No i się dyskusja rozwinęła, ale raczej niewiele z niej wynika. To może trochę podstaw - może łatwiej będzie zrozumieć o co tu chodzi. Normalnie wartość ekspozycji dobieramy za pomocą trzech parametrów: czułość, czas, przysłona. Możemy pracować w pełnym manualu i wszystko ustawiać ręcznie, ale również możemy korzystać z automatycznego algorytmu doboru ekspozycji. Jakie tu mamy możliwości (ich liczba jest skończona i niewielka).
Zero stopni swobody dla algorytmu:
1) Pełny manual - algorytm niczego nie ustawia, tylko informuje o ewentualnych odstępstwach od ideału.
Ma to jednak jedną podstawową wadę (lub zaletę dla bardziej doświadczonych), bo automatyka aparatu jest wyłączona i niczego nie poprawia. Tyle że prawdopodobieństwo zepsucia zdjęcia jest bardzo duże, jeśli zabraknie umiejętności i doświadczenia.
Jeden stopień swobody dla algorytmu:
1) Ustawiamy czułość ISO i przysłonę, a algorytm dobiera czas (tu wszystko jest OK i jest przewidywalne).
2) Ustawiamy czułość ISO i czas, a przysłonę dobiera algorytm (tu też wszystko jasne i przewidywalne)
3) Ustawiamy czas i przysłonę, pozostawiając algorytmowi dobór czułości ISO (tu chyba wątpliwości nie ma).
W tych przypadkach o wiele trudniej popełnić nieodwracalny błąd w naświetlaniu. Te algorytmy są jasne proste i oczywiste, ale maja jedną istotną wadę. Prawidłowy dobór parametrów ekspozycji ma miejsce tylko wtedy, gdy parametr dobierany przez algorytm nie przekroczy swego zakresu zmienności. Jeśli jego wartość dojdzie do dolnej lub do górnej granicy zmienności, a z obliczeń wynika, że jest to jeszcze za mało, to zdjęcie nie będzie prawidłowe.
Dwa stopnie swobody dla algorytmu:
1) Ustawiamy przysłonę i AUTO ISO, czyli czas i czułość ISO dobiera algorytm w aparacie.
2) Ustawiamy czas i AUTO ISO, czyli przysłonę i czułość ISO dobiera algorytm w aparacie.
3) Ustawiamy czułość ISO, a algorytm dobiera czas i przysłonę z niewielka pomocą użytkownika.
Jeśli takiego wyboru dokonamy, to ocena prawidłowości doboru parametrów nie jest już taka prosta. Algorytm musi mieć "zaszyte" jakieś zasady zmian dwóch parametrów jednocześnie. W przypadku AUTO ISO założono, że najpierw zmienia się czas (w zakresie dopuszczonym przez użytkownika) lub przysłonę (w pełnym zakresie), a dopiero później następują zmniany czułości (także w zakresie dopuszczonym przez użytkownika). Wyższa czułość pogarsza jakość obrazu, więc przyjęto, że algorytm ma priorytet najniższej możliwej czułości. Gdyby nie był możliwy do określenia zakres zmienności parametrów (czas i czułość) to ten tryb byłby praktycznie bezużyteczny dla większości zastosowań z uwagi na niedopuszczalny dobór czasów (poruszone zdjęcia z ręki lub poruszone obiekty na zdjęciach) i kiepską jakość na wysokich czułościach.
Trzy stopnie swobody dla algorytmu:
1) Nie ustawiamy niczego, wszystko dobiera automat.
W tym trybie mamy program zielony, albo małpkę dla cioci Jasi, która niczego nie kuma, ale zdjęcia chce robić. Ten tryb doboru parametrów jest najmniej przewidywalny, ale tylko dla tych, którzy nie znają zasady działania algorytmu doboru. Jeśli taki algorytm jest znany, to wszystko jest przewidywalne, ale nie ma możliwości wpływu na działanie automatu w drodze regulacji.
Mam nadzieje, że to jest jasne. Co się stanie, gdy zaczniemy robić zdjęcia z lampą, która ma regulowane parametry błysku (moc, dyfuzor, odbicie światła, ...., itp.). Zmieni się bardzo dużo, bo algorytm doboru parametrów będzie miał już cztery elementy zmienne zamiast trzech. Ilość dostępnych wariantów wzrośnie więc dość znacznie. Dostaniemy więc:
Zero stopni swobody dla algorytmu:
1) Pełny manual - algorytm niczego nie ustawia, tylko informuje o ewentualnych odstępstwach od ideału.
Przybył jeden parametr do ustawiania - lampa, czyli jeszcze łatwiej psuć zdjęcia.
Jeden stopień swobody dla algorytmu:
1) Ustawiamy czas, przysłonę i czułość ISO, a algorytm dobiera moc błysku.
2) Ustawiamy czas, przysłonę i moc błysku, a algorytm dobiera czułość ISO (AUTO ISO).
3) Ustawiamy czas, czułość ISO i moc błysku, a algorytm dobiera przysłonę.
4) Ustawiamy przysłonę, czułość ISO i moc błysku, a algorytm dobiera czas naświetlania.
Tu znów wszystko jest jasne, przewidywalne i nie wymaga głębszych analiz, bo algorytm oblicza wartość ekspozycji i dobiera tylko jeden zmienny parametr. Tyle, że na tym już koniec z pełną przewidywalnością. W kolejnych wariantach trzeba dokładnie znać zasady działania algorytmu, żeby coś mówić o przewidywalności.
Dwa stopnie swobody dla algorytmu:
1) Ustawiamy przysłonę i czas, a czułość ISO i moc błysku są dobierane przez algorytm.
2) Ustawiamy przysłonę i moc błysku, a czułość ISO i czas są dobierane przez algorytm.
3) Ustawiamy przysłonę i czułość ISO, a czas i moc błysku są dobierane przez algorytm.
4) Ustawiamy czas i moc błysku, a czułość ISO i przysłona są dobierane przez algorytm.
5) Ustawiamy czas i czułość ISO, a przysłona i moc błysku są dobierane przez algorytm.
6) Ustawiamy moc błysku i czułość ISO, a czas i przysłona są dobierane przez algorytm.
Jeśli zachodzi konieczność doboru wartości dwóch parametrów jednocześnie, to raczej trudno przewidzieć te wszystkie warianty. Na szczęście z wielu z nich w praktyce nikt nie korzysta. Najczęściej stosowane są warianty 1, 3 i 5, które odpowiadają fotografowaniu w trybie M (włączone AUTO ISO), A oraz P z lampą (automatyczny dobór błysku). Inne tryby są zapewne wykorzystywane niezbyt często, ale są dostępne i mogą być użyte, choć czasem trudno przewidzieć efekty ich użycia.
Trzy stopnie swobody dla algorytmu:
1) Ustawiamy czas, a pozostałe trzy parametry dobiera algorytm.
2) Ustawiamy przysłonę, a pozostałe trzy parametry dobiera algorytm.
3) Ustawiamy czułość, a pozostałe trzy parametry dobiera algorytm.
4) Ustawiamy moc błysku, a pozostałe trzy parametry dobiera algorytm.
Dowolność działania algorytmu doboru parametrów jest tu na tyle duża, że bez dokładnej analizy założeń, trudno mówić o jakiejkolwiek przewidywalności efektów. Tych trybów praktycznie nie da się zastosować, bo są praktycznie bezużyteczne. To chyba jasne.
Cztery stopnie swobody dla algorytmu:
1) Wracamy do kompletnego automatu, który nie ma ustawień, tylko spust migawki.
Tak robią zdjęcia małpki z lampa, ale niczego się tu nie da przewidzieć, choć większość zdjęć wychodzi całkiem poprawnie. W miarę poprawne działanie takiego trybu potwierdza jednak sensowność algorytmów doboru parametrów, które są obecnie stosowane w aparatach cyfrowych.
Czas na wnioski. Najbardziej przewidywalny jest całkowity manual (zero stopni swobody dla algorytmu), ale tylko dla tego, kto ma odpowiednie doświadczenie i wiedzę. Ci, którzy doświadczenia nie mają będą psuli zdjęcia na potęgę, szczególnie te z lampą. Jeśli zostawiamy algorytmowi jeden stopień swobody, czyli możliwość dopasowania tylko jednego parametru, do pozostałych ustawionych na sztywno, to wszystko jest jasne i przewidywalne. Bez problemu można uznać, że algorytm dobrał parametry tak, jak zrobił by to fotograf. Jeśli zaczynamy korzystać z trybów o większej ilości stopni swobody (tego właśnie dotyczy ten wątek), to niestety trzeba się pogodzić z tym, że algorytm doboru parametrów ekspozycji zadziała inaczej niż chce fotograf. Tyle, że zazwyczaj zadziała poprawnie, a jakość zdjęcia będzie akceptowalna, choć być może nie do końca zgodna z pomysłem fotografa.
Jeśli ktoś oczekuje pełnej przewidywalności, to musi się liczyć z tym, że wszystko nastawi ręcznie, albo pozostawi automatowi dobór tylko jednego parametru. Jeśli tych parametrów dobieranych przez automat będzie więcej, to trzeba raczej zapomnieć o tym, ze dobór będzie zgodny z oczekiwaniami. Czasem może tak być, ale regułą to raczej nie będzie. No chyba, że fotograf dokładnie poznał i zaakceptował reguły działania algorytmu doboru parametrów. W tym wątku mamy właśnie taki przykład. Autor wątku ustawia tryb A i AUTO ISO, czyli pozostawia automatowi bardzo dużą dowolność w zakresie doboru: czasu naświetlania, czułości (włączone AUTO ISO) oraz mocy błysku lampy, a następnie oczekuje, że automat dobierze te parametry tak, jak to sobie fotograf wymyślił. Pozostaje tylko życzyć powodzenia.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami