Nie wiem czy to ma głębszy sens, ale poczułem się zobowiązany bronić samorządów. Na jakim stanowisku pracowałeś? Stażysta, referent, inspektor, może wyżej? Odszedłeś czy zwolnili Cię?
Tak, zdarzają się sytuacje kryminogenne. Jak wszędzie, jak np. mafia paliwowa w Ministerstwie Finansów, korupcyjna propozycja szefa Komisji Nadzoru Finansowego, willa w Szwajcarii dla prezesa NBP i "rusycystek".
Teraz to nie jest spór polityczny totalsów i pisiaków, to jest po prostu spór o konkretne życia, o miejsca pracy. Walenie w rząd jest naturalne, zwłaszcza jak popatrzy się od środka na skalę zaniedbań, na dziadostwo w działaniu, a nie na zmęczoną twarzyczkę ministra zdrowia.
Samorządy walczą o interesy społeczności lokalnej. Kiedy samorządy przejmowały szkoły, rząd obiecał, że poprzez subwencję oświatową na jednego ucznia sprawi, że kasy starczy na prowadzenie szkół. Skończyło się na tym, że w tym roku mój samorząd mający całkowity budżet ok.42 mln, oprócz przekazanej już subwencji na ucznia musi do utrzymania szkół dołożyć ponad 5 mln. A budżet na inwestycje mamy 2,5 mln. Po prostu rząd zapomniał sobie od jakiegoś czasu podnieść subwencji oświatowych. Ostatnio stwierdził, że da podwyżki nauczycielom. Dał, tylko kasy zapomniał przesłać do gmin na ten cel. Zamiast budować dla ludzi drogi, ośrodki zdrowia, kanalizacje, wodociągi to łożymy na edukację. Chcieliśmy zlikwidować małą szkołę, 1800 metrów od nowoczesnej, świetnie wyposażonej. W starej uczy się 53 dzieci i zatrudnionych jest 15 nauczycieli. Okoliczni mieszkańcy (sprzeciwiają się) znają posła, który im to "załatwił" - czyli słynna małopolska kurator wyraziła opinię, że szkoły nie wolno zamykać...
Po prostu państwo z dykty.
Szukaj





Skontaktuj się z nami