Szukaj
ja się tu akurat zgadzam z woldemorthem - jadąc od Korony jest takie samo bezsensowne ograniczenie, zaraz za zjazdem z wiaduktu, do 50km/h, tylko dlatego że dochodzi pas do lewoskrętu.
Jeżdżąc kiedyś gdzieś w rejonach Kudowy, wieczorem, na drodze stał znak "niebezpieczny zakręt"; potraktowałem go tak jak podobne znaki na drodze Wrocław - Warszawa, ustawione po prostu na łukach, a tymczasem była to niemal agrafka i cudem wyszedłem z niego cało.
Jak ktoś Cię przez miesiąc ostrzega przed burzą, a non-stop świeci słońce, to w końcu przestajesz nosić parasol i kalosze.
"Kiedy wszystkie sposoby zawiodą, należy przeczytać instrukcję obsługi" - Murphy
Krzysztof Paszkiewicz
Przesadzone to jedno, ale kompletnie bezsensowne - wyglądające, jakby komuś zostało więcej tabliczek "50" niż "70" albo nie zdjął po remontach i ktoś naprodukował za dużo tych "niebezpiecznych zakrętów", to się w końcu "znieczulasz" na te ostrzeżenia.
Ni powinno być tak, że jeden "niebezpieczny zakręt" przejeżdżasz spokojnie 120, a drugi tak samo oznaczony ledwo wyrabiasz przy 40.
"Kiedy wszystkie sposoby zawiodą, należy przeczytać instrukcję obsługi" - Murphy
Amerykanie tego syndromu się pozbyli (przynajmniej większość). Rodacy zaś nabawili. Ale cóż się dziwić jeśli jeszcze 20-25 lat temu połowa jeździła furmankami i nagle przesiedli się do samochodów. I z najlepszych furmanów stali się najlepszymi kierowcami.
Jeszce potrwa zanim rodakom też przejdzie. Dojście do poziomu zmotoryzowania Amerykanów z czasów gdy powstał ten filmik zajmie nam jeszcze jakieś 10-15 lat. Za kolejne 10-15 rodacy wyrobią w sobie kulturę drogową.![]()
Niestety ale takie strzałki coraz częściej pojawiają sie przy drogach, zamysł jest dobry, ale dla kierowców którzy jadą długo w ciemności takie nagłe odpalenie zwykle diodowych całkiem mocnych świateł daje po prostu po oczach, i nad tym nie ma co dyskutować.
Krzyśku, uwierz że potrafi oślepić. Owszem nie jest to może za każdym razem ale przy połączeniu odpowiedniego kąta i odległości potrafi dać po oczach.
A to już czysta złośliwość wobec koleżanki.
Jedyny głos rozsądku.
Co do antyradarów to ja mam odczucia obojętne. Jak miałbym wydać około 2 tyś na porządny antyradar, który i tak raczej nie ostrzega przed suszarką laserową, to wolałbym kupić porządny zestaw CB i na tym bazować.
O jakości języka niektórych kierowców jednak wolałbym się nie wypowiadać, bo to woła o zastosowanie zakazu używania CB..
I to jest sedno sprawy na polskich drogach. Nie od dziś wiadomo, że człowiek zwraca uwagę na obostrzenia i zakazy do pewnego rozsądnego momentu. Później, kiedy już ich ilość przekracza jakiś poziom człowiek przestaje zwracać na nie uwagi i zaczyna je ignorować. Tym bardziej w sytuacjach, gdy większość z nich umieszczana jest na wyrost, przez niedopatrzenie lub chęć celowego utrudnienia życia innym, zwłaszcza kierowcom.
... na nic sprzętu kupa gdy fotograf (_._) ...
Mnie tego uczyli już na kursie na prawo jazdy i jest to oczywiste.
Przy okazji - niektóre tunele nie wiedzieć czemu są oświetlone w nocy rzęsiście, w dzień słabo lub wcale, gdy powinno być dokładnie na odwrót.
Kurdę, ale zdryfowaliśmy od tematu "Jaki antyradar?".![]()
Krzysztof Paszkiewicz
Podkreślam w Twojej wypowiedzi fakt istnienia autostrad. Dalsza część mojej wypowiedzi pod postem wilka.
Kolejny forumowicz/kierowca, który przytacza inne kraje i AUTOSTRADY. Zjeździłem Europę w zdłóż i w szerz. Za granicą stosowałem się do znaków. Mieszkańcy owych krajów też zwykle (podkreślam) stosowali się do znaków. Wiecie dlaczego?
Ano dla tego, że byli w stanie zaplanować swoją podróż co do minuty! Stać ich na jeżdżenie zgodnie z przepisami w miastach, bo wiedzą, że jak mają potrzebę dostać się 500 kilometrów dalej to nie będzie z tym problemu. Poleca 40 km/h w mieście (Austria), ale dostaną się na autostradę i polecą 130km/h. Dlatego właśnie mamy tą różnicę. i nie chodzi tu o kulturę kierowców czy zasady z PRL. Chodzi tylko i wyłącznie o infrastrukturę. Gdyby w Polsce sieć autostrad byłaby tak rozwinięta jak na Słowacji to ja nie mam nic przeciw radarom, policji itp. Ale nikt mi nie będzie robił wody z mózgu hasłami typu "trzeba było wyjechać wcześniej". Zawodowi kierowcy wiedzą o co chodzi. Odbiorca ma w nosie korki itp. A Ty "wyjeżdżając wcześniej" tego nie przewidzisz. Poza tym 10 minut oszczędności na każdej 100km to około godziny dziennie przy 600km trasie! Czyli w roku jest to 11 dób (doba ma 24h) więcej czasu na wypoczynek, dla rodziny itp... I policzyłem tylko dni pracujące (52 tygodnie w roku x 5dni pracujących).
Czy teraz kumacie?
2x D750 | 2x MB-D16 | SB-800 | SB-900 | N24-70/2.8 | N80-200/2.8 AF-S
Skontaktuj się z nami