Szukaj
W czym problem ? Tradycją zdjęć nie zrobisz. Leika też jest niszowa. Ważne, żeby był tańszy i bezkompromisowo "ubogi"Tylko podstawowe funkcje fotograficzne. Dla wielu w zupełności wystarczy. Oczywiście za przyzwoitą cenę, bez tej całej otoczki "świętości" i biżuterii leikowskiej
![]()
Leica MP, 28/2, 35/2, 50/1.4, 75/2.8
Ta "wspaniała siódemka" z firmy Konost z pewnością zdaje sobie sprawę, ze będzie robic niszowy produkt (celownik + MF). Produkcja raczej nie będzie masowa i dlatego nie wierze, ze cena będzie niska (jakiekolwiek by niebyły koszty tej puszki). Panowie z Konost maja swoje marzenia a i inwestorom trzeba by przyjemność sprawić![]()
Te 100 lat pięknej tradycji to też takie trochę na wyrost. To bardzo mylna tradycja. Ilu z tych wielkich fotografów, którzy kiedyś fotografowali dalmierzami wciąż fotografuje w ten sposób? To najlepiej pokazuje, ile ta tradycja warta.
Uważam, że ten Konost (o ile w ogóle powstanie) może być pierwszą alternatywą dla cyfrowej Leiki, i to alternatywą jak najbardziej realną. Jednak sukcesu mu nie wróżę, bo większość ludzi Leiki kupuje właśnie dla tej 'tradycji'. Natomiast z porównania cen jednego i drugiego może właśnie wyniknąć ciekawa informacja, mianowicie ile ta tradycja i symboliczna czerwona kropka rzeczywiście kosztuje. Ja osobiście nie widzę powodu, dla którego produkt taki jak nowa Mka, wyprodukowany przez Fuji / Sony nie miałby być oferowany w cenie podzielonej przez dwa. Bo co tam niby tyle kosztuje? Autofocus? Nie, bo go nie ma. Uszczelnienia? Nie, bo ich nie ma. Gibany ekranik? Nie, bo go nie ma. GPS, Wifi, srifi? Nie, bo ich nie ma. Piętnastoosiowa stabilizacja? Nie, bo jej nie ma. Matryca 50mpix o wyjątkowym ISO itd? Nie, bo jej nie ma. To może kosztowny jest projekt samego body, które co edycję się zmienia? Nie, bo od 60 lat ten aparat wygląda z grubsza tak samo.
Ostatnio edytowane przez Franek_ ; 11-12-2015 o 12:07
Tradycja tradycją, czerwona kropka czerwoną kropką, ale geniusz Leiki polega na stworzeniu i utrzymaniu systemu,
1. który dał jakość efektu finalnego dostępną wcześniej tylko dużym formatom,
2. przy znacznie mniejszych gabarytach niż te duże formaty,
3. w którym od 60 lat ((ze śladowymi wyjątkami in minus, za to in plus jest niemała wsteczna o kolejnych 30 lat kompatybilność M z M39) wszystko do wszystkiego pasuje, jak na solidny system przystało,
i 4. w którym niemal wszystko można serwisować fabrycznie lub u sporej rzeszy "niezależnych" serwisantów z najwyższej półki fachowości, vide mój ulubiony Herr Wiener w Monachium i jemu podobni w Niemczech i na całym świecie.
Dlatego w epoce cyfrowej ludzie nadal to kupują mimo sklepowych cen z sufitu. Które notabene od zawsze takie były i są, ale tylko na tle małego obrazka, a nie na tle dużych formatów, z którymi Leica od początku stanęła w szranki i nieźle sobie poradziła w tej konkurencji.
Gdyby Oskarowi Barnackowi chodziło wyłącznie o stworzenie "tańszego wielkiego formatu" i gdyby realizował on swoją wizję w domu na strychu, to można być pewnym, że świat dawno by o nim zapomniał, jak zapomniał o bardzo wielu innych. A bez wsparcia swojej firmy i osobiście swojego głównego szefa imć Herr Leitza, to Herr Barnack, inżynier-konstruktor kamer w światowej sławy instytucie optycznym Leitz, produkującym także mikroskopy i inne precyzyjne narzędzia, tylko na znak protestu kupę pod drzwiami macierzystego zakładu w Wetzlar mógłby był zrobić, a nie zbudować realną alternatywę dla czegokolwiek.
Niewątpliwie sympatyczni chłopcy i dziewczęta od "Konost prodżekt" wydają się chcieć zrobić tańszą Leikę. Cóż, wielu już próbowało na przestrzeni dziejów fotografii ze skutkiem lepszym albo gorszym, na ogół jednak z gorszym. W miarę przyzwoity, a nawet wręcz dobry efekt finalny i sukces rynkowy był (jest) wtedy, gdy za projektem stały (stoją) firmy mające pojęcie zarówno o mechanice, jak i o optyce (dzisiaj trzeba dodać do tego elektronikę) i gdy trwało (trwa) to odpowiednio długo przy odpowiednim zaangażowaniu sił i środków. O czym mają pojęcie ci sympatyczni niewątpliwie chłopcy i dziewczęta i kto poważny ich wspiera finansami i zapleczem? Co jest rewolucyjnego w wizji "tańszej Leiki", żeby poważnie zainteresowały się nią firmy, które już mają swoje systemy i wciąż pracują nad nowymi? Skoro pan Heniek z panem Zdziśkiem są w stanie w "warstacie" złożyć Syrenkę alternatywną dla Porsche, to i zapewne można chałupniczymi metodami złożyć kilka sztuk owego superaparatu. Tylko co z tego?
Co do M6, to przychylam się do zdania, że zawracanie głowy z tym TTL. Większe kółko zapewne jest lepsze od mniejszego, ale w eM-trójkach nie mam problemu z kręceniem mniejszym kółkiem. Tylko cyferek już nie widzę bez okularów, ale to z wiekiem przychodzi i dotyczy każdego aparatu.![]()
Skontaktuj się z nami