Zobacz pełną wersję : Dieta & trening -- czyli wszystko o zdrowym odżywianiu i ciężkiej pracy na siłowni.
:mrgreen:
Brzusia się planuję pozbyć :) Żonka mi jakąś dietkę warzywno białkową zapewnia a ja się biorę (od dzisiaj) za Szóstkę Weidera. Plan 42-dniowy bo potem wakacje w PL i nie ma mowy że się bez żeberek obejdzie :)
Pytanie jest następujące - czy jest sens kupić jakieś spalacze tłuszczu ? Np Universal Animal Cuts ? Czy nie ma to większego sensu ?
Rafał_Sz
29-08-2011, 21:26
Ty się za lentylki nie bierz, bo to wyrzucone pieniądze są. Ławeczka i jedziesz. :) Ale 40 dni to trochę mało...
Karkiem nie jestem, ale kiedyś brzuch ćwiczyłem. Kiedyś... :D
Się nie znam więc się pytam :) A Weider na 42 dni przewidziany że tak powiem odgórnie :)
Jak najbardziej jest sens, choć wszystko zależy od fizjologii każdego człowieka - jednego będzie telepało drugi przejdzie obok tego obojętnie. Ja bym rozpoczął od czegoś delikatniejszego - coś opartego na guaranie, kofeinie i temu podobne, naturalne specyfiki. Animal to już mocna sprawa. I nie brałbym od samego początku diety, kiedy to metabolizm sam się rozkręci i efekty pojawią się dość szybko - zostaw sobie wspomaganie na później. Przy naprawdę dobrej systematyce, konsekwencji w ćwiczeniach i solidnej diecie efekty przyjdą szybciej niż się spodziewasz.
No ale tak to jest jak ktoś się opierdziela całe życie a potem w ciągu 3 miesięcy chce być supermenem na urlopie :D Tak się rodzą "karki" ;)
6 Weidera to świetna sprawa (ale zaznaczam - potwornie ciężka i wymagająca żelaznej dyscypliny) jednak podstawa to :
- solidna dieta z drastycznym wycięciem węgli, tłuszczów
- przynajmniej 30 minut aerobów dziennie na niskim tętnie , najlepiej rano , przed posiłkiem - wtedy metabolizm masz rozkręcony na cały dzień
- przejść się przynajmniej 3 razy w tygodniu do siłowni - poprawić proporcje, pomóc spalić tkankę tł, z innych miejsc, wzmocnić się
...
p.s. i nie kark bo z bańki ok !!??
;)
Więc spalanie tłuszczu to prosta matematyka:
żeby zrzucić kilogram potrzebujesz spalić 7000 kalorii :D
czyli 10 razy 45 minut biegu non stop (pi razy drzwi)
idąc dalej - tłuszcz zaczyna się spalać po 20-30 minutach wysiłku dopiero
(to tak na pocieszenie :D )
+ do tego jakas dobra dieta - warzywa, owoce + picie
na początku nie odczujesz zmian bo organizm bedzie chciał się przyzwyczaić,
ale po dwóch - trzech tygodniach zaczniesz zauważać że Ci się lepiej ćwiczy itp
no nic - powodzenia :D
aaa i bym zapomniał - tłuszcz się spala w tętnie 55-70/80% tętna maksymalnego,
powyżej tego to już ćwiczenia siłowe - więc powoli i długo
Więc spalanie tłuszczu to prosta matematyka:
żeby zrzucić kilogram potrzebujesz spalić 7000 kalorii :D
7000 kcal.:wink:
Więc spalanie tłuszczu to prosta matematyka:
żeby zrzucić kilogram potrzebujesz spalić 7000 kalorii :D
czyli 10 razy 45 minut biegu non stop (pi razy drzwi)
Biegnąc przez 45 minut non stop raczej spali więcej tkanki mięśniowej niż tłuszczowej . No chyba, że jest wprawionym maratończykiem i potrafi biec z tętnem na poziomie 60% maksymalnego :)
Raczej nie polecam...
do tego jakas dobra dieta - warzywa, owoce + picieRaczej białe, chude mięso plus warzywa. Zawsze i wszędzie warzywa ! Owoce to wbrew opinii nic ciekawego - masa cukru, który raczej nie pomoże w rozbiciu sadełka. Wyciąłbym węgle , cukry i tłuszcze - węglowodany głównie bezpośrednio po treningu w celu uzupełniania glikogenu. Bez tego wbrew pozorom ciężko schudnąć.
Strus - a zamiast spalaczy na początek spraw sobie to co najważniejsze - dobre aminokwasy, najlepiej BCAA i glutaminę. Z tego zbudowane są mięśnie. Dzięki ich suplementacji PRZED I PO aerobach zabezpieczysz przed katabolizmem swoje mięśnie a akurat te masz zamiar chyba zachować? Chyba, że chcesz się zrobić cały na żylastego i kościstego szczypiorka ;)
j_szczygiel
29-08-2011, 22:03
Strus - 6 Weidera ma jedna zasadnicza wade, pod koniec zacznie Ci najzwyczajniej w swiecie zabierac zbyt duzo czasu i uznasz te cwiczenia za zbyt monotonne ;) Trzymam kciuki abys nie odpuscil i wytrwal do konca, jakas forma nadzoru moze byc mocno motywujaca :D Przygotuj sie na mile zakwasy po pierwszych treningach ;)
Mozesz tez sprawdzic takie cwiczenia jak np. podciaganie nog w lezeniu (twarda podloga + karimata i cokolwiek, za co mozesz zlapac sie rekami za glowa), podciaganie nog w zwisie (jesli dasz rade - wyprostowane). Pewnie banalne, ale brzuszki/brzuszki ze skretem tulowia robiles?
Ćwiczyłem kiedyś kilka lat i moim zdaniem wszelkie suplementy to tylko marketing i nic więcej. Jedyne co działa to sterydy.
Jak chcesz spalić, to podstawą są ćwiczenia cardio, a nie ćwiczenia brzucha. Rower, bieganie, szybkie marsze etc. No i oczywiście dieta. Obetnij węglowodany i zmień ich jakość (unikaj prostych, jedz złożone), trochę więcej białek (ale też bez przesady, na forach kulturystycznych chyba nieco z tym przesadzają, a ze swojego doświadczenia mogę tylko powiedzieć, że za dużo białka może powodować pewne nieprzyjemne dolegliwości gastryczne :E), tłuszcze też można obciąć.
A 6 Weidera to moim zdaniem też nie jest żaden cud. Jakby robić zwykłe ćwiczenia z taką samą intensywnością, to efekt byłby podobny. Do tego to jest trening dla zawodowców, a nie początkujących. Ja bym sobie odpuścił. Chcesz ćwiczyć brzuch, to 3 serie skłonów + 3 serie wznosów po 15 powtórzeń, 2 razy w tygodniu i dziękuję.
+ do tego jakas dobra dieta + picie
No, taką dietę to ja rozumiem :mrgreen:
Życzę powodzenia przy Weiderze. Żeby tylko z tego nie wyszła oszustka Weidera ;)
Wsiądź na rower kolego, przy okazji możesz zabrać aparat i porobić zdjęcia :wink:
pozdr
Nooo Strusiu, chcial bym, zeby to bylo tak proste ja piszesz w pierwszym poscie.....
Jak dowiedzialem sie o swoich dolegliwosciach z cisnieniem to rzucilem fajki, mialem juz lekka nadwage bo przy 180cm mialem 84kg, teraz po rzuceniu fajek ma 87kg, choc codziennie naparzam na stacjonarnym rowerku, laweczka i hantle....moje spostrzezenia sa takie, przytylem tylko 3kg a standard przy rzucaniu palenia to u mnie 10-15kg:D
Narazie udalo sie opanowac, przyrost tluszczu, dieta jest lepsza niz byla, ale nie do konca dobra, zero fast fooda, wiecej warzyw, mniej tlustego zarla, glownie kurczak z mies i wolowina, ale to juz nie czesto....no i slodyczy nie jadlem nigdy za wiele, teraz zdazy sie jakas mala ilosc raz w tygodniu, jakis Magnum, albo ciacho...
Mam nadzieje, ze skoro udalo mi sie przytyc tak malo i od miesiaca masa sie utrzymuje to w koncu zacznie spadac.....
Napewno skozystam z rad kolegow, zaciekawilo mnie to, ze tluszcz sie spala przy niskim tetnie, nie wiedzialem tego, dodatkowo ciekawostka jest to, ze tluszcz sie spala dopiero po 20-30min cwiczen, z zasady konczylem po 30min:D Ale fak, ze cwiczylem raczej silowo a tu widze trzeba na spokojnie.....dzieki za rady.
A co do Weidera, Strusiu meczylem to przez miesiac jakis rok temu, pierwszy tydzien to byla masakra, nie wiedzialem o istnieniu takich miesni jakie mnie bolaly......efekt byl niewidoczny i odpuscilem, tez walcze zbrzuchem, nie jest ogromny, ale wolalbym go nie miec, zreszta nie tylko ja bym wolal.....;)
Władca Pixeli
30-08-2011, 04:57
Najlepsza jest "dieta ŹM" :mrgreen:
Najlepsza jest "dieta ŹM" :mrgreen:
A po naszemu? Czyzby...."Zryj Mniej"???:D:D
Władca Pixeli
30-08-2011, 05:11
A po naszemu? Czyzby...."Zryj Mniej"???:D:D
Coś takiego :mrgreen:
Jest jeszcze druga część diety "ŁW" czyli łaź więcej
Coś takiego :mrgreen:
Jest jeszcze druga część diety "ŁW" czyli łaź więcej
No, ale to kurcze prawda jest:D
coach_lodz
30-08-2011, 06:49
generalnie najważniejsze jest zmienić swoje przyzwyczajenia żywieniowe... posiłki jeść o tych samych godzinach, nie tak duże i często... to nakręca przemianę materii. Zamienić białe pieczywo na pełnoziarniste z błonnikiem. Do tego tak jak koledzy pisali spalać przez ćwiczenia aerobowe... No i nie liczyć na efekty od razu, bo można się rozczarować... później pewne nawyki wchodzą w krew i tyle... i brzuch nie rośnie. Tak ćwiczę dużo obecnie, faktycznie BCAA polecam przy ćwiczeniach siłowych... przytyłem 6 kg nie zmieniając dziurki w pasku od spodni :) Generalnie trening co najmniej 3 razy w tygodniu... rzadziej to rekreacja...
aha co do 6 Wiedera to racja ćwiczenia monotonne... nie dałem rady do końca, bo za dużo czasu zajmują... teraz ćwiczę regularnie (bo codziennie) kilka ćwiczeń i jest ok... ale nie dodałem aerobów więc efekt jeszcze nie jest porażający... ale zamierzam troszkę dodać i na następne wakacje będzie bardziej niż super :)
Niestety, nie pracuje regularnie i trudno mi jesc o tych samych godzinach, wrecz jest to niemozliwe, ale co do pieczywa to faktycznie bialego nie jadlem od lat, bo jakos nie lubie:D
Przyzwyczailem sie do pelnoziarnistego i takiego sie trzymam...
coach_lodz
30-08-2011, 06:55
Niestety, nie pracuje regularnie i trudno mi jesc o tych samych godzinach, wrecz jest to niemozliwe
to jest najgorsze... ja już przyzwyczaiłem w pracy, że nawet szef jak jem to mi nie przeszkadza... miałem kolegów takich co to żyli siłownią... pracowali we własnej firmie i przybywali do mnie do pracy załatwiać to i tamto... to mieli ze sobą takie termosy na jedzenie i żeby skały srały jak przychodziła pora to siadali i szamali ryż z kurczakiem :)
Przemek Paśnik
30-08-2011, 07:36
Szóstka jest dobra w połączeniu z dietą. W tydzień straciłem 5 cm w pasie. Potem zmiany były już mniejsze, bardziej w rzeźbie. Musisz skupić się na prawidłowym utrzymywaniu napięcia mięśni w krytycznym zakresie ruchu, wtedy gdy najbardziej spina :P Da się? Da się. A6W ma tą zaletę, że nie masakruje kręgosłupa, tak jak standardowe brzuszki. Szczerze polecam, ale najlepiej zapomnij o monopolowym i dziale ze słodyczami w markecie, bo będziesz się tylko niepotrzebnie męczył. Co do argumentu, że w pewnym momencie A6W zabiera sporo czasu - założeniem tego treningu, jest by nie trwał więcej niż 30 minut (wiem, sadyści) :-)
A6W ma tą zaletę, że nie masakruje kręgosłupa, tak jak standardowe brzuszki.
To nie "standardowe" brzuszki masakrują kręgosłup , tylko niewiedza większości ludzi jak wykonywać najprostsze ćwiczenia. Każde ćwiczenie brzucha powinno się wykonywać właśnie tak jak wykonujemy 6W. Bez szarpania, zrywów w obrębie bioder, unoszeń tułowia, gdyż to nie dość, że nadwyręża odcinek krzyżowo-lędżwiowy ( a prostowniki grzbietu oczywiście już rzadko kto ćwiczy a są one niemal najistotniejsze w kształtowaniu naszej sylwetki) to nie daje nam nic więcej niż krótkie spięcia mięśni brzucha.
I tak to potem wygląda - idą ludzie poćwiczyć ze świadomością "oj, przecież to takie banalne, wystarczy tu zgiąć, tam wyprostować". Potem widać kontuzje, powiększającą się niechęć do ćwiczeń z powodu coraz mniej widocznych efektów, pogłębianie wad już istniejących...
generalnie najważniejsze jest zmienić swoje przyzwyczajenia żywieniowe (...)
Dobrze mówi, polać ... WRÓÓĆ, dać mu ryżu z kurczakiem :)
Zgadzam się z kolegą w 100%. Jak człowiek stwierdzi "od jutra dieta", zero tego, zero tamtego i siłownia od zaraz, to prawie na pewno prędzej czy później szlag go trafi, i wróci do starego trybu życia. Potem płacz że efekt jojo itp.
Kluczowa jest nie tyle dieta, co ZMIANA NAWYKÓW. Ja na przykład, zmuszony przez pewne dolegliwości, zacząłem się zdrowo odżywiać. Tyle że zamiast stękać jak to ciężko, polubiłem swoje nowe menu, poznałem wiele nowych dań, na własnej skórze poczułem jak to fajnie zjeść rybę z warzywami, a nie schabowego z frytkami. Jasne że raz na jakiś czas trafi się pizza czy browarek ze znajomymi, ale przecież nie wybieram się na olimpiadę, tylko po prostu staram się w miarę dbać o siebie.
Poza tym, serdecznie polecam znaleźć sport, który się lubi. Inaczej będzie katorga i odliczanie dni do końca, a ma być frajda i permanentna zmiana stylu życia.
coach_lodz
30-08-2011, 09:01
Jasne że raz na jakiś czas trafi się pizza czy browarek ze znajomymi, ale przecież nie wybieram się na olimpiadę, tylko po prostu staram się w miarę dbać o siebie.
i o to chodzi... ja przez 5 dni w tygodniu trzymam reżim, a w weekend sobie nieco folguje... wtedy te nawyki których nabieramy są trwałe, nie następuje efekt znudzenia dietą i rzucenia się na różne niezdrowe przysmaki...
To nie "standardowe" brzuszki masakrują kręgosłup , tylko niewiedza większości ludzi jak wykonywać najprostsze ćwiczenia. Każde ćwiczenie brzucha powinno się wykonywać właśnie tak jak wykonujemy 6W. Bez szarpania, zrywów w obrębie bioder, unoszeń tułowia, gdyż to nie dość, że nadwyręża odcinek krzyżowo-lędżwiowy ( a prostowniki grzbietu oczywiście już rzadko kto ćwiczy a są one niemal najistotniejsze w kształtowaniu naszej sylwetki) to nie daje nam nic więcej niż krótkie spięcia mięśni brzucha.
I tak to potem wygląda - idą ludzie poćwiczyć ze świadomością "oj, przecież to takie banalne, wystarczy tu zgiąć, tam wyprostować". Potem widać kontuzje, powiększającą się niechęć do ćwiczeń z powodu coraz mniej widocznych efektów, pogłębianie wad już istniejących...
Wznosy w leżeniu też obciążają kręgosłup. Także to, że A6W nie obciąża kręgosłupa, to jakiś mit.
A tak w ogóle to nie wiem jak 6weidera sprawdza się przy odchudzaniu, ale na rzeźbę jest doskonała. Mój brat (skóra i kości, chodzący kościotrup) ćwiczył regularnie i po jakimś czasie jak zdjął koszulkę to wszyscy byli w szoku, że oprócz skóry ma mięśnie... i to jakie.
Wznosy w leżeniu też obciążają kręgosłup. Także to, że A6W nie obciąża kręgosłupa, to jakiś mit.
stanie w pozycji pionowej w bezruchu też obciąża kręgosłup. każda aktywność obciąża kręgosłup. pisałem o specyfice ćwiczeń mięśni brzucha w celu jak najlepszego ich wyizolowania.
A tak w ogóle to nie wiem jak 6weidera sprawdza się przy odchudzaniu, ale na rzeźbę jest doskonała. Mój brat (skóra i kości, chodzący kościotrup) ćwiczył regularnie i po jakimś czasie jak zdjął koszulkę to wszyscy byli w szoku, że oprócz skóry ma mięśnie... i to jakie.
Bo to nie są ćwiczenia odchudzające tylko ćwiczenia na najefektywniejsze pobudzenie do wzrostu mięśni prostych/skośnych brzucha. Oczywiście, że przy okazji coś tam się spali ale umówmy się - od topienia tłuszczu są aeroby, aeroby i jeszcze raz aeroby. Na nic nam piękny kaloryfer skoro zakrywa go spora warstwa sadła ;)
Do odwaznych swiat nalezy hehe. Zdaje sobie sprawe że moze być nudno przy kilkunastu powtorzeniach i 3 seriach ale.... Jak nie sprobuje to się nie przekonam. :). Jak wytrwam to dobrze, jak nie to dramatu nie bedzie. W koncu zrzucenie brzuszka to nie koniecznosc tylko chec.
Co do diety to moja zonka jest po Ducanie więc zaplanowala mi glownie warzywa, mieso z indyka i kurczaka i nabial typu odtluszczone wiejskie itp. Planuje też zero chipsow, slodyczyn orzechow i innych przekasek umilajacych zycie na nockach w pracy. Dr Peppera zamenilem na Pepsi Max i wprowadzilem ograniczenia ilosciowe :) Owym ograniczeniom podlega też alko. Lampka lychy raz w tygodniu i to na tyle.
Grzes - ja mam 177cm i waze 93 z czego pewnie z 10 to sama nadwaga brzuszka :) Nie pale już jakies 10 tygodni i nie przytylem ani kilograma :)
Także i A6W i dieta przez te 40 dni powinny cos poprawic.
Oby :)
mirekkania
30-08-2011, 11:55
mam 177cm i waze 93 z czego pewnie z 10 to sama nadwaga brzuszka :)
Właśnie zacząłem z prawie identycznego poziomu (176/89,5). Ale "mój prowadzący" poza dietą, stawia na 3 x aeroby + 2 x siłka w tygodniu.
Niestety, (albo stety) karkiem nie jestem (ale z bańki tez dać mogę dać ;) ) więc będę Ci jedynie kibicował, zamiast dawać rady.
Mialem sobie rower sprawic i się pokrecic po okolicznych parkach ale po pierwsze budzet nie przewidzial kilkuset funtow mniej a po drugie zima idzie :) Do biegania mnie nikt nie zmusi a z kolei orbitreka kupilismy za malego i po 30 sekundach kolana się ostro buntowaly. Na duzego miejsca nie mamy a w pilke nie mam z kim pokopac.
Więc lepsze te A6W niż nic :)
stanie w pozycji pionowej w bezruchu też obciąża kręgosłup. każda aktywność obciąża kręgosłup. pisałem o specyfice ćwiczeń mięśni brzucha w celu jak najlepszego ich wyizolowania.
Bo to nie są ćwiczenia odchudzające tylko ćwiczenia na najefektywniejsze pobudzenie do wzrostu mięśni prostych/skośnych brzucha. Oczywiście, że przy okazji coś tam się spali ale umówmy się - od topienia tłuszczu są aeroby, aeroby i jeszcze raz aeroby. Na nic nam piękny kaloryfer skoro zakrywa go spora warstwa sadła ;)
Tylko akurat ćwiczenia brzucha obciążają go mocniej.
PO PIERWSZE: przeczytaj dokładnie tekst Hesji: http://www.hesja.pl/XPL/content/czytaj/dieta/fulltext
miałem ogromny problem z ogromną nadwagą - w sylwestra parę lat temu poważnie złamałem nogę (w 2 miejscach) i przez 3 miesiące ganiałem, a raczej prowadziłem statyczny tryb życia z gipsem od stopy do kolana. Geny mam takie a nie inne, kości grube, metabolizm niezbyt ciekawy - przytyłem ponad 20kg - poziom 130 kg wagi na 190cm wzrostu przeraził mnie kompletnie. po zdjęciu gipsu trafiłem przypadkiem na tekst hesji. nie mogłem intensywnie ćwiczyć z powodu wciąż słabej nogi. Jednak po zmianie trybu żywienia zacząłem chudnąć w oczach. nie jadłem żadnego pieczywa, żadnych ziemniaków czy makaronów. zupy babci, mięsko z warzywami, jajka, nabiał i trochę owoców. jedyne czego nie odpuściłem kategorycznie to piwo :) po roku czasu schudłem 26 kg nie ćwicząc na siłowni, nie biegając itp. starałem się sporo chodzić. wciąganie brzucha z rana na dzień cały to już nawyk, który wykonuję automatycznie. po zrzuceniu tej nadwagi przyszedł czas na ćwiczenia, bo dalsza dieta nie daje już efektu chudnięcia. Teraz nie mam problemu z kupowaniem ubrań, szczególnie spodni, co wcześniej było dość trudne. Wszystko co napisał Hesja sprawdziło się w 100%. Od dłuższego czasu nie trzymam ściśle diety, zdarzają mi się ziemniaki itp - ale nie tyję tak jak poprzednio. zmienił się metabolizm.
Jeżeli chodzi o szybkie chudnięcie, to zdecydowanie sobie odpuść. To daje tylko efekt krótkotrwały. Za kilka miesięcy ważysz prawie tyle samo lub więcej.
Dieta dukana czy jak to tam się zwie - odradzam. to jest szkodliwe dla organizmu. człowiek jest przystosowany do spożywania każdego rodzaju posiłków i każdego rodzaju mięsa. trzeba to tylko umiejętnie łączyć i nie dać się zwariować tym wszystkim dietom. cukier też jest potrzebny! Szczególnie polecam ryby w każdej możliwej postaci, minimum 2 razy w tygodniu.
piszę to wszystko na podstawie tylko swoich doświadczeń, prób z dietami itd. Powodzenia w zrzucaniu bańdziocha!
Rafał_Sz
30-08-2011, 14:58
To ja bym chętnie zobaczył aktualne zdjęcie Sławka. :D
http://www.youtube.com/watch?v=vEspngILiyc&feature=mh_lolz&list=LLgYT1Cs_HawV09ASGIquRbw
Obczajcie sobie profil gościa.
Ja się 2 lata temu tak zredukowałem: http://gombrowitch.files.wordpress.com/2011/08/bez-nazwy-5.jpg
Niestety spasłem się na nowo i to rekordowo. Przy 168 cm 84,5 kg.
erde dzięki za przypomnienie o diecie Hesji ! Zupełnie o niej zapomniałam a chyba będzie idealna dla mojej mamy.
A polecicie coś sensownego z TEGO SKLEPU (http://www.hollandandbarrett.com/?linkpos=logo). To takie cuś ze zdrowymi rzeczami :) Ktoś coś wcześniej o guaranie wspominał.....
To A6W naprawdę może dać ostro w kość w późniejszym etapie... Tzn tak mi się wydaje po 2 dniach hehe. Jakoś nie mogę sobie tych 3ech serii z 24oma powtórzeniami...
Ja nie wiem jak Wy to robicie, że macie takie niskie tętno podczas biegania. U mnie średnie tętno to ok 175 - 180 bpm.
Żeby mieć niższe musiałbym chyba chodzić ;)
velaskez
31-08-2011, 00:30
Kwestia tego ile pobiegasz. Po roku biegania kilka razy w tygodniu po 2-5 do 10km byś zszedł do 130-140 spokojnie.
Strus - trzeba wiedziec: kurczak (i inne zwierzaki ze sklepowej polki) jest karmiony proszkiem z woda + zestawy sterydow, lekarstw i innych gowien bez kontroli co do szkodliwosci pokarmowej, oczywiscie pasza w EU to GMO na 100% wiec o czym tu mowimy??
Tez mialem nadwage i ciagle jeszcze mam ale po wyeliminowaniu z diety ww artykulow tzn. miesa przemyslowego, dochodze do normy i czuje sie znacznie lepiej. Ryz, kasza a nawet makaron jest ok, nie dajmy sie zwariowac!
schwepes
31-08-2011, 06:08
Kwestia tego ile pobiegasz. Po roku biegania kilka razy w tygodniu po 2-5 do 10km byś zszedł do 130-140 spokojnie.
Prawda jeśli mówimy o osobie nie trenującej i porównaniu tętna dla tej samej prędkości biegu. Jeśli mówimy o tym samym wysiłku, to tętna tak nie spadają. Skoro Grzybu ma średnie tętna rzędu 175, to dla 130 nie będzie trenował, tylko co najwyżej wykonywał aktywną regenerację.
To są kwestie genetyczne. Jedne osoby mają HRmax ok. 175ud/min, inne ponad 200, podobnie jest z progiem mleczanowym.
Kasandra
31-08-2011, 07:47
Dieta Hesji naprawdę nazywa się "dietą życia" i niejaka Maja Błaszczyszyn napisała o niej parę książek z przepisami włącznie.
Druga, bardzo podobna to "dieta montignaca". Polega mniej więcej na tym samym, a więc na odpowiednim łączeniu różnych grup pokarmów, tylko nieco inaczej. Ta dla odmiany ma super prężne forum w necie, gdzie poza masą przepisów i porad można szybciuchno sprawdzić swoje menu czy jest dobre.
Ja osobiście staram się łączyć obie powyższe;-)
Obie są bardzo fajne i smaczne.
PS-fajnie, że nie tylko kobiety mają problemik z sadełkiem;-)
Mam pewne doświadzczenia z trenowaniem (również w celu odchudzenia) no i oczywiście dietą. Kiedyś ważyłem 82, zadyszka po kilku schodkach itd. Teraz utrzymuję 67-68, biegam 10km, sztanga jest moją przyjaciółką ;-)
Wg mojego skromnego zdania odchudzanie to wyłącznie sprawa motywacji. Wiadomo co robić żeby schudnąć, pytanie, czy nam się chce :-)
Kilka osób pytało mnie "proszę cię powiedz jak schudłeś, bo ja też tak bym chciał". Więc mówię. I słysze w odpowedzi "eee, to ja już wolę zostać przy swojej wadze".
Jeśli ktoś zainteresowany, na priv napiszę o swoich doświadczeniach.
Mam pewne doświadzczenia z trenowaniem (również w celu odchudzenia) no i oczywiście dietą. Kiedyś ważyłem 82, zadyszka po kilku schodkach itd. Teraz utrzymuję 67-68, biegam 10km, sztanga jest moją przyjaciółką ;-)
Wg mojego skromnego zdania odchudzanie to wyłącznie sprawa motywacji. Wiadomo co robić żeby schudnąć, pytanie, czy nam się chce :-)
Kilka osób pytało mnie "proszę cię powiedz jak schudłeś, bo ja też tak bym chciał". Więc mówię. I słysze w odpowedzi "eee, to ja już wolę zostać przy swojej wadze".
Jeśli ktoś zainteresowany, na priv napiszę o swoich doświadczeniach.
Andy - pisz tu :)
Rafał_Sz
31-08-2011, 14:25
Andy - pisz tu :)
Ctrl C, Ctrl V i do mnie poproszę. :)
Ctrl C, Ctrl V i do mnie poproszę. :)
yyy bardziej chodzilo mi o to zeby Andy nie musial nic kopiowac tylko w watku raz napisac :)
j_szczygiel
31-08-2011, 15:30
To A6W naprawdę może dać ostro w kość w późniejszym etapie... Tzn tak mi się wydaje po 2 dniach hehe. Jakoś nie mogę sobie tych 3ech serii z 24oma powtórzeniami...
Ktos wczesniej pisal, ze calosc nawet w koncowym etapie ma zajac do ok. 30 minut - jest to raczej awykonalne. Pod koniec treningu zaczniesz sie zblizac do 1h... :roll:
To A6W naprawdę może dać ostro w kość w późniejszym etapie... Tzn tak mi się wydaje po 2 dniach hehe. Jakoś nie mogę sobie tych 3ech serii z 24oma powtórzeniami...
Brzuszek boli? :D Ktos wczesniej pisal, ze calosc nawet w koncowym etapie ma zajac do ok. 30 minut - jest to raczej awykonalne. Pod koniec treningu zaczniesz sie zblizac do 1h... :roll:
mirekkania
31-08-2011, 16:01
Strus - trzeba wiedziec: kurczak (i inne zwierzaki ze sklepowej polki) jest karmiony proszkiem z woda + zestawy sterydow, lekarstw i innych gowien bez kontroli co do szkodliwosci pokarmowej, oczywiscie pasza w EU to GMO na 100% wiec o czym tu mowimy??Kolega za dużo się naczytał Faktu, albo SuperExpresu. To o czym kolega napisał, jest zabronione i nikt tego nie stosuje od co najmniej 25 lat.
Kurczak ze sklepu jest karmiony lepiej niż kurka u rolnika na podwórku. To jest fakt a nie wyssane z palca bajki pseudoekologów, którzy wczoraj byli specjalistami od wypadków lotniczych, a jutro od fizyki jądrowej.
Kurczak ze sklepu jest karmiony lepiej niż kurka u rolnika na podwórku.
Naprawdę wierzysz w to co piszesz? jadłeś kiedyś kurę hodowaną po domowemu? Chyba nie.
To co się kupuje w sklepach nie może w ogóle stanąć obok kury wyhodowanej "u rolnika na podwórku"
Rafał_Sz
31-08-2011, 17:29
yyy bardziej chodzilo mi o to zeby Andy nie musial nic kopiowac tylko w watku raz napisac :)
Sorki. :)
Brzuszek boli?
Najlepiej wychodzi kaszlenie po pierwszych treningach brzucha. Śmiać się też jest ciężko. :D
Tak się sklada że na razie o dziwo nic nie boli. Tylko obawiam się bedzie strasznie monotonnie pod koniec :( ale skoro się powiedzialo się A to wypada być konsekwentnym.
A co do kurczakow to wystarczy że kupie kurczaka z Tesco albo innego Icelanda a potem kupie kuraka od hinduskiego rzeznika po drugiej stronie ulicy i roznica po zrobieniu jest, że tak delikatnie powiem, spora.
mirekkania
31-08-2011, 21:52
Naprawdę wierzysz w to co piszesz ? jadłeś kiedyś kurę hodowaną po domowemu ? Chyba nie.
To co się kupuję w sklepach nie może w ogóle stanąć obok kury wyhodowanej "u rolnika na podwórku"Tu wiara nie ma nic do rzeczy. Ja to wiem.
15 lat pracuję w drobiarstwie i codziennie mam prawdziwy, żywy, rzeczywisty kontakt z tym co jedzą, jak jedzą i w jakich warunkach żyją kury. Ani jaja, ani kurczaki z ferm wielkotowarowych nie są tym, jak je opisują media opanowane przez ignorantów.
A co do kurczakow to wystarczy że kupie kurczaka z Tesco albo innego Icelanda a potem kupie kuraka od hinduskiego rzeznika po drugiej stronie ulicy i roznica po zrobieniu jest, że tak delikatnie powiem, spora.Na pewno jest w procesie uboju i przygotowania do sprzedaży. Twój hindus zapewne nie ma maszyny do schładzania tuszki wodą, tudzież powietrzem. Ubije i za chwileczkę sprzeda. I stąd ta różnica w smaku. Bo, że ubija kurczaki z tej samej, lub podobnej fermy co sprzedaje Tesco, to nie mam żadnych wątpliwości :)
Różnice w smaku moga wynikać z procesu chłodzenia, co nie ma zupełnie znaczenia dla wartości odżywczych.
Oczywiście, róznice w smaku wynikają równiez ze składu paszy stosowanej na danej fermie, ale jaka by ona nie była, nie ma ABSOLUTNIE nic wspólnego z tym, co opisał kolega cosnek.
Kwestia tego ile pobiegasz. Po roku biegania kilka razy w tygodniu po 2-5 do 10km byś zszedł do 130-140 spokojnie.
Valeskez, teraz dochodzę do 10 km, ale tak po 500 m tętno jest już sporo ponad 160 bpm. Lekka zadyszka też się pojawia (w zależności od wilgotności powietrza) ale generalnie po chwili się uspokaja. A tempo nie mam jakieś duże ok 6-7 min/km przy czym 6 jest na początku a 7 pod koniec biegu ;)
hhmmm Czy, Ci którzy robili A6W mogą powiedzieć coś i mięśniach w pachwinach i górze ud ? Bo jak na razie to właśnie te części odczuwam najbardziej.. Też tak mieliście czy ja inny jestem ? :mrgreen:
Amadeusz
01-09-2011, 14:08
10 pompek, 10 przysiadów, 10 brzuszków - codziennie. (mile widziana rozgrzewka) - zajmie jakieś 10 min. Wszystkie te ćwiczenia możesz później rozbudowywać na wszelkie możliwe sposoby. Minusem każdej aktywności jest systematyka (znużenie)
hhmmm Czy, Ci którzy robili A6W mogą powiedzieć coś i mięśniach w pachwinach i górze ud ? Bo jak na razie to właśnie te części odczuwam najbardziej.. Też tak mieliście czy ja inny jestem ? :mrgreen:
odczuwasz zakwaszenie mięśni przywodzicieli ud jak i samych ud bo one też aktywnie uczestniczą w ćwiczeniach m.brzucha. jednak to, że nie czujesz samych mięśni brzucha po pierwszych dniach 6W jest dla mnie abstrakcją i są 2 opcje:
- albo masz go regularnie wytrenowanego, albo...
- się opierdzielasz a tu nie może być lipy ;) Nie spinasz mięśni w końcowej fazie ruchu wystarczająco intensywnie.
Brzuch podobnie jak łydki i przedramiona to inne włókna mięśniowe, muszą być ćwiczone aż do uczucia palenia pod skórą po czym zawsze są ostre zakwasy. Dlatego tak niewielu ludzi chętnie i prawidłowo je trenuje.
coach_lodz
01-09-2011, 21:55
a może się nie opierdziela tylko źle wykonuje ćwiczenia... trzeba się dobrze skoncentrować na napięciu mięśni brzucha... po jakimś czasie nabiera się wprawy... ale fakty pachwiny i uda bolą również... robiłem 6 ;) to wiem
a może się nie opierdziela tylko źle wykonuje ćwiczenia... trzeba się dobrze skoncentrować na napięciu mięśni brzucha...
a może wpierw przeczytaj uważnie o czym piszę i dopiero potem zwracaj uwagę..?
... Nie spinasz mięśni w końcowej fazie ruchu wystarczająco intensywnie.
Brzuch podobnie jak łydki i przedramiona to inne włókna mięśniowe, muszą być ćwiczone aż do uczucia palenia pod skórą po czym zawsze są ostre zakwasy. Dlatego tak niewielu ludzi chętnie i prawidłowo je trenuje.
ale ok, Ty tu jesteś "coach" ;)
Naprawdę wierzysz w to co piszesz? jadłeś kiedyś kurę hodowaną po domowemu? Chyba nie.
To co się kupuje w sklepach nie może w ogóle stanąć obok kury wyhodowanej "u rolnika na podwórku"
Moi dobrzy znajomi mają fermę kurzą. Przeważnie zajmują się produkcją jaj. No i wiadomo, jaja się stempluje, zależnie od rodzaju chowu. Oni mają jaja bodajże "1" i "2", które zgodnie z przepisami stemplują. Ale przecież jak przyjdzie sąsiadka - miła starsza pani, co handluje jajkami z kosza w dzień targowy, no to jej po starej znajomości mogą sprzedać kilka niestemplowanych.
-"A żółtka ładne ?"
-"Śliczne sąsiadko, dużo karotenu się do paszy sypnęło"
I potem na targu ludziska kupują, pyszne świeże,wiejskie jajeczka prosto od kury, a nie ten szajs ze sklepów. A jakie żółtka śliczne, widać że naturalny chów !
Osobiście jestem więc mocno sceptyczny co do informacji, które media i wieść gminna podają na temat żywności.
I potem na targu ludziska kupują, pyszne świeże,wiejskie jajeczka prosto od kury, a nie ten szajs ze sklepów.
Akurat ja nie kupuję na targu od rolnika, tylko przez lata kury hodował mój dziadek, teraz moi teściowie i wiem jaka jest różnica w mięsie/jajkach sklepowych i domowych. Więc kitu mi nikt nie wciśnie ;)
coach_lodz
02-09-2011, 11:05
a może wpierw przeczytaj uważnie o czym piszę i dopiero potem zwracaj uwagę..?
oj nie unoś się... napisaliśmy to samo, bo ja (przyznam szczerze) skoncentrowałem się bardziej na wypowiedzi strusia... widocznie nie byłem zbyt uważny przy samej konstrukcji wypowiedzi, przez co mogłeś odnieść wrażenie, że zwracam Tobie uwagę, co nie było moją intencją... inna sprawa, że to że ktoś niedokładnie wykonuje ćwiczenie nie musi oznaczać, że się opierdziela...
Do karka z siłki:
Moje dane to 102 kg przy 191 cm wzrostu, chcialbym pozbyć się w miarę szybko nadmiaru tluszczu i zaczac budowac miesnie , pytanko:
Jakie suplementy mam kupić, dodam, że cierpliwość nie jest moja mocna stroną , wiec wchodzi w gre wszystko oprocz sterydów.
Dziekuje.
Jak ktos potrzebuje tego typu info w Gorzowie WLKp(nie wiem czy telefonicznie udziela informacji) to prosze udac sie do Haliny Kunickiej.
Locter, przeczytaj wątek od początku, już sporo w nim padło propozycji. Skup się na BCAA i dobrej jakości diecie.
Jednak skoro brak Ci cierpliwości to nie wróżę sukcesów. Klienci przychodzący z zamiarem "szybko i dużo bo nie mam czasu" kończą zazwyczaj ze strzykawką w dupsku w ciemnej koksiarni lub finiszują maksymalnie po upływie ważności pierwszego, miesięcznego karnetu :) (i potem żrą na potęgę nadrabiając straty i rodzi się dietetyczna bzdura jaką nazwano "efektem jo-jo")
Chcesz budować tkankę mięśniową a redukować tłuszczową? Prosta recepta - ograniczenie węglowodanów do niezbędnego, potreningowego minimum, wyeliminowanie cukrów, białej mąki, tłuszczów (za wyjątkiem tych dobrych). Ponad 30 minut dziennie aerobów, najlepiej na czczo. Przed i po każdych aero serwujesz sobie bcaa, nic więcej, aby zabezpieczyć mięśnie przed katabolizmem i sprowokować organizm do czerpania energii z tkanki tłuszczowej.
Od bardziej zaawansowanej wiedzy są specjalistyczne portale , mnie się tu rozpisywać nie chce za bardzo.
p.s. dlaczego każdy facet chodzący do siłowni, mający aspirację wyglądać jak facet a nie kościsty wieszak lub utyty pączek od razu wrzucany jest do szufladki z łysymi karkami dla których największym sukcesem jest skomponowanie poprawnego zdania w ojczystym języku? :D
coach_lodz
02-09-2011, 13:21
p.s. dlaczego każdy facet chodzący do siłowni, mający aspirację wyglądać jak facet a nie kościsty wieszak lub utyty pączek od razu wrzucany jest do szufladki z łysymi karkami dla których największym sukcesem jest skomponowanie poprawnego zdania w ojczystym języku? :D
dobre pytanie
p.s. na siłownie chodzę, nie zamierzam wyglądać jak kark, choć czasem bywam łysy ;) aha skończyłem studia :P
Locter, przeczytaj wątek od początku, już sporo w nim padło propozycji. Skup się na BCAA i dobrej jakości diecie.
Jednak skoro brak Ci cierpliwości to nie wróżę sukcesów. Klienci przychodzący z zamiarem "szybko i dużo bo nie mam czasu" kończą zazwyczaj ze strzykawką w dupsku w ciemnej koksiarni lub finiszują maksymalnie po upływie ważności pierwszego, miesięcznego karnetu :) (i potem żrą na potęgę nadrabiając straty i rodzi się dietetyczna bzdura jaką nazwano "efektem jo-jo")
Chcesz budować tkankę mięśniową a redukować tłuszczową? Prosta recepta - ograniczenie węglowodanów do niezbędnego, potreningowego minimum, wyeliminowanie cukrów, białej mąki, tłuszczów (za wyjątkiem tych dobrych). Ponad 30 minut dziennie aerobów, najlepiej na czczo. Przed i po każdych aero serwujesz sobie bcaa, nic więcej, aby zabezpieczyć mięśnie przed katabolizmem i sprowokować organizm do czerpania energii z tkanki tłuszczowej.
Od bardziej zaawansowanej wiedzy są specjalistyczne portale , mnie się tu rozpisywać nie chce za bardzo.
p.s. dlaczego każdy facet chodzący do siłowni, mający aspirację wyglądać jak facet a nie kościsty wieszak lub utyty pączek od razu wrzucany jest do szufladki z łysymi karkami dla których największym sukcesem jest skomponowanie poprawnego zdania w ojczystym języku? :D
Dziekuje jesli chodzi o ten zwrot "Do karka z siłki:" to wlasnie napisalem to ironicznie, tez mnie smiesza stereotypy.
Rafał_Sz
04-09-2011, 18:07
(...) aha skończyłem studia :P
Ta! Pewnie AWF!
:);)
coach_lodz
05-09-2011, 07:37
Ta! Pewnie AWF!
:);)
pudło :)
Panowie muszę was zmartwić w 42 dni a nawet 60 dni ... a jesli nie ćwiczyliście nigdy i wasz organizm nie ma czegoś takiego jak pamięć mięśniowa... to nawet w 3 miesiące nie poprawicie swojej sylwetki ;-)
oczywiście wszystko zależy od celu jaki sobie założycie.
Jedyne co zauważycie to lekkie opuchnięcie mięśni (dodam że krótkotrwałe) oraz odwodnienie które pochopnie można pomylić z pozbyciem sie tkanki tłuszczowej... nie mylić z chudnięciem...
ale na pocieszenie powiem ze właśnie skończyły sie wakację i macie odpowiednio dużo czasu aby zrobić coś do nastepnych :) oczywiście nie mówię o wypakowaniu sie tylko pozbycia się tkanki tłuszczowej...
i bez obawy po roku ćwiczeń nie staniecie sie karkami :]
CrommCruaich
05-09-2011, 10:58
A6W jest na rzeżbę. Najpierw trzeba rozbudować mięśnie np. poprzez ABS2, a potem dorzeźbić A6W.
Panowie muszę was zmartwić w 42 dni a nawet 60 dni ... a jesli nie ćwiczyliście nigdy i wasz organizm nie ma czegoś takiego jak pamięć mięśniowa... to nawet w 3 miesiące nie poprawicie swojej sylwetki ;-)
oczywiście wszystko zależy od celu jaki sobie założycie.
Jedyne co zauważycie to lekkie opuchnięcie mięśni (dodam że krótkotrwałe) oraz odwodnienie które pochopnie można pomylić z pozbyciem sie tkanki tłuszczowej... nie mylić z chudnięciem...
ale na pocieszenie powiem ze właśnie skończyły sie wakację i macie odpowiednio dużo czasu aby zrobić coś do nastepnych :) oczywiście nie mówię o wypakowaniu sie tylko pozbycia się tkanki tłuszczowej...
i bez obawy po roku ćwiczeń nie staniecie sie karkami :]
Kiedys ćwiczylem, spuchłem po3 miesiacach, bralem kreatyne i HMB, znajomi mi gadali zeby nie cwiczyl bo niedlugo sie w drzwi nie bede miescil. ;p Serio. Ale pozniej jakos mialem wiecej obowiazkow i zaprzestalem. No i spadlo :(
coach_lodz
05-09-2011, 11:22
ja trenowałem 5 lat... w ciągu których przytyłem ok 25/30 kg... niestety nie tylko mięśnie ale i brzucho... na maxie ważyłem 86 kg... później miałem długachną przerwę, i spadła mi waga do 77-78kg... obecnie trenuję od roku i przybrałem już do 84/85, ale tym razem poparłem to odpowiednią dietą oraz w ogóle zmianą nawyków żywieniowych dzięki czemu ciągle ta sama dziurka w pasku :) aha wzrost 180cm więc myślę że nigdy nie miał bym ochoty przekroczyć 90kg...
ja trenowałem 5 lat... w ciągu których przytyłem ok 25/30 kg... niestety nie tylko mięśnie ale i brzucho... na maxie ważyłem 86 kg... później miałem długachną przerwę, i spadła mi waga do 77-78kg... obecnie trenuję od roku i przybrałem już do 84/85, ale tym razem poparłem to odpowiednią dietą oraz w ogóle zmianą nawyków żywieniowych dzięki czemu ciągle ta sama dziurka w pasku :) aha wzrost 180cm więc myślę że nigdy nie miał bym ochoty przekroczyć 90kg...
NO wlasnie ta dziurka w pasku jest najwiekszym problemem :/
Aha zawsze moim wzorem idealnej sylwetki byl (a jakże) Arnold, on naprawde wyglądal dobrze, nie to co te spasłe Colemany dzisiaj, wyglądaja jak niezgrabne świnie przy Arnim. Nie moge zrozumiec tych kryteriów wyboru na dzisijeszych wyborach mr olympia i mr universe, im większa i bardziej opasła świnia tym lepiej. A zobaczice sobie na Arniego w 1974, nie jestem gejem ale - czy to nie jest cos pieknego ?:D
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img687.imageshack.us/i/1974arnold.jpg/)
coach_lodz
05-09-2011, 11:54
niestety oglądałem film dokumentalny, o tej słynnej siłowni gdzie ćwiczył Arnie i o ludziach, którzy z nim trenowali... i sporo było o prochach które żarł w zastraszających ilościach i nie mówię tu o środkach legalnych...
Rafał_Sz
05-09-2011, 11:55
Z cycami trochę przesadził. ;):)
niestety oglądałem film dokumentalny, o tej słynnej siłowni gdzie ćwiczył Arnie i o ludziach, którzy z nim trenowali... i sporo było o prochach które żarł w zastraszających ilościach i nie mówię tu o środkach legalnych...
A powiedz mi kto dziś z zwodowców nie żre prochów ? Każdy żre... Ale genetyke ma sie jedną.
coach_lodz
05-09-2011, 11:58
A powiedz mi kto dziś z zawodowców nie żre prochów ? Każdy żre... Ale genetyke ma sie jedną.
nie no jasne, że żrą... ale po prostu, nie idealizuję takich dokonań... bo sam wiem ile trzeba się namęczyć, żeby laseczki zaczęły zwracać na ciebie uwagę ;) zwłaszcza bez niedozwolonych polepszaczy ;)
nie no jasne, że żrą... ale po prostu, nie idealizuję takich dokonań... bo sam wiem ile trzeba się namęczyć, żeby laseczki zaczęły zwracać na ciebie uwagę ;) zwłaszcza bez niedozwolonych polepszaczy ;)
Żeby zwracaly uwage, nie trzeba wcale ćwiczyć hahaha :D Ale fakt ze jak sie ćwiczy to zwracaja czesciej :D
coach_lodz
05-09-2011, 12:03
Żeby zwracaly uwage, nie trzeba wcale ćwiczyć hahaha :D Ale fakt ze jak sie ćwiczy to zwracaja czesciej :D
dobra po uwagę dodaj "na plaży" ;)
p.s. wiesz co, jakoś te dziewczyny, dla których liczy się inteligencja i wnętrze ;) nie bardzo miały ochotę się wiązać jak byłem chudym szczypiorkiem - wtedy byłem przyjacielem... po 3 latach siłowni jakoś było łatwiej...
dobra po uwagę dodaj "na plaży" ;)
p.s. wiesz co, jakoś te dziewczyny, dla których liczy się inteligencja i wnętrze ;) nie bardzo miały ochotę się wiązać jak byłem chudym szczypiorkiem - wtedy byłem przyjacielem... po 3 latach siłowni jakoś było łatwiej...
NO jak sie jest chudym szczypiorem to wiadomo, ze raczej szanse sa marne, w ostatniej klasie liceum wazylem 70kg przy wzroscie 190 cm - wyobrazasz sobie to ? Jak szedlem z plecakiem i zawial mocniejszy wiatr to mnie rzucalo na boki :D Ale w ostatnich latach masa, jakos sama przyszla - obecnie 100 kg, troche za duzo, ale jest ok, mam dobrą podwalinę pod budowe sylwetki. A z dziewczyny i ta śpiewka, że "patrzą na wnętrze a nie na wygląd" to najstarsza bzdura świata, może i patrzą na wnętrze, ale żeby chcialy z toba wogole rozmawiac musisz zwrocic ich uwagę, wyglądem oczywiscie.
coach_lodz
05-09-2011, 12:15
NO jak sie jest chudym szczypiorem to wiadomo, ze raczej szanse sa marne, w ostatniej klasie liceum wazylem 70kg przy wzroscie 190 cm - wyobrazasz sobie to ? Jak szedlem z plecakiem i zawial mocniejszy wiatr to mnie rzucalo na boki :D Ale w ostatnich latach masa, jakos sama przyszla - obecnie 100 kg, troche za duzo, ale jest ok, mam dobrą podwalinę pod budowe sylwetki. A z dziewczyny i ta śpiewka, że "patrzą na wnętrze a nie na wygląd" to najstarsza bzdura świata, może i patrzą na wnętrze, ale żeby chcialy z toba wogole rozmawiac musisz zwrocic ich uwagę, wyglądem oczywiscie.
ja ważyłem 55 wzrost 180... :) więc też niezłe bydle... a szamałem jak głupi...
ja ważyłem 55 wzrost 180... :) więc też niezłe bydle... a szamałem jak głupi...
NO to kawał chama z ciebie bylo :D
Apropos szamania, braciak moj, w wieku 18 mial jakies 193 cm wzrostu, wazyl cos okolo 90kg, poszedl na silownie, zima była wiec dobry czas zeby rosnąć, chlopak w ciagu pol roku dobil do 105kg, na samym żarciu i kreatynie, ale wpierdzielal wszystko co bylo w lodwoce, rodzice prawie zbankrutowali, bo co zrobili zakupy to na drugi dzien juz tego nie bylo, ale pol roku, 15 kg, nie bral nic oprcz kreatyny, Bóg mi świadkiem.
pmsphotography
05-09-2011, 12:41
Jestem w stanie w to uwierzyć, bo sam przez 4 miesiące podbudowałem 9-10 kilo ;)
Tak tylko dalej patrzycie na cyferki na wadze...
a nie to ma znaczenie a stosunek mięsni do tkanki tłuszczowej,
do tego mówiąc mięśnie mam na myśli dobrą definicję mięśnia a nie większy kołek na ramieniu ;)
tego nie da się zrobić w trzy miesiące zresztą jest to również uzależnine od ilości testosteronu w krwi...
a niestety po 35 rokiem życia jest to tylko jego cień... na szczęście silna wola od niego nie zależy ;)
więc zrobienie czegoś sensownego ze sobą wymaga systematyki i jest to słowo kluczowe.
Zaczałbym od określenia zapotrzebowania energetycznego i nie przekraczania go...
sensownie do tego ułożonego jadłospisu a nie drakońskiej diety
konieczne jest dostarczenie białka i energi w postaci sztucznej oraz dodatek suplementów które pomogą psychice :)
oraz systematycznego trenowania...
Rafał_Sz
05-09-2011, 13:08
a niestety po 35 rokiem życia jest to tylko jego cień...
To dlaczego tak łysieję???
;):)
no... nie
za łysienie odpowiada raczej pochodna testosteronu -DHT ale pierwsze skrzypce grają Twoje...geny...
krótko mówiąc jak Twój ojciec nie łysieje to DHT może Ci... skoczyć :)
Rafał_Sz
05-09-2011, 13:20
no... nie
za łysienie odpowiada raczej pochodna testosteronu -DHT ale pierwsze skrzypce grają Twoje...geny...
No to mnie zmartwiłeś, bo jestem już bardziej łysy od ojca który jest o 4 dychy starszy ode mnie. Matka też ma włosy. :)
poziom DHT można już kontrolować farmakologicznie.
A z dziewczyny i ta śpiewka, że "patrzą na wnętrze a nie na wygląd" to najstarsza bzdura świata, może i patrzą na wnętrze, ale żeby chcialy z toba wogole rozmawiac musisz zwrocic ich uwagę, wyglądem oczywiscie.
A swistak siedzi i zawija hehehehe :)
Cóż to za wierutna bzdura... :)
No chyba że celujesz w solaryczne tipsowe lachony obciągary to wtedy przyznałbym Ci rację. Oczywiście pogwizdując na nie z zagazowanego BMW A.D. 1994 :)
P.S.
Bez urazy wielbiciele marki - porównanie celowo przejaskrawione :)
Rafał_Sz
05-09-2011, 13:30
poziom DHT można już kontrolować farmakologicznie.
O, to ciekawe. Ale procesu już dokonanego odwrócić się raczej farmakologicznie nie da? Pytam z ciekawości, nie ma zamiaru bawić się Berlusconiego. :)
(...)
P.S.
Bez urazy wielbiciele marki - porównanie celowo przejaskrawione :smile:
Coś jak: Jesteś ch.. ale nie bierz tego do siebie. :);)
poziom DHT można już kontrolować farmakologicznie.
O tym możesz coś powiedzieć (chociaż teraz to i tak już niewiele włosów mam :D).
Oczywiście pogwizdując na nie z zagazowanego BMW A.D. 1994 :)
Buehehe, koniecznie 1.6 105 KM, ale za to nadrabiające wielkim ryczącym mufflerem, jakby tam co najmniej jakieś V8 było.
Sorry za offtop, ale sobie wyobraziłem sytuację i mnie to rozbawiło. Generalnie nie mam nic do BMW, ale stereotyp jest i nikt nie zaprzeczy. ;-)
O tym możesz coś powiedzieć (chociaż teraz to i tak już niewiele włosów mam :D).
żeby nie robić dużego OT
trzeba zdiagnozować czy łysienie jest na tle androgennym i brać leki na obniżenie DHT
co do skutecznoście nie wiem bo nie łysieje :)
ale Wodeckim nie zostaniesz... to pewne ;)
Polecam do poczytania ten artykuł: http://www.body-factory.pl/showthread.php?t=7862 Na dole jest bibliografia, więc opracowania naukowe też można sobie poczytać. ;) (o słynnej A6W też jest fragment).
Polecam do poczytania ten artykuł: http://www.body-factory.pl/showthread.php?t=7862 Na dole jest bibliografia, więc opracowania naukowe też można sobie poczytać. ;) (o słynnej A6W też jest fragment).
Przeczytałem ten fragment i teraz sam nie wiem.... Generalnie to A6W faktycznie zabija ....... ale nudą. Jestem przy 3ech seriach po 8 powtórzeń (czyli daleko mi jeszcze do 24ech :) ) ale już ciężko mi się zebrać do ćwiczenia z powodu nudy. Po przeczytaniu tego linka naprawdę się zastanawiam czy w moim przypadku jest sens kończyć ten proces z A6W. W końcu ja chcę oponkę zrzucić tylko. Nie interesuje mnie kompletnie robienie sześciopaka bo i tak go nie będzie widać spod tłuszczyku :) A tu wychodzi na to że tak naprawdę to A6W daje właśnie rzeźbę i to też nie adekwatną do samego treningu....
coach_lodz
05-09-2011, 14:34
Tak tylko dalej patrzycie na cyferki na wadze...
a nie to ma znaczenie a stosunek mięsni do tkanki tłuszczowej,
do tego mówiąc mięśnie mam na myśli dobrą definicję mięśnia a nie większy kołek na ramieniu ;)
tego nie da się zrobić w trzy miesiące zresztą jest to również uzależnine od ilości testosteronu w krwi...
a niestety po 35 rokiem życia jest to tylko jego cień... na szczęście silna wola od niego nie zależy ;)
więc zrobienie czegoś sensownego ze sobą wymaga systematyki i jest to słowo kluczowe.
Zaczałbym od określenia zapotrzebowania energetycznego i nie przekraczania go...
sensownie do tego ułożonego jadłospisu a nie drakońskiej diety
konieczne jest dostarczenie białka i energi w postaci sztucznej oraz dodatek suplementów które pomogą psychice :)
oraz systematycznego trenowania...
Ale my o tym piszemy właśnie... no chyba, że trenowanie 3 razy w tygodniu przez 5 lat nie uważasz za systematyczne... cyferki na wadze to tylko jeden z elementów opisowych... wiem jak wyglądam i jak wyglądałem :) i to jest klucz do zadowolenia :)
p.s. dywagacje o solarkowo-tipsowych laluniach to pominę milczeniem... bo nie o to chodziło w dyskusji
W końcu ja chcę oponkę zrzucić tylko. Nie interesuje mnie kompletnie robienie sześciopaka bo i tak go nie będzie widać spod tłuszczyku :) A tu wychodzi na to że tak naprawdę to A6W daje właśnie rzeźbę i to też nie adekwatną do samego treningu....
nie wiem czy nie mylisz pojęć
to że będziesz miał wyczuwalne mięśnie brzucha w postaci fałd to budowa mięśnia jego masa...
to że go będzie widać doskonale pod skórą to włąśnie rzeźba...
a pozbycie się oponki to mega wyzwanie bo chyba schodzi ostatnia... potem są tylko pośladki ;)
Ale my o tym piszemy właśnie... no chyba, że trenowanie 3 razy w tygodniu przez 5 lat nie uważasz za systematyczne... cyferki na wadze to tylko jeden z elementów opisowych... wiem jak wyglądam i jak wyglądałem :) i to jest klucz do zadowolenia :)
nie, nie to nie do was było :)
Mi nie chodzi tutaj o krytykę bo bardzo daleki jestem od tego tylko o zmianę patrzenia i podejścia do swojej sylwetki
Nie da się zrzucić tłuszczu z organizmu w 3-4 tygodnie i nie da się tego zrobić wybiórczo z jednego miejsca.
Takie myślenie jest skazane na niepowodzenie...
Ciało to nie zdjęcie a trening to nie photoshop... niestety...
a pozbycie się oponki to mega wyzwanie bo chyba schodzi ostatnia... potem są tylko pośladki ;)
zmartwię Cię kolego - ostatnie rzeźbią się nogi, zwłaszcza pokazanie "krawca" świadczy o niesamowicie dobrze odpracowanego cyklu wycinki ;)
a przekonanie, iż to brzuch wycina się na końcu pokutuje dzięki otyłym ludziom, którzy w tych miejscach mają go zazwyczaj najwięcej ;)
może i... mówisz o 5-6% zawartości tłuszczu w organiżnie przy dużym odwodnieniu- stan który mozna utrzymać kilka dni ;)
z brzuchem zawsze jest problem bo owa oponka świadczy o nagromadzeniu się nadmiaru tłyszczu...
a nadniaru takiego nie ma w innych miejscach no i oponka to nie jedynie tłuszcz pod skórą ten wredniak jest jescze w dość dużej ilości w kresce jelitowej ;)
więc wizualnie owa oponka faktycznie będzie schodzić jako jedna z ostanich miejsc...
może czy nie może ale powtórzyłeś moją wypowiedź ubraną w inne słowa :) co nie zmienia faktu, że ostatnie wycinają się uda i żadne teorie tego nie zmienią. I nie mam pojęcia co ma do tego "kreska" jelitowa...
ok, ale to określenie na zgoła inne "schorzenie" i z otłuszczeniem organów wew. nie ma raczej nic wspólnego. brzuch jest wypychany zazwyczaj przez rozdęte trzewia od nadmiernego żarcia, picia gazowanych napojów i co najważniejsze - absolutnie zwiotczałe mięśnie brzucha i prostowników grzebietu odpowiadające za stabilizację sylwetki. Temat rzeka... ;)
Rafał_Sz
05-09-2011, 16:56
Ale to się da naprawić. Tylko, że oprócz wielu czynników potrzebny jest na to dłuższy czas. :)
coach_lodz
05-09-2011, 17:10
jedna ważna konkluzja dla czytających... nie da się zrobić nic bez systematycznej pracy, bez zmiany własnych często złych przyzwyczajeń, oraz nie uda się wszystko od razu...
Ale to się da naprawić. Tylko, że oprócz wielu czynników potrzebny jest na to dłuższy czas. :)
Ależ oczywiście. Piszę od samego początku, że praca nad własnym ciałem ( a już tym bardziej chęć wyrzeźbienia brzucha poprzez 6W) to makabrycznie ciężka praca pełna wyrzeczeń, czasu, setek litrów wylanego potu i co najważniejsze - systematyczności i konsekwencji w działaniu.
Rafał_Sz
05-09-2011, 18:30
Ależ oczywiście. Piszę od samego początku, że praca nad własnym ciałem ( a już tym bardziej chęć wyrzeźbienia brzucha poprzez 6W) to makabrycznie ciężka praca pełna wyrzeczeń, czasu, setek litrów wylanego potu i co najważniejsze - systematyczności i konsekwencji w działaniu.
Ale za to jak potem smakuje sukces. To jest warte tych wszystkich trudów.
ja tam treningi spostrzegam bardzo pozytywnie i podchodzę...
a zwłaszcza podchodzilem do nich (jak byłem młodszy )z wielką ochota i dalej sprawia mi to dużo satysfakcji...
jednak każdy kij ma dwa końce...
obawiam się że gdybym teraz przerwał treningi całkowicie to bym się... rozpadł :-))
no i jak by to było nie czuć zakwasow...
Rymek007
05-09-2011, 20:03
Witam, opiszę swój trening :).
Siłownia od 2 lat, z wagi 58kg teraz mam 78kg. 177cm wzrostu.
6 weidera ma swoje plusy i minusy. Jest bardziej na rzeźbę. Jak przestaniesz ćwiczyć to szybko spada wygląd naszego kaloryfera. Przetestowałem już wszystko A6W, różne ćwiczenia z youtube. Od 5 miesięcy ćwiczę Legendary ABS II. Jest bardziej na siłę mięśni brzucha lecz po kilku miesiącach widać efekty także jeśli chodzi o rzeźbę. Można pobrać z tej strony http://http://www.mocni.net/rozne/abs2.pdf . Jak dla mnie najlepszy trening, oczywiście jest ciężki ale daje efekty i nie obciąża kręgosłupa. Co do odżywek i wspomagaczy - odradzam branie czegokolwiek. (nie brałem, ale znam takich co brali). Na siłownie chodzę 3x w tygodniu (100minut), na początku zawsze ćwiczę brzuch, potem przykładowo w poniedziałek - klatę i biceps, środę - plecy i triceps, piątek - ramiona i nogi. Trening zmieniam co miesiąc-dwa by mięśnie nie przyzwyczaiły się do ciężarów. Czasami jeszcze rolki i rower w zależności od czasu jako ćwiczenia aerobowe. Zaczynałem od 30kg na klatę, teraz podnoszę 100kg ;). Diety żadnej nie miałem, bo nie miałem poprostu na to czasu. Jak chciałem przytyć starałem się jeść więcej, teraz chce utrzymać tą wagę. Nie obżeranie się po godzinie 20, jak piję piwko to nie jem żadnej pizzy ani nic tłustego :P. Pozdrawiam nikoniarzy ;). Ps. co do tych, którzy napiszą, że na siłownie trzeba mieć czasu - studiuję, pracuję oraz fotografuję. Jak się chce to się da ;)
A ja robiłem zarówno ABS jak i A6W i moim zdaniem oba nie nadają się dla amatorów. Zwykłe spięcia i wznosy po 3 serie i wystarczy.
jednak każdy kij ma dwa końce...
obawiam się że gdybym teraz przerwał treningi całkowicie to bym się... rozpadł :-))
..
niestety taka jest cena regularnego uprawiania sportu przez wiele lat. w ortopedii mamy na ów stan rozlatujących się sportowców, którzy z nienacka musieli zaprzestać ćwiczeń, specjalne określenie ;)
ja również ćwiczyłem zawodowo od szkoły podstawowej, od zakończenia szkoły średniej już tylko na własny rachunek, raczej amatorsko choć ostro i niemal codziennie. W ub.r. zmuszony byłem zaprzestać ćwiczeń na ok pół roku... masakra. Dopadły mnie duszności , myślałem, że załapałem astmę, wróciły bolące stawy po niegdysiejszych kontuzjach, wróciła alergia na pyłki i inne dziwactwa. Równe 12 miesięcy temu wróciłem do regularnych ćwiczeń i zrobiłem ostatnio badania - płuca 18 latka bez śladu astmy, alergia uciekła, nic nie boli, nie strzyka - czuję się jak młody Bóg ;)
Zatem niestety zmuszeni jesteśmy do ćwiczeń do śmierci bo inaczej się "rozleziemy w szwach" :D
Co do odżywek i wspomagaczy - odradzam branie czegokolwiek. (nie brałem, ale znam takich co brali).
Mógłbyś jakoś poprzeć tę dziwną teorię czy tak tylko uprawiasz strachy na lachy na podstawie zasłyszanych od kogoś historii..? Oczywiście nie mam na myśli dopingu od którego i tak nie uciekniemy i jest on obecny niemal w każdej dyscyplinie sportowej.
No to ja się może wypowiem w kwestii suplementów - moim zdaniem ich działanie to placebo, a to oznacza, że wyrzucamy pieniądze w błoto. Dodatkowo to chemia, a chemia nie jest zdrowa. Jak już czymś się wspomagać, to czymś nielegalnym, ale tu też jest duże ryzyko - zdrowie, nie wiadomo czy towar czysty etc.
Ja jakoś dużo nie ćwiczyłem. W 5 klasie podstawówki brzuszki, pompki, podciąganie, lekkie hantelki i sztanga. Od 15 roku życia siłownia (przez 2 lata). No i zniszczyłem sobie kręgosłup. Miałem silne bóle w lędźwiowym odcinku i przestałem (a co dziwne wydaje mi się, że jestem przygarbiony - a to przecież inny odcinek kręgosłupa). Na trzecim roku studiów trochę przycisnąłem znowu, żeby się wyrzeźbić, to byłem mocno zmęczony, kręgosłup bolał, parę razy stanęło mi serce na chwilę. Przestałem ćwiczyć, utyłem 20 kg, wyglądam jak parówa, ale czuję się lepiej. :P Serce mnie już nie boli/nie staje.
schwepes
05-09-2011, 21:47
No to ja się może wypowiem w kwestii suplementów - moim zdaniem ich działanie to placebo, a to oznacza, że wyrzucamy pieniądze w błoto. Dodatkowo to chemia, a chemia nie jest zdrowa. Jak już czymś się wspomagać, to czymś nielegalnym, ale tu też jest duże ryzyko - zdrowie, nie wiadomo czy towar czysty etc.
Połowiczna prawda. Część suplementów działa, część nie.
Ja jakoś dużo nie ćwiczyłem. W 5 klasie podstawówki brzuszki, pompki, podciąganie, lekkie hantelki i sztanga. Od 15 roku życia siłownia (przez 2 lata). No i zniszczyłem sobie kręgosłup. Miałem silne bóle w lędźwiowym odcinku i przestałem (a co dziwne wydaje mi się, że jestem przygarbiony - a to przecież inny odcinek kręgosłupa). Na trzecim roku studiów trochę przycisnąłem znowu, żeby się wyrzeźbić, to byłem mocno zmęczony, kręgosłup bolał, parę razy stanęło mi serce na chwilę. Przestałem ćwiczyć, utyłem 20 kg, wyglądam jak parówa, ale czuję się lepiej. :P Serce mnie już nie boli/nie staje.
Nie wiem jak intensywnie ćwiczyłeś, ale 2 lata intensywnej (lub źle wykonywanej) pracy na siłowni w tak młodym wieku właśnie do tego doprowadza. Problemy z kręgosłupem, ze stawami itp. są częste jak się przesadzi z siłownią w okresie dojrzewania.
No to ja się może wypowiem w kwestii suplementów - moim zdaniem ich działanie to placebo, a to oznacza, że wyrzucamy pieniądze w błoto. Dodatkowo to chemia, a chemia nie jest zdrowa. Jak już czymś się wspomagać, to czymś nielegalnym...
Większych farmazonów dawno nie słyszałem.
Wybacz ale po opisie swojego sportowego doświadczenia wnioskuję, że nie masz kompletnie pojęcia o ćwiczeniach, którymi wyrządziłeś sobie krzywdę, o suplementacji i diecie sportowej już nie wspominając...
hehe... śmiałem się troszkę z tym sercem :-))
ale tak poważnie suplementy są dla mnie osobiście dość istotne i ułatwiają czasem dość znacznie trening
a efekt placebo nie jest zły kiedyś kreatyna działa na mnie prawie jak koks...
do momentu kiedy kolega mi nie powiedział że z kawą nic nie daje...:-(
nota bene to była bzdura... ale efekt zepsuł mi totalnie...
Większych farmazonów dawno nie słyszałem.
Wybacz ale po opisie swojego sportowego doświadczenia wnioskuję, że nie masz kompletnie pojęcia o ćwiczeniach, którymi wyrządziłeś sobie krzywdę, o suplementacji i diecie sportowej już nie wspominając...
No to fajnie, że jesteś wróżką. Czytałem książki na ten temat (chociażby Kulturystykę dla każdego, od której zaczęło się moje zainteresowanie tym sportem; ale i starsze publikacje). Konto na fbb.pl od 2002 roku. Na sfd i kfd też zaglądałem.
Diety w okresie szkolnym nie miałem, bo nie miałem pieniędzy na jedzenie, a matka się nie chciała zgodzić na dietę, bo "ona nie będzie gotowała dla trzech/dwóch osób". Dietę stosowałem dopiero na studiach. Wyników zabójczych nie miałem. Ćwiczyłem splitem cztery razy w tygodniu. Rekord na klatkę 95 kg. Wzrost 168 cm.
A z sercem - nie wiem czy to wina ćwiczeń. Ćwiczenia to stres dla organizmu, a ja wtedy miałem też niezły zapierdziel na uczelni. Może nie zachowałem równowagi pomiędzy pracą a relaksem. Swoją drogą rola zabawy we współczesnym społeczeństwie jest mocno niedoceniana i bagatelizowana. Nawet się za wiele nie mówi o KONIECZNOŚCI zabawy. Do tego moja matka ma wadę serce, jak się niedawno okazało, więc możliwe, że to po niej odziedziczyłem. Kręgosłup też ma skrzywiony podobnie jak ja.
No i oczywiście co innego suplementy, a co innego odżywki. Odżywki posiadają wartości odżywcze i służą do dopinania diety. Suplementy - moim zdaniem placebo. Jak już się czymś truć, to przynajmniej czymś, co daje efekty. :P Ja akurat nie byłem skłonny aż tak się poświęcać. Do tego trzeba mieć wiedzę farmaceuty, żeby skomponować odpowiedni cykl, osłonki, nie osłonki, odblokowanie...
Oczywiście, że nie jestem wróżką. Stwierdzam fakty na podstawie Twoich wypowiedzi. Poza tym kompletnie nie ogarniam powyższych zwierzeń gdyż nic nie wnoszą do sedna wątku.
Tylko jeszcze mam zapytanie skoro takiś znawca współczesnej suplementacji w sporcie - czym się różnią te działające odżywki od suplementów?
Tym, że suplementy nie posiadają wartości odżywczych - wszelkie kreatyny, l-karnityny, termogeniki etc. Odżywka (jak sama nazwa wskazuje) posiada wartości odżywcze - białka, gainery, bcaa, bulki etc.
Żyjemy w czasach, kiedy to co rusz dowiadujemy się ze ścisłych opracowań medycznych, wieloletnich testów i badań nad wszelakimi związkami odżywczymi co rusz to nowych informacji. Dowiadujemy się, że jedne działają silniej aniżeli przypuszczaliśmy, inne słabiej/wcale lub znacznie silniej ale w połączeniu z innym związkiem. Generalnie nie masz racji pisząc, że to placebo ale to nie to miejsce na tak szczegółowe dyskusje a ja nie mam misji do przekonywania Cię, że jest inaczej.
Nawet jeśli nie jest, to efekt jest tak znikomy, że nie ma sensu się tym truć. Zwłaszcza, że - jak widać po tym temacie - do suplementów pierwsi są ci, co zaczynają ćwiczyć. Myślą, że jak zjedzą puchę kreatyny, to od razu będę wielcy jak wagon.
nie no nie jest tak :-)
ja ćwiczę już kilkanaście lat i nie wyobrażam sobie cyklu treningu bez białka i rozgalezinych węglowodanów oraz właśnie suplementow a kreatyny używam parę razy w roku lub np. Jack 3D i nie chodzi tu o przybieranie na masie tylko o większą motywację, większą pompę i wytrzymałość i w niektórych przypadkach lepsze skupienie...
ps.
Umbra ja myślałem że się nabijasz z tym sercem...
to znaczy że na treningu miałeś śmierć kliniczną... kilka razy? !
Nie. Zdarzało mi się to przed komputerem (i raz albo dwa na ławce na uczelni), ale w okresie, w którym trenowałem. I nie śmierć kliniczną, bo to było tylko na kilka sekund - nie wiem, może 5. Miałem bóle w klatce. Czasami jak siedziałem, nabrałem powietrza, czułem, że zaczyna mocno boleć. Stawało na kilka sekund, a potem ruszało z jeszcze większym bólem i przez chwilę biło jak szalone. Kilka razy mi się to zdarzyło. Teraz też ćwiczę, ale niezbyt intensywnie i niezbyt regularnie. Nie stosuję też diety na tę chwilę (ale chyba się wezmę za siebie, bo wyglądam jak pączek :D).
Siłownia od 2 lat, z wagi 58kg teraz mam 78kg. 177cm wzrostu.
Diety żadnej nie miałem, bo nie miałem poprostu na to czasu. Jak chciałem przytyć starałem się jeść więcej, […]
Definicję mięśnia musisz mieć wzorową! :D Złapać 20 kg tłuszczu, jeśli ktoś jest szczupły, to w sumie też wyczyn. :D
Nawet jeśli nie jest, to efekt jest tak znikomy, że nie ma sensu się tym truć. Zwłaszcza, że - jak widać po tym temacie - do suplementów pierwsi są ci, co zaczynają ćwiczyć. Myślą, że jak zjedzą puchę kreatyny, to od razu będę wielcy jak wagon.
Truć? Otruć możesz się również każdą z powszechnie dostępnych witamin...
Stary, mam wrażenie, iż od początku wątku postawiłeś sobie za cel zdeprecjonować każdą moją wypowiedź. Szkoda tylko, że słowa te padają z ust człowieka, który sam opisuje siebie jako sportowca, który w wielu 15 lat poćwiczył przez 2 lata niszcząc sobie zdrowie. Do tego nie masz zielonego pojęcia o suplementacji w sporcie a wypowiadasz się z takim przekonaniem słuszności swojej teorii, że dziw bierze... ale w porządku, każdy może mieć swoje zdanie.
Nie jestem sportowcem. Byłem tylko amatorem. Bardziej pasuje tu rekreacja.
Z kreatyny korzystałem, z odżywek również. Moim zdaniem kreatyna = placebo.
Rafał_Sz
06-09-2011, 11:33
O co na kreatynę nerki? Nie robi się sobie w ten sposób kuku?
O co na kreatynę nerki? Nie robi się sobie w ten sposób kuku?
to samo co na kawę ;)
krzywdy kreatyną sobie nie zrobisz chyba bardziej szkodzi witamina C w nadmiarze
osobiście nie polecam monohydratu ja wolę stack kreatynowy
ale to są uzależnienia genetyczne chyba bo ja bardzo łapię wodę a mój kolega mówi że jest dobry na rzeźbę :)
trzeba sprawdzić pewne rzeczy samamu.
Moim zdaniem kreatyna = placebo.
Kolega ma na myśli stałą suplementację chyba, bo na cyklu to raczej wyniki są nie-placebowe :-)
Pamiętajmy też, że w pewnym wieku (35+) naturalna produkcja kreatyny i testosteronu spada i suplementacja nie jest już "doładowywanaiem" tylko "utrzymywaniem stałego poziomu".
Rymek007
08-09-2011, 13:54
Mógłbyś jakoś poprzeć tę dziwną teorię czy tak tylko uprawiasz strachy na lachy na podstawie zasłyszanych od kogoś historii..? Oczywiście nie mam na myśli dopingu od którego i tak nie uciekniemy i jest on obecny niemal w każdej dyscyplinie sportowej.
Dla przykładu, zaczynałem chodzić na siłownie z gościem, który był mniej więcej mojej postury. Brał białka, weglowodany i różnego rodzaju inne suplementy (nie określane jako ostry doping). W pół roku wyrobił sobie około 20kg i bardzo dobrą rzeźbę. Wyciskał na klatę 120kg. Ja w tym czasie machałem 60kg na klate a zaczynaliśmy od tych samych ciężarów. Złamał nogę podczas jazdy na desce. Wrócił na siłownie po około 5 miesiącach. Jego ciało wyglądało jak flak, siła mu spadła dramatycznie. Też miałem 2 miesięczną przerwę z siłownią ale na sile nic nie straciłem. ehh pogmatwane to :P
Moim zdaniem odżywki są dla ludzi słabych, chcących widzieć swoje efekty szybko na siłowni. Wyrobienie idealnego ciała bez wspomagaczy to około 6 lat. Z odżywkami można to zrobić w niecałe 3. To samo powiedział mi pewien krakowski trener (10 lat stażu ma na siłowni, nigdy nie tykał się żadnych wspomagaczy ale ludziom je poleca bo miałby mniej klientów. Ludzie jak nie widzą szybkich efektów to się szybko poddają. Trzeba być niezłym motywatorem jako instruktor na siłowni... )
Dyskusji nie będę na temat wspomagaczy na siłowni tutaj prowadził bo jest to temat rzeka. Nie uważam, że są one złe. Ja ćwiczę bez tego. Od dyskusji na ten temat są inne fora. Mam nadzieję, że nie uraziłem nikogo. Pzdr
wybacz Rymek ale piszesz totalne bzdury...
w momencie trenowania a zwłaszcza takiego wyczynowego jak siłowy trening organizm ma duzo większe zapotrzebowanie na białko i węglowodany i nie da się tego pokryć jedzeniem gdyż trzeba byłby by jeść znacznie więcej a z pozywienia nie wyeliminujesz węglowodanów prostych oraz tłuszczu.
W treningu chodzi o jedno... (wbrew pozorom) trzeba myśleć nad tym co się robi i jesli juz podejmujesz wysiłek to nikt nie chce go zniweczyć bezmyślnym opychaniem się zeby przytyć.
zresztą trening na tak zwaną rzeźbę bez odżywek wogóle jest niemożliwy bo jesteś na długu węglowodanowym lub na jego granicy co beż odżywek skutkowałoby utratą mięśni.
Jeśli więc chodzi o odzywki i suplementy to są one jedynie dla myślących ludzi którzy umieją je stosować a nie dla ludzi którzy wymagaja od nich efektu po 1 czy 2 miesiącach.
czyli każdy je moze brać ale... nie kazdy powinien ;)
nathaniel
08-09-2011, 14:59
Są audycje Radia Koksu (http://soundcloud.com/radiokoksu/radiokoksu-4-reedited)- chłopaki tłumaczą jak pozbyć się europejskiej budowy ciała ( chudy z piwnym brzuchem :D ) - od 10min. Rardio Koksu.
Rymek - pewnie, że nie uraziłeś ;) jak pisałem wcześniej nie mam tutaj ani misji ani interesu, żeby tłumaczyć ludziom błędy w odżywianiu i suplementacji w sporcie bo jak widać zawsze znajdą się oponenci mający do przekazania swoje, gdzieś tam zasłyszane teorie... Dodam tylko , że piszesz kompletne farmazony, które potwierdzają fakt, że nie masz o tym zielonego pojęcia. Mam nadzieję, że nie uraziłem ;) Pzdr
Rymek007
08-09-2011, 15:11
wybacz Rymek ale piszesz totalne bzdury...
w momencie trenowania a zwłaszcza takiego wyczynowego jak siłowy trening organizm ma duzo większe zapotrzebowanie na białko i węglowodany i nie da się tego pokryć jedzeniem gdyż trzeba byłby by jeść znacznie więcej a z pozywienia nie wyeliminujesz węglowodanów prostych oraz tłuszczu.
zresztą trening na tak zwaną rzeźbę bez odżywek wogóle jest niemożliwy bo jesteś na długu węglowodanowym lub na jego granicy co beż odżywek skutkowałoby utratą mięśni.
Wybaczam :). Ty też piszesz kolego niezłe bzdury :).
Pstryknąłem sobie z głupa zdjęcie.Trenuję 5 miesięcy ABS II.Trening 3razy w tygodniu po 6minut. Nie wiedziałem, że nie mogę sobie wyrzeźbić ciała nie biorąc odżywek !. Bez dobrego śniadania na siłownię się nie wybieram. Najbardziej lubię omleta z 6-8 jajek z płatkami ;). Na siłowni tylko picie wody mineralnej. Wiem też, że mam sporo tłuszczu na brzuchu. Za 2-3 lata będę miał kaloryfer taki jaki chcę. Pozdro i bez napinki :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img834.imageshack.us/img834/6210/brzuchn.jpg)
No dobra, spróbuję parę rzeczy Ci wytłumaczyć, może się uda i przekonasz się, że to nie tak jak myślisz ;)
Dla przykładu, zaczynałem chodzić na siłownie z gościem, który był mniej więcej mojej postury. Brał białka, weglowodany i różnego rodzaju inne suplementy (nie określane jako ostry doping). W pół roku wyrobił sobie około 20kg i bardzo dobrą rzeźbę. Wyciskał na klatę 120kg. Ja w tym czasie machałem 60kg na klate a zaczynaliśmy od tych samych ciężarów. Złamał nogę podczas jazdy na desce. Wrócił na siłownie po około 5 miesiącach. Jego ciało wyglądało jak flak, siła mu spadła dramatycznie. Też miałem 2 miesięczną przerwę z siłownią ale na sile nic nie straciłem. ehh pogmatwane to :P
Natura stworzyła nas drapieżnikami ganiającymi z dzidą za uciekającym mięskiem :) Dlatego musimy (musieliśmy) być szczupli, smukli i szybcy. Dlatego organizm ludzki zaprogramowany jest na permanentny stan katabolizmu. Katabolizmu, czyli sytuacji w której organizm "zjada" białka z własnych tkanek mięśniowych w celach energetycznych. Tu dochodzimy do sytuacji, w której chcemy organizm przestawić w stan anaboliczny dostarczając zwiększone dawki białek, głównego budulca tkanki mięśniowej. O to właśnie zadbał Twój kolega w przeciwieństwie do Ciebie, stąd efekty.
Nie porównuj swojej sytuacji do sytuacji kolegi, który przykładał jak widzisz znacznie większą wagę do diety i suplementacji niż Ty (choć 20kg czystej masy mięsniowej w 6 miesięcy to oczywista fikcja i TROCHĘ przeholowałeś ;) ). Ty, nie dbając o należytą dietę pewnie zacząłeś w okolicach tych 60 kg i tam pozostałeś (ok, mogę się mylić o +- kilkanaście kg). Spadek tkanki mięśniowej u kolegi nastąpił szybko z kilku pewnie powodów: kontuzja nie pozwoliła mu na jakąkolwiek aktywność, o siłowni nie wspominając. Przestał ćwiczyć i z pewnością zaprzestał dostarczać organizmowi budulca w postaci białek, stąd organizm wpadł we wspomniany stan katabolizmu i w kilka tygodni "strawił" wypracowane przez wiele miesięcy mięśnie. Do tego brak efektu pamięci mięśniowej, którą wyrabia się latami ćwiczeń, spowodowała taki a nie inny efekt. To, że wyglądał jak flak w porównaniu do czasu szczytu formy to nic dziwnego. Mięśnie tracą sprężystość, definicję, dodatkowo pokrywając się sadełkiem nie wyglądają zachęcająco.
Każdy nie ćwicząc przez 2 miesiące dostrzega kolosalne skutki sportowej absencji - także i Tobie nie uwierzę, że przez tak długi okres "nicnierobienia" nie straciłeś grama z formy i siły.
Wybacz stary, zbyt długo zajmuję się sportem i dietetyką, żeby w takie rzeczy wierzyć ;)
Moim zdaniem odżywki są dla ludzi słabych, chcących widzieć swoje efekty szybko na siłowni. Wyrobienie idealnego ciała bez wspomagaczy to około 6 lat. Z odżywkami można to zrobić w niecałe 3. To samo powiedział mi pewien krakowski trener (10 lat stażu ma na siłowni, nigdy nie tykał się żadnych wspomagaczy ale ludziom je poleca bo miałby mniej klientów. Ludzie jak nie widzą szybkich efektów to się szybko poddają. Trzeba być niezłym motywatorem jako instruktor na siłowni... )Suplementy i odżywki białkowe są dla ludzi, chcących przezwyciężyć stan katabolizmu i budować czystą tkankę mięśniową. Oczywiście jest też masa innych suplementów o szerokim spektrum działania mogących wspomóc zupełnie inne cele niż omawiane powyżej... Im ciężej i częściej ćwiczysz i większych oczekujesz efektów tym większych porcji składników odżywczych musisz dostarczać. Nie jesteś w stanie dostarczać 2-4g. białka/kg. masy ciała/dobę z naturalnego pożywienia. To niewykonalne a bez tego nie zbudujesz nic poza sadłem bazując na tanich i śmieciowych "bulkach" opartych gł. na węglowodanach.
Wyrobienie "idealnego" ciała to nie 6 lat. Dla jednego to 6 miesięcy , dla innego to 15 lat. Idealne proporcje i sylwetka oznaczają dla każdego coś innego a niektóre rzeczy da się osiągnąć szybciej, inne wolniej. Kwestia oczekiwań, predyspozycji, genetyki, zasobności portfela, czasu i chęci. Jednak jeśli nie zaczniesz dostarczać organizmowi odpowiedniej ilości budulca to nawet 50 lat Ci nie wystarczy. Nie zbudujesz domu bez cegieł, choćbyś siedział na budowie 100 lat.
Co do motywacji klientów... niestety ale będąc nawet najlepszym motywatorem i krasomówcą nie jestem w stanie przełamać niechęci człowieka do ciężkiej pracy nad własnym ciałem będącej niestety ciężką harówką i masa wyrzeczeń z którymi to walkę niestety wielu przegrywa... To klient musi chcieć przezwyciężyć swoje słabości, diametralnie niekiedy zmienić codzienne przyzwyczajenia żywieniowe, wywrócić życie do góry nogami, żeby coś osiągnąć. A to, że w dzisiejszych czasach ludzie chcą mieć wszystko "na wczoraj" wiadomo nie od dziś. Jeden woli pracować nad sobą wytrwale, drugi leci na liposukcję :)
p.s. Rymek, no zdjęcie ok, kaloryferek już jest, bez obaw. Tylko wiesz, liczą się proporcje... widoczne mięśnie brzucha ma każdy niemal chłopak z budowy czy żylasty Pan spod monopolowego wykarmiony na tanim winie :D Co po brzuszku jak ramię proste jak od linijki a barków nawet cienia... dalej nie oceniam bo i tak niewiele widać :p
(no offence - tak sobie chciałem pożartować, jest ok, sam mam podobny kaloryfer tylko zabudowany trzema warstwami waty i nidy jak to mawiają koledzy :D)
Rymek007
08-09-2011, 16:25
Gratuluje sporej wiedzy kolego Nowart ! :). Nie napisałem, że się z Tobą nie zgadzam :). Ćwiczę bez tego. A moja waga to poważnie 77-78kg. No faktycznie przesadziłem, że przez 2 miesiące nic siły mi nie spadło - tu masz rację. Zamiast brania 90kg na martwy ciąg brałem 80kg. Po miesiącu wróciło do normy ;)
Rafał_Sz
26-10-2011, 15:29
I jak tam rezultaty? :)
Jakby co, to da się wrócić: http://zdrowie.onet.pl/fotogalerie/34-kg-wiecej-w-ciagu-5-miesiecy-dlaczego-on-to-zro,4888732,10596486,foto-male.html
Z 94 na 88 jak na razie ale odpuściłem ćwiczenia bo rzeźbić to ja się nie muszę. Po prostu steka z kapustką bez ziemniaczków wcinam. W pracy zamiast jakiś chipsów cz innego słodycza jem serek wiejski odtłuszczany. Białe pieczywo zamieniłem na razowe itp
Rafał_Sz
26-10-2011, 16:02
Gratuluję! :)
Ja dzisiaj po wejściu na wagę doznałem szoku... Wczoraj wieczorem 65.2kg. Dzisiaj na w-f 5400 metrów biegu w 35 minut i po powrocie ze szkoły na wadze 62.2kg... a ja akurat chce przytyć. Albo mi waga świruje albo się zwolnię z wf'u :D
spokojnie , to tylko woda uleciała. zważ się jutro o tej samej porze i wrócisz do normy. o ile nie przebiegniesz znowu kilku kilometrów... ;)
No proszę dopiero teraz wpadłem na ten temat. :)
Ja zacząłem gubić brzuszek od poniedziałku (24 października). Wtedy to przy 174 cm ważyłem 94 kg.
Na tą chwilę przestałem jeść chleb, bułki generalnie białe pieczywo, jem trochę więcej warzyw i owoców i robię sobie mniejsze porcje.
Pytanie co dalej? :)
Rafał_Sz
27-10-2011, 08:17
No proszę dopiero teraz wpadłem na ten temat. :)
Ja zacząłem gubić brzuszek od poniedziałku (24 października). Wtedy to przy 174 cm ważyłem 94 kg.
Na tą chwilę przestałem jeść chleb, bułki generalnie białe pieczywo, jem trochę więcej warzyw i owoców i robię sobie mniejsze porcje.
Pytanie co dalej? :)
Zero tłustego i słodkiego (a to sporo dobrego żarełka) + zbilansowana dieta (dobry dietetyk to niegłupia sprawa, ale można samemu) + min 8 godzin tygodniowo umiarkowanego ruchu na świeżym powietrzu + 1000 ton wytrwałości = wymarzony efekt z nawiązką. :)
Organizm ludzki to genialna sprawa. Potrafi sobie poradzić z każdą nadwagą i zbudować wszystko czego chcemy. Trzeba mu tylko to umożliwić.
Nie licząc podłoża chorobowego, nadwagę mamy w głowie, kilogramy na wadze to tylko widoczny efekt uboczny.
Osobiście kończę pracę nad sobą. Zostały mi trzy miesiące pracy nad redukcją resztek i poprawą wydolności organizmu - lekko nie było bo miałem w międzyczasie wielomiesięczną kontuzję i rzuciłem fajki.
A potem utrzymać się w ryzach. Niestety to często bywa najtrudniejsze... :)
P.S. Najprościej by było do tego wszystkiego nie dopuszczać. :)
To, że schudnę to oczywiste gorzej będzie potem tą wagę utrzymać...
Niestety od 15-16 roku życia stałem się niesamowicie kontuzjogenny.
Praktycznie definitywnie zrezygnowałem z mojej ulubionej dyscypliny czyli z piłki kopanej. ;)
I właśnie od tamtego okresu mam problem z wagą, efekt jojo czy jak to tam się nazywa. ;)
Teraz chciałbym dojść do jakiejś wagi i ją utrzymać ale za cholerę nie wiem jak to zrobić...
W chwili obecnej z mojej aktywności fizycznej pozostał tylko rower oraz bieganie. :)
Powtórzę po raz kolejny - EFEKT JOJO NIE ISTNIEJE ! To wymysł zidiociałych dietetyków i gwiazdeczek promujących swoje odchudzające programy! Dodatkowe kilogramy nie biorą się z powietrza przecież. Kończymy regularnie ćwiczyć i dbać o należytą dietę, rozsiadamy się w fotelu i nadmiar kalorii - który do tej pory ulatywał wraz z litrami potu na treningach - odkłada się w formie sadełka. Osiadamy na laurach, przestajemy ćwiczyć - równocześnie dostosujmy do tego "nicnierobienia" ilość spożywanych kalorii. Tylko zazwyczaj po zaprzestaniu trenowania załącza się ssanie w żołądku, nie dbamy już tak należycie o to co jemy, wpadają coraz częściej potrawy tłuste i słodkie, czego do momentu intensywnych treningów unikaliśmy... Proste jak stołowe giry i aż dziw bierze, że ludzie w dzisiejszych czasach dają sobie wmawiać jakieś śmieszne cuda o pseudo dietach, jojach i innych dziwactwach...
Rafał_Sz
27-10-2011, 15:29
Dodatkowe kilogramy nie biorą się z powietrza przecież. Kończymy regularnie ćwiczyć i dbać o należytą dietę, rozsiadamy się w fotelu i nadmiar kalorii - który do tej pory ulatywał wraz z litrami potu na treningach - odkłada się w formie sadełka.
To jest właśnie definicja efektu jojo, czy jak go tam zwał. :)
Zdefiniować to można wszystko na różne sposoby, kwestia interpretacji ;) Nie zmienia to jednak faktu, iż ludzie są wielce zdziwieni faktem, iż po zakończeniu jakiegoś tam okresu dbałości o siebie rośnie im dupsko w zastraszającym tempie krzycząc w niebogłosy jaki to niedobry efekt jojo ich dopadł i jaki to on nieuchronny, pojawiający się znikąd i dopadający każdego bez powodu. Tylko tony zeżartych batoników między tymi narzekaniami jakoś im ulatują z pamięci :)
To podobne farmazony i usprawiedliwianie swoich błędów jakie słyszę na codzień od nałogowych palaczy - "nie mogę rzucić bo zaraz się roztyję" :D
Rafał_Sz
27-10-2011, 15:56
Zdefiniować to można wszystko na różne sposoby, kwestia interpretacji ;) Nie zmienia to jednak faktu, iż ludzie są wielce zdziwieni faktem, iż po zakończeniu jakiegoś tam okresu dbałości o siebie rośnie im dupsko w zastraszającym tempie krzycząc w niebogłosy jaki to niedobry efekt jojo ich dopadł i jaki to on nieuchronny, pojawiający się znikąd i dopadający każdego bez powodu. Tylko tony zeżartych batoników między tymi narzekaniami jakoś im ulatują z pamięci :)
To podobne farmazony i usprawiedliwianie swoich błędów jakie słyszę na codzień od nałogowych palaczy - "nie mogę rzucić bo zaraz się roztyję" :DStraciłem 30 kg, po roku od zaprzestania diety przybrałem tylko 2kg, ale ja się sporo ruszam. Fajki też rzuciłem i to na diecie. Z tym że chce się żreć po rzuceniu papierosów to fakt.
U swoich znajomych zauważyłem pewną tendencję. Chłopy rosną wszerz po przekroczeniu 30 lat. Lenistwo, geny?
Ty wiesz i rozumiesz, że nie tyje od braku fajek czy też od siedzenia w fotelu tylko od żarcia. Inni zrzucają winę na dziwactwa typu jojo. W tym różnica :)
Podobnie z chłopami - metabolizm się zmienia, to fakt. Ale w znacznej mierze to zmiana stylu życia - coraz mniej się ruszają a coraz więcej żrą. Do pracy autem, po pracy autem, w pracy przed kompem, wieczór przed kompem a sam obiad jak dla ciężko pracującego górnika. Gdzieś to się musi odkładać...
Zdefiniować to można wszystko na różne sposoby, kwestia interpretacji ;) Nie zmienia to jednak faktu, iż ludzie są wielce zdziwieni faktem, iż po zakończeniu jakiegoś tam okresu dbałości o siebie rośnie im dupsko w zastraszającym tempie krzycząc w niebogłosy jaki to niedobry efekt jojo ich dopadł i jaki to on nieuchronny, pojawiający się znikąd i dopadający każdego bez powodu. Tylko tony zeżartych batoników między tymi narzekaniami jakoś im ulatują z pamięci :)
To podobne farmazony i usprawiedliwianie swoich błędów jakie słyszę na codzień od nałogowych palaczy - "nie mogę rzucić bo zaraz się roztyję" :D
Wybacz ale ja się nie obżeram batonikami tak jak Ty to powiedziałaś, generalnie jem słodycze bardzo rzadko, więc nie mierz wszystkich jedną miarą bo każdy ma inny organizm i inną przemianę materii.
Moim problem jest to, że niesamowicie szybko przybieram na wadzę. Wystarczy, że tylko trochę mniej zacznę się ruszać oraz ciut więcej jeść nawet przy zdrowym odżywaniu to od razu waga mi skacze do góry...
Zacząłem w poniedziałek przy 94, dzisiaj mam już 92,4 a chce dobić do okolic 75kg i to utrzymać ale na prawdę nie wiem jak. Jeśli Ty wiesz to mi powiedz. :)
To nie jest takie proste. W tej chwili coraz więcej się o tym mówi, dużo zależy od bakterii w przewodzie pokarmowym. Niektórzy mają takie, że rozkładają nawet opony na składniki przyswajalne przez organizm. Są też osoby, które nic nie jedzą, a trzymają dużą wagę, są też takie co nic nie robią, żrą, a waga ani drgnie. Niestety nie wszystko da się sprowadzić do prostego jedz mniej, ruszaj się. Niech przykładem będzie Samo Hung.
Wer to raczej kombinacja genetyki i hormonów (tarczycy również) niż bakteri w przewodzie pokarmowym decyduje o sylwetce no i oczywiście samo żywienie.
bakterie tworzą raczej odpowiednią mikroflorę i równowagę niż biorą udział w trawieniu
oczywiście mają jakąś rolę pośrednią ale to enzymy a nie bakterie odgrywają największą rolę w trawieniu u człowieka.
ps.
ponoć u człowieka po 35 roku życia każda dieta daje efekt jedunie tymczasowy a potem organizm wraca do stanu wyjściowego... więc zmiana stylu zycia razem z odrzywianiem jest chyba kluczem do sukcesu...
Rafał_Sz
27-10-2011, 16:39
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2011/10/d81efb92f96de71ad7cb530985245547.jpeg?1319630410)
;)
Wybacz ale ja się nie obżeram batonikami tak jak Ty to powiedziałaś, generalnie jem słodycze bardzo rzadko, więc nie mierz wszystkich jedną miarą bo każdy ma inny organizm i inną przemianę materii.
Moim problem jest to, że niesamowicie szybko przybieram na wadzę. Wystarczy, że tylko trochę mniej zacznę się ruszać oraz ciut więcej jeść nawet przy zdrowym odżywaniu to od razu waga mi skacze do góry...
Zacząłem w poniedziałek przy 94, dzisiaj mam już 92,4 a chce dobić do okolic 75kg i to utrzymać ale na prawdę nie wiem jak. Jeśli Ty wiesz to mi powiedz. :)
Wybaczam.
Tylko, że ja ani nie pisałem o Tobie, ani do Ciebie, ani o Twoim konkretnym przypadku więc naprawdę nie rozumiem skąd te wnioski. Co do różnic w przemianie materii miałem na myśli oczywiście zdrowych, normalnie funkcjonujących ludzi z jakimś niewielkim odchyłkiem od normy a nie o jakiś schorowanych przypadkach klinicznych.
Się nie martw , w tym tempie kolejne 17kg zgubisz w ciągu następnego miesiąca ;)
(a tak serio to pewniekiem zgubiłeś trochę wody podskórnej podczas pierwszych dni wysiłku, nie schudłeś raczej nawet 100g ;) )
mirekkania
27-10-2011, 17:36
Chłopy rosną wszerz po przekroczeniu 30 lat. Lenistwo, geny?Ale zauważ, ze tylko żonaci ;) Regularny tryb życia, dwa obiadki, piwko...
Właście minęly 2 miesiące mojej diety i jestem 6,5 kg lżejszy. Dieta dobrana przez wykwalifikowanego trenera, po 2 godzinnym wywiadzie dot. mojego trybu życia. Jem 6 razy dziennie, bez głodowania i mordowania się na siłowni. Normalna, średnia aktywnośc typu wykańczanie domu ;)
Boryszuk
27-10-2011, 20:38
Ale zauważ, ze tylko żonaci ;) Regularny tryb życia, dwa obiadki, piwko...
Właście minęly 2 miesiące mojej diety i jestem 6,5 kg lżejszy. Dieta dobrana przez wykwalifikowanego trenera, po 2 godzinnym wywiadzie dot. mojego trybu życia. Jem 6 razy dziennie, bez głodowania i mordowania się na siłowni. Normalna, średnia aktywnośc typu wykańczanie domu ;)
Tez by mi sie przydalo. Ostatnimi czasy strasznie sie zapuscilem, nigdy nie bylem tak gruby jak teraz :/
Probowalem sobie kiedys napisac zbilansowana diete na podstawie wskazowek ale... jakos nie wyszlo. A przydaloby mi sie schudnac dobre 30kg.
mirekkania
27-10-2011, 20:46
Boryszak, polecam spotkac się z kimś, kto się na tym zna i rozpisze Ci dzień na posiłki. "Diety cud" z interenetu nie koniecznie będą dla Ciebie odpowiednie. Zapłacisz mu kilka PLN, ale to się opłaci.
Mój plan to zejść do 75 kg. Z ta waga czułem się najlepiej przy 176 cm wzrostu. Aktualnie mam 84 kg. Zajmie mi to zapewne następne pół roku, ale zaczynam przyzwyczajać się do nowego sposobu odżywiania.
Nie jest tak strasznie, jak sie wydaje. Najważniejsze, zeby pamiętac o systematycznym jedzeniu tego co w diecie, nie folgować sobie i nie podjadać (to akurat trochę boli).
Jedyne czego mi brakuje, to parówek z musztardą Dijon ;)
Rafał_Sz
27-10-2011, 20:47
(...) Najważniejsze, zeby pamiętac o systematycznym jedzeniu tego co w diecie, nie folgować sobie i nie podjadać (to akurat trochę boli).
To jest chyba najważniejsze. :)
Boryszuk
27-10-2011, 20:51
Boryszak, polecam spotkac się z kimś, kto się na tym zna i rozpisze Ci dzień na posiłki. "Diety cud" z interenetu nie koniecznie będą dla Ciebie odpowiednie. Zapłacisz mu kilka PLN, ale to się opłaci.
Mój plan to zejść do 75 kg. Z ta waga czułem się najlepiej przy 176 cm wzrostu. Aktualnie mam 84 kg. Zajmie mi to zapewne następne pół roku, ale zaczynam przyzwyczajać się do nowego sposobu odżywiania.
Nie jest tak strasznie, jak sie wydaje. Najważniejsze, zeby pamiętac o systematycznym jedzeniu tego co w diecie, nie folgować sobie i nie podjadać (to akurat trochę boli).
Jedyne czego mi brakuje, to parówek z musztardą Dijon ;)
Na diete cud z internetu nawet nie liczylem. Kiedys probowalem Dukana (wspieralem swoja kobite ;) ale to nie dla mnie.
Ogolne pojecie mam o zaleznosci weglowodanow, bialek i o zapotrzebowaniu na nie. Ale jakos nie potrafilem sam sobie tego wlasnie rozpisac na posilki.
Wybaczam.
Tylko, że ja ani nie pisałem o Tobie, ani do Ciebie, ani o Twoim konkretnym przypadku więc naprawdę nie rozumiem skąd te wnioski. Co do różnic w przemianie materii miałem na myśli oczywiście zdrowych, normalnie funkcjonujących ludzi z jakimś niewielkim odchyłkiem od normy a nie o jakiś schorowanych przypadkach klinicznych.
Się nie martw , w tym tempie kolejne 17kg zgubisz w ciągu następnego miesiąca ;)
(a tak serio to pewniekiem zgubiłeś trochę wody podskórnej podczas pierwszych dni wysiłku, nie schudłeś raczej nawet 100g ;) )
Się nie martwię bo wiem, że to zgubie. Gorzej będzie jak już osiągnę swoją zamierzoną wagę, nie wiem co wtedy.
Poza tym nigdzie mi się nie spieszy, żadnych wyścigów nie robię. Zaplanowałem sobie, że chce dojść do tej wagi najpóźniej do końca stycznia.
Pytanie tylko co zrobić z wyżerką pomiędzy 22.12.2011 - 02.01.2012? :D
Mój plan to zejść do 75 kg. Z ta waga czułem się najlepiej przy 176 cm wzrostu. Aktualnie mam 84 kg. Zajmie mi to zapewne następne pół roku, ale zaczynam przyzwyczajać się do nowego sposobu odżywiania.
Nie jest tak strasznie, jak sie wydaje. Najważniejsze, zeby pamiętac o systematycznym jedzeniu tego co w diecie, nie folgować sobie i nie podjadać (to akurat trochę boli).
Jedyne czego mi brakuje, to parówek z musztardą Dijon ;)
To generalnie jesteśmy podobni, ja przy 174cm miałem 94kg i też chce zejść do 75. :) Zobaczymy. ;)
Boryszuk
27-10-2011, 21:10
To generalnie jesteśmy podobni, ja przy 174cm miałem 94kg i też chce zejść do 75. :) Zobaczymy. ;)
Ja mam 20 wiecej. Chcialbym zejsc do 85-80kg.
Sorki, źle zacytowałem. :)
Za to z Ciebie pewnie wyższy koszykarz? :)
Boryszuk
27-10-2011, 21:18
Sorki, źle zacytowałem. :)
Za to z Ciebie pewnie wyższy koszykarz? :)
Ja to zawsze raczej sporty wodne uprawialem. Ostatnie kilka sezonow pracowalem jako boja na kąpielisku ;)
115kg przy 175cm :(
mirekkania
27-10-2011, 21:26
Ja to zawsze raczej sporty wodne uprawialem. Ostatnie kilka sezonow pracowalem jako boja na kąpielisku ;)
115kg przy 175cm :(
Ja na szczęście obejrzałem sobie na żywo swojego, dawno nie widzianego, o 1 cm nizszego i starszego o 5 lat brata, który na wikcie u "Bushów" dobił do 260 funtów. Skojarzyłem to z nadwagą mojej mamy i wystraszyłem wystarczająco mocno, żeby po 3 miesiącach przymiarek wziąć się za siebie. 115 kg to też coś koło 260 funtów, prawda? Myślę, że to najwyższy czas zacząć coś robić.
To bardzo fajne uczucie, kiedy żeby wysiąść z samochodu, nie musze się już zapierać, ani o kierownicę, ani oparcie ;)
Boryszuk chyba szkoda kasy na dietetyków i inne dziwactwa.
Zmniejsz porcje jedzenia i spaceruj codziennie. Przy takiej masie to na początek wystarczy :)
Swoją drogą robiłem kiedyś eksperymenty na sobie ile kalorii jest ilością wystarczającą do jako takiego funkcjonowania. W sumie człowiekowi prowadzącemu siedzący tryb życia (samochód, siedząca praca, telewizorek i niedzielny spacer z rodziną) powinno wystarczyć 800 - 1000 kcal dziennie. Tylko gdzie w tym przyjemność ;)
Pracując fizycznie i trenując 4 razy w tygodniu zdarzało mi się jeść nawet mniej. Co prawda długo nie dało się tak wytrzymać szczególnie, że uwielbiam słodycze. Paczkę ptasiego mleczka wciągam na jeden raz ;)
Boryszuk
27-10-2011, 21:33
Ja na szczęście obejrzałem sobie na żywo swojego, dawno nie widzianego, o 1 cm nizszego i starszego o 5 lat brata, który na wikcie u "Bushów" dobił do 260 funtów. Skojarzyłem to z nadwagą mojej mamy i wystraszyłem wystarczająco mocno, żeby po 3 miesiącach przymiarek wziąć się za siebie. 115 kg to też coś koło 260 funtów, prawda? Myślę, że to najwyższy czas zacząć coś robić.
To bardzo fajne uczucie, kiedy żeby wysiąść z samochodu, nie musze się już zapierać, ani o kierownicę, ani oparcie ;)
Ok 250funtow.
Ogolnie jakos sobie radze w zyciu, nikt butow nie musi mi wiazac ;) Ale mam czasem problem zeby przestac 8 godzin w pracy bo bola mnie piety, czasem kolana.
Boryszuk
27-10-2011, 21:38
Zmniejsz porcje jedzenia i spaceruj codziennie. Przy takiej masie to na początek wystarczy :)
Ja jadam strasznie nieregularnie, pracuje na nocki. Czasem zjem 3 posilki w ciagu doby, czasem 1.
To wlasnie chcialbym zmienic. Spozob zywienia przede wszystkim na regularny i zdrowy.
Rafał_Sz
27-10-2011, 21:42
Jedz cały czas. ;)
Ja jadam strasznie nieregularnie, pracuje na nocki. Czasem zjem 3 posilki w ciagu doby, czasem 1.
To wlasnie chcialbym zmienic. Spozob zywienia przede wszystkim na regularny i zdrowy.
To zmień :)
Zrób sobie 4 bułki do pracy i wciągaj je co 2-3 godziny :)
No i spacerki.
mirekkania
27-10-2011, 21:46
Zrób sobie 4 bułki do pracy
Może nie bułki, a kanapki z razowca z suchą krakowską, bez masełka, za to z pomidorkiem i sałatą. ;)
Może nie bułki, a kanapki z razowca z suchą krakowską, bez masełka, za to z pomidorkiem i sałatą. ;)
Dokładnie, białe pieczywo won. Ja zwykle jadam "deseczki".
Może nie bułki, a kanapki z razowca z suchą krakowską, bez masełka, za to z pomidorkiem i sałatą. ;)
Bez przesady.
Ile tego masła jest w bułce ? To raz. A dwa, że przy takiej nadwadze to lepiej podchodzić do wszystkiego powoli. Terapia szokowa może nie zadziałać.
Boryszuk
27-10-2011, 21:51
Dokładnie, białe pieczywo won. Ja zwykle jadam "deseczki".
Wiórów mam wystarczająco z pracy ;)
Dokładnie, białe pieczywo won. Ja zwykle jadam "deseczki".
Albo styropian - wafle ryżowe. Z serkiem wiejskim i ziołami :)
Ale to chyba wersja dla "zaawansowanych" ;)
Boryszuk
27-10-2011, 21:54
Albo styropian - wafle ryżowe. Z serkiem wiejskim i ziołami :)
Ale to chyba wersja dla "zaawansowanych" ;)
Wolalbym chyba robic sobie jakas salatke ;)
Rafał_Sz
27-10-2011, 22:01
To jest też wina amerykańsko - angielskiego żarcia. Przy tym nie da się schudnąć.
Boryszuk
27-10-2011, 22:04
To jest też wina amerykańsko - angielskiego żarcia. Przy tym nie da się schudnąć.
Z calym szacunkiem ale g*wno prawda :)
mirekkania
27-10-2011, 22:05
Bez przesady.
Ile tego masła jest w bułce ? To raz. A dwa, że przy takiej nadwadze to lepiej podchodzić do wszystkiego powoli. Terapia szokowa może nie zadziałać.Rezygnacja z masła, to chyba nie jest terapia szokowa. :)
Niech się każdy odchudza jak chce. Ja nie jestem specjalistą.
Mój "dietetyk" odpowiedział mi na pytanie "co z tłuszczami?", że "zapasów energii mam już dośc więc w jedzeniu mi jej już naprawdę niewiele potrzeba". Dlatego kazał kategorycznie zrezygnować z masła, śmietany, serów, wieprzowiny, wołowiny, tłustych części drobiu (najlepiej same piersi) i cukru.
Ale podobno Kwaśniewski odchudzął sie jedząc tylko tłuszcze ;)
Albo styropian - wafle ryżowe. Z serkiem wiejskim i ziołami :)
Ale to chyba wersja dla "zaawansowanych" ;)
Wolalbym chyba robic sobie jakas salatke ;)
Serio.
Trzeba się do tego przyzwyczaić, ale styropian to rewelacyjna rzecz. Możesz podjadać cały czas na sucho, a w wersji z serkiem można nawet się tym najeść :)
Tyle, że raczej nie polecam na początek takich drastycznych kroków. Zacznij od częstego acz regularnego jedzenia małych porcji. Czegokolwiek, tzn. może nie kebabów i innych podobnych śmieci. No i dużo ruchu, też na początku bez przesady.
Generalnie chodzi o to żeby wyrobić sobie dobre nawyki, a nie zakatować się sałatą przez pół roku, a później przez resztę życia zajadać to co się zajadało wcześniej.
Rezygnacja z masła, to chyba nie jest terapia szokowa. :)
Niech się każdy odchudza jak chce. Ja nie jestem specjalistą.
Mój "dietetyk" odpowiedział mi na pytanie "co z tłuszczami?", że "zapasów energii mam już dośc więc w jedzeniu mi jej już naprawdę niewiele potrzeba". Dlatego kazał kategorycznie zrezygnować z masła, śmietany, serów, wieprzowiny, wołowiny, tłustych części drobiu (najlepiej same piersi) i cukru.
Ale podobno Kwaśniewski odchudzął sie jedząc tylko tłuszcze ;)
Całkowicie rozumiem co piszesz.
Chodzi mi tylko o to, że niestety większość ludzi i tak wróci do swoich starych nawyków. Dlatego doradzam ewolucję, a nie rewolucję.
Się nie martwię bo wiem, że to zgubie. Zaplanowałem sobie, że chce dojść do tej wagi najpóźniej do końca stycznia.
Pytanie tylko co zrobić z wyżerką pomiędzy 22.12.2011 - 02.01.2012? :D
3 miesiące i ok 20kg to rzecz jak najbardziej do zrobienia. Solidny trening 5 razy w tygoniu, najlepiej siłowy. Po każdym z nich przynajmniej 45 minut aerobów na niskim tętnie. Do tego dobra dieta, dużo samozaparcia i ot cała filozofia - nie trzeba do tego żadnych dietetyków i innych magików. Dobry trener osobisty z batem nad głową i dasz radę ;)
Natomiast co do świątecznej wyżerki - tu mnie cholera masz. Fitnes i dietetykę mam w małym palcu... ale makowca, makiełek, smażonego karpia i innych cudów odmówić sobie nie potrafię i zawsze pierwsze 2 tygodnie stycznia są przznaczone na odpokutowanie bożonarodzeniowych grzeszków :)
Ale ja staram się trzymać formę cały rok więc nie mam tak restrykcyjnych planów jak Ty - tu trzeba się pilnować bo 2 tygodnie obżarstwa zniszczy cały Twój wysiłek ...
Swoją drogą robiłem kiedyś eksperymenty na sobie ile kalorii jest ilością wystarczającą do jako takiego funkcjonowania. W sumie człowiekowi prowadzącemu siedzący tryb życia (samochód, siedząca praca, telewizorek i niedzielny spacer z rodziną) powinno wystarczyć 800 - 1000 kcal dziennie. Tylko gdzie w tym przyjemność
No i o tym pisałem wcześniej. Potem dziwimy się dlaczego tyjemy skoro sam obiad dostarcza nam dziennej , wystarczającej porcji kalorii. A gdzie śniadanie, kolacja, przekąski... Potem zdziwienie, że po trzydziestce jakoś się roztyłem ;)
Ja jadam strasznie nieregularnie, pracuje na nocki. Czasem zjem 3 posilki w ciagu doby, czasem 1.
To wlasnie chcialbym zmienic. Spozob zywienia przede wszystkim na regularny i zdrowy.
Dramat Panie Kolego. Gwóżdź do trumny w tak młodym wieku. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo obciążasz sobie serce i układ krążenia takim trybem życia, tak kolosalną nadwagą i jednym, ciężkim , wielkim posiłkiem w ciągu dnia. Pewnie jeszcze wieczorem...
Bez przesady.
Ile tego masła jest w bułce ? To raz. A dwa, że przy takiej nadwadze to lepiej podchodzić do wszystkiego powoli. Terapia szokowa może nie zadziałać.
Tu nie o masło chodzi. Jedna biała bułka, ok 80gramowa z białej mąki to ~ 200kcal. Teraz pomnóż to przez tych "kilka" bułek na samo śniadanie i dodaj obkładzik :)
Jak ktoś wsuwa kilka bułek na śniadanie to aż boję się spytać co je później :D
Tu nie o masło chodzi. Jedna biała bułka, ok 80gramowa z białej mąki to ~ 200kcal. Teraz pomnóż to przez tych "kilka" bułek na samo śniadanie i dodaj obkładzik :)
Jak ktoś wsuwa kilka bułek na śniadanie to aż boję się spytać co je później :D
To jedna bułka na śniadanie nie wystarcza ?
Rafał_Sz
27-10-2011, 22:38
To jedna bułka na śniadanie nie wystarcza ?
Wystarcza. Pod warunkiem 2 kiełbasek, serka żółtego, owocowego jogurtu i jajeczka z majonezem jako dodatku. No i ze 2 kubeczki kakałka by się przydało. :)
To jedna bułka na śniadanie nie wystarcza ?
Pewnie, że wystarczy. Tylko taki jeden wcześniej zaproponował aż 4 :)
To zmień :smile:
Zrób sobie 4 bułki do pracy i wciągaj je co 2-3 godziny :smile:
No i spacerki.
Mało tego - jest zupełnie zbędna i bezwartościowa. Popularny, tani, bezwartościowy i kaloryczny zapychacz żołądka.
Wystarcza. Pod warunkiem 2 kiełbasek, serka żółtego, owocowego jogurtu i jajeczka z majonezem jako dodatku. No i ze 2 kubeczki kakałka by się przydało. :smile:
Kolega sobie nie żartuje bo tu niemal przedzawałowcy proszą o radę a Ty z takimi tekstami wyskakujesz :D
Wystarcza. Pod warunkiem 2 kiełbasek, serka żółtego, owocowego jogurtu i jajeczka z majonezem jako dodatku. No i ze 2 kubeczki kakałka by się przydało. :)
I pudełko ptasiego mleczka. Bez tego ani rusz, bez znaczenia czy to śniadanie, obiad czy kolacja :)
Rafał_Sz
27-10-2011, 22:43
I pudełko ptasiego mleczka. Bez tego ani rusz, bez znaczenia czy to śniadanie, obiad czy kolacja :)Waniliowe albo śmietankowe Wedla z lodówki. Mmmm. :)
nowart ależ gdzie ja zaproponowałem cztery bułki na śniadanie. Sam wkleiłeś cytat temu zaprzeczający :)
Bułki są do roboty dla Boryszuka, żeby nie jadł jednego posiłku dziennie, tylko kilka co 2-3 godziny. Czy to będzie wafel ryżowy z serkiem, jogurt, sałatka czy ta nieszczęsna bułka, albo cokolwiek innego, to już zależy od możliwości zawodnika. Bułki dość łatwo "wdrożyć" na początek :)
I pudełko ptasiego mleczka. Bez tego ani rusz, bez znaczenia czy to śniadanie, obiad czy kolacja :)
Waniliowe albo śmietankowe Wedla z lodówki. Mmmm. :)
Niestety nie mam lodówki w samochodzie, a pierwszy poziom zjadam zanim dojadę do domu.
nowart ależ gdzie ja zaproponowałem cztery bułki na śniadanie. Sam wkleiłeś cytat temu zaprzeczający :)
Nie za bardzo łapię, wkleiłem właśnie Twoje słowa sugerujące te 4 bułki ... skoro jednak miał to być sarkazm to dlaczego proponujesz człowiekowi z niemal 50kg otyłością wciskanie w siebie kompletnie bezwartościowego, śmieciowego żarcia co 2 godziny?
Bułki są do roboty dla Boryszuka, żeby nie jadł jednego posiłku dziennie, tylko kilka co 2-3 godziny. Czy to będzie wafel ryżowy z serkiem, jogurt, sałatka czy ta nieszczęsna bułka, albo cokolwiek innego, to już zależy od możliwości zawodnika. Bułki dość łatwo "wdrożyć" na początek :)
Tak, tak ... wyraziłem się nieprecyzyjnie. Zwracam honor.
4 bułki aplikowane po jednej :)
Oczywiście można zaproponować jakąś "hardcorową" dietę, ale ile osób w niej wytrwa. Chodzi mi o to by zmieniać swoje przyzwyczajenia stopniowo, ale jeśli ktoś ma tyle psychy, żeby zrobić to za jednym zamachem, to tylko pozazdrościć :)
Tak, tak ... wyraziłem się nieprecyzyjnie. Zwracam honor.
4 bułki aplikowane po jednej :)
Oczywiście można zaproponować jakąś "hardcorową" dietę, ale ile osób w niej wytrwa. Chodzi mi o to by zmieniać swoje przyzwyczajenia stopniowo, ale jeśli ktoś ma tyle psychy, żeby zrobić to za jednym zamachem, to tylko pozazdrościć :)
Hehe, no ja tak mam, jak już coś postanowię to nie ma bata. :D
Oczywiście można zaproponować jakąś "hardcorową" dietę, ale ile osób w niej wytrwa. Chodzi mi o to by zmieniać swoje przyzwyczajenia stopniowo,
Zmiana sposobu żywienia na taki bez tłuszczów i węglowodanów ( w nadmiarze oczywiście) naprawdę nie musi być 'hardcorowa' i oznaczać pełnych wyrzeczeń, codziennych męczarni.
I bez żadnych "stopniowych" przyzwyczajeń - od jutra kończymy ze śmieciowym jedzeniem, zaczynamy się ruszać i kropka. Odwyk przeprowadzamy natychmiastowo, nie stopniowo :)
Ale podobno Kwaśniewski odchudzął sie jedząc tylko tłuszcze ;)
Mylisz dwie osoby. Dieta Kwaśniewskiego (lekarza) polega na jedzeniu samych tłuszczy bez cukrów. Kwaśniewski (prezydent) był na diecie kapuścianej. Co do diety tłuszczowej to nie dla każdego to jest. Ogólnie strata więcej niż 10kg powinna być pod okiem lekarza. Osoby, które szybko się odchudziły dużo mogą mieć problemy z sercem, często pada zastawka. Serce pracuje z taka sama siłą, a musi dostarczyć do mniejszej masy krew i pojawiają się problemy.
Wer to raczej kombinacja genetyki i hormonów (tarczycy również) niż bakteri w przewodzie pokarmowym decyduje o sylwetce no i oczywiście samo żywienie.
bakterie tworzą raczej odpowiednią mikroflorę i równowagę niż biorą udział w trawieniu
oczywiście mają jakąś rolę pośrednią ale to enzymy a nie bakterie odgrywają największą rolę w trawieniu u człowieka.
ps.
ponoć u człowieka po 35 roku życia każda dieta daje efekt jedunie tymczasowy a potem organizm wraca do stanu wyjściowego... więc zmiana stylu zycia razem z odrzywianiem jest chyba kluczem do sukcesu...
Właśnie bakterie mają duże znaczenie. Dorosły człowiek nie trawi sam z siebie mleka. Europejczycy, Afrykanie są "zarażeni" bakteriami, które rozkładają wstępnie laktozę. Większość Azjatów nie jest, w związku z tym zjedzenie produktów mlecznych kończy się dla nich sensacjami żołądkowymi. Bakterie były długi czas niedoceniane. W przewodzie pokarmowym każdy ma kilka kilo bakterii. Zresztą jak ważne są bakterie można zobaczyć po krowach. Bez bakterii nie najadłyby się. Bakterie rozkładają celulozę na cukry proste przyswajalne przez organizm. W zależności od składu flory bakteryjnej z tego samego posiłku organizm może przyswoić różną energię (różnica ok. 30%).
Nasze organizmy w toku ewolucji przystosowały się do braków żywności, a nie jej nadmiaru. Jak jest jedzenie to trzeba zbierać zapasy. Ludzie 20 tys. lat temu to jedli porządnie raz na tydzień, raz na dwa tygodnie kiedy udało się coś upolować, a tak to korzonki i jagody. To co kiedyś pomagało dziś przeszkadza. Ja nie mogę zrzucić wagi, nawet jak ostro trenowałem. 3 razy w tygodniu treningi kung fu, a waga wciąż ta sama.
Aha, jest jeszcze jedna ważna sprawa. Osoby pracujące fizycznie potrzebują więcej tłuszczów, osoby pracujące umysłowo więcej cukrów. Organizm osoby pracującej umysłowo domaga się większej ilości słodyczy. Mózg odżywia się cukrami, więc wysyła takie sygnały gdy musi intensywnie pracować.
Boryszuk
28-10-2011, 03:16
No dobrze. To co jesc? I jak (kiedy) jesc?
Tak jak pisalem, pracuje w nocy. Rano spie kilka godzin (zazwyczaj do 12-12.30) popoludniu zazywam ok dwugodzinnej drzemki (16-18). Jesc tuz po obudzeniu sie czy pozniej?
A moze ktos poswiecilby chwile i napisal np. tygodniowa rozpiske? Nie jestem wybredny, zjem wszystko (oczywiscie w granicach zdrowego rozsadku. Kielkow nie zniose ;) ).
Cwiczenia powiedzmy, ze zostawie na 'za jakis czas', poki co chcialbym zaczac sie zdrowo i regularnie odzywiac. Nie licze, ze schudne 10kg w miesiac, wolalbym wolniej ale stabilnie.
Ale tego się nie da tak rozpisać. Dostajesz jakąś dietę to potem musisz kontrolować wyniki. Może się okazać, że inna dieta jest skuteczna. Ogólnie warto jeść dużo wypełniaczy, czyli czujesz, że jesteś najedzony, a jesteś wypełniony trocinami.
Właśnie bakterie mają duże znaczenie. Dorosły człowiek nie trawi sam z siebie mleka. Europejczycy, Afrykanie są "zarażeni" bakteriami, które rozkładają wstępnie laktozę. Większość Azjatów nie jest, w związku z tym zjedzenie produktów mlecznych kończy się dla nich sensacjami żołądkowymi. Bakterie były długi czas niedoceniane. W przewodzie pokarmowym każdy ma kilka kilo bakterii. Zresztą jak ważne są bakterie można zobaczyć po krowach. Bez bakterii nie najadłyby się. Bakterie rozkładają celulozę na cukry proste przyswajalne przez organizm. W zależności od składu flory bakteryjnej z tego samego posiłku organizm może przyswoić różną energię (różnica ok. 30%).
Nasze organizmy w toku ewolucji przystosowały się do braków żywności, a nie jej nadmiaru. Jak jest jedzenie to trzeba zbierać zapasy. Ludzie 20 tys. lat temu to jedli porządnie raz na tydzień, raz na dwa tygodnie kiedy udało się coś upolować, a tak to korzonki i jagody. To co kiedyś pomagało dziś przeszkadza. Ja nie mogę zrzucić wagi, nawet jak ostro trenowałem. 3 razy w tygodniu treningi kung fu, a waga wciąż ta sama.
Aha, jest jeszcze jedna ważna sprawa. Osoby pracujące fizycznie potrzebują więcej tłuszczów, osoby pracujące umysłowo więcej cukrów. Organizm osoby pracującej umysłowo domaga się większej ilości słodyczy. Mózg odżywia się cukrami, więc wysyła takie sygnały gdy musi intensywnie pracować.
Wer nie wiem czy to odpowiednie miejsce na taką dyskusję ale mylisz tutaj kilka pojęć
w problemie o którym piszesz nie chodzi o trawienie mleka jako takiego tylko o rozkładanie cukru w nim zawartego czyli laktozy. Problem jest taki że dzieci mają odpowiednią ilość laktazy- enzymu a dorośli ludzie maja go mało ale..
nie chodzi o rasę bo my również mamy z tym problem. Schorzenie nazywa się nietoleracją laktozy i bakterie nie są tutaj lekarstwem (bynajmniej jeszcze)
Przykład z krową sam miałem podać mówiąc zupełnie coś innego :)
krowa ma czterokomorowy żełądek który właśnie działa tak że wykozystuje bakterie do częściowego rozkładu pokarmu i między innymi ten fakt wymusza taką budowę tego żełądka... a jest on wielki ;)
a ilość bakterii w tym przypadku musi być naprawde duża i może u krowy mozna by było mówić o wadze w kilogramach... ale byłbym ostrozny:)
Człowiek to zupełnie cos innego i napewno nie mamy kilku kilogramów bakteri w przewodzie pokarmowym
Jest to jakiś temat na przyszłość aby wspomagać enzymy trawienne w rozkładzie niektórych substancji ale raczej w powijakach i nie jest istotny dla diet na odchudzanie.
tak zwane zasiedlacze posiadają najczęściej szczepy bakterii Lactobacillus oraz Bifidobacterium które poprawiają
środowisko przez odpowiednie Ph i równowagę do bakteri chorobotwórczych oraz grzybów nie wpływając na procesy rozkładu składników pokarmowych.
ps.
w sumie poza problemami chorobowymi sprawa z wagą i jedzeniem wygląda tak...
jesli tyjesz to znaczy że dostarczasz organizmowi zbyt dużo skladników pokarmowych niż jest w stanie wykorzystać... jeśli będzie odwrotnie człowiek będzie chudł... organizm to nie perpetum mobile ;)
Cały problem w inteligentnym zmniejszaniu wagi polega na tym by pozbyć sie tłuszczu bez znacznej utraty mięsni co powoduje że u mężczyzn odchudzanie jest trudniejsze.
wszystko, jak już pisałem, musi zacząć się od ustalenia zapotrzebowania energetycznego i ustalenia odpowiedniegio poziomu białka które zabazpieczy masę mięśniową... nie piszę o kulturystycznej masie tylko oddzielam tłuszcz od mięśni....
w sumie poza problemami chorobowymi sprawa z wagą i jedzeniem wygląda tak...
jesli tyjesz to znaczy że dostarczasz organizmowi zbyt dużo skladników pokarmowych niż jest w stanie wykorzystać... jeśli będzie odwrotnie człowiek będzie chudł... organizm to nie perpetum mobile ;)
Cały problem w inteligentnym zmniejszaniu wagi polega na tym by pozbyć sie tłuszczu bez znacznej utraty mięsni co powoduje że u mężczyzn odchudzanie jest trudniejsze..
Staary, piszę o tym od samego początku tego wątku tylko do głów opanowanych przez magię, jojo, siły wyższe i teorii propagowanych przez rządnych zysku dietetyków to nie dociera :)
Rafał_Sz
28-10-2011, 11:38
Ja mam, a raczej miałem kiedyś jeszcze inny problem z wagą. Za bardzo schudłem. Ciężkimi treningami i praktycznie brakiem pożywienia doprowadziłem się do 56 kg przy 179 cm wzrostu. To nie tyle wynikało z chęci bycia chudym, co wpadłem w pewnego rodzaju treningowy trans. Popełniłem totalną głupotę na skraju debilizmu. Teraz to wiem, ale wtedy czułem się doskonale, doskonale do tego stopnia, że znajomi i rodzina myśleli, że ćpam. Przygoda z wystającymi żebrami skończyła się wypadkiem na rowerze. Erka, szpital itp. Po tym się ocknąłem i nigdy już nie dopuściłem do takiej sytuacji, a nawet poszedłem nieco za bardzo w drugą stronę. :)
Ach to cholerne kochane jedzenie. :)
Ja chcę tak! :P Poza tym koleś zrobił sobie bardzo fajną rzeźbę, taką bardzo delikatną a zarazem charakterystyczną. :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img200.imageshack.us/img200/5476/1258733929byprokrastyna.jpg)
Rafał_Sz
28-10-2011, 11:52
2 lata pracy i już. :)
Ja mogę od siebie dorzucić kilka prostych i skutecznych porad. Schudłem 9 kilo przez 3 miesiące, z 86 do 77 kg.
1. Jeść więcej posiłków 5-6 na dobę, ale znacznie ograniczyć porcje. Gdy jesteś głodny między posiłkami trzeba się czegoś napić (woda, czerwona herbata, jakieś ziółka wspomagające odchudzanie itd.), żeby oszukać głód.
2. Całkowita rezygnacja ze słodyczy! (kiedy chciałem zjeść coś słodkiego sięgałem po owoce lub jakiś jogurt, ale nie ciastka!)
3. Rezygnacja z tłustego jedzenia (przestałem jeść masło, żółty ser, boczek itd.)
4. Całkowite przestawienie się na razowe pieczywo (żadnych bułek!)
5. Dużo warzyw, oliwy z oliwek itd.
6. Jeśli masz wolne, to staraj się jak najmniej jeść wieczorem.
Tryb życia mam raczej siedzący, więc siłą rzeczy nawet specjalnie nie dokładałem wysiłku fizycznego. Być może przy ćwiczeniach efekty będę jeszcze lepsze.
Ogólnie rzecz biorąc rozpocząć dietę wiosną lub latem niż jesienią lub w zimie.
W każdym razie wydaje mi się, że trzeba zmienić całkowicie sposób postrzegania jedzenia i nawyki np. na zakupach. Wyrobić sobie nowe przyzwyczajenia.
Powodzenia
Ciężkimi treningami i praktycznie brakiem pożywienia doprowadziłem się do 56 kg przy 179 cm wzrostu.
O kurka, to ja 3 lata temu przy 179 cm wzrostu schudłem do 59 kg i myślałem, ze już bardziej nie można :) U mnie też było to przez "nadmiar" treningów, ale pożywienia absolutnie sobie nie żałowałem, wręcz przeciwnie :) No i to był mój najlepszy sezon kolarski, z największa liczbą startów i najlepszymi miejscami na mecie w maratonach rowerowych.
Tak czytam niektóre wypowiedzi, o super dietach i metodach żywienia... a gdzie ruch? Może się nie znam, bo problemów z nadwagą nigdy nie miałem, ale nie pojmuję jak można skutecznie dbać o sylwetkę za pomocą samego odżywiania, bez jakiejkolwiek aktywności fizycznej.
no to właśnie chyba od tego zaczęła się dyskusja że nie dieta decyduje o osiągnięciu sukcesu tylko sensowne żywienie przy odpowiedniej nie koniecznie drastycznej zmianie swojego siedzącego stylu zycia...
bo bez tego każda zmiana będzie jedynie chwilowa a sukcesu nie da się osiągnąć tuż przed wakacjami... chyba że za rok ;) (to ostatni dzwonek )
i jesli ktoś ocenia dietę na podstawie tego że schudł w ciągu miesiąca 8 czy 10 kilo musi zrozumieć że najtrudniej będzie to utrzymać przez kolejny rok...bo chyba to jest celem... a żadnej silnej diety nie da się tak długo stosować...
kolejne temat to owe kilogramy wagi... które są tak "istotne"
kolega Beson wkleił fotkę... czy na tym zdjęciu naistotniejsze jest ile koleś zrzucił kilo ?
może nawet jego waga rózni się nieznacznie ale najbardziej liczy się to że pozbył się tłuszczu ;)
2 lata pracy i już. :)
gość nie jest drobnej budowy ciała więc swoimi metodami przy dobrej współpracy tego z lewej zamieniam na tego z prawej w góra 12 miesięcy :D
gość nie jest drobnej budowy ciała więc swoimi metodami przy dobrej współpracy tego z lewej zamieniam na tego z prawej w góra 12 miesięcy :D
Nowart - to gdzie masz "gabinet" ? ;)
Nie ten adres :) Do mnie przyjdź jak zachcesz coś osiągnąć własnymi siłami. Ja pomagam ludziom odzyskać zdrowie i kondycję a nie ją zrujnować. Aczkolwiek zdziwiony jestem niesłychanie, że tego typu sugestie padają po tylu dniach ;)
Rafał_Sz
04-12-2011, 20:43
Od jutra zaczynam A6W. Ktoś chętny do przyłączenia się duchowo? :)
Od jutra zaczynam A6W. Ktoś chętny do przyłączenia się duchowo? :)
a ja moge :) A6W + 10minutowe cwiczenia z YT :D
Od jutra zaczynam A6W. Ktoś chętny do przyłączenia się duchowo? :)
masz moje wsparcie ;)
ja w końcu zaczynam zimowy ciężki trening oby bez kontuzji :)
Od jutra zaczynam A6W. Ktoś chętny do przyłączenia się duchowo? :)
O, ja chcę ;o)
Przemek Paśnik
04-12-2011, 23:20
A6W, taaa
przed ślubem szło mi dobrze - była motywacja, ale z każdym dniem po ślubie jakby ciężej, skończyłem na 16tym dniu :wink: a tak na serio to świetne ćwiczenia, chyba wrócę do tego. Obecnie staram się sporo jeździć na rowerze, jednak aura nie zachęca, więc trzeba się z szóstką przeprosić
Ja do A6W zbieram się już ze 3 tygodnie i zawsze mówię że od poniedziałku zaczynam ;-)
Boryszuk
05-12-2011, 00:17
Od jutra zaczynam A6W. Ktoś chętny do przyłączenia się duchowo? :)
Ja pozazdroscilem Ci wyniku, o ktorym niedawno mowiles i od piatku zaczalem chodzic na basen i silownie. Wspieram Cie duchowo :)
Od jutra zaczynam A6W. Ktoś chętny do przyłączenia się duchowo? :)
Haha, to chyba popularny tekst. "A6W ? Zaczynam od jutra bo dzisiaj nie dam rady."
Jako że jestem w okolicach początku - polecam obejrzeć wzorcowe wykonanie.
Obejrzałem je dopiero wczoraj, i okazuje się że jest ciężko machnąć te 3 cykle "tak o" kiedy (wydaje mi się) niedokłądnie robiłem wcześniej.
To jak z tym A6W? Dziś dobry dzień na początek. Lub tak jak u mnie na powrót, bo jakoś odpuściłem po dwudziestu kilku dniach (po dojściu do 3x18 ) :(
Jedziemy?
Rafał_Sz
05-12-2011, 10:51
No to jedziemy! :)
Heh, ciekawe czy wyjdzie z tego jakaś grupa wsparcia z codziennymi meldunkami o postępach :)
Rafał_Sz
05-12-2011, 11:00
Ja się najbardziej boję bólu od tak zwanych zakwasów. Ale się nie poddam, bo te całe A6W to bardziej trening psychiki jest niż brzucha. :)
@Boryszuk - Gratuluj decyzji! :)
W A6W od zakwasów chyba gorszy jest ból odcinka lędźwiowego kręgosłupa, bo ostatnie dwa ćwiczenia dość mocno go obciążają.
No co wy...
jak są zakwasy to przynajmniej sie wię że się ma mięśnie :)
jak nazajutrz nie ma zakwasów to znaczy że trening był do bani ;)
No to jedziemy! :)
Zrobione! ;oD
coach_lodz
05-12-2011, 12:26
mnie A6W nudzi... koszmarne te ćwiczenia są... a ja od ładnych paru miesięcy 3x tyg. na siłkę i 2x biegam... w weekend regeneracja :) dodatkowo mam trochę ćwiczeń na brzuch które wykonuję codziennie... i daję rade !!
mnie A6W nudzi... koszmarne te ćwiczenia są... a ja od ładnych paru miesięcy 3x tyg. na siłkę i 2x biegam... w weekend regeneracja :) dodatkowo mam trochę ćwiczeń na brzuch które wykonuję codziennie... i daję rade !!
A widzisz, mnie nudzą "standardowe" ćwiczenia na brzuch, A6W jest szast-prast i zrobione ;o)
coach_lodz
05-12-2011, 13:06
A widzisz, mnie nudzą "standardowe" ćwiczenia na brzuch, A6W jest szast-prast i zrobione ;o)
no mnie nie mogą nudzić bo mam zalecenie je robić... krótsze niż A6W, które to na początku owszem ok, szybko i sprawnie, ale później zaczynają się dłużyć... robiłem chyba do 20 dnia i dałem sobie spokój
No właśnie, po trzech tygodniach to "szast-prast" trwa ok. 30-40 minut w zależności jak idzie wytrzymywanie 3sekund w każdym powtórzeniu.
Dokładnie. Skoro to taki szast-prast to zastanawia mnie ilu z Was tak naprawdę wykonuje te spinania tak jak należy, doprowadzając przy KAŻDYM powtórzeniu do koszmarnego palenia w mięśniach brzucha :)
Oczywiście nie oczekuję tutaj odpowiedzi bo wiadomo jakie ujrzymy :)
A jeśli boli kogoś odc. lędźwiowy kręgosłupa to proponuję dołączyć też ćwiczenia wzmacniające ten właśnie odcinek (w warunkach domowych najlepiej martwy ciąg z hantelkami/sztangą) a w większości ćwiczeń starać się nie odrywać łopatek od podłoża - to nie jest wymagane, żeby naprawdę solidnie spiąć brzuch.
A jeśli boli kogoś odc. lędźwiowy kręgosłupa to proponuję dołączyć też ćwiczenia wzmacniające ten właśnie odcinek (w warunkach domowych najlepiej martwy ciąg z hantelkami/sztangą) a w większości ćwiczeń starać się nie odrywać łopatek od podłoża - to nie jest wymagane, żeby naprawdę solidnie spiąć brzuch.
No włąśnie zgodzę się, albo za słabe mięśnie lędzwiowe albo ćwiczenie żle wykonywane...
pomijam jakieś wady anatomiczne oczywiście.
PS.
a jak się komuś nudzi to zawsze można dołączyć do tego jakies aeroby na ostro (rower stacjanarny, stepper albo bieznia)
jak się walczy o zycie z kondycją to mniej się człowiek nudzi ;)
Lędźwie bolą przez kilka pierwszych dni, jeśli ktoś jest naprawdę zapuszczony.
Z praktyki wiem, że na bolące lędźwie bardzo dobrze działa rozciąganie w skłonie japońskim (doraźnie) i, na wzmocnienie, tradycyjne spinanie pośladów (leżenie na plecach z ugiętymi nogami i podnoszenie tyłka do poziomu) :)
No nic, żeby A6W miało sens, trzeba sobie godzinkę codziennie wykroić, bo na zimno tych ćwiczeń lepiej nie robić.
Rafał_Sz
05-12-2011, 20:01
Lekko z tym A6W nie jest. Trzeba jednak przyznać, że to sprytnie wymyślony patent. No nic, zostało tylko 41 dni... :D
Ja sie poddalem chyba po 12 dniach. Nuuuuuuuda po prostu. Zrzucilem 6 kilo dieta i stanelo w miejscu. Diete sobie na razie też odpuscilem i tak stoje na tych 6 kg mniej. Po nowym roku jeszcze raz ogranicze tluszcze i cukry i mam nadzieje ze kolejne kilka spadnie. Jak zjade do 82-83 to bedzie ponad 10kg mniej i taki rezultat mnie zadowoli.
Boryszuk
05-12-2011, 22:32
Pytanko. Co pić podczas wysiłku (przy zrzucaniu wagi)? Warto pić Isostar czy może są lepsze specyfiki? Czy mogę toto pomieszać z L-karnityną?
coach_lodz
05-12-2011, 22:38
Pytanko. Co pić podczas wysiłku (przy zrzucaniu wagi)? Warto pić Isostar czy może są lepsze specyfiki? Czy mogę toto pomieszać z L-karnityną?
ja piję Carbonox... ale nie wiem jak się to ma do chudnięcia...
Pytanko. Co pić podczas wysiłku (przy zrzucaniu wagi)? Warto pić Isostar czy może są lepsze specyfiki? Czy mogę toto pomieszać z L-karnityną?
karnitynę chyba lepiej kupić w tabletkach bo jest silniejsza... przynajmniej tak było kiedyś 1000 mg.
pytasz o zamienniki isostara czy karnityny?
Pytanko. Co pić podczas wysiłku (przy zrzucaniu wagi)? Warto pić Isostar czy może są lepsze specyfiki? Czy mogę toto pomieszać z L-karnityną?
To zależy podczas jakiego wysiłku i co chcesz osiągnąć. Jeśli chcesz schudnąć to oczywiście wodę bez żadnych dodatków - organizm ma czerpać energię z tkanki tłuszczowej a nie pokarmu.
Jeśli wysiłek trwa długo i grozi odwodnienie to wskazany jakiś dobry izotonik, szybko wchłanialne węglowodany (vitargo), trochę bcaa - wszystko w rozpuszczalnej formie i zrobić sobie pożywnego drinka.
l-karnityna to placebo. Żadne badania nie potwierdziły jej wpływu na spadek tkanki tłuszczowej.
Boryszuk
05-12-2011, 23:00
karnitynę chyba lepiej kupić w tabletkach bo jest silniejsza... przynajmniej tak było kiedyś 1000 mg.
pytasz o zamienniki isostara czy kamienny karnityny?
Pytam co pic zeby wspomoc spalanie tluszczu. Jedyne nazwy jakie kojarze to Isostar i L-karnityna (ktora mam, w proszku).
Dzis na basenie zachcialo mi sie pic i tak zaczalem sie zastanawiac.
To zależy podczas jakiego wysiłku i co chcesz osiągnąć. Jeśli chcesz schudnąć to oczywiście wodę bez żadnych dodatków - organizm ma czerpać energię z tkanki tłuszczowej a nie pokarmu.
Jeśli wysiłek trwa długo i grozi odwodnienie to wskazany jakiś dobry izotonik, szybko wchłanialne węglowodany (vitargo), trochę bcaa - wszystko w rozpuszczalnej formie i zrobić sobie pożywnego drinka.
l-karnityna to placebo. Żadne badania nie potwierdziły jej wpływu na spadek tkanki tłuszczowej.
Wysilek to godzina-poltorej plywania i (mam nadzieje, ze za jakis czas) tyle samo silowni (rower, bieznia, wiosla itp).
Karnitynę chyba z godzinę przed wysiłkiem (lub posiłkiem). nie uzupełni ona ubytku minerałów powstałych w trakcie ćwiczeń. isostar sprawdza się dobrze, na pewno lepiej niż te niebieskie wynalazki. Można zapytać też w aptece o izotoniki - mi polecono litrosal. Ale znam takich co przy wysiłku piją wodę z cytryną, miodem i solą ;)
w sumie to jakoś zawsze zgadzam się z nowartem :)
ja piję zawsze samą wodę trening 1,5 godziny około litra
kiedyś jadłem karnitynę i zero efektu
na kobiety działa troszkę pobudzająco (chodzi o trening)
na mnie zupełnie...
placebo nie jest złe psychika na treningu jest bardzo ważna...
więc jeśli wydaje Ci się że działa... bierz do momentu kiedy rzeczywistość okaże się inna ;)
lepiej działają spalacze ja brałem Animal Cuts ale to raczej na końcu cyklu i do ciężkiego treningu
niestety najlepiej pali tłuszcz czas poświęcony na uczciwy trening... zakończony aerobowym...
chciałbym napisać coś innego ale niestety przerobiłem dużo suplementów i przekonałem się że najlepsze są te ktore poprawiają jakość treningu bo na dłuższą metę to włąśnie trening daje efekty.
ale ja nigdy nie schodziłem z samej wagi zawsze zależało mi na tym żeby nie stracić mięśni przy niższej wadze
wonito - cóż zrobić, że się rozumiemy, prawda jest tylko jedna ;)
tml - właśnie ja tak piję. 2 litrowa butla przefiltrowanej wody z kranu i do niej cała wciśnięta cytryna z porcją minerałów w postaci musującej tabletki. Pyszne, zdrowe, orzeźwiające i tanie - w przeciwieństwie do tych kolorowych niby-izotoników napompowanych barwnikami, sztucznymi ulepszaczami, konserwantami...
Boryszuk - jeśli chcesz schudnąć to podczas aerobów nie możesz dostarczać węglowodanów przed i w trakcie ich trwania. Jedynie bezpośrednio po ćwiczeniach w celu uzupełnienia glikogenu. Do tego - jeśli chcesz ochronić mięśnie przed katabolizmem - spora porcja bcaa przed rozpoczęciem ćwiczeń w siłowni/aerobów i od razu po ich zakończeniu. Ich skład możesz modyfikować pod kątem funduszy jakie chcesz na suplementację przeznaczyć - dodawać większe dawki argininy, leucyny itd itp ale po to już zapraszam na specjalistyczne fora. Do tego ostre wycięcie węglowodanów i tłuszczów w codziennej diecie i za miesiąc sam siebie nie poznasz ;)
Boryszuk
06-12-2011, 00:42
Mozesz rozwinac skrot BCAA? I czy sa jakies gotowe mieszanki? Bo wiesz, ja leniwy jestem ;)
BCAA - (z ang. brain chain amino acids)
To trzy egzogenne aminokwasy:
-Leucyna
-Izoleucyna
-Walina
Egzogenne, czyli takie, których nasz organizm nie potrafi wyprodukować sam, musimy więc dostarczać je z pożywienia. W organizmie człowieka pełnią wiele istotnych funkcji. Są budulcem białek mięśniowych, tworzą około 30% masy mięśni szkieletowych, uczestniczą również w przemianach metabolicznych.
Mieszanek jest cała masa, w proszku, tabletkach, smakowe, oszukiwane (czytaj z bezwartościowymi dodatkami słodzącymi) mniej lub bardziej... temat rzeka :)
Boryszuk
06-12-2011, 01:10
No dobrze. To ja poprosze ta rzeke skondensowac do kropli kapiacej z kranu. Jestes w stanie rzucic okiem np. na eBay.co.uk (lub inny sklep wysylkowy) i wskazac konkretny specyfik, ktory mam kupic? Bez doktoryzowania sie, po prostu link do sklepu. Ty wybierasz, ja kupuje.
Jeśli chcesz połączyć siłownię z aerobami zaraz po niej to polecam:
1. Przed treningiem , zanim wejdziesz do klubu - http://www.kulturystyka.sklep.pl/product_info.php/products_id/1140854860
2. Przed treningiem aerobowym zaraz po siłowni http://www.kulturystyka.sklep.pl/product_info.php/products_id/1140854508
3. Po całym treningu http://www.kulturystyka.sklep.pl/product_print.php/products_id/1140854859/products_name/peak-tri-anabol-1500g.html
Pozycja 1 i 3 to naprawdę świetne, maksymalnie kompleksowe odżywki , które dostarczą Tobie ABSOLUTNIE WSZYSTKIEGO, czego potrzebuje Twój organizm zarówno przed jak i po treningu. Nie musisz się martwić o dodatkowe aminokwasy, spalacze tłuszczu, elekrolity, minerały, węglowodany, białka i masę innych rzeczy. Skład i nazewnictwo może początkowo szokować ale to absolutny top w chwili obecnej.
Jeśli Ci nie pasuje to:
- jedynie pkt 2 (czyli wspomniane bcaa) dawkowany jak wyżej 1-2-3 ale musisz pamiętać o dostarczeniu substancji odźywczych, o których wspomniałem powyżej, lub:
- pkt 1 i pkt 3 , kasujemy pkt 2 (zawierają już spore porcje bcaa, jednak ich nigdy nie za wiele a przyjąć tak kompleksowego środka jak plutonium przed samymi aero nie zalecam bo mają sporo kalorii a chodzi o to, żeby już na aero wchodzić z pustym żołądkiem zabezpieczając jedynie mięśnie aminokwasami bcaa właśnie. Zatem jak widzisz najlepiej kompleksowo...
Chciałeś krótko i na temat - proszę. Pewnikiem zaraz zbiegną się przeciwnicy święcie przekonani, że wszystko to śmieci, trucizna i wystarczy serek grani - nie będę wchodził w polemikę. Nie jestem związany z firmą Hi-tec/Peak, nie jestem związany z podlinkowanym sklepem. Kup tam, gdzie najtaniej.
Boryszuk
06-12-2011, 02:02
Dzieki!
Rano, po powrocie z pracy zrobie przeglad ofert sklepow w UK, podpytam tez moja mamuske (pracuje w hurtowni odzywek, chociaz tu sa pewne ale).
JackDaniels
06-12-2011, 03:26
Kurde. Przejrzałem po łebkach...I o Matko! To ja pewnie jestem zajechany, jak stara kobyła!!!! I ja się dziwię, że nie mam mięśni...
Ale...
Półmaraton robię w ok 2h, raz na miesiąc, 2* na tydzień 5km/25 min + 90 pompek, 2* na tydzień po 30 min kajakiem pod prąd ( wiecie, tak z jajem)...
Nie palę od ok 4 lat, jak przestałem to była godzina tenisa dziennie.
Jem no właśnie...W miesiącu gotowanego, może raz uświadczę, same warzywa, głównie surowe, kluski i ryż, kasza, wiadomo, mięso surowe, grzyby też;)...Cukru trochę do herbaty, sporo wody...Pieczywa mało, głównie placki, coś jak podpłomyki...
Żadnych witamin...
Ogólnie czuję się dobrze, nie choruję.
Pytam teraz poważnie. Coś byście mi doradzili na zbilansowanie ubytków? Kiedyś chciałem sobie zbilansować dietę, ale jestem leniwy i dopalałem się Danielsem, i nie zbilansowałem:)
PS +Trzy wina (nie korbole) w tygodniu i...małe co nie co:)
Boryszuk
06-12-2011, 03:44
Jeśli chcesz połączyć siłownię z aerobami zaraz po niej to polecam:
A ja dopiero teraz doczytalem (i sprawdzilem w googlach). Ja planuje tylko cwiczenia aerobowe (rower, bieznia, wiosla, basen), przynajmniej narazie. Silowni jako dzwigania zelastwa nie przewiduje. No chyba, ze tu popelniam blad.
A, i faktycznie przeraza mnie troche nomenklatura uzyta w tych specyfikach. Anabol zle mi sie kojarzy, zreszta poz.3 to chyba na przyrost masy miesniowej jest (poz.1 zreszta tez).
Ja chcialbym jednak przesiasc sie na mniejsze ubrania a nie pozostac w XL ;)
Pisałeś o siłowni, która raczej nie kojarzy mi się z basenem zwłaszcza, gdy pyta o to facet :) Poza tym jak ktoś jeszcze nie zaczął a już ma dość bo "źle mu się kojarzy" to ja nie mam pytań. Warto tylko dodać, że organizm czasem bywa w stanie anabolicznym, czasem katabolicznym. Nie mają tu nic do rzeczy wciskane ludziom do głów i zakorzenione w psychice stwierdzenia o koksach , anabolach, i temu podobnych bzdetach.
To, czy popełniasz błąd nie myśląc o rozbudowaniu muskułów to już sam powinieneś wiedzieć - jednak jeśli określenie "anabolizmu" źle Ci się kojarzy i chcesz się wypalić cały, razem z tkanką mięśniową to możesz śmiało przyjąć metodę przedmówcy - surowe warzywka, do tego ćwiartkę Danielsa i tak się zbilansujesz, że Twoja kobieta po kilku miesiącach będzie wchodzić w Twoje ciuchy :D
Tylko czy o to chodzi, żeby być mężczyzną a wyglądać jak chodzący wieszak z wybiegu dla modelek... na to musisz już sam sobie odpowiedzieć :)
Boryszuk
06-12-2011, 08:47
Tylko czy o to chodzi, żeby być mężczyzną a wyglądać jak chodzący wieszak z wybiegu dla modelek... na to musisz już sam sobie odpowiedzieć :)
To chyba mi nie grozi ;)
Pisałem już wcześniej- ważę ok 115kg przy 175cm wzrostu, chciałbym zrzucić ok 30kg. Szkielet mam dość dobrze rozwinięty (szeroko w barkach, wąsko w biodrach) bo za gówniarza trenowałem pływanie.
OK, kup sobie same bcaa, które Ci podałem. Stosuj wg zaleceń punktów 1-2-3. Wytnij całkowicie węglowodany (jedynie trochę do śniadania i od razu po treningu), ogranicz tłuszcze (jedynie olej z wiesiołka, lnianka, tran), żadnego smażonego, żadnych słodyczy, żadnych kolorowych napojów, gazowanych, alkoholu. Dużo białego mięsa i do każdego posiłku jeszcze więcej warzyw - im bardziej kolorowo na talerzu tym lepiej.
Przy aerobach 5xtydz. za kwartał schodzisz poniżej 100kg i wtedy ocenisz czy chcesz dalej cały się wypalać, czy wolisz kształtować swoją sylwetkę budując mięśnie przy spalaniu sadełka co wymaga już znacznie większego wysiłku i zdecydowanie innej diety.
coach_lodz
06-12-2011, 09:16
OK, kup sobie same bcaa, które Ci podałem. Stosuj wg zaleceń punktów 1-2-3. Wytnij całkowicie węglowodany (jedynie trochę do śniadania i od razu po treningu), ogranicz tłuszcze (jedynie olej z wiesiołka, lnianka, tran), żadnego smażonego, żadnych słodyczy, żadnych kolorowych napojów, gazowanych, alkoholu. Dużo białego mięsa i do każdego posiłku jeszcze więcej warzyw - im bardziej kolorowo na talerzu tym lepiej.
Przy aerobach 5xtydz. za kwartał schodzisz poniżej 100kg i wtedy ocenisz czy chcesz dalej cały się wypalać, czy wolisz kształtować swoją sylwetkę budując mięśnie przy spalaniu sadełka co wymaga już znacznie większego wysiłku i zdecydowanie innej diety.
i do tego oczywiście ilość posiłków to 6... żeby napędzić metabolizm :)
Boryszuk
06-12-2011, 09:24
OK, kup sobie same bcaa, które Ci podałem. Stosuj wg zaleceń punktów 1-2-3. Wytnij całkowicie węglowodany (jedynie trochę do śniadania i od razu po treningu), ogranicz tłuszcze (jedynie olej z wiesiołka, lnianka, tran), żadnego smażonego, żadnych słodyczy, żadnych kolorowych napojów, gazowanych, alkoholu. Dużo białego mięsa i do każdego posiłku jeszcze więcej warzyw - im bardziej kolorowo na talerzu tym lepiej.
Przy aerobach 5xtydz. za kwartał schodzisz poniżej 100kg i wtedy ocenisz czy chcesz dalej cały się wypalać, czy wolisz kształtować swoją sylwetkę budując mięśnie przy spalaniu sadełka co wymaga już znacznie większego wysiłku i zdecydowanie innej diety.
Dzieki. A co z owocami w tej "diecie"?
Boje sie troche o utrzymanie diety przez swieta ale jak nie utrzymam w 100% to tez nie bedzie tragedia. Nie zrzucam wagi na czas ani na zawody tylko robie to dla siebie.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.