Pożycz jakiekolwiek A7 i zobacz, czy jesteś w stanie robić street, portret uliczny i reportaż, ostrząc czymś innym niż dalmierz.![]()
Szukaj
Pożycz jakiekolwiek A7 i zobacz, czy jesteś w stanie robić street, portret uliczny i reportaż, ostrząc czymś innym niż dalmierz.![]()
Snoblesse oblige:
| buskonostalgicznie.pl | wpkx.pl | psioniczni.pl |
Jeśli używasz M6 to system Leica znasz bardzo dobrze. Pożycz sobie tego Soniaka i zobacz czy to Ci pasuje. Bo raczej nikt rozsądny Ci nie doradzi "co kupić" - to TWOJE zdjęcia i TWÓJ komfort pracy.
Sam wiesz najlepiej czego Ci potrzeba...
P.S.
Ja bym wziął M240
Poza tym mając Leice dołączasz do elitarnego klubu snobów, buraków i bogatych dentystów... BEZCENNE!![]()
Ostatnio edytowane przez pioterkow ; 15-12-2015 o 23:24
Leica M9 + MP + Summilux 35/1.4 ASPH + Noctilux 50/0,95
O, to ostatnie szczególnie do mnie przemawia![]()
[QUOTE=pioterkow;3639738
Ja bym wziął M240
Poza tym mając Leice dołączasz do elitarnego klubu snobów, buraków i bogatych dentystów... BEZCENNE![/QUOTE]
Jest w tym niestety dużo prawdy![]()
A propos snobizmu i buractwa.
Być może miałem szczęście, ale jeszcze nie spotkałem w życiu użytkownika Leiki, który by snobował czy puszył się z powodu posiadania takiego sprzętu. Za to spotkałem mnóstwo ludzi, również na tym forum, ale w zasadzie na każdej stronie dotyczącej fotografii, którzy na hasło "Leica" dostają dupościsku, a o sprzęcie i użytkownikach Leiki potrafią mówić tylko z pianą w kącikach ust, a w najlepszym przypadku z pogardą ewentualnie łaskawym pobłażaniem.
N -> L -> S
Coś w tym jest. Leikarze powinni założyć związek zawodowy i skandować, że są dyskryminowani.
Tak po prawdzie, to znałem tylko jednego bogatego dentystę. Nie miał Leiki, za to miał 50% udziału w prawie własności jakiejś wyspy u wybrzeży Afryki. Nie zbierał obiektywów. Zbierał za to maczety. Nie żyje już. Swego czasu w trakcie sylwestrowej popijawy próbował uciąć głowę jedną z tych maczet jakiemuś kolesiowi, którego poznał parę godzin wcześniej. Facet przeżył cudem; tylko dlatego, że był gruby. Żeby wymigać się od odpowiedzialności (usiłowanie zabójstwa), dentysta skierował się do psychiatryka w Austrii czy Szwajcarii. To go zgubiło. W psychiatryku nie można było brać prochów. Wytrzymał tam chyba ze dwa miesiące, po czym uciekł. Wrócił do Polski, znaleziono go martwego od kilku dni w pokoju hotelowym. Przedawkował jakiś towar.
Morał z historyjki jest taki, że nie naśmiewajcie się z dentystów, którzy w domowej gablotce trzymają sprzęt fotograficzny za kilkadziesiąt tysięcy. Bo w gablotce obok mogą trzymać coś innego.
Ostatnio edytowane przez Franek_ ; 16-12-2015 o 12:41
To ja sie pochwale ze znalem snoba i buraka z laika
Uciekł z psychatryka? To miał o wiele więcej szczęścia niż np. pan Broll...
N -> L -> S
Skontaktuj się z nami