Trzeba oglądać na lepszym monitorze, to wtedy obróbka nie wygląda tak źle. Na ekranie tabletu wyglądała TRAGICZNIE.
Szukaj
Trzeba oglądać na lepszym monitorze, to wtedy obróbka nie wygląda tak źle. Na ekranie tabletu wyglądała TRAGICZNIE.
D7100, Nikkor 50mm/1.8g, Sigma 10-20/4-5.6, Revuenon 135/2.8 | Sony RX100M3 | Raynox DCR-250 | Fuji X-T2, XF 18-55/2.8-4.0, XC 50-230/4.5-6.7, Stroboss 36F, K&F Nikon-Fuji adapter
wszystko nie na temat poszło do działu sprawy naszego forum, proszę sięwyżywać na mnie w tamtym wątkukoledze nie psujmy wątku.
Oh wow.
Po pierwsze, dziękuję za komentarze. Wszystkie.
Po drugie, zdjęcia wyglądają tak jak miały wyglądać. Pewnie, że inaczej na różnych monitorach, aczkolwiek na każdym monitorze przepałów i czerni nie zabraknie. Także tych szumiących czerni (z ukłonami dla Chorego). A dlaczemu, to wyjaśni się w części trzeciej.
Po trzecie, poniższe zdjęcia nie były planowane do pokazania - ale skoro padło magiczne słowo „street”, to w tym kierunku to interludium podążać będzie.
Po czwarte, jakieś tam wady mam, ale nie gryzę, więc jeśli ktoś chce się skontaktować, spotkać, pogadać - to łatwo mnie znaleźć.
No to lecimy.
21. Sprzętowo (bo to forum sprzętowe)
22.
23. Znowu ramen. Jedna z moich słabości.
24.
25. Po prostu czasem trzeba zrobić zdjęcie. A potem chwilę pogadać, albo przynajmniej o drogę zapytać.
26. Wiem, czasem podchodzę za blisko.
27.
28. Czasem jestem bardziej dosłowny.
29. Tylko jako ciekawostka. Na ulicy można znaleźć półautomaty to czyszczenia okularów. 2 minuty i gotowe.
30. I wracamy do bardziej ogólnych planów.
31. Tu nawet widać że to jakaś Azja czy coś
32. Z podręcznika „streetowca”: nie fotografuj palących…
33. … ani parasolek.
34. Bezdomnych jak najbardziej. Ja jakoś się w tym nie ogarniam - na zdjęciu mój holenderski kolega, który za to jak najbardziej.
35. Zmierzając do odsłony trzeciej…
I dalej nie pozostaje stwierdzić nic innego niż: kapitalna praca. Szczerze zazdraszczami wyjazdu i zdjęć. Z racji działu, który wybrałeś na prezentację fotografii będę wdzięczny jezeli podzielisz sie informacjami technicznymi nt. samego wyjazdu (sprzętu też). Serio ( nie na przekór komuś tam) z zainteresowaniem się ogląda.
Temat ciekawy, zdjęcia interesujące, ale obróbka moim zdaniem psuje odbiór. A szkoda.
Foty mi się podobają - natomiast chciałbym obejrzeć te zdjecia w jednak innej trochę przezntacji
@fafniak: te zdjęcia zostaną jak są. Jest dużo docelowego materiału, który pojawi się tu i ówdzie, także w formacie fizycznym. Ten chciałem zrobić dla siebie. I paradoksalnie: takie zdjęcia jak powyżej na ekranie wyglądają, rzekłbym, dramatycznie. Natomiast przy wydrukach w dużym formacie równie dramatycznie zyskują. Minusem jest oczywiście ilość tuszu, na ostatnią wystawę wyszło... 2 litry :-/
@tomfoot
Z podstawowych informacji.
- lot do Tokio: zapłaciłem jak za zboże, ale rezerwacja była na ostatnią chwilę, w dodatku chciałem się po drodze spotkać z rzeczonym holenderskim kolegą. Lot przez Frankfurt na Hanedę, oczywiście Luftwaffe, a na pewno są inne, tańsze opcje. I im wcześniej się rezerwuje, tym lepiej.
- hotel: znów na ostatnia chwilę, rezerwacja i płatność przez Agodę. Musiałem mieć rozsądnej wielkości łóżko, w Shinjuku - wyszło ok 1.300 PLN za 5 nocy. WiFi. Śniadania można odpuścić, lepiej zjeść na ulicy.
- podróż z lotniska: opłaca się kupić kartę prepaid SUICA. Działa na wszystkich lokalnych liniach pociągów i metra. Na 5 dni wystarczyło 3.000 jenów, a jeszcze dostaje się zwrot przy oddaniu karty przy wylocie. Z lotniska najpierw monorail do krzyżówki z linią JR (Yamanote), potem do Shinjuku. Kilka podróży do różnych stacji (Ginza, Tokyo, Asakusa) było tanich i prostych. Warto na lotnisku zaopatrzyć się w plan połączeń, wtedy wszędzie się samemu dojedzie. W pociągach / metrze wyświetlany jest plan drogi / nazwy stacji także po angielsku, więc zero stresu. Dodatkowo stacje są bardzo bobrze oznaczone i nie ma problemu ze znalezieniem właściwego peronu.
- komunikacja werbalna. "Miedzy słowami" to już przeszłość; już w monorail zaczepił nas lokales pytając doskonałym angielskim gdzie chcemy dojechać. Na mieście też nie ma większego problemu z komunikacją, czasem trzeba użyć wyobraźni aby zrozumieć "japan englis", jakby co mowa ciała jest uniwersalna.
- papierosy: tanie jak w Polsce. Nie można palić na ulicy, ale we wszystkich knajpach i barach - jak najbardziej. Może to być problem dla niepalących.
- piwo: pół litra w Family Marcie jakieś 270 jenów, w knajpach 400. Sake podobnie. Family Martów / 7 Eleâen prawie na każdym rogu. Można kupić prawie wszystko co potrzeba na wyjeździe.
- ramen - najtańszy (i najlepszy, przy stacji Shinjuku) 400 jenów - z tempurą i miękkim jajem. Droższe w innych knajpkach, także udony, dochodzą do 800 jenów. Taki makaron daje energii na kilkanaście godzin. Jakieś mniejsze dania w różnych knajpkach ok 400-500 jenów. Suszi - duży dobry zestaw + piwo za 2.000 jenów, górnej granicy ceny suszi oczywiście nie można określić (kilkadziesiąt tysięcy jenów w dobrych knajpach to żadne zaskoczenie).
- zdjęcia: zwykle bez problemu, z wyjątkiem paru okolic. I barów dla kobiet odreagowujących stres w pracy.
- telefony: te z Polski bardzo dobrze działaja, SMSy i połączenia głosowe bez zarzutu (kiedyś ponoś SMSy nie działały...)
Nie wiem czy coś jeszcze...
@ycp wielkie dzięki! W sumie są zdaje dwa podstawowe problemy: podjąć decyzję i dolecieć za rozsądną kasę.
Czym zrobiłeś zdjęcia?
Chory się odkłania. Pokadzę krótko i zwięźle, lubię Twoje "szybkie szkice ulicznice".
Skontaktuj się z nami