Zobacz pełną wersję : Wątek dla użytkowników Apple'a
Szalenie podoba mi się funkcja cichych styczników. Generalnie styczniki pogorszyły swoją jakość z tego co zauważyłem ja, jak i mnóstwo osób opisujących różne myszki. Kiedyś po prostu działały. Dziś trudno znaleźć coś w miarę cichego, a po pewnym czasie i tak ryzyko tego, że myszka zacznie nam dwuklikać jest całkiem spore. Niestety mój poprzedni Razer po upadku zaczął mieć z tym problemy i na dodatek jeszcze kilka innych. Jak dojdzie nowy, to aktualnego rozbiorę i zobaczę, czy w środku to nie jest coś, co daje się poprawić, dolutowac itd.
Widziałem dość ciekawą cichą myszkę Microsoftu. Miała ciche zarówno klawisze, jak i bezgłośną rolkę (chyba bez zębatki). Natomiast była kupiona podobno jakoś promocyjnie, czy dodana do laptopa - już nie pamiętam. W każdym razie nie widziałem podobnego modelu w sprzedaży. Ma dość charakterystyczne, bo srebrne na obwodzie kółko (o ile dobrze pamiętam). Jak będę miał okazję to podpytam wujostwa, co to za model. Zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. To bezprzewodowa mysz z małym nadajnikiem. W sumie o niej całkiem zapomniałem i nie wpadłem na pomysł, by ją pożyczyć do testów z Makiem itd. Hmmm...
Jak usłyszałem z jaką klasą działa oryginalna zewnętrzna klawiatura applea, stwierdziłem iż chciałbym mieć mysz o podobnych parametrach słuchowych, gdyż nocne klikanie zwykłą myszą stało się irytujące ;) Pod tym wzglęcem Nexus idealnie uzupełnia się z Applem, jednakże nie znalazłem sposobu jak sprawić, aby sleep działał poprawnie. Poza tym bardzo pozytywnie zaskakuje cena tej myszy :)
Odnalazłem informacje co to za mysz. O dziwo znany mi ze słyszenia model i pewnie dość popularny swego czasu Microsoft Explorer Mouse. Być może w wersji Mini (na to wskazuje numer modelu). I chyba dodatkowo wspiera Mac OS. Może warto zerknąć gdzieś na tę mysz jak się uda. Naprawdę niezłe choć niepozorne gryzonie.
PS. Korekta - ma duży nadajnik, więc średnio do laptopa.
ps.
Co do naszej niegdysiejszej zażyłości, to Ci pamięć wróci z czasem, mam nadzieję. ;)
nie chcialbym cie w zaden sposob urazic ale z Krakowa to kojarze Czornyja. tak wiec jesli sie nie przypomnisz to jest wielka szansa ze pamiec nie wroci. w tym wieku to juz raczej sie zapomina niz przypomina :)
Mam RAT9 bezprzewodowa, ludzie jak ja widza to pierwsze co pada to "wtf" :wink: Dla mnie ideal do grania i zdjec. Szczura mozna skonfigurowac pod kazda dlon, od dlugosci podporki do reki po rozstaw bocznych przyciskow, ciezar itp. dwie rolki,6 programowalnych przyciskow, trzy tryby pamieci ustawien itp. w zestawie ciezarki, klucze do regulacji, dwie baterie, 3x zapasowe okladziny pod dlon kciuk i maly palec u reki. Tak wyglada rozlozona, szczura skreca sie pod siebie :wink:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://cdn.overclock.net/f/fd/fd994f8f_10-20-10-rat9600055.jpeg)
Nie zamienie jej na nic innego, jedyna rzecz ktora lepiej lezy mi w dloni to piers sasiadki, ale tym sie nie da zdjec obrabiac :wink:
ThomasVoland
07-03-2013, 21:55
Da się tego rata zrobić tak wielkiego jak Logiteg MX1100? Chyba największa mysz jaką widziałem i najwygodniejsza, ale miała kilka problemów.
Da się tego rata zrobić tak wielkiego jak Logiteg MX1100? Chyba największa mysz jaką widziałem i najwygodniejsza, ale miała kilka problemów.
W ustawieniu uchwytow bocznych na maksimum szerokosc bedzie zblizona, 15 cm dlugosci to napewno nie ma 10-12 maks , mozna przyciski pod kciukiem ustawic na odpowiedniej odleglosci wszerz i wzdluz, no i najwazniejsze, podstawa szczura jest metalowa, jedyne co sie dzieje przy upadku to czasami wypiecie baterii. Mosadowi moze sie nie spodobac ze nie ma cichych stycznikow, ale za to nie trafiaja sie jakies podwojne klikniecia czy nie klikniecia. Katuje ja juz ze dwa lata i dziala jak nowa, w samego Battlefield w pracy przezyla juz 1000 godzin :mrgreen:
Cisza to aktualnie jednak nie jest mój priorytet. Widzę, że jest jeszcze kilka opcji, których wczesniej nie dostrzegłem. Jakiś Gigabyte chociażby. No i wspomniany Microsoft. Muszę to ponownie rozważyć. :)
Dzięki za propozycje, dam znać jak już zakupię, potestuję i będę zadowolony (hahahaha - dobry żart).
Testowałem dziś na Macu Mini mysz Microsoft Explorer Mini. Działa stabilnie, potrafi wybudzić komputer z uśpienia. Ma większy nadajnik niże te dzisiejsze, zatem nie nadaje się do laptopa (ryzyko wyłamania). Nie zauważyłem, by wpływały na nią jakiekolwiek zakłócenia (w przeciwieństwie do trackballa Logitech M570). Myszka jest stosunkowo mała, a dokładniej wąska. Mnie spadał z niej nie tylko palec mały, ale i serdeczny. Obudowa nie jest zbyt sztywna, trochę lata, lub można ją wgnieść tu i ówdzie. Jednak nie przeszkadza to w pracy, ani nic się na trwałe nie odkształca. Ogromną zaletą jest praca przycisków oraz kółka przewijania. Przyciski pracują wyjątkowo cicho i nie wydają dźwięku "klikania", a raczej pukają niskim tonem. Jeżeli szybko wciśniemy przycisk kilka razy, to przypominać to będzie raczej stukanie dzięcioła. ;) Rolka jest świetnie wykonana i obraca się lekko, płynnie, bez oporów i "zębatki". Lakierowana powierzchnia łączona z matowym kawałkiem, także sprawiają dobre wrażenie. No i ma dodatkowe dwa klawisze do konfiguracji. A pod kółkiem trzeci. W sumie 5. A kółko uchylne, więc całkiem sporo możliwości. No i uwaga dla makowców, skoro jestem w tym wątku. Na Mac OS 10.6.x, czyli w wersji z felerną akceleracją (chociaż nie wiem jak jest w nowszych), kursor myszki porusza się w nieakceptowalny dla mnie sposób. Zarówno bez sterowników, jak i z oprogramowaniem Microsoftu. Moim zdaniem konieczne jest użycie USB Overdrive (i tak większość chyba go używa), pozwalającego dopasować prędkość myszy do normalnego poziomu.
Ja nie zakupię tej wersji z dwóch powodów. Po pierwsze jest ciut dla mnie za mała (za wąska, za krótka, a klawisz "Wstecz" w słabym punkcie wypada). A po drugie precyzja poruszania się jest dla mnie taka sobie. Winię za to bardziej system operacyjny, jednak w myszce też trochę przyczyn upatruję. Wydaje mi się też, że przy moim użytkowaniu nie pożyła by zbyt długo.
Może być idealna dla kobiet i młodzieży (choć i tak pewnie góruje nad wieloma innymi komfortem obsługi).
Kolejny do testu pójdzie zamówiony już Logitech MX Revolution.
PS. Mini (lub nadajnik) wykryta została za pierwszym podłączeniem jako klawiatura (pytając o układ). Jednak potem już było wszystko ok i działała bezproblemowo. Po restarcie też nie było tego zjawiska.
ThomasVoland
10-03-2013, 23:35
Kolejny do testu pójdzie zamówiony już Logitech MX Revolution.
Radziłbym następcę, czyli MX Performance. Wyjdzie pewnie drożej, ale lepiej. Jeszcze nie spotkałem osoby, która by po tej myszce przesiadła się na inną.
Radziłbym następcę, czyli MX Performance. Wyjdzie pewnie drożej, ale lepiej. Jeszcze nie spotkałem osoby, która by po tej myszce przesiadła się na inną.
To będzie kolejny krok, jeżeli Revolution nie przypadnie do gustu. Czytałem całkiem sporo opinii, że Performance jest raczej krokiem wstecz i próbą oszczędności, choćby na chwalonej pracy rolki w poprzedniku. Dodatkowo to model, który mogę obejrzeć w wielu sklepach, zatem będę miał punkt odniesienia. Dodatkowo nie kojarzę nic, co nowa mysz miałaby lepszego (i istotnego). Choć pewnie wówczas spróbuję również G700 - bardzo mnie ciekawi ten model również, ale zaczynam od wersji najtańszych jednak. G700 i Razer zostawię na deser, jeżeli nic innego się nie sprawdzi.
A tak jeszcze przy okazji. Czy w Mountain Lion akceleracja myszy nadal tak słabo działa, czy już jest wersja bardziej windowsowa? Korci mnie przesiadka, ale głosy są bardzo podzielone co do tego systemu, a póki co nie mam ciśnienia, prócz nowego XCode.
PS. O Microsoft Explorer Mini piszę dlatego, że to chyba najtańsza obecnie (i dostępna jeszcze) przyzwoita mysz bezprzewodowa. A ostatnie sztuki można kupić tanio wysyłkowo w MM. Więc jeżeli ktoś szuka dla małych dłoni na stacjonarnym PC - to może być całkiem sensowny zakup.
Mnie MX Performance nie przekonal. Uzywalem kolo tygodnia. Wolalem VX revolution jako mala myszke do przenosnego komputera ( ach ten dlugi receiver :/ ) oraz G700, jako wieksza, ciezsza ( teraz uzywam jej do laptopa, jak musze dluzej pracowac, tak sie przyzwyczailem )
PS. Mini (lub nadajnik) wykryta została za pierwszym podłączeniem jako klawiatura (pytając o układ). Jednak potem już było wszystko ok i działała bezproblemowo. Po restarcie też nie było tego zjawiska.
Z usypianiem i wybudzaniem komputera też nie było problemów?
A jak sie mają inne myszki Microsoftu - budowane są na podobnych stycznikach, sterownikach i bezprzewodowa transmisja jest w tej samej technologii realizowana?
Co do innych myszek, to nie wiem - nie interesowałem się tematem zbyt mocno. Microsoft stosuje technologię BlueTrack w nowych myszach. Nie testowałem na różnych powierzchniach, a o to w niej głównie chodzi - by działała coraz to lepiej na jakichś szkłach czy lustrze. Natomiast niektóre nowoczesne myszki innych firm mają dość ciekawą, ale jednocześnie złą właściwość. Mianowicie działają z pewnej odległości ponad podkładką. I to całkiem sporej. Oznacza to, że kiedy podnosisz myszkę i ją przesuwasz w powietrzu, by kursor pozostał w tym czasie w miejscu, może się zdarzać tak, że kursor idzie za myszką - czyli tak, jakby cały czas leżała na podkładce. Z tego co się domyśliłem, jest to związane z ulepszaniem sensorów by działały na różnych powierzchniach właśnie. W myszce Microsoftu nie widziałem tego zjawiska, więc być może ma tu przewagę jakąś.
Razer w nowych produktach wprowadził konfigurację odległości, z jakiej laser czyta powierzchnię. Ponieważ lustra i szkło załamują światło zupełnie inaczej niż coś matowego, to ma to sens. Gorzej jak mysz przenosimy z blatu lakierowanego, na szklany, na kanapę, itd.
Nie wiem tez nic o stycznikach w innych myszach MS. Jakoś tematu nie rozpoznawałem wcześniej. Teraz muszę, więc dzielę się tym co zaobserwowałem lub wyczytałem. Raczej pod kątem współpracy z Makiem.
Usypianie było chyba bardziej problematyczne niż wybudzanie. Z tym, że miałem dwie myszki podłączone oraz zewnętrzny dysk, który jakoś tak czasem ma, że się wybudza przy usypianiu systemu i budzi Maka. Więc nie wiem co tam się działo, ale za druga próbą było ok - to u mnie częsta sytuacja. Więc nie sądzę, by tu mysz jakoś zawiniła.
Uważam że Microsoft zawsze robił dobre myszy i klawiatury, dlatego warto się im przyjrzeć. Niestety nowa moda na dotykowe sensory ogarnęła tę firmę i (mam nadzieję chwilowo) wyparła ciekawszy tradycyjny model.
Według mnie nie jest to jakość Logitechów czy Razera. No ale cena poniżej 100zł za bezprzewodowego gryzonia, który całkiem szybko i sprawnie komunikuje się z kompem - musi chyba mieć jakieś minusiki. Do sporadycznej pracy (niezawodowej), spokojnie wystarczy.
No i dopóki można jeszcze kupić wysyłkowo nowe produkty, to mamy te 10 dni na testy za cenę ryzyka kosztów przesyłki.
W MX Revolution może Ci się nie spodobać praca rolki jako środkowego przycisku. Jeśli często go używasz np. do szybkiego otwierania linków w nowej zakładce, to będzie Cię wpieniał. Trzeba tę rolkę przycisnąć zdecydowanie i dosyć mocno, uważając jednocześnie, żeby jej nie obrócić i na boki nie odchylić, szczególnie wtedy, gdy masz pod wychylenia podmapowane jakieś funkcje. A i tak czasem się zdarza, że przycisk nie załapie albo załapie dwa razy. Mnie to wpienia już od kilku lat (praktycznie odkąd model istnieje na rynku) mimo, że się przyzwyczaiłem. Ale jak dla mnie, jest to jedyny mankament tej myszki.
A tak przy okazji. Gdzie Ci się udało tę mysz kupić? Myślałem, że ich już nie ma w sprzedaży. A chętnie bym sobie kupił drugą, żeby w pracy mieć taką samą jak w domu. Jakiś czas temu szukałem i nigdzie nie było.
Niestety zamówiłem używaną mysz. Gdzieś jeszcze jakieś niedobitki odświeżane czy powystawowe można chyba dostać, ale niestety nowej sztuki się raczej nie kupi. Mam możliwość zwrotu w ciągu tygodnia, zatem wypróbuję i zobaczę co i jak. Jak nie będzie pasowała - trudno. A używanych przedmiotów jakoś bardzo się nie obawiam, bo wychodzę z założenia, że sam bym podobnie je zużył, albo jeszcze bardziej. Choć przy myszach to jednak średnio wygląda, bo jednak się zużywają i nie są naprawialne - z tego co czytam, Logitech się wypina na taką opcję.
A tak jeszcze przy okazji. Czy w Mountain Lion akceleracja myszy nadal tak słabo działa, czy już jest wersja bardziej windowsowa? Korci mnie przesiadka, ale głosy są bardzo podzielone co do tego systemu, a póki co nie mam ciśnienia, prócz nowego XCode.
Dzisiaj mi system padł, wiec przy okazji żąglowania OS'ami sprawdzilem i wydaje mi sie, że jest podobnie - zarowno na ML jak i Lion po wyłączeniu USB Overdrive, daleko jest od tego co spotykamy w Windowsie.
Przy okazji - widzieliście wcześniej takie kwiatki? Od dzisiaj mój system będzie śmigał na 124% :D
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/03/timemachine-1.jpg
źródło (http://lukaszsowa.com/tmp/forum/timemachine.jpg)
Przy okazji - widzieliście wcześniej takie kwiatki? Od dzisiaj mój system będzie śmigał na 124% :D
Słaaaabeeeee.......
867%!
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/03/winprocenty-1.jpg
źródło (http://monitory.mastiff.pl/images/win-procenty.jpg)
867%!
;)
Czy jest inny sposob instalacji Windowsa (na oddzielnej partycji dysku systemowego OS X'a) niż przy użyciu BootCamp'a? Ten niestety nie chce wspólpracować z RAIDem, a akurat moje SSD sa spiete w macierz.
Czy jest inny sposob instalacji Windowsa (na oddzielnej partycji dysku systemowego OS X'a) niż przy użyciu BootCamp'a? Ten niestety nie chce wspólpracować z RAIDem, a akurat moje SSD sa spiete w macierz.
Można zainstalować jakkolwiek, potem podłożyć windziany dysk i odpalać z ALT. Tyle że cały dysk, partycję się nie da bo winda nie działa na dysku GPT. W Preferencjach systemowych dysk nie zrobiony Boot campem nie będzie widoczny ale wystartować się da. Ewentualnie najlepsze wyjście, choć wolniejsze, na maszynie wirtualnej.
Można zainstalować jakkolwiek, potem podłożyć windziany dysk i odpalać z ALT. Tyle że cały dysk, partycję się nie da bo winda nie działa na dysku GPT. W Preferencjach systemowych dysk nie zrobiony Boot campem nie będzie widoczny ale wystartować się da. Ewentualnie najlepsze wyjście, choć wolniejsze, na maszynie wirtualnej.
Spróbowałem wg. pierwszej wskazówki i faktyczine instalator Windowsa natywnie z płyty startuje podczas przytrzymania ALT przy restarcie kompa. Co ciekawe instalator potrafi nawet zobaczyć wszystkie partycje na dysku posiadającym GPT. Wykreowałem partycje NTFS na takim dysku i udało się nawet rozpocząć instalacje Windowsa (po odpięciu pozostałych dysków, gdyż inaczej wyskakiwał błąd 0x80300024, zaraz po wyborze partycji NTFS i starcie instalacji). Niestety po pierwszym restarcie instalatora, partycja NTFS nie chce wystartować, aby dokończyć proces instalacji... a juz myślałem, że będzie pięknie.
Maszyna wirtualna jako jedyny dostęp do Windowsa na chwilę obecną niestety mnie nie interesuje.
Czyli będę musiał zakupić dodatkowy dysk (dedykowany pod Windowsa), aby partycje NTFS tworzyć na dysku z MBR. A czy w takim wypadku BootCamp będzie potrafił obsłużyć taki dysk? Pytam, gdyż bardzo podoba mi się możliwość, gdzie mogę odpalać tego samego Windowsa niezależnie bez OS X'a (gdy potrzebuje 100% wydajności maszyny pod Windowsem), albo z poziomu maszyny wirtualnej Parallels (gdy równocześnie pracuje na OS X). Uda się?
Niestety po pierwszym restarcie instalatora, partycja NTFS nie chce wystartować, aby dokończyć proces instalacji... a juz myślałem, że będzie pięknie.
GPT - pewnie tu jest pies pogrzebany. Można jeszcze spróbować zrobić kompletną instalację Windows Boot Campem na innym dysku a potem odtworzyć na partycji. Wątpię żeby zadziałało, ale nie mam więcej pomysłów.
Maszyna wirtualna jako jedyny dostęp do Windowsa na chwilę obecną niestety mnie nie interesuje.
Z ciekawości, jaka przyczyna?
Czyli będę musiał zakupić dodatkowy dysk (dedykowany pod Windowsa), aby partycje NTFS tworzyć na dysku z MBR. A czy w takim wypadku BootCamp będzie potrafił obsłużyć taki dysk?
Taka przecież zasada Boot Campa. OSX chodzi sobie na czym chce, Windows z drugiego dysku można odpalić z poziomu systemu (restart) lub z ALTem.
GPT - pewnie tu jest pies pogrzebany. Można jeszcze spróbować zrobić kompletną instalację Windows Boot Campem na innym dysku a potem odtworzyć na partycji. Wątpię żeby zadziałało, ale nie mam więcej pomysłów.
A czym robić kopie (chodzi mi konkretnie backup, który w przypadku awarii bez problemu odtworze) partycji Windowsowej na Macu? Na PC uzywałem Acronis True Image z bootowalnej DVD, ale tutaj pewnie będzie z tym problem.
Z ciekawości, jaka przyczyna?
Z jednej strony zdecydowanie wieksze backupy partycji systemowej (co w moim przypadku wymusza dość duże modyfikacje na zapasowych/backupowych dyskach). Z drugiej chciałbym troche pograć, wiec przyda się 100% zasobów sprzetu ;) No i przy okazji, chciałbym aby ten sama kopia Windowsa była w stanie uruchomić się w środowisu wirtualnym przez Parallelsa (kojarze, że Parallels do spółki z BootCamp potrafił to zrobić).
Taka przecież zasada Boot Campa. OSX chodzi sobie na czym chce, Windows z drugiego dysku można odpalić z poziomu systemu (restart) lub z ALTem.
Podpytuje, gdyż zgłupiałem jak zobaczyłem iż nie potrafi obsłużyć sprzętowego RAIDa - konkretnie OWC Mercury Accelsior. Zresztą volumentów z softwarowym RAIDem również nie widzi.
Zgodnie z obietnicą krótki opis myszy Logitech Revolution MX oraz jej współpracy z MAC OS.
Na razie jeden dzień zabawy, zatem może coś jeszcze dopiszę. Część uwag można zapewne odnieść do nowej wersji, czyli Performance MX.
Budowa
Wszystko super poza jednym sporym zastrzeżeniem i kilkoma drobiazgami. Masa. Niestety wbudowany akumulator, bo sądzę, że to jego wina, swoje waży i mysz jest dość trudna w podnoszeniu. Zatem warto skonfigurować ją tak, by robić to jak najrzadziej. Drugi minus to praca kółka przewijania. Bardzo łatwo nim się kręci - reaguje nawet na najmniejszy ruch. Jest to niby fajne, ale trudno skonfigurować sterownik tak, by działał dokładnie po naszej myśli. Da się - jednak raczej osobno dla pewnych aplikacji, w szczególności gier. Rolka pracuje w dwóch trybach - bez zębatki i z zębatką. Co ciekawe jest to sterowane za pomocą jakiegoś elektromagnesu, a nie czysto mechanicznie. To oprogramowanie w komputerze steruje pracą rolki. Przykładowo w jednej aplikacji może być ona luźno, w innej pracować skokowo. Przyciski działają z ładnym choć stosunkowo wyraźnym i standardowo głośnym klikaniem (słyszałem o wiele donioślejsze). Boczne inaczej, kółka inaczej, główne inaczej - bez zastrzeżeń. Kółko pod kciukiem kręci się tylko o jakieś 45 stopni w przód i w tył. Fajny pomysł, jednak umiejscowienie dość newralgiczne, a że jest dość czułe to część osób może chcieć pozostawić je nieprzypisane do żadnej funkcji. Kółko główne buja się na boki, jednak w moim egzemplarzu działa to trochę jakby niepewnie. Jednak miło, że jest taka opcja. Bardzo użyteczny klawisz dodatkowy na górze, domyślnie do wyszukiwania zaznaczonego tekstu np. w przeglądarce lub innej pomocy. Za ten pomysł i realizację wielki plus dla programistów. Bardzo ułatwia surfowanie.
Ilość przycisków i kółek jest w sam raz. obłożyłem wszystkie funkcje systemu oraz przeglądarki. Przełączanie po zakładkach, pokazywanie okien, w przód, wstecz, otwieranie nowej karty, zamykanie - obyć się można bez gestów myszy praktycznie.
Jakość plastiku, ogumienia (po bokach), części składowych, ładowarki - na bardzo wysokim poziomie. Ładowarka też jest świetnie zaprojektowana. Mysz sobie w niej bardzo ładnie stoi i mruga diodkami pokazującymi stan akumulatorów. W dodatku jest niezależna od nadajnika co ułatwia utrzymanie porządku na biurku i ewentualne przenosiny gryzonia między maszynami.
Kursor
Sterowanie kursorem daje się doprowadzić do przyzwoitości zarówno w systemie jak i grach. Wymaga to jednak trochę samozaparcia i cierpliwości. Podobnie z pracą rolki do przewijania. Używając kombinacji suwaków w poniższych programach, jest szansa by osiągnąć pewien stopień komfortu:
- Apple panel konfiguracji myszki
- Logitech Control Center
- Mouse Acceleration
- MouseZoom (chyba niekonieczny)
Moja mysz (używana już jakiś czas, choć nie wiem na ile to ma znaczenie) wymaga raczej specyficznie dobranej podkładki. Błyszczącej, śliskiej i jasnej. Na innych kursor nie porusza się tak ładnie. To może być spory minus.
Sterownik
Sterownik nie jest uznawany za idealny, delikatnie mówiąc. Jednak daje spore możliwości. Przede wszystkim konfiguracji wszystkich przycisków i rolek oraz utworzenia profilu dla poszczególnych aplikacji. Jakoś to nawet działa, choć mam wrażenie, że przełączanie profili bywa ciut niepewne. Minus to oczywisty brak kontroli akceleracji wskaźnika, oddzielnego sterowania ruchem w poziomie i pionie, obsługi klawiszy funkcyjnych w przypisaniach klawiszy. Plus za wspomnianą już pracę rolek. Minus za ich nadczułość.
Bonus to wskazanie stanu naładowania. Aktualnie mam przykładowo poziom naładowania 70% i pozostało szacunkowo 10 dni pracy.
Ergonomia
Ze względu na masę, wielkość ma mniejsze znaczenie. Nie chcemy myszy podnosić, zatem może ona być większa i bardziej garbata. To nie przeszkadza i jest stosunkowo komfortowe. Ręka leży dobrze, z jednym zastrzeżeniem. Kółko boczne jest akurat pod kciukiem i bardziej przeszkadza niż pomaga. Stąd zapewne rezygnacja z tego pomysłu w MX Performance. Przydałaby się malutka stopka na palec serdeczny - taka jaka jest na kciuk. Wówczas byłoby jeszcze lepiej.
Podsumowanie
Bardzo dobra mysz, ale z wadami. Możliwe, że część z nich została wyeliminowana w modelu Performance MX.
Ja ją sobie zostawię, jeżeli przez tydzień nic więcej nie wyskoczy.
No tak, ja chyba się do niej najzwyczajniej w świecie przyzwyczaiłem ;)
Powiem szczerze, że nie zwróciłem na to uwagi, dopiero jak gdzieś przeczytałem. Faktem, że przed magic używałem poprzedniej wersji, która miała podobną konstrukcję (Mighty mouse chyba się nazywała), więc dziwią mnie te uwagi trochę, no, ale nie jestem graczem :)
Krótka aktualizacja. W Mountain Lion mysz działa zdecydowanie lepiej (te same sterowniki). Czyli jednak coś tam chłopaki poprawili po cichu. O wiele łatwiej ją skonfigurować do właściwej pracy. Już nie ma takiego zamulenia przy niewielkich ruchach - super. Może nie jest to jeszcze ta jakość i płynność znana z innych systemów, ale to i tak wiele.
A czym robić kopie (chodzi mi konkretnie backup, który w przypadku awarii bez problemu odtworze) partycji Windowsowej na Macu? Na PC uzywałem Acronis True Image z bootowalnej DVD, ale tutaj pewnie będzie z tym problem.
Najlepszą metodą, czyli Timemachine się nie da. Zostaje robienie ręcznie.
No i przy okazji, chciałbym aby ten sama kopia Windowsa była w stanie uruchomić się w środowisu wirtualnym przez Parallelsa (kojarze, że Parallels do spółki z BootCamp potrafił to zrobić).
A to ciekawe. Nie wiedziałem, że tak można. Z drugiej jednak strony Windows z obrazu na dyski systemowym na macierzy SSD raczej będzie chodził znacznie szybciej niż vitrualka z HDD. Mam XP na Parallels i 7 na osobnym dysku, potestuję.
Zresztą volumentów z softwarowym RAIDem również nie widzi.
Potwierdzam. Za kilka dni będę pod tym kątem testował kontroler Areca, który ma sterowniki pod Win i podwójny pecetowy i macowy bios.
Najlepszą metodą, czyli Timemachine się nie da. Zostaje robienie ręcznie.
O Timemachine w tym kierunku nawet nie śmiałem marzyć ;) Pytanie tylko jakim softem najlepiej, aby później nie było kolejnych krzaków przy odtwarzaniu backupu?
Z drugiej jednak strony Windows z obrazu na dyski systemowym na macierzy SSD raczej będzie chodził znacznie szybciej niż vitrualka z HDD.
Wiadoma sprawa, dlatego bede musiał się wyposażyć w mały dysk SSD.
O Timemachine w tym kierunku nawet nie śmiałem marzyć ;) Pytanie tylko jakim softem najlepiej, aby później nie było kolejnych krzaków przy odtwarzaniu backupu?
Najlepszy jest Acronis, acz nie da się odtworzyć z dysku startowego CD/DVD. Trzeba przekładać dysk do pieca i wówczas odtwarzać z obrazu. Ewentualnie nie prościej ręcznie co jakiś czas zrobić obraz Narzędziem dyskowym? Chyba, że potrzebna kopia ciągła, wówczas nie pomogę. Na pececie nie ma nic co by się równało z TM.
W appstore do pobrania za free Luminance, fajny edytor foto na ipada ;) polecam
Luminance by Subsplash
https://itunes.apple.com/pl/app/luminance/id443465287?mt=8
Zastanawiam się czy jest sens używania softu do czyszczenia systemu OS X, ze wszelkich "już niepotrzebnych" plików. Na necie jest sporo softu do tego celu (Clean My Mac, Clean App, AppCleaner, Onyx, Yank, AppleJack), jednakże zdania co do sensu ich użycia są skrajnie podzielone. Mam Maca Pro 4,1 z 4-rdzeniowym Xeonem 2,9Ghz, do tego 24GB ECC RAMu, dysk SSD wyciągający odczyt/zapis na poziomie 640MB/s i mam wrażenie że komputer nie chodzi tak płynnie, czy też nie jest tak responsywny jak powinien. Szczególnie, że potrafi łapać mocno zauważalne opóźnienie podczas niektórych operacji np. od wciśnięcia Sleep'a, do faktycznego uśpienia komputera potrafi minąć kilka sekund. Do przedwczoraj pracowalem na 10.7.4, gdyz w późniejszych wersjach apple skopalo oprogramowanie karty graficznej, co dopiero zostalo naprawione w najnowszym 10.8.3. Niestety upgrade do ostatniej wersji specjalnie nic nie zmienil w reagowaniu mojego komputera, dlatego rozważam postawienie OS X'a od początku. No chyba że są jakieś magiczne patenty na przywrócenie komputera do dawnej świeżości. Zainstalowany system ma ponad rok i był instalowany na wersji 10.6.1 z natychmiastowym upgradem do 10.6.8 (combo update), po czym dopiero po pół roku wskoczył od razu na 10.7.4 i na dniach do 10.8.3, więc teoretycznie nie powinien być zamulony milionem poprawek.
Pytanie drugie - jaki soft jest najsktuteczniejszy do odinstalowywania oprogramowania? Najlepiej gdyby monitorował proces instalacji oraz monitorował późniejszą modyfikacje plików przez instalowany program i dopiero na tej podstawie usuwał wszelkie pliki podczas odinstalowywania softu. Z tego co czytam o wymienionych wcześniej programach, na stronach producenów jest albo brak konkretnej informacji, albo info iż oprogramowanie odinstalowywuje soft na podstawie odnalezionych powiązań plików, co tak na prawdę może generować potencjalne problemy z usunięciem zbyt wielu plików.
W Mac OS nie ma rejestru, zatem prawie nie ma sytuacji takich, że coś zamula z czasem komputer. Jeżeli coś jest nie tak, to pewnie jest to sprawka jednego programu, sterownika czy co tam akurat się przytrafiło. Pytanie bardziej jak to namierzyć i poprawić. Ale rzeczywiście niektórzy narzekają na nowy system. Jakieś widać niekompatybilności występują.
Co do prędkości działania sprawdziłbym jedno. Jak komputer zachowuje się przy wyłączonej karcie sieciowej - bez dostępu do internetu. Dziś niemal każdy producent aplikacji dodaje masę komunikacji sprawdzającej uaktualnienia itp. A ona sporo spowalnia system w niektórych sytuacjach, oczekując na odpowiedź serwera.
ThomasVoland
18-03-2013, 19:15
Na macu po odinstalowaniu programu zostają jego pliki z ustawieniami. Te programy do odinstalowywania właśnie te pliki usuwają razem z programem. One nie zamulają, ale zajmują miejsce. Za to po zainstalowaniu programu z powrotem masz wszystko ustawione jak wcześniej. To często zaleta, więc ja używam AppCleanera tylko kiedy wiem, że jakiś program był pomyłką.
Soft do czyszczenia ogólnie usuwa wszystko co zbędne, np. możesz usunąć pakiety językowe poza polskimi i angielskimi ze wszystkich programów, albo jak jakiś program jest intel/powerpc to zostawi tylko pliki intelowskie itd. Więc tutaj już miejsca więcej można odzyskać. Z zamulaniem też bym stawiał, że problemem jest jakaś jedna konkretna rzecz. Sprawdzałeś co zużywa zasoby? Clean My Mac będzie wychodziła wkrótce nowa wersja, podobno świetna (chyba że już wyszła?).
Postawienie nowego systemu... Ale na czystym dysku? Wówczas oczywiście, że będzie dobrze. Ale to nie jest zależne od systemu. Obstawiam, że to jakaś aplikacja - więc i w starym systemie efekt może byłby zbliżony. Choć jest zawsze możliwość taka, że coś nie współpracuje dobrze z nowym OS-em. Jednak ponieważ większość mechanizmów jest identyczna w kolejnych odsłonach - to stosunkowo mało prawdopodobne. Ale jednak się zdarza - choćby ze sterownikami Logitecha, na które sporo ludzi narzeka.
Chwaliłem sobie clean my mac. Jak sie nadazy jakaś promocja to może wersje 2 sobie zakupie. Po czyszczeniach zawsze pare GB dodatkowego miejsca.
Co do opóźnień np w usypianiu u mnie dużą wine ponoszą 2 dyski zew. pod usb i fw. Jak są odpięte mac zasypia odrazu po naciśnieciu sleep. Jak mam zamontowane dyski to mija pare sekund zanim wszystko uśpi.
Clean My Mac była niedawno promocja 50% z okazji wejścia wersji 2. Fajny, pięknie zaprojektowany graficznie program. Warto śledzić ich na twitterze to chyba najszybsze źródło informacji o promocjach.
mOSAd i skinny500 mieliście racje - znalazłem winowajcę zamulenia komputera. Jakiś czas temu zainstalowałem www.splashtop.com, uruchomiłem raz i tak zostawiłem. Okazało się, że soft odpalał 2 procesy zajmujące połowę mojego procesora (2 rdzenie obciążone po 100%) również po restarcie Maca. Odinstalowałem to badziewie, poobserwowałem komputer przez kilka dni i wszelkie opisywane wcześniej objawy znikneły :) Dzięki :)
Miło słyszeć, że rozwiązanie było tak banalne. Ja mam też zainstalowany serwer splashtop, ale bardzo dawno nie korzystałem i jest wyłączony na starcie. W dodatku starsza wersja - nie pamiętam by sprawiała problemy. Mogło się jednak coś w międzyczasie zmienić lub w którejś coś skopali - zdarza się. Teraz przy aktualizacji widnieje opis "poprawki wydajności" - może trafiło na więcej osób.
Pytanie z innej beczki. Zakupiłem monitor NEC PA231W, komputer to Mac Mini (early 2009). Jakim kablem jest najlepiej je ze sobą podłączyć? Obecnie mam tylko przejsciówkę z mini displayport na vga. I w ten sposób są obecnie podłączone.
Pytanie z innej beczki. Zakupiłem monitor NEC PA231W, komputer to Mac Mini (early 2009). Jakim kablem jest najlepiej je ze sobą podłączyć? Obecnie mam tylko przejsciówkę z mini displayport na vga. I w ten sposób są obecnie podłączone.
Potrzebna jest applowa przejściówka miniDP-DVI lub kabel miniDP-DP. Obie rzeczy nie należą do tanich >200zł. Przejście z miniDP na cokolwiek jest trudne. Chińskie adaptery i kable najczęściej nie działają.
A dużo zyskam rezygunjąc z VGA?
A dużo zyskam rezygunjąc z VGA?
Idealną ostrość przede wszystkim.
przejściówka miniDP-DVI lub kabel miniDP-DP
Jest różnica w wyświetlanym obrazie?
Chińskie adaptery i kable najczęściej nie działają.
Co rozumiesz poprzez "nie działają"? Ekran się nie wyświetla czy efekt jest jak z VGA? Na forum maca piszą, że LogiLink za 40zł działa.
Działają... mam oba, tani z alle i drogi z ispota... różnicy brak ;)
U mnie tak: Komputer miniDP, monitor DP normalne. Pierwszy kabel jaki kupilem nie dzialal. Drugi dziala do tej pory. Zaden nie byl applowy.
Moge jednie zakladac, ze albo pierwszy byl "popsuty", albo sa to kable kierunkowe, czyli pierwszy byl DP --> mDP, a drugi mDP --> DP. Musisz probowac.
Nie pamietam dokladnie, ale nie wydaje mi sie zebym placil za swoj (2010r) wiecej niz 100zl.
Działają... mam oba, tani z alle i drogi z ispota... różnicy brak ;)
Fart. Też trafiłem na podróbę za 30 zł i zadziałała od dotknięcia 2560x1600. Dopóki handlarz miał, kupiłem nawet kilka, ale już je rozsprzedałem. Ale trafiłem też kilka razy na takie co nie działają. Wręcz codziennie ktoś do mnie dzwoni albo pisze, że ma pięć kabli z Allegro i nie ma obrazu albo ma, ale dzieją się jakieś dziwne herezje.
ma pięć kabli z Allegro i nie ma obrazu albo ma, ale dzieją się jakieś dziwne herezje.
E tam, na każdym kablu da się pracować, co najwyżej trzeba uważniej wpatrywać się w ekran ;)
Kabel "za 3 dychy", 2560x1440 DisplayPort, tu akurat Windows.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/03/mdp-2.jpg
źródło (http://www.demarca.pl/pliki/mdp.jpg)
Bartekkw
25-03-2013, 15:32
Działają... mam oba, tani z alle i drogi z ispota... różnicy brak ;)
U mnie tani też bez problemu
Wałek? Pewnie tak :mrgreen:
http://software-field.com/product/adobe-photoshop-cs6-extended-mac/
http://software-field.com/product/adobe-photoshop-cs-5-1-extended-mac/
http://software-field.com/product/nikon-capture-nx-2/
;)
koledzy, czy jest jakas opcja zakupione czasopismo zgrac z iOS na dysk kompa? w dowolnym formacie? zaczynaja miesce zajmowac...
hmmmm... podłąćz ipada, włącz itunes i przeciągnij książkę z itunes na biurko/ wybrany folder... ja tak robię od... dawna ;)
ale to nie z ibooks tylko z tego kiosku dziwnego... tez sie da?
aaaa no tak, pomyliłem czasopisma z książkami ;)
Wałek? Pewnie tak :mrgreen:
http://software-field.com/product/adobe-photoshop-cs6-extended-mac/
http://software-field.com/product/adobe-photoshop-cs-5-1-extended-mac/
http://software-field.com/product/nikon-capture-nx-2/
;)
Paweł...żartujesz nie?
Paweł...żartujesz nie?
żartuję, gdyż dzejms wykupił cały nakład :mrgreen:
Rozumiem że to lipa z tymi programami za ułamek normalnej ceny?
Rozumiem że to lipa z tymi programami za ułamek normalnej ceny?
No chyba nie sądziesz,*że ktoś sprzedaje legalny pakiet CS6 za $299?
Rozumiem że to lipa z tymi programami za ułamek normalnej ceny?
Ehhh, jak ja bym chciał, żeby to była prawda :)
Ehhh, jak ja bym chciał, żeby to była prawda :)
Sądząc po podpisie, problemem są raczej priorytety, a nie gotówka.
Nic bardziej mylnego :)
No to żyjesz Waćpan ponad stan i inaczej nie może być. ;)
To nie życie, to praca, która przekłada się na życie ;)
Witam, szukam ostatnio dla siebie używanego macbooka pro tak za ok 1.5-2k PLN do pracy na wyjeździe. Konkretnie chodzi mi o używanie go do pracy przy zdjęciach w lightroomie oraz przy tworzeniu stron www. I mam jeden problem, bo do 2k za cholerę nie mogę znaleść macbooka pro w unibody z dobrą rozdzielczością, są tylko te starsze aluminiowe całe bez tej czarnej ramki wokół ekranu które mają zjadliwy ekran. Te unibody co są poniżek 2k mają tylko 13" 1280x800. I teraz mam pytanie - jak do jasnej ciasnej można na 13" pracować w takiej rozdzielczości? Dziwi mnie to że wszystkie macbooki i to PRO które nie mają retiny a mają 13" matrycę posiadają max 1280x800.. W ogóle da się na tym lightrooma uruchomić i coś jeszcze zauważyć? Czy będę skazany na szukanie 15" z 1440x900? Oczywiście że bym wolał 15", ale poniżej 2k nie znajdę takiego, a taki mam limit budżetowy.
Marcin Jakubowski
29-03-2013, 12:44
@Aeon88 niestety w tej materii Ci nie pomogę, mam kolegę z MBP 13" ale on ma na nim tylko iPhoto.
Wadą Macków jest to, że są drogie, no ale trzymają też cenę lepiej niż inny sprzęt komputerowy, co właśnie odczułeś.
Jeżeli miałbym jednak coś polecić to napisz do człowieka prowadzącego blog fabryka pikseli - może Ci doradzi.
Z innej beczki. Złożyłem pod koniec marca duże (jak dla mnie) zamówienie w Apple store online. Jest w trakcie realizacji.
Powiem tyle, że jestem zszokowany poziomem obsługi (na plus). Więcej szczegółów zdradzę jak sprzęt do mnie przyjdzie i go sprawdzę (żeby nie zapeszyć;) . Jednak na rzazie jestem w szoku. Szczególnie po tym jak wygląda kontakt z obsługą klienta w pewnej połączonej dopiero co telewizji albo u pomarańczowego operatora telefonii komórkowej.
Rozdzielczość matrycy 13 MBP faktycznie nie jest powalająca, ale spokojnie da się na tym pracować w terenie. Wszystkie newsowe tematy jakie robię obrabiam na takim lapku i jakoś daję radę. W LR przecież można powyłączać niepotrzebne panele i w develop widzisz np tylko fotę i suwaki do korekcji, a w library można ustawić co innego. Pewnie że chciałoby się przynajmniej 1400 na dłuższym boku, ale taką rozdziałkę mają MB Air 13, które są wolniejsze i matryca ma znacznie mniejszy gamut i gorsze kąty widzenia, przy zbyt wysokiej wg mnie cenie. Pewnym rozwiązaniem może być MBP 13 retina, w której po przeskalowaniu obrazu mamy 1680x1050 przy znakomitej jakości na matrycy IPS. Cena niedawno mocno spadła, choć 6500 brutto to nadal kupa kasy. Biorąc jednak pod uwagę, że zwykły podstawowy MBP 13 kosztuje 5200 + wymiana dysku + rozbudowa ramu... Trzeba to sobie dobrze wytłumaczyć i można kupować retinę ;)
Nie no do końca maja muszę kupić UWA, tele, monitor ACD 27 lub 24 i owego MBP, i to w takiej kolejności jeśli chodzi o wagę zakupu, także odpuszczę sobie raczej napewno retinę. Tym bardziej, że gwarancja to tylko rok, a w razie jakichkolwiek awarii jest się później z ręką w nocniku, bo wszystko tam jest wlutowane. Podziękuję. Poszukam jakiegoś MBP 15" 1440x900 okazyjnie w granicach 1,5k, będę musiał na niego poczekać aż taki znajdę, bo praca na 13" 1280x800 mi się nie widzi. Gdyby Lr mógł działać tak jak Aperture, czyli zdjęcie na pełnym ekranie + panel z suwakami który mogę przesunąć gdzie mi pasuje - ok. Ale obecny układ tego programu na takim ekranie to coś średnio dobrego do pracy.
Mam mały problem. Po zaktualizowaniu oprogramowania na IP4 nie wszystko się zsynchronizowało. Nie wiem jak zsynchronizować zakupione w iTunes dzwonki i alarm budzika. Z aplikacjami i muzyką nie było większych problemów. Czy coś trzeba ustawiać ?
Tel synchronizuje z iTunsem przez USB. Jestem trochę zielony w systemie Apple, a tel jest mojej żony, więc tak na 100% nie wiem jakie ma ustawienia. Wiem tylko tyle, że IP nie gada z moją siecią Wi-Fi (router i IP się nie dogadują), a synchro po GSM jest wyłączone (chyba). Da się wymusić ręcznie synchronizacje poszczególnych plików? Jeśli tak to jak?
Jestem trochę zielony w systemie Apple, a tel jest mojej żony, więc tak na 100% nie wiem jakie ma ustawienia.
Na 100% ona też nie wie. To jest was już dwoje. Zawsze raźniej.
Jak podłączyczysz IP, to w odpowiedniej zakładce możesz mieć zaklikniętą opcję synchronizacji manualnej. Domyślna jest automatyczna, dlatego w każdej zakładce jest opcja synchronizuj np. muzykę z konkretnymi playlistami. Wtedy po wybraniu musisz kliknąć klawisz sync w prawej dolnej części okna.
Zaskakujesz mnie, że się nie dogadują. Ja na żadnym z IP (3,4,5) niczego nie ustawiałem w telefonie i z routerem się zawsze dogadywał (3 razy zmieniałem w tym czasie router i raz dostawcę sygnału). Nie tylko w domu, ale również w innych miejscach, gdzie jest dostępne WiFi.
Na 100% ona też nie wie. To jest was już dwoje. Zawsze raźniej.
Jak podłączyczysz IP, to w odpowiedniej zakładce możesz mieć zaklikniętą opcję synchronizacji manualnej. Domyślna jest automatyczna, dlatego w każdej zakładce jest opcja synchronizuj np. muzykę z konkretnymi playlistami. Wtedy po wybraniu musisz kliknąć klawisz sync w prawej dolnej części okna.
Zaskakujesz mnie, że się nie dogadują. Ja na żadnym z IP (3,4,5) niczego nie ustawiałem w telefonie i z routerem się zawsze dogadywał (3 razy zmieniałem w tym czasie router i raz dostawcę sygnału). Nie tylko w domu, ale również w innych miejscach, gdzie jest dostępne WiFi.
Pewnie gdyby wiedziała to by sobie dała radę ;)
A wracając do sedna to mówisz o zakładkach w IP czy w ITunes? Jak wrócę do domu to spróbuję. Czy dzwonki też będą w kategorii muzyka czy jakichś innych "data", "ringtones" ect??
Co do Wi-Fi to wina leży po stronie routera. Ma jakieś standardowe reguły na firewallu, które nie przepuszczają danych z IP, przy czym z innymi urządzeniami Wi-Fi nie ma problemu. Tak wywnioskowałem z logów, bo zawsze jak się łączyłem IP to te reguły robiły jakieś dropy. Nie da się niestety tego wyłączyć :/ Pytałem nawet w obsłudze klienta OvisLinka, ale nie udało im się rozwiązać tego problemu
Dzięki za odpowiedź.
Jak podłączysz IP, to pojawi ci się w ITunsach. Widzisz zakładki muzyka, filmy, etc. Ustawienia są w zakładkach. Ringtones pojawiają się (chyba) po podłączeniu IP, lub są wewnątrz którejś zakłądki. Jeśli w jednaj zaklikniesz kwadracik, to program cię pyta czy ma wyłączyć automatyczną synchronizację, a jeśli dasz "tak" to odłączy ją dla danego urządzenia (w ty wypadku IP). To ustawienie dla całego urządzenia jest w preferencjach iTunes, w zakładce "devices".
Jak podłączysz IP, to pojawi ci się w ITunsach. Widzisz zakładki muzyka, filmy, etc. Ustawienia są w zakładkach. Ringtones pojawiają się (chyba) po podłączeniu IP, lub są wewnątrz którejś zakłądki. Jeśli w jednaj zaklikniesz kwadracik, to program cię pyta czy ma wyłączyć automatyczną synchronizację, a jeśli dasz "tak" to odłączy ją dla danego urządzenia (w ty wypadku IP). To ustawienie dla całego urządzenia jest w preferencjach iTunes, w zakładce "devices".
Dzięki wielkie. Pomogło. Trzeba było włączyć synchronizację w poszczególnych zakładkach.
Panoćki jak to jest z tymi macbookami pro srebrnymi całymi produkowanymi do 2008r? Pełno tego na allegro, nie psuje się to mimo że ma 6 lat i więcej? Unibody nie znajdę 15" poniżej 2000 i chyba będę skazany na tego starszego bo 13" mi nie pasi, ale boje sie wydac 1200-1400 na 7 letni sprzęt :|
Panoćki jak to jest z tymi macbookami pro srebrnymi całymi produkowanymi do 2008r? Pełno tego na allegro, nie psuje się to mimo że ma 6 lat i więcej? Unibody nie znajdę 15" poniżej 2000 i chyba będę skazany na tego starszego bo 13" mi nie pasi, ale boje sie wydac 1200-1400 na 7 letni sprzęt :|
Mam dwa takie, obydwa po około 4 latach padły, ale zostały nieodpłatnie naprawione przez serwis (Cortland) w Gdańsku. Wadliwa karta graficzna - wymiana płyty głównej. Poza tym działają świetnie. Ciągle są w użytku. Trzeba się oczywiście liczyć z tym, że dziś nie są mistrzami prędkości (na oko, cztery razy wolniej od nowego MacBooka z Retiną). Niezłym pomysłem jest wymiana dysku na SSD, nie musi być najnowszy (SATA II i III nic nie poprawią), no i im więcej pamięci RAM, tym lepiej.
Padają geforce czy radeony? Bo jeśli geforce to niedobrze bo radeony ostatnie to... 2006r. Potem były karty nvidii.
Marcin Jakubowski
18-04-2013, 14:37
Stan na dziś:
imac 24 cale sprzedany :) Ja oraz kupujący jesteśmy zadowoleni.
iMac 27 cali już się zadomowił.
Podobnie jak rmbp 13 cali.
ipad 4 ;)
Kilka refleksji o tym jak przebiegała transakcja.
Wszystko kupiłem w ASO.
Dostałem rabat, który sprowadził ceny do poziomu poniżej tych oferowanych przez najbardziej nawet konkurencyjnych resellerów. Dodatkowo sprzęt kupiłem w drodze nabycia wewnątrzwspólnotowego więc nie wykładałem vat-u.
Dzwoniłem do sklepu tylko raz. Potem handlowiec, który mnie obsługiwał dzwonił do mnie, pisał maile, prowadził transakcję za "rączkę".
Gdy wystąpiły problemy z autoryzacją karty - sam z siebie - zaproponował oprócz przeprosin dodatkowy rabat 400 zł. (wiem przy sumie zamówienia to nic, chodzi jednak o symbol), dostawa nastąpiła punktualnie co do dnia (mimo wspomnianych problemów z autoryzacją).
Na koniec dostałem podziękowanie za miłą współpracę i zapewnienie utrzymania rabatu przy kolejnych zakupach.
Dla kontrastu inna historia.
Kupiłem dysk zewnętrzny. Przez Internet, odbiór w sklepie. Przyszło info, że jest do odbioru. Pojechałem. Przybyłem. Opryskliwy sprzedawca stwierdził, że dysku jednak nie ma. Na moje zdziwienie przekazał mi, żebym pretensje kierował do osoby w centrali, która załatwiała sprawę. Gdy wyciągnąłem telefon i zacząłem głośno dyktować maila do "Pani Renaty", typek ruszył dupsko i poszedł na zaplecze, gdzie dysk się znalazł. Przyniósł go bez słowa na "p..." i oznajmił, że i tak mi go nie sprzeda bo mu się system zawiesił, chyba , że dam mu odliczoną kwotę (której nie miałem).
Gdy zapytałem co w takiej sytuacji odpowiedział, żebym przyszedł za dwie godziny.
Zachowując spokój przekazałem mu, że w podobnej sytuacji w innym sklepie dostałem suty rabat. Gdy usłyszał gdzie stwierdził, że przy takich marżach to ich stać na rabaty.
I teraz może odrobinę prowokacyjne pytanie, czy to wszystko sprowadza się do marży?
Na rabaty nie stać, na kulturę nie stać... taka to handlarska rzeczywistość jest.
Marcin Jakubowski
18-04-2013, 15:01
a może w ASO byłby potraktowany podobnie gdybym zamawiał sprzęt do 500 zł dajmy na to?
paparazzi89
18-04-2013, 15:11
ASO- Apple Store online? w polsce?
Ja dzwoniłem kiedyś do apple na stronie widniało że numer bezpłatny, a ja otrzymałem rachunek na ponad 50zł- no i miły Pan dał mi rabat w wysokości 50zł na zakupy, reklamowałem też SmartCover i reklamacji nie przyjęli ale dali 50% rabatu na nowego :) tak więc kupiłem sobie skórzanego Smart Covera za 100zł i sprzedałem starego chyba za 50 :D
Oby szybko otworzyli sklep u nas stacjonarny :)
Marcin Jakubowski
18-04-2013, 15:23
W Polsce. Chyba. Chyba, że sprzedawcy siedzą gdzieś na zachodzie. W każdym razie rozmawiali po polsku bez obcego akcentu ;)
Jeszcze nie analizowałem rachunku telefonicznego ;) ale jakby co to miałem tylko jedną rozmowę :)
Gdyby otworzyli stacjonarkę byłoby fajnie, jednak z uwagi na możliwość zakupów wewnątrzwspólnotowych - wszystkie przyszłe zakupy będę wykonywał przez telefon.
W Polsce. Chyba. Chyba, że sprzedawcy siedzą gdzieś na zachodzie. W każdym razie rozmawiali po polsku bez obcego akcentu ;)
Jeszcze nie analizowałem rachunku telefonicznego ;) ale jakby co to miałem tylko jedną rozmowę :)
Gdyby otworzyli stacjonarkę byłoby fajnie, jednak z uwagi na możliwość zakupów wewnątrzwspólnotowych - wszystkie przyszłe zakupy będę wykonywał przez telefon.
Właśnie będę kupował rMBP 13. Czytałem już o tych zakupach z VAT 0%. Napisz więcej szczegółów. Wystawiają faktycznie drugą FV skorygowaną a Vat wraca na konto ? Nie ma problemów z Urzedem Skarbowym. ? Mam nip eu. i miałem już brać na allegro wersje us ale sie zastanowie. Jaka cena netto wyszła (około 5,2 ?) Można coś utargować ?
Marcin Jakubowski
18-04-2013, 20:21
Właśnie będę kupował rMBP 13. Czytałem już o tych zakupach z VAT 0%. Napisz więcej szczegółów. Wystawiają faktycznie drugą FV skorygowaną a Vat wraca na konto ? Nie ma problemów z Urzedem Skarbowym. ? Mam nip eu. i miałem już brać na allegro wersje us ale sie zastanowie. Jaka cena netto wyszła (około 5,2 ?) Można coś utargować ?
Wewnątrzwspólnotowego nabycia w AOS możesz dokonać jedynie gdy zamawiasz przez telefon.
Mogę potwierdzić możliwość uzyskania rabatu gdy zamówienie w kwocie netto przekracza 20 tyś zł. Jak jest przy mniejszych kwotach tego nie wiem.
Więcej napisałem Ci na PM
pozdro
Panowie, rozumiem, że nie jesteście VATowcami?
Marcin Jakubowski
19-04-2013, 10:15
Panowie, rozumiem, że nie jesteście VATowcami?
aby dokonać nabycia wewnątrzwspólnotowego MUSISZ być vatowcem.
aby dokonać nabycia wewnątrzwspólnotowego MUSISZ być vatowcem.
A nawet bardziejszym vatowcem - unijnym.
Marcin Jakubowski
19-04-2013, 10:21
A nawet bardziejszym vatowcem - unijnym.
i jeszcze musisz być na tej stronie widoczny jako aktywny podatnik vat
http://ec.europa.eu/taxation_customs/vies/
Apple tam sprawdza czy może zrealizować nabycie wewnątrzwspólnotowe
Mogę zadać głupie pytanie? Jestem świeży w temacie, jestem VATowcem (m.in. "unijnym"): czy jest korzyść w zakupie wewnątrzunijnym (poza ominięciem konieczności płacenia VAT i późniejszego go odzyskiwania, co "trochę" trwa), zakładając że ten sam towar w Polsce i innym kraju U.E. kosztuje (netto) podobną cenę?
Marcin Jakubowski
19-04-2013, 10:33
Mogę zadać głupie pytanie? Jestem świeży w temacie, jestem VATowcem (m.in. "unijnym"): czy jest korzyść w zakupie wewnątrzunijnym (poza ominięciem konieczności płacenia VAT i późniejszego go odzyskiwania, co "trochę" trwa), zakładając że ten sam towar w Polsce i innym kraju U.E. kosztuje (netto) podobną cenę?
No cóż korzyść jest taka, że nie wykładasz vatu i nie czekasz na jego zwrot 60 dni. Przy dużych zakupach korzyść jest oczywista.
Dodatkowo jak nabywasz sprzęt z dotacji z PUP to kupując z vatem masz do wydania de facto netto ok 16 000 bo vat oddajesz PUP gdy go odzyskasz z US.
Nabywając wewnątrzwspólnotowo rozliczasz się z PUP z kwoty 20 000 plus vat 0%
Nadto jak już wspominałem, żaden reseller Apple nie dał mi takich rabatów jak ASO (z uwagi na wartość zakupu, która przekroczyła w moim przypadku przed rabatem 20 000 zł netto). A zbierałem oferty odnośnie takiego samego sprzętu.
to tyle
No cóż korzyść jest taka, że nie wykładasz vatu i nie czekasz na jego zwrot 60 dni. Przy dużych zakupach korzyść jest oczywista.
Właśnie o tym wspominałem ;)
Dodatkowo jak nabywasz sprzęt z dotacji z PUP to kupując z vatem masz do wydania de facto netto ok 16 000 bo vat oddajesz PUP gdy go odzyskasz z US.
Nabywając wewnątrzwspólnotowo rozliczasz się z PUP z kwoty 20 000 plus vat 0%
Dlatego preferuję dotację z UE: kupujesz za 40 000 i jeśli jesteś VATowcem, to możesz odzyskać VAT, czyli można być nawet 9200 zł do przodu.
Dzięki za informację.
Dawniej dotacje otrzymywalo się przed założeniem działalności, wiec z zakupów nie odliczalo się vat. Później po rozpoczęciu działalności wciagalo się te zakupy do ewidencji, ale nie odliczalo vatu.
Coś się zmieniło? Jeśli dostaje się dotacje jako firma to co z dochodowym od tego prezentu? ;-)
Wysyłane z mojego GT-I9100 za pomocą Tapatalk 2
Jest fajna paczka na http://macheist.com/ za $10. Z ciekawszego softu zawiera wspominany tutaj CleanMyMac2 (wart 40 euro), Fantastical oraz PathFinder.
Dawniej dotacje otrzymywalo się przed założeniem działalności, wiec z zakupów nie odliczalo się vat. Później po rozpoczęciu działalności wciagalo się te zakupy do ewidencji, ale nie odliczalo vatu.
Coś się zmieniło? Jeśli dostaje się dotacje jako firma to co z dochodowym od tego prezentu? ;-)
Wysyłane z mojego GT-I9100 za pomocą Tapatalk 2
Nie wiem jak było kiedyś, wiem, że teraz, w jednym konkretnym projekcie najpierw zakładasz firmę, później podpisujesz umowę i dostajesz pieniądze. Trzeba też podpisać zobowiązanie, że pieniądze ze zwrotu VATu wyda się na cele związane z prowadzeniem działalności.
Dotacja jest zwolniona z podatku.
O jest się zwolnionym z dochodowego? Jaki to projekt?
Wysyłane z mojego GT-I9100 za pomocą Tapatalk 2
Jest fajna paczka na http://macheist.com/ za $10. Z ciekawszego softu zawiera wspominany tutaj CleanMyMac2 (wart 40 euro), Fantastical oraz PathFinder.
Juz kupione. Cena rewelka za Clean MM2. Dzieki za info :)
Juz kupione. Cena rewelka za Clean MM2. Dzieki za info :)
Na zdrowie ;)
Podziękował, mój MBP dostał ponad 6gb więcej na HDD razem z czymś co miałem to ponad 12gb, lecz nie używałem to postanowiłem wywalić.
Jeszcze raz dzięki.
Wysyłane z mojego GT-P5100 (ale szkoda, że nie iPad) za pomocą Tapatalk 2
ThomasVoland
22-04-2013, 21:15
Chcę do maca mini podpiąć kolejny monitor, jaką kartę graficzną na USB kupić? Póki co biorę pod uwagę te dwie: i-tec (http://allegro.pl/karta-graficzna-usb-i-tec-usb-3-0-dvi-hdmi-fullhd-i3165189203.html) (nie działa idealnie na OS X, chociaż w 10.8.3 poprawili większość problemów) i Gembird (http://allegro.pl/karta-graficzna-gembird-usb-3-0-adapter-na-hdmi-i3172786228.html) (ale w jej opisie nie ma nic o OS X). Musi mieć 1920x1200, większość w opisie ma 1920 x 1080. Monitor wpinam po dvi, ew hdmi.
marszull
22-04-2013, 23:53
kolejny czyli 3?
ThomasVoland
22-04-2013, 23:59
Tak.
marszull
23-04-2013, 01:00
jak odpalisz to dazj znac jak sie pracuje
ThomasVoland
23-04-2013, 01:31
Okay. Kupiłem tego (http://www.agito.pl/i-tec-przejsciowka-usb-3-0-dvi-ivgahdmi-usb3hdtrio-63-638530.html) i-teca, powinno działać.
ThomasVoland
23-04-2013, 02:36
Jeszcze coś - rozpisałem się ostatnio na temat OS X i zapomniałem zlinkować. Os-x-mountain-lion-dla-poczatkujacych (http://tomaszpluszczyk.pl/os-x-mountain-lion-dla-poczatkujacych/) - jak nazwa wskazuje, jest to artykuł dla początkujących, dla osób które dopiero chcą wejść w Maki.
Jeszcze coś - rozpisałem się ostatnio na temat OS X i zapomniałem zlinkować. Os-x-mountain-lion-dla-poczatkujacych (http://tomaszpluszczyk.pl/os-x-mountain-lion-dla-poczatkujacych/) - jak nazwa wskazuje, jest to artykuł dla początkujących, dla osób które dopiero chcą wejść w Maki.
Przeczytałem artykuł. Doskonała reklamówka dla początkujących. Natomiast akapit "Podsumowanie" świadczy o fanatyzmie i ograniczonej znajomości budowy oraz zastosowania komputerów...
Przeczytałem artykuł. Doskonała reklamówka dla początkujących. Natomiast akapit "Podsumowanie" świadczy o fanatyzmie i ograniczonej znajomości budowy oraz zastosowania komputerów...
Chyba jesteś uprzedzony lub zaślepiony. W podsumowaniu jest tylko kilka zdań, w których kompletnie nie ma tego, o czym piszesz. Ani mowy o budowie komputerów, ani fanatyzmu. A jedynie opinia, że autor nie wyobraża sobie powrotu na Windows. Jak ktoś jeździ na co dzień nowym BMW, to też może sobie nie wyobrażać powrotu do Poloneza i dłubania w nim co kilka miesięcy. Co do różnic w budowie komputerów oraz fanatyzmu, to polecam lekturę książki "Steve Jobs" i porównanie fanatycznego podejścia do doskonałości w budowie, w stosunku do historii rozwoju "komputerów kompatybilnych z IBM", czyli składaków.
Chyba jesteś uprzedzony lub zaślepiony. W podsumowaniu jest tylko kilka zdań, w których kompletnie nie ma tego, o czym piszesz. Ani mowy o budowie komputerów, ani fanatyzmu. A jedynie opinia, że autor nie wyobraża sobie powrotu na Windows. Jak ktoś jeździ na co dzień nowym BMW, to też może sobie nie wyobrażać powrotu do Poloneza i dłubania w nim co kilka miesięcy. Co do różnic w budowie komputerów oraz fanatyzmu, to polecam lekturę książki "Steve Jobs" i porównanie fanatycznego podejścia do doskonałości w budowie, w stosunku do historii rozwoju "komputerów kompatybilnych z IBM", czyli składaków.
Bo autor ma niewielkie pojęcie o zastosowaniu sprzętu komputerowego i oprogramowania. Zapewne dlatego wydaje mu się, że jeździ wypasioną furą a inni Polonezami ;-) Nie chcę się wdawać w polemiki. Warto jedynie zauważyć, że komputery służą też do innych celów niż fotografia... (a tu "składaki" też dają radę).
Porównanie Apple OSX i Windowsa do BMW i Poloneza jest co najmniej wprowadzające w błąd, żeby nie powiedzieć że głupie. Bo sugeruje zupełnie coś innego, niż samą wygodę pracy.
Proszę np. zobaczyć jak wygląda kwestia logowania Mac'a do sieci Novell. Średnio wygodne... ;-)
Bo autor ma niewielkie pojęcie o zastosowaniu sprzętu komputerowego i oprogramowania. Zapewne dlatego wydaje mu się, że jeździ wypasioną furą a inni Polonezami ;-) Nie chcę się wdawać w polemiki. Warto jedynie zauważyć, że komputery służą też do innych celów niż fotografia... (a tu "składaki" też dają radę).
Dobra propagandzia, to jak mówią PR-owcy pół sukcesu, a czasem nawet cały.
Ważne, by wepchnąć ludziom w oczy własną wersję rzeczywistości.
ps.
Zatrute jabłuszka z ich filozofią, to absolutnie warunek sine qua non na rynku, na którym powstała ta idea.
U nas już niekoniecznie, i stąd całe to zamieszanie. ;)
Proszę np. zobaczyć jak wygląda kwestia logowania Mac'a do sieci Novell. Średnio wygodne... ;-)
a zeby zatankowac auto bez katalizatora trzeba dolac olowiu do benzyny. mniej wiecej takie samo porownanie.
a tu "składaki" też dają radę
tak tak .. skladaki daja rade, ..widac to po stanie aut na polskich drogach .. tu kilo szpachli tam taczka betonu i "bedzie pan zadowolooooony"
a prawda jest taka ze dobrej klasy komputery parametrami i cenami nie roznia sie od maca wiecej niz 10-15%.
daleki jestem od wyznawania jablkowej filozofii ale odkad lat temu iles postanowilem przestac sie grzebac w bebechach komputerow uzywam maca. bo dziala. tak po prostu.
i w kontrargumencie na brak wiedzy o komputerach powiem jedynie ze gdzies gleboko w szufladzie leza papierki CCNA i MCP do spolki z papierami z inzynierskimi z informatyki z czasow gdy jeszcze cos znaczyly. zapewniam cie ze nie przeszkadza to doceniac latwosci uzytkowania maca.
Zatrute jabłuszka z ich filozofią
z zupelnej ciekawosci .. po co sie udzielas w tym watku? czerpiesz z tego masochistyczna przyjemnosc?
watek jest wyraznie zatytulowany - wystarczy w niego nie wchodzic.
Chciałbym przypomnieć niezorientowanym, że zgodnie z nazwą, to wątek dla użytkowników Appla. Przekonywanie w tym miejscu, by nie kupować komputerów z jabłuszkiem, jest tak samo celowe jak wysyłanie karetki do kostnicy.
z zupelnej ciekawosci .. po co sie udzielas w tym watku? ...
...
Masz rację, to zupełnie bez sensu. ;)
ThomasVoland
23-04-2013, 22:03
Przeczytałem artykuł. Doskonała reklamówka dla początkujących. Natomiast akapit "Podsumowanie" świadczy o fanatyzmie i ograniczonej znajomości budowy oraz zastosowania komputerów...
Zastosowanie na stronie o fotografii jest chyba jasne, a o budowie komputerów to był inny wpis (Polecam zwrócić uwagę, że ten był o systemie operacyjnym...). O sprzęcie był ten: mac-vs-pc-w-fotografii-i-retuszu (http://tomaszpluszczyk.pl/mac-vs-pc-w-fotografii-i-retuszu/).
Porównanie Apple OSX i Windowsa do BMW i Poloneza jest co najmniej wprowadzające w błąd, żeby nie powiedzieć że głupie. Bo sugeruje zupełnie coś innego, niż samą wygodę pracy.
Gdyby OS X dawał jedynie wygodę pracy, to by mi tak na nim nie zależało :). Od samego początku było pisane, że to wpis mocno subiektywny. Jeśli ktoś nie rozumie definicji tego słowa, to służę linkiem (http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=59435).
Ależ ja rozumiem definicję subiektywności. Krytykuję właśnie Twoje poglądy, a nie sam fakt, że je napisałeś. Wszystkie Twoje wpisy są mocno subiektywne i dla tego właśnie ich wartość merytoryczna jest niska, bo nacechowane są Twoimi poglądami.
Twój wpis o sprzęcie też jest wątpliwy merytorycznie i pokazuje brak znajomości tematu. Szczególnie jak piszesz, że PC podobnych rozmiarów co mac mini muszą być słabsze ( był na forum już taki z 4 rdzeniowym i7 ) albo, że coś nie ma prawa się zepsuć :)
ThomasVoland
23-04-2013, 23:07
A byłem pewny, że napisałem:
Są mini PC, ale mimo wszystko znacznie większe albo stworzone z myślą o używaniu ich jako media center do oglądania filmów (wtedy wydajność jest nieporównywalnie mniejsza). Tak na forum był opisywany - właśnie taki sporo większy. Daj cytat o tym, że coś nie ma prawa się zepsuć.
Absolutnie NIE jest to w odpowiednik domowego PC-ta, lecz stacja robocza, która ma np. renderować film przez 120 dni, 24 godziny na dobę, non stop, nie mając przy tym prawa sprawić w tym momencie jakichkolwiek problemów
Psucie się to też problemy. :)
Był mniej niż 2 krotnie większy z tego co pamiętam. Czy to sporo większy czy nie - dla mnie nie jest to sporo, rozmiary ciągle są dość kompaktowe.
Nie chce się bawić w cytowanie, czy dokładne recenzowanie tych artów, tak sam omam prawo do subiektywnej opinii jaki Ty.
ThomasVoland
23-04-2013, 23:25
No to napisalem, że coś nie ma prawa się zepsuć, czy ot tak sobie to wymyśliłeś i wmawiasz, że to moje słowa?
Napisanie,że nie ma prawa sprawić w tym momencie jakichkolwiek problemów, to stwierdzenie, że nie ma prawa się także zepsuć. A ma prawo się zepsuć, jak i każdy inny sprzęt.
Do kolegi Sailor: brak wiedzy w temacie upoważnia cię do zgryźliwości?
Tu masz wyjaśnienie w wersji light:
http://www.youtube.com/watch?v=D0ZcZo9K9Fc
A podsumowując posłużę się przykładami.
Hochland produkuje sery i nie słyszałem, żeby dochodziło do masowych zatruć z powodu używania przez firmę pc-tów.
Enea nie informowała o masowych porażeniach prądem z tego samego powodu.
Oba przedsiębiorstwa działają dość skutecznie i nawet osiągają zyski, mimo użytkowania tych obrzydliwych komputerów klasy Poloneza.
Banki, Poczta Polska, firmy telekomunikacyjne również popełniają zbrodnię przeciw ludzkości nie wybierając cudownego Mac'a.
Samochody i pociągi jeżdżą a samoloty latają więc raczej nie jest tak najgorzej. ;-)
A mitologia rozpowszechniana w tym wątku jest mało poważna.
Wczoraj było sprawozdanie finansowe. Najważniejsze
- sprzedaż iPadów wzrosła o 65% z 11,8 do 19,5 mln
- wzrosła także sprzedaż iPhone’ów z 35,1 do 37,4 mln
- sprzedaż iPodów niestety spadła z 7,7 milionów w Q2 2012 do 5,6 mln w 2013
Na koncie teraz mają 140 mld $ :)
Z ważniejszych informacji:
Odświeżenie produktów nastąpi na jesień i przełom 2013/2014. Czyli na WWDC pewnie zobaczymy zapowiedz OS 7 i nowego OS X. Tim powiedział, że będzie premiera 1 nowego produktu. Strzelam albo iWatch albo iTV.
Jestem teraz na etapie kupowania MBP 13 retina i myślałem żęby poczekać do czerwca na haswell'a ale widzę, że nie ma na co czekać.
Do kolegi Sailor: brak wiedzy w temacie upoważnia cię do zgryźliwości?
przepraszam Panie Ekspercie...
jestes tak zaslepiony nienawiscia do maca ze chocby to byl komputer bez wad to i tak bedziesz plul jaki to beznadziejny sprzet.
mozesz mi powiedziec PO CO przecietnemu fotografowi muzykowi czy architektowi logowanie sie do novella? rownie dobrze mozesz miec pretensje do nikona ze ciezko sie obsluguje obiektywy z gwintem m42.
w przeciagu ostatnich 10 lat z novellem spotkalem sie raz - tylko dlatego ze pomagalem znajomemu w przeprowadzce, a na wierzchu lezala zakurzona teczka z certyfikatami Novella. Mac byl mi w tym momencie zbedny i nie musialem sie logowac.
Argument ze wada maca jest jego kiepskie logowanie do archaicznej sieci jest tak zasadne jak w poscie ktorego sie tak bardzo czepiles. znalazlbym znacznie wiecej przeszadzajacych aspektow znacznei powazneijszych i utrudniajacych codzienna prace. tak samo jak w kazdym innym urzadzeniu.
kwestia umiejetnosci zminimalizowania wad i zmaksymalizowania zalet. a mac ai tek bede cenil za to ze nie przeszkadza pracowac. tak po prostu. a z pctem jest jak z polskim rzadem - niby sklada sie z fachowcow a co decyzja to porazka.
jestes tak zaslepiony nienawiscia do maca ze chocby to byl komputer bez wad to i tak bedziesz plul jaki to beznadziejny sprzet.
Jak narazie to wygląda właśnie odwrotnie. Każdy podważający genialność i idealność maców, jest traktowany jak wróg publiczny nr 1 w tym wątku :)
a z pctem jest jak z polskim rzadem - niby sklada sie z fachowcow a co decyzja to porazka.
Ale, że jakich fachowców? O.o Takie porównanie to już zupełnie abstrakcyjne jest.
Mac to tak samo PC, w tej chwili, maci są na tej samej architekturze, używają tych samych procesorów ( tylko zazwyczaj modeli M/T ), etc.
mozesz mi powiedziec PO CO przecietnemu fotografowi muzykowi czy architektowi logowanie sie do novella?
A kto to przeciętny fotograf? Używasz uśrednienia na poziomie świata, czy na poziomie Europy, a może województwa? Nie uważasz, że to trochę zbyt duża generalizacja? Novell to był przykład, jednej z wielu rzeczy. Więcej można znaleźć na forach o macach, z jakimi problemami spotykają się ich użytkownicy.
Ale chyba nie o tym jest wątek, a dyskusja, zaczęła się od artykułu który napisał kolega.
Jednocześnie, zgodzę się z:
A mitologia rozpowszechniana w tym wątku jest mało poważna.
Daleko mi od prowadzenia forumowych wojenek o wyższości sprzętu, ale nie lubię biznesowej propagandy.
Nie uważasz, że to trochę zbyt duża generalizacja? Novell to był przykład
Faktycznie, przecież powszechnie wiadomo, że fotografowie zarówno na całym świecie jak i w moim mieście, używający Maców mają problem z Novellem. Pandemonium. Nie da się wręcz pracować. ;)
Przykład z Novellem był aż tak druzgocący? Może warto było obejrzeć załączony filmik eksperta z firmy Apple...
To co zaprezentował jegomość jest średnio wygodne. Procedura logowania ze stacji Windows czy Linuksowej wygląda korzystniej.
A może przeciętny fotograf powinien ograniczyć swoje radykalne sądy w tematach komputerowych lub przynajmniej przemyśleć.
Bo może to prowadzić do groteskowych sytuacji. Przyjdzie np. do firmy i powie: nie znacie się, kupcie Apple bo to jest boski wynalazek.
I jaka będzie reakcja w: KGHM, Hochland, Enea, lub dowolnym inny przedsiębiorstwie?
Przykład z Novellem był aż tak druzgocący? Może warto było obejrzeć załączony filmik eksperta z firmy Apple...
To co zaprezentował jegomość jest średnio wygodne. Procedura logowania ze stacji Windows czy Linuksowej wygląda korzystniej.
Oczywiście: Dramat, masakra. ;)
Ale mowa w artykule kolegi była o zastosowaniu w fotografii. Chyba...
A może przeciętny fotograf powinien ograniczyć swoje radykalne sądy w tematach komputerowych lub przynajmniej przemyśleć.
Przeciętny fotograf skupia się na aspektach ważnych w swojej pracy. Podobnie jak programista, projektant, pracownik call-center itd. Tak się składa, że są pewne zalety makówek, które radykalnie poprawiają jakość pracy fotografa i tak się składa że w Windows jest to rozwiązane dużo gorzej albo wcale. Przykłady opisał kol "skinny500".
Bo może to prowadzić do groteskowych sytuacji. Przyjdzie np. do firmy i powie: nie znacie się, kupcie Apple bo to jest boski wynalazek.
I jaka będzie reakcja w: KGHM, Hochland, Enea, lub dowolnym inny przedsiębiorstwie?
A jaka ma być? Jeśli w jakimś dziale firmy będzie to poroniony pomysł, bo np księgowość chodzi na MSSQL a oprogramowanie klienckie działa pod Win, to takaż będzie odpowiedź. Jeśli w innym zastosowaniu okaże się że lepiej się sprawdza makówka to może kupią. Sprzęt się dopiera do potrzeb, nie odwrotnie.
Informacyjnie, SQL to nie tylko M$. Jest np. Firebird (również na Mac'a). I nie tylko sprzęt jest istotny. Ważny jest software. Miażdżąca większość oprogramowania jest pod windę. Ważna jest też zgodność softu z przepisami prawa (np. ustawa o rachunkowości). Raz spotkałem się z softem księgowym na mac'a, była to bidna agencja reklamowa (w mojej nomenklaturze: Zdzichu & Spółka import-eksport/drobne kradzieże). Jestem ciekaw czy dalej korzystają (czy jest wsparcie). Na dobicie Płatnik (taki program ZUS), jest tylko na M$, niestety. Nie zaczynajmy bzdurnej dyskusji. Lubisz Mac'a? OK. Ale nie wciskaj, że to Mercedes a inni mają Polonezy. Bo porównując serwery z makiem-mini autora artykułu okaże się, że ma motorynkę (taki pojazd dwuśladowy z PRL). Trochę umiaru.
W ramach rozrywki (bardziej dział humor) taki link:
http://forums.macrumors.com/showthread.php?t=1310613
Ważny jest software.
Przecież o tym napisałem.
Na dobicie Płatnik (taki program ZUS), jest tylko na M$, niestety.
I to samo co wyżej.
Nie zaczynajmy bzdurnej dyskusji.
Durnej? A kto rzucił Novellem jako problemem fotografów? ;)
W ramach rozrywki (bardziej dział humor) taki link:
http://forums.macrumors.com/showthread.php?t=1310613
Kolejny bardzo mądry przykład.
Lubisz Mac'a? OK. Ale nie wciskaj, że to Mercedes a inni mają Polonezy. Bo porównując serwery z makiem-mini autora artykułu okaże się, że ma motorynkę (taki pojazd dwuśladowy z PRL). Trochę umiaru.
Ludzie wybierają makówki z konkretnych powodów. Z reguły są to ludzie przesiadający się z Win i szukający alternatywy ale są i tacy którzy lubią rzeczy dobrze zrobione, bezproblemowe. Są też ulegający modzie i trendom. Generalizować się nie da, jak napisał Kutz. W przypadku fotografii, przesiadający się, zauważają istotne różnice. Na tyle ważne, że bywają główną przyczyną zmiany systemu, pomimo związanych z taką operacją trudności. Inne przyzwyczajenia, osprzęt, licencje itd. W wielu przypadkach, po przesiadce są nawet euforyczne świadectwa, kiedy użytkownik spotyka się z oczywistym rozwiązaniem, o którym nawet nie myślał, że może istnieć. Dlatego to nie jest klasyfikacja typu "Lubić Maca", tylko konkretne potrzeby i konkretne rozwiązania jakie firma oferuje. Rozważamy w tym momencie cechy których w Windows nie ma lub są ułomne. Polonezowo/Mercedesowe analogie są bez sensu, bo np w kontekście zarządzania barwą mówimy nie o rożnicy jakości, ale o różnicy mieć lub nie mieć. Faktycznie my, macowcy jedziemy samochodem, a windziarzom na motorynce pada deszcz na głowę. Co gorsza wielu z nich nawet nie wie, że jest coś takiego jak dach i można jechać będąc suchym albo udowadnia z uporem godnym lepszej sprawy, że dziad jeździł motorynką w deszczu pod peleryną, ojciec jeździł pod peleryną, ja jeżdżę i jest najlepsza.
Fanatyzm bije, że aż żal. To jeszcze podsumuj, że fotografie ludzi używających pc są beznadziejne. A przy okazji sam stwierdziłeś, że Mac do niczego innego się nie nadaje. Gratulacje ;-)
Fanatyzm bije, że aż żal. To jeszcze podsumuj, że fotografie ludzi używających pc są beznadziejne. A przy okazji sam stwierdziłeś, że Mac do niczego innego się nie nadaje. Gratulacje ;-)
Nie narzędzie determinuje jakość efektów z pracy. Jednak można pracować mniej lub bardziej wygodnie. Co do fanatyzmu, nie zastanowił się Pan nigdy nad faktem, że znakomita większość przesiadających się z Win na OSX nie zamierza wracać? Nie tylko fotografów. Jest jakiś OSX-owy magnetyzm przerabiający ludzi w fanatyków? Dlaczego odbiera Pan prawo do decydowania co jest dla kogo lepsze? Raczej Pana wypowiedź trąci, co ja mówię, zieje niechęcią do Maców i Macowców. Dlaczego?
Fanatyzm bije, że aż żal. To jeszcze podsumuj, że fotografie ludzi używających pc są beznadziejne. A przy okazji sam stwierdziłeś, że Mac do niczego innego się nie nadaje. Gratulacje
To akurat jest czysta demagogia. Nikt nie napisał, że fotografie ludzi używających PC są beznadziejne i nie sądzę, by taki akgument padł, choć jak widzę w ramach ucieczki do przodu jesteś na to gotowy. Kłopot polega na tym, że nie interesuje mnie czy PC jest o 13,6% szybszy, czy może o ileśtam lepszy. To są argumenty jak z reklamy kremów przeciwzmarszczkowych, czyli że zmarchy zmiejszyły się widocznie o 45%. Widocznie się zmiejszyły. Ja ze swoimi żyje i nie smaruje się kremem przeciwzmarszczkowym. W większości zastososwań moc obliczeniowa procesora jest kompletnie bez znaczenia (mówiąc o dostępnych na rynku maszynach). Co robi KGHM czy wspomniany Hochland kompletnie mnie nie interesuje. Mam swoje potrzeby jeśli chodzi o sprzęt i oprogramowanie i komputer, którego używam jest wystarczająco dobry i wystarczająco poręczny. natomiast w istotny sposób interfejs użytkownika i sposób komunikacji z komputerem jest dla mnie przyjazny i jest to wystarczający argument by taki komputer wybrać. Nie znam się na programowaniu i szczerze mówią kompletnie mnie nie intertesuje jakie jądro ma system. Może ma dwa jądra, a może siedzią w termosie i jest to bomba termojądrowa. To, że PC marki Dell albo jakiejkolwiek innej jest szybszy nie robi na mnie kompletnie żadnego wrażenia. Ferrari sąsiada również. Nie muszę się z nikim ścigać, więc nie ma dla mnie znaczenia co jest szybsze. Czy jeśli zwyczajnie nie chcę windozy, a na linuxach się nie znam to znaczy, że jestem nienormalny?
PS. Klient novelowy dla Maka był uwalony już w czasach NetWare wersji 3., czyli na początku lat 90. Fali samobójstw z tego powodu nie zanotowano.
Pierwszy post tego wątku:
Na początek mam prośbę, czy wręcz apel... Do tych, co nie są użytkownikami/sympatykami/zwolennikami/miłośnikami/fanboyami/cokolwiek (niepotrzebne skreślić). Dajcie sobie na wstrzymanie. Już tyle było wątków o jabolach, każdy jedn został zamknięty. Jak tylko gdziekolwiek pojawia się hasło Apple, zaraz zbiegają się jego przeciwnicy i zaczyna się flame. Ja rozumiem, że można czegoś nie lubić, ale po prostu olejcie to. Nie zaglądajcie tu, dajcie wątek do ignorowanych i pozwólcie po ludzku podyskutować, popytać, powymieniać się informacjami.
Moderatorów prosiłbym o przypilnowanie porządku...
Jak narazie to wygląda właśnie odwrotnie. Każdy podważający genialność i idealność maców, jest traktowany jak wróg publiczny nr 1 w tym wątku :)
jakbys przeczytal wypowiedzi ze zrozumieniem to bys zauwazyl ze napisalem ze mac jak kazdy inny sprzet ma wady. daleki bylem i jestem od idealizowania czegokolwiek.
to ze od paru lat pracuje na macach i uwazam je za bardizej niezawodne wynika z doswiadczenia z pracy zarowno z pc jak i macami. tyle. zlozony w garazu pcet ma taka sama gwarancje jakosci jak zlozony w garazu samochod - majstersztyk zdarza sie raz na milion.
A kto to przeciętny fotograf? Używasz uśrednienia na poziomie świata, czy na poziomie Europy, a może województwa? Nie uważasz, że to trochę zbyt duża generalizacja?
a jakiego chcesz zaciesnienia opisu? fotograf posiadajacy minimum 1 doby i 2 obiektywy i sprzedajcy wiecej ni z 1 zdjecie rocznie. moze byc? jesli nei to wstaw sobie cokolwiek innego
Novell to był przykład, jednej z wielu rzeczy.
potrzebnej w fotografii tak jak musztarda w torcie. nei iwem czy zauwazyles - forum jest fotograficzne a nie specjalistow od Novella, watek jest dla ludzi lubiacych uzywac danego typu komputera.
jak ci to tak bardzo przeszkadza zaloz watek dla fotografow logujacych sie do novella za pomoca komputerow klasy xt i tam pisz jakie to jest fajne. nikt ci nie bedize przeszkadzal
Daleko mi od prowadzenia forumowych wojenek o wyższości sprzętu, ale nie lubię biznesowej propagandy.
jw. a jak nie chcesz prowadzic wojenek (bo wlasnie to robisz) to po prostu sie nie wypowiadaj
Kurtz, Peter, słuchajcie, nie wiem co jest takiego w komputerach apple, że ich użytkownicy zapadają na uzależnienie, ale zważywszy na powyższe, nie warto na ten temat, jak na temat innych nałogów rozmawiać, bo to kompletnie beznadziejne.
Lepiej faktycznie omijać ten wątek szerokim łukiem.
Płatnik (taki program ZUS), jest tylko na M$, niestety
platnik wymaga rowniez stacji dyskow 3,5" ktorej to stacji dyskow nie montowalem kupujac koputer w 1999r uznajac ze jest to przezytek.
co w zwiazku z tym? mamy wszyscy kupic stacje dyskietek? z moze jeszcze obowiazkowe karty na odre1300?
Trochę umiaru.
wlasnie torche umiaru w osadach .. bo apple robi rowniez rozwiazania serwerowe .. nie gorsze i nie lepsze niz np hp.
co prawda uwazam ze ipad bedize mial niedlugo wieksza moc niz mac pro ale mam nadizeje ze niedlugo apple wypusci kolejne pudelko.
Fanatyzm bije, że aż żal. To jeszcze podsumuj, że fotografie ludzi używających pc są beznadziejne. A przy okazji sam stwierdziłeś, że Mac do niczego innego się nie nadaje. Gratulacje ;-)
przeczytaj prosze jescze raz swoje posty i zdanie o fanatyzmie. jestes doskonlaym przykladem czlowieka ktory pisze ze trzeba glosic prawde ale tylko pod warunkiem ze jest to jego prawda. gdy okazuje sie ze ktokolwiek ma inne zdanie to od razu jest fanatykiem
NIKT nie pisal ze pcty sa zle
NIKT nie zarzucil ze nie da sie na ich pracowac
NIKT nie napisal ze wszyscy musza uzywac maca
NIKT nie napisal ze tylko na macu mozna obrabiac fotografie
ty natomiast usilujesz wszystkim wmowic cos co sobie ubzdurales. najgorsze jest to ze chyba w to wierzysz .. bo nie pojmuje ze czytajac ze zrozumieniam mozna pisac az takie bzdury.
czmeu nie jestes w stanie przyjac do wiadomosci ze sa ludzie ktorzy lubia pracowac na takiem a nie innym sprzecie i czerpac z tego radosc? to az tak boli ?
Nie muszę się z nikim ścigać, więc nie ma dla mnie znaczenia co jest szybsze. Czy jeśli zwyczajnie nie chcę windozy
widzisz .. wielkim problemem jest to ze niektorzy nie sa w stanie zrozumiec ze ktos moze byc zadowolony i swiadomy wyboru swojego sprzetu. lubie pracowac na macu tak samo jak lubie suszone pomidory a nie lubie owsianki. mam znajomych ktorzy nie cierpia pomidorow. nie zmuszam ich do jedzenia choc czasem zjem w ich towarzystwie np znakomite minetrone - ale jakos zaden z nich nie wygrzebuje mi pomidorow z talerza. nie wiem tylko i zupelnie nie potrafie tego zrozumiec czemu Johann Peter czy Kurtz usiluja na sile grzebac w moim talerzu.
Marcin Jakubowski
24-04-2013, 19:03
platnik wymaga rowniez stacji dyskow 3,5" ktorej to stacji dyskow nie montowalem kupujac koputer w 1999r uznajac ze jest to przezytek.
co w zwiazku z tym? mamy wszyscy kupic stacje dyskietek? z moze jeszcze obowiazkowe karty na odre1300?
wlasnie torche umiaru w osadach .. bo apple robi rowniez rozwiazania serwerowe .. nie gorsze i nie lepsze niz np hp.
co prawda uwazam ze ipad bedize mial niedlugo wieksza moc niz mac pro ale mam nadizeje ze niedlugo apple wypusci kolejne pudelko.
przeczytaj prosze jescze raz swoje posty i zdanie o fanatyzmie. jestes doskonlaym przykladem czlowieka ktory pisze ze trzeba glosic prawde ale tylko pod warunkiem ze jest to jego prawda. gdy okazuje sie ze ktokolwiek ma inne zdanie to od razu jest fanatykiem
NIKT nie pisal ze pcty sa zle
NIKT nie zarzucil ze nie da sie na ich pracowac
NIKT nie napisal ze wszyscy musza uzywac maca
NIKT nie napisal ze tylko na macu mozna obrabiac fotografie
ty natomiast usilujesz wszystkim wmowic cos co sobie ubzdurales. najgorsze jest to ze chyba w to wierzysz .. bo nie pojmuje ze czytajac ze zrozumieniam mozna pisac az takie bzdury.
czmeu nie jestes w stanie przyjac do wiadomosci ze sa ludzie ktorzy lubia pracowac na takiem a nie innym sprzecie i czerpac z tego radosc? to az tak boli ?
+1
pozdrawiam
...
nie wiem tylko i zupelnie nie potrafie tego zrozumiec czemu Johann Peter czy Kurtz usiluja na sile grzebac w moim talerzu.
Pewnie wiesz, gdzie mam to, jaki jest Twój styl życia, co lubisz i co jadasz, więc nie będę zbyt dosłowny.
Nie znam jednak przykładu w naszym dzisiejszym świecie, na taki fanatyzm i uzależnienie sprzętowe, na jakie zapadają użytkownicy sprzętu ze znakiem nadgryzionego jabłka.
I nie ma w sumie znaczenia co to jest za sprzęt, czy jest to stacjonarka, laptop, serwer, smartfon, czy inny przedmiot, bo widać u ich użytkowników cechy uzależnienia, co wygląda tak, jakby użytkownicy tych w końcu tylko przedmiotów tracili w chwili zakupu, produktów apple lub chwile później rozum.
Dlaczego tak mówię, ano dlatego, że polemika, czy nie daj boże krytyka na temat ich cudeniek jest z tymi ludźmi absolutnie niemożliwa, a jedyne do czego prowadzą próby takowej, to przeganianie kijem i bicie piany.
Ja tam pewnie się nie znam, bo przecież taki ze mnie tłuk, ale widzę pewna prawidłowość, że jeśli ktoś już raz zapadnie na jabłuszkową chorobę, to już na amen i okłada się tym sprzętem gdzie tylko się da.
Dla mnie to tak samo przykre, jak widok leżącego na ulicy pijaka, bo w końcu nałóg jest tak samo paskudny w każdym wymiarze.
Komputer, to tylko komputer, telefon, to tylko telefon i NIC PONADTO.
@sailor
Nikt nie grzebie w Twoim talerzu. Tak sobie tylko mówimy, że trochę śmieszne i mylące jest, jeżeli bezbarwną i pozbawioną papkę na swoim talerzu, nie lepszą od papki na moim nazywasz wyśmienitym marcepanem i namawiasz na niego wszystkich wokoło. O przepraszam, może Twój talerz jest dla Ciebie ładniejszy.
jw. a jak nie chcesz prowadzic wojenek (bo wlasnie to robisz) to po prostu sie nie wypowiadaj
Przypomnij sobie od czego zaczęła się dyskusja. Ja krytykuję pewien artykuł, napisany przez forumowego kolegę, którym tu się pochwalił, krytykuję jego wiedzę i poglądy, krytykuję wszelkie rozdmuchane przez marketingowców mitologizowanie i wywyższanie jednego sprzętu nad innym. Jak przeczytasz ten artykuł i dasz sobie radę z zauważeniem pseudo odniesień do Windowsa, to może nie będziesz pisał, że ktoś Ci zabrania z maców korzystać. Dla mnie to wszyscy możecie korzystać nawet i z comodore, ale nie mówicie innym, że to jest lepsze i jest to jedyny dobry wybór.
wlasnie torche umiaru w osadach .. bo apple robi rowniez rozwiazania serwerowe .. nie gorsze i nie lepsze niz np hp.
Z ciekawości, może powiesz coś więcej o serwerowych rozwiązaniach apple?
Ja krytykuję pewien artykuł, napisany przez forumowego kolegę, którym tu się pochwalił, krytykuję jego wiedzę i poglądy, krytykuję wszelkie rozdmuchane przez marketingowców mitologizowanie i wywyższanie jednego sprzętu nad innym.
Niczego takiego w tym artykule nie ma. Opisuje zalety OSX-a i skupia się na rzeczach które urzekły autora i skutecznie odciągnęły od Windows.
Nie znam jednak przykładu w naszym dzisiejszym świecie, na taki fanatyzm i uzależnienie sprzętowe, na jakie zapadają użytkownicy sprzętu ze znakiem nadgryzionego jabłka.
I nie ma w sumie znaczenia co to jest za sprzęt, czy jest to stacjonarka, laptop, serwer, smartfon, czy inny przedmiot, bo widać u ich użytkowników cechy uzależnienia, co wygląda tak, jakby użytkownicy tych w końcu tylko przedmiotów tracili w chwili zakupu, produktów apple lub chwile później rozum.
Dlaczego tak mówię, ano dlatego, że polemika, czy nie daj boże krytyka na temat ich cudeniek jest z tymi ludźmi absolutnie niemożliwa, a jedyne do czego prowadzą próby takowej, to przeganianie kijem i bicie piany.
Ja tam pewnie się nie znam, bo przecież taki ze mnie tłuk, ale widzę pewna prawidłowość, że jeśli ktoś już raz zapadnie na jabłuszkową chorobę, to już na amen i okłada się tym sprzętem gdzie tylko się da.
Dla mnie to tak samo przykre, jak widok leżącego na ulicy pijaka, bo w końcu nałóg jest tak samo paskudny w każdym wymiarze.
Komputer, to tylko komputer, telefon, to tylko telefon i NIC PONADTO.
Widzę, że odwracasz kota ogonem. Nie mam 15 lat, pracuję zawodowo używając komputera od lat dwudziestu. Skąd wziąłeś fanatyzm? Nie będę przypominał słownikowej definicji tego pojęcie, choć mnie korci. Jeśli z wolnei i nieprzymuszonej woli, za własne pieniądze dokonuję zakupu, to gdzie jest w tym fanatyzm? Kupuję to, co mi odpowiada. Czemu suponujesz, że straciłem rozum kupując sprzęt Appla? Bo masz na ten temat inne zdanie? To nie kupuj.
Według ciebie fanatyzmem jest to, że od 20 lat pracuje na makach? Bo dla mnie wmawianie mi, że jestem niespełna rozumu jest hołdowaniem idei nadwartościowej. Jakiś dżihad, choć nie do końca rozumiem gdzie idea, która cię prowadzi. Ja widzę w tym nieuzasadnione kwestionowanie mojego rozsądku. Jestem grafikiem, a nie inżynierem oprogramowania. Zaletą tego urządzenia jest to, że sam potrafię sobie z nim poradzić i nie muszę oglądać informatyka lub poszukiwać takiej pomocy.
Wmawiasz, że próbuję cię kijem przeganiać, czyli nie mogę ogarnąć twoich argumentów. Problem polega na tym, że nie potrafisz chyba pojąć, że trafiają w pustkę. Istotą jest moja wygoda pracy, a nie urządzenie. I w sumie niestety to sailor ma rację, jest to grzebanie w cudzym talerzu.
Gdzie widzisz cechy uzależnienia, o ile jesteś je w stanie rozpoznać? Chesz powiedzieć, że widziałeś zespół odstawienny? Słyszałeś coś o makowych ciągach? Piszesz bo wiesz co to uzależnienie, czy powtarzasz komunały. Porównanie do pijaka jest delikatnie rzecz ujmując fałszywe.
Chodzi o uznanie prawa do wyboru. Dorabiasz do całej rzeczy ideologię, której nie ma. Nazwijmy rzecz po imieniu, jest to urojeniowa interpretacja rzeczywistości.
Istnieje zmowa, maki wywołują nałóg, ktoś tym biednym ludziom dosypuje proszku do herbatki. A Wielki Brat poznał czarodziejski sposób wmawiania baranom co mają kupować szepcząc im marketingowe zaklęcia do ucha, zaś armia lemingów posłusznie podąża wiedziona upojnym dźwiękiem czarodziejskiego fletu. Tym czasem Wielki Brat z szyderczym uśmiechem snuje plany opanowania całej ziemii i zamiany księżyca w nadgryzione jabłuszko...
Za stary jestem na bajki.
Nie znam jednak przykładu w naszym dzisiejszym świecie, na taki fanatyzm i uzależnienie sprzętowe, na jakie zapadają użytkownicy sprzętu ze znakiem nadgryzionego jabłka.
Bo brakuje producentów którzy chcą robić wiele urządzeń od A do Z z softem włącznie z własnym ekosystemem
I nie ma w sumie znaczenia co to jest za sprzęt, czy jest to stacjonarka, laptop, serwer, smartfon, czy inny przedmiot, bo widać u ich użytkowników cechy uzależnienia, co wygląda tak, jakby użytkownicy tych w końcu tylko przedmiotów tracili w chwili zakupu, produktów apple lub chwile później rozum.
Nie wydaje mi sie żebym od kolekcjonowania sprzętu Apple tracił rozum. Wręcz przeciwnie. Prostota użycia mniej stresuje.
Dlaczego tak mówię, ano dlatego, że polemika, czy nie daj boże krytyka na temat ich cudeniek jest z tymi ludźmi absolutnie niemożliwa, a jedyne do czego prowadzą próby takowej, to przeganianie kijem i bicie piany.
Można krytykować jeśli argumenty są poważne
Ja tam pewnie się nie znam, bo przecież taki ze mnie tłuk, ale widzę pewna prawidłowość, że jeśli ktoś już raz zapadnie na jabłuszkową chorobę, to już na amen i okłada się tym sprzętem gdzie tylko się da.
Czy to źle ? żal że ktoś wydaje kase na to czy tamto ?
Dla mnie to tak samo przykre, jak widok leżącego na ulicy pijaka, bo w końcu nałóg jest tak samo paskudny w każdym wymiarze. bez komentarza
Komputer, to tylko komputer, telefon, to tylko telefon i NIC PONADTO.
w dziesiejszych czasach telefon to już nie tylko telefon...ilość dodatkowych funkcji przeniosła dzwonienie na dalszy plan
Używanie maców, lubienie OSX nie jest fanatyzmem. Już nie przesadzajcie i nie czujcie się tacy pokrzywdzeni. Fanatyzmem jest pisanie że mac to mercedes, a "PC" polonez przy którym trzeba dłubać.
Fanatyzmem jest pisanie że mac to mercedes, a "PC" polonez przy którym trzeba dłubać.
Jednym z powodów przesiadki na Maca jest właśnie brak dłubania, tudzież chęć oderwania się od dłubania w Win. Większość użytkowników podkreśla jako zaletę OSX, praktycznie zerowe angażowanie użytkownika swoimi własnymi problemami/właściwościami systemowymi. Slogan "po prostu działa", stąd się właśnie wziął. Przeciwnicy wytykają OSX-owi na przykład infantylny interfejs. Lepszy wg nich jest w Windows, gdzie jest wrażenie, że wszystko można poustawiać, ale trzeba przeklikać się przez 4 poziomy menu żeby się dostać do zarządzania dyskami, kopać się przez 3 do 5 poziomów w 3 różnych oknach żeby się dostać do wszystkich opcji wyłączania, usypiania, hibernacji - która zresztą działa, że nie daj Boże. Ilość menu i podmenu w Panelu Sterowania pewnie już ma ponad 50 pozycji. W porównaniu do niego macowe Preferencje Systemowe wyglądają jak z Win95, ale wszystko co trzeba jest. Najlepszy windowsowy program do archiwizacji Acronis, ma tak porąbaną konfigurację, że jak będzie potrzebna kopia to jej nie będzie. Porównanie do TimeMachine to inna galaktyka choć obsługa ogranicza się do jednej opcji. W OSX wszystko jest dużo prościej. Wiele opcji to JEDNO kliknięcie. I już. Działa. W Windows praktycznie każdą rzecz trzeba wielokrotnie oklikać i przejść przez czasem wiele okien kreatorów czy procedur. Weźmy np aktualizacje. Ile jest opcji do ustawienia aktualizacji i ustawień im towarzyszących w Windows? 10-20? Ile jest w OSX? NIC! Pomimo to aktualizacje są pobierane, nie przeszkadzają użytkownikowi i nie robią niespodzianki w stylu "komputer został właśnie ponownie uruchomiony", bo użytkownik zapomniał albo przeoczył gdzie to wyłączyć. A jak wyłączy to system drze mordę, że uczynił właśnie zbrodnię i koniecznie w Centrum Akcji czy innym Centrum Problemów, nie pamiętam jak to się nazywa, musi się z tego wytłumaczyć, albo szukać gdzie wywalić nadgorliwe komunikaty powiewające czerwoną chorągiewką i straszące wykrytym "PROBLEMEM". Dziesiątki jak nie setki rzeczy które w Windows wymagają ingerencji użytkownika w Win, w OSX w ogóle nie trzeba robić. Jest i robi swoje. A jak trzeba zaingerować, to wszystko jest na wierzchu. Stwierdzenie faktów, jakiż to fanatyzm? Tak po prostu jest i wielu ludziom odpowiada. Jeśli się ma inne urządzenia Apple, choćby smartfon czy mediacenter, symbioza na poziomie współdzielenia danych jest fenomenalna. Wszystko ze wszystkim gra, samo, w tle, bez problemów, błędów synchronizacji, w ogóle bez jakiegokolwiek zawracania głowy użytkownika. Rozwiązania mobilne Android+Windows+Google mogą o takiej jakości pomarzyć.
Jednym z powodów przesiadki na Maca jest właśnie brak dłubania, tudzież chęć oderwania się od dłubania w Win.
Mam w firmie trochę kompów na Win7. Pracuję na Win8, Win7, mam nawet laptopy na XP i parę wirtualnych maszyn z różnymi systemami. Nic nie muszę grzebać i nic nie grzebię, o ile nie potrzebuje dostosować czegoś do swoich bardzo konkretnych potrzeb. Ale w przypadku zmiany działania systemu, na macu można mieć równie dużo pracy, a może nawet więcej. Nie rozumiem czemu powielane są jakieś mity o dłubaniu czegoś w Win7. Instaluje system, aktualizuje, instaluje oprogramowanie które potrzebuje, zmieniam tapetę na pulpicie i mogę pracować. Na prawdę tak dużo? No chyba, że chce podłączyć komputer do domeny, czy administrować nim zdalnie. Ale to wszystko już są szczególne przypadki.
hibernacji - która zresztą działa, że nie daj Boże.
A co takiego źle działa?
Korzystam i nigdy nie miałem problemów.
Najlepszy windowsowy program do archiwizacji Acronis, ma tak porąbaną konfigurację, że jak będzie potrzebna kopia to jej nie będzie.
Ale Windows ma zintegrowane narzędzie do backupów, które jak na razie nigdy mnie nie zawiodło. Nawet nie trzeba nic doisntalowywać. Na pewno na maca też jest soft, który można zainstalować a ma tyle opcji i konfiguracji, że przeciętny użytkownik maca nie będzie wiedział czy to do backupów, czy robi frytki.
Ile jest opcji do ustawienia aktualizacji i ustawień im towarzyszących w Windows? 10-20? Ile jest w OSX? NIC! Pomimo to aktualizacje są pobierane, nie przeszkadzają użytkownikowi i nie robią niespodzianki w stylu "komputer został właśnie ponownie uruchomiony", bo użytkownik zapomniał albo przeoczył gdzie to wyłączyć.
A co chcesz ustawiać? System masz domyślnie skonfigurowany na sprawdzanie automatyczne aktualizacji. W windows 8 nawet nie wymusza restartu tylko Cię powiadamia. Czemu windows wymusza restart po aktualizacjach? Dla tego, że pewne aktualizacje nie mogą zostać wdrożone podczas pracy systemu. Jeżeli system się ni zrestartuje, to znaczy, że część aktualizacji, być może krytyczna dla bezpieczeństwa systemu, nie została zainstalowana. Tak samo mamy w praktycznie każdym systemie.
A jak wyłączy to system drze mordę, że uczynił właśnie zbrodnię i koniecznie w Centrum Akcji czy innym Centrum Problemów, nie pamiętam jak to się nazywa, musi się z tego wytłumaczyć, albo szukać gdzie wywalić nadgorliwe komunikaty powiewające czerwoną chorągiewką i straszące wykrytym "PROBLEMEM".
Wyłączenie aktualizacji automatycznych JEST wielkim PROBLEMEM. To bardzo poważne zagrożenie bezpieczeństwa. Bardzo cieszę się, że windows jest taki miły i w sposób tak wkurzający zmusza użytkowników do aktualizacji. Nie jest to żadna nadgorliwość, bo przeciętny użytkownik systemu nie rozumie, jak krytyczne są aktualizacje.
Dziesiątki jak nie setki rzeczy które w Windows wymagają ingerencji użytkownika w Win, w OSX w ogóle nie trzeba robić.
Wymieniaj, poczytamy chętnie.
Jestem, myślę, że zaawansowanym użytkownikiem komputerów. Korzystam z systemów zarówno mocno zmienionych ( od logowania domenowego, do poważniejszych zmian rejestru i usług ) jak i takich które są świeżo zainstalowane na komputerach. Nie widze tych setek rzeczy które niby Windows wymaga. Oprócz tego, że teraz musi dawać możliwość wyboru przeglądarki, przez idiotów z EU i bardoz silne lobby anty MS.
Rozwiązania mobilne Android+Windows+Google mogą o takiej jakości pomarzyć.
Ale rozwiązania Win8 + Windows Phone8 + Xbox są już sporo bliżej :]
Aby podsumować: Jakie dłubanie?!
Podsumuję to w formie żartobliwej. Utrwaliłem się w przekonaniu, że użytkownicy Mac'a są jak Świadkowie Jehowy. Ostatnio taki jeden Pan próbował przekazać mi broszurkę twierdząc, że tam znajdę wskazówki jak osiągnąć szczęście. Przejdźmy do praktyki. Co się stanie gdy zaproponuję mojemu prezesowi przejście na ślitaśne różowe makówki? Zacznijmy od kadr. Rezygnujemy z RCP (elektroniczna rejestracja czasu pracy), wracamy do list papierowych. Rezygnujemy z Serwisu Prawa Pracy (taki program). Wracamy do księgowości papierowej, magazynierzy ręcznie wypisują dokumenty obrotu (PZ, WZ, RW). Ale co z Płatnikiem? Może ktoś z uczonych fanów jabłuszka doradzi? Jedziemy dalej. W dziale radców prawnych rezygnujemy z Lex Omega. Przecież są dzienniki ustaw, można se poszukać. W zamian za to kupimy ślitaśne, różowe makówki. A ludzie będą mogli radośnie, bezmyślnie klikać w kolorowe ikonki...
A przelewy (BGK) można wypisać ręcznie i pojechać z nimi do banku, jakie to proste. Po co robić przelewy elektroniczne?
A dla kolegi Sailor życzliwa informacja. Otóż Płatnik już dawno nie wymaga stacji dyskietek. Obowiązuje podpis elektroniczny (karty wtykane do czytnika).
Podsumuję to w formie żartobliwej. Utrwaliłem się w przekonaniu, że użytkownicy Mac'a są jak Świadkowie Jehowy. Ostatnio taki jeden Pan próbował przekazać mi broszurkę twierdząc, że tam znajdę wskazówki jak osiągnąć szczęście. Przejdźmy do praktyki. Co się stanie gdy zaproponuję mojemu prezesowi przejście na ślitaśne różowe makówki? Zacznijmy od kadr. Rezygnujemy z RCP (elektroniczna rejestracja czasu pracy), wracamy do list papierowych. Rezygnujemy z Serwisu Prawa Pracy (taki program). Wracamy do księgowości papierowej, magazynierzy ręcznie wypisują dokumenty obrotu (PZ, WZ, RW). Ale co z Płatnikiem? Może ktoś z uczonych fanów jabłuszka doradzi? Jedziemy dalej. W dziale radców prawnych rezygnujemy z Lex Omega. Przecież są dzienniki ustaw, można se poszukać. W zamian za to kupimy ślitaśne, różowe makówki. A ludzie będą mogli radośnie, bezmyślnie klikać w kolorowe ikonki...
A przelewy (BGK) można wypisać ręcznie i pojechać z nimi do banku, jakie to proste. Po co robić przelewy elektroniczne?
Chcesz powiedzieć, że ktoś namawiał cię*na kupno maka? Czy usiłujesz przekonać, że użytkownicy maków wierzą bezzasadnie, że posiadanie takiego komputera daje im szczęście? Demagogia i populizm. Poza tym, że obudowy są z aluminium, i różowe nie są. Nie wiem czy dobrze odczytuję aluzję różowego koloru jako synonim tandety i złego gustu. Są za to jednymi z lepiej zaprojektowanych użądzeń. Prosto i oszczędnie. Różnica między nami polega na tym, że mnie prezes pyta, na jakim sprzęcie najlepiej mi pracować i mogę*go sobie wybrać. Natomiast ci, którzy pracują w kadrach czy księgowości wybrali sobie coś innego.
Co jest złego w radosnym klikaniu w kolorowe ikonki? I czemu radosne znaczy bezmyślne? Co tak ci przeszkadza w tym, że coś sprawia przyjemność i może, choćby potenncjalnie, być różowe? Cóż to za instytucja, gdzie radosne klikanie jest występkiem? Wszyscy chodzą w czarnych kombinezonach? Ja tam lubię sobie radośnie poklikać. Skąd taki konserwatyzm i niemal religijna krucjata? Dżihad na myślących inaczej? Jak już prowadzisz świętą wojnę to zostaw Świadków Jehowy w spokoju.
Są za to jednymi z lepiej zaprojektowanych użądzeń. Prosto i oszczędnie.
Z przerwą między szybą a ekranem w którą ciśnie się kurz, czy też sporą ilością grzejącego się sprzętu za ekranem, który powoduje żółte plamy na matrycy. No i na pewno bardzo oszczędnie, dla producenta :)
Panie Doktorze
Proponuję przeczytać mój wpis jeszcze raz. Może zacząć od pierwszego zdania tego wpisu? Ja osobiście korzystam z urządzeń, które są mi przydatne. Potrzebuję narzędzi. Nie korzystam z "użądzeń", które ładnie wyglądają i na tym się kończy lista ich zalet. Odnośnie sekty ŚJ, to ten przemiły pan chciał mi wcisnąć "Strażnicę" jako źródło szczęścia. A porównanie dotyczy ślepego podejścia do tematu. Dla tego przemiłego pana wyrocznią jest Ciało Kierownicze z Brooklynu.
Dla Mac-usera wyrocznią jest dział marketingu pewnej firmy owocowej...
Nikt tu nie potrafił rzeczowo, merytorycznie odnieść się do moich argumentów. Może to brak przygotowania, zrozumienia zagadnień?
Dżihad? Przeczytaj sobie wpisy mac-userów w tym wątku. Jak widać to też smutasy z brakiem poczucia humoru.
Panie Doktorze
Proponuję przeczytać mój wpis jeszcze raz. Może zacząć od pierwszego zdania tego wpisu? Ja osobiście korzystam z urządzeń, które są mi przydatne. Potrzebuję narzędzi. Nie korzystam z "użądzeń", które ładnie wyglądają i na tym się kończy lista ich zalet. Odnośnie sekty ŚJ, to ten przemiły pan chciał mi wcisnąć "Strażnicę" jako źródło szczęścia. A porównanie dotyczy ślepego podejścia do tematu. Dla tego przemiłego pana wyrocznią jest Ciało Kierownicze z Brooklynu.
Dla Mac-usera wyrocznią jest dział marketingu pewnej firmy owocowej...
Nikt tu nie potrafił rzeczowo, merytorycznie odnieść się do moich argumentów. Może to brak przygotowania, zrozumienia zagadnień?
Dżihad? Przeczytaj sobie wpisy mac-userów w tym wątku. Jak widać to też smutasy z brakiem poczucia humoru.
Jako człowiek wykształcony, mający wiedzę oraz doświadczenie, powinieneś doskonale zdawać sobie sprawę z tego, że świat jest tak urządzony, a my ludzie na tyle mali, iż lubimy się czasami pochwalić czymś lub coś wysławić pod niebiosa. Może być to Jehowa, Bóg chrześcijan, Allah, BMW, Polonez (wódka bądź autko) czy też wreszcie komputer. Nie jestem przekonany czy to powyższe uprawnia cię do oceniania, któż to jest dla mnie wyrocznią. To tylko jedno z określeń. Bo zapewniam cię, że na tym forum, jako użytkownik komputera z jabłkiem, zostałem ludzikiem z małym rozumkiem (z „lekka” pisząc).
Wracając do twojej ogłady oraz wiedzy. Spróbuj ją wykorzystać i przeczytać pierwszy post tego wątku, a następnie warto zerknąć w wpisy parę stron wstecz. Tam się zjawiliście ze swą krucjatą. Spróbuj wyluzować i z boku ocenić użyte argumenty, ich wybiórczość oraz pomijalność innych. Tak uczciwie to zrób, po kolei w miarę rozwijania się dyskusji. Dasz radę.
Pa. Też cię kocham.
Zacytuję, żeby uświadomić o co chodzi:
"Ja sobie powrotu do Windowsa wyobrazić nie potrafię i znam coraz więcej takich osób. Są jednak i tacy, którym wszystko jedno. To tak jak jedna osoba kupi myszkę Logitecha za 350 zł, a druga „gryzonia” w markecie za 15 zł. Albo jak jeden wybierze S-klasę, inny Poloneza upierając się, że nie jest wcale gorszy – przecież jeździ."
Może po przeczytaniu powyższego ktoś choć przez chwilę się zastanowi. A później sam wyciągnie wnioski...
Panie Doktorze
Proponuję przeczytać mój wpis jeszcze raz. Może zacząć od pierwszego zdania tego wpisu? Ja osobiście korzystam z urządzeń, które są mi przydatne. Potrzebuję narzędzi. Nie korzystam z "użądzeń", które ładnie wyglądają i na tym się kończy lista ich zalet. Odnośnie sekty ŚJ, to ten przemiły pan chciał mi wcisnąć "Strażnicę" jako źródło szczęścia. A porównanie dotyczy ślepego podejścia do tematu. Dla tego przemiłego pana wyrocznią jest Ciało Kierownicze z Brooklynu.
Dla Mac-usera wyrocznią jest dział marketingu pewnej firmy owocowej...
Nikt tu nie potrafił rzeczowo, merytorycznie odnieść się do moich argumentów. Może to brak przygotowania, zrozumienia zagadnień?
Dżihad? Przeczytaj sobie wpisy mac-userów w tym wątku. Jak widać to też smutasy z brakiem poczucia humor
Przeczytałem i zacytowałem w całości. Porównywanie użytkowników maków do Świadków Jehowy, a w domyśle sekty jest kompletnie nieuprawnione, gdyż zakłada podążanie za ideą nadwartościową (w tym przypadku religijną), a tu żadnej idei nie ma. Nikt nie żywi urojonych przekonań, że komputer da mu szczęście, a takie rozszerzenie pojęcia Szanowny Pan zastosował, co sugeruje mijanie się przez pewną grupę z rozumem w czasie podejmowania wyborów.
Dla mac usera nie jest wyrocznią dział marketingu pewnej firmy, po pierwsze dlatego, że przekaz jabłcanego koncernu jest nieobecny w mediach (pomijając media profilowane pod użytkowników tej platformy). Żeby odbierać przekaz musi on być*nadawany. Sądzisz, że jesteśmy (użytkownicy maków) grupą idiotów, która nie potrafi ocenić, czy rzecz potrzebna i warta danej sumy pieniędzy? Gdzież owe argumenty? Płatnik? Nie używam Płatnika, Nie robię przelewów do BGK, nie posiadam magazynu, nie mam bazy danych aktów legislacyjnych. Sądzę, że spora część użytkowników również się*tym nie zajmuje. Wystarczy dopuścić do siebie myśl, że są ludzie, którzy mają inne potrzeby. Właśnie dżihad, bo usiłujesz wojować z innym przekonaniem. Choć*nie rozumiem czemu. Nie chcesz takiego sprzętu - omijaj go szerokim łukiem. Dodam, że takie argumenty o miłości do produktów konkretnej firmy jako wierze objawionej brzmią cokolwiek fałszywie na forum użytkowników sprzętu marki Nikon, czyli tych, których wspólną cechą jest posiadanie urządzeń konkretnej marki.
Popatrz, dobrze, że zauważyłeś, że także nie mają poczucia humoru.
Matey3000
25-04-2013, 09:58
Ten watek znowu zmierza do zamkniecia. Jako normalny i zadowolony uzytkownik obu systemow prosze o opamietanie.
Jesli uwazacie, ze posiadacze jablek to fanatycy to przeciez wasza prawdziwsza prawda do nich nie dotrze. Fakt, ze zwolennicy WIN tak atakuja, swadczy o kolejnym fanatyzmie, wiec zadne argumenty tez raczej nie pomoga wiec moze by dac juz spokoj???
Ok, zamilknę, choć mierzi mnie to, że wciąż ktoś lepiej ode mnie wie, czy spodnie które noszę*uwierają mnie w kroku czy nie. I jak bumerang powraca argument sekty.
A tak przy okazji, to jako użytkownik jabola mam jeść szarlotkę, czy to świętokradztwo?
Ok, zamilknę, choć mierzi mnie to, że wciąż ktoś lepiej ode mnie wie, czy spodnie które noszę*uwierają mnie w kroku czy nie. I jak bumerang powraca argument sekty...
Tylko mierzi? Mnie... ...a zresztą nie napiszę. Staram się nie klnąć.
Siedzę w tym sadzie od 18 lat i właściwie od początku, przy byle okazji, znajdował się ktoś, kto próbował mi wmówić, że jestem niepełnosprawny umysłowo.
Co gorsza, bardzo często są to osoby, po których widać (czytać :) ) jakąś ogładę czy inny rozum. I tak nie dociera za cholerę. Zarzucą co tylko się da, sami robiąc dokładnie to samo. Wydawałoby się niemożliwym. A kurde jednak.
Ja też zamilknę. Zacytowany przeze mnie powyżej tekst świadczy o niewiedzy i snobizmie autora. Tyle w temacie.
Ja też zamilknę. Zacytowany przeze mnie powyżej tekst świadczy o niewiedzy i snobizmie autora. Tyle w temacie.
Słusznie. Jak zobaczysz gościa idącego ulicą krokiem zdobywczym w garniturze Armaniego i w butach Bermera, z makowym laptopem pod pachą, za którym wzdychają piękne kobiety to będę ja. Czego Szanownemu Panu również życzę.
Dziękuję za życzenia. Jakoś nigdy nie potrzebowałem gadżetów celem dowartościowania. Jak mówi stare powiedzenie: jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki ;-)
Nie rozumiem czemu powielane są jakieś mity o dłubaniu czegoś w Win7.
Kłopot w tym, że nawet jeśli się coś-tam liznęło OSX-a, ale na nim nie pracuje, nie sposób zobaczyć różnic. Ot, taki trochę dziwny Windows. W czasie lat, a nawet już dziesięcioleci, pracy z Windows, ludzie są przyzwyczajeni, traktują obsługę normalnie, nie zauważają w ogóle co może być nie tak. Przyjmują filozofię obsługi i nie rozumieją że można inaczej. Wydaje się że inni szukają dziury w całym. Ci natomiast, którzy pracują na Macach zauważają, dzielą się tymi spostrzeżeniami i powodują w użytkownikach Windows zdziwienie i wręcz oburzenie. Przecież wszystko jest prosto i jasno, czego oni chcą? Pewnie idioci nie umieją obsługiwać i znaleźli infantylny system dla debili. Tak wygląda postrzeganie z "Waszej" strony, prawda?
Spróbuję wyjaśnić to na przykładzie kopiowania plików i dropboxa. Obsługa OSX wygląda jak automatyczna synchronizacja z urządzenia zewnętrznego do dropboxa. Podłączasz, samo się skopiuje do lokalnego i zdalnego folderu. Nic nie trzeba robić. Windows natomiast przypomina stare dosowe kopiowanie. Po podpięciu źródła danych trzeba wykonać szereg czynności aby dane mieć w miejscach docelowych. Po to wymyślono komputery żeby to co oczywiste robiły same a nie wymagały stałego nadzoru. Oczywiście proszę nie odbierać tego przykładu dosłownie. Próbuję pokazać filozofię.
A co takiego źle działa?
Korzystam i nigdy nie miałem problemów.
Na ten temat w którymś wątku applowym było dużo. Hibernacja w makówkach to rzecz naturalna. Zamykasz klapę i tyle. Przychodzisz, otwierasz klapę i pracujesz. W zasadzie nigdy nie zawodzi. Gdyby nie krytyczne aktualizacje wymagające ponownego uruchomienia, latami nie trzeba wyłączać kompa. Usypia się i podnosi w sekundę. Jest wrażenie jakby był w stand-by, jak komórka. Dotykasz i działa. W Windows to ciągle proteza. Niby działa, ale co jakiś czas system wymaga resetu "dla zdrowotności". O szybkości działania "przygotowania do hibernacji", "wznowienia" przez litość nie wspomnę. I nigdy nie ma pewności czy się poprawnie zahibernowało, z może wcale nie przeszło w tryb hibernacji bo jakiś program nie pozwolił. A może tylko uspało i żre prąd z baterii. Bo ustawień od tego jak wspomniałem jest conajmniej trzy różne okna i można ustawić zależności wzajemnie kolidujące. Poza tym żaden "świadomy" użytkownik Windows nie zostawi w ten sposób ważnej pracy. Najpierw odpowiedzialnie pozapisuje dokumenty, poczeka aż kółeczko przestanie się kręcić a potem dopiero zamknie klapę, zerkając czy aby na pewno pogasły kontrolki. W OSX nie ustawia się nic i działa. Nic się nie zapisuje, nie trzeba niczego zamykać, sprawdzać ani zabezpieczać. Zamyka się klapę i idzie do domu. Jak trzeba otwiera klapę i wszystko jest. W ogóle się o tym nie myśli. Łapie Pan różnicę?
Ale Windows ma zintegrowane narzędzie do backupów
To żart, prawda?
Na pewno na maca też jest soft, który można zainstalować a ma tyle opcji i konfiguracji, że przeciętny użytkownik maca nie będzie wiedział czy to do backupów, czy robi frytki.
Może i jest, nie mam pojęcia. Mając TimeMachine nie ma absolutnie żadnej potrzeby szukać innych. Nie sądzę żeby istniały lepsze rozwiązania. Oczywiście zaraz to zdanie ktoś wytknie jako fanatyzm. Najpewniej ten co w życiu nie widział TM. ;)
Wyłączenie aktualizacji automatycznych JEST wielkim PROBLEMEM.
Nie mówię o wyłączaniu aktualizacji tylko o przeszkadzaniu użytkownikowi. Ustawienie uaktualnień w Windows wymaga grzebania w wielu miejscach i uspokajania alarmów. To drobny przykład na konieczność dłubania, których w OSX nie ma wcale.
Wymieniaj, poczytamy chętnie.
Oj, jest tego tyle, że nawet nie wiem od czego zacząć. Poza tym masa rzeczy istotnych dla jednego będzie zupełnie niepotrzebne dla drugiego. Skinny500 opisał kilka ważnych zalet z punktu widzenia fotografa. I co? Zaczął się dym i wielokrotne zarzuty, że się*nie zna na komputerach. Zero konkretów a za to z dramatycznym problemem z Novellem. Może dla urozmaicenia porozmawiamy o konkretach?
Jestem, myślę, że zaawansowanym użytkownikiem komputerów
Jak większość na forum. Macowcy też i to znacznie ponad przeciętną, bo mają praktyczne doświadczenie w conajmniej dwoma systemami. Ja z kolei w tej chwili równolegle używam 4 wersji Windows, 5 Linuxow, 2 wersji OSX i coś jeszcze egzotycznego by się znalazło. Ale nie chodzi o to aby się licytować. Przynajmniej mam taką nadzieję.
Nie widze tych setek rzeczy które niby Windows wymaga.
Tak jak napisałem - KAŻDA rzecz w Windows wymaga wielokrotnego oklikania. Cokolwiek zechce Pan zrobić, nie wykona Pan tego prosto tak jak w OSX. Choćby głupie przewinięcie zawartości okna obok. Nie przewinie Pan go bez kliknięcia na nim (ustawienia "focusa"). Niby nic, w Windows to rzecz zupełnie naturalna, nie zauważa się nawet takiej drobnej anomalii. W OSX robi się to naturalnie, przez analogię do dokumentu na biurku. Czy nie byłoby dziwnie na zwykłym biurku z papierami, gdyby trzeba było najpierw puknąć kartkę palcem, ona się by sama zmaterializowała wówczas z pod spodu na wierzch a potem drugi raz dotknąć aby przesunąć. Żeby wrócić do poprzedniego dokumentu trzeba znów go dotknąć. Przy czym ten co wcześniej był pod spodem, nie wróci już na swoje miejsce, tylko w drugą warstwę. Czyli, żeby zajrzeć do częściowo zasłoniętego dokumentu pod spodem, w Win trzeba wykonać conajmniej 3x tyle czynności. Takich rzeczy jest setki a może i tysiące. Od grubych po detale. Wszystko składa się na komfort obsługi.
Ale rozwiązania Win8 + Windows Phone8 + Xbox są już sporo bliżej :]
Ale dalej w innej galaktyce. Win8 w tej materii upodabnia się do OSX+iOS. Jedno konto, przezroczyste udostępnianie danych z nim związanych niezależnie od urządzenia. Oczekuję więc, że lada moment rozpocznie się masowe opluwanie i wyzywanie użytkowników od ignorantów, idiotów i fanatyków. :)
Najbardziej niezawodny PCet to ... MBP :mrgreen:
Szczegóły tutaj (http://www.soluto.com/reports)
Nie PCet tylko zestaw aplikacji. To na czym oparli się goście z tej firmy to w znacznej większości dane o zachowaniu aplikacji, a nie sprzętu.
Nie PCet tylko zestaw aplikacji. To na czym oparli się goście z tej firmy to w znacznej większości dane o zachowaniu aplikacji, a nie sprzętu.
Zbyt subtelne to chyba dla mnie :wink:
ThomasVoland
25-04-2013, 19:34
jak odpalisz to dazj znac jak sie pracuje
No więc... odpaliłem tę kartę graficzną USB i jest problem. Zmieniam profil kolorów na monitorze który jest do niej podpięty i odcienie się nieco zmieniają, ale kontrast jest z kosmosu. Skalibrowałem monitor jeszcze raz i ciągle tak samo. Punkt bieli też wydaje mi się, że stoi w miejscu, jak przełączam między profilem z d65 a d50 to nie widzę różnicy, a normalnie była ogromna. Jakieś rady?
Widzę, że odwracasz kota ogonem. Nie mam 15 lat, pracuję zawodowo używając komputera od lat dwudziestu. Skąd wziąłeś fanatyzm? Nie będę przypominał słownikowej definicji tego pojęcie, choć mnie korci. Jeśli z wolnei i nieprzymuszonej woli, za własne pieniądze dokonuję zakupu, to gdzie jest w tym fanatyzm? Kupuję to, co mi odpowiada. Czemu suponujesz, że straciłem rozum kupując sprzęt Appla? Bo masz na ten temat inne zdanie? To nie kupuj.
Według ciebie fanatyzmem jest to, że od 20 lat pracuje na makach? Bo dla mnie wmawianie mi, że jestem niespełna rozumu jest hołdowaniem idei nadwartościowej. Jakiś dżihad, choć nie do końca rozumiem gdzie idea, która cię prowadzi. Ja widzę w tym nieuzasadnione kwestionowanie mojego rozsądku. Jestem grafikiem, a nie inżynierem oprogramowania. Zaletą tego urządzenia jest to, że sam potrafię sobie z nim poradzić i nie muszę oglądać informatyka lub poszukiwać takiej pomocy.
Wmawiasz, że próbuję cię kijem przeganiać, czyli nie mogę ogarnąć twoich argumentów. Problem polega na tym, że nie potrafisz chyba pojąć, że trafiają w pustkę. Istotą jest moja wygoda pracy, a nie urządzenie. I w sumie niestety to sailor ma rację, jest to grzebanie w cudzym talerzu.
Gdzie widzisz cechy uzależnienia, o ile jesteś je w stanie rozpoznać? Chesz powiedzieć, że widziałeś zespół odstawienny? Słyszałeś coś o makowych ciągach? Piszesz bo wiesz co to uzależnienie, czy powtarzasz komunały. Porównanie do pijaka jest delikatnie rzecz ujmując fałszywe.
Chodzi o uznanie prawa do wyboru. Dorabiasz do całej rzeczy ideologię, której nie ma. Nazwijmy rzecz po imieniu, jest to urojeniowa interpretacja rzeczywistości.
Istnieje zmowa, maki wywołują nałóg, ktoś tym biednym ludziom dosypuje proszku do herbatki. A Wielki Brat poznał czarodziejski sposób wmawiania baranom co mają kupować szepcząc im marketingowe zaklęcia do ucha, zaś armia lemingów posłusznie podąża wiedziona upojnym dźwiękiem czarodziejskiego fletu. Tym czasem Wielki Brat z szyderczym uśmiechem snuje plany opanowania całej ziemii i zamiany księżyca w nadgryzione jabłuszko...
Za stary jestem na bajki.
To niestety jest zaślepienie, czasem fanatyzm, a może nawet jakaś nowa religia, dla której jak dla każdego wyznania liczą się tylko wykreowane przez guru dogmaty.
Niestety muszę z przykrością stwierdzić, że religia nadgryzionego jabłka nie jest religią miłości, co w tym i jeszcze jednym wątku, który został jakiś czas temu zamknięty, widać raz po raz aż nazbyt dobrze.
A co do kojarzenia uwielbienia produktów apple i obkładania się nimi, to zjawisko jest aż nazbyt widoczne, kiedy to opętani fani, stają w długaśnych kolejkach, byleby tylko nabyć smartfona o równowartości circa 6k (cena to strzał, bo bywają i droższe).
Jaki demon każe ludziom płacić za telefon takie horrendalne sumy, skoro jest to tylko telefon i powtarzam po raz wtóry, że nic ponadto, nawet jeśli dodatkowo krawaty wiąże i przerywa ciąże ?
Jeśli nie dostrzegasz w tym znamion obłędu, to serdecznie współczuję.
... ale to widzisz zazwyczaj jest tak, że w sobie nie dostrzega się zła.
Chcę dodać, że nie jestem kolędnikiem tezy o wyższości pecetów nad mackami, ale twierdzę, że komputer, to tylko komputer i nie powinno w jego użytkowanie mieszać ideologii, czy wręcz sekciarstwa, bo doprawdy zdrowe to już nie jest.
...obiecałem, że zmilczę.
pomilczmy trochę ... może co poniektórzy zwrócą uwagę na tytuł wątku ...
Gdzie jest moderator?????? Nosz ku..a mać znowu to samo... Aż mi się coś strasznie brzydkiego ciśnie na usta!
Zróbcie sobie do cholery wątek "nienawidzę apple" i piszcie tam do woli co chcecie! Po co się tu udzielacie? W imię czego???????
Marcin Jakubowski
26-04-2013, 07:31
A co do kojarzenia uwielbienia produktów apple i obkładania się nimi, to zjawisko jest aż nazbyt widoczne, kiedy to opętani fani, stają w długaśnych kolejkach, byleby tylko nabyć smartfona o równowartości circa 6k (cena to strzał, bo bywają i droższe).
Jaki demon każe ludziom płacić za telefon takie horrendalne sumy, skoro jest to tylko telefon i powtarzam po raz wtóry, że nic ponadto, nawet jeśli dodatkowo krawaty wiąże i przerywa ciąże ?
jako opętany przez demona użytkownik produktów zgniłego jabłka chętnie stanąłbym w kolejce po tak kosztowne cacko ;)
A tak serio wątek do posprzątania.
przydałaby się tu porządna miotła ...
przydałaby się tu porządna miotła ...
I dlatego ostatni post Johanana zgłosiłem do moderacji. Zakładam, że w związku z tym będą tu porządki.
Zmieniając trochę temat ;)
Na potrzeby pewnego porównania zrobiłem makro ekranu iPhone 4. "Zmieściła się" jedna ikona. Jeżeli jesteście ciekawi, jak wyglądają subpiksele na Waszej Retinie, tutaj pełna wersja: http://bit.ly/Y6eAbf
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/04/iP4s-2.jpg
źródło (http://demarca.pl/pic/iP4s.jpg)
Pozdrawiam
marszull
26-04-2013, 12:47
hehehhe zawsze tak samo
ja po prostu omijam takie posty i wlaczam ignora
co proponuje tez innym ;)
PS w temacie ;) napisal do mnie kolega ktory pojechal sobie do wywczas do NYC i pierwszego dnia zakupil airbooka (nie pierwszy raz jest w us, ale jakos nie byl przekonany do jablek) Jedno zdanie wyglada tak "nie wiem czemu tak pozno kupilem ten sprzet. Jest ********y w uzyciu...." ;)
"nie wiem czemu tak pozno kupilem ten sprzet. Jest ********y w uzyciu...." ;)
Zaraza. Normalnie zaraza. Ledwo dotknął....
;)
Pryskane czymś są te jabłka i tyle. To się roznosi przez kontakt, bo ci co nie mieli dłuższego kontaktu, nie wykazują objawów.
Przykładowo ja nawet nie myślałem, że praca na Maku tak mi przypadnie do gustu. Ot komputerek kupiony w celach zarobkowych, by pisać na nim oprogramowanie. A okazało się, że za cholerę nie chce mi się odpalać podbiurkowego potwora z Windows. Zatem mnie urzekł przede wszystkim sprzęt, ale bardzo doceniam też różne rozwiązania w samym systemie operacyjnym i aplikacjach. Duża część kosztu sprzętu, to przecież koszt wytworzenia oprogramowania. A w systemie mamy od razu naprawdę masę przydatnych programów i narzędzi oraz możliwości, potrzebnych w codziennym domowym obcowaniu z maszyną. Pod kątem fotografii ja korzystam nagminnie z wbudowanej funkcji do robienia zrzutów fragmentu ekranu - kadrując sobie dowolny wycinek z LR na przykład. TimeMachine jest genialnie zaprojektowana i napisana. Jeden pasek menu, pozwalający oszczędzić okienkom trochę miejsca, przewijanie nieaktywnych okien, praktycznie brak zagrożeń bezpieczeństwa, sensowny klient pocztowy, podgląd dokumentów wspierający większość popularnych formatów, zarządzanie kolorem, ciekawe wyróżnianie folderów kolorem, system plikowy wspierający wersjonowanie dokumentów, prościutkie odmontowywanie zewnętrznych dysków, rewelacyjne zarządzanie energią i budzenie systemu po uśpieniu, mistrzowsko i intuicyjnie rozwiązana sprawa autostartu aplikacji... I wiele, wiele innych zalet. Są też wpadki, problemy, błędy lub głupie decyzje. Ale generalnie jest to fantastyczny zarówno sprzęt, jak i system operacyjny z aplikacjami.
Do domu, dla fotografa - bardzo ciekawa alternatywa.
A w systemie mamy od razu naprawdę masę przydatnych programów i narzędzi oraz możliwości, potrzebnych w codziennym domowym obcowaniu z maszyną. Pod kątem fotografii ja korzystam nagminnie z wbudowanej funkcji do robienia zrzutów fragmentu ekranu - kadrując sobie dowolny wycinek z LR na przykład. TimeMachine jest genialnie zaprojektowana i napisana. Jeden pasek menu, pozwalający oszczędzić okienkom trochę miejsca, przewijanie nieaktywnych okien, praktycznie brak zagrożeń bezpieczeństwa, sensowny klient pocztowy, podgląd dokumentów wspierający większość popularnych formatów, zarządzanie kolorem, ciekawe wyróżnianie folderów kolorem, system plikowy wspierający wersjonowanie dokumentów, prościutkie odmontowywanie zewnętrznych dysków, rewelacyjne zarządzanie energią i budzenie systemu po uśpieniu, mistrzowsko i intuicyjnie rozwiązana sprawa autostartu aplikacji... I wiele, wiele innych zalet. Są też wpadki, problemy, błędy lub głupie decyzje. Ale generalnie jest to fantastyczny zarówno sprzęt, jak i system operacyjny z aplikacjami.
Do domu, dla fotografa - bardzo ciekawa alternatywa.
ale wiesz wygoda pracy nie jest arguemntem... to ze ne lubisz sie umartwiac zle o tobie swiadczy bo Polacy to narod wybrany i umartwiac sie musza... a cale wymienione przez ciebie zalety sa o kant d.py do potluczenia bo najwazaniejsze jest ze .. kiepsko laczy sie z novellem. :D
zawsze mnie zastanwialo skad tyle zacietrzewienia jadu i nienawisci w ludzach... przeciez to tylko sprzet... jeden kosi zboze ursusem inny fergusonem a jeszcze inny zostawia odlogiem bo taka ma fanaberie .. dajcie panowie krytykanci na luz.. i jak radzil qooba - stworzcie sobie osobny watek
marszull
26-04-2013, 19:26
ja bardzo sobie chwale mnogos pulpitow i przyporzadkowania do nich poszczegolnych programow i tez jak mosad japko/szift/4 czesto mi tego brakuje na windzie
Gdzie jest moderator?????? Nosz ku..a mać znowu to samo... Aż mi się coś strasznie brzydkiego ciśnie na usta!
Zróbcie sobie do cholery wątek "nienawidzę apple" i piszcie tam do woli co chcecie! Po co się tu udzielacie? W imię czego???????
To taka zemsta za zasmiecanie innych watkow przez Applowcow. O jaki komputer/monitor/tablet etc bys nie zapytal to zaraz "mr T" wyskakuje ze tylko Apple :mrgreen:
Kupilem chipsy i piwo, piatkowy wieczor zapowiada sie wesolo :wink:
A ile mnie to kosztowało nerwa, żeby się przestać odzywać....
Zróbcie sobie do cholery wątek "nienawidzę apple" i piszcie tam do woli co chcecie! Po co się tu udzielacie? W imię czego???????
Jak wrócę z urlopu, to się tym zajmę. Tylko o czym tam pisać, skoro nie byłoby sekciarstwa.
Zrozumcie tylko jedną rzecz, większość ludzi, nie ma nic przeciwko temu żebyście kupowali maci, używali ich, ba! nawet je lubili, ale pewne rzeczy pisane przez kolegów w tym wątku i innych miejscach na forum, to po prostu czysta propaganda biznesowa i robienie innym wody z mózgu. Jak ktoś nie znał zupełnie systemu Windows i mówi, że to ich wada, to brzmi to trochę śmiesznie. Mac często jest prostszy, nie przeczę, ale biorąc pod uwagę Windows 7 i późniejsze, ta różnica jest na prawdę mała. Ostatnio instalowałem kilka razy system Windows 7 na komputerach w firmie, nie miałem żadnych setek kliknięć, żadnej super nadmiarowej roboty ( pomijam kwestie utrudniania innym życia, czyli prace administratorskie - mówię o zwykłym przygotowywaniu i użytkowaniu systemu ).
Komputery hibernuja się i wybudzają bez problemów, działają, nie są restartowane przez długi czas. A wszelkie problemy które się pojawiają, wynikają z niewiedzy użytkowników, albo temu, że ktoś dostał podwyższone uprawnienia na komputerze i narobił mi problemów. Znaczna większość rzeczy, które piszecie o Windowsach w porównaniu do przecudownych maco OS X, to kwestie braku wiedzy i bezmyślności, a nie samego systemu. Nie zawsze, bo są rzeczy które sa zrobione tak a nie inaczej i o to czy to dobrze cyz nie, można się kłócić w nieskończoność, w zależności od priorytetów które przyjmiemy.
Znam osoby, które kupiły sobie maca a później z niego zrezygnowały, wróciły do systemu od MS, a czasem nawet sprzedały macówki.
Znam też osoby które przeszły na maca i ni ewyobrazają sobie niczego Innego. Śmieszy mnie tylko, że spora część ludzi która znam, a które bardzo żarliwie rozwodzą się nad tym jaki to mac jest lepszy, przesiadły się z laptopa zrobionego z gównolitu za 2-3k, na macbooka z SSD za ponad 6k. Wtedy to rzeczywiście, nie dziwię się, że uważają maci za tak lepsze. Ja miałem porównanie laptopów od Apple z laptopami ThinkPad ( łącznie z X1 Carbon ) i bym sie n izamienił, nawet na retine, która wygląda bardzo dobrze. Po tym co przeżyła moja X220, prawie każdy macbook miałby po matrycy.
Ostatnio instalowałem kilka razy system Windows 7 na komputerach w firmie, nie miałem żadnych setek kliknięć, żadnej super nadmiarowej roboty ( pomijam kwestie utrudniania innym życia, czyli prace administratorskie - mówię o zwykłym przygotowywaniu i użytkowaniu systemu ).
Komputery hibernuja się i wybudzają bez problemów, działają, nie są restartowane przez długi czas. A wszelkie problemy które się pojawiają, wynikają z niewiedzy użytkowników, albo temu, że ktoś dostał podwyższone uprawnienia na komputerze i narobił mi problemów. Znaczna większość rzeczy, które piszecie o Windowsach w porównaniu do przecudownych maco OS X, to kwestie braku wiedzy i bezmyślności, a nie samego systemu. Nie zawsze, bo są rzeczy które sa zrobione tak a nie inaczej i o to czy to dobrze cyz nie, można się kłócić w nieskończoność, w zależności od priorytetów które przyjmiemy.
Jednak mamy inne podejście do rzeczy. To jak z demokracją, użytkownik ma prawo być głupi i się nie znać. Takie jego naturalne prawo, jak wyborcy - każdy głos jest wart tyle samo, i profesora, i zamiatacza ulic. Na moim komputerze ja jestem administratorem. Nikt nie udziela mi żadnych przywilejów. Nikt mi niczego nie zabrania i nie ogranicza. Ponoszę*również konsekwencje swoich działań.
Wygląda na to, że znajdujesz się po drugiej stronie barykady, czyli ja jestem użytkownikiem a ty człowiekiem z IT (wynika to pośrednio z twojej wypowiedzi). Więc to ja jestem tym nieodpowiedzialnym userem, który psuje i grzebie i tworzy problemy. Widać MacOS jest idiotoodporny. I to jest jego zaleta. Nie wiem czy różnica w postrzeganiu całe sprawy nie wynika z właśnie z tego. Wydawało mi się, że taki komputer, który minimalizuje kontakt help desku z użytkownikiem powinien być błogosławiony. Bo dla mnie jednym z powodów wyboru maka było to,*że sam potrafię sobie radzić ze swoim komputerem.
Nie narzekaj na bezmyślnych użytkowników, oni zapewniają ci robotę. Co będziesz bez nich robił?
Jednak mamy inne podejście do rzeczy. To jak z demokracją, użytkownik ma prawo być głupi i się nie znać. Takie jego naturalne prawo, jak wyborcy - każdy głos jest wart tyle samo, i profesora, i zamiatacza ulic. Na moim komputerze ja jestem administratorem. Nikt nie udziela mi żadnych przywilejów. Nikt mi niczego nie zabrania i nie ogranicza. Ponoszę*również konsekwencje swoich działań.
Wygląda na to, że znajdujesz się po drugiej stronie barykady, czyli ja jestem użytkownikiem a ty człowiekiem z IT (wynika to pośrednio z twojej wypowiedzi). Więc to ja jestem tym nieodpowiedzialnym userem, który psuje i grzebie i tworzy problemy. Widać MacOS jest idiotoodporny. I to jest jego zaleta. Nie wiem czy różnica w postrzeganiu całe sprawy nie wynika z właśnie z tego. Wydawało mi się, że taki komputer, który minimalizuje kontakt help desku z użytkownikiem powinien być błogosławiony. Bo dla mnie jednym z powodów wyboru maka było to,*że sam potrafię sobie radzić ze swoim komputerem.
Po czesci masz racje lecz niestety problem jest bardziej zlozony, ludzie porownuja gotowe zestawy Apple+legalne oprogramowanie z xxx poprawkami do zlozonego chalupniczo blaszaka z piracka winda i np PS cs5 z torrentow nie daj Boze jeszcze jakas wersja beta, pozniej jest placz, histeria i niestworzone teorie. Co sie dziwic, to tak jakby porownywac kupionego w salonie VW do zlozonego samodzielnie mercedesa, niby jedzie ale na zakrecie drzwi sie otwieraja i silnik gasnie ale porownujac oba z oficjalnej dystrybucji to juz roznica zanika. Od lat 90 swiat poszedl do przodu i to nie tylko u Apple, ba jest juz sporo rzeczy w ktorych Apple zostaje w tyle i to nie sa slowa jakis hejterow ale czesto powtarzane zdania na forach milosnikow (zeby nie powiedziec wyznawcow bo najczesciej tak wyglada forum Apple) :wink:
kupilem ostatnio laptopa i niestety ale zaden MBP nie spelnial chociaz polowy warunkow, niby laptop ale rozklada na lopatki wiekszosc desktopow. Tylko ze ja wiedzialem czego chce, co musi byc a na co moge przymknac oko. Interesowaly mnie konkrety a nie belkot medialny i tylko jedna firma zgodzila sie cos takiego zlozyc.
Na moim komputerze ja jestem administratorem. Nikt nie udziela mi żadnych przywilejów. Nikt mi niczego nie zabrania i nie ogranicza. Ponoszę*również konsekwencje swoich działań.
Na swoim. Ok, przecież nikt Ci nie zabrania. Na moim komputerze tak samo mogę i robię to co zechcę.
Widać MacOS jest idiotoodporny. I to jest jego zaleta.
Nie jest. W internecie jest sporo opisów problemów, przy bardziej zaawansowanych problemach a raczej próbach ich rozwiązania.
Wydawało mi się, że taki komputer, który minimalizuje kontakt help desku z użytkownikiem powinien być błogosławiony.
Odpowiednie ograniczenie możliwości użytkownika w systemie to załatwia, a nie sam system. Jeżeli użytkownik musi mieć uprawnienia administratora, to tak samo może bez problemu zepsuć mac OSX jak i Windowsa czy dowolne distro linuksowe.
Nie narzekaj na bezmyślnych użytkowników, oni zapewniają ci robotę. Co będziesz bez nich robił?
Nie jestem pracownikiem helpdesku, a użeranie się z użytkownikami minimalizuje się do oporu. Mam pecha(?), pracować w stosunkowo niewielkiej firmie, gdzie nie mogę wdrożyć mechanizmów jak w corpo, a niektórzy użytkownicy maja mieć uprawnienia administracyjne. To wpływa na wyższe koszta administrowania i utrzymania systemów.
W corpo, bardziej opłaca się wymieniać od razu całe komputery, zamiast bawić się i tracić czas na problemy softowo/konfiguracyjne. Później po prostu kompy są odtwarzane z obrazów i po problemie.
Bez użerania się z użytkownikami będę miał więcej czasu, żeby zająć się ważniejszymi problemami i ciekawszymi :)
OS X nie jest magicznym lepszym rozwiązaniem, wręcz przeciwnie. Ze względu na to, że windows jest wykorzystywany znacznie szerzej w praktycznie każdej dziedzinie gdzie wykorzystywane są komputery, jest on lepszym wyborem. Mamy gotowe rozwiązania, ludzi którzy to już zrobili, mogą nam pomóc, etc. Dobrze zorganizowane środowisko pracy na Windowsie jest odporne nawet na wybitnie głupiego użytkownika.
Nie jest.
Ło jeżu.... ile można....
Przyjmiecie w końcu do wiadomości, że mamy odmienne zdanie zbudowane na bazie praktyki a nie wyczytanych sensacjach z internetu? Nikt w tym wątku nie podjął konkretnych argumentów, ciągłe mielenie tego samego jest już męczące. Prosicie o argumenty, konkrety padają ale odpowiedzi już nie. Tylko powtarzane jak mantra jakieś wydumane plotki. Do Novella dołączył teraz piracki PS i wykorzystanie w korporacjach. Ludzie, dajcie spokój.
Macie jakieś argumenty na wyższość Windows? Chętnie posłucham i odpowiem. Potraficie odpowiedzieć jak w Windows jest rozwiązane to co zostało wymienione choćby na kilku ostatnich stronach?
Ale to, że wybór Apple jest tym złym, nieracjonalnym, nieuzasadnionym, głupim i godzącym w honor i dobre imię wszystkich użytkowników komputerów, było doskonale widać w wątku dotyczącym tabletów. Pamiętacie co się działo po premierze iPada? Ja kupiłem jak tylko był dostępny w Polsce (sprowadzony), dziś codziennie używany przez rodziców, którzy do normalnego komputera dotknąć się raczej nie chcą. Ale nagle krzyk ludzi się podniósł, że nie, bo drogi, bo to wielki telefon tylko, bo to mały netbook i nie można podłączyć do niego jakichś urządzeń zewnętrznych. A tak naprawdę... BO TO APPLE!
A dziś (po latach od premiery) co? Obok wątek o tanich tabletach, o tym jak tu odnaleźć coś, co nie pęka, ekran daje się oglądać w ciągu dnia, akumulator działa trochę dłużej niż trwa podróż do pracy, nie grzeje się, plastik nie trzeszczy, aplikacje nie zacinają itd. Nagle ci, co tak krzyczeli, że tablet to głupota, szukają podobnych rozwiązań i najchętniej kupiliby tablet czy smartfon Samsunga, który po prostu zżyna wszystko od Apple (a właśnie, jak tam proces?).
Problemem są krzykacze, decydujący za nas, udowadniający, że jeden z drugim nie potrafi myśleć, bo wybiera firmę na A, a nie na N na przykład. Tylko o dziwo nie widzą, że *wszyscy* z tych, co wybrali sprzęt Apple, mieli styczność z innymi komputerami. Wszyscy znamy Windows doskonale. I co? Wybieramy świadomie coś gorszego? Tak, normalnie debilizm. Moje IQ po przejściu na komputer Apple nagle spadło ze 170 do poziomu średnio rozwiniętej ameby. Niesamowity pomysł. Jakiś geniusz na to wpadł chyba. Ale skoro mi IQ spadło, to przecież tego geniuszu nie ogarnę już i nie ma dla mnie powrotu do wyżyn intelektualnej elity.
Chociaż może jeszcze nie wszystko jest stracone? Czy wystarczy porzucić wszelki kontakt z produktami Apple, aby z powrotem cieszyć się racjonalnym myśleniem? To takie proste. Oj chyba wyrzucę iPoda, rodzicom zabronię korzystania z iPada, sprzedam Maka Mini i nawet nie będę myślał o iPhone. A wówczas IQ osiągnie wyżyny niedostępne fanatykom dziwacznych i niepojętych niszowych rozwiązań "designed in California", stanie się na powrót moim atrybutem. Odetchnę z ulgą, że uwolniłem się z okowów uzależnienia i otumanienia. Myśli będę miał czyste, a zmysł krytyki wyostrzony. Wystarczy 12 kroków, parę spotkań Anonimowych Applemaniaków, wyznanie wiary w jedyny MSystem i wyrzeknięcie się iSzatana. I można żyć jak dawniej, kiedy przynależność do grupy owieczek zaganianych pastorałem i skaczących sobie po grzbietach, była tak... sielankowa.
Oczywiście by sielanka trwała należy zniszczyć wszelkie pomysły o możliwości swobodnego wyboru i naznaczyć iSzatana jako niedostępną, złą, podstępną istotę mającą na celu zbrukanie naszej niewinności i zakłócenie spokojnego pasienia się na zieloniutkiej i soczystej trawce.
- napisano na iPadzie -
PS. A w ogóle to Nikon jest do kitu. Przecież to jakaś elitarna firma, ma za drogi sprzęt, w ogóle nie patrzy na życzenia użytkowników itd. Jedyny wybór to Sony! Co to za pomysł by używać Nikonów, skoro to samo w Sony mamy taniej, a właściwie wszystko jest lepsze. ;) Nikon i Apple to zagrożenie dla konsumenta i wolnego rynku. Powinny być zakazane właściwie. I nikt mi nie wmówi, że jest inaczej. Dziwaczni wyznawcy Nikona ślepo są zapatrzeni w tę markę! Na pewno są głupi, że wybrali ją zamiast Sony i niewątpliwie żałują, ale się nie chcą do tego przyznać.
Nie jest. W internecie jest sporo opisów problemów, przy bardziej zaawansowanych problemach a raczej próbach ich rozwiązania.
Przez 20 lat pracy nie spotkałem się z takimi problemami. Może jestem w czepku urodzony? Może, na moje szczęście, nie mam bardziej zaawansowanych problemów. Codziennym problemem jest katar, nie padaczka szachistów. Internet jest pełen niesamowitych historii. Nie twierdzę, że wszystkie są nieprawdziwe.
Odpowiednie ograniczenie możliwości użytkownika w systemie to załatwia, a nie sam system.
Znów to samo. Nie musisz bronić użytkownika przed nim samym. Nie ma takiej potrzeby. Ma prawo zepsuć swój komputer lub rozbić swój samochód. Człowiek ma prawo się*nie leczyć i zaszkodzić sobie nawet jeśli to głupie. I trzeba jego decyzję uszanować.
OS X nie jest magicznym lepszym rozwiązaniem, wręcz przeciwnie. Ze względu na to, że windows jest wykorzystywany znacznie szerzej w praktycznie każdej dziedzinie gdzie wykorzystywane są komputery, jest on lepszym wyborem. Mamy gotowe rozwiązania, ludzi którzy to już zrobili, mogą nam pomóc, etc. Dobrze zorganizowane środowisko pracy na Windowsie jest odporne nawet na wybitnie głupiego użytkownika.
Nie chcę jeździć samochodem takim jak wszyscy. Nie ubieram się tak jak wszyscy. To, że czarne dżinsy są modne nie jest dla mnie argumentem. Co też nie znaczy, że odrzucam je z takiego powodu. Nie jadam chipsów, choć wielu je lubi. Taki jest mój wybór. Nie dlatego, żeby przynależeć do jakiejś szczególnej kategorii, lecz dlatego, że mi nie smakują (chipsy).
Co chcesz udowodnić? Czy to, że mój wybór jeśli chodzi o sprzęt jest głupi? Może jest. Czy to, że ktoś narzucił mi wybór takiego sprzętu? Czy to, że nie wiem co jest dla mnie najwygodniejszym narzędziem do pracy? Chcesz mnie/nas zbawić? Przed czym? Uważasz, że jak zmienimy narzędzie pracy bedzie nam lepiej? Jesteś tego pewien? Uważasz, że otumaniony lud podąża za bałwanem?
Uświadom sobie, że piszesz do dorosłych ludzi, wyksztalconych i posiadających doświadczenie. Rzecz dotyczy świadomego wyboru, a nie dziecięcego kaprysu pt: chce różowego czupaczupsa!
Nie trzeba mnie/nas nawracać.
le ja nie namawiam was do zmiany sprzętu, nie próbuję was zbawić. Wasza kasa, wasza sprawa. Chodzi mi tylko o to, żebyście nie siali marketingowego bełkotu i populizmu, na który mogą się złapać niedoświadczeni ludzie, którzy nie wiedzą nawet o czym piszecie. Ale na pewno jest lepsze.
Skąd takie personalne podejście? To interesujące.
Wszyscy znamy Windows doskonale
Jakoś nie widać tego po tym co piszecie.
Obok wątek o tanich tabletach, o tym jak tu odnaleźć coś, co nie pęka, ekran daje się oglądać w ciągu dnia, akumulator działa trochę dłużej niż trwa podróż do pracy, nie grzeje się, plastik nie trzeszczy, aplikacje nie zacinają itd. Nagle ci, co tak krzyczeli, że tablet to głupota, szukają podobnych rozwiązań i najchętniej kupiliby tablet czy smartfon Samsunga, który po prostu zżyna wszystko od Apple (a właśnie, jak tam proces?).
Widziałem kilka tabletów od Samsunga i od apple, mówienie o zżynaniu jest śmieszne. Bo co, mają robić okrągłe tablety, bo ktoś już zrobił prostokątny z zaokrąglonymi rogami? Spory sądowe między Samsunie a Apple i innymi firmami, to grubsza sprawa, bo nie chodzi tutaj o kopię sprzętu i zaawansowanych rozwiązań technicznych, tylko o rzeczy jak odbijanie się zdjęć od ekranu czy to, że wyszukiwarka wyszukuje w paru miejscach jednocześnie.
Słyszycie? Nie siejmy marketingowego bełkotu i populizmu. Proszę!
Tylko SONY, a nie jakiś Nikon.
Dajmy też zarobić ludziom z IT oraz adminom Novela. Każdy chce żyć! A jak żyć bez Windows? Kto u nas zamówi złożenie komputera? Wezwie do zapluskwionego systemu? Odzyskać dane też wypada od czasu do czasu. Dbajmy o informatyków, tak szybko odchodzą.
Hibernacja w makówkach to rzecz naturalna. Zamykasz klapę i tyle. Przychodzisz, otwierasz klapę i pracujesz. W zasadzie nigdy nie zawodzi. Gdyby nie krytyczne aktualizacje wymagające ponownego uruchomienia, latami nie trzeba wyłączać kompa. Usypia się i podnosi w sekundę. Jest wrażenie jakby był w stand-by, jak komórka. Dotykasz i działa.
Czytając ten fragment pomyślałem - no przecież tak samo jest w W7. Przynajmniej na moim wypasionym lapku od Della.
W Windows to ciągle proteza. Niby działa, ale co jakiś czas system wymaga resetu "dla zdrowotności". O szybkości działania "przygotowania do hibernacji", "wznowienia" przez litość nie wspomnę.
Ten fragment wyglądał mi na wrażą demagogię i nawracanie ;-)
I nigdy nie ma pewności czy się poprawnie zahibernowało, z może wcale nie przeszło w tryb hibernacji bo jakiś program nie pozwolił. A może tylko uspało i żre prąd z baterii. Bo ustawień od tego jak wspomniałem jest conajmniej trzy różne okna i można ustawić zależności wzajemnie kolidujące. Poza tym żaden "świadomy" użytkownik Windows nie zostawi w ten sposób ważnej pracy. Najpierw odpowiedzialnie pozapisuje dokumenty, poczeka aż kółeczko przestanie się kręcić a potem dopiero zamknie klapę, zerkając czy aby na pewno pogasły kontrolki. W OSX nie ustawia się nic i działa. Nic się nie zapisuje, nie trzeba niczego zamykać, sprawdzać ani zabezpieczać. Zamyka się klapę i idzie do domu. Jak trzeba otwiera klapę i wszystko jest. W ogóle się o tym nie myśli.
I tutaj przyszło mi się zadumać; To niestety czysta prawda. Będąc "świadomym użytkownikiem" nigdy bym sobie nie pozwolił na to, by o czymś ważnym zadecydował za mnie system. Kłapnąć laptopem bez pewności zapisania ważnych plików?!
Proszę, nie odbierzcie mnie źle, być może przez lata przyzwyczaiłem się do windowsów i uważam za naturalne to, co być może naturalne nie jest - ale ja lubię, ba: muszę wiedzieć czy zapisałem dokument, a jeśli robię kopię to muszę wiedzieć gdzie zapisałem konkretne pliki. Nawet nie dopuszczam myśli o tym, że system może coś takiego robić za mnie. Wiem przecież, że to nie może dobrze działać!
Śmieję się sam z siebie, bo chyba dojrzewam mentalnie do przesiadki na macia. O co ciekawe - myślę o tym dopiero od przesiadki na Windows7; z XP byłem zadowolony, choć na dzisiejsze standardy wygląda przaśnie. Ale przynajmniej moje zabawki do robienia muzyki działały szybko i sprawnie. Przestały tak działać po "upgrade" na W7.
Cały ten wątek i nawet ostatnie "pyskówki" uważam za bardzo interesujące. Dziękuję :-)
...Cały ten wątek i nawet ostatnie "pyskówki" uważam za bardzo interesujące. Dziękuję :-)
No to chyba trzeba jechać dalej w tym samym stylu :mrgreen:
Przez 20 lat pracy nie spotkałem się z takimi problemami. Może jestem w czepku urodzony? Może, na moje szczęście, nie mam bardziej zaawansowanych problemów. Codziennym problemem jest katar, nie padaczka szachistów. Internet jest pełen niesamowitych historii. Nie twierdzę, że wszystkie są nieprawdziwe.
Jestem w stanie Ci uwierzyc, tak samo jak wierze (mimo ze ludzi nie widzialem na oczy) ze setki jak nie tysiace ludzi moze miec taki problem w macku, chyba ze to wynajete przez samsunga ninje pisza kilkuset stronicowe watki o problemach z Apple. I to jest normalne bo nie kazda sztuka sprzetu musi miec wade, z drugiej strony sa goscie ktorzy twierdza ze ta wada nie wystepuje bo on jej nie ma i nie wazne ze ludzie juz sie umawiaja na zbiorowe seppuku. U mnie nie ma wiec taka jest prawda !!!! Odwracajac dyskusje z tym samym czlowiekiem, bedzie Ci wmawial ze windziarze maja same problemy bo jemu sie hibernacja wywalila a kazdy kto twierdzi inaczej klamie :wink: Taka paranoja z rezerwatu ale przynajmniej jest wesolo :wink:
Mnie nie dość że hibernacja jakoś nie przekonała, to usypianie na windzie po jakimś czasie po prostu przestało działać. A raczej budzenie systemu. Do tego dochodzi coś takiego jak diagnoza problemu. Pod windows to naprawdę trudne zadanie. Podobnie jest na przykład ze słynnym zwalnianiem windows z czasem. I próbą odnalezienia przyczyny. Czy to może wszechobecny flash? Czy antywirus w tle? Czy coś się nam dobiera do sieci? A może jakiś trojan? Podobnie ostatnio u rodziny miałem trochę walki z systemem z powodu tego, że antywirus swoje niby zrobił, coś tam wyleczył lub ochronił przed zarażeniem, ale coś w systemie się już pokopało. Pomogło przywrócenie systemu z robionych na szczęście migawek, jednak nadal nie było do końca dobrze. Reinstalacja antywirusa i flasha chyba rozwiązała problem. Na razie. Pytanie na jak długo.
U przyjaciółki jakiś czas temu czyszczenie laptopa z jakichś zbędnych plików, łatek windows, które sobie radośnie zostawił, kopii plików systemowych i innych dziwnych rzeczy, które nagle zapełniły systemową partycję. A kilka giga piechotą nie chodzi, szczególnie przy starszym sprzęcie.
I tak co jakiś czas. Znajomi potrzebują pomocy, to się pomaga. Bo akurat w danej dziedzienie mam większe doświadczenie. Jednak człowiek się starzeje i mu się odechciewa. I nagle okazuje się, że o dziwo jest wyjście z tej sytuacji, które w pewnych przypadkach się sprawdza. Jak ktoś do szczęścia potrzebuje przeglądarki, klienta pocztowego i czegoś do obróbki zdjęć, to niemal bezobsługowy i bezproblemowy system operacyjny naprawdę ułatwia życie jemu i jego bardziej wtajemniczonym znajomym. W dodatku w świetnym opakowaniu, bezgłośny i o bardzo dobrych parametrach. Używamy, sprawdziliśmy na własnej skórze, polecamy kiedy ktoś szuka i pyta o to, co byśmy zaproponowali. Nie widzę w tym nic złego. Szczególnie, że nie kojarzę by ludzie się zastrzegali, by pod żadnym pozorem nie proponować im Maka. Natomiast w wątku o urządzeniach Apple i przeznaczonym dla użytkowników tego systemu, obecność osób próbujących wmawiać im, że są debilami, jest ciut denerwująca.
PS. Już nawet nie wspomnę (zbyt obszernie ;)) o standardowych dwóch metodach radzenia sobie z problemami na windziastym PC. Pierwsza to restart komputera. Druga to reinstalacja systemu. I nie jest tu argumentem to, że ktoś z doświadczeniem umie się przed tym zabezpieczyć. Albo, że w jego firmie to się nie zdarza. Milionom zwykłych użytkowników to się zdarza, a nie powinno.
- wklepano na iPadzie -
Marcin Jakubowski
27-04-2013, 17:58
Windowsa jako "admin" ;) nie używałem już dobrych kilka lat. Zdaję sobie sprawę, że MS w wielu dziedzinach się podciągnął i od jakiegoś czasu są dostępne w Win funkcje znane z OSX od lat. Ostatnio zmuszony byłem (przez żonę), do zainstalowania jej WIN. W szufladzie miałem akurat "7" 32 bit home premium. Płyta wsadzona, no leci, minęła chwila, działa. Ale zaraz woła, że jakieś aktualizacje. No super, nie musiałem nic szukać, leci na dysk, jeden restart, drugi, działa. OK. Ok? Co, znowu aktualizacje? zaraz, przecież przed chwilą aktualizowałem, no dobra jedziemy z koksem.. W między czasie system woła o antywira, hm o- nawet podaje propozycje, wybór spory, na który się zdecydować? pierwszy z brzegu , darmowy, darmowy? zaraz chce abym pobrał płatną wersję WTF??. NIe ma mowy.
Czas na instalację pobranej aktualizacji, restart i... koniec ? nie kolejna aktualizacja. Ale co to ? błąd przy pobraniu. Dobra, może się zdarzyć, powtórka, jedna, druga, trzecia, czwarta, ciągle błąd. No nic pozostał telefon do przyjaciela, tzn. do teścia.
Teść:
Błąd przy pobraniu? a to jasne też to miałem, nie może ściągnąć service paka. Trzeba wejść na stronę MS i ręcznie zaciągnąć.
No dobra to chyba nie takie trudne. Jestem na stronie - WTF? która paczka dla mnie? Każda ma inny rozmiar? Ja pierdziu. Mam dosyć.
W końcu wybrałem ( z asystą wujka google), kolejne restarty.
działa, zszedł na to prawie cały dzień...
wizyta teśców:
zainstalowałeś antyvira? Nie?, bo był płatny? Płatne najlepsze, norton np., co? koledzy z forum nikona twierdzą, że niepotrzebny?
jak chcesz ryzykować....
ehh
a żona i tak nie używa, mówi, że woli jednak osx-a
Naprawdę, szczerze jestem przekonany, że MS się już w wielu aspektach podciągnął. Tyle, że jakoś mnie do tego nie ciągnie.
pozdrawiam
ale pewne rzeczy pisane przez kolegów w tym wątku i innych miejscach na forum, to po prostu czysta propaganda biznesowa i robienie innym wody z mózgu
Ale pisanie w tym samym tonie o Windows już nie, prawda? ;)
Czytając ten fragment pomyślałem - no przecież tak samo jest w W7. Przynajmniej na moim wypasionym lapku od Della.
Proponowałbym zrobić bezpośrednie porównanie. Stąd te całe wojny, bo ludziom pracującym z Windows wydaje się, że jest tak samo. Owszem idea podobna, ale wykonanie to inny kosmos.
Ten fragment wyglądał mi na wrażą demagogię i nawracanie ;-)
Żadna demagogia. Stwierdzenie faktu. Windows wchodzi w hibernację i wychodzi z niej w sekundę? Przecież nie.
I tutaj przyszło mi się zadumać; To niestety czysta prawda. Będąc "świadomym użytkownikiem" nigdy bym sobie nie pozwolił na to, by o czymś ważnym zadecydował za mnie system. Kłapnąć laptopem bez pewności zapisania ważnych plików?!
OSX zapisuje je sam. I nie mówię o prymitywnym "autozapisie" znanym z Windows od lat. W OSX nie ma potrzeby zapisywania plików. System sam dba o to żeby były zapisane i nie tylko w ostatniej postaci ale wszystkie formy przejściowe od czasu powstania pliku o tej nazwie. Niestety nie ze wszystkimi aplikacjami, część nie jest w pełni zintegrowana z systemem. Dużo aplikacji działa na modłę windowsową nie wykorzystując czarów wbudowanych w OSX-a. Ale na takie zawsze jest TM, która odgórnie zwalnia od jakiegokolwiek przejmowania się danymi i w ogóle czymkolwiek. Poza tym prawdopodobieństwo, że po powrocie do życia z hibernacji cokolwiek się stanie z pracami jest tak małe, że jak wspomniałem w ogóle się o tym nie myśli. Owszem, windziarze po przesiadce na początku nałogowo wszystko zapisują, nawet zamykają system jak Windows, ale szybko się adaptują i stwierdzają, że to zupełnie zbędne.
Nawet nie dopuszczam myśli o tym, że system może coś takiego robić za mnie. Wiem przecież, że to nie może dobrze działać!
No właśnie. Przyzwyczajenia. Tak samo jak jesteście przyzwyczajeni, że w Windows każda rzecz wymaga potwierdzenia "Zastosuj", albo "Ok". Wracając do porównania z naturą, czy włączenie światła w pokoju wymaga dodatkowego klawisza "Ok"? Ludzie w Windows są do niego przyzwyczajeni, ale w wielu sytuacjach w ogóle nie jest potrzebny, wręcz nienaturalny.
Windowsa jako "admin" ;) nie używałem już dobrych kilka lat. Zdaję sobie sprawę, że MS w wielu dziedzinach się podciągnął i od jakiegoś czasu są dostępne w Win funkcje znane z OSX od lat. Ostatnio zmuszony byłem (przez żonę), do zainstalowania jej WIN. W szufladzie miałem akurat "7" 32 bit home premium. Płyta wsadzona, no leci, minęła chwila, działa. Ale zaraz woła, że jakieś aktualizacje. No super, nie musiałem nic szukać, leci na dysk, jeden restart, drugi, działa. OK. Ok? Co, znowu aktualizacje? zaraz, przecież przed chwilą aktualizowałem, no dobra jedziemy z koksem.. W między czasie system woła o antywira, hm o- nawet podaje propozycje, wybór spory, na który się zdecydować? pierwszy z brzegu , darmowy, darmowy? zaraz chce abym pobrał płatną wersję WTF??. NIe ma mowy.
Czas na instalację pobranej aktualizacji, restart i... koniec ? nie kolejna aktualizacja. Ale co to ? błąd przy pobraniu. Dobra, może się zdarzyć, powtórka, jedna, druga, trzecia, czwarta, ciągle błąd. No nic pozostał telefon do przyjaciela, tzn. do teścia.
Teść:
Błąd przy pobraniu? a to jasne też to miałem, nie może ściągnąć service paka. Trzeba wejść na stronę MS i ręcznie zaciągnąć.
No dobra to chyba nie takie trudne. Jestem na stronie - WTF? która paczka dla mnie? Każda ma inny rozmiar? Ja pierdziu. Mam dosyć.
W końcu wybrałem ( z asystą wujka google), kolejne restarty.
działa, zszedł na to prawie cały dzień...
wizyta teśców:
zainstalowałeś antyvira? Nie?, bo był płatny? Płatne najlepsze, norton np., co? koledzy z forum nikona twierdzą, że niepotrzebny?
jak chcesz ryzykować....
ehh
a żona i tak nie używa, mówi, że woli jednak osx-a
Naprawdę, szczerze jestem przekonany, że MS się już w wielu aspektach podciągnął. Tyle, że jakoś mnie do tego nie ciągnie.
pozdrawiam
Nie mam pojecia jak to zrobiles, ale szacun. :wink:
Marcin Jakubowski
27-04-2013, 21:01
Windows prowadził mnie za rączkę ;)
Chyba, że rzeczywiście jest mechanizm zaszyty w win 7, że zaciąga wszystkie aktualizacje w jednej paczce, instaluje update za jednym zamachem i gotowe. A ja tego nie znalazłem.
Wtedy szacun mi się należy.
Jenak znając mechanizm aktualizacji pakietu office na osx (tzn. brak możliwości jednej aktualizacji w górę o kilka wersji programu) - nie sądzę.
Chyba, że rzeczywiście jest mechanizm zaszyty w win 7, że zaciąga wszystkie aktualizacje w jednej paczce, instaluje update za jednym zamachem i gotowe.
Niekoniecznie. Po świeżej instalacji, "świeża instalacja", nawiasem mówiąc nowe słowo dla macowców :), Windows ściąga kawałkami aktualizacje, przerywając je koniecznymi restartami, gdyż wiele aktualizacji ściągnie się dopiero po ściągnięciu innych i ich zainstalowaniu. Do 7-ki jest już chyba ponad setka paczek o solidnej łącznej pojemności.
Panowie a jak wygląda wydajność i7 2.3, 2.6 GHz w macu mini w porównaniu do niemobilnego i7 3770?
Pytam bo chcę kupić drugi komputer stacjonarny z procesorem i7 3770 3.4GHz i tak się waham. PC czy Mac mini.
Co się stanie gdy zaproponuję mojemu prezesowi przejście na ślitaśne różowe makówki? Zacznijmy od kadr. Rezygnujemy z RCP (elektroniczna rejestracja czasu pracy), wracamy do list papierowych.
tak nie szukajac bardoz daleko jeden z pierwszych linkow. nie mowie ze idealny ale bez problemu sie da znalezc kolejne. a i napisanie nie bedzie problemem.
http://imagazine.pl/2011/10/04/czas-pracy-polskie-aplikacje-w-app-store/
Wracamy do księgowości papierowej, magazynierzy ręcznie wypisują dokumenty obrotu (PZ, WZ, RW).
nie szerz demagogii prosze .. wystarczy sie postarac a nie tweirdzic ze sie nie da. ponizej pelen zestaw programow ksiegowych, magazynowych itp .. czas znalezienie ich w necie - jakies 2-3 minuty
http://www.dgcsnet.pl/infor-system
oczywiscie caly czas rozmawiamy o fotografie prowdzacycm dzialalnosc gospodarcza .. wiadomo ze kazdy z nich zatrudnia dzial ksiegowosci i magazyniera zeby mu wydawal obiektywy
Ale co z Płatnikiem? Może ktoś z uczonych fanów jabłuszka doradzi?
to akurat jest wina tworcow platnika ze nie umozliwia wspolpracy z innymi platformami. nie zdziwilbym si egdyby ktos ich zaskarzyl. wygrana ma w kieszeni
Jedziemy dalej. W dziale radców prawnych rezygnujemy z Lex Omega.
wiadomo ze kazdy fotorgaf ma dzial radcow prawnych. bez tego nie moglby zyc.
pomijjac ze mozna wykupic dostep online. z tego co wiem jest tez aplikacja na iphone'a .. kwestia czasu jak pojawi sie wersja na maca.
reasumujac - populizm jad i demagogia w jednym :)
caly czas rozmawiamy na forum fotorgaficznym o przydatnosci maca do fotografii .. ty wyjezdzasz z dzialem ksiegowosci magazynami i dzialem prawa.. jak widac po linkach tez sie da. wiem ze ciezko sie z tym pogodzic ale makowki to naprawde fajne urzadzenia
Cóż, miałem się nie odzywać. Jednak sprostuję. Chodzi o zastosowania biznesowe a nie przypadkowe zainstalowanie programów. Chodzi o zintegrowane oprogramowanie spełniające pewne wymagania, pracę w sieci, bezpieczeństwo i wymianę danych... Już nie będę sięgał do SAP czy Dynamics. A niektóre firmy zatrudniają radców prawnych, a według prawników Lex jest najlepszy (chociaż nie tani).
Chodzi o zintegrowane oprogramowanie spełniające pewne wymagania, pracę w sieci, bezpieczeństwo i wymianę danych... Już nie będę sięgał do SAP czy Dynamics.
Cały czas mówimy o pracy fotografa, prawda?
Ja na samym początku dałem przykład innych zastosowań niż fotografia. Jeśli ktoś nie potrafi sobie wyobrazić innego działania kompa niż obróbka foto to trudno.
O zastosowaniach projektowych nie wspomniałem z litości.
Ja na samym początku dałem przykład innych zastosowań niż fotografia. Jeśli ktoś nie potrafi sobie wyobrazić innego działania kompa niż obróbka foto to trudno.
Zaczęło się od artykułu kol. Skinny500 i zaletach w jego pracy. Przypominam, że Pan wówczas wyskoczył z Novellem i żadne argumenty o celach i doborze nie trafiają.
O zastosowaniach projektowych nie wspomniałem z litości.
Jak wyżej. A nawet jeśli ktoś na makówce chce projektować to ma trochę do wyboru od prostszych typu DraftSight po profesjonalne, AutoCAD, Inventor, ArchiCAD, SolidWorks. I co ważne, pomimo, że te programy nie mają zarządzania barwą, to na Macu już tak. A to jest sporym udogodnieniem jeśli chodzi o wizualizacje.
Jeśli natomiast coś nie ma wersji macowej to można to uruchomić na maszynie wirtualnej, lub natywnie w środowisku Windows na Macu. Odwrotnie raczej trudno.
Zaczęło się od akapitu "Podsumowanie", który tu przytoczyłem wcześniej. A filmik z uroczym panem z Apple świadczy o tej prostocie i wygodzie, a dotyczył akurat Novell'a.
Dziwnym trafem w biznesie korzysta się jednak częściej z software na Windows. Jakoś nikt tu nie wspomniał o Linux. I na tym zakończę.
Niby forum o fotografii, niby wszyscy rozumieją że jak ktoś fotografuje samoloty to mu tele przyda się bardziej niż makro a jak przyjdzie do kompów to jakaś blokada się załącza i musi być system A vs system B...
Ja używam Win bo cały soft narzędziowy jest tylko pod Win to się nie będę wygłupiał i życia sobie w pracy utrudniał. Moje kompy działają.
Ale moja stacjonarka ma zasilacz droższy od procesora. NWM.
Pytanie do "Makowców" - jak najprościej i "bezkosztowo" wypróbować Maca - jest dostępna jakaś demonstracyjna maszyna wirtualna albo coś?
Nie będe kupował makówki tylko po to, żeby się przekonać czy mi się podoba filozofia pracy (wystarczy, ze coś podobnego robię z aparatami... :) )
Chodzi o zastosowania biznesowe
opwiem ci przyklad z zycia wziety o zastosowaniach biznesowych ..
kiedys producent popularnych koncentratow zup pracowal na BPCS opartym o AS400 (zakladam ze wiesz co to). rozwaizanie niezawodne, bezawaryjne i logiczne. poczta miescila sie na lotusie (z systemem planowania kalendarzeim itp czyli cos do czego windows dojrzal jakies 10 lat pozniej) i wszyscy byli zachwyceni trzymajac standard wyznaczony przez Amerykanow. do momentu gdy wszedl nowy wlasciciel i wprowadzil sapa zamiast bpcs i outlooka zamiast lotusa.
przez pol roku liczba nadgodzin informatykow byla taka ze mogli isc na nastepne pol roku na urlop. wszystko dizeki temu ze blokowaly sie kolejki drukarek, padaly serwery pocztowe, zacinaly kolejki wydrukow etykiet. odpowiedz zawsze byal tak sama - na serwerach windowsa sie tak zdarza, musicie sie przyzwyczaic. ludzie sobie radzili bo musieli sobie radzic. na przyklad zamiast wysylac sobie maila ktory kolejkowal sie na serwerze w londynie wysylali sobie wydruk na loklana drukarke - chore ale dzialalo. wszystkie pretensje skupialy sie na biednym helpdesku ktory nie potrafil odpowiedizec na pytanie "rozumiemy ze zmieniliscie ale czemu zmieniliscie na gorsze?" bo sam sobie to pytanie zadawal. tyle w temacie profesjonalnych windowsowych rozwiazan serwerowych. to ze "wszyscy tak robia" nie znaczy ze to jest dobre. bo tak jak ze stwierdzeniem - ludzie jedzcie g..no - miliony much nie moga sie mylic
Chodzi o zintegrowane oprogramowanie spełniające pewne wymagania, pracę w sieci, bezpieczeństwo i wymianę danych...
jesli sie nie myle to firma infor produkuje w pelni zintegrowane oprogramowanie do ksiegowosci i magazynowania. rozumiem ze wg ciebie skoro wypuscili wersje na maca to juz przestalo byc zintegrowane i bezpieczne i nie ma mozliwosic pracy w sieci?
Jak wyżej. A nawet jeśli ktoś na makówce chce projektować to ma trochę do wyboru od prostszych typu DraftSight po profesjonalne, AutoCAD, Inventor, ArchiCAD, SolidWorks. I co ważne, pomimo, że te programy nie mają zarządzania barwą, to na Macu już tak. A to jest sporym udogodnieniem jeśli chodzi o wizualizacje.
Jeśli natomiast coś nie ma wersji macowej to można to uruchomić na maszynie wirtualnej, lub natywnie w środowisku Windows na Macu. Odwrotnie raczej trudno.
daj spokoj .. to nie ma sensu... bez wzgledu na to jakie korzysci wskazesz - i tak bedize zle.
to tak jak z tupiacym dzieckiem w markecie - wymyslilo sobie ze musi dostac lizaka i nawet jak bys mu kupil samochod to bedize zle.
Zaczęło się od akapitu "Podsumowanie", który tu przytoczyłem wcześniej.
I który odczytał Pan po swojemu. W podsumowaniu nie ma nic, co by mogło być przyczynkiem do całej tej kłótni.
A filmik z uroczym panem z Apple świadczy o tej prostocie i wygodzie, a dotyczył akurat Novell'a.
Już Doktor dawno napisał, że klient Novellowy został w zamierzchłej przeszłości wycięty z OSX. Nie potwierdzę tego, bo ostatni raz widziałem Novella bodajże ze 20 lat temu.
Dziwnym trafem w biznesie korzysta się jednak częściej z software na Windows. Jakoś nikt tu nie wspomniał o Linux. I na tym zakończę.
Nie żadnym dziwnym, tylko o kasę chodzi. Microsoft od lat buduje rozwiązania dla biznesu i sprytnie szkoli "od małego", że tylko MS się liczy, oraz daje znaczne "fory" programistom. Ale czy są to rozwiązania najlepsze? Przez ostatnie dziesięciolecia aplikacje oparte o MS SQL, Exchange itp, stały się praktycznie standardem, bo wiele firm pisze oprogramowanie na nie. Chciał czy nie, jeśli ktoś stawia system księgowy jest skazany na Windows. Często powtarzane frazesy "bezpieczeństwo", "skalowalność" itd są hasłami marketingu. Mnie osobiście rozwiązania biznesowe Microsoftu kojarzą się przede wszystkim z nieprawdopodobną wręcz kasą, wystarczy sprawdzić ile kosztuje Microsoft SQL Serwer, i pewną, stałą robotą dla całych armii adminów i informatyków.
Nie chodzi o program dla "hurtowni ogórków". RCP u mnie polega na tym, że pracownik podchodzi do "bankomatu" (potoczna nazwa terminala) i zbliża kartę. Ewidencjonowane jest przyjście/wyjście/wyjście prywatne/wyjście służbowe (robiona jest fotka). To zostaje ujęte w systemie kadrowym. Pracownik może zweryfikować swoje dane (czas pracy, urlopy, rozliczenia). Większa część faktur generowana jest automatycznie i drukowana automatycznie (bez konieczności wprowadzania danych).
Jest to następnie rozksięgowane na kontach. Oprogramowanie zostało wykonane na zamówienie. Fakt, że wdrożenie trwało długo. Ale dzięki temu wiele czynności jest niepotrzebnych, generowane są deklaracje (także ZUS), sprawozdania, przelewy. Nie do zrobienia na Macu. A jeżeli nawet, to za jaką cenę i jakie wsparcie gwarantuje wykonawca? Już nie wspomnę o kontroli dostępu do pomieszczeń (wyżej wymieniona karta). Żenada.
Nie do zrobienia na Macu.
A to niby dlaczego? Fakt, że wykonawca miał zaplecze/doświadczenie/gotowce/wsparcie w przypadku rozwiązań Windowsowych, to nie znaczy, że tego samego nie dałoby się zrobić na DOWOLNYM innym sprzęcie i systemie. I założę się, że w przypadku lepszych, cały system byłby dużo bardziej niezawodny, co jest naturalną koleją rzeczy. Nie bez powodu oprogramowanie sprzętowe wielu specjalizowanych rozwiązań, od ekspresów do kawy, przez routery, kontrolery wszelakiej maści, po superkomputery liczące prognozy pogody, robi się na Linuxach/Unixach a nie na Windows.
A to niby dlaczego? Fakt, że wykonawca miał zaplecze/doświadczenie/gotowce/wsparcie w przypadku rozwiązań Windowsowych, to nie znaczy, że tego samego nie dałoby się zrobić na DOWOLNYM innym sprzęcie i systemie. I założę się, że w przypadku lepszych, cały system byłby dużo bardziej niezawodny, co jest naturalną koleją rzeczy. Nie bez powodu oprogramowanie sprzętowe wielu specjalizowanych rozwiązań, od ekspresów do kawy, przez routery, kontrolery wszelakiej maści, po superkomputery liczące prognozy pogody, robi się na Linuxach/Unixach a nie na Windows.
To jest tylko gdybanie nie poparte wiedzą o faktycznych wdrożeniach.
A te superkomputery robi się na Linuxach/Unixach, a czemu nie na OS X?
Peter - okej. Załóżmy że się nie da tego wdrożyć na Macu. A teraz się zastanów, czy pojedynczy użytkownik siedzący w domu przy biurku potrzebuje systemu RCP?
Czy Ty potrzebujesz na codzień TIRa do przejażdżki po parku? Pewnie nie, więc czemu wciskać komuś na siłę Scanię skoro może się poruszać dajmy na to rowerem.
OSX o ile wiem ma jądro Unixowe czy tam generalnie jest dość mocno powiązany. Ale to system "desktopowy", dla użytkownika. U*x'y od dawna wspierają przetwarzanie rozproszone, klastry i inne takie - po prostu się do tego lepiej nadają.
Widzę, że nie prześledziłeś wcześniejszych wpisów w tym wątku. Jeśli przeciętna gospodyni domowa nie umie obsłużyć PC i polubi Mac'a to OK. Nie moja sprawa.
Jednak jeśli stwierdzi, że inni się nie znają i jest im wszystko jedno, ona ma Merca klasy S a inni Polonezy (taka konkluzja), to jak to odebrać... świadczy o ignorancji i snobizmie moim zdaniem. O to chodzi od początku. Ja zaś podałem jedynie przykłady wdrożeń.
To jest tylko gdybanie nie poparte wiedzą o faktycznych wdrożeniach.
Może poproszę konkretniej: Z jakich przyczyn coś daje się zrobić na Win a nie daje się na innych systemach?
A te superkomputery robi się na Linuxach/Unixach, a czemu nie na OS X?
A dlaczego nie na Windows?
OSX jest Unixem. Tyle, że dostosowanym do komputerów Apple, z "cywilnym" GUI i "zamkniętym", chronionym prawami autorskimi. Dziwne by było gdyby ktoś stawiał taki na maszynie, ryzykując posądzenie o piractwo, skoro jest wiele innych Unixów i Linuxów bez obostrzeń co do maszyny.
Może poproszę konkretniej: Z jakich przyczyn coś daje się zrobić na Win a nie daje się na innych systemach?
OSX jest Unixem. Tyle, że dostosowanym do komputerów Apple, z "cywilnym" GUI i "zamkniętym", chronionym prawami autorskimi. Dziwne by było gdyby ktoś stawiał taki na maszynie, ryzykując posądzenie o piractwo, skoro jest wiele innych Unixów i Linuxów bez obostrzeń co do maszyny.
Odwrócę pytanie. Proszę o listę poważnych wdrożeń na Mac'a systemów spełniających podane przeze mnie wcześniej wymogi. Dodam jeszcze, że mój ERP generuje korespondencję (seryjną) różnej maści.
Odwrócę pytanie.
Hola, hola... metoda wygodnych argumentów? Padło "Nie do zrobienia na Macu." - dlaczego? Konkretnie. Dlaczego oprogramowanie Microsoftu jest masowo obecne w ERP, gdzie królują wspomniane, szeroko sponsorowane MS SQL, Exchange, ale w rozwiązaniach specjalizowanych, krytycznych już nie? Widział Pan kiedyś monitor EKG pracujący pod Windows? Albo wojskowy radar?
Bo nie ma wdrożeń. Proste. Da się zrobić prywatną atomową łódź podwodną. A ile takich pływa?
Da się zrobić prywatną atomową łódź podwodną. A ile takich pływa?
Wszystko da się zrobić na wszystkim. Sprzęt i system operacyjny może być dowolny. Pytanie gdzie i dlaczego działają konkretne rozwiązania? Rozwiązania ERP Microsoftu, którymi jest Pan najwidoczniej zafascynowany, to jeszcze nie jest cały świat informatyczno-komputerowy.
Tom01, nie rozpędzaj się tak.
Embedded Windows można znaleźć w miejscach, gdzie byś się ich nie spodziewał. Może nawet w monitorze EKG czy innym radarze.
A gdzie napisałem, że fascynują mnie rozwiązania ERP Microsoftu? Skoro sprzęt i system może być dowolny to w czym problem? Musi być OS X?
Mnie interesują konkretne rozwiązania, a nie marzenia. Ludzie mają na tym pracować.
Embedded Windows można znaleźć w miejscach, gdzie byś się ich nie spodziewał. Może nawet w monitorze EKG czy innym radarze.
Może i można, ale przyznam, że praktycznie nie widziałem. Kiedyś, sto lat temu zdarzało się, ale jak szybko pojawiła się fascynacja możliwościami tak i szybko zniknęły. Jedną z głośniejszych wpadek było zastosowanie w komputerze "pokładowym" Citroena C5. Za to od wielu lat masowo widuję Linuxy w praktycznie każdym urządzeniu bardziej skomplikowanym od tłuczka do kartofli.
A gdzie napisałem, że fascynują mnie rozwiązania ERP Microsoftu?
Widać niemal w każdym poście.
Skoro sprzęt i system może być dowolny to w czym problem? Musi być OS X?
Nie "musi". Wystarczy że "może" co Pan zakwestionował. I to "może" ma na wielu polach większe zalety niż lansowane za grube pieniądze rozwiązania z Redmond.
Dziwnym nie jest. Jądro, co tam jądro, cały działający U*x (no, bez GUI) można zmieścić na dyskietce. Są też wersje RT.
Jednak całe to przekomarzanie się jest równie bez sensu jak 25 lat temu.
Makówka to markowy komp ze skrojonym pod konkretny sprzęt systemem operacyjnym.
Natomiast Windows musi działać "na wszystkim", łącznie z cytowanym laptopem z crapolitu. No i tak krawiec kraje... na krapowatym sprzęcie system pomaga niewiele.
Jest coś takiego jak Hackintosh, czyli OSX na komputerze "z Biedronki" - i działa jakoś bardzo podobnie jak te hipotetyczne Windows.
To nie działa, tamto nie działa, to się wiesza, tamto się wiesza... :)
U mnie nie ma M$ SQL, jest Interbase (Inprise/Borland) żeby być dokładnym. A, że działa to na M$ Server 2003 to jakaś zbrodnia? Mam też inne serwery nie M$.
A poza agencjami reklamowymi nie stosuje się rozwiązań od Apple. Ludzie używają innych rozwiązań niż uwielbiane tu OS X i dają radę. Bo tak jak dawniej obiektem westchnień były procesory Motoroli tak obecnie tym obiektem został system operacyjny spod znaku nadgryzionego jabłka (środek jest pecetowy i już przestał przeszkadzać). A rozwiązania na Mac'u "mogą" być, tylko gdzie są, żeby się zapoznać? Naprawdę, trochę umiaru się przyda.
Argument, że jak czegoś nie ma na Mac'u to jest to niepotrzebne do mnie nie trafia.
A poza agencjami reklamowymi nie stosuje się rozwiązań od Apple.
No patrz Pan... ależ tych pracowników agencji reklamowych się narobiło... Apple ma z tego co wiem ok 10% udziału rynku PC, czyli agencje reklamowe to gigantyczna branża. :)
Argument, że jak czegoś nie ma na Mac'u to jest to niepotrzebne do mnie nie trafia.
Czego nie ma na Macu? Przecież pisałem, nawet jak nie ma, to można śmiesznie prosto wirtualizować dowolny system.
To zaczyna naprawdę przypominać bredzenie w malignie jakiegoś uzależnionego, weźmy sobie jako przykład nikotynistę, który powtarza sobie jak mantrę, że: fajki są dobre, bo ... dobre są.
Tom, daj już sobie spokój z tymi argumentami od czapy.
Wirtualizować, to można praktycznie na każdym systemie dla ludu, nawet na okienkach, ale to jest tylko rozwiązanie zastępcze, proteza, czy jak tam sobie ktoś zechce to nazywać.
Lepiej rozejdźmy się w zgodzie, bo jak to ktoś ładnie tu powiedział, jeden lubi ogórki, a drugi ogrodnika córki i trudno coś na to poradzić.
Tylko po co wirtualizować? Johanan ma rację, ja już odpuszczam, nie ma sensu.
Tom, daj już sobie spokój z tymi argumentami od czapy.
Na które jakoś nie można dostać konkretnej odpowiedzi...
Wirtualizować, to można praktycznie na każdym systemie dla ludu, nawet na okienkach, ale to jest tylko rozwiązanie zastępcze, proteza, czy jak tam sobie ktoś zechce to nazywać.
Czyżby? Próbował Pan witrualizować w Windows i pracować z jakąś "kobyłą"? Faktycznie proteza. Windows potrafi sprawnie wirtualizować, ale własne kolejne instancje. Tymczasem np odnośnie AutoCADa, kiedy jeszcze nie było wersji pod Maca, w zaleceniach producenta była wirtualizacja. I działał zupełnie normalnie. Miałem w pewnym momencie wersję wirtualizowaną i natywną. Nie wiem czy da się wyczuć różnicę. Chyba tylko autosugestią. Masa ludzi używa Maców, ale jest zmuszonych do utrzymywania Pogromu Płatnika czy innego WF-Maga. I pomimo, że te programy wymagają Windows, korzysta się z nich w środowisku OSX zupełnie normalnie i sprawnie.
Poza tym wirtualizować nie ma bezwzględnej konieczności. Na makówce mogą pokojowo współegzystować i działać dowolne systemy. Niejeden właściciel Maca ma Windows na tzw "Bootcampie", choćby do pogrania. Da się zrobić coś takiego na blaszaku? Teoretycznie tak, w praktyce nie bardzo.
Tom, słyszałeś kiedyś takie długie słowo: VitualBox?
Działa doprawdy wyśmienicie i to na przaśnych okienkach, które takie ohydne.
ps. Już raczej w tym wątku nie porozmawiamy, więc pozdrawiam wszystkich myślących inaczej. ;)
Da się i to bardzo w praktyce. Kwestia tylko dobrania sprzętu takiego, żeby OSX go widział i miał sterowniki (których jest znikoma ilość, bo to system zamknięty).
Efekt jest taki, że dobry Hackintosh potrafi zjeść na śniadanie oryginalnego Maca kosztując połowę jego ceny albo jeszcze mniej. Ale to zabawa dla pasjonatów.
Nie chodzi o program dla "hurtowni ogórków".
do mojego postu powyzej sie nie odniosles to byl za trudny? zreszta zauwazylem ze w ogole nei odnosisz sie do postawionych argumentow tylko dalej powtarzasz swoje "moje firma i moje wdrozenia" jak by nic innego na swiecie nie istnialo
Oprogramowanie zostało wykonane na zamówienie. Fakt, że wdrożenie trwało długo.
wow .. na zamowienie .. nie to wszyscy powinni lezec plackiem .. zdradzisz nazwe tej firmy czy wstydzisz sie miejsca gdzie pracujesz? a z zupenej ciekawosci na jakim stanowisku? bo z tego co piszesz jestes w firmie niemal bogiem a obawiam sie ze jak przyjdize do odkrywania kart okazesz sie studentem 3go roku na stazu w heldesku.
fachowym slownictwem naprawde nie musisz sie popisywac..
odpowiesz na jedno podstawowe pytanie - jaka jest przeszkoda zby oprogramowanie na ZAMOWIENIE napisac na dowolny system? poza oczywiscie umeijetnosciami programistow.
niedawno znajoma firma zlecala napisanie softu na urzadzenie przystosowane do zupelnie czegos innego. oczywiscie sie nei dalo. do momentu gdy poszli do porzadnej firmy programistycznej, powiedizeli co chca i dostali pytanie - na kiedy i jaki macie budzet. dalo sie? dalo.
nie widze problemu by od nowa napisac soft pod dowolna platforme. jesli nei rozumiesz ze poza windowsem istnieja jescze inne systemy, szybsze, bardizej stabilne i bardziej przyjazne uzytkownikowi to znaczy ze jestes idealnym wytworem microsoftu. gratuluje.
jest soft erp na maca - mozesz sobie wygooglac... ba erp dziala nawet w coraz popularniejszej chmurze. nie ma zadnego probelmu by zamowic sobie erp na androida czy cokolwiek innego, stawiajac glowny serwer na czym tylko zechesz.
Nie do zrobienia na Macu.
Już nie wspomnę o kontroli dostępu do pomieszczeń (wyżej wymieniona karta). Żenada.
wybacz szczerosc ale piszesz takie bzdury ze az zeby bola. co w sobie ma kartowy system kontroli dostepu do pomieszczen ze tylko windows jest w stanie go udzwignac? przeciez to tylko czytnik kodu z paska magnetycznego lub chipa. technicznie mozna to obsluzyc kalkulatorem.
za czasow studenckich pisalem (z musu) soft skanowania siatkowki oka. dzialal pod kazdym systemem. tym bardziej tweirdze ze kontrola dostepu to naprawde zadanie dla sprzetu o stopniu zaawansowania wspolczesnego kalkulatora
wez czlowieku puknij sie glowe .. jestes tak zapatrzony we wlasne przekonanie o nieomylnosci ze az oczy pekaja od samego czytania. fanatyzm wylewa ci sie z klawiatury i splywa na biurko. powiedz .. skad wam sie to bierze?
wszsycy w tym watku pisza ci - windows to nie jest jedynie sluszne rozwiazanie, sa tez inne - lepsze, gorsze - po rpsotu inne. skoro sa to pozwol im egzystowac a ich uzytkwnikom chwalic to co uwazaja za dobre. a ty dalej swoje....
ludzie rozmawiaja o przydatnosci japca do fotografii, ty wyejzdzasz z kleintem novella, ludzie pisza ze im sie dobrze pracuje na macach ty swoje o systemach erp. zejdz na ziemie, zyj i daj zyc innym
ja na przyklad uwazam ze sympatycy VW garbusa to bardzo fajni sympatyczni ludzie aczkolwiek troche walnieci i nigdy bym garba nie kupil chyba ze jako 4-5 auto. oni natomiast nie widza nic poza swoimi samochodami. uzytkownikowi canona nie wytluamczysz ze nikona ma lepszy af. dla niego canon bedize najlepszy. i w druga storne odwrotnie.
rozumiesz te delikatna roznice? czy nadal za trudne?
ps. w przeciwienstwie do windowsa, macos ma unixowe jadro i wiekszoosc tego co da sie zaimplementowc na unixach da sie rowniez zaimplemetowac na macu. to ze w polsce sa to niepopularne rozwaizania nie oznacza ze na swiecie nie dzialaja. do windowsa musisz dokupic caly nowy MS Server. a mac os z racji ze jakby nie patrzec jest ladnie ubranym unixem rozwaizania serwerowe daje ci za 20 dolcow. ile aktualnie kosztuje MSServer ? pomijajac jzu koszt kazdej licencji per cal ? i to by bylo chyba na tyle jesli chodzi o cudownosci ..
bardzo chetnie przeczytam RZECZOWY dowod ze na mac os nie da sie czegos wdrozyc (no moze poza platnikiem bo dla ich informatykow to zbyt trudne .. moglo by od razu zadzialac i by zbankrutowali)
Mam też inne serwery nie M$.
zaraz zaraz .. jescze pare postow temu pisales ze TYLKO I WYLACZNIE roazwiazania microsoftu daja gwarancje stabilnosci i bezpieczenstwa. wiec jak to jest?
A poza agencjami reklamowymi nie stosuje się rozwiązań od Apple.
taaaaa..branza reklamowa, fotograficzna, cala branza muzyczna, wiekszosc filmowej, ale nikt nikt nie uzywa rozwiazan od Apple.
patrzysz na swiat z pozycji informatyka pracujacego w polskiej firmie produkcyjnej. wystaw troche nosa poza wlasne podworko.
najwieksza wada jablka jak dla mnie jest to ze zszedl pod strzechy i zaczal byc popularny. przez to cale stada oszolomow usiluja udowodnic jak bardzo jablko jest zle. placa wam za to czy robicie to z walsnej nieprzymuszonej woli?
Tom, słyszałeś kiedyś takie długie słowo: VitualBox?
Przecież miało nie być protez... :P
...
A poza agencjami reklamowymi nie stosuje się rozwiązań od Apple.
...
Ale czad - tak napisał? :mrgreen:
Miałem go za rozsądniejszego.
Tom - odpuść tego Johanana. Wystarczy przeczytać parę jego wpisów. Gość zionie nienawiścią.
Efekt jest taki, że dobry Hackintosh potrafi zjeść na śniadanie oryginalnego Maca kosztując połowę jego ceny albo jeszcze mniej.
Też tak kiedyś myślałem. ;)
Nawet na pewnym poziomie szaleństwa zainwestowałem chyba z tysiąc zł w coś takiego jak EFI-X czy X-EFI, nie pamiętam. Takie coś wkładane w USB co powodowało, że blaszak stawał się dla oprogramowania Macem. W takiej błogiej nieświadomości żyłem ze dwa lata. Aż kiedyś okazjonalnie udało się nabyć Maca Pro. Z dokładnie takim samym CPU i analogiczną resztą bebechów. Jeśli ktoś myśli, że hackintosh zjada Maca to po prostu o czymś nie wie. ;)
Nadal żyjesz w nieświadomości :)
Nie mówię o "czymś w USB" tylko o platformie sprzętowej (płyta, procesor etc) do postawienia "natywnego" OSX. A ponieważ to jest pecetowy hardware, więc Win też na tym zadziała.
Nadal żyjesz w nieświadomości :)
Nie mówię o "czymś w USB" tylko o platformie sprzętowej (płyta, procesor etc) do postawienia "natywnego" OSX. A ponieważ to jest pecetowy hardware, więc Win też na tym zadziała.
Wiem o co chodzi. "Budowałem" wg wszelkich najlepszych wzorców czerpanych m.in. z os86x. Natywnie i tak OSX nie pójdzie bo potrzebny jest macowy "bios". Potrzebny programowy i Chameleon. Ten gwizdek w USB załatwia sprawę. Swoją drogą przydatna rzecz, ale jak popatrzyłem jak pracuje prawdziwy Mac to mi się odechciało hackintoshów.
Panowie ciekawie prawicie ale nikt mi nie odpowiedział jak wygląda porównanie wydajności i7 z maca mini do i7 3770 na PC.
Panowie ciekawie prawicie ale nikt mi nie odpowiedział jak wygląda porównanie wydajności i7 z maca mini do i7 3770 na PC.
Różnica wydajności w operacjach zależnych od procesora będzie wynikała wprost z różnicy w wydajności samych procesorów. Jeśli chodzi o wydajność bardziej przekrojowo, w grę wchodzą pamięci, dysk...
Marcin Jakubowski
29-04-2013, 16:11
tutaj masz wyniki miniacza:
http://browser.primatelabs.com/geekbench2/search?q=model:%22Mac%20mini%20(Late%202012)%22%20 platform:%22Mac%22%20processor:%22Intel%20Core%20i 7-3720QM%22%20frequency:2600%20bits:32
PC musisz znaleść sam.
tutaj wyniki imaca z tym procem
http://browser.primatelabs.com/geekbench2/search?q=+i7+3770
pozdro
No patrz Pan... ależ tych pracowników agencji reklamowych się narobiło... Apple ma z tego co wiem ok 10% udziału rynku PC, czyli agencje reklamowe to gigantyczna branża. :)
skąd takie dane? Z kilkuletniej historii pewnej niezwiązanej z żadną branżą witryny sprawdziłem statystyki dotyczące systemów operacyjnych:
1. Windows 96,44%
2. Macintosh 0,84%
Trochę jednak to mniej niż 10% ;)
skąd takie dane?
Z Internetu, konkretnie z danych firm analitycznych Gartner i IDC. Z ciekawości rzuciłem okiem na statystyki paru stron internetowych i jak nic wychodzi 10%.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/04/odwiedziny_win_mac-1.jpg
źródło (http://monitory.mastiff.pl/images/odwiedziny_win_mac.jpg)
Nie no parodia, tego jeszcze nie było.
W wątku o Apple i dla "Appleuserów" wojna o OS. Dziwie się jeszcze, że żaden zielony nie posprzątał ostatnie ok 100 wątków...
marszull
29-04-2013, 18:33
Nie no parodia, tego jeszcze nie było.
W wątku o Apple i dla "Appleuserów" wojna o OS. Dziwie się jeszcze, że żaden zielony nie posprzątał ostatnie ok 100 wątków...
bylo, bylo i to juz nie raz ;)
skąd takie dane? Z kilkuletniej historii pewnej niezwiązanej z żadną branżą witryny sprawdziłem statystyki dotyczące systemów operacyjnych:
1. Windows 96,44%
2. Macintosh 0,84%
Trochę jednak to mniej niż 10% ;)
10% wliczajac w to tablety, ale jak zaczyna sie gadka o tabletach to wtedy juz nie sa komputerami, stary numer od dawna stosowany przez Apple i pewnie nie tylko, do podniesienia sobie statystyk :wink:
10% wliczajac w to tablety, ale jak zaczyna sie gadka o tabletach to wtedy juz nie sa komputerami, stary numer od dawna stosowany przez Apple i pewnie nie tylko, do podniesienia sobie statystyk :wink:
Wliczając tablety, firmy analityczne podają udział Apple do 20%. W stronie z której wziąłem obrazek ze statystykami, IOS był wyspecyfikowany osobno nie włączony do Maców. Pamiętajmy też, że odwiedzalność jakiejś strony, a udział rynku to co innego.
I wliczając ajfony, które było nie było też popularne są :)
A wojny systemowe są tak stare jak same komputery...
Wliczając tablety, firmy analityczne podają udział Apple do 20%. W stronie z której wziąłem obrazek ze statystykami, IOS był wyspecyfikowany osobno nie włączony do Maców. Pamiętajmy też, że odwiedzalność jakiejś strony, a udział rynku to co innego.
Z tym sie zgodze, sprawdzajac myapple.pl okaze sie ze Apple ma 95% rynku :wink:
Misiek87
30-04-2013, 00:04
A ja mam pytanie do Applowcow i nie tylko.
Planowalem kupic komputer PC - stacjonarke. Myslalem, ze pogram w gry od czasu do czasu - jednak przemyslalem temat i przeciez ostatnio gre na PC odpalalem jakies 3 lata temu i byl to quake3 w dodatku! Mam przeciez playstation...
Dlatego pomyslalem, ze nie potrzebuje skrzynki, a przyda mi sie laptop. Zastanawia mnie rowniez praktycznosc podlaczenia laptopa do zewnetrznego monitora, na ktory chce przeznaczyc dodatkowo ok. 1500 zl. Nie wyobrazam sobie jednak pracy bez bezprzewodowej klawiatury i myszki przy nim w zestawieniu z laptopem, ktory bedzie lezal na polce obok. Ktos stosuje takie rozwiazanie?
Pytanie co do firmy Apple - glownie siedze rekreacyjnie przy komputerze. Duzo czytam prasy, ksiazki czasem, www. Do tego obrobka zdjec w lightroomie. Zastanawiam sie jaki laptop do tych zastosowan kupic - rMBP 13cali? Fajnie jak komputer bedzie mobilny i bedzie mozna go zabrac sobie do pracy badz na aplikacje. Ale moje oczy kieruja sie tez w strone ultrabookow della 14 cali.
Ktos doradzi? :)
ThomasVoland
30-04-2013, 00:08
Do wszystkiego poza lightroomem przemysl sobie zakup iPada. To takie urzadzenie, ktore jest przeosnietym telefonem i jest kompletnie bezuzyteczne, a jak sie juz je kupi to zyc bez niego nie mozna i zastepuje komputer w bardzo wielu czynnosciach. Wtedy gdyby ci to zalatwilo sprawe mobilnosci, to mac mini jako komputer i na monitor by zosalo moze cos wiecej, bo za kwote ktora podales to do zdjec ekranu nie kupisz
Zastanawia mnie rowniez praktycznosc podlaczenia laptopa do zewnetrznego monitora
Na Macu jakakolwiek niepraktyczność nie istnieje. Wtyka się kabel i tyle. Profil ustawiony samoczynnie, zarządzanie barwą działa samo.
Nie wyobrazam sobie jednak pracy bez bezprzewodowej klawiatury i myszki przy nim w zestawieniu z laptopem, ktory bedzie lezal na polce obok. Ktos stosuje takie rozwiazanie?
Sporo ludzi tak pracuje. Żaden problem. Mysz i klawiatura BT, czyli żadnych nadajników w USB.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.