
Zamieszczone przez
JK
O tym, na ilu mpix to się zatrzyma, w ostatecznym rozrachunku zdecydujemy my. My jako cała grupa nabywców profesjonalnego sprzętu FX/DX. Jeśli zbyt na takie 16, 20, czy 24 mpix będzie mizerny i nie da się go jakoś podkręcić marketingiem, to nie będzie sensu produkowania czegoś jeszcze większego. Może Nikon, Canon, Sony lub inni, zrobią to dla szpanu, żeby pokazać, że potrafią, w jednostkowej produkcji, prawie na zamówienia, ale jak kasy z tego nie będzie, to po co? Zawsze będzie cyfrowy średni format, albo jeszcze coś większego też cyfrowego, za odpowiednio dużą kasę i do odpowiednich zastosowań, ale tak było, jest i będzie - oczywiście obok FF, czy teraz FX/DX. Chyba nadchodzi czas, żeby się zacząć zastanawiać, czy odbitka formatu 20x30 w 360dpi prosto z puszki to dużo, czy mało. Czy odbitka formatu 40x60 w 130dpi prosto z puszki to dużo, czy mało. Czy podbicie rozdzielczości bezpośrednio w wywoływaczu RAWów do 260dpi dla formatu 40x60 wystarczy, czy nie wystarczy. I to bez żadnych cudacznych operacji na fraktalach i innych wynalazkach. Gdzieś będzie taka granica, której nie warto już będzie przekraczać, albo przekroczy ją bardzo mały procent nabywców. Moim zdaniem już jesteśmy bardzo blisko tej granicy, bo patrząc na możliwości D3, D700, D300, czy Marków, nie bardzo wiadomo co by tu jeszcze można sensownego dołożyć. Bajery - zawsze. Modyfikacje softu - zawsze. Ale ten sprzęt zapewne przetrwa wiele lat w dobrej kondycji i tylko od nas będzie zależało, czy nadal damy się wmanipulowywać w ten megapixelowy wyścig. Krótko mówiąc, czy będziemy skłonni wydawać naszą kasę na coś, co nam nie będzie za bardzo potrzebne. Oczywiście NAM rozumianym jako ogół, bo zawsze się znajdzie ktoś, kto sobie uzasadni potrzebę posiadania kilku mpix więcej, kilku fps więcej, czy używalnego ISO102400 do robienia zdjęć w piekle. Im szybciej to zrozumiemy, tym szybciej ten rynek wróci do równowagi jaka była przed cyfrową rewolucją, kiedy body kupowało się na lata, a nie na kilka miesięcy.
Skontaktuj się z nami