Szukaj
Tu jest w ladnym stanie MP.
Po dziadku, kupiona w NRD.
http://allegro.pl/leica-mp-0-72-35mm-i5851142469.html
A co jest nieprawdziwego (niesłusznego, tendencyjnego) w twierdzeniu, że w czasach przed Leiką fotografia wysokiej jakości technicznej była możliwa tylko w dużym formacie ergo wielkich i ciężkich skrzynkach, zaś począwszy od Leiki stała się możliwa także na filmie małoobrazkowym w małych poręcznych pudełeczkach? Upraszczam tylko o tyle, że oczywiście byli również inni producenci, którzy w tym samym czasie bądź nawet nieco wcześniej stworzyli aparaty fotograficzne na taśmę filmową, ale Leica była pierwszym udanym masowym i systemowym produktem w tej klasie, na którym cała późniejsza fotografia małoobrazkowa wyrosła. Oczywista oczywistość, o której trzeba do znudzenia przypominać, gdy zaczyna się dyskusja o zbudowaniu tańszej (lepszej?) Leiki przez kilkuosobową grupkę młodzieńców z mocno wątpliwymi kwalifikacjami w mechanice precyzyjnej i optyce, być może z jakimiś kwalifikacjami w elektronice, informatyce lub dizajnie (nie sposób tego miarodajnie ocenić na podstawie skąpych dostępnych informacji), bez doświadczenia w branży, bez zaplecza technicznego i organizacyjnego oraz bez pieniędzy, ale za to z genialną wizją absolutnie perfekcyjnego aparatu. To jakby nie ta półka.
Jak już pisałem, dla mnie 262 ma za mało ficzerów. Czekam na model bez ekranika i z wygrawerowanym napisem zamiast kropki. Względnie jak Edition 60, ale samo body bez obiektywu i z uszami do paska. Czyli prawie Konost, tylko trochę lepszy w dążeniu do doskonałości.
He, he, Leica MP w stanie nówka-nieśmigana z kolekcji dziadka kupiona w NRD to absolutny rarytas jest.
NRD nie ma od 1990 roku, MP jest w produkcji od 2004 roku, więc siłą rzeczy musiała u dziadka więcej leżeć w szafie niż być w użyciu. Nie na sto, a na tysiąc procent nie ma drugiej takiej na świecie. Na ebajach i w lajkaszopach trzeba za taką samą dać co najmniej ze dwa i pół tysiaka w eurosach.
A poważnie: gdy czytam takie opisy, to z definicji trzymam się z daleka od towaru, ale gdzie konkretnie jest haczyk w tym przypadku?
Nigdy nie mów nigdy. To może się udać. Niejaki Elon Musk też rzucił się na temat w którym nie miał doświadczenia, a dziś jego samochody idą jak świeże bułeczki mimo, że cena trzy razy wyższa, jak innego w tej klasie.
Temat Leici z NRD też ciekawy. Na mój gust to farbowana Zorki od ruskiego sołdata.![]()
A co za dziwota... naiwnych i glupich zawsze mieć będziecie... jak również podłych i cwanych, że to lis przy takim blednie...
Ale według tej filozofii to taki Konost na początek musiałby kosztować 3 razy tyle co Leica M, żeby jego dalszy rozwój się samofinansował. Czyli cała piękna wizja "tańszej Leiki" idzie się gonić.
A do kompletu wiedzy o Leice od dziadka i abstrahując od konkretnego modelu - były swego czasu trochę inne MP, oznaczenie zostało powtórzone w 2004 r., na zdjęciach aukcyjnych jest ta nowsza wersja, którą nadal można nową kupić w lajkaszopie - trzeba dodać (bo młodzież może nie wiedzieć), że w NRD Leica generalnie nie była sprzedawana w sklepach. Wschodni Niemcy robili swoje aparaty, mieli też swoją odnogę Zeissa, ale to jest trochę inna historia. Oczywiście mógł kupić ktoś przez krewnych na zachodzie albo np. Stasia przez swoich ludzi, ale też bardziej teoretycznie niż praktycznie, bo przecież wtedy także Leica kupę kasy kosztowała.
Ostatnio edytowane przez JacekB ; 12-12-2015 o 12:35
Chyba zbyt daleko idący optymizm...
Mam okazję porównać pliki z Leica M9, M240 i Monochrom do plików a H5D i nie do końca jest tak jak dział marketingu z Wetzlar pisze że to jakość średniego formatu.
Fakt że Leica jest MAŁA, LEKKA, prosta w obsłudze, ma szkła o świetnej jakości i jest bardzo wygodna w podrózy.
Ale ten onanizm o emajzingu, wyższości nad średnim formatem i inne hasła marketingowców to można sobie darować...
Leica M9 + MP + Summilux 35/1.4 ASPH + Noctilux 50/0,95
Skontaktuj się z nami