Zgadza się. Powiem nawet więcej - tania lustrzanka z kitowym obiektywem też daje w tych zastosowaniach porównywalny obraz i też ta kreatywność GO jest dość kontrowersyjna.
Jeżeli jednak postawimy sobie pytanie, jakie są podstawowe przyczyny zepsutych zdjęć okazjonalnego pstrykacza, może się okazać że Nikon 1 nie jest bez szans.
1. AF. Niby głębia w kompaktach jak stąd w cholerę, ale często nie trafiamy dokładnie. A to się omsknie na tło, a to lag będzie tak duży że obiekt nam jednak ucieknie. Nie będzie zupełnie nieostry, ale "nieostrawy", mniej ostry niż inne rzeczy w kadrze. Szybkość i pewność AF jest bardzo po macoszemu traktowana w tym segmencie.
2. Rozpiętość tonalna - oko vs matryca. Większość rozczarowań (to nie dotyczy tylko użytkowników kompaktów) bierze się z porównania tego co wyszło z tym, co widzi nasze oko. Oczywiście, matryca Nikona 1 nie będzie miała tu jakichś wyśrubowanych parametrów względem konkurencji, w końcu to ta sama stara technologia. Ale przy odpowiednio szybkim aparacie, który bez opóźnień może przedłużyć kompozycję i programowo ulepić więcej DR w finalnym obrazie, efekt może być bardziej spektakularny. Bez specjalnych zabiegów ze strony fotografa, który nie chce na wakacjach robić fotodoktoratu.
3. Wakacyjny pstrykacz często nie robi zdjęć. On je nap...a, mając za nic szacunek dla migawki, kadru, usiłując złapać tę jedną chwilę w której co najwyżej jedno z bachorów nie będzie miało palca w nosie. Idea Nikona 1 wychodzi czemuś takiemu naprzeciw.
Sprawdzenie czy LX działa z SB800 i wyzwalaczem radiowym (działa! działa!) było ostatnią moją próbą wykorzystania jego sanekAle gdybym miał kieszonkową, zasilaną z aparatu lampkę, słuchającą się pstrykadełka ze wszystkim, z pokłonem we wszystkie strony - kto wie?
Nie jest to aparat dla mnie, ale apelowałbym o "wstrzemięźliwość w sceptycyzmie" - to nie musi być wcale, jak to uroczo ktoś ujął, idealne połączenie wad lustrzanki i kompaktu, a coś mającego realny target.
Szukaj






Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami