PDA

Zobacz pełną wersję : Dieta & trening -- czyli wszystko o zdrowym odżywianiu i ciężkiej pracy na siłowni.



Strony : 1 [2] 3 4 5 6 7

thorcik
06-12-2011, 09:28
Ja sobie nie robię żadnych kosmicznych diet bo to się nigdy nie udaje, za bardzo lubię to, czego mi nie wolno ;oP

wonito
06-12-2011, 09:43
Dzieki. A co z owocami w tej "diecie"?

Boje sie troche o utrzymanie diety przez swieta ale jak nie utrzymam w 100% to tez nie bedzie tragedia. Nie zrzucam wagi na czas ani na zawody tylko robie to dla siebie.

Ogólnie sprawa wygląda tak że ćwiczenia aerobowe pozwalają zrzucić trochę wagi (wszystko zależy od intensywności) a siłownia pozwala wykształcić sylwetkę, tyczy sie to nawet kobiet.
Natomiast ja na Twoim miejscu znalazłbym jakiegoś dietetyka i ustaliłbym aktualne Twoje zapotrzebowanie energetyczne oraz ilośc białka mu odpowiadającą z uwzględnieniem treningów.
Wtedy nie zakładasz jakiejś drakońskiej diety tylko bierzesz tabelę i szykujesz jadłospis zgodnie z zapotrzebowaniem, efekt będzie znacznie lepszy niż same ćwiczenia do tego zorientujesz się ile możesz zjeść dziennie bo teraz przy takiej wadze to trochę błądzenie po omacku.
ps.
Ja nigdy nie byłem jakimś fanatykiem diety (no może byłem kiedyś) w każdym razie nic się dramatycznego nie stanie jak w święta sobie pofolgujesz a potem znowu wrócisz do diety... oczywiście wszystko w granicach rozsądku.

ja jak mam ochote na słodkie to jem ale... 15-30 przed treningiem ;)

nowart
06-12-2011, 09:53
i do tego oczywiście ilość posiłków to 6... żeby napędzić metabolizm :)

Lepiej nie pisz takich rzeczy bo kodze się z metanabolem skojarzy i nici z zapału :p


Dzieki. A co z owocami w tej "diecie"?

Boje sie troche o utrzymanie diety przez swieta ale jak nie utrzymam w 100% to tez nie bedzie tragedia. Nie zrzucam wagi na czas ani na zawody tylko robie to dla siebie.

Owoce to głównie spora dawka cukrów. Przy solidnej wycince niewskazane. Znacznie (!) wartościowsze i mniej kaloryczne są warzywa.
Co do utrzymywania diety - pamiętaj, że jeden kawałek ciasta to zmarnowana godzina na bieżni. 60 minut wysiłku, wylewania potu, zmarnowanego czasu idzie do kibla za jeden, mały kawałeczek słodkości. Myśl o takich porównaniach często pomaga w sięgnięciu zamiast po słodkości np po kawałek rybki :)



Natomiast ja na Twoim miejscu znalazłbym jakiegoś dietetyka i ustaliłbym aktualne Twoje zapotrzebowanie energetyczne oraz ilośc białka mu odpowiadającą z uwzględnieniem treningów.

I czego się od nich dowie czego nie powiemy mu tutaj my? Sory ale widziałem wiele rozpisek , które ci fachowcy serwowali swoim klientom za grube pieniądze. Kojarzy mi się to z wyfiokowaną panią prezes, która musi udać się do wysoko opłacanego specjalisty tylko po to, żeby mogła z jego ust usłyszeć, że nie może tyle żreć i musi się więcej ruszać. To naprawdę proste jak budowa cepa i nie trzeba udawać się do dietetyka, żeby zrozumieć, że jak zjemy 2000kcal a wypracujemy 1000kcal to ten pozostały tysiaczek wejdzie nam w dupsko. W większości to czarodzieje, żywiący się naszymi lękami i wyciągający makabryczne pieniądze za sprawy tak proste i błahe, że śmiać się chce. Kilka prostych zasad żywieniowych omawianych w tym wątku niejednokrotnie i kilogramy same polecą w dół. Szkoda czasu i pieniędzy, które lepiej przeznaczyć na ważniejsze sprawy.

wonito
06-12-2011, 10:03
I czego się od nich dowie czego nie powiemy mu tutaj my? W większości czarodzieje, żywiący się naszymi lękami i wyciągający makabryczne pieniądze za sprawy tak proste i błahe, że śmiać się chce. Kilka prostych zasad żywieniowych omawianych w tym wątku niejednokrotnie i kilogramy same polecą w dół. Szkoda czasu i pieniędzy, które lepiej przeznaczyć na ważniejsze sprawy.

jedyny problem to kwestia określenia zatłuszczenia bo byłoby to niezbędne do policzenia tego
Nowart to może policz koledze zapotrzebowanie ? moim zdaniem może to ułatwić życie bo nie zawsze trzeba stosować morderczą dietę którą trudno wytrzymać nawet 3 tygodnie natomiast ćwiczenia bez szczególnej diety przyniosą efekt do jakiegoś czasu a potem mur... zatrzyma się po np. 8 kg i cały zapał umrze...

ps.
To nie jest znowu takie proste :)
trzeba wiedzieć jaki jest faktyczny procentowy udział tłuszczu do mięśni
wziąść pod uwagę wiek, wzrost i dokładnie określić jakie zurzycie podczas treningów
dopiero na tej podtawie określenie zapotrzebowania i ewentualne nim sterowanie...
można tu popełnić błędy sam je robiłem ;)

nowart
06-12-2011, 10:12
Jak będzie trzymał dietę i się ruszał to nic się nie zatrzyma po 8kg przy takiej otyłości. Nie ma najmniejszych szans.
Poza tym co tu liczyć? Czy zmieni coś fakt, że wyjdzie mu 30% otłuszczenia czy 60% ? Nie zmieni kompletnie nic - musi zmienić tryb życia od żywienia po aktywność fizyczną i jeśli nie jest obarczony schorzeniami i nie ma 70 lat to siły nie ma , żeby nie zaczął się topić w oczach :)
Nie sugeruję nikomu nigdy drakońskich diet, w których po kilku dniach człowiekowi się w głowie kręci od braku węgli , tłuszczów i minerałów - to tylko zawodnicy w fazie przedstartowej w której jedzie się na ketozie i schodzi z tk. tłuszczową do poziomu kilku %. Mam na myśli jedynie wyrzucenie z codziennego jadłospisu rzeczy zbędnych, szkodliwych i bezwartościowych. Tylko tyle. I dla wielu niestety aż tyle :)

Rafał_Sz
06-12-2011, 12:20
Jak będzie trzymał dietę i się ruszał to nic się nie zatrzyma po 8kg przy takiej otyłości. Nie ma najmniejszych szans.
Poza tym co tu liczyć? Czy zmieni coś fakt, że wyjdzie mu 30% otłuszczenia czy 60% ? Nie zmieni kompletnie nic - musi zmienić tryb życia od żywienia po aktywność fizyczną i jeśli nie jest obarczony schorzeniami i nie ma 70 lat to siły nie ma , żeby nie zaczął się topić w oczach :)
Nie sugeruję nikomu nigdy drakońskich diet, w których po kilku dniach człowiekowi się w głowie kręci od braku węgli , tłuszczów i minerałów - to tylko zawodnicy w fazie przedstartowej w której jedzie się na ketozie i schodzi z tk. tłuszczową do poziomu kilku %. Mam na myśli jedynie wyrzucenie z codziennego jadłospisu rzeczy zbędnych, szkodliwych i bezwartościowych. Tylko tyle. I dla wielu niestety aż tyle :)
1500% racji. Dodałbym do tego odpuszczenie wszelkich piguł bo to jest bzdura i wyrzucanie pieniędzy. W ciągu ostatnich 8 tygodni straciłem 19 kg tylko i wyłącznie rezygnując z tłustego żarcia i słodyczy w połączeniu z regularnym 3-4 godzinnym treningiem kondycyjnym. Czuję się świetnie, doskonale wprost. Fakt, czasami zjadłbym 10 kurczaków razem z rożnem, ale szklanka wody i 10 minut relaksu załatwia temat.

Najlepszym wspomagaczem jest teoria której się trzymam: KPiZ, czyli krew, pot i łzy. To co się dostaje na końcu, a prędzej czy później się to dostaje, jest bezcenne.

To jest bardzo proste. Jeśli dostarczasz organizmowi wszystkich potrzebnych składników odżywczych i spalasz więcej kalorii niż wynosi ich suma, musisz, po prostu musisz chudnąć. Inna opcja nie istnieje.

coach_lodz
06-12-2011, 12:34
jak zacznie z grubej rury, super diety itp... to równie szybko jak zacznie, tak szybko rzuci to w cholerę... ja tam z tabelek nie korzystam bo to zabija jakiekolwiek chęci do tego... to musi być proste jasne i "łatwoogarnialne" ;) na wyższe poziomy z tabelkami, kcal itp. to sobie później sam wejdzie jak już się wciągnie i zobaczy efekty ;)

Cosnek
06-12-2011, 13:40
Boryszuk@ -dwa lata temu miałem podobne proporcje wagowe; 111kg przy 178 wzrostu i postanowiłem wtedy coś ze sobą zrobić. Mam trochę łatwiej bo moja siostra jest dyplomowanym dietetykiem;) w każdym razie na próbę zmienilem dietę na jarska czyli wykreśliłem z jadłospisu mięso za wyjątkiem ryb a i to nie za dużo, raz na tydzień. Jem czasem czekoladę i pieczywo byle nie na noc, alkohol jak najmniej się da - tu było ciężko hehe. Siłownia 3 razy w tygodniu po 1,5 godz. orbitrek + brzuszki + rower którym jeżdżę wszędzie (prawie codziennie). Waze dzisiaj 98kg wiec jak na okres dwóch lat nie wydaje się dużo ale waga ciągle powoli i systematycznie spada... Nosze znowu stare spodnie w rozmiarze 36!

Boryszuk
06-12-2011, 14:03
Nosze znowu stare spodnie w rozmiarze 36!

Ej, ja też nosze spodnie rozm. 36 ;)

hubik
06-12-2011, 14:18
Ej, ja też nosze spodnie rozm. 36 ;)

Ale L 36, a nie W? Tak? ;-)

Boryszuk
06-12-2011, 14:23
Ale L 36, a nie W? Tak? ;-)

Nie nie, w pasie 36. Na długość 30 ;)

JackDaniels
06-12-2011, 14:35
Ej...Pisałem w skrócie. Tak źle to nie jest. Ok 195 cm wzrostu ;), 85 kg, w klacie 110 cm, spodnie rozmiar 32. Brzuch płaski jak deska do prasowania. Ja jestem po prostu delikatnej budowy, np. w nadgarstku mam 17 cm...Coś około;)
Ja nie trenuję. Ja się lubię ruszać, a kondycja się przydaje na rowerze w górach ( i nie tylko), po wodą, czy w kitesurfingu...Czy w łóżku;)
Zastanawiam się tylko, w jakim stopniu mam wyniszczony organizm. Bo zdaję sobie sprawę, że przy moim stylu odżywiania i aktywności, to raczej nieuniknione.

PS A co jest złego w jedzeniu surowego mięsa, warzyw czy grzybów...?
PPS Posiłki jem między 11 a 21, w ogóle po 21 nie jem!!!

Cosnek
06-12-2011, 14:37
Nie nie, w pasie 36. Na długość 30 ;)

Przy wadze 110kg miałem rozmiar W38 L30 znaczy się oponka była większa :)

schwepes
06-12-2011, 16:00
Zastanawiam się tylko, w jakim stopniu mam wyniszczony organizm. Bo zdaję sobie sprawę, że przy moim stylu odżywiania i aktywności, to raczej nieuniknione.

A czemu miałby być wyniszczony? Jesz warzywa i inne wartościowe składniki, więc nie widzę powodu dla którego miało by Ci czegoś brakować w diecie. Nie masz problemów z regenerację po treningu? Jeśli nie, to prawdopodobnie dostarczasz wystarczającą ilość węglowodanów. Nie tracisz masy mięśniowej? To prawdopodobnie biało też jest w normie.

Z tego co napisałeś, to trenujesz tygodniowo ok. 4x30min, więc zapotrzebowanie na kalorie nie jest jakieś mega wysokie. Człowiek jest w stanie trenować i osiągać sukcesy w tych samych dyscyplinach na skrajnie różnych dietach - od 40 do 80% węglowodanów, od 20 do 40% tłuszczów itd.

Dla świętego spokoju zrób sobie poszerzone badania krwi (sód, potas, wapń, żelazo, ferrytyna, magnez). Jeśli wyniki będą w granicach normy nie masz co zmieniać. O ile jesteś zadowolony z takiej diety ;).

hubik
06-12-2011, 16:39
Dla świętego spokoju zrób sobie poszerzone badania krwi (sód, potas, wapń, żelazo, ferrytyna, magnez). Jeśli wyniki będą w granicach normy nie masz co zmieniać. O ile jesteś zadowolony z takiej diety ;).


Odkąd śledzę wątek, to to jest chyba pierwsza rozsądna wypowiedź nt przygotowania i wyboru diety.

schwepes
06-12-2011, 16:43
Co do utrzymywania diety - pamiętaj, że jeden kawałek ciasta to zmarnowana godzina na bieżni. 60 minut wysiłku, wylewania potu, zmarnowanego czasu idzie do kibla za jeden, mały kawałeczek słodkości. Myśl o takich porównaniach często pomaga w sięgnięciu zamiast po słodkości np po kawałek rybki :)
Akurat po bieżni kawałek ciasta (nie za tłustego) może być dużo lepszym pomysłem, niż kawałek ryby. Wtedy praktycznie całość dostarczonych węgli idzie na uzupełnienie zapasów glikogenu. Ryba (oczywiście nie solo) będzie świetna jako główny posiłek, ale już po uzupełnieniu potreningowych "braków". A obcinanie węglowodanów przy intensywnym wysiłku fizycznym jest moim zdaniem kiepskim pomysłem, bo obniża możliwości organizmu, co powoduje zniechęcenie brakiem efektów i może doprowadzić do zarzucenia zarówno diety jak i aktywności fizycznej.

Przy odchudzaniu dochodzi kwestia psychiki. Jeśli ktoś ma ochotę na słodycze, to jedzenie ich po treningu może pomóc zarówno pod kątem fizycznym (uzupełnienie glikogenu) jak i psychicznym (trochę przyjemności w reżimie dietetycznym).

Przy zrzucaniu wagi jest dużo niuansów które dobrze brać pod uwagę, natomiast główny jest taki że ilość kalorii dostarczonych musi być mniejsza niż ilość kalorii zużytych. Z drugiej strony jeśli miałbym coś polecić, to proponował bym zacząć od poprawy nawyków żywieniowych (bardziej wartościowe jedzenie), niż ograniczenie ilości.

JackDaniels
06-12-2011, 16:46
Tak to wygląda: przez 3 tyg. - 4*30 min (racja), w 4 tyg. 2*30 min. i bieg 20 km/2 h. Do tego dochodzi ogólnie dużo ruchu, rower, siatkówka, pływalnia, tenis...Ale to dorywczo:)
Dieta jest taka jak lubię, do niczego się nie zmuszam. Tak jakoś wyszło. Wygodnictwo i leń. Mam mniej zmywania i 'gotowania':mrgreen:
Co do krwi. To badania robię raz na pół roku...Idę po prostu oddać krew, dokładnie to osocze, bo mi mówią, że z takimi wynikami to szkoda brać krew...I jak biorą, to zakładam, że jest ok;) Bez kolejek, wyniki są na drugi dzień...Ale nie wiem czy te badania zawierają to, o czym Ty pisałeś.
Wagę raczej trzymam stałą. Nie sprawdzam jakoś specjalnie.

schwepes
06-12-2011, 16:49
W podstawowym badaniu krwi nie masz tego o czym pisałem. Takie badanie jest płatne dodatkowo, ja płaciłem w czerwcu w Krakowie 90zł. Chyba, że uśmiechniesz się do pani doktor to może Cię na nie wysłać nieodpłatnie ;).

JackDaniels
06-12-2011, 16:57
O! I warto było tu zajrzeć. Dzięki z ta krew ;)

coach_lodz
06-12-2011, 17:59
a ja zmykam za chwile pobiegać :)

thorcik
06-12-2011, 18:22
a ja zmykam za chwile pobiegać :)

Miłego, ja właśnie wróciłem z godzinki na rowerku stacjonarnym + 15 minut orbitreka na deser.

nowart
06-12-2011, 20:41
Akurat po bieżni kawałek ciasta (nie za tłustego) może być dużo lepszym pomysłem, niż kawałek ryby. Wtedy praktycznie całość dostarczonych węgli idzie na uzupełnienie zapasów glikogenu. Ryba (oczywiście nie solo) będzie świetna jako główny posiłek, ale już po uzupełnieniu potreningowych "braków". A obcinanie węglowodanów przy intensywnym wysiłku fizycznym jest moim zdaniem kiepskim pomysłem, bo obniża możliwości organizmu, co powoduje zniechęcenie brakiem efektów i może doprowadzić do zarzucenia zarówno diety jak i aktywności fizycznej.

Przy odchudzaniu dochodzi kwestia psychiki. Jeśli ktoś ma ochotę na słodycze, to jedzenie ich po treningu może pomóc zarówno pod kątem fizycznym (uzupełnienie glikogenu) jak i psychicznym (trochę przyjemności w reżimie dietetycznym).

Przy zrzucaniu wagi jest dużo niuansów które dobrze brać pod uwagę, natomiast główny jest taki że ilość kalorii dostarczonych musi być mniejsza niż ilość kalorii zużytych. Z drugiej strony jeśli miałbym coś polecić, to proponował bym zacząć od poprawy nawyków żywieniowych (bardziej wartościowe jedzenie), niż ograniczenie ilości.

Generalnie powtórzyłeś rzeczy o których pisałem w tym wątku już kilkukrotnie. Prawiąc o świątecznych ciastkach nie miałem na myśli uzupełniania potreningowych węgli, choć mimo to znam na to lepsze sposoby niż bezwartościowe ciasto. Co do węgli to chyba mnie nie zrozumialeś lub nie czytałeś o czym pisałem wcześniej. No i niestety to głównie wycięcie węgli jest podstawową w zrzucaniu tkanki tłuszczowej ale oczywiście możesz być innego zdania. Za psychikę i dobre samopoczucie bardziej niż węgle odpowiedzialne są minerały i tłuszcze ale to już kwestia indywidualna.

schwepes
06-12-2011, 21:18
Obcinanie węgli jest dobre, przy braku lub niewielkiej aktywności fizycznej. W przeciwnym razie prowadzi do spowolnionej regeneracji, to z kolei do mniejszych możliwości organizmu podczas treningu, co z kolei przekłada się na mniejsze spalanie kalorii. Można próbować obcinać ilość węglowodanów w dni nietreningowe, natomiast jeśli planujemy się porządnie zmęczyć, węgle są niezbędne. Chyba, że zależy nam na ograniczeniu tkanki mięśniowej, a nie tylko tłuszczowej.

Mi na psychikę słabo oddziałują minerały czy tłuszcze, tylko całe potrawy :). I do tego raczej cukry, niż tłuszcze. Jeśli mam ochotę na coś słodkiego, to staram się to jeść właśnie w okresie okołotreningowym i odbywa się to bez specjalnego wpływu na wagę. Z drugiej strony przy 250tyś kcal spalonych w okresie marzec-wrzesień można sobie na więcej pozwolić ;)

nowart
06-12-2011, 22:03
Można próbować obcinać ilość węglowodanów w dni nietreningowe, natomiast jeśli planujemy się porządnie zmęczyć, węgle są niezbędne. Chyba, że zależy nam na ograniczeniu tkanki mięśniowej, a nie tylko tłuszczowej.


Nie bardzo rozumiem co ma obcięcie węgli do ograniczenia tkanki mięśniowej. Jeśli chcemy chronić tkankę mięśniową to zabezpieczamy ją przez katabolizmem serwując przed, w trakcie i po treningu białka/bcaa. Nie neguję suplementacji węglowodanami w okresie około treningowym więc nie bardzo rozumiem skąd wyciągasz te wnioski twierdząc, że nie mam racji jednak powtarzając prawie wszystko, co pisałem niejednokrotnie w tym wątku...

wonito
06-12-2011, 22:18
Obcinanie węgli jest dobre, przy braku lub niewielkiej aktywności fizycznej. W przeciwnym razie prowadzi do spowolnionej regeneracji, to z kolei do mniejszych możliwości organizmu podczas treningu, co z kolei przekłada się na mniejsze spalanie kalorii. Można próbować obcinać ilość węglowodanów w dni nietreningowe, natomiast jeśli planujemy się porządnie zmęczyć, węgle są niezbędne. Chyba, że zależy nam na ograniczeniu tkanki mięśniowej, a nie tylko tłuszczowej.

Mi na psychikę słabo oddziałują minerały czy tłuszcze, tylko całe potrawy :). I do tego raczej cukry, niż tłuszcze. Jeśli mam ochotę na coś słodkiego, to staram się to jeść właśnie w okresie okołotreningowym i odbywa się to bez specjalnego wpływu na wagę. Z drugiej strony przy 250tyś kcal spalonych w okresie marzec-wrzesień można sobie na więcej pozwolić ;)

węglowodany trzeba ciąć bo to właśnie one zamieniają się w tkankę tłuszczową, to że w diecie zmniejsza siwe ich poziom nie oznacza od razu deficytu energetycznego wystarczy podnieść poziom tłuszczy je bardzo trudno zamienić w tkankę tłuszczową,
tłuszcze są dużo ważniejsze od węglowodanów

schwepes
06-12-2011, 22:34
Nie bardzo rozumiem co ma obcięcie węgli do ograniczenia tkanki mięśniowej. Jeśli chcemy chronić tkankę mięśniową to zabezpieczamy ją przez katabolizmem serwując przed, w trakcie i po treningu białka/bcaa. Nie neguję suplementacji węglowodanami w okresie około treningowym więc nie bardzo rozumiem skąd wyciągasz te wnioski twierdząc, że nie mam racji jednak powtarzając prawie wszystko, co pisałem niejednokrotnie w tym wątku...
Z tego co kojarzę były badania, wg których brak glikogenu podczas ćwiczeń prowadzi do katabolizmu. A brak węgli w diecie, to obniżony poziom glikogenu i wolniejsze jego uzupełnianie.

Wonito, węgle w diecie zamieniają się w tkankę tłuszczową jeśli masz pełne zapasy glikogenu. Organizm w pierwszej kolejności uzupełnia jego zapasy (tak jest to genetycznie zorganizowane), więc potreningowe spożywanie węgli jest korzystne.

Podsumowując - ilość węgli w diecie powinna zależeć od długości i intensywności wysiłku. Redukując aktywność fizyczną powinniśmy obcinać ilość węgli w diecie... i odwrotnie.

wonito
06-12-2011, 22:52
Wonito, węgle w diecie zamieniają się w tkankę tłuszczową jeśli masz pełne zapasy glikogenu. Organizm w pierwszej kolejności uzupełnia jego zapasy (tak jest to genetycznie zorganizowane), więc potreningowe spożywanie węgli jest korzystne.

kolego mam wrażenie że mylisz energię bo o niej piszemy i zapotrzebowanie energetyczne z węglowodanami
nie one jedne sa źródłem energii
glikogen wystarcza jedynie na około 20-30 min treningu potem energia brana jest z tłuszczy
zresztą nikt nie pisze o zrezygnowaniu a o ich ograniczeniu
dyskusja czysto teoretyczna bo znając zapotrzebowanie wiadomo o jakim poziomie ograniczenia się mówi
stąd uważam że jak już cos robić to świadomie bo wszyscy mówimy mniej więcej o tym samym a czytający maja totalny zamęt.
w treningu redukcyjnym chodzi dokładnie o to by pozbyć się zapasów glikogenu żeby organizm mógł ciągnąć energię z tłuszczu, dlatego trening 30 minutowy jest bez sensu i właśnie dla tego aeroby dobrze robić po treningu siłowym.

ps.
potreningowe uzupełnienie węglowodanów i białka jest korzystne dla budowania masy mięsniowej sam tak robię ;)
ale robiąc trening redukcyjny jestem dokładnie na długu węglowodanowym.

pmsphotography
06-12-2011, 23:00
Nowart, przy diecie na redukcje co zatem najlepiej spozyc po treningu by podac troche wegli? Co zamiast tego ciastka wlasnie?
Jesli redukowac wegle w ciagu dnia, to w to miejsce wstawic ryby, biale mieso, warzywa, co jeszcze? Na sniadanie rozumiem jakies pieczywo razowe (wegle) bedzie ok, a razem z uplywem dnia skrecac wegle do mimimum, tak?
Olej lniany zamiast oliwy z oliwek bedzie lepszy?

schwepes
06-12-2011, 23:08
kolego mam wrażenie że mylisz energię bo o niej piszemy i zapotrzebowanie energetyczne z węglowodanami
nie one jedne sa źródłem energii
Nie mylę. Tłuszcze nie są źródłem energii z których da się odbudować zapasy glikogenu - do tego nadają się wyłącznie węglowodany.


glikogen wystarcza jedynie na około 20-30 min treningu potem energia brana jest z tłuszczy
zresztą nikt nie pisze o zrezygnowaniu a o ich ograniczeniu
Glikogen przy odpowiednim poziomie intensywności i uzupełnianiu węglowodanów podczas wysiłku wystarcza nawet na ponad 5h treningu/zawodów. Poza skrajnymi przypadkami organizm nie korzysta wyłącznie z tłuszczu lub glikogenu jako źródła energii, tylko te zasoby są wykorzystywane w różnym stosunku, w zależności nie tylko od intensywności, ale też od czasu trwania wysiłku (tzn. im dłużej wysiłek trwa na danym poziomie intensywności, tym bardziej organizm przechodzi na tłuszcze).


dyskusja czysto teoretyczna bo znając zapotrzebowanie wiadomo o jakim poziomie ograniczenia się mówi
stąd uważam że jak już cos robić to świadomie bo wszyscy mówimy mniej więcej o tym samym a czytający maja totalny zamęt.
Fakt, z powodu niesprecyzowania tematu każdy z nas potraktował go pod swoim kątem. Jeśli problem będzie doprecyzowany, można będzie przeanalizować to dokładniej.


w treningu redukcyjnym chodzi dokładnie o to by pozbyć się zapasów glikogenu żeby organizm mógł ciągnąć energię z tłuszczu, dlatego trening 30 minutowy jest bez sensu i właśnie dla tego aeroby dobrze robić po treningu siłowym.
Są różne szkoły, pewnie każda jest na swój sposób skuteczna. Ja może patrzę na redukcję bardziej pod kątem nie ograniczania jednocześnie formy sportowej i w takim przypadku takie podejście byłoby bardzo złe.

wonito
06-12-2011, 23:15
Nowart, przy diecie na redukcje co zatem najlepiej spozyc po treningu by podac troche wegli? Co zamiast tego ciastka wlasnie?
Jesli redukowac wegle w ciagu dnia, to w to miejsce wstawic ryby, biale mieso, warzywa, co jeszcze? Na sniadanie rozumiem jakies pieczywo razowe (wegle) bedzie ok, a razem z uplywem dnia skrecac wegle do mimimum, tak?
Olej lniany zamiast oliwy z oliwek bedzie lepszy?

kolego ale co chcesz wstawiać zamiast węglowodanów :)
masz trzy główne składniki; białko, węglowodany i tłuszcze
nadmierna ilość węglowodanów zmnienia się w tłuszcz
białko buduje mięsień a tłuszcze to zródło energii wolno przyswajalnej i bardzo ciężko zamienia się w tkanke tłuszczową
więc białko musisz mieć na odpowiednim poziomie żeby nie spalić mięśni podczas treningu
ograniczając węglowodany zmuszasz organizm do brania energii z twojego tłuszczu
tłuszcze rekompensują braki energi i w diecie są bardzo ważne, nie można o nich zapomnieć
choćby dla tego że są nośnikami hormonów które w treningu maja również znaczenie.
z węglowodanów najgorsze są te proste czyli popularne dwucukry- to własnie te ciasteczka i czekoladki
rozkładją się w ciągu kilkunastu minut i jak w tym czasie nie pobiegasz to zaczyna sie problem
dlatego trzeba wyeliminować co się da z cukrów prostych, jesć węglowodany rozgałęzione i pilnować poziomu energi w pokarmie...
to tak w wielkim skrócie

schwepes
06-12-2011, 23:18
Olej lniany zamiast oliwy z oliwek bedzie lepszy?
Olej lniany nie zastąpi oliwy, ze względu na to że nie może być obrabiany termicznie. Chyba, że rezygnujesz z posiłków smażonych czy pieczonych. Poza tym eliminowanie wartościowych składników diety nie jest dobre. Zamiast zastępować, po prostu uzupełniaj (stosuj zamiennie).

Po treningu dobra będzie kombinacja węgli i białek. Można ładować w siebie gainera, ale lepszym pomysłem będzie jogurt lub kefir z płatkami owsianymi i sezonowymi owocami.

wonito
06-12-2011, 23:21
Nie mylę. Tłuszcze nie są źródłem energii z których da się odbudować zapasy glikogenu - do tego nadają się wyłącznie węglowodany.

no dokładnie :) i własnie dla tego ograniczenie cukrów i zapasu glikogenu zmusza rganizm do brania energii z tłuszczu ;)



Glikogen przy odpowiednim poziomie intensywności i uzupełnianiu węglowodanów podczas wysiłku wystarcza nawet na ponad 5h treningu/zawodów.


no i znowu to samo :) tak, ale własnie chodzi o to żeby go nie uzupełniać bo nie uzupełniany zapas w wątrobie podczas treningu wystarcza na kilkadziesiąt minut jedynie ;)

ps.
mam wrażenie że Ty piszesz o treningu bardziej... kolarskim niż siłowym :)

nowart
07-12-2011, 00:12
Nowart, przy diecie na redukcje co zatem najlepiej spozyc po treningu by podac troche wegli? Co zamiast tego ciastka wlasnie?
Jesli redukowac wegle w ciagu dnia, to w to miejsce wstawic ryby, biale mieso, warzywa, co jeszcze? Na sniadanie rozumiem jakies pieczywo razowe (wegle) bedzie ok, a razem z uplywem dnia skrecac wegle do mimimum, tak?
Olej lniany zamiast oliwy z oliwek bedzie lepszy?

Koledzy już chyba na wszystkie wątpliwości odpowiedzieli. Przy normalnym odżywianiu wystarczy Tobie posiłek z węglowodanami z rana , przed treningiem siłowym (nie aerobami !) i zaraz po nim. Co jeść? Różnie, ja najczęściej miksuje 2 banany, trochę ryżu, jogurt naturalny, jakiś owoc, dodaję trochę kompleksowej odżywki potreningowej. Smakuje pysznie, świeże, zdrowe i uzupełnia niedobory wszystkich składników. Pamiętamy - po treningu silowym nie jemy tłuszczów, gdyż osłabiają wchłanianie aminokwasów. Tylko ja robię naprawdę ciężkie treningi siłowe połączone z aerobami/priocepcją dlatego warto dopasować dietę pod siebie i słuchać własnego ciała. Na to potrzeba niestety czasu...
W ciągu dnia spożywać kilka małych posiłków. Właśnie w tym sęk aby były one z jak najmniejszą dawką węgli. Dużo warzyw, ryby, białe mięso, dobra wołowina też jest czasem wskazana czy wątróbka. Na śniadanko polecam zmieszać białka jaj, orzechy, żurawinę, rodzynki, serek grani, pokroić banana i dodać przyprawę do piernika :) To na patelnię i na wolnym ogniu robić grubaśnego omlecika. Taka pyszna bomba składników odżywczych, że już mi w brzuchu burczy :D
W ciągu dnia - co nam przyjdzie do głowy, pomysłów w necie na naprawdę pyszne dania znajdziesz co nie miara.

pmsphotography
07-12-2011, 01:46
Ja nie pytam w swoim imieniu, a raczej koleżanki, która chce zrzucić parę kilo. Napisałeś po prostu, że ciastko po treningu nie jest najlepsze, bo są ciekawsze możliwości. Stąd też pytałem co zamiast tego ciastka. Zrzucić jej będzie ciężko, bo już jest szczupła. W każdym razie planuje biegać rano, po południu trening w stronę siłowego + od razu po tym wolne aeroby przez jakieś 30 minut. Spożycie węgli zmniejszyć. Owoce (ze względu na cukry) też, za to dołączyć dużo, dużo warzyw. Razowe pieczywo pewnie też będzie ok, czy też jogurt + otręby owsiane itp.
Co do oleju lnianego- nie myślę tutaj nawet o smażeniu, bo to w diecie na redukcje raczej odpada. Gotowanie na parze pójdzie w ruch. A podobno znacznie zdrowszy od oliwy.

Ja to stosuję dietę na masę i póki co sprawdza się nieźle, choć trening zmieniłem na bardziej pod kątem siły. Można powiedzieć, że przytyłem tyle, ile chciałem.

nowart
07-12-2011, 11:08
Generalnie im mniej pieczywa - i produktów na mące - tym lepiej. Na śniadanko jedna czy dwie małe kanapki z czystym razowcem jak najbardziej tylko, że wiele osób popada w przesadę. Usłyszą, że można pieczywo razowe to heja, cały bochenek dziennie. Przecież można :) Trzeba zachować umiar i ograniczać zbędna kalorie - ile dany produkt ich posiada to już koleżanka wyczyta w info o produkcie.
Olej lniany raczej nie do smażenia - tu polecam olej z pestek winogron. Na codzień zaopatrzyć się w lniankę i olej z wiesiołka. Po łyżce rano i wieczorem - rewelacyjne trawienie i samo zdrowie. Lepiej dostarczać tłuszcze w tej postaci niż w sklepowych śmieciach, w których dominują tłuszcze trans i wszystko co najgorsze. Tak, lepsze od oliwy ale też inne, dlatego nie ograniczać się do jednego produktu i urozmaicać dietę.
Potrzeby kobiet na salach treningowych raczej znam i wiem, nad którymi partiami chcą popracować, więc poleć koleżance zwłaszcza to ćwiczenie - do upadłego - http://lookr.tv/player.php?id=2145. Po kwartale pośladki, uda, talia i brzuch tak wyprofilowane, że aż dziw bierze - zapewniam ! :)

wonito
07-12-2011, 11:52
Ja nie pytam w swoim imieniu, a raczej koleżanki, Zrzucić jej będzie ciężko, bo już jest szczupła. W każdym razie planuje biegać rano, po południu trening w stronę siłowego + od razu po tym wolne aeroby przez jakieś 30 minut.
hmm... tak mało jest kobiet które chcą ćwiczyć że to rodzynek normalnie :)

Co do smazenia na oleju z pestek to nie jest polecany ma dużo kwasów wieloninasyconych a zwłaszcza omega-6
które podczas smażenia w 180 stopniach wydzielaja wodorotlenki. Do smażenia ponoć rzepakowy jest ibardzo dobry
ale tu chodzi zarówno o skład jak i właściwości do smażenia a nie do diety chodzi
a olej z oliwek i z pestek do sałatek ;)

Boryszuk
07-12-2011, 19:13
No i wrocilem z silowni (klubu). W sumie to myslalem, ze bedzie gorzej. Pol godziny kardio (po 10 minut na rowerze, biezni i orbitreku), pozniej po jednej serii ciezarow (nogi, rozpietki, plecy, barki). Po jednej serii tylko dlatego, ze robilem to z instruktorka. Na normalnym treningu mam robic 2-3 serie. Za 4 tygodnie weryfikacja postepow i ewentualna zmiana planu treningowego.

Jestem zadowolony z siebie, ze nie spuchlem (moze troche mi wstyd bylo przed instruktorka).

W piatek powtorka, jutro ide na basen. Cel- 40dlugosci.

coach_lodz
07-12-2011, 19:38
fajna ta instruktorka ?? ;)

Cosnek
07-12-2011, 19:40
Najtrudniejszy pierwszy krok ;0 później trzeba wpisać trening na stale do kalendarza. Mi pomógł środek o nazwie No-Xplode:
www.google.co.uk/products/catalog?q=no-xplode&oe=utf-8&rls=org.mozilla:en-GB:official&client=firefox-a&um=1&ie=UTF-8&tbm=shop&cid=1013144034689654812&sa=X&ei=eKTfTqL_E8TP8gOiobD9BA&ved=0CI4BEPMCMAM (http://www.google.co.uk/products/catalog?q=no-xplode&oe=utf-8&rls=org.mozilla:en-GB:official&client=firefox-a&um=1&ie=UTF-8&tbm=shop&cid=1013144034689654812&sa=X&ei=eKTfTqL_E8TP8gOiobD9BA&ved=0CI4BEPMCMAM)

Ułatwia prace sercu poprzez rozszerzenie żył i tętnic, do tego wspomaga koncentracje, ma rożne witaminy szczególnie z grupy B.

coach_lodz
07-12-2011, 22:28
ja myślę że najlepiej to ćwiczyć to:

CKekcHMiVVg

Boryszuk
13-12-2011, 15:06
Wczoraj się przekonałem jak dużo daje dobra muzyka podczas treningu. Zapuściłem sobie AC/DC na słuchawki i podświadomie narzuciłem takie tempo na roweku, że po 15tu minutach ledwo z niego zszedłem.
Wg. wagi u mnie w pracy (kalibrowana, używana do przygotowywania mieszanki stopów metali) zrzuciłem 3kg.

Rafał_Sz
13-12-2011, 15:18
I tak trzymaj, a za pół roku idąc plażą będziesz zamiast szumu morza słyszał same damskie orgazmy. I od czasu do czasu męskie. :)

Boryszuk
13-12-2011, 15:19
I tak trzymaj, a za pół roku idąc plażą będziesz zamiast szumu morza słyszał same damskie orgazmy. I od czasu do czasu męskie. :)

Już i tak czasem słyszę pojękiwanie "o Boże" :-P

thorcik
13-12-2011, 15:21
Wczoraj się przekonałem jak dużo daje dobra muzyka podczas treningu. Zapuściłem sobie AC/DC na słuchawki i podświadomie narzuciłem takie tempo na roweku, że po 15tu minutach ledwo z niego zszedłem.
Wg. wagi u mnie w pracy (kalibrowana, używana do przygotowywania mieszanki stopów metali) zrzuciłem 3kg.

Hy, ja ostatnio przez Specialsów o mało nie umarłem na bieżni ;oP

nowart
13-12-2011, 15:56
Wczoraj się przekonałem jak dużo daje dobra muzyka podczas treningu. Zapuściłem sobie AC/DC na słuchawki i podświadomie narzuciłem takie tempo na roweku, że po 15tu minutach ledwo z niego zszedłem.
Wg. wagi u mnie w pracy (kalibrowana, używana do przygotowywania mieszanki stopów metali) zrzuciłem 3kg.

Dobrą muzykę polecam zawsze - takiego tempa nigdy. Jeśli chcesz schudnąć a nie się wykończyć to nastaw się na ćwiczenia tlenowe, czyli od 40 minut do godzinki dziennie, na niskim tętnie, powoli, rytmicznie. Zarzynanie się na beztlenie przy tętnie pewnie grubo ponad 160 / min - skoro po kwadransie ledwo żyłeś - nie jest niczym dobrym. Obciążasz sobie jedynie układ krwionośny a na tym etapie to trochę za wcześnie na takie mordęgi.
Staraj się utrzymywać regularne, stałe tętno 120-130 na minutę przez godzinkę a efekty - zarówno kondycyjne jak i wizualne - zobaczysz szybciej niż Ci się wydaje.
I nie właź co 2 dni na wagę bo to bez sensu, tylko się zrazisz z upływem czasu. Za chwilę znacznie cięższe mięśnie zaczną przeważać nad lżejszym sadełkiem i waga stanie, czym wielu się zniechęca brakiem widocznych efektów w postaci kilogramów ;)

Boryszuk
13-12-2011, 16:02
Nie no, co jakis czas sprawdzam sobie tetno (na przyrzadzie) i rzadko przekraczam 135. U mnie to raczej kwestia kondycji (ktora poprawia sie z kazda wizyta na silowni czy basenie).
Na wage nie wchodze co drugi dzien, ostatnio wazylem sie 1.5 tygodnia temu, zanim zaczalem cwiczyc.

A jutro powinien do mnie dojsc zegarek z monitorem tetna.

wonito
13-12-2011, 17:45
no rowerek powinien mieć kontrolę tętna na kierze

Boryszuk
13-12-2011, 17:50
no rowerek powinien mieć kontrolę tętna na kierze

Ma ale wygodniej mi się pedałuje w pozycji wyprostowanej.

wonito
13-12-2011, 17:58
tak ale nie musisz trzymać cały czas możesz kontrolować co 5-10 min, bo to dość ważne
ale jak sobie zaaplikujesz sikor to luzik ;)

ps.
a ja po wczorajszym treningu takie zakwasy mam że szok...
zakładanie kurtki jest problemem :) ale lubię to :)

Boryszuk
13-12-2011, 18:00
Tak właśnie robiłem :)

coach_lodz
13-12-2011, 18:11
ja wczoraj też konkretnie przytyrałem na siłce i dzisiaj mam zakwasiorki... a dzisiaj jeszcze trzeba pobiegać :) a dobra muza przy treningu to jest to !!

schwepes
13-12-2011, 20:38
Staraj się utrzymywać regularne, stałe tętno 120-130 na minutę przez godzinkę a efekty - zarówno kondycyjne jak i wizualne - zobaczysz szybciej niż Ci się wydaje.
Każdy ma inne zakresy tętna dla regeneracji, wysiłku tlenowego, tempa, beztlenu itd. które powinno wyznaczyć się jednym z testów wydolnościowych (test Friela, test progresywny). Dla jednego tętno 130 to "wysoki tlen", dla drugiego zakres regeneracji. Np. u mnie przy jeździe na rowerze LT wynosi 178bpm, a "tlen" (strefa endurance) zaczyna się od ok. 143-145bpm i kończy przy 153-155bpm. Na 130 mogę jeździć cały dzień a efektów z tego specjalnych nie będzie. Przy bieganiu z racji zaangażowania większej liczby mięśni te wartości są jeszcze wyższe.

Od biedy można wyznaczyć strefy matematycznie (są wzory), ale ich dokładność jest... żadna. Każdy organizm jest inny i szansa że własny będzie takim "typowym" statystycznym organizmem są niewielkie.

YarekM
13-12-2011, 21:42
to i ja sie dołączę do dyskusji. Całego tematu nie czytałem, ale widzę, że chodzi min. o zbicie wagi. Ja proponuję powalczyć z żelazem. Konkretny trening oporowy o wysokiej intensywności da porzadnie w tyłek, a efekty moga być zaskakujące w porównaniu bieganiem czy jeżdżeniem. Dojdzie trochę siły i mięsa przy okazji. Wydolność też podskoczy. Urozmaiceniem z pewnością będą aero. Oczywiście zależy kto po co ćwiczy. Nie zapominajcie też o jednym - technika! :)

wonito
13-12-2011, 21:45
Każdy ma inne zakresy tętna dla regeneracji, wysiłku tlenowego, tempa, beztlenu itd. które powinno wyznaczyć się jednym z testów wydolnościowych (test Friela, test progresywny). Dla jednego tętno 130 to "wysoki tlen", dla drugiego zakres regeneracji. Np. u mnie przy jeździe na rowerze LT wynosi 178bpm, a "tlen" (strefa endurance) zaczyna się od ok. 143-145bpm i kończy przy 153-155bpm. Na 130 mogę jeździć cały dzień a efektów z tego specjalnych nie będzie. Przy bieganiu z racji zaangażowania większej liczby mięśni te wartości są jeszcze wyższe.

Od biedy można wyznaczyć strefy matematycznie (są wzory), ale ich dokładność jest... żadna. Każdy organizm jest inny i szansa że własny będzie takim "typowym" statystycznym organizmem są niewielkie.

a mówiłem ze kolarz :)
i masz rację... ale tego tematu nawet ja nie zgłębiałem dokładnie...:/

schwepes
13-12-2011, 22:00
Tak ;). Dlatego napisałem wcześniej, że traktowałem temat redukcji pod swoim kątem, czyli treningu aerobowego. W przypadku treningu siłowego potrzeby mogą być inne, więc się nie wymądrzałem dalej bo to nie moja dziedzina ;).

Cosnek
14-12-2011, 02:06
I tak trzymaj, a za pół roku idąc plażą będziesz zamiast szumu morza słyszał same damskie orgazmy. I od czasu do czasu męskie. :smile:


:D

nowart
14-12-2011, 10:12
Od biedy można wyznaczyć strefy matematycznie (są wzory), ale ich dokładność jest... żadna. Każdy organizm jest inny i szansa że własny będzie takim "typowym" statystycznym organizmem są niewielkie.

Oczywiście, masz rację i wszystko się zgadza. Tylko pamiętaj, że to "od biedy" to codzienność w zwykłym, rekreacyjnym dbaniu o własną kondycję i zdrowie. Wystarczy w zupełności orientacyjne wyliczenie tętna maksymalnego oraz jego procentu, wymaganego do efektywnego wytapiania sadełka. Nie rozmawiamy tu o zawodowstwie. Nikt w celu zrzucenia kilku kilogramów i podreperowania kondycji nie będzie wybierał się na kompleksowe badanie - w dużym skrócie - przepustowości swojego układu krążenia i oddechowego, żeby wyciągnąć odpowiednie współczynniki. Ba! Nawet w świecie zawodowców rzadko kto to robi a mam codzienny kontakt z naprawdę wieloma reprezentantami naszego kraju w kilku dyscyplinach.
Poza tym spróbuj swoje wyniki zastosować idąc na godzinę w ostry trening siłowy a potem dopiero na godzinne aeroby ;)

coach_lodz
14-12-2011, 10:41
Nikt w celu zrzucenia kilku kilogramów i podreperowania kondycji nie będzie wybierał się na kompleksowe badanie - w dużym skrócie - przepustowości swojego układu krążenia i oddechowego, żeby wyciągnąć odpowiednie współczynniki. Ba! Nawet w świecie zawodowców rzadko kto to robi a mam codzienny kontakt z naprawdę wieloma reprezentantami naszego kraju w kilku dyscyplinach.

... może dlatego większość naszych reprezentantów ma takie oszałamiające wyniki ;) Poczytali by sobie ten wątek to by może zmądrzeli ;) :mrgreen:

kisio
14-12-2011, 13:46
Myślę, że wątek raczej pomógłby komuś kto chciałby napisać książkę pt. "Zbiór legend, zabobonów i podań ludowych z zakresu żywienia" ;) Tylu sprzecznych ze sobą rewelacji w jednym miejscu dawno nie widziałem :D

Nie mówię, że wszystko, ale jest sporo 'kwiatków', jak na przykład jedzenie słodkiego 15-20 minut przed treningiem. To jedna z gorszych rzeczy jakie można sobie zrobić.

Rafał_Sz
14-12-2011, 14:01
Nie mówię, że wszystko, ale jest sporo 'kwiatków', jak na przykład jedzenie słodkiego 15-20 minut przed treningiem. To jedna z gorszych rzeczy jakie można sobie zrobić.
Na pewno poprawia humor. :)

kisio
14-12-2011, 14:04
Czytanie, czy słodycze przed treningiem?

wonito
14-12-2011, 14:32
Myślę, że wątek raczej pomógłby komuś kto chciałby napisać książkę pt. "Zbiór legend, zabobonów i podań ludowych z zakresu żywienia" ;) Tylu sprzecznych ze sobą rewelacji w jednym miejscu dawno nie widziałem :D

Nie mówię, że wszystko, ale jest sporo 'kwiatków', jak na przykład jedzenie słodkiego 15-20 minut przed treningiem. To jedna z gorszych rzeczy jakie można sobie zrobić.

zalezy jak ktos umie myslec ;)
ja tutaj widzę rady które jak bym usłyszał 20 lat temu to by mi pomogły w poczatkach treningu
a jesli ktoś rozumie sens zdania " jesli już musisz jeść słodkie to zrób to przed treningiem" za receptę na dietę... to wybacz;)

kisio
14-12-2011, 15:17
Trafnie to ująłeś ;)

schwepes
14-12-2011, 18:26
Oczywiście, masz rację i wszystko się zgadza. Tylko pamiętaj, że to "od biedy" to codzienność w zwykłym, rekreacyjnym dbaniu o własną kondycję i zdrowie. Wystarczy w zupełności orientacyjne wyliczenie tętna maksymalnego oraz jego procentu, wymaganego do efektywnego wytapiania sadełka. Nie rozmawiamy tu o zawodowstwie. Nikt w celu zrzucenia kilku kilogramów i podreperowania kondycji nie będzie wybierał się na kompleksowe badanie - w dużym skrócie - przepustowości swojego układu krążenia i oddechowego, żeby wyciągnąć odpowiednie współczynniki.
Jak ma być "od biedy", to chyba lepiej zostawić pulsometr w spokoju i trenować na podstawie odczuć. Na pewno będzie z tego mniej problemów, będzie taniej i ostatecznie pewnie korzystniej. Do treningu z pulsometrem wypadało by łyknąć jakiekolwiek podstawy. Strefy nie dość że są dla każdego inne, to nie są też stałe i to patrząc zarówno krótko- jak i długoterminowo.

Badania o których pisałem nie są żadnymi kompleksowymi badaniami, szczególnie test Friela, który wykonuje się samodzielnie, zajmuje całe 30min i jest całkowicie darmowy jeśli ma się pulsometr.


Ba! Nawet w świecie zawodowców rzadko kto to robi a mam codzienny kontakt z naprawdę wieloma reprezentantami naszego kraju w kilku dyscyplinach.
Nie wiem o jakich dyscyplinach piszesz, ale w kolarstwie czy bieganiu praktyczne każdy ambitniejszy amator ma pulsometr, a ostatnio coraz częściej zdarzają się osoby posiadający urządzenia do pomiaru mocy. Na szczęście (lub nie, bo drogie to cholerstwo ;) ) żyjemy w czasach gdzie z małym poślizgiem czasowym ma się dostęp do tego czym dysponują zawodowcy.


Myślę, że wątek raczej pomógłby komuś kto chciałby napisać książkę pt. "Zbiór legend, zabobonów i podań ludowych z zakresu żywienia" Tylu sprzecznych ze sobą rewelacji w jednym miejscu dawno nie widziałem
Bo żywienie jest rzeczą tak indywidualną, że każdy reaguje inaczej. Dodatkowo ten sam organizm może poprawnie funkcjonować przy skrajnie różnych dietach, mimo codziennego, solidnego obciążenia fizycznego.

nowart
14-12-2011, 19:13
W zasadzie to niemal tylko Wy się w to bawicie - w bieganiu i kolarstwie. Przy czym zauważ kto i o co pyta w tym wątku bo chyba popłynąłeś za daleko. I absolutnie nie sądzę, że bez szczegółowych testów aeroby z pulsometrem są zbędne - gdybym był gawędziarzem-teoretykiem to może bym w to uwierzył ale zajmuję się tym od wielu, wielu lat.
Szanuję Twoją widzę ale zabierz któregoś z amatorów pytających w tym wątku jak zrzucić parę kilogramów - gdzie zazwyczaj ledwo żyją po 15 minutach średnio intensywnej przebieżki - na test, zobaczymy co uzyskasz jak padnie na twarz po 5 minutach ciągnięcia na maksa. Potem - o ile coś uzyskasz - rozrysuj mu strefy, przekonaj, że za niedługi czas ma je zweryfikować bo wydolność wzrośnie itd itp... I jeśli myślisz, że Frielem i 30 minutowym samodzielnym testem dokładnie zmierzysz wydolność to jesteś w błędzie. A jak będziesz w Poznaniu to zapraszam do RehaSportu na prawdziwe badania wydolnościowe. Wiesz , tak mędrkować sobie tu możemy do jutra a ludzie, dla których i tak szczytem poświęcenia jest lekka zmiana żywienia i pójście na krótki trening każdego dnia, podziękują Ci po tygodniu.

kisio - możesz mi wskazać gdzie padło zalecenie wcianania ciastek przed treningiem? O jakich niby "rewelacjach" i zabobonach mówisz? skoro masz lepszą wiedzę to zapraszamy, chętnie dowiem się czegoś nowego :)

schwepes
14-12-2011, 19:28
Zgadzam się z tym co napisałeś, ale moim zdaniem potwierdza to tylko zbędność pulsometru w takim przypadku. Zdecydowanie lepiej ćwiczyć na wyczucie, bo one są raczej jednakowe u każdego. Np. trening tlenowy powinien umożliwiać rozmowę podczas wysiłku, chociaż nie powinno być to bezproblemowe - trzeba się po prostu nauczyć "słuchać" swojego organizmu.

Przy źle wyznaczonych strefach, których będziesz się kurczowo trzymał z pulsometrem, jest szansa że się "zajedziesz", albo będziesz marnował czas na wysiłek, który nic lub niewiele da. Oczywiście jest też szansa że wstrzelisz się w swoje strefy, ale wydaje mi się że pulsometr powinien służyć do świadomego treningu.

kisio
14-12-2011, 19:33
ja jak mam ochote na słodkie to jem ale... 15-30 przed treningiem ;)

To akurat o słodkim, co jest bardzo szkodliwą praktyką. Zakładam, że mówiąc 'słodkie' autor miał na myśli składające się głównie z cukrów prostych, o wysokim IG. Co się dzieje w naszym organizmie kiedy spożywamy 'coś słodkiego'? Zakładając oczywiście, że jeszcze nie jesteśmy na dobrej drodze do cukrzycy typu II i nasze receptory insulinowe działają w miarę prawidłowo - organizm wytwarza dużą ilość insuliny aby poradzić sobie z takim zastrzykiem cukru. Wytwarza ją dłużej i więcej niż to jest potrzebne. Po rozłożeniu tego co dostarczyliśmy (pomijając już to, że ponieważ takiego zastrzyku energii nie jesteśmy w stanie spożytkować większość idzie w tłuszcz) rozkłada resztę cukrów rozpuszczonych w naszej krwi. W efekcie tego, po rozpoczęciu wysiłku wchodzimy od razu w procesy kataboliczne, ponieważ łatwo przyswajalną energię zgromadzoną we krwii właśnie zużyliśmy a korzystanie z glikogenu i zapasów tłuszczu jest mocno utrudnione bez obecności węglowodanów we krwi.. Jeśli ktoś chce temat zgłębić hasło dla googla: hipoglikemia.
Oczywiście nasz organizm nie jest tak głupi, żeby sobie z naszą durną zachcianką nie poradzić i wytwarzając hormony będzie tej sytuacji przeciwdziałał. Adrenalina, glukagon (odpowiedzialne za pozyskiwanie glukozy z glikogenu) i kortyzol (odpowiedzialny za rozpad tłuszczów i białek) będą jednak wytwarzane w nadmiarze jeszcze długo po tym jak przestaniemy czuć smak słodyczy. I tak zamiast spalać tłuszcze i budować tkankę mięśniową nasz organizm będzie robił coś dokładnie odwrotnego.
Nie jestem dietetykiem i nie wiem czy jasno to wytłumaczyłem, ale słodkie tuż przed treningiem to nic dobrego.

Szukam następnego kwiatka, jak znajdę opiszę, ale oprócz mniej oczywistych jestem pełen 'podziwu' dla bezgranicznej wiary we wszelkie l-karnityny, spalacze i inne środki ze sklepów z 'suplami'

wonito
14-12-2011, 22:43
To akurat o słodkim, co jest bardzo szkodliwą praktyką. Zakładam, że mówiąc 'słodkie' autor miał na myśli składające się głównie z cukrów prostych, o wysokim IG. Co się dzieje w naszym organizmie kiedy spożywamy 'coś słodkiego'? Zakładając oczywiście, że jeszcze nie jesteśmy na dobrej drodze do cukrzycy typu II i nasze receptory insulinowe działają w miarę prawidłowo - organizm wytwarza dużą ilość insuliny aby poradzić sobie z takim zastrzykiem cukru. Wytwarza ją dłużej i więcej niż to jest potrzebne. Po rozłożeniu tego co dostarczyliśmy (pomijając już to, że ponieważ takiego zastrzyku energii nie jesteśmy w stanie spożytkować większość idzie w tłuszcz) rozkłada resztę cukrów rozpuszczonych w naszej krwi. W efekcie tego, po rozpoczęciu wysiłku wchodzimy od razu w procesy kataboliczne, ponieważ łatwo przyswajalną energię zgromadzoną we krwii właśnie zużyliśmy a korzystanie z glikogenu i zapasów tłuszczu jest mocno utrudnione bez obecności węglowodanów we krwi.. Jeśli ktoś chce temat zgłębić hasło dla googla: hipoglikemia.
Oczywiście nasz organizm nie jest tak głupi, żeby sobie z naszą durną zachcianką nie poradzić i wytwarzając hormony będzie tej sytuacji przeciwdziałał. Adrenalina, glukagon (odpowiedzialne za pozyskiwanie glukozy z glikogenu) i kortyzol (odpowiedzialny za rozpad tłuszczy i białek) będą jednak wytwarzane w nadmiarze jeszcze długo po tym jak przestaniemy czuć smak słodyczy. I tak zamiast spalać tłuszcze i budować tkankę mięśniową nasz organizm będzie robił coś dokładnie odwrotnego.
Nie jestem dietetykiem i nie wiem czy jasno to wytłumaczyłem, ale słodkie tuż przed treningiem to nic dobrego.

Szukam następnego kwiatka, jak znajdę opiszę, ale oprócz mniej oczywistych jestem pełen 'podziwu' dla bezgranicznej wiary we wszelkie l-karnityny, spalacze i inne środki ze sklepów z 'suplami'

haha... przednio się ubawiłem :D
przynajmniej powiedz że jesteś dietetykiem albo lekarzem i że choć trochę rozumiesz co napisałeś :)
choć nie... jak czytam to jednak chyba nic nie skumałeś z tego co piszesz ;)
Po pierwsze napisałem to w odpowiedzi do kogoś kto pisał że nie tak łatwo mu zrezygnować ze słodkiego...
Po drugie nie wiem czego nie rozumiesz ? jak już zjesz coś słodkiego to po owych 15-20 minutach o których napisałem cukier zostaje wchłonięty i jeżeli nie ma wysiłku może odłożyć się w tkankę tłuszczową... trudno pojąć taki proces ? (napisałem najprościej jak się da ;) )
po trzecie dlatego przed treningiem bo jesli już dostarczyłeś dawkę energii organizmowi tuż przed treningiem to właśnie jest pewne że organizm to całkowicie wykorzysta
bo wiesz... cukry są zamieniane w glikogen i ten proces zachodzi nawet jak wypijesz wodę z sokiem lub zjesz jabłko czy banana tam również są cukry proste ;)
dopiero ich nadmiar w powolnym procesie zamieniany jest tkankę tłuszczową pod warunkiem że nie zostaną zużyte na inny cel.
dla twojej informacji również niektórzy (zaleznie od rodzaju treningu) muszą dostarczać węglowodany podczas treningu właśnie po to aby utrzymać odpowiedni poziom glikogenu w wątrobie.
Jeśli zaś chodzi o procesy kataboliczne to kolego bez nich nie rozłożysz cukrów...
innymi słowy (żebyś zrozumiał) przekształcanie związków organicznych w energię, nazywa się reakcjami katabolicznymi lub bardziej ogólnie katabolizmem.
O twojej teorii zjedzenia dwóch kostek czekolady które doprowadzą do hipoglikemii nie będę mówił bo cały czas zbieram się z podłogi ze śmiechu :)
proponuje kolego żebyś sobie wygooglował hasło "kojarzenie faktów " i czytanie ze zrozumieniem ;)
może napisz elaborat o śmiertelnej kostce czekolady... kwiatku :)

ps.
innymi słowy jak muszę zjeść słodkie to jem ale zawsze przed treningiem bo jest oczywiste że spalę nadmiar energii i uprzedzam reakcję organizmu który w odpowiedzi na wysiłek zacznie uwalniać energię z glikogenu a nawet równolegle wąglowodany bardziej złozone będą go przez krótki czas mogły uzupełnić (poziom glikogeny), jak będę miał bardzo długi trening to sięgnę znowu po szybko przyswajalne węglowodany w tym właśnie celu ;)
wielu sportowców przed treningiem własnie je na przykład banana czyli cos słodkiego.
Jak określić kogoś kto uważa że lepiej jeść (jeśli już) coś słodkiego przed telewizorem zamiast przed... treningiem ? :)



Szukam następnego kwiatka, jak znajdę opiszę, ale oprócz mniej oczywistych jestem pełen 'podziwu' dla bezgranicznej wiary we wszelkie l-karnityny, spalacze i inne środki ze sklepów z 'suplami'

nikt tutaj nie daje im bezgranicznej wiary są natomiast ludzie początkujący którzy zadają pytania
ale ty oczywiście wszystko wiesz z google
pewnie nawet widziałeś tam zdjęcie sztangi :)



kisio - możesz mi wskazać gdzie padło zalecenie wcianania ciastek przed treningiem? O jakich niby "rewelacjach" i zabobonach mówisz? skoro masz lepszą wiedzę to zapraszamy, chętnie dowiem się czegoś nowego :)

kolega kisio własnie obalił wszystkie nasze zabobony teorią hipoglikemii i strasznego procesu jakim jest katabolizm...

kisio
15-12-2011, 09:39
Ale masz jakiś rzeczowy argument czy wystarczy, że będziesz ośmieszał co zdanie rozmówcę i już się czujesz lepiej? Może nie najjaśniej piszę, ale nie wiem czy w ogóle przeczytałeś mojego posta bo Twoja odpowiedź wydaje się zupełnie nie na temat (może za bardzo skupiłeś się na drwiących komentarzach?). Nie napisałem, że prowadzi do hipoglikiemii tylko, że zachodzą podobne procesy. Ale dla potrzeb ośmieszania rozmówcy zrobiłeś sobie z tego swoją teorię zabójczych ciastek - gratuluję.

Jeśli trenujesz, szczególnie jeśli trening trwa dłużej, a szczególnie jeśli mówimy o sportach wytrzymałościowych, zależy Ci, żeby przed treningiem utrzymywać wysoki poziom glikogenu i cukru we krwi. Oczywiście w trakcie wysiłku uzupełniasz poziom węglowodanów, bo jak pisałem, czerpanie energii z tłuszczów wymaga obecności węglowodanów. Zjadając przed wysiłkiem coś słodkiego 'wypłukujesz' sporą część glukozy i glikogenu z krwii ponieważ Twój organizm wyprodukuje więcej insuliny niż potrzeba do spalenia tego co zjadłeś. Złudne jest też myślenie 'jak coś zjem przed treningiem wszystko spalę', bo energia z cukrów nie jest dostarczana ciągle w dłuższym okresie czasu ale skokowo i bardzo intensywnie. Organizm nie jest w stanie jej w całości wykorzystać (zwłaszcza, że większość 'otrzymuje' przed rozpoczęciem treningu), więc będzie dążył do jej zmagazynowania.

O tym, że niedobór glikogenu prowadzi do katabolizmu pisał też dwie strony wcześniej schwepes.

Pisał też, że tego zapasu wystarcza nawet na 5h treningu (przy założeniu jego uzupełniania). Warto w tym miejscu dodać, że tej energii wcale nie jest dużo. Cytując Joe Friel'a
"W organizmie dobrze odżywionego sportowca znajduje się zapas od 1500 do 2000 kalorii pod postacią glikogenu, zależnie od wielkości ciała i kondycji, przy czym około 75 procent tego zapasu znajduje się w mięśniach"

Jak dla mnie możesz sobie jeść co chcesz i kiedy chcesz, ale jeśli ktoś wybiera się na 2-godzinny trening biegowy lub pływacki albo na 4-godzinny trening kolarski to zjedzenie czegoś o wysokim IG tuż przed jest strzeleniem sobie w kolano.

wonito
15-12-2011, 10:22
Ale masz jakiś rzeczowy argument czy wystarczy,

Jeśli trenujesz, szczególnie jeśli trening trwa dłużej, a szczególnie jeśli mówimy o sportach wytrzymałościowych zależy Ci żeby przed treningiem utrzymywać wysoki poziom glikogenu i cukru we krwi. Oczywiście w trakcie wysiłku uzupełniasz poziom węglowodanów, bo jak pisałem, czerpanie energii z tłuszczy wymaga obecności węglowodanów. Zjadając przed wysiłkiem coś słodkiego 'wypłukujesz' sporą część glukozy i glikogenu z krwii ponieważ Twój organizm wyprodukuje więcej insuliny niż potrzeba do spalenia tego co zjadłeś. Złudne jest też myślenie 'jak coś zjem przed treningiem wszystko spalę', bo energia z cukrów nie jest dostarczana ciągle w dłuższym okresie czasu ale skokowo i bardzo intensywnie. Organizm nie jest w stanie jej w całości wykorzystać (zwłaszcza, że większość 'otrzymuje' przed rozpoczęciem treningu), więc będzie dążył do jej zmagazynowania.

O tym, że niedobór glikogenu prowadzi do katabolizmu pisał też dwie strony wcześniej schwepes.

Pisał też, że tego zapasu wystarcza nawet na 5h treningu (przy założeniu jego uzupełniania). Warto w tym miejscu dodać, że tej energii wcale nie jest dużo. Cytując Joe Friel'a


Kisio starałem się podkreślić te miejsca w których mijasz się z prawdą...
więc adpowiadam zdanie po zdaniu
- nie mówimy o spotrach wytrzymałościowych
- nie chodzi o wysoki poziom glikogenu tylko o jego obecność (ale to inny temat)
- podczs treningu redukcyjnego nie uzupełniasz węglowodanów ( tutaj również o tym dyskutowaliśmy)
- do czerpania energi z tłuszczów dochodzi właśnie jak brakuje zapasów węglowodanów czyli kończy się zapas glikogenu w wątrobie gdybyś cały czas dostarczał węglowodany to nigdy bys nie spalił tłuszczu w organiżmie a nadmienię jeszczę że aby otrzymać energię z tłuszczu również musi zaistnieć katabolizm
nie bójmy sie tego słowa :)
- teoria że jeżeli zjesz coś słodkiego to wypłuczesz sobie glukozę i zapas glikogenu pokazuje że zupełnie nie wiesz o czym piszesz... niestety, musisz zrozumieć dwie rzeczy coś słodkiego to węglowodany proste i równiez bardziej złożone (zalezy co zjesz) a druga rzecz to gospodarka węglowodanowa organizmu w którą nieodzownie jest wpisana insulina tak działa nasz organizm .
- teraz co do energi dostarcznej ciągle i "skokowo" do rzecz ta kolego jest uzależniona od rodzajów cukrów
otóż wszystkie wchłaniaja sie mniej więcej po około 15-20 min. cukry proste i dwucukry są roskładane prawie natychmiast a cukry złożone potrzebują więcej czasu, a wszystko to mozna przewidzieć jak masz o tym jakie kolwiek pojęcie
- uwierz mi kolego na słowo że organizm podczas godzinnego treningu umie wykorzystać energię z całych dwóch kostek czekolady ;)

a teraz katabolizm bo niestety kolego nie rozumiesz sensy tego pojęcia
przekształcanie związków organicznych w energię to jest włąśnie katabolizm więc będzie on zachodził zawsze jak organizm będzie potrzebował energii czyli nawet jak glikogen będzie, żeby organizm mógł wykorzystać glikogen zrobi to na drodze katabolizmu, więc katabolizm będzie zachodził dużo wcześniej i dużo później po tym jak zabraknie glikogenu i nic w tym strasznego ;)
a z kolegą schwepesem dyskutowaliśmy o zupełnie innym sensie tego procesu znów wyciąłeś zdanie które nie ma samo w sobie sensu.
Twierdzenia twoje kolego pokazują że nie masz za bardzo pojęcia o czym piszesz
Nie wiem po co podejmujesz temat który robi OT i nikomu nie pomaga
do tego jak mniemam nie jestes sportowcem ani czynnie nie ćwiczysz na siłowni a jedynie wpadłeś tu aby wyśmiać wątek zaczepiając się o zdania wyrwane z kontekstu... nie rozumiem tego.

I szanowny kolego kisio podkreślę jeszcze raz że jaśli walczysz o redukcję tkanki tłuszczowej to zalezy ci na tym aby organizm czerpał energię z własnych zapasów po tym jak skończą się zapasy węglowodanów
a żeby to wszystko mogło zaistnieć muszą zaistniec procesy kataboliczne

kisio
15-12-2011, 10:54
- do czerpania energi z tłuszczów dochodzi właśnie jak brakuje zapasów węglowodanów czyli kończy się zapas glikogenu w wątrobie gdybyś cały czas dostarczał węglowodany to nigdy bys nie spalił tłuszczu w organiżmie- kwiatek


To jest właśnie idealny przykład bzdury powtarzanej na forach internetowych razem z nie jedzeniem po 18tej, trenowaniem na czczo i lodami, które nie tuczą bo są zimne.
Nie licząc pierwszych chwil wysiłku, czyli mówiąc kolokwialnie, zanim organizm 'załapie', że powinien uruchomić wytwarzanie energii z rezerw, tłuszcze uczestniczą w wytwarzaniu energii przez cały czas trwania wysiłku. Wiele zależy od intensywności wysiłku i poziomu wytrenowania (osoba trenująca sporty wytrzymałościowe 'uczy' swój organizm efektywnie korzystać z magazynów energii). Nie licząc bardzo ekstremalnych przypadków, zawsze do produkcji energii wykorzystywane są zarówno tłuszcze jak i węglowodany. Paradoksalnie procentowo najwięcej tłuszczu spalane jest podczas wysiłku o bardzo umiarkowanej intensywności, np. podczas spaceru. Ale już podczas spokojnego biegu (czyli tak polecanego aerobu) energia mniej więcej po równo czerpana jest z węgli i tłuszczów. Joe podaje, że podczas godzinnego wyścigu triatlonista zużywa ok. 1000kcal z czego ok. 650 pochodzi z węglowodanów, a reszta z tłuszczów. Generalnie im wyższa intensywność, tym większy udział węgli ale nigdy nie jest tak, że organizm korzysta z samych tłuszczów lub samych węgli i co najważniejsze - obecność węglowodanów jest niezbędna dla prawidłowego pozyskiwania energii z tłuszczów. Jeśli doprowadzasz do wyczerpania glikogenu, to organizm próbuje pozyskać węgle w inny sposób, np. rozkładając tak cenne dla kulturysty białka z mięśni, co jest nie dość, że niepożądane, to jeszcze jest to operacja wymagająca znacznego nakładu energii, więc część tego, co wytworzysz, wykorzystywana jest do wytworzenia kolejnej porcji energii i tak w kółko.


Dalej próbujesz napisać, że mówiąc 'coś słodkiego' wcale nie miałeś na myśli cukrów prostych o wysokim indeksie glikemicznym, tylko bardziej złożone (a może rozgałęzione, jak cztery strony wcześniej?)... Nadal uważam, że jedzenie słodyczy przed treningiem (nie ważne, czy siłowym czy wytrzymałościowym) jest szkodliwe.

I piszę to wszystko jako człowiek, który choć amatorsko, 8-16 godzin tygodniowo spędza na treningach i bierze udział w zawodach, w których sposób odżywiania i dostarczania energii przed i w trakcie wysiłku jest kluczowy. Oprócz tego co przeczytałem w publikacjach innych (i uwierz, nie tylko w googlu) bardzo wiele opcji sprawdziłem na sobie. Nie piszę tego, żeby komuś wytknąć niewiedzę, ale żeby nie powielaniu bzdurnych zabobonów, które nie dość, że nie mają wiele wspólnego z prawdą to jeszcze mogą być szkodliwe. A pisanie, że należy wyczerpać zapasy glikogenu, żeby organizm zaczął spalać tłuszcze uważam za bardzo szkodliwy zabobon.

wonito
15-12-2011, 11:08
kolego z samego powodu że weglowodany organizm rozkłada szybciej niz tłuszcze wynika że nergia będzie czerpana najpierw z węglowodanów a dopiero po jakimś czasi z tłuszczów na tym to polega
podważanie tego jest bezsensowne
i logiczne jest że że procesy tę sie zazębiać i współistnieć to oczywista oczywistość
słowa cytowane jesli zacytujesz dosłownie nie będą tego wykluczać robi to jedynie twoja interpretacja

Joe podaje, że podczas godzinnego wyścigu triatlonista zużywa ok. 1000kcal z czego ok. 650 pochodzi z węglowodanów, a reszta z tłuszczów.
i kolego Joe ma racje i odbywa się to na zasadach o których piszę czyli najpierw energia była czerpana z weglowodanów a po jakimś czasie dochodzą do tego tłuszcze bo spadaja rezrwy weglowodanowe.

a "coś słodkiego" to nie kilogram ciasta czy czy landrynek
nota bene zajrzyj na skład ciasta nie będą tam same cukry proste jak i nie będzie tam glukozy ;)
więc nie demonizujmy tego tematu
straszysz nas czy mnie procesem katabolizmu nie rozumiejac jego istoty
do tego odpowiedz mi na pytanie
jesli juz musze zjeść coś słodkiego to kiedy najlepiej to zrobić i dla czego ? ;)
bo dyskusję zacząłeś od wyciągnięcia zdania z rozmowy i na swój sposób błędnej jego interpretacji ;)
zarzucając mi radę jakobym powiedział że :coś słodkiego: jest moją dietą :)
więc zupełnie nie zrozumiałeś sensu wypowiedzi.

a twoją radą dla kogoś kto redukuje tkankę tłuszczową lub całą swoja masę ciała jest:
ciągłe dostarcznie węglowodanów podczas treningu ;)

kisio
15-12-2011, 11:22
Najlepiej w ogóle nie jeść słodyczy, zysk dla organizmu z tego żaden, jedynie krótka chwila przyjemności, bo nasz mózg lubi uczucie cukrowego haju, a że przy tym jest egoistą i myśli tylko o sobie nie wszystko co nam podpowiada jest dla nas dobre.

Jeśli już koniecznie chcesz zjeść coś słodkiego to najlepiej zrobić to 30 minut po ciężkiej sesji treningowej, najlepiej w zestawie z białkiem, bo wtedy pomaga to w regeneracji po treningu a podwyższony poziom insuliny nie jest tak szkodliwy jak przed treningiem.


kolego z samego powodu że weglowodany organizm rozkłada szybciej niz tłuszcze wynika że nergia będzie czerpana najpierw z węglowodanów a dopiero po jakimś czasi z tłuszczy na tym to polega
podważanie tego jest bezsensowne
i logiczne jest że że procesy tę sie zazębiać i współistnieć to oczywista oczywistość
słowa cytowane jesli zacytujesz dosłownie nie będą tego wykluczać robi to jedynie twoja interpretacja


Ale to jest nadal BZDURA! Energia z samych węgli czerpana jest przez bardzo krótki odcinek czasu i wcale nie dlatego, że tłuszcze rozkładają się wolniej i trudniej. W czasie wysiłku energia czerpana jest zarówno z tłuszczy jak i glikogenu, doprowadzenie do wyczerpania tego drugiego jest szkodliwe i wcale nie powoduje zwiększenia spalania tłuszczy. Tu się nic nie zazębia, te procesy są nierozerwalnie połączone ze sobą.

Wracając do słodkiej przekąski przed treningiem kolejny cytat z Joe:
"Po zjedzeniu posiłku czy przekąski bogatej w węglowodany trzustka wydziela insulinę, regulując poziom cukru we krwi. Insulina utrzymuje się w organizmie do dwóch godzin (...). Ale w tym czasie w organizmie zachodzą i inne procesy - insulina uniemożliwia wykorzystywanie przez organizm zmagazynowanych tłuszczów, węglowodany i białka są przekształcane w tkankę tłuszczową, a tłuszcz z krwi jest transportowany do miejsc magazynowania. To może wyjaśniać dlaczego mimo ciężkich treningów i 'zdrowej' diety niektórym zawodnikom trudno zrzucić nadmiar tkanki tłuszczowej"

Prościej już się chyba nie da. Zjadając słodycze przed treningiem strzelasz sobie w kolano. Przez 15minut masz gigantyczny zastrzyk energii a potem przez dwie godziny insulina blokuje korzystanie z tłuszczy. Efekt dokładnie odwrotny do tego, który wydaje Ci się, że osiągasz.

edit:
ekonet> tłuszczy w sensie składnika odżywczego a nie tłuszczu w powszechnym rozumieniu jest niepoprawne?

wonito
15-12-2011, 11:29
białka są przekształcane w tkankę tłuszczową,

Litości kolego :/

kisio
15-12-2011, 11:30
a twoją radą dla kogoś kto redukuje tkankę tłuszczową lub całą swoja masę ciała jest:
ciągłe dostarcznie węglowodanów podczas treningu ;)

Mógłbyś mi nie wkładać w usta słów, których nie wypowiedziałem? Zdążyłem już zauważyć, że na potrzeby swoich wydumanych teorii wymyślasz co napisałem ale bez przesady.
Moim zdaniem nawet bez redukcji dostarczanie węgli w czasie treningu nie jest konieczne, a wręcz szkodliwe. Ale z drugiej strony w czasie długiego treningu (powyżej 2h) lub w czasie długiego wyścigu jest to po prostu konieczność.


Litości kolego :/

Napisz do Joe. [email protected]

i kto tu wyrywa z kontekstu? Powiedz, zupełnie przypadkiem wyciąłeś z cytatu 'węglowodany', przez co zdanie traci sens? Do reszty potrafisz się odnieść czy znowu odeślesz mnie do googla, żebym sobie zdjęcia sztangi pooglądał?

wonito
15-12-2011, 11:32
Mógłbyś mi nie wkładać w usta słów, których nie wypowiedziałem? Zdążyłem już zauważyć, że na potrzeby swoich wydumanych teorii wymyślasz co napisałem ale bez przesady.


. Oczywiście w trakcie wysiłku uzupełniasz poziom węglowodanów, bo jak pisałem, czerpanie energii z tłuszczów wymaga obecności węglowodanów.


. Ale w tym czasie w organizmie zachodzą i inne procesy - insulina uniemożliwia wykorzystywanie przez organizm zmagazynowanych tłuszczów, węglowodany i białka są przekształcane w tkankę tłuszczową, a tłuszcz z krwi jest transportowany do miejsc magazynowania. To może wyjaśniać dlaczego mimo ciężkich treningów i 'zdrowej' diety niektórym zawodnikom trudno zrzucić nadmiar tkanki tłuszczowej"

czyli nawet nie wiesz że bzdury piszesz :)

kisio
15-12-2011, 11:36
Po pierwsze: nie ja, tylko jeden z większych autorytetów treningu. Po drugie: jeśli zamiana węglowodanów w tkankę tłuszczową jest dla Ciebie bzdurą to lepiej zjedz batonika i powyciskaj sztangę.

wonito
15-12-2011, 11:39
Przekształcanie białek kolego Białek w tłuszcz
problemy z czytaniem własnych słów ? bo Joe tego na pewno nie powiedział ;)

kisio
15-12-2011, 11:44
Mam zrobić zdjęcie tego fragmentu w książce? Może to nadgorliwość tłumacza ale nie zmienia to ogólnego sensu cytowanego fragmentu. Jak tak cię to kuje w oczy wykreśl sobie 'białka' przeczytaj fragment jeszcze raz i odnieś się do niego merytorycznie.

wonito
15-12-2011, 11:49
nie... wszystko to co wkleiłeś i skopiowałeś jest sensowne jedynie twoje interpretacje nie ;)

dzisiaj wieczorem z usmiechem pomyślę o tobie jak będe jadł kostke gorzkiej czekolady przed treningiem,
zeby mnie tylko kolano nie bolało po tym morderczym strzale :)

kisio
15-12-2011, 11:51
Która interpretacja? Że jedzenie słodyczy przed treningiem jest szkodliwe?

Rafał_Sz
15-12-2011, 12:39
Ale zaraz, temat tego wątku wyraźnie wskazuje na to, że słodycze powinny nie istnieć. :)

ekonet
15-12-2011, 13:12
ekonet> tłuszczy w sensie składnika odżywczego a nie tłuszczu w powszechnym rozumieniu jest niepoprawne?
Tak, jest niepoprawne.
"Tłuszczy" jest to dopełniacz od słowa "tłuszcza".

kisio
15-12-2011, 15:05
A w liczbie mnogiej? M. tłuszcze D. tłuszcz...ów/y?

Przepraszam za ortograficzny offtop ale mnie to zaciekawiło ;)

ekonet
15-12-2011, 15:17
A w liczbie mnogiej? M. tłuszcze D. tłuszcz...ów/y?

Przepraszam za ortograficzny offtop ale mnie to zaciekawiło ;)
Tak - tłuszczów. Prawidłowo. ;)

"Tłuszczy" -> "padł ofiarą rozszalałej i żądnej krwi tłuszczy". ;)

nowart
15-12-2011, 15:17
kolega kisio własnie obalił wszystkie nasze zabobony...

Mało mnie obchodzi, że ktoś uważa moje porady i poświęcony czas za zabobony. Na dyskusję o zawiłościach żywienia i treningu mogę dyskutować z klientami, którzy płacą za osobistego trenera wiele złotówek na godzinę. Widząc ich efekty i coraz szersze uśmiechy na twarzach sądzę, że nie narzekają. Tutaj mogę z grubsza doradzić a jeśli się to komuś nie podoba to pozostaje mi jedynie posłać serdeczne pozdrowienia z pędzącej dalej karawany :)

wonito
15-12-2011, 16:24
w sumie masz rację...;)
też mam nieodparte wrażenie tracenia czasu na tłumaczenie komuś, kto nie rozumie procesu Beta-oksydacji czy hydrolizy, myli biosyntezę aminokwasów z lipolizą bądź uwaza, że do procesów katabolicznych konieczne jest dostarczanie energii...
szkoda prądu...

wonito
17-12-2011, 17:58
Myślę sobie że niektórzy czytają to co napisaliśmy wcześnie i może niezbyt dużo z tego rozumieją lub co gorsza mają jeszcze większy zamęt w głowie więc skoro jest sobota a ja nie za dużo ma do robienia w pracy napiszę coś w dwóch zdaniach ;)
Zaczynając więc od początku pomówmy o tej strasznej insulinie gdyż nie jest ona naszym wrogiem a mechanizmem regulującym, który działa cały czas. Insulina jest w krwi zawsze, podobnie jak glukoza mają one swój poziom optymalny dla naszego organizmu wynosi ono od 80-120 mg i nie można powiedzieć że „

Zjadając przed wysiłkiem coś słodkiego 'wypłukujesz' sporą część glukozy i glikogenu z krwi ponieważ Twój organizm wyprodukuje więcej insuliny niż potrzeba do spalenia tego co zjadłeś „
Bo po pierwsze insulina reguluje jedynie nadmiar glukozy( nie wypłukując jej), po drugie zwiększa poziom glikogenu a nie odwrotnie i po trzecie nie bierze udziału w spalaniu tego co się zjadło...
również słowa
„Insulina utrzymuje się w organizmie do dwóch godzin „
Są nie prawdziwe bo jest ona z nami cały czas...(chodzi o poziom ale takich błędów jest mnóstwo)
Insulina i jej wzrost nie może doprowadzić do hipoglikemii u zdrowego człowieka gdyż tak naprawdę najbardziej glukozy potrzebuje... mózg i źle sobie radzi z jej spadkiem stąd objawy hipoglikemii są takie czytelne. Oczywiście poziom cukru we krwi może się wahać ale tak jest zawsze po zjedzeniu czegokolwiek z węglowodanami. Teoria więc o hipoglikemii po zjedzeniu czegoś słodkiego jest dość abstrakcyjna i wynika raczej z nieznajomości procesów. Wychodziło by na to że organizm nie umie poradzić sobie ze słodyczami a ich zjedzenie nawet w nadmiarze nie byłoby przyjemne lecz tragiczne w skutkach ;) do rzeczy.
Wyjaśnię jeszcze owe straszne procesy kataboliczne : są to procesy przekształcania związków organicznych w energię .
Więc zdanie
W efekcie tego, po rozpoczęciu wysiłku wchodzimy od razu w procesy kataboliczne, ponieważ łatwo przyswajalną energię zgromadzoną we krwi właśnie zużyliśmy a korzystanie z glikogenu i zapasów tłuszczu jest mocno utrudnione bez obecności węglowodanów we krwi..
Jest dla mnie bezsensowne gdyż: jak zaczynamy trening od razu wchodzimy właśnie w procesy kataboliczne bo one dają nam energię... do korzystania z glikogenu nie są nam potrzebne węglowodany we krwi bo właśnie w procesie glikogenolizy (czyli rozkładu glikogenu) otrzymujemy cząsteczki glukozy które są uwalniane do krwi. Dlatego pisałem ,że jest to zupełne nie zrozumienie tego procesu przez kolegę K.
skoro już nie straszna nam insulina i katabolizm jedziemy dalej.
Rozważmy temat tego nieszczęsnego ciastka czy czekolady kilkanaście minut przed treningiem
Pierwsze o czym musimy wiedzieć do ze jest to proces dynamiczny i jest rozłożony w czasie dodatkowo występuje tutaj dużo zmiennych.
Zacytuję
Jeśli trenujesz,(..), zależy Ci, żeby przed treningiem utrzymywać wysoki poziom glikogenu i cukru we krwi. Oczywiście w trakcie wysiłku uzupełniasz poziom węglowodanów, bo jak pisałem, czerpanie energii z tłuszczów wymaga obecności węglowodanów. Zjadając przed wysiłkiem coś słodkiego 'wypłukujesz' sporą część glukozy i glikogenu z krwi ponieważ Twój organizm wyprodukuje więcej insuliny niż potrzeba do spalenia tego co zjadłeś. Złudne jest też myślenie 'jak coś zjem przed treningiem wszystko spalę', bo energia z cukrów nie jest dostarczana ciągle w dłuższym okresie czasu ale skokowo i bardzo intensywnie. Organizm nie jest w stanie jej w całości wykorzystać (zwłaszcza, że większość 'otrzymuje' przed rozpoczęciem treningu), więc będzie dążył do jej zmagazynowania.

Bo do tego fragmentu będę się odnosił:
po pierwsze nie zależy nam na tym co się dzieje przed treningiem tylko w jego trakcie i nie chodzi nam o wysoki poziom glikogenu tylko o jego obecność, później napiszę dlaczego.
Więc jemy sobie coś słodkiego np. czekoladę
Jak to wygląda... na pewno nie tak że za momemt mamy hiperglikemię zaraz potem mnóstwo insuliny a na koniećc zawroty głowy i omdlenia z powodu hipoglikemii ;)
Jemy czekoladkę :) gorzką...mmm...
dostaje się ona do przewodu pokarmowego w klika minut do jelit i odbywa się trawienie, właśnie po kilkunastu minutach dochodzi do sytuacji... nazwijmy ją punkt zero albo kwiatek ;)
gdzie czekolada została strawiona a w krwi zaczyna się pojawiać tego efekt czyli glukoza...
to moment w którym jestem już po rozgrzewce :) jeżeli w tym momencie nie podejmiemy wysiłku
faktycznie zwiększy się poziom insuliny w celu zagospodarowania niepotrzebnej glukozy i zaczną się procesy jej magazynowania w postaci glikogenu w mięśniach i wątrobie. Oczywiście owe magazyny jak nazwa wskazuje maja swoja pojemność i zazwyczaj, bynajmniej u mnie przed treningiem i po całym dniu pracy są lekko uszczuplone, więc nawet jeśli zjem coś słodkiego i nie będę ćwiczył, uzupełnie sobie poziom w magazynach. Jednak jeśli przesadzę ze słodkim bo zjem 3 batony marsa magazyny będą pełne a nadmiar glukozy zostanie zamieniony na tłuszcze :(
Oczywiście uwalnianie glukozy z węglowodanów z pożywienia nie zachodzi w postaci piku (tak może być po jadzeniu czystego cukr) bo nawet czekolada ma w sobie oprócz węglowodanów tłuszcze i białka a obecność tłuszczy spowalnia proces uwalniania energii z „czegoś słodkiego”.
Ale wracajmy do treningu jesteśmy w momencie kiedy kilkanaście minut po zjedzeniu czekolady zaczynamy trening... czekolada strawiona podnosi się nam poziom glukozy a my zaczynamy swój właściwy trening. Ilość z owej czekolady czyli 2-3 kostek jest na tyle mała że zostaje spalona a nawet jeśli doszło do chwilowego nadmiaru to niewielka część zostaje zamieniana na glikogen z którego już kilka minut korzystamy.
Trening siłowy jest treningiem intensywnym i zapotrzebowanie na energię jest duże do tego „coś słodkiego” miało tłuszcze co mi ciut pomoże w dalszym treningu ale zupełnie na to nie liczę.
Pisałem że energia jest brana najpierw z węglowodanów a nie tłuszczy i dalej to podtrzymuję
bo glikogen jest węglowodanem i podstawową formą magazynowania energii w organizmie ssaków
więc pierwsze co organizm robi to rusza glikogen, zużywa go z wątroby i mięśni jeżeli zapasu zaczyna brakować pojawią się dylemat kolegi K.
„Jeśli doprowadzasz do wyczerpania glikogenu, to organizm próbuje pozyskać węgle w inny sposób, np. rozkładając tak cenne dla kulturysty białka z mięśni,i moje pytanie....
dlaczego organizm mając drugi magazyn energi w swoim organizmie jakim są tłuszcze nie korzystałby z niego tylko rozkładał białka mięśni wy uzyskać energię ?
Za przykład wezmę ptaki lecące do ciepłych krajów czy zimowanie zwierząt...
organizm nie niszczy swoich mięśni żeby ptak mógł dolecieć tylko spala tłuszcz bo jest to bardzo energetyczny proces, dwukrotnie bardziej wydajny niż spalanie węglowodanów.
Oczywiście znikomą prawdę jest to że nasz organizm potrafi uzyskać anergie z rozkładu białka i to również robi ale właśnie dla tego żadna nasza dieta nie zakłada redukcji białka w diecie a jedynie węglowodanów.
Teraz różnice pojawiają się w rodzaju treningu i innego zdania w diecie między treningiem siłowym a wytrzymałościowym.
Trening wytrzymałościowy zakłada maksymalna wydolność organizmu więc węglowodany są mu niezbędne podczas treningu jeśli brakuje rezerw w tego rodzaju treningu ich uzupełnianie jest wskazane.
Jeśli chodzi o trening siłowo/kulturystyczny to trwa on krótko jest bardzo intensywny ale nie ma na celu maksymalnej wydajności (oprócz zawodów) a maksymalnego efektu wizualnego.
Czyli obecność mięśni przy małej ilości tkanki tłuszczowej... cel jest więc zupełnie inny
i tutaj jeżeli ktoś zbudował już mięśnie lub nie ;) ale nastawia się na redukcję tkanki tłuszczowej musi zmuszać organizm do czerpania energii z tkanki tłuszczowej i mimo iż dla organizmu może wydawać się to dziwne ograniczamy ilość węglowodanów w diecie wiedząc o tym że będziemy dostarczać mniej glukozy ale wiemy również że insulina oraz inne mechanizmy będą parły do stałego poziomu glukozy we krwi co spowoduje zmniejszanie zasobów glikogenu a nasz trening dodatkowo stan ten będzie pogarszał co zmusza organizm do czerpania energii z innych zasobów...
naszego tłuszczyku :)
I tak to będzie wyglądać że czasem na treningu będziemy się słaniać bo wystąpi u nas stan długu węglowodanowego i również troszkę ucierpią na tym nasze mięśnie ale jeżeli proces ten będziemy kontrolować czyli dostarczać odpowiednią ilość białka plus tłuszcze za którymi jestem w naszej diecie a redukować z głową węglowodany mamy szanse na osiągnięcie celu.
Kończąc moje dwa zdania wyjaśnię jeszcze że
zdania
„obecność węglowodanów jest niezbędna dla prawidłowego pozyskiwania energii z tłuszczów.”mija się z prawdą gdyż w niczym nam są one nie potrzebne bo właśnie kwasy tłuszczowe są przekształcane w procesie Beta-oksydacji w acetylokoenzymA a następnie wciągnięte w Cykl Krebsa po to aby energię uzyskać.
„Jeśli doprowadzasz do wyczerpania glikogenu, to organizm próbuje pozyskać węgle w inny sposób,- to jest prawda
np. rozkładając tak cenne dla kulturysty białka z mięśni, co jest nie dość, że niepożądane, to jeszcze jest to operacja wymagająca znacznego nakładu energii,” -ale to już nie....
bo jak już wspomniałem procesy mające na celu uuzyskanie energii jej nie potrzebują a druga sprawa po to organizm odkłada triacyloglicerole żeby z nich korzystać a nie od razu niszczyć sobie własne mięśnie ;)
i tym optymistycznym zakończeniem pozdrawiam jeśli ktokolwiek dobrną do końca tych wypocin :)

Dodatkowo o czym mówili już inni koledzy i właśnie z tego powodu dochodzi do różnicy zdań u ludzi którzy mają pojęcie i ćwiczą jest fakt że każdy organizm reaguje troszkę inaczej na dietę i wysiłek oraz na różne suplementy do tego rózni ludzie ćwiczą w różnych celach więc zarówno trening jak i dieta będą im podporządkowane i będą odmienne. Do tego trzeba dołączyć również fakt ze ten sam cel można osiągnąć na kilka sposobów ;)
Ja jednak wyznaję zasadę że jak już ćwiczę to porządnie dla tego podchodzę do treningu dość poważnie i na tyle na ile pozwala mi organizm... lub jeszcze trochę bardziej ;)
nie wyobrażam sobie sytuacji żeby mi się nudziło podczas treningu a nawet czasem jestem tak skupiony że zapominam włączać radio...ale ja to naprawdę lubię :)

kark na emeryturze ;)

Boryszuk
17-12-2011, 18:00
napiszę coś w dwóch zdaniach ;)

Rzeczywiście, użyłeś tylko dwóch kropek :mrgreen:

Zabieram się za lekturę :)

kisio
18-12-2011, 00:31
Fajne masz receptory insulinowe, że wiedzą, że akurat trenujesz i nie muszą rozpoczynać wyrzutu insuliny ;) Długo je tresowałeś?

Nie wierzysz autorytetom treningu to masz artykuł 'dla karków', który z grubsza mówi to samo:
http://kif.pl/xl/artykuly/pages/kulturystyka8_02.html

Z 'czegoś słodkiego' zrobiła się już kosteczka gorzkiej czekolady, zaraz pewnie awansuje do omletu z płatków owsianych. Nie wiem dlaczego tak uparcie bronisz głupio palniętego zdania. Jedzenie słodyczy przed treningiem nie jest dobre, a wręcz szkodliwe. Mówią o tym trenerzy, dietetycy, ale Ty czepiasz się niezrozumianych skrótów myślowych, żeby wyszło na Twoje.

A... o tym, że miałem na myśli poziom insuliny a nie samą jej obecność wiesz tak samo dobrze jak ja o tym, że Ty wiesz, że nie ma czegoś takiego jak węglowodany rozgałęzione ;)

Za to zupełnie nie wiem dlaczego masz taką fobię na punkcie hipoglikemii.. Tym terminem określa się nie tylko jednostkę chorobową ale również każdy obniżony poziom glukozy we krwi - więc z założenia hipoglikemia może i występuje notorycznie w mniejszym lub większym stopniu u każdego człowieka.

"Oczywiście poziom cukru we krwi może się wahać ale tak jest zawsze po zjedzeniu czegokolwiek z węglowodanami"
Oczywista oczywistość, jednak po zjedzeniu pokarmu o wysokim IG te wahania są dużo większe i o to się właśnie rozchodzi w całej tej dyspucie.

"Insulina i jej wzrost nie może doprowadzić do hipoglikemii u zdrowego człowieka gdyż tak naprawdę najbardziej glukozy potrzebuje... mózg i źle sobie radzi z jej spadkiem stąd objawy hipoglikemii są takie czytelne"
Uprzejmie proszę o wytłumaczenie, może być 'jak debilowi', bo nie pojmuję jak mózg, który generalnie zrobi wszystko żebyśmy mu dostarczyli więcej cukru, wpływa na produkcję insuliny, która jest zupełnie od mózgu niezależna. Plus patrz wyżej - hipoglikemia to nazwa stanu obniżonego poziomu glukozy we krwii, który może i występuje i zdrowych ludzi.

"Bo po pierwsze insulina reguluje jedynie nadmiar glukozy( nie wypłukując jej"
Chyba już skutecznie nauczyłeś mnie, aby nie używać w dyskusji z Tobą skrótów myślowych. Więc abarot i dookoła. Insulina reguluje nadmiar glukozy - ok. Ale co się dzieje kiedy zjadamy posiłek o wysokim IG? Do krwi wpuszczanych jest dużo więcej insuliny niż potrzeba do 'uregulowania nadmiaru' powstałego po zjedzeniu tego 'czegoś słodkiego'. Kiedy już ten wyrzut insuliny poradzi sobie z 'regulowaniem nadmiaru' nadal poziom insuliny będzie zdecydowanie wyższy niż wymaga tego stężenie glukozy we krwi. Insulina nie rozpada się tak po prostu i cały czas wykonuje swoją robotę nadal obniżając poziom glukozy, poniżej stanu początkowego (czy jak to lubisz nazywać stanu kwiatka) co fachowo nazywa się hipoglikemią, a co wcale nie oznacza uciążliwej choroby a po prostu obniżony poziom glukozy we krwi.
A... insulina nie reguluje nadmiaru glukozy tylko poziom glukozy w ogóle (dlatego jest obecna cały czas a nie tylko kiedy glukozy jest nadmiar, prawda?), ale hej - jak się czepiać słówek to czepiać =)

Katabolizmu sam się uczepiłeś (pewnie z braku argumentów przemawiających za słodyczami przed treningiem), a powinieneś wiedzieć chociażby z for dla kulturystów, że pojęcie 'katabolizmu mięśni' jest może nie najszczęśliwszym określeniem ale dość powszechnym i większość 'karków' rozumie o co chodzi, kiedy powiesz 'katabolizm mięśni'.

"więc pierwsze co organizm robi to rusza glikogen, zużywa go z wątroby i mięśni"
Organizm do wytwarzania energii podczas wysiłku zużywa zarówno węglowodany (z krwii, wątroby i mięśni) jak i tłuszcze. To fakt, stwierdzony naukowo. Pogódź się z tym, żadne bajeczki o ptaszkach tego nie zmienią.

I na koniec. Ja na prawdę rozumiem, że jak zjesz jedną kostkę gorzkiej czekolady, to nie to samo co baton, czy paczka ciastek, ale napisałeś 'coś słodkiego' a większość ludzi rozumie to trochę szerzej niż kostka gorzkiej czekolady i dlatego uznałem Twoją wypowiedź za szkodliwą i napisałem że się z nią nie zgadzam. Uwierz, nie raz i nie dwa widziałem ludzi wpieprzających przed mocnym treningiem lub zawodami batony, wafelki i inne świństwa - oni pewnie tłumaczą to sobie tym, że i tak to spalą, bo przecież ich receptory insulinowe wiedzą, że w czasie treningu powinny siedzieć cicho..

kisio
18-12-2011, 00:37
A nie, czekaj, cofam pytanie o tresowanie receptorów insulinowych. Przecież wystarczy nabawić się cukrzycy typu II, na przykład zajadając się słodyczami na potęgę ;) Jeśli już masz, lub jesteś na dobrej drodzy do cukrzycy typu II i Twoje receptory insulinowe reagują na cukier jak na zeszłoroczny śnieg to najmocniej przepraszam - możesz przed treningiem wciągać cukier nosem, nic tym sobie złego nie zrobisz.

DonMaliniacco
18-12-2011, 01:48
możesz przed treningiem wciągać cukier nosem

Przed treningiem co innego na nos ;)

wonito
18-12-2011, 15:06
heh... teraz juz bawisz się w lekarza i wmawiasz mi problemy zdrowotne oraz to że jako człowiek który systematycznie ćwiczy na tłumaczenie twoich bzdurnych teorii obżeram się słodyczami przed treningiem:smile:
litości


Fajne masz receptory insulinowe, że wiedzą, że akurat trenujesz i nie muszą rozpoczynać wyrzutu insuliny ;) Długo je tresowałeś?
pisze człowiek który nie rozumie co pisze ;)
od kilku postów staram się ci wytłumaczyć że insulina nie jest dla nas groźna i podlega regulacji !
trzustka może uwolnić insulinę podobnie jak glukagon i wyregulować tym poziom cukru po to żeby nie doprowadzić do hipoglikemii... jak grochem o ścianę...



Z 'czegoś słodkiego' zrobiła się już kosteczka gorzkiej czekolady, zaraz pewnie awansuje do omletu z płatków owsianych. (...) Ty czepiasz się niezrozumianych skrótów myślowych, żeby wyszło na Twoje.
nie...ja obżeram się ciastkami notorycznie przed treningiem i taka właśnie była moja rada :)
ty nie używasz skrótów tylko popełniasz kardynalne błędy i nie umiesz zrozumieć sensu żadnej wypowiedzi
już pokazuje przykład...



Za to zupełnie nie wiem dlaczego masz taką fobię na punkcie hipoglikemii..
fobie masz ty bo widzisz ją tam gdzie jej nie ma



"Insulina i jej wzrost nie może doprowadzić do hipoglikemii u zdrowego człowieka gdyż tak naprawdę najbardziej glukozy potrzebuje... mózg i źle sobie radzi z jej spadkiem stąd objawy hipoglikemii są takie czytelne"
Uprzejmie proszę o wytłumaczenie, może być 'jak debilowi', bo nie pojmuję jak mózg, który generalnie zrobi wszystko żebyśmy mu dostarczyli więcej cukru, wpływa na produkcję insuliny, która jest zupełnie od mózgu niezależna.

to włąśnie przykład tego że nie rozumiesz co czytasz i totalnie nie umiesz wyciągać wniosków ;)
a sens tej wypowiedzi jest taki że hipoglikemia jest stanem dość niewygodnym dla mózgu bo potrzebuje on właśnie odpowiedniego poziomu glukozy we krwi a teoria że trzustka po zjedzeniu czegoś słodkiego doprowadza do hipoglikemii u zdrowego człowieka jest poprostu śmieszna. Tak samo jak twój idiotyczny wniosek że napisałem iż mózg steruje insuliną... gdzie? proszę czytaj ze zrozumieniem bo masz z tym problem ;)



"Bo po pierwsze insulina reguluje jedynie nadmiar glukozy( nie wypłukując jej"
Chyba już skutecznie nauczyłeś mnie, aby nie używać w dyskusji z Tobą skrótów myślowych.
staram jedynie się ciebie nauczyć myśleć nad ty co piszesz ;)



Insulina reguluje nadmiar glukozy - ok. Ale co się dzieje kiedy zjadamy posiłek o wysokim IG? Do krwi wpuszczanych jest dużo więcej insuliny niż potrzeba do 'uregulowania nadmiaru' powstałego po zjedzeniu tego 'czegoś słodkiego'. Kiedy już ten wyrzut insuliny poradzi sobie z 'regulowaniem nadmiaru' nadal poziom insuliny będzie zdecydowanie wyższy niż wymaga tego stężenie glukozy we krwi. Insulina nie rozpada się tak po prostu i cały czas wykonuje swoją robotę nadal obniżając poziom glukozy, poniżej stanu początkowego (czy jak to lubisz nazywać stanu kwiatka) co fachowo nazywa się hipoglikemią, a co wcale nie oznacza uciążliwej choroby a po prostu obniżony poziom glukozy we krwi.
zdanie wytłuszczone jest największą bzdurą! dlaczego by tak miało być ?
cały czas sugerujesz a wręcz się upierasz że organizm nie umie sobie poradzić z sytuacją po zjedzeniu ciastka...to jest naprawdę zabawne :)
Glukagon- jest polipeptydowym hormonem wytwarzanym przez komórki A wysp trzustkowych. Hormon ten ma znaczenie w gospodarce węglowodanowej; wykazuje działanie antagonistyczne w stosunku do insuliny, które przede wszystkim objawia się zwiększeniem stężenia glukozy we krwi.
tak sobie z tym radzi ;)
i o tym wiesz ale nie kojarzysz tych dwóch faktów... bo to się nazywa dopiero regulacja poziomu glukozy we krwi i jest obecna po zjedzeniu ciastka i działa całkiem sprawnie
bez trenowania receptorów...


A... insulina nie reguluje nadmiaru glukozy tylko poziom glukozy w ogóle (dlatego jest obecna cały czas a nie tylko kiedy glukozy jest nadmiar, prawda?), ale hej - jak się czepiać słówek to czepiać =)
ale dokładnie tak jest insulina potrafi jedynie obniżyć nadmiar glukozy we krwi nie potrafi go podnieść
działa tylko w jedną stronę i sama nie jest w stanie ustalić odpowiedniego poziomu glukozy bo własnie musza zadziałać mechanizmy jej przeciwdziałające czego nie bierzesz pod uwagę
bo własnie dlatego insulina jest we kwi cały czas a glukoza z niej nie znika ;)

a teraz trochę cytatów i dowód na to czego nie rozumiesz... czyli sytuacji w której po zjedzeniu czegoś słodkiego wyższy poziom insuliny nie doprowadza do hipoglikemii

OGTT [ang. Oral Glucose Tolerance Test; Doustny Test Tolerancji Glukozy, Test Doustnego Obciążenia Glukozą] to badanie polegające na podaniu pacjentowi glukozy i monitorowaniu reakcji organizmu na nią (wydzielenia insuliny, szybkości regulacji poziomu cukru we krwi) i zapisywaniu wyników w formie wykresu – krzywej cukrowej.
charakterystyka
# Pobranie krwi na czczo
# Wypicie przez pacjenta w ciągu 5 minut roztworu 75g glukozy bezwodnej lub 82,5 g jednowodzianu glukozy w 250-300ml wody; u dzieci 1,75g glukozy bezwodnej na kilogram masy ciała, ale nie więcej niż 75g
# Po obciążeniu glukozą, przez 2-3 godziny należy pozostać w spoczynku w pozycji siedzącej – od rozpoczęcia wypijania glukozy należy zacząć mierzyć czas.
# W czasie testu nie wolno palić papierosów i spożywać płynów (sytuacją wyjątkową jest omdlenie czy mdłości)
podczas tego badania krew pobiera się raz lub dwa razy
po godzinie od wypicia wynik nie powinien przekroczyć 180 mg
a po ponad dwóch godzinach wynik nie powinien przekraczać 140 mg
w następnym czasie poziom glukozy we krwi wraca do normy a nie do hipoglikemii

poza tym kolego jeżeli chcesz dalej dyskutować to poprosiłbym żebyś wytłumaczył się z tych kardynalnych bzdur które pisałeś wcześnie a zapominasz o nich pisząc że się czepiam
czyli wszystkie zdania które zacytowałem tłumacząc ci że jest inaczej
i nie zasłaniaj się tylko ze zrobisz zdjęcie bo tak pisze w twojej książeczce bo żenujące jest że tym się zasłaniasz
bo zakładam że rozumiesz to o czym piszesz
zacznij od białek które zamieniają się w tłuszcz i rozkładu kwasów tłuszczowych jako procesu który potrzebuje obecności energii... no chyba że miałeś na mysli że energia w tym procesie musi podbić listę obecności :)

wybacz ale nie mam już czasu tłumaczyć ci rzeczy których i tak nie rozumiesz bo na forach kulturystycznych pisze inaczej i proszę nie odsyłaj mnie do for jako do żródła wiedzy bo dla mnie są nimi książki medyczne i badania laboratoryjne...

swider
19-12-2011, 02:28
Ja tylko w kwestii technicznej. Tytuł wątku uległ zmianie, stary był nieco, hmmm… stereotypowy. ;) Myślę, że wątek uczynimy zbiorczym… problemy związane z prawidłowym odżywianiem i poprawnym budowaniem swojej sylwetki, ładnie wpiszą się w temat, a Panowie nowart i wonito (mając odpowiednią, fachową wiedzę) pomogą zapewne w jego rozwijaniu. ;)

Strus
19-12-2011, 05:51
Sluszna jest linia naszej wladzy :)

Rafał_Sz
19-12-2011, 08:20
No dobra. A słodziki? Przecież majtają poziomem insuliny jak się tylko da. To chyba ma spory wpływ na gospodarkę glukozą i "blokowanie" spalania zapasów?

wonito
20-12-2011, 11:33
Ze słodzikami to jest tak....

Stworzono je dla ludzi, którzy powinni wystrzegać się cukru. Jeżeli ktoś z nas, nie może używać cukru (przede wszystkim osoby otyłe i diabetycy), a nie poradzi sobie bez słodkiej kawy, herbaty czy ulubionego czegoś słodkiego ;) może zamiast cukru używać zastępczych substancji słodzących.

Słodziki są produktem zapewniającym słodki smak bez dostarczania energii (kalorii) lub z bardzo małą ich zawartością. Nie wpływają więc zupełnie na gospodarkę węglowodanową oraz są tym samym obojętne dla insuliny nie powodując zwiększenia jej stężenia we krwi.

Większość z nich nie jest trawiona przez organizm - stąd brak dostarczania kalorii. Wyjątkiem jest aspartam (organiczny związek chemiczny z grupy estrów peptydowych), który jest metabolizowany naturalnie. Jednakże, związek ten jest ok. 200 razy słodszy niż sacharoza – więc bardzo mała jego ilość 0.1 kcal jest potrzebna do zrównoważenia słodkości łyżeczki cukru 20 kcal,więc zaczęto nagminnie na całym świecie dodawać go do napojów i innych produktów dietetycznych.

Teraz może napiszę coś mniej zrozumiałego ale od razu wyjaśnię

są słodziki które w 1g dostarczają tyle samo kcal co cukier, są takie które dostarczają tej energii o połowę mniej i takie które są nie trawione więc nie dostarczają zupełnie nic...

nie jest to ważne gdyż charakterystyczną cechą słodzików syntetycznych jest to, że ich siła słodząca jest 200-400 razy większa niż cukru, dlatego już niewielka ich ilość pozwala na odczuwanie smaku słodkiego czyli ich ilość jest 200-400 krotnie mniejsza niż cukru co zatem daje nam znikome ilości energii na pozimie mniejszym niż 0.1 Kcal. Przypomnę że jedna łyżeczka daje i ich 20 Kcal.

Środki słodzące nie szkodzą jeżeli nie są stosowane w nadmiarze bo są one tak intensywnie słodkie, że wymagają stosowania w bardzo małych ilościach. Problem w tym że większość z nas nie zdaje sobie sprawy że dzienna dawka aspartamu i innych substancji słodzących znacznie przekracza "dzienne zapotrzebowanie" organizmu. Słodziki dodawane są do: produkcji słodyczy, pieczywa cukierniczego, żywności dietetycznej, płatków śniadaniowych, przetworach owocowych i warzywnych (zawierają je zwłaszcza dżemy i konfitury o obniżonej zawartości cukru), galaretki, lody, jogurty owocowe, gumy do żucia, różnego rodzaju witaminy w tabletkach, napoje gazowane.

Rafał_Sz
20-12-2011, 13:45
Dzięki za wyjaśnienie, myślałem, że słodziki to gorsze g. :)

wonito
20-12-2011, 14:03
cały problem tych słodzików jest taki ,że jak osoba która chce zrobić sobie dietę i ograniczyć w niej cukry
więc do herbaty, kawy dadaje słodzik pije Cole ale zawsze light, jogurty i dzemy niskosłodzone czyli przechodzi na jedzenie "sugar free" to ilość słodzików w diecie drastycznie wzrasta często przekraczając, tak się wyrażę "dopuszczalną dzienną dawkę" bo prawie nie da się tego skontrolować...

Rafał_Sz
20-12-2011, 14:09
A jaki są skutki takich przedawkowań słodzika?

wonito
20-12-2011, 14:16
ogólnie poza dwoma wpadkami czyli sacharyną i jeszcze jedna substancją które okazały się być rakotwórcze
to jednak cała reszta jest dopuszczona do spożyczia więc zakładamy że niegroźna ;)
jedyne objawy o jakich ja czytałem to występowanie biegunek, no i trzeba pamiętać że mogą one być również substancjami które uczulaja organizm czego objawem też mogą być biegunki ewentualnie wysypki skórne.
Ogólenie nie zagłębiałem się w ten temat więc nie dużo mogę powiedzieć...

ebstein
20-12-2011, 14:26
Chyba jeszcze w latach 80' lub 90' Włosi publikowali prace oparte na badaniach na zwierzętach, dotyczące znacząco wyższego odsetku występowania nowotworów u zwierząt, którym podawano aspartam, co przekładało się na ich krótsze życie, oczywiście w porównaniu z tymi, które go nie jadły. Słynąca z ostrożności FDA ani wtedy, ani później specjalnie nie reagowała. Warto pamiętać, że aspartam i część innych słodzików metabolizowane są w przewodzie pokarmowym m.in. do metanolu, stąd czasem stawiana teza, że mogą powodować zaburzenia widzenia, a nawet ślepotę. Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku i wszystko jest dla ludzi, byle w rozsądnych dawkach.

darko
20-12-2011, 15:09
Przebrnąłem przez cały wątek, no i chyba mnie zmotywowaliście aby się zabrać za siebie.

wonito
20-12-2011, 15:26
w słodzikach jak i aspartamie chodzi o ilość... po prostu stosowane ilości są minimalne.
to prawda ,że podczas hydrolizy aspartamu powstaje również metanol ale jest to ilość ok. 0,1 g na każdy gram spożytego aspartamu i jest to nota bene "znacznie mniejsza ilość niż przyjmowana z różnych produktów spożywczych w codziennej diecie, np. soku pomidorowego, soku z winogron, czerwonego wina" ;)
wiec wszystko to kwestia skali zjawiska z jednej strony a z drugiej osoby które wystrzegają się słodzików i uważają je za wielkie zło muszą być świadome że łykają je prawie codziennie czy chcą tego czy nie...

Marek
20-12-2011, 16:00
Właśnie zrzuciłem od początku września ok. 20kg. Katalizatorem była niestety choroba i zmiana diety. pozostał jednak jeden problem: tzw. mięsień piwny.
Jeżeli możecie poradzić, jak się pozbyć tego konkretu to będę wdzięczny.

jackrabbit
20-12-2011, 16:03
Jeżeli możecie poradzić, jak się pozbyć tego konkretu to będę wdzięczny.

nalezy przytyc, wtedy go mniej widac

Rafał_Sz
20-12-2011, 16:05
Właśnie zrzuciłem od początku września ok. 20kg. Katalizatorem była niestety choroba i zmiana diety. pozostał jednak jeden problem: tzw. mięsień piwny.
Jeżeli możecie poradzić, jak się pozbyć tego konkretu to będę wdzięczny.
Ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia. Plus dieta. Innego sposobu chyba nie ma.

Marek
20-12-2011, 16:05
nalezy przytyc, wtedy go mniej widac

myślałem o tym, ale... dobrze mi z tą waga jaką mam.


Ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia. Plus dieta. Innego sposobu chyba nie ma.

to oczywiste, ale może ktoś, jakiś konkret podrzuci? Piwny najwolniej znika - stąd pytanie.

Umbra
20-12-2011, 17:03
40 min intensywnej jazdy na rowerze/szybkiego marszu 3x w tygodniu + dieta z wykluczeniem węglowodanów prostych i schudniesz raz dwa.

Rafał_Sz
20-12-2011, 17:12
to oczywiste, ale może ktoś, jakiś konkret podrzuci? Piwny najwolniej znika - stąd pytanie.
Tłuszcz tłuszczem, ale mięśnie brzuch trzeba "spiąć" po latach luzu w dresach. :) Ćwiczeń na brzuch są tysiące i te dające efekt mają wspólną cechę - są dosyć monotonne i męczące. Ale najgorsze są pierwsze tygodnie kiedy zakwasy nie pozwalają nawet na to, żeby zakaszleć. Potem jakoś już idzie. :)

StachersDTR
20-12-2011, 17:40
tzw. mięsień piwny.
Jeżeli możecie poradzić, jak się pozbyć tego konkretu to będę wdzięczny.


Oczywiście jeśli na brzuchu zalega Ci tłuszcz, no niestety miejscowo go nie spalisz. tzn robiąc mase brzuszków nie sprawisz, że akurat w tym miejscu tłuszcz będzie się spalał ( to nie smalec ;) ) tylko przepalisz sobie mieśnie.
Natomiast jeśli tłuszczu masz niewiele, a masz taki piwny balonik to poza ogólnorozwojowym treningiem powinieneś się skupić na treningu mięśni brzucha. Najlepiej 1-2 razy w tygodniu 3 ćwiczenia po 3 serie. Proponuję takie ćwiczenia które poruszą wszystkie mięśnie brzucha, a więc mięśnie proste, skośne i poprzeczne brzucha. Do tego ćwiczenia na odcinek lędźwiowy (generalnie tzw. prostowniki grzbietu) .

Generalnie ból polega na tym, że słabe mięśnie nie utrzymują bebechów przez co, mimo odpowiedniej wagi ciała brzuch wydaje się wydęty. Wzmocnione mięśnie powinny ściągnąć brzuch jak gorset.

Marek
20-12-2011, 19:12
Niestety na brzuchu odłożył się tłuszcz... No cóż sam tłuszcz się sam nie spali - trzeba będzie troszkę popracować... Jakby ktoś coś jeszcze to chętnie posłucham dobrych, sprawdzonych rad.

Umbra
20-12-2011, 19:17
Oczywiście jeśli na brzuchu zalega Ci tłuszcz, no niestety miejscowo go nie spalisz. tzn robiąc mase brzuszków nie sprawisz, że akurat w tym miejscu tłuszcz będzie się spalał ( to nie smalec ;) ) tylko przepalisz sobie mieśnie.
Natomiast jeśli tłuszczu masz niewiele, a masz taki piwny balonik to poza ogólnorozwojowym treningiem powinieneś się skupić na treningu mięśni brzucha. Najlepiej 1-2 razy w tygodniu 3 ćwiczenia po 3 serie. Proponuję takie ćwiczenia które poruszą wszystkie mięśnie brzucha, a więc mięśnie proste, skośne i poprzeczne brzucha. Do tego ćwiczenia na odcinek lędźwiowy (generalnie tzw. prostowniki grzbietu) .

Generalnie ból polega na tym, że słabe mięśnie nie utrzymują bebechów przez co, mimo odpowiedniej wagi ciała brzuch wydaje się wydęty. Wzmocnione mięśnie powinny ściągnąć brzuch jak gorset.


Ja odnoszę przeciwne wrażenie - rozbudowane mięśnie brzucha dają efekt wydętego brzucha. Ćwiczenia brzucha obciążają kręgosłup, jeśli są nieodpowiednio wykonywane.

Grimes
20-12-2011, 19:49
Ja też zachodowałem piwniaka, ale od miesiąca chodzę na siłownię. Ogólnie jestem szczupły, ale brzuch mi wywaliło :/
Miesiąc siłowni, dieta wzbogacona w białko. Brzuch maleje, reszta się powiększa. Na brzuch praktycznie wcale nie ćwiczę. Wykonywanie ćwiczeń na inne partie dają wystarczający rezultat jak na razie :) Praktycznie totalnie odstawiłem wieprzowinę. Wcinam wołowinę, ryby i kuraki. Do tego sporo jajek i twarogu. Zwłaszcza twaróg ma to do siebie, że się ciężko trawi, więc spala się w tym celu tłuszcz, później węglowodany. Przed snem kostka twarogu i tłuszcz się spala, a mięśnie dostaja aminokwasy :)
Aha. Jest taki mit, że tłuszcz się odkłada. Akurat tłuszcz zostaje spalony w pierwszej kolejności. Sadełko rośnie od węglowodanów. Oczywiście węgle też są potrzebne, żeby mieć energię, ale lepiej w tym celu spożyć trochę dobrego tłuszczu jak oliwa z oliwek, czy olej lniany. No i jak najmniej cukrów prostych ;)

ebstein
20-12-2011, 20:39
(...)
Aha. Jest taki mit, że tłuszcz się odkłada. (...)

O ja...

wonito
20-12-2011, 21:45
Niestety na brzuchu odłożył się tłuszcz... No cóż sam tłuszcz się sam nie spali - trzeba będzie troszkę popracować... Jakby ktoś coś jeszcze to chętnie posłucham dobrych, sprawdzonych rad.
ale pytasz o dietę czy program treningowy?
chcesz ćwiczyć na siłowni... siłowo :)
czy raczej aeroby ? ile czasu masz na trening?

Marek
20-12-2011, 21:58
Pytam o dietę połączoną z treningiem. Raczej aeroby z nastawieniem na bieganie, choć siłownię mogę wziąć pod uwagę, ale nie przepadam za ciężarami. Czas na trening się znajdzie - powiedzmy 2-3 godziny do południa. Było by miło, żeby nie było to bardzo ortodoksyjnie a raczej zdroworozsądkowo.

wonito
20-12-2011, 22:53
Z aerobów masz do wyboru rowerek, bieżnię albo stepper...
ja nigdy nie ćwiczyłem samych aerobów zawsze włączam je pod koniec treningu siłowego około 20 min.
jednak dużo wskazówek tutaj już padło trzeba poczytać.
Ja przerobiłem tyle diet że na samo słowo "dieta" źle reaguję...
Tak jak to już tutaj pisano wiele razy- ograniczasz węglowodany, pilnujesz białka - ewentualnie jakieś białko serwatkowe w odżywce z węglowodanami rozgałęzionymi (i taka nazwa naprawdę funkcjonuje ;) )
Jak zaczniesz wymyślać dietę i specjalne posiłki to po jakimś czasie zrobi się to upierdliwe, czasochłonne i nudne...
więc najbardziej zdroworozsądkowa powinna być dieta a do treningu w swoim życiu trzeba się po prostu przyzwyczaić ;)

Marek
20-12-2011, 23:19
Zamiast bieżni będzie las ;)
Z teoria nie jest najgorzej tylko mocno denerwuje mnie brzuch :) I to jest mój problem. Wszystko leci a brzuch a raczej tłuszcz na nim zostaje.
Właśnie nie chcę wymyślać żadnej specjalnej diety, pilnować godzin, ważyć posiłki itp. Do treningów muszę po prostu wrócić. Ciężko się zmobilizować solo ale spróbuję.
Jeszcze jedno pytanie dotyczące owoców a raczej koktajli owocowych ( np. zmiksowany banan, kiwi, melon trochę truskawek). Można czy raczej unikać?

wonito
20-12-2011, 23:25
zdecydowanie lepiej warzywa niż owoce a jesli już to w małych ilościach
owoce zawierają cukry proste,
bieganie to najlepsze aerobowe ćwiczenie jakie znam angażuje dużo mięśni w tym również mieśnie brzucha zwłaszcza skośne, ale brzuch również musisz ćwiczyć ;)

Marek
20-12-2011, 23:36
Szkoda tych owoców - zastępują mi w jakiejś mierze słodycze, które są moją słabością. Ze schaba zrezygnuję bez bólu, ale słodycze to pięta achillesowa. No nic trudno, mały koktajl raz na jakiś czas nie powinien zaszkodzić ;)
Wiem, że bez potu i łez nie będzie wyników... ;)
Dzięki za podpowiedzi...

wonito
20-12-2011, 23:51
ja nie rezygnuje ze schabowego... nie mam wyjścia, sam sobie jedzenia nie mam czasu robić...
mam trening dopasowany do pracy po 10 godzinach chwila odpoczynku i na trening , no i musze zdążyć jeszcze córkę spać położyć :)
Po prostu ograniczam węglowodany z jedzenia, zwłaszcza proste... tylko czasami się złamie ;)
Odżywka białkowo-węglowodanowa po treningu, kreatyna i... trening... byle systematycznie

marzyciel9
20-12-2011, 23:59
Zamiast bieżni będzie las ;)


Nie polecam, w zimie połamiesz nogi, a w lecie zjedzą Cię komary(chociaż to zawsze jakaś motywacja, żeby się nie zatrzymywać i nie zwalniać).

StachersDTR
21-12-2011, 11:55
Ja odnoszę przeciwne wrażenie - rozbudowane mięśnie brzucha dają efekt wydętego brzucha. Ćwiczenia brzucha obciążają kręgosłup, jeśli są nieodpowiednio wykonywane.


Nie mówię o mieśniach brzucha jak u R.Colemana ;) Zresztą u niego pojedynczy akon np. mięśnia prostego ma przekrój bułki bagietki:) Nam zwykłym śmiertelnikom to raczej nie grozi;)

Przede wszystkim tak jak napisałem, podczas treningu m. brzucha należy wykonywać takie ćwiczenia które angażują wszystkie mięśnie. Wiele osób poprzestaje na zwykłych brzuszkach, które w rzeczywistości mocno angażują tylko mięśnie proste brzucha (teoretycznie również skośne ale mz. ich zaangażowanie jest tutaj znikome), z naciskiem na ich górne partie. Bez ćwiczeń angażujących mięśnie skośne, rzeczywiście może dojść do tego o czym piszesz. Ale system ćwiczeń o którym mówię przetestowałem na sobie i wiem że jest skuteczny.

Co do obciążenia kręgosłupa, sory ale dla mnie jest to wymówka panienek... Każde ćwiczenie wykonywane na siłowni obciąża kręgosłup czy inne partie szkieletu. Generalnie ćwiczenia na siłowni należą do mocno kontuzjogennych. Najważniejsze żeby dosłownie mierzyć siły na zamiary. Nie rzucać się na duże ciężary, skupić się przede wszystkim na poprawnej technice.
Przy brzuszkach, ruch powinien być płynny, częstym błędem natomiast jest podrywanie tułowia co prowadzi no nadwyrężenia wcześniej wspomnianego odc. lędźwiowego. Zawsze kładłem nacisk na technikę i nigdy nie miałem do czynienia z poważniejsza kontuzją.



J Zwłaszcza twaróg ma to do siebie, że się ciężko trawi, więc spala się w tym celu tłuszcz, później węglowodany. Przed snem kostka twarogu i tłuszcz się spala, a mięśnie dostaja aminokwasy :)

Nie wprowadzaj ludzi w błąd.
Twaróg akurat jest lekko strawny, między innymi dlatego jest polecany jako ostatni posiłek.



Aha. Jest taki mit, że tłuszcz się odkłada. Akurat tłuszcz zostaje spalony w pierwszej kolejności. Sadełko rośnie od węglowodanów. Oczywiście węgle też są potrzebne, żeby mieć energię, ale lepiej w tym celu spożyć trochę dobrego tłuszczu jak oliwa z oliwek, czy olej lniany.
Jeśli o czymś piszesz, to pisz albo dokładnie albo w ogóle, tylko mieszasz ludziom w głowach.

wonito
21-12-2011, 12:13
A moim zdaniem prawdy są dwie :)
jesli ktoś w ogóle nie ćwiczy i ma sflaczałe mięsnie brzucha to faktycznie i niezależnie od ilości tłuszczu
ćwiczenia poprawiaja tonus miesni i "wciągają" brzuch ustalając jego powiedzmy kształt i wizualnie jest poprawa.
Jednak jeżeli ktoś ćwiczy mięsnie systematycznie to mięśnie brzucha jak każde inne mięśnie puchną czyli mają jakąś wielkość i teraz w sytuacji kiedy brzych jest średnio zatłuszczony czyli ma jakieś 1 cm-2cm tkanki tłuszczowej wokół pępka to faktycznie jest wrażenie że bardziej wystaje a ilość tłuszczu jest na tyle duża że nie za bardzo widać dokładny zarys mięśni, co dodatkowo pogarsza efekt...

StachersDTR
21-12-2011, 12:45
A moim zdaniem prawdy są dwie :)
jesli ktoś w ogóle nie ćwiczy i ma sflaczałe mięsnie brzucha to faktycznie i niezależnie od ilości tłuszczu
ćwiczenia poprawiaja tonus miesni i "wciągają" brzuch ustalając jego powiedzmy kształt i wizualnie jest poprawa.
Jednak jeżeli ktoś ćwiczy mięsnie systematycznie to mięśnie brzucha jak każde inne mięśnie puchną czyli mają jakąś wielkość i teraz w sytuacji kiedy brzych jest średnio zatłuszczony czyli ma jakieś 1 cm-2cm tkanki tłuszczowej wokół pępka to faktycznie jest wrażenie że bardziej wystaje a ilość tłuszczu jest na tyle duża że nie za bardzo widać dokładny zarys mięśni, co dodatkowo pogarsza efekt...

Dlatego w pierwszej wypowiedzi napisałem, że to działa na osoby które mają przede wszystkim wydęty brzuch i małą ilość tłuszczu. Poza tym u różnych osób tłuszcz się różnie odkłada. Jednych "obrasta" do okoła tworząc oponke, u innych tworzy woreczek pod pępkiem. Myślę że to też ma znaczenie.

Zgodzisz się chyba ze mną że jednak nie tak łatwo zbudować mięśnie brzucha na tyle duże by uwypuklały go jeszcze bardziej. Chociaż tak sobie teraz myślę, że chyba nie do końca masz racje. Załóżmy że mam 2 cm tłuszczu na brzuchu. Budując mięśnie brzucha sprawiam ze sylwetka się wysmukla. Zatem obwód pasa powinien się zmniejszać (efekt gorsetu o którym wspominałem), zakładając że mięśnie puchną (2 cm na przekroju to dużo) powinienem wyjść na zero :)

Generalnie, jaki efekt by nie był wolę mieć mięśnie pod tłuszczykiem, niż mieć sam tłuszczyk;)


btw
generalnie są osoby ( sam takie znam ) które ćwiczą na siłowni kilka lat wazą sporo i oprócz masy mieśniowej zwiększa się ich masa tłuszczowa. Dla mnie tacy sportowcy sa śmeichu warci (mam na myśli siłownianych pakerów). Uważam, że ćwicząc na siłowni powinno sie dążyć do utrzymania równowagi pomiędzy masą mięsniową i tłuszczową- czyli więcej mięśni mniej tłuszczu. Nie twierdzę, że każdy powinien być pocięty jak Frank Zane w latach świetności, bo nie o to chodzi. Ale sport przede wszystkim powinien kojarzyć się ze zdrowiem a jak widzę takiego jednego czy drugiego tucznika... kiedyś wywiązała sie między dwoma chłopakami ciekawa rozmowa... Jeden ważył ok 80 kg drugi ze 115. (Z tym że gdyby z tego drugiego ściągnąć tłuszcz to moze zostało by z 90 kg.) Ścierali się właśnie o gloryfikowaną na siłowniach masę. I ten duży mówi do "małego" "a ja pier*olne 180 na klatke a Ty nie. A ten mały: przy swojej masie za dwa trzy lata pier*olniesz na zawał, a ja nie" :)

Kryhu
21-12-2011, 12:47
Nie polecam, w zimie połamiesz nogi, a w lecie zjedzą Cię komary(chociaż to zawsze jakaś motywacja, żeby się nie zatrzymywać i nie zwalniać).

Nie zgadzam się :)
Przynajmniej ja wolę pobiegać na świeżym powietrzu nie pompując przez płuca produktów przemiany materii innych ćwiczących jak na siłowni ;)
Umarłbym z nudów na bieżni, w plenerze czas szybciej leci, jak już gdzieś pobiegnę to muszę wrócić i motywacja chcąc nie chcąc jest większa. Oczywiście podstawa to DOBRE buty żeby sobie kuku nie zrobić.

A w nawiązaniu do dyskusji to ja od miesiąca robię sobie trening własnego pomysłu - z jedzeniem jakoś się*nie ograniczam ale nie jem też specjalnie białego pieczywa czy słodyczy. Truchcikiem dziennie w 1h10min pokonuję 10km. Nie wkręcam tętna powyżej 150bpm. iPhone z programikiem i GPSem podaje że przy wadze 100kg spalam ~1000kcal.
Tak robię 5-6 razy w tygodniu, schudłem 4 kg w miesiąc. Zjadę*do 90kg i będę zadowolony przy wzroście 190cm.
Teraz trochę poczytałem i zacząłem 30 min przed wyjściem wypijać drinka z 10g BCAA żeby za bardzo mięśni nie spalać. Więcej nie potrzebuję i tyle :)

Przy okazji pytanie do fachowców, czy po powrocie z takiego lekkiego biegania pić zwykłą wodę czy jest sens dodawać jeszcze do niej BCAA?

Grzybu
21-12-2011, 12:53
A ja mam pytanie z trochę innej beczki. Po pierwsze chodzi o pływanie, a po drugie nie koniecznie o spalanie kalorii ;)
Jak radzicie sobie z tym syfiastym osadem który osadza się na sprzęcie do pływania? (silikonowy czepek, czy okulary)
Szlag mnie już z tym trafia ;)
Okulary zapaćkane jakąś mazią, kiepsko już przez nie widać. Czepek też, jak się weźmie do ręki, to czuć ten syf.
Macie jakieś metody?? Próbowałem mydłem ale nie schodzi...

kisio
21-12-2011, 12:56
Dla początkującego bieganie 6x w tygodniu, zwłaszcza przy Twojej wadze to nie jest najlepszy pomysł. Zamień sobie jeden albo dwa treningi biegowe basen. Jeden dzień w tygodniu bezwzględnie odpoczynek.

jackrabbit
21-12-2011, 13:02
A ja mam pytanie z trochę innej beczki. Po pierwsze chodzi o pływanie, a po drugie nie koniecznie o spalanie kalorii ;)
Jak radzicie sobie z tym syfiastym osadem który osadza się na sprzęcie do pływania? (silikonowy czepek, czy okulary)
Szlag mnie już z tym trafia ;)
Okulary zapaćkane jakąś mazią, kiepsko już przez nie widać. Czepek też, jak się weźmie do ręki, to czuć ten syf.
Macie jakieś metody?? Próbowałem mydłem ale nie schodzi...

to nie chlor czasem? ja kiedys nie wyplukalem czepka po wyjsciu z basenu i po tygodniu byl wyzarty caly jakby go ktos kwasem polal

Aras
21-12-2011, 13:05
Nie polecam, w zimie połamiesz nogi, a w lecie zjedzą Cię komary(chociaż to zawsze jakaś motywacja, żeby się nie zatrzymywać i nie zwalniać).
No widzisz, a ja nie wyobrażam sobie co mogłoby mnie zmotywować do deptania jakiejś maszyny w czterech ścianach. Nawet nie mam zamiaru próbować, bo skończy się tak jak z trenażerem rowerowym, który sprzedałem szybciej niż kupiłem :D

Grzybu
21-12-2011, 13:11
to nie chlor czasem? ja kiedys nie wyplukalem czepka po wyjsciu z basenu i po tygodniu byl wyzarty caly jakby go ktos kwasem polal
Tak wydaje mi się, że to coś co powstało z chloru. Oczywiście po każdym basenie wszystko starannie płukam. Jakbym tego nie robił, to pewnie zaraz gumy by się rozlazły.

Kryhu
21-12-2011, 13:35
Dla początkującego bieganie 6x w tygodniu, zwłaszcza przy Twojej wadze to nie jest najlepszy pomysł. Zamień sobie jeden albo dwa treningi biegowe basen. Jeden dzień w tygodniu bezwzględnie odpoczynek.
Też planowałem z początku że to będzie mniej ale truchtam sobie na luzie, tętno trzymam rozsądnie, nic mnie nie boli, zadyszki nie mam, jakoś tak samo idzie. A dodatkowo kupiłem sobie mega wygodne miękkie i sprężyste buty dla takich ciężkich zawodników jak ja - Nike vomero czy jak one się tam nazywają.
Na pływalnie pewnie zawitam jak temp. na zewnątrz zejdzie poniżej -5 albo napada śniegu i faktycznie zrobi się niebezpiecznie ślisko.
Generalnie nie zamierzam sobie zrobić*krzywdy i jeśli stawy się odezwą to nie będę się wygłupiać :)

Tak BTW - co to za gwiazdki mi w tekście wyłażą po zatwierdzeniu wiadomości? Muszę*edytować*i kasować.

wonito
21-12-2011, 13:38
Zgodzisz się chyba ze mną że jednak nie tak łatwo zbudować mięśnie brzucha na tyle duże by uwypuklały go jeszcze bardziej. Chociaż tak sobie teraz myślę, że chyba nie do końca masz racje. Załóżmy że mam 2 cm tłuszczu na brzuchu. Budując mięśnie brzucha sprawiam ze sylwetka się wysmukla. Zatem obwód pasa powinien się zmniejszać (efekt gorsetu o którym wspominałem), zakładając że mięśnie puchną (2 cm na przekroju to dużo) powinienem wyjść na zero
Dużo teoretyzowania a w praktyce ja mam tak że kiedy zaczynam ćwiczyć a na brzychu mam troche tłuszczu to jak założę koszulkę wrażenie jest takie ze mam brzuch większy, co się zmienia z upływem czasu poświęconego na trening ;)




generalnie są osoby ( sam takie znam ) które ćwiczą na siłowni kilka lat wazą sporo i oprócz masy mieśniowej zwiększa się ich masa tłuszczowa. Dla mnie tacy sportowcy sa śmeichu warci
generalnie lepiej jak ktoś jest zatłuszczony i próbuje coś z tym zrobić bądż już robi niż taka osoba która nie robi z tym zupełnie nic... wiesz... nie wszyscy na tym świecie są idealni ;)

kisio
21-12-2011, 13:48
To nie tylko stawy ale też mięśnie i ścięgna. Nie dajesz im czasu na regenerację.

StachersDTR
21-12-2011, 14:37
Dużo teoretyzowania a w praktyce ja mam tak że kiedy zaczynam ćwiczyć a na brzychu mam troche tłuszczu to jak założę koszulkę wrażenie jest takie ze mam brzuch większy, co się zmienia z upływem czasu poświęconego na trening ;)
A no widzisz, trzeba było uściślić, że mówisz o sylwetce w koszulce, ja cały czas mam na myśli sylwetkę bez koszulki:)



generalnie lepiej jak ktoś jest zatłuszczony i próbuje coś z tym zrobić bądż już robi niż taka osoba która nie robi z tym zupełnie nic... wiesz... nie wszyscy na tym świecie są idealni ;)

Mam wrażenie że mnie źle zrozumiałeś. Podpisuje się pod tym co napisałeś dwoma rekami.

Ja miałem na myśli bardzo charakterystyczny typ ludzi.
Niemal na każdej siłowni można takiego gościa spotkać- duzy silny i zatłuszczony. Często daje rady młodym chłopaczkom, którzy dopiero co startują z ta przygodą. Rady, często z minionej epoki dawno już nieaktualne. Dla takich gości najwazniejszy jest obwód bicepsa. Przedstawiając takiemu typkowi zdjęcie tłustej łapy o obwodzie 48 i wyrzeźbionej o obwodzie 40 on wybierze tą większą, bo jest większa i już.

Podam Ci przykład. Na siłownie przyszedł chłopaczek z ewidentną nadwagą. Przy moim wzroście (182) ważył jakieś 95 kg. Mówi ze chciał by zrzucić trochę fatu, podnieść cycki, itd. Ogólnie standard. No i pan wszech wiedzący sie odezwał: po co zrzucać, tyraj ile fabryka dała, jedz duzo, przy Twoim wzroście jakies 10 kg + i bedziesz wyglądał jak szafa....
Wzieliśmy chłopaczka na bok, porozmawialiśmy z nim na temat ćwiczeń. Poleciliśmy kilka stron www. żeby przede wszystkim poczytał, ułożył sobie dietkę (z tego co pamiętam w końcu trafił do dietetyka) itd. W półtora roku zrzucił ok 15 kg, przy czym nie wyglądał na wychudzonego a dobrze zbudowanego. Cały czas ćwiczył. W tej chwili (widziałem się z nim jakoś jesienią ) Waży ok 88 kg, ale w tej chwili większość jego masy to czyste mięcho. Gość wygląda postawnie i przede wszystkim zdrowo.

Chodzi o to że taki gość popełnił w trakcie budowania swojej sylwetki mase błędów i później te błędy, powiela w postaci "dobrych rad".
Zakładam że na siłownie przychodzi się po to żeby lepiej wyglądać. A łapiąc 5 kg mięśni i drugie tyle tłuszczu wcale na wyglądzie się nie zyskuje.



Generalnie nie zamierzam sobie zrobić*krzywdy i jeśli stawy się odezwą to nie będę się wygłupiać :)


Z reguły, gdy odzywają sie stawy, oznacza to że krzywda już się stała:) Nie lepiej zapobiegać?:)

coach_lodz
21-12-2011, 14:37
No właśnie jak to jest z tym bieganiem... ? na siłowni jestem 3 razy w tygodniu, do tego codziennie ćwiczę brzuch i odcinek lędźwiowy kręgosłupa (zalecenie lekarza - trening rozpisany przez rehabilitanta - dosłownie 15 minut to zajmuje) no i jeszcze sobie biegam, i o to bieganie mi chodzi... biegam w te dni kiedy nie ćwiczę na siłowni, truchtam sobie jakieś 30 minut (2x w tygodniu) nie badając tętna bo zwyczajnie nie mam jak... czy to wystarczy aby sobie kaloryferek wyhodować ? Oczywiście zasady żywieniowe trzymam w ryzach, i nie jestem początkującym pakerem - trenuję od paru ładnych lat ;) ot po prostu nie wiem czy tego truchtania więcej dać, czy wystarczy i po prostu cierpliwie czekać na efekty, bo dołączyłem bieganie do mojego treningu od niedawna ?? Mięśnie brzucha tam gdzieś są, oponka jest delikatna, ale jest i wnerwia :)

wonito
21-12-2011, 15:01
coach_lodz powiedz jeszcze ile masz lat :smile:
bo wiesz jak już wejdziesz w pewien wiek około 35 lat to już tak łatwo tłuszczyku sie nie pozbędziesz a cierpliwość to słowo kluczowe ;)
ja bym wybrał osobiście bieganie po treningu siłowym a zrobił sobie więcej odpoczynku i dni bez treningu
z tego powodu ja biegam na bieżni.
Sam bym chciał mieć więcej przerw ale z braku czasu na dłuzszy trening też ćwiczę codziennie jednak widzę że zmęczenia narasta....

coach_lodz
21-12-2011, 15:21
jak już wejdziesz w pewien wiek około 35 lat
a w ząb to nie chcesz ? ;) - 34 lata - 180/80kg


Sam bym chciał mieć więcej przerw ale z braku czasu na dłuższy trening też ćwiczę codziennie jednak widzę że zmęczenia narasta.... - no właśnie narasta... obecnie po pół roku naprawdę solidnego treningu zrobiłem przerwę regeneracyjną bo mnie wszystko boli...
co do biegania po siłce, problem w tym że trenuję na siłowni gdzie nie mogę aerobów zrobić i mogę najwyżej po powrocie do domu, co w przypadku korków trwa powiedzmy 30-45 minut więc ciągłość tego treningu nie byłaby zachowana... dlatego biegam w inne dni niż siłka... tak więc w tygodniu 5 dni coś ćwiczę a w weekend odpoczywam

wonito
21-12-2011, 15:42
a w ząb to nie chcesz ? ;) - 34 lata
Ty mi się tu nie ciskaj bo starszy jestem ;)


- no właśnie narasta... obecnie po pół roku naprawdę solidnego treningu zrobiłem przerwę regeneracyjną bo mnie wszystko boli...
co do biegania po siłce, problem w tym że trenuję na siłowni gdzie nie mogę aerobów zrobić i mogę najwyżej po powrocie do domu, co w przypadku korków trwa powiedzmy 30-45 minut więc ciągłość tego treningu nie byłaby zachowana... dlatego biegam w inne dni niż siłka... tak więc w tygodniu 5 dni coś ćwiczę a w weekend odpoczywam
no to mamy podobnie, jak nie będę dawał rady to przechodzę na 3 dni w tygodniu, bo właśnie latka już nie te co kiedyś ;)
Jednak ja od dwóch lat ćwiczę już w domu bo jak bym miał dojeżdzać na trening to wracałbym o 21, dziecka bym nawet nie widział :/

coach_lodz
21-12-2011, 15:49
Ty mi się tu nie ciskaj bo starszy jestem ;)

masz szczęście ;) no ale co z tym bieganiem ? co robić, jak żyć ? ;)

wonito
21-12-2011, 15:58
widzisz samo to jak mówsz że musisz zrobić przerwę w trningach na regenerację nie brzmi dobrze
lepiej zmienić trening niz go przerywać. Jesli nie możesz zrobić odpowiedniego treningu na siłce to czas ją mnienić.
Nie wiem jaki masz cej jeśli chodzi o masę bo to kwestia indywidualna jak dla mnie trochę mało ważysz
a bez odpoczynku cięzko coś będzie zrobić. Z biegania bym nie rezygnował czy w lesie czy na bieżni obojętne.

coach_lodz
21-12-2011, 18:10
widzisz samo to jak mówsz że musisz zrobić przerwę w trningach na regenerację nie brzmi dobrze
lepiej zmienić trening niz go przerywać. Jesli nie możesz zrobić odpowiedniego treningu na siłce to czas ją mnienić.
Nie wiem jaki masz cej jeśli chodzi o masę bo to kwestia indywidualna jak dla mnie trochę mało ważysz
a bez odpoczynku cięzko coś będzie zrobić. Z biegania bym nie rezygnował czy w lesie czy na bieżni obojętne.

Widzisz a mnie właśnie doświadczony trener poradził aby jednak co pół roku zrobić krótką przerwę... więc robię :) moja waga hmmm mogła by być większa, ale robię to po malutku... bo kiedy za pierwszym podejściem z 55 kg wszedłem w 3 lata na 85 kg to nie obyło się bez złapania brzucha... a byłem wtedy młodszy... więc jakoś na wadze mi nie zależy... to co widze w lusterku jest naprawdę ok :) i nie chciał bym później robić drastycznych redukcji ;) ... po prostu jedyne czego nie potrafię zrobić to tego cholernego sześciopaku... reszta jest ok :)

wonito
21-12-2011, 19:28
wszystko zależy od wyczucia swojego organizmu ja robię przerwę raz w roku, ale walczymy o to samo :)

ps.
dla mnie jest idealnie jak waga jest większa o 8 do 10 kg od wzrostu przy około 14-15 % tłuszczu ale tak jak pisałem sprawa indywidualna.

nowart
21-12-2011, 19:29
Przy okazji pytanie do fachowców, czy po powrocie z takiego lekkiego biegania pić zwykłą wodę czy jest sens dodawać jeszcze do niej BCAA?

Przy budowaniu sylwetki zawsze warto dodawać aminokwasy bo to właśnie z nich składają się nasze mięśnie. Przed treningiem i po treningu razem z węglowodanami. Do tego niezbędne minerały, które tracimy z potem.
Jak już pijemy wodę to pamiętajmy, żeby omijać szerokim łukiem wszelkie wody źródlane - jak widzę ludzi biegających z żywcami i temu podobnymi pomyjami i nie przyjmujących do siebie argumentów, że bardziej sobie szkodzą niż pomagają to mnie trafia. Ale dla wielu reklama i stempelek Instytutów Zdrowia Dziecka ważniejsze niż rozsądek i wiedza innych.
Już wspominałem - ja biorę 2 litry przefiltrowanej kranówki, sok z całej cytryny, miarka bcaa, pastylka minerałów (głównie potas) i żaden izotonik za grube pieniądze mnie nie rusza :)
Pożywne, smaczne i zdrowe. Czystej wody już nie potrafię przełknąć za diabła :D


Dużo teoretyzowania a w praktyce ja mam tak że kiedy zaczynam ćwiczyć a na brzychu mam troche tłuszczu to jak założę koszulkę wrażenie jest takie ze mam brzuch większy, co się zmienia z upływem czasu poświęconego na trening ;)



Zgodzisz się chyba ze mną że jednak nie tak łatwo zbudować mięśnie brzucha na tyle duże by uwypuklały go jeszcze bardziej. Chociaż tak sobie teraz myślę, że chyba nie do końca masz racje. Załóżmy że mam 2 cm tłuszczu na brzuchu. Budując mięśnie brzucha sprawiam ze sylwetka się wysmukla. Zatem obwód pasa powinien się zmniejszać (efekt gorsetu o którym wspominałem), zakładając że mięśnie puchną (2 cm na przekroju to dużo) powinienem wyjść na zero :smile:

To pewnie Sz. Koledzy czas poprawić proporcje, zwłaszcza klatki piersiowej i obręczy barkowej ;) Nie ma opcji, żeby brzuch wydawał się większy przy odpowiednio wymodelowanej klatce. Oczywiście mam na myśli mięśnie brzucha a nie obwisły śmietnik o który Was absolutnie nie podejrzewam ;)



po prostu jedyne czego nie potrafię zrobić to tego cholernego sześciopaku... reszta jest ok :)

Uwierz na słowo - pozbędziesz się sadełka to sześciopak się pojawi. Nie ma innej opcji.

wonito
21-12-2011, 19:39
To pewnie Sz. Koledzy czas poprawić proporcje, zwłaszcza klatki piersiowej i obręczy barkowej ;) Nie ma opcji, żeby brzuch wydawał się większy przy odpowiednio wymodelowanej klatce. Oczywiście mam na myśli mięśnie brzucha a nie obwisły śmietnik o który Was absolutnie nie podejrzewam ;)


eee tam... tłuszcz trzeba spalić do końca :)

coach_lodz
21-12-2011, 19:46
Uwierz na słowo - pozbędziesz się sadełka to sześciopak się pojawi. Nie ma innej opcji.

no ale właśnie jak ? 2 x w tygodniu biegam około 30 minut... może za mało... ale dopiero zaczynam, nigdy nie biegałem i trochę kolanka bolą, więc się wdrażam powoli... no i teges nie tyle biegam co truchtam, żeby tętno nie było jak oszalałe, tylko miarowe... no i co? tak robić dalej czy nie wiem, biegać 3x tydz. a może nadal 2x ale dłużej np po 45 min. ?? o to pytam a mi nikt nie odpowiada !! no chłopy doradźta coś ?? (siłka 3x w tyg i więcej nie ma mowy)

p.s. górną część brzucha mam lekko zarysowaną, jeszcze nie jest lux ale coś tam widać ale niżej jest leciutka oponka (naprawdę mała) i to między innymi bym chciał wykasować...

foto poglądowe, że nie jestem otłuszczony :

http://img14.imageshack.us/img14/7366/dsc1015a1.jpg

co by nie straszyć dzieci ;)

wonito
21-12-2011, 20:04
ja biegam 3 razy w tygodniu po treningu 20do 30 min
taka moja sugestia była...
ale czu jest dużo więc chyba nie ma pośpiechu ;)

nowart
21-12-2011, 20:05
-Bo zawsze powtarzam, że bieganie szkodzi :) Obciąża bardzo stawy, zwłaszcza u ludzi z nadwagą co sam odczuwasz na własnej skórze. Jeśli masz możliwości to polecam wszelkie eliptyki - orbitreki, steppery, schody, rowerki (nie uginaj kolan powyżej kąta prostego, obciążysz kolana za bardzo). Świetny jest Nordic Walking ale po trawce, nie betonowych chodnikach - do lasu, kijki w dłoń i naprawdę idzie się spocić bez szaleńczego tętna przy bieganiu.
- 2x w tygodniu to tyle co nic. Staraj się ruszać codziennie i niestety ale powyżej 30 minut. Idealnie byłoby między 40-60 minut spokojnych aerobów.
- niestety największa bolączka to sadełko w okolicach / pod pępkiem. Wytopisz to jedynie dietą i w.w. aerobami.
- foto poglądowe naprawdę urocze ;) jednak otłuszczenie u faceta najmniej widać na ramionach i nogach więc niewiele to daje. Zostaw to zdjęcie, weź się solidnie za aeroby i siłownię, zgub ok 10kg i wtedy zobaczysz jakie tłuste rączki miałeś :)

coach_lodz
21-12-2011, 20:14
eeeej nie będę gubił... 180 cm i 70 kg ?? eeeee bez przesady chcę tylko dotyrać troszkę brzuch (na następne foto mnie nie namówicie) postaram się zwiększyć ilość aerobów... ze względu na miejsce to może jednak jakiś stepper, bo to niezależne od pogody i względnie tanio można kupić (ewentualnie pożyczyć od kogoś).

nowart
21-12-2011, 21:32
Gbyby było tak pięknie, że gubimy sadełko tam , gdzie sobie tego życzymy... ehh... :)
Niestety, żeby wypalić tę najgorsze miejsce w okolicach pępka musisz wytopić się cały. Nie da rady skupić się tylko na podbrzuszu i redukować tkankę tł. tylko w tym miejscu. Takie rzeczy to tylko w Erze i u chirurga plastycznego :)
A to, że przy tym wzroście będziesz ważył 70kg... no cóż, musisz ostro poćwiczyć nad budową muskulatury jeśli uważasz, że mało. Pamiętaj jednak, że najważniejsze są proporcje i dobre samopoczucie. Jeśli masz dobre proporcje to i przy 70kg można wyglądać dobrze... no dobra, zagalopowałem się - przyzwoicie :p

coach_lodz
21-12-2011, 21:38
no właśnie wiem, jak to jest z tym tłuszczykiem... ja tam jestem zadowolony z tego co widzę... a walka z oponką będzie podjęta i tyle... bez walki się nie poddam... zwłaszcza, że dużo do zrobienia nie mam :)

ebstein
21-12-2011, 22:17
no ale właśnie jak ? 2 x w tygodniu biegam około 30 minut... może za mało... ale dopiero zaczynam, nigdy nie biegałem i trochę kolanka bolą, więc się wdrażam powoli... (...)

2 razy w tygodniu po 30 minut to jest nic. Moim zdaniem warto, stopniowo, zwiększać częstotliwość biegania do treningu co drugi dzień, nie mniej niż 45 minut, przy wartościach tętna jakie już podano. Ból kolan, przy treningu o tak małej intensywności, nie wróży dobrze, nawet niezależnie od Twojej obecnej wagi. Bez doboru odpowiednich butów (pronator, supinator, neutralny) i nawierzchni do biegania zrobisz sobie krzywdę.

coach_lodz
21-12-2011, 22:24
2 razy w tygodniu po 30 minut to jest nic. Moim zdaniem warto, stopniowo, zwiększać częstotliwość biegania do treningu co drugi dzień, nie mniej niż 45 minut, przy wartościach tętna jakie już podano. Ból kolan, przy treningu o tak małej intensywności, nie wróży dobrze, nawet niezależnie od Twojej obecnej wagi. Bez doboru odpowiednich butów (pronator, supinator, neutralny) i nawierzchni do biegania zrobisz sobie krzywdę.

wiesz ja przez całe życie grałem w kosza więc nie wiem co tam z moimi kolanami jest... ale biegałem już hmm 12 razy i już kolana praktycznie mnie nie bolą... myślę, że to był początek po prostu innego wysiłku... buty kupiłem jakieś specjalne do biegania pumy

ebstein
21-12-2011, 22:45
To ma tylko częściowe znaczenie, że do biegania, a żadne, że Pumy. One muszą być dopasowane do Twojego profilu stopy. Kiedy dobrych kilka lat temu zaczynałem moje bieganie zrobiłem tak samo. Coś tam kupiłem, a po kilku wybieganiach, tak bolały mnie kolana i biodra, że nie mogłem normalnie chodzić. Trochę literatury i porad doświadczonych kolegów naprowadziły mnie na właściwą drogę i, mimo sporej ilości przebiegniętych maratonów, to dolegliwości nigdy nie wróciły.

coach_lodz
21-12-2011, 23:05
To ma tylko częściowe znaczenie, że do biegania, a żadne, że Pumy. One muszą być dopasowane do Twojego profilu stopy. Kiedy dobrych kilka lat temu zaczynałem moje bieganie zrobiłem tak samo. Coś tam kupiłem, a po kilku wybieganiach, tak bolały mnie kolana i biodra, że nie mogłem normalnie chodzić. Trochę literatury i porad doświadczonych kolegów naprowadziły mnie na właściwą drogę i, mimo sporej ilości przebiegniętych maratonów, to dolegliwości nigdy nie wróciły.

Właśnie cały problem, z takimi poradami jest taki... że zaczyna się to robić tak skomplikowane, że się odechciewa zwyczajnie... wiele razy w tym wątku rozmawialiśmy o tym... zwykłe 45 minut biegania zamienia się w full pro... bo buty to trzeba dopasować do stopy indywidualnie... pewnie sprzedawca w sklepie tego nie zrobi, tylko musi to specjalista oblookać... najlepiej zrobić jakieś prześwietlenie kolan co by sprawdzić co tam jest w ogóle... dieta no to najlepiej tabelki, dietetyk cuda wianki... tak wiem wyolbrzymiam ;) ale robię to celowo, żeby zwrócić uwagę na fakt... wychodzi na to, że najlepiej położyć się przed tv, bo nam wtedy nic nie grozi... a nie, trzeba dobrać u specjalisty kanapę, żeby odleżyn nie dostać... aaaaaa idę spać ;) (a biegał będę w butach do biegania, takich jakie mam i jak mnie coś będzie bolało to po prostu przestanę i tyle) ... dyskusja się robi coraz bardziej akademicka ;)

wonito
21-12-2011, 23:14
ja mam kilku letnie nike do treningów, rękawiczki i ubranie...
nie ciuszki sa ważne tylko trening, trzeba się rozgrzewać zaczynać w miarę powoli a potem ile możesz...mówię o siłce
bo dla mnie ona jest podstawą... bieganie i inne aeroby robię po treningu, masz trochę czasu więc spokojnie możesz jeszcze sobie ułożyć trening idealnie pod siebie ;)

coach_lodz
21-12-2011, 23:20
ja mam kilku letnie nike do treningów, rękawiczki i ubranie...
nie ciuszki sa ważne tylko trening, trzeba się rozgrzewać zaczynać w miarę powoli a potem ile możesz...mówię o siłce
bo dla mnie ona jest podstawą... bieganie i inne aeroby robię po treningu, masz trochę czasu więc spokojnie możesz jeszcze sobie ułożyć trening idealnie pod siebie ;)

trening na siłowni mam opracowany... to jest moja podstawa... trenuję już dość długo... kiedyś dość intensywnie... później przerwa (dość długa) kiedy to trenowałem rekreacyjnie... a teraz od roku znowu wróciłem do porządnych treningów z czego naprawdę intensywnie od pół roku... mój staż ogólnie to jakieś 9 lat więc tu się raczej o ten trening nie pytam (dość dużo czasu spędziłem na sprawdaaniu ćwiczeń i rozmaitych treningów, diecie, systemów żywieniowych itp...)... jedynie o aeroby bo niewiele tego robiłem w życiu... zawsze byłem bardzo chudy... a kiedyś bardzo dużo grałem w kosza więc to zastępowało mi aeroby :)

nowart
21-12-2011, 23:20
Właśnie cały problem, z takimi poradami jest taki... że zaczyna się to robić tak skomplikowane, że się odechciewa zwyczajnie...

Ostrzegałem wcześniej, że takie akademickie wykłady o procesach biologicznych z masą tabelek, wykresów, testów i innych skomplikowanych i dzielenia włosa na czworo bardziej zniechęca początkującego niż pomaga.
Trzymaj dietę, nie biegaj skoro nie chcesz - jest wiele innych rodzajów fajnych aerobów o których pisałem Tobie w poprzednim poście. Zwiększ tylko ilość aerobów, dopracuj trening w siłowni a w miarę dostrzegania postępów sam załapiesz bakcyla i zaczniesz się zagłębiać w tajniki zdrowego żywienia, suplementacji i całej tej zagmatwanej teorii ;)
naprawdę nie trzeba się doktoryzować, żeby zacząć o siebie dbać...

ebstein
22-12-2011, 00:10
Właśnie cały problem, z takimi poradami jest taki... że zaczyna się to robić tak skomplikowane, że się odechciewa zwyczajnie

Jeśli zaczniesz, obiecuję, nie odechce Ci się :-) To wyzwala takie endorfiny...


bo buty to trzeba dopasować do stopy indywidualnie... pewnie sprzedawca w sklepie tego nie zrobi, tylko musi to specjalista oblookać

Niezupełnie indywidualnie. I właśnie sprzedawca w DOBRYM sklepie powinien Ci doradzić, minimum to test wodny.


najlepiej zrobić jakieś prześwietlenie kolan co by sprawdzić co tam jest w ogóle...

Nie ma takiej potrzeby.

Nie chciałem Cię zniechęcać, ale przy bieganiu długodystansowym, a przecież w ciągu tych 30-45 minut przebiegniesz 5-7 km nawet truchcikiem, buty to podstawa. Najważniejsze. Jedna inwestycja (na ok. 1000-1500 km, zależy od wagi).

marzyciel9
22-12-2011, 01:31
Nie zgadzam się :)
Przynajmniej ja wolę pobiegać na świeżym powietrzu ...

Pisałem to tylko w odniesieniu do tematu biegania po lesie. Również nie jestem zwolennikiem bieżni.
Bieganie na świeżym powietrzu ma podstawową zaletą jakiej bieganie po bieżni nie ma, mianowicie hartujemy organizm i nie chorujemy.

Boryszuk
22-12-2011, 03:42
Ja w czasie biegu na swiezym powietrzu niestety ciagle zatrzymywalbym sie na browara i szluga ;)

Wczoraj przemaszerowalem na biezni 45minut w tempie 6km/h. Dla mnie to niezly wynik bo zazwyczaj puchlem przy 15minutach @6.5km/h. Lacznie kardio zrobilem 1godz 10min i, wg. mojego zegarka, spalilem 700kcal.

wonito
22-12-2011, 09:55
Ostrzegałem wcześniej, że takie akademickie wykłady o procesach biologicznych z masą tabelek, wykresów, testów i innych skomplikowanych i dzielenia włosa na czworo bardziej zniechęca początkującego niż pomaga.

a we wszystkich główny udział brałem ja :-?
Ale przecież nie wszyscy tutaj są początkujący, zgadzam się że może takie tematy odbiegaja trochę od bezpośredniego treningu i diety ale warto takie procesy rozumieć i nie wierzyć we wszystko co się czyta tylko się nad tym troche zastanowić. Zresztą czy takie śledzenie biochemicznych przemian w organiźmie nie jest fascynujące ? Mam nadzieję że z kolegą Kisiem żeśmy krzywdy nikomu nie zrobili :)


Ja w czasie biegu na swiezym powietrzu niestety ciagle zatrzymywalbym sie na browara i szluga ;)

to fakt na bieżni piwko może stać sobie tuż obok... no i zatrzymywać się nie trzeba :mrgreen:

coach_lodz
22-12-2011, 10:37
to fakt na bieżni piwko może stać sobie tuż obok... no i zatrzymywać się nie trzeba :mrgreen:

no bo chyba trzeba uzupełniać płyny, żeby się nam biedaczysko nie odwodniło zupełnie... zresztą świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia ;)

Rafał_Sz
22-12-2011, 10:39
zresztą świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia ;)
Zwłaszcza na drugi dzień. ;)

DonMaliniacco
22-12-2011, 11:32
Ja w czasie biegu na swiezym powietrzu niestety ciagle zatrzymywalbym sie na browara i szluga ;)

Wczoraj przemaszerowalem na biezni 45minut w tempie 6km/h. Dla mnie to niezly wynik bo zazwyczaj puchlem przy 15minutach @6.5km/h. Lacznie kardio zrobilem 1godz 10min i, wg. mojego zegarka, spalilem 700kcal.

Przespaceruj sie do mnie a pozniej juz razem na piwo pomaszerujemy :)

RobertMiernik
22-12-2011, 11:56
Nom z UK do Chełma powinno wyjść więcej niż 700kcal ;>

A co do tematu, może jakieś propozycje aerobów dla kogoś kto ma kolano zepsute (a objawia się to zwykle w najmniej odpowiednim momencie). Coś odciążającego stawy kolanowe?

nowart
22-12-2011, 12:02
Eliptyki, czyli wszelakie orbitreki na których nie wykonujesz zbyt dużego ugięcia w stawie kolanowym. Zdecydowanie najmniej kontuzjogenne i nie obciążające nadmiernie żadnych partii. Również rowerek ale pamiętaj, żeby mieć wysoko siodło i nie zginać kolan poniżej 90stopni. Do tego zakładaj opaski uciskowe i solidnie je rozgrzewaj przed jakimkolwiek wysiłkiem.

RobertMiernik
22-12-2011, 12:14
Ostatnio byłem na siłowni
5 min rozgrzewki
15 rowerek (siodełko wysoko)
15 orbitrek
10 wiosłowanie
20 bieżnia

Problem to za krótka rozgrzewka czy ta bieżnia? (Kolano spuchnięte już 4 dzień ;/)

wonito
22-12-2011, 12:22
a wiesz jaki masz problem z kolanem?
na takie pytanie jest ciężko odpowiedzieć, ja również mam uszkodzone kolano dokładnie chondromalacja rzepki i czuję często jak boli przy wchodzeniu po schodach ale robię dość płaski stepper (tak głęboko jak mogę ale bez bólu) oraz biegam na bieżni
jak czuję kolano to zmnjeiszam prędkość i maszeruje jak już się dobrze rozgrzeje to zaczynam biegać.
W takim przypadku najważniejszą kwestią jest wyczucie organizmu i musi zająć trochę czasu.
spróbuj zrobić wszystko oddzielnie zobaczysz czy szkodzi Ci sam wysiłek czy może któreś z ćwiczeń

nowart
22-12-2011, 12:24
Jeśli to już nie jakieś zaawansowane, niedoleczone schorzenie pokontuzyjne/zwyrodnieniowe tylko kwestia treningu to uważałbym zdecydowanie na bieżnię i wiosłowanie, przy którym robi się zazwyczaj to, przed czym ostrzegałem powyżej - uginasz kolana aż po samą klatkę piersiową pewnie. Nie powinieneś schodzić niżej niż kąt prosty a w ogóle tylko lekko je uginać jak to się robi na orbitrekach czy wysoko uniesionym siodle na rowerku. Kup sobie maść Traumon i smaruj kolanka, opaska uciskowa na czas treningu.
Jedno Ci mogę powiedzieć - kolano to cholernie skomplikowane i delikatne ustrojstwo i lepiej wpierw zdiagnozować przyczynę bólu.

kptYossarian
22-12-2011, 13:34
A co do tematu, może jakieś propozycje aerobów dla kogoś kto ma kolano zepsute (a objawia się to zwykle w najmniej odpowiednim momencie). Coś odciążającego stawy kolanowe?

Nordic-walking ?
Plus obowiązkowa wizyta u ortopedy.

Rafał_Sz
22-12-2011, 13:39
A co do tematu, może jakieś propozycje aerobów dla kogoś kto ma kolano zepsute (a objawia się to zwykle w najmniej odpowiednim momencie). Coś odciążającego stawy kolanowe?
A co masz z kolanem? Mi po wypadku chirurg powiedział, że nawet chodzić normalnie nie będę. Jednak chodzę, biegam, jeżdżę na rowerze. A w zeszłym roku nawet na deskę parę razy poszedłem. Wystarczyli dobrzy lekarze i dwa lata treningów. Czasami tylko boli, mocno boli.

RobertMiernik
22-12-2011, 14:25
Nom mam to samo, miałem zerwane wszystkie ścięgna i wiązadła w prawym kolanie, miałem sobie spokojnie szurać nogą do końca życia, ale zdarza mi się i w nogę zagrać i podbiec gdzieś.

W tym roku przebiegłem (ledwo bo ledwo ale akurat nie kolano problemem było) ten półmaraton z Ojcowa pod Krakowem, i to całkiem bez przygotowania, żadnego - kolano nawet nie jęknęło, a czasem wystarczy 10-15 min szybszym krokiem i jest masakra...

Rafał_Sz
22-12-2011, 14:46
To może rower? Ja już spokojnie jeżdżę, muszę być tylko wpięty w SPD.

RobertMiernik
22-12-2011, 15:14
Największy problem wynika z tego, że ciężko wyczuć kiedy i co szkodzi.

Tak jak pisałem, bywa że 20 km bieg i wszystko w porządku a bywa, że piętro po schodach powoduje masakrę jakąś.

Spróbuję orbitreka w takim razie, dzięki.

Cholera a wiosła sobie kupiłem nie tak dawno, jako sentymentalną wyprawę w przeszłość ;P

velaskez
22-12-2011, 23:36
g0yxa1bvU4A&feature=share

Umbra
25-12-2011, 21:13
Co do obciążenia kręgosłupa, sory ale dla mnie jest to wymówka panienek... Każde ćwiczenie wykonywane na siłowni obciąża kręgosłup czy inne partie szkieletu. Generalnie ćwiczenia na siłowni należą do mocno kontuzjogennych. Najważniejsze żeby dosłownie mierzyć siły na zamiary. Nie rzucać się na duże ciężary, skupić się przede wszystkim na poprawnej technice.
Przy brzuszkach, ruch powinien być płynny, częstym błędem natomiast jest podrywanie tułowia co prowadzi no nadwyrężenia wcześniej wspomnianego odc. lędźwiowego. Zawsze kładłem nacisk na technikę i nigdy nie miałem do czynienia z poważniejsza kontuzją.


Powiedz to tym wszystkim, którzy uszkodzili sobie kręgosłup. :)
Przy brzuszkach nie wolno też mieć prostych pleców.

http://www.youtube.com/watch?v=jOg3DhuaITA

Ja niestety o tym 10 lat temu nie wiedziałem.

StachersDTR
28-12-2011, 16:16
Powiedz to tym wszystkim, którzy uszkodzili sobie kręgosłup. :)
Przy brzuszkach nie wolno też mieć prostych pleców.

http://www.youtube.com/watch?v=jOg3DhuaITA

Ja niestety o tym 10 lat temu nie wiedziałem.

Problem tkwi w tym, że większość osób pierwszą styczność z siłownią miała w garażach czy piwnicach. Z reguły zaproszeni przez starszych kolegów podpatrują i popełniają ich błędy... Zresztą na normalnych siłowniach jest w sumie podobnie. Mało kto przed ćwiczeniem wziął książkę do ręki (albo chociaż zerknął w sieci) i poczytał o podstawach bb. Jak już coś zaczyna boleć jedni (Ci twardsi) zaciskają zęby i cisną dalej, drudzy płaczą że to ćwiczenie jest […] i jego nie wykonują. A ani jeden ani drugi nie zastanowi się nad powodem owego bólu. Wiem, może trochę przesadzam, i uogólniam, ale uwierzcie mi że przeleciałem kilka siłowni i wiem jakie jest pojęcie ćwiczących osób na temat sportu który uprawiają. Niewiele osób spotkałem, z którymi rzeczowo można było porozmawiać o technice, odżywianiu itd.

Druga sprawa niesamowicie bagatelizowana- rozgrzewka.... ale to już temat rzeka

Umbra
28-12-2011, 17:39
Książki akurat za wiele nie pomogą. Internet - zależy gdzie. Łuka akurat w miarę dobrze to wytłumaczył, ale jego filmik jest PIERWSZYM, w którym ktoś zwraca uwagę na proste plecy. Przynajmniej ja wcześniej nigdzie się z tym nie spotkałem (ani w książkach, ani w internecie). Także tak naprawdę ważny jest dobry trener, który pokaże co i jak i skoryguje błędy. Tylko problem w tym, że takich trenerów jest niewielu. W moim mieście chyba żadnego. Ktoś, kto zaczyna, nie ma skąd czerpać dobrych wzorców.

coach_lodz
28-12-2011, 17:56
inna sprawa, że ludzie przychodzą na siłkę i bez żadnego pojęcia łapią za sztangę do wyciskania, machną 3 razy na krzyż bez ładu i składu później biceps i do domu (tzw. zestaw dyskotekowy) niewielu pyta trenera co i jak robić... inna sprawa że trener który nie jest jakoś specjalnie wynagradzany często ma gdzieś jakąkolwiek pomoc... trzeba po prostu dobrze trafić... mi się udało na szczęście trafić na kompetentne osoby :)

StachersDTR
28-12-2011, 18:01
Książki akurat za wiele nie pomogą. Internet - zależy gdzie.

Co do internetu się zgodzę, że trzeba umieć filtrować informacje (internet miałem a myśli jako propozycję dla leniwych).
Co do książek, nie wiem skąd Twoja opinia na ten temat, wystarczy czytanie ze zrozumieniem. Mi na przykład bardzo dużo pomogły. Ze starszych "Współczesny herkules", z nowszych "Atlas treningu siłowego", "Anatomiczne modelowanie sylwetki. To te tytuły, które mi utkwiły w pamięci, w samym empiku jest kilkanaście pozycji.

Umbra
28-12-2011, 19:20
Czytałem 10 lat temu Kulturystyką dla każdego i ABC młodego siłacza (ta druga jest mocno nieaktualna). Ćwiczenia są tam opisane tak z grubsza (o tych prostych plecach nie ma nigdzie). Do tego rysunek to nie to samo, co ruch na żywo. Kolejna sprawa, że jak sam coś robisz, możesz czegoś nie widzieć - osoba z boku wyłapie taki błąd i pomoże skorygować.

StachersDTR
28-12-2011, 20:31
Czytałem 10 lat temu Kulturystyką dla każdego i ABC młodego siłacza (ta druga jest mocno nieaktualna). Ćwiczenia są tam opisane tak z grubsza (o tych prostych plecach nie ma nigdzie). Do tego rysunek to nie to samo, co ruch na żywo. Kolejna sprawa, że jak sam coś robisz, możesz czegoś nie widzieć - osoba z boku wyłapie taki błąd i pomoże skorygować.

Ok, ale co nieaktualnego może być w ABC. Szczegóły owszem, ale podstawy od dawna są takie same. Nie mówię oczywiście o wyspecjalizowanych indywidualnych formach treningu, czy o wszystkich zagadnieniach związanych z bb, ale o podstawach ćwiczeń na wolnych ciężarach i o treningu domatora. Zmieniło się ewentualnie tyle, że dostępne dzisiaj suplementy diety są o wiele silniejsze od tych z przed 10-ciu lat. W związku z czym trening można zintensyfikować. Dzięki postępowi nauki mamy większą wiedzę chociaż by na temat regeneracji mięśni, do której dawniej nie przykładano takiej uwagi jak dzisiaj. Więc te elementy na pewno. Ale co poza tym? Co do literatury, są pisma kulturystyczne, czy ogólnie sportowe które często poruszają tematykę treningów, odżywiania i tematów pokrewnych.
Co do pobieżnego opisu ćwiczeń, o którym mówisz, trzeba było poszukać w innej książce. Ja poprawnej techniki nauczyłem się właśnie z książek. Był rysunek z zaznaczonymi ważnymi elementami, plus dokładny opis ruchu.
A błędy o których mówisz, dało się wyczuć. Albo coś zaczynało boleć, albo po treningu nie czułem spuchniętych mięśni, albo czułem mięśnie które przy odpowiedniej technice w konkretnym ćwiczeniu nie powinny brać udziału. Jasne, że trener by się przydał tylko, że to trochę kosztuje. Właśnie po to na siłowniach montuje się lustra, żebyś widział zakres wykonywanego ruchu, swoją postawę itd.

Poza tym trening na siłowni to nie tylko przerzucanie złomu na siłowni, czyli machinalne wykonywanie ćwiczeń. Dla mnie był to tylko element pracy nad samym sobą. Siłownia była przede wszystkim bodźcem do poszerzania wiedzy z zakresu anatomii, czy elementów dietetyki. A informację o tych rzeczach znajdziesz przede wszystkim w książkach.
Do tej pory wyznaje zresztą zasadę, że należy zachować równowagę pomiędzy rozwojem intelektualnym i fizycznym.

Jeśli nadal utrzymujesz że jednak książka to nie to, polecam: http://www.kfd.pl/atlas-cwiczen-profesjonalne-opracowanie-f92.html

wonito
29-12-2011, 11:01
tia... teoretycy lubią czytać książki a praktycy ćwiczyć :)
Oczywiście że czytając można się wiele dowiedzieć ale praktyka również wiele modyfikuje
Jedne ćwiczenia są dobre ale nie mozna ich wykonywać z powodu np. kontuzji, trzeba szukać zastepczych.
książki nigdy nie opiszą dokładnie ruchu... samamu trzeba sobie wypracować poszczególne niuanse,
ja jak np. robię latanie na barki wykonuje ten ruch troszkę inaczej i mocno zwalniam na dole a to dla tego że właśnie wtedy po 13-15 powtórzeniach barki mnie pieką i szybko puchną... czyli pompa musi być jak to mówi koksu :)
Po przeczytaniu najlepszej książki nikt rajdowym kierowcą nie będzie ;)
i nie przesadzajmy że kiedyś na siłowni byli sami tępi kolesie nie umiejący ćwiczyć... bo cały czas więcej bezmyślnych tępaków spotykam na ulicy niż w siłowniach...
zresztą bystry koleś będzie wiedział od kogo czerpać wiedzę na siłowni ;)

Umbra
29-12-2011, 13:12
Znam ten atlas z kfd. Znam też ten z sfd. Ani w jednym, ani drugim nie powiedziano, że NIE WOLNO prostować pleców przy skłonach na brzuch.

A ABC to nie jest książka sprzed 10 lat i nie jest aktualna. Co do suplementów, to uważam, że jedyny efekt jaki dają, to placebo.

StachersDTR
29-12-2011, 13:27
tia... teoretycy lubią czytać książki a praktycy ćwiczyć :)
Oczywiście że czytając można się wiele dowiedzieć ale praktyka również wiele modyfikuje
Jedne ćwiczenia są dobre ale nie mozna ich wykonywać z powodu np. kontuzji, trzeba szukać zastepczych.
książki nigdy nie opiszą dokładnie ruchu... samamu trzeba sobie wypracować poszczególne niuanse,
ja jak np. robię latanie na barki wykonuje ten ruch troszkę inaczej i mocno zwalniam na dole a to dla tego że właśnie wtedy po 13-15 powtórzeniach barki mnie pieką i szybko puchną... czyli pompa musi być jak to mówi koksu :)
Po przeczytaniu najlepszej książki nikt rajdowym kierowcą nie będzie ;)
i nie przesadzajmy że kiedyś na siłowni byli sami tępi kolesie nie umiejący ćwiczyć... bo cały czas więcej bezmyślnych tępaków spotykam na ulicy niż w siłowniach...
zresztą bystry koleś będzie wiedział od kogo czerpać wiedzę na siłowni ;)

Jasne... wiedza zdobyta na własna rękę jest lepsze od specjalistycznej wiedzy zawartej w książkach, a trenerzy również książek nie czytają tylko wypracowują wszystko sami.... ludzie, książki nie gryzą...

Wydawało mi się, że wyraziłem się jasno: najpierw przyswoić podstawy, jeśli trzeba to z książką na siłowni i dopiero wówczas zabierać się do wykonywania ćwiczeń, w przeciwnym wypadku można sobie zrobić krzywe. Jak widzę chłopaczka o wadze 50 kg, który na pierwszy raz zarzucił sobie na martwy również 50 kg i przy wyciąganiu wygina plecy w koci garb.... no sorry ale w każdej książce nawet z przed 30 lat będzie wyraźna informacja, że w tym ćwiczeniu proste plecy to absolutna podstawa. Co innego teoretycy którzy przeczytali 10 książek a sztangi w rękach nie trzymali, ale nie popadajmy w skrajność. Samemu, tak jak napisałeś, można dopracować niuanse, ale nie podstawy. A porównanie samochodu rajdowego do ćwiczeń na siłowni, ma się jak piernik do wiatraka- nie widzę żadnej analogii.

Co do poziomu wiedzy na siłowniach, ok zgodzę się że o podstawach taki jak: co jest dobre na klate a co na barki można porozmawiać i większość wskaże Ci kilka ćwiczeń. Ale gdy wejdziesz w głębsza rozmowę: jakie ćwiczenia poruszają wszystkie akony mięśni naramiennych, o dokładnej budowie mięśni brzucha, czy pleców... To większość nabiera wody w usta, bo dla nich to plecy to kaptury i motyl a bary to bary. Spróbuj się zapytać kolegów na siłowni, jakie jest najlepsze ćwiczenie na mięsień czworoboczny pleców, stawiam flaszkę, że co najmniej połowa nie będzie wiedziała o którym mięśniu mowa... Albo jak wyciskać na klatkę, żeby jak najmniej obciążać mięśnie trójgłowe ramion. O to mi chodzi, że każdy głupi wyciśnie przysłowiową stówę na klatę, ale sęk w tym żeby wycisnąć ta stówe zgodnie z techniką. Swoją droga, parę stron w tył była świetna polemika na temat odżywiania, również było widać powielane stereotypy. Kiedyś w programie u kuby wojewódzkiego M. Pudzianowski powiedział że po treningu wypija 2 l mleka i zagryza to kilogramem wafli. To postawili przed nim te 2 l mleka i wafle a on zaczął się śmiać. Co w tym wszystkim najlepszego? Że później co drugi dzieciak robił masę na batonach z mlekiem...
Tak jak w każdje innej dziedzinie, tak i w sporcie doświadczenia empiryczne są najlepszą drogą do osiągnięcia zamierzonego celu, ale bez solidnych podstaw, można długo błądzić.



Znam ten atlas z kfd. Znam też ten z sfd. Ani w jednym, ani drugim nie powiedziano, że NIE WOLNO prostować pleców przy skłonach na brzuch.

A ABC to nie jest książka sprzed 10 lat i nie jest aktualna. Co do suplementów, to uważam, że jedyny efekt jaki dają, to placebo.

Aleś się czepił tych pleców:) Swoją drogą natruralne jest że przy brzuszkach człowiek się garbi i bardzo niewygodne było by, robienie brzuszków na prostych plecach.

StachersDTR
29-12-2011, 14:00
Sory ale ne moge juz edytować.

Odnośnie supli, oczywiście masz prawo tak uważać, ale powiedz na jakiej podstawie wysuwasz takie zdanie. Jakie suple i przede wszystkim jakich firm brałeś, że tak stawiasz sprawę w ten sposób. Poza tym pamiętaj że suplementy, jak sama nazwa wskazuje sa jedynie UZUPEŁNIENIEM diety. Więc jeśli odżywiasz się nieprawidłowo, nie oczekuj efektów.

nowart
29-12-2011, 14:04
Ok, ale co nieaktualnego może być w ABC. Szczegóły owszem, ale podstawy od dawna są takie same.

Bardzo wiele. Kiedyś przeglądaliśmy z kolegami taką żółtą książeczkę o podstawach kulturystyki , którą jeszcze gdzieś mam w szafie, sprzed ok 20-30 lat. Ubaw po pachy.
"podstawami z książki" to możesz sobie co najwyżej krzywdę zrobić, gdyż każdy ma inną budowę, każdy wymaga innego zakresu ruchów. Niemal każdemu z nas coś dolega - o czym nawet jeszcze nie wie, ale wyjdzie pod dużym obciążeniem - i każdy wymaga specyficznego podejścia. W przeciwnym razie jedna kontuzja, małe niedopatrzenie pociąga za sobą szereg innych defektów.
W żadnej książce nikt Tobie nie wyjaśni szczegółów o których piszesz poniżej, choćby jak trenować mięśnie klatki piersiowej ale tak, żeby nie obciążać tych czy innych grup mięśniowych.



Kiedyś w programie u kuby wojewódzkiego M. Pudzianowski powiedział że po treningu wypija 2 l mleka i zagryza to kilogramem wafli. To postawili przed nim te 2 l mleka i wafle a on zaczął się śmiać. Co w tym wszystkim najlepszego? Że później co drugi dzieciak robił masę na batonach z mlekiem....

Bo akurat nie był po treningu więc co się czepiasz :)
Swoją drogą nie uwierzyłbyś jak marne - rzekłbym zerowe - jest pojęcie zawodników z pierwszych stron gazet o suplementacji i żywieniu. Uśmiałbyś się po pachy jak czołowi strongmani czy piłkarze nasłuchali się , że warto przed zawodami dostarczyć szybko przyswajalnych węglowodanów to wcinają po 3 pączki a suple, które dostają z klubów gratis odsprzedają lub zalegają w szafkach bo nie wiedzą czy to się je czy truskawki nawozi... Nie do wiary co?

Rafał_Sz
29-12-2011, 15:18
J(...) Kiedyś w programie u kuby wojewódzkiego M. Pudzianowski powiedział że po treningu wypija 2 l mleka i zagryza to kilogramem wafli.
Jestem to w stanie zrobić bez treningu. Do tego litr lodów orzechowych i paczka ptasiego mleczka. Pudzian, mięczaku...

;)

StachersDTR
29-12-2011, 15:21
Bardzo wiele. Kiedyś przeglądaliśmy z kolegami taką żółtą książeczkę o podstawach kulturystyki , którą jeszcze gdzieś mam w szafie, sprzed ok 20-30 lat. Ubaw po pachy.
"podstawami z książki" to możesz sobie co najwyżej krzywdę zrobić, gdyż każdy ma inną budowę, każdy wymaga innego zakresu ruchów. Niemal każdemu z nas coś dolega - o czym nawet jeszcze nie wie, ale wyjdzie pod dużym obciążeniem - i każdy wymaga specyficznego podejścia. W przeciwnym razie jedna kontuzja, małe niedopatrzenie pociąga za sobą szereg innych defektów.
W żadnej książce nikt Tobie nie wyjaśni szczegółów o których piszesz poniżej, choćby jak trenować mięśnie klatki piersiowej ale tak, żeby nie obciążać tych czy innych grup mięśniowych.

Ok ok, ale podaj przykład. Bo dalej obstawiam za swoim, że tak jak 20 lat temu kładłeś sie na ławeczce i wyciskałeś sztangę, tak samo dzisiaj kładziesz się i wyciskasz. Jedyna różnica może polegać na tym że dawniej sądzono że bardzo wąski chwyt dobrze rozbudowuje wewnętrzną krawędź mięśni. Dziś wiadomo, że wpływa negatywnie na nadgarstki (nadwyręża je) i lepiej robić bramę czy rozpiętki. Nie przesadzał bym, że każdemu cos dolega, to już gruba przesada. Pewne defekty powstają w nieprawidłowego wykonywania ćwiczeń, a nie jak napisałeś wychodzą.
Z tym że każdy jest inaczej zbudowany- być może w sanatorium (sorry nie obrażając nikogo, ale takie nasunęło mi się skojarzenie). Ćwiczyłem z wieloma osobami i raczej wszyscy mieli po dwie ręce dwie nogi, tam gdzie trzeba. Wszystkim stawy zginały się w tym samym kierunku. Tak jak napisałem wcześniej, ruch w stawie zawsze będzie taki sam, a niuanse już musisz wyłapać samemu. Oczywiście mówię o zdrowych ludziach. Jeśli ktoś cierpi na jakieś dysfunkcje czy ułomności układu kostnego przed wizyta na siłowni powinien się skonsultować u lekarza. Tak samo jeśli coś zaczyna się dziać podczas wykonywania ćwiczeń.

Chyba czytamy różne ksiązki, bo w każdej DOBREJ książce masz napisane jak należy złapać sztangę, ułożyć ramiona itd. Dla przytoczonych mięśni klatki piersiowej. Aby ćwiczenie było poprawnie wykonane ramie i bok powinny tworzyć kąt ok 90 stopni. Innymi słowy im bardziej zbliżasz ramie do boku tym bardziej w ćwiczeniu biorą udział tricepsy. Zresztą łatwo tą zalezność zauważyć przy ostatnich seriach, gdy ciężko jest wycisnąć sztangę łokcie mimowolnie uciekają do środka.




Bo akurat nie był po treningu więc co się czepiasz :)
Swoją drogą nie uwierzyłbyś jak marne - rzekłbym zerowe - jest pojęcie zawodników z pierwszych stron gazet o suplementacji i żywieniu. Uśmiałbyś się po pachy jak czołowi strongmani czy piłkarze nasłuchali się , że warto przed zawodami dostarczyć szybko przyswajalnych węglowodanów to wcinają po 3 pączki a suple, które dostają z klubów gratis odsprzedają lub zalegają w szafkach bo nie wiedzą czy to się je czy truskawki nawozi... Nie do wiary co?

Oni nie muszą wiedziec takich rzeczy ponieważ mają sztab ludzi którzy przygotowują im diete, trening its. Ale myślę że tutaj również przesadzasz. Na pewno nie jest aż tak źle.


Jestem to w stanie zrobić bez treningu. Do tego litr lodów orzechowych i paczka ptasiego mleczka. Pudzian, mięczaku...

;)

szacun!! ja bym się obhaftował :)

wonito
29-12-2011, 15:36
Jasne... wiedza zdobyta na własna rękę jest lepsze od specjalistycznej wiedzy zawartej w książkach, a trenerzy również książek nie czytają tylko wypracowują wszystko sami.... ludzie, książki nie gryzą....
ta... przeczytałęś książkę może nawet trzy... to super kolego... ale nie ty jeden ;)




Co do poziomu wiedzy na siłowniach, ok zgodzę się że o podstawach taki jak: co jest dobre na klate a co na barki można porozmawiać i większość wskaże Ci kilka ćwiczeń. Ale gdy wejdziesz w głębsza rozmowę: jakie ćwiczenia poruszają wszystkie akony mięśni naramiennych, o dokładnej budowie mięśni brzucha, czy pleców... To większość nabiera wody w usta, bo dla nich to plecy to kaptury i motyl a bary to bary. Spróbuj się zapytać kolegów na siłowni, jakie jest najlepsze ćwiczenie na mięsień czworoboczny pleców, stawiam flaszkę, że co najmniej połowa nie będzie wiedziała o którym mięśniu mowa.

A najbardziej śmieszą mnie takie opinie :)
i co mam stanąć przed kolesiem który ma 10% tłuszczu i zajebistą budowę i chwalić się że znam więcę nazw mięśni niż on ? i o czym to świadczy ?
że ten koleś nie umie ćwiczyć i nie zna się na tym bo ty znasz więcej nazw ? litości :lol:

przeczytaj pare tomów o tym jak prowadzić samochód rajdowy i mająć gruntowne "podstawy" (jak ci się zdaje)
wsiądz do samochodu i pościgaj się z pierwszym lepszym kierowcą rajdowym... a potem pochwal mu się ile książek przeczytałeś i jakie nazwy masz opanowane ;)

tak jak pisałem trzeba być na tyle bystrym żeby wiedzieć od kogo sie uczyć ;)
i uwierz mi że każdy kto interesuje się kilka lat kulturystyką przeczytał w tym czasie więcej książek niż tobie sie udało
mimo iż nie wkuli nazwy niektórych mięsni na pamięć :)


Z tym że każdy jest inaczej zbudowany- być może w sanatorium (sorry nie obrażając nikogo, ale takie nasunęło mi się skojarzenie). Ćwiczyłem z wieloma osobami i raczej wszyscy mieli po dwie ręce dwie nogi, tam gdzie trzeba. Wszystkim stawy zginały się w tym samym kierunku. Tak jak napisałem wcześniej, ruch w stawie zawsze będzie taki sam, a niuanse już musisz wyłapać samemu. Oczywiście mówię o zdrowych ludziach. Jeśli ktoś cierpi na jakieś dysfunkcje czy ułomności układu kostnego przed wizyta na siłowni powinien się skonsultować u lekarza. Tak samo jeśli coś zaczyna się dziać podczas wykonywania ćwiczeń.

czekaj...wiem...wiem... w książce nic nie było o tych różnicach napisane ?:)

nowart
29-12-2011, 16:55
Ok ok, ale podaj przykład. Bo dalej obstawiam za swoim, że tak jak 20 lat temu kładłeś sie na ławeczce i wyciskałeś sztangę, tak samo dzisiaj kładziesz się i wyciskasz. Jedyna różnica może polegać na tym że dawniej sądzono że bardzo wąski chwyt dobrze rozbudowuje wewnętrzną krawędź mięśni. Dziś wiadomo, że wpływa negatywnie na nadgarstki (nadwyręża je)

Sam sobie odpowiedziałeś na swoje pytanie. Podobnych różnic są setki. Z budową i kontuzjami oczywiście uogólniłem a Tyś to wyolbrzymił - sedno sprawy rozumiemy obaj. Wykładni tu robić nie mam zamiaru bo znów temat zejdzie na wielkie teoretyzowanie.


Chyba czytamy różne ksiązki, bo w każdej DOBREJ książce masz napisane jak należy złapać sztangę, ułożyć ramiona itd. Nie czytam książek o fitnesie i kulturystyce od dawna. Wolę praktykę mimo, iż nie pamiętam ze studiów nazw wielu mięśni, zwłaszcza w łacinie, ktorą trzeba było wkuwać. Pewnie świeży student po egzaminie będzie zatem lepszym instruktorem :) Wielu rzeczy nauczyłem się na własnej skórze łapiąc kontuzje w odległych czasach " bo w książce czy M&F pisali, że trzeba właśnie tak i koniec".


Oni nie muszą wiedziec takich rzeczy ponieważ mają sztab ludzi którzy przygotowują im diete, trening its. Ale myślę że tutaj również przesadzasz. Na pewno nie jest aż tak źle.Sztaby ludzi :D
W polskim sporcie jest bida z nyndzą , wielu reprezentantów naszego kraju żyje z kilkusetzłotowych stypendiow ciułając dorywczo w robotach po treningach a Ty mi tu o sztabach dietetyków czuwających nad ich prawidłową dietą? :lol: (dla jasności bo dla wielu ludzi sport to głównie piłka kopana - w finansach klubów jest piłka nożna - dłuuuuuuugo , dłuuuuuuuuuuugo nic, potem cała reszta dyscyplin). Zresztą... chłopie, pojęcia nie masz o czym mówisz ale poprzestańmy na tym , że masz rację bo musiałbym opisać rzeczy o których pisać albo nie mogę albo nie wypada :)

StachersDTR
29-12-2011, 17:14
ta... przeczytałeś książkę może nawet trzy... to super kolego... ale nie ty jeden ;)

Widzę, że Twoją ulubioną odpowiedzią jest ironizowanie i ośmieszanie. Szkoda tylko, że nie trafne. Wolał bym usłyszeć z Twojej strony rzeczowe argumenty, które być może przekonają mnie do twojej racji. W ten sposób uzyskujesz odwrotny efekt.



A najbardziej śmieszą mnie takie opinie :)
i co mam stanąć przed kolesiem który ma 10% tłuszczu i zajebistą budowę i chwalić się że znam więcę nazw mięśni niż on ? i o czym to świadczy ?
że ten koleś nie umie ćwiczyć i nie zna się na tym bo ty znasz więcej nazw ? litości :lol:


Widzisz, Ciebie śmiesza takie opinie. A ja jestem pod wrażeniem poziomu wiedzy takich ludzi. Świadczy to o duzym zaangażowaniu w sport który wykonuje. O tym że bb nie kończy się z chwilą wyjścia z siłowni.
Poza tym odnoszę wrażanie że nie do końca umiesz czytać ze zrozumieniem. Wyraźnie zaznaczyłem że tak samo ważne jest ćwiczenie jak i wiedza na ten temat.
Czepiasz się książek? Załóżmy hipotetyczną sytuacje: dwóch chłopaków z jakieś wiochy zabitej dechami chce się wziąć za ćwiczenie. Nie mają żadnych kolegów którzy już ćwiczą więc wszystko muszą zacząć od podstaw. Mają dwa wyjścia albo iść na żywioł, i machać żelastwem albo przeczytać o rodzajach planów treningowych, TECHNICE itd. Które wyjście Ty być wybrał? I proszę Cie o szczerą odpowiedź, ale nie głupkowate ironizowanie.

Może należysz to tych osób które mają gdzieś jak nazywa sie mięsień który ćwiczysz, dlaczego tak się dzieje że mięsnie rosną itd. Ok nie musi Cię to interesować. Ale nie najeżdżaj na ludzi których interesuje coś więcej niż machinalne machanie sztangą. To jest tylko element budowy sylwetki. Mnie zawsze interesowało dlaczego dzieje sie tak a nie inaczej. To jest ta równowaga między rozwojem intelektualnym a fizycznym, o którym pisałem wcześniej.



przeczytaj pare tomów o tym jak prowadzić samochód rajdowy i mająć gruntowne "podstawy" (jak ci się zdaje)
wsiądz do samochodu i pościgaj się z pierwszym lepszym kierowcą rajdowym... a potem pochwal mu się ile książek przeczytałeś i jakie nazwy masz opanowane ;)

Mylisz podstawy z doświadczeniem.
Pokaż mi miejsce w którym napisałem, że po przeczytaniu kilku książek od razu będzie wyglądał jak Arni i będziesz ćwiczył doskonale. Nigdzie tak nie napisałem. Tak samo od razu nie będziesz kierowca rajdowym. Ale tak samo jak bez podstaw nie powinieneś łapać się za sztangę tak samo nie powinieneś siadać za kierownicę rajdówki, tfu nawet fiata 126p. Więc ten argument jest nie trafny.



i uwierz mi że każdy kto interesuje się kilka lat kulturystyką przeczytał w tym czasie więcej książek niż tobie sie udało
mimo iż nie wkuli nazwy niektórych mięsni na pamięć :)

Nie mam w zwyczaj brania czegokolwiek na wiarę.
Na jakiej podstawie wysuwasz taki wniosek?



czekaj...wiem...wiem... w książce nic nie było o tych różnicach napisane ?:)

Infantylność Twojej ironii wprost powala mnie na kolana:)

Umbra
29-12-2011, 17:16
Sory ale ne moge juz edytować.

Odnośnie supli, oczywiście masz prawo tak uważać, ale powiedz na jakiej podstawie wysuwasz takie zdanie. Jakie suple i przede wszystkim jakich firm brałeś, że tak stawiasz sprawę w ten sposób. Poza tym pamiętaj że suplementy, jak sama nazwa wskazuje sa jedynie UZUPEŁNIENIEM diety. Więc jeśli odżywiasz się nieprawidłowo, nie oczekuj efektów.

Moim zdaniem suplementy nie są uzupełnieniem diety, bo nie posiadają wartości odżywczych. Co innego odżywki - ale może nie wszyscy rozróżniają jedno i drugie.

wonito
29-12-2011, 17:47
Czepiasz się książek?

ja się nie czepiam książek kolego przerobiłem ich tyle ile lat poświęciłem na trening
wybacz ironizowanie ale ale to co piszesz wydaje mi się czasami poprostu trochę śmieszne... może mój błąd ;)
w każdym razie zestawiłem teorię z praktyką i dopiero wtedy wyciągnąłem wnioski... nie wcześniej.



Może należysz to tych osób które mają gdzieś jak nazywa sie mięsień który ćwiczysz, dlaczego tak się dzieje że mięsnie rosną itd. Ok nie musi Cię to interesować. Ale nie najeżdżaj na ludzi których interesuje coś więcej niż machinalne machanie sztangą. To jest tylko element budowy sylwetki. Mnie zawsze interesowało dlaczego dzieje sie tak a nie inaczej. To jest ta równowaga między rozwojem intelektualnym a fizycznym, o którym pisałem wcześniej.:)
kolego należę do tych osób które znają więcej nazw mięsni ich unerwień i zaczepów oraz naczyń które je odżywiają od ciebie ;)
i wiem że nie pomaga to w doskonaleniu swojej sylwetki...
błędnie uważasz że broniąc wiedzy praktycznej i stawiając ją nad teoretyczną nie posiadam takowej...
zresztą mam wrażenie że oceniasz tak każdego... stąd właśnie moja ironia



Nie mam w zwyczaj brania czegokolwiek na wiarę.
Na jakiej podstawie wysuwasz taki wniosek?

bo przez kilkanaście lat treningów na siłowni poznałem dziesiątki ludzi i z wieloma z nich ćwiczyłem.
Mi się natomiast wydaje że włąśnie oczytwszy się książek zbyt dużo bierze się na wiarę.





Infantylność Twojej ironii wprost powala mnie na kolana:)
tu mi musisz wybaczyć ale to co napisałeś o różnicach w budowie ciała a włąściwie ich braku było poprostu niedorzeczne co równiez mnie powaliło :/


Moim zdaniem suplementy nie są uzupełnieniem diety, bo nie posiadają wartości odżywczych. Co innego odżywki - ale może nie wszyscy rozróżniają jedno i drugie.

Umbra co do suplementacji to zgadzam się z StachersDTR i uważam że są ważne
cały czas używam suplementów i niektóre z nich działąją naprawdę
teraz jednak pojawiły się suplementy które nie wpływają bezpośrednio na wzrost masy mięśniowej ale działają
podczas treningu, powodująć większą "pompę" lepsze skupienie i zwiększają wytrzymałość podczas treningu.
trzeba poprostu wiedzieć czego od nich oczekiwać
co do placebo to zawsze mówiłem że jeśli działa a nie szkodzi to bierz jak najdłużej

wonito
29-12-2011, 18:24
a mam wrażenie (może błędne) że własnie trochę teoretyk z ciebie jest
jak np. ćwiczenie które przytoczyłeś z wąskim uchwytem i argument że bolą nadgarstki...
ten ból i kontuzje można obejść na pieć różnych sposobów a to że ktoś może akurat tym ćwiczeniem wymodelować mięśnie klatki jest bezcenne, ćwiczenia niestety trzeba zmieniać jedno albo dwa na obejście to zbyt mało
rozpiętki nie zastapią tego ćwiczenia i działają troche inaczej na mięsień... ale nie każdemu to ćwiczenie jest potrzebne, to włąśnie te różnice w budowie genetycznej mięsni o których pisał kolega nowart
ktoś ma problemy ze stawami łokciowymi i odpada mu francuskie wyciskanie i co z tego że książka uważa że jest to dobre ćwiczenie na triceps...
przeczytasz również że prostowniki na mięsień czterogłowy uda to jedno z podstawowych ćwiczeń... i co z tego jak ktoś ma uszkodzone wiązadła w kolanie albo problem z rzepka... o prostownikach możesz zapomnieć a ćwiczyć trzeba...
kulturystyka to walka z samym sobą, ciężarami i kontuzjami... taki sport...nietety.

StachersDTR
29-12-2011, 18:48
[QUOTE=wonito;2660400]ja się nie czepiam książek kolego przerobiłem ich tyle ile lat poświęciłem na trening
wybacz ironizowanie ale ale to co piszesz wydaje mi się czasami poprostu trochę śmieszne... może mój błąd ;)
w każdym razie zestawiłem teorię z praktyką i dopiero wtedy wyciągnąłem wnioski... nie wcześniej.




kolego należę do tych osób które znają więcej nazw mięsni ich unerwień i zaczepów oraz naczyń które je odżywiają od ciebie ;)
i wiem że nie pomaga to w doskonaleniu swojej sylwetki...
błędnie uważasz że broniąc wiedzy praktycznej i stawiając ją nad teoretyczną nie posiadam takowej...
zresztą mam wrażenie że oceniasz tak każdego... stąd właśnie moja ironia




bo przez kilkanaście lat treningów na siłowni poznałem dziesiątki ludzi i z wieloma z nich ćwiczyłem.
Mi się natomiast wydaje że włąśnie oczytwszy się książek zbyt dużo bierze się na wiarę.




tu mi musisz wybaczyć ale to co napisałeś o różnicach w budowie ciała a włąściwie ich braku było poprostu niedorzeczne co równiez mnie powaliło :/


Przeczytałem od początku do końca to co teraz przeczytałeś, i jak by to powiedzieć żeby głupio nie zabrzmiało, wydaje mi sie że stoimy po tej samej stronie, być może nieprezycyjnie się wyrażam:)
Po prostu czytając Twoje wczesniejsze zauważyłem że masz potęzny zasób wiedzy, i sam na pewno mógł bym się wiele od Ciebie nauczyć. Nie twierdzę że należy wierzyć we wszystko co jest napisane w ksiązkach bo tak jak ktoś wcześniej zauważył na przestrzeni lat, teoria się zmienia- dlatego warto czytać żeby porównywać podejście do pewnych rzeczy na przestrzeni lat. Przede wszystkim wiedzę zdobytą z książek/ internetu/ czy innych ćwiczących trzeba konfrontować z praktyką i znaleźć złoty środek.

Zgadam się również z tym, że znajomość nazwy mięśni nie poprawi, samego treningu, ale sam wcześniej zabrałeś głos, że znajomość reakcji zachodzących w organizmie (bodajże było coś o cukrach) nie sprawi że organizm zacznnie lepiej pracowac- ale fajnie jest wiedzieć takie rzeczy, tak o dla siebie.

Wszystko co mam na myśli ujmę inaczej. Ćwiczyłem zawsze na "czysto" z użyciem dostępnych legalnych supli. Do tego zawsze przykładałem szczególną uwagę do diety, regeneracji i całej tej otoczki. Ćwicząc przez np. rok z paroma znajomymi, w porównaniu do nich miałem najlepsze wyniki. Oni, oczywiście mieli gdzies wszystkei te teorie, zasady odżywiania itd...
Po czym gdy porównywaliśmy nasze sylwetki padały hasła- Ty na pewno cos bierzesz, ćwiczymy tyle samo a Ty jedyny od nas odstajesz itd. A gdy zwracałem im uwagę na odżywianie to się ze mnie śmiali, że to słaba wymówka, żebym się lepiej przyznał. Dlatego tak zaciekle bronie pewnych podstaw:)

Pisząc o różnicach w budowie. Oczywiście jesli porównamy endo i mezo wiadomo, że trening powinien wyglądać dla nich inaczej. Ale zarówno jednen jak i drugi będzie wykonywał te same/ pododobne ćwiczenia tylko z różnym obciążeniem i w różnym natężeniu. Chodzi mi o sam ruch. No chyba że się mylę, to proszę wyprowadź mnie z błędu (mówię serio, bez ironii).

StachersDTR
29-12-2011, 18:53
a mam wrażenie (może błędne) że własnie trochę teoretyk z ciebie jest
jak np. ćwiczenie które przytoczyłeś z wąskim uchwytem i argument że bolą nadgarstki...
ten ból i kontuzje można obejść na pieć różnych sposobów a to że ktoś może akurat tym ćwiczeniem wymodelować mięśnie klatki jest bezcenne, ćwiczenia niestety trzeba zmieniać jedno albo dwa na obejście to zbyt mało
rozpiętki nie zastapią tego ćwiczenia i działają troche inaczej na mięsień... ale nie każdemu to ćwiczenie jest potrzebne, to włąśnie te różnice w budowie genetycznej mięsni o których pisał kolega nowart
ktoś ma problemy ze stawami łokciowymi i odpada mu francuskie wyciskanie i co z tego że książka uważa że jest to dobre ćwiczenie na triceps...
przeczytasz również że prostowniki na mięsień czterogłowy uda to jedno z podstawowych ćwiczeń... i co z tego jak ktoś ma uszkodzone wiązadła w kolanie albo problem z rzepka... o prostownikach możesz zapomnieć a ćwiczyć trzeba...
kulturystyka to walka z samym sobą, ciężarami i kontuzjami... taki sport...nietety.

teoretyzowac zawsze lubiałem, nie powiem:) Ale na siłowni nie należałem do tych co siedza pod ścianą. Ze swoich wyników byłem zadowolony, więc pod tym względem nie mam sobie nic do zarzucenia. Dużo w tym temacie mówię, bo po prostu rożne rzeczy przeszedłem;)
A przykład z nadgarstkiem jest analogiczny no francuza. Napisałem o nim właśnie dlatego że sam miałem z tym problem. przerzuciłem się na bramę i również byłem zadowolony z efektów.

Genralnie stawiam białą flagę, nie mam zamiaru wszczynać kłótni. Ja wiem swoje, ty wiesz swoje. Niech każdy ćwiczy zgodnie z samym sobą i ze swoją wiedzą. Wszystko i tak zweryfikują wyniki.
Pozdrawiam

wonito
29-12-2011, 19:05
nie... ja daleki jestem od kłótni :)
odpowiadając na twoje pytanie nie każdy ćwiczy tak samo i nie mam na mysli tutaj ciężaru i ilości powtórzeń
Chodzi o rożnice genetyczne w budowie miesni
ktoś ma długi biceps a drugi ma krótki, jedenćwiczy szczyt drugi go rozciąga
podobnie jest z klatką tytaj budowy tez są różne, zresztą różnic jest wiele.
Sa osoby które nie mają góry klatki i muszą ćwiczyć dużo na skosie, inni maja problemy z podcięciem klatki i tutaj głowa w dół, czasem klatka jest powiedzmy ściśnieta i prawie okrągłoa trzeba porozciągać.
Cwiczenie o którym pisałem w wąskim uchwycie niektórym pomaga wypełnić takie smieszne ubytki mięśnia przy mostku.
Katowanie z kolei skosu na klatce powoduje rozrost przodu barków trzeba więc dobrać odpowiedni intensywność przy wyciskaniu na barki i unikac wyciskania z przodu, żeby zachowac propocje do tyłu barków.
W tricepsie ktoś ma głowę zewnętrzną lepszą a drugi wewnętrzną... więc skupiają się na innych ćwiczeniach
jedni muszą robić przedramina bo traca proporcję do ramienia... ja nigdy nie robiłem przedramion.
Właściwie zarzuciłem już ćwiczenie kapturów bo zaczęło to zle wyglądać inni katują je raz w tygodniu.
To włąśnie budowa genetyczna wymusza rodzaje ćwiczeń a dowiadujesz się o tym w trakcie dłuższego treningu
to właśnie dla tego ja swój program dość często modyfikuje :)

Umbra
29-12-2011, 19:10
Ćwiczy ktoś metodą FBW?

schwepes
29-12-2011, 21:10
Słyszałem, że FBW jest dobre jak siłownia nie jest podstawową formą aktywności. W przeciwnym razie lepszy jest split. Patrząc pod kątem innych aktywności wydaje się to bardzo sensowne, ale własnych doświadczeń z oboma podejściami do pracy na siłowni nie mam.

nowart
29-12-2011, 21:25
Ćwiczy ktoś metodą FBW?

Ja. Czasami. Ale do czego dążysz?

coach_lodz
29-12-2011, 21:25
Ty tam Wonito nie ten teges ;) tylko się przeprowadź do Łodzi :) na mojej siłce nie ma treneiro i kurde czasem bym coś podpytał (pomimo tego, że ćwiczę kupę lat) to zawsze jest miejsce na inne, świeże spojrzenie kogoś z boku :) ehhh

wonito
29-12-2011, 22:10
hehe... nawet swojego czasu bywałem ten teges w Łodzi :)
ale moja żona twierdzi że nie jestem najlepszym instruktorem bo zbyt poważnie traktuję trening... często nawet radia zapomnę włączyć :)

coach_lodz
29-12-2011, 22:19
oj tam będziesz żony słuchał ;) ja nie mówię, że masz trenerem zostać :P

StachersDTR
29-12-2011, 22:20
nie... ja daleki jestem od kłótni :)
odpowiadając na twoje pytanie nie każdy ćwiczy tak samo i nie mam na mysli tutaj ciężaru i ilości powtórzeń
Chodzi o rożnice genetyczne w budowie miesni
ktoś ma długi biceps a drugi ma krótki, jedenćwiczy szczyt drugi go rozciąga
podobnie jest z klatką tytaj budowy tez są różne, zresztą różnic jest wiele.
Sa osoby które nie mają góry klatki i muszą ćwiczyć dużo na skosie, inni maja problemy z podcięciem klatki i tutaj głowa w dół, czasem klatka jest powiedzmy ściśnieta i prawie okrągłoa trzeba porozciągać.
Cwiczenie o którym pisałem w wąskim uchwycie niektórym pomaga wypełnić takie smieszne ubytki mięśnia przy mostku.
Katowanie z kolei skosu na klatce powoduje rozrost przodu barków trzeba więc dobrać odpowiedni intensywność przy wyciskaniu na barki i unikac wyciskania z przodu, żeby zachowac propocje do tyłu barków.
W tricepsie ktoś ma głowę zewnętrzną lepszą a drugi wewnętrzną... więc skupiają się na innych ćwiczeniach
jedni muszą robić przedramina bo traca proporcję do ramienia... ja nigdy nie robiłem przedramion.
Właściwie zarzuciłem już ćwiczenie kapturów bo zaczęło to zle wyglądać inni katują je raz w tygodniu.
To włąśnie budowa genetyczna wymusza rodzaje ćwiczeń a dowiadujesz się o tym w trakcie dłuższego treningu
to właśnie dla tego ja swój program dość często modyfikuje :)

Teraz juz jestem pewien na 100% że się źle wyrażałem:) Bo o tych rzeczach wiem i między innymi to miałem na myśli.
Między innymi moją bolączką od zawsze była klatka piersiowa, która jest zapadnięta. Dzieki odpowiednim ćwiczeniom ( między innymi wspomniane wcześniej rozpiętki + pływanie na basenie żabką) trochę zniwelowałem ta wadę, ale nidgy nie będę miał idealnie prostej klatki.
Niezależnie od tego czy ja wykonuje ćwiczenie czy mój kolega, czy Ty zasada wyciskania jest taka sama (mówię o ułożeniu ramion, łopatkach itd) każdy z nas musi po prostu atakować mięsień pod odpowiednim kątem- tu mi chyba przyznasz rację?

wonito
29-12-2011, 22:35
ja nie mówię, że masz trenerem zostać :P
no to tym chętniej najpierw trening potem piwko...;)


tu mi chyba przyznasz rację?
tak, może zbyt dużo nieścisłości... a jestesmy po tej samej stronie ;)
co do zapadłej klatki to tez miałem kiedyś z tym problem i uważam że mięśniem na który kulturysta ma najmniejszy wpływ jest... łydka.
klatkę można wyciągnąć nawet z żeber :)
ja przez dwa lata miałem ukierunkowany program na samą górę
oczywiście idealnie...nigdy nie będzie... taka choroba ;)
ps.
ja jednak niektóre ćwiczenia wykonuję inaczej... robię zwolnienia, zatrzymania i zmieniam trochę kąty...
słowem robię tak żeby piekło i puchło i czasem może wygląda to ciut inaczej niż "powinno" ale jest idealnie dla mięśnia.

coach_lodz
29-12-2011, 22:48
no to tym chętniej najpierw trening potem piwko...;)

:mrgreen: to byśmy poćwiczyli ;)

nowart
29-12-2011, 22:56
uważam że mięśniem na który kulturysta ma najmniejszy wpływ jest... łydka.


ojojoj, skąd taka przedziwna opinia? :)

wonito
29-12-2011, 23:09
heh...potwierdzone medycznie że mięśniem na rozwój którego genetyka ma największy wpływ jest właśnie łydka...

teoria owa mi pasuje bo za cholerę nie mogę przeciąć łydki :)

kisio
29-12-2011, 23:15
Mogłoby mi trochę tych genów z łydek przejść na górę klatki hahaha :D

StachersDTR
29-12-2011, 23:25
ja jednak niektóre ćwiczenia wykonuję inaczej... robię zwolnienia, zatrzymania i zmieniam trochę kąty...
słowem robię tak żeby piekło i puchło i czasem może wygląda to ciut inaczej niż "powinno" ale jest idealnie dla mięśnia.

Ja generalnie zawsze ćwiczyłem systemem 2:1 (nawe 3;1) tzn puszczanie 2 razy dłuższe od podnoszenia, tak jak mówisz żeby piekło. A jak piekło to jeszcze +5 powtórzeń:) Wbrew otoczeniu które z reguły wywierało duzy nacisk żeby po prostu cisnąć jak najwięcej. Ja zawsze (nie powiem, po przeczytaniu pewnej książki:) taki zbiór wypowiedzi weneranów: trójboistów, ciężarowców itp) oszczędzałem stawy. Wolałem ćwiczyć mniejszym ciężarem ale dokładnie. Raz spróbowałem na większych ciężarach tak 70-90% z maxa ale po treningu nie czułem w mięśniach tego, co po moim standardowym treningu.
Poza tym do tej poty wyznaje zasadę (może błędną), że gdybyśmy mieli dźwigać 100 kg walizki ewolucja dała by nam geny goryli:) I myślę że jak spotkam się z kumplami którzy bili rekord za rekordem, tak za 20 lat, chłopaki będa narzekać na stawy.


Moim zdaniem suplementy nie są uzupełnieniem diety, bo nie posiadają wartości odżywczych. Co innego odżywki - ale może nie wszyscy rozróżniają jedno i drugie.
Trochę gafę strzeliłeś bo słowo suplement oznacza "dodatek, uzupełnienie". Odżywka jest sformowaniem potocznym. Suplementy nie muszą posiadać wartości odżywczych, mogą także posiadać minerały, pierwiastki czy związki chemiczne, które również znajdują się w pożywieniu.

Zresztą cyt. za Encukopedia PWN:"ogólnodostępny środek spożywczy przeznaczony do uzupełniania całodziennej diety, np.: w witaminy, składniki mineralne, aminokwasy lub kwasy tłuszczowe. "

I słowo daje, placebo to nie wszystko, chyba że mam tak silną wole która rozrywa ręce:)

wonito
29-12-2011, 23:54
I myślę że jak spotkam się z kumplami którzy bili rekord za rekordem, tak za 20 lat, chłopaki będa narzekać na stawy.
to ze mną możesz o tym pogadać ;)
ja swoje rekordy biłem jakieś 10 lat temu... wprawdzie byłem już po kilku latach treningu ale jeszcze na tyle młody i ambitny że było to dla mnie ważne
no i może za to płacę ale satysfakcja została a kontuzje... no cóż... kiedyś chciałem przerwać treningi i ledwo to przeżyłem ;)

nowart
30-12-2011, 00:40
heh...potwierdzone medycznie że mięśniem na rozwój którego genetyka ma największy wpływ jest właśnie łydka...

teoria owa mi pasuje bo za cholerę nie mogę przeciąć łydki :)

o patrz, tego nie wiedziałem :) ale nie łapię - skoro genetyka ma wpływ na jego rozwój to dlaczego sam właściciel ów genetyki ma na niego już wpływ najmniejszy..?
jak to nie możesz przeciąć? łatwizna jak z przedramieniem i brzuchem - ciągle zmieniać, atakować z różnych stron, bardzo długie ruchy i naparzać po kilkadziesiąt ruchów w seriach, aż ogień piekielny ogarnie i zacznie bokami wyłazić :)
jak łydkę pociąłem w 2 miesiące ostrego wypalania po 2x tydzień ale zaznaczam - po wielu treningach nast. dnia chodzić nie mogłem :D

wonito
30-12-2011, 10:24
chodzi o to że jeżeli większa ilość genów ma wpływ na wygląd i rozwów danego mieśnia to jego wygląd bedzie bardziej ograniczony i nie ma w tym nic złego jeżeli ktoś odziedzicza "dobre geny" i silną budowę
ale jesli dostałeś w spadku "kurzą" łydkę to wypracować ją do odpowiednigo wzorca (powiedzmy kulturystycznego) jest bardzo ciężko.

piszącz o rozcięciu chodziło mi dokładnie o linie pionową oddzielającą głowy brzuchatego jakoś nie mogę z tym dojść do ładu a teraz na swojej siłce nie mam nawet jednej maszyny na łydkę... więc zostają mi półśrodki i sztangielki w łapy...
chciałem kupić suwnice schmidta ale zbieram teraz na coś innego i łydka musi poczekać :/

thorcik
30-12-2011, 10:35
O, jak już jesteśmy w temacie łydek i nóg - jako że moje odnóża są genetycznie "po byku" cóż robić, żeby je sensownie ukształtować? Przyrost "masy" mnie niezbyt interesuje, 60 cm w udzie mi wystarczy, dziękuję ;oP

nowart
30-12-2011, 12:54
piszącz o rozcięciu chodziło mi dokładnie o linie pionową oddzielającą głowy brzuchatego jakoś nie mogę z tym dojść do ładu a teraz na swojej siłce nie mam nawet jednej maszyny na łydkę... więc zostają mi półśrodki i sztangielki w łapy...
chciałem kupić suwnice schmidta ale zbieram teraz na coś innego i łydka musi poczekać :/

Wiem o co Ci chodziło, piszę o tym samym. Nie wiem cóż innego mógłbym mieć na myśli prawiąc o "rozcięciu" łydki :)
Co do sprzętu i ćwiczeń - łydka nie wymaga jakiś wymyślnych kontstrukcji maszyn. Wszakże to jeden prosty ruch i ciężko coś tu wydumać nowego, choć nie ukrywam, że podstawowe maszyny na których pracuję nad nimi to właśnie suwnica i druga maszynka, do wspięcia na palce w siadzie. Po prostu jest wygodniej.
Możesz to w pełni zastąpić hack maszyną jeśli masz, wspinaniem na palce ze sztangą, "oślimi" wspięciami - nieważne, najistotniejszy jest tutaj jak największy zakres ruchu w celu jak najmocniejszego rozciągnięcia mięśnia a nie tylko krótkie i intensywne pompowanie.


O, jak już jesteśmy w temacie łydek i nóg - jako że moje odnóża są genetycznie "po byku" cóż robić, żeby je sensownie ukształtować? Przyrost "masy" mnie niezbyt interesuje, 60 cm w udzie mi wystarczy, dziękuję ;oP

To zależy. Ten obwód to sucha masa czy jesteś "oblany" sadełkiem? Jeśli sadełko to wiadomo - omawiane już tutaj nie raz. Jeśli jesteś "chudy ale byk" ;) to chcąc wypracować solidną definicję mięśni i tak nie unikniesz przyrostu dodatkowych centymetrów w obwodzie. To potężne i bardzo silne mięśnie więc w trakcie pracy z ciężarami nie jesteś w stanie uniknąć ich choćby minimalnego przyrostu a nie wyrzeźbisz ich uprawiając Nordic Walking :)
Ja bym Ci polecił treningi na maszynach, na relatywnie małych ciężarach z dużą ilością powtórzeń (12-25) w serii i do tego sporą dawkę ćwiczeń z wolnymi ciężarami jak wykroki (pięknie rzeźbią nogi, tyłek - świetne ćwiczenie i jestem ich wielkim miłośnikiem ) np po 20-30 kroków (ale nie w miejscu, chodzimy, chodzimy), syzyfki.
Kombinować, zmieniać obciążenia, kąty, ilość powtórzeń, intensywność z każdym treningiem.
Mimo to dodałbym do tego trochę steppera - jakieś 40 minutowe sesje ze 3x w tyg. (nadal przy założeniu, że nie jesteś otłuszczony choć pamiętaj, że nogi rzeźbią się ostatnie zatem możesz być szczupły ale nogi będą "wałkowate" i bez definicji).
Jakie maszyny wybrać, na których się skupić - tego Ci nie powiem bo Cię nie widzę i nie wiem jakie masz potrzeby. A nie da się fachowo doradzać bez poznania dokładnych potrzeb.

wonito
30-12-2011, 14:23
ech... czega ja już z tą łydką nie wyprawiałem... a na nastepne dni ona ze mną :)
wydaje mi się że na stojąco dużo lepiej się ja spina, ale maszyna też jest opcją bo jeden rodzaj ćwoczenia to za mało
zrobienie dwóch centów w łapie to czysta przyjemność a jednego centa w łydce to cięzka i mozolna praca w moim przypadku i wredna pina nie chce sie podzielić :mad:

thorcik tak jak pisze nowert udo to tak duzy mięsień że co kolwiek zacniesz z nim robić to zawsze spuchnie co da większy obwód myślę że około 2 centów wystarczy że nabierze krwi ale jak spalisz zwłaszcza to co kilka centów nad kolanem będzie wyglądać smuklej
ja bym robił prostowniki na czterogłowy
maszyna na dwugłowy
wykrok ze sztangielkami bo łatwiej niż ze sztangą ;)
a unikałbym suwnicy i przysiadów
bieznia jak najbardziej ze stepperem bo one nie zbudują mięśnia a wypalanko zawsze się przyda ;)

Umbra
30-12-2011, 15:34
Trochę gafę strzeliłeś bo słowo suplement oznacza "dodatek, uzupełnienie". Odżywka jest sformowaniem potocznym. Suplementy nie muszą posiadać wartości odżywczych, mogą także posiadać minerały, pierwiastki czy związki chemiczne, które również znajdują się w pożywieniu.

Zresztą cyt. za Encukopedia PWN:"ogólnodostępny środek spożywczy przeznaczony do uzupełniania całodziennej diety, np.: w witaminy, składniki mineralne, aminokwasy lub kwasy tłuszczowe. "

I słowo daje, placebo to nie wszystko, chyba że mam tak silną wole która rozrywa ręce:)

Ja tam nadal jestem zdania, że suplement to suplement, a odżywka to odżywka.

A jeśli masz na myśli rozstępy, to tez je mam, pomimo iż nie stosuję suplementów, więc niczego nie dowiodłeś.

coach_lodz
30-12-2011, 15:47
a co Wy robicie na sylwestra ? bo ja klatę i biceps ;) a tak poważnie to po krótkiej przerwie regeneracyjnej, w środę zrobiłem ogólny na wszystko i dziś to samo :)

thorcik
30-12-2011, 17:02
Dzięki za rady chłopaki, na pewno się przydadzą. wonito, wiem że nie uniknę "spuchnięcia", chodzi o to, żeby w miarę możliwości za dużo nie przybyło bo już mi wystarczy ;oP Rozumiem, że do tego suwnica na łydki i będzie git ;o)


a co Wy robicie na sylwestra ? bo ja klatę i biceps ;) a tak poważnie to po krótkiej przerwie regeneracyjnej, w środę zrobiłem ogólny na wszystko i dziś to samo :)

Ja ogólny czaskałem dziś, jutro się porozciągam na jodze ;oP

coach_lodz
30-12-2011, 17:53
jutro się porozciągam na jodze ;oP ja się też porozciągam na jodze jak padne pod stół na imprezce ;)

thorcik
30-12-2011, 17:55
ja się też porozciągam na jodze jak padne pod stół na imprezce ;)

Ale musisz odpowiednio, tu (http://fundir.org/gallery,zule_i_joga,1321,0,0.html) masz instrukcję ;oP

coach_lodz
30-12-2011, 18:00
oczywiście, że tak... jeśli tylko zdołam to kontrolować :)

Strus
30-12-2011, 21:51
A mnie brzuch urósł znowu hehe.

thorcik
31-12-2011, 10:24
A mnie brzuch urósł znowu hehe.

A mój powoli znika ;oP Choć miał lekki poświąteczny comeback ;oP

schwepes
31-12-2011, 10:31
Ja schudłem przez święta i nawet duuuży czekoladowy tort nie pomógł ;). 9 grudnia wróciłem do treningu i niebezpiecznie szybko zbliżam się do wagi "startowej" z zeszłego sezonu.

StachersDTR
02-01-2012, 12:42
Ja tam nadal jestem zdania, że suplement to suplement, a odżywka to odżywka.

A jeśli masz na myśli rozstępy, to tez je mam, pomimo iż nie stosuję suplementów, więc niczego nie dowiodłeś.

No ok, to jest Twoje zdanie i masz prawo do takiego podejścia. Ale definicji nie zmienisz.

Pisząc o rozrywaniu, nie mam na myśli rozstępów. Chodzi o to, że tak jak pisał wonito na rynku są dostępne suple które stosujesz jedynie przed treningiem, dzięki którym trening może być bardziej intensywny. Moim treningom zawsze towarzyszyła pompa mięśniowa, ale to co się działo po Animal Pump to istny kosmos. Do mięśnia napływa taka ilość krwi, że ma się wrażenie jak by skóra miała pęknąć.
Swoją droga jak możesz twierdzić, że efekt supli to placebo, skoro nigdy ich nie stosowałeś?
Zgodzę się, że można stawiać taką tezę w sytuacji stosowania jednego produktu. Ale ja stosowałem różne suple o takim samym przeznaczeniu, z rożnym skutkiem.

Tak na marginesie. Gdzieś kiedyś wyczytałem, że niektóre suple zza wielkiej wody, procentową zawartością poszczególnych składników przewyższają normy unijne, stąd tez ich mocniejsze działanie. Nigdy tego nie weryfikowałem, pozostaje kwestia możliwości obrotu takimi suplami na terenie UE oraz jak do nas trafiają. Może ktoś o tym wie coś więcej?

wonito
02-01-2012, 14:04
Ja w ogóle uważam ,że jeśli ktos mówi że suplementy nie działają... to nie ma zielonaego pojęcia o czym mówi...
Ja powiem wręcz odwrotnie niektóre z suplementów działają tak mocno że powinny być zakazane.
Brałem w tamtym roku Animal Cuts i powiem że naprawdę potrafi szczesać człowieka ten suplement
przed zawodami faktycznie może byc pomocny albo na koniec cyklu treningowego... jednak ostrożnie polecam początkującym.
Jack 3D też działa i nawet brałem go dłuższy czas byłem bardzo zadowolony ale są tam chyba psychotropy bo bardzo człowiek robi się nerwowy... no i nie polecam po 18 godzinie ;)
I nikt mi nie powie że nasza poczciwa a moja ulubiona kreatyna nie działa... bo nie wyobrażam sobie treningu bez niej...
I może jak ktoś mówiąc trening... ma na myśli kilkanaście minut wysiłku poświęconego na kilkadziesiąt brzuszków i machanie ciężarkami zawieszonymi na linkach to zgodzę się że ani odzywki ani suplementy nie są mu zwyczajnie potrzebne... ale niestety ciężki trening bez tego nie ma racji bytu...

sebaok
02-01-2012, 21:56
Panowie ratujcie, schudłem przez jesień 10kg, 78kg przy wzroście 200cm :(

Odżywiam sie tak, ze powinienem mieć z 20 nadwagi ale chyba mam za dużo ruchu na świeżym powietrzu;)

Rafał_Sz
02-01-2012, 22:08
Panowie ratujcie, schudłem przez jesień 10kg, 78kg przy wzroście 200cm :(

Odżywiam sie tak, ze powinienem mieć z 20 nadwagi ale chyba mam za dużo ruchu na świeżym powietrzu;)
Jeszce napisz, że opychasz się słodyczami i całkiem przestanę Cię lubić. :);)

sebaok
02-01-2012, 22:22
Jem jedną- dwie czekolady dziennie, co dzień kebab lub pizza oprócz normalnego śniadania, obiadu i kolacj.

Śniadanie 2-3 drożdżówki, kawa, herbata lub jajka na boczku
W miedzy czasie czekolada albo jakieś batony w pracy,
obiad: kebab albo pizza koło 13, poźniej po 16 obiad z rodzinką w domu,
jakaś czekolada albo inne słodycze,
kolacyjka czasami fastfood albo świeże pieczywo z dżemem,
2-3 razy w tygodniu zdarza mi sie druga kolacja koło 23-24 w postaci 3-4 jajek na boczku :D

Pije głownie coca cole, soki, dużo kawy, alkoholu mało :D
Przy tej diecie powinienem dawno wykorkować albo mieć 40kg nadwagi ale jestem chudy jak patyk :p

Pewnie wyskoczy mi ogromny bęben po 30stce ale na razie korzystam :D

coach_lodz
02-01-2012, 22:38
Jem jedną- dwie czekolady dziennie, co dzień kebab lub pizza oprócz normalnego śniadania, obiadu i kolacj.

Śniadanie 2-3 drożdżówki, kawa, herbata lub jajka na boczku
W miedzy czasie czekolada albo jakieś batony w pracy,
obiad: kebab albo pizza koło 13, poźniej po 16 obiad z rodzinką w domu,
jakaś czekolada albo inne słodycze,
kolacyjka czasami fastfood albo świeże pieczywo z dżemem,
2-3 razy w tygodniu zdarza mi sie druga kolacja koło 23-24 w postaci 3-4 jajek na boczku :D

Pije głownie coca cole, soki, dużo kawy, alkoholu mało :D
Przy tej diecie powinienem dawno wykorkować albo mieć 40kg nadwagi ale jestem chudy jak patyk :p

Pewnie wyskoczy mi ogromny bęben po 30stce ale na razie korzystam :D

eeeeeeeeeej idź może podenerwuj laski na wizaż.pl :mrgreen:

Boryszuk
02-01-2012, 22:44
Chetnie oddalbym Ci ze 40kg ;)

Rafał_Sz
02-01-2012, 22:45
Mi się łzy cisną...

;):)

sebaok
02-01-2012, 22:51
Dobrze, ze mam 10-15kg gratów w plecaku bo by mnie wiatr porwał :-p

nowart
02-01-2012, 23:04
Matko, Ty to pewnie już przeźroczysty jesteś :D
Albo masz tasiemca!
A tak poważnie - przy takim odżywianiu chudnąć 10kg przy i tak już niskiej wadze... robiłeś badania? ze zdrowiem wszystko w porządku?

GeparD
02-01-2012, 23:08
mialem tak samo jak koleka sebaok - przy wzroscie 180 wazylem 65kg. Zarlem wszystko co sie dalo, na potege i waga ani drgnela. Dopiero po 30tce udalo mi sie przytyc i aktualnie waze 78kg, chociaz w duzej mierze obwiniam za to zarcie w UK :D.
I musze sie pochwalic, oprocz rowerku, ktory kupilem sobie na gwiazdke, dzisiaj pierwszy dzien na silowni :)

thorcik
04-01-2012, 18:08
nowart, za te wykroki masz wciry. Tzn. będziesz miał jak uda mi się ruszyć ;oP

wonito
04-01-2012, 18:10
w końcu ktoś kto się zabrał za trening :grin:

coach_lodz
04-01-2012, 18:17
ja właśnie po siłce... dobrze się wytyrałem... najlepszy trening robię jak "nerwa" mam :)

Boryszuk
04-01-2012, 18:19
w końcu ktoś kto się zabrał za trening :grin:

Ej! Ja caly czas trenuje. No prawie. Mialem przerwe miedzy swietami a sylwestrem ale wczoraj juz bylem na baseniee. dzisiaj nie mialem czasu a teraz juz jest tlok. Od jutra planuje jednak zmienic troche swoj plan dnia i na silownie/basen chodzic ok 13tej.

coach_lodz
04-01-2012, 18:21
wczoraj juz bylem na baseniee.

ale czy przypadkiem nie wyszedłeś bo było za dużo ludzi ?

thorcik
04-01-2012, 18:31
ale czy przypadkiem nie wyszedłeś bo było za dużo ludzi ?

No ale był ;o>

Boryszuk
04-01-2012, 18:36
ale czy przypadkiem nie wyszedłeś bo było za dużo ludzi ?

No ale troche sie jednak pomeczylem ;)
Planowalem byc dluzej, od poczatku staralem sie trzymac tempo na dluzszy dystans ale sie nie dalo przez tlok i rozne predkosci "plywakow" na tym samym torze. 30 dlugosci jednak przeplynalem ;) Dlatego jutro ide w ciagu dnia zamiast wieczorem.

Ps. Tak sie zastanawialem wczesniej, mialem pytac ale jakos mi wylecialo z glowy.

Na silowni trenuje glownie nogi (rower, szybki marsz). Czy tluszczyk spala mi sie tylko w rejonie miesni, ktore pracuja czy jednak z calego organizmu? Na basen kupilem sobie deseczke i zaczalem plywac tylko 'na rekach' zeby troche to zrekompensowac. Dobrze kombinuje?
I nie, na chwile obecna na orbitreka mnie nie namowicie ;) nie ogarniam, nie umiem, gubie sie :)

coach_lodz
04-01-2012, 18:46
No ale troche sie jednak pomeczylem ;)
Planowalem byc dluzej, od poczatku staralem sie trzymac tempo na dluzszy dystans ale sie nie dalo przez tlok i rozne predkosci "plywakow" na tym samym torze. 30 dlugosci jednak przeplynalem ;) Dlatego jutro ide w ciagu dnia zamiast wieczorem.

Ps. Tak sie zastanawialem wczesniej, mialem pytac ale jakos mi wylecialo z glowy.

Na silowni trenuje glownie nogi (rower, szybki marsz). Czy tluszczyk spala mi sie tylko w rejonie miesni, ktore pracuja czy jednak z calego organizmu? Na basen kupilem sobie deseczke i zaczalem plywac tylko 'na rekach' zeby troche to zrekompensowac. Dobrze kombinuje?
I nie, na chwile obecna na orbitreka mnie nie namowicie ;) nie ogarniam, nie umiem, gubie sie :)

nie, tłuszczyk spala się "zewsząd", tylko że po prostu mięśnie odpowiedzialne za to co ćwiczysz się modelują :)

ekhm... to może jednak orbitrek ??

znaczy się jak deseczkę na basen i pływasz "rencyma" ?? to deseczkę trzymasz "palcyma" u nóg ? yyyy :mrgreen:

thorcik
04-01-2012, 18:53
Borsuk, dawaj na orbitreka! ;oP

Dobra, pływajcie se na deskach (nawet klozetowych), ja śmigam na jogę. Jutro umrę ;oD

Greg77
04-01-2012, 18:55
ekhm... to może jednak orbitrek ??


Teraz tak patrze, mialem to cudo kupic, ale mi miejsca bylo zal w pokoju i teraz mam rowerek i laweczke ktore zajmuja tyle samo:D

thorcik
04-01-2012, 18:56
Teraz tak patrze, mialem to cudo kupic, ale mi miejsca bylo zal w pokoju i teraz mam rowerek i laweczke ktore zajmuja tyle samo:D

Ja z kolei jakbym miał coś do domu kupić to raczej właśnie byłby to orbitrek.