Szukaj
Zupełnie widoczność – pewnie i nie, ale nie zobaczysz co jest za tą strzałką, np. ciemnoburo ubrany pieszy.
Większość ludzi jadąc w dobrych warunkach wolno ulega zauważalnej dekoncentracji (bo przecież jadą tak bezpiecznie). Paradoksalnie zwykle przy szybszej jeździe uwaga jest bardziej skoncentrowana na drodze i jej otoczeniu. I są nawet na to tzw. naukowe badania. Ale pewnie mega-praworządni-kierowcy-nigdy-nie-przekraczający-prędkości nie podlegają tym prawom.
I'm one of those bad things that happen to good people
Bardzo ciekawa jest tendencja pojawiająca się zawsze przy takich (wielokrotnie tu przerabianych) dyskusjach.
Dominują dwa główne wątki - nie ma takiej możliwości, żeby jeździc zgodnie z przepisami (+garśc dziwacznych uzasadnień), oraz to niezwykle niebezpieczne i głupie jeździc zgodnie z przepisami (uzasadnienia j/w + wyśmiewanie i obrażanie).
A oczywiście kilka tysięcy ludzi ginie rocznie z winy rządy/drogowców/własnej woli itd. Tylko kierowcy są niewinni i nic nie mogą zrobi dla poprawienia bezpieczeństwa.
Sądzę, że można by z tego sformułowac jakąś zasadę, czy inne prawo (czy jest na sali Kazwita?).
Tak czy inaczej, ja już swoje napisałem - życzę miłej dyskusji.
Ostatnio edytowane przez !AGresT ; 04-11-2011 o 08:53
- Stary człowiek czytał dziecku Odyseję i ono w ogóle przestało mrugać oczami. A ty co opowiesz?
- Przechodząca kobieta, która w deszczu złożyła parasol i zupełnie przemokła...
Świętoszkiem nie jestem, nigdy nie twierdziłem, że jeżdżę całkowicie zgodnie z przepisami i w ogóle nie przekraczam prędkości stosuje wszystkie zasady kodeksu drogowego itp. zwykle staram się jeździć +10km/h tego co mówią znaki, limity itp.
Akurat tamten przykład podałem, gdyż wtedy na prawdę starałem się jechać przepisowo i trzymać się limitów prędkości, ale czasami łapałem się na tym, że jak spojrzałem na licznik, to miałem 100km/h a nie 90km/h, dlatego napisałem 90~100km/h. Ten przykład jest oderwany od rzeczywistości, bo nie jeżdżę tak na co dzień, po prostu chciałem zobaczyć ile zajmie mi przejazd tej trasy zgodnie z przepisami i przy praktycznie zerowym ruchu, tyle w kwestii wyjaśnienia, co do trasy 180km po polskich drogach w 2h 20minut praktycznie zgodnie z przepisami.
Ostatnio edytowane przez ekonet ; 04-11-2011 o 11:53 Powód: pis. ("Polskich")
D80 + MB-D80 + T17-50 + T70-210 + SB-800 + GoldPhoto
www.forumrowerowe.org
lubię to
Jestem i czuję się Polakiem, ale jak widać duuża część społeczeństwa jeszcze "myśli starymi " kategoriami, kiedy było w dobrym tonie robić inaczej niż "władza i przepisy " nakazywała.
Nie będę tu przytaczał Niemiec - bo to jedyny kraj który ma również drogi na których nie obowiązują żadne ograniczenia prędkości; ale wszystkie inne kraje Unii mają takie ograniczenia w tym i Polska - i tylko u "nas" toczy się dyskusja na temat że się nie da jeździć zgodnie z przepisami, wszędzie indziej się da - dziwne.
Wszystkim którzy tak pragną się wyszaleć proponuję to zrobić w Niemczech ( choć jazda 200km/h i więcej przez parę godzin nie jest wcale taką wielką przyjemnością ); tym bardziej odważnym proponuję Szwajcarię gdzie również są fotoradary i to nie oznakowane ( a na autostradach często widnieją znaki ograniczenia do 80 i 100 ) lub Norwegię i Szwecję, gdzie drogi są bajeczne, fotoradarów prawie brak ( niestety duużo cywilnych i bardzo szybkich radiowozów + szybkie obywatelskie telefony na policję ). Dość długi pobyt w tych trzech ostatnich krajach szybko uczy jazdy zgodnie z przepisami - można>
Jeszcze jedno - kiedy słyszę w TV wypowiedzi policjantów, że punkty to jedyny straszak - to śmiać mi się chce, przecież po przekroczeniu granicy żadne punkty mnie nie obowiązują, ale wysokość mandatów ( Szwajcaria, Norwegia, Szwecja, nawet we Włoszech ) powoduje jednak jazdę zgodną z przepisami - kasa i świadomość nieuchronnej kary jest jedynym czynnikiem który uczy przepisów.
ktoś pisze, że +10km/h to już przekroczenie prędkości - ale w stosunku do: kto sprawdził ile faktycznie przekłamuje jego licznik w aucie?; u mnie jest -3km/h.
Wszystkim życzę szerokiej drogi i szczęśliwego dotarcia do miejsca przeznaczenia, sobie jednak mniej "wariatów" na drodze.
A ja za to dostrzegam, że to przede wszystkim nasza kochana władza myśli "starymi kategoriami" – traktując społeczeństow jak stado tępych baranów, którym na każdym kroku trzeba wszystko pokazywać palcem, zabraniać, nakazywać, im ostrzejsze te ograniczenia, tym lepiej, cóż z tego, że większość pozostaje fikcją. I tak jest we wszystkich dziedzinach życia, od choćby prawa podatkowego poczynając, PoRD i realia na drogach nie są od tego podejścia wolne.
Taki przykład z rękawa.
Sytuacja 1: 3 lata temu, Austria, górska droga lokalna, fajne winkielki, lato, poranek, puściutko, jechałem motocyklem. Na większości odcinków tylko ograniczenia warunkowe (działające w czasie deszczu lub śniegu). Mimo obaw przed legendarną wręcz tamtejszą Polizei, jechałem tak, żeby było fajnie. Przed jakimś zakrętem stała 50, którą potraktowałem "po naszemu", wleciałem tam z prędkością ok. 70-80. Żyję tylko dlatego, że nic nie jechało z naprzeciwka, a i tak przeciwne pobocze było blisko. Bo to był zakręt na 50, no może góra 60. Wrednie się zacieśniający i ślepy.
Sytuacja 2: dziś rano, bemowski odcinek S8, zjazd na Powązki, lekki zakręt, wyprofilowany, z przewyższeniami, pogoda niezła. Wcześniej jak to na ekspresówce, 120, przed zakrętem stoi ograniczenie do 50. Znam go, więc robiłem go lajtowo setką, dopiero od 120 robi się tam ryzykownie, ale jak się go zna, to też da się zrobić.
Wniosek mam taki: jak kiedyś gdzieś w Polsce trafię na ograniczenie prędkości postawione zgodnie z realiami danego miejsca, to może się to dla mnie źle skończyć. Austryjackim można zaufać, łamać tylko wtedy, gdy dobrze zna się trasę.
To przy 50, przy 100 będzie więcej, im szybciej, tym przekłamanie rośnie. Przy 250 to potrafi być nawet w okolicach 30. Legenda miejska głosi, że to celowy zabieg producentów, co by mieć pewność, że jak się jedzie licznikowe 40, to na pewno mandatu się nie dostanie.
I'm one of those bad things that happen to good people
to zależy jakie auto, jakiej średnicy koło (bo jak założysz oponę o innym profilu i szerokości niż fabryczne, wskazania mogą być inne)
ja też przetestowałem ile mi licznik przekłamuje przy 80 było 5km/h w dół, przy 90 do 120 już 10km/h, a więcej nie jechałem bo mam stary samochód.
nie, bo droga jest równa. Ale jak jechałem objazdem z płyt betonowych koło budowy wiaduktu to jechałem 20 a ograniczenie było do 40. Da się![]()
Ostatnio edytowane przez jacq ; 04-11-2011 o 13:19
www.rajdowy.blogspot.com wolę samochody niż wijące się "modelki"
Szczerze – zdecydowanie tak, wolałbym aby wszystkie ograniczenia w Polsce były stawiane zgodnie z realiami danego miejsca, dopasowane do możliwości typowego kierowcy w typowym samochodzie, a nie 75-letniego niedzielnego kierowcy w 30 letnim maluchu na łysych oponach. Bo wtedy, podobnie jak w Austrii, zwyczajnie bym się do nich stosował – tam naprawdę ma się wrażenie, że ktoś postawił te znaki z myślą o zwróceniu uwagi na niebezpieczne miejsce, a wartość na znaku ma realny związek z tym jak da się pojechać.
W wielu (AFAIK nawet w większości) samochodów działa to jak opisałem. W niektórych pisemkach motoryzacyjnych przy okazji testów podają informację o przekłamaniach licznika. Jeżdżąc z GPSem wiele razy miałem okazję weryfikować to naocznie.
Po pierwsze widoczność jest tam całkiem niezła, po drugie gleba w tym miejscu na motocyklu przy większej prędkości skończy się na ścianie, więc tak czy siak, to już byłoby bez większego znaczenia.
I'm one of those bad things that happen to good people
Skontaktuj się z nami