Akurat trygon ziemski, ale to nadal nie powietrzny.
Szukaj
Akurat trygon ziemski, ale to nadal nie powietrzny.
No. Dlatego też drutów nie stemplujesz, a będąc w powietrznym jak oo. Stemplariusze byłbyś zobligowany imperatywem.
Snoblesse oblige:
| buskonostalgicznie.pl | wpkx.pl | psioniczni.pl |
Ja za zdyboo. Moja przygoda z CPL była krótka. Kupiłem i sprzedalemNiepotrzebne zawracanie sobie głowy.
Jakieś ciałko, szkiełko i światełko, no i jeszcze nosidełko
Bardzo subiektywne spojrzenie na NEX-6
Mam aparat od pół roku i zrobiłem nim dwa poważne dla mnie plenery, kilka krótszych wycieczek oraz setki fotosów codzienności, w sumie wyszło już prawie dwa tysiące zdjęć.
Jestem dzieckiem ery cyfrowej. Minolta Z1 spowodowała zainteresowanie zdjęciami, potem był Nikon D50, zastąpiony w stosownym czasie D90. Potem przyszła kolej na aparaty analogowe, takoż ze stajni Nikona, ale nie tylko. Na drodze analogowej pojawił się zaawansowany kompakt Samsung EX2F, a w końcu NEX jako remedium na ciężką torbę.
Ten wstęp ma tylko wyjaśnić jaką drogę przeszedłem, a dodatkowo pomoże być może kilku osobom dokonać wyboru. Jeszcze jedno, od już dosyć dawna nie uznaję zoomów. Nie to, że zoom to zło, po prostu wolę stałki. Preferuję je do tego stopnia, że niedawno łapiąc za aparat zoomem, zrobiłem krok w przód, zamiast pokręcić.![]()
Z czego jestem zadowolony.
wielkość i waga – główny powód zakupu. Nie wiem jak to wygląda na papierze, ale nawet tak małe aparaty jak FM2 z naleśnikiem nie mają w tej kategorii startu do NEX-6 z naleśnikiem. Nie mam nawet stałego paska do aparatu, a smycz nadgarstkową jedynie. Używam czasem paska z karabinkami, bo jednak przy częstej zmianie szkieł wygodniej jest jak aparat wisi na szyi. Na szczęście trend konstruowania małych gabarytowo aparatów ze stosunkowo dużymi matrycami na dobre już zagościł u producentów sprzętu fotograficznego.
jakość obrazka – cyfrowo zatrzymałem się na pierwszej generacji matryc CMOS od Sony (D90). NEX-6 ma tę samą matrycę co Nikon D7000 oraz inne Nikony APS-C z matrycą 16 Mpx. Olbrzymi krok do przodu. Ilość pikseli pozwala na niemal nieograniczone cropowanie, zapas w cieniach jest jak z gumy, a i w światłach nie jest źle, ale nadal lepiej nie przepalać za bardzo.
niepozorny wygląd – aparat ma wygląd kompaktu, a nie profesjonalnej lustrzanki. Przy tym nie jest w modnym obecnie retro stylu. Czarne matowe body bez ozdobników, napis SONY i znaczek α dodatkowo zaczerniłem markerem, pozwala to jeszcze bardziej zasugerować, że jestem tylko zwykłym pstrykaczem turystycznym, a nie robię zdjęcia do gazety.
gibany ekran – ułatwia robienie zdjęć z żabiej perspektywy i znad głowy. Czasem też pomaga na ulicy.
elektroniczny wizjer – to pewnie najbardziej kontrowersyjna rzecz z jakiej jestem zadowolony. 100% pokrycie kadru, powiększenie obrazu, poziomnica, podkręcanie jasności obrazu przy słabym świetle, możliwość symulacji wyglądu zdjęcia, to niezaprzeczalne plusy. Obraz jaki jest wyświetlany też pozwala na wygodne kadrowanie. Muszla mogłaby być lepsza. Jestem lewooczny i przy silnym świetle z boku lub tyłu muszę zasłaniać lewy bok wizjera drugą ręką. W prawym oku jest OK, ale nie umiem nim kadrować.
Żeby było jasne, wiem jak wygląda porządny wizjer w aparacie małoobrazkowym. Przepuściłem wystarczająco dużo negatywów przez FM2 w tym z matówką z FM3 i przez F100 czy F3, żeby mieć pojęcie.
Do tego obecność wizjera zadecydowała, że akurat kupiłem NEX-6. Nie odczuwam komfortu podczas robienia zdjęć gdy mam do dyspozycji tylko ekran. Przez rok robiłem zdjęcia EX2F i miałem skalę odniesienia. Miałem styczność z wizjerami elektronicznymi w Minolcie Z1 i Sony F828. Wizjer elektroniczny w NEX-6 jest spoko i nie przeszkadza w robieniu zdjęć.
Z czego jestem niezadowolony.
akumulator – mając dSLR, na tygodniowy wyjazd zamiast ładowarki brałem drugi akumulator. Nie wspominam już o analogach gdzie w FM2 mam te same baterie od czterech lat. W NEXie konieczna jest ładowarka oraz przynajmniej jeden zapasowy akumulator lub powerbank, jeżeli aparat pozwala na korzystanie z niego. To jest największa różnica. Nie ma tragedii, są tanie i w miarę wydajne zamienniki oryginalnych akumulatorów, ale trzeba mieć świadomość, że aparat ssie energię jak nie przymierzając Zelmer paproszki. Jeden aku nie wystarcza mi na cały dzień zdjęć.
guzikologia – mały korpus z wielkim ekranem 16:9 wymusił konstrukcję w której jeden przycisk odpowiada za kilka funkcji, najczęściej za dwie. Co prawda wszystkie przyciski mają sensownie przypisane funkcje, część przycisków można zaprogramować, ale na przykład przyzwyczajenie z F100 czy D90, że do pól AFu mam osobny wybierak robi swoje. W NEX-6 muszę tę funkcję uaktywnić osobnym przyciskiem.
Górne pokrętło uniwersalne, jak dla mnie obraca się zbyt lekko i aparat potrafi się sam przestawić tylko przez to, że wisi na pasku i obija się o moje żebra. Pikuś jak się tylko przysłona przestawi, ale potrafi się włączyć bracketing czy samowyzwalacz. Nie pytajcie jak, ale to fakt.
Po ostatniej aktualizacji firmware, aparat włącza się na tyle szybko, że wyrabiam sobie odruch wyłączania go po zrobieniu zdjęcia. Pozwala to zapobiegać przypadkom frywolnych przycisków.
Olbrzymi plus guzikologia otrzymuje za to, że mimo body wielkości paczki fajek do menu zaglądam tylko po to, żeby sformatować kartę.
LV matryca – w przypadku włączenia aparatu z założonym dekielkiem po jego zdjęciu trzeba chwilę odczekać, aż obraz przestanie być prześwietlony. Znowu wyrobienie odruchu ściągania lub w ogóle nie zakładania dekla. Trochę to denerwujące, ale jak na razie nie przypominam sobie sytuacji, żebym z tego powodu stracił jakiś kadr.
materiały konstrukcyjne – nie należę do osób, które kupują aparaty z myślą o późniejszej odsprzedaży i w związku z tym dmuchają i chuchają. Aparat często noszę luzem w torbie dziennej czy nawet w kieszeni. W związku z tym na kantach zwłaszcza obiektywu już się poprzecierała farba, a z kantów obudowy puszki odprysnął w kilku miejscach lakier. Niby nic, ale zasadniczo traktuję tak wszystek swój sprzęt foto, którego gabaryty na takie traktowanie pozwalają i tylko NEXu jakoś odpadła farba.
autofokus – szybkość wystarcza w 95% typowych sytuacji, problemem jest celność. Pole AFu jest stosunkowo duże i jeżeli w większości nie wypełnia go fotografowany obiekt, to aparat ma tendencję wyostrzenia na dalszy plan. Dzieje się tak mimo czujnika krzyżowego i obecności fazowego AFu. Mnie to nie do końca przeszkadza, bo zwykle operuję szerokim kątem i to do tego przymkniętym, ale trzeba mieć świadomość, że fazowy AF na matrycy to nie to samo co fazowy AF na matówce.
optyka – może to nie wada aparatu jako takiego, ale na pewno wada systemu. Każdy z systemów EVIL cierpi na chorobę wieku dziecięcego zwaną: „dostępna optyka”. Do NEXa jest mało niewielkiej gabarytowo optyki, a dla mnie mały aparat traci sens jak muszę do niego przypiąć wielki obiektyw. Jest co prawda dużo lepiej niż w momencie startu systemu NEX, ale żeby można było przebierać jak w ulęgałkach, to nie ma jeszcze tak dobrze. Kontrargumentem może być to, że do NEXa można podłączyć niemal każdy obiektyw jaki przemysł optyczny zdołał wyprodukować, ale ja do codziennego fotografowania wolę dobre optycznie, niewielkie i w pełni wspierane przez system obiektywy. Taka fanaberia.![]()
Reasumując. Jestem bardzo zadowolony z malucha i uważam, że nie ma się co bać, że to nie dSLR. Ostatecznie chodzi o zdjęcia, a tu NEX spokojnie rywalizuje z dowolnym sprzętem małoobrazkowym dostępnym na rynku.
Mniej więcej zgadzam się![]()
Dodam do punktu powyżej, że ostatnio kółko PASM przestało mi porządnie trzymać ustawienie. Tzn. np przy A jest P albo S a przy S może być A. To denerwuje i chyba będzie szedł na gwarancyjną naprawę.
Żeby nie było tak sucho, dam zdjęcie z kita 18-55 tzw. selfie :
Tomku, świetne podsumowanie, podpisuję się pod tym.
U mnie na szczęście z farbą na korpusie nic się nie dzieje, ale ja jestem raczej z tych chuchających.Chociaż od jakichś dwóch miesięcy zestaw Nex6+20/2.8 noszę w ciasnym, 'kompaktowym' futerale Lowepro i póki co (odpukać) nic się nie ściera.
to be a rock and not to roll
Podsumowując mój poprzedni post - pytanie dot wyboru bezlusterkowca. Wczoraj zanabyłem Nexa 5T z kitem 16-50. Póki co jestem mega pozytywnie zaskoczony po 1 jakością obrazka, możliwościami matrycy i tego co można wyciągnąć z cieni (z funkcją DRO). Po drugie jestem pozytywnie zaskoczony jednak ergonomią. 2 pokrętła, przycisk Fn i 2 programowalne przyciski funkcyjne okazują się być wystarczające do szybkiej zmiany podstawowych funkcji nawet dla takiego lustrzankowego troglodyty jak jak, skażonego latami używania D80 i D90 z gripem
Jedynie co mnie zniesmacza to po 1 kitowe szkło - nawet nie tyle jego optyczne właściwości co eletroniczna obsługa zooma.... a po 2 to brak wyboru fajnych małych i w miarę tanich szkieł.
jazco - Mniej więcej zgadzam się![]()
Dodam do punktu powyżej, że ostatnio kółko PASM przestało mi porządnie trzymać ustawienie. Tzn. np przy A jest P albo S a przy S może być A. To denerwuje i chyba będzie szedł na gwarancyjną naprawę.
Też tak miałem, dodatkowo w trybie video, nawet lekkie muśnięcie tego kółka powodowało wyłączenie nagrywania. Serwis bez szemrania wymienił element w jeden dzień. Niestety lcd "wyciera się" podobnie jak w 5n, dzwoniłem do csi, czy podobnie jak w "piątce" wymieniają ekran w ramach gwarancji, czekamy na odpowiedź z centrali![]()
Co do wycierania się LCD, to ja wiedząc jak traktuję sprzęt i że NEX wyjątkiem raczej nie będzie, zaraz po zakupie wyciąłem sobie kawałek matowej folii i przyssałem do ekranu. Póki co problem wycierania się LCD nie występuje.
No i przyszedł A6000. Kilka bardzo pierwszych wrażeń:
- wielkość, ciężar, jakość wykonania, grip - są identyczne jak w Nexie 6. Korpus u góry jest bardziej kanciasty i przez to wygląda na trochę masywniejszy od szóstki, ale to tylko wrażenie,
- AF - szał. Niesamowicie szybki, a śledzenie działa super. Zobaczymy jak sprawdzi się "w akcji",
- wizjer - widać mniejszą rozdzielczość (po przyjrzeniu się widać pojedyncze piksele), ale za to jakość jest znacznie lepsza niż w Nexie 6, zwłaszcza kontrast i kolory. Zobaczę jak sprawdzi się przy słabym świetle, ale póki co wygląda na to, że to ta sama jakość, jak w A-siódemkach i RX10. Czyli miodzio.
- jest ludzkie menu z podziałem na zakładki,
- bateria ta sama, co w Nexach, a w zestawie jest tylko ładowarka sieciowa do podłączenia całego aparatu do gniazdka. Aparat można ładować ładowarką od telefonu, co właśnie robię.
- na obudowie jest jeden przycisk więcej niż w szóstce, ale wszystko zostało przeorganizowane i w efekcie są przyciski C1 i C2 (po jednej funkcji) i Fn (menu ekranowe, 12 funkcji). Oprócz tego konfigurowalny jest AEL i cztery przyciski wybieraka. Czyli ergonomicznie trochę lepiej niż w szóstce.
- pod górne kółko nastaw można na stałe przypisać kompensację ekspozycji. Fajny bajer, chociaż przydałoby się na nim jakieś oznaczenie wartości (teraz pojawia się po prostu drabinka ekspozycji na ekranie). Kółko jest mniejsze niż w szóstce, ale tak samo wygodne. Skok jest wyraźniejszy (nie wiem czy to dlatego, że aparat jest nowy, czy coś tu poprawiono),
- zniknęła poziomica z ekranu i wizjera. Dla mnie to spory minus, często z niej korzystam, zwłaszcza z szerokimi szkłami.
- fajnie rozwiązano powiększanie obrazu w pracy z manualami. Po kliknięciu przycisku powiększenia na ekranie najpierw pojawia się ramka, którą można przesunąć w wybrane miejsce. 'OK' zatwierdza pozycję i powiększa obraz w tym miejscu. Według mnie to wygodniejsze rozwiązanie, niż przesuwanie powiększonego obrazu w Nex 6.
- lampę dalej można odgiąć do tyłu,
- ekran ma taki sam zakres ruchu, jak w szóstce. Jest za to trochę grubszy.
- aparat włącza się wolniej niż szóstka po aktualizacji, ale szybciej, niż na starym firmware
Tyle wrażeń na szybko z samej ergonomii. Zdjęcia w najbliższym czasie.
to be a rock and not to roll
Skontaktuj się z nami