Ja za niecałe 200 zeta więcej kupiłem w oficjalnym sklepie Sony, ale w maju. Wiem, mam nie denerwować ludzi.
Cena spoko, ale jak ma wkalkulowane ryzyko: długiej dostawy, niepewnej dostawy, braku normalnej gwarancji itp. itd. to jednak warto sprawę przemyśleć.
Normalnie nie patrzyłem nawet w stronę zoomów, od dobrych kilku lat tylko stałki, co prawda miałem i mam nadal pezeta, ale to było szkło na rower podczas dojazdów do fabryki. Pobyt w Szwajcarii Czeskiej i Saksońskiej skutkował refleksją, że jednak takie tematy bym pożenił zoomem i UWA. Wobec czego kupiłem 16-70, bo już kiedyś pisałem, że jakbym miał zamiar mieć zooma, to nie ma sensu bawić się w półśrodki i kupić 16-70. Pezeta nadal nie brałem pod uwagę, bo optycznie może i on jest spoko, ale obsługa jest tak bardzo z dupy, że potrafi zniechęcić. Góra nie ucieka i da się ją pezetem ogarnąć, ale w mieście, na ulicy to już średnio tak co najmniej.
Zatem w Berlinie miałem 16-70 i Z12, bo tego ostatniego lubię i uważam, że umiem się nim posługiwać, no i... wystarczyło. Przypomniało mi się jak eony temu jeszcze za czasów D50, a potem D90 miałem 17-55. Tak bardzo nie przeszkadzał w fotografowaniu jak tylko może nie przeszkadzać zoom.
Most co to na nim Tom Hanks szpiegów wymieniał.
Z12
Cała ulica pomalowana wysokiej klasy graffiti, a w tle maraton.
16-70
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami