W kwestii porównań to było też takie - Leica S2 vs D800E: http://blog.mingthein.com/2012/05/05...vs-leica-s2-p/
Szukaj
W kwestii porównań to było też takie - Leica S2 vs D800E: http://blog.mingthein.com/2012/05/05...vs-leica-s2-p/
Link pierwszy: no tu to już w ogóle nie widzę przewagi 800tki, porównaj szczegóły (włoski na twarzy), przejścia tonalne w tęczówce.
Dla mnie ewidentnie wygrał średni.
A dalej? Porównania jak w drugim linku zepsutych zdjęć - co daje taki test?
Link drugi: jedyne sensowne porównanie to ostatnia tabela z kolorami wypadająca mocno na korzyść średniego.
Co ma pokazywać to powyższe wyciąganie z prześwietlenia? Jak da się uratować zepsute zdjęcie? Czy kupując cyfrowy średni format kupuje się go do psucia zdjęć?
Zgadzam się, że mając 800 kupowanie średniego w większości 'naszych' przypadków jest niepotrzebne ale:
średni 'niestety' jeszcze długo przez wielkość matrycy zostanie 'inny' (bo w sumie nie lepszy ani gorszy, inny po prostu).
Testy porównujące możliwości ratowania popsutego zdjęcia są moim zdaniem tak samo twórczo-kreatywne jak pokazywanie na pewnym portalu testowym pierdzieliona zdjęć banknotów mających reprezentować szczegółowość i kolory przy różnych kombinacjach ISO...
Kto tego tak używa?
Średni to studio, wymuskane światło, ISO 25 i dwugodzinny makijaż modelki.
Nie potrzeba wysokiego ISO, nie potrzeba wyciągać z cieni ani ze świateł, zdjęcie z puszki wymaga tylko odchudzenia modelki a nie majstrowania co by tu zrobić, żeby wujka w rogu było widać...
Ewidentnie to średni wygrywał, jak mały obrazek słabo separował, miał rozdzielczość 12-16MPix i DR 8-10EV, a średni 22-39 (w dodatku bez OLPF) i DR 12 z hakiem.
W tej chwili D800e spokojnie skopie tyłek 22-30MPx MF, a od 40MPx odróżnia go w 99% cena, w 1% niuanse obrazowania (sprzedażowo nieistotne). Przewagę mają jeszcze 60-80MPix lub multishoty, szczególnie te zapięte na superwysokorozdzielcze, techniczne Rodenstocki i Schneidery-Kreuznachy.
W modówce D800e wystarczy aż nadto, np. James Russell rozmyślnie używał 22-30MPx PhaseOne-ów, bo tymi o wyższych rozdzielczościach pracowało mu się mniej wygodnie.
Dochodzi jeszcze kwestia jakości optyki (dystorsja radialna). W pewnych specyficznych zastosowaniach technicznych różnica Hassel <-> mały obrazek zaczyna być istotna.
W takim razie różnice, które widzę w tych obrazkach muszą wynikać z psychologicznego fanboyowego zafascynowania średnim formatem...
Nie mówię oczywiście, że to nie możliwe, nie takie fascynacje mi się w życiu zdarzały (choćby piersi, albo mechanizmy zegarków, albo 'zklastrowane' serwery)...
Skontaktuj się z nami