Close

Strona 1229 z 1948 PierwszyPierwszy ... 229729112911791219122712281229123012311239127913291729 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 12 281 do 12 290 z 19477

Wątek: Humor

  1. #12281

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Hosaka Zobacz posta
    Bardzo wielu Polaków ma problem z językiem Polskim
    Święte słowa, święta słowa, panie...
    Krzysztof Paszkiewicz

  2. #12282

    Domyślnie

    Śmiejcie się, śmiejcie. W końcu to dział humor.


  3. #12283

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez mirekkania Zobacz posta
    Czeski przestaje śmieszyć, kiedy zaczyna się go rozumieć.
    Ja sporo rozumiem, ale przed tym zawsze padam.
    Tak wiem było.

    Camera Obscura, DX, FX, XXX

  4. #12284

  5. #12285

    Domyślnie

    Na uczelni medycznej w dawnym ZSRR student zdaje egzamin końcowy. Egzaminator pokazuje mu szkielet i pyta:
    - Czyj jest to szkielet?
    Student się zastanawia:
    - Pies czy wilk?
    - To szkielet psa - odpowiada.
    - Dobrze, a ten?
    Student myśli:
    - Krowa albo żubr? Eee, skąd by mieli szkielet żubra? To szkielet krowy - odpowiada.
    - Dobrze, no i ostatni szkielet.
    - Choroba, człowiek albo małpa - zastanawia się student. - Chyba człowiek, ale pewien nie jestem.
    - No słucham? - ponagla egzaminator.
    - Kurcze, jak powiem człowiek a to będzie małpa to się zbłaźnię - zastanawia się nadal student.
    Denerwujący się egzaminator podpowiada:
    - No, o czym uczyliście się przez pięć lat?
    Zdumiony student:
    - Niemożliwe - Lenin?
    Put some fun between your legs
    -ride a horse


  6. #12286

  7. #12287

    Domyślnie

    Do agencji reklamowej wpada facet z wielkimi planszami, rzuca na stół tysiące projektów;
    Pan z agencji szyderczym głosem:
    - I co? Pewnie ma być na jutro?
    Facet:
    - Jakbym ****a chciał na jutro, to bym przyszedł jutro.


    Przybiega facet do sklepu i ledwo dyszącym głosem pyta się sprzedawcy:
    - Panie, masz Pan twaróg !!??
    - No mam...
    - To daj Pan pól kilo !
    Po pięciu minutach wbiega ten sam facet i sytuacja się powtarza. Za trzecim razem zaniepokojony sprzedawca zadaje pytanie:
    - Na co Panu ten twaróg ?
    - Bierz Pan pół kilo i chodź Pan zobacz.

    Po kilku minutach docierają na miejsce, i facet wrzuca cale pol kilo twarogu w krzaki, z których dobiega dziewny dźwięk "hap hap hap..."
    - Co to jest ??
    - Nie wiem, ale patrz Pan jak twaróg wpie...dala.


    Terrorysta usiłował porwać autobus z japońskimi turystami
    Policja ma do dyspozycji 6000 zdjęć sprawcy...


    Morze Północne, lodowaty wicher hula jak cholera. Na pokładzie statku stoi dwóch marynarzy.
    - W taką pogodę z gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki? - pyta jeden.
    - Od czasu nieszczęśliwego wypadku już ich nie noszę.
    - Jakiego nieszczęśliwego wypadku??
    - Kumpel zapraszał na wódkę, a ja nie słyszałem...


    Do hotelu w Związku Radzieckim późną porą przybył podróżny:
    - poproszę o pokój na jedną noc
    - niestety, mamy tylko wolne jedno miejsce w pokoju pięcioosobowym
    - może być, w końcu to tylko jedna noc - odpowiedział podróżny i pomaszerował do wskazanego pokoju
    Ułożył się wygodnie i zamierzał zasnąć, ale współtowarzysze grali w brydża, opowiadali sobie kawały i co chwila wybuchali głośnym śmiechem.
    Podróżny ubrał się i zszedł do recepcji:
    - poproszę 5 herbat na górę za jakieś 10 minut
    Wrócił do pokoju i mówi:
    - panowie tak swobodnie opowiadacie sobie dowcipy, a przecież tutaj może być założony podsłuch
    - co pan! w hotelu?
    - możemy to łatwo sprawdzić - panie kapitanie! poproszę 5 herbat pod 14
    Rzeczywiście, w tym momencie przynoszą herbatę. Współtowarzysze z lekką obawą kładą się spać. Rano podróżny wstaje i widzi że prócz niego w pokoju nie ma nikogo. Schodzi do recepcji:
    - co się stało z moimi współlokatorami?
    - rano zabrała ich milicja
    - a mnie dlaczego nie zabrali?
    - bo kapitanowi spodobał się ten dowcip z herbatą.


    Na lekcji z polskiego każde z dzieci ma powiedzieć kilka zdań o zimie. W końcu przychodzi kolej na Jasia:
    - Jest wielki mróz z drzew spadły już wszystkie liście, ptaki odleciały do ciepłych krajów, woda zamarzła w jeziorze, a na lodzie wilki się pie***lą...
    - Jasiu źle!
    - Pewnie, że źle, bo im się łapy ślizgają.


    Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się dzieciak, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
    - Ładny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikołaja?
    - Taaaakk
    - To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci przyniósł lampkę - powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za brak świateł. Dzieciak wziął mandat, popatrzył i mówi:
    - Ładny koń, dostał go Pan od Mikołaja?
    - He,he, tak, tak - odpowiedział rozbawiony policjant.
    - To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch.....a między nogami, a nie na plecach!


    Jan otwierając drzwi powozu mówi do hrabiego:
    - I co, wróciłeś stary *P*****. Pewnie znów szlajałeś się po najtańszych paryskich burdelach i rżnąłeś zasyfiałe dzi*kom?
    - Ależ nie, Janie. Właśnie wracam z Zurychu, gdzie założono mi wyśmienity aparat słuchowy.


    Młody mężczyzna mówi do ojca własnej dziewczyny:
    - Wiem, że to tylko zwykła formalność, ale chciałbym prosić o rękę pańskiej córki.
    - Kto ci kurna powiedział, że to jest tylko zwykła formalność?
    - Ginekolog.


    Matematykowi zepsuł się kaloryfer. Wezwał hydraulika, ten postukał jakimś kluczem, pokręcił i woda przestała cieknąć. Radość matematyka szybko się skończyła, gdy fachowiec podał cenę usługi.
    - Panie, ale to połowa tego, co zarabiam.
    - A gdzie pan pracuje?
    - Na uniwersytecie.
    - No to przenieś się pan do naszej spółdzielni, pochodzisz pan, popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle, co na tym całym uniwersytecie. Musisz tylko pan pójść do biura, złożyć podanie i już. Tylko podaj pan, że masz pan siedem klas, bo wyższe wykształcenie u nas nie popłaca.
    Matematyk zrobił tak, jak poinstruował go fachowiec. Od tej pory jego dola wyraźnie się poprawiła. Ale pewnego dnia przyszło zarządzenie o podnoszeniu kwalifikacji załogi i skierowano wszystkich, którzy mieli siedem klas do wieczorowej klasy ósmej. Pierwsza lekcja - matematyka. Nauczycielka wita wszystkich:
    - Dzień dobry, będziemy się uczyć matematyki, na pewno wszyscy dostaną świadectwo ukończenia ósmej klasy. A na razie przypomnimy sobie, co pamiętamy jeszcze ze szkoły. Może napisze pan wzór na pole koła? - wskazała na matematyka.
    Ten wstał, podszedł do tablicy i zaczął wyprowadzać, bo akurat zapomniał wzoru. Wyprowadza, wyprowadza, zapisał już całą tablicę i w końcu otrzymał wynik "minus pi er kwadrat". Ten minus mu się nie podoba, więc liczy od nowa. Zmazał tablicę, znowu zapisuje wzorami i znowu wynik z minusem.
    Zrezygnowany patrzy na klasę oczekując podpowiedzi, a wszyscy szepczą:
    - Zmień granicę całkowania...


    Matka przyprowadziła swoja osiemnastoletnia córkę do lekarza, informując go, ze córka nieustannie cierpi na mdłości. Lekarz po zbadaniu córki stwierdził, ze jest ona mniej więcej w czwartym miesiącu ciąży.
    - Co tez pan mówi, panie doktorze, moja córka nigdy nie miała do czynienia z żadnym mężczyzna! Prawda, córeczko?
    - Prawda, nawet się nigdy nie całowałam - zapewniła córeczka.
    Lekarz bez słowa podszedł do okna i zaczął się intensywnie wypatrywać w dal.
    - Panie doktorze, czy coś nie tak? - pyta po pięciu minutach zaniepokojona matka.
    - Nie, nie! Po prostu w takich wypadkach zazwyczaj na wschodzie ukazuje się jasna gwiazda i przybywa trzech króli. I za nic ku..a nie chce tego przegapić


    Dzwoni gość do pracy:
    - Szefie nie mogę dziś przyjść do roboty... jestem tak skacowany, że i tak nie będę mógł pracować, więc chyba wezmę zwolnienie lekarskie.
    Szef na to:
    - No co ty, na kaca jest super sposób. Ja zawsze jak mam kaca to proszę moją żonę żeby zrobiła mi laskę i potem czuję się doskonale. Powinieneś to wypróbować.
    - Hmm? OK spróbuję.
    Po godzinie pracownik przychodzi na swoje stanowisko w pełni sił.
    Szef podchodzi i zagaduje:
    - I co, jak działa mój sposób ?
    - Doskonale, a w ogóle to fajną ma szef chałupę.


    Małżonkowie przy lampce wina w kawiarni, cichutko omawiają jakieś domowe sprawy. W pewnym momencie do męża podchodzi młoda "dupencja", całuje go w usta i odchodzi.
    - Kto to? - podniesionym głosem pyta żona
    - Oj, daj spokój - odpowiada niecierpliwie mąż - Ja i tak będę się musiał nieźle nagimnastykować, żeby jej jutro wyjaśnić, kim ty jesteś.


    Ojciec z synem handlują ziemniakami po osiedlach. Zajeżdżają na podwórko i wołają "Ziemniaki! Ziemniaki!" Z drugiego piętra wychyla się kobieta i mówi, że chce.
    - Ile?
    - Cztery worki.
    - Synu idź - mówi ojciec.
    Na górze babka pyta: - Dobra. Ile płacę?
    - 200 zł.
    - Hmm, nie mam tyle, ale pan jest dorosły, mi też niczego nie brakuje, może seks?
    - Hmm, wie pani, musiałbym się skonsultować z tatą.
    - Ale, no wie pan, przecież pan jest dorosły, po co takie pytania?
    - Jednak wołałbym zapytać.
    - Ale dlaczego?
    - No bo w zeszłym roku przedmuchaliśmy 8 ton.



    Mężczyzna około 40-tki pomykał szosą w swoim nowiutkim Porsche. Kiedy już dwukrotnie przekroczył dozwolona prędkość we wstecznym lusterku zobaczył charakterystyczne czerwono-niebieskie migające światełka. Pewien mocy swojego
    samochodu ostro przyspieszył, ale wóz policyjny nie dawał za wygraną. Po chwili zdał sobie jednak sprawę, że w ten sposób może przysporzyć sobie wielu kłopotów i zjechał na pobocze. Policjant podszedł do niego, bez słowa sprawdził prawo
    jazdy i powiedział:
    - To był dla mnie długi dzień, zbliża się koniec mojej zmiany, na dodatek jest piątek trzynastego. Mam dość papierkowej roboty, wiec jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie na swoja ucieczkę, pozwolę panu odjechać bez mandatu. Mężczyzna pomyślał chwilkę i powiedział:
    - W zeszłym tygodniu moja żona zostawiła mnie dla jakiegoś policjanta. Bałem się, że chciał mi ją pan oddać.
    - Życzę miłego weekendu - powiedział policjant.


    Mamo! Mamo! Dopiero co widziałem w lesie gołych ludzi!
    - Nie zwracaj uwagi, to dzicy ludzie synku.
    - Ciotka może i dzika, ale tato nasz!


    - Halo, czy to firma "Święta na telefon"?
    - Tak.
    - Co można u was zamówić?
    - Mikołaja, Śnieżynkę, elfy, renifery, prezenty...
    - To poproszę trzy Śnieżynki i dwa litry wódki


    W pubie o bardzo ciemnym wnętrzu siedzi przy barze znudzony facet
    i popija drinka.. Czuje, ze obok też ktoś siedzi, wiec zagaduje:
    - Eee, opowiedzieć ci dowcip o blondynce?
    Na to głos (kobiecy):
    - No, możesz. Ale musisz wiedzieć, ze jestem blondynka 1,80 wzrostu
    i 70 kg wagi i jestem naprawdę silna. A obok mnie siedzi tez blondynka,
    1,90 wzrostu, 80 kg wagi i podnosi na co dzień ciężary. A jeszcze dalej przy
    barze siedzi kolejna blondynka, 2 metry wzrostu. To mistrzyni kickboxingu.
    Dalej chcesz opowiedzieć ten dowcip?
    Facet pociąga powoli ze szklanki, myśli i mówi:
    - Nie, już nie... Pie*dolę, nie będę go trzy razy tłumaczył.
    Ostatnio edytowane przez ekonet ; 29-12-2011 o 16:16 Powód: pis.

  8. #12288

    Domyślnie

    Mąż wraca wcześniej do domu.
    – O, moja żona, mój przyjaciel, moje prezerwatywy!

  9. #12289

    Domyślnie

    owieczka, dobra seria!

  10. #12290

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez owieczkax18 Zobacz posta
    Do agencji reklamowej wpada facet z wielkimi planszami, rzuca na stół tysiące projektów;
    Pan z agencji szyderczym głosem:
    - I co? Pewnie ma być na jutro?
    Facet:
    - Jakbym ****a chciał na jutro, to bym przyszedł jutro...
    ...że niby taki żart? Jedni się śmieją, a inni mają "deadline" ...

Strona 1229 z 1948 PierwszyPierwszy ... 229729112911791219122712281229123012311239127913291729 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •