Zobacz pełną wersję : Dieta & trening -- czyli wszystko o zdrowym odżywianiu i ciężkiej pracy na siłowni.
Te wskaźniki to trochę o kant d. Ja przy 86 kg mam poniżej 4% tkanki tłuszczowej, a według podanego kalkulatora powinienem ważyć ok. 80 kg. To z czego miałbym to zrzucić? Nogę sobie odciąć? ;)
Może coś się porypało z wynikami i wyszło 4% mięśni hihihih :) :P
A współczynniki BMI określane na podstawie 3 czynników to se można w buty wsadzić...
na podstawie dwóch parametrów....więc to zupełna lipa... to informacja dla ludzi którzy nic zupełnie ze sobą nie robią...niczego nie ćwiczą...
mam w domu wagę która "oblicza" różne parametry...nie opcji dla osoby ćwiczącej....
im więcej ćwiczę tym mam gorsze wyniki...wzrasta mi poziom tłuszczu a spada poziom wody...
żeby jakkolwiek zblizyć się do prawdy musiałem sobie dodać 10 cm wzrostu :D
Sapphiron
19-07-2013, 11:40
-5kg od początku miesiąca :)
Ludziska, jakie warzywa dobrze się sprawują jako musy lub soki? bo skończyły mi się pomysły :(
katarzynka_grey
19-07-2013, 13:21
Dodatkowo 6 Weidera znacznie obciąża odcinek lędźwiowy...
Rób ćwiczenia poprawnie a niczego Tobie nie obciąży.
Niepoprawne wykonywanie ćwiczeń każdej partii mięśni naraża na kontuzję.
6 Weidera działa całkiem fajnie tylko za chlerę niw mogę przekroczyć 4-tego dnia ;-)
Wytrzymałem 2 tygodnie robiąc 6 weidera, więcej nie dam rady, a podchodziłem do tego 2 razy. Te ćwiczenia po prostu mnie nudzą, ciągle robi się to samo i człowiek się zniechęca.
Panowie co polecacie na wzmocnienie mięśni brzucha i uczynienie go „bardziej płaskim" w domowych warunkach? Klasycznie szóstka weidera czy coś innego lub coś dodatkowego? Nadwagi nie mam, jestem dość wysportowany, cały czas biegam, ale brzuch mam strasznie słaby 8)
coach_lodz
01-08-2013, 11:06
ja sobie kupiłem takie coś i robie sobie serie łączone z brzuszkami i scyzorykami czy jak się to nazywa...
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.fittools.de/ebay/everlast_duo_wheel3_lo.jpg)
Weider jest faktycznie dość trudny i monotonny...
Zapisałem się! Po zrzuceniu paru kilo po zmodyfikowaniu swoich nawyków żywieniowych i samym bieganiu zapisałem się dzisiaj na siłownie!
I teraz pytanie do was. :) Póki co mam karnet na miesiąc plus trzy treningi tygodniowo z trenerem. Ale chciałbym ćwiczyć 5 razy w tygodniu. Czy pozostałe dni bez trenera przeznaczyć na same aeroby, czy robić też coś siłowego jeszcze? No i czy po treningu siłowym z trenerem robić jeszcze aeroby? Mój główny cel na razie to pozbyć się resztek zbędnego tłuszczu. Na temat diety cały czas czytam i wdrażam w życie. :)
coach_lodz
13-08-2013, 00:47
no ja bym nie przeginał z siłką... musi być też czas na regenerację... siłka 3x w tygodniu a reszta aeroby... można też rozpisać trening splita na powiedzmy 4 dni... ale jak dla mnie to już dość specyfikowany trening i raczej pod kogoś z doświadczeniem... ale to moje zdanie... pewnie są różne szkoły... ja bym ćwiczył 3x siłkę i reszta aeroby, po treningu siłowym też robię aeroby...
Boryszuk
15-04-2014, 12:14
Wycinam ze swojej diety węglowodany na tyle na ile to możliwe. Co pić? Soki owocowe? To chyba nie najlepszy pomysł. Samą wodę? Długo nie wytrzymam... Jakie są alternatywy?
Sapphiron
15-04-2014, 12:40
jeśli będziesz pił domowe "wsłasnoręcznie" robione soki to możesz pić do oporu. te sklepowe trzeba omijać.
coach_lodz
15-04-2014, 12:47
Ja właśnie robię redukcję... rozpisałem sobie trening taki wytrzymałościowy (podpatrzyłem trochę ćwiczeń crossfita, trochę serii łączonych) i docinam aerobami po treningu... dieta się pisze... muszę też powycinać trochę węgli i dodać białka... ale wczoraj po treningu byłem tak głodny, że się rzuciłem na makaron hehehe... jak tak dalej pójdzie to zrobię raczej masę niż rzeźbę ;)
Sapphiron
15-04-2014, 13:17
a ja ostatnio piję przeciery z warzyw na oczyszczenie organizmu... Ciężko to idzie ale po tygodniu takich koktajli przecierowych czuję się sporo lepiej, łatwiej mi się rano wstaje, inna przemiana materii.
Wycinam ze swojej diety węglowodany na tyle na ile to możliwe. Co pić? Soki owocowe? To chyba nie najlepszy pomysł. Samą wodę? Długo nie wytrzymam... Jakie są alternatywy?
Alternatywa to tak na serio produkty light - cola, sprite, itp - co Ci się podoba i co ma zero kcal. Wbrew pozorom, nie jest to gorsze, od faszerowanych chemią - kurczaków, łososi itp.
Co do węglowodanów, według ost. badań najlepiej spożywać węglowodany na wieczór lub po treningu. Soki owocowe też zawierają cukry, więc na redukcji lepiej unikać, nawet tych zdrowych samemu robionych.
Jak chcesz zrzucić trochę ciała, to nie patrz na kolorowe gazetki, trzeba policzyć jakie jest twoje zapotrzebowanie kcal na dzień, odjąć ok 300-500 kcal - to wtedy będą efekty i na dłużej, i jak waga będzie spadać, będziesz mógł ucinać powoli dalsze kcal. No i ćwiczenia, ale to chyba oczywiste.
Wycinam ze swojej diety węglowodany na tyle na ile to możliwe. Co pić? Soki owocowe? To chyba nie najlepszy pomysł. Samą wodę? Długo nie wytrzymam... Jakie są alternatywy?
Wytnij gluten i będzie dobrze. U mnie rewelka.
Sapphiron
15-04-2014, 13:54
jak wyciąć gluten?
jak wyciąć gluten?
Poczytaj co go zawiera i omijaj te produkty?
Sapphiron
15-04-2014, 14:12
no niby najprostsze sposoby są najlepsze ;) Mnie jakoś pozbycie glutenu z diety nie za bardzo przekonuje ;)
Myślałem, że się nie da. Łatwo i przyjemnie poszło. Nic nigdy w życiu mi zdrowotnie tak wiele nie dało jak odrzucenie glutenu. Nie chodzi o nadwagę tylko (jak u mnie). Znajoma, która prowadzi jakie zumby i inne pierdoły, czyli wytrenowana porządnie, również widzi wielką różnicę.
Sapphiron
15-04-2014, 15:10
to może spróbuję jakoś po trochę wyłączać z diety takie produkty... nie będzie to łatwe ale zobaczymy ;)
Taa... Teraz jest moda na wieszanie psów na glutenie, czy pszenicy, a za rok będzie moda na unikanie czego innego :roll:
Gluten muszą wyeliminować chorzy na celiakię, a co do pozostałych to nie ma w ogóle takiej potrzeby. Wielokrotnie powielane bzdury bez żadnego merytorycznego uzasadnienia. Proponuję też choćby przejrzeć tytułowy artykuł w najnowszym Newsweeku.
Taa... Teraz jest moda na wieszanie psów na glutenie, czy pszenicy, a za rok będzie moda na unikanie czego innego :roll:
Gluten muszą wyeliminować chorzy na celiakię, a co do pozostałych to nie ma w ogóle takiej potrzeby. Wielokrotnie powielane bzdury bez żadnego merytorycznego uzasadnienia. Proponuję też choćby przejrzeć tytułowy artykuł w najnowszym Newsweeku.
Są lepsze źródła informacji
Zawsze można iść i poczytać w http://www.izz.waw.pl/pl/?option=com_content&view=article&id=21&Itemid=95&lang=pl :wink:
Sapphiron
15-04-2014, 15:57
zastanawiało mnie to ogólnie jeśli chodzi o pieczywo orkiszowe które wg diety bezglutenowej trzeba wykluczyć, a ogólnie jest bardzo zdrowym produktem spożywczym.
Myślałem, że się nie da. Łatwo i przyjemnie poszło. Nic nigdy w życiu mi zdrowotnie tak wiele nie dało jak odrzucenie glutenu. Nie chodzi o nadwagę tylko (jak u mnie). Znajoma, która prowadzi jakie zumby i inne pierdoły, czyli wytrenowana porządnie, również widzi wielką różnicę.
Wiesz, mam nadzieję, o tym, że dieta bezglutenowa jest dietą niedoborową, czyli niektóre składniki występują w niej w mniejszej ilości niż zapotrzebowanie organizmu. Każda dieta niedoborowa jest odchudzająca, bo próg wyznacza składnik niedoborowy.
freefly: zaproponowałem przejrzenie owego artykułu (nawet nie trzeba kupować gazety, tylko obejrzeć w jakimś markecie, empiku etc.) nie po to, aby sobie komponować dietę, gdyż do tego rzeczywiście są znacznie lepsze źródła. Po prostu może ten artykuł pomoże komuś zastanowić się nad sensem tych wszystkich cudownych diet.
Przecież podstawa to zrównoważone odżywianie i z reguły nic więcej nie potrzeba. Natomiast gdy wymaga tego zdrowie, czy mowa o sportowcach, to najlepiej poradzić się prawdziwego fachowca, a nie samozwańczego "fachowca" jakich wielu.
Co do glutenu, to może wyeliminować go z kuchni włoskiej? Życzę powodzenia w przekonaniu do tego pomysłu Włochów ;-)
Boryszuk
15-04-2014, 17:53
Mi wystarczy, ze musialem laktoze ograniczyc. Nic wiecej nie bede ograniczal jesli nie musze. Weglowodany wycinam wierzac, ze sa one zrodlem energii i jesli ich nie dostarcze to organizm bedzie zmuszony spalic rezerwy tluszczu. Napojow typu diet cola czy inne gazowane chce unikac aczkolwiek wydaje sie, ze sa one jedyna opcja (?).
Mi wystarczy, ze musialem laktoze ograniczyc. Nic wiecej nie bede ograniczal jesli nie musze. Weglowodany wycinam wierzac, ze sa one zrodlem energii i jesli ich nie dostarcze to organizm bedzie zmuszony spalic rezerwy tluszczu. Napojow typu diet cola czy inne gazowane chce unikac aczkolwiek wydaje sie, ze sa one jedyna opcja (?).
Jak już pisałem wcześniej, napoje tego typu nie są gorsze od innych produktów. Więc jak już woda podczas odchudzania zbrzydnie to zawsze można się nimi ratować.
Tutaj można poczytać o glutenie:
http://potreningu.pl/diety/artykuly/1855/kto-nie-powinien-jesc-glutenu
http://potreningu.pl/artykuly/2584/-bezglutenowe-nie-znaczy--zdrowe
Więc jak już woda podczas odchudzania zbrzydnie
Woda? Zbrzydnie? Picie dużej ilości wody to jest diureza forsowana, a nie dieta. Fakt, wysikanie z siebie około litra płynu powoduje proporcjonalny ubytek na wadze.
Woda? Zbrzydnie? Picie dużej ilości wody to jest diureza forsowana, a nie dieta. Fakt, wysikanie z siebie około litra płynu powoduje proporcjonalny ubytek na wadze.
Ja jedynie odnoszę się do tego, co pisał Boryszuk, który szukał alternatywy dla picia wody. Soki, szczególnie bogate w fruktozę, nie są dobrą alternatywą przy odchudzaniu.
Sapphiron
15-04-2014, 19:03
a co jest takiego złego w naturalnej fruktozie, cukrze prostym?
Taa... Teraz jest moda na wieszanie psów na glutenie, czy pszenicy, a za rok będzie moda na unikanie czego innego :roll:
Gluten muszą wyeliminować chorzy na celiakię, a co do pozostałych to nie ma w ogóle takiej potrzeby. Wielokrotnie powielane bzdury bez żadnego merytorycznego uzasadnienia. Proponuję też choćby przejrzeć tytułowy artykuł w najnowszym Newsweeku.
W sumie to niepotrzebne mi merytoryczne uzasadnienie. W dwa miesiące 14 kilo w dół, świetne samopoczucie, dobry sen.
Piekę pyszne chlebki z mąki gryczanej. Jem cały czas dużo, w niczym się nie ograniczam.
Nie muszę miec naukowej podbudowy żeby wierzyc.
Jeśli chodzi o artykuły: http://nowadebata.pl/2011/10/13/buszujacy-w-pszenicy/
Fruktoza zwiększa insulinooporność, więc przy diecie trzeba na to uważać.
Borys chyba szuka wersji: dieta sybaryty, czyli jak dobrze zjeść i nie utyć. Służę uprzejmie.
On commence: sałata z grzankami z kozim serem i pikantna zupa-krem z dyni, en suite: Polędwica wołowa z tłuczonym czarnym pieprzem, en finir avec sorbet colonel.
Boryszuk
15-04-2014, 19:48
Ja chce tylko dowiedziec sie co pic tak zeby nie zawieralo zbyt wielu weglowodanow. Ot co.
Ja chce tylko dowiedziec sie co pic tak zeby nie zawieralo zbyt wielu weglowodanow. Ot co.
Wodę. Nie ma żadnych.
W sumie to niepotrzebne mi merytoryczne uzasadnienie. W dwa miesiące 14 kilo w dół, świetne samopoczucie, dobry sen.
Piekę pyszne chlebki z mąki gryczanej. Jem cały czas dużo, w niczym się nie ograniczam.
Nie muszę miec naukowej podbudowy żeby wierzyc.
Jeśli chodzi o artykuły: http://nowadebata.pl/2011/10/13/buszujacy-w-pszenicy/
Ja to mogę potwierdzić. Pół roku temu wyeliminowaliśmy z diety praktycznie całą pszenicę. Z wyjątkiem durum w makaronach (chociaż kluchy i tak sporadycznie jemy) oraz orkiszu. Ale to i tak są dwie odmiany pszenicy, które po prostu nie poddają się obróbce przemysłowej, nie są na wielką skalę uprawiane, więc nie są zmodyfikowane. W każdym razie mnie opona zmniejszyła się sama. Młody miał problemy z nadmiernym zaśluzowaniem górnych dróg oddechowych. Ciągle kasłał, kichał, prychał, smarkał. Po odstawieniu pszenicy objawy ustąpiły. Same.
Ja wiem, że bułeczki rano w piekarni pięknie pachną i kuszą i są pyszne, ale to nie jest dobre. Teraz sami pieczemy chleby i bułeczki. Nie są takie piękne, jak te ze sklepu, ale w odróżnieniu o od nich, zachowują świeżość przez kilka dni, a nie stają się następnego dnia niezdatną do spożycia gliną. Sami robimy (w zasadzie to żona robi) zakwas, zaczyn itd... To jest zupełnie inne pieczywo.
A ja wcale nie jem pieczywa :) Fakt, że to nie jest ekonomiczne, ale... coś za coś
.:Gerard:.
15-04-2014, 22:28
Doradzono mi ESN Designer Whey Protein
Godzinę po ćwiczeniach pijesz zaspokajając głód, zastępując składniki odżywcze spala tkankę tłuszczową wzmacniając mięśniową.
Z PowerBar Protein Plus 92% (http://www.powerbar.de/#training) tez korzystałem, poczytaj sobie na stronie i dostosuj do treningu.
niestety stosuje to nieregularnie, bardzo rzadko i efektu nie ma.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.athleticsfood.de/xtcommerce/images/ESN_Designer_Whey_Dose.jpg)
Doradzono mi ESN Designer Whey Protein
Godzinę po ćwiczeniach pijesz zaspokajając głód, zastępując składniki odżywcze spala tkankę tłuszczową wzmacniając mięśniową.
Z PowerBar Protein Plus 92% (http://www.powerbar.de/#training) tez korzystałem, poczytaj sobie na stronie i dostosuj do treningu.
niestety stosuje to nieregularnie, bardzo rzadko i efektu nie ma.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.athleticsfood.de/xtcommerce/images/ESN_Designer_Whey_Dose.jpg)
Z wyglądu samo zdrowie...
Ciekawa jest ta informacja na temat szkodliwości pszenicy. Chętnie spróbuje przez jakiś czas jej unikać, ale nie mam pomysłu na śniadania? Możecie się podzielić przepisami, radami ?
.:Gerard:.
15-04-2014, 23:00
Z wyglądu samo zdrowie...
Jak cala żywność ;), na mnie np.penicylina nie działa, ciekawe dlaczego ?
Jak cala żywność ;), na mnie np.penicylina nie działa, ciekawe dlaczego ?
Bo ma działać na bakterie, nie na Ciebie.;)
.:Gerard:.
15-04-2014, 23:08
Bo ma działać na bakterie, nie na Ciebie.;)
:D
Z wyjątkiem durum w makaronach (...)nie są na wielką skalę uprawiane, więc nie są zmodyfikowane.
Skąd ten pomysł? Durum jest uprawiana na bardzo wielką skalę i charakteryzuje się bardzo dużą zawartością glutenu, któremu w znacznej mierze zawdzięcza swoje właściwości! Ciekaw jestem też tego jakie modyfikacje masz na myśli. Nawet wyhodowano już odmiany pszenicy durum przydatne do uprawy w naszych warunkach klimatycznych. Durum genetycznie modyfikowana też już jest ;-)
Ciekawa jest ta informacja na temat szkodliwości pszenicy. Chętnie spróbuje przez jakiś czas jej unikać, ale nie mam pomysłu na śniadania? Możecie się podzielić przepisami, radami ?
Jedna wielka bzdura i nowa moda zza wielkiej wody (a zarazem kolejny pomysł na zbicie kasy). Wystarczy spytać o opinię jakiegoś w miarę dobrego lekarza dietetyka, albo gastrologa.
Poprawa samopoczucia to (z nielicznymi wyjątkami) wynik autosugestii - efekt placebo.
Bo ma działać na bakterie, nie na Ciebie.;)
Dokładnie ;-) Dodam jeszcze, że penicylin jest co najmniej kilka.
.:Gerard:.
15-04-2014, 23:50
Dokładnie ;-) Dodam jeszcze, że penicylin jest co najmniej kilka.
Mi to pewnie przepisali ta samą co kurom ;-) :D
Gerard, jak penicylina na ciebie nie działa to lepiej jej unikaj. U mnie am-penicylina wywołała mały wstrząs anafilaktyczny a też myślałem że "nie działa".
.:Gerard:.
16-04-2014, 00:39
Gerard, jak penicylina na ciebie nie działa to lepiej jej unikaj. U mnie am-penicylina wywołała mały wstrząs anafilaktyczny a też myślałem że "nie działa".
Podobno penicylina to jeden z mocniejszych antybiotyków, przepisane miałem przeciw zapaleniu uszów, gardła, węzłów, zresztą oprócz włosów miałem wszystko zaatakowane,
10 dni brania antybiotyku, zero poprawy, chcieli mi migdały wycinać, dostałem drugi inny antybiotyk który w końcu pomógł ale ciągnęło się to ponad dwa miesiące a ja cierpiałem ostro, tego drugiego nie pomiatam nazwy moja zona na pewno pamięta, nie na darmo przezywam ja Dr.Quinn :wink:
Jedna wielka bzdura i nowa moda zza wielkiej wody (a zarazem kolejny pomysł na zbicie kasy). Wystarczy spytać o opinię jakiegoś w miarę dobrego lekarza dietetyka, albo gastrologa.
Poprawa samopoczucia to (z nielicznymi wyjątkami) wynik autosugestii - efekt placebo.
Ja przypadkowo nie jem pszenicy od dwuch lat, narzuciłem sobie dietę niskoglikemiczną, która pszenicę wyklucza.
Schudłem znacznie bez głodówek i wyrzeczeń, ale jako skutek uboczny wyeliminowałem wiosenne uczulenie.
Już drugą wiosnę nic mnie nie nęka. Bez tabletek trudno było funkcjonować.
Może jestem tym nielicznym wyjątkiem, ale mam wewnętrzne przekonanie, że to była wina właśnie pszenicy.
Podobno penicylina to jeden z mocniejszych antybiotyków, przepisane miałem przeciw zapaleniu uszów, gardła, węzłów, zresztą oprócz włosów miałem wszystko zaatakowane,
10 dni brania antybiotyku, zero poprawy, chcieli mi migdały wycinać, dostałem drugi inny antybiotyk który w końcu pomógł ale ciągnęło się to ponad dwa miesiące a ja cierpiałem ostro, tego drugiego nie pomiatam nazwy moja zona na pewno pamięta, nie na darmo przezywam ja Dr.Quinn
Litości. Nie ma antybiotyków mocnych i słabych. To, co jest istotą to spektrum działania, czyli jak zabójcze są dla konkretnych szczepów lub grup bakterii. Różny jest także mechanizm działania antybiotyków. Panicyliny są najstarszą grupą antybiotyków. Niszczą bakterię blokując enzymy budujące ścianę komórkową. Dla człowieka są niegroźne, gdyż nasze komórki nie posiadają ściany komórkowej. Różne odmiany mają różną kinetykę w organizmie - sposób podania, np. krystaliczna jest podawana dożylnie a prokainowa domięśniowo, lub zakres działania (np. ampicylina). Bakterie się*bronią produkują enzymy rozkładające penicylinę (penicylinazy). Modyfikacje leków (np. metycylina) powodują oporność leku na te enzymy.
Stosowanie w stanach zapalnych górnych dróg oddechowych jest związane z tym, że te choroby wywołują ziarenka Gramm +. To, że Penicylina nie zadziałała świadczy tylko o tym, że bakteria nie była na nią wrażliwa. I to się*zdarza. A na kolejny antybiotyk (być może także penicylinę, tyle że syntetyczną) była. Nie świadczy to o tym, że antybiotyk jest zły czy słaby. Jak z rybami, na robaka nie złapiesz ryby, która robaków nie jada. Co do wstrząsu po penicylinie, to obecnie występuje on niezwykle rzadko ponieważ wstrząsy były po dożylnie podanym antybiotyku, który w dodatku był dość zanieczyszczony z powodu ówczesnej technologii (jeśli było to po domięśniowym podaniu penicyliny prokainowej, to nie był to wstrząs tylko reakcja Hoigné). Wstrząs anafilaktyczny może być po wielu lekach (i nie tylko). Były przypadki wstrząsu po podaniu strydów dożylnie.
.:Gerard:.
16-04-2014, 09:46
Dziękuje Panie doktor-rze - to pouczające jest ;)
Ciekawa jest ta informacja na temat szkodliwości pszenicy. Chętnie spróbuje przez jakiś czas jej unikać, ale nie mam pomysłu na śniadania? Możecie się podzielić przepisami, radami ?
Gotowane jajko, kawałek obranego ogórka, może jakaś rybka wędzona? Spróbuj, a znajdzie się mnóstwo opcji. Chleb się piecze w piekarniku bardzo łatwo. Ja robię z mąki gryczanej i ryżowej. Czasem mam wizję na wersję wypas: dodaję rodzynki, żurawinę, suszone śliwki i figi, jakieś ziarna, np. dyni. Nic do tego nie potrzebujesz więcej, oprócz masła oczywiście :).
Jedna wielka bzdura i nowa moda zza wielkiej wody (a zarazem kolejny pomysł na zbicie kasy). Wystarczy spytać o opinię jakiegoś w miarę dobrego lekarza dietetyka, albo gastrologa.
Poprawa samopoczucia to (z nielicznymi wyjątkami) wynik autosugestii - efekt placebo.
Kto zbija kasę dlatego, że nie jem glutenu? Lobby ryżowe? Warzywne? Mięsne?
Weź się człowieku ogarnij...
Dietetycy są jak lekarze - to w większości "dzieci" koncernów farmaceutycznych, wychowani i wykształceni na nauce opartej i finansowanej przez wielkie koncerny. Mają leczyć, ale nie wyleczyć. Chorujemy coraz więcej mimo tego, że medycyna robi postępy. Dlaczego? Otóż to wina tego gówna, które jemy. Ma być smacznie (glutaminian sodu) i tanio (wypełniacze pszeniczne).
Mam przyprawę bez "poprawiaczy" - wielki słoik, coś w rodzaju wegety, Smakuje zupełnie inaczej niż ta ze sklepu...
Ja przypadkowo nie jem pszenicy od dwuch lat, narzuciłem sobie dietę niskoglikemiczną, która pszenicę wyklucza.
Schudłem znacznie bez głodówek i wyrzeczeń, ale jako skutek uboczny wyeliminowałem wiosenne uczulenie.
Już drugą wiosnę nic mnie nie nęka. Bez tabletek trudno było funkcjonować.
Może jestem tym nielicznym wyjątkiem, ale mam wewnętrzne przekonanie, że to była wina właśnie pszenicy.
Ja się doprowadziłem do dużej otyłości i nie chudłem, mimo, że gram w kosza intensywnie (2-3 treningi w tygodniu plus mecz). Pomogło odstawienie glutenu :)
Ja przypadkowo nie jem pszenicy od dwuch lat, narzuciłem sobie dietę niskoglikemiczną, która pszenicę wyklucza.
Schudłem znacznie bez głodówek i wyrzeczeń, ale jako skutek uboczny wyeliminowałem wiosenne uczulenie.
Już drugą wiosnę nic mnie nie nęka. Bez tabletek trudno było funkcjonować.
Może jestem tym nielicznym wyjątkiem, ale mam wewnętrzne przekonanie, że to była wina właśnie pszenicy.
I co, tak do końca życia?
Cała sztuka polega na tym, że jeść wszystko i trzymać odpowiednią wagę. Bez specjalnych wyrzeczeń
Jeśli komuś pewne produkty żywnościowe nie służą, to nie znaczy, że z tymi produktami coś nie jest tak. Coś nie tak jest z konsumującym.
Jeśli komuś pewne produkty żywnościowe nie służą, to nie znaczy, że z tymi produktami coś nie jest tak. Coś nie tak jest z konsumującym.
A może dlatego, że to gówno jest, od którego jeden organizm psuje się szybciej, a inny później?
A może dlatego, że to gówno jest, od którego jeden organizm psuje się szybciej, a inny później?
To, że jeden organizm psuje się szybciej a drugi wolniej wpływa wiele czynników z genami włącznie.
To, że jeden organizm psuje się szybciej a drugi wolniej wpływa wiele czynników z genami włącznie.
Więc sugestię/twierdzenie, że:
Jeśli komuś pewne produkty żywnościowe nie służą, to nie znaczy, że z tymi produktami coś nie jest tak. Coś nie tak jest z konsumującym. uważam, za nieuprawnioną, biorąc pod uwagę różnorodność gatunku homo sapiens i tego, co ci homo sapiens wytwarzają i nazywają jedzeniem :)
Najlepsza dieta to waga w domu, każdy posiłek odważony i co 3h. Można jeść naprawdę różne rzeczy, po prostu trzeba się ruszać, ćwiczyć, biegać, jeździć na rowerze, co kto lubi.
Więc sugestię/twierdzenie, że:
uważam, za nieuprawnioną, biorąc pod uwagę różnorodność gatunku homo sapiens i tego, co ci homo sapiens wytwarzają i nazywają jedzeniem :)
Elanek, kto miał problemy z nadwagą i kto musiał coś tam ograniczać w żywieniu? Ja, czy Ty? Ja nie mam nadwagi i jem wszystko co mi smakuje, a mam 45 lat na karku, Ty miałeś i musiał stosować różna zabiegi w diecie? To z czym/z kim jest coś nie tak? Z jedzeniem, czy z człowiekiem?
Moja żona nie toleruje laktozy, podczas, gdy ja ogórki kiszone popijam mlekiem bez żadnych konsekwencji gastrycznych, to w czym jest problem w laktozie, czy którymś z nas? We mnie, czy w niej?
Elanek, kto miał problemy z nadwagą i kto musiał coś tam ograniczać w żywieniu? Ja, czy Ty? Ja nie mam nadwagi i jem wszystko co mi smakuje, a mam 45 lat na karku, Ty miałeś i musiał stosować różna zabiegi w diecie? To z czym/z kim jest coś nie tak? Z jedzeniem, czy z człowiekiem?
Moja żona nie toleruje laktozy, podczas, gdy ja ogórki kiszone popijam mlekiem bez żadnych konsekwencji gastrycznych, to w czym jest problem w laktozie, czy którymś z nas? We mnie, czy w niej?
To wspaniale, że cieszysz się dobrym zdrowiem, przemianą materii i do tego jeszcze świetnym samopoczuciem. Gdyby ludzie byli doskonali jak Ty, pewnie nie byłoby problemu diet, żywności i całej tej dyskusji.
Niezaprzeczalnym faktem jest, że część homo sapiens nie jest tak doskonała. Jednym ze sposobów zaradzenia różnym wynikającym z tego konsekwencjom, zwłaszcza zdrowotnym jest dieta, eliminowanie części pożywienia z menu. I to działa. Jak laktoza u Twojej małżonki.
Niestety nasza cywilizacja nie eliminuje osobników słabszych fizycznie, chorych bądź cherlawych. Więc droga diet i zdrowszego tryby życia wydaje się jedyną skuteczną.
Żarcie, które jest w sklepach zawiera coraz mniej jedzenia i coraz więcej czegoś, co to jedzenie ma przypominać, stąd między innymi coraz więcej chorób cywilizacyjnych.
Jak mówi przysłowie: "Nie chwal dnia przed zachodem słońca". U mnie w rodzinie bywały różne przypadki, od kobieciny co sobie w wieku 99 lat złamała nogę, po czym się ku zdziwieniu lekarzy zrosła i dożyła 102 lat, po wspaniałych, silnych facetów, twardzieli żujących pszczoły i żyjących tak, jakby im nic nie szkodziło, z których rak w pół roku zrobił roślinę, po czym zwrócił naturze.
Problem jest ze mną, masz rację. Ale ten problem ma coraz więcej ludzi i nie wygląda na to żeby się to miało szybko poprawić.
Problem jest ze mną, masz rację. Ale ten problem ma coraz więcej ludzi i nie wygląda na to żeby się to miało szybko poprawić.
Mogę jeszcze od siebie powiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak produkt szkodliwy lub trujący. Są tylko rzeczy, które mogą zaszkodzić lub spowodować śmierć spożyte w nadmiernej ilości.;)
Jeśli komuś pewne produkty żywnościowe nie służą, to nie znaczy, że z tymi produktami coś nie jest tak. Coś nie tak jest z konsumującym.
@freefly
Byłem teraz z moją córką u lekarza, ma problemy ze smarowaniem panewek.
Jako jedno z zaleceń specjalisty dostaliśmy odstawienie "pędzonego" drobiu i świniny,
tylko wołowina, bo tej podobno nie da się szprycować.
Czy to jest wina produktu, czy konsumującego?
Popatrz latem na małolatów płci męskiej na plaży, większość ma większe cycki od swoich koleżanek,
to nie miało takiej skali jak obecnie, czy to coś nie tak jest z konsummującym?
@freefly
Byłem teraz z moją córką u lekarza, ma problemy ze smarowaniem panewek.
Jako jedno z zaleceń specjalisty dostaliśmy odstawienie "pędzonego" drobiu i świniny,
tylko wołowina, bo tej podobno nie da się szprycować.
Czy to jest wina produktu, czy konsumującego?
Popatrz latem na małolatów płci męskiej na plaży, większość ma większe cycki od swoich koleżanek,
to nie miało takiej skali jak obecnie, czy to coś nie tak jest z konsummującym?
Woldemorth, ile w takim razie tego mięsa drobiowego lub wieprzowiny konsumujecie/konsumowaliście tygodniowo, żeby odstawić? Ile tej pszenicy ze wspomnianym glutenem spożywacie, że to staje się problemem.
Woldemorth, ile w takim razie tego mięsa drobiowego lub wieprzowiny konsumujecie/konsumowaliście tygodniowo, żeby odstawić? Ile tej pszenicy ze wspomnianym glutenem spożywacie, że to staje się problemem.
Problem nie polega na tym, że za dużo, ale w tym że to co konsumuje jest bezwartościowe.
Wg wymienionego specjalisy, problem polega na braku w tak hodowanej zwierzynie, składników odpowiedzialnych za budowę u młodego człowieka chrząstek.
Problem nie polega na tym, że za dużo, ale w tym że to co konsumuje jest bezwartościowe.
Wg wymienionego specjalisy, problem polega na braku w tak hodowanej zwierzynie, składników odpowiedzialnych za budowę u młodego człowieka chrząstek.
A powiedział co zawiera?
Ja jakoś co dziennie wcinam około 400 gram chleba pszennego ( sam piekę z mąki typ 1850-2000, z pełnego przemiału ) do tego od 300-800 gram kuraka i panewki mam nasmarowane, jak chce to chudnę, jak chce masować to masuje :D. Obecnie ważę jakie 94 kilo przy wzroście 180cm i już widać po zimie "krata" na brzuchu.
A to że obecnie młodzi chłopcy maja większe cycki niż dziewczyny w ich wieku to tylko wina chipsów, słodyczy i ciągłego siedzenia przed kompem. Widze obecne pokolenie 16-17 latków, które przychodzi na siłownie, oni już prosto stać nawet nie umieją.
A powiedział co zawiera?
Tak, pisałem już że wołowina, bo ta nie jest podatna na "szprycowanie". Może też być drób, ale nie z fermy.
Tak, pisałem już że wołowina, bo ta nie jest podatna na "szprycowanie".
Taa... Już w to uwierzę. Nie macie zielonego pojęcia o technologii, ani chemii żywności. I wcale tu nie myślę o dodatkach i modyfikacjach, ale o zrozumieniu zjawisk jakie zachodzą i są wykorzystywane podczas obróbki żywności.
Jeszcze wtrącę co do glutenu: Jakimś cudem miałem okazję rozmawiać z kilkoma osobami które wyeliminowały gluten z diety z powodu nietolerancji u jednego z domowników, a nie warto im przyrządzać kilku różnych posiłków. W świetle przytaczanych tu rewelacji niemożliwe wydaje się to, że w rzeczywistości owe osoby nie odczuły żadnej, nawet najmniejszej różnicy - różnicę odczuł wyłącznie "zainteresowany"...
Czysty biznes producentów żywności bezglutenowej - chcą zdobyć klientów także wśród tych, którzy nie muszą ograniczać glutenu, więc najłatwiej zrobić z glutenu kozła ofiarnego i obwinić go za wszystkie nieszczęścia. Samozwańczy dietetycy dorabiają się na książkach, można tu podać przykład Dukana, który został dyscyplinarnie wykluczony z grona lekarzy (nikt przy tym nie przeczy skuteczności tej diety w odchudzaniu, ale ostatnie badania wykazują, że nie jest wcale taka zdrowa ta dieta), podobnie jak przypadek pana promującego niby "witaminę B17" jako cudowne lekarstwo na raka, handlującego preparatami tej "witaminy" żerując na ludzkim nieszczęściu (a zarazem niewiedzy) i chwytaniu się brzytwy, aby kogoś uratować. A wystarczyło by trochę znajomości biologii i chemii...
Daruję sobie dalsze wypowiedzi, bo to nie ma sensu. Jak ktoś chce wierzyć w te wszystkie cuda i teorie spiskowe, to niech sobie wierzy.
Tak, pisałem już że wołowina, bo ta nie jest podatna na "szprycowanie". Może też być drób, ale nie z fermy.
A dzieci, które nie jedzą mięsa od małego? Jedzą wszystko oprócz mięsa. Są takie rodziny. A z ich chrząstkami jest wszystko ok. To skąd u nich składniki budowy chrząstki?
A co z dziećmi, które jedzą "szprycowane" mięso i też też ich chrząstki sjest wszystko w porządku? Rozwijają się w normie.
Ja jakoś co dziennie wcinam około 400 gram chleba pszennego ( sam piekę z mąki typ 1850-2000, z pełnego przemiału ) do tego od 300-800 gram kuraka i panewki mam nasmarowane, jak chce to chudnę, jak chce masować to masuje :D. Obecnie ważę jakie 94 kilo przy wzroście 180cm i już widać po zimie "krata" na brzuchu.
Czyli jesteś piękny i masz wielkie mięśnie :). A ile masz lat?
Ja mam 30 kg więcej przy tym wzroście i jeszcze się złapię obręczy do koszykówki :) a jak miałem 90 kg to latałem :) i bez treningu żadnego specjalistycznego skakałem ponad 6 metrów w dal, pchnąłem kulą ponad 13 metrów i biegałem setkę poniżej 12 sekund.
Ale to niczego nie dowodzi! Uważam, że złą dietą, niezdrowym żarciem się doprowadziłem do otyłości.
Kiedyś nie było ludzi tak bardzo otyłych. Pracowali jak dziś - bo na budowach się dziś pracuje dłużej i wydajniej niż kiedyś. A brzuchatych budowlańców jest dużo. Mimo tego, że spędzają na powietrzu 10-12 godzin ciężko pracując.
Gluten jest dodawany do chleba jako dodatek, nie występuje w nim tylko jako składnik ziaren pszenicy. Jest go mnóstwo w parówkach, kiełbaskach grillowych, wyrobach garmażeryjnych. W chlebie pieczonym z mąki jest w ilości, która nie szkodzi, o ile ktoś nie sypnie parę łopat do kotła mieszającego ciasto.
Taa... Już w to uwierzę. Nie macie zielonego pojęcia o technologii, ani chemii żywności. I wcale tu nie myślę o dodatkach i modyfikacjach, ale o zrozumieniu zjawisk jakie zachodzą i są wykorzystywane podczas obróbki żywności.
Tak się przypadkiem składa, że niejako przy okazji mojego wykształcenia zrobiłem sobie dodatkowo inżyniera z tej dziedziny. Mam dyplom z oceną bardzo dobry, więc też bąków nie zbijałem. Skoro masz pojęcie o technologii to może coś napisz więcej i oświeć ciemnotę.
Czysty biznes producentów żywności bezglutenowej - chcą zdobyć klientów także wśród tych, którzy nie muszą ograniczać glutenu, więc najłatwiej zrobić z glutenu kozła ofiarnego i obwinić go za wszystkie nieszczęścia.
Ameryki nie odkryłeś. Zawsze za czymś stoi lobby. Jednak lobby producentów żywności bezglutenowej to pikuś przy lobby producentów pszenicy. Przy tej wielkości produkcji i powszechnym zastosowaniu pszenicy mają wprost nieograniczone środki na promocję swoich idei.
Zresztą żywienie bezglutenowe jest proste. Mnóstwo tego na półkach w sklepie. Nie chodzi przecież o zawartość śladową glutenu (to dla chorych jest ważne). Jak się komuś nie chce myśleć i czytać, to sobie pójdzie na półkę bezglutenową w sklepie.
Samozwańczy dietetycy dorabiają się na książkach, można tu podać przykład Dukana, który został dyscyplinarnie wykluczony z grona lekarzy (nikt przy tym nie przeczy skuteczności tej diety w odchudzaniu, ale ostatnie badania wykazują, że nie jest wcale taka zdrowa ta dieta), podobnie jak przypadek pana promującego niby "witaminę B17" jako cudowne lekarstwo na raka, handlującego preparatami tej "witaminy" żerując na ludzkim nieszczęściu (a zarazem niewiedzy) i chwytaniu się brzytwy, aby kogoś uratować.
Ale co oni mają do żywienia bezglutenowego? Ja znam przypadek pana, który leczył dotykiem. I ma dużo kasy, nowego Merca S, itp. Jest mnóstwo ludzi żerujących na nieszczęściach ludzkich, takich jak choćby rak.
W pewnym mieście na Podhalu leczy ludzi lekarz z Mongolii. Zioła, masaże, akupunktura. Widziałem prawie umierających, na których lekarze położyli kreskę, a on ich wyciągał z tego. Dwa raki u mnie w dalszej rodzinie. Trudno to wytłumaczyć, ale obie kobiety świetnie funkcjonują teraz. A lekarze, z całą spuścizną światowej medycyny rozłożyli ręce. I co o tym myśleć? Kiedy mój wuj przyleciał z USA miał ciśnienie 70/40 i ledwo chodził. Własny brat go nie poznał na lotnisku. Popatrzył na niego i przeszedł dalej. Po 3 miesiącach wizyt wuj odżył, wrócił do imprez i gonitw za laseczkami. Mój przyjaciel, guru zdrowotny - fizjoterapeuta, pracujący w Paryżu również do niego czasem chodził ze swoimi sprawami.
Daruję sobie dalsze wypowiedzi, bo to nie ma sensu. Jak ktoś chce wierzyć w te wszystkie cuda i teorie spiskowe, to niech sobie wierzy.
Daruj sobie. Zwłaszcza, że żadnych przykładów nie podałeś.
Zakłada się, że ludzie raczej prawdę piszą, zwłaszcza, jeśli piszą o sobie czy o znajomych.
A dzieci, które nie jedzą mięsa od małego? Jedzą wszystko oprócz mięsa. Są takie rodziny. A z ich chrząstkami jest wszystko ok. To skąd u nich składniki budowy chrząstki?
A co z dziećmi, które jedzą "szprycowane" mięso i też też ich chrząstki sjest wszystko w porządku? Rozwijają się w normie.
Znam dziewczynę, której rodzice żywili ją w dzieciństwie dużą ilością kurczaków. A wszystkie te kury były pędzone na hormonach. Z dziewczyny wyrósł chłop na schwał, mimo, że rodzice raczej niscy.
Znam dziewczynę, której rodzice żywili ją w dzieciństwie dużą ilością kurczaków. A wszystkie te kury były pędzone na hormonach. Z dziewczyny wyrósł chłop na schwał, mimo, że rodzice raczej niscy.
To chyba paśli ją, a nie karmili. Ile razy w tygodniu można jeść drób. Watpię, żeby jakikolwiek osobnik po tygodniowej diecie drobiowej spojrzał na drób przez najbliższe kilka miesięcy. Chyba, że jest pakerem i zmusza się codziennie do jedzenia piersi na parze (a fu).
To chyba paśli ją, a nie karmili. Ile razy w tygodniu można jeść drób. Watpię, żeby jakikolwiek osobnik po tygodniowej diecie drobiowej spojrzał na drób przez najbliższe kilka miesięcy. Chyba, że jest pakerem i zmusza się codziennie do jedzenia piersi na parze (a fu).
To czytaj dokładniej. To dziecko było, nie dorosły. Lata osiemdziesiąte przede wszystkim. Zero kontroli nad karmieniem drobiu.
To czytaj dokładniej. To dziecko było, nie dorosły. Lata osiemdziesiąte przede wszystkim. Zero kontroli nad karmieniem drobiu.
Elenek, czy ty sobie żarty robisz? Mięso wtedy były na karki. 0,7 kg miesięcznie na osobę niepracującą fizycznie, zamiast wędliny, można było kupić. Co oni na fermie brojlerów pracowali?
Elenek, czy ty sobie żarty robisz? Mięso wtedy były na karki. 0,7 kg miesięcznie na osobę niepracującą fizycznie, zamiast wędliny, można było kupić. Co oni na fermie brojlerów pracowali?
Nie robię. Resortowcy to byli albo mieli dewizy. Nie pamiętam. Przecież była spora grupka ludzi, których ograniczenia nie dotyczyły.
Nie robię. Resortowcy to byli albo mieli dewizy. Nie pamiętam. Przecież była spora grupka ludzi, których ograniczenia nie dotyczyły.
A moi rodzice nie byli resortowcami, ani dewiz nie mieli, a pyszne kurki i kurczaki od ciotki ze wsi przywozili w tamtych czasach. A i na bazarze można było kupić od "baby" żywą, a nawet kaczkę lub gęś, zwłaszcza gdy ktoś był resortowcem lub posiadał dewizy.
Dobra elanek, ale widocznie to jacyś dziwni o ludzie byli. ;-)
A moi rodzice nie byli resortowcami, ani dewiz nie mieli, a pyszne kurki i kurczaki od ciotki ze wsi przywozili w tamtych czasach. A i na bazarze można było kupić od "baby" żywą, a nawet kaczkę lub gęś, zwłaszcza gdy ktoś był resortowcem lub posiadał dewizy.
Dobra elanek, ale widocznie to jacyś dziwni o ludzie byli. ;-)
Może nawet nie dziwni byli, ale mieli dostęp za darmo albo bardzo tanio to takich "pompowanych" :).
Wiesz, niektórzy nie lubią drobiu "ze wsi" bo i twardszy jest, bardziej żylasty, ma smak, itp. Naprawdę! :)
Może nawet nie dziwni byli, ale mieli dostęp za darmo albo bardzo tanio to takich "pompowanych" :).
Na bank kierownik "GS".:lol:
Na bank kierownik "GS".:lol:
U mnie we wsi legendarny założyciel i prezes GSu zmarł chyba na marskość wątroby. Nie wiem dlaczego, każdą tłustą golonkę zapijał wódką przecież... :)
coach_lodz
18-04-2014, 08:05
Ile razy w tygodniu można jeść drób. Watpię, żeby jakikolwiek osobnik po tygodniowej diecie drobiowej spojrzał na drób przez najbliższe kilka miesięcy. Chyba, że jest pakerem i zmusza się codziennie do jedzenia piersi na parze (a fu).
odszczekaj to! ;) aż normalnie z nerwów przegryzę cyckiem kurczaka na parze :twisted:
PS to jest straszne... na szczęście na drugi obiad jem wołowinę (jak mnie stać hehehe)
Elanek
30 lat i ponad 11 lat spędzonych na siłowni, do tego bieganie i jazda na rowerze. Pracuje też fizycznie na kopalni ( na dole ).
Ja cycków nie paruje, tylko grilluje :D, dużo lepiej wchodzą :D do tego rybka, wołowinka, chuda wieprzowinka i jakoś to jest. Z czasem w nawyk to wchodzi i po jakimś czasie idzie łatwiej :D
Przeczytalem ten artykul i to raczej zbior szkodliwych mitow dietetyki. Zadnego odniesienia do badan czy mechanizmow.zachodzacych w ludzkim ciele. Ot garsc zabobonow zeby udowodnic teze autora.
Ten autor od pszenicy to chyba pozazdrościł Dukanowi sławy i pieniędzy. Jedna wielka reklama książki. Na nic te wszystkie diety - trzeba po prostu mniej jeść i więcej się ruszać.
Ruch przeszkadza w odchudzaniu akurat :-) miliony ludzi po prostu nie ogarniaja ze jedza za duzo i ruszaja sie za malo :-)
Boryszuk
20-04-2014, 21:55
trzeba po prostu mniej jeść i więcej się ruszać.
To dość daleko idące uogólnienie...
Właśnie czytam tą książkę. W sumie jak już człowiek spróbował w swoim życiu kilku diet to nic nie zaszkodzi sprawdzić kolejnej. Za dwa miesiące dam Wam znać czy cokolwiek pomogło.
Właśnie czytam tą książkę. W sumie jak już człowiek spróbował w swoim życiu kilku diet to nic nie zaszkodzi sprawdzić kolejnej. Za dwa miesiące dam Wam znać czy cokolwiek pomogło.
Zgadzam się. rzucić palenie to nic prostszego. Sam robiłem to kilka razy.
Władca Pixeli
01-05-2014, 19:24
http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/pszenica-jej-wplyw-na-nasze-zdrowie/g5bmt
To jest produkt naukowopodobny. Wyimek w tekscie od p Przyziemskiej jest zwyczajnie skrótem opisu generalnych zasad metabolizmu. Wniosek podany poniżej, że dieta zbożowa jest szkodliwa, w żaden sposób z tego nie wypływa. Jak w kawale o milicjantach: lubisz rybki? To jesteś pedałem.
P.S. Wysokozbożowa pisze się łącznie. Nabieram dystansu do wiedzy autora tekstu z błędami ortograficznymi.
Jak tak czytam wypowiedzi niektórych z Was, to mi się przypomina pewien dowcip. Jak jeden kolega do drugiego mówi:
- Ty, czytałem kiedyś, że picie alkoholu jest szkodliwe dla zdrowia. I wiesz co? Rzuciłem do gó*no
- Alkohol?
- Nie, czytanie...
To, że pewne tezy nie są naukowo udowodnione, nie oznacza, że nie są prawdziwe. Facet, o Davisie piszę, nie prowadził badań klinicznych, ale obserwował swoich pacjentów, którzy przychodzili do niego ze schorzeniami natury kardiologicznej. Wszak to kardiolog jest... Praktyk. A że przy okazji ludzie ci mieli problemy zdrowotne na innych płaszczyznach, to mu się z tego żalili... A później obserwował efekty po wyeliminowaniu pszenicy z diety. Tylko tyle. Albo aż tyle... Nie wiem, na ile prawdy jest w tym, co pisze ogólnie o pszenicy, o sposobach jej modyfikacji, hybrydyzacji, poddawania innym zabiegom mającym na celu podniesienie walorów produktu, ale jak o tym wszystkim czytam, to oczy mi się coraz szerzej otwierają ze zdziwienia, a włosy na głowie jeżą z przerażenia. Szczególnie jak czytam o destruktywnym wpływie, jaki tak zmodyfikowana pszenica i gluten akurat w niej zawarty ma na nasz organizm. Tym bardziej, że jakieś wzmianki o tym wszystkim co jakiś czas wpadały mi w ucho już dużo wcześniej. To, o czym on pisze w swoich książkach bardzo trzyma się kupy, dlatego jest takie przerażające. Przypuszczam (o ile to wszystko jest prawdą), że badania były prowadzone w tych dziedzinach, ale jeżeli wyniki wyszły takie, jakie wyszły, to nikomu nie zależy na ich upublicznieniu. Wręcz przeciwnie, koncernom, agencjom rządowym lobbującym biznes pszeniczny zależy na tym, żeby pozostały w głębokim utajeniu, bo gdyby to oficjalnie wypłynęło na wierzch, to by im się interes mógł zawalić.
Sam nie wiem. Do wszystkiego trzeba podchodzić ze zdrowym rozsądkiem. Ja po swoim dziecku widzę, że dieta bezpszeniczna (nie bezglutenowa całkowicie, ale z mocnym ograniczeniem) przyniosła kolosalne efekty. To samo dotyczy homeopatii. Zakrawa to o szarlatanerię, ale podajcie mi jeden powód, dla którego miałbym nie wierzyć w homeopatię, skoro lekarz "szarlatan" wyprowadził młodego z dolegliwości, z którymi konwencjonalni lekarze walczyli wiele lat przy użyciu ciężkiej artylerii w postaci steroidów i antybiotyków. Walczyli bezskutecznie, dodam. A pół roku kuracji homeopatycznej i zielarskiej zażegnało problemy. Tej wiosny się o tym przekonaliśmy. To samo z dietą. Czemu nie spróbować? Nie rozumiem ludzi, którzy z góry skreślają pewne metody tylko dlatego, że są niezgodne z tym, co przez kilkadziesiąt lat utarło się w ich kulturze, przyzwyczajeniach... Jak w tym dowcipie z początku posta. Ciężko jest pewne rzeczy zmienić, ale są sytuacje, w których już innego wyjścia nie ma. Sam od pewnego czasu pszenicy nie jem prawie wcale (a jak już to orkisz, czyli odmianę nieprzemysłową, a co za tym idzie niezmodyfikowaną) i wiecie co? Bęc sam mi spadł. Bez kiwnięcia palcem. Czyli z tą oponą pszeniczną, o której pisze Davis, to coś jednak jest na rzeczy...
Ależ masz absolutne prawo jeść lub nie jeść czego tam ci się*podoba. Jeśli lepiej ci po wodzie źródlanej to pij. I nawet nie ma znaczenia, czy działa woda żródlana czy, jak baron Münchausen, sam siebie za kołnierz wyciągnąłeś z bagna. A jeśli sam się*wyleczyłeś (uzdrowiłeś, poprawiłeś swoje samopoczucie - niepotrzebne skreślić) i nie idziesz do lekarza to wszyscy są zadowoleni.
Co do tekstu, to jest to frankenstein, poklejony z różnych tekstów. Czy jest możliwe by poważnie traktować takie pytanie zadane w tym tekście: Czy jest możliwe, aby poczciwa pszenica była przyczyną dziesiątek dolegliwości i chorób, z którymi zmaga się współczesny człowiek – od celiakii, poprzez nadwagę, cukrzycę, osteoporozę, zakwaszenie organizmu, rozmaite stany zapalne, choroby serca, aż po zaburzenia neurologiczne i schizofrenię? (a przedwczesny wytrysk nie? - to już mój dopisek)
Czyli krzyżówka dżdżownicy z jeżem daje drut kolczasty. A pół prawdy to całe kłamstwo. Pytanie czy całą rzecz potrafiłby powtórzyć ktoś inny niż pan Davies. Pozbawiony jego czaru osobistego, charyzmy, urody i wszystkich rzeczy które on akurat posiada.
Dwa tysiące lat temu padły słowa: Wstań i idź. Twoja wiara cię*uzdrowiła.
Czy jest możliwe, aby poczciwa pszenica była przyczyną dziesiątek dolegliwości i chorób, z którymi zmaga się współczesny człowiek – od celiakii, poprzez nadwagę, cukrzycę, osteoporozę, zakwaszenie organizmu, rozmaite stany zapalne, choroby serca, aż po zaburzenia neurologiczne i schizofrenię? (a przedwczesny wytrysk nie? - to już mój dopisek
Poczciwa pszenica może i nie jest przyczyną tego wszystkiego, o czym napisałeś. Ale ta pszenica, którą konsumujemy obecnie, to nie jest ta poczciwa pszenica, którą zapewne masz na myśli, niewiele ma z nią wspólnego. To jest produkt stworzony na potrzeby naszych czasów. Tak zmodyfikowany i ukształtowany, żeby dało się go wyprodukować więcej, taniej, szybciej, mniejszym nakładem pracy itd... A jak taki produkt wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie? A huk wie. I to jest właśnie problem. Z jakiegoś powodu nigdzie nie można przeczytać wyników żadnych badań. Nie wierze też, że takie badania nie były prowadzone. I może właśnie taki Pan Davis próbuje otworzyć nasze oczy i umysły. Głośno powiedział, że problem istnieje, a jego obserwacje tylko to potwierdzają. Już dawno temu czytałem gdzieś (ktoś się wysilił i przeprowadził analizę), że ekspansja chorób cywilizacyjnych siakoś dziwnie zbiegła się w czasie z wprowadzeniem do masowej produkcji właśnie pszenicy. I nie było to w XX wieku, tylko sporo wcześniej. A wraz z rozwojem technologii, procesy optymalizacji produkcji, tak ogólnie mówiąc, nabrały zatrważającej formy i skali. I koncerny pokroju Monsanto tylko się cieszą i liczą kasę. Czyim kosztem?
Czyim kosztem?
Ludzkim.
Davis odkrył pewną zależność. Nie przeprowadził badań naukowych, tylko obserwował. Przekazał ludziom w dobrej wierze. Ale larum się podniosło od razu. Stał się wrogiem, część go wyśmiewa, a część jest mu wdzięczna, bo... zaczeła stosować te zalecenia i widzą poprawę. Jak ja i kilka osób, które się tu odezwały. A lekarze?: "No bo jak tak można leczyć? Bez drogich lekarstw?" I kolejny lekarz miałby nie pojechać do, powiedzmy, RPA na "konferencję naukową" organizowaną i opłacaną przez koncern medyczny?
Tak, tak. Lekarze to żołnierze koncernów farmaceutycznych, którzy mają za zadanie leczyć, ale broń boże uleczyć. Z tego przecież żyją :).
Z tymi "konferencjami" za recepty to juz od dawna nieprawda na szczescie. A lekarze sa rozni.
Z tymi "konferencjami" za recepty to juz od dawna nieprawda na szczescie. A lekarze sa rozni.
Jest co innego. Mam sporo znajomych, którzy są przedstawicielami handlowymi :)
Ludzkim.
Davis odkrył pewną zależność.
Davis odkrył zależność, że jeśli nie je się codziennie paczki makaronu i 20 kajzerek to się nie tyje.
Jest co innego. Mam sporo znajomych, którzy są przedstawicielami handlowymi :)
A ja wsrod lekarzy. Troche sie nasluchalem co o nich mysla w rzeczywistosci :-)
Davis odkrył zależność, że jeśli nie je się codziennie paczki makaronu i 20 kajzerek to się nie tyje.
Dieta "żryj mniej" została opracowana już dawno temu :). Skutecznie wprowadzał ją w życie m.in. Józef Stalin.
A poza tym Davis zniechęca tylko do pszenicy.
A ja wsrod lekarzy. Troche sie nasluchalem co o nich mysla w rzeczywistosci :-)
Co nie zmienia faktu, że przyjmują ich w swoich gabinetach bez kolejek :). A co myślą? Kogo to obchodzi?? Byleby się kasa zgadzała. I ilość przepisywanych leków. A to akurat się zgadza.
No akurat ze szpitalnych moich wiesci to nie wynika ;-)
Majek, to są dwie oddzielne sprawy. Jeśli tobie (rodzinie, czy komu innemu) wykluczenie pszenicy pomogło, to świetnie. Tania terapia, efekt oczekiwany osiągnięty. Jeśli to jednak prawda, to osoby z celiakią powinny być najzdrowszymi osobnikami, bo pszenicy nie jedzą. Tak samo Azja powinna być oazą zdrowia powszechnego, bo tam z kolei jedzą głównie ryż. Dla ciebie nie ma znaczenia. Dla pozostałych istotne jest czy p. Davies leczy wzrokiem, włożeniem rąk, charyzmą, czy może jest prawdą, że pszenica jest szkodliwa.
No bo jak tak można leczyć? Bez drogich lekarstw?
Których większość pacjentów i tak nie wykupi. Bo ich na to nie stać. Szermujesz komunałami.
Dieta "żryj mniej" została opracowana już dawno temu . Skutecznie wprowadzał ją w życie m.in. Józef Stalin.
A poza tym Davis zniechęca tylko do pszenicy.
Niemniej istotą diety jest ograniczenie ilości jedzenia. Jeśli masz jakiś sposób, by dalej jeść i chudnąć załóż gabinet. Jeśli pomysł jest skuteczny - nie będziesz chodził głodny.
Kolekcjoner
02-05-2014, 15:18
Tak, tak. Lekarze to żołnierze koncernów farmaceutycznych, którzy mają za zadanie leczyć, ale broń boże uleczyć. Z tego przecież żyją :).
Tak a ci co chodzą z aparatem w ręku to tylko czyhają na ludzką biedę żeby ją uwiecznić i sprzedać mediom ;).
To, że pewne tezy nie są naukowo udowodnione, nie oznacza, że nie są prawdziwe.
Nie oznacza też że, są regułą 8-).
Tak samo Azja powinna być oazą zdrowia powszechnego, bo tam z kolei jedzą głównie ryż.
I wszyscy mają wielkie brzuchy jak w karmionych pszenicą USA :)
Których większość pacjentów i tak nie wykupi. Bo ich na to nie stać. Szermujesz komunałami.
Kupią. Kupują ciągle. Żadne komunały - rzeczywistość. Wystarczy pacjenta dobrze nastraszyć.
Jeśli to jednak prawda, to osoby z celiakią powinny być najzdrowszymi osobnikami, bo pszenicy nie jedzą. Tak samo Azja powinna być oazą zdrowia powszechnego, bo tam z kolei jedzą głównie ryż.
A czy czasem właśnie tak nie jest? Może nie w dosłownym znaczeniu, ale czy generalnie celiatycy nie mają czasem mniejszych problemów z chorobami układu krążenia, z cukrzycą, otyłością? Czy w krajach azjatyckich odsetek zapadalności na cukrzycę, ilość zawałów serca czy też właśnie otyłość nie jest dużo mniej powszechna niż w Europie, czy Stanach?
Nie oznacza też że, są regułą 8-).
Oczywiście. Co nie oznacza, że należy je z miejsca odrzucić.
Kupią. Kupują ciągle. Żadne komunały - rzeczywistość. Wystarczy pacjenta dobrze nastraszyć.
Chyba oglądasz świat zza szyb samochodu. Nie będę cię o niczym przekonywał. Poczekaj na swoją emeryturę. Zobaczysz, czy będziesz grubo smarował chlebek.
Co do Azji, oni nie mają problemu z otyłością, bo niedojadają. To również zmniejsza rozpowszechnienie cukrzycy o mniejszy odsetek cukrzycy typu II. Co do zdrowia chorych na celikię nie słyszałem o takich korelacjach by inne choroby dotykały ich w mniejszym stopniu niż pozostałą polulację. Za to:
Zaobserwowano, że osoby, które cierpiały na celiakię lub nietolerancję glutenu były bardziej narażone na ryzyko zgonu (odpowiednio o 39% i 35%).
Jeśli mniejsza ilość takich osób dożywa wieku podeszłego to w oczywisty sposób chorób układu krążenia będzie mniej, bo te związane są z wiekiem.
Co do Azji, oni nie mają problemu z otyłością, bo niedojadają. To również zmniejsza rozpowszechnienie cukrzycy o mniejszy odsetek cukrzycy typu II.
Ludzie z Azji powoli się bogacą - brak ruchu i przesiadywanie przed komputerem zrobi swoje -> China's Young Adults Are Becoming More Obese (http://www.huffingtonpost.com/2013/08/06/china-young-adult-obese_n_3711059.html)
Ale szukanie jednej przyczyny i zrzucanie tego na np. pszenice - nie rozwiąże sprawy. Zdrowo jeść (i świadomie) oraz zacząć się ruszać - innego wyjścia nie ma. I przestać czytać te bzdury o dietach na różnych portalach, które więcej mogą przynieść złego dla zdrowia np. diety cud 1000kcal itp.
Doktorze, wszak jako lekarz, czyli osoba wyrachowana, żołnierz koncernów farmaceutycznych, leczący bez chęci wyleczenia, w imię własnych zysków, nie masz krztyny obiektywizmu. A te regularne wyjazdy w egzotyczne kraje, z których przywozisz te fajne zdjęcia, to która firma Ci opłaciła? Hę? Ergo, Twoje argumenty są fałszywe, i to fałszywe z premedytacją. Niezbite fakty, jakie zostały tu przytoczone, samooczerniające się relacje samych lekarzy-łapowników i przedstawicieli firm farmaceutycznych, rodzin i znajomych tychże przedstawicieli są wystarczającym dowodem. Czytałeś opinię dr. Daviesa? Roma locuta. Wątpliwości tu nie ma.
A że jakiś facet zbija majątek na bestsellerze "Pszeniczny brzuch", czy jakoś tam? Ale to pan pikuś. Trend na g-free żarcie dociera do nas jak tsunami. Amerykanie wydają 7 miliardów dolców na tę modę a producenci kasują frajerów za samo logo z przekreślonym kłoskiem na opakowaniu. 30% Amerykanów twierdzi, że unika glutenu. TIME określił modę na dietę bezglutenową jako drugi najpopularniejszy trend żywieniowy; wyprzedziło ją tylko instagramowe fotografowanie talerza. W Polsce jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne knajpy serwujące gluten-free po opętańczo wysokich cenach. Jak Maciej Nowak w której tam recenzji lokalu napisał u hipsterskiej modzie na wcinanie bezglutenowe, to musiał to prędziutko odszczekać, takie się oburzenie podniosło. I dalej - g-free kursy gotowania, poradniki, książki itd itp, wszystko dla transferu biletów narodowego banku z jednego portfela do drugiego.
A że dowodów na to nie ma? Brak fajnych badań z metodologią, grupą kontrolną, okresem obserwacji, ślepą próbą? Są za to ślepi, którzy uważają, że wreszcie pojawiło się to, na co czekali od lat - schudnięcie i zdrowie za relatywnie niskie wyrzeczenia.
A że gluten jest w wędlinach, pasztetach, mięsie mielonym, słodyczach, produktach mlecznych, lekach czy nawet, co tam kto woli, cholernym piwie czy opłatku - szczegół, kto by tam sobie głowę zawracał.
Kolego Doktorze, naprawdę masz tyle zacięcia, by toczyć tę dyskusję? Cholera, sam nie wiem po co to napisałem...
Doktorze, wszak jako lekarz, czyli osoba wyrachowana, żołnierz koncernów farmaceutycznych, leczący bez chęci wyleczenia, w imię własnych zysków, nie masz krztyny obiektywizmu. A te regularne wyjazdy w egzotyczne kraje, z których przywozisz te fajne zdjęcia, to która firma Ci opłaciła? Hę? Ergo,
Trzeba było zostać lekarzem, też byś sobie pojeździł.
Trzeba było zostać lekarzem, też byś sobie pojeździł.
Zostałem. Niepojeździłem.
Zostałem. Niepojeździłem.
Może przeciętnym lekarzem byłeś.
Kolekcjoner
03-05-2014, 18:29
Kolego Doktorze, naprawdę masz tyle zacięcia, by toczyć tę dyskusję? Cholera, sam nie wiem po co to napisałem...
Też nie wiem, bo takim jednostronnym generalizowaniem myślących ludzi do niczego nie przekonasz.
Ja od tygodnia jestem na diecie bez pszenicy. Wczoraj zjadłem dwie porcje frytek XXL w McDonaldzie a dziś żeberka na kapuście. Dania bez pszenicy, więc chyba wolno. Za miesiąc pewnie znów wyjdzie, że ograniczenie pszenicy nic nie daje :)
A tak przy okazji - czy może ktoś powiedzieć jak zrobić te wrapy z siemienia lnianego, żeby przypominały naleśniki? Mi wychodzą za twarde i się łamią - ciasto nie jest zbyt płynne. Próbowałem rozrzedzić mlekiem ale efekt był taki, że bardziej do patelni przywierały. Macie na to jakiś patent?
Te wszystkie mają jedną zaletę - można popróbować jedzenia, które normalnie człowiekowi nie przyszłoby do głowy.
Te wszystkie mają jedną zaletę - można popróbować jedzenia, które normalnie człowiekowi nie przyszłoby do głowy.
Polecam larwy jedwabników w głębokim tłuszczu. Nie mają w sobie pszenicy (chyba, że ktoś im w tyłek nawtykał ziarenek). Świerszcze też są niezłe, tylko odnóża w zęby wchodzą.
To są rzeczy, które w mojej definicji pożywienia się nie mieszczą.
Chodzi mi raczej o to, że zanim się zabrałem za różne diety to nie miałem pojęcia, że np. na śniadanie można zjeść coś innego niż chleb z szynką lub z serem lub płatki na mleku.
marszull
04-05-2014, 16:34
jedwabniki sa lepsze na woku z liscmi limonki ;)
a ze to forum foto to zdjecie ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://scontent-b-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-ash4/t1.0-9/q71/s720x720/1098097_688542524525011_706892016_n.jpg)
jak sie uda przelknac pierwszych pare, to jest naparawde ok ;)
jedwabniki sa lepsze na woku z liscmi limonki
Ale wypasione. Przekonałeś mnie!
To dość pożywne - wartość energetyczna: 389,60 (Kcal/100g), wysokobiałkowe (53,76-69,84%) i niskotłuszczowe (ok. 10%) jedzonko.
marszull
04-05-2014, 18:11
Ale wypasione. Przekonałeś mnie!
te akurat bylo mrozone, ale za chwile bedzie mozna kupic swieze ;)
ja ostatnio testowalem drewnojady, jescze sam nie robilem tylko podjadalem takie prazone
super przekaska zamiast chipsow do serialu ;)
jak sam zrobie to sie pochwale (moze w watku o azjatyckim jedzeniu ;)
I dalej - g-free kursy gotowania, poradniki, książki itd itp, wszystko dla transferu biletów narodowego banku z jednego portfela do drugiego.
Nie trzeba płacić, nawet za darmo do domu wyślą: http://www.celiakia.pl/publikacje/ . Jak ktoś chce płacić zamiast klinknąć na kompie to jego problem.
A że dowodów na to nie ma? Brak fajnych badań z metodologią, grupą kontrolną, okresem obserwacji, ślepą próbą?
Są ludzie, którzy odczuwają wyraźną poprawę na takiej diecie. Kilka osób, nawet na tym forum, to opisało. Jednemu chyba to nawet lekarz zaproponował (bez badań fajnych). To w zupełności wystarcza. Poprawa samopoczucia, schudnięcie, ciągle odkrywanie nowych smaków... Jest super.
Są za to ślepi, którzy uważają, że wreszcie pojawiło się to, na co czekali od lat - schudnięcie i zdrowie za relatywnie niskie wyrzeczenia.
Najlepiej wszystko spłycić atakując - ślepi, leniwi itp. Dobra metoda, sprawdzała się setki lat.
A że gluten jest w wędlinach, pasztetach, mięsie mielonym, słodyczach, produktach mlecznych, lekach czy nawet, co tam kto woli, cholernym piwie czy opłatku - szczegół, kto by tam sobie głowę zawracał.
Właśnie - jest wszędzie. Dlatego, że to najtańsze gówno, którym można wypełnić/zastąpić droższe, bardziej wartościowe produkty. Dlatego tak szkodzi. I dlatego aż tak w pierwszym okresie po odstawieniu glutenu jest duża poprawa.
Cholera, sam nie wiem po co to napisałem...
Ja też się zastanawiam skąd taki emocyjny występ, skoro sami lekarze polecają tą dietę.
Osobiście uważam, że rosnąca świadomość i wiedza na temat żywienia w społeczeństwie nie jest specjalnie na rękę tym, co na takim stanie rzeczy korzystają. Producentom żywności mogą spadać zyski, lekarze stracą część pacjentów, ZUS wypłaci więcej emerytur, koncerny farmaceutyczne sprzedadzą mniej leków. To prosta zależność, którą dosyć trudno podważyć.
Sapphiron
05-05-2014, 08:50
A ja wróciłem do kuracji naturalnych + oregasept. Zrzut 5kg w tydzień, ale przy mojej masie i na podwyższonym metabolizmie to nie jest trudne ;)
Osobiście uważam, że rosnąca świadomość i wiedza na temat żywienia w społeczeństwie nie jest specjalnie na rękę tym, co na takim stanie rzeczy korzystają.
Z tym się muszę zgodzić, ale nie koniecznie wierzyłbym w jakiś spisek wielkich. Jest wiele badań naukowych prowadzonych zgodnie z wymaganiami, które takie badania powinny posiadać. I warto je czytać i właśnie nie dać się wszechobecnej bzdurze, którą każdy może napisać w kolorowej prasie, czy w kolejnych dietach cud.
Już można odejść w wątku od tej pszenicy, wątek jest o diecie i treningu. Więc może warto coś więcej poczytać o źródłach zdrowych produktów w diecie, dobrych źródłach białka, tłuszczów czy węglowodanów.
Zmieniając temat:
Do smażenia - polecam olej kokosowy.
Jako źródło magnezu zamiast kolejnych super tabletek - kasza gryczana.
Ktoś wcześniej pytał o propozycje na śniadanie:
- chleb żytni razowy
- awokado
- pierś z kurczaka smażona (lub z dobrego źródła szynka z kurczaka)
Awokado blendujemy, doprawiamy pieprzem itp. , kto w bilansie ma za mało tłuszczów może dodać oliwy z oliwek. Chleb smarujemy awokado, przykrywamy szyneczką i jemy zdrowsze śniadanko, niż wciskane wszędzie musli z kupą cukru. O zdrowych właściwościach awokado, też można dużo poczytać.
kurczeblade
01-07-2014, 17:23
Jeszcze nie za późno wskoczyć na bieżnie, pobiegać po wałach, kupić karnecik multisporta, lub przejść się na pobliską siłownie, wakacje co prawda już są, ale z pewną wiedzą nie trzeba dużo żeby zbić zbędne kilogramy - albo nabrać ciałk :D. Wraz z moim kuzynem założyliśmy stronę na temat dobrej diety i treningów, jak ktoś lubi aktywny tryb życia to zapewne się przyda i ta strona zainteresuje. Zapraszam również do dyskusji na temat zdrowego odżywiania, oraz opisywania jakie diety stosujecie i jaki sport uprawiacie ?! :)
www.facebook.com/IIFYMPOLSKA
Czym jest IIFYM ?
To nic innego jak dalsze propagowanie systemu żywieniowego jakim jest "if it fits your macros", czyli w skrócie, jeśli dany produkt da się wliczyć do diety, ma się jego makroskładniki jak kcal, białko, węglowodany i tłuszcz to wówczas sięgamy po niego i go zjadamy bez żadnych obaw.
Ogólne założenie strony to:
- Promowanie IIFYM
- pokazywanie przykładowych posiłków które zastąpią Wam kurczaka i ryż
- obrazki motywacyjne
- przemiany nasze, fanów i innych ludzi
- tworzenie kompedium wiedzy na temat : odżywiania, treningu, suplementacji itd
- recenzja i testy suplementów
Więc nie czekaj, jeśli żyjesz na sportowo to ZAPRASZAMY do zalajkowania naszej strony.
Stwórzmy najbardziej otwarte community związane z jedzeniem i wliczaniem makroskładników!
O dietach i cwiczeniach masz tu - http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=189247
O jedzeniu tu - http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=128664 i tu http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=208982&highlight=kuchnia+azjatycka
I czy juz wszystko odbywa sie na gejbuku?
kurczeblade
01-07-2014, 17:49
Tamto wszystko to stereotypowe mity. IIFYM to troszkę inna sprawa. Ja to stosuje, podczas siłowych i cardio od pół roku i rewelacyjna sprawa:) Wcześniej nudna dieta, typu kurczak,ryż, twaróg chudy, itp. ogólnie nuda. Przy tym sposobie, spadło mi 4kg samego tłuszczyku, bez utraty suchej masy mięśniowej, w 6 miesięcy - 4kg niby mało, ale samego tłuszczu! to ogromnie dużo :)
I czy juz wszystko odbywa sie na gejbuku?
Niedługo będzie strona. Ale tutaj na forum tez można gawędzić :)
I czy juz wszystko odbywa sie na gejbuku?
Wskazane przez ciebie watki maja jedna wade - nie promuja kurczakowego fejsika. A dla niektorych brak nowych lajkow stanowi zyciowa tragedie wiec kazdy spamik jest usprawiediwiony.
kurczeblade
01-07-2014, 17:58
Sailor, W tych czasach social-media to podstawa, kiedyś się ogłaszało w autogiełdzie, teraz w internecie, poza tym ciekawy patent na dzielenie się z innymi swoimi pasjami:) ale dla Ciebie SM to tylko słit lajki na FB :)
Nie ważne ... :)
zapraszam do dyskusji ... :)
RobertMiernik
01-07-2014, 18:16
Reklamodawcy już nie muszą mieć niebieskich nicków?
Tamto wszystko to stereotypowe mity. :)
A Ty zdobyłeś wszelkie mądrości świata i nikt poza Tobą się na tym nie zna. Już na starcie kopnąłeś się w tyłek takimi stwierdzeniami. Poklasku tu raczej mieć nie będziesz ze swoją stronką.
Reklamodawcy już nie muszą mieć niebieskich nicków?
Mam to samo pytanie, a tego zdania to zupełnie nie rozumiem:
jeśli dany produkt da się wliczyć do diety, ma się jego makroskładniki jak kcal, białko, węglowodany i tłuszcz to wówczas sięgamy po niego i go zjadamy bez żadnych obaw.
kurczeblade
01-07-2014, 18:23
Panie Marcinie, tam jest uśmieszek na końcu zdania :)
Jakby ktoś chciał, i miał wątpliwości co do produktów, linkuje ciekawą stronę na początek : http://www.gepir.pl/Strony/party_by_gtin.aspx
Reklamodawcy już nie muszą mieć niebieskich nicków?
więc albo kasiorka alby bye bye :)
Sailor, W tych czasach social-media to podstawa, kiedyś się ogłaszało w autogiełdzie, teraz w internecie, poza tym ciekawy patent na dzielenie się z innymi swoimi pasjami:) ale dla Ciebie SM to tylko słit lajki na )
Kurczaku drogi .. Nie poznalbys socjal media nawet jakby do ciebie podeszly i kopnely w zadek bo to co uprawiasz swoimi postami to zebrolajki a to co robisz w tym watku to czysty spam za ktory powinienes dostac bana chyba ze masz oplacona reklame na forum. Social media opiera sie na badaniach rynku i szczegolowej strategii marketingowej a nie na spamowaniu gdzie tylko sie da linkami do fejsa.
Ale poniewaz jestes madrzejszy od wszystkich na tym forum to zyj sobie dalej w tym przekonaniu, ja jedynie mam nadzieje ze tym razem moderatorzy nie beda tak poblazliwi
kurczeblade
01-07-2014, 21:50
Ok. Ty tak twiedzisz ... :)
temat nie jest o SC media, zatem wracamy w dobra stronę :)
Tamto wszystko to stereotypowe mity. IIFYM to troszkę inna sprawa. Ja to stosuje, podczas siłowych i cardio od pół roku i rewelacyjna sprawa:) Wcześniej nudna dieta, typu kurczak,ryż, twaróg chudy, itp. ogólnie nuda. Przy tym sposobie, spadło mi 4kg samego tłuszczyku, bez utraty suchej masy mięśniowej, w 6 miesięcy - 4kg niby mało, ale samego tłuszczu! to ogromnie dużo :)
Niedługo będzie strona. Ale tutaj na forum tez można gawędzić :)
Mówisz że to wszystko to stereotypowe mity ? 4 kg samego tłuszczu można spalić bez problemu w miesiąc bez utraty tkanki mięśniowej a tobie to zajęło aż 6 miesięcy....Powinieneś chyba skorzystać z tych mitów byłby lepszy efekt.
kurczeblade
01-07-2014, 22:00
Mi nie zależało na spaleniu tłuszczu błyskawicznie:)to był efekt jedzenia wszystkiego co popadnie, wraz z fastfudami, i opychaniem się tego typu jedzeniem :)
Mir ale jak masz tak ciekawy sposób, na utrzymanie czystego mięśnia i zdrowespalenie w miesiąc 4kg tłuszczu to możesz się podzielić tym w tym wątku :)
Ja mam się dzielić? Przecież to Wy jesteście fachowcami od tego iifym czy jako się nazywa. Tak z ciekawości wchodze na tego fejsa i co widze? Chłopaczyna bez masy w fazie redukcji i chce dawać rady innym, mam nadzieję że to nie Ty na tym zdjęciu. Nie po to czołowi dietetycy układają diety najlepszym sportowcom na świecie żeby jakieś chudzinki nazywali to mitami, bez obrazy.
kurczeblade
01-07-2014, 23:07
Miło że odwiedziłeś stronę :)
"mit" - było napisane z ironią. :) Rozumiem że ktoś kto udziela rad, wg. Ciebie musi wyglądać jak Burneika ? i ćwiczyć tylko siłowo na mase ? Często na siłowniach, crossficie, fitnesie itp. widzi się chudzinki, a są zawodowymi trenerami. Chodzę na siłownie, gdzie w kwotę karnetu jest wliczona obecność trenera, trener ma około 180cm. i waży tak na oko maksymalnie 70kg. udziela solidnych porad z których nawet największe "koksy" i sportowcy korzystają i nikomu to nie przeszkadza że jest "mniejszy" bo facet ma wiedzę i wykształcenie w tym kierunku :)
Poza tym, post jest typowo dyskusyjny, dlatego miło będzie jak podzielisz się jak można spalić 4kg tkanki tłuszczowej, nie tracąc czystej masy mięśniowej ?:) Mnie zostało troszkę na brzuszku i możliwe że przydałaby się taka szybka redukcja - tylko nie chciałbym palić mięśni :)
Nie po to czołowi dietetycy układają diety najlepszym sportowcom na świecie żeby jakieś chudzinki nazywali to mitami, bez obrazy.
nie znasz sie. blady kurczak jest jak turbodymomen - zawsztydzi wszystkich dietetykow swiata. bo on wie lepiej, a dietetycy to jakies glupki ktorzy stracili czas na nauke zamiast stosowac rady kurczaka. to juz kolejna dziedzina w ktorej jest fachowcem. zaraz po fotografii oczywiscie :)
Kurczeblade źle się wyraziłem, nie chodzi o to żeby każdy trener lub dietetyk wyglądał jak koksu,nie. Dla przykładu weźmy piłkę nożną czy każdy bardzo dobry piłkarz będzie dobrym trenerem ? Nie. Diety układa się pod dany organizm, nie każdy jest taki sam o tym napewno doskonale wiesz. Na waszej stronce widziałem kurczaka z ryżem a miało tego nie być podobno, jakieś śmieszne gofry z bitą śmietaną, polewą czekoladową i bananem no chyba takich potraw się nie je na wycince? Co do zdjęcia kulturysty pociętego i wysuszonego na szczypior to chyba nie sądzisz że to tylko za sprawą cudownej diety? Ja nie będę dawał tutaj rozpisek diet bo wszystko można znaleźć na stronach np. Kgf, sfd itp. Nasi czołowi kulturyści umieszczają fajne filmiki na youtube , materiału jest pełno a tak na marginesie to uprawiałem inne sporty które też zmuszają do utrzymania diety i wagi ale nie tak rygorystycznie jak w kulturystyce kto tego nie spróbował ten nie wie jaka to męczarnia.
Rafał_Sz
02-07-2014, 06:23
Przeniosłem tą dietę cud do innych diet cud.
Poczytam. Może wreszcie utyję.
kurczeblade
02-07-2014, 10:10
Mir . Nie mówię że nie masz racji , bo dobrze piszesz .... i fakt na każdy organizm różnie wpływa dieta, tak samo jak ustawiony trening ja mam swoją od 2lat dietę, którą przez ten okres samodzielnie dobierałem i mieszałem, ciągle coś zmieniając aż znalazłem odpowiednią, więc wiem jakie to jest czasochłonne, najgorsze że taka dieta nudzi mi się przez jedzenie ciągle tych samych produktów, unikanie fastfood'a itp. dlatego teraz zacząłem stosować to na wzór IFFYM i mój organizm pozytywnie to przyjmuje. W tym przypadku zlicza się tylko kalorie i po treningu zamiast kolejny raz szamać nudną owsiankę, możesz zjeść swobodnie ciasteczko :-) to też węglowodany, ważne żeby mieć odpowiednią ilość utrzymanego kcal i zrozumieć jak to działa. :) Fakt może wydawać się to drastyczna metoda, bo jest przeciwieństwem liczenia dokładnie na kg. ciała- protein,węgli i tłuszczy -ale jak się załapie o co chodzi, to działa, przynajmniej na mnie :)
ps. jestem tylko na forum KFD, na SFD jest dla mnie za chaotyczne. Korzystam z KFD forum też, bo kupuje ich produkty, też ze względu na to że mam blisko ich sklep :) Co teraz trenujesz ?
Ważniejsze od liczenia kalorii jest zdrowe odżywianie - ty proponujesz coś przeciwnego. Jak obetniesz kcal to waga spadnie, ale czy to ci wyjdzie na zdrowie, szczególnie w perspektywie kilku lat to mam wątpliwości. Tłumaczenie, że dieta jest nudna i musisz jeść te same produkty potwierdza jedynie, że nie wiesz za dużo w tym temacie.
Sendilkelm
02-07-2014, 15:38
Jaskier w jednym zdaniu ujął sedno wszystkiego :)
A w dzisiejszych czasach jeśli chodzi o zdrową żywność, to ciężko - półki w hipermarketach zastawione są w 99% chemicznymi produktami, które nam szkodzą.
Tłumaczenie, że dieta jest nudna i musisz jeść te same produkty potwierdza jedynie, że nie wiesz za dużo w tym temacie.
tym bardziej ze te same produkty mozna zrobic na setki roznych spsobow nie poswiecajac zbyt duzo czasu. przy odrobinei wprawy i fantazji zrobienie obiadu nie zajmuje wiecej niz pol godziny, pozostalych posilkow odpowiednio mniej
oj Panowie - i znów kurczak chciał się wypromowac na wszystkoznającego sie i obrytego w temacie i drugi raz życie kopnęło go w zad. Pierwszy kopniak dała fotografia. Zobaczymy jak na tym swoim "zdrowym" odżywianiu się daleko zajedzie :)
Kurczeblade to co napisałeś jest dowodem zerowego pijecia o sportowej diecie. Jeśli uwazasz że ciastko kaloryczne da ten sam efekt co dobry posiłek z odpowiednimi proporcjami białko/węgle to brak słów. Wazniejsze od samych kalorii jest ich pochodzenie, zapomnij o ciastkach i makdonaldach, tylko i wyłącznie zdrowa nie przetworzona żywność. Jesteś zarejestrowany na kgf to co tam robisz? Jest tam tyle ciekawych tematów o diecie, treningach, suplementacji, regeneracji organizmu, czytaj i ucz się. Co do Twojego pytania to co teraz trenuję to z braku czasu i nawrotów starych kontuzji ograniczam się do lekkich treningów siłowych i trochę na worku dla uczymania jakiejś tam ruchliwości. Jak byłem młody to zajmowałem się boksem...stare dobre czasy.
kurczeblade
02-07-2014, 19:15
mir poczytaj sobie dokładniej o IIFYM :) Może ja to źle tutaj tłumaczę :) ale tutaj jest fajnie opisane : http://www.seasonisreason.pl/brudna-dieta-jesli-tylko-pasuje-do-twoich-makroskladnikow-iifym. Nie twierdze że jem same ciastka:) ale nie ograniczam się tylko do "zdrowego jedzenia" i nie wyrzucam takich produktów jak fastood, słodycze z diety i widzę dobre efekty. Też trenowałem boks, ale mając 22lata, 2lata w Gwardii Wrocław. A później przerwa i spasłem się przy 183cm do 100kg :0 , teraz dużo siłowych i cardio i znów dochodzę do dobrej sylwetki. Na razie 90kg :)
Stock napisz o co Ci chodzi ?
a napisałem coś po węgiersku ? - piszesz że żywisz również się fastfoodem, słodyczami i innymi śmieciami. Ciekaw jestem jak daleko na tej chemii zajedziesz. W sensie dobrego zdrowia. Ot całą filozofia.
kurczeblade
02-07-2014, 23:19
Po węgiersku to jest kurczak :) I dziękuje że się martwisz moim stylem życia :) Jak tu już jesteś, przy okazji to możesz sam napisać jaki sport lubisz uprawiać, oraz jaką dietę preferujesz, pewnie jak IIFYM Cie odrzuca, to masz do zaproponowania coś ciekawszego, pewnie sprawdzonego ?:)
.:Gerard:.
02-07-2014, 23:22
To ja z takim małym pytaniem
Czy jest jakiś naturalny sposób przez żywność na obniżenie ciśnienia ?
Wzbraniam się udać do lekarza po tabletki i jest to ostateczność, przyznam ze ostateczność chyba się zbliża dlatego pytam czy jest jakiś owoc, warzywo, zioło :smile: gdzie ureguluje to naturalnie.
Dzisiaj poszedłem na siłownie z ciśnieniem 172/124, nie wiem czy jest to bezpieczne, nigdy wcześniej nie mierzyłem dopiero od tygodni gdzie dostałem trzy dniowego migrenowego ataku bólu głowy siedzi zona mi na karku, mierzy i wygania do lekarza.
Osiem na dziesięć pomiarów mam 180/125 a dwa trochę ponad normę, rano niby wypoczęty a tez jest bardzo wysokie.
Aha, nie zrezygnuje z kawy jednej dziennie i wieczornych drink -ów :wink:
maniak666
02-07-2014, 23:33
Wzbraniaj się dalej, nie zmieniaj trybu życia i przyzwyczajeń, zadawaj pytania na forum o zywnosc obniżającą cisnienie, jednym słowem licz na cud. Tylko nie zapomnij uregulować wszystkich spraw na ziemskim padole coby najbliższych nie zostawic z tym wszystkim...
Lekarz( sensowny) oprócz tabletek to powinien zacząc od wywiadu. I oprócz tego że przywyczajen na pewno nie pochwali, to również powinien ustawic Ci dietę, a tabletki pewnie tez jakies zaproponuje.
To co sobie pofolgowaliśmy to niestety da znać o sobie na starość tj. około czterdziestki ;) Jak widzę kolejną dietę cud opisaną jakimiś magicznymi skrótami to od razu mi się zapala czerwona lampka i dalej nie czytam.
Co by nie było OT to czytałem ostatnio "You are your own gym" (dla kurczaka YAYOG) i nawet mnie ta książka przekonała. Nie trzeba lansować się na siłce czy innym fitnesie. Wystarczy to co mamy w domu pod ręką. Trzeba tylko czas znaleźć. A jak ktoś myśli o odchudzaniu to raczej powinien zacząć od ćwiczeń fizycznych a nie od biegania bo to nic nie da. Czekam aż w końcu ktoś mądry powie czy napisze, że tak modne ostatnio bieganie wcale nie jest zdrowe, w szczególności występowanie we wszelkiej maści maratonach biegając po ulicach w centrum miasta i wdychając spaliny.
A co do diety to trzeba zacząć od odstawienie słodkich napojów typu cola, słodyczy i mocno przetworzonej żywności, parówek czy bułek z papieru w mcdudim.
.:Gerard:.
03-07-2014, 00:32
Wzbraniaj się dalej, nie zmieniaj trybu życia i przyzwyczajeń, zadawaj pytania na forum o zywnosc obniżającą cisnienie, jednym słowem licz na cud. Tylko nie zapomnij uregulować wszystkich spraw na ziemskim padole coby najbliższych nie zostawic z tym wszystkim...
Lekarz( sensowny) oprócz tabletek to powinien zacząc od wywiadu. I oprócz tego że przywyczajen na pewno nie pochwali, to również powinien ustawic Ci dietę, a tabletki pewnie tez jakies zaproponuje.
Pierwsza cześć Twojej wypowiedzi była niepotrzebna,
a co do drugiej, przypuszczałem ze tak się skończy.
Dzieki i Pozdrawiam
Po węgiersku to jest kurczak :) I dziękuje że się martwisz moim stylem życia :) Jak tu już jesteś, przy okazji to możesz sam napisać jaki sport lubisz uprawiać, oraz jaką dietę preferujesz, pewnie jak IIFYM Cie odrzuca, to masz do zaproponowania coś ciekawszego, pewnie sprawdzonego ?:)
nie uprawiam sportów, nie stosuje żadnej diety, jadam pizze o 2 w nocy jak mi się zechce, wpieprzam tatara i zapijam zimną wódeczką, korzystam z zycia w pełni. Wchodzę się w garnitur z matury, rozmiar odzieży nie zmienił mi sie od lat ani o rozmiar. Nie zakładam stron promujących zdrowy styl zycia nie mając o tym pojęcia.
To ja z takim małym pytaniem
Czy jest jakiś naturalny sposób przez żywność na obniżenie ciśnienia ?
Wzbraniam się udać do lekarza po tabletki i jest to ostateczność, przyznam ze ostateczność chyba się zbliża dlatego pytam czy jest jakiś owoc, warzywo, zioło :smile: gdzie ureguluje to naturalnie.
Dzisiaj poszedłem na siłownie z ciśnieniem 172/124, nie wiem czy jest to bezpieczne, nigdy wcześniej nie mierzyłem dopiero od tygodni gdzie dostałem trzy dniowego migrenowego ataku bólu głowy siedzi zona mi na karku, mierzy i wygania do lekarza.
Osiem na dziesięć pomiarów mam 180/125 a dwa trochę ponad normę, rano niby wypoczęty a tez jest bardzo wysokie.
Aha, nie zrezygnuje z kawy jednej dziennie i wieczornych drink -ów :wink:
Czytam ten thread z zawodowej (lecze ludzi) ciekawosci. Nie wtracam sie bo wiem, ze z wyznawcami religii dietetycznych nie mozna rozmawiac. Teraz sie wtrace bo to moj obowiazek: GERARAD IDZ DO LEKARZA a nie pitol o diecie i ziolach! Nieleczone nadcisnienie jest smiertelna choroba. Optymalne cisnienie tetnicze to skurczowe ponizej 120 a rozkurczowe ponizej 80. RR powyzej 160/100 to sredniociezkie (stopien 2) nadcisnienie tetnicze. Z RR 180/125 (bez wywiadu nadcisnienia) bylbys w moim szpitalu hospitalizowany. Niepalaca osoba, posiadajaca BMI w normie i z prawidlowym poziomem cholesterolu ma ryzyko 1,4% zachorowania na zawal serca. Nadcisnienie i otylosc zwiekszaja ryzyko do 40%- to prawie 3000 razy wiecej. Wybor nalezy do ciebie.
maniak666
03-07-2014, 09:42
Jestem w tej grupie nieszczęśników nie mogących cytować, toteż-
Napisał Gerard
"Pierwsza cześć Twojej wypowiedzi była niepotrzebna,
a co do drugiej, przypuszczałem ze tak się skończy."
Podobnie kiedyś kombinowałem jak Ty obecnie. I o mały włos nie skończyło się tak jak Ci napisałem.
To nie moralizatorka, tylko własne, nie do końca miłe wspomnienia i bez mała rok stracony w przeróżnej masci klinikach.
A Sufenta potwierdził tylko to co sam przypuszczałeś, o czym i ja pisałem, i o czym Twoja lepsza połowa głowę Ci suszy.
Ciekawe, dlaczego te nasze lepsze polowy najczęściej mają rację...;-)
Pozdrawiam
dostałem trzy dniowego migrenowego ataku bólu głowy siedzi zona mi na karku
Ciężka jest? ;)
Miś - żadne kombinacje, idziesz do doktora (i kto to mówi...)
.:Gerard:.
03-07-2014, 13:36
Panowie sufenta i maniak666
żeście mnie ładnie nastraszyli, jak mi Shao PW napisał ze przyjedzie do mnie i z plaskacza przywali to mi od razu ciśnienie spadło, z piąchy bym się otrzepał ale z liścia .... wstyd :D
Właśnie wróciłem od lekarza i siedzie okablowany, założyli mi aparat do pomiaru ciśnienia z którym mam do jutra chodzić, co pol godziny opisywać gdzie i co robiłem.
Dostałem tez fiolki Bayotensin na obniżanie ciśnienia.
Zobaczymy po wynikach
Panowie, Szacun i Dziękuję
Pozdrawiam
Ciężka jest? ;)
Miś - żadne kombinacje, idziesz do doktora (i kto to mówi...)
Jak piórko :roll::grin:
Dzięki Krzychu :wink:
kurczeblade
03-07-2014, 13:51
nie uprawiam sportów, nie stosuje żadnej diety, jadam pizze o 2 w nocy jak mi się zechce, wpieprzam tatara i zapijam zimną wódeczką, korzystam z zycia w pełni. Wchodzę się w garnitur z matury, rozmiar odzieży nie zmienił mi sie od lat ani o rozmiar. Nie zakładam stron promujących zdrowy styl zycia nie mając o tym pojęcia.
Fajnie! a zapewne odwiedziłeś ten temat, żeby coś zmienić?
Czy zwyczajnie przywiało Cie tutaj żeby pohejtować moją osobę ?:)
Gerard, zastanów się nad tą kawką :)
Dobrze że skorzystałeś z lekarza i w sumie zdrówka życzyć tylko ! :)
Fajnie! a zapewne odwiedziłeś ten temat, żeby coś zmienić?
Czy zwyczajnie przywiało Cie tutaj żeby pohejtować moją osobę ?:)
:)
zadałeś pytanie więc się pojawiłem by odpowiedzieć. To normalne zachowanie kulturalnej osoby. Jak widac Ciebie takie zachowania dziwia i jak mniemam sa Ci obce. Bywa. Współczuję z całego serca.
Zmieniac nic nie zamierzam bo tak mi dobrze. A jesli miałbym ochotę cokolwiek zmienić to zapytałbym/poczytałbym osobe która ma w temacie wiedzę i pojęcie o tym co pisze. Ty się do takich nie zaliczasz co juz w tym watku kilka razy wykazano. Ale brniesz dalej - masz prawo mieć klapy na oczach. Nikt w naszym kraju tego nie zabrania. Wprowadzą riksze to etat masz pewny :)
kurczeblade
03-07-2014, 14:18
Ok stock. Stronę wcześniej zadawałem Ci jakieś pytania? Marne twe prowokacje, ale hejtuj sobie tu dalej :) nie ważne że masz temat gdzieś i się tym nie interesujesz, ważne że Ci licznik postów się kręci od bezsensownego pisania i zbesztania mojej osoby. Bezsensu tu śmiecisz, tylko po to żeby mi dokopać, jeżeli tak mocno Cie drażni moja osoba, napisz mi to na prw. możesz mnie też znaleźć na FB, albo osobiście się spotkać. Powodzenia w jedzeniu pizzy o 2:00 w nocy, zapijanej vódką i gratulacje że mieścisz się w szkolny garniturek. Ale to nie chyba ten dział?!
Łukaszu - ostrzeżenie wzrokowe. To, że Marcin odpowiedział coś tam, w jego stylu, nie oznacza, że "hejtuje". W ogóle chyba kopanina z Sailorem przenosi Twoje emocje na inne wątki; tego nie chcemy.
Proszę o powściągnięcie emocji i o spokojne rozmowy.
Stock, twoje wypowiedz to takie zwykłe "hejtowanie", według mnie.
Co do samej diety którą promuje Kurczeblade, to nie do końca jest ona zła. Żeby sobie to uzmysłowić, trzeba spróbować ułożyć jadłospis zgodny z limitami i na pierwszy rzut oka nie widzę tam możliwość objadania się jakimiś "zapychaczami".
"hejtowanie",
Co to jest? Bardzo nadużywane słówko ostatnio.
Co to jest? Bardzo nadużywane słówko ostatnio.
Znaczy, że się panowie niespecjalnie lubią :)
.:Gerard:.
03-07-2014, 17:27
Gerard, zastanów się nad tą kawką :)
Dobrze że skorzystałeś z lekarza i w sumie zdrówka życzyć tylko ! :)
Rok już nie pale a rzuciłem po dwudziestu latach palenia, nie mogę tak odrzucić wszystkich przyjemności bo jeszcze szoku dostane ;)
a za życzenie mi zdrówko, bardzo dziękuje.:)
Bezsensu...
Ekonet - widzisz i nie grzmisz? ;)
.:Gerard:.
03-07-2014, 18:00
Ekonet - widzisz i nie grzmisz? ;)
Było mu nie pokazywać, wystarczy jeden z nadciśnieniem :D
kurczeblade
03-07-2014, 18:18
Bez sensu się czepiacie, literówek. :) a tak serio to sorry, nie mogę już poprawić ;)
Gdzie się nie spojrzeć to nic tylko lajkowanie, hejtowanie i gejowanie...
Gdzie się nie spojrzeć to nic tylko lajkowanie, hejtowanie i gejowanie...
No i żender :) to teraz bardzo poprawne politycznie.
Jeśli mowa o ciężkiej "pracy" na siłowni to na rozgrzewkę proponuję "tabatę" ;)
kurczeblade
03-07-2014, 23:07
Jeśli mowa o ciężkiej "pracy" na siłowni to na rozgrzewkę proponuję "tabatę" ;)
ciekawe to :) stosujesz ?
Właśnie wróciłem od lekarza i siedzie okablowany, założyli mi aparat do pomiaru ciśnienia z którym mam do jutra chodzić, co pol godziny opisywać gdzie i co robiłem.
Holter to bardzo pozyteczne urzadzenie jest. Pod warunkiem ze sie nie oszczedzasz bo wtedy nic nie wykaze. Biegaj skacz i staraj sie ten czas spedzic jak najintensywniej.
I cale szczescie zes poszedl bo juz lot do monachium sprawdzalem by shao wyreczyc ;P
W ogóle chyba kopanina z Sailorem przenosi Twoje emocje na inne wątki.
Sailor sie z nikim nie kopie bo boi sie ze sie spoci ;)
Kurczak po prostu wszelkimi silami udowadnia ze merytoryczna dyskusja jest mu obca. Dosc typowe dla ludzi ktorzy mysla ze cos wiedza.
ciekawe to :) stosujesz ?
Nie no, nie gadaj. Dajesz rady co jeść i trenować a nie wiesz co to tabata?
Raczej kto to... :twisted:
Mialem Wam opowiedziec moja historie bo ostatnio (<1 miesiac temu) wrocilem do trenowania ale jak zobaczylem co tu sie dzieje to mi sie odechcialo i znowu zaczalem zrec popcorn, zeby przebic sie przez ostatnie strony.
kurczeblade
04-07-2014, 09:29
Nie no, nie gadaj. Dajesz rady co jeść i trenować a nie wiesz co to tabata?
napisałem że jest to ciekawe...
z zapytaniem czy kolega to stosuje :)
HIIT - ten trening też jest ciekawy :)
Teraz trzymam się typowo siłowego treningu. split, gdzie jedną partię mięśni męczę raz w tygodniu, rozrzucone mam to na 4x w tygodniu. Czasami dla kondycji jakieś kardio, bieganie i basen.
Generalnie ja mam dobrze pod tym względem, bo narzeczona też lubi się poruszać :) razem często chodzimy na siłownie, tylko ona gdzieś na bieżniach, rowerkach i drabinkach. Na siłowni też jest crossfit i fitness często też korzysta z tego. Każdy się wzajemnie motywuje, do tego dochodzi magia multisporta, gdzie nawet w wolny dzień od treningów można sobie przykładowo skoczyć dla relaxu do aquarparku:)
coach_lodz
04-07-2014, 10:01
ostatnio (<1 miesiac temu) wrocilem do trenowania
granie w gry to nie ten wątek :twisted:
Suplementacja:
Jestem nieco w te klocki kiepski więc pytam.
Pod koniec sierpnia zaczynam przygotowania do sezonu koszykarskiego z klubem. Chciałbym wcześniej coś porobić więcej niż zwykle, spaść z wagi, żeby wskoczyć na te przygotowania na poziomie gwarantującym mi walkę o grę, a nie ganianie za młodzieżą w stanie przedzawałowym.
Ciągle mam kontakt, gram 2-3 razy w tygodniu gierki. Dojdzie bieganie i siłowni trochę.
Jaka suplementacja? BCAA? Coś jeszcze?
Najlepszym suplementem będzie zdrowa żywność:) Możesz dorzucić deko aminokwasów( BCAA), dodatkowo spalacz przed treningiem i styknie...nie ma co się faszerować:) Reszta rzucanie, bieganie, skakanie, siłka i będzie forma:)
.:Gerard:.
04-07-2014, 12:01
Holter to bardzo pozyteczne urzadzenie jest. Pod warunkiem ze sie nie oszczedzasz bo wtedy nic nie wykaze. Biegaj skacz i staraj sie ten czas spedzic jak najintensywniej.
I cale szczescie zes poszedl bo juz lot do monachium sprawdzalem by shao wyreczyc ;P
A no właśnie zrobiłem na odwrót, miałem wolniejszy dzień, zero stresu, bylem tylko na dwóch spotkaniach z cztery godziny jazdy samochodem a po za tym leżenie i jedzenie
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/07/1-3.jpg
źródło (http://fotowrzut.pl/tmp/upload/0BB2FCT48L/1.jpg)
Serce jest okej ale nadciśnienie jest, pomiędzy 16.00-20.00 godzina dodatkowo mierzyłem swoim aparatem, takie złapałem najwyższe po minucie zjechało 185/127 i tak sobie wariuje.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/07/1-4.jpg
źródło (http://fotowrzut.pl/tmp/upload/VF4XEKSNIV/1.jpg)
Dostałem tabletki na obniżenie ciśnienia i zobaczymy,
Dobra koniec użalania się nad sobą, dzisiaj mam wolne to idę na siłownie się rozluźnić :D
Dobra koniec użalania się nad sobą, dzisiaj mam wolne to idę na siłownie się rozluźnić :D
SIŁA , MASA, RZEŹBA ;)
a tak na serio to się oszczędzaj :)
To co sobie pofolgowaliśmy to niestety da znać o sobie na starość tj. około czterdziestki
Chyba Ci dawno nikt w łeb nie strzelił!
.:Gerard:.
04-07-2014, 12:28
SIŁA , MASA, RZEŹBA ;)
a tak na serio to się oszczędzaj :)
RZEŹBA ? a tak, gdzieś nawet mam z jedna na półce:wink:
kurczeblade
04-07-2014, 12:58
Suplementacja:
Jestem nieco w te klocki kiepski więc pytam.
Pod koniec sierpnia zaczynam przygotowania do sezonu koszykarskiego z klubem. Chciałbym wcześniej coś porobić więcej niż zwykle, spaść z wagi, żeby wskoczyć na te przygotowania na poziomie gwarantującym mi walkę o grę, a nie ganianie za młodzieżą w stanie przedzawałowym.
Ciągle mam kontakt, gram 2-3 razy w tygodniu gierki. Dojdzie bieganie i siłowni trochę.
Jaka suplementacja? BCAA? Coś jeszcze?
BCAA dobra sprawa, ale droga. Zaleca się 1g. na 10kg masy ciała, ale warto więcej wrzucić żeby coś poczuć, dlatego ten suplement drogi jest, i szybko schodzi :/ Ja wrzucam w siebie 10g. przed treningiem, 5gram rozpuszczam z wodą i popijam podczas treningu - czuję się mniej zmęczony, psychicznie mam większą ochotę na ćwiczenia i "mogę więcej" . Również po treningu czuje mniejsze zmęczenie. Niedawno wyszło BCAA od KFD - fajna ekonomiczna paczka, jakoś 45zł 400gram i jest dobre z czystym składem, używam i polecam :)
Jak na redukcje to do uzupełnienia diety jakieś białko może ? chociaż przy redukcji też dobrze chronić się BCAA :)
Chyba Ci dawno nikt w łeb nie strzelił!
Żeby nie było - ja 20 lat nie mam, widzę po sobie - sznurowanie butów to już niezły wysiłek. Objadanie się słodyczami w wieku 20 lat na nic nie wpływało a przy 40 to już prawie jest cukrzyca.
BCAA dobra sprawa, ale droga. Zaleca się 1g. na 10kg masy ciała, ale warto więcej wrzucić żeby coś poczuć, dlatego ten suplement drogi jest, i szybko schodzi :/ Ja wrzucam w siebie 10g. przed treningiem, 5gram rozpuszczam z wodą i popijam podczas treningu - czuję się mniej zmęczony, psychicznie mam większą ochotę na ćwiczenia i "mogę więcej" . Również po treningu czuje mniejsze zmęczenie. Niedawno wyszło BCAA od KFD - fajna ekonomiczna paczka, jakoś 45zł 400gram i jest dobre z czystym składem, używam i polecam :)
Jak na redukcje to do uzupełnienia diety jakieś białko może ? chociaż przy redukcji też dobrze chronić się BCAA :)
A nie ma normalnego jedzenia? Po co te wszystkie magiczne specyfiki? W szczególności chyba nie wpisuje się w wątek o zdrowym odżywianiu.
kurczeblade
04-07-2014, 13:43
Suplementacja dobra jest jako dodatek do dobrej diety i treningów. Same specyfiki cudów nie zdziałają :)
Suplementacja dobra jest jako dodatek do dobrej diety i treningów. Same specyfiki cudów nie zdziałają :)
Suplementy są dobre......... do zarabiania pieniędzy. Gdyby nie dawało się na nich zarabiać, to nigdy byś od nikogo nie słyszał, że są dobre.
Chyba Ci dawno nikt w łeb nie strzelił!
I to z dubeltówki! :>
ciekawe to :) stosujesz ?
Tabata (nazwa od Prof.Izmumi Tabata); stosuję, ściągnąłem sobie nawet muzę z odliczaniem na komórę bo nie chce mi się co chwila spoglądać na "timer".
Rozwinięciem tabaty, jeśli tak można powiedzieć, jest crossfit (dla "wariatów" ;)).
Ja już jednak jakiś czas temu "olałem" siłownię i wziąłem się za coś podobnego:
- http://www.youtube.com/watch?v=j6FY4TY4DiU
lub/i (niesamowita oszczędność czasu):
- http://www.youtube.com/watch?v=-CxwfAm0fuw
Można oczywiście pójść w kierunku typowego rkc, jak kto woli.
PS. Powyższe polecane dla fotoreporterów prasowych obładowanych "tonami" sprzętu ;)
Serce jest okej ale nadciśnienie jest, pomiędzy 16.00-20.00 godzina dodatkowo mierzyłem swoim aparatem, takie złapałem najwyższe po minucie zjechało 185/127 i tak sobie wariuje.
Dostałem tabletki na obniżenie ciśnienia i zobaczymy,
Dobra koniec użalania się nad sobą, dzisiaj mam wolne to idę na siłownie się rozluźnić
Sekce jest OK... no nie jest. Jak jedno koło jest zepsute, to cały traktor jest do rzyci. To ty jesteś poważnie popsuty. Pytanie czy ten twój automat do mierzenia ciśnienia nie oszukuje. Zwłaszcza te na nadgarstek potrafią klamać, choć zwykle o stałą wartość i zwykle zawyżając. Nie to, żebym cię straszył, ale leczenie nadciśnienia oznacza łykanie tabletek do końca życia. To nie jest grypa, nie przejdzie po dwóch tygodniach.
.:Gerard:.
04-07-2014, 18:40
Sekce jest OK... no nie jest. Jak jedno koło jest zepsute, to cały traktor jest do rzyci. To ty jesteś poważnie popsuty. Pytanie czy ten twój automat do mierzenia ciśnienia nie oszukuje. Zwłaszcza te na nadgarstek potrafią klamać, choć zwykle o stałą wartość i zwykle zawyżając. .
Tak sie domyślam ze te ciśnieniomierz zawyża a szczególnie na mnie, robiłem testy na mojej zonie i u mniej kiedy nie mierzyłem to ma stale normalne ciśnienie a u mnie dociska po kilka razy i z trzy krotnego mierzenia zawsze inaczej ale niestety zawsze wysoko,
Nie to, żebym cię straszył, ale leczenie nadciśnienia oznacza łykanie tabletek do końca życia. To nie jest grypa, nie przejdzie po dwóch tygodniach.
Biorę to wszystko trochę z humorem, nie mam zamiaru się załamywać, twardy jestem ;) zamierzam "normalnie" żyć, doszły tylko tabletki i delikatne zmiany.
Miałem kiedyś problemy z nadciśnieniem (niekontrolowane skoki) i lekarz przepisał tertensif. Pewnego dnia, po zażyciu tabletki, w nocy gdy mnie przypiliło do wc obudziłem się na podłodze (straciłem przytomność). Lekarz "wyjaśnił", że ciśnienie prawdopodobnie zbyt szybko spadło i dlatego straciłem przytomność. Ja mu na to "co by było gdybym wówczas prowadził samochód"? Tylko rozłożył ręce mówiąc, że lek należy odpowiednio dawkować.
Po powyższym hockach zapisałem się na aikido (uczęszczałem "aż" pół roku :)) ale z treningów została mi jedna rzecz - systematyczne ćwiczenia (w aikido są specyficzne ponieważ polegają również na oklepywaniu szyi, rąk, okolic nerek, nóg w celu pobudzania m.in.krążenia).
Po jakimś czasie do powyższych doszedł rower, bieganie (psy), tabata, itp.
Grunt to systematyczność i zasada, żeby każdego dnia (bez względu na pogodę, również ducha :)) wykonać jedno z powyższych (najlepiej rano przed śniadaniem).
...No i od tamtego czasu, czyli feralnego "chwilowego zejścia" w toalecie (dobrze, że nie publicznej ;)), problemy z krążeniem/nadciśnieniem zniknęły.
Przy tak wysokim ciśnieniu odpuścił bym sobie tabatę i siłownie z dużymi obciążeniami (>70% maksa).
Proponował bym zacząć od systematycznych prostych ćwiczeń, tak jak np brzuski z kołyską, szybkie spacery, rower i basen. No i oczywiście stosować zasadę MŻ
.:Gerard:.
04-07-2014, 20:48
popi1612 ja niestety nie ma aż tyle czasu żeby sporty uprawiać, jak bylem młody to uprawiałem wiele sportu, na początku sporty walki a ładnych parę lat taniec i akrobatyka, teraz pozostała mi tylko siłownia, relaksuje mnie.
Ja sobie tez jak Ty z tym nadciśnieniem poradzę, jeszcze nie wiem jak ale zwalczę dziadostwo :wink:
popi1612 ja niestety nie ma aż tyle czasu żeby sporty uprawiać, jak bylem młody to uprawiałem wiele sportu, na początku sporty walki a ładnych parę lat taniec i akrobatyka, teraz pozostała mi tylko siłownia, relaksuje mnie.
Ja sobie tez jak Ty z tym nadciśnieniem poradzę, jeszcze nie wiem jak ale zwalczę dziadostwo :wink:
Jak nie masz czasu na ćwiczenia to proponuje saune suchą
http://portal.abczdrowie.pl/sauna-sucha
Hm, jakoś przestała przemawiać do mnie "kraina łagodności" odn.ćwiczeń; znacznie lepiej się czuję po 4-ro minutowej tabacie niż basenie, który zresztą odwiedzam już bardzo sporadycznie.
Oczywiście nie twierdzę, że woda jest be bo pływanie fantastycznie zwiększa wydolność sercowo-naczyniową; dla każdego coś miłego :)
Aha, jazda na rowerze (sama w sobie) jest b.fajna ale zbyt długotrwałe siedzenie na siodełku (szczególnie źle dopasowanym do kości kulszowych) może doprowadzić do problemów z prostatą; najfajniejszy dla mnie jest rower cross-owy bądź przełajowy (dynamiczne pokonywanie krótkich odcinków).
PS. Oczywiście biorąc pod uwagę w/w (tabata, kettle, rower, itp.) okresowe kontrole u lekarzy (kardiolog, ortopeda) obowiązkowe...
.:Gerard:.
04-07-2014, 21:08
Jak nie masz czasu na ćwiczenia to proponuje saune suchą
http://portal.abczdrowie.pl/sauna-sucha
Łukasz, ja wiem gdzie jest dobra pizzeria :grin:
a poważnie dzięki za link. zacznę tez na westbad chodzić wieczorkami, wypływasz na zewnątrz, podgrzewana woda, masaże wodne, sauny "normalne" są, ale strach się schylić ;)
kolas, ale nigdzie nie pisałem, że obciążenia mają być na max-a; ćwiczenia mają sprawiać radość a nie katorżniczy drenaż psychiki i ciała ;) Intensywność ćwiczeń każdy powinien dobrać (najlepiej pod okiem lekarza) do możliwości własnego organizmu (myślisz, że macham 32kg kettlem?! 12-tka Panie kochany, 12-tka ;)).
popi1612 ja niestety nie ma aż tyle czasu żeby sporty uprawiać[...]Ja sobie tez jak Ty z tym nadciśnieniem poradzę, jeszcze nie wiem jak ale zwalczę dziadostwo :wink:
Gerard, zainteresuj się może metodą bsm (http://www.samoleczeniebsm.pl/); pomogło mi w wielu przypadkach.
Na marginesie, jeśli ktoś ma słaby (chory) narząd wzroku a chciałby go wyleczyć powinien zainteresować się okularami ajurwedyjskimi i metodą Bates'a (stosowałem, były wyniki...ale przyznam, że do tych ćwiczeń zabrakło mi cierpliwości; zresztą mówią, że w okularach jestem przystojniejszy ;):)).
Łukasz, ja wiem gdzie jest dobra pizzeria :grin:
a poważnie dzięki za link. zacznę tez na westbad chodzić wieczorkami, wypływasz na zewnątrz, podgrzewana woda, masaże wodne, sauny "normalne" są, ale strach się schylić ;)
Sauna sucha jak dla mnie ma dużo plusów.
W Erdingu jest fajny basen ,jest tam wszystko ,ale są tam również ślizgawki na których jest fajna zabawa i adrenalina .;)
.:Gerard:.
04-07-2014, 22:03
Gerard, zainteresuj się może metodą bsm (http://www.samoleczeniebsm.pl/); pomogło mi w wielu przypadkach.
.
Dzieki za link :smile:
Sauna sucha jak dla mnie ma dużo plusów.
W Erdingu jest fajny basen ,jest tam wszystko ,ale są tam również ślizgawki na których jest fajna zabawa i adrenalina .;)
Bylem, ale nie w saunie :smile:
z tej stromej ślizgawki zjechałem, ale nie złączyłem mocno nóg :shock: bolało
Bylem, ale nie w saunie :smile:
z tej stromej ślizgawki zjechałem, ale nie złączyłem mocno nóg :shock: bolało
Ślizgawka lepsza niż sauna? :D
.:Gerard:.
04-07-2014, 22:18
Ślizgawka lepsza niż sauna? :D
Przechodzimy do shout-a żeby im tu nie śmiecić ;)
popi1612 głównie chodzi mi o tabatę, bo tam trzeba wejść na wysokie obroty i te 4 minuty mogą być mordercze dla każdego ;)
Co do machania ciężarkiem, bułgarskim workiem to podchodził bym do tego ostrożnie. Że względu na kręgosłup, jak ktoś ma jakieś problemy w odcinku lędźwiowym to może się to źle skończyć.
Ślizgawka lepsza niż sauna?
Z tą sauną w przypadku niekontrolowanego NT bym uważał. Niekontrolowane jest, bo leki dostałeś, ale nie wiesz jeszcze jak zadziałają, czy efekt będzie zamierzony (w sensie wartości spadku ciśnienia) czy nie będzie zbyt znaczny. Gorąco powoduje poszerzenie naczyń żylnych, spadek powrotu krwi do serca, przez co pogania pikawę. Przy poderwaniu się z ławki może się*skończyć wyłączeniem światła. Jak RR się*ustali na lekach nie ma problemu, ale ty chyba duży jesteś, więc nie wiem czy kobieta da radę cię*wynieść z sauny sama.
kolas, jeśli ktoś pójdzie na tzw. "pałę" to prędzej czy później zawita na rehabilitację.
Dla zainteresowanych napiszę tylko, że np.celem ćwiczenia balistycznego jakim są wymachy (tzw.swing) jest osiągnięcie maksymalnego skurczu pośladków (dynamiczne wypchnięcie bioder w przód) do poruszania odważnika w górę (ręce pełnią jedynie rolę haków, nie występuje unoszenie ciężaru za pomocą mięśni obręczy barkowej).
A jeśli mowa o odcinku lędźwiowym: jego dysfunkcja często wynika właśnie z osłabienia mięśni pośladkowych (zadanie unoszenia przejmują wtedy plecy prowadząc do dalszych problemów z kręgosłupem).
Tak czy inaczej jeśli ktoś chce rozpoczynać ćwiczenia z obciążeniem powinien udać się do instruktora danego systemu.
.:Gerard:.
04-07-2014, 23:39
doktor-ze dostałem rozkład jazdy, przez pierwszy tydzień nam zażywać VALSARTAN Actavis comp 160 mg/12,5 mg po pol tabletki, potem cala, gdyby było mi złe to mam wrócić na zmianę tabletek.
A do sauny nie chodzę, za duszno mi, wole w basenie sie "wyszaleć" jeszcze dwa lata temu skakałem na łeb na szyje z najwyższej trampoliny a ostatnio kulturalnie popływałem, masaże wodne, odprężanie , nie, nie, nie dam się zestarzeć :wink: muszę znowu zacząć skakać, "wiecznie młody"
Masz rację. Sugerowałem się filmikiem który podesłałeś. Oglądając go drugi raz faktycznie widać jak próbuje wybijać biodrami, chodź odnoszę wrażenie że obciążenie jest za duże. Muszę tego kiedyś spróbować ;)
Masz dobre oko ponieważ "wycisk" faktycznie wziął sobie za duży ciężar do swinga i niestety technicznie trochę kuleje.
Ta "pani" jest niezła i fajnie tłumaczy ;)
http://www.youtube.com/watch?v=cXBUYUH4cCY
Nie straszę cię. Nie o to chodzi. Cała rzecz polega na znalezieniu takiego leku/dawki, który spowoduje zamierzony efekt. Czasem trochę*trwa ta zabawa - za dużo - za mało. Jak za mało to źle, jak za dużo, w głowie się*kręci. I celem nie jest ustawienie cię na 120/80, bo człowiek mając dłuższy czas nadciśnienie źle się*czuje na normalnych wartościach. Istota polega na tym, by przetrzymać czas ustawiania dawki, kiedy to mogą pojawić się*nieprzyjemne efekty uboczne. Trzymam kciuki. A kobiety się posłuchaj. Ona nie jest zainteresowana posiadaniem odważnego trupa. Może być mniej odważny, byle na chodzie i w jakiejś kondycji. Jak już w faceta zainwestowała to chce dostać zwrot z inwestycji.
.:Gerard:.
05-07-2014, 00:01
. Trzymam kciuki.
Dziękuje
Jak już w faceta zainwestowała to chce dostać zwrot z inwestycji.
No tak, "dymaj" człowieku teraz cale życie :D
To ty napisałeś "dymaj". Zapytaj ją, może ci objaśni. Kobiety są praktyczne. Całe życie jest istotnym terminem jeśli trwa wystarczająco długo.
.:Gerard:.
05-07-2014, 00:23
To ty napisałeś "dymaj". Zapytaj ją, może ci objaśni. Kobiety są praktyczne. Całe życie jest istotnym terminem jeśli trwa wystarczająco długo.
żart był ;)
Wczoraj córki zobaczyły mnie okablowanego, dzisiaj zona mi opowiada jak młodsza córka jej mówi "nie wyobrażam sobie życia bez taty"
niestety człowiek zaczyna widzieć jak coś zagraża, jak się kreci to jest ślepy.
Nie ma co się rozczulać, choć ktoś kto ma uczucie ten żyje.
Dziękuje za wszystko
Pozdrawiam
Wczoraj córki zobaczyły mnie okablowanego, dzisiaj zona mi opowiada jak młodsza córka jej mówi "nie wyobrażam sobie życia bez taty"
A nie przypadkiem "nie wyobrażam sobie taty bez życia ".;)
P.S. Lekarz nie zalecił unikania fotografowania aktów?
.:Gerard:.
05-07-2014, 00:42
A nie przypadkiem "nie wyobrażam sobie taty bez życia ".;)
Nie, tak jak napisałem, strasznie za mną są, moje kochane córeńki
P.S. Lekarz nie zalecił unikania fotografowania aktów?
Lekarz nie, ale zona definitywnie ;)
coach_lodz
05-07-2014, 17:13
w temacie zdrowego żywienia, to ja mam wakacje siłkowe... teraz przez 2 tygodnie, żre rybkę z frytkami, lody i gofry i przepijam piwkiem... czy coś tam w ten deseń... :) w każdym razie nie ćwiczę :)
Bylem, ale nie w saunie :smile:
z tej stromej ślizgawki zjechałem, ale nie złączyłem mocno nóg :shock: bolało
Hehe zrobiłem tak samo , teraz już wiem ,dlaczego na tą ślizgawkę nie było kolejki ;)
Moja druga połówka jak zjechała, to aż jej serce rozbolało i musiała sobie usiąść.
Nie ma co się rozczulać, choć ktoś kto ma uczucie ten żyje.
Chrapiesz? Masz bezdechy? To też paskudztwo.
Brak dobrego snu rozwala organizm. Staraj się wysypiac, to bardzo pomaga.
Chrapiesz? Masz bezdechy? To też paskudztwo.
Brak dobrego snu rozwala organizm. Staraj się wysypiac, to bardzo pomaga.
Jedynym organem, który potrzebuje snu jest....mózg.
.:Gerard:.
06-07-2014, 12:12
Chrapiesz? Masz bezdechy? To też paskudztwo.
Czasami, podobno chrapie.
Bezdechy, nie wiem jak to nazwać ale przy natłoku pracy i nadmiarze spraw ogólnych zdarza mi się w nocy paraliż ciała, ( mówią ze siada na mnie zmora :wink:) wiadomo ze to nerwy, wyciąga mnie jak strunę, w czasie ataku staram się wrzasnąć do zony żeby mnie szturchnęła, ale nie mogę wykrztusić z siebie głosu, w złości ze mnie to trzyma klnę, staram się wyrwać z tego i pod koniec jak mnie puści to aż wrzasnę,
kiedyś myślałem ze mam zwidy aż mnie ciary przechodziły ale potem przyłapałem się ze to iluzja, leżę na plecach bierze mnie wspomniany atak i widzę " mam otwarte oczy, czuje jak mi nogi powoli się unoszą", staram się powstrzymać to, wydawało mi sie ze trwalo to kilkanaście sekund i nagle otwieram oczy a ja leżę wyprostowany na łóżku.
Brak dobrego snu rozwala organizm. Staraj się wysypiac, to bardzo pomaga.
Dzieki
Chyba będziemy tutaj kończyć o mnie bo co niektórych może to nie interesować i ze zaśmiecam watek
To ja zadam pytanie z innej beczki. Załóżmy, że uda nam się schudnąć o te 30 kg. Czy nie będzie tak, że skóra będzie szpetnie wisiała? Oglądałem kiedyś jakiś filmik na YT o takim grubszym kolesiu i po zrzuceniu wielu kilo nie wyglądało to najlepiej. Nie wiem czy w tej sytuacji nie lepiej pozostać "misiem"?
Ta "pani" jest niezła i fajnie tłumaczy ;)
http://www.youtube.com/watch?v=cXBUYUH4cCY
A czemu w cudzysłowie? Są wątpliwości jakieś?
Bo może to jeszcze panienka ;)
To ja zadam pytanie z innej beczki. Załóżmy, że uda nam się schudnąć o te 30 kg. Czy nie będzie tak, że skóra będzie szpetnie wisiała? Oglądałem kiedyś jakiś filmik na YT o takim grubszym kolesiu i po zrzuceniu wielu kilo nie wyglądało to najlepiej. Nie wiem czy w tej sytuacji nie lepiej pozostać "misiem"?
Zależy w jakim wieku jesteś i w jakim tempie będziesz zrzucał sadełko; podczas ćwiczeń powinieneś pić dużo wody.
Ropusz, wolne tempo zrzucania tłuszczu plus ćwiczenia siłowe i nie musisz się bać. To, co widać na filmach, to jak ułożysz sobie dietę "cud". Cud, że przeżyjesz, choć jak to się odbije po latach na zdrowiu, to lepiej nie mówić.
Ogólnie ja na własnym przykładzie polecam zrzucanie tłuszczu pod okiem specjalisty, dietetyk i trener - choć też trzeba uważać, bo jest wielu "specjalistów", którzy po tygodniowym kursie, o zerowej wiedzy, już kasę chcą zbijać, coś jak - "Kupiłem tydzień temu lustrzankę, jak myślicie ile mogę wziąć za ślub?" :) We wszystkie diety z gazetek lub lansowane na portalach internetowych też należy przestać wierzyć.
To ja zadam pytanie z innej beczki. Załóżmy, że uda nam się schudnąć o te 30 kg. Czy nie będzie tak, że skóra będzie szpetnie wisiała?
Przychodzi gruba kobieta do lekarza:
- Doktorze, muszę schudnąć
- Dobrze, zapiszę*pani dięte, do tego ćwiczenia. Proszę*stosować i wrócić do mnie za miesiąc.
- Doktorze jaki miesiąc! Przychodzę*do męża i mówię: może byśmy się*pokochali, a on na to, gruba jesteś, okropna. Idź sobie, nic z tego. Coś na szybko potrzebuję.
- No jeśli tak, dam pani takie specjalne pigułki, bierze pani dwie dziennie. Proszę*przyjść za tydzień.
Kobieta wraca za tydzień
- Doktorze, cud terapia! Schudłam 20 kilo! Przychodzę do męża i mówię: może byśmy się*pokochali? Onpopatrzył, dużo lepiej wyglądasz - mówi - i ciuchy ze mnie zdziera. A potem: łeee, ale ta skóra tak wisi obrzydliwie! fuj, idź sobie.
- Proszę*pani, trzeba cierpliwości. Ta skóra się*zbiegnie i wszystko będzie dobrze wyglądało.
- Doktorze jaka cierpliwość! Zrób pan coś na szybko.
- No dobrze, pani podejdzie. Podciągnął skóre od ud i pośladków, potem z brzucha i tułowia do góry. Wyciągnął nadmiar na głowie i zawiązał supeł.
Niewiasta założyła kapelusik i do męża się*udała.
- No jak stary może się*pokochamy.
Ten jak ją zobaczył, krew w nim zagrała.
- Ooo, teraz to ty luksus babeczka jesteś!
I dawaj zdzierać z niej ubrania, bluzkę*spódnicę i kapelusz także poleciał. Tu się*zatrzymał
- Kurcze, ale ten supeł na głowie kiepsko wygląda...
- Strary, co ci supeł przeszkadza, zobacz jaką mam klatę*owłosioną!
Jeśli moderacja uzna, że to zły dział proszę*o przeniesienie do właściwego. Może akt...
Jeśli moderacja uzna, że to zły dział proszę*o przeniesienie do właściwego. Może akt...
Chyba akt desperacji...? :)
A czemu w cudzysłowie? Są wątpliwości jakieś?
Kiedyś były umięśnione NRD-owskie pływaczki to też nikt nie był pewny a ta "pani" wywija kettlebellem, że ho ho.
To może trochę więcej o diecie. Czy mógłby ktoś podać takie podstawowe informacje dla normalnego człowieka bo nie mam czasu siedzieć non-stop w kuchni.
1. Na śniadanie to jem mleko z ziarenkami słonecznika, dynii, żurawinę itp - lepsze to od muesli ale po takim śniadaniu dość szybko robię się głodny. Chętnie bym zjadł jeszcze jakieś kanapki z wędliną czy serem ale nie wiem czy to nie za dużo węglowodanów.
2. Na obiad co? Mięsko i warzywka czy jakieś ziemniaki, kasze, ryż też mogą być?
3. Na kolacje to pewnie jakiś serek wiejski?
Ogólnie rzecz biorąc trochę mało tego jedzenia a do tego ciężko się odzwyczaić kompletnie od słodyczy.
Może ktoś zaproponować jak zmienić/rozbudować takie przykładowe menu? Na 1500 kcal to raczej nie jestem w stanie przeżyć.
Diety 1000 kcal czy 1500 kcal to jest zły pomysł.
Człowiek został przez stwórcę przygotowany do funkcjonowania "na głodzie". Ponieważ dzieło stworzenia trwało ledwie 7 dni nie było czasu, że wymyślić jak sobie radzić z sytością. Stwórca nie zakładał, że będziemy jadali codziennie do syta. Nie unikniesz ssania w żołądku jeśli jadłeś kiedyś więcej, do czasu gdy organizm przestawi się*na mniejszą dawkę jako standardową.
Ogólnie rzecz biorąc trochę mało tego jedzenia a do tego ciężko się odzwyczaić kompletnie od słodyczy.
Nikt nie obiecuje, że będzie lekko. Tylko jeśli słodycze są "poza bilansem", to to już nie jest dieta.
Na 1500 kcal to raczej nie jestem w stanie przeżyć.
Jesteś. Tylko o tym nie wiesz.
Jesteś. Tylko o tym nie wiesz.
Na krótką chwilę tak ale nie na dłużej. Nawet pracować się nie da, jak człowiek cały czas o jedzeniu myśli.
Rafał_Sz
07-07-2014, 14:23
(...)człowiek cały czas o jedzeniu myśli.
Bo nadwaga w większości przypadków to problem psychiki, nie ciała.
Witajcie
Z mojego wątku skierowano mnie tutaj. Więc tutaj skopiuję tylko to co napisałem.
Jak się go pozbyć?
Tudzież o brzuch mi chodzi
Nie żebym był jakoś tak bardzo gruby ale mam taką dziwną wypukłość :P
Ludzie mówią, że jestem chudy ale brzuszek mam. Spowodowane to było przez błąd lekarza. W dzieciństwie byłem b. chudy i miałem astmę. Dostałem dość silne leki jak na mój wiek (miałem 5-6 lat a sterydy brałem jak dla 40. latka). Od tamtej pory jak zjem nawet 2-3 kromki to wyglądam jakbym pożarł całą kurę czy coś takiego. Jakie ćwiczenia sugerujecie? Słyszałem, że od brzuszków kręgosłup siada.
Zaraz się tu pewnie zaczną odzywać niektórzy zatwardzeni, ale mimo wszystko ja Ci na początek zaproponuję zrezygnowanie z pszenicy. Namawiał Cię nie będę, zrobisz, jak zechcesz, u mnie i u kilku innych osób (również na tym forum) podziałało.
Zaraz się tu pewnie zaczną odzywać niektórzy zatwardzeni, ale mimo wszystko ja Ci na początek zaproponuję zrezygnowanie z pszenicy. Namawiał Cię nie będę, zrobisz, jak zechcesz, u mnie i u kilku innych osób (również na tym forum) podziałało.
Co masz na myśli mówiąc pszenicę? Wszystkie potrawy powiązane z mąką czy tylko biały chleb?
Najlepiej wszystko, co zawiera pszenicę. Pieczywo i kluchy w pierwszej kolejności. Nie chcę tutaj się rozwodzić, bo już temat był wcześniej w tym wątku poruszony i oczywiście się atmosfera zagęściła. Jak chcesz informacji, to dawaj na PW.
Nie chcę tutaj się rozwodzić, bo już temat był wcześniej w tym wątku poruszony i oczywiście się atmosfera zagęściła.
Ano ja proponowałem i zagęściło się od "fachowców" :).
Ja tu praktycznie nie jem chleba (bo dobry jest w cenie zlota), odstawilem sporo towaru zrobionego z maki (makarony, buly roznej masci, chrupki i inne smieci), nawet ziemniakow juz nie jem tyle ile kiedys (dawniej kazdego dnia, teraz moze raz na 2-3 tygodnie) i mam +5 do zdrowia.
Ano ja proponowałem i zagęściło się od "fachowców" .
Rozumiem, że waść proponowałeś jako "fachowiec" bez cudzysłowu.
Najlepiej wszystko, co zawiera pszenicę. Pieczywo i kluchy w pierwszej kolejności. Nie chcę tutaj się rozwodzić, bo już temat był wcześniej w tym wątku poruszony i oczywiście się atmosfera zagęściła. Jak chcesz informacji, to dawaj na PW.
Jest tego zdecydowanie więcej. Ja myślałem, żeby odstawić pszenicę ale okazuje się, że nie ma co jeść bo to nawet w jogurtach jest w tej czy innej postaci ;)
"Słyszałem, że od brzuszków kręgosłup siada."
Tak, gdy brzuszek jest za duży kręgosłup może siąść ;) (tzn.może wystąpić pogłębiona lordoza w odcinku lędźwiowy).
Cześć, mam kilka pytań dot. ćwiczeń i treningu, na które szukam odpowiedzi, a skoro i tu jest wątek na ten temat, a w nim wypowiadają się osoby, które mogą mi pomóc, zadam je.
Biegam, od dawna i zacząłem się zastanawiać nad lepszym wykorzystaniem czasu na to poświęcanemu przy jednoczesnym ćwiczeniu innej partii mięśni, która w moim przypadku jest bardzo słaba - mianowicie rąk. Zainteresowałem się ciężarkami(2/3kg) na ręce, które nie wadząc można nosić wygodnie podczas biegu obciążając jednocześnie mięśnie.
Jednak jak to bywa szukając informacji i porad w internecie spostrzegłem, że często nie jest to polecane i sugeruje się wykonywanie tylko ćwiczeń na siłowni, a nie „udziwnianiu aerobów". Więc jak, warto?;)
Po drugie oprócz biegania zacząłem wykonywać niedawno ćwiczenia na brzuch, i tu moje pytanie o kolejność.
Zawsze robię to: najpierw rozgrzewka i rozciąganie -> ćwiczenia na brzuch -> bieganie.
Ale również gdzieś słyszałem, że „rozciąganie to tylko po bieganiu" itd. Powinienem zmienić kolejność?
Tak w ogóle może są osoby które też robią coś na brzuch w domowych warunkach(to znaczy maks. na macie ;)) i mogą się podzielić swoim planem ćwiczeń? Zastanawiam się na intensywnością swojego, czy nie robię za mało.
Na ostatnie chciałem zapytać o ćwiczenia z taśmą - szukam jakiś sensownych ćwiczeń, bo te które wykonuję wydają mi się mało rozwojowe. Może ktoś też ćwiczy i mógłby podzielić się doświadczeniem?
Jest tego zdecydowanie więcej. Ja myślałem, żeby odstawić pszenicę ale okazuje się, że nie ma co jeść bo to nawet w jogurtach jest w tej czy innej postaci
Zdecydowanie nie jeść więcej. To znaczy jeść mniej. To dieta się nazywa.
W wędlinach też pewnie jest. No i zupy mąką zaciągane. W ciastkach jest. W marchewce nie ma. Wyjdzie z tego dieta 1000 kcal zupełnie niechcący.
Jest tego zdecydowanie więcej. Ja myślałem, żeby odstawić pszenicę ale okazuje się, że nie ma co jeść bo to nawet w jogurtach jest w tej czy innej postaci ;)Iii tam, co Ty gadasz... Spokojnie można skomponować dietę bez pszenicy. Wystarczy oprzeć ją na warzywach (w szczególności strączkowych), kaszach, przetworzonym nabiale i mięsie. Mało?
Dobre jogurty (mowa o naturalnych, niedosmaczanych, takich, co maja w składzie jogurt i jogurt i nic więcej) można chociażby w Lidlu kupić... A żeby z naturalnego zrobić smakowy, wystarczy soku/syropu owocowego dolać (są tez takie, co mają w składnie owoce i owoce i cukier i nic więcej). Taki jogurt może nie do końca smakuje, jak sklepowy (bo nie ma stabilizatorów, wzmacniaczy smaku, mleka w proszku, syropu glukozowo-fruktozowego i innych całkiem wg. mnie zbędnych w jogurcie składników), ale za to jest całkiem zdrowszy. ;-)
Rozumiem, że waść proponowałeś jako "fachowiec" bez cudzysłowu.
Nie, jak większośc radzących się tu ludzi. Przecież to forum fotograficzne, a nie dietetyków i lekarzy ze soecjalnościami okołożywieniowymi.
Wywalenie, a przynajmniej ograniczenie pszenicy można śmiało polecic, jest sporo dostępnej literatury w internecie. Czasy się zmieniły, a lekarz niekoniecznie musi byc superfachowcem od każdej części organizmu czy jakiś jego procesów.
Obserwując siebie i całe masy znajomych, którzy unikają pszenicy bądź ją całkowicie odrzucili, szczerze radzę to samo.
A ja obserwując siebie i całą masę*znajomych nic nie radzę. I mówię*to szczerze. Moda na pszenicę*przeminie jak inne. A ja dalej z przyjemnością będę*zajadał pastę al dente. I chateaubriand z sosem berneńskim i popijał czerwonym winem, które to podobno szkodzi.
Czasy się zmieniły, a lekarz niekoniecznie musi byc superfachowcem od każdej części organizmu czy jakiś jego procesów.
Pewnie, teraz jest internet. Każdy może sobie wyguglać co tylko chce. Można znaleźć dowolnego Kaszpirowskiego który uleczy wszystko.
Dlatego lepiej robic jak ja - zamiast czytac o *******ach to po prostu przestawic sie na chinszczyzne :twisted:
Shao, ja na azjatycką wersję jak najbardziej. Ale żadna chińszczyzna nie zastąpi rzetelnego, grubego steka z wołowej polędwicy. Howgh!
Khihi, mówiłem, że się znowu zacznie... :-)
Shao, ja na azjatycką wersję jak najbardziej. Ale żadna chińszczyzna nie zastąpi rzetelnego, grubego steka z wołowej polędwicy. Howgh!
Zastapi - jeszcze grubszy stek :twisted: Tutaj pelno zarcia z wolowina. To nie Indie :twisted:
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.