
Zamieszczone przez
puch24
A ja w ogóle nie pojmuję racji istnienia obiektywów Samyanga. Tylko w wersji do Pentaxa SLR i Nikona SLR mają automatyczną przysłonę (tzn. domykającą się do wartości roboczej w chwili zdjęcia), i dopiero od stosunkowo niedawna wersje do Nikona mają wbudowane procesory, co pozwala na pomiar światła w prostszych modelach lustrzanek. Zdaje się, że od niedawna któryś tam model dostępny jest w wersji z elektroniką do Canona EOS, która daje automatyczną przysłonę i sterowanie przysłoną z aparatu.
Wszystkie pozostałe wersje i do lustrzanek, i do bezlusterkowców, są całkowicie ręczne - nie tylko, oczywiście, nie mają AF, ale i nie mają żadnego sprzężenia przysłony z aparatem. Fotografuje się więc nimi jak za króla Ćwieczka - to powrót do czasów Zenita E i wcześniejszych. Automatyczną przysłonę w lustrzankach wymyślono chyba już w latach 40-tych, a w 50-tych stała się standardem w większości obiektywów, z wyjątkiem długich tele itp. Oczywiście w ZSRR postęp ten "trochę" się opóźniał, o jakieś drobne 40 lat... Brak przysłony automatycznej był moją zmorą, gdy fotografowałem pożyczonym Zenitem E, bo ciągle zapominałem ją domknąć przed zdjęciem i otrzymywałem tragicznie prześwietlone zdjęcia. Uważam, że aparaty i obiektywy bez automatycznej przysłony należałoby "zaorać" i zapomnieć. Szczególnie w 21 wieku. I prawdę mówiąc dziwię się, że ktoś w ogóle je kupuje. Rozumiem, że można sobie kupić jakiegoś pleśniaka za 100 czy 200 złotych i bawić się w ręczne domykanie przysłony przed zdjęciem, ale w przypadku obiektywu za 2000 i więcej złotych to już dla mnie nie do przyjęcia!
Natomiast co do istnienia nowego obiektywu 1,2/50 wobec tego, że są starsze "pleśniaki" o takich samych parametrach nominalnych: cóż, wygląda na to, że współczesne matryce ~20-24 MP już docierają do granic rozdzielczości klasycznych obiektywów, a matryce 36 + już je przegoniły. Stare obiektywy po prostu "nie wyrabiają" w nowych aparatach. Zobaczcie, ile ostatnio pojawiło się nowych obiektywów np. Canona i Nikona o ogniskowych 24, 28, 35, 50, 85 mm - i zauważcie, o ile są one większe i cięższe od poprzedników, i jak mają bardziej skomplikowaną budowę optyczną. To prawdopodobnie reakcja producentów na powstanie matryc o wielkich rozdzielczościach. Możliwe więc, że ten nowy Samyang 1,2/50 jest o wiele lepszy optycznie od starych pleśniaków 1,2/50 - pamiętajcie, że większość z nich to konstrukcje z lat 70-tych, gdy każdy liczący się producent musiał mieć taki w katalogu, żeby to ładnie wyglądało, nawet jeśli ich jakość optyczna była.. ehm... ten tego... niekoniecznie... Obiektywy te nie były modyfikowane do lat 80-tych, w których ostatecznie wyginęły, a poza Canonem do EOSów inni wstrzymali ich produkcję - najjaśniejsze obiektywy do AF miały 1,4. Jakość optyczna tych starych 1,2 prawdopodobnie nijak ma się do matryc 36+. Możliwe więc, że uzasadnieniem istnienia tego nowego Samyanga jest to, że to nowy, od nowa policzony obiektyw.
Skontaktuj się z nami