Zobacz pełną wersję : Dlaczego Apple MAC?
Strony :
1
2
3
[
4]
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
Ja już się martwiłem, że makowy flejmłor zniknął z forum na dobre... a tu taka niespodzianka :twisted:
Mam ten psychiczny luksus, że nie muszę się tłumaczyć rodzinie, znajomym, psu, kotu i rybkom z zakupu aluminiowego pudełka z komputerem w środku, ani wyładowywać finansowych frustracji na posiadaczach owych pudełek :] Ale jak czytam o "poręczności" maczy, o strachu przed wirusami zaszytym gdzieś z tyłu głowy czy niesamowitej konfiguracji routera, która wymaga tylko podania hasła (u mnie nie obyło się bez loginu... co za złom :>), to aż mnie ze śmiechu skręca... Niesamowite, do czego są w stanie posunąć się ludzie, kiedy trzeba logicznie uzasadnić coś, czego logicznie uzasadnić się po prostu nie da :]
P.S. Ktoś tu (chyba doktor) miał problem ze znalezieniem ładnej obudowy do pc-ta. Ja też swego czasu się nad tym zastanawiałem, tylko zamiast zdać się na gust sprzedawcy, posłuchałem swojego i znalazlem odpowiednią puszkę :P
Proponuję odwiedziny na antec.com.
logicznie uzasadnić się po prostu nie da :]
Niektórzy nie widzą logicznego uzasadnienia w pracy na innych systemach niż Win. Szanujemy ich. :)
Na szczęście nie jestem jednym z nich :)
Marcin Jakubowski
03-12-2009, 19:13
Ja już się martwiłem, że makowy flejmłor zniknął z forum na dobre... a tu taka niespodzianka :twisted:
Mam ten psychiczny luksus, że nie muszę się tłumaczyć rodzinie, znajomym, psu, kotu i rybkom z zakupu aluminiowego pudełka z komputerem w środku, ani wyładowywać finansowych frustracji na posiadaczach owych pudełek :] Ale jak czytam o "poręczności" maczy, o strachu przed wirusami zaszytym gdzieś z tyłu głowy czy niesamowitej konfiguracji routera, która wymaga tylko podania hasła (u mnie nie obyło się bez loginu... co za złom :>), to aż mnie ze śmiechu skręca... Niesamowite, do czego są w stanie posunąć się ludzie, kiedy trzeba logicznie uzasadnić coś, czego logicznie uzasadnić się po prostu nie da :]
P.S. Ktoś tu (chyba doktor) miał problem ze znalezieniem ładnej obudowy do pc-ta. Ja też swego czasu się nad tym zastanawiałem, tylko zamiast zdać się na gust sprzedawcy, posłuchałem swojego i znalazlem odpowiednią puszkę :P
Proponuję odwiedziny na antec.com.
to wisisz mi browarka za pozytywny wpływ na Twoje zdrowie :)
Problem jednak w tym, że koncentrujesz się na wyśmiewaniu nic nie znaczących szczegółów w wypowiedziach ludzi, którzy próbują się podzielić się także Tobą powodami, które kierują nimi przy wyborze tego a nie innego systemu.
W istocie bowiem nie jest istotne czy musiałem podać hasło , czy też login i hasło, chodzi o to, że działało od razu, w ciągu 5 minut, bez czytania instrukcji, a lapa kolegi („złom” z 2004 r.) nie mogłem podłączyć przez godzinę i dopiero w sieci znalazłem jakiś artykuł microsoftu, który wyjaśniał co i gdzie mam wpisać.
Jestem gamoniem, bo Ty potrafiłbyś to zrobić w 5 minut? Być może i dlatego wybrałem OSX i od tego czasu nie muszę wertować instrukcji. A „rzeczy” po prostu działają.
Jestem gamoniem, że nie potrafię złożyć sam kompa, który kopie 3 razy droższego maka pro ? Pewnie tak, i dlatego gdybym miał wybór tylko między składakiem a markowym kompem pod windą to wybrałbym to drugie. A że mam trochę większy wybór i nie przepłacam tak dużo jak to się na pierwszy rzut oka wydaje to wybieram osx
Co do wypowiedzi Stiga
Photoshop i inne wymienione przez Ciebie aplikacje działają zapewne tak samo (ew. podobnie) pod xp jak i pod osx, www ładują się zapewne też podobnie szybko, maile zaciągają się z serwerów tu i tu. I dla użytkownika komputerów o profilu takim jak Ty lektura tego wątku powinna się zakończyć na tym akapicie albowiem nie znajdziesz żadnych argumentów za przepłacaniem za możliwość osx-a :)
Jednak wszystko to co jest pomiędzy tymi programami stanowi w mojej ocenie o przewadze osx. aplikacje takie jak klient poczty, ksiązka adresowa, itunes, iphoto, idvd, imovie, jakiekolwiek inne programy korzystają ze swoich zasobów, są ze sobą powiązane w taki sposób, że kolosalnie przyspiesza to osiągnięcie zamierzonego celu. Chcę wydrukować naklejke na płytę? proszę bardzo otwieram program, z jego poziomu przeszukuję bibliotekę itunsa (poruszając się po bibliotece muzyki jakbym wyszukiwał muzy w samym itunes – czyli b. szyko) wybieram album przeciągam grafikę okładki płyty do projektu, drukuj - gotowe, łącznie z tytułami ( po drodze mogę oczywiście edytować to co chcę i w sposób jaki chcę, ale jak nie chcę to nie muszę). Są programy o podobnych możliwościach pod win? Pewnie są . Czy umożliwiają szybkie wyszukiwanie tego co dla mnie istotne w równie szybki sposób. Szczerze wątpię. Z pewnością nie było ich w 2006 r. Jak rezygnowałem z winowsa na rzecz tigera.
Ja po włączeniu tak lapa czy też stacjonarnego kompa widzę wszystkie moje dyski (także te podłączone do bezprzewodowego routera), mam dostęp wszystkich plików, co więcej moja żona też ma do nich dostęp, zaraz po tym jak odpali kompa (mimo, że się na tym w ogóle nie zna), o ile pamiętam na xp - dostęp do zasobów sieciowych nie wyglądał tak różowo.
Poza tym uważam, że finder razem ze spotlight jest jednak trochę szybszy od eksploratora windows razem z opcją szukaj W pracy niestety jestem zmuszony przeszukiwać zasoby kompa przy pomocy eksploratora i funkcji znajdź ( tj tej lupki). KOSZMAR , montowanie (wykrywanie) pamięci przenośnych na xp - zółwiaste a na osx wprost przeciwnie,
Automatyczny backup ( a w moim przypadku także bezprzewodowy), to działa! Na każdej wersji systemu a konfiguracja ogranicza się do 6 kliknięć.
Chcę usunąć/dodać ikony programów z/do doka? - kurcze jakie to proste, konfiguracja menu start w win - koszmar.
Rejestr (musiałem) mimo, że przez Ciebie nie używany ;) stanowi słaby pkt każdego windowsa, którego admin instaluje sporo programów, nie tylko z śmieci z netu.
Ja się do takich userów zaliczam - z tym że ma osx - i uchodzi mi to płazem.
Na koniec jeden ze świeższych przykładów „podejścia” do „zwykłego” użytkownika przez te dwa systemy: Instalacja najnowszej wersji os.
Przeciętny zjadacz chleba, który chce zainstalować 7 musi odpowiedzieć sobie najpierw na pytanie jaka wersję systemu ma, później czego potrzebuje, i która wersja siódemki mu to zapewni, następnie czy może wybraną w końcu wersje zainstalować na tym co ma u siebie. Na koniec musi się aprzygotować na wielogodzinną instalację ( według oficjalnych materiałów nawet do 22 godzin). A potem konfigurować nawet te najprostsze rzeczy, wide: http://forum.nikon.org.pl/showthread.php?p=1615526#post1615526
Taki sam zjadacz chleba z leopardem kupuje za 129 zł snow leoparda i instaluje go w ok 40 minut na swoim kompie, który działa lepiej niż na starym systemie bez konieczności konfigurowania czegokolwiek.
Na zakończenie tytułem komentarza:
Każdy używa komputerów na swój sposób, mogę opisywać przez następnych kilka stron wątków dlaczego na osx pracuje mi się wygodniej niż na xp. Zawsze ktoś mi będzie mógł powiedzieć: skręcam się ze śmiechu jak to słyszę(czytam). U mnie na xp to też mam 4 razy taniej. Z powodu tych różnic w podejściu do pracy z komputerami pewnych rzeczy nie można zrozumieć dopóki się ich nie wypróbuje, nie spróbuje dopasować swojego stylu pracy do możliwości systemu. I w tym zakresie maki mają w mojej ocenie największa przewagę. Pozwalają na więcej w dużo prostszy sposób. Co nie znaczy , że podobnych efektów nie da się osiągnąć na windowsie. Pewnie się da, tyle że większym nakładem pracy.
Zaznaczam, że wiem , iż znajdą się i takie osoby dla których system rodem z redmond będzie lepszym wyborem. Z różnych powodów.
p.s. słyszałem że „7” jest już bardzo makowa ;)
Krzychu_Z
03-12-2009, 20:41
Taki sam zjadacz chleba z leopardem kupuje za 129 zł snow leoparda i instaluje go w ok 40 minut na swoim kompie,
Bardzo mi się ten argument o 129 pln podoba - zrób zestawienie cen SL vs. Win 7 w kontekście cen sprzętu na którym można jeden i drugi zainstalować (z uwzględnieniem zaleceć / licencji producenta)... Jadą ludzi na cenach kompów to im przynajmniej tani system zrobili...
A wątek który na pewnym forum czytałem o różnorakich problemach po instalacji SLa w kontekście głoszonej wszem i wobec religii o bezproblemowości każdego systemu spod znaku jabłka był dość interesujący :)
Bardzo mi się ten argument o 129 pln podoba - zrób zestawienie cen SL vs. Win 7 w kontekście cen sprzętu na którym można jeden i drugi zainstalować (z uwzględnieniem zaleceć / licencji producenta)... Jadą ludzi na cenach kompów to im przynajmniej tani system zrobili...
Chyba nie doczytał Pan informacji które już w tym wątku padły. Nie ma dramatycznej różnicy między Mac a firmowym, dobrej jakości pecetem. W przypadku dwuprocesorowego Maca Pro nawet poskładany będzie w podobnej cenie.
Bardzo mi się ten argument o 129 pln podoba -
O tak, szczególnie, że to cena upgrade do wersji 10.5, a normalnie kosztuje ze 7 stówek... Wiem, upgrade Windows jest droższy, gorszy, brzydszy i w ogóle .. :D
Krzychu_Z
03-12-2009, 21:07
Chyba nie doczytał Pan informacji które już w tym wątku padły. Nie ma dramatycznej różnicy między Mac a firmowym, dobrej jakości pecetem. W przypadku dwuprocesorowego Maca Pro nawet poskładany będzie w podobnej cenie.
Ależ doczytałem, tylko co to ma do rzeczy ? Używam firmowych PC (droższych od większości Mac'ów) od lat - tak samo jak własnoręcznych składaków, jedne i drugie działają tak samo dobrze. Pisałem o tym co można - Win można zainstalować na komputerze na współczesnym komputerze za ~1000 pln, MacOS tylko i wyłącznie na Macu. Zwracam uwagę na słowo "można".
Ależ doczytałem, tylko co to ma do rzeczy ? Używam firmowych PC (droższych od większości Mac'ów)
Ma tyle do rzeczy, że właśnie napisał Pan coś przeciwnego niż*kilka minut temu.
Marcin Jakubowski
03-12-2009, 21:32
Bardzo mi się ten argument o 129 pln podoba - zrób zestawienie cen SL vs. Win 7 w kontekście cen sprzętu na którym można jeden i drugi zainstalować (z uwzględnieniem zaleceć / licencji producenta)... Jadą ludzi na cenach kompów to im przynajmniej tani system zrobili...
A wątek który na pewnym forum czytałem o różnorakich problemach po instalacji SLa w kontekście głoszonej wszem i wobec religii o bezproblemowości każdego systemu spod znaku jabłka był dość interesujący :)
Policzę to troche inaczej:
6000 zł na najtańszego imaka z tigerem w lutym 2006 r. z polskiej dystrybucji ( core duo 1,8, 17", 2 gb ram 250 gg dysk) + 500 zł leopard w 2007 r. = szybciej działający system + 129 zł w 2009 r = jeszcze szybciej działający system (wydatki razem = 6629 do 2009 r.)- wartośc przy ewentualnej odsprzedaży w dniu dzisiejszym( myślę, że spokojnie powyższy zestaw mógłbym sprzedać za 1500 zł).
teraz kolej na pc win:
??? zł za zwykłego pieca w powyższej konfiguracji w lutym 2006 r. ( niech będzie nawet składak byle nie padaka - liczę na uczciwe zestawienie - dobry zasilacz, obudowę , ciche chłodzenie) z monitorem, klawiaturą i myszą i XP i innymi elementami takimi jak dvd (stacja dyskietek (joke) + vista box w wersji full 2007 r.(?) = czy na pewno szybciej działający system ? + "7" box w wersji full w 2009 r. = jeszcze szybciej działający system ???? = (kwotę w złotych możesz wpisać sam) - wartość zestawu przy odsprzedaży ( żadna).
powyższy przykład "windowsowy" najprawdopodobniej po drodze trzeba by było uzupełnić o zakup komputera (wtedy minus system w wersji box)
tak czy inaczej moje wrażenie ( nawet bez wstawiania cen w przypadku pc win) , że nie jestem "jechany" na cenie sprzętu w stopniu opisywanym w tym wątku wydaje się być uzasadnione.
co do problemów przy instalacji - najwygodniej jest wyrwać coś z kontekstu - można to później obrabiać do woli w w każdą stronę.
napiszę więc tak:
zawsze mogą zdarzyć się jakieś odchylenia od normy przy instalce ( mam wrażenie przy osx są one jednak dużo rzadsze - i nie jest to wcale dziwne - apple wie na czym on będzie instalowany).
Jednak przy założeniu, że wszystko idzie ok przy SL ( tak jak w moim przypadku) i wszystko idzie ok przy instalacji "7" to przykład z sąsiedniego wątku na naszym forum pokazuje, że przy "7" jeszcze coś trzeba poprawić
Nie przypominam z grzeczności o dylematach sprzed instalacji siódemki o których pisałem wcześniej i o długości tego procesu.
pozdrawiam
Marcin Jakubowski
03-12-2009, 21:46
jak ktoś miał leoparda - to mógł go nie łamiąc warunków licencji zainstalować od nowa - na całkowicie sformatowanym dysku. Technicznie ( bo nie prawnie) instalka na tigerze była wykonalna bez najmniejszych problemów.Czy pod tak samo jest np z "7"? pytam bo nie wiem.
ten zestaw za siedem stówek to nie sam system ( dla użytkowników Tigera) ale też pakiet biurowy appla i pakiet ilife sprzedawane oddzielnie odpowiednio za 350 zł oraz 319 zł.. System wychodzi za ok 30 zika, faktycznie zdzierstwo.
ten zestaw za siedem stówek to nie sam system ( dla użytkowników Tigera) ale też pakiet biurowy appla i pakiet ilife sprzedawane oddzielnie odpowiednio za 350 zł oraz 319 zł.. System wychodzi za ok 30 zika, faktycznie zdzierstwo.
Daj urla do sklepu, gdzie mają tego Snow Leopard, za 30 zł, albo nawet za 129, pełną wersję, taką, którą mogę kupić samodzielnie i zainstalować na czym chcę.
Marcin Jakubowski
03-12-2009, 22:12
Wiem, że wiesz , że nie ma takiego Snowa. jest za 699 zł. ( ale i tak nie zainstalujesz go legalnie na zwykłym pc)
Co nie zmienia faktu, że jest to wersja dużo bardziej wypasiona niż najbardziej mega wypasiona wersja 7 - i do tego duużo tańsza. A dla każdego użytkownika leoparda całkowicie wystarczająca jest wersja za 129 zł albo family pack za 199 zł ( na 5 stanowisk)
btw pokaż mi viste, która będzie chodzić szybciej po instalce na xp niż xp, albo kompa z 2006 roku na którym zainstalujesz "7" i będzie ta siódemka ruszać się sprawniej na niż xp :)
Albo składaka z 2006 roku, który posiada na dzień dzisiejszy jakąś wartość :)
myślę, że moglibyśmy przerzucać sie argumentami bez końca. Szkoda czasu. to tylko komputery i systemy. Miłej dyskusji i rzeczowych argumentów.
pozdrawiam i spadam
MJ
Jako użytkownik Maka powiem jedno: nie namawiać do kupienia ! każdy powinien sobie iść do iSpotu lub kolegi i zobaczyć jak sie na tym pracuje. Jak sie człowiek zakocha to konto sie o pare tysięcy uszczupli ;)
Daj urla do sklepu, gdzie mają tego Snow Leopard, za 30 zł, albo nawet za 129, pełną wersję, taką, którą mogę kupić samodzielnie i zainstalować na czym chcę.
30 zł kosztuje update z leoparda 10.5 na snow leopard 10.6. 129 zł kosztuje nowy snow w sklepie.
OS X może być zainstalowany tylko na maszynach Mac. Psystar boleśnie sie o tym przekonał, który chciał sprzedawać pc z os x i teraz musza zapłacić 2 mln $ kary.
Orkaniusz
03-12-2009, 22:48
To ja może zapytam Applowców:
Jako użytkownik PC doświadczam następującego zjawiska, które mi się niepodoba - instalując oprogramowanie, dość często dorzucane są kolejne pliki do katalogu Windows\System32 i innych tzw. systemowych. Mamy z tego m.in. tzw. problem DLL Hell - czyli jeśli dwa programy potrzebują pewnej biblioteki w różnych wersjach itd... Nie mówiąc o puchnącym rejestrze. I pytanie: czy w Macu żaden instalowany program nigdy nie dodaje niczego do katalogów systemowych? Czy zawsze instalacja wszystkich komponentów zachodzi do konkretnego katalogu programu?
Pytam z niewiedzy, nie mam doświadczenia na Macu ani Linuksie...
d.prowadzisz
03-12-2009, 23:57
Na Mac programy się nie instalują w takim sensie, w jakim ma to miejsce na Win. Nie zagnieżdżają się tak mocno w systemie. Wzbogacanie i uszczuplanie na przemian zasobu dostępnych aplikacji na komputerze nie wpływa negatywnie na jego wydajność.
Bardzo też podobają mi się marketingowe kity Microsoftu. "Windows Vista jest wydajniejszy niż XP". Słyszeliście to gdzieś? Działa więc lepiej niż XP na starszym komputerze? Najgorsze jest to, że większość ludzi w to wierzy.
instalując oprogramowanie, dość często dorzucane są kolejne pliki do katalogu Windows\System32 i innych tzw. systemowych. Mamy z tego m.in. tzw. problem DLL Hell - czyli jeśli dwa programy potrzebują pewnej biblioteki w różnych wersjach itd... Nie mówiąc o puchnącym rejestrze. I pytanie: czy w Macu żaden instalowany program nigdy nie dodaje niczego do katalogów systemowych?
Zależy jak program integruje się z systemem, czy wymaga jego modyfikacji. W przypadku Linuxów często jako towarzyszące trzeba kompilować dodatkowe biblioteki lub programy, a nawet przekompilowywać dotychczasowe składniki systemu. Jest to filozofia szycia systemu na miarę. System z aplikacjami tworzy jedno. Wszystko jest wspólne. W OSX najczęściej aplikacja jest gotowym plikiem wykonywalnym i w czasie instalacji nie wrzuca swoich przyległości poza jeden, góra dwa foldery (program i jego preferencje zalezne od konta użytkownika). Nie ma rejestru, nie wprowadza zmian w system. Wyrzucenie aplikacji to często skasowanie pliku uruchamialnego ew jej katalogu. Czasem bywa że trzeba wyrzucić nieużywane już ustawienia, pliki tymczasowe, przy czym to tylko zwolnienie przestrzeni dyskowej.
Zależy jak program integruje się z systemem, czy wymaga jego modyfikacji.
No właśnie, to nie jest tak, że żaden z programów nic nie zmienia. Nawet na makówce.
W przypadku Linuxów często jako towarzyszące trzeba kompilować dodatkowe biblioteki lub programy, a nawet przekompilowywać dotychczasowe składniki systemu. Jest to filozofia szycia systemu na miarę.
Kolega pytał o maka. Wiem, na maka też można linuksa zainstalować. Co do tego przekompilowywania... w ubuntu czy fedorze nic nie musisz przekompilowywać. A chcesz system faktycznie szyty na miarę? To bierzesz coś w stylu gentoo, gdzie przekompilować trzeba... wszystko ;-)
W OSX najczęściej aplikacja jest gotowym plikiem wykonywalnym i w czasie instalacji nie wrzuca swoich przyległości poza jeden, góra dwa foldery (program i jego preferencje zalezne od konta użytkownika). Nie ma rejestru, nie wprowadza zmian w system. Wyrzucenie aplikacji to często skasowanie pliku uruchamialnego ew jej katalogu. Czasem bywa że trzeba wyrzucić nieużywane już ustawienia, pliki tymczasowe, przy czym to tylko zwolnienie przestrzeni dyskowej.
No patrz, zupełnie jak w Windows, prawda? Nie, zaraz mnie zakrzyczą, w Windows jest rejestr! A co to jest ten rejestr? Czy to nie zbiór wszystkich .conf z /etc i oprogramowania? Gdzie takie KDE trzyma informacje o tym, jakie typy plików jak obsługiwać? Gdzie Gnome trzyma informacje, który użytkownik może, a który nie skorzystać z nagrywarki? Gdzie vi trzyma informacje o tym, że zwykły user nie może edytować /etc/shadow? Czy wkopiowanie costtamsrostam.dll do system32/ różni się czymś od wrzucenia czegoś do /lib/ czu /usr/lib? Czy regsvr32.exe blabla.dll wiele różni się od wpisu do ld.so.conf i ldconfig? Zobacz, w jaki sposób 'wolne' programy zapisują i trzymają swoje ustawienia, zdziwisz się pewnie, że i na platformach *nixowych i na Windows w ten sam sposób...
Upraszczam trochę, wiem, ale chodzi mi o samo pokazanie, że soft i tak gdzieś musi trzymać swoje dane i ustawienia, i czasem wraz z softem trzeba dostarczyć trochę koniecznych mu do życia bibliotek, a potem określić gdzie i po co są, i jak mają działać. W każdym systemie, czy to OS X, czy Windows, Linux czy innym QNX.
Gdzie vi trzyma informacje o tym, że zwykły user nie może edytować /etc/shadow?
Nigdzie ;P
Co do tego przekompilowywania... w ubuntu czy fedorze nic nie musisz przekompilowywać. A chcesz system faktycznie szyty na miarę?
Wszystko zależy od potrzeb i wybranej dystrybucji czyli różnej "kompletacji" systemu. Integracja systemu z aplikacją może wymagać*kilku a czasem kilkunastu innych składników powiązanych z dotychczasowymi programami, które aby złożyć wszystko do kupy trzeba przekompilować. Idealny przykład: PHP. Aby dołożyć obsługę czegokolwiek, trzeba to coś*zainstalować a następnie skompilować na nowo PHP z uwzględnieniem istnienia nowego programu.
No patrz, zupełnie jak w Windows, prawda?
Tak? A po co zatem w Win jest cała gromada "cleanerów"? Oprogramowanie Win nie da się gładko po prostu skasować wg listy plików i pozostawi często po sobie elementy, które system zakwalifikuje jako potrzebne jeszcze do czegoś innego i oczywiście legendarne zapisy w rejestrze.
Nie, zaraz mnie zakrzyczą, w Windows jest rejestr! A co to jest ten rejestr? Czy to nie zbiór wszystkich .conf z /etc i oprogramowania?
Tylko że wszystkie /etc czy /PrefPanes są tekstowe, łatwo edytowalne często z obszernymi opisami jaki wiersz do czego. I każdy plik konfiguracyjny jest to innego programu. A co jest w rejestrze?
Wszystko zależy od potrzeb i wybranej dystrybucji czyli różnej "kompletacji" systemu. Integracja systemu z aplikacją może wymagać*kilku a czasem kilkunastu innych składników powiązanych z dotychczasowymi programami, które aby złożyć wszystko do kupy trzeba przekompilować. Idealny przykład: PHP. Aby dołożyć obsługę czegokolwiek, trzeba to coś*zainstalować a następnie skompilować na nowo PHP z uwzględnieniem istnienia nowego programu.
Zgadza się. PHP dla maka nie trzeba przekompilowywać. Tak samo, jak tego dla ubuntu. I tego dla fedory też nie. I dla innych dystrybucji też nie. A pozostałe to same sobie przekompilują :D Oczywiście pamiętamy cały czas o tym, ze to PHP to jest taki sam program do obróbki zdjęć na dyskutowanym desktopie, jak Lightroom, NX czy PS? :)
Tak? A po co zatem w Win jest cała gromada "cleanerów"? Oprogramowanie Win nie da się gładko po prostu skasować wg listy plików i pozostawi często po sobie elementy, które system zakwalifikuje jako potrzebne jeszcze do czegoś innego i oczywiście legendarne zapisy w rejestrze.
Oprogramowanie Win da się gładko skasować, bez problemu. Tylko programiści muszą to uwzględnić. Dla innych też jest mnóstwo softu, który po 'odinstalowaniu' zostawia po sobie sporo rzeczy. Co do 'klinerów' - pewnie są dla windy z tego samego powodu, co sekcje 'clean' w mejkfajlach, gdy budujemy sobie program ze źródeł. Bo przecież budowanie powinno uwzględniać to i tamto, a nie, żebym musiał czyścić wyniki poprzedniej kompilacji... no kto to widział? :)
Tylko że wszystkie /etc czy /PrefPanes są tekstowe, łatwo edytowalne często z obszernymi opisami jaki wiersz do czego. I każdy plik konfiguracyjny jest to innego programu. A co jest w rejestrze?
A kto programistom np. Adobe każe trzymać wszystko w rejestrze? Kto ich zmusza do nieużywania plików tekstowych? Nikt, oni sami tak chcą. Przecież jest PS cz Lightroom na Windę i na OS X. Na OS X też trzymają wszystko w rejestrze? :) Nie zrzucajmy winy na system tam, gdzie jej po stronie systemu nie ma :)
Orkaniusz
04-12-2009, 13:29
A kto programistom np. Adobe każe trzymać wszystko w rejestrze? Kto ich zmusza do nieużywania plików tekstowych? Nikt, oni sami tak chcą. Przecież jest PS cz Lightroom na Windę i na OS X. Na OS X też trzymają wszystko w rejestrze? :) Nie zrzucajmy winy na system tam, gdzie jej po stronie systemu nie ma :)
W firmie piszemy aplikacje na Windę w C#. Tu już rejestr jest traktowany "po macoszemu" - ustawienia trzyma się zazwyczaj w pliku .config w katalogu aplikacji.
Zgadza się. PHP dla maka nie trzeba przekompilowywać. Tak samo, jak tego dla ubuntu. I tego dla fedory też nie. I dla innych dystrybucji też nie. A pozostałe to same sobie przekompilują :D
Oj, chyba cała rzesza adminów serwerów www mocno by się z tym nie zgodziła. Może dlatego że kompilują PHP? ;)
Oczywiście pamiętamy cały czas o tym, ze to PHP to jest taki sam program do obróbki zdjęć na dyskutowanym desktopie, jak Lightroom, NX czy PS? :)
To tylko przykład aplikacji i integracji.
Oprogramowanie Win da się gładko skasować, bez problemu. Tylko programiści muszą to uwzględnić. (...) Nie zrzucajmy winy na system tam, gdzie jej po stronie systemu nie ma :)
Winę ponosi autor systemu, platformy dla aplikacji która zachęca do robienia byle jak. Środowisko programistyczne Win jest do bani, stąd masa aplikacji z wyciekami pamięci, śmiecenie dookoła w systemie plików i masa innych rzeczy, których w ogóle nie powinno być.
Oj, chyba cała rzesza adminów serwerów www mocno by się z tym nie zgodziła. Może dlatego że kompilują PHP? ;)
Jeśli lubią tracić czas, to w końcu ich sprawa. W normalnych dystrybucjach instalujesz gotową paczkę z brakującym modułem albo kompilujesz sam moduł używając PECL - krótka piłka, nawet nie trzeba samemu źródeł ściągać.
Jeśli lubią tracić czas, to w końcu ich sprawa. W normalnych dystrybucjach instalujesz gotową paczkę z brakującym modułem albo kompilujesz sam moduł używając PECL - krótka piłka, nawet nie trzeba samemu źródeł ściągać.
A Ty jak się nie znasz, to się nie odzywaj, tylko rób poprawnie i kompiluj, jak Tom01 każe ;-)
Winę ponosi autor systemu, platformy dla aplikacji która zachęca do robienia byle jak.
O. A za błędy w postach winę ponoszą autorzy przeglądarek, które nie walą w łeb piszącego posty z błędami? No, przecież to oni są autorami systemu, platformy do wymiany informacji...
Złej baletnicy to wiesz co... złemu tancerzowi też, ale co innego :)
Jeśli lubią tracić czas, to w końcu ich sprawa. W normalnych dystrybucjach instalujesz gotową paczkę z brakującym modułem albo kompilujesz sam moduł używając PECL - krótka piłka, nawet nie trzeba samemu źródeł ściągać.
To nie jest kwestia lubienia. Co to znaczy "normalnych dystrybucjach"? Ma Pan na myśli kombajny, w których wszystko, teoretycznie jest? To jest nieprawda i takich nie ma. Żaden wydawca dystrybucji nie jest w stanie przewidzieć co użytkownik sobie wymyśli. Ubuntu itp? To są systemy dla laików. W praktyce, w poważniejszych zastosowaniach, administratorzy wcześniej czy później, jak napisałem, kroją system na miarę, bazując na "plastycznych" dystrybucjach, np Slackware.
No ale chyba się off topic zrobił....
O. A za błędy w postach winę ponoszą autorzy przeglądarek, które nie walą w łeb piszącego posty z błędami? No, przecież to oni są autorami systemu, platformy do wymiany informacji...
Źle napisałem. Nie winę, a przyczynę. Ludzie są leniwi, złośliwi, bezmyślni, żeby nie rzec gorzej. Aplikacja/platforma powinna trzymać/zmuszać do pewnych standardów bo inaczej 90% będzie olewać wszystko i robić wszystko byle jak. Nie bez powody w słowniku adminów użytkownik to użyszkodnik. Taka zasada niestety działa we wszystkich aspektach życia.
(..) W praktyce, w poważniejszych zastosowaniach, administratorzy wcześniej czy później, jak napisałem, kroją system na miarę, bazując na "plastycznych" dystrybucjach, np Slackware.
Slackware? A to do tego nie ma jakiejś paczki? No patrz, przez kilkanaście lat nie zauważyłem... :D
To nie jest kwestia lubienia. Co to znaczy "normalnych dystrybucjach"? Ma Pan na myśli kombajny, w których wszystko, teoretycznie jest? To jest nieprawda i takich nie ma. Żaden wydawca dystrybucji nie jest w stanie przewidzieć co użytkownik sobie wymyśli. Ubuntu itp? To są systemy dla laików. W praktyce, w poważniejszych zastosowaniach, administratorzy wcześniej czy później, jak napisałem, kroją system na miarę, bazując na "plastycznych" dystrybucjach, np Slackware.
Bzdura - mówię to jako wieloletni użytkownik Linuksa, zarówno na biurku, jak i na serwerach. Czegóż takiego nie mogę zrobić w Ubuntu, co mógłbym zrobić w Slacku? Jak zapewnię bezpieczeństwo systemu, w którym muszę co ważniejsze aplikacje kompilować ze źródeł, zamiast automatycznie aktualizować w razie potrzeby?
Slackware? A to do tego nie ma jakiejś paczki? No patrz, przez kilkanaście lat nie zauważyłem... :D
No pacz Pan, np obsługi Sybase w PHP domyślnie nie ma i z paczki się nie dołoży. I jeszcze pięćdziesięciu innych rzeczy. :)
Czegóż takiego nie mogę zrobić w Ubuntu, co mógłbym zrobić w Slacku?
Na to pytanie każdy administrator odpowie inaczej. Wadą kombajnów są gotowe rozwiązania, które w przypadku biurkowych instalacji się sprawdzają, ale w przypadku serwerów usług mogą być niekompletne lub nieskalowalne.
No pacz Pan, np obsługi Sybase w PHP domyślnie nie ma i z paczki się nie dołoży. I jeszcze pięćdziesięciu innych rzeczy. :)
To dziwne, bo ja mam paczkę z wszystkim, włącznie z tymi pięćdziesięcioma innymi rzeczami :)
Aha... a na maka nie ma Płatnika! I nie da się go dokompilować, nawet.. :D
No pacz Pan, np obsługi Sybase w PHP domyślnie nie ma i z paczki się nie dołoży. I jeszcze pięćdziesięciu innych rzeczy. :)
sudo aptitude install php5-sybase
Na to pytanie każdy administrator odpowie inaczej. Wadą kombajnów są gotowe rozwiązania, które w przypadku biurkowych instalacji się sprawdzają, ale w przypadku serwerów usług mogą być niekompletne lub nieskalowalne.
Jeśli są niekompletne lub nieskalowalne, to wtedy pole manewru pod Ubuntu czy Slackware czy w jakiejkolwiek innej dystrybucji jest dokładnie takie samo. Chyba że wskażesz jednak to, co można pod Slackiem, a nie da się gdzie indziej.
Fajni jesteście w tym wątku. Napisałbym coś mądrego, ale nie wiem w zasadzie o czym tutaj rozmawiamy :mrgreen:
To dziwne, bo ja mam paczkę z wszystkim, włącznie z tymi pięćdziesięcioma innymi rzeczami :)
Proponuję się nie zakładać bo będzie Pan w plecy skrzynkę browara, na przykład. :)
Aha... a na maka nie ma Płatnika! I nie da się go dokompilować, nawet.. :D
Po co? Można go zapewne uruchomić pod natywnym Win pracującym jako wirtualna maszyna na OSX'ie. Nie próbowałem z płatnikiem, ale moje oprogramowanie księgowe tak działa. Próbował Pan w drugą stronę? ;)
Jeśli są niekompletne lub nieskalowalne, to wtedy pole manewru pod Ubuntu czy Slackware czy w jakiejkolwiek innej dystrybucji jest dokładnie takie samo. Chyba że wskażesz jednak to, co można pod Slackiem, a nie da się gdzie indziej.
Jeśli czegoś nie ma w paczce to jest w źródle i kwestia skompilowania pod swoje potrzeby. Tak można w każdej dystrybucji, przy czym kombajny mogą być bardzo "przywiązane" do swoich paczek i może być kłopotliwe przestawienie własnych czasem niestandardowych ustawień pod ogólne standardy. Przykład z PHP jest nadal dobry, gdzie w paczce mogą być wkompilowane zupełnie inne ścieżki. Ot, po prostu paczki są wygodne, ale jak coś trzeba to mogą się mścić.
Fajni jesteście w tym wątku. Napisałbym coś mądrego, ale nie wiem w zasadzie o czym tutaj rozmawiamy :mrgreen:
To taki relaks piątkowy. :)
Po co? Można go zapewne uruchomić pod natywnym Win pracującym jako wirtualna maszyna na OSX'ie. Nie próbowałem z płatnikiem, ale moje oprogramowanie księgowe tak działa. Próbował Pan w drugą stronę? ;)
Nie próbowałem, bo nie ma potrzeby. A nie ma potrzeby, bo wszystko co potrzebuję, mam dla Windows. Dla linuksa też. Nawet jeśli poprzez wirtualną maszynę. I chyba tak to dziwnie jest, że to co jest na maka, jest i na Windows, ale odwrotnie to już niekoniecznie ;-)
Marcin Jakubowski
04-12-2009, 19:59
Nie próbowałem, bo nie ma potrzeby. A nie ma potrzeby, bo wszystko co potrzebuję, mam dla Windows. Dla linuksa też. Nawet jeśli poprzez wirtualną maszynę. I chyba tak to dziwnie jest, że to co jest na maka, jest i na Windows, ale odwrotnie to już niekoniecznie ;-)
Na szczęście dodałeś chyba ;)
Na szczęście dodałeś chyba ;)
Właśnie, daj jakieś przykłady, inne niż Aperture :)
Andrzej Olender
04-12-2009, 21:51
Że też wam się chce prowadzić taką dyskusję, podziwiam ;)
Ja już od lat nie przekonuje do żadnego systemu operacyjnego, nic nie staram się udowadniać, zrozumiałem że to sensu nie ma. Sam używam od kilku lat komputerów apple z OSX i po prostu dla mnie jest przyjemniej i wygodniej. Każdy sobie używa co mu się podoba i dobrze że są po prostu pewne alternatywy :)
Marcin Jakubowski
04-12-2009, 22:22
Pisałeś serio :)
większości programów z macupdate.com nie znajdziesz na win. Tak wiem ( a właściwie domyślam) się, że funkcjonalnie odpowiadające im programy znajdę także na windowsa. Ale zdaje się pytałeś o programy a nie o rodzaj pracy, który masz zamiar nimi wykonywać ( świadczy o tym między innymi podany przez Ciebie przykład Aperture, którego odpowiedniki, co oczywiste znajdziemy na "blaszakach")
może zatem coś z mojego folderu programy:
1password,
adium,
automator,
bento,
coverscout
Dvdremaster
garageband
growl
litle snitch
pathfinder
pixelmator
Rapidweaver
macfamilytree
RWmooltitool
songgenie
Sonicfirepro
Toasttitanium
Timemaschine
iwork
speddownload
ale jakie ma to znaczenie dla tematu wątku? Ja podałem wcześniej dlaczego mac. Używałem windowsa począwszy pod wersji 3 do wersji xp prof. sp3 ( w pracy używam go niestety do dnia dzisiejszego) a także osx. I poza pierwszym tygodniem (kiedy przeżywałem uczciwie mówiąc frustrację i zagubienie w nowym), nie było dnia w którym by mi czegoś brakowało przy pracy na maku. Jak pracuję na xp to nie ma godziny abym czegoś nie w nim nie przeklął. A wirusów w tej windzie nie mam bo ogóle nie jestem podłączony do netu, chociaż kompy są spięte w sporą sieć i są pod ciągłym nadzorem informatyków.
Acha na koniec - snow leopard też ma wpadki. Nie jestem ślepy :)
pozdrawiam i życzę używania tylko najlepszych systemów operacyjnych a także uczciwych argumentów w dyskusjach.
MJ
Pisałeś serio :)
większości programów z macupdate.com nie znajdziesz na win. Tak wiem ( a właściwie domyślam) się, że funkcjonalnie odpowiadające im programy znajdę także na windowsa.
Bo generalnie o to mi właśnie chodziło, a Ty wziąłeś to dosłownie, niech Ci będzie :D
ale jakie ma to znaczenie dla tematu wątku?
Żadne. Zapytałem tylko, bo ... czepiłeś się mojego 'chyba'. :P
pozdrawiam i życzę używania tylko najlepszych systemów operacyjnych a także uczciwych argumentów w dyskusjach.
O, i słusznie :)
pozdrawiam i życzę używania tylko najlepszych systemów operacyjnych a także uczciwych argumentów w dyskusjach.
A nie lepiej w ryja? :mrgreen:
Nie mogłem się powstrzymać, ale ten wątek sam się prosi o takie akcje :mrgreen:
Ehhh ... mialem nie zabierac glosu w tej dyskusji, ale co mi tam, wtrącę swoje 3 grosze.
Jedno trzeba przyznać marketingowcom z apple - doprowadzili do sytuacji, że w takich dyskusjach w jednej strony pojawia się zawsze produkt z logiem nadgryzionego jabłka - Mac vs. PC, iPhone vs. inny telefon czy iPold vs. inny MP3.
Ale wracając do tematu ...
Ale my tu Panie o komputerach. :) I o niezrozumialym dla mnie fenomenie kupowania kolorowego pudelka za 2, 3x wieksza kase. Wyjasnie -- nikomu nie zazdroszcze -- naprawde stac mnie nawet na wersje Pro. Tyle, ze nie moge pojac, dlaczego mam placic o tyle wiecej, zeby pracowac tak samo w takich samych programach. :)
Doskonale rozumiem Twój punkt widzenia. Dla Ciebie komputer/system to tylko medium dla aplikacji, na których pracujesz. Jeżeli nie ma różnicy w funkcjonalności/szybkości to po co przepłacać. Ja jednak zdecydowałem się 'przepłacić' za pudełko, bo prawie nie używam aplikacji Pro, które na obu systemach wyglądają i działają prawie tak samo (najbardziej Pro aplikację, która posiadam to Aperture). Jako amatora bardziej mnie interesowały programy amatorskie i semi pro i wydaje mi sie, ze Mac ma tutaj spora przewage. Pakiet iLife, iWork - wszytko zintegrowane, banalne w obsłudze i dające efekty niedostępne dla użytkowników PC w momencie kiedy kupowałem swoje pierwsze jabłko. Nawet dzisiaj (po upływie 4 lat) dalej widzę tą przewagę.
Pozdrawiam obie strony barykady.
PePe
Orkaniusz
09-12-2009, 22:01
To ja może wrócę do tematu. Wiemy, że na notebookach PC nie warto obrabiać zdjęć, bo
a. za słabe to
b. wyświetlacz raczej do doopy.
A jak to jest z MacBookami? Czy można wydajnie obrabiać rawy na jakimś macowym notebooku. Czy do obróbki trzeba kupić stacjonarny? Jaki najtańszy a dostatecznie wydajny macowy sprzęt polecacie?
BlackRoger
09-12-2009, 22:05
Na każdym notebooku PC dasz radę obrabiać zdjęcia. Pod warunkiem że masz na zewnątrz Eizo ;)
Orkaniusz
09-12-2009, 23:40
Na każdym notebooku PC dasz radę obrabiać zdjęcia. Pod warunkiem że masz na zewnątrz Eizo ;)
No nie wiem - na moim Dellu E6500 z 4 GB RAMu Nicon Capture jakoś się nie spieszy... :-)
BlackRoger
09-12-2009, 23:46
No nie wiem - na moim Dellu E6500 z 4 GB RAMu Nicon Capture jakoś się nie spieszy... :-)
Wierz mi że Capturek się nawet na porządnym stacjonarnym PC nie śpieszy :)
grudzinsky
12-12-2009, 23:13
To ja może wrócę do tematu. Wiemy, że na notebookach PC nie warto obrabiać zdjęć, bo
a. za słabe to
b. wyświetlacz raczej do doopy.
A jak to jest z MacBookami? Czy można wydajnie obrabiać rawy na jakimś macowym notebooku. Czy do obróbki trzeba kupić stacjonarny? Jaki najtańszy a dostatecznie wydajny macowy sprzęt polecacie?
ja od ponad roku pracuje na MacBook'u Pro i nie mam zastrzezen co do jakosci zdjec jakie wypluwa. oczywiscie najwiekszy problem to cena nowego MacBook'a Pro.
ja bym pomyslal nad nowym iMac'iem z 27" wyswietlaczem podswietlanym diodami :)
ja od ponad roku pracuje na MacBook'u Pro i nie mam zastrzezen co do jakosci zdjec jakie wypluwa. oczywiscie najwiekszy problem to cena nowego MacBook'a Pro.
Sorry, ale zdjecia to 'wypluwa' aparat. No chyba, ze mowisz o iSight.
wielblad81
13-12-2009, 00:03
A mnie ostatnio męczy zakup Mac mini... ale obawiam się że może być słabo z obróbką zdjęć...
Używa ktoś tego "malucha" z PS lub jakimś innym softem? jakieś spostrzeżenia? Warto, nie warto?
Pozdrawiam.
grudzinsky
13-12-2009, 00:24
Sorry, ale zdjecia to 'wypluwa' aparat. No chyba, ze mowisz o iSight.
tak, zgadza sie, ze najpierw aparat wypluwa zdjecie, ale pozniej je trzeba gdzies obrobic i tu idealnie sprawdza sie moj nieskalibrowany Mac'zek. to co na ekranie mam na papierze...wiec zdjecia wypluwa mi tez komp :-P
Używa ktoś tego "malucha" z PS lub jakimś innym softem? jakieś spostrzeżenia? Warto, nie warto?Moj znajomy kompozytor i tester muzycznego sprzetu studyjnego, uzywa Maca Mini w swojej pracy. Jest bardzo zadowolony. Co jak co, ale wymagania dzisiejszego softu do pracy z dzwiekiem, sa bardzo podobne do "fotograficznego". Co do fotografow czy grafikow -- osobiscie nie znam zadnego, ktory pracowalby na Mini. Nie znaczy to oczywiscie, ze takowi nie istnieja. ;)
Andrzej Olender
13-12-2009, 00:28
A mnie ostatnio męczy zakup Mac mini... ale obawiam się że może być słabo z obróbką zdjęć...
Używa ktoś tego "malucha" z PS lub jakimś innym softem? jakieś spostrzeżenia? Warto, nie warto?
Pozdrawiam.
Mój przed ostatni komputerek apple to był mini, już intelowy zdaje się na Core Duo 1.6 z 2GB RAM.
Dostawał zadyszki czasem. Jeśli jednak chcesz zakupić nowe mini to problemu większego nie będzie.
To są już dosyć mocne maszynki.
Moj znajomy kompozytor i tester muzycznego sprzetu studyjnego, uzywa Maca Mini w swojej pracy. Jest bardzo zadowolony. Co jak co, ale wymagania dzisiejszego softu do pracy z dzwiekiem, sa bardzo podobne do "fotograficznego". Co do fotografow czy grafikow -- osobiscie nie znam zadnego, ktory pracowalby na Mini. Nie znaczy to oczywiscie, ze takowi nie istnieja. ;)
Ja mam mini, daje radę ;-)
Nie rozumiem argumentu o marketingu. Może w USA to ma jakieś znaczenie. W Polsce marketing komputerów tej marki ani systemu MacOS nie istnieje. Każdy może kupić sobie taki proszek, który w jego opinii dopiera jego koszule do białości, albo pachnie najładniej. Jeśli moim zdaniem najbardziej pasuje mi Ariel to chyba nie ma problemu. Może na inne proszki jestem uczulony. Nie lubię, choć muszę przesiadać się na PCta. Nie jestem informatykiem, nawet domorosłym i nie chcę być. Domyślam się, że można się nauczyć konfiguracji i grzebania w Windzie. Ale nie chcę się tego uczyć, bo mam ciekawsze zajęcia. Przysięgam, że nic nigdy nie skompilowałem, nie wiem jak wygląda kernel (nie widziałem go nawet z daleka). W tej radosnej niewiedzy żyję już dość długo. Jako użytkownik Maca mam psychiczny luksus, że nikt nie będzie mnie zmuszał do grzebania w rejestrach (bleeeee, fuj). Ta świadomość działa jak kojący balsam na moją psychikę udomowionej piranii. Czuję się przy tym dużo lepiej, gdy z moimi przyjaciółmi informatykami mogę się napić piwa bez błagania ich o pomoc w naprawie czegośtam. Z innowacyjnością na PCtach też daję sobie radę. Jak wprowadzono klawisz "okno" na PCtowej klawiaturze (jak kto wie po co byłbym wdzięczny za info) w tym samym miejscu co jablko na macu to go wyłamałem. I tak jest wygodniej.
Miałem przez 2 miesiące równolegle z windą zainstalowanego OSXa na tym samym PCcie. Był fajny, ładnie wyglądał i po chwili pracy przyzwyczaiłem się do niego. Cóż jednak z tego, skoro mnóstwo oprogramowania którego używam na codzień nie było dla niego dostępne. Pozostawała tylko praca w maszynie wirtualnej (z ograniczeniami oczywiście) lub przełączanie się na windę - co z gruntu było absurdem. Wszystko co było dostępne na OSXa miałem również pod Windą, ale w drugą stronę już niestety nie. Podsumowując jeżeli komp ma służyć wyłącznie do pracy (grafika) to zarówno OSX jak i W7 się do tego nadają i da się pracować bezproblemowo. Natomiast jezeli ma to być komp do zastosowań ogólnych (rozrywka, hobby, praca) to tu jednak zdecydowanie Winda wygrywa. Przynajmniej dla mnie tak było i zapewne tak już zostanie.
P.S. AutoMapa, ACGasSynchro, RealFlight G4.5, Engine Analyzer Pro czy MotoCalc to tylko kilka pierwszych programów z dość długiej listy które wymagają Windy i których odpowiedniki dla maca niełatwo (o ile w ogóle istnieją) znaleźć. Jaki w takiej sytuacji sens posiadania Maca? Podsumowując duża popularność systemu pomimo niewątpliwych minusów (chociażby wirusy) ma jednak zdecydowanie więcej plusów...
Andrzej Olender
13-12-2009, 10:51
Akurat miałeś pecha, ja osobiście nie potrzebuje niczego z przedstawionych.
Nawet mogę przytaczać programy na OSX których próżno szukać dla Windows tylko po co?
Jak zwykle rozchodzi się o własne preferencje. Każdy ma wybór i korzysta z tego co mu pasuje.
Miałem przez 2 miesiące równolegle z windą zainstalowanego OSXa na tym samym PCcie. Był fajny, ładnie wyglądał i po chwili pracy przyzwyczaiłem się do niego. Cóż jednak z tego, skoro mnóstwo oprogramowania którego używam na codzień nie było dla niego dostępne. Pozostawała tylko praca w maszynie wirtualnej (z ograniczeniami oczywiście) lub przełączanie się na windę - co z gruntu było absurdem. Wszystko co było dostępne na OSXa miałem również pod Windą, ale w drugą stronę już niestety nie. Podsumowując jeżeli komp ma służyć wyłącznie do pracy (grafika) to zarówno OSX jak i W7 się do tego nadają i da się pracować bezproblemowo. Natomiast jezeli ma to być komp do zastosowań ogólnych (rozrywka, hobby, praca) to tu jednak zdecydowanie Winda wygrywa. Przynajmniej dla mnie tak było i zapewne tak już zostanie.
P.S. AutoMapa, ACGasSynchro, RealFlight G4.5, Engine Analyzer Pro czy MotoCalc to tylko kilka pierwszych programów z dość długiej listy które wymagają Windy i których odpowiedniki dla maca niełatwo (o ile w ogóle istnieją) znaleźć. Jaki w takiej sytuacji sens posiadania Maca? Podsumowując duża popularność systemu pomimo niewątpliwych minusów (chociażby wirusy) ma jednak zdecydowanie więcej plusów...
No to w końcu nadaje się coś takiego "Apple iMac 24'' 3.06GHz 4GB/500GB/" do amatorskiej obróbki foto
czy nie ?
Jego monitor daje się kalibrować ?
Z jakim skutkiem ?
Wiem , "szyba" , ale mimo wszystko (ost.dodatkowy monitor).
Używam CNX2 , i pytam pod kątem tego softu.
Proszę o pomoc .
Przyznam , że design bardzo mi odpowiada , ale to nie wszystko.
jabu66
A mnie ostatnio męczy zakup Mac mini... ale obawiam się że może być słabo z obróbką zdjęć...
Używa ktoś tego "malucha" z PS lub jakimś innym softem? jakieś spostrzeżenia? Warto, nie warto?
Pozdrawiam.
Ja mam mini C2D 2GHz, 2GB Ramu, 320GB i daje rade.
Jako użytkownik Maca mam psychiczny luksus, że nikt nie będzie mnie zmuszał do grzebania w rejestrach (bleeeee, fuj).
A któż miałby zmuszać do grzebania w rejestrze? O.o Ja na przykład nie robiłem tego ani razu, ba, nawet mnie nie podkusiło, żeby spróbować ;]
Wygląda na to, że moja mała teoryjka o potrzebie racjonalizacji się sprawdza... Co i rusz ktoś wpada do tego wątku
z kreatywnym uzasadnieniem zakupu jednego komputera w cenie dwóch ;P
spiritwood
22-12-2009, 13:49
Remy Martin (jedne z droższych koniaków, przypisek dla abstynentów) miał kiedyś wspaniałą reklamę. Leciało to mniej więcej tak: Jeżeli nie czujesz różnicy między koniakami Remy Martin a innymi koniakami to kupuj inne koniaki.
To zdanie w zasadzie podsumowuje tę całą dyskusję...
Remy Martin (jedne z droższych koniaków, przypisek dla abstynentów) miał kiedyś wspaniałą reklamę. Leciało to mniej więcej tak: Jeżeli nie czujesz różnicy między koniakami Remy Martin a innymi koniakami to kupuj inne koniaki.
To zdanie w zasadzie podsumowuje tę całą dyskusję...
Piękne. Zapamiętam :)
Ciekawy artykuł:
http://technowinki.onet.pl/artykuly/najwieksze-porazki-apple,1,3101821,artykul.html
Pokazuje na przełomie lat te najbardziej nieudane pomysły Apple i wiecie co - może nie tyle były one do końca nieudane czy nie trafione ale poległy głównie przez jedną wspólną cechę......CENĘ - daje do myślenia nie ;)
Pokazuje na przełomie lat te najbardziej nieudane pomysły Apple
Pomijając drobny fakt, że praktycznie wszystkie te urządzenia były protoplastami wyznaczającymi pewne kierunki dziś traktowane jako normalne.
Ja mam mini C2D 2GHz, 2GB Ramu, 320GB i daje rade.
Z 2G trochę ciasno z szopem ;-) No i dysk warto wymienić na 7200 ;)
Z 2G trochę ciasno z szopem ;-) No i dysk warto wymienić na 7200 ;)
A kto powiedzial ze dysk nie jest 7200? ;)
A i Ram-u tez jest juz 4GB bo przesiadlem sie na nowsze mini tzw. "early 2009" z "late 2007".
Pomijając drobny fakt, że praktycznie wszystkie te urządzenia były protoplastami wyznaczającymi pewne kierunki dziś traktowane jako normalne.
Niestety rynek zweryfikował boleśnie nadmuchane "ego" Apple z cenami z kosmosu ;) coś za coś
Niestety rynek zweryfikował boleśnie nadmuchane "ego" Apple z cenami z kosmosu ;) coś za coś
Bez przesady. Kilkukrotnie w tym wątku przewinął się aspekt cen Apple. Trzeba sobie uzmysłowić że każdy firmowy sprzęt dobrej jakości kosztuje kilkukrotnie więcej niż dalekowschodni low-end. To że Polska jest biedniejszym rynkiem niż np Niemcy i udział rynku skrajnie taniego badziewia nie oznacza jeszcze że ów segment u nas królujący jest normą i materiałem do porównań. Dlaczego mało kto porównuje np stację roboczą HP z Mac Pro, choć to jest właśnie ta sama klasa, a zamiast tego byle jakie składaki?
Ja nie mówię o stanie obecnym a o stanie opisanym w tamtych czasach w artykule - przykładowo " Lisa" za 10 kawałków $, nawet w USA wtedy nie upadli na głowę, każdy luksus ma swoją cenę ale też i każdy swój rozsądek :)
Marcin Jakubowski
24-12-2009, 23:36
No własnie. Dobrze jest się nad tym co napisałeś pochylic. Bo jak było z Apple na przełomie lat 80 i 90 każdy wie. Było to po czesci spowodowane także ceną tamtych produktów. Nawet współcześnie zdarzają się Apple urządzenia, które nie zdobywają uznania na rynku.
Obala to w mojej ocenie argument o bezkrytycznych wyznawcach Apple , którzy "lykaja" wszystko co im Jobs podsunie i kupują komputery dwa razy droższe niż odpowiadające im pc. Zresztą dyskusja na temat aktualnych cen Apple robi się już nudna bo co rusz pojawia się ktoś kto rzuca: apple jest dwa trzy razy droższe od zwykłego pc. Gdy prawdziwe zdanie powinno brzmieć: Apple jest dwa trzy razy droższe od mojego składaka, którego złożyłem w moim pokoju, z elementów niewiadomego na zasadzie " może zadziala a jak nie to coś pokombinuje".
Apple jest dwa trzy razy droższe od mojego składaka, którego złożył mi człowiek zajmujący się tym na codzień. Za darmo. A raczej dlatego, że zdecydowałem się kupić u niego składniki owego składaka. Komponenty nie są niewiadomego pochodzenia, część przyjechała z Chin, część z Tajwanu, a reszta z Korei, niektóre pewnie z tej samej fabryki, co sprzęt wkładany do Maców. Dobierałem je na zasadzie 'skoro chwalą je i są popularne, to i ja powinienem być zadowolony'. I rzeczywiście, komputer od momentu instalacji systemu do dzisiaj nie zawiesił się ani razu. Z tej perspektywy trudno mi pojąć przesłanie powyższej wypowiedzi.
Składanie komputerów to naprawdę nie jest fizyka jądrowa...
niektóre pewnie z tej samej fabryki, co sprzęt wkładany do Maców
Jedna z wielu tzw "mądrości ludowych".
Składanie komputerów to naprawdę nie jest fizyka jądrowa...
Oczywiście. Raczej jest to układanie rysunku z puzzli 10-elementowych. Jednak jeśli ktoś sądzi, że wynikowy obrazek będzie takiej samej jakości jak narysowany jako całość, po prostu nie wie o czym pisze.
Andrzej Olender
28-12-2009, 10:56
Sam niegdyś sobie składałem komputery PC, czasem żadnych problemów, czasem coś się gryzło. Trzeba było kombinować szukać.
Po jakimś czasie z tego po prostu wyrosłem, znudziło mi się po prostu dłubanie dla dłubania w komputerach. Komputer jest dla mnie tylko narzędziem i on jest dla mnie a nie na odwrót, ma być możliwie jak najbardziej niezawodny. Obecnie posiadam iMac 24". Jeśli nie był by to Apple z pewnością było by to coś markowego jak Dell, HP itp. Jestem w stanie dopłacić za komfort psychiczny ;)
czasem żadnych problemów, czasem coś się gryzło.
Bardzo trafnie Pan to określił. "Gryzie się" to sztandarowy termin paratechniczny, wyjątkowo dobrze określający poziom wiedzy i świadomości składaczy komputerów, wyrażających swoje opinie poparte nierzadko wieloletnim doświadczeniem w tej branży. Podobnym jest jeszcze "formatowanie" jako podstawowa metoda serwisowania systemów operacyjnych. Fakt jaki z tego wypływa to powszechny efekt nadymania się wszelakiej maści "fachowców" od komputerów, którzy często nie mają zielonego pojęcia co to prawo Ohma, ale jeden przez drugiego lepiej potrafią wetknąć kilka wtyczek i przykręcić kilka śrubek. Kiedyś były nawet w tym zawody. :)
Andrzej Olender
28-12-2009, 11:25
Bardzo trafnie Pan to określił. "Gryzie się" to sztandarowy termin paratechniczny, wyjątkowo dobrze określający poziom wiedzy i świadomości składaczy komputerów, wyrażających swoje opinie poparte nierzadko wieloletnim doświadczeniem w tej branży. Podobnym jest jeszcze "formatowanie" jako podstawowa metoda serwisowania systemów operacyjnych(...)
Trochę generalizowanie. Po jednym użytym określeniu nie można stawiać tez o innych. Nie uważa Pan że to jest płytkie? "Fachowców" myślących że znają się na wszystkim zawsze będzie sporo lecz jak wspomniałem, nie uogólniał bym.
....ale jeden przez drugiego lepiej potrafią wetknąć kilka wtyczek i przykręcić kilka śrubek. :)
W zasadzie się zgadzam z całością wypowiedzi co do składaków ale żeby mieć pełny obraz ;-) prawie dokładnie w ten sam sposób są składane i firmowe stacje - co więcej każdy koncern mimo wizerunku marki i standardów iso i innych pierdół szumnie wsadzanych w materiałach marketingowych tak naprawdę redukuje jak może koszty po stronie składania. Myślicie, że dell czy hp są składane w wysterylizowanych laboratoriach na całkowicie zautomatyzowanej taśmie ;))) a jeśli tak myślicie to tym bardziej głęboki ukłon w stronę pr-owców ;))
Trochę generalizowanie. Po jednym użytym określeniu nie można stawiać tez o innych.
A dlaczegóż? Jeśli ktoś pisze, że składak jest super i nic się nie "gryzie" to powyższe zdanie jednoznacznie określa jego poziom wiedzy o poruszanej dziedzinie. To tak jakbym napisał że słońce jest zielone i jednocześnie spierał się że to rozmówca pisze bzdury a nie ja.
"Fachowców" myślących że znają się na wszystkim zawsze będzie sporo
To była domena ludzi oświecenia. ;)
W zasadzie się zgadzam z całością wypowiedzi co do składaków ale żeby mieć pełny obraz ;-) prawie dokładnie w ten sam sposób są składane i firmowe stacje -
Montowane. Tylko montowane. A wcześniej jest jeszcze kilka innych etapów.
Tak w zasadzie Apple też nie ma przecież swoich fabryk tylko podwykonawców jak Foxconn, AsusTek czy od Quanta
Apple przy całej swej znajomości praw fizyki Ohma ma ofertę komputerów stacjonarnych, która jest - delikatnie mówiąc - dziwna. Jest świetny Mac Pro, który kosztuje majątek i np. wyposażony jest w kosztowne (a całkowicie zbędne z punktu widzenia wydajności pracy w środowisku Adobe) Xeony, długo, długo nic, a następnie kompaktowego imacza i miniacza, o dość mało imponujących możliwościach rozbudowy i konfiguracji. Można więc doktoryzować się z cudowności Apple, a jak przychodzi co do czego i wchodzi się do salonu, to nie ma co kupić. Przepraszam - ostatnio kupiłem u nich minimalistyczną klawiaturę (z uwagi na obłędny design).
Tak w zasadzie Apple też nie ma przecież swoich fabryk tylko podwykonawców jak Foxconn, AsusTek czy od Quanta
Oczywiście. Idzie to nawet dalej, taki DELL na przykład zamawia całe gotowe urządzenia u chińskich wytwórców nawet tego nie pakując u siebie. Jednak z tej samej fabryki wyjeżdża dobrej jakości sprzęt jak i masówka. Dziwne?
Andrzej Olender
28-12-2009, 11:45
A dlaczegóż? Jeśli ktoś pisze, że składak jest super i nic się nie "gryzie" to powyższe zdanie jednoznacznie określa jego poziom wiedzy o poruszanej dziedzinie. To tak jakbym napisał że słońce jest zielone i
Proszę zauważyć że niektórzy po prostu uproszczają język techniczny do minimum dla laików.
W tym sam tak czynię, pracuję od lat w branży elektronicznej i w protokołach serwisowych mogę sobie puścić wodzę fantazji i rozpisać się na kilka stron językiem technicznym. Tak samo przez telefon w kontakcie z klientem by klient czuł profesjonalizm. Ale jeśli spyta mnie sąsiad spod "trójki" to wiem że nic nie zrozumie z moich wywodów. Dlatego niektórzy stosują uproszczenia językowe. Niektórych to widzę razi i być może dobrze. Ponawiam jednak prośbę o nie generalizowanie.
Proszę zauważyć że niektórzy po prostu uproszczają język techniczny do minimum dla laików.(...) Ponawiam jednak prośbę o nie generalizowanie.
Dobrze, zatem następnym razem podpytam jakiegoś obrońcę składaków co jest powodem "gryzienia się". Coś-tam się orientuję w temacie podstaw elektroniki a nawet mikroelektroniki i techniki cyfrowej, wiec z przyjemnością porozmawiam o konkretach i się czegoś nauczę. ;)
(pomyłka, proszę o skasowanie)
Andrzej Olender
28-12-2009, 12:13
Dobrze, zatem następnym razem podpytam jakiegoś obrońcę składaków co jest powodem "gryzienia się". Coś-tam się orientuję w temacie podstaw elektroniki a nawet mikroelektroniki i techniki cyfrowej, wiec z przyjemnością porozmawiam o konkretach i się czegoś nauczę. ;)
Kto wie, może trafi kosa na kamień ;)
....jest świetny Mac Pro, który kosztuje majątek i np. wyposażony jest w kosztowne (a całkowicie zbędne z punktu widzenia wydajności pracy w środowisku Adobe) Xeony.....
Możesz rozwinąć ?
Możesz rozwinąć ?
Procesory Xeon serii 5500 do tanich raczej nie należą. Wydajność choćby i takiej 8-o rdzeniowej stacji w aplikacjach jak Photoshop, InDesign, Illustrator jest porównywalna z podobnym komputerem wyposażonym w zwykłego C2D za parę stówek - po prostu nie są to zastosowania wymagające megainfernalnych mocy obliczeniowych, tak naprawdę wąskie gardło stanowią tu raczej pamięci RAM i dyski twarde. Osobiście odnoszę wrażenie, że kupując Maca Pro muszę bulić głównie za te cholerne Xeony - tymczasem za tą kasę można by wypchać zwykły komputer RAM-em, Raptorami i SSD - i to by faktycznie zaczęło konkretnie zap...lać.
Do tego dochodzi fakt, że wypchanie Maczka nawet na full RAM-em niewele nam da, bo z uwagi na debilne decyzje firmy Apple nadal nie ma 64-o bitowych wersji aplikacji pakietu Adobe Design Collection.
Osobiście odnoszę wrażenie, że kupując Maca Pro muszę bulić głównie za te cholerne Xeony - tymczasem za tą kasę można by wypchać zwykły komputer RAM-em, Raptorami i SSD - i to by faktycznie zaczęło konkretnie zap...lać.
Faktycznie w hurcie na poziomie dystrybucji dwa Xeony 5500 kosztują kilka tys zł i dobrze ponad 2 płyta do nich, więc to główny koszt. Tymczasem wąskim gardłem są dyski. Zmiana standardowego twardziela na dobry SSD daje ogromny przyrost odczuwalnej szybkości działania systemu. Na sprzęcie kilkukrotnie tańszym, opartym o I7, większość aplikacji odpala się w sekundę. Kobyły z pakietu CS4 poniżej 8 sekund na zawalonym aplikacjami pulpicie i ok 3 na gołym. Na parce równoległych SSD lub Raptorów strach myśleć. To powinna być IMO najbardziej polecana zmiana w konfiguracjach posiadanych komputerów, inaczej całe te gigarerce i gigabajty idą w zatkany gwizdek.
Tak z ciekawości spytam czy jakiś inny vendor ma w swoich zestawach takie rozwiązania z ssd już w tej chwili w konfiguracjach ?
Tak z ciekawości spytam czy jakiś inny vendor ma w swoich zestawach takie rozwiązania z ssd już w tej chwili w konfiguracjach ?
Powoli się pojawiają, choć nie ma problemu w samodzielnej wymianie.
Będę rad gdy spopularyzuje się SSD SATA3 a ceny staną się nieco bardziej przyjazne ;)
Będę rad gdy spopularyzuje się SSD SATA3 a ceny staną się nieco bardziej przyjazne ;)
Potem lepiej będzie poczekać na SATA6, które będzie szmelcem przy zapowiadanych XATA20 itd. :)
Póki co współczesne SSD osiągają transfery czasem o rząd wielkości lepsze od HDD. Skoro pracuję przy komputerze dziś, to nie mam ochoty czekać latami na osiągi które potrzebuję teraz.
Takie rozumowanie ma swój sens i poniekąd go podzielam ale jak nie byłem pierwszym testerem dvd-rw kiedy wychodziło na rynek czy blue-ray'a tak i raczej w pierwszym "rzucie" nie połakomię się na ssd sata3 - ten mój "szkocki" charakter ;))
Też się*cieszę, że wejdzie SSD ATA3, czyli SUPER SAMOZAPIEPRZAJĄCY DINGS AKTUALNIEC TYRAJĄCY AJALEŻE 3. Widać przegapiłem wersje 1 i 2, bo tyram dalej zamiast leżeć. Jak człowiek wypadnie z obiegu nowinek technicznych to nawet tak przełomowe wynalazki może przegapić :-). Oj czekam
o ile kolejny 69 rdzeniowy procesor Yntel Core2Fuck taktowany zegarem 123GHz wisi mi ogórem, o tyle z uwagą śledzę co się dzieje w temacie SSD. Obecnie jest to jeszcze perwersyjnie drogie, ale z tygodnia na tydzień staje się większe, szybsze, lepsze i relatywnie tańsze - a zastąpienie dysków twardych szybkimi pamięciami faktycznie daje sakramenckiego kopa, przy okazji czyniąc komputer cichszym.
czyniąc komputer cichszym.
I chłodniejszym.
Powoli się pojawiają, choć nie ma problemu w samodzielnej wymianie.
Idzie ku lepszemu :-D. Apple do MacBook Pro daje instrukcje, jak dodać pamięć lub zmienić dysk. Nie ma w tym co prawda nic skomplikowanego, ale chodzi o to, ze firma nie płacze i nie straszy cie, ze stracisz gwarancje jak otworzysz obudowę. Ceny podzespołów na rynku są jednak niższe niż firmowe zmiany konfiguracji Mac'ow.
Ceny podzespołów na rynku są jednak niższe niż firmowe zmiany konfiguracji Mac'ow.
Akurat to jest wspólne przy wszystkich firmowych rozwiązaniach. Czasem firmy posuwają się do modyfikacji podzespołów "firmowych". Np do Toshiby powyżej serii Satellite nie wsadzi się napędu optycznego bez namaszczenia producenta, a skraj paranoi widziałem w jednym z serwerów HP, który uparcie odmawiał podniesienia się bo klawiatura (!) była nie-HP.
(..) a skraj paranoi widziałem w jednym z serwerów HP, który uparcie odmawiał podniesienia się bo klawiatura (!) była nie-HP.
Podaj model tego serwera.
Podaj model tego serwera.
NetServer E50 czy coś takiego.
NetServer E50 czy coś takiego.
Z netserwerami nie miałem nigdy takiego problemu, a z 'coś takiego' się nie spotkałem.
http://www.reuters.com/article/idUSTRE5BM48G20091224?type=technologyNews?feedType =RSS&feedName=technologyNews&utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed:+reuters/technologyNews+%28News+/+US+/+Technology%29
....
a w e50 to nie było czasem takiego śmiesznego Mini-DIN ;) ?
a w e50 to nie było czasem takiego śmiesznego Mini-DIN ;) ?
Nie pamiętam, to sto lat temu było. Utkwił mi tylko epizod z niekompatybilną klawiaturą i wspominam go czasem jako anegdotę.
http://www.reuters.com/article/idUSTRE5BM48G20091224?type=technologyNews?feedType =RSS&feedName=technologyNews&utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed:+reuters/technologyNews+%28News+/+US+/+Technology%29 ;) ?
Jeszcze apropo tabletu ;)
http://www.digitimes.com/news/a20091228PD212.html
Jeszcze apropo tabletu ;)
http://www.digitimes.com/news/a20091228PD212.html
Jest ktoś może zainteresowany tabletem (Apple lub inny) ? A jeżeli tak, to do jakich zastosowań ?
Ależ przecież tablet Apple wesoło sobie egzystuje od dłuższego czasu :)
http://www.axiotron.com/index.php?id=modbook
Jeszcze w temacie tabletu...
http://www.clonedinchina.com/2009/12/kaifu-lee-said-apple-tablet-looked-like-a-bigger-iphone.html
faktycznie notebooki to duza czesc rynku teraz, czasami moj macbook wydaje mi sie duzo za duzy i ciezki zeby go targac. 10" tablet brzmi fajnie tylko pewnie przesadza z cena i moze sie to skonczyc jak z air jako z produktem niszowym. szczegolnie ze dla apple ponizej $1000 znaczy dokladnie $999 :)
pozyjemy zobaczymy.
Póki co spekuluje się z ceną więc tak naprawdę nie wiadomo jak końcowa będzie wyglądać, jeśli jak napisałeś będzie to blisko 1000$ to tym razem "wow factor" ;) może nie zadziałać tym bardziej, że mimo ulubionego powiedzonka Jobs'a "ludzie nie wiedzą czego chcą, dopóki im tego nie pokażesz" jakoś do tej pory rynek tabletów nie powiększa się i co ważniejsze nie jest to żadne pionierskie rozwiązanie tak naprawdę...więc i tym razem Apple nie "wygeneruje" nagle zapotrzebowania na nowe rozwiązanie tylko zmodyfikuje co najwyżej istniejące - choć patrząc na iPod'a czy iPhone'a dobrze im to wyszło ;)
u mnie w tv sie juz twardo podniecaja, jest duza szansa ze micro$oft podejdzie appla i pierwszy tablet wypusci na dniach, wiec dopiero sa zapowiedzi a juz konkurencja sie robi. jednak jak dla mnie system operacyjny ma kluczowe znaczenie a juz widze swoje prezentacje na tablecie.... mniam :)
http://di.com.pl/news/29968,0,Tablet_Ballmera_pierwsza_ciekawostka_z_CES _2010_wideo.html
No ceny niestety kosmos jak narazie.
http://di.com.pl/news/29968,0,Tablet_Ballmera_pierwsza_ciekawostka_z_CES _2010_wideo.html
mnie ta prezentacja zalamala (plus fakt ze wlasnie walcze z notebookiem mojej zony z winda 7 gdzie internet chodzi zalosnie)
czekam na apple.
To, że internet chodzi żałośnie nie od razu musi być winą systemu ;)
To, że internet chodzi żałośnie nie od razu musi być winą systemu ;)
Pracuje na Applu a w domowym PC mam Linuxa. I jak zly sen pamietam czasy kiedy uzywalem Windy i ciagla walke z wirusami/zawieszeniami itp. Prawda jest niestety taka ze Windows pomimo ze jest najpopularniejszy jest rowniez najgorszy, dotyczy to rowniez przegladarki internetowej.
A kto Ci każe korzystać z IE - masz przecież tyle alternatyw ;)
A kto Ci każe korzystać z IE - masz przecież tyle alternatyw ;)
Właśnie trochę tego jest co działa tylko pod IE :/ Chociaż na szczęście coraz mniej.
Pracuje na Applu a w domowym PC mam Linuxa. I jak zly sen pamietam czasy kiedy uzywalem Windy i ciagla walke z wirusami/zawieszeniami itp. Prawda jest niestety taka ze Windows pomimo ze jest najpopularniejszy jest rowniez najgorszy, dotyczy to rowniez przegladarki internetowej.
Dlaczego winą za wirusy obarcza się w 100% system? Rozumiem, są luki, ale jest też rozwaga użytkownika. Wszyscy wiemy gdzie jest najwięcej wirusów, itd., a prawie nikt na to nie zważa. Używam IE i jeszcze nigdy nie załapałem żadnego "świństwa" czego i Wam życzę :)
Pozdrawiam.
PS. Przeglądarka Safari dostępna jest pod Windows.
Dlaczego winą za wirusy obarcza się w 100% system?
Faktycznie, zapewne winę ponosi zasilacz. Albo blachy budowy. Tak, na pewno blachy.... :)
ale jest też rozwaga użytkownika.
Dlaczego użytkownik miałby chcieć tracić czas i pieniądze na zabezpieczenia które są ułomne w samym systemie?
Grabasimo
15-01-2010, 13:38
Dlatego by zapchac kieszen Bila i innych co znim wspolpracuja.. Naszczescie sa tez alternatywy dla Windowsa.
Szkoda, że nie ma alternatywy cenowej. Pierwszym McIntoshem przy którym siedziałem był LC II :mrgreen: Wtedy wygoda pracy i wydajność systemy była niesamowita. Niedawno poskładałem nowy komputer z wielordzeniowym procesorem i topowymi komponentami - płyta Asus z górnej półki, świetny zasilacz, RAM-u ile się tylko dało. Kilka części używanych, ale za całość zapłaciłem ok. 1600zł. Ciężko byłoby mi uzasadnić wydatek wielokrotnie większy, tylko dla samej wygody.
Faktycznie, zapewne winę ponosi zasilacz. Albo blachy budowy. Tak, na pewno blachy.... :)
Tym stwierdzeniem mnie rozbawiłeś :) Dobrze jednak wiesz co mam na myśli, ale skoro musisz dogryźć, proszę bardzo :)
Dlaczego użytkownik miałby chcieć tracić czas i pieniądze na zabezpieczenia które są ułomne w samym systemie?
Jakie pieniądze? I znowu, zapewne wiesz dobrze, że można obejść się bez antywirusa i żyć spokojnie. Poza tym Panowie spokojnie, przeglądarkach takich jak Safari, Firefox także pojawiają się błędy krytyczne. Poczekajmy aż staną sie one bardziej popularne niż IE, a wirusy pojawią się jak grzyby po deszczu. To samo tyczy sie wszystkich wymienionych systemów operacyjnych.
Pozdrawiam wszystkich :)
PS. Korzystam z Apple i nie narzekam, nie narzekam także na Windowsa, którego także używam.
Tym stwierdzeniem mnie rozbawiłeś :) Dobrze jednak wiesz co mam na myśli, ale skoro musisz dogryźć, proszę bardzo :)
Ten wątek tyle razy był śmiertelnie poważny, że nie wytrzymałem. :)
Jakie pieniądze? I znowu, zapewne wiesz dobrze, że można obejść się bez antywirusa i żyć spokojnie.
Miliony zawszawionych komputerów temu przeczą.
Ten wątek tyle razy był śmiertelnie poważny, że nie wytrzymałem. :)
Miliony zawszawionych komputerów temu przeczą.
Lubię Cię :)
Grabasimo
15-01-2010, 18:49
Jakie pieniądze? I znowu, zapewne wiesz dobrze, że można obejść się bez antywirusa i żyć spokojnie. Poza tym Panowie spokojnie, w przeglądarkach takich jak Safari, Firefox także pojawiają się błędy krytyczne. Poczekajmy aż staną sie one bardziej popularne niż IE, a wirusy pojawią się jak grzyby po deszczu. To samo tyczy sie wszystkich wymienionych systemów operacyjnych.
Ze tak napisze, wiecej niz 75% serwerow na swiecie dziala pod linuxem, jakos ten system jest odporny na wirusy (nadal), teraz ktos napisze ze hakerzy (albo crackerzy) wykorzystuja luki w programach tj. apache, bledy w kodach php,.net, asp etc. Mac jest systemem UNIXowym i stad bierze sie jego stabilnosc - kernel'a. Reszta to GUI srodowiska graficznego. I porownywanie Windows, Mac Apple czy Linuxa naprawde nie ma sensu. W sumie Linuxowi blized do MACa, ale jest on dedykowany kazdemu sprzetowi stad biora sie pozniej klopoty w konfiguracji osprzetu. MAC zalatwil ten problem tak, iz pisze (wykorzystuje) sterowniki tylko do danego osprzetu.
IE ma najwiekszy minus jest za bardzo przywiazane do Explorera w Windowsie.
Ale to chyba nie chodzi o to w tym temacie, jak przekomarzanie sie ktory system jest lepszy. Kazdy z użytkowników ma swoje preferencje, jednym bedzie pasowalo TO a innym OWO.
Ze tak napisze, wiecej niz 75% serwerow na swiedzie dziala pod linuxem, jakos ten system jest odporny na wirusy (nadal), teraz ktos napisze ze hakerzy (albo crackerzy) wykorzystuja luki w progamach tj. apache, bledy w kodach php,.net, asp etc. Mac jest systemem UNIXowym i stad bierze sie jego stabilnosc - kernel'a. Reszta to GUI srodowiska graficznego. I porownywanie Windows, Mac Apple czy Linuxa naprawde nie ma sensu. Wsumie Linuxowi blized do MACa, ale jest on dedykowany kazdemu sprzetwi stad biora sie pozniej klopoty w konfiguracji osprzetu. MAC zalatwil ten problem iz pisze (wykorzystuje) sterowniki tylko do danego osprzetu.
IE ma najwiekszy minus jest za bardzo przywiazane do Explorera w Windowsie.
Ale to chyba nie chodzi oto w tym temacie, jak przekamarzanie sie ktory system jest lepszy. Kazdy z urzytkownikow ma swoje preferencje, jednym bedzie pasowalo TO a innym OWO.
Zgadzam się z Twoją wypowiedzią :)
moj mac sugeruje software update raz na miesiac moze, mojej zony winda7 raz na dzien, minimum. jak dla mnie to juz jest warte pare setek wiecej.
moj mac sugeruje software update raz na miesiac moze, mojej zony winda7 raz na dzien, minimum. jak dla mnie to juz jest warte pare setek wiecej.
Bez przesady, Windows Update publikuje aktualizacje raz na miesiąc, a Twojej żony system zapewne pobiera nowe definicja dla Windows Defender. Zreztą po co nadal bić pianę skoro jest ubita ;)
Bo bez tego wątek nie dorobiłby się 88 stron? ;)
Teraz na pewno bym nie wydawał kasy na mac'ka skoro pracuje na procesorach pentium a nie motorolla to właściwie już pc. Można na nim spokojnie zainstalować windę (tak słyszałem, nie sprawdzałem osobiście) a skoro tak, to po co przepłacać?
Andrzej Olender
18-01-2010, 19:11
Teraz na pewno bym nie wydawał kasy na mac'ka skoro pracuje na procesorach pentium a nie motorolla to właściwie już pc. Można na nim spokojnie zainstalować windę (tak słyszałem, nie sprawdzałem osobiście) a skoro tak, to po co przepłacać?
Zapominasz że znakomita większość kupuje te komputery dla systemu OSX a nie Windows.
Teraz na pewno bym nie wydawał kasy na mac'ka skoro pracuje na procesorach pentium a nie motorolla to właściwie już pc. Można na nim spokojnie zainstalować windę (tak słyszałem, nie sprawdzałem osobiście) a skoro tak, to po co przepłacać?
Totalnym nieporozumieniem byłaby instalacja Windows na platformach Apple. Wszystkie zalety wymienione powyżej poszłyby w niepamięć, a że fizycznie da się zainstalować Windows to prawda.
A ja bede powtarzał ciągle że Mac jest komputerem dla osoby chcącej go posiadać i która jest skłonna wydać troszke wiecej. Oprocz podzespołów liczy sie też jak cały komp wygląda a maczki pod względem designu są boskie. Ciągle zajomi sie dziwią jak widzą moje mini na biurku i że tak mały może być komputer ;)
ps nie mozna przeciez namawiac kazdego do kupna mercedesa bo sie fajnie jezdzi...tego poprostu trzeba chciec !
mac = hardware + software
Totalnym nieporozumieniem byłaby instalacja Windows na platformach Apple. Wszystkie zalety wymienione powyżej poszłyby w niepamięć, a że fizycznie da się zainstalować Windows to prawda.
Zgodzę się z powyższym... ale jest jeden powód - póki co, nie do przeskoczenia:
Mała Księgowość Rzeczypospolitej. :)
Tylko po to mam dodatkowo przez parralelsy postawione to gówno Microsoftu na MBP.
Zgodzę się z powyższym... ale jest jeden powód - póki co, nie do przeskoczenia:
Mała Księgowość Rzeczypospolitej. :)
Tylko po to mam dodatkowo przez parralelsy postawione to gówno Microsoftu na MBP.
No tak...problem podobny do tego z Linuxem i "Płatnikiem"...nie wiem, może jest już rozwiązany.
Zapominasz że znakomita większość kupuje te komputery dla systemu OSX a nie Windows.
Nie zapominam, ale skoro mają już procesory intela to system nie wnosi aż tak wiele mz. Na pewno nie opłaca się wydawać aż tylu pieniędzy za system i design jabłuszka. Zresztą zastanawiam się czu osx nie poszedł by na pc. muszę kiedyś sprawdzić. Jeśli to się uda i będzie chodził stabilnie to nie widzę potrzeby przepłacania, a nie jest to 200 zł.
Nie zapominam, ale skoro mają już procesory intela to system nie wnosi aż tak wiele mz. Na pewno nie opłaca się wydawać aż tylu pieniędzy za system i design jabłuszka. Zresztą zastanawiam się czu osx nie poszedł by na pc. muszę kiedyś sprawdzić. Jeśli to się uda i będzie chodził stabilnie to nie widzę potrzeby przepłacania, a nie jest to 200 zł.
Da się, na niektórych netbookach (z powodu użycia komponentów podobnych do tych z Macbooków) ludzie instalują z powodzeniem OS X. Tylko kruczek jest taki, że jest to niezgodne z licencją systemu (nawet jeśli zakupiliśmy go legalnie).
Da się, na niektórych netbookach (z powodu użycia komponentów podobnych do tych z Macbooków) ludzie instalują z powodzeniem OS X. Tylko kruczek jest taki, że jest to niezgodne z licencją systemu (nawet jeśli zakupiliśmy go legalnie).
No to akurat nie powinno nikogo dziwić :mrgreen:
ja poczekam aż się lekko skomercjalizuje linux (co jeszcze potrwa) i zaczną robić także pod niego. Ostatnio bawię się różnymi dystrybucjami i mogę powiedzieć wszystko fajnie, lecz mało niestety softu a i ze sterami nieraz niezły problem. Jest to jednak moim zdaniem dla zwykłego użytkownika teraz najlepsza propozycja. Jeśli jednak chodzi o grafikę czy muzykę, to trochę trzeba poczekać, ale przyszłościowo może będzie całkiem ok. Szkoda, że wszystkim rządzą pieniądze i nie chcą za bardzo pisać pod pingwinka komercyjne firmy
Nie zapominam, ale skoro mają już procesory intela to system nie wnosi aż tak wiele mz. Na pewno nie opłaca się wydawać aż tylu pieniędzy za system i design jabłuszka. Zresztą zastanawiam się czu osx nie poszedł by na pc. muszę kiedyś sprawdzić. Jeśli to się uda i będzie chodził stabilnie to nie widzę potrzeby przepłacania, a nie jest to 200 zł.
System wnosi bardzo duzo, po twojej wypowiedzi jest dla mnie jasne ze nigdy nie miales Appla, sprobuj bo warto. Wielu moich znajomych regularnie przechodzi na OSa ewentualnie Linuxa ale w druga strone? Nie spotkalem jeszcze nikogo takiego . . . Do dobrego latwo sie przyzwyczaic:)
Nie zapominam, ale skoro mają już procesory intela to system nie wnosi aż tak wiele mz.
Zdecydowanie nie jest to prawda. Na dwóch komputerach z różnymi procesorami i tym samym systemem można pracować tak samo, ale na dwóch takich samych CPU i innych systemach jest diametralna różnica. System operacyjny decyduje o zdecydowanej większość aspektów składających się na jakość pracy.
PS. OSX może działać na PC, choć dokonanie tego nie jest proste.
PS. OSX może działać na PC, choć dokonanie tego nie jest proste.
Odnosnie tego "PC", to jak to jest? Moge kupic sobie MacOS i zainstalowac na swoim kompie, czy musze kupic kompa z zainstalowanym juz systemem spod znaku "japka"? W sumie pytanie retoryczne, bo ostatnio zainstalowalem MacOS (iAtKOS) na swoim lapku. Instalacja git, ale nie wykrylo klawiatury, touchpada i Wifi. Smialem sie, ze super, ale komputer przestal byc przenosny, bo do lapka mialem podlaczona klawiature i mysz:mrgreen: A o Wifi czytalem. Na razie "japko" nie wspiera chipsetu Intela. Ew. mozna sobie doinstalowac takie "domowej roboty"
Odnosnie tego "PC", to jak to jest? Moge kupic sobie MacOS i zainstalowac na swoim kompie, czy musze kupic kompa z zainstalowanym juz systemem spod znaku "japka"? W sumie pytanie retoryczne, bo ostatnio zainstalowalem MacOS (iAtKOS) na swoim lapku. Instalacja git, ale nie wykrylo klawiatury, touchpada i Wifi. Smialem sie, ze super, ale komputer przestal byc przenosny, bo do lapka mialem podlaczona klawiature i mysz:mrgreen: A o Wifi czytalem. Na razie "japko" nie wspiera chipsetu Intela. Ew. mozna sobie doinstalowac takie "domowej roboty"
Licencja Apple nie pozwala na użytkowanie OSX na czymś innym. Jednakowoż gdzieś czytałem że to nie ma mocy prawnej. Zainstalować w pełni funkcjonalny OSX można na pececie opartym o podobne układy główne, CPU, GPU, mostki IO, chipy sieciowe, dźwiękowe. Chipsety Intela jak najbardziej są wspólne z Apple, choć nie wszystkie rodzaje. Dla wielu urządzeń normalnie nie wystepujących u Apple są pisane moduły do ich obsługi. W zależności od podobieństwa do oryginalnego Apple postawienie systemu jest łatwiejsze lub trudniejsze. Od niedawna upowszechnia się urządzenie będące rodzajem "biosu", ułatwiające transformację PC w Mac. Nazywa się to EFIX i jest ot klucz USB z którego się startuje. Znacząco zmniejsza ilość czarów z OSX i działa normalne komercyjne wydanie, a nie przerabiane, które jest bankowo nielegalne.
A klawiatura Panu nie działała bo w notebookach-pecetach jest ona najczęściej na interfejsie PS/2, który nie jest stosowany przez Apple. Jest do tego moduł uruchamiający obsługę PS/2 we wszystkich popularnych wersjach OSX.
System wnosi bardzo duzo, po twojej wypowiedzi jest dla mnie jasne ze nigdy nie miales Appla, sprobuj bo warto. Wielu moich znajomych regularnie przechodzi na OSa ewentualnie Linuxa ale w druga strone? Nie spotkalem jeszcze nikogo takiego . . . Do dobrego latwo sie przyzwyczaic:)
Masz rację. Nigdy nie miałem i nawet nie pracowałem na OS'x. Zatem sobie tak teoretyzuję tylko. Miałem kiedyś wielką chęć kupić sobie apple do nagrywania muzyki, lecz zabrakło funduszy. Teraz eksperymentuję z linuxem a marzenia o mac'u odłożyłem na półkę. Żeby było jasne to nie dlatego, że jest zły, ale ze względu właśnie na kasę. Znów teoretyzując zdaje mi się, że różnice między systemami stają się coraz mniejsze (choć z pewnością są) a stabilność nawet windowsa jest znacznie lepsza. Mam już win 7 i muszę na spokojnie go przetestować, ale brak czasu nawet na instalację. Oj, chyba się rozpisałem...
a stabilność nawet windowsa jest znacznie lepsza. Mam już win 7 i muszę na spokojnie go przetestować, ale brak czasu nawet na instalację.
Potestowałem trochę Win7 na kilku maszynach. Od pracy biurowej po centrum mediów. Takiego zawodnego "g" to ja jeszcze nie widziałem. A przepraszam, widziałem, Płatnik się nazywa. ;)
Potestowałem trochę Win7 na kilku maszynach. Od pracy biurowej po centrum mediów. Takiego zawodnego "g" to ja jeszcze nie widziałem. A przepraszam, widziałem, Płatnik się nazywa. ;)
A Vista to lepsza...?
Pogrom Płatnika to osobna historia.
Potestowałem trochę Win7 na kilku maszynach. Od pracy biurowej po centrum mediów. Takiego zawodnego "g" to ja jeszcze nie widziałem. A przepraszam, widziałem, Płatnik się nazywa. ;)
Czytałem różne opinie i jak sam sprawdzę to się wypowiem. A co do następnego postu to miałem kilka razy nieprzyjemność zetknąć się z vistą i refleksja jest następująca. Na większości kompów chodziła tragicznie choć w naszym kraju to przeważnie wersje 32 a nie 64. Na jednym z kompów chodziła wyśmienicie i wcale nie był to jakiś wypasiony sprzęt a po prostu HP i vista na recovery podobno jakoś dla HP przygotowana. Problem może tkwi także jeszcze w składakach, które czasem nie są wybitnie kompatybilne częściowo w przeciwieństwie do przetestowanych HP, czy MAC.
Potestowałem trochę Win7 na kilku maszynach. Od pracy biurowej po centrum mediów. Takiego zawodnego "g" to ja jeszcze nie widziałem. ...
Dałbyś więcej szczegółów o W7 ? Dziękuję.
Potestowałem trochę Win7 na kilku maszynach. Od pracy biurowej po centrum mediów. Takiego zawodnego "g" to ja jeszcze nie widziałem.No popatrz, a ja za jego pomoca od ponad miesiaca pieniadze zarabiam po nascie godzin dziennie, i jakos ani razu mnie nie zawiodl... ;) Aaaa... zainstalowany na "skladaku". ;)
No popatrz, a ja za jego pomoca od ponad miesiaca pieniadze zarabiam po nascie godzin dziennie, i jakos ani razu mnie nie zawiodl... ;) Aaaa... zainstalowany na "skladaku". ;)
Nascie godzin dziennie? Taki pracowity jestes czy komputer kuleje? ;)
grudzinsky
25-01-2010, 22:58
a moze wlasnie dlatego... (http://webhosting.pl/Microsoft.o.luce.w.IE.wiedzial.4.miesiace.przed.at akiem.na.Googlea) lepiej miec Mac'a ;)
a moze wlasnie dlatego... (http://webhosting.pl/Microsoft.o.luce.w.IE.wiedzial.4.miesiace.przed.at akiem.na.Googlea) lepiej miec Mac'a ;)
O cholera! Wiedzialem ze w US szpieguja itp. ale ze wymuszaja na mikrosofcie furtki w oprogramowaniu to jakies jaja. Niech mi ktos jeszcze raz powie ze USA to wolny kraj . . . No i jestem swiadomy ze trafiaja do nas tylko strzepki informacji, taki czubek gory lodowej. A jak to sie ma do oprogramowania OSa z Appla? Pewnie to samo bo to tez amerykan. Jak to dobrze ze jest jeszcze alternatywa w postaci Linuxa.
Nascie godzin dziennie? Taki pracowity jestes czy komputer kuleje? ;)Nie pracuje na etacie -- jesli cos Ci to mowi. ;)
a po prostu HP i vista na recovery podobno jakoś dla HP przygotowana.
Nic nie jest specjalnie przygotowane, jeśli masz na myśli stację roboczą HP. Po prostu Vista jest wgrana na twardy dysk i w momencie, kiedy pierwszy raz otwierasz komputer to automatycznie się instaluje. W zestawie nie ma płyty z Vistą i recovery jest między innymi po to, żeby samemu sobie zgrać Vistę na płytę jako back-up.
moonrage
26-01-2010, 17:07
a dlaczego nie MAC? Czy wszyscy muszą mieć*PC? Ludzie mają wybór, biorą to co im się*podoba i na czym lubią pracować.
Bo niektórzy jeszcze nie spróbowali. Jak spróbują, jak trochę popracują to może o Windowsach nie zapomną [bo to na całe życie doznanie :)] ale wrócić nie będą chcieli.
Żeby nie było, kiedyś byłem gorącym zwolennikiem PC, a do Apple'a robiłem dwa podejścia i już sobie nie wyobrażam inaczej.
Marcin Jakubowski
27-01-2010, 21:33
tablet w usa od 499 do 699 (od 16 giga do 64 giga) plus 130 dolków jak ktoś chce z 3g .
Ciekawe czy jak mam IP to będę mógł "udzielić" internetu ?
tak czy inaczej zapowiada sie ciekawie
:)
Jeśli będzie na tym chodzić Fotostation to borę od ręki :)
Lukasz
tablet w usa od 499 do 699 (od 16 giga do 64 giga) plus 130 dolków jak ktoś chce z 3g .
Ciekawe czy jak mam IP to będę mógł "udzielić" internetu ?
tak czy inaczej zapowiada sie ciekawie
:)
nie zapowiada sie ciekawie bo nie pracuje po os x.
ide smarowac iphone viagara, bede mial druga generacje ipada ;)
tablet w usa od 499 do 699 (od 16 giga do 64 giga) plus 130 dolków jak ktoś chce z 3g .
Ciekawe czy jak mam IP to będę mógł "udzielić" internetu ?
tak czy inaczej zapowiada sie ciekawie
:)
Jak najbardziej będziesz mógł.
Ja sie troszke zawiodłem. Myslalem ze bedzie mial os x a nie iphone os. Brak jezyka pl troszke go dyskwalifikuje. Pisanie maili bez polskich znaków bedzie niepoważne przez szanujące sie osoby np biznesu, lub fanów prof Miodka ;). U nas nie ma iTunes store z muzyka, ksiażkami i filmami wiec urządzenie staje sie bezużyteczne. Czytanie gazet, surfowanie po necie ? Szkoda pieniedzy(ps ciekawe ile bedzie w Polsce kosztować ? 2500 ? :D). Mam od tego iPhone'a 3gs.
Na początku tez tak pomyślałem... tzn. skreśliłem przez brak OSX ale... po zastanowieniu. To nie jest przecież urządzenie do pracy, nie ma na celu zastąpić MBP ale być przystankiem między MBP, a IP.
Do przeglądania wieczorem netu, czy pisania wystarczający. Pytanie tylko, czy warto za coś takiego dać ponad 2K PLN, bo zwrócić to się nie zwróci. :)
To się nazywa ironia losu - pierwsze przenośne urządzenie od czasów Thinkpada T60p, które wyposażono w matrycę IPS jest p....ną zabawką, na której można se co najwyżej pograć w pasjansa. Szlag może człowieka trafić.
To się nazywa ironia losu - pierwsze przenośne urządzenie od czasów Thinkpada T60p, które wyposażono w matrycę IPS jest p....ną zabawką, na której można se co najwyżej pograć w pasjansa. Szlag może człowieka trafić.
Trendy zataczają koła, jest szansa za jakiś czas znów łatwy dostęp do sprzętu z dobrymi matrycami.
To się nazywa ironia losu - pierwsze przenośne urządzenie od czasów Thinkpada T60p, które wyposażono w matrycę IPS jest p....ną zabawką, na której można se co najwyżej pograć w pasjansa. Szlag może człowieka trafić.
Hop hop - powoli.
Wg mnie jest nieźle. Dla siebie nie widzę zastosowania. Ale gdy sobie pomyślę np o swojej córce i młodszych pokoleniach? Wraca do domu gdzie oczywiście jest bezprzewodowy net. Od razu sprawdza co tam w mailu, co tam na facebooku, puszcza news na twittera... - wykorzystuje te z narzędzi, które dla niej są ważne. A są ich setki - już i teraz dostępne. Wieczorem w łóżku ogląda film lub ściąga z księgarni w necie kolejną książke i czyta. Itd, itd... To się rozwinie. Dla sporej ilości odbiorców to absolutnie wystarczy zamiast komputera w klasycznej postaci.
Coś mi się wydaje, że to zadziała :)
Edit:
Aczkolwiek to nie tak, że dla siebie nie widzę zastosowania. Zacytuję niejakiego Ola:
gdyby mial 500gb
gdyby mial wejscia usb2, fw 400 i 800
gdyby mial multiczytnik kart (ale to juz niekoniecznie)
gdyby mial 100 proc funkcji iphone i sluchawke bt
od razu bym kupil
Trendy zataczają koła, jest szansa za jakiś czas znów łatwy dostęp do sprzętu z dobrymi matrycami.Jest to jakaś pociecha ;) Wkurzające jest tylko to, że profesjonalista za skarby świata nie może obecnie kupić lapka z dobrą matrycą, a do zabawki w najlepsze pakuje się takie cudo.
Hop hop - powoli.
Wg mnie jest nieźle. Dla siebie nie widzę zastosowania. Ale gdy sobie pomyślę np o swojej córce i młodszych pokoleniach? Wraca do domu gdzie oczywiście jest bezprzewodowy net. Od razu sprawdza co tam w mailu, co tam na facebooku, puszcza news na twittera... - wykorzystuje te z narzędzi, które dla niej są ważne. A są ich setki - już i teraz dostępne. Wieczorem w łóżku ogląda film lub ściąga z księgarni w necie kolejną książke i czyta.
Coś mi się wydaje, że to zadziała :)
Marna to pociecha - urządzenie, które potencjalnie mogło stać się najlepszym przyjacielem fotografa, przenośnym bankiem i przeglądarką zdjęć, alternatywą dla nędznych, popierdułkowatych wyświetlaczyków DSLR, zdalnym kontrolerem aparatów studyjnych i podręczną wywoływarką RAW-ów jest tylko gównianym odtwarzaczem multimediów i netbookiem.
Apple tak się skoncentrowało na nowych, dochodowych klientach, że całkowicie zapomniało o swym pierwotnym targecie.
Marna to pociecha - urządzenie, które potencjalnie mogło stać się najlepszym przyjacielem fotografa, przenośnym bankiem i przeglądarką zdjęć, alternatywą dla nędznych, popierdułkowatych wyświetlaczyków DSLR, zdalnym kontrolerem aparatów studyjnych i podręczną wywoływarką RAW-ów jest tylko gównianym odtwarzaczem multimediów i netbookiem.
Apple tak się skoncentrowało na nowych, dochodowych klientach, że całkowicie zapomniało o swym pierwotnym targecie.
Będą optymistą i poczekam na rozwój tego czegoś. Bo nie mam wątpliwości, że się rozwinie.
Oprogramowanie graficzne, zwłaszcza spod znaku Adobe jest natywnie pisane na Mac'ki i działa na nich czasami nawet kilkukrotnie szybciej niż na PC,
lub wogóle nie działa na Apple ;)
Na stronie zauważyłem, że jest przejsciówka pin-usb oraz czytnik kart i można aparat podpiąć. Jeżeli z automatu wrzuci sie program ZDJECIA jpg prosto z aparatu to nie trzeby by nosić ciężkiego laptopa podczas sesji plenerowych :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://images.apple.com/ipad/specs/images/usb_connectors_20100127.jpg)
Bardzo rzeczowo:
http://mojejabluszko.pl/2010/01/28/ipad-skazany-na-sukces/
Na stronie zauważyłem, że jest przejsciówka pin-usb oraz czytnik kart i można aparat podpiąć. Jeżeli z automatu wrzuci sie program ZDJECIA jpg prosto z aparatu to nie trzeby by nosić ciężkiego laptopa podczas sesji plenerowych :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://images.apple.com/ipad/specs/images/usb_connectors_20100127.jpg)
Pytanie czy te superprzejścióweczki (obstawiam ~50$ sztuka) będą obsługiwały NEFy. To wcale nie jest takie oczywiste :)
Pytanie czy te superprzejścióweczki (obstawiam ~50$ sztuka) będą obsługiwały NEFy. To wcale nie jest takie oczywiste :)
Trochę nie kumam. Co ma przejściówka do nefa?
Pytanie czy te superprzejścióweczki (obstawiam ~50$ sztuka) będą obsługiwały NEFy. To wcale nie jest takie oczywiste :)
Dlatego napisałem w tekscie jpg bo nefy napewno nie beda obslugiwane. To ma być tylko podgląd w aplikacji iPada. Przejsciówka nie ma nic do NEFa tylko oprogramowanie nie odczyta tego formatu.
Dlatego napisałem w tekscie jpg bo nefy napewno nie beda obslugiwane. To ma być tylko podgląd w aplikacji iPada. Przejsciówka nie ma nic do NEFa tylko oprogramowanie nie odczyta tego formatu.
Oczywiście, że przejściówka nic do nefa nie ma :)
Natomiast oprogramowania bym nie był pewien. Preview - czyli systemowy na macu prosty programik do ogladania obrazków - nefy (rawy) czyta.
nie mylcie tego z macem, to wyrosniety ipod. jedyne lekko bezuzyteczne zastosowanie jakie znalezlismy to do przenosniego portfolio, ale jak na to jest za drogie.
z drugiej strony to faktycznie nie ma szansy zeby przy tej cenie mialo to szybkosc do ciagniecia osx.
jednak mysle ze kazdy by chetnie wykaszlal dwa razy wiecej za normalna specyfikacje.
wydaje mi sie ze jak to bedzie szlo jak buleczki, a pewnie bedze, to mozna spokojnie oczekiwac macpada za pol roku.
Apple tak się skoncentrowało na nowych, dochodowych klientach, że całkowicie zapomniało o swym pierwotnym targecie.
I już sobie nietsety chyba nie przypomni, bo zwyczajnie to się nie opłaca.
Apple Computers to już przeszłość...
Oczywiście, że przejściówka nic do nefa nie ma :)
Natomiast oprogramowania bym nie był pewien. Preview - czyli systemowy na macu prosty programik do ogladania obrazków - nefy (rawy) czyta.
Tyle, że iPad nie będzie miał OS X.
Czepiacie się skrótu myślowego, wiadomo, że przejściówka to tylko kawałek plastiku i elektroniki a główną rolę będzie grał tutaj soft. W tym temacie tylko jednego można być pewnym: będzie drogo :)
Tyle, że iPad nie będzie miał OS X...)
Aktualny soft iPhona czyta zdjęcia - np. jpgi. Skąd wiesz co będzie potrafiła kolejna wersja?
...Czepiacie się skrótu myślowego, wiadomo, że przejściówka to tylko kawałek plastiku i elektroniki a główną rolę będzie grał tutaj soft.
My się czepiamy czy Ty jesteś niedbały w swym wyrażaniu się?
Pytanie czy te superprzejścióweczki (obstawiam ~50$ sztuka) będą obsługiwały NEFy.
Ja stawiam na Twoją niedbałość.
Aktualny soft iPhona czyta zdjęcia - np. jpgi. Skąd wiesz co będzie potrafiła kolejna wersja?
Czy ja gdzieś napisałem prawdy objawione? Wyraziłem tylko swoją wątpliwość.
Co do wyrażania się masz 100% racji. Dla mnie koniec tematu.
http://technologie.gazeta.pl/technologie/1,82011,7503655,Apple__pozyczyl__projekt_iBooks_.h tml
Dlatego -> http://www.youtube.com/watch?v=lsjU0K8QPhs&feature=player_embedded
Orkaniusz
31-01-2010, 14:08
A swoją drogą właśnie po raz n-ty oglądam iNiemamocnych. Jest tam taka scena, w której główny bohater dostaje filmową wiadomość od pewnej pani - ta wiadomość jest odtwarzana na...... iPadzie (znaczy czymś podobnym finkcjonalnie). A film jest sprzed dobrych kilku lat. Film powstał w Pixarze, czyli wytwórni Jobsa. Może już wtedy Apple... :-)
Pewnie tak. :) Szczególnie, że Apple tak naprawdę jest firmą odtwórczą, a nie twórczą. :)
Oni tak naprawdę nigdy nie wymyślili niczego nowego, rewolucyjnego.
Natomiast w perfekcyjny sposób potrafią to co istnieje udoskonalić i sprzedać tak, że wszystkim się wydaje, że kupują coś innowacyjnego.
No na tym polega w końcu marketing ;) Ciekawy jestem jak za miesiąc będą wyglądać wyniki sprzedaży tabletu.
Orkaniusz
31-01-2010, 19:32
Szczególnie, że Apple tak naprawdę jest firmą odtwórczą, a nie twórczą. :)
Oni tak naprawdę nigdy nie wymyślili niczego nowego, rewolucyjnego.
Osobiście nie mam zdania co do tego, czy są ogólnie firmą twórczą czy odtwórczą. Są oczywiście pewne przesłanki, żeby twierdzić, że w ich produktach widać pracę kupioną czy skopiowaną od innych. Na przykład mówi się, że Jonathan Ive, główny projektant wyglądu większości produktów Apple z ostatnich kilkunastu lat (iMac, iPhone, iPad itd.), mocno wzoruje się na pracy Dietera Ramsa, projektanta urządzeń niemieckiej firmy Braun (żelazka, ekspresy do kawy itd...).
Inna sprawa: iPod. Dysk pochodził od Toshiby (któa zbudowała nowy dysk, z któym nie bardzo wiedziała co zrobić), bateria od Sony, interfejs graficznypochodził (z modyfikacjami) od małej firemki Pixo. Więc właściwie co zrobił Apple? Wymyślił nazwę, połączył klocki w całość, i fajną obudowę zaprojektował Ive.
No to może Apple sam stworzył swój zajefajny system operacyjny OS X? Ano nie całkiem. To silnie przebudowany NeXT Step... Jak Jobs wrócił do Apple z wygnania, to przyniósł system swojej firmy NeXT.
Itd... itd...
Tyle że, prawdopodobnie, podobne rzeczy mmożemy pisaćo innych firmach. Microsoft: skąd się wziął WINDOWS NT? Ano, kupili gościa, który wcześniej tworzył Open VMR czy jakoś tak na stacje DEC (mogłem coś trochę przekręcić...).
Nawet wcześniej wspomniany Dieter Rams pewnie też się na kimś wzorował...
Ja osobiście cenię Apple nie za innowacyjność, która ma dla mnie niewielkie znaczenie, ale za obsesyjną dbałość o szczegóły. Za dopracowanie produktów do granic absurdu. Za dążenie do prostoty i łatwości użytkowania.
AHA - nie posiadam żadnego produktu Apple.
hehe, pamietam jak 15 czy 20 lat temu mowili ze apple pojdzie z torbami jak sie nie sklonuje jak ibm z pc.
to tylko utwierdza mnie w przekonaniu ze faktycznie jakosc jest warta troche wiecej.
moj macbook ma dwa i pol roku, ma pare rys na klapie, bateria nadal pokazuje 98% i trzyma pare godzin, czego nigdy nie udalo mi sie osiagnac z paroma poprzednimi lapropami (ibm, hp, gateway... nawet nie pamietam co jeszcze mialem).
generalnie nie spodziewalem sie ze tyle wytrzyma. wszystko apple co mam dziala nadal bez problemowo, zeby bylo smieszniej to nawet mi sie jedna ladowarka niedzialajaca zreperowala po roku lezenia na polce.
jednak mac nie jest dla wszystkich, to na pewno.
a wracajac do ipada to wydaje sie on byc odpowiedzia apple na kindle podobne ebooki (zadziwiajaco popularne) a nie tablet-komputerem, co mnie osobiscie nadal rozczarowuje, jednak jestem pewien ze po wielkim sukcesie apple rozwinie linie na macpada za pare miechow do roku.
wow, dawno tyle nie napisalem, pora isc popracowac.
A ile pracujesz dziennie na tym MB? Wyjmujesz baterie?
Mój MBP ma 26 miesiecy, bateria ma 7% i trzyma 10-15 minut. Dobrze trzymała jakies półtora roku, a potem nagle jakby coś było w niej zaprogramowane. Z dnia na dzień dup. Kaplica. :)
Ale i tak wytrzymała parę miesięcy więcej niż w Acerze i jak działała to trzymała parę godzin.
grudzinsky
01-02-2010, 22:39
moj MBP pracuje 24h od miesiaca, raz na 30 dni robie mu restart po zainstalowaniu uaktualnien oprogramowania. mam go od listopada 2008. od tamtej pory nie przeinstalowywalem systemu. bateria wskazuje 100%, trzymaj jakies 4.3h-5h...
moj powerbook 17 z 2005 roku ma 26% baterii i trzyma 1 h. Po tylu latach uważam że to bardzo dobry wynik ;)
A ja mam MBP który ma w tej chwili bodajże 8-9 lat a system był reinstalowany rok temu kiedy chciałem wymienić dysk na większy. Bateria nie żyje, ale reszta działa bez żadnego problemu. Restart robiony góra raz na miesiąc, normalnie usypianie zamiast wyłączania. Coś, co jest nie do pomyślenia na dłuższą metę w żadnych Windowsach.
macbook pro byl 4 razy w serwisie 2x wymieniana plyta, dysk i cos tam jeszcze ....obudowa dostala dziur przy klawiaturze a bateria padla w ciagu miesiaca....nie do pomyslenia na dluzsza mete w zadnym blaszaku za podobne pieniadze
imo wszystko jest dla ludzi pod warunkiem ze sie nie robi z tego religii i nie podchodzi do rzeczy z fanatycznym uwielbieniem
ps. uzywam i pc i maca
....obudowa dostala dziur przy klawiaturze
A co Pan z nim robił? :)
Miałem dużo laptoków, widziałem jeszcze więcej u klientów i nie słyszałem o przypadkach problemów z obudową w MBP. A traktowane niektóre tylko trochę lepiej od worka kartofli. Co innego obudowy w MB. Popękane widziałem wielokrotnie, właśnie z przodu przy klawiaturze, szczególnie w białych.
moja obudowa w bialym faktycznie dwa razy pekla, ale mialem to zrobione prawie od reki po gwarancji, teraz pekla w gornym rogu wyswietlacza, ale chwilowo nie mam czasu wiec czekam az peknie gdzies jeszcze.
laptopa uzywam pare godzin (4-8) dziennie, jedyne co robie, to laduje na max i potem jade z baterii i potem laduje znowu. stan sprawdzam coconutem.
kazdemu maca moge polecic, ostatnio acera z bulem zonie kupilem, ale ona potrzebuje cos mniejszego niz 12", brak wyboru w macach, dla tego mnie troche z ipadem wpienili.
conik, tak z innej paki sie zapytam jak twoj canon sie sprawuje bo chyba sie przesiadles, czy masz 5dmk2??
A ja mam MBP który ma w tej chwili bodajże 8-9 lat...
Niemożliwe. 8-9 lat temu nie było MBP.
PowerBook raczej.
Restart robiony góra raz na miesiąc, normalnie usypianie zamiast wyłączania. Coś, co jest nie do pomyślenia na dłuższą metę w żadnych Windowsach.
Nie do pomyślenia? Hehe, no nie wiem, nie mam problemów z Windowsami, a ostatni reboot stacji roboczej robiłem... sprawdźmy... 14 grudnia 2009. E, chyba ten Windows też coś ma zepsute z kalendarzem... przecież to niemożliwe :D
Mam wrażenie, że marketing Jobsa niektórym niestety siadł już na mózg.....
tak z innej paki sie zapytam jak twoj canon sie sprawuje bo chyba sie przesiadles, czy masz 5dmk2??
1dsIII i spisuje sie bardzo dobrze :)
jesli chodzi o dziury przy klawiaturze w MbP to nie chodzilo mi o pekniecia a o wzery w aluminium...uwazam ze maki sa mocno "overpriced" i nie sa wcale tak cudowne jak powszechnie wciskaja marketoidy oraz fanatyczni uzytkownicy.
O ile kilkanascie lat temu w branzy poligrafia/dtp mac byl sprzetem ktory wyroznial sie na tle blaszakow i oporogramownaiem i mozliwosciami to dzisiaj te granice sie mocno zatarly i przecietny dobrze zestawiony pecet ma podobna wydajnosc, jest stabilny i da sie z powodzeniem na nim pracowac ze nie wspomne o nieco tylko drozszych markowych blaszakach typu dell, gateway (akurat takiego posiadam) czy HP. Japka jak wszystkie komputery maja swoje kaprysy i czesto sa to osobnicze problemy (jak prawdopodobnie w moim przypadku)
Ja w kazdym razie wyleczylem sie z Macofilii kilka lat temu...tak samo z reszta jak z uwielbienia wobec N, C, H czy innej aparatowej marki....niezaleznie od tego co robie sprzet ma byc transparentny i ma nie przeszkadzac w pracy.
ps. bynajmniej nie traktuje sprzetu za ktory sie placi ciezkie pieniadze jak worka kartofli
Niemożliwe. 8-9 lat temu nie było MBP.
PowerBook raczej.
Tak, ma Pan oczywiście rację, to PowerBook, czyli poprzednie oznaczenie MBP.
Nie do pomyślenia? Hehe, no nie wiem, nie mam problemów z Windowsami, a ostatni reboot stacji roboczej robiłem... sprawdźmy... 14 grudnia 2009. E, chyba ten Windows też coś ma zepsute z kalendarzem... przecież to niemożliwe :D
Ano niemożliwe, a conajmniej nienormalne. Zaobserwowałem od dłuższego czasu ciekawy przypadek. Dostarczamy nowe notebooki do jakiejś firmy. Nie wypasione, ale i nie graty. Ludzie sobie na nich pracują biurowo, nic nadzwyczajnego. Po góra tygodniu telefony, że to Word się nie uruchamia, a to trzeba czekać 10 min na uruchomienie, a to drukarka nie drukuje, a to inne dziwne rzeczy. Przyczyna? W Viście domyślnie przycisk wyłącznika podpięty pod funkcję usypiania. Przełączenie na zamknięcie i wszelkie objawy znikają.
Mam wrażenie, że marketing Jobsa niektórym niestety siadł już na mózg.....
Albo może mają pozytywne doświadczenia i się nimi dzielą. Już to kilkukrotnie w tym wątku napisano, a daje do myślenia, przy przesiadkach Win<->OSX, PC<->MAC zachwyty pojawiają się tylko w jedną stronę.
To ja może swoje 0,03 PLN.
Po pierwsze też nie znoszę modlenia się przed obrazkami Jobsa przed snem i wychwalania go fanatycznie i produktów jego firmy ale w tym wątku nie zauważyłem takich skrajnych opinii.
Jak już wpomniałem bateria mi padła w sposób wcześniej opisany.
Wydawało mi się, że padł napęd DVD/CD ale wystatrczyła płyta czyszcząca - chociaż niesmak przez chwilę pozostał. ;)
Przesiadłem się z Acera z WniXP, z którym nie miałem żadnego problemu, a z funkcji restore system korzystałem może ze 2-3 razy w roku maksymalnie. :)
MBP wcale nie jest szybszy od swoich odpowiedników PCtowych.
Ale na pewno jest ładniejszy, zrobiony z lepszych materiałów i wpływa to na pozytywne oceny pracy z nim, przynajmniej dla estetów.
Siedziałem w Win kilkanaście lat. Przesiadłem się na OSX i nie wszystko było dla mnie od razu takie proste i kolorowe.
Teraz po ponad dwóch latach nie wyobrażam sobie wracać do Windowsa.
Dla mnie podstawowa różnica jest taka, że na PCtach jest system, czuje się jego obecność na każdym kroku i raz na jakiś czas bardziej lub mniej intensywnie o tym nam przypomina.
OSX jest dla mnie systemem, którego jakby nie było. Użytkownik zapomina o czymś takim jak "system".
Odpala kompa i po prostu pracuje. Takie są moje spostrzeżenia.
Jakbym miał powiedzieć w czym konkretnie OSX jest lepszy od Win - nie odpowiem.
Nie mogę konkretnie nic dobrego ani nic złego powiedzieć o OSX - i w tym jego największa zaleta.
Jest tak, jakby go nie było. I taki powinien być system.
Nie mogę konkretnie nic dobrego ani nic złego powiedzieć o OSX - i w tym jego największa zaleta.
Dodałbym również, że w OSX jest kilka genialnych rozwiązań, przy czym raz o paru ciekawostkach w tym wątku napisałem ale za chwilę ten i ów stwierdzał że to pierdoły/w win też/nieważne itp. A suma drobiazgów składa się właśnie na codzienną pracę.
Ano niemożliwe, a conajmniej nienormalne. (..) Dostarczamy nowe notebooki do jakiejś firmy. (..) Przyczyna? W Viście domyślnie przycisk wyłącznika podpięty pod funkcję usypiania. Przełączenie na zamknięcie i wszelkie objawy znikają.
Czyli jednak wszystko działa dobrze, gdy się to poprawnie skonfiguruje? No to miło, że Windows też potrafi :D
Tak sobie jednak myślę... (wiem, słabo mi to wychodzi :P)... czemu Wy ludziom do tej jakiejś firmy nie dostarczycie tych lepszych, wspaniałych makówek i nie pozwolicie im na bezstresową, bezproblemową pracę? Przecież po jednym już takim notebooku z takim poważnym felerem firma powinna zamówić resztę makówek, a tę jedną felerną sztukę kazać sobie wymienić na sprawnego jabcoka :)
Czyli jednak wszystko działa dobrze, gdy się to poprawnie skonfiguruje? No to miło, że Windows też potrafi :D
Znaczy jednak, że Microsoft zrobił niepoprawnie działającą na dłuższą metę funkcję usypiania. No to miło że Apple potrafi fabrycznie zrobić to samo tak żeby nie było krzaków. ;)
Tak sobie jednak myślę... (wiem, słabo mi to wychodzi :P)... czemu Wy ludziom do tej jakiejś firmy nie dostarczycie tych lepszych, wspaniałych makówek i nie pozwolicie im na bezstresową, bezproblemową pracę?
Przyczyn jest kilka, przy czym jedna mimowolnie lub nie, będąca prezentem Microsoftu dla firm IT. Jak coś się psuje to można to naprawiać. W ramach umowy serwisowej oczywiście. :)
Znaczy Microsoft zrobił niepoprawnie działającą na dłuższą metę funkcję usypiania. No to miło że Apple potrafi fabrycznie ustawić żeby nie było takich krzaków.
E tam, niepoprawnie działającą. OSX działa tylko na jabcokach, Windows na wszystkim. Tu jest drobny problem, że trzeba wtedy na każdym detalicznie coś 'dokonfigurować'. Tobie po prostu to się nie udało :)
Aha - z linuksem jest tak samo w tym przypadku, też na jednych sprzętach działa od instalacji, na innych trzeba to czy tamto 'poprzełączać'.
Przyczyn jest kilka, przy czym jedna mimowolnie lub nie, będąca prezentem Microsoftu dla firm IT. Jak coś się psuje to można to naprawiać. W ramach umowy serwisowej oczywiście. :)
No tak, pecunia non olet. Nawet, gdy sprawcą przychodu jest MS :)
E tam, niepoprawnie działającą. OSX działa tylko na jabcokach, Windows na wszystkim. Tu jest drobny problem, że trzeba wtedy na każdym detalicznie coś 'dokonfigurować'. Tobie po prostu to się nie udało :)
A co mnie obchodzi konfiguracja, strojenie i inne grzebanie? Komputery dostarcza np HP, gotowe poinstalowane i skonfigurowane. Nie działają jak należy. Jaki z tego wniosek? Właśnie taki, że nie działają jak należy.
Aha - z linuksem jest tak samo w tym przypadku, też na jednych sprzętach działa od instalacji, na innych trzeba to czy tamto 'poprzełączać'.
Nie mieszajmy do tego Linuxów. To są w dużej mierze systemy "szyte na miarę". Win i OSX to natomiast gotowiec.
No tak, pecunia non olet. Nawet, gdy sprawcą przychodu jest MS :)
No tak, dopiszmy zaraz filozofię. Osobiście lubię umowy serwisowe gdzie klient płaci kiedy wszystko działa (za utrzymywanie systemu w ruchu), jednak wielu woli płacić kiedy nie działa.
A co mnie obchodzi konfiguracja, strojenie i inne grzebanie? Komputery dostarcza np HP, gotowe poinstalowane i skonfigurowane. Nie działają jak należy. Jaki z tego wniosek? Właśnie taki, że nie działają jak należy.
Ja tam nie wiem, jak to jest. Wiem, że HP nie dostarcza notebooków z zainstalowanym i skonfigurowanym systemem, no ale może macie jakieś specjalne z HP układy :)
Nie mieszajmy do tego Linuxów. To są w dużej mierze systemy "szyte na miarę". Win i OSX to natomiast gotowiec.
Linuksy są w mniejszym stopniu szyte na miarę, niż Windows. A OSX chodzi tylko na jednej platformie (od pewnego czasu 'licencyjnie' rozumianej) :)
No tak, dopiszmy zaraz filozofię.
Ej, ej! To nie ja, to Ty i reszta fanów 'OSiksa' dorabia filozofię, do systemu! :)
Osobiście lubię umowy serwisowe gdzie klient płaci kiedy wszystko działa (za utrzymywanie systemu w ruchu), jednak wielu woli płacić kiedy nie działa.
Jeśli wszystko działa, to po co płacić? Można przecież mieć umowę na 'gotowość', a płacić przez wielkie "P" wtedy, gdy coś trzeba zrobić w ramach tej gotowości... :)
Linuksy są w mniejszym stopniu szyte na miarę, niż Windows.
Że co!? A komponenty i aplikacje w postaci kodu źródłowego i kompilatory w dystrybucji Linuxa to co jest? To jest właśnie szyty na miarę system. Windows jest zestawem gotowych plików wykonywalnych.
Ej, ej! To nie ja, to Ty i reszta fanów 'OSiksa' dorabia filozofię, do systemu! :)
Wielu ludzi, włącznie ze mną po przesiadce na OSX stwierdza: "Po jaka chorobę męczyłem się tyle lat na Win". Taka przesłanka wynika w lektury tego wątku wielokrotnie, czego Pan jak widać nie chce dopuścić jako możliwe.
Że co!? A komponenty i aplikacje w postaci kodu źródłowego i kompilatory w dystrybucji Linuxa to co jest? To jest właśnie szyty na miarę system. Windows jest zestawem gotowych plików wykonywalnych.
Komponenty i aplikacje w postaci kodu źródłowego i kompilatory w dystrybucji to nie jest system szyty na miarę. Co więcej - wiele dystrybucji nie zawiera w sobie wcale src i kompilatorów :)
System szyty na miarę to system pisany dla konkretnego sprzętu i pod konkretne zastosowania. Bardziej tu pasuje OSiks, niż linuks.
Wielu ludzi, włącznie ze mną po przesiadce na OSX stwierdza: "Po jaka chorobę męczyłem się tyle lat na Win". Taka przesłanka wynika w lektury tego wątku wielokrotnie, czego Pan jak widać nie chce dopuścić jako możliwe.
Ja bym to dopuścił, gdybym znalazł trochę potrzebnego mi oprogramowania (zarówno użytkowego jak i gier) dla makówki, a ceny sprzętu byłyby zjadliwsze. W obecnej sytuacji wolę wydać 2 razy mniej na sprzęt i dołożyć 4 stówki (do tych wspominanych 100 zł za OSX) kupując Windows 7, by mieć później spokojną głowę, że prawie każdą aplikację mi potrzebną na tym uruchomię. Szybciej, niż na OSX.
Komponenty i aplikacje w postaci kodu źródłowego i kompilatory w dystrybucji to nie jest system szyty na miarę. Co więcej - wiele dystrybucji nie zawiera w sobie wcale src i kompilatorów :)
Chyba nie znajdziemy wspólnego języka. Niestety nie potrafię dyskutować z argumentacją typu czarne jest białe.
W obecnej sytuacji wolę wydać 2 razy mniej na sprzęt i dołożyć 4 stówki
Tyle że warunki/ograniczenia/preferencje innych nie muszą być tożsame z Pańskimi prawda?
Zadziwiająca jest stałość strategii w przypadku takich dyskusji. Na opinię "OSX jest lepszy" sypią się na początku odpowiedzi typu "to samo mam na Win, drogi sprzęt, bajer", potem się zaostrza i padają "fanatyk, woda z mózgu", a na koniec kiedy nie ma już argumentów "ja wolę jednak swoje", plus kilka drobiazgów na odczepnego i koniec merytorycznej dyskusji. Potem tylko zataczanie kręgów. Za każdym razem tak samo! Wielokrotnie udowodniono, że w przeważającej ilości przypadków są to opinie ludzi który nie pracowali nigdy na poważnie na Macach a często nawet wcale. Za każdym razem na opinię jednego użytkownika Maca znajdzie się kilku, którzy wiedzą lepiej, że na pewno jest mu gorzej.
Chyba nie znajdziemy wspólnego języka. Niestety nie potrafię dyskutować z argumentacją typu czarne jest białe.
E tam, bez przesady. To, że stwierdziłem, co znaczy 'oprogramowanie szyte na miarę', jest złym argumentem? Czemu?
Tyle że warunki/ograniczenia/preferencje innych nie muszą być tożsame z Pańskimi prawda?
Zgadzam się jak najbardziej. Podejrzewam jednak, że moje preferencje będą bliższe większości użytkowników, niż Twoje.
Wielokrotnie udowodniono, że w przeważającej ilości przypadków są to opinie ludzi który nie pracowali nigdy na poważnie na Macach a często nawet wcale.
Dokładnie tak jest ze mną - nie pracowałem poważnie na makach, bo nie miałem takiej możliwości. Nie, nie chodzi o dostęp do makówki. Chodzi o to, że nie ma oprogramowania, dzięki któremu mógłbym pracować na makach.
Za każdym razem na opinię jednego użytkownika Maca znajdzie się kilku, którzy wiedzą lepiej, że na pewno jest mu gorzej.
Jeśli nie ma tam oprogramowania, które mógłbym używać, to jakim cudem ma mi być tam lepiej? Lub choćby tak samo? Oprogramowanie to nie tylko Office, Photoshop i odtwarzacze audio/wideo. Można komputera używać do innych rzeczy także. O ile jest odpowiednie oprogramowanie.
E tam, bez przesady. To, że stwierdziłem, co znaczy 'oprogramowanie szyte na miarę', jest złym argumentem? Czemu?
Temu, że oprogramowanie takie jak Linux szyje na miarę administrator. Na miarę potrzeb i konkretnej jednostki komputera. To się przecież robi niemal dosłownie, jak można stwierdzić że nie?
Zgadzam się jak najbardziej. Podejrzewam jednak, że moje preferencje będą bliższe większości użytkowników, niż Twoje.
Naprawdę? Skąd taka poza wyroczni? Nawet jeśli reprezentuje Pan cechy największej grupy użytkowników to jednak nie jest ona całym rynkiem. Są inne, mniej znaczące, ale nie jest fair odmawiać im prawa do własnej decyzji. Do dziś jest grupa użytkowników Amigi. To jest dopiero nisza.
Dokładnie tak jest ze mną - nie pracowałem poważnie na makach
No właśnie. I nie przeszkadza to Panu postawić tezy jakoby częstotliwość restartów systemu Win i OSX miała taki sam wpływ na działanie. :)
Jeśli nie ma tam oprogramowania, które mógłbym używać, to jakim cudem ma mi być tam lepiej? Lub choćby tak samo? Oprogramowanie to nie tylko Office, Photoshop i odtwarzacze audio/wideo. Można komputera używać do innych rzeczy także. O ile jest odpowiednie oprogramowanie.
Sądzi Pan że tylko jeden ma taki problem? Jeśli ludzie przesiadają się na OSX to najczęściej z bólem. Inny system, inna filozofia obsługi, brak odpowiedników aplikacji. Nie mówimy o ludziach którzy mają Maca od początku, tylko użytkowników, którzy od lat pracowali przy Win, mają swoje aplikacje, licencje, warsztat do którego są przyzwyczajeni, masę drobiazgów. No i teraz zasadnicze pytanie: Po cholerę ten cały kłopot i koszty? A jednak wielu z determinacją rozgryza, wdraża i przechodzi.
Jeśli nie ma tam oprogramowania, które mógłbym używać, to jakim cudem ma mi być tam lepiej? Lub choćby tak samo? Oprogramowanie to nie tylko Office, Photoshop i odtwarzacze audio/wideo. Można komputera używać do innych rzeczy także. O ile jest odpowiednie oprogramowanie.
A jakie to oprogramowanie?
Wiem, że nie wszystko jest na OSXa ale czego niby nie ma tak istotnego?
Orkaniusz
02-02-2010, 20:13
Microsoft Visual Studio... :-) Przynajmniej ja w tym pracuję w firmie, a i w domu się zdarzy....
A swoją drogą, jest możliwość wejścia na zdalny pulpit Windows z Maca?
Microsoft Visual Studio... :-) Przynajmniej ja w tym pracuję w firmie, a i w domu się zdarzy....
Ha, mam w biblioteczce podręcznik tego języka/nie-języka (bo nie wiem co to naprawdę jest). Jest to najśmieszniejszy, najbardziej infantylny podręcznik programisty jaki widziałem na oczy. Nomen omen oficjalne materiały szkoleniowe Microsoftu. Pierwsze zdanie w książce, poniekąd przeznaczonej dla programistów, czyli użytkowników ciut bardziej kumatych, brzmi: "Jeśli komputer jest wyłączony to go włącz". :)
A swoją drogą, jest możliwość wejścia na zdalny pulpit Windows z Maca?
VNC nie zastępuje go? Klienty i serwery są na każdy chyba system.
A jak wygląda kwestia szerokopojętego oprogramowania CAD? AutoCADa i Microstation nie ma, jest coś sensownego na tą platformę?
Rozumiem, że o oprogramowaniu dla geodetów mogę zapomnieć? Google wyrzuca kilka śmiesznych programów, ale niczego sensownego nie znalazłem.
A jak wygląda kwestia szerokopojętego oprogramowania CAD? AutoCADa i Microstation nie ma, jest coś sensownego na tą platformę?
Rozumiem, że o oprogramowaniu dla geodetów mogę zapomnieć? Google wyrzuca kilka śmiesznych programów, ale niczego sensownego nie znalazłem.
Jest ArchiCAD, o geodezyjnym nic nie wiem
Chyba tylko Archicad...
@ Tom01 - tak mi się przypomniało... Kiedyś wspominałeś, że w maczu możesz przewinąć zawartość okna przysłoniętego częściowo przez inne (aktywne), bez potrzeby klikania nań. Spróbowałem tego w złym systemie z Redmond i ku mojemu zaskoczeniu ... Działa! I to nie w jakiejś wymuskanej siódemce, tylko starym, przaśnym XP. Nie wątpię, że w OSX jest sporo drobnych usprawnień [względem Windowsa], wpływających na ogólny komfort pracy. Ale akurat nie to ;P
Czyli widzę, że w tej dziedzinie od paru lat nic się nie zmieniło. Szkoda :/
Nie chcę broń Boże kontynuować świętej wojny, wspomnę tylko, że w najnowszym Windowsie również wprowadzono wiele tych drobnych usprawnień. Ja widzę sporą różnicę między 7 a XP w codziennej pracy.
@ Tom01 - tak mi się przypomniało... Kiedyś wspominałeś, że w maczu możesz przewinąć zawartość okna przysłoniętego częściowo przez inne (aktywne), bez potrzeby klikania nań. Spróbowałem tego w złym systemie z Redmond i ku mojemu zaskoczeniu ... Działa!
Aż specjalnie przed chwilą poszedłem do komputera żony z Vistą i gucio. Nie działa.
Nie chcę broń Boże kontynuować świętej wojny, wspomnę tylko, że w najnowszym Windowsie również wprowadzono wiele tych drobnych usprawnień. Ja widzę sporą różnicę między 7 a XP w codziennej pracy.
No, ja też widzę, ale nie na korzyść 7. Miałem przez 2-mce komputer będący "Media Center" na Win7. Nie było dnia żeby coś nie było nie tak. A to "zgubił" dźwiękówkę, a to okno interfejsu do obsługi mediów nie miało "focusa", a to pilot nie działał, a to update-cośtam władowało się bezczelnie w najmniej stosownym momencie na wierzch. Szkoda nerwów. Miałem też jako osobny system postawiony na swoim roboczym komputerze. Pomyślałem że zastąpi XP, ponieważ utrzymuję ten system na wirtualnej maszynie w celu odpalania kilku ważnych dla mnie programów. Akurat zastąpił. Kompatybilność z XP to fikcja. Poleciał z dysku po miesiącu walki.
A swoją drogą, jest możliwość wejścia na zdalny pulpit Windows z Maca?
Choćby np.Chicken of the VNC na Makówce i na Wingrozie coś z VNC - pierwszy lepszy z brzegu TightVNC jako serwer (czasami trzeba w firewall ustawić VNC). Jest też CoRD.
Temu, że oprogramowanie takie jak Linux szyje na miarę administrator. Na miarę potrzeb i konkretnej jednostki komputera. To się przecież robi niemal dosłownie, jak można stwierdzić że nie?
Normalnie. Oprogramowanie szyte na miarę to nie oprogramowanie 'konfigurowane dla jednostki komputera'. Szycie na miarę zaczyna się, jak to szycie, od projektu, kończy się dopiero na finalnym produkcie. Dla konkretnej jednostki. Ale zostawmy już to :)
Nawet jeśli reprezentuje Pan cechy największej grupy użytkowników to jednak nie jest ona całym rynkiem. Są inne, mniej znaczące, ale nie jest fair odmawiać im prawa do własnej decyzji. Do dziś jest grupa użytkowników Amigi. To jest dopiero nisza.
Nikomu żadnego prawa nie odmawiam. I wtedy, gdy reprezentuję największą grupę użytkowników, to nie zabraniam nikomu używania maka czy innych systemów z medytującym guru. Nie mówimy jednak o niszach, mówimy o czymś, co powinno być łatwe, proste i przyjemne, do tego szybkie i dostępne, oraz rozwojowe i przeznaczone dla większości użytkowników i zastosowań. Jakoś nie widzę tam makówki :)
No właśnie. I nie przeszkadza to Panu postawić tezy jakoby częstotliwość restartów systemu Win i OSX miała taki sam wpływ na działanie. :)
Nie przeszkadza. Bawiłem się makiem, interfejs OSX mi się podoba, design też. Jednak za dodatkowe 4 tysiące (różnica między PC a analogicznym możliwościami makiem, może się mylę o parę zł) wolę pojechać na dwa tygodnie na urlop, a przez pozostały czas 'męczyć się' z estetycznym wyglądem peceta, niż dać je (te 4 tysiące) za odjazdowy wygląd zaprojektowany przez 'wielkiego projektanta (tm)' i przynależność do zadowolonych użytkowników jabcoków. Szczególnie, że makówka byłaby mi tak samo użyteczna, jak telefon komórkowy bez karty sim.
A co do restartów, no cóż, stacje robocze zazwyczaj są wyłączane codziennie, czy to makówki, czy pecety, czy inne gadżety. Choć moja, jak widać, chodzi półtora miesiąca bez przerwy, bez restartów. Na dziadowskim Windows :)
Sądzi Pan że tylko jeden ma taki problem? Jeśli ludzie przesiadają się na OSX to najczęściej z bólem. Inny system, inna filozofia obsługi, brak odpowiedników aplikacji. Nie mówimy o ludziach którzy mają Maca od początku, tylko użytkowników, którzy od lat pracowali przy Win, mają swoje aplikacje, licencje, warsztat do którego są przyzwyczajeni, masę drobiazgów.
Ja wszystko rozumiem, poza tym bólem. Przesiadają się z nadzieją na lepsze, i co potem? Potem, gdy się już przyzwyczają i poznają dobrze system, znajdą część odpowiedników aplikacji a z brakiem reszty się pogodzą, muszą być zadowoleni. Nie mają wyjścia, muszą :)
No i teraz zasadnicze pytanie: Po cholerę ten cały kłopot i koszty? A jednak wielu z determinacją rozgryza, wdraża i przechodzi.
Naprawdę nie wiem, po co im ten cały kłopot i koszty. Sam z determinacją rozgryzałem, wdrażałem, działałem i w ogóle, nie makówki, ale inne cuda. Od niedawna korzystam z Windows, jakoś mi to idzie :) Być może sam kiedyś sobie kupię makówkę, gdy pozostanie mi już potrzeba tylko pisania majli i przeglądania internetu. Jednak, dopóki robię inne rzeczy na komputerze, to blaszaka na maka nie zamienię.
Microsoft Visual Studio... :smile: Przynajmniej ja w tym pracuję w firmie, a i w domu się zdarzy....
Ha, mam w biblioteczce podręcznik tego języka/nie-języka (bo nie wiem co to naprawdę jest). Jest to najśmieszniejszy, najbardziej infantylny podręcznik programisty jaki widziałem na oczy.
Najśmieszniejsze to jest to, że Visual Studio to nie jest język programowania, w ogóle i w żadnym wypadku. I fakt, jego też brakowałoby mi czasem na makówce.
VNC nie zastępuje go? Klienty i serwery są na każdy chyba system.
Nie, VNC nie zastępuje zdalnego pulpitu. Niestety. :)
Kiedyś wspominałeś, że w maczu możesz przewinąć zawartość okna przysłoniętego częściowo przez inne (aktywne), bez potrzeby klikania nań. Spróbowałem tego w złym systemie z Redmond i ku mojemu zaskoczeniu ... Działa! I to nie w jakiejś wymuskanej siódemce, tylko starym, przaśnym XP.To nie jest ficzer systemowy, tylko realizowany przez jakis zewnetrzny program. Tez to kiedys mialem, ale nie pamietam jaki soft to realizowal.
To fakt bez dodatku nie działa to ani pod XP ani pod Vistą - pod 7 sobie sprawdzę jutro. Natomiast będąc już przy 7 bardzo spodobał mi się ficzerek z potrząsaniem aktywnym oknem (chwytamy za belkę tytułową), które chowa nam wszystkie okna pod spodem aktywnego - niby jest przycisk pokaż pulpit - ale to z beleczką zabawne :)
Z przyjemnych rzeczy i dla mnie jako osoby często tworzącej instrukcje i dokumentacje bardzo przydatnych - jest w 7 narzędzie psr.exe - kto nie widział polecam sobie sprawdzić ;)
Jednak za dodatkowe 4 tysiące (...) niż dać je (te 4 tysiące)
Kilkukrotnie w wątku wykazano, że odpowiednik jakościowy kosztuje niemal tyle samo. Porównywanie ze składakiem to nieporozumienie. A co do interfejsu czy stylistyki, to nie one decydują*o jakości pracy.
Przesiadają się z nadzieją na lepsze, i co potem? Potem, gdy się już przyzwyczają i poznają dobrze system, znajdą część odpowiedników aplikacji a z brakiem reszty się pogodzą, muszą być zadowoleni. Nie mają wyjścia, muszą :)
Jakoś opinie w tym wątku temu przeczą. Znów uzurpuje Pan sobie prawo do opiniowania co komu lepsze. :)
Nie, VNC nie zastępuje zdalnego pulpitu. Niestety. :)
A co mu brakuje? Poważnie pytam.
Natomiast będąc już przy 7 bardzo spodobał mi się ficzerek z potrząsaniem aktywnym oknem (chwytamy za belkę tytułową), które chowa nam wszystkie okna pod spodem aktywnego - niby jest przycisk pokaż pulpit - ale to z beleczką zabawne :)
W OSX aranżacja oknami jest realizowana na kilka konfigurowalnych sposobów. Jest to już od dłuższego czasu i to z użytecznością tak naturalną że człowiek zachodzi w głowę jak wcześniej bez tego się obywał. Przykładowo chowanie okien może się odbywać tak, że jeśli gdzieś pod oknami na pulpicie jest potrzebna ikona, lub trzeba coś na coś przeciągnąć co akurat jest przysłonięte, niewidoczne, robi się to w ułamku sekundy. Np rozchylenie okien na boki, sięgnięcie na pulpit i powrót. Wszystko zajmuje mgnienie oka. Ciekawe wrażenia widzi się wówczas na twarzach obserwatorów.
Z przyjemnych rzeczy i dla mnie jako osoby często tworzącej instrukcje i dokumentacje bardzo przydatnych - jest w 7 narzędzie psr.exe - kto nie widział polecam sobie sprawdzić ;)Szkoda tylko, ze nie mozna okreslic formatu zapisywanych zrzutow ekranowych (albo chociaz regulowac kompresje tego JPGa). O ile faktycznie w pewnych sytuacjach moze byc przydatne, o tyle jesli zalezec bedzie na jakosci -- zrzuty i tak trzeba bedzie robic raz jeszcze -- samodzielnie.
To prawda - może doczekamy się takich zmian, w którymś z SP ;) dla 7.
Szkoda tylko, ze nie mozna okreslic formatu zapisywanych zrzutow ekranowych (albo chociaz regulowac kompresje tego JPGa). O ile faktycznie w pewnych sytuacjach moze byc przydatne, o tyle jesli zalezec bedzie na jakosci -- zrzuty i tak trzeba bedzie robic raz jeszcze -- samodzielnie.
Jeśli to ficzer do zrzutów, to systemowo OSX robi zrzuty do PDF lub schowka na kilka sposobów.
Kilkukrotnie w wątku wykazano, że odpowiednik jakościowy kosztuje niemal tyle samo. Porównywanie ze składakiem to nieporozumienie. A co do interfejsu czy stylistyki, to nie one decydują*o jakości pracy.
Znaczy się makówki nie są składane? Czy nasze Adaxy czy inne komputronikowe komputery traktujemy jako składaki? Czy może dopiero Acery nie będą składakami? A może dopiero HP? A może... tylko makówki? :D
Nie wiem, w czym składak (jeśli przyjmiemy definicję, że kupuję części i składam sobie w domu) różni się od 'jabolkowatego nieskładaka', poskładanego przez Chińczyka. Tym, że ma naklejkę czy obudowę z natryśniętym logo jakiejś firmy?
Jakoś opinie w tym wątku temu przeczą. Znów uzurpuje Pan sobie prawo do opiniowania co komu lepsze. :)
No tak, jeśli ja mówię, że lepszy pecet, to uzurpuję sobie etc. Jeśli Ty mówisz, że lepszy mak, to masz rację? :D
A co mu brakuje? Poważnie pytam.
Choćby sensownego podłączania zdalnych zasobów i korzystania z nich.
Co do VNC - to myślę, że kolega miał tu na myśli kłopoty z NAT'em gdzie trzeba mieć w zasadzie serwer pośredniczący, gdzie połączenie jest na zasadzie forwardu na odpowiednim porcie. Można sobie też Hamachi używać w takim przypadku.
No, ja też widzę, ale nie na korzyść 7. Miałem przez 2-mce komputer będący "Media Center" na Win7. Nie było dnia żeby coś nie było nie tak. A to "zgubił" dźwiękówkę, a to okno interfejsu do obsługi mediów nie miało "focusa", a to pilot nie działał, a to update-cośtam władowało się bezczelnie w najmniej stosownym momencie na wierzch. Szkoda nerwów. Miałem też jako osobny system postawiony na swoim roboczym komputerze. Pomyślałem że zastąpi XP, ponieważ utrzymuję ten system na wirtualnej maszynie w celu odpalania kilku ważnych dla mnie programów. Akurat zastąpił. Kompatybilność z XP to fikcja. Poleciał z dysku po miesiącu walki.
Hm... A mi akurat W7 chodzi dość fajnie i nie muszę narzekać. Fajnie, za wyjątkiem trybu XP, który działa dobrze do 1. restartu wirtualnego systemu :)
Może i na Maca bym się wykosztował, gdyby to miało przynieść wymierny efekt, ale nie w sytuacji gdy i tak musiałbym postawić oprócz OSX także Windowsa i na nim używać jakieś 80% oprogramowania bez którego nie wyobrażam sobie życia. I zapewne to jest ważny powód pozostania przy Windowsie nie tylko dla mnie.
Jeśli to ficzer do zrzutów, to systemowo OSX robi zrzuty do PDF lub schowka na kilka sposobów.
Ew. jpg, png itd.... Sam używam :)
Nie wiem, w czym składak (jeśli przyjmiemy definicję, że kupuję części i składam sobie w domu) różni się od 'jabolkowatego nieskładaka', poskładanego przez Chińczyka. Tym, że ma naklejkę czy obudowę z natryśniętym logo jakiejś firmy?
Różni się tym samym co parę deko drożdży, torba cukru i wiadro wody od pół litra porządnej wódki.
Choćby sensownego podłączania zdalnych zasobów i korzystania z nich.
Zawsze sądziłem że zdalna konsola właśnie służy do zarządzania usługami i korzystania zdalnie z całego zainstalowanego ustrojstwa. Od niepamiętnych czasów do tego jej używam.
Różni się tym samym co parę deko drożdży, torba cukru i wiadro wody od pół litra porządnej wódki.
E, przesadziłeś trochę. Porządnej wódki nie robią Chińczycy, każdy po jednej butelce, tak jak po sztuce makówki :)
Zawsze sądziłem że zdalna konsola właśnie służy do zarządzania usługami całego zainstalowanego ustrojstwa. Od niepamiętnych czasów do tego jej używam.
Nie wiem, czego używasz, pewnie fajne jakieś narzędzie. Albo mnie nie zrozumiałeś. VNC (real, tight, te używam) niezbyt łatwo pozwalają, bym na podłączonym zdalnie hoście, będącym daleko ode mnie, odpalił winampa i odtwarzał dźwięk u mnie, uruchomił tam worda i obrobił dokument z mojego pendrive wpiętego w mojego klienckiego kompa, na którym zrobiłem sshota zdalnego puplipu i wkleiłem go do obrabianego dokumentu, później drukując z tamtego zdalnego worda tenże dokument na mojej lokalnej, domowej drukarce. A przynajmniej nie w prosty sposób. No, ale komu to, czy Visual Studio potrzebne przecież .... :)
foto-mania
02-02-2010, 23:17
używam Mac'a od kilku tygodni rewelacja :)))) monitor kolory poprostu bajka
Ps śmiga fajnie tylko pojawił się mały kłopot z klawiaturą podłączyliśmy zwykłą*na usb i niestety skróty klawiszowe nie działają (chodzi o PS) być może można to ustawić nie wiem czekam na orginalną apple i mam nadzieje ze będzie ok. polecam w 100%
Jeśli to ficzer do zrzutów, to systemowo OSX robi zrzuty do PDF lub schowka na kilka sposobów.
|Spr zapisuje plik do raportu w MHTML spakowanego do zip'a. Wygląda to w akcji mniej więcej tak
http://www.istartedsomething.com/20090111/windows-7-problem-steps-recorder-miracle-tool/
Nie wiem, czego używasz, pewnie fajne jakieś narzędzie. Albo mnie nie zrozumiałeś. VNC (real, tight, te używam) niezbyt łatwo pozwalają, bym na podłączonym zdalnie hoście, będącym daleko ode mnie, odpalił winampa i odtwarzał dźwięk u mnie, uruchomił tam worda i obrobił dokument z mojego pendrive wpiętego w mojego klienckiego kompa, na którym zrobiłem sshota zdalnego puplipu i wkleiłem go do obrabianego dokumentu, później drukując z tamtego zdalnego worda tenże dokument na mojej lokalnej, domowej drukarce.
pebees, Ty na serio robisz takie rzeczy na zdalnym polaczeniu? :shock:
|Spr zapisuje plik do raportu w MHTML spakowanego do zip'a. Wygląda to w akcji mniej więcej tak
http://www.istartedsomething.com/20090111/windows-7-problem-steps-recorder-miracle-tool/
Podoba mi sie nazwa - Problem Step Recorder :mrgreen:
E, przesadziłeś trochę. Porządnej wódki nie robią Chińczycy, każdy po jednej butelce, tak jak po sztuce makówki :)
Przesadziłem, nie przesadziłem. Dobry alkohol potrafi zrobić jeden, a dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu innych ukręci jakiś zaizair zachwalając pod niebiosa swój średnio nadający się do spożycia eliksir. Tak właśnie jest ze składakami.
VNC (real, tight, te używam) niezbyt łatwo pozwalają, bym na podłączonym zdalnie hoście, będącym daleko ode mnie, odpalił winampa i odtwarzał dźwięk u mnie, uruchomił tam worda i obrobił dokument z mojego pendrive wpiętego w mojego klienckiego kompa, na którym zrobiłem sshota zdalnego puplipu i wkleiłem go do obrabianego dokumentu, później drukując z tamtego zdalnego worda tenże dokument na mojej lokalnej, domowej drukarce.
Ok, teraz rozumiem. Faktycznie nie obcowałem z takimi rozwiązaniami. Raczej będąc w podróży miewałem potrzebę zrobienia czegoś na swoim komputerze, skorzystania z jego zasobów i do tego VNC mi wystarcza.
pebees, Ty na serio robisz takie rzeczy na zdalnym polaczeniu? :shock:
Niedokładnie takie, występuje w tym akcie inny soft i inne nieco czynności, ale idea jest właśnie taka.
Ok, teraz rozumiem. Faktycznie nie obcowałem z takimi rozwiązaniami. Raczej będąc w podróży miewałem potrzebę zrobienia czegoś na swoim komputerze, skorzystania z jego zasobów i do tego VNC mi wystarcza.
Jak najbardziej Cię rozumiem, i do tego, o czym piszesz, też mi vnc wystarcza :)
Podoba mi sie nazwa - Problem Step Recorder :mrgreen:
Jaki popyt taka podaż. :mrgreen:
Orkaniusz
02-02-2010, 23:56
To może coś na rozładowanie :-): http://www.youtube.com/watch?v=KNnX6XRQBec&feature=related
czemu rozmowa ciągle ma charakter jakby to użytkownicy mac'a namawiali pc-towców na zmiane systemu ? To jak pisac czy lepiej sie pracuje na nikonie czy canonie. Każdy pracuje na tym na czym lubi i jest mu dobrze...a ile sie za to zapłaci to juz inna sprawa ;)
Microsoft Visual Studio... :-) Przynajmniej ja w tym pracuję w firmie, a i w domu się zdarzy....
A swoją drogą, jest możliwość wejścia na zdalny pulpit Windows z Maca?
Jak sama nazwa wskazuje, niekoniecznie musi być na OSX.
Jeśli nie ma, to i dobrze.
Im mniej oprogramowania MS na OSX tym lepiej.
Wszedłem przez przypadek na ten wątek, poczytałem, i nie zdzierżyłem. Nie zdzierżyłem po lekturze postów Tom01. Chłopie, z każdym postem kompromitujesz się coraz bardziej. Rozumiem ludzi, którzy mają swoją opinię na jakiś temat, ale Ty wypowiadasz się mentorskim tonem o rzeczach, na których,najzwyczajniej w świecie, się nie znasz.
I tu parę prawdziwych kwiatków:
No, ja też widzę, ale nie na korzyść 7. Miałem przez 2-mce komputer będący "Media Center" na Win7. Nie było dnia żeby coś nie było nie tak. A to "zgubił" dźwiękówkę, a to okno interfejsu do obsługi mediów nie miało "focusa", a to pilot nie działał, a to update-cośtam władowało się bezczelnie w najmniej stosownym momencie na wierzch. Szkoda nerwów.
Konfiguracja, konfiguracja, konfiguracja. Jak widać Maki uczą lenistwa.
Miałem też jako osobny system postawiony na swoim roboczym komputerze. Pomyślałem że zastąpi XP, ponieważ utrzymuję ten system na wirtualnej maszynie w celu odpalania kilku ważnych dla mnie programów. Akurat zastąpił. Kompatybilność z XP to fikcja. Poleciał z dysku po miesiącu walki.
Po przeczytaniu tego fragmentu wzrok mi się pogorszył. Od łez. Aż się popłakałem ze śmiechu. Windows 7 używam od bodajże czerwca zeszłego roku i jedyny problem, który nota bene rozwiązałem, przysporzył mi Subeditplayer. Jeśli ktoś ma poważniejsze problemy z jakimiś konkretnymi aplikacjami to może sobie ściągnąć wirtualną maszynę z Windowsem XP Prof.
Różni się tym samym co parę deko drożdży, torba cukru i wiadro wody od pół litra porządnej wódki.
Łeeee, no to ja chyba muszę jakąś gorzelnię otworzyć. Pracuję na składaku od zawsze. Sam go sobie składam. Windows 7 - od czerwca zeszłego roku - liczba zwisów 0 (słownie zero), wcześniej jakieś 5 lat Windows XP Prof - liczba zwisów - 1 (słownie jeden). Dlaczego inni maja problemy? Wynika to z kilku powodów. Główny powód jest taki, że kiedy IBM wypuścił na rynek swój komputer osobisty, nie zastrzegł sobie zastosowanych przez siebie rozwiązań konstrukcyjnych. Każda firma mogła kopiować IBM-ty do woli. Zastrzeżone było tylko 8KB BIOS-u. Taka sytuacja spowodowała pojawienie się na rynku podzespołów o różnej jakości. I ten stan rzeczy trwa do dziś. Drugi powód to uniwersalność IBM-ów, czy tez jak kto woli PC-tów. Nie ma drugiego takiego standardu hardware-owego, do którego byłoby zatrzęsienie podzespołów czy też dodatkowych urządzeń. Dodatkowo część urządzeń nie jest w 100% zgodna ze standardami, przez co drivery mogą działać niestabilnie w konkretnych konfiguracjach czy też wersjach Windowsa. Znacznie łatwiej jest napisać aplikację czy wyprodukować sprzęt do Maka, bo tam liczba użytych przez Apple-a podzespołów jest nieporównanie mniejsza.
Przesadziłem, nie przesadziłem. Dobry alkohol potrafi zrobić jeden, a dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu innych ukręci jakiś zaizair zachwalając pod niebiosa swój średnio nadający się do spożycia eliksir. Tak właśnie jest ze składakami.
Patrz wyżej. Wbrew pozorom nie jest to takie proste, nie wystarczy kabelek do gniazdka wetknąć.
Potestowałem trochę Win7 na kilku maszynach. Od pracy biurowej po centrum mediów. Takiego zawodnego "g" to ja jeszcze nie widziałem.
Cóż, być może z jednej strony mało jeszcze w życiu widziałeś, być może z drugiej strony nie potrafisz sobie przygotować komputera do pracy. Ja po ponad pół roku użytkowania tego systemu na desktopach i laptopach, stwierdzam, że jest to bardzo udany system od czasu XP-ka. A używany był chyba do wszystkiego, no może z wyjątkiem CAD-a.
Przyczyn jest kilka, przy czym jedna mimowolnie lub nie, będąca prezentem Microsoftu dla firm IT. Jak coś się psuje to można to naprawiać. W ramach umowy serwisowej oczywiście.
I znowu łzy radości. Od kiedy to za prezenty się płaci? Uważasz, że informatycy to banda jełopów, która nie potrafi wybrać lepszych rozwiązań i ma mózgi zdrenowane przez marketing Microsoftu? A może powiesz, że Maki się nie psują? Że Mak OS nie ma żadnych błędów, jest tak wyczesany, że nic się nie zwiesi, zabezpieczony jak forteca? Litości...
Najlepsze zostawiłem na koniec:
"Microsoft Visual Studio... Przynajmniej ja w tym pracuję w firmie, a i w domu się zdarzy...."
Ha, mam w biblioteczce podręcznik tego języka/nie-języka (bo nie wiem co to naprawdę jest). Jest to najśmieszniejszy, najbardziej infantylny podręcznik programisty jaki widziałem na oczy. Nomen omen oficjalne materiały szkoleniowe Microsoftu. Pierwsze zdanie w książce, poniekąd przeznaczonej dla programistów, czyli użytkowników ciut bardziej kumatych, brzmi: "Jeśli komputer jest wyłączony to go włącz".
O czym Ty właściwie piszesz: o Visual Studio czy o jakimś podręczniku? Oświecę Cię, Microsoft Visual Studio to nie język programowania, tylko środowisko programistyczne. To właśnie za pomocą tego "infantylnego języka" powstają windowskie wersje tak infantylnych i lamerskich aplikacji jak np, Adobe Photoshop, Nikon Capture NX, prawie wszystkie gry, jak również wyjątkowo infantylne serwery w rodzaju MySQL, PostreSQL. :/
"Jeśli komputer jest wyłączony to go włącz". No to przecież wypisz wymaluj styl Apple-a, powinieneś poczuć się jak w domu.
Konfiguracja, konfiguracja, konfiguracja. Jak widać Maki uczą lenistwa.
Bardzo dobry argument.
Ty konfigurujesz, konfigurujesz, konfigurujesz... a ktoś na OSX w tym czasie pracuje, pracuje, pracuje...
I to jest sedno sprawy.
C.B.D.O.
Pecet składak rządzi :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img407.imageshack.us/img407/3539/clipboard01u.gif)
Wszedłem przez przypadek na ten wątek, poczytałem, i nie zdzierżyłem.
Konfiguracja, konfiguracja, konfiguracja. Jak widać Maki uczą lenistwa.
szczerze mowiac czytajac z usmiechem wszelkie wypowiedzi ja po twoim poscie nie zdzierzylem rowniez.
po pierwsze - nie kazdy musi spedzac tygodnie nad konfiguracja.
po drugie - nie kazdy umie
a po trzecie nie kazdy chce.
spedzilem przy roznych systemach troche lat poczynajac od serwisanta a na adminie konczac. najpierw z powodu pasji, potem dla pieniedzy a na koncu dla zabawy.
jakos nie zauwazalem koniecznosci reinstalowania systemu co kwartal na stawianych pc-tach. te ktore stawialem dzialaly do momentu gdy np jakas przyslowiowa pani basia nie usilowala wsadzic pionowo plyty cd do poziomego czytnika. ale na to nie ma mocnych.
ale po wielu latach babrania sie w kablach i sofcie stwierdzilem ze mam to w powazaniu bardoz glebokim i poszedlem do sklepu. kupilem maca, odpalilem i o dziwo dzialalo. powqrzalem sie przez pierwszych kilka dni tak samo jak wqrzalem sie na tablet a teraz nie wyobrazam sobie bez niego pracy. i tyle. nie odczuwam braku oprogramowania bo wszystko co mi potrzebne kupilem za porownywalna kase. a pracuje mi sie idealnie. jak juz ktos wspomnial - nie zauwazam systemu.
do tego czesto korzystam z udogodnien ktorych na windowsie ciezko szukac, lub trzeba cos doinstalowywac. mysle ze za kilka lat MS dorosnie do niektorych rozwiazan, podobnie jak dorosl do wprowadzenia okien i kolejnych udogodnien.
nie mowie ze nie ma z MBP problemow. czas temu jakis zalalem MBP dosc porzadnie herbata.. wysuszylem.. niestety klawiatura przestala dzialac. mozna wyimenic ale mi sie nei chcialo wiec dokupilem bezprzewodowa. i jest to jedyny probelm jaki mam z MBP - niestety bezprzewodowa klawiatura na przejscaich lotniskowych jest poddawana scislej kontroli jako obiekt potencjalnie niebiezpieczny :) ale da sie z tym zyc.
z drugiej strony .. wcale nie chcailbym by ludzie zaczeli masowo kupowac maca .. po co ?? windowsy sa wspaniale i coraz lepsze... im mniej uzytkownikow jablek tym lepiej. niestety makowki staly sie modne rownie mocno jak bycie zawodowym fotografem wiec pewnie niedlugo zaczna sie problemy.
raider - mac nie musi miec licznika ;)
z sailorem sie zgadzam calkowicie, i tez mialem problem z zalana klawiatura (wystarczylo pare kropel), tyle ze mi sie upieklo na gwarancji :)
a wracajac do tematu, to wlasnie przerowilem acera, hp i teraz asusa (juz lekko przegietego z cena) dla zony, wszytskie na w7 i po bolach z instalacja systemu, 60 pytaniach itp itd, kazdy z kompow wmuszal we mnie 10 wersji demo softu, zakichanego nortona albo macaffe czy jak sie to cholerstwo nazywa na zmiane i chcial akutualizowac wszytsko co 10 minut.
nikomu nie wmawiam zadnych apple i ten watek czasami robi sie tak bez sensu jak watki nikon canon.
osobiscie przyznaje sie, z lenistwa windowsowi mowie nie.
Jak widać Maki uczą lenistwa.
To jedyne stwierdzenie z którym się z tobą zgadzam.
Jestem leniem i snobem, dlatego przeszedłem na maca.
Miałem dość konfiguracji, ściągania wtyczek oraz wyskakujących okienek z napisem error nr...
Nieprzespanych nocy z powodu wysypania pliku z projektem.
Nie jestem ortodoksem i widzę pare mankamentów, ale mnie się na macu wszystko robi szybciej, logiczniej
i z mniejszym stresem.
A używany był chyba do wszystkiego, no może z wyjątkiem CAD-a.
A ja właśnie przechodziłem gehennę z CADem żony na PC i wróciłem do XP
a mój CAD na maczku od tigera do snowa śmiga bez najmniejszego problemu, bez żadnych konfiguracji.
Krzychu_Z
03-02-2010, 07:32
A ja właśnie przechodziłem gehennę z CADem żony na PC i wróciłem do XP
a mój CAD na maczku od tigera do snowa śmiga bez najmniejszego problemu, bez żadnych konfiguracji.
Puść na nim prawdziwego CADa (UG czy Catię) a nie jakieś popierdółki - powodzenia...
Wszedłem przez przypadek na ten wątek, poczytałem, i nie zdzierżyłem.
Se kolega walium zażyje bo mu żyłka pęknie. :)
(...) się nie znasz. (...) IBM wypuścił na rynek swój komputer osobisty, nie zastrzegł sobie zastosowanych przez siebie rozwiązań konstrukcyjnych.
Nie trzeba mnie uczyć historii komputerów. Kiedy w oparciu o nieliczne dostępne materiały rozgryzałem tajniki tranzystora większości obecnych specjalistów od budowania składaków nie było na świecie. Były to czasy blokady dostępu krajów bloku wschodniego do bardziej zaawansowanej techniki. Pierwsze obwody z wykorzystaniem układów niskiej skali integracji robiło się wyłącznie teoretycznie na papierze, bo nie było do nich dostępu. Kiedy po upadku socjalizmu dało się kupić legendarne już układy Zilog Z80, z lutownicą i próbnikiem stanów logicznych uruchamiałem swój pierwszy mikrokomputer i uczyłem się ich języka maszynowego. Specjaliści od składania, za przeproszeniem, srali wówczas w pieluchy. Pierwsze IBM PC wyrosły niejako obok moich czasów.
I tu parę prawdziwych kwiatków:
Proszę mi nie wyliczać "kwiatków" bo to co wiem dają mi prawo do wygłoszenia opinii jakie napisałem. Z elektroniką mam styczność od zawsze. Odebrałem stosowne wykształcenie w trzech szkołach, wszystkie o profilu elektrycznym. Żaden z języków programowania nie stanowi dla mnie magicznych robaczków, znam zasadę działania tego czegoś od obiektu przez wszystkie warstwy OS po poziom napięcia będącego bitem. Napisałem pewne typowe wrażenia użytkowe. Potrafię sobie poradzić z doprowadzeniem potrzebnej mi aplikacji w Win do jako takiego działania, ale nie interesuje mnie pudrowanie pryszcza pod którym którym zostawione elementarne programistyczne babole. Nie mój problem w tym, żeby wyszukiwać niechciane wywołanie programu który został normalnie jak człowiek "odptaszony" - "nie uruchamiaj". Jak Pan chce możemy porozmawiać o prawdziwych, technicznych przyczynach problemów. Ja wiem jak to jest zrobione i rzygać mi się chce na widok niektórych wytworów, nad którymi pieją z zachwytu adepci sztuki konstruowania "wysokiej jakości" składaków.
Ja po ponad pół roku użytkowania tego systemu na desktopach i laptopach, stwierdzam, że jest to bardzo udany system od czasu XP-ka.
Jedyny naprawdę udany system Windows to był NT 3.5, pardon ex VMS. Cała reszta nie ma nawet poprawnej budowy systemu operacyjnego.
O czym Ty właściwie piszesz: o Visual Studio czy o jakimś podręczniku? Oświecę Cię, Microsoft Visual Studio to nie język programowania, tylko środowisko programistyczne.
Wiem ja to wygląda, coś nawet przy pomocy "tego czegoś" tworzyłem. Programista ze mnie jak z koziej dupy trąba, zresztą nigdy mnie to nie pociągało, ale umiem rozpoznać podręcznik pisany chyba dla debili. Wszak do podręcznik programisty, który raczej powinien wiedzieć, że na wyłączonym komputerze niczego nie napisze. Proszę porównać choćby książkę Marciniaka do Tubo Pascala. To są lata świetlne w poziomie i metodyce. Nie bez powodu jest to jedna z podstawowych pozycji wymienianych na każdej uczelni technicznej. Nie szanuję ani nigdy nie będę tego typu środowisk gdzie do dyspozycji programisty, choć to za duże słowo na twórcę aplikacji z klocków, daje się moduły będące programistycznym bublem, które zostawione same sobie na 24h potrafią zasyfić swoimi śmieciami cały ram.
To właśnie za pomocą tego "infantylnego języka" powstają windowskie wersje tak infantylnych i lamerskich aplikacji jak np, Adobe Photoshop, Nikon Capture NX, prawie wszystkie gry, jak również wyjątkowo infantylne serwery w rodzaju MySQL, PostreSQL. :/
Chyba się Pan w swej zapalczywości zagalopował. Proszę o wiarygodne źródła tych rewelacji bo przynajmniej jeden z wymienionych programów w postaci kodu źródłowego mam przed oczami i zdecydowanie nie jest to produkt Visual Studio.
(..) Kiedy po upadku socjalizmu dało się kupić legendarne już układy Zilog Z80, z lutownicą i próbnikiem stanów logicznych uruchamiałem swój pierwszy mikrokomputer i uczyłem się ich języka maszynowego. Specjaliści od składania, za przeproszeniem, srali wówczas w pieluchy.
Może srali, może nie srali, ale niektórzy, zanim można było dostać z80, kupowali 'se' 8008 do takich zabaw. I się dało, nawet w P(R)L. Cuda, panie, cuda... :D
Wiem co to jest, coś nawet przy pomocy "tego czegoś" tworzyłem. Programista ze mnie jak z koziej dupy trąba, zresztą nigdy mnie to nie pociągało, ale rozpoznać podręcznik pisany chyba dla debili umiem rozpoznać. Proszę porównać choćby książkę Marciniaka do Tubo Pascala.
Człowieku.. bo chyba nim jesteś, zrozum jedną taką 'dyferencję' - Pascal, czy nawet Turbo Pascal to język programowania, a Visual Studio to środowisko programistyczne. To tak, jakbyś porównywał książkę do Fiata 126 a książkę do obsługi kilkustanowiskowej stacji obsługi nowoczesnych samochodów i na jej podstawie (tej ostatniej) stwierdzał, że ta stacja obsługi samochodów słabo jeździ i w ogóle jest autem do kitu, bo się tym tak naprawdę jeździć nie da.
Nie szanuję ani nigdy nie będę tego typu środowisk gdzie do dyspozycji programisty, choć to za duże słowo na twórcę aplikacji z klocków, daje się moduły będące programistycznym bublem, które zostawione same sobie na 24h potrafią zasyfić swoimi śmieciami cały ram.
No, faktycznie, programista z Ciebie jak z koziej, co jednak nie przeszkadza Ci autorytatywnie wypowiadać się o programowaniu :D
Chyba się Pan w swej zapalczywości zagalopował. Proszę o wiarygodne źródła tych rewelacji bo przynajmniej jeden z wymienionych programów w postaci kodu źródłowego mam przed oczami i zdecydowanie nie jest to produkt Visual Studio.
Bo Visual Studio nie daje żadnego kodu źródłowego. Umożliwia jego pisanie, w C, C++, Java, Basic, PHP, HTML, ASP, *SQL i innych Fortranach czy LISPach. Zapewne widziałeś jakiś kawałek kodu wyklikany w Basicu, konkretnie w Visual Basicu, i na tej podstawie stwierdzasz, że w Visual Studio nic innego nie da się zrobić. Tak jakbyś na podstawie widzianej wymiany oleju w stacji obsługi samochodów stwierdzał, że w takiej stacji można tylko olej zmienić. I tylko na taki, jaki widziałeś, w takim aucie, jakie tam stało.
Tu z całą pewnością (nie przypuszczam, nie zakładam) wiem, że nie masz pojęcia o Visual Studio praktycznie żadnego. A na pewno mniejsze masz pojęcie o VS niż ja o makówkach :D
zanim można było dostać z80, kupowali 'se' 8008 do takich zabaw. I się dało, nawet w P(R)L. Cuda, panie, cuda... :D
Skoro to dla Pana nie są cuda to raczej Pan wie dlaczego Z80 był ciekawszy do celów edukacyjnych.
Człowieku.. bo chyba nim jesteś, zrozum jedną taką 'dyferencję' - Pascal, czy nawet Turbo Pascal to język programowania, a Visual Studio to środowisko programistyczne.
Jasne. A środowisko programistyczne jest oparte w swym fundamentalnym działaniu o krasnoludki którzy w środku coś dłubią coś niejasnego? Poza tym ja piszę o METODYCE i POZIOMIE przekazywania wiedzy z tej samej dziedziny. Proponuję otworzyć obie książki na dowolnym rozdziale i porównać.
No, faktycznie, programista z Ciebie jak z koziej, co jednak nie przeszkadza Ci autorytatywnie wypowiadać się o programowaniu :D
Sam to napisałem i się nie wstydzę. Programistą nie jestem nie będę. Korzystam jednak z aplikacji tworzonych za pomocą kombajnów przez programistów będących jeszcze większymi trąbami. I widzę jak "to" potrafi działać.
Zapewne widziałeś jakiś kawałek kodu wyklikany w Basicu
Niekoniecznie. Raczej w C i kompletny, który całkiem niedawno kompilowałem.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.