Kolego jeśli robisz zdjęcia co roku za rok niech nauczycielka poprosi o pisemne zgody rodziców.
Powalony ojciec … ależ dzieciak będzie miał pamiątkę ze szkoły.
Szukaj
Kolego jeśli robisz zdjęcia co roku za rok niech nauczycielka poprosi o pisemne zgody rodziców.
Powalony ojciec … ależ dzieciak będzie miał pamiątkę ze szkoły.
. . . Coś na C coś na D trochę słoików Twist-Off z wieczkiem . . .
Ja zdjęcia w szkole robię bardzo często,(taki fotograf klasowy) ale zawsze daję odbitki wychowawczyni, zrzekam się do nich praw, aby mieć spokój, nauczony doświadczeniem.
No ale teraz zwyczajnie nie chce mi się wymazywać postaci ze zdjęć bo to jakaś paranoja już jest z tym prawem do wizerunku, więc zapytałem jak to reguluje prawo i wysłałem podany wcześniej link z odpowiednim paragrafem aby pani nauczycielka sama się z tym obeznała.
Nie mam czasu i ochoty na usuwanie panny z fotek na których jest cała klasa, a z tatusiem niech sobie sami dyskutują, a następnym razem na wycieczce np do zoo poprosimy dziewczynkę aby szła gdzieś z boku, bo inaczej się zwyczajnie nie da.
Głupio to wygląda, i dzieciaka szkoda, ale ciężko wymyślić inne rozwiązanie.
Szary, cichy człowiek.
Kiedyś Zenit, później Nikon i Canon, obecnie Leica wspierana Sony RX100 mk2 wraz z analogami.
Prywatnie: http://lopal/blogspot.com
Nie dajmy się zwariować...
Powiedz mi - co jest złego w tym, że dziecko będzie widoczne na zdjęciach ze szkoły? Jakoś tyle pokoleń przeżyło bez takich rozterek i nic się nikomu nie stało. A teraz podsunięto pieniaczom nowe zagadnienie (ochrona wizerunku czy danych osobowych) i mają pożywkę do tworzenia konfliktów.
Krzysztof Paszkiewicz
30 lat temu jak ktoś zrobił zdjęcie na wycieczce to widziało je kilkanaście osób. Dziś można wrzucić na internet i będzie widoczne dla ogromnej ilości odbiorców w bardzo krótkim czasie. W przypadku jakiejś niekorzystnej sytuacji może to być bardzo krzywdzące dla dziecka.
Co do danych osobowych to 30 lat temu również nikt z telemarketingu nie dzwonił i nie namawiał do kupna np. aparatu marki Zenit bo w tym czasie nie były one łatwo dostępne a i... niewiele osób miało telefony aby do nich dzwonić. Jedynym towarem w nadmiarze, który potrzebował marketingu był ocet.
Niestety czasy się zmieniły i sytuacja jest inna.
Amatorzy – martwią się o sprzet. Profesjonaliści – martwią się o pieniądze. Mistrzowie – martwią się o światło.
Głupia mina, głupia poza, która dla rodziców może wyglądać normalnie a dla rówieśników nie.
Niemodne ubranie, które na co dzień może nie zwraca uwagi ale jak ktoś chce zrobić komuś przykrość to może zwrócić uwagę, że to na zdjęciu nie jest modne.
Robiłem podobnie jak autor wątku sporo zdjęć z szkole ale się z tego wycofałem. Mam dalej kontakt z środowiskiem i wiem jak niektóre dzieci potrafią być zawistne.
Amatorzy – martwią się o sprzet. Profesjonaliści – martwią się o pieniądze. Mistrzowie – martwią się o światło.
Kurde to ja jakoś dziwny jestem bo bym się cieszył jakbym był w gablocie w zdjęciach ze szkoły... A moi rodzice też się cieszyli jak bywałem w takich gablotkach bo udzielałem się namiętnie w szkołach...
No ale cóż, teraz to inne czasy, "ludziom" uderza sodówa dom głowy, próbują żądać jakichś praw nie znając obowiązującego prawa...
Nie wiem po co taka dyskusja o CUDZYCH dzieciach. Ojciec sobie nie życzy i koniec. Jeżeli prawo daje mu taka możliwość to robi się tak a tak, jeżeli nie daje to tak a tak...
Ostatnio edytowane przez maki ; 12-09-2011 o 16:12
D800
Skontaktuj się z nami