oczywiście! wnętrza, ludzie, ich ekspresja i emocjonalność, uroda, bardzo, ale to bardzo pomagają i nikt nie mówi, że jest inaczej. dam przykład: jakiś czas temu tydzień po tygodniu miałem dwa śluby - pierwszy z umiarkowanie fotogeniczna parą, spiętą i mało komunikatywną, w ciasnym kościele, gdzie młodzi byli w trakcie przysięgi tak przytuleni do księdza, że ciężko było ich zidentyfikować, wesele w lokalu sympatycznym, ale fatalnie oświetlonym, z bawiącymi się w koło 3-4 tymi samymi parami, zaś tydzień później fotografowałem ślub dziewczyny z rodziny polityków z pierwszych stron gazet, apartamenty, ludzie o urodzie z amerykańskich żurnali, wesele na 200 osób w przepięknym lokalu.
z pierwszego ślubu mam zdjęcia dobre, ze dwie perełki. drugi ślub lokuję w swoim dotychczasowym top3, zobaczymy co wyjdzie po "komiksowaniu"
przy tym wszystkim uważam, że drugi ślub był znacznie, ale to znacznie trudniejszy dla mnie - działo się bardzo dużo, trzeba było szybko decydować, szybko myśleć, szukać, nie przegapiać, walczyć o kadr, itd, podczas gdy tydzień wcześniej wszystko działo się powoli. mieć fajny slub to jedno, ale wykorzystać warunki, to coś zupełnie innego
oj, Przemo, jak boleśnie różnie to bywa, wiem z wielu źródeł.
zdecydowanie![]()
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami