Sorry panowie, mogę zrozumieć depresję poporodową i jakieś drastyczne akcje, nie wiem, marka dusi dziecko, czy wyrzuca do kosza, etc.
Ale tworzenie historyjki o porwaniu, tydzień błagań o pomoc, rozpaczliwy apel do porywacza - sorrki ale albo jesteście naiwni albo coś tu nie pasuje - dla mnie to czysta premedytacja, nie mówcie, że w afekcie tak jej się palnęło o porywaczu przez przypadek...
Ok wyparła to, sama uwierzyła we własną bajkę, chciała żeby to była prawda, bo nie mogą się pogodzić z tym co zrobiła... Tak można wszystko wytłumaczyć, dla mnie fakt jest jasny, dziecko w wyniku wypadku (chcę w to wierzyć, bo człowiek mordujący niemowlaka to nie człowiek) zginęła jej córka a ona zaniosła ją pod drzewo i wmawiała wszystkim że ktoś ją napadł...
P.S. nie umniejszam depresji poporodowej, jest stwierdzona, kliniczna i nie ma co do tego dyskusji, ale ona to zaplanowała (akcje z porwaniem, nie morderstwo).
Szukaj





Skontaktuj się z nami