PDA

Zobacz pełną wersję : Dieta & trening -- czyli wszystko o zdrowym odżywianiu i ciężkiej pracy na siłowni.



Strony : 1 2 3 4 5 6 [7]

popi
09-07-2014, 08:14
Cześć, mam kilka pytań dot. ćwiczeń i treningu,[...]

Ja zachowuję taką kolejność: rozgrzewka, ćwiczenia, rozciąganie (wystudzanie).
Rozgrzewka: od głowy do stóp.
Ćwiczenia: na co mam akurat ochotę.
Rozciąganie dlatego na końcu żeby nie nabawić się przykurczu mięśni i wystudzić organizm (unormować tętno).

Co do brzuszków polecam "szóstkę weidera" (znajdziesz na youtube).

Ale ja jestem amatorem dlatego nie przejmuję się żadnymi specjalistycznymi programami :)

Andrzej1974
09-07-2014, 08:17
To ja zadam pytanie z innej beczki. Załóżmy, że uda nam się schudnąć o te 30 kg. Czy nie będzie tak, że skóra będzie szpetnie wisiała? Oglądałem kiedyś jakiś filmik na YT o takim grubszym kolesiu i po zrzuceniu wielu kilo nie wyglądało to najlepiej. Nie wiem czy w tej sytuacji nie lepiej pozostać "misiem"?

Bycie "misiem" nigdy nie było, nie jest i nie będzie dobre... ;-)

elanek
09-07-2014, 08:57
A ja obserwując siebie i całą masę*znajomych nic nie radzę. I mówię*to szczerze. Moda na pszenicę*przeminie jak inne. A ja dalej z przyjemnością będę*zajadał pastę al dente. I chateaubriand z sosem berneńskim i popijał czerwonym winem, które to podobno szkodzi.
Pewnie, teraz jest internet. Każdy może sobie wyguglać co tylko chce. Można znaleźć dowolnego Kaszpirowskiego który uleczy wszystko.

Moda? Nie sądzę. Przecież nie jesteś głupi i potrafisz wywnioskować, że pszenicy jest coraz więcej w menu przeciętnego człowieka. Nawet tam, gdzie się jej nie spodziewa. Ograniczenie spożycia tego zboża na pewno nikomu nie zaszkodzi, a pomaga większości osób, praktycznie wszystkim, których znam.

Mój teść wziął matkę do lekarza. Trochę przytyła ostatnio, jest już po osiemdziesiątce. Lekarz powiedział: ograniczyć mączne. Tylko tyle. Szarlatan niedouczony jakiś, czy co.

A co ma chateaubriand z sosem berneńskim do mąki? Bardzo smacznie się żywisz, cieszę się razem z Tobą.

Czerwone wino jest zdrowe. W odpowiedniej ilości.

Każdy może wyguglać co chce. Ale też jest sporo w sieci wartościowych informacji, podpisanych przez naukowców i uznanych lekarzy z poważnym dorobkiem. Nie zawsze zwykły lekarz jest alfą i omegą, zwłaszcza, że...:
W kompleksie sportowym, gdzie trenuję, jest mała salka gimnastyczna, gdzie raz w tygodniu grają w kosza "doktorzy", czyli 8 lekarzy z pobliskiego szpitala. Kiedyś z powodu awarii musieliśmy się wykąpać w ich szatni. Wchodzimy i ... zadymione i smród od fajek, cała popielniczka petów. I puste flaszki na równowartość 3,5 litra wódki. Porządnej, nie powiem. Okazało się, że co jakiś czas panowie sobie robią przerwy, przychodzą do szatni na fajkę i w siedmiu obalają flaszkę, lub dwie. Po czym wracają do gry. Ósmy nie pije, ale nie wiem dlaczego. Może mieszka daleko i żona nie chce po niego przyjeżdżać? Więc przez niecałe dwie godziny panowie biegają i piją na zmianę, wychodzi flaszka na głowę :). Chyba za młody jeszcze jestem na takie numery :). I nie wygląda to na jednorazową akcję :).
Musiałem iść potem do jednego z nich na konsultację, ale całe szczęście to był ortopeda, więc nie bałem się badań i porad.

Bezdyskusyjnie chodzę tylko do lekarzy, żadnych szamanów. Znaczy pójdę chyba do takiego Mongoła, co zioła daje i akupunkturę robi, ale on w swoim kraju ma doktorat z medycyny.

Ale różni są lekarze. Nie deprecjonowałbym wiedzy zaczerpniętej z Internetu w imię solidarności zawodowej. Znajomą leczyli na co innego niż jej było. Poczytała fora, pogadała z innymi ludźmi z podobnymi problemami i sama znalazła przyczynę. Poszła do lekarza, powiedziała co jej może być. koleś się zdziwił, ale potem potwierdził, zmienił leczenie i babie przeszło :).

doktor
09-07-2014, 09:40
Moda? Nie sądzę. Przecież nie jesteś głupi i potrafisz wywnioskować, że pszenicy jest coraz więcej w menu przeciętnego człowieka. Nawet tam, gdzie się jej nie spodziewa. Ograniczenie spożycia tego zboża na pewno nikomu nie zaszkodzi, a pomaga większości osób, praktycznie wszystkim, których znam.

Była dieta dr Kwaśniewskiego, była dieta Duncana, Atkinsa, moda na niełączenie węglowodanów z białkami, kapuściana, bananowa, która z Małyszem przyszłą i chyba z nim odeszła (w sensie medialnego szumu wokół osoby). Piszę o tych, które w pamięci mi się*kołaczą, bo było ich dużo więcej. Były jakieś kuriozalne pomysły o uszczelnianiu jelit, bo toksyny przez dziury przełażą. Ze stoickim spokojem do tego podchodzę i nie widzę powodu by być ewangelistą jakiejś metody. Każdy człowiek coś sobie wybierze, a czy będzie skuteczne zależy bardziej od jego uporu i konsekwencji niż od tego, czego nie je. To, że tobie to pasuje, nie znaczy, że każdy inny będzie szczęśliwy. I to, że ty schudłeś nie oznacza, że tak stanie się*z każdym. Co jednemu miód, drugiemu trucizna.


Okazało się, że co jakiś czas panowie sobie robią przerwy, przychodzą do szatni na fajkę i w siedmiu obalają flaszkę, lub dwie. Po czym wracają do gry. Ósmy nie pije, ale nie wiem dlaczego. Może mieszka daleko i żona nie chce po niego przyjeżdżać? Więc przez niecałe dwie godziny panowie biegają i piją na zmianę, wychodzi flaszka na głowę . Chyba za młody jeszcze jestem na takie numery . I nie wygląda to na jednorazową akcję .
Nie wiem, nie podjąłbym się*drastycznej oceny na takiej podstawie. I też nie bardzo widzę powód korelowania palenia fajek i picia wódki z wiedzą zawodową. Alkoholicy są również wśród lekarzy, co nie zmienia stanowiska medycyny wobec alkoholizmu. Mój mechanik jeździ zardzewiałym samochodem, co nie podważa mojego zaufania do jego fachowości.


Ale różni są lekarze. Nie deprecjonowałbym wiedzy zaczerpniętej z Internetu w imię solidarności zawodowej. Znajomą leczyli na co innego niż jej było. Poczytała fora, pogadała z innymi ludźmi z podobnymi problemami i sama znalazła przyczynę. Poszła do lekarza, powiedziała co jej może być. koleś się zdziwił, ale potem potwierdził, zmienił leczenie i babie przeszło .

Otóż właśnie deprecjonuję, bynajmniej nie w imię zawodowej solidarności. Pomieszanie mitów, półprawd i bzdur nawet z częścią faktów powoduje, że otrzymujemy bzdurę. Istotą jest umiejętność odfiltrowania bzdur, co nie każdemu się*udaje. Jeśli ktos potrafi wyleczyć się*sam to świetnie. Jeśli nie pasuje ci lekarz i nie masz do niego zaufania, to go zmień. Masz wątpliwości co do jego wiedzy - idziesz do innego. Jeśli uważasz, że wiesz lepiej to po co tracić czas w przychodni.
Uważasz, że to źle, że lekarz wysłuchał pacjenta i zmienił zdanie co do istoty choroby? Moim zdaniem świadczy to o jego rozsądku a nie o głupocie. Myślę, że gdyby rzeczona baba wymyśliła coś głupiego to by zaoponował.

elanek
09-07-2014, 09:53
Nie wiem, nie podjąłbym się*drastycznej oceny na takiej podstawie. I też nie bardzo widzę powód korelowania palenia fajek i picia wódki z wiedzą zawodową. Alkoholicy są również wśród lekarzy, co nie zmienia stanowiska medycyny wobec alkoholizmu. Mój mechanik jeździ zardzewiałym samochodem, co nie podważa mojego zaufania do jego fachowości.

No dobra, kruk krukowi oka nie wykole :)
Picie sporych ilości alkoholu podczas dosyć dużego wysiłku fizycznego... To nie jest ekstremum? Kolesie biegali od kosza do kosza, przewracali się z wysiłku/alkoholu? A może to dobrze na krążenie robi? Flaszka i ogień na boisko. Nie znam lekarza, który by tego nie potępił.
W sumie mnie to nie obchodzi co sobie prywatnie robią :).

doktor
09-07-2014, 10:18
No dobra, kruk krukowi oka nie wykole

Nie widzę powodu, by rozpoczynać duskusję o solidarności zawodowej. Nie ma to nic wspólnego ani z dietą, ani z wysiłkiem.
Powiem tyle, że gdybym zobaczył swojego sąsiada (np. policjanta lub nauczyciela) nawalonego jak szpadel, nie czułbym się uprawniony do głębszej oceny jego prowadzenia się (poza tym, że po pijaku prowadził się*koślawo). Sądzisz, że nauczyciele nie krzyczą na swoje dzieci, a policjanci muszą prawidłowo parkować samochody?

ekonet
09-07-2014, 10:20
No dobra, kruk krukowi oka nie wykole :)
Picie sporych ilości alkoholu podczas dosyć dużego wysiłku fizycznego... To nie jest ekstremum? Kolesie biegali od kosza do kosza, przewracali się z wysiłku/alkoholu? A może to dobrze na krążenie robi? Flaszka i ogień na boisko. Nie znam lekarza, który by tego nie potępił.
W sumie mnie to nie obchodzi co sobie prywatnie robią :).
Kolesie zrobili sobie kumulację przyjemności, a Ty szaty rozdzierasz. :)

doktor
09-07-2014, 10:30
Kolesie zrobili sobie kumulację przyjemności, a Ty szaty rozdzierasz.

Osiem żon, na ten przykład, do mamusi pojechało. Można oszaleć. Mojego znajomego, jak żona wyjechała z dzieckiem na wakacje obudziły o 3 rano zraszacze na własnym trawniku.

ekonet
09-07-2014, 10:32
Osiem żon, na ten przykład, do mamusi pojechało. Można oszaleć. Mojego znajomego, jak żona wyjechała z dzieckiem na wakacje obudziły o 3 rano zraszacze na własnym trawniku.
Wleczone było?

doktor
09-07-2014, 10:38
Trudno ocenić, gdyż delikwent miał sporą lukę w życiorysie. Obok leżała flaszka kiepskiego wina, a kumple zarzekali się, że tego z nim nie pili.

elanek
09-07-2014, 11:08
Kolesie zrobili sobie kumulację przyjemności, a Ty szaty rozdzierasz. :)

Impreza przednia, co tydzień podobno :). Zony i ich mamusie na pewno zadowolone :).

Ale mi chodziło o to, że ja bym do takiego kardiologa nie poszedł, po tym co widziałem. Albo bym mu niespecjalnie wierzył :).

freefly
09-07-2014, 12:13
Impreza przednia, co tydzień podobno :). Zony i ich mamusie na pewno zadowolone :).

Ale mi chodziło o to, że ja bym do takiego kardiologa nie poszedł, po tym co widziałem. Albo bym mu niespecjalnie wierzył :).

A co ma prowadzenie się ludzi, do ich kompetencji.

sufenta
09-07-2014, 12:44
Do ich kompetencji moze niewiele, ale do ich wiarygodnosci tak- jesli kardiolog, palac papierosa, mowi mi, ze palenie moze miec smiertelne skutki to ja, pacjent lub osoba poddajaca sie przez rzeczonego kardiologa-palacza procesowi zdrowotnego uswiadamiania, wiedzac, ze kazda istota zywa a wiec i pan kardiolog-palacz, chce zyc i robi wszystko aby zyc jak najdluzej, musze zadac sobie kilka pytan: czy pan kardiolog jest istota zywa? czy bedac istota zywa cierpi na depresje i chce w ten sposob popelnic samobojstwo? czy moze straszne skutki palenia tytoniu to bujda jest i sposob na wyciagniecie pieniedzy z eu na pogadanki uswiadamiajace?

freefly
09-07-2014, 13:23
Do ich kompetencji moze niewiele, ale do ich wiarygodnosci tak- jesli kardiolog, palac papierosa, mowi mi, ze palenie moze miec smiertelne skutki to ja, pacjent lub osoba poddajaca sie przez rzeczonego kardiologa-palacza procesowi zdrowotnego uswiadamiania, wiedzac, ze kazda istota zywa a wiec i pan kardiolog-palacz, chce zyc i robi wszystko aby zyc jak najdluzej, musze zadac sobie kilka pytan: czy pan kardiolog jest istota zywa? czy bedac istota zywa cierpi na depresje i chce w ten sposob popelnic samobojstwo? czy moze straszne skutki palenia tytoniu to bujda jest i sposob na wyciagniecie pieniedzy z eu na pogadanki uswiadamiajace?

Nawet kierowca z 2 promilami za kierownicą, twierdzący, że jeżdżenie po "pijaku" to zło, jest wiarygodnym w tym co mówi. Jeśli chcesz możesz mu nie wierzyć, twierdząc, że jest mało wiarygodny skoro prowadzi w takim stanie.:wink:

sufenta
09-07-2014, 13:32
Jeden z kolegow napisal: "Wywalenie, a przynajmniej ograniczenie pszenicy można śmiało polecic, jest sporo dostępnej literatury w internecie. Czasy się zmieniły, a lekarz niekoniecznie musi byc superfachowcem od każdej części organizmu czy jakiś (powinno byc jakichs- to moja uwaga) jego procesów". Posluze sie tym przykladem (nic osobistego) aby o "literaturze w internecie" dostepnej napisac: nie ma takiej literatury- popularnonaukowe czasopisma, ze nie wspomne czasopismach specjalistycznych, takie jak The Lancet http://www.thelancet.com/ lub The New England Journal of Medicine http://www.nejm.org/ sa dostepne jedynie dla subskrybentow a ich cytowanie ograniczone jest do, w niektorych przypadkach, trailerow, jesli wolno mi uzyc tego sformulowania. Nie znajdzie w nich subskrybent ani slowa o walorach diety bezpszenicznej, ubogopotasowej, diety wzbogaconej o mikro- lub makroelementy. Znajdzie w nich natomiast, oparte na badaniach statystycznych, artykuly o braku jakiegokolwiek zwiazku miedzy niejedzeniem pszenicy, ryzu, owsa, gwozdzi, workow foliowych i trocin a wydolnoscia badz niewydolnoscia organizmu badz poszczegolnych narzadow. Owa "dostepna w intenecie literatura" do przemyslenia wlascicieli silowni, sklepow ze zdrowa zywnoscia i wspolpracownikow czasopism dla kobiet i mezczyzn metrosexualnych. Poniewaz przekonanie wyznawcow roznych diet, oczytanych w "dostepnej w necie literaturze", nie jest mozliwe pozwole sobie na krotka dykteryjke: chefarzt oddzialu chirurgii w szpitalu, w ktorym Najlepsza Zona Swiata swoja krotka (bo mloda to niewiasta jest) kariere zaczynala, byl onegdaj lekarzem klubowym jednego z klubow Bundesligi. Na Oktoberfest pare lat temu poprzez wspomnianego szefa poznalismy jednego z lekarzy Bayeru Leverkusen. Moja zona, ktora prowadzila wtedy poradnie dla grubasow przygotowywanych do operacji bypassow, zapytala jaka diete stosuja panowie pilkarze: "duzo jesc musza" powiedzial pan z Bayeru. I tyle o superdietach.

sufenta
09-07-2014, 14:55
Nawet kierowca z 2 promilami za kierownicą, twierdzący, że jeżdżenie po "pijaku" to zło, jest wiarygodnym w tym co mówi. Jeśli chcesz możesz mu nie wierzyć, twierdząc, że jest mało wiarygodny skoro prowadzi w takim stanie.:wink:

Kolega, zapewne nieswiadomie, pomylil zabawnie pojecie (z empiria powiazane) sensus communis (common sense, bon sens) z pojeciem autorytetu epistemicznego- jesli kolega, kolego freefly, niezaleznie od stanu ogolnego kolegi, powie, ze jazda po pijanemu jest zla, ze trawa jest zielona lub ze tydzien ma 7 dni to bedzie to prawda, ale jesli kolega (zalozmy, ze kolega skonczyl technikum budowlane) bedzie o hetytach z mina uczona perorowal to bede sie musial dobrze zastanowic, czy koledze wierzyc. W podanym przeze mnie przykladzie kardiologa-palacza, powstaje dysonans miedzy oczekiwana wiedza ("lekarz, wie jak zdrowo zyc) a chwilowa obserwacja ("lekarz i pali?).

ropusz
09-07-2014, 15:01
Jak ktoś zawodowo harata w gałę to co by nie jadł to mu nie zaszkodzi z uwagi na ilość spalanych kalorii. Ale jak ktoś siedzący cały dzień w biurze będzie się tak samo odżywiał to bęben murowany.

sufenta
09-07-2014, 15:12
Niesposob sie z kolega nie zgodzic, kolego ropusz. Nacisk logiczny mojego postu polozony byl jednak na "dieta-ubogo-torebkowo-foliowa" a nie na dysproporcje miedzy podaza i popytem na kalorie. Panowie pilkarze Bayeru Leverkusen nie jedli zadnych preparatow bialkowych, anty-oxydantow ani wzbogaconych o selen i molibden jajek muszki owocowki. Pszenice (w bialym pieczywie) tez jedli az milo. Pozdrawiam.

freefly
09-07-2014, 16:23
Kolega, zapewne nieswiadomie, pomylil zabawnie pojecie (z empiria powiazane) sensus communis (common sense, bon sens) z pojeciem autorytetu epistemicznego- jesli kolega, kolego freefly, niezaleznie od stanu ogolnego kolegi, powie, ze jazda po pijanemu jest zla, ze trawa jest zielona lub ze tydzien ma 7 dni to bedzie to prawda, ale jesli kolega (zalozmy, ze kolega skonczyl technikum budowlane) bedzie o hetytach z mina uczona perorowal to bede sie musial dobrze zastanowic, czy koledze wierzyc.


Nic nie pomyliłem. Nie trzeba być autorytetem w sensie epistemicznym, że być wiarygodnym w oczach innych. Faktem jest, że są ludzie, którzy z założenia nie wierzą innym, ale to przypadki skrajne.





W podanym przeze mnie przykladzie kardiologa-palacza, powstaje dysonans miedzy oczekiwana wiedza ("lekarz, wie jak zdrowo zyc) a chwilowa obserwacja ("lekarz i pali?).



Idąc do "specjalisty" oczekuję żeby doradził, co jest dla mnie lepsze. To kwestia zaufania. Może dla lekarza palenie jest dobre, więc pali. Nie mnie oceniać, gdyż nie jestem lekarzem. Nie widzę powodu, żeby podważać jego wiarygodność tylko dla tego, że sam nie stosuje się do tego co mi zalecił. Co w ogóle ma oznaczać wiarygodność w takiej sytuacji. Mogę mu po prostu nie uwierzyć i nie stosować się do zaleceń w takim samym stopniu jak do zaleceń kardiologa niepalącego.

sufenta
09-07-2014, 16:52
tu byla moja odpowiedz na post kolegi freefly, ale ja skasowalem- dyskusja wydaje sie byc bezprzedmiotowa. pozdrawiam

stock
10-07-2014, 08:03
to macie suchara pogodowo siłownianego na dzien dobry:

- spadł deszcz
- lepiej deszcz niz masa :)

elanek
10-07-2014, 15:36
A co ma prowadzenie się ludzi, do ich kompetencji.
O, to zależy w jakiej dziedzinie:)
Księża na przykład :). Choć w sumie mogą kompetentnie i zgodnie z naukami swoich kościołów ewangelizować.
Poznałem kiedyś w pociągu dziewczynę, trochę zapłakana była. Okazało się, że przyłapała guru sekty, do której się zapisała, na jedzeniu mięsa, a potem spółkowaniu z inną członkinią. W założeniu mięsa jeść nie było wolno, a guru zapewniał wcześniej, że spółkuje tylko z nią :). No i stracił zaufanie, mimo, że podobno pięknie przemawiał o tej swojej religii.


Znajdzie w nich natomiast, oparte na badaniach statystycznych, artykuly o braku jakiegokolwiek zwiazku miedzy niejedzeniem pszenicy, ryzu, owsa, gwozdzi, workow foliowych i trocin a wydolnoscia badz niewydolnoscia organizmu badz poszczegolnych narzadow.
Najwidoczniej znaczna część lekarzy w Polsce niestety nie wie wiele o tychże szacownych periodykach, bo jakimś sposobem widzi zależności, wpływ określonej diety na narządy, zwłaszcza chore narządy. Ale może się mylą i każą ludziom jeść "zdrową" żywność zamiast pysznej, normalnej. Trudno powiedzieć jakie to badania były, ale wpadki też się zdarzają: http://www.rynekzdrowia.pl/Uslugi-medyczne/Specjalisci-The-Lancet-wielokrotnie-zawyzyl-dane-o-umieralnosci-pooperacyjnej-w-Polsce,123587,8,0.html.
Czasopisma publikują różne badania w dobrej wierze, ale nie zawsze odpowiadają za autorów, jak było choćby w przypadku Andrew Wakefielda.
Jedni znajdą pewne zależności, inni nie. Zależy od tego, kto za te badania płaci, kto zleca. Historia medycyny obfituje w różne historie, nie zawsze chwalebne :).

W sumie dobrze, że nie czytałem tego artykułu o naukowo udowodnionym braku związku (...) bo pewnie jakbym przeszedł na dietę bezglutenową to bym nie schudł 13 kg w dwa miesiące...


chefarzt oddzialu chirurgii w szpitalu, w ktorym Najlepsza Zona Swiata swoja krotka (bo mloda to niewiasta jest) kariere zaczynala, byl onegdaj lekarzem klubowym jednego z klubow Bundesligi. Na Oktoberfest pare lat temu poprzez wspomnianego szefa poznalismy jednego z lekarzy Bayeru Leverkusen. Moja zona, ktora prowadzila wtedy poradnie dla grubasow przygotowywanych do operacji bypassow, zapytala jaka diete stosuja panowie pilkarze: "duzo jesc musza" powiedzial pan z Bayeru. I tyle o superdietach.
No ale czego to dowodzi? Dużo czego muszą jeść? Hamburgerów dużo jedli i popijali coca-colą?
Przecież jedno nie ma nic wspólnego z drugim.

No i rypła się sprawa diet w klubach jak choćby FC Barcelona, tenisistów, biegaczy, koszykarzy, których to zapewne omamili "właściciele siłowni, sklepów ze zdrowa żywnością i współpracownicy czasopism dla kobiet i mężczyzn metrosexualnych". Tyle wyrzeczeń i na nic :)

zolton
17-07-2014, 21:01
Na początku proszę o wyrozumiałość, że jestem leniem i piwożłopem ;)
Chciałbym się dostać w pewne służby lecz potrzeba tam przejść test sprawnościowy. Do dzisiaj praktycznie nie ćwiczyłem nic. Jedynie co to w roku akademickim jakaś siatkówka, hokej czy tenis.

Potrzebuję wykonać następnujące rzeczy dla mojej kategorii wiekowej (podaję najbardziej punktowane wyniki):
-bieg na 1000m; czas 4:10
-pompki; 35 powtórzeń
-skok z miejsca obunóż; 235cm
-skrętoskłony; 43 powtórzenia w ciągu 1min
-koperta; 25sek
-skłon w przód; położyć ręce na podłodze i utrzymać 3 sek
Termin na złożenie papierów będę miał za jakieś 2 miesiące do tego czasu chciałbym w miarę możliwości osiągnąć powyższe rzeczy.

Dzisiaj sprawdziłem na co mnie stać. Skrętoskłony zrobiłem akurat 43 w ciągu minuty, aż 10 pompek oraz skok z miejsca na jakieś 180 cm (chyba).

Dam radę w przeciągu 2 miesięcy z siebie to wycisnąć? Ważę jakieś 80kg przy 180cm wzrostu. Ostatnio narzuciłem sobie dietę: 0 pszenicy oraz nie nażerać się na kolację w celu zrzucenia wagi.

Chcę aby to było naturalne bez żadnych wspomagaczy ;)
Da radę ktoś ułożyć mi jakiś dzienny plan treningu?

P.S.
Chciałym dodać, że w dzieciństwie miałem astmę i przy biegach na długi dystans łapię zadyszkę więc może w biegu zacząć od jakiś 600m? Tzn km dam radę przebiec ale nie wiem czy w danym tempie.

shaolin
18-07-2014, 01:22
W 2 miesiace mozna zrobic bardzo duzo, ale potrzebna jest ciezka praca, a jak jestes leniem to moze byc problem. To co podales (lub wyniki w tej okolicy) powinien zrobic kazdy dorosly mezczyzna w zwyklej formie (czyli nie trzeba byc zlotym medalista olimpijskim w 10-boju, ale tez nie mozna byc Stephenem Hawkingiem).

Dziwie sie tylko, ze skoro mylisz o pracy w sluzbach (jakich? bo zes napisal, jakbys mial startowac do KGB co najmniej) to dlaczego chcesz sie wziac za siebie 2 miesiace przed terminem aplikacji? :shock: Oczywiscie nigdy nie jest za pozno, zeby sie brac za siebie ale troche to dziwne :razz:

Majek
18-07-2014, 09:47
To ja jeszcze dodam, że zazwyczaj między złożeniem kwitów, a pierwszymi testami sprawnościowymi upływa trochę czasu. Najpierw pewnie będą wstępne badania lekarskie, termin pierwszego wyznaczą Ci na "za miesiąc", drugiego, na drugi "za miesiąc" itd...

login_87
18-07-2014, 10:08
1000m w 4:10 zrobisz spokojnie

freefly
18-07-2014, 10:12
Potrzebuję wykonać następnujące rzeczy dla mojej kategorii wiekowej (podaję najbardziej punktowane wyniki):
-bieg na 1000m; czas 4:10
-pompki; 35 powtórzeń
-skok z miejsca obunóż; 235cm
-skrętoskłony; 43 powtórzenia w ciągu 1min
-koperta; 25sek
-skłon w przód; położyć ręce na podłodze i utrzymać 3 sek
Termin na złożenie papierów będę miał za jakieś 2 miesiące do tego czasu chciałbym w miarę możliwości osiągnąć powyższe rzeczy.



Czy to są kryteria dla II grupy inwalidzkiej?:shock:

elanek
18-07-2014, 10:24
Czy to są kryteria dla II grupy inwalidzkiej?:shock:

Na pewno nie na AWF.

Sugerowałbym ćwiczenie pompek od wczoraj. Prawidłowych pompek.
Bieg nie powinien być problemem, ale trzeba się parę razy przebiec żeby sprawdzić. Znaczy nauczyć się biec, żeby nie wystartować jak rakieta i zapowietrzyć się w środku trasy :). Poćwiczyć technikę skoku.
No i przynajmniej raz zrobić kopertę.

Normy nie są wyśrubowane.

zolton
18-07-2014, 10:41
To są do Straży Granicznej.
Nie myślałem wcześniej aby tam iść ale kolega mi ostatnio powiedział, żeby jednak spróbować więc postanowiłem się za siebie wziąć. Mam wakacje, nie mam roboty więc mogę trenować. Może mi ktoś jakiś plan treningu przedstawi? Co i jak? Jakie ćwiczenia?

freefly
18-07-2014, 10:46
To są do Straży Granicznej.
Nie myślałem wcześniej aby tam iść ale kolega mi ostatnio powiedział, żeby jednak spróbować więc postanowiłem się za siebie wziąć. Mam wakacje, nie mam roboty więc mogę trenować. Może mi ktoś jakiś plan treningu przedstawi? Co i jak? Jakie ćwiczenia?



http://www.wspol.edu.pl/zws/index.php?option=com_content&view=article&id=56:jak-przygotowaio-corocznego-testu-sprawnopci-fizycznej&catid=32:informator-dla-policjant

popi
18-07-2014, 10:56
[...]To co podales (lub wyniki w tej okolicy) powinien zrobic kazdy dorosly mezczyzna w zwyklej formie[...]

W tym kontekście podoba mi się słowo "powinien" ;)


[...]do KGB co najmniej)[...]

cytat:

"Rosyjskie siły zbrojne przeprowadzają sprawdzian wydolności fizycznej żołnierzy przy pomocy rwania zamiast pompek i trend ten zaczyna się też przyjmować wśród elit w USA. [...] W amerykańskich jednostkach przeciwuderzeniowych przeprowadza się sprawdzian całkowitej liczby rwań 24-kilogramowego odważnika w czasie 10 minut. Egzaminowany może zmieniać rękę tyle razy, ile zechce; całkowita suma powtórzeń z obu rąk daje ostateczny wynik. Dwieście powtórzeń budzi szacunek, ale rekordy są wyższe.
Rwanie wyrabia żelazne plecy, biodra i palce, rozwija ogromną wytrzymałość sercowo-oddechową i ma niezwykłe przełożenie na bieg, skoki, walkę wręcz oraz mnóstwo innych form aktywności fizycznej. Ponadto duża liczba powtórzeń buduje siłę woli i tolerancję na ból. [...] Zdecydowanie więcej mówi o zawodniku niż wyciskanie na ławeczce."

http://www.youtube.com/watch?v=gjL_v-GhMWc

Kolo nie wygląda może zbyt okazale ale tu nie chodzi o nikomu niepotrzebną masę mięśniową.

!AGresT
18-07-2014, 11:00
Na pewno nie na AWF.

Kolega przez całe liceum szykował się na AWF i był naprawdę dobrze przygotowany (sprawnościowo i teoretycznie). Nie wiem natomiast jakim cudem przeoczył, że będzie też egzamin z pływania a on kompletnie tego nie potrafił! Zdał sobie sprawę z tego faktu jakieś pół roku przed egzaminem. Za to, co pokazał na pływalni dostał owację na stojąco :)

popi
18-07-2014, 11:04
A tu macie prosty interwał dla osób nie dysponujących zbyt dużą ilością wolnego czasu: http://www.youtube.com/watch?v=Q3iNrHR47rQ

!AGresT, pół roku jest znacznie dłuższym okresem czasu niż dwa miesiące ;)

shaolin
18-07-2014, 11:04
Fedor tez nie wygladal okazale, ale przypier#$@$ umial ;) Kettlebells sa dobre.

zolton, masz jakies narzedzia zbrodni typu hantle albo inne bzdety czy chcesz trening z obciazeniem w postaci wlasnego ciala?

!AGresT
18-07-2014, 11:09
!AGresT, pół roku jest znacznie dłuższym okresem czasu niż dwa miesiące ;)

Z pewnością, jednak żeby nauczyć się pływać od zera do poziomu, hmm, sportowego, to jednak mało.

Zabawię się w ekoneta - albo okres, albo czas. Okres czasu to masło maślane jest. Rzekłem.

zolton
18-07-2014, 11:16
Nie mam hantli. Ino 80kg własnej masy i meble w domu :D

!AGresT
18-07-2014, 11:18
To teraz zamiast spać, będziesz trzymał kredens...

shaolin
18-07-2014, 11:20
Te Twoje 80kg to 80kg a'la Frank Medrano czy 80kg a'la Danny DeVito? Masz chociaz dostep do drazka do podciagania?

I te 10 pompek robisz tak, ze 10 to klocek w portkach z wysilku czy dalbys rade jeszcze zrobic kilka?

EDIT: Adamie, wlasnie pisalem, zeby godzine dziennie trzymal kredens i +5 do sily ;) ale zmienilem tresc posta :razz:

zolton
18-07-2014, 11:22
Do tych 10-ciu może wstrzymam klocka i 11 wycisnę :D
Drążek (czyt. trzepak do dywanów) mam ;)

shaolin
18-07-2014, 11:30
Jak masz trzepak/drazek to git bo to swietne narzedzie do wielu cwiczen. Lapy, plecy, brzuch, itd. Mam nadzieje, ze ten trzepak bez poprzeczki na srodku bo to nie pomaga :razz: Zaraz Ci cos wyrzezbimy. Na razie masz Franka Medrano na patyku ;)

mvJHw64fxgQ

zolton
18-07-2014, 11:32
Nie. Nie ma poprzeczki bo kiedyś służył jako huśtawka :D

Zrobiłem sobie wczoraj 20 pompek na dwie serie i dzisiaj 11 za jednym razem i czuję, że mi mięśnie cycki rozrywają (aa nie to zakwasy :/) :D

Dobra...do niedzieli sobie będę rozgrzewki robił a od pon zacznę trenować.

shaolin
18-07-2014, 11:47
Ogolnie mozesz zaczac od rozgrzewki ;) ale po rozgrzewce:
a) pajacyki x30 powtorzen x3 serie
b) pompki x10 powtorzen x3 serie
c) skakanka x1min x3 serie
d) przysiady x10 powtorzen x3 serie
e) podciaganie nachwyt i podchwyt (a jak nie mozesz sie podciagnac to na razie wez se stolek i zaczynaj z gornej pozycji - opuszczaj sie na stolek powoli) - ile mozesz x2 serie
f) wiszenie na drazku i podciaganie kolan do klaty (albo chociaz do pepka jak nie dociagniesz do klaty na razie)
g) krotkie sprinty (ale tak jak elanek zauwazyl - najpierw zobacz czy sie nie polamiesz po 10m biegu, bo ogrom ludzi nie potrafi biegac, ja sam nie biegam, ale ja jezdze na rowerze).
h) sklony w szerokim rozkroku - do jednej nogi, do srodka, do drugiej
i) podwojne salta z tyl z kopnieciami obrotowymi a'la Czak Norris x 100 powtorzen x 100 serii.

zolton
18-07-2014, 12:00
Skakankę trzeba będzie poszukać (lub kupić). Nie biegałem ale jeźdżę na rowerze po ileś tam km.
Do przysiadów ubrać na siebie 10-cio kg kolczugę? :D
Co z biegiem długodystansowym? 1000m dwa razy w tygodniu?

EDIT:
To jest na I-szy tydzień czy na całość? :D

EDIT II:
Ćwiczenia lepiej przed jakimkolwiek jedzeniem?

shaolin
18-07-2014, 12:02
Na razie nic nie ubieraj (oprocz gaci, zeby se torby nie przylapac miedzy udo/lyde :twisted:). To pierwszy tydzien. Zobacz czy przezyjesz, jak przezyjesz to dorzuc po 2 powtorzenia do pompek i przysiadow i dorzuc jedna serie. Do skakanki dorzuc 20s.

I 1000m to nie jest dlugodystansowy bieg. Chyba, ze jestes Stephenem Hawkingiem.

Mozesz zjesc 1-1.5h przed treningiem. Mozesz jesc po treningu. Wazne, zeby nie jesc w trakcie albo zamiast :razz:

zolton
18-07-2014, 12:05
AAA i taki trening mam robić od razu (tzn wszystko po kolei w jednej porze dnia) czy rozbić sobie: I seria - rano, II - południe, III - wieczór?


I 1000m to nie jest dlugodystansowy bieg. Chyba, ze jestes Stephenem Hawkingiem.

cicho :D
w podstawówce był :P

shaolin
18-07-2014, 12:08
Wszystko za jednym razem.

popi
18-07-2014, 12:09
[...]Zabawię się w ekoneta - albo okres, albo czas. Okres czasu to masło maślane jest. Rzekłem.

Howgh.

;)

morzon
14-09-2014, 14:56
Zagląda tu ktoś jeszcze ? ;) Mam pytanie odnośnie biegania z pulsometrem.
Biegam sobie (pod kątem poprawienia sylwetki i zrzucenia balastu) już jakiś czas, a że ostatnio postanowiłem się wziąć za to konkretniej (dieta, jakiś tam plan na to wszystko) to kupiłem tez pulsometr coby biegać z głową. No i wyczytałem, że dla mnie najlepiej by było biegać w zakresie 60-70% tętna maksymalnego. Ze wzorów sobie wyliczyłem, że mam HRmax ok 194, więc przedział w którym powinienem się poruszać to 105-136. No i spoko - problem w tym, że biegnąc naprawdę powoli, takim truchtem lekkim mam raczej między 140-148 (czyli chyba średnio 75-76% HRmax). Właściwie musiałbym iść żeby się mieścić w tej granicy. A to mnie w sumie nawet bardziej męczy psychicznie, nie czuję w ogóle, że coś trenuję, że się męczę, ledwo się pocę przy takim wysiłku. Nie jest to też mój pierwszy raz kiedy ide biegać, bo biegam z przerwami mniejszymi i większymi od kilku miesięcy po 50min mniej więcej (7-8km).
Więc w czym rzecz? Czy tak bardzo źle wyliczyłem HRmax? Czy ten zakres jest zły? Czy takie przekroczenie jeszcze tej górnej granicy jest okej, czy wtedy dla mnie, pod kątem spalania tłuszczu nie ma to sensu?
Gdzieś spotkałem się, ze wzorem, że HR max powinno się przmnożyć przez 0,6 i 0,9 i to będą granice strefy w której powinienem trenować, ale to 90% średnio się zgadza z tym 60-70% podawanym gdzie indziej. Mętlil w głowie.

Nevin
14-09-2014, 18:01
Witam
Biegam i pływam od kiedy tylko siegam pamiecia tzn od czsów gdy nikt nie wiedział co to takiego pulsometr ...
Zasada jest bardzo prosta i nikt nic lepszego nie wymyślił - chcac zrzucić balast jak to nazywasz zacznij od prawidłowej diety - to 70% Twego sukcesu . Co do biegania , biegaj takim tempem abys podczas biegu mógł w miarę swobodnie rozmawiać . Słuchaj przede wszystkim swego organizmu , podczas tzw aerobów masz "czuc się " komfortowo i swobodnie a samo bieganie ma Ci sprawiac przyjemność .
Druga sprawa to systematyczność ale.... nie mozesz popaść w monotonność organizm ludzki dość szybko przyzwyczaja się do nowych warunków, tak więc aby efekty były widoczne co jakis czas zmieniaj godziny kiedy biegasz (jezeli masz taka możliwość) zwiększ dystans lub poziom trudności (np bieg przełajowy gdzie masz gorki itp ) , wspomóz się co jakiś czas interwałami - bardzo fajna sprawa - w necie znajdziez wiele porad jak poprawnie wykonać interwał biegowy .
A swoją droga, to jaka masz gwarancję iż ten pulsometr "rabota" prawidłowo?


Życze wytrwałości

coach_lodz
15-09-2014, 08:21
fajnie też kombinować trening aerobowy z siłowym, robię trening siłowy na siłowni i później sobie jeszcze biegam... mi idzie bardzo fajnie, choć nie miałem dużo do zrzucenia (180cm wzr. 82kg wagi) przed wakacjami zrobiłem sobie -6kg i po prostu poprawiłem sobie sylwetkę :) teraz wracam do treningu na masę i zamierzam wrzucić kilka kilo... mam nadzieję, że uda mi się zrobić to dobrze jakościowo... żeby nie nabrać za dużo fatu :D

bajcy
22-09-2014, 18:26
No więc przyszedł i na mnie czas, by w tym dziale coś napisać:)
Otóż od dłuższego czasu starałem się zmotywować, by zacząć coś z sobą robić, gdyż 9tka z przodu przy wzroście 176 cm to nie ma szału.
W końcu za namową poszedłem na siłownie, mija już 2 tydzień- widać lekką poprawę, bo potrafię przebiegnąć do 4 km.
Wiem, że to dla wielu nic wielkiego, ale przy mojej pracy siedzącej to nie lada wyczyn.
Staram się też troszkę pomachać hantlami czy też po ćwiczyć na maszynach. No i teraz przechodzę do sedna: otóż wiem, że tłuszczyku nie zgubię bez odpowiedniej diety,
niestety ale kompletnie się na niej nie znam, stąd też moje pytanie. Czy mogę liczyć na jakąś pomoc z waszej strony?
Zmieniłem całkowicie styl jedzenia- od dwóch tygodni zero smażonego, zero kfc, mcdonald itp. zamieniłem jogurty na j. naturalne, do tego szpinak, kiełki, gotowane mięso i warzywa.
Wiem, że to w dobrą stronę, ale potrzebuję pomocy w ułożeniu posiłków, gdzie będę mógł zabrać je do pracy czy coś.
W dalszej kolejności będę potrzebował pomocy na siłowni, ale to już w późniejszym terminie.
Koledzy, liczę na waszą pomoc;) przekopałem już multum informacji, jednak chyba nie umiem czytać ze zrozumieniem:D

coach_lodz
30-09-2014, 12:35
no to moja dieta wygląda mniej więcej tak:
śniadanie: 4 wafle ryżowe z serem żółtym i wędliną (7:00) w pracy
II śniadanie: biały ser z jogurtem i rodzynkami (10:00) w pracy
Obiad: ryż (pół paczki) pełnoziarnisty z tuńczykiem pomidorkami i oliwkami (13:00) w pracy
Później mam trening na siłowni od ok. 16:00 do 17:30
II Obiad: ryż (druga połowa paczki) z kurczakiem (pierś) i warzywami (18:00)

jeszcze po treningu zjadam szejka białkowego i jak jestem jakoś głodny po 18:00 to jeszcze też szejka... jak masz problem z przekąskami to kup sobie orzechy, najlepiej sam zrób mieszankę z migdałów nerkowców i włoskich... ale podziel sobie, żeby nie zjadać więcej niż 30 - 50 g dziennie

tak to mniej więcej wygląda... oczywiście kurczaka warto zmieniać na wołowinkę i rybę (najlepiej tłustą jakąś) żeby się nie zanudzić na śmierć, tak dobrze widzisz nie ma wcale chleba! Ryż pełnoziarnisty można też jeść zamiennie z makaronem pełnoziarnistym. Taką dość nudziarską dietę stosuję 5 dni w tygodniu, w weekend odpuszczam trochę, bo to do mamy czasem pójdę na obiad, to nie będę wybrzydzał :D tylko, że ja nie mam 30 kg nadwagi ;) Wzrost 180cm waga od 76kg na redukcji do 82 na masówce. Z taką dietą to dość dużo jest kombinowanie, sęk w tym, żeby jeść mniej kalorii niż wydatkujesz i do tego jeść w miarę zdrowo. Jedzenie przygotowujemy w domu i unikamy jak ognia gotowców. W sklepach szukamy jak najmniej przetworzonych produktów. Ja do tego jeszcze piję herbatę czerwoną i zieloną oczywiście bez cukru... nie wiem czy na coś pomaga, piję bo mi smakuje :D

Trening na siłowni 3x w tygodniu 7 tygodni bez przerwy i później tydzień odpoczynku i tak w kółko :D Jak na faceta pod czterdziestkę trzymam się chyba całkiem nieźle ;) Dietę kombinowałem konkretnie pod siebie, licząc kalorie w excellu, według wartości odżywczych znalezionych w necie. Kupiłem sobie nawet taką wagę dokłądną kuchenną co mi pomogło na początku, teraz ogarnianie diety jest banalne bo już wiem co i jak i sobie wyszukuję produkty pod dietę i tyle... Im prościej tym łatwiej to idzie.

tomtytus
10-10-2014, 13:10
coach_lodz, da radę na tym zbudować masę?
W moim przypadku podobne liczby: ponad pół roku bez siłowni, wzrost 177, masa 74-75 czyli szczupak a chciałem wrócić na siłownię tylko…nie chcę, żeby wysiłek szedł na marne bo po prostu szkoda czasu i kasy. No i wolę powoli przybierać na masie mięśniowej niż budować mięśnie i brzuch :)

coach_lodz
10-10-2014, 21:54
no to jest raczej dieta na redukcję... na masę można z tych samych składników korzystać... dowal po prostu więcej ryżu i kury i tyle :) tylko stopniowo... ja sobie wywaliłem pieczywo z diety celowo na redukcji bo zależało mi na płaskim brzuchu a czytałem, że to pomaga... brzuch jest już dość płaski... tylko nie wiem czy to nie efekt placebo...

Strus
15-10-2014, 16:01
Panowie, ze względów zdrowotnych muszę wrócić do ćwiczeń i koniecznie zrzucić wagę. Czy jest coś lepszego od Clenburexin'u jako wspomagacza ?

krzysztof jot
15-10-2014, 23:30
Zagląda tu ktoś jeszcze ? ;) Mam pytanie odnośnie biegania z pulsometrem.
Biegam sobie ....( )
Gdzieś spotkałem się, ze wzorem, że HR max powinno się przmnożyć przez 0,6 i 0,9 i to będą granice strefy w której powinienem trenować, ale to 90% średnio się zgadza z tym 60-70% podawanym gdzie indziej. Mętlil w głowie.

dużo tłumaczenia - poczynając o wyznaczenia HRmax co nie jest takie proste, oraz to że na początku może i te strefy nie wyrabiasz bo nie masz kondycji, za rok biegając co drugi dzień po 10 km zrobisz dyszkę na stałym tętnie 135 :)

A najpierw poczytaj:
- http://tiny.pl/qvqsj
- http://tiny.pl/qvqsp
- http://tiny.pl/qvqs4

sporo o hrmax i bieganiu z pulsometrem...

coach_lodz
16-10-2014, 08:10
Panowie, ze względów zdrowotnych muszę wrócić do ćwiczeń i koniecznie zrzucić wagę. Czy jest coś lepszego od Clenburexin'u jako wspomagacza ?

na każdego co innego działa... ale tu specjalnie nie pomogę, bo zawsze redukcję robiłem jedynie dietą i ćwiczeniami... nie mam tendencji do tycia więc nie wymagam spalaczy...

shaolin
16-10-2014, 08:35
Rafal do roboty, a nie bedziesz sie szprycowal jakims szajsem dla plebsu! :twisted: Dieta+cwiczenia i ognia.

coach_lodz
16-10-2014, 08:43
do posiłku przedtreningowego dodaj imbir, pieprz cayenne i wypij małą kawkę hehe będziesz miał termogenik jak się patrzy... jak się poczyta skład niektórych spalaczy tłuszczu to tak właśnie wyglądają... ekstrakty z zielonej kawy i herbaty, pieprz cayenne i imbir... itp... no to można sobie samemu przygotować podobną mieszankę :) a czy działa... któż to wie ;)

shaolin
16-10-2014, 08:59
Ostre zarcie+cwiczenia z wlasciwym HR to najlepszy spalacz tluszczu...

Strus
16-10-2014, 09:46
2 lata temu były aeroby na siłce 2-3 razy w tygodniu po godzinie + Clenburexin + lekka dieta i 12 kilo w dół. Z Clenburexinem na pewno o wiele bardziej się pociłem więc pewnie zarzucę to ponownie skoro nie ma innych propozycji. Na przygotowywanie żarła nie mam czasu. W ramach diety ograniczenie tłuszczów i cukrów, większa ilość warzyw i kurczak z ryżem zamiast leczo w bułką czy fasolki po bretońsku :)

Co można sensownego zjeść na kolację jeśli siłownia kończy się koło 18stej i powiedzmy o 19-19:30 wypada coś skubnąć ?

shaolin
16-10-2014, 09:48
Dres z ortalionu i sie spocisz bardziej niz rzad przy tlumaczeniu sie z przekretow :mrgreen:

coach_lodz
16-10-2014, 10:31
tzn ja tam nie wiem... ale czytałem gdzieś, że większa potliwość nie przekłada się na lepsze spalanie... więc myślę, że i bez clenburexinu byś schudł ile trzeba... a od spalaczy to najbardziej chudnie portfel...

nowart
16-10-2014, 11:18
coach... ale za to pierwsze śniadanie byś się wstydził, najważniejszy posiłek dnia po długiej, nocnej przerwie, mięśnie wcina katabolizm a tu takie śmieci? nieładnie, oj nieładnie ! ;)

jasin
16-10-2014, 12:12
czytałem gdzieś, że większa potliwość nie przekłada się na lepsze spalanie...

Bo tylko wydalamy wodę, dlatego po aerobach spada nam gwałtownie waga, ale tłuszcz wraz pozostaje.

coach_lodz
16-10-2014, 12:22
coach... ale za to pierwsze śniadanie byś się wstydził, najważniejszy posiłek dnia po długiej, nocnej przerwie, mięśnie wcina katabolizm a tu takie śmieci? nieładnie, oj nieładnie ! ;)

no wiem, wiem... muszę coś wykombinować w zamian :) dodam jakąś porcję twarogu :)

nowart
16-10-2014, 12:33
Bo tylko wydalamy wodę, dlatego po aerobach spada nam gwałtownie waga, ale tłuszcz wraz pozostaje.

Bo nie tyle o potliwość tu chodzi co o wyższą temperaturę ciała, w której to tłuszcz się lepiej i efektywniej wytapia. Ja przykładowo pocę się już na myśl o dzisiejszym treningu a inni przy niemal HRmax czoło nie skażone kropelką potu :)
Dlatego też wszystkie te magiczne środki nie bez powodu nazywają się "termogenikami", choć zamiast nich szczerze polecam zrobienie swojego własnego termogenika - zdrowiej, taniej, smaczniej.

jasin
16-10-2014, 12:54
Ja przykładowo pocę się już na myśl o dzisiejszym treningu a inni przy niemal HRmax czoło nie skażone kropelką potu :)


Nie wiedziałeś mnie po siłowni, bez żadnych dopalaczy mokry jak po wyjściu z basenu a tłuszczyk jakoś opornie mi znikał.

MC_
16-10-2014, 13:03
Mi od biegania, bez specjalnej diety, ale też i bez szaleństw, w ciągu 10 tygodni z obwodu brzucha ubyło 10 cm.

nowart
16-10-2014, 13:12
10cm w miesiąc "bez szaleństw"? No to widzę 2 opcje :
1.byłeś strasznie zapuszczony :-)
2.jeśli nie, to pisz książkę o odchudzaniu, bestseller murowany :-D

MC_
16-10-2014, 13:40
10cm w miesiąc "bez szaleństw"? No to widzę 2 opcje :
1.byłeś strasznie zapuszczony :-)
2.jeśli nie, to pisz książkę o odchudzaniu, bestseller murowany :-D

A ja widzę mój drogi kolego, że nie czytasz uważnie. Na naszej planecie jeden miesiąc to ok. 4 tygodnie, więc 10 tygodni daje ok. 2,5 miesiąca.

coach_lodz
16-10-2014, 14:16
generalnie zasada zrzucania fatu jest jedna... jemy mniej kalorii niż zużywamy i już... jak to poukładać to już zupełnie inna sprawa... żeby trwale to zmienić a nie co sezon zawracać sobie głowę tym samym, to trzeba po prostu i aż zmienić nawyki żywieniowe...

nowart
16-10-2014, 15:04
No fakt, musiałem coś przeoczyć, nie wiem skąd wziął się u mnie ten miesiąc :-) kolejny dzień bez węgli potrafi nieźle otumanić... :-D

Strus
23-10-2014, 14:14
Czy jest na sali dietetyk ? Muszę zmienić żywienie ze względu na dość wysoki poziom trójglicerydów we krwi i chciałem podpytać co można a czego nie i jak to połączyć z faktem że zaczynam trening aerobowy na siłowni (2-3 razy w tygodniu).

Marek
25-10-2014, 13:06
Chętnie się podłączę do pytania Strusia. U mnie tez trójglicerydy szaleją...

RAF7705
25-10-2014, 15:29
Odpada białe pieczywo, jasne makarony, cukier, tłuszcze nasycone, ziemniaki, alkohol.
Małe posiłki co 3 godziny, ze dwa z nich to płatki owsiane najlepiej z wodą.

.:Gerard:.
25-10-2014, 15:52
Odpada białe pieczywo, jasne makarony, cukier, tłuszcze nasycone, ziemniaki, alkohol.


To jak tu żyć :-(

jasin
25-10-2014, 16:51
Czy jest na sali dietetyk ?
Coś tam jeszcze pamiętam ze szkoły.
Musisz ograniczyć tłuszcze zwierzęce, słodycze, jasne pieczywo, gazowane napoje, smażone potrawy, żółte sery, fastfoody.
Z produktów dozwolonych pieczywo ciemnie, makaron razowy, płatki owsiane, kasze, ryż brązowy, chude mięso, oliwa z oliwek, chudy twaróg i oczywiście dużo warzyw i owoców. Pamiętam że jeszcze polecane były tłuste ryby morskie ze względu na kwasy omega3 i czerwone wino.

To jak tu żyć
Da się jak nas przyciśnie, zresztą zdrowe jedzenie też może być smaczne.

Przez jakiś czas żyłem na podobnej diecie, dopóki chodziłem na siłownię, ale prze wypadek siłownia poszła w odstawkę i dietę szlag trafił, ale od listopada przechodzę znów na zdrowe jedzonko, o wiele lepiej się czułem po nim.

Marek
25-10-2014, 17:07
...Musisz ograniczyć tłuszcze zwierzęce, słodycze, jasne pieczywo, gazowane napoje, smażone potrawy, żółte sery, fastfoody...
najtrudniej rozstać się ze słodyczami...


... Z produktów dozwolonych pieczywo ciemnie, makaron razowy, płatki owsiane, kasze, ryż brązowy, chude mięso, oliwa z oliwek, chudy twaróg i oczywiście dużo warzyw i owoców. Pamiętam że jeszcze polecane były tłuste ryby morskie ze względu na kwasy omega3 i czerwone wino...
Tu już lepiej... zwłaszcza to czerwone wino brzmi przyjaźnie...

shaolin
25-10-2014, 17:16
Pamiętam że jeszcze polecane były tłuste ryby morskie ze względu na kwasy omega3 i czerwone wino.


Od kiedy w rybach jest czerwone wino? :razz: :twisted:

jasin
25-10-2014, 17:36
Oj nie o to chodziło, faktycznie dziwnie to zabrzmiało, wino też jest polecane, ale oczywiście nie butla dziennie.

Marek
25-10-2014, 17:43
Od kiedy w rybach jest czerwone wino? :razz: :twisted:

shaolin, czepiasz się. Jak wiadomo w rybach jest białe wino np. jeden pstrąg - jedna buteleczka białego wytrawnego :D

RAF7705
25-10-2014, 17:54
Ja też wracam do treningu na siłowni po około 10letniej przerwie.
Dobry przykład do przysłowia "Czym skorupka za młodu...."
Parę kilo zgubić też by się przydało.

Marek
25-10-2014, 18:15
Ja ćwiczenia siłowe potraktuje jako dodatek i raczej postawię na hantelki. Jako główną formę ćwiczeń wybieram rower i bieganie uzupełnione basenem.

bajcom
25-10-2014, 20:00
70 % to dieta a 30 % to ćwiczenia,jak niema diety to nie ma efektów, w tedy można ćwiczyć i ćwiczyć i nic . :)

nikoniarz
25-10-2014, 20:25
70 % to dieta a 30 % to ćwiczenia,jak niema diety to nie ma efektów, w tedy można ćwiczyć i ćwiczyć i nic . :)

Jak nie ma ćwiczeń to nie ma efektów, można wtedy stosować dietę i nic :)

bajcom
25-10-2014, 20:56
Jak nie ma ćwiczeń to nie ma efektów, można wtedy stosować dietę i nic :)
Jasne że musi być dieta i ćwiczenia ,ale w takich proporcjach co napisałem
Pozdrawiam

nikoniarz
25-10-2014, 21:09
Jasne że musi być dieta i ćwiczenia ,ale w takich proporcjach co napisałem
Pozdrawiam

Nie wiem skąd wziąłeś takie info, że 70/30. Prawda taka, że dieta musi być dopasowana do ćwiczeń, a więc bardziej 50/50 ;)

bajcom
25-10-2014, 21:19
Na podstawie własnych doświadczeń, trenerów personalnych,mistrzów w kulturystyce i fitness .

nikoniarz
25-10-2014, 21:21
Ja też opieram swoje zdanie na własnym doświadczeniu. Ścigałem się parę lat w MTB. Z tymi 50/50 to taki raczej żarcik. Bo nie można tego przeliczyć na procenty. Dieta musi być odpowiednia do intensywności i rodzaju wysiłku.

bajcom
25-10-2014, 21:55
Istnieje jeszcze jedna grupa ludzi, co liczą kalorie i jedzą co chcą . Cytat " jedz co chcesz,wyglądaj jak chcesz" , ale dla mnie bezsensu .zamiast zjeść produkt śmieciowy ( hamburger ) to lepiej zjeść produkty pełnowartościowy ( ryż , ryby kurczaki itp )
Zgadzam się diety są odpowiednie do zdrowia i intensywności fizycznej .

RAF7705
26-10-2014, 00:04
Prawdziwy hamburger jest bardzo wartościowy ale nie to gówno z sieciówek.

MC_
26-10-2014, 10:48
Tak bajcom, szczególnie te kurczaki, które są dostępne w sklepach - na sterydach i antybiotykach.

jasin
26-10-2014, 11:10
Tak bajcom, szczególnie te kurczaki, które są dostępne w sklepach - na sterydach i antybiotykach.

Lepiej jest jeść indycze mięso, indyki są mniej odporne niż kurczaki i nie dają się tak faszerować chemią.

nikoniarz
26-10-2014, 11:11
Lepiej jest jeść indycze mięso, indyki są mniej odporne niż kurczaki i nie dają się tak faszerować chemią.

A najlepiej hodować samemu. W blokach też się da :D

MC_
26-10-2014, 21:45
Kolega jasin ma rację. Mięso z indyka jest dużo mniej nafaszerowane świństwem.

Władca Pixeli
26-10-2014, 23:11
Tu już lepiej... zwłaszcza to czerwone wino brzmi przyjaźnie...

:mrgreen:


https://dl.dropboxusercontent.com/u/174190675/Forum/wino.jpg
źródło (https://dl.dropboxusercontent.com/u/174190675/Forum/wino.jpg)

thorcik
02-01-2015, 12:12
Menu na dziś :razz:


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2015/01/2s6lf8l-2.jpg
źródło (http://oi59.tinypic.com/2s6lf8l.jpg)

shaolin
02-01-2015, 12:29
Wyglada jak towar z Biedry... :twisted:

thorcik
02-01-2015, 12:50
Wyglada jak towar z Biedry... :twisted:

W mojej biedrze takich rzeczy nie ma :cry: muszę jeździć do KFD na Solec.

thorcik
13-03-2015, 22:48
Złoty szpadel ale chwalę się - od listopada jest mnie mniej o 10 kilo :) Jeszcze ze 3 i można będzie zacząć jeść normalnie :mrgreen:

Boryszuk
13-03-2015, 23:33
Trenujesz jo-jo?

Umbra
13-03-2015, 23:56
Też schudłem, ale bez żadnej diety i bez zmian w treningu. :P Ćwiczę tylko kalistenikę. Sporo na kółkach gimnastycznych. Siłownia jest fajna, ale niestety mocno szkodzi na kręgosłup.

coach_lodz
16-03-2015, 08:29
no to mnie od listopada jest o 7kg więcej :D ale tez niedługo zacznę redukcję :D

thorcik
16-03-2015, 09:10
no to mnie od listopada jest o 7kg więcej :D ale tez niedługo zacznę redukcję :D
Enjoy :D redukcja to zuo :razz:

coach_lodz
16-03-2015, 09:22
nie wolno jeść majonezu? i pizzy?

thorcik
16-03-2015, 09:53
nie wolno jeść majonezu? i pizzy?
Jak Ci w makrosy się wlicza to wolno :razz:
Majonezu nie lubię, pizza weszła we czwartek :mrgreen:

coach_lodz
16-03-2015, 10:32
ja też majonezu nie lubię :D ja go uwielbiam :D

Boryszuk
08-07-2016, 21:23
A jakbym chciał kupić orbitrek to czym się kierować przy wyborze? Nie będę mógł wypróbować bo u mnie w mieście nie ma sklepu, który miałby je na stanie. Jak ważna jest długość kroku? Większość maszyn w specyfikacji podane ma 15" (40 cm) choć jest kilka z prawie dwa razy większym. Czytam, że dłuższy krok to bardziej naturalne ruchy ale zastanawiam się czy 70 cm to nie za dużo. Nie jestem przesadnie wysoki (175cm).

Rafał_Sz
09-07-2016, 10:19
Ja Ci tylko zasugeruję, że wszystkie maszyny domowe szybko się nudzą. Rower na świeżym powietrzu 100X lepszy. ;)

elanek
09-07-2016, 20:05
Ja Ci tylko zasugeruję, że wszystkie maszyny domowe szybko się nudzą. Rower na świeżym powietrzu 100X lepszy. ;)

Słusznie.
A w pewnym wieku dieta to już 80% sukcesu. Wyeliminować parę rzeczy i ciutkę mniej jeść. Wiem o czym mówię - od pocz. marca minus 20 kg, wielkamoc i sportowe plany mimo 39 lat :)

kaefpe
09-07-2016, 20:14
Dieta to zawsze zdecydowana większa część sukcesu, zarówno na redukcji jak i na masie w każdym wieku ;) pamiętajcie że przy redukcji wskazany jest też trening siłowy, nie tylko cardio. Jak już ktoś chodzi na siłownie albo planuje to warto też wiedzieć jak ćwiczyć, bo można sobie zrobić krzywdę albo się zniechęcić - tutaj polecam kanał ScottHermanFitness na YT, koleś dokładnie tłumaczy i pokazuje jak się poprawnie ćwiczy dane partie mięśni, wraz z najczęstszymi błędami.

Boryszuk
10-07-2016, 09:47
Dzięki za rzeczowe odpowiedzi ;-)
Kupiłem przednionapędowego Kettlera Skylon 1.

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło ( https://s31.postimg.org/c03hefqiz/2016_07_10_08_43_44.jpg)

artur0372
10-07-2016, 10:16
Słusznie.
A w pewnym wieku dieta to już 80% sukcesu. Wyeliminować parę rzeczy i ciutkę mniej jeść. Wiem o czym mówię - od pocz. marca minus 20 kg, wielkamoc i sportowe plany mimo 39 lat :)

elanek "jak Ty mnie zaimponowałeś w tej chwili"
Serio, graty.
Co wywaliłeś z żarcia?

madebyzosiek
10-07-2016, 10:27
A ja jeszcze od siebie dorzucę propozycję diety Mosleya, czyli tak zwanego 5+2 lub 4+3. Polega ona na tym, że przez dwa dni w tygodniu (albo trzy), robisz sobie tak zwany "post". Ilość dziennych kalorii nie powinna przekroczyć 600 w przypadku panów i 500 w przypadku pań. Jak to zrobić? Płatki z mlekiem na śniadanie, jabłko, gruszka, marchewka lub cokolwiek warzywno-owocowego na drugie śniadanie, na obiadek warzywa na parze, albo świeże pomidory, ogórki plus ryba duszona bez tłuszczu (lub kurczak, indyk) i do tego chlebek wasa lub cokolwiek takiego, na kolację nic, albo warzywko/owoc. Ciężko jest się do tego zmusić, ale się da i przyzwyczajamy się bez problemu. Co w pozostałe dni? Co chcemy (oczywiście w granicach rozsądku). Niczego właściwie nie wyeliminowałem - jem słodkie, piję piwko, dobry obiadek, śniadanko solidne, wszystko jak przed dietą w troszkę mniejszych ilościach. Do tego sporo ruchu, ale uwaga - w dni postne trzeba uważać, bo można przegiąć ze spalaniem kalorii, przykładowo ja biegam 10 km i jeżeli w dniu postnym rano zrobię sobie dychę, to spalę ok 1000 kcal, a przez cały dzień przyjmuję tylko 600, więc głód jest przeogromny. Ja sobie robię 4+3 i przez te 4 dni biegam, a przez 3 ćwiczę siłowo (jakieś hantle, brzuszki, pompki itp.). Efekt jest taki, że po świętach byłem wściekły patrząc na wagę (89 kg), a dzisiaj już jest lajtowo (75 kg), jeszcze tylko dwa - trzy kilo do szczęścia i utrzymać, nic więcej :) A samopoczucie, kondycja na poziomie cudownym +, no i wchodzę znów w swoje "fajne ciuchy" ;) Pozdrawiam serdecznie :)
Ps. Dodam tylko, że moja 30 też już jest "dawnym wspomnieniem" ;)

artur0372
10-07-2016, 10:38
No widzisz. Ja nie jem dużo, piwa nie piję, ale słodycze będę jadł dotąd aż znikną :-)
Nawet bieżnie mam w domu i czasami zrobię jej zdjęcie jak żona na niej biega :-)

spiritus
10-07-2016, 10:39
Ooo temat o zdrowiu :D

Skorzystam i zapytam.
Miał ktoś do czynienia prawdopodobnie z nadciśnieniem podczaszkowym? Jakiś czas temu zacząłem robić pompki wg planu http://www.100pompek.pl/. Na początku szło gładko i przyjemnie, jedyne co bolały to mięśnie (ale to ból przyjemny). Po kilku dniach przy ostatniej serii dostałem tak ostrego bólu z tyłu głowy (nie wiem jak się ta część głowy nazywa...to jest taki dołek na końcu kręgosłupa). Postanowiłem, że sobie odpocznę i spróbuję za 2 dni powtórzyć wtedy to już dostałem przy drugiej serii. Znowu odpoczynek, tym razem tydzień. Krótka rozgrzewka i ból przy pierwszej serii.
Przed oczami czarno, leżę trzymając się za głowę. Do końca dnia ból głowy (nie aż tak mocny ale zawsze).
Poszedłem do lekarza (jeszcze będąc w Polsce) skierował mnie na RTG. Zdjęcie nie pokazało czegoś nieodpowiedniego. Później już nie miałem jak chodzić po lekarzach bo w dniu robienia zdjęcia miałem samolot do UK. Popytałem trenujących znajomych i stwierdzili, że to może być właśnie nadciśnienie. Ciśnienie sprawdzałem (lekko podniesione - jak to po wysiłku). Ma to ktoś? Da się temu zapobiec?

artur0372
10-07-2016, 10:48
A wcześniej (bez ćwiczeń) tego nie miałeś?
Może to od komputera (za nisko monitor)?
Zrób RTG kręgów szyjnych.

madebyzosiek
10-07-2016, 11:07
Ja bym jeszcze serducho zbadał, tętno spoczynkowe i wysiłkowe. Ja jak zrobię za dużą przerwę w bieganiu, to w czasie biegu tętno mi skacze na 170-190, a to już przegięcie, ale głowa mnie nie łupała nigdy, czasem jakieś "zakołatania" serca, ale jak już przywyknę do wysiłku, to mam 150-165 i to już jest ok. Może masz ból kręgosłupa jeszcze, albo karku? Zdecydowanie zbadaj kręgosłup i serducho. Pozdrawiam :)

.:Gerard:.
10-07-2016, 11:59
Żadne diety "cud" tylko i wyłącznie "optymalna"
można jeść mnóstwo słodyczy być szczupłym ale wnętrzności sobie niszczyć

odstawienie tylko i wyłącznie cukru przynosi efekt zdrowego odżywiania

jeść jak najwięcej jajek które maja w sobie mnóstwo witamin i jak najwięcej tłuszczu zwierzęcego
dzięki temu człowiek zaczyna być mądrzejszy, bo cukier ogłupia, silniejszy bo cukier osłabia, wróci nam energia i samopoczucie,
ograniczyć jedzenie owoców które maja w sobie cukier, jeżeli ktoś idzie w supermarkecie z koszykiem produktów "beztłuszczowych" to my przeciwnie pakujemy to co ma mnóstwo tłuszczu ale jak najmniej, najlepiej w ogolę cukru.

odpowiedzcie obie sami
jeżeli będziemy jedli tylko golnę "bez chleba" jak będziemy się czuli w porównaniu do jedzenia sałatek i produktów bezwartościowych, sztucznych, tylko i wyłącznie przez szwindle wielkich korporacji wdrożone a które nas zabijają, dla nich kasa się liczy a nie nasze zdrowie

Tłuszcz zwierzęcy jest paliwem dla człowieka i nie odkłada sie w nim

- - - - kolejny post - - - - - -


Ja bym jeszcze serducho zbadał, tętno spoczynkowe i wysiłkowe. Ja jak zrobię za dużą przerwę w bieganiu, to w czasie biegu tętno mi skacze na 170-190, a to już przegięcie, ale głowa mnie nie łupała nigdy, czasem jakieś "zakołatania" serca, ale jak już przywyknę do wysiłku, to mam 150-165 i to już jest ok. Może masz ból kręgosłupa jeszcze, albo karku? Zdecydowanie zbadaj kręgosłup i serducho. Pozdrawiam :)

Dla osób za ciężkich bieganie jest nie wskazane, może się to odbić w przyszłości na stawach

madebyzosiek
10-07-2016, 12:50
Dla osób za ciężkich bieganie jest nie wskazane, może się to odbić w przyszłości na stawach

To jest przykład mojej aktywności, ale jest masa innych, dobrych dla wszystkich. Można kijami się podpierać, można pedałować, można wreszcie pływać - wskazane dla każdego niezależnie od wieku/wagi/schorzeń, także jest w czym wybierać ;)

.:Gerard:.
10-07-2016, 14:13
To jest przykład mojej aktywności, ale jest masa innych, dobrych dla wszystkich. Można kijami się podpierać, można pedałować, można wreszcie pływać - wskazane dla każdego niezależnie od wieku/wagi/schorzeń, także jest w czym wybierać ;)
Oczywiście, ćwiczyć trzeba, ja np. mimo ciężkiej fizycznej pracy "regularnie" staram się ćwiczyć na siłowni, ze względu ze za młodego sporty, tance i akrobatyka przez ładnych parę lat a w tej chwili fizyczna praca, to omijam ćwiczenia na kręgosłup
Orbitrek co Boryszuk kupił to dobre jest, nieraz ćwiczę na tym, nieraz bo jak wpadnę na siłownie to chce się siłowo dobić

GeparD
10-07-2016, 14:48
I cos w tym jest co pisze Gerard.
Z ciekawosci dolaczylem do diety kumpla i wycialem calkowicie weglowodany.
Na razie przez tydzien, nie jest lekko bo lubie jesc, ale stanalem na wage i widze -4KG. WOW!
Nie czuje sie zle, jem mieso, ryby, mase zielonych warzyw, oliwki ktore uwielbiam itp. Zero owocow, slodyczy, ziemniakow, makaronu (nieeeeee!!!), ryzu.
Polecam :)

.:Gerard:.
10-07-2016, 15:31
I cos w tym jest co pisze Gerard.
Z ciekawosci dolaczylem do diety kumpla i wycialem calkowicie weglowodany.
Na razie przez tydzien, nie jest lekko bo lubie jesc, ale stanalem na wage i widze -4KG. WOW!
Nie czuje sie zle, jem mieso, ryby, mase zielonych warzyw, oliwki ktore uwielbiam itp. Zero owocow, slodyczy, ziemniakow, makaronu (nieeeeee!!!), ryzu.
Polecam :)

Poczytaj sobie "Dieta Kwaśniewskiego"
albo na YouTube obejrzyj "Jerzy Zięba"

Moja zona, oszalała na tym punkcie, schudła, ma więcej siły, leczy teraz cala rodzinę, teść który mial problemy z tarczyca po paru miesiącach wyniki ma rewelacyjne
miał stan rakowy, przez źle odżywianie kwasy ciągle sie cofały i dlatego miał te problemy, lekarze tez są w szoku, chodził juz o kulach a teraz zapierdziela jak fryga, teściowa 65 lat zapierdziela na rowerze długie dystanse jak za młodu
karmimy własne dzieci i siebie rzeczami ktore nie powinny nawet psu sie podać, farmaceuci testują na nas leki, lekarze przepisują leki o których nie maja pojęcia, które w rzeczywistości albo nic nie dadzą albo zaszkodzą

zobacz cala prawdę o szpinaku, o margarynie ( to sztucznie wyprodukowana trucizna zalecana przez dietetyków), o owocach, warzywach, roślina skażonego nie wydali a zwierze wysra

jak poczytasz i pooglądasz zobaczysz jak nas przemysł farmaceutyczny i spożywczy w .... ląduje

- - - - kolejny post - - - - - -

Zoltko jest bardzo wazne, robiac jajecznice jak najmniej ścinać


WITAMINY I MINERAŁY
Jajka zawierają niemal wszystkie witaminy i minerały niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka. Wyjątkiem jest witamina C, która w jajkach nie występuje ze względu na możliwość jej syntetyzowania przez organizm kury.
Jedno średniej wielkości jajko zawiera:

244 IU witaminy A,
69,5 mcg retinolu,
5,0 mcg beta karotenu,
4,5 mcg beta kryptoksantyny,
166 mcg luteiny + zeaksantyny,
17,5 IU witaminy D,
0,5 mg witaminy E,
0,1 mcg witaminy K,
0,03 mg niacyny,
0,064 mg witaminy B1,
0,2 mg witaminy B2,
0,1 mg witaminy B6,
0,6 mcg witaminy B12,
23,5 mcg kwasu foliowego,
0,7 mg kwasu pantotenowego,
126 mg choliny,
0,3 mg betainy,
26,5 mg wapnia,
0,9 mg żelaza,
6,0 mg magnezu,
95,5 mg fosforu,
67,0 mg potasu,
70,0 mg sodu,
0,6 mg cynku,
0,1 mg miedzi,
15,8 mcg selenu,
0,5 mcg fluoru.

Ci z nas którzy lekkomyślnie wyrzucają żółtko pozbawiają się wielu cennych składników.

A zapytajcie sie lekarza czy można jeść jaka "absolutnie, jedynie w bardzo ograniczonej ilości"

kaefpe
10-07-2016, 16:07
Gerard mądrze gada! Ja polecam odstawić w ogóle pieczywo do zera, zobaczycie że też sporo daje.

Co do jajek(białka) to ja rozmawiałem z normalnym lekarzem i zalecił tylko przy nadmiernych ilościach spożywanego białka aby więcej pić wody, żeby dobrze nerki przefiltrować ponieważ poziom kreatyniny zwiększa się w organizmie.

.:Gerard:.
10-07-2016, 16:23
Gerard mądrze gada! .
Ot, jak zawsze ;-) :-D

np. Cholesterol
http://przykominku.tv/aktualnosci/cholesterol-diecie-stanowi-zagrozenia-jerzy-zieba/

Odnajdźcie sobie jak Normy ustalili, śmiech na sali
zebrali się, ustalili normę od tak, bez żadnych badan i na drugi dzień kilka tysięcy w Stanach zachorowało na cholesterol :-D
a lekarz powie żeby nie jeść jajek bo cholesterol ;-)

schwepes
10-07-2016, 16:31
Ja się bardzo źle czuję na diecie niskowęglowodanowej. Idealnie jest przy ok. 70-75% węgli. Wtedy trzymam wagę (w sezonie nawet schodzę 1-2kg w dół), nie mam problemu z wykonywaniem intensywniejszych trenigów, nie jestem śpiący. Okołotreningowo jem także dużo szybkoprzyswajalnych węgli jak różnego rodzaju kaszki, płatki błyskawiczne, suszone owoce (szczególnie daktyle) itp. Przez większość roku utrzymuję 68-69kg, 8%BF (przy 185cm wzrostu).

kaefpe
10-07-2016, 18:00
Ot, jak zawsze ;-) :-D

np. Cholesterol
http://przykominku.tv/aktualnosci/cholesterol-diecie-stanowi-zagrozenia-jerzy-zieba/

Odnajdźcie sobie jak Normy ustalili, śmiech na sali
zebrali się, ustalili normę od tak, bez żadnych badan i na drugi dzień kilka tysięcy w Stanach zachorowało na cholesterol :-D
a lekarz powie żeby nie jeść jajek bo cholesterol ;-)

Badania też nigdy nie byłyby miarodajne, organizmy kilku osób w tym samym wieku czy przedziale wiekowym, nawet przy podobnym trybie pracy mogą mieć zupełnie inną tolerancję dla węglowodanów, inny poziom cholesterolu i w innym przedziale wysiłkowym tzw. efektywny fat burning. Większość tych norm jest wymyślona i podana z czystej teorii :)

schwepes - dobra waga, ja ma obecnie 79 ale celem jest ok. 70 przy 183cm

artur0372
10-07-2016, 18:53
...ja ma obecnie 79 ale celem jest ok. 70 przy 183cm

Chcesz żeby Cię wiatr przewracał :-)

Boryszuk
10-07-2016, 20:41
Ja celuję w 100kg przy 175cm ;-)

schwepes
10-07-2016, 20:42
Imho waga nie jest najważniejsza. Zdecydowanie ważniejszy jest %BF. Można ważyć niewiele i być tzw. chudym grubasem ;).

elanek
10-07-2016, 21:19
elanek "jak Ty mnie zaimponowałeś w tej chwili"
Serio, graty.
Co wywaliłeś z żarcia?

Biała mąka i cukier. To podstawa, choć czasem wyjątki się zdarzają.
Inne żywienie, jak soki owocowe to tylko grejfrut, reszta to warzywne: burak, seler naciowy, marchew. Woda z cytryną. Kiszonki. Drób i ryby. Codziennie sałatki. Olej lniany. Chlebki tylko żytnie na zakwasie. Itd, itp. Choć wyjątki się zdarzają :)
Teraz podczas gry w kosza łoję dwa razy młodszych aż miło :)

spiritus
11-07-2016, 01:37
A wcześniej (bez ćwiczeń) tego nie miałeś?
Może to od komputera (za nisko monitor)?
Zrób RTG kręgów szyjnych.


Ja bym jeszcze serducho zbadał, tętno spoczynkowe i wysiłkowe. Ja jak zrobię za dużą przerwę w bieganiu, to w czasie biegu tętno mi skacze na 170-190, a to już przegięcie, ale głowa mnie nie łupała nigdy, czasem jakieś "zakołatania" serca, ale jak już przywyknę do wysiłku, to mam 150-165 i to już jest ok. Może masz ból kręgosłupa jeszcze, albo karku? Zdecydowanie zbadaj kręgosłup i serducho. Pozdrawiam :)

RTG właśnie robione było kręgów szyjnych. Bez ćwiczeń nigdy takiego bólu nie doznałem. Co do komputera to używam laptop, którego matryca znajduje się na wysokości oczu. Serce. Gdy byłem noworodkiem miałem dziurę w sercu (jakoś się zalepiła). 2 lata temu miałem robione echo serca i jak się okazało badanie wykryło, że coś z sercem było nie tak. Codziennie nie widzę problemów z sercem. Kręgosłup mnie nie boli (chyba, że pracuję ciężko fizycznie przez dłuższy czas, np jakaś dorywcza praca na budowie). Od czasu do czasu trafi się jakaś praca fizyczna (np jakaś budowa czy praca w lesie w pozyskaniu drewna na opał) ale to krótkoterminowe prace i odległe w czasie.

kaefpe
11-07-2016, 04:53
RTG to dobre do badania układu kostnego, chyba lepiej byłoby zrobić rezonans ale to nie są tanie badania ;(

Zdebik
11-07-2016, 09:32
Sam od 2 lat stosuje IF (na redukcji), 2-3 miesiace redukcji, miesiac na wyjscie, pozniej masa.

W tym roku lecialem na jednym posilku dziennie (okolo 2K cal). Spadalo ponad kg w tydzien.

Po lekkim wyjsciu, znowu przycisne mase, ale jedzenie okolo 4K cal dziennie mnie dobija.

Merde
11-07-2016, 13:20
Słusznie.
A w pewnym wieku dieta to już 80% sukcesu. Wyeliminować parę rzeczy i ciutkę mniej jeść. Wiem o czym mówię - od pocz. marca minus 20 kg, wielkamoc i sportowe plany mimo 39 lat :)

Przy wadze 97 kg (wzrost 182 cm) zaczynałem już odczuwać dolegliwości związane z nadwagą - szybsze męczenie się, bóle kręgosłupa itp.
W parę miesięcy zupełnie bez wysiłku zbiłem wagę do ciut poniżej 90 kg.
Podstawą miała być dieta MŻ, ale jak to w życiu bywa - nic z tego nie wyszło.
Jedynie trochę ograniczyłem cukier i sól, staram się grać w piłkę raz w tygodniu, ale chyba najważniejszą zmianą było to, że zacząłem pić yerba mate.
Niby nic, ale w moim przypadku znacznie poprawiło to przemianę materii i tu widzę klucz do sukcesu.

sufenta
11-07-2016, 14:50
Koledzy, o odzywianiu sie przed, w czasie lub po wysilku na silowni (lub jakimkolwiek wysilku) mozna napisac gruba ksiazke. Dlatego nie napisze nic. Zamist tego slow kilka o "poprawianiu" lub "przsypieszaniu" przemiany materii: przemany materii nie mozna zmienic pijac herbate, jedzac siemie lniane lub wcierajac w oczy budyn."Szybkosc" przemiany materii m sie nijak do tego, czy jest sie grubasem czy nie. pzdr... no, to by bylo na tyle w temacie "kaganek oswiaty pod strzechy"

Merde
11-07-2016, 15:03
to by bylo na tyle w temacie "kaganek oswiaty pod strzechy"
Spoko, ty sobie nieś ten kaganek, a mnie wystarczą efekty :-)

kaefpe
11-07-2016, 17:34
Co do przemiany materii to wystarczy zacząć szybciej chodzić - uwierzcie nie trzeba pić zielonych czy czerwonych herbatek, jeśli ktoś nie lubi(ja akurat lubię).

Polecam sporo chodzić w tempie szybszym niż przeciętnie do tej pory chodziliście. Nie każdy lubi lub może biegać(z nadwagą jak wiadomo lepiej nie biegać), natomiast każdy z nas w ciągu dnia siłą rzeczy musi chodzić. Ja dla przykładu przeciętnie robie ok 12-15tyś kroków na dzień(w porywach do 20tyś), co przekłada się na jakieś 12 do nawet 16km a to już sporo - nie wliczam w to wieczornego(w tygodniu)/porannego(w weekendy) biegania.

Jak już chodzicie to polecam przyśpieszyć kroku i poprawicie sobie znacznie metabolizm, w końcu chodzicie codziennie. Druga sprawa to jak masz jechać 2 przystanki autobusem, lepiej wybrać szybszy spacer - trzymanie formy lub też odchudzanie nie musi być w cale katorgą ;)

tomtytus
12-07-2016, 12:14
A jakies doświadczenia z programem 2XME macie?
Tzn może program ten nie ma takiej nazwy, ale jest opisywany w książce (oraz na fanpag'u na Facebook'u) właśnie o tej nazwie.

artur0372
12-07-2016, 14:11
Dobra Panowie, jadę z koksem.
Uruchamiam bieżnię i mam pytanie.
Po ilu kg zacznę spalać tłuszcz? Bo jak wiadomo najpierw zejdzie ze mnie woda.
A jak już zejdzie woda i waga będzie sobie powoli spadała to będzie mega motywacja.
Nie liczę na rychłe efekty bo do zgubienia mam co najmniej 35kg :-( . Do zimy chciałbym pozbyć się 15 kg, wiem że to możliwe.
Jak macie jakieś propozycje dotyczące jedzenia i picia to bardzo chętnie wysłucham.

elanek
12-07-2016, 15:22
Przy wadze 97 kg (wzrost 182 cm) zaczynałem już odczuwać dolegliwości związane z nadwagą - szybsze męczenie się, bóle kręgosłupa itp.
W parę miesięcy zupełnie bez wysiłku zbiłem wagę do ciut poniżej 90 kg.
Podstawą miała być dieta MŻ, ale jak to w życiu bywa - nic z tego nie wyszło.
Jedynie trochę ograniczyłem cukier i sól, staram się grać w piłkę raz w tygodniu, ale chyba najważniejszą zmianą było to, że zacząłem pić yerba mate.
Niby nic, ale w moim przypadku znacznie poprawiło to przemianę materii i tu widzę klucz do sukcesu.

Jak ja bym chciał tyle ważyć (97) przy podobnym wzroście :)...
Metoda MŻ drobnymi kroczkami jest do ogarnięcia.
Olej lniany do sałatek bardzo polecam. I kiszonki.

matomi
12-07-2016, 15:43
Dobra Panowie, jadę z koksem.
Uruchamiam bieżnię i mam pytanie.
Po ilu kg zacznę spalać tłuszcz? Bo jak wiadomo najpierw zejdzie ze mnie woda.
A jak już zejdzie woda i waga będzie sobie powoli spadała to będzie mega motywacja.
Nie liczę na rychłe efekty bo do zgubienia mam co najmniej 35kg :-( . Do zimy chciałbym pozbyć się 15 kg, wiem że to możliwe.
Jak macie jakieś propozycje dotyczące jedzenia i picia to bardzo chętnie wysłucham.

Pij dużo wody (ze 2l dziennie), nie obżeraj się na kolację (góra 200kcal).

artur0372
12-07-2016, 15:50
Pij dużo wody (ze 2l dziennie), nie obżeraj się na kolację (góra 200kcal).

I już :-)

krzysztof jot
12-07-2016, 15:56
Dobra Panowie, jadę z koksem.
Uruchamiam bieżnię i mam pytanie.
Po ilu kg zacznę spalać tłuszcz? Bo jak wiadomo najpierw zejdzie ze mnie woda.
A jak już zejdzie woda i waga będzie sobie powoli spadała to będzie mega motywacja.
Nie liczę na rychłe efekty bo do zgubienia mam co najmniej 35kg :-( . Do zimy chciałbym pozbyć się 15 kg, wiem że to możliwe.
Jak macie jakieś propozycje dotyczące jedzenia i picia to bardzo chętnie wysłucham.
Nie po kilogramach.... to inaczej działa :).

Bieżnia to trening aerobowy (inaczej tlenowy) to trening przemian energetycznych, gdzie intensywność jest zależna od częstotliwości skurczów serca. Trening ma 2 fazy:
1-faza to spalanie glikogenu, czyli zmagazynowanych w organizmie węglowodanów,
2-faza to spalanie tkanki tłuszczowej

I teraz „strefą spalania tłuszczu”, zawiera się w zakresie* 60 – 70% osobistego HR max. Osiągana jest z łatwością podczas lekkiego truchtu. Trening w tej strefie przynosi znacznie większe korzyści, niż trening w strefie 1. Główną korzyścią stosowania obciążeń w tym zakresie, jest uruchomienie intensywnych przemian tłuszczu w energię.

Jak samemu choć w przybliżeniu określić swoje HRMax znajdziesz w Internecie. Oczywiście "szacunkowo" bo normalnie wymaga to badań wydolnosciowych. I biegając w tej strefie, najszybciej spalisz tłuszczyk :)

artur0372
12-07-2016, 16:19
...Jak samemu choć w przybliżeniu określić swoje HRMax znajdziesz w Internecie. Oczywiście "szacunkowo" bo normalnie wymaga to badań wydolnosciowych. I biegając w tej strefie, najszybciej spalisz tłuszczyk :)

Znalazłem jakiś kalkulator i wyszło mi MHR - 176. Czyli co? Chodzi o to żeby tak dostosować prędkość na bieżni aby puls nie był wyższy jak 176?

madebyzosiek
12-07-2016, 16:25
Znalazłem jakiś kalkulator i wyszło mi MHR - 176. Czyli co? Chodzi o to żeby tak dostosować prędkość na bieżni aby puls nie był wyższy jak 176?
Mniej więcej o to chodzi, żeby mieścić się w granicach 170-180, chociaż jak nie jesteś aktywny to i tak będzie wyższy. Ogranicz jedzenie, rób sobie 40 minut aktywności fizycznej, obojętnie jakiej, byle Cię męczyła, pięć razy w tygodniu to za dwa miesiące będziesz miał pierwszy uśmiech spowodowany efektami. Mam kolegę, który dietą i bieganiem zleciał ze 140 kg (z dedykacją dla tych, co mówią że z nadwagą się nie biega - biega się, tylko w odpowiednich butach) do 85 z 178 cm wzrostu w dwa lata. Miał problem z chodzeniem po schodach, teraz biega półmaratony ;) Trzymam kciuki. Pozdrawiam serdecznie :)

artur0372
12-07-2016, 16:28
...Mam kolegę, który dietą i bieganiem zleciał ze 140 kg (z dedykacją dla tych, co mówią że z nadwagą się nie biega - biega się, tylko w odpowiednich butach) do 85 z 178 cm wzrostu w dwa lata. Miał problem z chodzeniem po schodach, teraz biega półmaratony ;) Trzymam kciuki. Pozdrawiam serdecznie :)

Ooo teraz to mnie zmotywowałeś :-)
Dzięki

Zdebik
12-07-2016, 17:34
Dobra Panowie, jadę z koksem.
Uruchamiam bieżnię i mam pytanie.
Po ilu kg zacznę spalać tłuszcz? Bo jak wiadomo najpierw zejdzie ze mnie woda.
A jak już zejdzie woda i waga będzie sobie powoli spadała to będzie mega motywacja.
Nie liczę na rychłe efekty bo do zgubienia mam co najmniej 35kg :-( . Do zimy chciałbym pozbyć się 15 kg, wiem że to możliwe.
Jak macie jakieś propozycje dotyczące jedzenia i picia to bardzo chętnie wysłucham.
Zainstaluj MyFitnessPal na telefonie. Wypelnij pola waga, wzrost, aktywnosc.
Zaznacz opcje odchudzania i stosuj sie do tabeli kalorycznej.

Program zliczy bialko, tluszcz i cukier wiec tego sie tez musisz trzymac. Tygodniowo nawet 1.5KG tracilem na redukcji.

Soczki i kiszonki olej. Metabolizm zwalnia, jak mis przechodzi w sen zimowy.

artur0372
12-07-2016, 18:24
Zainstaluj MyFitnessPal na telefonie...

Nie działa mi na windowsie.

Zdebik
12-07-2016, 18:26
Nie działa mi na windowsie.
Szkoda, ogolnie uzywam tej apki jak chce schudnac albo przykoksic.

artur0372
12-07-2016, 18:29
Dam radę bez apek :-)

kaefpe
12-07-2016, 19:11
MyFitnessPal jest dobry na pierwszy miesiąc aby ogarnąć się co ile ma kalorii i nauczyć ile można jeść aby mieć odpowiedni deficyt - ja po miesiącu skasowałem. Bardziej polecam opaskę Fitbit Charge HR z sensorem tętna, do monitorowania aktywności za dnia i ilości/jakości snu. Mam i gorąco polecam. Ma też wibracyjny budzik i powiadomienie wibracjami jak dzwoni telefon, co jest mega fajne bo można schować telefon w trybie cichym do torby jak gdzieś łazimy na mieście np. robiąc foty, a i tak nie przegapimy gdy ktoś dzwoni ;) niestety nie ma wibracyjnego powiadomienia o SMS.

RobertMiernik
12-07-2016, 20:08
Xiaomi polecam jak już w tym temacie jesteśmy, kosztuje 1/5 tej ceny a ładować trzeba raz na dwa-trzy tygodnie i ma 'wszystkie' powiadomienia

kaefpe
12-07-2016, 20:37
Xiaomi polecam jak już w tym temacie jesteśmy, kosztuje 1/5 tej ceny a ładować trzeba raz na dwa-trzy tygodnie i ma 'wszystkie' powiadomienia

Ja swoją ładuje raz na 4 dni, dramatu nie ma w tym temacie. Pamiętaj że opaska to jedno, liczy się jeszcze aplikacja która przetwarza i prezentuje dane - Fitbit bije na głowę w tej materii wszystkie inne urządzenia naręczne łącznie z obrzydliwie drogim i paskudnym AppleWatch ;) ja firbita preferuje za jakość(za którą się płaci - wszyscy siedzimy jakoś mniej lub więcej w fotografi, to wiemy co to znaczy), za aplikacje i za to że mam ich wagę która po zważeniu od razu po WiFi aktualizuje dane o mojej wadze i % BF ;)

Co do smart wag wiem że jedna firma robi lepsze ale chciałem już zostać w granicach jednego systemu i jednej aplikacji.

RobertMiernik
12-07-2016, 21:36
Xiaomi ma wage...
A aplikacja jest masakrycznie rozbudowana sprawdz
Swoja drogą ma nawet kilka alternatyw...

Nie to ze fitbit nie jest ok ale w gre wchodzi 400 zl roznicy wiec sugeruje sprawdzic

tomtytus
12-07-2016, 21:42
Artur0372, a zamiast uruchamiać bieżnię (nie mam nic przeciwko) i instalować apki, które prawie zrobią za Ciebie robotę masz jakąś dietę, która to powinna być podstawą?

artur0372
12-07-2016, 22:15
Artur0372, a zamiast uruchamiać bieżnię (nie mam nic przeciwko) i instalować apki, które prawie zrobią za Ciebie robotę masz jakąś dietę, która to powinna być podstawą?

Nie mam :-)
Spróbuje na razie z tym co lubię tj. jajka, pierś z kurczaka, rybki, brokuły, kalafior, pomidory, ogórki i woda (tego akurat nie lubię - jedynie gazowaną)
Ale tak szczerze mówiąc to u mnie nie jest problem z żarciem. Ja dużo nie jem (żona wcina większe dawki). Największym problemem u mnie to słodycze i lenistwo.
Kiedyś do roboty jeździłem samochodem 1km słownie: jeden :-) Samochód nawalił na długo bo na m-c, więc trzeba było chodzić z buta. Samym spacerem (2 km dziennie) 3 kg zeszło przez m-c.
Jadłem to co zwykle (to co najlepsze) czyli schabowe, golonkę, pizzę do wódki, słodycze itd itp.

.:Gerard:.
12-07-2016, 23:07
Pytałem się zony co ona z tych mądrych książek na temat kalorii wyczytała, okazuje się ze jedząc boczek kontra tyle samo kalorii ciasto to dwa różne światy
mięsa można zjeść wiadro i nic złego się niestanie w przeciwieństwie do kawałka ciasta
Zalecają jak najwięcej robić samemu produkty, szczególnie pieczenie, smażyć tylko na smalcu, nie można podgrzewać oleju

polecam film
"CAŁY TEN CUKIER"
obliczył ile kalorii dziennie je, zmienił dietę na tyle samo kalorii tylko "zdrowa żywność" ;-) o której tez tu wspominacie



https://youtu.be/syeq8QVzzhU

krzysztof jot
12-07-2016, 23:58
Tak czytam te wasze pomysły, opaski pierdoły... fakt dobrze zliczyc kalorie w jakiejś aplikacji w smartfonie ( ja tego nie robię ale zona tak i jest to istotne) ale przy tych wszystkich wydatkach to jeśli faktycznie problemem jest dieta, to chyba dobrze byłoby wpaść do dietetyka - 100 -150 zl opracowanie i przygotowanie planu diety "dla nas" a nie szukanie po omacku. No i duzo ruchu :) bieganko, rower i będzie efekt.

artur0372
13-07-2016, 00:01
...dobrze byłoby wpaść do dietetyka - 100 -150 zl opracowanie i przygotowanie planu diety "dla nas"...
i z tego co się orientuję 50-70zł. tygodniowo za jakieś suplementy (tak słyszałem).

krzysztof jot
13-07-2016, 00:52
Nie... dieta po prostu dieta. Mowisz co lubisz, co jesz, co robisz a on stara sie dobrac ci taki zestaw abys byl zadowolony :) nie głodny, ale i nie przezarty :)

kaefpe
13-07-2016, 04:46
Tak czytam te wasze pomysły, opaski pierdoły... fakt dobrze zliczyc kalorie w jakiejś aplikacji w smartfonie ( ja tego nie robię ale zona tak i jest to istotne) ale przy tych wszystkich wydatkach to jeśli faktycznie problemem jest dieta, to chyba dobrze byłoby wpaść do dietetyka - 100 -150 zl opracowanie i przygotowanie planu diety "dla nas" a nie szukanie po omacku. No i duzo ruchu :) bieganko, rower i będzie efekt.

jak wydasz 400zł na opaskę to i większa motywacja żeby kasa nie poszła w błoto :D no i masz na bieżąco monitoring czy jesteś blisko swojego dziennego minimalnego poziomu ruchu czy nie ;)


i z tego co się orientuję 50-70zł. tygodniowo za jakieś suplementy (tak słyszałem).

Z suplementów wystarczy Ci glutamina i bcaa, jeśli ktoś robi siłowy trening przy redukcji - chociaż wiele osób nie stosuje ich i też żyją ;)

tomtytus
13-07-2016, 08:31
Też nie miałem na myśli diet "cud" tylko regularnie jedzone posiłki z lekko ujemnym bilansem kalorycznym.
Bez tego szkoda czasu na całą resztę - chyba, że głównym celem jest poprawa wydolności, pracy serca, sprawności fizycznej itp :)
No i do redukcji również nie wchodziłbym w żadne suplementy - jakby nie patrzeć to chemia, od której prawdopodobnie mam podwyższone próby wątrobowe. Podczas USG tegoż narządu trafiłem na fajną babkę, która mówiła o głośnej sprawie sprzed kilku laty na temat odżywek białkowych, gdzie wyszło, że są produkowane ze zwierzęcej padliny i niewykorzystanych pozostałości np. kości, skóry, itp (mowa o hydrolizacie białka).

krzysztof jot
13-07-2016, 14:55
jak wydasz 400zł na opaskę to i większa motywacja żeby kasa nie poszła w błoto :D no i masz na bieżąco monitoring czy jesteś blisko swojego dziennego minimalnego poziomu ruchu czy nie ;)


No, wiesz ja wydałem 2.5 tys "na opaskę" :) i powiem Ci, ze gdyby nie moja wola i chęć, to ten kawalek plastiku niewiele mnie motywuje. Choć cieszą poprawne cyferki i kolejne "rekordy" :).

nowart
13-07-2016, 14:59
Dobra Panowie, jadę z koksem.
Uruchamiam bieżnię i mam pytanie.
Po ilu kg zacznę spalać tłuszcz? Bo jak wiadomo najpierw zejdzie ze mnie woda.
A jak już zejdzie woda i waga będzie sobie powoli spadała to będzie mega motywacja.
Nie liczę na rychłe efekty bo do zgubienia mam co najmniej 35kg :-( . Do zimy chciałbym pozbyć się 15 kg, wiem że to możliwe.
Jak macie jakieś propozycje dotyczące jedzenia i picia to bardzo chętnie wysłucham.

Dobra, kilka słów bo jak widzę, że człowiekowi z ok 35kg otyłością każą tu biegać i na dodatek "Mniej więcej o to chodzi, żeby mieścić się w granicach 170-180, chociaż jak nie jesteś aktywny to i tak będzie wyższy" to mnie ręce opadają.
1. Jeśli masz taką otyłość (bo 35 kg na plusie ciężko nazwać nadwagą) to bieganie - bodaj najbardziej kontuzjogenny sport (piszę to z pełną świadomością jako ortopeda i instruktor) - jest ostatnią rzeczą na którą bym Cię namawiał. Chyba, że jesteś obrażony na swoje stawy i kręgosłup to droga wolna ;) Tylko naturalne, nie obciążające stawów aktywności - marsze z kijkami, orbitreki, steppery, wiosła itp. Ale jak chcesz tylko korzystać z bieżni to na początek - a będzie on dłuuugi - spokojne marsze. Polepszysz wydolność to nastawisz marsz ale lekko pod górkę, wszystko stopniowo ale na miłość Boską ODPUŚĆ SOBIE BIEGANIE !
2. Jeśli obliczyłeś swoje tętno max na ok 180 to NIE JEST TO WARTOŚĆ, KTÓREJ MASZ SIĘ TRZYMAĆ (!!) a od niej odejmujesz ok 40% i tej wartości się trzymasz uprawiając aeroby, czyli w okolicach 120. Pamiętaj, aby ćwiczenia były spokojne i co najważniejsze długotrwałe, przynajmniej 40 minut, gdyż dopiero po ok 30 minutach organizm zaczyna czerpać z pokładów Twojej tkanki tłuszczowej (tak w dużym skrócie). Z doświadczenia odchudzenia wieeelu osób poleciłbym Tobie przez pierwsze ok 10 minut podkręcić tempo, wejść na wyższe wartości tętna co szybko wypali glikogen a potem zejść do normalnych wartości i jechać spokojnie do tych 40-60 minut. Ładnie podkręcisz termikę organizmu.
Najlepiej robić to na czczo, spalanie jest wtedy jeszcze o ok 20-30% wydajniejsze.
3. Sprawa najtrudniejsza - jaki masz cel ? Nikt o to nie pyta a dobrego instruktora poznasz po tym, że wpierw przeprowadzi wywiad co jest Twoim celem. 35kg to dopiero początek a nie to jest najważniejsze. Jaki masz styl życia, żywienia, masz zamiar wypalić się cały, zarówno z tkanki tł. jak i cennej tkanki mięśniowej czy chcesz też pracować nad sylwetką i ochronić jak najwięcej mięśni ukrywających się pod sadełkiem co jest już najtrudniejszą sztuką. Jeśli wariant 1 - to po prostu przestajesz jeść :) przestawiasz się na żywienie dostarczające Ci jak najniższych wartości kalorycznych, powiedzmy dziennie ok 1500kcal, zaprzyjaźniasz się z wagą kuchenną (każdy zaczyna od "proszę pana, ale 150g ziemniaków to ... półtora ziemniaka, ja po tym umrę z głodu!" :) ), trochę nauki co do wartości kalorycznych poszczególnych potraw i do dzieła. Jeśli wariant drugi - a myślę, że on będzie celem, w końcu jesteś facet i chcesz wyglądać jak facet a nie długodystansowiec z Nigerii ;) - to musisz zabezpieczać się przed katabolizmem (sytuacją niedoboru białek, gdy organizm "zjada" Twoje mięśnie). Robisz to bilansując dietę o wyższe wartości białka , do tego polecam bardzo zakup dobrych aminokwasów BCAA i suplementację nimi przed, w trakcie i po zakończeniu aerobów.
To oczywiście tak z grubsza i po macoszemu bo najważniejsza i najtrudniejsza praca jest do wykonania w punkcie kolejnym, czyli:
4. Kuchnia :) Tu wbrew pozorom będziesz rozgrywał najcięższe boje, gdyż 80% sukcesu to właśnie zmiana nawyków żywieniowych. Nie jakaś określona, mityczna "dieta" czy to kwaśniewskiego, czy to zupowa czy inna o której tu prawią ale gruntowna i TRWAŁA zmiana. No i tutaj dobra rada - odpuść sobie wszelkich dietetyków jeśli jesteś zdrowym człowiekiem i nie potrzebujesz jakiegoś ściśle określonego żywienia dla cukrzyków, przewlekle chorych itd itp. Zostawisz kasę, pani zrobi Tobie listę produktów dostępnych w każdym sklepie ale co najgorsze - wybacz określenie - głupi w temacie byłeś i pozostaniesz. Da Ci rybę a nie wędkę. Mam wielu ludzi, którym staram się przemycić do diety wartościowsze rzeczy niż te z zestawu, jakie nakreśliła pani dietetyczka. Zazwyczaj spotyka się to z wielkim zdziwieniem, przerażeniem w oczach i setkami pytań ale czy to zdrowe, ile kcal, czy mogę, z czym, po co i dlaczego...
Przysiądź, poczytaj, to nie fizyka kwantowa. Zyskasz nie tyle oszczędności na wszelkiej maści (w większości nieprzydatnych) dietetykach ale wiedzę, dzięki której sam, na podstawie własnych doświadczeń, wiedzy o swoim organizmie ogarniesz to wszytko, co teraz wydaje się takie trudne. Chyba, że jesteś na tyle leniwy, że chcesz mieć wszystko podane na tacy, żyć z karteczką w ręce od dietetyka i z każdą pierdołą dzwonić do niego z pytaniem " prosżę pani ja tylko chciałem spytać czy mogę odrobinę kechupu do jajka" :)

Kilka ważnych podpowiedzi :
- odpuść cukier. to straszny narkotyk i trucizna dla organizmu. Podobnie z utwardzonymi tłuszczami (margaryny, słodycze przemysłowe, przekąski). Smaż na tłuszczu kokosowym a a najlepiej wcale tylko na parze, gotuj mięsko w zupkach warzywnych itd.
- jak najmniej przetworzonego, przemysłowego jedzenia, konserwantów, wzmacniaczy smaków, polepszaczy, spulchniaczy i całej tej chemii. Mnie wypiek chleba na tydzień zajmuje 20 minut, wędliny podobnie, w sklepach kupuję już tylko półprodukty nie tknięte obróbką (no dobra, mam fioła na punkcie sera Bursztyn :D)
- nie zaczynaj odchudzania od wysokiego C , czyli od razu na maxa obroty z dietą co do 100kcal, aerobami 2 razy dziennie, suplementami wspomagającymi spalanie tłuszczu itd itp. Wiem, że każdy chce już teraz natychmiast ale organizm nie jest głupi. Polecisz na maxa to przez pierwszy miesiąc zleci 8kg (z czego większośc i tak woda), drugi odrobinę mniej a potem się zblokujesz i będzie regres, zniechęcenie, przemęczenie. Wtedy najczęściej ludzie kultywują efekt tzw "jojo", czyli "*******e, dalej nie dam rady, nie ma już efektów, zrobię sobie weekend odpustu". I z weekendu robi się tydzień, z tygodnia miesiąc... i wróci Ci nie 35kg a 50kg bo organizm wyposzczony zacznie chłonąć wszystko jak gąbka.
Wchodź na obroty bardzo powoli. Zacznij od wycięcia cukrów, podjadania, zbilansuj żywienie, usystematyzuj je (5 posiłków dziennie), wejdź na lekkie aeroby, po 40 minut dziennie. Jak waga przystopuje to masz nadal masę możliwości, żeby pobudzić go do dalszej pracy, czy to przyciąć kcal dalej, dołożyć minuty na bieżni, czy dołożyć 20 minut z rana na czczo. Zawsze trzeba mieć coś w obwodzie, żeby móc organizm zaskoczyć. Jak wypalisz na początku z wszystkich dział, przyjdzie blokada to zrobi się naprwdę ciężko...
- nie rezygnuj z węglowodanów i soli. Wbrew pozorom od razu po aerobach musisz zjeść posiłek składający się głównie z szybko przyswajalnych węglowodanów, żeby odnowić zapasy glikogenu. Bez tego będzie ciężko. Węgle są potrzebne, bez nich się wypalisz i zamęczysz. Sól też potrzebna, sporo jej wypocisz więc na nic rady, żeby z niej rezygnować. Pamiętaj o bardzo przydatnych tłuszczach - świeży olej lniany, z wiesiołka.
- dobrze wdrożyć przed aerobami jakieś ćwiczenia siłowe, zbudujesz ładną sylwetkę, wzmocnisz mięśnie (tak naprawdę to one są najważniejsze w ochronie zdrowych stawów a nie suplementy, zazwyczaj bezwartościowe), rozkręcisz termikę przed aerobami. Gwarantuję Ci, że aeroby w parze z siłownią dadzą Ci ZNACZNIE szerszy uśmiech na twarzy po kilku miesiącach ćwiczeń aniżeli same aeroby :)
- gadżety... jak to mawiam, bogatemu nie zabronisz :) Bardziej serio - jedyna rzecz, która Ci się przyda to pomiar pulsu, kupisz w lidlu poprawnie działający za 70zł. Niczego więcej do szczęścia Tobie nie potrzeba, żadnych cud wibrujących opasek, wyczesanych migających zegarków czy co tam jeszcze wymyślą.

Mam nadzieję, że ciut nakreśliłem sprawę, może trochę chaotycznie ale dawno tu nie zaglądałem, znudziło mi się wykłócanie z coraz to nowszymi specami od zdrowego stylu życia a dziś "cała Polska biega" więc i tu pewnie zaraz tacy się znajdą :)

RAF7705
13-07-2016, 15:24
Noward.
Świetny post.

artur0372
13-07-2016, 16:53
Dobra, kilka słów...

Kurcze tego się nie spodziewałem. Dzięki serdeczne za ten post - poważnie.

A więc tak:
"wysuszyć" nawet jakbym chciał (a nie chcę) to chyba by mi się nie udało. Budowę mam przysłowiowego "byka". Odkąd pamiętam zawsze się mnie pytali (nawet lekarze podczas badań - już w podstawówce) czy ćwiczę kulturystykę. Nigdy nie "pakowałem" taka moja uroda. Niestety słodycze, praca za biurkiem i lenistwo zrobiło swoje w ciągu mniej więcej 15 lat.
Teraz mam otyłość brzuszną - ponoć to ta najgorsza. Masę mięśniową mam sporą tyle, że zatłuszczoną. Wzrost 170 cm waga 114 kg :-( .To tyle na temat mojego wyglądu.
Co do bieżni. Na razie nie biegam tylko chodzę (raptem od wczoraj :-) ) i to nie za szybko (4 - 6 km/h). Dziennie chcę podreptać przynajmniej 5 km (w dwóch ratach). Jak złapie tlen i rozruszam stawy to wydłużę spacerki. W planie mam jeszcze rower (nie stacjonarny), ale chwilowo pogoda nie pozwala.
Na razie postawiłem sobie za cel zgubienie 15kg do świąt. Mam na to 5 m-cy. Na dzień dzisiejszy jestem zdeterminowany - jak będzie dalej zobaczymy.
Od wczoraj 1kg mniej (czyli teraz 113kg). Wiem, że to woda ale wygląda zachęcająco.
Jakbyś jeszcze mógł napisać jakich owoców i warzyw unikać to to byłbym wdzięczny.
Zapomniałem napisać, że jestem mięsożerny. Dla mnie obiad bez schabowego to nie obiad.
Dzięki.

michasacuer
13-07-2016, 17:49
Panowie, lekki offtop. W klasie maturalnej trochę się zapuściłem i przytyłem 10kg. Obecnie przy 175cm wzrostu ważę 83kg. Chciałbym do wrzesnia zejść 8-10kg i idę w masę. Na silowni ćwiczyłem amatorsko. W internacie mieliśmy swoją, grzech nie korzystać. Korzystałem z planów KFD, systematyczność i efekty takie sobie, bez diety. Ale siła rosła.

No ale do rzeczy. Jako iż jestem leniwy i nie mam czasu na czytanie miliona artykułów na początek mojej drogi redukcyjnej wybrałem subskrypcję na plan + dietę z "Fabryki Siły". Wszystko wygląda ok, ale jestem zniesmaczony co do diety. Jak każdy z was zapewne robi zdjęcia na weselach. Podkreślałem swoją weekendową sytuacje na czacie z trenerem. Co otrzymałem? Rozpiskę diet na soboty :v a pisałem, że po 10-12 nie ma szans na utrzymywanie diety w dni pracujące. Malo tego, wymieniłem je w ankiecie (piatki, soboty i niedziele kiedy pracuje na weselach). Żadnych wskazówek co zrobić w tak trudnej sytuacji. Spodziewałem się ze bedzie to raczej gotowiec kopiowany do 20 innych użytkowników, no ale myślałem ze po spersonalizowaniu potrzeb cos tam zmieniają. Jesli ktos jest zainteresowany, mogę udostępnić mój plan treningowy i przykładową dietę na dany dzień.

nomen82
13-07-2016, 17:57
Nowart Szacun! Wszystko to wbijano mi do glowy przez pol roku a Ty zawarles w jednym poscie. Brawo!

schwepes
13-07-2016, 18:45
A ja wtrącę 2 uwagi do tego co napisał nowart.
Cukier dobrze wyciąć, ale możesz sobie na niego pozwolić w okresie okołotreningowym (zarówno przed, w trakcie, jak i tuż po). Ma umiarkowany IG i wystarczająco dobrze nadaje się do do uzupełniania glikogenu po aktywności fizycznej. Przy okazji jak zjesz słodkie na treningu, to często po treningu już nie będziesz mógł na nie patrzyć ;), więc to dodatkowy plus, bo łatwiej się powstrzymasz od podjadania słodkich rzeczy w mniej korzystnych momentach. Są gorsze rzeczy niż cukier - np. słodziki o kontrowersyjnej "nieszkodliwości".
Druga rzecz to BCAA i inne suple. Są CAŁKOWICIE ZBĘDNE. Jak nie trenujesz na bardzo wysokim poziomie gdzie kluczowa jest szybkość regeneracji lub rodzaj wysiłku uniemożliwia spożycie białka w innej postaci to tak (nie zjesz makaronu z kurczakiem podczas maratonu czy 4h treningu kolarskiego, a z żelem z BCAA sobie poradzisz w trakcie biegu czy jazdy na rowerze... ;) ), natomiast dla osoby która po prostu chce się zacząć ruszać i zrzucić trochę kilogramów nie ma kompletnie sensu wydawać tych pieniędzy na suple. Żadne. Żadne spalacze, karnityny, BCAA itp. 100g piersi z kurczaka to 3000mg BCAA. Bez E104 czy E110, które są w kapsułkach, lub słodzików które są w wersjach do sporządzenia napoju. Jak ktoś chce się przyczepić do szkodliwości mięsa hodowanego "przemysłowo" (np. antybiotyki), to możemy iść w wege - 100g ciecierzycy to 1500mg BCAA. Jeśli zdecydował bym się na jakieś suple, to kreatynę, która ma udowodnione naukowo działanie, jest generalnie nieszkodliwa i nie da się jej dostarczyć w wymaganych ilościach (dla poprawy wyników treningu) w normalnym pokarmie. Ale to nie etapie zrzucania tkanki tłuszczowej.

.:Gerard:.
13-07-2016, 20:26
Kilka ważnych podpowiedzi :
- odpuść cukier. to straszny narkotyk i trucizna dla organizmu. Podobnie z utwardzonymi tłuszczami (margaryny, słodycze przemysłowe, przekąski). Smaż na tłuszczu kokosowym a a najlepiej wcale tylko na parze

Moja zona wytapia tłuszcz i na tym smażymy


Noward.
Świetny post.

Co świetny co ? :wink: powtórzył co ja napisałem :-)

RAF7705
13-07-2016, 21:57
No ale fajnie to opisał.
Ja się takim zasadami żywieniowymi kieruję od dawna, jak by nie miłość do piwa, to był wyglądał "fit" a tak to 118 kg przy 180cm.
Z tym, że siłownia przewija się przez większość mojego życia z dłuższymi i krótszymi przerwami.
Od roku jeżdżę rowerem i od 3 ćwiczę na stacjonarnym rowerze, również z przerwami.
Teraz będę próbował zejść do 100kg. Bardzo dobrze czuję się przy tej wadze i nadal wyglądam jak facet:-)
Zgodzę się również z kolegą Szwepes, że suplementacja przy zrównoważonej diecie, dla amatora, jest zbędna.

nowart
13-07-2016, 23:27
Kurcze tego się nie spodziewałem. Dzięki serdeczne za ten post - poważnie.

A więc tak:
"wysuszyć" nawet jakbym chciał (a nie chcę) to chyba by mi się nie udało. Budowę mam przysłowiowego "byka". Odkąd pamiętam zawsze się mnie pytali (nawet lekarze podczas badań - już w podstawówce) czy ćwiczę kulturystykę. Nigdy nie "pakowałem" taka moja uroda. Niestety słodycze, praca za biurkiem i lenistwo zrobiło swoje w ciągu mniej więcej 15 lat.
Teraz mam otyłość brzuszną - ponoć to ta najgorsza. Masę mięśniową mam sporą tyle, że zatłuszczoną. Wzrost 170 cm waga 114 kg :-( .To tyle na temat mojego wyglądu.
Co do bieżni. Na razie nie biegam tylko chodzę (raptem od wczoraj :-) ) i to nie za szybko (4 - 6 km/h). Dziennie chcę podreptać przynajmniej 5 km (w dwóch ratach). Jak złapie tlen i rozruszam stawy to wydłużę spacerki. W planie mam jeszcze rower (nie stacjonarny), ale chwilowo pogoda nie pozwala.
Na razie postawiłem sobie za cel zgubienie 15kg do świąt. Mam na to 5 m-cy. Na dzień dzisiejszy jestem zdeterminowany - jak będzie dalej zobaczymy.
Od wczoraj 1kg mniej (czyli teraz 113kg). Wiem, że to woda ale wygląda zachęcająco.
Jakbyś jeszcze mógł napisać jakich owoców i warzyw unikać to to byłbym wdzięczny.
Zapomniałem napisać, że jestem mięsożerny. Dla mnie obiad bez schabowego to nie obiad.
Dzięki.

15kg przy takich "zasobach" to tyle co nic i z odrobiną samozaparcia zrobisz to znacznie szybciej. Przy dobrze dopiętej diecie i codziennej porcji aero licz swobodnie 1kg tygodniowo. Pamiętaj tylko, że wskazania na wadze - zwłaszcza jak włączysz ćwiczenia siłowe co bardzo polecam - nie będą do końca miarodajne. W miarę ubytku tkanki tł. będziesz rozbudowywał tkankę mięśniową, znacznie cięższą od sadełka. Lepszy byłby pomiar tkanki tł. na przeznaczonym do tego urządzeniu ale do tego nie każdy ma dostęp. Podstawą jest dla mnie zawsze ubytek w pasie, zadowolenie z własnego odbicia w lustrze, samoakceptacja i zadowolenie z efektów ciężkiej pracy.
Co do owoców - są różne teorie i szkoły :) Pierwsza - wszystko jest dla ludzi, można wszystko z umiarem, przecież jesteśmy amatorami więc i suplementacja jest zbędna. Druga, którą popieram ja - jeśli coś robimy to róbmy to dobrze, całym sobą a nie na półgwizdka, tym bardziej jeśli chodzi o redukcję, która to już ma wymierne korzyści zdrowotne i w niczym nie różni się redukcja zawodnika sportów sylwetkowych od redukcji amatora, chcącego zrzucić 35kg. Poza kilkoma istotnymi szczegółami czyniącymi redukcję zapuszczonego amatora znacznie, ale to znacznie trudniejszą. Mianowicie amator nie stosuje (zazwyczaj) dopingu farmakologicznego, nie ma wyrobionych odpowiednich nawyków żywieniowych, eksperymentuje na własnym organizmie oraz ma do zrzucenia znacznie większą ilości tłuszczu. Dlatego od lat, w niekończących się sytuacjach w których słyszę, czy to w fotografii "ale proszę pana, jestem amatorem, niepotrzebne mi tak drogie szkło/aparat/komputer" czy też:



BCAA i inne suple. Są CAŁKOWICIE ZBĘDNE. Jak nie trenujesz na bardzo wysokim poziomie gdzie kluczowa jest szybkość regeneracji lub rodzaj wysiłku uniemożliwia spożycie białka w innej postaci to tak (nie zjesz makaronu z kurczakiem podczas maratonu czy 4h treningu kolarskiego, a z żelem z BCAA sobie poradzisz w trakcie biegu czy jazdy na rowerze... ;) ), natomiast dla osoby która po prostu chce się zacząć ruszać i zrzucić trochę kilogramów nie ma kompletnie sensu wydawać tych pieniędzy na suple. Żadne. Żadne spalacze, karnityny, BCAA itp. 100g piersi z kurczaka to 3000mg BCAA. Bez E104 czy E110, które są w kapsułkach, lub słodzików które są w wersjach do sporządzenia napoju. Jak ktoś chce się przyczepić do szkodliwości mięsa hodowanego "przemysłowo" (np. antybiotyki), to możemy iść w wege - 100g ciecierzycy to 1500mg BCAA. Jeśli zdecydował bym się na jakieś suple, to kreatynę, która ma udowodnione naukowo działanie, jest generalnie nieszkodliwa i nie da się jej dostarczyć w wymaganych ilościach (dla poprawy wyników treningu) w normalnym pokarmie. Ale to nie etapie zrzucania tkanki tłuszczowej.

... pozostaje mi zadać pytanie czy to, że nie robimy czegoś profesjonalnie, zawodowo, nie pobieramy za to wynagrodzenia czyni nas gorszymi, nie godnymi lepszej jakości, większej wygody, szybszych i trwalszych efektów? Tylko zawodowcy mogą mieć szkła f/1,4 i fulfrejmową puszkę? Tylko profesjonalni sportowcy obarczeni są zwiększonym deficytem jakiś składników pokarmowych, tylko ich dotyka pożerający mięśnie katabolizm, tylko oni trenują na tyle ciężko, że wymagają dodatkowej suplementacji? Sorry ale takie argumenty kompletnie do mnie nie trafiają a przerobiłem już ten sposób myślenia u masy ludzi.
Odnosząc się do samego sedna naszego rowerowego speca :) Oczywiście, że podstawą naszego żywienia powinno być naturalne, jak najmniej przetworzone jedzenie. Ale my tu toczymy dysputę o fazie redukcji (zwłaszcza jeśli chcemy ocalić jak najwięcej cennej tkanki mięśniowej) a tu liczą się już najdrobniejsze szczegóły. Jeśli - ot taki luźny przykład - jedziemy poranne aeroby na czczo to MUSISZ zabezpieczyć mięśnie przed katabolizmem, który po całej nocy sieje spustoszenie w organizmie. Pewnie, że możesz wsunąć 100g fileta tylko, że nie patrzysz właśnie na te niuanse, czyli ile to ma kalorii, tłuszczu znacznie spowalniającego wchłanianie aminokwasów, ile to się będzie trawić zanim rozłoży się w przydatny aminogram i trafi do krwiobiegu... stanie się to pewnie jakąś godzinę po aerobach, czyli zupa po obiedzie. W egzogennych aminokwasach BCAA masz wyodrębnione te najważniejsze, które w błyskawicznym tempie trafiają do mięśni zabezpieczając je przed katabolizmem, przyspieszając regenerację zarówno fizyczną jak i psychiczną. Nie pakujesz w siebie w trakcie treningu mięsa wraz z niepotrzebnymi w tym momencie tłuszczami, dodatkowymi kaloriami itd znacznie spowalniającymi wchłanianie jakże ważnych aminokwasów egzogennych. Podobnie z budowaniem sylwetki, kiedy to w 5 posiłkach powinniśmy dostarczyć ok 3g białka na każdy kg naszej masy ciała. Spróbuj to zrobić bez dodatkowej suplementacji a po tygodniu będziesz uciekał z krzykiem na widok kuraka :) Bądźmy poważni - 99.9% ludzi niszczy każdego dnia swoje zdrowie i organizmy takim sposobem odżywiania, używkami, trybem życia, że aż się wierzyć nie chce, że robią to z własnej, nie przymuszonej woli a sportowców czy amatorów dbania o własne ciało odsądza się od czci i wiary za jednego szejka proteinowego dziennie, czy kilka gramów BCAA, gdzie często cała reszta ich całodziennego żywienia dopięta jest na ostatni guzik. I wiecie co? Z doświadczenia wiem, że najgłośniej krzyczą o tym ludzie co to dzieci na obiad do mcdonalda ciągną, raz w tygodniu robią sobie reset przy flaszce (czyniąc w organizmie tysiąckrotnie większe spustoszenie niż ten proteinowo-witaminowy koktajl) a wchodząc do mieszkania wyprzedza ich własny bęben... Ja tu nie propaguję wpychania w siebie całymi dniami proszków a wspomożenie i tak ciężkich treningów środkiem w 100% do tego przeznaczonym, wyłącznie suplementacji okołotreningowej, gdzie najistotniejsze jest dostarczenie błyskawicznie wchłanialnych składników odżywczych celem szybkiej regeneracji.
Szczerze wątpię, czy tylko profesjonalista i zawodowiec ma prawo do korzystania z takich dobrodziejstw tak bardzo ułatwiających ciężkie treningi. Rozumiem jednak zupełnie odmienne spojrzenie na suplementację i sposób trenowania u człowieka wywodzącego się ze sportów stricto wydolnościowych i u drugiego, mającego korzenie w sportach siłowych. Mam u siebie cały batalion triathlonistów i takie spory mam na porządku dziennym :)
Wybór pozostawię zainteresowanym nie wdając się już w dalsze przepychanki o suplementacji bo przekonanego i tak nie przekonam :)
Przepraszam za chaos i pewnikiem brak ładu i składu ale piszę ciągiem "na wydechu" :D Zdrówka !


Wybacz, zapomniałem o owocach, tak się zapętliłem w nawale informacji, które chciałbym przekazać. Owoce to pułapka - w zasadzie to cukier i woda. Bardzo na nie uważaj w fazie redukcji, zaprzyjaźnij się z tabelką wartości kalorycznych i wagą, czasem można się zdziwić ile trzeba dreptać na bieżni, żeby spalić małą torebeczkę tych niewinnych truskawek :). Skup się na warzywach, są znacznie wartościowsze, na talerzu musi być kolorowo od warzyw.
Co do mięs - sylwetkowcy wybierają te najchudsze odmiany jak kurczak, indyk, ryby ze względu na najniższą zawartość tłuszczów, najwyższa białka. Co kto lubi i na co kogo stać jednak ja również wolę odpuścić pakowanie w siebie mięs i zastępuję je z powodzeniem pyszną soczewicą, ciecierzycą, nabiałem. Temat rzeka... :)

tomtytus
14-07-2016, 10:36
nowart, to korzystając z okazji mam do Ciebie pytanko - jak uznasz, że wykracza to poza forumowe, darmowe służenie pomocą to daj znać :)

Zakładając chęć zbudowania masy mięśniowej i poranny trening siłowy (będzie to prawdopodobnie na start FBW a później split - chociaż na temat treningu też można by napisać ze dwie encyklopedie), co polecasz jeść?
Mam na myśli problem polegający na dosyć krótkim okresie pomiędzy przebudzeniem/śniadaniem/siłownią: pobudka powiedzmy o 5:10, 5:30 śniadanie, 6:00 start na siłowni.
Pomijając szejka, którego będę pewnie spożywał po treningu: czy śniadanie składające się z białego sera/serka wiejskiego z płatkami owsianymi górskimi (ewentualnie dla smaku rodzynki/daktyle/banan/trochę odżywki białkowej/kilka orzechów + bcaa) ma szansę w 30minut wchłonąć się na tyle, żeby organizm czerpał z żołądka a nie z mięśni?

nowart
14-07-2016, 10:48
Oj temat rozpisek żywienia to temat rzeka i nie będę się w to tutaj bawił ale tak w skrócie - śniadanie jak najbardziej w porządku, o poranku mamy szalejący katabolizm i priorytetem jest dostarczenie jak najszybciej przyswajalnych frakcji białek a tutaj albumina jajek kurzych jest nie do pobicia. Jak opieram swoje śniadania głównie na jajkach (omlety z domieszką chudego twarogu, przypraw, banan i takie tam) ale z jak najmniejszą ilością tłuszczów spowalniających ich wchłanianie (odpuściłbym orzechy).

tomtytus
14-07-2016, 10:52
Rano mało czasu i posiłek, jak napisałem powyżej jest sprawdzony i mi osobiście smakuje.
Trenowałem też z naleśnikami z odżywki białkowej i płatków owsianych ale chcę do minimum ograniczyć odżywki.
Jeśli na śniadanie jajka (powiedzmy średnio ścięta jajecznica lub omlet), co z węglowodanów?
Czy pieczywo się nadaje?

nowart
14-07-2016, 12:21
Owsianka,banany,suszone owoce...ja wszystko miksuje i smażę omlety. Pycha...

kaefpe
14-07-2016, 13:10
...co z węglowodanów?
Czy pieczywo się nadaje?

odpuść sobie pieczywo(to sklepowe) w ogóle

.:Gerard:.
14-07-2016, 13:43
No ale fajnie to opisał.
.

Pomyliłem sie, jednak nie to samo, ja pisząc miałem na myśli ze "tłuszcz zwierzęcy" jest bardzo ważny dla człowieka
Orzechy szczególnie laskowe jeść ile się da !!!

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/orzechy-laskowe-wlasciwosci-i-wartosci-odzywcze_38503.html


Produkty zalecane:

wszystkie rodzaje serów
jajka – powyżej 4 na dobę
podroby, galarety mięsne, chrząstki, tłuste rosoły
każdy rodzaj mięsa, najlepiej tłuste, wieprzowe, wszystkie rodzaje wędlin (najlepsze – salcesony)
ryby, konserwy rybne, drób, najlepiej tłusta gęś, kaczka
dużo tłuszczu – masło, smalec, słonina, smalec gęsi, olej słonecznikowy, oliwa, dobra margaryna. Według autora diety tłuszcze pochodzenia zwierzęcego są znacznie lepsze od roślinnych
tłuste mleko i śmietana do 1/2 litra na dobę
wszystkie jarzyny, pieczarki, grzyby do 300 g na dobę
jeden ziemniak dziennie (frytki na smalcu lub łoju)
dużo płynów, ale bez cukru
orzechy, słonecznik, majonez, przyprawy, kawa, herbata albo – lepiej – soki owocowe niesłodzone (należy je pić po rozcieńczeniu w ilości 2–3 łyżki na szklankę gorącej lub zimnej wody)

Produkty zakazane:

cukier, słodycze, miód
owoce i przetwory owocowe (dżemy, kompoty)
ryż, kasze, pieczywo
ciasta, kluski, potrawy mączne
ziemniaki (w dużych ilościach), mąka ziemniaczana
groch i fasola
inne produkty pochodzenia roślinnego



http://www.poradnikzdrowie.pl/diety/odchudzajace/dieta-optymalna-dr-jana-kwasniewskiego_36806.html

Bardzo ważną rzeczą są kwasy żołądkowe, oszukują nas od dawna, w lekarstwach dodają składniki które neutralizują kwasy żołądkowe, a po to, żebyśmy byli w kolko chorzy
trzeba zakwaszać, ocet jabłkowy, poczytajcie sobie o "Zakwaszanie żołądka"

schwepes
14-07-2016, 14:49
Orzechy szczególnie laskowe jeść ile się da !!!

Artykuł który wkleiłeś jest ok, ale Twój komentarz do tego jest wręcz szkodliwy. "superfoods" to jakiś współczesny wymysł mający niewiele wspólnego z prawdą i moim zdaniem tego typu lansowanie produktów robi więcej złego niż dobrego, bo ludzie mniej dociekliwi zamiast bilansować dietę nastawiają się na te superfoods.

Orzechy laskowe wcale nie są najbogatsze w wit. E. Można znaleźć wiele przykładów produktów które mają jej więcej przy znacznie mniejszej ilość kalorii. Podobnie z innymi super owocami, warzywami,orzechami czy ziarnami.

Polecam weryfikować takie rzeczy np. na stronie nutritiondata. Może się okazać że te nasze superfoods nie są takie super i są mniej wartościowe niż pospolite, tanie, sezonowe warzywa czy owoce.


Wysłane z mojej Nokii 3110 przy pomocy Taptalk

nowart
14-07-2016, 15:51
Czy pieczywo się nadaje?

Jakoś mi to umknęło... pewnie, że się nadaje ale wyłącznie własnego wypieku. Od dłuższego czasu wypiekam chleb w domu. Tylko z pełnoziarnistej mąki żytniej, pszennej i orkiszowej (tanie i dobre w Lidlu), i tylko na zakwasie. Żadnych drożdży! (gdzieś nawet ostatnio czytałem obszerne badania, że tylko zakwas przerabia jakoś gluten i jakieś tam składniki sprzyjające tyciu w przeciwieństwie do drożdży).
Właśnie skończyłem robić ciasto na cały następny tydzień, zajęło mi to jakieś pół godziny bo w trakcie z kumplem przy kawie gadałem :) i kosztowało jakieś 10zł. Czegoś tak dobrego w żadnej piekarni nie kupisz chyba, że za 20zł/kg :)

.:Gerard:.
14-07-2016, 16:42
Artykuł który wkleiłeś jest ok, ale Twój komentarz do tego jest wręcz szkodliwy. "superfoods" to jakiś współczesny wymysł mający niewiele wspólnego z prawdą i moim zdaniem tego typu lansowanie produktów robi więcej złego niż dobrego, bo ludzie mniej dociekliwi zamiast bilansować dietę nastawiają się na te superfoods.

Orzechy laskowe wcale nie są najbogatsze w wit. E. Można znaleźć wiele przykładów produktów które mają jej więcej przy znacznie mniejszej ilość kalorii. Podobnie z innymi super owocami, warzywami,orzechami czy ziarnami.

Polecam weryfikować takie rzeczy np. na stronie nutritiondata. Może się okazać że te nasze superfoods nie są takie super i są mniej wartościowe niż pospolite, tanie, sezonowe warzywa czy owoce.


Wysłane z mojej Nokii 3110 przy pomocy Taptalk

Strona która podałem jest przypadkowa i pierwsza z brzegu, opieram się doświadczeniami lekarza "Jana Kwaśniewskiego" i "Jerzego Zięba"

co dokładnie masz na myśli ? " łuszcz ?

kaefpe
14-07-2016, 17:45
Ta dieta co podał Gerard wg mnie jest spoko, chociaż uważam że ryż i makaron(ciemny) można spokojnie w diecie zastosować ale w b.małych ilościach.

.:Gerard:.
14-07-2016, 18:14
Ta dieta co podał Gerard wg mnie jest spoko, chociaż uważam że ryż i makaron(ciemny) można spokojnie w diecie zastosować ale w b.małych ilościach.

Kiedyś sie z jednym pokłóciłem jak mi mówił ze od tłustego schudł, czuje się lepiej, jest to bardzo ważne dla człowieka, od zdrowia psychicznego do fizycznego, oczywiście trzeba uważać z czym sie je,

Jeden lubi musli i roślinki a drugi mięcho, namawiał nie będę

artur0372
14-07-2016, 18:58
Trzeci dzień maszeruję po bieżni 6km w dwóch ratach (do południa i pod wieczór). Kolana trochę oberwały i co teraz? Mała przerwa czy rozchodzę to?

RAF7705
14-07-2016, 21:19
Nowart.
Nikt nikomu nie broni brać suplementów.
Wszystko zależy jaki się ma cel.
Możliwie szybko zredukować, zbudować masę. Treningi traktować jako przymus tymczasowy, wtedy pewnie jak najwięcej suplementów.

Lub trening jako sposób na życie i zbilansowana dieta dla zdrowego życia. Efekty sylwetkowe na drugim miejscu.
Wtedy raczej nie myśli się o suplementacji tylko o zdrowym podejściu do życia.
Może słowo "amator" akuratnie źle dobrane.
Bo nie o taki podział mi chodziło.

Innymi słowy.
Sama podróż jest celem podróży:-)
A jak się gdzieś przy okazji dobrze, to taki bonus się dostaje.

Dla przykład podam plan na niedzielę.
Trasa około 40 km 20km w jedną stronę, przejazd przez górę, dość stromy.
Po drugiej stronie 2 piwka nad jeziorem i 20km powrót ścieżka rowerowa wzdłuż strumienia.
Czyli balans. Trochę wysiłku, trochę przyjemności z podróży i z piwa :-)

Ps
Chlebek też sami Pieczemy na zakwasie.
Super sprawa.

nowart
14-07-2016, 22:03
Trzeci dzień maszeruję po bieżni 6km w dwóch ratach (do południa i pod wieczór). Kolana trochę oberwały i co teraz? Mała przerwa czy rozchodzę to?

A Tobie biegać jeszcze kazali... :)
Dlatego właśnie w przypadku ludzi z dużą nadwagą zawsze proponuję aktywność nie obciążającą stawów, wszelkie steppery, eliptyki. Jak widzisz nawet forsowny marsz może dać w kość kolanom. Ale bez obaw, po 3 dniach spokojnego marszu kolana tak od razu nie wysiadły, pewnikiem na zmęczenie stawów nałożyło się lekkie zakwaszenie i takie masz negatywne odczucia. Rozchodzi się :) Tylko pamiętaj o rzeczy NAJ-WAŻ-NIEJ-SZEJ o której większość ludzi zapomina - rozciąganie. Dlatego bieganie jest tak kontuzyjne bo strasznie skraca mięśnie, ludzie się nie rozciągają, tworzą się przykurcze, stany zapalne, do tego dochodzi ubijanie stawów... Rozciąganie po każdych aerobach, polecam też rolowanie (poczytaj w necie).

artur0372
14-07-2016, 22:25
A Tobie biegać jeszcze kazali... :)
Dlatego właśnie w przypadku ludzi z dużą nadwagą zawsze proponuję aktywność nie obciążającą stawów, wszelkie steppery, eliptyki. Jak widzisz nawet forsowny marsz może dać w kość kolanom. Ale bez obaw, po 3 dniach spokojnego marszu kolana tak od razu nie wysiadły, pewnikiem na zmęczenie stawów nałożyło się lekkie zakwaszenie i takie masz negatywne odczucia. Rozchodzi się :) Tylko pamiętaj o rzeczy NAJ-WAŻ-NIEJ-SZEJ o której większość ludzi zapomina - rozciąganie. Dlatego bieganie jest tak kontuzyjne bo strasznie skraca mięśnie, ludzie się nie rozciągają, tworzą się przykurcze, stany zapalne, do tego dochodzi ubijanie stawów... Rozciąganie po każdych aerobach, polecam też rolowanie (poczytaj w necie).

Dzięki. Jadę dalej :-)

kaefpe
15-07-2016, 04:48
A Tobie biegać jeszcze kazali... :)
Dlatego właśnie w przypadku ludzi z dużą nadwagą zawsze proponuję aktywność nie obciążającą stawów, wszelkie steppery, eliptyki. Jak widzisz nawet forsowny marsz może dać w kość kolanom. Ale bez obaw, po 3 dniach spokojnego marszu kolana tak od razu nie wysiadły, pewnikiem na zmęczenie stawów nałożyło się lekkie zakwaszenie i takie masz negatywne odczucia. Rozchodzi się :) Tylko pamiętaj o rzeczy NAJ-WAŻ-NIEJ-SZEJ o której większość ludzi zapomina - rozciąganie. Dlatego bieganie jest tak kontuzyjne bo strasznie skraca mięśnie, ludzie się nie rozciągają, tworzą się przykurcze, stany zapalne, do tego dochodzi ubijanie stawów... Rozciąganie po każdych aerobach, polecam też rolowanie (poczytaj w necie).

No i rozgrzewka nóg/kolan przed bieganiem(w przypadku artur0372 przed chodzeniem)

Matt.
16-07-2016, 10:29
Jak najbardziej polecam rolowanie wyleczylem tak mega napuchniete sciegno achillesa po agresywnej jezdzie na longboardzie a swoja droga przy odchudzaniu wazniejszy jest deficyt kaloryczny niz nieganie czy chodzenie ;) jesli moglby cokolwiek doradzic to polecal bym zaczac od szybkiego marszu na czczo z samego rana i w ciagu dnia pilnowac aby nasz bilans kaloryczny byl na -500 + nie jesc zadnych tluszczy na wieczor no i jesc regularnie a jak zapytasz co to odpowiem co kolwiek chcesz patrz tylko i wylacznie na Makro slkadniki ;)

Sent from my LG-H815 using Tapatalk

Boryszuk
17-07-2016, 08:23
Takie długie zdanie na jednym wydechu. Wow. ;-)

kaefpe
17-07-2016, 10:31
Można iść też w ekstremalne głodówki -> http://raportzpanstwasrodka.blog.onet.pl/2015/05/31/dieta-glodowka-wyniki-zakladu/ ;)

Matt.
17-07-2016, 11:30
Takie długie zdanie na jednym wydechu. Wow. ;-)
Cwiczone pluca ;)

Sent from my LG-H815 using Tapatalk

nowart
24-08-2016, 14:32
Kurcze tego się nie spodziewałem. Dzięki serdeczne za ten post - poważnie.

A więc tak:
"wysuszyć" nawet jakbym chciał (a nie chcę) to chyba by mi się nie udało. Budowę mam przysłowiowego "byka". Odkąd pamiętam zawsze się mnie pytali (nawet lekarze podczas badań - już w podstawówce) czy ćwiczę kulturystykę. Nigdy nie "pakowałem" taka moja uroda. Niestety słodycze, praca za biurkiem i lenistwo zrobiło swoje w ciągu mniej więcej 15 lat.
Teraz mam otyłość brzuszną - ponoć to ta najgorsza. Masę mięśniową mam sporą tyle, że zatłuszczoną. Wzrost 170 cm waga 114 kg :-( .To tyle na temat mojego wyglądu.
Co do bieżni. Na razie nie biegam tylko chodzę (raptem od wczoraj :-) ) i to nie za szybko (4 - 6 km/h). Dziennie chcę podreptać przynajmniej 5 km (w dwóch ratach). Jak złapie tlen i rozruszam stawy to wydłużę spacerki. W planie mam jeszcze rower (nie stacjonarny), ale chwilowo pogoda nie pozwala.
Na razie postawiłem sobie za cel zgubienie 15kg do świąt. Mam na to 5 m-cy. Na dzień dzisiejszy jestem zdeterminowany - jak będzie dalej zobaczymy.
Od wczoraj 1kg mniej (czyli teraz 113kg). Wiem, że to woda ale wygląda zachęcająco.
Jakbyś jeszcze mógł napisać jakich owoców i warzyw unikać to to byłbym wdzięczny.
Zapomniałem napisać, że jestem mięsożerny. Dla mnie obiad bez schabowego to nie obiad.
Dzięki.

No to pochwal się chociaż co przez te tygodnie osiągnąłeś :)

GeparD
25-08-2016, 21:32
To ja się podzielę moimi "postępami".

Miesiąc czasu na diecie jak najmniej węglowodanów. Efekt - ubyło mnie 7 kg (z 92 na 85).
Na razie zrobiłem sobie 2 tygodnie "lekkiej" przerwy w diecie (na urlopie jestem). Nie obżeram się jak szalony ale od czasu do czasu wpadnie kromka chleba, makaron, czy whisky ;)
Waga dalej stoi. Na siłowni bywam tak ze dwa razy w tygodniu - do celowo chce 3 razy ale muszę pokonać lenistwo, które mnie dopadło na urlopie.
Od poniedziałku wracam do diety na kolejne 3 tygodnie. Później znowu mam urlop wiec będzie mieszanie. Ogólnie jest fajnie. Lepiej się czuje, nie jestem senny, itp.
Polecam.

schwepes
30-08-2016, 10:38
Jakbym miał urlop co 3 tygodnie to pewnie też bym się dobrze czuł ;)

Wysłane z mojej Nokii 3110 przy pomocy Taptalk

GeparD
30-08-2016, 17:09
Cos za cos - pol roku w delegacji wiec sie wolnego nazbieralo :)

artur0372
30-08-2016, 19:34
No to pochwal się chociaż co przez te tygodnie osiągnąłeś :)

Trochę lipa :-(
6kg mniej, 7cm mniej (na wysokości pępka - bo to najdalej wysunięty punkt :-) ) w cycach 2cm mniej ??? (chyba żona źle mierzyła) to samo w udach.

nowart
30-08-2016, 20:58
No bez przesady, uszy do góry, tragedii nie ma. Jeśli wdrażasz po kolei to o czym pisałem, małymi krokami bez nadmiernego szaleństwa to źle nie jest. Spójrz na to inaczej - jeśli utrzymasz tempo ok 3-4 kg miesięcznie to za rok, o tej samej porze będziesz facetem szczuplejszym o ok 30-40 (!!!) kg. Do tego o niebo zdrowszym, lepiej wyglądającym, o samopoczuciu nie wspomnę. Ciekawa perspektywa nieprawdaż...? :) No ale to wymaga dyscypliny, żelaznej woli i chęci.

artur0372
30-08-2016, 21:07
...Spójrz na to inaczej - jeśli utrzymasz tempo ok 3-4 kg miesięcznie to za rok, o tej samej porze będziesz facetem szczuplejszym o ok 30...

No to by było coś.
Na razie plan był 15kg do świąt - zobaczymy.

spiritus
28-12-2017, 22:50
Panie i panowie... jak utwardzić brzuch? Macie jakieś ciekawe i sprawdzone ćwiczenia?

Rok temu ważyłem 80 kg, pół roku później 72... teraz znowu 80 bo masy mięśniowej przybyło, w pasie (od czerwca) schudłem o jakieś 3 dziurki na pasie. Jednak lekka galareta pozostała... ktoś coś? :D

Umbra
29-12-2017, 00:40
Jak nie masz predyspozycji do tego, to będzie mega ciężko i nie wiem, czy warto. Trzeba ściśle przestrzegać diety, cardio/interwały, trening brzucha. Nie ma tu chyba żadnych tajemnych technik.

spiritus
29-12-2017, 01:32
Niestety na dietę wpływu nie mam.
Nie muszę mieć 6-paka ale spłaszczyć by się go trochę przydało ;D

Umbra
29-12-2017, 02:03
A nie masz może wady postawy (głównie myślę tutaj o przodopochyleniu miednicy - tzw. anterior pelvic tilt)? To też może wpływać na wrażenie odstającego brzucha.

Jak nie masz wpływu na dietę? :P Dorosły jesteś, nie musisz jeść, co mama daje. :P

OjTam
29-12-2017, 02:12
Jak nie masz wpływu na dietę? :P Dorosły jesteś, nie musisz jeść, co mama daje. :P

Koszarowe karmienie. ;)

Umbra
29-12-2017, 10:53
Na SFD był kiedyś taki gość o nicku aPAWEL, który też był żołnierzem. Warto poczytać jego wątek.

spiritus
29-12-2017, 10:54
A nie masz może wady postawy (głównie myślę tutaj o przodopochyleniu miednicy - tzw. anterior pelvic tilt)? To też może wpływać na wrażenie odstającego brzucha.

Niestety mam. Jednak chyba da się coś zrobić z brzuchem :D



Jak nie masz wpływu na dietę? :P Dorosły jesteś, nie musisz jeść, co mama daje. :P

Tak jak OjTam napisał... koszary i nie ma zmiłuj z jedzeniem :D

nowart
29-12-2017, 11:11
Niestety na dietę wpływu nie mam.
Nie muszę mieć 6-paka ale spłaszczyć by się go trochę przydało ;D

Ale po kolei - jaka "galareta"? 6pak uwidacznia się już przy nie tak bardzo niskiej zawartości tłuszczu w organizmie zatem skoro go u Ciebie nie widać to nie wiem na razie czy ta galareta, której chcesz się pozbyć to jeszcze sadełko czy zwiotczałe mięśnie?

Dho'ine
29-12-2017, 13:00
To forum foto - dawaj zdjęcie :) Sam zacząłem po raz kolejny "od początku", brzuch spadł mniej więcej o połowę a waga stoi. Na twój problem to chyba tylko dieta , aeroby i wincy brzuszków.

Matt.
03-01-2018, 10:41
Cardio/interwaly tu nic nie dadza jedynie co to obliczyc bilans kaloryczny i odciac okoko -200kcal (w koszarach mozesz zapytac sie kucharza czy os z kateringu o kalorie w posilkach?) + Do tego bym dozucil trening silowy np FBW 3x w tygodniu i powinno byc ok ;)

Sent from my Redmi Note 4X using Tapatalk

Dariusz Breś
06-10-2018, 01:12
Matt. ma rację musisz lecieć na ujemnym bilansie kalorycznym. To jedyna metoda na kratkę na brzuchu. Nawet jak będziesz codziennie tłukł brzuszki na siłce nic to nie da.