
Zamieszczone przez
meliszipak
Bardzo ogólnie to A7II żre baterie, jest solidny, mocny, bardzo ergonomiczny i tworzy piękny, naturalny, bogaty w szczegóły obraz z prawdziwymi kolorami
i piękną plastyką. Tak w studio jak i w plenerze.
Bardzo głośna migawka. W połączeniu z elektroniczną dużo fajniej i miękko działa.
Klapki, pokrętła, uszczelnienia i ogólna obsługa lepsze w Sony.
Od razu jest wrażenie, że to profesjonalny sprzęt.
Dobrze, pewnie się trzyma i foci. Kółko nastaw fajne.
Wiele można zdziałać obsługując jedną reką.
Stabilizacja matrycy pomaga, to oczywiste.
W manualu też łatwiej pracowac z A7.
Nie jest jakoś dramatycznie większy od Fuji.
Af podobny, z lekka przewagą Sony( pewnie z firmowymi szkłami jest jeszcze lepiej). Opóżnienie po wciśnięciu spustu podobne, z lekką przewagą Sony.
X-T1 szybciej się włącza, ma więcej guzików i pokręteł na wierzchu, które niestety lubią się przestawiać.
EVF podobne.
W Sony wizjer jest wysunięty, dzięki temu nie trzeba rozpłaszczać nosa o ekran, w fuji wizjer jest nieco większy.
Telewizory podobne, ten w Sony chyba łatwiej zarysować.
Z obu matryc można dużo wyciągnąć, zwłaszcza z cieni i mocno podkręcać kolory.
Sony bardziej uniwersalny, działa z każdym szkłem z nominalną ogniskową. Niektóre przejściówki umożliwiają automatykę ostrości z manualnymi szkłami.
A7II to lepszy aparat, lepiej zrobiony, z lepszym obrazowaniem.
Bez wpadek z gumami, pokrętłami i klapkami. W nowych szkłach i korpusach Fuji większość wad została prawdopodobnie wyeliminowana.
Ceny nowości Fuji z kosmosu.
W obu przypadkach do akcji lepsze lustro.
Batisy ciche, solidne, nie ciągną kurzu.
25 ma aberacje na pełnej dziurze, 85 dystorsję. Oba winietują. Dają piękny, ostry, kontrastowy, przestrzenny obraz, bogaty w szczegóły, naturalne kolory i charakterystyczne rozmycie tła.
Af daje radę i zawsze trafia. Widać i czuć jakość wykonania.
Od razu zdobyły moje zaufanie.
Takie moje subiektywne wrażenia i ocena.
Panowie, tylko proszę bez wojenek podjazdowych.
Napisałem co myślę, delikatnie i obiektywnie.
Skontaktuj się z nami