A wiecie, jaki był krzyk w światku fotograficznym, gdy niektórzy obrazoburcy ośmielili się fotografować Leiką w czasie, gdy królowała błona 6 cm, a wielu fotoreporterów fotografowało jeszcze nawet na błonach ciętych aparatami Graflex Speed Graphic? Jan Kosidowski, fotogreporter tygodnika Świat, pisał co się działo, gdy on i koledzy ze Śwata przesiedli się ze średniego na mały obrazek w II połowie lat 50-tych (pod wpływem wizyty Cartier-Bressona). Odsądzano ich od czci i wiary.
Natomiast faktem jest, że korzystanie na cropie z małoobrazkowych obiektywów pełnoformatowych i tych adapterów typu lens turbo przypomina trochę wciąganie majtek przez głowę. Może było to jeszcze uzasadnione zanim pojawiło się Sony A7, ale w miarę jak aparaty na pełną klatkę robią się powoli coraz dostępniejsze, zaczyna to trochę tracić sens. Zwłaszcza, że adaptery te nie są tanie.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem





Skontaktuj się z nami