wylizane na myjni ręcznej - więc kupiłem, bo żal było nie kupić, zresztą za bezcen. A Fiaciora nawet mi się teraz nie chce sprzedawać, bo chodzi w cenie wacików i bardziej opłaca się zostawić go na backup...
Mam od nowości Fiata Bravę 2001
No dobra, to ile wtopiłeś w Fiatka? Moja bunia kosztowała 6 lat temu 6400, obecnie jest warta ok 5000.
Przez 6 lat jeżdżenia tą bunią wydałem na nią mniej niż 6 tysięcy, mechanika widziała 3 razy (nie licząc zakładania gazu).
Jeździć, a jeździć to jest różnica. Ile Ty nią zrobiłeś km ze była 3 razy u mechanika przez 6 lat?
Dzięki. Kurde... z tą wielkością to mi zabiłeś ćwieka :/ Myślałem, że akurat Ignis to ma sporo miejsca. Jakbyś o to spalanie mógł popytać to byłbym wdzięczny. Nie ukrywam, że nie chciałbym go w gaz pchać a pojeździć lubimy z rodzinką.
poniżej przekopiowana odpowiedź z maila od użytkownika Ignisa:
Ignis jak nim jadę normalnie czyli nie piłuję i już nauczyłam się nim jeździć:
na 4 biegu ok 60 km/h pali 4,1-4,6- przy na 5 biegu 120 km/h pali 5,5
powyżej 130 km/h żre od 9 do czasem i 13-14 zależy czy pod górkę
Normalnie po mieście nie pali więcej niż 6,5 l, to tak średnio, bo nie zawsze można jechać po prostej przy zużyciu 4,1.
Teraz niestety bardzo często wskazuje mi 10 l, ale ta pier... zima. Generalnie mój znajomy ma podobne suzuki i sobie chwali ja tez za wyjątkiem *****anego radia i tego że nie można włączyć światełka w środku bez otwarcia drzwi.
tyle koniec cytatu więc opinia na temat radia jest taka sam jak moja:)
Moja bunia kosztowała 6 lat temu 6400, obecnie jest warta ok 5000.
Coś "kosztowało", a "jest warte" to spora różnica.
Nie ma takiego auta, które by przez 6 lat tak mało straciło by na wartości. Ja wiem Alf, że Twoje bmw są mega-ultra-hiper, nie mają wad, są w ogóle z planety, na której żył Alf (nie pamiętam nazwy), ale bez przesadyzmu... :-P
No dobra, to ile wtopiłeś w Fiatka? Moja bunia kosztowała 6 lat temu 6400, obecnie jest warta ok 5000.
Nie pamiętam - ze 40k, w tej chwili jest wart może 6-7k.
Ty jednak, ALF, jesteś starym farciarzem i albo trafiły ci się przypadkowo prototypy perpetuum-mobile tworzone przez neonazistów w celu przejęcia kontroli nad światem, albo dobrze zakonserwowało je karkonoskie powietrze.
Mnie natomiast samochody bezlitośnie katowane przeze mnie w toksycznej atmosferze Korkowa pow. 100 tyś. przebiegu zaczynają się rozpadać w rękach - a to sprzęgło, a to skrzynia, a to zawias, a to tarcze - i w ostatecznym rozrachunku wolę kupić nowe.
robin102
22-12-2010, 23:37
Szukam dalej.
Marku kupuj dla córki , ale dbaj o to abyś miał jak najmniej roboty z samochodem. Kup jej Suzuki Jimny 1,3
Idealny na początek przygody z samodzielnym autem. Samochód niezawodny, wszędzie wjedzie, mały, o oryyygynalnej urodzie, łatwy do opanowania, a i lansik też w towarzystwie można nim zrobić. No ewentualnie jakieś inne Suzuki np. Bandit ;)
śliczny jest :) są też w ładnym niebieskim kolorze
http://moto.allegro.pl/suzuki-jimny-jimmy-czarna-perelka-vitara-i1381622824.html
ps
alternatywnie Punto, czy Corsę C 1,2
Ty jednak, ALF, jesteś starym farciarzem
Może...Sierki (obie) spisywały się b. dobrze, 520 wspaniale, w 540 mam jeszcze kłopot z elektryką, ale do lata się z tym uporam. Kwestia wyboru autka oraz dużego, nie wysilonego silnika i dokładnego sprawdzenia przed zakupem, a później dbałości o wymiany płynów, przeglądy itp.
Mój Maluch, którego sprzedałem kumplowi po przejechaniu 275tys. km dożył coś koło 700tys. na trzech silnikach i dwóch kapitalkach (tyle, że tu mechanicy mieli więcej roboty :) ).
Nie stać mnie na zakup nowego auta i utratę kilkudziesięciu tysięcy w parę lat. Poza tym wolę starsze, ale większe, wygodniejsze i dobrze wyposażone, że nie wspomnę o silniku ze stadkiem koników ;)
Przy starszym aucie, dobrze poznanym i przetestowanym, mogę wybrać najlepszy model z najlepszym silnikiem - silniki M50 i M62B44 to jedne z najlepszych silników BMW i niewiele jest aut, które mogą z nimi konkurować jeśli chodzi o trwałość i przebiegi. W nowych autach tego komfortu niestety nie ma.
Coś "kosztowało", a "jest warte" to spora różnica.
Nie ma takiego auta, które by przez 6 lat tak mało straciło by na wartości. Ja wiem Alf, że Twoje bmw są mega-ultra-hiper, nie mają wad, są w ogóle z planety, na której żył Alf (nie pamiętam nazwy), ale bez przesadyzmu... :-P
I tu się mylisz :D BMW tracą nowe, a im później, tym mniej. Możesz sobie na alledrogo zobaczyć ile kosztuje niezajechana 520i z gazem taka jak ta KLIK (http://allegro.pl/bmw-e34-520i-24v-komplet-opon-i1363875675.html#gallery)
Jeździć, a jeździć to jest różnica. Ile Ty nią zrobiłeś km ze była 3 razy u mechanika przez 6 lat?
Auto przez pierwsze 5 lat robiło po ok 15tys rocznie, w 6 mniej bo doszła 540 :) Obecnie ma przejechane jakieś pół bańki :D W aucie wymieniłem: amory z tyłu, tarcze i klocki, pompę wodną i pompkę spryskiwacza szyby oraz jakieś dwie gumy i dwie końcówki drążków + stabilizator. Jak na 6 lat jeżdżenia z moją ciężką nogą i 20 letnie auto z takim przebiegiem to chyba niewiele, co? :D
(...) jeśli chodzi o trwałość i przebiegi. W nowych autach tego komfortu niestety nie ma.
D
Przepraszam, że tak jedno zdanie wyciągam ale... Często i gęsto spotyka się zdania, że nowe auta to zwykłe "reklamówki" jednorazowego użytku. Mówi się też, że stare auta służyły do jazdy a nowe służą do naprawiania, coś w tym jest. Spotyka się na drogach Mercedesy, BMW, Audi, które mają po 20 lat i jeśli auto jest zadbane nic mu nie dolega pomimo przejechanych kilkuset tysięcy kilometrów. O wykonaniu i jakości materiałów szkoda wspominać bo to jest przepaść.
Mam od nowości Fiata Bravę 2001, przebieg ok. 80k. Przez 10 lat jej kariery nawet nie wiem ile wydałem na mechaniorów, bo były to zbyt gówniane pieniądze - trochę oleju, klocków, na początku wymienili amory na gwarancji, potem jeździła już moja żona i amory przestały się psuć. Zepsuł się kiedyś jakiś kondensator od przerywacza wycieraczek i alternator (bolączka ówczesnych Fiaciorów).
Ale to jest 80 tys. Citroen miał 200. Przy takim przebiegu (80) to autko powinno hulać jak ta lala. Polówka matki (96') ma 170 tys. i śmiga jak rakieta. Bez zastrzeżeń już od 14 lat.
W tej chwili kupiłem żonie zamiast Focusa ('05, TDCi 1.8 115KM FX Gold), bo mój ojciec postanowił kupić nowe autko, a jest moim idealnym źródłem używanych samochodów - przez 5 lat napykał nim 80k (ma do firmy może jakiś kilometr), 0 dzwonów, garażowanie, wylizane na myjni ręcznej - więc kupiłem, bo żal było nie kupić, zresztą za bezcen.
Zagłębie ojców i wujów jest niezwykle małe i konkurencja do tych zasobów duża. Właśnie poluję dla matuli na VW Golfa IV od takiego wuja - rocznik 98, przebieg 65 tys!!!, nie jeżdżony w zimie. Wuj ma coś pod 80 latek. Ale to rzadkość, jak dziewica na politechnice.
Marku kupuj dla córki , ale dbaj o to abyś miał jak najmniej roboty z samochodem. Kup jej Suzuki Jimny 1,3
Idealny na początek przygody z samodzielnym autem. Samochód niezawodny, wszędzie wjedzie, mały, o oryyygynalnej urodzie, łatwy do opanowania, a i lansik też w towarzystwie można nim zrobić. No ewentualnie jakieś inne Suzuki np. Bandit ;)
śliczny jest :) są też w ładnym niebieskim kolorze
http://moto.allegro.pl/suzuki-jimny-jimmy-czarna-perelka-vitara-i1381622824.html
Robin, litości!
Jimny z napędem na jedną oś? Toż to w zimie masakra jakaś - wysokie, lekkie i jedna oś!?!
Ale to jest 80 tys. Citroen miał 200. Przy takim przebiegu (80) to autko powinno hulać jak ta lala. Polówka matki (96') ma 170 tys. i śmiga jak rakieta. Bez zastrzeżeń już od 14 lat.
Zagłębie ojców i wujów jest niezwykle małe i konkurencja do tych zasobów duża. Właśnie poluję dla matuli na VW Golfa IV od takiego wuja - rocznik 98, przebieg 65 tys!!!, nie jeżdżony w zimie. Wuj ma coś pod 80 latek. Ale to rzadkość, jak dziewica na politechnice.
Miałem kiedyś Citroena BX z przebiegiem 160tyś. i to było najbardziej awaryjne auto świata - w pewnym momencie koszty napraw stały się wyższe, niż raty za nowy samochód, nie mówiąc o stracie czasu. Od tamtego czasu mam skrajne uczucia do tej marki - z jednej strony wygodne jak łóżka w haremie sułtana Brunei i oryginalne, z drugiej przypomina mi się mój stary meches i jego życiowa maksyma: "to jest Citroen, to się musi psuć".
Na zagłębie ojców i wujów, w dodatku miłośników salonowych nowości faktycznie ciężko w dzisiejszych czasach liczyć. Mój dla przykładu zawsze zmieniał auto na nowe co trzy lata, a Foką dlaczegoś jeździł prawie dwukrotnie dłużej, a na końcu ledwo udało mi się wyszarpać ją innym sępom :D
Spotyka się na drogach Mercedesy, BMW, Audi, które mają po 20 lat i jeśli auto jest zadbane nic mu nie dolega pomimo przejechanych kilkuset tysięcy kilometrów. O wykonaniu i jakości materiałów szkoda wspominać bo to jest przepaść.
Zawsze wprawia mnie w podziw zamiłowanie do materiałoznawstwa i inżynierii precyzyjnej w naszym narodzie - ja zawsze wsiadając do nowych Mesiów, BMW czy Audik jestem oszałomiony bizantyjskim wykończeniem i jakością materiałów i za cholerę nie jestem w stanie doszukać się tej tandety i niedoróbek. A po tym, jak jakiś czas temu przejechałem się prawie nowym Mesiem CLS za 3 stówy, jestem chory po dziś dzień. Dobrze że mnie nie stać bo dałbym się zwieść pozorom, poleciał i kupił takiego samego paścia...
robin102
23-12-2010, 11:08
Robin, litości!
Jimny z napędem na jedną oś? Toż to w zimie masakra jakaś - wysokie, lekkie i jedna oś!?!
Ten podlinkowany JIMNY -egzemplarz jest jakiś kulawy, generalnie jest to auto 4x4 niesamowicie zwrotne, zrywne i bardzo ekonomiczne oraz niezawodne o najlepszych właściwościach terenowych wśród terenowych aut. Pojedzie tam gdzie nie pojadą auta za 300 tys zł zwane terenowymi.
Na zachodzie Europy uwielbiane przez dziewczyny od 18 do 60 roku życia, zwłaszcza, że robiony jest w fajnych kolorkach.
benzinku 2,4 wolnossący,
A czy są szybkossące ? ? ?
A czy są szybkossące ? ? ?
Są - ale to jest wątek o motoryzacji, a nie o świństwach.
Chodziło mi o to że nie dzielimy silników na wolnossące czy szybkossące ale na doładowane lub niedoładowane
nie mniej
Są - ale to jest wątek o motoryzacji, a nie o świństwach.
podoba mi się Twój tok rozumowania :D
Ten podlinkowany JIMNY -egzemplarz jest jakiś kulawy, generalnie jest to auto 4x4 niesamowicie zwrotne, zrywne i bardzo ekonomiczne oraz niezawodne o najlepszych właściwościach terenowych wśród terenowych aut. Pojedzie tam gdzie nie pojadą auta za 300 tys zł zwane terenowymi.
Na zachodzie Europy uwielbiane przez dziewczyny od 18 do 60 roku życia, zwłaszcza, że robiony jest w fajnych kolorkach.
Właśnie, dużo pojawia się kulawych z Zachodu i one są tańsze. Wersja 4x4 jest rzeczywiście kozacka. Właściwości terenowe ma świetne. Ale jest b. mała... :)
de Fresz
23-12-2010, 13:18
Miałem kiedyś Citroena BX z przebiegiem 160tyś. i to było najbardziej awaryjne auto
świata
A nie ze 360k?
przypomina mi się mój stary meches i jego życiowa maksyma: "to jest Citroen, to się musi psuć".
Pewnie Xantii nigdy na oczy nie widział, C5 też trzymają niezły poziom.
Zawsze wprawia mnie w podziw zamiłowanie do materiałoznawstwa i inżynierii precyzyjnej w naszym narodzie - ja zawsze wsiadając do nowych Mesiów, BMW czy Audik jestem oszałomiony bizantyjskim wykończeniem i jakością materiałów i za cholerę nie jestem w stanie doszukać się tej tandety i niedoróbek.
Mój szacowny wujo ma Merca E klasy, bodaj najbardziej wypaśną wersję poniżej AMG (4matic, 4 litry w dizlu i pełna lista dodatkowych opcji), furę ma od nowości, kosztowała coś ponad 300k zł, teraz przebieg ze 140kkm. Skóra na dźwigni biegów straciła lico (przytarło się i odpadło, a to automat jest), skóra na kierownicy popękała, na przednich fotelach wygląda gorzej niż w 15 letnich dreso-bumach, tapicerka na drzwiach (zwłaszcza rączka do zamykania) ma ok. 1 cm luzu. Po drodze była cała masa awarii, od upierdliwostek w stylu odpadnięte pokrętło od klimy, zrypane czujniki ciśnienia opon, po taki drobiazg, jak odpadnięte koło (przy prędkości ponad 100 km/h, elektronika szczęśliwie dała radę i samochód jechał dalej względnie prosto). O ASO, które słabo sobie radzi z naprawianiem tego cudu germańskiej myśli technicznej, a rachunki wystawia niebotyczne, możnaby napisać niezłą nowelkę z gatunku thriller. Ale wujo dalej kocha tą markę i następny też będzie Merc.
Chodziło mi o to że nie dzielimy silników na wolnossące czy szybkossące ale na doładowane lub niedoładowaneAleż termin silnik wolnossący to jest jak najbardziej techniczne i przyjęte w fachowej nomenklaturze określenie silnika niedoładowanego. I raczej nie chodzi o to, że ssie powoli. ;-) To tak jak z Wolnomularzami. Oni nie byli powolni, tylko uwolnieni.
podoba mi się Twój tok rozumowania :DTaak, to było dobre.
A tak wracając do wujków, ojców, matek... Mój ojczulek będzie na wiosnę, w okolicach marca zmieniał furę. Nowa jest zamówiona, trzeba tylko kilka miechów poczekać. Teraz jeździ Paździochem B6 sedan 2.0 turboklekot 170KM DSG na pompowtryskiwaczach.
Może ktoś byłby chętny? Piszę Wam tu o tym, bo po rodzinie i znajomych nie ma póki co chętnego (coś się tam niby teść przymierza, ale sam nie wie, czy chce zmieniać, czy będzie miał kasę itd), a fajnie by było, gdyby auto trafiło do kogoś wśród znajomych, a nie do jakiegoś komisu, bo jeszcze długo posłuży i tak z sentymentu wolałbym, żeby ktoś znajomy się nim jeszcze pocieszył.
Samochód kupiony w salonie w 2007, serwisowany w ASO, nie walony. W sensie nie wypadkowy, bo jakieś tam drobne puknięcia i obtarcia na parkingu przed markietem mu się przytrafiły. Wszystkie (ze dwa razy) były naprawiane na bieżąco w ASO, bez jakichś kombinowanek u Pana Ziutka w garażu. Wersja Highline, tapicerka skórzana łączona z Alcantarą, generalnie wersja praktycznie full wyposażona, z nawigacją i bi-xenonami włącznie. Co prawda navi to stary model MFD2 (bo taki wtedy był w ofercie), ale za śmieszne pieniądze można ją wymienić na RNS510 z dotykowym ekranem, twardzielem, slotem na kartę itd. Żadnych problemów z autem nie było, nigdy nie stał w serwisie dłużej i częściej niż wymagałyby tego okresowe przeglądy.
I teraz uwaga, to nie żart. Przebieg auta na dzień dzisiejszy - ok. 35 000 km. Po prostu ojciec sobie nim jeździ do pracy kilkanaście kilometrów dziennie, czasem jakiś dłuższy wyjazd mu wypadnie. Aaa... W momencie sprzedawania, w marcu, kwietniu, samochód będzie miał jeszcze ponad rok gwarancji. Była dla niego wykupiona 5-cio letnia gwarancja mobilności.
Wiem, że to nie giełda, ale tak po prostu daję cynk. Jak ktoś się przymierza do wymiany samochodu na wiosnę, to nadarza się okazja. Jakby coś, to na PW proszę, jakieś fotki zainteresowanemu pstryknę. Aaa... kolor beżowy metalik, tapicerka Cappuccino, Mocca, czy jakoś tak się to nazywa. Coś z kawą w każdym razie. ;-)
Nam wbijali cały czas doładowany i niedoładowany a za wolnossący to nas prawie do kąta wstawiali
A wracając do przebiegów to dwa lata temu odziedziczyłem po mamuśce fata pandę rocznik 2003 z przebiegiem około 25 tysięcy km, także zdarzają się takie przebiegi :)
robin102
23-12-2010, 14:59
A wracając do przebiegów to dwa lata temu odziedziczyłem po mamuśce fata pandę rocznik 2003 z przebiegiem około 25 tysięcy km, także zdarzają się takie przebiegi :)
Kupiłem w tamtym roku swoim rodzicom, za Ich kasę rzecz jasna :) corsę C z roku 2002 z prawdziwym przebiegiem 29 tys km. Zapłacili sporo 15 tys zł. Po roku przebieg auta to 31 tys km i już staruszkowie żałują, że kosiarka warta jest na rynku samochodowy pewnie ledwo10 tys zł, A uto nie bite, od pierwszego właściciela (mego kolegi, sam Mu pomagałem kupować te auto w salonie )
No właśnie ja teraz mam focusa z 2004, na wszeki wypadek nie sprawdzam ile ten klekot ;) jest teraz wart.
Najważniejsze że mimo mrozów odpala bez problemów i dowozi moje du...o do pracy
velaskez
23-12-2010, 15:31
I teraz uwaga, to nie żart. Przebieg auta na dzień dzisiejszy - ok. 35 000 km. Po prostu ojciec sobie nim jeździ do pracy kilkanaście kilometrów dziennie, czasem jakiś dłuższy wyjazd mu wypadnie. Aaa... W momencie sprzedawania, w marcu, kwietniu, samochód będzie miał jeszcze ponad rok gwarancji. Była dla niego wykupiona 5-cio letnia gwarancja mobilności.
Heh, no fajny przebieg. U mnie w domu taki Pasek poszedł do żyda 2 tygodnie temu z przebiegiem 180tys. Jak widać ludzie jeżdżą różnie;)
Ano właśnie. Ojciec ma awersję do jeżdżenia (najeździł się w życiu dosyć) i jak może, to wsiada jako pasażer. Ja w swoim praktycznie takim samym Pasztecie, tylko kumbi i ponad rok młodszym (już na CR) wyjeździłem już ponad 60 tyś, co też nie jest jakąś astronomiczną liczbą. Absolutnie bezawaryjnie, tak gwoli ciekawostki. Ale chodzi też troszkę o obalenie stereotypu, że jak ktoś kupuje diesla, to po to, żeby jeździł 24/7, bez przerwy na sikanie najlepiej.
Pewnie Xantii nigdy na oczy nie widział, C5 też trzymają niezły poziom.
Nieodmiennie mam ciągle przed oczami Xarę Picasso znajomego - od nowości w domu. Raz musiał ją naprawiać w Norwegii - wiecie ile kosztuje tam roboczogodzina?
Ale wujo dalej kocha tą markę i następny też będzie Merc.
No i coś jednak w tym jest, w tych Mercach :) Są Audi z niesamowitym designem i niewiele brzydsze BMW, Lexusy, Infiniti itp. Jednak Mesio to Mesio :)
Nieodmiennie mam ciągle przed oczami Xarę Picasso znajomego - od nowości w domu. Raz musiał ją naprawiać w Norwegii - wiecie ile kosztuje tam roboczogodzina?
Pewnie drozej niz w Szwecji. A w Szwecji kosztuje tyle ze znajomemu oplaca sie zabierac auta (ma 4 sztuki w firmie) do Polski w celach naprawczych.
Pomijając wypasione, aczkolwiek lekko zapleśniałe (z racji wieku) BMW, w oko wpadły mi takie dwie oferty:
Clio (http://motoallegro.pl/renault-clio-extreme-2003-stan-idealny-i1376994454.html)
Corsa (http://motoallegro.pl/corsa-c-2002-rok-64-tysiace-przebiegu-salon-salon-i1363747900.html)
Uwagi ?
Nieodmiennie mam ciągle przed oczami Xarę Picasso znajomego - od nowości w domu. Raz musiał ją naprawiać w Norwegii - wiecie ile kosztuje tam roboczogodzina?
Wiedziała kiedy się popsuć i tylko czekala na taką sposobność
robin102
23-12-2010, 16:28
Pomijając wypasione, aczkolwiek lekko zapleśniałe (z racji wieku) BMW, w oko wpadły mi
Corsa (http://motoallegro.pl/corsa-c-2002-rok-64-tysiace-przebiegu-salon-salon-i1363747900.html)
Uwagi ?
Oj nie ta Corsa !Wielkie NIE z racji na litrowy silniczek z amputowanym jednym garem który ma zero elastyczności i nie bardzo dla młodego szoferaka się nadaje z tego względu. Przyspieszenie wręcz żadne, co by się sprawnie poruszać trza silnik ciągle dusić na minimum 4 tys obrotów. Dodatkowo kultura pracy straszna tego silnika szczególnie na wolnym biegu podeszwy w butach drżą :).
Szukaj wersji 1,2 a co do Clio fajne te autka, przyjazne kierowcy, a w tym egzemplarzu z leciwym silnikiem 1150 skąd moc 75 KM coś mi się nie zgadza tu.
Szukaj wersji 1,2 a co do Clio fajne te autka, przyjazne kierowcy, a w tym egzemplarzu z leciwym silnikiem 1150 skąd moc 75 KM coś mi się nie zgadza tu.
Jest taka wersja, wprowadzona bodajże w 2001r. (zamiast 1.4 75km).
1149ccm, 75km@5500obr/min, 105Nm@3500obr/min. 13 sekund do setki i Vmax 170km/h.
Corsa ma niezły napis nad lusterkiem - "kara śmierci za pedofilstwo" :D
Cliówka zdecydowanie, Extreme to była wersja limitowana z silniorkiem 1,2 16V/75kucy, ABS, 4-ema poduchami, komputrem, elektryką, CD, alusami i lepiej wykończonym wnętrzem (zegary, deska, fotele, duperele) - Corsa to goły paździor z silnikiem od kosiarki.
Zdecydowanie Clio. Ale ja tam akurat fanem Renat jestem wiec moge byc nieobiektywny. Co do silnika sie nie wypowiem bo znane mi jedynie 1.5 dci - elastyczne, zrywne i pali tyle co nic nawet jak jest katowany. Same + dodatnie :) Corsy bym osobiscie nawet nie rozwazal. Po prostu nia mam za grosz zaufania do Opla. I na dodatek taka typowo niemacka topornosc wrecz bije z tego auta.
Co polecacie dla osiemnastolatki - pierwszy samochód do 15 kPLN ?
Musi mieć: ABS, wspomaganie kierownicy i min. 2 poduszki.
Klima nie jest obowiązkowa, ale mile widziana.
yaris, polo, golf4, ibiza, punto, mesio a-klasa, a3, clio, peugeot 206, focus, civic, mazda 323f, almera, astra
wg mnie 18stce najbardziej by pasowała Yariska.
Czy napęd quattro u Audi od 4-motion Volkswagena? Któryś się bardziej psuje? Czy ogólnie się psują i ile kosztują naprawy? (na prawdziwe 4x4 od Subaru mnie nie stać...)
velaskez
24-12-2010, 00:19
Generalnie 4motion i quattro to co prawda rozwiązania prowadzące do tego samego czyli napędu 4x4, ale są to różne rozwiązania. W 4-motion masz klasycznie napędzane przednie koła, a do tego od silnika wychodzi przekładnia kątowa, która przekazuje moc na wał podłączony do sprzęgła układu 4x4. To ostatnie sprzęgło rozdziela ilość momentu jaka idzie na tył.
W Audi, w modelach TT i A3 jest zastosowany ten sam motyw co w 4motion, w R8 jest sprzęgło wiskotyczne, a w reszcie modeli jest normalny dyferencjał jak w klasycznym samochodzie 4x4.
Co do awaryjności w Audi to nie wiem. W VW użytkownicy często zgłaszają drgania w okolicy 2000-3000obr, i to czasem srogie trzęsie całą bryką;), jest to spowodowane zużycie tłumika drgań skrętnych sprzęgła Haldex. Niektórzy mechanicy to czyszczą i regenerują i ludzie dalej śmigają. Niektórzy tylko wymieniają. Nowa część kosztuje ok. 1600zł.
pmsphotography
24-12-2010, 01:01
Zależy jeszcze w jakim aucie, przy wzdłużnie montowanych motorach występował torsen (stały 4x4), a przy poprzecznie haldex (odłączana tylna oś, napęd tylko w momencie poślizgu przednich). Dobrze pamiętam?
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash2/hs616.ash2/156849_173126992726987_100000890610162_379871_9113 1_n.jpg)
:D
rockabilly
24-12-2010, 12:27
heheh, angole to głupki jakich mało :)
Zdjęcie potwierdza badania przeprowadzone przez samo BMW (większość właścicieli jedynek myśli, że mają napędzaną przednią oś).
Dlatego ma powstać insza jedynka, napędzana na przód.
[EDIT] Ten post można wyrzucić, bo w wątku BMW jest podobny post ;). Szkoda OT.
To najlepiej świadczy jak BMW robi kapitalne zawiechy i układy kierownicze :)
yaris, polo, golf4, ibiza, punto, mesio a-klasa, a3, clio, peugeot 206, focus, civic, mazda 323f, almera, astra
wg mnie 18stce najbardziej by pasowała Yariska.
A czemu nie New Beetle?
A czemu nie New Beetle?
Bo jest paskudne jak zbyt stara panna ? ;)
pmsphotography
25-12-2010, 02:51
Bo jest paskudne jak zbyt stara panna ? ;)
Dla nas, facetów - owszem. Ale laski piszczą na widok nowego garbuska w ładnym kolorze ;-)
piotrekjeczen
25-12-2010, 03:00
Dla nas, facetów - owszem. Ale laski piszczą na widok nowego garbuska w ładnym kolorze
masz st200 w avatarze ?
pmsphotography
25-12-2010, 03:02
masz st200 w avatarze ?
Dobrym tropem idziesz ;-)
velaskez
25-12-2010, 03:15
Dla nas, facetów - owszem. Ale laski piszczą na widok nowego garbuska w ładnym kolorze ;-)
O tym nic nie wiem, wiem że piszczą na widok ładnie zrobione starego :-P
piotrekjeczen
25-12-2010, 03:48
Dobrym tropem idziesz
Piękności i nie zamienię na żadne inne auto :)
pmsphotography
25-12-2010, 03:54
Piękności i nie zamienię na żadne inne auto :)
Zgadzam się z tym, daje frajde z jazdy :)
Dlatego ma powstać insza jedynka, napędzana na przód.
Po zaprezentowaniu jedynki dziennikarz zapytał prezesa BMW:
- Czy to prawda, że planowaliście produkcję modelu 1 z przednim napędem?
- Tak, przyszedł nam do głowy taki idiotyczny pomysł, ale na szczęście opamiętaliśmy się.
(cytuję z pamięci)
Zgadzam się z tym, daje frajde z jazdy :)
o tak, pamiętam :) siostra miała. Świetne auto :D
kamilkamien
25-12-2010, 15:48
Witam szanownych kolegów zmotoryzowanych ;)
Przyszły święta, a w zasadzie prawie już ich nie ma a ja wychodzę z ogromnym znakiem zapytania jeśli chodzi o mój motoryzacyjny rozwój
Obecnie śmigam starą renatką 19 ale z miłą chęcią przeskoczę na coś nowszego... Pytanie tylko co?
Do wyboru mam dwa samochody, poczciwa Skoda Octavia i Ford Focus (z opowieści gówno wort...)
Co wybrać i jakie są Wasze opinie na ten temat? Silnik to najlepiej 1.9 diesel z wiadomych względów ale z racji na cenę jaką wydam w grę wchodzi silnik 1.6 benzyna. Wygoda i komfort przemawia za Skodą a jak te samochody wyglądają pod względem spalania? Wiadomo, że chciałbym najbardziej ekonomiczny pojazd... Zdaje się na Wasze opinie i liczę, że Wasze słowa postawią kropkę nad "i"
Najbardziej ekonomiczny? To proponuję Fiat Panda 1.3 Multijet.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.