Taaawiem, że to nie chwalebne, nie ahabskie, ale dzień miałem wkurzający w pracy, wysilać się nie chciało. Znaczy z piwem w jednej ręce, aparatem w drugiej a figurką na lapku
tło z tosterem nie wyszło, z blachą zrypaną z piekarnika też nie, więc stwierdziłem, że proste środki są ok ;P
https://nizuvault.files.wordpress.co.../frame0135.jpg
Edyta: ale zabawy takie lubię, na pewno powtórzękiedyś małego astronautę miałem, na żony naleśniku postawiłem, telefonem zdjęcie zdobiłem, Armstrong był jak żyw, a Księżyc jeszcze bardziej (z naleśnika żony). Lokalnym ahabom ze dwadzieścia lat temu też pomagałem postaci historyczne zapodawać za pomocą parasola, talerzyka włożonego w czapkę oraz połączonych obrusów cioci Krysi
- - - - kolejny post - - - - - -
Ech, napiłbym z Tobą, otwieracz, jednak nad Wartę mi daleko. Zaprosiłbym nad Wisłok, ale też możesz mieć daleko. Wychodzi niechybnie, że napić winniśmy się nad Wyrwiząbką? Wygnigąbką? Cholera. jak to było..?
- - - - kolejny post - - - - - -
A że nikogo nie ma, to na dobranoc dam jeszcze, z jotpega bez poprawek, they aren't the droids you're looking for:
Szukaj





Odpowiedz z cytatem



Skontaktuj się z nami